Dodaj do ulubionych

sama, sama

11.04.13, 17:32
Taka moja refleksja. Ja rozumiem, że kobiety się formatuje seksualnie w procesie wychowania tak długo, aż uwierzą, że kiedyś zjawi się książę i je obudzi (wyzwoli seksualnie). Rozumiem, że dziewczynkom nie pozwala się eksperymentować ze sobą, kupić sobie wibratora, albo kulek gejszy, nie informuje się o ćwiczeniach wewnętrznych mięśni macicy, a szkolne zestawy ćwiczeń są opracowane tak, aby nie doszło u dziewcząt do niepokojących wrażeń erotycznych, że umawiać się na randki i ogólnie prowadzić życia seksualnego im nie wolno. Ale jak już zjawił się ten książę i nie wyzwolił - i bajka okazała się bajką, a życie życiem - to dlaczego wtedy kobieta, już dojrzała i nie pozostająca pod władzą rodzicielską, tak sfrustrowana seksualnie - nie weźmie sprawy w swoje ręce.
Nie wierzę że 30 % kobiet nie wie, gdzie ma łechtaczkę, każda na nią jakoś tam wpada. Ale większość kobiet nie wie jak zbudowane są ich organy seksualne, nie wiedzą co do czego im służy i co może dać im przyjemność. Poznałam naprawdę dużo kobiet, które były zdziwione że nie siusiają pochwą, albo, że pochwa nie jest jednorodnym workiem i sama w sobie zawiera skomplikowane struktury. Nigdy nie widziały dokładnie swoich genitaliów, a już z pewnością wewnątrz. Nie miały pojęcia, co zrobić, żeby odczuwać przyjemność podczas stosunków. Mało tego - pozwalały latami się używać i udawały - a potem miały pretensje do mężów, że egoiści, że palanci.
Raz na jakiś czas mam przyjemność rozmawiać z mężatką, którą męża kocha, ale się rozwiedzie, bo nie ma orgazmów, ma dość tego męża brutala i jego brutalnych przykrych stosunków. Zawsze się zastanawiam wtedy, czy ona myśli, ze papier rozwodowy to glejt na satysfakcję seksualną. Bo te kobiety są przekonane, że winien ich niskiej jakości pożycia jest mąż - który nie okazał się księciem i nie obudził.
Owszem w przypadku, gdy to mąż chciałby ratować małżeństwo - nie pozostaje nic innego jak obudzić księżniczkę - da się (więc w sumie brak edukacji panów też się kłania).
Ale kobiety, które oczekują, że on coś zrobi, żeby jej było dobrze mnie jednak powalają.
Obserwuj wątek
    • triismegistos Re: sama, sama 11.04.13, 17:45
      Bogini, ale popatrz na niektóre wypowiedzi w wątku. Dążenie do własnej rozkoszy jest uznane za egoizm i przedmiotowe traktowanie partnera. Dla mnie to przerażające.
      • songo3000 Re: sama, sama 11.04.13, 19:11
        A konkretnie to do czego pijesz? Jak na razie rządzi wątek z babką na prochach i rozbuchanych seksualnie mężczyznach. Dawno też nie widziałem żadnego poskramiacza wibratorów.
    • sea.sea Re: sama, sama 11.04.13, 17:57
      > Nigdy nie widziały dokładnie swoich genitaliów, a już z pewnością wewnątrz.

      No ja akurat jestem chyba dość otwarta, ale swoich genitaliów (ani cudzych) wewnątrz bym oglądać nie chciała, działa na mnie to mniej więcej jak patrzenie na operacje na otwartym sercu :/
      • humi-dor Re: sama, sama 11.04.13, 21:19
        sea.sea napisała:

        > No ja akurat jestem chyba dość otwarta, ale swoich genitaliów (ani cudzych) wew
        > nątrz bym oglądać nie chciała, działa na mnie to mniej więcej jak patrzenie na
        > operacje na otwartym sercu :/

        No popatrz, na swoje genitalia patrzec nie chca, ale obowiazkowo namawiaja faceta na wspolny porod. Taki fenomen kobiecy, nie ? ;-)
        • gomory Re: sama, sama 12.04.13, 10:25
          > No popatrz, na swoje genitalia patrzec nie chca, ale obowiazkowo namawiaja faceta na wspolny porod. Taki fenomen kobiecy, nie ? ;-)

          W czasie porodu facet nie kleczy przed kroczem, sledzac postepujace rozwarcie. Moze uwage skupic na rodzacej. Przeciez nikt mu nie karze filmowac momentu wychyniecia glowki, czy tez w ogole sledzic dzialan odbywajacych sie ponizej pasa.
          • twojabogini Re: sama, sama 12.04.13, 10:52
            Jaki fenomen kobiecy? Znam wielu mężczyzn, którzy byli przy porodzie i uważają to za najpiękniejsze przeżycie. Naprawdę tylko prymityw traktujący ciało kobiety jak obiekt seksualny, może mieć problem z tym, ze to ciało zobaczy w nieseksualnym kontekście.
            Co do niechęci oglądania genitaliów, podobnie jak uważanie porodów za obrzydliwe, miesiączki za nieczysta - wszystko to ma genezę w postrzeganiu ciała kobiety jako nieczystego i służącego mężczyźnie, który chce je widzieć tylko w formie przygotowanej do konsumpcji. Ponieważ obrosło to w całą masę stereotypów i jest wzmacniane przez pop kulturę i "edukację" - kupują ten shit także kobiety.
            • urquhart tylko prymityw może mieć problem 12.04.13, 13:07
              twojabogini napisała:
              > Jaki fenomen kobiecy? Znam wielu mężczyzn, którzy byli przy porodzie i uważają
              > to za najpiękniejsze przeżycie. Naprawdę tylko prymityw traktujący ciało kobiet
              > y jak obiekt seksualny, może mieć problem z tym, ze to ciało zobaczy w nieseksu
              > alnym kontekście. (...) wszystko to ma genezę w postrzeganiu ciała kobiety
              > jako nieczystego i służącego mężczyźnie,

              Jedziesz dzisiaj po całości... A ja znam wiele kobiet które podnieca seksulanie przemoc? I co miałbym sądzić o tych co się na nią skarżą?

              Uważam że trzeba bardzo prymitywnie postrzegać mężczyzn by mimo dostępnej na wyciągniecie ręki wiedzy pisać takie bzdury że tylko prymityw może mieć problem.
              Akurat z tego co piszą i wiem zdarza się to typowo właśnie tym bardziej wrażliwym i wykształconym mężczyznom.

              Sama uważasz że cheć na seks i pożadanie kobiety obwarowuje masa warunków wymykających się logice, a nie jestes w stanie uznać że jakieś prawa pożądania mogą dotyczyć mężczyzn, zwłaszcza jesli zwiazane są z traumą.
            • songo3000 Ciało pięknej kobiety to świątynia rozkoszy. 12.04.13, 13:14
              ale jeśli taka Wielka Głowa zbruka....
              :PPP
    • rekreativa Re: sama, sama 11.04.13, 18:17
      Podzielam Twój szok co do niewiedzy na temat łechtaczki.
      30%?????? W dobie Internetu????? Więcej niż mężczyzn????

      Co do siusiania pochwą to mały pikuś. Ja w swym życiu już dwóch delikwentów uświadomiłam, że wątroba jest po PRAWEJ stronie. Ogólnie biorąc znajomość własnej anatomii i fizjologii jest u ludzi tak niebywale znikoma, że wciąż przyprawia mnie o opad szczęki. A jak już przyjdzie do jajników, owulacji i innych cudów na patyku to bajki się sypią takie jak od braci Grimm.
    • sabat-77 Re: sama, sama 11.04.13, 18:50
      zbyt dlugie formatowanie prowadzi do nieodwracalnej utraty danych :p sa kobiety, ktore sa psychicznymi eunuchami. Na szczescie z roku na rok mniej, wraz ze spadkiem wplywow czarnej bandy.
    • pomorzanka34 Re: sama, sama 12.04.13, 23:09
      problem generalnie jest dwojako złożony
      To ze kobiety są nieuświadomione (masakra mamy XXI wiek , gdzie Ty je znajdujesz ? ) to jedno ale jeśli jeszcze do tej kobiety dołożyć faceta który nie potrafi jej zaspokoić to już klapa na całego i zero seksu
    • 3rd_sin Re: sama, sama 28.04.13, 16:38
      Zastanawiam się jak to ma się do mnie i osób w podobnej sytuacji. Otóż zawsze byłam osoba bardzo otwarta w sprawach seksu, potrafiłam z lozkowymi partnerami dogadywać się co do potrzeb każdego z nas, tak aby czerpać możliwie największą przyjemność. Znam swoje potrzeby i bardzo chętnie zaspokajam potrzeby mężczyzny (o ile nie jest to wbrew mnie samej). I tak mój seksualny entuzjazm został zmiażdżony przez mojego męża i to do tego stopnia, ze w ogóle nie mam ochoty na cokolwiek. Sam jego dotyk budzi we mnie odrazę.
      • marek.zak1 Re: sama, sama 28.04.13, 21:20
        Jak mu się udało tego dokonać?
        • 3rd_sin Re: sama, sama 28.04.13, 22:26
          Dobre pytanie. Sama nie wierzyłam, ze to możliwe. Lata, lata ciężkiej pracy - nieprzystające temperamenty i potrzeby, do tego rutyna i cala masa innych czynników. Seks przestał mnie interesować (póki co).
          • sabat-77 Re: sama, sama 28.04.13, 22:33
            3rd_sin napisała:

            > Dobre pytanie. Sama nie wierzyłam, ze to możliwe. Lata, lata ciężkiej pracy - n
            > ieprzystające temperamenty i potrzeby, do tego rutyna i cala masa innych czynni
            > ków. Seks przestał mnie interesować (póki co).

            Czyli brak seksu w małżeństwie przestał być problemem :) Zawsze byłem zdania, że rzeczy odłożone na bok, prędzej czy później rozwiązują się same ;)
            • kag73 Re: sama, sama 29.04.13, 10:09
              > Czyli brak seksu w małżeństwie przestał być problemem :) Zawsze byłem zdania, ż
              > e rzeczy odłożone na bok, prędzej czy później rozwiązują się same ;)
              Amen. Zawsze twierdzilam, ze do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic:)
              • sabat-77 Re: sama, sama 29.04.13, 10:14
                W sumie latwo to wyjasnic. Brak seksu - depresja - spadek libido.
              • zyg_zyg_zyg Re: sama, sama 29.04.13, 10:42
                >Zawsze twierdzilam, ze do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic:)

                Do tego wkurwu, co i tak zostaje, raczej trudno.
              • marek.zak1 Re: sama, sama 29.04.13, 10:47
                Nie, do bólu, samotności, głodu itp. nie można.
              • 3rd_sin Re: sama, sama 29.04.13, 15:01
                Nie wierzyłam, ale jednak można się przyzwyczaić ;) To nawet całkiem fajne uczucie.
          • marot Re: sama, sama 29.04.13, 14:18
            Rutyna w małżeństwie to straszne, coś zaczyna się psuć - i po jakimś czasie dochodzisz do wniosku, że nie tego Ci już trzeba a czegoś innego. Niestety druga strona tego nie rozumie.
            Potrzeby mam dalej takie same, nie zawsze z taką częstotliwością jak kiedyś ale przydałoby sie choć trochę częściej - a tu trzeba sobie radzić samemu.
      • twojabogini Re: sama, sama 29.04.13, 15:01
        > Zastanawiam się jak to ma się do mnie i osób w podobnej sytuacji. Otóż zawsze b
        > yłam osoba bardzo otwarta w sprawach seksu, potrafiłam z lozkowymi partnerami
        > dogadywać się co do potrzeb każdego z nas, tak aby czerpać możliwie największą
        > przyjemność. Znam swoje potrzeby...

        Nie ma się wcale... Inna jest sytuacja, gdy kobieta jest nierozbudzona i wini za to partnera - inna gdy jest i była rozbudzona, a jej mąż jej seksualność zmiażdżył. W obu sytuacjach aby doszło do sytuacji braku porozumienia, braku seksu, trudności biorą udział obie strony - i mąż i żona. Rzadko któreś z nich ponosi rzeczywistą winę i ma naprawdę złe intencje.
        Czy twój mąż jest winny zmiażdżenia? Czy ty miałaś w tym swój udział? - to pytania, które być może warto zadać, jeśli kiedyś tą sytuację będziesz chciała zmienić. W związkach wiele rzeczy nie jest efektem świadomych destrukcyjnych działań - a po prostu wypadkową np. nierozbudzenia i zahamowań kobiety oraz braku wiedzy o seksualności kobiety po stronie mężczyzny. Efekt - po początkowym okresie miłej aktywności seksualnej - totalna klapa, jawna niechęć żony i zdumienie męża.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka