Dodaj do ulubionych

friends with benefit

17.12.10, 17:23
Żyję w białym małżeństwie od 6 lat. Wcześniej też nie było różowo, ale trafiliśmy do beznadziejnego seksuologa, który zraził nas do swojej specjalizacji. Byliśmy na terapii małżeńskiej, która uratowała nasz związek i pozwoliła przywyknąć do tego, że musi nam wystarczyć przytulanie - przynajmniej jeszcze przez jakiś czas.
Od roku dzieli nas wieleset kilometrów, widzimy się raz na dwa-trzy miesiące.
Kumpel (żonaty, a jakże, młodsze dziecko ma pół roku) wyznał, że jestem bohaterką jego snów... a ja... no cóż, często myślałam, co będzie, jeśli wyjedziemy razem w delegację. Teoretycznie zgadzamy się, że układ "friends with benefits" to nie jest najlepszy pomysł, ale dość mocno reagujemy na siebie - a pracujemy w jednym zespole.

Mój mąż, poinformowany o fakcie, się... zgodził, o ile się nie zaangażuję emocjonalnie.

Nie chcę nikogo skrzywdzić. Nie chcę mieć kaca moralnego. Nie chcę łamać swoich zasad ani dawać mężowi przyzwolenia na podobne układy. Ale...
ale cholernie dość mam wymuszonego celibatu.

Musiałam się wygadać.
Obserwuj wątek
    • sisi_kecz Re: friends with benefit 17.12.10, 18:29
      > Mój mąż, poinformowany o fakcie, się... zgodził, o ile się nie zaangażuję emocj
      > onalnie.
      to masz ten plus chociaż , że mąż nie jest psem ogrodnika.

      A nie angażujesz sie?

      duze pozdro!!!
    • ditchdoc Re: friends with benefit 17.12.10, 22:27
      powodzenia ;)

      odejdz od meza albo sprobujcie innego seksuologa, tylko kogos z dyplomem medycyny
    • mujer_bonita Re: friends with benefit 17.12.10, 22:32
      zgin_przepadnij napisała:
      > Kumpel (żonaty, a jakże, młodsze dziecko ma pół roku)
      (...)
      > Nie chcę nikogo skrzywdzić. Nie chcę mieć kaca moralnego.

      Dobre! Nikogo nie chcesz skrzywdzić a bierzesz się za żonatego, dzieciatego faceta :) Gratuluję sumienia :)
      • ditchdoc Re: friends with benefit 17.12.10, 22:39
        mujer_bonita napisała:

        >
        > Dobre! Nikogo nie chcesz skrzywdzić a bierzesz się za żonatego, dzieciatego fac
        > eta :) Gratuluję sumienia :)
        >

        bingo ;)
        bo przeciez, skoro "maz pozwala", to nie ma setek wolnych jebakow, nie? :)
    • mgla_jedwabna Re: friends with benefit 18.12.10, 00:13
      "Mój mąż, poinformowany o fakcie, się... zgodził"

      "Nie chcę łamać swoich zasad ani dawać mężowi przyzwolenia na podobne układy."

      Czyli od niego przyzwolenia na zdradę chcesz, ale odwdzięczyć się podobnym pozwoleniem nie masz zamiaru? Który facet pojdzie na taki układ? Chyba tylko taki, który żonę już zdradził albo właśnie ma zamiar to zrobić i gwizda na jej pozwolenie.

      Zatem baw się dobrze. Tylko partnera wybierz wolnego strzelca, nie dzieciatego, bo nic ci dzieciaki nie zawiniły albo żona tamtego gościa, która mając niemowlę na głowie naprawdę nie musi mu dogadzać na każde zawołanie.
    • brzydki.facet Re: friends with benefit 18.12.10, 19:48
      Skoro mąż nie daje Ci tego co potrzebujesz, i dobrze zdaje sobie z tego sprawę, więc godzi się na twój pozamałżeński seks, to nie widzę problemu. Ale, z drugiej strony, nie wymagaj od niego, że on tez bedzie żył w celibacie. Przecież on tez może to robić tylko dla seksu.
      • efi-efi Re: friends with benefit 18.12.10, 21:08
        napisała wyraźnie: wymuszony celibat
    • sunny_34 Re: friends with benefit 21.12.10, 22:48

      Kumpel (żonaty, a jakże, młodsze dziecko ma pół roku) wyznał, że jestem bohaterką jego snów...
      • ditchdoc Re: friends with benefit 21.12.10, 22:50
        sunny_34 napisała:

        >
        > Kumpel (żonaty, a jakże, młodsze dziecko ma pół roku) wyznał, że jestem bohater
        > ką jego snów...
        • yvona73pol Re: friends with benefit 22.12.10, 03:01
          no wlasnie, czy zona kumpla sie zgadza?
          Bo jak nie, to niestety zonk
    • drobinka11 Re: friends with benefit 22.12.10, 10:14
      Doskonale Cię rozumiem, też tkwię w takim związku. Śmieszy mnie moralizowanie niektórych, zwłaszcza sugerujących, żebyś mężowi też "dała pozwolenie". Po co mu ono skoro jego w ogóle seks nie interesuje? Jeśli masz do czynienia z takim beznadziejnym przypadkiem jak mój to mogę Ci tylko głęboko i serdecznie współczuć. Dobrze wiem, że wyjście z takiego układu, gdy wiąże Was poza seksem wiele innych spraw, jest bardzo trudne.

      Rozumiem, że szukasz kogoś "na boku"; wiem z doświadczenia, że znalezienie takiej osoby, na poziomie, sensownej, przy zupełnym braku "ofiar" jest bardzo trudne. Pana obarczonego rodziną rozum każe unikać, ale Ty już pewnie weszłaś w to trochę emocjonalnie. Na pocieszenie (?) powiem, że wielu młodych wolnych mężczyzn szuka lużnego związku opartego na seksie, ale jak się w takim młodziaku zakochasz, to ciężko będzie.

      Pozdrawiam ciepło.
      D.
      • zamysloneniebo Re: friends with benefit 22.12.10, 11:36
        A mnie zastanawia, dlaczego od tylu lat żyjecie w białym małżeństwie. Czy oboje się od dawna nie pociągacie, czy problem leży tylko po jednej stronie (zapewne męża?). Czy są jakieś inne przeciwskazania, np. zdrowotne? Jak długo jesteście małżeństwem?
        Piszesz o wymuszonym celibacie, co to dokładnie oznacza?
    • magumagu Re: friends with benefit 22.12.10, 14:41
      Moim zdaniem taki układ u kobiet się nie sprawdza, przynajmniej tych, które znam, może jesteś inna. Już pal licho Twojego męża, któremu to obojętne (dziwne), ale solidarność jajników nakazywałaby pomyśleć o żonie tego faceta, która jest świeżo po porodzie właściwie i to nią gość powinien się raczej zająć. Friends with benefit sprawdza się u dwóch wolnych osób, które na tyle za sobą nie szaleją, że nie chcą się ze sobą wiązać na stałe, a żyć bez seksu to zupełnie nie jest trendy.
      • zgin_przepadnij Re: friends with benefit 23.12.10, 07:28
        Magumagu, doskonale się z Tobą zgadzam. I ja wiem, że bez zaangażowania emocjonalnego się nie da. To nie jest żadne super sexi ciacho, żeby tak na niego lecieć od razu. Lecę, bo on mnie docenia, podziwia, bo ja go podniecam - bo daje mi wiele z tego, czego brakuje mi w małżeństwie czy brakuje mi w ogóle.
        Dla męża przestałam być kochanką, kiedy zostałam matką, zresztą, on należy do tej nielicznej grupy ludzi, którym seks do szczęścia nie jest potrzebny: jak powtarza za Kantem, "rzecz sama w sobie przyjemna, ale ruchy niegodne filozofa".
        Na ile to możliwe - unikamy się z kumplem. Jesteśmy dorośli i odpowiedzialni i powinniśmy zapanować nad zwierzęcymi niemalże odruchami. Ale jeśli dalej będzie tak jak jest, to ja będę musiała zmienić pracę, wrócić do PL - bo pokusa jest silna, podniecenie rośnie, opory moralne nikną - a ja chcę zachować szacunek do siebie samej.

        Jeśli ja przez tego gościa rzucę pracę, to... to będzie ogromne poświęcenie z mojej strony. I ja się boję, że - o ile umiem wybaczyć mężowi brak seksu - to już tego mu nie wybaczę (choć nie przecież to nie on każe mi rzucić pracę). I moje małżeństwo, o które z tak ogromnym trudem walczyliśmy, rozleci się mimo wszystko.

        Gdzie się człowiek nie obróci, i tak d..a z tyłu.
        • tully.makker Re: friends with benefit 23.12.10, 11:41
          Myslisz tylko o sobie. Sama jestes matka, ale nie pojawia sie w twojej makowce nawet mysl o 6-miesiecznym niemowlaku,ktoremu hchcesz zniszczyc rodzine... Nie pojmuje, no qoooooooorwa nie pojmuje.
          • songo3000 Bo Ty w ogóle mało co pojmujesz :) 23.12.10, 22:48
            A jak będziesz zabierać się jutro za rybkę czy tam innego pieroga to pomyśl między jednym a drugim gryzem o tych wszystkich noworodkach w Ruandzie, które właśnie skręca z głodu. Będzie to równie adekwatne.

            Na ewentualny rozkład rodzinki ciężko pracują jak zwykle jurny tatusiek i świeżo osiadła na grzędzie mamuśka. Obarczanie osób trzecich ich wyborami słabo świadczy o Twoim kojarzeniu rzeczywistości no i tej, no... makówce :P

            Aha, jak to tam szło... o, wesołych świąt! :)))
          • gomory Re: friends with benefit 24.12.10, 00:19
            > nie pojawia sie w twojej makowce nawet mysl o 6-miesiecznym niemowlaku,ktoremu hchcesz zniszczyc rodzine...

            Nie zebym namawial do rozwiazlosci, bo to indywidualna decyzja kazdego czlowieka.
            Ale Ty z kolei tak to przedstawiasz jakby kobieta kupowala obrzyna by zmniejszac liczebnosc rodziny kolegi z pracy ;). Przeciez ten kolezka co tak rozswietla rzeczywistosc to dorosly mezczyzna. Nie jest bezwolnym cielakiem, i sam dokonuje jakichs wyborow. Nawet jesli nie wybiera kto jest bohaterka jego snow, to bez watpienia ma wplyw na to z kim robi te wszystkie brzydkie rzeczy ktore sa tak piekne :). To on jest sprawca wydarzen swojego zycia.
            Z reguly tak sie sklada, ze przyslowiona okazja czyniaca czlowieka zlodziejem jest bardzo usilnie wypatrywana.
        • smoczula Re: friends with benefit 23.12.10, 14:30
          powiedz po co wy się tak męczycie z mężem? pal licho kolegę i jego sny......

          Dlaczego on nie ma na Ciebie ochoty? Ja jestem już tez kilka lat w małżeństwie , a mój mąż biega za mną jak kot w rui. Jednak seks jest tylko wzmocnieniem małżeństwa , naszym odzwierciedleniem związku. Jeśli by go nie było to by też małżeństwa nie było....
          • magumagu Re: friends with benefit 23.12.10, 17:38
            Wlasnie. To wszystko chyba ma jakies drugie dno. Bo z jednej strony nie wiesz czemu maz nie ma ochoty na seks z Toba. Moze juz od dawna Cie zdradza, a moze ma klopoty zdrowotne. Ja bym tak czy siak zaczela od rozmowy z nim, zwlaszcza, ze brak seksu nie daje Ci normalnie zyc. A tu zjawia sie jakis gosc, dzieki ktoremu znowu czujesz sie pozadana. Wez sie najpierw za tego swojego starego, dowiedz sie o co naprawde chodzi.
    • drobinka11 Re: friends with benefit 23.12.10, 17:09

      Jeśli mogę coś "poradzić" - spóbuj znaleźć mój wątek z grudnia 2009 "rekord wytrwania", bo ja niestety naprawdę dzierżę rekord życia w celibacie. Tam wiele mądrych osób się rzeczowo, bez oceniania wypowiedziało - może czytanie ich wypowiedzi da Ci trochę do myślenia.

      Doskonale rozumiem, że pójście do łóżka z kimś na kim Ci emocjonalnie nie zależy po prostu nie wchodzi w grę. Ja od czasu napisania zeszłorocznego postu miałam pod ręką paru "kandydatów', ale się nie byłam w stanie przemóc, bo nic do nich nie czułam.
      Moralizowanie w stylu "pomyśl o niemowlaku" nie ma chyba w Twoim przypadku sensu - powiem wrednie, że jeśli utrzymacie sprawę w tajemnicy, to niemowlakowi nic do tego. Sądzę, że "rozbijanie małżeństwa" nie przyszło Ci do głowy, ale brak seksu, ciepła, namiętności doskwiera tak, że zainteresowanie kimś (nawet) żonatym bierze górę. Trzeba mieć mnóstwo silnej woli i determinacji by to zdusić, ja bym pewnie nie umiała.
      • zgin_przepadnij Re: friends with benefit 24.12.10, 06:46
        Drobinka, dzięki. Dobrze wiedzieć, że nie tylko moje małżeństwo jest dziwne.

        Faceta nawet nie dotknęłam i nie zamierzam tego czynić, więc nie ma mowy o rozwalaniu komuś rodziny.
        Tylko że jego wyznanie rozbudziło uśpione dotychczas potrzeby. Z trudem uśpione wiele lat temu. I znów boli - boli dusza, bo mój mąż mnie nie chce, boli fizycznie - bo przekrwione podbrzusze napiernicza, jakbym miała okres.

        Z mężem przegadaną, przepłakaną mam nie jedną noc. Po prostu i podczas terapii małżeńskiej. Ta ostatnia wzmocniła nasze relacje, nie była jednak ukierunkowana na ten konkretny problem. Wizyta u seksuologa jest czymś stresującym - a "nasz", z dr hab. przed nazwiskiem, tytułem profesorskim, z renomowanej kliniki warszawskiej - nas po prostu poniżył.

        Ubiegłoroczny wątek Drobinki trochę mnie zniechęcił. Bo większość porad brzmi: "zostaw go". A nasz związek jest satysfakcjonujący pod bardzo wieloma względami, poza tym my mamy dziecko i stanowimy całkiem zgraną rodzinę. Są też porady "porozmawiaj". Przez kilka lat wiele było rozmów, a my naprawdę UMIEMY rozmawiać. I długo się tego uczyliśmy. Chyba fakt, że informuję męża o hipotetycznym kochanku o czymś świadczy.

        Ech, sama nie wiem, po co to piszę.
        Wesołych Świąt!
        • mujer_bonita Re: friends with benefit 25.12.10, 10:27
          zgin_przepadnij napisała:
          > Z mężem przegadaną, przepłakaną mam nie jedną noc. Po prostu i podczas terapii
          > małżeńskiej. Ta ostatnia wzmocniła nasze relacje, nie była jednak ukierunkowana
          > na ten konkretny problem. Wizyta u seksuologa jest czymś stresującym - a "nasz
          > ", z dr hab. przed nazwiskiem, tytułem profesorskim, z renomowanej kliniki wars
          > zawskiej - nas po prostu poniżył.

          Więc podkuliliście ogony pod siebie i zwialiście gdzie pieprz rośnie - a konkretnie Ty do innego kraju? Niech zgadnę - ta terapia małżeńska to 'katolicka' była? ;)

          Piszesz jakby terapia i docieranie się w waszym związku było niesamowicie wielką pracą. Więc albo jesteście tak totalnie różni, że nie wiadomo po co tak się dobraliście albo terapia była źle prowadzona, że dużo pary poszło, tyle, że nie w gwizdek.

          6 LAT bez seksu? To już nie jest niskolibidowość - to ASEKSUALNOŚĆ. A może ukryty homoseksualizm? Naprawdę lepiej Ci latami żyć bez seksu niż znaleźć porządnego fachowca?
        • grz-aneczka Re: friends with benefit 26.12.10, 07:32
          a może spróbuj odwiedzić forum eksperckie? pani Ewa Żeromska potrafi czasem coś sensownego doradzić. chyba lepiej poradzić się jakiegoś specjalisty, a nie słuchac nieprzemyślanych rad w stylu "zostaw go - nic z tego nie będzie" lub "jesteś nikim, bo przeszła ci przez myśl zdrada"...
    • banta Re: friends with benefit 24.12.10, 00:45
      Znaleźć człowieka który ma tyle samo do stracenia i to samo chce zyskać. To bezpieczny układ;)
      • mrfrosty Re: friends with benefit 24.12.10, 11:23
        i to chyba najlepsza rada. Tylko gdzie szukać :P

        A tak swoją drogą to zupełnie niezrozumiałe jest dla mnie trwanie w takim "małżeństwie". Nawet się nie widujecie właściwie. Szkoda Twojego życia imho. Znajdź kogoś wolnego z kim będzie Ci dobrze i nie oglądaj się za siebie. Małżeństwem jesteście chyba tylko z przyzwyczajenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka