Dodaj do ulubionych

Przeprosiny.

24.01.13, 19:26
Chcę was za coś przeprosić.
To dość skomplikowane, to co się stało zupełnie wymknęło mi się spod kontroli.
Zacznijmy od początku.
Kiedy w zeszłym roku odszedłem, oczywiście trochę podczytywałem forum, mocno się z nim zżyłem.
Czułem się rozgoryczony tym jak byłem odbierany, nie umiałem się pogodzić z tym jak forumowicze odczytywali moją osobę. Szczególnie utkwił mi w pamięci drwiący stosunek formowych panów, przypisywanie mi żeńskiej osobowości i tym podobnych dyrdymałów.
Chciałem coś zmienić, poczuć się prawdziwym mężczyzną. Mało kto umie wejść w moje buty, wy nie wiecie jak to jest być tak kompletnie przegranym człowiekiem. Z drugiej strony wiem jaki mam potencjał osobowościowy i wiem , że w dużej mierze tym co mnie trzyma przy ziemi jest moja sytuacja życiowa.
Nie umiałem wytrzymać drwin ze mnie, postanowiłem udowodnić, że ludzie się mylą, a przynajmniej poczuć, jak to jest być kimś innym, zrzucić chociaż na chwilę brzemię tego całego gówna, które ciąży na moich barkach.
Dlatego najpierw odszedłem teatralnie z forum, a potem…
Stworzyłem coś nowego. Sztuczny, wirtualny byt.
Stracha.na.wroble.
Zaszokowało mnie, że nikt mnie z początku nie rozpoznał. To mnie utwierdza w tym jak odbieracie „sabata”.
Nie chciałem nikogo postawić w trudnej sytuacji, dlatego nigdy nie włączyłem priva.
To nie miało trwać dłużej niż 3 miesiące. Potem miałem się ujawnić. W pewnym sensie tak się dzieje właśnie teraz, niemniej mam ogromne wyrzuty sumienia.
Nigdy nie spodziewałem się, że dziewczyny zwrócą uwagę na stracha, to nie tak miało wyglądać. Dlatego też wiłem się jak piskorz, gdy ku mojemu przerażeniu część damskiej ekipy forum zaczęła ze mną się przekomarzać. Strach miał być w założeniu neutralny i merytoryczny. Żadna żona nie patrzała mi na ręce. Wchodząc w jakiekolwiek bardziej zażyłe relacje z którymkolwiek z forumowiczów w „masce stracha” oszukałbym go, a to ostatnia rzecz, której chciałem.
Dlatego kiedy ostatecznie poczułem, że nie odkręcę swojej „neutralności” postanowiłem odejść.
Robiąc inaczej okłamałbym osoby, które lubię.
To nie tak miało być.
Miałem tylko poczuć się prawdziwym facetem, którym najwyraźniej nie jestem i pewnie nie będę.
Masz rację Bitch, tworzy nas to co robimy. Już po raz kolejny udowadniam samemu sobie jaki jestem podły.
Obserwuj wątek
    • jesod Re: Przeprosiny. 24.01.13, 20:00
      Kocham swoją intuicję i będę jej jeszcze bardziej ufać. :)
      • sabat-77 Re: Przeprosiny. 24.01.13, 21:00
        Dobra intuicja jest najlepszym sprzymierzencem poszukiwaczek nieoszlifowanych diamentow. :)
    • sabat-77 Re: Przeprosiny. 24.01.13, 21:16
      Podczas tej mojej eksploracji stracha przyszlo mi do glowy pytanie o tozsamosc. Wiekszosci z nas sie wydaje, ze zrodlem tozsamosci jestesmy jedynie my sami. Tymczasem teatr, w ktorym odgrywamy role takze moze miec na nia wplyw. To sprzezenie zwrotne jest zdumiewajace. Kiedys przy wspominkach bodajze Lapickiego byla mowa o tym, ze potrzebowal wielu minut po przedstawieniu by przestac byc odgrywana postacia. Na ile rola tworzy nas a na ile my role ?
      • marek.zak1 Re: Przeprosiny. 24.01.13, 21:55
        Widzisz, ja tego dylematu nie mam. Występuję pod własnym nazwiskiem, jak na FB i wiem, że to co napiszę, wszyscy, włącznie z moja żoną mogą odczytać.
        • sabat-77 Re: Przeprosiny. 24.01.13, 22:19
          marek.zak1 napisał:

          > Widzisz, ja tego dylematu nie mam. Występuję pod własnym nazwiskiem, jak na FB
          > i wiem, że to co napiszę, wszyscy, włącznie z moja żoną mogą odczytać.

          Nie zgodzę się. Każdy ma ten dylemat. W Twoim wypadku rola którą odgrywasz na naszym forum z grubsza powinna pokrywać się z tą, którą odgrywasz w sferze publicznej świata realnego, firmowana Twoim imieniem i nazwiskiem.
          Mówiąc o roli miałem na myśli zjawisko psychologiczne, tożsamość, nie zaś pejoratywnie rozumianą maskę, służącą do ukrycia tejże tożsamości.
          Nie jestem z wykształcenia psychologiem, toteż określenia których używam mogą mieć charakter "chałupniczy" :) Ale od czego jest dyskusja, jeśli ktoś lepiej to ujmie - zapraszam.

          Odgrywana rola może według mnie w jakimś stopniu budować tożsamość. Prosty przykład to znaczący awans w hierarchii służbowej. Byłem wielokrotnie świadkiem jak zmieniało się zachowanie ludzi i jak pęcznieli pod wpływem uzyskanej władzy formalnej. Stawiam, że to w dużym stopniu wynik zmiany pełnionej roli społecznej.

          Skrajnym, ach humorystycznym przedstawieniem takiego gwałtownego awansu i idącej za nim przemiany tożsamości może być niezapomniana "Kariera Nikodema Dyzmy" Dołęgi-Mostowicza.

          Dlatego pytam wprost: czy jesteśmy tym kim sami wierzymy, że jesteśmy ? Czy może to społeczeństwo wyznacza nam to kim mamy być, a nasza zgoda bądź nie na tą decyzję ma jedynie charakter formalny ?
          • marek.zak1 Re: Przeprosiny. 24.01.13, 22:46
            Dochodzimy więc do rozróznienia, dokonanego przez Schopenhauera, kim jesteśmy i jak jesteśmy postrzegani przez innych.
            Ja również widziałem, jak zmieniali się ludzie pod wpływem awansu czy pieniędzy. Tożsamość budowali własnie na tym. Dramat następował, gdy byli zwalniani z pracy bądź ich fortuna topniała. Jak pisal AS pogodny charakter i jasny umysł będą zawsze z Tobą i nigdy Cie nie opuszczą. Równiez Twojeciało, o które dbać zawsze warto, bo samochód, czy nawet żonę zmienić możesz, ale jego nie.
            • sabat-77 Re: Przeprosiny. 24.01.13, 23:28
              marek.zak1 napisał:

              > kim jesteśmy i jak jesteśmy postrzegani przez innych.

              Zatem kim jesteśmy Marku ? O to właśnie pytam. Czy my właściwie wiemy kim my jesteśmy i w jakim stopniu sobie to uświadamiamy ? Co nas tworzy ? Świat znaczeń naszego języka ? Czy stworzyliśmy go sami czy został nam narzucony ? System wartości, który wyznajemy ? A jeśli wyznajemy, to właściwie dlaczego i kto miał na to wpływ ? I co z tego, że go wyznajemy, skoro w Auschwitz część z nas ucieknie przed goniącym go własnym dzieckiem, krzycząc że to nie nasze ? Albo rozzuchwaleni pójdziemy z Żydem za kołnierz w garści na gestapo ? Nie ? A właściwie skąd to wiemy ?
              • zawle Re: Przeprosiny. 25.01.13, 00:16
                Jesteśmy rzeką która płynie. Całkiem inna w każdej sekundzie. Jej ruch to nasze życie.
              • marek.zak1 Re: Przeprosiny. 25.01.13, 08:06
                Świadczą o nas wyłącznie nasze czyny, osiągnięcia, badź ich brak. Powracając do Schopenchauera, pisze on, że dopiero w późniejszym wieku, gdy przychodzi czas na życiowe podsumowanie, maski opadaja i każdy widzi, kto kim jest i czy za słowami, obietnicami i zamierzeniami coś stało czy nie.
                • zawle Re: Przeprosiny. 25.01.13, 08:11
                  Ależ wzniosłe słowa. Widać że człowiek sukcesu;) Ale czasami ludzie są tak dumni z siebie, że brudno im się robi pod kopułami. Niektórzy osiągnęli więcej niż inni, mimo że nie "osiągnęli" nic.
                  • marek.zak1 Re: Przeprosiny. 25.01.13, 09:00
                    Rozumiem, ze piszesz o Schopenhauerze. Byl rzeczywiscie czowiekiem sukcesu pod kazdym wzgledem, takze finansowym, co u filozofow jest rzadkoscia. Czy byl z siebie dumny? Chyba tak.
              • torado Re: Przeprosiny. 26.01.13, 12:20
                sabat-77 napisał:

                > marek.zak1 napisał:
                >
                > > kim jesteśmy i jak jesteśmy postrzegani przez innych.
                >
                > Zatem kim jesteśmy Marku ? O to właśnie pytam. Czy my właściwie wiemy kim my je
                > steśmy i w jakim stopniu sobie to uświadamiamy ? Co nas tworzy ? Świat znaczeń
                > naszego języka ? Czy stworzyliśmy go sami czy został nam narzucony ? System war
                > tości, który wyznajemy ? A jeśli wyznajemy, to właściwie dlaczego i kto miał na
                > to wpływ ? I co z tego, że go wyznajemy, skoro w Auschwitz część z nas uciekni
                > e przed goniącym go własnym dzieckiem, krzycząc że to nie nasze ? Albo rozzuchw
                > aleni pójdziemy z Żydem za kołnierz w garści na gestapo ? Nie ? A właściwie ską
                > d to wiemy ?

                jak dla mnie to dorabiasz sobie ideologię i teoretyzujesz, rodzielając włos na czworo. Pewnie jest tak, że to jacy jesteśmy, czy może raczej jacy wydajemy się sobie, że jesteśmy też kształtują warunki zewnętrzne. I po prostu tak jest, tylko potem kiedy coś zawalimy, przez nas ktoś cierpi nie zwalajmy winy na warunki zewnętrzne. Świadomość siebie i uczciwość wobec siebie to drogowskazy przynajmniej w moim życiu. A one powodują, że tak jak sobie mogę spojrzeć prosto w twarz, nie usprawiedliwiam się z niecnych czynów, bo nie oszukuję tak też mogę innym spojrzeć prosto w twarz bez wstydu....:-)
                • marek.zak1 Re: Przeprosiny. 26.01.13, 15:21
                  Jak regularnie ćwiczysz, to też możesz stanąć przed lustrem cały, nie tylko ogladajac twarz. Jak jest OK, to znaczy, że masz kontrolę nad rzeczywistoscią.
                  Zwalanie na innych od razu poprawia humor, a przeciez wiadomo, ze naszym największym wrogiem jest własne lenistwo, z którym całe życie walczymy.
            • chopper_ka Re: Przeprosiny. 25.01.13, 11:59
              marek.zak1 napisał:
              > Jak pisal AS pogodny charakter i jasny umysł będ
              > ą zawsze z Tobą i nigdy Cie nie opuszczą.

              Tak. I jeszcze: "(...) cokolwiek myślisz i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny (...)." To nie AS , ale "Desiderata" :-)
          • urquhart Twój eksperyment przecież to potwierdził 25.01.13, 08:17
            sabat-77 napisał:
            > Skrajnym, ach humorystycznym przedstawieniem takiego gwałtownego awansu i idące
            > j za nim przemiany tożsamości może być niezapomniana "Kariera Nikodema Dyzmy" D
            > ołęgi-Mostowicza.

            Kariera Dyzmy rozpoczyna się jednak od odwagi, zdecydowania i bezkompromisowości. Ale dalej jest połączona z inteligencją i arogancją (wynikającą z nieznajomości konwenansów i herarchii). Czy to nie klasyka męskich cech alfa? Jakby przeprosił jeszcze za wywalenie sałatki a nie wydarł mordy na Terlikowskiego, oraz został bezpiecznie zausznikiem Kunickiego zamiast go demaskować żadnej kariery by nie było.
            www.youtube.com/watch?v=deUqxocH_1A
            Podobnie dobrzy przełożeni potrafią dostrzec i pomóc rozwinąć te cechy w ludziach których awansują. Ale duża część ich nie ma i nie pomogą wtedy żadne szkolenia.
            www.youtube.com/watch?v=F-ZKKI5aCfY
            > Dlatego pytam wprost: czy jesteśmy tym kim sami wierzymy, że jesteśmy ? Czy moż
            > e to społeczeństwo wyznacza nam to kim mamy być, a nasza zgoda bądź nie na tą d
            > ecyzję ma jedynie charakter formalny ?

            "Zgoda" na bycie na dole domowej i innej hierarchii, po dzieciach i psie? :)
            Żadna "nasza zgoda", postrzegaj to jako kierunek zmian, ale potrzebne jest jeszcze zdecydowanie i konsekwencja. Twój eksperyment przecież to potwierdził. Przecież twoja inteligencja odfiltrowana od podległej usłużnej grzecznej przepraszającej psyche zaintrygowała babki i była atrakcyjna. Widziały Cię całkiem inaczej i miałeś szansę taki być jakim cię widzą. A teraz wracasz do starej mantry.
            Ale inteligencja to dopiero jeden z elementów, patrz wyżej na Dyzmę.
            Krążysz wokół tematu ale ociekasz przed konsekwencjami tych wniosków.

            Pomińmy kto nie widział i widział w tobie farbowanego lisa i robił sobie żarty na bazie Misia :)
            • sabat-77 Re: Twój eksperyment przecież to potwierdził 25.01.13, 09:26
              Urqu, nie wracam do starej mantry, wrocilem do starej forumowej roli. A na forum przeciez sie bawimy, nie bierz mnie zbyt serio. Irl chyba ciut blizej mi do stracha jednak. Strach oprocz gry z otoczeniem byl tez manifestacja czesci osobowosci, ktora odziedziczylem po ojcu.

              ty postrzegales stracha jako farbowanego lisa, poniewaz najpierw poznales sabata. A to na sabacie jest w gruncie rzeczy wiecej "barwy ochroonnej".


              Poza tym moim zdaniem kobiety latwiej ulegaja zludzeniu co do mezczyzn, bo ich kochaja i pragna by byli wspaniali i mogli im imponowac. Ale wiekszosc mezczyzn robi wszystko by im to uniemozliwic :) rozumiem babska frustracje.
              czesto wystarczy by glowny zrab wizerunku pasowal do idealnego modelu, by reszte bialych plam podswiadomosc wypelnila atrakcyjnym acz nieprawdziwym surogatem alpha male.
              • zyg_zyg_zyg Re: Twój eksperyment przecież to potwierdził 25.01.13, 10:06
                Sabat,
                a irl to czujesz, że "jesteś sobą"? Czy przeciwnie - jakieś zewnętrzne ramy ograniczają Cię i musisz być kimś innym, niż na prawdę (Ci się wydaje, że) jesteś? Nie chodzi mi tylko o Twoją spętaną seksualność.
                • sabat-77 Re: Twój eksperyment przecież to potwierdził 25.01.13, 21:57
                  zyg_zyg_zyg napisała:

                  > Sabat,
                  > a irl to czujesz, że "jesteś sobą"? Czy przeciwnie - jakieś zewnętrzne ramy ogr
                  > aniczają Cię i musisz być kimś innym, niż na prawdę (Ci się wydaje, że) jesteś?
                  > Nie chodzi mi tylko o Twoją spętaną seksualność.

                  To zależy od sytuacji. Ludzie określają się w konkretnych kontekstach społecznych. Czy ktoś może być oceniany nie w takim czy innym kontekście ? Zawsze ocena jest dokonywana relatywnie, w stosunku do czegoś. A i kto miałby oceniać, gdybyśmy byli jedynymi arbitrami ?
                  Ktoś wspomniał o Gombrowiczowskiej gębie. To świetne określenie, bo co jeśli to co znajduje się pod narzuconą przez wychowanie gębą w rzeczywistości jest przerażającym das ding ? Egoistycznym potworem z id, miotanym przez zachcianki, popędy i agresję, pragnącym tylko więcej i więcej, niepohamowanym i odrażającym ?
                  To może niech już lepiej będzie ta gęba, jakoś tak sympatyczniej się prezentuje ;)

                  Kiedy byłem dzieckiem, zastanawiałem się nad tym jak pięknie byłoby zgłębić meandry duszy innych ludzi. Poznać świat ich wewnętrznych przeżyć. Poczuć ich radość i smutki, zrozumieć ich mikrokosmos.
                  Ale zupełnie nie wziąłem pod uwagę tego, że to co w środku wcale nie musi być piękne w powszechnie przyjętym rozumieniu.
                  Instynkt kopulującego psa, żarcie, chlanie, sranie, sen. Albo - co jest pięknego w defekacji, ślinach, śluzach, ruchach robaczkowych jelit, utrzymywaniu stałej termiki, całej tej niebotycznej, mrówczej pracy wykonywanej przez najstarsze części mózgu ?
                  Im większego rozbioru naszej umysłowości dokonujemy, tym silniej przekonujemy się o naszej zwierzęcości i, w gruncie rzeczy, prostocie i niedoskonałości.
                  A nie jest przyjemne uświadamiać sobie jacy jesteśmy prymitywni i zwierzęcy.
                  Porównanie do perły w gnoju, dotyczące u ASa Ciri wydaje się być niezbyt trafne w odniesieniu do całości gatunku. Raczej jesteśmy powłoką z perły, ale w środku jest zwierzęcy gnój. Więc może polityczniej będzie nie ruszać dalej tego tematu, bo zacznie śmierdzieć :)
          • chopper_ka Re: Przeprosiny. 25.01.13, 11:55
            sabat-77 napisał:

            > Dlatego pytam wprost: czy jesteśmy tym kim sami wierzymy, że jesteśmy ? Czy moż
            > e to społeczeństwo wyznacza nam to kim mamy być, a nasza zgoda bądź nie na tą d
            > ecyzję ma jedynie charakter formalny ?

            Kiedys myslalam, ze wiem kim jestesm. Jednak spojrzmy prawdzie woczy - jestem dokladnie taka jaka mi akurat gombrowiczowska gebe w danej chwili doprawiaja. Nie strzele sobie z tego powodu w leb, ale mam tego pelna swiadomosc.
    • zyg_zyg_zyg Re: Przeprosiny. 24.01.13, 22:51
      Dobre! :-)
    • aandzia43 Re: Przeprosiny. 25.01.13, 00:55
      Smutny, tajemniczy Strach to ty? No paczpani! :-D
      • kag73 Re: Przeprosiny. 25.01.13, 01:52
        Ooo, tez ciekawie. Dla mnie strach.na.wroble byl zajefajny. Myslalam sobie "dobrze gada facet, czesto po mojej linii." Niemniej jednyk dla mnie sabat77 byl tez niczego sobie, tez po mojej linii. Kiedys wypisal co on to myslal czego chca kobiety i jak chca byc traktowane, potwierdzilam, ze tak, dokladnie sie zgadza, jestem kobieta i tego wlasnie chce. Ale ja jestem (jak to napisal chyba Urgu) jestem "inna", czyli nie moge sie wypowiadac za wszystkie.
    • loppe Re: Przeprosiny. 25.01.13, 08:20
      To są kwestie formalne.
      Twoja praca merytoryczna na forum nie budzi zastrzeżeń pod obydwoma nickami:)
      Owszem Sabat wydaje się sympatyczniejszy i młodszy od kostycznego Stracha.
    • tygrys-bez-rys Wykazuj Szabas ... 25.01.13, 08:42
      .., i nabij tube, może i jesteś pięknym delikatnym kwiatek paproci, takim cię kocha chora sunia. I poco ci to przeglądanie sie w oczach przechodniów?
      • sabat-77 Re: Wykazuj Szabas ... 25.01.13, 09:13
        Bo kiedy ja przegladam sie w ich oczach, oni przegladaja sie w moich :) a ja ich kocham jak szninkiel ha-nocri :)))
      • sabat-77 Re: Wykazuj Szabas ... 25.01.13, 09:30
        Acha, nie mow o milosci gdy masz mieso w zebach. Miesozerco :p
        • tygrys-bez-rys Nie bedac slimakiem 25.01.13, 22:51
          Skąd pomysł ze do opini na temat escargot uprawnia tylko poczucie bycia slimakiem.
    • woln-yptak Re: Przeprosiny. 25.01.13, 10:52
      A ja lubię i Sabata i Stracha, choć przyznaję, że w Sabacie trochę za mało jak dla mnie optymizmu: wierzę, że świadomość kształtuje byt i jakoś ciężko mi się pogodzić z bezradnością. A przy okazji się przywitam, bo choć od lat już czytam forum (przeważnie z wielką przyjemnością), to się dotychczas nie udzielałam. Witajcie.
    • that.bitch.is.sick Re: Przeprosiny. 25.01.13, 11:22
      Wdzisz sabat sprawiedliwości stało się zadość. Wystrychnąłeś na dutka prześmiewców, zwłaszcza prześmiewczynie:) Lubie takie hollywoodzkie zakończenia. I Ty możesz być superbohaterem w masce batmana. Wszystkie powierzchowne postaci, dadzą się złapać na pozory: maskę, płaszcz i czarny pojazd:), szkoda tylko że brakuje im wglądu żeby dostrzec prawdziwą wartość.
      Najczęściej kobiety są oziębłe i egocentryczne sabacik, typowa kobieta jest zbyt egocentryczna, żeby zobaczyć kim jesteś naprawdę. Wystarczy jej kilka sztuczek, fajerwerków do tego aby krążyć w Twojej orbicie. Ja jednak radzę dobierać sobie ludzi na niepogodę, a nie takich którzy w chwili słabości cię oplują.
      • sabat-77 Re: Przeprosiny. 25.01.13, 21:10
        that.bitch.is.sick napisała:

        > Najczęściej kobiety są oziębłe i egocentryczne sabacik, typowa kobieta jest zby
        > t egocentryczna, żeby zobaczyć kim jesteś naprawdę.

        Oziębłość może być wyzwaniem, egocentryzm powszechną ułomnością, na którą można przymknąć oko, ale typowość i nuda są u kobiety grzechem niewybaczalnym. Dlatego mnie nigdy nie pociągały typowe kobiety. :)
    • yoric Re: Przeprosiny. 25.01.13, 11:39
      Ja chyba prawie nie dyskutowałem ze Strachem, ale myślałem sobie "strasznie sensowny gość!" i "niesamowicie rozsądnie pisze!".
      A nie możesz po prostu być teraz Strachem?
      • sabat-77 Re: Przeprosiny. 25.01.13, 21:28
        yoric napisał:

        > A nie możesz po prostu być teraz Strachem?

        Zauważyłeś zapewne, że wielu PUA występuje na swoich filmikach w otoczeniu ładnych dziewczyn. I ty wiesz, i ja wiem, że to statystki mające za zadanie uwiarygodnić ich osiągnięcia w dziedzinie uwodzenia. Ale mimo, że obaj to wiemy, to podświadomie jednak w jakimś stopniu kupujemy tą bajkę.
        Czy byłoby to możliwe, gdyby na początku któregoś ze swoich filmików np. Mystery powiedział: "słuchajcie ludzie, te laski, które siedzą obok mnie są tutaj dlatego, że im za to zapłaciłem, traktujcie je jako element scenografii" ?
        Teatr ma to do siebie, że istnieje tak długo póki główny aktor nie zdejmie maski, nie otrze czoła i nie powie na przykład "proszę państwa, zapraszamy na premierę nowej sztuki w przyszłym tygodniu"
    • chopper_ka Re: Przeprosiny. 25.01.13, 11:47
      sabat-77 napisał:
      > Stworzyłem coś nowego. Sztuczny, wirtualny byt.

      Nie jestes w tym odosobniony. Najbardziej znany, zdumiewajacy mnie przypadek jest wlascicielem wirtualnego bytu i zenskiego nicka, chociaz sam jest mezczyzna. Swoja dzialanosc forumowa rozwinal do niebywalych rozmiarow, a poniewaz nie jest to jego jedyny nick, to czekam, az przyjdzie moment, ze zacznie dyskutowac sam ze soba (czesto w jednym watku widze jego trzy nicki).
      A poniewaz wcielil sie w role interesujacej kobiety, to chetnie flirtuje z meska czescia forum, a takze wymienia korespondencje. "Proceder" trwa od kilku lat i facet najwyrazniej swietnie sie bawi.
      Jaka jest roznica miedzy Toba, a nim? Ty intuicyjnie czujesz, ze to nie jest w porzadku wobec innych, on - uwaza, ze to swietna zabawa i nie ma w tym nic zlego.
      Podziwiam Cie za odwage, ladnie sie zachowales przepraszajac na forum.
      • that.bitch.is.sick Re: Przeprosiny. 25.01.13, 11:57
        chopper_ka napisał(a):

        > sabat-77 napisał:
        > > Stworzyłem coś nowego. Sztuczny, wirtualny byt.
        >
        > Nie jestes w tym odosobniony. Najbardziej znany, zdumiewajacy mnie przypadek je
        > st wlascicielem wirtualnego bytu i zenskiego nicka, chociaz sam jest mezczyzna.
        > Swoja dzialanosc forumowa rozwinal do niebywalych rozmiarow, a poniewaz nie j
        > est to jego jedyny nick, to czekam, az przyjdzie moment, ze zacznie dyskutowac
        > sam ze soba (czesto w jednym watku widze jego trzy nicki).
        > A poniewaz wcielil sie w role interesujacej kobiety, to chetnie flirtuje z mesk
        > a czescia forum, a takze wymienia korespondencje. "Proceder" trwa od kilku lat
        > i facet najwyrazniej swietnie sie bawi.
        > Jaka jest roznica miedzy Toba, a nim? Ty intuicyjnie czujesz, ze to nie jest w
        > porzadku wobec innych, on - uwaza, ze to swietna zabawa i nie ma w tym nic zle
        > go.
        > Podziwiam Cie za odwage, ladnie sie zachowales przepraszajac na forum.

        A ciekawe któż to?
        • chopper_ka Re: Przeprosiny. 25.01.13, 12:05
          that.bitch.is.sick napisała:

          > A ciekawe któż to?

          Moge powiedziec tylko tyle, ze dotyczy to innego forum.
          • that.bitch.is.sick Re: Przeprosiny. 25.01.13, 12:10
            chopper_ka napisał(a):

            >
            > Moge powiedziec tylko tyle, ze dotyczy to innego forum.

            Ja się zastanawiam żeby wystąpić pod męskim nickiem, "stworzyć wirtualny byt", uwieść jedną żeńską postać co tu mnie bardzo irytuje wraz z tendencyjną moderacją - a potem tę postać ośmieszyć. Ostrzegam więc wszystkie panie, że następny samiec alfa, którego będziecie próbowały nęcić - to może być Bitch i konsekwencje waszego zachowania będą kompromitujące:). Jest to jedyna możliwość wprowadzenia normalnych zasad na tym forum skoro moderacja nie działa i jest niesprawiedliwa faworyzując swoje widzimisię.
            • hello-kitty2 Re: Przeprosiny. 25.01.13, 12:22
              that.bitch.is.sick napisała:

              > Ja się zastanawiam żeby wystąpić pod męskim nickiem, "stworzyć wirtualny byt",
              > uwieść jedną żeńską postać co tu mnie bardzo irytuje wraz z tendencyjną moderac
              > ją - a potem tę postać ośmieszyć. Ostrzegam więc wszystkie panie, że następny s
              > amiec alfa, którego będziecie próbowały nęcić - to może być Bitch i konsekwencj
              > e waszego zachowania będą kompromitujące:). Jest to jedyna możliwość wprowadzen
              > ia normalnych zasad na tym forum skoro moderacja nie działa i jest niesprawiedl
              > iwa faworyzując swoje widzimisię.

              Dawaj bitch, juz mi sie geba smieje, wiesz panowie tez sie moga wtedy od Ciebie nauczyc, jak uwodzic kobiety, a co tam kompromitacja, na forum mamy przeciez nieograniczona liczbe zyc :)
            • sabat-77 Re: Przeprosiny. 25.01.13, 21:15
              that.bitch.is.sick napisała:

              > Ja się zastanawiam żeby wystąpić pod męskim nickiem, "stworzyć wirtualny byt",
              > uwieść jedną żeńską postać co tu mnie bardzo irytuje wraz z tendencyjną moderac
              > ją - a potem tę postać ośmieszyć.

              Pomijając nasze forum, zachęcam wszystkie panie ciekawe świata do eksperymentowania z męską tożsamością np. na portalach randkowych. Takie spojrzenie z drugiej strony barykady może być bardzo rozwijające. Jako że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, warto sprawdzić różne miejsca do siedzenia, aby mieć szerszy ogląd sali :D
      • loppe Re: Przeprosiny. 25.01.13, 11:57
        No co innego gdy facet występuje raz jako Sabbat, a innym razem jako Strach, a co innego gdy - jak się od Ciebie dowiadujemy - udaje kobietę, flirtuje jako ta niby kobieta i jeszcze na dokładkę w jednym wątku pod paroma postaciami się pojawia. To już przesada, prosimy o ujawnienie.
        • hello-kitty2 Re: Przeprosiny. 25.01.13, 12:05
          loppe napisał:

          > No co innego gdy facet występuje raz jako Sabbat, a innym razem jako Strach, a
          > co innego gdy - jak się od Ciebie dowiadujemy - udaje kobietę, flirtuje jako ta
          > niby kobieta i jeszcze na dokładkę w jednym wątku pod paroma postaciami się po
          > jawia. To już przesada, prosimy o ujawnienie.

          No wlasnie! Przeciez jeszcze do tego dojdzie, ze Loppe jest w zwiazku platonskim z inny mezczyzna :)
          • loppe Re: Przeprosiny. 25.01.13, 12:08
            Dokładnie o to chodzi, to już by była przesada:)
        • chopper_ka Re: Przeprosiny. 25.01.13, 12:13
          loppe napisał:

          > No co innego gdy facet występuje raz jako Sabbat, a innym razem jako Strach, a
          > co innego gdy - jak się od Ciebie dowiadujemy - udaje kobietę, flirtuje jako ta
          > niby kobieta i jeszcze na dokładkę w jednym wątku pod paroma postaciami się po
          > jawia. To już przesada, prosimy o ujawnienie.

          Przepraszam, nie chcialam wzbudzic sensacji, ani tym bardziej zasiac atmosfery podejrzliwosci na forum. Nie oceniam nikogo, chcialam tylko uswiadomic Sabatowi, ze falszywe, wirtualne byty sa zjawiskiem bardziej powszechnym niz sie nam wydaje, a motywy jakie przyswiecaja ich autorom moga byc zaiste zdumiewajace i niepojete.
    • chopper_ka Re: Przeprosiny. 25.01.13, 12:49
      that.bitch.is.sick napisała:

      > Nie spodziewaj się
      > więc tego typu wrażeń ale: czuj duch! wypatruj męskich nicków, może już się sta
      > ło.:)

      :-)
      Niesmialo przypominam, ze doba ma tylko 24 h, a kreowanie nowej ososbowosci, zeby byla wiarygodna, sila rzeczy jest dosyc czasochlonne.
      • urquhart kreowanie nowej ososbowosci jest dosyc czasochlonn 25.01.13, 13:15
        chopper_ka napisał(a):
        > Niesmialo przypominam, ze doba ma tylko 24 h, a kreowanie nowej ososbowosci, ze
        > by byla wiarygodna, sila rzeczy jest dosyc czasochlonne.

        Mam znajomą co robi to na zlecenie w ramach sporej firmy. Prowadzi zeszyty z profilami żeby się nie pomyliło, uwiarygadnia potem wykorzystuje kiedy przyjdzie czas.
        Klient zleca i ma, oczywiście nie za darmo.
        Najczęściej zlecenia mają na celu marketing szeptany ale cele i klienci są różni.
        Ale oburzanie się na to nie ma sensu, trzeba brać na to poprawkę jak to w życiu.
        • urquhart Re: kreowanie nowej ososbowosci jest dosyc czasoc 25.01.13, 13:35
          To że jedna osoba odpowiada sobie lub atakuje wręcz w jednym wątku pod różnymi nickami to standard. Tak przecież najłatwiej.
          • chopper_ka Re: kreowanie nowej ososbowosci jest dosyc czasoc 25.01.13, 16:32
            urquhart napisał:

            > To że jedna osoba odpowiada sobie lub atakuje wręcz w jednym wątku pod różnymi
            > nickami to standard. Tak przecież najłatwiej.

            O w morde jeza z takimi standardami, przeciez to pachnie schizofrenia.
    • potwor_z_piccadilly Re: Przeprosiny. 27.01.13, 00:21
      Tobie sabat i siódemki coś kiedyś doradzałem i co ?
      I jajco.
      Załóżmy, ze Ty masz do odkręcenia śrubę, którą powinno się odkręcać w lewo. Ty wiesz o tym, aleś się uparł i ciągniesz w prawo, bo Ty tak chcesz, boś się tak przyzwyczaił i jako że Ty masz skłonności do klepania dziobem, kombinowania, kontestowania i konfabulowania, to i zrozumiałe, że nie masz najmniejszego zamiaru w tej kwestii nic zmieniać.
      Tu nasuwa się pytanie.
      Czy dobrą drogę wybrałeś ?
      Pomyśl, może jednak warto spróbować pociągnąć jakimś narzędziem dla odmiany w lewo. Może puści ?
      Jakaś tam droga jest przed Tobą, a co na początek ?
      Na początek, to Ty chłopie wyluzuj.
      Ot, coś w tym rodzaju
      www.youtube.com/watch?v=Ygz1VRzc8Ls
      Pozdrawiam.
      • hello-kitty2 Re: Przeprosiny. 27.01.13, 00:57
        potwor_z_piccadilly napisał:

        > i jako że Ty masz skłonności do klepania dziobem

        :-)
      • sabat-77 Re: Przeprosiny. 27.01.13, 07:27
        Zrobiłem wszystko (i to w stopniu, który by Cię poraził) z tego co mówiłeś, oprócz pójścia na kurwy, co osobiście uważam za zbędne i bezcelowe. W dodatku po lekturze garsoniery nie mam na to najmniejszej ochoty, więc czemu miałbym iść ?
        Lubię cię czytać potwór, ale tym razem zwyczajnie nie masz racji.
        Oprócz wrodzonej pasji kłapania dziobem również bardzo lubię słuchać co mówią inni. Pamiętam wiele rad, których mi tu udzielono, przyswoiłem wiele wiedzy, którą tu napotkałem..

        • marek.zak1 Re: Przeprosiny. 27.01.13, 08:52
          Kurwa to charakter, nie zawód. Chodzi się na dziewczyny do agencji :)
          • jesod Kurwa to charakter 27.01.13, 11:28
            marek.zak1 napisał:
            > Kurwa to charakter, nie zawód. Chodzi się na dziewczyny do agencji :)

            W takim razie, dlaczego mężczyźni nie żenią się z kurwami, a w poszukiwaniu spełnienia swoich marzeń chadzają na dziewczyny do agencji? :)

            • urquhart psychoewolucyjny strach 27.01.13, 13:01
              jesod napisała:
              > W takim razie, dlaczego mężczyźni nie żenią się z kurwami, a w poszukiwaniu spe
              > łnienia swoich marzeń chadzają na dziewczyny do agencji? :)

              W ten sposób ujawnia się psychoewolucyjny strach przed inwestowaniem w geny konkurencyjnych samców.
              Im który niżej w hierarchii atrakcyjności i bardziej niepewny siebie i swojej męskości tym ma większą obsesję na punkcie wierności partnerki i jej seksualne wysokie libido jest tym większym zagrożeniem i wymaga kontroli.
              Natomiast ewentualne rozsiewanie genów z minimalną inwestycją, na to wszystkie samce są chętne.

              Pomijając że seks dla mężczyzn to nie tylko spuszczenie z krzyża ale dowartościowanie męskości i motywacji do wszystkiego w znaczeniu niezrozumiałym dla kobiet. U prostytutki jak dobrze graja (na garsonierze piszą że była zaangażowana i zachowywała się jak kochanka) to to dowartościowanie jest tanie i bez ryzyka odrzucenia, które dla męskiego ego jest miażdżące i w tym kontekście odmawiająca (kontrolująca deficytem) żona potrafi go nieźle to ego sponiewierać. Stąd nieśmiałość i strach przed (atrakcyjnymi) kobietami od przełamywania którego zaczynają się wszystkie szkolenia PUA. Niektórzy ten strach neutralizują wszystkie atrakcyjne kobiety zaliczając do kurew. Oczywiście te mniej atrakcyjne przyklasną :)
              • hello-kitty2 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 15:53
                urquhart napisał:

                > W ten sposób ujawnia się psychoewolucyjny strach przed inwestowaniem w geny kon
                > kurencyjnych samców.
                > Im który niżej w hierarchii atrakcyjności i bardziej niepewny siebie i swojej m
                > ęskości tym ma większą obsesję na punkcie wierności partnerki i jej seksualne w
                > ysokie libido jest tym większym zagrożeniem i wymaga kontroli.
                > Natomiast ewentualne rozsiewanie genów z minimalną inwestycją, na to wszystkie
                > samce są chętne.
                >
                > Pomijając że seks dla mężczyzn to nie tylko spuszczenie z krzyża ale dowartości
                > owanie męskości i motywacji do wszystkiego w znaczeniu niezrozumiałym dla kobie
                > t. U prostytutki jak dobrze graja (na garsonierze piszą że była zaangażowana i
                > zachowywała się jak kochanka) to to dowartościowanie jest tanie i bez ryzyka od
                > rzucenia, które dla męskiego ego jest miażdżące i w tym kontekście odmawiająca
                > (kontrolująca deficytem) żona potrafi go nieźle to ego sponiewierać. Stąd nieśm
                > iałość i strach przed (atrakcyjnymi) kobietami od przełamywania którego zaczyna
                > ją się wszystkie szkolenia PUA. Niektórzy ten strach neutralizują wszystkie atr
                > akcyjne kobiety zaliczając do kurew. Oczywiście te mniej atrakcyjne przyklasną
                > :)

                Pieknie bo logicznie napisane Urqu (znowu starzejesz sie w moich oczach i oddalasz od rocznika '71 :)

                Mam tylko jedna niewiadoma Nie 'boisz' sie pisac o funkcji dowartosciowujacej seksu? Pytam majac na wzgledzie negatywna opinie bitch o dowartosciowywaniu sie seksem kobiet, z ktora trudno mi sie nie zgodzic, bo jest po linii z moja opinia, ze wszystko co prowadzi do uzaleznienia sie od drugiego czlowieka jest z gruntu zle.
                • marek.zak1 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 16:06
                  Kitty, zobacz słowa dotyczace mężczyzn: strach, niesmiałość, obsesja, niżej w hierarchii, niepewny siebie, dowartościowanie. Czy chciałabyś z takim facetem wypić choćby kawę?
                  • hello-kitty2 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 16:21
                    marek.zak1 napisał:

                    > Kitty, zobacz słowa dotyczace mężczyzn: strach, niesmiałość, obsesja, niżej w h
                    > ierarchii, niepewny siebie, dowartościowanie. Czy chciałabyś z takim facetem wy
                    > pić choćby kawę?

                    Czekaj uscislijmy co rozumiesz przez to 'picie kawy', obserwuje, ze mezczyzni na forum rozumieja przez to okazanie zainteresowania seksualnego, tak? Bo przeciez samo picie kawy z drugim czlowiekiem nie znaczy nic, szczegolnie jak sama za nia place i pije jej minimum litr dziennie.
                    • marek.zak1 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 16:29
                      Picie kawy = niezobowiązujące, wstępne spotkanie na mieście
                      • hello-kitty2 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 16:35
                        marek.zak1 napisał:

                        > Picie kawy = niezobowiązujące, wstępne spotkanie na mieście

                        Teoretycznie z kazdym, przeciez musze jakos ocenic kto to jest? No chyba, ze moglam wyrobic sobie opinie juz wczesniej, co z reguly ma miejsce. Zatem z niektorymi wiem, ze na pewno nie z gory, a z reszta pije i obserwuje.
                      • hello-kitty2 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 16:38
                        marek.zak1 napisał:

                        > Picie kawy = niezobowiązujące, wstępne spotkanie na mieście

                        aha no tak, wiecej sie dowiem, co rozumiesz przez to picie jak sama Cie zapytam: napilbys sie ze mna kawy Marek?
                        • marek.zak1 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 17:19
                          Nie. Umawianie się z kobietami, z którymi i tak nie będzie follow-up-u jest stratą czasu dla nas obojga. Jestem usatysfakcjoinowany własnym życiem i nie chcę go zmieniać. Sorry Kitty :).
                          • urquhart Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 17:28
                            marek.zak1 napisał:

                            > Nie. Umawianie się z kobietami, z którymi i tak nie będzie follow-up-u jest str
                            > atą czasu dla nas obojga. Jestem usatysfakcjoinowany własnym życiem i nie chcę
                            > go zmieniać. Sorry Kitty :).

                            Dałeś zagonić się w pułapkę :)
                            A z którymi kobietami planujesz jednak follow-up?
                            • marek.zak1 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 17:53
                              Gdy byłem (dawno temu) jeszcze facetem w stanie wolnym, także nie umawialem sie z dziewczynami, jeśli wiedziałem, że nie będzie follo-up-u.
                              Nie umawiam się z żadnymi kobietami. Nie szukam przygód.
                              Spotykam się na gruncie zawodowym z wieloma kobietami, ale to inna bajka.
                          • hello-kitty2 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 18:12
                            marek.zak1 napisał:

                            > Nie. Umawianie się z kobietami, z którymi i tak nie będzie follow-up-u jest str
                            > atą czasu dla nas obojga. Jestem usatysfakcjoinowany własnym życiem i nie chcę
                            > go zmieniać. Sorry Kitty :).

                            Teraz widze w pelni co rozumiesz przez 'picie kawy' :) "niezobowiazujace, wstepne spotkanie na miescie". Ciekawa definicja przymiotnika niezobowiazujacy. W Twoim rozumieniu kazda umowa o prace jest niezobowiazujaca, bo mozna ja wypowiedziec, tak? Natomiast raz sie umowie na kawe to jestem w grze wg Ciebie, nawet jesli nie gram. Trudno sie nie zgodzic. To juz zmienilbys ta konwencjonalna, tania kawe w opowiesciach na drinka to lepiej odda postac rzeczy.

                            W jakims sensie Twoja odpowiedz tlumaczy tez Twoja potrzebe obecnosci na forum, bo gdzie indziej moglbys 'tak blisko i bezpiecznie' obcowac z kobietami, prawda Marku?
                            • marek.zak1 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 18:44
                              Nie spotykałem się z koleżankami, anie nie chodziłem do kina/na kawę jeśli nie byłem zainteresowany follow-up-em. Zaproszenie na ... jest przecież potraktowane jako ,,podobasz mi się....".
                              Nie rozumiem uwagi na temat umowy o pracę.
                              Obecność na forum jako bliska i bezpieczna obecność z kobietami? Przecież w takim razie przyjąłbym dowolny, nierozpoznawalny nick i wtedy po bandzie. Obecność na forum to źródło wiedzy na temat współczesnych problemów i źródło inspiracji i mozliwośc poznania nowych ludzi. Poza tym lubię dyskutować :).
                              • hello-kitty2 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 19:09
                                marek.zak1 napisał:

                                Obecnoś
                                > ć na forum to (...) mozliwośc poznania nowych ludzi.

                                hehe przypomina mi sie pewien profesor, ktory zwracal sie do studentow: "Ladies and people..."
                              • urquhart Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 19:42
                                > Obecność na forum jako bliska i bezpieczna obecność z kobietami? Przecież w ta
                                > kim razie przyjąłbym dowolny, nierozpoznawalny nick i wtedy po bandzie. Obecnoś
                                > ć na forum to źródło wiedzy na temat współczesnych problemów i źródło inspiracj
                                > i i mozliwośc poznania nowych ludzi. Poza tym lubię dyskutować :)

                                Nick jaki masz bardziej Cię dowartościowuje niż nierozpoznawalny.
                                Ale czy rzeczywiście możesz pisać szczerze o damsko-meskich meandrach?
                                Musisz ukrywać się za plecami swoich literackich bohaterów :)

                                Co do kontaktów z kobietami to tak skojarzyło mi sie co pisze pani psycholog ŻR do zaniepokojonej babki że jej mąż szuka na forum kontaktów z innymi kobietami:

                                Może mąż szuka swobody. Potrzebnej każdemu.Każdy musi mieć swoje pole prywatności. Na pewno Pani to wie. Teraz internet, w różnych formach, zastąpił realne kontakty. Więc mąż kontaktuje się przez internet.
                                Nie każdy kontakt z kobietą musi mieć podtekst erotyczny. Kobieta to także obiekt zainteresowania intelektualnego i neutralny kompan do wymiany refleksji, myśli i doświadczeń.
                                Oczywiście wszystko może się zmienić, ale nie należy tego zakladać z góry.
                                Ważne, że Pani stara się poskromić swoje tendencje . Moja odpowiedź jest raczej luźną uwagą ku przestrodze. Agnieszka Iwaszkiewicz
                                forum.gazeta.pl/forum/w,898,141735959,141810293,Re_Dlaczego_maz_szuka.html
                                • marek.zak1 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 20:06
                                  Na forum wyrażam moje własne poglądy.
                                  Bohaterowie moich książek wypowiadają różne, często bardzo kontrowersyjne poglądy, Które z nich są bliskie moim? Jedne bardziej, drugie mniej.
                                  Dobrowolne, prywatne spotkanie z obcymi kobietami miało dla mnie zawsze ma podtekst erotyczny. Neutralny kompan dla wymiany poglądów - własnie wymieniam tutaj poglądy. Odkąd się ożeniłem, nie spotykam się z kobietami.
                                  • urquhart Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 20:18
                                    > Dobrowolne, prywatne spotkanie z obcymi kobietami miało dla mnie zawsze ma podt
                                    > ekst erotyczny. Neutralny kompan dla wymiany poglądów - własnie wymieniam tuta
                                    > j poglądy.

                                    Upierałbym się że wystarczy że cię intryguje intelektualnie to już jest podtekst erotyczny, znacznie silniejszy niż nie jedno spotkanie prywatne.

                                    >Odkąd się ożeniłem, nie spotykam się z kobietami.

                                    Zadziwiasz mnie Marek coraz bardziej. A ile lat temu to było?
                                    • marek.zak1 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 20:29
                                      35.
                                      • sabat-77 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 22:47
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > 35.

                                        42

                                        i to w zasadzie wyczerpuje temat.
                                        Ale to zrozumie tylko tygrys i głęboka myśl.

                                        Powiem ci Marku, że mam ogromne skojarzenie myśląc o tobie, ze starszym Stuhrem, który opowiadając o swojej chorobie i spędzonym czasie w szpitalu, opowiadał jak wzbijał się na wyżyny aktorstwa by pokazać, że on w zasadzie jest tutaj przelotem, zaraz wyjdzie i tyle go widzieli. Nawet ubierał się w kurtkę by wyglądać na oczekującego przechodnia.
                                        Ty też tak wyglądasz Marku na naszym forum. Nieprzypadkowy przechodzień.
                                        • hello-kitty2 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 22:58
                                          sabat-77 napisał:

                                          > marek.zak1 napisał:
                                          >
                                          > > 35.
                                          >
                                          > 42
                                          >
                                          > i to w zasadzie wyczerpuje temat.
                                          > Ale to zrozumie tylko tygrys i głęboka myśl.

                                          A co to jest to 42?
                                          • sabat-77 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 23:41
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > A co to jest to 42?

                                            www.youtube.com/watch?v=aboZctrHfK8
                                            :)
                                            • marek.zak1 Re: psychoewolucyjny strach 28.01.13, 09:35
                                              35=35

                                              Porównania do Stuhra nie rozumiem, gdyz on jest wielkim aktorem z równie wielkimi osiagnięciami.
                                              Pozdrawiam
                                              Marek
                                              • sabat-77 Do Marka 28.01.13, 11:14
                                                marek.zak1 napisał:

                                                > Porównania do Stuhra nie rozumiem, gdyz on jest wielkim aktorem z równie wielki
                                                > mi osiagnięciami.

                                                Stuhra szanuję. Między innymi za to wyznanie, że w walce z chorobą nowotworową pomagał sobie swoimi zdolnościami aktorskimi. Grał przed samym sobą, że nie jest chory. Trzeba mieć jaja z litej stali, żeby publicznie zdobyć się na takie wyznanie.

                                                Porównania użyłem, ponieważ mam przekonanie graniczące z pewnością, że Twoja obecność na naszym forum nie jest przypadkowa, Marek. Niby to opowiadasz o sobie, coś tam o swojej sile jako mężczyzny, afirmujesz swój sukces literacki, ale gdzieś tam w tle wciąż słyszę jakiś ból, niespełnienie, generalnie ujmując jakiś cierń tkwiący w Twojej duszy.

                                                Nie sądzę, żebyś nas odwiedził szukając tu kochanki, to byłoby zbyt prymitywne. Poza tym, wbrew sądom niektórych, mam Cię za inteligentnego faceta i w ramach swoich życiowych możliwości człowieka sukcesu, więc sądzę, że gdybyś faktycznie miał zamiar szukać kogoś jeszcze do swojego układu, to już byś to dawno zrealizował.

                                                Martwi mnie jednak, tak zwyczajnie po ludzku, to że wciąż nie przełamałeś się, by zabrać głos o tym co Cię trapi.

                                                Sytuacja jest trochę kuriozalna. Zupełnie jakbyś przyszedł na zebranie anonimowych alkoholików, przysiadł się i powiedział, że Ty to w sumie nie pijesz, ale tak sobie wpadłeś z ciekawości posłuchać.

                                                Słuchaj, mój ojciec jaki był, taki był, ale jedno co mi kiedyś powiedział cennego do zapamiętania to to, że można zrobić w chuja innych, ale samego siebie się nie da.

                                                Czekam aż się w końcu odważysz i trzymam za to kciuki.
                                                Go on.
                                                • marek.zak1 Re: Do Marka 28.01.13, 12:08
                                                  Sabaiie 77. Interesuje mnie problem braku seksu w malżeństwie. Interesuje mnie, jaka jest jego przyczyna i co w temacie ludzie o nim piszą. to jest główny motyw. Juz napisałem że lubie dyskutowac i bronic moich pogladów, które są niekiedy mocno kontrowersyjne. Szukam także poparcia dla nich. Jestm także na forum www.historycy.org, gdzie także wystepuję pod własnym nazwiskiem. Moja ostatnia książka została zainspirowana właśnie dyskusją na tymże forum.

                                                  quote
                                                  Porównania użyłem, ponieważ mam przekonanie graniczące z pewnością, że Twoja obecność na naszym forum nie jest przypadkowa, Marek. Niby to opowiadasz o sobie, coś tam o swojej sile jako mężczyzny, afirmujesz swój sukces literacki, ale gdzieś tam w tle wciąż słyszę jakiś ból, niespełnienie, generalnie ujmując jakiś cierń tkwiący w Twojej duszy.
                                                  unquote

                                                  Nie piszę o żadnym sukcesie literackim. czasami w temacie nie moge się oprzeć, żeby nie wpleść krótkiego fragmentu, nie podajac nawet tytułu. Napisałem, że dobrze gram w tenisa, co Kitty zaraz mi wyrzuciła, że się chwalę. Nie przyszło mi do głowy, że lokalnym sukcesem sprzed wielu lat mozna się chwalić.
                                                  Nie ma bólu ani ciernia. Jak na faceta, które ledwo ledwo skończył studia i przez szereg lat pracował na produkcji w śmierdzącej fabryce, mam całkiem udane życie.
                                                  Nie szukam także kochanki. Ostatnio to napisałem wprost. Dostaje ciągle oferty ,,sympatii" i innych for. W takim przypadku przybrałbym nick i flirtował do upadłego, a następnie umawiałbym się w realu. Nie jestem zainteresowany.
                                                  O tym, że samego w siebie nie należy robić w chuja, wiem, ale w stosunku do mnie nic z tego nie wynika.
                                                  Dzięki za trzymanie kciuków. Niedługo wylot do Krakowa i Rzeszowa na niełatwe rozmowy. Back to reality. W hotelach zajrzę też do was :)
                                                  Pozdrawiam
                                                  Marek


                                                  • aandzia43 Re: Do Marka 28.01.13, 14:41
                                                    Juz napisałem że lubie dyskutowac i bronic moich pogladów, które są niekied
                                                    > y mocno kontrowersyjne.

                                                    Że co?! Jakie "kontrowersyjne"? Najbanalniejsze z banalnych w Polszy one są.


                                                    > Szukam także poparcia dla nich.

                                                    Próbuj, ale jak zapewne już zauważyłeś, na tym forum łatwo nie jest ;-)
                                                • jesod Do Marka - przpraszam, że się wtrącam 28.01.13, 12:16
                                                  sabat-77 napisał:
                                                  >Grał przed samym sobą, że nie jest chory.

                                                  To przecież jest jednym z elementów terapii. Programowanie swojej podświadomości na zdrowie i tym samym przyczynianie się do powstania samouruchamiających się procesów uzdrawiania w naszych organizmach.
                                                  To jest element siły pozytywnego myślenia.

                                                  sabat-77 napisał:
                                                  > Sytuacja jest trochę kuriozalna. Zupełnie jakbyś przyszedł na zebranie anonimow
                                                  > ych alkoholików, przysiadł się i powiedział, że Ty to w sumie nie pijesz, ale t
                                                  > ak sobie wpadłeś z ciekawości posłuchać.

                                                  Dlaczego kuriozalna? Czy na to forum nie mają wstępu ciekawscy i obserwatorzy?
                                                  Z pewnością jedna sprawa łączy tu wszystkich zainteresowanie seksem, jego wagą i znaczeniem w życiu każdego człowieka.

                                                  sabat-77 napisał:
                                                  > Martwi mnie jednak, tak zwyczajnie po ludzku, to że wciąż nie przełamałeś się,
                                                  > by zabrać głos o tym co Cię trapi.

                                                  Być może Marek będzie musiał do tego dojrzeć i dopiero wtedy będzie chciał - ale nic na siłę.
                                                  Rzeczywiście mam podobne odczucie w odbiorze Marka - nie jest do końca taki, jakim się przedstawia, ale usiłuje wierzyć, że właśnie taki jest. Gdzieś w głębi skrywa w sobie coś, czego być może jeszcze sam o sobie nie wie.

                                                  A teraz... :) Mam nadzieję, że Marek potraktuje poniższe wątpliwości z dystansem i właściwym przymrużeniem oka:

                                                  Może Marek korzysta z żony
                                                  i jest tym nieco zawiedziony?
                                                  Mimo pozorów stabilizacji
                                                  brakuje ikry i eksploracji.
                                                  • marek.zak1 Re: Do Marka - przpraszam, że się wtrącam 28.01.13, 13:06
                                                    Bardzo dziękuje za życzliwe uwagi na temat mojej skromnej osoby. Koleżanka Jesod, jak zwykle, ma racje. Jestem zaciekawiony tematem, a takze reakcjami na temat moich, dosyć seksistowskich opinii. Podchodzę do nich, atakże do siebie samego z dystansem.

                                                    Korzystam z żony ciała,
                                                    Która miłością wciąż pała.
                                                    Nigdy nie słyszę sarkazmu,
                                                    Kiedy nie ma orgazmu :).

                                                    Marek

                                                  • jesod Re: Do Marka - przpraszam, że się wtrącam 28.01.13, 13:32
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Koleżanka Jesod, jak zwykle, ma racje. Jestem zaciekawiony tematem, a takze reakcjami na > temat moich, dosyć seksistowskich opinii.

                                                    Nie, Kolego Marku, z mojej wypowiedzi wybrałeś jedynie to, co Ci odpowiada.

                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Korzystam z żony ciała,
                                                    > Która miłością wciąż pała.
                                                    > Nigdy nie słyszę sarkazmu,
                                                    > Kiedy nie ma orgazmu :).

                                                    Dziurka zaanektowana
                                                    Należy do swego Pana
                                                    Od czasu do czasu pojęczy
                                                    By się nadmiernie nie zmęczył.

                                                    :)

                                                  • jesod Jeszcze raz się wtrącam :) 28.01.13, 15:14
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Korzystam z żony ciała,
                                                    > Która miłością wciąż pała.
                                                    > Nigdy nie słyszę sarkazmu,
                                                    > Kiedy nie ma orgazmu :).

                                                    Lecz czemu żona nie pała
                                                    Kiedy pała pała
                                                    W nadziei rozkłada uda
                                                    Może jednak się uda
                                                    Bo... z braku orgazmu
                                                    Tak blisko do marazmu

                                                    :)
                                                • aandzia43 Re: Do Marka 28.01.13, 14:44
                                                  mój ojciec jaki był, taki był, ale jedno co mi kiedyś powiedział cenne
                                                  > go do zapamiętania to to, że można zrobić w chuja innych, ale samego siebie się
                                                  > nie da.

                                                  Chyba odwrotnie, Sabat? ;-)



                                                  > Sytuacja jest trochę kuriozalna. Zupełnie jakbyś przyszedł na zebranie anonimow
                                                  > ych alkoholików, przysiadł się i powiedział, że Ty to w sumie nie pijesz, ale t
                                                  > ak sobie wpadłeś z ciekawości posłuchać.

                                                  Dorzucę: "w sumie nie piję, ale wpadłem posłuchać i podzielić z wami radosną nowiną, jak rzucić alkohol" ;-)
                                                  • aandzia43 Re: Do Marka 28.01.13, 14:45
                                                    Sorry, miało być: "nigdy nie piłem"
                • urquhart Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 17:50
                  hello-kitty2 napisała:
                  > Pieknie bo logicznie napisane Urqu (znowu starzejesz sie w moich oczach i oddal
                  > asz od rocznika '71 :)

                  Z twoim palcem serdecznym dłuższym od wskazującego, myślenie i reagowanie męskie musi być ci nie obce...

                  > seksem kobiet, z ktora trudno mi sie nie zgodzic, bo jest po linii z moja opini
                  > a, ze wszystko co prowadzi do uzaleznienia sie od drugiego czlowieka jest z gru
                  > ntu zle.

                  Wszystko co silnie pobudza mechanizm nagrody w mózgu może prowadzić do uzależnienia.
                  Inni ludzie są nam potrzebni do odczuwania szczęścia bo jesteśmy istotami społecznymi.
                  Natomiast co innego mniej lub bardziej zakamuflowana potrzeba kontroli innych, manipulacji (np. nazwanie swoich potrzeb wspólnymi obowiązkami) by dzięki tego realizować swoje potrzeby a nie w drodze wymiany (partnerstwa)
              • jesod Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 23:13
                urquhart napisał:
                > Pomijając że seks dla mężczyzn to nie tylko spuszczenie z krzyża ale dowartości
                > owanie męskości i motywacji do wszystkiego w znaczeniu niezrozumiałym dla kobiet.

                A nie uważasz, że seks dla kobiet to nie tylko danie dupy, ale również dowartościowanie kobiecości i motywacji do wszystkiego w znaczeniu niezrozumiałym dla mężczyzn?
                Nie zauważyłeś, że to o czym piszesz działa również w drugą stronę?
                Czy też mężczyźni ciągle zbyt mało wiedzą o kobietach, bo.... skupieni są tak bardzo na sobie, albo przypisują im tylko określoną rolę w swoim życiu?

                urquhart napisał:
                > U prostytutki jak dobrze graja (na garsonierze piszą że była zaangażowana i
                > zachowywała się jak kochanka) to to dowartościowanie jest tanie i bez ryzyka od
                > rzucenia, które dla męskiego ego jest miażdżące i w tym kontekście odmawiająca
                > (kontrolująca deficytem) żona potrafi go nieźle to ego sponiewierać.

                To dowartościowanie to rodzaj oszukiwania samego siebie, świadome lub nie - chyba, że taki układ zadowala psychicznie mężczyzna, bo zupełnie czegoś innego on w swoim życiu może nie potrzebuje - wystarcza mu takie stadium obcowania z kobietą i dlatego czuje się dowartościowany. Przecież potrzeby to sprawa bardzo indywidualna, jak również sam sposób ich zaspokajania.

                Prostytutka - klient to teatr dwóch aktorów - każdy gra swoją rolę. Im lepiej odegra tym większa satysfakcja. A przy okazji (ze strony prostytutki) lepszy zarobek, większa ilość klientów - bo Ci zadowoleni wracają jak bumerangi. - to jest biznes. Dewiza: klient nasz pan - ma swoje głębokie uzasadnienie. Dlatego warto dobrze grać i ciągle udoskonalać swój warsztat, tym bardziej, że czas spektakli jest ograniczony.

                Odrzucenie przez mężczyznę dla kobiecego ego jest również miażdżące i tak samo odmawiający ( kontrolujący deficytem) mąż potrafi to ego nieźle sponiewierać.
                Dlaczego patrzysz na ten aspekt tylko z jednej strony? Ja twierdzę, że ten sam mechanizm działa w obydwie strony.

                urquhart napisał:
                > Stąd nieśmiałość i strach przed (atrakcyjnymi) kobietami od przełamywania którego
                > zaczyna ją się wszystkie szkolenia PUA.

                Określenie: "atrakcyjna" kobieta, "atrakcyjny" mężczyzna - to jednak pojęcie względne.
                Atrakcyjna/y to zwykle ta/ten na której/którym nam zależy, lub w pierwszym kontakcie chcemy na niej/nim zrobić dobre wrażenie, zainteresować sobą, zwrócić uwagę.

                urquhart napisał:
                > Niektórzy ten strach neutralizują wszystkie atrakcyjne kobiety zaliczając do kurew.
                > Oczywiście te mniej atrakcyjne przyklasną

                Wydaje się, że niektórzy w ten sposób chcą mieć poczucie panowania nad sytuacją i przekonania o tym samego siebie. To dodaje im poczucia pewności siebie i możliwość osiągnięcia w tym przekonaniu wewnętrznej równowagi. To jest po prostu ich sposób na życie i możliwość odnalezienia się.
                :)
                • sabat-77 Re: psychoewolucyjny strach 27.01.13, 23:51
                  jesod napisała:

                  > Odrzucenie przez mężczyznę dla kobiecego ego jest również miażdżące i tak samo
                  > odmawiający ( kontrolujący deficytem) mąż potrafi to ego nieźle sponiewierać.
                  > Dlaczego patrzysz na ten aspekt tylko z jednej strony? Ja twierdzę, że ten sam
                  > mechanizm działa w obydwie strony.

                  Gdy usiłuję ogarnąć empatią kobiecą naturę, dochodzę do wniosku, że odrzucenie jest o wiele bardziej dotkliwe dla kobiety. Mogę się mylić, bo przecież nie jestem kobietą. Jednak dla kobiet jest to o wiele rzadsza sytuacja, a w kontekście wzgardzenia jej atrakcyjności seksualnej wręcz sprawa destrukcyjna psychicznie.
                  Jakoś jest powszechnie przyjęte, że to normalne że facet dostaje kosza, jego partnerkę "boli głowa" itd.
                  Dziewczyna olana przez partnera sięga samopoczuciem dna.
                  Na szczęście dla pań, panowie są z reguły dość przewidywalni i rzadko odmawiają, gdy mają okazję sympatycznie i relaksująco poruchać.
                  • hello-kitty2 Re: psychoewolucyjny strach 28.01.13, 00:19
                    sabat-77 napisał:

                    Gdy usiłuję ogarnąć empatią kobiecą naturę, dochodzę do wniosku, że odrzucenie
                    > jest o wiele bardziej dotkliwe dla kobiety. Mogę się mylić, bo przecież nie jes
                    > tem kobietą. Jednak dla kobiet jest to o wiele rzadsza sytuacja, a w kontekście
                    > wzgardzenia jej atrakcyjności seksualnej wręcz sprawa destrukcyjna psychicznie
                    > . Jakoś jest powszechnie przyjęte, że to normalne że facet dostaje kosza, jego pa
                    > rtnerkę "boli głowa" itd.
                    > Dziewczyna olana przez partnera sięga samopoczuciem dna.
                    > Na szczęście dla pań, panowie są z reguły dość przewidywalni i rzadko odmawiają
                    > , gdy mają okazję sympatycznie i relaksująco poruchać.

                    "Dziewczyna olana przez partnera siega samopoczuciem dna"? hahahahaha dobre, powiem ci gdzie ja siegam, a mianowicie po drugiego kutasa, a potem po trzeciego, tudziez czytam sobie rade kolegi Stracha na wroble, zeby sobie "dno" z odrzucenia porwnac z oczekiwaniem na egzekucje i co tam dalej bylo? przypomnisz mi, bo nie pamietam.

                    Nie pocieszaj sie, ze inni maja gorzej, bo nie maja, no chyba, ze aktualnie czekaja na egzekucje :)
                    • sabat-77 Re: psychoewolucyjny strach 28.01.13, 00:35
                      hello-kitty2 napisała:

                      > "Dziewczyna olana przez partnera siega samopoczuciem dna"? hahahahaha dobre, po
                      > wiem ci gdzie ja siegam, a mianowicie po drugiego kutasa, a potem po trzeciego,
                      > tudziez czytam sobie rade kolegi Stracha na wroble, zeby sobie "dno" z odrzuce
                      > nia porwnac z oczekiwaniem na egzekucje i co tam dalej bylo? przypomnisz mi, bo
                      > nie pamietam.
                      >
                      > Nie pocieszaj sie, ze inni maja gorzej, bo nie maja, no chyba, ze aktualnie cze
                      > kaja na egzekucje :)

                      Co się tak irytujesz, czy ktoś cię olał ostatnio ? Nie zauważyłem na forum, więc może irl ?
                      I ty sama przyznajesz, że masz raczej męską mentalność i tym samym pewnie traktujesz to inaczej niż większość kobiet. Miałem na myśli raczej te dziewczyny, których mężowie wolą walić konia oglądając porno zamiast iść z nimi do łóżka. I nie pocieszam się, bo wiem, że nie jest u mnie za różowo.

                      Btw, wszyscy czekamy na egzekucję, to tylko kwestia czasu kiedy wyczerpią nam się bateryjki :) Kwestia tego jak miło / niemiło wypełnimy sobie to oczekiwanie. Bo mamy do wyboru jakieś opcje. Opcje są zawsze. Czasem dramatycznie żałosne, ale są.
                      • hello-kitty2 Re: psychoewolucyjny strach 28.01.13, 01:01
                        sabat-77 napisał:

                        > Co się tak irytujesz, czy ktoś cię olał ostatnio ? Nie zauważyłem na forum, wię
                        > c może irl ?

                        :) podstaw sobie kogo chcesz pod te postacie (tylko tyle mam w sobie empatii do Ciebie)

                        www.dailymotion.com/video/xmnfic_sara-rue-em-for-christ-s-sake_sexy#.UQW_wr9X3D8
                        • sabat-77 Ksiądz i kusicielka. 28.01.13, 10:44
                          hello-kitty2 napisała:

                          > www.dailymotion.com/video/xmnfic_sara-rue-em-for-christ-s-sake_sexy#.UQW_wr9X3D8

                          Abstrahując od konkretnych porównań, bo ja tu na forum żadnej analogii nie widzę, to scenka jest fajna.

                          To jest świetna ilustracja tego co Abrigado nazywał kupowaniem bez portfela. Dziewczyna kusi księdza, bo wie że będzie się bronić (chociażby dla pozorów). Odstępuje bardzo szybko, zostawiając księdza z żalem, że gdyby się nie bronił, to mogłoby być ciekawie. W dodatku na końcu rzuca, że wcale nie żartowała, czyli liczy że ksiądz jednak wkrótce sam wyjdzie z propozycją. Oczywiście jeśli wyjdzie, to będzie wyszydzony, obnażona jego niekonsekwencja, hipokryzja, a dziewuszka skwituje, że on to wszystko brał za poważnie i to były takie żarty :)

                          Ksiądz rzecz jasna zwalił sprawę, bo tym nieudolnym bronieniem się okazał pożądanie. Gdyby od początku był stanowczy i ostro ją zjechał, to kaca psychicznego miałaby ona a nie on.

                          To jest niesamowicie często spotykana sytuacja, nic nadzwyczajnego.
                          • hello-kitty2 Re: Sabat i kusicielka. 28.01.13, 11:42
                            sabat-77 napisał:

                            Swietna ilustracja tego co Abrigado nazywał kupowaniem bez portfela. Dz
                            > iewczyna kusi księdza, bo wie że będzie się bronić (chociażby dla pozorów). Ods
                            > tępuje bardzo szybko, zostawiając księdza z żalem, że gdyby się nie bronił, to
                            > mogłoby być ciekawie. W dodatku na końcu rzuca, że wcale nie żartowała, czyli l
                            > iczy że ksiądz jednak wkrótce sam wyjdzie z propozycją. Oczywiście jeśli wyjdzi
                            > e, to będzie wyszydzony, obnażona jego niekonsekwencja, hipokryzja, a dziewuszk
                            > a skwituje, że on to wszystko brał za poważnie i to były takie żarty :)
                            >
                            > Ksiądz rzecz jasna zwalił sprawę, bo tym nieudolnym bronieniem się okazał pożąd
                            > anie. Gdyby od początku był stanowczy i ostro ją zjechał, to kaca psychicznego
                            > miałaby ona a nie on.
                            >
                            > To jest niesamowicie często spotykana sytuacja, nic nadzwyczajnego.

                            Sabat, a coz zlego jest w okazywaniu pozadania takim wielkim, gotowym cycom? I jakiego kaca psychicznego? Myslisz, ze babka, ktora wywala takie cyce ma jakies opory czy kace?
                            • sabat-77 Re: Sabat i kusicielka. 28.01.13, 11:56
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Sabat, a coz zlego jest w okazywaniu pozadania takim wielkim, gotowym cycom? I
                              > jakiego kaca psychicznego? Myslisz, ze babka, ktora wywala takie cyce ma jakies
                              > opory czy kace?

                              Widzę, że nieco inaczej rozumiemy tą scenę.
                              Dla mnie jest tam pełno niuansów psychologicznych, na cyce nie zwróciłem większej uwagi. Serio. To tylko atrybut kobiecości, a kobieta jako samo ciało nigdy nie robiła na mnie większego wrażenia. Przykro mi.

                              Nie ma nic złego w okazywania pożądania "cycom" pod warunkiem, że się nie jest księdzem :) I nie jestem tym czcigodnym kapłanem, jeśli chodzi o biust i jego adorację, to w moim wypadku stosowniejsza byłaby słynna scena z "Ptaśka" ;)

                              Co do oporów i kaców - zjawiska psychologiczne muszą mieć jakąś platformę na jakiej się realizują.
                              • hello-kitty2 Re: Sabat i kusicielka. 28.01.13, 12:35
                                sabat-77 napisał:

                                > Widzę, że nieco inaczej rozumiemy tą scenę.
                                > Dla mnie jest tam pełno niuansów psychologicznych, na cyce nie zwróciłem większ
                                > ej uwagi. Serio. To tylko atrybut kobiecości, a kobieta jako samo ciało nigdy n
                                > ie robiła na mnie większego wrażenia. Przykro mi.

                                (?)

                                > Co do oporów i kaców - zjawiska psychologiczne muszą mieć jakąś platformę na ja
                                > kiej się realizują.

                                (?)

                                Well, jesli wolisz intelektualizowac, to nie zaruchasz moj drogi. Ja tam jak widze takie chetne cycki to zadne niuanse ani zjawiska psychologiczne ani platformy nie przychodza mi do glowy. No ale ja mam prosty, prymitywny, meski umysl.

                                Az strach by bylo sie przed Toba rozebrac :) Nic tu po mnie. Spadam. Ciao.
                                • sabat-77 Re: Sabat i kusicielka. 28.01.13, 12:47
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > No ale ja mam prosty, prymitywny, meski umysl.

                                  Jeśli nie życzysz sobie ze mną dyskutować, to w porządku, ale nie pozwolę utożsamiać prostoty i prymitywizmu z męskością. Nie zgadzam się z tym, to obraźliwe.
                                  • hello-kitty2 Re: Sabat i kusicielka. 28.01.13, 12:58
                                    sabat-77 napisał:

                                    > Jeśli nie życzysz sobie ze mną dyskutować, to w porządku, ale nie pozwolę utożs
                                    > amiać prostoty i prymitywizmu z męskością. Nie zgadzam się z tym, to obraźliwe.

                                    Sabat powiem krotko: jestes niemeski z tym intelektualizowaniem, unoszeniem sie, obrazaniem, wylewnoscia, empatia, ect.
            • marek.zak1 Re: Kurwa to charakter 27.01.13, 14:47
              Kurewski charakter = wredny charakter.
              Znam wielu mężczyzn, krórzy ożenili się z kurwami, które ich ciągle robiły w bambuko, oszukiwały i ciągneły kasę.
              Nie znam ani jednej osoby, która ożeniłaby sie z byłą prostytutką. Fragment jednej z....

              – Co prostytutka może dać więcej mężczyźnie niż normalna kobieta?
              Patrzył na nią z góry zaskoczony pytaniem.
              – Dlaczego chcesz wiedzieć?
              – Nie chcę być od niej gorsza.
              – Mężczyzna nie musi się starać, żeby kobieta była zadowolona. Może skupić się wyłącznie na swoich przyjemnościach

              • urquhart Re: Kurwa to charakter 27.01.13, 17:06
                marek.zak1 napisał:
                > Nie znam ani jednej osoby, która ożeniłaby sie z byłą prostytutką. Fragment jed
                > nej z....

                Ja znam więcej niż jedną i czy coś z tego wynika?

                Generalnie te inteligentniejsze panie co piszą na garsonierze nie ukrywają że maja wiele propozycji matrymonialnych od klientów ale raczej jest to dla nich jedynie zabawne bo to gołodupcy, których nie stać na utrzymanie ich poziomu życia do których są przyzwyczajone.
                I że potem, na emeryturze na mają problemów ze znalezieniem partnera który nawet wie o ich przeszłości .
                • marek.zak1 Re: Kurwa to charakter 27.01.13, 17:14
                  Skoro tak twierdzisz. Ja nie mam w tym doświadczeń i przyjmuję do wiadomości.
                • niezapominajka333 Re: Kurwa to charakter 27.01.13, 18:14
                  Generalnie te inteligentniejsze panie co piszą na garsonierze nie ukrywają że m
                  > aja wiele propozycji matrymonialnych od klientów ale raczej jest to dla nich je
                  > dynie zabawne bo to gołodupcy, których nie stać na utrzymanie ich poziomu życia
                  > do których są przyzwyczajone.

                  Ale ja nie rozumiem problemu z tym utrzymaniem. Czemu kobieta w związku małżeńskim miałaby rezygnować z tak dobrze opłacanej pracy. Intercyzę przed ślubem można podpisać, a prawdziwa miłość nie zdarza się często.
                  • gomory Re: Kurwa to charakter 27.01.13, 21:41
                    > Czemu kobieta w związku małżeńskim miałaby rezygnować z tak dobrze opłacanej pracy

                    Poniewaz wiekszosc ludzi bedac w zwiazku wymaga wylacznosci seksualnej.
                    • marek.zak1 Re: Kurwa to charakter 27.01.13, 21:57
                      Zdecydowana większość.
                      • niezapominajka333 Re: Kurwa to charakter 28.01.13, 00:01
                        Jakby nie patrzeć, raczej zdecydowana mniejszość oświadcza się prostytutkom. Może nawet ułamek mniejszości. Ktoś tu już wspominał, że zna panią, której mąż chwali sobie bardzo długoletni układ żony z bodajże dwoma sponsorami.

                        "...Uslugi prostytutek ulegaja normalizacji w Polsce. Natomiast istnieje cale mnostwo innych krajow, w ktorym prostytucja jest zawodem jak kazdy inny, a mezczyzni nie maja zadnego problemu z przedstawieniem prostytutki matce czy kolegom.
                        Znam jedna, +40, zona i matka dwojki dzieci, ma dwoch stalych sponsorow od ponad 15 lat (!), jeden z nich ostatnio przepisal na nia nawet mieszkanie. Maz sie bardzo ucieszyl;). Dla mnie lekki szok kulturowy- mowimy wciaz o kraju europejskim-, dla nich praca jak kazda inna, babcia, koledzy, zaden problem.
                        I nikt mi nie wmowi, ze ci dwaj zonaci sponsorzy spotykaja sie z nia regularnie od ponad dekady tylko dla seksu..."

                        Ja rozumiem, że jest zawodem, jak każdy inny. I że mężczyźni przedstawiają babci, mamie, kolegom itd. Może są bardziej wyrozumiali, może panie zawieszają działlność na czas bycia w związku, może tam większość nie wymaga wyłączności seksualnej w związku. Jest szansa, że i do naszego kraju dotrze ta tolerancja, ale na razie jest to chyba jedyny zawód, w którym dziewczyna po ślubie musi zmienić pracę i raczej chwalić się głośno w gronie znajomych doświadczeniem zawodowym nie będzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka