urquhart
05.08.12, 11:20
Miałem odpowiedzieć w wątku ale uznałem nad tym co wynika z wątku bluenote1 warto się zastanowić w szerszym kontekście, dotyczy wielu mężczyzn i kobiet, w odrębnym wątku.
Jeżeli zidentyfikuje swój poroblem z mężem jak teraz widzę nic to nie zmieni.
Zmienić możemy siebie i oczekiwać że otoczenie też się zmieni (ze zmianą partnera na innego włącznie ale nie koniecznie).
W odniesieniu do mężczyzn Andzia też nie miała wątpliwości że ta rada jest celna.
Ja zapamiętałem z terapii podsumowanie że należy skupiać się na własnych odczuciach, oczekiwaniach, prawie przyczyny i skutku, potrzebach, na ile kolidują nieuniknienie i nieuchronnie z potrzebami innych a nigdy na winie, ocenianiu innych i ich odpowiedzialności.
To co robią baby na tych forach przemocowych co rzekomo słodzą i wspierają to własnie pielęgnowanie poczucia krzywdy pozwalające uniknąć odpowiedzialności z swoje wybory i dające pokręcone poczucie bezpieczeństwa: winny jest on.
To co Nas odróżna to właśnie to przerzucanie odpowiedzialności. Pisząc o procesach zranieniach z dziećiństwa kobiet króre mają konsekwencje na związki z mężczyną, na mechanizm braku ochoty na sesk z partnerem długoterminowym z psychoewo, bluenote DOŚPIEWUJE sobie co sama zauwąża, projektując sobie nasze podejście: że one są winne, że są zimnymi wyrachowanymi sukami Tak głęboko jest zafiksowana jest na szukaniu winy i sprawcy i oddaleniu własnej odpowiedzialności.
A to nieprawda. Nie dociera do niej jak objaśniam róznice w jej i mojej interpretacji tych samych faktów. To jest właśnie u niej źródło mocy samospełniającej się przepowiedni z którą musi się uporać, zamiast szukać kolejnych winnych.
Każdy ze związków przyczynowych, także tych opisywanych u kobiet ma jakieś wady i zalety, znając je można maksymalizować zalety minimalizować wady jak to opisał gomory o skrzywdzonej córecze która potencjalnie może być kochną doskonałą.
Znając przyczynę można jej zapobiegać i na nią wpływać, nie walcząc głupio z nurtem rzeki ale go wykorzystując.
W przypadku mężczyzn i przemocy też jest parę ogólnych zasad, frustracja rodzi agresję, podwyższony testosteron jest skorelowany z podwyższoną agresją, ale i z pozytywnymi cechami ambicją walecznością. Konkretne zachowania prowokują do agresji, seksualna frustracja prowokuje do agresji. Rzeczywistych bezwzględnych psychopatów jest zaledwie 2% popuolacji.
Podobnie jak bycie mężczyzny nieasertywnym pantoflem prowokuje kobiety o braku seksu, wyrachowania i bycia zimną suką. To nie ich wina, z innym mężczyzną bedą zachowywać się innaczej.
Pewne związki przyczynowe są nieuchronne. Odowiedzialność, dojrzałość, polega na tym żeby je znać i zapobiegać.
Można rozprawiać o winie i karze a można o własnych uczuciach i potrzebie zmiany.
Drugie jest dużo trudniejsze.
Jak ktoś chce coś zrobić szuka sposobu.
Jak ktoś nie chce czegoś robić szuka powodu
Z pozoru róznica jest nieznaczna.
P.S.
Pozdrawiam dziś z Belgii.