Dodaj do ulubionych

do żon, które nie dają mężom - pytanie?

24.09.10, 14:11
Pytanie do żon, ze stażem małżeńskim kilkuletnim, z najczęściej dwójką dzieci, normalnym standardowym życiem rodzinnym - dlaczego nie dajecie własnym mężom???
Dlaczego jest tak, ze jak mąż Was zapłodni a wy jesteście już po dwóch porodach to nie macie wiecznie czasu, ochoty, sposobności, weny twórczej na seks.

Dlaczego moi znajomi faceci wszyscy opowiadają mi ten sam scenariusz?
Przed ślubem seksualna bajka, po ślubie seksualny raj, po spłodzeniu i narodzinach dzieci,
zaczyna się seksualny celibat. A potem poszukiwanie kochanki i zdrady.


Obserwuj wątek
    • gacusia1 Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 14:31
      Dlatego,ze najczesciej scenariusz jest taki-
      Kobieta zajmuje sie SAMA dwojka malych dzieci,wstaje do nich w nocy,gotuje,pierze,sprzata,prasuje,robi zakupy i jeszcze czesto do tego pracuje zawodowo.
      Facet pracuje i uwaza,ze to caly jego wklad w rodzine. Czasem pojdzie na 30min spacer z dziecmi,czasem kupi chleb po drodze z pracy,czasem wlozy ciuchy do pralki i na tym koniec.
      Roznica taka,ze kobieta najzwyczajniej w swiecie nie ma sil,czasu ani ochoty na sex.
      Inny powod to tzw spelknienie. Kobiecie juz sex nie jest potrzebny bo potomstwo jest. Tak tez sie zdarza.
      jest jeszcze wiele innych powodow ale te dwa sa chyba najpopularniejsze.
      • loppe Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 14:42
        Tak spełnienie!! jak mi się wydaje odgrywa rolę w wielu przypadkach (oczywiście nie wszystkich). Ja też bym się chyba czuł troszkę spełniony seksualnie/płciowo z partnerką z która spłodzilibyśmy dwójkę (oczywiście dla kogoś innego ...co innego).
      • timka80 Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 15:26
        Wychodzi na to, że my utrudzone życiem codziennym nie mamy już siły na seks i amory.
        Facet poza zasianiem i przynoszeniem kasy do domu nie ma bardziej wyczerpujących zajęć.
        Nam się nie chcę jemu owszem bardzo się chce czyli bardzo upraszczając każdy związek po narodzinach dzieci skazany jest na porażkę i zdradę!
        Ona spełniona z maluchami u boku,
        On nie zaspokojony w poszukiwaniu kochanki.
        Do czego to wszystko prowadzi?
        • wojtekviki Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 18:55
          Po jaką cholerę się żenicie,wychodzicie za mąż?żeby wykonać obowiązek prokreacji?bo tak wypada?dla kogo zawieracie związek małżeński?dla rodziców,krewnych,przyjaciół i znajomych!można mieć dzieci i bez"papierka"ale wiąże sie to m.in.z mieszkaniem wspólnym,wychowaniem wspólnym,dbaniem o zdrowie kobiety i dzieci z tego związku,przynoszeniem"kasy" i wieloma inymi tematami,które są nieodzowne przy wspólnym posiadaniu dziecka,dzieci.Ktoś powie nie mają ślubu,jak coś sie psuje to pakuje walizy i żegnaj"lala"ja nie dla ciebie a ty nie dla mnie,to pomyłka etc,etc,etc.tak najłatwiej spakować sie albo powiedzieć,że ide po papierosy i znikam na lat kilkanaście,w związku seks jest potrzebny każdej z stron,ale nie tylko ta przyjemność,takie zwykłe dotknięcie,muśnięcie, ,przejście blisko aby poczuć zapach kobiety,mężczyzny zobaczyć uśmiech,wspólne posiłki,spacery,wypady do kina,przyjaciół,po prostu wspólne spędzanie wolnego czasu>czasami pójście z kolegami na jakiś mecz piłki nożnej,na piwko albo wódeczką,być wobec siebie tolerancyjnym i wyrozumiałym,ot i to na tyle co miałem do napisania,dziękuje za uwagę.
      • vitek_1 Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 16:09
        Wymówka o ndmiarze obowiązków w domu i braku sił jest stara jak świat.

        Tak jakby w międzyczasie nie wymyślono pralki automatycznej, zmywarki, odkurzacza, samochodu, supermarketu, pampersów, mikrofalówek, pizzy na telefon, itp. itd.
        Wasi mężowie po to harują i wam to wszystko kupują żebyście miały lepiej i lżej!
        Wiem że nie pamiętacie jak się robiło zakupy w latach 80, więc uwierzcie mi na słowo: robienie zakupów to dziś bajka

        Ale przecież po co to docenić, lepiej wiecznie marudzić jaka to jestem zmęczona

        żeby tylko się wymigać od seksu. Jak chcecie faceta usidlić i wmanewrować go w ślub i w dziecko to przez pewien czas się poświęcacie, a gdy osiągniecie cel to już nie ma po co.

        Dlaczego tak jest, chyba przez to że nie macie żadnej przyjemności z seksu. To wina zarówno wasza bo nie umiecie się wyluzować i powiedzieć czego wam trzeba jak i waszych mężów którzy nie umieją o was zadbać (ale im tego nie ułatwiacie)
        • zakletawmarmur Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 16:20
          > Wasi mężowie po to harują i wam to wszystko kupują żebyście miały lepiej i lżej
          > !

          A żony to już harować nie muszą?? Skoro to takie proste, łatwe i przyjemne to dlaczego mężczyźni nie mieliby wykonywać tych obowiązków "za" żony?

          > Ale przecież po co to docenić, lepiej wiecznie marudzić jaka to jestem zmęczona
          >
          > żeby tylko się wymigać od seksu.

          I kto to mówi:-)
        • mujer_bonita Forumowy hipokryta? 24.09.10, 18:03
          vitek_1 napisał:
          > Wymówka o ndmiarze obowiązków w domu i braku sił jest stara jak świat.

          A sam w wątku obok żalisz się jak to po całym dniu z dziećmi padasz na pysk:
          " A jak już towarzystwo zlegnie to i człowiek jest tak wykończony tym cholernym weekendowym wypoczynkiem że może tylko zawlec się do wyra na czterech."
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,116672938,116672938,Wszystko_jest_do_bani.html
          No ale oczywiście u kobiet to tylko wymówka!
          • aandzia43 Re: Forumowy hipokryta? 24.09.10, 20:34
            A sam w wątku obok żalisz się jak to po całym dniu z dziećmi padasz na pysk:
            > " A jak już towarzystwo zlegnie to i człowiek jest tak wykończony tym cholernym
            > weekendowym wypoczynkiem że może tylko zawlec się do wyra na czterech."
            >

            buuuhahahaha ;-DDDDDDDD
            Vituś, nie bądź baba! ;-)
            • sisi_kecz Re: Forumowy hipokryta? 24.09.10, 20:40
              aandzia43 napisała:

              > A sam w wątku obok żalisz się jak to po całym dniu z dziećmi padasz na pysk:
              > > " A jak już towarzystwo zlegnie to i człowiek jest tak wykończony tym cho
              > lernym
              > > weekendowym wypoczynkiem że może tylko zawlec się do wyra na czterech."
              > >
              >
              > buuuhahahaha ;-DDDDDDDD
              > Vituś, nie bądź baba! ;-)

              Nie powielajmy stereotypów.
              Tak sie składa, że na tym forum chociażby pisują energiczne, ciekawe i poukładane BABY,
              a tego typu faceci to ... obraz nędzy intelektualno-życiowej zupełnie nie z kobiecego repertuaru.

              Więc chyba trzeba powiedzonka zmienić ;)

              duze pozdro!!!
              • aandzia43 Re: Forumowy hipokryta? 26.09.10, 15:02
                Nie powielajmy stereotypów.
                > Tak sie składa, że na tym forum chociażby pisują energiczne, ciekawe i poukłada
                > ne BABY,
                > a tego typu faceci to ... obraz nędzy intelektualno-życiowej zupełnie nie z kob
                > iecego repertuaru.
                >
                > Więc chyba trzeba powiedzonka zmienić ;)

                Oj Sisi, przecież to była grubymi nićmi szyta ironia! :-) Ze specjalą decykacją dla panów, którzy jojczą na wyimaginowane i złośliwie wymierzone w ich życie seksualne zmęczenie codziennością u pań ;-) Jako wyczulona genderowo kobieta tępię takie powiedzonka wypowiadane na serio.
            • songo3000 Re: Forumowy hipokryta? 27.09.10, 17:55
              Noo piękna, rewolucyjna czujność :) a i snajperka pierwsza klasa jak u Wasyla Zajcew :)))
          • gacusia1 Brawo Mujer_Bonita,brawo!!! n/t 24.09.10, 23:37

        • m00nlight taaa.... 24.09.10, 21:48

          Zauważ w czasach gdy nie bylo lodówek, pralek, odkurzaczy, itd kobiety pracowaly TYLKO w domu, a nie w domu i w pracy....

          Zresztą, jeszcze 30 lat temu byla moda na tzw 'zimny chów' - dziecko przebrac, nakarmić, okąpać, wyprowadzić i tyle.

          A teraz wymyslili że dziecku jeszcze trzeba POŚWIĘCAĆ UWAGĘ :P bo inaczej wyrosnie na psychopate, degenerata czy szaleńca.

          Obrazek sprzed 100 lat- matka w kuchni w garach, gromada dzieci uczepionych spodnicy, domagających sie roznych rzeczy i rzecz jasna OLEWKA matki, ktora ma inne obowiązki niż zabawianie tychże dzieci. Starsze zabawialy mlodsze i jakos to bylo.

          W dzisiejszych czasach macierzyństwo to prawdziwe wyzwanie i czysta harówka, ot co.

          I prosze mi nie wyjeżdżać z 'wymówkami'
        • gacusia1 Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 23:36
          No ja naiwna...nie wiedzialam,ze
          1.pralka sama pierze,wyjmuje ciuchy,wiesza,zdejmuje
          2.suszarka sama wklada sobie ciuchy,wyjmuje,sklada
          3.zelazko-samo prasuje,wklada do szafy
          4.odkurzacz-sam odkurza(o,przepraszam-takie juz sa ale kosztuja majatek)
          5.pizze na telefon mozna jesc najwyzej 3 razy w tyg przez jakis czas,bo sie rzygac potem chce a poza tym trza kase na to miec
          6.przewijanie niemowlaka to sama przyjemnosc(?) i wstawanie 3-20 razy w nocy tez...
          • vitek_1 Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 25.09.10, 01:21
            Tumult jaki drogie panie podniosłyście w reakcji na moją wypowiedź tylko utwierdza mnie w tym że dobrze mówię.

            Nie, pralka sama nie pierze. Trzeba z tyłu taką korbą kręcić żeby napędzać bęben. Jak ci automat nie pasuje to kto cię zmusza żebyś z niego korzystała? Pierz w balii! Że kasę trzeba mieć? A jak myślisz po kiego twój stary codziennie wychodzi z domu bladym świtem? Niech przestanie i zajmuje się praniem, to szybko się przekonasz skąd się kasa bierze :)
            • gacusia1 A ty myslisz,ze ja to do gory brzuchem leze? 25.09.10, 04:28
              Tez zarabiam na te pieprzona pralke,madralo ale jak narazie na gosposie mnie nie stac ani na taka pralke co sama wklada i wyjmuje ciuchy,wiesza,prasuje,sklada i chowa do szafy. Co za ignorant z ciebie!
            • an-nna Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 25.09.10, 23:21
              Niski poziom reprezentujesz. Zrob przez tydzien to o czym mowisz ze robisz sam. Problem Ci sie rozwiaze.
          • jordanbull Zgoda!! 25.09.10, 01:54
            Jo siem zgodzam, ino z jednym!
            Nocne wstawanie do głodniastego i zasranego wrzeszczaka jezd nad wyraz upierdliwe!!
            Aleć z pozostałymi rzeczamy to Babo nie przeginaj!!!
            Wyjmowanie z pralki!!!! hahahahaha można zdechnąć z uśmiania!!!! 30 sekund!!
            Wieszanie na suszarce - max 4 minuty!!!
            Wszyćko to robiłem i robie... i nie dostałem kurnia łodcisków na łapskach!!
            I nie spociłem sie... to kwestyja łorganizacji, logistyki i pomyślunku!
            • gacusia1 Re: Zgoda!! 25.09.10, 04:31
              Ale ja tez sie z tym zgadzam tyle,ze jesli BABA ma to wszystko na wlasnej glowie albo we wlasnych rekach to po prostu na sex nie zostaje juz miejsca. proste tyle,ze nie dla tych,co wielce raz w miesiacu przerzuca z pralki do suszarki i potem musza 3h z piwem w rece odpoczywac,bo sie kurna narobili przy tym praniu.
              • salvita Re: Zgoda!! 25.09.10, 08:28
                gacusia1 napisała:

                > Ale ja tez sie z tym zgadzam tyle,ze jesli BABA ma to wszystko na wlasnej glowi
                > e albo we wlasnych rekach to po prostu na sex nie zostaje juz miejsca. proste t
                > yle,ze nie dla tych,co wielce raz w miesiacu przerzuca z pralki do suszarki i p
                > otem musza 3h z piwem w rece odpoczywac,bo sie kurna narobili przy tym praniu.


                A ja myślę, że wszystko można pogodzić.
                Prace domowe - seks, opiekę nad maluchami, podział obowiązków,
                WYSTARCZY CHCIEĆ !!!
                A jak się nie chce to każdy pretekst jest dobry, żeby mężowi nie dać.
                Łącznie z tym, że trawa jest zielona a słońce żółte.
                A jak się cały czas wymawiać będziemy pracą w domu, poza domem, dziećmi,
                zamiast zaangażować w to drugą połowę a potem miło spędzić z nim czas w łóżku.
                • salvita Re: Zgoda!! 25.09.10, 10:45

                  > A ja myślę, że wszystko można pogodzić.
                  > Prace domowe - seks, opiekę nad maluchami, podział obowiązków,
                  > WYSTARCZY CHCIEĆ !!!
                  > A jak się nie chce to każdy pretekst jest dobry, żeby mężowi nie dać.
                  > Łącznie z tym, że trawa jest zielona a słońce żółte.
                  > A jak się cały czas wymawiać będziemy pracą w domu, poza domem, dziećmi,
                  > zamiast zaangażować w to drugą połowę a potem miło spędzić z nim czas w łóżku.

                  I żeby nie było, że się lituję nad biednymi facetami.
                  WYSTARCZY CHCIEĆ - mam na myśli, żeby jemu się chciało ją odciążyć, a jaj dać jemu po prostu dupy. I wszyscy będą taaacy szczęśliwi. Dlaczego tak proste rzeczy są, tak skomplikowane ???
                  • kag73 Re: Zgoda!! 25.09.10, 10:54
                    Ano, w tym rzecz, zeby ON chcial. A dlaczego mialby chciec? Glupi by byl gdyby pchal sie do robienia prac domowych, przeciez to zadna przyjemnosc! A po co ma zone, he? Takie mianowicie jest myslenie wielu facetow w Polsce i nie tylko. A wiele kobiet jest sobie winnych, ze sie na to godzi. Z drugiej strony, zdarzaja sie typy, ze nic nie pomaga.
                    A Ty zaproponuj swoim kolegom. Taa, powiedza, ze oni robia, POMGAJA (tak jakby to byl obowiazek zony), tak jak te jeden co sie tutaj wypowiedzial powiesil pranie i zdjal. Alez sie ku..wa narobil a polowy rzeczy, ktore robi zona nie widzi.
                    • ditchdoc Re: Zgoda!! 25.09.10, 12:19
                      kag73 napisała:

                      > A Ty zaproponuj swoim kolegom. Taa, powiedza, ze oni robia, POMGAJA (tak jakby
                      > to byl obowiazek zony), tak jak te jeden co sie tutaj wypowiedzial powiesil pra
                      > nie i zdjal. Alez sie ku..wa narobil a polowy rzeczy, ktore robi zona nie widzi
                      > .

                      nie mowie ze nie macie racji z tym "pomaganiem" ale czy zona pomaga zarabiac mezowi? ;)
                      Stad taki podzial. Ja pieniadze, Ty dom.

                      2 lata, dziecko do zlobka i z bani.
                      • kag73 Re: Zgoda!! 25.09.10, 17:55
                        ditchdoc napisal:
                        "...nie mowie ze nie macie racji z tym "pomaganiem" ale czy zona pomaga zarabiac mezowi? ;)
                        Stad taki podzial. Ja pieniadze, Ty dom.

                        2 lata, dziecko do zlobka i z bani. "

                        Posluchaj, ja tutaj mowie o przypadku a takich jest w Polsce tysiace, gdzie kobieta pracuje zawodowo(jej maz tez) a po pracy ciagnie drugi etat w domu. Podczas kiedy on wraca z pracy, je obiad, ktory mu sie nalezy oczywiscie, siada do kompa albo przed Tv. To po pierwsze.
                        Po drugie jezeli kobieta zostaje z malenkim dzieckiem w domu, to jest dobrze zajeta i to praca prawie 24 na dobe, bo w nocy tez trzeba wstac. Podczas kiedy maz o 17:00 ma wolne. Czyli jak najbardziej kochajacy i rozsadny maz po przyjsciu z pracy moze skoczyc na zakupy albo zrobic pranie czy jeszcze cos. Po pierwsze, bo chce odciazyc zone, po drugie, bo wie, ze to przede wszystkim dla jego dobra. Bo wykonczona i wk..na zona w domu i w lozku to nic dobrego. Uwierz mi:)
                        • ditchdoc Re: Zgoda!! 25.09.10, 18:36
                          kag73 napisała:

                          > Posluchaj, ja tutaj mowie o przypadku a takich jest w Polsce tysiace, gdzie kob
                          > ieta pracuje zawodowo(jej maz tez) a po pracy ciagnie drugi etat w domu. Podcza
                          > s kiedy on wraca z pracy, je obiad, ktory mu sie nalezy oczywiscie, siada do ko
                          > mpa albo przed Tv. To po pierwsze.

                          no to jest przesada, w takim wypadku panowie sie nie popisuja a panie sa glupie ze na to pozwalaja. Fakt ze mezczyzni maja wieksza tolerancje na brud ;), jak moja mowi mi ze jest "taki chlew ze sie zyc nie da" dla mnie ciagle jest tak samo jak w dzien w ktorym posprzatala ;)

                          > Po drugie jezeli kobieta zostaje z malenkim dzieckiem w domu, to jest dobrze za
                          > jeta i to praca prawie 24 na dobe, bo w nocy tez trzeba wstac. Podczas kiedy ma
                          > z o 17:00 ma wolne. Czyli jak najbardziej kochajacy i rozsadny maz po przyjsciu
                          > z pracy moze skoczyc na zakupy albo zrobic pranie czy jeszcze cos. Po pierwsze
                          > , bo chce odciazyc zone, po drugie, bo wie, ze to przede wszystkim dla jego dob
                          > ra. Bo wykonczona i wk..na zona w domu i w lozku to nic dobrego. Uwierz mi:)

                          nie wyobrazam sobie sytuacji w ktorej maz zakupow nie robi, po prostu nie. Pranie to tez nie problem, naprawde wlozenie ubran do pralki, wsypanie proszku i czegos do plukania, program->start, nie jest specjalnie wymagajaca czynnoscia ;D. Ale tez ciezko mi sobie wyobrazic sytuacje w ktorej kobieta z jednym maly dzieckiem nie znajduje pol godziny czasu zeby mezowi obrac ziemniaki i kotleta usmazyc.
                          • kag73 Re: Zgoda!! 25.09.10, 19:01
                            Ja Ci wyjasnie na czym to polega. To sa wszystko takie male czynnosci, ale niestety tak ciagle i w kolko i czesto i wszystko po kolei to suma summarum zabieraja cholernie duzo czasu. Pralke wlaczyc to nie problem, ale to potem powiesic trzeba, zdjac, uprasowac i poukladac w szafach i kazda taka gowniana pierdola i to ciagle.
                            I szlag czlowieka trafia, ze nie ma ani minuty dla siebie, bo wbrew wyobrazeniom facetow, wiekszsosc kobiet zna przyjemniejsze zajecia niz sprzatanie i sortowanie prania.
                            Podobnie z gotowaniem, jak MUSISZ te obiady gotowac ciagle to ci sie w pewnym momencie juz odechciewa. To tak jak z chodzeniem do pracy, bokiem ci to wychodzi, czekasz tylko na weekend, no chyba, ze uwielbisz swoja prace(ja nie uwielbialam mojej:))
                            Jeszcze dodam, ze sa mezczyzni, ktorzy bardzo duza wage przywiazuja do porzadku, tylko zrobic ma go ZONA.
                            A z malym dzieckiem latwo nie jest. Nagle patrzysz na zegarek i myslisz "Boze, 15:00 a ja jeszcze nic nie jadlam", zwlaszcza zanim sie czlowiek po tym calym porodzie ogarnie, ze nie wspomne o niewyspaniu.
                            • b2bb Re: Zgoda!! 25.09.10, 20:16
                              Według kag73 facet po pracy zjada talerz zupy (który powinien odpracować) , ogląda TV i do kompa. A ja tu widzę, że kag73 od rańca do wieczorańca płodzi posty. To ja się pytam a skąd kag73 to wszystko wie?
                              Kiedy tak ciężko tyrają panie, rano, wieczorem, w przerwie miedzy jednym postem drugim?
                              Ja to co innego chłop jestem i jak wiadomo leń.
                              • ditchdoc Re: Zgoda!! 25.09.10, 20:45
                                b2bb napisał:

                                > Według kag73 facet po pracy zjada talerz zupy (który powinien odpracować) , ogl
                                > ąda TV i do kompa. A ja tu widzę, że kag73 od rańca do wieczorańca płodzi posty
                                > . To ja się pytam a skąd kag73 to wszystko wie?
                                > Kiedy tak ciężko tyrają panie, rano, wieczorem, w przerwie miedzy jednym postem
                                > drugim?
                                > Ja to co innego chłop jestem i jak wiadomo leń.
                                >

                                kag73 to rozsadna kobieta, w odroznieniu od wielu pan tutaj ;)

                                ma swoje lata wiec i luz wiekszy
                              • kag73 Re: Zgoda!! 25.09.10, 23:00
                                "Według kag73 facet po pracy zjada talerz zupy (który powinien odpracować) , ogląda TV i do kompa. A ja tu widzę, że kag73 od rańca do wieczorańca płodzi posty. To ja się pytam a skąd kag73 to wszystko wie?
                                Kiedy tak ciężko tyrają panie, rano, wieczorem, w przerwie miedzy jednym postem drugim?
                                Ja to co innego chłop jestem i jak wiadomo leń."

                                kag72 jest w tej wspanialej sytuacji, ze codziennie ma weekend, jej maz zreszta tez, dlatego kag73 ma mnostwo czasu na co tylko chce :))
                                A wie sporo, bo zna wielu ludzi, rozmawia z nimi a poza tym ma oczy w glowie.
                            • ditchdoc Re: Zgoda!! 25.09.10, 20:45
                              kag73 napisała:

                              > Ja Ci wyjasnie na czym to polega. To sa wszystko takie male czynnosci, ale nies
                              > tety tak ciagle i w kolko i czesto i wszystko po kolei to suma summarum zabiera
                              > ja cholernie duzo czasu. Pralke wlaczyc to nie problem, ale to potem powiesic t
                              > rzeba, zdjac, uprasowac i poukladac w szafach i kazda taka gowniana pierdola i
                              > to ciagle.

                              ok, nie bagatelizuje ale tez nie ma o co plakac

                              > I szlag czlowieka trafia, ze nie ma ani minuty dla siebie, bo wbrew wyobrazenio
                              > m facetow, wiekszsosc kobiet zna przyjemniejsze zajecia niz sprzatanie i sortow
                              > anie prania.
                              > Podobnie z gotowaniem, jak MUSISZ te obiady gotowac ciagle to ci sie w pewnym m
                              > omencie juz odechciewa. To tak jak z chodzeniem do pracy, bokiem ci to wychodzi
                              > , czekasz tylko na weekend, no chyba, ze uwielbisz swoja prace(ja nie uwielbial
                              > am mojej:))

                              ja nie przepadam a tak jak pranie z dzieckiem w domu, do roboty musze isc codziennie

                              > Jeszcze dodam, ze sa mezczyzni, ktorzy bardzo duza wage przywiazuja do porzadku
                              > , tylko zrobic ma go ZONA.

                              u mnie nie ma problemu, jak pisalem, dla mojej jest chlew, dla mnie ok. Ona sprzata skoro jej przeszkadza :D
                              • ore.ona Re: Zgoda!! 25.09.10, 22:07
                                Dla mnie największym koszmarem było karmienie i wstawanie do dziecka w nocy co 3 godz. Resztę załatwiałam: kochanie, wstawiłbyś pranie, kochanie, powiesiłbyś pranie, kochanie wyprasowałbyś mi sukienkę- wiesz że ja fatalnie prasuje-tu czasem trza złapać za pośladek:) A faktycznie nienawidzę prasować więc każdy prasuje sobie. Jeśli chodzi o sprzątanie, to: to co posprzątamy? Ty łazienkę a ja.. Gotuję lepiej, więc tu często odpuszczałam. Można podzielić obowiązki gdy oboje małżonków pracuje zawodowo, nie wiem tylko czy każdy mężczyzna jest na tyle przewidujący że wie że opłaci się to wieczorkiem, a kobieta na tyle nie-męczennica by nie brać wszystkiego na siebie.
                                • ditchdoc Re: Zgoda!! 25.09.10, 22:45
                                  ore.ona napisała:

                                  > Dla mnie największym koszmarem było karmienie i wstawanie do dziecka w nocy co
                                  > 3 godz. Resztę załatwiałam: kochanie, wstawiłbyś pranie, kochanie, powiesiłbyś
                                  > pranie, kochanie wyprasowałbyś mi sukienkę- wiesz że ja fatalnie prasuje-tu cza
                                  > sem trza złapać za pośladek:) A faktycznie nienawidzę prasować więc każdy prasu
                                  > je sobie. Jeśli chodzi o sprzątanie, to: to co posprzątamy? Ty łazienkę a ja..
                                  > Gotuję lepiej, więc tu często odpuszczałam. Można podzielić obowiązki gdy obo
                                  > je małżonków pracuje zawodowo, nie wiem tylko czy każdy mężczyzna jest na tyle
                                  > przewidujący że wie że opłaci się to wieczorkiem, a kobieta na tyle nie-męczenn
                                  > ica by nie brać wszystkiego na siebie.

                                  ja tez nie rozumiem, jezeli oboje pracuja i oboje wrzucaja do rodznnej kasy forse to i domem powinni zajmowac sie po rowno. No ale to juz jak dziecko moze isc do zlobka..

                                  Chyba mowimy tutaj o kobiecie kiedy ta ma dzieciaka przy sobie 24/7 i jest malutkie.
                                  • ore.ona Re: Zgoda!! 25.09.10, 23:14
                                    > Chyba mowimy tutaj o kobiecie kiedy ta ma dzieciaka przy sobie 24/7 i jest malu
                                    > tkie.<
                                    Gdy było malutkie, odpuszczałam sobie błysk w domu, a mąż był na tyle świadomy (dziecko z kolkami) że sam siebie dawał dużo. I kręciło się, choć lekko nie było.
                                    Ochotę na seks miałam zawsze, imo, jeśli kobieta nie ma problemów zdrowotnych, a mąż dużo pomaga i stara się, i jeśli ona pożąda go nadal, to seks jest. Mnie wspaniale robi na zmęczenie, choć też nie lubię być budzona gdy smacznie śpię.
                            • santo_inc Re: Zgoda!! 30.09.10, 20:18
                              > Podobnie z gotowaniem, jak MUSISZ te obiady gotowac ciagle to ci sie w pewnym m
                              > omencie juz odechciewa.

                              Ale nie ma tak, że kobieta MUSI robić te obiady. Zawsze może pójść do pracy i zarobić na codzienną pizzę albo gosposię.
                              • mujer_bonita Re: Zgoda!! 30.09.10, 22:32
                                santo_inc napisał:
                                > Ale nie ma tak, że kobieta MUSI robić te obiady. Zawsze może pójść do pracy i z
                                > arobić na codzienną pizzę albo gosposię.

                                To żeś się popisał! A dlaczego niby to ONA ma na gosposię pracować? A Jaśnie Pan to co - służbę w postaci żony ma czy jak?
                              • kag73 Re: Zgoda!! 30.09.10, 22:54
                                Hej Santo, a Ty skad spadles z choinki? Dobrze, ze Ci sie dobrze powodzi, ale to nie srednia krajowa. Niektorzy ludzie w Polsce zarabiaja 700 zl. na reke(praca od 8.30 do 14.30) i myslisz, ze maja 650 na zlobek? Rzeczywistosc w wiekszosci polskich rodzin jest taka, ze oboje pracuja i starcza od pierwszego do konca miesiaca i watpie czy jest w tym gosposia i pizza na dowoz(dzien w dzien ta pizza by mila byc?)

                                I niestety, nie zawsze moga isc do pracy. I jakbys sie jeszcze nie zdazyl zorientowac pewnosci na rynku pracy nie ma, dzisiaj pracujesz, jutro nie. Co z tego, ze pracowalam przed ciaza, po wychowawczym sie okazalo, ze jest kryzys i firma pracy dla mnie nie ma, ale fakt to bylo na slawetnym Zachodzie, nie wykluczam, ze w Polsce jest zupelnie inaczej.

                                Trcoche wiecej pokory, moj drogi!
                      • mgla_jedwabna Re: Zgoda!! 25.09.10, 23:53

                        "2 lata, dziecko do zlobka i z bani"

                        I żłobek zajmuje się dziecięciem 24h na dobę, a matka nigdy, przenigdy nie musi sobie głowy zawracać. Czy to ta impreza za ścianą sprawia, że jestem taka wk....wiona, czy też głupota co poniektórych?

                        • ditchdoc Re: Zgoda!! 25.09.10, 23:56
                          mgla_jedwabna napisała:

                          > I żłobek zajmuje się dziecięciem 24h na dobę, a matka nigdy, przenigdy nie musi
                          > sobie głowy zawracać. Czy to ta impreza za ścianą sprawia, że jestem taka wk..
                          > ..wiona, czy też głupota co poniektórych?
                          >
                          chyba tylko twoja

                          zlobek pracuje 8h, tyle ile wiekszosc posad w naszym kraju. Znam pary, jedna nawet pracuje ze mna, rano do zlobka, oni do pracy, po pracy do zlobka po dzieciaka..

                          trudne?
                          • mgla_jedwabna Re: Zgoda!! 26.09.10, 00:22
                            W poprzednim poście zwracałam uwagę na twój brak logiki: piszesz, że po oddaniu dziecka do żłobka w wieku 2 lat ma się je "z bani". Ja na to, że przecież żłobek nie zajmuje się dzieckiem 24/h na dobę, więc zapewne ktoś (zwykle matka) musi się nim zająć w pozostałym czasie. Takie było znaczenie cytowanego przez ciebie zdania, które ma wymowę ironiczną (ale teraz odjęłam ironię, żebyś mógł zrozumieć).

                            Pytam się więc jeszcze raz: jak to możliwe, że dziecko ma się "z bani" skoro żłobek pracuje przez 8 godzin, a dzieckiem trzeba się zająć przez pozostałych 16?

                            Litościwie pomijam kwestię pozostałych prac domowych, których przy małym dziecku jest zwiększona ilość, a które pewnie w twoim wyobrażeniu robią się same lub są wykonywane przez bezobsługowe sprzęty AGD.
                            • ditchdoc Re: Zgoda!! 26.09.10, 01:26
                              mgla_jedwabna napisała:


                              > Pytam się więc jeszcze raz: jak to możliwe, że dziecko ma się "z bani" skoro żł
                              > obek pracuje przez 8 godzin, a dzieckiem trzeba się zająć przez pozostałych 16 T

                              no ma sie na tyle z bani ze mozna isc i odbebnic etat. Tatus i mamusia moga, rozumiesz? Chodzilo mi o te 8 godzin bo ktoras pani plakala ze do pracy nie moze isc.
                              Pozniej owszem, nie ma sie z bani ;)

                              > Litościwie pomijam kwestię pozostałych prac domowych, których przy małym dzieck
                              > u jest zwiększona ilość, a które pewnie w twoim wyobrażeniu robią się same lub
                              > są wykonywane przez bezobsługowe sprzęty AGD.

                              nic sie nie robi samo

                              znam 3 pary z 2-4 letnimi dziecmi, 1 para ma dwoje, 2 i 6. Rano do zlobka i przedszkola, oboje do pracy, po pracy odbieraja i do domu. Milosc, radosc i harmonia. I to jeszcze w jebanej Warszawie gdzie zeby gdziekolwiek dojechac trzeba na to poswiecic conajmniej godzine.
                              • mgla_jedwabna Re: Zgoda!! 26.09.10, 02:27
                                No to uściślijmy: nie wszystkie dzieci są gotowe do pójścia do instytucji w wieku 2 lat. Niektóre dopiero około 4. Poza tym w "jebanej Warszawie" właśnie jest straszliwy deficyt żłobków. Prywatnych nie ma co liczyć, bo mało kogo stać. Zresztą prywatnych też mało. A nie każda kobieta zarobi tyle, żeby było więcej niż na opiekunkę i waciki. Poza "jebaną Warszawą" też nie jest wiele lepiej.

                                Ponadto kobiecie która urodziła dziecko i wychowywała je w domu przez 2 lata jest wyjątkowo trudno znaleźć pracę. Chyba nie muszę pisać, dlaczego. Więc często "nie może iść do pracy" nie oznacza, że "nie może ze względu na koniecznośc opieki" (zakładam, że ma wielkie szczęście posyłać dziecko państwowo lub wielkie pieniądze na opiekę prywatną) tylko "nigdzie nie może znaleźć pracy, bo jej nie chcą".

                                Poza tym kwestii zmęczenia pracami domowymi to i tak nie rozwiązuje. Bo jest tak, jak wiele osób tu opisało: facet po robocie odpoczywa, kobieta obsługuje jego i dziecko. Jej praca nie jest szanowana - praca w domu jest niepłatna , więc można nią pogardzać, jeśli praca zawodowa jest mniej płatna, niż męża, też można nią pogardzać, a jeśli więcej - to biedaczek ma zaniżone poczucie własnej wartości, więc aby się poczuc lepiej, a kobietę ustawić - będzie nią pogardzał. A to jak wiadomo, wybitnie nastraja do seksu i do wzmacniania więzi z partnerem w ogóle.

                                Litości, znasz 3 pary, które mają fajnie? Bardzo się cieszę, też znam kilka takich par. Ale wiem, że to są raczej wyjątki i małe wysepki na oceanie seksizmu, dyskryminacji, wykorzystywania i ogólnej beznadziei. A "ja i moi znajomi" nie są dla mnie synonimem społeczeństwa polskiego.

                                • ditchdoc Re: Zgoda!! 26.09.10, 10:55
                                  mgla_jedwabna napisała:

                                  > No to uściślijmy: nie wszystkie dzieci są gotowe do pójścia do instytucji w wie
                                  > ku 2 lat. Niektóre dopiero około 4. Poza tym w "jebanej Warszawie" właśnie jest
                                  > straszliwy deficyt żłobków. Prywatnych nie ma co liczyć, bo mało kogo stać. Zr
                                  > esztą prywatnych też mało. A nie każda kobieta zarobi tyle, żeby było więcej ni
                                  > ż na opiekunkę i waciki. Poza "jebaną Warszawą" też nie jest wiele lepiej.

                                  no jak sie nie zarobi to wtedy faktycznie lepiej siedziec w domu, tylko bez placzu ze sie "kariery" nie ma

                                  > Ponadto kobiecie która urodziła dziecko i wychowywała je w domu przez 2 lata je
                                  > st wyjątkowo trudno znaleźć pracę. Chyba nie muszę pisać, dlaczego. Więc często
                                  > "nie może iść do pracy" nie oznacza, że "nie może ze względu na koniecznośc op
                                  > ieki" (zakładam, że ma wielkie szczęście posyłać dziecko państwowo lub wielkie
                                  > pieniądze na opiekę prywatną) tylko "nigdzie nie może znaleźć pracy, bo jej nie
                                  > chcą".

                                  nie wiem, 3 moje znajome ktore rodzily 2-3 lata temu nie mialy problemow zadnych, w sumie wszystkie wrocily do tej samej pracy w ktorej byly przed zajsciem w ciaze

                                  > Poza tym kwestii zmęczenia pracami domowymi to i tak nie rozwiązuje. Bo jest ta
                                  > k, jak wiele osób tu opisało: facet po robocie odpoczywa, kobieta obsługuje jeg
                                  > o i dziecko. Jej praca nie jest szanowana - praca w domu jest niepłatna , więc
                                  > można nią pogardzać, jeśli praca zawodowa jest mniej płatna, niż męża, też możn
                                  > a nią pogardzać, a jeśli więcej - to biedaczek ma zaniżone poczucie własnej war
                                  > tości, więc aby się poczuc lepiej, a kobietę ustawić - będzie nią pogardzał. A
                                  > to jak wiadomo, wybitnie nastraja do seksu i do wzmacniania więzi z partnerem w
                                  > ogóle.

                                  tego nie wiem bo ja widze i doceniam kiedy moja posprząta. Staram sie pomagac mimo ze dla mnie jest czysto ;)

                                  > Litości, znasz 3 pary, które mają fajnie? Bardzo się cieszę, też znam kilka tak
                                  > ich par. Ale wiem, że to są raczej wyjątki i małe wysepki na oceanie seksizmu,
                                  > dyskryminacji, wykorzystywania i ogólnej beznadziei. A "ja i moi znajomi" nie s
                                  > ą dla mnie synonimem społeczeństwa polskiego.
                                  >

                                  no takie sa moje doswiadczenia i na ich podstawie pisze posty

                                  Twoi znajomi, ktorzy nie moga pracy znalezc po ciazy i placza ze nieszczesliwe w domu siedza robiac obiad dla pracujacego meza, to jest wyznacznik polskiego spoleczenstwa, tak?

                                  Moje przyklady sa be bo sobie poradzili i sa szczesliwi :), oboje pracuja i widac po nich ze jest ok, stawiasz kobiete na sile na pozycji zarobionej biedulki bez perspektyw po ciazy. Not cool. Mozna zawsze nie miec dzieci jak sie nie chce.

                                  Zeby nie bylo, kompletnie olewajacych matke i dziecko mezow nie rozumiem i potepiam. Sam nie moge sobie wyobrazic takiej sytuacji.
                                  • gacusia1 Chwalisz sie znajomymi 26.09.10, 17:33
                                    a co powiesz o sobie i swoim zyciu rodzinnym? Zapewne nie masz ani zony ani dziecka i zasypujesz nas wyssanymi z palca opowiesciami,jak to cudownie zlobek i przedszkole rozwiazuje problemy braku checi na sex u kobiet(bo taki jest temat watku).
                                    Owszem,przedszkole jest super,zlobek tez moze byc(osobiscie jestem przeciwna zlobkom). Praca zawodowa kobiety pomaga jej w powrocie do "normalnosci" ale bardzo czasto oprocz tej pracy zawodowej ma ona drugi etet w domu,co probujemy tu wyluszczyc. Niestety wiekszosc mezczyzn nie poczuwa sie do dzielenia tego "etatu domowego" z kobieta. Na innym forum wczoraj czytalam relacje zalamanej kobiety,ktorej maz wstydzi sie z wozkiem na spacer wyjsc. To nie jest odosobniony przypadek. Wiele kobiet nie ma odwagi przyznac sie przed swiatem,ze ich maz/partner jest takim dupkiem. Kobiety udaja przed znajomymi,sasiadami,na forum,ze sa szczesliwe w zwiazku bo w ten sposob chca chocby na chwilke zapomniec o podlej rzeczywistosci. Polskie spoleczenstwo jest jeszcze bardzo nierownouprawnione. Caly czas wychowuje sie chlopcow na "macho" a dziewczynki na "mamusie". Dlaczego obciachem jest synek z lalka w wozku na spacerze a coreczka z koparka juz nie?
                                    Ten caly brak checi na sex jest bardziej skomplikowany niz ujecie tego jako kaprys.
                                    • urquhart "Dzielenie domowego etatu" 26.09.10, 17:51
                                      gacusia1 napisała:
                                      > luszczyc. Niestety wiekszosc mezczyzn nie poczuwa sie do dzielenia tego "etatu
                                      > domowego" z kobieta. Na innym forum wczoraj czytalam relacje zalamanej kobiety,
                                      > ktorej maz wstydzi sie z wozkiem na spacer wyjsc. To nie jest odosobniony przyp
                                      > adek. Wiele kobiet nie ma odwagi przyznac sie przed swiatem,ze ich maz/partner
                                      > jest takim dupkiem.

                                      Generalnie niektórzy faceci mają jeszcze na tyle intuicji że wiedzą że bycie niemęskim , tylko metroseksualym czyli gorszą odmianą kobiety nie wychodzi im na dobre. A już w seksie szczególnie.
                                      Tak zwane wygodnie "dzielenie domowego etatu" jak ujęłaś czyli spełnianie oczekiwań swojej kobiety, jest równie proporcjonalne z reguły do podobnych chęci u kobiety spełniania oczekiwań swojego mężczyzny w większości związków....
                                      _____________________________________
                                      Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                                    • ditchdoc Re: Chwalisz sie znajomymi 26.09.10, 19:20
                                      gacusia1 napisała:

                                      > a co powiesz o sobie i swoim zyciu rodzinnym? Zapewne nie masz ani zony ani dzi
                                      > ecka i zasypujesz nas wyssanymi z palca opowiesciami,jak to cudownie zlobek i p
                                      > rzedszkole rozwiazuje problemy braku checi na sex u kobiet(bo taki jest temat
                                      > watku).

                                      zyje z kobieta, dzieci nie mam

                                      ja wiem ze wszystko co tutaj powiem co nie pasuje do obrazu zameczonej matki polki musi byc klamstwem ;)

                                      > Owszem,przedszkole jest super,zlobek tez moze byc(osobiscie jestem przeciwna zl
                                      > obkom). Praca zawodowa kobiety pomaga jej w powrocie do "normalnosci" ale bardz
                                      > o czasto oprocz tej pracy zawodowej ma ona drugi etet w domu,co probujemy tu wy
                                      > luszczyc. Niestety wiekszosc mezczyzn nie poczuwa sie do dzielenia tego "etatu
                                      > domowego" z kobieta. Na innym forum wczoraj czytalam relacje zalamanej kobiety,
                                      > ktorej maz wstydzi sie z wozkiem na spacer wyjsc. To nie jest odosobniony przyp
                                      > adek. Wiele kobiet nie ma odwagi przyznac sie przed swiatem,ze ich maz/partner
                                      > jest takim dupkiem. Kobiety udaja przed znajomymi,sasiadami,na forum,ze sa szcz
                                      > esliwe w zwiazku bo w ten sposob chca chocby na chwilke zapomniec o podlej rzec
                                      > zywistosci. Polskie spoleczenstwo jest jeszcze bardzo nierownouprawnione. Caly
                                      > czas wychowuje sie chlopcow na "macho" a dziewczynki na "mamusie". Dlaczego obc
                                      > iachem jest synek z lalka w wozku na spacerze a coreczka z koparka juz nie?
                                      > Ten caly brak checi na sex jest bardziej skomplikowany niz ujecie tego jako kap
                                      > rys.

                                      pisalem

                                      skoro oboje pracuja to i oboje dziela sie obowiazkami. Jak jakis ojciec wstydzi sie (..) pchac wozek ze swoim dzieckiem to pani zajebiscie wyszla za maz, koles jest tragiczny.
                                      • gacusia1 Re: Chwalisz sie znajomymi 26.09.10, 23:49
                                        No ale to sa realia. Tak wyglada zycie wielu malzenstw,zwlaszcza w malych miasteczkach czy na wsiach,gdzie zmycie podlogi przez meza byloby szczytem obciachu na pol wsi.
                                  • mgla_jedwabna Re: Zgoda!! 28.09.10, 01:52
                                    Twoi znajomi, ktorzy nie moga pracy znalezc po ciazy i placza ze nieszczesliwe
                                    w domu siedza robiac obiad dla pracujacego meza, to jest wyznacznik polskiego spoleczenstwa, tak?

                                    Błąd. Ja nie zakładam, że moi znajomi to wyznacznik polskiego społeczeństwa. Ergo, to co piszę o polskim społeczeństwie, nie wzięło się bynajmniej z obserwacji znajomych, a z faktów. Np. na całe Bemowo, niemałe przecież osiedle, jest jeden żłobek państwowy. To fakt obiektywny, a nie subiektywne narzekania koleżanek. I ja oceniam to, co dzieje się w społeczeństwie na podstawie tego typu faktów, inaczej doszłabym do wniosku, że żadna ze współczesnych kobiet nie chce dziecka w ogóle, a połowa facetów to geje - bo takie proporcje są wśród moich znajomych.
                                • santo_inc Re: Zgoda!! 30.09.10, 20:18
                                  > No to uściślijmy: nie wszystkie dzieci są gotowe do pójścia do instytucji w wie
                                  > ku 2 lat. Niektóre dopiero około 4. Poza tym w "jebanej Warszawie" właśnie jest
                                  > straszliwy deficyt żłobków.

                                  Zależy gdzie. Ja mam dziecko w żłobku, w którym na 15 miejsc jest 4 dzieci. I kosztuje mnie ten "luksus" 650 PLN/miesiąc.

                                  > Ponadto kobiecie która urodziła dziecko i wychowywała je w domu przez 2 lata je
                                  > st wyjątkowo trudno znaleźć pracę. Chyba nie muszę pisać, dlaczego.

                                  Mogła znaleźć pracę przed ciążą, nikt jej chyba nie kazał zaciążyć już na studiach?

                                  > można nią pogardzać, jeśli praca zawodowa jest mniej płatna, niż męża, też możn
                                  > a nią pogardzać,

                                  Praca jest warta tyle, ile za nią płacą. To chyba logiczne?
                                  • zakletawmarmur Re: Zgoda!! 30.09.10, 20:27
                                    Można sobie zawsze poszukać żony, która dobrze zarabia, ma pewną pracę nawet po dziecku i na wychowawczy się nie wybiera:-) Wtedy nie trzeba marudzić...
                                  • mujer_bonita Re: Zgoda!! 30.09.10, 22:28
                                    santo_inc napisał:
                                    > Mogła znaleźć pracę przed ciążą, nikt jej chyba nie kazał zaciążyć już na studi
                                    > ach?

                                    A praca będzie na nią czekała :) Oj... naiwny jesteś :)
                                  • kag73 Re: Zgoda!! 30.09.10, 23:16
                                    Prosze, z zycia wziete, poczytaj sobie, pani z Warszawy:
                                    "nabor do panstwoeych zlobkow i przedszkoli"

                                    W temacie powinno być popieprzony nabór...
                                    Nie wiem czy macie podobny problem, ja jestem załamana!!!
                                    Chodzi o Warszawę
                                    Mój 9 miesięczny synek jest na 30 miejscu litsy rezerowowej do państwowego złobka, a dlaczego? Otóż dlatego, że nabór jest prowdzony - OFICJALNIE od 1 kwietnia do 15 maja, ALE niestety podanie złożylismy 1 kwietnia o godz 11 a nie o godz 6 rano, chociaż to też w 100% nie dawałoby gwarancji przyjecia. Mój znajomy był o godz 6 rano tuż przed otwarciem żłobka, ale niestety jest na 13 miejscu listy rezerwowej, a przed nim w kolejce było 60 osób! Podobno ludzie już 31 marca wieczorem tworzyli kolejkę! Istny PRL... chociaż ja te kolejki pamietam jak przez mgłę a głównie to z opowaiadań rodziów, a tu proszę, nie daleko trzeba szukać! I jakie mamy sznase na przyjęcie ?? ZEROWE, a ew za rok nie będzie lepiej bo do starszych grup przechodzą dzieci z młodszych i nowych dzieci juz nie przyjmują bo po prostu nie ma miejsc!
                                    Natomiast mój drugi trzyletni synek (oczywiście po przejściu interenetowej rekrutacji) nie dostał się do państwowego przedszkola, ponieważ m.in nie chodził do żłobka! Bomba - błędne koło! Ale też dlatego że ma dwoje kochachących (i się) pracujących zdrowych rodziców, dlatego że słyszy, że widzi, że chodzi, że jego brat jest tak samo zdrowy jak on! I niesteyy dostał za mało punktów aby być przyjetym!!! Po prostu zajebiście! Sory ale dla mnie dyskryminacja nie-patologicznych rodzin! Póki co czekamy na dzień 25 kwietnia, kiedy to zosatna ogłoszone wolne miejsca w innych warszawskich przedszkolach.
                                    Nie wiem co możemy zrobić w obecnej sytuacji, póki co pracuje na pół etatu, podczas mojej pracy dziećmi zajmują się: babcia, prababcia i wujek dzieci - ale ile tak można? Wszystko w biegu, przywieźć, zawieźć, odwieźć, dowieźć!
                                    Od wrzesnia miałabym sznasę pracy na cały etat, ale co z maluchami? Na prywatne żłobki i przedszkola nas nie stać, no chyba, że całą moją pensję bęziemy przeznaczać na placówki opiekuńcze. Co teraz? Rozwieźć się?Będę samotną matką! Odciąć sobie rękę? Będę osobą niepełnosprawną! Czy usiąść i płakać? Będę miała depresję...
                                    I gdzie ta polityka prorodzinna? Czy 1 tyś czy 2 becikowego załatwiają sprawę?
                                    Gdzie można pisać podania, odwołania itp? "

                                    • urquhart rząd planuje zawieszenie ulg na dzieci 01.10.10, 07:56
                                      kag73 napisała:
                                      > naczać na placówki opiekuńcze. Co teraz? Rozwieźć się?Będę samotną matką! Odcią
                                      > ć sobie rękę? Będę osobą niepełnosprawną! Czy usiąść i płakać? Będę miała depre
                                      > sję...
                                      > I gdzie ta polityka prorodzinna? Czy 1 tyś czy 2 becikowego załatwiają sprawę?
                                      > Gdzie można pisać podania, odwołania itp? "

                                      Będzie żyło się lepiej! Przecież wygrała partia która nie ukrywała że polityka prorodzinna jak najbardziej tak ale kiedy już będzie nas na to stać, czyli na świętego Nigdy.
                                      Becikowe skazane, przedwczoraj czytałem w Gazecie że z powodu zagrożenia budżetu rząd planuje zawieszenie ulg na dzieci na czas nieokreślany (ci bez dzieci wyjeżdżają za granice i tam płaca podatki).

                                      Z przedszkolami żałość, w jednych dzielnicach Warszawy likwidują bo mieszkają niemal sami emeryci, na Ursynowie zaś odwrotnie, także doświadczyłem że ze 160 chętnych na 40-50 miejsc dostały miejsca same tak zwane "samotne matki" i to nie wszystkie. Miejsce na liście nie miało zatem żadnego znaczenia.
                                      Gmina czyje się rozgrzeszona bo przecież zaproponowała miejsce... we wsi pod Warszawą gdzie jedzie się 2 godziny w szczycie.
                                      _____________________________________
                                      Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                    • vitek_1 Re: Zgoda!! 25.09.10, 15:12
                      właśnie powiesiłem pranie. Ale się narobiłem, nie uwierzycie, padam normalnie :)
                      Żeby facet musiał na takie pierdoły czas tracić, to powinno być karalne!
                      Mężczyzna jest od planowania wielkich rzeczy, których kobieta nie jest w stanie objąć swoim pojmowaniem, od strategii, a nie od dupereli.
            • mgla_jedwabna Re: Zgoda!! 25.09.10, 23:58
              Przeczytaj sobie moją odpowiedź skierowana do Vitka, policz, ile czasu zajmują wymienione czynności, dodaj czas na czynności, których nie wymieniłam (np. sprzątanie poza odkurzaniem, opieka nad dziećmi i to taka, która wyklucza robienie czego innego w tym czasie, np. pomaganie dziecku w lekcjach), przemnóż te, które wykonuje się wielokrotnie w ciągu tygodnia, i wyjdzie ci, że kobiety mają w domu drugi etat. Oprócz pierwszego w pracy zawodowej, który przez mężów jest uważany za nieistotny, ponieważ kobieta przynosi mniej pieniędzy do domu. Jakby to była jej wina, że w tym temacie panuje w Polsce dyskryminacja podwójna - kobiety zarabiają mniej na tych samych stanowiskach, co mężczyźni, na lepiej platne stanowiska zatrudnia się mężczyzn, na gorzej płatne - kobiety. Ale to nie znaczy, że one mniej pracują.
            • mini_kosmos Re: Zgoda!! 29.09.10, 11:03
              ale zgodzisz się chyba, że co dwie pary rąk to nie jedna? Nikt nie mówi tutaj, ze wyjmowanie prania z pralki to dramat życiowy, tylko o tym, że jeśli jest to jedna ze 100 rzeczy na Twojej liście do zrobienia, możesz stracić zapał.Nie widze powodu dlateczego tylko kobiety powinny pracować na półtora etatu...
        • mgla_jedwabna Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 25.09.10, 23:46
          Vitek, wytłumaczyć jak krowie na rowie?

          PRANIE: pozbieraj skarpety zza małżeńskiego łoża, sprawdź, czy idiota nie rzucił T-shirta za kanapę, posegreguj zawartość kosza na brudną bieliznę (przecież reszta domowników wie, do czego on służy), wsadź do pralki, nasyp proszku, nalej płynu do płukania i nie pomyl otworów przeznaczonych do tego, ustaw pralkę na odpowiedni program, włącz. Jak skończy, to wyjmij zawartość, rozwieś. Jak wyschnie, pozbieraj, posegreguj tym razem wg właścicieli, nie kolorów, poskładaj, rozłóż po szafach.

          PRASOWANIE: samo się nie zrobi, samo to się najwyżej przypali. A ty wyjmij deskę i żelazko, uważaj na dziecko, żeby nie pociągnęło za sznur, wyprasuj, (jak prześcieradło lub obrus, to poskładaj tak, żeby nie zniweczyć efektów prasowania, a to wymaga staranności i - niespodzianka! - trwa trochę czasu), rozwieś/rozłóż po szafach.

          ZMYWARKA: opłucz z grubszego brudu, którego zmywarka nie bierze, wstaw, uzupełnij kostki czy tam inne środki piorące, włącz, jak zmyje to wytzryj i porozkładaj po szafkach. Ponadto zmyj i wytrzyj to, co do zmywarki się nie nadaje.

          ODKURZANIE: jesli dla ciebie fakt posiadania odkurzacza oznacza, że odkurzanie robi się samo, to włącz odkurzacz, zostaw go i idź bzykać kogo tam chcesz (i kto ci da). Następnie możesz sprawdzić postęopy w odkurzaniu. Może zweryfikujesz swoją tezę, że fakt posiadania odkurzacza sprawia, iż można mieć odkurzone mieszkanie oraz udane życie seksualne. Uwaga: nawet jeśli ci sie to uda, pamiętaj, że wyciągnięcie i włączenie odkurzacza, a następnie wyłączenie go i schowanie też ktoś musi wykonać.

          ZAKUPY: nawet, jeśli jeździ się po nie samochodem, również wymaga to czasu i energii. I to więcej, niż zajmuje sama wyprawa do supermarketu, bo należy sprawdzić, czego w domu brakuje i ułożyć stosowną listę. W przeciwnym razie można wrócić do domu z trzecim proszkiem do kolorów, ale zapomnieć pampersów. A to oznacza albo ponowna wyprawę, albo duże uciążliwości.

          GOTOWANIE: które twoim zdaniem załatwia odgrzewanie w mikrofali oraz pizza na telefon. Pomijając aspekty zdrowotne tak zróżnicowanej diety, jest ona dość kosztowna. Nie wspominając o tym, że wiele osób mieszka na wsi, gdzie pizzy na telefon nie dowożą.

          I tak dalej, i tak dalej.. Naprawdę uważasz, że wszystkie wymienione wyżej czynności wykonują wynalazki XX wieku, a ich użytkowniczki leżą i pachną w tym czasie?

          A na koniec pytanie zasadnicze: skoro zdaniem wielu niezaspokojonych mężów prace domowe to obecnie bajeczka, nie wymagają zużycia energii własnej, a ponadto wykonuje się je w czasie dążącym do zera... to dlaczego, do jasnej anielki, nie robią tego sami?! Skoro to takie lekkie i błyskawiczne, to kwestia zmęczenia pracą, bądź też braku czasu (bo siedzi się w pracy) jest zapewne głupim wykrętem. Do dzieła, Vitku, przecież masz do dyspozycji pralkę automatyczną, zmywarkę, odkurzacz, samochód supermarket, pampersy, mikrofalówkę i pizzę na telefon!
          • ruda_owca Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 13:53
            > PRANIE: pozbieraj skarpety zza małżeńskiego łoża, sprawdź, czy idiota nie rzuci
            > ł T-shirta za kanapę,

            Trzeba było sobie nie brać idioty za męża.

            > posegreguj zawartość kosza na brudną bieliznę

            Litości, w 40 stopniach to można wyprać dżinsy z biala koszulką i ta koszulka po wyciągnięciu dalej będzie biała, nie ma sensu i potrzeby segregować czegokolwiek.

            > wsadź do pralki, nasyp proszku, nalej
            > płynu do płukania i nie pomyl otworów przeznaczonych do tego,

            Jak jesz, to musisz tez uważać, żeby widelec włożyć do ust, a nie do oka?

            > ustaw pralkę na
            > odpowiedni program, włącz.

            Kup odpowiednia pralkę. Moja (tania!) pralka działa w ten sposób, ze odpowiedni program jest cały czas ustawiony, wciskam tylko przycisk "start".

            > wyprasuj, (jak prześcieradło lub obrus, to poskładaj tak, żeby nie zniweczyć efektów
            > prasowania, a to wymaga staranności i - niespodzianka! - trwa trochę czasu)

            Używaj prześcieradeł i obrusów, których nie trzeba prasować. Nie prasuj rzeczy, ktore tego nie wymagają. A jeśli musisz mieć wszystko na kant, to znajdź sobie męża, który ma podobne potrzeby, bo w przeciwnym razie to tym prasowaniem realizujesz tylko i wyłącznie swoje. I jak najbardziej wolno ci, tylko miej odwagę przyznać, ze seksu nie ma nie dlatego, ze musisz to robić, a dlatego, ze wolisz to od seksu.
          • janznepomuka Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 14:31
            Wykonywałem wszystkie roboty sam, z wyjątkiem tych, które robiła pomoc domowa. Ponadto harowałem na to, natomiast żona nie pracowała, bo nie chciała ani nie musiała. Poza karmieniem (niecały rok) nie robiła NIC (literalnie)
        • mini_kosmos Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 29.09.10, 11:01
          Pewnie dla niektórych to faktycznie jest wymówka, ale niestety nie mogę się z Tobą zgodzić.
          Pralka się sama nie załaduje a pranie samo nie rozwiesi, zmywarkę też trzeba wypakować, itp. itd.
          Jednak masz rację, że kobiety powinny te kwestie zgłaszać - i im wczesniej tym lepiej. bo my też pracujemy nierzadko dłużej niż faceci a po powrocie do domu czeka nas jeszcze góra tzw. obowiązków domowych.
          Z mojego doświadczenia: nie mamy dzieci, oboje pracujemy i o podobnych porach wracamy do domu. Po czym on "odpoczywa" po ciężkim dniu pracy, a ja:
          pranie, kolacja, coś wyprasować tzreba na jutro, a to podłoga już brudna, a to to, a to tamto.
          A mój luby na moja delikatną prośbe, że może jakby czasami umył wanne, albo podłoge to byłoby mi lżej, powiedział, że się czepiam. Żę baby tak maja, że zawsze kij znajdą, żeby psa uderzyć.
          I tu moja rada dla kobiet - odpuście sobie. Teraz wracam i piłuję paznokcie, albo czytam książkę, albo ide na gimnastykę. I wyobraźcie sobie, że mój mąż się zabrał do roboty: "Kochanie, nie mam koszuli na jutro" - bardzo mi przykro, ale jak teraz nastawisz pralke, to może zdązy wyschnać do jutra. I tyle. Jestem zrelaksowana i mogę się kochać na okrągło.
          Tylko niestety, co będzie jak będa dzieci - nie wiem. To nie to samo, co koszule czy gary - trzeba o nie zadbać... Tu niestety nie wiem, jakie jest rozwiązanie. Chyba takie, żeby przed ta decyzją ustalić jak wspólnie się do tego zabierzecie i potem tylko trzymać się umowy...
          • jamesonwhiskey Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 01.10.10, 18:18
            musze powiedziec ze po tym co czytam to zajebiste z was fleje bo inaczej nie umiem sobie wytlumaczyc dlaczego tak ciagle pierzecie
      • jesod Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 19:08
        gacusia1 napisała:
        > Roznica taka,ze kobieta najzwyczajniej w swiecie nie ma sil,czasu ani ochoty na
        > sex.
        Czy to jest ta zasadnicza różnica między kobietą a mężczyzną? :)

        gacusia1 napisała:
        > Inny powod to tzw spelknienie. Kobiecie juz sex nie jest potrzebny bo potomstwo
        > jest.

        Czyżby kobieta spełniała się jedynie przez macierzyństwo? A może mówisz o samicy.... ?
        Wszystko zaczyna się i zależy od potrzeb, a one są bardzo indywidualne.
        • gacusia1 Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 23:39
          Pytanie dotyczylo odmowy sexu wiec odpowiedz rowniez tego sie tyczy-spelnienia sexualnego. Kobieta-matka bardzo czesto czuje sie spelniona sexualnie. Ja slowem nie wspominam o karierze zawodowej,o podrozach,imprezach... To jest absolutnie inna para kaloszy.
          • jesod Spełnienie. 24.09.10, 23:59
            gacusia1 napisała:
            > Pytanie dotyczylo odmowy sexu wiec odpowiedz rowniez tego sie tyczy-spelnienia
            > sexualnego. Kobieta-matka bardzo czesto czuje sie spelniona sexualnie.

            A co ma piernik do wiatraka? :)
            Spełniać się jako matka, a spełniać się jako kobieta - to zupełnie dwie różne bajki.
            Jedno nie jest w stanie zastąpić drugiego.
            Odmowa seksu w stosunku do partnera nigdy nie będzie wiązać się z faktem bycia matką.
            To tak, jakby w przypadku preferencji hetero podsunąć kobiecie drugą kobietę zamiast mężczyzny..... O innych uwarunkowaniach układu męsko-damskiego już nie wspomnę.
            • gacusia1 Re: Spełnienie. 25.09.10, 00:17
              A czy uczyli cie w szkole,ze konsekwencja sexu jest dziecko (pomijam antykoncepcje) ? To wlasnie ta "maka" ,ktora laczy wiatrak i piernik.
              • jesod Re: Spełnienie. 25.09.10, 00:41
                gacusia1 napisała:
                > A czy uczyli cie w szkole,ze konsekwencja sexu jest dziecko (pomijam antykoncep
                > cje) ? To wlasnie ta "maka" ,ktora laczy wiatrak i piernik.

                Mylisz się, ale może jeszcze chodzisz do szkoły...... :)
                Konsekwencją seksu jest spełnienie się jako kobieta/mężczyzna, zadowolonie, przyjemność, satysfakcja, rozładowanie napiecia, spełnienie seksualne - zaspokojenie swoich potrzeb w tym zakresie, zarówno fizycznych i psychicznych.

                Dziecko jest konsekwencją zapłodnienia, ale seks jako taki - niewiele ma z tym wspólnego, poza tym, że może - w sprzyjających okolicznościach - przysłużyć się rozmnożeniu.
                Akt seksualny może być związany z poczęciem dziecka i może temu służyć, ale nie jest to ten jedyny i wyłączny aspekt seksu, jako takiego.

                • gacusia1 Alez mnie rozbawiles 25.09.10, 04:36
                  Sex ma niewiele wspolnego z zaplodnieniem?????? Hahahahahaha!!!!!!!!!!!!!!!!!!! No to radze pozyczyc ksiazke do biologii z 4 klasy podstawowki,moze czegos sie jeszcze nauczysz zanim zmajstrujesz jakiejs BABIE dzieciaka myslac,ze uprawianie sexu nie prowadzi do zaplodnienia!
                  Chyba,ze masz tu na mysli `sex`w postaci oralnej tylko i wylacznie :P
                  • jesod Nie wiem z czego tak się cieszysz... 25.09.10, 15:09
                    gacusia1 napisała:
                    > Sex ma niewiele wspolnego z zaplodnieniem?????? Hahahahahaha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    > No to radze pozyczyc ksiazke do biologii z 4 klasy podstawowki,moze czegos sie
                    > jeszcze nauczysz

                    Nie bardzo rozumiem, co Ciebie tak rozbawiło, ale mogę wyciągnąć jeden wniosek, że nie zrozumiałaś o czym piszę.
                    Skoro seks utożsamiasz jedynie z rozmnażaniem, to jest problem w przeżywaniu seksu, jako radości i spełnienia.
                    Myślę, że w 4 klasie szkoły podstawowej nie ma jeszcze zajęć dotyczących seksu w ogóle. Zdaje się, że wcale w szkołach dotychczas nie spieszą się z przekazywaniem tej wiedzy, dlatego rozmanażanie jest pojmowane w kategorii konsekwencji seksu, czyli posiadania dzieci.
                    To zdecydowanie brzmi, jak straszak.
                • gacusia1 A tu,zeby latwiej ci bylo pojac :D 25.09.10, 04:40
                  co to jest sex

                  pl.wikipedia.org/wiki/Seks
                  Polecam podtytul "ujecie biologiczne"
                  • jesod No, właśnie spróbuj pojąć. 25.09.10, 15:18
                    gacusia1 napisała:
                    > co to jest sex
                    >
                    > pl.wikipedia.org/wiki/Seks
                    > Polecam podtytul "ujecie biologiczne"

                    Wiesz, seksu nie nauczysz się z wikipedii..... :)
                    Ujęcie biologiczne oznacza wg tego, co piszesz i jak podchodzisz do tematu, że:
                    seks = kpulacja (spółkowanie)-----> dziecko.
                    W seksie nie chodzi o rozmnażanie, jeśli zechcesz to pojąć i nie sprowadzać tematu jedynie do biologicznego aspektu naszej seksualności.
                    Dzieci są produktem ubocznym - odpryskami miłości, o ile ona jest między partnerami.
                    • gacusia1 Dzieci sa produktem ubocznym???? 25.09.10, 15:25
                      O,god...to ja juz nie zamierzam z toba dyskutowac. Ciekawe czy twoja BABA wie,ze dla ciebie dziecko jest PRODUKTEM UBOCZNYM sexu? I tacy "mezczyzni" oczekuja od kobiet,zon,matek produktu ubocznego ze beda uprawiac z nim upojny sex. Nie ,no podpisales sie rekami i nogami pod swoim podejsciem do tematu.
                      P.S. Gdyby nie te PRODUKTY UBOCZNE to swiat przestalby istniec ale o tym pewnie pojecia nie masz.
                      • jesod Szkoda mojego czasu. 25.09.10, 15:43
                        gacusia1 napisała:
                        > O,god...to ja juz nie zamierzam z toba dyskutowac. Ciekawe czy twoja BABA wie,z
                        > e dla ciebie dziecko jest PRODUKTEM UBOCZNYM sexu? I tacy "mezczyzni" oczekuja
                        > od kobiet,zon,matek produktu ubocznego ze beda uprawiac z nim upojny sex.

                        O.K.
                        Zakończyłam dyskusję z Tobą, bo po prostu pieprzysz głupoty i nie masz pojęcia, tak naprawdę o co chodzi..... i o czym usiłujesz pisać. Nie warto z Tobą rozmawiać.
                        Poza tym, wygląda na to, że jesteś facetem w damskiej forumowej skórce - to daje się doskonale wyczuć w Twoich postach.
                        Napastliwość też znajoma....

                        Aha, jeszcze jedno...... Ludzie nie żyją tylko po, to aby się rozmnażać ku chwale ludzkości. O to dba biologia, ale to nie jej służy seks.

                        Pa-Pa. :)





                        • vitek_1 Re: Szkoda mojego czasu. 25.09.10, 20:26
                          Nie, raczej nie jest facetem. Facet nie byłby aż tak głupi.

                          Poglądy gacusi są mixem opinii naiwnej nastolatki, gospodyni, matki, pani domu, mocno podlane katolicko-radiomaryjnym sosem. Seks służy jej do robienia dzieci, a mąż do tego żeby podawać mu obiad i prać skarpety. Założę się że nigdy nie próbowała innaczej niż po bożemu.
                          Tak długo jest na tym forum mogłaby czegoś się nauczyć ale takie są z reguły nieprzemakalne na jakąkolwiek wiedzę.
                          • sisi_kecz Szkoda naszego czasu. 25.09.10, 20:39
                            Vitek, a Ty od jakiegoś czasu trollujesz i to jest dopiero męczenie oczu forumowiczom,
                            na to zrzędzenie i podpuszczania.

                            Co do gacusi i jesod,
                            to obie by przyznały, że seks jest zarówno czynnością biologiczną warunkowaną popędem,czego efektem może byc prokreacja,
                            jak i wyrazem uczuć wyższych, elementem sieci ludzkich potrzeb, czego efektem może być udany związek, i byłoby po sprawie.
                          • gacusia1 Specjalista od portretow psychologicznych 25.09.10, 23:17
                            to ty vitus nei bedziesz :DDDDD Z tym radiem maryja to poniekad trafiles :DDD bo ja z Torunia pochodze :DDDDD ale nic poza tym mnie z Rydzykiem nie laczy .
      • tully.makker Przyznam ze 25.09.10, 19:29
        Mimo podzialu obowiazkow - w miare rownego czesto ejstem tak padnieta, ze wlasciwie tylko wizja sexu moze mnie sklonic do otwarcia jednego oka.
    • mujer_bonita Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 14:40
      salvita napisała:
      > Przed ślubem seksualna bajka, po ślubie seksualny raj, po spłodzeniu i narodzin
      > ach dzieci, zaczyna się seksualny celibat.

      A z drugiej strony jest lepiej? Przed ślubem kolacyjki, kwiatki, adoracja a potem tylko 'czemu nie wyprasowałaś mojej koszuli?' ;)
    • eudajmonika Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 14:55
      "Dlaczego moi znajomi faceci wszyscy opowiadają mi ten sam scenariusz?"

      To rzeczywiście dziwne, mnie żaden znajomy facet takich historii nie wstawia, ale
      jeśli NAPRAWDĘ chcesz znać odpowiedź na to pytanie, zajrzyj do wątku mm-26.
      • kag73 Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 15:35
        Salvito, jak jeszcze kiedys Ci koledzy beda opowiadac jak to zony im nie daja, to zapytaj ich grzecznie "Hmm, a powiedz Marian, kto u Was w domu pierze, gotuje, zakupy robi, prasuje, lekcje z dziecmi odrabia, dzieci z przedszkola odbiera? Aaa, a jeszcze powiedz czy twoja zona pracuje zawodowo?" Kto wie, moze skloni ich to do refleksji? W co watpie...przeciez latwiej poszukac kochanki niz w domu zapierdalac i gary zmywac.
        • salvita Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 15:48
          kag73 napisała:

          > Salvito, jak jeszcze kiedys Ci koledzy beda opowiadac jak to zony im nie daja,
          > to zapytaj ich grzecznie "Hmm, a powiedz Marian, kto u Was w domu pierze, gotuj
          > e, zakupy robi, prasuje, lekcje z dziecmi odrabia, dzieci z przedszkola odbiera
          > ? Aaa, a jeszcze powiedz czy twoja zona pracuje zawodowo?" Kto wie, moze skloni
          > ich to do refleksji? W co watpie...przeciez latwiej poszukac kochanki niz w do
          > mu zapierdalac i gary zmywac.

          Ależ pytam się pytam co oni robią w domu i jaki mają swój osobisty wkład w codzienne życie rodzinne przecież sama jestem kobietą i wiem jak to funkcjonuje. Najczęściej są to związki partnerskie i jest podział ról no prawie pół na pół (raczej i tak zawsze żona ma więcej do zrobienia w domu - choć znam przypadki, że nie zawsze).
          Najśmieszniejsze jest to, że wszystkie argumenty o pracach domowych i braku przez to czasu i chęci na seks oni traktują jako wymówki przed pójściem do łóżka.
          • mujer_bonita Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 18:08
            salvita napisała:
            > Najczęściej są to związki partnerskie i jest podział ról no prawie pół na pół

            To jeszcze porozmawiaj z ich żonami :)

            Przykład - kolega TŻ-ta zawsze twierdził, że jego córeczka to istny aniołek i prawie zawsze całe noce przesypia (półrozne dziecko). A okazało się, że po prostu pan śpi tak twardym snem, że nie budzi się, jak dziecko płacze i wstaje żona. Chyba, że już kompletnie nie wytrzymuje,wtedy go budzi. Oczywiście pan jakoś nie skumał, że żonie zdarza się wstawać parę razy w ciągu nocy a nawet żywił przeświadczenie, że przecież to zawsze on wstaje :D
            • m00nlight Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 21:55

              Dodaj do tego istnienie 'skrzatów domowych' dzięki którym Pan zawsze ma garnek gorącej zupy na kuchni, poskladane skarpetki w szufladzie i wyprasowane koszule w szafie. No i dom jakoś dziwnie czysty ;) A papier toaletowy wyrasta na uchwytach, lodówka sama się zapełnia odpowiednimi produktami, tak samo pasta do zębów, mydło i szampon nigdy się nie kończą ;) aż dziw bierze jak to wszystko się dzieje ;)
              • ruda_owca Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 14:00
                > Dodaj do tego istnienie 'skrzatów domowych' dzięki którym Pan zawsze ma garnek
                > gorącej zupy na kuchni, poskladane skarpetki w szufladzie i wyprasowane koszule
                > w szafie. No i dom jakoś dziwnie czysty ;) A papier toaletowy wyrasta na uchwy
                > tach, lodówka sama się zapełnia odpowiednimi produktami, tak samo pasta do zębó
                > w, mydło i szampon nigdy się nie kończą ;) aż dziw bierze jak to wszystko się d
                > zieje ;)

                Mnie bierze wiekszy dziw, jak czytam tego typu wypowiedzi. Skad wy bierzecie takich facetow? Znaczy ze co, zanim w jego zyciu pojawila sie zona, to on w hotelu mieszkal? Nie sprzatal, nie zmywal, dupe palcem podcieral, zeby myl sama szczotka, itp?
                Moze trzeba po prostu lepiej sie rozejrzec, zanim sie powie tak? Bo w przeciwnym razie, to pretensje mozna miec tylko do siebie pozniej.
                • urquhart Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 14:39
                  ruda_owca napisał:
                  > Mnie bierze wiekszy dziw, jak czytam tego typu wypowiedzi. Skad wy bierzecie ta
                  > kich facetow? Znaczy ze co, zanim w jego zyciu pojawila sie zona, to on w hotel
                  > u mieszkal?

                  Przed żoną wszystko ogarnia zwykle mamusia :)

                  Znam i przykłady takich co nawet na stacji maja obiady w słoikach na cały tydzień, i całe brudne odzienie pakowali w walizę i raz na tydzień mamusia wymieniała na czyste...
                  _____________________________________
                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
    • eudajmonika Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 15:45
      I zaraz nam zakwitnie kolejny watek na 145 wpisów z cyklu - kto jest bardziej pokrzywdzony - czy pan, czy pani? Panie zakrzykną chórem, że pani oczywiście, bo dzieci ze żłobka odebrać, zawieźć do szczepienia, na basen dla niemowlaków, obiad przygotować, śmieci wymieść pod dywan, a do tego jeszcze syndrom napięcia w raportowaniu miesięcznym w robocie...
      Na to panowie napiszą coś gorzkiego o eworewo wyjaśniając naukowo postawę pani w świetle popteorii i dołożą sygnaturką "skrzyżowanie bankomatu z wibratorem"...

      Ale najbardziej będzie pokrzywdzona Salvita, bo zanim zaczęła gorrrąco współczuć facetowi, nie zastanowiła się DLACZEGO on opowiada jej takie historie?
      • salvita Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 15:51
        do gorącego współczucia mi daleko,
        do chęci zrozumienia tematu bliżej

        i proszę mnie tu nie diagnozować na podstawie jednego postu - z góry dziękuję
    • zakletawmarmur Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 15:57
      > Pytanie do żon, ze stażem małżeńskim kilkuletnim, z najczęściej dwójką dzieci,
      > normalnym standardowym życiem rodzinnym - dlaczego nie dajecie własnym mężom??
      > ?

      Dajemy, dajemy:-)
      No ale jakiś powód musi być dla którego Twoi znajomi nie dostają. Może po prostu nie warto im dawać?
    • mohinder Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 16:09
      A ja myślę, że jest trochę inaczej. Może moja odpowiedź będzie dużym uproszczeniem (więc nie zawsze prawdziwa), ale uważam, że za chęć kobiety na seks, w ogromnej mierze, odpowiadają hormony. Oczywiście, że są inne elementy: temperament, zmęczenie, satysfakcja (zarówno zawodowa jak i związkowa), zdrowie, sprawność fizyczna - ale to wszystko dodatki. Albo preteksty do braku chęci.
    • xciekawax Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 16:53
      Mysle ze duzo kobiet jest zawiedzionych jak ich zycie sie ulozylo, sa zawiedzionych partnerem, nie ma juz kwiatkow, nie ma romantyzmu, itd...

      I mysle ze to podswiadomie dziala na chec do seksu.

      Rowniez, panowie zazwyczaj Oczekuja seksu, ale gdy ma sie tyle obowiazkow jak dzieci dom itd... to obydwoje musza bardzo bardzo chciec aby to sie stalo. I pielegnowac to. I wiedziec ze jest to bardzo wazna sfera. czesto czysto fizyczna.

      Pamietam jak niedawno moj maz nie chcial bawic sie ze mna na jakies tam rodzinnej zabawie, wolal towarzystwo kolegow - a potem przyszedl nad ranem (ja poszlam wczesniej spac) i oczekiwal seksu. I nawet chcialam, nie powiem, zadko odmawiam, ale pomyslalam sobie: Nie! Ty sie nie starasz, to ja nie bede sie wybudzac ze snu. I bylam troche wzburzona ze taki egoista. Ze z siebie nic nie dal aby bylo fajnie.
      Zeby nie bylo, mielismy seks pare godzin pozniej.
    • twojabogini Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 18:26
      Z tymi obowiązkami to na dłuższą metę zdecydowanie przesada. Ch..się stanie jak nie odkurzy się nawet i przez pare dni.
      Teraz tak - kazda kobieta wie, że z patriarchatu dopiero wychodzimy i niestety mężów/partnerów do pewnych rzeczy trzeba wdrażać i jeszcze upewniac ich, że dobrze sobie radzą. To praca dla żony - wdrożyć do opieki nad dzieckiem, do podziału obowiązków itp. Smutna to prawda, ale prawda.
      Z takiem zaangażowanym mężem ma się wspólny klimat, no i mężczyźni bardzo seksowni są kiedy są tacy opiekuńczy, gdy starają się być delikatni. A jesli rola ojca ogranicza się tylko do kąpieli wieczornej - to kobieta zyje w świecie zasranych pieluch, a mąż w jakimś zupełnie innym. Ciężko wtedy o bliskość, seks, porozumienie.
      I jeszcze jedno - choć teoretycznie po ciąży mamy obowiązek wyglądać jak modelki w praktyce jest inaczej, raz lepiej, raz gorzej, ale zmiany w ciele są zawsze. Mój mąż zrobił dla mnie coś pięknego - pomógł mi te zmiany zaakceptować. Nie gadaniem jak z kolorowych gazet tj. idiotycznymi kwiatkami i naciąganymi komplementami - gdyby mi powiedział, ze slicznie wygladam, gdy jestem po nieprzespanej nocy, ciagna mnie szwy i mam wory pod oczami a na sobie bawłeniana nocną koszulę z plamami po mleku raczej bym nie uwierzyła, a wy? Zamiast tego słyszałam, że np. zabawanie wyglądam taka poczochrana, że kocha mój nosek - tak w to moge uwierzyć.
      Co jeszcze? Po pierwsze - okazywał mi, że mnie pragnie - nie ze ma cisnienie, bo od jakiegoś czasu nic - ale że pragnie mnie. Po drugie - zadbał o to, zebym ja czuła się sobą, a nie tylko matką karmicielką, praczką itp. - żebym miała czas dla siebie, żebym pomyslała o czymś innym niz tylko dzieci. Po trzecie - i to było naprawdę wspaniałe - poswięcił czas na moje ciało, na to żeby je poznac na nowo. Nie było udawania że nie sterczy mi brzuszek, że nie mam blizny po cc. Każdą z tych zmian obejrzał, skomentował, pomógł je zaakceptować przede wszystkim mi. Sprawdzilismy też co się zmieniło w moim sposobie odczuwania - chociażby karmienie sporo zmienia. To były bardzo miłe chwile i cieszę się, że mam mężczyznę zdolnego otoczyć mnie taką troską i poświęcić mi tyle autentycznej uwagi.
      Dlatego też niecierpliwie czekam, aż z powrotem bedę mogła podjąć pełną aktywność seksualną. I z pewnością nie będzie to bierne "dawanie" - tylko radosne uczestniczenie.
      • jesod Do Twojejbogini... 24.09.10, 19:16
        To co napisałaś jest możliwe wtedy, gdy partnerów łączy uczucie i to właśnie ono jest źródłem wzajemnego pożądania, a jednocześnie akceptacji wielu zmian, które nas dotyczą.
      • salvita Re: do twojabogini ... 24.09.10, 19:50

        Wielki szacunek dla Twojego męża,
        maks pozytywnej zazdrości dla Ciebie :)
        Naprawdę zaje.biście się czyta takie posty !!!
        Jestem pełna podziwu i jakiegoś wzruszenia o tym co napisałaś.
        Dzięki Bogu, że są jeszcze TACY faceci i TAKIE kobiety !!!
        Amen
      • zakletawmarmur Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 24.09.10, 21:53
        A jesli rola o
        > jca ogranicza się tylko do kąpieli wieczornej - to kobieta zyje w świecie zasra
        > nych pieluch, a mąż w jakimś zupełnie innym. Ciężko wtedy o bliskość, seks, por
        > ozumienie.

        O właśnie o to chodzi! I nie jest to tylko wina kobiety "bo jej to pasuje". Często jest to proces za który są odpowiedzialne obie strony. On, bo nie angażuje się w opiekę i ona bo olała ciągłe nawracanie faceta. Jeśli jednak facet jest oporny to nawracanie jest bardziej męczące niż wykonanie obowiązków samej.

        Dla porównania. Gdyby tak kobieta, przed każdym wyjściem do pracy wymagała: budzenia, wyciągania z łóżka, wysłuchiwania półgodzinnego ględzenia "że ona do pracy chodzić nie lubi", odwiezienia i później jeszcze co pół godziny dzwoniłaby z pytaniem "jak to zrobić" to ile by taki mąż wytrzymał? Czy fakt, że w końcu psychicznie by się poddał oznaczałoby, że to jego wina, że żona do pracy nie chodzi? A w przypadku panów często to właśnie tak wygląda...

        --
        Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
        • kaktusik72 A u mnie wczoraj bylo tak 25.09.10, 10:28
          Miałem na 14 do pracy, więc rana postanowilem pomalować pokuj.
          Pomalowałem ledwo co zdążyłem do pracy, jestem w pracy w miare spokojnie.
          Nagle kolo godz 18 awaria :(, niestety przeciągła sie do 23 normalnie koncze o 22.
          Dzwonie do żony, że będe koło 24. Wracam na zaklad kąpiel, gole się z myślą ze w domu na mnie czeka żona, ubrana w jakąś sexi bielizne. Jeszcze powróce do tego że robiłem podchody w tygodniu, ale żona stwierdziła że w piatek poszalejemy :).
          Wracam do domu w pokoju dzieci (2 dzieci) ciemno, wchodze do sypialni żona spi w piżamce w słoniki obok 4 letni syn. Pomyślałem przeniose syna do pokoju dzieci i może cos jeszcze będzie. Otwieram pokuj ,a tu lóżko od syna nie jest rozłożone.
          Więc kłade się obok nich i zasypiam. Co do syna, to dopiero od kilku miesiecy spi w pokoju z córką , wczesniej spał przeważnie z nami.
          Oczywiście jestem lekko wkurwiony .
          Rano żona wstaje, a ja zgrywam głupa i się pytam, dlaczego nie jest w pracy.
          Odpowiada że sobota, ja na to, a to wczoraj był piątek, bo jakoś nie zauważyłem.
          Zona mi zazuca, że moglem syna przenieś do pokoju dzieci. Ponieważ syn zasnoł jak czytala jemu bajke. Odpowiedzialem, że chcialem, ale jego łożko nie było przygotowane. A po drugie mogla coś powiedzieć jak się przebudziła kolo 24.
          Na tym jej tłumaczenie się zakonczylo.
          Ja jeszcze odpowiedzialem, tak to jest jak jedna osoba nie może się doczekać piątku"sexu" a druga ma to głęboko w d.......... .

          Co do podziału obowiązków, to ostatnio przerabiałem z zoną. Po jej myśli jej mamy podzielić, a te sprawy męskie to już ja mam wszystko obrabiac.
          Malowanie, obsługa 2 samochodów ( a ze mamy starsze to i mam co naprawiać) itp.
          Do tego powiedzmy mam 2 dochód, który się wiążę z przesiadywaniem przy komputerze, oczywiście jej to przeszkadza, ale nie widzi że jestem w domu i jestem w stanie między czasie coś zrobić, obiady,prasowanie, umycie okien. Oczywiscie nie robie tego wiecznie, ponieważ pracuje na zmiany. Wczesniej chodzilem na "fuchy" co się wiązalo że mnie nie było po 16 godzin w domu.

          Jak mam na nocną zmiane, to po pracy ją podwioze do miejsca skąd jezdzi do pracy.
          Stwierdziłem, że ładnie tylko szkoda że nie dla mnie !!! Ladna sukienka, szpilki itd.
          No i ostatnio powrócił temat, że jej nie mówie jak ładnie wygląda, no to odpowiedziałem ze mówie, np. ostatnio jak jechałas do pracy.
          I jej odpowiedziałem, jak idziesz do pracy (biurowa) to ubierasz się jak wybieg, a po powrocie idziemy na spacer, to się przebierasz klapki na "plaskim" i spodnie 3/4. Nie lubię kobiet na paskim, stwierdziła że jak jest w pracy to już chodzi na plaskim.
          To jak przebierasz w pracy, to po co do Busa idziesz w szpilach.
          Dodatkowo coś ostatnio stwierdziła, że w pracy koledzy dobrze sie wypowiadaja , a nawet chwalą za wygląd. To zapytalem czy oni ją widzieli kiedyś w jej klapkach na plaskich.
          Sory ale nie cierpie kobiet na plaskich, rozumiem że mogą być nie wygodne.
          Ale to chyba jednakowo nie wygodne są kiedy idzie do pracy, czy zemną ?
          • kag73 Re: A u mnie wczoraj bylo tak 25.09.10, 11:05
            Ja mam tylko jedno pytanie: dlaczego sam nie przygotowales dzieciakowi lozka w jego pokoju i go nie przeniosles?
            Szpilki na spacer to nie bardzo, bo nogi bola, szkoda nog. Ale zapros zone do knajpy, podjedziecie samochodem, to zalozy szpilki, moj drogi. Albo wieczorkiem do lozeczka dla Ciebie niech te szpilki zaklada i troche przedtem po kuchni pochodzi.
            Ale tak to juz jest, ze kobiety ubieraja sie dla innych kobiet, albo dla obcych w pracy a dla "swoich" niestety nie, zreszta faceci tez czasem po domu chodza byle jak.
            Spodnie 3/4, wiem, moj tez ich nie trawi, dlatego SPECJALNIE DLA NIEGO ich nie nosze. Dodam, ze on tez ubiera to co mnie sie podoba :)
            • kaktusik72 Re: A u mnie wczoraj bylo tak 25.09.10, 11:20
              kag73 napisała:

              > Ja mam tylko jedno pytanie: dlaczego sam nie przygotowales dzieciakowi lozka w
              > jego pokoju i go nie przeniosles?
              Wróciłem z pracy o godz 23:30, a syn spi w pokoju z córka, jego łożko to fotel rozkładany, więc nie chciałem obudzić corki.
              Jak pisałem wczesniej przebudziła sie okolo 24 i nic na temat przenosin syna nie mowiła, więc na sexie jej nie zalezało
              > . Albo wieczorkiem do lozeczka dla Ciebie niech te szpilki zaklada i troche przedtem po kuchni pochodzi.
              Jak ją poprosze o ubranie jakieś bielizny, to już wyrzuca ze mi się podoba tylko w bieliznie, a bez już nie, lub stwierdzenie żę i tak ją pozniej sciągam :)
              Jeszcze jak by to była jakaś koszula nocna, a to pizamka jaką nosi moja 12letnia córka :(, predzej o sex w tej pizamie mozna mnie posadzić o pedofilie :(.
              Jak w chodzi do łożka w bieliznie, to chociaż wiem ze coś chce, a nie ze znowu mąz ją atakuje.
              Ale mogę tłumaczyć, a to i tak nic nie zmienia, poprostu taka bielizna jest dal mnie sygnalem.
              I oczywiście mnie podnieca :), a o sexie w szpilkach to ja mogę pomarzyć :(.
              Oczywiście przed malżenstwem wyglądalo zupelnie inaczej, striptis, sex windzie itp., to byly czasy :(
            • m00nlight Re: A u mnie wczoraj bylo tak 25.09.10, 12:04

              Rany boskie! U mnie wysokie obcasy (czyli wyższe niż powiedzmy cm) są zarezerwowane na NAPRAWDĘ wyjątkowe okazje i tzw 'wielkie wyjścia'. Na codzień, po prostu nie warto się meczyć- od najlepszych szpilek szybko bolą nogi! Szpilki to nie są buty do CHODZENIA! Zakład się je w miejsca gdzie trzeba przejść max kilka metrow, 'zaprezentowac się' i usiąść! Od chodzenia w szpilkach można tylko 'dorobić' się halluksów i innych przykrych deformacji, o bólach kręgosłupa już nie wspomnę. Wprost uwielbiam facetow dla ktorych ich wlasna satysfakcja z wyglądu żony jest ważniejsza od jej ZDROWIA i dobrego samopoczucia.

              Mnie z kolei zawsze rozbawiają 'gwiazdki' w Łazienkach które wybrały się ze swym 'misiem' na spacer na 10-centymetrowych szpilkach, ktore zapadają im się w żwirze, o próbie 'iścia' po bruku nawet nie wspomnę ;)

              Drogie Panie i Panowie, strój, a wiec i OBUW ( ;) ) nosimy dopasowany do okazji. Jeśli dresscode w pracy wymaga elegancji, ubieramy się elegancko, ale troche dziwnie bym patrzyla na laskę która extrakiecce i szpilkach zmywa gary ;) Czy tez wspomniany spacer (sic!) spacer ma być PRZYJEMNY, czlowiek idzie wypocząć i pooddychać świeżym powietrzem a nie 'wyglądać', nic dziwnego że wybiera się wygodny strój.

              Co do bielizny do spania, nigdy nie śpię w 'tzw' seksownej. Jest po prostu niewygodna i przeszkadza. Koronki 'drapią', a wszelkie jedwabne i satynowe koszulki przekręcają się, zwijają, piłują no tak się NIE DA spać. Ja rozumiem przystroić się do seksu, sama też to robię, ale wtedy to ustrojstwo mam na sobie kilka max kilkanaście minut a potem ląduje gdziebądź. I do spania bynajmniej nie zakładam tego z powrotem, zwykle spię nago. Gdy jest zimno wprawdzie nie zakladam pidżamy, ale zwykle śpię w duuużo za dużym na mnie podkoszulku mojego faceta ;) Który sięga mi do kolan i ogolnie wygląda dość komicznie, ale facet nie narzeka. Mówi że lubi jak chodze w jego ciuchach ;)

              Ale co tam, widac są ludzie którzy robią problem z niczego. Chociaż faktycznie, 4-latek śpiący z rodzicami to przegięcie. Moje dziecko od początku ma zaplanowany własny pokój. Wolę wstawać i przejść te pare metrow niż zaserwowac sobie spanie we trójke na najbliższe kilka lat. Sypialnia rodzicow powinna być ich azylem, do ktorego dzieci mają wstęp tylko w wyjątkowych okolicznościach. Ja byłam tak uczona od małego, i rodzice mieli spokój, i ja szybciej się usamodzielniłam. Ale teraz ludzie mają tendencję do nadopiekuńczości, na czym tracą wszyscy, i dzieci, i rodzice.

              Chociaż Autor też się nie popisal- takie trudne bylo przygotowanie tego łóżka? Jakby naprawdę Ci zależalo poswięcilbys te 5 minut- no chyba że jesteś z tych co nie wiedza gdzie w domu trzyma się pościel :P A w takim wypadku, to u ,mnie masz zero współczucia :P
              • salvita Re: a propos szpilek 25.09.10, 13:55
                Tu się nie zgodzę.
                Osobiście uwielbiam szpilki - nałogowo w nich chodzę, uważam że są podstawą mojej kobiecości, mam dwie pary balerin płaskich, jedne adidasy i 20 par szpilek.
                Szpilka szpilce nie równa, trzeba wiedzieć co i jak wybierać.
                Ja kupuję takie wygodne, że potrafię w nich całą noc przetańczyć i cały dzień w pracy przesiedzieć bez szkody dla siebie, moich nóg, stóp czy kręgosłupa.
                I nie muszą to być od razu 10 centymetrowe drapacze chmur,
                czasami wystarczy kilka centymetrów nad ziemią i już jest dobrze.
                Nie uważam, żeby były one przeznaczone tylko na specjalne okazje,
                u mnie szpilka to codzienność !!!
                • glamourous Re: a propos szpilek 25.09.10, 15:22
                  salvita napisała:

                  > Szpilka szpilce nie równa, trzeba wiedzieć co i jak wybierać.
                  > Ja kupuję takie wygodne, że potrafię w nich całą noc przetańczyć i cały dzień w
                  > pracy przesiedzieć bez szkody dla siebie, moich nóg, stóp czy kręgosłupa.

                  Zgadzam sie, rowniez uwielbiam wszelkie "kobiece" buty i wysokie obcasy sa u mnie na porzadku dziennym oraz nocnym :-) No, moze z wyjatkiem spacerow na lonie natury, bo tam inne obuwie niz sportowe czy traperskie wyglada po prostu niedorzecznie, o wygodzie juz nie wspomne. A poniewaz mieszkam nad morzem, to takich spacerow w adidasach zaliczam raczej sporo i butow na plaskim nie da sie uniknac. Trzeba po prostu dostosowac obuwie/stroj do okazji. Kobieta w wysokich obcasach w lesie czy na plazy wyglada groteskowo, a nie sexy. W miejskim parku juz za to szpilki tak nie raza, chociaz uniemozliwiaja np. zabawe z dzieckiem na placu zabaw.

                  Poza tym buty na wysokich obcasach to przeciez nie tylko niewygodne i uwierajace "szpilki". Jest tez cala gama alternatywnego obuwia na wysokim obcasie, w ktorych kobieca noga i stopa wyglada ponetnie i nie tak topornie jak na plaskim. Zreszta jezeli szpilki sa dobrej jakosci i dobrze dobrane do anatomii stopy, to i nawet te 10 centymetrowe nie sa zadna tortura do codziennego chodzenia. IMO 8 godzin w pracy mozna wytrzymac, noc przetanczyc, ba, nawet samochod prowadzic bez problemu. Kwestia przyzwyczajenia.
                  • mujer_bonita Re: a propos szpilek 25.09.10, 17:26
                    glamourous napisała:
                    > i nawet te 10 centymetrowe nie sa zadna tortura do codziennego chodzenia. IMO 8
                    > godzin w pracy mozna wytrzymac, noc przetanczyc, ba, nawet samochod prowadzic
                    > bez problemu. Kwestia przyzwyczajenia.

                    A także kwestia późniejszego skrzywienia stóp,problemów z kolanami, chorób kręgosłupa, żylaków itd. Długotrwałe chodzenie w szpilkach jest stanowczo odradzane przez lekarzy.
                    www.rp.pl/artykul/534224-Wysoka-cena-obcasa.html
                    Do obcasów przyzwyczaić się można - do późniejszego kalectwa też?
                    • m00nlight Re: a propos szpilek 25.09.10, 20:15

                      Dokładnie, pogadamy za pare lat ;)

                      Moja babcia cale życie przechodzila na obcasach i widze jakie cyrki ma teraz

                      Nie mowilam o obuwiu w stylu 5 cm na np 'słupku' bo takie buty są i wygodne, i ładne. Ba! Całkowicie plaski obcas też jest niezdrowy, podobnie jak bardzo wysoka szpilka....
                    • glamourous Re: a propos szpilek 25.09.10, 21:14
                      mujer_bonita napisała:

                      > Długotrwałe chodzenie w szpilkach jest stanowczo odradzane
                      > przez lekarzy.

                      No coz, przyznam szczerze, ze niewiele w ciagu dnia spedzam czasu na nogach. Rzeczywiscie gdybym musiala spedzac moj dzien w calosci na chodzeniu czy tez staniu, to nie byloby mowy o wysokich obcasach. Jednak powiedzmy sobie, ze praca umyslowa to 7 godzin dziennie siedzenia na tylku, gdzie wlasciwie wszystko jedno co sie ma na nogach. Potem zejscie na parking do samochodu i podjazd pod sam dom. Przy takim trybie zycia buty spelniaja funkcje raczej ozdobna niz utylitarna. Co innego robic dziennie kilometry w szpilkach, albo miec prace stojaca, tutaj sie zgadzam, ze i swiety by w 10 cm obcasach nie wytrzymal.
                      • mujer_bonita Re: a propos szpilek 26.09.10, 15:31
                        glamourous napisała:
                        > No coz, przyznam szczerze, ze niewiele w ciagu dnia spedzam czasu na nogach.

                        Co za absurd! Najpierw pianie że '10 centymetrowe szpilki nie są żadną tortura do codziennego chodzenia' a potem 'niewiele w ciągu dnia spędzam czasu na nogach'. Normalnie szczęka opada jak się takie rzeczy czyta. I naprawdę Galm nie spodziewałam się czegoś takiego po Tobie!
                      • urquhart Re: a propos szpilek 28.09.10, 09:06
                        To godne odrębnego wątku, nie sądzisz Glam?
                • mgla_jedwabna Re: a propos szpilek 26.09.10, 00:41
                  To, że tobie w szpilkach wygodnie, nie znaczy, że innym będzie. Ja wymiękam w szpilkach po kilkunastu minutach. Próbowałam różnych, dobrych firm też, i nie ma bata. Po prostu moje stawy skokowe i kręgosłup nie znoszą takiego rozkładu obciążenia. Dla mnie 5 cm to już drapacz chmur. I myślę, że nie jestem jedyna.
              • kaktusik72 Re: A u mnie wczoraj bylo tak 25.09.10, 14:42
                m00nlight napisała:

                > Ja rozumiem przystroić się do seksu, sama też to robię, ale wtedy to ustrojstwo mam na sobie kilka max kilkanaście minut a potem ląduje gdziebądź..
                No o to mi chodzi przystroic sie do seksu, jak juz to ubierasz to w danym celu.
                Nie kaze zonie w niej spać, ale jak już mamy zamiar sie kochać to niech już ją ubierze


                > Chociaż Autor też się nie popisal- takie trudne bylo przygotowanie tego łóżka?
                > Jakby naprawdę Ci zależalo poswięcilbys te 5 minut- no chyba że jesteś z tych c
                > o nie wiedza gdzie w domu trzyma się pościel :P A w takim wypadku, to u ,mnie m
                > asz zero współczucia :P
                Gdzie jest łożko i posciel wiem !!
                Mi chodziło o to że żonie wogole nie zalezało na sexie, a na drugi dzien zwaliła na mnie, że to ja syna nie odstawilem do drugiego pokoju. Przeciez się przebudziła o godz 24 i wystarczyło coś powiedzieć, dać jakiś znak że ma ochote . A ona poprostu nic nie wykazała w tym kierunku, poprostu nie miała ochoty i o tym nie myslala.
                Jak jestem w domu to dzieci o godxz 20 mają zrobione łożka i przygotowane do snu.
                Rozumiem że syn mógl zasnąć w naszym łożku, nastepnie ona zasneła.
                Na naszego drugie dziecko ona napierała, wtedy była w stanie wszędzie się kochać i budzić mnie w środku nocy. Nic jej jakoś nie przeszkadzało, ze idzie rano do pracy jakos nie słyszałem. Dopieła tego co chciała i znowu "sahara"
                Widze że widzisz problem w tym kto syna miał wynieś do drugiego pokoju, a nie o to mi chodzi. W sumie to już nie był pierwszy raz, obiecanki cacanki ze w piątek . Nadchodził piątek ,a i tak nic nie było :(
                • triss_merigold6 Re: A u mnie wczoraj bylo tak 25.09.10, 15:01
                  O 24? Po całym tygodniu pracy?
                  Ja z tych co mają niemal nieustającą chcicę, ale obudzona powrotem pana o tej porze pewnie bym opieprzyła za hałasowanie i odwróciła się na drugi bok.
                  Wysokie obcasy na spacer z dziećmi? No way, wystarczy, że do pracy muszę chodzić zgodnie z dress code. PO PRACY ma byc wygodnie, komfortowo i niekrępująco.
                  • kaktusik72 Re: A u mnie wczoraj bylo tak 25.09.10, 15:47
                    triss_merigold6 napisała:

                    > O 24? Po całym tygodniu pracy?
                    > Ja z tych co mają niemal nieustającą chcicę, ale obudzona powrotem pana o tej p
                    > orze pewnie bym opieprzyła za hałasowanie i odwróciła się na drugi bok.
                    No a ja bylem cały tydzien spędziłem na Majorce, a wrocilem do domu o 23:30 z gabinetu masażu, a nie z pracy gdzie jeb..... łopatą przez ostatnie 5 godzin ( dla bezpieczenstwa nie mozna było uzywać koparki) . Ehh jak te kobiety są biedne i wszystkie mają ciężką fizyczną prace. A mężczyzni to zboczeńcy, którym po pracy chce się jeszcze nie wiadomo czego od biednej kobiety.
                  • kaktusik72 Re: A u mnie wczoraj bylo tak 25.09.10, 15:57
                    triss_merigold6 napisała:

                    > O 24? Po całym tygodniu pracy?
                    > Ja z tych co mają niemal nieustającą chcicę, ale obudzona powrotem pana o tej p
                    > orze pewnie bym opieprzyła za hałasowanie i odwróciła się na drugi bok.
                    > Wysokie obcasy na spacer z dziećmi? No way, wystarczy, że do pracy muszę chodzi
                    > ć zgodnie z dress code. PO PRACY ma byc wygodnie, komfortowo i niekrępująco.

                    A jeszcze wracając , to ten WYPOCZĘTY PAN nie obudził biednej spracowanej kobiety.
                    Tylko cicho polożył się obok, co by przypadkiem nie obudzić zmęczonej PANI.
                    A łożka od dziecka nie rozkladał, by nie budzić córki spiącej w tym pokoju.
                    W sumie, po co ja się tłumacze .
                    Tylko jak ten Pan wstaje w zime o 4 rano co by wymienić jej kola w samochodzie pod blokiem na zimowe ( nagły atak zimy) to wtedy wszystko jest OK.
                    Przecież Panowie zawsze są zrelaksowani i wypoczęci i napaleni.
                    Tylko nagle jest płacz jak do tego Pana miałczy już inna kotka.
                    Wtedy jak on mógł co za łajdak, że nie potraficie zrozumieć że dla większości mężczyzn SEX jest bardzo ważny !!! A większość zdrad, to wynik jego braku.
                    • salvita Re: REASUMUJĄC 25.09.10, 17:16
                      Jest więc tak:
                      jak potrzebujemy faceta zdobyć, mieć z nim dziecko to potrafimy zrobić wszystko i jeszcze więcej (wiem z autopsji) jak dopniemy swego czyli jest już po ślubie a potomek lata po domy, to pasujemy. My się realizujemy i spełniamy jako matki i Panie domu, tudzież businesswoman a najważniejszy niegdyś seks schodzi na 120 plan, kiedy u faceta wciąż jest gdzieś w okolicach pierwszej trójki.

                      Czy mi się to podoba czy nie, czy to przechodziłam czy nie = dokładnie tak właśnie jest.
                      • mujer_bonita Re: REASUMUJĄC 25.09.10, 17:29
                        salvita napisała:
                        > Czy mi się to podoba czy nie, czy to przechodziłam czy nie = dokładnie tak właś
                        > nie jest.

                        Założyłaś wątek po to, żeby dowieść tego co chciałaś. Nie czytasz - ferujesz wyroki. Twój świat jest prosty - nie dostrzegasz, że co człowiek to historia. Dla Ciebie 'tak właśnie jest' i już.

                        Życzę pięknego życia w tej prostocie :)
                        • mujer_bonita PS. Pisz za siebie! 25.09.10, 17:31
                          Uprzejmie proszę - nie używaj sformułowania 'My kobiety'. Pisz za siebie - podpisuj swoje poglądy swoim imieniem.
                        • salvita Re: REASUMUJĄC 25.09.10, 17:37
                          mujer_bonita napisała:

                          > salvita napisała:
                          > > Czy mi się to podoba czy nie, czy to przechodziłam czy nie = dokładnie ta
                          > k właś
                          > > nie jest.
                          >
                          > Założyłaś wątek po to, żeby dowieść tego co chciałaś. Nie czytasz - ferujesz wy
                          > roki. Twój świat jest prosty - nie dostrzegasz, że co człowiek to historia. Dla
                          > Ciebie 'tak właśnie jest' i już.
                          >
                          > Życzę pięknego życia w tej prostocie :)
                          >


                          Przynajmniej ferując wyroki nikogo nie obrażam personalnie w odróżnienu od Ciebie
                          • mujer_bonita Re: REASUMUJĄC 25.09.10, 17:50
                            salvita napisała:
                            > Przynajmniej ferując wyroki nikogo nie obrażam personalnie w odróżnienu od Ciebie

                            Swoim postem obraziłaś mnie i wiele innych kobiet. Bardzo obraziłaś.
                      • kag73 Re: REASUMUJĄC 25.09.10, 17:39
                        salvita napisała:

                        > Jest więc tak:
                        > jak potrzebujemy faceta zdobyć, mieć z nim dziecko to potrafimy zrobić wszystko
                        > i jeszcze więcej (wiem z autopsji) jak dopniemy swego czyli jest już po ślubie
                        > a potomek lata po domy, to pasujemy. My się realizujemy i spełniamy jako matki
                        > i Panie domu, tudzież businesswoman a najważniejszy niegdyś seks schodzi na 12
                        > 0 plan, kiedy u faceta wciąż jest gdzieś w okolicach pierwszej trójki.
                        >
                        > Czy mi się to podoba czy nie, czy to przechodziłam czy nie = dokładnie tak właś
                        > nie jest."

                        Nie, w sporej ilosci przypadkow tak nie jest. Popatrz sobie ile jest kobiet tutaj na forum, ktore usychaja, bo faceci nie sa zainteresowani seksem, albo tez wola porno i wlasna reke. To mit, ze faceci ciagle moga i ciagle chca a kobietom to tylko o dziecko chodzi a potem juz sa tylko matka. Wbrew pozorom facetom z wiekiem tez spada poziom testosteronu, z kolei u kobiet po 30tce czesto wystepuje wieksza ochota na seks.
                        Poza tym mowimy mysle o polskich realiach gdzie bardzo czesto ludzie przed slubem mieszkaja u mamusi, czyli synus nie musi robic kompletnie nic, coreczka pewnie cos musi, ale to i tak nie to samo, co zajac sie nagle swoim mieszkaniem i rodzina. Spotykaja sie od czasu do czasu i na luzie sie bzykaja albo nie wiem co tam jeszcze. Czyli facet przyzwyczajony, ze nic nie robi a ktos zrobic musi, wiadomo-kobieta, bo inaczej sie nazywa, ze fleja i nic nie warta, czyli ma wygladac jak modelka, byc zawsze zrobiona na bostwo, pracowac zawodowo(inaczej faceci psiocza, ze nic nie zarabia), ogarnac dom i zajac sie dzieckiem, no i oczywiscie znalezc sily na seks kiedy ON chce, bo znowu jak sie nazywa, ze za czesto chce, to facet tez ma problem, bo podolac nie moze.
                        Mnie sie chcialo i przed slubem i po a faceta nie bralam po to, zeby mi dziecko zrobil. A ze mam faceta "rozsadnego" to szafa gra, przemeczona nie jestesm i na seks tez mam ochote.
                        Ale znam sporo przypadkow gdzie jest inaczej.
                        • mujer_bonita Re: REASUMUJĄC 25.09.10, 17:56
                          kag73 napisała:
                          > Mnie sie chcialo i przed slubem i po a faceta nie bralam po to, zeby mi dziecko
                          > zrobil. A ze mam faceta "rozsadnego" to szafa gra, przemeczona nie jestesm i n
                          > a seks tez mam ochote.
                          > Ale znam sporo przypadkow gdzie jest inaczej.

                          Możesz i miliony przypadków znać Salvita i tak swoje wie :)

                          Powiem tak - wśród moich znajomych (okolice 30-tki) w zasadzie nie ma kobiet zadowolonych z partnerstwa w ich związkach. Wszystkie narzekają bardziej lub mniej. I podziałów pół na pół też ze świecą szukać.

                          W zeszłym tygodniu spotkałam się ze znajomą zamężną od 4 miesięcy i okazuje się, że u niej już płatna wersja odbiega od demo. Bo okazuje się, że tak jak pisałaś pan 'od pewnych rzeczy ma żonę' ;) Z resztą całe spotkanie przebiegało w tonie 'nigdy nie wychodź za mąż!' ;)
                          • kag73 Re: REASUMUJĄC 25.09.10, 18:06
                            Owszem za maz mozna wyjsc, ale zalezy za kogo. W calych 9-ciu latach malzenstwa(10 lat mieszkania razem) maz ani razu nie poprosil, zebym mu uprasowala koszule np. Nigdy tez nie zapytal czy bedzie obiad czy cos ugotuje. Co nie znaczy, ze nigdy tego nie robilam albo nie robie, ale nigdy nie traktowal tego jako mojego zasranego obowiazku, a to kolosalna roznica. Ale on to z domu wyniosl, bo u jego ojca tez jeszcze nigdy nie widzialam takich wymagan pod adresem zony. To sa jednak wyjatki.
                            A niektorzy sa upierdliwi, wymagajacy, porzadku chca, obiadu, ale sami nigdy tego nie robia, to jest najgorsze.
                            • mujer_bonita Re: REASUMUJĄC 25.09.10, 18:20
                              kag73 napisała:
                              > Ale on to z domu wyniosl, bo u jego ojca tez jeszcze nigdy
                              > nie widzialam takich wymagan pod adresem zony. To sa jednak wyjatki.

                              Moim zdaniem też dużą rolę gra o się z domu wyniosło, dlatego zawsze będę wdzięczna nie-teściowej za równe traktowanie dzieci niezależnie od płci oraz wpojenie im, że obowiązki domowe wynikają z faktu bycia domownikiem a nie kobietą ;)

                              A na studiach znałam przypadek chłopaka, który twierdził, że kobiety mają w mózgu ośrodek do obsługi pralki i pranie woził do mamusi, kilkaset kilometrów pociągiem. Z resztą - przez 5lat mieszkania w akademiku bardzo wyraźnie uświadomiła sobie jak bardzo niesamodzielni w 'pracach domowych' są faceci :/
                              • m00nlight Re: REASUMUJĄC 25.09.10, 20:53

                                Nic innego, tylko wina matek, które do 30stki (co najmniej) oporządzają syneczka jak się patrzy. A syneczek rośnie zdrowo aż miło, ale nic nie potrafi koło siebie zrobić!

                                Ląduje później z wybranką swojego życia pod jednym dachem i od niej także wymaga codziennego fullserwisu. Pół bidy dopoki nie ma dzieci- wtedy jeszcze nie jest to tak uciążliwe, zakladając że ma się małe mieszkanie i niewiele do roboty. Gdy pojawi się dziecko- zaczyna się jazda bez trzymanki, bo przecież kobieta ma 'naturalny gen automatycznej zmiany pieluch' i takie tam. Nic dziwnego że kobiety sa niezadowolone. Bardzo niezadowolone. i rozczarowane, bo tyle wszędzie mówi się o partnerstwie, o 'równym podziale obowiązków' a jak przychodzi co d czego okazuje się że w znakomitej liczbie przypadkow to fikcja literacka nie mająca nic wspolnego z życiem.

                                Z facetami trzeba krótko: albo wszystko robię w domu ale TY pracujesz na nas oboje (troje, czworo...) albo oboje pracujemy i oboje zapieprzamy po powrocie po równo... łatwo powiedzieć gorzej wykonać, zwłaszcza jak nam się trafi wyjątkowo nieudany egzemplarz, ktory nie potrafi usmażyć jajecznicy...
                                • sisi_kecz Re: REASUMUJĄC 25.09.10, 21:10

                                  Z facetami trzeba krótko: albo wszystko robię w domu ale TY pracujesz na nas ob
                                  > oje (troje, czworo...) albo oboje pracujemy i oboje zapieprzamy po powrocie po
                                  > równo... '

                                  fikcja, przynajmniej w mojej galaktyce.
                                  Mam nawet teorię, ehhehe, te teorie..., że na forum same fantastki pisują, które w przerwie między prasowaniem, a zmianą pieluchy wstukują posty o pieknym partnerstwie w swoim związku. W każdym razie rozdźwięk pomiędzy deklarowaną tutaj przez niektórych sielanka, a tym co w swoim doświadczeniu spotkałam jest ogromny.

                                  Pierwsza opcja: on pracuje zarobkowo, ona w domu- spoko dla facetów, chętnie przystają.
                                  Efektem ubocznym jest wtedy często: brak szacunku do pracy domowej i samej osoby żony, wykorzystywanie jej uzaleznienie finansowego i życiowego, mozliwość zostawienia po latach bez żadnego zabezpieczenia materialnego.
                                  Druga opcja: on i ona pracują zarobkowo, on i ona pracują w domu. Często po wstepnej deklaracji pojawiają sie aneksuy do tej umowy:
                                  - w pojęciu pana: ona pracuje i zarabia mniej, ona sie mniej męczy, mniej strasujace i odpowiedzialne jest jej zajęcie,
                                  a obowiązki domowe okazują sie właściwsze dla kobiety bo (do wyboru): ma wprawę, ma w tym przyjemność (sic!), ma na to jeszcze siły, nie ma tego w dupie.

                                  Nie mówię że tak jest zawsze, bo często ludzie rozsądnie sie dogadują albo docierają pewne nieścisłości we wzajemnych wyobrażeniach jak to bedzie, no i dotrzymują słowa.

                                  Ale z tego co ja spotkałam, to przeważnie fikcja.

                                  duze pozdro!!!
                                  -
                                  "Mąż działa mi bez przerwy,
                                  raz na zmysły , raz na nerwy"
                                  Sztaudynger
                                  • mgla_jedwabna Re: REASUMUJĄC 26.09.10, 00:47
                                    "Ale z tego co ja spotkałam, to przeważnie fikcja."

                                    U mnie nie :) ale ja sobie rozsądnego męża wybrałam, a nie opowiadam, że mi się "taki egzemplarz trafił".
                                • zakletawmarmur Re: REASUMUJĄC 26.09.10, 02:04
                                  > Ląduje później z wybranką swojego życia pod jednym dachem i od niej także wymag
                                  > a codziennego fullserwisu.

                                  Problem polega na tym, że panowie wcale nie wymagają... Ba, oni nawet często nie chcą żeby kobieta zajmowała się dzieckiem i domem... Co powinien zrobić facet, który nie chce, żeby jego kobieta zajmowała się takimi przyziemnymi rzeczami? Logiczne się wydaje, że powinien zadbać o to, żeby robić nie musiała- np. robiąc to sam:-) Ale męska logika nie jest taka sama jak kobieca. Mężczyzna więc najnormalniej w świecie nic nie robi:-)

                                  Tzn. przed ślubem, dziećmi się stara. Sprzątają, gotują, mają ambitne plany dzielenia obowiązków przy dziecku... "Ja będę inny niż mój ojciec/ sąsiad/ przyjaciel". Rodzi się dziecko i okazuje się, że to była wersja demo. Nie wynika to wcale ze złośliwości czy cwaniactwa. Mężczyźni przeceniają swoje możliwości...

                                  Mój brat ma taktykę "rób coś bylejak, nie przykładaj się to ktoś Cię wyręczy". Oczywiście nie wypróbowuje jej jeszcze na narzeczonej... Na razie się stara jak może. Godzinę sprząta zanim laska przyjedzie. Zasada jest taka, że jeśli jest do zrobienia coś nieprzyjemnego to zrobi to ta osoba, której bardziej zależy tym, żeby czynność została wykonana.

                                  Wiadomo, że to kobietom bardziej zależy na odchowaniu potomstwa (facet zawsze może spłodzić nowe). To kobiecie więc zależy bardziej, żeby dziecko nie umarło z głodu->to jej bardziej zależy, żeby przygotować mu kolacje->to jej bardziej zależy, żeby były czyste naczynia, kawałek posprzątanego miejsca, na którym tę kolacje przygotować będzie jej łatwiej, czysty stolik itp... Jeśli facet poczuje, że ma nad kobietą przewagę "bo jej zależy bardziej" to będzie z tego nawet podświadomie korzystał wykorzystując taktykę "rób to bylejak", żeby zwalić na nią obowiązki. I jeszcze bedzie miał pretensje, że ona to robi! Wdaje się głupie i nielogiczne? To przemyślane i mądre zagranie taktyczne, zwiększające przewagę "mnie zależy mniej".

                                  Co może zrobić kobieta, postawiona pod ścianą, biedna i bezbronna, przegrywająca w tym rozgraniu "bo jej zależy bardziej", żeby dziecko miało co jeść i na malarie nie zmarło? Może się wku***ć! Może go przestać lubić. A kiedy to się już stanie seks z nim będzie jej się wydawał co najwyżej poniżający (nie tylko seks zresztą- wszystko co będzie się wiązało ze wspólnym spędzaniem czasu). I dzięki temu wbrew pozorom może coś ugra, bo zmniejszy się przewagę faceta.
                                  • mgla_jedwabna Re: REASUMUJĄC 26.09.10, 02:39
                                    No bo on wcale nie wymaga, on tylko pyta "co na obiad" albo "gdzie są moje skarpetki". I nie zauważa, że w tych pytaniach już się zawiera założenie, że to ona jest załatwiania tych spraw.

                                    Gdybym miała na stanie taki egzemplarz, to odpowiadałabym niewinnie "a co zrobisz, kochanie?" albo "tam, gdzie je wsadziłeś". Na szczęście mam egzemplarz dużo bystrzejszy.

                                    Nasze dialogi kiedyś:

                                    JA: Kochanie, masz ochotę na kanapki z szynką i pomidorkiem?
                                    ON (leżąć na kanapie) : O tak!
                                    JA: To zrób.

                                    ...potem...

                                    JA: Kochanie, masz ochotę na kanapki z szynką i pomidorkiem?
                                    ON (nauczony doświadczeniem) : Nie!
                                    JA: To zrobię tylko dla siebie. Tylko nie mów, że cię nie karmię...

                                    Teraz, jak kochanie ma ochotę na kanapki, to pyta: a czy byłabyś taka miła i zrobiła? Albo: gdzie jest szynka, to zrobi kanapki? W każdym razie nigdy nie uważa żarcia pod nos za należną daninę.
                                    • ore.ona Re: REASUMUJĄC 26.09.10, 09:45
                                      Jedwabna, zgadzam się z Tobą całkowicie. Dorzucę że można wplatać w to trochę humoru, nie denerwować się, nie wypruwać sobie żył:)
                                      Nienawidzę prasować, jestem potem zła jak osa i mąż /też nie przepada/ powiedział wiesz co – nie prasuj, Ja małej poprasuje. Piękne i męskie- jak dla mnie. „Za to” m.in. go kochałam.
                                      Jeśli chodzi o małe dziecko, to karmione piersią budzi się często, jeśli ma kolki/byłam na diecie/ to horror. Nasze długo spało z nami. Miałam siłę jedynie na podczepienie jej do piersi po raz nty a jej chyba ciepło mojego ciała pomagało na bóle brzuszka. Swoją drogą czułam się ubezwłasnowolniona. Ale minęło, śpi w łóżeczku. Zastanawia mnie że tylko my /ssaki/ po urodzeniu dziecka odrzucamy je do łóżeczek. Imo, nie jest to dobre dla niego. Teorie psychologiczne mogę za jakiś czas zmienić się w tym temacie, ja staram się kierować intuicją i podpierać rozumem:)
                                    • m00nlight Re: REASUMUJĄC 26.09.10, 11:15

                                      Mój nie gotuje, nie sprząta, nie prasuje. Generalnie jedynym jego obowiązkiem w domu jest wynoszenie śmieci, pakowanie zmywarki, pranie i sprzątanie po kocie.

                                      Jak chce coś zjeść to pyta tylko: 'Będziesz coś gotować czy zjemy na mieście?' :) Lubię gotować, więc zwykle gotuję. Ale jak mi się nie chce nie mam wyrzutów sumienia że zjemy w restauracji czy zamowimy cos do domu. Chociaż mój zawsze wtedy kręci nosem że 'ja robię lepsze 'x' ;) Nie wiem czy to przyjmowac jako komplement czy to taka taktyka żebym gotowala częsciej ;) znając facetow może byc roznie.

                                      Ze sprzątaniem nie mam problemów, sama pogoniłam panią od sprzątania bo nie lubię jak mi obcy po kątach zaglądają, za to przychodzi raz w tygodniu prasować. Bo prasowac 1. nie potrafie, 2. nienawidze.

                                      A z pytaniami o położenie roznych przedmiotow robie tak samo: odpowiadam że nie wiem, albo 'tam, gdzie położyłeś' :) nie rzucam się do szukania. Za to sama pytam 5 razy dziennie czy nie widzial gdzieś mojej spinki/ szczotki a nagminnie proszę o puszczanie sygnalu na telefon bo zawsze go gdzies wsadze i musze szukac po dzwięku ^^ Gdybym byla optymistką założyłabym że wtedy uczy się przez analogię, jakie to irytujące gdy ktoś wciąż pyta gdzie jest cośtam. Ale znam facetow i wiem że oni nie widzą takich analogii :)
                                      • mgla_jedwabna Re: REASUMUJĄC 28.09.10, 01:58
                                        Ryzykując dekonspirację przytoczę pewien dialog:

                                        JA: Gdzie jest mój telefon?!
                                        ON: Tam, gdzie zawsze.
                                        JA: ?????? (albowiem stałego miejsca na telefon nie posiadam)

                                        ON: W losowym miejscu.

                                        I jak tu takiego nie kochać?
                                  • m00nlight Re: REASUMUJĄC 26.09.10, 11:03

                                    Ja bym tak nie rozgrzeszała facetów. 'Stara się ale go to przerasta'. Guzik prawda. Zmiana pieluchy jest tak samo łatwa/ trudna dla każdego, niezależnie od płci. Młodym matkom za pierwszym razem też wszystko przy dziecku opornie idzie- np ubierają dziecko w śpiochy 40 minut ;) Wszystkiego trzeba się nauczyć, we wszystkim zdobyć 'biegłość' TRENINGIEM :)

                                    Natomiast zgodze się do taktyki facetow- jak będzie robil powoli i źle, to ona nie wytrzyma i w koncu zrobi to za niego. Podobnie laski maja z dziecmi- nie mogą patrzec jak dzieciak np 10 minut walczy z butem i same go wiążą- co oczywiście jest błędem, bo wtedy idzie dzieciak do zerowki i mama kupuje buty na rzepy żeby w szatni nie bylo kwasu że 6latek nie potrafi zawiązac ;) Ale na ta taktykę jest kontrtaktyka :) Olać! niech się meczy i pól dnia, aż się nauczy. Wiem że dla nas to tortura i ciężko przepatrzeć, ale trzeba się przemóc i egzekwować, egzekwować, egzekwować! Nie możesz patrzeć jak mąż walczy z pralką, nie patrz i zajmij się czymś innym.

                                    Ja swojemu od razu zapowiedzialam, żeby sobie nie myslal że zajmę się dzieckiem sama, bo ja nie potrafię przy dziecku zrobić NIC, tak samo jak on, i startujemy z tego samego punktu :) To że jemu nie będzie szło nie oznacza że ja zrobię to lepiej, bo sama mam tzw 'lewe ręce' do dzieci. Więc jak mi będzie rozkładał ręce nad pieluchą to ja swoje też rozłożę ;) sama się nie zmieni...

                                    Myślę że najgorszym błędem kobiet jest występowanie w roli domowego eksperta od wszystkiego 'ja to zrobię lepiej/ sprawniej'. Wtedy reakcja faceta jest prosta: 'skoro robisz to lepiej, to ty to rób' ;) W sumie nie ich wina że wykorzystują sytuację którą same im podsuwamy.

                                    A że 'równy podział obowiązków' zwykle jest fikcją to już zauważyłam już dawno, i pisalam o tym nie raz.
                                    • mgla_jedwabna Re: REASUMUJĄC 28.09.10, 02:04
                                      Ja tak mam z mamą, która nieustannie dziwi się, jak mogę np. wymagać od faceta zmywania i że on to świętym aniołem jest, skoro się zgadza na takie traktowanie. Ale ja mam gadane w realu równie nie do pobicia co w necie ;) więc odpowiadam: "do zmywania cycki niepotrzebne" albo "zabrudził, to pozmywał, co to za poświęcenie?"
                      • m00nlight Re: REASUMUJĄC 25.09.10, 20:42

                        Ty, patrz, dopięłam swego a sex dalej jest dla mnie jedną z priorytetowych spraw w związku ;)

                        Więc, proszę, nie uogólniaj.

                        Juz bardziej trafne byloby spostrzeżenie, że seksu unikają kobiety ROZCZAROWANE życiem, związkiem, partnerem.... i za taki stan równą winę ponoszą obie strony, a najczęsciej- brak komunikacji.
                        • sisi_kecz Re: REASUMUJĄC 25.09.10, 20:52

                          m00nlight napisała:

                          >
                          > Ty, patrz, dopięłam swego a sex dalej jest dla mnie jedną z priorytetowych spra
                          > w w związku ;)'

                          To o niczym nie świadczy, może podświadomie chcesz trójkę dzieci, więc jeszcze nie dopięłaś ? ;)

                          Teoria salvity na pewno ma swoje dowody i to nawet liczne, ale bezwzgledną regułą nie jest.
                          A nawet w tych przypadkach, gdzie ma zastosowanie, to dochodzi jeszcze wiele czynników, które zbyt ważą aby ją potwierdzać w całej rozciagłości.
                          Czy jest jakieś praktyczne zastosowanie tej teorii? To raczej obserwacja socjologiczna z wątpliwą empirią.

                          Zresztą na forum były i historie kobiet, których mężowie po zapłodnieniu zmyli sie z sypialni na rzecz bycia tatusiami.
                          Oni też zrobili biologiczny plan,czy może były inne powody wycofania sie z roli partnerów?

                          duze pozdro!!!
                      • ore.ona Re: REASUMUJĄC 25.09.10, 22:39
                        A u mnie było odwrotnie:)
                • m00nlight Re: A u mnie wczoraj bylo tak 25.09.10, 21:10

                  Dziwnie do tego podchodzisz.

                  Skoro *Tobie* zależało a seksie, nie jej, mogłeś coś z tym zrobić.

                  A takie 'obiecanki' że 'w wekend', że 'wieczorem', że 'o 22' to pic na wode fotomontaż. Skąd w ogole mozna przewidzieć że za 4 dni i 6 godzin przykladowo, będę miala ochote i nastroj na seks? i że nie wydarzy się nic nieprzewidzianego co ten nastroj popsuje (vide dzieciak spiący w wyrku)

                  Masz ochote TU I TERAZ, atakujesz. Uda sie, ok, nie, trudno. A nie wyczekujesz tego piątku jak zbawienia a potem wielkie rozczarowanie. Trzeba było ją przypilic w czwartek :P

                  Zauwazam tylko że sam sobie stwarzasz problemy.
                • zakletawmarmur Re: A u mnie wczoraj bylo tak 26.09.10, 12:18
                  > Gdzie jest łożko i posciel wiem !!
                  > Mi chodziło o to że żonie wogole nie zalezało na sexie, a na drugi dzien zwal
                  > iła na mnie, że to ja syna nie odstawilem do drugiego pokoju.

                  A może Tobie też na tym seksie nie zależało? Skoro "niepościelone łóżko syna" Cię powstrzymało... Sam chyba masz świadomość, że ta czynność, nie wymaga ani dużo czasu ani energii.
              • sisi_kecz Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono 25.09.10, 20:08
                Cz.Miłosz zdaje się?

                Twój post moonlight jest w połowie mądry, a w połowie niemądry albo naiwny.
                I chodzi o dokładną połowę tekstu, a nie o całą zawartość.

                Z tego czego doświadczyłaś wyciągasz madre i rozsądne wnioski (chodzenie na obcasach, diety, impotencja męża, itp.) ale to, co przed Tobą to próbujesz oswoić dość zabawnymi deklaracjami.

                Także lubię czytać o Twoich doświadczeniach, a "przerażają" mnie Twoje plany ;)
                Pocieszam sie, że jak już wchodzisz w jakąś sytuację to sie kurczowo tych planów nie trzymasz i działasz z dużą roztropnośćią i dobrą intuicją.

                Szczególnie w sprawie "nadciągającego" maluszka oczekuję tej cennej u Ciebie cechy- bycia lepszą na żywo :)

                Spanie dzieci z rodzicami, w łóżeczku, przenosiny i powroty to jest albo ciężki poligon, albo sprawdzian z konsekwencji albo kaszka z mlekiem- zależy od dziecka i sprawdzanych właśnie w tej sytuacji rodzicielskich postaw.
                Życzę Ci abyś miała kaszkę i konsekwencję, ale nawet jeśli Ci sie to przydarzy, to nie oceniaj innych ludzi, którzy mają swoje dzieci- bo to za.ebiście wnerwiające powszechne kalectwo- pie.dolenie o tym, jak sie powinno wychowywać dzieci.
                Mam dwoje dzieci, obydwoje łóżeczkowe i bez komplikacji i peregrynacji do sypialni rodziców, ale nie oceniam innych ani nie przewiduję przyszłości, bo to naprawdę jest ruletka.

                duze pozdro!!!
                • zyg_zyg_zyg Re: Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono 25.09.10, 20:20
                  > Cz.Miłosz zdaje się?

                  też z noblem :-) - ale to szymborska, z wiersza "minuta ciszy po ludwice wawrzyńskiej"

                  musialam, bo bardzo lubię ten wiersz :-)
                  • sisi_kecz Re: Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono 25.09.10, 20:25
                    upsss...

                    Wisława Szymborska.

                    Moja polonistka wzrokiem by mnie zabiła.

                    Dzięki zyg_zyg_zyg:), za poprawienie mojej pomyłki.

                    duze pozdro!!!
                • m00nlight Re: Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono 25.09.10, 21:03
                  Połowicznie dzięki ! ;)

                  Pokazalam tylko 'winę' w tym przypadku za skuteczne 'psucie nastroju' ponoszą sam Autor i jego żona :)

                  Zgodnie z teorią psychologii rozwojowej nie jest normalne by czterolatek spal z rodzicami ;) no ale coż, znam przypadki 6-latków karmionych piersią... rozumiem że rezygnacja dziecka z pewnych 'przywilejów' w stosownym wieku może być trudna i ciężka do przeprowadzenia, ale rezygnacja z tych koniecznych zmian, jakby nie było, utrudniająca rozwoj dziecka, świadczy o niekompetencji wychowawczej rodzicow... widywalam w przedszkolu dzieci ktore nie potrafily poslużyć się łyżką, czy 5-latki ktore mialy wszystkie zabawki świata a nigdy nie trzymaly w ręku kredki...

                  BTW czytalam ostatnio że losowy test kompetencji wychowawczych zdalo tylko 8% badanych rodzicow. Zgroza? Owszem. Ale nie tylko rodzicow to wina, skąd niby mają oni czerpać wiedzę? W cywilizowanych kraach, vide skandynawia, są bezpłatne warsztaty dla rodzicow, lub osob planujących rodzicielstwo, na ktorych mogą się nauczyć zagadnień z zakresu opieki i wychowania... u nas minie 100 lat zanim ktoś w ogole sprobuje zaproponowac taki pomysl. Niestety.
                  • sisi_kecz Re: Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono 25.09.10, 21:28
                    Jestem sceptyczna do tych pomysłów o szkołach dla rodziców.
                    Też czytałam o badaniu kompetencji i jedno mnie zastanawia:
                    skoro 17% rodziców nie zdało testu, a 41% zarobiło ocenę mierną, to coś nie tak jest z tym testem.
                    Albo jest ustawiony zbyt teoretycznie i nieżyciowo (pobożne życzenia "układaczy testu" zarówno o samych dzieciach, jak i realiach funkcjonowania rodziny) albo jego twórcy wyznaja wychowawcze teorie nazbyt postępowe dla ogromnej większości polskiego społeczeństwa, a przecież ogromna większość nie jest rodzicami-potworami.

                    Także śmierdzi mi to i dziękuje za dyktat sajkologów w intymnej sferze rodzinnej.

                    Ślędzę tą stronę,
                    www.madrzy-rodzice.pl/pl/o-programie/badania/
                    bo niestety mają poparcie w mediach i olera wie, do czego to doprowadzi.

                    duze pozdro!!!
                    • ore.ona Re: Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono 26.09.10, 10:05
                      > Jestem sceptyczna do tych pomysłów o szkołach dla rodziców<
                      "Jak mówić żeby dzieci nas słuchały Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły"
                      faber Adele, Mazlish Elaine.
                      Mój sceptyczny (do psychologów)jeszczemąż w końcu przeczytał i przyznał że są tam błędy które popełniała jego ukochana mama i błędy te nadal nad nim ciążą. /Synku nie rób tak bo robisz mi przykrość itd../
                      "Jak mówić żeby dzieci nas słuchały Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły"
                      faber Adele, Mazlish Elaine.
                      • m00nlight Re: Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono 26.09.10, 11:27

                        Zły przyklad książki. jest beznadziejna. Jak większość 'mądrych' poradnikow dla rodzicow, ktorych 90% to autorzy amerykańscy... polskie realia sa niestety nieco inne, i większość z tych superpomyslow trudno zastosowac u nas, po prostu, inna kultur, inna mentalność.

                        Pewnie teraz sporo osob mnie objedzie, ale osobiscie myślę że Dorota Zawadzka to kompetentna babka, a jej metody są ok. Fakt, że może trochę przypominają 'tresurę', więc pewnie niektórych to boli, ale niestety, dzieci trzeba trochę 'tresować'. Jak ktoś myśli że dziecko, zwlaszcza male rozumie siłę argumentow i tlumaczenia że 'mamusi będzie przykro' to się przeliczy. Podstawowym błędem jest wymaganie od dziecka ... dorosłych zachowań.

                        Co do tych badan, nie jestem taka sceptyczna. Zostalo opracowane przez ekspertow, a to, że rodzice są teraz generalnie beznadziejni, można zaobserwować wszędzie.

                        Przyklad wczorajszy: Castorama, przy polce 2 kobiety, matka i babka i maly chlopak, na oko 6-7 lat. Stoisko z duperelami w stylu miarki, latarki, itd. 'Mamo kup to' i wrzuca do koszyka jakis badziew. Matka wyciąga z koszyka odklada na polke. Dzieciak w odpowiedzi łapie z polki co popadnie i wrzuca matce do koszyka. Matka wyciąga z komentarzem 'Maciusiu tak nie można'. A dzieciak 'Wszystko można!' A matka glowe w piach i siedzi cicho, poszla z tym koszykiem pelnym badziewia, w najlepszym przypadku odlozyla przy kasie przy histerii dzieciaka (niemalego juz!) w najgorszym kupila stos niepotrzebnych rzeczy. Powiedzcie mi e to byla kompetentna matka. A przyklady można mnożyc w nieskonczonosc, wystarczy się rozejrzec.

                        Nie twierdze ze rodzice to 'potwory', ale że większości z nich dzieciaki siedzą na łbie aż miło. W imię źle pojętej 'miłości' nie stawiają granic, nie wymagają, są wobec dziecka bezsilni.

                        Kiedyś bezsilny rodzic dał klapa w tyłek i się kończyl dzien dziecka, a teraz dasz klapa to cię pokażą w wiadomościach ;) Od razu zaznaczam: nie jestem zwolenniczką bicia dzieci. Ale czasem chyba już lepiej dac tego klapa niż nie zrobić nic.
                        • aandzia43 Re: Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono 26.09.10, 23:00

                          > Nie twierdze ze rodzice to 'potwory', ale że większości z nich dzieciaki siedzą
                          > na łbie aż miło. W imię źle pojętej 'miłości' nie stawiają granic, nie wymagaj
                          > ą, są wobec dziecka bezsilni.

                          Nie w "imię źle pojętej miłości" rodzice dzieciom nie stawiają granic, tylko z powodu własnych zaburzonych granic lub/i nie odnajdywania się w roli rodzica. Ci sami "rozpieszczający" dziecko rodzice, zazwyczaj zaniedbują je paskudnie na innych płaszczyznach. To, co jest postrzegane jako "nadopiekuńczość" to najczęściej nic innego, jak odpuszczanie dziecku w sprawach małych, by nie nie rozsadził je ból z powodu ciężaru, jaki muszą dźwigać z powodu innych uchybień wychowawczych rodziców. Ot, taki wentyl bezpieczeństwa.
                • mgla_jedwabna Re: Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono 26.09.10, 00:59
                  Szymborska, "Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej"
      • gacusia1 szczesciara 24.09.10, 23:44
        Niestety,podkreslam-niestety nieznaczna czesc mezczyzn potrafi byc takimi,jakich tak naprawde potrzebuja kobiety PO PORODACH,kobiety MATKI. Tylko pozazdroscic!
        • urquhart kobiety jakich potrzebują mężczyźni 26.09.10, 17:22
          gacusia1 napisała:

          > Niestety,podkreslam-niestety nieznaczna czesc mezczyzn potrafi byc takimi,jakic
          > h tak naprawde potrzebuja kobiety PO PORODACH,kobiety MATKI. Tylko pozazdroscic
          > !

          Dobra uwaga. Za takim facetach którzy potrafią żyć troskliwie potrzebami żony i zrezygnować z własnych oczekiwań kiedy ona troskliwości wymaga marzą kobiety.
          Ale pomyśl w drugą stronę. Tak na pocieszenie
          W drugą stronę zdarza się to jeszcze rzadziej: kobiet które potrafią przez jakiś okres troskliwie spełniać prawdziwe oczekiwania i fantazje faceta kiedy on tego potrzebuje (wyłączmy jakieś typowe babskie brednie o kanapkach do pracy, początkach praniu i sprzataniu).
          Takie cuda to wersji demo przed ślubem jedynie... :)

          _____________________________________
          Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
          • aandzia43 Re: kobiety jakich potrzebują mężczyźni 26.09.10, 22:43
            kobiet które potrafią przez jaki
            >
            W drugą stronę zdarza się to jeszcze rzadziej: kobiet które potrafią przez jaki
            > ś okres troskliwie spełniać prawdziwe oczekiwania i fantazje faceta kiedy on te
            > go potrzebuje (wyłączmy jakieś typowe babskie brednie o kanapkach do pracy, poc
            > zątkach praniu i sprzataniu).
            > Takie cuda to wersji demo przed ślubem jedynie... :)

            Kobiet spełniających oczekiwania i fantazje mężczyzn jest w Polsce bardzo dużo. Nie są to może akurat twoje oczekiwania, ale chyba zdajesz sobie sprawę, że nie wszystkich facetów cieszy to, co ciebie. Żona jakiegoś Badyla przystająca bez oporów na "męskie rozrywki" męża (bo tatko i dziadek też tak mieli, a chłop swoje życie mieć musi), zdejmująca z jego barków wiele obowiązków (co sobie będzie chłop zawaracał głowę jakimiś babskimi bredniami typu dzieciaki i sprzątanie), współżyjąca z nim jeśli nei z entuzjazmem, to bez większych oporów, JEST SPEŁNIENIEM OCZEKIWAŃ SWOJEGO MĘŻA. To spora część polskiego społeczeństwa, Urquharcie z Wysokiego Zamku.
            Znasz oczywiście takie powiedzonko: "Jak Bóg chce człowieka pokarać, to spełnia jego marzenia"? ;-P
          • gacusia1 Prosze o przyklady 26.09.10, 23:52
            jakie mezczyzni maja potrzeby oprocz sexu od swoich kobiet? Wyprac skarpety,ugotowac obiad,umyc kibel,oplacic rachunki? Czy moze podac piwo i kapcie w zebach?
            • m00nlight Re: Prosze o przyklady 27.09.10, 18:52

              Nakarmić i raz na jakis czas wypuscic na noc ;)
      • mgla_jedwabna Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 26.09.10, 00:31
        "To praca dla żony - wdrożyć do opieki nad dzieckiem, do podziału obowiązków itp. Smutna to prawda, ale prawda."

        To praca dla matki kilkulatka lub nastolatka. Dorosły chłop powinien wiedzieć, że jego obowiązki wobec nie ograniczają się spłodzenia go, a obowiązki w domu - do korzystania z niego. Zaś wynoszenie śmieci od czasu do czasu to nie powód do sławy i chwały, lecz do wstydu - że tylko tyle.*




        *Nie, nie odpadków ;)
        • m00nlight Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 26.09.10, 11:44

          Fakt, caly proces tworzenia męskiego niedorajdy zaczyna się od wczesnego dziecinstwa. Od corki wymaga się że zetrze kurze, pomoże matce w kuchni, itd a od chłopca nie wymaga się niczego.

          U mnie w domu niestety też tak bylo- ja w wieku 6 lat porafilam ugotować proste potrawy, sprzątalam, pomagalam matce w ogródku, a moj mlodszy brat ma 21 lat i nie potrafi ukroic chleba. Nie musze dodawac, że mieszka z matką i wszystko ma pod nos podane, doszlo do tego, że matka go budzi o 14 na obiad, a on potrafi narzekac, ze mu nie pasuje. W jednym domu wyrośliśmy, a roznica jest kolosalna. Ja sie nie zdziwie jak on kolejne 10 lat bedzie mieszkał z matką, gdzie mu będzie lepiej, ma uprane, uprasowane, ugotowane i podane pod nos (przepraszam, pod kompa). Nawet jesli sie kiedys 'ustatkuje' to ja serdecznie wspolczuję tej dziewczynie.... Najlepsze jest to że jak pojedzie za granice na saksy to jakoś żyje tam kilka miesięcy i daje radę, jak wraca do domu, to nagle nic nie potrafi zrobic ;) Cwaniak i tyle.

          Pamiętam obrazek sprzed kilku lat, pojechalam na studiach będąc na turnus z dzieciakami, odbębnić praktyki. Jestem nad morzem, 600km od domu, pojechalam na 2 tygodnie. Po tygodniu dzwoni byly mąż, że mu się 'skarpetki skończyły'. Zamurowalo mnie. Pytam: 'no i co niby JA mam Ci poradzić?, czekaj, wsiadam w pociąg jutro będę' ;) Mialam nadzieję że żartuje ale nie żartował ;) 'Upierz sobie albo chodź bez? Lato jest ':P Potem dzwonil jeszcze 3x bo nie potrafil obsluzyc pralki. Odeslalam go do instrukcji obslugi, mnie tez nikt tego nie uczyl, sama musialam zalapac. Też kiedyś upralam staniki w 60stopniach, nie muszę mowic jak wyglądaly ;)

          Wkurza mnie takie zakladanie, że kobieta pewne rzeczy potrafi robić niejako 'z automatu' lub ma jakies dziwne wrodzone zdolności, rodzi się z umiejętnością obsługi pralki, żelazka, dziecka i książką kucharską wdrukowaną w głowę. My tego wszystkiego też musimy się uczyć i wcale nie przychodzi to łatwiej. Nasze pokolenie już jest stracone, jedyny ratunek dla przyszlego, uczyć synów takich rzeczy od malego...
          • ditchdoc Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 26.09.10, 19:25
            analogicznie sie zaklada w przeszkolu/podstawowce ze dziewczynki sa milutkie i pilne, natomiast chlopcy rozrabiaja ;).., i inaczej sie ich traktuje

            jak matki wychowuja takich glabow ktorzy sami sobie chleba nie ukroja to zonki prosze z pretensjami do mamusi. Ja nie rozumiem, juz w podstawowce Matka robila tylko obiad, reszte sam albo nie jadlem ale wiem, ze u wszystkich moich kolegow bylo inaczej. Tj. sniadanie, cos do szkoly, obiad i kolacje matka na stol stawiala. Przyznam ze im zazdroscilem ;)
            • urquhart Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 26.09.10, 19:37
              Takich męskich zdolności wymaga bycie gatunkiem społecznym i pretendowanie do bycia osobnikiem alfa.
              Jak myślisz czy Aleksander Macedoński sam robił sobie kanapki i prał skarpetki czy umiał wyegzekwować to od innych? Każda matka pragnie i ma ambicje żeby to jej syn był osobnikiem alfa rozpychał sie a nie uczył wysługiwać :)
              _____________________________________
              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
              • kag73 Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 26.09.10, 19:47
                No prosze, dziwne, ze ta "glupia" matka chce, zeby jej corka uczyla sie wyslugiwac.
                • urquhart Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 07:44
                  kag73 napisała:
                  > No prosze, dziwne, ze ta "glupia" matka chce, zeby jej corka uczyla sie wyslugi
                  > wac.

                  No a to nie powszechne? To seks, prawdziwe uczucie kobieta mężczyzna, choć pokrętnie skierowane. Córka to zawsze druga kobieta podświadoma rywalizacja. Rywalizacja, która jest ważną funkcją rozwojową, odbywa się w obrębie jednej płci. Córka rywalizuje z matką, syn z ojcem.

                  _____________________________________
                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
              • ditchdoc Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 26.09.10, 19:55
                urquhart napisał:

                > Takich męskich zdolności wymaga bycie gatunkiem społecznym i pretendowanie do b
                > ycia osobnikiem alfa.
                > Jak myślisz czy Aleksander Macedoński sam robił sobie kanapki i prał skarpetki
                > czy umiał wyegzekwować to od innych? Każda matka pragnie i ma ambicje żeby to j
                > ej syn był osobnikiem alfa rozpychał sie a nie uczył wysługiwać :)

                tez sie zgadza, ile kobiet, zwlaszcze mlodych, uzna takiego mezczyzne za malo meskiego?

                Lepiej po prostu kazac posprzatac kobiecie, wtedy osobnik jest "meski" ;)
                • m00nlight kompleks 'męskości' 27.09.10, 09:57

                  A nie uważasz, że facet pewny swej 'męskości' nie będzie się bał 'niemęskich' czynności w obawie o utratę tej 'męskości'? ;)

                  Sorry, ale jeśli facet czuje się 'męsko' gnając babe do garów a samemu siadając przed tv i patrząc jak ona sama zapieprza, to chyba coś jest nie tak. Niektórzy czują się 'męsko' jak żonę sponiewierają i pokażą 'kto tu rządzi'.

                  Wydaje mi się że faceci ktorzy mają z tą 'męskością' problem, czy jakiś kompleks, unikają 'babskich' obowiązków, jak gdyby zmiana pieluchy miała mu resztkę tej, i tak mocno uszczuplonej męskości odebrać...
                  • triss_merigold6 Aaa ROTFL 27.09.10, 13:14
                    Szaleńczo mnie bawi przypisywanie sobie przez panów cech i osiągnięć właściwych jednostkom CAŁEJ SWOJEJ PŁCI. Aleksander Macedoński, Napoleon, Newton, Leonardo da Vinci etc. zapisali się w historii, a 99% przeciętnych Kowalskich nie ma na to najmniejszych szans. Ale mogą sobie na forum i z kolegami w barze popieprzyć dowartościowująco, że ach och ich płeć.
                    99% przeciętnych Kowalskich nigdy niczego nie upoluje (najwyżej kurę potrącą na wiejskiej szosie), nie trafi celnie do żadnej tarczy (najwyżej po pijanemu porzucają kamieniami w ustawione puszki), nie wyrucha modelki (tylko księgową Zośkę z pracy albo Marzenkę na dyskotece), nigdy nie będą kimś ważnym i znaczącym z seksualnymi atrybutami władzy. Trudno im nawet zarobić średnią krajową więc co tu śnić o potędze.
                    • gravedigger1 Re: Aaa ROTFL 27.09.10, 13:39
                      triss_merigold6 napisała:

                      > > 99% przeciętnych Kowalskich (...) nie wyrucha modelki (tylko księgową Zośk
                      > ę z pracy albo Marzenkę na dyskotece), nigdy nie będą kimś ważnym i znaczącym z
                      > seksualnymi atrybutami władzy.

                      Tak się zastanawiam, czy "wyruchanie" modelki to jeden z tych seksualnych atrybutów władzy? Jak dla mnie to żaden atrybut, a poza tym można sobie siniaków narobić o wystające kości. Nie dość tego, bycie modelką nie przekłada się automatycznie na bycie dobrą w "łóżku". Sądzę więc, że seks z księgową Zośką albo Marzenką (niekoniecznie na dyskotece) to dużo większa szansa na fajną zabawę we dwoje.
                      • triss_merigold6 Re: Aaa ROTFL 27.09.10, 14:02
                        Seksualne atrybuty władzy to dominacja nad otoczeniem, kasa, samochód dobrej klasy z kierowcą, bogaty fundusz reprezentacyjny i specyficzna aura (najlepiej ilustruje ją osoba Putina - car batiuszka) etc. co przekłada się na możliwość dostępu do wielu atrakcyjnych kobiet.
                        Modelka jest przykładem kobiety dla większości nieosiągalnej.
                        • gravedigger1 Re: Aaa ROTFL 27.09.10, 14:16
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Seksualne atrybuty władzy to dominacja nad otoczeniem, kasa, samochód dobrej kl
                          > asy z kierowcą, bogaty fundusz reprezentacyjny i specyficzna aura (najlepiej il
                          > ustruje ją osoba Putina - car batiuszka) etc. co przekłada się na możliwość dos
                          > tępu do wielu atrakcyjnych kobiet.

                          Czyli z której strony nie spojrzeć, wszystko niemal przekłada się na działanie pod wpływem pierwotnych popędów zakodowanych w naszych genach. :) Rozmnażać się, "pozyskiwać" atrakcyjne (czyt. posiadające dobre geny) kobiety - oto jest siła napędowa działalności mężczyzny. :)

                          > Modelka jest przykładem kobiety dla większości nieosiągalnej.

                          To że coś jest nieosiągalne, nie oznacza, że większość mężczyzn o tym marzy. :)
                          • m00nlight Re: Aaa ROTFL 27.09.10, 16:25
                            gravedigger1 napisał:


                            > Czyli z której strony nie spojrzeć, wszystko niemal przekłada się na działanie
                            > pod wpływem pierwotnych popędów zakodowanych w naszych genach. :) Rozmnażać się
                            > , "pozyskiwać" atrakcyjne (czyt. posiadające dobre geny) kobiety - oto jest sił
                            > a napędowa działalności mężczyzny. :)

                            Bo tak jest. Podobnie jak podwojna strategia ewolucyjna kobiet. Do olatrza zaciągnąć misia, ktory dobrze rokuje na trwaly związek i wychowanie dzieci, a dzieci te zrobić z posiadaczem dobrych genow, niekoniecznie rokującym na cos więcej poza seksem :P To oczywiscie czysta biologia i atawizm, ale ma pewien wplyw na zachowanie, w sferze nieświadomej...

                            > To że coś jest nieosiągalne, nie oznacza, że większość mężczyzn o tym marzy. :)

                            A wlasnie że oznacza. 'Ograniczony dostęp' automatycznie podwyższa subiektywną wartość dobra. Tyczy się nie tylko kobiet, wszystkiego, ogolnie. Stąd powodzenie wszelkich 'limitowanych serii', 'wydań kolekcjnerskich' itd itd przyklady można mnożyć.
                            • gravedigger1 Re: Aaa ROTFL 27.09.10, 16:37
                              m00nlight napisała:

                              > Bo tak jest. Podobnie jak podwojna strategia ewolucyjna kobiet. Do olatrza zaci
                              > ągnąć misia, ktory dobrze rokuje na trwaly związek i wychowanie dzieci, a dziec
                              > i te zrobić z posiadaczem dobrych genow, niekoniecznie rokującym na cos więcej
                              > poza seksem :P To oczywiscie czysta biologia i atawizm, ale ma pewien wplyw na
                              > zachowanie, w sferze nieświadomej...

                              Zgadzam się z tym, ale wyznawcy wyższości człowieczego ducha nad ciałem z pewnością byliby przeciw, dowodząc, że to tylko ludzie gorsi ulegają tak prymitywnym instynktom. :)

                              > A wlasnie że oznacza. 'Ograniczony dostęp' automatycznie podwyższa subiektywną
                              > wartość dobra. Tyczy się nie tylko kobiet, wszystkiego, ogolnie. Stąd powodzeni
                              > e wszelkich 'limitowanych serii', 'wydań kolekcjnerskich' itd itd przyklady moż
                              > na mnożyć.

                              Ograniczony dostę to nie wszystko. Musi być jeszcze popyt. Na jakiej podstawie sądzisz, że wśród mężczyzn jest duży popyt na modelki? Zauważ, że modelki są zatrudniane przez specyficzny "gatunek" ludzi czyli projektantów mody, którzy mają dość odmienne gusta niż większość mężczyzn. Ponadto modelki są wykorzystywane do promowania mody kobiecej, więc to nie upodobania większości mężczyzn decydują o tym, kto zostaje modelką.
                              • kag73 Re: Aaa ROTFL 27.09.10, 16:41
                                "Zauważ, że modelki są zatrudniane przez specyficzny "gatunek" ludzi czyli projektantów mody, którzy mają dość odmienne gusta niż większość mężczyzn."

                                bo wiekszosc projektantow mody jest homoseksualistami i wlascieie szukaja "chlopcow" na modelki a nie kobiet :)
                              • m00nlight Re: Aaa ROTFL 27.09.10, 18:50

                                Ale to modelki, między innymi, wyznaczaja aktualny 'kanon piękna' i 'ideał do dążenia' dla zwykłych kobiet....

                                Zresztą, powiedz mi jeszcze że modelki np od Victoria's Secret nie podobaja się facetom to zabiję cię śmiechem ;)
                                • gravedigger1 Re: Aaa ROTFL 28.09.10, 08:26
                                  m00nlight napisała:

                                  > Ale to modelki, między innymi, wyznaczaja aktualny 'kanon piękna' i 'ideał do d
                                  > ążenia' dla zwykłych kobiet....

                                  Niestety, masz rację i dlatego właśnie tyle kobiet ma problemy z akceptacją własnego ciała. Bo przecież modelka to przypadek szczególny (dla mnie zazwyczaj beznadziejny) a do tego wizerunek modelki pokzywanej w kolorowych czasopismach i telewizji nijak ma się do rzeczywistości (tzw. efekt photoshopa).

                                  > Zresztą, powiedz mi jeszcze że modelki np od Victoria's Secret nie podobaja się
                                  > facetom to zabiję cię śmiechem ;)

                                  Nie znam modelek od Victoria's Secret, ale pewien jestem, że są modelki, które podobają się mężczyzną. Nie oznacza to jednak, że "standardowa" modelka, będąca zaprzeczeniem zdrowej kobiecości, to obiekt marzeń erotycznych przeciętnego mężczyzny.
                            • urquhart podwojna strategia ewolucyjna kobiet 27.09.10, 16:44
                              m00nlight napisała:
                              > Bo tak jest. Podobnie jak podwojna strategia ewolucyjna kobiet. Do olatrza zaci
                              > ągnąć misia, ktory dobrze rokuje na trwaly związek i wychowanie dzieci, a dziec
                              > i te zrobić z posiadaczem dobrych genow, niekoniecznie rokującym na cos więcej
                              > poza seksem :P To oczywiscie czysta biologia i atawizm, ale ma pewien wplyw na
                              > zachowanie, w sferze nieświadomej...

                              Ot brutalna prawda.
                              Inaczej zdominowały by nas mężczyzn domatorów uwielbiających czystość i zajmowanie sie dziećmi, a tak jakoś nie jest.
                              Bo z takimi facetami dzięki tej atawistycznej naturze kobitki nie chcą seksu, bzykania i krzyżowania genów :)



                              Szkoda ze nie wspomniałaś o tym w wątku o zaangażowaniu panów w dom:
                              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,116888910,116888910,Jestem_facetem_maszynka_i_nie_wyciagam_wnioskow.html
                              Ot

                              _____________________________________
                              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                              • m00nlight Re: podwojna strategia ewolucyjna kobiet 27.09.10, 16:52

                                Nie wspomnialam, bo ten biologiczny wplyw jest minimalny. Mimo wszystko jesteśmy ludźmi nie zwierzętami. I generalnie, większość tego, co robimy- robimy świadomie.

                                Ale oczywiscie to biologiczne zaprogramowanie jakiśtam wpływ ma. Dlatego np facetom podobają się kobiety o stosunki talii do bioder 0,7 (gdyż taka figura oznacza płodność). Ale to, że takie się podobają, nie oznacza przecież że faceci chcą na potęgę robić dzieci bo w sferze świadomej generalnie wolą tego unikac, w przygodnych związkach zwlaszcza ;)
                                • gravedigger1 Re: podwojna strategia ewolucyjna kobiet 27.09.10, 17:09
                                  m00nlight napisała:

                                  > Nie wspomnialam, bo ten biologiczny wplyw jest minimalny. Mimo wszystko jesteśm
                                  > y ludźmi nie zwierzętami. I generalnie, większość tego, co robimy- robimy świad
                                  > omie.

                                  Oj, nie zgodzę się z opinią o tym minimalnym wpływie. Uważam (i nie tylko ja), że ten biologiczny wpływ jest ogromny. Nawet podejmując świadome decyzje rzadko zastanawiamy się nad głębszymi pobudkami naszego działania, a w kwestiach damsko-męskich przewaga biologi, czyli pożądania seksualnego, nad rozsądkiem jest bardzo widoczna. :)

                                  > Ale oczywiscie to biologiczne zaprogramowanie jakiśtam wpływ ma. Dlatego np fac
                                  > etom podobają się kobiety o stosunki talii do bioder 0,7 (gdyż taka figura ozna
                                  > cza płodność). Ale to, że takie się podobają, nie oznacza przecież że faceci ch
                                  > cą na potęgę robić dzieci bo w sferze świadomej generalnie wolą tego unikac, w
                                  > przygodnych związkach zwlaszcza ;)

                                  To co napisałaś powyżej paradoksalnie dowodzi właśnie, że biologiczne zaprogramowanie ma silny wpływ na to, co robimy. Dlaczego? Dlatego, że ryzyko niechcianej ciąży nie powstrzymuje ludzi przed bzykaniem się. Zakodowany genetycznie instynkt jest tak silny, że nawet gdy rozsądek mówi nie (bo np. nie chcę mieć dziecka albo nie chcę zarazić się jakąś chorobą), to biologiczne uwarunkowania są tak silne, że wygrywa pożądanie. :)
                                • urquhart Re: podwojna strategia ewolucyjna kobiet 27.09.10, 17:25
                                  m00nlight napisała:
                                  > Nie wspomnialam, bo ten biologiczny wplyw jest minimalny. Mimo wszystko jesteśm
                                  > y ludźmi nie zwierzętami. I generalnie, większość tego, co robimy- robimy świad
                                  > omie.

                                  Na to czy mamy ochotę czy nie, nie podlega świadomej decyzji.
                                  A wszystko przecież rozbija się o brak ochoty , czyż nie?

                                  A że faceci realizujący sie domu i domowych pracach przy dzieciach nie kręcą żon i seksu mają na lekarstwo to symboliczne i czesto cytowane rozminiecie sie oczekiwań świadomych z nieświadomymi, attraction z affection.
                                  _____________________________________
                                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                                  • ditchdoc Re: podwojna strategia ewolucyjna kobiet 28.09.10, 13:50
                                    urquhart napisał:

                                    > A że faceci realizujący sie domu i domowych pracach przy dzieciach nie kręcą żo
                                    > n i seksu mają na lekarstwo to symboliczne i czesto cytowane rozminiecie sie oc
                                    > zekiwań świadomych z nieświadomymi, attraction z affection.

                                    zgadza sie

                                    • kag73 Re: podwojna strategia ewolucyjna kobiet 28.09.10, 15:51
                                      ditchdoc napisał:

                                      > urquhart napisał:
                                      >
                                      > > A że faceci realizujący sie domu i domowych pracach przy dzieciach nie kr
                                      > ęcą żo
                                      > > n i seksu mają na lekarstwo to symboliczne i czesto cytowane rozminiecie
                                      > sie oc
                                      > > zekiwań świadomych z nieświadomymi, attraction z affection.
                                      >
                                      > zgadza sie2

                                      Nie wiem czy sie zgadza i czy mozliwa tutaj jest jakas statystyka, bo ja osobiscie zwyczajnie nie znam przypadkow facetow, ktorzy zostali w domu i zajmuja sie wychowaniem dzieci i pracami domowymi. Tzn. jednego znam, ale nie w Polsce, po roku macierzynskiego zony, on poszedl na tacierzynski, ale nie moge powiedziec czy on ja kreci czy nie.
                                      A jezeli chodzi Wam o male co nie co typu zmycie garow, albo zmycie podlogi (najlepiej nago, ja nadzoruje a potem... jest odlotowy seks) to mnie bardzo kreci. Wtedy i podloga czysta i maz zadowolony i ja. A faceci zajmujacy sie dziecmi sa dla mnie rozkoszni. Kreci mnie jezeli facet ma cos pod deklem i do tego wyglad (tak prozna jestem), bo brzuchatych myjacych nago podloge ogladac nie chce:)
                                      Hmm, pewnie zalezy od kobiety.

                                      >
                                      • ditchdoc Re: podwojna strategia ewolucyjna kobiet 28.09.10, 16:13
                                        kag73 napisała:

                                        > Nie wiem czy sie zgadza i czy mozliwa tutaj jest jakas statystyka, bo ja osobis
                                        > cie zwyczajnie nie znam przypadkow facetow, ktorzy zostali w domu i zajmuja sie
                                        > wychowaniem dzieci i pracami domowymi. Tzn. jednego znam, ale nie w Polsce, po
                                        > roku macierzynskiego zony, on poszedl na tacierzynski, ale nie moge powiedziec
                                        > czy on ja kreci czy nie.

                                        tak to sie z reguly zdaza, ze te kochane "ciapy", meczyzni ktorzy posprzataja, dzieckiem sie zajma, ogrodek skopia i rachunki zaplaca to jest grupa najczesciej zdradzana przez kobiety.

                                        > A jezeli chodzi Wam o male co nie co typu zmycie garow, albo zmycie podlogi (na
                                        > jlepiej nago, ja nadzoruje a potem... jest odlotowy seks) to mnie bardzo kreci.
                                        > Wtedy i podloga czysta i maz zadowolony i ja. A faceci zajmujacy sie dziecmi s
                                        > a dla mnie rozkoszni. Kreci mnie jezeli facet ma cos pod deklem i do tego wygl
                                        > ad (tak prozna jestem), bo brzuchatych myjacych nago podloge ogladac nie chce:)
                                        > Hmm, pewnie zalezy od kobiety.
                                        >

                                        dokladnie, zalezy od kobiety

                                      • zakletawmarmur Re: podwojna strategia ewolucyjna kobiet 29.09.10, 10:58
                                        > Wtedy i podloga czysta i maz zadowolony i ja. A faceci zajmujacy sie dziecmi s
                                        > a dla mnie rozkoszni. Kreci mnie jezeli facet ma cos pod deklem i do tego wygl
                                        > ad (tak prozna jestem), bo brzuchatych myjacych nago podloge ogladac nie chce:)
                                        > Hmm, pewnie zalezy od kobiety

                                        Można zajmować się dzieckiem na dwa sposoby "po męsku" i "po basku". Mój facet w tych sprawach jest z tych męskich. Mają z córą swoje "męskie" sprawy. Nie bawią się lalkami, on ją rzuca po kanapie i bierze na spacer z przygodami. Nie panikował przed kąpielą tak jak na mamusie przystało, on ją po prostu wkładał do wanienki i kąpał. Nie biegał za nią spanikowany, gdy uczył ją jeździć na rowerze- wytłumaczył jej wcześniej, jak ma upadać, żeby się nie potłuc. Podobają mi się te jego sposoby- bez zbędnych ceregieli. Gdy widzę jak bawi się z dzieckiem to widzę rasowego mężczyznę. To nie prawda, że zajmowanie się dzieckiem nie przystoi facetowi i automatycznie robi z niego frajera w oczach kobiety. Jeśli facet na prawdę jest męski to to widać i nie musi sztucznie zgrywać twardziela robiąc lub nie robiąc pewnych rzeczy. Wręcz przeciwnie potrafi się głośno przyznać do tej kobiecej części swojej natury. Mam takiego męskiego kolegę. Potężny facet, uprawia sporty walki, budzi respekt. Nikt mu nie może zarzucić, że jest dupkiem. A potrafi publicznie powiedzieć, że on lubi się synem zajmować. Gdyby srał w porty, że wyjdzie na frajera i asekuracyjnie nie robił nic przy dziecku to na pewno byłby mniej męski:-)

                                        Mój ojciec też zapewne byłby do tych męskich zaliczony, nigdy zresztą nie miał problemów z brakiem powodzenia u młodych i atrakcyjnych kobiet. Nie zajmował się nami tak często jak mama (bo jednak pracował od niej dużo więcej). Czas spędzony z nim zawsze jednak był ekscytujący, to z nim włóczyło się po lasach, jaskiniach, próbowało nowych potraw, odbywało nocne spacery z gwiazdami. Jak tak sobie szczerze policzę to spędzaliśmy z ojcem dużo więcej czasu niż moje koleżanki ze swoimi mniej testosteronowymi ojcami (którzy nic poderwać by nie mogli).

                                        Nie twierdzę jednak, że widok ojca bawiącego się z dzieckiem nie może zniechęcać... Gdy widziałam takiego jednego tatusia w piaskownicy, ktory mówił do córki po dziecinnemu "o ziobać serdelku, lala do piaśkownici przyśła", ekscytował się pół godziny bo jego córeczka babkę zrobiła i panikował przy każdym jej zachwianiu to szczerze bym się jego żonie nie dziwiła, gdyby z nim seksu uprawiać nie chciała:-)

                                        Facet po prostu powinien być facetem. We wszystkim co robi. Jeśli na prawdę jest męski to się nie boi, że zostanie o brak męskości posądzony. Jest jeszcze jeden problem. Niektórzy mylą własną głupotę z pewnością siebie i męskością. Jak dla mnie to jest dużo większa porażka niż facet inteligentny ale mniej pewny siebie:-)
                                • ditchdoc Re: podwojna strategia ewolucyjna kobiet 28.09.10, 13:49
                                  m00nlight napisała:

                                  >
                                  > Nie wspomnialam, bo ten biologiczny wplyw jest minimalny. Mimo wszystko jesteśm
                                  > y ludźmi nie zwierzętami. I generalnie, większość tego, co robimy- robimy świad
                                  > omie.
                                  >

                                  kiedy tematem byla zdrada wiele uzytkownikow tego forum stwierdzilo ze jednak jestesmy zwierzętami...

                                  :D
                              • zakletawmarmur Re: podwojna strategia ewolucyjna kobiet 27.09.10, 17:31

                                Nie łam się Urqu, Wy mężczyźni lepsi nie jesteście:-) Też dzielicie świat na dobre kandydatki na żony i na kochanki:-)
                                • urquhart Re: podwojna strategia ewolucyjna kobiet 27.09.10, 17:48
                                  zakletawmarmur napisała:
                                  > Nie łam się Urqu, Wy mężczyźni lepsi nie jesteście:-) Też dzielicie świat na do
                                  > bre kandydatki na żony i na kochanki:-)

                                  Nie wypowiem się bo osobiście nie odczuwam tego zjawiska i nie mam do niego stosunku. Ale podobno istnieje.
                                  _____________________________________
                                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                                  • m00nlight Re: podwojna strategia ewolucyjna kobiet 27.09.10, 18:46

                                    Nie 'podobno' niestety.

                                    Wiele kobiet ma z tym problem, znaczy się, ze swoimi mężami. Całe życie muszą walczyć o to by on zaakceptował ich seksualność, i że one, mimo dzieci, też czasem chcą być niegrzeczne i wyuzdane. Panowie tymczasem nie mogą się przełamać do robienia 'brudnych' rzeczy z własnymi żonami, choć, de facto, pragną tego oboje. Psychologicznie, to poważny problem i generalnie, ciężki do ugryzienia'
                                    • zakletawmarmur Re: podwojna strategia ewolucyjna kobiet 28.09.10, 12:52
                                      Nie chodziło mi do końca o to.
                                      Zwróć uwagę o co chodzi w sporej części męskich wątków... Facet ma żone prawie idealną i zastanawia się co zrobić, żeby zasłużyć na kochankę. Oczywiście kochanka ma być przede wszystkim chętna i tania. Tak naprawdę męska strategia nie różni się dużo od kobiecej.

                                      Może przewagą pewnych cech nad innymi ale generalnie jest podobna w założeniach. Facet szukając partnerki na stałe szuka sobie tej najatrakcyjniejszej z możliwych. Takie sprawy jak seks nie są tak naprawdę istotne bo to nie zwiększają to ani nie zmniejsza naszej atrakcyjności. Widziałaś jakąś brzydką ale dobrą w łóżku kobietę, która miała sporo kandydatów na mężów? Powiedzmy sobie szczerze, atrakcyjna dziewczyna znajdzie sobie męża nawet jak będzie totalną kłodą:-) Dlaczego?

                                      Bo małżeństwo to nie tylko przyjemności ale przede wszystkim interes.

                                      Dla kobiet oczywiście też. Facet szukający sobie partnerki na stałe bedzie więc patrzył na to, żeby zrobić jak najlepszy interes, będzie szukał atrakcyjnej (nie chodzi tylko o wygląd). Z taką się ożeni i takiej spłodzi potomstwo:-) A kiedy już poczuje się z tą kobietą spełniony to odzywa się w nim natura "siewcy"... Co wtedy robi pan? Oczywiście szuka okazji i pretekstu do zdrad. Nie złośliwie, raczej bez większej świadomości tego o co mu chodzi. Jaka powinna być kochanka? Najlepiej jakaś imprezowa dziewczyna, taka co seks lubi i nie robi większych problemów. Już sie liczy się czy nadaje się na żonę, czy warto ją mamusi przedstawić, czy jest przydatna, odpowiedzialna, w pełni sił umysłowych:-) Kobieta ma być chętna i tania- oczekiwać od mężczyzny jak najmniej zobowiązań. Szukając sobie żony nie specjalnie się za takimi oglądał bo z taką się nie opłaca:-) No chyba, że jednak ma jakieś zalety a facet już na "idealną kandydatkę na żonę" sobie pozwolić nie może bo jest stary, gruby, biedny albo np. ma mikropenisa:-)

                                      Oczywiście nie twierdzę, że wszyscy mężczyźni robią tak w 100% bo przecież i uczucie przyzwoitości jakieś miewają;-) Czasami też szukają wersji pośredniej.
                                      Tak jak zresztą kobiety często też nie są tak wyrachowane, żeby wiązać się z bezpiecznymi misiami a później dać się zapłodnić przystojnemu cwaniakowi:-) Chodzi mi o opisanie tej strategii w stu procentach bo wtedy lepiej widać "o co chodzi".

                                      Dodam jeszcze, że wcale nie mam o to do mężczyzn pretensji:-) W pełni rozumiem tę strategie... Ważne, żeby wiedzieć o co chodzi...
                                      • m00nlight Re: podwojna strategia ewolucyjna kobiet 30.09.10, 16:05

                                        Z tego co piszesz wyłania się dość nieciekawy obraz kochanki ;)

                                        Być może dlatego faceci tak rzadko odchodzą od żon, tymczasem kochanki biedne czekaja i czekają.

                                        Druga rodzina też się 'nie opłaca' zwłaszcza gdy ze 'starej' pozostał przychówek który trzeba utrzymać.

                                        Masz rację, rodzina to INWESTYCJA, z obu stron, zaryzykuję nawet stwierdzenie że dla kobiet obciążona większy ryzykiem strat, bo to one glownie zostają z dziecmi na karku i śmiesznymi alimentami.

                                        Zauwaz, po rozwodzie wyprowadza się mąż, ok, placi alimenty, ok. Ale jakby wyprowadzila się żona zostawiając dzieci z mężem, to 'wyrodna bo 'porzuciła'. Facet też porzuca! Co z tego że daje kase i odwiedza w weekendy? Nie uczestniczy czynnie ani w życiu, ani w procesie wychowawczym. Bywa że już po krótkim czasie nic nie wie o swoich dzieciach. Ale taki facet w opinii ogólu jest ok, dopoki płaci. Dla mnie to jest sprawa warta bliższemu przyjrzeniu się :)
                                        • zakletawmarmur Re: podwojna strategia ewolucyjna kobiet 30.09.10, 17:56
                                          > Być może dlatego faceci tak rzadko odchodzą od żon, tymczasem kochanki biedne c
                                          > zekaja i czekają.

                                          Nikt nikogo nie zmusza do bzykania się z żonatym:-)

                                          > Zauwaz, po rozwodzie wyprowadza się mąż, ok, placi alimenty, ok.

                                          To raczej zależy od tego do kogo mieszkanie należy.

                                          Co z tego że daje kase i odwiedza w weekendy? Nie uczestniczy czy
                                          > nnie ani w życiu, ani w procesie wychowawczym. Bywa że już po krótkim czasie ni
                                          > c nie wie o swoich dzieciach. Ale taki facet w opinii ogólu jest ok, dopoki pła
                                          > ci. Dla mnie to jest sprawa warta bliższemu przyjrzeniu się :)

                                          Dobrze jak przynajmniej alimenty płaci... Zawsze można probować się z facetem umówić na opiekę naprzemienną. Wtedy odpada problem alimentów. No ale tu dwie strony muszą być chcieć się dogadać:-) A z tym to może być większy problem...
                                          • m00nlight Re: podwojna strategia ewolucyjna kobiet 30.09.10, 18:16

                                            Chodzilo mi o to że jak facet odchodzi od rodziny, to rżnie kawalera, a jak babka- to z przychówkiem.

                                            Bardzo, bardzo, bardzo rzadko się zdarza że kobieta odchodzi do kochanka a mężowi zostawia dzieci. Jakoś panom porzucanie wybitnie łatwiej i lepiej wychodzi.
                  • ditchdoc Re: kompleks 'męskości' 27.09.10, 13:27
                    m00nlight napisała:

                    >
                    > A nie uważasz, że facet pewny swej 'męskości' nie będzie się bał 'niemęskich' c
                    > zynności w obawie o utratę tej 'męskości'? ;)
                    >
                    > Sorry, ale jeśli facet czuje się 'męsko' gnając babe do garów a samemu siadając
                    > przed tv i patrząc jak ona sama zapieprza, to chyba coś jest nie tak. Niektórz
                    > y czują się 'męsko' jak żonę sponiewierają i pokażą 'kto tu rządzi'.
                    >
                    > Wydaje mi się że faceci ktorzy mają z tą 'męskością' problem, czy jakiś komplek
                    > s, unikają 'babskich' obowiązków, jak gdyby zmiana pieluchy miała mu resztkę te
                    > j, i tak mocno uszczuplonej męskości odebrać...

                    zgadza sie tylko ja nie dawno studia konczylem i specjalnie napisalem o gustach "mlodych" kobiet

                    kolesie spokojni, ogarnieci, samowystarczalni, sami piora i sami sprzataja to raczej malo atrakcyjny towar
                    najlepsze dupy ruchali pyskaci kolesie studiujacy 8 lat, sprzatajacy dopiero kiedy trzeba bylo akademik na wakacje zwolnic. Do podlogi w ich pokojach mozna sie przykleic. Nie wiem, ale ich kobiety byly szczesliwe ze moga im prac i za nich sprzatac ;)

                    Trzeba sie zastanowic wlasnie, dlaczego panie wychodza za panow ktorzy sobie kromki chleba nie ukroja. Ano wlasnie dlatego, ze tacy wydaja sie bardziej "mescy", innego powodu nie widze, no poza glupota ;)

                    • kag73 Re: kompleks 'męskości' 27.09.10, 14:40
                      "Trzeba sie zastanowic wlasnie, dlaczego panie wychodza za panow ktorzy sobie kromki chleba nie ukroja. Ano wlasnie dlatego, ze tacy wydaja sie bardziej "mescy", innego powodu nie widze, no poza glupota ;)"

                      Ja bym powiedziala, ze wiekszosc po prostu taka jest. Poza tym w Polsce jakos tak jest wiecej kobiet niz mezczyz, przynajmniej w malych miastach i panie pewnie sie obawiaja, ze zadnego nie znajda. No albo milosc jest slepa.
                      • urquhart Re: kompleks 'męskości' 27.09.10, 14:55
                        Ukrojenie kromki chleba to durne kryterium niezaradności.
                        Podobnie jak to że kobieta która nie ma pojecia jak zatankować auto i jeździ tylko na stacje z obsługą.
                        Ot, typowa baba nie chce się uczyć zmiany koła a typowy facet obsług pralki.
                        _____________________________________
                        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                        • kag73 Re: kompleks 'męskości' 27.09.10, 14:59
                          Otoz, masz racje, ja np. w mam gdzies, ze facet nie umie chleba ukroic, niech sobie zatem zje jogurt, to nie moj problem:)
                          To pewnie bylo uproszczenie problemu z jego strony.
                          • m00nlight Re: kompleks 'męskości' 27.09.10, 16:19

                            Żeby zjeść jogurt trzeba posiąść tajemną wiedzę gdzie w domu można znaleźć czystą łyżeczkę ;)

                            Chociaż to też naciągane bo dla większości facetow ktorych znam jak coś nie zawiera mięsa, nie jest to jedzenie :)

                            Typowy dialog: 'co a obiad?' - 'zupa' -'ok, a na OBIAD'? ;)
                            *w miejsce zupy można wstawić sałatkę i inne tego typu posiłki ;)
                            • urquhart Re: kompleks 'męskości' 27.09.10, 18:37
                              m00nlight napisała:
                              > Żeby zjeść jogurt trzeba posiąść tajemną wiedzę gdzie w domu można znaleźć czys
                              > tą łyżeczkę ;)

                              Próbujesz ogarnąć kobiecym umysłem męskie postrzeganie...
                              A kto powiedział że musi być czysta?

                              Do dziś pamiętam jak pewien samotnie żyjący znajomy zaskoczył mnie inwencją częstując podczas wizyty herbatą w słoiku po dzemie, anonsując mieszanie resztek dzemu jako herbatę w wersji owocowej. Sam zalał sobie jakiś zapuszczony kubek z resztami wczorajszej herbaty... Jak sie ruszy głową można dać radę ? :)
                              _____________________________________
                              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                              • mujer_bonita Re: kompleks 'męskości' 27.09.10, 21:34
                                urquhart napisał:
                                > Próbujesz ogarnąć kobiecym umysłem męskie postrzeganie...
                                > A kto powiedział że musi być czysta?
                                > Do dziś pamiętam jak pewien samotnie żyjący znajomy zaskoczył mnie inwencją czę
                                > stując podczas wizyty herbatą w słoiku po dzemie, anonsując mieszanie resztek
                                > dzemu jako herbatę w wersji owocowej.

                                Z punktu A do punktu B można spokojnie dojechać Seicento czy Tico. To napisz mi proszę, po co na drogach poruszają się Mercedesy czy Volvo?
                                • urquhart Re: kompleks 'męskości' 28.09.10, 00:10
                                  mujer_bonita napisała:
                                  > Z punktu A do punktu B można spokojnie dojechać Seicento czy Tico. To napisz mi
                                  > proszę, po co na drogach poruszają się Mercedesy czy Volvo?

                                  napiszę ci inaczej, znam takich facetów którzy uważają ze jedynym słusznym samochodem jest mercedes i wzieli wieloletni kredyt by go mieć, jak i takiego co stać go na mecedesy a jeździ autem zbliżonym do Seicento bo uważa nie robi mu to różnicy czym pokonuje drogę punktu A do punktu B wiec po co przepłacać.
                                  A ty które rozwiązanie uważasz za jedynie słuszne?

                                  _____________________________________
                                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                                  • mujer_bonita Re: kompleks 'męskości' 28.09.10, 06:46
                                    urquhart napisał:
                                    > A ty które rozwiązanie uważasz za jedynie słuszne?

                                    Żadnego. Słuszne rozwiązanie to takie, które ma racjonalne podłoże. Tak samo racjonalne jest dla mnie kierowanie się bezpieczeństwem i wygodą w jedzeniu jogurtu czystą łyżeczką czy piciu herbaty z kubka jak wybranie większego i komfortowego samochodu.
                        • m00nlight Re: kompleks 'męskości' 27.09.10, 16:17

                          Nie dlatego nie zmieniamy kół i nie tankujemy, bo nie potrafimy, tylko dlatego żeby się nie ubrudzić i zawsze pięknie dla was wyglądać ;)
                      • m00nlight Re: kompleks 'męskości' 27.09.10, 16:15
                        Etam, statystycznie na 100 dziewczynek rodzi się 105 chłopców, więc wcale nie jest nas więcej, no może po 50tce się zaczynają 'wykruszać'...

                        Więcej kobiet jest w dużych miastach,bo kobiety 1. mają lepsze wyksztalcenie i rzadziej konczą edukację na technikum mechanicznym, 2. częściej migrują za pracą podczas gdy wsie na prowincji pełne są bezrobotnych starych kawalerów bez perspektyw.

                        Tak to w skrocie wygląda.
                        • urquhart statystycznie na 100 dziewczynek rodzi się 105 chł 27.09.10, 16:22
                          m00nlight napisała:
                          > Etam, statystycznie na 100 dziewczynek rodzi się 105 chłopców, więc wcale nie j
                          > est nas więcej, no może po 50tce się zaczynają 'wykruszać'...

                          No wiesz, to powierzchowne pozory, różnica jest taka że wiecej mężczyn wypada z obiegu bo zostają duchownymi, homoseksualistami, alkoholikami, ulegają wypadkom i wybierają zadeklarowane singielstwo, starokawalerstwo i nawet samobójstwo niż w populacji kobiet stąd statystycznie mężczyzn zdatnych do związku jest dużo mniej niż kobiet chętnych do założenia rodziny i rozmnożenia. Nie pamiętam danych ale różnica jest dość duża.

                          _____________________________________
                          Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                          • m00nlight Re: statystycznie na 100 dziewczynek rodzi się 10 27.09.10, 16:26

                            A to trzeba bylo zawęzić populację do osobników 'zdatnych do czegokolwiek':P
                            • b2bb Re: moonlight nie wiesz jak działa copy /paste ? 27.09.10, 16:50
                              Oj bzdurki w wątku "czy ktoś też tak ma" niewygodne?
                              Wykonaj prostą operację kopiuj / wklej. Szybko i krótko.

                              • m00nlight Re: moonlight nie wiesz jak działa copy /paste ? 27.09.10, 18:48
                                Spierdalaj :P

                                Argument Wujka Staszka Miszcza Ciętej Riposty nie do zagięcia.

                                EOT i daj sobie spokoj napastliwy trolu.
                          • mgla_jedwabna Re: statystycznie na 100 dziewczynek rodzi się 10 28.09.10, 02:08
                            Kobiety też idą do klasztoru, bywają homoseksualne, popadają w nałogi i żyją samotnie, tak więc różnica nie może być aż tak imponująca.
                • mgla_jedwabna Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 28.09.10, 02:14
                  Albo też osobnik jest pierdołą zwyczajną.

                  Mnie tam na przykład imponują tacy "harcerze" co to żadnej pracy się nie boją, i drewna z lasu taki przyniesie i w kotle nad ogniskiem zamiesza, a nawet młodszego zastępu dopilnuje.

                  A nieporadny osobnik, który będzie uskarżał się na niewygody (kobiecie) zamiast samemu coś z tym zrobić, to dla mnie coś pomiędzy "dzidziusiem" a "kretynem".

                  No dobra, kończę już, bo niedawno na innym forum napisałam, że to brzydko się przezywać...
            • m00nlight Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 09:53

              A, przedszkole swoją drogą.

              Na tablicy obrazki: tata w fotelu z fajką/ gazetą, mama przy żelazku, w czasie zabaw, dziewczynki po kącikach z lalkami a chłopcy całą przestrzeń zabierają na budowle z klocków i samochody.

              Co zaczyna sie w domu, kontynuuje sie w przedszkolu/ szkole. Sama w liceum co dzien slyszalam że 'baby nie nadają się do matematyki i niech już lepiej czytaja tą swoją poezję' Przyklady można mnożyć.

              To nie jest coś co da się naprawić z dnia na dzien, trzeba gruntownie, nasze dzieci, od małego. Inaczej dalej będziemy tkwić w tym samym gównie następne 10 lat albo dluzej.
        • gacusia1 Ot-co,Mglo jedwabna! 26.09.10, 23:55
          I az sie boje co to z tego mojego 5-latka wyrosnie :DDDD
        • urquhart co dorosły chłop powinien wiedzieć 27.09.10, 08:15
          mgla_jedwabna napisała:
          > "To praca dla żony - wdrożyć do opieki nad dzieckiem, do podziału obowiązków it
          > p. Smutna to prawda, ale prawda."
          > To praca dla matki kilkulatka lub nastolatka. Dorosły chłop powinien wiedzieć,
          > że jego obowiązki wobec nie ograniczają się spłodzenia go, a obowiązki w domu -
          > do korzystania z niego.

          Ot naiwna, przejedź sie do Azji, Afryki lub do arabów, to wtedy zobaczysz jak w Europie baby potrafiły ułożyć sobie dorosłych chłopów pod swoje potrzeby, i jaka to sielanka, a jak wyglądają "obowiazki" chłopów w 90% populacji globu. Jedyny ich obowiązek to chronić rodzinę przed zgwałceniem i wymordowaniem. A i tak wiele nie ma takiego szczęścia.

          _____________________________________
          Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
          • m00nlight Re: co dorosły chłop powinien wiedzieć 27.09.10, 10:00

            Nie porównuj, było nie było cywilizowanego państwa do krajow 3go świata i 'kozoje*ców' ^^

            Jesli chcesz możemy podyskutować o skandynawii, do ktorej jeszcze nam bardzo daleka droga, kulturalnie, i mentalnie.

            Jak zawsze mi ojciec powtarzał: porównywać się trzeba do lepszych, a nie do gorszych od siebie :P
          • gacusia1 Roznica polega na tym,ze my polskie kobiety 28.09.10, 03:32
            piszace na tym forum,mieszkamy w Polsce (albo innym kraju CYWILIZOWANYM,jak Kanada ;) ) i zadna z nas nie skarzy sie na meza Araba,Azjate,Afrykanczyka tylko na TUBYLCA :) wychowanego przez matke-Polke.
            • ditchdoc Re: Roznica polega na tym,ze my polskie kobiety 28.09.10, 08:40
              zwlaszcza kultury arabskie znane sa z rownego podzialu obowiazkami domowymi...

              :D
    • urquhart Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 08:09
      salvita napisała:
      > Pytanie do żon, ze stażem małżeńskim kilkuletnim, z najczęściej dwójką dzieci,
      > normalnym standardowym życiem rodzinnym - dlaczego nie dajecie własnym mężom??
      > ?
      > Dlaczego jest tak, ze jak mąż Was zapłodni a wy jesteście już po dwóch porodach
      > to nie macie wiecznie czasu, ochoty, sposobności, weny twórczej na seks.

      A w temacie wątku.
      Przecież odpowiedź jest banalnie prosta i nieraz podawana przez np. Starowicza. Seks, jeżeli tylko uczyni się z niego dobro rzadkie i racjonowane staje się skutecznym narzędziem sprawowania władzy.
      _____________________________________
      Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
      • nieztejplanety Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 08:57
        chyba nie sądzisz, że dla tych co nie dają lub dają rzadko seks jest kartą przetargową, np. jak posprzątasz mieszkanie to będzie sex?

        używając żargonu z tego forum:
        nie daję teraz dupy mężowi i nie daję się mu wyruchać, bo "Wielkiego Pana i Władcę" w wieku 30-lat oświeciło i stara się z żony zrobić służąco-niewolnico-lalkę dmuchaną.
        stosunki między partnerami są w porządku, jest i seks; jest kryzys nie ma seksu. nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie w dzień skaczemy sobie do gardła a w nocy udajemy, że wszystko jet dobrze.
        • zakletawmarmur Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 09:11
          W drugą stronę tak samo: "Jak mi dasz dupy to posprzątam".
        • itgetstoseven Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 09:26
          Miałem te same zarzuty, że niewystarczająco angażuję się w obowiązki domowe, więc jak żona ma myśleć o seksie, kiedy jest zmęczona. Zmieniłem się - jeżdżę na szmacie, sprzątam kible, odkurzam i prasuję. Jestem kompletnie bezobsługowy dla żony, nie wymagałem nigdy codziennych obiadów i ich nie mam. Oprócz tego cały czas w całości ogarniam domowe finanse i wszystkie "męskie" rzeczy (ogród, auta, itp).
          A seksu jak nie było tak nie ma.
          Pojawiły się za to nowe wymówki: że jestem za gruby (więc schudłem już ponad 10 kilo), że za wcześnie dochodzę (więc biorę prochy), no to ostatnim hitem jest - że mam niewłaściwy dotyk (po kilkunastu latach, nagle! - chociaż już wiem dlaczego - ktoś miał lepszy)
          i tu mi już ręce opadły.
          nie to nie.
          jak się kogoś pragnie i chce się z nim kochać - we wszystkich codziennych sprawach da się porozumieć, a jak nie, to chociażby partner stanął na uszach - nic z tego nie będzie.
          • m00nlight Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 10:05

            I tak potwierdzasz teorię :)

            Nie pasowałeś żonie jako partner, więc wymyślała wymówki, jak nie jedną, to kolejną.

            I jeśli TO jest problem to wtedy fakt, żadne starania nie pomogą. To tak jak w tym wątku o grubej żonie- nawet jakby schudła to i tak nic by to nie dało, miłość się wypaliła i koniec.
      • zakletawmarmur Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 09:10
        > Seks, jeżeli tylko uczyni się z niego dobro rzadkie i racjonowane staje się sk
        > utecznym narzędziem sprawowania władzy.

        Tak samo jak obowiązki:-)
    • netka6666 Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 13:39
      Nie daję dlatego, że gdy ostatnio powiedziałam mu, że chyba jestem w ciąży - usłyszałam, że na pewno nie z nim, pewnie sie puszczam. Poza tym, nie potrafię oddać się facetowi, który mnie bije.
      • triss_merigold6 Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 13:56
        Hm... a rozważałaś zostawienie go?
        • brat187 Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 18:48
          Mi się chyba wszystko pozajączkowało albo czegoś nie łapię, albo jestem z jakiegoś rezerwatu. Z naszego doświadczenia nie wychodzi, że seks jest męczący, ale zgoła odwrotnie jest. Raczej rozluźniająco-relaksujący. A z małżonką zarobieni jesteśmy jak wszyscy.
    • muszka-bzykuszka Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 19:35
      Hej.

      Od czasu do czasu podczytuje forum ( tak na prawdę to już z 5 lat temu tu zaglądałam i jakiś czas temu mi się o forum przypomniało).

      A tym razem i ja się odezwę. Tak na początek.
      Post wprawdzie do tych co "nie dają" ale i ja się dopiszę.

      Staż mam nie za duży ale też i nie mały. Małżeństwem jesteśmy 9 lat mieszkamy ze sobą od 13, parą jesteśmy od 16. Męża poznałam jako młode dziewcze.

      Może jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę, ale u nas było zupełnie odwrotnie, niżto przedstawia autorka posta.
      Na początku oczywiście seks był atrakcyjny, bo był czymś nowym i dopiero poznawanym. Niestety ekscytujący nie był. Przyjemny owszem, ale szału nie było. Czasami zdarzało mi się go zresztą unikać, z czasem nawet seks zaczął mnie irytować. W pierwszej ciąży bez zmian. Seks dla męża. Raczej on inicjował. Po ciąży, wiadomo co…kilka tygodni kompletnego zakręcenia z ukierunkowaniem na dziecko. Seks z łaski. Jak ten biedny mój chłop to przeżył to ja nie wiem. Czuł przecież, że wulkanem seksu to ja nie byłam. No i w końcu coś się ruszyło. Tak nagle. Może to we mnie obudziła się wreszcie prawdziwa kobieta albo…pomogło kupno nietrzeszczącego łóżka, wyrozumiałość i cierpliwość męża też pewnie była nie bez znaczenia. A tak na serio, do dopiero wtedy u nas się zaczął jak to pisze inicjatorka wątku „seksualny raj” czy „seksualna bajka” i tak trwa od lat i wcale nie idzie ku gorszemu. W międzyczasie urodziłam drugie dziecko, seks w ciąży był rewelacyjny, po porodzie wróciliśmy do seksu jak tylko zagoiło się gdzie trzeba.
      Dla doprecyzowania dodam, że pracuję, prowadzę dom, dodatkowo pracuję też w domu, zajmuję się dzieciakami i w sumie sama zmagam się z problemami dnia codziennego, bo mąż od dość dawna jest w domu tylko trzy dni w tygodniu ( taka praca). Bywa ,że jestem wykończona, mam chandrę i czuję się do dupy i na seks oczywiście też czasem nie mam siły, ale ochotę to mam prawie zawsze. Nigdy, ale to nigdy nie chciałabym wrócić do „seksualnych” czasów przedmałżeńskich. Oj, żebym tylko nie zapeszyła.

      Pozdrawiam.




      salvita napisała:

      > Pytanie do żon, ze stażem małżeńskim kilkuletnim, z najczęściej dwójką dzieci,
      > normalnym standardowym życiem rodzinnym - dlaczego nie dajecie własnym mężom??
      > ?
      > Dlaczego jest tak, ze jak mąż Was zapłodni a wy jesteście już po dwóch porodach
      > to nie macie wiecznie czasu, ochoty, sposobności, weny twórczej na seks.
      >
      > Dlaczego moi znajomi faceci wszyscy opowiadają mi ten sam scenariusz?
      > Przed ślubem seksualna bajka, po ślubie seksualny raj, po spłodzeniu i narodzin
      > ach dzieci,
      > zaczyna się seksualny celibat. A potem poszukiwanie kochanki i zdrady.
      >
      >
      • salvita Re: do muszka-bzykuszka 27.09.10, 19:59
        Super pozytywny post !!!
        Fajnie, że się u Was tak na dobre odmieniło w tej sferze.

        Bardzo podoba mi się to Twoje zdanie: Bywa ,że jestem wykończona, mam chandrę i czuję się do dupy i na seks oczywiści też czasem nie mam siły, ale ochotę to mam prawie zawsze.
        I tu chyba jest cały klucz!

        p.s. cokolwiek by o mnie nie pisały niektóre osoby w tym wątku, że feruje wyroki, że jestem prosta, że obrażam inne kobiety (wszystko to jest totalna bzdurą)
        to cieszę się, że założyłam ten wątek, bo bardzo dużo się dowiedziałam i tej wiedzy potrzebowałam. Dzięki wielkie !!!

        pozdrawiam Ciepło
        • kag73 Re: do muszka-bzykuszka 27.09.10, 20:56
          "Bardzo podoba mi się to Twoje zdanie: Bywa ,że jestem wykończona, mam chandrę i czuję się do dupy i na seks oczywiści też czasem nie mam siły, ale ochotę to mam prawie zawsze.
          I tu chyba jest cały klucz!"

          Nie wiem czy to jest "caly klucz", bo miec ochote a uprawiac seks to dwie zupelnie rozne sprawy. Czasami zmeczenie jest wieksze niz ochota a zatem bierze gore, wtedy zasypia sie w swoich ramionach i mysli "OK, jutro tez jest dzien". Nie watpie, ze cale mnostwo tych "niedajacych" mezatek tez wlasnie tak miewa.
          • muszka-bzykuszka Re: do muszka-bzykuszka 27.09.10, 21:29
            kag73 napisała:

            > "Bardzo podoba mi się to Twoje zdanie: Bywa ,że jestem wykończona, mam chandrę
            > i czuję się do dupy i na seks oczywiści też czasem nie mam siły, ale ochotę to
            > mam prawie zawsze.
            > I tu chyba jest cały klucz!"
            >
            > Nie wiem czy to jest "caly klucz", bo miec ochote a uprawiac seks to dwie zupel
            > nie rozne sprawy. Czasami zmeczenie jest wieksze niz ochota a zatem bierze gore
            > , wtedy zasypia sie w swoich ramionach i mysli "OK, jutro tez jest dzien". Nie
            > watpie, ze cale mnostwo tych "niedajacych" mezatek tez wlasnie tak miewa.


            I tu racja, pytanie ile z tych "niedajacych" zasypia w ramionach swoich mężów i oboje myślą "OK, jutro tez jest dzien". Obawiam się, że w wielu przypadkach ( a przynajmniej w tych do których odnosi się autorka wątku)mąż obrażony strzela focha i zasypia odwrócony plecami albo wędruje do kompa...

            No i ja nieukrywam, że i u nas czasami bywało, że mąż nie dał rady ukryć frustracji ( zdarzyło się to przez te lata parę razy i za tych gorszych i lepszych czasów). Tak jak piszesz, mieć ochotę na seks a mieć na niego siłę i go upraiwać to dwie różna sprawy. Sama tego doświadczam czasem. Sprawia jest prosta jeśli takim sytuacjom towrzyszy rozmowa ( najlepiej jak opadną emocje) no i gdy brak zgody na seks nie jest permanentny.
    • epreis Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 27.09.10, 20:51
      gdybyś był moim mężem,nie wpuściłabym cię do własnego łóżka,nie mówiąc o dopuszczeniu do siebie....

      kobietom mającym mężów jak ty, traktujących je tak przedmiotowo jak dmuchane lale do podymania wcale się nie dziwię.
    • efi-efi Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 29.09.10, 10:05
      salvita napisała:
      >>Pytanie do żon, ze stażem małżeńskim kilkuletnim, z najczęściej dwójką dzieci, normalnym >>standardowym życiem rodzinnym - dlaczego nie dajecie własnym mężom???

      - Ja daję! :)
      Kwestia priorytetów.
      U mnie to wygląda tak: po pierwsze jestem KOBIETĄ , dopiero potem żoną i matką. A zupełnie na końcu kucharką, sprzątaczką etc.
      Wychodzę z założenia, że należy robić przede wszystkim to co sprawia przyjemność. Dla mnie przyjemnością jest seks z mężem , rozmowa lub zabawa z dzieckiem, spotkanie ze znajomymi - i to ZAWSZE będzie stało przed jakimś głupim odkurzaniem, praniem czy mopowaniem.
      Lubię gotować więc rozpieszczam rodzinę i przyjaciół dobrym jedzeniem, ale tego gotowania nie traktuję jak obowiązku tylko jest jednym z moich hobby.
      Cała reszta to duperele, o które nie wyobrażam sobie, że można kopie kruszyć - kto ma nacisnąć guzik od pralki czy zmywarki albo rozwiesić pranie. Takie rzeczy robi się mimochodem, a nie gada się o tym.
      • mujer_bonita Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 29.09.10, 10:34
        efi-efi napisała:
        > Takie rzeczy robi się mimochodem, a nie gada się o tym

        Pożyczysz mi swoje krasnale domowe? :D
        • efi-efi Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 29.09.10, 14:47
          Jaki sens ma codzienne wycieranie kurzy, odkurzanie czy mycie podłóg? Można to robić co trzeci dzień albo rzadziej .
          Nie odczuwam potrzeby posiadania wypucowanych klamek, wykrochmalonej pościeli czy podłogi, w której można się przejrzeć .
          Na czynności związane z utrzymaniem czystości w domu, poświęcam dziennie jakieś pół godziny i to wystarcza. Więc w moim mniemaniu naprawdę nie ma o czym mówić.
          • urquhart Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 29.09.10, 15:26
            efi-efi napisała:
            > Jaki sens ma codzienne wycieranie kurzy, odkurzanie czy mycie podłóg? Można to
            > robić co trzeci dzień albo rzadziej .

            A jaki sens ma codzienny seks?
            Jeden to bardzo lubi innemu jest to obojętnie.
            Gorzej jest w jednym albo drugim własne wymagania ktoś forsuje jako wspólny obowiązek...

            _____________________________________
            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
            • efi-efi Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 29.09.10, 15:28
              odpowiadałam Bonicie
          • mujer_bonita Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 29.09.10, 15:33
            efi-efi napisała:
            > Na czynności związane z utrzymaniem czystości w domu, poświęcam dziennie jakieś
            > pół godziny i to wystarcza. Więc w moim mniemaniu naprawdę nie ma o czym mówić

            A te pół godziny to skrzaty wykonują? I jaki obiad się w tym mieści - zupka chińska? ;)
            • efi-efi Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 29.09.10, 18:14
              mujer_bonita napisała:

              > efi-efi napisała:
              > > Na czynności związane z utrzymaniem czystości w domu, poświęcam dziennie
              > jakieś
              > > pół godziny i to wystarcza. Więc w moim mniemaniu naprawdę nie ma o czym
              > mówić
              >
              > A te pół godziny to skrzaty wykonują? I jaki obiad się w tym mieści - zupka ch
              > ińska? ;)
              >


              - Obiad w to nie wchodzi. Lubię gotować więc nie traktuję tego jako przykrego obowiązku, raczej jak hobby.
              A te pół godziny na porządki wykonuję tylko ja, mój mąż zajmuje się cięższymi pracami lub typowo męskimi. I też nie licytuje się ze mną , ile to on się narobił dzisiaj i jaki zmęczony.

              • zakletawmarmur Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 30.09.10, 14:49
                Efi a Ty pracujesz po 8-12 h na dobę?
    • pedorona Re: do żon, które nie dają mężom - pytanie? 30.09.10, 14:47
      no nie wierze w to co tutaj widzę,
      wydaje mi się że brak seksu nie jest wynikiem wymówek, zmęczenia, może stresu, owszem. ale zapominacie o jednej bardzo ważnej rzeczy. o tym że chodzi tu o święto, o poczucie bliskości, o ZBLIŻENIE do cholerki. porozumienie. przestaje być świętem, kiedy z takowego, przedmałżeńskiego 'raju' staje się obowiązkiem "dawania' (obrzydliwe słowo w tym kontekście), bez poczucia że się jest tą samą kobietą która się czciło dawniej. a jeśli akt płciowy jest, jak to w tytule posta, sprowadzany do "dawania' w domyśle wiadomo czego, to ja sie nie dziwie ze panu żona nie 'daje', i oby nie dawała dużo dłużej, póki się panu chociaż podmiot nie zmieni.
      wagina i kobiecość jest święta, była dużo wcześniej zanim pojawił sie kult falliczny. więc się do niej módl, salvita ;]
      • songo3000 Świętoszka się znalazła :))) 30.09.10, 22:41
        Święta powiadasz, no to do klasztoru w te pędy :) My tu jednak grzesznice bardziej cenimy :P
        • zakletawmarmur Re: Świętoszka się znalazła :))) 30.09.10, 23:29
          I cierpicie na megalomanie:-) Czemu dziewczyna miałaby się przejmować tym co Wy tu cenicie?
          • songo3000 Re: Świętoszka się znalazła :))) 30.09.10, 23:35
            O, to akurat proste :) Jeśli faktycznie jest zakonnicą to nie ma się czym przejmować. Jeśli natomiast liczy na zainteresowanie ze Naszej strony to sorry. Lecimy tylko na takie, na które warto polecieć ;PPP
            • zakletawmarmur Re: Świętoszka się znalazła :))) 01.10.10, 00:36
              A może ona już chłopa ma i Wasze zainteresowanie jej zwisa i powiewa...
              Poza tym zawsze można znaleźć sobie swoją nisze facetów. Na zakonnice też pewnie jakaś grupa leci:-)
              • anital36 Ja nigdy nie odmawiam :))) 01.10.10, 08:56
                Jestesmy ze soba 12 lat i kochamy sie prawie co dziennie nigdy nie odmawiam mężowi może dla tego że bardzo go kocham i jest wspaniały w łóżku. A czasami jest tak że to ja go proszę ;) ale jest cudownie .
                Uważam że seks jest bardzo ważny w małżenstwie !!!!!!!!!
                Mamy synka 11lat
        • m00nlight Re: Świętoszka się znalazła :))) 01.10.10, 09:51

          Akurat ma trochę racji.

          Często kobieta wyczuwa tę zmianę podejścia faceta, i do niej, i do seksu. Nikt nie chce być traktowany przedmiotowo.

          Wyłączając luźne relacje, kochamy się z własnym facetem, bo jest to wyraz naszego uczucia, potrzeby bliskości, wzajemnej fascynacji, zaangażowania. I to nie jest tak że ktoś daje ktoś bierze- dajemy i bierzemy oboje.

          Jeśli zaczynasz mieć poczucie że tylko 'dajesz' i że staje sie to obowiązkiem i spelnieniem czyiś wymagań (tak, wymagań) to mimochodem zaczyna się takiego obowiązku unikać.

          Gdyby mi ktos powiedzial ze od dzis codziennie musze zjadac tabliczkę czekolady, i to zawsze tej samej, obrzydlaby mi tak szybko że juz po paru dniach nie moglabym na nią patrzec. A tak, zadowalam się paroma kostkami kiedy MAM OCHOTĘ, więc nie nudzi mi sie od lat i za każdym razem pałaszuję z taką samą przyjemnością :)

          Seks i jedzenie zawsze ida w parze :)
          • efi-efi Re: Świętoszka się znalazła :))) 01.10.10, 20:37
            zakletawmarmur napisała:
            >>Efi a Ty pracujesz po 8-12 h na dobę?

            4 godz/dobę
            zawodowo.
            Ale bywało , że te 12-14 zasuwałam i podejście do tzw.obowiązków miałam identyczne.
            Hedonistką jestem chyba bo staram się czerpać z życia tylko co sprawia mi przyjemność.

            Ale to patetycznie brzmi:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka