Dodaj do ulubionych

o co chodzi?

04.05.04, 11:46
Cieszę się jeżeli można tak powiedzieć że istnieje to forum bo już tracę
nadzieję...Z moim partnerem jesteśmy razem 2 lata. Pól roku temu urodzilam
córeczkę. M. jest zakochany w dziecku i we mnie strasznie tzn. opiekuńczy,
trosliwy, delikatny wszystko prawie idealnie (w porównaniu z moimi
poprzednimi facetami ideal) tylko jedna sprawa - sexu brak.Przed ciążą
wszystko bylo ok.Po ciązy wiadomo trzeba trochę odczekać, minely 3 miesiące a
on zawsze mial jakąś wymwókę dziecko się obódzi, dziecko nie śpi, dziecko
jest glodne itd. Myślalam ze to moja wina więc wzielam się osto za siebie -
tzn. odchudzilam się, poszlam do fryzjera, zakupilam nowe ciuchy itd. Nic nie
dalo. M. mial przez ostatnie 4 miesiące makabryczny stres w pracy... ale
stres po malu mija (od jakiś 3 tygodni jest już luźniej). Nasze rozmowy w
których bardzo delikatnie staralam mu się zobrazować problem kończyl śmiechem
i stwierdzeniem że przesadzam a on mnie bardzo kocha i że jest przepracowany.
Dodam że M. ma 28 lat ...Wiem że w poprzednim związu też mu się zdarzylo
przez 6 miesięcy stracić ochotę na sex... żona odeszla do kochanka...
Oczywiście do lekarza iść nie chce (a może chce ale się wstydzi)Wiem że to
dla niego jest problem ale strasznie się kamufluje...W tym roku planujemy
jeszcze 2 dziecko - M. dużo o tym mówi, a ja się boję że sex który scala
związek i dla mnie jest czymś fantastycznym może być tylko narzędziem do
robienia dzieci. Jestem szczerze zalamana.
k
Obserwuj wątek
    • nastinka Re: o co chodzi? 04.05.04, 12:02
      Oj, poczekałabym z tym drugim dzieckiem...
      Dziecko nie naprawi sytuacji w zwiazku,
      najpierw trzeba się zainteresować: dlaczego? I co się da z tym zrobić?,
      a potem myśleć o drugim
    • woman-in-love Re: o co chodzi? 04.05.04, 14:04
      Którys z panów powiedział na tym forum, że po porodzie żony przeskoczył mu w
      głowie jakis "pstryczek" i odechciało mu sie seksu. KONIEC! KROPKA! jesli o mnie
      chodzi - postarałabymsie predko, zeby ten "pstryczek" mu sie na nowo prawidłowo
      nastawił. Niestety, całe niepowodzenie przypisuje kobieta samej sobie. Mysle, że
      przyczyna tkwi w samej istocie małżeństwa. Podpisując alt ślubu - własciwie
      podpisujesz dokument ubezwłasnowolnienia. Od tej chwili zalezysz od kogoś
      innego, kogo(w gruncie rzeczy) nie znasz. Tylko danie do zrozumienia (całkiem na
      chłodno), że małżeństwo to sprawa odwracalna - może jeszcze coś poprawić.
      Zachwianie tej wygodnej pewnosci, ze jesteś jego własnoscią i nie masz żadnego
      manewru - moze wstrząsnąć 'kłodą". Zreszta płeć nie ma tu znaczenia.
      • kajetanb52 Re: o co chodzi? 04.05.04, 15:40
        Wiesz co woman ty się albo za dużo Cosmo naczytałaś albo ci się macica wściekła.
        Mam wrażenie że małżeństwo dla ciebie sprowadza się tylko do sexu, i jak tego
        nie ma albo jest za mało to jako takie jest do dupy. Teksty o poddańczym
        stosunku samicy do samca w małżeństwie są tez jak najbardziej nie na miejscu.
        Nie wiem czy pamiętasz co idzie w przysiędze, ale abstrachując od treści
        składają ją obie strony. Ergo idąc dalej twoim rozumowaniem samiec należy tez
        do samicy.

        Pozdrowienia

        Kajetan
        • woman-in-love Re: o co chodzi? 04.05.04, 19:37
          widze,kajetanie, ze trafiłam celnie. Czy do swojej pani też sie tak odnosisz?
          Dodam, że ani razu nie użyłam określeń :"samiec" i "samica". Pozdrawiam i zyczę
          odpstryknięcia pstryczka na własciwe miejsce. w-i-l
    • lideczka_27 Re: o co chodzi? 04.05.04, 21:51
      Wiesz kajetan, przeczytałam z uwagą co napisała woman o ślubie i nie widzę, by
      to były głupoty. Wskazała na pewien problem dotykający wiele małżeństw - a
      mianowicie to, że po ślubie (gdy padają pewne wiążące deklaracje), niektórym
      zdarza się osiąść na laurach w imię "mam ją/jego, to starać się nie muszę". Czy
      nie zaobserwowałeś czegoś takiego w swoim otoczeniu lub nawet tu - na forum?
      Wiele razy przewijał się tu taki temat "wstrząsu", o którym wspomniała właśnie
      w-i-l, na niektórych działa jak zimny prysznic dopiero fakt, że miarka się
      przebrała, czara przepełniła, i ta cierpiąca (odrzucona) osoba chce odejść.
      Wtedy żona na powrót zamienia się w demona seksu (cytat dosłowny tylko nie
      pamiętam już kogo) itd. A to, że warto odpstryknąć tego pstryczka, to chyba nie
      ulega nawet dyskusji? Bo czymże zasłużyła sobie kobieta, by jej partner,
      któremu ona urodziła dziecko, zaczął postrzegać ją w kategoriach, które nie są
      dla niej dobre? (bo chyba mimo spełnienia się w roli matki nie jest szczęśliwa
      z faktu, że po porodzie przestała być dla swego ukochanego taką kochanką, jaką
      była wcześniej?). Ponadto pisałeś, że żona bardzo się stara (czyli: zależy jej,
      by było jak dawniej i nie jest zadowolona z obecnego układu), a Ty sam pisząc o
      tym, że nastąpiła zamiana z kobiety - "samicy" na matkę, wyraziłeś ubolewanie
      (jak chcesz to nawet mogę Cię zacytować), więc chyba też nie jest Ci tak
      całkiem dobrze w obecnym układzie?...

      Nie kłóćcie się proszę, bo przykro się to czyta. Lubię to forum, bo jest
      wyjątkowo wysoki poziom dyskusji, dużo kultury i dojrzałości, a to rzadkość.
      Sporo tu różnych spojrzeń na tę samą sprawę, ale też i szacunku dla odmienności
      poglądów - zachowajmy to, warto.

      pozdrawiam woman in love
      i Ciebie :)
      • woman-in-love Re: o co chodzi? 04.05.04, 22:00
        dzieki, lideczko, za zrozumienie. W żadnym wypadku nie chciałabym sie kłócic.
        Własnie znakomicie dopełniłas moja mysl. Wygoda, wygoda, wygoda granicząca z
        eksploatowaniem miłosci partnera to przyczyna zła. Pewnośc, ze "to drugie" jest
        na wieki przywiązane przysiągą małżeńską. Wysokie wymagania, ale nie od siebie.
    • kobieta301 Re: o co chodzi? 04.05.04, 21:58
      dyskusja poszla chyba w innym kierunku...my nie jesteśmy po ślubie chociaż go
      planujemy nie jestem więc żoną
      tak wogóle to zawsze bylam niezależna i pożądana przez moich partnerów.Tak więc
      teraz jest mi szczególnie dziwnie.
      k
      p.s. on mówi ze jestem największą milością jego życia
      o co chodzi?
      • woman-in-love Re: o co chodzi? 04.05.04, 22:02

        > teraz jest mi szczególnie dziwnie.
        > k
        > p.s. on mówi ze jestem największą milością jego życia
        > o co chodzi?

        to wie tylko on. Wazne nie - co mówi, ale - co robi (i - czego nie robi :-)))
      • lideczka_27 Re: o co chodzi? 04.05.04, 22:28
        A powiedz - czy Twój facet był przy porodzie?


        Wiesz, mnie się zdaje, że on jest mocno przepracowany i zestresowany (pisałaś,
        że dopiero teraz trochę sytuacja się stabilizuje), a w związku z tym miewa
        problemy, np. z erekcją czy coś w tym stylu. Może nawet jeśli
        sporadycznie "może", to on jest świadomy, że niedyspozycja może go dopaść
        (łóżkowe niepowodzenia w byłym związku - ma już doświadczenie!) i to go tak
        paraliżuje, że woli nawet nie zaczynać, by nie znaleźć się w sytuacji, gdy nie
        stanie na wysokości zadania???

        Bo mnie się zdaje, że on potrzebuje pomocy i Twojej uwagi - z tego, co piszesz,
        facet jest tego wart. Nie lubię tego namawiania na „poważne rozmowy”, ale tu
        chyba naprawdę mogłaby (gdyby on w końcu się przełamał!) sporo Wam pomóc.
        Z dzidziusiem zaczekajcie. Te problemy mogą być dla Ciebie źródłem stresów,
        jakichś pretensji, żalu a to nie sprzyja ciąży... Myślę, że spokojnie to
        nadrobicie jak się Wasze stosunki ;-)))) poprawią…

        czego z całego serca życzę i pozdrawiam
        lida
        • woman-in-love Re: o co chodzi? 10.05.04, 21:03
          Dziwi mnie, kiedy stres w pracy jest podawany, jako przyczyna unikania seksu.
          Nic tak nie odstresowuje, jak własnie seks! Wszystkie zmartwienia wydaja się
          niewazne, życie staje się piękne!
          • lideczka_27 Re: o co chodzi? 10.05.04, 21:15
            woman-in-love napisała:

            > Dziwi mnie, kiedy stres w pracy jest podawany, jako przyczyna unikania seksu.
            > Nic tak nie odstresowuje, jak właśnie seks! Wszystkie zmartwienia wydają się
            > niewazne, życie staje się piękne!


            Dokładnie! Ja, gdy się czymś martwię lub po jakiejś sprzeczce z mężem mam
            wzmożoną ochotę, a on na odwrót! I tłumaczy mi, że niektórzy faceci tak właśnie
            mają; jak go coś stresuje i nie może się "wyłączyć", to mówi, że czasem trudno
            się skupić i albo nie stanie, albo klapnie w trakcie itd. Mój M. miał kilka
            stresujących sytuacji i przyznam, że zawsze odczekałam - zazwyczaj na drugi
            dzień miał już inne nastawienie, bo on z tych, co muszą się z
            problemem "przespać", nie z żoną ;)

            A mówią, że to my takie skomplikowane... ;)
            • starowin Rady mojej Babci 12.05.04, 20:27
              > wzmożoną ochotę, a on na odwrót! I tłumaczy mi, że niektórzy faceci tak
              właśnie
              >
              > mają; jak go coś stresuje i nie może się "wyłączyć", to mówi, że czasem trud
              >no
              >się skupić i albo nie stanie, albo klapnie w trakcie itd. Mój M. miał kilka
              > stresujących sytuacji i przyznam, że zawsze odczekałam

              A moja Babci jak ktos mowil takie glupoty zawsze odpowiadala:
              -Pamietaj, wnusiu, dobrej gospodyni ciasto samo W REKACH rosnie....
              • lideczka_27 Re: Rady mojej Babci 13.05.04, 12:17
                i to pewnie nie jedno ;))) Ale ja tam wolę poczekać, każdy ma prawo być
                zmęczony. Gdyby mi seksu brakowało, to może i bym się zabawiła w to ugniatanie,
                ale jeszcze tak nie było, bym stała pod murem :-P

                Radę kulinarną zatrzymam, albo mi ambicji przybędzie, albo w końcu drożdżowe
                się uda ;)))

                pozdrawiam
                lida
          • marcin1973 Re: o co chodzi? 11.05.04, 07:44
            Wiesz ja to samo swojej żonie tłumaczę, a ona mówi, że ma stresy w pracy, więc
            nie ma ochoty etc. Mnie zawsze seks odstresowuje, ładuje energią i pozwala
            jakoś przetrwać kolejne ciężkie dni, Ale to jak widać nie jest reguła.
            woman-in-love napisała:

            > Dziwi mnie, kiedy stres w pracy jest podawany, jako przyczyna unikania seksu.
            > Nic tak nie odstresowuje, jak własnie seks! Wszystkie zmartwienia wydaja się
            > niewazne, życie staje się piękne!
            • woman-in-love Re: o co chodzi? 11.05.04, 08:11
              Ale to jak widać nie jest reguła.

              To JEST REGUŁA, a nawet prawo przyrody. Z tymi "pstryczkami", to kombinuję tak:
              jeśli, np. rodzeństwo ma jakby wbudowną blokadę na seks (żeby kazirodztwa nie
              było) - to może istnieje jakaś nieuświadomiona blokada u niektórych - powodująca
              "szlaban" na seks we własnym małzeństwie, ze wzgledu na ograniczenie
              rozrodczosci? Taki swoisty srodek antykoncepcyjny??? Może to brzmi głupio, ale
              już sama nie wiem, co myśleć. Przez wiele lat zachodziłam w głowę, dlaczego
              mężczyzna którego kocham omija mnie szerokim łukiem. Kiedys zażartował: bo
              wiesz, z własną żoną to prawie kazirodztwo. Wcale mnie to jakoś nie
              rozśmieszyło.
              • marcin1973 Re: o co chodzi? 11.05.04, 22:49
                Ta teoria jest całkiem do rzeczy. Moja żona ma brata. Więc tutaj by się
                zgadzało. Dopóki nie byliśmy formalnie razem, to seks był oki. Potem stawał się
                powoli zbędnym dodatkiem do "imieninek u cioci" aż w końcu prawie zdechł.
                Prawie bo czasami jednak jest. Ale mam wrażenie, ze ona ma po tym seksie
                wyrzuty. Więc to pasuje do Twojej teorii.
                Marcin

                Z tymi "pstryczkami", to kombinuję tak:
                > jeśli, np. rodzeństwo ma jakby wbudowną blokadę na seks (żeby kazirodztwa nie
                > było) - to może istnieje jakaś nieuświadomiona blokada u niektórych -
                powodując
                > a
                > "szlaban" na seks we własnym małzeństwie, ze wzgledu na ograniczenie
                > rozrodczosci? Taki swoisty srodek antykoncepcyjny??? Może to brzmi głupio, ale
                > już sama nie wiem, co myśleć. Przez wiele lat zachodziłam w głowę, dlaczego
                > mężczyzna którego kocham omija mnie szerokim łukiem. Kiedys zażartował: bo
                > wiesz, z własną żoną to prawie kazirodztwo. Wcale mnie to jakoś nie
                > rozśmieszyło.
    • kobieta301 Re: o co chodzi? 12.05.04, 22:13
      Przy porodzie byl - sam się pchal!!Rozumiem moglo go trochę porazić no ale nie
      on pierwszy i nie ostatni.Dzisiaj wraca z delegacji - steskniony ale bardzo
      zmęczony!!!W sobotę minelo pól roku.... za mną faceci na ulicy się oglądają...
      a on .... co robić!Już mi na móz pada - przeczytalam gdzieś że brak sexu
      powoduje u kobiety gderliwość...
      • starowin Brak sexu powoduje u kobiety gderliwość??? 13.05.04, 10:50
        Przeciez to zadna nowosc!!! Jesli wytrzymalas az pol roku bez, to musisz byc
        chyba tym pierwszym wyjatkiem od reguly!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka