sabat77
25.03.12, 22:41
Witajcie. Ponieważ niedawno się zarejestrowałem, postanowiłem skreślić pokrótce parę słów o sobie i swym dość szczególnym przypadku.
Forum zobowiązuje - w moim małżeństwie zdecydowanie brakuje seksu. Właściwie w praktyce go nie ma, co więcej - nie będzie. Od kiedy pamiętam było z tym źle. W okresie narzeczeństwa były długie, wielomiesięczne przerwy, które moja przyszła żona tłumaczyła względami religijnymi. Wierzyłem, szanowałem. Niestety po ślubie - jak wielu z was się domyśla - sytuacja nie uległa znaczącej poprawie. Cóż - byłem głupi i naiwny, wierzyłem że coś da się naprawić, że miłość coś zmieni. Nie zmieniła. Teraz za życiowe błędy płacę haracz w postaci zruinowanego życia emocjonalnego i seksualnego, bez szans na poprawę.
Żona bardzo chciała mieć dzieci i złożyło się tak, że przyszła na świat dwójka na raz. Po urodzeniu dzieci (tzn od trzech lat) żona uprawiała ze mną seks dwa razy. W ciąży też tego nie robiliśmy, ze względu na zagrożenie.
Mogę powiedzieć tak - mam co chciałem. To moje błędy, muszę odpokutować za nie. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie mam zwyczajnie szans na poprawę, ale może mój przypadek nauczy kogoś kto to czyta, że lepiej w życiu podejmować drastyczne decyzje zamiast się zastanawiać i ostatecznie nie zrobić nic.
Żona się nie zmieni a rozwodu nie chcę, ze względu na dzieciaki.
Chyba wyjaśniłem wszystko, przynajmniej na tyle by była jasność.
Zdaję sobie sprawę po czasie co powinienem był zrobić. Rozwód przed przyjściem na świat dzieci był najrozsądnieszym rozwiązaniem. Zabrakło mi życiowego tupetu by to zrobić, chociaż ironią losu było to, że de facto (o czym żona nie wie) od tej decyzji dzielił nas ledwie miesiąc. Kiedy dowiedziałem się, że jest w ciąży podjąłem decyzję o tym by zostać. Porzucenie kobiety z brzuchem wydaje mi się mocno nie fair. Teraz to już nieaktualne, no ale cóż - życie toczy się dalej. Przynajmniej dla niektórych.
Piszę tego posta gdyby ktoś był ciekaw kim jestem. Jeśli ktoś ciekaw nie był - wystarczy zignorować.
Pozdrawiam :)