Dodaj do ulubionych

Brak seksu - jak zwykle...

04.10.10, 16:34
Forum podczytuje od dosc dawna, cenie za rady i kulture wypowiedzi.

Po wczorajszej awanturze juz nie wiem co mam robic. W skrocie jestesmy mlodzi, oboje przed 30, jestesmy razem od ok. 3 lat, mieszkamy od niecalego roku. Na poczatku byl to zwiazek na odleglosc, dzielila nas odleglosc 200 km. Spotykalismy sie z rozna czestotliwoscia, rozstawalismy sie i wracalismy do siebie z dwa-trzy razy. Rozstania byly spowodowane glownie odlegloscia i tym samym rzadkimi spotkaniami. Niemniej on przeprowadzil sie do mojego miasta, wybor padl na moje miasto ze wzgledu na fakt, ze ja tutaj mam mieszkanie. On prowadzi wlasna firme, pracujac glownie w domu, wiec tym bardziej mu bylo latwiej, gdyz ja pracuje na etat.

Seksu na poczatku w ogole nie bylo. Pierwszy mial miejsce mniej wiecej po pol roku od poznania sie, ogolnie rzecz biorac pozniej i tak nie mial miejsca z byt czesto, zdarzalo sie ze raz na trzy miesiace. Skladalam to na karb tego ze rzadko sie widujemy, czesto z tego tez powodu sie klocilismy, dodam ze seks oralny mial miejsce, pieszczoty, sytuacje erotyczne, podniecajace rowniez. Niemniej ja orgazmu nie mialam przez jakies dwa lata. Ostatni rok to ciagla hustawka raz jest dobrze, raz beznadziejnie, sa to interwaly miesieczne lub kilkumiesieczne. Po kilku miesiacach ja sie wylaczam, wyciszam, zeby nie zwariowac bez seksu. Dodam ze jestem atrakcyjna, ze mu sie podoba, wielokrotnie on podkresla ze jestem sliczna, ze uwielbia moj brzuszek, czy stopy, czy piersi. Ja jestem osoba dosc bezpruderyjna, nagosni sie nie wstydze, lubie eksperymentowac, seks oralny nie stanowi dla mnie problemu, pornografia rowniez, sama lubie sie masturbowac i lubie to robic tez przy nim, ale nic nie zastepuje mi seksu, lubie obejrzec porno co jakis czas... Ech, naprawde uwazam, ze jestem otwarta na sprawy seksu... A mimo to seks u nas lezy i kwiczy, mimo ze staram sie ubierac tak jak on lubi czyli ponczochy i wysokie obcasy (jest fetyszysta na tym punkcie, mi to nie przeszkadza bo sama to lubie), mimo ze wielokrotnie probuje inicjowac, dobierac sie do niego, mimo ze mamy mnostwo zabawek, ja i tak najbardziej uwielbiam robic to z nim... Ech... Co ja mam jeszcze zrobic, zeby go obudzic?
Obserwuj wątek
    • santo_inc Re: Brak seksu - jak zwykle... 04.10.10, 16:51
      > o co jakis czas... Ech, naprawde uwazam, ze jestem otwarta na sprawy seksu... A
      > mimo to seks u nas lezy i kwiczy,

      Bo on ma za niskie potrzeby w stosunku do Twoich.

      > o z nim... Ech... Co ja mam jeszcze zrobic, zeby go obudzic?

      Zmień partnera.
    • m00nlight Re: Brak seksu - jak zwykle... 04.10.10, 17:02
      Myślę, że niewiele, niestety.

      Inna jest sytuacja gdy dawny żar przygasł i trzeba go rozdmuchać- a i to proste nie jest, rzadko się udaje.

      W waszym przypadku tak naprawde tego żaru nigdy nie bylo.

      Powodow jego zachowania może byc kilka:
      - ma niskie libido, i seks raz na 3 miesiące to dla niego wystarczająca ilość, to moze być jego naturalną cechą, a może byc spowodowane np niskim poziomem testosteronu
      - nie ma ochoty na seks z Tobą- sprawdź czy jara się pornografią, patrzeniem na inne kobiety, etc. Jeśli tak,tylko Ty go nie pociągasz. Może wlasnie dlatego że nie masz z nim orgazmu? Może to go demotywuje bo uznał że nie potrafi Cię zaspokoić? Dla większości facetow orgazm kobiety jest jak trofeum, doświadczanie porażki na tym polu ich zniechęca.

      Jeśli zależy Ci na utrzymaniu związku, to albo pogódź się z tym że seksu nie zaznasz zbyt często, a jedynym rozwiązaniem moim zdaniem jest terapia... Wtedy może dowiesz się co leży u podstaw problemu. Tak długo nie pociągniecie.
      • kwasno-gorzka Re: Brak seksu - jak zwykle... 04.10.10, 17:23
        Widzę, że napisałam wyjątkowo chaotycznie...

        Sprostowanie:
        - orgazmu nie miałam przez pierwsze dwa lata związku, ostatni rok mam już orgazmy, piękne, silne orgazmy, ale zazwyczaj sama lub przy jego współudziale, może się wydać, że wybrzdzam, ale mój orgazm nie oznacza seksu, czasami po prostu dochodzę, on się cieszy z tego, odwraca i idzie spać...
        - oboje lubimy mocniejszy seks, w tym się zgadzamy, oboje lubimy różne urozmaicenia w łóżku, gadżety, zabawki, nawet inną osobę, ale seks sam seks między nami ma miejsce rzadko
        - ogląda porno, podobnie jak ja, nie rozumiem, dlaczego ma się tym nie podniecać, skoro nawet na mnie ona działa? czasami oglądam wspólnie, nawzajem sobie pokazujemy coś ciekawego, co nas zainteresujemy jeśli natrafimy na to w sieci. Wiem i zdaję sobie sprawę, z tego że mimo wszystko on więcej ogląda, ale mi to nie przeszkadza, bo czuję się piękna, pożądana, doceniana, kochana, uwielbiana, jestem pieszczona, mam podawane posiłki pod nos jak wracam z pracy, przytulana, całowana, widzę jak na niego reaguję, jak go podniecam, ale seksu kurcze z tego nie ma. Często zdarza się, że jak się do niego zaczyna dobierać, to czuję, że on już się podnieca, że mu się podoba co robię, ale mimo wszystko odtrąca moją rękę, moją stopę, czy cokolwiek innego, twierdząc że jest zmęczony, że później, że wieczorem, że rano, że w domu...
        • m00nlight Re: Brak seksu - jak zwykle... 04.10.10, 18:14
          Hmmm a może ma problem z hydrauliką?

          Bo to zaiste dziwne, wszystko na dobrej drodze a tu nagle stop? Nagle sie robi 'zmęczony'? Dziwnie mi to wygląda.
        • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 04.10.10, 18:21
          Po pierrwsze jezeli chodzi o definicje, dla mnie osobiscie seks oralny to rowniez jest seks. Chodzi Ci o to, ze stosunki seskualne bywaja rzadko albo wcale, czy o to, ze rzadko jest rowniez seks oralny. Dobrez rozumiem, ze on nie chce, zeby go zaspokajac oralnie ale nie dazy tez do penetracji? Podczas kiedy Ciebie oralnie jak najbardziej zaspokaja?
          Mnie sie wydaje, ze problem jest w jego glowie. Albo w przeszlosci, w wychowaniu, malzenstwie rodzicow, ukladac rodzinnych, moze chodzi o nastawienie do seksu, to takie zwierzece dla niego, ten stosunek,a Ty jestes przeciez delikatna kobieta. Albo moze to kwestia innej orientacji seksualnej, albo innej metody, do ktorej sie przyzwyczail i z ktorej nie chce rezygnowac, typu porno i reka.
          • fifi-wro Re: Brak seksu - jak zwykle... 04.10.10, 20:35
            Loda mu zrób... ;)
        • vitek_1 Re: Brak seksu - jak zwykle... 05.10.10, 00:09
          kwasno-gorzka napisała:

          > jestem pieszczona, MAM PODAWANE POSIŁKI POD NOS JAK WRACAM Z PRACY

          To nie facet, to baba w spodniach...
          • mantis_after_dinner vitek 05.10.10, 09:00
            sorry, ale z takim tradycyjnym swiatopogladem, to ja sie przestaje dziwic, ze ty masz takie problemy natury emocjonalno-egzystencjalnej ...

            wiesz - swiat sie zmienia. Kobietom wolno juz pracowac, zarabiac na siebie a nawet parokrotnie wiecej od mezczyzn, facetom wolno gotowac i zajmowac sie dziecmi ... i nikogo juz to nie dziwi - no moze z wyjatkiem ciebie.
            • vitek_1 Re: vitek 05.10.10, 13:13
              Moja mama pracowała gdy ja chodziłem do szkoły było to w latach 70, chodzi mi o to że wbrew temu co myślisz kobieta w pracy to nie jest wynalazek 21 wieku.

              Za to fakt że ktoś może zarabiać kilkakrotnie więcej od kogoś innego (niezależnie od płci) uważam za największą aberrację naszych czasów, która nieuchronnie doprowadzi nas do zguby.

              Obraz faceta który podaje obiad wracającej z pracy żonie budzi we mnie mimowolny śmiech a do czego taka sytuacja prowadzi to właśnie o tym jest cały ten wątek. Wynika że nie można mieć gosposi i partnera do seksu w jednej osobie...
              • kag73 Re: vitek 05.10.10, 13:23
                Puknij sie w glowe, vitek, nic nie wynika. Co ma piernik do wiatraka? Nie ma to nic wspolnego z meskoscia. Wyobraz sobie, ze bywaja faceci, ktorzy wrecz uwielbiaja gotowac i do tego sa jeszcze dobrzy w lozku.
                A slyszales kiedys "przez zoladek do serca"? Moze dzialac w dwie strony, moze tez w zadna nie dzialac.
                Zreszta widac, ze jestes starej daty i przyczyniasz sie do trzymania przy zyciu roznych stereotypow.
                • vitek_1 Re: vitek 05.10.10, 13:49
                  Kag to ty mnie stereotypujesz wypominając mi jakiej jestem daty.

                  Stereotyp jest taki że facet ma zarabiać a kobieta troszczyć się o dom.
                  Negujemy to i niech ona zarabia furę pieniędzy jako jakaś executive a on niech jej gotuje.
                  Ale nie dziwmy się że gdy nadejdzie wieczór on zaneguje stereotyp że ma ją przelecieć :)
                  • mantis_after_dinner Re: vitek 05.10.10, 14:00
                    > Stereotyp jest taki że facet ma zarabiać a kobieta troszczyć się o dom.
                    tak - to jest zdecydowanie sterotyp.

                    > Negujemy to i niech ona zarabia furę pieniędzy jako jakaś executive a on niech
                    > jej gotuje.
                    Jak to JEJ gotuje? A sam fotosyntetyzuje?
                    Poza tym - zalozmy ze rzeczywiscie ona pracuje, on nie (albo w duzo mniejszym wymierze zasu): jak sobie to wyobrazasz? on caly dzien gra w pici-polo,a wieczorem ona jeszcze ma ugotowas SOBIE i posprzatac?

                    > Ale nie dziwmy się że gdy nadejdzie wieczór on zaneguje stereotyp że ma ją prze
                    > lecieć :)
                    dziwie sie i prosze wytlumacz mi dlaczego.

                  • kag73 Re: vitek 05.10.10, 14:04
                    O znowu mamy...
                    A mnie tam wsjo rawno, niech ona przeleci jego, dlaczego on MUSI przeleciec ja. A owszem dlaczego mamy sie nie dziwic, ze nie chce seksu, bo ugotowal obiad, albo ona nie chce, bo on ugotowal? Pogielo Cie?
                    I co tutaj do rzeczy ma wysokosc zarobkow, prosze? najwyzej nic.
                    Ty pracujesz, Twoja zona tez czyli kto ma u Was gotowac obiady? Krasnale?
                    I dlaczego ona mialaby zarabiac fure pieniedzy, zeby on "jej" gotowal. Chcesz powiedziec, ze wszyscy faceci, ktorym zony gotuja zarabiaja fure pieniedzy? Smie watpic. Ty sam nie zarabiasz!
                    • cyklista6 Re: vitek 07.10.10, 16:46
                      Ale bzdura z tym podawaniem obiadu (że to niby niemęskie...).

                      Zarabiam więcej niż żona, ale co z tego? To i tak nasze wspólne pieniądze a nie jej czy moje oddzielnie. Jeden dzień w tygodniu to ona wraca późno, więc ja jej przygotowuję kolację - bo jest zmęczona. Zazwyczaj tego dnia ona po prostu zasypia jak kłoda bo jest po prostu zmęczona, ale to przecież normalne.

                      A ja lubię jej gotować, tylko co to ma do seksu?
              • gravedigger1 Re: vitek 05.10.10, 13:27
                vitek_1 napisał:

                > Za to fakt że ktoś może zarabiać kilkakrotnie więcej od kogoś innego (niezależn
                > ie od płci) uważam za największą aberrację naszych czasów, która nieuchronnie d
                > oprowadzi nas do zguby.

                Ciekaw jestem, co rozumiesz pod pojęciem "nasze czasy", bo od tysięcy lat istnieją znaczne dysproporcje w zamożności i dochodach jednostek. Aż dziw, że nasza zguba jeszcze nie nastapiła. :)
              • mantis_after_dinner Re: vitek 05.10.10, 13:52
                Za to fakt że ktoś może zarabiać kilkakrotnie więcej od kogoś innego (niezależnie od płci) uważam za największą aberrację naszych czasów, która nieuchronnie doprowadzi nas do zguby.
                - dlaczego? Zarabiasz tyle, za ile jestes w stanie sprzedac swoje kwalifikacje. Nie widze w tym nic dziwnego. A juz z pewnoscia nie jest to zadna aberracja (w dodatku NASZYCH czasow). Rozumiem ze czasy kiedy 'czy sie stoi, czy sie lezy ...' byly lepszym przykladem dzialania wolnego rynku?

                Obraz faceta który podaje obiad wracającej z pracy żonie budzi we mnie mimowolny śmiech
                > dlaczego?
              • kwasno-gorzka Re: vitek 05.10.10, 14:08
                Powiem szczerze, że czepienie się jego gotowania mnie zaskoczyło. Wpadłam teraz tylko na chwilkę, więc bardzo pobieżnie odpowiem i wyjaśnię może przede wszystkim ten wielki problem jakim jest dla niektórych facet-gotujący.

                Sprawy przedstawiają się w ten sposób, że jak razem zamieszkaliśmy, to mój mężczyzna umiał ugotować wodę na herbatę i może ziemniaki, ale tego już nie jestem taka pewna... Oczywiście zaczęłam dla niego gotować, a że jest typowym mięsożercą, więc dopieszczałam tę potrzebę, a to kotlety, takie, a to takie, a taka zapiekanka, a to jakaś szynka z piekarnika, a to polędwiczki, a to sosik mięsny. On natomiast przeniósł do domu swoje nawyki kawalerskie, nie zauważał potrzeby sprzątania, nie mówię o jakimś super porządku, ale o czymś takim jak choćby podniesienie czegoś z podłogi jak się nie trafi do kosza... Rzeczą naturalną jest to, że on śmiecił znacznie więcej przebywając i pracując w domu, podczas gdy ja po powrocie z pracy miałam jeszcze ugotować i posprzątać. Nie to, że on tego oczekiwał, ale ja głupia tak się ustawiłam. Na szczęście szybko palnęłam się w czółko, dużo pracy to wymagało, wiele godzin rozmów, nie zawsze spokojnych, ale zaczęło się zmieniać. Pamiętam jak krok po kroku mówiłam jak zrobić jajecznicę (tak, on nigdy jajecznicy nawet nie zrobił sam), jak zrobić najprostsze kotlety schabowe, w jaki sposób zrobić mizerię. Tak krok po kroku, wspólnie gotując, nauczył się. Co więcej naprawdę to polubił, wyszukuje nowe przepisy, i uwielbia mi gotować, podawać, dopieszczać w ten sposób, nie mówię że codziennie, nie mówię ze zaraz po powrocie z pracy, nieraz robiliśmy np. wspólnie pizzę o północy, popijając piwko, śmiejąc się i krojąc składniki przy jakimś filmie. Naprawdę nie wiem co w tym jest niemęskiego, że mężczyzna z miłością i troską, przygotuję coś do zjedzenia i poda swojej kobiecie, która np. nie miała czasu przez cały dzień nic zjeść lub przygotuje jej kanapki do pracy...?

                Z hydrauliką problemu nie ma, przynajmniej do tej pory nic takiego nie zauważyłam, gejem też nie jest, a przynajmniej nie wydaje mi się, tym bardziej, że rozmawiamy na wszystkie tematy, ten również poruszaliśmy wielokrotnie.

                Obecnie dużo rozmawiamy, po ostatniej, niedzielnej awanturze, gdzie chyba po raz pierwszy nerwy mi puściły aż w takim stopniu... Wypunktowałam co mi przeszkadza, jakie mam obawy i czego mi brakuje, on przedstawił swoje warunki i będziemy próbowali kolejny raz jakoś to ułożyć, tak żebyśmy byli szczęśliwi i nasyceni oboje.

                Pytanie do Panów, przy okazji, czy zdarza się Wam nie mieć ochoty na lodzika, jak kobieta się do Was dobiera? Czy można to tłumaczyć zmęczeniem? Pytam się, bo na karb zmęczenia też mogę wiele rzeczy zrzucić ostatnimi czasy, gdyż wiele czynników się nałożyło na raz.
                • kag73 Re: vitek 05.10.10, 14:15
                  To znaczy jakie on mial wytlumaczenia i warunki?
                  Nie jestem panem, ale wiem, ze nie kazdy pan, wbrew pozorom, przepada za lodami, niektorzy ich wrecz nie lubia. Nie dla kazdego pana lod jest najwieksza atrakcja. Jezeli znasz meza to wiesz czy on je lubi czy nie.
                  Owszem zmecznie moze zabijac ochote, podobnie jak stresy, ale u Was cos innego wydaje sie byc problemem, tylko nie wiem co. I watpie, zeby Ci powiedzial, ze jest gejem gdyby byl. Jak sobie to wyobrazasz? A moze zamyka sie w lazience i robi tam swoje i to mu najbardziej odpowiada?
                  • kwasno-gorzka Re: vitek 05.10.10, 14:35
                    Jeszcze nie mąż, na razie zaręczeni ;)

                    Wydaje mi się, że lubi loda, tym bardziej, że mówi jak lubi najbardziej, pokazuje co lubi najbardziej w tym rodzaju seksu, no i jak sam twierdzi sam niekiedy nie wie, gdzie skończyć, bo i tu jest przyjemnie i tu, a gdzieś wybrać trzeba ;)...

                    Może uznacie to za naiwność, ale podstawą jest dla mnie zaufanie i szczerość w związku, dlatego też wierzę w to co mówi, niekiedy dodam 1 lub odejmę, ale zasadniczo mu wierzę i ufam, oczywiście tego samego oczekuję w stosunku do siebie. Wczoraj zapytałam się jak o jego masturbację, ile razy sam doszedł w przeciągu ostatnich 6 tygodni, powiedział, że ok. 4. Nie wydaje mi się to jakąś oszałamiającą liczbą, o okoliczności też spytałam, raz przy filmiku z netu, raz w łóżku, dwa razy fetyszowo.

                    Jego warunki to nieco więcej spokoju z mojej strony, nie oglądanie się na przeszłość (czyli rzadki seks, brak mojego orgazmu), otwarcie się na teraźniejszość, nie "fochanie" się kiedy on nie ma ochoty, tak jak on akceptuje, że ja rano nie lubię, bo wolę wówczas spać...
                    • kag73 Re: vitek 05.10.10, 15:01
                      Hmm, no wlasnie. Wychodzi na to, ze potrzeby owszem ma, 4 razy raczka w ciagu 6 tygodni, moze czesciej kto to tak dokladnie pamieta, ale z seksu z Toba licho co. I tu jest problem. Nie bylaby to oszalamiajaca liczba gdyby jednoczesnie w tym czasie bywal seks miedzy Wami a nie bylo i o to biega. Co to znaczy fetyszowo? Ty sie w cos ubierasz a on se robi reka zamiast miec frajde z Toba, czy jak mam to rozumiec?
                      Moze on ma niskie libido, jak sie zaspokoi sam, przestaje myslec o seksie z Toba, bo go juz nie potrzebuje?
                      Albo wlsnie z jakiegos powodu woli sobie zrobic recznie, nie wiemy tylko dlaczego. Moze jest zmeczony a reka szybciej idzie, moze mu sie znudzilo, chcialby czegos nowego a nie ma. Nie, cos tu mi nie gra, za rzadko ten seks byl u Was od samego poczatku. Moze to po prostu nalogowy onanista. Przepraszam za brutalnosc.
                    • kag73 Re: vitek 05.10.10, 15:10
                      A Ty tez postawilas jakies warunki? Albo podalas jakies propozycje?
                      Bo co on konkretnie zmieni, opocz tego, ze TY nie bedziesz stroic fochow?
                      • kag73 Re: vitek 05.10.10, 15:24
                        A jeszcze male pytanko. Mial przed Toba dziewczyny czy seks, albo jakis zwiazek? Czy jestes jego pierwsza partnerka w lozku? czy byl dlugo sam?
                        • kwasno-gorzka Re: vitek 05.10.10, 16:06
                          W związku wcześniej był, najdłuższy wcześniej trwał chyba coś około 2-3 lat, choć jestem pierwszą kobietą z którą zamieszkał, nie jestem też jego pierwszą partnerką seksualną. Choć ja partnerów miałam więcej.

                          Fetyszowo tzn. przy pobudzeniu na widok moich pończoch czy też szpilek.

                          Jak sam powiedział, on woli seks rzadziej, bo dzięki temu ma mocniejsze orgazmy.

                          Z mojej strony ja oczekuję, częstszego seksu, w rozumieniu stosunku seksualnego.
                          • kag73 Re: vitek 05.10.10, 16:16
                            Hmm, pieprze taki interes. Ty dla niego wkladasz ponczoszki i szpilki a on pobudzony, zamiast sie dobrac do Ciebie, robi sobie reka i wtedy co ma "mocniejsze" orgazmy?
                            Ciebie rozumiem jak najbardziej, bo z tego co piszesz macie seks naprawde rzadko.
                            Jasne, rozumiem, on woli tak Ty inaczej. Musiecie znalezc kompromis i spotkac sie po srodku.
                            Ja bym "zabronila" mu masturbacji. Dobra, wiem, zaraz posypia sie komentarze, ze kontrola, ze tak nie mozna, ze jescze cos, ale JA bym tak zrobila. Jemu powiedzialbym, ze to kwoli sprawdzenia czy wtedy sie cos ruszy, co bedzie z orgazmami jak zrezygnuje z samozaspokajania. Moze to byc propozycja, niech ma to na uwadze. Za kazdym razem jak ma ochote, zamiast reki, niech sie zglosi do Ciebie albo niech sie wstrzyma i poczeka az bedzie mogl sprzetu uzyc z Toba. Nie wiem nie pasi mi cos z tym facetem.
                • mantis_after_dinner kwasno-gorzka 05.10.10, 14:35

                  wyluzuj - nie musisz nam tu wypisywac historii gastronomicznej Twojego gospodarstwa domowego.

                  My tutaj jedynie edukujemy pana Vitka.

                  Bo jak jeszcze raz przeczytam, ze fakt zarabiania 4x wiecej to jak gwalcenie meskiego ego albo kwiatki o alimentach, gotowaniu ktore zdejmuje korone z glowy oraz furze szefa jako zrodle kompleksow to obiecuje ze mnie ch.j nagly strzeli.

                  BTW jak to sie dzieje ze najlepszymi szefami kuchni jednak sa faceci?
                  • kwasno-gorzka Re: kwasno-gorzka 05.10.10, 16:14
                    No cóż u nas raczej kwestia tego, że go "kastruję" zarabiając więcej się nie sprawdza z prostej przyczyny. Czasem ja więcej zarabiam, czasem on, jest to uzależnione od miesiąca...
                  • vitek_1 Re: kwasno-gorzka 06.10.10, 00:41
                    mantis_after_dinner napisała:

                    > My tutaj jedynie edukujemy pana Vitka.

                    Sorry, pan vitek jest już słabo podatny na edukację.

                    Chciałoby się napisać - zajmij się raczej edukacją swoich dzieci, ale coś mi się zdaje że jako kobieta sukcesu, która zarabia furę szmalu a mąż jej gotuje, nie masz ich.

                    > Bo jak jeszcze raz przeczytam, ze fakt zarabiania 4x wiecej to jak gwalcenie me
                    > skiego ego albo kwiatki o alimentach, gotowaniu ktore zdejmuje korone z glowy o
                    > raz furze szefa jako zrodle kompleksow to obiecuje ze mnie ch.j nagly strzeli.

                    Specjalnie dla ciebie podzielę się kilkoma przemyśleniami gdy czas pozwoli :)
                    • zyg_zyg_zyg Re: kwasno-gorzka 06.10.10, 08:36
                      > Chciałoby się napisać - zajmij się raczej edukacją swoich dzieci, ale coś mi si
                      > ę zdaje że jako kobieta sukcesu, która zarabia furę szmalu a mąż jej gotuje, ni
                      > e masz ich.

                      Mantis pisała Ci, że przechodziła kilka zabiegów IVF.

                      Jesteś złamasem.
                      • mantis_after_dinner do vitka 06.10.10, 09:51
                        > > Chciałoby się napisać - zajmij się raczej edukacją swoich dzieci, ale coś mi si
                        > > ę zdaje że jako kobieta sukcesu, która zarabia furę szmalu a mąż jej gotuje, nie masz ich.

                        a widzisz! Pudlo! Swiat jest pokrecony. Moje dzieci maja sie dobrze, a ich edukacja jeszcze lepiej! W dodatku nie pchaja mi sie do sypialni, bo tak nauczone, wiec seks tez jest taki, jak trzeba. Da sie? Da sie.
                        Maz gotuje, bo lubi (zreszta ja rowniez), a nie dlatego, ze to plaga egipska, ktora na niego spadla.
                        Za kobiete sukcesu sie nie uwazam - to ze jedna osoba ma zawod, ktory na rynku sprzedaje sie kilkakrotnie lepiej niz zawod tej drugiej, ma sie nijak do pojecia sukcesu albo wartosci tej osoby jako takiej.
        • alcine Re: Brak seksu - jak zwykle... 05.10.10, 12:53
          Sprawdź czy ogląda gejowskie porno i czy wchodzi na strony dla gejów.
          Facet, który lubi "ostre" rzeczy, a nie zabiera się do Ciebie- coś tu śmierdzi.
          • gravedigger1 Re: Brak seksu - jak zwykle... 05.10.10, 13:28
            alcine napisała:

            > Sprawdź czy ogląda gejowskie porno i czy wchodzi na strony dla gejów.
            > Facet, który lubi "ostre" rzeczy, a nie zabiera się do Ciebie- coś tu śmierdzi.

            A może jest Żydem, komunistą albo cyklistą? :) To też warto sprawdzić. :)
            • vergaa Re: Brak seksu - jak zwykle... 05.10.10, 14:49
              ja nie mam pojecia o co kaman z tym kolega, wiec moze jest to jakis trop, ot taki fajny mis, kolega co i obiad ugotuje, pomasuje, poprzytula, pocaluje, a poza tym nic...
              z tym wspolnym porno to w ogole nie rozumiem, jak to sie u Was odbywa, razem ogladacie i co? konczycie, ktos konczy, nie kochacie sie potem? jakas paranoja...
              a czy w ogole on przy nich konczy, sam raczka sie doprowadza?

              • kwasno-gorzka Re: Brak seksu - jak zwykle... 05.10.10, 16:11
                Czasem oglądamy tylko jako ciekawostkę, czasem w trakcie ja sobie, lub on mi robi dobrze, bo jak twierdzi uwielbia moje orgazmy. W trakcie sesji mogę mieć nawet 5 orgazmów, ale to przy użyciu zabawek, a mi brakuje zwykłej pospolitej penetracji, czy też bardziej dosłownie rżnięcia przez niego.
                Podkreślam, nie narzekam na brak orgazmu, bliskości, czułości, czy też atencji z jego strony tylko na brak zwykłego pospolitego du*pczenia...
                • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 05.10.10, 16:18
                  No to wlasnie o tym mu powiedz. to on ma wiedziec o co chodzi, nie o orgazm tylko o stosunek
                • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 05.10.10, 16:33
                  Mam wrazenie, ze on to taki "odludek"/samotnik, jakos tak woli sam ze soba, po cichutku, bez towarzystwa. Moze z przyzwyczajenia czy tez uzaleznienia od masturbacji.
                  A moze jednak Twoja bezpruderyjnosc go przerasta?
                • vergaa Re: Brak seksu - jak zwykle... 05.10.10, 16:50
                  jako ciekawostke??? myslalam, ze ciekawostki to w ksiedze guinessa mozna wyczytac, a pornole sa po to zeby sie podniecic/zaspokoic

                  no i co? Ty 5 razy konczysz? a on po tym wszystkim kladzie sie spac???

                  jedna wielka paranoja, jak dla mnie zasialas najwieksza konsternacje na tym forum, nie mam pomyslow

                  wszystko wydaje mi sie jakies dziwne w Twoim watku, moze jest po prostu wymyslony...?
                  wszystko od A do Z, spanie ze soba po 3 mcach, potem przerwy, jakies fetysze ponczochowe, ogladanie pornoli dla ciekawosci, misiowatosc Twojego narzeczonego, gotowanie do polnocy

                  rozdziawiam buzie i czekam na odpowiedzi madrzejszych i starszych
                  • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 05.10.10, 16:54
                    Nie, on pewnie po tych pornolowych przejsciach nie kladzie sie spac, tylko idzie do lazienki i tam sobie robi dobrze i tyle, bo to mu pewnie najbardziej odpowiada albo sprawia najwieksza przyjemnosc, np.
                    Ja tam w to wszystko wierze, swiat jest pelen niespodzianek ;)
                    • kobieta_z_polnocy Re: Brak seksu - jak zwykle... 05.10.10, 17:43
                      A może w ogóle nie robi sobie dobrze bądź tylko od wielkiego dzwonu i samo oglądanie mu wystarcza?

                      Autorka pisze, że nigdy żaru z jego strony nie było. Albo ona, albo seks ogólnie niespecjalnie go kręci i kręcił. Nic się od tamtej pory nie zmieniło. Co tu roztrząsać?
                  • kwasno-gorzka Re: Brak seksu - jak zwykle... 05.10.10, 18:02
                    Tak, czasem porno jako ciekawostkę, można podpatrzeć nowe sposoby, pozycje, możliwości, jakieś zabawki, czasem można się pośmiać, czasem poszerzyć horyzonty, a czasem oczywiście się ogląda stricte po to, żeby się podniecić.

                    Właśnie w tym problem, jak dla mnie, ja potrafię dojść 5 razy, a on później utuli, uspokoi i idziemy spać lub ucinamy sobie drzemkę. Gwoli ścisłości, widzę i czuję, ze moje orgazmy powodują jego erekcję.

                    Nasz pierwszy wspólny seks miał miejsce po pół roku znajomości. W ciągu ostatniego roku owszem była przerwa w seksie trwająca 3 miesiące. Fetysze są jak dla mnie całkowicie normalnym elementem pożycia seksualnego, jedni mają, inni nie. W czym problem? Mi to nie przeszkadza, a i sama lubię się tak często ubrać dla swojej własnej przyjemności, zerknąć w lustro, urządzić sobie sesję fotograficzną, mnie to kręci...

                    I kto powiedział, że gotujemy do północy, jedynie stwierdziłam, że zdarza nam się coś pichcić o północy, jakieś danie, podałam przykład pizzy, co w tym dziwnego? Bo nie kumam? Mamy ochotę, dobrze się przy tym bawimy, oglądamy filmik, dyskutujemy, jesteśmy jeszcze młodzi, jedna nie przespana noc nie spowoduje końca świata, a dzieci jeszcze nie mamy.

                    Misiowatość mojego mężczyzny, hmm, to że się o mnie troszczy, dba i okazuje to, że kocha, tzn że jest misiowaty? Ujmę to tak zaspokaja mnie na wielu frontach, jak jest seks to taki jak lubię, mocny, ostry bez ograniczeń, nie ma problemów z hydrauliką, wiem, że mogę na nim polegać, zapewnia mi zarówno poczucie bezpieczeństwa, i jak dla mnie jest 100% samcem, tyle, że jeśli poda mi posiłek to nie oznacza że musi przy okazji przylać mi po twarzy, bo z niektórych postów odnoszę wrażenie, że facet jak okaże czułość to nie facet tylko ciapa...
                    • sisi_kecz Re: Brak seksu - jak zwykle... 05.10.10, 19:43
                      Witaj,

                      czytając wątek i te kilkanaście pomysłów na zagadkę Twojego mena, poddam taką propozycję:
                      cuckold.

                      Może wiesz, albo mogłabyś sie go rozpytać, czy kręciłoby go, gdybyś za jego wiedzą, a nawet w jego obecności, współżyła z innymi facetami?

                      duze pozdro!!!
                      • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 05.10.10, 21:03
                        Aha, sisi, ciekawy pomysl. A jak odpowie, ze tak, to co? Przygrucha sobie jakiegos gacha do lozka? Czy co?
                        Odwazna propozycja.
                      • kwasno-gorzka Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 10:32
                        Temat poruszany już wielokrotnie. Ogólnie: tak to jego też kręci. Do tej pory zawsze było to na zasadzie, fantazji, podkręcenia atmosfery, przy czym on by chciał to ucieleśnić, ja nie, tutaj kończy się moja gotowość. Pewnie kiedyś, jak będziemy oboje gotowi to spróbujemy tego, a na razie niestety odpada.
                        • sisi_kecz Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 10:48
                          Wiesz, jak on konkretnie mówi, że chce to ucieleśnić, a Ty nie widzisz takiej mozliwości, to chyba sie mocno rozmijacie.

                          Poczytaj na temat takiej parafilii, bo ta potrzeba u niego nie zniknie, ani sie dzieckiem nie zatka.

                          Nie zdecydowałabym sie na rodzinę z kimś kogo nie mogę uszczęśliwić, bo jego brak spełnienia prędzej czy później zatruje i unicestwi wspólną relację i uczucie.

                          duze pozdro!!!
                    • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 05.10.10, 21:17
                      Posluchaj kwasna, wychodzi z tego, ze wszystko gra, wiec po co tutaj piszesz?
                      My tutaj sprobujemy zglebic dlaczego jest jak jest a Ty myslisz, ze my tu nic tylko krytyke Waszego zycia i pozycia przeprowadzamy. To nie tak. Spoko, szpilki, fetysze, wszystko gra, rzecz jest naprawdde podniecajaca, problem tylko w tym, ze troche to wszystko polowiczne i zdaje sie Ciebie nie do konca zadawalac. Rozumiesz. Sto razy juz mialam na sobie szpilki i cos tam sexy do tego, spoko, wiadomo facet sie podniecil, ale na recznym sie nie skonczylo, tylko byl konkretny seks.
                      Aha, widzisz, ze Twoje orgazmy powoduja jego erekcje...i co...co sie potem dzieje, nie mozesz tego wykorzystac i sie "nadstawic" albo go "dosiasc". O to chodzi. Tutaj jest pies pogrzebany. probowalas? I co, chcial czy nie chcial czy co bylo dalej? Mozna nie chciec raz, ale ciagle...nie wiem, dziwne.
                      Gotowac tez se mozecie kiedy chcecie, korzystajcie, nie macie dzieci, nikomu nic do tego.
                      I oczywiscie czuly i troskiwy facet jak najbardziej moze byc meski, jedno nie ma z drugim nic wspolnego.
                      Pytanie nadal nie rozwiazane: dlaczego seks jest tak rzadko, tzn. stosunek seksualny? Chociaz Tobie na nim zalezy? Dlaczego on do niego nie dazy, tylko pewnie przystaje kiedy go "przycisniesz", czy moze Ty nie podejmujesz inicjatywy? O co tutaj chodzi? Bo z doswiadczenia moge powiedziec, ze faceci tendencyjnie, nie zawsze, ale jednak bardzo czesto, instynktownie po prostu chca "sie pakowac" do srodka. No po prostu taki meski(samczy?)instynkt.
    • kobieta_z_polnocy Re: Brak seksu - jak zwykle... 05.10.10, 16:39
      Po tym, co tutaj opisałaś, wydaje mi się, że twój narzeczony pewnie nie za bardzo jest zainteresowany seksem. Wystarcza mu to, co jest na wyciągnięcie ręki: seksowna ty, obłapianie, doprowadzenie ciebie raz czy dwa razy oralnie, i tyle. Po prostu więcej bodźców mu nie trzeba.

      Ponadto takie pieszczenie ciebie i okazyjne zaspokojenie jest dla niego wystarczającym potwierdzeniem tego, że "należysz do niego".

      Czy to niskie libido, czy też zwykłe lenistwo? A może to ty go nie kręcisz? A może coś z waszą "penetracją" jest nie tak? Czy to ma znaczenie, tak naprawdę? On ci daje tylko jedną odpowiedź: nie mam nastroju. Więcej z niego nie wyciągniesz, bo może to jest po prostu prawda i żadnego homoseksualizmu nie trzeba roztrząsać.
      Nic się tu nie zmieni. ALbo akceptujesz, albo szukasz kogoś innego.
    • glamourous Re: Brak seksu - jak zwykle... 05.10.10, 21:47
      Przeczytalam caly watek pierwsza mysl byla taka, ze moze on tak stroni od penetracji, bo sie boi niechcianej ciazy? Jak u Was stoja sprawy z antykoncepcja?

      Chociaz gdyby tak bylo, to raczej nalegalby na prokreacyjnie bezpieczne substytuty penetracji typu lodzik, obojetnie zreszta co, byle by gdzies wcisnac rozpalonego penisa - bo zazwyczaj taki odruch maja podnieceni faceci. Sama nie wiem. Dziwna sytuacja i dziwny chlop. Chyba w sumie najbardziej pasuje tu nastepujaca diagnoza : nalogowy onanista z pobudek "bo tak mi jest najlepiej i najwygodniej". Obrazka dopelnia jeszcze ta znikoma ilosc poprzednich partnerek - pasuje jak ulal - typ faceta, ktoremu zywe kobiety sa do seksu srednio potrzebne. Tak, to chyba wlasnie typ onanisty-samotnika. Seksualnego pustelnika, ktory najlepiej bawi sie sam ze soba przy pomocy swoich obrazkow i fetytszy do wyboru do koloru. On swoja seksualnosc ulozyl z elementow malo chyba majacych wspolnego z normalnym partnerskim seksem i zaspokajaniem prawdziwej kobiety...

      • kwasno-gorzka Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 10:36
        Sprawa antykoncepcji wygląda w ten sposób, że on dziecka chce i jest na nie gotowy, ja nie. Jak ostatnio miałam obawy, czy aby nie zaszłam, jak się okazało, że jednak nie, on był zawiedziony... Przy czym zaznaczę, że jeśli będzie "wpadka" to dla mnie też nie będzie to tragedia, po prostu boję się tego i tyle, ale dzieci chcę mieć.
    • kwasno-gorzka Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 10:55
      Na razie próbujemy wypracować kompromis. Nie tracę nadziei, bo patrząc na to ile do tej pory udało się nam zyskać, od czego zaczynaliśmy, to postęp jest ogromny.

      Wątek założyłam, pod wpływem impulsu. Wystraszyłam się, że będzie jak pół roku temu, kiedy już bez seksu dosłownie wariowałam, kiedy miałam ochotę na zmianę go rozszarpać, by za chwilę ryczeć bez opamiętania w poduszkę, kiedy nasz związek wisiał na włosku. Przetrwaliśmy ten okres, choć drobne paranoje z wtedy mi zostały, dlatego reaguję alergicznie na każde odtrącenie, na każde nie teraz, na każde później. Dlatego też, często gęsto wychodzę ostatnio z inicjatywą niepewnie, bo boję się kolejnego odrzucenia, dlatego jak widzę, że ma erekcję, ma ochotę i jest napalony go nie dosiadam, bo pamiętam też okres, kiedy skradałam się do niego na paluszkach, a on leżał na plecach i "odbębniał" obowiązek przedmałżeński, kiedy go ujeżdżałam, mimo że to ujeżdżanie też miało miejsce raz na kilka tygodni. Po prostu zraziłam się do tego, bo czułam się jak żebrak proszący o jałmużnę. Mam nadzieję, że to było minęło, jak wiele innych problemów.

      Dla przykładu wczoraj był udany seks, choć krótki (on później mnie za to przeprasza), ja nie widzę problemu, bo jak tak rzadko jest we mnie to ma prawo szybko dojść, a poza tym, ja uwielbiam czuć go w sobie no i ja też dochodzę, tyle, że nie w trakcie, tylko przed i/lub po...

      Dlatego wciąż mam nadzieję, i trzymam go za słowo, że będzie lepiej.
      • sisi_kecz Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 11:06
        Przecież nie jesteś jakimś wyjatkiem z tą potrzebą by mieć w sobie faceta.

        Miałam kolegę, który wyrywał mężatki z chatu. Mówił, że te kobiety były zadowolone ze swojego życia i rodziny, tylko brakowało im "ostrego rżnięcia".

        "Niedorypanie" jest powszechne wśród kobiet w dłuższych związkach.

        Dobrze, że sie docieracie, mam nadzieje że z sukcesem.
        Sądzę tylko, że pewne uwarunkowania, które każdy z nas ma aby osiągnąć satysfakcję z seksu, są nie do docierania, czyli sztywne: musi być A i B aby bylo C.

        duze pozdro!!
        • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 11:22
          "Niedorypanie" jest powszechne wśród kobiet w dłuższych związkach".

          Bylabym ostrozna z takimi stwierdzeniami, zeby nagle sie nie okazalo, ze prawie zaden maz po wielu latch nie chce sie "pakowac" do sroda, bo moim zaniem to nieprawda. To juz raczej predzej zrezygnuje z gry wstepnej i romatycznego patrzenia w oczy, tendencyjnie. I do tego jest jeszcze roznica miedzy "ostre rzniecie" a np. penetracja w ogole, ktorej autorka nie ma!
          • sisi_kecz Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 11:31
            To jest moje zdanie- badań nie znam.
            Jeden mój kolega oczywiście wiosny nie czyni ;)

            Obstawiam, że 20% jest wystarczająco "dorypanych".

            A to, że Autorka nie ma przeważnie seksu wcale, to nie zmienia faktu, że tęskni za porządnym rż...ciem.

            duze pozdro!!!
            • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 11:47
              "A to, że Autorka nie ma przeważnie seksu wcale, to nie zmienia faktu, że tęskni za porządnym rż...ciem."
              Pewnie, ze nie zmienia. Ale jak dla mnie, to ona by sie cieszyla, zeby w ogole jakakolwiek penetracje miala, bo nawet wczorajsze 3 minuty ja ucieszyly, bo chce czuc faceta w sobie, "ostre rzniecie" czy nie. Chodzi o to, zeby nie sprzedawac jej obrazka, ze to jak sie zachowuje jej facet jest normalne w dluzszych zwiazkach, bo NIE JEST.
              Ona go kocha, probuje sobie wszystko wytlumaczyc, widzi to co chce widziec a tymczasem ...klapa.
              • sisi_kecz Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 12:03
                A ne, ne,ne...

                Nie mówię, ze odczuwanie posuchy typowych stosunków z penetracją jest naturalną częścią bycia w związku.
                Mówię, że nie jest jedyna, która tak ma.

                Iosobiście robię taka statystykę, że wśród kobiet w dłuższych związkach:
                20% czuje niedopchnięcie,
                20% czuje sie "akuratnie"
                60% nie lubi seksu lub nie lubi seksu z aktualnym partnerem, lub ma seksu za dużo.

                duze pozdro!!!
                • gravedigger1 Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 16:19
                  sisi_kecz napisała:

                  > Iosobiście robię taka statystykę, że wśród kobiet w dłuższych związkach:
                  > 20% czuje niedopchnięcie,
                  > 20% czuje sie "akuratnie"
                  > 60% nie lubi seksu lub nie lubi seksu z aktualnym partnerem, lub ma seksu za dużo.

                  A według mojej statystyki 50% czuje niedopchnięcie, 10% czuje się "akuratnie", a 40% nie lubi seksu lub nie lubi seksu z aktualnym partnerem, lub ma seksu za dużo. A co! Każdy może być statystykiem. ;)
                  • zyg_zyg_zyg Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 16:25
                    A według moich statystyk 100 % czuje się akuratnie.
                    Liczebność próby: 1
                    :-)
                    • sisi_kecz zyg_zyg_zyg 06.10.10, 16:29
                      eheehhehehehehehehe.....

                      Twoje badanie statystyczne ma najbardziej wiarygodny wynik ;)

                      ;)
                  • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 16:43
                    A ja powiem za Churchillem: nie uwierze w zadna statystyke, ktorej sama nie sfalszowalam ;)
                  • sisi_kecz Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 16:44
                    A według mojej statystyki 50% czuje niedopchnięcie'

                    masz ewidentnie wypaczone spojrzenie, Statystyku.

                    sugerujesz sie forum i znajomymi wyzwolonymi dziewczynami.

                    Ja biorę poprawkę na całą populację, a co !

                    ;)
                    • gravedigger1 Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 16:54
                      sisi_kecz napisała:

                      > masz ewidentnie wypaczone spojrzenie, Statystyku.

                      Mam spojrzenie statystyczne! ;)

                      > sugerujesz sie forum i znajomymi wyzwolonymi dziewczynami.
                      >
                      > Ja biorę poprawkę na całą populację, a co !

                      No to ja przy Twojej poprawce wysiadam! ;) Ja całej populacji nie ogarniam. ;)
                      • sisi_kecz Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 17:01
                        Mam spojrzenie statystyczne! ;)'

                        eheheh dobre:)

                        Ja całej populacji nie ogarniam. ;)'

                        jasne, jesteś tylko mężczyzną.

                        Ogarnąć całąpopulację jest bardzo proste, w tej kwestii.
                        Biorę taką próbę co zyg, ale biorę sisi, z jej pełną gamą opinii o pożyciu i mam wynik:
                        w ciągu ostatniego roku było 20%dopchnięcia, 20%niedopchnięcia, 60%obniżenia libido albo wnerwa na partnera.
                        Uznaję sie za statystyczną Polkę, bo jezdem skromniutka i wyniczek jak malowany.

                        ;)
                        • gravedigger1 Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 17:15
                          sisi_kecz napisała:

                          > jasne, jesteś tylko mężczyzną.

                          Niestety jestem... kobiety mają zdecydowanie fajniejsze cycki! ;)

                          > Uznaję sie za statystyczną Polkę, bo jezdem skromniutka i wyniczek jak malowany. ;)

                          Ale dopiero jak zrobisz makijaż? ;)
                          • sisi_kecz Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 17:22
                            > Ale dopiero jak zrobisz makijaż? ;)'

                            mam makijaż nonstop- świetnie konserwuje.

                            Bez wiarygodnych badań, potwierdzonych w trzech instytutach badawczych,
                            no i bez cycków, to sie nie czepiaj!

                            ;)
                            • gravedigger1 Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 17:35
                              sisi_kecz napisała:

                              > mam makijaż nonstop- świetnie konserwuje.

                              Uważaj, bo zostaniesz mumią za życia. ;)

                              > (...) no i bez cycków, to sie nie czepiaj! ;)

                              Protestuję! To jest dyskryminacja ze względu na płeć! ;)
                              • sisi_kecz Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 17:39
                                > Uważaj, bo zostaniesz mumią za życia. ;)'

                                zostanę Alexis Colby, to moja idolka :)

                                > Protestuję! To jest dyskryminacja ze względu na płeć! ;)'

                                dlaczego patrzysz na to tak radykalnie?
                                zaraz dyskryminacja- to po prostu... stwierdzenie faktu,
                                pogódź sie z tym, lub zbieraj na silikony;)

                                kończę ten offtop, bo sie absud robi ;)
      • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 11:10
        Optymistyczna wersja, musze przyznac. Radzilabym jednak dac sobie jakis okreslony czas i zobaczyc czy beda zmiany. Juz "wariowalas" z braku seksu, nie sadze, ze z czasem bedzie lepiej, obym sie mylila.
        Jak ma wygladac Wasz kompromis? Ty nie narzekasz i czekasz kiedy on zechce? Spoko, probuj.
        Sytuacja jest niepokojaca. Jak dla mnie facet niekoniecznie ma niskie libido i nie jest zainteresowany seksem, on po prostu ma swoja wlasna seksualnosc, ktora mu najbardziej odpowiada.
        Oczywiscie, ze Cie kocha, jestes jego przyjaciolka, na pewno pobudzasz tez jego fantazje...ale kulminacja nie z Toba, tylko ze soba. Mysle, ze aby to zmienic facet naprawde bardzo musialby tego chciec i sie postarac, moze wtedy da sie cos zrobic.
        Patrz, decyduj, bo to Twoje zycie i szczescie.
        W dziecko bym sie na razie z nim nie pakowala.
        Powodzenia!
      • kobieta_z_polnocy Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 16:06
        Ja wciąż obstawiam niskie libido. Macanki i oglądanie są dla niego wystarczające. Może na dodatek sam stosunek jest dla niego średnio przyjemny (przywiązanie do masturbacji? niespełnione fantazje?).

        Natomiast pomyślałam sobie, że może, skoro on reaguje na bodźce (erekcja), ale stosunku nie chce, to może go po prostu coś boli przy tym? Jakaś stulejka, lekka infekcja, whatever?

        Zastanowiło mnie to, co napisałaś o dzieciach. A może on ciebie woli traktować bardziej jako przyszłą żonę/matkę niż kochankę? Wiesz o co chodzi: madonna i ladacznica. Być może seks z tobą w taki czy inny sposób wydaje mu się "niewłaściwy".

        Jakby jednak nie było, jedno jest pewne: lepiej nie będzie. Zresztą powiedz sama: czy on chociaż stara się rozwiązać ten problem, czy przyjmuje raczej postawę "wytrzymała tyle czasu, więc wytrzyma więcej" i machnął na to ręką?
        • gravedigger1 Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 16:21
          kobieta_z_polnocy napisała:

          > Ja wciąż obstawiam niskie libido.

          A ja obstawiam czerwone. Ciekaw jestem, kto wygrałby w tę "ruletkę". ;)
          • kobieta_z_polnocy Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 16:43
            I tak o to forum toczy się do przodu ;)
            • gravedigger1 Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 16:57
              kobieta_z_polnocy napisała:

              > I tak o to forum toczy się do przodu ;)

              Ja powiedziałbym, że ono kręci się jak ruletka. ;) I nigdy nie wiesz, gdzie wpadnie ta kulka. ;)
          • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 16:46
            No jasne, to co my tutaj serwujemy to oczywiscie dzikie spekulacje. Nemniej jednak probowac mozna, a noz widelec...
            • gravedigger1 Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 16:56
              kag73 napisała:

              > No jasne, to co my tutaj serwujemy to oczywiscie dzikie spekulacje. Nemniej jed
              > nak probowac mozna, a noz widelec...

              Zgadzam się - a nóż widelec... łyżka! ;))
              • kwasno-gorzka Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 17:04
                A świstak siedzi i zawija je w te sreberka...
                A łyżka na to niemożliwe.
                Niemożliwe? Nie dla Bryzy!

                Jaki wniosek?
                Chcę być Bryzą... ;-)
                • gravedigger1 Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 17:12
                  kwasno-gorzka napisała:

                  > Jaki wniosek?
                  > Chcę być Bryzą... ;-)

                  Takie rzeczy to tylko w Erze! ;)
                  • kwasno-gorzka Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 17:28
                    No to nic tylko pozostaje mi złożyć reklamacje do Ery ;-)
                    • gravedigger1 Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 17:37
                      kwasno-gorzka napisała:

                      > No to nic tylko pozostaje mi złożyć reklamacje do Ery ;-)

                      A po co? Kupiłaś sobie w Erze telefon i nie jesteś jak bryza? ;)
        • kwasno-gorzka Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 17:30
          Sama już nie wiem, mam lekki mętlik w głowie...
          Teraz się stara, w końcu ten seks wczorajszy był inicjowany przez niego... Nie wiem tylko, jak długo ten stan potrwa.
          • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 17:41
            Ano, wiadomo, ze zaraz po rozmowie sie stara, w koncu Cie kocha. Daj Boze, zby sie zmienil a nie popadl znowu w stare nawyki.
            Poza tym dziecko tez chce miec, wiadomo, ze nie z nieba. Ciekawe tylko co bedzie jak dziecko juz bedzie na swiecie. No nic, obserwuj!
            • kwasno-gorzka Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 17:57
              Jest nadzieja, bo chce troje dzieci ;-)

              I wszystko musi się dograć, bo ja chcę seksu i chcę jego, więc jedynym rozwiązaniem jest seks z nim... Bo już się zdążyłam przekonać, że potrzebuję zarówno seksu jak i bliskości, sam seks mnie nie zaspokoi, ale i sama bliskość to dla mnie za mało.
              • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 06.10.10, 18:08
                kwasno-gorzka napisała:

                > Jest nadzieja, bo chce troje dzieci ;-)

                Hmm, zanim urodzilam dziecko tez zawsze mowilam, ze chce dwojke :)

                > I wszystko musi się dograć, bo ja chcę seksu i chcę jego, więc jedynym rozwiąza
                > niem jest seks z nim... Bo już się zdążyłam przekonać, że potrzebuję zarówno se
                > ksu jak i bliskości, sam seks mnie nie zaspokoi, ale i sama bliskość to dla mni
                > e za mało.

                Dobre, musze Ci powiedziec, ze nie jestes wyjatkiem, zazwyczaj chce jednego i drugiego i jeszcze, zeby podejscie do zycia bylo podobne i priorytety...itd.
                Tak czy siak, trzymam kciuki!
    • kwasno-gorzka Re: Brak seksu - jak zwykle... 07.10.10, 14:05
      I d*pa, kolejna awantura, a mnie znowu trzęsie.

      Piep*rzę taki związek i taki układ... On stwierdził, że jestem zamknięta na nowości, że torpeduję jego pomysły, że nie chcę spróbować niczego, bo jego zwykły seks nudzi, że owszem daje zaspokojenie, poczucie bliskości i spełnienie, ale na dłuższą metę jest nudny dla niego i jałowy, a już na pewno nie z częstotliwością kilka razy w tygodniu.

      A co on chcę, to co już mówiła Sisi, czyli, żebym znalazła sobie kochanka... Co prawda ostatnio storpedowałam również pomysł ze spotkaniem się w trójkę z inną kobietą (nie, nie byłoby to nasze pierwsze tego typu doświadczenie), bo zwyczajnie nie byłam w nastroju i nie miałam chęci. Ale do niego nie dociera, że ja nie chcę najpierw urozmaiceń, ja chcę jego i w drugiej kolejności urozmaicenia...
      • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 07.10.10, 14:59
        Hmm, przykra sytuacja, ale przynajmniej wiesz teraz na czym stoisz i jak jest przyczyna jego niecheci do seksu z Toba: nuda i rutyna. Choc pewnie istotniejesze tutaj sa jego preferencje, ktorych "normalny" seks nie spelnia.
        Pytanie: czy osoby trzecie w lozku i kochanek dla Ciebie to jedyne jego fantazje? Czy nie bawia go inne urozmaicenia typu np. anal, dominacja, jakies inne gierki we dwoje?
        Czy ten kochanek mialby byc rozwiazaniem dla Ciebie, bo on seksu nie chce a Ty masz za malo czy tez mialby byc dopelnieniem Waszej gry i maz mialby byc przy tym obecny?
        Po prostu rozjezdzacie sie w swoich potrzebach. On po prostu potrzebuje sielniejszych bodzcow, wyszukanych gier. Chyba to jednak nie nuda, tylko preferencje, bo jak piszesz od poczatku seksu nie bylo duzo, no i nie jestescie ze soba az tak dlugo.
        Powiedzialabym tak, "normalne" dla mnie byloby, ze ludzie jak najbardziej chca urozmaicenia w seksie, zwlaszcza po ilus tam latach w zwiazku, ale z regulu nie zrazaja sie i nie sa rozczarowani "standardowym" seksem i numerkami. Jezeli od czasu do czasu dochodzi do tego jakas typu wyszukana "sesja", super, ale wszystkie inne numerki tez spoko.
        Poza tym, uwazam, ze zyczenia typu trzecia osoba w lozku albo kochanek sa dosc odwazne i troche wykraczaja poza obreb "tolerancji" niektorych osob, dlatego czesto pozostaja po prostu fantazja i zycie toczy sie dalej, niekoniecznie jest sie z tego powodu nieszczesliwym.
        Pytanie co Ty teraz z tym zrobisz. Jestescie na poczatku, jak dla mnie, 3 lata. Co bedzie pozniej i jak daleko jestes w stanie wyjsc mu na przeciw i spelniac jego fantazje. Czy Ty w swoim przekonaniu potrafisz pogodzic uklad kochanek, maz, itd.
        Nad tym musisz sie zastanowic i decydowac. Dobrze sie zastanow, on nie jest jedynym facetem na swiecie. Mysl o sobie i zebys byla szczesliwa.
        • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 07.10.10, 15:06
          Kwasnogorzka, wiem, ze go kochasz i w tym caly problem, ale powiem Ci szczerze : nie pakuj sie swiadomie w gowno. Problemy masz gwarantowane. Zaakceptuj, ze po prostu do siebie nie pasujecie, jesli mam byc szczera, mysle, ze do niego pewnie wiekszosc kobiet nie bedzie pasowac jezeli chodzi o zycie seksualne, ale to nie Twoj problem. Nie trac czasu. Zakoncz ten zwiazek.
          Czasmi tak w zyciu bywa, milosc to za malo.
          • kwasno-gorzka Re: Brak seksu - jak zwykle... 07.10.10, 16:11
            Właśnie - kocham, i on mnie też kocha, wiem to i czuję. Pod każdym innym względem jest dobrze, daje to co powinien mi zapewnić partner życiowy, w wielu kwestiach uzupełniamy się, rozumiemy się bardzo dobrze, bardzo wiele razem już przeszliśmy, choć to tak krótki staż i się sprawdziliśmy w wielu trudnych sytuacjach, jak np. jego poważny wypadek, śmierć mojego ojca, jestem dla niego ważna co okazuje na każdym kroku, zmienił dla mnie tak wiele, rzucił życie w innym mieście, przeniósł swoją firmę i... co dalej?

            Nie pisałam o tym na początku, bo nie chciałam komplikować historii, a i nie byłam pewna jak zostaną potraktowane rewelacje, zresztą wydaje mi się, że nasz związek jest dość nietypowy...

            BDSM nie jest nam obce, dość mocno w to weszliśmy oboje na samym początku naszej znajomości. Po ponad roku zaczęło się coś psuć w moim odczuwaniu tego rodzaju seksualności, w końcu zupełnie u mnie to wygasło, wtedy też między nami coraz gorzej się układało, rozstaliśmy się na dwa miesiące (ja skończyłam). Po dwóch miesiącach z jego inicjatywy wróciliśmy do siebie, ale od razu zastrzegłam, że niestety BDSM nie czuję i nie mogę być dalej tą uległą stroną. Po pewnym czasie spróbowaliśmy jeszcze dominacji z mojej strony, niestety to też się nie sprawdziło, nie czułam tego, było to dla mnie jak aktorstwo, później jeszcze kilka razy próbowałam do tego wrócić, nic z tego. Obecnie próbujemy wypracować kompromis polegający na tym, że będzie z jego strony więcej seksu, a z mojej postaram się bardziej otworzyć na jego dominację (tak, raz jeszcze).

            Aha i co do analnego jeszcze. Mam złe doświadczenia odnośnie tego rodzaju seksu. Niemniej ponad tydzień temu poczułam się gotowa spróbować z nim, co więcej ja chciałam spróbować. Niestety nic z tego, jak to on określił, obecnie woli skoncentrować się na bdsm, bo tego mu najbardziej brakuje... I znowu poczułam się jakbym dostała w twarz, ja proponuję coś bardzo ważnego dla mnie, jest to ogromny krok i dowód zaufania, a on to odrzuca. Mimo, że wiem że czekał na to już długo...

            Jest jeszcze więcej niuansów tej historii, ale teraz już mam kompletny mętlik...
            • vergaa Re: Brak seksu - jak zwykle... 07.10.10, 16:23
              a przy tym bdsm mialas normalne dymanko czy znow tylko przerost formy nad trescia (maski, kajdanki, pejcze, ostre slowka, polmiekki siusiak i zdezorientowana i malo komfortowo sie czujaca dziewczyna)?????

              bardzo Ci wspolczuje i trzymam kciuki, ze sie w tym odnajdziesz
              • kwasno-gorzka Re: Brak seksu - jak zwykle... 07.10.10, 16:36
                Nie, nie było seksu, dopiero niedawno sobie uświadomiłam, że może dlatego wtedy z bdsm dałam sobie spokój, bo dopóki moje potrzebne były zbieżne z jego to ok, ale jeśli chodziło o moje potrzeby to nie były one realizowane, czyli tak jak pisałam seks bardzo sporadycznie, a mojego orgazmu przez dwa lata z nim nie uświadczyłam. Niby to przepracowaliśmy i orgazmy mam, ale seksu nadal niet... Znaczy jest lepiej niż kiedyś, ale ja mam jakieś takie dziwne zachcianki, że chcę żeby on chciał mnie, a nie wszystkie dodatkowe urozmaicenie i mnie w tym wszystkim. Zresztą co to do cholery znaczy, jak facet mówi, że ma fizycznie ochotę na seks (i to widać), ale emocjonalnie nie ma? W związku z czym seksu nie ma...
                • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 07.10.10, 16:51
                  Jak dla mnie problem nie do przeskoczenia.
                  Nie nadazysz za nim i nie nacieszysz sie z nim seksualnoscia, zbyt duze rozbieznosci.
                  Owszem fizycznie moze byc ochota na seks, czyli erekcja, ale cos mu nie pozwala dazyc do stosunkow seksualnych. Seks zaczyna sie w glowie. Facet moze miec erekcje a mimo wszystko nie miec wlasnie emocjonalnie ochoty na seks, bo zmeczony jest albo zestresowany, albo ma cos z hormonami nie tak, aseksualna faze. W przypadku Twojego faceta nadal stawiam na onaniste z utartymi przyzwyczajeniami, to go bawi najbardziej. Cala otoczka, obrazki, dominacja, Ty, gry pobudzaja jego fantazje a spelnienia lubi doznawac sam. Bo nie sadze, ze podkrecony tego typu "zabawami" nie chce doznac "zbawienia" i pewnie predzej czy pozniej go doznaje, ale sam masturbujac.
                  Coz gdzie w tym wszystkim jest Twoje miejsce i Twoje potrzeby. Troche jakbys byla jednym z rekwizytow. Zaznaczam, wszystko wszystkim, zabawy zabawami, ale dla rownowagi powinno byc w tym wszystkim rowniez miejsce na ten wlasnie "normalny" seks i jego dazenie do "wlozenia".
                  Nie bedziesz w tym szczesliwa. A wszystkie inne jego dobre strony przysloni Twoja frustracja i Twoje niespelnienie w seksie, jego pomijam, chociaz pewnie tez nie bedzie szczesliwy.
                • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 07.10.10, 16:56
                  A jak bylo podczas sesji kiedy to Ty bylas dominujaca? Dochodzilo wtedy do stosunkow? Bo przeciez wtedy to Ty mialas inicjatywe i moglas z nim zrobic co chcialas, on mial sie podporzadkowac. Czy wtedy tez kategorycznie nie chcial?
            • sisi_kecz Re: Brak seksu - jak zwykle... 07.10.10, 17:59
              > Nie pisałam o tym na początku, bo nie chciałam komplikować historii, a i nie by
              > łam pewna jak zostaną potraktowane rewelacje, zresztą wydaje mi się, że nasz zw
              > iązek jest dość nietypowy... '

              byłam w takim związku, dlatego wyczułam pismo nosem.
              Mi akurat takie relacje sprawiają wielką satysfakcję, ale wiem, że to trzeba sie dobrać inaczej taki układ jest bez szans.
              Musisz zadać sobie pytanie, czy jest dla Ciebie ok świadomość, że on ma taką seksualność, bo tego nie zmienisz.
              To, że on w zwiazku ze swoim uczuciem daje Ci trochę takiego seksu jak Ty lubisz, to funkcjonuje na zasadzie geya, który sie ożenił dla konwenansu i odbębnia stosunki z kobietą dla zachowania pozoru "właściwej" orientacji.

              Znam pary małżeńskie, które funkcjonują od lat i z powodzeniem w układzie Domin, Domina, lub Domin uległa.
              W jednym z nich , żona jako Domina spotyka sie na sesje z facetami uległymi, a mąż Domin z kobietami uległymi. Mają dziecko, mają normalnie funnkcjonujący dom, sympatyczni i spełnieni ludzie- bo sie dobrali.

              Nie widzę możlikwości, abyś nie odczuwała frustracji w związku gdzie czujesz sie jak fatysz w zbiorze fetyszy, którymi karmi sie mózg Twojego faceta na drodze do JEGO orgazmu.
              Jeśli to nie jest Twój klimat, to nie zalepisz tego miłością, dzieckiem i myśleniem, że suma jego organizacyjnych poświęceń by być z Tobą jest godziwą rekompensatą.

              Bo nie jest- nie ma tego minimum: Twojego szczęścia przy jego byciu sobą i wzajemnie.

              duze pozdro!!!
    • vergaa Re: Brak seksu - jak zwykle... 07.10.10, 16:16
      facet jest dziwny i nie ma sie tu co obrazac

      moze chce isc przez zycie pelna para, chce byc najbardziej zajebisty we wsi, miec najbardziej odjechane hobby, fure, dziewczyne, znajomych, muzyke, kuchnie
      i moze taki styl przyjal tez w lozku, brzydzi go nuda rowniez tutaj, pary razy podymal w zyciu, zobaczyl jak to jest i chce ciagle czegos innego
      do tego zywi sie pikselami, fetyszami, masa zabawek, trojkatami, analami, podgladactwem i czym tam jeszcze
      poza tym jest znudzony Toba i cala reszta podniet w tej kwestii
      tak jak powiedzialy tutaj bardziej doswiadczone kolezanki bardzo w typie meskim jest po prostu chec rozladowania swojego napiecia seksualnego, wsuniecia penisa gdzies, z fajerwerkami czy bez, w ponczochach i szpilach czy w nieogolonymi nogami - nie jest to dla wiekszosci takie wazne
      wspolczuje strasznie, bo niby wszystko pieknie i ta milosc, no ale defekt wydaje mi sie zbyt duzy, zeby to mialo sens
      jestes mloda, a jak pokazuja przyklady z forum, jesli na poczatku jest do kitu z seksem to pozniej zazwyczaj jest jeszcze gorzej
      • zamysloneniebo Re: Brak seksu - jak zwykle... 08.10.10, 01:57
        Ja tu widzę poważny problem. On ma niestandardowe potrzeby, nie chce (nawet ostrzejszego) seksu jako penetracji, chce rzeczy, których Ty nie czujesz...
        Właściwie normalny seks nie jest mu potrzebny... jak to przeskoczyć?
        Starasz się, jesteś ciągle chętna, ubierasz się tak, żeby go to kręciło... jednak jemu ciągle mało. I tak słyszysz, że dla niego to nudne...
        Mogłabyś albo zmuszać się do czegoś, na co nie masz ochoty, albo... nie mieć seksu, czyli nie być zaspokojona i jego też nie zaspokajać... Ciężka sprawa.
        Zastanawia mnie jeszcze, co myślałaś na początku związku, albo w tym momencie, w którym zorientowałaś się, że bycie uległą, zdominowaną przez niego, Ci nie odpowiada, a on właśnie tego chce? Pisałaś, że się rozstaliście... jednak wróciliście do siebie, czy myśleliście wtedy, że "jakoś to będzie"...? Przykre... :(
        Naprawdę Ci współczuję, bo sytuacja jest trudna... Każde z Was oczekuje w łożku czegoś innego, reszta gra, ale... czy to wystarczy?
        • kwasno-gorzka Re: Brak seksu - jak zwykle... 08.10.10, 12:16
          W czasie ostatniej dwumiesięcznej przerwy, sypiałam z innym mężczyzną. Na początku wręcz się nim zachłysnęłam, a właściwie seksem z nim. Byłam tak wygłodzona, że wszystkim się zachwycałam a i facet stawał na wysokości zadania, zresztą co tu dużo mówić był dobry w te klocki i często chciał. Ale szybko zaczęło mnie powoli coraz więcej niuansów irytować w jego zachowaniu, on zaczął oczekiwać czegoś więcej, planować wspólne wakacje, a ajsię zaczynałam dusić... W łóżku było ok, poza nim doprowadzał mnie do szału, w pewnym momencie zaczęło mnie nawet denerwować sposób jego mówienia i to jak oddycha ;-)... Ogólnie, jak mój się odezwał ponownie do mnie, przerozmawialiśmy pół nocy, następnego dnia przyjechał, a ja tego samego dnia skończyłam tą tymczasową znajomość. Byliśmy bardzo za sobą stęsknieni, brakowało nam siebie na co dzień, w ciągu miesiąca wyjechaliśmy na urlop, później on zaczął przenosić swoje rzeczy i sprawy do mnie... I jesteśmy razem do chwili obecnej.

          Jak ja dominowałam to był seks, ale tylko wtedy, gdy ja byłam na górze, gdy ja że tak powiem zaczynałam i kończyłam. Oczywiście on wtedy wręcz błagał o możliwość wejścia we mnie, bo działało to na zasadzie owocu zakazanego. Zresztą wtedy ja ściśle reglamentowałam jego orgazmy, wielokrotnie doprowadzałam na skraj i zostawiałam, który facet by to wytrzymał na dłuższą metę... Niemniej znowu cały ciężar seksu spoczywał na mnie, no i nie odnajdywałam się w tym do końca. Wkurzało mnie to, że znowu ja muszę być tą stroną inicjująca i znowu wszystko ma się kręcić paradoksalnie wokół niego, ja się muszę nim zajmować, zaspokajać, planować, kontrolować, sprawdzać, itd... Nie odnalazłam się w tym tak na co dzień, jako urozmaicenie raz na jakiś czas, na kilka dni, czemu nie, ale na co dzień, nie kręciło mnie to, a w pewnym momencie wręcz zaczęło odrzucać.

          Co ciekawe gdy byłam po stronie uległej, bardzo mocno w to weszłam, rewelacyjnie się w tym odnajdywałam, ale później nagle wszystko zaczęło we mnie wygasać.
    • kwasno-gorzka Re: Brak seksu - jak zwykle... 08.10.10, 12:39
      Zresztą proponowałam mu już wielokrotnie, żeby znalazł sobie uległa, czy też dominującą gdzieś obok i tam zaspokajał swoje potrzeby bdsm. On nie chce, w pewien sposób go rozumiem, bo ja też nie chcę seksu z kimkolwiek tylko z nim. Mówi, że poczeka na mnie, że będziemy powoli, moim tempem próbować rozbudzić to co kiedyś u mnie było. On natomiast postara się ze swojej strony, bardziej zwracać uwagę na moje potrzeby, bo jak twierdzi on lubi klasyczny seks, uwielbia ze mną się kochać, czuje wtedy bliskość i spełnienie, ale potrzebuje również bdsm, wtedy bdsm jest zapalnikiem do seksu...
      • kag73 Re: Brak seksu - jak zwykle... 08.10.10, 13:19
        Albo Ty krecisz, albo on kreci "... bo jak twierdzi on lubi klasyczny seks, uwielbia ze mną się kochać, czuje wtedy bliskość i spełnienie, ale potrzebuje również bdsm, wtedy bdsm jest zapalnikiem do seksu..."
        Wczesniej sie nazywalo, ze klasyka jest dla niego nudna i jalowa. Jak dla mnie on klasycznego seksu nie lubi, albo stanowczo za rzadko. Gdyby proporcje byly inne czyli klasyka a od czasu do czasu bdsm, do tego jeszcze zakonczone konkretnym "dopychaniem", albo wtedy i nie, bo byloby ono juz w klasycznym seksie, to by Twoj swiat byl w porzadku. A tak jest problem a problem jest dlatego, ze zycie jest dlugie a okolicznosci rozne. Nawet jezeli przekonasz sie do bycia ulegla, albo dominujaca, nie zawsze takie sesje sa mozliwe. Np. masz male dziecko, jestescie zmeczeni, czasmi czlowiek cieszy sie z tego, ze znalaz jakas chwilke na numerek kiedy dzieciak zasnal po poludniu, bo wieczorem nie zawsze mozna wykrzesac w sobie sily na seks w ogole, ze nie wspomne o akcji typu bdsm. Podobnie w ciazy. Albo, przyklad vitka z watku obok, dzieciaki nastolatki, gdzie sie troche czasem "ukrywac" trzeba.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka