Dodaj do ulubionych

porno rozbiło mój związek

12.09.11, 17:03
Myślę, że mój mąż jest uzależniony. Seksu ze mną nie potrzebuje, nie zaczepia, nie nagabuje, nie zauważa. Jak już się taki seks zdarza to jest to tylko niezbędne minimum z jego strony. Porno ogląda w pracy (sam ma pokój)...Tyle lat proszenia o poprawę sytuacji między nami, o to, że cały czas to ja inicjuję seks, czuję się poniżona....
Chcę się poczuć kobietą, zauważaną, pożądaną. Dlaczego tylko on ma się tak czuć? A co z moimi pragnieniami? Byłam pełną temperamentu dziewczyną, inicjatorką, kusicielką, prowokatorką....Potem przyszedł czas ciąż, dzieci (stąd jego ucieczka w porno) teraz jestem tylko żoną i matką.
Kilka lat się nie układa, żyję w twierdzy martwych złudzeń, że się coś zmieni.
O seksie rozmawiać nie chce bo się chyba wstydzi, może nie umie, przecież z żoną się o seksie nie rozmawia.
Lata płyną, kilka lat moich zmartwień z tego powodu było skutkiem utraty połowy moich włosów na głowie i głębokiej depresji.
Umarło moje poczucie kobiecości, atrakcyjności....
Jak tak żyć gdy się chce kochać z własnym mężem a teraz po tylu latach wielu próśb zaczynam go nienawidzić za to co mi zrobił....
Miał fajną kobietę, energiczną, pełną zapału, chęci, kochającą dotyk.
Zamienił mnie w królową śniegu. Nie czuję się przy nim kobietą to jest duży problem.
A on ogląda dalej i jest mu widać dobrze. Może kogoś ma.
Psycholog, seksuolog odpada bo nie chce iść. Ja natomiast coraz bardziej i z każdym dniem oddalam się od niego coraz bardziej. Czy uda mi się wrócić kiedy już zabiję wszystkie emocje? Są faceci, którzy oglądają porno ale mają chęć kochać się też ze swoją kobietą. 14 lat po ślubie a on przez to ukradł mi całą chęć do życia, zabił pożądanie i cały mój temperament.
Niech mi nikt nie mówi, że porno nie niszczy relacji między dwojgiem ludzi.
U mnie zniszczyło. Czy mam zapomnieć o normalnym fajnym seksie...takim jakiego oczekuję i chcę? Do końca życia już będę tylko żoną i matką? Dlaczego pomimo moich starań nie widzi mnie w roli kochanki?

Obserwuj wątek
    • kutuzow "...Potem przyszedł czas ciąż, dzieci" 12.09.11, 17:28
      dolores34 napisała:
      "Byłam pełną temperamentu dziewczyną, inicjatorką,
      > kusicielką, prowokatorką....Potem przyszedł czas ciąż, dzieci (stąd jego uciecz
      > ka w porno) teraz jestem tylko żoną i matką."

      Samo porno nic nie "rozwala" samo z siebie, tak jak oglądanie telenowel nie jest przyczyną rozwodów. To jest tylko widoczny efekt całych lat zaniedbań, a nie powód zmian.
      Jestem pewien, że gdyby w sypialni układało się tak, że obie strony byłyby zadowolone, to porno mogłoby być co najwyżej pikantnym dodatkiem do Waszych zabawa, tak jak np. kajdanki z futerkiem. To że dla męża jest to substytut może mieć bardzo wiele przyczyn (pierwsze z brzegu):
      - jest znudzony Waszym życiem, a nie potrafi powiedzieć co chce zmienić
      - jest kiepskim kochankiem i wizja "napalonej" kobiety go przeraża
      - w czasie ciąży i po niej został "odstawiony" i musiał sobie "radzić sam" i teraz w porównaniu z tym jak ocenia Wasz seks, porno jest całkiem atrakcyjne.
      - mąż ma jakiś rodzaj fantazji, który jest dość "niebezpieczny" do wprowadzenia w życiu rodzinnym (np. nie każda żona z radością przyjmuje informację o fantazji dot. trójkąta 2K + M) wiec zostaje mu porno
      - może.... może.... może (przyczyn może być wiele).

      Jeśli chcesz mieć jakieś poszlaki co go skłoniło do przejścia na porno i "ręczny" przeanalizuj dokładnie jak wyglądało Wasze życie erotyczne PRZED i PO ciąży i dzieciach. Czy w czasie ciąży nadal się kochaliście? Jak szybko po ciąży wrócił seks? kto go inicjował wtedy? Wiemy już że teraz Ty inicjujesz seks- pytanie jak jest już w jego trakcie, czy to on jest odpowiedzialny za Waszą (obojga) przyjemność, czy także się aktywnie udzielasz i włączasz w to? Czy robisz mu "loda" od tak po prostu, czy jest to tylko element gry wstępnej?
      • lajlah Re: "...Potem przyszedł czas ciąż, dzieci" 12.09.11, 18:03
        > Jeśli chcesz mieć jakieś poszlaki co go skłoniło do przejścia na porno i "ręczn
        > y" przeanalizuj dokładnie jak wyglądało Wasze życie erotyczne PRZED i PO ciąży
        > i dzieciach. Czy w czasie ciąży nadal się kochaliście?

        To trudny problem. Nie każda kobieta może kochać się w czasie ciąży. Ja, na przykład nie mogałam, bo ciąża była zagrożona, nie mogłam też dłuższy czas po bardzo ciężkim porodzie i przy kłopotach zdrowotnych. Takie kłopoty nie oznaczają, że facet od razu uzależnia się od porno. Jest to dłuższy proces i podejrzewam, że powód nie leży tylko w strefie somatycznej, ale też psyche.
        Droga Dolores, jeśli zależy Ci na mężu, jeśli jest wart walki, to walcz o niego. Bo to taka sama "choroba" jak alkoholizm, czy każde inne uzależnienie. Jeśli jest głębokie (a skoro nawet praca nie jest w stanie ograniczyć tegoż, to pewnie jest) to bez lekarza się nie obędzie.
        • dolores34 Re: "...Potem przyszedł czas ciąż, dzieci" 12.09.11, 18:27
          Lajlah...praca go na pewno nie ogranicza, bo to właśnie w pracy ( ma sam pokoj) ogląda ten swój świat pornoli i jak widać mu to wystarcza. Co robić skoro do psychologa iśc nie chce, rozmawiać o problemie też nie chce. Dla niego problemu nie ma, jest seks ale zainicjowany ciągle przeze mnie. Jemu to odpowiada mi nie. Jak nie zrobię tego ja, czekam na jego inicjatywę 2 m-ce. On twierdzi, że jak mam ochotę to przecież mam robić to na co mam ochotę czyli po raz kolejny się do niego dobierać. Szkoda gadać. Jak ma się czuć kobieta która ciągle inicjuje seks? Sama już czasem czuję się jak facet.
          Dla mnie seks to wyrażanie swoich uczuć, emocji, bliskość, cała związana z tym energia potrzebna mi do życia. On widzi to inaczej.
          Walczyłam długo, szkoda mi straconego czasu. Poza tym mam śliczne dzieci, kochają nas, warto kończyć związek? Szukam odpowiedzi. Czuję się jak emocjonalnie zaszantażowana. Wie, że nie odejdę. Sytuację mam trudną i działa na jego korzyść. Robi więc co chce.
      • dolores34 Re: "...Potem przyszedł czas ciąż, dzieci" 12.09.11, 18:14
        Porno przyczyniło się do rozbicia związku na pewno przez to, że się od siebie oddaliliśmy.
        Przed ciążą było OK, dużo, fajnie i tak jak trzeba. Ciąże były przełomem.To jest typ co nie mówi prawie nic, a ja mam być wróżką i się wszystkiego domyślać. Mój mąż miał wiele inicjatywy ale z mojej strony...to ja inicjowałam pozycje, to ja proponuję seks oralny, to ja szykuję się w seksowną bieliznę, to ja uwielbiam seks bo daje mi dużo radości i energii do życia. To dla mnie seks jest istotny w związku. Mąż zaczął się wycofywać od momentu gdy zaszłam w ciążę. Pomimo, że zawsze o siebie dbałam czułam, że go tracę. To ja proponowałam seks i nigdy nie odstawiłam go na bok. To mi tego seksu brakowało. Dla niego byłam kobietą w ciąży, jakaś nietykalność czy jak, kobieta w ciąży dla faceta chyba atrakcyjna nie jest. Pomimo, że całą ciążę znosiłam dobrze seks ze mną nie był dla niego czymś za czym tęskni... To mnie odstawił na boczny tor, bo...głowa boli, rano wstać musi, bo zmęczony. Wtedy nie wiedziałam jeszcze dlaczego. Szukałam winy w sobie...chyba normalne.
        Może czuje się kiepskim kochankiem bo ja raczej mam większy temperament ale nigdy nie dawałam mu powodu by się tak czuł, wręcz przeciwnie.
        A o seksie rozmawiać nie chce to skąd mam wiedzieć czego oczekuje ode mnie?
        Miał prawie wszystko oprócz trójkąta...Ciekawe czy równie ekscytująco przyjąłby moją fantazję o trójkącie 2M +K....:) Myślisz kutuzow, że chodzi o ten trójkąt i przez to podniecają go pornole hehehe;)
        A może widzi mnie tylko w roli żony i matki, rolę kochanki już mu w swoim życiu odegrałam. A może jest znudzony bo w porno jest tyle różnych kobiet, innych ode mnie i pewnie bardziej atrakcyjnych? Przecież to sztuczny, wyreżyserowany świat stworzony wprost dla facetów i dla jednego celu. Może tyle lat ze sobą i nastąpiło zmęczenie materiału? Jest poligamistą i po prostu go ciągnie do innej ode mnie...
        Faceci tu narzekają na żony a ja choć raz jeden nie pogardziłabym seksem oralnym (niech będzie taki jak w jego porno a czemu nie) dlaczego mam się cieszyć z minimum?
        Nie daje mi takiego seksu bo nie widzi mnie już w roli kochanki a nawet swojej kobiety.
        Jestem już w wieku kiedy wiem czego chcę od życia. Skoro mój mąż nie chce mnie widzieć w roli kochanki to prędzej czy później zechcę się zobaczyć w tej roli ale z kimś innym.
        Przecież życie mam jedno a skoro słowa po raz n-ty do niego nie docierają.
        Typowy pies ogrodnika sam nie da ale innemu też nie pozwoli.
        Czekać do końca życia nie zamierzam mijają moje najlepsze lata. Dobrze żeby faceci zdawali sobie sprawę z tego, że swoim pornolami zabijają kobiecość w swojej partnerce. Może nigdy już mu nie dam takich emocji jakie chciałabym mu dać. Sam na to zasłużył.
        Nie rozumiem jak można czerpać satysfakcję z pornoli, ale może tacy są faceci, przecież emocje im nie są potrzebne, wystarczy obraz i wysiłku przecież nie ma żadnego tylko "klik" a efekt przecież prawie taki sam. Szkoda gadać.
        Mój mąż nie pragnie dotyku, emocji, uczuć, słów, uśmiechu, radości, zapachu kobiety i jej gładkiego ciała. Mój mąż takich emocji nie potrzebuje, wystarczy obraz. A ja ich potrzebuję i co mam je pogrzebać? Nigdy.



        • bcde Re: "...Potem przyszedł czas ciąż, dzieci" 12.09.11, 20:57
          Mój mąż miał wiele inicjatywy ale z mojej strony...to ja inicjowałam pozycje, to
          > ja proponuję seks oralny, to ja szykuję się w seksowną bieliznę, to ja uwielbi
          > am seks bo daje mi dużo radości i energii do życia. To dla mnie seks jest istot
          > ny w związku.

          Kurczę, czemu ja nie jestem z taką kobietą jak ty? Świat jest niesprawiedliwy.
          Sama widzisz jasno w czym tkwisz. Rozstań się z mężem. Daj szczęście sobie i innemu mężczyźnie, który je doceni. Póki jeszcze nie jest za późno.
          • dolores34 Re: "...Potem przyszedł czas ciąż, dzieci" 12.09.11, 21:10
            Czasem też tak uważam i zadaję sobie pytanie dlaczego tkwię w takim związku? Wiele jestem w stanie zrobić dla faceta którego kocham, wiele chciałam. Nie mam żalu o porno ( nawet mogę oglądać z nim ale nie chce), mam żal, że musiałam zabić swój temperament, swoje pragnienia, chęci i potrzeby. Mamy jedno życie a ja dzielę go z facetem, który woli porno niż ciepły dotyk i subtelny zapach perfum swojej kobiety. Mam głęboki żal, że zabił moje pragnienia, że z mężem można wszystko. Widać, nie można.
            Czasami jak chcę kupić sobie nowe extra szpilki zadaję sobie pytanie...po co przecież i tak tego nie zauważy....a inni widzą. Tak to jest:)

          • zuzi.1 Re: "...Potem przyszedł czas ciąż, dzieci" 12.09.11, 22:40
            Ja też tak uważam jak bcde, szkoda Twojego życia i wysiłku z kimś takim, trafiło się ślepej kurze ziarno, takie jak Ty dolores34 i ni cholery nie potrafi tego docenic...szukaj szczęścia u boku mężczyzny, a nie jego marnej podróbki...
        • kutuzow Re: "...Potem przyszedł czas ciąż, dzieci" 12.09.11, 21:20
          Nie mam pomysłu jak Ci pomóc Dolores.
          Z tego co piszesz wina leży po stronie męża. Czemu tak jest pewnie wie tylko on.

          Będę się tylko upierał że to nie porno jest przyczyną, a skutkiem tej zaistniałej sytuacji. Gdyby nie filmiki pewnie pojawiła by się jakaś inna opcja (np. wypad "sex lunch" w czasie pracy do agencji -co wg gazet jest nową modą) lub "klasyka dojrzałych małżeństw" czyli kochanka na boku.
          • dolores34 Re: "...Potem przyszedł czas ciąż, dzieci" 12.09.11, 21:33
            Kutuzow dzięki za wsparcie ale rzeczywiście chyba zrobiłam wszystko co mogłam. Gdyby jeszcze zechciał on sam coś z tym zrobić (psycholog, seskuolog lub inny magik;) Boję się, że zabije we mnie uczucie do końca i ciężko będzie mi wrócić.
            Oprócz swobodnego oglądania porno, pisania na czatach ma też szkolenia wyjazdowe na 2-3 dni. Wystarczy, że wraca zmęczony. Ja muszę zrozumieć bo...on jest zmęczony. Zapewne;)
            Jestem atrakcyjną i szczupłą dziewczyną, wiem, że zwracam uwagę innych mężczyzn. Tylko jak się przebić przez ten cały wirtualny świat i poczuć się atrakcyjną ale przy swoim mężu....




    • that.bitch.is.sick Och cholercia mój też 12.09.11, 20:03
      Tak sobie uświadomiłam iż też jestem chyba uzależniona od porno.....:)

      Nie rozumiem czemu kobietom wydaje sie i OCZEKUJA ze ich normalny ZWYKŁY (czytaj: typowy żałosny nudny polski pantofel) facet do konca zycia bedzie don juanem i bedzie je adorowal oraz zabiegal za przeproszeniem 4 godziny o 5 minut seksu skoro pod reka ma takie you porn i do wyboru do koloru azjatki, afro, z cyckami bez cyckow, ubrane w skore, albo w koszulke baby doll a wszystko to za jednym kliknieciem. Kobitki, spojrzcie wreszcie prawdzie w oczy. czy normalna zwykla rybka moze zgwalcic wielorybkA? alez owszem czemu nie, rybce tez nalezy sie :)
      Wreszcie trzeba zaakceptować że się nie jest księżniczką z bajki ani siódmym cudem świata i trzeba trochę zabiegać o swojego faceta i... już. To wszystko. Fajerwerków nie będzie. Takie jest kurna życie.
      Są inne sposoby ale nie dostępne na pstryknięcie.
      • dolores34 Re: Och cholercia mój też 12.09.11, 20:58
        Ależ nie musi zabiegać znajdą się tacy co zechcą zabiegać i nie będę musiała ich długo prosić. Nie oczekuję, że będzie Don Juanem i adorować nie musi...znajdą się tacy co obdarzą adoracją...Nawet jesli to będzie trwało krótko to nie warto skorzystać? Niż czekać do końca życia na zainteresowanie i się nie doczekać. On przecież też nie jest księciem z bajki ani siódmym cudem świata i niech też zabiega bo...ktoś zechce w końcu zabiegać bardziej.
        My mamy się wysilać bo oni spełniają swoje potrzeby a co z naszymi hmmm?
        Faceci...porno oglądają ale żaden za cholerę nie ma zamiaru napisać takiego scenariusza w swoim związku. A potem się dziwią, że mają taki seks...na jaki zasługują.
        Chcą mieć partnerki temperamentne, otwarte, wychodzące z inicjatywą ( to też źle po jakimś czasie) a potem jest taki leń co to porno się podnieca i jeszcze czeka, że jego kobieta padnie przed nim na kolana bo takie na niej wrażenie robi po tylu latach. Brak słów.
        Takie jest życie.
        • triss_merigold6 Re: Och cholercia mój też 12.09.11, 22:01
          Nie chce mi się tworzyć długiego wpisu więc się streszczę: kopnij go w dupę zanim będziesz bliska samobójstwa z powodu galopującej depresji.
          Nie rywalizuj z porno, nie wygrasz.
          Pułapka nie lata za myszami.
          Ja nie rywalizowałam z grami komputerowymi ani własnym - wówczas b. małym - dzieckiem, tylko postawiłam sprawę jasno. Nie będzie zainteresowania, wspólnego czasu i seksu = wezmę sobie kochanka. Kochanka wzięłam, potem było love story, rozwód etc. Teraz mam zupełnie nowe dziecko z ówczesnym kochankiem i ogólnie wielką miłość w jasnych łanach od paru lat.
          • dolores34 Re: Och cholercia mój też 12.09.11, 22:34
            Nie jest to takie proste Triss...mamy śliczne, kochane dzieci. Poza tym wiem, że zależy mi jeszcze na tym związku. Tylko jak tak żyć i pozostać sobą?
            Wie, że z dwójką małych dzieci nie mam szans na utrzymanie i nowy związek.
            Wiem, że z jego porno nie wygram niestety:( Próbowałam straszyć kochankiem ale zamyka jednym słowem, że jak się dowie to rozwód z miejsca i dzieci mi wtedy zabierze.
            Gdyby nie moje kochane dzieciaki, dają mi tyle szczęścia....
            • brak.polskich.liter Re: Och cholercia mój też 12.09.11, 23:46
              Co to znaczy "nie masz szans na utrzymanie"? Nie pracujesz? Pracujesz, ale (zbyt) malo zarabiasz?
              Moze od tego wlasnie zacznij - tj. w najblizszym czasie skup sie na uniezaleznieniu sie ekonomicznym. Cokolwiek zdecydujesz w sprawie swojego malzenstwa to inna sprawa, ale bedziesz miala WYBOR.

              Próbowałam straszyć kochankiem ale
              > zamyka jednym słowem, że jak się dowie to rozwód z miejsca i dzieci mi wtedy za
              > bierze.

              Szanowny pan malzonek bredzi. Rozwodem z miejsca (moze powinien sie dowiedziec, ile czasu czeka sie na rozprawe, tak srednio) to tylko przysluge by Ci oddal. Dzieci? Wolne zarty. O ile nie jestes narkomanka, prostytutka, powaznie chora psychicznie, to pan tatus szanse ma slabiutkie na to, zeby w razie rozwodu dzieci zostaly przy nim - poskie sady faworyzuja matki, zreszta, jak przychodzi co do czego to okazuje sie, ze gadanie to jedno, a ochota wielu panow na opieke nad malymi dziecmi 24/7 to insza inszosc.

              Nie zrozum mnie zle - nie namawiam Cie, zebys jutro pisala pozew itd itd. Tylko z tego, co piszesz wynika, ze facet z syndromem psa ogrodnika straszy Cie, jak gimnazjalistke, a Ty to kupujesz. Realizmu troche.

              Rozejrzyj sie wokol siebie i zacznij flirtowac. Flirt to nie romans, a oprocz seksu to chyba tego Ci wlasnie brakuje. Na romans Cie nie namawiam - nie dlatego, ze uwazam, ze powinnas byc wierna facetowi, ktory od dawna Cie nie bzyka (nie, nie uwazam, nie upadlam na glowe), tylko dlatego, ze w Twojej aktualnej kondycji psychicznej na bank przyciagniesz jakiegos posranca, porywy serca Ci sie pochrzania z porywami innej czesci ciala i tylko klopoty z tego beda.
              Albo przygotuj grunt i rozwiedz sie bez zbednych ceregieli.
              Wzglednie cierp dalej.
              • dolores34 Re: Och cholercia mój też 15.09.11, 23:09
                Moje dochody są nieregularne gdyż mam od niedawna rozpoczętą działalność gospodarczą. Pracuję na własny rachunek. Faktem jest, że staram się uniezależnić finansowo ( jak na razie jest ok, oby tak dalej:) Poza tym mąż doskonale wie, że z dwójką małych dzieci szans na nowy związek nie mam. Taka prawda.
                Sama nie wiem czy chcę rozwodu to najgorsze rozwiązanie. Dzieci nas kochają.
                A ja zastanawiam się czy jestem w stanie zrezygnować z całej siebie- dla nich. Z drugiej strony nie chcę by widziały mamę nieszczęśliwą.
                Zawsze byłam pełna emocji, szalona, spontaniczna, biorąca życie garściami... Ten facet powoli zabija we mnie wszystko co kocham a ja chcę żyć w zgodzie ze swoimi emocjami.
                Może niezależność finansowa sprawi, że poczuję się bardziej silna i decyzje przyjdą też łatwiej.



        • that.bitch.is.sick Re: Och cholercia mój też 12.09.11, 22:15
          dolores34 napisała:

          > Ależ nie musi zabiegać znajdą się tacy co zechcą zabiegać i nie będę musiała ic
          > h długo prosić. Nie oczekuję, że będzie Don Juanem i adorować nie musi...znajdą
          > się tacy co obdarzą adoracją...Nawet jesli to będzie trwało krótko to nie wart
          > o skorzystać?

          Widzisz jaka z ciebie hipokrytka, facetowi wypominasz porno a ciebie już swędzi żeby cię przeleciał jakiś napaleniec. Tak czy siak trzeba spojrzeć prawdzie w oczy.
          • dolores34 Re: Och cholercia mój też 12.09.11, 22:51
            Nie zauważyłam, by mnie coś swędziało;) Wypominam porno bo przez nie zabił całą moją kobiecość. Gdybym chciała to nie szukałabym napaleńca tylko normalnego faceta, który wie jak należy traktować kobietę. Jeśli do końca życia mam nad nim skakać bo on już wyeksploatowany przez porno i ruszyć mu się nie chce bo leń, to w końcu pewnie nie omieszkam skorzystać. Ta prawda w którą należy spojrzeć tyczy się obojga płci a nie tylko jednej, działa więc w obie strony.
            To, że oni chcą się spełniać w porno to nie znaczy, że kobiety mają się wyzbyć swoich potrzeb i powiesić zęby na ścianie....bo facetowi się przez ciążę odwidziało.
            • urquhart Re: Och cholercia mój też 13.09.11, 07:35
              dolores34 napisała:
              > Ta prawda w którą należy spojrzeć ty
              > czy się obojga płci a nie tylko jednej, działa więc w obie strony.
              > To, że oni chcą się spełniać w porno to nie znaczy, że kobiety mają się wyzbyć
              > swoich potrzeb i powiesić zęby na ścianie....bo facetowi się przez ciążę odwid
              > ziało.

              Nie wiem do czego pijesz ale na sąsiednich forach dla pań z przychówkiem dowiesz się bez trudu że to jeżeli facet nie jest w stanie zrozumieć że po ciąży pani nie ma ochoty na seks i że są już ważniejsze sprawy w życiu niż seks to jedynie dowód że jest kompletnie niedojrzały.
              :)
            • that.bitch.is.sick Re: Och cholercia mój też 13.09.11, 19:22
              dolores34 napisała:

              > Nie zauważyłam, by mnie coś swędziało;) Wypominam porno bo przez nie zabił całą
              > moją kobiecość. Gdybym chciała to nie szukałabym napaleńca tylko normalnego fa
              > ceta, który wie jak należy traktować kobietę. Jeśli do końca życia mam nad nim
              > skakać bo on już wyeksploatowany przez porno i ruszyć mu się nie chce bo leń, t
              > o w końcu pewnie nie omieszkam skorzystać.


              :)
              To czy ty się czujesz kobietą zależy od tego jak często WIELKI FALLUS będzie chciał cię przelecieć? To czy czujesz się atrakcyjna zależy od posiadania faceta na wyłączność?
              To właściwie kwalifikuje się na terapię. Żaden facet Ci tego nie zapewni:) Twoje oczekiwania są neurotyczne moim skromnym zdaniem. A może jesteś typem przytłaczającego i wysysającego soki neurotycznego bluszcza? Wampirem energetycznym? Zastanawiałaś się głębiej nad swoim problemem?
              Może twój facet się ciebie boi zwyczajnie:)

              Ja jestem kobietą i też się nieźle spełniam przy oglądaniu porno.
              • dolores34 Re: Och cholercia mój też 13.09.11, 20:36
                that.bitch.is.sick_widocznie mam neurotyczne oczekiwania bo oczekuję tylko by mąż się mną zainteresował częściej niż raz na 2-3 m-ce ....resztę zostawiam bez komentarza.
                Mnie oglądanie porno spełnienia nie daje ale jak widać są tacy co się przy tym nieźle spełniają....
    • urquhart Re: porno rozbiło mój związek 12.09.11, 22:10
      Czas leci a ty w tym samym miejscu.
      Taki fajny wątek rozkręciłaś półtora roku temu:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,109045819,,juz_sie_poddaje_.html?v=2
      • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 12.09.11, 23:05
        Tak minęło kolejne pół roku a ja w tym samym miejscu:( Nie oczekuję, że ktoś z Was da mi radę cud, nie oczekuję że ktoś rozwiąże mój problem. Sama go muszę rozwiązać lepiej lub gorzej. Może liczę na to, że któraś z Was (pytanie do kobiet) ma podobny problem i wie jak go rozwiązać....
        Nie zależy mi na kolejnej dyskusji na temat porno. Nie mam nic przeciwko porno pod warunkiem, że nie zastępuje kontaktu z żywą, atrakcyjną i chętną na seks kobietą. Zgadzam się z glamorous cyt. "Jeżeli zaś facet robi to tylko dla urozmaicenia i nie wpływa to na faktyczne pożycie pary - a i partnerka się na nic nie skarży - to problemu w oglądaniu porno
        osobiście nie widzę".
        • tikitaki3 Re: porno rozbiło mój związek 13.09.11, 10:36
          Dolores.z perspektywy moich marnych 23 lat powiem Ci ,ze jesteś niebywale mądrą i dojrzałą kobietą.Zrobiłaś wszystko co zrobić powinnaś.Jesteś otwarta na rozmowę terapię wspólne oglądanie porno (ja to akurat lubię czasem oglądam sama),ale masz rację to nie może zastąpić dotyku czułości zapachu czyjejś skóry.Jesteś kobietą kochającą życie i seks nie pozwól by on Ci to odebrał.Masz prawo do miłości namiętności i poczucia spełnienia.Nie możesz sobie zarzucić ,że się nie starałaś nie próbowałaś poznać przyczyn..!
          Z całego serca życzę Ci abyś odnalazła w sobie siłę do podjęcia ostatecznych decyzji,wiem że ciężko jest przekreślić wspólne życie przeszłość małżeństwo dzieci...ale czy chcesz przekreślić swoje życie?Masz przecież tylko jedno...a nie oczekujesz cudów!Myślę,że nie jeden facet na świecie wiele by dał za taką kobietę jak Ty a jestem przekonana,że jest na świecie choć jeden taki którego i ty pokochasz i dasz mu wszystko to czym twój mąż gardził a on to weźmie i da ci stokroć więcej...Bądź szczęśliwa proszę.Bądź kobietą...
          • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 13.09.11, 20:54
            tikitaki3 napisała:

            > Dolores.z perspektywy moich marnych 23 lat powiem Ci ,ze jesteś niebywale mądrą
            > i dojrzałą kobietą.Zrobiłaś wszystko co zrobić powinnaś.Jesteś otwarta na rozm
            > owę terapię wspólne oglądanie porno (ja to akurat lubię czasem oglądam sama),al
            > e masz rację to nie może zastąpić dotyku czułości zapachu czyjejś skóry.Jesteś
            > kobietą kochającą życie i seks nie pozwól by on Ci to odebrał.Masz prawo do mił
            > ości namiętności i poczucia spełnienia.Nie możesz sobie zarzucić ,że się nie st
            > arałaś nie próbowałaś poznać przyczyn..!
            > Z całego serca życzę Ci abyś odnalazła w sobie siłę do podjęcia ostatecznych d
            > ecyzji,wiem że ciężko jest przekreślić wspólne życie przeszłość małżeństwo dzie
            > ci...ale czy chcesz przekreślić swoje życie?Masz przecież tylko jedno...a nie o
            > czekujesz cudów!Myślę,że nie jeden facet na świecie wiele by dał za taką kobiet
            > ę jak Ty a jestem przekonana,że jest na świecie choć jeden taki którego i ty po
            > kochasz i dasz mu wszystko to czym twój mąż gardził a on to weźmie i da ci stok
            > roć więcej...Bądź szczęśliwa proszę.Bądź kobietą...


            Dzięki tikitaki3 za ciepłe słowa. Nie mam w sobie widocznie tyle mądrości by sobie poradzić z tym problemem. Rzeczywiście uważam, że zrobiłam wiele by nasze relacje poprawić.
            Skoro moje metody nie odniosły skutku to może były niewłaściwe?
            Chciałabym mieć więcej siły w sobie....Może nie jeden facet doceniłby taką kobietę jak ja, chociaż nie wiem czy tacy istnieją i czy po pewnym czasie nie staniemy w tym samym miejscu.
            Szkoda, że przez to wszystko zgubiłam gdzieś całą swoją otwartość, energię, przebojowość, temperament, tak dużo w życiu chciałam... Jeśli próby poprawy sytuacji spotykają się z odmową i moje potrzeby przestały być dla niego ważne to co mam zrobić...
            Nie wiem czy zaakceptuję życie w takim układzie. W życiu zbyt ważny jest dla mnie dotyk i związane z tym emocje i odczucia żebym mogła z tego zrezygnować i cieszyć się z jednego całusa na dobranoc....
            • aandzia43 Re: porno rozbiło mój związek 13.09.11, 22:00
              > Szkoda, że przez to wszystko zgubiłam gdzieś całą swoją otwartość, energię, prz
              > ebojowość, temperament, tak dużo w życiu chciałam... Jeśli próby poprawy sytuac
              > ji spotykają się z odmową i moje potrzeby przestały być dla niego ważne to co m
              > am zrobić..

              Jeśli z powodu oschłości i lekceważenia ze strony męża utraciłaś sporą część energii zyciowej to chyba znaczy, że ten człowiek ma na ciebie toksyczny wpływ. Nie twierdzę, ze on sam jest jakimś wybitnie toksycznym typem, ale w tej akurat relacji, w tym momencie życia, wyjątkowo źle wpływa on na partnerkę, czyli ciebie. Utrata energii i pewności siebie to poważna sprawa. Na twoim miejscu poszłabym na terapię indywidualną i zaczęłabym trenować myślenie o sobie w kategorii "kobieta samotna". Samotna jesteś już teraz, ale tkwisz w kotle emocji zaskrzępniętych i nieświeżych, jak śmierdzące substancje pod starym bandażem. Myślisz o sobie "kobieta zaniedbywana", "kobieta lekceważona", "kobieta niekochana". Kiedy już odkleisz się psychicznie od psa ogrodnika i przestaniesz określać się w kontekście swojej relacji z tym niemiłym wobec ciebie panem, kiedy będziesz po prostu tylko "kobietą samotną" - będziesz mogła zacząć budować swoją kobiecą tożsamość na nowo. Żeby to nastąpiło nie musisz się od razu rozwodzić, zdradzać, wszczynać awantury i wyjeżdżać na Alaskę. Skup się na SOBIE, ale nie tylko na swoim bólu i urazach (żeby nie wiem, jak były prawdziwe i dotkliwe).
              Czy na innych płaszczyznach wspólnego bytowania też olewa twoje potrzeby?
              • yoric Re: porno rozbiło mój związek 13.09.11, 22:16
                > z tym niemiłym wobec ciebie panem

                nie czytałem uważnie więc mogłem coś przegapić, ale ja tu nie widzę nic 'niemiłego'.
                Jak na razie mamy punkt widzenia jednej strony, z którego wyłania się obraz zwykłego faceta, którego żona nie podnieca. Ja tu widzę zwyczajny brak pożądania, a nie potowra w ludzkiej skórze.
                • urquhart Re: porno rozbiło mój związek 13.09.11, 22:30
                  yoric napisał:
                  > Jak na razie mamy punkt widzenia jednej strony, z którego wyłania się obraz zwy
                  > kłego faceta, którego żona nie podnieca. Ja tu widzę zwyczajny brak pożądania,
                  > a nie potowra w ludzkiej skórze.

                  A ja wrzuciłem wyszukiwarkę i widzę podejrzane trzymanie się mantry: ogólnikowe ja zawsze byłam w porządku, to on jest jedynie winny i to jego porno i dołączony dydaktyzm faceci sami są sobie winni.
                  Pan jest jak najbardziej kreowany na porno-potwora, na mój gust jednak nieco sztucznie.
                  • aandzia43 Re: porno rozbiło mój związek 13.09.11, 23:23
                    Jaki znowu potwór? Pogięło was? Radzę kobiecie, co ma zrobić, żeby wyjść z zaklętego kręgu żalu i poczucia odrzucenia. Pan odrzucający, olewający, oddalony cieleśnie i emocjonalnie, a do tego straszący konsekwencjami w sytuacji, gdy chcemy zaspokoić potrzebę czułości i seksu z kimś innym JEST niemiłym dla nas panem. Nie potworem, tylko człowiekiem raniącym nas. To chyba logiczne. Abstrahując od tego, co stało się z nimi po drodze, babka nie da rady zmienić niczego w swoim życiu, dopóki nie przestanie czuć się jak bezpłciowy, niepotrzebny, wyschnięty na wiór odpad. Więc nie ma większego znaczenia, czy jest ona jako ta lelija niewinna w ogóle zaistniałej sytuacji - musi otrząsnąć się z tego marazmu i żalu, stanąć na nogi i popatrzeć na wszystko z boku. Z boku lepiej widzi się i siebie, i partnera, i sytuację.
                    • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 13.09.11, 23:38
                      Dzięki aandzia widzę, że mnie rozumiesz:) Rzeczywiście potrzeba mi dużo siły by się z tego odrzucenia otrząsnąć. I tak mam połowę włosów na głowie od tego myślenia. Tym bardziej, że nie jestem grubym pasztetem, wręcz przeciwnie, schudłam dość szybko, jestem chyba atrakcyjną kobietą skoro spotykam się z adoracją innych facetów. Pragnę adoracji nie innych ale własnego męża. Tyle. Do tego maż jest osobą co rozmawiać nie chce, terapia nie chce, odzywać się, nie odzywa i weź tu coś poradź na to. Stawaj na rzęsach...wydaje mi się, że użyłam już wszelkich sposobów. Z drugiej strony skoro pożądanie z jego strony umarło to ma mi powiedzieć prosto w oczy??? Jak poczytam tutaj o tych facetach co to narzekają na oziębłe żony eeeech a ja jakiś wyjątek chyba jestem;) i trafił mi się taki mąż.
                      • aandzia43 Re: porno rozbiło mój związek 13.09.11, 23:56
                        Tym bardziej, że nie jestem grubym pasztetem, wręcz przeciwnie, schudłam
                        > dość szybko, jestem chyba atrakcyjną kobietą skoro spotykam się z adoracją inn
                        > ych facetów. Pragnę adoracji nie innych ale własnego męża. Tyle.

                        To teraz przestań pragnąć adoracji ze strony męża. Tyle. Ile można się kręcić w kółko goniąc własny ogon? Skoro jej (adoracji) nie masz w tym rozdaniu kart, to mieć nie będziesz, choćbyś się nie wiem jak wpatrywała w swoje karty. Potasuj i rozdaj jeszcze raz. Być może tym razem dostanie ci się twój walet kier (mąż), ale na pewno nie dostaniesz go wpatrując się swoje kiepskie karty jak szpak w p...dę i nie wykonując żadnego ruchu. Być może, bo kiedy staniesz się odległa i niezależna od niego uczuciowo wzrośnie twoja atrakcyjność w jego oczach.
                        Oczywiście walet kier może trafić do innej kupki, ale dopóki nie zaryzykujesz, to się nie dowiesz. A może wyłoni się jakiś walet trefl? ;-)


                        Z drugiej strony skoro pożądanie z jego strony umarło to ma mi powi
                        > edzieć prosto w oczy???

                        Nie wiem, czy powinien ci powiedzieć prosto w oczy, ale na pewno nie powinien byc psem ogrodnika, kiedy już załatwiasz za niego tę niewygodną sprawę i głośno wypowiadasz słowa, których on wypowiedzieć nie chce. To wredne i jakieś takie oślizłe.
                • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 13.09.11, 23:25
                  Wiesz yoric...podniecać to już go przestałam od momentu jak zaszłam w ciążę. Może przez to, że miałam brzuch, pewnie coś w tym jest. Czy żona w ciąży jest atrakcyjna dla faceta? Pomimo, że zawsze o siebie dbałam to on zaczął się ode mnie odsuwać tłumacząc swoją niechęć do seksu zmęczeniem, niewyspaniem itp. Fakt, żona z brzuchem go nie podniecała i koniec. Rozumiem. Jednak czas leciał, oddalenie było coraz większe i zostało na etapie nie do zaakceptowania dla mnie. Wszedł w porno bo tak łatwiej, szybciej, wygodniej...A ja usychałam zbywana półsłówkami...
                  Nigdy mi tego nie przyzna ale chyba widzi we mnie już tylko matkę i żonę. Nawet jak się staram pokazać w roli kochanki z jak najlepszej strony to i tak czuję się przy nim niezręcznie. Po cóż moje starania skoro nie zauważa nowej seksownej bielizny czy gorsetu...
                  Milczy jak grób. Seks jest sporadyczny ale zainicjowany przeze mnie i na zasadzie: "ja chcę to masz"
                  Nie kreuję go na potwora. To jest typ co nie umie okazywać uczuć, kiedyś robił to też rzadko ale okazywał (bo jeszcze się starał) teraz w ogóle. Wyznaje zasadę "chcesz seksu to bierz" serwując mi niezbędne minimum.
                  Dlaczego mam zapomnieć o swoim spełnieniu, dlaczego rajcuje go porno ale tylko prywatnie dla siebie a w swoim łóżku nic...myślałam, że faceci chcą spróbować wielu rzeczy ze swoją partnerką. Przecież jestem otwartą osobą i mogę nawet oglądać te porno z nim ale mnie nie dopuszcza do swojej seksualności. O seksie i swoich potrzebach też gadać nie chce jakiś temat tabu czy jak. I weź tu coś buduj....Zgadzam się, pożądania do mnie nie ma. Po prostu umarło. Wystarczyło zajść w ciążę i koniec.
                • aandzia43 Re: porno rozbiło mój związek 13.09.11, 23:26
                  > nie czytałem uważnie więc mogłem coś przegapić, ale ja tu nie widzę nic 'niemił
                  > ego'.

                  Ponieważ nie czytałeś uważnie również tego, co ja napisałam, bądź tak miły i nie odpowiadaj na moje posty. Chyba że zaczniesz je czytać uważnie i ze zrozumieniem. Bez odbioru.
                  • yoric Re: porno rozbiło mój związek 14.09.11, 09:27
                    Nie podoba się, to nie czytaj.
              • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 15.09.11, 23:41
                Rzeczywiście aandzia zostałam pozbawiona swojej energii. Taka sytuacja ciągnie się już kilka lat. Dwójka dzieci rok po roku też była nie lada wyzwaniem. Dziwne i nie do uwierzenia, że tak energiczna osoba jaką byłam teraz najchętniej zamknęłaby się w swojej skorupce tak by nikt jej nie skrzywdził.
                Chciałabym móc odkleić się psychicznie i mentalnie od męża byłoby mi łatwiej żyć.
                Zastanawiam się nad terapią dla siebie, to fakt. Masz rację aandzia43 muszę pomyśleć o sobie i swojej kondycji psychicznej bo te odrzucenie wpłynęło na mnie bardzo źle.
                Jeśli chodzi o spełnianie innych potrzeb to z tym bywa różnie. Raczej działamy jak osobne jednostki, rzadko spędzamy czas razem tak bardzo się od siebie oddaliliśmy.... Na mojej głowie dom i moja firma on ma swoją pracę. Dziećmi staramy się zajmować wspólnie, w trakcie jego wyjazdów ja zostaję sama z dziećmi.



    • yoric Re: porno rozbiło mój związek 13.09.11, 21:40
      Poczytaj trochę wątków o 'attraction' (jeśli jeszcze gdzieś tu są), może to da Ci szerszą perspektywę. Wszystko wskazuje na to, że Twój mąż Cię zwyczajnie nie pożąda. W tej sytuacji niewiele da się zrobić (w szczególności, w żaden sposób nie da się zmusić drugiej osoby, żeby kogoś pożadała, prośbą, groźbą, czy poczuciem winy). Porno nie jest tu przyczyną, przyczyną jest bak pożadania.
      • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 13.09.11, 23:51
        yoric napisał:

        > Poczytaj trochę wątków o 'attraction' (jeśli jeszcze gdzieś tu są), może to da
        > Ci szerszą perspektywę. Wszystko wskazuje na to, że Twój mąż Cię zwyczajnie nie
        > pożąda. W tej sytuacji niewiele da się zrobić (w szczególności, w żaden sposób
        > nie da się zmusić drugiej osoby, żeby kogoś pożadała, prośbą, groźbą, czy pocz
        > uciem winy). Porno nie jest tu przyczyną, przyczyną jest bak pożadania.

        Wątki 'attraction' postaram się odnaleźć i na pewno poczytam.
        Wiem, że mnie nie pożąda gdyby było inaczej pragnąłby przecież seksu. Nie widzę by coś innego jak tylko moja ciąża i zmiana figury była powodem zaniku pożądania. Od tego momentu tendencja spadkowa. Myślałam OK, ciąża, brzuch to się zmieni.
        Ale nie zmienia się nic a jemu pewnie jest OK. Przecież się nie żali jak ja.
        To w trakcie gdy byłam w ciąży odkryłam jego świat pornoli a ja zwalałam i szukałam winy w sobie...
        Facet przed 40-tką i potrzebuje seksu raz na 2-3 m-ce? Przecież to niemożliwe.
        Jak przez ten czas nie zainicjuję seksu to tak sobie mogę czekać i czekać....
        Czy można wzbudzić pożądanie? Czy jestem już skazana na straty? Kiedyś taki wątek się tu przewijał....
        • aandzia43 Re: porno rozbiło mój związek 14.09.11, 00:00
          > Czy można wzbudzić pożądanie? Czy jestem już skazana na straty? Kiedyś taki wąt
          > ek się tu przewijał...

          Jest jakieś prawdopodobieństwo, że wzbudzi się w wychłodzonym partnerze pożądanie, jeśli przestanie się tego pożądania z jego strony pożądać. Olać, bez nerwów i wyrzutów oddalić się w nimbie nieudawanej niezależności i tajemniczości ;-P Ja całkiem serio.
          • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 15.09.11, 23:54
            Najgorzej jest olać, bo czas leci a nic się nie zmienia. Jemu chyba taka sytuacja odpowiada, a przynajmniej nie widzę by coś starał się zmienić, moimi potrzebami się nie przejmuje.
            Takie oddalenie przyjdzie samo, już i tak jest duże. Mój mąż nie jest facetem który będzie walczył do upadłego, to ja taka jestem. Zdaję więc sobie sprawę z tego, że rozwiązanie mam znaleźć ja. Według niego to ja mam problem i ja go muszę rozwiązać. On mi w tym raczej nie pomoże.
            • aandzia43 Re: porno rozbiło mój związek 16.09.11, 00:38
              > Takie oddalenie przyjdzie samo, już i tak jest duże.

              Jak na razie jest jego oddalenie się od ciebie i twoja pogoń za nim.

              Zdaję więc sobie sprawę z t
              > ego, że rozwiązanie mam znaleźć ja.

              O, już lepiej :-) Tylko niech ci się nie roi w główce rozwiązywanie problemów WASZYCH. Ty masz się zająć SOBĄ. A chłopu daj spokój - nie zmienisz go, tego może dokonać tylko on sam. Być może zechce to uczynić. Być może. Ale na pewno nie ma żadnej motywacji do pracy nad sobą kiedy za nim latasz.
              • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 16.09.11, 01:06
                Pewnie masz rację aandzia przestać gonić królika jak i tak ucieknie....
                Obawiam się jednego, że to ja mam chęć polepszenia tej chorej sytuacji. Gorzej jak stracę chęci to już nikt oprócz mnie ich mieć nie będzie. Ale może wtedy zobaczę odpowiedź...
                Fakt może to być jedyne wyjście a ja muszę nauczyć się zabić swoje emocje.
                • aandzia43 Re: porno rozbiło mój związek 16.09.11, 22:23
                  > Obawiam się jednego, że to ja mam chęć polepszenia tej chorej sytuacji. Gorzej
                  > jak stracę chęci to już nikt oprócz mnie ich mieć nie będzie. Ale może wtedy zo
                  > baczę odpowiedź...

                  Bingo! Jak stracisz ochotę na naprawianie małżeństwa, to będzie bosko, bo może w końcu zauważysz to, o co sobie codziennie rozbijasz głowę - wielki napis NIE CHCĘ CIĘ, KOBIETO! To znaczy, najpierw nie będzie bosko, ale potem tak. Bo...

                  > Fakt może to być jedyne wyjście a ja muszę nauczyć się zabić swoje emocje.

                  ... niczego nie zabijesz, tylko nareszcie dotrą do ciebie twoje emocje. Na razie czujesz tylko kompulsywną potrzebę zabiegania o łaski męża. Właściwe emocje to ty dusisz. Odpępniona od męża zostaniesz zalana ich falą. Boisz się? Nie dziwię się, ale mus, mus jest, kobieto, rzucić się na główkę ;-D
                  Powodzenia.
                  • sisi_kecz Re: porno rozbiło mój związek 17.09.11, 14:49
                    Świnto prowda, aandziu !
                    to jest kobieta oddzielona murem od własnych emocji,
                    ktoś kiedyś jej wtrybił, że ona nie jest ważna,
                    przykre...

                    Hej dolores34,
                    to smutne, ze tyle to trwa i nie masz w sobie, ani nie ma wokół Ciebie niczego i nikogo,
                    kto by uruchomił proces zmiany tej tragicznej sytuacji,
                    a zycie masz przeceiz tylko jedno,
                    już teraz możesz spojrzec wstecz na te kilka lat, które zmarnowałaś,
                    a będzie ich więcej.

                    pozdro!
        • planespotter Re: porno rozbiło mój związek 14.09.11, 07:23
          > Czy można wzbudzić pożądanie? Czy jestem już skazana na straty?

          Możesz jak najbardziej, ale u kogoś innego;)
          • yoric Re: porno rozbiło mój związek 14.09.11, 09:47
            Tak jak pisze Andzia, jedyny sposób, to przestać tego pożądania oczekiwać i zabiegać o nie. Olać i zacząć przyciągać innych facetów. Tak jak pisze Plane, wzbudizć na nowo u kogoś innego jest łątwiej :). Ale dodałbym jedną rzecz - kiedy będziesz mentalnie przygotowana na rozstanie, paradoksalnie łatwiej będzie Ci utrzymać swojego faceta. To taki mechanizm psychologiczny - bardziej pragnimy rzeczy (i osób) niedostępnych, a już najgorzej to boimy się straty.
    • elsa33 Re: porno rozbiło mój związek 14.09.11, 12:40
      Dolores, miałam ten sam problem. Wprawdzie widziałam porno na dysku juz wcześniej, czasem nawet oglądałam, ale w ciąży zaczęło mi przeszkadzać, właśnie dlatego, że nie inicjował seksu, a na stronki wchodził. Sam zaproponował, że nie będzie oglądał, bo w sumie nie jest do dla niego ważne, ale seksu dalej nie było, oczywiście takiego z jego inicjatywy. Zresztą, jak o tym pomyślę to mnie nosi, bo przecież nawet nie chodzi o "penetrację", tylko o pieszczoty czułość, erotyzm, a tu nic drewno.
      Teraz jestem 4 tyg po porodzie, miałam sporo czasu i na ból i łzy i na rozmyślania i remanent uczuć, zmieniło się moje podejście do niego do mnie samej i do naszego związku. Niestety mam żal do niego o brak pożądania w ciąży. Ja przestałam obsesyjnie mysleć o seksie, zacżełam dbać o mój komfort psychiczny i w nocy od razu zasypiałam. Mąż sobie o mnie przypomniał, i z jednej strony się cieszę, ale coś się we mnie zmieniło, nie pragnę seksu tak jak wczesniej. Może to brak zaufania, może to wynik żalu z okresu ciąży, obawa, ze zamiast dac się ponieść namiętności i miłości on skanuje i ocenia moje ciało i łaskawie "kwalifikuje" je lub nie do seksu. To jest żenujące, a ta niechęć w ciąży to wynik takiej właśnie oceny, bo czego innego?
      I nie mówcie mi że faceci tak mają, że żony w ciąży nie są dla nich atrakcyjne. Bo to nie jest normalne, czy choroba również ma wykluczyć zbliżenia, starość i inne deformacje? Czy tylko żurnalowe piękności mają prawo do radosnego seksu? Większość z was doradza "zadbaj o siebie", a co jeśli stajemy na rzęsach, uprawiamy sport, dbamy o wygląd i nic to nie zmienia? Bo nie zmieni, bo o pożądaniu nie decyduje wygląd lecz emocje, jakie partner w nas wzbudza, jego powierzchowność to tylko element całości.
      Wracając do Ciebie Dolores, poproś go, żeby przestał oglądać porno, próbowałaś? W waszym przypadku to ważne, bo właśnie u was to element destrukcyjny. U nas było podobnie.
      A potem całą resztę zrób juz dla siebie, zacznij myśleć o sobie i nie czekaj na gest a jego strony. Nie pisałaś czy pracujesz. Może skieruj energię w innym kierunku, pracy, przyjaźni i innych rozrywek towarzyskich, prędzej czy później zacznie mu brakować Ciebie czekającej cierpliwie na gest z jego strony.
      • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 16.09.11, 00:50
        Remanent uczuć...czyli nauczyć się kochać mniej, nauczyć się kochać ale inaczej niż tego pragnę. Zaakceptować coś na co i tak wpływu nie mam i tego nie zmienię. Taki remanent jest zapewne oznaką emocjonalnej dojrzałości.
        Sama piszesz, że coś w Tobie pękło, że został żal. Ja taki ogromy żal tez czuję i mam nadzieję, że może kiedyś minie. Co to za miłość pozbawiona namiętności... jaki może być wtedy seks? Dlatego między innymi właśnie tak walczę gdyż nie chcę się kochać z własnym mężem raz na dwa miesiące pozbawiona resztek namiętności. Zresztą czy seks z taką częstotliwością może być wspaniały i dawać obojgu satysfakcję? To już nie miłość to czysta mechanika według mnie.
        Wszyscy faceci mają oczekiwania w stosunku do kobiet by były szczupłe, atrakcyjne, zadbane, by zmieniały wizerunek dla nich, ciągle były zaskakujące.
        A oni jaką rolę mają odegrać po tylu latach w związkach? Czyżby uważali, że dla swoich kobiet już nie muszą się starać? Niejednokrotnie hodują brzuchy, piją piwsko, ślęczą przy kompie godzinami...a my mamy ich uwielbiać i stawać na rzęsach by obudzić ich pożądanie po tylu latach eechhh...
        Myślę, że na pożądanie wpływają i wygląd i emocje. Oba czynniki muszą stanowić mieszankę wybuchową.
        Elsa...poprosić o to by przestał oglądać porno? Owszem mówiłam przecież to niemożliwe przy takiej częstotliwości i takim dostępie. Wiem, że ogląda i będzie to robił cały czas bo oni już tacy są. Mogę to zaakceptować pod warunkiem, że na mnie też będzie miał ochotę. Jednak jak ma porno oglądać codziennie a mi odmawiać seksu to na taki układ już się nie piszę. Niech ogląda ale pragnę by oprócz tego dotykał także mnie skoro tego potrzebuję.
        Seks, czułość, dotyk stanowi w moim życiu ogromną rolę. Nie ma czułości nie ma miłości.
        Owszem staram się zabić te braki czym innym pracą, sportem, tańcem ale dla takiej osoby jak ja to nadal są substytuty. Mąż braku mojej osoby nie odczuwa. To już tyle lat razem...
        A ja wymagam. Może takie jest życie hmmmm?
        Cierpliwie czekać na gest z jego strony...hmmm próbowałam tak czekać i czekam 2-3 miesiące. Ja dziękuję za taki seks. A co mam robić przez te 2 m-ce, zabawiać się z wibratorem, oglądać porno i się podniecać do ekranu...Chyba nie po to jestem w związku.







        • elsa33 Re: porno rozbiło mój związek 16.09.11, 13:41
          Dolores, to wszystko kwestia zaufania. Mój mąż nie ogląda, obiecał mi to, stwierdził, że to dla niego nie problem. Wcześniej długo rozmawialiśmy o wpływie porno na związek i zrozumiał, że może mi to delikatnie mówiąc przeszkadzać. Zdecydował się na drastyczne cięcie, bo ja proponowałam też oglądanie razem, bo ja też nie mam nic przeciwko oglądaniu porno w zdrowych dawkach i tak jak pisałam, kiedy nie cierpi na tym pożycie.
          Wiesz ja pisałam jak to bylo u mnie, ja zajęłam się sobą, to znaczy moją kondycją psychiczną przede wszystkim, przestałam obsesyjnie czekać na jego ruch w sypialni, po ostatnim napadzie histerii w końcówce ciąży, bo nie potrafię zrozumieć braku pożądania spowodowanego jedynie ciążą, mam dość, czuję że ten etap zakończyłam, nie będę ofiarą.
          Oczywiście pragnęłam go bardzo, ale wielki też jest ból, który mi zadał, nie chciałam się w nim zatracić, zaczęłam go wypierać, skutecznie, odnalazłam radość codzienności (bo wcześniej wpadałam prawie w depresję). Doszłam do wniosku, że chciał współlokatorki, będzie ją miał, a potem zobaczymy.
          I tak jak mówię, jego ochota na seks wróciła, czeka tylko kiedy będę gotowa. Ale ja nie jestem gotowa, powinnam się cieszyć i zapomnieć o tym co bylo w ciąży, bo nagle ożył w nim kochanek, ale moje ciało mówi "nie", na razie nie portafię zapomnieć, może za jakiś czas. Piszę o tym, bo to strasznie delikatna sfera, bardzo łatwo jest zranić partnera mówiąc mu, że cię nie pociąga. Sporo mnie to kosztowało, a teraz owocuje moim chłodem.
          Masz rację Dolores taki związek bez seksu nie ma sensu. Ale jesteś gotowa odejść? Jesteś gotowa usłyszeć, że jego uczucia wygasły?
          Ja strasznie się bałam rozmowy z moim mężem, bałam się usłyszeć, że mnie już nie kocha. Zapewniał, że kocha, ale ja nie wierzyłam. Słowa to jedno a czyny.....wiadomo. Wiem, że czeka nas jeszcze niejedna rozmowa, remanent , ja jak to nazywam, ale już we dwoje.
          Życzę wam, żebyście też porozmawiali szczerze, bo tylko to uratuje wasz związek. Przez pewien czas czułam się dokładnie tak jak Ty, teraz czuję się silna i zabawne jest to że on zaczał pożądać mnie dokładnie wtedy kiedy zaczęłam się odbudowywać i zaczęłam czuc się dobrze sama ze sobą. Myślę że faceta przytłacza też depresyjny nastrój partnerki i podświadomie sie od niej odsuwają. Ja już w pewnym momencie sama miałam dosyc siebie -ofiary.
          • yoric Re: porno rozbiło mój związek 05.10.11, 18:00
            Intencja była chyba nieco inna, ale z wpisu wyłania się obraz kobiety, która łaje męża za brak pożądania w czasie swojej ciąży, częstuje go atakami histerii, zakłada mu szlaban na porno, a na koniec także na seks. I to wszystko z pozycji ofiary! Jestem pod wrażeniem :).
            • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 05.10.11, 23:34
              W czasie ciąży nie było pożądania z jego strony z mojej pożądanie było ale byłam zbywana słowami: zmęczony, głowa boli, ucho boli, rano wstać musi, spać mu się chce. A ja biłam się z myślami dlaczego nie potrzebuje czułości ze mną. To nie ja go zbywałam.
              Nawet w weekendy był zmęczony pracą przy komputerze....
              Szlaban na porno? A kto powiedział, że mu zakładam? Już pisałam, że nie widzę nic złego pod warunkiem, że nie zastępuje normalnego seksu między dwojgiem ludzi.
              Ataki histerii owszem zdarzały mi się czasami. Jak może się czuć kobieta, który ma cały dom na głowie, dzieci, swoją pracę a mąż nawet jej nie przytuli, nie mówiąc o seksie.
              Dlaczego tylko ja mam się cały czas wysilać, inicjować, starać się wprowadzać miły nastrój, zaczepiać, czekać aż ruszy ręką a on będzie tylko biorcą?
              Szlabanu na seks nigdy mu nie zakładałam i nie zakładam to przecież on mi taki szlaban założył. Jemu wystarcza seks ze mną raz na 2-3 m-ce i jest git. Ja mam to zrozumieć... co to za podejście? Jak mam czuć spełnienie kiedy inicjatywa mojego męża to raz na 2-3 mce. Jak ja nie zainicjuję seksu to tyle właśnie czekam.
              Ofiarą jestem owszem bo zostałam pogrzebana w twierdzy martwych złudzeń i pogrzebanych nadziei bez próby rozmowy ( bo rozmawiać na ten temat po prostu nie chce).
              Yoric....nie wiesz jak ważna jest dla mnie czułość, bliskość, seks i dotyk...Uwierzyłbyś, że przez ten długi okres czasu wielorakich prób poprawy naszych relacji mam połowę włosów na głowie a przez depresję spać nie mogę w nocy bo jedyne co słyszę to jego chrapanie.
              Dla niego jest OK, ja nie mam wyjścia muszę się dostosować.
              Nie możemy się porozumieć w kwestii tego, że on problemu nie widzi w tym, że ciągle ja inicjuję seks no bo...przecież mi wtedy seks daje.
              A ja się czuję jakbym ciągle prosiła o seks....czasami czuję się jak facet w tym związku.
              Mogę zrozumieć,że już go tak nie kręcę ale facet przed 40-tką i potrzebuje seksu raz na 2 -3 m-ce! Przecież w to nie uwierzę...
              Ciekawy ostatnio był artykuł ( do poczytania dla facetów hehehe;)
              zdrowie.onet.pl/zycie-intymne/kiedy-kobieta-idzie-do-lozka-czyli-psychologia-sek,2,4865400,artykul.html
              • yoric Re: porno rozbiło mój związek 06.10.11, 10:31
                Taaa... pisałem do Elsy :).

                Ale skoro już jesteśmy przy Tobie - proponuję, żebyś wzięła na serio zasadę attraction is not a choice - pożądanie to nie wybór. Nie kręcisz partnera - i co mu zrobisz? Każesz mu się pożądać? Jak się będzie starał to będzie Cię pragnął bardziej? Jak odstawi porno to mu wróci pożądanie? Kary, fochy, itd. tylko jeszcze bardziej go do Ciebie zniechęcą. To, czy go kręcisz nie zależy od niego - tak jak gusty kulinarne. Możesz kogoś zmusić do jedzenia szpinaku, ale nie możesz go zmusić, żeby ten szpinak lubił.
                Elsa, Andzia i inni mają rację - jedyny sposób na poprawę sytuacji to uniezależnić się od partnera. Jak zaczniesz realizować swoje potrzeby nie oglądając się na niego, to albo on się ogarnie, albo Tobie przestanie na nim zależeć.
                • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 06.10.11, 11:12
                  Wiem, że na brak pożądania nic niestety poradzić nie mogę. Szkoda...eeech życie....
                  Wiem, że muszę się uniezależnić od niego, ciężko bo jest dla mnie nienaturalne takie życie obok siebie kiedy ja pragnę łapać chwile....Moje potrzeby jednak nie są dla niego ważne a tak być nie może.
                  Muszę znaleźć w sobie tyle sił i zrobić tak jak zrobiła to Elsa w swoim związku.
                  Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi:)


    • urquhart ou think you're the only one who's frustrated here 14.09.11, 15:08
      Tak ostatnio nawiązując do zobrazowania małżeńskiego oddalenia w American Beauty >>>

      Carolyn: What are you doing?
      Lester: Nothing.
      Carolyn: You were masturbating!
      Lester: I was not.
      Carolyn: Yes you were!
      Lester: Oh, all right! So shoot me, I was whacking off! That's right, I was choking the bishop, chafing the carrot, you know, saying "hi" to my monster!
      Carolyn: Thats disgusting.
      Lester: Well forgive me, but some of us still have blood pumping through our veins.
      Carolyn: So do I!
      Lester: Really? Well I'm the only one who seems to be doing anything about it.
      Carolyn: [Gets out of bed and turns on the light] Lester, I refuse to live like this; This is not a marriage.
      Lester: This hasn't been a marriage for years, but you were happy as long as I kept my mouth shut. Well tell you what, I've changed, and the new me whacks off when he feels horny, because you're obviously not gonna help me out in that department.
      Carolyn: Oh, I see. You think you're the only one who's sexually frustrated here?
      Lester: I'm not? Well then come on, baby, I'm ready!
      Carolyn: Don't you mess with me, mister, or I'll divorce you so fast it'll make your head spin!

      www.youtube.com/watch?v=0BtXkW9X190&feature=related
      • spam_killer2 Re: ou think you're the only one who's frustrated 14.09.11, 17:11
        przepraszam, a po co ten oryginał? po jaką cholerę? polskie tłumaczenie jest niezłe i wryte w świadomość narodu, a poza tym dostępne cho0ćby tutaj
        napisy.info/SzukajNapisow.php?to=American+Beauty&tp=American+Beauty&k=
        • lajlah Re: ou think you're the only one who's frustrated 16.09.11, 07:38
          > przepraszam, a po co ten oryginał? po jaką cholerę?

          Mnie też to zaciekawiło;)
          • referee Re: ou think you're the only one who's frustrated 17.09.11, 00:43
            Dolores a czy nie sądzisz, że to właśnie pornosy mogą umacniać długoletnie małżeństwa?
            Już kiedyś na ten temat pisałem, że to właśnie tematyka porno nakręca do seksu-warunek tp brak pruderii i luz.
            Ty masz za sobą 14 lat małżeństwa, ja plus minus 20. Zaryzykuję teorię, że to właśnie dzieki kinomatografii pornograficznej, nasze małżeństwo przeżywa drugą młodość- po prostu nas dopinguje i motywuje, pozwala na realizacje (przynajmniej częściowej) "tego co w filmie" w realu. Nas facetów kino porno animuje do różnych zwariowanych pomysłów a kobiety przekonuje do sensu eksperymentów.
            • elsa33 Re: ou think you're the only one who's frustrated 03.10.11, 03:14
              Referee, gratuluję, że wasze małżeństwo przeżywa drugą młodość, a co, jeśli porno dopinguje partnera i motywuje wyłacznie do masturbacji?
            • dolores34 Re: ou think you're the only one who's frustrated 04.10.11, 10:04
              Referee przeczytaj dokładnie to co napisałam. Ja nie mam nic przeciwko porno pod warunkiem, że nie zastępuje realnego seksu z kobietą. Mogę oglądać razem z nim ale on nie chce.
              Ty oglądasz ale chętnie też kochasz się z żoną. U mnie sam ogląda i widać mu to wystarczy.
              Nie mam nic przeciwko eksperymentom ale nie chcę też czuć się jak facet w tym związku i zabiegać ciągle o seks i zainteresowanie. On woli TV, komputer, telefon ja jestem na szarym końcu.Teraz się wycofuje z każdym dniem coraz bardziej. Chcę się poczuć kobietą.
    • vitek_1 Re: porno rozbiło mój związek 03.10.11, 14:06
      dolores34 napisała:

      > Porno ogląda w pracy (sam ma pokój)...

      Nie wiem co to za praca, ale w każdej firmie którą znam jest zapis że dostęp do internetu nie może być używany do logowania na strony między innymi: instruujące o budowie bomb domowej roboty, i - pornograficzne

      więc może zasugeruj szefowi męża żeby przypomniał mu o tym punkcie, a zakładowemu opiekunowi sieci zlecił zablokowanie adresów xxx

      (chyba że mąż sam jest szefem. Ale doświadczenie uczy że każdy ma kogoś nad sobą)

      Jak nie będzie mógł w pracy to będzie oglądał w domu - odpowiesz. Może tak, ale to już będzie jakiś postęp, możesz np. podejrzeć co on ogląda, a przez to poznać jego upodobania i próbować się do nich dostosować, możesz nawet zaproponować wspólne oglądanie klipów (a potem seks zamiast masturbacji), itd...
      • efi-efi Re: porno rozbiło mój związek 03.10.11, 14:55
        > > Porno ogląda w pracy (sam ma pokój)...

        Dokładnie to samo mnie zaintrygowało.
        Jak to możliwe żeby w pracy oglądał?
        • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 04.10.11, 10:05
          Jednak jest to możliwe...jak widać.
      • real-kapucynka Re: porno rozbiło mój związek 03.10.11, 19:14
        Cokolwiek by nie "gdybać
        " to prawda jest taka ze znudziłaś mu się jako żona, to typowy samiec który potrzebuje innego bodźca.Przechodzę niemal to samo, tyle że mój maż wcale nie ogląda przy mnie pornoli i niewiem czy wogóle ogląda.Po 12 latach coś się wypaliło, oczywiscie to juz od kilku lat stopniowo "umierało"...Wieć jakie to ma znaczenie co tój maż ogląda i czy powinnaś zainteresować sie jakie techniki, to śmieszne co ktoś tam ci napisał ...Ja uważam, ze to jest wypalenie i koniec, proza życia, nuda w małezenstwie, rutyna, przyzywczajenie a małzenstwo jest jak kazirodztwo i tyle.Prawda jest gorzka ale nie widzę innego wytłuma,czenia , gdy kobieta jest chetna na seks a facet nie, bo albo ma kochankę albo poprostu nie czuje juz pożądania do włąsnej żony.
        • urquhart Re: porno rozbiło mój związek 04.10.11, 08:05
          real-kapucynka napisała:

          > Cokolwiek by nie "gdybać
          > " to prawda jest taka ze znudziłaś mu się jako żona, to typowy samiec który pot
          > rzebuje innego bodźca.Przechodzę niemal to samo, tyle że mój maż wcale nie oglą
          > da przy mnie pornoli i niewiem czy wogóle ogląda.Po 12 latach coś się wypaliło,
          > oczywiscie to juz od kilku lat stopniowo "umierało"...

          Jak się do kominka nie dokłada ciągle nowych drewn to musi się wypalić.
          Gorzej że jak resztki żaru zamienią się w zimy popiół to niemal niemożliwe jest rozpalić na nowo... Chyba że w nowym kominku.
          • real-kapucynka Re: porno rozbiło mój związek 04.10.11, 08:58
            Uwierz mi ze dokładałam, kupowałam fajna bieliznę, zaczepiałam, kusiłam...a jestem naprawde atrakcyjną kobietą i podobam sie facetom, mogłabym miec wielu...ale cóż, rutyna i codziennosc zabiły wszystko, cały ten żar...i mimo moich starań, dokładania do kominka nic...takie życie :/
            • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 04.10.11, 09:28
              Kapucynko....jak ja Cię doskonale rozumiem. Jesteś pewna,że nie ma nikogo? U mnie nie wiem jak jest do końca ( być może kogoś ma) ale pornole są na porządku dziennym. I nawet widać, że dobrze mu z tym tak jak jest.
              Najgorsze są noce bo nie mogę usnąć. Coraz mniej nawet rozmawiamy. Rozsypuje się wszystko...
              Ja już nie pamiętam jak to jest jak facet przytula swoją kobietę, dotyka jej włosów, ciała, czoła, twarzy, ust, uśmiecha się do niej i ją obejmuje....
              Zawsze tylko ja mam się do niego przytulać...dlaczego?????Czuję się jakbym żebrała o dotyk.
              Myślisz,że takie jest życie? Nigdy już nie poczujemy się pożądane?
              • sisi_kecz Re: porno rozbiło mój związek 04.10.11, 10:10
                Są tylko dwie opcje: albo jest coś nie tak z Wami, albo z nimi ;)

                Może macie takich osłów, których tylko nowa sztuka kręci, totalni rozpłodowcy, nakierowani przez naturę, która zagłusza w sferze ich emocji cały cywilizacyjny dorobek ludzkości,
                w wyniku czego oni są zobojętniali na relację z Wami, bo ponad wszystko pika im ten musik, żeby rozplenić swoje geny jak najszerzej,
                a że ciency sa w uszach to rozpleniają tryskając w kierunku dziewczyn w rozdzielczosci HD ;)))

                Takim żadne podrzuty do kominka nie pomogą,
                ciekawe że ja figę robię, musnę mojego mena po udzie, zrobię oczy kota ze Shreka i on już sztywny, gotowy i only You śpiewa.

                źle trafiłyście...
                • that.bitch.is.sick Re: porno rozbiło mój związek 04.10.11, 11:44

                  >
                  > Takim żadne podrzuty do kominka nie pomogą,
                  > ciekawe że ja figę robię, musnę mojego mena po udzie, zrobię oczy kota ze Shrek
                  > a i on już sztywny, gotowy i only You śpiewa.
                  >
                  > źle trafiłyście...

                  Sisi nie pomyślałaś że może to kwestia twojego uroku i niekwestionowanej urody? Może inne panie nie dysponują w takim zakresie nadmienionymi atutami:)? (dobra złośliwam) może paznokcie u nóg maja postrzępione i w kolorze żółtym?;)
                  • sisi_kecz Re: porno rozbiło mój związek 04.10.11, 12:11
                    nie jest to kwestia wyglądu, bo dziewczyny pisały że są atrakcyjne
                    tylko tego ze mój men ma kochanie mnie i kochanie sie ze mną,
                    w jedną przedziałkę mózgową włożone.

                    pozdro!
                    • that.bitch.is.sick Re: porno rozbiło mój związek 04.10.11, 12:14
                      sisi_kecz napisała:

                      > nie jest to kwestia wyglądu, bo dziewczyny pisały że są atrakcyjne
                      > tylko tego ze mój men ma kochanie mnie i kochanie sie ze mną,
                      > w jedną przedziałkę mózgową włożone.
                      >
                      > pozdro!

                      psssst.. no przecież wiem. wszystko zepsułaś;) myślałam że dziewczyny też zamieszczą fotki:)
                      • sisi_kecz Re: porno rozbiło mój związek 04.10.11, 12:22
                        a to piekna prowokacja ;)))
                        ale raczej poszły moje podejrzeć,
                        spoko dziewczyny jesteście ładniejsze
                        znajdźcie sobie normalnych facetów!

                        pozdro!
                • urquhart Re: porno rozbiło mój związek 04.10.11, 12:00
                  sisi_kecz napisała:
                  > Może macie takich osłów, których tylko nowa sztuka kręci, totalni rozpłodowcy,
                  > nakierowani przez naturę, która zagłusza w sferze ich emocji cały cywilizacyjny
                  > dorobek ludzkości(...)
                  > Takim żadne podrzuty do kominka nie pomogą,
                  > ciekawe że ja figę robię, musnę mojego mena po udzie, zrobię oczy kota ze Shrek
                  > a i on już sztywny, gotowy i only You śpiewa.
                  > źle trafiłyście...

                  2% populacji to osobnicy psychopatyczni którym obca jest empatia i normalne techniki są bezsilne. Ale na podstawie skąpych opisów trudno to rozstrzygać, czy to właśnie to , czy może drzewo było za mokre a żar już za słaby? Zakładam że przez 12 lat empatyczna kobieta może się zorientować i wykluczyć że potrzebuje jakiegoś specyficznego drzewa (fetysze).
              • real-kapucynka Re: porno rozbiło mój związek 04.10.11, 16:58
                Dolores, niczego nie mozna być pewnym niestety.Na moje oko nie ma nikogo, nie dostaje smsów, nie chowa się z komórką w domu, nie wychodzi nigdzie, siedzi w domu, nie przesiaduje na gg i innych komunikatorach czy portalach społecznosciowych bo nie lubi tego typu stron.
                U mnie różnica jest taka że on jets czuły, często tuli, całuje itp...ale do seksu nie dąży, nie umie o tym rozmawiać, sprawy duchowo-erotyczno-uczuciowe to dla niego czarna magia, nie umie rozmwiać o nich, dzielić się myslami, nic...kompletna pustka. Ja czuję się samotna w tym małżenstwie i coraz bardziej mnie to pogrąża, coraz bardziej. Już przestałam walczyć, prosić, pytać, próbować rozmawiać, wkradła się we mnie obojetnosć.On zabił we mnie kobietę, cały erotyzm...Inni faceci na pstrykniecie palca by byli, naprawdę jest wielu kandydatów, działam na nich ...szkoda że już na męza nie działam.Nie wiem jak dalej żyć w takim marazmie? czy da sie naprawić taki stan?
          • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 05.10.11, 23:45
            > Jak się do kominka nie dokłada ciągle nowych drewn to musi się wypalić<
            A co to tylko kobieta ma ciągle dokładać????
            Kupuję seksowne szpile,wino, super bieliznę, zmieniam fryzurę i kolor włosów, porno też mogę obejrzeć z nim czemu nie! ( ale ze mną się wstydzi czy jak), daję seks oralny i urozmaicenia i też nie pomaga. No super git pan sobie weźmie a ja potem mogę sobie czekać 2 m-ce.
            A kto mi da to co mój facet ogląda na pornolach przecież powiedział,że to "normalny seks" ogląda. A ja mogę sobie o takim "normalnym seksie jak z pornoli" to tylko pomarzyć.
            Faceci....to działa w obie strony!!!!!
        • vitek_1 Re: porno rozbiło mój związek 05.10.11, 04:07
          real-kapucynka napisała:

          > Po 12 latach
          > małzenstwo jest jak kazirodztwo

          Hm, a co powiesz na 21 lat w związku i jakoś nie myli mi się żona z siostrą...

          Znudzenie, przyzwyczajenie? Wiadomo, po tylu latach jest, ale powiem ci że jak zobaczę te jej okrągłe cycuszki, idealnie przystrzyżone futerko, nogi tak gładkie że można by się po nich ślizgać - to uczucie znudzenia jakoś schodzi na 2 plan :D
          • elsa33 Re: porno rozbiło mój związek 06.10.11, 08:04
            Brawo Vitek_1, ja tez tak ciepło myślę o moim mężu po 14 latach, nawet nie musi stosować specjalnych zabiegów, żeby rozpalać moje zmysły, więc można. A to działa w obie strony. Dodam, że mąż mnie ostatnio też pozytywnie zaskakuje. Jak facet kocha , tylko się zagubił w rutynie, to wystarczy lekko palnąć w łeb i otworzyć oczy na siebie. U nas potrzeba była kilku rozmów i kilkunastu maili. Ale żeby stwierdzić że pomogło, musi minąć trochę czasu, może to jest chwilowa reaktywacja, zobaczymy
      • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 04.10.11, 09:57
        Vitek odpowiem Ci chociaż raz już to pisałam. Pracę ma taką,że może oglądać tego ile wlezie. Rozmowa z szefem...hehehe ale mnie rozbawiłeś.
        Oglądać pornole razem z nim? Ależ nie mam nic przeciwko ale on nie chce. Moge mu nawet włączyć 5 kompów jak będzie trzeba. On po prostu nie dopuszcza mnie do swojej seksualności. Nie chce jej budować razem ze mną. Jestem żoną i matką, jakoś tak mu to nie pasuje chyba. O seksie rozmawiać nie o czymkolwiek związanym z uczuciami też nie. Jak pornola kiedyś włączyłam przy nim to "piana z buzi i wyłącz to".Więc o czym Ty mówisz?
        To ja jestem otwarta w seksie bardziej, to ja chcę spełnić jego pragnienia, to ja chce razem z nim budować naszą wspólną intymność.
        Ale on nie chce. Nie ma pożądania, umarło z chwilą pojawienia się dzieci.
        Nie wraca. A ja nie pamiętam jak się czuje kobieta pożądana i kochana.
        Inni faceci mnie dostrzegają dla niego jestem tylko żoną.
        • elsa33 Re: porno rozbiło mój związek 04.10.11, 10:25
          Trudno powiedzieć czy da się to odbudować, nie pozostaje nic innego jak wierzyć, że się da.
          Mój mąż pożegnał się z pornolami na moją prośbę, z masturbacją niby też, chociaż ostatnio przyznał się że nie do końca, no cóż ja w tym temacie też święta nie jestem, ale nie wpływa to w żaden sposób na seks z nim, nawet chyba mnie jeszcze bardziej podkręca.
          Rozmawiamy co jakiś czas, jak dojdzie do eskalacji mojej frustracji, jest na chwilę dobrze, potem zimnica znowu wraca. Od czasu do czasu mnie jeszcze zaskoczy namiętnością - jakież to jest miłe, choć za cholerę nie potrafi mówic o seksie, o swoich pragnieniach.
          • efi-efi Re: porno rozbiło mój związek 04.10.11, 17:55
            dolores34 napisałą:
            >>O seksie rozmawiać nie o czymkolwiek związanym z uczuciami też nie. Jak pornola kiedyś >>włączyłam przy nim to "piana z buzi i wyłącz to".

            - Co to znaczy, że o seksie rozmawiać nie chce? To niech nie rozmawia , a niech posłucha co masz mu do powiedzenia w tym temacie A jak ucieka kiedy tylko zaczynasz rozmowę na ten temat to spytaj czy woli rozmawiać na ISTOTNE tematy małżeńskie u was w domu czy u siebie w pracy . I nie wahaj się udać do tej jego pracy za nim. Raczej będzie wolał uniknąć obciachu.
            I powiedz mu to wszystko co tu napisałaś, że uważasz, że to jego uzależnienie od porno zniszczyło Wasze życie małżeńskie, że zabił w Tobie kobiecość, że nie masz ochoty dalej tak żyć. I co proponuje? W końcu , do diabła to też jest jego problem.
            Jak dalej się będzie migał wnieś o separację - nie rozwód- jako jedyny powód w sądzie podaj brak seksu .
            I przestań się umartwiać, nie jęcz, nie narzekaj i nie proś. Nie proś.
            • real-kapucynka Re: porno rozbiło mój związek 04.10.11, 18:10
              szybciej chyba znaleźć sobie gorącego kochanka niż żeby wszelkie argumenty przekonały ich i żeby nagle zachciało im się często seksu! tu w tej kwestii nic się nie zmieni , jak nie ma pożądania bop wygasło to na próżno wszystko, jedynym wyjście jest rzeczywiście separacja, ale to już chyba ostateczność?
        • vitek_1 Re: porno rozbiło mój związek 05.10.11, 04:24
          dolores34 napisała:

          > Jestem żoną i matką, jakoś tak mu to nie pasuje chyba.
          > Więc o czym Ty mówisz?

          Hm, ja nie wiem o czym ty mówisz. Ja też mam w domu żonę i matkę moich dzieci i nie przeszkadza mi to w seksie. Owszem dzieci mi przeszkadzają, ale w sensie dosłownym tzn. że wszędzie jest ich pełno i nie mamy żadnej szansy na minimum prywatności, intymności w domu.

          Wszystko zbywasz, bo ma taką pracę, rozmowa z szefem to śmiech, no to ja nie wiem. Może namów go żeby poddał się hipnozie i wtedy wyśpiewa dlaczego cię nie chce.
    • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 05.10.11, 23:58
      A swoją drogą to jak facet codziennie ogląda sobie pornole i celebrytki i to nie maleje mu ochota na swoją kobietę? Nie traci pożądania do swojej partnerki? Przecież nawet seksuolodzy to potwierdzają...Nie widzę bym wyglądała źle lub miała jakiś problem ze sobą...przecież innych facetów do siebie przyciągam. A męża jak widać już tak nie przyciągam i tylko dlatego, że żoną jestem i już się opatrzyłam?
      • robertus1966 Re: porno rozbiło mój związek 07.10.11, 10:34
        Może jednak powinnaś doprowadzić do otwartej szczerej rozmowy na TEN temat ?.
        Mam zgoła inny problem ale podczas rozmowy - oko w oko, otwartej i szczerej oczywiście obfitującej w spostrzeżenia (obojga stron) na temat "związku i sexu", doszliśmy do tego CO jest nie tak .
        Powiem tak """Gdyby""" moja żona zachowywała się tak jak ty (opisujesz) byłbym szczęśliwcem ;) pozdrawiam i powodzenia
        • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 07.10.11, 16:51
          Robertus....ja też kiedyś byłam szczęśliwa do czasu aż pojawiły się dzieci.Tak jakby memu mężowi przestawiła się jakaś klapka nie w tą stronę co trzeba. Nie widzi we mnie kobiety
          a ja nie mogę przecież go zmusić by mnie pożądał....
          Dobrze, że przynajmniej widzę zachwyt w oczach innych dzięki temu jakoś się jeszcze trzymam;)
          Odnośnie szczerej i otwartej rozmowy to już próbowałam wiele, wiele razy i na milion różnych sposobów (nawet pisząc maile). Zawsze jest odmowa i niechęć z jego strony, twierdzi, że nie ma po co rozmawiać. Nie umie, nie potrafi, najgorzej, że nie chce. To jest taki typ, który nie umie otwarcie porozmawiać a ja nie mam siły już go tego uczuć.
          Próbuję przekonać, że związek bez rozmowy nie ma szans ale i tak to nic nie daje.
          I tak sobie nie rozmawiamy a więzi coraz bardziej się rozluźniają...
          Sama sobie życzę wytrwałości...najbardziej szkoda mi mijającego życia i tych chwil, które można spędzić razem w tak miły sposób eeech...
          Dziękuję Robertus za słowa męskiej otuchy widać, że są jeszcze jacyś faceci, którzy mogą docenić taką dziewczynę jak ja:)
          • real-kapucynka Re: porno rozbiło mój związek 07.10.11, 21:39
            dolores34 napisała:


            > Dobrze, że przynajmniej widzę zachwyt w oczach innych dzięki temu jakoś się jes
            > zcze trzymam;)
            > Odnośnie szczerej i otwartej rozmowy to już próbowałam wiele, wiele razy i na m
            > ilion różnych sposobów (nawet pisząc maile). Zawsze jest odmowa i niechęć z jeg
            > o strony, twierdzi, że nie ma po co rozmawiać. Nie umie, nie potrafi, najgorzej
            > , że nie chce. To jest taki typ, który nie umie otwarcie porozmawiać a ja nie m
            > am siły już go tego uczuć.
            > Próbuję przekonać, że związek bez rozmowy nie ma szans ale i tak to nic nie daj
            > e.
            > I tak sobie nie rozmawiamy a więzi coraz bardziej się rozluźniają...
            > Sama sobie życzę wytrwałości...najbardziej szkoda mi mijającego życia i tych ch
            > wil, które można spędzić razem w tak miły sposób eeech...


            jakbym czytała siebie samą!!! :/ dosłownie wyjęłaś mi to z ust dolores :)
            niestety prognozy są złe, facet jeśli nie potrafi to nie potrafi i nic ani nikt nie zmusi go do szczerej rozmowy...to jest taka luka miedzy nami, której nie da sie zapełnić, chyba że kochanka sobie znaleźć ale to nie jest przecież rozwiazanie. Nie wiem juz co zaradzic, i dlaczego to my kobiety mamy radzic cos na to? dlaczego oni tego nie umieja uszanowac, zrozumiec ze cierpimy, czujemy przez ich postępowanie dyskomfort, niespełnienie w zwiazku?
            • robertus1966 Re: porno rozbiło mój związek 09.10.11, 13:43
              Pozwolę sobie NIE ZGODZIĆ się z TĄ TEORIĄ, kobiety również (niektóre) NIE POTRAFIĄ rozmawiać o sexie w swoim własnym związku i podobnie jak tu opisany przypadek potrafią na tysiące sposobów OMIJAĆ zbliżenie (w związku) twierdząc że Bardzo Kochają męża ale sex jest beeeee dlaczego ?:
              "dlatego, ponieważ bo tak"
              Pomimo swej (może) "grubo skórności" również czasami oczekujemy TEGO o czym WY piszecie.
              pozdrawiam
              • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 09.10.11, 23:08
                Robertus...tylko dlaczego potem nagle zdarza się coś, że jedna z osób nie chce rozmawiać. Jak się nie umie rozmawiać to przecież można o tym powiedzieć niż karmić kogoś obojętnością lub zbywać półsłówkami bo to jest zdecydowanie gorsze i ta druga osoba może się poczuć zlekceważona.
                Obojętność mojego męża sprawia,że się wycofuję z każdym dniem coraz bardziej. Może już mu nie zależy na mnie i naszym związku, nie wiem być może.
                Nie umie rozmawiać ale najgorzej, że nie chce. To jest dla mnie nie do zrozumienia. Muszę się zatem wycofać i tak jak mi tutaj niektórzy radzą przestać prosić i tyle.
                Muszę rozdać tą talię kart i zobaczyć co te karty mi przyniosą. Jest mi bardzo ciężko bo nie należę ogólnie do cierpliwych osób i chcę łapać mijające chwile ale innego wyjścia chyba niestety nie mam.
                ................Droga Elso podziwiam Cię, że sobie poradziłaś z tym. Ja nie mam w sobie aż tyle siły....
            • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 09.10.11, 23:24
              "dlaczego to my kobiety mamy radzic cos na to
              > ? dlaczego oni tego nie umieja uszanowac, zrozumiec ze cierpimy, czujemy przez
              > ich postępowanie dyskomfort, niespełnienie w zwiazku?
              Kapucynko...zadaję takie pytanie mężowi i nie słyszę żadnej odpowiedzi.
              Tak jakby to jak ja się czuję z tym wszystkim było dla niego nieważne.
              Mam zaakceptować jego obojętność....przecież nie jestem w stanie tego zrobić.
              Kapucynko jesteśmy już dwie (jakoś tak lepiej na duszy hehe:)
              Tak to jest w życiu, że w jednych związkach faceci się starają bardziej a ich kobiety tego nie doceniają a w innych odwrotnie. Potem okazuje się, że dzielimy swoje życie z osobą tak różną od nas samych....
              Pozdrawiam:)
              • robertus1966 Re: porno rozbiło mój związek 10.10.11, 07:17
                "Tak to jest w życiu, że w jednych związkach faceci się starają bardziej a ich kobiety tego nie doceniają a w innych odwrotnie"

                Dokładnie tak jak piszesz, i teraz powstaje pytanie czy przy takim układzie (opisanym) kochanek/kochanka jest "zjawiskiem" dziwnym ? skoro jedna ze stron nie znajduje w związku "czegoś" co pozwala na zwiększenie, umocnienie więzi a otrzymując to od osoby trzeciej ale tylko na zasadzie "fizycznego zaspokojenia" stajemy się gorsi od "naszej" połowy, która nas nie zauważa ? hmmm ?? gdybyś chciała podyskutować odezwij się na gg
                pozdrawiam
                • real-kapucynka Re: porno rozbiło mój związek 10.10.11, 17:32
                  Ja juz dawno znalazłam sposób na tą lukę w małżeństwie ;) poprostu mam adoratorów, ale takich od rozmowy, bo nie chce zdradzać fizycznie..mi najbardziej jets brak rozmów, takich głębokich, zyciowych...a nie co kupić i za ile, i że rachunki trzeba popłacić i co na obiad zrobić itd...bo mam dość szarej codzienności, ja też potrzebuję poczuć sie jak kobieta ...podobam sie sobie ale jeszcze fajniej mieć swiadomość ze podobam sie facetom...i na szczęście na brak adoratorów nie narzekam ;) Od dłuzszego czasu regularnie sobie rozmawiam z kilkoma fajnymi facetami i jest ok, można powiedzieć ze to nawet przyjaźń, jakaś więź emocjonalna ale nie w kontekście romansowo-uczuciowymo-erotycznym.Poprostu dobrze mi się z nimi rozmawia, świetnie sie dogadujemy i już.Mój maż nawet o tym wie, ze ja mam z nimi kontakt. I powiem że to nie ja szukałam znajomości , sami mnie znlaeźli ;) i tak trwamy sobie w tej przyjaźni.
                  Wiem ze to nie rozwiązuje do końca problemu, ale przynajmniej czuję się lepiej, poza tym lubię ludzi, lubię mądrych , dojrzałych mężczyzn, lubię z nimi rozmowy i tyle ;)
                  Wiele razy myślałam żeby znaleźć sobie kochanka, ale jakoś nie potrafię, no nie potrafię zdradzić męża.Oprócz tego że ma tą ogromną wadę że nie potrafi rozmawiać na tematy wzniosłe, nie potrafi mówić co mu tak gra w duszy i nie inicjuje seksu to jest to naprawdę fajny facet, dobry, kochany...i właśnie dlatego wiem że on nie zasługuje na zdradę.
                  Tylko to ALE...ta luka....i niewiadomo jak to rozwiazać? żeby dwie strony były zadowolone, mąż zapewne jest zadowolony, zawsze gdy pytam czy jest mu dorbze ze mną "oczywiście!"...no ale ja nie potrafię tego powiedzieć ze tak super mi w tym związku bo braki zastępuję rozmowami z innymi facetami.
                  • elsa33 Re: porno rozbiło mój związek 10.10.11, 19:16
                    Dolores, kapucynko, jak ja was rozumiem. U nas akurat jest goręcej, więc coś dotarło do mojego męża z moich monologów, ale nasze rozmowy o seksie nie są łatwe nawet dla mnie. Ciężko mi przychodzi werbalizacja moich pragnień, ciężej niż myślałam, nie wiem czy to jego niechęć do takich rozmów mnie blokuje. Czasem czuję się przy nim jak nimfomanka i trochę czuję, ze te jego ostatnie inicjacje są takie dla mnie, a nie wynikające z jego potrzeb. Nie chcę uzyć wyrażenia, że się zmusza, ale pewnie kosztuje go to sporo wysiłku. Czas pokaże, czy jest to szczere, czy za jakis czas znowu się zapomni.
                    Kapucynko, nie wiem jakim cudem rozmowy z innymi facetami zastępują ci seks z mężem. O ile są oni dla ciebie pociągający, to niebezpieczna gra. Ja nie neguję zdrady w takim przypadku, chociaż i ja pewnie nie byłabym do niej zdolna. Mój mąż trochę przypomina twojego, ma minimalne potrzeby i jeśli chcę jest do mojej dyspozycji. Problem oczywiście w tym, dlaczego on nie chce tylko czeka biernie.
                    Związek jest ułomny, kiedy uwodzi tylko jedna strona, tę ułomność powinno się leczyć, ale tego muszą chcieć obie strony...
                    • real-kapucynka Re: porno rozbiło mój związek 10.10.11, 20:49

                      > Kapucynko, nie wiem jakim cudem rozmowy z innymi facetami zastępują ci seks z m
                      > ężem. O ile są oni dla ciebie pociągający, to niebezpieczna gra.

                      Ja nie powiedziałam że znajomosć z tymi facetami zastępuje mi seks, absolutnie! napisałam ze właśnie są to znajomości czyste czyli nie ma tu żadnego pociągu seskualnego z mojej strony, to jest oparte na przyjaźni, na czymś duchowym , emocjonalnym , ciepłym z obu stron i nic poza tym...to takie więzi które trwają bezpiecznie zwłaszcza ze ci panowie mieszkają daleko ode mnie, ale nawet i gdybyśmy byli sąsiadami to niczego by nie zmieniło.Nie problem w dzisiejszych czasach poszukać sobie kogoś do samego seksu ot tak na jeden raz i zmieniać sobie jak rękawiczki ...ale nie o to chodzi.Jak pisałam wyżej, ja nie tylko ze potrzebuję zainteresowania ze strony mojego męża seksem jak i rozmów, rozmów, rozmów czystych, szczerych, głębokich...a tego mi maż nie daje dlatego też zastąpiałm sobie to z innymi facetami, a kwestia seksu to juz inna sprawa...tu jest gorzej, bo nie zdradzam meża i póki co nie zamierzam choc myślałam o tym już nie raz i nawet mówiłam że jak tak dalej bedzie to znajdę sobie kochanka, ale on nie bierze zbytnio poważnie moich słów :/ poprostu jest jak jest, ja mam wiekszy temperament i koniec kropka. Chodzi o wykazanie inicjatywy, jakaś wyobraźnie...a ciuszki sexi leżą w szafie bo przecież nawet nie pomyśli ze mogłabym je włożyć na siebie, bo i po co? nie ma seksu, nie ma nic.
                      • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 10.10.11, 21:40
                        Droga Elso, Kapucynko...dziewczyny jak dobrze jest wiedzieć, że nie jestem sama z takim problemem:) Elsa Ty masz to szczęście, że Twój facet rozmawiać chce i się zaczął starać.
                        Trzymam Elso kciuki walcz, podsycaj, doceniaj, chwal go za miłe gesty bo warto, masz jedno życie i masz prawo być szczęśliwa!
                        U mnie jak było coś pozytywnego to taki krótkotrwały przebłysk i potem znowu sytuacja wracała do normy. Mój przyjął postawę " jestem jaki jestem" a nawet mówi, że go nie obchodzi jak ja się czuję. Moje próby rozmów na temat tego jak się czuję w związku odbiera jak pretensje, pomimo, że mówię spokojnie i delikatnie. Odbiera tak jakbym miała jakieś żale do niego i bardzo personalnie, jest wrażliwy. Nie próbuje choć trochę się zmienić, postarać, zeby nam obojgu było dobrze. Jemu wydaje się jakby było OK, ma porno codziennie, może też ma kogoś a moje potrzeby się nie liczą.
                        Dziewczyny ja sobie z brakiem seksu nie radzę i jak tak dalej będzie pewnie znajdzie się ktoś kto mi tą lukę zapełni. U mnie nie ma też czułości a każdy gest czułości wypływa zawsze ode mnie. On takiej czułości nie potrzebuje. Zresztą nigdy nie był wylewnym facetem fakt ale ja nie przypuszczałam, że kiedyś przyjdzie taki czas, że będę musiała inicjować prawie każdy seks.Czuję się tak jakbym ciągle zabiegała o faceta a nawet czuję się jak facet w tym związku. Swoją drogą myślę, że on lubi takie kobiety, które się o niego starają.
                        Ja też wspominałam, że znajdę faceta ale i tak nie bierze poważnie moich słów.
                        Dziewczyny a czy nie uważacie, że oni są pewni naszych uczuć? To my się staramy więc oni nic nie muszą robić, są rozleniwieni przez to. Moje seksi ciuszki też leżą na dnie szuflady, skoro facet zamienia mnie na komputer, TV i telefon to nie mamy o czym mówić. Kiedy będę je zakładać, komu, czas leci....On woli oglądać bieliznę damską w internecie ale ze mną do sklepu z bielizną wstydzi się wejść. Nawet jak założę coś seksownego dla niego to i tak wrażenia nie robię, przecież już nie raz widział. Nie jestem obca, tylko jestem żoną a z żoną się widać nie da.
                        Poza tym nawet orzekł, że ma "dość już słuchania moich oczekiwań i jakaś dziwna jestem bo wszyscy tak żyją bo takie jest życie". Normalnie zamarłam. Ja w tym stadzie biec razem nie zamierzam.
                        To prawda, że jak nie ma seksu nie ma nic niestety, nawet zwykłe rozmowy już jakoś nie wychodzą. Próbuję się zmienić we współlokatorkę i zaczynam myśleć o sobie. Jedyne wyjście by się bardziej samej nie pogrążyć.
                        Dziewczyny idziemy na jakąś wieczorną imprezę? Niespełnione mężatki hehee...nam też się coś od życia należy!
                        • real-kapucynka Re: porno rozbiło mój związek 10.10.11, 22:26
                          DOLORES JESTEM ZA IMPREZĄ ;)
                          • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 10.10.11, 22:43
                            Kapucynko...Elso -dziewczyny poproszę o maila do mnie, dogadamy się jakoś:)
                        • robertus1966 Re: porno rozbiło mój związek 11.10.11, 07:52
                          Znajdzie się miejsce w waszym gronie dla kogoś kto jest "współlokatorem" ??

                          Czytam i oczom nie wierzę, ale jak widać tego typu problemy dotykają zarówno jedną jak i druga stronę.
                          pozdrawiam
                          namiary w loginie
                          • elsa33 Re: porno rozbiło mój związek 11.10.11, 09:38
                            super byłoby się spotkać, choćby na czacie, moje namiary też gazetowe
                            • robertus1966 Re: porno rozbiło mój związek 11.10.11, 10:18
                              klikam - elsa33 - i nie ma namiarów
                              • elsa33 Re: porno rozbiło mój związek 11.10.11, 12:10
                                miałam na mysli adres mailowy gazetowy :)
                                • real-kapucynka Re: porno rozbiło mój związek 11.10.11, 12:48
                                  kto jest z w-wy? ;)
                                  • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 11.10.11, 12:50
                                    Kapucynko, ja jestem:)
                                    • real-kapucynka Re: porno rozbiło mój związek 11.10.11, 15:40
                                      ooo to super ;)
                                    • elsa33 Re: porno rozbiło mój związek 11.10.11, 17:11
                                      ale wam fajnie, możecie się spotkać ja niestety z wrocławia
                                      • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 11.10.11, 21:57
                                        Elsa...zapraszamy do Wawy na weekend:)
                                    • maracia83 Re: porno rozbiło mój związek 10.11.11, 22:06
                                      ja też mogę powiedziec że porno rozbiło mój związek. mąż rozmawiać nie chciał na ten temat, zaspokajał się sam z porno a mnie omijał z daleka, chociaz uważam że niczego mi nie brakuje, namówiłam go, poszedł do seksuologa, mówił że chce sie leczyć z uzależnienia od porno i masturbacji ale żadnych efektów nie było, oprócz tego że kłamał że tego nie robi a te kłąmstwa jeszcze gorzej wpływały na nasze relacje, on nie chciał przestać i tyle. trwało to 5 lat, 5 lat męczarni. Związek jest zakończony, mój apetyt na seks niezaspokojony ;) ech
    • efi-efi Re: porno rozbiło mój związek 17.10.11, 20:47
      Mój kolega bujał się ze sprawą rozwodową od stycznia b.r. Cały czas słyszeliśmy, że podła żona wyprowadziła się z domu bo jej odbiło.
      Jak na tutejsze warunki rozwód ciągnął się niemiłosiernie, ale w końcu cała sprawa rozwodowa zakończyła się orzeczeniem o wyłacznej winie naszego kolegi. Sąd uzasadnił swoją decyzję tym, że mąż może korzystać ze stron pornograficznych , jeżeli regularnie spełnia swoje powinności małżeńskie. Sędzia był facetem i ponoć jawnie okazywał pozwanemu swoje zdegustowanie. Hehe.
      A ja byłam wstrętną świnią i nie okazałam współczucia mojemu koledze.

      • urquhart Re: porno rozbiło mój związek 18.10.11, 08:33
        > Jak na tutejsze warunki rozwód ciągnął się niemiłosiernie, ale w końcu cała spr
        > awa rozwodowa zakończyła się orzeczeniem o wyłacznej winie naszego kolegi. Sąd
        > uzasadnił swoją decyzję tym, że mąż może korzystać ze stron pornograficznych ,
        > jeżeli regularnie spełnia swoje powinności małżeńskie.

        Ciekawe czy tak entuzjastycznie przyklasnęłabyś Efi kiedy lustrzanie sąd uznałby za jedynie winną rozwodu kobietę że wycofała swoje erotyczne zainteresowanie ze związku i przeniosła na inne pole co zdarza się znacznie częściej.
        • efi-efi Re: porno rozbiło mój związek 18.10.11, 12:53
          urquhart napisał:



          > Ciekawe czy tak entuzjastycznie przyklasnęłabyś Efi kiedy lustrzanie sąd uznałb
          > y za jedynie winną rozwodu kobietę że wycofała swoje erotyczne zainteresowanie
          > ze związku i przeniosła na inne pole co zdarza się znacznie częściej.

          - Oczywiście ! Mam wrodzone poczucie sprawiedliwości.
          Nie wiem czy sytuacja , o której piszesz zdarza się częściej, czytając to forum odnoszę wrażenie, że wręcz przeciwnie.
          Zresztą w analogicznych sytuacjach i tak mamy gorzej (jak zwykle) , dla faceta pójście 'w bok' rzadko kiedy stanowi problem emocjonalny, a dla kobiety jest to prawie niewykonalne.
          >
        • sisi_kecz rozwód za porno 19.10.11, 00:04
          Ochhhh,
          Przez twojego newsa efi,
          blady strach padł na pornoonanistów !

          Spoko, spoko pornomaniacy
          doczytajcie, kiedy opadnie już wasze zaćmienie postrzegania, wywołane emocjami podobieństw życiorysu,
          że tego pana sąd skazał, za niedopełnianie obowiazków małżeńskich z powodu zaspokajanie sie cąłkowitego przy porno.

          Wam to przecież`nie grozi,
          Wy małcziki znane jebaki
          (że tak rusofilsko zagaję),
          poruty z tym nie macie,
          u Was żenszczina zajechana jest
          cały ruski miesiacz.

          ;-)
          -
          Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
          John Gray
          • urquhart Za mordę! 19.10.11, 07:57
            Tam zaraz rozwód...
            Zobacz równoległy wątek na ZR, bardzie tfurczo:
            forum.gazeta.pl/forum/w,898,128870099,129424433,Re_Niegrzeczny_maz_.html
            "Nie duś niczego w sobie, bo utoniesz we łzach, kochana. Za mordę. :/ "
            :)
            P.S.
            Dyskusja w temacie wiecznie aktualna.
            Ciekawie w temacie Depko na świeżo.
            kobieta.gazeta.pl/kobieta/10,88991,10456830,Gdy_partner_oglada_porno_w_Internecie__Czy_od_pornografii.html?bo=1
          • urquhart Re: rozwód za porno 19.10.11, 08:04
            sisi_kecz napisała:
            > Wam to przecież`nie grozi,
            > Wy małcziki znane jebaki
            > (że tak rusofilsko zagaję),
            > poruty z tym nie macie,
            > u Was żenszczina zajechana jest
            > cały ruski miesiacz.

            Odpowiem z rusofilska jak mówi ich kapitalne przysłowie:
            "całej wódki nie wypijesz, wszystkich kobiet nie użyjesz ale starać się trzeba”
            (a niektórym chwacit poużywat głazami :) )
          • efi-efi Re: rozwód za porno 19.10.11, 10:46
            Masz rację Sisi.

            Chyba żem znowu (niechcący jak zwykle) wsadziła kij w mrowisko :)
      • yoric Re: porno rozbiło mój związek 18.10.11, 15:27
        > Sędzia był facetem i ponoć jawnie okazywał pozwanemu swoje zdegustowanie

        i nadal jest sędzią?
        • efi-efi Re: porno rozbiło mój związek 18.10.11, 19:22
          yoric napisał:


          >
          > i nadal jest sędzią?

          Nie. Teraz jest matką boską na szybie :)
    • dolores34 Re: porno rozbiło mój związek 20.10.11, 00:41
      Kolejna próba rozmowy z mężem i na moje pytanie: "dlaczego seksu ze mną potrzebuje raz na 2-3 m-ce" usłyszałam odpowiedź, że taką ma ochotę, tak po prostu. Na moje kolejne pytanie co robi przez całe dwa miesiące już odpowiedzi nie usłyszałam. Hmmm ciekawe dlaczego? Co obstawiać: filmy porno a może kochankę?
      Wobec takich odpowiedzi chyba już w końcu powinnam się pogodzić z myślą, że faceta ruszam raz na 2 m-ce i znaleźć sobie kogoś na boku a może dalej czekać na jakiś cud?
      Zdrowy, prawie 40-letni facet a nie chce mu się ruszyć ręką a ja tu jeszcze czegoś chcę i w dodatku mam jakieś zażalenia, przecież powinnam być szczęśliwa. "Takie życie"...usłyszałam eeechhh...
      Kapucynko, Elso odezwijcie się do mnie:)
      • amelia0303 Re: porno rozbiło mój związek 23.10.11, 02:40
        Dolores nawet nie wiesz jak dobrze Cie rozumiem.Przeżyłam to samo co Ty.Z roku na rok bylo coraz gorzej.Najpierw tak jak u Ciebie raz na 2-3 miesiace,potem wcale.Pomimo mojego ciaglego uwodzenia,kuszenia,stosowania roznych kobiecych sztuczek,spotykalam sie tylko z odmowa.Najgorszemu wrogowi nie życze tego uczucia upokorzenia i odtracenia jakie wtedy przezywalam.Pozniej była obojetnosc(udawana).Myslalam,ze moze to go zmobilizuje,niestety też nie podzialalo,mialam wrazenie,ze nawet byl zadowolony,bo wkoncu dalam mu spokój.Doszło do tego,ze popadalam w stany depresyjne,nie widzialam sensu zycia.Pomimo tego,ze mamy wspaniałe dzieciaki(3)łapałam sie na myslach samobójczych.Oprócz braku sexu,nie było miedzy nami zadnej czułosci,nie przytulal,nie calowal,nie trzymal za reke,a kiedy ja probowalam,nigdy nie odwzajemnial mojego dotyku.Po 2 latach zupełnej posuchy powiedzialam jednak DOŚĆ,mi tez sie cos od zycia nalezy,nie bede tkwila w zwiazku ktory mnie wyniszcza i zabija .Odeszlam,pomimo ciezkiej sytuacji,pomimo tego,ze balam sie bardzo jak sobie poradze sama z trojka dzieci.Wolałam jednak podjac to ryzyko niz trwac w tym chorym zwiazku do konca zycia.Odeszlam,chociaz jeszcze go kochalam,ale co to za milosc,przynoszaca bol i cierpienie zamiast szczescia i radosci.Wolalam byc samotna z wyboru niz samotna w malzenstwie.Odeszlam i to była najlepsza decyzja w moim zyciu.Zdawalam sobie sprawe z tego,ze pewnie juz sobie zycia nie ułoze,bo kto chcialby sie zwiazac z kobieta z 3 dzieci,ale wtedy nawet o tym nie myslalam.Chcialam spokoju dla siebie i dla nich,bo wiem,ze pomimo tego,ze dzieci nie wtajemnicza sie w problemy doroslych to one jednak doskonale wyczuwaja,ze cos jest nie tak i rowniez cierpia.Chcialam,zeby mialy spokojna i szczesliwa mame.Na odchodne uslyszalam,ze mam czego chcialam i teraz nie bede ani z nim ani z zadnym innym.O ironio jak bardzo sie pomylil.Niedlugo po rozwodzie poznalam wspanialego mezczyzne.Byl rowniez swiezo po rozwodzie dokladnie z tych samych powodow co ja.Jestesmy ze soba juz 3 lata,dogadujemy sie i uklada nam sie pod kazdym wzgledem.Na nowo odkrylam radosc z sexu ktory jest poprostu fantastyczny, z kazdym dniem coraz lepszy i piekniejszy,radosc z partnerstwa i bliskosci drugiego czlowieka.Nareszcie jestem szczesliwa.Chociaz tego szczescia musialam sie uczyc od nowa,jednak taki chory zwiazek pozostawia glebokie blizny w psychice.Do tej pory zdarza mi sie spytac np. czy moge sie przytulic,moj partner patrzy wtedy na mnie ze zdziwiona mina,czemu wogole zadaje takie pytania przeciez to oczywiste,dla mnie jednak dlugi czas nie bylo.Nie pisze tego po to zeby namawiac cie do rozwodu,to jest tylko i wyłacznie Twoje zycie i Twoja decyzja,z doswiadczenia jednak wiem,ze jesli zabraknie seksu w malzenstwie,to jest to koniec zwiazku.Zastanow sie czego chcesz od zycia,poswiecic sie i zrezygnowac z siebie z wlasnej kobiecosci?tylko w imie czego?Piszesz,ze masz wspaniale dzieci,ale dzieci moga byc rownie szczesliwe po rozwodzie rodzicow,a moze nawet szczesliwsze.Pozatym dzieci wyfruna kiedys z domu i co wtedy?Pozostaniesz z poczuciem niespelnienia i rozgoryczenia,w wieku kiedy na ulozenie sobie zycia z kims innym moze byc juz za pozno.Nie szkoda Ci czasu?
        P.s.Jak sie pozniej okazalo juz po rozwodzie,powodem braku sexu w naszym malzenstwie byla 16 letnia kochanka.
        • real-kapucynka Re: porno rozbiło mój związek 23.10.11, 17:09
          Amelia brawo za odwagę! podziwiam takie mądre kobiety, mądre słowa napisałaś ;) szkoda czasu na poniżanie sie, na żebranie o dotyk, seks...to jakis absurd. Na szczęście mój mąż jest czuły pod tym względem, no ale do seksu to niestety trzeba go NAMAWIAĆ, POKAZAĆ,a i to nie zawsze daje rezultaty, to jest poniżajace.
          Strachowi jednak trzeba spojrzeć w oczy, a wszystko zawsze się ułoży ;)
          Pozdrawiam :)
          • elsa33 Re: porno rozbiło mój związek 24.10.11, 09:22
            Amelia, też gratuluję decyzji, w tej sytuacji rzeczywiście najlepszej.
            U mnie jest lepiej, rozmowy poskutkowały, staramy się oboje, jak jest coś nie tak, to nie czekam i nie tłumię w sobie tylko mówię od razu. Wam się też tak ciężko rozmawia o swoich potrzebach w seksie? Myślałam że taka cwana jestem, a też mi słów brakuje czasami i trochę się wstydzę chyba...I jestem zła na siebie, że tyle lat milczałam na ten temat, że o jakość naszego życia erotycznego nie walczyłam wcześniej, wcześniej mi to jakoś nie przeszkadzało. Może to sprawa wieku, aktywnością seksualną udowadniamy swoją atrakcyjność i młodość. Mój mąż jest trochę zły na mnie, że o pewnych sprawach mówię mu dopiero teraz. No ale lepiej późno niż wcale :) Dolores , Kapucynka, życzę wam żeby u was też podniosła się temperatura w sypialni.
            • urquhart Re: porno rozbiło mój związek 13.11.11, 12:34
              > trochę zły na mnie, że o pewnych sprawach mówię mu dopiero teraz. No ale lepie
              > j późno niż wcale :) Dolores , Kapucynka, życzę wam żeby u was też podniosła si
              > ę temperatura w sypialni.

              A jak próby podnoszenia temperatury przez WSPÓLNE oglądanie porno w sypialni?
              Zamiast zabraniania, polaryzowania iintensyfikowania własnej kontrolującej i protekcjonalnej pozycji?
              • elsa33 Re: porno rozbiło mój związek 14.11.11, 10:56
                Ja jestem jak najbardziej za, na początku moja propozycja oglądania razem została pominięta milczeniem, teraz jest już bardziej chętny, pewnie nakręcony jest tą wyższą temperaturą, także pewnie niedługo zrealizujemy seans.
                Od pewnego czasu zgłębiam temat wpływu porno na związek i dochodzę do wniosku, że najsmutniejsze jest to, że porno rzadko jest używką par. Wydaje mi się, że fani porno i samozaspokajania się przy filmikach mają często poczucie winy, że nie potrafią inaczej, że nie stać ich na odegranie roli namiętnego kochanka w rzeczywistości ze swoją kobietą, nie potrafią, wstydzą się, nie mają odwagi i do tego im się nie chce.
                Wspólne oglądanie porno to zupełnie inna kwestia. To już jest jakoś tak, że porno stworzone jest raczej da onanistów, która para wytrzyma oglądając?
                • bi_chetny Re: porno rozbiło mój związek 14.11.11, 12:44
                  ja korzystam z porno w chwilach, kiedy moja żona nie ma ochoty a ja mam.
                  • kaja7 Re: porno rozbiło mój związek 23.11.11, 13:39
                    Dolores zastanawial sie jaka ma prace twoj maz ze ma czas na ogladanie - czy jeszcze go nie wyrzucili? czy to legalne?
                    • urquhart Re: porno rozbiło mój związek 27.11.11, 10:30
                      kaja7 napisała:
                      > Dolores zastanawial sie jaka ma prace twoj maz ze ma czas na ogladanie - czy je
                      > szcze go nie wyrzucili? czy to legalne?

                      To ciekawe pytanie.
                      praca.wp.pl/strona,2,title,Kto-najczesciej-oglada-w-pracy-porno,wid,13533840,wiadomosc-po-pracy.html
                      Jak piszą robi to co 4-ty pracownik biurowy (w USA) a problemy mają głównie ci co w przerwach oglądania porno nie mają czasu na pracę.
                      Ale skoro uznaje się że bezdyskusyjnym prawem obywatela jest np. palenie w pracy...
    • max-tax Re: porno rozbiło mój związek 20.12.11, 13:21
      NOWY FACEBOOK O ZABARWIENIU EROTYCZNYM ----> WWW.SEXYCITY.PL/POLECAM/1872
    • maksik321 Re: porno rozbiło mój związek 07.06.25, 16:06
      Hej. Wiem że minęło trochę czasu od publikacji tego posta ale mogę zapytać jak Ci się ułożyło? Ja jestem w tym samym miejscu co ty wtedy. Dokładnie ten sam scenariusz, nawet dwoje dzieci:) Rozumiem co czułaś ponieważ tkwię w takim malzenstwie. Szukam, a właściwie łapie się wszystkiego żeby ktoś pomógł podjąć mi decyzję. Kto zrozumie lepiej niż kobieta, która tego wszystkiego doświadczyła.
    • yoska_1984yahoo.com Re: porno rozbiło mój związek 10.08.25, 09:38
      Hejka. Podasz jakiś kontakt?
      • maksik321 Re: porno rozbiło mój związek 03.11.25, 09:57
        maksik321@gazeta.pl
      • maksik321 Re: porno rozbiło mój związek 06.11.25, 20:36

        maksik321@gazeta.pl
    • lolipip Re: porno rozbiło mój związek 23.08.25, 10:54
      Czy zna ktoś może Natalie p z Katowic bo mam podejrzenia że może pracować tu i tam ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka