Dodaj do ulubionych

koniec z seksem w moim zwiazku

29.03.11, 16:42
i to moja decyzja. zobaczymy na jak dlugo, allllle...
nie chce mi sie juz bzykac z moim facetem. nie mam na to ochoty i postanawiam, ze mam gdzies, jakie beda konsekwencje- ja mu nie dam.
moze sobie nawet znalezc jakas panienke na boku. whatever.
bo seks staje sie nudny. a moze to moj partner...?? w kazdym razie mam dosyc staran, zaskakiwania go jakimis seksownymi strojami, zeby w ramach upojnej nocy dostac tylko szybki numerek (bez pozytywnego finalu dla mnie) i nara. jakos juz mnie nie kreci monotonny seks w tych samych pozycjach, rowniez na szybko, dla zaspokojenia tylko jego, bez urozmaicen, bez rozgrzewki. a gdy po wszystkim mowie "dokoncz mi reka, bo jeszcze nie doszlam" (a wiadomo on juz flak) to slysze tylko "spac mi sie chce" albo "zmeczony jestem, a tobie mozna w nieskonczonosc..." sama sobie tez nie moge, bo mu to przeszkadza. ile mozna znosic taki beznadziejny seks bez zadnej satysfakcji? w ten sam sposob, w tym samym miejscu? a jak juz od wielkiego dzwonu sie zdarzy gdzies indziej, to tez na szbko, bez rozgrzewki, bo "a jak ktos wejdzie?"
koniec, koniec, koniec!!! niech sie zaspokaja sam, niech sobie kogos znajdzie, niech mnie zostawi, mam to gdzies! w pewnym momencuie chyba ma prawo sie znudzic jak po raz XXXX z rzedu koniec jesttaki, ze on zasypia, a ja znow jestem zawiedziona, bo i tym razem mialam nadzieje, ze moze jednak bedzie fajnie...
tak, wiem, ze to z dwoch stron powinna byc inicjatywa. ja juz swoja mialam. ja sie staralam. on NEVER. przyjmowal to jako norme, ze ma podane na talerzu. to i teraz ten talerz mu zabieram.
Obserwuj wątek
    • sisi_kecz Re: koniec z seksem w moim zwiazku 29.03.11, 17:03
      galwaygirl napisała:

      > i to moja decyzja. zobaczymy na jak dlugo, allllle...
      > nie chce mi sie juz bzykac z moim facetem. nie mam na to ochoty i postanawiam,
      > ze mam gdzies, jakie beda konsekwencje- ja mu nie dam.'

      Przecież on nie bedzie kumal bazy- o co chodzi? za co? co ma zrobić?

      Dopiero co rozszerzałas granicę swoich ustepstw- chciałaś nauczyc sie analnego seksu, chcialaś być DLA NIEGO coraz ciekawsza, umilająca mu łóżkowe pożycie- a teraz chcesz go pierdyknąć z grubej rury i mu odciąć żródełko?

      Masz na bank, ze jak nie wyłożysz mu swojego problemu, to zmarnujesz czas i będziesz tylko Ty się tym gryzła.

      W sumie: może fajny sposób na ujście dla emocji- powiedzieć sobie i na forum, że sie teraz figę pokaże- ale jak Ci przejdzie wk**rw, to jeszcze raz sobie przemyśl.

      I postaw sie w jego miejscu- czy miał jak sie domyślić, czego Ty potrzebujesz?
      Czy egzekwowałaś swoje potrzeby, jeśli on zgrywał debila (co to jest, że mu przeszkadza, że Ty się "dokończysz" skoro sam umywa rączki?)
      Czy próbowaliście takiego scenariusza, że najpierw Ty masz dobrze, a potem on?

      pozdro!
      • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 29.03.11, 17:55
        nie probowalismy- bo on nie chce, bo dla niego to zbyt wielki wysilek, bo on mowi, zrob ty mi, a potem ja tobie, no ale jak ja zrobie, to jest juz po sprawie i scenariusz sex-spac.
        mowilam, ja sporo gadam, staram sie rozmawiac otwrcie, zeby uniknac niejasnych sytuacji, ale jak widac na marne... za kazdym razem przy takiej rozmowie mowi: tak tak, a potem robi swoje. albo twierdzi, ze wymyslam, ze przciez jest ok... ewentualnie w ogole nie chce rozmawiac.
        wiem, ze forum to jedno, a rzeczywistosc drugie, nie raz sobie mowilam dosc,a potem ulegalam... ale mam nadzieje, ze tym razem bede wytrwala ;)
        • ururam-tururam Re: koniec z seksem w moim zwiazku 26.04.11, 11:18
          galwaygirl napisała:

          > zrob ty mi, a potem ja tobie, no ale jak ja zrobie, to jest juz po sprawie

          W jakim wieku jest ten facet? Przepraszam bardzo, nie chcę się tu lansować na jakiegoś Casanovę, jestem zwyczajny chłopak, ale czasem mogę dwa razy pod rząd bez wyjmowania a innym razem po prostu po paru minutach od nowa.
          Tu jest wyraźny problem albo fizjologiczny albo w jego relacji do Ciebie.
          • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 26.04.11, 16:47
            ma 23 lata.
            zanim zaczelismy mieszkac razem i seks byl rzadszy on tez tak mogl. teraz tlumaczy sie tym,. ze wraca zraban z pracy i juz nie ma sily, ze jest zmeczony i zestresowany. albo, ze moze, ale potrzebuje kilku-kilkunastu min odpoczynku. tylko, ze w tym czasie on zasypia lub ewentualnie ja sie wkurzam, ze skonczyl tak szybko, nastroj znika i zadne juz nie ma ochoty.
            • ururam-tururam Re: koniec z seksem w moim zwiazku 27.04.11, 09:10
              To (niezdolność do odbycia powtórnego stosunku i ogólne zmaltretowanie) mi wygląda albo na nazbyt potężny stres któremu jest poddawany w pracy albo nawet depresję.
              • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 27.04.11, 12:21
                nie siedzi i nie placze po katach. ;)
                kiedys go pytalam (zainspirowana ktoryms z postow z tego watkow z reszta) czy wszystko ok, czy nie ma jakichs problemow ze soba itp. twierdzi, ze wszystko jest ok, ze sie czepiam, a on jest po prostu zmeczony.
    • kinkygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 29.03.11, 21:24
      bo takie egzemplarze to trzeba rozpoznawac z daleka i spuszczac na drzewo po pierwszym razie...
      milioner to jest, czy co? :D
      • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 29.03.11, 21:39
        gorzej- ojciec mojego dziecka...
        no wlasnie na poczatku bylo super, adrenalinka, 6razy pod rzad, rozpieszczanie i te sprawy.
        a teraz jestesmy prawie poltora roku razem i z alvaro zrobil sie sancho pancha :P
        • kag73 widzisz, vitek, a nie mowilam? 29.03.11, 22:08
          Jak facet beznadziejny w lozku i ma kobiece potrzeby w du..pie, to logiczne, ze babka nie chce. Inaczej glupia by byla gdyby nie chciala.

          Ojejku, takie rabatki po poltora roku, hmm, niepokojace.
          Kto wie, jezeli ma potrzeby i chce sie z Toba kochac, moze w koncu zacznie szukac talarza.
          Jego kolej. chce miec seks, musi Cie podkrecic. Daj mu szanse sie postarac, za szybko nie "zaskakuj", Niech widzi, ze sie trzeba wysilic na gre wstepna. Chyba zbyt jestes ulegla. Poczekaj, moze przyjdzie.
          A jak sie ladniej postara, popiesci, podkreci, to spoko "dawaj". Do tej pory graliscie na jego warunkach, teraz moze uda sie zagrac na Twoich. Co masz do stracenia? Wyprobuj!
          • galwaygirl Re: widzisz, vitek, a nie mowilam? 30.03.11, 15:43
            probowalam, jest tak jak mowisz... ale jest raz, a potem wracamy do punktu wyjscia.
            ale ogolnie chyba trfilas w samo sedno, zawsze bylam zbyt ulegla wobec kazdego faceta. taki glupi charakter, ze jak mi zalezy, to w tej sferze staram sie wynagrodzic wszystkie inne wady, no i nie chce byc tez za szybko wymieniona na taka, ktora zaspokoi bardziej;)
            • kag73 Re: widzisz, vitek, a nie mowilam? 30.03.11, 17:53
              A dlaczego po jednym razie wracacie do punktu wyjscia? Bo brak Ci cierpliwosci, bo jestes nadgorliwa? Dlaczego?
              Poza tym skad to poczucie, ze wymienilby Cie na inny model? Czy dal Ci to kiedys do zrozumienia? Ty w swojej glowie powinnas zakodowac, ze NIE MA dla niego lepszego modelu niz Ty i kropka. W koncu na Ciebie sie zdecydowal, jestescie para, kochacie sie, seks jest. Problem tylko, ze go rozleniwilas i przyzwyczailas do podanego na tacy, bez staran.
              Chociaz dziwi mnie, ze facet zlewa Twoje potrzeby. Ogolnie facet stawia sobie za piunkt honoru doprowadzic swoja partnerke do orgazmu. Za czesto "bierzesz do buzi". Facet zaspokojony ma wszystko w d..pie.
            • sisi_kecz Porno- matołki 31.03.11, 10:15
              galwaygirl napisała:

              > probowalam, jest tak jak mowisz... ale jest raz, a potem wracamy do punktu wyjs
              > cia.
              > ale ogolnie chyba trfilas w samo sedno, zawsze bylam zbyt ulegla wobec kazdego
              > faceta. '

              Widze tu taki problem (może się mylę), że Twój meno nauczyl sie seksu z kobiet oglądając porno w necie.
              Co tam mamy? Uległe panienki, które są żywymi lalkami do zaspokajania panów.
              Ich sie nie liże, nie gładzi, nie pieści w żaden sposób- tylko się wkłada palec do dziurki, a potem ten palec do jej ust, w czasie gdy meno juz wchodzi na całość. Potem jest rąbanka i siekanka, w pozycjach pięciu- każda niewygodna dla kobiety. No i oczywiście jest oral, ale tylko robiony panu- przez jakieś pół godziny drylowanie kobiecego gardła, klęczącej i z trudnością podnoszacej wzrok by się bardziej najarał widokiem jej buzi.

              Niestety, część facetów ma tylko taką edukację seksualną. Pewnie są przekonani, że to jest szczyt marzeń dla kobiet i kazda jest zachwycona tym, kiedy on robi sobie dobrze.

              W przypadku, Twojego partnera, to musiałabyś popracować nad tym, aby mu uświadomić, co Cie kręci i czego pragniesz.
              Jesli piszesz, ze jestes gadułą, to on sie pewnie wyłącza na Twoje bezustanne trajkotanie i połowa albo i całość do niego nie dociera.
              Spróbuj do niego dotrzeć inaczej- wciągnąć w dialog- dyskusję, pooglądać razem to porno i pokomentować, urządzić wieczór z seksem na "specjalnych " zasadach.

              Oczywiście, zanim to ewentualnie uskutecznisz, to musisz pozbyć sie tej szkodliwej uległości- że Ty jesteś o usługiwania jemu, bo Cie zostawi.
              Ale to inny temat.

              pozdro!
              • galwaygirl Re: Porno- matołki 31.03.11, 21:58
                pewnie masz racje. nie jestem w stanie tego stwierdzic, bo to ten typ, co mowi: "ja, pornosy?? w zyciuuuu..." albo "ja sie nie masturbuje, owszem, jak bylem gnojem to tak, no i 2 razy jak akurat bylem sam, ale teraz masturbacja mi nie potrzebna, bo satysfakcjonuje mnie w pelni jak sie kochamy"
                i coz z tego, ze moja mniej lub wiecej zawodna intuicja mowi mi, ze GUUUU...zik prawda, bo to u mezczyzn naturalne, ze czasem sie zdarza? on i tak zaparcie idzie w swoje.
                a pornosy wiem, ze oglada(l). pare razy widzialam w historii, no on i tak mial jakies wytlumaczenie zawsze, ze o tak przypadkiem, czy`tam, ze pozycji szukal ciekawych na wieczor (buahahaha), z reszta jak mial okazje cos tam mi pokazywac, to youporna znal na wylot:P niby teraz tego nie robi. albo dobrze kasuje historie;) w co bardziej wierze;)
    • slimakpokazrogi Re: koniec z seksem w moim zwiazku 30.03.11, 01:27
      matko jedyna, mnie przeraża , ile kobiet uprawia seks bez orgazmu!! dla mnie taki seks to nie seks! ja nie rozumiem, jak partner może NIE CHCIEĆ zaspokoić swojej kobiety, bo chce mu się spać???!!! dodam, ze nie rozumiem równiez sytuacji odwrotnej - bo obie strony powinny miec maksymalną przyjemność z seksu.
      Jak dla mnie związek skazany na porażkę, skoro takie rzeczy dzieją się po półtora roku... Sorry, ale ja jakoś nie jestem zwolenniczką ratowania związku pomimo wszystko...

      PS. witam się, bo to mój pierwszy wpis na tym forum:)
      • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 30.03.11, 15:39
        wiesz, to nie jest do konca tak. laczy nas wiele, poza samym seksem, kochamy sie jako para i ogolnie jako partner jest w wielu kwestiach wspanialy. tylko tutaj sie jakos tak popsulo...
        jeszcze w ciazy ja zawsze staralam sie jakos zrekompensowac moj wielki brzuch, nawet w czasie pologu, kiedy nie moglam uprawiac seksu, zaspokajalam go na inne sposoby. byl codziennie oral, raz, czy dwa sie zdarzyl anal (no, ale mimo wszystko to nie jest moja ulubiona forma seksu i przy innych probach zawsze bolalo). i jakos chyba za bardzo sie wlasnie zawsze staralam, bo teraz jest tak, a nie inaczej...
        • triss_merigold6 Re: koniec z seksem w moim zwiazku 31.03.11, 18:49
          Zgłupiałaś chyba. Rekompensować, przepraszam, co?!
          Pan miał za dobrze i bez wysiłku.
      • libre-hombre Re: koniec z seksem w moim zwiazku 30.03.11, 21:45
        niezle moglbym ten watek przypisac sobie tylko ze w druga strone
        pozdrawiam zycze powodzenia
    • vitek_1 Re: koniec z seksem w moim zwiazku 30.03.11, 13:19
      galway, a ty bierzesz do buzi? bo coś mi się zdaje że nie. A twój facet mści się za to na tobie. Gdybyś nad nim trochę popracowała, to i on byłby chętny żeby cię przygotować. What you give is what you get. A ta liczba 69 naprawdę jest magiczna ;)
      • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 30.03.11, 15:34
        to kiepski z Ciebie psycholog Vitek, bo robie to praktycznie codziennie. z reszta, jakbys przeczytal moj post uwaznie, to bys to wiedzial i nie musialbys snuc blednych wnioskow:)
        o to chodzi, ze ja sie staram na prawde spelniac wszystkie fantazje mojego faceta, oczywiscie w miare naszych mozliwosci. sama go pytam, co go kreci, o czym fantazjuje (chociaz najczesciej slysze, ze jest dobrze tak jak jest i jemu to wystarcza...), nawet sama mu proponowalam jakies nowosci, typu trojkat, czy wymiana partnerow, na ktore sie ostatecznie nie zgodzil i zabronil poruszania wiecej tego tematu.
        ot, mezczyzni...
        • kinkygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 30.03.11, 22:10
          bo jemu w ogole chyba za bardzo nie chce sie seksu (z Toba) uprawiac, wiec i jakosc jest na odczepnego, zeby Tobie tez sie odechcialo. wreszcie poskutkowalo.
          • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 31.03.11, 22:00
            chciec, chce. tylko zle sie za to zabiera. a przynajmniej nie tak, jak powinien w stosunku do mnie:)
        • glamourous Re: koniec z seksem w moim zwiazku 30.03.11, 23:42
          Nie pociesze Cie, niestety.
          Z Twojego opisu wylania sie obraz skrajnie niskoerotycznego chlopa, i tyle.
          Z takimi ciezko sie jest na tym polu dogadac normalnie czujacej te sprawy kobiecie, bo nic sie tu tak naprawde wynegocjowac nie da. Jego seksualnosc jest skrajnie, powiedzialabym wrecz prymitywnie prosta, na zasadzie "wlozyc/wyjac" i wszelkie kobiece wymagania to nomen omen pogwalcenie jego natury.
          Na dluzsza mete kompromis sie nie uda. Wszystko zalezy od sily Twoich uczuc, tolerancji i motywacji do dalszego bycia razem....
          • ururam-tururam Re: koniec z seksem w moim zwiazku 26.04.11, 11:27
            glamourous napisała:

            > Nie pociesze Cie, niestety.
            > Z Twojego opisu wylania sie obraz skrajnie niskoerotycznego chlopa, i tyle.

            Nie tylko. On się przede wszystkim nie wywiązuje z obowiązku. T
            To co z tego że on sam ma niskie potrzeby?
            Z jedzeniem też tak jest - przygotuje porcję dla siebie (albo i nie, jak nie ma ochoty) i zje za twoimi plecami?
            No i niewdzięczny jest.
            Rzekłbym ze jego niskoerotyczność to trzeciorzędny problem.
        • ururam-tururam Re: koniec z seksem w moim zwiazku 26.04.11, 11:24
          galwaygirl napisała:

          > to kiepski z Ciebie psycholog Vitek, bo robie to praktycznie codziennie

          Tylko ze źle bierzesz do buzi. Masz wziąć, doprowadzić do stanu dojnego, po czym wyjąc i nie wydoić.
          Po paru razach facet załapie że, kurczę, coś chyba jest nie tak. :)
    • shantyman Re: koniec z seksem w moim zwiazku 31.03.11, 12:16
      Cóż. Kultura większości przedstawicieli mojej płci w tej dziedzinie ciągle jest niska. Wydawałoby się, że tyle o tym się mówi, tyle pokazuje, że o fizycznym aspekcie miłości powiedziano już wszystko, a jednak - nie dociera. Nie dociera i basta.

      Może warto byłoby porozmawiać z partnerem, postawić na przynajmniej próbę uświadomienia mu problemu i podsunięcia paru, może niezbyt trudnych lektur? W każdym razie z wyrazami współczucia życzę powodzenia w poszukiwaniu jakże należnego i pięknego spełnienia. ;)
    • asocial Re: koniec z seksem w moim zwiazku 31.03.11, 20:40
      az przykro czytac takie historie.

      facet najwyrazniej w ogole nie widzi problemu i w jego mniemaniu nic nie stracil- no bo przeciez nie stracil, ma lody codziennie i elegancka obsluge (po co? dlaczego?). nie zrozumie seksualnego focha w zyciu. rozmowy tez nie zrozumie, zapewne sie wylacza kompletnie. Sposobem go?

      Mowisz, ze bylas/ jestes w ciazy, moze to to?
      albo Twoja niska samoocena? (to przekonanie, ze facet bez loda ciebie rzuci dla innej? no bo jak inaczej wyjasnic te ´´rekompenste´´ (!!!))? moze czuje sie traktowany jak przedmiot? Moze czuje, ze obslugujesz go dla wlasnej satysfakcji, zeby czuc sie lepsza zona/ partnerka/ kochanka, a nie z powodu seksualnej pasji?

      No i nastepnym razem polecam byc zdecydowanie bardziej leniwa: w lozku nic dla niego zanim ty nie zostaniesz obsluzona.

      w ogole to czytajac takie posty zastanawiam sie, co sie dzieje POTEM? Ty prosisz faceta, zeby dokonczyl Tobie reka ...btw, tu tez inna sprawa: zapewne nie mowisz tego kocim tonem na granicy orgazmu, tylko jestes (zrozumiale, jesli zdarza sie czesto) wsciekla, rozzalona i zniecierpliwiona- i to dziala na faceta jeszcze gorzej. Ty prosisz faceta o dokonczenie, a on mowi, ze chce mu sie spac....i.....??? bo ja sobie tego w ogole nie moge wyobrazic, ja zrobilabym taka awanture, ze nastepnym razem nawet nie czekalby na moja prosbe!!
      • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 31.03.11, 21:50
        asocial napisała:


        >
        > Mowisz, ze bylas/ jestes w ciazy, moze to to?

        to na pewno mialo tez jakis wplyw, z mojej strony, bo w ciazy czulam sie malo atrakcyjna (z wiadomych powodow), a kilkumiesieczny niemowlak tez czasem potrafi zabic pozadanie, glownie u mnie;) no i wiadomo, przy dziecku i mozliwosci sa mniejsze...


        > albo Twoja niska samoocena? (to przekonanie, ze facet bez loda ciebie rzuci dla
        > innej? no bo jak inaczej wyjasnic te ´´rekompenste´´ (!!!))? moze czuje sie t
        > raktowany jak przedmiot? Moze czuje, ze obslugujesz go dla wlasnej satysfakcji,
        > zeby czuc sie lepsza zona/ partnerka/ kochanka, a nie z powodu seksualnej pasj
        > i?

        rekompensata w sensie, ze chce zadoscuczynic moje wady w charakterze. bywam klotliwa i bardzo niemila, jak mam zly humor.

        bo ja sobie tego w ogole nie moge wyobrazic, ja zrobilabym taka awan
        > ture, ze nastepnym razem nawet nie czekalby na moja prosbe!!

        awantura swoja droga. chociaz, co dziwne, akurat w swerze seksualnej jestem zdecydowanie mniej/za malo asertywna.
        poza tym, jest jeszcze jeden problem. ja, podczas samego stosunku waginalnego, orgazmu nie mialam nigdy i z nikim. tylko, ze wczesniej przy przelotnych znajomosciach, nie przywiazywalam do tego az takiej wagi, bo myslalam, ze jak bedzie to facet, ktorego pokocham, to sie zmieni. no i jak sie okazalo, facet jest, kocham jego, a on mnie, ale orgazm jakos wciaz leniwie sie nie chce pojawic, zlosliwiec jeden;) i on probowal (znaczy chlopak) na poczatku wielokrotnie. a teraz, no nie wiem... chyba juz stracil zapal i ma to gdzies... tylko, ze ja jestem wstanie dojsc poprzez inne bodzce, o ktorych on wie i mimo to jakos ch nie stosuje. a nawet jesli, to sory za doslownosc, ale po 3 minutach minety nie dziwne, ze nie dochodze. albo, jak robi to w nie taki sposob. i jak mowie jeszcze, albo ze nie tak, to on odpowiada, ze mi to mozna godzinami i nic, czy, ze on wie jak robic i zebym sie nie wtracala (WTF???!!!)
        • kag73 Re: koniec z seksem w moim zwiazku 31.03.11, 22:50
          Nie watpie, ze facet sie przyzwyczail, mysli, ze to na tym ma polegac, ze Ty mu robisz dobrze i tyle.
          Po co codzienne branie do buzi sie pytam? Po to, zeby na biezaco byz zaspokojony i nie widzial potrzeby dazenia do zblizen i miziania sie do Ciebie?
          Jeszcze jedno pytanie: czy Ty prawie codziennie mu to serwujesz, bo masz tak wielka ochote na seks czy tez tak profilaktycznie, na zapas, zeby Cie nie wymienil na inna?
          Twoja metoda w Waszym problemie nie pomaga, bo Ty za kazdym razem zaspokajasz jego, on sie rozleniwia, nie ma szans zatesknic ani poczuc potrzeby starania sie, on nawet nie zdazy poczuc glodu Starac sie nie musi, bo Ty sie starasz.
          Nie masz orgazmu podczas stosunku, coz, jestes z tych "lechtaczkowych", zdarza sie, ale orgazm jest orgazm a Ty go potrafisz osiagac. To sie liczy.
          Nastepnym razem jak sie zaczniesz do niego dobierac, mozesz i nawet "wziac do ust", skoro tak ciagle lubisz(albo do reki)....ale...po krotkim czasie kiedy widzisz, ze facet podniecony, zostawiasz go po prostu. Wtedy Ty, jezeli tez jestes podkrecona, siadasz(przykucasz) na jego twarzy i ma lizac, nie ma ze boli(jakby co, zwiaz mu rece, albo w kajdaneczki). Ty dodatkowo masz wpyw na bodzce, na to jak to robi, bo tez mozesz sie swobodnie poruszac. Jak najbardziej wskazane jest dac mu uslyszec, ze Ci sie to podoba, zeby i on pozostal podkrecony i wiedzial, ze robi rzecz jak sie nalezy.
          Jak juz Ci zaserwuje orgazm, schodzisz, przytulasz sie do niego, albo "opadasz" na swoja polowe lozka. W zaleznosci od okolicznosci mowisz "kochanie, Ty... nastepnym razem", albo kiedy facet zaczyna glskanie, proszenie, mizianie, wpuszczasz do srodka albo obiecujesz, ze jutro(przepraszam za szczegolowosc opisu).To taka jedna z mozliwych wersji. Poza tym kiedys na spokojnie mu wytlumacz jak lubisz w minecie.
          Ty musisz byc konsekwentna. Ja mu calkiem wierze, ze on nie musi jechac na recznym, przeciez Ty go w pleni zaspokajasz. Nie wiem dlaczego nie jestes konsekwentna, przeciez lepiej poczekac i miec dobry seks niz isc na ilosc, bo boisz sie, ze Cie wymieni.
          Abstrahujac od seksu, popracuj nad atakami zlosci, mozna nauczyc sie czasem ugryzc sie w jezyk. Policz do dziesieciu i sie hamuj. Inaczej do konca zycia bedzies tylko obslugiwala w ramach rekompensaty.
          • kag73 Re: koniec z seksem w moim zwiazku 31.03.11, 23:04
            Skoro facet nie daje Ci tego co potrzebujesz, to po prostu musisz sobie to sama wziac ;)
            Robote masz tak i tak z lodami, to juz lepiej pracuj dla siebie, bo teraz nic z tego nie masz. A potem zadecydujesz spontanicznie czy i dla niego sie cos skapnie czy nie.

            Apropos, to najlepszy przyklad na to co kiedys napisalam tutaj facetom ciagle wspominajacym "zrob mu loda" "a robisz mu loda?". I co tutaj komu po lodach? No chyba, ze ktos jest przekonany, ze kobieta seks uprawia wylacznie po to, zeby zrobic mezczyznie dobrze a o niej samej nikt nie pomysli.
            Owszem czasem mozna ale z pewnoscia nie w takich ukladach.
            • gomory Re: koniec z seksem w moim zwiazku 01.04.11, 10:58
              > Skoro facet nie daje Ci tego co potrzebujesz, to po prostu musisz sobie to sama
              > wziac ;)

              Wlasnie :). Moglaby sie pocierac palcami gdy maz sie w nia wsuwa. Przynajmniej tym sposobem byc moze udaloby sie Galwaygirl miec orgazm w trakcie bzykanka bez liczenia na laskawy jezyk slubnego.
              Ale ogolnie to trudno nie przyznac racji, ze niedopasowani jestescie, a do tego ciagna sie za wami zaniedbania na tym polu.
              Jesli sie komus cos ofiaruje i pozniej zabierze, to on bedzie mial poczucie krzywdy. Wiec skoro przyzwyczailas meza do lodzika, to jak mu przestajesz go robic to on odczuwa strate uwazajac, ze mu to nalezne. Poniewaz zawsze bylo. Z reguly rozzalenie jest wieksze niz docenienie Twoich "wysilkow" do tej pory.
              Poza tym mam obawy, ze wasze pozycie jest dla niego niesatysfakcjonujace. Bynajmniej nie dlatego, ze jestes zbyt ulegla i ma wszystko podane na tacy. Ja np. uwielbiam te swiadomosc gdy obdarzylem zone rozkosza i spelnieniem. Sadze, ze nie jestem w tym odosobniony. Dlatego swiadomosc, ze nie udawaloby mi sie doprowadzic kobiety do orgazmu bylaby podcinajaca ochote. Wyewoluowaloby to w sytuacje mojego slabego zaangazowania w seks. Moze to wlasnie dzieje sie u was? Facet czuje, ze nie omdlewasz z ekscytacji dla niego, i mimo Twojego teoretycznego otwarcia nie ma w zblizeniach wielkiego ladunku namietnosci.
              Upodobania kazdy jakies tam ma. Kreci mnie lizanie podnieconej zony, ale nudziloby mnie gdybym np. do orgazmu mial jej Rubika wyklaskac. Twoj moze ma odwrotnie i wolalby klaskac ;). Moze rozjezdacie sie w oczekiwaniach.
              • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 01.04.11, 12:38
                no ja wlasnie nie wiem, jak to z nim jest w tej kwestii.... twierdzi, ze jego kreci patrzenie i lizanie mnie w tamtych rejonach. ale jesli juz to robi, to nie tak jak ja chce tylko jak jego podnieca.
                wczoraj znow sie dalam. i po wszystkim mowie mu, zeby zrobil palcem. marudzil, ze spiacy, ze jutro do pracy, ale w koncu sie zgodzil z tekstem "masz 5 min, a jak nie to ide spac". ok, zaczal i co chwila teksty, typu: "i jak, dochodzisz? dlugo jeszcze? " wkurzylam sie, na co on stwierdzil, ze jestem niewyzyta i polozyl sie spac.
                jesli o pocieranie w trakcie chodzi, to to tez przerobilam, ale on czesto marudzi, ze go palcami w jadra uderzam...
                • sisi_kecz A może tak? : początek z seksem w moim zwiazku:) 01.04.11, 13:20
                  galwaygirl napisała:

                  > wczoraj znow sie dalam.'

                  Eh...
                  Smutne to jest.
                  Dałaś się- Twoje cialo uczestniczyło w akcie seksualnym- bez przyjemności, bez współuczestniczenia, bez partnerstwa.

                  Słuchaj, to jest bardzo częste, że kobieta nie ma orgazmu pochwowego.
                  Ja mam rzadko, muszą być spełnione specjalne okoliczności, których zresztą nie do końca mogę określić i zaplanować.
                  Łechtaczkowo zawsze dochodzę, bo to jest narząd orgazmiczny- jest kobiecym penisem i dzięki niemu zawsze się udaje ;)
                  Ale to tylko kwestia doświadczenia i wyćwiczenia w jakim tempie- oraz nastroju, rozluźnienia, podniecenia sytuacją, partnerem.
                  Czyli jak zwykle milion okoliczności, które są odpowiedzialne za udany seks u kobiety.
                  To często gęsto wymaga lat, żeby samą siebie poznać, rozpracować- co działa, co nie, w jakim natężeniu, kolejności, i przy jakim kolorze sufitu (jak pisal gomory ;)

                  Za tekst: masz 5 minut żeby dojśc- to w twarz się należy dupkowi.
                  W taki sposób, to on sie skreśla w Twoim umyśle- będziesz miała do niego słuszny żal, który chowany w ukryciu (bo oficjalnie zawsze "się dasz", żeby nie odszedl) będzie rósł, potężniał, zamieni sie w pogardę i nienawiść do cżłowieka, z którym sypia Twoje ciało.

                  Czyli z jednej strony- on jest za cienki w uszach, aby rozkręcić Cię seksualnie, z drugiej Ty sie boisz że Cię rzuci, z trzeciej jest dziecko, z czwartej jest Twój bunt na takie życie.

                  Niezly kocioł- dawniej to byla normalka- orgazm kobiety to były fanaberie nawiedzonych bab, a każda porządna kobieta cieszyła sie, że ma męża w domu, co nie bije, a włazi na nią tylko na 3 minuty i po kłopocie i skupiała sie na dziecku- jedynej osobie w otoczeniu, z którą można było nawiązać kontakt emocjonalny.
                  Ale w obecnych czasaxh to masz zagrychę:
                  czytasz i wiesz, że kobiety mają satysfakcję z seksu- lubisz seks, masz potrzeby, a w domku żywa skamielina troglodyty, rajcuje codziennie swojego ogonka w Twoich ustach, beztrosko pomijając, czy Ty też masz uciechę.

                  Wszystko rozumiem, że jak pisał gomory- menowi głupio, że nie daje rady i dziewczyna przez te 5 minut lizania nie dochodzi- ma frustracje i chowa głowę w piasek- ale taki jest lajf nie jest tak jak na pornolach. Przy zderzeniu z rzeczywistościa jest dupa nie facet.

                  I jeszcze ten nakręcający sie mechanizm, o jakim pisała sea.sea (fonet. sisi- hehe), że po takim "daniu się" jesteś chodzącą chmurą gradową, wkurzasz sie i humorzysz w sytuacjach codziennych.
                  Jak zbliża sie wieczór, to myślisz- ale byłam okropna, wynagrodzę mu w łóżku, będzie miał przyjemnie, będzie zadowolony, pomyśli, ze nie jestem taka zła.
                  On sobie bierze, to co mu dajesz, a po wszystkim... masz wk***rwa ,że posłużyłaś za żywą` lalkę, od rana rzucasz talerzami, itd., itd...

                  Masz 21 lat- dopiero budujesz swoją osobowość w zetknięciu sie z problemami, w zmierzeniu sie z nimi- wyjdziesz ukształtowana, będą błędy i porażki, ale tak właśnie zycie wygląda.
                  Sukcesy, które wydaja się na wyciagnięcie ręki, kiedy ma sie 16 lat-docenia się dopiero, kiedy zostają osiagane taką orka na ugorze, ciężką pracą i walką.
                  ALe po to sie żyje- dla rzadkiego smaku szczęścia.

                  Poradziłabym Ci z perspektywy starej sisi- stań się dla siebie najważniejsza- poczytaj o NLP neurolingwistycznym programowaniu lub o terapii behawioralnej- stań sie kimś, wzmocnij swoje poczucie wartości, a wszyscy Ty, on, reszta świata okażą Ci szacunek i skończy się "dawanie siebie" za frajer.

                  A seksualności nie poganiaj- naprawdę mnóstwo kobiet tak reaguje. Dochodzą powoli, potrzebują adoracji, czułości, cudownej atmosfery. Rozwijaj swoje fantazje, nie potrzebujesz do tego faceta, zajmij sie sobą sama, rób sobie własne doświadczenia jak reaguje na różne rzeczy Twoje ciało- wejdź w swój świat i spedzaj tam tyle czasu, aby rozładowac swoje pragnienia i spełnić potrzeby- uspokoisz sie i uniezależnisz od ograniczeń troglodyty- i nie zaczniesz go nienawidzic- pogodzisz sie z tym, że on wyżej niz s... nie podskoczy.
                  Może sie kiedyś spotkacie i zrozumiecie w seksie? Życie jest piękne i ciagle zaskakuje- tylko trzeba byc w tym życiu aktywnym, probowac różnych dróg- nie zamykać sie w pułapce błednego koła frustracji.

                  I sie rozpisałam;)

                  powodzenia! :)
                  --
                  "Mąż działa mi bez przerwy,
                  raz na zmysły , raz na nerwy"
                  Sztaudynger
                  • galwaygirl Re: A może tak? : początek z seksem w moim zwiazk 01.04.11, 15:02
                    naszczescie do frustracji jeszcze mi daleko, a radoche staram sie znalezc zawsze, nawet jesli z pozoru sie wydaje, ze jest wielka czarna d....olina;)
                    fajne to co piszesz. pewnie cholernie wymagajace konsekwencji w dzialaniu i potrzebujace czasu, ale sprobuje:) widzisz, wlasnie o to chodzi, ze ja sie sama w tym wszystkim ostatecznie pogubilam, wlasciwie to nie wiedzialam, czy to faktycznie ja wymyslam, bo w sumie moze to moja wina, ze nie umiem dojsc i trudno, zeby on nic innego nie robil, tylko staral sie o orgazm i tak juz ma byc- tyle, o. czy moze (tak jak slusznie zauwazylas) on jest tylek nie facet. wlasciwie to chyba potrzebowalam opinii kogos trzeciego, kto ma "dorosle i realne" spojrzenie a rzeczywistosc, czytajac te wszystkie posty, mniej wiecej wlasnie to otrzymalam, bo nie ukrywajmy, ale jedynymi osobami z krwi i kosci, ktore moge poprosic o rade sa moje kolezanki, ktore raczej jeszzce nie mysla o tak przyziemnych sprawach jak stale zwiazki, a nawet jesli, to i tak jest to takie "na niby".
                    tak czy inaczej- te wszytskie komentarze daly mi jako taki lad w glowie;) dziekuje wszystkim:)
                  • ururam-tururam Re: A może tak? : początek z seksem w moim zwiazk 26.04.11, 11:36
                    sisi_kecz napisała:

                    > muszą być spełnione specjalne okoliczności, których zresztą nie
                    > do końca mogę określić i zaplanować.

                    Oooo, to jest dopiero zagwozdka!
                    I co ma powiedzieć biedny facet?
                    • sisi_kecz Re: A może tak? : początek z seksem w moim zwiazk 28.04.11, 11:47

                  • ururam-tururam Re: A może tak? : początek z seksem w moim zwiazk 26.04.11, 11:39
                    sisi_kecz napisała:

                    > poczytaj o NLP neurolingwistycznym programowaniu

                    Ale ze co - niech jej płaci???
                • lonely.stoner Re: koniec z seksem w moim zwiazku 22.04.11, 15:25
                  galwaygirl napisała:

                  wczoraj znow sie dalam. i po wszystkim mowie mu, zeby zrobil palcem. marudzil,
                  > ze spiacy, ze jutro do pracy, ale w koncu sie zgodzil z tekstem "masz 5 min, a
                  > jak nie to ide spac". ok, zaczal i co chwila teksty, typu: "i jak, dochodzisz?
                  > dlugo jeszcze? " wkurzylam sie, na co on stwierdzil, ze jestem niewyzyta i pol
                  > ozyl sie spac.

                  zartujesz chyba??? mi po jednym takim tekscie odechcialoby sie seksu nie mowiac juz o jakiejkolwiek szansie na orgazm. Zamienilas sie w jakas dmuchana lalke swojego pana i wladcy. Problem u was w zwiazku nie jest wcale z seksem, tylko z tym ze twoj facet to egoista. Bierze, bierze, bierze, sam nic nie daje. I nie da, to sie nie zmieni, nigdy. Albo znajdziesz sobie kochanka, i bedziesz z nim urzymywac pozory zwiazku, albo sie rozstaniesz i bedziesz miec szanse na normalny zwiazek i zobaczysz wtedy co to jest jak masz partnera ktory cie kocha, wspiera i sie troszczy o ciebie i twoje potrzeby.
        • sea.sea Re: koniec z seksem w moim zwiazku 01.04.11, 01:31
          > rekompensata w sensie, ze chce zadoscuczynic moje wady w charakterze. bywam klo
          > tliwa i bardzo niemila, jak mam zly humor.
          Ja też byłam ostatnią wiedźmą jak chodziłam wiecznie niezaspokojona [brak seksu bądź marny seks znoszę wręcz fatalnie fizycznie i psychicznie]. Mówią, że kobieta która nie krzyczy w nocy, warczy w dzień. Wyciągnij wnioski i przestań misiowi rekompensować, bo już w życiu dupą sam z siebie dla Twojego szczęścia nie ruszy.
        • ururam-tururam Re: koniec z seksem w moim zwiazku 26.04.11, 11:31
          galwaygirl napisała:

          > w ciazy czulam sie malo trakcyjna (z wiadomych powodow)

          Z jakich niby? Kobiety w ciąży (o ile nie mają pecha i nie zwielorybieją) są sexy as hell!
          Brzuszki, piersi - rewelacja!
          • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 26.04.11, 16:58
            a z takich, ze kazdy lubi co innego, dla mnie jedyna atrakcyjna figura, to typ modelki z reklamy bielizny, a w ciazy raczej do niej daleko.
            swoja droga, ciaza i porod mimo wszystko zmieniaja figure, nawet jak sie nie przytyje za wiele i po ciazy wraca sie do formy, nie ma rozstepow itp, to jednak kobieta tak czy siak przestaje byc atrakcyjna sila rzeczy. mi sie moja figura nie podoba i nie moge na siebie patrzec, pod tym wzgledem. plakac mi sie chce jak widze 16-18letnie dziewczyny, ktore sa idealne, maja waskie biodra, zajebiscie jedrna skore.... wiem, ze ja juz tak nie bede wygladac nigdy, bo porod zostawia slad po sobie.
            wkurza mnie, jak moj facet pieprzytakie glupoty typu jestes piekna, dobrze wygladasz, jestes chuda, po co chcesz sie odchudzac?, bo wiem, jak zwraca uwage na szczuple dziewczyny, ktore wygladaja jak modelki, jak sie za nimi oglada i mysle, ze zaluje w takich momentach, ze jest ze mna.
            • ururam-tururam Re: koniec z seksem w moim zwiazku 27.04.11, 09:28
              galwaygirl napisała:

              > ciaza i porod mimo wszystko zmieniaja figure, nawet jak sie nie pr
              > zytyje za wiele i po ciazy wraca sie do formy, nie ma rozstepow itp, to jednak
              > kobieta tak czy siak przestaje byc atrakcyjna sila rzeczy.

              Jaką "siłą rzeczy"? To jakiś inny rodzaj defloracji - jak dziecko przez kobietę przeszło, to traci na atrakcyjności (najbardziej w oczach arabów) jak po pozbawieniu hymen?
              Nie rozumiem.

              > mi sie moja figura nie podoba i nie moge na siebie patrzec, pod tym
              > wzgledem. plakac mi sie chce jak widze 16-18letnie dziewczyny, ktore sa
              > idealne, maja waskie biodra (...)

              ... to przechodzę obojętnie. A jeśli akurat taka dziewczyna jest z mamą z normalnymi, kobiecymi biodrami i cała resztą kobiecą to kazałbym 16-latce pójść do kina a mamę porwał na randkę!
              Jesteś pewna że fakt iż przestałaś akceptować swoje ciało nie ma żadnego wpływu na sytuację?

              > wkurza mnie, jak moj facet pieprzytakie glupoty typu jestes piekna, dobrze wygl
              > adasz, jestes chuda, po co chcesz sie odchudzac?, bo wiem, jak zwraca uwage na
              > szczuple dziewczyny, ktore wygladaja jak modelki

              To kompletnie nic nie znaczy. Facetom podobają się różne kobiety. Ja na przykład lubię szczupłe, drobne dziewczyny (byle nie z wąskimi, chłopięcymi biodrami!) ale fascynują mnie też Duże Blondyny ("a z kobiet - dużą blondyną ty bądź") mające tu i ówdzie słodki nadmiar.
              Poza tym oglądają się za detalami samymi: krótka spódniczka, dekolt, co z tego że twarz Frankensteina?
              Ja bym się specjalnie tym nie przejmował.

              • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 27.04.11, 12:19
                ururam-tururam napisał:

                > galwaygirl napisała:
                >
                > > ciaza i porod mimo wszystko zmieniaja figure, nawet jak sie nie pr
                > > zytyje za wiele i po ciazy wraca sie do formy, nie ma rozstepow itp, to j
                > ednak
                > > kobieta tak czy siak przestaje byc atrakcyjna sila rzeczy.
                >
                > Jaką "siłą rzeczy"? To jakiś inny rodzaj defloracji - jak dziecko przez kobietę
                > przeszło, to traci na atrakcyjności (najbardziej w oczach arabów) jak po pozba
                > wieniu hymen?
                > Nie rozumiem.

                tak, moim zdaniem traci.

                >
                > > mi sie moja figura nie podoba i nie moge na siebie patrzec, pod tym
                > > wzgledem. plakac mi sie chce jak widze 16-18letnie dziewczyny, ktore sa
                > > idealne, maja waskie biodra (...)
                >
                > ... to przechodzę obojętnie. A jeśli akurat taka dziewczyna jest z mamą z norma
                > lnymi, kobiecymi biodrami i cała resztą kobiecą to kazałbym 16-latce pójść do k
                > ina a mamę porwał na randkę!
                > Jesteś pewna że fakt iż przestałaś akceptować swoje ciało nie ma żadnego wpływu
                > na sytuację?

                nie wiem, ale nie obchodzi mnie to, co on mysli na moj temat, bo to ja mam sie czuc dobrze sama ze soba. mi sie podobaja waskie biodra (przed ciaza zdarzalo sie, ze ubieralam sie w sklepach w dzialach dzieciecych...), a kobieta po porodzie absolutnie nie wpasowuje sie w kanon mojego piekna.

                >
                > > wkurza mnie, jak moj facet pieprzytakie glupoty typu jestes piekna, dobrz
                > e wygl
                > > adasz, jestes chuda, po co chcesz sie odchudzac?, bo wiem, jak zwraca uwa
                > ge na
                > > szczuple dziewczyny, ktore wygladaja jak modelki
                >
                > To kompletnie nic nie znaczy. Facetom podobają się różne kobiety. Ja na przykła
                > d lubię szczupłe, drobne dziewczyny (byle nie z wąskimi, chłopięcymi biodrami!)
                > ale fascynują mnie też Duże Blondyny ("a z kobiet - dużą blondyną ty bądź") ma
                > jące tu i ówdzie słodki nadmiar.
                > Poza tym oglądają się za detalami samymi: krótka spódniczka, dekolt, co z tego
                > że twarz Frankensteina?
                > Ja bym się specjalnie tym nie przejmował.
                >

                a ja sie przejmuje. bo kiedys to za mna ogladalo sie pol ulicy i z pozalowaniem patrzylam na towarzyszace tym panom mamuski z dziecmi. teraz owszem, tez sie ogladaja. ale kiedys nie musialam sie za wiele ogarniac, a teraz musze troche wiecej. i wkurza mnie, jak moj facet zwraca uwage na inne laski (chociaz twierdzi, ze to moje "urojenia", bo on np nie panienke podziwial, tylko jakis tam samochod, ktory wlasnie przejechal.... :/), no bo to ja zawsze bylam ta zajebista ;)
                • ururam-tururam Re: koniec z seksem w moim zwiazku 27.04.11, 14:33
                  Galwaygirl, wytłumacz proszę dlaczego niby kobieta która urodziła dziecię traci na atrakcyjności mimo że "po ciazy wraca sie do formy, nie ma rozstepow itp".
                  • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 27.04.11, 15:18
                    bo cialo juz nigdy nie bedzie wygladac jak cialo 16latki, biodra poszerzaja sie, skora robi sie mniej jedrna, piersi tez traca jedrnosc... ja mam np pozornie plaski brzuch. ale jak blizej sie przyjrzec, to mam chyba ze 100km za duzo skory;) i w ogole kiedys byl taki idealny, a teraz mi sie nie podoba...
                    w ciazy organizm przechodzi na tyle wielka zmiane, ze po ciazy cialo juz nigdy nie bedzie wygladac tak swietnie jak wczesniej. nawet jak sie zmiany nie sa tak ogromne jak 30kg wiecej czy wlasnie nieszczesne rozstepy (a znam przypadek, gdzie laska wyglada, jakby ja ktos nozem pocial) to i tak jakies drobnostki sie znajda.
                    poza tym mysle, ze dziecko mi ujmuje atrakcyjnosci. teraz kazdy mnie widzi jako matke, nie jako seksowna dziewczyne... "mamie nie wypada sie tak zachowywac, tak ubierac, robic takcich rzeczy...." z reszta kto chcialby laske z dzieckiem? nawet moj facet mi mowil, ze on by dzieciatej nigdy w zyciu nie chcial, ze kiedys sie podobal takiej jednej, byla fajna, no ale miala dziecko, wiec byla skreslona z gory... stwierdzil, ze watpi, zebym mogla kogos znalezc jesli bysmy sie ewentualnie kiedys rozstali.
                    • sisi_kecz Re: koniec z seksem w moim zwiazku 28.04.11, 11:37
                      > poza tym mysle, ze dziecko mi ujmuje atrakcyjnosci. teraz kazdy mnie widzi jako
                      > matke, nie jako seksowna dziewczyne... "mamie nie wypada sie tak zachowywac, t
                      > ak ubierac, robic takcich rzeczy...." z reszta kto chcialby laske z dzieckiem? '

                      Mój mąż był bezdzietnym kawalerem, atrakcyjnym gościem bez zobowiązań, a chciał :)

                      Powiem Ci, ze ja mam inny problem, bo właśnie z moim starszym dzieckiem lubiłam chodzić wszędzie- takie duże dziecko, a taka młoda mama.
                      Z młodszym- wydaje mi się że jestem stara, a mam dopiero takiego bąbla- wiec najlepiej kiedy wychodzimy całą czwórką ;)

                      I dodam, że wszystko co piszesz wyraża Twoją mlodzieńczość- oczywiście, po latach dojdziesz do innych wniosków- ale taki już lajf, że młodoś nie wie, co może, a starość wie,ale już nie może.

                      Co do atrakcyjności, to wierz mi, patrzę na swoje zdjęcia sprzed x lat i sie w głowę pukam- jak mogłam mieć takie kompleksy? ile radości życia straciłam- dlaczego nie wierzyłam nikomu, kto mowił, ze jestem ładna czy zgrabna !?!
                      Nie rób, tak jak ja robiłam, spójrz na siebie z akceptacją, bo to Twoje ciało i jest ono piękne- nie pozwól aby jakieś drobne defekty zatruwały Ci samopoczucie- szkoda życia!

                      duze pozdro!
                    • kag73 Re: koniec z seksem w moim zwiazku 29.04.11, 02:29
                      galwaygirl napisała:

                      > bo cialo juz nigdy nie bedzie wygladac jak cialo 16latki, biodra poszerzaja sie
                      > , skora robi sie mniej jedrna, piersi tez traca jedrnosc... ja mam np pozornie
                      > plaski brzuch. ale jak blizej sie przyjrzec, to mam chyba ze 100km za duzo skor
                      > y;) i w ogole kiedys byl taki idealny, a teraz mi sie nie podoba...
                      > w ciazy organizm przechodzi na tyle wielka zmiane, ze po ciazy cialo juz nigdy
                      > nie bedzie wygladac tak swietnie jak wczesniej. nawet jak sie zmiany nie sa tak
                      > ogromne jak 30kg wiecej czy wlasnie nieszczesne rozstepy (a znam przypadek, gd
                      > zie laska wyglada, jakby ja ktos nozem pocial) to i tak jakies drobnostki sie z
                      > najda.
                      > poza tym mysle, ze dziecko mi ujmuje atrakcyjnosci. teraz kazdy mnie widzi jako
                      > matke, nie jako seksowna dziewczyne... "mamie nie wypada sie tak zachowywac, t
                      > ak ubierac, robic takcich rzeczy...." z reszta kto chcialby laske z dzieckiem?
                      > nawet moj facet mi mowil, ze on by dzieciatej nigdy w zyciu nie chcial, ze kied
                      > ys sie podobal takiej jednej, byla fajna, no ale miala dziecko, wiec byla skres
                      > lona z gory... stwierdzil, ze watpi, zebym mogla kogos znalezc jesli bysmy sie
                      > ewentualnie kiedys rozstali.

                      Nie obaz sie, ale straszne pierdoly wypisujesz. Twoj maz tez nie ma pojecia o zyciu, niech nie bedzie za pewny, ze ma zaklepane. Moze tendencyjnie wiekszosc Polakow nie poleci na kobiete z dzieckiem, ale inne narodowosci owszem. Troche wiecej pewnosci siebie.
                      Rowniez wywod o nieatrakcyjnosci po porodzie to bzdury. Znam sporo dobrze wygladajacych mam. Sama tez nie narzekam. Owszem w ciazy i troche po niej ma sie troche wiecej kilogramow, ale z czasem najczesciej wszystko wraca do normy. Trzeba troche cierpliwosci, czasmi troche wysilku, ale da sie.
                      I bzdury, ze nagle nie jestes jego atrakcyjna kobieta tylko mamuska, no chyba, ze sama dajesz sie w to wkrecic.
                      Co do Waszej sytuacji. Mieliscie tzw. ciezkie przebudzenie. Moze jednak warto opuscic Wyspy i przeprowadzic sie blizej rodzicow. Skoro zawsze "dawali", moze dadza i teraz a jeszcze przy dziecku pomoga a Wy bedziecie mogli konczyc studia. Poza tym nie zapominajcie, ze to sytuacja przejsciowa.
                      Za chwile dziecko bedzie odchowane i w przedszkolu a Wy, przy odrobinie samozaparcie, pojsziecie do przodu. Twojemu chlopu wytlumacz, ze lepiej pracowac na szmacie niz krasc i ze i tak ma lepsza wizje niz wielu innych, bo mlody jest, ma potencjal, skonczy studia i do przodu.
                      Na koniec rada: proponuje nie meczyc go codziennie seksem i lodami, bo moze faktycznie jest zajechany. Lepiej czasem postawic na jakosc a nie na ilosc. Niech troche zateskni, to sie byc moze sam bedzie garnal. Lepiej troche budowac atmosfere przez dwa albo trzy dni a potem miec zasluzona nagrode.
                      • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 29.04.11, 22:07
                        kag73 napisała:

                        Rowniez wywod o nieatrakcyjnosci po porodzie to bzdury. Znam sporo dobrze wygla
                        > dajacych mam. Sama tez nie narzekam. Owszem w ciazy i troche po niej ma sie tro
                        > che wiecej kilogramow, ale z czasem najczesciej wszystko wraca do normy. Trzeba
                        > troche cierpliwosci, czasmi troche wysilku, ale da sie.

                        oh, no ale mi na prawde ni o te kg chodzi. waze tyle samo, co przed ciaza, ale figura i cialo inne!

                        > I bzdury, ze nagle nie jestes jego atrakcyjna kobieta tylko mamuska, no chyba,
                        > ze sama dajesz sie w to wkrecic.

                        gdy mowie mu, ze marzy mi sie trojkat z facetem albo impreza w klubie swingersow, to zaraz zaczyna sie gadanie, ze jestem matka, ze to, ze tamto, ze nie mozemy sobie pozwolic na takie eksperymenty, jesli nie jestemy pewni swojej reakcji po.

                        > Co do Waszej sytuacji. Mieliscie tzw. ciezkie przebudzenie. Moze jednak warto o
                        > puscic Wyspy i przeprowadzic sie blizej rodzicow. Skoro zawsze "dawali", moze d
                        > adza i teraz a jeszcze przy dziecku pomoga a Wy bedziecie mogli konczyc studia.
                        > Poza tym nie zapominajcie, ze to sytuacja przejsciowa.
                        przejsciowa, ale nie wiadomo, na jak dlugo, poza tym na razie jest tu i teraz, a nie tam i kiedys. a rodzice... coz. nawazylismy piwa i teraz sami ponosimy konsekwencje.

                        > Za chwile dziecko bedzie odchowane i w przedszkolu a Wy, przy odrobinie samozap
                        > arcie, pojsziecie do przodu. Twojemu chlopu wytlumacz, ze lepiej pracowac na sz
                        > macie niz krasc i ze i tak ma lepsza wizje niz wielu innych, bo mlody jest, ma
                        > potencjal, skonczy studia i do przodu.
                        to prawda i caly czas trzyma nas ta nadzieja:) tylko plany to jedno, a rzeczywistosc, ktora nas otacza - drugie. to na prawde nielatwe tak nagle wydoroslec:)

                        > Na koniec rada: proponuje nie meczyc go codziennie seksem i lodami, bo moze fak
                        > tycznie jest zajechany. Lepiej czasem postawic na jakosc a nie na ilosc. Niech
                        > troche zateskni, to sie byc moze sam bedzie garnal. Lepiej troche budowac atmos
                        > fere przez dwa albo trzy dni a potem miec zasluzona nagrode.

                        oj, ja nie mecze:) to on prosi, w ramach relaksu:) ja tez wolalabym rzadziej a efektowniej, no, ale asertywnosc to nie jest moje drugie imie;)
                        • kag73 Re: koniec z seksem w moim zwiazku 29.04.11, 22:58
                          Oj, mloda jestes a tak narzekasz. Zostalas mlodo mama, masz duze szanse na powrot do fiugy i ciala sprzed ciazy. Troche cierpliwosci, Twoje dziecko jest chyba dosc male. Skoro nie da sie samoczynnie, mozna pomoc sportem i wiecej sie ruszac.
                          Hmm, mowic w zwiazku z tak krotkim stazem o trojkatach i swingersach tez jest co najmniej dziwne. Co zostanie Wam za 10 czy 15 lat, kiedy juz teraz wyczerpiecie caly repertuar. Jego obawy sa sluszne, nie znacie swoich reakcji. Facet obawia sie, ze rozleci Wam sie malzenstwo i dzieciak bedzie z rozbitej rodziny, stad te kazania o tym, ze jestes matka. Poza tym gdzie on ma sily na kluby, gdzie on nawet nie ma sily na aktywna akcje w lozku :)
                          Uwazam, ze powinnas nauczyc sie czesciej mu odmawiac, skoro chodzi TYLKO o niego i jego relaks.
                          A z rodzicami roznie bywa, zwlaszcza z matkami, te najczesciej potrafia przyjac swoje marnotrawne dzieci. A jak do tego widza slodziaka wnuka to juz w ogole mieknie im serce.
                          Dobrze, ze trzyma Was ta nadzieja, macie plany, macie jakies perspektywy. Wszystko mija, ciezki czas tez, jak to w zyciu.
                          • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 30.04.11, 11:15
                            kag73 napisała:

                            > Oj, mloda jestes a tak narzekasz.

                            Kag, mam 21 lat, nie bylam przygotowana na zmiane i utrate figury!

                            Zostalas mlodo mama, masz duze szanse na powr
                            > ot do fiugy i ciala sprzed ciazy. Troche cierpliwosci, Twoje dziecko jest chyba
                            > dosc male. Skoro nie da sie samoczynnie, mozna pomoc sportem i wiecej sie rusz
                            > ac.
                            ma 7 mies, wiec co juz mialo wrocic do normy, to wrocilo.
                            cwiczyc, cwicze, jak mam taka mozliwosc.
                            mam rozmiar 34/36. przed ciaza mialam ten sam, no moze z wieksza sklonnoscia do 34. ale wtedy to jakos lepiej wygladalo.

                            > Hmm, mowic w zwiazku z tak krotkim stazem o trojkatach i swingersach tez jest c
                            > o najmniej dziwne. Co zostanie Wam za 10 czy 15 lat, kiedy juz teraz wyczerpiec
                            > ie caly repertuar. Jego obawy sa sluszne, nie znacie swoich reakcji. Facet obaw
                            > ia sie, ze rozleci Wam sie malzenstwo i dzieciak bedzie z rozbitej rodziny, sta
                            > d te kazania o tym, ze jestes matka. Poza tym gdzie on ma sily na kluby, gdzie
                            > on nawet nie ma sily na aktywna akcje w lozku :)

                            nie ma sily ze mna, ale moze z innymi laskami by mial... ja chce eksperymentowac, mam potrzebe poznania wiele nowych wrazen. nie znam swojej reakcji, ale nigdy jej nie poznam, jak nie sprobuje. czasem jakos mam wrazenie, ze jeden partner seksualny to dla mnie za malo... bo szczerze przyznam, ze on mi sie juz troche w tej kwestii nudzi, juz nie dziala na mnie... prawie w ogole. kiedys bardzo mnie krecil, teraz czasem nawet jak on sie stara, to ja nie czuje nic...ostatnio w trakcie plakac mi sie chcialo, bo mialam poczucie, ze moj chlopak mnie nie podnieca. tzn, nie zawsze tak jest, ale tak jak kiedys myslalam o nim, tak teraz mysle o naszym wspolokatorze.
                            to moj pierwszy staly zwiazek, zawsze mialam tylko seks-partnerow, nigdy nie bylam z kims para... rekordem bylo, jak z jednym typem spotykalam sie 3 miesiace, a Ty piszesz, ze 1,5 roku to malo... ;)
                            kocham go bardzo, tylko jakos czasem nie mam skad czerpac podniecenia. no.. nie jestem na niego napalona, wiesz o co chodzi? tak sie zastanawiam, ze on pewnie ma to samo, w koncu zna moje cialo na wylot, widzial mnie juz w kazdej wersji i przy porodzie...sypia ze mna non stop od poltora roku, zakladam, ze nie mial zadnej innej laski w tym czasie... jak ja moge go jeszcze podniecac? bo mam wrazenie, ze takie gadanie "jestes seksowna, piekna, atrakcyjna, podniecasz mnie, mam na ciebie ochote" to tylko takie... no... gadanie. sciema, bo tak powinno byc. no ale jak ja moge go jeszcze krecic? nie kwestionuje jego milosci, tylko watpie, zeby po dluzszym czasie bylo cos, co go we mnie podnieca...
                            • kag73 Re: koniec z seksem w moim zwiazku 30.04.11, 20:26
                              7 miesiecy to wcale nie taak dlugo. Sa polozne, ktore twierdza, ze co ponad 9 mieisey roslo, potrzebuje tyle samo, zeby wrocic do normy. Jest szansa, moze potrawac rok.
                              Masz rozstepy? Nie masz, to sie ciesz i nie zaniedbuj figury, jeszcze moze byc dobrze.
                              I pilnuj sie, zebys w druga ciaze nie zaszla.
                              Hmm, w kwestii znudzenia partnerem coz moge powiedziec. Pisze, ze 1,5 roku to malo, bo malo. Urozmaicony sekks jest mozliwy z jednym i tym samym partnerem, potrzeba tylko troche fantazji i dobrej komunikacji. Moze Cie jeszcze zacznie krecic, moze chwilowo Cie nie kreci. Poczekaj zobaczysz. Troche tego duzo, bez przygotowania slub i dziecko, przerwanie studiow, jego praca na szmacie i jeszcze teraz Ci sie zachciewa swingersow. Zwolnij. Nie wiem kto z Was tak naprawde ma problem Ty czy on.
                              • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 01.05.11, 10:18
                                kag73 napisała:

                                Nie wiem kto z Was tak naprawde ma
                                > problem Ty czy on.

                                hmm, czasem tez sie nad tym zastanawiam;)
                        • sisi_kecz Re: koniec z seksem w moim zwiazku 30.04.11, 09:46
                          to on prosi, w ramach relaksu:) ja tez wolalabym rzadziej a efektowniej, no, ale asertywnosc to nie jest moje drugie imie;)'

                          To się wysil i naucz jej trochę, bo nikomu nie służy Twoja podszyta poczuciem niskiej wartości- służalczość.

                          To droga do rozpadu związku, tylko nie widzisz tego wprost.

                          Jaką Ty w ogóle jesteś osobą?
                          mogłabyś napisać trochę o swoim charakterze, zainteresowaniach, marzeniach?
                          Chodzi mi o to, czy masz z czego czerpac siłę w tym swoim przyspieszonym dojrzewaniu, czy też całym sensem Twojego żywota jest: wyglądać jak sweet sixteen i zadowalać faceta w łózku.

                          pozdro!
                          • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 30.04.11, 10:41
                            do tej pory (do ciazy)glownie spelnialam swoje przyjemnosci+ nauka. coz, obowiazkow praktycznie nie mialam...
                            trudno mi cos o sobie napisac. tzn, umiem, ale zaraz mi wyjdzi historia mojego zycia:P
                            mam plany, te same co wczesniej, w zmodernizowanej wersji. chce zostac dziennikarka, w sumie pisanie to jedyne, w czym wiem, ze jestem dobra. w ramach niezdurnienia totalnego, dzialam w polonijnych mediach w naszym miescie. niewiele, ale zawsze cos.
                            kiedys mialam takie wieksze zalamanie, ale od kiedy urodzil sie moj synek (albo inaczej, od kiedy zaakceptowalam fakt bycia matka, bo po samym porodzie to za szczesliwa nie bylam) cos sie zmienilo, nawet jak mam jakies dolki to zawsze mysle o malym i jest lepiej:) jestem choleryczka, ale w tej kwestii synek tez na mnie wplynal- troszke wyluzowalam i jestem bardziej cierpliwa- przynajmniej wobec malego, bo jak sie kloce z chlopakiem, to wciaz jestem okropna i mowie mu mase zbednych rzeczy, ktore swietnie wiem, ze go zrania.
                            ogolnie to jestem gadula przy znajomych, przy obcych niesmiala. leniwa strasznie, z tym, ze zawsze nalezalam do tych (mowie o szkole), co nie musza poswiecac za wiele pracy, a i tak wszysto zaliczaja bez problemu;)
                            i "WarszaFka" (jak to napisal tawarisz Vitek, w ktoryms z postow, w jakims watku, o stolicy) ze mnie straszna. takze na tym wygwizdowiu juz dostaje... no wiecie czego;)
                            i prosze, mowilam, ze esej wyjdzie;)
                            • sisi_kecz Re: koniec z seksem w moim zwiazku 30.04.11, 11:59
                              > mam plany, te same co wczesniej, w zmodernizowanej wersji. chce zostac dziennik
                              > arka, w sumie pisanie to jedyne, w czym wiem, ze jestem dobra. w ramach niezdur
                              > nienia totalnego, dzialam w polonijnych mediach w naszym miescie. niewiele, ale
                              > zawsze cos.'

                              To pięknie, nie jesteś pustakiem, już wiemy ;)
                              Dziennikarstwo to zawód wymarzony dla egoisty ;) a do tego wyzwolony, tzn. kobieta pracujaca w nim do późnego wieczora i w weekendy nie jest szkalowana pytaniami: a co z dzieckiem?
                              Nie licząc Martyny Wojciechowskiej, no ale ona to już świecznik i za bardzo ją widać.

                              kiedys mialam takie wieksze zalamanie, ale od kiedy urodzil sie moj synek (albo
                              > inaczej, od kiedy zaakceptowalam fakt bycia matka, bo po samym porodzie to za
                              > szczesliwa nie bylam) cos sie zmienilo, nawet jak mam jakies dolki to zawsze my
                              > sle o malym i jest lepiej:) jestem choleryczka, ale w tej kwestii synek tez na
                              > mnie wplynal- troszke wyluzowalam i jestem bardziej cierpliwa'

                              czyli jesteś też dobrą matką, to kolejny plus.

                              ogolnie to jestem gadula przy znajomych, przy obcych niesmiala. leniwa straszni
                              > e, z tym, ze zawsze nalezalam do tych (mowie o szkole), co nie musza poswiecac
                              > za wiele pracy, a i tak wszysto zaliczaja bez problemu;)'

                              zdolni ale leniwi- to niebezpieczna kategoria, dlatego polecam pracę nad sobą- to pomaga zlapac więcej pewności siebie.

                              "WarszaFka" (jak to napisal tawarisz Vitek, w ktoryms z postow, w jakims watk
                              > u, o stolicy) ze mnie straszna. '

                              to się nie znam, ale w karierze dziennikarza chyba to nie szkodzi? ;)

                              Ogólnie jest dobrze.
                              Kwestia czasu, dotarcia sie i powinno być jeszcze lepiej.

                              Najtrudniejsze punkty, to Twoja labilność- od uleglej gąski do wrednej suki z pazurami- ale młodość to taki chmurny, czasem burzowy czas... a ile uroku, pewnie dlatego chłopak się z Tobą i Tobą nie nudzi.
                              Nie mierz go swoją miarą.

                              pozdro!
                              • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 01.05.11, 10:22
                                sisi_kecz napisała:


                                > Dziennikarstwo to zawód wymarzony dla egoisty ;) a do tego wyzwolony, tzn. kobi
                                > eta pracujaca w nim do późnego wieczora i w weekendy nie jest szkalowana pytani
                                > ami: a co z dzieckiem?
                                > Nie licząc Martyny Wojciechowskiej, no ale ona to już świecznik i za bardzo ją
                                > widać.
                                >
                                heh, kiedys to byl idealny styl zycia dla mnie:)
                                jak bylam w gimnazjum, marzylam, by zostac korespondentem wojennym:)


                                >
                                > "WarszaFka" (jak to napisal tawarisz Vitek, w ktoryms z postow, w jakims watk
                                > > u, o stolicy) ze mnie straszna. '
                                >
                                > to się nie znam, ale w karierze dziennikarza chyba to nie szkodzi? ;)
                                no nie, chodzilo mi o moj obecny stan:) ze sie dusze na wsi, nooo :)

                                > Ogólnie jest dobrze.
                                > Kwestia czasu, dotarcia sie i powinno być jeszcze lepiej.
                                oby:)

                                >
                                > Najtrudniejsze punkty, to Twoja labilność- od uleglej gąski do wrednej suki z p
                                > azurami- ale młodość to taki chmurny, czasem burzowy czas... a ile uroku, pewni
                                > e dlatego chłopak się z Tobą i Tobą nie nudzi.
                                > Nie mierz go swoją miarą.
                                to mnie podbudowalas:) serio, czasem dobrze poczytac cos pozytywnego na swoj temat:) grazie;)
                    • ururam-tururam Re: koniec z seksem w moim zwiazku 01.05.11, 09:41
                      galwaygirl napisała:

                      > poza tym mysle, ze dziecko mi ujmuje atrakcyjnosci. teraz kazdy mnie widzi jako
                      > matke, nie jako seksowna dziewczyne...

                      Tak sobie myślę... dlaczego bardziej cenisz bycie "seksowną dziewczyną" niż bycie matką?
                      A nie żal ci że musisz pracować i zarabiać, kiedy fajniej było dawniej, gdy wszystko dawali mama z tatą?
                      • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 01.05.11, 10:16
                        ururam-tururam napisał:

                        > Tak sobie myślę... dlaczego bardziej cenisz bycie "seksowną dziewczyną" niż byc
                        > ie matką?

                        to nie tak. jestem matka, ale jestem tez kobieta. na dodatek mloda. i patrzenie na mnie tylko przez pryzmat matki mi ujmuje. mama jestem dla mojego syna przede wszystkim. chodzi mi o to, ze tak jakby moje seksualnosc miala odejsc wraz z macierzynstwem. powinno sie laczyc 2w1, teraz jestem taka promocja ;) :P nie wiem, czy dobrze wyjasnilam, o co mi chodzi, no ale tak mniej wiecej... :)
                        > A nie żal ci że musisz pracować i zarabiać, kiedy fajniej było dawniej, gdy wsz
                        > ystko dawali mama z tatą?

                        oczywiscie, ze zal. wlasnie tego sie strasznie boje, bo nigdy nie musialam pracowac. robilam to, bo chcialam, mialam pelna swiadomosc, ze w kazdej chwili moge zrezygnowac. z reszta tak tez raz zrobilam, po prostu trzasnelam drzwiami i wyszlam z pracy, bo cos mi nie pasowalo.
                        a teraz musze. i to musze robic cos, w czym jestem kiepska, bo niestety pracownica fizyczna to ze mnie lipna. jestem lewa we wszystkich tego typu zajeciach, potrafie za to dobrze pisac, ale to nikogo nie obchodzi. jak widza lewusa na dniach probnych, to po prostu mowia "za male doswiadczenie" i mi sie kolo zamyka. :)
    • redwhitered Mam dokładnie tak samo, tylko że jestem facetem 01.04.11, 00:11
      mam w d... i nie robię już z siebie błazna. Ile mozna żebrać, prosić? W końcu mam swoją godność. Efekt? Od ponad roku brak pożycia. Widać, jej to pasuje - nie inicjuje. A ja mam dość przekonywania, starania się. Jak długo można współżyć z nieruchomym cielskiem z zaciśniętymi powiekami, w znienawidzonej gumie (ja mam się zabezpieczać), penetrując zarośnięte do granic możliwości łono? Nawet gdyby, to stopień mojego zniechęcenia nie przełożyby się już na zadowalający efekt. Po co się zmuszać?
      • urquhart Re: Mam dokładnie tak samo, tylko że jestem facet 01.04.11, 07:51
        redwhitered napisał:
        > mam w d... i nie robię już z siebie błazna. Ile mozna żebrać, prosić? W końcu m
        > am swoją godność.(...)
        > inicjuje. A ja mam dość przekonywania, starania się. Jak długo można współżyć
        > z nieruchomym cielskiem z zaciśniętymi powiekami, w znienawidzonej gumie (ja ma
        > m się zabezpieczać), penetrując zarośnięte do granic możliwości łono?

        Mocno napisane. Ot, dla pań które dziwią się że mężczyzna ma nie wybiera "żywej kobiety"
        Ale lepiej byłoby gdybyś otworzył własny wątek, może ktoś cię natchnie jak napiszesz bardziej szczegółowo.
      • galwaygirl Re: Mam dokładnie tak samo, tylko że jestem facet 01.04.11, 12:28
        no widzisz, a moj facet wlasnie nie jest zaniedbanym starszym panem z brzuszkiem, ktory biernie bierze udzial w seksie. jest 23 latkiem, przystojnym (w kazdym razie dla mie:P), jest aktywny... tylko nie tak, jak ja tego oczekuje. on swoja aktywnoscia zaspokaja siebie. mnie nie. nawet jesli probuje. i moze zrozumialabym to, jesli wygladalabym jak kobieta z Twojego opisu. ale jestem atrakcyjna ( dla innych mezczyzn na pewno...), szczupla, mimo porodu kilka mies temu wygladam tak jak przed, ma 21 lat i jestem otwarta na wiele spraw... jakos nie chce zeby cale moje zycie bylo pod znakiem brak orgazmu wywolanego przez faceta.
        • asocial Re: Mam dokładnie tak samo, tylko że jestem facet 01.04.11, 19:40
          bardzo to upokarzajace.
          mam wrazenie, ze TY tez nie chcesz tego seksu. Naczytalas sie, ze po dziecku facetowi sie nie chce, ze seks najwanziejszy w zwiazku i rozpaczliwie probujesz miec rewelacyjne pozycie.
          Dojrzalosc w zyciu seksualnym polega tez na swiadomosci, ze seks NIE ZAWSZE jest fajny. Czasem jest nudny, czasem ze zlosci, z checi zabicia czasu. Czasem ze smutku, z nudow, monotonny, a czasem rewelacyjny i pelen pasji. O ile zrozumiesz, ze nie zawsze bedzie rewelacyjnie i ze wszystko ma swoje wzloty i upadki, bedzie dobrze.

          Za bardzo stresujesz sie, nie szanujesz ani siebie ani partnera. Moze on naprawde widzi, ze robisz to tylko by poczuc sie lepiej i lepsza kochanka? Nikt nie lubi byc trakowany przedmiotowo. mowisz, ze wczoraj sie ´DALAS´´. A kto zaczal? Kto tego tak naprawde chcial? bo z twojego opisu jakos nie wynika, ze to facet ciebie podrywal pol nocy, a ty w koncu, laskawie mu sie oddalas. Zapewne bylo odwrotnie. Moze myslisz, ze jesli nie chce sie z toba kochac= nie kocha ciebie?

          Nie rekompensuj niczego, zwlaszcza seksem. A jesli juz naprawde uwazasz, ze to jest niezbedne, bo masz tak okrutny charakter, to polecam wizyte u psuchologa: moga to byc poczatki depresji i / lub niskiej samooceny.

          Jestescie BARDZO mlodzi, facet ma dopiero 23 lata, moze przerasta go cala sytuacja; zwiazek, dziecko (!!!) i w dodatku kobieta, ktora codziennie oczekuje obslugi. Fakt tez, ze mowisz ´to teraz zrob mi palcem´´ na pewno nie dziala jakos super seksownie (nie mowie bron boze, zeby faceta traktowac jak swieta krowe).

          jesli codziennie robisz lody, to naprawwde nietrudno zrozumiec faceta, ze mu sie nie chce. To tak samo, jak np. para czesto kocha sie w pozycji, w ktorej to kobieta jest na dole: jesli wciaz jest tak samo, to nawet najbardziej chetna kobieta sie rozleniwi i nie bedzie jej sie chcialo ´wstac´.

          ponownie polecam opcje: najpier JA, potem obsluguje ciebie. Tyle tlyko, ze takie ultimatum jest mozliwe, tylko wtedy, kiedy to facet cos inicjuje.

          btw, nie znam, po prostu nie znam faceta, ktory nie pala checia zrobienia dobrze kobiecie, kiedy ona mu siada na twarzy.
          • galwaygirl Re: Mam dokładnie tak samo, tylko że jestem facet 01.04.11, 22:34
            asocial napisała:

            > Za bardzo stresujesz sie, nie szanujesz ani siebie ani partnera. Moze on napraw
            > de widzi, ze robisz to tylko by poczuc sie lepiej i lepsza kochanka? Nikt nie l
            > ubi byc trakowany przedmiotowo. mowisz, ze wczoraj sie ´DALAS´´. A kto zaczal?
            > Kto tego tak naprawde chcial? bo z twojego opisu jakos nie wynika, ze to facet
            > ciebie podrywal pol nocy, a ty w koncu, laskawie mu sie oddalas. Zapewne bylo o
            > dwrotnie. Moze myslisz, ze jesli nie chce sie z toba kochac= nie kocha ciebie?

            on chce sie ze mna kochac, kocha mnie i ja swietnie o tym wiem. dalam sie oznacza dokladie to co jest napisane. tak jak juz wczesniej napisalam wczesniej niejednokrotnie sie staralam robic niespodzianki itp, od pewnego czasu robie to raczej okazjonalnie, teraz jest tak, ze loda robie, bo on mnie o to prosi (chce sie rozluznic, blabla), seks najczesciej tez inicjuje juz teraz on.
            >
            > Nie rekompensuj niczego, zwlaszcza seksem. A jesli juz naprawde uwazasz, ze to
            > jest niezbedne, bo masz tak okrutny charakter, to polecam wizyte u psuchologa:
            > moga to byc poczatki depresji i / lub niskiej samooceny.

            depresje mialam kiedys. po prostu taka juz jestem- niektorzy sa spokojni, inni niesmiali, jeszcze inni po prostu maja choleryczny charakter.
            >
            > Jestescie BARDZO mlodzi, facet ma dopiero 23 lata, moze przerasta go cala sytua
            > cja; zwiazek, dziecko (!!!) i w dodatku kobieta, ktora codziennie oczekuje obsl
            > ugi. Fakt tez, ze mowisz ´to teraz zrob mi palcem´´ na pewno nie dziala jakos s
            > uper seksownie (nie mowie bron boze, zeby faceta traktowac jak swieta krowe).

            przepraszam, jego przerasta??!! a co ja mam powiedziec, ostatecznie laska z dzieckiem ma prze***bane, facet zawsze moze sobie ulozyc zycie od nowa z inna i umyc rece od calej sytuacji. wkurza mnie podejscie, ze teraz to jego zycie takie ciezkie- nie on byl w ciazy, nie on rodzil, nie on karmil, nie jesmu sie cialo (lekko, bo lekko, ale...) zmienilo, to nie on jest z dzieckiem 24/24h, nie wstaje w nocy itp ostatecznie, nikt go nie zmuszal do podjecia wyzwania ojcostwa.

            > ponownie polecam opcje: najpier JA, potem obsluguje ciebie. Tyle tlyko, ze tak
            > ie ultimatum jest mozliwe, tylko wtedy, kiedy to facet cos inicjuje.

            tak jak pisalam, on inicjuje, ale najpierw najczesciej kaze zejsc mi na dol...
            >
            > btw, nie znam, po prostu nie znam faceta, ktory nie pala checia zrobienia dobrz
            > e kobiecie, kiedy ona mu siada na twarzy.

            nawet jak pala checia, nie znaczy, ze stara sie wystarczajaco...
            • asocial Re: dokladnie 18.04.11, 14:54

              oczywiscie, ze ciebie tez to dotyczy, nie chcialam Ciebie dolowac, wiec wolalam napisac tylko o nim i ze to szanownego konkubenta przerasta sytuacja;). Ja sobie w ogole nie wyobrazam rodzenia dziecka w wieku 23 lat, co wiecej jak siebie wspominam jako 23latke ,to widze depresyjna dziewczyne, ktora testowala masowo facetow, chodzila na szereg dziwacznych i mniej dziwacznych imprez, koncertow, kursow jezykowych i mieszkala w kilku krajach. W moim swiatopogladzie jakos miejsca na dziecko nie bylo. chociaz w sumie teraz mam prawie 30 lat i rowniez miejsca dla dziecka jakos nie widze.
              galwaygirl napisała:
              >
              > przepraszam, jego przerasta??!! a co ja mam powiedziec, ostatecznie laska z dzi
              > eckiem ma prze***bane, facet zawsze moze sobie ulozyc zycie od nowa z inna i um
              > yc rece od calej sytuacji. wkurza mnie podejscie, ze teraz to jego zycie takie
              > ciezkie- nie on byl w ciazy, nie on rodzil, nie on karmil, nie jesmu sie cialo
              > (lekko, bo lekko, ale...) zmienilo, to nie on jest z dzieckiem 24/24h, nie wsta
              > je w nocy itp ostatecznie, nikt go nie zmuszal do podjecia wyzwania ojcostwa.
              >
              >
    • sarunia21 a ja Cie popieram ;) 01.04.11, 21:18

      no bo mnie by tez wkurzyło gdybym ja sluzyla do zaspokojenia potrzeb i koniec....
      niech se sam robi jak tylko o to w tym chodzi
      a ty sobie znajdz kogos heh
      • galwaygirl Re: a ja Cie popieram ;) 01.04.11, 22:37
        haha, myslalam o tym:P ale trudne to siedzac non stop w obcym kraju z dzieckiem w domu i nie majac mozliwosci poznania kogos poza innymi mamuskami na placach zabaw:P
        • kag73 Re: a ja Cie popieram ;) 02.04.11, 02:59
          Oj, spoko, mozna i w obcym kraju poznac kogos jezeli ma sie oczy otwarte i jest sie zainteresowanym, ale to tak nawiasem mowiac.
          Oj, nie wiedzialam, ze jestescie tacy mlodzi. To troche zmienia sprawe, jestescie niedoswiadczeni, seksu trzeba sie uczyc. Fakt, zgadzam sie z gomory, czlowiek przyzwyczajony do dobrego cierpi kiedy mu sie to odbierze, ale troche zmian jest jednak potrzebnych.
          Musisz mu kiedys w milej atmosferze i na spokojnie wytlumaczyc jak to bywa z kobietami, kobiecym orgazmem(czas przestac wierzyc w filmy porno i inne romansidla) i konktretnie z Toba. Uzmyslowic mu, ze orgazm to orgazm, ze "Twoj" sprawia Ci przyjemnosc. Przy milej kolacji i lampce wina najlepiej, albo przytulajac sie kiedys w lozku. Bez wyrzutow i zarzutow. Pokazac, ze Ci na nim zalezy, ze oboje mozecie probowac roznych rzeczy. Jakos przekonac, zeby nauczyl sie jak i co ma robic.
          Pewnie teraz czuje sie pouczany a on przeciez taki facet, sam wie. Ty niestety przegielas ze staraniami. Mozesz nawet wspomniec, ze to sie zmieni, bo chcialabys, zebyscie oboje korzystali i razem sie docierali, zeby obojgu bylo Wam jeszcze lepiej. Warto wspomniec, ze nawet jak seks bedzie rzadziej, bedzie intensywniejszy, ciekawszy. Tak na spokojnie, bez klotni podziel sie z nim swoimi myslami.
          Mlodzi mezczyzni sporo rzeczy nie wiedza o kobietach, bo skad. Zreszta kazda kobieta jest inna, lubi cos innego. Jednak przydalaby sie jego gotowosc do lepszego poznania Ciebie i Twojej seksualnosci.
          Moze Twoj sposob przekazu jest nieodpowiedni, moze w nieodpowiednim momencie. Pamietam, ze maz mi kiedys powiedzial, ze wielu rzeczy nie wiedzial do poki nie spotkal mnie, a szkoda, chetnie byl by sie dowiedzial, ale jakos zadna kobieta go nie wtajemniczyla. Moze tak mysli teraz, moze jak byl bardzo mlody to raczej go to tak nie zajmowalo :)
          Biorac pod uwage Wasza sytuacje, macie prawo byc zmeczeni i owszem sytuacja moze co poniektorych przerastac, czesto wlasnie mezczyzn, bo oni zazwyczaj dluzej potrzebuja by zaaranzowac sie z nowa sytuacja.
    • potwor_z_piccadilly Re: koniec z seksem w moim zwiazku 03.04.11, 16:09
      Jeśli to co napisałaś galwaygirl jest prawdą, to sadzę ze niejeden facet piętami by się w d... kopał z radości mając taką żonę.
      Jako że jak mawiała Anusia Borzobohata Krasieńska nie ma takiej zaderki której spokojnie igiełką nie dałoby się wydłubać, tak i w twojej sprawie szanse na pozytywny przełom w sprawach łóżkowych są.
      Jak te szanse będą duże, zależy od odpowiedzi na jeszcze jedno pytanie.
      Kto w domu trzyma kasę, a jeśli jest ona wspólna, to czyj wkład w budżet jest większy.

      • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 03.04.11, 21:19
        ja na razie nie pracuje, bo zaszlam w ciaze bedac na studiach, a teraz dopiero rozgladam sie za praca... rachunkami zajmuje sie on, ale jego karte mam najczesciej ja;) chociaz raczej wspolnie planujemy wydatki.
        i tak co by sprostowac, bo w calym watku sie to pojawia- nie jestesmy malzenstwem:) (moze i na szczescie;P)
        • kag73 Re: koniec z seksem w moim zwiazku 03.04.11, 23:14
          "...nie jestesmy malzenstwem:) (moze i na szczescie;P)"

          Hmm, z mojego punktu widzenia to nie jest istotne. Duzo istotniejsze jest, ze macie razem dziecko, bo ten fakt tak naprawde bardzo wiele zmienia, duzo wiecej niz papierek.

        • potwor_z_piccadilly Re: koniec z seksem w moim zwiazku 03.04.11, 23:20
          galwaygirl napisała:

          > ja na razie nie pracuje, bo zaszlam w ciaze bedac na studiach, a teraz dopiero
          > rozgladam sie za praca...

          Ano właśnie.
          W tej sytuacji ten twój to.

          "Siadł w końcu stoła.
          Podparł się w boki jak basza.
          Hulaj dusza ! hulaj ! woła.
          Śmieszy, tumani, przestrasza".

          W tych warunkach niewiele zdziałasz.
          Uniezależnij się dziewczyno, koniecznie, bo szkoda takiego materiału. Niech się pali, wali. Młodzieży do przedszkola, a ty z dużą dozą niezależności przystępujesz do frontalnego ataku. Dasz radę bo coś mi się zdaje że mądrości i inteligencji masz aż nadto.
          Powodzenia.

          • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 04.04.11, 00:22
            ah, zeby to bylo takie proste...
            sprawa jest taka- od roku mieszkamy za granica, nie mamy tu za bardzo ani znajomych ani tym bardziej rodziny. ja ze wzgledu na ciaze nie pracowalam, moj chlopak, jak tylko wyszla sprawa z ciaza podjal jakakolwiek prace. wypadlo wlasnie na ten kraj, a praca na szmacie. wbrew pozorom to absolutnie nie sa nasze ambicje, oboje mamy cos zaczete i niedokonczone.
            i teraz tak. nasz syn ma 6 mies. jedyna opcja to niania, ale poki co dziewczyny z polski ze srednim wyksztalceniem(bo studia na razie odlogiem spoczely...) niestety nikt nie chce... takze jestem na etapie szukania. i jesli o usamodzielnienie chodzi- owszem, mozliwe to w niedlugim czasie, ale bardziej zalezy mi na powrocie do kraju i skonczeniu szkoly, a do tego trzeba wspolnoty... :/ ot, takie to zycie imigrantow i to jeszcze gowniarzy, co to nagle musieli stac sie dorosli...
            swoja droga- mysle, ze to ma spory wplyw na nasze pozycie...
            a. i bardzo mi milo za uznanie mojego intelektu:) heh ostatnimi czasy niestety nie mam za wiele okazji do uslyszenia komplementu na tej plaszczyznie... :)

            www.suwaczki.com/ticker.php?pic=tb73qtkfriogravk
            • potwor_z_piccadilly Re: koniec z seksem w moim zwiazku 05.04.11, 01:15
              Chwilkę mam więc by tematu nie zostawić w próżni rady.
              Czego nie rób.
              Nie ciosaj mu kołków na głowie z powodu jak w temacie wątku. To donkichoteria. On i tak czuje się na równi z murzynami. Może nawet troszkę, ot tak odruchowo i ciebie wini za sytuacje w jakiej się znaleźliście.
              Co masz robić.
              Akcja pod kryptonimem SHUK, spokój, honor, układność, konsekwentność.
              - Spokój.
              Spokojnie buduj i koniecznie nakłaniaj partnera do budowania waszej prywatnej enklawy. Czasu i miejsca gdzie będziecie mogli choć na kilka godzin dziennie poczuć się w domowym ciepełku. Tu nie chodzi o sprawy materialne. Tu chodzi o uspokojenie psychiki, odreagowanie poprzez wzajemne obdarowywanie się dobrem. Wam to jest niezbędne bo jesteście u obcych. Nie myśl że nakłaniam cię do ciu ciu, ciu ciu mój kochany, o nie. Staraj się uruchomić w nim pozytywne cechy metodami bardziej stanowczymi. Tu przyda się opowiastka o Wołodyjowskim któremu ojciec powiadał "dał ci Pan Bóg nikczemną postać, więc pamiętaj synu, jak nie będą się ciebie bali, to się będą z ciebie śmiali".
              - Honor.
              Tu obcesowo.
              Nie daj z siebie zrobić wyłącznie worka na spermę.
              - Układność
              Niestety, jesteście/jesteś w takiej sytuacji że wszelkie akcje typu na noże poskutkują jedynie narastającymi konfliktami i w konsekwencji zakończeniem związku.
              Tu potrzebne jest wykorzystanie przysłowia które głosi " mężczyzna jest głową, a kobieta szyją która tą głową kręci".
              - Konsekwentność.
              Wiadomo, "kropla drąży skałę".
              O seksie nic nie piszę, bo to jasne że dobry seks jest pochodną całej dobrej reszty.
              Ja tak widzę waszą sprawę. Jeśli coś poknociłem to pewno ktoś mnie poprawi, a i ty skorygujesz to lub owo.
              Powodzenia.
        • zakletawmarmur Re: koniec z seksem w moim zwiazku 05.04.11, 15:51
          > ja na razie nie pracuje, bo zaszlam w ciaze bedac na studiach, a teraz dopiero
          > rozgladam sie za praca...

          No to już wiesz, gdzie jest problem...
          Nie w partnerze tylko w braku niezależności. Możesz oczywiście zdobyć niezależność finansową a później rzucić chłopa i związać się z innym, który będąc na miejscu Twojego obecnego zachowałby się dokładnie tak samo:-) Ty zastanów się czy jest to faktycznie dobry powód...

          IMO jak Twój facet poczuje, że może Cię stracić to szybko mu się zachce o Ciebie dbać...
    • iksjon Problem jest nie w seksie. 07.04.11, 17:12
      > bo on mowi, zrob ty mi, a potem ja tobie,
      > no ale jak ja zrobie, to jest juz po sprawie i scenariusz sex-spac

      Ktoś tu już wcześniej wspomniał o waszym (twoim) niedoświadczeniu, a ten cytat wyraźnie na to wskazuje!

      Więc najpierw oczywista oczywistość:

      Kobieta po stosunku jeszcze długo odczuwa podniecenie i jest w stanie bez większego problemu odbyć kilka zbliżeń pod rząd. Mężczyzna to nie kobieta, po stosunku gwałtownie opada mu podniecenie a wraz z tym spada zainteresowanie seksem. Potem musi się doładować. U różnych facetów trwa to różnie: jedni po kilkunastu minutach są gotowi do następnego razu, innym potrzeba kilku dni. Ogólnie, im starszy facet, tym dłużej trwa ładowanie.
      Są oczywiście mężczyźni o ogromnym popędzie, którzy są wstanie odbyć kilka stosunków pod rząd, ale po pierwsze jest ich niewielu, po drugie tyczy się to głównie młodych chłopaków lub tych po długim okresie abstynencji i po trzecie - niestety - rzadko występuje w wieloletnich, stałych związkach, gdzie partnerzy są ze sobą obyci.

      Doświadczeni w tym względzie weterani wiedzą o tym doskonale, więc staraja się za szybko nie kończyć, stosując różne techniki przedłużania stosunku, dozowania rozkoszy, itp. A reguła jest prosta: najpierw dochodzi kobieta, a na końcu facet. Tyle elementarz...

      Ty próbujesz na odwrót. Najpierw robisz mu loda, do wytrysku, po czym kładziesz się obok i mówisz "A teraz twoja kolej!"? Dziewczyno, to nie ma sensu! To nigdy nie zafunkcjonuje! Jemu się już w tym momencie nie chce!

      Tyle kwestii technicznej. A teraz główny problem.

      Wybacz, ale z twojego opisu wynika, że jemu już nie zależy. Albo zależy, tylko popadł w jakiś stan psychiczny z którego nie potrafi wyjść. Może są to problemy w pracy, może rozczarowanie życiem i tym co osiągnął albo raczej, co mu ucieka. Może ma wielkie wyobrażenia o sobie a tu szara rzeczywistość go przygniata. Winą za to obarcza Ciebie i wasze dziecko. On mógłby tyle fajnego przeżyć, tyle ciekawych miejsc zobaczyć, a tu jest przez Ciebie i wasze dziecko uwiązany. I się chłopak marnuje. A Ty poczuwasz się do winy. Próbujesz mu to wynagrodzić. Stąd ten dziwny seks, twoja zgoda na wszelkie eksperymenty z analem, trójkątem czy wymianą partnerów włącznie. Ale to nie zadziała, bo to nie jest rozwiązanie waszego problemu. Takie eksperymenty powinniście zostawiać sobie na później, gdy po wielu latach udanego związku zaczyna się poszukiwanie urozmaiceń.

      Tylko szczera rozmowa, wyrzucenie z siebie to co was gnębi i próba znalezienia jakiegoś wyjścia z tej patowej sytuacji może być rozsądną drogą do rozwiązania. Nie wiem, może porada dobrego psychologa? W każdym bądź razie, nieudany seks jest u was objawem, a nie przyczyną problemu.


      • galwaygirl Re: Problem jest nie w seksie. 17.04.11, 13:50
        iksjon napisał:


        > Więc najpierw oczywista oczywistość:
        >
        >


        >
        > Wybacz, ale z twojego opisu wynika, że jemu już nie zależy. Albo zależy, tylko
        > popadł w jakiś stan psychiczny z którego nie potrafi wyjść. Może są to problemy
        > w pracy, może rozczarowanie życiem i tym co osiągnął albo raczej, co mu ucieka
        > . Może ma wielkie wyobrażenia o sobie a tu szara rzeczywistość go przygniata. W
        > iną za to obarcza Ciebie i wasze dziecko. On mógłby tyle fajnego przeżyć, tyle
        > ciekawych miejsc zobaczyć, a tu jest przez Ciebie i wasze dziecko uwiązany. I s
        > ię chłopak marnuje.

        moze. tzn, tak, to jest pewnie szara rzeczywistosc, moze ja tez mam zbyt wielkie wyobrazenia. tylko, ze jego nikt nie zmuszal do brania odpowiedzialnosci za nas. on sam chcial. jak okazalo sie, ze jestem w ciazy to on zabiegal, prosil, rozmawial, zebysmy byli razem, bo ja spanikowalam strasznie i bylam na niego zla, ze jestem w ciazy, takze w ogole mu powiedzialam nie chce cie widziec.
        to samo jest teraz. ja nie raz mowilam mu, ze chce skonczyc (coz, jak jestem zla, to tak mam). i on nigdy nie chcial sie rozstac, wiem tez, ze na dziecku mu starsznie zalezy i zrobilby dla niego wszystko. takze, co do obwiniania nas o to, jak jest... watpie. jesli juz z nas dwojga to ja mam poczucie co ja bym teraz mogla robic, jakby ich nie bylo, czuje sie uwiazana itp. (ale oczywiscie nie zrezygnowalabym z nich never ever!)



        A Ty poczuwasz się do winy. Próbujesz mu to wynagrodzić. St
        > ąd ten dziwny seks, twoja zgoda na wszelkie eksperymenty z analem, trójkątem cz
        > y wymianą partnerów włącznie. Ale to nie zadziała, bo to nie jest rozwiązanie w
        > aszego problemu.
        poza analem, reszte udziwnien proponowalam ja, a on sie tylko zastanawial, ostatecznie nie chcial sie na nie zgodzic, bo stwierdzil, ze 1. nie chce zeby mnie kto inny bzykal, 2. boi sie, ze mogloby to rozwalic nasz zwiazek.
        ale ja i tak bym chciala, tak mysle, ze byloby to dobre dla mojej nudy.

        Takie eksperymenty powinniście zostawiać sobie na później, gdy
        > po wielu latach udanego związku zaczyna się poszukiwanie urozmaiceń.
        >

        no wlasnie on tez tak twierdzi....


        > Tylko szczera rozmowa, wyrzucenie z siebie to co was gnębi i próba znalezienia
        > jakiegoś wyjścia z tej patowej sytuacji może być rozsądną drogą do rozwiązania.
        > Nie wiem, może porada dobrego psychologa? W każdym bądź razie, nieudany seks j
        > est u was objawem, a nie przyczyną problemu.
        >
        >
        probowalam szczerych rozmow. on najczesciej mowi, ze ja truje tylek, ze jest ok, on sie czuje szczesliwy i spelniony, lub, ze nawijam w kolko o tym samym... ostatnio udalo nam sie pogadactroche bardziej szczerze o naszym zw, on nie powiedzial mi niczego nowego (tzn, same rzeczy, ktore wiem, ze mu przeszkadzaja) ja za to ostatecznie wypalilam, ze fantazjuje o naszym wspolokatorze :P na co on sie chyba troche obrazil... no, ale nastepnego dnia wycofalam sie z tego, bo tak stwierdzilam, ze to nie jest mile dla niego, a poki ja nie mam mozliwosci skoku w bok, to problemu nie ma.
      • vitek_1 Re: Problem jest nie w seksie. 26.04.11, 16:29
        Oczywiście że problem nie jest w seksie, tylko w tym że partner ma depresję z powodu braku pracy. W naszej kulturze mężczyzna wart jest tyle ile zarobi. Nic nie zarabiasz = jesteś zerem, nawet jeżeli nikt ci tego nie powie, ale i tak o tym wiesz.

        Z drugiej strony ja gdy nie miałem pracy to nie przeszkadzało mi to w seksie, wręcz przeciwnie, bo nie byłem zmęczony. Ale ja mam chyba ogólnie wysoki poziom seksualności.

        Znajdź mu jakąkolwiek pracę i zobaczysz że chłop odżyje. Jest kryzys i tak dalej, ale nie wierzę że absolutnie żadnej pracy nie ma. Btw. gdzie mieszkacie?
        • galwaygirl Re: Problem jest nie w seksie. 26.04.11, 16:43
          a kto powiedzial, ze on nie pracuje? pracowac pracuje, ale pracuje fizycznie, nie dosc, ze nie w zawodzie (jak juz wczesniej wspomnialam, "zaskoczyla" nas ciaza i oboje bylismy zmuszeni do przerwania szkoly na czas jakis blizej nieokreslony) to jest to dla niego spore ponizenie, ze musi latac ze szmata, ze jest traktowany z racji pozycji(o ile mozna to tak okreslic) zawodowej nizej niz zero, nikt go nie docenia i nikt nie szanuje.
          • vitek_1 Re: Problem jest nie w seksie. 27.04.11, 04:06
            Wydawało mi się że wcześniej wspomniałaś że twój chłopak nie ma pracy. Jeżeli tak nie jest to zmienia sprawę. I nie wiem co masz na myśli mówiąc że jest źle traktowany z powodu swojej pracy. Przez kogo? Chyba tylko przez ciebie, bo przecież sąsiedzi czy znajomi raczej nie wiedzą czym się zajmuje. Widzą że codziennie wychodzi do pracy i to jest ważne, i że zarabia, może nie kokosy ale za darmo nie pracuje. Byłby może bardziej frustrowany gdyby musiał 'latać ze szmatą' będąc po studiach, takich przypadków jest wiele. Przykro mi ale twojego tłumaczenia nie kupuję.
            • galwaygirl Re: Problem jest nie w seksie. 27.04.11, 14:05
              to nie moje tylko jego tlumaczenie. jest zle traktowany w pracy. kazdy ma osobe sprzatajaca za gowno. lacznie z tym, ze czasem jego matka potrafi rzucic jakis niefajny tekst na ten temat.
              nie mamy tu prawie w ogole znajomych, bo mieszkamy tu od roku, a zycie toczy sie wokol pracy. jedyne co, to moj chlopak ma znajomych z pracy, ale- moze zabrzmi to jakbysmy sie wywyzszali, absolutnie tak nie jest- to nie sa nasze kregi towarzyskie i czesto czysci nas ich towarzystwo. co innego jest porozmawiac na neutralny temat w pracy, czy jak sie z dzieckiem wyjdzie na spacer, a co innego regularne spotkania (o imprezach nie mowie, bo nie mamy z kim malego zostawic). z reszta nawet jak ostatnio chcialam wyciagnac go z domu i mowilam, zeby poszedl ze swoim kuzynem i naszym wspollokatorem do klubu ze striptizem, zeby sie rozerwal i cos ze soba zrobil, to on stwierdzil, ze nie ma kasy, ze mu sie nie chce, ze striptiz go nie kreci, a jak juz chce mu takie atrakcje zafundowac, to mam sama zrobic przed nim wystep... takze on nie ma w swoim zyciu zadnej rozrywki, tylko praca, praca, praca i owszem, jest sfrustrowany mimo, ze nie skonczyl jeszcze szkoly, bo jest ambitny i nie chce zeby tak wygladalo jego zycie. po prostu, do tej pory mieszkalismy z rodzicami, naszym jedynym obowiazkiem byla nauka, mielismy luz, pracowalismy po to, zeby miec za co imprezowac, bo rodzice owszem, dawali, ale zawsze mozna bylo przepic wiecej;) w domu zawsze bylo wazne wyksztalcenie, on w ogole mieszkal cale zycie we wloszech, a ja mialam standart zycia mysle powyzej polskiej przecietnej. ja np do konca liceum zawsze chodzilam do prywatnych szkol.
              takze, tak, jestesmy teraz sfrustrowani, bo mimo wszystko troszke nam swiat spadl o kilka szczebli w dol...
    • kobieta-praktyczna Re: koniec z seksem w moim zwiazku 07.04.11, 20:12
      Bardzo wiele mądrych rad napisali forumowicze między innymi Kag, Gomory, Iksjon (wszystkich nie pamiętam). Ciepły ton postów wskazuje, jak wielką sympatię wzbudziłaś.
      Ja dorzucę jeszcze:
      Potrzeba wam serdecznych rozmów i teoretycznej wiedzy na temat seksu. Jemu powinnaś uswiadomić, że ponaglanie Cię byś szybciej miała orgazm powoduje, że nie osiągniesz go nigdy, nawet, gdybyś już była ułamek sekundy przed. Domyślam się, że On "nie zna instrukcji obsługi kobiety), czyli nie umie Cię podniecić na wstępie, nie wie też, że kobieta musi nauczyć się osiągania orgazmu, w przeciwieństwie do mężczyzny, który ma tę umiejetność "z automatu". Poszukaj w sieci sensownych artykułów na ten temat i mu zasugeruj poczytanie. (Może książkę?) Doceń też fakt, że wziął odpowiedzialność za Ciebie i dziecko.
      Życzę sukcesu w osiąganiu pozycji zawodowej i w sprawach łóżkowych.
      • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 17.04.11, 14:16
        :) dziekuje:)
    • oliwkowa75 Re: koniec z seksem w moim zwiazku 17.04.11, 08:30
      Powiem szczerze, że przykro to się czyta. Patrząc na to z boku, Twoje zachowanie wydaje mi się strasznie upokarzające. Nie wierzę też, że koleś Cię kocha. Myślę, że po prostu jest mu wygodnie. Codziennie ma loda i święty spokój. Pewnie też obiad na stole.
      Wydaje mi się, że tkwisz w tym bagnie, bo całkowicie jesteś od niego uzależniona.
      I taki mały test: wyobraź sobie, że wygrywasz milion w totolotka. Co robisz?
      Jakoś nie wierzę, że nadal tkwisz wtedy w tym związku. Pewnie wróciłabyś sama do kraju, a gościa kopnęła w dupę.
      Pomyśl, może masz w kraju rodzinę, kogoś kto by Ci pomógł? Wracaj, skończ studia, i pomyśl o sobie i o dziecku. Skoro już ileś razy z nim rozmawiałaś i nic to nie dało, to nie sądzę, żeby nagle miało się to zmienić. Po prostu mu nie zależy. Po co ma się starać skoro i tak ma codziennie numerek, niezależnie od tego jak się zachowa i co zrobi. To Ty ustalasz granicę. W tej chwili mam wrażenie, że nie ma żadnej. W końcu Cię i tak zostawi, znajdzie sobie kolejną naiwną.

      Nie chcę Ci podcinać skrzydeł, ale ja to tak odbieram, na podstawie tego co napisałaś.
      • zakletawmarmur Re: koniec z seksem w moim zwiazku 17.04.11, 08:49
        Prawda jest taka, że zdecydowana większość facetów, gdy poczuje naszą słabość, będzie się starało ją wykorzystać, w celu ustawienia się w lepszej pozycji w związku... Nie miałabym tu wielkiej pretensji no chyba, że chodzi o to, żeby całkowicie z mężczyzn zrezygnować... Jest to faktycznie jakiś sposób:-)
        Myślisz, że inny facet na jego miejscu traktowałby dziewczynę lepiej? Jak długo? I nie chodzi o to, że autorka wątku zrobiła coś złego. Chodzi raczej o pokazanie pewnych zasad, facet nie będzie się starał jeśli ma podane na tacy i wie, że tego nie straci.

        Autorka wątku powinna pokazać facetowi, że nic nie jest takie pewne jak mu się wydawało...
        I nie warto czekać z tym na chwile, gdy związek będzie tak beznadziejny, że nic ją już z facetem łączyć nie będzie. Problem polega na tym, że dla starego związku to tak mobilizować do tego wszystkiego się nie chce:-) IMO rezygnacja z obsługi męża to krok w dobrym kierunku... Może panu zacznie seksu brakować i sam zacznie o niego zabiegać? Tym bardziej, że jest przyzwyczajony to pewnego poziomu. Jednak warto byłoby podziałać jeszcze na innych polach...
        • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 17.04.11, 13:24
          Oliwkowa, jestem z nim bo go kocham. nie dlatego, ze nie mam wyboru. wybor jest zawsze. a mi zalezy na mojej rodzinie w postaci mojego chlopaka i synka. wiem, ze z jego strony jest to samo. jak wspomnialam juz wczesniej, na innych plaszczyznach zwiazku jest dobrze. tylko tutaj jakos tak srednio. wczesniej ktos napisal, ze wiele ma tu wspolnego nasza trudna sytuacja. i mysle, ze byl to strzal w 10. moj chlopak czuje sie sfrustrowany, niedoceniany (czesto mowi, ze ja rowniez go nie doceniam), jest wiecznie zmeczony i zniechecony do jakichkolwiek dzialan (no, poza szukaniem nowej pracy....).
          i gdybym wygrala milion, to kupilabym nam mieszkanie w polsce i zainwestowalibysmy w cos, zeby nam sie latwiej zylo. nie wiem co musialby sie stac, zebym zostawila mojego chlopaka.
          w jakims jeszcze innym poscie zasugerowano, ze to typ porno-matolka. przyjrzalam sie naszemu wspolzyciu ostatnio. cholera, on faktycznie jakby odtwarzal porno-scenariusz. nawet jak schodzi w dol, to jest to takie szybkie, powierzchowne i niesprawiajace przyjemnosci (tzn, on chyba mysli, ze marze o tym przez caly dzien...).
          zakletawmur, faktycznie mam problem z ustaleniem zasad (nawet sobie samej). idealnym przykladem jest to, ze ja czesto mowie nie, a on i tak robi swoje. i ja sie z tym nie czuje zle. a to dlatego, ze ja niejednokrotnie (nie tylko z nim) zmuszlam sie, tzn robilam cos na co nie mialam ochoty i udawalam, ze mi dobrze. nie wiem czemu. poza tym, on stal sie nudny(moj facet), bo kiedys mowilam mu, ze kreci mnie, jak on mnie bierze na sile. no i on teraz robi to prawie za kazdym razem, sam mi mowi, ze on nie wie, kiedy ja chce i mowie nie, a kiedy nie chce na serio. poza tym, tak mysle, ze skoro dotarlo do niego kiedys, ze ja lubie w taki sposob, to nie zalapal, ze lubie tak CZASEM, poza tym potrzebuje tez odmiany, no nie wiem, glupiego romantyzmu nawet.
          co do tego, ze on sie czuje pewnie... chyba tak. no w sumie nie ma tu o kogo byc zazdrosny. tzn, jest jeden facet, ktory mi sie podoba i moj chlopak zdaje sobie z tego sprawe. ale nie ma powodu zeby czuc sie niepewnie, bo to jest takie raczej nierealne zauroczenie.
          • kielczowianka Re: koniec z seksem w moim zwiazku 17.04.11, 22:51
            > co do tego, ze on sie czuje pewnie... chyba tak. no w sumie nie ma tu o kogo by
            > c zazdrosny. tzn, jest jeden facet, ktory mi sie podoba i moj chlopak zdaje sob
            > ie z tego sprawe. ale nie ma powodu zeby czuc sie niepewnie, bo to jest takie r
            > aczej nierealne zauroczenie.

            Ej, ej, naprawdę myślicie, że to jest jakaś strategia? Tzn warto w długim związku nie oddawać się całkowicie, nie ufać całkowicie?
            Hm, to chyba trochę naiwne pytanie:/
            Tzn rozumiem, że w związkach studenckich, krótkotrwałych to taka gierka, ale potem też??
            • gomory Re: koniec z seksem w moim zwiazku 18.04.11, 14:29
              > Ej, ej, naprawdę myślicie, że to jest jakaś strategia? Tzn warto w długim związku nie oddawać się całkowicie, nie ufać całkowicie?

              Tak calkiem, calkiem to ja nawet sobie nie ufam ;).
              W dlugim zwiazku dobra strategia jest taka ktora zapewnia sukces - czyli zyje sie przyjemnie i milo. Wiadomo, ze na to rozne kwestie sie skladaja, bo trudno radowac sie nieskrepowanym seksem gdy do szafy trzeba sie chowac przed komornikiem. Ale akurat w dziedzinie seksu z reguly calkiem niezle ten ogien podsyca oddech potencjalnej konkurencji. Jesli dostrzegasz, ze Twoj maz jest atrakcyjny dla innych lasek, to mimochodem patrzysz na niego lepszym okiem - tak to juz jest.
              Ale tak jak to opisuje Galwaygirl juz wg mnie nie brzmi zbyt fortunnie (aczkolwiek to zalezy od typu osobowosci jej meza). Taka jawna fascynacja innym facetem moze byc po prostu demotywujaca. Chyba lepiej gdyby wspominala jak na nia leci tamten gosc. No bo co ona moze z tym zrobic, ze jest atrakcyjna i pozadana ;)?
          • sisi_kecz Re: koniec z seksem w moim zwiazku 18.04.11, 10:33
            w jakims jeszcze innym poscie zasugerowano, ze to typ porno-matolka. przyjrzalam sie naszemu wspolzyciu ostatnio. cholera, on faktycznie jakby odtwarzal porno-scenariusz. nawet jak schodzi w dol, to jest to takie szybkie, powierzchowne i niesprawiajace przyjemnosci (tzn, on chyba mysli, ze marze o tym przez caly dzien...). '

            Jak oglądam takie cos na porno to śmiech mnie bierze, ale koro niektórzy wcielają to w życie, to już takie śmieszne nie jest, tylko straszne.

            Zrób mu takie dwa lizy po penisie i zakończ, niech sobie przeżyje taką wielką przyjemność.

            ;)
            • ziuto54 Re: koniec z seksem w moim zwiazku 24.04.11, 16:35
              poczytałem sobie troszkę tego,i taki wniosek z tego że każdy facet który tylko mysli o swoim zaspokojeniu to ogromny "dupekegoista" ale myslę że nie wszyscy są tacy.
          • klucze123 Re: koniec z seksem w moim zwiazku 02.05.11, 12:46
            Polecam lekture ksiazki niezyjacej juz seksuolog Michaliny Wislockiej "sztuka kochania". Sa tam opisane cwieczenia na osgiagniecie orgazmu u kobiety. Plus tak jak napisali poprzednicy - zmniejszenie czestotliwosci stosunkow (np. co drugi- trzeci dzien, mniej, ale intensywniej). Dodatkowo troche cierpliwosci, nie narzucanie sie.
    • ziuto54 Re: koniec z seksem w moim zwiazku 24.04.11, 16:14
      Napisz mi ile lat jestescie razem. pozdrawiam..
      • galwaygirl Re: koniec z seksem w moim zwiazku 24.04.11, 17:44
        w maju bedzie poltora roku
        • ziuto54 Re: koniec z seksem w moim zwiazku 26.04.11, 08:40
          No to muszę powiedziec że tak krótki staż bardzo szybko wykonczył Twojego partnera. Zatem musisz troszkę zwolnić tempo,albo dac do zrozumienia że może być z Wami bardzo zle. Pozdrawiam !!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka