moja strona medalu

25.03.12, 22:41
Witajcie. Ponieważ niedawno się zarejestrowałem, postanowiłem skreślić pokrótce parę słów o sobie i swym dość szczególnym przypadku.
Forum zobowiązuje - w moim małżeństwie zdecydowanie brakuje seksu. Właściwie w praktyce go nie ma, co więcej - nie będzie. Od kiedy pamiętam było z tym źle. W okresie narzeczeństwa były długie, wielomiesięczne przerwy, które moja przyszła żona tłumaczyła względami religijnymi. Wierzyłem, szanowałem. Niestety po ślubie - jak wielu z was się domyśla - sytuacja nie uległa znaczącej poprawie. Cóż - byłem głupi i naiwny, wierzyłem że coś da się naprawić, że miłość coś zmieni. Nie zmieniła. Teraz za życiowe błędy płacę haracz w postaci zruinowanego życia emocjonalnego i seksualnego, bez szans na poprawę.
Żona bardzo chciała mieć dzieci i złożyło się tak, że przyszła na świat dwójka na raz. Po urodzeniu dzieci (tzn od trzech lat) żona uprawiała ze mną seks dwa razy. W ciąży też tego nie robiliśmy, ze względu na zagrożenie.

Mogę powiedzieć tak - mam co chciałem. To moje błędy, muszę odpokutować za nie. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie mam zwyczajnie szans na poprawę, ale może mój przypadek nauczy kogoś kto to czyta, że lepiej w życiu podejmować drastyczne decyzje zamiast się zastanawiać i ostatecznie nie zrobić nic.
Żona się nie zmieni a rozwodu nie chcę, ze względu na dzieciaki.

Chyba wyjaśniłem wszystko, przynajmniej na tyle by była jasność.
Zdaję sobie sprawę po czasie co powinienem był zrobić. Rozwód przed przyjściem na świat dzieci był najrozsądnieszym rozwiązaniem. Zabrakło mi życiowego tupetu by to zrobić, chociaż ironią losu było to, że de facto (o czym żona nie wie) od tej decyzji dzielił nas ledwie miesiąc. Kiedy dowiedziałem się, że jest w ciąży podjąłem decyzję o tym by zostać. Porzucenie kobiety z brzuchem wydaje mi się mocno nie fair. Teraz to już nieaktualne, no ale cóż - życie toczy się dalej. Przynajmniej dla niektórych.

Piszę tego posta gdyby ktoś był ciekaw kim jestem. Jeśli ktoś ciekaw nie był - wystarczy zignorować.
Pozdrawiam :)
    • mary_z Re: moja strona medalu 26.03.12, 01:04
      Tak właśnie stoję przed taka drastyczna decyzją. Brakuje mi jeszcze 100.000, mam 26 lat i ostatnie 4 lata tkwię w beznadziejnym związku. O tyle dobrze, ze nie ślubnym z 8 letnim synem. Chyba sobie daruje te 100.000 i kupie cos mniejszego poza Krakowem i tyle. Trace życie. Moje zycie mi ucieka.
      • sabat77 Re: moja strona medalu 26.03.12, 10:55
        Hej :) mysle, ze skoro rozpatrujesz to w takich kategoriach, to faktycznie nie warto czekac. Lepiej zrobic i zalowac niz potem przez lata obwiniac sie o swoja biernosc. Moze zdarzyc sie, ze i tak dojdziesz do krytycznego punktu, w ktorym cos po dlugim czasie pekniee i juz tego nie zniesiesz, a przeciez - jak to mowia - obcinanie psu ogona po kawalku wcale nie boli go mniej. Moze to czego brakuje nam najczesciej to wcale nie jest seks, ale odwaga.
        • pulseras Re: moja strona medalu 26.03.12, 11:01
          Pozostaje tylko poprzeć a też mam za sobą doświadczenie. Był czas na odważną decyzję i zabrakło zwykłego wyrachowania i zdecydowania. Dzisiaj zaczynam powoli żałować...
      • elsa33 Re: moja strona medalu 26.03.12, 11:02
        Zamiast biadolić zadajcie sobie pytanie, czy próbowaliście już wszystkiego żeby ratować związek? Rozwód to najłatwiejsze rozwiązanie, oczywiście bezdyskusyjne gdy wygasły uczucia, ale czy między wami nie ma już miłości? Jeśli nie ma to dajcie sobie spokój i weźcie ten rozwód właśnie dlatego że macie dzieci, one zasługują na spełnionych szczęśliwych rodziców a zamiast tego serwujecie im parodię małżeństwa.
        Tak to niestety jest, jak ludzie spychają najważniejsze intymne relacje na margines związku, potem budzą się po trzydziestce z ręką w nocniku. Jeśli oboje kochacie się jeszcze możecie zdziałać cuda, żeby przywrócić namiętność, jeśli nie zrzućcie te kajdany, nie zasłaniajcie się dziećmi, błagam
        • sabat77 Re: moja strona medalu 26.03.12, 11:15
          Moge mowic za siebie. TAK, zrobilem chyba wszystko co dalo sie zrobic. Zauwaz, ze logicznie patrzac nawet rejestracja tutaj to zwykle znak, ze ktos szuka jakiegos rozwiazania. Najczesciej jednak ci, ktorzy nie probuja i nie szukaja takze nie pisza postow na takich forach jak to, bo maja to gleboko gdzies. Sorry, ale nie podzielam pogladu o tym ze lepiej porzucic dzieciaki. Wspolne wychowanie moze byc jakims polem na ktorym nastepuje porozumienie dwojga ludzi. Nie wszystkie zwiazki wygasaja tak, ze w powietrzu fruwa zastawa stolowa...
        • pulseras Re: moja strona medalu 26.03.12, 11:19
          elsa33 napisała:

          > Zamiast biadolić zadajcie sobie pytanie, czy próbowaliście już wszystkiego żeby
          > ratować związek? Rozwód to najłatwiejsze rozwiązanie, oczywiście bezdyskusyjne

          Wcale bym się nie zgodził, że rozwód to najłatwiejsze wyjście. Wiele zależy od aktualnej sytuacji, zobowiązań itp., upraszczasz sprawę za bardzo. Moje małżeństwo też się otarło, mało brakło a wylądowałbym w sądzie z pozwem. Dla niektórych może i tak, dużo zależy chyba od stopnia egoizmu.

          > gdy wygasły uczucia, ale czy między wami nie ma już miłości? Jeśli nie ma to d
          > ajcie sobie spokój i weźcie ten rozwód właśnie dlatego że macie dzieci, one zas
          > ługują na spełnionych szczęśliwych rodziców a zamiast tego serwujecie im parodi
          > ę małżeństwa.
          > Tak to niestety jest, jak ludzie spychają najważniejsze intymne relacje na marg
          > ines związku, potem budzą się po trzydziestce z ręką w nocniku. Jeśli oboje koc
          > hacie się jeszcze możecie zdziałać cuda, żeby przywrócić namiętność, jeśli nie
          > zrzućcie te kajdany, nie zasłaniajcie się dziećmi, błagam

          Czy się zasłaniamy? Po prostu nam na nich bardzo zależy i naprawdę chcemy ich dobra, nawet jeśli ich matka dopieka nam do żywego. Nie jestem zorientowany, jak sobie radzą samotne matki ale jeśli popatrzeć na stereotyp to chyba nie najfajniej to wygląda. Mi osobiście świadomość, że moje dzieci klepią biedę bo np. ich matka nie potrafi im zapewnić sama bytu nie dałaby spokoju, nawet za cenę tego, że mam te "kajdany" na rękach.
          • hello-kitty2 Re: moja strona medalu 26.03.12, 11:28
            Sabat77 co za smutna historia, to tak jabys opisywal, ze twoje zycie sie juz skonczylo...

            Szczerze ci wspolczuje.

            Przemowilam ludzkim glosem :)
            • sabat77 Re: moja strona medalu 26.03.12, 11:36
              bez przesady :) tylko jeden aspekt zycia sie skonczyl, a zostala masa innych. Dzieci, praca, samorozwoj, zaspokajanie ciekawosci swiata i wiedzy...
              • elsa33 Re: moja strona medalu 26.03.12, 13:10
                nigdzie nie sugerowałam, żeby porzucić dzieci. Przecież po rozwodzie tez możesz je wychowywać, chociaż jak się głębiej nad tym zastanowię, to faktycznie ojciec ma trochę "przesrane". Jeżeli matka jest idiotką to gotowa utrudniać ojcu kontakty z dziećmi, jeśli czujecie, że tak może być w waszym przypadku, to rzeczywiście nie dziwię się, że w tym trwacie...
                Cholera, z całego serca wam życzę, żebyście się dogadali, wysyłam pozytywne fluidy, a mój związek jest przykładem, że można poskładać się na nowo, oczywiście pod warunkiem, że oboje jesteście otwarci na zmiany. Skoro już w tym trwacie to szukajcie tej iskierki...
                • sabat77 Re: moja strona medalu 26.03.12, 22:24
                  Tego że jest idiotką bym nie powiedział. Jest po prostu bardzo odmienna od statystycznej większości. Przede wszystkim ze względu na specyficzne warunki w jakich wyrastała. Myślę, że to może być źródło problemu.
                  Wychowywała ją nadopiekuńcza, samotna matka. Ojciec zginął w wypadku, kiedy była maleńkim dzieckiem. Oprócz matki w domu żyła tylko siostra matki i ich rodzice (dla żony - dziadkowie). Panowała tam tradycyjna, chłodna, religijna atmosfera. Dziadkowi zmarło się najwcześniej i moją ślubną wychowywały trzy zasadnicze i staroświeckie kobiety.
                  Nie jestem psychologiem ani z wykształcenia ani z zamiłowania, ale zdaję sobie sprawę z tego, że w takim domu młoda dziewczyna nie ma żadnego wzorca zachowań damsko-męskich. W typowych warunkach dziecko widzi, że matka i ojciec się do siebie przytulają i całują, kiedy jest starsze domyśla się, że rodzice uprawiają seks - to są wzory, które chcąc nie chcąc się przejmuje.
                  Zdawałem sobie sprawę z tego, zanim powiedziałem "tak" przy ołtarzu. Myślałem, że biorę sobie skrzywdzoną, szarą myszkę, nad którą popracuję i której pomogę. Zdrowo się przeceniłem, chociaż na początku było dość fajnie. Z czasem moje możliwości wpływu na nią zmalały, spowszedniałem jej ja, moja argumentacja... i powróciła na stare tory myślenia. Myślałem że ją uwalniam, tymczasem jej w dawnym emocjonalnym zaścianku było dobrze i bezpiecznie.
          • vitek_1 Zapewniam cię że po rozwodzie na pewno 31.03.12, 21:22
            matka "sama" nie zapewniałaby bytu waszym dzieciom.
            Ty byś to robił i to bardziej gorliwie niż gdy pozostajesz w związku, bo pod groźbą więzienia :)
    • chcesztomasz Re: moja strona medalu 26.03.12, 16:51
      to miałeś chłopie pecha razy 2. jakby ci się 2 dzieciaki na raz nie urodziły to miałbyś trochę więcej tego bzykania - dla niej to pewnie szczęście nieziemskie nie musiała się męczyć z tym be fu seksem za długo i ma dzieci.

      a tak serio tłumaczy to jakoś? Gadałeś z nią? Teraz też jej religia nie pozwala :D
      Ja bym jej powiedziała, ze fajnie kochanie ale ponieważ ty nie spełniasz się w roli żony a koleżanki- ja sobie będę na mieście folgował.
      Nie wiem po co takie lale pchają się w związek, małżeństwo przecież tam TRZEBA uprawiać seks ( no chyba że się trafi na coś podobnego do siebie a nie na normalnego, zdrowego mężczyznę)czy nie lepiej być samej i się tak nie męczyć? Pół biedy jak lalka spotka jelenia który da jej spokój a ilu jest takich co jęczą i jęczą i grożą i co gorsza zdradzają -wtedy dla takiej lalki to musi być horror. I po co to?
      • sabat77 Re: moja strona medalu 26.03.12, 19:28
        Po co im maz ? Zeby ladnie wygladal na przyjeciach z przyjaciolkami, przynosil kwiaty na rocznice i pieknie usmiechal sie ze zdjecia w albumie. Dobry maz dla nich to cos w rodzaju wyposazenia domu, ktorym mozna sie popisac i byc z niego dumnym. Dobry maz podnosi prestiz i pozycje spoleczna spelnionej kobiety sukcesu, pani domu i matki.
        • trzydziestoletnia Re: moja strona medalu 02.04.12, 12:06
          sabat77 napisał:

          > Dobry maz dla nich to cos w rodzaju wyposazenia domu, ktorym mozna sie popisac

          To nie badz dobrym mezem! Nie usmiechaj sie do zdjec, nie udawaj ze jest wspaniale, nie podtrzymuj jej iluzji, im szybciej opadnie kurtyna zaslaniajaca brudek tym lepiej.
    • polyanna3 Re: moja strona medalu 26.03.12, 17:26
      smutne to co piszesz, a próbowaliście terapi u seksuologa?? moze jeszcze nie wszystko stracone, zabiegasz jakoś o nią, komplementujesz? no nie wiem,. u kobiet seks to bardziej złożone zagadnienie, nie da sie tak z marszu wejść do lózka i przezyć orgazm. U mnie jeszcze 3 lata temu sytuacja przdstawiała sie odmiennie- to maż nie potzrebował, ja zabiegałam, a teraz po 2 dziecku nasze potzreby sie zrównały , czyli są blskie zeru:D i jakoś przestało mi to przeszkadzać
      • sabat77 Re: moja strona medalu 26.03.12, 18:37
        Wizyty u seksuologa stanowczo odmowila.
        Jesli chodzi o komplementy to dlugie lata bylem cieplym, wciaz probujacym ja przytulac mezem. Ostatnio przestalem, bo powiedzialem sobie, ze dosc bycia frajerem. Zero reakcji z jej strony, wiec chyba wszystko ok.
        Piszesz o orgazmie. Ona nie zna tego uczucia - ani ze mna ani sama ze soba. Sama sobie dobrze nigdy nie robila (pytalem), a co do mnie to probowalem co sie dalo sprobowac, a jestem dosc oczytany w tym wzgledzie i pelen zaangazowania. Niestety nie da sie grac na gitarze na ktorej nie ma strun.
        • polyanna3 Re: moja strona medalu 26.03.12, 18:54
          Wiec z tego co piszesz, moze nie jest rozbudzona, nie wie co to orgazm to za nim nie tęskni:D Zadam jeszcze jedno pytanie. Czy mówiłes jej ze jak tak dalej to będzie wyglądać to znajdziesz sobie kogoś na boku?moze to by podziałało. No nie wiem jak mozna być taką egoistką!! pzreciez nawet na naukach przedmałzeńskich o tym walkują, zeby mieć na względzie potzreby wspolmalzonka, przypomnij jej o tym
          • kag73 Re: moja strona medalu 26.03.12, 22:47
            sabat77, zalezy Ci na rodzinie na dzieciach. Czy zalezy Ci rowniez na zonie? Czy nadal ja kochasz?
            I jak myslisz, czy jej zalezy na Tobie i na utrzymaniu malzenstwa i pelnej rodziny?
            To moim zdaniem bardzo wazne, bo jezeli komus zalezy, mozna dzialac i szukac rozwiazac. Jezeli zalezy tylko Tobie to troche za malo, moim zdaniem. Zadalabym to pytanie zonie, opowiedziala o swoich rozterkach, 2x w ciagu 3 lat. Jak sobie z tym radzic? Ja, na Twoim miejscu, oczywiscie jezeli mialabym pewnosc, ze zonie na Tobie zalezy, zagralabym w pokera i postawila sprawe jasno, ale sie oboje staramy zmienic ten stan rzeczy, albo rozpada nam sie malzenstwo, mimo, ze ja bardzo kochasz i Ci na niej zalezy. Dalabym jej czas na przemyslenie, zapewnila, ze bede wspierac, jezeli chce ratowac malzenstwo.
            Ze zona seksu nie chce, mnie nie dziwi, nie daje jej przyjemnosci, nie zna siebie i swojego Ciala.
            Twojabogini wkeila tutaj kiedys ciekawy link odnosnie kobiecej seksualnosci, moze ktos pamieta gdzie, albo moze sama gdzies znajde to zalacze. Warto zeby poczytala.
            A probowales kiedys z "uzyciem" alkoholu(pic mialaby ona), na lekkim rauszu, czasem to pomaga, rozluznia, zmiejsza hamulce itd.
            Jeszcze dodam, ze latwiej rozstac sie kiedy dzieci maja 3 latka niz kiedy maja 6 lat.
            • sabat77 Re: moja strona medalu 27.03.12, 07:48
              Probowalem rozmawiac wielokrotnie, ale za kazdym razem konczylo sie to awanturami i obrazaniem sie na mnie. Ona wie ze mam z tym problem bo wielokrotnie o tym mowilismy. Jak to ona mowi - znowu jej marudzilem. Na brak seksu jest teraz najlepsze wytlumaczenie - przy dzieciach nie mozna, zmeczona i boi sie ze sie obudza.
              Przed dzieciakami bylo podobnie, wiec to raczej szukanie dziury w calym.
              co do alkoholu odpada - ona jest zupelna abstynentka.
              Poznawanie wlasnej seksualnosci odpada. Samozadawalanie sie jest przeciez grzechem, a na pytania o cwiczenia miesni kegla stwierdzila oburzona - chyba zartujesz !
              • polyanna3 Re: moja strona medalu 27.03.12, 09:01
                no widzisz, taka religijna, a przeciez unikanie zbliżeń w malzeństwie to równiez grzech, bo może prowadzić do wiele cieższego grzechu, jak zdrada wspołmalzonka!!!!!!!!!!Dlatego na naukach tak księża o tym wałkują. To nie tylko obowiązek żony, dotyczy to również meżczyzn, kórzy coraz częsciej we wspolczesnych czasach odmawiają wpołżycia.
              • esteraj Re: moja strona medalu 27.03.12, 09:11
                Rozumiem, że Twoja żona jest inteligentną kobietą. Czy lubi czytać książki?
                Poleciłabym, tak dla poszerzenia światopoglądu, książkę "Rozmowy z Bogiem"
                forum.gazeta.pl/forum/s,15128,134563732.html?t=1&a=134599239&rep=1
                Można też ją ściągnąć w formie e-booka.

                Poza tym powinna również wiedzieć, że dorośli i dojrzali ludzie potrafią spokojnie rozmawiać, potrafią siebie wysłuchać, nie obrażają się lecz argumentują swoje racje.

                Jeśli chodzi o dzieci, to można dzieci wysłać do babci, iść do innego pokoju, zamknąć się w łazience, iść do samochodu...
              • proto Re: moja strona medalu 27.03.12, 09:59
                Tak czytam, Wasze odpowiedzi i mam mieszane uczucia, ale chyba
                wina leży po stronie autora wątku. Fajnie, że napisał ten wątek.
                Może pomoże innym.


                Poniżej kilka moich uwag.
                Na pewno błędem jest zostanie z nią tylko ze względu na dzieci.
                Robisz im większą krzywdę niż byś odszedł z nimi lub bez.
                Mam nadzieję, że w końcu nie będzie tak ,że dzieci zawsze zostają przy matce.

                Wychowywanie się w rodzinie, gdzie rodzice się nienawidzą nie okazują sobie bliskości to masakra, masakra dla ich psychiki. Pokazujecie im wybaczony obraz rodziny, zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdzie jedynym powodem dla, którego ludzie są razem
                jest potrzeba bliskości drugiej osoby. Dzisiaj zarówno kobieta jak mężczyzna nie potrzebuje partnera do przeżycia,
                Partner ma coś dawać, ma przynosić jakieś korzyści a jedyne jakie może przynieść do zaspokojenie potrzeby bliskości.

                No chyba, że zaspokojenie potrzeb sadystycznych, to też jest druga strona medalu. Osoby wychowane, właśnie tak jak wychowujesz swoje
                dzieci, że rodzina, że dzieci, że nie można odejść pozostają w tych chorych związkach męcząc psychicznie partnera i siebie.
                Ciągłe pretensje, wyrzuty, krzyki.

                Jeżeli tego nie ma to niech
                Zrobisz z nich takich samych ciołków jak Ty jesteś. Nie będą potrafiły odejść od toksycznego związku, nie będa w stanie
                walczyć o swoje szczęście.

                Jeżeli z jakiegoś powodu jednak jest Ci dobrze w takim związku, może na co dzień jest super, wspieracie się,
                rozmawiacie, rozumiecie. Jeżeli problem jest tyko w seksie to zawsze możesz znaleźć kogoś do seksu.

                Nie mówię tu o zdradzie bo to chore, przykre. Po prostu szukasz sobie dziewczyny lub chłopaka do seksu. Myślę,
                że w dzisiejszych czasach nie trudno znaleźć taką osobę. Nie sądzę, że Twoje żonie sprawi to przykrość lub
                będzie miała coś przeciwko. Byłaby straszną egoistką jakby nie pozwoliła Ci na to.


                Podsumowując masz następujące wyjśćia:

                - pozostać w związku, zrezygnować z seksu, czekać aż może się kobieta rozbudzi erotycznie. Pewnie tak będzie. większość
                nabiera ochoty na seks kiedy się starzeje. Po trzydziestce kobieta ma więcej ochoty niż jak jest młoda.
                - możesz pozostać w związku dla dzieci, znaleźć sobie kogoś drugiego do seksu, ale nie na zasadzie zdrady. Bardziej na zasadzie
                poszerzenia, otworzenia związku na dodatkowe osoby. Jak dla mnie wariant najbardziej optymalny i wygodny.
                - możesz odejść, złożyć pozew o rozwód. Równie dobre rozwiązanie,



                Napisz, co postanowiłeś, bardzo mnie to ciekawi.
                • pulseras Re: moja strona medalu 27.03.12, 10:21
                  Pozwolę się wtrącić:

                  > - pozostać w związku, zrezygnować z seksu, czekać aż może się kobieta rozbudzi
                  > erotycznie. Pewnie tak będzie. większość
                  > nabiera ochoty na seks kiedy się starzeje. Po trzydziestce kobieta ma więcej
                  > ochoty niż jak jest młoda.

                  Różnie to z tym bywa, z doświadczenia powiem że nie zawsze, kobiety między 25 a 30 to chyba optimum. Dla mnie najlepszy seks był przed 30-stką, teraz nie to co kiedyś, ale może to głównie wina niedopasowania obecnej partnerki

                  > - możesz pozostać w związku dla dzieci, znaleźć sobie kogoś drugiego do seksu,
                  > ale nie na zasadzie zdrady. Bardziej na zasadzie
                  > poszerzenia, otworzenia związku na dodatkowe osoby. Jak dla mnie wariant najb
                  > ardziej optymalny i wygodny.

                  Tego jestem najbardziej ciekawy, jak to niby zrealizować bez zdrady? Można tu oczywiście jeszcze podyskutować co dla kogo jest zdradą, ale sama idea dla mnie jest też idealna... tak idealna, że aż nie realna :)
                  • proto Re: moja strona medalu 27.03.12, 13:29
                    Moim zdaniem normalnie. Jak to mówią, rozmową. Mówisz jej, że będziesz traktował inne kobiety jak potencjalne partnerki do seksu. Że to nie oznacza zdrady, po prostu życie intymne między wami nie istnieje więc nie ma mowy o zdradzeniu czegokolwiek czy kogokolwiek.

                    Zresztą, co to za wielkie halo, wymydli się czy co? To tylko seks, rozładowanie napięcia. Lepiej to robić z kimś, kto ma takie same potrzeby niż męczyć się samemu.

                    To tak samo jak z samochodem, nie naprawiasz samemu bo żona będzie zazdrosna.
                    Albo z kosmetyczką, nie jesteś zazdrosny, że ona chodzi i inna kobieta albo facet ją masuje, ogląda i goli jej cipkę. Wielu mężczyzn nawet nie wie co się wyprawia w takich gabinetach.
                    One tam się rozbierają, rozkładają szeroko nogi a inna osoba je tam dotyka!!!!

                    Zresztą to i tak nic w porównaniu z tym co robiły nasze babki. Przeczytajcie sobie artykuł w obecnych Wysokich obcasach pt. Orgazm na kozetce. Babki nasze chodziły na masaże genitalne w celu rozładowania napięć macicy, który powodował u kobiet histerię. Były to bardzo popularne zabiegi lecznicze.

                    Czyli mówiąc to naszym współczesnym językiem uprawiały seks bez zobowiązań z lekarzem albo z jego asystentką lub pomocnikiem, Co prawda sam seks nie polegał na penetracji członkiem a na masażu ręką lub innym specjalnie zbudowanym do tego celu urządzeniem.

                    Czy to była zdrada? Oczywiście że nie, kobieta mówiła mężowi, że idzie na zabieg. Szczytową chwilą zabiegu był paroksyzm histeryczny. Tak nazywano kiedyś orgazm.

                    W dzisiejszych czasach kobiety zdominowały świat. W przypadku autora wątku chodzi o bardzo silną dominację psychiczną, jest tak uzależniony, że nie potrafi sam decydować o tym czego chce.
                    • trzydziestoletnia Re: moja strona medalu 02.04.12, 12:26
                      proto napisał:

                      > Moim zdaniem normalnie. Jak to mówią, rozmową. Mówisz jej, że będziesz traktowa
                      > ł inne kobiety jak potencjalne partnerki do seksu. Że to nie oznacza zdrady

                      He he, chcialabym to zobaczyc :)
                      To tylko Twoje idee, wyobrazenia, chciejstwo, ale tak sie nie dzieje w wiekszosci realnych zwiazkow. Cos co dla Ciebie nie oznacza zdrady, nie znaczy ze nie oznacza tez dla watkotworcy, a tym bardziej dla jego zony - ba! nawet dla Twojej kobiety moze byc czym innym.

                      > Zresztą, co to za wielkie halo, wymydli się czy co? To tylko seks, rozładowanie

                      Powiedziales to juz swojej partnerce? ;)

                      > To tak samo jak z samochodem, nie naprawiasz samemu bo żona będzie zazdrosna.

                      Tak mocno naciagasz swoja teorie, ze slychac jak pęka ;)

                      > Zresztą to i tak nic w porównaniu z tym co robiły nasze babki. Przeczytajcie so
                      > bie artykuł w obecnych Wysokich obcasach pt. Orgazm na kozetce.

                      To chyba streszczenie filmu "Histeria, romantyczna historia wibratora".
                • sabat77 Re: moja strona medalu 27.03.12, 11:40
                  Moja zona ma 35 lat, wiec z wiekiem raczej sie nic nie zmieni.
                  co do dolaczania do zwiazku osoby tylko do seksu to dla mnie science fiction. Nie znam zadnej kobiety z mojego pokolenia, ktora by miala taka mentalnosc. Troche kobiet w zyciu poznalem, wiekszosc samotnych polowala na dobrego mezusia, glosno mowiac ze zonaci dla niej nie istnieja.
                  Poza tym w razie wydania sie, ona potraktowalaby to jako zdrade malzenska, a sad orzekl rozwod z mojej winy.
                  sam nie wiem co zrobie, ja zwykle dlugo mysle, moze to moja najwieksza wada.
                  Btw zgadzam sie ze to moja wina, pisalem juz wczesniej.
                  • proto Re: moja strona medalu 27.03.12, 14:09
                    Tu trochę Cie rozumiem, bo sam mam ten sam problem. Za dużo i za długo myślę.
                    Zawsze zastanawiam się czy to co zrobię kogoś nie urazi. Ale pracuje nad tym, bo to nie jest dobre. A to niestety nie zawsze wychodzi na dobre. Dlatego nie jestem w stanie
                    walnąć pięścią nie mówię, że kogoś w ryja, ale chociażby w stół. I to jest złe.
                    Osoba mniej inteligentna, która kieruje się emocjami i pierwszym odruchem działa bardziej instynktownie, pierwotnie. I odnosi skutek, bo ludzie są prości, przynajmniej większość.

                    Dlatego mierzi mnie to co się dzieje. Ludzie nie są szczęśliwi a siedzą w tych związkach. Moim zdaniem to masochiści.

                    To prawda, że to co napisałem to utopia. Nie znajdziesz kobiety do seksu, albo przynajmniej jest to bardzo trudne. Bo im zależy na związku, tylko nie wiem po jaką cholerę? Żeby potem kupczyć seksem. Moim zdaniem, to gorsze niż pójście do dziwki. Tam przynajmniej układ jest prosty, każdy wie czego chce i po co tu jest.
                  • hello-kitty2 Re: moja strona medalu 27.03.12, 14:10
                    sabat77 napisał:

                    ''Nie znam zadnej kobiety z mojego pokolenia, ktora by miala taka mentalnosc. Troche kobiet w zyciu poznalem, wiekszosc samotnych polowala na dobrego mezusia, glosno mowiac ze zonaci dla niej nie istnieja."

                    No to juz znasz. Ja bym na to poszla, gdyby inne parametry mi odpowiadaly :) Oczyswiscie nie jest to propozycja, tylko przyklad, ze takie kobiety istnieja.
                    • pulseras Re: moja strona medalu 27.03.12, 14:38
                      > No to juz znasz. Ja bym na to poszla, gdyby inne parametry mi odpowiadaly :) Oc
                      > zyswiscie nie jest to propozycja, tylko przyklad, ze takie kobiety istnieja.

                      Jesteś zapewne jednym z niewielu wyjątków potwierdzających regułę :). Co ciekawe kiedyś spotkałem (wirtualnie) mężatkę (niezbyt zadowoloną ze swojego życia) która była gotowa robić to wirtualnie ale zapierała się, że w rzeczywistości że nie i koniec. Ciekawe czy więcej samotnych czy mężatek zdecydowałoby się na taki krok i jak to jest z facetami, czy wolą mężatki czy wolne.
                      • proto Re: moja strona medalu 27.03.12, 15:13
                        E bez przesady, moim zdaniem hello-kitty2, nie jest przykładem potwierdzającym regułę, rzekłbym raczej regułą, A twierdzę tak biorąc pod uwagę swoje doświadczenia z kobietami zwłaszcza z mężatkami. Wystarczy zalogować się na portalu, najlepszym do tego był taki badoo, masa samotnych kobiet, mężatek, które nie są zadowolone z swojego męża pijaka, grubasa, walikonia od pornoli, co ma przedwczesny wytrysk i kończy po 10 minutach, bo albo dostanie zadyszki albo się spuści.

                        Kobietą wystarczy odpowiedni pokierować aby stała się wulkanem seksu. Trzeba dla nie być jak Casanova. Zresztą uważam, że wszyscy mężczyźni powinni zachowywać się jak Casanova, Don Juan czy im podobni. Zrobić wrażenie, wykorzystać i zniknąć :)))))


                        Wracając do samych kobiet. My mężczyźni mamy tendencje do idealizowania kobiet. Uważamy, że nasze żony nie marzą o innych facetach, że nasze matki nie masturbują się, najlepiej jakby były święte. Jesteśmy nawet na poczet tej świętości zrezygnować z seksu z nimi, nie rozbudzać ich, nie intrygować, bo jeszcze okaże się, że nie jesteśmy w stanie sprostać ich rozbudzonym potrzebom.

                        Kobiety są bardziej wyrachowane, nie kierują się uczuciami, nie są romantyczne, kierują się
                        rachunkiem zysków i strat. Pomimo tego, że mają zakręcony sposób myślenia podejmując wybory kierują się rachunkiem wynikiem kalkulacji zysków i strat.

                        Są wyrachowane, przebiegłe i bezlitosne i potrafią dostosować się do sytuacji, w przeciwieństwie do faceta. Kobieta może zrezygnować z seksu jeżeli jest jej tak wygodnie, może być namiętną suką jeżeli jest jej wygodnie. To zależy od tego czy jej się to opłaca.

                        Kobiety nie przeżywają miłości romantycznej, nie cierpią, nie śpiewają serenad pod balkonami, a mężczyźni to robią, kochają jak autor wątku bardziej tragicznie i bezsensu.
                        • pulseras Re: moja strona medalu 27.03.12, 15:28
                          > E bez przesady, moim zdaniem hello-kitty2, nie jest przykładem potwierdzającym
                          > regułę, rzekłbym raczej regułą, A twierdzę tak biorąc pod uwagę swoje doświadcz
                          > enia z kobietami zwłaszcza z mężatkami. Wystarczy zalogować się na portalu, naj
                          > lepszym do tego był taki badoo, masa samotnych kobiet, mężatek, które nie są za
                          > dowolone z swojego męża pijaka, grubasa, walikonia od pornoli, co ma przedwczes
                          > ny wytrysk i kończy po 10 minutach, bo albo dostanie zadyszki albo się spuści.

                          Koleżanki kitty nie znam :), a na tych portalach to też jakoś tak mało przebywam :), może powinienem. Pytanie jaki to odsetek całej populacji? podejrzewam, że jednak niewielki. Nie spotkałem osobiście np. panny chętnej na romans z żonatym, nie mówię tu o sponsoringu a tak po prostu (może to zbyt idealne?).

                          > Kobietą wystarczy odpowiedni pokierować aby stała się wulkanem seksu. Trzeba dl
                          > a nie być jak Casanova. Zresztą uważam, że wszyscy mężczyźni powinni zachowywać
                          > się jak Casanova, Don Juan czy im podobni. Zrobić wrażenie, wykorzystać i znik
                          > nąć :)))))

                          Zaliczasz się do grupy kolekcjonerów? Nie marzysz o tej jednej jedynej, wielkiej miłości? :P

                          > Wracając do samych kobiet. My mężczyźni mamy tendencje do idealizowania kobiet.
                          ...
                          > Kobiety nie przeżywają miłości romantycznej, nie cierpią, nie śpiewają serenad
                          > pod balkonami, a mężczyźni to robią, kochają jak autor wątku bardziej tragiczni
                          > e i bezsensu.

                          Coś w tym jest, nie sposób się nie zgodzić, faceci to od wieków idealizowali choć mam wrażenie, że kobiety też się zdarzają, np. moja i jej koleżanki. Często trzeba studzić jej entuzjazm i uświadamiać że jestem szowinistyczną świnią co myśli tylko o jednym :P. Szkoda, że paradoksalnie to się nie przekłada na życie łóżkowe.. a może właśnie dlatego? taki idealny jakoś nie pasuje do wyuzdanego seksu?
                          • proto Re: moja strona medalu 27.03.12, 15:37
                            Sam sobie odpowiadasz na pytania. Idealny nie pasuje do wyuzdanego seksu. bo to nie przystoi.
                            • urquhart Re: moja strona medalu 27.03.12, 17:36
                              proto napisał:

                              > Sam sobie odpowiadasz na pytania. Idealny nie pasuje do wyuzdanego seksu. bo to
                              > nie przystoi.

                              He, he, Proto. "ładna brzydka, to nie ważne, kazda z was pragnie faceta który by ją wkurzał, takiego którego można naprawić..."
                              www.joemonster.org/filmy/13366/Mezczyzni_sa_z_Marsa_a_kobiety_to_
                          • urquhart Re: moja strona medalu 27.03.12, 17:04
                            pulseras napisał:
                            > Zaliczasz się do grupy kolekcjonerów? Nie marzysz o tej jednej jedynej, wielkie
                            > j miłości? :P

                            A ty zaliczasz się do romantycznych błednych rycerzy? :)

                            > trzeba studzić jej entuzjazm i uświadamiać że jestem szowinistyczną świnią co m
                            > yśli tylko o jednym :P

                            Witaj w klubie!
                            • pulseras Re: moja strona medalu 28.03.12, 07:42
                              urquhart napisał:
                              > A ty zaliczasz się do romantycznych błednych rycerzy? :)

                              Gdzież tam znowu :), kiedyś to może i człowiek chciał się wykazać, wiadomo ale dzisiaj moja księżniczka zamieniła się w żabę i żadne pocałunki jakoś nie chcą jej odczarować :P.
                      • hello-kitty2 Re: moja strona medalu 27.03.12, 15:24
                        Nie jestem mezatka.

                        Tak, mysle ze jestem wyjatkiem.

                        Proto pisal: "Nie znajdziesz kobiety do seksu, albo przynajmniej jest to bardzo trudne. Bo im zależy na związku, tylko nie wiem po jaką cholerę?" Ja interesuje sie mezczyznami wylacznie dla seksu. Jestem po paru nieudanych zwiazkach (nie obwiniam swoich bylych partnerow za ich rozpad, wszystkie zakonczyly sie ugodowo, z bylymi partnerami pozostaje w przyjaznych stosunkach). Mam 37 lat i doszlam do wniosku, ze nie chce tworzyc kolejego zwiazku, zwyczajnie sie do tego nie nadaje i nie jest on mi do niczego potrzebny.

                        Dotychczas dla seksu wiazalam sie wylacznie w wolnymi mezczyznami, co powodowalo obnizenie wieku partnera o jakies 7-10 lat w stosunku do mojego. Teraz wolalabym starszych partnerow. Mlodsi jednak angazuja sie uczuciowo, daza do zwiazku.

                        W watku sabat77 podalam siebie jako przyklad kobiety zainteresowanej wylacznie seksem, ale po przemysleniu jednak nie zdecydowalabym sie na wejscie w seksualna relacje na zasadzie zdrady z jego strony, za duzo komplikacji, poza tym seks odbieram jako radosc, nie chcialabym zeby partner wychodzil ode mnie z poczuciem winy, zdolowany, ze zrobil cos zlego. Po co mi to?



                        • proto Re: moja strona medalu 27.03.12, 15:30
                          Nie wiem, jak to jest u Ciebie, ja spotkałem kobiety, które będąc w związkach są gotowe na skok w bok. I najgorsze, że większość to moje znajome, z którymi spotykamy się całymi rodzinami na imprezach w ogródku przy grilu.

                          Nie wiem, może dlatego, że nie traktujemy z żoną seksu śmiertelnie poważnie.
              • kag73 Re: moja strona medalu 27.03.12, 21:13
                sabat77 napisał:

                > Probowalem rozmawiac wielokrotnie, ale za kazdym razem konczylo sie to awantura
                > mi i obrazaniem sie na mnie. Ona wie ze mam z tym problem bo wielokrotnie o tym
                > mowilismy. Jak to ona mowi - znowu jej marudzilem. Na brak seksu jest teraz na
                > jlepsze wytlumaczenie - przy dzieciach nie mozna, zmeczona i boi sie ze sie obu
                > dza.
                > Przed dzieciakami bylo podobnie, wiec to raczej szukanie dziury w calym.
                > co do alkoholu odpada - ona jest zupelna abstynentka.
                > Poznawanie wlasnej seksualnosci odpada. Samozadawalanie sie jest przeciez grzec
                > hem, a na pytania o cwiczenia miesni kegla stwierdzila oburzona - chyba zartuje
                > sz !

                Powiem krotko: Twoja zona jest zbyt pewna Ciebie, pewna, ze jej nie zostawisz, nie wniesiesz o rozwod itd. Bo Ty tylko "marudzisz" i na tym sie konczy, konsekwencji nie ma zadnych i nie bedzie i ona o tym wie.
                A zpytales kiedys konkretnie jak sobie wyobraza Twoja sytuacje, czyli brak seksu, ktorego potrzebujesz, w przeciwienstwie do niej? Jak mysli, co masz z tym zrobic albo co robisz? Zgadza sie na Twoje wizyty w burdelu/ kogos do seksu poza zwiazkiem? Konkrety. Boisz sie, ze sie obrazi? Ona musi poczuc, ze sytuacja jest powazna i ze jednak mozesz odejsc, mimo, ze macie razem dzieci. Wtedy, jezeli jej na Tobie zalezy, moze cos sie ruszy...jezeli nie, po coz to ciagnac?
                I jeszcze do tego jest zupelna abstynentka, moj Ty Boze...pewnie musiala/musi byc nieslychanie atrakcyjna, albo inna Cie nie chciala ;(
                • mujer_bonita Re: moja strona medalu 27.03.12, 21:27
                  kag73 napisała:
                  > A zpytales kiedys konkretnie jak sobie wyobraza Twoja sytuacje, czyli brak seks
                  > u, ktorego potrzebujesz, w przeciwienstwie do niej? Jak mysli, co masz z tym zr
                  > obic albo co robisz? Zgadza sie na Twoje wizyty w burdelu/ kogos do seksu poza
                  > zwiazkiem? Konkrety. Boisz sie, ze sie obrazi? Ona musi poczuc, ze sytuacja jes
                  > powazna i ze jednak mozesz odejsc, mimo, ze macie razem dzieci. Wtedy, jezeli
                  > jej na Tobie zalezy, moze cos sie ruszy...jezeli nie, po coz to ciagnac?

                  Świetna rada - wymuszać seks szantażem :D Dawanie dupy ze strachu na pewno przypadnie jej do gustu 'rozłóż nogi i myśl o dzieciach! :D Ile można na czymś takim opierać związek?

                  Syty głodnego nie zrozumie, dlatego pytanie jak ona widzi zaspokajanie jego potrzeb nie zaprowadzi do donikąd. Ona takich potrzeb nie ma więc co ma odpowiedzieć?. Nigdy ich w zasadzie nie miała i nie dane jej było odkryć jaki jest seks. Nie ma sensu tego ciągnąć tylko panu zapewne jaj brakuje, żeby odejść w pustkę. Jak na horyzoncie znajdzie się odpowiednia pani to i jaja zapewne się znajdą :)

                  Amerykanie często podają taki fajny powód rozwodu 'różnice nie do pogodzenia'. Pasuje jak ulał do tej sytuacji.
                  • sabat77 Re: moja strona medalu 27.03.12, 21:48
                    Na strachu można stworzyć nawet imperium polityczne, a co dopiero małżeństwo ;) Ale racja - ciut nie fajnie tak się funkcjonuje.
                    Argument z jajami niezbyt trafiony, jako że mimo mojego całego bycia "biednym żuczkiem" w krytycznych sytuacjach wolę kierować się głową :D
                  • kag73 Re: moja strona medalu 27.03.12, 21:50
                    Nie napisalam o wymuszaniu seksu szantazem. Chodzi o uzmyslowienie jej, ze on takie potrzeby ma. Moze pozwolic na seks poza zwiazkiem. Albo opcja, ze zonie zalezy i postara sie cos zmienic, moze przy okazji odkryje swoja seksualnosc i jej sie spodoba.
                    A co do tego, ze ludzie boja sie nowosci, to sie zgadzam. Pewnie masz racje, ze jakby znalazla sie inna to i jaja sie znajda. Ale trudno powiedziec czy jakas sie znajdzie kiedy sie nie szuka.
                    Ludzie czesto tkwia w niezbyt udanyc zwiazkach, bo nie wszystko jest beznadziejne.
                    • mujer_bonita Re: moja strona medalu 28.03.12, 10:02
                      kag73 napisała:
                      > Nie napisalam o wymuszaniu seksu szantazem. Chodzi o uzmyslowienie jej, ze on t
                      > akie potrzeby ma. Moze pozwolic na seks poza zwiazkiem. Albo opcja, ze zonie za
                      > lezy i postara sie cos zmienic, moze przy okazji odkryje swoja seksualnosc i je
                      > j sie spodoba

                      Owszem - nie użyłaś słowa 'szantaż' ale do tego się to sprowadza. Do wymuszenia czegoś strachem.

                      Ona zapewne doskonale 'uzmysławia' sobie, że on takie potrzeby ma. Tylko ich nie rozumie, bo sama tych potrzeb nie ma. Dlatego nie jest i nie będzie w stanie zrozumieć ile to znaczy dla niego. I nie sądzę, że lekko przyjdzie jej zaakceptowanie kochanki. Raczej skończy się na 'rozłóż nogi i myśl o dzieciach' co wyklucza odkrywanie jakiejkolwiek radości a wręcz przeciwnie - obrzydzenie - do seksu, do siebie i do niego.
                • sabat77 Re: moja strona medalu 27.03.12, 22:06
                  Eeeee... ja i burdel... Nikt w to nie uwierzy, a już najbardziej nie ja sam. Nie lubię prostytutek, sorry. Jeśli już, to zdecydowanie bardziej nakręcają mnie emocje towarzyszące seksowi niż sam seks. Jakieś spojrzenia, uśmiechy, pieszczoty - ryzykowna jazda bez trzymanki brzmi akurat bardzo dobrze :> Ale nie pani patrząca co chwila na zegarek i paląca przy tym papierosa. Nigdy nie korzystałem i nie będę. Bleh,,,

                  Co do tego, że mnie żadna nie chciała.
                  Gdyby tak było, to bym sobie głowy nie zawracał. Serio. Umiem zaakceptować sytuację, gdy coś nie jest dla mnie, bo urodziłem się taki a nie inny.
                  Niestety tak nie było. Wspomnienia powracają, człowiek zastanawia się co by było gdyby.
                  Prawdę mówiąc zraniłem uczucia paru osób, kiedyś, dawno. Nie byłem odrzucany. To ja odrzucałem. Bezmyślnie, okrutnie. Żałuję tego...
                  Może to co mnie spotyka to coś w rodzaju zemsty losu ? Kto wie.
                  • kag73 Re: moja strona medalu 27.03.12, 22:14
                    Przeciez ja Ci nie mowie, ze masz isc do burdelu, Ty masz to TYLKO z przekonamiem mowic o to w tym chodzi. Powiedziec to tak przekonywujaco, zeby zona w to uwierzyla. Nawet jezeli wiesz, ze nigdy nie skorzystasz, nie szkodzi, bo sztuka powiedziec z przekonaniem, ze jak najbardziej skorzystasz.

                    O, mam podobna teorie: Jak sama/sama byles/as swinia, tez pewnego razu trafisz na swinie. Przerabialam. Niemniej jednak w Twoim przypadku ta zemsta wydaje mi sie zbyc surowa.
                    Hmm, chyba jednak Twoja wina, ze wybrales za zone ja a nie inna.
                    • kag73 Re: moja strona medalu 27.03.12, 22:17
                      Albo opcja numer 2, nie musi to byc prostytutka, moze byc ktos do lozka, bez wnikania w szczegoly.
                    • sabat77 Re: moja strona medalu 27.03.12, 22:22
                      Może to tylko nauka, że wszystko ma swoje konsekwencje.
                      Często brak decyzji też jest decyzją. Bywa, że gorszą niż popełniane błędy, których się obawiamy.
                      • kag73 Re: moja strona medalu 27.03.12, 22:32
                        Jasne, to Twoja decyzja, ze zdecydowales sie nie zmieniac nic i trwac. Ja tego rozumiec nie musze, bo to nie moje, tylko Twoje zycie. Chciales sie wyzalic, pogadac, pobiadolic, popisac ku przestrodze innym, co pewnie niewiele pomoze, bo kazdy jakos tak uczy sie na swoich bledach, choc zdecydowanie lepiej byloby na cudzych.
                        Nie latwo czasem zrobic pierwszy krok. Pamietaj, ze zycie masz tylko jedno. Ja bardzo chcialabym u kresu zycia moc powiedziec do siebie samej "niczego nie zaluje". Kazdy ma inne priorytety i oczekiwania od zycia.
              • mgla_jedwabna Re: moja strona medalu 03.04.12, 14:43
                A jak jest w kwestii innych przyjemności? Czy tego też sobie odmawia? Takich pozaseksualnych, no nie wiem, ładny ciuch, dobre jedzenie, kawka z przyjaciółką mimo góry brudnych naczyń w zlewie, babskie czytadło zamiast umoralniającej lektury? Może tu leży klucz? Może ona po prostu nie daje sobie wewnętrznego pozwolenia na skupienie się na własnej przyjemności, żyje w przekonaniu, że wszystko, co przyjemne, jest czymś w rodzaju trybu życia syna marnotrawnego (zanim mu się pieniądze od ojca skończyły)? Nie zdaje sobie sprawy, że przyjemność jest też ważna, nie tylko wypełnianie obowiązków.

                Pewnie jest bezwzględną wyznawczynią zasady "najpierw obowiązki, potem przyjemności", a że obowiazków przy małych dzieciach jest wiele, to nigdy nie zdoła wypełnić wszystkich. A nawet, jak zdoła, to będzie myśleć o jutrzejszych.

                Nie mówię, żeby zrezygnować z powyższej zasady, ale żeby ją od czasu do czasu zawiesić. Skoro żona jest zmęczona wieczorem, to może warto odstawić dzieci na sobotnie przedpołudnie do babci i czas ten przeznaczyć na przyjemności zmysłowe, w tym również seks (obowiązkowo z długą grą wstępną)?

                W wątku Pulserasa napisałam, że prawdopodobnie jestbez szans, a tobie w podobnej sytuacji radzę próbować. Wydawałoby się, że zaprzeczam sama sobie. Ale w przypadku Pulserasa widać proces stopniowej emocjonalnej alienacji. Ty o niczym takim nie piszesz, natomiast wydaje mi się, że twoja żona odmawia seksu nie tyle tobie, co po prostu sobie samej.
                • sabat77 Re: moja strona medalu 03.04.12, 15:13
                  Nie no, bez przesady, kawka i ciasteczko wczesnym poludniem musza byc. Przy dzieciach sporo pomaga jej matka, ktora jest u nas prawie codziennie, a ja zamiatam, myje lazienke, wynosze smieci i pieluchy oraz pomagam myc naczynia. Na jeden dzien w tygodniu dzieci biora moi rodzice.
                  • mgla_jedwabna Re: moja strona medalu 05.04.12, 13:36
                    A jak wyglądają obecnie stosunki żony z matką? Czy to nie jest np. tak, że żona zmienia się w dziewczynkę, która cały czas ma wewnętrzną cenzurę "co mama na to powie"? Taka cenzura raczej nie pozwala się wyluzować, skupić na swojej przyjemności (a nie na spełnianiu oczekiwań mamy), zastanowić "czego JA tak naprawdę pragnę". Z zewnątrz żona może wyglądać nawet na szczęśliwą przy takim ciasteczku z kawą, ale tak naprawdę jest w tym układzie małą dziewczynką, nie dorosłą kobietą, a to nie sprzyja uświadamianiu sobie potrzeb seksualnych.

                    Z powyższego wynika też, że żona nie pracuje poza domem. Może tzw. "wyjście do ludzi" by coś zmieniło?
    • mujer_bonita Re: moja strona medalu 26.03.12, 22:49
      sabat77 napisał:
      > Żona się nie zmieni a rozwodu nie chcę, ze względu na dzieciaki.

      To się z dziećmi nie rozwódź tylko z żoną!
      • kag73 linki 26.03.12, 22:55
        samozaspokojenie.ovh.org/index.html
        seksualnosc-kobiet.pl/orgazm
        sabat77 napisał:
        > > Żona się nie zmieni a rozwodu nie chcę, ze względu na dzieciaki.

        Aha, ale to jest punkt zaczepienia, skoro nie chce rozwodu, to ma/musi/powinna sie postarac zmienic sytuacje, bo podczas gdy JEJ nic nie brakuje, TOBIE zycie ucieka przez palce. Dlatego Ty, przy calej milosci, jezeli nic sie nie zmieni...chcesz rozwodu z nia nie z dziecmi.
        Jej wlasciwie tez ucieka, tylko ona nie wie co traci, w przeciwienstwie do Ciebie.
        Jak zgdodzi sie cos zmienic, daj jej linki do poczytania i zapewnij cale wsparcie.


        • mujer_bonita Re: linki 26.03.12, 22:58
          kag73 napisała:
          > Aha, ale to jest punkt zaczepienia, skoro nie chce rozwodu, to ma/musi/powinna

          Autor napisał, że ON nie chce ro zwodu - nie ona.
          • elsa33 Re: linki 27.03.12, 08:52
            Ona nie może chcieć rozwodu, jest katoliczką. Dziwię się bardzo, bo dla mnie to wypaczona religijność, niestety wiele takich kobiet można spotkać w tym kraju. Bycie religijnym nie wyklucza radości z seksu, wręcz do niej zobowiązuje. Słuchaj, jeśli żona nie chce rozmawiać z seksuologiem, to może z jakimś fajnym księdzem niech spróbuje, porozmawiać oczywiście.
            Jest też pewnie sporo literatury katolickiej na ten temat, nie znam konkretów, bo to nie moja bajka, ale wiem też że istnieją seminaria, rekolekcje dla małżeństw, może spróbuj od tej strony. Może brakuje jej w waszym związku pierwiastka duchowego. Poleciłabym wam książkę "Rytuały więzi małżeńskiej", tam przedstawiona jest wizja seksu jako sacrum, ale nie wiem czy będąc tak skostniałą katoliczką żona będzie potrafiła się otworzyć na inspiracje religią wschodu. Popracuj nad nią z wyczuciem, jeśli Ci zależy oczywiście, narazie poleciłabym słowo "seks" omijać szerokim łukiem i skupić się na odbudowaniu relacji.
            • sabat77 Re: linki 27.03.12, 09:03
              Na malzenska radosc seksu bez antykoncepcji i osmioro kolejnych, juz nieplanowanych pociech to ja sie nie pisze :) to juz wole zeby bylo jak jest. Tym bardziej, ze religijnosc mojej lubej ogranicza sie do rytualow, ostatnio nawet do kosciola nie chodzi... Ona to interpretuje jak jej jest wygodnie.
              • elsa33 Re: linki 27.03.12, 09:24
                dlaczego bez antykoncepcji? Przecież jest akceptowany przez kościół NPR, mozna nauczyć się swojej płodności. A może ona chce kolejnego dziecka, a Ty nie?
              • proto Re: linki 27.03.12, 10:13
                > j, ze religijnosc mojej lubej ogranicza sie do rytualow, ostatnio nawet do kosc
                > iola nie chodzi... Ona to interpretuje jak jej jest wygodnie.

                A to standardowe podejście katolików. Z bogiem, wiarą, miłością nie mają wiele to ich zachowanie wspólnego. Katolicyzm w wykonaniu polaków to tylko i wyłącznie sposób na wytłumaczenie przed sobą wszelkiego zła jakie się robi innym. Zawsze można iść do spowiedzi, podniecić się tym, że o swoich świństwach, które zrobiło się drugiej osobie opowie się komuś obcemu i dostać rozgrzeszenie. Otrzymałem rozgrzeszenie i znowu jestem czysty, nieskalany i w dupie mam, że komuś zrobiłem krzywdę, bóg mi wybaczył sobie myślę a to jest najważniejsze przecież jest.
                • proto Re: linki 27.03.12, 10:19
                  I jeszcze jedno, na temat kościoła jako takiego.
                  A dlaczego myślisz kościół chce aby małe dzieci szły do komuni? i to coraz wcześniej.
                  Dokładnie po to, aby w ich głowy nawciskać kitu o szatanie, o piekle o grzechu.

                  Takie małe dziecko przyjmuje wszelkie informacje jako absolutne prawdy. A te, nie oparte
                  na faktach tylko na strachu i wyobrażeniach o torturach strasznie trwale pozostają w pamięci.

                  Mi osobiście do dzisiaj jakieś dziwne mrowienie, gdzieś się pojawia jak myślę o piekle, o szatanie, i seks został do takich czynności sprowadzony.

                  Przecież to nie Ty dajesz kobiecie przyjemność, tylko szatan czarny diabeł, bardziej zwierze niż człowiek. To On daje jej rozkosz, to tego się boi bo to jest grzech.

                  Seks ma służyć prokreacji, jeżeli do tego nie służy to jest narzędziem w ręku szatana. jest grzechem, jest bluźnierstwem obrazą Boga.
    • esteraj Re: moja strona medalu 27.03.12, 10:45
      Tak na marginesie, to w starym testamencie było lepsze rozwiązanie dla mężczyzn.
      Wielu wybranych przez Boga, jak Abraham, Dawid, Jakub... mieli oprócz żon jeszcze nałożnice.
      Mieli żony kochane i niekochane.
      Mało tego, kochająca żona godziła się na to, by jej mąż taką kobietę miał, czasami sama ją wybierała.
      • proto Re: moja strona medalu 27.03.12, 15:24
        Bo kiedyś to było normalnie, to teraz jest popaprane, wszystko przez tą telewizję.
        Te seriale o miłości namiętnej. Takie seriale robię więcej szkody niż pornografia.
        O ile jeszcze przy odrobinie zaangażowania, ćwiczeń fizycznych można by powtórzyć stosunek nagrany na pornusie o tyle wzorców zachowań z seriali typu klan, m-jak miłość czy teraz ten nowy doktor hause, nie da się powtórzyć.
        • kutuzow Co chcesz od "Hausa"? 28.03.12, 17:39
          proto napisał:
          >O ile jeszcze przy odrobinie zaangażowania, ćwiczeń fizycznych można by powtórz
          > yć stosunek nagrany na pornusie o tyle wzorców zachowań z seriali typu klan, m-
          > jak miłość czy teraz ten nowy doktor hause, nie da się powtórzyć.

          Na prawdę nie wiem co masz do Hous'a. Gostek nie ukrywa, że korzysta z profesjonalistek, ogląda wykręcone porno w pracy i żeni się z emigrantką z Europy Wschodniej. Na prawdę nie wiem co tu jest takiego trudnego do powtórzenia?
          • proto Re: Co chcesz od "Hausa"? 29.03.12, 09:35
            Nie oglądam raczej telewizji, Housa widziałem, może z raz albo dwa,
            Daleko mu było do normalnego człowieka. Równie fikcyjna postać, jak te z klanu czy innych seriali.
            • urquhart Re: Co chcesz od "Hausa"? 29.03.12, 11:20
              proto napisał:

              > Nie oglądam raczej telewizji, Housa widziałem, może z raz albo dwa,
              > Daleko mu było do normalnego człowieka. Równie fikcyjna postać, jak te z klanu
              > czy innych seriali.

              Może powinieneś obejrzeć i się zastanowić i podrążyć dlaczego jest ulubieńcem kobiet na świecie.
              Charakter i wady tej postaci zostały zaprojektowane pod psychoewolucyjne parygmaty aroganckiego mężczyzny.
              • proto Re: Co chcesz od "Hausa"? 29.03.12, 11:38
                Ale tu nie ma się nad czym zastanawiać, To wiadomo od dawna.
                Grzeczni chłopcy są od wycierania kurzu, noszenia siatek z zakupami, nie wiem czego tam jeszcze.

                A nie grzeczni od tego co najlepsze. I nie widzę powodu dlaczego nie mam klepnąć w tyłek kobiety jeżeli mi się ten tyłek podoba :))))
    • lonely.stoner Re: moja strona medalu 27.03.12, 13:22
      ja bym sie chyba na twoim miejscu z nia rozstala i zadbala o dobre realcje z dziecmi. To w koncu z nia bys mial rozwod a nie z dziecmi.
      Do orzeczenia rozwodu wystarczajacym powodem jest brak wspolzycia miedzy maloznkami.
      A w ogole to najlepiej pozyc troche w separacji- 3 miesiace co najmniej i zobaczyc jak bedzie??

      Jeszcze dodam tylko na marginesie- ze twoje wlasne dzieci moga zostac wychowane na takie wlasnie dewoty jaka jest twoja zona, niezaleznie czy bedziesz z zona czy nie, bo po prostu chyba masz ogolnie malo partnerski zwiazek. Zona robi co chce, jak chce, rozmawiac nie zamierza i kwituje to jako 'twoje marudzenie'.
    • potwor_z_piccadilly Re: moja strona medalu 27.03.12, 22:29
      Dobrze czaisz kolego sabat, no i jesteś aktywny, a to dobrze wróży.
      Czego ci potrzeba ?
      Tobie potrzeba zdecydowania na małe pyk. Czytaj że masz iść tropem swojego nicku.
      Ożeniłeś się pewno z uczciwą, uczuciową kobietą. Ty sam pewno czujesz że choć połowica ma dokuczliwy dla ciebie feler, to jest dobrą matką, żoną i jak sadzę twoje poczucie uczciwości nie pozwala ci jej skrzywdzić. Masz też pewien komfort. Jesteś pewny że żaden burek nie przyprawia ci rogów. Owszem, jeden konkurent pewno jest. Ale ten jeden, to ten w niebiesiech, a zatem niegroźny. On tylko ci kobitkę zbawi gdy ona pożegna się z tym światem. No i niech tak zostanie.
      Ty pójdź tropem swoich pradziadów. W ich czasach nagminnie występowały miedzy małżonkami relacje porównywalne do waszych, zatem jak tamci sobie radzili ?
      Sprawy ciała, chuci, załatwiali w burdelach (nawet w maleńkich mieścinach takowe były), a sprawy ducha, we własnych domach i świątyniach. Ktoś napisze że hipokryzja. Tak, zgoda, lecz takie podejście do problemu należy traktować jako zło konieczne, bo czy nie jest większym złem porzucenie rodziny ? Czy nie jest większym złem - tylko dla dania folgi chuciom, zbałamucenie obietnicami jakiejś, możliwe że nie raz już skrzywdzonej desperatki ?
      Innej drogi dla ciebie nie widzę. Masz wybór.
      - Możesz pogodzić się ze swoim losem wspierając się pracami ręcznymi.
      - Organizujesz sobie układ. Tu kochasz, szanujesz tak jak warunki na to pozwalają, a tam płacisz profesjonalistkom.
      Sadzę że to uczciwy układ, bo stary jak świat.
      Pozdrawiam.
      • kag73 Re: moja strona medalu 27.03.12, 22:38
        Sabat napisal, ze nie jest typem chodzacym do burdelu. I ja go rozumiem, nie kazdego to bawi, bo to nie to samo co bycie pozadanym bez placenia. Co mu po tym, ze zaplaci za seks?
        On chce, zeby ktos go chcial. Moim zdaniem nie musi to wcale byc desperatka, zdarzaja sie kobiety, ktore chca tylko seksu niczego wiecej. Do obu rzeczy po kryjomu nie namwiam, jezeli, to powiedziec o tym otwarcie, to jedyne uczciwe wyjscie, jak dla mnie.
        Moim zdaniem rozwodzac sie z zona nie "opuszcza" rodziny, bo nadal moze byc dobrym ojcem i miec kontakt z dziecmi.
      • kag73 Re: moja strona medalu 27.03.12, 22:43
        "Sadzę że to uczciwy układ, bo stary jak świat".

        Ze stary, to nie znaczy, ze uczciwy. Uczciwy bylby gdyby oboje sie na niego zgodzili.
        • urquhart Re: moja strona medalu 27.03.12, 22:56
          kag73 napisała:
          > Ze stary, to nie znaczy, ze uczciwy. Uczciwy bylby gdyby oboje sie na niego zgo
          > dzili.

          Hmm, a może wyznaczyć pani deadline, po którym obowiązuje domniemanie że się zgadza?

          :)
          • kag73 Re: moja strona medalu 27.03.12, 23:14
            "Hmm, a może wyznaczyć pani deadline, po którym obowiązuje domniemanie że się zgadza? "

            Dobry pomysl. Kiedys dawno temu z mezem tak sobie teoretyzowalismy, ze jak ktores nie bedzie chcialo "dawac" tak z 3 miesiace, to to drugie moze sobie poszukac gdzie indziej ;)

          • mujer_bonita Re: moja strona medalu 28.03.12, 09:56
            urquhart napisał:
            > Hmm, a może wyznaczyć pani deadline, po którym obowiązuje domniemanie że się zgadza?

            I zaryzykować huczny rozwód ze swojej winy?
        • potwor_z_piccadilly Re: moja strona medalu 27.03.12, 22:59
          Stoję przy swoim.
          W jego przypadku, to jedyne, w miarę uczciwe rozwiązanie problemu bo.
          1 - Z bozią i naukami jego sług, nie wygra.
          2 - Tych chętnych na niezobowiązujące bara bara, to ze świecą szukać, a i te po czasie mu zaśpiewają coś w ten deseń.
          www.youtube.com/watch?v=vNP-Yz50NDE
          • kag73 Re: moja strona medalu 27.03.12, 23:09
            Taaa. A co bedzie jak sprawa sie rypnie? Co na to powie Bozia i jego Bozi wierna zona, dla ktorej Bozia moze jest tylko wymowka? I co jezeli wtedy rozwali sie rodzina, bo zona nie wybaczy?
            A w ogle to by mnie jeszcze interesowalo jak doszlo 2 razy w ciagu 3 lat do tego seksu. Cud sie stal czy co?
            Nie wyobrazam sobie jak mozna sie tyle czasu wzbraniac jak to zrobic i jakich wymowek uzywac. Przypuszczalnie maz polozyl na to laske(w przenosni oczywiscie) i juz nie nagabywal tylko grzecznie chodzil spac.
            • sabat77 Re: moja strona medalu 27.03.12, 23:34
              kag73 napisała:

              > Taaa. A co bedzie jak sprawa sie rypnie?

              E, tego bym się nie bał, prędzej adidasa czy innych prezentów...

              > Przypuszczalnie maz polozyl na to laske(w przenosni oczywiscie)
              > i juz nie nagabywal tylko grzecznie chodzil spac.

              Długo tak nie było, ale teraz tak jest. Odpuściłem, bo uznałem że nie ma sensu.
              • kag73 Re: moja strona medalu 27.03.12, 23:45
                Trzeba uzywac prezerwtyw.

                hmm, czyli raczej w Waszym pozyciu nic sie nie zmieni, bo zona do zblizen nie bedzie dazyc, co najwyzej od czasu do czasu moze "poswicilaby sie" dla Ciebie gdybys sie domagal :(
                Mozna tak zyc, da sie.
            • potwor_z_piccadilly Re: moja strona medalu 27.03.12, 23:57
              kag73 napisała:

              > Taaa. A co bedzie jak sprawa sie rypnie?

              To inteligentny facet.

              > Co na to powie Bozia i jego Bozi wiern
              > a zona, dla ktorej Bozia moze jest tylko wymowka?

              Bozia, to też inteligentny gość.

              I co jezeli wtedy rozwali sie
              > rodzina, bo zona nie wybaczy?

              Zaraz zaraz, ciut wcześniej namawiałaś do rozwodu. Tłumaczyłaś coś o dzieciach i że mimo rozwodu, nie opuści ich.

              > A w ogle to by mnie jeszcze interesowalo jak doszlo 2 razy w ciagu 3 lat do teg
              > o seksu. Cud sie stal czy co?

              Cud może się stać, gdy z jednej strony małżonka dostrzeże bardziej zadbanego chłopa, a z drugiej, intuicja jej podpowie że ten odmieniony, pachnący facet zaczyna jej przeciekać przez palce.
              • kag73 Re: moja strona medalu 28.03.12, 12:13
                potwor_z_piccadilly napisał:

                > kag73 napisała:
                >
                > > Taaa. A co bedzie jak sprawa sie rypnie?
                >
                > To inteligentny facet.
                >
                > > Co na to powie Bozia i jego Bozi wiern
                > > a zona, dla ktorej Bozia moze jest tylko wymowka?
                >
                > Bozia, to też inteligentny gość.
                >
                > I co jezeli wtedy rozwali sie
                > > rodzina, bo zona nie wybaczy?
                >
                > Zaraz zaraz, ciut wcześniej namawiałaś do rozwodu. Tłumaczyłaś coś o dzieciach
                > i że mimo rozwodu, nie opuści ich.
                >
                > > A w ogle to by mnie jeszcze interesowalo jak doszlo 2 razy w ciagu 3 lat
                > do teg
                > > o seksu. Cud sie stal czy co?
                >
                > Cud może się stać, gdy z jednej strony małżonka dostrzeże bardziej zadbanego ch
                > łopa, a z drugiej, intuicja jej podpowie że ten odmieniony, pachnący facet zacz
                > yna jej przeciekać przez palce.

                Moze jego zona to tez inteligentna kobieta.

                Rozwod bylby ucziwym wyjsciem, chodzenie do burdelu za plecami zony...niekoniecznie. Owszem seks poza malzenstwem/burdel jest wyjsciem, ale nie UCZCIWYM wyjsciem/ukladem, to ta mala roznica.

                Aha, czyli tez przyznajesz, ze moglby stac sie cud...moze wlasnie tym tropem nalezaloby pojsc...maz, ktory nagle staje sie atrakcyjny i "przecieka jej przez palce". Kto wie?
                Ale jak wspomnialam, ona jest jego pewna jak w banku a to jego wina, bo jej te pewnosc daje.
      • sabat77 Re: moja strona medalu 27.03.12, 22:57
        Kurcze...
        Możesz mieć rację. Wiesz co, nigdy tak o tym nie myślałem, może zrobiłem sobie pewną zakładkę - a przecież bez spróbowania trudno ocenić.
        Dałeś mi do myślenia potworze z piccadilly.
      • loppe Re: moja strona medalu 28.03.12, 10:36
        Tak, w takich niedobrych sytuacjach jest z reguły ziarno szansy. Masz wydaje mi się wyjątkowo mocne zielone światło na seks pozamałżeński. Twoje życie może być bardzo bogate.
    • lilyrush Re: moja strona medalu 28.03.12, 12:10
      metoda akceptowana przez KK jest separacja.... swoje życie możesz wtedy spróbować poukładać i argumenty o zdradzie i Twojej winie przy rozwodzie sa mało adekwatne
      • mujer_bonita Re: moja strona medalu 28.03.12, 12:46
        lilyrush napisała:
        > metoda akceptowana przez KK jest separacja.... swoje życie możesz wtedy spróbow
        > ać poukładać i argumenty o zdradzie i Twojej winie przy rozwodzie sa mało adekwatne

        W kwestii formalnej - KK nie potępia rozwodów cywilnych, bo w sprawy te się nie wtrąca. Po prostu ludzie rozwiedzeni cywilnie w oczach kościoła pozostają małżeństwem. Dojść może do paradoksalnej sytuacji, gdzie jedno z byłych partnerów odejdzie i kogoś sobie znajdzie (bo nie jest religijne) a drugie będzie związane przysięgą do końca życia (bo wierzy). Tak się mniej więcej Cejrowski załatwił z Pawlikowską ;)

        A argument o zdradzie jako winie jest adekwatny. Owszem - orzecznictwo naszych sądów stanowi, że przy długotrwałym rozpadzie pożycia z winy jednej ze stron zdrada drugiej nie może być uznawana za winę ale to trzeba udowodnić a zdradę udowadnia się o wiele łatwiej. Jeżeli pan się wyprowadzi i po pół roku kogoś sobie znajdzie to też wina będzie jego. A KRiO jest tak skonstruowane, że strona 'winna' nie dostanie rozwodu, jeżeli strona 'niewinna' nie wyrazi na to zgody. W takim przypadku można na lata utkwić w niezłym bagnie.
        • sabat77 Re: moja strona medalu 28.03.12, 12:55
          Co do bagna, to gdybym sie rozwiodl, nie szukalbym juz zony. To czy orzeczony czy nie rozwod bylby faktem, a kwestie formalne by nie byly az tak istotne.
          • kag73 Re: moja strona medalu 28.03.12, 13:05
            Alez ja mysle, ze nie o rozwod tutaj chodzi. Mozna sie rozstac i bez rozwodu . Tutaj zdecydowanie chodzi o dzieci, ktorych nagle nie widzi sie codziennie. Dlatego to tak trudna decyzja.
          • mujer_bonita Re: moja strona medalu 28.03.12, 13:13
            sabat77 napisał:
            > Co do bagna, to gdybym sie rozwiodl, nie szukalbym juz zony. To czy orzeczony c
            > zy nie rozwod bylby faktem, a kwestie formalne by nie byly az tak istotne.

            Dla Ciebie może nieistotne a dla przyszłej partnerki już niekoniecznie. I to nie jak to mizoginistycznie napisałeś z powodu 'polowania na dobrego mężusia' tylko ze zwyczajnego faktu nieatrakcyjności żonatych facetów. Niewiele jest chętnych na bycie 'tą trzecią' nawet tylko formalnie :D
    • that.bitch.is.sick Re: moja strona medalu 28.03.12, 13:26
      sabat77 napisał:

      Porzucenie kobiety z brzuchem wydaje mi si
      > ę mocno nie fair. Teraz to już nieaktualne, no ale cóż - życie toczy się dalej.
      > Przynajmniej dla niektórych.
      >
      Oj nie bądź hipokrytą. Porzucenie kobiety z brzuchem byłoby najmądrzejszą decyzją. Trochę życiowych trudności by ją skutecznie wyleczyło z tej fałszywej faryzejskiej religijności. Nie mówię o rzucaniu potomstwa, tylko matki. Jednak z życiem sam na sam to gra dla twardych dam(jak ktoś śpiewał), a wy oboje jesteście tchórzami. Oczywiście że nie zostawiłeś jej bo jesteś taki szlachetny tylko bałeś się potępienia, łatki dupka który porzuca kobietę w ciąży i zemsty. Właśnie robienie czegoś ze strachu tak się zaczynają nasze polskie małżeńskie grobowce. Przyczynę mamy, a Ty musisz podjąć decyzję czy dalej żyjesz w strachu czy tak jak chcesz żyć. Iluzja moralnych powinności to ściema dla głupków bo dobrze robić dzieciom możesz z każdej pozycji. Pseudokatolickiej niuni kop na nową drogę życia bardzo by się przydał.
      • sabat77 Re: moja strona medalu 28.03.12, 14:12
        Tylko wtedy nie bylo az tak zle pod wzgledem seksu, bo starala sie o dziecko. O rozwodzie pomyslalem kiedy zaczela ze mna sypiac tylko w dni plodne.
        • efi-efi Re: moja strona medalu 28.03.12, 21:49
          Abstrahując od zachowania Twojej żony ,mnie dziwi, że nie potrafisz zrobić swojej żonie 'dobrze'. W dobie obfitości wszelakiej literatury, tudzież filmików instruktażowych, wyczynem jest pozostawić babkę niezaspokojoną.
          Poniekąd jej się nie dziwię, że ją do tego seksu nie ciągnie.
          • sabat77 Re: moja strona medalu 28.03.12, 23:24
            W dobie filmików, powszechnie dostępnych literatur są inne "babki". Seks dzieje się przede wszystkim w głowie. Wcale nie przesadzam, orgazm to funkcja związana bardziej z mózgiem niż genitaliami. Najlepszym dowodem jest chociażby to że zdarza się on czasem niezależnie od pobudzania fizycznego, np. pod wpływem niektórych środków odurzających.
            Zarzucanie mi ignorancji w tym zakresie zakrawa na kpinę. Akurat kiedy większość moich rówieśników kopała piłkę ja pochłaniałem Wisłocką i zaręczam, że nie w celach przez niektóre religie określane jako grzeszne. Byłem ciekaw tych spraw, a u mnie w domu było sporo literatury, więc czytałem już mając powiedzmy te lat 10 czy 11.
            Inna sprawa, że niektóre pozycje faktycznie powinny być dozwolone od pewnego wieku... Po przeczytaniu "Psychiatrii Klinicznej" Kempińskiego mając 14 lat mało nie odbiła mi przysłowiowa palma :) Ale to forum o seksie, więc nie będę drążył tematu.

            Wracając do kwestii orgazmu i seksu w ogólności. Myślę że osobom nowoczesnym, zakorzenionym we współczesnej konsumpcyjnej kulturze jest łatwiej o pewne sprawy. Nikt nie kreuje wokół tych kwestii atmosfery tabu, nie ogranicza dostępu do wiedzy. Ba, więcej powiem. Seksualna sprawność stała się wyznacznikiem sukcesu, także po stronie kobiet, co długo było czymś zupełnie obcym naszej kulturze. Przez długie lata wszystko było po stronie mężczyzny, teraz zaczynami iść w stronę pewnego równouprawnienia.

            Jestem skłonny założyć, że właśnie seksualność kobiety jest najbardziej podatna na tło kulturowe, gdyż z zasady jest silniej zakorzeniona w świecie doznań emocjonalnych. Nie wiem czy ktoś prowadził badania związane z erotyką kobiet w społeczeństwach patriarchalnych, silnie zakotwiczonych w zakazach i nakazach kulturowych, ale jestem nieomal pewien, że dramatycznie różni się ona pod względem kluczowych wskaźników od społeczeństw gdzie normą kulturową jest równouprawnienie płci i swoboda życia seksualnego.

            Sprowadzanie doznań płciowych kobiety do czystej mechaniki i fizjologii jest moim zdaniem błędnym założeniem. Satysfakcji seksualnej można się uczyć, jednak przede wszystkim trzeba jej chcieć. W sytuacji kiedy ktoś został silnie uwarunkowany negatywnie, może być to bardzo trudne.

            Mówiąc po ludzku - kiedy od dziecka wmawia się komuś, że rozkosz jest zła, on od tej rozkoszy będzie uciekać. Pod tym względem retoryka tak zwanych ojców kościoła wpisuje się w tenże negatywny model myślenia w całej krasie.

            Dobrze wiedzieć gdzie łechtaczka a gdzie punkt G, ale myślę że dla kobiety ważniejsze od tego jest wyciszenie "wewnętrznych głosów", wielotorowego emocjonalnego myślenia, które kołacze się po głowie kobiety i nie daje skupić. Ciężko osiąga się orgazm jednocześnie myśląc czy wyłączyło się żelazko, nastawiło pranie i co jutro powiedzieć na zebraniu służbowym. Faceci są zwykle prostsi pod tym względem, ich umysły z reguły są ukierunkowane na wykonywanie jednej czynności na raz ;) resztę przejmuje podświadomość.

            Otóż - przyjaciele w czarnych sutannach zaszczepili grupie chętnie słuchających ich pań pewną złotą myśl. Mianowicie - że seks jest czymś plugawym i nieczystym, o ile nie służy pobożnej prokreacji. Dlatego nawet podświadomie ofiary ich ideologii przywołują tą myśl, zawsze kiedy dochodzi do zbliżenia. To uwarunkowanie jest tak silne, że nawet kiedy "już można" po ślubie, wciąż daje o sobie znać. Tego nie wyplenią filmiki instruktażowe ani bezmyślne gmeranie żonie w genitaliach. Najpierw trzeba by zrobić porządek w głowie, ale ja jak się okazało przy moim "egzemplarzu" wyłożyłem się na całej linii. Byłem zbyt pewny siebie, jako że wcześniej osiągałem lepsze rezultaty na innych polach :>
            • proto Re: moja strona medalu 29.03.12, 10:02
              To co piszesz na temat księży i kościoła katolickiego to prawda, dodałbym że Święta Prawda.
              Dlatego ja swoje dzieci nie posyłam na religię, broń Cię Panie Boże. Nie chcę aby im jakiś
              sfrustrowany ksiądz robił pranie mózgu. Jak będą chciały chodzić do kościoła to niech robią to jak będą dorosłe.


              I tu mam dla Ciebie radę, może nie trzeba twojej kobiecie kupować książki jakiegoś seksuologa,
              Myślę, że bardziej książkę psychologa, może warto aby przeczytała książkę "Kobieta bez winy i wstydu" Wojciech Eichelberger
              Moim zdaniem, bardzo dobra książka wyjaśniająca jak kultura dusiła kobiecość.



              A tak przy okazji to powiem Ci facet, strasznie widzę przypominasz mnie samego:

              >>Akurat kiedy większość moich rówieśników kopała piłkę ja pochłaniałem Wisłocką i zaręczam,
              >>że nie w celach przez niektóre religie określane jako grzeszne.

              Też popełniałem te błędy, wolałem czytać niż grać w piłkę. Szkoda, że nie miałem ojca, który by to zauważył i zabronił tyle czytać
              a kazał iść na ulicę.

              Trzeba było kopać z nimi piłkę, nauczyć się agresji, umieć przypierdolić, wygrać, pozbyć się
              wyrzutów sumienia, umieć faulować tak, żeby sędzia nie widział. To są umiejętności, których z książek się
              nie nauczysz.

              Tylko praktyka czyni mistrza. Tylko praktyka.
              • sabat77 Re: moja strona medalu 29.03.12, 10:53
                Te podswiadome zachowania zalezne sa raczej od skrytpu zyciowego, a jego samodzielna przebudowa jest mozliwa tylko u osoby o duzej samoswiadomosci. Tutaj bycie oczytanym pomaga. Z kultura fizyczna warto byc za pan brat, chyba najbardziej pomaga typowo meska silownia. Rzecz jasna mam na mysli dzwiganie ciezarow a nie pompke z testosteronem. W sumie to chyba facet jest tak skonstuowany psychicznie, ze zdrowo jest podzialac w typowo samczy sposob... To ustawia czlowieka do pionu.
                Chyba dlatego dawniej ojcowie prowadzali synow na dziewczynki - zeby zadzialal typowo po mesku i odnalazl sie w tej sytuacji.
                Kobieta moze tego nie zrozumiec bo jest inaczej poukladana...
                • proto Re: moja strona medalu 29.03.12, 11:03
                  Ale kobieta nie musi tego rozumieć, nie jest w stanie zrozumieć, tak samo jak facet
                  nie jest w stanie zrozumieć kobiety. No bo jak można nie mieć ochoty na seks?
                  • elsa33 Re: moja strona medalu 29.03.12, 11:12
                    generalizujesz, faceci też nie mają ochoty na seks.
                    • proto Re: moja strona medalu 29.03.12, 11:21
                      Pewnie że jest to uogólnienie, ale odsetek facetów, którzy nie mają ochoty na seks jest bardzo, bardzo mały, 2 no może 5 procent dorosłych mężczyzn.

                      I śmiem podejrzewać, że w większości przyczyna leży w jakiejś chorobie.
                      • pulseras Re: moja strona medalu 29.03.12, 11:41
                        proto napisał:

                        > Pewnie że jest to uogólnienie, ale odsetek facetów, którzy nie mają ochoty na s
                        > eks jest bardzo, bardzo mały, 2 no może 5 procent dorosłych mężczyzn.
                        > I śmiem podejrzewać, że w większości przyczyna leży w jakiejś chorobie.

                        Mówimy oczywiście o "zdrowo" zbudowanych kobietach? Ciekawe czy ktoś ma ochotę na seks ze 100-tu kilogramami tłuszczu, który nie wygląda zachęcająco :/ (pomijam wybitnych "koneserów").
                        • sabat77 Re: moja strona medalu 29.03.12, 11:52
                          Jesli jest ciekawa to tak. Ja lubie grube. Lubie chude. Lubie wysokie. Lubie niskie. Lubie cycate i te plaskie jak decha.
                          nie, to nie znaczy ze lubie wszystkie.
                          Lubie ciekawe, ktore maja cos co przyciaga uwage.
                          Natomiast nie lubie u kobiet pospolitosci, wtedy nawet klasycznie piekna nie wzbudza u mnie pozadania.
                          • pulseras Re: moja strona medalu 29.03.12, 11:58
                            > Jesli jest ciekawa to tak. Ja lubie grube. Lubie chude. Lubie wysokie. Lubie ni
                            > skie. Lubie cycate i te plaskie jak decha.
                            > nie, to nie znaczy ze lubie wszystkie.
                            > Lubie ciekawe, ktore maja cos co przyciaga uwage.
                            > Natomiast nie lubie u kobiet pospolitosci, wtedy nawet klasycznie piekna nie wz
                            > budza u mnie pozadania.

                            A wziąłbyś taką za żonę? Byłaby super ciekawa, dałoby się z nią pogadać na wszystkie tematy ale z wiekiem byłaby coraz bardziej zmęczona, coraz mniejszą ochotę na seks by przejawiała, raz na miesiąc by jej wystarczył, żadnych fikuśnych pozycji w łóżku się nie da. Chyba, że mówimy o jednorazowym "numerku".
                            • sabat77 Re: moja strona medalu 29.03.12, 12:06
                              Sadzilem ze mowimy o urodzie (co to wedlug piesni zawsze mija jako ta woda bystra)...
                              Ciekawa pod wzgledem urody, tzn przyciagajaca uwage jakims niezwyklym szczegolem. Kiedys zakochalem sie w kobiecie o dosc banalnej urodzie, poza niezwyklymi hipnotycznymi oczami. Wielkie zielone kocie oczy... Mozna by mnozyc przyklady, ale sam fakt ze kobieta jest gruba nie sprawia, ze jest nieciekawa. Liczy sie caloksztalt. A ze bywaja nieciekawe grube baby to sie zgadzam :)
                              • pulseras Re: moja strona medalu 29.03.12, 12:24
                                sabat77 napisał:

                                > Sadzilem ze mowimy o urodzie (co to wedlug piesni zawsze mija jako ta woda byst ra)...
                                > Ciekawa pod wzgledem urody, tzn przyciagajaca uwage jakims niezwyklym szczegole
                                > m. Kiedys zakochalem sie w kobiecie o dosc banalnej urodzie, poza niezwyklymi h
                                > ipnotycznymi oczami. Wielkie zielone kocie oczy... Mozna by mnozyc przyklady, a
                                > le sam fakt ze kobieta jest gruba nie sprawia, ze jest nieciekawa. Liczy sie ca
                                > loksztalt. A ze bywaja nieciekawe grube baby to sie zgadzam :)

                                A to źle zrozumiałem, bo odniosłem wrażenie że właśnie nie uroda się liczy a reszta przy ewentualnym zbliżeniu. Ja mam obecnie podobny przypadek, zauroczyłem się w przepięknym uśmiechu, choć uczciwie trzeba przyznać że i ciała nie było tyle co teraz, ale i uśmiech gdzieś z czasem zniknął (albo spowszedniał, muszę się przypatrzeć :P) i ciała przybyło.
                      • urquhart ale odsetek facetów, którzy nie mają ochoty ?? 29.03.12, 11:43
                        proto napisał:

                        > Pewnie że jest to uogólnienie, ale odsetek facetów, którzy nie mają ochoty na s
                        > eks jest bardzo, bardzo mały, 2 no może 5 procent dorosłych mężczyzn.
                        >
                        > I śmiem podejrzewać, że w większości przyczyna leży w jakiejś chorobie.

                        Seksem w ogóle to co innego niż seksem z aktualną partnerką!
                        Musisz się podszkolić. A ok 15% mężczyzn o kobiej psychice i niskim testosteronie i libido? A 30% dotknietych MiL? Do tego dodaj swoich chorych, kryptogegów wypierających odmienna seksualność, których Statarowicz ocenia na pare procent.
                        • proto Re: ale odsetek facetów, którzy nie mają ochoty 29.03.12, 12:00
                          Nie no jeżeli ma niski testosteron to oznacza, że jest chory, to się leczy.
                          MiL nie wiem co to jest,

                          To, że facet jest gruby też się leczy,

                          Ogólnie twierdzę, że każdy mężczyzna myśli o seksie, dobrze jak ze swoją partnerką,
                      • mama_myszkina Re: moja strona medalu 30.03.12, 17:04
                        W krajach cywilizowanych to i do 25%. Stres i przepracowanie zabijają pożądanie.
                  • urquhart Re: moja strona medalu 29.03.12, 11:23
                    proto napisał:

                    > Ale kobieta nie musi tego rozumieć, nie jest w stanie zrozumieć, tak samo jak f
                    > acet
                    > nie jest w stanie zrozumieć kobiety. No bo jak można nie mieć ochoty na seks?

                    Niektóre baby pisały tu że właśnie to forum pozwoliło im zrozumieć jak innaczej myślą meżczyźni.
                    • proto Re: moja strona medalu 29.03.12, 11:35
                      Oj, Oj, coś mi się wydaje, że jeżeli tak stwierdziły to trzeba wziąć pod uwagę fakt, czy wyraziły się precyzyjnie, co jest mało prawdopodobne ;)

                      Podejrzewam, że raczej chciały powiedzieć, że pozwoliło im zrozumieć, że mężczyźni myślą inaczej. Ale nie sądzę, że potrafiły zrozumieć JAK myśli mężczyzna.
                • elsa33 Re: moja strona medalu 29.03.12, 11:11
                  wyrażę się kolokwialnie, durna ta Twoja baba, ma taki skarb oświecony w domu :), pozazdrościć
                  Nie marnuj sobie życia, nie pozostawaj teoretykiem
                  • proto Re: moja strona medalu 29.03.12, 11:23
                    Problem może być na podłożu komunikacyjnym.
                    Co z tego, że facet na forum umie pięknie pisać jak jest tylko teoretykiem i to wirtualnym?
          • vitek_1 Re: moja strona medalu 31.03.12, 21:37
            efi-efi napisała:

            > Abstrahując od zachowania Twojej żony ,mnie dziwi, że nie potrafisz zrobić swoj
            > ej żonie 'dobrze'. W dobie obfitości wszelakiej literatury, tudzież filmików in
            > struktażowych, wyczynem jest pozostawić babkę niezaspokojoną.

            Słuszna uwaga, efi. Jakby ją porządnie wygrzmocił tak żeby kwiczała to nazajutrz sama by przyszła do niego, nago.

            > Poniekąd jej się nie dziwię, że ją do tego seksu nie ciągnie.

            Może nie ma do czego (patrz wyżej)
        • glamourous Re: moja strona medalu 28.03.12, 23:57
          sabat77 napisał:

          > Tylko wtedy nie bylo az tak zle pod wzgledem seksu, bo starala sie o dziecko. O
          > rozwodzie pomyslalem kiedy zaczela ze mna sypiac tylko w dni plodne.

          No to trzeba bylo posluchac tego glosu rozsadku czy tam instynktu samozachowaczego i sie zbuntowac. Nie sypiac z nia w te plodnie dni - ona by nie zaciazyla, a Ty moglbys sprawe jeszcze sto razy sobie przemyslec. I prawdopodobnie dzisiaj bylbys dawno wolny.
          A tak, konformizm Cie zgubil. Brnales w polityczna poprawnosc i teraz masz co chciales : malzenstwo i rodzine za cene samego siebie.
          • urquhart Re: moja strona medalu 29.03.12, 11:30
            > No to trzeba bylo posluchac tego glosu rozsadku czy tam instynktu samozachowacz
            > ego i sie zbuntowac. Nie sypiac z nia w te plodnie dni - ona by nie zaciazyla,
            > a Ty moglbys sprawe jeszcze sto razy sobie przemyslec. I prawdopodobnie dzisiaj
            > bylbys dawno wolny.

            To wredne, ale żeby coś osiagnąć, gdy partnerka (partner) nie odczuwa epatii, i ma w nosie że czegoś nas pozbawia, trzeba zdefiniować i pozbawić go tego co dla niego jest ważne i cenne i co dajemy. Jak oburzy się, wtedy można powiedzieć: widzisz jak ja się czuję?

            A jak to nie pomoże, znaczy nie ma wzajemności, empatii, miłości. Pozostaje polityczna poprawność, przywiazanie.
            • proto Re: moja strona medalu 29.03.12, 11:42
              No tak, tylko czego facet może pozbawić taką kobietę?
              Ona przecież nic od niego już nie chce, nie potrzebuje.
            • mujer_bonita Re: moja strona medalu 29.03.12, 12:01
              urquhart napisał:
              > A jak to nie pomoże, znaczy nie ma wzajemności, empatii, miłości. Pozostaje pol
              > ityczna poprawność, przywiazanie.

              Jak nie ma wzajemności, empatii i miłości to trzeba WIAĆ!! ;)
            • aandzia43 Re: moja strona medalu 29.03.12, 22:30
              > To wredne, ale żeby coś osiagnąć, gdy partnerka (partner) nie odczuwa epatii, i
              > ma w nosie że czegoś nas pozbawia, trzeba zdefiniować i pozbawić go tego co dl
              > a niego jest ważne i cenne i co dajemy. Jak oburzy się, wtedy można powiedzieć
              > : widzisz jak ja się czuję?

              Zgadzam się. Gdy zawiodą pokojowe sposoby.
              • sabat77 Re: moja strona medalu 29.03.12, 23:08
                aandzia43 napisała:
                > Zgadzam się. Gdy zawiodą pokojowe sposoby.

                Pokojowe sposoby już dawno wyczerpane. Pisząc, że nie widzę większych szans na poprawę, miałem na myśli to, że jeśli strzela się z amunicji na grubego zwierza i niewiele się zmienia, to jakiś symptom jest. Nawet nie jakiś, a dość znaczący.

                Sytuacja ma się tak, że przez długie lata to ja byłem tym pieszczącym, całującym, komplementującym i namawiającym na seks "królewnę z drewna". Szalę goryczy parę miesięcy temu przelała sytuacja, kiedy po niezbyt nachalnym włożeniu jej ręki w miejsca wiadome, zostałem w tą rękę ugryziony :) Tego jeszcze nie przerabiałem, więc powiedziałem sobie, że koniec bycia grzecznym. Totalny szlaban na głaskanie, komplementy, uśmiechy itd. Szybko się zorientowała, że coś jest nie tak, nawet troszkę próbowała załagodzić sytuację, ale chyba doszła do wniosku, że to blef z mojej strony i olała.
                Niedawno postanowiłem pograć chama i nie dostała ode mnie nawet kartki na walentynki i kwiatów na dzień kobiet. To ją trochę boli, bo jest osobą uwielbiającą takie symboliczne gesty, ale mimo wszystko dalej jest jaka jest i nawet się przytuli nie mówiąc już o seksie.

                Trudno, ja postanowiłem zagrać ostatnią partię w tym komediodramacie. Robię to co zwykle w takich sytuacjach robią kobiety - odtrącone mężatki. Od pewnego czasu bardzo zacząłem o siebie dbać, witaminy, fryzjer, dieta, siłownia, lepsze ciuchy, fajne perfumy. Po prostu - jeśli zobaczy w sposób ewidentny, że interesują się mną inne kobiety a ja nie będę ukrywał zainteresowania innymi, to może coś się ruszy. A może nie. Jak to mówią - wóz albo przewóz.
                • aandzia43 Re: moja strona medalu 30.03.12, 02:08
                  Nie przytulać, nie dotykać, nie nadskakiwać, żadnych kwiatów wręczanych tak, jak się wręcza kobiecie, którą się emabluje, żadnych Walentynek. Poza tym kulturalnie i poprawnie, bez dąsów i chamstwa. Kwiatek na imieniny i urodziny, cmoknięcie w łapkę (jak ciocię czy babcię, z szaconkiem), cmoknięcie w czoło. Przy stole świątecznym też rodzinnie potraktować i życzenia serdeczne złożyć. Jednokowoż z serdecznością nie wykraczającą poza tą, żywioną ku nobliwej matronie z grona rodzinnego. Traktować z szacunkiem i dystansem - wszak matką twych dzieci jest ;-) Poza tym nie migać się jakoś szczególnie ostro od obowiązków domowych. Czepić się nie będzie czego, a ból będzie. Jeśli bólu u małżonki nie będzie, to znaczy, że już kompletnie pozamiatane. Jeśli będzie, bo też nie oznacza, że na pewno wszystko skończy się dobrze. Ale przynajmniej można przejść do dalszych etapów.
                • kag73 Re: moja strona medalu 30.03.12, 12:15
                  "Trudno, ja postanowiłem zagrać ostatnią partię w tym komediodramacie. Robię to co zwykle w takich sytuacjach robią kobiety - odtrącone mężatki. Od pewnego czasu bardzo zacząłem o siebie dbać, witaminy, fryzjer, dieta, siłownia, lepsze ciuchy, fajne perfumy. Po prostu - jeśli zobaczy w sposób ewidentny, że interesują się mną inne kobiety a ja nie będę ukrywał zainteresowania innymi, to może coś się ruszy. A może nie. Jak to mówią - wóz albo przewóz."

                  Tak, badz zadbany i atrakcyjny i jeszcze co bardzo wazne, nie zapomnij od czasu do czasu niby mimochodem wspomniec, ze jaks tam na Ciebie leci, tak twierdza koledzy w pracy czy na fitnesie. Hmm, dziwne(glosno mysl), przeciez wie, ze jestem zonaty. Czyli Ty niewinny, b nic nie robisz, ale jakas tam Cie zauwazyla. To dziala.
                • trzydziestoletnia konkrety! Re: moja strona medalu 02.04.12, 13:56
                  sabat77 napisał:

                  >(..)po niezbyt nachalnym włożeniu jej ręki w miejsca wiadome, zostałem w tą rękę ugryziony :)

                  Wez Ty raz w koncu napisz - co konkretnie i JAK z nia probowales robic, bo to ze "duzo wislockiej" w mlodosci czytales to absolutnie NIC nie mowi. Wkladanie reki w "wiadome miejsce"... uch.. na sam opis cos mi tu nie gra ;)
                  W jaki sposob (tak tak, chodzi m.in. o skrytykowane przez Ciebie "techniki") probowales ja rozbudzic? Podaj w koncu jakies konkrety zamiast dywagacji.
                  • sabat77 konkrety! Re: moja strona medalu 02.04.12, 14:02
                    Ej, ja moge zaczac klac, ale moze nie publicznie ? Chodzi o netetykiete, nie o zachamowania. Irl mowie czasem dosc grubo, ale to moja prywatna sfera. No, do majtek. Lepiej by brzmialo jakbym napisal genitalia ? To dopiero idiotycznie by wypadlo :)
                    • kag73 konkrety! Re: moja strona medalu 02.04.12, 16:57
                      sabat77 napisał:

                      > Ej, ja moge zaczac klac, ale moze nie publicznie ? Chodzi o netetykiete, nie o
                      > zachamowania. Irl mowie czasem dosc grubo, ale to moja prywatna sfera. No, do m
                      > ajtek. Lepiej by brzmialo jakbym napisal genitalia ? To dopiero idiotycznie by
                      > wypadlo :)

                      Ale chyba wiesz, ze sie zaczyna od gory a nie zaraz wklada reke w majtki?
                      To, ze Ty rowniez byles prawiczkiem rzuca znow troche inne swiatlo na cala sytuacje. Ty jestes teoretykiem a to nie to samo co doswiadczenie seksualne. Owszem zdarza sie na pewno, ze spotyka sie dwoje ludzi: dziewica i prawiczek i razem odkrywaja swoja seksualnosc, moze nawet niezle im to po jakims czasie wychodzi. Ty natomioast trafiles na bardzo trudny przypadek kobiety z zahamowaniami i zrabanym prze KK badz rodzine beretem, na kobiete, ktora nie wie co jej sie podoba, sama nigdy sie nie doprowadzila do orgazmu. I teraz Ty, teoretyk a ona nie daje Ci zadnych wskazowek. Co tu robic? Byc moze w dodatku nie wszystkie techniki dopuszcza. Mowiesz, ze z Toba nigdy nie miala orgazmu? Czy wyszliscie w ogole poza obszar stosunek seksualny/penetracja? Czy probowaliscie innych technik? Twoja zona jest z gatunku: zahamowana, bez pojecia, Ty sie chlopie staraj a ze Ci nie wychodzi...to trudno, ja nie chce. Tylko co tu zrobic? nawet upic jej nie mozesz:(
                      Sprobuj chociaz dorzucic do herbaty hiszpanskiej muchy alboco.
                      Moze jeszcze tabsy jej obnizyly libido.
                      • sabat77 konkrety! Re: moja strona medalu 02.04.12, 17:11
                        No jasne, ze wyszlismy :) robilem jej minete, ass rimming, fingering a ona mi robila laske i handjoba. Analu nie chciala, na wiecej niz palec sie nie zgodzila - uszanowalem, bo nie kazdy tak lubi. Kiedys lubila jak pieszcze jej cialo olejkiem, ale teraz wszystko zdechlo :/
                        • kag73 konkrety! Re: moja strona medalu 02.04.12, 17:16
                          No i co przy tej mecie nie miala orgazmu? Czy robiles za krotko? Nie w takim tempie, zbyt czesto zmieniales tempo itp.? Nie bylo "oznak" podoba sie czy nie? Bo mineta minecie nie rowna.
                          Albo kiedy piesciles dlonia z olejkiem? Tez nic, zero podniecenia?

                          Moze winne sa tableki teraz. Trzeba konkretnie zapytac po co je bierze, bo moze nie warto.
                          Co do kwestii zwolnienia z wiernosci. zawaliles sprawe. Ty nie mialas pytac tylko oznajmic.
                          A jezeli by powiedziala, ze sie nie zgadza, to rozwod? Hmm, poker, moj drogi, poker. Jak jej zalezy, podobnie jak Tobie na rodzinie i dzieciach i na Tobie, to moze jednak rowodu by nie chciala.
                          Hmm, chlopie...cos Cie w zyciu ominelo. Pewnie jakbys teraz sprobowal z jakas chetna kobieta to do domu bys juz nie wrocil ;)
                          • sabat77 konkrety! Re: moja strona medalu 02.04.12, 17:35
                            O podniecenie trzeba by ja zapytac. Mineta z reguly byla wstepem do regularnego stosunku, czasowo to miedzy 20-30 minut. Tempo zmienne, duza koncentracja na lechtaczce (ktora ma bardzo mala) i chyba cos tam bylo, bo mowila ze chce jej sie sikac. Ktos kto nie zna swojego ciala moze to tak interpretowac. Tlumaczylem zeby pozwolila sie temu poniesc, ale nie posluchala... Trudno :/

                            Czy bym wrocil do domu ? Chyba jednak tak. Kiedys doszedlem do wniosku, ze optymalna bylaby kochanka duzo mlodsza lub duzo starsza. W takim wypadku latwiej byloby ppostawic jasne reguly gry...
                            • kag73 konkrety! Re: moja strona medalu 02.04.12, 18:10
                              Hmm, mineta TYLKO wstepem do stosunku...blad. I twrala 20 do 30 minut? Nie wyobrazam sobie tego.
                              I pewnie lepiej bylo raczej nie Koncentrowac sie na lechtaczce tylko troche ponizej. czasmi zbyt dlugie/intensywne stymulowanie lechtaczki moze podrazniac albo bolec. I niekoniecznie zmienialbym tempo. Ale tutaj potrzebna jest "rakcja" kobiety, zeby wiedziec czy sie podoba zy nie i co robic albo jak robic. Czasem trzeba facetem pokierowac.
                              • sabat77 konkrety! Re: moja strona medalu 02.04.12, 21:45
                                No tak, ale to ona życzyła sobie, żeby była tylko wstępem. Lubiłem to i gdyby skończyło się tylko zaspokojeniem kobiety to nie byłoby tak źle. Wiesz, ogólnie to dość frustrujące uczucie, bo generalnie do seksu zabierałem się z myślą o zrobieniu JEJ dobrze, a tu nic. No to kończyłem sam, cóż zrobić.
                                Ogólnie to myślę, że większość facetów koncentruje się na tym, żeby zrobić dobrze przede wszystkim babce, którą rżnie, bo to naprawdę rajcujące uczucie. Z resztą - nie wiem, tylko się domyślam, że tak jest :]
                                Z tym kierowaniem to sam proponowałem, ale ona powiedziała, że woli jak facet się domyśla. No to można się całe życie tylko domyślać :) Ale to akurat typowo babski sposób myślenia, nie tylko ona tak ma.
                                • kag73 konkrety! Re: moja strona medalu 02.04.12, 22:11
                                  No, bo ona nic o seksie nie wie i nadaj zyje mitami z romansidel i flimow, w ktorych kobieta i mezczezna rownoczesnie osiagaja szczyt.
                                  I owszem moze to oznaczc, ze minety robic nie umiesz(przepraszam za szczerosc), czego nie mozna wziac Ci za zle, skad niby mialbys umiec. Moze tez oznaczaj, ze jej ona nie podnieca.
                                  I nawiasem, mozna by najpierw zaspokoic partnerke i wtedy przechodzic do penetracji.
                                  No tak, dokladnie tak przypuszczalam, to Ty mas wiedziec czego ona chce albo co jej sie podoba.
                                  • sabat77 konkrety! Re: moja strona medalu 02.04.12, 22:28
                                    kag73 napisała:

                                    > I nawiasem, mozna by najpierw zaspokoic partnerke i wtedy przechodzic do penetr
                                    > acji.

                                    Można, zwykle tak chciałem robić, ale zdaje się, że ona ma teraz na głowie co innego. Nie wiem czy, tak jak mówiłem, nie lepiej odpuścić i dać się dziewczynie samej pozbierać (albo i nie), a w międzyczasie pokombinować tak, żeby mnie było dobrze i na tyle sprytnie, żeby nikogo nie skrzywdzić. To jest chyba najrozsądniejsze wyjście.
                                    Poczekać aż jej przejdzie :)
                                    No, może coś mnie ominęło w życiu, ale przecież póki mnie nie chowają, to pole do popisu jest...
          • hello-kitty2 Re: moja strona medalu 29.03.12, 13:04
            Sabat77, a coz ona w sobie takiego ma, ze jestes w stanie zrezygnawac z seksu do konca zycia? W tak 'mlodym' wieku?
            • sabat77 Re: moja strona medalu 29.03.12, 13:26
              Ona ? Nic. Cynicznie i chlodno - jestem w wiekszym stopniu niewolnikiem wlasnego konformizmu zyciowego niz uczuc. Po tylu postach jestem wam winny to ziarno prawdy. Mysle ze zatracilem sie w swiecie usmiechnietej pozornej rzeczywistosci. Gdybym od niej odszedl mialbym przeciwko sobie wszystkich,ktorych znam. Musialbym zaprzec sie wszystkiego co przez lata zbudowalem, jak by to nie bylo zaklamane i pozorne. To nie jest kwestia braku odwagi, tylko rachunek zyskow i strat. Straty poki co sa zbyt bolesne, a zyski malo namacalne. Jestem swinia, czas to przyznac.
              • pulseras Re: moja strona medalu 29.03.12, 13:32
                > Gdybym od niej odszedl mialbym przeciwko sobie wszystkich,ktorych znam. Musial
                > bym zaprzec sie wszystkiego co przez lata zbudowalem, jak by to nie bylo zaklam
                > ane i pozorne. To nie jest kwestia braku odwagi, tylko rachunek zyskow i strat.
                > Straty poki co sa zbyt bolesne, a zyski malo namacalne. Jestem swinia, czas to
                > przyznac.

                A ja doskonale Cię rozumiem, jeśli to jakaś pociecha, witaj w klubie :P.
                • hello-kitty2 Re: moja strona medalu 29.03.12, 14:01
                  No, no, sabat77 robisz postep, obys sie nie zatrzymal, trzymam kciuki :)
    • efi-efi Re: moja strona medalu 29.03.12, 15:50
      sabat77 napisał:
      >>Myślę że osobom nowoczesnym, zakorzenionym we współczesnej konsumpcyjnej kulturze jest łatwiej o >> pewne sprawy. [...]

      >>Sprowadzanie doznań płciowych kobiety do czystej mechaniki i fizjologii jest moim zdaniem błędnym >>założeniem. Satysfakcji seksualnej można się uczyć, jednak przede wszystkim trzeba jej chcieć. W sytuacji kiedy ktoś został silnie uwarunkowany negatywnie, może być to bardzo trudne.

      - Zgadzam się z Tobą, że u osoby ze „zrytym beretem” (ogólnie rzecz ujmując) , jest trudniej wywołać satysfakcję seksualną. Ale nie jest to niemożliwe.
      Mam przyjaciółkę , która przejawiała całe lata niechęć do seksu. Jej mąż był zarazem jej pierwszym i jedynym chłopakiem i partnerem seksualnym, za mąż wyszła mająć 19 lat (!). Po paru latach małżeństwa, na jakimś babskim spotkaniu wygadała się jakie wybiegi stosuje , aby tylko uniknąc seksu. Nie był jej do niczego potrzebny, brzydziła się samego aktu jak i własnego ciała kiedy już do niego dochodziło. Podsunęłam jej mojego byłego, którego jedyną zaletą było mistrzostwo świata we wszystkich możliwych zabawach łóżkowych. Taki rasowy jebaka. Facet prędziutko zorientował się, że ma do czynienia z 'dziewicą seksualną' i wykazał się prawdziwym kunsztem, zapomniał o sobie, a skupił się maksymalnie na niej. Miała z nim romans przez pół roku, mężatką jest nadal, seks z mężem uprawia znacznie częściej, ale stwierdza, że to nie jest to.


      >>Dobrze wiedzieć gdzie łechtaczka a gdzie punkt G, ale myślę że dla kobiety ważniejsze od >>tego jest wyciszenie "wewnętrznych głosów" [...]


      -A ja się jednak upieram, że dobry kochanek potrafi uczynić cuda :)
      Nie twierdzę, że Ty nim nie jesteś , wiem, że w przypadku takiej żony to jest orka na ugorze, ale może jednak gra jest warta świeczki no bo sam stwierdziłeś, że nie chcesz rozwodu, nie chcesz być „niedzielnym tatusiem”, a w roli odwiedzającego dom schadzek jakoś się nie odnajdujesz.



      • hello-kitty2 Re: moja strona medalu 29.03.12, 16:16
        hehe efi efi, a jak rozpoznac 'rasowego jebake' z 'prawdziwym kunsztem' oczywiscie jeszcze przed lozkiem?
        • efi-efi Re: moja strona medalu 29.03.12, 19:32
          hello-kitty2 napisała:

          > hehe efi efi, a jak rozpoznac 'rasowego jebake' z 'prawdziwym kunsztem' oczywis
          > cie jeszcze przed lozkiem?

          - z polecenia :)))
          towar sprawdzony
      • sabat77 Re: moja strona medalu 29.03.12, 16:52
        Heh, niestety nie mam kogo jej podsunac, a jej kolezanki tez do takich nie naleza, ktore by podsuwaly kochankow ;)
        • proto Re: moja strona medalu 30.03.12, 08:05
          Ha, czyli jednak jest po mojemu.
          W związku, w którym seks wygasł nie da się go rozpalić samemu.
          Potrzebne są nowe osoby, i to nie ważne czy chamska zdrada za plecami, czy układ swingerski, albo chociaż konto na portalu erotycznym jak np. nasz polski zbiornik ;)

          Nie ma co się wysilać i próbować naprawiać,
          • that.bitch.is.sick Re: moja strona medalu 30.03.12, 08:35
            proto napisał:

            > Ha, czyli jednak jest po mojemu.
            > W związku, w którym seks wygasł nie da się go rozpalić samemu.
            > Potrzebne są nowe osoby, i to nie ważne czy chamska zdrada za plecami, czy ukła
            > d swingerski, albo chociaż konto na portalu erotycznym jak np. nasz polski zbio
            > rnik ;)
            >
            > Nie ma co się wysilać i próbować naprawiać,

            Czasami się zastanawiam, jak przeczytam Twój post czy Ty jesteś gimnazjalistą czy po prostu facetem który nie miał w życiu zbyt wielu doświadczeń/kobiet. Poczytaj może lektury. Np. Ester Perell i potem się wypowiadaj. Wiesz ile można zastosować mniej lub bardziej subtelnych strategii w związku. Jest to nie tylko ciekawe ale i zabawne i podkręcające seksualnie. Niestety osoby pozbawione wyobraźni jak Ty i część biadolących tutaj, zawsze będą mieli problemy z d...i z d... rozwiązania. I zawsze w ich łóżku będzie nuda, jak ktoś jest nudny to musi się nudzić, nie ma bata.
            • urquhart Re: moja strona medalu 30.03.12, 08:46
              that.bitch.is.sick napisała:
              > ekawe ale i zabawne i podkręcające seksualnie. Niestety osoby pozbawione wyobra
              > źni jak Ty i część biadolących tutaj, zawsze będą mieli problemy z d...i z d...
              > rozwiązania. I zawsze w ich łóżku będzie nuda, jak ktoś jest nudny to musi się
              > nudzić, nie ma bata.

              Ale jest i ta część która się wkręci i zainspiruje zamiast biadolić, nie ? :)
            • sabat77 Re: moja strona medalu 30.03.12, 08:50
              A moze teski za takim rozwiazaniem i racjonalizuje ta tesknote ?
              Ciemna strona ksiezyca, ktora wszyscy w sobie nosimy, zaczyna spiewac swoja syrenia nute w najmniej oczekiwanych chwilach...
            • proto Re: moja strona medalu 30.03.12, 09:26
              > Wiesz ile można zastosować mniej lub bardziej subtelnych strategii w związku.

              Może i można, ale po co się męczyć? Nie lepiej znaleźć coś świeżego?
              • sabat77 Re: moja strona medalu 30.03.12, 09:33
                Poniewaz kazdy czuje. Swieze czuje. Pozostawione samotnie czuje. Jesli komus to zwisa, to jasne. Najlatwiej przez zycie isc jak czolg przez barykade. Na starosc moze jednak dopasc to paskudne poczucie, ze cos jest nie tak.
                • proto Re: moja strona medalu 30.03.12, 09:52
                  To uczucie może cię również dopaść jeżeli na starość stwierdzisz, że zmarnowałeś życie na próbę ratowania związku z osobą, która już teraz nie szanuje Twoich potrzeb.
            • proto Re: moja strona medalu 30.03.12, 10:11
              Na pewno nie jestem normalnym facetem, Normalny facet nie spędzałby tyle czasu pisząc posty na forum.

              Nie wierzę, w żadne metody bo uważam, że są sztuczne, opierają się na manipulacji.
          • urquhart Re: moja strona medalu 30.03.12, 08:44
            proto napisał:

            > Ha, czyli jednak jest po mojemu.
            > W związku, w którym seks wygasł nie da się go rozpalić samemu.
            > Potrzebne są nowe osoby, i to nie ważne czy chamska zdrada za plecami, czy ukła
            > d swingerski, albo chociaż konto na portalu erotycznym jak np. nasz polski zbio
            > rnik ;)

            No i co z tą wiedzą teraz zrobisz??? :) :) :)
            • proto Re: moja strona medalu 30.03.12, 09:24
              Wykorzystam :)))
      • urquhart dobry kochanek potrafi uczynić cuda :) ??? 29.03.12, 18:22
        efi-efi napisała:
        > -A ja się jednak upieram, że dobry kochanek potrafi uczynić cuda :)
        > Nie twierdzę, że Ty nim nie jesteś , wiem, że w przypadku takiej żony to jest o
        > rka na ugorze, ale może jednak gra jest warta świeczki no bo sam stwierdziłeś,
        > że nie chcesz rozwodu, nie chcesz być „niedzielnym tatusiem”, a w r
        > oli odwiedzającego dom schadzek jakoś się nie odnajdujesz.

        To pragmatyczne podejście które trudno zakwestionować :)
        Ale, Efi, czy symetrycznie paniom często tu narzekającym na brak seksu poleciłabyś opcję pozruszania przez Prawdziwą Rasową Superkochankę?
    • mama_myszkina Re: moja strona medalu 30.03.12, 16:52
      W twoim wypadku wydaje mi się, że nie masz sobie wiele do zarzucenia. Są kobiety, które nie lubią seksu. Twoja żona zapewne do takich należy, a \wzgledy religijne\ to jedynie fajowa wymówka dla ludzi, którzy seksu nie lubią.

      Problem w tym, że tacy ludzie zamiast zdobyć sie na wysiłek znalezienia równie neizainteresowanego seksem partnera/ki, udają i efekt jest taki jak Twoje małżeństwo.

      Myślę, że ludzie powinni być szczerzy. Ty niestety zignorowałeś sygnały ostrzegawcze i wpadłeś jak śliwka w kompot.

      No cóż, dzieci zawsze małe nie będą, może uda Ci się ułożyć sobie życie z kimś innym.
    • sabat77 Re: moja strona medalu 31.03.12, 11:51
      Najdziwniejsze jest to, ze regularnie bierze pigulki anty. Kochanka nie ma, ze mna nie sypia. Po co ona to robi ?
      • urquhart Re: moja strona medalu 31.03.12, 12:09
        sabat77 napisał:

        > Najdziwniejsze jest to, ze regularnie bierze pigulki anty. Kochanka nie ma, ze
        > mna nie sypia. Po co ona to robi ?

        Widziałem już parę przypadków które swoim stałym partnerom wydawały się i uchodziły wokół jako wyprane z seksu a przy innych stawały się nagle namiętnymi kochankami. Co jest zgodne z paradygmatem psychowewo o partnerze krótko i długoterminowym.
        Może to twoje złudzenie że nie ma? Albo ma w marzeniach i czeka na okazję? :)
      • kag73 Re: moja strona medalu 31.03.12, 12:19
        sabat77 napisał:

        > Najdziwniejsze jest to, ze regularnie bierze pigulki anty. Kochanka nie ma, ze
        > mna nie sypia. Po co ona to robi ?

        Ojejku, jeszcze sie niepotrzebnie faszeruje chemia. Pewnie na wszelki wypadek, bo moze sie zdarzyc, ze bedziesz chcial seksu.
        Pewnie panicznie boi sie nastepnej ciazy, albo po prostu bierze je z przyzwyczajenia.
        • mama_myszkina Re: moja strona medalu 31.03.12, 15:22
          Część kobiet bierze pigułki bo pomagają na problemy hormonalne. Może po prostu lekarz jej zalecił.
          • sabat77 Re: moja strona medalu 31.03.12, 15:34
            Po czesci na ustabilizowanie cyklu, bo ma niezbyt regularny.
            W sumie swita mi w glowie pomysl jak temu wszystkiemu zaradzic, ale jest troche chamski. Trzeba by uderzyc w chrzescijanska nute, bo to ona zna i akceptuje. Maksymalna koncentracja na katolickim etosie malzenstwa, ksiazki, moze nawet jakies rozmowy z ksiezmi. Naklonic zeby przestala brac pigulki, wtedy uruchomia sie hormony. A kiedy ona juz zacznie chciec, wtedy dziwnym trafem mi sie skonczy ochota. Bede zmeczony, bedzie mnie bolec glowa, bede szybciej szedl spac. Chamskie, ale moze ja to nauczy rozumu...
            • potwor_z_piccadilly Re: moja strona medalu 31.03.12, 16:03
              sabat77 napisał:

              > W sumie swita mi w glowie pomysl jak temu wszystkiemu zaradzic, ale jest troche
              > chamski. Trzeba by uderzyc w chrzescijanska nute, bo to ona zna i akceptuje. M
              > aksymalna koncentracja na katolickim etosie malzenstwa, ksiazki, moze nawet jak
              > ies rozmowy z ksiezmi. Naklonic zeby przestala brac pigulki, wtedy uruchomia si
              > e hormony. A kiedy ona juz zacznie chciec, wtedy dziwnym trafem mi sie skonczy
              > ochota. Bede zmeczony, bedzie mnie bolec glowa, bede szybciej szedl spac. Chams
              > kie, ale moze ja to nauczy rozumu...

              No to się grubo pomylisz.
              Nie łudź się że uda ci się mistrza pobić jego własną bronią.
              Mało tego. Na dodatek jeszcze bardziej się pogrążysz bo oddasz jej lejce, a to dla każdego chłopa znaczy tyle co amen w pacierzu.
              • sabat77 Re: moja strona medalu 31.03.12, 16:17
                A to da sie jeszcze bardziej sie pograzyc ? :)
                • potwor_z_piccadilly Re: moja strona medalu 31.03.12, 16:56
                  sabat77 napisał:

                  > A to da sie jeszcze bardziej sie pograzyc ? :)

                  No pewnie. Może przestać ci gotować.
                  • sabat77 Re: moja strona medalu 31.03.12, 17:09
                    Od lat sam sobie gotuje, smaze i pieke. Ona czesto sama sie zalapie, robie dobre zeberka po zbojnicku i niezle mi idzie z pieczeniami :)
                    Nawet bym nie chcial zeby mi gotowala bo ona nie ma do tego serca i sama mowi, ze jej to slabo idzie.
                    • potwor_z_piccadilly Re: moja strona medalu 31.03.12, 20:57
                      sabat77 napisał:

                      > Od lat sam sobie gotuje, smaze i pieke. Ona czesto sama sie zalapie, robie dobr
                      > e zeberka po zbojnicku i niezle mi idzie z pieczeniami :)

                      Nooo, tym wyznaniem narobiłeś smaku co poniektórym forumowiczkom, i tu rodzi się pytanie sąd biorą się twoje problemy ?
                      Ujmę to tak.
                      Nie wierz w to że seks jest fundamentem dobrego związku (coś takiego napisałeś powyżej).
                      Fundamentem jest sam związek dwojga, empatycznych, rozumiejących swoje życiowe role ludzi, a seks jest tylko wynikową tego związku i tak. Im lepszy związek, tym lepszy będzie seks. Jeśli jednak mimo usilnych starań seksu brak, to znaczy że, coś jest nie tak z fundamentem, czyli z tym czymś, na czym tan związek jest zbudowany i jest problem.
                      Jak sobie z nim poradzić ?
                      Trzeba wreszcie poczuć to co się ma między nogami.
                      Moja zasada.
                      Karty przy orderach, a kobieta przy nodze.
                      Paniom które poczuję się dotknięte, zadam pytanie.
                      Jak to się dzieje że uległymi, wzdychającymi do was kucharczykami w miarę upływu czasu zaczynacie gardzić, a do twardych, mocno stojących na ziemi facetów, lgnąć ? Ba, nawet gotowe jesteście ewentualnej rywalce kudły powyrywać w obronie swojej pozycji przy takim chłopie.
                      I jeszcze jedno.
                      Wiele pań o których wcześniej wspominałem, z tytułu wykonywania wybranego przez nie zawodu, ma zadatki na dobre terapeutki. Trzeba tylko mądrze wybierać.
                      Pozdrawiam.




                      • kag73 Re: moja strona medalu 31.03.12, 21:59
                        "Trzeba wreszcie poczuć to co się ma między nogami.
                        Moja zasada.
                        Karty przy orderach, a kobieta przy nodze.
                        Paniom które poczuję się dotknięte, zadam pytanie.
                        Jak to się dzieje że uległymi, wzdychającymi do was kucharczykami w miarę upływu czasu zaczynacie gardzić, a do twardych, mocno stojących na ziemi facetów, lgnąć ? Ba, nawet gotowe jesteście ewentualnej rywalce kudły powyrywać w obronie swojej pozycji przy takim chłopie."

                        Oj, potworze, cos Ci sie chyba ostatnio miesza, ugogolniasz i serwujesz skrajne przypadki.
                        Nie zawsze "kucharczyk" musi oznaczac "ulegly", bo to nie jest oczywiste. Sa mezczyzni, ktorzy lubia i potrafia gotowac, nie ujmuje to nic ich meskosci. Poza tym mozna kucharzyc i mocno stac na ziemi, jedno nie ma z drugim nic wspolnego. Uwielbiam jak facet dla mnie gotuje. Oczywiscie nie zdyskwalifikuje kogos jezeli tego nie robi i ode mnie tez nie wymaga gotowania dla niego. Podobnie jak lubie kiedy facet, w mysl podzialu obowiazkow, zmywa naczynia, bo ja ugotowalam. Stoi wtedy przy zlewie a ja do niego tak od tylu, pooblapuje, za klate zlapie, polasze sie troche, naprawde to lubie to. Bo zmywanie naczyn czy ich nie zmywanie, albo gotowanie nijak sie ma do meskosci, moim zdaniem. A do tego lubie jak ktos do mnie "wzdycha" i na pewno nim nie pogardze. I taki wzdychajacy tez moze byc meski i stac twardo na ziemi.
                        To czy ktos zmywa czy nie nijak ma sie do jego "twardosci" albo meskosci, jak dla mnie.

                        Nie sadze, zeby to bylo przyczyna bezseksia w jego zwiazku, nie sadze. Jezeli, to rzeczywiscie przeszlosc, wychowanie, wzorce jego zony. Ewentualnie ich poczatki. Dlaczego za niego wyszla, czy byla to wielka milosc i chemia czy raczej rozsadek? To wszystko sie liczy.

                        Potworze a co Ty teraz proponujesz? Ma przestac gotowac a zona sama wskoczy mu do lozka? Moze masz racje, bo moze kazda zmiana zachowania moze pomoc. Zmienic przyzwyczajenia, zaskoczyc, wprowadzic niepokoj. Ale tylko dlatego a nie dlatego, ze facet, ktory gotuje to ciec i nim sie gardzi.
                        Zalezy co kto lubi. Gdyby mi przyszedl jakis z parolem "kobieta przy nodze" i tak mnie traktowal...krotka pilka, to nie moja bajka. Nie mialby szans.
                        • potwor_z_piccadilly Re: moja strona medalu 01.04.12, 01:14
                          kag73 napisała:

                          > Oj, potworze, cos Ci sie chyba ostatnio miesza, ugogolniasz i serwujesz skrajne
                          > przypadki.

                          Odnoszę się jedynie do tego, konkretnego przypadku, a to skrajny przypadek.

                          > Nie zawsze "kucharczyk" musi oznaczac "ulegly", bo to nie jest oczywiste. Sa me
                          > zczyzni, ktorzy lubia i potrafia gotowac, nie ujmuje to nic ich meskosci. Poza
                          > tym mozna kucharzyc i mocno stac na ziemi, jedno nie ma z drugim nic wspolnego.

                          To właśnie jest uogólnianie, a w dodatku nie na temat no bo jeśli jednak na temat, to skąd się biorą opisywane problemy autora ?
                          Aha, nie poznała się. Dziwaczka jakaś.
                          Pewno tak, a jeśli tak, to pytanie następne. Pierwotne te dziwactwa, czy wtórne ?

                          > Uwielbiam jak facet dla mnie gotuje. Oczywiscie nie zdyskwalifikuje kogos jez
                          > eli tego nie robi i ode mnie tez nie wymaga gotowania dla niego. Podobnie jak l
                          > ubie kiedy facet, w mysl podzialu obowiazkow, zmywa naczynia, bo ja ugotowalam.
                          > Stoi wtedy przy zlewie a ja do niego tak od tylu, pooblapuje, za klate zlapie,
                          > polasze sie troche, naprawde to lubie to. Bo zmywanie naczyn czy ich nie zmywa
                          > nie, albo gotowanie nijak sie ma do meskosci, moim zdaniem. A do tego lubie jak
                          > ktos do mnie "wzdycha" i na pewno nim nie pogardze. I taki wzdychajacy tez moz
                          > e byc meski i stac twardo na ziemi.
                          > To czy ktos zmywa czy nie nijak ma sie do jego "twardosci" albo meskosci, jak d
                          > la mnie.

                          Aleś się rozmarzyła.

                          > Nie sadze, zeby to bylo przyczyna bezseksia w jego zwiazku, nie sadze. Jezeli,
                          > to rzeczywiscie przeszlosc, wychowanie, wzorce jego zony. Ewentualnie ich pocza
                          > tki. Dlaczego za niego wyszla, czy byla to wielka milosc i chemia czy raczej ro
                          > zsadek? To wszystko sie liczy.

                          Kombinuj, kombinuj.
                          Ja już się domyślam. Sadzę że diagnozę mogę wystawić.
                          Krótko.
                          Syndrom SuperB (w poradnikach medycznych jeszcze nie znajdziesz, ale może kiedyś, kto wie).

                          > Gdyby mi przyszedl jakis z parolem "kobieta przy nodze" i t
                          > ak mnie traktowal...krotka pilka, to nie moja bajka. Nie mialby szans.

                          To też w was jest piękne.
                          Zaczynacie bojowo, ale im dalej, tym bardziej nóżki miękną.
                          www.youtube.com/watch?v=9pQlmn2Qg5M
                          • kag73 Re: moja strona medalu 01.04.12, 10:28
                            "Aha, nie poznała się. Dziwaczka jakaś.
                            Pewno tak, a jeśli tak, to pytanie następne. Pierwotne te dziwactwa, czy wtórne ?"

                            Aha, ja bym raczej powiedziala, ze to dziewictwa a nie dziwactwa. Kobieta, ktora sama nie zna swojego ciala i nie wie/nie potrafi okreslic co jej sie podoba. Albo ma ogromne zahamowania albo nie trafila na swojego.

                            "Aleś się rozmarzyła."

                            Na szczescie to nie marzenia, ale moja rzeczywistosc, ta przeszla albo ta terazniejsza. Wiem o czym mowie.

                            "Syndrom Super B" powiadasz? Co prez to rozumiesz.
                            Mnie sie wydaje, ze moze inny kochanek moglby cos w tej kwestii zmienic, nawet jezeli na co dzien by gotowal, ale zdecydowanie to kwestia lozka/fizycznosci i pociagu fizycznego.

                            o też w was jest piękne.
                            > Zaczynacie bojowo, ale im dalej, tym bardziej nóżki miękną."

                            Nie chces chyba powiedziec, ze znasz mnie lepiej niz ja sama, bo ja juz tak od lat i jakos mi sie nie zmienia.
                            • potwor_z_piccadilly Re: moja strona medalu 01.04.12, 23:10
                              kag73 napisała:

                              > Aha, ja bym raczej powiedziala, ze to dziewictwa a nie dziwactwa.

                              Jak zwał, tak zwał.

                              Kobieta, ktor
                              > a sama nie zna swojego ciala i nie wie/nie potrafi okreslic co jej sie podoba.
                              > Albo ma ogromne zahamowania albo nie trafila na swojego.

                              Dokładnie.
                              Prawdopodobnie mamy tu do czynienia ze spartoloną inicjacją. Nasz autor, lub ktoś, kto grzebał w dziewictwie tej kobiety spaprał sprawę.
                              No tak, jeśli hołduje się teorii że seks jest fundamentem związku, to mi nie dziwota.

                              > "Syndrom Super B" powiadasz? Co prez to rozumiesz.

                              Czytaj niereformowalność (patrz wpis Sabat77 z 31 03 godz.22,01).
                              SuperB, to taka moja prywatna nazwa tej (już społecznej) przypadłości.
                              Wyjaśniam.
                              Pracował taki, który tak nazwał model auta. W piśmie "SuperB, fonetyczne "SuperBi".
                              Bezskutecznie starałem się mu wybić to z głowy. Uparł się tłumacząc że on tak się przyzwyczaił, a ja się czepiam. W końcu uczepiłem się skutecznie i już ten ktoś na polu zawodowym nie ma okazji uprawiać tego typu, wesołej twórczości.

                              > Nie chces chyba powiedziec, ze znasz mnie lepiej niz ja sama, bo ja juz tak od
                              > lat i jakos mi sie nie zmienia.

                              Bywa że stojący z boku widzi więcej od samych zainteresowanych, a jak jeszcze troszkę zna życie ?
                              Pozdrawiam.

                              • sabat77 Re: moja strona medalu 01.04.12, 23:44
                                Przy dziewictwie grzebałem ja. Dziewictwo zdobywane przez ponad półtora roku, metodą step-by-step, walka o każdy centymetr ciała, każdy milimetr odsłoniętego cycka - codziennie więcej, więcej - potem regres, jakieś jej święte spowiedzi - i znowu walka o ogień.
                                Ale to nie to, nie macie racji.
                                Większość ludzi żyje w innym świecie, nie ma pojęcia o takich osobach jak moja żona. Ona była jak Amisze, jak ją poznałem nawet nie wierzyła w teorie ewolucji Darwina. Chodzenie za rękę było fajne, ale już z całowaniem był mały dylemat czy wolno. Zbyt namiętne przytulanie się nie przechodziło, bo to już był prawie seks. Fuj, nie wolno, grzech.
                                Problem większości komentujących polega na tym, że nie zna takich ludzi, nawet nie wie że tacy gdzieś istnieją. Ona była jak z sekty religijnej, capisco ? Poświęciłem wiele lat życia, żeby doprowadzić jej mózg do w miarę racjonalnego myślenia, zdobycie jej cnoty tak szybko (i to przed ślubem, chociaż się zarzekała) było wyczynem porównywalnym ze zdobyciem Mount Everest.
                                Byłem już zadowolony, szczęśliwy z moją kobietą, niestety ku mojej rozpaczy jej umysł po pewnym czasie zaczął wracać do swoich dawnych, porąbanych wzorców. Tego się po prostu nie spodziewałem, myślałem że blokady psychiczne raz zdjęte nie będą wracać bez zewnętrznego wsparcia. A właśnie że nie.
                                Bo to nie były blokady i zahamowania. To był zrypany skrypt życiowy, indoktrynacja umysłu od najwcześniejszych lat życia.
                                I ja wiem czemu tak to wszystko się potoczyło. Zgubił mnie mój własny instynkt opiekuńczy. Chciałem pomóc, naprawiać. Podobnym torem myślą trochę żony alkoholików, że on się zmieni. Nie, widocznie on czy ona - nie ważne - nigdy się nie zmieniają.
                                Jeśli ktoś tu jest niereformowalny to nie ja a ona...
                                Nie zostawiłem jej nie dlatego że jestem ciotą i nie wiem co mam w gaciach, ale dlatego, że mimo wszystko ją kochałem.
                                Może to faktycznie to ja muszę się zmienić. Zacząć mieć wszystko w tyłku, lecieć po swoim interesie i lać na innych. Tylko to wcale nie jest takie proste...

                                • aandzia43 Re: moja strona medalu 02.04.12, 01:04
                                  > I ja wiem czemu tak to wszystko się potoczyło. Zgubił mnie mój własny instynkt
                                  > opiekuńczy. Chciałem pomóc, naprawiać. Podobnym torem myślą trochę żony alkohol
                                  > ików, że on się zmieni. Nie, widocznie on czy ona - nie ważne - nigdy się nie z
                                  > mieniają.

                                  A może pycha? ;-)
                                  Musiała mieć mnóstwo jakichś bardzo istotnych dla ciebie zalet, jeśli poszedłeś na taki układ. Facet deklarujący wysoką pozycję seksu w hierarchii swoich potrzeb półtora roku poświęca na dłubanie przy cnocie zimnej jak ryba i, co gorsza, porąbanej (sorry) w pewnej materii, kobiety. Jak to wygląda? Widzisz to pęknięcie, ten paradoks? Jeśli ktoś deklaruje, że coś jest dla niego bardzo ważne (choć może nie na pierwszym miejscu), a po wielu latach stwierdza, że nie ma tego czegoś (nie zdobył, zgubił po drodze, nei dostał, zaprzepaścił), to co można sobie myśleć? Mnie się nasuwają dwa wytłumaczenia:
                                  - ma jakiś ukryty problem z tym elementem życia
                                  - ma jakiś problem z paroma innymi ważnymi sprawami i wiąże się z osobą, która umożliwia mu bezkolizyjne życie mimo tych problemów. Ważny element jest dalej ważny, ale nei dąży się do zaspokojenia potrzeb z nim związanych, bo wtedy cała reszta sypnęłaby się.
                                  • sabat77 Re: moja strona medalu 02.04.12, 07:53
                                    Nadinterpretujesz. Ja tez bylem prawiczkiem, stad determinacja i cierpliwosc.
                                    • hello-kitty2 Re: moja strona medalu 02.04.12, 10:37
                                      sabat77 napisał:

                                      > Nadinterpretujesz. Ja tez bylem prawiczkiem, stad determinacja i cierpliwosc.

                                      Zwiazales sie na stale z pierwsza seksualna partnerka?! Uprawiales seks tylko z jedna oziebla kobieta?!

                                      Sorry, ale wg mnie to najprostszy sposob jak spierdolic sobie zycie. Twoja atrakcyjnosc spadla teraz do zera. Ty nie masz zadnego seksualnego doswiadczenia. Kto chcialby sie z toba zwiazac? Moze lepiej o tym nie wspominaj, jak juz poznasz jakies kobiety? :)
                                      • sabat77 Re: moja strona medalu 02.04.12, 17:01
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Uprawiales seks tylko z
                                        > jedna oziebla kobieta?!

                                        No wiesz, to mozna dosc szybko zmienic ;) Chociaz faktycznie to co robimy w duzej mierze zalezy od doswiadczen.

                                        • hello-kitty2 Re: moja strona medalu 02.04.12, 17:28
                                          sabat77 napisał:

                                          "No wiesz, to mozna dosc szybko zmienic ;)" - No, wypadaloby sobie cos w CV wpisac...:)

                                          I co teraz, skoro slubna cie nie zwolnila z obowiazku dotrzymania wiernosci to sam sie zwalniasz, skoro nie potrafila uargumentowac dlaczego?

                                          • sabat77 Re: moja strona medalu 02.04.12, 17:37
                                            Toc chyba nie ma wyjscia :p
                                • mgla_jedwabna Re: moja strona medalu 03.04.12, 15:15
                                  Nie wiem, jak inni piszący, ale ja świetnie znam te klimaty z własnego doświadczenia. Włącznie z twierdzeniem, że całowanie w usta dłuższe niż taki cmok, to dopiero narzeczonym uchodzi.

                                  Wyrosłam z tego, jak i z innych egzaltacji wieku dojrzewania. Ale mnie było łatwiej, bo cyrk indoktrynacji religijnej zaczęto mi robić od 9. roku życia, przedtem było normalnie i liberalnie, włącznie z zabieraniem sześcio-, siedmiolatki na plażę dla nudystów. Wyrobione w tym wieku normalne podejście do kwestii ciała zaprocentowało, kiedy zaczęłam być jako tako samodzielna :)

                                  Twojej żony nie znam osobiście, ale wiedz, że pisząc tutaj naprawdę biorę pod uwagę tę patologię, o której piszesz.
                          • aandzia43 Re: moja strona medalu 01.04.12, 16:17
                            > To też w was jest piękne.
                            > Zaczynacie bojowo, ale im dalej, tym bardziej nóżki miękną.

                            Hehehe, miękną tyko przed tymi, przed którymi warto zmięknąc ;-) Zagranie pozorowane, o czym wie każda (no, moze prawie każda) kobieta. Jeśli nie pozorowane, to mamy problem - przemoc w rodzinie (fizyczna, emocjonalna, wsio rawno). A to pozorowane mięknięcie, które ma przynieśc miły ciąg dalszy, to na pewno nie w obliczu zetknięcia się z, nawet całkiem kształtnym i dającym sobie radę w świecie, bucem. Buce wcale nie są seksowne - buce są żałosne i śmieszna. Zaznaczam, że nie wypowiadam się w imieniu pań ukształtowanych na ofiary przemocy, pań z zaburzoną osobowoscią, z zapotrzebowaniem na dawkę adrenaliny większą, niż reszta populacji.
                            • sabat77 Re: moja strona medalu 01.04.12, 16:39
                              Zalezy od oczekiwan kobiety. Jesli jest nastawiona wylacznie na przygode, moze swiadomie wybrac buca, bo bedzie wiedziec, ze ten nie bedzie chcial jej kochac i sie z nia zenic.
                              Prawde mowiac to ja mimo sarkazmow moich pobratymcow widze to tak: twardy facet bedacy ostoja i opoka bedzie dla kobiety spelnieniem wizji meza. Przystojny, inteligenty, oczytany i dowcipny lowelas moze za to byc kandydatem na niezlego kochanka. Dosc sprytny by utrzymac tajemnice i dosc empatyczny i czuly by zaspokoic romantyczne oczekiwania kobiety, ktorych nie dostrzegal chlodny ale dajacy zyciowe oparcie maz. W sredniowieczu realizowalo sie to w ukladzie rycerz - dama - dworski bard, fircyk.
                              • kag73 Re: moja strona medalu 01.04.12, 17:50
                                sabat77 napisał:

                                > Zalezy od oczekiwan kobiety. Jesli jest nastawiona wylacznie na przygode, moze
                                > swiadomie wybrac buca, bo bedzie wiedziec, ze ten nie bedzie chcial jej kochac
                                > i sie z nia zenic.
                                > Prawde mowiac to ja mimo sarkazmow moich pobratymcow widze to tak: twardy facet
                                > bedacy ostoja i opoka bedzie dla kobiety spelnieniem wizji meza. Przystojny, i
                                > nteligenty, oczytany i dowcipny lowelas moze za to byc kandydatem na niezlego k
                                > ochanka. Dosc sprytny by utrzymac tajemnice i dosc empatyczny i czuly by zaspok
                                > oic romantyczne oczekiwania kobiety, ktorych nie dostrzegal chlodny ale dajacy
                                > zyciowe oparcie maz. W sredniowieczu realizowalo sie to w ukladzie rycerz - dam
                                > a - dworski bard, fircyk."

                                Do przygody wybralabym przede wszystkim przystojnego, facet musialby mi sie podobac fizycznie i mnie pociagac. Buca nie chce do zadnego celu, ani do seksu, ani do zwiazku, ani do malzenstwa. Zreszta nie wiem jak kto definiuje buca. Nie wiem tez co kto rozumie pod pojeciem "twardy"(to tak na marginesie).
                                A na meza...podobnie, ma byc przystojny, pasowac w lozku, podobac mi sie a do tego byc ostoja, inteligenty i dowcipny. I nie wiem dlaczego to rozdzielac. Chce meza i kochanka w jednym. I mam! Owszem troche mi zajelo poszukanie takiego, ale warto bylo :) Przyznaje, jestem wymagajaca.
                                • sabat77 Re: moja strona medalu 01.04.12, 18:45
                                  To że u obojga płci wygląd fizyczny ma wpływ na satysfakcjonujący seks czy w małżeństwie czy poza nim to jak dwa razy dwa, nie trzeba mówić. Z resztą ja sam na poprawianiu tego aspektu skupiłem się maksymalnie, bo rozumiem to w pełni. Nawet jak nie pobudzi libido partnera, to da mu do myślenia. Mało kto jest tak głupi, żeby nie rozumieć, że nagle staje w sytuacji "jak nie ja, to ktoś inny". W sumie przykro mówić, ale zazdrość to siostra miłości, chociaż jest potępianym uczuciem, ma wiele właściwości uzdrawiających...

                              • aandzia43 Re: moja strona medalu 01.04.12, 18:57
                                sabat77 napisał:

                                > Zalezy od oczekiwan kobiety. Jesli jest nastawiona wylacznie na przygode, moze
                                > swiadomie wybrac buca, bo bedzie wiedziec, ze ten nie bedzie chcial jej kochac
                                > i sie z nia zenic

                                Jak dla mnie, to buc nie nadaje się nawet na przygodę. Buc nie kojarzy mi się z kimś, kto przyłoży się do tego, żeby mi zrobic dobrze. A właściwe traktowanie mojej osoby to, obok miłego memu sercu (sercu? ;-)) wyglądu i zapachu, podstawa seksu.
                            • potwor_z_piccadilly Re: moja strona medalu 01.04.12, 20:39
                              aandzia43 napisała:

                              > > To też w was jest piękne.
                              > > Zaczynacie bojowo, ale im dalej, tym bardziej nóżki miękną.
                              >
                              > A to
                              > pozorowane mięknięcie, które ma przynieśc miły ciąg dalszy, to na pewno nie w o
                              > bliczu zetknięcia się z, nawet całkiem kształtnym i dającym sobie radę w świeci
                              > e, bucem. Buce wcale nie są seksowne - buce są żałosne i śmieszna.

                              No tak, tylko czemu na skinienie takiego "buca" duży procent waszej populacji przyprawia rogi swoim kochającym, układnym i patrzącym wam tkliwie w oczy małżonkom ?
                              Tylko mi nie pisz że tak robią tylko głupie blachary.
                              Zresztą dziwi mnie - skąd ci przyszedł pod baranek pomysł nazwania bucami wszystkich zaradnych, pilnujących (przed bucami) swoich interesów.

                              Zaznaczam, ż
                              > e nie wypowiadam się w imieniu pań ukształtowanych na ofiary przemocy, pań z za
                              > burzoną osobowoscią, z zapotrzebowaniem na dawkę adrenaliny większą, niż reszta
                              > populacji.

                              Tu też zaszalałaś.
                              Radzę ci przemyśleć wszystkie warianty i wnioski jakie można wysnuć ze zdania, kobieta przy nodze, bo a nóż, miast przemocy, zawarte jest tam coś na podobieństwo tego
                              www.youtube.com/watch?v=tBU1okBsAuA&feature=related

                              • aandzia43 Re: moja strona medalu 01.04.12, 22:48
                                > Zresztą dziwi mnie - skąd ci przyszedł pod baranek pomysł nazwania bucami wszys
                                > tkich zaradnych, pilnujących (przed bucami) swoich interesów.

                                A mnie dziwi, skąd ci przyszedł (pod baranek? łysinę?) pomysł, że nazywam bucami WSZYSTKICH zaradnych, pilnujących swoich interesów mężczyzn. Bucami nazywam buców, a co to dla mnie znaczy, to możesz wywnioskować z opisu faceta, którego chętnie do łóżka wpuszczałam, a który według moich standardów bucem nie jest ;-)

                                > Radzę ci przemyśleć wszystkie warianty i wnioski jakie można wysnuć ze zdania,
                                > kobieta przy nodze, bo a nóż, miast przemocy, zawarte jest tam coś na podobieńs
                                > two tego

                                Czy chodzi ci o to, że karty przy orderach, czyli przy piersi, czyli wiadome tylko tobie? Jeśli tak, to Ameryki nie odkryłeś: swoje najistotniejsze życiowe sprawy należy załatwiać sam na sam ze sobą, w samotności, czy jest się kobietą, czy mężczyzną i swojej słabizny nie odkrywać przed nikim do końca. Więc nie widzę powodu do podkreślania tego, a tym bardziej powodu do rezerwowania tylko dla mężczyzn. Natomiast "kobieta przy nodze" trąci przynajmniej lekceważeniem, jeśli nie przemocą. I wolę się nie domyślać, co oznacza.
                                Jeśli chcesz być właściwie zrozumiany przez dyskutantki, to zmień rodzaj przysłów ludowych, którymi się posługujesz. Są nie do przyjęcia i trącą sztubacką brawurą.


                                > No tak, tylko czemu na skinienie takiego "buca" duży procent waszej populacji p
                                > rzyprawia rogi swoim kochającym, układnym i patrzącym wam tkliwie w oczy małżon
                                > kom ?

                                Może dlatego, że duży procent naszej populacji jest zaburzony? Mało to dziewczyn z domów przemocowych, alkoholowych? A dziewczyny ze zrytym beretem z innych, powiedzmy fizjologicznych, przyczyn?

                                Ja z bucem (według mojej nomenklatury) miałam przyjemność łóżkową tylko raz. Kręcił mnie, był taki samczy, silny, dbał o swoje życiowe interesy, żaden obszczymur, a ja miałam 20 lat. Łypał na mnie czasem okiem łakomym, ale żadnych kroków nie przedsiębrał. Zabalowaliśmy w większej grupie, nie byłam trzeźwa i się bzyknęliśmy. Że-na-da! Dno! Facet potraktował mnie jak materac. Może nie potrafił inaczej, może mu się nie chciało, może generalnie miał mnie w nosie i byłam dla niego tylko materacem. Latało mi to. Więcej na niego nie spojrzałam. Nawet nie wiem, czy on patrzył na mnie. Nie jestem masochistką, lubię siebie, lubię, jak ktoś lubi mnie na tyle, by nieba mi w łóżku przychylić. Więc jak widzisz, nie wszystkie kobiety latają za bucami, którzy je traktują jak powietrze (trzymają przy nodze?). Mnie wystarczył jeden raz. Nigdy więcej mnie takie upokorzenie nie spotkało. Z żadnym innym mężczyzną. Grunt to wyciągać wnioski zamiast naprawiać świat i mężczyzn z uporem maniaka (albo osoby zaburzonym poczuciem wartości): "a ja wam udowodnię, że on w końcu będzie mój!"
                      • sabat77 Re: moja strona medalu 31.03.12, 22:01
                        Może z wygody (bo smakuje mi co zrobię) jestem kucharczykiem.
                        Może nawet i jestem uległy, tu bym się kłócił, ale niech będzie.
                        Może nie wiem co mam w gaciach, no trudno...
                        Mimo to, pomimo wszystkich moich wad i słabości - byłem, jestem i pozostanę w zgodzie z samym sobą. Jestem sobą, mnie nie zmieni żadna baba :)
                        Wszyscy dookoła nawijają jaki to powinien być facet. Sorry, ja już jestem. Jestem jakiś, nie ważne jaki, ale mam taką a nie inną wizję świata i przy niej obstaje. Lata mi co myślą inni. Może i to jest powodem, dla którego moja luba stwierdziła, że przestanie się ze mną bzykać.
                        Ale to jaki jestem, to jest najcenniejsza rzecz jaką mam. Nie poświęcę tego, bo ktoś mi każe, albo ktoś uważa że tak powinno być.
                        I tak według mnie powinno być w działalności damsko-męskiej. Podoba się, to fajnie. Nie podoba - fora ze dwora.
                        • kag73 Re: moja strona medalu 31.03.12, 22:10
                          "I tak według mnie powinno być w działalności damsko-męskiej. Podoba się, to fajnie. Nie podoba - fora ze dwora."

                          Dokladnie tak samo to widze. Przeciez po to sie poznajemy, spedzamy ze soba czas, dobieramy sie w pary, zeby zobaczyc czy ktos do nas pasuje czy nie, czy nam odpowiada jaki jest, czy go lubimy takim jaki jest, czy wreszcei to ten/ta, z ktorym/ktora chcemy spedzic zycie. Bo pewnie kazdy ma inna wizje zwiazku i inaczej definiuje kobiecosc/meskosc i nie wiem co tam jeszcze.
                        • aandzia43 Re: moja strona medalu 01.04.12, 23:55
                          Sorry, ja już jestem. Jest
                          > em jakiś, nie ważne jaki, ale mam taką a nie inną wizję świata i przy niej obst
                          > aje. Lata mi co myślą inni. Może i to jest powodem, dla którego moja luba stwie
                          > rdziła, że przestanie się ze mną bzykać.
                          > Ale to jaki jestem, to jest najcenniejsza rzecz jaką mam. Nie poświęcę tego, bo
                          > ktoś mi każe, albo ktoś uważa że tak powinno być.

                          Tak, to jacy jesteśmy buduje naszą tożsamość - rzecz nie do przecenienia. Ale nie jesteśmy całe życie identyczni, a przynajmniej nie powinniśmy, bo rozwijać się trzeba. Nie pod wpływem mód czy czyichś rozkazów. Ale sugestii warto słuchać, obserwować siebie i bliźnich. I czasem wprowadzać nowe w życie i w siebie. Często potem okazuje się, że zmiana wyszła nam na dobre i nie była żadnym poświęceniem.
                          • urquhart Re: moja strona medalu 02.04.12, 07:25
                            aandzia43 napisała:
                            > Tak, to jacy jesteśmy buduje naszą tożsamość - rzecz nie do przecenienia. Ale n
                            > ie jesteśmy całe życie identyczni, a przynajmniej nie powinniśmy, bo rozwijać s
                            > ię trzeba. Nie pod wpływem mód czy czyichś rozkazów. Ale sugestii warto słuchać
                            > , obserwować siebie i bliźnich. I czasem wprowadzać nowe w życie i w siebie. Cz
                            > ęsto potem okazuje się, że zmiana wyszła nam na dobre i nie była żadnym poświęc
                            > eniem.

                            Jak to mój buddyjski mistrz mówił wrednie. "Gdyby stworzenia nie cierpiały, trwałyby w samozadowoleniu i nie mogły by się rozwijać".

                            A podstawowa prawda to że kogoś nie można skutecznie zmienić (no na inną sztukę), można zmienić jedynie siebie i stworzyć przyczyny by inni wokół ciebie także się zmienili.

                            Pozdr.
                            • aandzia43 Re: moja strona medalu 02.04.12, 20:45
                              > A podstawowa prawda to że kogoś nie można skutecznie zmienić (no na inną sztukę
                              > ), można zmienić jedynie siebie i stworzyć przyczyny by inni wokół ciebie także
                              > się zmienili.

                              Amen.
                      • trzydziestoletnia Re: moja strona medalu 02.04.12, 14:16
                        potwor_z_piccadilly napisał:

                        > Jak to się dzieje że uległymi, wzdychającymi do was kucharczykami w miarę upływ
                        > u czasu zaczynacie gardzić, a do twardych, mocno stojących na ziemi facetów, lg
                        > nąć ?

                        Nigdy nie rozumialam tych dualistycznych wizji - albo romantyk/dobry kucharz/cieple kluchy albo twardziel/jebaka/chamidlo. To dobry jebaka nie moze zrobic kolacji, a empatyczny facet byc zdecydowany i konkretny, gdzie to sie wyklucza? Czarno-biale charaktery to tylko w filmach, i to malo wiarygodnych psychologicznie.

                      • mgla_jedwabna Re: moja strona medalu 03.04.12, 15:06
                        "uległymi, wzdychającymi do was kucharczykami w miarę upływ u czasu zaczynacie gardzić, a do twardych, mocno stojących na ziemi facetów, lgnąć"

                        Potworze, to dość powszechny stereotyp mający za zadanie usprawiedliwić zachowania maczystowskie albo zwykłe lenistwo (do pracy w domu). I jak większość stereotypów-nieprawdziwy.
                        • mujer_bonita Re: moja strona medalu 04.04.12, 13:29
                          mgla_jedwabna napisała:
                          > "uległymi, wzdychającymi do was kucharczykami w miarę upływ u czasu zaczynacie
                          > gardzić, a do twardych, mocno stojących na ziemi facetów, lgnąć"
                          >
                          > Potworze, to dość powszechny stereotyp mający za zadanie usprawiedliwić zachowa
                          > nia maczystowskie albo zwykłe lenistwo (do pracy w domu). I jak większość stere
                          > otypów-nieprawdziwy.

                          Dokładnie! Zwykłe usprawiedliwienie lenistwa. Szczerze powiedziawszy nie znam kobiety, której robi się mokro z powodu lenistwa i olewactwa męża. Wręcz przeciwnie - takie zachowanie powoduje napięcie, ciągłe kłótnie, pretensje a co za tym idzie zerową ochotę na seks.
              • sabat77 Re: moja strona medalu 01.04.12, 22:48
                potwor_z_piccadilly napisał:

                > No to się grubo pomylisz.
                > Nie łudź się że uda ci się mistrza pobić jego własną bronią.
                > Mało tego. Na dodatek jeszcze bardziej się pogrążysz bo oddasz jej lejce, a to
                > dla każdego chłopa znaczy tyle co amen w pacierzu.

                Trochę dziś z nią rozmawiałem na wiadomy temat. Nie po misiowatemu, żeby była jasność. Twardo i po męsku. Nic z tego, mam wrażenie, że jest zbyt pewna swego. Ma przekonanie, że nie podołam i że skończy się na pustych słowach.

                Prawdę mówiąc, przez ostatnie parę dni, kiedy czytałem sobie to forum, urosła we mnie złość, chciałem jakoś się zemścić. Poprzedniego posta napisałem pod jej wpływem, ale po dzisiejszej rozmowie zrozumiałem, że masz rację. Nie jestem w stanie jej zaszkodzić emocjonalnie, nie ma szans żeby poczuła to co ja czuję. W każdym razie nie teraz.

                Chyba najrozsądniej będzie się odsunąć od niej na bok i nie zajmować jej tematem już więcej. Nigdy. Za dużo zepsułem, żeby się dało coś odkręcić.

                Trudno, lepiej faktycznie zająć się sobą. Wyprostować co się da i zastanowić, co można w życiu zmienić, żeby było lepiej i przyjemniej.
                • aandzia43 Re: moja strona medalu 01.04.12, 22:51
                  > Trudno, lepiej faktycznie zająć się sobą. Wyprostować co się da i zastanowić, c
                  > o można w życiu zmienić, żeby było lepiej i przyjemniej.

                  Dobra decyzja.
                • potwor_z_piccadilly Re: moja strona medalu 01.04.12, 23:26
                  sabat77 napisał:

                  > Trudno, lepiej faktycznie zająć się sobą. Wyprostować co się da i zastanowić, c
                  > o można w życiu zmienić, żeby było lepiej i przyjemniej.

                  Zaczynasz załapywać.
                  No to jeszcze jedna życiowa prawda.
                  Życie, historia i kobiety, nas mężczyzn, rozliczają z czynów, nie zaś z gadulstwa.
                  Pozdrawiam.
                • trzydziestoletnia Re: moja strona medalu 02.04.12, 14:40
                  sabat77 napisał:

                  > Trochę dziś z nią rozmawiałem na wiadomy temat. Nie po misiowatemu, żeby była j
                  > asność. Twardo i po męsku.

                  Ale nie powiedziales, ze bedziecie rozmawiac "o tych sprawach"? :)

                  > Ma przekonanie, że nie podołam i że skończy się na pustych słowach.

                  A co jej powiedziales, czemu mialbys nie podolac?

                  • sabat77 Re: moja strona medalu 02.04.12, 16:04
                    Nie umiem doslownie przytoczyc. Odnioslem takie wrazenie, ze zalozyla, ze nie pojde szukac przygod na miescie i bede tak siedzial i sie biedzil dalej :)
                    Doslownie to zapytalem czy mnie zwalnia z bycia wiernym, skoro sama nie chce. Odpowiedziala, ze nie - w kazdym razie taki byl sens. Nie umiala wytlumaczyc czemu.
                    • trzydziestoletnia Re: moja strona medalu 02.04.12, 20:36
                      Tzn. zona sadzi, ze nie jestes w stanie poderwac jakiejs babki na seks? Czy ze nie jestes w stanie jej zdradzic?
                      • sabat77 Re: moja strona medalu 02.04.12, 21:05
                        To drugie. Pod wzgledem mozliwosci to chyba az przecenia, kiedys ni w piec ni w dziesiec zaczela sie wsciekac ze pachne damskimi perfumami, a jechalem w autobusie z kolezanka...
            • trzydziestoletnia Re: moja strona medalu 02.04.12, 14:04
              sabat77 napisał:

              > (...) A kiedy ona juz zacznie chciec, wtedy dziwnym trafem mi sie skonczy ochota.

              Chcesz poprawy czy zemsty? ;)
              • sabat77 Re: moja strona medalu 02.04.12, 14:12
                Czasem nie ma jednego bez drugiego.
            • mgla_jedwabna Re: moja strona medalu 03.04.12, 15:03
              Ee tam, katolickie nauki co najwyzej sprawią, że będzie leżała jak kłoda i czekała, aż skończysz. Następnie będzie miała przeciwko tobie argument, że "o co chodzi, przecież uprawiamy seks, a tobie dalej źle, no już nie wiem, czego chcesz".
      • sea.sea Re: moja strona medalu 31.03.12, 16:06
        Źle dobrane pigułki anty potrafią zjechać libido do zera absolutnego...
        • andy-3 medycyna seksualna a kondomy 01.04.12, 07:17
          Uważam, że zbyt mało robi medycyna seksualna w aspekcie antykoncepcji facetów!
          21 wiek i kondom prawie tylko!
      • trzydziestoletnia Re: moja strona medalu 02.04.12, 14:01
        sabat77 napisał:

        > Najdziwniejsze jest to, ze regularnie bierze pigulki anty. Kochanka nie ma, ze
        > mna nie sypia. Po co ona to robi ?

        Ku..fa.. JEJ ZAPYTAJ.
        A cos mnie chlopie zaczynasz irytowac ;)

        Pozdrowionka szczere :)
      • mgla_jedwabna Re: moja strona medalu 03.04.12, 15:01
        Najdziwniejsze jest to, że te tabletki bierze przy głowie nabitej katolickimi "mądrościami". Chyba, że są to tabsy przepisane przez gina na coś innego, z dodatkową funkcją anty.

        Moja teoria jest taka, że tabsy bierze, bo się zorientowała, że npr to bujda, dzieci więcej nie chce za wszelką cenę, a zabezpieczona chce być na wszelki wypadek. A nie sypia z tobą, bo nie ma z tego przyjemności. Niemniej jednak nie powiedziała sobie, że nie będzie sypiać z tobą i już, tylko żyje w jakimś ciągłym "seks tak, ale nie dzisiaj, nie teraz" - stąd te tabsy.
    • trzydziestoletnia Re: moja strona medalu 02.04.12, 11:54
      sabat77 napisał:

      > Mogę powiedzieć tak - mam co chciałem.

      Wcale nie wyglada, ze wlasnie tego chciales. Po prostu miales b.duzo nadziei, to nie jest karalne ;)

      > To moje błędy, muszę odpokutować za nie.

      Odpokutowac? Tez jestes mocno religijny? :)

      > Zdaję sobie sprawę z tego, że nie mam zwyczajnie szans na poprawę

      Skad tak fatalistyczne wnioski?
      Moze pisales o tym dalej (nie moglam sie oprzecz, zeby nie odpisac przed przeczytaniem calego weatku), ale o szansach moglyby powiedziec Twoje/Wasze dotychczasowe proby zmian - czego probowales do tej pory (pewnie sie dowiem po przeczytaniu watku:)

      > ale może mój przypadek nauczy kogoś kto to czyta, że lepiej w życiu podejmować drastyczne
      > decyzje zamiast się zastanawiać i ostatecznie nie zrobić nic.

      Pierdu pierdu ;> Zupelnie nie wierze, ze napisales po to aby kogos przestrzec, i jeszcze doradzac cos, czego sam nie masz zamiaru zrobic. Jesli chcesz przestrzegac to napisz na forum typu "ślub i wesele" :)

      > Żona się nie zmieni a rozwodu nie chcę, ze względu na dzieciaki.
      > Chyba wyjaśniłem wszystko, przynajmniej na tyle by była jasność.

      A czy zona ma jasnosc co do Twojej decyzji i warunkow Waszego bycia razem?...
      Drastyczne decyzje to nie tylko decyzja o rozwodzie, to moze byc rowniez drastyczna zmiana we wspolnym byciu razem, a nawet - jasna i konkretna rozmowa na ten temat, powoedzenie wszystkiego na glos to rowniez duza odwaga.

      > (..) chociaż ironią losu było to, że de facto (o czym żona nie wie) o
      > d tej decyzji dzielił nas ledwie miesiąc.

      Twoja zona chyba o wielu rzeczach nie wie.
      Dlaczego nie wie? Terapia szokowa ma wieksze powodzenie niz milczaca zgoda.

      > Pozdrawiam :)

      Pozdrawiam :)
    • esteraj Jaki cel Twojej misjii? 02.04.12, 13:20
      Czy bardziej zależało Ci, aby mieć "czystą", nietkniętą żonę, czy czułeś na tyle w sobie potencjał, który dodawał Ci wiary, że rozbudzisz zimną dziewczynę?

      Kiedyś mój znajomy powiedział, że najbardziej lubi uwodzić niedostępne kobiety, bo gdy na koniec zmieniają się w wulkany namiętności, jest to dla niego największa satysfakcja.

      Sabat, czy rzeczywiście głównym problemem Twojej żony jest zbytnia religijność?
      Warto byłoby namawiać ją do poszerzania światopoglądu.
      Już raz polecałam tutaj książkę "Rozmowy z Bogiem" N. Walsha. Potrafi zmienić znacznie punkt widzenia.
      • sabat77 Re: Jaki cel Twojej misjii? 02.04.12, 13:57
        Na czystosci nigdy mi nie zalezalo, to dla mnie bez wartosci. Czy czulem potencjal ? Nie, zalozylem ze jak sie w odpowiednio dlugim czasie nie uda to koniec. Ale sie udalo.
    • trzydziestoletnia Re: moja strona medalu 04.04.12, 10:25
      sabat77, jaki wniosek wyciagnales z calego tego watku, wniosl cos do Twojego myslenia i zycia, cos zmieniles, w czyms Ci pomogl? Bo cos mi sie wydaje, ze wiele osob zmarnowalo tu czas ;)
      • sabat77 Re: moja strona medalu 04.04.12, 11:04
        No to zle ci sie wydaje. Dowiedzialem sie wiele o ludziach, dowiedzialem sie wiele o sobie. To cenne. Postanowilem juz co zrobie.
        Zapytasz co ?
        "Karty przy orderach"...
        • abrigado Re: moja strona medalu 04.04.12, 13:59
          słuszny wniosek-nie ma czegoś takiego jak partnerstwo w związku. Jak kobieta nie czuje nad soba dominacji to włazi na głowę..takie mam doświadczenia
          • sabat77 Re: moja strona medalu 04.04.12, 14:35
            Moj najwiekszy blad lezal w tym, ze traktowalem malzenstwo jako bezpieczna przystan, gdzie moge zdjac zbroje i pokazac slabe miejsca. Pokaralo mnie za to. Okazuje sie, ze malzenstwo to targowisko, a kupiec ktorym jest twoj "partner", moze cie oszukac, jesli tylko uzna ze z jakichs wzgledow jest mu z tym dobrze.
            a zatem malzenstwo jak firma, gdzie trzeba udawac, kryc sie, pozorowac sile jesli jej nie ma. Skoro tak, to garda w gore.
            Niech zyje "rodzina".
            • abrigado Re: moja strona medalu 04.04.12, 14:46
              w tę grę w domu raczej nie wygrasz
              kobiety są zwyczajnie lepsze wnoszeniu masek i same w nie wierzą
              dla faceta to spory wysiłek zachowywać się tak dzień w dzień,

              po prostu nie nalezy się odkrywać-w małzenstwie nie ma miejsca na intymność- o tyle sie zgodzę. nie ma więc miejsca na mówienia o uczuciach wątpliwosciach , słabościach i pragnieniach- predzej czy póxniej zostanie użyte przeciw tobie

              jeśli masz potrzebę "zjednoczenia dusz" znajdź sobie kochankę albo pasję dostarczająca wrażeń.

              facet, ktory chce być szanowany w domu ma podejmować decyzje na zasadzie "bo tak uważam"- nie tłumaczy się z nich. Nie musza to być decyzje zawsze słuszne, ważne zeby były.

              kobieta dopuszczona do decydowania podświadomie przestanie cię szanować
              nie m,usza b


            • mujer_bonita Re: moja strona medalu 04.04.12, 14:59
              sabat77 napisał:
              > Moj najwiekszy blad lezal w tym, ze traktowalem malzenstwo jako bezpieczna przy
              > stan, gdzie moge zdjac zbroje i pokazac slabe miejsca. Pokaralo mnie za to. Oka
              > zuje sie, ze malzenstwo to targowisko, a kupiec ktorym jest twoj "partner", moz
              > e cie oszukac, jesli tylko uzna ze z jakichs wzgledow jest mu z tym dobrze.

              Pokarało Cię człowieku, że wybrałeś taką a nie inną kobietę. Ona Cię nie 'oszukała' - jest jaka była. Widziały gały co brały.

              Sensem związku jest wzajemnie zaspokajanie potrzeb. Jak się ma duże potrzeby seksualne to się nie wchodzi w związek z cnotką z zahamowaniami na tle religijnym. To tak jakby kupić malucha i czuć się oszukanym bo nie daje sportowego kopa. Nie daje i już.

              Jeżeli myślisz, że staniesz się 'macho', walniesz pięścią w stół i nagle Twoja pani poleci do sypialni to chyba niewiele w ogóle wiesz.


              > a zatem malzenstwo jak firma, gdzie trzeba udawac, kryc sie, pozorowac sile jes
              > li jej nie ma. Skoro tak, to garda w gore.

              Większego idiotyzmu dawno tu nie czytałam. Szczerze współczuję takiego podejścia do życia.
              • abrigado Re: moja strona medalu 04.04.12, 15:17
                mujer masz troxche racji.
                Twoje kolezanki własnie na forum rozkminiają i przyznają bez bicia-że twardemu dadzą czesciej niż empatycznemu misiowi.

                poza tym on ma swiadomośc błędu i nie chce w niego brnąć
                to co, dostał dozywocie or sth?
                • mujer_bonita Re: moja strona medalu 04.04.12, 15:49
                  abrigado napisał:
                  > mujer masz troxche racji.
                  > Twoje kolezanki własnie na forum rozkminiają i przyznają bez bicia-że twardemu
                  > dadzą czesciej niż empatycznemu misiowi.

                  Z tego co widzę 'koleżanki na forum' to starają się tłumaczyć, że skrajności są z zasady do d..y. Na mnie np. postawa 'Jestem macho niech kobity mi wybaczą' działa zdecydowanie odstraszająco. Tak samo jak 'biedne misie'. I co?

                  > poza tym on ma swiadomośc błędu i nie chce w niego brnąć
                  > to co, dostał dozywocie or sth?

                  Jasne - tyle, że robiąc się na 'macho' zabrnąć może jedynie w pozamałżeński romans. Na jego kobietę to nie zadziała i nie ma co się czarować. Oni nie mają po 15lat.
                  • abrigado Re: moja strona medalu 04.04.12, 16:00
                    hmm, ja nie sądzę żeby on uważał za realne zadizałanie na nią

                    przez moment chciał się odegrać, i tyle
                  • sabat77 Re: moja strona medalu 04.04.12, 16:02
                    No i bardzo dobrze :d tylko dlaczego "zabrnac" ? ;)
              • sabat77 Re: moja strona medalu 04.04.12, 15:27
                Oszukala, bo obiecywala ze po slubie wszystko sie zmieni.
                hola ! A jej galy nie widzialy ? Co to za uklad, to dziala w dwie strony.
                • abrigado Re: moja strona medalu 04.04.12, 15:43
                  ten tekst o działaniu w dwie strony, niezaleznie od kontekstu, zawsze uwiera kobiety jeśli nie pochodzi od nich ;P
                • mujer_bonita Re: moja strona medalu 04.04.12, 15:53
                  sabat77 napisał:
                  > Oszukala, bo obiecywala ze po slubie wszystko sie zmieni.
                  > hola ! A jej galy nie widzialy ? Co to za uklad, to dziala w dwie strony.

                  Taaa... jassssne! Ile lat miałeś żeniąc się? 7? Co Ci po tym ślubie obiecywała? Wyuzdany seks 7 razy w tygodniu czy seks w ogóle? Bo z opisu wynika, że dla niej się zmieniło - seks w ogóle był. Maluszek zaczął śmigać 40-tką.

                  Chłopie - z pustego i Salomon nie naleje. Wieloletnia frustracja chyba przesłania Ci logiczne myślenie. Ludzie są jacy są. Niektórzy potrafią się zmienić ale to baaaardzo rzadki przypadek. Niektórym nawet terapia nie pomaga.
                • hello-kitty2 Re: moja strona medalu 04.04.12, 15:54
                  sabat77 napisał:

                  "Oszukala, bo obiecywala ze po slubie wszystko sie zmieni." - obiecanki cacanki, naiwny byles i tyle.

                  "hola ! A jej galy nie widzialy ?" - sluchaj, a moze rozwin watek, jak ona sie zachowuje w tej sytuacji tzn: co czuje, co mysli, co robi i co mowi? Cos wpominales, ze chcesz odpuscic, dac jej sie "pozbierac"? Co miales na mysli? Czyli ja tez temat gryzie? Jest swiadoma czy wypiera problem?
                  • abrigado Re: moja strona medalu 04.04.12, 16:10
                    dla mnie to kolejny dowód, że tzw empatia kobiet jest wymysłem idealizujacych facetów
                    owszem ten nie wział się znikąd - ale to nadinteropretacja zachowań społecznych kobiet.

                    przypuszczam ,ze twoja zona swietnie wczuwa się w potrzeby jakiejś serialowej grażynki, 16 letniego kuzyna którego porzuciła dziewczyna ale gadka z nią na tramt twoich potrzeb seksualnych to jak ze ślepym o kolorach, nie?
                    • sabat77 Re: moja strona medalu 04.04.12, 16:43
                      abrigado napisał:

                      > przypuszczam ,ze twoja zona swietnie wczuwa się w potrzeby jakiejś serialowej g
                      > rażynki, 16 letniego kuzyna którego porzuciła dziewczyna ale gadka z nią na tra
                      > mt twoich potrzeb seksualnych to jak ze ślepym o kolorach, nie?

                      Jej się po prostu nie chce i nie sypia ze mną dlatego, że ma jakieś potężne katolickie zahamowania, ale dlatego, że doszła do wniosku, że może tak robić bezkarnie.

                      Dlaczego tak mówię ? Bo kiedy jej chodziło o dziecko, to przez parę miesięcy w moim domu było jak w domu publicznym. Dawała mi kiedy chciałem i jak chciałem, tak sobie używałem, że aż mnie jaja bolały. Nie było zahamowań, nie było bólów głowy, często lądowaliśmy na tapczanie zaraz kiedy wróciłem z pracy, nawet kurtki nie zdążyłem zdjąć. Od przodu, od tyłu, na jeźdźca. Potem, w ostatnim miesiącu przed ciążą gdzieś wyczytała, że lepiej faceta dopuścić tylko w dni płodne. Tak też zrobiła.
                      Od czasu jak zaszła w ciążę - echo. Tylko dwa razy wyżebrane nieomal na kolanach.
                      To jest dla mnie absolutnie poniżająca sytuacja, a ja sam prawdę mówiąc już po prostu nie wierzę w jej tłumaczenia.
                      Dla mnie to jest okaz jej lekceważenia wobec mojej osoby, chociaż w pewnym stopniu zakamuflowanego. Na zasadzie - i co mi teraz zrobisz, mam twoje dzieci, mam twojego wacka w garści, a jak podskoczysz to ci zagrzechoczę alimentami na dwójkę dzieci a smarkaczy więcej nie zobaczysz.

                      Nie, teraz jest czas żeby być wreszcie może i draniem, ale żeby żyć dla siebie.
                      • abrigado Re: moja strona medalu 04.04.12, 16:49
                        +1 za podejście

                        a sytuacja, jak pewnie zauważyłeś, z grubsza typowa



                        • trzydziestoletnia Re: moja strona medalu 05.04.12, 11:48
                          abrigado napisał:

                          > a sytuacja, jak pewnie zauważyłeś, z grubsza typowa

                          Z grubsza typowa moze w Twoim zwiazku :P
                          • abrigado Re: moja strona medalu 05.04.12, 11:58
                            a fe, nieładnie tak kopać świadomie leżącego ;)

                            na szczęście nie jestem leżący
                            i nie jestem w związku tylko w "związku"

                            miałem etap "braku seksu", który to problem okazał się wierzcholkiem góry lodowej

                            po przyjęciu do wiadomosci pozostałych problemów i tego, że związek jest "związkiem"- brak seksu w tej relacji przestał być dla mnie problemem

                            az sie sam sobie dziwię jak mogłem chcieć seksu z tą osobą ;P

                            obecnie mam etap, że zona mysli, ze jestem u kochanki, kochanka, że u zony, a ja z kumplami jestem w Alpach ;)

                      • niezapominajka333 Re: moja strona medalu 04.04.12, 17:24
                        Może się czepiam, ale dla mnie ten fragment:

                        "> Dlaczego tak mówię ? Bo kiedy jej chodziło o dziecko, to przez parę miesięcy w
                        > moim domu było jak w domu publicznym. Dawała mi kiedy chciałem i jak chciałem,
                        > tak sobie używałem, że aż mnie jaja bolały. Nie było zahamowań, nie było bólów
                        > głowy, często lądowaliśmy na tapczanie zaraz kiedy wróciłem z pracy, nawet kurt
                        > ki nie zdążyłem zdjąć. Od przodu, od tyłu, na jeźdźca. Potem, w ostatnim miesią
                        > cu przed ciążą gdzieś wyczytała, że lepiej faceta dopuścić tylko w dni płodne..."

                        nie bardzo się zgadza z pierwszym postem cyt:

                        "...Witajcie. Ponieważ niedawno się zarejestrowałem, postanowiłem skreślić pokrótce parę słów o sobie i swym dość szczególnym przypadku.
                        Forum zobowiązuje - w moim małżeństwie zdecydowanie brakuje seksu. Właściwie w praktyce go nie ma, co więcej - nie będzie. Od kiedy pamiętam było z tym źle. W okresie narzeczeństwa były długie, wielomiesięczne przerwy, które moja przyszła żona tłumaczyła względami religijnymi. Wierzyłem, szanowałem. Niestety po ślubie - jak wielu z was się domyśla - sytuacja nie uległa znaczącej poprawie. Cóż - byłem głupi i naiwny, wierzyłem że coś da się naprawić, że miłość coś zmieni. Nie zmieniła. Teraz za życiowe błędy płacę haracz w postaci zruinowanego życia emocjonalnego i seksualnego, bez szans na poprawę.
                        Żona bardzo chciała mieć dzieci i złożyło się tak, że przyszła na świat dwójka na raz. Po urodzeniu dzieci (tzn od trzech lat) żona uprawiała ze mną seks dwa razy. W ciąży też tego nie robiliśmy, ze względu na zagrożenie.
                        Mogę powiedzieć tak - mam co chciałem. To moje błędy, muszę odpokutować za nie. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie mam zwyczajnie szans na poprawę, ale może mój przypadek nauczy kogoś kto to czyta, że lepiej w życiu podejmować drastyczne decyzje zamiast się zastanawiać i ostatecznie nie zrobić nic.
                        Żona się nie zmieni a rozwodu nie chcę, ze względu na dzieciaki.
                        Chyba wyjaśniłem wszystko, przynajmniej na tyle by była jasność.
                        Zdaję sobie sprawę po czasie co powinienem był zrobić. Rozwód przed przyjściem na świat dzieci był najrozsądnieszym rozwiązaniem. Zabrakło mi życiowego tupetu by to zrobić, chociaż ironią losu było to, że de facto (o czym żona nie wie) od tej decyzji dzielił nas ledwie miesiąc. Kiedy dowiedziałem się, że jest w ciąży podjąłem decyzję o tym by zostać. Porzucenie kobiety z brzuchem wydaje mi się mocno nie fair. Teraz to już nieaktualne, no ale cóż - życie toczy się dalej. Przynajmniej dla niektórych..."

                        Drogi Sabacie, jak więc było z tą decyzją o porzuceniu i z tą posuchą seksualną? Bo mnie tu cos nie pasuje...


                        > Tak też zrobiła.
                        > Od czasu jak zaszła w ciążę - echo. Tylko dwa razy wyżebrane nieomal na kolanac
                        > h.
                        > To jest dla mnie absolutnie poniżająca sytuacja, a ja sam prawdę mówiąc już po
                        > prostu nie wierzę w jej tłumaczenia.
                        > Dla mnie to jest okaz jej lekceważenia wobec mojej osoby, chociaż w pewnym stop
                        > niu zakamuflowanego. Na zasadzie - i co mi teraz zrobisz, mam twoje dzieci, mam
                        > twojego wacka w garści, a jak podskoczysz to ci zagrzechoczę alimentami na dwó
                        > jkę dzieci a smarkaczy więcej nie zobaczysz.
                        >
                        > Nie, teraz jest czas żeby być wreszcie może i draniem, ale żeby żyć dla siebie.
                        • sabat77 Re: moja strona medalu 04.04.12, 17:35
                          Wszystko sie zgadza, bylo pare miesiecy pustki, potem np. 2 mce okej. I tak w kolko. Dobrze bylo tylko przy robieni dzieci, ale jak zobaczylem ze wraca znow na dawne tory to chcialem tym rzucic.
                          • niezapominajka333 Re: moja strona medalu 04.04.12, 17:51
                            A ile lat jesteście po ślubie?
                            • sabat77 Re: moja strona medalu 04.04.12, 18:16
                              Osiem.
                        • mujer_bonita Re: moja strona medalu 04.04.12, 17:41
                          niezapominajka333 napisała:
                          > nie bardzo się zgadza z pierwszym postem cyt:

                          No pan się plącze w zeznaniach aż miło :)
                          • niezapominajka333 Re: moja strona medalu 04.04.12, 17:54
                            Dla mnie całość jest mało wiarygodna. Podejrzewam trolla...
                            • sabat77 Re: moja strona medalu 04.04.12, 18:13
                              niezapominajka333 napisała:

                              > Dla mnie całość jest mało wiarygodna. Podejrzewam trolla...

                              Macie tu jakas obsesje na punkcie trolli ?
                              przykro mi, ze mi nie wierzysz, ale nie mam zamiaru udowadniac, ze nie jestem wielbladem. Btw - przeczytaj uwaznie posty, one nie sa sprzeczne. Wiem ze czasem pisze chaotycznie, ale wieczorem sprobuje uscislic jak czegos nie bedziesz wiedziec. Wymien sprzecznosci a wytlumacze.
                            • proto Re: moja strona medalu 05.04.12, 08:26
                              niezapominajka333 napisała:

                              > Dla mnie całość jest mało wiarygodna. Podejrzewam trolla...

                              Kurcze, a ja w podejrzewających trolla podejrzewam trolice. Czy wy dziewczyny/kobiety nie przesadzacie. W większości przypadków, krytykujecie, wyśmiewacie, narzekacie. Spróbujcie może coś innego?
                            • trzydziestoletnia Re: moja strona medalu 05.04.12, 11:53
                              eee.. ja tam wierze, jest tak typowy, ze az prawdziwy :)
                          • sabat77 Re: moja strona medalu 04.04.12, 23:31
                            mujer_bonita napisała:

                            > No pan się plącze w zeznaniach aż miło :)

                            Po pierwsze nie w zeznaniach, tylko w wyznaniach. Myślę że idea tego forum to pomoc innym a nie oskarżanie na siłę. Chyba że się mylę ?
                            Po drugie - w którym miejscu się plącze ? Chyba logiczne, że skoro dzieci przyszły na świat, to jakieś działania erotyczne miały miejsce ? :D Bocian ich nie przyniósł.
                            O rozwodzie pomyślałem pomny wcześniejszych doświadczeń.
                            Kiedy po długim okresie szaleństwa nagle ktoś napotyka na zimny mur i w dodatku nie wie dlaczego tak się stało, to chyba ma prawo do jakiejś frustracji ?
                            Poczułem się wtedy jak obiekt służący do rozmnażania, nawet facet nie lubi być traktowany aż tak podmiotowo. Wcześniej przez lata bywało różnie - jak pisałem. Przez parę miesięcy nic, potem parę miesięcy fajnie. To było do tego stopnia dziwne, że zacząłem podejrzewać u swojej lubej psychozę maniakalno-depresyjną...
                            Kiedy nagle dostałem kopa po raz enty, przyszło mi do głowy z tym skończyć. To był mniej więcej taki odruch jak u żony pijaka, który po pół roku abstynencji znowu leży pijany przed domem.
                            Gdzie i w którym miejscu jest tu plątanina "zeznań" ? No sorry.
                            • proto Re: moja strona medalu 05.04.12, 08:27
                              sabat77 napisał:
                              > Po pierwsze nie w zeznaniach, tylko w wyznaniach. Myślę że idea tego forum to pomoc innym > a nie oskarżanie na siłę. Chyba że się mylę ?

                              Mylisz się :), tu właśnie o to chodzi, dobić, zdeptać, ośmieszyć.


                              Mój Proto blog
                              • sabat77 Re: moja strona medalu 05.04.12, 13:19
                                proto napisał:

                                > Mylisz się :), tu właśnie o to chodzi, dobić, zdeptać, ośmieszyć.

                                Hmm... biorąc pod uwagę twój staż na forum trudno się kłócić.
                                Z resztą, na forum (Brak) Seks(u) w małżeństwie nie trafia się z powodu jego nadmiaru, a już to implikuje pewną wewnętrzną frustrację.

                                Kucze, chyba lepiej jednak zapłacić psychologowi, on zawsze pocieszy i zrobi miłą minę :]
                            • niezapominajka333 Re: moja strona medalu 05.04.12, 10:42
                              Sabat, ja lubię mieć w miarę spójny obraz sytuacji, a wymyślonych historyjek pojawia się tu dużo.
                              Zastanawia mnie ta cykliczność w Waszym seksie. Z czym to możesz powiązać? Chyba nie za każdym razem były intensywne starania o dziecko?
                              Wasz związek od początku był obarczony dużym ryzykiem, które w stanie zakochania nieco bagatelizowałeś. Zdecydowaliście się na małżeństwo będąc dla siebie pierwszymi partnerami seksualnymi. Twoja żona miała liczne zahamowania, a obojgu Wam brakowało doświadczenia.
                              Przy takich obciążeniach prawdopodobieństwo satysfakcjonującego seksu jest raczej niewielkie.
                              Ale tak się stało i nie ma co do tego wracać. Czytam sobie Twoje wypowiedzi i miałabym dla Ciebie klka sugestii.
                              Po pierwsze, poczytaj na forum wątki kobiet, którym po urodzeniu dziecka siadło libido. Postaraj się spojrzeć na waszą sytację oczami żony. Bo najbardziej mi brakuje drugiej strony medalu, czyli historii Pani Sabatowej.
                              Odnoszę wrażenie, że odbierasz jej brak ochoty na seks jak coś w rodzju fanaberii.
                              Wie, że nie odejdę, więc nie musi ze mną sypiać. A tabletki, które bierze to mały pikuś.
                              A dwójka dzieci naraz? To nie to samo, co dziecko rok po roku. Nie ma doświadczenia po pierwszym dziecku, za to ma dwa razy tyle probemów i obowiązków jednocześne. To może przytłaczać, prawda? Twoja żona ma pomoc swojej matki, ale bliźnaki wymagają więcej uwagi niż jedno, czy nawet dwójka w pewnym odstępie czasu. Oczywiście są kobiety, które w takiej sytuacji mają czas, siłę i ochotę na seks, ale kluczowe jest tu mieć ochotę, bo bez tego siła i czas zostanie wykorzystana do innych, niezmiernie ważnych celów.
                              Skąd brak ochoty? Pierwsza rzecz, jaka się nasuwa to prolaktyna i tabletki anty. Zastanawiam się też, czy w czasie, gdy był seks,Twoja żona często odczuwała podniecenie i dążyła do seksu, czy raczej Ty byłes stroną rozbudzającą . Nie mylić z inicjowaniem seksu w celu prokreacji. Jak widać na filmach porno, można bardzo przekonywująco odegrać prawie każdą scenę. Czy potrafiła swobodnie mówić o sprawach łóżkowych, mówić o swoich odczuciach, czy raczej miała blokady?
                              Próbujesz wywołać zazdrość, starasz się zadbać o swoje ciało, siłownia, ciuchy, ale moim zdaniem powinieneś bardziej zadbać o psychikę. Jest w Tobie dużo złości, chęci odwetu, bardzo dużo goryczy i frustracji. Jeśli potrzebujesz kopa do ostatecznego rozwiązania typu rozwód, to możesz nakręcać się jeszcze bardziej i pielęgnować poczucie krzywdy.
                              Ale moim zdaniem powinieneś naprawdę popracować nad odzyskaniem spokoju i nabraniem dystansu. Prawdopodobnie wywierasz presję, a to jest zabójcze dla pożadania.

                              Jeśli chcesz wstrząsnąć swoją żoną, żeby dostrzegła problem to zwyczajnie pokaż jej ten wątek. Może na początku będzie trochę nieprzyjemnie, może nie obejdzie się bez terapii dla małżeństw. Ona nie ma pojęcia o tym, co siedzi w Twojej głowie, Ty nie wiesz, z czym ona się zmaga.
                              Coś mi się jednak zdaje, że powoli zmierzasz ku opcji kochanki, więc proponuję wziąć namiary od Efi na jej byłego, podsunąć go swojej zonie, a samemu nabierać doświadczenia z chętnymi paniami ;)))
                              • hello-kitty2 Re: moja strona medalu 05.04.12, 11:07
                                niezapominajka333 napisała:

                                > Coś mi się jednak zdaje, że powoli zmierzasz ku opcji kochanki, więc proponuję
                                > wziąć namiary od Efi na jej byłego, podsunąć go swojej zonie, a samemu nabierać
                                > doświadczenia z chętnymi paniami ;)))

                                hehe niezapominajka333 'rasowy jebaka' od efi robi sie slawny, nie ma to jak wlasciwa rekomendacja, tez mi przelecialo przez glowe zeby o te namiary poprosic :) tyle ze ja bez zahamowan jestem, to zadne wyzwanie dla jebaki :)
                              • sabat77 Re: moja strona medalu 05.04.12, 12:03
                                W wariancie, w ktorym ona mialaby kochanka + odmowa wspolzycia + moja wiernosc mialbym rozwod z jej winy jak w banku. Czyli wspieram chlopcow na tyle, na ile pozwala mi sytacja finansowa a nie zasadzony wyrok i moge bez oporu wspoluczestniczyc w ich wychowywaniu.
                                No ale ona nie ma kochanka i raczej nie bedzie chciec. Moze sie myle, ale raczej watpie :p
                                • abrigado Re: moja strona medalu 05.04.12, 12:18
                                  mylisz się
                                  alimenty na rzecz dzieci nie zależa od tego czy jesteś winny czy nie.

                                  oczywiscie sędziowei są ludźmi, a kwota alimentów jest ocenna, więc w praktyce i między wierszami wysokość kwoty moze zależeć od tego czy jesteś winny, czy nie.


                                  odmowa współzycia, czytaj: dopuszczanie raz na rok, raz na miesiąc według najnowszegoorzecznictwa moze być przesłanką orzeczenia winy odmawaiajacego

                                  znam przykład religijnego kolesia, ktory odmawiał swojej zonie- babka dostała rozwód, czego gość nie mógł zrozumieć, czemu każe się go za czystość
                            • mujer_bonita Re: moja strona medalu 05.04.12, 12:23
                              sabat77 napisał:
                              > mujer_bonita napisała:
                              > > No pan się plącze w zeznaniach aż miło :)
                              > Po pierwsze nie w zeznaniach, tylko w wyznaniach. Myślę że idea tego forum to p
                              > omoc innym a nie oskarżanie na siłę. Chyba że się mylę ?
                              > Po drugie - w którym miejscu się plącze ? Chyba logiczne, że skoro dzieci przys
                              > zły na świat, to jakieś działania erotyczne miały miejsce ? :D Bocian ich nie p
                              > rzyniósł.

                              Po pierwsze słowo 'zeznania' zostało użyte ironicznie. Złap trochę dystansu do samego siebie i dyskusji.

                              Po drugie - tak to co piszesz jest niespójne. Przez pierwsze 200 postów tej dyskusji odmalowywałeś obraz swojej żony jako zahamowanej seksualnie cnotki, zaczynając od słów 'Od kiedy pamiętam było z tym źle'. A teraz okazuje się, że ona to okresami była wyuzdaną dziwką. Wybacz - NIE KUPUJĘ tej historii.
                              • sabat77 Re: moja strona medalu 05.04.12, 12:38
                                Czytaj ze zrozumieniem. Pisalem ze bylo jak w domu publicznym, CZYLI ze mialem kiedy chcialem. Co to ma wspolnego z wyuzdaniem, a tym bardziej z dziwka ? Troche inaczej rozumiem te pojecia. I to byl JEDYNY okres kiedy tak bylo - tzn. wtedy kiedy staralismy sie o dziecko, a w pozostalych okresach aktywnych bylo ok, TO ZNACZY ZE seks zdarzal sie na tyle czesto (2-3 razy w tygodniu) zebym nie czul mocnego dyskomfortu. Przed okresem ciazy najdluzsza abstynencja trwala 7 miesiecy i juz wtedy zaczelo mi to dzialac na nerwy...
                • laveenia Re: moja strona medalu 05.04.12, 12:29
                  chłopie, czytam to wszystko i za głowę się łapię. twoja żona nie lubi seksu i nie ma co się zastanawiać, co jest tego powodem. jeżeli jej to nie przeszkadza, a tobie tak, to znaczy, że ona nie szanuje twoich potrzeb. i to oznacza, że nie jest warta zachodu. więc albo od niej odejdź albo pogódź się z tym, trwaj w celibacie albo znajdź kochankę i nie biadol na forum.
                  • abrigado Re: moja strona medalu 05.04.12, 12:37
                    +1

                    tu jest sedno problemu, bez względu na przyczyny- ten temat zostawmy naukowcom pasjonatom ;P
                  • sabat77 Re: moja strona medalu 05.04.12, 12:44
                    Czyli ze to forum nie ma racji bytu ? Jakie inne sprawy tu rozstrzygac jak nie takie jak moja ?

                    Btw - rada nie gadaj tylko rob jest tak uniwersalna, ze mozna ja wkleic pod kazdym postem, nie tylko na tym forum. Sa tacy co lubia sobie pogadac.
                    • abrigado Re: moja strona medalu 05.04.12, 12:51
                      kiedy gadasz umyka ci chwila, gdy powinieneś dizałać a nie gadasz

                      mysle, że zagadując swój brak zdecydowania pokazujesz swojej zonie swoją słabość

                      zrozum- nikogo w tym momencie nie oczarujesz swoja erudycja i wnikliwoscią rozważań

                      decyzja nie ma być trafna tylko, ma być i ma być podjeta w realnym czasie
                      • sabat77 Re: moja strona medalu 05.04.12, 13:13
                        Piszesz to tak, jakbym miał iść powiedzieć żonie "kochanie, wychodzę na miasto uwieść kochankę, wrócę koło 14:30", albo "masz, kupiłem ser mleko i rozwodzę się z tobą" :D
                        Rozumiem że niezdecydowanie może kogoś wkurzać, ale tego typu decyzje życiowe nie dzieją się tak, przypadkiem. To jest długi proces i ciężko wymagać od kogoś, żeby tak po prostu wstał i zrobił.
                        W sumie, chociaż TUTAJ gadam, to i tak jestem co raz bliżej praktycznych rozwiązań.
                        Nie jestem niezdecydowany, raczej skrajnie się asekuruję. Przez pole minowe też nie pójdziesz jak spacerem po łące z krowimi plackami. I tu i tu można wdepnąć, ale konsekwencje nieporównywalne.
                        Mój rozsądek nakazuje bycie w tych sprawach ostrożnym, co nie znaczy zupełnie biernym.
                        • abrigado Re: moja strona medalu 05.04.12, 13:23
                          mało miałeś czasu, na podjęcie decyzji?

                          ja pitolę-dlaczego czujesz sie w ogóle w obowiazku jej meldować o swojej decyzji !? w ten sposób otwierasz kobiecie furtke do manipulowania twoim poczuciem winy. Zauważ , zeo na nie ma poczucia winy z uwagi na twoje samopoczucie, o którym jej mówiłeś

                          czy ona ci kiedykolwiek zameldowała "Stasiu, od dziś nie sypiamy ze sobą cżęsciej niz raz do roku"?

                          To z tymmi zakupami serem lub o kochance byłoby faktycznie bzdurą, gdybyście sobie żyli w czułości i poczuciu pełnego szczęscia a ty wyrzuciłbyś cos takiego po całonocnej orgii seksualnej ze swoją żoną- wtedy fakt niezbyt przystaje do sytuacji

                          a tak to jak z przedłużajaca się wizyta u nielubianych ( z wzajemnocią ) krewnych- milczenie się przedłuża, kiedyś trzeba wstac i powiedziec do widzenia ;P



                          • sabat77 Re: moja strona medalu 05.04.12, 13:33
                            Mało, bo za długo ignorowałem problem licząc na jej poprawę, zacząłem działać niedawno.
                            Widzisz realny problem jest zwykle w tym który się poddaje takiej manipulacji, czyli tutaj - we mnie. Chodzi o to, że nawet wyjście i rozwód może nic nie zmienić, bo kolejny związek będzie prawie na pewno taki sam. Trzeba sobie najpierw na nowo poukładać zwoje pod własnym beretem, a dopiero potem działać. Zmiana zaczyna się od ciebie - to mi tu podpowiedziano i z tym się zgadzam.
                            Były tutaj gadki o macho i sprzątaniu. To nie jest tak, że ten co sprząta nie ma seksu, a ten co nie sprząta seks ma. Sprzątanie jest rzeczą wtórną, wobec asertywności i siły charakteru.
                            Jak ktoś jest asertywny i ma dominujący charakter to wywalczy sobie zarówno brak sprzątania jak i łóżko. Moim zdaniem w życiu najwygodniej być trochę chamem, z wyczuciem umiaru.
                            Tak jest niedobrze i niemoralnie, ale najbardziej hedonistycznie.
                            I tego najpierw muszę się nauczyć w TYM związku, a kiedy poczuję się już silny i gotowy to odejść albo zostać.
                            • laveenia Re: moja strona medalu 05.04.12, 13:41
                              sabat77 napisał:

                              > Jak ktoś jest asertywny i ma dominujący charakter to wywalczy sobie zarówno bra
                              > k sprzątania jak i łóżko. Moim zdaniem w życiu najwygodniej być trochę chamem,
                              > z wyczuciem umiaru.
                              > Tak jest niedobrze i niemoralnie, ale najbardziej hedonistycznie.
                              > I tego najpierw muszę się nauczyć w TYM związku, a kiedy poczuję się już silny
                              > i gotowy to odejść albo zostać.

                              chwila, mylisz chyba pojęcia. asertywność i bycie chamem to dwie całkiem różne rzeczy. poza tym co to znaczy "wywalczyć sobie brak sprzątania i łóżko"????
                              • abrigado Re: moja strona medalu 05.04.12, 13:52
                                bo jego nauczono, że jak nie pyta się kogos o zgodę na swoje potrzeby to znaczy, zej est egoistą, a to znaczy, ze jest chamem

                                takie "mamo , moge wziąć cukierka" ?

                                próbuję oduczyć tego mojego syna ;) młodsza córka też się pyta, ale bierze po kryjomu 5- ona sobie w zyciu poradzi

                                Sabat ma problem bo się spytał a "mama" nie powiedziała, e może- no i czuje się chamenm i prostakiem , ze dalej chce
                                • laveenia Re: moja strona medalu 05.04.12, 13:58
                                  abrigado napisał:

                                  > bo jego nauczono, że jak nie pyta się kogos o zgodę na swoje potrzeby to znaczy
                                  > , zej est egoistą, a to znaczy, ze jest chamem
                                  >
                                  > takie "mamo , moge wziąć cukierka" ?
                                  >

                                  to może Sabat psychologa potrzebuje???
                                • abrigado Re: moja strona medalu 05.04.12, 13:59
                                  i jeszcze jedno: w zasadzie wszystkie opcje, które podałeś sprowadzają sie do wymuszenia zgody na tego cukierka- nie miesci ci się w głowie, ze po prostu idziesz i bierzesz 5...

                                  opcja z kochanką i tkwieniem w zwiazku to przecież tez namiastka- takie lizanie papierka ;P
                                  • sabat77 Re: moja strona medalu 05.04.12, 14:13
                                    Miesci, z tym ze cukierki nie krzycza ratunku zboczeniec :)
                            • apersona Re: moja strona medalu 05.04.12, 14:54
                              sabat77 napisał:

                              > Jak ktoś jest asertywny i ma dominujący charakter to wywalczy sobie zarówno bra
                              > k sprzątania jak i łóżko. Moim zdaniem w życiu najwygodniej być trochę chamem,
                              > z wyczuciem umiaru.

                              Och chamem być. Walka o łóżko i niesprzątanie byle zwycięska. A wcześniej było coś o walkach o każde ustępstwo w seksie z jeszcze nie żoną
                              Może zastąp w swoim podejściu do seksu walkę o ustępstwa uwodzeniem, bo jak na religijne zahamowania żony nałożyła się nieprzyjemność czy nawet ból pożycia, to nie dziwne że nie ma już dłużej ochoty ustępować. Groźby, szantaż i chamstwo nie powodują ochoty na seks, tylko przyjemność.

                        • laveenia Re: moja strona medalu 05.04.12, 13:29
                          sabat77 napisał:

                          > Piszesz to tak, jakbym miał iść powiedzieć żonie "kochanie, wychodzę na miasto
                          > uwieść kochankę, wrócę koło 14:30", albo "masz, kupiłem ser mleko i rozwodzę si
                          > ę z tobą" :D<

                          wiesz, o kochance zwykle nie mówi się żonie. o rozwodzie za to jak najbardziej, i to najlepiej trochę przed złożeniem pozwu...
                    • laveenia Re: moja strona medalu 05.04.12, 12:57
                      ależ ja właśnie pomogłam ci tę sprawę rozstrzygnąć, pisząc, że wyjścia są dwa.
                      jeżeli nie przyjmujesz tego do wiadomości, postaw sprawę jasno - nie potrzebujesz pomocy, tylko kogoś z kim mógłbyś pogadać. a tak naprawdę nic nie chcesz zmieniać. ok - masz do tego prawo, na forum zawsze znajdziesz kogoś chętnego do dyskusji.
                      • sabat77 Re: moja strona medalu 05.04.12, 13:08
                        No tak, ale im więcej osób się wypowiada i im większa burza, tym więcej wiedzy chłonę ja i tym bliżej jestem racjonalnego rozwiązania. Po prostu nie jestem typem, który słucha rad na zasadzie "zrób to czy tamto", ale gromadzi dane do oporu a potem podejmuje decyzję po przetrawieniu "materiału".
                        • laveenia Re: moja strona medalu 05.04.12, 13:15
                          taaak? a jakiego rozwiązania jesteś bliższy, jeśli mogę zapytać?
                          bo ja też przeczytałam wszystkie odpowiedzi w tym wątku i jestem bardzo ciekawa, co też racjonalnego na ich podstawie udało ci się wywnioskować.
                          • sabat77 Re: moja strona medalu 05.04.12, 13:25
                            laveenia napisała:

                            > taaak? a jakiego rozwiązania jesteś bliższy, jeśli mogę zapytać?
                            > bo ja też przeczytałam wszystkie odpowiedzi w tym wątku i jestem bardzo ciekawa
                            > , co też racjonalnego na ich podstawie udało ci się wywnioskować.

                            Nie no, w sumie szału z opcjami nie ma. Można
                            - olać i udawać, że wszystko jest super
                            - rozwieść się
                            - nie rozwieść się i być dla żony tak wredną małpą, że sama odejdzie
                            - nie rozwieść się i znaleźć kochankę, udając przed żoną, że wszystko jest super
                            - nie rozwieść się i chodzić na dziwki, udając przed żoną, że wszystko jest super

                            Można jeszcze jakieś kombinacje z powyższych mieszane zastosować.
                            Pola manewru wielkiego nie ma. Pytanie tylko która opcja - no i tutaj to już tylko moja wewnętrzna rozmowa może coś zmienić.
                            • laveenia Re: moja strona medalu 05.04.12, 13:35
                              sabat77 napisał:


                              > Nie no, w sumie szału z opcjami nie ma. Można
                              > - olać i udawać, że wszystko jest super
                              > - rozwieść się
                              > - nie rozwieść się i być dla żony tak wredną małpą, że sama odejdzie
                              > - nie rozwieść się i znaleźć kochankę, udając przed żoną, że wszystko jest supe
                              > r
                              > - nie rozwieść się i chodzić na dziwki, udając przed żoną, że wszystko jest sup
                              > er
                              >


                              to są te rozwiązania, które pojawiły dzięki rozmowom na forum? sam na to wcześniej nie wpadłeś?
                            • abrigado Re: moja strona medalu 05.04.12, 13:38
                              z tymi opcjami to sam się ograniczasz. święta prawda jest, że największe ograniczenia sami sobie stwarzamy.

                              Nie bęę doradzał konkretnego rozwiązania- bo ty na razie skupiasz się wyłacznie na aspekcie seksu i wydaje ci się, ze jak tylko go sobie zapewnisz to będziesz zadowolony

                              no i ta cała masa wymówek do niepodejmowania decyzji...

                              tez tak miałem




                            • trzydziestoletnia Re: moja strona medalu 06.04.12, 12:54
                              sabat77 napisał:



                              > Nie no, w sumie szału z opcjami nie ma. Można
                              > - olać i udawać (..)
                              > - nie rozwieść się i znaleźć kochankę, udając przed żoną (..)

                              Mozna jeszcze:
                              -nie rozwodzic sie, podszkolic z ars amandi u kochanki i wrocic rozpalac zone ;)

                              Jak ta zona ma lubic seks, jesli nie sprawial jej nigdy przyjemnosci - a dla kobiety seks bez przyjemnosci jest co najmniej przykry, a nawet sprawia dyskomfort czy bol. Nikt normalny z wlasnej woli nie bedzie czegos takiego chcial na wlasnym ciele.

                              • proto Re: moja strona medalu 06.04.12, 13:10
                                > a dla kobiety seks bez przyjemnosci jest co najmniej przykry, a nawet sprawia dyskomfor
                                > t czy bol. Nikt normalny z wlasnej woli nie bedzie czegos takiego chcial na wla
                                > snym ciele.

                                O to chyba nie zależy od płci. Dla faceta seks bez przyjemności też jest masakrą.
                                • trzydziestoletnia Re: moja strona medalu 07.04.12, 17:22
                                  proto napisał:

                                  > O to chyba nie zależy od płci. Dla faceta seks bez przyjemności też jest masakrą.

                                  Hmm..no tego to nie wiem, nie mam doswiadczen. Czy dla faceta brak przyjemnosci nie oznacza braku erekcji? Ruszam swoja wyobraznie i nie potrafie az tak sie wczuc, co moze byc tak wielkim dyskomfortem fizycznym dla mezczyzny, chocby porownywalnym z dyskomfortem kobiety w przymusowym seksie..?
                              • proto Re: moja strona medalu 06.04.12, 13:17
                                > Mozna jeszcze:
                                > -nie rozwodzic sie, podszkolic z ars amandi u kochanki i wrocic rozpalac zone ;)


                                Też tak uważam, w sumie dla lepszego efektu kurs u kochanki mógłby być interaktywny.
                                Jedno spotkanie u kochanki, uczę się czegoś nowego, potem wracam do domu, mówię żonie że byłem u kochanki i nauczyłem się tego i tamtego, ona wybiera co dla niej ciekawsze po czym wracam do kochanki, mówię jej co wybrała żona, kochanka/nauczycielka dostosowuje tematy kolejnych zajęć do preferencji naszego z żoną związku.

                                Czyż tak nie powinno to wyglądać? Dodam, że w niektórych "prymitywnych" plemionach coś podobnego się dzieje. Każdy chłopak idzie na przeszkolenie do starszej kobiety z plemienia na lekcje uczące jak zaspokoić kobietę. Oczywiście nasze cywilizowane społeczeństwo, pożal się boże jest tak zacofane, że tego nie robi, erotyki uczymy się z filmów porno.

                                Swego czasu myślałem, że właśnie lekcje dotyczące wychowania seksualnego będą czegoś takiego uczyły :)
                              • sabat77 Re: moja strona medalu 06.04.12, 22:19
                                trzydziestoletnia napisała:

                                > Mozna jeszcze:
                                > -nie rozwodzic sie, podszkolic z ars amandi u kochanki i wrocic rozpalac zone ;
                                > )

                                Wiesz, uczyć można się przez całe życie, a z kobietami tym bardziej nauka przyjemna. Jednak zdaje mi się, że same kwestie techniczne to jedno, a "obsada" to drugie.
                                Lepiej siedem razy z królewną śnieżką, niż raz z siedmioma krasnoludkami :)
                                Może moja żona mnie po prostu nie chce, prawdopodobnie ze względów światopoglądowych nie chce też nikogo innego. No i usatysfakcjonuj tu taką...
                                Ja nie jestem cham, jakby chciała z kim innym to nie widzę przeszkód, pod warunkiem że by pomyślała o nie zrobieniu dzieci, no i mi dała wolną rękę.
                                Niestety chyba nie tędy droga, to nie ta bajka.

                                > Jak ta zona ma lubic seks, jesli nie sprawial jej nigdy przyjemnosci - a dla ko
                                > biety seks bez przyjemnosci jest co najmniej przykry, a nawet sprawia dyskomfor
                                > t czy bol. Nikt normalny z wlasnej woli nie bedzie czegos takiego chcial na wla
                                > snym ciele.

                                Czyli dla macierzyństwa przecierpiała 3 miesiące robienia non stop. Bohaterstwo, szacun za to. Jednak kobiety są zdeterminowane.

                                Ogólnie kobiety to dość ciekawe istoty. Ja z kobietami miałem wiele styczności wbrew pozorom i wizerunku mojej osoby na tym forum. Wokół mnie było ich zawsze wiele, nawet otoczeniu zawodowym miałem zawsze dużo kobiet, moim pierwszym przyjacielem z dzieciństwa była kobieta. Wiele z nimi rozmawiałem, widać że albo wszystkie jak jeden mąż łagały w żywe oczy, albo znałem jakiś inny typ kobiet jaki można napotkać na sieci.

                                Generalnie, dla tych które ja spotkałem w swoim życiu seks pełnił jakąś drugo- albo trzeciorzędną rolę w życiu. Koleżanka z pracy zwierzyła mi się nawet, że oni z mężem robią to góra dwa razy w miesiącu i ona jest mu za to WDZIĘCZNA, że on jej nie MĘCZY częściej.
                                Masakra, fajne podejście.
                                No i kolejna kwestia - wśród kobiet które napotkałem w życiu, takie dla których seks bez miłości byłby czymś do zaakceptowania, były w zdecydowanej mniejszości. Praktycznie wszystkie przeżywały go w LTR-ach, albo w małżeństwach. Takich było z 90%, albo wręcz więcej.
                                Można po takich doświadczeniach nabrać dystansu do tych spraw, prawda ?
                                • mujer_bonita Re: moja strona medalu 08.04.12, 19:07
                                  sabat77 napisał:
                                  > jacielem z dzieciństwa była kobieta. Wiele z nimi rozmawiałem, widać że albo ws
                                  > zystkie jak jeden mąż łagały w żywe oczy, albo znałem jakiś inny typ kobiet jak
                                  > i można napotkać na sieci.
                                  > Generalnie, dla tych które ja spotkałem w swoim życiu seks pełnił jakąś drugo-
                                  > albo trzeciorzędną rolę w życiu

                                  Jeżeli porównujesz rozmowy z kobietami do dyskusji na forach o seksie i wyciągasz z tego wnioski to niestety bardzo źle to świadczy o Twojej inteligencji.
                                  • sabat77 Re: moja strona medalu 08.04.12, 20:22
                                    Obawiam sie, ze mozesz miec racje. W sumie po lekturze moich postow trudno miec watpliwosci, zbyt lotny to ja nie jestem. Niemniej jednak w gruncie rzeczy mam dobre serce, to jakies - niewielkie, ale zawsze - pocieszenie. Niestety wiele mi to w zyciu nie da, przynajmniej w tym doczesnym.
                                • gogolek2 Re: moja strona medalu 11.04.12, 17:58
                                  swietnie to napisales, technika to jedno ale obsada to juz zuplenie inna sprawa.

                                  Rozumiem Twoj problem i dylemat. Rozwiazan jest kilka i kazde jest bardzo trudne - albo sytuacje polubic; albo odejsc; albo zmienic (jesli sie da).

                                  ja mialam 2 'zyciowych partnerow' - z pierwszym seks byl 3-4 razy w tygodniu, przez cala ciaglosc zwaizku (prawie 3 lata). Kochalam go i lubilam go. Zaluje zerwania ale jest juz za pozno. Trudno, musze konsekwencje swoich wyborow ponosic.
                                  Z drugim obecnym jest tylko raz w tygodniu, na poczatku przez dwa miesiace byl 3 razy dziennie. Bo w tym zwiazku wlasnie problemy 'w dzien' - my poprostu jestesmy dwiema osobami ktore sa zupelnie inne. Czy jest szansa na poprawe w tym zwiazku? Raczej nie. Na co czekam? Czytalam twojego posta pierwszego i to tak jakbym siebie slyszala - partner jest troche nerwowy i klotliwy; ale ja sobe tlumacze ze to pewnie gorzej nie bedzie, z czasem sie bardziej dogramy. Bo nie mam tupetu zeby odejsc i w moim wieku (32 lata) zaczac cos od nowa.....
            • kag73 Re: moja strona medalu 04.04.12, 19:22
              sabat77 napisał:

              > Moj najwiekszy blad lezal w tym, ze traktowalem malzenstwo jako bezpieczna przy
              > stan, gdzie moge zdjac zbroje i pokazac slabe miejsca. Pokaralo mnie za to. Oka
              > zuje sie, ze malzenstwo to targowisko, a kupiec ktorym jest twoj "partner", moz
              > e cie oszukac, jesli tylko uzna ze z jakichs wzgledow jest mu z tym dobrze.
              > a zatem malzenstwo jak firma, gdzie trzeba udawac, kryc sie, pozorowac sile jes
              > li jej nie ma. Skoro tak, to garda w gore.
              > Niech zyje "rodzina".

              To nie jest prawda, dla mnie malzenstwo to wlasnie taka "przystan". Ale malzenstwo malzenstwu nie rowne, to zwiazek dwojga ludzi i to oni decyduja jak zyja i jak definuja malzenswo.
              Wszystko zalezy od ludzi a Ci sa rozni. Mozna np. kopac lezacego tylko dlatego, ze mozna, ale pytanie czy kazdy to zrobi tylko dlatego, ze moze. Niektorzy na pewno tak, inni nie.
              • proto Re: moja strona medalu 05.04.12, 08:33
                Skąd wracasz do owej "przystani", kochana kag73?????
                Od kochanka, od koleżanek, które traktujesz z większym szacunkiem niż swojego męża?
                • hello-kitty2 Re: moja strona medalu 05.04.12, 09:35
                  proto napisał:

                  > Skąd wracasz do owej "przystani", kochana kag73?????
                  > Od kochanka, od koleżanek, które traktujesz z większym szacunkiem niż swojego m
                  > ęża?

                  Proto, no co to jest? Kag73 napisala ci jaka wartosc ma dla niej jej zwiazek a ty ja kopiesz?

                  Uwazasz z Sabat77 ze forum jest zeby sobie pomagac? A jak ja ci moge pomoc? Ja moge tylko z toba/wami porozmawiac. Ale jak dotad to widze, ze wy wykorzystujecie forum, zeby wyladowac sie na obecnych tu kobietach za zachowanie wlasnych zon. Przeciez to sa inni ludzie. Poczytajcie sobie jakimi kochankami/partnerkami sa kobiety na tym forum. Jakie zwiazki zbudowaly? Zreszta piszacy tu mezczyzni tez. Warto sie temu przyjzec na spokojnie, porozmawiac.

                  A wy rozhisteryzowani, rozemocjonowani, ahh, przeciez my patrzymy na wasze zycie bez emocji, z dystansem, malo tego mamy poczucie humoru, pewne wypowiedzi sa zabawne, coz w tym zlego?

                  Zdystansujcie sie troche. Przeciez nikt wam zle nie zyczy, rozmawiamy.

                  Za chwile nikt sie do was juz nie odezwie :) Po co wam to?


                  • proto Re: moja strona medalu 05.04.12, 10:32
                    Przepraszam, nie tak miało wyjść,
                    Idę na spacer
                    • hello-kitty2 Re: moja strona medalu 05.04.12, 10:55
                      It's ok :) wiem co to sa emocje, przez ostatni rok zle emocje towarzysza mi dzien w dzien, trzeba sie z tym zmierzyc samemu, ochlonac.

                      Sluchaj proto moze napisz co jest w twoim zwiazku nie tak, czy wiesz dlaczego seksu nie ma, przeanalizowales sprawe? dlaczego tobie sie juz nie chce? co mysli/mowi/chce zona? A przede wszystkim czego ty chcesz?

                      Czy opisanie tego pomogloby ci spojrzec trzezwo na problem? Odnosze wrazenie, ze w tej chwili pomogloby ci skupienie sie, zebranie mysli na tym co sie wlasciwie stalo i dlaczego sie stalo?
                      • kag73 Re: moja strona medalu 05.04.12, 11:14
                        hello-kitty2 napisała:

                        > It's ok :) wiem co to sa emocje, przez ostatni rok zle emocje towarzysza mi dzi
                        > en w dzien, trzeba sie z tym zmierzyc samemu, ochlonac.
                        >
                        > Sluchaj proto moze napisz co jest w twoim zwiazku nie tak, czy wiesz dlaczego s
                        > eksu nie ma, przeanalizowales sprawe? dlaczego tobie sie juz nie chce? co mysli
                        > /mowi/chce zona? A przede wszystkim czego ty chcesz?
                        >
                        > Czy opisanie tego pomogloby ci spojrzec trzezwo na problem? Odnosze wrazenie, z
                        > e w tej chwili pomogloby ci skupienie sie, zebranie mysli na tym co sie wlasci
                        > wie stalo i dlaczego sie stalo?

                        Proto nie ma seksu, bo zniecheca zone do siebie swoim zachowaniem wobec dzieci. Po prostu ponosza go nerwy i jest zbyt agresywnych wobec nich. Takie zachowanie meza powoduje, ze zona zwyczajnie nie ma ochoty na czulosci.
                        • hello-kitty2 Re: Pytanie do proto 05.04.12, 13:12
                          kag73 napisała:

                          > Proto nie ma seksu, bo zniecheca zone do siebie swoim zachowaniem wobec dzieci.
                          > Po prostu ponosza go nerwy i jest zbyt agresywnych wobec nich. Takie zachowani
                          > e meza powoduje, ze zona zwyczajnie nie ma ochoty na czulosci.

                          No jak depcza nowy trawnik, to jasna sprawa :)

                          A teraz na powaznie, proto przeczytalam twoj watek z 2009 roku o sposobach wylaczenia popedu. Rzadko zdarza mi sie odgrzebywac stare, zarchiwizowane watki, ale sie oplacalo.

                          Podsumowujac lekture: chlopie mamy ten sam problem, moj poped mnie przytlacza i im blizej czterdziestki tym gorzej :) Choc ja jestem juz krok dalej ze swoim zyciem w stosunku do ciebie, to paradoksalnie nie rozwiazuje to mojego problemu w sposob trwaly - wysokolibidowosci, bo sa inne pulapki niz tkwienie w zwiazku z osoba odmawiajaca seksu.

                          Sluchaj napisz szczerze jak to teraz jest u ciebie? Wylaczyles ochote na seks? Nie wierze.
                          • abrigado Re: Pytanie do proto 05.04.12, 13:47
                            mogę się włączyć?

                            jeszcze dwa lata temu tez wydawało mi się to niemożliwe a od dwóch lat przestałem.

                            dotarło do mnie, że seks był sposobem wyrażania bliskości a jednoczesnie uzyskałem pewność, że na rzeczywista bliskośc ( przynajmniej ja)- nie moge liczyć w stosunkach z kimkolwiek

                            jak nie jesteś seksoholiczką to świadomośc instrumentalności relacji powoduje, ze nie widzisz żadnej istotnej róznicy pomiędzy seksem z człowiekiem a masturbacją

                            i zeby było ciekawie mam całkiem niemało okazji uprawiania seksu,i wszeliich relacji do niego prowadzących. Zawsze zatrzymuję sie na etapie flirtu - bo seks prędzej, czy później stanie się karta przetargową.
                            a towarzyszące seksowi poczucie satysfakcji dają inne aktywności np sporty ekstremalne, fizyczna konfronatacja i fizyczny wysiłek lub działania w zespole.



                            • hello-kitty2 Re: Do abrigado 05.04.12, 14:42
                              Super ze sie wlaczyles!
                              Wiedze elementy nalezace do wspolnego zbioru w naszych postawach, co mnie cieszy, bo jestes zrodlem wiedzy, na temat ktory mnie interesuje.

                              Ale do rzeczy:
                              "dotarło do mnie, że seks był sposobem wyrażania bliskości a jednoczesnie uzyskałem pewność, że na rzeczywista bliskośc ( przynajmniej ja)- nie moge liczyć w stosunkach z kimkolwiek"

                              Jak zdefiniujesz bliskosc? Ja juz tu kiedys o to pytalam, pojawiala sie odpowiedz, ze jest to relacja intymna, w ktorej jestesmy wobec siebie tak otwarci, ze nie obawiamy sie pokazac nawet swoich slabosci, ect czyli w moim rozumowaniu jest to odniesienie do uczucia milosci. Jesli tak, to ja tez mam problem z tzw. zaangazowaniem sie uczuciowym, czyli w takm razie nie mam szans na 'rzeczywista bliskosc'. Tak to rozumiesz abrigado?

                              "świadomośc instrumentalności relacji powoduje, ze nie widzisz żadnej istotnej róznicy pomiędzy seksem z człowiekiem a masturbacją"

                              Natomiast idac dalej, nigdy nie uwazalam seksu za wyrazanie swojej bliskosci wobec kogos, tylko wyrazanie swojego pozadania wobec kogos, co uwazam za komplement wobec tej osoby (rzecz pozytywna). Wobec tego widze roznice (natury mentalnej i fizycznej) miedzy seksem z inna osoba a masturbacja. Wyrazanie mojego pozadania jak i otrzymywanie tego w zamian w postaci seksu jest dla mnie esencjonalne. Moja relacja seksualna wtedy nie jest instrumentalna, bo wyrazam przez nia cos, co jest dla mnie wazne, tylko nie jest to bliskosc a pozadanie.

                              Poza tym bliskosc mozna wyrazic innymi sposobami wobec innej osoby, a jak innymi sposobami wyrazic pozadanie?

                              "i zeby było ciekawie mam całkiem niemało okazji uprawiania seksu,i wszeliich relacji do niego prowadzących. Zawsze zatrzymuję sie na etapie flirtu - bo seks prędzej, czy później stanie się karta przetargową."

                              Zgoda w sprawie 'karty przetargowej'. To o niej pisalam mowiac o 'pulapkach'. Innymi slowy kazdy czegos chce za seks. Seks za seks to za malo! Zawsze sa jakies inne oczekiwania i to wszystko psuje.

                              "a towarzyszące seksowi poczucie satysfakcji dają inne aktywności np sporty ekstremalne, fizyczna konfronatacja i fizyczny wysiłek lub działania w zespole."

                              Zgadzam sie, sport do jakiegos stopnia pomaga, ale jednak nie eliminuje ochoty na seks. Ja uprawiam sport regularnie od lat, moze zle wybralam, ale moje zainteresowania popchnely mnie w kierunku treningu silowego, to otrzymuje zwiekszona produkcje testosteronu, to wiesz jak to sie konczy. Poza naleze do klubu plywackiego.

                              Sa jeszcze skutki uboczne uprawiania regularnego sportu: widok wlasnego wyrzezbionego, sprezystego ciala na tle wyrzezbionych, sprezystych cial kolegow z klubu pod woda, pod prysznicem w skapych speedo, nie da sie tego wylaczyc popedu, staram sie nie patrzyc, ale nie da sie, czy ty widziales jak wygladaja plywacy? O silce to nawet nie wspominam, bo tam mozna dresem sie zakryc..

                              Pomysle jeszcze o sportach ekstremalnych i dzialaniach zespolowych.





                              • abrigado Re: Do abrigado 05.04.12, 15:37
                                racja! zapomniałem o wyrażaniu pożądania!
                                fakt, wtedy taka intymność tez nie jest potrzebna i konieczna- ale wtesdy musisz czuć , ze seks z toba jest pożadany a nie jest instrumentem czegoś
                                pod tym względem , wam kobietom, łatwiej spotka się z tym odczuciem

                                zawsze mam watpliwość i taki hamulec, czy jestem pożądany ja, jako ja, czy też robię za wibrator

                                a propos sportu, to jakis miesiąc temu miałem sytuację trenigu z dziewczyną, gdzie w pewnym momencie, ze trenig zamienia się wgrę wstępną ( sytuacji nie pomagał fakt, ze lezałem między jej nogami ;P)

                                ale sporty walki, skoki na snowboardzie, sporty wyskościowe doastarczają tak dużej ilości emocji, że relacjom łózkowym cięzko z tym konkurować
                                najwazniejsze, ze przy tych emocjach nie mozan postawić znaku zapytania, a w przypadku sytuacji łózkowych, o których mówisz moze sie okazac, że ktoś jednak potraktował cię instrumentalnie
                                • niezapominajka333 Re: Do Abrigado i do Kitty 05.04.12, 15:47

                                  Wygląda na to, że lubicie kompllikować sobie życie...
                                  • abrigado Re: Do Abrigado i do Kitty 05.04.12, 16:05
                                    raczej upraszczać ;)
                                    funkcjonuję tak już dwa lata i jest to najlepszy czas w moim życiu- a wcześniej przez 3 lata dochodziłem do tego etapu...
                                    życie staje sie bardzo proste, gdy sama o nim decydujesz i sama ponosisz za nie odpowiedzialność bez nieuchronnych oczekiwań wobec osoby, która nie ma szans zrozumiec twoich oczekiwań a jendoczesnie sama nie jesteś w stanie spełnić jej, bez siłowania sie o każdą pierdołę

                                    jesli chodzi o mnie nie widzę żadnych trwałych zalet w powrocie na "rynek podchodów erotycznych"- mam za mało czasu żeby kogokolwiek adorować, randki mnie nudzą, instrumentalny seks też- to jest takie schematyczne! ( idę np do kina z dwiema laskami- dzień po dniu z jedną- i w tym samym momencie kazda z nich zaczyna się tulić i całować- klony normalnie! ;P

                                    przyznam, że baradziej dziwię się kobietom- wy nie potraficie byc same i czerpać z tego pełni życia
                              • abrigado Re: Do abrigado 05.04.12, 15:42
                                i jeszcze jedno!
                                to mit, ze uprawianie sportów siłowych przez kobiete powoduje, że wygląda jak babochłop

                                bez ogromnej ilości sterydów, suplementacji i do tego niezywkle ciezkiego rezimu trenigowego nie ma na to szans
                                nawet faceci bez dodatkowego wspomagania rzadko osiągają monstrualne wyniki ( wystarczy popatrzeć na fotki dawnych kulturystów i siłaczy- do lat 50 -tych)

                                • hello-kitty2 Re: Do abrigado i niezapominajki 05.04.12, 16:20
                                  abrigado napisał:

                                  "zawsze mam watpliwość i taki hamulec, czy jestem pożądany ja, jako ja, czy też robię za wibrator" - to mozna ocenic w rozmowie, oczywiscie zakladajac, ze do rozmowy/rozmow dochodzi przed zblizeniem :) Bo jesli nie dochodzi, to wiadomo, ze 'robisz za wibrator'.

                                  Rozmowa zatem jest obowiazkowa. Umowy sie: tyle rozmow ile potrzeba, zeby ocenic sytuacje i 'kandydata'. Czasem na rozlicznych rozmowach sie konczy, czasem potrzebne sa trzy. I teraz czy jestes pozadany, ty jako ty, to zalezy co wzbudza pozadanie kandydatki w ogole? I teraz jesli jest to tylko fizycznosc, bo np jestes ladny, to ja oceniam, ze bedziesz robil za wibrator, bo ladnych jest wielu, wiec ty czy inny, whatever. Natomiast jesli kandydatke podniecaja okreslone zestawienie pewnych cech charakteru w kombinacji z jakims/jakimis elementami fizycznosci to juz stajesz sie 'tym wybranym z tlumu'. Plus warto poznac przeszlosc erotyczna takiej osoby, kryteria doboru partnerow seksualnych, ect plus czego oczekuje od ciebie. I juz wiesz, czy chodzi o ciebie, no powiedzmy.

                                  A czy kaloryfer na brzuchu kobiety to juz babochlop czy jeszcze nie? :)

                                  Niezapominajka333 rozwin prosze mysl o komplikowaniu zycia.
                                  • abrigado Re: Do abrigado i niezapominajki 05.04.12, 16:38
                                    hello-kitty2 napisała: A czy kaloryfer na brzuchu kobiety to juz babochlop czy jeszcze nie? :)


                                    kaloryfer na brzuchu- co do zasady nie-Zuza z bodyrock ma i nikt jej babochłopem nie nazwie ;P

                                    fakt, ze więskzość facetów nie lubi jak laska ma lepszy kaloryfer niz oni ;P


                                    hello-kitty2 napisała:

                                    I teraz czy jestes pozadany, ty jako ty, to zalezy co wzbudza
                                    pozadanie kandydatki w ogole?


                                    wybacz ale trochę się w tym orientuję i napisałem to w sasiednim wątku: pożądanie wzbudza wyobrażenie kobiety o cechach jakie mężczyzna posiada

                                    w druga stronę dizała to podobnie- choć mężczyżni jako wzrokowcy przynajmniej niektóre cechy oceniają bliżej realiów- nie przeoczę raczej kaloryfera ;)

                                    podczas nawet i 10 rozmów są małe szanse na ocenienie moich rzeczywistych cech- chyba, ze to jakieś uderzające wady. Wzbudzę pożądanie jesli moja rozmówczyni po pozorach osądzi mnie na kogoś kim raczej nie jestem.

                                    widzisz ja wiem, że tak własnie funkcjonuje ten cały mechanizm pożądania i z tego powodu wynika, że zarówno odrzucenie , jak i wzbudzenie pożądania niespecjalnie zależy ode mnie rzeczywistego, tylko od obrazu, ktory moja rozmówczyni przyniosla na spotkanie.

                                    przyznaj sama, że często chwila kontaktu powoduje wzbudzenie pożadania- jakie mozesz mieć pojęcie o cechach charakteru obiektu- to po prostu niekontrolowana gra skojarzeń w twojej głowie plus kontekst sytuacyjny.

                                    Rozczarowanie jest kwestią czasu ;P

                                    Nie chcę tego rozwijać, bo większości ludzi jest lepiej bez tej wiedzy troche odbierajacej nadzieję- jesli dla kogoś atrakcyjność erotyczna i zwiazek są paradygmatami sukcesu.
                                    • abrigado Re: Do abrigado i niezapominajki 05.04.12, 16:44
                                      aha. a gdybym rozegrał to tak jak piszesz to całkiem emocje by mi opadły ( i nie tylko emocje ;P)

                                      mnie kręci tylko nieprzewidywalność sytuacji, i spontaniczność
                                      kiedy doszedłem do wniosków dających wyjaśnienie jak powstaje relacja damsko- męska- juz mnie to nie kręci ;)

                                      a Ty w jaki sposób powstrzymujesz sie przed realizacja swoich fantazji o facetach BEZ spodenek speedo.
                                      to musi być cholernie trudne- bo faceci są cholernie łatwi

                                      • hello-kitty2 Re: Do abrigado 06.04.12, 01:04
                                        abrigado napisał:

                                        "kaloryfer na brzuchu- co do zasady nie-Zuza z bodyrock ma i nikt jej babochłopem nie nazwie ;P" Zuza jest fajna i ten akcent? :) Czy ona jest Rosjanka?

                                        Aha dla uscislenia, gdy pisalam o zwiekszonej produkcji testosteronu w wyniku treningu silowego to odnosilam sie do zwiekszania sobie i tak wysokiego libido. Niepotrzebnie, ale coz, trenuje tak jak lubie.

                                        "podczas nawet i 10 rozmów są małe szanse na ocenienie moich rzeczywistych cech- chyba, ze to jakieś uderzające wady."

                                        Ja wlasnie koncentruje sie na wadach przy poznawaniu i tak jesli ktos jest tylko mily to cos jest nie tak. Wycofuje sie. Zauwazylam, ze nawet na przyjaciol dobieram sobie osoby o wyraznie widocznych wadach, wadach nie ukrywanych.

                                        A dlaczego uwazasz, ze nawet po 10 rozmowach nie jestem w stanie ocenic twoich rzeczywistych cech? Tak wysoko oceniasz swoja umiejetnosc udawania, czy tak nisko moja umiejetnosc sluchania? Czy zalozyles, ze nie zdaje sobie sprawy z posiadania moich wlasnych paradygmatow, ze nie egzaminowalam ich, ze nie biore za nich opdowiedzialnosci, a co za tym idzie one sprawiaja, ze widze swiat/ciebie nie takim jakim jest/jestes naprawde, tylko jak zostalam uwarunkowana, zeby go/ciebie widziec?

                                        "Wzbudzę pożądanie jesli moja rozmówczyni po pozorach osądzi mnie na kogoś kim raczej nie jestem."

                                        To zabawnie napisane, bo wynika z tego, ze w prawdziwym tobie nie ma nic, za co mozna cie
                                        pozadac. A przeciez to nieprawda.

                                        "przyznaj sama, że często chwila kontaktu powoduje wzbudzenie pożadania- jakie mozesz mieć pojęcie o cechach charakteru obiektu- to po prostu niekontrolowana gra skojarzeń w twojej głowie plus kontekst sytuacyjny."

                                        Chwila kontaktu (np plywanie z przystojnym kolega w jednej linii) moze spowodowac i powoduje TYLKO jakies pobudzenie erotyczne, do pozadania go jeszcze daleko, bo ja nie pozadam jedynie meskiego ciala. Takich cial jest wiele (caly basen :), przeciez nie pozadam wszytkich. Brak pozadania = brak realizacji fantazji 'o facetach BEZ spodenek speedo', pozostaje pobudzenie i narastajaca seksualna frustracja. I z tym sobie radze gorzej, niz z samymi mezczyznami w speedo, latwi czy nie, nie podniecaja mnie po blizszym poznaniu (rozmowie).

                                        "Rozczarowanie jest kwestią czasu" - znam to uczucie. Koncze jak czuje ze nadchodzi.

                                        "mnie kręci tylko nieprzewidywalność sytuacji, i spontaniczność" ha! moj ostatni kochanek tak mowil, bardzo mnie krecil (z wielu wzgledow, nadal wracam myslami do tego co mowil i co robil :)

                                        Mnie kreci jak pisalam:
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,134750369,134752856,Re_Facet_Twardziel_czy_Romantyk_.html
                                        "Nie chcę tego rozwijać, bo większości ludzi jest lepiej bez tej wiedzy troche odbierajacej nadzieję- jesli dla kogoś atrakcyjność erotyczna i zwiazek są paradygmatami sukcesu."

                                        Dla mnie sukces (odnoszac sie do siebie) to cos innego. Tutaj pisalam:
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,134750369,134819438,Re_moje_gratulacje_.html
                                        Takze mozesz i powinienes szczerze i bezposrednio pisac co myslisz. Powklejalam, zeby sie nie powtarzac.

                                        No i rozpisalam sie, Sabat77 wybacz :)




                                        • hello-kitty2 Re: Do abrigado 06.04.12, 01:14
                                          Sorry, pozna pora i zle wkleilam.

                                          Walka mnie kreci:

                                          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,134701327,134706256,Re_Czy_ludzie_inteligentni_sa_szczesliwi_w_lozku.html
                                          • abrigado Re: Do abrigado 10.04.12, 16:18
                                            wybacz HelloKitty- dla mnie walka jako zajęcie to zabawa- kompletynie nie zalezy mi na dominacji. to raczej upajanie się ruchem refleksem, zręcznością,
                                            a gdybym miał walczyc naprawdę to tylko dla totalnej destrukcji przeciwnika ( w granicach dozwolonych prawem niestety ;P- a nie "tylko" dla zdominowania go.

                                            poza tym bardzo nie lubię walczyć ze słabszymi od siebie- to takie nieciekawe!

                                            a jesli chodzi o dominacje w seksie miałem kilka doświadczeń z sado- masochistkami i to nie moja bajka- nie potrafię zachować powagi przy tym teatrzyku ;P razi mnie sztuczność konwencji dominacji.

                                            jedyna dla mnie dopuszczalna forma to coś jak w tańcu- czyli ja prowadze i ja wiem co ty będziesz za chwilę robiła
                                            a Zuza to czeszkai męskiej cżęsci widowni jest znana ze swojej poprzedniej kariery jako aktorka porno ;)

                                            P.S wysmarowałem w piątek potężny post ale chochliki mi go porwały w e-przestrzeń więc wybacz

                                            • hello-kitty2 Re: Do abrigado 11.04.12, 00:00
                                              Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo :)

                                              Myslalam, o tym co powiedziales i chcialabym cie prosic, zebys wyjasnil co przez to rozumiesz:

                                              "uzyskałem pewność, że na rzeczywista bliskośc ( przynajmniej ja)- nie moge liczyć w stosunkach z kimkolwiek"

                                              Dlaczego nie mozesz?
                                        • sabat77 Re: Do abrigado 06.04.12, 08:07
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > No i rozpisalam sie, Sabat77 wybacz :)

                                          Nie ma sprawy. Wasze przypadki są o wiele bardziej skomplikowane i smutne niż mój. Myślę, że oboje obeszliście pewien społeczny schemat, wypracowany tysiącami lat ewolucji i teraz ponosicie tego konsekwencje. Życie społecznie nie zostało stworzone z myślą o takich jak Wy :P Zazwyczaj ludzie nie mają aż tylu partnerów, nie mają więc okazji się przekonać, że o ich doborze tak naprawdę decyduje przypadek.

                                          Regułą jest że partnerów, zarówno seksualnych jak i społecznych, większość ludzi dobiera sobie ostrożnie z kręgu ludzi w jakimś stopniu znanych. Jasne - ktoś powie - nieprawda, żonę poznałem na imprezie.

                                          No ale impreza to jest sytuacja społeczna. A jednak 99% osób mijanych na dworcach, autobusach itd. dla większości to martwa społeczna sfera, której w najlepszym razie mówi się dzień dobry :)

                                          Jeśli chodzi o stereotypowe myślenie, o którym pisał Abrigado - to ono rzeczywiście istnieje, jest podstawą oszustw, manipulacji. Dlatego ubiór jest tak istotny dla oszusta lub uwodziciela, pomaga szybko wpasować się w pewien schemat. Podstawa zawodu aktora :)

                                          Ale to nie u każdego działa w aż tak dużym stopniu.

                                          Jak uważacie, że się wypaliliście społecznie, to zmieńcie łowisko i zobaczycie czy dalej tak jest.

                                          Hello-Kitty, może facet w okularach będzie ciekawszy niż ten w sportowym dresie ? :D

                                          • proto Re: Do abrigado 06.04.12, 08:52
                                            Wróciłem ze spacerku i widzę, że zostałem rozpracowany przez koleżanki.
                                            No cóż, tak jest prawda, ostatnio zacząłem się trochę źle zachowywać przerzucając swoje pretensje/żale jakie mam do żony na wszystkie kobiety.
                                            Co słusznie zauważyła kag73, dzięki za wylanie kubła zimnej wody.

                                            Znowu twierdzę, że to forum jest fajnie, dzięki abrigado za opisanie swojej historii. Mam chyba podobny problem, z bliskością wyrażaną przez seks.

                                            hello-kitty2, nie wyleczyłem ochoty na seks, chociaż chciałbym aby ją zmniejszyć, uważam że seks jest bardzo ważny, tylko że chyba zabieram się do sprawy od d..py strony. Swoją drogą dziwne, że nie ma takich tabletek, co by zmniejszyły facetowi ochotę ;)

                                            Chciałbym aby seks był super, bo jak jest to jest faktycznie super.
                                            Brak seksu powoduje, że jestem zawiedziony, to powoduje stan pt. mam wszystko w d..pie, co się odbija na relacji z dzieciakami i żoną, co powoduje, że żona się dystansuje, co powoduje, że seksu nie ma, co powoduje że ja jestem bardziej sfrustrowany takie błędne koło.

                                            Dlatego stwierdziłem, że zajmę się ogródkiem, wrócę do swojego hobby fotografii aktów i zrzucę nadmiar kilogramów, który się zebrał. Po prostu zajmę się sobą :)
                                            Co ma być to będzie.
                                            • that.bitch.is.sick Re: Do abrigado 06.04.12, 09:39
                                              proto napisał:

                                              > Chciałbym aby seks był super, bo jak jest to jest faktycznie super.
                                              > Brak seksu powoduje, że jestem zawiedziony, to powoduje stan pt. mam wszystko w
                                              > d..pie, co się odbija na relacji z dzieciakami i żoną, co powoduje, że żona si
                                              > ę dystansuje, co powoduje, że seksu nie ma, co powoduje że ja jestem bardziej s
                                              > frustrowany takie błędne koło.
                                              >
                                              > Dlatego stwierdziłem, że zajmę się ogródkiem, wrócę do swojego hobby fotografii
                                              > aktów i zrzucę nadmiar kilogramów, który się zebrał. Po prostu zajmę się sobą
                                              > :)
                                              > Co ma być to będzie.

                                              Mój boże co za frajer. Nie mogę tego czytać, jeśli ten ponowoczesny proces będzie cuś takiego robić z mężczyznami(bo to już nie są mężczyźni) to niedługo zaczną nosić spódniczki i pończoszki i ja zostanę lesbijką a fuj, zajmij się szydełkowaniem i robieniem weków.
                                              • sabat77 Re: Do abrigado 06.04.12, 09:48
                                                Proto, lepiej zapisz sie na silownie. Dj Testo robi niezle cuda z psychika :) No a co do seksu, to moze otylosc i ogolna nieatrakcyjnosc jest latwiejszym wyjasnieniem niz skomplikowana psychologia ? :)
                                                • proto Re: Do abrigado 06.04.12, 09:56
                                                  tak to bardzo dobry pomysł, zapisywać się nie muszę, mam własną całkiem dobrze wyposażoną w drugim mieszkaniu, wystarczy ją odkurzyć, nie wyobrażam sobie chodzić na siłownię ogólnodostępną, oczywiście wynika to z mojej fobii nie używania rzeczy używanych :))))


                                                  Co do seksu, tak nadmiar kilogramów na pewno zmniejsza moją atrakcyjność, ale to nie było nigdy problemem, dla niej. Dla mnie jest teraz. Jak pisałem, wiem jak się tego pozbyć, żeby zjechać 20 kg potrzebuję może 2 miesiące, może uda się szybciej.
                                                  • sabat77 Re: Do abrigado 06.04.12, 10:01
                                                    Szybciej ? Nie powinno sie sie chudnac wiecej jak 3-4 kg miesiecznie, strasznie sobie obciazysz watrobe takim tempem. No ale jak chcesz, to twoje zdrowie...
                                                  • proto Re: Do abrigado 06.04.12, 13:25
                                                    Widzisz, sam nie wiem jak to jest. Skorzystałem kiedyś z diety, która nazywa się monti czy jakoś tak, nie głodzisz się, jesz ile chcesz natomiast nie to co chcesz, trzeba kontrolować co się je, nie jeść produktów z białej mąki, ziemniaków, pieczywo z pełnego przemiału. Można jeść nabiał, sery, makarony z mąki durum, warzywa. Je się tyle ile się chce, możesz się obżerać jak świnia.
                                                    No i co najważniejsze a dla mnie najgorsze, zero piwa. Piwo jest najgorsze bo ma bardzo wysoki indeks glikemiczny.
                                                    Odnośnie szybkości chudnięcia na takiej diecie akurat ja jadę w dół bardzo szybko, nie mogę zwolnić musiałbym zacząć jeść niezdrowo. Nie wydaje mi się więc, że jakość specjalnie obciążam organizm.

                                                    Ostatnio zjechałem ponad 20 kilo przez niecałe trzy miesiące. Miałem nawet BMI w normie :)), niestety lekko się zapomniałem i 10 kilo wróciło,
                                                  • hello-kitty2 Re: Do abrigado 06.04.12, 10:20
                                                    proto napisał:

                                                    > tak to bardzo dobry pomysł, zapisywać się nie muszę, mam własną całkiem dobrze
                                                    > wyposażoną w drugim mieszkaniu, wystarczy ją odkurzyć, nie wyobrażam sobie chod
                                                    > zić na siłownię ogólnodostępną, oczywiście wynika to z mojej fobii nie używania
                                                    > rzeczy używanych :))))
                                                    >
                                                    >
                                                    > Co do seksu, tak nadmiar kilogramów na pewno zmniejsza moją atrakcyjność, ale t
                                                    > o nie było nigdy problemem, dla niej. Dla mnie jest teraz. Jak pisałem, wiem ja
                                                    > k się tego pozbyć, żeby zjechać 20 kg potrzebuję może 2 miesiące, może uda się
                                                    > szybciej.

                                                    Proto przyznawanie sie na tym forum do nadwagi to ryzykowna sprawa jest :)

                                                    Nadajesz sie na przyjaciela, jak pisalam, ze dobieram sobie takich, ktorych wady sa bardzo widoczne, a twoja fobia jest wyjatkowo ciekawa. Pytajac slowami Lady Gaga : you were born that way? Ale pomysl czy to cie za bardzo nie ogranicza? Bo jakbys poszedl na silke na miescie to bys spotkal moze jakies fajne kobiety, w zasadzie moglys zabrac z domu swoje sztangielki czy sztange, zeby tam czegos nie swojego nie dotykac.

                                                    Masz poczucie humoru i jestes emocjonalny. Wykorzystaj to.

                                              • proto Re: Do abrigado 06.04.12, 09:50
                                                that.bitch.is.sick napisała:

                                                > Mój boże co za frajer. Nie mogę tego czytać, jeśli ten ponowoczesny proces będz
                                                > ie cuś takiego robić z mężczyznami(bo to już nie są mężczyźni) to niedługo zacz
                                                > ną nosić spódniczki i pończoszki i ja zostanę lesbijką a fuj, zajmij się szydeł
                                                > kowaniem i robieniem weków.

                                                Konkrety, pisz kobieto konkrety, a nie takie farmazony.

                                                Spódniczki co niektórzy noszą od dawna tak samo jak babochłopy noszą spodnie.
                                                Szydełkować umiem :) weków nie robiłem, chyba tylko dlatego, że nie mam pieca do wypalania szkła ale zaprawy w wekach oczywiście tak.
                                                Nie kupuję tego gówna co jest gotowe w sklepach.
                                                • that.bitch.is.sick Re: Do abrigado 06.04.12, 10:26
                                                  proto napisał:

                                                  >
                                                  > Konkrety, pisz kobieto konkrety, a nie takie farmazony.
                                                  >

                                                  Co Ci mam napisać. Myślę że twoja postawa godzenia się pokornego na rzeczywistość i na takie a nie inne stosunki w rodzinie to postawa niemęska, to postawa wałaha prowadzonego do rzeźni. Meżczyzna walczy o to co chce i dostaje to co chce. Żeby mieć seks trzeba żeby kobieta Cię pragnęła, a jak zamierzasz tego dokonać skoro nawet nie spróbujesz być mężczyzną (to nie tylko Ciebie dotyczy tylko i niejakiego sabata77 oraz całej tej śmiesznej czeredy ciotowatych forumowych płaczek). Pożądamy się nawzajem z powodu konkretnych cech. To nie jest żadna tajemnica. Jeśli tych cech nie wykazujesz, to klapa.
                                                  • sabat77 Re: Do abrigado 06.04.12, 11:22
                                                    Widac jak wy kobiety malo wiecie o mezczyznach. Wy z tymi waszymi macho sypiacie, my z nimi pijemy wodke. Po pol litra schodzi im z twarzy maska twardziela i zdarza sie ze dwumetrowy kolos w skorze wyplakuje mi jaki to wrazliwy i nieszczesliwy. Normalnie by tego ni powiedzial, bo chociaz jest silny i arogancki wobec ludzi, w glebi duszy jest przestraszonym wypierdkiem, ktory przez przypadek nosi gacie.
                                                    Stad sie biora te wasze feministyczne lkania, jacy to faceci zli. Wy nie macie o nich zielonego pojecia !
                                                    Gosc ktory przyznaje sie na takim forum jak to do nadwagi musi miec mocna psychike i potwornie silne ego. Robi to bo jest niewrazliwy na ciosy w tym punkcie i sie zwyczajnie nie boi.

                                                    Ciekawe jacy ci skorzani maczo byliby na wojnie, jak reagowaliby na widok urywanych lbow i zakrwawionych kikutow ? Jak zniesliby wiadomosc, ze umieraja na raka ? Czy zlalby sie w gacie ze strachu gdyby mu przystawic lufe do skroni ?

                                                    Ty jak widze nic nie rozumiesz, ale twoja strata. To ze niektorzy faceci zeszli z drzewa i otwarcie mowia o swoich slabosciach swiadczy wlasnie o ich sile i twardosci. Tej prawdziwej , nie ubranej w sztuczna pewnosc siebie, skore i lancuch.

                                                    Latwosc podejmowania decyzji ? Najlatwiej podejmuje sie decyzje majac wszystkich w dupie a za cel wyznaczajc sobie swoja egoistyczna satysfacje.
                                                    Wystarczy odrobina empatii i zwyklej psychicznej dojrzalosci, zeby zaczely sie robic schody.

                                                    gowniarz, niedorosly typek zawsze bedzie mial latwiej w te klocki, bo w pustym lbie pelnym tesknoty za rozumem nie pojawi sie mysl ze moze kogos skrzywdzic.
                                                  • proto Re: Do abrigado 06.04.12, 13:28
                                                    sabat77, ale się wgramoliłem w twój wątek, sorry i w sumie to dzięki, stanąłeś w mojej obronie :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Proto, a co z zona? 06.04.12, 13:48
                                                    Proto, jak masz czas i chec to napisz cos o swojej zonie i jej podejsciu do seksu. Sabat77 opisal swoja ze szczegolami :)
                                                  • proto Re: Proto, a co z zona? 06.04.12, 14:18
                                                    Właśnie chyba, problem polega na tym, że ja jej tak na prawdę nie znam,
                                                    Nie chcę więc zmyślać. Mogę pisać, co mi się wydaje, jak ją odbieram.

                                                    Nie bardzo więc wiem, co chcecie wiedzieć :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Proto, a co z zona? 06.04.12, 14:45
                                                    proto napisał:

                                                    > Właśnie chyba, problem polega na tym, że ja jej tak na prawdę nie znam,
                                                    > Nie chcę więc zmyślać. Mogę pisać, co mi się wydaje, jak ją odbieram.
                                                    >
                                                    > Nie bardzo więc wiem, co chcecie wiedzieć :)
                                                    >
                                                    Ooo sluchaj, a nie chcialbys jej poznac? Nie wydaje ci sie interesujaca?
                                                  • proto Re: Proto, a co z zona? 06.04.12, 15:30
                                                    Oczywiście, że tak ale wiesz, jak nie poznałem przez tyle czasu?
                                                  • hello-kitty2 Re: Proto, a co z zona? 06.04.12, 15:48
                                                    proto napisał:

                                                    > Oczywiście, że tak ale wiesz, jak nie poznałem przez tyle czasu?

                                                    Brak zdecydowania lub nie wiesz czego chcesz. Droga do nikad.
                                                  • proto Re: Proto, a co z zona? 06.04.12, 17:21
                                                    Tak, droga donikąd.
                                                    Kupiłem sobie nowy preparat, valerian forte :))), mam zamiar go brać, ciekaw czy zadziała
                                                    jak afrodyzjak :))))
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Do abrigado 06.04.12, 23:24
                                                    sabat77 napisał:

                                                    > Ciekawe jacy ci skorzani maczo byliby na wojnie, jak reagowaliby na widok urywa
                                                    > nych lbow i zakrwawionych kikutow ? Jak zniesliby wiadomosc, ze umieraja na rak
                                                    > a ? Czy zlalby sie w gacie ze strachu gdyby mu przystawic lufe do skroni ?
                                                    >
                                                    > Ty jak widze nic nie rozumiesz, ale twoja strata. To ze niektorzy faceci zeszli
                                                    > z drzewa i otwarcie mowia o swoich slabosciach swiadczy wlasnie o ich sile i t
                                                    > wardosci. Tej prawdziwej , nie ubranej w sztuczna pewnosc siebie, skore i lancu
                                                    > ch.
                                                    >
                                                    > Latwosc podejmowania decyzji ? Najlatwiej podejmuje sie decyzje majac wszystkic
                                                    > h w dupie a za cel wyznaczajc sobie swoja egoistyczna satysfacje.
                                                    > Wystarczy odrobina empatii i zwyklej psychicznej dojrzalosci, zeby zaczely sie
                                                    > robic schody.
                                                    >
                                                    > gowniarz, niedorosly typek zawsze bedzie mial latwiej w te klocki, bo w pustym
                                                    > lbie pelnym tesknoty za rozumem nie pojawi sie mysl ze moze kogos skrzywdzic.


                                                    Nieładnie by było zacytować cały Twój post, ale przykro mi, to wszystko są racjonalizacje porażki. Generalnie jest to stek pustych frazesów, które do głowy nakładły Ci kobiety z pewnością w procesie wychowania. Czy słusznie mi się wydaje że w tym procesie zabrakło mężczyzny, albo ten mężczyzna był przez kobiety rozdeptany?;) Dobra bo za daleko wybiegam. frazesy w podobnym duchu piszą kobiety pod zdjęciem jakiejś seksownej porno gwiazdy, które się przedarło do mainstreamu, a to że te duże cycki to brzydkie, a ta pani to k...oczywiście wiadomo że pianę z pyska toczą z zawiści. Podobnie Ty starasz się potokiem wymowy zagłuszyć wewnętrzny dysonans. Dobry jesteś bo szczery z Ciebie chłopak i ująłeś się za kolegą ale mylisz się w każdym zdaniu. Nie sposób odnieść się do tej gonitwy myśli odniosę się do ostatniego zaledwie:
                                                    "gowniarz, niedorosly typek zawsze bedzie mial latwiej w te klocki, bo w pustym
                                                    > lbie pelnym tesknoty za rozumem nie pojawi sie mysl ze moze kogos skrzywdzic. "

                                                    Otóż mój drogi za wyjątkiem pedofili, każdy z nas gustuje w seksie i związkach z ludźmi dorosłymi, a związek z człowiekiem dorosłym ma to do siebie, że każdy z "dużych"uczestników zabawy jest odpowiedzialny za siebie. Twoje nieudolne próby brania odpowiedzialności za drugą osobę, oraz za jej subiektywne,indywidualne poczucie skrzywdzenia to dziecinada i droga ku klapie bo po pierwsze: nie jesteś w stanie nieść odpowiedzialności za osobę nie mając władzy nad jej życiem, po drugie nie masz bladego pojęcia o tym co dla danej osoby jest szczęściem a co krzywdą. Kobiety to stworzenia skomplikowane: dla jednej krzywdą będzie jeśli będziesz lał do środka, a dla drugiej jeśli będziesz lał na zewnątrz:) (to taka anegdotka). Dopóki będziesz facetem z głową nadzianą podobnymi bzdurami, stawiam dolary przeciw orzechom że nie zbudujesz na tym związku.
                                                    Dorośnij.:)
                                                  • sabat77 Re: Do abrigado 06.04.12, 23:46
                                                    that.bitch.is.sick napisała:
                                                    > Czy słusznie mi się wydaje
                                                    > że w tym procesie zabrakło mężczyzny, albo ten mężczyzna był przez kobiety roz
                                                    > deptany?;)

                                                    Damn, trafiony zatopiony.
                                                    Tzn, niby zupełnie nie trafiłaś. Ale tak przestrzeliłaś, że aż mnie olśniło o co biega.
                                                    Słuchaj, mój ojciec to jest największy macho jakiego znam. Ten z gatunku nie udawanych, co by zjadł robaka na surowo, napił się wody z kałuży a na koniec przybił gwoździa pięścią.
                                                    Niestety los tak sprawił, że na pewnym etapie życia uznałem go za coś w rodzaju antywzorca.
                                                    Miał parę cech upierdliwych nie powiem, ale może jakby siłą rozpędu wywaliłem z psychy trochę za dużo... hmm ? Cech faceta ?
                                                    Jak na to teraz patrzę to tak może być.

                                                    > Dobra bo za daleko wybiegam.

                                                    Nie, wcale nie, ja po to tu przyszedłem. Sam bym do tego nie doszedł.
                                                    Wal śmiało, z natury dość twardy jestem, nawet jak boli to krótko.
                                                  • sabat77 Re: Do abrigado 07.04.12, 00:09
                                                    Widzę tylko jedno zagrożenie.
                                                    Czy nie jest tak, że skoro przez lata zbudowałem związek na zasadach soft guy'a to stając się bardziej męski, zdecydowany i twardy nie zaburzę podstaw tego związku ? W końcu układ sił był na początku zupełnie inny...
                                                  • aandzia43 Re: Do abrigado 07.04.12, 01:34
                                                    sabat77 napisał:

                                                    > Widzę tylko jedno zagrożenie.
                                                    > Czy nie jest tak, że skoro przez lata zbudowałem związek na zasadach soft guy'a
                                                    > to stając się bardziej męski, zdecydowany i twardy nie zaburzę podstaw tego zw
                                                    > iązku ? W końcu układ sił był na początku zupełnie inny..

                                                    Przymierzasz się, jak pies do jeża albo tańczysz jakiś przedziwny taniec salonowy: kroczek do przodu, kroczek do tyłu i dwa w bok ;-) Denerwujące ciut, oczopląsu można dostać. No pewnie że zburzysz podstawy związku! No, na pewno podstawy jego erotycznej części. Układ sił był na początku inny, źle ci z tym (być może żonie też), co się z układu w konsekwencji wykluło, to jak ma być lepiej bez ostrych zmian? Zagrożenie? A jak ma być INACZEJ (bo inaczej, to podstawa ewentualnej zmiany na lepsze), jeśli nie będzie kroków w nieznane, czyli niosących zagrożenie.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Do abrigado 08.04.12, 17:29
                                                    sabat77 napisał:

                                                    > Damn, trafiony zatopiony.
                                                    > Tzn, niby zupełnie nie trafiłaś. Ale tak przestrzeliłaś, że aż mnie olśniło o c
                                                    > o biega.
                                                    > Słuchaj, mój ojciec to jest największy macho jakiego znam. Ten z gatunku nie ud
                                                    > awanych, co by zjadł robaka na surowo, napił się wody z kałuży a na koniec przy
                                                    > bił gwoździa pięścią.

                                                    Nie wiem, czy przestrzeliłam. Ja nigdy nie twierdziłam że typ macho tak strasznie nas kobiety kręci że wyskakujemy ze stringów:). Nie sądzę aby umiejętności typu otwieranie zębami butelki z piwem i rzucanie bluzgami były cenione na rynku pracy, a co za tym idzie czy to imponuje i jest cenione przez kobiety.
                                                    Rozumiem że ojciec macho nie angażował się specjalnie w takie "niemęskie" bzdury typu opieka nad synem, więc nie pomyliłam się że Ojca przez duże O zabrakło...
                                                  • sabat77 Re: Do abrigado 08.04.12, 18:50
                                                    Mowiac o rynku pracy uzywasz przenosni czy mam to traktowac doslownie ?
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Do abrigado 09.04.12, 11:24
                                                    sabat77 napisał:

                                                    > Mowiac o rynku pracy uzywasz przenosni czy mam to traktowac doslownie ?

                                                    Niekoniecznie. Te cechy się pokrywają. D. buss wymienia kryteria wedle których mężczyźni są atrakcyjni dla kobiet. Są to: pozycja społeczna, wiek, ambicja i pracowitość, inteligencja, dopasowanie cech,wielkość i siła, zdrowie, miłość i zaangażowanie. Typ macho z tym się nie pokrywa.
                                                  • abrigado Re: Do abrigado 10.04.12, 15:55
                                                    Bitch, Bitch- zarzucasz mu frazesy- i w 90% nawet bym się zgodził

                                                    ale odpowiadasz równiez frazesami.
                                                    Mam to nieszczęscie pracować w mocno sfeminizowanym zawodzie i wyrobiłem sobie zdanie na tramt tych twardych i wladczych facetów, za ktorymi tak tęskniecie. w tym akurat wycinku Sabt 77 ma rację- większość z nich to pozerzy, traktujacy sivie i to co robia z niesamowita powagą, zyjacy w poczuciu własnej wazności i totalnie bezkrytyczni wobec siebie. To co wy odbieracie jako twen dominujacy styl bycia to z reguly zwykłe gwiazdorzenie- i dotyczy to kolesi na róznych szczeblach intelektualnych. ci goscie z reguły sa mocni tylko otoczeni wianuszkiem popleczników, podwładnych i innych przydupasów. a z racji wykonywanej pracy miałem okazję widzieć w trudnych sytuacjach zarówno prezesów banków, artystów a także budzacych grozę gangsterów ;P i naprawdę niewielu wśród nich było gości, którzy w trudnej sytuacji byli w stanie sprosta swojemu wizerunkowi.

                                                    I nie mówię tego z zawiści-w pełni akceptuję fakt, ze nie jestem takim typem faceta a rzadkie sytuacje, w ktorych bywam tak traktowany wywołują we mnie niekontrolowane poczucie smieszności sytuacji.

                                                    widzisz droga bitch to co wy bierzecie za "twardość" w rzeczywistości jest puszeniem pawiego ogona.

                                                    Nie mam złudzeń, biologia nie pozwoli heteroseksualnym kobietom i facetom uzgodnic swojego podejscia- bo to tak już jest zaprojektowane, ze ten męskui spektakl jest przeznaczony na użytk kobiet i nie przeszkadza temu, że inni faceci widzą sztucznr nosy, brody i fatalną scenografię.

                                                    Wystarczy bitch, ze zrozumiesz, ze twoja ( albo wasze) przekonanie na termat cech mężczyzny, które wyrażacie na forum gazeta jest taka sama racjonalizacją jaką stosuje Sabat.

                                                    Wątek, który zacząłem w rozmowie z hello kitty polega na tym, z w więskzości wypadków bierzecie facetów za innych niz oni naprawdę są.

                                                    Radyalnie upraszczajac ( tylko dla zobrazowania): z dwócvh facetów odrzucicie tego twardszego i bardziej zdecydowanego jesli swoje cechy przejawia w sposób odbiegajacy od wdrukowanwego w was schematu ( troche przez biologię a trochę w toku dalszego rozwoju, m.in w oparciu o etap kompleksu elektry)
                                                    - z kolei wybierzecie mięczaka - jesli jego "pawi ogon" odpowiada waszemu wewnętrznemu schematowi twardziela.
                                                    Np nie od dzis wiadomo, ze kobiety maja skłonność przypisywania cech przywódczych męzczyznom wysokim o masywnej twarzy.

                                                    Z tego zreszta wynika, problem, ktory dalej identyfikujesz trafnie- mamusie wychowujace synków wmawiaja im z pełnym przekonaniem, żeby nie był taki jak tatuś. Nie wiedza przy tym ,ze syn patrzy na ojca w nieco inny sposób niz one i inaczej rozumie pojęcia, ktore one deprecjonują.

                                                    I potem wyrasta taki grzeczny chłopczyk, co chce być miły, zaopiekować się szara myszka, przytulać ją i byc na kazejej zawołanie, ma by słowny i odpowiedzialny za sibie i za nią ( nawet jak ona nei jest)- bo mama przecież tak uczyła.
                                                    a w zamian oczekuje ciągłego uznania i maminej bezwarunkowej miłości

                                                    I potem taki grzeczny synek jest zdziwiony, że mimo, ze jest przeciwnieństwem tatusia pod każdym względem jego szara myszka ni chce się z nim bzykać i woli obleśnego prymitywa w typie B. Szyca z "Testosteronu"

                                                    najzabawniejsze, ze nawet mamusia, gdyby nagle odmłodniała o ćwierć wieku nadal wolałaby chama tatusia niz dzieło swych rąk - bezbarwnego synusia.

                                                    Tak więc panowie-jeśli zależy wam na dobrym seksie przestańcie zadowalać sowje mamusie! przestańcie martwić się tym, czy partnwerki i otoczenie uznają was za porzadnych, solidnych, odpowiedzialnych. Radze raczej odkryć w sobie te zwalczanee cechy tatusiów- z jakichś powiodów mamusie nie mogły przestać o nich mysleć przez całe wasze dzieciństwo, tymczasem wasze oziebłe partnerki zapominaja o was, gdy wychodizcie z pokoju



                                                  • that.bitch.is.sick Re: Do abrigado 11.04.12, 01:20
                                                    abrigado napisał:

                                                    > Bitch, Bitch- zarzucasz mu frazesy- i w 90% nawet bym się zgodził
                                                    >
                                                    > ale odpowiadasz równiez frazesami.
                                                    > Mam to nieszczęscie pracować w mocno sfeminizowanym zawodzie i wyrobiłem sobie
                                                    > zdanie na tramt tych twardych i wladczych facetów, za ktorymi tak tęskniecie.
                                                    > w tym akurat wycinku Sabt 77 ma rację- większość z nich to pozerzy, traktujacy
                                                    > sivie i to co robia z niesamowita powagą, zyjacy w poczuciu własnej wazności i
                                                    > totalnie bezkrytyczni wobec siebie. To co wy odbieracie jako twen dominujacy st
                                                    > yl bycia to z reguly zwykłe gwiazdorzenie- i dotyczy to kolesi na róznych szcze
                                                    > blach intelektualnych. ci goscie z reguły sa mocni tylko otoczeni wianuszkiem p
                                                    > opleczników, podwładnych i innych przydupasów. a z racji wykonywanej pracy miał
                                                    > em okazję widzieć w trudnych sytuacjach zarówno prezesów banków, artystów a tak
                                                    > że budzacych grozę gangsterów ;P i naprawdę niewielu wśród nich było gości, któ
                                                    > rzy w trudnej sytuacji byli w stanie sprosta swojemu wizerunkowi.
                                                    >
                                                    > I nie mówię tego z zawiści-w pełni akceptuję fakt, ze nie jestem takim typem fa
                                                    > ceta a rzadkie sytuacje, w ktorych bywam tak traktowany wywołują we mnie niekon
                                                    > trolowane poczucie smieszności sytuacji.
                                                    >
                                                    > widzisz droga bitch to co wy bierzecie za "twardość" w rzeczywistości jest pusz
                                                    > eniem pawiego ogona.
                                                    >
                                                    > Nie mam złudzeń, biologia nie pozwoli heteroseksualnym kobietom i facetom uzgod
                                                    > nic swojego podejscia- bo to tak już jest zaprojektowane, ze ten męskui spektak
                                                    > l jest przeznaczony na użytk kobiet i nie przeszkadza temu, że inni faceci widz
                                                    > ą sztucznr nosy, brody i fatalną scenografię.
                                                    >
                                                    > Wystarczy bitch, ze zrozumiesz, ze twoja ( albo wasze) przekonanie na termat ce
                                                    > ch mężczyzny, które wyrażacie na forum gazeta jest taka sama racjonalizacją jak
                                                    > ą stosuje Sabat.
                                                    >
                                                    > Wątek, który zacząłem w rozmowie z hello kitty polega na tym, z w więskzości wy
                                                    > padków bierzecie facetów za innych niz oni naprawdę są.
                                                    >
                                                    > Radyalnie upraszczajac ( tylko dla zobrazowania): z dwócvh facetów odrzucicie t
                                                    > ego twardszego i bardziej zdecydowanego jesli swoje cechy przejawia w sposób od
                                                    > biegajacy od wdrukowanwego w was schematu ( troche przez biologię a trochę w to
                                                    > ku dalszego rozwoju, m.in w oparciu o etap kompleksu elektry)
                                                    > - z kolei wybierzecie mięczaka - jesli jego "pawi ogon" odpowiada waszemu wewnę
                                                    > trznemu schematowi twardziela.
                                                    > Np nie od dzis wiadomo, ze kobiety maja skłonność przypisywania cech przywódc
                                                    > zych męzczyznom wysokim o masywnej twarzy.


                                                    > Tak więc panowie-jeśli zależy wam na dobrym seksie przestańcie zadowalać sowje
                                                    > mamusie! przestańcie martwić się tym, czy partnwerki i otoczenie uznają was za
                                                    > porzadnych, solidnych, odpowiedzialnych. Radze raczej odkryć w sobie te zwalcz
                                                    > anee cechy tatusiów- z jakichś powiodów mamusie nie mogły przestać o nich mysle
                                                    > ć przez całe wasze dzieciństwo, tymczasem wasze oziebłe partnerki zapominaja o
                                                    > was, gdy wychodizcie z pokoju
                                                    >
                                                    ;-D
                                                    Drogi Abrigado
                                                    muszę przyznać że Twój post wzbudził we mnie wątpliwości bo niewątpliwie cechuje go pewna dwuznaczność. To mnie martwi. Nie chcę myśleć że to bełkot bo w sumie coś tam rozumiem ale fragmentarycznie. Po prostu nie wiem i kropka. Ni to pies ni to wydra:). Niby się zgadzasz ze mną ale się właściwie nie zgadzasz. Do czego tu się odnieść? Dziękuję ci że całkiem ładnie moją myśl rozwinąłeś o mamusiach ale już fragmentu traktującego o kompleksie elektry i pawim ogonie nijak nie mogę traktować z powagą:).
                                                    I to co powyżej o prezesach itd...
                                                    Bo niby co Ty próbujesz mi wmówić? Do czego przekonać, że niby mam zaakceptować jakiegoś ciecioła bo jest zjawiskiem naturalnym w przyrodzie? hę? bo frajer i bezwolna za przeproszeniem, sterowana przez babę pierdoła jest zjawiskiem bardziej autentycznym niż mityczny twardziel, bo te wszystkie atrybuty władzy i pozycji to o kant d.. otłuc? :) No to chyba mnie jednak nie przekonałeś.
                                                    Poza tym próbujesz mi dalej wmawiać, że nic o mężczyznach nie wiem(nota bene ta sama kulawa argumentacja co i sabat77) albowiem pozorny twardziel tak naprawdę nie jest twardzielem tylko ciotą, a ciota twardzielem. Czyli siła jest słabością a w słabości siła. dobra dobra.
                                                    No proszę Cię.
                                                    Jak brakuje wam racjonalizacji to prezentujecie zrelatywizowaną, postmodernistyczną wersję prawdy. Co to jest prawda? Ano, raz tak raz siak. :)Akurat.
                                                    Są pewne obiektywne kryteria męskości/kobiecości, są pewne odwiecznie prawidła którymi rządzi się pożądanie wynikające z takiej chociażby fizjologii. Np. facet musi mieć wzwód a kobieta nie. Ten prosty fakt, podnoszony przez wielu filozofów;) - jest brzemienny w konsekwencje. Pomyśl nad tym. Kobieta odczuwa ciągłą niepewność w kwestii swojej atrakcyjności dla mężczyzny czy będzie on w stanie odbyć z nią stosunek, mężczyzna żyje w ciągłym terrorze sprostania zadaniu. To nas w jakiś sposób określa. To mówi nam jacy powinniśmy na ten przykład być. I żadne gadanie że czarne jest białe tego nie zmieni.
                                                    Starałam się odnieść do meritum, nie wiem czy dokładnie ale Twój post jakimś szczytem spójności nie był. generalnie wyrazy sympatii
                                                  • potwor_z_piccadilly Ciecioł, dobre. 11.04.12, 19:59
                                                    that.bitch.is

                                                    > Są pewne obiektywne kryteria męskości/kobiecości, są pewne odwiecznie prawidła
                                                    > którymi rządzi się pożądanie

                                                    Dla autorki zasłużona dedykacja.
                                                    Natomiast dla panów A i S, niech ta pouczająca piosenka będzie dodatkiem do powyższego tekstu. Może pomoże ona zrozumieć wam co tak naprawdę w duszy większości kobiet gra.
                                                    www.youtube.com/watch?v=4OigCl8aEso
                                                    Pozdrówka.

                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ciecioł, dobre. 12.04.12, 17:54
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    >
                                                    > Dla autorki zasłużona dedykacja.
                                                    > Natomiast dla panów A i S, niech ta pouczająca piosenka będzie dodatkiem do pow
                                                    > yższego tekstu. Może pomoże ona zrozumieć wam co tak naprawdę w duszy większośc
                                                    > i kobiet gra.
                                                    > www.youtube.com/watch?v=4OigCl8aEso
                                                    > Pozdrówka.
                                                    >
                                                    Dobrze że przypomniałeś, a ja też przypomnę, można i tak, czy kojarzysz?
                                                    "jakże ściana ta cienka, za nią miła panienka położyła się pewnie już spać, więc leciutko jak puszkiem musnę młotka obuszkiem ten mój gwoździk przeleciał, psia mać.."
                                                    I ten mężczyzna w koszuli, który przysłania się marynarką żeby nie gorszyć kiedy wchodzi dama;), uwielbiam ten skecz. Kiedyś to byli mężczyźni przez wielkie M..

                                                    www.youtube.com/watch?v=cFv1EMJsCco&feature=endscreen&NR=1
                                                  • sabat77 Re: Ciecioł, dobre. 12.04.12, 18:33
                                                    that.bitch.is.sick napisała:
                                                    > Dobrze że przypomniałeś, a ja też przypomnę, można i tak, czy kojarzysz?
                                                    > "jakże ściana ta cienka, za nią miła panienka położyła się pewnie już spać, wię
                                                    > c leciutko jak puszkiem musnę młotka obuszkiem ten mój gwoździk przeleciał, psi
                                                    > a mać.."
                                                    > I ten mężczyzna w koszuli, który przysłania się marynarką żeby nie gorszyć kied
                                                    > y wchodzi dama;), uwielbiam ten skecz. Kiedyś to byli mężczyźni przez wielkie M

                                                    Przeciez to zachowanie typowe dla pogardzanego przez was ponoc grzecznego misia. Z wami to sie nie da dogadac. Grzeczny - zle, niegrzeczny - jeszcze gorzej. Zwariowac mozna.
                                                    A kiedys to byly... Kobiety przez duze K. :P
                                                    i nie smialy sie z wierszy :p
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ciecioł, dobre. 12.04.12, 21:56
                                                    sabat77 napisał:

                                                    > Przeciez to zachowanie typowe dla pogardzanego przez was ponoc grzecznego misia
                                                    > . Z wami to sie nie da dogadac. Grzeczny - zle, niegrzeczny - jeszcze gorzej. Z
                                                    > wariowac mozna.
                                                    > A kiedys to byly... Kobiety przez duze K. :P
                                                    > i nie smialy sie z wierszy :p

                                                    Czemu Ty nie łapiesz niuansów, rozpacz z Tobą. Uporczywie trzymasz się wersji że erotycznie atrakcyjny dla baby to wyłącznie chłop co lekką ręką łamie sztaby?
                                                  • sabat77 Re: Ciecioł, dobre. 12.04.12, 22:51
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Czemu Ty nie łapiesz niuansów, rozpacz z Tobą.

                                                    Bo odpowiedziałem nie oglądając skeczu :D Mea culpa.

                                                    Uporczywie trzymasz się wersji ż
                                                    > e erotycznie atrakcyjny dla baby to wyłącznie chłop co lekką ręką łamie sztaby?

                                                    Jakie sztaby u licha...
                                                    No dobrze, lubicie się bawić w wizualne kalambury, to ja mam jednej specjalnie dla Ciebie.
                                                    I powiedz, gdzie tu łamanie sztab ?

                                                    www.youtube.com/watch?v=mxUdtYz93tY
                                                    No i co. Mam rację czy nie ? :P


                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ciecioł, dobre. 16.04.12, 12:49
                                                    sabat77 napisał:

                                                    > that.bitch.is.sick napisała:
                                                    >
                                                    > > Czemu Ty nie łapiesz niuansów, rozpacz z Tobą.
                                                    >
                                                    > Bo odpowiedziałem nie oglądając skeczu :D Mea culpa.
                                                    >
                                                    > Uporczywie trzymasz się wersji ż
                                                    > > e erotycznie atrakcyjny dla baby to wyłącznie chłop co lekką ręką łamie s
                                                    > ztaby?
                                                    >
                                                    > Jakie sztaby u licha...
                                                    > No dobrze, lubicie się bawić w wizualne kalambury, to ja mam jednej specjalnie
                                                    > dla Ciebie.
                                                    > I powiedz, gdzie tu łamanie sztab ?
                                                    >
                                                    > www.youtube.com/watch?v=mxUdtYz93tY
                                                    > No i co. Mam rację czy nie ? :P

                                                    Nie masz racji. Za mało kalkulujesz, za dużo marzysz. Za miętki jesteś. Właśnie rhettowi zdaje się Scarlet nie chciała dawać d..., co nie? Bo tacy już jesteście wszyscy, sentymentalni gamonie. Jak wam najpierw dziewczyna kilka razy da dobrze d... to już lecicie do ołtarza,przysięgacie na całe życie, płodzicie małe Sabaciątka i nosicie na rękach, niwecząc cały efekt.
                                                    Rhett jest rozgrzeszony bo on zgłupiał tylko z jedną kobietą i się nauczył, a tacy jak ty będą głupieć z każdą kolejną kobietą aż się rozpiją albo wreszcie oleum spłynie do mózgownicy:)
                                                    >
                                                    >
                                                  • aandzia43 Re: Ciecioł, dobre. 16.04.12, 21:09
                                                    . Właśnie
                                                    > rhettowi zdaje się Scarlet nie chciała dawać d..., co nie?

                                                    Eeee, no nie do końca tak. Najpierw nie chciała, potem chciała, oj jak chciała, ale się mijali, a potem on nie chciał.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ciecioł, dobre. 17.04.12, 00:42
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Eeee, no nie do końca tak. Najpierw nie chciała, potem chciała, oj jak chciała,
                                                    > ale się mijali, a potem on nie chciał.
                                                    >
                                                    :) jak już zdarł z niej ten powłóczysty szlafrok i zawlókł na siłę do sypialni? bo jak kulturalnie nalegał to ciężko było. ups..tylko żeby forumowi panowie typu sabat77 "dosłowni zbyt" znowuż nie potraktowali tych sugestii jako instruktażu..
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Ciecioł, dobre. 13.04.12, 18:10
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Kiedyś to byli mężczyźni przez wielkie M

                                                    Eeee, jeszcze są tacy.
                                                    Tyle że mocno trzymani pod kloszem (tak wydaje się ich paniom), a tak po prawdzie to sami się trzymają tych pań, bo raz - jak kobieta przy nodze, to i facet przy spódnicy, a dwa - to wszystko już maja poukładane, a mimo to i tak pracują. Po co ? Ano po to by jeszcze lepiej ułożyć to poukładane.
                                                    Co z tego mają ?
                                                    - podjeżdżają autem pod dom i gdy otwierając bramę spojrzą w okno, widzą ją, jak piękna, uśmiechnięta, macha rączką.

                                                    > www.youtube.com/watch?v=cFv1EMJsCco&feature=endscreen&NR=1

                                                    Gratuluję intuicji.
                                                    Ta scenka, to mój nr 1 i to wielkie 1
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • ta_ruda Re: Do abrigado 11.04.12, 18:03
                                                    swietnie to napisales.
                                                  • proto Re: Do abrigado 06.04.12, 11:28
                                                    No widzisz, potrafisz mówić a nie tylko ziać ogniem, wiem że PMS, ale ile on może trwać :)))))

                                                    Bardzo, ale to nawet bardzo dobrze napisane.

                                                    Oczywiście nie zgadzam się, że wykazuję postawę wałacha prowadzonego do rzeźni.
                                                    On nie ma wyboru, może sobie pofikać, ale tylko tyle.

                                                    Ja mam wybór, mogę walczyć mogę nie walczyć, mogę też walczyć nową bronią.
                                                    Po prostu stwierdzam, że moje metody nie były skuteczne. Zmieniam je, tylko tyle. Wydaje mi się, że będzie to skuteczniejsza bitwa niż ostatnio przeze mnie prowadzone :)

                                                    Co do bycia facetem w dzisiejszych czasach, no cóż wszyscy wiemy, że jest to mit.
                                                    Nie ma facetów bo nie ma kobiet. I żeby nie prowadzić dyskusji co było pierwsze jajko czy kura od razu mówię, że historycznie to kobiety pierwsze zaczęły chcieć i domagać się bycia jak facet.

                                                    I nie piszę tego aby być złośliwym, po prostu czasy się zmieniły
                                                    kobiety ubrały spodnie, chcą być tajie jak faceci.

                                                    Swoją drogą, nie uważasz to za dziwne, kobiety chcą być takie jak mężczyźni i to jest OK, a jak facet chciałby być choć trochę jak kobieta to od razy zarówno przez teoretycznych mężczyzn jak i teoretyczne kobiety jest uznane za coś niefajnego.
                                              • hello-kitty2 Re: Do abrigado 06.04.12, 10:05
                                                that.bitch.is.sick napisała:

                                                "i ja zostanę lesbijką a fuj"

                                                Bitch, no przeciez ja na to licze, az zacieram rece, proto lej wiecej wody na moj mlyn :)
                                                • proto Re: Do abrigado 06.04.12, 10:19
                                                  hihihihi
                                                  Cholera, to działa w dwie strony, ja zacząłem myśleć o facetach :))))
                                          • hello-kitty2 Re: Do abrigado 06.04.12, 09:58
                                            sabat77 napisał:

                                            "Wasze przypadki są o wiele bardziej skomplikowane i smutne niż mój." Zauwazylam, ze czesto ludzie podsumowuja moje zycie jako smutne, ja natomiast nie jestem smutna, nawet nie bywam smutna. Np. ostatnio w rozmowie z dziewczynami wspomnialam, ze ide do kina, a one tak: a z kim idziesz? ja na to: sama, i zaczelo sie: 'o boze zawsze jest mi przykro jak widze samotnych ludzi w kinie, nie mieli z kim przyjsc', po czym dodaje: 'ostatnio bylam w kinie ze swoim chlopakiem, film mi sie strasznnie nie podobal i ciagle gadalam mu, ze taki beznadziejny i choc jemu sie podobal, to nie obejrzal w spokoju'. W zasadzie mozna bylo to pozostawic bez kometarza. Widzisz ten zgrzyt? Spoleczny zgrzyt :) Rozumiesz teraz dlaczego chodze sama do kina? Zreszta po co tam ide? One nie rozumieja. Ja chodze sama do kina od 7 roku zycia. Antyspolecznie? A kto by sie tym przejmowal.

                                            To zalezy czego chcesz.

                                            "Myślę, że oboje obeszliście pewien społeczny schemat, wypracowany tysiącami lat ewolucji i teraz ponosicie tego konsekwencje."

                                            Raczej przez niego 'przeszlismy' :)

                                            "Hello-Kitty, może facet w okularach będzie ciekawszy niż ten w sportowym dresie ? :D"

                                            Sabat77 te dwie rzeczy sie nie wykluczaja, a co? jak wchodzisz do klubu to zdejmujesz okulary? Ok, ja na basenie zdejmuje, ale na silce nie. A facet w okularach jest jak najbardziej sexy.

                                            Sabat77, ja cie rozumiem, w zasadzie jestem w stanie zrozumiec wiekszosc przypadkow na forum, co nie znaczy ze ja bym tak zrobila. Jesli masz analityczna nature to gromadz dane, analizuj, daj sobie troche czasu i zobaczysz co z tego wyjdzie.

                                            Mysle, ze zadne z przedstawionych przez ciebie wyjsc z sytuacji nie prowadzi do wskrzeszenia seksu z zona, natomiast kilka z nich moze prowadzic do seksu w ogole.

                                            Jak pisalam zalezy czego chcesz? Ty.
                                            • abrigado Re: Do abrigado 10.04.12, 16:09
                                              Nie wiem jak hello Kitty, ale ja , mój drogi przyjacielu, swoje eksperymenty w "obchodzeniu społecznego schemtu" rozpocząłem całkiem niedawno, gdy byłem już długo mężem, a od jakiegoś czasu ojcem - wybudowałem dom, pracowałem
                                              tak więc schemat społeczny realizowałem na 100% , więc sądzę, ze twoja diagnoza jest - jak kula w płot
                                              Po prostu okazało sie, że po to , by nie stracić łatki porzadnego gościa realizowałem cudze ambicje i zrozumiałem, ze otoczenei traktuje mnie instrumentalnie

                                              Mam wrażenie, że napisałeś to próbując w taki racjonalny sposób wyazic swoje przekoananie, ze brak stałego związku to w naszym wypadku coś w rodzaju kary za grzech nieobyczajnego prowadzenia się.

                                              Zacząłem pisać w Twpim wątku bo wydajesz mi się duzo bardziej zagubiony i duzo smutniejszy niz ja. Polujesz na jakieś okruchy życia- choćby ten wyżebrany seks. Nawet przed nami tu na forum cholernie dbasz o swój wizerunek, zebyś był odebrany za równego faceta, który owszem ma drobny i troche uwierajacy problem, ale tak w zasadzie to jest człowiekiem sukcesu.

                                              Nie mam ci za złe, ze nie chcesz być wrzucony ze mną do jednego worka- twoja sprawa- ale nie zamieniłbym się z tobą - przez kilka miesiecy żyłem w takiej rzeczywistości jak twoja- i za nic do takiego życia bym nie wrócił.

                                              ale to twój wybó. pozdrawiam


                                              • potwor_z_piccadilly Re: Do abrigado 10.04.12, 18:43
                                                Co z tobą ?
                                                Do siebie zacząłeś pisać ?

                                                abrigado napisał:

                                                > . Nawet przed nami tu na forum cholernie dbasz o swój wizerunek, zebyś był odeb
                                                > rany za równego faceta,

                                                No no, ciepło.
                                                Wiadomo że ambitni ludzie dbają o swój wizerunek i tu pytanie.
                                                Jak dbać o swój wizerunek w związku z kobietą ?
                                                Podpowiadam.
                                                Jest pewien przypisany nam (homo sapiens) mechanizm, a wy pokombinujcie cóż to za ptica.
                                                Wszyscy to wiedzą. Dziwnym jednak trafem zapominają o tym, lub lekceważą tę wiedzę i
                                                www.youtube.com/watch?v=y3OWMbH_Fow
                                                Pozdrawiam.




                                              • sabat77 Re: Do abrigado 10.04.12, 22:39
                                                > Mam wrażenie, że napisałeś to próbując w taki racjonalny sposób wyazic swoje pr
                                                > zekoananie, ze brak stałego związku to w naszym wypadku coś w rodzaju kary za g
                                                > rzech nieobyczajnego prowadzenia się.

                                                Przeciwnie. Mając powiedzmy 16 lat zrozumiałem, że zachowanie człowieka jest silnie zrytualizowane.
                                                Nieprzypadkowo użyłem tego sformułowania. Religia jest w dużym stopniu wynikiem nas samych, można powiedzieć jest pokłosiem społecznych zachowań naszego gatunku. Właściwie rytualizacją naszego strachu. Ale mniejsza o to.
                                                W świecie zachowań społecznych, kiedy odkrywasz schemat, który rządzi jakimś zachowaniem, grupą, zależnością - to trochę jakbyś tracił wiarę - przywołując kontekst religijny. Może jesteś bliżej prawdy, ale ta prawda ostatecznie jest silnie destrukcyjna dla psychiki.
                                                Niebezpiecznie jest tak odzierać rzeczywistość z osnuwającej ją fasady, bo może okazać się że dalej nie ma już nic. To miałem na myśli mówiąc o obchodzeniu społecznego schematu.
                                                Wasze zrozumienie mojej wypowiedzi było widać nieco bardziej trywialne.
                                                Oboje "obeszliście schemat", tzn. zrozumieliście go i ... coś pękło. Czegoś brak. Inaczej - NIGDY NIE BYŁO.
                                                Tak można z wszystkim. Na dobrą sprawę logiczny umysł z łatwością podważy sens ludzkiej egzystencji i to w ogólności, nie tylko w sferze społecznej.
                                                Niestety ci, którzy do tego doszli już dawno wylądowali w domu dla obłąkanych.
                                                Nieciekawe miejsce, nawet zakładając że można spotkać samotnych mistrzów, bezdomnych poetów i szalonego konferansjera twierdzącego, że ktoś mu urwał głowę.
                                                Czasem lepiej odpuścić i żyć jak nakazuje schemat, takie moje zdanie.

                                                > Zacząłem pisać w Twpim wątku bo wydajesz mi się duzo bardziej zagubiony i duzo
                                                > smutniejszy niz ja. Polujesz na jakieś okruchy życia- choćby ten wyżebrany seks
                                                > . Nawet przed nami tu na forum cholernie dbasz o swój wizerunek, zebyś był odeb
                                                > rany za równego faceta, który owszem ma drobny i troche uwierajacy problem, ale
                                                > tak w zasadzie to jest człowiekiem sukcesu.

                                                Nie jestem człowiekiem sukcesu. Mój problem nie jest mały.
                                                Seks zawsze był dla mnie szalenie ważny, szybko dojrzewałem, zawsze miałem ogromny popęd seksualny.

                                                W sumie to zasługujecie na prawdę, nie będę owijał w bawełnę.
                                                Problem ze mną jest prosty - mam problemy z panowaniem nad własną wagą. W moim życiu bywały różne okresy, byłem gruby, byłem też szczupły i sprawny. Generalnie zawsze byłem grubokościstym i muskularnym facetem, w wieku 13 lat umiałem zrobić 60 pompek i 400 przysiadów, sprawnością szokowałem rówieśników (rówieśnice też). Niestety okres kształtowania się mojego charakteru w sprawach damsko - męskich przypada na okresy kiedy się nieprzeciętnie spasłem, stąd to co nazywasz "zachowaniem robotnicy".
                                                Jeśli ktokolwiek zaprzeczy to go wyśmieję, bo tego doświadczyłem osobiście. Atrakcyjność fizyczna ma kolosalne znaczenie w zdobywaniu serc. To jest truizm, podstawa podstaw.
                                                Potem schudłem, pakowałem na siłowni. Wyszedłem na ludzi. Koleżanki wprost mówiły, że wyglądam zaje...ście. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem to co pua nazywają ioi. Oczy kobiety hipnotyzujące, wulgarne, przygryzane usta.
                                                Stary, byłem sparaliżowany. Mój umysł robotnicy w połączeniu z nabytymi kompleksami uciekał od tego, nie wierzył w to i tego nie chciał. Nie wiedziałem co robić...
                                                Faktycznie, moja historia jest smutna.
                                                Nie wiem czy nie mam więcej blokad niż moja żona.
                                                Potem, kiedy ją poznałem, wciąż byłem na tip top z figurą. Ona o mnie strasznie zabiegała. Ale zaczęło się odpuszczanie sobie. Prawdę powiedziawszy, to mam wrażenie po latach - chociaż mogę się mylić, ale instynkt mam raczej dobry - że przede mną na półmisku lądowały różne smakołyki, podsuwane również ręką mojej żony.
                                                Gdybym był chamski, powiedziałbym że przeciętna dziewczyna chcąc zatrzymać przy sobie takiego faceta zadbała o to by nie podobał się innym babkom.
                                                A może to tylko racjonalizacja mojej słabości ?
                                                W każdym razie kiedy już byłem gruby i pojawiły się dzieci, ona odstawiła mnie od koryta, czując że teraz jest już bezpieczna. W sumie, większość ludzi w tej sytuacji faktycznie by nie dała rady.
                                                Ale nie ja.
                                                Jeśli zapytasz na jakim jestem teraz etapie, to powiem, że zrzuciłem dokładnie połowę tego co mam do zrzucenia. Za ok 4 miesiące będę szczupły, idę zgodnie z planem.
                                                Ciało mnie nie zawiedzie, tego jestem pewny. Mam lustro i widzę co się dzieje. Ona też i powoli zaczyna się denerwować. Nie dam się tym razem, ani sobie ani jej.
                                                Sytuacja doprowadziła mnie do determinacji.
                                                Cóż dodać.
                                                Co będzie - zobaczymy.

                                                Dzięki wszystkim za pomoc i wypowiedzi w wątku. Nie poszły na marne, wiele się od was nauczyłem.

                                                PS. Kaloryfer na brzuchu będzie, bo już kiedyś był :P

                • kag73 Re: moja strona medalu 05.04.12, 11:07
                  proto napisał:

                  > Skąd wracasz do owej "przystani", kochana kag73?????
                  > Od kochanka, od koleżanek, które traktujesz z większym szacunkiem niż swojego m
                  > ęża?

                  Proto, przepraszam Cie, ale my sie w ogole nie znamy. Nic o mnie nie wiesz, nie musze Ci sie tlumaczyc, ale i tak Ci powiem, ze kochanka nie potrzebuje, bo mam seks w domu a szanuje zarowno meza jak i kolezanki.
                  Przykro mi, ze Twoja zona ma kochanka i kolezanki sznuje bardziej niz Ciebie, ale to nie znaczy, ze wszyscy tak maja!
            • trzydziestoletnia Re: moja strona medalu 05.04.12, 11:43
              sabat77 napisał:

              > (..) Skoro tak, to garda w gore.

              Niuniuś, to nie jest rozwiazanie, to jedynie czasowa ochrona Twojego samopoczucia. Zamrazanie sie w malzenstwie powoduje, ze moze mniej cierpisz, ale nic nie poprawia. Prosze, napisz za 5 lat jak na tym wyszedles ;)

              Hmm.. w sumie to i bez tego calego watku zrobilbys to samo.

    • szukammezatki Re: moja strona medalu 08.04.12, 23:46
      Nie wiem na co jeszcze czekasz. Znajdź sobie kochankę i tyle. Żona sama jest sobie winna (Twoją winą jest tylko to, że się z nią ożeniłeś wiedząc że jest tak naprawdę IMPOTENTKĄ ale jeśli nie chcesz się rozwieść to już nic z tym nie zrobisz).
      Wg mnie tu nie pomogą żadne wizyty u seksuologa, rozmowy, ksiązki i inne wspaniłe rady cudowne środki. Owszem można spróbować ale i tak to nic nie da.

      A teraz czekam na ataki wszystkich kobiet jaki to ja jestem okropny, amoralny, płytki itp. Powiem tylko tyle. Żona tego Pana nie powinna mieć męza i tyle. Powinna zostać zakonnicą albo starą Panną a nie unieszczęśliwiać faceta tylko dlatego że chciała mieć dzieci. Trzeba bylo sobie strzelić jednorazowy numerek z jakimś przypadkowym facetem
      • sabat77 Re: moja strona medalu 09.04.12, 07:09
        szukammezatki napisał:

        > Nie wiem na co jeszcze czekasz.

        Teraz to już tylko na okazję. :D
        A wątek ciągnął się, bo dowiadywałem się raz po raz ciekawszych rzeczy o swojej inteligencji i nieszczęsnej postawie życiowej. Ale fakt, zrobiło się to już trochę nudne, nie widzę sensu kontynuować. Rozwiązanie znalezione.
        • wiktoria_pierwsza Re: moja strona medalu 14.04.12, 23:52
          Szanowny Panie,

          prosze kontynuowac, to przeciez arcyciekawy watek. Sama niezmiennie pasjonuje sie tematem od lat i powracam do niego, pomimo "zmeczenia materialu". Bo choc schemat za kazdym razem podobny, zycie jednak dba o urozmaicenie fabuly, dodajac nowe watki.

          Prosze wyobrazic sobie sytuacje, ze spotyka Pan kobiete, w ktorej sie Pan bez pamieci zakochuje, a ona naturalnie w Panu. Porozumienie na plaszczyznie fizycznej i emocjonalnej jest miedzy Wami fenomenalne, przekraczajace absolutnie wszelkie granice dotychczasowego poznania. Co najwazniejsze, czuje sie Pan w koncu seksualnie spelniony. Braki zostaly wiec uzupelnione i problem rozwiazany. Ale oporcz wspanialego seksu otrzymal Pan rowniez cos, czego nie szukal i czego sie zupelnie nie spodziewal... Prosze powiedziec, czy taki scenariusz bylby dla Pana dobrym remedium na obecna sytuacje? Czy moze zostalyby wprawione w ruch sily zblizajace Pana do podjecia decyzji oczyszczajacej sytuacje nie tylko w Pana zyciu, ale rowniez w zyciu Pana zony? Niezwykle jestem Ciekawa odpowiedzi Pana i pozostalych Czytelnikow...jesli ten watek ma jeszcze jakies szanse na reanimacje.

          Jest taki prosto, ale jakze prawdziwie opowiedziany film: "Je l'aimais" Z. Braitman. Polecam!

          PS
          Bardzo mi Pan kogos przypomina :-) To o czym i w jaki sposob Pan pisze...ta Wislocka w mlodosci, whania wagi ;-), obraz ojca...
          Trzymam kciuki za powrot do wagi idealnej i zycze, aby przy tym Pana "kaloryferze" juz niedlugo zaczely wygrzewac sie wspaniale kobiety!
          • sabat77 Re: moja strona medalu 15.04.12, 00:40
            Rzecz w tym, że chyba po raz pierwszy w życiu znajduję się w sytuacji, w której krok w każdą stronę oznacza ból, dla mnie lub kogoś mi bliskiego.
            Niestety nasze czyny rodzą konsekwencje.
            Z drugiej strony - nie robić nic ? To zwykle prowadzi do sytuacji, w której jest jeszcze gorzej.
            Mimo wszystko jeszcze ją kocham. Ale czy mam prawo kochać również i samego siebie ?
            • smutnakrolewna Re: moja strona medalu 15.04.12, 00:59
              Nie robić nic to najgorszy wybór, frustracja się kumuluje, zobojętnienie przytłacza a życie ucieka między palcami...
              A Ty ciągle czekasz, czekasz na to co nie nadejdzie...
              Najpierw pokochaj samego siebie a wtedy ktoś naprawdę pokocha Ciebie brzmi jak frazes ale prawda w tym jest.
              PS.O wiele łatwiej jest komuś coś poradzić niż wprowadzić zmiany w swoje życie,
              status quo jest dla ludzi bardzo istotny potrafią tym samym wiele poświęcić aby tylko go zachować ale czy warto poświęcać samego siebie?
              PS.2 Ja też się nad tym zastanowię ;)
            • wiktoria_pierwsza Re: moja strona medalu 15.04.12, 01:56
              Ja napisze inaczej: cale szczescie, ze nasze czyny rodza konsekwencje. Zawsze widzialam szklanke do polowy pelna. wszystko zalezy od tego, jak silna mamy potrzebe wolnosci, niezaleznosci i przede wszystkim zycia w harmonii ze soba. podjecie decyzji o ostatecznym zakonczeniu zwiazku zajelo mi przeszlo 5 lat. w miedzy czasie wyprobowalam tak wiele przeroznych scenariuszy, ze przez chwile czulam, ze odkrylam recepte na zycie. Bylam na prawde szczesliwa prowadzac dwa zycia rownolegle. myslalam, ze mozna bez konca plynac na fali erotycznych i emocjonalnych uniesien, poznajac coraz to ciekawszych mezczyzn, kontynuujac jednak nadal zwiazek, w ktorym tlily sie co prawda jakies emocje i nadal bylo dobre porozumienie w kwestiach intelektualnych i codzienno-ogranizacyjnych, ale sfera erotyczna nie istniala zupelnie.
              Nic bardziej mylnego. Przynajmniej dla mnie. to pulapka, uluda...strata czasu. tracimy gdzies po drodze cenna energie. bo jednak mysli nasze filtruja cala sytuacje podswiadomie. nie jestesmy wolni od dylematow, od poczucia pustki kiedy wracamy do wytartego domowego schematu. Paradokslanie, ci wszyscy moi mezczyzni niejako pomogli mi krok po kroku dojsc do tej decyzji.
              Problem lezy w tym, ze wiekszosc z nas boi sie zmian, bez wzgledu na to jak zla jest sytuacja, w ktorej sie znajdujemy. A strach zalatwia reszte - napedzajac mysli, ze konsewencje naszych czynow beda tylko negatywne i pelne bolu. Koncentrujemy sie nie na tym co trzeba, co z gory przekresla pomyslnosc naszych decyzji. wracajac do tego co napisalam na poczatku, wszystko zalezy do tego, co stoi na samej gorze naszych wartosci.
              A lozko jak lozko - to barometr zwiazku.
              • urquhart Re: moja strona medalu 15.04.12, 09:01
                wiktoria_pierwsza napisała:

                > Ja napisze inaczej: cale szczescie, ze nasze czyny rodza konsekwencje. Zawsze w
                > idzialam szklanke do polowy pelna

                Może dlatego zabrakło ci motywacji by wpłynąć na bieg wydarzeń kiedy to jeszcze było możliwe, a żal i rozgoryczenie nie zabiło pozytywnych uczuć?
    • abrigado Re: moja strona medalu 11.04.12, 08:03
      nooo, tym razem jestem pod wrażeniem

      serio, serio

      nie uwierz tylko czasem, że zonie da się zaimponowac nowym wyglądem- u kobiet oswojony facet nie jest w stanie wywolać na nowo "pierwszego wrażenia"
      jesi nawet tak ci się wyda to będzie raczej obrona terytorium, czujność wywolana zmianą w partnerze

      a co do mnie- mnie absolutnie nie przeraża to, ze pod spodem nic nie ma :P
      zabawne jest, że 4-6 letnie dzieci też spokojnie przyjmuja wiadomośc, ze każdy kiedyś umrze i że to koniec- "nie wolno umierać zanim się zestarzajemy","babciu jak umrzesz zajmuję twój pokój" ;P

      pozdro
      • sabat77 Re: moja strona medalu 11.04.12, 09:22
        Zdaje sobie z tego sprawe. Moje doswiadczenia wskazuja, ze bylem w stanie wywolac pozadanie tylko u lasek, ktore poznaly mnie gdy bylem w swietnej formie.
        To ma cos wspolnego z szufladkowaniem ludzi. Albo trafiasz do szufladki przystojniaka albo nie. Umysl czlowieka robi reszte. W sumie odwrotnie tez dziala, raz zaszufladkowany leszcz ma mizerne szanse wydobycia sie ze swojej szuflady...
      • aandzia43 Re: moja strona medalu 11.04.12, 20:39
        > nie uwierz tylko czasem, że zonie da się zaimponowac nowym wyglądem- u kobiet o
        > swojony facet nie jest w stanie wywolać na nowo "pierwszego wrażenia"
        > jesi nawet tak ci się wyda to będzie raczej obrona terytorium, czujność wywolan
        > a zmianą w partnerze

        Nie mogę się z tym zgodzić. Przeczy temu moje własne, osobiste doświadczenie. Można zaimponować stałej partnerce swoim nowym wyglądem, można rozbuchać na nowo przygasły ogienek chuci, namiętności i zainteresowania erotycznego. Pod warunkiem oczywiście, że jakaś namiętność w ogóle kiedykolwiek była. I że nie ejst fatalnie na innych frontach. Obrona terytorium nie musi mieć z tym nic wspólnego.
        • dakota_1234 Re: moja strona medalu 05.12.12, 21:54
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,12730469,_Niepowazne_spotkania_z_wibratorami___Uczymy_kobiety.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja