Dodaj do ulubionych

najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w związ

27.03.13, 09:06
Niby nic nowego, koleny głos że życie rodzinne i stwarzanie w domu bezpieczeństwa dzieciom to katastrofa dla życia seksualnego, a wspólne wyjazdy i oderwanie się od domu na odwrót, czyli na podgrznie admosfery i checi na seks. Ale poza tearaputycznymi opisami z gabinetów Perel, Starowicza i innych komuś chciało się to statystycznie badać i opisać.
>>>
Naukowcy potwierdzili to, o czym regularnie piszemy na portalu (Zwierciadło) : pary, które wspólnie podróżują cieszą się zdrowszym związkiem i bardziej udanym życiem seksualnym.
Wyniki badań opublikowało właśnie US Travel Association. W ich ankiecie wzięło udział 1100 osób. Wniosek jest jeden: wyjazdy to najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie atmosfery w związku.Dlaczego? Bo podczas wakacji ludzie nie myślą o pracy, starają się zrelaksować, ich uwaga skierowana jest na drugą osobę i jej potrzeby a nie na tysiące spraw, które na co dzień odsuwają nas od siebie.
Aż 83 proc. ankietowanych przyznało, że dzięki podróżom związek utrzymuje się w tej pierwszej, ekscytującej fazie, a zakochani patrzą na siebie pożądliwie częściej niż zwykle.
63 proc. przyznało, że propozycja wspólnego wyjazdu, nawet kilkudniowego czy na weekend to najlepszy prezent, jaki mogą otrzymać.
77 proc. badanych potwierdziło, że mają bardzo udane życie seksualne, a niemal jedna trzecia przyznała, że poprawiło się ono dzięki wspólnym wyjazdom.
Naukowcy potwierdzają: wspólny wyjazd, który przełamuje prozę życia, jest jak najlepsza randka, a fakt, że para wspólnie przeżywa coś nowego i ekscytującego jest najlepszym spoiwem dla związku.
zwierciadlo.pl/2013/seks/erotyka/wspolne-podroze-to-klucz-do-udanego-zycia-seksualnego
Obserwuj wątek
    • loppe Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 27.03.13, 09:40
      Wspólne wyjazdy.

      Być może. Ja to bardziej lubiłem osobne wyjazdy dla podgrzania.

      Wspólnie to ja b.lubię chodzić po mieście (wczoraj byliśmy we dwójkę na meczu Polska-San Marino 5:0... nic tak nie podgrzeje jak pięć goli) i poleżakować w domu.
      • loppe Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 27.03.13, 14:17
        Przecież wiadomo że rozstania i tęsknienie sprzyja...

        A jak się rozstać jesli nie na wyjazdach osobnych?
        • loppe Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 27.03.13, 14:50
          rozstania i tęsknienie sprzyjają

          - powinienem był napisać, przepraszam
    • kutuzow Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 27.03.13, 10:25

      Urqu --> ciekawy art. Zastanawiam się tylko czy oni badali pary które podróżują same, czy takie co zabierają ze sobą swoją gromadkę dzieciaków. Bo jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić tego, że np. wspólny wyjazd w kilka rodzin (znajomi z osiedla/pracy) zapakowanymi po dach kombiakami do Chorwacji może jakoś pozytywnie wpłynąć na żar w związku. Potem i tak kiszą się w tym rodzinnym rozgardiaszu na plaży. W Polsce zaś mało kto jest tak odważny, żeby zostawić dziecko pod opieką i jechać tylko we dwoje (boją się zaraz łatki "wyrodni rodzice" itp). Taki case Martyny Wojciechowskiej, którą Matki Polki krytykowały bez umiaru.


      • marek.zak1 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 27.03.13, 10:31
        To oczywiste. Chodzi o wyjazdy we dwoje.
        • hello-kitty2 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 27.03.13, 10:46
          Wyjazdy we dwoje to fajny pomysl. Pozostaja tylko dwie rezczy do ustalenia:

          1. jak zarobic na te wszystkie wyjazdy?
          2. jak oddzielic sie od dzieci?

          Chyba, ze mowimy o osobach, ktore zdecydowaly sie na wczesniejsze macierzynstwo lub emerytach. Srednia wieku matki rodzacej pierwsze dzicko w Holandii to 29 lat, ojciec srednio 4 lata starszy.
          • marek.zak1 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 27.03.13, 10:51
            Przecież w dobie tanich linii wyjazd na (przedłużony) weekend gdzieś tam nie jest taki drogi. A dzieci, powyżej niemowlaka, mozna zostawić z dziadkami, wujkami, czy przyjaciółmi.
      • urquhart Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 00:02
        kutuzow napisał:
        > Urqu --> ciekawy art. Zastanawiam się tylko czy oni badali pary które podró
        > żują same, czy takie co zabierają ze sobą swoją gromadkę dzieciaków. Bo jakoś n
        > ie jestem sobie w stanie wyobrazić tego, że np. wspólny wyjazd w kilka rodzin (
        > znajomi z osiedla/pracy) zapakowanymi po dach kombiakami do Chorwacji może jako

        Przyjaciele z Francji opowiadali jak tam rozpowszechniony jest system że rodzice podrzucają sobie wzajemnie dzieciaki na przemian w 3 rodziny. Idea z cyklu że niewiele więcej jest roboty przy 6tce niż przy swojej dwójce a dwie pozostałe rodziny mają wieczór wolny. Natomiast przekonałem się że niezależnie od deklaracji u nas to absolutnie nie działa. A dla większości nie do pomyślenia.
        • kag73 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 01:55
          urquhart napisał:
          > Przyjaciele z Francji opowiadali jak tam rozpowszechniony jest system że rodzic
          > e podrzucają sobie wzajemnie dzieciaki na przemian w 3 rodziny. Idea z cyklu ż
          > e niewiele więcej jest roboty przy 6tce niż przy swojej dwójce a dwie pozostałe
          > rodziny mają wieczór wolny. Natomiast przekonałem się że niezależnie od deklar
          > acji u nas to absolutnie nie działa. A dla większości nie do pomyślenia."

          Bo ja wiem czy tak nie do pomyslenia. Znam sporo przypadkow z Polski gdzie np. dzieciak chce spac u kuzynow. Wszystko przygotowane, pidzamka, przytulanka, pozegnanie, rodzice wychodza. Szafa gra. Jak przychodzi do spania, dzieciak zaczyna sie smutasic i mowi, ze teskni za mamusia i tatusiem. Ciocia probuje co moze az w koncu dzwoni do brata i mowi, ze ma przyjezdzac po dziecko, bo placze i spac nie moze. Z niektorymi dziecmi sie da, z innymi nie, albo zalezy jeszcze w jakim wieku.

          • marek.zak1 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 10:25
            Są dzieci terroryści, przeważnie samotnych matek. U mnie to nie przechodziło.
            • hello-kitty2 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 10:44
              marek.zak1 napisał:

              > Są dzieci terroryści, przeważnie samotnych matek. U mnie to nie przechodziło.

              Glupi jestes debilu, bedziesz ponizal rozne mniejszosci. Jerry Maguire sobie obejrzyj i sie wykluj sie na pamiec co tam zostalo powiedziano na temat samotnych matek i ich zycia. Ze tez ci jeszcze chaty nie podpalili za takie pierdolenie?
              • marek.zak1 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 11:38
                Skoro brak argumentów, obraża się innych. To typowe, opisane już w ,,Erystyce".
                • hello-kitty2 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 11:48
                  marek.zak1 napisał:

                  > Skoro brak argumentów, obraża się innych. To typowe, opisane już w ,,Erystyce".

                  Nie brakuje mi argumentow. Ja pragne cie obrazac, tak jak ty obrazasz samotne matki. Btw dzieci twojej corki tez sa terrorystami?
                  • marek.zak1 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 12:18
                    Dzieci ZAWSZE chca wejść na głowe rodzicom. Samotne matki są łatwiejszym przeciwnikiem, niż dwoje rodziców i dlatego jest im łatwiej wejść jej na głowę.
                    Nigdy nikogo, w przeciwieństwie do Ciebie, nie obrażałem, ani nie mam takiego zamiaru. To, że 1 jest mniej niż 2 jest stwierdzeniem faktu.
                    Syn mojej córki jest terrorystą. Terroryzuje moją córkę koncertowo.
                    • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 19:02
                      > Syn mojej córki jest terrorystą. Terroryzuje moją córkę koncertowo.

                      Rozumiem w takim razie, że córka wychowuje syna samotnie. Nie chciałam być niedyskretna, ale jakoś tak się nasunęło, a potrzebuję jasności w temacie.
                      Z moich obserwacji wynika, że mali terroryści to dzieci ludzi nieradzących sobie z nimi. I bardzo często ze swoim życiem też. Bez względu na stan małżeński, na fizyczną czy nawet rzeczywistą obecność ojca. Najbardziej wkurzające gnojki płci obojga, jakie poznałam miały pełne rodziny i ojców jak najbardziej przy matkach. Ewentualnie ojców nie przy matkach, ale nie odżegnujących się od potomstwa. Samotne matki.... Samotne matki to tak wielka i neijednorodna grupa, że trudno mi się wypowiadać. Mam fajnych znajomych wychowanych właśnei przez takie kobiety, nie terrorystów na pewno, a obserwuję ich od dziecka :-) I dane mi było widywać koszmarnie zaburzone duety matka-potomek (te akurat nie z bliska, bo to nie moi znajomi).
                      • urquhart Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 19:58
                        aandzia43 napisała:
                        > a. Samotne matki.... Samotne matki to tak wielka i neijednorodna grupa, że trud
                        > no mi się wypowiadać. Mam fajnych znajomych wychowanych właśnei przez takie kob
                        > iety, nie terrorystów na pewno, a obserwuję ich od dziecka :-) I dane mi było w
                        > idywać koszmarnie zaburzone duety matka-potomek (te akurat nie z bliska, bo to
                        > nie moi znajomi).

                        www.youtube.com/watch?v=lZXqMkqTTcY&feature=player_detailpage#t=19s
            • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 18:54
              marek.zak1 napisał:

              > Są dzieci terroryści, przeważnie samotnych matek. U mnie to nie przechodziło.

              Czy mógłbyś Marku wyjaśnić o co chodzi w twoim poście. Czy te dwa zdania należy traktować jako całość i wtedy doszukiwać się sensu takiego: dzieci to terroryści, ale u mnie to nie rpzechodziło, bo wychowywaliśmy dzieci z żoną we dwoje. Czy oddzielnie i wtedy rozumieć: u mnie nie przechodziło nocowanie dzieci u znajomych i w drugą stronę, a stwierdzenie "dzieci samotnych matek to terroryści" zostawić w spokoju i nie meiszać do kwestii nocowania?
              • marek.zak1 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 10:22
                Może wypowiadam sie nieprecyzyjnie. Dziecku jest łatwiej podporządkować sobie jedno z rodziców, aniżeli dwoje, zwłaszcza jesli rodzice są konsekwentni. U mnie to nie przeszło, gdyż sam mam mocny charakter i dzieci to od razu czuja i wiedzą, co im wolno, a co nie. Dzieci natychmiast wyczuwają słabość mają tendencję do jej wykorzystania, co nazwałem terroryzowaniem.
        • kutuzow Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 11:45
          urquhart napisał:

          > Przyjaciele z Francji opowiadali jak tam rozpowszechniony jest system że rodzic
          > e podrzucają sobie wzajemnie dzieciaki na przemian w 3 rodziny. Idea z cyklu ż
          > e niewiele więcej jest roboty przy 6tce niż przy swojej dwójce a dwie pozostałe
          > rodziny mają wieczór wolny. Natomiast przekonałem się że niezależnie od deklar
          > acji u nas to absolutnie nie działa. A dla większości nie do pomyślenia.

          Tak myślałem że w Polsce nie jest to zbyt popularne. Po pierwsze presja społeczna, po drugie dzieci (dla wielu) są celem samym w sobie, on i ona są tylko matką i ojcem troszczącymi się o dziecko. Ginie gdzieś ten wcześniejszy czynnik on i ona jako kochankowie.

          Poza tym w naszym kraju rzadko kto wyjeżdża na jakieś inne wakacje niż All Inc. gdzie jest wyżerka/alkohol i opalanie + ew. jakaś wycieczka fakultatywna na przełamanie monotonii. Wiec jak sie zabierze całą rodzinkę do hotelu w którym jest tysiąc podobnych rodzin (nawet jak ma 5 gwiazdek) to i tak przywozi się ze sobą "stare" rodzinne problemy.

          Co do podrzucania dzieciaków znajomym, to mam wrażenie że do tego dziecko musi być przyzwyczajone od małego. Jeśli przez kilka lat jest "oczkiem w głowie" całej rodziny i gdakają nad nim przez cały dzień, to może być w szoku jak nagle rodzice gdzieś się zmywają, bo sobie wymyślili wieczór we dwoje..
          • kag73 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 15:33
            Jak najbardziej dla mnie sprawdzalo sie zostawianie dziecka na pare godzin u znajomej, ona miala wolne a nastepnym razem odwrotnie a potem ona zostawiala swoje u mnie, ale to w dzien, nigdy nie na noc. Owszem udalo sie pare razy skorzystac we dwoje z wolnego za dnia.
            Do tego z malymi dziecmi nie jest latwo, czasem zabkuja, czasem goraczka, budzenie sie niektorych na jedzenie w nocy a jak sa troche starsze to zostac na noc nigdzie nie chca. Przynajmniej niektore dzieci. Zwlaszcza kiedy nie ma sie mozliwosci zostawiania z kims innym od malego.
            Sama zostawilam dziecko dwa razy na dwa tygodnie i pojechalismy z mezem na urlop, daleko, przygodowo, gdzie z takim malym dzieckiem by sie nie dalo. Pierwszy raz jak dzieciak mial 1,5 roku, spoko, odpoczelismy, wszystko dobrze. Drugi raz maly mial chyba 2,8 lat. I tutaj powiem, ze zwyczajnie nie starczylo nam wyobrazni (nie tylko mnie, mezowi tez). Bilety zakupione, wszystko zaplanowane i mowimy dziecku, ze wyjezdzamy, on zostanie z babcia...kochani, koszmar, ten smutek w oczach i "ja tez", "ja tez chce jechac". No po prostu siedzielismy z nim przy tym stole i oboje z mezem walczylismy ze lzami. My mu, ze kupimy mu piekna kolejke drewniana i to i tamto a on "to niech tata jedzie sam i kupi". No nic poleielismy, ale przez caly urlop w glowach tylko ten smutasny dzieciak, co widzielismy dziecko, to myslelismy o naszym. Powiedzielismy sobie, ze nigdy wiecej. Jak ktos ma miekkie serce i dziecko, ktore chce z mama i tata, to po prostu sie nie da, zbyt wysoka cena. Od tej pory on zawsze z nami. Wiadomo, w pewnym wieku znowu mozna, bo dzieciaki chca na wakacje do baci czy cioci.
            Co sie spradzilo z malym dzieckiem: urlopy hotelowe wlasnie i zabralismy ze soba babcie. Bajka: babcia zadowolona, dzieciak szczesliwy, rodzice wypoczeci i wybzykani, bo babcia wstawala rano a wieczorkami zostawla w pokoju z dzieckiem. Bardzo milo wspominamy te urlopy.
            Dlatego uwazam, ze urlop hotelowy z malymi dziecmi wcale nie jest zly. Wyglada to tak: jak dzieciaki zadowolone to i rodzice maja udany urlop.
            I wcale nie ma to nic do rzeczy, ze nagle rodzice nie sa kochankami, po prostu rodzice lubia swoje dzieci nie lubia patrzec jak cierpia i podobnie jak chca sie dzielic swoimi przezyciami z partnerem, tak chca sie nimi dzielic rowniez z dzieckiem. No bo tu plaza, palmy, piasek a dzieciak to ma przegapic? No serce sie kraje. Ale czesto naprwade niektore rzeczy trudno sobie wczesniej wyobrazic, dopiero jak przychodzi co do czego.
            Ale mi wyszedl kolaborat.
            • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 18:32
              > I wcale nie ma to nic do rzeczy, ze nagle rodzice nie sa kochankami, po prostu
              > rodzice lubia swoje dzieci nie lubia patrzec jak cierpia i podobnie jak chca si
              > e dzielic swoimi przezyciami z partnerem, tak chca sie nimi dzielic rowniez z d
              > zieckiem. No bo tu plaza, palmy, piasek a dzieciak to ma przegapic? No serce si
              > e kraje. Ale czesto naprwade niektore rzeczy trudno sobie wczesniej wyobrazic,
              > dopiero jak przychodzi co do czego

              Święte słowa rozsądnej, doświadczonej kobiety :-)
              • urquhart Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 19:06
                aandzia43 napisała:

                > > I wcale nie ma to nic do rzeczy, ze nagle rodzice nie sa kochankami, po p
                > rostu
                > > rodzice lubia swoje dzieci nie lubia patrzec jak cierpia i podobnie jak c
                > hca sie dzielic swoimi przezyciami z partnerem
                > Święte słowa rozsądnej, doświadczonej kobiety :-)

                Czyżby? Dajmy na to w zeszłym roku dałem się namówić na wakacje, plaza, ocean, piasek z dziećmi i efekt był wiadomy, katastrofa, zero seksu i chęci połówki na seksualne zachowania przez cały wyjazd, mi na ten przykład wtedy nie było sie z kim dzielić przeżyciami i odczuwałem poczucie straty, ale za to dzieci czegoś nie przegapiły... :)
                • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 20:19
                  Czy to był jeden jedyny wyjazd twojego życia? Nigdy nigdzie nie jeździliście z żoną sami i nei pojedziecie? Ponieważ obcowanie z dziećmi i patrzenie na ich radochę w ogóle cię nie jara i nigdy nie jarało (współczuję, głównie dzieciom, bo pewnie dobrze to czują), to masz poczucie straty ZA KAŻDYM razem, kiedy dostaną od twojej żony ciut więcej od ciebie. Neiważne, że jak poczekasz chwilę, to dostaniesz i ty. Jakieś "lęki separacyjne" - jak mamusia wychodzi na godzinę, to maluchowi się wydaje, że na wieczność? ;-) Nie przeszło ci jeszcze? Męczące to musi być strasznie.
                  Kag ma rację, ma głęboką rację, bo ona pisze o ogólnym rozrachunku, o sumie różnych rodzajów radochy z różnych wyjazdów. Kąsasz? I radość dzieciaka jest tu równie ważna jak radość z bycia kochanką. Dla ogólnego rozrachunku. Dla bilansu rodzica będącego w szczęśliwym związku miłosnym, nie dla rodzica z łapanki walczącego rozpaczliwie o uwagę małżonki, nawet jeśli tę uwagę faktycznie ma.
                • kag73 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 05:29
                  urquhart napisał:

                  > Czyżby? Dajmy na to w zeszłym roku dałem się namówić na wakacje, plaza, ocean,
                  > piasek z dziećmi i efekt był wiadomy, katastrofa, zero seksu i chęci połówki n
                  > a seksualne zachowania przez cały wyjazd, mi na ten przykład wtedy nie było sie
                  > z kim dzielić przeżyciami i odczuwałem poczucie straty, ale za to dzieci czego
                  > ś nie przegapiły... :)
                  No ale za to wyposzczeni po tylu dniach bezseksia na pewno w domu co noc(albo chociaz z dwie noce;)) nadrabialiscie zaleglosci a jezeli nie, bo zona, znow nie chciala, to doszukiwalabym sie przeczyn gdzie indziiej a nie w urlopie z dziecmi:)

                  Hmm, pewnie za duzo sie naczytales hamerykanskich ankiet i oczekiwales, ze na urlopie to bedzie pie..nie sie codziennie. Stad Twoje rozczarowanie, ze tak sie nie stalo :) I szkoda, ze oprocz tego nic ciekawego nie przezyles, nic nie ucieszylo Twojego serca i nie pozostalo Ci zadne mile wspomnienie :(




                  • sabat-77 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 11:08
                    kag73 napisała:

                    > Hmm, pewnie za duzo sie naczytales hamerykanskich ankiet i oczekiwales, ze na u
                    > rlopie to bedzie pie..nie sie codziennie. Stad Twoje rozczarowanie, ze tak sie
                    > nie stalo :) I szkoda, ze oprocz tego nic ciekawego nie przezyles, nic nie ucie
                    > szylo Twojego serca i nie pozostalo Ci zadne mile wspomnienie :(

                    No więc właśnie - rzecz w oczekiwaniach. Jeśli oczekiwał seksu codziennie, to wkurw gwarantowany. W kobiecym wydaniu byłoby tak samo.
                    "wysmarowałam całe ciało
                    miodem obłożyłam owocami
                    na sutki nałożyłam konfitury
                    a pępek wypełniłam karmelem
                    zawsze lubiłeś słodycze
                    więc pomyślałam że może
                    weżmiesz mnie a ty nawet
                    nie zauważyłeś"

                    ;p
              • hello-kitty2 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 01:57
                aandzia43 napisała:

                > > I wcale nie ma to nic do rzeczy, ze nagle rodzice nie sa kochankami, po p
                > rostu
                > > rodzice lubia swoje dzieci nie lubia patrzec jak cierpia i podobnie jak c
                > hca si
                > > e dzielic swoimi przezyciami z partnerem, tak chca sie nimi dzielic rowni
                > ez z d
                > > zieckiem. No bo tu plaza, palmy, piasek a dzieciak to ma przegapic? No se
                > rce si
                > > e kraje. Ale czesto naprwade niektore rzeczy trudno sobie wczesniej wyobr
                > azic,
                > > dopiero jak przychodzi co do czego
                >
                > Święte słowa rozsądnej, doświadczonej kobiety :-)

                Duzo zalezy od samego dziecka. Moj syn nie jest czuly ale lubi wyzwania. I tak jak zaproponowalismy mu bodajze, z 2 lata temu czy byloby ok gdyby zostal sam w domu tylko z babcia na weekend, bo mama z tata chca wyjechac sami na weekend to sie ucieszyl :) Mial 4 lata. Prawodopodobnie pomyslal sobie, ze bedzie mial wolna chate i porzadzi sobie do woli babcia :) Wprawdzie to byl tylko jeden raz (pierwszy i ostatni), bo zwiazek sie i tak juz sypal ale teoretycznie mozna chocby na jedna noc wyskoczyc.
            • kutuzow Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 13:11
              kag73 napisała:

              > I wcale nie ma to nic do rzeczy, ze nagle rodzice nie sa kochankami, po prostu
              > rodzice lubia swoje dzieci nie lubia patrzec jak cierpia i podobnie jak chca si
              > e dzielic swoimi przezyciami z partnerem, tak chca sie nimi dzielic rowniez z d
              > zieckiem. No bo tu plaza, palmy, piasek a dzieciak to ma przegapic? No serce si
              > e kraje. Ale czesto naprwade niektore rzeczy trudno sobie wczesniej wyobrazic,
              > dopiero jak przychodzi co do czego.

              Kag ---> zobacz tylko że piszesz to z perspektywy kobiety. Zgodzisz się że Wy troszkę inaczej reagujecie na dzieci (widziałaś kiedyś faceta który robiłby "tiutitiuti" na widok obcego niemowlaka koleżanki)?. W ostatnim Newsweeku był ciekawy art o tym że koty jako mniej udomowione zwierzęta od psów potrafią idealnie oddziaływać na emocjach kobiet upodobniając ton swojego mruczenia do płaczu dziecka i oddziaływając na kobiecą empatię (taka ciekawostka w temacie różnic). Co ciekawe na mężczyzn ten trik nie działa (za mało empatii).

              Podobnie z urlopem, większa dawka prolaktyny i dopaminy zwiększa radość z opiekowania się całym "gniazdem" nawet jeśli jest ono na wyjeździe. U testosteronowego faceta działa to trochę inaczej. Zobacz jak taki "rodzinny" wyjazd opisuje Urqu kilka postów wyżej. Super fajnie że jest rodzinny wyjazd, fajny hotel i jest co wspominać, ale bez seksu jest to mało radosne (dla faceta). Tak samo jak wiele związków które są na zewnątrz niemalże ideałem jako "wzorcowe" po czym patrząc z bliska widać nieszczęśliwego gościa który ma mało (lub nie ma wcale) seksu w tym idealnym małżeństwie. Tutaj idealnie pasuje to co w wątku obok napisał Sabat o tym że jego małżeństwo jest na forum rodziny odbierane jako idealne.

              Także widzisz kobieta i mężczyzna mogą mieć zupełnie inne odczucia co do takiego urlopu nawet jeśli oboje moga się autentycznie cieszyć z tego że są tam z dzieciakami.
              • kag73 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 14:36
                Kutuzow, owszem jestem kobieta, ale w poscie podkreslilam jak i co wygladalo to ze stony nas obojga, mnie i meza. Owszem mezczyzni nie szaleja na punkcie niemowlakow, jednak z czasem jednak powstaja wiezi i ojcowie (co niektorzy przynajmniej) uwielbiaja swoje dzieci i wcale tak bardzo nie roznia sie od kobiet.
                Duzo zalezy od dziecka i jego reakcji. Do tego wiadomo, ze co innego zostawic dziecko na pare godzin albo na jedna noc a co innego na dwutygodniowy wyjazd. Zalezy oczywiscie od wieku i charakteru dziecka, no i od samych ludzi.
                I ogolnie z seksem tez wyglada roznie, bywa, ze czasem i na urlopie szalu nie ma a czasem nawet dzieciak w jednym pokoju i ludzie za sciana nie przeszkadzaja, mowie tutaj o przypadku gdzie generalnie nie ma zebrania/wydzielania seksu w dlugoletnim zwiazku.
                Owszem dobrze miec troche wolnego czasu tylko we dwoje, ale...kazdy musi decydowac kiedy i jakie ma priorytety i kto co traci a kto zyskuje.
                • kutuzow Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 15:01
                  kag73 napisała:
                  > Owszem mezczyzni nie szaleja na punkcie niem
                  > owlakow, jednak z czasem jednak powstaja wiezi i ojcowie (co niektorzy przynajm
                  > niej) uwielbiaja swoje dzieci i wcale tak bardzo nie roznia sie od kobiet.

                  Kag zauważ jednak że to jest więź innego rodzaju. Rozwija się lepiej od czasu (3-4) lat gdy dziecko jest już komunikatywne i może AKTYWNIE uczestniczyć w przygodach i poznawaniu świata z ojcem.

                  > Do tego wiadomo, ze co innego zostawic d
                  > ziecko na pare godzin albo na jedna noc a co innego na dwutygodniowy wyjazd. Za
                  > lezy oczywiscie od wieku i charakteru dziecka, no i od samych ludzi.

                  obstawiał bym że statystycznie tutaj także jest duuuża różnica w postrzeganiu. Znam przypadki gdy kobieta idzie po urlopie wychowawczym do pracy i przez pierwsze dni ją "skręca" z tęsknoty za chwilami z dzieckiem. Nie znam takiego przypadku ze strony facetów. Jasne ze pewnie są jacyś niskotestosteronowi którzy przejawiają "kobiece" cechy w kwestii opieki nad dziećmi, ale statystycznie jest to pomijalne wg mnie.

                  Podobnie przypadki wyjazdów zagranicznych "za chlebem". Gdy jedzie facet (z moich obserwacji) brakuje mu rodziny i dzieci, ale jest to na "rozsądnym" poziomie (tj do opanowania). Dużo mocniej zaś brakuje mu seksu (bo tutaj często zaczyna się rozglądać za backup-em) i rodzina idzie na bok.

                  > mowie tutaj o przypadku gdzie generalnie nie ma zebrania/wydzielania seksu w d
                  > lugoletnim zwiazku.

                  I tutaj doszliśmy do sedna problemu. Bo Ty opisujesz tutaj zdecydowaną mniejszość przypadków. Urqu pisał gdzieś jaki to procent kobiet nadal ma ochote na swego partnera po nastu latach. Może przypomni.
                  Zobacz, że jak odsiejesz tych, którzy już się pogodzili z brakiem wystarczającej ilości seksu w związku (i mają kochanki i kochanków) oraz tych którzy są w emocjonalnej separacji (frustracja z braku seksu), to się okaże że mało kto zostanie. Jak jeszcze weźmiesz pod uwagę ile z tych par wyjeżdża sama, a ile z dziećmi, to się okazuje że Ci co jeżdżą sami (i mogliby byc grupą kontrolną) są mniejszością w mniejszości.

                  > Owszem dobrze miec troche wolnego czasu tylko we dwoje, ale...kazdy musi decydo
                  > wac kiedy i jakie ma priorytety i kto co traci a kto zyskuje.

                  Kag ---> Twoje posty traktuje jako swojego rodzaju "materiał wzorcowy". Tj fajnie gdyby tak było. Zobacz że pisząc to z perspektywy ciepłych Karaibów masz trochę inny punkt widzenia na to co jest typowe w Polsce. W naszym kraju najwięcej osób wyjeżdża w okresie wakacyjnym (bo dzieciaki mają wolne i nie zawalą szkoły) i są to wyjazdy typu hotel+basen+słońce i piasek (czyli do niedawna Egipt, Grecja itp). Mało kto pozwala sobie na coś innego gdy ma dzieciaki (bo strach przed chorobami, warunkami noclegowymi, problemem z jedzeniem lokalnych potraw itp).

                  Jeszcze mniej osób wyjeżdża tylko we dwójkę zostawiając potomstwo z dziatkami/rodziną.
                  Śmiem twierdzić że taki wyjazd bardziej przypomina to co opisuje Urqu (choćby dlatego ze zazwyczaj taka rodzina wykupuje jeden "rodzinny" pokój hotelowy (bo dużo taniej).
                  • kag73 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 15:19
                    "Kag ---> Twoje posty traktuje jako swojego rodzaju "materiał wzorcowy". Tj fajnie gdyby tak było. Zobacz że pisząc to z perspektywy ciepłych Karaibów masz trochę inny punkt widzenia na to co jest typowe w Polsce. W naszym kraju najwięcej osób wyjeżdża w okresie wakacyjnym (bo dzieciaki mają wolne i nie zawalą szkoły) i są to wyjazdy typu hotel+basen+słońce i piasek (czyli do niedawna Egipt, Grecja itp). Mało kto pozwala sobie na coś innego gdy ma dzieciaki (bo strach przed chorobami, warunkami noclegowymi, problemem z jedzeniem lokalnych potraw itp)."

                    No i dobrze, coz w tym zlego, dzieci maja wakacje, rodzina korzysta i co to za roznica czy maja hotel, basen i piasek w Egipcie czy na Karaibach? Niewielka a blizej jest i taniej. Co innego, ze boja sie chorob i innego jedzenia, bo w hotelach tez by ich raczej niz zlego nie spotkalo. Owszem jestem przygodowa, jednak zaszczepilam siebie i reszte na zoltaczke typu A i B, bo wyjazd na dlugo i nie do hotelu i jedziemy.

                    Podobno kobiety kochaja dziecko za to, ze jest a mezczyzni za to jakie jest. Stad zaintersowanie mezczyzn nieco straszym dzieckiem. Kobiety od poczatku, bo instynk, dzieciak kompletnie zdany na mame, wiadomo.
                    A ze kobiety po wychowawczym tesknie za dzieciakiem bedac w pracy wiaze sie z tym, ze byly dzien w dzien z dzieckiem, dluuugo i czesto, to wlasnie wytwarza wiezi. Mezczyzna w tym czasie byl w pracy czyli dziecko widywal duzo krocej.
                  • urquhart Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 15:25
                    kutuzow napisał:
                    > Kag zauważ jednak że to jest więź innego rodzaju. Rozwija się lepiej od czasu (
                    > 3-4) lat gdy dziecko jest już komunikatywne i może AKTYWNIE uczestniczyć w przy
                    > godach i poznawaniu świata z ojcem.

                    Do 3 lat po urodzeniu dziecka połowa małżeństw jest już w krzyzysie i zgorzkniali mężczyźni wymiksowują się fizycznie lub emocjonalnie więc ta więź w wielu przypadkach nie ma prawa zaistnieć :)

                    > I tutaj doszliśmy do sedna problemu. Bo Ty opisujesz tutaj zdecydowaną mniejszo
                    > ść przypadków. Urqu pisał gdzieś jaki to procent kobiet nadal ma ochote na sweg
                    > o partnera po nastu latach. Może przypomni.

                    Artykuł jest w wątku lektury obowiązkowe. 20% kobiet po 10 latach zwiazku (vs 60% male) :)

                    > Śmiem twierdzić że taki wyjazd bardziej przypomina to co opisuje Urqu (choćby d
                    > latego ze zazwyczaj taka rodzina wykupuje jeden "rodzinny" pokój hotelowy (bo d
                    > użo taniej).

                    wiadomosci.wp.pl/kat,1027459,title,Co-trzecie-dziecko-w-Polsce-zyje-w-biedzie-Co-robia-poslowie-by-pomoc,wid,15296217,wiadomosc.html?ticaid=110510
                    • kag73 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 15:35
                      No wlasnie o co ta cla dyskusja o wynikach ankiet amerykanskich naukowcow. W ogole to juz fajnie jezeli rodzina moze sobie w ogole pozwolic na urlop gdziekolwiek i dzieci maja tez troche frajdy. Kogo stac na wyjazd tylko we dwoje a potem jeszcze z rodzina? I kto majac do wyboru, ze moga skorzystac rowniez dzieci bedzie myslal "nie, ja chce tylko we dwoje, bo bedziemy sie bzykac", no ludzie. Coz z tego, ze w jednym pokoju, najwazniejsze, ze cos sie przezylo i tak caly gdzien w drodze, dzieciaki ucieszone, to sie serce rodzicow cieszy i tyle.
                      • urquhart Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 15:48
                        kag73 napisała:
                        > dzie myslal "nie, ja chce tylko we dwoje, bo bedziemy sie bzykac", no ludzie. C
                        > oz z tego, ze w jednym pokoju, najwazniejsze, ze cos sie przezylo i tak caly gd
                        > zien w drodze, dzieciaki ucieszone, to sie serce rodzicow cieszy i tyle.

                        No, o tym właśnie jest. Że jak wyjadą we dwoje TYLKO to najskuteczniejszy sposób na zdrowy związek i udane życie seksualne.
                        Ale to kosztuje, pieniądze , czas i zaangażowanie, które większość kobiet argumentując jak ty woli przeznaczyć w dzieci. Tylko tyle i AŻ tyle.
                        • kutuzow Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 17:38
                          urquhart napisał:

                          > No, o tym właśnie jest. Że jak wyjadą we dwoje TYLKO to najskuteczniejszy sposó
                          > b na zdrowy związek i udane życie seksualne.
                          > Ale to kosztuje, pieniądze , czas i zaangażowanie, które większość kobiet argum
                          > entując jak ty woli przeznaczyć w dzieci. Tylko tyle i AŻ tyle.

                          Dość podobnie to odbieram. Gdy pojawiają się pisklaki to u większości kończy się ten radosny okres "we dwoje", a zaczyna dyktando życia "rodzinnego". Oczywiście są pary które podróżują z dzieciakami po Świecie pielęgnując to co ich łączyło wcześniej, ale to są na tyle rzadkie przypadki, że aż opisywane często w artykułach (jako coś nietypowego/egzotycznego).
                          • urquhart Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 18:05
                            kutuzow napisał:
                            > Dość podobnie to odbieram. Gdy pojawiają się pisklaki to u większości kończy si
                            > ę ten radosny okres "we dwoje", a zaczyna dyktando życia "rodzinnego". Oczywiśc
                            > ie są pary które podróżują z dzieciakami po Świecie pielęgnując to co ich łączy
                            > ło wcześniej, ale to są na tyle rzadkie przypadki, że aż opisywane często w art
                            > ykułach (jako coś nietypowego/egzotycznego).

                            Idealnym ćwiczeniem umysłowym akonto tego klimatu jest zaglądanie na forum Życie Rodzinne. Poza nielicznymi wyjątkami tłum adorujących i wspierających się pań utyskuje nad tym że źli podli mężczyźni nie chcą realizować ich rodzinnych potrzeb i oczekiwań (rzekome wspólne obowiązki) i faceci się wymiksowują, jednocześnie deprecjonująć męskie oczekiwania głównie co do seksu jak roszczeniowe i niedojrzałe.
                            Piszą że rzekomo "kochają" ich ale jednocześnie męskie potrzeby jawnie i otwarcie deprecjonują i ignorują - Zero autorefleksji co do przyczyn i skutków
                        • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 18:24
                          No, o tym właśnie jest. Że jak wyjadą we dwoje TYLKO to najskuteczniejszy sposó
                          > b na zdrowy związek i udane życie seksualne.

                          Nie, to jest tylko jeden ze sposobów na pielęgnowanie życie seksualnego. Nie przeinterpretowujmy.


                          Ale to kosztuje, pieniądze , czas i zaangażowanie, które większość kobiet argum
                          > entując jak ty woli przeznaczyć w dzieci. Tylko tyle i AŻ tyle.

                          Wybacz, to nie jest akurat interpretacja Kag, nota bene kobiety pozytwynie nastawionej do seksu ze swoim długoletnim partnerem, ojcem swego dziecka. To jest postawa RODZICA w ogóle. Jeśli jest kasa na jeden wyjazd w roku, to każdy przynajmniej trochę zaangażowany rodzic niezależnie od płci przeznacza ją na wyjazd dla całej rodziny. Jeśli kasy jest jeszcze mniej, wtedy wysyła dzieci same na kolonie czy obóz. Uczucia miedzy małżonkami mozna pielęgnować na różne sposoby (dzieciaki na koloniach, rodzice sami w domu - cudna sprawa :-). Jeśli jest kiepsko różnych przyczyn, wyjazd rodziców na letni ubaw i pozostawienie dzieci w murach miasta na grzebanie w kałuży pod blokiem niczego nie naprawi.
                          Dziecko jest dzieckiem tylko raz, zaniedbania i braki z tego okresu są prawie nie do nadrobienia, a bliskość między małżonkami pielęgnuje się na różne sposoby. Nie ma potrzeby ewidentnie zaniedbywać dziecka (a niezapewnienie mu wyjazdu na wakacje, keidy samemu się jedzie jest zaniedbaniem), żeby sobie dobrze ułożyć pożycie. Trzeba tylko ruszyć głową i znaleźć inne sposoby.
                          Czasem się zastanaiwam, czy ty zastanawiasz się nad tym, co piszesz? Trzepiesz kalkami, ciągle tymi samymi. W przeciwieństwie do chociażby Kutuzowa, który uważnie czyta, co się do neigo pisze i ustosunkowuje się do konkretnych postów.
                          • urquhart Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 19:12
                            aandzia43 napisała:
                            > Nie, to jest tylko jeden ze sposobów na pielęgnowanie życie seksualnego. Nie pr
                            > zeinterpretowujmy.

                            Podasz twoim zdaniem lepszy na podgrzanie związku?
                            Ja pamiętam jak Wojciszkę mówił że to niezawodny i jedyny sposób na ocalenie intymności (bliskość pary tylko) i danie szansy i oddechu gasnącej namiętności, kiedy cały związek staje się tylko zaangażowaniem (dom, rodzicielstwo, obowiązki). Oderwanie się od domu to oderwanie się od symbolu obowiązków i zaangażowania w kierunku intymności - jeżeli chce się podjąć taką próbę. Samo zaangażowanie to związek pusty jedynie.

                            > Dziecko jest dzieckiem tylko raz, zaniedbania i braki z tego okresu są prawie n
                            > ie do nadrobienia, a bliskość między małżonkami pielęgnuje się na różne sposoby

                            Jakieś przykłady? Można w słabo ma się do realnych działań mam wrażenie.

                            > Czasem się zastanaiwam, czy ty zastanawiasz się nad tym, co piszesz? Trzepiesz
                            > kalkami, ciągle tymi samymi. W przeciwieństwie do chociażby Kutuzowa

                            Jak już idziesz w tym kierunku to ja odnoszę wrażenie że pewne w tym powyższe tematy cię irytują i unikasz nawet argumentacji bo racjonalizujesz własne dawne takie sobie w skutkach decyzje.
                            • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 20:27
                              >
                              > Podasz twoim zdaniem lepszy na podgrzanie związku?

                              Przepraszam bardzo, ale napisałeś: "Że jak wyjadą we dwoje TYLKO to najskuteczniejszy sposób na zdrowy związek i udane życie seksualne". "Najskuteczniejszy sposób na zdrowy związek i udane zycie seksualne". To jest według mnie nadinterpretacja, a właściwie zwykłe łgarstwo, bo wspólne wyjazdy, choć ze wszech miar pożądane, NIE SĄ NAJSKUTECZNIEJSZYM SPOSOBEM na zdrowy i udany związek. Są sposobem, pożądanym choć nie niezbędnym, na ewentualne odświeżenie atmosfery. Mogą też być elementem higieny psychicznej. Czytasz czasem, to co napiszesz w poprzednim poście?



                              > Jakieś przykłady? Można w słabo ma się do realnych działań mam wrażenie.

                              Pisz staranniej, nie rozumiem pytania.


                              > Jak już idziesz w tym kierunku to ja odnoszę wrażenie że pewne w tym powyższe t
                              > ematy cię irytują i unikasz nawet argumentacji bo racjonalizujesz własne dawne
                              > takie sobie w skutkach decyzje.

                              Gdzie unikam argumentacji? Poza sytaucjami, kiedy już wszystko, co mogłam powiedzieć, po wielokroć powiedziałam? ;-)
                              • urquhart Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 30.03.13, 20:41
                                aandzia43 napisała:
                                > ż być elementem higieny psychicznej. Czytasz czasem, to co napiszesz w poprzedn
                                > im poście?

                                Podtrzymuję że pamiętam to jako podstawową radę na przygasającą namiętność i intymność z paru publikacji.

                                > Gdzie unikam argumentacji? Poza sytaucjami, kiedy już wszystko, co mogłam powie
                                > dzieć, po wielokroć powiedziałam? ;-)

                                No, ja odczuwam podobnie. Ale aktualny powrót do argumentacji mnie się podoba.
                      • arronia Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 01.04.13, 03:11
                        "Amerykanskich naukowców" czy U.S. Travel Association?
                        • arronia Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 01.04.13, 14:16
                          Odpisałam przeczytawszy tylko pierwszą stronę wątku, a wypowiedź Tygrysa była na drugiej.

                          Każdemu można napisać to, co chce usłyszeć (zwłaszcza, jak chce się coś sprzedać):

                          Komuś, kto ma niedobór seksu - że podróże to najlepszy afrodyzjak.
                          Rodzicom, którzy troszczą się o rozwój dzieci - że podróże to najlepszy stymulator, że rozwijające.
                          Rodzicom, którzy troszczą się o zdrowie dzieci - że podróże świetnie robią na odporność (albo coś tam).
                          Singlom - że podróże to świetny sposób na poznanie kogoś.
                          Przemęczonym - że to najlepszy odpoczynek.
                          Starszym - że to najlepsza regeneracja.
                          Pnącym się po szczeblach - że to świetny wyznacznik statusu.

                          A "wyniki" ktoś przepisze (Zwierciadło, Mama/Dziecko, Glamour, CKM - itd. itp.). Jakieś bardzo rzetelne czasopismo, które albo nie odróżnia rodzajów źródeł, albo po prostu jest mu wszystko jedno.

                          Taki artykuł, jak podlinkowany w pierwszym poście, to raczej diagnoza: do kogo trafia.
              • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 18:58
                > Kag ---> zobacz tylko że piszesz to z perspektywy kobiety.
                [...]
                > Podobnie z urlopem, większa dawka prolaktyny i dopaminy zwiększa radość z opiek
                > owania się całym "gniazdem" nawet jeśli jest ono na wyjeździe. U testosteronowe
                > go faceta działa to trochę inaczej. Zobacz jak taki "rodzinny" wyjazd opisuje U
                > rqu kilka postów wyżej

                Po pierwsze Urqu jest bardzo specyficznym rodzajem uczestnika forum w materii rodzicielstwo, po drugie odpowiem ci z pozycji kobiety, która nei doznaje i nie doznawała emocjonalnych orgazmów z tytułu opiekowania się gniazdem. Wyjazdy ZAWSZE wolałam takie nastawione na radochę dla mnie osobiście. A że radocha jest dla mnie związana między innymi z erotyką, to jak łatwo się domyśleć szczególnie ceniłam sobie radość nieskrępowanego bzykanka połączonego z innymi radościami wakacjowania się. Ale... Są różne przyjemności w życiu, są też różne momenty na różne sposoby realizacji przeznaczone. Realizacji siebie i realizacji planu. I teraz: jeśli ktoś (nawet mężczyzna, nawet ceniąca swoje erotyczne potrzeby kobieta ;-)) umie być rodzicem, ma poukładane w głowie, ma niezłe pożycie erotyczne ze współmałżonkiem, to BĘDZIE SZCZĘŚLIWY patrząc na szczęście małych dzieci taplającyhc się morzu czy starszych dzieci odkrywających nieznane sobie światy. Będzie CIESZYŁ SIĘ TĄ CHWILĄ. Bo to są chwile bezcenne, nie ma ich dużo, są nie do powtórzenia i nei do nadrobienia. Niedosyt z powodu braku wystarczającej ilości bzykanka czy braku odpowiednio gorącej atmosfery będzie u takiego mężczyzny (nawet testosteronowego) czy u takiej rozerotyzowanej kobiety miał miejsce. Będzie, ale inne powody do radości będą tak ogromne, a perspektywa nadrobienia zaległości w temacie będzie całkiem realna (mówimy o szczęśliwym małżeństwie), że... naprawdę nie będzie tematu ;-)

                Ponieważ nie jesteś rodzicem to porównam opisaną wyżej sytuację do sytuacji faceta, który kocha swoją pracę i kocha seks ze swoją dziewczyną. Realizuje jakiś projekt z pracą związany, poświęca mu parę tygodni, nie bzyka, albo bzyka mało, bo warunku nei sprzyjają (wraca późno, jego kobieta albo śpi, albo zajmuje się czymś innym, sam jest u kresu sił). Brakuje mu seksu, ale robota też cieszy, chociaż chwilami jest upierdliwia i wyczerpująca. Wie, że jak dopnie sprawę do końca w poczucie dobrze spełnionego obowiązku i w poczucie, że ZROBIŁ COŚ POŻYTECZNEGO, to wróci do swojej kobiety i seksu będzie miał dalej po kokardkę ;-) Otóż, wyobraź sobie, nie trzeba być facetem bez jaj ćwierkającym do każdego wózeczka, żeby mieć autenetyczną radochę z dobrze spełnianycyh rodzicielskich obowiązków (przy całym dobrodziejstwie spełniania obowiązków, czyli przy pewnych neidogodnościahc).

                Od razu odpowiem na zarzut, który się pewnie pojawi: że dla mężczyzny praca jest ważniejsza/bardziej satysfakcjonująca od wychowywania dzieci. Otóż jeśli rozumieć wychowywanie dzieci jako wywiązywanie się z szeroko pojętych obowiązków wobec nich, jako realizację przymyślanego planu, to myślę, że wielu dobrych ojców (wypełniających swoją męską część rodzicielstwa) czerpie z tak pojętego wychowywania kupę radości. Bo mnie nie chodzi o ciurlanie do dziecka nad wózeczkiem czy zachwyty nad uroczą minką zrobioną podczas grzebania w piasku, tylko o męskie poczucie radości z obcowania z przedłużeniem siebie, które to przedłużenie rozwija się, wzrasta wewnętrznie, poznaje świat właśnie dzięki ojcu i przy jego udziale.
                • kutuzow Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 20:38
                  aandzia43 napisała:

                  > Po pierwsze Urqu jest bardzo specyficznym rodzajem uczestnika forum w materii r
                  > odzicielstwo, po drugie odpowiem ci z pozycji kobiety, która nei doznaje i nie
                  > doznawała emocjonalnych orgazmów z tytułu opiekowania się gniazdem.

                  Czemu Urqu jest niby taki specyficzny? Bo stać go tutaj na szczerość? Pisze to o czym wielu facetów mówi po kilku głębszych gdy puszczają im hamulce i zawieszają na chwilę coś co ja nazywam "propagandą sukcesu"?

                  To co Aandzia piszesz dalej ja wszystko rozumiem, z tym że to są wg mnie wyjątkowe (w polskich warunkach) przypadki. gdy piszesz:

                  "ZAWSZE wolałam takie nastawione na radochę dla mnie osobiście. A że radocha jest d
                  > la mnie związana między innymi z erotyką, to jak łatwo się domyśleć szczególnie
                  > ceniłam sobie radość nieskrępowanego bzykanka połączonego z innymi radościami
                  > wakacjowania się"
                  oraz
                  "..jeżeli ktoś..... ma niezłe pożycie erotyczne ze współmałżonkiem,"

                  to przypomina mi się kreskówka Looney Tunes z królikiem Bugsem, gdzie przy niby super okazyjnych umowach zawsze był odnośnik z małą gwiazdką w stylu: "pod warunkiem że jest to 29 luty i w południe przebiegnie stado żyraf oraz jeden mały hipopotam".
                  Mniej więcej tak określam szanse na spełnienie tych warunków o których piszesz.

                  > Ponieważ nie jesteś rodzicem to porównam opisaną wyżej sytuację do sytuacji fac
                  > eta, który kocha swoją pracę i kocha seks ze swoją dziewczyną. Realizuje jakiś
                  > projekt z pracą związany, poświęca mu parę tygodni, nie bzyka, albo bzyka mało,
                  > bo warunku nei sprzyjają (wraca późno, jego kobieta albo śpi, albo zajmuje się
                  > czymś innym, sam jest u kresu sił). Brakuje mu seksu, ale robota też cieszy,

                  Aandzia, porównujesz projekt w pracy który się kiedyś kończy z rodzicielstwem które kończy się gdzieś tak jak dzieciaki zakończą studia i to też niekoniecznie. Bo w czasach bezrobocia absolwentów często nadal mieszkają z rodzicami. Sorry ale nie kupuje tego.


                  Tak jak pisałem wcześniej, rozumiem Twoje i Kag podejście, ale one wg mnie są wersją idealną (żeby ona zaistniała kobieta MUSI mieć duży temperament NADAL po tym jak zostaje matką). Niestety jest to wersja BARDZO rzadka. Dużo bardziej popularne jest podejście które tutaj widać na forum (narzekanie na tych "niedojrzałych" facetów) i koncentracja na potrzebach dziecka olewając potrzeby partnera/męża.
                  • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 20:54
                    Projekt "rodzicielstwo" się nie kończy tak, jak nie kończy się projekt "praca". Za to kończy się projekt "wakacje z dzdziusiem" tak jak kończy się konkretny projekt w robocie :-)
                    Nie wydaje mi się, żebyśmy były (ja i Kag) wyjątkami. Pan przytulajacych się mężów widywalam w wakacje przynajmniej tyle, ilu panów naealoych od rana piwskiiem. Zaraz przyjdzie Urqu i powie, że oni wszyscy tak z rrozpaczy, bo im żony nie dają ;-)
                  • kag73 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 30.03.13, 03:46
                    Dla mnie tez urqu jest dosc "specyficzny", przyznaje, czesto kiwam glowa i zastanawiam sie jak bardzo musial/musi kulec seks w jego malzenstwie, ze w dzieciach widzi zrodlo calego zla.
                    Owszem moj maz potrzebowal chwili, by przyzwyczaic sie do nowego czlowieczka w domu. Wcale nie ze wzgledu na brak seksu, raczej na brak czasu dla siebie. Wiadomo nawiecej czasu marnuje sie w robocie.
                    I tez zgadzam sie z andzia, ze chyba tylko faceci sfrustrowani seksualnie w zwiazku nie potrafia cieszyc sie z ojcowstwa i korzystac z "atrakcji" jakie serwuja dzieci w poszczegolnych etapach zycia i czas z nimi spedzany. Inny to ci z wzorcami wlasnych ojcow, zajetymi soba i niezdolnymi do refleksji, nieswiadomymi, ze czas ucieka, dzieci rosna i za chwile bedzie im zwyczajnie zwisac czy stary pojdzie z nimi na lody czy nie, ale kiedy sa mali bardzo tego potrzebuja.
                    Poza tym nie jestem pewna czy kobiecie bez temperamentu pomoglby wyjazd tylko we dwoje. To takie mrzonki i nadzieje byc moze. Jedno jest pewne: zmiana tapet zawsze dobrze robi, bo pozwala oderwac sie od szarosci, bo wspomnienia maja przebicie, bo czas wolniej leci. Jezli ludzie nie przezywaja nic nowego, ciagle to samo, praca, dom, spanie... czas zdecydowanie szybciej leci, ciagle to samo co tu powspominac, czym sie zachwycic.
                    Nie wiem czy to taka rzadkosc, ze kobiety matki nie maja ochoty na seks a jezeli to kto wie jak wyglada ich zycie, jakimi kochankami sa ich mezowie i jakimi ludzmi. Jezeli sa duzymi pokrzywdzonymi dziecmi, ktore nagle nie maja calej uwagi kobiety a nie partnerami, ktorzy oprocz swoich zauwazaja rowniez potrzeby kobiety i ich wspolnego dziecka i zmian jakie za soba niosa narodzina potomka, to nic dziwnego, ze z seksu nici. I dodam jeszcze, ze moim zdaniem problem dotyka przede wszystkim facetow, ktorzy za zony powybierali sobie grzeczne/swietojebliwe, bo tak chcieli, bo takie im odpowiadaly, bez doswiadczenia co by im glupie mysli nie przyszly kiedys do glowy(bzdura oczywisci) a po slubie oczekiwali cudow. Nie watpie, ze zdarzyc sie moze sporo po ciazy z hormonami itd. ale moim zdaniem to nie norma i ze kobieta kiedys lubiaca seks i temperamenta bedzie szukala rozwiazania problemu. I czesto kobieta olewa potrzeby partnera, bo on olewa potrzeby jej i rodziny.
                    • marek.zak1 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 30.03.13, 09:01
                      To, co piszesz, jest słuszne, ale co ma wspólnego z tezą, że fajny wyjazd we dwoje dobrze robi każdej parze? Czy zostawienie, czy wyjazd dzieci z dziadkami, wujkami , przyjaciółmi na kilka dni w roku świadczy, że rodzice są źli?
                    • urquhart Dzieci - Małżeństwo - Praca 30.03.13, 10:00
                      kag73 napisała:

                      > Dla mnie tez urqu jest dosc "specyficzny", przyznaje, czesto kiwam glowa i zast
                      > anawiam sie jak bardzo musial/musi kulec seks w jego malzenstwie, ze w dzieciac
                      > h widzi zrodlo calego zla.
                      > Owszem moj maz potrzebowal chwili, by przyzwyczaic sie do nowego czlowieczka w
                      > domu. Wcale nie ze wzgledu na brak seksu, raczej na brak czasu dla siebie. Wiad
                      > omo nawiecej czasu marnuje sie w robocie.

                      Co do mojego obecnego seksu w małżeństwie to szkoda mi czasu prostować kolejny raz twoich mylnych założeń i wniosków.
                      Przypomnę ci jedynie że moje tezy nie są jakieś oryginalne i jakże więc musiał kuleć seks wielu psychoterapeutów którzy piszą o kryzysie po urodzeniu dziecka, drogach wyjścia z niego i urzymywania równowago w sprzeczności oczekiwań różnych równie ważnych sfer życia.
                      Ale do rzeczy.
                      Baby mając gowy w feministycznych ideałac wypierają i nie chcą słyszeć o tym. Że rodzicielswo, pracę i potrzeby związku godzi się nie łatwo, czególnie kobietom.
                      Tobie jest łatwo bo przynajmniej pracą nie musisz się przejmować.
                      Do niedawna u mnie w prywatnej korporacji więcej było dyrektorek i zarządzających kobiet i nie potrzebne były żadne ustawy o parytetach. Jedno co je charakteryzowało: nie miały rodziny, stałego męża ani dzieci. Wszystko inwestowały w karierę i byli skuteczniejsi od żonatych mężczyzn.
                      Ale podobnie te co Wszystko inwetują w dzieci i nie ukrywają że dziecko jest najważniejsze zabierają zwykle swoje zaangażowanie z pracy i związeku, a potem dziwią się skutkom.
                      Ale wolą pisać brednie o niedojrzałości pracodawców i ich partnerów, mężów.

                      • kag73 Re: Dzieci - Małżeństwo - Praca 30.03.13, 14:52
                        Oczywiscie jak najbardziej narodziny dziecka stawiaja wszystko na glowie, bywaja i kryzysy. No ale w koncu po jakims czasie chyba ludzie sie "ogarniaja", aranzuja z nowa sytuacja i do przodu a nie cale zycie opowiadaja jakim zlem sa ich wlasne dzieci.

                        > Ze rodzicielswo, pracę i potrzeby związku godzi się nie łatwo, czególnie kobieto
                        > m."
                        Oczywiscie to tez prawda. Nic nie zrobisz, ze tak to wlasnie wyglada, bo wszystko kumulije sie w tych najbardziej "plodnych" latach zycia: czlowiek zakochany/nowo zaslubiony chce dzieci, milosci, korzystania z zycia a jednoczesnie wlasnie wtdy musi tez pracowac. Taka refleksje miala swego czasu jedna z moch znajomych. Wracala wlasnie styrana po pracy, 9 godzin na nogach za lada w sklepie, w domu czekal steskniony dwulatek, rozrabiaka 8 latek, obiad do zrobienia i sterta prasowania. I mowi do mnie: "zobacz jaki mam zapier..l a mama i sasiadka rencistki siedza i sie nudza. Nie mozna by tej pracy troche przesunac w czasie, najpierw na spokojnie pokorzystac z zycia z mezem i dziecmi a potem, kiedy czlowiekowi i tak juz opadna hormony i cycki isc do pracy:) Wiadomo, ze sie nie da, bo co pracodawcy po mniej efektywnym 50 latku.
                        Owszem nie pracuje, ale nie dam sobie zarzucic, ze dziecko jest najwazniejsze a zwiazek lezy i kwiczy, bo to nieprawda. Przynajmniej na brak seksu moj maz narzekac nie moze, jezeli juz to na nadmiar:) A o co wiecej moze mu chodzic? Ewntulanie o jakis dobry obiad co jakis czas;)
                        • marek.zak1 Re: Dzieci - Małżeństwo - Praca 30.03.13, 15:29
                          Jak nie robisz kariery to koleżanka Kitty napisała, co managerki sądzą o takich.
                          • kag73 Re: Dzieci - Małżeństwo - Praca 30.03.13, 15:33
                            marek.zak1 napisał:

                            > Jak nie robisz kariery to koleżanka Kitty napisała, co managerki sądzą o takich
                            > .
                            O kurka, teraz zepsute mam cale przedpoludnie a tak sie dobrze zapowiadalo :(
                            • marek.zak1 Re: Dzieci - Małżeństwo - Praca 30.03.13, 18:33
                              Pomysś sobie, w Warszawie śnieżyca i wszystkim dupy marzną. Od razu poczujesz się lepiej.
                              • hello-kitty2 Re: Dzieci - Małżeństwo - Praca 30.03.13, 19:11
                                marek.zak1 napisał:

                                > Pomysś sobie, w Warszawie śnieżyca i wszystkim dupy marzną. Od razu poczujesz s
                                > ię lepiej.

                                A skad wiesz gdzie inni forumowicze sie wygrzewaja albo marzna? Ludzie tu piszacy podrozuja po calym swiecie ale nie maja potrzeby trabic o tym regularnie gdzie dzis sie znajduja, tak jak Ty (nie wiem chwalisz sie czy raczej nie masz nic do powiedzenia wiec chociaz tyle powiesz?), bo komu ta informacja potrzebna jest i do czego? Ja np nie uzalezniam swojego samopoczucia od tego komu dupa dzisiaj zmarznie bardziej ode mojej. Jakie to ma znaczenie?
                          • hello-kitty2 Re: Dzieci - Małżeństwo - Praca 30.03.13, 19:26
                            marek.zak1 napisał:

                            > Jak nie robisz kariery to koleżanka Kitty napisała, co managerki sądzą o takich
                            > .

                            No a co Ty myslisz Marek o mezczyznach 'managerach domow', ktorzy zostaja w domu z dziecmi, podczas gdy ich zony robia kariere zawodowa?
                            • marek.zak1 Re: Dzieci - Małżeństwo - Praca 30.03.13, 21:23
                              Zazdroszczę. Chciałbym tak.
                              Tak na marginesie, kiedyś ludzie chwalili się, że są tu, czy tam, ale ten czas juz minął. Szkoda że tego nie zauważyłaś. Najpiękniejszym miejscem na świecie jest Warszawa.
                              • aandzia43 Re: Dzieci - Małżeństwo - Praca 30.03.13, 23:34
                                > Tak na marginesie, kiedyś ludzie chwalili się, że są tu, czy tam, ale ten czas
                                > juz minął. Szkoda że tego nie zauważyłaś

                                Jeśli chodzi o forum, to ostatnio tylko ty się chwaliłeś, że jesteś tu czy tam (jakieś hotele, konferencje, różne miasta) ;-) Czy ten czas mamy uważać za zamknięty? Ufff, jaka ulga ;-)
                    • hello-kitty2 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 30.03.13, 10:59
                      kag73 napisała:

                      Wiad
                      > omo nawiecej czasu marnuje sie w robocie.

                      Marnuje? Postep swiata jest oparty na dazeniu czlowieka do tworzenia, budowania, rozwoju, co dzieje sie przede wszystko na plaszczyznie zawodowej. Tam jest wiedza i kapital wykorzystywany do tego. Skoro masz pragnienie sie z tego wylaczyc poswiecic dziecku i pracom domowym chyba nie ma potrzeby pomniejszac wkladu ludzi w prace. Bo oni buduja nasza przyszlosc.

                      nie potrafia cieszyc sie z ojcowstwa i korzystac z "atrakcji" jakie serwuj
                      > a dzieci w poszczegolnych etapach zycia i czas z nimi spedzany.

                      Sorry Kag ale jak Cie czytam to gadasz jak kura domowa. Dzieci to podstawowy temat rozmow? Zycie dziecka podstwowa atrakcja doroslego? Inni ludzie oceniani przez pryzmat stosunkow z dziecmi?

                      Dziewczyno rozszerz jakos horyzont, bo gadasz jak mamuska z opisow Urqu, ktorej dziecko i rodzina to jej caly swiat, a Kag to tylko matka i zona i nic/nikt wiecej. A jak nie widzisz potrzeby to rob tak, jak Ci pasuje ale prosze nie wynos takiego zycia na piedestal, bo dla mnie takie zycie nawet interesujace nie jest. Kobieta sprowadzona wylacznie do roli matki i zony? Sorry ale dla wielu kobiet to za malo. A w niektorych kregach zawodowych to hmm wstyd swiadczacy o braku ambicji, pomyslu na zycie, braku potrzeby wykorzystania mozgu i wiedzy wyniesionej ze studiow? Tak zylismy kilkaset lat temu teraz kobiety maja mozliwosci rozwoju zawodowego, kariery, dostep do wiedzy. Kobieta jako manager domu, z opisow Marka to smiech na sali dla kobiet managerow. Sorry. Moze nie zdajesz sobie sprawy ale takie poglady kraza wsrod kobiet pracujacych zawodowo o kobietach 'siedzacych' w domu.

                      • kag73 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 30.03.13, 14:37
                        Kitty, slonce, ochlon troche, wyjdz na snieg albo co:)

                        Praca wiadomo pozyteczna jest, co nie zmienia faktu, ze najcenniejsze godziny dnia spedza sie wlasnie w pracy, jak dla mnie "marnuje", bo wolalabym w tym czasie zrobic cos innego. No chyba, ze ktos ma to szczescie, ze praca jest jego pasja/hobby. Dla wiekszosci jednak praca to koniecznosc. Juz o tym pisalam kiedys: Ciekwe czy cale rzesze pracujacych nadal biegalyby 5x w tygodniu od rana do wieczora(niektorzy tak maja) do pracy gdyby im za to nie placono? Bardzo watpie. Od czasu do czasu moze kto by i do tej roboty poszedl ale 40, 50 godzin w tygodniu? Pewnie Ci co z domu uciekaja, bo sie zle w nim czuja.
                        > Sorry Kag ale jak Cie czytam to gadasz jak kura domowa. Dzieci to podstawowy te
                        > mat rozmow? Zycie dziecka podstwowa atrakcja doroslego? Inni ludzie oceniani pr
                        > zez pryzmat stosunkow z dziecmi?"
                        Ja tego nigdzie nie napisalam.
                        Tak, kag to tylko matka i zona. A kitty to kto? A pani na kasie w biedronce to kto? A sekretarka szefa w jakies korporacji to kto? A pani manager to kto? I kogo to obchodzi?
                        Jasne, niech kazdy zyje jak chce. I wbrew pozorom ja pomysl na zycie mam, tylko Tobie nie musi sie on podobac. Kazdemu jak lubi. Nigdzie tez nie napisalam, ze rola kobiety jest/ma byc bycie kura domowa zona i matka. I nie uwierzysz: ja wcale tak czesto nie siedze w domu, wczoraj na ten przyklad bylam pare godzin z szostka dzieciakow i z dorosla kolezanka na plazy. I rozmowa nie toczaly sie w ogole o dzieciach:)
                        O "poszerzaniu horyzontow" w pracy tez cos wiem, bo jakby nie bylo 12 lat pracowalam, na chwile obecna mi wystraczy.
                        Jak najbardziej doceniam i szanuje prace innych ludzi, to tak dla scislosci.
                  • urquhart przebiegnie stado żyraf oraz jeden mały hipopotam 30.03.13, 10:09
                    kutuzow napisał:
                    > to przypomina mi się kreskówka Looney Tunes z królikiem Bugsem, gdzie przy niby
                    > super okazyjnych umowach zawsze był odnośnik z małą gwiazdką w stylu: "pod war
                    > unkiem że jest to 29 luty i w południe przebiegnie stado żyraf oraz jeden mały
                    > hipopotam".
                    > Mniej więcej tak określam szanse na spełnienie tych warunków o których piszesz.

                    Fantastyczne! Pamiętam! Dokładnie to miałem na myśli! Teoretycznie możliwe godzenie "niezłe pożycie erotyczne ze współmałżonkiem" z rodzicielstwem , znajdź ile takich przypadków opisuje się na Ematce lub Życiu Rodzinnym. Za to przykłądów że faceta pojebało żeby czegoś takiego oczekiwać kiedy są ważniejsze rzeczy, dzicecko jest masa. Pomijając że część bab przegapia ten moment i budzi się jak facet ma już inną babę (co za niedojrzałość!) chleje albo jedzie przy porno na ręcznym emocjonalnie wymiksowując się ze wszystkiego (wtedy jest żałosny) :)
                  • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 30.03.13, 16:15
                    >
                    > to przypomina mi się kreskówka Looney Tunes z królikiem Bugsem, gdzie przy niby
                    > super okazyjnych umowach zawsze był odnośnik z małą gwiazdką w stylu: "pod war
                    > unkiem że jest to 29 luty i w południe przebiegnie stado żyraf oraz jeden mały
                    > hipopotam".
                    > Mniej więcej tak określam szanse na spełnienie tych warunków o których piszesz.

                    Hmm... że niby kobiety, które chętnie pobzykałyby mimo fazy gniazdowania to taki wyjątek? Nie sądzę. Wyjątkiem może być sytuacja, że im się to udaje. Mamy jeszcze czynnik męski i parę innych czynników pozazwiązkowych. Pozazwiazkowe zostawmy w spokoju, skupmy się na męskim. Męski czynnik w tej kwestii zawodzi na różne sposoby, tak jak i żeński. Zawodzi nie zgranie się w czasie i w sposobach wyrażania chuci. Tak mi się przypomniał wyżej rzucony przykład rozbieżności co do upodobań urlopowych. Pani wpatrzona w pana, dzieciaki gdzieś tam się kręcą zadowolone z wakacji, pan grilluje, pohukuje z innymi panami i żłopie piwsko. Czasem grilla zastępuje stół nad basenem, a piwsko drinki - dekoracje nie mają większego znaczenia. W nocy zmęczony "odpoczynkiem" chrapie głośno. Czasem chuć go zbierze i żonę za dupę złapie, zbierze opierdol i zdziwiony i rozżalony przy następnym piwsku "zwierzy się" kolegom, że żona go nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią. Ona by chciała, żeby kwiatki dla niej na łące zbierał lub lampkę wina kulturalnie z nią wypił, ładnie się dla niego ubiera, gubi te parę kilo przed wakacjami, żeby w stroju kąpielowym ładnie sie prezentować, on by chciał robić to, co najbardzije lubi (czyli spędzać czas z innymi chłopcami na chłopięcych zabawach), a czasem rekracyjnie zerżnąć wygodną i poręczną mamuśkę. Mamuśki mają ochotę na seks, na seks ze swoimi chłopami, dają im to do zrozumienia, tylko czasem chłopy są chłopcami ;-) Ot, takie luźne spostrzeżenia z powakacyjnych zwierzeń kobiet i z wieloletnich wakacyjnych obserwacji . Nie tylko z artykułów z gazet ;-)
                    Różnica między mną i Kag, a tymi niezaspokojonymi mamuśkami jest taka, że my mamy siłę przebicia, żeby swoje apetyty na życie zaspokoić. Wyraźnie określić swoje potrzeby, zmienić męża na mniej awaryjnego, doprowadzić do ładu tego, co się go ma na stanie - w tym znaczeniu może faktycznie jesteśmy wyjątkami :-D
                    • kutuzow Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 30.03.13, 21:02
                      aandzia43 napisała:

                      > Hmm... że niby kobiety, które chętnie pobzykałyby mimo fazy gniazdowania to tak
                      > i wyjątek? Nie sądzę. Wyjątkiem może być sytuacja, że im się to udaje.

                      Owszem, lektura e-mam i wielu innych artykułów i opowieści pokazuje że faza gniazdowania ma wiele czynników które negatywnie wpływają na popęd kobiety (a które nie wpływają na zmniejszenie popędu mężczyzny):
                      - zmiany hormonalne po porodzie
                      - depresja poporodowa (czasami trwająca długie miesiące)
                      - przesunięcie w hierarchii potrzeb dziecka na samą górę (kosztem rodziców)
                      - wzrost oczekiwań co do wyglądu gniazda, nagle wszystko musi być bardziej czyste, lepiej zrobione itp (wszystko to pochłania więcej czasu niż wcześniej -na coś go musi zabraknąć).
                      - "awans" społeczny z pozycji żona na pozycję Matka Polka (niestety nadal jest widoczna często "wyższość" w stosunkach świeżych matek z tymi jeszcze bezdzietnymi).

                      można jeszcze sporo tego szukać. Mógłbym przelecieć przez forum Życie Rodzinne i e-Matki i podrzucić co ciekawsze linki, ale jestem pewien że jeśli Ciebie te punkty nie przekonały to i tak nic to nie da.

                      Dodam tylko że pisanie o "czynniku męskim" jest tutaj najzwyczajniejszą ściemą. W ekonomi jest taki zwrot "Ceteris paribus" oznaczający wszystkie że zmieniamy tylko jedną zmienną w analizie a reszta danych/zmiennych zostaje taka sama. Tutaj powinniśmy zastosować podobną zasadę przy analizie jak dzieciaki wpływają na seks na wakacjach. Zobacz że on i ona jako para są niezmienni. Zazwyczaj tacy jacy byli przed rozmnożeniem tacy są nadal. Inna sprawa że zmieniają się ich oczekiwania. Kobieta po urodzeniu dziecka zazwyczaj ma większe wymagania co do swego partnera.
                      W Twoim przykładzie mogło jej się podobać kiedyś wspólne balowanie przy grillu i picie piwa (i balangi), ale teraz nagle ją to mierzi bo jest Matką (przez duże M).


                      > Mamuśki mają o
                      > chotę na seks, na seks ze swoimi chłopami, dają im to do zrozumienia, tylko cza
                      > sem chłopy są chłopcami ;-)

                      Kolejna kwestia klucz to CZĘSTOTLIWOŚĆ tego gdy kobieta ma ochotę. Zobacz że Sabat (który jest tutaj dobrym przykładem bo prezentuje dużo danych) jest sfrustrowany bo ma braki seksu POMIMO że jego żona też inicjuje czasami jakąś formę seksu.
                      Słuchając jej zwierzeń do koleżanek też mogłoby się wydawać że czego ten Sabat się czepie -przecież seks ma.

                      > Różnica między mną i Kag, a tymi niezaspokojonymi mamuśkami jest taka, że my ma
                      > my siłę przebicia, żeby swoje apetyty na życie zaspokoić.

                      Osobiście uważam że różnic jest znacznie więcej (począwszy od podejścia na wychowanie KK, poprzez różnicę w poziomie testosteronu we krwi, a na eksperymentach z seksem i na innym podejściu do tego "co ludzie powiedzą" skończywszy). To tylko kilka z brzegu.
                      • urquhart Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 30.03.13, 21:29
                        kutuzow napisał:
                        > - zmiany hormonalne po porodzie
                        > - depresja poporodowa (czasami trwająca długie miesiące)
                        > - przesunięcie w hierarchii potrzeb dziecka na samą górę (kosztem rodziców)
                        > - wzrost oczekiwań co do wyglądu gniazda, nagle wszystko musi być bardziej czys
                        > te, lepiej zrobione itp (wszystko to pochłania więcej czasu niż wcześniej -na c
                        > oś go musi zabraknąć).

                        Przeważajaca wiekszość tego co napisałeś to przykry efekt działania prolaktyny na mózg opisany przez Anne Moire i Louann Brizendine w ich książkach o neuropsychologii. Oksytocyna to marchewka , prplaktyna to kij sterowania macierzyństwem odpowiedzialny za depresje uczucia przymusu i niepokoju zajecia się dzieckiem i gniazdem, nie partnerem :)

                        Wypieranie tego przez Andzie reklamującą się jako fankę neuropsychologii jest zabawne i przewrotne.

                        > czekiwania. Kobieta po urodzeniu dziecka zazwyczaj ma większe wymagania co do s
                        > wego partnera.

                        Perel pisze ze miłość do dziecka jak inna domaga się wyłaczności, jak jest wieksza do dziecka a zwykle jest powoduje podświadome zakwestionowanie uczuć o partnera. Pomaga na te efekt dwójka i więcej dzieci, u mnie właśnie to skutecznie pomogło :)
                        • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 30.03.13, 22:12
                          Przeważajaca wiekszość tego co napisałeś to przykry efekt działania prolaktyny
                          > na mózg opisany przez Anne Moire i Louann Brizendine w ich książkach o neuropsy
                          > chologii. Oksytocyna to marchewka , prplaktyna to kij sterowania macierzyństwem
                          > odpowiedzialny za depresje uczucia przymusu i niepokoju zajecia się dzieckiem
                          > i gniazdem, nie partnerem :)
                          >
                          > Wypieranie tego przez Andzie reklamującą się jako fankę neuropsychologii jest z
                          > abawne i przewrotne.

                          Pal sześć neuropsychologię, hormony i inne mądre słowa, ale wypierać fakt, że faza bycia matką maleńkiego dziecka nie trwa zbyt długo, co ty czynisz, to już jest wyższa szkoła jazdy, nie przewrotność ;-) Często ta faza mija, zanim w małżeństwie zdąży się coś posypać, często mężczyzna (między innymi dzięki dobremu przygotowaniu w domu rodzinnym do ojcostwa) nie zdąży doświadczyć porażającego dyskomfortu. Że się niektórym kobietom przeciąga, a nieprzygotowany do życia w rodzinie partner wzmacnia ten efekt to już doprawdy inna historia. Częsta, fakt. Ale pozostawianie dzieciaków w domu bez wakacyjnych wyjazdów, po to żeby samemu gdzieś dupę wywieźć z małżonką, nie uratuje pożycia takiej pary ;-) Do dochtora trza się udać, zamiast szukać dziury w braku wspólnych wyjazdów ;-)
                          • sabat-77 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 30.03.13, 22:23
                            Hmmm... No nic, ale tym razem zabiorę głos. Niezbyt długo - tzn. ile ? 2-3 lata nie wystarczą, żeby się zdrowo posypało ? No i chyba nie tylko partner może być nieprzygotowany, ale i matka - wtedy jest podwójne szczęście :)
                            • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 30.03.13, 22:36
                              Sabat, oczywiście że aby się pospało to albo jedno musi być tak mocno "uszkodzone", że druga strona mimo bycia super dojrzałą osobą nie podoła, albo obydwoje muszą mieć po trochu za uszami. I najczęściej ta druga sytuacja ma miejsce. Ile trzeba, żeby się posypało? Różnie dla różnych par. Ale jeśli kobieta nie ma jakiegoś ostrego odrzutu od seksu i męża-kochanka na więcej niż parę miesięcy, a on nie jest z tych, co czują się odrzuceni, bo nie poświęca im się 100% czasu i emocji, to dają radę. Ale życie w związku niesie inne zagrożenia, czasem dużo poważniejsze i cięższe do przerobienia niż wysoki poziom prolaktyny, ludzie mają poważniejsze felery niż tylko te nieszczęsne hormony po porodzie u kobiety, czy nieznaczna zazdrość ojca o potomka. I to z tych przyczyn pieprzy im się życie. Między innymi życie intymne. O to tylko mi chodziło.
                              • hello-kitty2 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 00:02
                                aandzia43 napisała:

                                Ile
                                > trzeba, żeby się posypało? Różnie dla różnych par. Ale jeśli kobieta nie ma ja
                                > kiegoś ostrego odrzutu od seksu i męża-kochanka na więcej niż parę miesięcy, a
                                > on nie jest z tych, co czują się odrzuceni, bo nie poświęca im się 100% czasu i
                                > emocji, to dają radę.

                                Aandzia sa wysokotestorenowi mezczyzni, ktorzy nie majac dzieci maja seks codzinnie, ewntualnie co drugi dzien. Nie ma szans by utrzymali taka intensywnosc po urodzeniu dziecka. Powiedzmy sobie szczerze to naprawde malo prawdopodobne, zeby tak sie stalo. Lepiej niech wiedza i sie w ojcowstwo nie pakuja, jesli nie sa w stanie zaakceptowac dluzszych przerw.

                                Osobiscie nie zwiazalabym sie z takim mezczyzna, takie libido przytloczyloby mnie ale tacy bywaja. Chyba, ze wspomagalabym sie rozbudowana siecia kochanek :) Trzeba uwazac z kim sie czlowiek wiaze, jakie sa nasze wzajemne oczekiwania, zeby to wszystko utrzymywac na realnym poziomie, do zniesienia dla obu stron.
                                • kutuzow Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 01:10
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Aandzia sa wysokotestorenowi mezczyzni, ktorzy nie majac dzieci maja seks codzi
                                  > nnie, ewntualnie co drugi dzien. Nie ma szans by utrzymali taka intensywnosc po
                                  > urodzeniu dziecka. Powiedzmy sobie szczerze to naprawde malo prawdopodobne, ze
                                  > by tak sie stalo. Lepiej niech wiedza i sie w ojcowstwo nie pakuja, jesli nie s
                                  > a w stanie zaakceptowac dluzszych przerw.

                                  Dobrze napisane. Sam miałem właśnie zwrócić na to uwagę.
                                  Wyobraźmy sobie że gość który chce się kochać 3 razy dziennie (z wątku obok pt "Jak często") zostaje ojcem i ma czekać to 2-3 lata na to że nagle znów (niby) będzie dobrze.
                                  Sorry aandzia ale to co piszesz odnosi się raczej do par gdzie oboje chcą żyć dla dziecka i oboje są w stanie się poświęcić (znam takowe). Słabo to się sprawdza w wielu związkach, gdzie to kobieta naciska na dziecko, a facet jest co najwyżej neutralny w tej sprawie (jest mu dobrze tak jak jest teraz).
                                  • kag73 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 01:37
                                    > hello-kitty2 napisała:
                                    >
                                    > > Aandzia sa wysokotestorenowi mezczyzni, ktorzy nie majac dzieci maja seks
                                    > codzi
                                    > > nnie, ewntualnie co drugi dzien. Nie ma szans by utrzymali taka intensywn
                                    > osc po
                                    > > urodzeniu dziecka. Powiedzmy sobie szczerze to naprawde malo prawdopodobn
                                    > e, ze
                                    > > by tak sie stalo. Lepiej niech wiedza i sie w ojcowstwo nie pakuja, jesli
                                    > nie s
                                    > > a w stanie zaakceptowac dluzszych przerw.
                                    >
                                    Nie przekonuja mnie takie wypowiedzi. Z moich osobistych doswiadczen moge powiedziec, ze seks codziennie albo czesciej na poczatku zwiazku nie jest niczym nadzwyczajnym. Po prostu dzialaja feromony i zakochanie. Ludzie zasypiaja i budza sie razem, pokusa ogromna. Mnie to w ogole nie przeszkadzalo, ja tez chcialam czesto i zazwyczaj utopia jest sadzic, ze bedzie tak przez cale nastepne lata. I przyklad kutuzowa o tym mlodym facecie co chce 3x dziennie(3 miesice zwiazku, miesiac mieszkaja razem!!!) tez nie przekonuje, bo on "che", ale nie znaczy, ze "ma" a to roznica. Po jakims czasie czestotliwosc spadnie, bo ludzie "dojedza", potem wiadomo chce sie, ale moze juz nie tyle. Nie wiem tez skad teza, ze po urodzeniu dziecka kazda kobieta 2-3 lata nie chce seksu. Nie sadze, zeby bylo to norma, mam znajome dzieciate, sama mam dzieciaka, ale takich kwiatkow nie slyszalam. Owszem seks moze byc rzadziej ze wzgledu na zmeczenie obojga, ale z tym da sie przezyc, jest jeszcze wlasna reka jezeli przewy sa za dlugie albo zmeczenie i tak bierze gore. Jezeli ludzie maja na siebie ochote to zaczynaja kombinowac co by chociaz jakis momencik na maly numerek znalezc, albo planuja seks(tez tak robilam, znajomi tez). Da sie. Czasem trzeba jednak rozmowy i dobrej komunikacji, wzajemnego wspierania sie, zeby sie w tym wszystkim nie pogubic.
                                    • kag73 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 01:51
                                      Aha i nie ma sie co ludzic, ze 40 sto latek ma tyle samo testosteronu co 25 cio latek :)
                                      Ja nie balam sie zwiazac z takimi, podobal mi sie czesty seks, ale z czasem po latach stal sie rzadszy i wcale nie dlatego, ze ja nie chcialam, ale dlatego, ze czas robi swoje. Ilez mozna ciagle i regularnie z jedna i ta sama osoba. Do tego dostepnosc, czago sie pchac na sile dzis, akurat leci dobry film, przeciez mozna tez jutro. Ale szafa gra, tendencyjnie i ja i maz chcemy mniej niz na poczatku. Na cale szczescie nadal jedno potrafi podkrecic drugie w razie potrzeby. Ale codziennie albo dwa razy dziennie jak kiedys, to juz sporadycznie co jakis czas i tylko pare dni z rzedu i nie dlatego, ze przeszkadza dziecko, tylko dlatego, ze tak to juz w zyciu bywa. Nikt nie cierpi, zmniejszyly sie potrzeby.
                                      • kag73 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 03:06
                                        Oczywiscie nie pisze tutaj o frustratach, ktorzy chcieliby codziennie, bo/a nie maja i wydaje im sie, ze by mogli ciagle i zawsze i bez przerwy. Pisze o ludziach, ktorzy rzeczywiscie przez cale lata mieli (w miare) regularny seks, bo wtedy nie ma efektu wyglodzenia. To jak z dieta, nie mozesz prawie niczego jesc a jak sie wreszcie dopadniesz to sie najesc nie mozesz. Jezeli jesz regularnie nie bedziesz miec raczej takich napadow glodu, no moze czasami :)
                                      • kutuzow w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 03:30
                                        kag73 napisała:

                                        > Aha i nie ma sie co ludzic, ze 40 sto latek ma tyle samo testosteronu co 25 cio
                                        > latek :)

                                        Kag -w jakim wieku wg Ciebie rozmnażają się w Polsce pary?

                                        "W konsekwencji nastąpiło podwyższenie (szczególnie w okresie minionych 10 lat) mediany wieku kobiet rodzących dziecko, która w 2010r. wyniosła 28,6 lat wobec 26,1 w 2000 r. Zwiększył się także - do 26,6 lat, tj. o prawie 3 lata - średni wiek urodzenia pierwszego dziecka (w 2000 r. wynosił 23,7 lat)."
                                        www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/l_podst_inf__o__syt_demograficznej_2011.pdf
                                        Jak widać w przypadku kobiet najczęściej nadal jest to przed trzydziestką, danych dla mężczyzn/ojców nie znalazłem ale można przyjąć na podstawie różnic wieku nowożeńców, że jest to średnio 2-3 lata więcej -czyli jakieś 29-30 lat.

                                        Jak widzisz jest to okres kiedy oboje są nabuzowani hormonami i mają spore potrzeby.

                                        Jak pada pożycie w okolicach 30-tki kiedy pary wychowuję te swoje pierwsze pisklaki to nie ma już czego analizować ok czterdziestki (o której tutaj piszesz).

                                        Sam mam 37 i nie wyobrażam sobie seksu raz w tygodniu. Jak pisałem aandzi poniżej po dwóch dniach postu oboje z partnerką odczuwamy poddenerwowanie i "ciśnienie". Także sorry ale ja osobiście nie pojmuje jak można dostosować się do "sobotnio-wieczornego" o seksu (tak popularnego w związkach wg ankiet).
                                        Znam swoje ograniczenia i szczerze o nich rozmawiam z partnerką.
                                        • kag73 Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 03:38
                                          Kutuzow, to nie szkodzi, ze masz 37. Twoj zwiazek jesz zwyczajnie bardzo "mlody". Ja tez kiedys nie wyobrazalam sobie seksu raz w tygodniu. A teraz jak najbardziej sobie wyobrazam, bo sie zdarza. Zdarza mi sie tez miec seks 4 dni pod rzad a potem 10 dni przerwy. Jakbys mi iles lat temu powiedzial, ze tak bedzie, to za Chiny ludowe bym Ci nie uwierzyla.
                                          Nawiasem, najabrdziej nabuzowani hormonami sa faceci miedzy 18 a 29 rokiem zycia, potem poziom testosteronu spada. Poza tym to nie norma, ze para sie spotyka i robi sobie zaraz dziecko. Zanim do tego dojdzie sa ze soba z 3 albo 4 lata, no chyba, ze zalicza wpadke, czyli okres fascynacji i zakochania maj za soba.
                                          I to, ze nawet czestotliwosc spadnie po urodzeniu sie dziecka nie oznacza, ze musi tak zostac, bo to czasem fazami przebiega i nie wiadomo tak do konca od czego zalezy.
                                          • kutuzow Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 03:48
                                            kag73 napisała:

                                            > Nawiasem, najabrdziej nabuzowani hormonami sa faceci miedzy 18 a 29 rokiem zyci
                                            > a, potem poziom testosteronu spada. P

                                            Co mniej więcej pokrywa się ze średnim wiekiem gdy pojawia się pierwsze dziecko. Więc wigoru facetom nie brakuje. Nie ma rozważać tutaj przypadków ani 40-to latków (i więcej) ani związków 10-ciu letnich (bo jak sama szacujesz podobnie do mnie) dziecko pojawia się znacznie wcześniej w większości związków.

                                            Więc mamy ludzi u szczytu swej sprawności seksualnej gdy większości z nich pojawia się dziecko. Jeśli potem nagle kochają sie raz w tygodniu to nie jest to wina ani poziomu testosteronu, ani długości związku (bo to pierwsze lata związku) ale czegoś innego. Ja (i chyba Urqu) na ten inny nieznany czynnik typujemy właśnie zmiany które zachodzą po pojawieniu się potomka. Przy czym część tych zmian zachodzi u kobiety i to ona zaczyna proces dbania o gniazdo.

                                            tutaj wraz z Urqu o tym pisaliśmy:
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,143506204,143582108,Re_najbardziej_skuteczny_sposob_na_podgrzanie_w.html
                                            • kag73 Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 04:01
                                              Niemniej jednak, jak pokazuje forum, facetom wigoru nie brakuje, ale nie koniecznie ze "swoja" kobieta, oni by bzykali ale "obce", bo swoja sie znudzili, dwa razy dzienie mieli na poczatku. Teraz tez by mogli ale z nowa. Kapujesz? Inni maja porno, bo zone trzeba zaspokoic a on zmeczony jest i recznie szybciej.
                                              Jasne, pojawia sie dziecko, kobieta zmeczona a facet czesto tylko jak rozzalone dziecko czeka na swoja kolej. Gniazdo gniazdem, dzieciak sila rzeczy na pierwszym miejscu, bo morde drze z glodu i ma kupe w gatkach a zatem co tu robic: karmic i przewijac niemowlaka, nawet pare razy w nocy czy mezowi zachcianki seksualne spelniac? Facet z glowa na karku wie o co chodzi. Wie dlaczego ma rzadziej i co by tu zrobic, zeby miec czesciej i przeczeka. Co maja powiedziec te tuziny kawalerow co od lat na recznym jada. Czlowiek to zwierze?
                                              I co ciekawe jest. Bardzo czesto to mezczyzni chca drugiego dziecka, albo rowniez oni chca, znam wiele takich przypadkow. Czyli cos te dzieci i ta rodzina im jednak daje, pomijam urqu i jego pomyl na odciecie zony od dziecka jak pojawi sie drugie czy cos w tym stylu.
                                              • kutuzow Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 13:41
                                                kag73 napisała:

                                                Kag rozmawiamy tutaj o wpływie pojawienia się dzieci na związek, a Ty wyskakujesz z tezami w stylu "a u Was to Murzynów biją".
                                                To że facet może nie chcieć swojej kobiety tylko woli porno może mieć wiele powodów. W wątku obok taki facet nawet sam powiedział swojej kobiecie że ma dosyć tego że to on zawsze jest aktywną stroną (a ona łaskawie się temu poddaje). Czy autorka coś chciała zmienić? Nie, jej jest tak dobrze, ucierpiało tylko jej ego, więc najchetniej to by zakazała mu oglądać Porno (niczym mamusia synkowi).

                                                Kolejny argument z serii "u Was Murzynów biją" to wałkowana tutaj wiele razy kwestia tego że facecji są niedojrzali do bycia w związku gdy pojawia się dziecko. Bo dojrzali to by się temu poddali i nie marudzili.

                                                Przyjrzyjmy się bliżej temu co napisałaś:

                                                "Gniazdo gniazdem, dzieciak sila rzeczy na pierws
                                                > zym miejscu, bo morde drze z glodu i ma kupe w gatkach a zatem co tu robic: kar
                                                > mic i przewijac niemowlaka, nawet pare razy w nocy czy mezowi zachcianki seksua
                                                > lne spelniac? Facet z glowa na karku wie o co chodzi. Wie dlaczego ma rzadziej
                                                > i co by tu zrobic, zeby miec czesciej i przeczeka."

                                                a teraz zróbmy małe wyliczenia.
                                                Ciąża trwa 9 miesięcy (i często przez znaczny jej czas z seksu nici, bo kobieta nie czuje się atrakcyjna, bo kwestie zdrowotne, albo wręcz strach o to że sie zrobi krzywdę dziecku), potem jest połóg (6 tygodni?) a potem jest to co napisałaś czyli karmienie i przewijanie niemowlaka, które trwa ile 1,5 roku? 2 lata? Czyli lekko licząc wychodzi nam coś ok 2-2,5 roku czyli dokładnie ten okres o którym pisał tutaj Urqu że po nim często facecji się wymiksowują z układu pt "rodzina".
                                                Sorry Kag, ale to nie o dojrzałość lub niedojrzałość mężczyzn chodzi ale o priorytety kobiet i to że potrzeby partnera często lądują na szarym końcu. Pisałem tu kiedyś o Francji w której refundowane są zabiegi rechabilitacji pochwy po porodzie, żeby kobiety mogły jak najszybciej wrócić do sprawności seksualnej, dla swej i jego przyjemności.

                                                > Co maja powiedziec te tuziny kawalerow co od lat na recznym jada. Czlowiek to zwierze?

                                                Kag, w dzisiejszych czasach gdy seks jest tańszy i bardziej dostępny niż kiedykolwiek wcześniej, uwierz mi że łatwo o niego będąc kawalerem. Także to nie jest arrgument.
                                                Mógłbym odbić piłeczkę dowcipem:
                                                "Kiedy dorosły facet przestaje się onanizować?
                                                - Następnego dnia po rozwodzie"

                                                Mysle że kilku kolegów z forum którzy są w separacji lub po rozwodzie może się tutaj szczerze wypowiedzieć kiedy mieli wiecej seksu w związku czy po rozwodzie.

                                                • rekreativa Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 13:54
                                                  "Ciąża trwa 9 miesięcy (i często przez znaczny jej czas z seksu nici, bo kobieta
                                                  > nie czuje się atrakcyjna, bo kwestie zdrowotne, albo wręcz strach o to że sie
                                                  > zrobi krzywdę dziecku), potem jest połóg (6 tygodni?) a potem jest to co napisa
                                                  > łaś czyli karmienie i przewijanie niemowlaka, które trwa ile 1,5 roku? 2 lata?
                                                  > Czyli lekko licząc wychodzi nam coś ok 2-2,5 roku czyli dokładnie ten okres o k
                                                  > tórym pisał tutaj Urqu że po nim często facecji się wymiksowują z układu pt "ro
                                                  > dzina".
                                                  > Sorry Kag, ale to nie o dojrzałość lub niedojrzałość mężczyzn chodzi ale o prio
                                                  > rytety kobiet i to że potrzeby partnera często lądują na szarym końcu."

                                                  No dobrze, ale co z tym zrobić? Bo jak sam wcześniej pisałeś o przyczynach tego stanu rzeczy, to na pierwszych 3 miejscach podałeś przyczyny biologiczne, a zatem coś, co ani nie wynika z naszej woli, ani nie daje się specjalnie kontrolować (jak działanie hormonów).
                                                  To, że potrzeby dziecka przez te pierwsze 2, 3 lata są na pierwszym miejscu kosztem potrzeb partnera i samej matki, to tez jest kwestia biologii. Zauważ, jak to działa w przyrodzie: samica, póki ma pod opieką młode, nie dopuszcza do siebie samców (chyba że młode z jakichś względów straci), cała jej energia idzie na żywienie i uczenie młodych.
                                                  Ta dojrzałość męska , o której tu kobiety wspominają, to moim zdaniem po prostu uświadomienie sobie, że tak jest.
                                                  • kutuzow Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 14:04
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No dobrze, ale co z tym zrobić? Bo jak sam wcześniej pisałeś o przyczynach tego
                                                    > stanu rzeczy, to na pierwszych 3 miejscach podałeś przyczyny biologiczne, a za
                                                    > tem coś, co ani nie wynika z naszej woli, ani nie daje się specjalnie kontrolow
                                                    > ać (jak działanie hormonów).

                                                    Rekreativa --> skłamał bym gdybym napisał że znam rozwiązanie. Ja ponieważ zdaje sobię z tego sprawę jak wpływają dzieciaki na związek i zdaje sobie sprawę ze swego temperamentu wiem że dzieciaki i rodzina to nie rozwiązanie dla mnie.

                                                    Gdybym miał "gdybać", to wskazałbym na kwestię poczucia bezpieczeństwa jako tego co się mści potem na facetach. Im większe poczucie bezpieczeństwa kobiety (poprzez system prawny, system wsparcia w przypadku rozwodu itp), tym mniejsza chęć pójścia na kompromis w związku i myślenia o potrzebach partnera. Z jednej strony można wymienić Anglię gdzie wsparcie dla samotnych matek jest bardzo duże i w efekcie mamy wiele samotnych matek w wieku nastoletnim, a na drugim końcu kraje biedniejsze gdzie wsparcie jest mniejsze i kobieta bardziej się "liczy" ze wsparciem ze strony partnera (i wtedy nie ma w nosie jego potrzeb).
                                                    Także to niby biologia, ale dużo zależy od tego czy dana osoba ma motywację czy nie.

                                                    To trochę jak ze zdradami żon bardzo bogatych mężczyzn. Niby biologia ta sama (co u tych z biedniejszymi mężami), ale zdrad za to znacznie mniej, bo stawka do stracenia znacznie wyższa.
                                                  • rekreativa Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 15:49
                                                    "Im większe poczucie bezpieczeństwa kobiety (poprzez system prawny, system wsparcia w przypadku rozwodu itp), tym mniejsza chęć pójścia na kompromis w związku i myślenia o potrzebach partnera. "

                                                    Sorry, ale trochę sie wzdrygłam. Bo chyba nie proponujesz, by osłabić prawny system wsparcia kobiety i jej potomstwa po to, ażeby facet mógł częściej zaruchać???
                                                  • kag73 Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 16:05
                                                    Mnie tam caly czas przeszkadza nazywanie seksu "potrzeba partnera(faceta)", bo to rowniez moja kobieca potrzeba. I dodam, ze faceci tez innych potrzeb oprocz tej nie spelniaja.
                                                  • kutuzow raz w miesiącu, a codziennie 31.03.13, 16:21
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Mnie tam caly czas przeszkadza nazywanie seksu "potrzeba partnera(faceta)", bo
                                                    > to rowniez moja kobieca potrzeba. I dodam, ze faceci tez innych potrzeb oprocz
                                                    > tej nie spelniaja.

                                                    Kag --Kitty pokazała na swoim przykładzie to o co mi chodzi.
                                                    Z seksu codziennie częstotliwość po porodzie spadła na raz w miesiącu. Czyli jedna TRZYDZIESTA tego co wczesniej.
                                                    Wiec jak widac jest OGROMNA dysproporcja w POTRZEBIE SEKSU między mężczyzną i kobietą.

                                                    Jeśli ja chodzę do opery raz na 10 lat, a ktoś co miesiąc, to trudno powiedzieć że obaj mamy podobne potrzeby w tym zakresie.
                                                  • kag73 Re: raz w miesiącu, a codziennie 31.03.13, 16:34
                                                    Tak miala kitty, ja tak nie mialam. Ma tak moja znajoma, bo to jej maz okresla i decyduje kiedy maja seks i to ON chce tylko raz w miesiacu.
                                                    Nie zapominaj, ze kitty znalazla faceta co by zrobic sobie dziecko i odpowiednio probowala cidziennie, zeby w ciaze zajsc.
                                                    Ja z moim zwiazalam sie z namietnosci i milosc, dziecka nie planowalam. Seksu bylo po kokardke i z malymi wyjatkami z obu stron do dzis go nie brakuje.
                                                    Jak dla mnie dziecko dzieckiem a maz mezem.
                                                  • kutuzow Re: raz w miesiącu, a codziennie 31.03.13, 16:41
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Tak miala kitty, ja tak nie mialam.

                                                    Kag zrozum proszę że Ty nie jesteś reprezentatywna, tak samo jak ja (37 letni kawaler bez dzieci i bez planów na dzieci) nie jestem reprezentatywny dla swojej grupy. Tak jak większość mężczyzn w moim wieku ma już żone, dzieci (a często i rozwód na koncie), tak większość kobiet bliżej z doświadczeniami do Kitty niż do Ciebie.
                                                  • kag73 Re: raz w miesiącu, a codziennie 31.03.13, 17:01
                                                    Dlaczego ja nie jestem reprezentatywna a kitty jest? Jak dla mnie ona nie jest "normalnym" przypadkiem. Poza tym doczytaj, ze szukala faceta, bo chciala zostac matka juz teraz w tym momencie. Nie znam prawie zadnej takiej kobiety.
                                                    Nie wszystkie kobiety tak maja, nie wszystkie zaczynaja zwiazek od "chce dziecka teraz, zaczynamy je robic".
                                                  • urquhart skupienie bez reszty na dziecku=dobro dziecka? 31.03.13, 16:12
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Sorry, ale trochę sie wzdrygłam. Bo chyba nie proponujesz, by osłabić prawny sy
                                                    > stem wsparcia kobiety i jej potomstwa po to, ażeby facet mógł częściej zaruchać
                                                    > ???

                                                    Żeby związek miał szansę przetrwać kryzys bo tak baba ma żadną motywację. Popełniasz typowy babski błąd myślowy przed którym przestrzegają terapeuci. Powtórzę:
                                                    "Spełnieni życiowo rodzice dają dziecku poczucie bezpieczeństwa i oparcie niezbędne do rozwoju. To jeden z podstawowych paradoksów rodzicielstwa - jeśli poświęcając się bez reszty maluchowi zaniedbuje się swój związek, prędzej czy później obraca się to przeciwko dziecku."
                                                  • rekreativa Re: skupienie bez reszty na dziecku=dobro dziecka 31.03.13, 16:56
                                                    Mam wrażenie, że odpowiadasz na inny post. Bo gdzie w moim poście jest mowa o jakimś poświęcaniu się dzieciom???

                                                    A co do motywacji "baby", to naprawdę o to Ci chodzi, żeby kobieta szła z Tobą do łóżka ze strachu? (bo jak nie pójdzie, a Ty ją rzucisz, to nie będzie miała dostatecznego wsparcia od państwa, co proponuje kutuzow)?
                                                  • zawle Re: skupienie bez reszty na dziecku=dobro dziecka 31.03.13, 16:58
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > A co do motywacji "baby", to naprawdę o to Ci chodzi, żeby kobieta szła z Tobą
                                                    > do łóżka ze strachu? (bo jak nie pójdzie, a Ty ją rzucisz, to nie będzie miała
                                                    > dostatecznego wsparcia od państwa, co proponuje kutuzow)?

                                                    pytanie: czy to facetowi by przeszkadzało? Lub: czy zauważyłby?:)
                                                  • hello-kitty2 Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 14:18
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No dobrze, ale co z tym zrobić? Bo jak sam wcześniej pisałeś o przyczynach tego
                                                    > stanu rzeczy, to na pierwszych 3 miejscach podałeś przyczyny biologiczne, a za
                                                    > tem coś, co ani nie wynika z naszej woli, ani nie daje się specjalnie kontrolow
                                                    > ać (jak działanie hormonów).
                                                    > To, że potrzeby dziecka przez te pierwsze 2, 3 lata są na pierwszym miejscu kos
                                                    > ztem potrzeb partnera i samej matki, to tez jest kwestia biologii. Zauważ, jak
                                                    > to działa w przyrodzie: samica, póki ma pod opieką młode, nie dopuszcza do sieb
                                                    > ie samców (chyba że młode z jakichś względów straci), cała jej energia idzie na
                                                    > żywienie i uczenie młodych.
                                                    > Ta dojrzałość męska , o której tu kobiety wspominają, to moim zdaniem po prostu
                                                    > uświadomienie sobie, że tak jest.

                                                    Nie sadze zeby swiadomosc wylaczala poped na okres paru lat.

                                                    Rozwiazaniem moze byc:
                                                    1. rozmanazanie sie z niskolibidowymi/niezej-libidowymi (problem niestety wraca po okresie odchowu patrz: kitty, 3d_sin, coffeina (?))
                                                    2. kochanka w tym okresie
                                                    3. masurbacja
                                                    Rozwiazania niedoskonale i ryzykowne, bo plodne w skutki uboczne.
                                                  • rekreativa Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 15:58
                                                    "Nie sadze zeby swiadomosc wylaczala poped na okres paru lat.
                                                    > "

                                                    Ja też nie piszę, że świadomość, skąd co się bierze sprawi, że libido zniknie.
                                                    Natomiast może obniżyć poczucie krzywdy u faceta, zazdrości o dziecko, poczucie żalu do partnerki: uczucia, które bynajmniej nie pomagają uzyskać seksu z partnerką.
                                                    Trochę mnie zawsze dziwi podejście niektórych tutaj na forum: z jednej strony piszą o psychologii ewolucyjnej, o hormonach, prolaktynach i biologii, a z drugiej mają do kobiet gorzki żal (czasem nawet gniew) , że po urodzeniu dziecka zaczynają "gniazdować".
                                                    Tak jakby wszystkie świeżo upieczone matki obniżały sobie to libido celowo swoim partnerom na złość.
                                                    (żeby nie było: wiem, są kobiety, które chętnie wykorzystają dziecko jako pretekst, by nie sypiać z mężem, ale to sytuacje, gdy jeszcze przed dzieckiem było kiepsko w łóżku).
                                                  • kutuzow Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 16:26
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Trochę mnie zawsze dziwi podejście niektórych tutaj na forum: z jednej strony p
                                                    > iszą o psychologii ewolucyjnej, o hormonach, prolaktynach i biologii, a z drugi
                                                    > ej mają do kobiet gorzki żal (czasem nawet gniew) , że po urodzeniu dziecka zac
                                                    > zynają "gniazdować".

                                                    Na tej samej zasadzie kobiety które zaniedbały sferę seksu mają żal do swych partnerów że oni bzykają na boku. Niby wiedzą że dla facetów seks jest ważny, niby to rozumieją, ale jak przyjdzie co do czego to zal i gniew.
                                                    po prostu niektórzy uważają że "u nich to będzie inaczej". Są wyedukowani więc sobie poradzą z problemem. "Przegadają go" i będzie OK. Po czym okazuje się że jest tak samo, bo to nie o gadanie tu chodzi ale o chęci (których nie ma).

                                                    Dlatego ja np. znając swoje ograniczenia/potrzeby nie planuję się rozmnażać.
                                                  • kag73 Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 16:37
                                                    Kutuzow a nie przyszlo Ci nigdy do glowy jak beznadziejni w lozku moga byc mezowie tych niechcacych pan. Ilez mozna sie poswiecec? I jak bardzo tym panom zalezalo na switojebliwych, zeby nie mialy porownania i glupich mysli a teraz sie dziwia.
                                                  • kutuzow Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 16:44
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Kutuzow a nie przyszlo Ci nigdy do glowy jak beznadziejni w lozku moga byc mezo
                                                    > wie tych niechcacych pan. Ilez mozna sie poswiecec? I jak bardzo tym panom zale
                                                    > zalo na switojebliwych, zeby nie mialy porownania i glupich mysli a teraz sie d
                                                    > ziwia.

                                                    Pisałem o tym aandzi, że jeśli partner był beznadziejny PRZED dzieckiem, to teoretycznie seks powinien leżec odłogiem już wtedy. Historie znane mi pokazują że często PRZED dzieckiem kobieta ma MOTYWACJĘ na ten beznadziejny seks (bo dziecko samo się nie "zrobi"). Gdy zaś juz osiągnie swój cel i jest mamą, to motywacją odpada i seksu już nie ma ew jest "wydzielany" w takiej ilości żeby tylko partner sie nie wymiksował ze związku bo przynosi cenne zasoby dla rodziny.
                                                  • urquhart Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 16:52
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Na tej samej zasadzie kobiety które zaniedbały sferę seksu mają żal do swych pa
                                                    > rtnerów że oni bzykają na boku. Niby wiedzą że dla facetów seks jest ważny, nib
                                                    > y to rozumieją, ale jak przyjdzie co do czego to zal i gniew.
                                                    > po prostu niektórzy uważają że "u nich to będzie inaczej". Są wyedukowani więc
                                                    > sobie poradzą z problemem. "Przegadają go" i będzie OK. Po czym okazuje się że
                                                    > jest tak samo, bo to nie o gadanie tu chodzi ale o chęci (których nie ma).

                                                    To tylko kolejna hipokryzja co do rzekomej dojrzałości.
                                                    Od facetów baby oczekują okiełznania naturalnego "myślenia kutasem" bo to dojrzałe wymaganie związku ale za naturalne "myślenie macicą" baby to jej przywilej który dojrzały facet powinien zrozumieć :)
                                                  • rekreativa Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 17:05
                                                    Tak, dojrzały facet powinien zrozumieć, że "baba" po urodzeniu dziecka będzie miała inne priorytety, przynajmniej przez jakiś czas i że jej libido z wielu względów może bardzo polecieć w dół.
                                                    Z drugiej strony istnieje jeszcze dojrzałość "baby", która rozumie, że seks jest dla faceta tak samo ważny jak przed dzidziusiem, bo prolaktyny mu sie i inne gniazdowe hormony nie wydzielają.
                                                    Jesli oboje to rozumieją, to nie będą mieli do siebie nawzajem pretensji, a to już jest pierwszy krok w kierunku łóżka.
                                                • hello-kitty2 Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 14:06
                                                  kutuzow napisał:

                                                  > a teraz zróbmy małe wyliczenia.
                                                  > Ciąża trwa 9 miesięcy (i często przez znaczny jej czas z seksu nici, bo kobieta
                                                  > nie czuje się atrakcyjna, bo kwestie zdrowotne, albo wręcz strach o to że sie
                                                  > zrobi krzywdę dziecku), potem jest połóg (6 tygodni?) a potem jest to co napisa
                                                  > łaś czyli karmienie i przewijanie niemowlaka, które trwa ile 1,5 roku? 2 lata?
                                                  > Czyli lekko licząc wychodzi nam coś ok 2-2,5 roku czyli dokładnie ten okres o k
                                                  > tórym pisał tutaj Urqu że po nim często facecji się wymiksowują z układu pt "ro
                                                  > dzina".

                                                  Nalepiej operowac liczbami, zeby sobie wyobrazic jak to wyglada. Palne na poczatek, na podstawie swoich doswiadczen na odcinku ciaza - do utraty wagi po ciazy (dla innych moze byloby to do konca karmienia, u mnie bylo dluzej, bo czulam sie nieatrakcyjna) czyli mowimy o okresie 3 lat (?) seks srednio 1 raz na miesiac. Mowimy o jednym dziecku. 3 lata/na 1 dziecko/seks raz w miesiacu.
                                                  • kutuzow Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 14:10
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Nalepiej operowac liczbami, zeby sobie wyobrazic jak to wyglada. Palne na pocza
                                                    > tek, na podstawie swoich doswiadczen na odcinku ciaza - do utraty wagi po ciazy
                                                    > (dla innych moze byloby to do konca karmienia, u mnie bylo dluzej, bo czulam s
                                                    > ie nieatrakcyjna) czyli mowimy o okresie 3 lat (?) seks srednio 1 raz na miesia
                                                    > c. Mowimy o jednym dziecku. 3 lata/na 1 dziecko/seks raz w miesiacu.

                                                    Kitty, a czy możesz jeszcze podać jaka była częstotliwość przed ciążą i porodem, żeby było widać czy ta ciąża wpłynęła na Twoję życie (bo wiesz dla niektórych raz na miesiąc to standard).
                                                  • hello-kitty2 Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 14:38
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Kitty, a czy możesz jeszcze podać jaka była częstotliwość przed ciążą i porodem
                                                    > , żeby było widać czy ta ciąża wpłynęła na Twoję życie (bo wiesz dla niektórych
                                                    > raz na miesiąc to standard).

                                                    Pewnie. Jeszcze powinnam jednak dodac dla jasnosci, ze ta srednia: "3 lata/na 1 dziecko/seks 1 raz na miesiacu" jest 'zawyzona' faktem, ze bardzo dobrze znosilam ciaze (np nigdy nie wymiotowalam ani nie czulam sie slabo, do ostatniego dnia = dnia odejscia wod plodowych pracowalam, czyli seks byl przez cala ciaze) i szybko sie zagoilam po porodzie (pierwszy seks po 2 tygodniach, po 2 tygodniach wrocilam tez do pracy na raz w tygodniu), macierzynskiego nie mialam, bo pracowalam na czarno :)

                                                    Wczeniej, tutaj nie bede reprezentatywna, bo zwiazalam sie z facetem, zeby 'zrobic' dziecko, ktore robilismy (brak antykoncepcji) do 1,5 roku bez przerwy = seks non stop, srednia pewnie codziennie, co drugi dzien (?).

                                                    Z powyzszego widac, ze seks pospal sie na dobre podczas odchowu. Ja jeszcze dobilam zwiazek wprowadzajac do siebie moja matke na pol roku po urodzeniu dziecka, jako pomoc (rodzice ojca dziecka od lat nie zyja). Lozeczko dziecka stalo w naszej sypialni. Babcia wchodzila na kazdy placz lub nawet nie, zero prywatnosci. To bylo powodem konfliktu miedzy nami (rodzicami), ktory narastal. Sprowadzenie jej bylo duzym bledem z mojej strony i przyczynilo sie do rozpadu. W czasie jej polrocznego pobytu seks spadl prawie do zera, potem ciezko bylo juz odbudowac wiez.
                                                • kag73 Re: w jakim wieku rozmnażają się Polacy 31.03.13, 16:02
                                                  "a teraz zróbmy małe wyliczenia.
                                                  Ciąża trwa 9 miesięcy (i często przez znaczny jej czas z seksu nici, bo kobieta nie czuje się atrakcyjna, bo kwestie zdrowotne, albo wręcz strach o to że sie zrobi krzywdę dziecku), potem jest połóg (6 tygodni?) a potem jest to co napisałaś czyli karmienie i przewijanie niemowlaka, które trwa ile 1,5 roku? 2 lata? Czyli lekko licząc wychodzi nam coś ok 2-2,5 roku czyli dokładnie ten okres o którym pisał tutaj Urqu że po nim często facecji się wymiksowują z układu pt "rodzina".
                                                  Sorry Kag, ale to nie o dojrzałość lub niedojrzałość mężczyzn chodzi ale o priorytety kobiet i to że potrzeby partnera często lądują na szarym końcu. Pisałem tu kiedyś o Francji w której refundowane są zabiegi rechabilitacji pochwy po porodzie, żeby kobiety mogły jak najszybciej wrócić do sprawności seksualnej, dla swej i jego przyjemności."

                                                  Ja sie pod tymi wyliczeniami nie podpisze. Przez cala ciaze chcialam/mialam seks, jakis czas nawet bardzo wielka ochote. Znam wiele takich kobiet ze wzmozona ochota w ciazy, ale mezawie nie chca/maja obawy/ciezarna jest moze nieatrakcyjna. Po porodzie pierwszy seks byl po 9 tygodniach, ochota po obu stronach pojawila sie juz wczesniej, ale okolicznosci nie pozwolily. Owszem wiadomo, ze bylam nieco grubsza niz przed ciaza ale absolutnie nie zabralo mi to ochoty na seks. Tak wiec seks byl regularnie, niekoniecznie wyszukany jak kiedys(sesje, seksowna bielizna, dluuugo), bo oboje bylismy zmeczeni. Po jakims czasie zaczelismy sie umawiac na seks, co by byl "atrakcyjniejszy", dziecko w lozeczku o 20:00, my do akcji. Albo w weekend dziecko mialo popoludniowa drzemke, my do lozka na szybki numerek. Co jakis czas "dzie idziemy wczesniej spac", albo "zamawiam masaz na dzis o 22:00". Potem doszla bardzo stresujaca praca meza(o czym nie mowil) i to z jego strony przez jakis czas bylo mniej seksu. Zwyczajnie byl skatowany, przemeczony i zestresowany.
                                                  Namtomiast maz potrzebowal troche czasu, zeby sie dostosowac do nowej sytuacji i o tym wlasnie mowie. Ja/kobieta sila rzeczy zatrybilam w czym rzecz i ze sie trza zoraganizowac.
                                                  U niego mialam wrazenie, ze jest dziecko, ale jednoczesnie on robi jak kiedys, czyli nie stracza czasu na cos tam, bo niewystraczajaco zmienil nawyki. A zatem krotko przed roczkiem dziecka zaproponowalam, zeby sie wynosil, bede miala mniej roboty, mniej prania i sprzatania po nim. Jednak sie nie wyniosl, sytuacja sie poprawila. Ale zawsze mowil, ze z takim maluchem to on nie za bardzo wiem co zrobic, ze jego czas jeszcze nadejdzie. I prawda nadszedl jak dzieciak byl troche bardziej kumaty i trwa do teraz.

                                                  Co do kawalerow placacych za seks, moze zalezy od ludzi, sama znam takich, ktorzy od lat sa sami i wiem, ze nie korzystaja z platnego seksu. Pewnie sa zybt skapi na placenie za seks i zbyt "dumni", przyzwyczaili sie do wlasnej reki.
                                                  Owszem co jakis czas jakiemus zdarzy sie cos upolowac, ale to kropla w morzu. Dodam, ze akcja nie toczy sie w Polsce, dlatego o babke do lozka(bez placenia) trudniej.
                                  • aandzia43 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 03:10
                                    Wyobraźmy sobie że gość który chce się kochać 3 razy dziennie (z wątku obok pt
                                    > "Jak często") zostaje ojcem i ma czekać to 2-3 lata na to że nagle znów (niby)
                                    > będzie dobrz

                                    Wyobraźmy sobie, że przeciętny gość po trzydziestce i po kilku latach związku rzadko chce się bzykać codziennie :-D Takich wysokowysokotestosteronowych, co rąbią bez ustanku i po sześćdziesiątce jest naprawdę niewielu. Reszta taka, jak powyżej. A twój przykład z sąsiedniego wątku trochę od czapy - to jakiś bardzo młody gość w świeżym związku.


                                    > Sorry aandzia ale to co piszesz odnosi się raczej do par gdzie oboje chcą żyć d
                                    > la dziecka i oboje są w stanie się poświęcić (znam takowe).

                                    To, co piszę odnosi się nie do cierpiętników czy jakoś szczególnie skłonnych do "poświęcen", tylko do średniaków. Średnie libido u jednego, średnie u drugiego, względnie normalnie pod czaszką i można się fajnie dogadać i szczęścia dużo zaznać.
                                    Z facetem, który chce po kilkunastu latach związku codziennie przez 365 dni w roku mogłabym się czuć cokolwiek zarąbana ;-)
                                    • kutuzow Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 03:18
                                      aandzia43 napisała:

                                      > Wyobraźmy sobie, że przeciętny gość po trzydziestce i po kilku latach związku r
                                      > zadko chce się bzykać codziennie :-D Takich wysokowysokotestosteronowych, co rą
                                      > bią bez ustanku i po sześćdziesiątce jest naprawdę niewielu. Reszta taka, jak p
                                      > owyżej. A twój przykład z sąsiedniego wątku trochę od czapy - to jakiś bardzo m
                                      > łody gość w świeżym związku.

                                      aandzia -gość z sąsiedniego wątku nie jest od czapy tylko ma dwadzieścia kilka lat.
                                      Piszesz o gościach po trzydziestce, tak się składa że sam mam ten wiek i uwierz mi że po dwóch dniach bez seksu, na trzeci dzień OBOJE z moją partnerką jesteśmy napaleni i poddenerwowani. Nie uważam sie wcale za jakiegoś supertestosteronowego (w zestawieniu z tym gościem od wątku "Jak często" moje potrzeby wypadają blado).
                                      Poza tym zupełnie od czapy wrzuciłaś tam gości po 60-tce. Rozmawialiśmy o wpływie dzieci (tacy się już zazwyczaj nie rozmnażają, a jeśli nawet to jest to jakiś promil przypadków).
                                      • kag73 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 03:30
                                        Ano, ale mieliscie dwa dni przerwy, czlowieku, to roznica. Do tego nie macie stazu powyzej 3 lat, nie wspominajac o 10.
                                        • kutuzow Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 03:40
                                          kag73 napisała:

                                          > Ano, ale mieliscie dwa dni przerwy, czlowieku, to roznica. Do tego nie macie st
                                          > azu powyzej 3 lat, nie wspominajac o 10.

                                          kag, raz jeszcze. Kiedy niby rozmnażają się Polacy?
                                          Czekają 10 lat na pierwszego potomka, czy może jednak 2-4 lata?
                                          Jak sądzisz?

                                          Więc chyba nie ma co rozważać co jest po 10-ciu latach skoro wcześniej w przeważającej większości pojawia się dziecko i wszystkie utrudnienia które się z nim wiążą.
                                          • kag73 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 03:53
                                            Chce tylko powiedziec, ze dziecko niekoniecznie ma tutaj cos do rzeczy, ze tak czy siak czestotliwosc seksu spada w miare upywu lat w zwiazku. Podobnie, jak to mawia moja tesciowa :czy z dzieckiem czy nie tak i tak sie zestarzejesz, wiec lepiej jednak miec dziecko.
                                            Kutuzow bedziesz naszym przykladem, poniewaz nie chcesz miec dzieci. Potrzebna jest Twoja relacja, melduj jak bedzie zmieniac sie pozycie w Twoim stalym zwiazku w miare uplywu lat. OK?
                                            Moze Cie to zmobilizuje do szczegolnego dbania o te strone zwiazku, tez dobrze.
                                            Widzisz trudno tutaj o statystyke, bo prawie wszyscy w dlugich ziwazkach/malzenstwach maja dzieci, stad zgonka na dzieci. Musielibysmy zapytac wielu bezdzietnych jak to u nich wyglada po latach czy nadal tak czesto jak przez pierwsze dwa lata maja seks. Na pewno dzieci utrudniaja spontanicznosc typu sks sobotnim popoludniem albo czasem rano, trza cos organizowac. Poza tym troche przesuwaja sie priorytety co nie znaczy, ze ludzie sa nieszczesliwi. A Ci co rzeczywiscie sa napaleni, znajda sposob.
                                            • kutuzow Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 13:50
                                              kag73 napisała:

                                              > Chce tylko powiedziec, ze dziecko niekoniecznie ma tutaj cos do rzeczy, ze tak
                                              > czy siak czestotliwosc seksu spada w miare upywu lat w zwiazku.

                                              Kag zgodzę się z tym że spada, ale spada delikatnie i liniowo. Gdy pojawia się dziecko następuje "tąpnięcie" na wykresie.

                                              > Kutuzow bedziesz naszym przykladem, poniewaz nie chcesz miec dzieci. Potrzebna
                                              > jest Twoja relacja, melduj jak bedzie zmieniac sie pozycie w Twoim stalym zwiaz
                                              > ku w miare uplywu lat. OK?

                                              Nie ma problemu.

                                              > Musielibysmy zapytac wielu bezdzietn
                                              > ych jak to u nich wyglada po latach czy nadal tak czesto jak przez pierwsze dwa
                                              > lata maja seks.

                                              kag chodzi mi o coś innego. Nawet z perspektywy swego 2 letniego związku wiem (z relacji z kumplami), że mam znacznie więcej seksu i znacznie więcej okazji do seksu niż moi koledzy którzy mają podobny staż a się właśnie rozmnożyli. Jasne są to pojedyńcze przypadki (bo i grupa znajomych mało liczna) więc ciężko to nazwać grupą odniesienia, ale dziwnym trafem wpisuje się to w pewien trend.

                                              > A Ci co rzeczywiscie sa
                                              > napaleni, znajda sposob.

                                              Kag, ależ Ci napaleni mężczyźni znajdują sposoby, tylko one nie podobają się ich partnerkom. Narzekają za porno i onanizm (pomysł w wersji łagodniejszej). Wkurzają się gdy dowiedzą się o dziwkach lub kochankach (pomysł bardziej odważny). Właśnie skala "boków" pokazuje jaka jest duża rzesza tych wyposzczonych.

                                              Kitty prośba do Ciebie. Ty jesteś niejako po drugiej stronie barykady -masz do czynienia z żonatymi (pisałaś że wolisz takich). Jak Ty to widzisz, czy często spotykasz facetów w satysfakcjonujących ich pod kątem seksu związkach, czy raczej skarzą się na braki?
                                              • hello-kitty2 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 15:01
                                                kutuzow napisał:

                                                > Kitty prośba do Ciebie. Ty jesteś niejako po drugiej stronie barykady -masz do
                                                > czynienia z żonatymi (pisałaś że wolisz takich). Jak Ty to widzisz, czy często
                                                > spotykasz facetów w satysfakcjonujących ich pod kątem seksu związkach, czy racz
                                                > ej skarzą się na braki?

                                                To sa wysokolibidowcy, z dlugoletnich zwiazkow, co ciekawe seks zazwyczaj w zwiazku maja albo moga miec ale im nie wystarcza wiec wybieraja podwojne zycie, jada tym schematem latami. Zwiazek, dzieci sa czescia stala ich zycia, a kochanka czescia zmienna. Wydaje mi sie, ze zona przymyka oko. Wydaje mi sie rowniez, ze wysokolibidowcy sa nie do obsluzenia przez jedna kobiete w zwiazku dlugoletnim, no chyba ze ma stworzone specjalne warunki ku temu. Zreszta nie musze opisywac obcych, moge wypowiedziec sie o sobie, sama jechalam na kochankach przez jakis czas. Wiec wracajac do pytania: czego dokladnie brakuje? Nie samego dostepu dupy, raczej namietnosci, czestotliwosci, jakosci, nowosci ect Aha realizuja tez potrzeby emocjonalne - potrzebe bliskosci, ooo tego brakuje na pewno. Pierwsze miejsce: namietnosc (to wygaslo w zwiazku) i bliskosc (jest dla dzieci, dla partnera juz nie wystarcza). Zony kochaja, a w kochankach zakochuja sie, tak jak kiedys Loppe pisal.
                                                • zawle Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 15:06
                                                  Ja na odwrót. Żonaci, nie uprawiający seksu z żoną od lat. Potrzebują od kochanki miłości, sami też się zakochują aby wytłumaczyć zdradę. Wracają do żon tłumacząc to poczuciem obowiązku, poświęceniem siebie, z deklaracją miłości do kochanki na ustach.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 17:54
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ja na odwrót. Żonaci, nie uprawiający seksu z żoną od lat. Potrzebują od kochan
                                                    > ki miłości, sami też się zakochują aby wytłumaczyć zdradę. Wracają do żon tłum
                                                    > acząc to poczuciem obowiązku, poświęceniem siebie, z deklaracją miłości do koch
                                                    > anki na ustach.

                                                    Przespalas sie z Sabatem? :)))
                                                    Jejciu ja Slask to bede lukiem omijac, bo mnie kiedys Sabat spaluje za te jazdy :)
                                                  • zawle Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 17:58
                                                    hello-kitty2 napisała: > Przespalas sie z Sabatem? :)))
                                                    > Jejciu ja Slask to bede lukiem omijac, bo mnie kiedys Sabat spaluje za te jazdy
                                                    > :)

                                                    Oj tam las....kilka drzew;)))
                                                    Kitty..co Ty z tym pałowaniem?:)))
                                                  • hello-kitty2 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 18:07
                                                    zawle napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała: > Przespalas sie z Sabatem? :)))
                                                    > > Jejciu ja Slask to bede lukiem omijac, bo mnie kiedys Sabat spaluje za te
                                                    > jazdy
                                                    > > :)
                                                    >
                                                    > Oj tam las....kilka drzew;)))
                                                    > Kitty..co Ty z tym pałowaniem?:)))

                                                    Palo-grozby-obiecanki byly :)
                                                  • zawle Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 18:09
                                                    hello-kitty2 napisała: > Palo-grozby-obiecanki byly :)

                                                    Bo oni wiedzą że lubimy słuchać...:)
                                                • urquhart Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 16:02
                                                  hello-kitty2 napisała:
                                                  > is czas. Wiec wracajac do pytania: czego dokladnie brakuje? Nie samego dostepu
                                                  > dupy, raczej namietnosci, czestotliwosci, jakosci, nowosci ect Aha realizuja te
                                                  > z potrzeby emocjonalne - potrzebe bliskosci, ooo tego brakuje na pewno. Pierwsz
                                                  > e miejsce: namietnosc (to wygaslo w zwiazku) i bliskosc (jest dla dzieci, dla p
                                                  > artnera juz nie wystarcza). Zony kochaja, a w kochankach zakochuja sie, tak jak
                                                  > kiedys Loppe pisal.

                                                  Świat nie jest przygotowany na taką szczerość Kitty!
                                                  Nic dziwnego że Jesod pisała że jesteś zakamuflowanym facetem który prowokuje i chce skompromitować bogu ducha winne kobiety :)
                                                  • kag73 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 16:27
                                                    Jak dla mnie to jest okreslony typ mezczyzn, czasem tez kobiet. Rzecz w tym, ze skes z jedna i ta sama osoba szybko im sie nudzi. Do tego barkuje im fantazji i finezji, zeby go urozmaicic, zrealizowac swoje fantazje, troche sie wysilisc na nowosci we wlasnej sypialni. To ludzie swiadomi szukajacy okazji do zdrady, bo potrzebuja tego dreszczyku emocji. Troche to rozumiem, bo jest to wyjscie duzo prostsze niz silenie sie na urozmaicenie w swoim wlasnym lozku ze stalym partnerem, co moim zdaniem jest duzo wieksza sztuka.
                                                    Troche na zasadzie: skes jest calkiem prosty: mezczyzna, kobieta, nagosc, instynkt, pieprzymy sie. Nie ma tu miejsca na wyszukane zabawy i inne fantazje. To tak w wiekszosci.
                                                    Czasem moze i brakuje bliskosci, ale zdecydowanie ktos o nia nie zadbal, ktos zapomnial, ze zwiazek trzeba pielegnowac.
                                              • kag73 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 16:16
                                                "Kag chodzi mi o coś innego. Nawet z perspektywy swego 2 letniego związku wiem (z relacji z kumplami), że mam znacznie więcej seksu i znacznie więcej okazji do seksu niż moi koledzy którzy mają podobny staż a się właśnie rozmnożyli. Jasne są to pojedyńcze przypadki (bo i grupa znajomych mało liczna) więc ciężko to nazwać grupą odniesienia, ale dziwnym trafem wpisuje się to w pewien trend."

                                                Kutuzow, zauwaz, ze sie "wlasnie rozmnozyli", wychodze z zalozenia, ze chcieli, czyli maja aktualnie mniej seksu niz Ty, ale dostali cos w zamian: DZIECKO, rzecz wielka i nawet jak na poczatku "cierpia" i sa nieco "pogubieni" to wiekszosc z nich predzej czy pozniej za nic nie oddalby dzieciaka, bo mezczyzni bardzo czesto, podobnie jak kobiety, uwielbiaja swoje dzieci, ale potrzebuja wiecej czasu, zeby to "poczuc". To sa moje doswiadczenia, mowie o Europie, pomijam inne kregi kulturowe.

                                                > A Ci co rzeczywiscie sa
                                                > napaleni, znajda sposob.

                                                Kag, ależ Ci napaleni mężczyźni znajdują sposoby, tylko one nie podobają się ich partnerkom. Narzekają za porno i onanizm (pomysł w wersji łagodniejszej). Wkurzają się gdy dowiedzą się o dziwkach lub kochankach (pomysł bardziej odważny). Właśnie skala "boków" pokazuje jaka jest duża rzesza tych wyposzczonych."

                                                I widzisz tutaj sie zle zrozumielismy, mowiac o "napalonych" mialam na mysli oboje malzonkow, ich ochote i szukanie wspolnych okazji.
                                                • urquhart Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 16:36
                                                  > wiekszos
                                                  > c z nich predzej czy pozniej za nic nie oddalby dzieciaka, bo mezczyzni bardzo
                                                  > czesto, podobnie jak kobiety, uwielbiaja swoje dzieci

                                                  Większość? Byłaś kiedyś na forum etata? Jakie tam pustki? Teraz to ty jesteś naiwna i zaślepiona co do powszechności tych uczuć. Połowa dziceci w Polsce wychowuje się w rozbitych rodzinach. Jakie zaineresowanie tych ojców to widzisz w ściągalności alimentów.
                                                  • kag73 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 16:44
                                                    Mysle, ze mezczyzni raczej nie sa amatorami pisania na forach i wylewnosci.
                                                    Hmm, przyznaje, ze wiekszosc doswiadczen w tym temacie mam z Zachodu. Czyzby wyemancypowanie mezczyn jednak na cos sie przydalo? Dzieki poswiecaniu czasu dzieciom i zajmowaniu sie nimi powstaja bardzo silne wiezi i ojcowie spelniaja sie w swojej roli? Byc moze.
                                                    Niemniej jednak w Polsce tez znam sporo przypadkow, ze to wlasnie mezczyzni chcieli drugiego dziecka i ogolnie bardzo swiruja na punkcie swoich dzieci.
                                                    Pewnie zdarzaja sie i rozwodnicy niezainteresowani wlasnymi dziecmi, ale czy to wiekszosc. Nawet na forum mam wrazenie sa ojcowie cieszacy sie z potomstwa. Nie jest ich tak malo.
                                                  • urquhart mezczyzni raczej nie sa amatorami pisania na fora 31.03.13, 17:06
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Mysle, ze mezczyzni raczej nie sa amatorami pisania na forach i wylewnosci.

                                                    Pomijając to forum zajrzyj na forum dotyczące polityki, motoryzacji czy sportowe. Generalnie mężcyżni na GW piszą wiecej :)
                                                    A ruch na Garso (czyli o prostytutkach) jest wiekszy niż na emamie.
                                                    Nie są amatorami pisania? Kompletne pudło.
                                                    Inne rzeczy są dla nich ważne i prorytetowe i warte pisania.

                                                    > emancypowanie mezczyn jednak na cos sie przydalo? Dzieki poswiecaniu czasu dzie
                                                    > ciom i zajmowaniu sie nimi powstaja bardzo silne wiezi i ojcowie spelniaja sie
                                                    > w swojej roli? Byc moze.

                                                    Tak, wiecej ojców się zainteresowało dziećmi, ale nadmiar opiekunczego państwa to efekt jak w skandynawii gdzie związki po urodzeniu dziecka masowo się rozpadają a dzieci wychowujące się w pełnej rodzinie to rzadkość.
                                                  • kag73 Re: mezczyzni raczej nie sa amatorami pisania na 31.03.13, 17:15
                                                    Chyba zgodzisz sie, ze mezczyznom latwiej przychodzi gadanie o samochodach i gieldzie niz o uczuciach. Wylewnosc i okazywanie emocji nie leza w meskiej naturze, albo raczej mezczyzni wychowani byli e ten sposob, sporo im "nie przystoi", nawet poplakac spokojnie nie moga i sie wzruszyc.
                                                    W Polsce dla porownania jeszcze bardziej niz na Zachodzie, nawet uczucia do wlasnej zony sie czasem osmiesza, bo przeciez to "skapa" i glupio gadac przed kolegami z miloscia o zonie i o uczuciach w ogole.
                                                    Kutuzow pisze, ze w Polsce pelno rozwodnikow nie placacych alimentow. A to, ze sie ktos nie rozwiedzie z braku srodkow do zycia nie znaczy, ze dziecko ma wspaniala rodzine, bo czesto cierpi jeszcze bardziej obserwujac skaczacych sobie do gardel rodzicow, ze nie wspomne o wzorcach na przyszlosc.
                                                  • kag73 Re: mezczyzni raczej nie sa amatorami pisania na 31.03.13, 17:17
                                                    Poza tym co oni zam maja wielce opisywac, caly dzien sa w robocie. To matki borykaja sie z roznymi problemami/chorobami i innym sprawami zwiazanymi z dzieckiem, bo to ich to ich zadanie.
                                                  • urquhart Re: mezczyzni raczej nie sa amatorami pisania na 31.03.13, 17:28
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Chyba zgodzisz sie, ze mezczyznom latwiej przychodzi gadanie o samochodach i gi
                                                    > eldzie niz o uczuciach.

                                                    Gadają o tym co ważne i daje im energię.
                                                    A czy na ematce piszą o uczuciach? O wszystkim i o niczym, zupkach kupkach i przedszkolach, byle związane było z dziećmi.

                                                    > niala rodzine, bo czesto cierpi jeszcze bardziej obserwujac skaczacych sobie do
                                                    > gardel rodzicow, ze nie wspomne o wzorcach na przyszlosc.

                                                    Ja pisze o braku motywacji bab do naprawiania i inwestowania w związek jeżeli dla kobiety ogarnietej "pieluszkowym zapaleniem mózgu" (Kawi?) związek ma najniższy priorytet, a nie o związku na siłę.
                                                • kutuzow Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 16:38
                                                  kag73 napisała:

                                                  > .... i nawet jak na poczatku "cierpia" i sa nieco "pogubieni" to wiekszos
                                                  > c z nich predzej czy pozniej za nic nie oddalby dzieciaka, bo mezczyzni bardzo
                                                  > czesto, podobnie jak kobiety, uwielbiaja swoje dzieci, ale potrzebuja wiecej cz
                                                  > asu, zeby to "poczuc". To sa moje doswiadczenia, mowie o Europie, pomijam inne
                                                  > kregi kulturowe.

                                                  Kag, po pierwsze wg mnie trzeba poczuć instynkt rodzicielski (wg mnie im większy poziom testosterony tym mniejsza chęć "zakładania" rodziny)
                                                  Po drugie zobacz jak wygląda kontakt ojców którzy się rozwiedli z matkami swych dzieci. Pomijam te prawie 2 mln które nie płaci alimentów na SWOJE dzieci. tutaj na forum był fajny tekst że gdy ojciec dziecka zakochuje się w nowej partnerce to dzieciaki tracą jego uwagę (częsty przypadek, o który boją się Ex).
                                                  Wszystko pięknie-fajnie w SZCZĘŚLIWYM związku gdzie OBOJE mają zapewnione swoje potrzeby. W związku gdzie czegoś brakuje to już nie jest takie różowe.

                                                  > I widzisz tutaj sie zle zrozumielismy, mowiac o "napalonych" mialam na mysli ob
                                                  > oje malzonkow, ich ochote i szukanie wspolnych okazji.

                                                  Tak jak pisałem wcześniej, to niestety jest przypadek rzadki. Dużo popularniejszy jest ten o którym pisała Kitty (czyli spadek zainteresowania seksem po porodzie z wielu przyczyn) oraz Urqu. ty się obruszałaś jak Urqu pokazał dane ze około połowa kobiet nie jest aktywnych zawodowo w Polsce (czyli co druga). Wg mnie patrząc nawet na statystyki rozwodowe takich związków gdzie pada seks jest znacznie więcej niz połowa (bo część się nigdy nie rozwiedzie z wielu względów)
                                                  • kag73 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 16:50
                                                    Kag, po pierwsze wg mnie trzeba poczuć instynkt rodzicielski (wg mnie im większ
                                                    > y poziom testosterony tym mniejsza chęć "zakładania" rodziny)

                                                    Nie jestem pewna. Do tego znam przypadki gdzie faceci wcale napaleni na dziecko nie byli a teraz swiata poza pociecha nie widza, moj maz jest tego najlepszym przykladem. Ja tez nie mialam instynktu macierzynskiego decydujac sie na dziecko. Gdybym mogla cofnac czas, zdecydowalabym tak samo, maz tez, czyli jednak dziecko.

                                                    Pewnie masz racje wszystko zalezy od "jakosci" zwiazku. Podobno 80% wszystkich sprzeczek w zwiazku sie toczy o pieniadze, jezeli ten problem odchodzi to juz duzy plus. Potem pewnie sprzeczki o podzial obowiazkow domowych i problemy z seksem.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 18:32
                                                    kag73 napisała:

                                                    Ja tez nie mialam instynktu macierzynskiego decydujac sie na dzieck
                                                    > o. Gdybym mogla cofnac czas, zdecydowalabym tak samo, maz tez, czyli jednak dzi
                                                    > ecko.

                                                    Kag nie czulas intynktu macierzynskiego? Zdecydowalas sie z rozsadku? NIe balas sie, ze uczucia macierzynskie nie przyjda? Ze sie rozczarujesz? Nie wiem jak to dokladnie dziala u innychkobiet. Myslalam, ze potrafia zdefiniowac wyraznie odczuwalna potrzebe 'zrobienia' potomstwa i to je prowadzi. Hmm.
                                                  • zawle Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 18:45
                                                    hello-kitty2 napisała: > Kag nie czulas intynktu macierzynskiego? Zdecydowalas sie z rozsadku? NIe balas
                                                    > sie, ze uczucia macierzynskie nie przyjda? Ze sie rozczarujesz? Nie wiem jak t
                                                    > o dokladnie dziala u innychkobiet. Myslalam, ze potrafia zdefiniowac wyraznie o
                                                    > dczuwalna potrzebe 'zrobienia' potomstwa i to je prowadzi. Hmm.

                                                    Nigdy nie czułam. Zaliczyłam dwie wpadki z własnym mężem. Do tej pory uważam że macierzyństwo jest przereklamowane
                                                  • hello-kitty2 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 19:31
                                                    zawle napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała: > Kag nie czulas intynktu macierzynskiego? Zdecydowa
                                                    > las sie z rozsadku? NIe balas
                                                    > > sie, ze uczucia macierzynskie nie przyjda? Ze sie rozczarujesz? Nie wiem
                                                    > jak t
                                                    > > o dokladnie dziala u innychkobiet. Myslalam, ze potrafia zdefiniowac wyra
                                                    > znie o
                                                    > > dczuwalna potrzebe 'zrobienia' potomstwa i to je prowadzi. Hmm.
                                                    >
                                                    > Nigdy nie czułam. Zaliczyłam dwie wpadki z własnym mężem. Do tej pory uważam że
                                                    > macierzyństwo jest przereklamowane

                                                    Ooo kurka, wiedzialam, ze miedzy nami jest click :) Dobra ktora z nas przerabia sie w chlopa dla dobra naszego przyszlego zwiazku? :) Zestarzejemy sie razem :)
                                                  • kag73 Re: Mezczyzni z potrzeba codziennego seksu 31.03.13, 20:32
                                                    > Kag nie czulas intynktu macierzynskiego? Zdecydowalas sie z rozsadku? NIe balas
                                                    > sie, ze uczucia macierzynskie nie przyjda? Ze sie rozczarujesz? Nie wiem jak t
                                                    > o dokladnie dziala u innychkobiet. Myslalam, ze potrafia zdefiniowac wyraznie o
                                                    > dczuwalna potrzebe 'zrobienia' potomstwa i to je prowadzi. Hmm."

                                                    Dokladnie tak, z rozsadku. Uczucia macierzynskie mialam jak mialam moze 23 lata, ale wtedy nie mialam odpowiedniego partnera i bylam w czasie studiow. Potem mi przeszlo, troche zwygodnialam, partner/maz tez sie nie palil. Nie, nie balam sie, ze sie rozczaruje, dzieci zawsze lubilam mialam z nimi stycznosc, jakos tak zdalam sie na nature i sie sprawdzilo:)
                          • marek.zak1 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 30.03.13, 22:32
                            Ale pozostawianie dzieciaków w domu bez wakacyjnych wyjazdów, po to żeby samemu gdzieś dupę wywieźć z małżonką, nie uratuje pożycia takiej pary ;-)

                            Kolejna wypowiedz kompletnie nie na temat. Mozna:
                            1/ Wyjechac na pare dni we dwojke na romantyczne wakacje oraz / i
                            2/ Wyjechac z dziecmi.
                            Jedno nie przeszkadza drugiemu.
                            • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 30.03.13, 22:46
                              Owszem, na temat. To odniesienie do wymiany zdań z innych postów.
                      • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 30.03.13, 22:28

                        > Dodam tylko że pisanie o "czynniku męskim" jest tutaj najzwyczajniejszą ściemą.

                        Twierdzisz, że nie ma czegoś takiego jak czynnik męski w rozpatrywaniu przyczyn niepowodzeń małżeńskich pary? :-O Interesujące.



                        > można jeszcze sporo tego szukać. Mógłbym przelecieć przez forum Życie Rodzinne
                        > i e-Matki i podrzucić co ciekawsze linki, ale jestem pewien że jeśli Ciebie te
                        > punkty nie przekonały to i tak nic to nie da

                        Ponieważ przeglądam (a przynajmniej przeglądałam) te fora częsciej niż ty znalazłabym trochę przykładów traktujących problem z innej strony, ale nie sądzę by cię przekonały ;-) Juz w poście poniżej napisałam: to, o czym piszesz nie trwa wiecznie, często kończy się zanim wyrządzi szkody, często mężczyzna jest na tyle dobrze osadzony w rzeczywistości rodzinnej, że dobrze sobie radzi z żoną i ze sobą w takiej sytuacji, więc przypisywanie całej winy za brak dobrego pożycia pary na przestrzeni kilkudziesięciu lat prolaktynie w pierwszym roku macierzyństwa jest wygodnym uproszczeniem.
                        Powtarzam: faza gniazdowania (kilka, kilkanaście lat gdy duże różnice wieku dzieci) nie jest a priori gwoździem do trumny pożycia. Jest tylko wybojem na drodze. Ludzie sobie z tym radzą albo przewracają się łamiąc sobie nogi. Radzą sobie jako para wnosząc każde z osobna swój potencjał i przewracają się jako para z powodu swoich felerów.



                        > Osobiście uważam że różnic jest znacznie więcej (począwszy od podejścia na wych
                        > owanie KK, poprzez różnicę w poziomie testosteronu we krwi, a na eksperymentach
                        > z seksem i na innym podejściu do tego "co ludzie powiedzą" skończywszy). To ty
                        > lko kilka z brzegu.

                        Nie wiem, jak Kag, ale ja nie jestem testosteronowa, na co dowody przedstawiałam na forum wielokrotnie :-) Moje wdupiemanie na temat "coludziepomyślą" wynika z innych biologicznych i środowiskowych uwarunkowań, a eksperymentów z seksem nie uskuteczniam, bo jestem w tej materii bardzo prosto skonstruowaną kobietą ;-)
                        • kutuzow Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 31.03.13, 01:18
                          aandzia43 napisała:

                          > Twierdzisz, że nie ma czegoś takiego jak czynnik męski w rozpatrywaniu przyczyn
                          > niepowodzeń małżeńskich pary? :-O Interesujące.

                          aandzia -dyskutowaliśmy o wpływie dzieci w tym wątku. To ty do tej analizy jak wpływa pojawienie się potomka na zadowolenie ze wspólnych wakacji dorzuciłaś "czynnik męski".
                          Chciałem zauważyć że zazwyczaj ten sam facet występował także PRZED pojawieniem się potomka -więc nie można zwalić na niego ew problemów które wystąpiły wraz z przyjściem na świat dziecka.
                          Jeśli para była do kitu przed porodem to wiadomo że i po porodzie nie będzie super. Pewnie będzie nawet znacznie gorzej. Za to wiele jest historii gdzie do porodu wszystko fajnie. Para jest zafascynowana wspólnie spędzonym czasem a potem nagle dramat, bo oboje chcą czegoś innego.


                          > ....więc przypisywanie całej winy za brak dobrego pożycia
                          > pary na przestrzeni kilkudziesięciu lat prolaktynie w pierwszym roku macierzyńs
                          > twa jest wygodnym uproszczeniem.

                          aandzia o jakich kilkudziesięciu latach ty piszesz? Teraz mamy rok 2013 a nie 1956 i małżeństwa mają czas trwania często krótszy niż wódka która była na ich weselnym stole.
                          Czy sugerujesz że pojawienie się dziecka nic nie zmienia we wzajemnych relacjach małżonków?

                          To ciekawe bo niedawno Sabat pisał dokładnie coś innego -że to właśnie dzieci powodują największą zmianę w dynamice związku i poczuciu pozycji żony w związku.


                          • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 31.03.13, 03:26
                            Chciałem zauważyć że zazwyczaj ten sam facet występował także PRZED pojawieniem
                            > się potomka -więc nie można zwalić na niego ew problemów które wystąpiły wraz
                            > z przyjściem na świat dziecka.

                            Ale kto powiedział, że pary przeze mnie zaobserwowane i wysłuchane pod kątem ich zachowań wakacyjnych zaczęły mieć problemy po urodzeniu dziecka? :-O A tom się zdziwiła? Bo ja ciągle o tym.


                            Za to wiele jest historii gdzie do po
                            > rodu wszystko fajnie. Para jest zafascynowana wspólnie spędzonym czasem a potem
                            > nagle dramat, bo oboje chcą czegoś innego

                            Pewnie. Dużo. Dużo też jest historii, gdzie pożycie było niezłe do jakieś innego punktu zwrotnego. Ale najczęściej po prostu zaczynają intensyfikować się felery wcześniej mało widoczne, ludzie nudzą się sobą, nie mają zwyczaju dbać i pielęgnować relacji międzyludzkich a więc i związkowych itd.


                            > > ....więc przypisywanie całej winy za brak dobrego pożycia
                            > > pary na przestrzeni kilkudziesięciu lat prolaktynie w pierwszym roku maci
                            > erzyńs
                            > > twa jest wygodnym uproszczeniem.
                            >
                            > aandzia o jakich kilkudziesięciu latach ty piszesz?

                            To do tych, co zagalopowują się i winę za upadek pożycia na resztę małżeństwa do grobowej deski widzą zawsze w potomstwie ;-)
                            Nigdy nie zaprzeczałam, że zamieszanie po dziecku jest. Zmiany, utrudnienia, przewartościowania (nie tylko te dotyczące współmałżonka) - ale to nie jest gwóźdź do trumny dla większości małżeństw. Gwoździ jest dużo, różnego pochodzenia i wbijają je obydwoje.


                            >
                            > To ciekawe bo niedawno Sabat pisał dokładnie coś innego -że to właśnie dzieci p
                            > owodują największą zmianę w dynamice związku i poczuciu pozycji żony w związku.

                            Sabata cenię, ale nie wiem co to za argument?
                            • kutuzow Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 31.03.13, 03:37
                              aandzia43 napisała:

                              > Ale kto powiedział, że pary przeze mnie zaobserwowane i wysłuchane pod kątem ic
                              > h zachowań wakacyjnych zaczęły mieć problemy po urodzeniu dziecka? :-O A tom si
                              > ę zdziwiła? Bo ja ciągle o tym.

                              wątek jest o tym jak skuteczny jest wyjazd pary samej vs wyjazdy z dziećmi. Przynajmniej od ładnych kilkunastu postów to tłuczemy. Czemu nagle mamy rozmawiać o wpływie mężczyzn na jakoś związku? Jak dla mnie trochę to w stylu "a u Was to Murzynów biją".

                              > Pewnie. Dużo. Dużo też jest historii, gdzie pożycie było niezłe do jakieś inneg
                              > o punktu zwrotnego.

                              Wg mnie pojawienie się dziecka jest po ślubie drugim ważnym punktem w małżeństwie. Osobiście nie przychodzi mi do głowy jakiś inny równie istotny punkt zwrotny jak te dwa.
                              Jakiś przykład?

                              > Nigdy nie zaprzeczałam, że zamieszanie po dziecku jest. Zmiany, utrudnienia, pr
                              > zewartościowania (nie tylko te dotyczące współmałżonka) - ale to nie jest gwóźd
                              > ź do trumny dla większości małżeństw. Gwoździ jest dużo, różnego pochodzenia i
                              > wbijają je obydwoje.

                              Tutaj już wchodzimy na pole Twoich i moich obserwacji własnych znajomych i znajomych znajomych. Każdy z nas może mieć inne doświadczenia w tej kwestii, a ponieważ nie znam żadnych rzetelnych danych statystycznych to nie ma co tutaj dywagować.

                              > Sabata cenię, ale nie wiem co to za argument?

                              To nie miał byc argument. Po prostu podzielałem jego opinie, a pisze tego tutaj tyle że nie mogłem znaleźć tego fragmentu. Liczyłem że może sam przypomni jak to szło.

                              • sabat-77 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 31.03.13, 07:58
                                kutuzow napisał:

                                > > Sabata cenię, ale nie wiem co to za argument?
                                >
                                > To nie miał byc argument. Po prostu podzielałem jego opinie, a pisze tego tutaj
                                > tyle że nie mogłem znaleźć tego fragmentu. Liczyłem że może sam przypomni jak
                                > to szło.

                                Spróbuję maksymalnie kompaktowo, dla odmiany:

                                Dziecko jest potencjalnym punktem ekonomicznej i emocjonalnej kontroli partnera. W sytuacji zapalnej staje się zakładnikiem własnej matki.

                                Zatem coś co obróciłoby dynamikę rozwodową o 180 stopni i naprawiło system społeczny ? Gdyby obecnie sądy zamiast matkom przyznawały opiekę nad dzieckiem ojcom, a matkom dawały w alternatywie to co otrzymują obecnie ojcowie, tj. porzucenie własnych dzieci i wysoki obowiązek finansowy na drogę :>
                                • sabat-77 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 31.03.13, 08:01
                                  I taka metafora odnośnie wzrostu siły kobiety w związku po urodzeniu dziecka:

                                  Im ważniejszy zakładnik w rękach terrorystów, tym lepiej musi być wyposażona i wyszkolona ekipa SWAT, aby go odbić. Tym trudniejsze staje się zadanie. Terroryści biorąc za zakładnika prezydenta albo premiera zawsze zyskują przewagę i strona SWAT zaczyna traktować negocjacje śmiertelnie poważnie.
                                  • urquhart terrorysta w poszukiwaniu własnych granic 31.03.13, 08:51
                                    sabat-77 napisał:
                                    > I taka metafora odnośnie wzrostu siły kobiety w związku po urodzeniu dziecka:
                                    > Im ważniejszy zakładnik w rękach terrorystów, tym lepiej musi być wyposażona i
                                    > wyszkolona ekipa SWAT, aby go odbić. Tym trudniejsze staje się zadanie. Terrory
                                    > ści biorąc za zakładnika prezydenta albo premiera zawsze zyskują przewagę i str
                                    > ona SWAT zaczyna traktować negocjacje śmiertelnie poważnie.

                                    zwierciadlo.pl/2012/dziecko-2/wychowanie-dziecko/maly-terrorysta-w-poszukiwaniu-wlasnych-granic
                                    Żeby sukces był możliwy SWAT musi chcieć być zgrany i działać konsekwentnie razem a nie skupiać się na spełnianiu kolejnych żądań terrorysty :)

                                    "Lekarstwem na terror dwulatka jest jasne stawianie granic i konsekwencja. Ważne, aby wytłumaczyć dziecku w prosty sposób, dlaczego na coś się nie zgadzamy.(...) Destrukcyjne zapędy dwu-, trzylatków są normalnym etapem rozwoju. Chcą się dowiedzieć, jak świat jest zrobiony, więc go rozbierają, rozsypują, drą, przewracają i rozrzucają. Dlatego nie oczekujmy, że taki mały człowieczek będzie z nami budował dom z klocków"
                                    • sabat-77 Re: terrorysta w poszukiwaniu własnych granic 31.03.13, 09:12
                                      Ale od terrorysty grubo po osiagnieciu pelnoletnosci mozna by naiwnie oczekiwac nieco wiekszej rozwagi ?
                                      Tymczasem pozory myla, a zachowania wciaz takie same.
                                • urquhart Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 31.03.13, 09:28
                                  sabat-77 napisał:
                                  > Zatem coś co obróciłoby dynamikę rozwodową o 180 stopni i naprawiło system społ
                                  > eczny ? Gdyby obecnie sądy zamiast matkom przyznawały opiekę nad dzieckiem ojco
                                  > m, a matkom dawały w alternatywie to co otrzymują obecnie ojcowie, tj. porzucen
                                  > ie własnych dzieci i wysoki obowiązek finansowy na drogę :>

                                  Takie rozwiązanie to nic nowego, to przecież norma w świecie Islamu. Tyle że bez alimentowania.

                                  Generalnie idea jak wyżej ale bardziej cywilizowana przyświeca przecież państwom w których wprowadzono opiekę równoważną jako podstawowe rozwiązanie po rozwodzie. Skłonność do kompromisu kobiety wzrasta, a nadopiekuńczości maleje, jeżeli dziecko nie jest własnością i zakładnikiem, piszą o tym w oficjalnych zaleceniach.
                                • kag73 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 31.03.13, 16:52
                                  Ale kutuzow pisze, ze ojcowie sie dziecmi nie interesuja i nawet placic alimentow nie chca. Dziecko jest potrzeba kobiety, to niby dlaczego ojaciec chcialby miec z nim cos wspolnego? Spelnil zachcianke zony, niech sie cieszy, ze wrezcie sie moze pozbyc bachora.
                                • rekreativa Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 31.03.13, 17:20
                                  Wymiana zdań pare postów powyżej między kag a urqu:

                                  "kag: > wiekszos
                                  > c z nich (ojców) predzej czy pozniej za nic nie oddalby dzieciaka, bo mezczyzni bardzo
                                  > czesto, podobnie jak kobiety, uwielbiaja swoje dzieci

                                  Urqu: Większość? Byłaś kiedyś na forum etata? Jakie tam pustki? Teraz to ty jesteś naiwna i zaślepiona co do powszechności tych uczuć. Połowa dziceci w Polsce wychowuje się w rozbitych rodzinach. Jakie zaineresowanie tych ojców to widzisz w ściągalności alimentów. "

                                  Następnie, w sugestii kag, że faceci może nie lubia pisać na forach, urqu podaje przykład forum Garsoniera, na którym ponoć ruch większy niż na e-matce i pisze, że mężczyźni mają inne priorytety: znaczy wolą kurwy niż dzieci.

                                  A Ty tutaj chcesz dzieci masowo ojcom przyznawać po rozwodach...
                                  • kag73 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 31.03.13, 17:26
                                    > Następnie, w sugestii kag, że faceci może nie lubia pisać na forach, urqu podaj
                                    > e przykład forum Garsoniera, na którym ponoć ruch większy niż na e-matce i pisz
                                    > e, że mężczyźni mają inne priorytety: znaczy wolą kurwy niż dzieci.
                                    >
                                    > A Ty tutaj chcesz dzieci masowo ojcom przyznawać po rozwodach...

                                    Przykre, k...wa, ale prawdziwa! Dziekuje Ci Boze, co mnie od takich uchroniles :)
                                    Zeby tak te chlopy wreszcie widzieli czego tak naprawde chca!
                                    • zawle Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 31.03.13, 17:28
                                      kag73 napisała: > Przykre, k...wa, ale prawdziwa! Dziekuje Ci Boze, co mnie od takich uchroniles
                                      > :)
                                      > Zeby tak te chlopy wreszcie widzieli czego tak naprawde chca!

                                      Ja tam bym im dała:) Nie że jestem mściwa:)
                                  • urquhart Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 31.03.13, 18:08
                                    rekreativa napisała:
                                    > A Ty tutaj chcesz dzieci masowo ojcom przyznawać po rozwodach...

                                    A badania dotyczące zaangażownia kobiet w związki i budowanie kompromisu które decydują o wprowadzaniu w wielu państw opieki równoważnej po rozwodzie Czytałaś ?

                                    Okazuje się że ten fakt procentowo dramatycznie zmienia sytuację.
                                    • rekreativa Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 31.03.13, 18:13
                                      Sama jestem zwolenniczką opieki równoważnej, urqu.
                                      Tylko że ja mam takie zdanie jak kag.
                                      Natomiast jak się ma Twoja opinia o ojcach i ich uczuciach do dzieci z przyznawaniem im opieki?
                                      Bo zdaje sie uważasz, że dziecko jako priorytet to dla mężczyzn jakaś rzadkość.
                                      • urquhart Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 31.03.13, 18:39
                                        rekreativa napisała:
                                        > Sama jestem zwolenniczką opieki równoważnej, urqu.
                                        > Tylko że ja mam takie zdanie jak kag.
                                        > Natomiast jak się ma Twoja opinia o ojcach i ich uczuciach do dzieci z przyznaw
                                        > aniem im opieki?

                                        Moje?
                                        Jak chcą się angażować to wszyscy psychodycho uznają że jest to dla dziecka bezcenne, szczególnie dla córki, bo syn może załapać się na wzorzec zastępczy.
                                        Jak na siłę dostają z mocy prawa dzieci w islamie to często przekazują je rodzinie na wsi, ale rozpady związków przez to są rzadkie, wiec statystycznie efekt obojga zaangażowania obojga rodziców pewno skuteczniejszy niż w naszym neomatrialchalnym systemie.
                                        Mężczyźni o kobiecej psychice (wg Sandry Bem około 10%) napędzani prolaktyną są równie dobrymi bezwarunkowo opiekunami albo lepszymi bo bardziej pragmatywnymi niż matki. Nie sprawdzają się za to jako kochankowie przewodnicy i często kończą rozwodem.
                                • niezapominajka333 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 01.04.13, 09:56
                                  Zatem coś co obróciłoby dynamikę rozwodową o 180 stopni i naprawiło system społ
                                  > eczny ? Gdyby obecnie sądy zamiast matkom przyznawały opiekę nad dzieckiem ojco
                                  > m, a matkom dawały w alternatywie to co otrzymują obecnie ojcowie, tj. porzucen
                                  > ie własnych dzieci i wysoki obowiązek finansowy na drogę :>

                                  Oj Sabat, mógłbyś się zdziwić, jak wielu ojców wolałoby płacić, (albo nie płacić- kwestia nieściągalności) alimenty, zamiast zapewnić opiekę 24h/dobę.
                            • urquhart Żeby rozwiązać jakikolwiek problem 31.03.13, 09:57
                              aandzia43 napisała:
                              > To do tych, co zagalopowują się i winę za upadek pożycia na resztę małżeństwa d
                              > o grobowej deski widzą zawsze w potomstwie ;-)

                              Typowych sytuacji kryzysowych jest cała lista, ale pojawienie się potomka (zwłaszcza płci męskiej) wymieniany jest jako najsilniejszy punkt zwrotny w związku i jeżeli komuś to nie pasuje bo woli uznać że sytuacja kryzysowa to jedynie efekt niedojrzałości mężczyzny a nie chce widzieć drugiego końca kija jak skłonność kobiet do zawłaszczenia i nadopiekuńczości kosztem energii związku to nic go nie przekona. Jak Was w tej dyskusji. :)

                              > Nigdy nie zaprzeczałam, że zamieszanie po dziecku jest. Zmiany, utrudnienia, pr
                              > zewartościowania (nie tylko te dotyczące współmałżonka) - ale to nie jest gwóźd
                              > ź do trumny dla większości małżeństw. Gwoździ jest dużo, różnego pochodzenia i
                              > wbijają je obydwoj

                              Żeby rozwiązać jakikolwiek problem trzeba go zidentyfikować i prawidłowo rozpoznać przyczyny.
                              W temacie powyższym tego właśnie brakuje, bo wnioski są zbyt dla kobiet niewygodne.
                              • hello-kitty2 Re: Żeby rozwiązać jakikolwiek problem 31.03.13, 11:04
                                urquhart napisał:

                                > Typowych sytuacji kryzysowych jest cała lista, ale pojawienie się potomka (zwła
                                > szcza płci męskiej) wymieniany jest jako najsilniejszy punkt zwrotny w związku
                                > i jeżeli komuś to nie pasuje bo woli uznać że sytuacja kryzysowa to jedynie efe
                                > kt niedojrzałości mężczyzny a nie chce widzieć drugiego końca kija jak skłonnoś
                                > ć kobiet do zawłaszczenia i nadopiekuńczości kosztem energii związku to nic go
                                > nie przekona. Jak Was w tej dyskusji. :)

                                Jeszcze jest cos takego. Od razu mowie, ze u Aandzi czy Kag tego nie obserwuje i tez nie mam pewnosci czy to jest powszechne ale taki mechanizm zaobserwowalam u siebie. A mianowicie, jakis czas po urodzeniu dziecka zauwazylam, ze czlowieka z ktorym jestem zwiazana/mam dziecko dobralam wylacznie na ojca dziecka. Nie pomylilam sie, ojcem jest swietnym. Ale teraz po otrzymaniu tego do czego byl mi potrzebny on sam jako czlowiek/mezczyzna mnie nie interesuje. Co ciekawe kiedy wiazalam sie z nim mialam klapki na oczach i bylam taka zakochana ale teraz widze, ze bylam zakochana wylacznie w tym projekcie 'robienia dziecka' i to bylo sila napedowa. Mialam 30 lat i silna potrzebe zostania matka, jemu to pasowalo ale teraz widze, ze to bylo oszustwo. Tak sobie tlumacze, ze instynkt macierzynski mnie oslepil. Po wstepnym wspolnym odchowaniu dziecka wszystko pryslo. Nic do niego nie czuje.
                                • sabat-77 Re: Żeby rozwiązać jakikolwiek problem 31.03.13, 11:22
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Jeszcze jest cos takego. Od razu mowie, ze u Aandzi czy Kag tego nie obserwuje
                                  > i tez nie mam pewnosci czy to jest powszechne ale taki mechanizm zaobserwowalam
                                  > u siebie. A mianowicie, jakis czas po urodzeniu dziecka zauwazylam, ze czlowie
                                  > ka z ktorym jestem zwiazana/mam dziecko dobralam wylacznie na ojca dziecka. Nie
                                  > pomylilam sie, ojcem jest swietnym. Ale teraz po otrzymaniu tego do czego byl
                                  > mi potrzebny on sam jako czlowiek/mezczyzna mnie nie interesuje. Co ciekawe kie
                                  > dy wiazalam sie z nim mialam klapki na oczach i bylam taka zakochana ale teraz
                                  > widze, ze bylam zakochana wylacznie w tym projekcie 'robienia dziecka' i to byl
                                  > o sila napedowa. Mialam 30 lat i silna potrzebe zostania matka, jemu to pasowal
                                  > o ale teraz widze, ze to bylo oszustwo. Tak sobie tlumacze, ze instynkt macierz
                                  > ynski mnie oslepil. Po wstepnym wspolnym odchowaniu dziecka wszystko pryslo. Ni
                                  > c do niego nie czuje.

                                  Oczywiście, że to jest powszechne. Ja widzę podobny mechanizm w prawie każdej znanej mi kobiecie. Może też przesadzam - ale generalnie jest to bardzo naturalne. Podejrzewam, że za wszystkim stoi wydzielanie konkretnych hormonów w danych sytuacjach życiowych. Ich nazwy średnio mnie interesują, bo jestem raczej pragmatykiem niż badaczem. Oksytocyna, Prolaktyna, MHC - a co mnie obchodzi co najpierw, co potem - liczy się efekt końcowy.
                                  A jest taki jak opisałaś - w milionach permutacji na całym świecie.
                                  Pytanie - co teraz ? :P
                                  • hello-kitty2 Re: Żeby rozwiązać jakikolwiek problem 31.03.13, 12:04
                                    sabat-77 napisał:

                                    > Pytanie - co teraz ? :P

                                    No wlasnie nie wiem. Sama zastanawialam sie wielokrotnie czy moglam zrobic cos inaczej? Lepiej? Uczciwiej? Ale nie bylo takiej mozliwosci, bo kiedy ten instynkt mnie opanowywal (to trwalo pare lat, narastalo, falami) to wychodzilam ze zwiazku z facetem, ktory nie chcial miec dziecka, wiec nie wymuszlalam, potem bylam z 2 lata singlem, podrozowalam wiec trudno bylo kogos poznac na stale, jak mieszkasz w hotelach i potem taki 'przypadkowy' facet, ktory mi 'zaproponowal' zalozenie rodziny, nie zastanawialam sie. Hormony?

                                    I co moglam czekac, az znajde wlasciwego? Kazdy byl wlasciwy, ktory chcial dziecka i mial na to warunki. Dobieranie faceta, jak juz chcesz tego dziecka jest spalonym dzialaniem, juz nie myslisz racjonalnie. Czyli wyglada, ze wazne jest, w jakiej relacji znajdujesz sie gdy ta potrzeba sie pojawi. Jak sie nie znajdujesz we wlasciwej to spieprzysz. A z drugiej strony przeciez kto wie kiedy to przyjdzie i czy w ogole. Po dziecku jak reka odjal, nawet rozmowy o dzieciach mnie denerwuja, przestawilam sie automatycznie na niezainteresowanie prokreacja. Hormony? Jak bylam mloda mezatka to myslalm, ze nigdy nie bede miala dzieci, w ogole mnie nie interesowaly. A potem taki zwrot. Czuje sie oszukana :)
                                    • sabat-77 Re: Żeby rozwiązać jakikolwiek problem 31.03.13, 12:18
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > No wlasnie nie wiem.

                                      A ja wiem. Najlepiej nie wiązać się i dążyć do tego by być samodzielnym - od samego początku trzeba był tak zrobić.
                                      Łatwiej powiedzieć niż wdrożyć w życie.
                                      Ale Tobie i Zawle się udało, respekt.
                                      • hello-kitty2 Re: Żeby rozwiązać jakikolwiek problem 31.03.13, 13:31
                                        sabat-77 napisał:

                                        > hello-kitty2 napisała:
                                        >
                                        > > No wlasnie nie wiem.
                                        >
                                        > A ja wiem. Najlepiej nie wiązać się i dążyć do tego by być samodzielnym - od sa
                                        > mego początku trzeba był tak zrobić.
                                        > Łatwiej powiedzieć niż wdrożyć w życie.
                                        > Ale Tobie i Zawle się udało, respekt.

                                        Najlepiej dla kogo? Dzieci najlepiej wychowywac w pelnej rodzinie przeciez. To moze pojsc dalej: lepiej nie miec dzieci? Nie wiem. Sama nie wiem jakie najlepsze wyjscie? Z kolei widze, ze wiele osob realizuje dokladnie ten sam model z kims nowym typu 'zakladam nowa rodzine'. W Holandii np kobiety rodza kolejne dzieci z kolejnych zwiazkow i tak wkolo macieju. Dla mnie to naiwnosc i automatem dzieci z pierwszego zwiazku sa z boku.
                                • bcde Re: Żeby rozwiązać jakikolwiek problem 31.03.13, 22:28
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  > Jeszcze jest cos takego. Od razu mowie, ze u Aandzi czy Kag tego nie obserwuje
                                  > i tez nie mam pewnosci czy to jest powszechne ale taki mechanizm zaobserwowalam
                                  > u siebie. A mianowicie, jakis czas po urodzeniu dziecka zauwazylam, ze czlowie
                                  > ka z ktorym jestem zwiazana/mam dziecko dobralam wylacznie na ojca dziecka. Nie
                                  > pomylilam sie, ojcem jest swietnym. Ale teraz po otrzymaniu tego do czego byl
                                  > mi potrzebny on sam jako czlowiek/mezczyzna mnie nie interesuje. Co ciekawe kie
                                  > dy wiazalam sie z nim mialam klapki na oczach i bylam taka zakochana ale teraz
                                  > widze, ze bylam zakochana wylacznie w tym projekcie 'robienia dziecka' i to byl
                                  > o sila napedowa. Mialam 30 lat i silna potrzebe zostania matka, jemu to pasowal
                                  > o ale teraz widze, ze to bylo oszustwo. Tak sobie tlumacze, ze instynkt macierz
                                  > ynski mnie oslepil. Po wstepnym wspolnym odchowaniu dziecka wszystko pryslo. Ni
                                  > c do niego nie czuje.

                                  To ważny post, który mógłby niektórym mężczyznom otworzyć oczy co do tego, jak kochają kobiety. Po urodzeniu się dziecka kobieta "zakochuje się" w dziecku kosztem uczuć do partnera, co jest mechanizmem raczej powszechnym. Podejrzewam, że im bardziej kobieta jest skłonna do zaangażowania emocjonalnego (czytaj: miłości), tym bardziej jej partner odczuje różnicę po urodzeniu się dziecka. Upraszczając - im bardziej kobieta jest zakochana w mężczyźnie, tym bardziej "zakocha się" w dziecku, kiedy ono się pojawi. Duża część ojców także "zakochuje się" w dziecku, a jeszcze większa część (a więc także ci mniej "zakochani" w dziecku) także chętnie wejdzie w rolę ojca, którą narzuci im otoczenie, czyli w rolę dostarczyciela dóbr, obrońcy i głowy rodziny, bo tego się od mężczyzn oczekuje. Mężczyźni chętnie wchodzą w tę rolę, żeby się sprawdzić w nowej roli, dowartościować, czy poprawić swój wizerunek w otoczeniu. Ślub z kobietą (o ile wcześniej go nie zawarli) jest częścią tej roli.
                                  U kobiet uczucia wobec dziecka władną ich psychiką, a uczucia do mężczyzny ulegają osłabieniu albo wręcz zanikają. W dodatku kobiety, jak słusznie zauważył Urqu, dają sobie pełne prawo "myśleć macicą", bo wspomaga je w tym system norm społecznych i prawnych, a także praktyka sądów rodzinnych. Konsekwencją jest olewanie męskich potrzeb. Okazuje się, że wszystko inne ma pierwszeństwo przed tymi potrzebami. Kobiety są tak "zapracowane" przy dziecku i w domowym gnieździe i tak "zmęczone", że nie znajdą w ciągu 48 czy 72 godzin nawet 10 minut na szybki numerek albo żeby ulżyć partnerowi przy pomocy ust lub dłoni. A nawet jeśli nie są zmęczone, to i tak nie mają ochoty na seks, więc z seksu nici, bo nie są "dmuchaną lalą". W pierwszych 2-3 latach po urodzeniu się dziecka mężczyźni poświęcają się rodzinie, zgodnie z rolą, w którą weszli. Później zaczynają dostrzegać, że są jeleniami i że brak jest symetrii w zaspokajaniu potrzeb. Odzywa się poczucie krzywdy, zaczynają się wątpliwości, rozterki, czasem posty na forum BSwM. Jeszcze później niektórzy znajdują sobie kochanki, inni uciekają w hobby, nałogi i gorzknieją. Od kobiety rzadko który odchodzi, no bo jest małe dziecko, małżeństwo, wspólne mieszkanie i kredyt. Mężczyzna czuje się udupiony.
                                  Częściowym ratunkiem dla mężczyzn mogłoby być niewiązanie się węzłem małżeńskim i nieinwestowanie wszystkich sił i środków we wspólny z kobietą majątek. Ale to wymaga mądrości, jaj, zdolności przeciwstawienia się otoczeniu oraz samej partnerce. Dlatego mężczyźni są na straconej pozycji przy aktualnych stosunkach społecznych.
                                  • hello-kitty2 Re: Żeby rozwiązać jakikolwiek problem 31.03.13, 23:22
                                    bcde napisał:

                                    > Częściowym ratunkiem dla mężczyzn mogłoby być niewiązanie się węzłem małżeńskim
                                    > i nieinwestowanie wszystkich sił i środków we wspólny z kobietą majątek. Ale t
                                    > o wymaga mądrości, jaj, zdolności przeciwstawienia się otoczeniu oraz samej par
                                    > tnerce.

                                    A w jaki konkretnie sposob taka postawa mialaby mezczyznie pomoc? Wyjasnisz na przykladach?
                                  • urquhart Przekwitanie męskie - kryzys wieku średniego 31.03.13, 23:46
                                    bcde napisał:
                                    > W pierwszych 2-3 latach po urodzeniu się dziecka mężczyźni pośw
                                    > ięcają się rodzinie, zgodnie z rolą, w którą weszli. Później zaczynają dostrzeg
                                    > ać, że są jeleniami i że brak jest symetrii w zaspokajaniu potrzeb. Odzywa się
                                    > poczucie krzywdy, zaczynają się wątpliwości, rozterki, czasem posty na forum BS
                                    > wM. Jeszcze później niektórzy znajdują sobie kochanki, inni uciekają w hobby, n
                                    > ałogi i gorzknieją.

                                    I wtedy jak się w tym braku symetrii że to nie chwilowe połapią , bo dziecko, bo budowa urządzanie gniazdka najpierw a niby potem się zmieni ale lata mijają i nic sie nie zmienia i miotają się żeby coś zmienić - babom wydaje się mężowie mają kryzys wieku średniego.
                                    Tak dobrze jadło i zdechło...
                                  • kag73 Re: Żeby rozwiązać jakikolwiek problem 31.03.13, 23:48
                                    Ja sie z tym nie zgadzam. Kitty byla zakochana w projekcie "robienia dziecka" ja bylam zakochana w swoim facecie i jako takiego projektu "robienia dziecka" w tym nie bylo.
                                    Chyba musze byc wyjatkiem wsod kobiet, bo jestem zwariowana na punkcie mojego dzieciaka, ale meza tez nadal kocham i nadal mnie kreci i nadal chce sie z kochac. Dla mnie to zupelnie dwie rozne rzeczy, to dwie zupelnie inne milosci. Przeciez to zupelnie inna para kaloszy.
                                    Moim zdaniem, kobieta, ktora dotad lubila seks nie dlatego, ze byl droga do posiadania dziecka a nagle olewa potrzeby meza jest przemeczona, facet nie wywiazuje sie ze swoich zadan, rozczarowal. Moze ma i problem z hormonami, ale jezeli jej zalezy to cos z tym robi.

                                    Hmm a Twoje akternatywy sa na nic, bo wiekszosc kobiet nie bedzie pakowalo sie w dziecko i rodzine bez zabezpieczenia. Poza tym faceci zaborczy sa i chca miec zaklepane dlatego czesto sami daza do malzenstwa.
                                    • hello-kitty2 Re: Żeby rozwiązać jakikolwiek problem 31.03.13, 23:57
                                      kag73 napisała:

                                      > ja bylam zakochana w swoim facecie i jako takiego projektu "robienia dziecka" w
                                      > tym nie bylo.

                                      > Hmm a Twoje akternatywy sa na nic, bo wiekszosc kobiet nie bedzie pakowalo sie
                                      > w dziecko i rodzine bez zabezpieczenia.

                                      Te dwie wypowiedzi nawzajem sobie przecza.
                              • niezapominajka333 Re: Żeby rozwiązać jakikolwiek problem 01.04.13, 10:07
                                Ech Urqu. żebyś Ty choć raz chciał reformować mężczyzn, nie kobiety....
                      • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 30.03.13, 22:43
                        Zobacz że on i ona jako para są niezmienni. Zazwyczaj tacy
                        > jacy byli przed rozmnożeniem tacy są nadal. Inna sprawa że zmieniają się ich o
                        > czekiwania. Kobieta po urodzeniu dziecka zazwyczaj ma większe wymagania co do s
                        > wego partnera.
                        > W Twoim przykładzie mogło jej się podobać kiedyś wspólne balowanie przy grillu
                        > i picie piwa (i balangi), ale teraz nagle ją to mierzi bo jest Matką (przez duż
                        > e M).

                        Sprytnie pomijasz zjawisko wersji demo. Faceci też się starają w pierwszych miesiącach/latach zaprezentować z lepszej strony. Więc balowania jest mniej, jeśli wspólne, to z umiarem, a dążenie do sesku nocnego jest poprzedzane mniejszą czy większą uwagą w ciągu dnia.
                        • kutuzow Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 31.03.13, 01:22
                          aandzia43 napisała:

                          > Sprytnie pomijasz zjawisko wersji demo. Faceci też się starają w pierwszych mie
                          > siącach/latach zaprezentować z lepszej strony. Więc balowania jest mniej, jeśli
                          > wspólne, to z umiarem, a dążenie do sesku nocnego jest poprzedzane mniejszą cz
                          > y większą uwagą w ciągu dnia.
                          >

                          Ponieważ wersja DEMO występuje u obu płci i ten czynnik niejako się znosi -wpływ jest symetryczny (oboje z czasem starają się mniej). Potrzeby gniazda zaś są asymetryczne, występuje u kobiet. Urqu dobrze to tutaj powyżej opisał. Nie będę kopiował.
          • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 18:49
            > Tak myślałem że w Polsce nie jest to zbyt popularne. Po pierwsze presja społecz
            > na, po drugie dzieci (dla wielu) są celem samym w sobie, on i ona są tylko matk
            > ą i ojcem troszczącymi się o dziecko. Ginie gdzieś ten wcześniejszy czynnik on
            > i ona jako kochankowie.

            Jest całkiem popularne. Na różną skalę i w różnych konfiguracjach. A przede wszystkim jest popularne zostawianie dzieci z babcią czy dziadkiem, kiedy idzie się gdzieś wieczorem. Impreza, kino, koncert - nic nadzwyczajnego zostawić potomka na wieczór czy całą noc. Seniorzy nie czuję się gwałceni, bo lubią kontakt z wnukami, a na co dzień najczęściej go nie mają. Mówię o normalnych dziadkach i normalnych układach rodzinnych - seniorów aspołecznych i arodzinnych też nie brakuje. Nie brakuje też rodziców tak wychowujących potomstwo, że zrozpaczeni dziadkowie unikają potomstwa swojego potomstwa jak mogą.
            Jeśli chodzi o zaprzyjaźnione małżeństwa sprawa się ciut komplikuje, bo ludzie, nawet jeśli się lubią i lubią spędzać ze sobą czas, niekoniecznie mają dzieci w zbliżonym wieku i niekoniecznie mają takie same metody wychowawcze. Poza tym niekoniecznie te dzieci się lubią, itd. Sama to przerabiałam. Co nei znaczy, że nie pomagałam ludziom i z ich pomocy nie korzystałam. Tak mi się przypomniało, że był czas, że dzieciaki bardzo lubiły nocować u siebie nawzajem. Spędzać popołudnia. Ile myśmy się nabzykali (oraz wykonali wiele innych, praktycznych czynności), podczas gdy dziecię było w rękach innych ludzi :-D I wcale nie były to wyjazdy do hotelu na weekend. W ogóle solidarność babską w ramach grupy przyjacielskiej czy sąsiedzkiej dane mi było obserwować i jej zaznawać.

            > Co do podrzucania dzieciaków znajomym, to mam wrażenie że do tego dziecko musi
            > być przyzwyczajone od małego. Jeśli przez kilka lat jest "oczkiem w głowie" cał
            > ej rodziny i gdakają nad nim przez cały dzień, to może być w szoku jak nagle ro
            > dzice gdzieś się zmywają, bo sobie wymyślili wieczór we dwoje..

            No właśnie moje dziecko było oczkiem w głowie całej rodziny. Rodziny z dziadkami włącznie, więc zostawanie z nimi na dzień, wieczór czy potem noc nie było szokiem :-) Poza tym wyobraź sobie, że dzieci chadzają do żłobka, przedszkola lub na dłużej lub krócej zostają w domu z opiekunką lub innym członkiem rodziny ;-) Kutuzow, widziałeś kiedyś dziecko na żywo? ;-)
            • kutuzow Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 12:52
              aandzia43 napisała:

              > No właśnie moje dziecko było oczkiem w głowie całej rodziny. Rodziny z dziadkam
              > i włącznie, więc zostawanie z nimi na dzień, wieczór czy potem noc nie było szo
              > kiem :-)

              Aandzia, nie chodziło mi o perspektywę widzianą ze strony opiekunów, tylko samego dziecka.
              Jeśli dziecko jest rozpieszczone i przyzwyczajone ze "ma" rodziców na każde zawołanie (bo tak je nauczyli w pierwsze fazie "zachłyśnięcia" długo oczekiwanym potomkiem (coraz częstszy schemat przy zwiększającej się średniej wieku rodziców mających pierwsze dziecko), to ciężko nagle innym go "zabawić" gdy Ci rodzice znikają.


              > Poza tym wyobraź sobie, że dzieci chadzają do żłobka, przedszkola lub
              > na dłużej lub krócej zostają w domu z opiekunką lub innym członkiem rodziny ;-)

              Mam znajomych (kilka par) którzy są właśnie na etapie żłobka lub przedszkola. Dziecko spędza w nim średnio 40-50% czasu, drugie zaś 50% w domu z powodu infekcji/choroby/itp. Także szczególnie w okresie jesienno-ziomowym żłobki i przedszkola słabo się sprawdzają (troska o zdrowie potomka raczej nie wpływa pozytywnie na libido).

              > Kutuzow, widziałeś kiedyś dziecko na żywo? ;-)

              Widzisz, tak się złożyło że "odchowałem" swoją siostrę. Było między nami kilkanaście lat różnicy, więc miałem okazję jej "matkować". Nadal mamy super kontakt. Przy okazji przewinęło się niańczenie kuzynów i innych pociotków, także owszem wiem jak wygląda dziecko i zajmowanie się nim.
              • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 29.03.13, 13:25
                > Aandzia, nie chodziło mi o perspektywę widzianą ze strony opiekunów, tylko same
                > go dziecka.

                Ze strony dziecka. Ze strony dziecka wygląda to tak, że ma rodziców, ma dziadków, ma opiekunki (żłobek, przedszkole, opiekunka w domu, krewni). Zazwyczaj jest PRZYZWYCZAJONE do życzliwych mu ludzi poza matką i ojcem. Nie ma lepszej sytuacji dla dzieciaka, jak miłość i uwaga wielu osób (przy wiodącej roli jednej, rzecz jasna). "Oczko w głowie" wielu osób to niezła miejscówa ;-) Gorzej, kiedy matka i ojciec (albo jedno z nich) są z dzieciakiem sami cały czas. I do tego jeszcze przelewają na dzieciaka jakieś swoje niezdrowe, neurotyczne uczucia. W każdym razie mnie chodzi o to, że im więcej miłości i uwagi od otoczenia przy prawidłowo sprawowanej opiece emocjonalnej jednej osoby (najczęsciej matki), tym lepiej dla dzieciaka.


                Jeśli dziecko jest rozpieszczone i przyzwyczajone ze "ma" rodziców na każde zaw
                > ołanie (bo tak je nauczyli w pierwsze fazie "zachłyśnięcia" długo oczekiwanym p
                > otomkiem (coraz częstszy schemat przy zwiększającej się średniej wieku rodziców
                > mających pierwsze dziecko), to ciężko nagle innym go "zabawić" gdy Ci rodzice
                > znikają.

                Pierwsza faza zachłyśnięcia się potomkiem jest jak najbardziej prawidłowym przebiegiem akcji. Bez niej nie ma dobrego rodzicielstwa ani rozwoju dziecka. Trzeba na początku poczuć się królem, żeby potem swobodnie i zgrabnie iść przez życie. Sęk w tym, że potem powinny przyjść następne fazy. Powolne odklejanie się dziecka od matki byłoby dla niego traumatyczne, gdyby nie to, że kompensuje mu tę stratę przyjemność poznawania reszty świata. I nawiazywanie kontaktu z ojcem. Aż do zupełnego odklejenia się od matki, od ojca i wejścia w świat całym sobą. Więc nie jest problemem zachłyśnięcie się dzieckiem (problemem jest raczej brak tego zachylyśnięcia), problemem jest niemożność przejścia do następnej fazy bycia rodzicem.



                > Mam znajomych (kilka par) którzy są właśnie na etapie żłobka lub przedszkola. D
                > ziecko spędza w nim średnio 40-50% czasu, drugie zaś 50% w domu z powodu infekc
                > ji/choroby/itp. Także szczególnie w okresie jesienno-ziomowym żłobki i przedsz
                > kola słabo się sprawdzają (t

                No i tu się przydaje liczna (i chętna do obcowania z dziecięciem) rodzina i opiekunki.


                > Widzisz, tak się złożyło że "odchowałem" swoją siostrę. Było między nami kilkan
                > aście lat różnicy, więc miałem okazję jej "matkować". Nadal mamy super kontakt.
                > Przy okazji przewinęło się niańczenie kuzynów i innych pociotków, także owszem
                > wiem jak wygląda dziecko i zajmowanie się nim.

                O widzisz jak miło! :-) Kutuzow i pulsująca życiem tkanka rzeczywistości! ;-)
                A czy wiesz (czujesz calym sobą, masz tę wiedzę oswojoną na poziomie swojej konstrukcji, nie intelektualnego poznania), jak wygląda rodzicielstwo z jednej strony i rozwój dziecka w rodzinie z drugiej strony (co oczywiście tworzy całość)? Wiem, że sam dzieci nie masz, a dziećmi jako takimi opiekowałeś się kiedyś. Chodzi mi o to, czy masz taki wbudowany w siebie, nieuświadomiony często nawet schemat, który np. mają ludzie z dobrze funkconujących rodzin wielodzietnych? Schemat, dzięki któremu nei czytając żadnych mądrych ksiąg wiedzą, co, kiedy i jak mają robić, keidy zetkną się z sytuacją z dzieckiem związaną? I oczywiście robią to dobrze, a nie wcielają w życie swoje idee fixe ;-)
                Nie musisz odpowiadać, tak mi przyszło do głowy parę pytań do ludzi w ogóle, do siebie też :-)
                • urquhart im więcej miłości i uwagi tym lepiej dla dziecka?? 29.03.13, 14:31
                  aandzia43 napisała:
                  > I do tego je
                  > szcze przelewają na dzieciaka jakieś swoje niezdrowe, neurotyczne uczucia. W ka
                  > żdym razie mnie chodzi o to, że im więcej miłości i uwagi od otoczenia przy pra
                  > widłowo sprawowanej opiece emocjonalnej jednej osoby (najczęsciej matki), tym l
                  > epiej dla dzieciaka.

                  Co to za kalambur "prawidłowej opieki"? Przecież wiadomo że i w tym co za dużo to niezdrowo i wg niebieskiej linii 20% matek krzywdzi dzieci nadopiekuńczością, według innych jeszcze więcej.
                  Jak rodzice mają nie przelewać niezdrowych i neurotycznych uczuć jak o dobre uczucia względem siebie skołowani nie mają "czasu", chęci i energii zadbać ?
                  Z tego samego powodu kobiety typowo tracą po urodzeniu dziecka na rynku pracy, bo praca jak związek staje się w życiu innych kobiet z kórymi doświadczenia miał pracodawca mało ważna.

                  > biegiem akcji. Bez niej nie ma dobrego rodzicielstwa ani rozwoju dziecka. Trzeb
                  > a na początku poczuć się królem, żeby potem swobodnie i zgrabnie iść przez życi
                  > e. Sęk w tym, że potem powinny przyjść następne fazy

                  Sęk w tym, że bycie matką to poczucie się wyjątkowo wyróznioną królową u boku owego "króla". I to jak najdłużej jeżeli nic nie zagraża, a wół roboczy zapewni bezpieczeństwo i stabilizację :)

                  > Wiem, że sam dzieci nie masz, a dziećmi jako takimi opiekowałeś się kiedyś. Ch
                  > odzi mi o to, czy masz taki wbudowany w siebie, nieuświadomiony często nawet sc
                  > hemat, który np. mają ludzie z dobrze funkconujących rodzin wielodzietnych?

                  Wielodzietniej Milskiej jak udziela rad w sprawie dzieci i dystansu do nich, priorytetu związku czytelniczki podpisują się pod artykułami że musi nie mieć dzieci i nie czuć jakie to wyjątkowe uczucie skoro pisze takie :bzdurne" rady i teorie i kompletnie "nie rozumie" kobiet. Zabawne zaślepienie , nie? :)
                  • kag73 Re: im więcej miłości i uwagi tym lepiej dla dzie 29.03.13, 14:52
                    Juz kiedys pytalam co to jest ta "nadopiekunczosc" i kiedy, bo realnie wiekszosc matek w Polsce musi isc do pracy i nie ma wcale zbyt wiele czasu na rozpieszczanie dziecka miedzy praca, zakupami i robieniem obiadu.
                    A ten niby "wol roboczy" to nie bral udzialu, nie jego dziecko? Woli zaplacic wszystkim innym za opieke nad jego wlasnym dzieckiem i pranie wlasnych gaci? A ze ona za..dla w domu dla rodziny to nie widzi? Trza sie w rodzine nie bawic, skoro tak trudno zrozumiec jak ma funcjonowac rodzina. I obudz sie, chyba zony wszystkich tutaj piszacych facetow(lacznie z Twoja) maja dzieci i pracuja. O jakim bezpieczenstwie Ty mowisz i stabilizacji? W czasie macierzynskiego?
                    • kag73 Re: im więcej miłości i uwagi tym lepiej dla dzie 29.03.13, 14:55
                      I jeszcze jedno, wielu mysli, ze ma gorzej od drugiego. Znam pare gedzie on codziennie rano wychodzac do pracy myslal albo mowil do zony "jak ja chetnie zostalbym w domu" a ona myslala i mowila "jak ja bym sie chciala z nim zamienic i wyjsc do pracy, zamiast siedziec kolejny dzien z dwojka dzieci w domu".
                    • urquhart Re: im więcej miłości i uwagi tym lepiej dla dzie 29.03.13, 15:12
                      kag73 napisała:
                      > Juz kiedys pytalam co to jest ta "nadopiekunczosc" i kiedy, bo realnie wiekszos
                      > c matek w Polsce musi isc do pracy i

                      Czyli ile konkretnie i jak to wygląda na tle innych?
                      >>>
                      Niedawno GUS opublikował najnowsze dane dotyczące aktywności zawodowej Polaków (...) Wynika z nich, że ponad połowa (51,4 proc.) kobiet nie pracuje. Sytuacja wygląda nieco lepiej, jeżeli analizować dane w oparciu o unijną metodologię BAEL. Zgodnie z nią aktywność zawodowa Polek wynosiła w 2010 r. ok. 53 proc. Polska pod tym względem od lat pozostaje jednak w tyle za państwami UE. W krajach piętnastki wskaźnik ten w 2010 r. przekraczał 59,5 proc.
                      www.obserwatorfinansowy.pl/forma/analizy/klin-podatkowy-wrogiem-pracujacych-kobiet/
                      > A ten niby "wol roboczy" to nie bral udzialu, nie jego dziecko? Woli zaplacic w
                      > szystkim innym za opieke nad jego wlasnym dzieckiem i pranie wlasnych gaci? A z

                      Jak sama znasz statystyki ściągalności alimentów to masa facetów woli w ogóle nie płać i mieć temat w dupie, więc wersja alternatywa to nie wybór "w jakiej formie".
                      • kag73 Re: im więcej miłości i uwagi tym lepiej dla dzie 29.03.13, 15:26
                        Roznica nie powala mnie z nog i to ze nie pracuja nie znaczy, ze sa nadopiekuncze. A wziales pod uwage, ze np. w malych miastach pracy nie ma albo jest za tak male pieniadze, ze nie oplaca sie isc do pracy a za opieke nad dzieckiem zaplacic opiekunce, bo zostana w kieszeni tylko trzy stowy wiecej a caly dzien dzieciak nie bedzie widzial ani mamy ani taty. Nie wszyscy maja gotowa opiekowac sie dzieckiem babcie.
                        A teraz do sedna: matka bedaca w domu z dzieckiem to matka nadopiekuncza?
                        • urquhart Re: im więcej miłości i uwagi tym lepiej dla dzie 29.03.13, 16:07
                          kag73 napisała:
                          > A teraz do sedna: matka bedaca w domu z dzieckiem to matka nadopiekuncza?

                          Pewnie że nie i na odwrót wiele matek pracujących które spotykałem w przedszkolu mimo że pracowały były wyraźnie nadopiekuńcze ich dzieci histerycznie reagowały gdy je zostawiały i po pół godziny zajmowało im ubieranie dziecka i zawiązywanie butów wśród wybuchów złości i agresji.

                          Generalnie wszyscy zgadzają się że problem plagi nadopiekuńczych matek narasta, bo każdy spotyka się z ich owocami: mamisynkami i zablokowanymi córkami, wzrasta ilość alarmujących publikacji na ten temat ale istnieje gdzieś, daleko, ale to co ja robię to norma ! :)

                          www.wprost.pl/ar/?O=110256
                  • aandzia43 Re: im więcej miłości i uwagi tym lepiej dla dzie 29.03.13, 19:18
                    > Co to za kalambur "prawidłowej opieki"?

                    Jaki kalambur? Nie wiesz, co to jest prawidłowa opieka nad dzieckiem? To taka opieka, która uwzględnia rozwojowe potrzeby dziecka. Czyli podczas której ma miejsce dawanie dziecku tego czego potrzebuje na danym etapie i przy swojej specyfice. Czyli np. dobry opiekun (najczęściej matka) nie porzuca, nie wrzuca przedwcześnie "na głęboką wodę", nie jest emocjonalnie niedostępny, przytula, uśmiecha się i gada, czyli nie odbiera wsparcia niezbędnego do bezpiecznego i prawidłowego zafunkcjonowania na danym etapie rozwoju, a z drugiej strony nie blokuje prób poznawania świata i obcowania z nowymi obiektami. Czyli nie blokuje prób przechodzenia na nowe etapy rozwoju emocjonalnego. Boże kochany czy ja muszę tłumaczyć takie proste rzeczy?!


                    Przecież wiadomo że i w tym co za dużo
                    > to niezdrowo i wg niebieskiej linii 20% matek krzywdzi dzieci nadopiekuńczością
                    > , według innych jeszcze więcej.

                    Za dużo czego? Bo miłości nigdy nie jest za dużo, z miłością nie da się przesadzić. Da się natomiast z zalewaniem dziecka neurotycznymi uczuciami.


                    Jak rodzice mają nie przelewać niezdrowych i neurotycznych uczuć jak o dobre uc
                    > zucia względem siebie skołowani nie mają "czasu", chęci i energii zadbać ?

                    Myślę, że mylisz skutek z przyczyną.



                    > Sęk w tym, że bycie matką to poczucie się wyjątkowo wyróznioną królową u boku o
                    > wego "króla". I to jak najdłużej jeżeli nic nie zagraża, a wół roboczy zapewni
                    > bezpieczeństwo i stabilizację :)

                    Być może. Ale ja pisałam o bezcennym poczuciu bycia kochanym (bycia w głębokim kontakcie z jedną osobą), które stanowi bazę dla całego dalszego zamieszania zwanego życiem. Jest w psychologii taka zasada: im wcześniejsze niedobory, tym bardziej uszkadzające i trudniejsze do nadrobienia potem. Nieprzerobienie fazy odklejania się od matki i wchdozenai w życie poza snopem światła przez nią rzucanym jest niehalo, ale brak tego snopu jest jeszcze bardziej niehalo. Wszystko oczywiście z uwzględnieniem predyspozycji wrodzonych ;-)



                    > Wielodzietniej Milskiej jak udziela rad w sprawie dzieci i dystansu do nich, pr
                    > iorytetu związku czytelniczki podpisują się pod artykułami że musi nie mieć dzi
                    > eci i nie czuć jakie to wyjątkowe uczucie skoro pisze takie :bzdurne" rady i te
                    > orie i kompletnie "nie rozumie" kobiet. Zabawne zaślepienie , nie? :)

                    Jako dobrze funkcjonujące wielodzietne rodziny rozumiem takie rodziny, w których ma się do dzieci nie tylko "dystans", ale przede wszystkim dobrze zaspokaja się ich potrzeby. Co to jest zaspokajanie potrzeb i prawidłowa opieka napisałam w pierwszym akapicie.
                    • urquhart jeśli poświęcając się maluchowi zaniedbuje zwiazek 30.03.13, 21:12
                      > Jaki kalambur? Nie wiesz, co to jest prawidłowa opieka nad dzieckiem? To taka o
                      > pieka, która uwzględnia rozwojowe potrzeby dziecka.

                      A moim zdaniem dziesiejsze typowe rozbestwianie i skupienie świata na dziecku przeczy temu co piszesz. Znasz "Prośba Twojego Dziecka" wg Korczaka?
                      2012korczak.pl/node/146
                      > Za dużo czego? Bo miłości nigdy nie jest za dużo, z miłością nie da się przesad
                      > zić. Da się natomiast z zalewaniem dziecka neurotycznymi uczuciami.

                      Sama jak stwierdziłaś zasoby miłości są ograniczone i z reguły jak się nimi zarządza pod kontem "dziecko jest najważaniejsze" kończy się ze szkodą dla owego dziecka, przed czym przekonywająco przestrzega Eihelberger w swojej książce, bo z pustego i Salomon nie naleje.
                      >>>
                      Aby dziecko było zadowolone z życia, rodzic musi zatroszczyć się o siebie. Spełnieni życiowo rodzice dają dziecku poczucie bezpieczeństwa i oparcie niezbędne do rozwoju. To jeden z podstawowych paradoksów rodzicielstwa - jeśli poświęcając się bez reszty maluchowi zaniedbuje się swój związek, prędzej czy później obraca się to przeciwko dziecku.

                      > Myślę, że mylisz skutek z przyczyną.

                      A ja jak w cytacie powyżej sądzę to samo o tobie :)

                      > rdziej uszkadzające i trudniejsze do nadrobienia potem. Nieprzerobienie fazy od
                      > klejania się od matki i wchdozenai w życie poza snopem światła przez nią rzucan
                      > ym jest niehalo, ale brak tego snopu jest jeszcze bardziej niehalo. Wszystko oc
                      > zywiście z uwzględnieniem predyspozycji wrodzonych ;-)

                      Zgoda. Jak związek się sypie albo uczucia macierzyńskie silniejsze od narkotyków to zupełnie nie ma inspiracji do wyjścia ze snopu światła.

                      Nie bedę się spierał że miłość matki jest fundamentalna, to oczywiste.
                      Podobnie jak znalezienie równowagi w życiu.
                      • aandzia43 Re: jeśli poświęcając się maluchowi zaniedbuje zw 30.03.13, 23:00
                        >
                        > A moim zdaniem dziesiejsze typowe rozbestwianie i skupienie świata na dziecku p
                        > rzeczy temu co piszesz. Znasz "Prośba Twojego Dziecka" wg Korczaka?
                        > 2012korczak.pl/node/146

                        Niczemu nie przeczy. Jako neurotyk, były neurotyk, albo ktoś traktowany neurotycznymi uczuciami nie odróżniasz miłości od niedojrzałych neurotycznych uczuć. Tak więc miłości nigdy dość pod warunkiem, że jest dojrzała, a więc i przejawiana nieszkudnie dla otocznia. Więc wcale mnie nie dziwi, że (jak już znalazłeś na chybcika tekst o wychowaniu dzieci wsparty znanym nazwiskiem - efekciarz jak zwykle ;-)), to przyczepiłeś się do pierwszego punktu, tkórry brzmi:

                        "Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba sił z mojej strony"

                        będą przekonanym, że oto masz argument, bo dla ciebie psucie to to samo co dużo miłości. Powtarzam: mylisz miłość z zalewem emocji absolutnie nie opanowania.

                        A ostatni punkt tekstu z linka brzmi (mogę się założyć, że nie dotarłeś do niego):
                        " Nie bój się miłości. Nigdy"

                        Nie bój się :-)
                      • aandzia43 Re: jeśli poświęcając się maluchowi zaniedbuje zw 30.03.13, 23:18

                        > Aby dziecko było zadowolone z życia, rodzic musi zatroszczyć się o siebie

                        Jasne, nie ulega wątpliwości.


                        > Zgoda. Jak związek się sypie albo uczucia macierzyńskie silniejsze od narkotykó
                        > w to zupełnie nie ma inspiracji do wyjścia ze snopu światła.

                        Nie o to mi chodziło. Ze snopu światła matki zaczyna wychodzić dziecko, keidy jest bardzo małe. Inspiracją do tego jest zwykła, zwierzęca ciekawość świata i potrzeba doznawania nowych bodźców. Każde dzieciątko o normalnie ukształowanym mózgu tak ma. Prze do przodu i wyciąga łapki do horyzontu. Czy będzie to cieakwość tego, co jest w drugim pokoju, czy ciekawość obcych ludzi. Najlepsze co może zrobić matka to puszczać od siebie na krok i czekać z otwartymi ramionami, kiedy ciekawość zostanie zaspokojona a pojawi się lęk przed nieznanym. Nie powinna nie wypuszczać od siebie i blokować dzieciaka. Nie powinna też puścić i opuścić nie stanowiąc przytulnej przystani po krótkim i nieco przerażającym rejsie po nieznanym.
                    • kawitator Re: im więcej miłości i uwagi tym lepiej dla dzie 31.03.13, 09:46
                      No tym razem walnęłaś z grubej rury ale w powietrze i nawet nie na wiwat.
                      Pozwolę sobie zestawić

                      co to jest prawidłowa opieka nad dzieckiem?

                      To taka opieka, która uwzględnia rozwojowe potrzeby dziecka.
                      Czyli podczas której ma miejsce dawanie dziecku tego czego potrzebuje na danym etapie i przy swojej specyfice. Czyli np. dobry opiekun (najczęściej matka)

                      nie porzuca, nie wrzuca przedwcześnie "na głęboką wodę", nie jest emocjonalnie niedostępny, przytula, uśmiecha się i gada, czyli nie odbiera wsparcia niezbędnego do bezpiecznego i prawidłowego zafunkcjonowania na danym etapie rozwoju, a z drugiej strony nie blokuje prób poznawania świata i obcowania z nowymi obiektami. Czyli nie blokuje prób przechodzenia na nowe etapy rozwoju emocjonalnego.

                      Nic bardziej pokrętnego nie czytałem już dawno gdzie pod ogólnymi hasłami którym trudno zaprzeczyć prawdziwości wsadza się cichutko tezę - ja matka polka wiem lepiej bo ja prawdziwie kocham.
                      Mówiąc prosto -mamusia wie kiedy i jak wychowywać dziecko. Ona także ustala zgodnie ze specyfika dziecka co i kiedy należy zrobić bo kieruje nią objawienie moc boska czyli miłość do dzieciątka które przecież jest jej i tylko jej
                      Wychowanie to praca, empatia i wiedza obojga rodziców, a nie tylko zaczadzone hormonami emocje jedynej właścicielki dzieciątka.

                      Za dużo czego? Bo miłości nigdy nie jest za dużo, z miłością nie da się przesadzić. Da się natomiast z zalewaniem dziecka neurotycznymi uczuciami.
                      Spotkałaś w naszym pięknym kraju mamusie która zalewała by dziecko neurotycznymi uczuciami ???? Każda kocha a jak powiedziałaś miłości nigdy za dużo więc problem dla nich nie istnieje. Pojawia się za to potem problem pokaleczonych dzieciaków.

                      Być może. Ale ja pisałam o bezcennym poczuciu bycia kochanym (bycia w głębokim kontakcie z jedną osobą), które stanowi bazę dla całego dalszego zamieszania zwanego życiem.
                      Czy jest nią ojciec wprowadzający dziecko w świat ?? Czy ta osoba to wybrana przez kochająca matkę ona sama. Ta jedna jedyna.

                      Problem nadopiekuńczości w wychowaniu istnieje obiektywnie i pokazuje go wiele badań. Wyniki tego typu chowu zabawek bo trudno tu mówić o wychowaniu snuja się po ulicach naćpane i siedzą w więzieniach i poprawczakach.
                      W przeciwieństwie do Urgu nie winie kobitek. One w większości mają taka skazę na mózgu więc nie potrafią inaczej. Natomiast winię facetów którzy nie potrafili w odpowiednim momencie chwycić rozszalałej kobitki za twarz i nie pozwolić krzywdzić swoich dzieciaków.

    • aandzia43 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 27.03.13, 12:56
      U mnie działa. Ale bez ogonów w postaci hałaśliwego, absorbującego i imprezowego towarzystwa - seks poimprezowy raczej kiepski i bez entuzjazmu. Hotel, plaża i leżak też nie podkręcają nas w kierunku seksu. Odpoweidznie proporcje rekreacji, kontaktu z naturą, kontaktu ze sztuką (architektura i muzea) i kontaktu w wszelaką nowością wpływają rewelacyjnie na libido i ochotę na wzajemną konsumpcję.
      • kag73 Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 27.03.13, 18:35
        Mnie sie wydaje, ze tendencyjnie na urlopie jest wiecej seksu, bo ludzie wypoczeci i maja wiecej czasu, no i zmiana tapet. Natomiast rozlaka sprzyja, jak wspomnial loppe, powoduje, ze ludzie za soba tesknia i na nowo dzialaja feromony, do ktorych czlowiek sie przyzwyczaja w miare uplywu czasu.
        • loppe Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 28.03.13, 10:59
          Kochanie, odpocznijmy trochę od swoich fermonów - podoba mi się to!
    • tygrys-bez-rys Wyniki badań opublikowało właśnie US Travel Asso. 28.03.13, 04:39
      U.S. Travel is the unique national organization that leverages the collective strength of those who benefit from travel to grow their business beyond what they can do individually.

      Stowarzyszenie na rzecz puścilo baka, zwierciadło potwierdziło no i już nam Urq tu zapodal kolejna prawdę objawiena, oparta na szczytowym osiągnięciu tele marketingu lat osiemdzieciatych, jak recytuje McHammer, can't touch this.

      Ja osobiscie kiddy podrozuje to bym chętnie komuś wpeirdol sposcil, dużo częściej, niż kogoś z ochota wydymal, rozpoczynając od barykad idiotów na schodach ruchomych każdego lotniska, skończywszy na nagranej obsłudze jadłodajni domagającej sie natychmiastowego pozytywnego feedbacku.
      • urquhart Re: Wyniki badań opublikowało właśnie US Travel 28.03.13, 09:25
        tygrys-bez-rys napisała:
        > Stowarzyszenie na rzecz puścilo baka, zwierciadło potwierdziło no i już nam Urq
        > tu zapodal kolejna prawdę objawiena, oparta na szczytowym osiągnięciu tele mar
        > ketingu lat osiemdzieciatych, jak recytuje McHammer, can't touch this.

        Dlaczego nie puściło bąka w kierunku dzieciorobów którzy generują znacznie większe obroty i w dodaku łatwiej ich zadowolić?
        • tygrys-bez-rys Proszę nie rozsmieszac publiczności 28.03.13, 14:31
          Już cię prosiłem raz Urq żebyś nie schodz na pułap Lupusa, bo ja kopać kocham ale nie leżącego. Mógł Bym ci napisać ze dziecioroby na wakacje jadą minivanem a nie leca pierwsza klasa, wpierdalaja w najlepszej szkockiej restauracji hamburgery a nie siekane mrowcze dupy w restAuracjach o 3 lub wiecej księżyca Michaliny, apropos podobniez w bulandi tez mamy jedna choć tylko o jednej gwiezdzie. I nie pierdola sie na wszystkich meblach w Ritzu tylko śpią w jednym pokoju w motelu 6. Mówi ci to coś? Ale ci nie napisze bo nam US Travel ass donosi ze:

          Spring Break Survey Finds Family Vacations Create Lasting Memories
          Adults say their most vivid childhood recollections are of family vacations; Children report enjoying vacation time with parents and grandparents

          www.ustravel.org/news/press-releases/spring-break-survey-finds-family-vacations-create-lasting-memories
          A wogule to bym sie nie zdziwil jakby sie okazalo ze podroze sa najlepszym srodkiem antykojcepcyjnym jak i lekiem na katar.
          Twój
          Tbr
          • aandzia43 Re: Proszę nie rozsmieszac publiczności 28.03.13, 18:27
            Mógł Bym ci napisać ze dziecioroby na wakacje jadą minivanem a
            > nie leca pierwsza klasa, wpierdalaja w najlepszej szkockiej restauracji hambur
            > gery a nie siekane mrowcze dupy w restAuracjach o 3 lub wiecej księżyca Michali
            > ny, apropos podobniez w bulandi tez mamy jedna choć tylko o jednej gwiezdzie. I
            > nie pierdola sie na wszystkich meblach w Ritzu tylko śpią w jednym pokoju w mo
            > telu 6. Mówi ci to coś?

            Tygrysku, czy mogę wyznać ci miłość?
            • tygrys-bez-rys Alez moja droga Pani! 29.03.13, 01:53
              Ty mozesz nawet do mnie mowic Tygrysku!
    • songo3000 Pozdrawiam wszystkich po powrocie 31.03.13, 22:39
      ze wspólnego wyjazdu :D
      • hello-kitty2 Re: Pozdrawiam wszystkich po powrocie 31.03.13, 23:24
        songo3000 napisał:

        > ze wspólnego wyjazdu :D

        Wspolnego? Ktos z forum byl z Toba? I teraz go pozdrawiasz z uwagi na powrot? :)
        • songo3000 Re: Pozdrawiam wszystkich po powrocie 31.03.13, 23:34
          Skoro jak przystało na prawdziwego wioskowego don juana ulotniłem się bezgłośnie we mgle poranka to chociaż tak by wypadało ;)
          • kag73 Re: Pozdrawiam wszystkich po powrocie 31.03.13, 23:54
            Oj, powiem Ci, ze w przeszlosci zdarzalo mi sie zyczyc sobie, zeby delikwent po sprawie sie ulotnil jeszcze zanim sie obudze, ale niestety nici z tego.
            Jestem sklonna powiedziec, ze duzo latwiej jest isc z kims do lozka, niz sie z nim obudzic, spedzic ranek i zjesc sniadania. To takie moje doswiadczenie.
            Witaj po powrocie. Dobrze wypoczales? Mam nadzieje, ze sku bylo po kokardke:)
            • hello-kitty2 Re: Pozdrawiam wszystkich po powrocie 01.04.13, 00:10
              kag73 napisała:

              > Oj, powiem Ci, ze w przeszlosci zdarzalo mi sie zyczyc sobie, zeby delikwent po
              > sprawie sie ulotnil jeszcze zanim sie obudze, ale niestety nici z tego.
              > Jestem sklonna powiedziec, ze duzo latwiej jest isc z kims do lozka, niz sie z
              > nim obudzic, spedzic ranek i zjesc sniadania. To takie moje doswiadczenie.
              > Witaj po powrocie. Dobrze wypoczales? Mam nadzieje, ze sku bylo po kokardke:)

              Kag zlosliwie przypominam Ci o Twojej potrzebie solidaryzowania sie z innymi kobietami - mezatkami :))))
              • kag73 Re: Pozdrawiam wszystkich po powrocie 01.04.13, 00:12
                Nigdy nie bylam w lozku z zonatym, nie liczac mojego meza oczywiscie:)
                Co nie zmienia faktu, ze chcialam, zeby facet sie ulotnil.
                • hello-kitty2 Re: Pozdrawiam wszystkich po powrocie 01.04.13, 00:37
                  kag73 napisała:

                  > Nigdy nie bylam w lozku z zonatym, nie liczac mojego meza oczywiscie:)
                  > Co nie zmienia faktu, ze chcialam, zeby facet sie ulotnil.

                  Nie chodzilo mi o Ciebie. Odnosilam sie do Twojego podejscia do Songo kumulujacego sie w slowach "Mam nadzieje, ze seksu bylo po kokardke:)" choc on sugeruje (dla zartow lub nie), ze z wlasna zona sie na wyjezdzie nie seksil.

                  • kag73 Re: Pozdrawiam wszystkich po powrocie 01.04.13, 03:20
                    Ja nie doczytalam co by pisal/zartowal, ze seksu z zona na wyjezdie nie bylo.
                    • songo3000 Re: Pozdrawiam wszystkich po powrocie 01.04.13, 14:38
                      Z czyjąś żoną na pewno seks był ;P
                      • zawle Re: Pozdrawiam wszystkich po powrocie 01.04.13, 22:37
                        Brak dyskrecji i przechwalanki...fuj
                        • zawle Re: Pozdrawiam wszystkich po powrocie 01.04.13, 22:44
                          Jak było? Miała dużego? :)
    • brombeer Urodziny dziecka 10.04.13, 19:01
      Czy to prawda, ze w Polsce, kiedy zaprasza sie dzieci w wieku przedszkolnym na urodziny swojego dziecka, to rodzice tych zaproszonych dzieci zostaja podczas imprezy? Zeby pilnowac swoich latorosli?
      Zastanawiam sie, bo tak mi ktos powiedzial, a bede urzadzac 5 urodziny mojej corci w domu, dzieci francuskie zostana same, ale czy polskich rodzicow wpisywac na liste obecnosci?
      Bo jesli tak to musze sie przygotowac na 30 osob w domu. Nie mam zabardzo jak tego dyskretnie wybadac.
      • zyg_zyg_zyg Re: Urodziny dziecka 10.04.13, 19:19
        Nie wiem. Ale jeśli to ma być orgietka dla rodziców, to koniecznie w innym pomieszczeniu niż będą bawić się dzieci.
      • hello-kitty2 Re: Urodziny dziecka 10.04.13, 19:41
        brombeer napisała:

        > Czy to prawda, ze w Polsce, kiedy zaprasza sie dzieci w wieku przedszkolnym na
        > urodziny swojego dziecka, to rodzice tych zaproszonych dzieci zostaja podczas i
        > mprezy? Zeby pilnowac swoich latorosli?
        > Zastanawiam sie, bo tak mi ktos powiedzial, a bede urzadzac 5 urodziny mojej co
        > rci w domu, dzieci francuskie zostana same, ale czy polskich rodzicow wpisywac
        > na liste obecnosci?
        > Bo jesli tak to musze sie przygotowac na 30 osob w domu. Nie mam zabardzo jak t
        > ego dyskretnie wybadac.

        To chyba zly adres :) Moge odpowiedziec ale chyba tez ze zlego adresu. Mieszkam w Holandii. Rodzice dziecka-goscia odprowadzaja go wylacznie na urodziny, witaja sie z solenizantem, jego rodzicami, dopilnowuja, ze prezent zostal wreczony i zmykaja. Odbieraja dzieciaka o z gory okreslonej godzinie. Coraz czesciej zdarza sie, ze jeden z rodzicow solenizanta rozwodzi gosci do domu sam, w zwiazku z tym rodzice gosci nie pojawiaja sie po odbior.

        I tu wazna dla Ciebie podpowiedz. Wszystkie te dane wpisalne sa na zaproszeniu, jakie wrecza sie/wysyla poczta do gosci. W nim jest napisane:
        1. czyje jest przyjecie
        2. kiegdy/gdzie/o ktorej sie zaczyna
        3. o ktorej sie konczy
        4. czy dziecko-gosc nalezy samemu odebrac czy zostanie odwiezione do domu

        Jesli zaznaczysz, ze rodzice sa proszeni o odbior dziecka tudziez dziecko zostanie odwiezione do domu to bedzie to rownoznaczne z informacja, ze rodziece nie sa zaproszeni.

        To Ty decydujesz czy ich chcesz goscic czy nie.

        Podsumowujac: u mnie rodzice nigdy nie zostaja na przyjeciu urodzinowym.

    • marsiwenus Re: najbardziej skuteczny sposób na podgrzanie w 10.04.13, 20:14
      A weekendowy albo tygodniowy wyjazd we dwie otwarte i zainteresowane sobą pary to dopiero skuteczny sposób na podgrzanie związku. Przetestowane wielokrotnie i wspólnie wspominane do dziś w długie zimowe wieczory :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka