Dodaj do ulubionych

Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą sknerą?

13.02.13, 00:15
Dziś w rozmowie z babami wlazły one na temat że nie ma nic gorszego dla kobiety jak trafić na faceta sknerę. Może być niewiadomo jak przystojny. NIe chodzi ze gołodupiec, gorzej! bo ma, ale wredny i chytry wydziela po malutkich kawałeczkach dusigrosz i zamiast cieszyć się sam życiem i fundować partnerce to i tamto ciuła po lokatach funduszach amebergoldach robiąc sceny o byle zakup. Odwrotność to hojny facet. I tak przyszło mi do głowy zestawienie ostatnich wpisów starej.dziadygi i beyon o kobiecej hojności.
Jak to nie równo jest że jednej się chce ubierać seksownie prężyć pozować seksić kusić przed aparatem i wkręcać męża, a druga niby kocha ale goni gościa. Ma a nie da! Jedna pozuje do zdjęć i podkręca partnera kobiecością na maksa używając szpileczek, bielizny, kręcenia dupką i sprawiąc obojgu obopólną radochę a druga pisze że się oszpeca unika wyglądania seksownie i pociągająco robi się "na bezdomną" bo wtedy faceci obleśnie się w nią nie wpatrują i narzeka że facet nie rozumie i nalega jeszcze.
Jeden jest partner jest wiec warty zachodu, gratyfikacji, intensyfikowania namiętności bo przecież to działanie celowe, zaplanowane, chwali się tym jeczcze na blogu, jest dumny jak paw widać jak pisze, obdarowywania, dowartościowania a drugi zabiedzony dostanie minimalną dawkę na zachęte żeby miał nadzieję na więcej że się poprawi może kiedyś i nie zwiał.
Można czytać w poradnikach o tym że w sumie łątwo sprawdzić, bo jak babka nie ma serdecznych stosunków z tatuśkiem pierwszym mężczyzną w życiu to wrodzonego uwodzenia i satysfakcji z męskiego zainteresownia jej kobiecością nie będzie wcale albo będzie mocno kulała, ale podobnie jak ciężkie przejścia biedy w dzieciństwie nie tłumaczą przecież na całe życie symetrycznie znienawidzonych męskich dusigroszy, kutw i skner. A przecież takich rodzinnie potłuczonych kobitek jest coraz więcej.
Gdzie w takiej rozpiętości zachowań w obdarowywaniu drugiej osoby można mówić górnolotnie o kochaniu i nie podejmować działań żeby zmienić swoje podejście?
Obserwuj wątek
    • triismegistos Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 00:46
      Cóż, ludzie są różni po prostu.
      • triismegistos Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 01:00
        Aaale się rozpisałam. Ale właściwie nic nowego nie wniosę. Stary dziadyga wydaje mi się osobą całkiem normalną. Nie ma odrazy do seksu, nie wspomina nic na temat tego, ze czynność ta wydaje jej się brudna, bądź niewłaściwa. Ma po prostu małe libido i tyle.
        • kag73 Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 01:22
          Troche upraszczasz i zawezasz sprawe, urqu. Jak juz powiedziala przedmowczyni "ludzie sa rozni". Ja dodam, ze opcji tez jest wiecej niz wymieniles Ty.
          Stary dziadyga daje, ale ma nizesze libido. Ta inna pani moze ma wyzsze, do tego pan pisze o momentach bardzo seksualnych i fazach troche spokojniejszych w zwiazku. Roznice widze: dluzszy zwiazek potrzeba nowych wrazen, bo ilez mozna to samo, warto sie podkrecac. Niektorzy maja energie, inni nie, bo to jednak trzeba sie zebrac i troche wysilku wlozyc. Dziadyga w nowym zwiazku, piekna, nowa, pewnie wystarczy, ze sie rozbierze. I uwazam, ze spoko, tak powinno/moze byc, po co serwowac wszystko juz na poczatku gdzie i tak idzie bez?! I tych dwoch kobiet porownywac nie mozesz, bo dziadyga np. ma inna psychike i byc moze miala inne doswiadczenia z mezczyznami w przeszlosci niz byen(zapomnialam nicka)
          Jeszcze jest opcja: ona chce dawac, on nie chce brac. Jeszcze jest opcja: on chce swietej a nie k...wy. Jak widzisz to nie jest takie proste. Do tego dochodzi, ze ten na blogu ma fantazje, robi cos, co podkreca tez jego kobiete a tutaj czesto przecietnie piszacy chcialby, co by zona wpadla w szpilkach i seksownych ciuszkach i zrobila loda albo nadstawila tylka do anala podczas kiedy on na kanapie siedzi i popija piwko albo ma wlasnie przerwe w meczu pilki noznej. Kumasz roznice?
          Ze nie wspomne o roznicach w temepramencie i do tego w zdolnosciach lozkowych co poniektorych mezczyzn.
          • sea.sea Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 07:51
            > Dziadyga w nowym zwiazku, piekna, nowa, pewnie wystarczy, ze sie rozbierze

            Moja znajoma, w związku od kilku miesięcy, wyznała, że ostatnio nie może się malować ani chodzić w czymś innym niż sweter i dżinsy. Bo by ją jej aktualny literalnie na śmierć zachędożył, ona nie ma nic przeciwko, ale jednak czasem trzeba wyjść do pracy na przykład.
        • urquhart Najbardziej_skapy_facet_ranking 13.02.13, 15:51
          twój ulubiony MEGA wątek z profilu jest zbieżny z tematem jak znalazł
          >
          forum.gazeta.pl/forum/w,16,72618380,,Najbardziej_skapy_facet_ranking_.html?v=2
    • hello-kitty2 Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 01:35
      urquhart napisał:

      Odwrotnoś
      > ć to hojny facet. I tak przyszło mi do głowy zestawienie ostatnich wpisów stare
      > j.dziadygi i beyon o kobiecej hojności.
      > Jak to nie równo jest że jednej się chce ubierać seksownie prężyć pozować seksi
      > ć kusić przed aparatem i wkręcać męża, a druga niby kocha ale goni gościa. Ma a
      > nie da! Jedna pozuje do zdjęć i podkręca partnera kobiecością na maksa używają
      > c szpileczek, bielizny, kręcenia dupką i sprawiąc obojgu obopólną radochę a dru
      > ga pisze że się oszpeca unika wyglądania seksownie i pociągająco robi się "na
      > bezdomną" bo wtedy faceci obleśnie się w nią nie wpatrują i narzeka że facet ni
      > e rozumie i nalega jeszcze.

      Slowo klucz: MOLESTOWANIE seksualne.

      A jak chcesz sie dowiedziec jak to jest ze jakas beyon kreci tylkiem teraz przed kamera, a jakas dziadyga sie na dziada ubiera to juz, napuscimy na beyon bande w autobusie, niech ja zjada w dupe jeden po drugim i zobaczymy jak juz sie wykaraska czy bedzie nadal przed kamerka krecila dupa, o! Taki sobie eksperymencik zrob to moze wpadniesz na odpowiedz.

      Ty jednak jestes zbokiem :) Dla Ciebie nie ma wyjatkow, wszystkie musza sie ruchac jak w zegarku, no matter fucking what? Really? Juz poprostu przesadzasz. Nie masz umiaru.

      Sorry beyon jestes tylko przykladem, nie o Ciebie chodzi.
      • aandzia43 Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 01:55

        > Ty jednak jestes zbokiem :) Dla Ciebie nie ma wyjatkow, wszystkie musza sie ruc
        > hac jak w zegarku, no matter fucking what? Really? Juz poprostu przesadzasz. Ni
        > e masz umiaru.

        Nie, nie jest zbokiem :-) Tylko Dziadyga poruszyła czułe struny. I znowu Urqu zaciął się jak porysowana płyta i jak już nie mógł na tamtym wątku bajać o złej, nastawiającej Dziadygę matce i odsuniętym na bok ojcu, to założył nowy, gdzie Dziadyga robi za tę, co "nie rozumie" i "narzeka". (Dziadyga rozumie swojego chłopa, tylko nie rozumie siebie i wcale nie jest jej z tym dobrze - tak dla przypomnienia, Urqu)
        • hello-kitty2 Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 02:37
          aandzia43 napisała:

          > Nie, nie jest zbokiem :-) Tylko Dziadyga poruszyła czułe struny. I znowu Urqu z
          > aciął się jak porysowana płyta i jak już nie mógł na tamtym wątku bajać o złej,
          > nastawiającej Dziadygę matce i odsuniętym na bok ojcu, to założył nowy, gdzie
          > Dziadyga robi za tę, co "nie rozumie" i "narzeka". (Dziadyga rozumie swojego ch
          > łopa, tylko nie rozumie siebie i wcale nie jest jej z tym dobrze - tak dla przy
          > pomnienia, Urqu)

          No juz mu buzke po zboku wstawilam, hehe 'zaciety' jest bardzo, powiedzialabym nawet, ze jak zdarta plyta gra, ciagle ta sama melodie :) Teraz mi sie chce smiac.
      • sabat-77 Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 09:28
        hello-kitty2 napisała:

        > A jak chcesz sie dowiedziec jak to jest ze jakas beyon kreci tylkiem teraz prze
        > d kamera, a jakas dziadyga sie na dziada ubiera to juz, napuscimy na beyon band
        > e w autobusie, niech ja zjada w dupe jeden po drugim i zobaczymy jak juz sie wy
        > karaska czy bedzie nadal przed kamerka krecila dupa, o! Taki sobie eksperymenci
        > k zrob to moze wpadniesz na odpowiedz.

        Słuchaj, przecież to nie ma żadnego znaczenia z jakiego powodu ktoś jest taki jak jest. My tu możemy próbować oceniać moralnie, ale tak naprawdę nikogo nie interesuje to czy ktoś kogoś zgwałcił czy molestował, oprócz samego zainteresowanego.

        Liczy się to co umiesz wnieść do układu. Chodzi o fakty, nie o przyczyny.
        Jak facet mało zarabia, to nie ma znaczenia czy jest leniem, nieudacznikiem czy ma wielkiego życiowego pecha. Liczy się fakt, że ma mało pieniędzy.
        Podobnie kobieta. Nikogo nie obchodzi to czy nie chce dawać dupy dlatego, że miała straszne dzieciństwo, ktoś ją zgwałcił czy może tylko dlatego, że ma nasrane we łbie i dziwne wymagania. Liczy się fakt, że nie daje dupy.

        Żyjemy w bezlitosnym świecie. Jak lwu na sawannie coś odgryzie łapę, to innych lwów nie będzie obchodziło to, że jeszcze wczoraj był szefem ich stada. Liczy się to co jest tutaj i teraz. Nie umiesz się obronić albo zdobyć pokarmu, to nie żyjesz.

        Tak samo z ludźmi - nie masz kasy albo nie dajesz dupy, to nie pchaj się tam gdzie cię nie chcą. To dlaczego tak jest to jest TYLKO TWÓJ problem. Nikogo więcej, powody są bez znaczenia.

        Trzeba się liczyć z faktami. Baby co nie daje dupy nikt nie zechce, podobnie jak faceta co nie dzieli się kasą albo jej nie ma.

        Ten cały background w postaci osobistych tragedii itd. NIKOGO nie interesuje. Jak się nie umiesz podnieść to tylko twoja sprawa.
    • aandzia43 Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 01:45
      > Gdzie w takiej rozpiętości zachowań w obdarowywaniu drugiej osoby można mówić g
      > órnolotnie o kochaniu i nie podejmować działań żeby zmienić swoje podejście?

      Tam, gdzie kończy się możliwość rozumienia siebie, wgląd, ogarnianie swojej osoby. Albo tam, gdzie nei ma zewnętrznego przymusu/bodźca do zmian, czyli utraty miłości/obecności partnera. Albo tam, gdzie wewnętrzny przymus postępowania takiego, a nie innego jest silniejszy od świadomości, że jest kiepsko. I tak dalej.


      bo jak babka nie m
      > a serdecznych stosunków z tatuśkiem pierwszym mężczyzną w życiu to wrodzonego u
      > wodzenia i satysfakcji z męskiego zainteresownia jej kobiecością nie będzie wca
      > le albo będzie mocno kulała,
      [...]
      A przecież takich rodzinnie potłuczonych kobitek jes
      > t coraz więcej.

      Naprawdę myślisz, że kiedyś dziewczynki cieszyły się en masse takim zainteresowaniem i akceptacją ze strony ojców? Pewnie te oddawane do mamek na kilka miesięcy/lat, a potem widujące ojca raz na długi czas też? ;-)
      • that.bitch.is.sick Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 07:38
        Pięknie napisane Urquhart.
    • sabat-77 Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 08:39
      malo zarabiajacy lub skapy partner = niskolibidowa lub nieczula partnerka.
      • triismegistos Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 09:27
        Kurczę, miałam w życiu partnera zarabiającego po prostu żenujące grosze, miałam partnera zarabiającego dziesieciokrotność średniej krajowej, i stadia pośrednie. Libido od lat mam na dosyć ustabilizowanym poziomie. Może ono za głupie po prostu jest, to moje libido, hę?
        • sabat-77 Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 09:33
          triismegistos napisała:

          > Kurczę, miałam w życiu partnera zarabiającego po prostu żenujące grosze, miałam
          > partnera zarabiającego dziesieciokrotność średniej krajowej, i stadia pośredni
          > e. Libido od lat mam na dosyć ustabilizowanym poziomie. Może ono za głupie po p
          > rostu jest, to moje libido, hę?

          Jakbym chciał przedstawić w postaci zależności to użyłbym znaku " => ".
          Przedstawiam analogię - mało zarabiający partner ma w zwyczajowo przyjętym układzie małżeńskim podobną wartość co nie dająca albo rzadko uprawiająca seks partnerka.
          Słowo klucz - MAŁŻEŃSKIM.
          • triismegistos Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 09:44
            Czyli to działa tylko po slubie, wieleoletnie mieszkanie razem nie ma wpływu? Ufff, a już się bałam, że jestem nienormalna jakaś.
          • zawle Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 09:44
            Coś w tym jest. Będąc nastolatką nie zwracałam takiej uwagi na zasobność chłopaków. Jako dojrzała kobieta doceniam przyzwoity dochód. Raz że nie wyobrażam sobie zabierać swoim dzieciom i utrzymywać faceta. Dwa - dochód to nie tylko kasa. To też sukces, a co za tym idzie inteligencja, umiejętność radzenia sobie w życiu i ta otoczka która towarzysz zadowolonym z siebie mężczyznom.
            • that.bitch.is.sick Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 10:03
              zawle napisała:

              > Coś w tym jest. Będąc nastolatką nie zwracałam takiej uwagi na zasobność chłopa
              > ków. Jako dojrzała kobieta doceniam przyzwoity dochód. Raz że nie wyobrażam sob
              > ie zabierać swoim dzieciom i utrzymywać faceta. Dwa - dochód to nie tylko kasa.
              > To też sukces, a co za tym idzie inteligencja, umiejętność radzenia sobie w ży
              > ciu i ta otoczka która towarzysz zadowolonym z siebie mężczyznom.

              Tylko chyba nie do końca o to chodziło urquhartowi. Co z tego że zasobny partner, jak się z Tobą nie podzieli bo jest kutwą. Analogicznie : co komu po pięknej lasce która jest oziębła.
              Zresztą reakcja naszej silnej grupy pod wezwaniem pod tym sprytnie podanym przez urquharta wątkiem mówi sama za siebie, podejrzewam że podobny problem jak dziadyga ma 90 procent kobiet na forum - to się nazywa resentyment/uraz do mężczyzn i związana z tym oziębłość. Ten problem wymaga szerszej analizy. Taka laska jeśli się podnieca to tylko własnym ciałem, albo podnieceniem faceta albo podnieca się ciałem innych kobiet - faceci jej nie kręcą. Nie jest lesbijką, cierpi na pewien rodzaj dysfunkcji.
              • stary.dziadyga Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 10:41
                > Zresztą reakcja naszej silnej grupy pod wezwaniem pod tym sprytnie podanym prze
                > z urquharta wątkiem mówi sama za siebie, podejrzewam że podobny problem jak dzi
                > adyga ma 90 procent kobiet na forum - to się nazywa resentyment/uraz do mężczy
                > zn i związana z tym oziębłość. Ten problem wymaga szerszej analizy. Taka laska
                > jeśli się podnieca to tylko własnym ciałem, albo podnieceniem faceta albo podni
                > eca się ciałem innych kobiet - faceci jej nie kręcą. Nie jest lesbijką, cierpi
                > na pewien rodzaj dysfunkcji.

                Prawdopodobnie jest tak jak mówi Bitch właśnie.
                I tak gwoli ścisłości to ja sie staram. Nie jestem seksulanym sknerą w sensie nie starania się. Też się stroje, chodze na laser cobym się schludnie prezentowała, tańczę dla niego ;) a oprócz tej całej otoczki to przede wszystkim wczuwam się w pragnienia i potrzeby partnera, jestem aktywna, wiem co lubi i jak go rozgrzać. Sam mi powiedział jestem bardzo aktywna w łóżku.
                Tak jak wspomniałam w swoim wątku problemem jest częstotliwości trudno mi to przeskoczyć.

                Jeśli już miałabym się odnaleźć w analogii Urqu, to predzej to ja jestem tym biedakiem, bo zasobów seksualnych/chęci mam raczej mało a mimo to dzielę się czym mogę i jeszcze sobie czasem od ust odejme (nie mastubuję się) albo ukradnę (czyli przymuszę się choć chęci brak) żeby dla partnera starczyło.

                Jakbym miała podejście na zasadzie "jestem i to ci powinno wystarczyć" to bym tu nie pisała, nie pracowała nad sobą, nie czytała o seksie itp.

                I tu jest pies pogrzebany w wielu układach seksualnych wg mnie, że głodny sytego nie zrozumie i na odwrót. Co z tego że ja doskonale rozumiem, że mój partner nie czuje się wystarczająco pożadany i dowartościowany przy mnie, jak mi się zwyczajnie nie chce. A nie każdemu wystarczy że partnerka nadstawi dupy za ojczyznę. Chodzi o prawdzią iskrę i chęć, którą ja krzesam i krzesam a wykrzesać nie mogę.Szczerze mowiąc wiele bym dala żeby się zamienić z kimś na wyokie libido i żebym tyle chciała se kochać żeby mój parner poczuł się dowartościowany w tej kwestii. Bo ja go kocham i mi jest przykro patrzeć gdy on cierpi.

                Myślę że wiele jest kobiet w mojej sytuacji, tylko że o tym nie piszą. Tutaj piszą głownie osoby którym seksu brakuje. A żebyscie wiedzieli że mi też brakuje, chicłabym się tak beztrosko kochać i się w tym zatracić, tyle że mnie coś blokuje.
                • sabat-77 Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 10:52
                  no ale zycie nie polega na checiach tylko na mozliwosciach, niestety. Ja tez chcialbym byc bogatym, przystojnym i inteligentnym facetem, ktorego kocha i pragnie partnerka. I co z tego, ze bym chcial, he ?
              • zawle Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 11:07
                that.bitch.is.sick napisała: > Tylko chyba nie do końca o to chodziło urquhartowi.

                Ja odnosiłam się do wypowiedzi sabata, nie urqu
              • aandzia43 Ankieta: którą kręci męskie ciało w stopniu znaczn 13.02.13, 14:30

                > Zresztą reakcja naszej silnej grupy pod wezwaniem pod tym sprytnie podanym prze
                > z urquharta wątkiem mówi sama za siebie, podejrzewam że podobny problem jak dzi
                > adyga ma 90 procent kobiet na forum - to się nazywa resentyment/uraz do mężczy
                > zn i związana z tym oziębłość. Ten problem wymaga szerszej analizy. Taka laska
                > jeśli się podnieca to tylko własnym ciałem, albo podnieceniem faceta albo podni
                > eca się ciałem innych kobiet - faceci jej nie kręcą. Nie jest lesbijką, cierpi
                > na pewien rodzaj dysfunkcji.


                No to przeanalizujmy. A zacznijmy od ankiety. 90% powiadasz? To znaczy, że jeśli ja podniecam się ciałem mężczyzny (i to bardzo bardzo), jeśli faceci mnie kręcą cieleśnie i wszelako, to znaczy że:
                a.) nie należę do "silnej grupy pod wezwaniem"?
                b.) nie mam dysfunkcji i resentymentu?
                c.) wyczerpuję 10%-ową normalną mniejszość z około dziesięciu pań wypowiadających się w wątku?
                To co z tobą, Bitch? Też masz dysfunkcje i resentymenty? Bo ty już się nie mieścisz w tej 10%-owej brygadzie ;-)

                A ja zapraszam do szybkiej ankiety. Trochę off top, ale tylko trochę, bo dotyczący tematu wątku.
                • kag73 Re: Ankieta: którą kręci męskie ciało w stopniu z 13.02.13, 14:45
                  Ja jestem seksiara, meskie cialo mnie podnieca, lubie seks, nie daje, bo musze, czerpie z seksu przyjemnosc. Seks nie jest moja karta przetargowa, a szkoda, bo czasem by sie przydala:) Facet mnie kreci.
                  Co by tu jeszcze napisac? Do ktorej grupy naleze?
                  • urquhart Re: Ankieta: którą kręci męskie ciało w stopniu z 13.02.13, 15:47
                    kag73 napisała:
                    > Ja jestem seksiara, meskie cialo mnie podnieca, lubie seks, nie daje, bo musze,
                    > czerpie z seksu przyjemnosc. Seks nie jest moja karta przetargowa, a szkoda, b
                    > o czasem by sie przydala:) Facet mnie kreci.
                    > Co by tu jeszcze napisac? Do ktorej grupy naleze?

                    Tych od testosteronu i serdeczniejszego palca dłuższego czyli tzw męski mózg ?
                    :)
                    • aandzia43 Re: Ankieta: którą kręci męskie ciało w stopniu z 13.02.13, 16:04
                      A ja nie mam dłuższego palca, a ja nie mam! Za to jestem bardzo typową w stylu bycia, życia i upodobań kobietką. A dupcyć się lubię i męskie ciała uwielbiam. No i co ty ze mną zrobisz, Urqu? Już od kilku lat zaprzeczasz memu istnieniu, a ja bezczelnie na oczy ci włażę ;-)
                      • zyg_zyg_zyg Re: Ankieta: którą kręci męskie ciało w stopniu z 13.02.13, 16:20
                        > A ja nie mam dłuższego palca, a ja nie mam!

                        Może Ci tramwaj w dzieciństwie przejechał? Oba.
                      • stary.dziadyga Re: Ankieta: którą kręci męskie ciało w stopniu z 13.02.13, 16:33
                        > A ja nie mam dłuższego palca, a ja nie mam! Za to jestem bardzo typową w stylu
                        > bycia, życia i upodobań kobietką. A dupcyć się lubię i męskie ciała uwielbiam.
                        > No i co ty ze mną zrobisz, Urqu? Już od kilku lat zaprzeczasz memu istnieniu, a
                        > ja bezczelnie na oczy ci włażę ;-)

                        Nie jestem urqu ale się wypowiem. Wg mnie lubienie bądź nielubenie seksu nie wiąże się z tym czy jest się kobietą czy meżczyzną, męską kobietą czy kobiecym mężczyzną czy słoniem w spodenkach.

                        No ale jeśli jakies mądre księgi mówią inaczej to mnie oświećcie.

                        Ja mam np dłuższy palec i męski mózg, a do seksu zadaniowo podejśc nie umiem, choć lubię.
                • hello-kitty2 Re: Ankieta: którą kręci męskie ciało w stopniu z 13.02.13, 15:06
                  aandzia43 napisała:

                  > A ja zapraszam do szybkiej ankiety. Trochę off top, ale tylko trochę, bo dotycz
                  > ący tematu wątku.

                  Zglaszam sie! :) Mnie kreci meskie cialo, obeserwuje lubieznie jak koledzy schyleni buciki sobie poprawiaja, a z tylu im sie koszulka podciaga i rowek wychodzi. Malo tego zdarzylo mi sie dotknac jednak szybko przechodzilam dalej ALE jakby mnie wtedy ktorys zlapal za reke to pieprzylabym sie od razu, ups musze sprawdzic czy mam gumki w torepce z podrecznikami :)

                  Recz w tym, ze nie kazde meskie cialo kreci, wiec sygnaly wysylam tylko tym, dla ktorych jestem dostepna, np przy Lamparcie ide w zaparte, ze na rowerze jezdze tylko w dzinsach, a gowno prawda, mam specjalne damskie siodelko, a spodniczke podciagam bardzo wysoko, zeby mi sie nie gnitla na siodelku, ot co!



                  • lampardzikus Re: Ankieta: którą kręci męskie ciało w stopniu z 13.02.13, 15:50
                    hello-kitty2 napisała:

                    >
                    > Recz w tym, ze nie kazde meskie cialo kreci, wiec sygnaly wysylam tylko tym, dl
                    > a ktorych jestem dostepna, np przy Lamparcie ide w zaparte, ze na rowerze jezdz
                    > e tylko w dzinsach, a gowno prawda, mam specjalne damskie siodelko, a spodniczk
                    > e podciagam bardzo wysoko, zeby mi sie nie gnitla na siodelku, ot co!
                    >
                    >
                    >

                    Ale mnie kobiety w s dżinsach już kręcą! Pisałem o tym niedawno w innym wątku. Masz braki w forum ;) ;)

                    A w obcisłym stroju do jazdy konnej hm... zawsze mnie kręciły :)
                    • hello-kitty2 Re: Ankieta: którą kręci męskie ciało w stopniu z 13.02.13, 17:03
                      lampardzikus napisał:

                      > Ale mnie kobiety w s dżinsach już kręcą! Pisałem o tym niedawno w innym wątku.
                      > Masz braki w forum ;) ;)

                      Tak? A co Ci sie nagle stalo? Zapytam z ciekawosci.
                      (nie czytam wszystkich wypowiedzi)
                      • lampardzikus Re: Ankieta: którą kręci męskie ciało w stopniu z 13.02.13, 17:07
                        Napisałem to w tamtym miejscu ale powtórzę. Po waszych wpisach na forum przyjrzałem się sprawie. Może ktoś uznać, że to mało prawdopodobne, ale tak jest. Przyjrzałem się paniom na ulicy w dżinsach pod tym kątem o którym pisałyście... No jest coś w tym. Naprawdę fajnego.
                        Zawsze podobały mi się kobiety w stroju do jazdy konnej. A teraz dżinsy też są ok :). Otworzyłem się na różnorodność :)
                • that.bitch.is.sick Re: Ankieta: którą kręci męskie ciało w stopniu z 13.02.13, 15:14
                  aandzia43 napisała:

                  >

                  >
                  > No to przeanalizujmy. A zacznijmy od ankiety. 90% powiadasz? To znaczy, że jeśl
                  > i ja podniecam się ciałem mężczyzny (i to bardzo bardzo), jeśli faceci mnie krę
                  > cą cieleśnie i wszelako, to znaczy że:
                  > a.) nie należę do "silnej grupy pod wezwaniem"?
                  > b.) nie mam dysfunkcji i resentymentu?
                  > c.) wyczerpuję 10%-ową normalną mniejszość z około dziesięciu pań wypowiadający
                  > ch się w wątku?
                  > To co z tobą, Bitch? Też masz dysfunkcje i resentymenty? Bo ty już się nie mieś
                  > cisz w tej 10%-owej brygadzie ;-)
                  >
                  > A ja zapraszam do szybkiej ankiety. Trochę off top, ale tylko trochę, bo dotycz
                  > ący tematu wątku.
                  >

                  Generalnie ja mogę cie szczerze zapewnić aandziu że jestem różowym słoniem w niebieskich spodenkach i podniecają mnie wyłącznie kangury:) serio!:) taka jest wartość waszych ankiet. ja się kieruję nieświadomie nabazgranymi wypowiedziami naszych niezrównoważonych emocjonalnie pań na przestrzeni ostatniego roku i obrazem jaki mi się z tego wyłania. I nie traktowałabym tego z matematyczną precyzją, to raczej kierunek dla osoby która istotnie chce zgłębiać swoje problemy a nie bronić się rękami i nogami że to ci molestujący na każdym kroku mężczyźni.
                  Stawiam dolary przeciw orzechom że nie robisz sobie dobrze oglądając rozebrane męskie kształty:)
                  • aandzia43 Re: Ankieta: którą kręci męskie ciało w stopniu z 13.02.13, 15:59
                    Męskie kształty, powiadasz? Ech, córciu.... Dawaj dolary i spadaj do przedszkola, bo ci leżakowanie przepadnie ;-)
                  • aandzia43 Re: Ankieta: którą kręci męskie ciało w stopniu z 13.02.13, 20:34
                    ja się kieruję nieświadomie nabazgranymi wypowiedziami n
                    > aszych niezrównoważonych emocjonalnie pań na przestrzeni ostatniego roku i obra
                    > zem jaki mi się z tego wyłania. I nie traktowałabym tego z matematyczną precyzj
                    > ą, to raczej kierunek dla osoby która istotnie chce zgłębiać swoje problemy a n
                    > ie bronić się rękami i nogami że to ci molestujący na każdym kroku mężczyźni.

                    Jesteś Bitch bardzo inteligentną dziewczyną a i intuicja ci zasadniczo dopisuje. Ale czasem mogłabyś przyjrzeć się pewnym wypowiedziom właśnie z odrobiną matematycznej precyzyjności, zamiast galopować przed siebie według tego, co ci twoja nieświadomość podpowie. Trochę szacunku do królowej nauk - nawet jeśli przy jej pomocy prochu się nie wymyśli, to się przynajmniej nei zrobi z siebie idioty według którego dwa plus dwa to siedem i piętnaście dziewiętnastych. Jak zaczniesz trochę uważniej czytać i, a fuj jakie to niskie!, rachować to może procent kobiet molestowanych na tym forum spadnie ci w okolice zera ;-)
                    • tygrys-bez-rys Mniam 13.02.13, 21:09
                      Cycuszki lizać ...

                      Don't try to push your luck just get out of my way
                      Caus i am back
                      • aandzia43 Re: Mniam 13.02.13, 22:29
                        Już się boję, miauuu ;-)
                        • tygrys-bez-rys Prędzej skały będą sraly ... 14.02.13, 04:45
                          ... niż ci uwierze, ale posłuchać miauuuu zawsze miło, mogła byś jeszcze podrapac po plecach, ale tak żeby blizny zostały.
                    • that.bitch.is.sick Re: Ankieta: którą kręci męskie ciało w stopniu z 15.02.13, 11:55
                      aandzia43 napisała:

                      >
                      > Jesteś Bitch bardzo inteligentną dziewczyną a i intuicja ci zasadniczo dopisuje
                      > . Ale czasem mogłabyś przyjrzeć się pewnym wypowiedziom właśnie z odrobiną mate
                      > matycznej precyzyjności, zamiast galopować przed siebie według tego, co ci twoj
                      > a nieświadomość podpowie. Trochę szacunku do królowej nauk - nawet jeśli przy j
                      > ej pomocy prochu się nie wymyśli, to się przynajmniej nei zrobi z siebie idioty
                      > według którego dwa plus dwa to siedem i piętnaście dziewiętnastych. Jak zaczni
                      > esz trochę uważniej czytać i, a fuj jakie to niskie!, rachować to może procent
                      > kobiet molestowanych na tym forum spadnie ci w okolice zera ;-)

                      Nie mam tu w zasadzie nic do uzasadniania. Czepiasz się jak pijany płota. RAchować? Co tu rachować. Owszem,ubolewam że zamiast poszukiwać sensu i właściwej interpretacji zachowujesz się jak typowa przedstawicielka środowisk kobiecych i wolisz bronić mitomanek i osób bredzących totalnie bezsensownie i niewiarygodnych, w imię chorego poczucia solidarności, sama się stajesz mało wiarygodna.
            • triismegistos Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 10:29
              Ponieważ nikt nie docenił mojej subtelnej ironii napiszę wprost. Mieszkałam z oboma facetami ze skrajnych przykładów. Z jednym i drugim kilka lat. Naprawdę wątpię, bym nagle po ślubie zaczęła odczuwać korelację między ich zarobkami a ochotą na seks.
              • sabat-77 Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 10:35
                skoro znajduja sie faceci co nie chca seksu, to moze i kobiety obojetne na zasoby samca ? Z podobna czestotliwoscia ?:)
                • triismegistos Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 10:57
                  Myślę, że obojętność na zasoby samca jest zależna od środowiska. W moim otoczeniu nie zauważyłam specjalnego parcia na wyżej wymienione, ale może to kwestia, że moje koleżanki po pierwsze są dość zaradne, a po drugie, mimo, że wiem nam sposobny do tego, jakoś nie palimy się do macierzyństwa. No, a po trzecie w razie czego żadnej nie przeszkadzałoby iść do pracy i zostawić samca z pieluchami.
                  Pod nosem mam dość ekstremalny przykład, moja siostra planuje ślub z facetem, który nie dość, że jest goły to jeszcze ma gigantyczne długi i prawdopodobnie do końca życia się z nich nie wykaraska. Nie pytałam, jak im się pożycie seksualne układa, ale moja siostra jest młoda, bardzo artakcyjna i z przymusu chyba z nim nie jest?
                  • hello-kitty2 Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 11:08
                    triismegistos napisała:

                    > Pod nosem mam dość ekstremalny przykład, moja siostra planuje ślub z facetem, k
                    > tóry nie dość, że jest goły to jeszcze ma gigantyczne długi i prawdopodobnie do
                    > końca życia się z nich nie wykaraska. Nie pytałam, jak im się pożycie seksualn
                    > e układa, ale moja siostra jest młoda, bardzo artakcyjna i z przymusu chyba z n
                    > im nie jest?

                    A po co ten slub? Niech zgadne: bo chce miec dziecko? Ale po co mlodej dziewczynie dziecko? Przeciez za seks nie trzeba placic slubem ani splacaniem komus dlugow? Jakas incertyza bedzie? Ktora to dziewczyna opowiadala tu jak matka splacala cale zycie dlugi ojca, ktorego nie bylo w domu/w zyciu? Mozne warto dac do poczytania siostrze ten watek, co potencjalnie czeka dziecko gdyby mialo sie golodupcowi urodzic. Dlugi to przeciez dyskwalifikacyjna nieodpowiedzialnosc! O co chodzi z tymi slubami?
                    • triismegistos Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 11:15
                      hello-kitty2 napisała:
                      >
                      > A po co ten slub?
                      Bo uważa, że jak się kogoś chce to należy się hajtać.

                      Niech zgadne: bo chce miec dziecko? Ale po co mlodej dziewczynie dziecko?

                      Kiedyś na pewno chce. Po co? Nie wiem, nie czuję się na siłach by tłumaczyć po co jej dziecko. Albo komukolwiek.
                      Przeciez za seks nie trzeba placic slubem ani splacaniem komus dlugow?
                      Przyznaję, ze w ogóle nie rozumiem tego pytania.
                      Jakas incertyza bedzie?
                      To na pewno.
                      Ktora to dziewczyna opowiadala tu jak matka splaca

                      O co chodzi z tymi slubami?

                      Mnie nie pytaj, ja słabo ślubna jestem.
                  • sabat-77 Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 11:11
                    twoja siostra to matka Teresa z Kalkuty ? Stawiam, ze jednak proza zycia to zabije. Na portalach randkowych pytanie o zarobki, wyksztalcenie i stan cywilny (rozwodnik - pytanie o dzieci i powod rozwodu) padaja jako jedne z pierwszych. Jezu, jaka wy naiwnosc prezentujecie...
                    • triismegistos Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 11:19
                      Ale ja nie twierdzę, że nie istnieją kobiety, dla których pytanie o zarobki jest jednym z pierwszych jakie się zadaje facetowi!
                      Od dawna z uporem maniaka lansuję tezę, ze nie ma jednolitego tworu "kobiety". Kobiety są różne. Są materialistki i niematerialistki, zimne kłody i ogniste babki, są takie, które lecą na drani, i takie, które pragną miłych misiów. I to, że ja lecę na umiejętność gry w szachy, a Krysia z miesnego na rogu na bicepsy w żaden sposób nie dowodzi hipokryzji żadnej z nas.
                      • triismegistos Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 11:21
                        Swoją drogą nie wyobrażam sobie pytać faceta na portalu radkowym ile zarabia. Ja rozumiem lecenie na pieniądze, zwracanie uwagi na buty i samochód, ale takie pytanie by mi po prostu przez usta nie przeszło...
                        • sabat-77 Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 11:47
                          triismegistos napisała:

                          > Swoją drogą nie wyobrażam sobie pytać faceta na portalu radkowym ile zarabia. J
                          > a rozumiem lecenie na pieniądze, zwracanie uwagi na buty i samochód, ale takie
                          > pytanie by mi po prostu przez usta nie przeszło...
                          No ale przynajmniej szybko. Na takich portalach liczy sie czas bo kandydatow do przegladniecia jest mnostwo, ale glownie sabaci :)
            • that.bitch.is.sick Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 12:03
              zawle napisała:

              > Coś w tym jest. Będąc nastolatką nie zwracałam takiej uwagi na zasobność chłopa
              > ków. Jako dojrzała kobieta doceniam przyzwoity dochód. Raz że nie wyobrażam sob
              > ie zabierać swoim dzieciom i utrzymywać faceta. Dwa - dochód to nie tylko kasa.
              > To też sukces, a co za tym idzie inteligencja, umiejętność radzenia sobie w ży
              > ciu i ta otoczka która towarzysz zadowolonym z siebie mężczyznom.

              A to wedłu netykiety należy cytować albo zakładać nowy temat - odnogę.
    • that.bitch.is.sick uciekanie od odpowiedzialności 13.02.13, 10:14
      To co napisałam w poprzednim poście analizuje pewna amerykańska autorka w znanym bestsellerze "Kobiety, które kochają za bardzo i ciągle liczą że on się zmieni" - w którym wbrew pozorom zdejmuje ciężar całkowitej dotąd asymetrii jeśli chodzi o toksyczne związki z mężczyzn - analizuje udział kobiet i ich dysfunkcji w związku z ładowaniem się w życiowe kłopoty, w tym toksyczne, związane z przemocą związki z mężczyznami.
      Analizuje psychikę kobiet uzależnionych od skrzywionej emocjonalności, robi to bardzo wnikliwie z dużą intuicją. Najbardziej uderzyły mnie opisy seksualności tych kobiet - ich faktycznej oziębłości seksualnej i przenoszenia na seks innych funkcji związanych z potrzebami emocjonalnymi.
      • lampardzikus Re: uciekanie od odpowiedzialności 13.02.13, 10:24
        A jest odwrotna książka? Tj. Faceci, którzy kochają za bardzo i liczą, że ona się zmieni? Czy to trzeba wziąć we własne łapki?
        • sabat-77 Re: uciekanie od odpowiedzialności 13.02.13, 10:29
          lampardzikus napisał:

          > A jest odwrotna książka? Tj. Faceci, którzy kochają za bardzo i liczą, że ona s
          > ię zmieni? Czy to trzeba wziąć we własne łapki?
          E, mysle ze faceci jednak sa bardziej wykalkulowani i pragmatyczni, chociaz nie rozumieja niuansow relacji spolecznych co ich czesto gubi. Sa naiwni, nie kochajacy za mocno.
          • lampardzikus Re: uciekanie od odpowiedzialności 13.02.13, 10:35
            Tu się nie zgodzę. To nie jest tak, że kobieta to jest tylko ta, która kocha. Facet też kocha :)
        • that.bitch.is.sick Re: uciekanie od odpowiedzialności 13.02.13, 10:35
          lampardzikus napisał:

          > A jest odwrotna książka? Tj. Faceci, którzy kochają za bardzo i liczą, że ona s
          > ię zmieni? Czy to trzeba wziąć we własne łapki?

          tytuł jest ironiczny. chodzi o kobiety które są zakochane w byciu zakochanymi i w przeżywaniu pewnego rodzaju emocji. Nie chodzi o to że one takie biedne i skrzywdzone:)
    • triismegistos I jeszcze chciałabym dodać... 13.02.13, 10:27
      Że w ogóle nie przystaje mi określenie "dawanie" do seksu. Nigdy nikomu nic nie daję, no, czasem drobne menelowi. A seks jako taki lubię bardzo i zawsze siebie stawiam raczej na pozycji "biorcy"
      • lampardzikus Re: I jeszcze chciałabym dodać... 13.02.13, 10:28
        Heh. To chyba jest dobra postawa. Coraz bardziej się do niej przekonuję. Chcoć wcale, a wcale mnie to nie pociesza.
        • hello-kitty2 Re: I jeszcze chciałabym dodać... 13.02.13, 10:58
          Widze, ze zaczyna sie watek jojczkow (fajne slowko Zawle :) robic. Triss probuje jojczkow nawracac ale ni chooja :)
      • urquhart to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 11:03
        triismegistos napisała:
        > Że w ogóle nie przystaje mi określenie "dawanie" do seksu. Nigdy nikomu nic nie
        > daję, no, czasem drobne menelowi. A seks jako taki lubię bardzo i zawsze siebi
        > e stawiam raczej na pozycji "biorcy"

        stara.dziadyga pisze wprost że stara się być brzydka, nieatrakcyjna, niekobieca choć "ma walory" że denerwuję ją i obrzydza że faceci ją pożądają
        to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł
        to odwrotność bycia piękną, seksowną podkreślania tego, uwodzenia, przebywanie ba partnerstwo z piękna osoba to wartość sama w sobie która ułatwia życia i osładza je wszystkim wokół
        fakt ludzie są różni, w tym postrzegani jako hojni lub kutwy dla innych
        • hello-kitty2 Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 11:17
          urquhart napisał:

          > stara.dziadyga pisze wprost że stara się być brzydka, nieatrakcyjna, niekobieca
          > choć "ma walory" że denerwuję ją i obrzydza że faceci ją pożądają
          > to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł

          Ale przeciez nie da sie abstahowac od zrodel, bo czlowiek to nie tylko opakowanie. Dziadyga musi sie najpierw 'poukladac w srodku', zeby wykorzystac to, co ma na zewnatrz, zeby na koncu mogli skorzystac z tego inni.

          Urqu czy Ty jestes taki plytki?
        • stary.dziadyga Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 12:16
          > fakt ludzie są różni, w tym postrzegani jako hojni lub kutwy dla innych

          Eh no może i jestem kutwą w tym znaczeniu że nie obdarzam wszystkich mężczyzn naokoło swoimi wdziękami, ale czy to takie złe? A Ty Urquahart chodzisz w obcisłych spodenkach na codzień żeby sobie te jak je pieszczotliwe określasz "baby" mogły popodziwiać Twój tyłek i i wystajce przyrodzenie?

          Powiem Ci także że mój aseksualny ubiór to nie bierze się z niczego. Ja mam już troche rozdowjenie jaźni od tego czego faceci chcą od kobiet. Jak byłam młodsza to naoglądałam się teledysków i chciałam być seki niczym gwiazdy pop i r'n'b. Więc liceum chodziłam z dekoltem do pasa, pełnym makijażem, pozkazywłam nogi itp.

          I prawie zawsze dostawało mi się na dziendobry od łatwych i "kurewek", pomimo że nawet z pierwszym pocałunkiem z języczkeim czekałam na "prawdziwą miłość", czyli do 17 roku życia.
          Weić przez mój styl bylam odbierana jako łatwa, która nie ma nic do zaoferowania, przez ludzi którzy mnie nie znali, a net tym co mnie już poznali musiałam udowadniać że mam coś wiecej do zaoferowania niż zgrabne ciało, bo jakos chetnie mnie postrzegali przez ten pryzmat i często mi umniejszali.

          Nie mowiąc już ze seksowny ubiór, prowokuje niefajne zachowania. Nie bez kozery mówi się przeciez o takim stroju że jest "wyzywający" (nienawidzę tego określenia). Kiedyś się przeciwko temu buntowałam i byłam skłonna chodzic nago po ulicy, zeby udowodnić że nie ma czegoś takiego jak wyzywający ubiór i że nikt mnie nie ma prawa tknąć nawet jakbym chodziła w pończochach i w bieliźnie.
          Po kilku razch położenia mi łapy na kolanie przez jakiegoś chłopaka/faceta który uważał że swoim ubiorem ogłaszam że jestem dostępna, wolę ubierać się jak dziad i nie zwracać na siebie uwagi.
          • that.bitch.is.sick Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 12:26
            stary.dziadyga napisała:

            >
            > Nie mowiąc już ze seksowny ubiór, prowokuje niefajne zachowania. Nie bez kozery
            > mówi się przeciez o takim stroju że jest "wyzywający" (nienawidzę tego określe
            > nia). Kiedyś się przeciwko temu buntowałam i byłam skłonna chodzic nago po ulic
            > y, zeby udowodnić że nie ma czegoś takiego jak wyzywający ubiór i że nikt mnie
            > nie ma prawa tknąć nawet jakbym chodziła w pończochach i w bieliźnie.
            > Po kilku razch położenia mi łapy na kolanie przez jakiegoś chłopaka/faceta któr
            > y uważał że swoim ubiorem ogłaszam że jestem dostępna, wolę ubierać się jak dzi
            > ad i nie zwracać na siebie uwagi.

            I nigdy nie masz potrzeby ubrać się zajefajnie? Dlaczegóż tkwisz pomiędzy dwoma skrajnościami, nie dostrzegasz innych aspektów rzeczywistości? Zresztą pomiędzy dziadem a dekoltem do pasa jest bardzo duża przestrzeń bawienia się wizerunkiem bez określania się na kontinuum seksowna albo aseksualna. Można być: niewinną, słodką, kobiecą, mroczną, groźną, infantylną, meską-wyzywająco, męską-aseksualnie, biznesową, sportową itd.
            Nie bardzo rozumiem jak można rezygnować i nie cieszyć się z tej obfitości. Oczywiście nie są winni faceci tylko pewnie jakaś kobieta w twojej głowie z którą się utożsamiasz - strażniczka moralności, która zamknęła cie jak zła Diabolina w pułapce pomiędzy tymi dwoma wymiarami.
            • lampardzikus Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 12:30
              Zawsze zatanawiała mnie ta strona kobiecej psychiki: dlaczego (z jakiego powodu) kobieta zakłada akurat to a nie tamto. Czy dlatego, że chce się podobać
              - sobie
              - innym kobietom
              - facetom

              Która z tych rzeczy jest najważniejsza?
              A moze jeszcze coś innego?
              • triismegistos Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 13:02
                Zastanawiam się, komu chciałam się podobać kupując sobie moje ulubione buty. Chyba ortopedzie :)
                • that.bitch.is.sick Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 13:15
                  triismegistos napisała:

                  > Zastanawiam się, komu chciałam się podobać kupując sobie moje ulubione buty. Ch
                  > yba ortopedzie :)

                  NO tak teraz manifestacja, jak bardzo brzydzi mnie zabieganie o uwagę. Chyba kpisz:) cała wasza grupa femen co tu się zebrała, podejrzewam jest tak samo głodna męskiej uwagi jak większość. To że nie kręcą was faceci , nie oznacza że nie kręci was pożądanie które wywołujecie- to perwersja ale i dramat.
                  • triismegistos Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 13:33
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    > NO tak teraz manifestacja, jak bardzo brzydzi mnie zabieganie o uwagę.
                    Nie, nie brzydzi mnie zabieganie o uwagę. Po prostu podobanie się nie jest JEDYNYM celem jaki przyświeca moim zakupom ciuchowym. Kojarzysz tą subtelną różnicę?

                    Chyba kpisz:)
                    Tak, to była kpina, inaczej ironia, tudzież sarkazm.

                    cała wasza grupa femen co tu się zebrała, podejrzewam jest tak samo głodn
                    > a męskiej uwagi jak większość.

                    Jaka grupa femen?

                    To że nie kręcą was faceci , nie oznacza że nie > kręci was pożądanie które wywołujecie- to perwersja ale i dramat.

                    Nas to znaczy kogo? Mnie? A to dobre...
            • stary.dziadyga Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 12:58
              > I nigdy nie masz potrzeby ubrać się zajefajnie? Dlaczegóż tkwisz pomiędzy dwoma
              > skrajnościami, nie dostrzegasz innych aspektów rzeczywistości? Zresztą pomiędz
              > y dziadem a dekoltem do pasa jest bardzo duża przestrzeń bawienia się wizerunki
              > em bez określania się na kontinuum seksowna albo aseksualna. Można być: niewinn
              > ą, słodką, kobiecą, mroczną, groźną, infantylną, meską-wyzywająco, męską-aseksu
              > alnie, biznesową, sportową itd.

              Miewam zrywy, że potrzebuję. Ostanio mam nawet taki lekki nawrót po ponad dwóch latach chodzenia w dresie i bez makijażu, bo przestałam się czuć kobietą.
              Wiem, że są pośrednie opcje, ale jednak jeśli się choć trochę ładniej się ubiorę to zaraz to przyciąga spojrzenia (czy to kobiet czy mężczyzn), ktoś tam skomentuje że się "wystroiłam".

              Szczerze mówiąc to też nie chcę prowokować mężczyzn do komentarzy, a kobiet do zazdrości. Nie lubię podkreślać swojej seksualności w kontaktach z nikim, chcę być jaknamniej seksualna żeby patrzono na mnie jak na człowieka a nie jak na tą seki laskę (mężczyźni) czy "chudą dziwkę z długimi nogami" (to z tego kawału weź kawałek czekolady ty chuda dziwko).

              W sumie to boję się zainteresowania mężczyzn i zazdrości kobiet, jeśli mogłabym wybrać to chciałabym wiecznie być dzieckiem, bo dzieci nikt nie ocenia ani nie watrościuje w ten sposób (pomijając oczywiście dewiantów).
              • that.bitch.is.sick Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 13:05
                stary.dziadyga napisała:

                >
                > Szczerze mówiąc to też nie chcę prowokować mężczyzn do komentarzy, a kobiet do
                > zazdrości. Nie lubię podkreślać swojej seksualności w kontaktach z nikim, chcę
                > być jaknamniej seksualna żeby patrzono na mnie jak na człowieka a nie jak na tą
                > seki laskę (mężczyźni) czy "chudą dziwkę z długimi nogami" (to z tego kawału w
                > eź kawałek czekolady ty chuda dziwko).
                >
                > W sumie to boję się zainteresowania mężczyzn i zazdrości kobiet, jeśli mogłabym
                > wybrać to chciałabym wiecznie być dzieckiem, bo dzieci nikt nie ocenia ani nie
                > watrościuje w ten sposób (pomijając oczywiście dewiantów).


                Myślę że to nie otoczenie ma nieprawidłowe reakcje tylko ty, sorry ale to naprawdę mam kilka koleżanek modelek soft erotic, dziewczyn pięknych i zajebiście seksownych - sama też uważam się za atrakcyjną - wszystkie ubierają się seksownie i żadną nie spotkało dotąd molestowanie ani nie słyszałam takiego podejścia. Owszem faceci zwracają na mnie uwagę, nawet ostatnio zdjęto mi blokadę z kół za złe parkowanie, tak oczarowałam otoczenie, ale wzbudzanie wrogości, czy agresji ładnym wyglądem? pierwsze słyszę. Co za okropna wizja świata.:)
                Baardzo dziwaczne,moim zdaniem to dla psychologa robota.
                • that.bitch.is.sick Molestowanie 13.02.13, 13:25
                  that.bitch.is.sick napisała:

                  > stary.dziadyga napisała:
                  >
                  > >
                  > > Szczerze mówiąc to też nie chcę prowokować mężczyzn do komentarzy, a kobi
                  > et do
                  > > zazdrości. Nie lubię podkreślać swojej seksualności w kontaktach z nikim,
                  > chcę
                  > > być jaknamniej seksualna żeby patrzono na mnie jak na człowieka a nie jak
                  > na tą
                  > > seki laskę (mężczyźni) czy "chudą dziwkę z długimi nogami" (to z tego ka
                  > wału w
                  > > eź kawałek czekolady ty chuda dziwko).
                  > >
                  > > W sumie to boję się zainteresowania mężczyzn i zazdrości kobiet, jeśli mo
                  > głabym
                  > > wybrać to chciałabym wiecznie być dzieckiem, bo dzieci nikt nie ocenia a
                  > ni nie
                  > > watrościuje w ten sposób (pomijając oczywiście dewiantów).

                  I oczywiście twój trolizm zdradza nieznajomość zjawiska molestowania. Byłam raz molestowana przez Włocha - brało się to nie stąd że uważałby mnie za taką seksowną tylko stąd iż brał mnie za podlejszą i mniej godną szacunku narodowość niż Włoszki, gardził Polkami i Ukrainkami, myślał więc że przelecieć - to tak jak opluć. Prymitywny ciasny, zwierzęcy umysł. Cóż - zrozumiałam wówczas że molestowanie wiąże się zawsze z relacjami władzy, nie z pożądaniem, podobnie gwałt - to nie bierze się stąd że komuś kobieta się tak podoba że nie może wytrzymać. to się wiąże z zaburzonymi relacjami nierówności.
                  Tak więc rozwieję wątpliwości bo ciężko mi było wyczuć o co Ci chodzi. Molestowanie to co innego niż wzbudzanie pożądania. Mężczyźni czują respekt w stosunku do atrakcyjnych, dobrze ubranych kobiet - imponuje im to. Jeśli typ kobiecości nie jest infantylny i nie ustawia się w pozycji uległej.
                  • stary.dziadyga Re: Molestowanie 13.02.13, 14:06
                    > I oczywiście twój trolizm zdradza nieznajomość zjawiska molestowania.

                    Ja opisuje swój przypadek Ty swój.
                    Mój jest w miarę szczegółowo opisany w moim wątku.
                    To że Ty masz inne doświadczenia nie robi mnie od razu trolem.


                    > Tak więc rozwieję wątpliwości bo ciężko mi było wyczuć o co Ci chodzi. Molestow
                    > anie to co innego niż wzbudzanie pożądania. Mężczyźni czują respekt w stosunku
                    > do atrakcyjnych, dobrze ubranych kobiet - imponuje im to. Jeśli typ kobiecości
                    > nie jest infantylny i nie ustawia się w pozycji uległej

                    Widzę że nie doczytałaś, ja jestem niechętna wzbudzaniu emocji własną seksualnością, czy to będzie wbudzanie pożądania, zazdrości, imponowania czy wzmożenia chęci na konsumpcję bananów. Wołabym być odbierana aseksulanie bo mam problem ze swoją seksualnością i się jej wstydzę, sprawia mi ona kłopot.

                    Swoją drogą ciekawa opinia, na temat tego że seksowne kobiety budzą w mężczyznach respekt. Moim zdaniem to jest możliwe ale jeżeli kobieta już jest dojrzalsza, pewna siebie, taka która nie da sie sprowadzić do roli obiektu seksulanego. Ja na przykład jestem miła i nieśmiała, byc może niektórzy to mogą odbierać jako dostępność/infantylizm czy co tam jeszcze.
                    • aandzia43 Re: Molestowanie 13.02.13, 14:37
                      > Swoją drogą ciekawa opinia, na temat tego że seksowne kobiety budzą w mężczyzna
                      > ch respekt. Moim zdaniem to jest możliwe ale jeżeli kobieta już jest dojrzalsza
                      > , pewna siebie, taka która nie da sie sprowadzić do roli obiektu seksulanego. J
                      > a na przykład jestem miła i nieśmiała, byc może niektórzy to mogą odbierać jako
                      > dostępność/infantylizm czy co tam jeszcze.

                      A moim zdaniem seksowna i atrakcyjna kobieta może wzbudzać w mężczyznach respekt (obok pożądania) niekoniecznie będąc dojrzalsza wiekiem. Może być bardzo młoda, ale musi być pewna siebie, nie nieśmiała, z poczuciem wartości, bez większych problemów emocjonalnych.
                    • urquhart Re: Molestowanie 13.02.13, 14:51
                      stary.dziadyga napisała:
                      > Widzę że nie doczytałaś, ja jestem niechętna wzbudzaniu emocji własną seksualno
                      > ścią, czy to będzie wbudzanie pożądania, zazdrości, imponowania czy wzmożenia c
                      > hęci na konsumpcję bananów. Wołabym być odbierana aseksulanie bo mam problem ze
                      > swoją seksualnością i się jej wstydzę, sprawia mi ona kłopot.

                      Sugerujesz że źródłem problemów jest molestyowanie, a zaraz potem piszesz (myśle słusznie) ze masz problem z seksualnością i odbierasz subiektywnie zachowania mężczyzn jako molestowanie
                      • kag73 Re: Molestowanie 13.02.13, 14:54
                        Urqu, a Ty czytales w jej watku co ona przerabiala w zwiazku z jej bylym facetem. Wlod mi sie na glowie zjezyl, nigdy nie pozwolilabym sie tak traktowac, facet lecialby dalej niz widzial po kopniaku w cztery litery.
                  • aandzia43 Re: Molestowanie 13.02.13, 14:34
                    Mężczyźni czują respekt w stosunku
                    > do atrakcyjnych, dobrze ubranych kobiet - imponuje im to. Jeśli typ kobiecości
                    > nie jest infantylny i nie ustawia się w pozycji uległej.

                    Coś w tym jest.
                • tygrys-bez-rys Typowe 13.02.13, 20:56
                  Chora sunia napisała:
                  "... ostatnio zdjęto mi blokadę z kół za złe parkowanie, tak oczarowałam otoczenie ..."


                  m.youtube.com/#/watch?v=MM9DFqqTvZ0&desktop_uri=%2Fwatch%3Fv%3DMM9DFqqTvZ0
                  Oh, four, five, six c'mon and get your kicks
                  Now you don't need that money
                  When you look like that, do ya honey.

                  Mam dupę i nie zamacham sie jej użyć. Na szczescie takie akcje odpierdlaja tylko niedoljzale szczyle ze straży miejskiej, i pretensjonalności pensjonarki, normalny facet nie poniży kobiety protekcyhnym traktowaniem, każdy ma takich adoratorow na jakich se zasłużył.

            • kag73 Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 13:00
              Hmm, ja w przeciwienstwie do Ciebie jestem zdania, ze tak, oczywiscie winni sa faceci, ktorzy mysla, ze taki a nie inny wyglad to zaproszenie i sygnal "dostepnosci". Moge to potwierdzic, dokladnie wiem o czym pisze stary dziad.
              Ty opowiadasz o innych "wizerunkach" pomiedzy seksi albo "dziad" a temat jest o tym, ze urqu chce seksi. Stad wyjasnienia starego dziada.
              • that.bitch.is.sick Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 13:13
                kag73 napisała:

                > Hmm, ja w przeciwienstwie do Ciebie jestem zdania, ze tak, oczywiscie winni sa
                > faceci, ktorzy mysla, ze taki a nie inny wyglad to zaproszenie i sygnal "dostep
                > nosci". Moge to potwierdzic, dokladnie wiem o czym pisze stary dziad.
                > Ty opowiadasz o innych "wizerunkach" pomiedzy seksi albo "dziad" a temat jest o
                > tym, ze urqu chce seksi. Stad wyjasnienia starego dziada.

                Wydaje mi się że źle zrozumiałaś urqu - chodziło o to że seksowny wygląd nie oznacza że kobieta jest dostępna, zresztą gdyby potwierdzała się Twoja wizja świata i dziada, to po ulicach nie chodziłyby jak w moim ukochanym mieście seksowne, roześmiane dziewczyny i nastolatki z długimi nogami - tylko jakieś dziady w dresach i bez makijażu. Oczywiście że u dziada to zaburzona percepcja seksualna. wybierz dowolną celebrytkę, urodziwą i seksowną- czy ktoś wygląda na zastraszoną.
                Myślę sobie po cichu że dziad trochę fantazjuje na swój temat i lekko troluje, sądzę że sama się nakręca swoimi opisami, podnieca ją wizja molestującego faceta. To ma miejsce w Hiszpanii, doświadczyłam tego w pozytywnym sensie, Hiszpanie są mega wrażliwi i mają cudowne wyczucie kobiecej emocjonalności.
                • stary.dziadyga Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 14:44
                  > Myślę sobie po cichu że dziad trochę fantazjuje na swój temat i lekko troluje,
                  > sądzę że sama się nakręca swoimi opisami, podnieca ją wizja molestującego facet
                  > a. To ma miejsce w Hiszpanii, doświadczyłam tego w pozytywnym sensie, Hiszpanie
                  > są mega wrażliwi i mają cudowne wyczucie kobiecej emocjonalności.

                  No akurat nie fantazjuję tylko mam problem i jak większość tu piszących i szukam rozwiązania, ale i tak doceniam przenikliwość. Wg mnie trolowanie na anonimowych forach nie ma zupełnie sensu, nie zależy mi na opinni obcych ludzi, a na dojściu do senda sprawy.

                  Molestujący facet przyadrzył się niestety naprawdę, czym mi i moim przyszłym parnerom zrobił zajebistą "przysługę".
                  • kag73 Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 14:47
                    To ma miejsce w Hiszpanii, doświadczyłam tego w pozytywnym sensie, Hiszpanie
                    > są mega wrażliwi i mają cudowne wyczucie kobiecej emocjonalności.

                    Aha. A mozesz napisac jak to molestowanie tam wygladalo/wyglada?
                    • stary.dziadyga Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 15:06
                      Kag to do mnie czy do Bitch?
                      Bo to ona o tej hipszpanii pisała nie ja, ale podpielaś sie pode mnie wiec nie wiem czy mam ja wyjasniac czy ona.

                      Jakby co opis mojego molestowania jest w moim wątku.
                      • kag73 Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 15:14
                        Pytanie do Bitch. Zle sie podpielo:)
          • hello-kitty2 Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 12:38
            stary.dziadyga napisała:

            > Eh no może i jestem kutwą w tym znaczeniu że nie obdarzam wszystkich mężczyzn n
            > aokoło swoimi wdziękami, ale czy to takie złe?

            A co Ty sie przejmujesz oczekiwaniami jakis starych dziadow? :)

            > Po kilku razch położenia mi łapy na kolanie przez jakiegoś chłopaka/faceta któr
            > y uważał że swoim ubiorem ogłaszam że jestem dostępna, wolę ubierać się jak dzi
            > ad i nie zwracać na siebie uwagi.

            Sam Urgu wyjasnial w innym watku, ze dostepnosc dla wszystkich to wulgarnosc. Chyba zapomina o tym, ze jak babka chce byc dostepna to wywala cyce pod koronki, a jak on tego nie widzi wokol siebie czy naprzeciwko siebie to chyba jasne, ze NIE jest wybrancem. Prosta pilka. Twoje cialo i Ty decydujesz komu je pokazujesz. Inni nie musza nic o tym wiedziec. Nie dla psa kielbasa :)

          • triismegistos Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 13:00
            stary.dziadyga napisała:

            > Po kilku razch położenia mi łapy na kolanie przez jakiegoś chłopaka/faceta któr
            > y uważał że swoim ubiorem ogłaszam że jestem dostępna, wolę ubierać się jak dzi
            > ad i nie zwracać na siebie uwagi.

            Ja tam bym wolała w mordę dawać, ale a to raczej z tych, które usiłują naginać świat do siebie niż siebie do świata.
            • kag73 Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 13:20
              Hmm, w temacie przychodzi mi do glowy, ze mam cos przeciwko przyjmowaniu za norme, ze mezczyzna daje zasoby a kobieta za to seks. No nie pasuje mi to. Czy naprawde nie ma kobiet, ktore lubia seks? Czy dla nich to hadel wymienny? No w glowie mi sie nie miesci, bo sama seks lubie i nie "daje" tylko korzystam z przyjemnoscia. Czy moze mezczyzni w zwiazkach z takimi kobietami sa zwyczajnie marni w te klocki? Czy ich kobiety ograniczaja przyjete normy, KK i sa wytworami podwojnych standardow wlasciwie bardzo propagowanych przez mezczyzn? Czy moze te kobiety zajechane harowka w pracy i w domu nie maja sil na seks i daja z laski jak trzeba? No nie wiem, nie wiem. Czyzby wszystkie byly niskolibidowe?
              I jeszcze co do "hojnosci" przychodzi mi do glowy, ze taki urqu i inni miejacy za malo seksu nie zdaja sobie sprawy, ze faceci "najedzeni" z "hojnymi" kobietami tez nagle niezadowoleni i nie do konca zadowoleni. Przyklad fajnyschatz. Zona po 40 stce atrakcyjna i chce sie bzykac regularnie, ale...dla fajnegoschatza "stare pudlo" wymysla wymowki, ze juz nie ten wiek, ze niedomaga, ze to i tamto. A na delegacji na panienki. I co? Kobieta "hojna" w domu a fajnyschatz sie nie cieszy? Przejadlo mu sie? Taa, wiadomo, biedny chlop, tyle lat z ta sama, trza zrozumiec...juz slysze te komentarze. Ludziom nie dogodzisz, jak nie gowno, to nasrane, zawsze chca czegos innego. Dopiero jak fajnyschatz "odkryl", ze zona ma romans albo, ze zanosi sie, ze bedzie miala nagle mu sie nogi ugiely i przestala byc "starym pudlem". Pamietacie te historie? Fajnyschatz, przepraszam, ze wywleklam Twoja historie, ale musialam;) Mam nadzieje, ze seks w Twoim malzenstwie ma sie dobrze.


              • stary.dziadyga Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 14:33
                > Hmm, w temacie przychodzi mi do glowy, ze mam cos przeciwko przyjmowaniu za nor
                > me, ze mezczyzna daje zasoby a kobieta za to seks. No nie pasuje mi to.

                Mi to też nie pasuje. Choć nie wątpię że niektórzy tak funkcjonują.
                Ale to sie bedzię zmieniac wraz z empancypacją, która ciągnie za sobą i to że kobiety pracują i są niezalezne i to że kobiety odkrywają swoją seksualnośc i odchodzi się od tego powszechnego "kobieta daje mężczyzna bierze".

                W otoczeniu nie mam żadnej niepracującej koleżnaki "przy mężu", więc te męskie "zasoby" wydają mi się zupełnie mityczne. Za to ze zwierzeń bliższych koleżanek, wiem że spory procent z nich nie miewa bardzo rzadko orgazmy, albo nie mają ich w ogóle (dwie moje bliskie koleżanki). Wiec w tym świetle traktowanie seksu nie jako przyjemności wydaje mi się zupełnie zrozumiałe.

                No nie pasuje mi to. Czy nap
                > rawde nie ma kobiet, ktore lubia seks?

                Ja lubie, ale jak się okazuje dla facetów nie dostatecznie.


                > mnoscia. Czy moze mezczyzni w zwiazkach z takimi kobietami sa zwyczajnie marni
                > w te klocki?

                Bardzo często tak, ale też czasem to jest jakaś blokada u kobiet Mam znajomą która nigdy nie miała orgazmu nawet sama ze sobą, więc nie wiem jakby jej parner sie strał to przecież głową muru nie przebije.

                > w te klocki? Czy ich kobiety ograniczaja przyjete normy, KK i sa wytworami podw
                > ojnych standardow wlasciwie bardzo propagowanych przez mezczyzn?

                Ooo tak. a własnie troche czuję się ofiarą tych podwójnych standardów.
                Ale to też się zmienia, wraz z czsem, tyle że my w Polsce jesteśmy mocno do tyłu z tymi sprawami. U nas nadal są parapetówy strażnicznki moralności i dużo meżczyzn z kompleksem MiL. To sprawia że kobiety są zagubione w swojej seksualności.


                • kag73 Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 14:52
                  Dziadyga, kobiety w Polsce pracowaly i pracuja od zawsze. Facet nie przynosi kokosow do domu a zona lezy i pachnie. Oboje pracuja, bo inaczej by nie starczylo kasy. Moze facet tendencyjnie zarabia wiecej, ale gdyby zaplaci kobiecie swoja czesc za jej sprzatanie, pranie i gotowanie obiadu to by sie okazalo, ze hoho pensja poszla w gore i to niezle.
                  • stary.dziadyga Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 15:18
                    > Dziadyga, kobiety w Polsce pracowaly i pracuja od zawsze. Facet nie przynosi ko
                    > kosow do domu a zona lezy i pachnie.

                    A to akurat wiem, bo jam z Polszy.
                    Mi chodziło bardziej o ten drugi aspekt, czyli to że kobiety nie sa jeszcze do końca "wyzwolone" seksualnie. Ja wychowywałam się w Polsce, a od paru lat mieszkam w róznych krajach tzw zachodu i jednak przeżywam kulturowy szok pod tym względem. Pierwszyraz także jestem nie z Polakiem i ciągle mnie zadziwia jak on mi opowiada o swoim nastoletnim czasie. Tam nikt nie wytykał palcami kobiet dziewczyn które uprawiały seks. Ja zaś mam takie dośweiadczenia, że ciagłe musiałam bronić swojego "honoru", nawet kiedy nie uprawiałam seksu (dopiero od 17, a potem mialam jednego parnera przez kilka lat). Miałam rózne takie sytuacje dziwne, np. raz przegadałam z kolesiem pól imprezy, fajnie się gadało, byliśmy sami w pokoju. A potem on wyszedł z tego pokoju i naopowiadał kolegom jak to mnie miał na różne sposoby (a faktycznie to jeszcze byłam długo długo dziewicą). No i po tym to ja się musiałam tłumaczyć... a kurde nawet jakbym sie z nim przespała to było by to powód do wytykania mnie palcami?
                    Sory ale wg mnie jeszcze w Polsce jest takie zaściankowe podejscie, taka lżejsza wersja islamu gdzie zgwałconą kobietę się kamienuje za nierząd. Oczywisćie przesadzam, ale chodzi o analogię.
                    • kag73 Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 15:24
                      Jest dokladnie tak jak piszesz. Dlatego ja ciesze sie, ze cale swoje dorosle/seksualne zycie spedzilam poza Polska, na Zachodzie wlasnie i bardzo cenie sobie wyemapcypowanych mezczyzn, ktorzy, tak, demokratycznie, mowia "wow, bylismy ze soba w lozku, niezla frajda" i nie nazywaja dziewczyny latwa albo k..wa, bo sie z nimi przespala, tylko ciesza sie z tego co mieli oboje.
              • hello-kitty2 Re: to klasyka sknerstwa abstrahując od źródeł 13.02.13, 14:44
                kag73 napisała:

                > I jeszcze co do "hojnosci" przychodzi mi do glowy, ze taki urqu i inni miejacy
                > za malo seksu nie zdaja sobie sprawy, ze faceci "najedzeni" z "hojnymi" kobieta
                > mi tez nagle niezadowoleni i nie do konca zadowoleni. Przyklad fajnyschatz. Zon
                > a po 40 stce atrakcyjna i chce sie bzykac regularnie, ale...dla fajnegoschatza
                > "stare pudlo" wymysla wymowki, ze juz nie ten wiek, ze niedomaga, ze to i tamto
                > . A na delegacji na panienki. I co? Kobieta "hojna" w domu a fajnyschatz sie ni
                > e cieszy? Przejadlo mu sie? Taa, wiadomo, biedny chlop, tyle lat z ta sama, trz
                > a zrozumiec...juz slysze te komentarze. Ludziom nie dogodzisz, jak nie gowno, t
                > o nasrane, zawsze chca czegos innego.

                Eee dla mnie ten watek to podpucha. A tak naprawde Urqu naogladal sie i naczytal na tym blogu 'swinstw' :))) na zdrowie zreszta Urqu! :) i teraz przerabia to na tematy naukowe dosztukowujac kawalek o facetach sknyrach. Zwyczajnie na haju jest teraz, najaral sie jak szczerbaty na suchary i tyle :) Pewnie, ze fajnie jest sie narabac czym mocniejszym od czasu do czasu:) Z dziadyga to ma niewiele wspolnego. Ani z nami tez nie.
    • maitresse.d.un.francais O matko, co za durne wnioski 13.02.13, 18:08
      Z relacji z rodzicami wynikają różne rzeczy, może nie baw się w psychologa za dychę. Jak można porównywać kwestie seksualności z kwestiami pozaseksualnymi??? No ręce opadają.
      • tygrys-bez-rys Opadają ręce ... 13.02.13, 20:59
        ... I fujara.
        Nie ma innych psychologów niż za dyche, z domu wyniósłem srebra no i dość nie smiganego El camino 5 generacja.
        • maitresse.d.un.francais Re: Opadają ręce ... 14.02.13, 00:04

          > Nie ma innych psychologów niż za dyche


          ???
          • tygrys-bez-rys Oj skarbie. 14.02.13, 04:42
            A którego słowa nie rozumiesz?
            • maitresse.d.un.francais Wszystkie słowa rozumiem, misiu 14.02.13, 17:24
              tygrys-bez-rys napisała:


              Natomiast nie wiem, co masz na myśli stawiając powyższą tezę.

              Zamiast się wyzłośliwiać mogłabyś popracować nad komunikatywnością przekazu.
              • tygrys-bez-rys Tylkopoco 14.02.13, 19:26
                Ja sie zastanawiam Jackie to MA znaczenie zeby mnie albo naten przyklad kogokolwiek innego ktos rozumiał. Powiedziałas do mnie misiu i powiedziałas słodko ze sie wyzlosliwiam i wszystko przestało mieć już znaczenie. Mów do mńie jeszcze.

                Najważniejsze żebym miał porządnie wyprasowana koszule i lśniące buty. Żadne słowo nie waży tyle tyle ile pokaźny cyc czy boska bouillabaisse na 3 dniowego kaca.
    • gomory Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 13.02.13, 23:38
      > Jeden jest partner jest wiec warty zachodu, gratyfikacji, intensyfikowania namiętności (...) a drugi zabiedzony dostanie minimalną dawkę na zachęte żeby miał nadzieję na więcej

      Zwracam tylko uwagę, na fakt, że wprawdzie partnerów nie wybieramy sobie z półki w supermarkecie, gdzie wszyscy leżą z etykietami precyzyjnie opisującymi skład, ale jednak to MY wybieramy.
      De facto to usiłujemy wybrać, bo wybrany przez nas towar w każdej chwili może nam pokazać wyprostowany środkowy palec ;).
      No ale wracając do wyborów. Zastanówmy się czy rozsądnym jest biadolić nad żoną typa która nosi rajtuzy zamiast jego ukochanych pończoch?
      Czy nie jest może rozsądniejszym zadać pytanie: dlaczego nie poszukał kobiety której stroje zawstydzają prostytutki? To akurat widać na pierwszy rzut oka.
      Łatwo pokiwać głową ze współczuciem nad facetem którego kobieta do urodzenia dziecka była bardziej zboczona niż pekińczyk mojego sąsiada, dymający nawet gruszki w ogródku!
      No ale jak gość wyciąga laskę z oazy i mówi: musimy dodać pieprzu naszemu związkowi, więc ubierz się jak dziwka, mów mi, że jesteś kurewką i kochasz mnie bardziej niż Jezusa. To o czym tutaj gadać? Kto jest trochę dziwny - ona czy on?
      • hello-kitty2 Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 14.02.13, 05:47
        gomory napisał:

        > No ale jak gość wyciąga laskę z oazy i mówi: musimy dodać pieprzu naszemu związ
        > kowi, więc ubierz się jak dziwka, mów mi, że jesteś kurewką i kochasz mnie bard
        > ziej niż Jezusa. To o czym tutaj gadać? Kto jest trochę dziwny - ona czy on?

        Gomory, Urqu mowil juz pare razy, pierwszy raz, ktory pamietam za czasow introduction Sabata zeszlej wiosny, ze laske z oazy ma, to lecialo jakos: blad anilelica z rozchylonymi ustami, wprawdzie nie wiem co do niej mowi teraz ale na brak seksu to chyba nie narzeka, choc widze, ze panie go typuja na bezseksiarza, Ty tez?
        • sabat-77 Nie musisz pytać. 14.02.13, 07:18
          hello-kitty2 napisała:

          > Gomory, Urqu mowil juz pare razy, pierwszy raz, ktory pamietam za czasow introd
          > uction Sabata zeszlej wiosny, ze laske z oazy ma, to lecialo jakos: blad anilel
          > ica z rozchylonymi ustami, wprawdzie nie wiem co do niej mowi teraz ale na brak
          > seksu to chyba nie narzeka, choc widze, ze panie go typuja na bezseksiarza, Ty
          > tez?

          Nie trzeba pytać by dostać odpowiedź. Z tego co pamiętam, to Urqu sam wspominał, że "w czasie gdy nie było między nimi seksu był jeszcze gorszy". Czyli był taki okres, a teraz się naprawiło. Natomiast jeśli chodzi o przyczyny tak silnej frustracji, to mają one zapewne korzenie w tym co stało się w okresie, kiedy tego seksu nie było.
          Urqu jako osoba silnie zindoktrynowana w dzieciństwie moralnością i wrażliwością kobiecego środowiska nie umie się pogodzić z tym, że "był jeszcze gorszy". Cokolwiek by to nie znaczyło :) Zapytaj wprost, może odpowie razem z pytaniem z wątku o waginach, które kisi się na wieszaku pytań i odpowiedzi, na które prawdziwy mężczyzna musi sobie sam odpowiedzieć.

          Ale i tak stara się ustawić w opozycji wobec świetnie zanalizowanego przez zawle pantofelka, bo to czyni go bezdyskusyjnie lepszym. No cóż, każdy ma jakiegoś bzika :)
          • urquhart Re: Nie musisz pytać. 14.02.13, 08:36
            sabat-77 napisał:
            > Ale i tak stara się ustawić w opozycji wobec świetnie zanalizowanego przez zawl
            > e pantofelka, bo to czyni go bezdyskusyjnie lepszym. No cóż, każdy ma jakiegoś
            > bzika :)

            Jeżeli umknęło ci dlaczego nie odnajduję się w opisanym modelu redukcji dysonansu poznawczego to proszę objaśniam: mnie interesują mnie istniejące związki przyczynowo skutkowe by skutecznie zmieniać, odwracać i zapobiegać przykrym konsekwencjom i schematom w które jestem uwikłany, zamiast mazać się i czekać na cud, tymczasem ty widząc te same związki przyczynowo skutkowe na forum prezentujesz postawę racjonalizowania dlaczego musi być tak źle jak jest, pochylcie się i zlitujcie się nade mną, dziecinnego wzbudzania współczucia.
            :)
            • zawle Re: Nie musisz pytać. 14.02.13, 09:52
              urquhart napisał: > Jeżeli umknęło ci dlaczego nie odnajduję się w opisanym modelu redukcji dysonan
              > su poznawczego to proszę objaśniam: mnie interesują mnie istniejące związki prz
              > yczynowo skutkowe by skutecznie zmieniać, odwracać i zapobiegać przykrym konsek
              > wencjom i schematom w które jestem uwikłany,


              I pewnie Ci się udaje? A jeśli nawet nie zawsze, to wiesz że usiłowałeś coś zrobić. Zadziwiające ile SAMOZADOWOLENIA daje nawet nieudana, ale podjęta próba rozwiązania problemu. Działanie zmusza Cię do skupienia na sobie, a nie szukania winy w otoczeniu.
              • sabat-77 Re: Nie musisz pytać. 14.02.13, 10:30
                zawle napisała:

                > I pewnie Ci się udaje? A jeśli nawet nie zawsze, to wiesz że usiłowałeś coś zro
                > bić. Zadziwiające ile SAMOZADOWOLENIA daje nawet nieudana, ale podjęta próba ro
                > związania problemu. Działanie zmusza Cię do skupienia na sobie, a nie szukania
                > winy w otoczeniu.

                Powiem ci zawle, że zaczynam twoje zachowanie odbierać jako zwykła bezczelność. Jak coś porównujesz, to zadbaj by porównywać rzeczy podobnych kategorii. Zapytaj Urqu ile zarabia, jaką funkcję pełni i co straciłaby jego żona, gdyby odszedł ?
                Szczerze mówiąc, sądzę że większość "udanych" powrotów do seksu ze strony niechętnego małżonka, które obserwowałem na tym forum to zwyczajnie zracjonalizowany strach. Przed całkowitą utratą partnera i po zetknięciu się z szarą rzeczywistością, gwarantującą poważne trudności w odnalezieniu kolejnego.
                To forum jest pełne ubarwiaczy świata, nadających sobie rzekomą siłę sprawczą.
                Ja wolę widzieć rzeczy takimi jakimi są naprawdę.
                • zawle Re: Nie musisz pytać. 14.02.13, 11:04
                  sabat-77 napisał: > Jak coś porównujesz, to zadbaj by porównywać rzeczy podobnych kategorii. Zapyt
                  > aj Urqu ile zarabia, jaką funkcję pełni i co straciłaby jego żona, gdyby odszed
                  > ł ?

                  Na terapiach widuję osoby z tak różnych środowisk, z tak różną zasobnością portfela, że mogę powiedzieć że to nie ma znaczenia. Prosty przykład: Figura.
                  Przypomnę swoje słowa:
                  Działanie zmusza Cię do skupienia na sobie, a nie szukania winy w otoczeniu.

                  > Szczerze mówiąc, sądzę że większość "udanych" powrotów do seksu ze strony niech
                  > ętnego małżonka, które obserwowałem na tym forum to zwyczajnie zracjonalizowany
                  > strach. Przed całkowitą utratą partnera i po zetknięciu się z szarą rzeczywist
                  > ością, gwarantującą poważne trudności w odnalezieniu kolejnego.

                  Zgadzam się tu z Tobą. Ale pomimo że Twoje oczekiwania są takie same jak urqu, nie znaczy że możesz osiągnąć to samo. Ale możesz znaleźć inne rozwiązanie, które będzie dla Ciebie dobre.

                  > Ja wolę widzieć rzeczy takimi jakimi są naprawdę.

                  Siedzisz w ciasnej chałupie bez okien i opowiadasz wszystkim wokół że za drzwiami nic nie ma. Twoja perspektywa jest prawdziwa dla Ciebie.
                • that.bitch.is.sick Re: Nie musisz pytać. 14.02.13, 11:30
                  sabat-77 napisał:

                  >
                  > Powiem ci zawle, że zaczynam twoje zachowanie odbierać jako zwykła bezczelność.
                  > Jak coś porównujesz, to zadbaj by porównywać rzeczy podobnych kategorii. Zapyt
                  > aj Urqu ile zarabia, jaką funkcję pełni i co straciłaby jego żona, gdyby odszed
                  > ł ?
                  > Szczerze mówiąc, sądzę że większość "udanych" powrotów do seksu ze strony niech
                  > ętnego małżonka, które obserwowałem na tym forum to zwyczajnie zracjonalizowany
                  > strach. Przed całkowitą utratą partnera i po zetknięciu się z szarą rzeczywist
                  > ością, gwarantującą poważne trudności w odnalezieniu kolejnego.
                  > To forum jest pełne ubarwiaczy świata, nadających sobie rzekomą siłę sprawczą.
                  > Ja wolę widzieć rzeczy takimi jakimi są naprawdę.

                  Ty obserwowałeś jakieś powroty do seksu? Nie przypominam sobie, żebyśmy taki sukces tu obserwowali....a pamiętam kiedy się pojawiłeś. No proszę jak piórka urosły, nawet urqu atakujemy:) podobnie jak zawle i jej mało wyszukany cold reading okraszony przepowiedniami ze szklanej kuli - na temat osób zainteresowanych:)
                  Jest to dość : każda wypierająca facetów ze swego życia kobieta w wieku dojrzałym zamienia się w Kasandrę, ale nie rozumiem czemu ty się w nią zmieniasz
                  • sabat-77 Kasandra 14.02.13, 23:21
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    > Ty obserwowałeś jakieś powroty do seksu? Nie przypominam sobie, żebyśmy taki su
                    > kces tu obserwowali....a pamiętam kiedy się pojawiłeś. No proszę jak piórka uro
                    > sły, nawet urqu atakujemy:)

                    Ja nie atakuję. Ja bronię swojego zdania i swojej osoby, a to zasadnicza różnica. Urqu wpadł ostatnio w dziwną manierę używania mojego skromnego przykładu jako eksponatu laboratoryjnego. Dziwnie się czuję w roli takiego tasiemca w formalinie :)

                    > Jest to dość : każda wypierająca facetów ze swego życia kobieta w wieku dojrzał
                    > ym zamienia się w Kasandrę, ale nie rozumiem czemu ty się w nią zmieniasz

                    To klątwa. Przypominam, że Kasandra głosiła trafne przepowiednie, ale nikt jej nie wierzył :D
                    • that.bitch.is.sick Re: Kasandra 15.02.13, 11:39
                      sabat-77 napisał:

                      > that.bitch.is.sick napisała:
                      >
                      > To klątwa. Przypominam, że Kasandra głosiła trafne przepowiednie, ale nikt jej
                      > nie wierzył :D

                      Uważam że mitologia jest od cholery skomplikowana oraz nadźgana symbolami choć wydaje się prosta i mogłabym pokusić się o jakąś interpretację, to by zahaczało o koncepcję losu u Greków w porównaniu z naszymi możliwościami sprawczymi i czemu u Greków tak a nie inaczej to wyglądało. Czemu u Greków bogowie bawią się naszym losem, nie jak u Woltera np. ma go bóstwo w odwłoku, a czemuż u chrześcijan dla odmiany Bogu zależy na tym aby Ania z Wojtkiem żyli długo i szczęśliwie. To ma związek z kulturą.
                      Tylko nie wiem po co, skoro określenie kogoś Kasandrą w znaczeniu potocznym wskazuje na upierdliwca który wieszczy nieszczęście zatruwając innym radość życia. Po co mi wiedzieć że jutro umrę? Tu wracamy do koncepcji losu..czy da się to odwrócić mając wiedzę czy znowu kurwa będziesz robił takie same błędy znowu i znowu bo nie w wiedzy o przyszłości tkwi rozwiązanie tylko w Tobie.
                      • sabat-77 Re: Kasandra 15.02.13, 11:49
                        that.bitch.is.sick napisała:

                        > Tylko nie wiem po co, skoro określenie kogoś Kasandrą w znaczeniu potocznym wsk
                        > azuje na upierdliwca który wieszczy nieszczęście zatruwając innym radość życia.
                        > Po co mi wiedzieć że jutro umrę? Tu wracamy do koncepcji losu..czy da się to o
                        > dwrócić mając wiedzę czy znowu kurwa będziesz robił takie same błędy znowu i zn
                        > owu bo nie w wiedzy o przyszłości tkwi rozwiązanie tylko w Tobie.

                        Oczywiście, że nie będę. Nie mówię o głębokich przemyśleniach, ale jak się wsadzi rękę do wrzątku, to jak się jakimś cudem da ją wyjąć, to przekonanie przez osobę trzecią, żeby spróbować jeszcze raz i że to było fajne raczej nie wchodzi w rachubę.
                        Szkoda tylko, że tak wielu jest mądrych "po szkodzie" a mało przed.
                        • that.bitch.is.sick Re: Kasandra 15.02.13, 13:51
                          sabat-77 napisał:
                          >
                          > Oczywiście, że nie będę. Nie mówię o głębokich przemyśleniach, ale jak się wsad
                          > zi rękę do wrzątku, to jak się jakimś cudem da ją wyjąć, to przekonanie przez o
                          > sobę trzecią, żeby spróbować jeszcze raz i że to było fajne raczej nie wchodzi
                          > w rachubę.
                          > Szkoda tylko, że tak wielu jest mądrych "po szkodzie" a mało przed.

                          Sabat nie zgadzam się z tobą, właśnie to próbuję powiedzieć. To ma troszkę związek z koncepcją przeznaczenia u Greków. Ludzie nie popełniają błędów z niewiedzy tylko dlatego że coś ich do tego wiedzie. Grecy nazywali to fatum - bez żadnych odniesień do psychologii. Dziś wiemy że rozmaite neurotyczne potrzeby, zaburzenia emocjonalne i np. uzależnienia ograniczają nie tylko naszą świadomość ale i wolę. Wiedza i doświadczenie nie zagwarantuje Ci sabat rozważnego postępowania.
                      • lampardzikus Re: Kasandra 15.02.13, 13:06
                        to, że mitologia jest "nadźgana" to nie znaczy, że można sobie dopisać co się chce. A bogowie w greckiej mitologii o tyle tylko mogą się 'bawić" naszym losem, że są o piętro wyższymi istotami niż ludzie. W greckiej mitologii wszystkim (łącznie z bogami!) bawi się PRZEZNACZENIE. Bogowie podlegają tak samo PRZEZNACZENIU jak ludzie. A to że ma to związek z kulturą - pewnie ma. Tylko nie taki, że to kultura sobie wszystko od A do Z powymyślała.
                        • that.bitch.is.sick Re: Kasandra 15.02.13, 13:30
                          lampardzikus napisał:

                          > to, że mitologia jest "nadźgana" to nie znaczy, że można sobie dopisać co się c
                          > hce. A bogowie w greckiej mitologii o tyle tylko mogą się 'bawić" naszym losem,
                          > że są o piętro wyższymi istotami niż ludzie. W greckiej mitologii wszystkim (ł
                          > ącznie z bogami!) bawi się PRZEZNACZENIE. Bogowie podlegają tak samo PRZEZNACZE
                          > NIU jak ludzie. A to że ma to związek z kulturą - pewnie ma. Tylko nie taki, że
                          > to kultura sobie wszystko od A do Z powymyślała.

                          Nie bardzo rozumiem co ma oznaczać ten komentarz oprócz błędów językowych. I jak się ma do mojej wypowiedzi?
                          • lampardzikus Re: Kasandra 15.02.13, 13:44
                            To ma do rzeczy, że zrobiłaś cały wywód, a wystarczyło prosto napisać o co ci chodzi. Do tego zamiast pouczać na temat błędów językowych lepiej zwróć uwagę na to że zapuszczasz się do pobocznych tematów (3/4 twojej wypowiedzi do "boki").
                            A ja pozwoliłem sobie skomentować tę poboczność. Tylko tyle.
                            • that.bitch.is.sick Re: Kasandra 15.02.13, 13:53
                              lampardzikus napisał:

                              > To ma do rzeczy, że zrobiłaś cały wywód, a wystarczyło prosto napisać o co ci c
                              > hodzi. Do tego zamiast pouczać na temat błędów językowych lepiej zwróć uwagę na
                              > to że zapuszczasz się do pobocznych tematów (3/4 twojej wypowiedzi do "boki").
                              > A ja pozwoliłem sobie skomentować tę poboczność. Tylko tyle.

                              Ale co konkretnie skomentowałeś. Z czymś się nie zgadzasz? Oczywiście że wywód był mi do czegoś potrzebny.
                              • lampardzikus Re: Kasandra 15.02.13, 14:09
                                Biorąc nawet pod uwagę, to co teraz napisałaś Sabatowi, to nie widzę w ogóle sensowności porównywania losu u Greków (zresztą mocno nieprecyzyjnie - bo pisałem już że to nie tyle bogowie się zabawiali i oni byli sprawcami "losu" ile owo fatum - ale widzę że to skorygowałaś) i koncepcji chrześcijańskiej. Do tego, że to ma związek z kulturą - brzmi to magicznie - pod tę kulturę można prawie wszystko podstawić. Równie dobrze można by napisać, ze to ma związek myśleniem, czy jeszcze czymś tam innym A wyjaśniając sabatowi wyszło ci w końcu, że to ma związek z neurotycznymi potrzebami i zaburzeniami emocjonalnymi
                                Ale znów - moim zdaniem zaczęłaś robić "bokami" w tym wątku - do tego nieprecyzyjnie (mówiąc delikatnie) - i na to chciałem zwrócić uwagę, a teraz wątek odleci w bok z twoimi wyjaśnieniami do moich i moimi do twoich. I tak można by bez końca - bo zawsze ktoś będzie niezadowolony z tych wyjaśnień
                                • that.bitch.is.sick Re: Kasandra 15.02.13, 14:47
                                  lampardzikus napisał:

                                  > Biorąc nawet pod uwagę, to co teraz napisałaś Sabatowi, to nie widzę w ogóle se
                                  > nsowności porównywania losu u Greków (zresztą mocno nieprecyzyjnie - bo pisałem
                                  > już że to nie tyle bogowie się zabawiali i oni byli sprawcami "losu" ile owo f
                                  > atum - ale widzę że to skorygowałaś) i koncepcji chrześcijańskiej. Do tego, że
                                  > to ma związek z kulturą - brzmi to magicznie - pod tę kulturę można prawie wszy
                                  > stko podstawić. Równie dobrze można by napisać, ze to ma związek myśleniem, czy
                                  > jeszcze czymś tam innym A wyjaśniając sabatowi wyszło ci w końcu, że to ma zwi
                                  > ązek z neurotycznymi potrzebami i zaburzeniami emocjonalnymi
                                  > Ale znów - moim zdaniem zaczęłaś robić "bokami" w tym wątku - do tego nieprecyz
                                  > yjnie (mówiąc delikatnie) - i na to chciałem zwrócić uwagę, a teraz wątek odle
                                  > ci w bok z twoimi wyjaśnieniami do moich i moimi do twoich. I tak można by bez
                                  > końca - bo zawsze ktoś będzie niezadowolony z tych wyjaśnień

                                  Ja nigdzie nie napisałam że bogowie nie podlegają fatum i nie wiem czemu do tego nawiązałeś skoro nie miało to nic wspólnego z rozmową dotyczącą zabawiania się przez bogów ludzkim losem. Nie widzę powodu dla którego miałabym nie porównywać boga chrześcijańskiego z bogami Greckimi, chyba że obrażam Twoje uczucia religijne? Chyba wszyscy są świadomi różnic w podejściu chrześcijan do swojego boga i tych różnic.
                                  Nadal nie rozumiem po co to wspominać o dodatkowo pobocznych kwestiach jeśli o tym nie rozmawiamy. Bo jeśli z czymś się nie zgadzasz, z tego co napisałam wcześniej - to nadal nie doczekałam się konkretów.
                                  Dokonałeś jednak personifikacji kultury i przypisałeś jej zdolność myślenia:) co powiem szczerze nieco mnie zraziło do rozmowy z tobą.
              • urquhart najlepsze intencje by zmieniać świat 14.02.13, 11:45
                zawle napisała:
                > związania problemu. Działanie zmusza Cię do skupienia na sobie, a nie szukania
                > winy w otoczeniu.

                Bawi mnie częste projektowanie na mnie własnego podejścia babek że rzekom szukam WINY w kobietach.

                Jest taka budyjska przypowieść o mnichu co miał najlepsze intencje by zmieniać świat w którym widział tyle zła na lepsze, ale po latach przyznał że poniósł porażkę, zdecydował się skuteczniej bedzie jezeli skupi się na najbliższych osobach i bedzie zmieniał ich na lepsze, po latach musiał przyznać że poniósł porażkę, wreszcie zdecydował doświadczony się że jedyne na co ma wpływ naprawdę to zmienianie siebie. I wtedy kiedy zmieniał siebie świat wokół niego zaczął powolutku zmieniać się na lepsze.
                • zawle Re: najlepsze intencje by zmieniać świat 14.02.13, 11:54
                  urquhart napisał: > Bawi mnie częste projektowanie na mnie własnego podejścia babek że rzekom szuka
                  > m WINY w kobietach.

                  Nie pisałam o Tobie. Pojęcie winy jest mi obce. Nie jestem katoliczką:)
    • ksionzka Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 14.02.13, 16:43
      widzę, ze bardzo poruszyły cię te fotki. nie powiem bo mnie też ale jakoś mocno uprościłeś temat.
    • lenka.magdalenka Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 14.02.13, 18:00
      a mojego misia wogóle seksowana bielizna nie kręci ;/
      ostatnio mało co go kręci i będz tu kobieto mądra i się staraj a i tak nic z tego ...
      • tygrys-bez-rys Są tylko dwie możliwość ... 14.02.13, 19:30
        Radoskur nie jest normalny, nie jest tez losiem ... Jest kakalarzem albo posuwa jakiegoś kurviszona na boku, napewno nie jest szaba-Szabas.
        • hello-kitty2 Re: Są tylko dwie możliwość ... 15.02.13, 10:31
          tygrys-bez-rys napisała:

          > Radoskur nie jest normalny, nie jest tez losiem ... Jest kakalarzem albo posuwa
          > jakiegoś kurviszona na boku, napewno nie jest szaba-Szabas.

          Uuuu ''kurviszona''? A skad u ciebie romantyku takie slowo? Czyzbys w realu nalezal go grupy: MiL ujacych inaczej? A jaki jest meski odpowiednik damskiego "kurviszona"? Dziwkasz? Kurwiasz? Ten chooj? A moze z ciebie taki romantyk i poeta jak z koziej dupy trabka? :)

          ps. uwazaj zeby ci twojego "kurviszona" ktos na boku nie posunal podczas gdy sam jestes zajety nagabywaniem pan po pijaku :)
          • tygrys-bez-rys kurvishon to kurvishon 15.02.13, 17:50
            Dlaczego plec miala by odgrywac jakas role? Sfiksowanie tego forum natemat podzialow na lini plci nie przestaje mnie fascynowac. Przecierz z taka latwoscia mozna komus przypravic fiuta czy cycaki, cycki czy tez ywruchac w dupe. Uruq ma wiecej cech klimakterycznej jedzy niz agresywna hora suka.

            Co do moich preferencji, to oczywiscie nie zawacham sie wyruchac dobrze wygladajacego goscia wdoope.
            • urquhart Re: kurvishon to kurvishon 15.02.13, 21:33
              tygrys-bez-rys napisała:
              > zna komus przypravic fiuta czy cycaki, cycki czy tez ywruchac w dupe. Uruq ma w
              > iecej cech klimakterycznej jedzy niz agresywna hora suka.

              bo ci przygrzyza zamiast głaskać cię za uszami jak twoje wielbicielki
              • that.bitch.is.sick Re: kurvishon to kurvishon 15.02.13, 22:09
                urquhart napisał:

                > tygrys-bez-rys napisała:
                > > zna komus przypravic fiuta czy cycaki, cycki czy tez ywruchac w dupe. Uru
                > q ma w
                > > iecej cech klimakterycznej jedzy niz agresywna hora suka.
                >
                > bo ci przygrzyza zamiast głaskać cię za uszami jak twoje wielbicielki

                czy Znów się szykuje dramatyczny wątek: CZEGO CHCE BITCH (bis)? Aż drżę z niecierpliwości, nie mogę się doczekać jak znów się skryję w silne, męskie ramiona sabata - jak mówił filozof: "to może być odpowiedzią" :) na tokijskiego balcerowicza i mężczyzn w espadrylach w krowie łaty.
                • tygrys-bez-rys kaktus wam w doope 15.02.13, 22:15
                  Odezwij sie w stul a przypierdola Ci nozycami w pelcy. O co kaman? Przecierz mam racje! A nawet jak nie mam to mam.
                • tygrys-bez-rys woj dobra rada 15.02.13, 22:18
                  Zamias sie w szabasie ramiona chowac, wsac mu wreszcie palec w dupie. Moja Nie rozumiec czym strazacy mniejscy czy inne policyjne pawiany przwyzszaja mojego ukochanego konrada walendora?
                  PS
                  I jak! no qrewa jak! sie irokez zmiesjcil pod czapka policyjna? WTF? Czy to byla kanadyjska policja konna? A moze szwolerzerzy dobromskiego?
              • tygrys-bez-rys nie kon-fabuluj 15.02.13, 22:23
                Podrapales mnie nie raz za uszkiem, ale ja Ci sie kocie nie dziwie, ja mam fajne uszka. A jak mi przyzygasz to zawsze po dzentelmensku, tak jak suka nazywa po dzentelmensku.
                Aloha Slodziaku.
      • gomory Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 10:12
        Moim zdaniem wszelakie ubarwiacze sa wspanialym dopelnieniem seksualnej atmosfery. Stroje, makijaz, bielizna - juz samo dobieranie moze byc zmyslowo pobudzajace. To swietnie dziala gdy namietnosc plonie.
        Ale gdy syberyjskie mrozy juz skuja malzenskie loze, trzeba miec duzo samozaparcia by budowac takie dekoracje. Wyposazyc sie w duzo odpornosci by nie popasc w rozpacz na chlodne przyjecie.
        Proby rozszerzenia zachowan o jakies wyuzdane formy jak tu:
        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,142412626,142412626,wcale_mnie_to_nie_bawi_i_wiem_dlaczego.html
        moga sie okazac spoznione i byc odebrane jako nieszczere. To sie moze skonczyc uczuciem wielkiego zazenowania.
        Jesli partner odbiera jako meczace nagabywanie o seks, to radzilbym mocno przemyslec czy wyskakiwac z kuszaca bielizna. Bo poczynione przygotowania spoteguja tylko uczucie odrzucenia jesli to nastapi. Wydaje mi sie rzadkoscia by taka sytuacje dalo sie naprawic koronkowymi majtkami.
        Pocieszajaco Tobie moge napisac, ze moze tylko macie odmienne zdanie co to znaczy "seksowna" bielizna ;).
        • lampardzikus Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 10:22
          To jest ciekawe, że tu nie ma równowagi. Że facetowi może się nie podobać bielizna itp. Zazwyczaj problem jest raczej w drugą stronę - kobiety nie chcą przywdziać czegoś fajnego. Zresztą moim zdaniem to, co zakryte jest ciekawsze od tego co odkryte, a raczej najfajniejsze jest to co minimalne odkryte :)
          • sukienkawkratke Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 10:29
            Ja tam mogę przywdziać nawet "worek pokutny" jeśli miałby zadziałać jak czarodziejska różdżka.
            • lampardzikus Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 10:32
              No nie wiem, czy by zadziałał, ale... któż to wie :). No właśnie -a czy w tym względzie są jakieś granice?
              • sukienkawkratke Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 10:44
                Jedyną granicę wyznacza poziom żyrandolu. Gibkości i zwinności. Z resztą nie widzę problemu.
                • lampardzikus Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 10:59
                  A co w sytuacji, gdy jednej stronie coś się bardzo podoba, a drugiej kompletnie nie?
                  • sukienkawkratke Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 11:11
                    Najgorszym wyjściem jest szukanie dziury w całym. To punkt, który zakłada, ze wszystko o czym pomyślisz z góry jest zaprogramowane jak zdobycie Mount Everest. Spójrz na to inaczej. To jedynie mały pagórek, na który jeśli tylko zechcesz możesz być wniesiony na rękach. Wystarczy sukcesywnie eliminować to co obojgu nie pasuje, a potem być może nastąpi punkt zwrotny. Obawiam się jednak, że tym co blokuje jest zwyczajne wygodnictwo by nie rzec boleśniej lenistwo. Osiąść na laurach. Też można, albo spocząć na laurze, byle nie okazało się, że to zwyczajny listek bobkowy.:)
                    • lampardzikus Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 11:19
                      Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale jesli jedna strona będzie eliminowała to, co nie pasuje jej i druga zrobi to samo, to okaże się że mogą zostać na golasa ;). A to tez może im nie pasować. Może czasem warto zadziałać z zaskoczenia? Ale tu chyba Panie mają większe pole do popisu...
                      • sukienkawkratke Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 11:29
                        Kropla po kropli kamień drąży, banalne ale prawdziwe. Wytrwałość działania przynosi w końcu oczekiwane wyniki. Tylko jest jedno "ale" - musisz sobie zadać pytanie na ile sam chcesz i jak bardzo dla Ciebie to jest istotne.
                        • gomory Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 13:33
                          > Kropla po kropli kamień drąży, banalne ale prawdziwe. Wytrwałość działania przynosi w końcu oczekiwane wyniki.

                          Niekoniecznie ;).
                          Kiedys wysluchalem opowiesci jak nasi pradziadowie wiercili dziurki w kamykach, zeby przez srodek przepchac kijek i miec siekierke do lupania w czaszke. Otoz z patyczka takiego bzu np. wygrzebywali miekki srodek, a pozniej tym badylkiem z pustym wnetrzem obracali szybko w kamyczku. Nie trzeba wielkiej wyobrazni by zaskoczyc ile energii i badylkow trzeba, zeby taka wiertareczka przewiercic kamyk.
                          Cala opowiesc toczyla sie obok muzealnego eksponatu: kamyczka ktory pekl na pol gdy otworek byl wywiercony juz tak do glebokosci 3/4. Mysle, ze jakby tam archeologowie lepiej pogrzebali, to znalezliby rozlupana czache naszego pradziada. Bo pewnie na fali wkur*&^nia z powodu wypadku wytworca sam sie zatlukl polowka siekierki.
                          I cos tak trwalego jak kamien moze peknac pod wytrwalym drazycielem. Bo kamien musi byc wlasciwie dobrany.
                          A tak w ogole to moze latwiej poszukac wydrazonego kamyka niz poswiecic zycie na jego drazenie? Tym bardziej, ze nie znamy dnia ani godziny wiec tego zycia moze zabraknac ;).
                          Ale z drugiej strony to ambicja drazyciela budzi szacunek dla jego uporu. Nie jest to czlowiek chodzacy na skroty i organizujacy sobie los latwo i przyjemnie. To osoba godna opowiesci przy muzealnych gablotach :).
                          • sukienkawkratke Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 15:04
                            > Ale z drugiej strony to ambicja drazyciela budzi szacunek dla jego uporu. Nie j
                            > est to czlowiek chodzacy na skroty i organizujacy sobie los latwo i przyjemnie.
                            > To osoba godna opowiesci przy muzealnych gablotach :).

                            To cynizm, czy strach przed przemijaniem? Zegar biologiczny tyka, więc cóż prostszego jak znaleźć sobie nowoczesną otwartą kukułkę ? Ze świeżynką jest co wdrażać i praktykować; Kamasutra na jednym kinkiecie, kombinacje alpejskie na drugim, "Ona na górze", "On na górze", "Na stojąco". "wspak", "w powietrzu", "na kanapie", "pod kanapą", "w kanapie". Wielkie poruszenie, z nowym kamyczkiem można zmajstrować ciut nie leksykon seksu. To jeśli tak łatwo i prosto, po co ze starym cerować skarpety?
                            Ambicja drążyciela budzi szacunek ( a może i zazdrość), na pewno ironia nie jest niczym dobrym. Nie nam oceniać. Tym bardziej kiedy sami wybieramy drogi na skróty.
                            Być też może, że w tym tkwi tajemnicą wielokrotnego czytania jednej bajki. Przecież to na pewno nie chodzi o zdobywanie nowych informacji. Ale to przeżywanie na nowo przygód, które tak naprawdę stają się również Twoimi przygodami życiowymi. Tylko tu nie chodzi o przygodę w sensie ścisłym. Chodzi o cały podtekst mądrości i dobra, które ona prezentuje. I to jest powodem, że ta bajka tak fascynuje. I możesz jej słuchać bez końca. Tajemniczość wzmaga zainteresowanie, które z kolei rozbudza wyobraźnię. Może warto czasem bardziej zaufać tej wyobraźni. Kto wie ?


                            "Nie da się ukryć, mimo przerażenia znajdował rozsądne argumenty na swą korzyść i popisał się swoją bystrością umysłu (a może jedynie karaluszym instynktem przetrwania?)."
                            • gomory Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 16:13
                              > Być też może, że w tym tkwi tajemnicą wielokrotnego czytania jednej bajki

                              Nie miałem na myśli czytania wciąż nowych bajek.
                              Gdy zna się tylko jedną, to ona niewątpliwie jest najlepszą, napiękniejszą i najmądrzejszą. Ale jednocześnie jest najgorszą, najbrzydszą i najprostszą. To cena bycia tą jedyną.
                              Jeśli poznało się kilka rodzajów bajek, to ma się samoświadomość, że sam na sam z Szecherezadą jest bardziej uwodzicielskie niż trójkąt z Grimmami :).
                              Dlatego dobrze jest wchodząc w wiek bajd zaliczyć kilka różnych pozycji. By wiedzieć co dobre i nie męczyć całe życie najnudniejszej klechdy z okolic pustyni Błędowskiej.
                          • urquhart Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 15:44
                            gomory napisał:
                            > > Kropla po kropli kamień drąży, banalne ale prawdziwe. Wytrwałość działani

                            > A tak w ogole to moze latwiej poszukac wydrazonego kamyka niz poswiecic zycie n
                            > a jego drazenie?

                            Pragmatycznie najłatwiej komuś zabrać kto poświęcił życie na jego drążenie
                            Duży może więcej ( i piękniejsza ) :)
                            • gomory Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 16:02
                              > Pragmatycznie najłatwiej komuś zabrać

                              Słuszna uwaga.
                              Czyli co? Od dzisiaj udzielamy rad pt. rosnij / piekniej by moc ukrasc sasiadowi ;)?
                              • zawle Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 16:08
                                Lub: weź siłą , wtedy załatwisz trzy sprawy na raz: zostaniesz testosteronowcem, będziesz miał seks, nie będziesz wydawał na życie;) Albo i lepiej...poznasz nowe przestrzenie seksualne garując;)
                                • lampardzikus Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 16:09
                                  zawle napisała:

                                  Albo i lepiej...poznasz
                                  > nowe przestrzenie seksualne garując;)
                                  >

                                  Z tą przestrzenią to nawet nie przenośnia ;)
                                  • gomory Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 16:21
                                    Nie no ludzie litości. Pora obiadowa, a wy tu zaraz na fali fascynacji Stasiukiem wyjedziecie z cwelem Jolą i świnią Bardotką.
                                    Jak tu się ze schabowym uwinąć mając takie klimaty przed oczami?
                                    • lampardzikus Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 16:24
                                      Wiesz schabowy to tez przestrzeń ;). Tylko jak to by się wtedy nazywało...? Erzac?
                                    • zawle Re: Życie z partnerką hojną czy ze seks-kutwą skn 15.02.13, 16:32
                                      Jaka pora obiadowa...ja z piwkiem siedzę:) Ciesz się że to schabowy, a nie "cuś" miększego i glutowatego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka