galwaygirl
29.03.11, 16:42
i to moja decyzja. zobaczymy na jak dlugo, allllle...
nie chce mi sie juz bzykac z moim facetem. nie mam na to ochoty i postanawiam, ze mam gdzies, jakie beda konsekwencje- ja mu nie dam.
moze sobie nawet znalezc jakas panienke na boku. whatever.
bo seks staje sie nudny. a moze to moj partner...?? w kazdym razie mam dosyc staran, zaskakiwania go jakimis seksownymi strojami, zeby w ramach upojnej nocy dostac tylko szybki numerek (bez pozytywnego finalu dla mnie) i nara. jakos juz mnie nie kreci monotonny seks w tych samych pozycjach, rowniez na szybko, dla zaspokojenia tylko jego, bez urozmaicen, bez rozgrzewki. a gdy po wszystkim mowie "dokoncz mi reka, bo jeszcze nie doszlam" (a wiadomo on juz flak) to slysze tylko "spac mi sie chce" albo "zmeczony jestem, a tobie mozna w nieskonczonosc..." sama sobie tez nie moge, bo mu to przeszkadza. ile mozna znosic taki beznadziejny seks bez zadnej satysfakcji? w ten sam sposob, w tym samym miejscu? a jak juz od wielkiego dzwonu sie zdarzy gdzies indziej, to tez na szbko, bez rozgrzewki, bo "a jak ktos wejdzie?"
koniec, koniec, koniec!!! niech sie zaspokaja sam, niech sobie kogos znajdzie, niech mnie zostawi, mam to gdzies! w pewnym momencuie chyba ma prawo sie znudzic jak po raz XXXX z rzedu koniec jesttaki, ze on zasypia, a ja znow jestem zawiedziona, bo i tym razem mialam nadzieje, ze moze jednak bedzie fajnie...
tak, wiem, ze to z dwoch stron powinna byc inicjatywa. ja juz swoja mialam. ja sie staralam. on NEVER. przyjmowal to jako norme, ze ma podane na talerzu. to i teraz ten talerz mu zabieram.