23.12.12, 22:05
Macie odwagę dzielić się swoimi fantazjami z partner(K)ami? Szczególnie tymi, które nie uwzględniają jej/go?

No i jakie macie te fantazje?

Ja ostatnio mam fantazję (która czasem powraca) na temat seksu z młodym chłopakiem -17-sto, 18-sto latkiem. Czasem, jak taki jeden koło mnie przejdzie, robię się mokra. Pracuję w edukacji, więc trochę spotykam młodzian. Bardzo mnie podnieca myśl, że mogłabym, jak przestanę go uczyć, spotkać go na mieście, w jakiejś knajpie i posunąć się dalej niż wypada nauczycielce, po wypiciu kilku piw. Nie wyobrażam sobie nawet seksu, ale takie erotyczne napięcie wynikające z bardziej prywatnego kontekstu spotkania.

A wy?
Obserwuj wątek
    • sb_slav Re: Fantazje 24.12.12, 22:46
      Różne fantazje mi po głowie chodziły, w tym niektóre tak ekstremalne, że znaleźć do ich realizacji partnerkę graniczy z cudem, a inne nawet ścigane prawem. Ale to tylko fantazje:-) Twoja jest rzekłbym dość bezpieczna.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Fantazje 25.12.12, 09:31
        Nie chodzi o gradację "ekstremalności" fantazji, ale o to, co z nimi się robi;)
        Myślę, że mam inne podejście - mam fantazje na temat konkretnych osób, a nie mam obiektywną fantazję i szukam osób o jej realizacji.

        Mówisz swojej partnerce o fantazjach? Czy może krępujesz się, skoro, jak piszesz, Twoje fantazje bywają na granicy prawa, lub są bardzo ekstremalne?

        Ja też mam bardzo "ekstremalne" fantazje, o których mogę informować mojego partnera. Jego to bardzo nakręca, choć nie zawsze jest główną ich postacią.
        • sb_slav Re: Fantazje 26.12.12, 21:57
          Wątpię, żeby coś się nie popsuło po wspomnieniu, że kręci cię np. nekrofilia, zoofilia, kazirodztwo, koprofilia, czy seks z małolatami - o pewnych fetyszach lepiej nie wspominać.
          • aandzia43 Re: Fantazje 26.12.12, 22:32
            > Wątpię, żeby coś się nie popsuło po wspomnieniu, że kręci cię np. nekrofilia, z
            > oofilia, kazirodztwo, koprofilia, czy seks z małolatami

            Dżizas! Nie odpowiadam za siebie po wyznaniu poczynionym przez chłopa, z którym sypiam, że fantazjuje o seksie z dziecmi, zwłokami czy zwierzakami! Facet automatycznie ulokowałby się w mojej strefie mroku, w rejonach, od których programowo spierdalam w podskokach, a potem biorę bardzo długi mentalny prysznic. Brrrr! O ile radosna nowina o nieodpartym pragnieniu zjedzenia kupy celem ukontentowania się erotycznego mogłaby wywołac reakcję "śmiech+obrzydzenie" (po cichutku, żeby nie urazic potencjalnego zjadacza), to ochota na przelecenie kangura czy niemowlaka zdyskwalifikowałaby faceta i wyautowała z kategorii "człowiek do utrzymywania jakichkolwiek kontaktów".
            • sb_slav Re: Fantazje 26.12.12, 22:44
              O tym mówię, ktoś niżej napisał, że partnerzy powinni móc mówić sobie wszystko - a to jednak nie jest pożądane w niektórych wypadkach. Nawet jeśli to tylko słowa i fantazje - których nie ma zamiaru się zrealizować nigdy.
            • yoric Re: Fantazje 27.12.12, 01:39
              Tak, ale wiele osób może mieć inaczej ustawioną granicę z identycznymi konsekwencjami. Powiedzmy 'mentalnie spierdala i bierze prysznic' na wyznanie partnera, że kręci go seks analny albo gang bang na żonie - boć to zboczeniec <poza kategorią do utrzymywania kontaktów>.
              I co wtedy?
              • aandzia43 Re: Fantazje 27.12.12, 02:20
                > I co wtedy?

                Wtedy oburzeni przestają sypiac ze zboczeńcem, amatorem seksu analnego ;-) To nie mój problem. Mnie poruszają i odstręczają pomysły na działania erotyczne, które są związane z krzywdą obiektu pożądania. Dzieci, zwierzęta, tortury. I osoby świadomie oddające się fantazjom w tym kierunku uważam za świadomie przekraczające niebezpieczną granicę.
                • yoric Re: Fantazje 03.01.13, 15:29
                  No właśnie. Niby wszystko jasne, a ja mam dwa, jak nie trzy post-scriptum.

                  Po pierwsze, jednym z - dość szerokiej, przyznaję - gamy moich ulubionych cytatów jest ten z Julesa z Pulp Fiction: "jeśli boisz się moich odpowiedzi, nie zadawaj pytań". Wiele osób zadaje pytania popierając je emocjonalnym wymuszeniem odpowiedzi, jaka ma paść. Chciałem napisać "kobiet", ale facetów też, ktoś tu niedawno przytaczał przykład gościa, który nie wytrzymał szczerej odpowiedzi na pytanie "ilu miałaś przede mną".
                  Jak widać z fantazjami jest podobnie. Podsumowując, po pierwsze w związku trzeba znać granice między szczerością/zaufaniem a mówieniem sobie wszystkiego.

                  Z resztą poczekam do odpowiedzi na to pytanie: jak zareagowałabyś na wyznanie swojego faceta, że fantazjuje o gwałcie na bezbronnej kobiecie.
                  • hello-kitty2 Re: Fantazje 03.01.13, 20:39
                    yoric napisał:

                    > Z resztą poczekam do odpowiedzi na to pytanie: jak zareagowałabyś na wyznanie s
                    > wojego faceta, że fantazjuje o gwałcie na bezbronnej kobiecie.

                    hehe "jeśli boisz się moich odpowiedzi, nie zadawaj pytań".
                    Jestes pewny, ze chcesz uslyszec moja odpowiedz na to pytanie?

                    • yoric Re: Fantazje 03.01.13, 21:07
                      Pytałem co prawda Andzię, ale chętnie poznam więcej odpowiedzi :).
                      • hello-kitty2 Re: Fantazje 03.01.13, 21:42
                        yoric napisał:

                        > Pytałem co prawda Andzię, ale chętnie poznam więcej odpowiedzi :).

                        aaa no to sorry, cos nieuwaznie dzisiaj czytam, nie lapie zartow i niuansow. Jakos entuzjastycznie podeszlam do tego pytania, bo z reszta Twojego postu sie jak najbardziej zgodzilam, jakbys mi z ust wyjal, wiec sie tym entuzjazmem zagalopowalam.

                        To nie bede taka wyrywna, bo mi przywala :)
                  • aandzia43 Re: Fantazje 03.01.13, 22:51
                    >
                    > Z resztą poczekam do odpowiedzi na to pytanie: jak zareagowałabyś na wyznanie s
                    > wojego faceta, że fantazjuje o gwałcie na bezbronnej kobiecie.

                    Gwałt na "bezbronnej kobiecie", powiadasz? Ja tu widzę różne scenariusze, które z grubsza podzielić mogę na dwie kategorie. Pierwsza: kobieta bezbronna, on ją bierze siłą, a ona bardzo szybko przekonuje się, że jej się podoba, więc w dalszej częsci fantazji pana z ukontentowaniem gwałcą się i są gwałceni. Czyli gwałcili się długo i szczęśliwie.
                    Druga: kobieta bezbronna, on ją bierze siłą, a jej się nie podoba na początku, w trakcie i na końcu. Masakra.
                    Pierwszy wariant akceptuję bez zastrzeżeń, drugi odpada.
                    Teraz kwestia partnera. Nowy on jest w twoim pytaniu, czy stary i znany od podszewki (choć nei do końca, jak widać ;-))?
                    Uściślij pytanie.

                    Dodam, że nie wymuszam zwierzeń, nie pytam o fantazje (co najwyżej: co chciałbyś dziś zrobić ZE MNĄ, tygrysie?) i nie jestem fanką szczerości absolutnej.
                    • yoric Re: Fantazje 03.01.13, 23:47
                      Jak się domyślasz, moje pytanie to jawna prowokacja, żeby wstawić post scriptum 1 i post scriptum 2.

                      Jak wbijają nam do głów różne seksuologiczne autorytety, kobiety często fantazjują o byciu gwałconą i jest to podobno OK. Jest dla mnie pewnym problemem by uznać, że ta sama fantazja może być ok lub nie-ok zależnie od płci fantazjującego.
                      Po drugie, jeśli kobieta fantazjuje o gwałcie, to nie znaczy, że naprawdę chciałaby go przeżyć. Jasna sprawa. Załóżmy, że to samo możemy odnieść do fantazjującego o gwałcie faceta - czy to zmienia jakoś jego ocenę, czy pozostaje zboczeńcem? ;)
                      • aandzia43 Re: Fantazje 04.01.13, 00:35
                        Załóżmy, że to samo możemy odnieść do fantazjują
                        > cego o gwałcie faceta - czy to zmienia jakoś jego ocenę, czy pozostaje zboczeńc
                        > em? ;)

                        Już opowiedziałam: jak facet fantazjuje, że gwałci i zadaje ból, a kobiecie się to od początku do końca NIE PODOBA, to mnie się to nie podoba. I zmienia jego ocenę. Staje się seksualnie podejrzany ;-) To zwykły babski instynkt samozachowawczy: zboczeńcy i narwańcy niebezpieczni dla obiektów swoich żądz to najczęściej właśnie mężczyźni. Tak jak mamy duże wymagania co do przyszłych ojców naszych dzieci i wybrzydzamy, tak musimy się chronić przez tym odestkiem niebezpiecznych popaprańców również poprzez rewolucyjną czujność. Nie bardzo chyba wiesz, czym jest lęk przed gwałtem? Naprawdę, żeby go odczuwać, nie trzeba mieć od razu traumatycznej przeszłości, paranoicznej i nienawidzącej mężczyzn matki, czy złych relacji z ojcem, dziadkiem czy księdzem z parafii.
                        • aandzia43 Re: Fantazje 04.01.13, 00:37
                          Aha, nie przypominam sobie, bym keidykolwiek fantazjowała o gwałcie połączonym z bólem, wielkim przymusem czy dużą dozą brutalności. Raczej o ostrym seksie. O takim, jaki zdarzało mi się wcielać w życie. Nudna jestem, wiem ;-)
                          • aandzia43 Re: Fantazje 04.01.13, 01:33
                            Oj, zapomniałabym napisać o twojej prowokacji. Mówisz "ta sama fantazja u osoby innej płci". Ale to nie jest ta sama fantazja. Byłaby ta sama, gdyby mężczyzna fantazjował o tym, że jest gwałcony ;-) Gwałcony przez osobnika płci, którą jest zainteresowany, oczywiście, żeby nie straszyć hetereków gwałtem homoseksualnym.
                            • yoric Re: Fantazje 04.01.13, 12:07
                              Jednakże trudno nie zauważyć, jak bardzo arbitralna jest w takim razie granica między 'zdrową, normalną fantazją', a 'myślą kryminalną'.
                              Jeśli Freud mylił się we wszystkim innym (a mylił się), to przynajmniej pokazał nam, że w głowach mamy rzeczy typu "zabić ojca, przelecieć matkę". I nie jestem przekonany, że powinniśmy do tych głów dobierać się z policją obyczajową.
                          • krzysztof.golab1 Re: Fantazje 26.02.13, 21:57
                            Nie zapominaj o Kobietach które mają nienasyconą "fantazje":-)Niema ognia bez dymu,w końcu to najstarszy zawód na świecie.Nie popieram zdrady.Ja mam czyste sumienie.Lubię prostytutki dlatego że trafiam na Te lubiące swoje zajęcie. aandziu 43 tak mocno napisałaś że trudno coś z sensem napisać we własnej obronie.Czy nie zdradzając? jestem cienkim bolkiem,korzystając z usług prostytutek
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Fantazje 27.12.12, 13:41
            Hmm. Jeśli seks z małolatami (ja też w sumie zaczęłam od tej fantazji, ale rozumiem, że chodzi o dzieci, nie nastolatków), zoofilię itd. jako FETYSZ, to chyba należy się udać na terapię?

            (Jak rozumiem słowo fetysz, to niemożność osiągnięcia satysfakcji seksualnej inaczej niż przez ów fetysz).
            • sb_slav Re: Fantazje 27.12.12, 15:30
              I co na tej terapii? Z tego co wiem, preferencji seksualnych nie zmieni żadna terapia. Homoseksualistów też chcesz leczyć z pożądania do własnej płci? Głośna ostatnio "kastracja farmakologiczna" pedofilów to przecież pic na wodę. Recydywiści krzywdzący dzieci wracają do tego co robili po opuszczeniu ZK.
              • rekreativa Re: Fantazje 27.12.12, 16:10
                Tu masz rację, jeśli mamy do czynienia z autentycznym pedofilem - czyli takim, który pociąg seksualny odczuwa wyłącznie do dzieci i to dzieci są pierwszym obiektem jego wyboru, to żadna terapia tego pociągu nie wykorzeni czy nie ukierunkuje w inną stronę. Natomiast terapia może nauczyć delikwenta, jak sobie z tym niepożądanym pożądaniem radzić, żeby dzieci jednak nie krzywdzić - to jest możliwe.
                Chyba że mamy jednocześnie do czynienia z psychopatą, to wtedy po sprawie.
                • urquhart Re: Fantazje 27.12.12, 18:00
                  rekreativa napisała:

                  > Tu masz rację, jeśli mamy do czynienia z autentycznym pedofilem - czyli takim,
                  > który pociąg seksualny odczuwa wyłącznie do dzieci i to dzieci są pierwszym obi
                  > ektem jego wyboru, to żadna terapia tego pociągu nie wykorzeni czy nie ukierunk
                  > uje w inną stronę. Natomiast terapia może nauczyć delikwenta, jak sobie z tym n
                  > iepożądanym pożądaniem radzić, żeby dzieci jednak nie krzywdzić - to jest możli
                  > we.
                  > Chyba że mamy jednocześnie do czynienia z psychopatą, to wtedy po sprawie.

                  Jak to Żadna?
                  Kastracja chemiczna po prostu wyłącza poped w ogóle.
                  Ale tylko parę państw to stosuje bo jest nieetyczna, choć skuteczna.
                  • rekreativa Re: Fantazje 27.12.12, 18:29
                    Miałam na myśli psychoterapię.
                  • sb_slav Re: Fantazje 03.01.13, 23:41
                    I dobrze, że jest skuteczna:) Choć gdzieś czytałem, chyba w polityce, że Czesi to stosują i to działa raczej kiepsko. Nie wiem. Mi się wydaje, że pedofilowi do działania popęd nie jest potrzebny, jak dla mnie popęd to - dążenie do stosunku z płodną kobietą, do przedłużenia rodu, taki pierwotny atawizm. A pożądanie odczuwane przez pe-lów dzieje się bardziej w ich głowach, jest bardziej uświadomione i sterowalne.
    • gomory Re: Fantazje 25.12.12, 09:35
      > Macie odwagę dzielić się swoimi fantazjami z partner(K)ami? Szczególnie tymi, które nie uwzględniają jej/go?

      Fantazje erotyczne sa dla mnie jak letnia burza. Grzmot, wiatr i nie ma ;). Latwiej mi byloby sie moze nimi dzielic gdybym mial taki leitmotiv jak Ty. Ale az takiego nie mam.
      Druga sprawa, ze nie ma sensu opowiadac swoich erotycznych wizji ludziom dla ktorych moglyby byc przykre lub szokujace. Wiec jesli uznam jakas za mogaca sprawic zonie frasunek, to zachowuje ja dla siebie.
      Moj kolezka kiedys opowiedzial slubnej, ze po tym gdy ja odwiezie do pracy, to kawalek dalej mija spacerujaca dziewczyne z psem. No i wylozyl rozne wersje zbereznych historyjek ktore wokol niej owija. Skutkiem tego musial w koncu zmienic trase na inna, dluzsza. Ale to bylo w czasach gdy waha kosztowala ponizej 4 pln, wiec dzis moze i malzonka by byla bardziej wyrozumiala tym niemniej chodzi o zasade ;).
      Fantazje na wlasny uzytek dziele na dwa rodzaje: realizowalne i nie. Nierealizowalnych to ani bym mogl, a co wiecej ani bym chcial. Raczej byly (bo dzisiaj to niemalze przeszlosc) zwiazane z nieograniczona wladza. Np. moge hipnotyzowac ludzi, wchodze do domow i konstruuje z mieszkancow orgie w najbardziej wyuzdanych zestawach jakie mi przychodza do glowy. Po czym wymazuje im to z pamieci wychodzac. W swoiscie podniecajacy sposob bawilo mnie nawet wynajdywanie rodzin ktore swoim skladem osobowym dawalyby dosc nieprzyzwoity zestaw.
      Z ciekawszych to jeszcze kiedys myslalem o tym, ze po smierci moge byc duchem nawiedzajacym wybrane kobiety. Nawet bylo to z nuta rywalizacji, bo mialo dla mnie swoisty smaczek dopieszczanie zony obok spiacego meza.
      Po glowie telepaly mi sie rozmaite rodzaje szantazu w przeroznych okolicznosciach, terrorysta nagrywajacy zboczone filmy z zakladnikami, a zreszta duzo tego bywalo. Podstawa jest to, ze wcale bym tego nie chcial wcielac w zycie. Nie chcialbym korzystac z uprzywilejowanej pozycji by wykorzystywac kobiety. Ani byc zadnym hiponotyzerem, terrorysta czy tym bardziej martwym ;). Ta czesc erotycznego nurtu plynie zupelnie obok tego w ktorym sie spelniam.
      Te ktore sa dla mnie potencjalnie do realizacji, raczej nie traktuje jako fantazji sensu stricto. To idea ktora ma potencjal. No i raczej sa to blyski jakichs technik czy zachowan. Owszem bywa, ze przymykam oczy i cos sobie wyswietlam pod powiekami, ale to nie sa zbyt spektakularne historie. Raczej cos a'la bezladna reklamowka pornosa.
      Hm... generalnie nie jestem zbyt rozmowny w kwestii fantazjowania. Albo inaczej: nie zebym kryl, ze mi sie nie zdarza. Ale niespecjalnie chetnie wyjawiam szczegoly. Czlowiek pochlebnie wypowie sie o sasiadce i nagle sie okaze, ze stanie sie ona persona non grata. Po co komplikowac proste sprawy :).
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Fantazje 25.12.12, 10:14
        Ja nauczyłam się komunikować moje fantazje partnerowi. On mnie tego nauczył, za co jestem mu bardzo wdzięczna, bo to bardzo wzbogaca. W końcu seks dzieje się w głowie, więc wspólne fantazjowanie jest już kroczkiem w kierunku realizacji. Albo można po prostu czerpać przyjemność z tego wspólnego fantazjowania.

        Mój partner zawsze był bardzo cierpliwy, ale też konsekwentnie mnie przekonywał, albo wręcz wymagał ode mnie "wyznań" (ah ten nacisk na wyznania, jak to opisał Foucault w pierwszym tomie Historii seksualności;>). Na początku ciężko mi się było przemóc. Choć pochodzę z ateistycznego domu, gdzie nigdy nie powielano schematów dot. religijnych norm odnośnie seksualności (przynajmniej werbalnie), z naciskiem na nakazy i zakazy, i tak byłam kulturowo uwarunkowana do pojmowania fantazji w taki mainstreamowy sposób - czyli fantazja jest jedynie prywatna, nie dzielę się nią w obawie, że urażę partnera.

        Ale dzielenie się ma potencjał twórczy. Jeśli ma się do siebie zaufanie, to jego fantazje na temat sąsiadki nakręcą mnie, a nie spowodują awanturę.
        • martinsam1 Re: Fantazje 25.12.12, 11:44
          ja mam takie fantazje że lepiej nie pisać:)
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Fantazje 25.12.12, 12:02
            Założę się, że nic takiego, tylko nie umiesz o tym mówić;>
            • vitek_1 Re: Fantazje 25.12.12, 15:41
              Ja miewam fantazję że idąc sobie gdzieś na jakimś odludziu spotykam dziewczynę opalającą się tam topless i dość bezpardonowo ją gwałcę. Żeby było ciekawiej po jakimś czasie pojawiają się tam jeszcze inni faceci i tak sobie używamy na biedaczce, po czym idziemy sobie w swoją stronę i oczywiście nie spotykają nas żadne konsekwencje :) fajne, co?

              (nie opowiadam o tym mojej partnerce bo odpowiedź byłaby taka że już zupełnie mnie pojechało)
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: Fantazje 25.12.12, 16:42
                No mój partner opowiada mi tego typu fantazje, a ja jemu;)
                Wiele kobiet ma fantazje dotyczące gang bangu, może i Twoja partnerka?

                A znasz fantazje Twojej partnerki, czy nie wnikasz, żeby ona o Twoje nie pytała?
              • rekreativa Re: Fantazje 27.12.12, 12:46
                Ja mam taką fantazję, że porywam jakiegoś seksi pana i rzucam go na pożarcie moim przystojnym znajomym gejom :) No i oni się z nim zabawiają zbiorowo, a ja rozkazuję, co mu mają robić. Oczywiście pan się z początku trochę opiera, ale potem jest wniebowzięty i wielce usatysfakcjonowany :)
                Samo branie kogoś wbrew jego woli w fantazji nie jest wg mnie niczym zdrożnym - ważne jednak , jak ta fantazja się rozwija i co w niej się dzieje. Czy ta osoba w końcu się do nas przekonuje i jest jej dobrze? Czy do końca cierpi i się boi? Czy po prostu uprawiamy seks, czy się znęcamy? Czy nas podnieca ten jej początkowy opór, czy to, że w trakcie fantazji bijemy ją do krwi?
                Gdyby mój facet fantazjował o gwałcie, gdzie od początku do końca występuje sadystyczne katowanie, to raczej bym się od niego wyprowadziła.
                • hello-kitty2 Re: Fantazje 27.12.12, 13:00
                  rekreativa napisała:

                  > Gdyby mój facet fantazjował o gwałcie, gdzie od początku do końca występuje sad
                  > ystyczne katowanie, to raczej bym się od niego wyprowadziła.

                  hehe watek o fantazjach zamienia sie w tropienie zboczencow :) To tylko potwierdza, jak wczesniej panowie wskazywali, ze najlepiej je zatrzymac dla siebie.
                  • aandzia43 Re: Fantazje 27.12.12, 13:09
                    > hehe watek o fantazjach zamienia sie w tropienie zboczencow :) To tylko potwier
                    > dza, jak wczesniej panowie wskazywali, ze najlepiej je zatrzymac dla siebie.

                    Nie, pewnych fantazji niech nie zatrzymują dla siebie. Lepiej zrobic odsiew już na początku zamiast obudzic się po latach obok faceta np. molestującego dzieci.
                    • gomory Re: Fantazje 27.12.12, 13:28
                      Uwazasz, ze kazde fantazje z watkami pedofilskimi swiadcza o takich sklonnosciach?
                      Stanowczo protestuje!
                      Jestem przekonany, ze nacpany, pijany, wyposzczony i objedzony pirenejskimi muchami i tak nigdy bym sie za nieletnie nie bral. Nawet bez rozkminek od ktorej granicy jest to karalne, bo i tak moj wewnetrzny hamulec jest wyzej osadzony.
                      A juz jako 13latek fantazjowalem o tym jak mnie moja nauczycielka molestuje.
                      Sadzisz, ze jeszcze mnie czeka przemiana w potwora ;)? Bo ja tak nie uwazam.
                      • aandzia43 Re: Fantazje 27.12.12, 13:34
                        > Uwazasz, ze kazde fantazje z watkami pedofilskimi swiadcza o takich sklonnoscia
                        > ch?

                        Nie, nie każde. Ale te starannie pielęgnowane, rozwijane, rozbudzane latami, te, w których po kolei łamie się zasadę "nie krzywdź" - tak. Pojedyncze myśli przebiegające przez umysł, czy jednorazowa jazda w cichości ducha na tematy w/w pewnie zdarzają się niejednemu. Ale rozwijanie się w tym kierunku, to zupełnie inny szczebelek drabiny.
                  • rekreativa Re: Fantazje 27.12.12, 13:13
                    Ciebie by taka fantazja ze strony faceta w ogóle nie zastanowiła?
                    Uważasz, że to całkowicie normalne i zdrowe podniecać się przy wyobrażaniu sobie, że się kogoś torturuje?
                    (żebyśmy się zrozumiały, nie mam na myśli dania pani dłonią po buzi, czy pupie, czy związania krawatem, tylko rzeczy skrajnie sadystyczne, które poważnie uszkadzają ciało i sprawiają ekstremalny ból).
                    • hello-kitty2 Re: Fantazje 27.12.12, 13:22
                      rekreativa napisała:

                      > Ciebie by taka fantazja ze strony faceta w ogóle nie zastanowiła?
                      > Uważasz, że to całkowicie normalne i zdrowe podniecać się przy wyobrażaniu sobi
                      > e, że się kogoś torturuje?
                      > (żebyśmy się zrozumiały, nie mam na myśli dania pani dłonią po buzi, czy pupie,
                      > czy związania krawatem, tylko rzeczy skrajnie sadystyczne, które poważnie uszk
                      > adzają ciało i sprawiają ekstremalny ból).

                      Hehe mam pytanie: a dlaczego zakladasz ze "ze strony faceta"? bo przemoc = facet?
                      • rekreativa Re: Fantazje 27.12.12, 13:42
                        " Hehe mam pytanie: a dlaczego zakladasz ze "ze strony faceta"? bo przemoc = face
                        > t?"

                        Bo rozmawiamy o swoich partnerach, tak? Autorka wątku pytała, czy nasi partnerzy znają nasze fantazje, tak?
                        A skoro jesteś kobietą i z różnych wątków wywnioskowałam, że preferujesz mężczyzn, a ja też jestem kobietą hetero, to używam w przykładzie słowa "facet" - w domyśle "mój", "Twój" facet, z którym aktualnie jestem, jesteś.
                        Gdybym była lesbijką, to napisałabym "ze strony kobiety" - w domyśle tej mojej. Czy to jasne jest?
                        • hello-kitty2 Re: Fantazje 27.12.12, 17:56
                          rekreativa napisała:

                          > " Hehe mam pytanie: a dlaczego zakladasz ze "ze strony faceta"? bo przemoc = fa
                          > ce
                          > > t?"
                          >
                          > Bo rozmawiamy o swoich partnerach, tak? Autorka wątku pytała, czy nasi partnerz
                          > y znają nasze fantazje, tak?
                          > A skoro jesteś kobietą i z różnych wątków wywnioskowałam, że preferujesz mężczy
                          > zn, a ja też jestem kobietą hetero, to używam w przykładzie słowa "facet" - w d
                          > omyśle "mój", "Twój" facet, z którym aktualnie jestem, jesteś.
                          > Gdybym była lesbijką, to napisałabym "ze strony kobiety" - w domyśle tej mojej.
                          > Czy to jasne jest?

                          Jasne! :) A ja myslalam, ze rozmawiamy o sobie. A w takim ukladzie jak rozmawiamy o swoich partnerach to nie mam nic do powiedzenia, bo nie mam partnera.
                          • rekreativa Re: Fantazje 27.12.12, 18:32
                            "A ja myslalam, ze rozmawiamy o sobie. A w takim ukladzie jak rozmawia
                            > my o swoich partnerach to nie mam nic do powiedzenia, bo nie mam partnera. "

                            Może być partner hipotetyczny. Na zasadzie: załóżmy, że masz faceta i on coś tam, coś tam...
                  • rekreativa Re: Fantazje 27.12.12, 13:15
                    Jeszcze dodam: i owszem, pewne fantazje jak najbardziej świadczą o byciu zboczeńcem, a mówiąc mniej kolokwialnie o poważnych zaburzeniach, z psychopatią włącznie.
                    • hello-kitty2 Re: Fantazje 27.12.12, 13:27
                      rekreativa napisała:

                      > Jeszcze dodam: i owszem, pewne fantazje jak najbardziej świadczą o byciu zbocze
                      > ńcem, a mówiąc mniej kolokwialnie o poważnych zaburzeniach, z psychopatią włącz
                      > nie.

                      Dalyscie sie podpuscic dziewczyny autorce watku i urzadzacie polowanie na czarownice, zboczencow i przemocowcow. Prosta z tego rada: fantazjujacy partnerzy - geba na klodke! :) Musialabym byc idiota by opowiadac swoje fantazje, a potem odpowiadac za cos czego nie ma.
                      • aandzia43 Re: Fantazje 27.12.12, 13:31
                        Kitty, jakie polowanie na czarownice? Przeczytaj uważnie, o czym piszemy. Nie chodzi nam o wysyłanie na Księżyc i odsądzanie od czci i wiary facetów, którym marzy się bycie obsikanym, związanym czy wiązanie lub klapsowanie kobiety. Nam chodzi o poważne, niebezpieczne dla otoczenia zaburzenia, które zawsze najpierw dochodzą do głosu w fantazjach.
                        • gomory Re: Fantazje 27.12.12, 13:47
                          Zgadzam sie z tym, ze wszystko najpierw rodzi sie w glowie.
                          Faktycznie fantazje tez moga wiele o czlowieku powiedziec.
                          Ale naprawde moga tez zaszkodzic w jakby to powiedziec... przedstawieniu swojej osoby z tej lepszej strony :).
                          Zbola (specjalnie dla Kitty chcialbym napisac, ze zboczeniowke tez, ale to dziwnie brzmi ;) -
                          ktory jest chorym maniakiem polozmy chwilowo na bok. Bo tutaj sprawa jest oczywista.
                          Nasze fantazje moga byc inspirujace dla drugiej strony. Ale moga tez wydac sie zbyt ekstremalne, budzace lek. Mozna dziecku tlumaczyc: nie placz, bo ten straszny kudlacz z siwa broda, bierze na kolanka, daje prezenty i jest dobry. Co z tego skoro on juz przestraszyl i jest za pozno ;). Dorosly niby bardziej kumaty niz dziecko, ale nie kazdy ma dar przekonywania.
                          Ja tam jednak bym zalecal ostroznosc w pokazywaniu swoich mrocznych zakamarkow. Zwlaszcze jesli dla nas Christian Grey to pizda :P.
                          • rekreativa Re: Fantazje 27.12.12, 16:16
                            Dobrze piszesz.
                            Ponieważ różni ludzie mają różne granice w seksie, to te nasze fantazje należy ujawniać ostrożnie i powolutku, kiedy już trochę partnera poznamy i nabierzemy zaufania, a nie od razu z grubej rury :)
                            No i obserwować reakcje. Również te w chwilach intymnych. Jeśli partnerka "wstydliwa" i się krzywi na dźwięk słowa "porno", to raczej nie wykaże entuzjazmu, kiedy pan jej wyzna, że chce, by mu nasikała na klatę :)
                          • urquhart Christian Grey to pizda - 5% i 2% 27.12.12, 18:19
                            gomory napisał:
                            > Ja tam jednak bym zalecal ostroznosc w pokazywaniu swoich mrocznych zakamarkow.
                            > Zwlaszcze jesli dla nas Christian Grey to pizda :P.

                            Głównie za sprawą bestselleru brytyjskiej pisarki E. L. James "Pięćdziesiąt twarzy Greya" w Polsce upowszechniło się pojęcie BDSM(...) Problemem jest również mylenie fantazji seksualnych z realnymi zachowaniami sadomasochistycznymi. Kobieta, która podczas masturbacji czy snów erotycznych, marzy o gwałcie, niekoniecznie w realnym życiu będzie rzeczywiście zadowolona w momencie, gdy akt seksualny będzie łączył się z przemocą i bólem. Szukanie okazji do realizacji fantazji może wiązać się z ogromnym rozczarowaniem i poczuciem krzywdy.(...)Sadomasochiści nie muszą być ludźmi pozbawionymi zasad, a ich skłonności wcale nie tak łatwo zaobserwować.(...) Kobiety masochistkami, a mężczyźni sadystami? To za duże uproszczenie. Wprawdzie zasadniczo wśród sadystów więcej jest mężczyzn (ok. 5 procent w stosunku do 2 procent kobiet), natomiast masochizm przeważa wśród pań (proporcje zbliżone, z tym, że odwrotne), a wiąże się to z testosteronem, nieprzypadkowo zwanym hormonem agresji. Należy jednak pamiętać, że potrzeby seksualne nie muszą być spójne z resztą osobowości. Bywa, że mężczyzna wybuchowy, agresywny i dominujący, tak samo zachowuje się w łóżku, jak i w pracy. Nierzadkie są jednak przypadki, że surowy szef, żyjący na maksymalnych obrotach prezes, czy wysoko ustawiony w hierarchii menadżer, w sypialni szuka zupełnie czegoś innego i oczekuje, by dosłownie prowadzić go na smyczy. Natomiast kobieta, która lubi być nieszczęśliwa, tworzy chore relacje z przełożonym, zdominowana nawet przez własne dzieci, w łóżku jest ostrą tygrysicą, która czerpie rozkosz z zadawania bólu. I tylko wtedy, gdy wydaje się on autentyczny, pełny. Przy tych sprzecznych sygnałach naprawdę niełatwo odnaleźć się w życiu sadystom i masochistom. Kiedy jednak już na siebie trafią, niełatwo się rozstać. (...) Klasyczny sadysta i masochista czerpią radość z seksu wtedy, gdy obserwują, że ich partner odczuwa prawdziwe podniecenie i w końcu satysfakcję podczas zbliżeń. Bez reakcji drugiej strony nie ma zadowolenia. Niebezpieczna odmiana sadyzmu to ta, gdy zadawanie bólu nie ma partnerowi przynosić spełnienia, a jego bezpieczeństwo się nie liczy. To już dewiacja, która może doprowadzić do gwałtów, a nawet okaleczeń czy zabójstwa. Takimi sadystami zajmują się nie tylko seksuolodzy, ale przede wszystkim wymiar sprawiedliwości.
                            całość
                            zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/2029020,105817,9442346.html
                            • sb_slav Re: Christian Grey to pizda - 5% i 2% 03.01.13, 23:28
                              Ty pisałeś, że kobiety marzą o byciu poniewieranymi, bo wtedy mogą zrzucić odpowiedzialność za wydarzenia na partnera - że im to daje psychiczny spokój i psychicznie się z tym godzą. To brzmi tak, jakby one były bardzo świadome tego czego chcą, a mi wydaje się, że jednak częściej nie są. Skłonność do zabaw jak w książce(Grey coś tam - nie czytam badziewia) - może mieć podłoże biologiczne. Bo np. u wielu gatunków kopulacja jest poprzedzona bardzo agresywnymi zalotami. Samica kuny nie ulegnie samcowi, jeśli nie poleje się krew, jej krew. Samica wydry nie ulegnie, jeśli nie poleje się krew, znowu jej krew. Sprawdzenie jurności, determinacji, siły samca i czego tam jeszcze... Zmierzam do tego, że w człowieku - u samic, też mogą być jakieś pierwotne instynkty, dawno uśpione, które przejawiały się w agresywnych zalotach, a teraz, współcześnie kołaczą się gdzieś w podświadomości, jako mgliste pragnienia.
                      • rekreativa Re: Fantazje 27.12.12, 13:49
                        Zaczynasz pleść.
                        Kto tu poluje na jakieś czarownice?
                        Mówimy po prostu, że są takie fantazje, BO SĄ, które świadczą o tym, że ta druga osoba ma poważnie zryty beret i najlepiej trzymać się od niej z daleka.
                        Dla mnie takimi fantazjami są te, które bazują na znęcaniu się rodem z filmów typu "Hostel", fantazje czysto pedofilne (nie małolatka, tylko dzieciak w pieluszce) oraz nekrofilne. No sorry, jakbyś otwartą nie chciała się wydać, powyższe rzeczy występują w podręcznikach seksuologii jako poważne patologie i tego nie zmienisz.
                        • sb_slav Re: Fantazje 03.01.13, 23:50
                          Mi się wydaje, że dopóki fantazje pozostają w sferze marzeń, nie ma ich co potępiać. Zaburzenie jak napisałaś - to dla mnie tak na prawdę termin bez znaczenia, nabiera takiego dopiero jeśli jest realizowane.
                          • rekreativa Re: Fantazje 04.01.13, 12:15
                            Rozumiem, że jeśli odkryję, iż mój mąż ma na swoim komputerze zdjęcia pornograficzne z trzylatkami, to mam się nie martwić, bo żadnego trzylatka osobiście nie dotykał?
                            • sb_slav Re: Fantazje 04.01.13, 12:47
                              Mowa była o fantazjach, a nie zdjęciach, filmikach itp:) Twój przykład jest zresztą jakiś z kosmosu, według wiki ofiary pedofilii to dzieci nie młodsze niż 8 lat, posiadanie pornografii dziecięcej jest ścigane i dobrze - czymś takim na pewno trzeba by się zaniepokoić.
                              • rekreativa Re: Fantazje 04.01.13, 13:20
                                "według wiki ofiary pedofilii to dzieci nie młodsze niż 8
                                > lat,"
                                Chodzi mi o człowieka, który fantazjuje o czynnościach seksualnych z dziećmi - nie musi to być pedofil w klasycznym rozumieniu przecież.
                                Bo chyba nie chcesz powiedzieć, że dzieci młodsze niż 8 lat nie padają ofiarami seksualnego wykorzystywania?
                                Ale dobra, ściąganie zdjęć to już jest jakiś etap realizowania fantazji, więc tu masz rację.
                                Natomiast nie wiem, dlaczego same fantazje, gdybym o nich jakąś drogą się dowiedziała, nie miałyby mnie niepokoić?
                                Uważasz, że fantazjowanie dorosłego mężczyzny będącego w relacji z kobietą o seksie z dziećmi, albo, dajmy na to, z osobami martwymi jest tego samego kalibru, co wyobrażanie sobie żony z Murzynem, albo sąsiadki w skórzanym kombinezonie?
                                • hello-kitty2 Re: Fantazje 04.01.13, 14:08
                                  rekreativa napisała:

                                  > Natomiast nie wiem, dlaczego same fantazje, gdybym o nich jakąś drogą się dowie
                                  > działa, nie miałyby mnie niepokoić?

                                  Nie ma o czym mowic, bo sie o tych fantazjach nie dowiesz. Skoro masz takie podejscie i je otwarcie wyglaszasz to myslacy inny czlowiek fantazujacy o seksie np z trupami ci o tym nie powie, na pewno, wiec nie ma o czym mowic ani czym sie podniecac. Zajmij sie tym co jest, a nie tym czego nie ma.
                                  • rekreativa Re: Fantazje 04.01.13, 14:31
                                    A możesz przestać mi mówić, czym się mam zająć?
                                    • hello-kitty2 Re: Fantazje 04.01.13, 14:36
                                      rekreativa napisała:

                                      > A możesz przestać mi mówić, czym się mam zająć?

                                      Tak. Zajmuj sie czym chcesz.
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: Fantazje 27.12.12, 13:34
                    No ale fantazje, choć pozwalają nam zmienić się w kogoś innego czasem, są jednak częścią nas.

                    Nie wyobrażam sobie, by osoba ogólnie niesadystyczna (na innych płaszczyznach niż seks), miała bardzo sadystyczne fantazje (sama z siebie, chyba, że widzi, że to kręci partnera/kę).
                    Więc wydaje mi się, że osoba, którą jara brutalna przemoc, zdrada to też w inny sposób (poprzez zachowanie w życiu codziennym).

                    • aandzia43 Re: Fantazje 27.12.12, 16:52
                      Więc wydaje mi się, że osoba, którą jara brutalna przemoc, zdrada to też w inny
                      > sposób (poprzez zachowanie w życiu codziennym).


                      Ażebyś się nei zdziwiła ;-) Myślę, że czasem długo ten i ów mogą nie pokazywać swojej mrocznej strony w tzw. życiu codziennym. A pomóc im może w tym specyficzna "slepota" u partnerów.
                      • urquhart osoba, którą jara brutalna przemoc, zdrada 27.12.12, 17:26
                        > Więc wydaje mi się, że osoba, którą jara brutalna przemoc, zdrada to też w inny
                        > > sposób (poprzez zachowanie w życiu codziennym).

                        > Ażebyś się nei zdziwiła ;-) Myślę, że czasem długo ten i ów mogą nie pokazywać
                        > swojej mrocznej strony w tzw. życiu codziennym. A pomóc im może w tym specyficz
                        > na "slepota" u partnerów.

                        Proponuje poczytać życiorysy gwałcicieli i seryjnych morderców. Z reguły to idealni rodzice , cisi sąsiedzi na których nie było żadnych skarg, a ich partnerzy jeżeli ich maja mogą sobie dać rękę odciąć że to jakaś pomyłka. W przypadku najbardziej znanych ich rodzice byli pastorami albo innymi religijnymi ortodoksami którzy wychowywali ich surowo w wyklęciu jakichkolwiek fantazji seksualnych.
                        • aandzia43 Re: osoba, którą jara brutalna przemoc, zdrada 27.12.12, 18:01
                          Sąsiedzi, znajomi czy dalsza rodzina mogą sobie całe życie tkwić w przekonaniu, że taki delikwent to wzór cnót. Z rodziną jest już inaczej. Szczególnie długolenie partnerki mają co nieco do powiedzenia. Albo mogłyby mieć, gdyby same były normalne. Albo gdyby w ogóle miały z nimi bliskie kontakty.
                          Ukrainiec Czikatiłow, co go złapali w osiemdziesiątych latach i który zamordował kilkadziesiąt osób (większość dzieci) był kompletnym impotentem. Tyle wiemy od żony. Jeśli wycofała się z intymnych kontaktów z mężem bardzo szybko, to pewnie nie nie miała możliwości zaobserwować niczego poza impotencją. Ale nie wierzę, że kobieta dzieląca łoże z mężczyzną ileś lat nie zauważy, co gościa naprawdę mocno kręci. Czikatiłowa zresztąmoże i zauważyła, że to zbok, ale dla własnego bezpieczeństwa i świętego spokoju nie zadzierała z gościem.
                          Jeśli chodzi o Czikatiłowa, to trafił on na miejsce i czas doskonałe dla swojej działalności. Granice normalności i zwykłego człowieczeństwa w tym punkcie czasoprzestrzeni były tak przesunięte, że otoczenie niejako pielęgnowało jego zwyrodnienie. Kobiety przyzwyczajone do przemocy, społeczeństwo przyzwyczajone do przemocy, wykorzystywania i wyzysku, przełożeni maskujący jego pedefilskie przestępstwa. Zgnilizna po represjach komunistycznych, po II W.Ś. i po koszmarze Wielkiego Głodu. Jak się miał Czikatiłow od czasu do czasu wyrywający się z jakimś pomnieszym ekscesem wyróżniać na tle bagna? Cichy był, tchórzliwy, nie wadzący nikomu to się sąsiedzi nie skarżyli. Żony nie tłukł, bo się jej bał, to i ona się nie skarżyła. Wszystko jest kwestią tła. Normalni, z dobrze ustawionymi granicami, ludzie szybciej wychwycą patologię u członka swojej społeczności niż ludzie od urodzenai urabiania do życia w koszmarze.
    • yoric Re: Fantazje 25.12.12, 15:03
      Fajny wpis, Gomory.

      Fantazje to obszerny temat, przed sensowną dyskusją trzeba by chyba pokatalogować tez zbiór np. na fantazje codzienne (np. "tym razem na jeźdźca", a w przypadku tego forum to może raczej "bzyknąć żonę/męża" :) ), personalne (sąsiadka, pani z warzywniaka), właściwe (sikanie w łóżku, trójkąty, takie tam), nierealne (być krasnoludkiem i posuwać królewnę Śnieżkę) i kryminalne :).

      Przypuszczam, że nasze pierwsze skojarzenie, to właśnie te 'właściwe'. Jeśli o mnie chodzi, to w tym rejonie mam taki niewyróżniający się zestaw osoby seksualnie rozbudzonej i świadomej, bogaty, ale bez hardkoru (nie wiem, czy wypada szczegóły :)). Wyjątkiem jest lateks i dominacja/przemoc, która mnie nie kręci, a raczej denerwuje - choć babki zdają się to lubić, więc trików typu klaps czy mocniejszy uścisk nie odrzucam zupełnie.
      W równie ważnym temacie komunikacji fantazji - podzielam zdanie Gomorego, jeśli je dobrze rozumiem, tj. komunikuję wtedy, kiedy może to zadziałać na plus; kiedy na minus, lepiej trzymać dla siebie!
      • hello-kitty2 Re: Fantazje 25.12.12, 16:20
        Odnosnie fantazji przypomina mi sie kumpela, ktora byly facet w lozku tez wypytywal o jej fantazje, z naciskiem na te, w ktorych ona jest rznieta przez innych bohaterow, niespecjalnie ja to krecilo ale jego bardz,o wiec naciskal i egzaminowal. Doprowadzil, ze przed seksem miala stresa, bo potrzebna byla jej nowa historyjka, zeby faceta rozkrecic, a jej w glowie kolatala tylko jedna o gazowniku, co przychodzil sprawdzic licznik:) Zwierzala mi sie z tego problemu i prosila, zeby jej pomoc w tym zmyslaniu. Pamietam, ze strasznie nas to wymyslanie bawilo. Niestety fantazja nas nie ponosila, wiec tylko zmienialsmy gazownika na elektryka, hydraulika, montera, ect. W fantazjach wyremontowala sobie cala chate. A faceta wymienila na nowego, ktory od niej takich opowiesci nie wymagal.

        Ja fantazjuje tylko na temat konkretnych osob. Co bym im zrobila. Nastepnie to realizuje. Niektorzy chca zeby im to mowic, a niektorzy tylko zeby pokazac. Z reguly dostosowuje sie.

        • tygrys-bez-rys Niestety 25.12.12, 19:09
          Młodzież jest tak do wytrzygania nudna ze nawet się tego szturchnac nie chce. co nie zmienia faktu ze się zdarzają kosmicznie nieprawdopodobne 30 stki o tysiacletniej duszy.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Fantazje 25.12.12, 16:50
        Mi się wydaje, że opowiedzenie fantazji może zadziałać "in minus" tylko jeśli partner/ka jest sfrustrowana/y, niedopieszczona/y, ma poczucie, że coś w związku nie gra.

        Wywieranie presji, jak opisała to jedna forumowiczka, i żądanie opowieści i coraz to nowych fantazji od jednej ze stron, oznacza takie same wykorzystanie seksualne, jak uprawianie seksu w sposób dla jenej ze stron nieprzyjemny.

        Ale muszę się pochwalić, że w moim związku, po raz pierwszy mam sytuację, że czuję się tak dobrze, że mogę wyjawić każdą fantazję partnerowi, on mnie z niej nie będzie rozliczał (i jest to obopólne). Takie wspólne fantazjowanie może być wstępem do super seksu. To trochę jak kręcenie wspólnego pornola;)
        • yoric Re: Fantazje 25.12.12, 17:56
          Raczej właśnie są dwie grupy fantazji - personalne, dotyczące konkretnych osób z otoczenia lub typów urody, które trzeba trzymać dla siebie, bo mogą narobić szkody w dobrze działającym związku. Zwłaszcza kobieca psychika przetwarza takie komunikat od partnera jako "ja mu nie wystarczam", itp. (co nieznaczy, że facet nie potrafi być zazdrosny o fantazje).
          Natomiast co do sposobów seksu faktycznie w dobrze działającym związku, gdzie partnerzy nie mają zahamowań (których nb. nie utożsamiałbym przesadnie z religią, może jest korelacja, ale nie absolutna) - tam z komunikowaniem nie powinno być problemu i to nawet takich marzeń, których druga strona na pewno nie zdecyduje się spełnić.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Fantazje 25.12.12, 18:25
            Nie ma czegoś takiego jak "psychika kobieca". Jest psychika ludzka, która może być bardziej lub mniej oparta na schematach (ogólnie dostępnych dotyczących relacji miłosnych, seksualnych itd.)

            Często ludzie sądzą, że muszą zachować się czy zareagować w określony sposób. Np. wiele kobiet sądzi, że powinno się obrazić na partnera za fantazje dotyczące jej przyjaciółki, koleżanek itd. Wielu mężczyzn też uważa, że sami mają prawo do fantazji o innych kobietach, ale kobieta jest zobowiązana do monogamicznych fantazji, o swoim własnym samcu.

            Mój facet pomógł mi się otworzyć, bo zawsze, zanim sam opowiedział mi o swoich potrzebach/fantazjach, chciał, żebym ja opowiedziała o swoich. Dzięki temu wiem, że są dla niego istotne moje potrzeby i dzięki temu, rozumiem, że jego fantazje mogą dotyczyć innych osób, co nie stanowi zagrożenia dla związku. Ważna jest jednak empatia i pokazanie sobie nawzajem, że jesteśmy dla siebie najważniejsi. Dlatego, jak nam się super układa, emocjonalnie i seksualnie, możemy bez problemu uwzględniać w fantazjach inne osoby. Ale kiedy mamy problemy, sami dążymy do wyłączności.
            • yoric Re: Fantazje 25.12.12, 18:50
              > Nie ma czegoś takiego jak "psychika kobieca".

              Ta kategoryczność :)...

              Owszem, jak najbardziej jest psychika męska i kobieca. Nawet jeśli są to konstrukty w dużej części zbudowane ze stereotypów, to te stereotypy nie powstały ot tak sobie, lecz po prostu przejaskrawiają pewną realną podstawę, na której narosły (podstawę uwarunowań kulturowych, która z kolei sama narosła na biologii). Na przykład dla psychiki kobiecej większym ciosem jest zdrada emocjonalna, dla męskiej - fizyczna; oczywiście to są uogólnienia, ale za to dobrze udokumentowane.

              Zazdrość to bardzo silna i naturalna emocja. Fajnie, że Wasz związek funkcjonuje w tak harmonijny sposób, ale nie sądzę, by dla wszystkich te granice otwarcia były tak dostępne. Tak samo niektóre pary dobrze funkcjonują w trybie +1 lub swingers; no i świetnie, ale to jeszcze nie znaczy, że w związkach, które łóżko decydują się zostawić tylko dla siebie "brakuje zaufania" :).
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: Fantazje 25.12.12, 20:10
                Ok, zgodzę się, na stereotypowo rozumianą "psychikę kobiecą". Choć będę się upierać, że jest to stereotypowo rozumiana "psychika ludzka", która, jeśli przyswojona i będąca konstrukcją społeczną, każe ludziom niezależnie od płci reagować stereotypowo i samo-dyscyplinować się, by trzymać się swoich ról. Wg mnie nie ma znaczenia, czy jest to reagowanie na zdradę "emocjonalną" czy "fizyczną", ale po prostu reakcja uznana za odpowiednią, czy "naturalną" przypisaną do konkretnej płci.

                Ważne jest jednak wyjść poza schemat roli społecznej. Biologicznie - kreatywność, wyzwolenie, (oprócz innych sytuacji, takich jak orgazm, narkotyki, hazard, ćwiczenia, tłuste jedzenie itd.) przynajmniej dla kobiet, bo teraz o tym czytam, wiążą się z produkcją dopaminy - hormonu, który jest odpowiedzialny za libido, a także za chęć do działania.

                Dlatego, podejrzewam, że "wyzwolenie" (różnie rozumiane) wpływa pozytywnie na związek i na seksualność.

                Oczywiście, nie uważam, że każdy związek powinien działać tak jak mój, tym bardziej, że i mój może się w każdej chwili rozpaść, jak to bywa z każdym, nawet najlepszym związkiem. Jeżeli para chce zachować łóżko jedynie dla siebie - super. Gorzej, jak jednak, jedna ze stron chciałaby pójść dalej, ale boi się wyjawić prawdy.
                • yoric Re: Fantazje 25.12.12, 21:49
                  Podejrzewam, że spieramy się pro forma, ale nie byłbym sobą, gdybym nie dodał czegoś odnośnie tych 'rół płciowych'. Z daleka ciało kobiece i męskie to mniej więcej to samo 'ciało ludzkie', ale jak się nieco bliżej przyjrzeć, i bynajmniej nie przez lupę czy okulary, to widać całkiem poważne różnice i to nawet w trybie ochrony moralności, z zasłoniętymi cyckami i pałką :). Z 'psychiką ludzką', jak tylko trochę zbliżyć obiektyw, jest podobnie.

                  Z ogólną otwartością to oczywście zgoda, ale co innego obawa 'nie powiem, bo mnie uzna za zboczeńca', a 'nie powiem, bo ją to zrani'. Ta pierwsza jest niedobra; partnerzy powinni móc sobie powiedzieć wszystko, co chcą w łóżku robić - ze świadomością oczywiście, że nie ma żadnego przymusu tego spełnić. Problem pojawia się przy kwestii 'z kim' - są tysiące kobiet (i pewnie setki mężczyzn), którym wiedza, że ich facet fantazjuje o małym tyłku (jak ona akuat ma duży; i na odwrót) rozwaliłaby psychikę. Nawet na tym Forum widać, jak standardem jest zazdrość o porno, czy o fetysz (jego kręcą stopy, ale nie moje, co robić) i ci ludzie się autentycznie męczą. Tu nadmierna otwartość nie przyniesie nic dobrego.
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: Fantazje 25.12.12, 22:08
                    No może się spieramy pro forma;)

                    Ale chyba się zgodzisz, że jeśli ktoś fantazjuje o małym tyłku, a partnerka ma duży (czy odwrotnie), zrani ją to tylko wtedy, jeśli jest ogólnie niedowartościowana. Jeśli partner mówi: uwielbiam Twój wielki tyłek, ale chciałbym spróbować też seksu z laską, która ma mały, jest mniejsza szansa na to, że partnerka się obrazi, niż jeśli czuje, że partner uważa ją za za grubą i daje do zrozumienia, że podobałaby mu się bardziej z mniejszym tyłkiem?

                    • yoric Re: Fantazje 26.12.12, 01:32
                      Kwestia pozycji w związku, obrazu siebie oraz indywidualnej psychiki. W większości przypadków lepiej jednak, by pewne rzeczy nigdy nie zostały zwerbalizowane, bo np. kobieta będzie potem żyć w przekonaniu, że on jej nie akceptuje "tak do końca" (cokolwiek by to miało znaczyć, ale widocznie wielu osobom jest potrzebne).
                  • urquhart Fantazje seksualne dziś i kiedyś 25.12.12, 22:33
                    yoric napisał:
                    > dwrót) rozwaliłaby psychikę. Nawet na tym Forum widać, jak standardem jest zazd
                    > rość o porno, czy o fetysz (jego kręcą stopy, ale nie moje, co robić) i ci ludz
                    > ie się autentycznie męczą. Tu nadmierna otwartość nie przyniesie nic dobrego.

                    Yoric, Czy zazdrość to przeczucie niebezpieczeństwa że partner może znaleźć kogoś kogo też bedą pociągać kompatybilne potrzeby? Fantazja z definiacji podbija testosteron i intensyfikuje pożadanie. Czy nie stąd takie życzeniowe powtarzanie sobie niektórych bab na forum że kobiety z męskich fantazji i ich wizualizacji pornosów "Nie Istnieją". Lubiące dla czystej przyjemności i podniecenia robić loda, smak spermy i mające analne orgazmy? Istnieją przecież i tu o tym piszą Wiekszość facetów nie ma pojecia jakie pokręcone fantazje wypisują ich partnerki w anonimowych ankietach :)
                    Jeżeli wierzyć ze wiecej niż połowa ma synrom madoonny i ladacznicy to lepiej że nie wiedzą nawet.
                    A przecież dziś się to strasznie zmnieniło, każdy fetysz, także te hardkorowe jak rape, furry, hardspanking, sadomaso , asphyx, ma w dobie internetu swoje quasianomimowe fora, grupy dyskusyjne, na których jest przewaga mężczyzn, ale nie jakaś przytłaczająca. Wybierasz dobierasz. Kiedyś to było abstrakcyjne, niemożliwe, dotarcie do kogoś o podobnych wąskich podobaniach to był dziki fart.
                    • yoric Re: Fantazje seksualne dziś i kiedyś 26.12.12, 01:16
                      Jak to było w dowcipie jakiegoś standuppera: teraz wpisujesz w necie "znajdź ludzi, których podnieca uprawianie w przebraniu marynarza seksu analnego z kozą", a komputer odpisze "sprecyzuj gatunek kozy" :).
                    • gomory Re: Fantazje seksualne dziś i kiedyś 26.12.12, 11:35
                      > Fantazja z definiacji podbija testosteron i intensyfikuje pożadanie.

                      Racja.
                      Ale nie tylko pozadanie wchodzi w sklad zwiazku. Jest istotnym elementem, ale nie jedynym.
                      Mezczyzni sa bardzo czuli na swoim punkcie i zazdrosni o siebie nawzajem. Testosteron nam skacze bo w lozku czesto stajemy do rywalizacji z wyimaginowana konkurencja. Toczy nas pragnienie bycia dla kobiety "naj", co dawaloby gwarancje, ze nie pusci nas w trabe z rywalami. Kobieta ktora nie kryje, ze kucharz Zenek byl mistrzem patelni nie tylko na stolowce powoduje, ze nowy facet zawsze bedzie w glowie powadzil wyscig lizacza z Zenkiem. Jednych to zdopinguje, mniej ambitni sobie odpuszcza wyscigi i pomkna swoim tempem, ale sa i tacy ktorzy w ogole wycofaja sie z zawodow. Albo beda mieli problemy z falstartem ;).
                      Czy mezczyzni tak naprawde pozadaja kobiet o bardzo rozbuchanym libido to bym polemizowal. Raczej pragna takich ktorym moga sprostac ;). Przykladowo jesli ona podzieli sie swoimi fantazjami i okaze sie, ze sa biegunowo rozne od moich to temperatura erotyczna zacznie opadac. Jesli jej pomyslowosc przeskakuje moja jak kongur zolwia bede sie czul przytloczony. Pragnalbys w lozku super laski ktora zawsze chcialaby o jeden raz wiecej niz mozesz? Nikt nie chce ogladac zawiedzionego spojrzenia na finiszu ;).
                      Ludzie czuja, ze z realizacji czesci fantazji mozna zrezygnowac bez wielkich strat. Gdybym mial kompleksy malego czlonka czy pomoglyby mi w czyms erotyczne opowiesci zony w ktorych glowna role odgrywalby gigantopenisista? Moze wrecz przeciwnie, wszystko by popsuly, a ja zaczalbym unikac zblizen.
                      Nie namawiam nikogo do skrytosci, bo ludzie sa rozni. Opowiadanie o tym co nas kreci wrecz powoduje, ze mozemy tego doswiadczyc :). Wiec to jest plus. Ale nie mozna tego robic bezrefleksyjnie. Jedni bede uwazali za pikantna i wrecz rajcujaca bujna wyobraznie partnera, ale dla innych bedzie ona kula u nogi.
                      Masz racje, ze w dobie internetu ludziom latwiej spotkac osoby o nietypowych upodobaniach. Ale wroce do pierwszego zdania mojego posta - nie samym seksem czlowiek zyje. Milosniczka duszenia wpadnie na forum pytonow i po poznaniu 5 dusiciela moze skonstantowac, ze dusic chca wszyscy, ale oddac pol wyplaty i odebrac dziecko z przedszkola zaden. Te "nieistniejace" kobiety z typowych meskich fantazji tez maja swoje problemy ze znalezieniem partnera. Chocby z powodu MiL-owania ;).

                      Jeszcze jedna sprawa to fakt, ze zwiazek nie jest niezmienna konstrukcja. Gdy miedzy ludzmi uklada sie dobrze, seksualne pole daje obfite plony, wtedy wrecz podniecajace jest dzielic sie swoimi intymnosciami. Ale gdy to sie zmieni z powodu jakiegos kryzysu, nagle wszystko moze wykonac zaskakujaca wolte. Gdy seks rozkwita w zwiazku ludzie dziela sie chetniej i swoim sekretnym swiatem. Gdy obumiera to chec pokazywania swojej krainy fantazji znika zupelnie.
                      • urquhart Re: Fantazje seksualne dziś i kiedyś 26.12.12, 12:12
                        gomory napisał:
                        > Czy mezczyzni tak naprawde pozadaja kobiet o bardzo rozbuchanym libido to bym p
                        > olemizowal. Raczej pragna takich ktorym moga sprostac ;). Przykladowo jesli ona
                        > podzieli sie swoimi fantazjami i okaze sie, ze sa biegunowo rozne od moich to
                        > temperatura erotyczna zacznie opadac. Jesli jej pomyslowosc przeskakuje moja ja
                        > k kongur zolwia bede sie czul przytloczony.

                        Oczywiście zgoda. Statystycznie jest mocna przewaga popytu seksu po męskiej stronie więc mało to widać, a te kobiety które mają nieprzeciętne potrzeby z reguły intuicyjnie to ukrywają.
                        Dlatego na przykład seksuolodzy piszą że próby realizacji fantazji trójkąta kończą się nieszczęśliwie dla wielu mężczyzn jak kobiety rozkręcają a on nie może sprostać ich energii. Znacznie lepiej kończą się podobno eksperymenty 2m+k co też nie przemawia mi wcale do wyobraźni (rywalizacja mężczyzn) :)

                        > odobaniach. Ale wroce do pierwszego zdania mojego posta - nie samym seksem czlo
                        > wiek zyje. Milosniczka duszenia wpadnie na forum pytonow i po poznaniu 5 dusici
                        > ela moze skonstantowac, ze dusic chca wszyscy, ale oddac pol wyplaty i odebrac
                        > dziecko z przedszkola zaden. Te "nieistniejace" kobiety z typowych meskich fant
                        > azji tez maja swoje problemy ze znalezieniem partnera

                        Umiejętność zachowania równowagi i harmonii między różnymi sprzecznymi aspektami, płaszczyznami spełnienia i zobowiązań w życiu jest sztuką i wyznacznikiem dojrzałości. Seks , Intymność, Rodzicielstwo, Praca wcale łatwo nie godzą się razem, chociaż mało kto ma ochotę przed tym ostrzegać i większość ludzi jest na tą rywalizację i sprzeczności nieprzygotowana.
                        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Fantazje seksualne dziś i kiedyś 26.12.12, 13:28
                          > Oczywiście zgoda. Statystycznie jest mocna przewaga popytu seksu po męskiej str
                          > onie więc mało to widać, a te kobiety które mają nieprzeciętne potrzeby z reguł
                          > y intuicyjnie to ukrywają.

                          Tak stereotypowo, faktycznie. Kobiety też mają częściej zaburzenia libido, podobno, statystycznie. Tylko, że (sama sprawdziłam na sobie), jak partner mi nie odpowiadał, to mi libido spadło, choć mi się zdawało, że go bardzo kocham. Obecnie mam partnera, (odpukać), gdzie seks kwitnie od kilku lat. No nie wiem, jak dalej, bo tego się nie da przewidzieć.

                          Ważne jest jednak, dla kobiety, szczególnie tej, która ma "nieprzeciętne" potrzeby, znaleźć faceta, z którym będzie mogła je realizować.

                          Kobiety nie komunikują swoich potrzeb, czy jak piszesz "intuicyjnie je ukrywają", bo nasza kultura, choć przesiąknięta seksem i teoretycznie afirmująca seksualność, paradoksalnie wcale nie wspiera realizacji seksualności kobiecej. Wg mnie niemożność dialogu i porozumienia, to więcej niż łóżko - to spojrzenie na różne sprawy w kompatybilny sposób.
                          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Fantazje seksualne dziś i kiedyś 26.12.12, 13:29
                            Wg mni
                            > e niemożność dialogu i porozumienia, to więcej niż łóżko - to spojrzenie na róż
                            > ne sprawy w kompatybilny sposób.

                            znaczy NIEKOMPATYBILNOŚĆ wielopłaszczyznowa
                            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Fantazje seksualne dziś i kiedyś 26.12.12, 13:36
                              Bo tak jak napisał Gomory, seksualność ewoluuje w zależności od okoliczności.
                              Fantazje też się zmieniają, też pod wpływem partnera/ki, czy z jego/jej inspiracji.

                              Np. mój obecny partner ostatnio miał różne fantazje dotyczące ciężarnych kobiet, więc i mi się udzieliła taka fantazja. Albo też dzięki niemu polubiłam seks analny, choć przedtem w ogóle mnie kręcił, po kilku nieudanych próbach, odrzuciłam tę formę seksu, jako nieprzyjemną. Obecnie mam super orgazmy, choć stymulacja może być ograniczona tylko do analnej.
                              On, natomiast, zaczął fantazjować o SM pod moim wpływem i rozwinął to dorzucając bondage. Z poprzednią partnerką zakres jego fantazji był zupełnie inny.
                              Seksualność nie jest nam dana raz na zawsze, może się zmieniać i warto ją eksplorować, otworzyć się na potrzeby partnera/ki i samemu zachęcić drugą osobę do swoich fantazji, upodobań itd.

                              • sb_slav Re: Fantazje seksualne dziś i kiedyś 04.01.13, 00:05
                                A mi się wydaje, że właśnie seksualność jest nam dana raz na zawsze i ta eksploracja i poszukiwanie biegną tylko w tym kierunku wytyczonym na początku. Dla przykładu sama piszesz, że twojego partnera kręciło sm i pod twoim wpływem jeszcze wzbogaciliście to o jakieś bondage(szto eta? :)). Ja sam też jestem przykładem na to, jak pewne doświadczenie z młodości wpłynęło na ukierunkowanie mojej przyszłej seksualności, jak tematycznie jest to blisko powiązane, z tym co przeżyłem i jak ewoluuje w tych narzuconych granicach.
                                • gomory Re: Fantazje seksualne dziś i kiedyś 04.01.13, 14:38
                                  > A mi się wydaje, że właśnie seksualność jest nam dana raz na zawsze

                                  Ja uwazam, ze jednak nie do konca. Niewatpliwie kazdy ma taki zdecydowany i niezmienny zrab seksualny.
                                  Oczywiscie mozna byc osoba odrzucajaca swoje preferencje. Nie mogaca sie pogodzic i wypierajaca, ze podniecaja mezczyzni, kozy czy tez odglos drewnianych trepow. Wtedy w ramach zycia seksualnego trudno mowic o rozwoju, a raczej o odkrywaniu samego siebie.
                                  Ale w obrebie swoich preferencji niezmienni nie jestesmy.
                                  Jesli przesledze swoje zycie seksualne to widze rozne przemiany. Np. kiedys mnie krecily wloski na kobiecych nogach dzis zupelnie nie. Kompletnie mi sie przestawilo spojrzenie na piersi, stroje czy tez przerozne techniki. Nie wydaje sie zapewne zaskakujace, ze to co kiedys bylo obojetne moglo wyewoluowac we wrecz podniecajace. Ale sa tez zachowania ktore wydawaly mi sie odpychajace, a dzisiaj wrecz przeciwnie.
                                  Tyle osob zweryfikowalo swoje podejscie a to do masturbacji, seksu oralnego, anlnego, porno, z przeroznymi urozmaiceniami itd., ktore kiedys byly dla nich nie do pomyslenia. Jesli ma sie pozytywne doswiadczenia mozna sie naprawde zaskoczyc samym soba.
                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Fantazje seksualne dziś i kiedyś 26.12.12, 13:15
                        > Mezczyzni sa bardzo czuli na swoim punkcie i zazdrosni o siebie nawzajem. Testo
                        > steron nam skacze bo w lozku czesto stajemy do rywalizacji z wyimaginowana konk
                        > urencja. Toczy nas pragnienie bycia dla kobiety "naj", co dawaloby gwarancje, z
                        > e nie pusci nas w trabe z rywalami.

                        Kobiety też tak mają - to takie ludzkie, próżność, chęć bycia naj itd. Z drugiej strony, fajnie jest wyjść poza taką rywalizację i otworzyć się na drugiego człowieka.

                        Jak piszesz, generalizując, że mężczyźni wcale nie chcą mieć kobiet z wybujałym libido. Takie generalizacje nie podobają mi się - mężczyzna z wysokim libido zapewne chce partnerki/partnera z libido na podobnym poziomie. Symetria jest istotna.

                        Poza tym, ludzie są różni - jeden na myśl o tym, że jego partner/ka wciąż chce seksu będzie czuł porażkę, że nie potrafi sprostać temu żywiołowi, a inny będzie podniecony/zadowolony, że jego partner/ka ma takie potrzeby, bo tyle jest związków, gdzie jedna ze stron w ogóle wymiguje się od seksu.


                        > Jeszcze jedna sprawa to fakt, ze zwiazek nie jest niezmienna konstrukcja. Gdy m
                        > iedzy ludzmi uklada sie dobrze, seksualne pole daje obfite plony, wtedy wrecz p
                        > odniecajace jest dzielic sie swoimi intymnosciami. Ale gdy to sie zmieni z powo
                        > du jakiegos kryzysu, nagle wszystko moze wykonac zaskakujaca wolte. Gdy seks ro
                        > zkwita w zwiazku ludzie dziela sie chetniej i swoim sekretnym swiatem. Gdy obum
                        > iera to chec pokazywania swojej krainy fantazji znika zupelnie.

                        Ostatnia część fajnie napisana, zgadzam się całkowicie.
    • rekreativa Re: Fantazje 26.12.12, 12:54
      Znamy swoje fantazje, lubimy sobie o nich rozmawiać.
      Wiemy, że nam się zdarza fantazjować o innych osobach i nawet czasem wiemy, o kim konkretnie (np. partner mi się przyznał, że na początku znajomości fantazjował o trójkącie ze mną i z moją siostrą).
      Co do realizacji, różnie bywa. Jego fantazje mieszczą się, że tak powiem, w standardzie, więc je realizuję bez problemu. W drugą stronę gorzej, bo moja największa fantazja to zobaczyć mojego faceta w akcji z drugim facetem - no to wiadomo, fantazją pozostanie.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Fantazje 26.12.12, 13:19
        Mój facet nie miałby nic przeciwko akcji z innym facetem, ale z mojej strony, obecnie, fantazja trójkąta nie bardzo mnie kręci. Choć czasem owszem, ale bardziej 2k+m (bo tego nie miałam). 2m+k miałam do znudzenia, ale z poprzednim mężczyzną;> Może dlatego teraz nie podnieca mnie to szczególnie, bo chcę seksualność z moim obecnym zindywidualizować?
        • rekreativa Re: Fantazje 26.12.12, 14:56
          Nie chodziło mi o trójkąt, tylko o czysto męsko-męską akcję, a ja sobie siedzę jak w kinie i oglądam :)
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Fantazje 26.12.12, 15:02
            Hm, no w sumie, czemu nie:)
            • sb_slav Re: Fantazje 04.01.13, 00:08
              Jak partner jest bi - to może się chętnie zgodzi:P Hetero zabawy z innym faciem raczej by nie pobudzały. A w ogóle trójkąty to jakaś nuda wg. mnie:)
              • rekreativa Re: Fantazje 04.01.13, 12:18
                No ale ja nie mówię o trójkącie w sensie klasycznym. Raczej bardziej o wojeryzmie.
                A mój partner nie jest bi, niestety, więc się muszę obejść smakiem.
                • piotr_sm Re: Fantazje 04.03.13, 17:25
                  Cóż, o fantazjach z moją partnerką próbowałem rozmawiać wielokrotnie ale niestety owe próby spełzły na niczym. Byc może wynika to z tego, że jej sie po prostu moje fantazje nie podobają. Być może ale...ona wogóle nie lubi rozmawiać o seksie, co mnie troche denerwuje, bo ja najchętniej bym obgadał wszystko, dowiedział sisę jak najwięcej, żeby tylko spełnić JEJ fantazje.
                  Moje fantazje związane sa z uległościa wobec kobiety, jak równiez z sytuacją odwrotną.
                  Dla mojej partnerki szczytem wszystkiego jest zezwolenie na ucałowanie jej stopy, ale niestety nie sprawia jej to przyjemności.
                  Zatem moje fantazje pozostają w fantazjach.
                  • hello-kitty2 Re: Fantazje 04.03.13, 18:30
                    piotr_sm napisał:

                    > Moje fantazje związane sa z uległościa wobec kobiety, jak równiez z sytuacją od
                    > wrotną.
                    > Dla mojej partnerki szczytem wszystkiego jest zezwolenie na ucałowanie jej stop
                    > y, ale niestety nie sprawia jej to przyjemności.
                    > Zatem moje fantazje pozostają w fantazjach.

                    Mam pytanie: czy te masochistyczne meskie zajawki sa dowodem na zniewiscienie, ktorym 'straszy' na Gomory? Skad sie to bierze?
                    • kag73 Re: Fantazje 04.03.13, 19:05
                      Kitty, czytaj co napisal:
                      > Moje fantazje związane sa z uległościa wobec kobiety, jak równiez z sytuacją od
                      > wrotną."

                      Chce w obie strony. A dlaczego chce, bo go to podnieca z pewnoscia, poza tym to urozmaicenie. A Ty dlaczego lubisz byc ulegla?
                      Mysle, ze nie ma to nic wspolnego ze zniewiescieniem.
                      • hello-kitty2 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 00:38
                        kag73 napisała:

                        > Kitty, czytaj co napisal:
                        > > Moje fantazje związane sa z uległościa wobec kobiety, jak równiez z sytua
                        > cją od
                        > > wrotną."
                        >
                        > Chce w obie strony. A dlaczego chce, bo go to podnieca z pewnoscia, poza tym to
                        > urozmaicenie. A Ty dlaczego lubisz byc ulegla?
                        > Mysle, ze nie ma to nic wspolnego ze zniewiescieniem.

                        Chyba jestem przewrazliwiona na punkcie tego zewszad czychajacego zniewieszczenia. Okropne to. Faceci delikatniejsi od kobiet, marzacy o kobiecej dominacji, niepotrafiacy bluznic ani uderzyc piescia w stol. Wzbudzaja moja agresje. Wyemancypowane cioty. Geje maja w sobie wiecej sily woli i powera. I dla jasnosci nie pisze tu o tym Piotrze, tylko ogolnie. Co pozostalo kobietom? Faceci przestana byc potrzebni, bo po co zebysmy mialy wiecej kolezanek?
                        • sabat-77 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 07:21
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Chyba jestem przewrazliwiona na punkcie tego zewszad czychajacego zniewieszczen
                          > ia. Okropne to. Faceci delikatniejsi od kobiet, marzacy o kobiecej dominacji, n
                          > iepotrafiacy bluznic ani uderzyc piescia w stol. Wzbudzaja moja agresje. Wyeman
                          > cypowane cioty. Geje maja w sobie wiecej sily woli i powera. I dla jasnosci nie
                          > pisze tu o tym Piotrze, tylko ogolnie. Co pozostalo kobietom? Faceci przestana
                          > byc potrzebni, bo po co zebysmy mialy wiecej kolezanek?

                          Typ, o którym piszesz to według mnie dwie grupy facetów, zachowujący się podobnie.
                          Pierwszy to goście wychowani na grzecznych facetów. Ale tylko wychowani. Oni umieją bluźnić i uderzać pięścią w stół, ale ponieważ koliduje to z ich wizerunkiem dżentelmena - intelektualisty, to słyszy to wszystko jedynie ich najbliższe otoczenie. Znałem paru takich gości - przed sąsiadami "ą i ę przez serwetkę" a z wieczorami z ich okien słychać było litanie przekleństw i rzucane o ścianę talerze. I to bynajmniej nie ze strony żony :)
                          Druga grupa to faceci o charakterze złamanym przez przemoc domową. Najczęściej bici od dziecka, żyjący w ciągłym strachu. Takiego zalęknionego, niepewnego dnia i godziny człowieka trudno naprawić. I to właśnie ten typ wykazuje fiksacje na tle przemocy, pierwsze schematy seksualności uruchamiają się u nich w przemocowym środowisku. W jakimś stopniu można mówić o imprintingu (wdrukowaniu) takich zachowań seksualnych. Co prawda u człowieka fazy rozwojowe i imprinting nie jest tak ostro zarysowany jak u innych zwierząt, ale ja bym tego nie przekreślał.
                          Jest jeszcze kwestia wpływu bardzo dominującej matki - efektem tego jest tzw. wyuczona bezradność. Jeśli matka wykonuje wszystkie czynności za dziecko, skutkuje to niewykształceniem się mechanizmów podejmowania decyzji.
                          To wszystko oczywiście nakłada się na jakąś bazę genetyczną człowieka - na jednego te czynniki będą miały silniejszy a na drugiego słabszy wpływ.
                          W dorosłym życiu, po zdaniu sobie sprawy z pewnych mechanizmów, jest to oczywiście jakaś wyjściowa baza do pracy nad sobą i pionizowania się.
                        • marek.zak1 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 07:43
                          Kiedys napisałem, że facet powinen być silny, bo tylko przy takim kobieta ma poczucie bezpieczeństwa i się rozpętało:). Cieszę się, ze podzielasz moje zdanie.
                          • sabat-77 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 08:56
                            marek.zak1 napisał:

                            > Kiedys napisałem, że facet powinen być silny, bo tylko przy takim kobieta ma po
                            > czucie bezpieczeństwa i się rozpętało:). Cieszę się, ze podzielasz moje zdanie.
                            Kwestia otwarta jest rozumienie sily jako takiej. Co oznacza silny mezczyzna.
                            • hello-kitty2 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 09:20
                              sabat-77 napisał:

                              > marek.zak1 napisał:
                              >
                              > > Kiedys napisałem, że facet powinen być silny, bo tylko przy takim kobieta
                              > ma po
                              > > czucie bezpieczeństwa i się rozpętało:). Cieszę się, ze podzielasz moje z
                              > danie.
                              > Kwestia otwarta jest rozumienie sily jako takiej. Co oznacza silny mezczyzna.

                              A jak Ci sie kojarzy facet, ktory szuka damskiej dominacji? :)
                              • sabat-77 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 10:14
                                hello-kitty2 napisała:

                                > A jak Ci sie kojarzy facet, ktory szuka damskiej dominacji? :)

                                Ktoś otwarcie mówiący o swoich preferencjach seksualnych, o ile te nie leżą w skali ogólnie przyjętej normy, jak najbardziej okazuje siłę, bo ujawniając się naraża się grupie.
                                Ktoś przyznający się do bycia gejem okazuje siłę i pewność siebie, podobnie jak ktoś otwarcie mówiący o swoich skłonnościach SM.
                                Nie mieszałbym upodobań seksualnych z wartościowaniem ludzi pod względem siły.
                                "Ciota" może być silnym człowiekiem, podobnie jak "masol".
                                Siłę i determinację może np. okazywać w życiu zawodowym albo w karierze naukowej. W walce ze swoimi słabościami, nałogami. W sporcie. Można realizować się jako silny człowiek i silna osobowość w sztuce.
                                Sprowadzanie męskiej siły do tego czy ktoś potrafi przypierdolić kobiecie albo zmieszać ją z błotem jest według mnie nieporozumieniem.
                                • hello-kitty2 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 12:57
                                  sabat-77 napisał:

                                  > hello-kitty2 napisała:
                                  >
                                  > > A jak Ci sie kojarzy facet, ktory szuka damskiej dominacji? :)
                                  >
                                  > Ktoś otwarcie mówiący o swoich preferencjach seksualnych, o ile te nie leżą w s
                                  > kali ogólnie przyjętej normy, jak najbardziej okazuje siłę, bo ujawniając się n
                                  > araża się grupie.
                                  > Ktoś przyznający się do bycia gejem okazuje siłę i pewność siebie, podobnie jak
                                  > ktoś otwarcie mówiący o swoich skłonnościach SM.
                                  > Nie mieszałbym upodobań seksualnych z wartościowaniem ludzi pod względem siły.
                                  > "Ciota" może być silnym człowiekiem, podobnie jak "masol".
                                  > Siłę i determinację może np. okazywać w życiu zawodowym albo w karierze naukowe
                                  > j. W walce ze swoimi słabościami, nałogami. W sporcie. Można realizować się jak
                                  > o silny człowiek i silna osobowość w sztuce.
                                  > Sprowadzanie męskiej siły do tego czy ktoś potrafi przypierdolić kobiecie albo
                                  > zmieszać ją z błotem jest według mnie nieporozumieniem.

                                  No chwileczke przeczytaj moje pytanie powyzej. Przeciez ja nie pytalam o 'sile'. Twoj post jest chyba odpowiedzia na post Marka.
                                  • marek.zak1 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 14:02
                                    Zacznę moi mili od elementarza. Siła faceta nie polega na wrzeszczeniu, waleniu w stół, a tym bardziej biciu kobiety. To jest zwykłe chamstwo, nie mające z siłą nic wspólnego.
                                    • hello-kitty2 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 14:08
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > Zacznę moi mili od elementarza. Siła faceta nie polega na wrzeszczeniu, waleniu
                                      > w stół, a tym bardziej biciu kobiety. To jest zwykłe chamstwo, nie mające z si
                                      > łą nic wspólnego.

                                      To moze powiedz na czy polega sila faceta swoimi slowami.
                                      • marek.zak1 Siła faceta 05.03.13, 14:34
                                        Kiedyś byłem w operze na Don Carlosie. Śpiewał Nicolai Giaurow, w tym czasie największy bas na świecie. Zanim zaczął śpiewać przeszedł po scenie. Każdy, kto widział, jak po niej chodzi, wiedział, że jest to fenomenalny śpiewak. Jego kroki znamionowały pewność siebie, przekonanie, że to, co robi, robi dobrze i profesjonalnie i że pubiczność będzie zachwycona. I tak było.
                                        Właśnie tym jest siła.
                                        • czargor1 Re: Siła faceta 06.03.13, 07:44
                                          Ale to już co innego to był spektakl.
                                          Wracając do fantazji to jest ich trochę i na pewno je zrealizuję i nie będę krępował się porozmawiać o nich z partnerką.
                                    • jesod Siła faceta 05.03.13, 22:22
                                      marek.zak1 napisał:
                                      > Siła faceta nie polega na wrzeszczeniu, waleniu w stół, a tym bardziej biciu kobiety.

                                      To jest oczywiste, chociaż... chyba nie dla wszystkich. Ekspozycja takiej "siły" to raczej sygnał kompleksów, niezrównoważenia albo nawet choroby psychicznej.


                                      • marek.zak1 Re: Siła faceta 05.03.13, 22:45
                                        Może słabości?
                                        • hello-kitty2 Re: Siła faceta 06.03.13, 00:15
                                          marek.zak1 napisał:
                                          > Siła faceta nie polega na wrzeszczeniu, waleniu w stół, a tym bardziej biciu kobiety.

                                          marek.zak1 napisał:
                                          > Może słabości?

                                          A moze mnie podnieca jak facet uderza reka w stol, ha? Masochista chce zeby go skopac po brzuchu z calej sily i jakos nie rwiecie sie, zeby tam komentowac? Wrzeszczenie i bicie kobiety to sobie ktos wymyslil, ja o niczym takim nie pisalam (?) Jakos mnie przechadzajacy sie po scenie spiewak operowy nie zwilza, nie wiem.

                                          • jesod Re: Siła faceta 06.03.13, 00:39
                                            hello-kitty2 napisała:
                                            > A moze mnie podnieca jak facet uderza reka w stol, ha?

                                            Więc szukaj sobie takich i obcuj z takimi, co będą to robić. Czy ktoś Ci tego zabrania?

                                            hello-kitty2 napisała:
                                            > Masochista chce zeby go skopac po brzuchu z calej sily i jakos nie rwiecie sie, zeby tam
                                            > komentowac?

                                            A dlaczego mamy się rwać?
                                            I co mamy komentować? Jego preferencje? Mamy go potępiać? Za co?
                                            On tak ma i na pewno ma z tym problem, bo nie może zrealizować swoich potrzeb seksualnych. W sumie facet jest na swój sposób silny, bo ma odwagę głośno mówić o swoich upodobaniach i usiłuje znaleźć kogoś, kto by pomógł mu być szczęśliwym.
                                • hello-kitty2 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 13:13
                                  sabat-77 napisał:

                                  > Sprowadzanie męskiej siły do tego czy ktoś potrafi przypierdolić kobiecie albo
                                  > zmieszać ją z błotem jest według mnie nieporozumieniem.

                                  Aaa tego nie wylapalam. To ewidentnie do mnie bylo. A dlaczego kobiecie? Idz i przyperdol silniejszemu mezczyznie czy zmieszaj z blotem, a sobie popatrze jak ci idzie. Lepiej? :)

                                  A na powaznie. Za bardzo sie emocjonujesz tymi dwoma przykladami, to nie musza byc dokladnie takie literalne dzialania. Chodzi mi o umiejetnosc przeciwstawienia sie. I wcale wyczynem nie jest umiejetnosc przeciwstwienia sie slabszemu tylko wlasnie silniejszemu albo wlasnym slabosciom. To wg mnie jest sila. To tak jak w bibli uczniowie Chrystusa pytali sie jak maja zachowac sie w stosunku do Szatana, ktorego sie lekaja. Odpowiedzial im ''przeciwstawcie sie mu''. A przeciez widomo, ze by ich zniszczyl lekka reka. A mimo tego Chrystus (ktory przeciez uczyl milosci) powiedzial, zeby sie przeciwstwiali. To wg Ciebie Sabat wymaganie tego od mezczyzny to nieludzkie jest, tak? Nieporozumienie?

                                  Zreszta, kazdy ma wolna wole, jak ktos chce byc taki jaki jest, moze, niemniej mnie sie nie podoba.
                        • gomory Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 09:28
                          > Faceci delikatniejsi od kobiet, marzacy o kobiecej dominacji, (...) Wzbudzaja moja agresje

                          Az agresje wzbudzaja? To chyba troche zbyt wiele.
                          Jestem osoba ktora miesci sie w takich bardzo klasycznych ukladach. Wiec kontakty z dominami nie sa dla mnie w zaden sposob atrakcyjne. Moge miec skojarzenia, ze to nudne, kuriozalne, zabawne, niezrozumiale dla mnie, w hardcorowym ujeciu wrecz odpychajace. Ale osoby w to sie bawiace nie wzbudzaja mojej agresji w zaden sposob.
                          Moze to odprysk jakichs Twoich osobistych doswiadczen, ze tak gwaltownie reagujesz? Takich nad ktorymi warto sie zastanowic. A moze nie warto ;).
                          • hello-kitty2 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 09:38
                            gomory napisał:

                            > Az agresje wzbudzaja? To chyba troche zbyt wiele.
                            > Jestem osoba ktora miesci sie w takich bardzo klasycznych ukladach. Wiec kontak
                            > ty z dominami nie sa dla mnie w zaden sposob atrakcyjne. Moge miec skojarzenia,
                            > ze to nudne, kuriozalne, zabawne, niezrozumiale dla mnie, w hardcorowym ujeciu
                            > wrecz odpychajace. Ale osoby w to sie bawiace nie wzbudzaja mojej agresji w za
                            > den sposob.
                            > Moze to odprysk jakichs Twoich osobistych doswiadczen, ze tak gwaltownie reaguj
                            > esz? Takich nad ktorymi warto sie zastanowic. A moze nie warto ;).

                            Mysle, ze masz racje, warto sie zastanowic, tylko, ze nic mi nie przychodzi do glowy? Nie mialam ''osobistych doswiadczen'' z masochistami. Wiec co dalej? Gdzie kopac? W czym? Fakt, ze coraz wiecj facetow, ktorzy sie do mnie odzywaja woli lizac cipe od loda z polykiem i mnie to do facetow zniecheca. Dodatkowo z uwagi na moj temperament sciagam uwage masochistow i roznych zniewiescialcow, ktorzy probuja mi 'wmowic', ze jestem domina, a ja nie jestem i mnie to wkurwia.
                            • gomory Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 10:01
                              > z uwagi na moj temperament sciagam uwage masochistow (...) ktorzy probuja mi 'wmowic', ze jestem domina, a ja nie jestem i mnie to wkurwia.

                              Masz powod powod do wkurwienia - zawiedzone oczekiwania przy poszukiwaniu partnera.
                              Usilowanie dojrzenie i proby wmawiania cech jest irytujace. Zwlaszcza gdy ktos na takich poboznych zyczeniach i wierze, ze uksztaltuje partnera caly zwiazek buduje.

                              Okazywanie slabosci sklania do agresji. Napastnika mozna tym zachowaniem wrecz w oprawce przemienic. Maso tym sposobem moze u kogos wydobyc sado.
                              Jako nastolatek wychowywalem sie w nazwijmy to przestepczym srodowisku. Mialem okazje zobaczyc jak to funkcjonuje. Ludzie napadnieci czasem placzem usiluja wzbudzic litosc. Agresorzy i tak dzialaja w stresie, majac obawy by nie okazywac slabosci. Wiec ktos placzacy ze strachu, oprocz utraty portfela i zegarka, moze zarobic w bonusie pobicie. Lub zostac brutalniej pobitym.
                              • hello-kitty2 Re: Maso wydobywa sado :) 05.03.13, 12:51
                                gomory napisał:

                                > Okazywanie slabosci sklania do agresji. Napastnika mozna tym zachowaniem wrecz
                                > w oprawce przemienic. Maso tym sposobem moze u kogos wydobyc sado.
                                > Jako nastolatek wychowywalem sie w nazwijmy to przestepczym srodowisku. Mialem
                                > okazje zobaczyc jak to funkcjonuje. Ludzie napadnieci czasem placzem usiluja wz
                                > budzic litosc. Agresorzy i tak dzialaja w stresie, majac obawy by nie okazywac
                                > slabosci. Wiec ktos placzacy ze strachu, oprocz utraty portfela i zegarka, moze
                                > zarobic w bonusie pobicie. Lub zostac brutalniej pobitym.

                                Tak Gomory tak, obserwuje wprost razacy brak wspolpracy ze strony ofiar. Mysle, ze jest to dobry przyczynek do rozpoczecia watku 'psychologia stresu agresora'. Bo widzisz jak okaze slabosc to sie zglosze do tego masochisty z watku obok, ktory zapodal anons 'do skopania potrzebuje' ale 'po' nie bedzie juz co z niego zbierac :)

                                ps. Gomory Ty na powaznie?
                              • stary.dziadyga Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 13:45
                                > Okazywanie slabosci sklania do agresji.

                                Ciekawe co piszesz o swoich doświadczeniach, czyli jak bandzior napadnie to lepiej się postawić niż rozpłakać?

                                A to wkuriwenie Kitty rozumiem. Faktycznie jakoś coraz więcej mężczyzn, którzy na widok pająka uciekają z krzykiem.
                                • gomory Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 16:06
                                  > czyli jak bandzior napadnie to lepiej się postawić niż rozpłakać?

                                  Zawsze najlepiej jest uciec.
                                  Pisalem o mezczyznach nie kobietach. Chociaz facio tez klopoty przywoluje badz odstrasza postawa, ubiorem.
                                  Nigdy nie napadalem na kobiety wiec nie roszcze sobie praw do bycia madralinskim w tym temacie ;). Zreszta dla was pewne zachowania sa chyba instynktowne. Wiekszosci facetom nie przyjdzie do glowy by idac wieczorem, zawrocic na widok trzech podejrzanych osobnikow. Kobieta to moze zawsze zrobic bez zadnego uszczerbku dla dumy. Uniwersalna rada to nie wracaj sama do domu po zmroku. Zwlaszcza w sobote-niedziele. Jadac pociagiem w miniowce nie wybieraj przedzialow gdzie jestes sama, albo w towarzystwie mlodzienca mogacego sciagnac klopoty. Lewicowca moga chciec sklepac prawicowcy, prawicowca lewicowcy, kibica lecha - legionisci czy na odwrot.
                                  Kobiety przynajmniej (raczej) nie sa zaczepiane z zamiarem tylko i wylacznie pobicia. Za to moga stac sie ofiarami atakow rabunkowych i seksualnych.
                                  Znalem bandyte ktory gwalcil dziewczyny. Wielki, silny, napakowany kark. Mial taka metode, ze lapal za przeguby szarpiac i ryczac w twarz z 3 cm "rozbieraj sie, sciagaj bluzke". Gdy sie opierala, szarpala, wrzeszczala, wywijala to odskakiwal smiejac sie "Cos Ty, tylko swirowalem". Ale niektore sie natychmiast poddawaly presji. Jest to chyba odpowiedz na pytanie czy warto sie bronic.
                                  Ale wszystko zalezy od okolicznosci.
                                  Moja kumpela kiedys wyciagnela brzytwe i machnela 3 typom przed nosem i tym sposobem sie wywinela. Ale nie namawialbym zadnej kobiety do prob samoobrony gdy to napastnik ma brzytwe. Moze ja to kosztowac zycie.
                                  Cala uwaga powinna byc nakierowana na to by uciec. Kobieta moze pozorowana przymilnoscia przysunac rece w poblize oczu gwalciciela tak by wsadzic mu palce w oczy.
                                  Jesli facet wyrwal torebke, komore i ucieka to mozesz wrzeszczec o pomoc. Wbrew pozorom troche rycerzy na swiecie jest :).
                                  Rad uniwersalnych nie ma. Najwazniejsze nie tracic glowy i ciagle kombinowac nad ucieczka. Czytalem, ze niezle jest wsadzenie palca w gardlo i obrzyganie sie. Obrzyganej facet nie chce gwalcic ;).
                                  • hello-kitty2 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 16:39
                                    gomory napisał:

                                    > Uniwersalna rada to nie wracaj sama do domu po zmroku.

                                    Przyznasz, ze tu to raczej ciezko wybrnac szczegolnie zima, z pracy trzeba by bylo sie teleportowac :) Fakt, ze w Polsce sie zawsze balam, tutaj np na poludniu biegam po 23:00 z sluchawkami na uszach. Inny swiat. Ale jeszcze jak mieszkalam w Polsce w blokowisku to miejscem najbardziej niebezpiecznym byla klatka schodowa, wejscie na klatke. Tam zdarzylo mi sie pare atakow. Jak dajesz rade to spierdalasz na gore po schodach drac sie, trzeba byc szybszym, czesc sie poddaje po drodze, przestaje gonic. Dobrze miec cos ostrego metalowego dloni w dobrym, mocnym uchwycie do ataku, mialam taki np klucz od samochodu (w drodze z parkingu do chaty zawsze mialam go w dloni). Wtedy atakujesz odrazu jak cie zlapie, niespodziewanie, bez paniki, w odkryte miejsca: twarz, reka, wbijasz po prostu i uciekasz. Zalezy tez jaki masz instynkt.

                                    Przy ataku grupy jest oczywiscie ciezej. Zdarzylo mi sie raz. Wtedy dobrze postawic sie przywodcy, inni sie go posluchaja, podporzadkuja ale i tak zalezy czy sa narabani.

                                    Zgadzam sie z Gomorym najpierw ucieczka.

                                    Gomory dobry pomysl z tym obrzyganiem. Powaznie. Nie myslalam o tym wczesniej.
                                    • zawle Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 17:07
                                      hello-kitty2 napisała: > Przyznasz, ze tu to raczej ciezko wybrnac szczegolnie zima, z pracy trzeba by b
                                      > ylo sie teleportowac :) Fakt, ze w Polsce sie zawsze balam, tutaj np na poludni
                                      > u biegam po 23:00 z sluchawkami na uszach. Inny swiat. Ale jeszcze jak mieszkal
                                      > am w Polsce w blokowisku to miejscem najbardziej niebezpiecznym byla klatka sch
                                      > odowa, wejscie na klatke. Tam zdarzylo mi sie pare atakow. Jak dajesz rade to s
                                      > pierdalasz na gore po schodach drac sie, trzeba byc szybszym, czesc sie poddaje
                                      > po drodze, przestaje gonic. Dobrze miec cos ostrego metalowego dloni w dobrym
                                      > , mocnym uchwycie do ataku, mialam taki np klucz od samochodu (w drodze z parki
                                      > ngu do chaty zawsze mialam go w dloni). Wtedy atakujesz odrazu jak cie zlapie,
                                      > niespodziewanie, bez paniki, w odkryte miejsca: twarz, reka, wbijasz po prostu
                                      > i uciekasz. Zalezy tez jaki masz instynkt.


                                      Nigdy nie uciekałam. Chadzam po największych melinach w moim miasteczku, również wieczorami, biegam po 22 w ciemnych miejscach, miałam 3 przypadki dość niebezpieczne. W jednym poprosiłam ewentualnego agresora o pomoc w ochronieniu. W drugim zatrzymałam agresora i oddałam w ręce policji. Niestety nie mam w sobie strachu. Myślę że to jakaś dysfunkcja związana z pracą którą wykonuję. Nie jestem ani wysoka, ani duża, raczej typ drobnej blondynki. Jednak nie mam w sobie syndromu ofiary. Oczywiście nie uważam że to uchroni mnie przed pijanym gościem z nożem, jednak generalnie się nie boję.
                                      • hello-kitty2 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 17:30
                                        zawle napisała:

                                        Nie jestem
                                        > ani wysoka, ani duża, raczej typ drobnej blondynki.

                                        Ooo a ja sobie wyobrazalam Ciebie jako bardzo wysoka :)

                                        Chadzam po największych melinach w moim miasteczku, równie
                                        > ż wieczorami, biegam po 22 w ciemnych miejscach,

                                        LOL Zawle Ty jestes po czterdziestce :) Bez urazy ale mnie teraz juz tez nikt nie atakuje :) Ataki zazwyczaj sa na mlode, bardzo ladne, cycate i dupiate dziewczeta z dlugimi wlosami, kobiecosc w czystej postaci :) Mlode to wazne, co sie ulekna, nie stare wygi :)

                                        Niestety nie mam w sobie str
                                        > achu.

                                        Tu nie chodzi o strach paralizujacy. Raczej strach prewencyjny.

                                        A z ciekawosci zapytam (przy takiej specyficznej mamie) jak uczysz corke w tych sprawach?
                                        • zawle Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 21:57
                                          hello-kitty2 napisała: > LOL Zawle Ty jestes po czterdziestce :) Bez urazy ale mnie teraz juz tez nikt n
                                          > ie atakuje :) Ataki zazwyczaj sa na mlode, bardzo ladne, cycate i dupiate dziew
                                          > czeta z dlugimi wlosami, kobiecosc w czystej postaci :) Mlode to wazne, co sie
                                          > ulekna, nie stare wygi :)

                                          No tak, ale nawet torebki mi nikt wyrwać nie chciał:)) Wiem, na torebki jestem za młoda;) Przecież nie piszę o swoim doświadczeniu z trzech ostatnich lat, tylko z całego życia. Co do ideału kobiety- ofiary to chyba tak nie działa, że tylko cycate i z dupami

                                          > Tu nie chodzi o strach paralizujacy. Raczej strach prewencyjny.

                                          Tak...wiem o co Ci chodzi. Raczej o rozsądek niż strach. Moje współbiegaczka rozgląda się na boki ilekroć usłyszy jakikolwiek szelest. To jest strach prewencyjny;)
                                          Córki nie uczę, raczej mówię na temat rozsądnych zachowań. No i uczę na wszelkie możliwe sposoby pewności siebie i wewnętrznej mocy.
                                          • stary.dziadyga Re: Wyemancypowane cioty 06.03.13, 12:57
                                            Niekoniecznie kobiece i z dlugimi wlosami, bandyci nie mają aż tak wyrobionego gustu ;) ale młode tak, bo łatwiej napaść na kogoś kto nie jest pewny siebie, kto się nie postawi.

                                            Wcale się nie dziwę, że na Zawle nikt nie napadł. Mnie kiedyś próbowano zgwałcić i mama zabrała mnie potem na kurs obrony dla kobiet. Jakies 70% tego kursu było poswiecone wlasnie temu jak nie dopuścić do napadu, nie wygladac na ofiare, a dopiero potem jakie ewentualnie ciosy zadawac itp., bo nie oszukujmy się, jakie szanse w walce ma dowolna kobieta z jednym 98% mężczyzn? Ja tam czasem proszę kolegów, dla sprawdzenia się, żeby mnie tak niby napadli i jeszcze żadnemu nie udało mi się wyrwać.

                                            A z tym obrzyganiem się to faktycznie dobry pomysł. Mi na tym kursie podano podobne, np. jeśli stoisz gdzies i widzisz ze jakiś zbok ci się przygląda to zacznij chamsko dłubać w nosie im obrzydliwiej tym lepiej, zadarzało mi się wypróbować :)

                                            Niestety rady typu nie wracaj sama po zmroku, są bardzo nieżyciowe, ja np. czesto koncze prace po 23, na szczęście mieszkam teraz w bardzo bezpiecznym miejscu.

                                            A tak jeszcze a propos, to kiedys widizalam artykul w jakims brytyjskim pismie dla kobiet o tytule "Are you being an idiot?", o tym jakie to nieodpowiedzialne jest wracanie samej po zmroku, chodzenie w nieoświetlonych miejscach i o zgrozo słuchanie muzyki. No i myślę sobie, niby racja, ale też wkurwiłam się zdrowo, że czemu my kobiety mamy takie życie ograniczone i ciągle musimy być na standbaju w razie pojawienia się jakiegoś zboczeńca zza krzaka. A jak sobie sluchamy wieczorem muzyczki to juz jestesmy idiotkami...kurde ile to mnie przygód w zyciu ominęło bo matka mnie gdzies nie puścila albo sama zostałam w domu w obawie, że mnie zgwałcą. Kolejny powód dla którego wolałabym byc facetem, morda nie szklanka, gwałt to już co innego.
                                            • aandzia43 Re: Wyemancypowane cioty 06.03.13, 17:17
                                              > A z tym obrzyganiem się to faktycznie dobry pomysł. Mi na tym kursie podano pod
                                              > obne, np. jeśli stoisz gdzies i widzisz ze jakiś zbok ci się przygląda to zaczn
                                              > ij chamsko dłubać w nosie im obrzydliwiej tym lepiej, zadarzało mi się wypróbow
                                              > ać :)

                                              Lubię to! ;-)


                                              Jakies 70% tego kursu by
                                              > ło poswiecone wlasnie temu jak nie dopuścić do napadu, nie wygladac na ofiare,

                                              Właśnie. Najlepiej wyglądać na taką, z którą zawsze są kłopoty. Narwaną babę, która rozedrze mordę zanim się do niej podejdzie, przypierdoli parasolką za niewinność, wybije szybę wystawową i uruchomi alarm. Jednym słowem: wyglądaj na nieprzewidywalną, a nikt cię nie ruszy ;-)
                                              • zawle Re: Wyemancypowane cioty 06.03.13, 17:59
                                                np. jeśli stoisz gdzies i widzisz ze jakiś zbok ci się przygląda to
                                                > zaczn
                                                > > ij chamsko dłubać w nosie im obrzydliwiej tym lepiej, zadarzało mi się wy
                                                > próbow
                                                > > ać :)

                                                Wsadź potem ten osmarkany palec do gęby i możesz mieć nadzieję, że jeśli trafi Ci się brzydliwy zbok, to daruje Ci orala:)
                            • songo3000 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 14:50
                              hello-kitty2 napisała:

                              > i lizac cipe od loda z polykiem i mnie to do facetow zniecheca. Dodatkowo z uwa
                              Ehhh, Kicia, Ty gym-sadystko, może masz po prostu taką smaczną cipkę?
                              :P
                              • hello-kitty2 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 15:12
                                songo3000 napisał:

                                > hello-kitty2 napisała:
                                >
                                > > i lizac cipe od loda z polykiem i mnie to do facetow zniecheca. Dodatkowo
                                > z uwa
                                > Ehhh, Kicia, Ty gym-sadystko, może masz po prostu taką smaczną cipkę?
                                > :P

                                Nie kus i nie dawaj proznej nadziei, bo zaraz prysniesz, jak zwykle zreszta i tyle Cie widzieli zboczku :) Zboku to Urqu tys zas mlodszy brat czyli zboczek :)
                                • songo3000 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 15:24
                                  No no, jam Wielki Zbok i mam wielkiego... eee pomysła na codzienne perwersowanie :)

                                  Zrobiłem sobie dobrze i wygospodarowałem czas na rozrywki więc nigdzie nie uciekam.
                                  Skoro daję radę podrywać nowe koleżanki to i na pyskówkę w tym uroczym towarzystwie znajdą się zasoby, hehe.
                                  • hello-kitty2 Re: Wyemancypowane cioty 05.03.13, 16:16
                                    songo3000 napisał:

                                    > No no, jam Wielki Zbok i mam wielkiego... eee pomysła na codzienne perwersowani
                                    > e :)

                                    Eee wielkie ptacwo to nie moja bajka ale 3rd_sin napomknela cos o wielkokutasym kedys. Ja szukam o takiego wariata jak piesek Leszek (wstawiam to do znudzenia ale podoba mi sie taki profil mezczyzny, taki funkcjonalny :)

                                    www.youtube.com/watch?v=RK8tqkzlDH8

                                    • songo3000 Re: Wyemancypowane cioty 06.03.13, 16:16
                                      > Eee wielkie ptacwo to nie moja bajka
                                      Hy, mam nawet pewne podejrzenia dlaczego :P

                                      Obejrzałem odcinek z kosiarką... na razie zostańmy przyjaciółmi :D
    • pomorzanka34 Re: Fantazje 27.12.12, 09:13
      no cóż fantazje to ja zawsze miałam i mam dość oryginalną ;) Już za czasów szczeniackich ale zawsze zganiałam to na etap "głupiego"dojrzewania, hormony itp .Nie, nie dzielę się nią z moim facetem bo po prostu nie zrozumiałby tego.Czasami łapię się sama na tym ,że tak do końca nie rozumiem co mnie w tej danej fantazji tak mocno pociąga i prowokuje ,że zawsze do mnie wraca jak bumerang.Moze dlatego ,że to tylko fantazja , która nie została spełniona (?) nie wiem ;)
    • tanecznym_krokiem Re: Fantazje 01.03.13, 23:22
      Mam fantazję o seksie z kilkomam facetami i mój mężczyzna wie o tym i sam potrafi się tym ostro nakręcić. Podnieca mnie to że zostałabym tak zeszmacona i sponiewierana,przez takich samców alfa. Sprema, pot i dużo testosteronu... Natomiast nigdy nie zdecydowałabym się na to, chyba uznałabym to za gwałt zbiorowy w realu.
      Moją skrytą fantazją której nie powiedziałam nikomu jest kazirodztwo. Podnieca mnie to niesamowicie, seks z bratem... to jest tak zakazane i niemoralne dla mnie że odrazu jestem mokra. Z tym że bohaterm fantazji nie jest mój brat rodzony tylko jakiś wymyślony mężczyna który niby jest moim bratem. W rzeczywistości nigdy bym nawet nie tknęła swojego braciszak... nie wiem skąd to się bierze?
      Bardzo mnie jeszcze podnieca fantazja o seksie z kimś szpetnym, kalekim, a ja wtedy jestem piękna i doskonała. Myślę że w tej fantazji chodzi o dominację i łaskawe rozdawianie swoich wdzięków komuś kto nie ma możliwości ich zdobyć...
      • urquhart Re: Fantazje 01.03.13, 23:44
        tanecznym_krokiem napisała:
        > Mam fantazję o seksie z kilkomam facetami i mój mężczyzna wie o tym i sam potra
        > fi się tym ostro nakręcić. Podnieca mnie to że zostałabym tak zeszmacona (...)
        > Bardzo mnie jeszcze podnieca fantazja o seksie z kimś szpetnym, kalekim, a ja w
        > tedy jestem piękna i doskonała. Myślę że w tej fantazji chodzi o dominację i ła
        > skawe rozdawianie swoich wdzięków komuś kto nie ma możliwości ich zdobyć...

        A ja się zastanawiałem skąd oni biorą liczne ochotniczki na gang bang co tydzień w klubach swingersów, oraz o co chodzi w popularności licznych filmów porno z karłami w roli głównej na które napalają się zjawiskowe piękności.
        • tanecznym_krokiem Re: Fantazje 02.03.13, 00:13
          Ja też się zastanawiam skąd te kobiey mają odwagę zrealizować te fanazje. Nawet rozważałam taka eskapadę w momencie kiedy byłam wolna ale się rozmyśliłam. Każda kobieta uwielbia czuć że jest pożądana a gang bang to wielu mężczyzn i wiele pożądania skierowanego tylko na nią. Jestem szmatą i królową w jednym...
    • hello-kitty2 Re: Siła faceta 06.03.13, 06:33
      marek.zak1 napisał:
      > Siła faceta nie polega na wrzeszczeniu, waleniu w stół, a tym bardziej biciu kobiety.

      jesod napisała:
      To jest oczywiste, chociaż... chyba nie dla wszystkich. Ekspozycja takiej "siły" to raczej sygnał kompleksów, niezrównoważenia albo nawet choroby psychicznej.

      Takie powinno byc kurwa oczywiste dla wszystkich (!!!!), ze nie mam prawa uwazac, ze mezczyzny walacego piescia w stol za silnego? A jezeli to mnie jednak kreci tzn, ze kreci mnie osoba pelna komleksow, niezrownowazenia albo choroby psychicznej, tak? A jaka osoba jest kobieca kobieta kopiaca z calej sily faceta w brzuch? Czy tu tez masz serie oczywistosci do wylania? No dawaj ekspozycja takiej sily, jakiej pragnie doswiadczyc masochista to sygnal czego? A moze tego samego co?
      • sabat-77 Re: Siła faceta 06.03.13, 07:48
        hello-kitty2 napisała:

        > Takie powinno byc kurwa oczywiste dla wszystkich (!!!!), ze nie mam prawa uwaza
        > c, ze mezczyzny walacego piescia w stol za silnego? A jezeli to mnie jednak kre
        > ci tzn, ze kreci mnie osoba pelna komleksow, niezrownowazenia albo choroby psyc
        > hicznej, tak? A jaka osoba jest kobieca kobieta kopiaca z calej sily faceta w b
        > rzuch? Czy tu tez masz serie oczywistosci do wylania? No dawaj ekspozycja takie
        > j sily, jakiej pragnie doswiadczyc masochista to sygnal czego? A moze tego same
        > go co?

        Wyluzj Kitty i zostaw Jesod. Domyślam się o co Ci chodzi, może inaczej to ubieram w słowa. Są w życiu takie sytuacje kiedy trzeba porzucić uprzejmość i bić ile pary w łapach. Zgadzam się, tak jest. Tylko potrzeba jeszcze trochę zdrowego rozsądku, żeby nie robić tak non stop.

        To co pisałaś wcześniej o walczeniu z silniejszym fizycznie. Mylisz się. Silniejszym też trzeba umieć stawić czoła. Wielokrotnie w życiu biłem się z silniejszymi fizycznie mężczyznami i często wygrywałem. Wtedy kiedy byłem bardziej zdeterminowany. A może tak to sobie tak tylko tłumaczę i miałem po prostu lepszą motorykę :p
        Swoją drogą ciekawe jaki tam sobie budujesz mój obraz, bo ja w bójki jako młody mężczyzna mieszałem się niestety nagminnie, aż do czasu kiedy zaczęła się tym interesować policja. Wiesz. Powiedzmy, że zanim stałem się pokojowym pudelkiem miałem w swoim życiu taki dość długi epizod z serii "szybcy i wściekli". :> Przemyślałem sprawę, bo jednak w pierdlu niefajnie się siedzi, szczególnie świeżakowi :)
        Ale nawet jeśli bym się nie przejmował odsiadką i dalej brnął w ten światek:
        Poznałem wielu ludzi z dziwnych środowisk, coś jak Gomory mówił. Większość była bardzo opanowana. Nie żeby nie umieli się bronić, ale na początku na wszelki wypadek mieli do siebie szacun, przynajmniej dopóki nie okazywało się, że ktoś jest frajerem albo konfidentem.
        Bo ci najbardziej wyrywni w wieku powiedzmy 20-25 lat najczęściej gryźli już ziemię na cmentarzu, bo ktoś ich ożenił z kosą albo wrzucił pod samochód ;)
        Jak chcesz wszystkich atakować, to musisz pamiętać, że zawsze może znaleźć się ktoś silniejszy, kto może mieć średni nastrój na żarty. Każdy bandyta o tym wie. I każdy kto nie ma nierówno pod kopułą się boi takich sytuacji. Ale kalkuluje - co mu się opłaca a co nie.
        • zawle Re: Siła faceta 06.03.13, 08:35
          w robocie awantura, tu awantura... nieźle się dzień zaczyna;)
    • sabat-77 Re: Siła faceta 06.03.13, 07:26
      urquhart napisał:

      > O i w tym wyrażaniu emocji jest siła, a nie ma jej w jojczeniu o niezrealizowan
      > iu. :)

      Ty byś z miesiąc pomieszkał z kimś, kto tak wyraża emocje, to by ci zrzedła mina :)
      • hello-kitty2 Re: Siła faceta 06.03.13, 10:26
        sabat-77 napisał:

        > urquhart napisał:
        >
        > > O i w tym wyrażaniu emocji jest siła, a nie ma jej w jojczeniu o niezreal
        > izowan
        > > iu. :)
        >
        > Ty byś z miesiąc pomieszkał z kimś, kto tak wyraża emocje, to by ci zrzedła min
        > a :)

        A skad wiesz, ze nie mieszka? :) Czy wy ludzie sadzicie, ze swiat jest zbudowany na wasza modle i wszedzie jest tak, jak wam dyktuje wasza percepcja? A moze ja jestem zona Urqu? :) a reszta to tylko internetowa kreacja :)
        • piotr_sm Re: Siła faceta 06.03.13, 14:09
          Eeee tam. Siła faceta, Siła kobiety. Słabość, ciotowatość faceta...
          Toż Zachowania erotyczno seksualne nie zawsze sie przekładają w stosunku 1:1 na zachowania życiowo - pozostałe.
          Załóżmy, że facet marzy o tym, żeby go kobieta kopała z całej siły w brzuch (jak to wczesniej było wspominane). Ot podnieca go to jak cholera (mnie akurat by nie podniecało, ale to nie ma żadnego znaczenia w tym momencie). Podnieca go. Później, po standartowych ruchach posuwisto - wzdłużnych osiąga orgazm. Wychodzi z łóżka i ... dajmy na to wali pięścią w stół. To oczywiście sa przykłady, ale seks - to seks, a zycie to życie. I zachowania seksualne, czy tez może szerzej: erotyczno-pokrewne nie zawsze musza sie przenosić na resztę życia. Mogą, ale nie muszą.
    • tomaszysko1980 Re: Fantazje - mój azyl i moje przekleństwo... 13.03.13, 14:14
      azyl, bo pozwalają na chwilę odpłynąć w świat w którym słowa porządanie czy seks nie są tylko pustymi dźwiękami rzucanymi na wiatr ( o ile w ogóle padną) .

      przekleństwo bo z racji braku fizycznego seksu wypaczają mi świat realny. czasem boję się że popchną mnie wręcz do czegoś czego będę potem żałował do końca zycia....

      nie. nie są nielegalne, czy tak ekstremalne że strach o nich mówić... po prostu moja żona jest chyba wyprana z wszelkiego popędu seksualnego. przed ślubem zasłaniała się sumieniem i wiarą katolicką. teraz nawet nie próbuje... w związku z tym coraz rzadziej bywa obiektem moich fantazji.... zastepują ją kolezanki, znajome z firmowej imprezy, dziewczyny z tramwaju czy pociągu. czasem z czata, z ulicy....

      fantazjuję o dzikim seksie w pociagu, galerii handlowej, na stacje benzynowej, albo na stole w pracy ;) lubie fantazje o numerku z nieznajomą w kinie do którego ja przyszedłem z zoną a ona z mężem....;) a czasem po prostu owspolnej masturbacji przez kamerkę internetowa..... o gwałcie? też, ale takim który wiąże się z obustronną przyjemnością.... o związaniu kobiety... jasne. taka kompletna uległość, pełna władza nad partnerką kręci chyba każdego faceta.....

      tyle ze nie mogę o tym powiedzieć żonie... czassem probuje, ale albo to zlewa, albo urządza mi awanturę ze jestem jakimś erotomanem kompletnym, a ona chce się jedynie przytulić.... szlag... dlatego obawiam się że kiedyś nie wytrzymam i częścantazji sprobuję zrealizowaća laska jeszcze się cholewa zadurzy i zrobi mi potem syf na chacie.....

      nie mam ochoty stracić dzieciaków... dlatego szlag mnie trafia na te fantazje.... a mimo to nawet nie probuję z nimi walczyc..... żebyscie wiedzieli co mi właśnie przyszło do głowy....
      • 3rd_sin Re: Fantazje - mój azyl i moje przekleństwo... 13.03.13, 14:27
        Co przyszlo Ci do glowy?=)
        • tomaszysko1980 Re: Fantazje - mój azyl i moje przekleństwo... 13.03.13, 18:31
          3rd_sin napisał(a):

          > Co przyszlo Ci do glowy?=)

          np ja i nieznajoma mężatka.... oboje w perukach, ciemnych okularach... ostry numerek gdzieś w bramie..... kompletnie wie wiadomo kto jest kim..... albo na klatce schodowej jakiegoś wieżowca.... ewentuaknie na jakikś balu maskowym.....

      • tygrys-bez-rys Te, Tomcio ośla podkowa 13.03.13, 14:54
        Ja rozumiem ze licencja poetica, ale takiego wielowarstwowego pierda jak ".... o gwałcie? też, ale takim który wiąże się z obustronną przyjemnością...." To już już dawno nawet mister koniarek nie usadzil, ja cię ostrzegam jak mnie będziesz próbował zgwałcic z obopolna satysfakcja to naśle na ciębie bazylee mr. Koniarka albo ci uda zmierze! Trzymaj ptaka w klatce! Siada przed lustrem z butelka zyta opróznij ja do odbytniczo I odpowiedz sobie na pytanie.
        • tomaszysko1980 Re: Te, Tomcio ośla podkowa 13.03.13, 15:51
          tygrys.... czy cie poj....o? a nie słyszales o takich ustawkach? oboje mają na to ochote, oboje sie zgadzają ale czas i miejsce zależą tylko od niego.... takieto skomplikowane?
          • gomory Re: Te, Tomcio ośla podkowa 13.03.13, 20:07
            W tym momencie przypomniala mi sie sprawa sprzed jakichs 3 lat z USA albo UK. Gosciu sie ustawil z laska na czacie, ze wpadnie do niej na chate, drzwi beda otwate, on bedzie mial kominiarke, odegraja gwalt i w ogole bedzie brutal. Dla pewnosci przed wejsciem spytal sie przez komore czy ona jest gotowa. Historia nie ujrzalaby pewnie swiatla dziennego gdyby zszokowana ofiara nie zadzwonila po wszystkim na policje. Napastnik przygotowujacy w kuchni obojgu kawke, nie mogl sie nadziwic o co chodzi.
            Nietrudno bylo dociec, ze osoba ustawiajaca ten gwalt byla sasiadka. Sad ustalal tylko, czy doszlo do pomylki jak twierdzila ona, czy tez do sprowokowania przez nia przestepstwa. Facet byl jednak winny gwaltu niezaleznie od oceny tego faktu.
            • tomaszysko1980 Re: Te, Tomcio ośla podkowa 14.03.13, 11:51
              żartujesz..... ale syf.... no ale fakt. to była trochę zbyt hardcorowa ustawka.... tak w ciemno przez sieć.... ciekawe na ile go skazali....
          • tygrys-bez-rys Tomasz ach Tomasz 14.03.13, 07:00
            Ja nie wierze w nic co slycze, do tej pory czekam na moje 100 milionow co mi jest jeden elektryk winien.
            • tomaszysko1980 Re: Tomasz ach Tomasz 14.03.13, 11:53
              "błogosławieni którzy nie widzieli a uwierzyli" ;))))))))
      • songo3000 Re: Fantazje - mój azyl i moje przekleństwo... 13.03.13, 15:52
        > azyl, bo pozwalają na chwilę odpłynąć w świat w którym słowa porządanie czy sek
        I chwała im za to.

        > albo urządza mi awanturę ze jestem jakimś erotomanem kompletnym, a ona chce si
        > ę jedynie przytulić.... szlag... dlatego obawiam się że kiedyś nie wytrzymam i
        To jej nie tul. Zawsze możesz powiedzieć, że jest jakąś erotomanką a w ogóle to w dupie jej się od tych feminizmów poprzewracało. Ciekawie kiedy popłynie :)

        > częścantazji sprobuję zrealizowaća laska jeszcze się cholewa zadurzy i zrobi m
        > i potem syf na chacie.....
        Bzykaj i nie podawaj namiarów na 'chatę'. Chyba, że to gdzieś na starym Ursynowie... i tak nie znajdzie.

        > .... a mimo to nawet nie probuję z nimi walczyc..... żebyscie wiedzieli co mi
        > właśnie przyszło do głowy....
        Strzelam - dorwałeś Tygrysa :P
        • tomaszysko1980 Re: Fantazje - mój azyl i moje przekleństwo... 13.03.13, 18:26

          > > częścantazji sprobuję zrealizowaća laska jeszcze się cholewa zadurzy i z
          > robi m
          > > i potem syf na chacie.....
          > Bzykaj i nie podawaj namiarów na 'chatę'. Chyba, że to gdzieś na starym Ursynow
          > ie... i tak nie znajdzie.
          >
          > > .... a mimo to nawet nie probuję z nimi walczyc..... żebyscie wiedzieli
          > co mi
          > > właśnie przyszło do głowy....
          > Strzelam - dorwałeś Tygrysa :P
          >

          no to pojechałes ;)

          a co do chaty.... teoretycznie możnaby jeszcze znaleźć kogoś w podobnej sytuacji i z podobnym podejściem, tylko innej płci... ale to chyba trochę jak trafić na loterii ;)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka