Partnerka z gronem kolegów

10.03.13, 11:53
Znacie takie pary, gdzie ona ma grono przyjaciół, znajomych składających se głownie z mężczyzn?
Jak to widzicie?

W relacjach tych nie ma seksualności, nie dochodzi do zdrad, trzymania się za ręce czy seksu, to sa czystko koleżeńskie relacje.

Panowie mieliście takie sytuacje albo potrafilibyście się odnaleźć w takiej sytuacji?

A Panie może byłyście, jesteście w takiej stuacji?




    • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:12
      stary.dziadyga napisała:

      > Znacie takie pary, gdzie ona ma grono przyjaciół, znajomych składających se gło
      > wnie z mężczyzn?
      > Jak to widzicie?
      >
      > W relacjach tych nie ma seksualności, nie dochodzi do zdrad, trzymania się za r
      > ęce czy seksu, to sa czystko koleżeńskie relacje.
      >
      > Panowie mieliście takie sytuacje albo potrafilibyście się odnaleźć w takiej syt
      > uacji?
      >
      > A Panie może byłyście, jesteście w takiej stuacji?

      Nie bardzo wierze w 'trwale' relacje kolezenskie miedzy plciami. Pewnie, ze moge miec kumpli na uniwerku albo kolegow w pracy ale jezeli zaczne z ktoryms sie spotykac po pracy czy po zajeciach, sam na sam, tzn ze chce go puknac to samo z drugiej strony. Pewnie, ze moge sie oklamywac, ze tak nie jest i powstrzymywac sie przed rzuceniem sie na niego i tak mi sie zdarzalo czasem nawet z rok ale to sciema.

      Wiec odnoszac sie do wojego pytania: jesli jestem w zwiazku i moj facet wie ze mam kolege, z ktorym sie spotykam tzn, ze go posuwam albo przygladam mu sie w celu posuniecia. Jesli z tym nie robi nic tzn ze mamy otwarty zwiazek i facet sie zgadza na posuwanie na boku, co jest zreszta sytuacja idealna :))))

      A jezeli ktos potrafi kolegowac sie bez erotyki to fajnie, niemniej sprawdzilabym, ze z drugiej strony tego kolezenstwa jest to samo, hehe. Ja nie potrafie.
      • zawle Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:23
        Znam takie związek. ja też spotykałam się z kolegami będąc w związku. Nie było w tym erotyki za grosz. Wcześniej sprawdziłam:)
        • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:29
          zawle napisała:

          > Znam takie związek. ja też spotykałam się z kolegami będąc w związku. Nie było
          > w tym erotyki za grosz. Wcześniej sprawdziłam:)

          hehe spotykalas sie regularnie sam na sam czy w wiekszym gronie? Mozesz okreslic dlaczego nie bylo erotyki zarowno z Twojej jak i z ich?
          • po-trafie Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 13:00
            Mam tak jak przedmowczyni: conajmniej kilku stalych, bliskich kolegow. Spotykamy sie regularnie sam na sam i w grupie, mamy kontakt skypowy, telefoniczny, smsowy, wspolne plany wyjazdowe (to juz z partnerami) itp.

            Dlaczego nie bylo erotyki? Obustronna wybrednosc. Nie wystarczy mi, ze z kims sie swietnie dogaduje czy ze potrafi mnie rozbawic, zeby tej osoby chciec fizycznie. Organicznie nie pociaga mnie nikt ponizej 190cm wzrostu :-)
            Sama mam dosc specyficzna urode i albo sie komus podobam bardzo, albo wcale. Znam dziewczyny swoich kolegow, widze ich 'typ' i prawdopodobnie sa rownie wybredni co ja (np jeden lubi niezwykle szczuple i wysokie ciemnokarnacyjne i ciemnookie sarny).
        • stary.dziadyga Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:32
          A zauważyłaś jakiekolweik negatywne reakcje Twojego partnera na ten fakt?
          • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:35
            stary.dziadyga napisała:

            > A zauważyłaś jakiekolweik negatywne reakcje Twojego partnera na ten fakt?

            Dziadyga, a to o Ciebie chodzi? Ty masz ten wianuszek samych meskich znajomych? :)
            • stary.dziadyga Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:50
              > Dziadyga, a to o Ciebie chodzi? Ty masz ten wianuszek samych meskich znajomych?
              > :)

              He he a co za różnica Kitty?
              Temat warty podjęcia.

              No akurat chodzi o mnie, ale to nie ma większego znaczenia w tej dyskusji.
              Zbieram opinie, bo pierwszy raz mam z tym problem z związku. Tzn jest to pierwszy mężczyzna któremu ten fakt tak mocno przeszkadza, na tyle że nasz związek znowu wisi na włosku (łóżkowe problemy czasowo zażegnane, popracowaliśmy nad tym i jest super!).
              Na związku zależy mi bardzo, ale boję siędokonywać takiego wyboru przyjaciele albo związek. Dlatego zbieram opinie, szukam rozwiązania, jakiegos kompromisu. Im więcej opinii pozanm tym lepiej, może mi przyjdzie jakieś rozwiązanie do głowy.
              • songo3000 Przypomina to dylemat 10.03.13, 12:57
                "co prawda mam już męża ale do mamusi muszę zadzwonić co drugi dzień. Dlaczego on się wścieka?". Sorry.
                • stary.dziadyga Re: Przypomina to dylemat 10.03.13, 13:10
                  > "co prawda mam już męża ale do mamusi muszę zadzwonić co drugi dzień. Dlaczego
                  > on się wścieka?". Sorry.

                  Zwróć uwagę, że ja nie pytam "czemu on sie wścieka". Ja rozumiem, a myślę że wypowiedzi mężczyzn na ten temat pozwolą mi go zrozumieć nawet lepiej. Ja pytam o Waszą opinię i odświadczenia o/w podobnych sytuacjach.
                  • songo3000 Re: Przypomina to dylemat 10.03.13, 13:14
                    Nie piszesz też o "dzwonieniu do mamusi", prawda? Zresztą, zapytam wprost - chłop na to reaguje pozytywnie/neutralnie/negatywnie czy też martwisz się 'na przyszłość' ??
                    • stary.dziadyga Re: Przypomina to dylemat 10.03.13, 13:30
                      Reaguje bardzo, wręcz do przesady negatywnie i dlatego też zgłębiam ten temat.
                      Ciekawi mnie jak inni to widza i jak sobie radzą w takich sytuacjach.

                      Czy martwię się "na przyszłość"? Właśnie zaczynam sobie uświadamiać że chyba powinnam, bo być może już zawsze będę stała przed wyborem: - mieć partnera czy przyjaciół?

                      Ja jestem w takim wieku że wchodzę w dorsoły, poważny świat i związane z nim problemy.
                      Wcześniej żadnemu mojemu chłopakowi to nie przeszkadzało, w sumie "bujaliśmy" się wszyscy razem, życie to była głównie szkoła + zabawa, nikt nie miał takich problemów. Teraz życie się zmienia, a wraz z nim i skala problemów.
                      • songo3000 Re: Przypomina to dylemat 10.03.13, 13:54
                        > Reaguje bardzo, wręcz do przesady negatywnie i dlatego też zgłębiam ten temat.
                        No tak, sprawa jasna. Te Twoje 'do przesady' naprawdę dużo mówi, hehe.

                        Ja widzę tylko jeden sposób. Włączyć faceta do wspólnej zabawy, co by się oswoił, zaufał a przede wszystkim zobaczył >w końcu< jakieś korzyści dla siebie.

                        > Ja jestem w takim wieku że wchodzę w dorsoły, poważny świat i związane z nim pr
                        To niby ile Wy macie lat?? Jak podrywam siksy na czacie dla gimnazjalistek to na start zmieniam optykę ;))) ale tutaj przychodzę z trochę innym nastawieniem.
                        • stary.dziadyga Re: Przypomina to dylemat 10.03.13, 14:14
                          He he no nie w wieku gimnazjalnym.
                          Może źle się wyraziłam, ja jestem na takim etapie życia, nie w wieku, bo w sumie niektórzy ludzie w moim wieku już maja rodziny. Ja mam 28, on jest młodszy. Ale ja jestem z pokolenia trawki i playstation, więc u mnie dłużej trwał ten beztorski czas. On jest za to dużo bardziej poważny ode mnie, więc dopiero teraz tak naprawdę od dawna jest meżczyzną, ja się kobietą jeszcze nie czuję, ale muszę dorosnąć żeby mu dorównać.

                          • hello-kitty2 Re: Przypomina to dylemat 10.03.13, 14:25
                            stary.dziadyga napisała:

                            > Ja mam 28,

                            > ja się kobietą jeszcze nie czuję

                            Ooo tu jest zgrzyt, lubie Cie dziadyga wiec ci nie bede dosrywac. Ale te dwa zdania powyzej to jest przyczyna tego 'problemu'. Zwyczajnie mamy dwie postawy wobec sytuacji. W punktach:

                            1. Sytuacja: atrakcyjna, dojrzala babka i stado pieskow Leszkow machajacych przed nia ogonkami na rzniecie

                            2. Postawy:

                            a) faceta: nie podoba mi sie, ze ich slina kapie mi na moj teren

                            b) babki: ale o co chodzi? :))))
                            • stary.dziadyga Re: Przypomina to dylemat 10.03.13, 15:12
                              > Ooo tu jest zgrzyt, lubie Cie dziadyga wiec ci nie bede dosrywac.

                              Ależ dosrywaj, ja się tego nie boję o ile to będzie konstruktywne dosrywanie.
                              Tylko wymieniania inwektyw nieuzasadnionych nie zniesę.

                              > 1. Sytuacja: atrakcyjna, dojrzala babka i stado pieskow Leszkow machajacych prz
                              > ed nia ogonkami na rzniecie
                              >
                              > 2. Postawy:
                              >
                              > a) faceta: nie podoba mi sie, ze ich slina kapie mi na moj teren
                              >
                              > b) babki: ale o co chodzi? :))))

                              No i znowu słusznie Kitty. Wydaje mi się że dobrze to podsumowałaś.
                              Stąd ten też mój niesteranny ubiór i postawa o której pisałam w tamtym wątku.
                              To nie jest tak że ja przed swoimi kolegami świecę dekoltem i poruszam się zmysłowo idąc po browar. To jest faktycznie dość nietypowa sytuacja, bo ja jestem troche męska, palec serdeczny dłuższy od wskazującego ;) he he i wole byc traktowana jako jedna z nich.

                              Nieznosze babskich humorów, malowania paznokci i drinków z palemką. No nie dogaduje się dobrze z babkami choć próbuję, ale zawsze się zawodzę, bo albo mnie znudzą, albo se obrażają śmiertelnie o jakąś pierdołę i kończą znajomośc ze mną.n Także nawet teraz jak się staram powiększyć gorno koleżanek, coby ulżyć cierpienia mojemu facetowi, to mi nie wychodzi, bo one nie chca się kolegować :(
                              • hello-kitty2 Re: Przypomina to dylemat 10.03.13, 17:43
                                stary.dziadyga napisała:

                                > Stąd ten też mój niesteranny ubiór i postawa o której pisałam w tamtym wątku.
                                > To nie jest tak że ja przed swoimi kolegami świecę dekoltem i poruszam się zmys
                                > łowo idąc po browar. To jest faktycznie dość nietypowa sytuacja, bo ja jestem t
                                > roche męska, palec serdeczny dłuższy od wskazującego ;) he he i wole byc trakto
                                > wana jako jedna z nich.


                                To sie upas :))) Dobra rozumiem ale facet nie jest glupi, a kazde ubranie mozna sciagnac w 3 sek. Jesli jestes ladna, masz cyce i dupsko jak pilka to bys musiala ubierac sie jak muzulmanka, sciagac cycki bandazami, obrabac sie na lyso zeby obrzydzic sie facetowi. No albo przytyc 20-30 kg wtedy beda Ci traktowali jak kumpele, jesli w ogole nadal beda sie chcieli sie spotykac :)

                                > Nieznosze babskich humorów, malowania paznokci i drinków z palemką. No nie doga
                                > duje się dobrze z babkami choć próbuję, ale zawsze się zawodzę, bo albo mnie zn
                                > udzą, albo se obrażają śmiertelnie o jakąś pierdołę i kończą znajomośc ze mną.n
                                > Także nawet teraz jak się staram powiększyć gorno koleżanek, coby ulżyć cierpi
                                > enia mojemu facetowi, to mi nie wychodzi, bo one nie chca się kolegować :(

                                Tez mialam taki etap ale w liceum. Tez mam 'klopot' z kolezankami, bo inne rzeczy sa dla mnie wazne i innymi sie ekscytuje, np jak ide na film do kina i rozgladam sie po sali to siedza prawie sami faceci i ja, to chodze sama, nie mam z tym problemu, dobrze czuje sie sama. Ale mysle, ze sa fajne kobiety, jak taka spotkam to sie postaram zakumplowac, nie przekreslam plci.

                                A nie moglas sobie dobrac faceta z tej grupy kumpli? Aha a czy ta grupa to single? Czy oni ci sie podobaja fizycznie?

                            • zawle Re: Przypomina to dylemat 10.03.13, 15:48
                              hello-kitty2 napisała: > Ooo tu jest zgrzyt, lubie Cie dziadyga wiec ci nie bede dosrywac.

                              ja jeszcze nie wiem czy Cie lubię, ale niegotowa jesteś;)
                        • hello-kitty2 Re: Przypomina to dylemat 10.03.13, 14:17
                          songo3000 napisał:

                          > > Ja jestem w takim wieku że wchodzę w dorsoły, poważny świat i związane z
                          > nim pr
                          > To niby ile Wy macie lat?? Jak podrywam siksy na czacie dla gimnazjalistek to n
                          > a start zmieniam optykę ;))) ale tutaj przychodzę z trochę innym nastawieniem.

                          Pod trzydziestke (w zaokragleniu :) o ile dobrze pamietam hehe ja w tym wieku bylam juz po rozwodzie, no ale tez widac dlaczego byla 'po'.
                          • stary.dziadyga Re: Przypomina to dylemat 10.03.13, 14:32
                            > Pod trzydziestke (w zaokragleniu :) o ile dobrze pamietam hehe ja w tym wieku b
                            > ylam juz po rozwodzie, no ale tez widac dlaczego byla 'po'.

                            Dlatego też myślę że dobrze że ludzie teraz tak szybko się nie decydują na śłuby i zakładanie rodzin. Lepiej robić dokładny research i spróbować raz a dobrze. W pokoleniu moich rodziców wszyscy sie pobierali z pierwszym partnerem, i teraz albo już dawno rozwiedzeni albo żałują
                      • stasi1 miałem kiedyś koleżankę(okolo25lat) 11.03.13, 21:13
                        której facet wiedział że sie spotyka z różnymi innymi( o mnie miał pretensje że ją w szachy nauczyłem grać. Osobiście się nie znaliśmy). Oczywiście na stopie koleżeńskiej. Pogniewali się bo go chciała koleżance pożyczyć na wesele.
              • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 13:00
                stary.dziadyga napisała:

                > > Dziadyga, a to o Ciebie chodzi? Ty masz ten wianuszek samych meskich znaj
                > omych?
                > > :)
                >
                > He he a co za różnica Kitty?
                > Temat warty podjęcia.

                No no tak myslalam, ze wrocisz jeszcze na tapete :) Odpowidzialam Ci ponizej. Wszystko zalezy od Ciebie i 'problem' jest w Tobie, a nie w facecie :) Temat ciekawy pewnie.
                • stary.dziadyga Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 13:20
                  A ja Ci też Kitty odwiedziałam, dlaczego akurat jest tak że koleguję se głownie z mężczyznami i ja nie mam z tym problemu, problem ma mój partner.
    • songo3000 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:32
      Czemu nie? Jak dla mnie jest jeden warunek, facet z tymi koleżkami też musi być w dobrej komitywie i bliższym kontakcie. Inaczej, de facto będzie wyrzucony poza ten krąg wokół podobno jego babeczki i żale rosnąco wykładniczo murowane. Najważniejsza kwestia, to jak sama babeczka będzie na to ślinienie reagować, nieprawdaż?
      • zawle Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:36
        Spotykałam się i w większym gronie i pojedynczo. Mój partner nie był zachwycony. Nie przekonał go argument że z przyczyną zagrożenia byłam już w łóżku i nie zaszczykało. Dla mnie większym zagrożeniem byłaby nowość...chciałoby się kiedyś może przetestować.
        • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:43
          zawle napisała:

          > Spotykałam się i w większym gronie i pojedynczo. Mój partner nie był zachwycony
          > . Nie przekonał go argument że z przyczyną zagrożenia byłam już w łóżku i nie z
          > aszczykało. Dla mnie większym zagrożeniem byłaby nowość...chciałoby się kiedyś
          > może przetestować.

          Aha czyli spotykanie sie z 'eks ami', ktorzy przeszli do innej szufladki to to rozumiem, choc sie nie spotykam. Dla mnie po pierwsze PO CO spotykac sie z kolega skoro nie mozna miec z tego rzniecia, tudziez jakiegos 'pobudzenia' jakiejs 'stymulacji', hehe
          • zawle Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:50
            hello-kitty2 napisała: > Aha czyli spotykanie sie z 'eks ami', ktorzy przeszli do innej szufladki to to
            > rozumiem, choc sie nie spotykam. Dla mnie po pierwsze PO CO spotykac sie z kole
            > ga skoro nie mozna miec z tego rzniecia, tudziez jakiegos 'pobudzenia' jakiejs
            > 'stymulacji', hehe

            Żeby pogadać o rżnięciu? :) A na serio...to są bardzo ciekawi ludzie. Albo...poprzeglądać się w ich oczach po latach. Albo...pozanęcać i pośmiać się jacy faceci są głupi ( dobra, dobra, wy tez to robicie- to się nazywa flirt?). Albo...kupiłam sobie zajebiste buty a kto doceni jak nie obcy? Albo...mam bredzić dalej?:))))
            • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 13:09
              zawle napisała:

              > Żeby pogadać o rżnięciu? :) A na serio...to są bardzo ciekawi ludzie. Albo...po
              > przeglądać się w ich oczach po latach. Albo...pozanęcać i pośmiać się jacy face
              > ci są głupi ( dobra, dobra, wy tez to robicie- to się nazywa flirt?). Albo...ku
              > piłam sobie zajebiste buty a kto doceni jak nie obcy? Albo...mam bredzić dalej?
              > :))))

              Hehe no to jestesmy w domu, rozumiemy sie bez slow :) Tez tak robie, no w zaleznosci od fazy zyciowej, w ktorej jestem, teraz mam faze lenia :(. Ale i tak jestem interesowna i re-spotykam sie tylko z tymi, z ktorymi jeszcze bym ewentualnie COS chciala, czyli seks byl conajmniej dobry a rozstanie nieklopotliwe, fajny charakter.
              • zawle Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 13:18
                hello-kitty2 napisała: Ale i tak jes
                > tem interesowna i re-spotykam sie tylko z tymi, z ktorymi jeszcze bym ewentualn
                > ie COS chciala, czyli seks byl conajmniej dobry a rozstanie nieklopotliwe, fajn
                > y charakter.

                A co Ty myślisz że ja w jakimś kółku różańcowym usłyszałam zalecenia żeby wspomóc bliźniego? facet z którym w łóżku było masakrycznie wzbudza we mnie wstyd. Wstydzę się za niego i za siebie. Z takim nigdy bym się drugi raz nie umówiła. Kłopotliwe rozstania to znak że u niego nie wszystko wygasło... niebezpieczeństwo !!!! Do siebie w tej kwestii mam zaufanie....z zakochanej przepoczwarzam się w żmiję:)
                Jednak nigdy nie wchodzę z facetami drugi raz to tej samej wody. PO wydają mi się nieatrakcyjni.
                • songo3000 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 13:24
                  > z zakochanej przepoczwarzam się w żmiję:)
                  Aha ^_^
            • sabat-77 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 15:07
              zawle napisała:

              > Żeby pogadać o rżnięciu? :) A na serio...to są bardzo ciekawi ludzie. Albo...po
              > przeglądać się w ich oczach po latach. Albo...pozanęcać i pośmiać się jacy face
              > ci są głupi ( dobra, dobra, wy tez to robicie- to się nazywa flirt?). Albo...ku
              > piłam sobie zajebiste buty a kto doceni jak nie obcy? Albo...mam bredzić dalej?
              > :))))

              No nie musisz, rozumiemy się bez słów :) Szkoda tylko, że nie idzie za tym symetria, i jakoś jak kobieta spotka podobnego faceta, to nieuchronnie otrzyma on łatkę tchórza, niezdecydowanego, niemęskiego albo pedała.
              Jakoś się babkom w pale nie mieści, że nie każdy facet musi padać na twarz, nawet na widok całkiem zjawiskowej urody :) Łatwiej sobie zracjonalizować, że to z niego taka ciota ;)
              • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 15:15
                sabat-77 napisał:

                > No nie musisz, rozumiemy się bez słów :) Szkoda tylko, że nie idzie za tym syme
                > tria, i jakoś jak kobieta spotka podobnego faceta, to nieuchronnie otrzyma on ł
                > atkę tchórza, niezdecydowanego, niemęskiego albo pedała.
                > Jakoś się babkom w pale nie mieści, że nie każdy facet musi padać na twarz, naw
                > et na widok całkiem zjawiskowej urody :) Łatwiej sobie zracjonalizować, że to z
                > niego taka ciota ;)

                Sabat nie zlapales informacji kluczowej: ona tych facetow JUZ zaliczyla lub zaliczy, dlatego nie stoi nigdy w rozkroku typu 'chialabym ale boje sie'. Lapiesz roznice? Porownania nie ma.
                • sabat-77 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 15:40
                  hello-kitty2 napisała:

                  > sabat-77 napisał:
                  >
                  > > No nie musisz, rozumiemy się bez słów :) Szkoda tylko, że nie idzie za ty
                  > m syme
                  > > tria, i jakoś jak kobieta spotka podobnego faceta, to nieuchronnie otrzym
                  > a on ł
                  > > atkę tchórza, niezdecydowanego, niemęskiego albo pedała.
                  > > Jakoś się babkom w pale nie mieści, że nie każdy facet musi padać na twar
                  > z, naw
                  > > et na widok całkiem zjawiskowej urody :) Łatwiej sobie zracjonalizować, ż
                  > e to z
                  > > niego taka ciota ;)
                  >
                  > Sabat nie zlapales informacji kluczowej: ona tych facetow JUZ zaliczyla lub zal
                  > iczy, dlatego nie stoi nigdy w rozkroku typu 'chialabym ale boje sie'. Lapiesz
                  > roznice? Porownania nie ma.
                  Po pierwsze gdzie ty to tam widzisz, a po drugie wiekszosc babek przy tym nie zalicza. Pua mowia na to friend zone. No to czemu faceci maja byc gorsi ?
                  • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 17:16
                    sabat-77 napisał:

                    > Po pierwsze gdzie ty to tam widzisz

                    Ano tu Ci wkleiam, gdzie to widze, kilka postow powyzej. Wyluszczylam Ci wyrazy kluczowe.

                    "Spotykałam się i w większym gronie i pojedynczo. Mój partner nie był zachwycony. Nie przekonał go argument że z przyczyną zagrożenia BYLAM już w łóżku i nie zaszczykało. Dla mnie większym zagrożeniem byłaby nowość...CHCIALOBY się kiedyś może przetestować."
                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,143092799,143093787,Re_Partnerka_z_gronem_kolegow.html
                    sabat-77 napisał:

                    a po drugie wiekszosc babek przy tym nie z
                    > alicza. Pua mowia na to friend zone. No to czemu faceci maja byc gorsi ?

                    A co mnie obchodzi jakas "wiekszosc babek". Co Ty ciagle chcesz gadac o jakiejs nieobecnej, niezabierajacej glosu w tej dyskusji wiekszosci ludzi, ktorych nie znam i ktorych nigdy nie spotkam i ktorych wybory mnie nie dotycza? Ja rozmawiam z Zawle o wlasnych doswiadczeniach, skoro sam takich nie masz to moze warto je najpierw zdobyc, a potem z nami o nich porozmawiac, bo jak na razie to Ty chcesz rozmawiac o jakis abstraktach. To moze z jakimis badaczami tej dziedziny by Ci lepiej szlo.
                    Nie rozumiem tez dlaczego faceci sa gorsi?
                    • sabat-77 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 22:30
                      hello-kitty2 napisała:

                      > A co mnie obchodzi jakas "wiekszosc babek". Co Ty ciagle chcesz gadac o jakiejs
                      > nieobecnej, niezabierajacej glosu w tej dyskusji wiekszosci ludzi, ktorych nie
                      > znam i ktorych nigdy nie spotkam i ktorych wybory mnie nie dotycza? Ja rozmawi
                      > am z Zawle o wlasnych doswiadczeniach, skoro sam takich nie masz to moze warto
                      > je najpierw zdobyc, a potem z nami o nich porozmawiac, bo jak na razie to Ty ch
                      > cesz rozmawiac o jakis abstraktach. To moze z jakimis badaczami tej dziedziny b
                      > y Ci lepiej szlo.

                      No tak Kitty. Tu się zgadzam. Mimo mojej sympatii do Ciebie, muszę stwierdzić że żyjemy w zupełnie różnych środowiskach i mamy diametralnie odmienne spojrzenie na rzeczywistość. Nigdy nie dojdziemy do porozumienia w dyskusji, bo dzieli nas praktycznie wszystko.
                      Ale przewrotnie dodam, że ja mogę powiedzieć dokładnie to samo. Nawet zakładając, że takie kobiety jak Ty i Zawle stanowią większość w społeczeństwie, to prawdę mówiąc średnio mnie to obchodzi. Z mojego punktu widzenia jest to bez znaczenia, bo w bliskim otoczeniu takich kobiet nie mam, a poznawać nie zamierzam - toteż, co mnie właściwie obchodzi, co tam sobie myślicie :) Jedynie "ciekawość badacza", a mniej eufemistycznie - zwykła ludzka wścibskość. Mnie to niepotrzebne. Ja idę swoją drogą, wy - swoją... i tyle. Każdy ma swój świat i niech sobie w nim żyje.
                      • zawle Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 22:50
                        sabat-77 napisał: Z mojego punktu widzenia jest to bez znacze
                        > nia, bo w bliskim otoczeniu takich kobiet nie mam, a poznawać nie zamierzam Jedynie "ciekawość b
                        > adacza", a mniej eufemistycznie - zwykła ludzka wścibskość.

                        Jedno drugiemu zaprzecza, ale co tam:) Ja natomiast mam całą mnogość wokół siebie takich ludzi jak Ty. Czyli że żyjemy w jednym świecie, nie każdy w swoim.
                        • sabat-77 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 23:01
                          zawle napisała:

                          > Ja natomiast mam całą mnogość wokół sieb
                          > ie takich ludzi jak Ty. Czyli że żyjemy w jednym świecie, nie każdy w swoim.

                          Wiesz, mnie interesują przede wszystkim poglądy i oceny ludzi, którzy mają jakiś wpływ na moje życie.
                          Przyjmijmy taki wariant, że nagle postanowiłem zamieszkać wśród Amiszów. To logiczną konsekwencją takiego wyboru będzie to, że dobrze byłoby zapoznać się z tym jak widzą świat Amisze. W tym wypadku wielbiciele heavy metalu, buddyści i żydzi już obchodzą mnie mniej.
                          Myślę, że ludzie podświadomie dążą do środowisk i innych osób w jakiś sposób zaspakajających ich psychologiczne potrzeby.
                          W moim przypadku najbardziej dominującą potrzebą, gwiazdą polarną na którą obiera kurs moja psychika jest potrzeba bezpieczeństwa. Stąd takie, a nie inne życiowe wybory oraz takie a nie inne ich konsekwencje. Może racją jest, że jesteśmy kowalami własnego losu, ale ktoś powinien dodać: "jesteśmy kowalami własnego losu, ale nie zawsze to sobie uświadamiamy".
                          • zawle Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 23:18
                            sabat-77 napisał: > Wiesz, mnie interesują przede wszystkim poglądy i oceny ludzi, którzy mają jaki
                            > ś wpływ na moje życie.

                            U mnie całkiem inaczej. Interesują mnie opinie i poglądy innych ludzi. Szukam podobieństw i sprzeczności. Weryfikuję i uczę się. Inni mają na mnie taki wpływ, na jaki im pozwalam. A u Ciebie? Kto jest decyzyjny? Kogo słuchasz?

                            > Przyjmijmy taki wariant, że nagle postanowiłem zamieszkać wśród Amiszów. To log
                            > iczną konsekwencją takiego wyboru będzie to, że dobrze byłoby zapoznać się z ty
                            > m jak widzą świat Amisze. W tym wypadku wielbiciele heavy metalu, buddyści i ży
                            > dzi już obchodzą mnie mniej.

                            Przykład z Amiszami mi się podoba. Ja najpierw poznałabym buddystów, amiszów, żydów oraz metalowców, potem zdecydowałabym wśród których zamieszkam.

                            > Myślę, że ludzie podświadomie dążą do środowisk i innych osób w jakiś sposób zaspakajających> ich psychologiczne potrzeby.
                            > W moim przypadku najbardziej dominującą potrzebą, gwiazdą polarną na którą obie
                            > ra kurs moja psychika jest potrzeba bezpieczeństwa. Stąd takie, a nie inne życi
                            > owe wybory oraz takie a nie inne ich konsekwencje.

                            To identycznie jak u mnie...jednak mamy wiele wspólnego. Dlatego uważam że największe poczucie bezpieczeństwa dam sobie sama. Poza tym nikt nie będzie musiał być ze mną tylko dlatego że coś mi obiecał, będzie mógł o sobie myśleć że jest przyzwoitym, kurewsko nieszczęśliwym człowiekiem, czy też będzie mu mnie szkoda, będzie się o mnie bał.

                            Może racją jest, że jesteśmy
                            > kowalami własnego losu, ale ktoś powinien dodać: "jesteśmy kowalami własnego l
                            > osu, ale nie zawsze to sobie uświadamiamy".

                            Tu rozumiem próbowałeś zawrzeć jakąś głęboką myśl...ale jej nie wyłapałam:)
                            • sabat-77 Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 05:38
                              zawle napisała:

                              > U mnie całkiem inaczej. Interesują mnie opinie i poglądy innych ludzi. Szukam p
                              > odobieństw i sprzeczności. Weryfikuję i uczę się. Inni mają na mnie taki wpływ,
                              > na jaki im pozwalam. A u Ciebie? Kto jest decyzyjny? Kogo słuchasz?

                              Kiedyś inni, teraz w co raz większym stopniu ja.

                              > > Przyjmijmy taki wariant, że nagle postanowiłem zamieszkać wśród Amiszów.
                              > To log
                              > > iczną konsekwencją takiego wyboru będzie to, że dobrze byłoby zapoznać si
                              > ę z ty
                              > > m jak widzą świat Amisze. W tym wypadku wielbiciele heavy metalu, buddyśc
                              > i i ży
                              > > dzi już obchodzą mnie mniej.
                              >
                              > Przykład z Amiszami mi się podoba. Ja najpierw poznałabym buddystów, amiszów, ż
                              > ydów oraz metalowców, potem zdecydowałabym wśród których zamieszkam.

                              Bo źle to ująłem. Metaforycznie - to forum umożliwiło mi bez większych konsekwencji poznać innych i dzięki temu zrozumiałem, że właśnie teraz jestem "u siebie".
                              Nie muszę już "poznawać innych", w sensie dosłownym. Wystarczy mi informacja, taka jak dzięki temu forum.

                              > Może racją jest, że jesteśmy
                              > > kowalami własnego losu, ale ktoś powinien dodać: "jesteśmy kowalami własn
                              > ego l
                              > > osu, ale nie zawsze to sobie uświadamiamy".
                              >
                              > Tu rozumiem próbowałeś zawrzeć jakąś głęboką myśl...ale jej nie wyłapałam:)

                              Chodzi mi o to, że choćby i nie chcieć, podświadomość i tak będzie nas prowadzić ku jakimś konkretnym rozwiązaniom. Myślałem że życiem rządzi przypadek, a tymczasem widzę, że to nie jest tak. W dużej mierze rządzimy my sami, tylko ta część, którą nazywamy "przypadkiem" to nieuświadomiona część osobowości.
                              I widzę, że w moim wypadku ta nieuświadomiona część osobowości była cholernie mądra. Bo gdybym dzisiaj miał ponownie wybrać sobie kobietę, z którą spędzę resztę życia i miałbym do wyboru moją obecną żonę i jakąkolwiek kobietę z tego forum, to wybrałbym znowu moją żonę.
                              Psychicznie, emocjonalnie - jestem z nią u siebie, tak chcę. Jest to tym razem świadoma decyzja, po poznaniu innych wariantów.
                              I tym razem bez infantylnych złudzeń.
                              W sumie to Ty mi to uświadomiłaś, dziękuję.
                              • kag73 Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 06:06
                                Bo gdybym dzisiaj miał ponownie wybrać sobie kobietę, z którą spędzę resz
                                > tę życia i miałbym do wyboru moją obecną żonę i jakąkolwiek kobietę z tego foru
                                > m, to wybrałbym znowu moją żonę.
                                > Psychicznie, emocjonalnie - jestem z nią u siebie, tak chcę. Jest to tym razem
                                > świadoma decyzja, po poznaniu innych wariantów.
                                > I tym razem bez infantylnych złudzeń.
                                > W sumie to Ty mi to uświadomiłaś, dziękuję.

                                Nie obraz sie, ale chyba za wczesnie wstales, bo pieprzysz jak potluczony. Ty zadnej kobiety z tego forum tak naprawde nie znasz. Wydaje Ci sie, ze wybralbys zone, bo po prostu jestes do niej przyzwyczajony, znasz ja od lat, jest "swoja", jaka by nie byla jest po prostu "swoja", znasz ja, jestescie spoufalenie a nowosci sie boisz.
                                Ide spac. Co tu duzo gadac.
                                • sabat-77 Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 06:38
                                  ona wytrzymala ze mna 15 lat, czego zadna by tu nie udzwignela. To juz o czyms swiadczy. A ja nie wartosciuje na zasadzie lepsze - gorsze tylko mowie o dopasowaniu. Niewiele dziewczyn spotkalem, ktore bylyby wobec mnie na tyle wyrozumiale.
                                  • sea.sea Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 07:31
                                    > ona wytrzymala ze mna 15 lat, czego zadna by tu nie udzwignela.

                                    No fakt, ja na bank nie, ale moim zdaniem związek nie jest do wytrzymywania w nim w imię medalu od prezydenta za 50-letnie pożycie (serio, przyznają takie, moi dziadkowie ostatnio dostali), więc jak zauważyłam, że w poprzednim związku muszę wytrzymywać, to znalazłam w sobie wewnętrzne jaja, by go zakończyć, zamiast siedzieć w internecie i sklamrać, jakie to moje życie jest do dupy - i jak na razie widzę, że bardzo dobrze na tym wyszłam (mój eks zresztą też, tak btw) :D
                              • zawle Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 08:22
                                Dajcie spokój chłopakowi. W mojej ocenie jest lepiej. Podjął samodzielną decyzję że zostaje i jest zadowolony. Może żona to zauważy i seks będzie?

                                sabat-77 napisał: o gdybym dzisiaj miał ponownie wybrać sobie kobietę, z którą spędzę resz
                                > tę życia i miałbym do wyboru moją obecną żonę i jakąkolwiek kobietę z tego foru
                                > m, to wybrałbym znowu moją żonę.
                                > Psychicznie, emocjonalnie - jestem z nią u siebie, tak chcę. Jest to tym razem
                                > świadoma decyzja, po poznaniu innych wariantów.

                                Nigdy nie byłabym zła czy obrażona słysząc że ktoś ze mną nie chce być, ze wybiera inną. Ludzie nie bez powodu są tacy różni. Trzeba szukać czegoś dobrego, nie zadowalać się niedopasowaniem.
                              • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 10:52
                                sabat-77 napisał:

                                > Nie muszę już "poznawać innych", w sensie dosłownym. Wystarczy mi informacja, t
                                > aka jak dzięki temu forum.

                                Ta internet zamiast realu, swietny pomysl :) Nie przepraszam jedno forum konto real.

                                Bo gdybym dzisiaj miał ponownie wybrać sobie kobietę, z którą spędzę resz
                                > tę życia i miałbym do wyboru moją obecną żonę i jakąkolwiek kobietę z tego foru
                                > m, to wybrałbym znowu moją żonę.

                                haha tak bo po swiecie chodzi tylko z 10 kobiet i z tych 10 wybrales najlepsza :)
                                Czy tak chciales nam dowalic?: wy jestescie zleeee moja jest najlepsza, moja jest najmojsza :) Prawda jest taka, ze co Ty moglbys tu wybierac, tu czy tam zreszta. Inni wybieraja za Ciebie. Ja cie nie wybieram.
                              • bcde Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 11:20
                                > I widzę, że w moim wypadku ta nieuświadomiona część osobowości była cholernie m
                                > ądra. Bo gdybym dzisiaj miał ponownie wybrać sobie kobietę, z którą spędzę resz
                                > tę życia i miałbym do wyboru moją obecną żonę i jakąkolwiek kobietę z tego foru
                                > m, to wybrałbym znowu moją żonę.
                                > Psychicznie, emocjonalnie - jestem z nią u siebie, tak chcę. Jest to tym razem
                                > świadoma decyzja, po poznaniu innych wariantów.
                                > I tym razem bez infantylnych złudzeń.

                                I jak to się ma do tego, co pisałeś jeszcze niedawno, że gdybyś mógł, to natychmiast odszedłbyś od żony? I to wtedy rzekomo nie miałeś złudzeń. Szybko ci się odmienia. :)
                                • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 13:52
                                  bcde napisał:

                                  > I jak to się ma do tego, co pisałeś jeszcze niedawno, że gdybyś mógł, to natych
                                  > miast odszedłbyś od żony? I to wtedy rzekomo nie miałeś złudzeń. Szybko ci się
                                  > odmienia. :)

                                  hehe ciagla hustawka w zaleznosci z ktorej strony ostatnio przypierdola :) Jak przypieprza z prawej to sie zatacza na lewa, a jak z lewej to na prawa :) Sabat sie zatacza :) Za pare lat moze osiadzie :)
                                  • sabat-77 Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 14:27
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > bcde napisał:
                                    >
                                    > > I jak to się ma do tego, co pisałeś jeszcze niedawno, że gdybyś mógł, to
                                    > natych
                                    > > miast odszedłbyś od żony? I to wtedy rzekomo nie miałeś złudzeń. Szybko c
                                    > i się
                                    > > odmienia. :)
                                    >
                                    > hehe ciagla hustawka w zaleznosci z ktorej strony ostatnio przypierdola :) Jak
                                    > przypieprza z prawej to sie zatacza na lewa, a jak z lewej to na prawa :) Sabat
                                    > sie zatacza :) Za pare lat moze osiadzie :)

                                    Określa cię to co robisz, nie to co mówisz. W tym co robię i jak postępuję w życiu prywatnym jestem konsekwentny od dawna. Moja postawa w praktyce jest niezmienna, moje internetowe alter-ego jest emocjonalnym buforem bezpieczeństwa.
                                    Nie obchodzi mnie to, jak to oceniacie.
                                    • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 13.03.13, 17:38
                                      sabat-77 napisał:

                                      > Określa cię to co robisz, nie to co mówisz. W tym co robię i jak postępuję w ży
                                      > ciu prywatnym jestem konsekwentny od dawna. Moja postawa w praktyce jest niezmi
                                      > enna, moje internetowe alter-ego jest emocjonalnym buforem bezpieczeństwa.
                                      > Nie obchodzi mnie to, jak to oceniacie.

                                      "Okresla cie to"? Ale przed kim? To jest wazne: kto okresla, a nie co? Poniewaz my twoich czynow nie widzimy tylko slowa, a one jak twierdzisz nie sa wazne, bo cie nie okreslaja to pozostajesz nieokreslony co jest niemal rownoznaczne z nieistnieniem :)

                                      A to ze w prawdziwym zyciu nie robisz nic, to kazdy sie domysla. Tak czy siak niebezpiecznie jest stwierdzic: moje slowa nic nie znacza, w rzeczywistosci nie robie tak jak mowie. Bardzo sie boisz, zeby ten internetowy wizerunek - Sabat nie ujrzal swiatla dziennego?
                                      • sabat-77 Re: Partnerka z gronem kolegów 13.03.13, 18:05
                                        co masz na mysli ?
                                      • sabat-77 Re: Partnerka z gronem kolegów 13.03.13, 19:06
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > "Okresla cie to"? Ale przed kim? To jest wazne: kto okresla, a nie co? Poniewaz
                                        > my twoich czynow nie widzimy tylko slowa, a one jak twierdzisz nie sa wazne, b
                                        > o cie nie okreslaja to pozostajesz nieokreslony co jest niemal rownoznaczne z n
                                        > ieistnieniem :)

                                        Raczej nieoznaczony. Coś jak teoria nieoznaczoności Heisenberga. Nie można z dowolną dokładnością wyznaczyć jednocześnie położenia i pędu Sabata :)

                                        > A to ze w prawdziwym zyciu nie robisz nic, to kazdy sie domysla. Tak czy siak n
                                        > iebezpiecznie jest stwierdzic: moje slowa nic nie znacza, w rzeczywistosci nie
                                        > robie tak jak mowie. Bardzo sie boisz, zeby ten internetowy wizerunek - Sabat n
                                        > ie ujrzal swiatla dziennego?

                                        Rozumiem już. Nie, moja zmiana wizerunku na forum nie wynika ze strachu przed rychłym ujawnieniem mojego internetowego alter ego (przypominam, że moje internetowe alter ego to również strach.na.wróble, jakże łatwo to przeoczyć kiedy jest to wygodne), lecz z pewnych zwrotów w życiu osobistym, o których nie uznałem za stosowne trąbić wszem i wobec. Otóż - owszem, w rzeczywistym życiu działam, jak na razie rezultaty dość korzystne.
                                        Loppe ma rację, strasznie ciągniesz ludzi za język tym dopytywaniem się, Kitty.
                          • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 10:41
                            sabat-77 napisał:

                            > W moim przypadku najbardziej dominującą potrzebą, gwiazdą polarną na którą obie
                            > ra kurs moja psychika jest potrzeba bezpieczeństwa.

                            To ty kobiecy mezczyzna jestes. To nie pamietam do kogo pasuje kobiecy mezczyzna, chyba do nikogo :)))))
                            • marek.zak1 Bezpieczeństwo 11.03.13, 12:50
                              A mnie sie wydawało, ze to ja mam zapewnic bezpieczeństwo zonie i rodzinie. Poza tym, jak byłem bardzo młody tez mi sie wydawało, ze to ja wybieram kobietę. Szybko zmieniłem zdanie :).
                              Na razie koniec. lece do firmy do moich kochanych Szwajcarów.
                        • that.bitch.is.sick Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 08:19
                          zawle napisała:

                          > sabat-77 napisał: Z mojego punktu widzenia jest to bez znacze
                          > > nia, bo w bliskim otoczeniu takich kobiet nie mam, a poznawać nie zamierz
                          > am Jedynie "ciekawość b
                          > > adacza", a mniej eufemistycznie - zwykła ludzka wścibskość.
                          >
                          > Jedno drugiemu zaprzecza, ale co tam:) Ja natomiast mam całą mnogość wokół sieb
                          > ie takich ludzi jak Ty. Czyli że żyjemy w jednym świecie, nie każdy w swoim.


                          Bawią mnie stwierdzenia tego typu. Trącą zarozumialstwem i pretensjonalnością. Ktoś miał tu taką sygnaturkę droga zawle "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad" , szkoda jednak że większość osób nie wygląda na to aby cokolwiek wyniosła z bardzo mądrych lektur którymi się przechwala. Nie wystarczy wsadzić pod pachę Ulissesa żeby nie gadać głupot.
                          >
                          >
                          • zawle Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 08:30
                            that.bitch.is.sick napisała: Bawią mnie stwierdzenia tego typu. Trącą zarozumialstwem i pretensjonalnością.
                            > Ktoś miał tu taką sygnaturkę droga zawle "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich
                            > zalet i powszechność swoich wad" , szkoda jednak że większość osób nie wygląda
                            > na to aby cokolwiek wyniosła z bardzo mądrych lektur którymi się przechwala. Ni
                            > e wystarczy wsadzić pod pachę Ulissesa żeby nie gadać głupot.

                            A gdzie ja się dzieciaku przechwalałam? To chyba Ty polecałaś poradnik z zakresu psychologii dla mas? Jak to tam było? Toksyczni rodzice, toksyczna miłość, jak znaleźć prawdziwego faceta? jak utrzymać prawdziwego faceta? Coś tam Cię zauroczyło...
                            Ulissesa to się czyta, nie nosi pod pachą:) Skoro już się przechwalasz......;)
              • zawle Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 15:44
                sabat-77 napisał: > Jakoś się babkom w pale nie mieści, że nie każdy facet musi padać na twarz, naw
                > et na widok całkiem zjawiskowej urody :) Łatwiej sobie zracjonalizować, że to z
                > niego taka ciota ;)

                No sorry....jak ktoś pada na twarz to chyba dupę wypina? To ciota, czy nie?:))

                Powielam pomysł sabata, żeby gadać na temat, ale na odwrót...fajowo:)))
                • songo3000 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 17:27
                  Jak padam na twarz to odruchowo spinam pośladki. Mówicie, że to przez potencjalny atak Bruna z Czarnym Dildo w ręku?
                • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 17:48
                  zawle napisała:

                  > sabat-77 napisał: > Jakoś się babkom w pale nie mieści, że nie każdy facet
                  > musi padać na twarz, naw
                  > > et na widok całkiem zjawiskowej urody :) Łatwiej sobie zracjonalizować, ż
                  > e to z
                  > > niego taka ciota ;)
                  >
                  > No sorry....jak ktoś pada na twarz to chyba dupę wypina? To ciota, czy nie?:))
                  >
                  > Powielam pomysł sabata, żeby gadać na temat, ale na odwrót...fajowo:)))

                  No to gadam, tylko nie wiem czy na temat ale tak mi sie skojarzylo, ze jak facet mowi, ze ma kolezanke to sie usmiecham i mysle o seksie. A Wy?
                  • zawle Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 19:14
                    hello-kitty2 napisała: > No to gadam, tylko nie wiem czy na temat ale tak mi sie skojarzylo, ze jak face
                    > t mowi, ze ma kolezanke to sie usmiecham i mysle o seksie. A Wy?

                    Ja myślę że go wychowywała samotna matka lub że puka jakąś absolutnie po koleżeńsku.
          • stary.dziadyga Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:57
            > rozumiem, choc sie nie spotykam. Dla mnie po pierwsze PO CO spotykac sie z kole
            > ga skoro nie mozna miec z tego rzniecia, tudziez jakiegos 'pobudzenia' jakiejs
            > 'stymulacji', hehe

            Ja na ten przykład lubię rozmowę z mężczyznami, lubię sobie pograć z nimi w karty albo szachy, pograć w kosza, zerbrać se duża grupą i po prostu porobić coś fajnego, albo spoktać sie spontanicznie, a nie z wyprzedzeniem 2 tyygodniowym żeby pisjca na godzine na kawe na mieście.
            Mężczyxni zapewniają mi ciekawą rozmowę i poczucie bycia w grupie, a także śmieszne gadki. Z bólem to mówię jako kobiety, ale kobiety niestety nie oferują tego samego.
            • songo3000 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 13:02
              Zaraz a jakich facetach mówimy? Bo jak o Holenderskich pizdusiach to spoko ;) Bo jeżeli krąg kulturowy jest bardziej 'tradycyjny' to rzadko który nie będzie myślał o Twojej dupie... czekając na okazję po prostu :D
              • kag73 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 15:28
                songo3000 napisał:

                > Zaraz a jakich facetach mówimy? Bo jak o Holenderskich pizdusiach to spoko ;) B
                > o jeżeli krąg kulturowy jest bardziej 'tradycyjny' to rzadko który nie będzie m
                > yślał o Twojej dupie... czekając na okazję po prostu :D

                Zaraz, zaraz, zdziwilbys sie, Holenderskie "pizdusie" raczej nie roznia sie w tej kwestii od innych facetow i tez mysla o dupie. No chyba, ze chodzi Ci o homoseksualistow?
                >
                • songo3000 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 17:34
                  Ty już Kag nie bądź taka wygadana ;P Od dwóch dni widzę pieprzony powrót zimy za oknem i miło było sobie pomyśleć, że wiatraki mają gorzej ;)
                  • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 17:58
                    songo3000 napisał:

                    > Ty już Kag nie bądź taka wygadana ;P Od dwóch dni widzę pieprzony powrót zimy z
                    > a oknem i miło było sobie pomyśleć, że wiatraki mają gorzej ;)

                    Bylo juz z 15 stopni, juz byly nozki w czolenkach jak Loppe mowi, a jutro znowu przypierdoli 2 stopnie, takze ten sam shit, notomiast w temacie, jest tak samo, jak mowi Kag z ta roznica, ze do kobiety nalezy pierwszy krok. Wiec mozesz sie bujac do usranej smierci.
                    • songo3000 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 18:08
                      > Wiec mozesz sie bujac do usranej smierci.
                      Znaczy kto, Songo, Kitty czy pizdusie? ;PPP
                      • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 18:17
                        songo3000 napisał:

                        > > Wiec mozesz sie bujac do usranej smierci.
                        > Znaczy kto, Songo, Kitty czy pizdusie? ;PPP

                        W sensie babka tu zyjaca. Czyli ja. Jak sobie nie wezme sama to bedzie sie spotykal i pierdzielil, a seksu jak nie bylo tak nie ma, dlatego ich nazywam malotestosteronowymi, zniewiescialymi, wyemancypowanymi cipami i takie takie tam. Oni sa sprawni seksualnie mysla o dupie i chca sie pieprzyc ale to wszystko nie jest 'na wierzchu' tylko 'pochowane' i trzeba walic w dzwon, swicic halogenami i w ogole robote odwalic i juz mi sie nie chce :) Ale ok, no wiecej nie narzekam :)
                        • kag73 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 22:38
                          Kitty, Ty jestes dla nich tak atrakcyjna, ze po prostu mysla, ze i tak nie maja u Ciebie szans. Jak zrobisz pierwszy krok, to zaraz sa zwarci i gotowi, co nie?
                          • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 10:11
                            kag73 napisała:

                            > Kitty, Ty jestes dla nich tak atrakcyjna, ze po prostu mysla, ze i tak nie maja
                            > u Ciebie szans. Jak zrobisz pierwszy krok, to zaraz sa zwarci i gotowi, co nie
                            > ?

                            Kag teraz to juz bedzie seks TYLKO z milosci albo nie bedzie wcale, kiedys przeciez trzeba zakonczyc kariere, a jak wiadomo najwieksi spotrowcy odchodza zaraz po zlotym medalu na Olimpiadzie. Lepiej wycofac sie samemu. I tym sposobem nie musze robic nic i to mi odpowiada :)
            • robotkuchenny Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 14:22
              No dobrze, Tobie chodzi o to, że mężczyźni są ciekawsi jako partnerzy w rozmowie a kobiety nie są w stanie być takie. To o co chodzi Twoim kolegom? Przecież jako kobieta (Twoim własnym zdaniem) nie możesz być interesująca i zabawna jako rozmówczyni ? Więc po co oni spotykają się z Tobą? Jaki mają w tym cel?
              Moim zdaniem sama się oszukujesz myśląc, że Tobie i im chodzi o koleżeństwo. Jest mnóstwo wspaniałych, zabawnych i inteligentnych kobiet - jeżeli chodziłoby Ci tylko o koleżeństwo - nie miałabyś problemu, żeby mieć ciekawe koleżanki. A jednak interesują Cię tylko mężczyźni, wolisz mężczyzn, szukasz męskiego towarzystwa. Nie dziwię się, że Twojemu facetowi się to nie podoba. Musisz poszukać sobie innego, bardzie otwartego na luźne związki bez wyłączności.
              • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 14:30
                robotkuchenny napisał:

                Musisz poszukać so
                > bie innego, bardzie otwartego na luźne związki bez wyłączności.

                Dobra rada tylko wtedy konsekwentnie: on tez ma prawo otoczyc sie kolezankami. Byl tu taki watek na forum babka pisala hehe, ze wszystkie kolezanki jej faceta wszystkie byly super atrakcyjn, super napalonee i wszystkie singielki, oj taki tam przypadek :)))

              • stary.dziadyga Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 14:57
                > No dobrze, Tobie chodzi o to, że mężczyźni są ciekawsi jako partnerzy w rozmowi
                > e a kobiety nie są w stanie być takie.

                Nie, nie zrozumiałeś, Kobiety potrafią byc takie, ale jako zbiór całość, jakos tak wychodzi że to mężczyźni cześciej są interesujący niż kobiety. Pisałam już że mam koleżanki, ale nie w kraju w którym mieszkam.

                > e a kobiety nie są w stanie być takie. To o co chodzi Twoim kolegom? Przecież j
                > ako kobieta (Twoim własnym zdaniem) nie możesz być interesująca i zabawna jako
                > rozmówczyni ? Więc po co oni spotykają się z Tobą? Jaki mają w tym cel?

                Pewnie że są w stanie byc interesujące i zabawne. Ja jestem. Spotykają se ze mną bo lubią moje towarzystwo. Na pewno sa i tacy w tym towarzystkie którzy na coś liczą, choć ja tego nie rozumiem, bo ile miecięcy czy lat można sie przyjaznić z kimś czekając aż ta osoba w koncu się zainteresuje. Przecież jakbym śe interesowała to nie bylibysmy znajomymi tylko parą. Ale rozterki tych facetów nie są tu problemem.

                ednak interesują Cię tylko mężczyźni, wolisz mężczyzn, szukasz męskiego towarzy
                > stwa. Nie dziwię się, że Twojemu facetowi się to nie podoba. Musisz poszukać so
                > bie innego, bardzie otwartego na luźne związki bez wyłączności.

                Związek bez wyłączności mnie nie interesuje. Nie mam ochoty ani sama sypiać z innymi ani być jedną z wielu.


                Ale proszę ja specjalnie napisałam wątek bezosobowo, bo chodzi mi o opinię o takich sytuacjach, bardziej niż o rady. Bo nie znacie mnie ani mojego faceta, ani tych kolegów itp, więc nie sądzę żeby było Wam łatwo ocenić i jeszcze doradzić akurat w mojej kontkertnej sytuacji.
                • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 18:09
                  stary.dziadyga napisała:

                  > Pewnie że są w stanie byc interesujące i zabawne. Ja jestem. Spotykają se ze mn
                  > ą bo lubią moje towarzystwo. Na pewno sa i tacy w tym towarzystkie którzy na co
                  > ś liczą, choć ja tego nie rozumiem, bo ile miecięcy czy lat można sie przyjazni
                  > ć z kimś czekając aż ta osoba w koncu się zainteresuje. Przecież jakbym śe inte
                  > resowała to nie bylibysmy znajomymi tylko parą. Ale rozterki tych facetów nie
                  > są tu problemem.

                  Ale moze oni nie chca byc z Toba para tylko chca cie posuwac bez zobowiazan, a Ty swoim byciem dla nich ''interesujaca" dajesz im niebezposredni sygnal, ze na to pojdziesz/jestes chetna. Facet mysli tak: 'fajna dupa, ma chlopaka ale sie ze mna spotyka, cos ode mnie chce'. A czy w ten sposob wpadalas w te klopoty z facetami, molestowania?

                  A rozmawialiscie o tym co napisalas powyzej z facetem? Co on mowi? Jak agrumentuje?
                  • stary.dziadyga Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 18:51
                    > Ale moze oni nie chca byc z Toba para tylko chca cie posuwac bez zobowiazan, a
                    > Ty swoim byciem dla nich ''interesujaca" dajesz im niebezposredni sygnal, ze na
                    > to pojdziesz/jestes chetna. Facet mysli tak: 'fajna dupa, ma chlopaka ale sie
                    > ze mna spotyka, cos ode mnie chce'.

                    Wiesz, nie da sie ich ogolnie jakos podsumowac jednym zdaniem. Niektorych znam lata i przezyli juz roznych moich partnerow. Z niektorymi nigdy nic mnie nie laczylo, inni wyznali kiedys milosc jas wyznalam brak milosci, ale oni zostali. Sa tez faceci ktorzy maja dziewczyny, roznie.

                    Czy w gronie tych znajomych sa faceci ktorzy by chcieli sie "ruchac bez zobowiazan", w jakiejs szerszej grupie pewnie tak. Tyle ze takie sprawy jesli juz sa szybko wychodza i szybko sie klaruja.

                    A czy w ten sposob wpadalas w te klopoty z
                    > facetami, molestowania?

                    Nie. Molestowal mnie moj pierwszy partner.


                    >
                    > A rozmawialiscie o tym co napisalas powyzej z facetem? Co on mowi? Jak agrument
                    > uje?


                    Tak rozmawialismy. On nie moze zniesc mysli o tym ze ja mam jakikolwiek kontakt z innymi mezczyznami. Wie ze traktuje to przesadnie (np. nie przyszedl ostanio na moja impreze firmowa, wystawil mnie w ostatniej chwili, jak sie pozniej okazalo wlasnie z tego powodu, bo nie chcial mnie widziec wsrod innych mezczyzn) i ze musi nad tym pracowac. On ma ogolnie troche problemow mentalnych, wiec jego reakcje sa przesadzone, dlatego tez pytam Was, bo chce miec jakis punkt odniesienia. Moim facetom wczesniej nie przeszkadzaly takie relacje. W tym zwiazku mam problem czasem zeby sprawdzic smsa od mamy, zeby sie nie narazic na podejrzenia o "smsowanie z jakimis twoimi kolesiami". Niedlugo on idzie do specjalisty, mam nadzieje ze to jakos pomoze.
                    • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 19:04
                      stary.dziadyga napisała:

                      > Tak rozmawialismy. On nie moze zniesc mysli o tym ze ja mam jakikolwiek kontakt
                      > z innymi mezczyznami. Wie ze traktuje to przesadnie (np. nie przyszedl ostanio
                      > na moja impreze firmowa, wystawil mnie w ostatniej chwili, jak sie pozniej oka
                      > zalo wlasnie z tego powodu, bo nie chcial mnie widziec wsrod innych mezczyzn) i
                      > ze musi nad tym pracowac. On ma ogolnie troche problemow mentalnych, wiec jego
                      > reakcje sa przesadzone, dlatego tez pytam Was, bo chce miec jakis punkt odnies
                      > ienia. Moim facetom wczesniej nie przeszkadzaly takie relacje. W tym zwiazku ma
                      > m problem czasem zeby sprawdzic smsa od mamy, zeby sie nie narazic na podejrzen
                      > ia o "smsowanie z jakimis twoimi kolesiami". Niedlugo on idzie do specjalisty,
                      > mam nadzieje ze to jakos pomoze.

                      A widzisz to jest druga sprawa, szkoda ze nie napisalas od razu. Chora zazdrosc potrafi zniszczyc kazdy zwiazek. Jak na moj gust to sie zupelnie nie dopasowaliscie w kwesti wolnosci w zwiazku. Przy Twoim stylu zycia to moze byc duzy problem. To w takim razie zmieniam swoja ocene ze problem lezy wylacznie w Tobie. No nie wiedzialam. Wybacz. Dziewczyno na moj gust to sie rozleci, hmm. Meczarnia bedzie. Przemysl czy warto?
                    • zawle Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 19:11
                      stary.dziadyga napisała:Wie ze traktuje to przesadnie (np. nie przyszedl ostanio
                      > na moja impreze firmowa, wystawil mnie w ostatniej chwili, jak sie pozniej oka
                      > zalo wlasnie z tego powodu, bo nie chcial mnie widziec wsrod innych mezczyzn) i
                      > ze musi nad tym pracowac. On ma ogolnie troche problemow mentalnych, wiec jego
                      > reakcje sa przesadzone, dlatego tez pytam Was, bo chce miec jakis punkt odnies
                      > ienia.

                      Wydaje mi się że szukanie punktu odniesienia na forum to niezbyt trafiony pomysł. Raz: nie wiemy jakie są prawdziwe powody Twoich przyjaźni z mężczyznami. Może realizujesz jakieś swoje emocjonalne pragnienia z mężczyzną w sytuacji bezpiecznej, bez zobowiązań. Twój luby czuje dziwny schemat, nie potrafi go określić, ale czuje niepokój. Może twój luby czuje zgrzyt przeciwstawiając sobie dwa wydarzenia a Twojego życia...molestowanie i wielką chęć dalszego przebywania w męskim gronie? Może wstydzi się za Ciebie, podejrzewa o prowokowanie lub jest zazdrosny o to że z innymi lubisz przebywać a w łóżku nie jest wam dobrze? A może jest chorobliwie zazdrosny i za kilka lat usłyszymy o twoim przypadku w TV?
                      Zresztą, zawsze twierdziłam że jak ktoś ma jakieś problemy to najgorsze co moze zrobić to związać się z kimś kto też ma jakieś problemy.

                      Dodam że Cię lubię....za te drinki z parasolką:)
                    • kag73 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 22:56
                      Hmm, Twoj facet jawi mi sie jako chorobliwie zazdrosny. Mam nadzieje, ze to nie Arab albo inny muzulmanin. Moze jest tzw. poparzonym dzieckiem, poprzedniczka mu chodzila w bok albo zdradzila z dobrym znajomymy i teraz woli na zimne dmuchac.
                      Ogolnie, Ty wiesz, ze niczego od tych facetow kolegow nie chcesz, rzecz w tym, ze Twoj partner nie moze byc tego pwenien. Do tego jest facetem wiec mysli jak facet i wie na co przypuszczalnie licza spotykajacy sie z Toba faceci. Mysli, ze zaufanie jest dobre, kontrola lepsza.
                      Nie mozna go wkrecic w towarzystwo?
                    • bcde Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 00:01
                      On nie moze zniesc mysli o tym ze ja mam jakikolwiek kontakt
                      > z innymi mezczyznami. Wie ze traktuje to przesadnie (np. nie przyszedl ostanio
                      > na moja impreze firmowa, wystawil mnie w ostatniej chwili, jak sie pozniej oka
                      > zalo wlasnie z tego powodu, bo nie chcial mnie widziec wsrod innych mezczyzn) i
                      > ze musi nad tym pracowac. On ma ogolnie troche problemow mentalnych, wiec jego
                      > reakcje sa przesadzone, dlatego tez pytam Was, bo chce miec jakis punkt odnies
                      > ienia. Moim facetom wczesniej nie przeszkadzaly takie relacje. W tym zwiazku ma
                      > m problem czasem zeby sprawdzic smsa od mamy, zeby sie nie narazic na podejrzen
                      > ia o "smsowanie z jakimis twoimi kolesiami". Niedlugo on idzie do specjalisty,
                      > mam nadzieje ze to jakos pomoze.

                      Zazdrość, o której piszesz, jest oznaką słabości. Twój partner jest mentalnym słabeuszem. Faceci niepewni swojej wartości i nie mający dystansu do siebie są zazdrośni ponad miarę. On będzie musiał włożyć sporo wysiłku w pracę nad sobą, a jeśli nawet spróbuje, to efekt jest niepewny, bo trudno szybko zmienić charakter. Z twojego opisu ciebie wynika, że raczej nie jesteś słabą kobietką, więc jest spore prawdopodobieństwo, że kopniesz go tyłek, jak znajdziesz odpowiednią motywację, czyli mocniejszego psychicznie gościa, który się tobą odpowiednio zainteresuje.
                      • stary.dziadyga Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 16:53
                        Hej, podpinam sie pod alfabetycznego ale odpowiadam na Wam wszystkim na to co napisaliscie po moim ostatnim poscie.

                        Na wsptepie moze doprecyzuje to bedzie Wam latwiej zrozumiec.
                        Moj facet nie jest zadnym mieczakiem ani slabeuszem, on ma schorzenie mentalne.
                        Jest ponad przecientnie inteligentny i bardzo pewny siebie, ale on ma neurosis i OCD, po polsku sie na to mowi zaburzenia nerwicowe. W zwiazku z tym schorzeniem ma wszystkie ksiazkowe przypadlosci z tym zwiazane i to sie przekalada na nasz zwiazek. Irracjonalny lek - boi sie smierci na przyklad, ale tez ze go zdradze choc nie ma ku temu podstaw, chore mysli na rozne tematy- w tym domysly na temat mnie i innych facetow, perfekcjonizm i ponadprzecietne ambicje - np. przejawiajace sie w tym ze nie dawal mi spokoju, ze nie mam regularnych orgazmow, co bylo na maksa frustrujace ale teraz zaowocowalo, bo tak ciezko pracowal, ze teraz mam wielokrotne i to od samego seksu, czego wczesniej nie mialam.
                        Dlugo by jeszcze wymieniac. Dlatego tez pytalam sie tu, bo chcialam poznac opinie zwyklych ludzi i wyszlo na to ze normalni ludzie tez by nie byli zadowoleni z takiej sytuacji, a co dopiero on.

                        Nie jest Arabem ani zadnym Wlochem czy z innego maczowskiego narodu. Bo ktos pytal.

                        Zawle dobrze trafilas, tak dla niego moje doswiadczenia z molestowaniem i chec przyjazni z mezczyznami faktycznie sa mocnym zgrzytem. Tak analizujac siebie, to wg mnie tez dobrze trafilas z tym dlaczego ja sie z facetami koleguje. Pasuje mi sytuacja w ktorej nie jestem obiektem seksualnym, do tego daze choc to nie zawsze sie udaje. Ja mam ogolnie problem z byciem postrzegana jako kobieta, jako obiekt pozadania, wolalabym byc aseksem i zeby nikt mnie nie postrzegal przez pryzmat mojej seksualnosci. Dla moich kumpli jestem kumpelka, nie uwodze ich ani nie kusze, oni to jednak czuja bo po jakims czasie zaczynaja przy mnie sie zachowywac jak w grupie kolegow.

                        Ja w ogole mam problem ze swoja kobiecoscia, wolalabym urodzic sie facetem szczerze mowiac. No ale tez nie pociagaj mnie kobiety w ogole, wole mezczyzn. I tez raz na jakis czas mam zrywy ze odkrywam w sobie kobiete, wtedy sie stroje i robie manikiur i jest mi z tym fajnie, do momentu kiedy wyjde na ulice i przykuwam uwage, wtedy czuje sie z tym fatalnie.


                        Bede podejmowac proby wkrecenia go w towarzystwo, choc przy jego schorzeniu to nie jest latwe. Na razie rozpoczyna terapie za kilka dni. Jest nam ciezko, klocimy sie duzo, jest duzo emocji, zastanawiania sie czy to ma sens itp. Oboje potrafimy racjonalnie spojrzec na ta ten zwiazek i tak racjonalnie to mamy marne szanse, ale obojgu nam bardzo zalezy, bo dla nas obojga to jest bardzo wyjatkowa wiez, na tyle ze chcielbysmy zostac ze soba na zawsze. Niestety w tycgh momentach kiedy jest dobrze to jest wpasniale, ale mamy bardzo duzo do zrobienia, na tyle duzo ze czasami trace wiare, ale bardzo chce sie postarac, on tez.
                        • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 20:06
                          stary.dziadyga napisała:

                          > Bede podejmowac proby wkrecenia go w towarzystwo, choc przy jego schorzeniu to
                          > nie jest latwe. Na razie rozpoczyna terapie za kilka dni. Jest nam ciezko, kloc
                          > imy sie duzo, jest duzo emocji, zastanawiania sie czy to ma sens itp.

                          Najlepsze wyjscie to dobranie sobie partnera z posrod tej paczki. Wtedy bedziesz miala wymowke, ze przeciez wie w co sie pakowal i jak inni koledzy sa dla Ciebie wazni :) A i obedzie sie bez wkrecania kogos na sile.

                          > Ja w ogole mam problem ze swoja kobiecoscia, wolalabym urodzic sie facetem szcz
                          > erze mowiac. No ale tez nie pociagaj mnie kobiety w ogole, wole mezczyzn. I tez
                          > raz na jakis czas mam zrywy ze odkrywam w sobie kobiete, wtedy sie stroje i ro
                          > bie manikiur i jest mi z tym fajnie, do momentu kiedy wyjde na ulice i przykuwa
                          > m uwage, wtedy czuje sie z tym fatalnie.

                          A wg mnie to zamiast bawic sie w kumpele (a kumple sie wykrusza, oprocz wiecznych singli i zostaniesz 'sama' tak czy siak) czy tez probowac docierac sie z partnerem 'powinnas' raczej popracowac, zeby sobie pomoc, by poczuc sie dobrze w swojej skorze, skorze atrakcyjnej kobiety, rozkwitnac. To co prezentujesz na ten moment (przypomne: w wieku 28 lat nie czujesz sie JESZCZE (?) kobieta) to jakis rodzaj niedojrzalosci. To mi przypomina Michaela Jacksona, ktory tez sie chcial bawic z chlopcami majac 40 lat. 28 lat to za chwile bedziesz przejrzala to kiedy bedzie czas na bycie kobieta? W wieku 40-50 lat? Troche za pozno. Ale oczywiscie zyj jak chcesz tylko jak na moj gust to nie cieszysz sie i nie korzystasz z zasobow, ktorymi cie obdarzono. Nie wykorzystanie zasobow to w ekonomii powazne uchybienie :)
                          • stary.dziadyga Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 20:33
                            > Najlepsze wyjscie to dobranie sobie partnera z posrod tej paczki. Wtedy bedzies
                            > z miala wymowke, ze przeciez wie w co sie pakowal i jak inni koledzy sa dla Cie
                            > bie wazni :) A i obedzie sie bez wkrecania kogos na sile.

                            Tak, tak tylko ja nie chce nikogo z tej paczki czy innej paczki ani żadnego innego swojego kolegi, ale to już mały szczegół ;)

                            Dzieki za wszystkie rady Kitty, miło że się interesujesz.


                            • songo3000 Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 20:39
                              Duży szczegół jest taki, że jak sama tu wyłuszczyłaś - Ty wcale nie chcesz >siebie<. Wszystko inne to ... jakieś wtórne pierdoły. Masz zamiar coś z tym zrobić czy dalej wrzucasz kuwetkę kotka pod łóżko?
                        • bcde Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 21:00
                          > Moj facet nie jest zadnym mieczakiem ani slabeuszem, on ma schorzenie mentalne.
                          > Jest ponad przecientnie inteligentny i bardzo pewny siebie, ale on ma neurosis
                          > i OCD, po polsku sie na to mowi zaburzenia nerwicowe. W zwiazku z tym schorzeni
                          > em ma wszystkie ksiazkowe przypadlosci z tym zwiazane i to sie przekalada na na
                          > sz zwiazek. Irracjonalny lek - boi sie smierci na przyklad, ale tez ze go zdrad
                          > ze choc nie ma ku temu podstaw, chore mysli na rozne tematy- w tym domysly na t
                          > emat mnie i innych facetow, perfekcjonizm i ponadprzecietne ambicje - np. przej
                          > awiajace sie w tym ze nie dawal mi spokoju, ze nie mam regularnych orgazmow, co
                          > bylo na maksa frustrujace ale teraz zaowocowalo, bo tak ciezko pracowal, ze te
                          > raz mam wielokrotne i to od samego seksu, czego wczesniej nie mialam.
                          > Dlugo by jeszcze wymieniac.

                          Inteligentny? Zapewne. Ale cała reszta, o której napisałaś jest zaprzeczeniem pewności siebie i psychicznej siły. Znerwicowanie, chorobliwy lęk przed śmiercią, lęk przed zdradą, chore domysły, jazdy w temacie twoich orgazmów. Facet jest psychicznie wybrakowany i sama dostrzegasz, że macie niewielkie szanse. I tak rzucisz go w któreś popołudnie. Kwestia czasu.
                        • urquhart najpierw pokochać i zaakceptować siebie 11.03.13, 23:37
                          > Ja w ogole mam problem ze swoja kobiecoscia, wolalabym urodzic sie facetem szcz
                          > erze mowiac. No ale tez nie pociagaj mnie kobiety w ogole, wole mezczyzn. I tez
                          > raz na jakis czas mam zrywy ze odkrywam w sobie kobiete, wtedy sie stroje i ro
                          > bie manikiur i jest mi z tym fajnie, do momentu kiedy wyjde na ulice i przykuwa
                          > m uwage, wtedy czuje sie z tym fatalnie.

                          Żeby pokochać kogoś innego trzeba najpierw pokochać i zaakceptować siebie, kobiecość, tym czym możesz oddarowywać innych, a jakoś wpojono ci podświadomość że ktoś chce cie z tego okraść i ograbić. Inaczej musi się to skończyć wielkim rozczarowaniem. Masz świadomość ambiwalentnych uczuć do męskiego świata, ale nie chcesz się zmierzyć się z przyczynami, chciałabyś żeby to świat się dopasował do ciebie :)
                          P.S.
                          Nie te czasy i okoliczności. Fakt, jedna moja babcia widząc że SSmani wyławiają z kolumny, gwałcą i mordują inne umundurowane atrakcyjne kobiety po upadku powstania wskoczyła do dołu kloacznego w gówna i dzięki temu że się jej strasznie brzydzili przeżyła i trafiła z resztą chłopów do stalagu. Jest to jakiś skuteczny sposób. Druga babcia uchodziła za lokalną pięknisię i rozpieszczoną córeczkę tatusia i dobrali się do niej i zgwałcili ją dopiero sowieci jak "wyzwolili", tak ze nie pozbierała się po tym psychicznie do końca życia.
      • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:39
        songo3000 napisał:

        > Czemu nie? Jak dla mnie jest jeden warunek, facet z tymi koleżkami też musi być
        > w dobrej komitywie i bliższym kontakcie. Inaczej, de facto będzie wyrzucony po
        > za ten krąg wokół podobno jego babeczki i żale rosnąco wykładniczo murowane. Na
        > jważniejsza kwestia, to jak sama babeczka będzie na to ślinienie reagować, niep
        > rawdaż?

        A jednak nazywasz to slinieniem :) A kto sie slini? Doprecyzujmy czy mamy ta sama definicje?
        • songo3000 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:50
          www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=SEtVGNBWEmw:D
      • stary.dziadyga Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:43

        > Najważniejsza kwestia, to jak sama babeczka będzie na to ślinienie reagować, niep
        > rawdaż?

        Niby tak, ale bedąc mężczyzną i wiedząć jak inni mężczyźni myślą/postępują może być problem prędzej nie z nieufnoscią wobec partnerki a z nieufnością wobec tamtych mężczyzn właśnie.
        I jak piszesz, to sprawę załatwiałoby gdyby on był z tymi kolegami w dobrej komitywie.
        A zakładając że nie jest?
        • songo3000 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:54
          Zakładając, że nie jest niech babeczka odpowie sobie na pytanie - które więzy lojalności są silniejsze: z nim czy z kolegami. I zależności od odpowiedzi wprowadzić adekwatny dystans... w wybranym kierunku, hehe.
        • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:57
          stary.dziadyga napisała:

          > Niby tak, ale bedąc mężczyzną i wiedząć jak inni mężczyźni myślą/postępują może
          > być problem prędzej nie z nieufnoscią wobec partnerki a z nieufnością wobec ta
          > mtych mężczyzn właśnie.
          > I jak piszesz, to sprawę załatwiałoby gdyby on był z tymi kolegami w dobrej kom
          > itywie.
          > A zakładając że nie jest?

          Ale jesli chodzi o Ciebie to przeciez sprawa jest JASNA jak slonce.

          Dla niewtajemniczonych: Dziadyga opisywala swoja zjawiakowa urode i bogate wypozazenie, ktore orzymala od natury, wieczne slinienie sie meskiego srodowiska na jej widok, swoje bardzo niskie libido i problemy z wlasna seksualnoscia, ambiwalentny stosunek do mezczyzn, reakcje obrzydzenia na ich slinienie i proby gwaltow na niej, itd.

          Przeciez oni wszyscy pra tak czy siak zeby Cie przeleciec, facet to widzi, slepy nie jest. Sama sobie odpowiedz na pytanie podstawowe: PO CO TO ROBISZ? Po co otaczasz sie gronem facetow? Czego Ty od tych facetow chcesz? I czy zdajesz sobie sprawe czego oni od Ciebie chca i czy to akceptujesz? I co ty na to? A dopiero potem co na to moj facet?
          • stary.dziadyga Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 13:06
            > Dla niewtajemniczonych: Dziadyga opisywala swoja zjawiakowa urode i bogate wypo
            > zazenie, ktore orzymala od natury, wieczne slinienie sie meskiego srodowiska na
            > jej widok, swoje bardzo niskie libido i problemy z wlasna seksualnoscia, ambiw
            > alentny stosunek do mezczyzn, reakcje obrzydzenia na ich slinienie i proby gwal
            > tow na niej, itd.
            >


            Ej bez przesady, że zjawiskową, raczej taką która podoba se facetom.
            Fakt że z wyglądem i ciałem mi się poszczęściło przy podziale genów.

            > Przeciez oni wszyscy pra tak czy siak zeby Cie przeleciec, facet to widzi, slep
            > y nie jest. Sama sobie odpowiedz na pytanie podstawowe: PO CO TO ROBISZ? Po co
            > otaczasz sie gronem facetow? Czego Ty od tych facetow chcesz? I czy zdajesz sob
            > ie sprawe czego oni od Ciebie chca i czy to akceptujesz? I co ty na to? A dopie
            > ro potem co na to moj facet?

            Juz napisałam wyżej, że potrzebuje mieć znajomych, jak każdy, ale kobiety mają niestety niewiele do zaoferowania w tej kwestii jako większość. I tak oto mam kilka z trudem przez całe życie uciułanych koleżanek (niestety żadna nie mieszka w tym samym kraju co ja) i procoentowo znacznie większe grono znajomych płci męskiej. Chce od nich przyjaźni czy koleżeństwa i traktowania mnie na równi z nimi, co zreszta czynią i po jakimś czasie już się nie krepują przy mnie z pewnymi zachowaniami których "przy damie nie wypada".

            Od zawsze tak było i ja nigdy nie miałam z tym problemu. Problem ma mój obecny partner, na którym mi zależy, dlatego szukam opinii u innych osób.

            • kag73 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 15:42
              Dziadyga, a nie mozna wciagnac partnera do grona tych przyjaciol? Mozecie przeciez czasem spotykac sie w gronie Twoich meskich kolegow razem.
              Podobnie jak tym mialam sporo kolegow, z ktorymi sie spotykalam kiedy nie bylam w zwiazku. Dla mnie sprawa byla jasna, ze oni na cos liczyli. Kiedy zaczynalam zwiazek nie widzialam sensu spotykania sie z nimi, bo po co. Zostal moze jeden, ktorego poznalam w jednoznacznych okolicznosciach, bez szans na lozko/inne poufalosci i stal sie wspolnym znajomym.
              Co bys powiedziala w sytuacji odwrontej; Twoj facet i grono atrakcyjnych kolezanek?


              • stary.dziadyga Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 17:18
                > Co bys powiedziala w sytuacji odwrontej; Twoj facet i grono atrakcyjnych koleza
                > nek?

                Pewnie nie byłabym zadowolona, tyle że w drugą stronę rzadko to w ten sposób działa.
                Poza jednym przypadkiem nie znam żadnego heteroseksualnego mężczyzny z gronem koleżanek.
                • songo3000 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 17:36
                  Pffff :)
                • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 18:26
                  stary.dziadyga napisała:

                  > > Co bys powiedziala w sytuacji odwrontej; Twoj facet i grono atrakcyjnych
                  > koleza
                  > > nek?
                  >
                  > Pewnie nie byłabym zadowolona, tyle że w drugą stronę rzadko to w ten sposób dz
                  > iała.
                  > Poza jednym przypadkiem nie znam żadnego heteroseksualnego mężczyzny z gronem k
                  > oleżanek.

                  Dobry trop. A dlaczego w druga to nie dziala?
                  • loppe Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 18:38
                    Właśnie.

                    Nikt tak nie potrafi zadać celnego doprecyzowującego pytania na forum jak Kitty...
                    • loppe Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 18:40
                      Ba - w y j a ś n i a j ą c e g o pytania. Niekiedy człowiek nic nie rozumie póki Kitty nie zada go.
                  • stary.dziadyga Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 18:59
                    > Dobry trop. A dlaczego w druga to nie dziala?

                    Bo heteroseksualny facet pewnie predzej te kolezanki po kolei bedzie chcial bzykac niz sie przyjaznic. Takze nie bedzie mial tyle tematow z nimi.

                    Znacznie latwiej znalezc heteroseksualna babke ktora sie odnajzdzie w towarzystwie facetow.
                    Kobiety sie raczej spotykaja dwojkami, nie umawiaja sie na sporty grupowe itp. W sytuacji faceta z grupa kolezanek, on musialby sie z nimi spotykac oddzielnie, a nie w grupie.
                    • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 19:18
                      stary.dziadyga napisała:

                      > Bo heteroseksualny facet pewnie predzej te kolezanki po kolei bedzie chcial bzy
                      > kac niz sie przyjaznic.

                      No tu sobie odpowiedzialas na pytanie czego heteroseksualny facet szuka w relacji z kolezanka dziadyga. Ale to wiesz wiec nie ma co walkowac.

                      Pytanie: dlaczego nie zachowujesz sie jak heteroseksualna kobieta? Zaden z nich Cie nie kreci zupelnie?

    • rekreativa Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 12:42
      Bywało, że miałam wyłącznie samych kolegów, ale raczej spotykaliśmy się grupowo, bo wszyscy się znali i chodziliśmy na imprezy, pizzę, piwko itd.
      Moi faceci nigdy się nie czuli wykluczeni, bo zwykle byli kumplami moich znajomych, więc wszystko zostawało w rodzinie :)
    • urquhart Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 13:58
      stary.dziadyga napisała:

      > Znacie takie pary, gdzie ona ma grono przyjaciół, znajomych składających se gło
      > wnie z mężczyzn?
      > Jak to widzicie?

      tak, jeżeli uroda z tych marnych i kobiecość nie jest najwyższych lotów, faceci mogą traktować jak kumpla całkiem fajnego, bo ściągą swoje ładniejsze koleżanki i oświeca facetów w temacie całkiem innego myślenia kobiet
      miałem takie kumpelki na polibudzie
      nie czułem relacji seksualnej ale coś tam podpuszczałem żeby było im miło
      ale nigdy nie byłem w desperacji :)
    • zyg_zyg_zyg Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 15:45
      Swego czasu miałam prawie wyłącznie kolegów. Z mężczyznami zawsze mi było jakoś łatwiej i bardziej po drodze, niż z kobietami, których zazwyczaj się bałam.

      Kiedyś mój nowy partner, gdy dowiedział się, że od czasu do czasu chodzę na naleśniki do jednego kolegi, z drugim wyjeżdżam (sama) na weekend majowy, a z innym chadzam do kina obruszył się niesamowicie. Oskarżył o chęć pukania się ze wszystkimi trzema. Powiedział, że nie ma takiej możliwości, żeby spotkanie sam na sam kobiety i mężczyzny miało inny cel niż tylko seksualny. Ponieważ partner był nowy, a kumple starzy i sprawdzeni, więc stanowczo odmówiłam zerwania kontaktów z nimi. Zapewniając jednocześnie partnera o swojej wierności i miłości i jego wyłączności. Z trudnoscią, ale jednak dał się przekonać.

      Ale trochę racji miał. Wiele razy mi się niestety zdarzyło, że panowie, z którymi bardzo fajnie i coraz fajniej mi się kumplowało, prędzej czy później wyznawali mi swoją miłość i relację szlag trafiał, bo nie mogłam się zrewanżować.

      Moja doświadczona życiowo i dużo starsza koleżanka powiedziała, że jak skończę trzydziestkę, to mężczyźni nie będą się już tak na pęczki chcieli ze mną przyjaźnić. I to się sprawdziło. Nie pójdę teraz na naleśniki do kolegi, bo jego żona będzie się plątać po kuchni :-) Nie zostawię męża z dzieciakami w domu, żeby pójść z innym do kina, bo zbyt rzadko chodzę z mężem. Z dawnych bliskich kolegów zostało mi dwóch - to znaczy nadal jesteśmy blisko. Pierwszy z nich został jednak moim mężem :-) a drugi to były FF, którym od dawna nie jestem seksualnie zainteresowana - on też ma długoletnią i zajebistą partnerkę. Ale spotykam się z nim (sama) od czasu do czasu i gadamy platonicznie o seksie :-) Mój mąż nie chce go poznawać.
      • kag73 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 15:52
        Dokladnie tak, moje doswiadczenie zyciowe tez mi mowi, ze faceci nie spotykaja sie z atrakcyjna kobieta, bo chca o pilce noznej pogadac, bo o tym to oni moga z kolega. I raczej nie beda sie nadal spotykac z ta atrakcyjna jezeli sami beda mieli partnerke/staly zwiazek.
      • loppe Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 15:57
        Ja podobnie jak kilka przedmówczyń spotykałbym się chętniej z koleżankami przeciwnej płci niż tej samej co moja.

        Dla mnie dziewczyny, tak jak dla Was faceci, są zdecydowanie bardziej interesującymi rozmówczyniami. To widać także na forum - prawie nie odzywam się do facetów. Dlaczego? And who cares why exactly?

        I owszem, podtekst erotyczny będzie, nawet jeśli tekst erotyczny nie padnie w trakcie takich kontaktów. Zatem przypuszczam że Wasi Partnerzy słusznie mają baczenie na takie kontakty międzypłciowe.
        • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 18:48
          loppe napisał:

          > Ja podobnie jak kilka przedmówczyń spotykałbym się chętniej z koleżankami przec
          > iwnej płci niż tej samej co moja.

          LOL kolezanki plci przeciwnej i kolezanki plci mojej :)

          > Dla mnie dziewczyny, tak jak dla Was faceci, są zdecydowanie bardziej interesuj
          > ącymi rozmówczyniami. To widać także na forum - prawie nie odzywam się do facet
          > ów. Dlaczego?

          Bo kolezanki plci meskiej nie fascynuja sie znakami zodiaku ani opowiesciami mitomana? :)
          • loppe Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 20:07
            Wszystko co napisałem to prawda.

            Mitomania, skłonność do patologicznego kłamstwa, przeważnie w celu osiągnięcia korzyści lub przedstawienia się w lepszym świetle. Przeważnie występuje u psychopatów histerycznych.
            • loppe Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 20:11
              To Hipokrates stworzył pojęcie histerii (gr. hysterikos), inaczej zwanej dusznością maciczną. Uważał, że wskutek braku aktywności seksualnej kobieca macica wysusza się i przemieszcza w górę "w poszukiwaniu wilgoci", uciskając serce, płuca i przeponę. Obraz kliniczny był podobny do wyżej wspomnianego, a konkretne objawy odnoszono do miejsca, w które przesunęła się macica. Jednym z charakterystycznych objawów był zanik miesiączki.

              Przemieszczenia macicy miały być spowodowane nadmierną suchością i lekkością macicy. Odbyty stosunek płciowy miał czynić macicę wilgotną i uniemożliwiać jej wędrówkę, gdyż właśnie z uwagi na tę suchość oraz zbytni luz w brzuchu macica zaczynała wędrować w poszukiwaniu wilgoci. Odnajdywała wilgoć przylegając do wątroby. Przecinała przez to drogę oddechową, która znajduje się w brzuchu, co było przyczyną duszności. Macica mogła usadowić się także w okolicach serca i powodować niepokój, zawroty głowy, cierpnięcie nóg, utratę mowy. Hipokrates wskazywał także na inne możliwe objawy histerii:
              białka oczu wywracają się,
              kobieta staje się zimna, a nawet sina,
              ślina spływa jej do ust,
              przypomina epileptyczkę,
              zęby się jej zaciskają.

              Pogląd ten podzielał także Platon.
              • loppe Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 20:14
                Ale współczesna nauka także mężczyzn obsadza w w/w roli, więc spoko:)
              • zawle Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 22:57
                loppe napisał: Uważał, że wskutek braku aktywności seksualnej kobieca macica wy
                > susza się i przemieszcza w górę "w poszukiwaniu wilgoci", uciskając serce, płuc
                > a i przeponę.> kobieta staje się zimna

                Czyli tylko gwałt może przerwać histerię i to błędne koło...brak seksu- oziębłość- brak seksu-
                ?????;)
                • loppe Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 23:43
                  zawle napisała:

                  > Czyli tylko gwałt może przerwać histerię i to błędne koło...brak seksu- oziębło
                  > ść- brak seksu-
                  > ?????;)


                  Nie no, przede wszystkim jestem jak najdalszy od sugerowania że abstynencja seksualna prowadzi do jakichś zaburzeń psychicznych. Tak tylko zacytowałem Hipokratesa w tej rozmowie prawda, na zasadzie swobodnej dywagacji.
                  • songo3000 Leczenie kobiecej histerii... po wiktoriańsku 11.03.13, 08:21
                    Akurat tym wątkiem byłem mocno zaskoczony.
                    wolnemedia.net/historia/seks-po-wiktoriansku/
                    • loppe Re: Leczenie kobiecej histerii... po wiktoriańsku 11.03.13, 09:45
                      Rzeczywiście interesujący materiał, cytuję ustęp-

                      Chodzi o tak zwaną kobiecą histerię. Objawy były różne. Przede wszystkim zwracano uwagę na skołatane nerwy, migreny i ataki paniki. Ale tak naprawdę jako objaw można było odczytać wszystko, ponieważ sama choroba nie istniała. Ważne było bowiem nie to co, ale jak się leczyło. Terapia była przyjemna i to przede wszystkim ona sprzyjała rozwojowi epidemii.

                      Cierpiące pacjentki trafiały do gabinetów medycznych, gdzie lekarze za pomocą masażu intymnych części ciała doprowadzali je do „histerycznych paroksyzmów” mających przynieść ulgę w chorobie. Owymi paroksyzmami był oczywiście orgazm, na który panie nie mogły liczyć we własnym domu, ponieważ ich porządni mężowie musieli go szukać gdzie indziej. Co istotne, było to leczenie długotrwałe i żmudne, ponieważ w przypadku tego schorzenia wyjątkowo często dochodziło do nawrotów.

                      Swoistą ciekawostką z tym związaną jest wspomniany wynalazek, czyli wibrator. Opracowano go, ponieważ rozprzestrzenianie się epidemii (niektórzy szacowali, iż dotyka co czwartej kobiety, co było zapewne sporą przesadą) spowodowało, że lekarze czuli się zmęczeni doprowadzaniem pacjentek do parokzysmów i zamarzyli, by wyręczyła ich w tym technologia. Przynajmniej od czasu do czasu. Z pomocą przyszedł im George Taylor, który opracował napędzany parą „The Manipulator”.
                      • loppe Re: Leczenie kobiecej histerii... po wiktoriańsku 11.03.13, 10:00
                        Znalazłem fotografię The Manipulator, pierwszego wibratora (19 wiek):

                        gizmodo.com/5466997/the-steam+powered-vibrator-and-other-terrifying-early-sex-machines-nsfw
                        • loppe Re: Leczenie kobiecej histerii... po wiktoriańsku 11.03.13, 10:57
                          Mieli rozmach, co?
                          Nasi przodkowie.
                          • songo3000 Re: Leczenie kobiecej histerii... po wiktoriańsku 11.03.13, 12:15
                            Dobry jest :) Dzisiejsze sex-machines (nie mówię o tych z sex-shopów) wyglądają partacko :)
                            • zawle Re: Leczenie kobiecej histerii... po wiktoriańsku 11.03.13, 12:52
                              Daj spokój...wygląda jak narzędzie tortur...zapomniałam....tak miało wyglądać...dla niepoznaki;)
                            • loppe Re: Leczenie kobiecej histerii... po wiktoriańsku 12.03.13, 10:31
                              Choć i nasze czasy przynoszą wieści o imponujących rozwiązaniach technicznych w służbie seksu (dzisiejsza):

                              Pierwszą w Polsce operację wszczepienia hydraulicznej trzyczęściowej protezy prącia przeprowadzono pomyślnie w Zabrzu. To obecnie szczyt możliwości w zakresie leczenia zaburzeń wzwodu - przekazali we wtorek zabrzańscy lekarze.




                              Operację przeprowadził zespół specjalistów z Kliniki Urologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 1 w Zabrzu. Jak zaznaczył szef zespołu prof. Andrzej Paradysz, 55-letni pacjent z zaburzeniami erekcji otrzymał najnowocześniejszą obecnie protezę, która swym wyglądem przypomina naturalny organ.

                              - Proteza składa się ze zbiorniczka implantowanego do jamy brzusznej, pompki implantowanej do worka mosznowego oraz pary cylindrów
                              • loppe Re: Leczenie kobiecej histerii... po wiktoriańsku 12.03.13, 12:52
                                Żeby tylko nie odpalił jak z jakiejś armaty... dreszczyk ryzyka dla pierwszej partnerki będzie co?
            • sabat-77 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 20:37
              loppe napisał:

              > Wszystko co napisałem to prawda.
              >
              > Mitomania, skłonność do patologicznego kłamstwa, przeważnie w celu osiągnięcia
              > korzyści lub przedstawienia się w lepszym świetle. Przeważnie występuje u psych
              > opatów histerycznych.
              Jak dlugo trenujesz kulturystyke ?
              • loppe Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 20:41
                Słuchaj no nie możesz (co innego Kitty:) mi zadawać takich pytań he he
                • sabat-77 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 21:00
                  loppe napisał:

                  > Słuchaj no nie możesz (co innego Kitty:) mi zadawać takich pytań he he

                  Kitty, zapytaj go ile lat trenuje kulturystykę... :D
                  • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 01:44
                    sabat-77 napisał:

                    > loppe napisał:
                    >
                    > > Słuchaj no nie możesz (co innego Kitty:) mi zadawać takich pytań he he
                    >
                    > Kitty, zapytaj go ile lat trenuje kulturystykę... :D

                    Lo Jezu co wy w berka gracie, podaj pileczke :)

                    Loppe ile lat trenujesz kulturystyke? Ile razy w tygodniu i jak to sie ksztaltowalo na przestrzeni tych lat?

                    Zaraz Sabat, kulturystyke? Jestes pewny? O steperku pisal i lezeniu w basenie :)
                    • loppe Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 08:25
                      5 lat z przerwami. Od 12 lat. Wcześniej trenowałem sztuki walki.
                      Duży nacisk kładę na rozwój i rzeźbę klaty, więc owszem jest dużo ciężarów, ok. 200 podniesień na trening, 2 razy w tygodniu. Każda sesja zawiera też stepper i 25 minut pływania non stop (nawet bez 1 dotknięcia brzegu basenu!). Pływanie zwiększa pojemnośc płuc oraz ujędrnia wszystkie mięśnie ciała:)
                      • sabat-77 Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 08:47
                        wow, no to szacun :)
                      • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 09:04
                        loppe napisał:

                        25 minut pływania non stop (nawet bez 1 dotknięcia brzegu basenu!).

                        bez dotkniecia? ciekawe jak robisz nawrot? :) Ile masz lat?
                        • loppe Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 09:28
                          hello-kitty2 napisała:

                          > loppe napisał:
                          >
                          > 25 minut pływania non stop (nawet bez 1 dotknięcia brzegu basenu!).
                          >
                          > bez dotkniecia? ciekawe jak robisz nawrot? :) Ile masz lat?

                          Przecież już Ci pisałem że 48 sklerotyczko:)
                          Ale jakbyś mnie zobaczyła w basenie, gdy robię nawroty nie dotykając ani razu przez 25 minut ściany ani dna basenu, jędrne ciało, szyję bez 1 zmarchy...
                      • songo3000 Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 10:02
                        A jak przyniosę sobie materac to nawet godzinę mogę moczyć dupę, bez dotknięcia ;)
                        • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 10:17
                          songo3000 napisał:

                          > A jak przyniosę sobie materac to nawet godzinę mogę moczyć dupę, bez dotknięcia
                          > ;)

                          hehe jest jeszcze inne rozwiazanie: moze jedna dlugosc pokonuje w 25 min :)
      • marek.zak1 Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 15:58
        Przyjaźń (jesli cos takiego w ogóle istnieje) między kobietą i mężczyzną może zaistnieć wtedy, gdy facet jest gejem. W pozostałych przypadkach jest tak jak opisywało parę koleżanek, czyli facet - przyjaciel czeka na swoją szansę. Wiele kobiet lubi taki klimat, ich faceci niekoniecznie. Ja także nie.
        • bcde Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 17:42
          > Przyjaźń (jesli cos takiego w ogóle istnieje) między kobietą i mężczyzną może z
          > aistnieć wtedy, gdy facet jest gejem. W pozostałych przypadkach jest tak jak op
          > isywało parę koleżanek, czyli facet - przyjaciel czeka na swoją szansę.

          Ja uważam inaczej - że przyjaźń między płciami jest możliwa i nie świadczy o gejostwie i nie musi oznaczać czekania na szansę.
        • songo3000 No nie mogę :) 10.03.13, 17:52
          Chciałem napisać coś lekkiego ale... gościu, błaźnisz się jak wiejski medyk, który nigdy poza swoje obejście nie wyszedł. Puszczenie stwierdzenia w duchu średniowiecznego naukowca dowodzącego płaskości Ziemi naprawdę słabo wygląda. Uzasadnienie 'bo jak ja tego nie widzę to tego nie ma' jest dobre przy kręceniu parodii horrorów z juesej.
          • hello-kitty2 Re: No nie mogę :) 10.03.13, 18:56
            songo3000 napisał:

            > Chciałem napisać coś lekkiego ale... gościu, błaźnisz się jak wiejski medyk, kt
            > óry nigdy poza swoje obejście nie wyszedł. Puszczenie stwierdzenia w duchu śred
            > niowiecznego naukowca dowodzącego płaskości Ziemi naprawdę słabo wygląda. Uzasa
            > dnienie 'bo jak ja tego nie widzę to tego nie ma' jest dobre przy kręceniu paro
            > dii horrorów z juesej.

            Jestem fanem sformulowania "puszczenie stwierdzenia" :)) Momentami dorownujesz Gomoremu.

            A w temacie, oj tam Songo nie czujesz klimatu. Alfabetyczny pisal kiedys, ze prosi partnerke o pomoc w goleniu plecow, bo nie siega. Zalozmy ze aktualnie nie posiada partnerki. Lepiej jak poprosi kolezanke o pomoc czy kolege? :)
            • songo3000 Re: No nie mogę :) 11.03.13, 08:23
              O, to zależy jak wielką maszynką dysponuje kolega ;P
      • stary.dziadyga Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 17:35
        No to ja mam podobnie jak Ty zyg.

        30 za dwa lata, więc jest jakaś nadzieja ;) oby tylko mój związek przetrwał do tego czasu!
        A poważnie, to rzeczywiście coś w tym jest że z wiekiem to się będzie zmieniać, już mam paru dzieciatych kumpli, z którymi się teraz widuje raz na parę miesięcy za miast codziennie.

        P.S. Szczerze się uśmiałam z komentarza o samoobciąganiu :) co za gówniana strona
        • urquhart ławka rezerwowych działa motywująco 10.03.13, 21:26
          stary.dziadyga napisała:
          > 30 za dwa lata, więc jest jakaś nadzieja ;) oby tylko mój związek przetrwał do
          > tego czasu!

          Generalnie impuls do zmiany czy rozwoju to może zaistnieć typowo po traumatycznych przeżyciach, czyli kiedy partner będzie miał juz inny obiekt zakochania, albo odejdzie, no chyba że choroba, wypadek. Samo się nie zmieni i nie naprawi. Znikomy ułamek jest mądry przed szkodą.

          > A poważnie, to rzeczywiście coś w tym jest że z wiekiem to się będzie zmieniać,
          > już mam paru dzieciatych kumpli, z którymi się teraz widuje raz na parę miesię
          > cy za miast codziennie.

          Na pewno na krótką metę dla partnera taka ławka rezerwowych działa motywująco żeby spełniać różne twoje oczekiwania. Ale nie na dłuższą metę.

          Natomiast to co piszesz o męskim towarzystwie to przecież dość oczywista konsekwencja męskiej psychiki i ukształtowania mózgu charakterystycznego dla pań o palcu wskazującym krótszym od serdecznego :)
          • hello-kitty2 Re: ławka rezerwowych działa motywująco 12.03.13, 01:37
            urquhart napisał:

            > Natomiast to co piszesz o męskim towarzystwie to przecież dość oczywista konsek
            > wencja męskiej psychiki i ukształtowania mózgu charakterystycznego dla pań o pa
            > lcu wskazującym krótszym od serdecznego :)

            hehe Urqu ja tam sie nie potrafie kolegowac, bo bym towarzystwo meskie przeleciala wzdluz i wszerz i co by z kolezenstwa pozostalo zbierac? ;)
    • sea.sea Re: Partnerka z gronem kolegów 10.03.13, 21:21
      Ja sobie w ogóle nie wyobrażam sytuacji, w której partner mi mówi, z kim wolno mi się spotykać, a w razie niespełnienia tychże wymagań strzela mi focha czy okazuje niezadowolenie w jakikolwiek sposób. No po prostu - nie. Zwłaszcza, gdyby chodziło o osoby, które znałam znacznie wcześniej, niż on w ogóle nastał. Uprzedzam pytanie - działa w obie strony.


      • marek.zak1 Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 08:52
        To nie kwestia mówienia, czy nie, tylko wyboru. Mając partnerkę/żone, która kocham, w jakim celu miałbym spotykać się z koleżankami? Czy byłoby jej z tego powodu miło, czy nie?
        • rekreativa Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 16:39
          A w jakim celu spotykałeś się z nimi wcześniej?
          • marek.zak1 Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 21:18
            To chyba oczywiste-żeby znaleźć tę jedyną. Jak znalazłem, problem został rozwiązany i dalej się nie umawiałem.
            • urquhart Re: Partnerka z gronem kolegów 11.03.13, 23:06
              marek.zak1 napisał:

              > To chyba oczywiste-żeby znaleźć tę jedyną. Jak znalazłem, problem został rozwią
              > zany i dalej się nie umawiałem.

              Normalnie jak w bajce, i żyli długo i szczęśliwie.

              Twoja partnerka też jest odseparowana od męskich znajomości bo nie byłoby ci miło rozumiem?
              • marek.zak1 Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 07:29

                Jesli odseparowana oznacza, że nie spotyka się sama z facetami, dobrze rozumiesz.
    • po-trafie Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 13:06
      Odpisywalam juz kitty: mam stale i ugruntowane grono bliskich kolegow i przyjaciol, glownie plci meskiej.
      Pracuje z facetami, bawie sie z facetami, uprawiam sporty z facetami. Nigdy nie mialam z tego powodu problemow. Odruchowo raczej dystansuje i odsiewam zawczasu tych, od ktorych czuje jakies erotyczne wibracji czy zainteresowanie inne niz kolezenskie.
      • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 13:56
        po-trafie napisała:

        > Odpisywalam juz kitty: mam stale i ugruntowane grono bliskich kolegow i przyjac
        > iol, glownie plci meskiej.
        > Pracuje z facetami, bawie sie z facetami, uprawiam sporty z facetami. Nigdy nie
        > mialam z tego powodu problemow. Odruchowo raczej dystansuje i odsiewam zawczas
        > u tych, od ktorych czuje jakies erotyczne wibracji czy zainteresowanie inne niz
        > kolezenskie.

        A tych na ktorych masz ochote tez odsiewasz? :)
        • loppe Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 14:06
          Nikt tak nie dopyta jak Kitty:)
          • loppe Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 14:08
            She has got a heck of an inquisitive mind, she does!
        • po-trafie Re: Partnerka z gronem kolegów 12.03.13, 14:37
          Takich nigdy nie traktuje jak kolegow, nie mam jakiejs drogi 'badzmy dlugo przyjaciolmi, polubmy sie a pozniej zobaczymy'. Jesli mi sie facet podoba (srednio raz do roku takiego spotykam) i akurat jestem wolna to raczej jasno to synalizuje, bez zadnego udawanego kolezenstwa :-)
          • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 13.03.13, 00:57
            po-trafie napisała:

            > Takich nigdy nie traktuje jak kolegow, nie mam jakiejs drogi 'badzmy dlugo przy
            > jaciolmi, polubmy sie a pozniej zobaczymy'. Jesli mi sie facet podoba (srednio
            > raz do roku takiego spotykam) i akurat jestem wolna to raczej jasno to synalizu
            > je, bez zadnego udawanego kolezenstwa :-)

            Przekonuje mnie to, ma racjonalne podstawy. Fajny tylko raz na rok? Przy tak wysoko postawionej poprzeczce to rzeczywiscie swobodnie mozesz wsrod mezczyzn funkcjonowac.
            • stary.dziadyga Re: Partnerka z gronem kolegów 13.03.13, 16:09
              Ja mam tak samo jak po-trafie.
              Jeszcze nigdy nie miałam takiej sytuacji żebym się z kims dlugo kolegowała i zeby to siępóźniej przerodziło w związek. Naprawdę facetów nadających se na partnerów nie spotykam często, a jak spotykam to akcja jest jasna od razu.

              Aż dziw, że tyle ludzi sobie nie wyobraża że mężczyznę i kobietę mogą łączyć wyłącznie relacje koleżeńskie. A sąsiad to już ma ekstermalnie odlskulowe podejście pt. nie ma czegoś takiego.
              Gdyby jedynym osobnikiem płci przeciwnej z którym w jakikolwiek sposób obcujemy mógłby być tylko nasz partner to by było strasznie nudno w życiu, nie uważacie?
              • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 13.03.13, 17:53
                stary.dziadyga napisała:

                Naprawdę facetów nadających se na partn
                > erów nie spotykam często, a jak spotykam to akcja jest jasna od razu.

                Ja widze sprawe inaczej, bo u mnie droga do lozka nie wiedzie przez 'partnera'. Innymi slowy, zeby kogos zerznac nie musze stawac sie jego parnerka. Jak jestem na miescie to prawie codziennie widze faceta, na ktorego mam ochote. Mam te poprzeczki poustawiane o wiele nizej (atrakcyjnosc) albo nie mam zadnych (nie szukam partnera) lub mam dostep do wiekszej liczby facetow, w tym do wiekszej liczby atrakcyjnych, nie wiem ale mozliwe. Wiec w moim przypadku, z mojej strony przyjazn z facetem to falsz. Nawet geje mi sie podobaja :)

                > Gdyby jedynym osobnikiem płci przeciwnej z którym w jakikolwiek sposób obcujemy
                > mógłby być tylko nasz partner to by było strasznie nudno w życiu, nie uważacie
                > ?

                To zalezy ile osob potrzebujesz do obcowania. Ja mam potrzebe bycia samemu, ciagle niezaspokojona wiec raczej kontakty ucinam, zamiast budowac, a zawezenie sie do jakiejs jednej osoby w kontaktach to w ogole odczuwam jak klatke. Lubie samotnosc wiec akurat to dla mnie nie jest problem. Zalezy od charakteru.
                • stary.dziadyga Re: Partnerka z gronem kolegów 13.03.13, 18:36
                  > Innymi slowy, zeby kogos zerznac nie musze stawac sie jego parnerka. Jak jeste
                  > m na miescie to prawie codziennie widze faceta, na ktorego mam ochote. Mam te p
                  > oprzeczki poustawiane o wiele nizej (atrakcyjnosc) albo nie mam zadnych (nie sz
                  > ukam partnera) lub mam dostep do wiekszej liczby facetow, w tym do wiekszej lic
                  > zby atrakcyjnych, nie wiem ale mozliwe

                  Mi seks z obcakiem jakoś nie podchodzi. W sferze fantazji to nie powiem, ale w prwdziwym życiu jednak nie. Ani razu nie zaliczyłam one night standu.

                  Czyli dla Ciebie Kitty faceci to tylko materiał na przelotny seks?
                  Myślisz że się już nigdy nie zakochasz i nie zwiążesz?
                  • hello-kitty2 Re: Partnerka z gronem kolegów 13.03.13, 19:00
                    stary.dziadyga napisała:

                    > Czyli dla Ciebie Kitty faceci to tylko materiał na przelotny seks?

                    Facet to material na kochanka. Wolalabym miec staly seks => stalego kochanka.

                    > Myślisz że się już nigdy nie zakochasz i nie zwiążesz?

                    Chcialbym sie zakochac, zakochanie nie musi dla mnie oznaczac zwiazania sie. Spokojnie moge kochac zonatego mezczyzne, bez potrzeby porzucania zony. Moze nawet gdyby od niej odszedl to by mi przestal odpowiadac :)

                    Ale tak, z wiekiem zmienia sie optyka. Nie ma juz takich mozliwosci, 'kazdy' ma dzieci, zobowiazania, jak teraz w twoim wieku zle rozegrasz zycie to potem szanse z wiekem maleja na poprawki. I tez serce i umysl na nie wszystko stac.
                    • zawle Re: Partnerka z gronem kolegów 13.03.13, 22:59
                      hello-kitty2 napisała: > Chcialbym sie zakochac, zakochanie nie musi dla mnie oznaczac zwiazania sie. Sp
                      > okojnie moge kochac zonatego mezczyzne, bez potrzeby porzucania zony. Moze nawe
                      > t gdyby od niej odszedl to by mi przestal odpowiadac :)

                      Hmm...taką opcję rozważam od kilku dni, tylko pewnie skończy się tak jak zawsze...
                      • sabat-77 Re: Partnerka z gronem kolegów 13.03.13, 23:14
                        zawle napisała:

                        > Hmm...taką opcję rozważam od kilku dni, tylko pewnie skończy się tak jak zawsze
                        > ...

                        Niechaj żyje nam opcja artyleryjska.
                        images3.wikia.nocookie.net/__cb20120309013834/russianmilitary/images/a/ae/2S7.jpg
                        Wivant akademia i 2S7 pion :)
                      • songo3000 Re: Partnerka z gronem kolegów 14.03.13, 09:43
                        Odwagi! Połowa forum stoi za Tobą! :D
                        • zawle Re: Partnerka z gronem kolegów 14.03.13, 09:59
                          Która połowa, ta większa, czy ta mniejsza?:)
                          • songo3000 Re: Partnerka z gronem kolegów 14.03.13, 10:09
                            Jak to w życiu - tak, która Ci pasuje :) Zresztą 'ta druga' połowa to po prostu obgryza paznokcie z zazdrości, hehe.
                  • songo3000 Re: Partnerka z gronem kolegów 14.03.13, 09:31
                    Proponuję nie traktować poważnie swoich czy też czyiś radykalnych oświadczeń zawierających 'nigdy' tudzież 'zawsze'. Na szczęście (?) nasze życie znakomicie potrafi 'samemu' dopisać cały zbiór uroczych zmiennych losowych i wachlować scenariuszami jak szuler talią nieznaczonych kart.

                    Im dłużej się temu przyglądam tym bardziej skłaniam się ku tezie, że nasze chciejstwo mało ma tu do rzeczy :)
                • zawle Re: Partnerka z gronem kolegów 13.03.13, 22:57
                  hello-kitty2 napisała: Jak jeste
                  > m na miescie to prawie codziennie widze faceta, na ktorego mam ochote


                  Boże...zaproś mnie tam. Nie są nieletni? Nie mają zaczeszek, wielkich brzuchów, koszmarnych ciuchów, nie pierdolą o tym kto im zepsuł interes życia i że zmarnowali 30 ostatnich lat, że żona im nie daje.......czy ja to powiedziałam.....?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja