23.06.11, 18:40
Mam 25 lat i 13 kochanków na koncie. Nie jestem typem imprezowo-fruwającym, po podliczeniu sama się dziwię, że tyle tego wyszło ;) Tak się zastanawiam, czy to dużo? Pojęcia nie mam, jak to wygląda u innych dziewczyn/kobiet.
A jeśli pojawi się ten 'właściwy', mogę być szczera, czy raczej przygryźć się w język? Czy świadomość, że partnerka miała nastu partnerów może zepsuć związek?
Obserwuj wątek
    • n.wataha Re: dużo? 23.06.11, 19:46
      adel_fina napisała:

      > Mam 25 lat i 13 kochanków na koncie. Nie jestem typem imprezowo-fruwającym, po
      > podliczeniu sama się dziwię, że tyle tego wyszło ;) Tak się zastanawiam, czy t
      > o dużo? Pojęcia nie mam, jak to wygląda u innych dziewczyn/kobiet.

      Piszesz to w celu pochwalenia się? Czy sprawdzenia jak wyglądają statystyki w porównaniu z innymi?
      Szczerze mówiąc to wyłącznie Twoja osobista sprawa i taką powinna pozostać. To, że masz "na koncie" 13 kochanków, a inna będzie miała ich 5 nic nie znaczy, bo nabranie doświadczenia (i tego życiowego i seksualnego) nie bierze się z ilości, lecz raczej z wyciągania obserwacji, wyciągania wniosków. Innymi słowy z łączenia doświadczenia z rozumem.

      I tu dochodzimy do dość przewrotnej konkluzji:
      > A jeśli pojawi się ten 'właściwy', mogę być szczera, czy raczej przygryźć się w
      > język? Czy świadomość, że partnerka miała nastu partnerów może zepsuć związek?

      To Twoje zdanie wskazuje, że pomimo ilości (wcale nie jakiejś szokującej z resztą) doświadczenie życiowe masz żadne.
      Czemu? Ponieważ zastanawiasz się czy powiedzieć o ilości czy nie. Gdybyś miała doświadczenie, to wiedziałabyś, że facet, który interesuje się Twoją przeszłością seksualną, to raczej zakompleksiony typ, którego jedynym sensem w życiu jest porównywanie się z innymi, by na ich tle się dowartościować. Jeśli facet wypytuje się kobiety ilu miała przed nim partnerów, to taki gość powinien być z góry skreślony z listy jako "chodzący zbiór kompleksów".
      Jeśli zaś kobieta z własnej inicjatywy, mówi mu o tym, to trzeba się zastanowić po co mu o tym mówi? By dowartościować się w jego oczach, że taka doświadczona?
      Ano nie ilość a jakość pokazuje doświadczenie. Więc raczej powinna w czynach je pokazać, a nie w mieleniu ozorem.
      • grosz-ek To się nazywa konstruktywna krytyka 23.06.11, 20:51
        Miłosierny samarytanin z Ciebie, wataha. Tylko nie jestem pewien, czy ten typ myślenia da się uratować.
        • n.wataha Re: To się nazywa konstruktywna krytyka 23.06.11, 22:10
          Napisałem jak ja to odbieram, a nie po to by coś ratować.
          Ja nigdy nie wpadłbym na pomysł by mojej żonie zadać pytanie "a ilu to facetów miałaś przede mną" bo za przeproszeniem g... mnie to obchodzi. Raczej to ci odrzuceni powinni się czuć źle, że postanowiła życie spędzić ze mną, a nie z którymś z poprzedników. Więc sam fakt, że ci byli, są już jedynie przeszłością, a ja teraźniejszością (i mam nadzieję, że przyszłością aż do śmierci) satysfakcjonuje mnie.
          Z resztą, również w drugą stronę to powinno tak samo działać. Jeśli by mnie potencjalna kandydatka na żonę wypytywała o moją przeszłość została by jeno niedoszłą kandydatką na żonę. Bo albo interesuje ją moja osoba taka jaką jestem na co dzień, albo moja przeszłość. A przecież nie bierzemy ślubu z przeszłością, a z konkretną osobą.
          • marter7 Re: To się nazywa konstruktywna krytyka 30.06.11, 19:11
            > A przecież nie bierzemy ślubu z przeszłością, a z konkretną osobą.

            No tu się nie zgodzę - jednak przeszłość (zwłaszcza negatywne zdarzenia) zostawia swoje piętno na ludziach
            • marek40plus Re: To się nazywa konstruktywna krytyka 30.06.11, 23:41
              Faceta raczej nie powinno to interesować, ale gdyby kiedyś przypadkiem doszło do takich rozmów (przy alkoholu, jeszcze zanim został Twoim facetem) to bezpieczniej będzie, gdy powiesz KILKU
              • michnik-klamie Re: To się nazywa konstruktywna krytyka 01.07.11, 00:47
                Dużo to może nie jest, ale na pewno pechowo ;-))
                • fajnyprawnik Re: To się nazywa konstruktywna krytyka 01.07.11, 08:58
                  :-) :-) :-) :-)

                  michnik-klamie napisał:

                  > Dużo to może nie jest, ale na pewno pechowo ;-))
          • fajnyprawnik Re: To się nazywa 01.07.11, 08:56
            n.wataha całkowicie nie zgadzam sie z tym co piszesz i uważam, że jest dokładnie odwrotnie. To całkowicie normalne ze facet interesuje sie przeszłością, seksualna swojej kobiety. Dlaczego? Bo jesteśmy sumą swoich wcześniejszych doświadczeń. Bo to wyjątkowo infantylne i nawet nieodpowiedzialne żeby nie chcieć jak najlepiej poznać kogoś z kim mamy spędzić życie. Poza tym taka szczera rozmowa możne pomoc uniknąć niedopasowania.

            Moim zdaniem to właśnie nie pytanie o doświadczenie swojej kobiety dowodzi ogromnych kompleksów. Dlaczego? Bo facet który agresywnie sprzeciwia sie rozmowie na ten ten temat bardzo sie boi jaki byłby jej efekt. Może podejrzewa że zszokowała by go ich liczba a możne nietypowe kombinacje i układy itp? Grunt, że odpowiedz która by usłyszał pewnie by mu sie nie spodobała wiec zwyczajnie tchórzy i ucieka przed problemem. Oczywiście nawet przed samym sobą nie przyzna się ze tchórzy wiec dorabia fałszywa ideologie, ze ci którzy mieli ja jak była młodsza, ładniejsza a teraz mogą mieć inne są w gorszej sytuacji od frajera który wziął ja na stałe jak już nikt inny nie chciał...

            Oczywiście niechęć do rozmowy możne tez dowodzić ze silny psychicznie facet bardzo ja kocha i mimo wszytko bierze taka jaka jest, ale moim zdaniem to rzadkość, bo tchórzy jest więcej niz siłaczy... ale odpowiadając na pytanie autorki: powiedzieć ilu...
      • bcde Re: dużo? 23.06.11, 22:58
        Piszesz niegrzecznie o zerowym doświadczeniu życiowym autorki, a do tego tonem, jak byś wszystkie rozumy pozjadał. Trochę kultury by ci nie zaszkodziło.
        Napisałeś niżej, że nigdy nie zapytałbyś swojej partnerki ilu miała mężczyzn przed tobą. Akurat ja uważam, że facet, który w ogóle i programowo unika takiego pytania, jest tak samo zakompleksiony jak ten, który interesuje się takimi rzeczami zbyt mocno.
        Normalnym zachowaniem jest zwykła ciekawość. Gdy ktoś faktycznie nie przywiązuje do tego większej wagi i ma zdrowy dystans, nie boi się zapytać ani o liczbę partnerów, ani o to, co partnerka z nimi fajnego robiła. Choćby po to, aby dowiedzieć się o niej czegoś więcej, a może i wykorzystać jej doświadczenia.
        • nikodem_73 Re: dużo? 24.06.11, 02:38
          Tak, tak, a facet po seksie pytający "i jak - było lepiej niż z Zenkiem?" ma na myśli jedynie chęć ewentualnego poprawienia swoich umiejętności. :D

          To nie jest "programowe unikanie", lecz zwykły brak zainteresowania czymś nieistotnym. Jest fajnie? To jakie ma znaczenie, czy jestem drugi, czy dwa tysiące dwieście dwudziesty drugi?

          A jak nie jest fajnie to fakt, że wcześniej to samo stwierdziło 2221 innych facetów niewiele wniesie do tematu.
        • eeela Re: dużo? 30.06.11, 14:57

          > Normalnym zachowaniem jest zwykła ciekawość.

          Moim zdaniem taka ciekawość nie jest ani trochę normalna, wręcz przeciwnie, jest dość niezdrowa. Owszem, bywają takie sytuacje, w których nowy partner/partnerka po prostu znają poprzednich, i wtedy zazwyczaj siłą rzeczy temat może wypływać. Ale jeśli taka sytuacja nie ma miejsca, to omawianie szczegółów byłych związków, ich liczby, charakteru, osobowości partnerów jest moim zdaniem po prostu nietaktem, którego ani nie wypada popełniać, ani się go domagać.
          • josef_to_ja Re: dużo? 01.07.11, 22:09
            A ja wolę wiedzieć z kim się spotykam
        • mandolinka.bramborova Re: dużo? 30.06.11, 18:49
          Akurat ja uważam, że facet, który w ogóle i programowo unika takiego
          > pytania, jest tak samo zakompleksiony jak ten, który interesuje się takimi rzec
          > zami zbyt mocno.
          > Normalnym zachowaniem jest zwykła ciekawość. Gdy ktoś faktycznie nie przywiązuj
          > e do tego większej wagi i ma zdrowy dystans, nie boi się zapytać ani o liczbę p
          > artnerów, ani o to, co partnerka z nimi fajnego robiła.

          Podzielam tę opinię. Akurat tego typu pytanie niewiele różni się od pytania o to, w której klasie miałam pierwszego chłopaka, takiego od całowania i chodzenia za rękę. Ot, wyszło kiedyś przy jakimś temacie, i tyle, nikt się niezdrowo nie podnieca, ani nie unika.
          Zastanawiam się, czy niektórzy panowie nie unikają wiedzy o poprzednich partnerach dziewczyny/żony, bo wiedzą, że nie poradziliby sobie z taką informacją, w sensie zaczęłyby ich dręczyć myśli, kto był lepszy itp. Więc nie pytają na zasadzie czego oczy nie widzą (a uszy nie słyszą)...
          I jeszcze - panów nie interesuje, czy jest drugim, czy trzydziestym. Znałam też takiego, co go nie interesowało nawet to, że byłby pierwszym, co nie poświadczyło za dobrze na jego korzyść.
        • josef_to_ja Przeszłość kobiety potrafi przerazić 30.06.11, 23:19
          Ja bym wolał taką kobietę, która nie ma zbyt bujnej przeszłości
      • galwaygirl bez przesady. 24.06.11, 11:30
        n.wataha napisał:



        facet, który interesuje się Twoją przeszłośc
        > ią seksualną, to raczej zakompleksiony typ, którego jedynym sensem w życiu jest
        > porównywanie się z innymi, by na ich tle się dowartościować. Jeśli facet wypyt
        > uje się kobiety ilu miała przed nim partnerów, to taki gość powinien być z góry
        > skreślony z listy jako "chodzący zbiór kompleksów".
        > Jeśli zaś kobieta z własnej inicjatywy, mówi mu o tym, to trzeba się zastanowić
        > po co mu o tym mówi? By dowartościować się w jego oczach, że taka doświadczona
        > ?
        > Ano nie ilość a jakość pokazuje doświadczenie. Więc raczej powinna w czynach je
        > pokazać, a nie w mieleniu ozorem.

        przeciez sa i osoby, ktore pytaja z czystej ciekawosci. zeby poznac te druga osobe. bo chca byc szczerzy. bo nie chca, zeby wyszlo po jakims czasie cos, co potem, po paru latach, mogloby zostac uznane przez partnera za niewygodne i zatajone.
        no nie wiem. pewnie i jeszcze z tysiac innych powodow by sie znalazlo... czemu od razu zakompleksiony/zakompleksiona?? przeciez to nie jest jakas tajemnica, wstydliwa sprawa, czy jak kto tam woli, ot zycie, na zasadzie "pierwsza bajka na jaka poszlam do kina jako dziecko to byl krol lew", czy " moja przedszkolna przyjaciolka miala na imie iza." i z czego tu takie wielkie halo robic??:)
      • cartman71 I tak i nie 30.06.11, 17:59
        W purytańskim społeczeństwie to już dziwka. Pytanie co ta ilość kochanków niesie za sobą w sensie jakościowym. Bo jeśli to zwykłe rypanko to do dupy. Ale jeśli wzniosłaś się na wyżyny kamasutry szczerze gratuluję.
      • mydeer Re: dużo? 30.06.11, 19:13
        Miłość może się trafić najwyżej kilka razy w życiu. W związku z tym dwie konkluzje:

        1) Kilkunastu kochanków w wieku 25 lat świadczy albo o niedojrzałości do rozpoznania prawdziwego uczucia, albo o bardzo luźnym podejściu do seksu i partnerów.
        2) Z uwagi na 1) interesuje mnie ilu partnerów miała kobieta, więc chyba jestem zakompleksiony.
      • roman512 jestes puszczalska bez honoru 01.07.11, 00:01
        jestes zwyczajna puszczalska pusta kobieta. Typowym przedstawicielem wspolczesnych mlodych kobiet o nastawieniu feministycznym. Dzieki Bogu nikt cie nie bedzie chcial na dluzej i wieku 40 lat zostaniesz samiutka z dwojka dzieci.

        To moja opinia.
        • sisi_kecz Re: jestes puszczalska bez honoru 01.07.11, 00:06
          ehehehehe roman :)))

          Jestes w wieku 40 lat i jeszcze nikt Ci dobrego loda nie zrobił?

          przykre...
          • aandzia43 Re: jestes puszczalska bez honoru 01.07.11, 17:47
            > Jestes w wieku 40 lat i jeszcze nikt Ci dobrego loda nie zrobił?
            >
            > przykre..

            Żadna młoda, jędrna, seksowna, pachnąca, bezpruderyjna, mokra, gorąca....ehhh.... puszczalska o feministycznym zacięciu nei zechciała dobrać mu się do rozporka. A to pech ;-)
        • bnch Re: jestes puszczalska bez honoru 01.07.11, 08:17
          Ehh, Roman, czy Ty w ogóle rozumiesz, co to znaczy feminizm? Jestem feministą (będąc mężczyzną), zatem czy również zostanę sam w wieku 40 lat z dwójką dzieci?
          • aandzia43 Re: jestes puszczalska bez honoru 01.07.11, 17:49
            bnch napisał:

            > Ehh, Roman, czy Ty w ogóle rozumiesz, co to znaczy feminizm? Jestem feministą (
            > będąc mężczyzną), zatem czy również zostanę sam w wieku 40 lat z dwójką dzieci?

            Tak. I z brzuchem ;-P
      • referee Re: dużo? Jest relatywne 02.07.11, 00:29
        n.wataha napisał:

        > To Twoje zdanie wskazuje, że pomimo ilości (wcale nie jakiejś szokującej z resz
        > tą) doświadczenie życiowe masz żadne.

        A dlaczego sadzisz, ze zadne?
        Podaj argumenty, ze wedlug ciebie nie ma ona doswiadczenia zyciowego.
        No chyba, ze to demagogia wedlug Rydzyka? Jesli tak to "przepraszam" , nie wiedzialem.



        Dziewczyna jest konkretna, dulszczyzna jest jej obca.
        Nie jest zadna " swieto....wa" tylko asertywna dziewuche, ktore wie czego chce, i chwala jej za to.

        > Szczerze mówiąc to wyłącznie Twoja osobista sprawa i taką powinna pozostać.

        A dlaczego. Forum sluzy miedzy innymi roznorodnosci pogladow.
        Masz problem z tolerancja?

    • still-keep-breathing Re: dużo? 23.06.11, 22:30
      Ja miałam 5, mam 32 lata, ostatni od 8 lat. Mój wie ilu bylo, jakoś tak kiedyś wyszło ze o tym gadaliśmy, niespecjalnie mu sie to podobało ale na szczęście ma mądra cechę ze nie myśli za długo o rzeczach których nie moze zmienić ;-)
      Po co sie spowiadać specjalnie z seksualnych ekscesów? Sporo facetów woli jednak bardziej niewinne kobiety na wstępie, dopiero po paru latach małżeństwa dochodzą do wniosku ze jakby przed ślubem goretsza była to moze parę lat po ślubie tez by głowa tak często nie bolała ;-)
      • josef_to_ja Re: dużo? 01.07.11, 01:33
        A ja chce taką właśnie bardziej niewinną
    • sea.sea Re: dużo? 23.06.11, 22:40
      Ja mam nieco więcej lat i trochę mniej na koncie. IMO niebezpieczeństwo polega nawet niekoniecznie na tym, że zakompleksiony facet będzie się obawiał porównań, ale na tym, że może pomyśleć, że potrzebujesz wrażeń i częstej odmiany - co z kolei może, hipotetycznie, w jego oczach, utrudniać Ci utrzymanie dłuższego, monogamicznego związku.
      • rozwodnik-waw Re: dużo? 01.07.11, 08:19
        > , ale na tym, że może pomyśleć, że potrzebujesz wrażeń i częstej odmiany - co z
        > kolei może, hipotetycznie, w jego oczach, utrudniać Ci utrzymanie dłuższego, m
        > onogamicznego związku.

        O właśnie, to by mnie osobiście zmartwiło. Jeśli ktoś w wieku 25 lat ma za sobą kilkanaście intensywnych, ale krótkich związków, dla mnie nie jest zbyt dobrym materiałem do stworzenia czegoś trwałego.
    • nikodem_73 Re: dużo? 24.06.11, 02:29
      > A jeśli pojawi się ten 'właściwy', mogę być szczera, czy raczej przygryźć się w
      > język? Czy świadomość, że partnerka miała nastu partnerów może zepsuć związek?
      A po co chcesz mu mówić? Jak się spyta to wymiguj się ile możesz z konkretną odpowiedzią.

      Pomyśl sama - chciałabyś wiedzieć, że np. pan "właściwy" wcześniej przeleciał np. 20 panien? Do czego taka wiedza byłaby Ci potrzebna?

      Ze swoją partnerką jesteśmy razem już 10 lat i dotąd żadne z nas tak naprawdę nie wie ilu "zaliczyło" drugie. No powiedzmy... Gdybym się spiął to może doliczyłbym się 3-5, których imiona się przewinęły w tym czasie. Tak samo w drugą stronę.
    • buba12 Re: dużo? 24.06.11, 11:28
      ze strony pana byłoby to pytanie nie na miejscu, ale w trakcie jakis pogwarek moze wyjsc samo. wtedy zawsze odpowiadaj ze jest 2 lub góra 3:)) coz - odrobina hipokryzji jest tu wskazana. męzczyzni jednak sa nieco zakłamani.
      • j.corleone Re: dużo? 24.06.11, 11:52
        buba12 napisała:
        > ze strony pana byłoby to pytanie nie na miejscu, ale w trakcie jakis pogwarek m
        > oze wyjsc samo. wtedy zawsze odpowiadaj ze jest 2 lub góra 3:)) coz - odrobina
        > hipokryzji jest tu wskazana.
        Nie da się budować związku na kłamstwie a hipokryzja nigdy nie jest wskazana bo w samej swej definicji ma pejoratywne znaczenie. Lepiej chyba powiedzieć - nie chcę o tym rozmawiać, albo - to już przeszłość ,niż bezczelnie kłamać.
        BTW, taka ilość partnerów (13! )starczyłaby mi na klika żyć bo celuję w jakość, nie ilość (jedno nie musi wykluczać drugiego ale sztuką jest pogodzić jedno z drugim).
        Ma dopiero 25 lat więc to pewnie dopiero początek :)

        >męzczyzni jednak sa nieco zakłamani.
        Mówisz ogólnie czy Ty masz doświadczenia z takimi? Jeśli to reguła to ja trafiałam na wyjątki :)
        • kag73 Re: dużo? 24.06.11, 12:12
          "BTW, taka ilość partnerów (13! )starczyłaby mi na klika żyć bo celuję w jakość, nie ilość (jedno nie musi wykluczać drugiego ale sztuką jest pogodzić jedno z drugim).
          Ma dopiero 25 lat więc to pewnie dopiero początek :)"

          Hmm, skad taka konkluzja? To moze byc tez poczatek konca. Nie kazdemu dane jest spokac od razu partnera gdzie wszystko pasuje. Niektorzy musza szukac, zeby tez jakosc znalezc.
          Z cala pwenoscia w pozniejszym wieku, nawet po wielu latch malzenstwa nie bedzie myslala, ze musi coz nadrabiac i ze cos przegapila, bo przezyla sporo.
          • j.corleone Re: dużo? 24.06.11, 12:32
            kag73 napisała:
            > Hmm, skad taka konkluzja? To moze byc tez poczatek konca.

            Skąd taka konkluzja? Bo dopiero po 25 roku życia kobieta staje się koneserką i naprawdę zaczyna wiedzieć jak powinien smakować seks, wyrusza na łowy :)

            > Z cala pwenoscia w pozniejszym wieku, nawet po wielu latch malzenstwa nie bedzi
            > e myslala, ze musi coz nadrabiac i ze cos przegapila, bo przezyla sporo.

            Przeżyła sporo bo miała 13 samców? Kobieta, która miała 3 partnerów z prawdziwego zdarzenia też może mieć poczucie, że nie musi niczego nadrabiać i że niczego nie przegapiła. A i z mężem może o tym otwarcie pogadać bez obawy, że biedak przeżyje szok :)
            • kag73 Re: dużo? 24.06.11, 13:25
              "Skąd taka konkluzja? Bo dopiero po 25 roku życia kobieta staje się koneserką i naprawdę zaczyna wiedzieć jak powinien smakować seks, wyrusza na łowy :)"

              Aha, a kto tak powiedzoal, Ty?
              Bo ja mysle, ze nie ma reguly. Niektore w wieku lat 25 wychodza za maz i sa wiernymi zonami.
              Czyli roznie to bywa.
              Pewnie, 13 do 25 roku to moze nie malo, ale nie wiemy kiedy zaczela. Jezeli majac 18, to miala srednio dwoch partnerow na rok. Hmm, nie wychodzi az tak duzo :)

              Jasne, 3 czy 13 to nie takie istotne. A z mezami bywa roznie. Jeden przezyje nawet szok, bo sie okazalo, ze zona nie dziewica, inny nie powie nic na 13 -stu. Zreszta jaki jest sens wyliczania przed partnerem bylych znajomosci lozkowych. Jasne, na pewno sie jakiegos wspomni czy jakas, najczesciej osobe, z ktora laczylo nas cos wiecej niz tylko seks albo przelotna znajomosc. Ale z detalami i cyframi, po co?
        • irutxeta Re: dużo? 24.06.11, 12:19
          ja w wieku 25 lat miałam dużo mniej:) czyli wg. mojego doświadczenia - dużo,

          co do szczerości - faceci są ciekawi i pytają, przynajmniej ci którym na tobie zależy,
          wychodzi w rozmowach, drażą temat etc

          i im się robisz starsza tym częściej zauważasz ze nawet w najfajniejszym, kochającym się i sprawdzającym w codziennych bojach związku - dogłębna szczerość nie zawsze wychodzi na dobre,

          nie chodzi o ukrywanie albo kłamanie - chodzi o niegadanie wszystkiego,
          trzeba mieć wzgląd na okoliczności, myśleć o konsekwencjach, motywach i uczuciach drugiej osoby,

          do czego mi była np. potrzebna wiedza ze mój jeszcze wtedy nieoficjalny facet (ale w trakcie intensywnych podchodów, mięty i obopólnej świadomości, ze zaczyna się coś poważnego) - przespał się kilka razy ze swoimi "koleżankami"?

          pewnie mi lepiej było tego nie wiedzieć - chociaż oficjalnie jestem super tolerancyjna, nowoczesna etc - bo zabolało,

          kiedyś miałam pretensje, ze mi nie powiedział,
          a teraz mi przeszło - wiem, ze to nie miało żadnego znaczenia i teraz myślę z rozrzewnieniem o jego próbach ucieczki od mojej wspanialej miłości;
      • zakletawmarmur Re: dużo? 29.06.11, 20:39
        Tak jak w tym powiedzeniu, "jeśli chcesz poznać prawdziwą liczbę kochanek faceta podziel wynik przez dwa, jeśli chcesz poznać liczbę kochanków kobiety pomnóż wynik przez cztery".

        Zastanawiam się co jeśli kobieta faktycznie miała 2 góra 3? Czy wtedy warto się przyznawać? Czy to nie jest tak, że faceci myślą sobie "na pewno zaniża"? A może mówić po prostu 1/2 lub 3/4?
        :-)
        • niceflower454 Re: dużo? 30.06.11, 19:01
          do zakletawmarmur-tam ci radę.Im ładniejsza z natury tym mnie kovhankoe miala i tym bardziej jest stala w uczuciach.Dlaczego? Dlatego,ze ona nie potrzebuje potwiedzac swojej atrakcyjnosci iloscia partnerow seksualnych w przeciwienstwie do kobiet z kompleksami-te akurat wszystko MUSZĄ ROBIC PIERWSZE.

          Prosty schemat-brzydka niewierna i zuzyta
          ładna-zazwyczaj nie.
        • nikt-inny Re: dużo? 30.06.11, 23:54
          A ktoś mi kiedyś powiedział,że kobieta, która miała więcej niż 5 kochanków to lepiej taką kobietą się nie interesować .. Tu nie chodzi o doświadczenie,ale o szacunek do własnej osoby.
          Cóż każdy ma swój jakiś tam swój pogląd. (:
      • josef_to_ja Re: dużo? 01.07.11, 22:17
        Nie każdy jest zakłamany
        • sisi_kecz Re: dużo? 01.07.11, 22:48
          josef_to_ja napisał:

          > Nie każdy jest zakłamany'

          Jeśli nie atakowałeś Autorki, nie uważasz że wszystkie kobiety muszą postępować wg Twojego światopoglądu i nie nazywasz kobiet, postepujacych inaczej niż Ci się podoba per "puszczalskie"- to nie czuj sie urażony, bo "pojeb", nie było o Tobie.
          • josef_to_ja Re: dużo? 01.07.11, 22:58
            Nikogo nie obrażam i jestem tolerancyjny, nie wchodzę z butami w czyjeś życie
    • sisi_kecz Re: dużo? 24.06.11, 16:15
      adel_fina napisała:

      > Mam 25 lat i 13 kochanków na koncie. Nie jestem typem imprezowo-fruwającym, po
      > podliczeniu sama się dziwię, że tyle tego wyszło ;) Tak się zastanawiam, czy t
      > o dużo? '

      skoro robisz ranking, to dla równiejszego wyniku, powiem Ci, że : strefa średnia.

      A jeśli pojawi się ten 'właściwy', mogę być szczera, czy raczej przygryźć się w
      > język?'

      Zależy, jaki jest ten właściwy dla Ciebie.
      Men z Twojego środowiska, też ma podobne konto, poglądy i postawę życiową, więc będziecie do siebie pasować.

      Właściwemu na pewno można powiedzieć wszystko i nie zwieje- po tym można poznać "właściwego".

      pozdro!
      • l666 Re: dużo? 30.06.11, 20:48
        jaka strafa srednia? Wg badan durexu w Polsce srednio kobiety maja 5 partnerow w zyciu.
        • sisi_kecz Re: dużo? 30.06.11, 21:11
          l666 napisał:

          > jaka strafa srednia? Wg badan durexu w Polsce srednio kobiety maja 5 partnerow
          > w zyciu.

          w jej przedziale wiekowym te badania?

          bo to co zeznają emerytki, to sie ma nijak do terazniejszych obyczajów młodzieży.
          • l666 Re: dużo? 30.06.11, 23:16
            pisalem, ze w zyciu a wiec pytanie o przedzial wiekowy nie ma sensu. Jezu...
            • sisi_kecz Re: dużo? 30.06.11, 23:51
              l666 napisał:

              > pisalem, ze w zyciu a wiec pytanie o przedzial wiekowy nie ma sensu. Jezu...'

              nie jezuj, bo wiem co pisałeś.
              A umiesz odpowiedzieć na pytanie, w jakim przedziale wieku były pytane kobiety?

              to ja mogę napisać "jezu...", żeś nie poniał, że pani lat 65 powie, że miała jednego mężczyznę w zyciu i to było norma w jej czasach, a panna lat 26 powie, że miała już 13stu i plasuje sie w strefie średniej.
              Robienie przeciętnej liczby kochanków w życiu dla populacji kobiet polskich od 18 do 80lat, gówno mówi o obecnym stanie obyczaju.

              więc?
    • yoric Re: dużo? 24.06.11, 18:33
      Liczba partnerów w przeszłości ma związek z prawdopodobieństwem przyszłej zdrady. Faceci to intuicyjnie wiedzą, dlatego to im w pewien sposów przeszkadza. Facet może powiedzieć, że mu to obojętne, ale w głębi duszy czuć potem żal.

      Co zrobić? Zależy. Jeśli kłamstwo będzie Cię strasznie palić przez całe życie, to lepiej powiedz prawdę. Jeśli nie - a teoretycznie wcale nie masz obowiązku się z tego spowiadać - powiedz o tylu partnerach, ilu w danym momencie sobie przypomnisz tej wersji się trzymaj. Najgorszym wyborem byłby późniejszy przypływ szczerości - to by mogło strasznie podkopać zaufanie. Również odmowa odpowiedzi byłaby źle odebrana.
      • n.wataha Re: dużo? 24.06.11, 20:40
        yoric napisał:

        > Liczba partnerów w przeszłości ma związek z prawdopodobieństwem przyszłej zdrad
        > y. Faceci to intuicyjnie wiedzą, dlatego to im w pewien sposów przeszkadza. Fac
        > et może powiedzieć, że mu to obojętne, ale w głębi duszy czuć potem żal.
        >
        Czyli według Ciebie powinienem zdradzać żonę gdzie popadnie, bo miałem sporo partnerek przed nią? A przecież mnie jest z nią dobrze i jakoś zdradzać nie zamierzam. Nawet jeśli były między nami problemy to raczej skłaniałem się ku rozwiązywaniu ich, a nie szukaniu czegoś na boku.

        Więc jak to jest? Zdrada rodzi się z "ilości przed", czy raczej z problemów, z którymi nie potrafimy sobie poradzić?
        Wiesz, znam bardzo cnotliwe żony, które wyszły za swych mężów jako dziewice i były "bardzo wierzące i praktykujące", które w pewnym momencie stwierdziły, że chcą się wyszumieć. Znam też takich facetów, którzy wyszumieli się i teraz są kochającymi mężami i "boki" im są nie potrzebne. Więc jakoś Twój punkt widzenia do mnie nie przemawia.

        Za to uważam, że jeśli ma się znaleźć "tą jedyną, niepowtarzalną okazję" by z nią spędzić życie, to należy troszkę jednak potestować te potencjalne okazje. Zdecydowanie częściej zdarzają się nieudane związki gdy partnerzy nie mają żadnego doświadczenia, bo nie wiedzą czego oczekiwać od drugiej strony. Więc przeczy to Twojej teorii.
        • kag73 Re: dużo? 24.06.11, 20:45
          Dokladnie, wataha, moge sie pod tym podpisac rekami i nogami.
          Co bylo a nie jest nie pisze sie w rejestr. I to, ze ktos mial wielu partnerow nie znaczy, ze nie potrafi byc wierny i kochac jezeli trafi na tego/te wlasciwa.
        • atela Re: dużo? 24.06.11, 21:02
          Kiedyś czytałam, że uczeni (chyba jak zwykle amerykańscy) badali tę sprawę.
          Wyszło im, że sensowną liczbą partnerów potrzebnych aby stwierdzić "to jest osoba, z którą chcę spędzić życie" jest 6 (!) Czyli jeśli kolejna osoba będzie gorsza, szukamy dalej, jeśli lepsza - trzeba brać, bo życie jest za krótkie na szukanie bez końca ;)
          Mnie ta ilość raczej nieco przeraża ,a co Wy na to?
          • kag73 Re: dużo? 24.06.11, 21:17
            Mnie ta liczba nie przeraza. Owszem tez troche szukalam tego odpowiedniego, ale nie zawsze idac z facetem do lozka szukalam potencjalnego partnera na cale zycie. Po prostu mialam ochote dla przyjemnosci i tyle.
            • josef_to_ja Re: dużo? 01.07.11, 22:08
              A Twój partner zna Twoją przeszłość?
              • sisi_kecz Re: dużo? 01.07.11, 22:55
                josef_to_ja napisał:

                > A Twój partner zna Twoją przeszłość?'


                to do mnie?

                Mój men wziął sobie pannę z dzieckiem, która robi mu loda wszechczasów i obsługuje na wszystkie możliwe sposoby, wiec sądzę, że nie musi pytać czy byłam dziewicą kiedy mnie poznał ;)
                • josef_to_ja Re: dużo? 01.07.11, 23:00
                  To było do Kag73, ale widzę że piszesz o tym otwarcie. Ale Twój men pewnie też był doświadczony ;)
                  • sisi_kecz Re: dużo? 01.07.11, 23:14
                    josef_to_ja napisał:

                    > To było do Kag73,'

                    a to przepraszam, z drzewka nie wynikało.

                    ale widzę że piszesz o tym otwarcie. Ale Twój men pewnie też
                    > był doświadczony ;),

                    a na czym opierasz tą pewność?

                    Był kawalerem ,bezdzietnym i z tego co padło przy okazji w różnych naszych rozmowach, bo wprost nie pytałam, to mniej doświadczonym ode mnie.
                    W kryterium ilości partnerów seksualnych oczywiście.
                    • josef_to_ja Re: dużo? 01.07.11, 23:50
                      No ale raczej prawiczkiem pewnie nie był ;)
                      Nie opieram pewności na niczym, ale doświadczeni faceci raczej łatwiej akceptują przeszłość seksualną partnerki ;)
                      • sisi_kecz Re: dużo? 02.07.11, 14:34
                        Nie był prawiczkiem
                        a szkoda...
                        Naprawdę za dużo generalizujesz.
                        :)
                        • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 14:39
                          Czemu szkoda?
                          • sisi_kecz Re: dużo? 02.07.11, 14:44
                            josef_to_ja napisał:

                            > Czemu szkoda?

                            Bo mnie drzwiczki kręcą a teraz to już nie zalicze
                            • sisi_kecz Re: dużo? 02.07.11, 14:49
                              Prawiczki
                              Hehe
                              Nie drzwiczki,
                              Gupi edit.
                              • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 14:52
                                Tylko, że mało który prawiczek po 20stce jest jakiś super przystojniakiem, do tego z całą gamą zalet. Poza tym nie wiadomo czy taki będzie chciał na 1 partnerce poprzestać ;)
              • kag73 Re: dużo? 01.07.11, 23:59
                josef_to_ja napisał:

                > A Twój partner zna Twoją przeszłość?"

                Widzisz, moja przeszlosc nie jest jakas przerazajaca. Moj partner owszem wie, ze nie byl pierwszym i jedynym, ze troche doswiadczenia przed nim mialam, on zreszta przede mna tez. Nie przecenialabym waznosci przygod seksualnych. Dla mnie najwazniejsze i t co pozostalo gdzies w pamieci byli mezczyzni, ktorych kochalam a nie, z ktorymi bylam w lozku, bo po latach to i tak sie zapomina ale nie zapomina sie milosci. Jezeli byly czy sa nawiazania, to z mojej i z jego strony, do partnerow czy ludzi, ktorzy byli kiedys dla nas wazni, na ktorych nam zalezalo. Dodam, ze jak kogos kochalam albo kocham to bylam i jestem wierna jak pies:)
                Wczoraj powiedzialam do meza, ze podobno ludzie, ktorzy mieli przed zamazpojsciem wieksza ilosc partnerow statystycznie czesciej zdradzaja(wieksze prawdopodobienstwo), tak sie dowiedzialam na forum, na to moj maz sie rozesmial i powiedzial, ze w takim razie to ja jego zdradze a nie on mnie, bo ja mialam wiecej partnerow seksualnych niz on :)
                • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 00:09
                  Ale chyba aż tak dużo bujniejszej przeszłości od męża nie masz?
                  Ja bym np. w ogóle nie chciał mieć kobiety, która kogoś zdradziła, taką bym chyba skreślił od razu
                  • kag73 Re: dużo? 02.07.11, 00:31
                    Ja nigdy nikogo nie zdradzilam.
                    Owszem mam troche bujniejsza przeszlosc od meza, ale coz z tego. Mnie bylo latwiej, bo jestem kobieta, to kobieta decyduje czy pojdzie z kims do lozka czy nie. On jest mezczyzna, moze bylby i chcial, ale nie zawsze byla to jego decyzja, bo w tym caly ambaras, zeby dwoje chcialo na raz i on doskonale o tym wie. A nie jest typem, ktory poszedlby do burdelu albo "wykorzystal" jakas dziewczyne wciskajac jej kity.
                    • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 01:41
                      Mnie najbardziej boli, że jestem prawiczkiem i w zasadzie większość rówieśniczek ma sporo bujniejszą przeszłość ode mnie
                      • kag73 Re: dużo? 02.07.11, 11:00
                        josef_to_ja napisał:

                        > Mnie najbardziej boli, że jestem prawiczkiem i w zasadzie większość rówieśnicze
                        > k ma sporo bujniejszą przeszłość ode mnie.

                        A dlaczego jestes prawiczkiem? Z wyboru? Chcesz sie "oszczedzic" dla tej jedynej czy jestes mlody i jescze nie mials okazji? Nie probowals czy zadna nie chciala? Jak znajdziejsz jakas fajna dziewczyne, to probuj, jak bedzie chciala, na pewno bedzie milo.
                        • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 13:56
                          Jakoś nie umiałem się zabrać za kobiety, poza tym jako nastolatek byłym brzydkim, pryszczatym kaczątkiem, po 20stce "wyładniałem", ale kompleksy zostały. Nie umiem tworzyć z kobietami innych relacji niż koleżeński, dla mnie relacje damsko-męskie to jakaś abstrakcja
                          • kag73 Re: dużo? 02.07.11, 14:03
                            josef_to_ja napisał:

                            > Jakoś nie umiałem się zabrać za kobiety, poza tym jako nastolatek byłym brzydki
                            > m, pryszczatym kaczątkiem, po 20stce "wyładniałem", ale kompleksy zostały. Nie
                            > umiem tworzyć z kobietami innych relacji niż koleżeński, dla mnie relacje damsk
                            > o-męskie to jakaś abstrakcja

                            No wlasnie bardzo podobnie bylo z tym facetem mojej przyjaciolki. Facet mial w sobie tyle do podarowania a nie mial szans, zadna nie chcial brac. A jak juz dostal swoja szanse, to wyszedl caly jego potencjal.
                            Musisz zatem "cwiczyc", szukac kontaktu z kobietami, rozmaiwac, probowac.
                            No i chyba nie chcesz na rozbieranej randce dokladnie wypytac ilu miala a jak powie, ze trzech, to sie wycofac? To juz lepiej nie pytac, oszczedzisz sobie stresow :)
                            • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 14:13
                              Wszystko może z czasem wyjść w praniu, a na dzień dzisiejszy jakoś nie mogę się odnaleźć w kontaktach z kobietami, umiem się z nimi kolegować, ale to wszystko :)
          • rikol Re: dużo? 30.06.11, 17:42
            W niemczech zbadali, ze dopiero 13. partner jest dla kobiety odpowiedni. czyli 12 pierwszych to pomylki. coz, czlowiek uczy sie na bledach.
        • yoric Re: dużo? 24.06.11, 21:15
          To nie 'teoria', tylko dane.

          Statystycznie sporo większe jest ryzyko, że zdradzi cię partnerka, która miała więcej facetów przed tobą, niż taka, która miała mniej. Nie wydaje mi się, żeby to się w jakikolwiek sposób miało do tego, co masz zrobić ze swoją żoną. To jest chyba jasne, czy trzeba rozwinąć?
          • kag73 Re: dużo? 24.06.11, 22:48
            "Statystycznie sporo większe jest ryzyko, że zdradzi cię partnerka, która miała więcej facetów przed tobą, niż taka, która miała mniej."

            A gdzie ta statystyka? Jakies zrodlo?
            I gdzie lezy granica? Ta co miala 3 nie zdradzi, ta co miala 10 zdradzi?
            Ja tam wiem swoje. Jak ktos znalazl swojego, ma wspanialy seks w domu i poza tym udany zwiazek, nie bedzie szukal okazji, bo po pierwsze nie ma takiej potrzeby, po drugie ma za duzo do stracenia.
            Co innego moze w przypadku seksocholikow czy nimfomanek czy jakichs innych "zaklocen" osobowosci.
            • yoric Re: dużo? 24.06.11, 23:08
              Contemporary studies show that the best predictor of extramarital sex is premarital sexual permissiveness-people who have many sexual partners before marriage are more likely to be unfaithful than those who have few sexual partners before marriage (Thompson, 1983; Weiss & Slosnerick, 1981).

              za Davidem Bussem.
              • zakletawmarmur Re: dużo? 27.06.11, 13:16
                Czyli dotyczy to obu płci?
                • yoric Re: dużo? 27.06.11, 15:13
                  Dotyczy obu płci.
                  • nikodem_73 Re: dużo? 30.06.11, 18:06
                    Cholera - znowu nie pasuję do większości :)
            • gomory Re: dużo? 24.06.11, 23:36
              Nie znam statystyk w tym temacie. Jedynie intuicyjnie wyczuwam, ze bywa tak jak wspomina Yorick. Bywa nie oznacza, ze tak jest zawsze.
              Tym niemniej cos na rzeczy chyba jest. Na logike mi to tak wychodzi :). Czy nie jest prawda, ze osoby ktore lubia sie bawic w flirt, podrywanie czesto przechodza takze do konsumpcji? Takie sytuacje sa niejako prowokowane i za ktoryms tam razem moga po prostu ot tak zaskoczyc. Zreszta w grupie osob majacych duzo lozkowych doswiadczen niewatpliwie sa tez tacy, ktorzy ani mysla trwac w wiernosci. Wiec czyz duza liczba partnerow nie jest tym co charakteryzuje osoby podchodzace lekko do monogamii?
              Oczywiscie kobiecie moglo sie miedzy nogami przewinac mnostwo facetow, bo taki miala zawod, eksperymentowala czy cos tam. A osiagnela obecnie taki etap zycia, ze potrzebuje stabilizacji i niewiernosc ja zupelnie nie pociaga. No a statystycznie takze laduje w zbiorze doswiadczonych.
              Granica lezy zawsze w tym samym punkcie: musi sie zrodzic mysl o zdradzie. Osoba wycofana, zupelnie nieobyta we flirtach z plcia przeciwna, moze nie poradzic sobie z pokusa jaka moze sie przypadkiem zjawic gdyz nie ma w tym zadnego doswiadczenia. "Rozrywkowy" nie musi sie czuc zobowiazany do seksu dlatego, ze wesola kolezanka mu na kolanach usiadla ;). Osoba znajaca smak pocalunkow jednego partnera moze umierac z ciekawosci i to, ze sprawdzi inne usta jest niemalze pewne.

              > Jak ktos znalazl swojego, ma wspanialy seks w domu i poza tym udany zwiazek, nie bedzie szukal okazji, bo po pierwsze nie ma takiej potrzeby, po drugie ma za duzo do stracenia.

              A nie znasz osob dla ktorych stabilizacja = stagnacja? Musza podrozowac, latac paralotniami, odkrywac bieguny, wygrywac i tracic majatki, cale zycie probowac nowych potraw i smakow. Cial tez. Taki czlowiek nie ma nic do stracenia jesli pojawi sie mozliwosc nowych doznan i przezyc. To tylko kwestia osobowosci :).
              • kag73 Re: dużo? 24.06.11, 23:53
                To, ze ktos byl w lozku z paroma czy wieloma nie oznacza, ze nie potrafi zyc w monogamii i ze nie potrafi byc wierny. Pod warunkiem, ze kocha i jest szczesliwy. No i oczywiscie nasuwa sie pytanie ile to jest "duzo"? Dla jednych 6 dla innych 20.
                No wlasnie, to moze lepiej zalozmy z gory, zeby bylo fair, ze to wszystko "kwestia osobowosci".
                Na pewno na tym swiecie znalazloby sie wszystko.
                Za to mysle, ze czesto jest tak, ze jezeli ktos raz poszedl w bok, nie ma juz takich hamulcy, zeby zrobic to ponownie. Po prostu przekroczyl raz pewna granice i kazdy nastepny raz moze byc tylko latwiejszy, tak "wyczuwam" intuicyjnie.
          • kiszona.kapusta Re: dużo? 01.07.11, 16:10
            Kolejne swietne odkrycie amerykanskich naukowcow: osoby o niskim libido rzadko zdradzaja.
      • tapatik Re: dużo? 27.06.11, 22:20
        yoric napisał:

        > Liczba partnerów w przeszłości ma związek z prawdopodobieństwem przyszłej zdrady.

        Poproszę o wskazanie badań, które sprawdzały wpływ partnerów seksualnych na skłonność do zdradzania męża. Oraz o wnioski, bo jestem ciekaw, czy większa ilość partnerów oznacza większe prawdopodobieństwo zdrady, czy mniejsze.
    • doktor.74 Re: dużo? 24.06.11, 22:37
      adel_fina napisała:
      > język? Czy świadomość, że partnerka miała nastu partnerów może zepsuć związek?

      Może. Dla swojego dobra nie chwal się przed kandydatem na męża bo nie ma czym.
      Jestem mężczyzną w kwiecie wieku po przejściach ale nie zainteresowałbym się taką kobietą.
      • songo3000 Re: dużo? 24.06.11, 23:55
        > Jestem mężczyzną w kwiecie wieku po przejściach...
        Jeżeli dla Ciebie liczba nastu partnerów u kobiety to kryterium zero/jedynkowe to sorry, ale nie jesteś mężczyzną :)
        • josef_to_ja Re: dużo? 01.07.11, 01:39
          Ma on do tego prawo. Mi by też to przeszkadzało
    • songo3000 Mniejsza o szczegóły 25.06.11, 00:04
      Generalnie damy nie mają przeszłości a dżentelmeni... i jak to tam szły te burżuazyjne opowiastki :) Sęk w tym, że te grono wybiła zdrowa, czerwona tkanka narodu więc jako potomkowie wieś... yyy tych, którzy pozostali możemy sobie darować ;P

      W przypadku ewentualnego pytania najsensowniejszą i najuczciwszą odpowiedzą jest "owszem, miałam przed tobą innych mężczyzn" co w przypadku normalnego faceta generalnie kończy temat.
    • zakletawmarmur Re: dużo? 27.06.11, 13:16
      Mój facet stwierdził, że dla 25 latki 10 partnerów wydaje mu się dużą liczbą. Góra pięciu byłoby ok:-) Jednak zapytany, czy skreśliłoby dziewczynę posiadającą 13 kochanków jako potencjalną kandydatkę na żonę, stwierdził, że nie. Jeśli oczywiście byłaby wierna:-)
      • yoric Re: dużo? 27.06.11, 17:21
        A co miałby powiedzieć :)

        Ja też przecież nie powiedziałbym 'o nie! 10 bym zaakceptował, ale tym 1-tym przegięłaś!'. Ale co bym pomyślał, to inna kwestia.
        Dlatego osobiście wolałbym, żeby partnerka nie przyznała mi się do zbyt bujnej przeszłości seksualnej. Uważam, że w związek wchodzi się z czystym kontem - po prostu wolałbym nie wiedzieć.

        A co do statystyk, to nie rozumiem dlaczego w niektórych dziedzinach ludzie mają taki problem z przyjęciem danych. Ew. muszą dodać, że 'to nie reguła'. Papierosy nie muszą powodować raka płuc, a zapodawanie dragów brudną strzykawą nie musi skutkować HIV, ale jakoś nikt nie wyjeżdża z argumentami, że te rzeczy są ok, bo 'nie ma reguły'.
        • zakletawmarmur Re: dużo? 27.06.11, 19:38
          Nie wiem czy dobrze zrozumiałam autorkę ale chodzi chyba, żeby mieć jakieś rozeznanie co do tego ile dla facetów znaczy właściwie dużo i mało partnerów seksualnych:-)
          Gdyby tak się zastanowić to dla 26 letniej singielki, która straciła cnotę w wieku załóżmy 18 lat i do tej pory nie żyła w długim związku, 13 partnerów seksualnych wychodzi tak po 2/rocznie. Mnie prywatnie wydaje się to całkiem przyzwoitą ilością:-) No ale rozumiem, że odbiór jest sprawą indywidualną...
          • doktor.74 Re: dużo? 27.06.11, 19:59
            zakletawmarmur napisała:
            >Mnie prywatnie wydaje się to całkiem przyzwoit
            > ą ilością:-) No ale rozumiem, że odbiór jest sprawą indywidualną...

            Odbiór, zwłaszcza przez mężczyzn, jest indywidualną sprawą. Niezależnie od statystyk i teorii, kobieta zmieniająca partnerów seksualnych z taką częstotliwością może nie być dobrym materiałem na żonę ( powtarzam - może nie być a nie - nie jest ). Na kochankę tak, na żonę nie - ale to jest moja prywatna opinia. Jeśli wśród współczesnych 20-30latków posiadanie kilkunastu partnerów seksualnych w dorobku jest normą, to nie powinno to oburzać jej potencjalnego przyszłego męża. Ja jestem panem w średnim wieku i większa gwarancję stabilizacji miałbym pewnie u boku kobiety po przejściach z dziećmi.
            • kag73 Re: dużo? 27.06.11, 20:37
              "Niezależnie od statystyk i teorii, kobieta zmieniająca partnerów seksualnych z taką częstotliwością może nie być dobrym materiałem na żonę ( powtarzam - może nie być a nie - nie jest ). Na kochankę tak, na żonę nie - ale to jest moja prywatna opinia."

              Bardzo ciekawa opinia, przyznaje, daje do myslenia, oddaje tez panujace przekonanie u co poniektorych, ze zona na piedestal i niech dba o dom a odlotowy seks gdzie w burdelu albo na boku. Nic dziwnego, ze potem w pozyciu malzenskim sa wielkie rozczarowania i posucha.
              Jestem pewna, ze moj maz biorac mnie za zone chcial glownie kochanki, to bylo jego priorytetem. Ale jak widac ludzie bywaja rozni.
              • doktor.74 Re: dużo? 27.06.11, 21:04
                kag73 napisała:
                > Jestem pewna, ze moj maz biorac mnie za zone chcial glownie kochanki, to bylo j
                > ego priorytetem. Ale jak widac ludzie bywaja rozni.

                Nie wiem czym kierował się Twój mąż i mało mnie to obchodzi. Kochanka nie zdobywa opini dobrej lub bardzo dobrej tylko dzięki dużej ilośći mężczyzn, którzy ją posiądą.To jakaś bzdura! Wręcz przeciwnie, może zacząć traktować seks bardzo przedmiotowo.
                Że ucieknę się do mało eleganckiego porównania jakim jest samochód - ten prosto z salonu już miałem - zły wybór, tego z dużym przebiegiem i z dużą ilością właścicieli nie chcę i mam do tego prawo. Ludzie bywają różni i należy to uszanować.

                • kag73 Re: dużo? 27.06.11, 21:15
                  Dokladnie tak samo napisalam, ze ludzie bywaja rozni.
                  "Kochanka nie zdoby
                  > wa opini dobrej lub bardzo dobrej tylko dzięki dużej ilośći mężczyzn, którzy ją
                  > posiądą."
                  To dlaczego napislaes, ze ta z duza iloscia partnerow jest dobra na kochanke a nie na zone?
                  I dlaczego ta z zadnym albo malym doswiadczeniem jest dobra na zone?
                  • doktor.74 Re: dużo? 27.06.11, 21:25
                    kag73 napisała:
                    > To dlaczego napislaes, ze ta z duza iloscia partnerow jest dobra na kochanke a
                    > nie na zone?
                    > I dlaczego ta z zadnym albo malym doswiadczeniem jest dobra na zone?

                    Kochanka w sensie - kobieta, która nie gwarantuje stabilizacji. Owszem, można się pozytywnie rozczarować ale w moim wieku nie mogę i nie chcę pozwolić sobie na ryzyko. Ryzyko, że taka kobieta zmieni cię na lepszy model jest jednak duże.

                    Z żadnym doświadczeniem- moja była żona była moją pierwszą i jedyną kobietą. Przez 17 lat próbowałem namówić ją, że seks jest fajny. Nie udało się. Męczyłem ją i siebie tyle lat, których nikt nam nie odda. Niedopasowanie pod względem temperamentów to jest życiowy dramat. Szkoda gadać.
                    • kag73 Re: dużo? 27.06.11, 21:29
                      No widzisz, gwarancji nie ma. Moze jakbys mial na zone taka bardziej doswiadczona to by sama wiedziala, ze seks jest fajny i nie musialbys jej namawiac. I pewnie dlatego bylaby taka doswiadczona, bo seks lubila, dlatego go nie unikala:)
                      • doktor.74 Re: dużo? 27.06.11, 21:32
                        kag73 napisała:
                        > No widzisz, gwarancji nie ma. Moze jakbys mial na zone taka bardziej doswiadczo
                        > na to by sama wiedziala, ze seks jest fajny i nie musialbys jej namawiac. I pew
                        > nie dlatego bylaby taka doswiadczona, bo seks lubila, dlatego go nie unikala:)

                        Chyba zaczynasz mnie przekonywać, Kusicielko :)
                  • niceflower454 Re: dużo? 30.06.11, 18:57
                    do kag73-to swierdzenie faceta prymitywnego i bardzo niewnego co do swej atrakcyjnosci.

                    Nie da sie zakochac tylko w dziewicy,a juz w nie dziewicy nie.Spotykamy kogos,spada strzala amora i koniec.
                • kag73 Re: dużo? 27.06.11, 21:25
                  "Że ucieknę się do mało eleganckiego porównania jakim jest samochód - ten prosto z salonu już miałem - zły wybór, tego z dużym przebiegiem i z dużą ilością właścicieli nie chcę i mam do tego prawo."

                  Osobiscie nie lubie takich porownan, ale niech Ci bedzie. Teraz wyobraz sobie, ze ten z duzym przebiegiem niby taki uzywany, ale Porsche, bajka, nie sposob sie za nim nie obejrzec, kazdy facet galy wytrzeszcza, ale maszyna. A po drugiej stronie ulicy Fiat Panda, niby nowy czy roczniak, ale oka nie ma na czym zawiesic tak wlasciwie, nikt na niego nie spaglada. No i co teraz, ktorego wybierzesz? He?
                  • doktor.74 Re: dużo? 27.06.11, 21:31
                    kag73 napisała:
                    > Osobiscie nie lubie takich porownan, ale niech Ci bedzie. Teraz wyobraz sobie,
                    > ze ten z duzym przebiegiem niby taki uzywany, ale Porsche, bajka, nie sposob si
                    > e za nim nie obejrzec, kazdy facet galy wytrzeszcza, ale maszyna. A po drugiej
                    > stronie ulicy Fiat Panda, niby nowy czy roczniak, ale oka nie ma na czym zawies
                    > ic tak wlasciwie, nikt na niego nie spaglada. No i co teraz, ktorego wybierzesz
                    > ? He?

                    Cha cha cha! Gdybym miał 25 lat wybrałbym Porsche. Mam 45 biorę Pandę :D
                    Mówię poważnie. Jak się ma za sobą nieudany związek to na wiele spraw zmienia się spojrzenie. Moja była żona jest zadbaną atrakcyjną kobietą no i co z tego? Skoro Królowa Śniegu?
                    • kag73 Re: dużo? 27.06.11, 21:48
                      Etam, zycie zaczyna sie po 40 stce, czyli jestes na poczatku :)
                      No dobra zadbana, optyka to jedno, ale kochany, wsiadasz do tego Porsche i probujesz a tam maszyna chodzi jak zegarek a w Pandzie...hmmm....sam wiesz.
                      Tak na serio. Chcialam powiedziec, ze to nie jest takie proste, bo np. nagle poznajesz kobiete, zakochujesz sie na zboj, ona tez swiata poza Toba nie widzi, wsystko gra, w lozku odlot i...nagle okazuje sie, ze ona przed Toba miala juz 10 partnerow. I co? I Ty mowisz do niej "Nie, nie, moja kochanka to Ty mozesz byc, ale ozenic sie z Toba nie ozenie". Na to ona ze zlamanym sercem "oj, kochanka to ja byc nie chce, idz poszukaj sobie innej". Tak mniej wiecej mialoby to wygladac? Czy tez zaraz na wstepie zadajesz pytanie "ilu mialas partnerow?"
                      • doktor.74 Re: dużo? 27.06.11, 22:10
                        kag73 napisała:
                        >Czy tez zaraz na wstepie zadajesz pytanie "ilu mialas partnerow?"

                        Ja tego pytania nie zadam, sama się pochwali :) Pytanie jak długo potrwa ta ekscytacja z jej strony. Bo tu nie chodzi o ilośc partnerów tylko o chęć ustabilizowania się naszej Pszczółki.
                        Czy skakanie z kwiatka na kwiatek to poszukiwanie miłości i dobrego seksu czy sposób na życie? Czy jest i gdzie jest ten kwiat, który wybierze?
                        A taka Panda dajmy na to - zadbana i konserwowana przez troskliwego właściciela może długie lata toczyć się po pokrętnych drogach życia. Stara, poczciwa Panda.

                        • kag73 Re: dużo? 27.06.11, 22:33
                          "Ja tego pytania nie zadam, sama się pochwali :)"
                          Aha, skad ta pewnosc?
                          "
                          Pytanie jak długo potrwa ta eks
                          > cytacja z jej strony. Bo tu nie chodzi o ilośc partnerów tylko o chęć ustabiliz
                          > owania się naszej Pszczółki.

                          Hmm, tutaj tez moze byc roznie. Przypuszczalnie zaleznie od wieku, planow zyciowych, no i od faceta i jakosci zwiazku. Jezeli wszystko pasuje, ludzie patrza w tym samym kierunku, kochaja sie, w lozku jest supcio...dobra baza, niezaleznie od ilosci partnerow w przeszlosci. Mysle, ze u mniejeszosci szukanie przygod ciagle z kims innym jest sposobem na zycie.

                          "A taka Panda dajmy na to - zadbana i konserwowana przez troskliwego właściciela
                          > może długie lata toczyć się po pokrętnych drogach życia. Stara, poczciwa Panda"

                          Az jej sie kiedys zachce jednak sprobowac czegos zwariownaego, bo zawsze byla taka spokojna i poczciwa. Tez sie moze zdarzyc. A moze i spoko spelniac dobrze swoje funkcje.

                          Aha, a zycie ryzykowne jest. Malzenstwo tez zawsze loteria.
                          • yoric Re: dużo? 28.06.11, 10:40
                            To, że się może zdarzyć, a jakie jest prawdopodobieństwo to dwie różne rzeczy.

                            Możesz jechać 200km/h i dojechać do celu, albo 50km/h i mieć wypadek. Oczywiście *może* się to zdarzyć. Czy to oznacza, że można spokojnie docisnąć pedał gazu?
                            • kag73 Re: dużo? 28.06.11, 10:52
                              O czym tutaj w ogole dyskusja. Zdarzyc sie w zyciu moze wszystko.
                              Niektorzy biora cnotliwa albo dziewice, bo panicznie boja sie, ze doswiadczona ich zdradzi czy odejdzie, ich prawo. Nie jest tez tajemnica, ze niektorzy majac taka w domu latami cierpia na bezseksie, albo chodza w bok. Tez ich wybor. Trzeba sie zastanowic co dla kogo sie liczy najbardziej. Sa ludzie, ktorzy twierdza, ze "letnio" przetwa na lata(tylko czy to o to chodzi?), inni wola, zeby nawet bylotrzy lata, ale za to goraco. Jeszcze inni maja szczescie i sie dobrali niezaleznie od tego ilu partnerow mieli przed.
                              A prownanie z pedzeniem 200km/h na godzine w ogole tutaj nie pasuje, bo zycie i zwiazek jest nieco bardziej skomplikowane i zalezne od wielu czynnikow.
                              Zreszta co my tutaj sobie teoretycznie rozwazamy, to jedno, a co pisze zycie i jakie decyzje ludzie podejmuja to drugie.
                              • zakletawmarmur Re: dużo? 28.06.11, 12:45
                                Nie jest tez tajemnica, ze niektorzy majac
                                > taka w domu latami cierpia na bezseksie, albo chodza w bok.

                                Tylko czy oni faktycznie są tacy nieszczęśliwi? Porządna żona dziewica dba o dom i rodzinę a pan w tym czasie obraca ciągle to nowe panienki. Jakoś mi go nie żal:-)
                                Z drugiej strony na forum pisze całkiem sporo kobiet tzw. WL, które to uważają, że jeśli mąż nie daje to mają prawo do seksu na boku... I co im wtedy doradzasz?
                                Sama przyznaj, z punktu widzenia faceta dużo bardziej opłaca się mieć za żonę wierną dziewice i posuwać puszczalskie żony tych wszystkich frajerów niż na odwrót:-)

                                Dodam jeszcze, że też irytują mnie kolesie, którzy nie potrafią wziąć odpowiedzialności za swoje decyzje (żenią się z dziewicami, zwalają na nie odpowiedzialność za kiepski seks i szukają kochanek). Myśle, że najlepszy sposób, żeby walczyć z takim podejściem to właśnie nie dawać im dupy:-) Co najwyżej porobić nadzieje a później spławić.

                                Gdyby kobiety chodziły do łóżek tylko z tymi, którzy je szanują, nie byłoby problemu:-)
                                • kag73 Re: dużo? 28.06.11, 15:30
                                  zakletawmarmur napisała:

                                  > Nie jest tez tajemnica, ze niektorzy majac
                                  > > taka w domu latami cierpia na bezseksie, albo chodza w bok.
                                  >
                                  > Tylko czy oni faktycznie są tacy nieszczęśliwi? Porządna żona dziewica dba o do
                                  > m i rodzinę a pan w tym czasie obraca ciągle to nowe panienki. Jakoś mi go nie
                                  > żal:-)
                                  >> Sama przyznaj, z punktu widzenia faceta dużo bardziej opłaca się mieć za żonę w
                                  > ierną dziewice i posuwać puszczalskie żony tych wszystkich frajerów niż na odwr
                                  > ót:-)
                                  >
                                  Bo ja wiem czy Ci z brakiem seksu tacy szczesliwi. Meczace i czasem trudne jest szukanie na boku a i nie wszyscy znajduja albo chca, stad watki na forum.

                                  >> Sama przyznaj, z punktu widzenia faceta dużo bardziej opłaca się mieć za żonę w
                                  > ierną dziewice i posuwać puszczalskie żony tych wszystkich frajerów niż na odwr
                                  > ót:-)
                                  Nie przyznam, bo to rzecz najbardziej mnie irytujaca. Skad zalozenie albo przekonanie, ze tylko te dziewice i te niedosawiadczone sa wiernymi zonami a te z doswiadczeniem wszystkie sa "puszczalskie"? Mam inne obserwacje.
                                  Poza tym zalezy od faceta. Z pewnoscia znalazloby sie sporo takich, ktorzy jednak woleliby super udany seks z zona.
                                  • zakletawmarmur Re: dużo? 28.06.11, 15:59
                                    > Bo ja wiem czy Ci z brakiem seksu tacy szczesliwi. Meczace i czasem trudne jest
                                    > szukanie na boku a i nie wszyscy znajduja albo chca, stad watki na forum.

                                    Wątki na forum są, dlatego, że każdy musi sobie czasami pomarudzić... Tak jak te samowystarczalne singielki co to czasami marudzą jak to nie jest im źle, nikt ich nie kocha, nikt ich nie lubi a jak pojawia się facet idealny to rzucają go bo zostawia skarpetki na środku pokoju:-)

                                    > Nie przyznam, bo to rzecz najbardziej mnie irytujaca. Skad zalozenie albo przek
                                    > onanie, ze tylko te dziewice i te niedosawiadczone sa wiernymi zonami a te z d
                                    > oswiadczeniem wszystkie sa "puszczalskie"? Mam inne obserwacje.

                                    Mam inne spostrzeżenia. Wiele z tych lubiących seks myśli o kochanku. Inne kastrują facetów. Związek z WL też wcale nie musi udany:-) Kobieta, która seksem się brzydzi (lub przynajmniej jest bardzo przeciętną kochanką) ma swoje plusy- daje mężczyźnie więcej poczucia bezpieczeństwa, nie marnuje czasu i energii na te zbędne rzeczy (ma więcej czasu żeby zadbać o dom i dzieci).

                                    Chociażby z tej strony:
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,126033895,126033895,maz_kupil_mi_wibrator_zamiast_sexu_z_nim.html
                                    " Jak tak dalej będzie to chyba znajdę sobie kogoś do sexu."

                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,126273197,126389520,Re_dala_mu_czy_raczej_on_jej_dal_o_seksie_rzecz.html
                                    "w momencie kiedy zaczelam miec skoki w bok i otwarcie sie do tego przyznawac nie bylam juz wiecej "wyzwolona". zostalam zwykla kurwa."
                                    • kag73 Re: dużo? 28.06.11, 17:25
                                      "Mam inne spostrzeżenia. Wiele z tych lubiących seks myśli o kochanku. Inne kastrują facetów. Związek z WL też wcale nie musi udany:-) Kobieta, która seksem się brzydzi (lub przynajmniej jest bardzo przeciętną kochanką) ma swoje plusy- daje mężczyźnie więcej poczucia bezpieczeństwa, nie marnuje czasu i energii na te zbędne rzeczy (ma więcej czasu żeby zadbać o dom i dzieci). "

                                      I znowu bledne zalozenie, ze dziewica czy niedoswiadczona nie moze byc wysokolibidowa i musi nie lubic seksu. A to wcale nie musi byc prawda, moze byc wysokolibidowa a seksu nie uprawiala przed slubem, bo np. wychowala sie w katolickiej Polsce gdzie jej w tym wzgledzie nasrano do mozgu i chciec to by chciala, ale nie potrafi i boryka sie z wewnetrznym rozdarciem (ja z autopsji pisze, mozliwe, ze inne mialy albo maja podobnie). Poza tym moze ta WL miec podobnego meza, seks jest w deche, wszystko gra. Taka lubiaca seks(sama lubie) niekoniecznie potrzebuje go z roznymi partnerami, jeden spoko wystarcza.To raczej cecha osobnicza, podobnie jak u facetow. A o kochanku to moze raczej zacznie myslec ktos kto z seksu w domu jest niezadowolony. A jezeli faceci rzeczywiscie tak to widza jak to tutaj napisalas, to wyrazy wspolczucia dla ich marnego zywota.
                                      A co do linkow: ta pierwsza niekoniecznie jest wysokolibidowa, moze jej maz jest niskolibidowy i niestety nieco straszy, nie powiedziane tez, ze przed nim miala facetow na peczki.
                                      Druga z kolei reprezentuje przypadek dosc skrajny zarowno dla mezczyzn jak i dla kobiet, bo to co robi to nie norma w zwiazku.

                                      • zakletawmarmur Re: dużo? 28.06.11, 17:48
                                        > I znowu bledne zalozenie, ze dziewica czy niedoswiadczona nie moze byc wysokoli
                                        > bidowa i musi nie lubic seksu.

                                        Jednak prawdą jest, że WL, WE będzie seksem bardziej zainteresowana i większe szanse, że ciekawość będzie zbyt silna, żeby doczekać ślubu (który często wiąże się z kilku letnim czekaniem). Tak samo z podjęciem decyzji o ewentualnym kochankiem...

                                        Nie oznacza to oczywiście, że każdy WL musi zdradzić ale jednak szanse są większe niż u NL.

                                        A o kochanku to moze raczej zacznie myslec ktos kto z
                                        > seksu w domu jest niezadowolony.

                                        Jak dla mnie to tylko wymówka:-) Jeśli seks jest tak ważny, że nie można bez niego żyć to dlaczego nie był ważny w chwili poszukiwania partnera na stałe? Dlaczego trwa sie w takim związku?

                                        > A co do linkow: ta pierwsza niekoniecznie jest wysokolibidowa,

                                        Bo jest to rzecz względna. W jednym z wątków na "Partnerstwo i Seks" jest opisana 28 latka, która miała 3 partnerów seksualnych. Autor wątku uważa, że to puszczalska szmata, inny forumowicz pisze, że to prawie dziewica:-) Wszystko jest rzeczą względną. Są mężczyźni mniej i bardziej wyrozumiali:-) Jeśli zapytasz się kolesia, który sam zaliczył 100 lasek to pewnie liczba kilikunastu partnerów swojej kobiety nie będzie robić na nim większego wrażenia. Prawiczek może mieć pretensje o dwóch:-) Tak samo koleś, który obraca się wśród lasek z kółka różańcowego będzie miał mniej liberalne poglądy niż koleś ze środowiska np. artystyczego. Inaczej to wygląda, gdzieś na wsi zabitej dechami a inaczej w Nowym Jorku. Wszędzie mężczyźni mają jakieś normy ale mają one prawo dość istotnie się różnić między sobą...
                                      • zakletawmarmur Re: dużo? 29.06.11, 19:52
                                        Tak a propos tych liberalniejszych:-) Od 8.30 do 11 minuty...

                                        www.youtube.com/watch?v=7bGqV9RpB-8
                                  • yoric Re: dużo? 28.06.11, 16:16
                                    > Skad zalozenie albo przekonanie, ze tylko te dziewice i te niedosawiadczone sa wiernymi zonami a te z doswiadczeniem wszystkie sa "puszczalskie"?

                                    to chyba jakaś estrogenowa logika, bo nikt nic takiego nie twierdzi. Natomiast są wiarygodne dane wskazujące na *statystyczny związek* liczby byłych partnerów z ryzykiem zdrady w przyszłości. Ludzie wchodząc w związek oceniają ryzyko zdrady na różne świadome i podświadome sposoby i to jest jeden z nich. Na Twoją prośbę podałem Ci autorów badań, jak chcesz to napisz do nich, że Ty się nie zgadzasz, bo Ty masz inne obserwacje.
                                    • urquhart estrogenowa logika 28.06.11, 16:52
                                      > to chyba jakaś estrogenowa logika, bo nikt nic takiego nie twierdzi. Natomiast
                                      > są wiarygodne dane wskazujące na *statystyczny związek* liczby byłych partnerów
                                      > z ryzykiem zdrady w przyszłości.

                                      He, he. Znowu hormony wpisane w program wrednych zachowań kobiety? :)
                                      >>Kobiety produkujące dużo estrogenu są mniej zadowolone ze swych partnerów i cały czas szukają lepszych<<
                                      www.pardon.pl/artykul/7492/kobiety_sa_zaprogramowane_na_niewiernosc
                                      > ady na różne świadome i podświadome sposoby i to jest jeden z nich. Na Twoją pr
                                      > ośbę podałem Ci autorów badań, jak chcesz to napisz do nich, że Ty się nie zgad
                                      > zasz, bo Ty masz inne obserwacje.

                                      To jak z obserwacją że ziemia jest płaska, każdy widzi przecież :)
                                      • niceflower454 Re: estrogenowa logika 30.06.11, 18:41
                                        do estrogenowa logika-to kompletna bzdura.Medyczny mit.Zbadalam to,wiem na pewno.Najbardziej zdradzaja kobiety w okresie premenopauzalnym.Te z duza iloscia estrogeny sa nastawione na stabilizacje i macierzynstwo.
                                    • kag73 Re: dużo? 28.06.11, 17:28
                                      No wlsnie tak wynikalo z wypowiedzi zakletej.
                                      A wedlug tej statystyki ilu partnerow to duzo i od jakiej liczby rosnie prawdopodobienstwo, ze ktos bedzie zdradzal?
                                      • niceflower454 Re: dużo? 30.06.11, 18:43
                                        do kag73- z punktu widzenia medycznego sex z jednym partnerem seksualnym jest nierealny w ciazu zycia czlowieka.I potwornie mu szkodzi.Choc garstka oszolomow na pewno zaboży się ,ze to nieprawda...

                                        Faktem jest,ze najbardziej choruja ludzie z 1 partnerem,wierni badz go pozbawieni....I to na powaznie chorują.
                      • niceflower454 Re: dużo? 30.06.11, 18:54
                        do kag73-dylemat nie do rozwiazania i przelkniecia....tak naprawde.Jesli ta druga strona czuje psychiczna krzywde,ze bozia mu poskapila sexu za mlodu,to zwiazek sie rozpadnie,albo musi miec romans dla higieny psychicznej.Taka jest natura ludzka.

                        Z drugiej strony,gdybym nie miala powodzenia u facetow i np. do 40 stki nie miala min.2 partnerow seksualnych to by sie załamała psychicznie.Tak,załamala.Ludzie bez sexu w tym wieku sa w glebokiej depresji.Tak samo jak i ci,ktorzy tkwia w zlym w tym aspekcie dla siebie zwiazku/malzenstwie.Czuje ,ze zycie dla nich sie konczy.Ja znam skutne historie z czyms takim zwiazane.

                        Z drugiej strony jest presja na slub.Ale bardzo slaba,za wyajtkiem pewnych srodowisk...
                        Sadze,ze osoba z jakimis problemami na tym tle nie powinna zyc w zwiazku malzenskim.Nie pisze tu tez o rozwiazlosci...A jednak mlodosc nie jest wieczna.Jesli ktos potrzebuje takich emocji by byc zdrowym psychicznie i zwyczajnie szczesliwym,to moze miec problem.
                    • aandzia43 Re: dużo? 28.06.11, 00:15
                      > Cha cha cha! Gdybym miał 25 lat wybrałbym Porsche. Mam 45 biorę Pandę :D
                      > Mówię poważnie. Jak się ma za sobą nieudany związek to na wiele spraw zmienia s
                      > ię spojrzenie. Moja była żona jest zadbaną atrakcyjną kobietą no i co z tego? S
                      > koro Królowa Śniegu?

                      Masz za sobą nieudany związek z dziewicą, późniejszą zatwardziałą Królową Śniegu i jak zmieniło ci się spojrzenie, bo nei bardzo rozumiem? Chyba nie bardzo ci się ono zmieniło - nadal bierzesz się za skromne panie i nie wiedzieć czemu oczekujesz cudownej odmiany losu. Mnie tam nic do tego, ale nie kojarzysz związku między swoimi wyborami a późniejszymi perturbacjami łóżkowymi?
                      • zakletawmarmur Re: dużo? 28.06.11, 17:54
                        Zmieniło się, teraz przecież nie wymaga, że kobieta będzie dziewicą:-)

                        Swoją drogą chciała bym zobaczyć takie ogłoszenie
                        "Jestem 45 letnim, dzieciatym rozwodnikiem szukam dziewicy, która nie będzie Królową Śniegu".

                        Chyba umarłabym ze śmiechu:-)
                        • niceflower454 Re: dużo? 30.06.11, 19:04
                          do zakletawmarmur-ja tez.Z drugiej strony wymaganie by jakis czlowiek byl tylko nasz w tej sferze jest wyrazem glebokiego egoizmu i tak naprawde ludzie z takimi pogladami nie sa dobrymi partnerami w zyciu.Sa tak samo egoistyczni wobec malzonka.

                          Ja akurat sobie zdaje sprawe,ze udajac chlodna wobec facetow robie im krzywde.Bo mozna zrobic facetowi krzywde nie zaciagajac go do wyrka i nie pozostawiajac mu otwartych drzwi.Nawet nie wiesz jak wielka krzywde...
              • sisi_kecz Re: dużo? 27.06.11, 22:57
                "Niezależnie od statystyk i teorii, kobieta zmieniająca partnerów seksualnych z
                > taką częstotliwością może nie być dobrym materiałem na żonę ( powtarzam - może
                > nie być a nie - nie jest ). Na kochankę tak, na żonę nie - ale to jest moja pr
                > ywatna opinia."
                >
                > Bardzo ciekawa opinia, przyznaje, daje do myslenia, oddaje tez panujace przekon
                > anie u co poniektorych, ze zona na piedestal i niech dba o dom a odlotowy seks
                > gdzie w burdelu albo na boku. Nic dziwnego, ze potem w pozyciu malzenskim sa wi
                > elkie rozczarowania i posucha. '

                Dokładnie kag,

                to jest ta męska logika: żona ma nie mieć doświadczenia i być super w łóżku,
                jeszcze gdyby potrafili taką niewinną dziewicę rozbudzić to bym rozumiała że chcą wychodować kochankę na wyłączność,
                ale ta poślubiona jako dziewica ma sie sama w seksmachine przekształcić,
                jedną ręką piorąc i prasując, drugą ziuziając dzieciaka, a nosem mieszając leczo na obiad ;)

                Zresztą doctor sam padł ofiarą tej logiki, ale mu nie dotarło.

                A w temacie:
                to nie demonizujmy w żadną stronę, bo osoby średniego pokolenia mają inne standardy niż te obecne wśród młodszych i nic dziwnego, że kojarzą 25-latkę z 13 partnerami jako osobę nie do końca godną zaufania w sferze wierności.
                Wystarczy pomyśleć o własnej granicy, np 18latka z ponad setką seksualnych partnerów na koncie (o takiej ostatnio słyszałam w badaniach polskich socjologów): mi się włącza zaraz czerowna lampka, że cos z ta dziewczyną nie-tak, ma ona jakieś emnocjonalne braki i rekompensuje je przypadkowym seksem.
                To samo może włącza sie innym osobom, kiedy słyszą o dorobku Autorki wątku- kwestia punktu widzenia.

                pozdro!
                • gomory Re: dużo? 29.06.11, 10:47
                  > to jest ta męska logika: żona ma nie mieć doświadczenia i być super w łóżku

                  Dokladnie tak funkcjonuja przeblyski w meskiej podswiadomosci.

                  > jeszcze gdyby potrafili taką niewinną dziewicę rozbudzić

                  Jak sie nie rozbudza to znak, ze jest krolowa lodu nie majaca seksualnej ikry ;>.

                  > ta poślubiona jako dziewica ma sie sama w seksmachine przekształcić

                  Nie sama - pod wplywem oszalamiajacego faceta jakim jestem :).

                  Wezcie Panie pod uwage, ze duza czesc procesu oceny dzieje sie poza nasza swiadoma samokontrola. To co sie deklaruje czesto bywa dosc zwodnicze. Facet z niska samoocena, moze wyznawac bardzo skrajne poglady. Z jednej strony bedzie mowil, ze przeszlosc kobiety nie ma dla niego znaczenia bo podswiadomosc wyznacza mu podporzadkowane potakiwanie jako strategie na dorwanie sie do jej majtek. Jestem milutki to kobieta chyba nie pokasa mnie drapiezna wagina :).
                  Jesli na to jednak nalozy sie duzy lek przed zranieniem, bedzie odrzucal doswiadczone bo wie, jak bolesne beda zmagania z doznaniami tabuna kochankow ktorzy wyscielaja pamiec kobiety. Wie, ze tego nie udzwignie. Ale to sie nie dzieje z wyrozumowanego wyboru. Facet sobie z tego wszystkiego raczej nie zdaje sprawy. Ot po prostu np. ona ma nie ten kolor wlosow, jemu nie staje w lozku albo nie czuje ochoty na seks.
                  Moge dajmy na to wyglaszac nowoczesne poglady, ze moja Pani kiedys prowadzila rozpasane zycie i mi to powiewa. Jakby to rozebrac jednak na czynniki pierwsze, to nawet nie tyle, ze jest mi obojetne - wrecz moze byc pobudzajace. Wszak w mojej podswiadomosci tocze wlasnie zwycieska walke z wataha samcow ktorzy tez do niej startowali.
                  Moze byc mnostwo powodow dla ktorych mezczyzna wolalby za zone byla prostytutke niz byla mniszke czy fryzjerke. Podswiadomych. Bo w ocenie z zewnatrz raczej bedzie gosciem o romantycznym rysie, z silna osobowoscia, potrafiacym przeciwstawic sie banalowi spoleczenstwa i obdarzonym wiara, ze moca uczuc przezwyciezy zlo swiata. Gdybym byl kobieta to w tym miejscu pewnie by mi sie lza wzruszenia w oku zaszklila :).
                  Sadze, ze tlumaczenie meskiej podswiadomosci, ze poszukiwanie doswiadczonej dziewicy jest beznadziejnie glupie jest jeszcze glupsze :).
                  • sisi_kecz Re: dużo? 29.06.11, 13:35
                    gomory napisał:

                    > > to jest ta męska logika: żona ma nie mieć doświadczenia i być super w łóż
                    > ku
                    >
                    > Dokladnie tak funkcjonuja przeblyski w meskiej podswiadomosci.'

                    ok, rozumiem- seks i myślenie logiczne nie idzie Wam w parze.
                    Prosze zatem nie pisać Panowie ,ze kobiety są wyrachowane- są logiczne.

                    Sadze, ze tlumaczenie meskiej podswiadomosci, ze poszukiwanie doswiadczonej dzi
                    > ewicy jest beznadziejnie glupie jest jeszcze glupsze :).'

                    ja tego nie robię, chyba że Ty,
                    powyższym, wyczerpującym i jak zawsze ciekawym, postem:)

                    ja akurat stwierdziłam fakt, mając świadomość, że zmiany postaw są najtrudniejszymi rzeczami do zmiany, za to zupełnie nie mając zacięcia pegagogo... wisi mi to i powiewia, co ktos z tym zrobi czy nie zrobi.

                    pozdro!
              • zakletawmarmur Re: dużo? 27.06.11, 23:18
                Kag nie ma sie co obrażać. Nie przeszkadzają mi faceci, którzy na żonę szukają sobie dziewicy, choć już od dawna się nie łapie:-) Przyznaje też, że z takim do łóżka bym nie poszła:-) Ludzie mają różne oczekiwania, wielu z nich nie spełniam, ideałem nigdy nie będę, jestem na to zbyt wygodna.

                Nie ma obowiązku ładować się do łóżka kimuś, kto nas nie ceni, ma inne oczekiwania co do kandydatki na żonę. Można oczywiście to robić a później zgrywać cierpiętnice ale właściwie po co sobie tak życie komplikować? Boli Cie, że faceci potrafią bzykać kobiety i uważać je za szmaty nie godne roli żony? Dawaj dupy tylko tym, którzy Cię szanują i widzą w Tobie kandydatkę na żonę...
                • kag73 Re: dużo? 27.06.11, 23:45
                  Alez, ja sie w ogole nie obrazam.
                  "Boli Cie, że faceci po
                  > trafią bzykać kobiety i uważać je za szmaty nie godne roli żony? Dawaj dupy tyl
                  > ko tym, którzy Cię szanują i widzą w Tobie kandydatkę na żonę..."

                  Boli mnie, to fakt, chociaz dupy daje od ponad 10 lat z ogromna przyjemnoscia TYLKO mezowi i kandydatka na zone nie jestem:) Czyli wlasciwie mnie nie dotyczy, ale jestem niepoprawna optymiskta i chce zmienic swiat. Jest duzo rzeczy na tym padole, ktore mnie "bola" i czasami nie potrafie przemilczec. To wszystko :)
                  • referee Re: dużo? 30.06.11, 14:42
                    kag73 napisała:

                    > Alez, ja sie w ogole nie obrazam.
                    > "Boli Cie, że faceci po
                    > > trafią bzykać kobiety i uważać je za szmaty nie godne roli żony?

                    Witam, po dlugoczasowej przerwie w polemice;)))

                    A czy nie sadzisz, ze nie mam sensu przejmowac sie takimi opiniami? Jezeli jakis facet bzyka kobiete i uwaza jakas kobiete za szmate nie godna roli zony to przeceiz swiadczy wyjatkowo zle o nim?
                    Takie zdanie o kobietach moga miec tylko cioty, ktore maja wlasciwie problem ze znalezieniem sobie zony. A malo to roznych socjopatow,ktorzy tym bardziej nie maja stalej partnerki/zony?
                    • kag73 Re: dużo? 30.06.11, 15:37
                      Przejmowac to ja sie nie przejmuje. Mnie to po prostu wk..wia, krotko mowiac :)
                      • josef_to_ja Re: dużo? 01.07.11, 22:14
                        Tylko, że każdy szuka najlepszej partnerki/partnera dla siebie i nie ma co się dziwić, że ludzie mają różne wymagania, często dziwne co do potencjalnego partnera
                    • niceflower454 Re: dużo? 30.06.11, 18:48
                      do referee-ględzisz bzdety.Nie od dzis wiadomo ,ze ci niezadowolenie z pozycia seksualnego i ci skazani na jednego nudnego partnera beda wszystko robic by zatorowac innym droge do podobojow seksualnych....dobra do tego instytucja jest malzenstwo.

                      No bo wyobraz sobie 40-50 letniego prawiczka,ktory dostaje na zone kobiete dla niego srednioatrakcyjna i skazany jest do konca zycia na sex z nia??!!

                      Toż to dramat psychologiczny.Cierpienie psycho-fizyczne.

                      Kobiety i mezczyzni o takich stygmatycznych pogladach jak sex z jednym,i kompletny chłód seksualny zadaja takim ludzim cierpienie i .skazują na samotnosc.

                      Tak wyglada strona emocjonalna tej kontroli:by tylko po slubie i nie daj bog z kilkoma,a najlepiej z jedna co nie podnieca bo to grzech....
    • sid_6.8 Re: dużo? 30.06.11, 17:49
      Mało. Znam taką co zaliczała tylu w ciągu roku.
    • niceflower454 Re: dużo? 30.06.11, 18:30
      Kurde....zawstydziłaś mnie.To duże osiągnięcie...Wymiękam przy tobie w tej branży.

      Tylko ja bym nie chciała mieć tylu facetów.No,chyba żeby tylu mnie chciało....to i owszem...w szczególności w łózku...

      Jestem frajerką w tej kwestii.Nastawiam się na jakość,nie na ilość,ale...lata lecą i trochę zaluje ,ze to nie kilkunastu...

      Powazny temat do przemyslen dla mnie...

      A moze ja jestem kompletnie nieatrakcyjna?
    • 4v moim zdaniem dużo 30.06.11, 20:24
      i (moim zdaniem) sporo z nich było niepotrzebnych

      rzecz jasna nie chodzi o to żeby dziewictwo trzymać dla wymarzonego, ale jak miałaś 13, to z pewnością jakaś patologia wśród nich była.

      1. chciałaś zrobić pseudo przyjaciółce na złośc i przespałaś się z jego chłopakiem?
      2. pod wpływem alkoholu seks był? oczywiście nie któryś z kolei, bo tak można, ale PIERWSZY?
      3. kolega. kolega z pracy kolega ze szkoły. największa chora patologia naszych czasów. przerabiałaś?
      4. żeby zapomnieć o kimś. Ty albo ON?
      5. jednorazówka. dla mnie coś obrzydliwego, ale fakt, są ludzie dla których to norma. tak jak są ludzie, dla których normą jest całowanie się z psem, albo opalanie z własnymi dziećmi na plaży nudystów.

      powiem Ci że norma dla Twojego wieku to około 3-4 facetów, chyba.
      • lonely.stoner Re: moim zdaniem dużo 30.06.11, 20:50
        hahaha, mnie zawsze smiasza takie wyliczanki- kto mial ilu, zwlaszcza kobiety sie rozlicza bo nadal panuje wiele mitow na ten temat, np. wlasnie taki jak ktos podsunal ze niby kobieta to po 25 roku zycia zaczyna dopiero czerpac jakas przyjemnosc z seksu hehehe :) dla mnie by bylo nie do przyjecia jakby sie okazalo ze facet nie mial nikogo przede mna.
        Co do licznikow partnerow, to nie wiem, ciezko powiedziec, bo kazdy inaczej zyje i inaczej nam sie zycie uklada, ale w sumie to powiedzmy licza 50 partnerek przede mna by mnie wystraszyla. I tak na przyszlosc- nie wazne czy ktos mial przed toba 1 partnera, czy 20- zawsze zanim zaczniesz z nim sypiac zrobice oboje testy na HIV> oczywiscie wiele osob o tym nie mysli ale ja uwazam ze to dosc rozsadne.
        • lonely.stoner Re: moim zdaniem dużo 30.06.11, 20:54
          a juz strzez mnie panie boze przed takimi facetami (i kobietami zreszta tez), dla ktorych jedyna wartoscia jaka moze reprezentowac czlowiek jest dziewictwo.
        • damiann_38 Re: moim zdaniem dużo 01.07.11, 08:43
          Związek z kobietą mającą wielu zaliczonych partnerów porównałbym do zatrudnienia we własnej firmie człowieka, który w wieku 25 lat 13 razy zmieniał pracę. Gdybym chciał zatrudnić go na krótko to żaden problem. Ale gdybym szukał kogoś na wiele lat i oczekiwał lojalności to wybrałbym kogoś innego.
      • damiann_38 Gdyby moja dziewczyna miała 13 partnerów 30.06.11, 22:42
        Gdyby moja dziewczyna miała 13 partnerów przede mną, to raczej byłbym naiwny myśląc, że ja będę ostatnim i na 14 się skończy.
        • kag73 Re: Gdyby moja dziewczyna miała 13 partnerów 30.06.11, 23:44
          damiann_38 napisał:

          > Gdyby moja dziewczyna miała 13 partnerów przede mną, to raczej byłbym naiwny my
          > śląc, że ja będę ostatnim i na 14 się skończy."

          A gdyby miala przed Toba 5 albo 6 ? Widzialbys szanse, ze bedziesz ostatni?
          • damiann_38 Re: Gdyby moja dziewczyna miała 13 partnerów 01.07.11, 07:14
            Gdyby miała powiedzmy jednego partnera na 3-4 lata dorosłego życia, to wyglądałoby to nieudane próby stworzenia stałego związku. Ale jak ma dwóch rocznie to mi wygląda na "rozrywkowy" charakter.
            • josef_to_ja Re: Gdyby moja dziewczyna miała 13 partnerów 01.07.11, 08:51
              Też mam takie skojarzenia
        • josef_to_ja Re: Gdyby moja dziewczyna miała 13 partnerów 01.07.11, 08:50
          Ja bym wtedy zgrzytał zębami z nerwów
    • kokosz11.1 Re: dużo? 30.06.11, 21:33
      Dla mnie jako osoby po 60-tce to duzo. Moja corka ma 33 i byla tylko z jednym chlopakiem
      przez 6 lat. Od pieciu lat jest singlem i nie szuka nikogo, no chyba, ze , cos ciekawego
      spotka, bo marzy mi sie jakis wnuczek/a.
    • ferrari4 Re: dużo? 30.06.11, 22:09
      Co innego kochanek, a co innego gość z którym po prostu poszłaś do łóżka.

      Poza tym jak się trafi ten "właściwy" to nie sądzę, by chciał kobietę która puszczała się aż 13 razy, bo to w żaden sposób nie jest oznaka stabilnego związku - nic już mu zaproponować w sferze seksualnej nie będziesz potrafiła. Szkoda, że pomyliła Ci się kolejność i najpierw chodziłaś do łóżka, a potem zaczęłaś myśleć o tym "właściwym"...
    • josef_to_ja Moim zdaniem dużo, jak dla mnie za dużo 30.06.11, 22:15
      Nie chciałbym kobiety z tak bujną przeszłoscią
      • misiu-1 Re: Moim zdaniem dużo, jak dla mnie za dużo 01.07.11, 07:40
        I nie daj sobie wmówić, że jesteś nienormalny. Nienormalni to ci, którzy za sprawą wszechobecnej indoktrynacji jeszcze dumni by byli, że tacy [i]postempowi[/i].

        A BTW, jeśli w trakcie samoistnej ewolucji norm społecznych (to, co mamy obecnie, to sztuczna, wspomagana rewolucja) ugruntowało się przekonanie, że wielu partnerów dyskwalifikuje kobietę, to logicznie rzecz biorąc, musiało to mieć swoje uzasadnienie. Na przykład (między innymi) takie, że więcej partnerów to większa szansa na zakażenie jakąś przykrą dolegliwością.
        • josef_to_ja Re: Moim zdaniem dużo, jak dla mnie za dużo 01.07.11, 08:55
          Duma z bycia na siłę "postępowym" to już w ogóle śmiech na sali
    • spolecznick Re: dużo? 30.06.11, 23:14
      adel_fina napisała:

      > Mam 25 lat i 13 kochanków na koncie. Nie jestem typem imprezowo-fruwającym, po
      > podliczeniu sama się dziwię, że tyle tego wyszło ;) Tak się zastanawiam, czy t
      > o dużo? Pojęcia nie mam, jak to wygląda u innych dziewczyn/kobiet.

      Z punktu widzenia statystyki masz komfortową sytuację. Prawdopodobieństwo spotkania lepszego partnera po dziesiątym i więcej spada do kilku procent. Tłumacząc to na polski - skoro już wśród tej trzynastki był taki, który ci odpowiadał, to znalezienie lepszego będzie baardzo trudne - ergo wiesz kogo, szukać

      > A jeśli pojawi się ten 'właściwy', mogę być szczera, czy raczej przygryźć się w
      > język?

      Bezpieczniej będzie się gryźć.

      > Czy świadomość, że partnerka miała nastu partnerów może zepsuć związek?

      Jak w zyciu - są tacy którym to wisi, są inni, którzy zemrą ze zgryzoty.
    • dabente Re: dużo? 01.07.11, 00:28
      wiesz co ? jak sie na prawde zakochasz, to bedziesz chciala wiedziec wszystko o nim, a on o Tobie- nie, zeby robic rankingi, ale zeby poznac go CALEGO. Kiedys kolega powiedzial mi: - "wszyscy, z ktorymi bedziesz spala, pozostana w tobie na zawsze." I dopiero po latach poznalam tego smak, gdy wiem, ze ci, ktorych kochalam, te, ktore kochal moj, to jest to, co wnosimy rowniez do zwiazku. I pewnie, ze zazdrosc moze sie wlaczyc, ale szybko-zapewniam-wylaczy sie, jesli bedziesz PRZEKONANA, ze to na CIEBIE czekal. NIe ma nic gorszego w milosci, zwiazku dwojga ludzi, jak zaczynac od tajemnic i gizdzic je w sobie. Ale nasza historia, jak ktos juz napisal wczesniej- ujawnia sie stopniowo, naturalnie. Mozna sobie taki "rachunek sumienia " raz zrobic, jako podsumowanie "czasow mlodosci", ale to w sumie nie jest wazne dalej. Bo dalej jest ZYCIE. pozdrowionka !
    • men_53 Nie chciałbym być tym czternastym. 01.07.11, 07:23
      Nie chciałbym być tym czternastym.
      No, chyba że na chwilę.
      Możesz sie przygryźć, ale gorzej bedzie, gdy pewnego dnia prawda wylizie na wierzch.
    • pppopularny to norma 01.07.11, 09:01
      przynajmniej powinna być - tylu kochanków trzeba mieć aby wiedzieć coś niecoś o seksie i świadomie decydować o wyborze tego właściwego na życie. nie daj sobie wmówić, że musisz się tego wstydzić, tak mogą sądzić jedynie seksualni frustraci, dewianci i katolickie kołtuny, a wszak żaden z nich nie będzie dobrym partnerem dla kogoś seksualnie rozbudzonego, prawda? więc jest to dobry test na odpowiedniego faceta dla ciebie, jak ma jakieś ale co do twojej seksualnej przeszłości - niech spada, prawdziwy facet nawet o to nie zapyta, a jak się dowie - weźmie to na klatę i nie będzie miał problemu, bo nie będzie się bał porównań! bo przecież wiesz dlaczego faceci boją się kobiet z bujną przeszłością seksualną - nie chcą być porównywani z poprzednimi kochankami aby na ich tle nie wypaść mizernie, dotyczy to zwłaszcza tych mających cieniutkie doświadczenia erotyczne polegające głównie na strachliwej wizycie w burdelu i podszczypywaniu cycatych koleżanek, tacy mają się czego obawiać w porównaniu z innymi facetami, więc będą dążyli aby znaleźć niepokalaną dziewicę, bo ona nie będzie mogła ich seksualnie zweryfikować! a więc relax, nie gryź się w język, szukaj kogoś takiego jak ty i dużo frajdy w łóżku życzę!
      • josef_to_ja Re: to norma 01.07.11, 09:28
        Taką przeszłość raczej przeboleją głównie faceci, którzy sami mieli wiele partnerek. Są jednak również faceci, którym nie marzy się kobieta mająca za sobą seks bez związku
        • pppopularny Re: to norma 01.07.11, 10:02
          to chyba oczywiste? jak ktoś robi wartość z braku seksualnych doświadczeń (choć dzisiaj to już dość archaiczne) to będzie szukał partnera, dla którego też jest to jakaś wartość a nie rzecz bez znaczenia lub wręcz odstręczająca (dla mnie dorosła kobieta bez doświadczeń seksualnych to kuriozum i wcale bym nie chciał mieć takiej za partnerkę). dlatego radzę autorce wątku aby otwarcie mówiła o swoich doświadczeniach w seksie właśnie po to, aby znaleźć faceta z bogatym erotycznym doświadczeniem czyli kogoś swego "gatunku", w innym przypadku może trafić na jakiegoś zwichrowanego prawiczka, który będzie miał fobie związane z ilością jej kochanków, a po co jej taki? dzisiaj na świecie żyje dostatecznie dużo facetów, którzy nie będą mieli z tym problemu, aby oddzielać ziarno od plew i szukać t6ych dla siebie właściwych bez żadnych kompleksów.
          • josef_to_ja Re: to norma 01.07.11, 10:08
            A kobieta, która miała mało partnerów ma od razu kompleksy? Prawiczek albo ktoś, kto miał mało partnerek jest od razu zwichrowanym facetem? To, że facet chce kobiety o podobnym podejście do seksu do swojego nazywasz od razu fobią? Bardzo uogólniasz
            • pppopularny Re: to norma 01.07.11, 10:32
              no to niech każdy zachowa swoje podejście do seksu i paruje się z ludźmi o takim samym podejściu, do tego właśnie namawiam autorkę wątku i innych, nie ma sensu tłumaczyć się komuś, kto uważa że w życiu cenny jest brak seksualnych partnerów, ze swojego życia seksualnego i doznawać od niego jakichś wstrętów, trzeba znaleźć kogoś kto będzie to uważał za normę (jak ja). a dziewice i prawiczków pozostawić im samym, po co się nimi zajmować, skoro z góry wiadomo że to nie jest towar dla nas? i niczego nie uogólniam, mnie po prostu nie interesują stany psychiczne takich osób, bo to nie są osoby z mojej bajki i z bajki autorki wątku, jak sądzę, też nie. więc fakt czy takie osoby mają kompleksy czy nie, czy są zwichrowani i czy mają fobie nie jest dla mnie istotny, nie szukam wśród nich partnerów i nie sugeruję się ich opinią ani nie uważam ich opinii o seksie za miarodajne, bo gadają jak ślepy o kolorach, a ja lubię rozmawiać z ludźmi, którzy wiedza o czym mówią.
              • sisi_kecz Plus wiszenia tematu na głownej 01.07.11, 10:56
                pppopularny napisał: '

                mądrze i rozsądnie.

                Kochanieńki jeśli wpadłeś tutaj z łapanki na stronie głównej, to ZOSTAŃ !!!!

                :)
                • pppopularny tak! 01.07.11, 11:36
                  faktycznie zawitałem z głównej i zostałem chwilę, bo mi się zrobiło żal dziewczyny masakrowanej przez jakichś świętoszkowatych pojebów, którzy rzekomo żenią się tylko z dziewicami i sami do ślubu żyją w celibacie! i niech sobie żyją, byle nie z nami, czego sobie, autorce wątku i innym rozsądnym życzę!
                  • josef_to_ja Re: tak! 01.07.11, 22:11
                    Nie obrażaj nikogo, bo oczekujesz szacunku, a sam go nie dochowujesz
                  • sisi_kecz Re: tak! 01.07.11, 22:25
                    bo mi się zrobiło żal dziewcz
                    > yny masakrowanej przez jakichś świętoszkowatych pojebów,'

                    istnienie 'pojebów" mi nie przeszkadza, dopóki istnieją Ci "wporzo",
                    a ponieważ Ci pierwsi są na etapie wymierajacych dinozaurów tym bardziej nie należy sie przejmować- choć oczywiscie stawanie w obronie osoby atakowanej jest ze wszechmiar chwalebne:)


                    którzy rzekomo żenią s
                    > ię tylko z dziewicami i sami do ślubu żyją w celibacie! '

                    a ktoryś napisał, że żyje w celibacie? nie zauważyłam- to kobieta ma nosić pas cnoty przecież.


                    i niech sobie żyją, byl
                    > e nie z nami, czego sobie, autorce wątku i innym rozsądnym życzę!'

                    BSwM jest takim forum, gdzie przeważa liczba osób w miarę oczytanych, kulturalnych (lub potrafiących swoje złośliwe uwagi podać w sposób interesujaco-żartobliwo-niechamski;) i o ciekawych poglądach (oceniam innych, nie siebie). Dyskusja zwykle toczy sie w atmosferze intelektualnych i i inspirujących potyczek.
                    Nagle admini wyciagaja jakis wątek na stronę główną i dopada go banda "typowych obywateli forów publicznych"- wierz mi, że to jest spory szok dla forumowiczów stąd.
                    Zwykle milkną, bo co tu dodać to tekstów typu: "jesteś k..wą !" ?

                    Ale tematy stąd często są chwytliwe marketingowo- sęk w tym, ze tutaj nikt już sie tak niezdrowo nie podnieca. Zwykle ludzie dają masę pomocnych rad, wspierają, trzeźwią co poniektórych w ich sytuacji, czasem jest ostra ścinka na poglądy, ale nie ma durnego wyśmiewania czy potępiania.

                    Cóż... taki jest koszt bycia na Gazecie, ale jak wyżej wspomniałam, czasem trafi sie dzięki temu taki plusik, jak rozsądny człowiek z głównej.

                    duze pozdro!!!
                    • josef_to_ja Re: tak! 01.07.11, 22:36
                      A to że ktoś patrzy na przeszłość kobiety od razu oznacza, że jest pojebem? Każdy szuka sobie partnera takiego do którego pasuje
    • sauerkraut Ani dużo, ani mało - kwestia podejścia do życia 01.07.11, 09:09
      Ani dużo, ani mało.

      Biorąc pod uwagę, że w dzisiejszych czasach, dziewczyna zaczyna współżycie w wieku 17-18 lat, wychodzi Ci średnia 2 na rok. Do kobiety lekkich obyczajów - jakby co poniektórzy chcieli - to jednak sporo brakuje :-)

      Nie mniej jednak, jak trafnie zauważył, jeden z komentujących, raczej masz luźniejsze podejście do seksu, bo niemożliwe jest żebyś miała za sobą 13 związków w tym wieku (chyba w ogóle w żadnym), nie jest to oczywiście ani złe, ani dobre.

      Dla osób, które seks uprawiają wyłącznie w związkach zapewne przeciętna ilość partnerów to 3-5 bo tyle się związków miewa w życiu, ale z nimi nie masz się co porównywać, bo to jak mówienie, że małe jabłko jest lepsze od dorodnego winogrona, bo i tak jest większe :). Z kolei dla osób które uprawiają często przygodny seks, nowy partner co pół roku to też nie jest nie wiadomo co :-)
      • kolorplus Znam kobietę co tyle w rok obskoczyła 01.07.11, 17:29
        No cóż dla samego sexu taka doświadczona jest ok, do poważnego związku chyba odpada czułbym się jak nabył auto paro letnie ale z 400000km, zresztą ilość partnerów sexualnych w przeszłości w 100% nie musi sie przedkładać na perfekcyjny seks z tym kolejnym . Bywa, że teoretycznie cnotliwa i szanująca się pani co z 1 lepszym nie idzie po bliższym i staraniach poznaniu okazuje sie demonem sexu..
    • stary.gniewny Po Wielkim Trzynastym każdy się boi 01.07.11, 17:55
      poprawiać
    • zakletawmarmur Re: dużo? 02.07.11, 12:14
      Jako kandydatka na żonę dla takiego Doktora czy Jozefa jesteś spalona. Myśle, że jakoś to przeżyjesz:-)
      Na szczęście zawsze możesz celować w inny target. Np. facetów, którzy to brzydzą się tymi wszystkimi kobietami co to handlują seksem za związek:-)

      Kiedyś w tym wątku na ten temat dyskutowaliśmy:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,117580247,117969676,Re_Uscisliles.html
      Swoją drogą gdzie są Ci wszyscy panowie, którzy przekonywali nas, że powinnyśmy dawać na pierwszej randce?
      • kiszona.kapusta Re: dużo? 02.07.11, 12:30
        Moim zdaniem to jest kwestia doswiadczenie seksualnego i emocjonalnego faceta oraz jego pewnosci siebie.
        Po rozstaniu z dlugoletnia partnerka, ktorej bylem jedynym partnerem, zwiazalem sie z kobieta, ktora miala przede mna wielu facetow. Jak wyszlo szydlo z worka ilu ich bylo i ze wielu bylo jednorazowych, to mi sie dziwnie zrobilo. Z jednej strony, intelektualnie, mowilem sobie, ze to Ok, ale emocjonalnie mi to nie dawalo spokoju. Po niej bylo kilka kolejnych kobiet, a potem bylem z laska, ktora miala jeszcze wiecej facetow niz tamta. Ale tym razem latalo mi to i powiewalo. Wazne bylo, ze bylo mi z nia dobrze.

        Ale przeszlosc seksualna kobiety/faceta jednak jest wazna. Jesli kobieta zaliczala regularne zdrady? Jesli facet mial obsesje seksualna i niemoznosc stworzenia stalego zwiazku?

        W dzisiejszych czasach trudno powiedziec czym jest seks na pierwszej randce. Iles razy mi sie to zdarzylo, ale z takimi kobietam dluzszy czas pisalem w sieci i mnie de facto znaly dosc dlugo.
        • kag73 Re: dużo? 02.07.11, 13:15
          "Ale przeszlosc seksualna kobiety/faceta jednak jest wazna. Jesli kobieta zaliczala regularne zdrady? Jesli facet mial obsesje seksualna i niemoznosc stworzenia stalego zwiazku?2

          oczywiscie, dlatego jest to kwestia indywidualna i trudno powiedziec jednoznacznie na tak badz na nie. jezt roznica miedzy zaliczaniem zdrad a skesem bez zobowiazan. Jak rowniez ludzie nie potrafiacy zyc w stalym zwiazku to tez inna para kaloszy. Po to sie ludzie spotykaja i poznawaja, zeby zobaczyc czy pasuja do siebie czy nie, czy maja szanse bycia razem i czy im to odpowiada.

          • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 13:23
            Ja sobie nie wyobrażam związku z kobietą, która już kogoś zdradziła
        • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 13:22
          Dlatego uważam, że kobiety która miały wielu facetów w łóżku są dobre dla mężczyzn, którzy sami spali z ilomaś tam babkami :)
          • kiszona.kapusta Re: dużo? 02.07.11, 13:33
            Józefie, moja długoletnia partnerka przekonywała mnie, że loda robią co najwyżej kobiety w burdelu, a i to jest niepewne. Ale się okazało, ze wszystkie moje późniejsze laski, może z jednym wyjątkiem, z przyjemnością robiły mi loda z połykiem.
            Od niedoświadczonej dziewczyny niczego się nie nauczysz. Niedoświadczona będzie miała nierealistyczne, niezweryfikowane życiem oczekiwania.
            • zakletawmarmur Re: dużo? 02.07.11, 13:46
              > Józefie, moja długoletnia partnerka przekonywała mnie, że loda robią co najwyże
              > j kobiety w burdelu, a i to jest niepewne.

              Niedoświadczona będzie
              > miała nierealistyczne, niezweryfikowane życiem oczekiwania.

              Rozumiem, że kobiety robią loda dlatego, że życie w jakiś sposób zweryfikowało ich oczekiwania a nie dlatego, że to lubią?
              • kiszona.kapusta Re: dużo? 02.07.11, 13:53
                Źle rozumiesz.
            • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 13:58
              Nie mówię od razu o dziewicy, czy wszystko musi być czarno-białe? Kobieta mogła mieć 1 partnera, a w łóżku być bardzo otwarta i doświadczona
              • illatal Re: dużo? 02.07.11, 14:37
                oh oh dziewica musi być bo a nóż byś blado wypadł? :D
                • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 14:38
                  Nie szukam wcale dziewicy, natomiast pani która miała 10 partnerów, uprawiała seks przygodny, w tym analny i oralny raczej dla mnie też nie jest
                  • kiszona.kapusta Re: dużo? 02.07.11, 14:53
                    Józefie, jeśli ta pani uprawiała z obcym panem seks analny, bezpośrednio po nim z tymże panem oralny, a następnie, bez umycia zębów, od razu próbowała Cię pocałować, to tym razem znalazłeś we mnie pełne zrozumienie.
                    • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 14:59
                      Plus dla Ciebie za poczucie humoru :)
                      Sam przygodny anal, już nawet bez takich dodatków kojarzy mi się z kobietami wyuzdanymi, bez hamulców. Ja uważam, że anal jest raczej dla związków, z pewnym już stażem. Ale może się mylę?
                      • kiszona.kapusta Re: dużo? 02.07.11, 15:01
                        Hamulce są dla nudziarzy.
                        • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 15:08
                          No fakt, największą ekscytacją jest pewnie taniec z aniołami. W takim wypadku brak hamulców będzie przydatny. Łatwiej wtedy będzie o ten taniec.
                          Dla mnie kobieta, która idzie do łóżka z obcym i jeszcze daje mu w tyłek załadować raczej nie jest specjalnym "rarytasem"
                          • kiszona.kapusta Re: dużo? 02.07.11, 15:11
                            Reasumując, największy problem stanowi dla Ciebie oral i anal. Zaakceptowałbyś większą ilość partnerów, o ile by z seks z nimi był bez namiętnych uniesień oraz bez oralu i analu,
                            • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 15:15
                              Wcale tak nie jest. Jakby dziewczyna miała za sobą seks w związku, to oral i anal by mi nie przeszkadzały. O ile partnerów analnych by nie było za wielu, bo oral to i tak się uprawia w prawie każdym związku. Ale jakby dziewczyna miała w odbycie np. 7 penisów to nie byłoby to dla mnie zbyt apetyczne ;)
                              • sisi_kecz Re: dużo? 02.07.11, 16:48
                                A 7 penisow w ustach to już apetyczne ?
                                Szkoła się skończyła i pokemony filozofia na forach.
                                Oby do września...
                                • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 16:55
                                  Mam ponad 20 lat, a w ogóle 7 partnerów to dość dużo jak dla młodej dziewczyny. Jednak prędzej u partnerki bym przebolał oral, niż anal. Jestem prawiczkiem, więc jakby dziewczyna miała za sobą nawet anal to bym pewnie nie był zadowolony, aczkolwiek bym jej nie skreślił
                                  • kag73 Re: dużo? 02.07.11, 18:02
                                    Oj, dziwne wyobraznia, pewnie to juz nie moje pokolenie te 20 sto latki :(
                                    Za stara jestem :) Troche doswiadczenia mam, ale mysle, ze anale, orale, lody, nie wiem co jeszcze z przygodnymi facetami to raczej rzadkosc u kobiet. W kazdym razie temat jest mi obcy.
                                    Nie chce mi sie juz meczyc klawiatury, bo Ty, Josef, masz chyba jakies dziwne wyobraznia i schematy w glowie, ktore jak dla mnie nie pokrywaja sie z rzeczywistoscia. No chyba, ze teraz sa inne czasy.
                                    • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 19:32
                                      Niestety dzisiaj jest inne pokolenie i jak widzisz mnóstwo młodych dziewczyn ma np. kilkunastu partnerów za sobą
                            • chrrr Re: dużo? 02.07.11, 18:06
                              Zaakceptowałbyś
                              > większą ilość partnerów, o ile by z seks z nimi był bez namiętnych uniesień ora
                              > z bez oralu i analu,

                              O to, to! Też odnoszę wrażenie, że największym problemem dla jozefa jest fakt, że kobieta może mieć ogromną przyjemność z przygodnego seksu. Albo choćby i mniej przygodnego, bo z przyjacielem od seksu. Jak rozumiem niech lata sobie, ale zaciska zęby i daje tylko w pozycji misjonarskiej? :P
                              • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 19:33
                                Mnie raczej nie interesują kobiety uprawiające seks bez związku
          • kag73 Re: dużo? 02.07.11, 13:50
            Josef, kogos zdradzic a miec paru parnerow to ronica i nie to samo.
            Poza tym nie odpowiadasz na pytania
            Dlaczego jestes prawiczkiem?

            "Dlatego uważam, że kobiety która miały wielu facetów w łóżku są dobre dla mężcz
            > yzn, którzy sami spali z ilomaś tam babkami :)"

            Wcale nie musi byc. Zaraz przypomina mi sie historia jednej z moich przyjaciolek. Ona dosc doswiadczona poznala faceta, nie prawiczek, mial tam jakis pierwszy raz, ale ogolnie bez wielkiego doswiadczenia. Facet bardzo jej sie podobal, ona jemu rowniez, chemia byla. I pamietam jej obawy, co to teraz bedzie, ona po tylu przezyciach a on parktycznie bez doswiadczenia. I co sie okazalo...odlot...facet mial taki ogromny ladunek seksualnej energii w sobie i tyle fantazji, dziewczyna byla w siodmym niebie.
            Dlatego, powiem tak, ze jezeli komus na kims zalezy, jest zakochany, facet kobiete pociaga a ona go kreci...to wszystko jest mozliwe. Josef, co z tego, ze wyladowalbys w lozku z jakas doswiadczona. Wyobraz sobie, ze jestes zaswiergolony a kobieta baaardzo Ci sie podoba, Ty jej rowniez. Skoro jestes mlodym normalnym facetem o zdrowych instynktach, to chyba wiedzialbys co z tym pieknym cialem zrobic, prawda? Piekne piersi, piekna pupa, wspaniael cialo, az chce sie piescic i dotykac z zachwytem w oczach, a to kobieta lubi najbardziej, bo ona poszla z Toba do lozka, bo rowniez na Ciebie leci, bo jej na Tobie zalezy, niewazne w tym momencie czy jestes prawiczkiem, na pewno na sporo przymknie oko. I jezeli juz dojdzie do konkretow a Ty skonczysz w minute osiem, co nie jest takie nietypowe, to taka kobieta(nie jest dziwica, ma pojecie, nie wierzy juz w mity o wspolnym orgazmie i fanfarach przy pierwszym razie z nowym partnerem) usmiechnie sie w duchu i pomysli "spoko, krece go, gorzej gdyby "sie meczyl" pol godziny, wiadomo mlody i napalony, ale ma potencjal". Kumasz? A poza tym dopiesciles ja i jej na Tobie zalezy. Przy nastepnych razach bedziesz lepszy a i ona moze Cie naprowadzic, pokierowac, powiedziec jak by chciala.
            Co innego gdybys szedl z dziewczyna do lozka, bo ona chce dla sportu a tak poza tym nic do Ciebie nie czuje a i tutaj nie powiedziane, ze byloby to porazka.
            Ja tam stawiam na nature a do tego fantazje, oczywiscie przy zalozeniu, ze ludzie sie lubia i sa dla siebie atrakcyjni.


            • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 14:01
              Pytanie, czy ja jestem w ogóle dla jakiejś kobiety atrakcyjny, zresztą na razie nie czuję się jeszcze wymarzoną wersją samego siebie. Poza tym wydaje mi się, że jak kobieta miała dość bujną przeszłość to preferuje twardych, męskich, doświadczonych samców
              • zakletawmarmur Re: dużo? 02.07.11, 14:04
                Czyli jednak chodzi o kompleksy...
                • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 14:11
                  Nie do końca, poza tym uważam że jak kobieta miała wielu partnerów to prowadziła na pewno zupełnie inny tryb życia niż ja, ma zupełnie inne podejście do życia
                  • kag73 Re: dużo? 02.07.11, 14:20
                    josef_to_ja napisał:

                    > Nie do końca, poza tym uważam że jak kobieta miała wielu partnerów to prowadził
                    > a na pewno zupełnie inny tryb życia niż ja, ma zupełnie inne podejście do życia."

                    Widzisz to nie jest takie jednoznaczne. Ty prowadziels inny tryb zycia ze wzgledu na okolicznosci i taki a nie inny stan rzeczy, Nie startowale do kobiet, bo miales kompleksy, nie uwodzily Cie, bo moze nie byles dla nich atrakcyjny, no i kobiety najczesciej nie uwodza. A ta doswiadczona kobieta moze jest atrakcyhjna, miala sprzyjajace okolcznosci, byla wodzona na pokuszenie a z drewna nie jest. Czesto okolicznosci sa dosc decydujace. Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono ;)

                    • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 14:26
                      Ale często kobieta, która miała wielu partnerów prowadziła imprezowy, konsumpcyjny, hedonistyczny tryb życia. "Dziunia" z techno party nie jest dziewczyną da mnie
              • kag73 Re: dużo? 02.07.11, 14:14
                josef_to_ja napisał:

                > Pytanie, czy ja jestem w ogóle dla jakiejś kobiety atrakcyjny, zresztą na razie
                > nie czuję się jeszcze wymarzoną wersją samego siebie. Poza tym wydaje mi się,
                > że jak kobieta miała dość bujną przeszłość to preferuje twardych, męskich, dośw
                > iadczonych samców

                No to najpierw musisz polubic i zaakceptowac sam siebie a potem stratowac do kobiet. Szukaj kontaktu z nimi, bo to tez pomaga na wyleczenie kompleksow, jezeli jakas sie Toba zaintersuje np.
                Ciagle ta "bujna przeszlosc", z Twojego punktu wiedzenia dwoch to juz bujna przeszlosc. I nie sposob jednoznacznie powiedziec jakich facetow lubia kobiety, bo kazda moze urzekac cos innego. Zreszta co to znaczy "meski" i "twardy". Jak dla mnie niech bedzie dobrze zbudowany, szarmancki i z poczuciem humoru i niech daje mi odczuc i poczuc, ze jestem kobieta i mu sie podobam. Poza tym to zawsze decyduje "to cos" co nas do siebie przyciaga. Swego czasu w moim mezu wcale nie przeszkadzala mi jego niepewnosc, ktora owszem zauwazylam, ale mial cos w sobie, co mi sie podobalo, oprocz tego, ze podobala mi sie jego zewnetrznosc. Ja np. lubie wrazliwych mezczyn, a meskosc przejawia sie w tym jak radzi sobie w zyciu z malymi i duzymi problemami a nie w zakrawniu na twardziela.
                Wazne, jezeli chodzi o lozko i pierwszy raz, zeby facet zebral sie na odwage i zadzialal, to trudne dla wszystkich, rowniez doswiadzeni faceci czesto maja "fefry" przed pierwszym razem z nowa kobieta, zwlaszcza jezeli im na niej zalezy.

                • josef_to_ja Co do bujnej przeszłości... 02.07.11, 14:29
                  Tu nie chodzi tylko o liczbę partnerów. Dziewczyna może mieć za sobą rzeczy dość "obrzydliwe":
                  zdradę,
                  romans z żonatym/zajętym,
                  seks za pieniądze,
                  trwanie w związku i sypianie z facetem z wyrachowania, dla wygody życiowej (bo np. on miał mieszkanie w dużym mieście, a jakby związek się skończył to by musiała się wyprowadzić).
                  zrobienie przygodnie komuś loda,
                  przygodny seks analny
                  różne "wielokąty" itp.
                  • kiszona.kapusta Re: Co do bujnej przeszłości... 02.07.11, 14:45
                    Z drugiej strony Twoja wymarzona dziewica bądź prawiedziewica może być wyrachowana suką, której jedynym planem jest bycie zapłodnioną i utrzymywaną. Więc możesz skończyć jako sfrustrowany inżynierek, któremu żona nie daje.
                    • josef_to_ja Re: Co do bujnej przeszłości... 02.07.11, 14:54
                      Oczywiście, że nie ma żadnych reguł i wszystko jest możliwe, nie da się życia zaplanować tak jak się chce. Liczę się z tym, że każde małżeństwo niesie ze sobą ryzyko tego, że może nie być udane
            • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 14:08
              A odpowiedziałem Ci potem, bo wcześniej tamtego postu nie widziałem
      • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 13:20
        Masz rację, takie dziewczyny raczej pasują do mocno doświadczonych facetów ;)
    • illatal Re: dużo? 02.07.11, 14:35
      Lepiej niczym się nie chwal bo faceci nie znoszą "konkurencji" ani byłej ani teraźniejszej ani przyszłej - panicznie się jej boja mówię ci!!! a myślisz że skąd się u mężczyzn wzięła "mania" na dziewice? bo jak dziewica znaczy ze innego f... nie zaznała znaczy nie porówna mnie z nikim znaczy będę dla niej najlepszy - bo jedyny!!! buahahah żenada ... ale tak jest. :P
      • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 14:40
        A nie przyszło Ci do głowy, że niektórzy chcą mieć spokojną, szanującą się dziewczynę a nie ćpunkę co robiła na dyskotekach lody studentom z krajów arabskich?
        • kag73 Re: dużo? 02.07.11, 14:49
          "A nie przyszło Ci do głowy, że niektórzy chcą mieć spokojną, szanującą się dziewczynę a nie ćpunkę co robiła na dyskotekach lody studentom z krajów arabskich?

          A nie przsyszlo Ci do glowy, ze jest jeszcze cos posrodku? Powiedzialbym nawet, ze cala paleta zachowan.
          Straszne masz wizje, jak zapodales przyklady, to sie sie az zakrztusialm kanapka, ktora wlasnie jem.
          • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 14:57
            Wiesz, dzisiaj to dziewczyny które miał 10+ partnerów często mówią o sobie, że one właśnie z tych "po środku". Ja nie szukam dziewicy, ale pewne aspekty przeszłości seksualnej mogą być bardzo przerażające. Jakbym pomyślał, że moja żona była przygodnie ostro rżnięta przez jakiegoś napalonego, który robił z nią wszystko co chciał to bym chyba sobie włosy z głowy rwał!
            • chrrr Re: dużo? 02.07.11, 18:15
              A nie przyszło ci do głowy, że robił z nią wszystko to, czego ONA chciała? Bo chyba mówimy o seksie, a nie o gwałcie... Czemu tak Cię boli ten anal i oral? Jak kobieta lubi, to niby dlaczego miałaby sobie odmawiać? Bo przygodny? Czasem z obcym facetem łatwiej spełnić swoje fantazje niż ze stałym partnerem.
              • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 19:33
                A mi kobieta uprawiająca przygodny anal kojarzy się z wulgarną i wyuzdaną "suczką"
                • chrrr Re: dużo? 02.07.11, 20:10
                  Zacytuję Cię:
                  Mnie raczej nie interesują kobiety uprawiające seks bez związku
                  > A mi kobieta uprawiająca przygodny anal kojarzy się z wulgarną i wyuzdaną "sucz
                  > ką"

                  Pierwsze ok, rozumiem, każdy ma swoje preferencje. Ale nijak nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego seks przygodny i seks w związku musi wyglądać inaczej. Bo jeżeli nie, to kobieta jest suczką... A co z oralem? Czy w przygodnym seksie dawanie czy branie jest obrzydliwe i skreślające dziewczynę? W swoich postach wspominałeś tylko o robieniu loda, więc zakładam, że minetka jest ok. Dlaczego? Toż to jak najbardziej seks oralny. Będąc stroną aktywną kobieta jest upokarzana w jakiś sposób?
                  A w związku? Już wyuzdana i wulgarna nie będzie? A jeżeli będzie? Czy wyuzdany seks to coś złego? Jak Ty w ogóle wyobrażasz sobie seks, po którym dziewczyna nie straci swojej wartości w Twoich oczach? Że w związku to już wiemy. Że najlepiej dziewica, albo co najmniej mało doświadczona też. A jeżeli przy pierwszym razie będzie chciała Ci zrobić loda z połykiem? A po piątym zamarzy jej się ostre rżnięcie od tyłu?
                  • josef_to_ja Re: dużo? 11.07.11, 21:21
                    Odpisałem Ci w innym temacie, jakoś mi ten post umknął tutaj
        • illatal Re: dużo? 02.07.11, 14:51
          A czy każda kobieta która jest atrakcyjna i w związku z tym miała okazję mieć więcej niż jednego partnera jest ćpunką i prostytutką???
          • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 14:58
            Nie pisałem o tym, paru partnerów u kobiety mi nie przeszkadza
        • illatal Re: dużo? 02.07.11, 15:01
          >A nie przyszło Ci do głowy, że niektórzy chcą mieć spokojną, szanującą się dziewczynę

          to jest rzecz oczywista, że każdy marzy o partnerze, który będzie godny szacunku i zaufania, ale tu chodzi o kwestię, czy dla ciebie na przykład kobieta która miała już 13 mężczyzn kwalifikuje się jako ... "lafyrynda"? a jeśli z każdym z nich przeżyła coś ważnego i do każdego coś czuła to się liczy czy nie? a jeśli odwrócimy sytuację i to facet przed nią miał tyle partnerek to już jest wporzo?
          • josef_to_ja Re: dużo? 02.07.11, 15:05
            Nie uważam takiej za lafiryndę, po prostu bym do takiej dziewczyny nie pasował, a szanuję ją jak każdą inną. A facetów powinno się mierzyć tą samą miarą
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka