Dodaj do ulubionych

Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ).

20.04.13, 14:11
We środę, 3 tygodnie temu, znowu mi odmówił - twierdząc, ze "no przecież mieliśmy seks dzień wcześniej, to nie możesz mieć takiej chęci". Mnie zabolało to mocno, a właściwie ambicje.

Dzień był zepsuty, nie wyszłam z łóżka, a kiedy próbowałam i zachęcałam jegi w jakiś tam sposób, powiedział, że mam "odłożyć i nie naciskać". Okay. Przestałam.
Myślałam, że sam się zgłosi. I tak, w nadziei i oczekiwaniu minął czwartek, piątek, sobota, niedziela..poniedziałek.. Ile można!

postanowiłam wyjechać. Więc we wtorek, na dzień przed moim wyjazdem, zrekompensował się ( żebym w bok nie poszła, czy jak ? ).

Po powrocie również tydzień był fantastyczny, myślałam, że w końcu do niego dotarło, że to "coś normalnego w związku, że możemy często mieć udany seks i nikt na tym nie traci".

Ale tydzień euforii minął, przyszła szara rzeczywistość i brak, jak zwykle. Wrócił dość zmęczony, więc - ja - jak zwykle na paluszkach, postanowiłam dać mu spokój i poszłam na górę "żeby się chłop wyspał"..Roiłam swoje, zajęłam się wszystkim innym, żeby dać mu odpocząć i nie kręcić się, ani nie siedzieć nad głową.

Ale on nie spał. Nadużył totalnie mojego zaufania - zaspokajając się przy porno, pomijając znów mnie.

Ale po kolei.

Zeszłam na dół, był.. taki nieco oziębły, zero sygnałów, nic. Później pytał, jako to film będziemy oglądać wieczorem, na co ja myślałam, że on mi tu o filmie, a ja myślę, jak zaciągnąć faceta do łóżka.

Wieczorem wygonił mnie z toalety ze słowami, że bierze prysznic, po czym trzasnął drzwiami i...zamknął je na klucz. NIGDY wcześniej tego nie robił. ( drzwi nie zamykał ), a na moje pytanie, że chciałam dołączyć i czy mogę, nawet nie odpowiedział.

Wyczułam pismo nosem, pomaszerowałam do komputera, miałam rację. Po drzemce musiał się zadowolić.

Wybiegłam z domu z psem, żeby zaczerpnąć powietrza i przemyśleć sprawę. Rozmowa z mamą też mi nieco dała. Postanowiłam wyłożyć karty na stół.

Po powrocie, on zły i zszokowany pytał, co "tym razem". Więc wypaliłam wprost, że "jeśli on wymienia mnie na porno i własną rękę, to nie możemy być razem."

Pierwsza linia obrony brzmiała: "co Ty pleciesz" "to nieprawda", "nigdy zamiast ciebie"..Na co powiedziałam, że mam dowód, sprawdzałam coś przy komputerze, natknęłam się w historii na porno, mleko się wylało.

"Ależ to PIERWSZY RAZ odkąd jesteśmy ze sobą !!!!!!!!!" ( co za bzdura, sic! )
"Wcześniej nigdy tego nie robiłem, a w ogóle to chcesz ode mnie odejść, bo się raz onanizowałem. Jesteś śmieszna i żałosna!"

"A poza tym, 99% ludzi na świecie używa porno, w tym nie nic złego!"

Nie raz, a znacznie więcej - w zasadzie wcześniej było to dość regularne w kilkudniowych odstępach. A w ogóle, "to nie zapytałaś, dlaczego to zrobiłem!"

"Przepraszam, dlaczego więc?"

I tu będzie najciekawsze i najbardziej soczysty kawałek:

"Ależ zrobiłem to ze względu na ciebie, kochanie!"

"...???"

"Bo tak sobie myślałem, że może będziemy mieć seks wieczorem i chciałem móc dłużej, żebyś ty też coś z tego miała!"

Cóż za wierutna i jakże przykra bzdura. NIGDY, przenigdy, nie skarżyłam się na długość stosunku.
NIGDY! Jedyne, na co się skarżyłam, to na ich brak! Powiedział, że ma wyrzuty sumienia, kiedy za szybko dochodzi ( sic! )

"Przecież wiesz, że ja się nigdy nie skarżyłam, ja też potrafię dojść w minutę, doskonale o tym wiesz, więc co pleciesz. Gdybyś naprawdę chciał mi zrobić radość, to wziąłbyś mnie po prostu za koszulę i przetrzepał, choćby miało to trwać 20 sekund !!!"

"Będę wiedział na następny raz"

Z tym, że następnego nie będzie.

Do tego jego linia obrony zmieniła się w atak: "A Ty się nigdy nie onanizowałaś, odkąd jesteśmy razem?"

"Oczywiście, że tak! Ale tylko dlatego, że nie mogłam uzyskać tego od Ciebie, a nie dlatego, że tego chciałam!".

"Wszyscy mężczyźni to robią, a ja jestem tym, co ogląda porno najmniej ze wszystkich mi znanych! A w ogóle to masz skrzywione podejście do seksu, jesteś śmieszna z tym, co mówisz, jak chcesz odejść to spadaj teraz, bo nie mam ochoty na tę dyskusję więcej! A w ogóle to jesteś nimfomanką!"

Wspaniale, to chyba nowa definicja nimfomanii - oczekiwanie, że w stałym związku ma się regularny seks, najlepiej co 2-3 dni.

On twierdzi, że to "nie jest zamiast" - choć ja mam namacalne dowody, że kiedy ja myślałam o braku, on już był "spuszczony".

Ach tak, i usłyszałam jeszcze, że porno to nie seks, to nie to samo - to coś zupełnie innego!!! A to był "tylko" spust - no i co z tego ???

Jakby miał o tyle więcej spustów we mnie, byłabym przeszczęśliwa.
Obserwuj wątek
    • urquhart Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 20.04.13, 14:54
      Nie piszesz tu wszystkiego co istotne moim zdaniem.
      Racjonalizujesz jedynie problem z tym porno.
      Sama oceniłaś że działa syndrom MilL i wszystko na to wygląda, tym bardziej że piszesz gdzie indziej że starasz się o ciąże i ciągle nic. A taka presja jest istotna szczególnie wtedy.
      Do tego widzę z innych wątków że ty go dominujesz, a jednocześnie dziwisz się że wycofuje się ucieka w porno i nie zachowuje się po męsku.
      • lippy100 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 10:44
        urquhart napisał:

        > Nie piszesz tu wszystkiego co istotne moim zdaniem.
        > Racjonalizujesz jedynie problem z tym porno.
        > Sama oceniłaś że działa syndrom MilL i wszystko na to wygląda, tym bardziej że
        > piszesz gdzie indziej że starasz się o ciąże i ciągle nic. A taka presja jest i
        > stotna szczególnie wtedy.
        > Do tego widzę z innych wątków że ty go dominujesz, a jednocześnie dziwisz się ż
        > e wycofuje się ucieka w porno i nie zachowuje się po męsku.
        >

        Widzę, że pamiętasz mój wcześniejszy wątek, dziękuję :)
        Z jednej strony racjonalizuję problem z porno, masz rację, ale wcześniej pisałam o tym jedynie na forum, a teraz wyrzuciłam karty na stół, żeby wiedział, co jest grane. I o co t gra się toczy.

        Co do syndromu MiL.. nie wiem, niekoniecznie.. Co ma ewentualna ciąża to syndromu MiL ?
        Wprawdzie piszę, że bezskutecznie staramy się o ciążę, ale to nie jest ani mój pomysł, ani nie odczuwam żadnej presji z tej strony. Przeciwnie - "nie sikam" na widok niemowlaków, swoje już i przeszłam i odchowałam. To jemu zależy na wspólnym dziecku i generalnie jest to mój ukłon w jego stronę.

        Co do dominacji - gdzie widzisz, że go dominuję ? Dlatego, że mam większą ochotę na seks ?
        A ogólnie rzecz biorąc, nic na to nie poradzę - mam dominującą osobowość, chociaż związek zaczął się tak, że to on całkowicie zdominował mnie. Później, jak w życiu - okazało się, że to kobieta jest silniejszą płcią, a układ "tatuś- córeczka" nie ma szansy na egzystencję.
        A mój partner właśnie w takie ramy włożył nasz związek na początku.

    • loppe Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 20.04.13, 17:26
      Przeczytałem z zainteresowaniem.

      Te historie internetowego zaspokajania potrzeb seksualnych/erotycznych kosztem aktywności w realu zataczają coraz szerszy krąg. Z czego to wynika? Jak temu zapobiegać?

      Konsumpcjonizm jedną z przyczyn? Prostsze życie ograniczone do realnych przeżyć jako recepta?
    • yoric Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 20.04.13, 19:19
      Historia jakich tysiące tu na Forum.

      Zgoda z Urqu, że traktujesz faceta jak dziecko (kontrola, przyłapywanie, przepytywanie, itd.), ale nie sądzę, że odstąpienie od tego modelu coś zmieni. Faceci lubią porno i będą je oglądać. Można im tego zakazać, ale raczej nie okaże się to skuteczne. Co więcej, raczej nie będzie miało wiekszego wpływu na pożądanie męża wobec żony. Owszem, porno w pewnym stopniu pod tym względem działa na niekorzyść, bo odbiera monopol na bodźce erotyczne - facet widzi atrakcyjne, chętne ciała i siłą rzeczy te pochodzące od żony się trochę deprecjonują. Jednak mówiąc ogólniej, ochota na porno i ochota na żonę czerpią z trochę innych puli.

      Nie wiem, co w tej sytuacji poradzić kobiecie, ale wiem, co mógłbym poradzić facetowi. Jak widać na przykładzie nie tylko tego wątku, kobiety bardzo to przeżywają, czują się oszukane, itd., dlatego facet przede wszystkim powinien od początku postawić granice i uświadomić partnerkę, że porno jest elementem jego życia. To oszczędza jazd, scen i rozczarowań.

      Zastrzegam, że mówimy o sytuacji, kiedy seks i pożądanie faceta wobec kobiety generalnie jest, a problemem jest pewna (nie fundamentalna) rozbieżność oczekiwań co do 'ile razy'. Jak seksu nie ma w ogóle albo prawie, sprawa wygląda inaczej. Ale wtedy porno nie jest w tej układance jakąś istotną zmienną.
      • lippy100 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 10:50
        yoric napisał:

        > Historia jakich tysiące tu na Forum.
        >
        > Zgoda z Urqu, że traktujesz faceta jak dziecko (kontrola, przyłapywanie, przepy
        > tywanie, itd.), ale nie sądzę, że odstąpienie od tego modelu coś zmieni.

        Też tak sądzę. A od przepytywania i łapania się odżegnuję.. Cóż jednak, kiedy szuka się przyczyny swego nieszczęścia..?

        > Zastrzegam, że mówimy o sytuacji, kiedy seks i pożądanie faceta wobec kobiety g
        > eneralnie jest, a problemem jest pewna (nie fundamentalna) rozbieżność oczekiwa
        > ń co do 'ile razy'. Jak seksu nie ma w ogóle albo prawie, sprawa wygląda inacze
        > j. Ale wtedy porno nie jest w tej układance jakąś istotną zmienną.

        Tutaj mówimy o fundamentalnej różnicy. I nie wierzę, że facet zaspokojony przy porno ma równie dziką chęć i myśli k***sem o przeleceniu swojej kobiety.
        • rozwodnik-waw Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 02.05.13, 12:33
          > I nie wierzę, że facet zaspokojony przy porno ma równie dziką chęć i myśli k***sem
          > o przeleceniu swojej kobiety.

          Masz rację, raczej nie ma tej chęci.

          Ale on może tej chęci (dzikiej chęci przelecenia swojej kobiety) w ogóle nie mieć a mimo to sięgać po porno. Czy też może raczej nie "mimo to" a "właśnie dlatego".

          Bo swoja kobieta się jednak dość szybko nudzi.
          • kag73 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 02.05.13, 15:32
            > Bo swoja kobieta się jednak dość szybko nudzi."

            A ile to jest "dosc szybko"?
            Nie dasie ukryc, ze i kobiety szybko sie nudza swoim mezczyzna, bo seksu z nim nie chca.
            Wszystko takie troste o czym tutaj na forum depatowac, znudzilo sie...bywa.
            • rozwodnik-waw Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 05.05.13, 21:48
              > A ile to jest "dosc szybko"?

              Różnie to bywa.

              Jedna znudzi się szybciej, inna będzie walczyć i znudzi się później.
              • kag73 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 05.05.13, 23:52
                rozwodnik-waw napisał:

                > > A ile to jest "dosc szybko"?
                >
                > Różnie to bywa.
                >
                > Jedna znudzi się szybciej, inna będzie walczyć i znudzi się później.

                Oj, to ciekawe, bo na forum pelno jest rowniez watkow facetow uskarzajacych sie, ze zona "nie daje" a oni by chcieli.
                Tutaj pewnie zjawisko odwrotne, ale jednak podobne: maz sie dosc szybko nudzi:(
                >
                • rozwodnik-waw Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 06.05.13, 07:43
                  > Oj, to ciekawe, bo na forum pelno jest rowniez watkow facetow uskarzajacych sie
                  > , ze zona "nie daje" a oni by chcieli.

                  Skoro nie daje, to jak ma się znudzić? ;)
          • jesod Swoja kobieta 05.05.13, 23:53
            rozwodnik-waw napisał:
            > Bo swoja kobieta się jednak dość szybko nudzi.

            Dlaczego swoja kobieta jednak dość szybko nudzi? Przecież ktoś wybrał tę kobietę na swoją, a to oznacza, iż zastosował pewne kryteria wyboru by ustanowić ją swoją. Więc...?
            • kag73 Re: Swoja kobieta 05.05.13, 23:57
              Ach, jasod, tak mysla tylko ludzie bez wyobrazni i finezji. Sa przekonani, ze zeby bylo ciekawie potrzebuja za kazdym razem nowej kobiety, bo wlasciwie stosuja ciagle te same pozycje i absolutnie nie maja w sobie erotycznej energiii fantazji.
              Zalezy od czlowieka.
              • rozwodnik-waw Re: Swoja kobieta 06.05.13, 07:49
                > Ach, jasod, tak mysla tylko ludzie bez wyobrazni i finezji. Sa przekonani, ze z
                > eby bylo ciekawie potrzebuja za kazdym razem nowej kobiety, bo wlasciwie stosuj
                > a ciagle te same pozycje i absolutnie nie maja w sobie erotycznej energiii fant
                > azji.
                > Zalezy od czlowieka.

                Myślę, że większe różnice są między płciami, niż pomiędzy pojedynczymi ludźmi w obrębie tej samej płci.

                Zresztą to, czy się kobieta znudzi mężczyźnie zależy nie tylko od samego mężczyzny. Bo znudzenie się seksem z nią może wystąpić wtedy, gdy mężczyzna "stosuje ciągle te same pozycje i nie ma w sobie krzty erotycznej energii, fantazji", ale także i wtedy, gdy to kobieta "stosuje ciągle te same pozycje i nie ma w sobie krzty erotycznej energii, fantazji".

                Zresztą wkład różnorodności pozycji w jakość seksu jest moim zdaniem mocno przereklamowany. Będzie ich ze 40, można je pewnie sprowadzić do 5-7 bardziej podstawowych (reszta to tylko udziwnienia). Z czasem ludzie wypracowują sobie ulubione
            • rozwodnik-waw Re: Swoja kobieta 06.05.13, 07:45
              > Dlaczego swoja kobieta jednak dość szybko nudzi? Przecież ktoś wybrał tę kobiet
              > ę na swoją, a to oznacza, iż zastosował pewne kryteria wyboru by ustanowić ją s
              > woją. Więc...?

              Dlatego, że jest swoja.

              Jak ktoś swoją ulubioną potrawę jada nieustannie, często, przez kilkanaście lat, to po tym czasie zaczyna mieć ochotę na cokolwiek innego
              • jesod Re: Swoja kobieta 06.05.13, 10:41
                rozwodnik-waw napisał:
                > Dlatego, że jest swoja.

                W takim razie, co dla Ciebie oznacza dokładnie określenie "swoja"?
                Przecież nie chodzi tutaj o kogoś w sensie posiadania na własność i szeroko pojętej dostępności używania, a raczej o wzajemne relacje psychiczne i emocjonalne, których pochodną jest chęć bycia razem i przeżywania siebie w łóżku. Seks ma ważny aspekt więziotwórczy w zawiązku, ale... tylko na nim trudno zbudować coś więcej, na całe życie.

                Dla mnie swój mężczyzna to przede wszystkim ten, któremu ufam. To ten, który jest dla mnie dobry, który się o mnie troszczy, dba... To ten, któremu na mnie zależy nie tylko z powodu mojego ciała i wyglądu, ale dlatego, że łączy nas to coś więcej, a ja nie jestem w jego życiu jedynie uprzedmiotowionym dodatkiem z wyznaczoną rolą np. w łóżku.

                Ciekawe jest to, że większość mężczyzn wydaje się oczekiwać tego samego od kobiety. Mało tego, to co pozytywnie łączy bywa dla nich wcale niezłym afrodyzjakiem i apetytem na tę, a nie inną kobietę. Stąd rodzi się wierność, wzajemne poszanowanie i lojalność. :)
                • rozwodnik-waw Re: Swoja kobieta 06.05.13, 10:57
                  > W takim razie, co dla Ciebie oznacza dokładnie określenie "swoja"?

                  Znaczenie jest nieistotne. Ważne, że jest się blisko niej, codziennie, przez wiele lat.

                  > Dla mnie swój mężczyzna to przede wszystkim ten, któremu ufam. To ten, który je
                  > st dla mnie dobry, który się o mnie troszczy, dba... To ten, któremu na mnie za
                  > leży nie tylko z powodu mojego ciała i wyglądu, ale dlatego, że łączy nas to co
                  > ś więcej, a ja nie jestem w jego życiu jedynie uprzedmiotowionym dodatkiem z wy
                  > znaczoną rolą np. w łóżku.
                  >
                  > Ciekawe jest to, że większość mężczyzn wydaje się oczekiwać tego samego od kobi
                  > ety. Mało tego, to co pozytywnie łączy bywa dla nich wcale niezłym afrodyzjakie
                  > m i apetytem na tę, a nie inną kobietę. Stąd rodzi się wierność, wzajemne posza
                  > nowanie i lojalność. :)

                  Masz rację
                  • jesod Re: Swoja kobieta 06.05.13, 11:13
                    rozwodnik-waw napisał:

                    > Masz rację
                    • rozwodnik-waw Re: Swoja kobieta 07.05.13, 22:11
                      > Jednak, wydaje mi się również, że mało/płytko przemyślałeś (bez urazy i obrazy)
                      > to o czym napisałam. Wyizolowałeś pasujący Tobie argument i budujesz na nim
                      > całokształt.
                      > Na to niestety nie mam już żadnego wpływu.
                      > Wiesz swoje , wiesz lepiej - OK. Wyraziłam swój pogląd.

                      Nie.

                      Na obiadkach, uprasowanych koszulach, opiece w czasie choroby
                      • jesod Re: Swoja kobieta 07.05.13, 23:31
                        rozwodnik-waw napisał:
                        > Na obiadkach, uprasowanych koszulach, opiece w czasie choroby
                        • rozwodnik-waw Re: Swoja kobieta 07.05.13, 23:54
                          > Chyba sobie niecnie żartujesz z tego co napisałam wcześniej, tak interpretując
                          > sens.

                          Niestety, nie żartuję.

                          Skoro piszesz:

                          > Dla mnie swój mężczyzna to przede wszystkim ten, któremu ufam. To ten,
                          > który jest dla mnie dobry, który *się o mnie troszczy, dba*... To ten, któremu
                          > na mnie zależy nie tylko z powodu mojego ciała i wyglądu, ale dlatego,
                          > że łączy nas to coś więcej, (...)
                          > Ciekawe jest to, że *większość mężczyzn wydaje się oczekiwać tego samego*
                          > od kobiety. Mało tego, to co pozytywnie łączy *bywa dla nich wcale niezłym
                          > afrodyzjakiem i apetytem na tę, a nie inną kobietę*.

                          Wytłuszczenia moje.

                          Nie wiem, co CHCIAŁAŚ napisać. Wiem tylko to, co napisałaś.

                          I dlatego ja Ci odpisałem
                          • jesod Re: Swoja kobieta 08.05.13, 00:12
                            rozwodnik-waw napisał:
                            > Niestety, nie żartuję.

                            Jeśli nie żartujesz, to widocznie piszemy o dwóch różnych sprawach, które występują w dobrym, udanym związku.
                            Nie uważam bym była w błędzie, ale przyjmijmy wersję, iż ja piszę wersję kobiety, o określonych preferencjach dla związku - Ty wersję mężczyzny, też o określonych preferencjach dla swojego związku.
                            Nie wydaje Ci się, że każdy z nas może to inaczej pojmować?
                            Według mnie dobry i udany związek seksualny, ma swoją otoczkę - zwykle tego, co nam odpowiada psychicznie i fizycznie. Jednak seks to nie jedyny aspekt naszego życia, chyba, że staje się jego celem. A tym bardziej seks wyizolowany, odarty ze wszystkiego - poza chwilową, fizyczną przyjemnością faktycznie związaną z rozładowaniem napięcia.

                            W jakich innych kategoriach mam traktować mężczyznę, by móc nazwać go swoim? Jeśli czuję, że jest mój, czuję się bezpieczna i oddaję mu siebie z ufnością. Mogę cieszyć się seksem nie tylko na płaszczyźnie fizycznej.
                            • rozwodnik-waw Re: Swoja kobieta 08.05.13, 09:14
                              > Nie wydaje Ci się, że każdy z nas może to inaczej pojmować?

                              Dokładnie tak.

                              Moim zdaniem, Twoje przekładanie "kobiety mają tak, więc mężczyźni też mają tak" jest zupełnie nieuprawnione i to Ci próbowałem uświadomić na przestrzeni ostatnich wpisów.
                              • jesod Twoje przekładanie 08.05.13, 09:54
                                rozwodnik-waw napisał:
                                > Moim zdaniem, Twoje przekładanie "kobiety mają tak, więc mężczyźni też mają tak
                                > " jest zupełnie nieuprawnione i to Ci próbowałem uświadomić na przestrzeni osta
                                > tnich wpisów.

                                Wiesz, co...? Ciągle się zastanawiam, jak najprościej wytłumaczyć Tobie o czym pisałam?
                                Nie wciskaj mi swojej interpretacji mojego wpisu, który wynika z Twojego niezrozumienia w czym jest sedno/sens mojego poglądu.
                                Być może nigdy to się nie uda, biorąc pod uwagę, że Ty patrzysz na świat innymi oczami, a ja innymi. Gdy tacy ludzie się spotkają (a mówię to nie mając na uwadze Ciebie i siebie w tej rozmowie) - to trudno mówić o partnerstwie.
                                Można jednak próbować tłumaczyć swoje stanowisko, co usiłuję robić, ale jak dotąd to Ty tylko oceniasz moje.
                                • rozwodnik-waw Re: Twoje przekładanie 14.05.13, 16:40
                                  > Wiesz, co...? Ciągle się zastanawiam, jak najprościej wytłumaczyć Tobie o czym
                                  > pisałam?

                                  Tłumacz, bardzo proszę.

                                  Bez owijania w bawełnę, prosto z mostu.
              • jesod Re: Swoja kobieta 07.05.13, 23:45
                rozwodnik-waw napisał:
                > Dlatego, że jest swoja.

                Wydawało mi się, że nie muszę wyjaśniać, iż swoja kobieta to również taka, która przede wszystkim się podoba, do której ciągnie, która po prostu odpowiada. To ta, która drażni zmysły i z którą jest dobrze być.
                Myślałam, że to jest oczywiste, bo w innym przypadku trudno się nią zainteresować na tyle by w pewnych okolicznościach stała się swoja.

                • rozwodnik-waw Re: Swoja kobieta 07.05.13, 23:55
                  > Wydawało mi się, że nie muszę wyjaśniać, iż swoja kobieta to również taka, któr
                  > a przede wszystkim się podoba, do której ciągnie, która po prostu odpowiada. T
                  > o ta, która drażni zmysły i z którą jest dobrze być.

                  No ale po 15-tu latach będzie mniej drażnić zmysły, niż posiadająca te same przymioty kobieta, która jest nie-swoja. TYLKO dlatego, że jedna jest swoja, a druga nie.
                  • kag73 Re: Swoja kobieta 08.05.13, 00:06
                    "No ale po 15-tu latach będzie mniej drażnić zmysły, niż posiadająca te same prz
                    > ymioty kobieta, która jest nie-swoja."

                    Hm, Ty 15 lat nazywasz "szybko", bo pislales, ze "swoja" szybko sie nudzi. Dobre! Przeciez to szmat czasu.
                    • rozwodnik-waw Re: Swoja kobieta 08.05.13, 09:12
                      > Hm, Ty 15 lat nazywasz "szybko", bo pislales, ze "swoja" szybko sie nudzi.

                      Napisałem, że "szybko" jest różne dla różnych ludzi.

                      Nie byłem nigdy w związku przez 15 lat, więc nie wiem nawet, ile to byłoby u mnie.
                  • jesod Re: Swoja kobieta 08.05.13, 00:31
                    rozwodnik-waw napisał:
                    > No ale po 15-tu latach będzie mniej drażnić zmysły, niż posiadająca te same prz
                    > ymioty kobieta, która jest nie-swoja. TYLKO dlatego, że jedna jest swoja, a dru
                    > ga nie.

                    Trzeba umieć wziąć to na klatę. :)
                    Postrzegam w tym męskość, nie tylko i wyłącznie w znaczeniu fizycznym. Związki są różne, więc chyba nie należy generalizować... Twoim podsumowaniem. Mężczyźni też nie zachowują się identycznie, nie są tacy sami - mimo, że są mężczyznami, więc możesz wypowiadać się praktycznie tylko za siebie.
                    Smaczek na nie-swoje kobiety też jest cechą indywidualną i praktycznie jest do czasu, pomijając już fakt, iż czasem swoje kobiety/mężczyźni stają się mało strawni lub niestrawni we wspólnym życiu.

                    Związek zmienia się, ewoluuje w różnych kierunkach i zdarza się, że jest coraz lepszy wraz z upływem czasu, nawet jeśli tylko będziemy mówić o seksie. Lecz i tak wszystko bywa do czasu...
                    Skoro związek się zmienia, niemożliwością jest byśmy się my nie zmieniali.
                    • sabat-77 Re: Swoja kobieta 08.05.13, 06:59
                      jesod napisała:

                      > Postrzegam w tym męskość, nie tylko i wyłącznie w znaczeniu fizycznym. Związki
                      > są różne, więc chyba nie należy generalizować... Twoim podsumowaniem. Mężczyźni
                      > też nie zachowują się identycznie, nie są tacy sami - mimo, że są mężczyznami,
                      > więc możesz wypowiadać się praktycznie tylko za siebie.

                      Tutaj się zgodzę, chociaż ja zauważyłem jeszcze jedną prawidłowość - gdy u męża nie występuje ten "smaczek" na nie-swoje kobiety, to jakimś dziwnym trafem często zaczyna pojawiać się u jego żony "smaczek" na nie-swojego męża.

                      Nie zauważyliście jeszcze jak natura nas podle ukształtowała ?
                      Dążymy do tych, którzy nami gardzą, odpychają, kopią nas, zaś ci którzy kochają i oddają się bez reszty stają się dla swoich partnerów na dłuższą metę miałcy, nudni i niestrawni.

                      Straciłem wiarę w partnerstwo w związku, wydaje mi się, że to idealistyczna fikcja. Związki gdzie kobieta dostała od partnera regularnie kończyły się źle. Co zabawniejsze, takich mężczyzn inne kobiety nawet na forum omijały z pogardą, podświadomie czując, że muszą być słabi i bezwartościowi. To jest mentalność psa, który kocha pana wtedy, gdy ten ma w ręku groźny kij. I to działa w wypadku obu płci.
                      • niezapominajka333 Re: Swoja kobieta 08.05.13, 09:49
                        Nie zauważyliście jeszcze jak natura nas podle ukształtowała ?
                        > Dążymy do tych, którzy nami gardzą, odpychają, kopią nas, zaś ci którzy kochają
                        > i oddają się bez reszty stają się dla swoich partnerów na dłuższą metę miałcy,
                        > nudni i niestrawni
                        No, nie wiem... mnie ukształtowała odwrotnie...:)

                        Ale pociesz się, że gdyby żona Cię kochała i była Ci bezgranicznie oddana, to właśnie była by dla Ciebie niestrawna.
                        • jesod Kobieta niestrawna 08.05.13, 09:58
                          niezapominajka333 napisała:
                          > Ale pociesz się, że gdyby żona Cię kochała i była Ci bezgranicznie oddana, to w
                          > łaśnie była by dla Ciebie niestrawna.

                          Dla mnie to byłaby patologia w relacjach z drugim człowiekiem, z którym idę przez życie. :)


                        • sabat-77 Re: Swoja kobieta 08.05.13, 10:42
                          glupstwa wygadujes niezapominajka, milosc i oddanie kobiety byly dla mnie najwiekszym wyznacznikiem jej atrakcyjnosci.
                          • niezapominajka333 Re: Swoja kobieta 08.05.13, 11:49
                            Ty się Sabat zdecyduj, czy genrralizujesz, czy odwołujesz się do subiektywnych doświadczeń...
                      • jesod Smaczek 08.05.13, 10:26
                        sabat-77 napisał:
                        > Tutaj się zgodzę, chociaż ja zauważyłem jeszcze jedną prawidłowość - gdy u męża
                        > nie występuje ten "smaczek" na nie-swoje kobiety, to jakimś dziwnym trafem czę
                        > sto zaczyna pojawiać się u jego żony "smaczek" na nie-swojego męża.

                        To zależy, co dzieje się ze smaczkiem na swoją kobietę. Bo, jeśli on jest w zaniku, jak wyrostek robaczkowy to rodzi się z morskiej piany, jak Afrodyta, kobieta niechciana - pozornie już tylko swoja.

                        sabat-77 napisał:
                        > Nie zauważyliście jeszcze jak natura nas podle ukształtowała ?

                        Natura ukształtowała nas bardzo różnie na płaszczyźnie psychicznej i emocjonalnej. Nie widzę w tym podłości. Może miała intencje różnorodności, które nie pozwalają na nudę i przewidywalność? Różnorodność jest urozmaiceniem, które nas kształtuje, zmusza do myślenia, oceniania, dokonywania wyborów, a przy tym bywa krętą drogą do poznawania samego siebie.

                        sabat-77 napisał:
                        > Dążymy do tych, którzy nami gardzą, odpychają, kopią nas, zaś ci którzy kochają
                        > i oddają się bez reszty stają się dla swoich partnerów na dłuższą metę miałcy,
                        > nudni i niestrawni.

                        Nigdy nie dążyłam do ludzi, którzy mną gardzą, odpychają, kopią. Raczej unikałam i uciekałam od takich ludzi, jako toksycznych, jak najdalej - więc nie jest prawdą to, co napisałeś.
                        Jeśli miłość dla nas jest miałka, nudna i niestrawna tzn. że tak naprawdę jej nie potrzebujemy, więc... nie oszukujmy innych, a wiele spraw stanie się prostszych.

                        sabat-77 napisał:
                        > Straciłem wiarę w partnerstwo w związku, wydaje mi się, że to idealistyczna fik
                        > cja. Związki gdzie kobieta dostała od partnera regularnie kończyły się źle. Co
                        > zabawniejsze, takich mężczyzn inne kobiety nawet na forum omijały z pogardą, po
                        > dświadomie czując, że muszą być słabi i bezwartościowi. To jest mentalność psa,
                        > który kocha pana wtedy, gdy ten ma w ręku groźny kij. I to działa w wypadku ob
                        > u płci.

                        Poza oświadczeniem, o tym co straciłeś nie bardzo rozumiem o czym dalej piszesz. Co kobieta dostała od partnera? I o jakim groźnym kiju piszesz w odniesieniu do partnerstwa?
                      • hello-kitty2 Re: Swoja kobieta 08.05.13, 21:17
                        sabat-77 napisał:

                        > Dążymy do tych, którzy nami gardzą, odpychają, kopią nas, zaś ci którzy kochają
                        > i oddają się bez reszty stają się dla swoich partnerów na dłuższą metę miałcy,
                        > nudni i niestrawni

                        uciazliwi niczym kula u nogi, tez tak postrzegam relacje damsko - meskie, mniej wiecej, z zasady z malymi wyjatkami. Sabat skoro to dostrzegasz, to wiesz co masz robic, prawda?

                    • rozwodnik-waw Re: Swoja kobieta 08.05.13, 09:13
                      > Trzeba umieć wziąć to na klatę. :)

                      Tak, trzeba się z tym pogodzić, a nie kłócić się z faktami. Zgadzam się.
                      • jesod Trzeba umieć wziąć to na klatę 08.05.13, 10:04
                        rozwodnik-waw napisał:
                        > > Trzeba umieć wziąć to na klatę. :)
                        > Tak, trzeba się z tym pogodzić, a nie kłócić się z faktami. Zgadzam się.

                        To doprecyzuj jeszcze, kto ma się z tym pogodzić? Swoja kobieta, czy ten nie-swój już mężczyzna? No i kto tu się, wreszcie kłóci z faktami? Bo tak naprawdę nie wiem z czym się dokładnie zgadzasz.

                        • rozwodnik-waw Re: Trzeba umieć wziąć to na klatę 08.05.13, 12:07
                          > To doprecyzuj jeszcze, kto ma się z tym pogodzić?

                          Obydwoje.

                          Ja: "jest spora szansa, że ta nowa dziewczyna, która teraz wydaje się przecudowna, jednak mi się znudzi i będę chciał innej".
                          Ona: "jest szansa, że mimo jego zachwytu, kiedyś zacznę mu się nudzić".
                          • kag73 Re: Trzeba umieć wziąć to na klatę 08.05.13, 15:06
                            rozwodnik-waw napisał:

                            > > To doprecyzuj jeszcze, kto ma się z tym pogodzić?
                            >
                            > Obydwoje.
                            >
                            > Ja: "jest spora szansa, że ta nowa dziewczyna, która teraz wydaje się przecudow
                            > na, jednak mi się znudzi i będę chciał innej".
                            > Ona: "jest szansa, że mimo jego zachwytu, kiedyś zacznę mu się nudzić".

                            Ale bzedy, chlopie. Tak jakby na tym forum nie bylo facetow skarzacych sie na brak seksu z zona. Fakt ten moze swiadczyc o tym, ze to ON znudzil sie JEJ a nie odwrotnie. A tak poza tym to w zyciu wszystko sie moze zdarzac.
                            >
                            • rozwodnik-waw Re: Trzeba umieć wziąć to na klatę 08.05.13, 15:21
                              > Ale bzedy, chlopie.

                              Bzdety? Dlaczego? Ciekawy tok rozumowania masz... "Znane są przypadki, że mężczyzna może się znudzić kobiecie, więc odwrotna sytuacja jest niemożliwa".
                              • kag73 Re: Trzeba umieć wziąć to na klatę 08.05.13, 15:29
                                Nie, to Ty twierdzisz, ze on widzi "szanse", ze ona mu sie znudzi i ona rowniez widzi "szanse", ze sie jemu znudzi. Dziwne, ze nie widza szansy, ze to ON sie moze znudzic jej. W madrych statystykach sie nazywa, ze tylko niewielki procent kobiet w 10 letnich i dluzszych zwiazkach zwiazkac ma ochote sypiac z mezem/partnerem. Ciekawe dlaczego nie maja ochoty, zapewne, poniewaz zdaja sobie sprawe, ze znudzily sie swojemu partnerowi a zatem po co sie wyrywac :)
                                • rozwodnik-waw Re: Trzeba umieć wziąć to na klatę 08.05.13, 18:32
                                  > Nie, to Ty twierdzisz, ze on widzi "szanse", ze ona mu sie znudzi i ona rowniez
                                  > widzi "szanse", ze sie jemu znudzi. Dziwne, ze nie widza szansy, ze to ON sie
                                  > moze znudzic jej.

                                  A skąd ten wniosek, że tej szansy nie widzą? Kto i gdzie tak napisał?

                                  Do tej pory dyskutowaliśmy o tym, czy własna kobieta się może znudzić, czy nie
                                  • jesod Czy może się znudzić własny facet 08.05.13, 18:46
                                    rozwodnik-waw napisał:
                                    > Do tej pory dyskutowaliśmy o tym, czy (...)
                                    • marek.zak1 Re: Czy może się znudzić własny facet 08.05.13, 21:14
                                      Opinia mojej żony sprzed chwili: każdy się może znudzić, ale ja jej się nie znudziłem. Widzicie, mimo tego, że jestem jedynakiem i egoistą :).
                                      • bgz0702 Re: Czy może się znudzić własny facet 08.05.13, 21:56
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > Opinia mojej żony sprzed chwili: każdy się może znudzić, ale ja jej się nie znu
                                        > dziłem. Widzicie, mimo tego, że jestem jedynakiem i egoistą :).


                                        Nie chciała ci zrobić przykrości, tymbardziej na noc
                                        • marek.zak1 Re: Czy może się znudzić własny facet 09.05.13, 09:17
                                          Myslisz? Muszę więc zbadać sprawę. Zadam kilka dodatkowych, podchwytliwych pytań.
                          • jesod Jednak mi się znudzi i będę chciał innej 10.05.13, 00:24
                            rozwodnik-waw napisał:
                            > Ja: "jest spora szansa, że ta nowa dziewczyna, która teraz wydaje się przecudow
                            > na, jednak mi się znudzi i będę chciał innej".
                            > Ona: "jest szansa, że mimo jego zachwytu, kiedyś zacznę mu się nudzić".
                            >

                            Czyli dylematy dotyczą obydwojga, ale tylko w odniesieniu do jego reakcji, która być może przyjdzie z czasem - nudy z nią, znudzenia nią.
                            Właściwie to dziwi mnie takie podejście, jeśli człowiek (mężczyzna) zaczyna odczuwać tego typu niepokoje (o ile są to niepokoje) już na starcie znajomości/związku. To znaczy, że sam nie jest siebie pewny. Nie zna/ nie jest pewien swoich reakcji lub... zna siebie bardzo dobrze.
                            Jeśli zna siebie tzn. jest przekonany, że tak się stanie. Tylko... dlaczego?
                            Łatwiej zrozumieć ją - bo, albo zauważa chwiejność i brak zdecydowania faceta - jest mało przekonujący i wiarygodny. Albo nie ma pewności siebie samej w ocenie własnej wartości i boi się przyszłości, że z czasem, gdy obydwoje będą się zmieniać, ona przestanie być dla niego atrakcyjna, a wtedy... ktoś kogoś skrzywdzi.

                            I tak... zastanawiam się, gdzie ta dojrzałość, która daje pewność i optymistyczne spojrzenie w przyszłość? Która daje pewną odwagę do jej udźwignięcia i która jest postanowieniem odpowiedzialności za to co robimy w kontaktach z drugim człowiekiem.
                            Przyszłość jest nieprzewidywana i nieznana, ale można w nią wchodzić z ufnością mając pewność tego drugiego człowieka, z którym chce się spędzać życie. Któremu możemy powiedzieć: chcę się z Tobą zestarzeć.

                            Zastanawiać się co będzie gdy nowa i przecudowna (ponoć) dziewczyna mi się znudzi i będę chciał innej?
                            Przepraszam bardzo, ale trąci mi to nieco przedszkolem lub nawet żłobkiem...
                            Znudzić to się może kasza manna z soczkiem, ale nie człowiek wobec którego żywimy jakieś pozytywne uczucia i jesteśmy ich pewni. Jednak każdy człowiek np. ta przecudowna dziewczyna może kiedyś tam rozczarować - to naprawdę trudno przewidzieć, bo czasem trudno się poznać do końca, czasem działa i trzyma zaślepienie, czasem wiele wokół jest tylko spektaklem, a pewne okoliczności zmienią scenę i sztukę, albo... kurtyna opada.
                            • rozwodnik-waw Re: Jednak mi się znudzi i będę chciał innej 11.05.13, 19:06
                              > Właściwie to dziwi mnie takie podejście, jeśli człowiek (mężczyzna) zaczyna od
                              > czuwać tego typu niepokoje (o ile są to niepokoje) już na starcie znajomości/zw
                              > iązku. To znaczy, że sam nie jest siebie pewny. Nie zna/ nie jest pewien swoich
                              > reakcji lub... zna siebie bardzo dobrze.

                              Ja zaś słysząc wypowiadane przez ludzi "zawsze będę" oraz "nigdy zrobię" i inne temu podobne, tylko się pobłażliwie uśmiecham.
                              • jesod Re: Jednak mi się znudzi i będę chciał innej 12.05.13, 00:28
                                rozwodnik-waw napisał:
                                > Ja zaś słysząc wypowiadane przez ludzi "zawsze będę" oraz "nigdy zrobię" i inne
                                > temu podobne, tylko się pobłażliwie uśmiecham.

                                Nie wiem, w którym miejscu napisałam "zawsze będę" oraz "nigdy nie zrobię" byś wysnuwał sobie takie wnioski. Ale... mam wrażenie, że odpowiadasz na moje wpisy jakoś tak niechętnie. Oczywiście masz do tego pełne prawo i to Twój wybór w jaki sposób będziesz chciał to zrobić.

                                Jedna rzecz mnie jednak zastanawia... Ty wcale nie chcesz się do nich odnosić w jakikolwiek sposób, bo musiałbyś się bardziej określić, dlatego udzielasz zdawkowych odpowiedzi - niby w temacie, ale jednak nie na temat i zupełnie nie w odniesieniu do tego co ja piszę.
                                Okopałeś się i najeżyłeś, nawet jeśli pobłażliwy uśmiech błąka się na Twojej twarzy.
                                Chyba nawet wiem dlaczego.
                                Jakiś czas temu niezbyt pochlebnie wyraziłam się o Twoim blogu. Być może (a raczej na pewno!) poczułeś się tym urażony - lecz nie takie były moje intencje wypowiedzenia opinii o swoich wrażeniach. Efekt jednak był taki, iż za dzień, czy za dwa nie miałam już dostępu do Twojego bloga i tak jest nadal.
                                Fakt, nie muszę go czytać. Możesz (Twój wybór i Twoje prawo) przeznaczyć dostęp do niego jedynie tym czytelnikom, którzy będą milczeć lub wypowiadać się zgodnie z Twoimi oczekiwaniami. Zastanowiło mnie jednak to, dlaczego tak zareagowałeś, zamiast zapytać wprost o co chodzi i co jest powodem takiego, a nie innego odbioru Twojego bloga z mojej strony.

                                Odpowiedzi na swoje dylematy szukaj w sobie. Myślę, że to właściwy kierunek. :)
                                • marek.zak1 Re: Jednak mi się znudzi i będę chciał innej 12.05.13, 08:52
                                  Jesod, olej tych, którzy Cię nie chcą. ja Cię na mój blog zapraszam zawsze :).
                                  Marek
                                  • jesod Re: Jednak mi się znudzi i będę chciał innej 12.05.13, 23:33
                                    marek.zak1 napisał:
                                    > Jesod, olej tych, którzy Cię nie chcą.

                                    Marku, ja nie rozmawiałam w rozwodnikiem-waw w tym kontekście.
                                    Chodziło mi o konsekwentną odwagę cywilną w ujawnianiu tego, co się pisze - jeśli już się pisze bloga.
                                    Skoro powiedziało się A - trzeba powiedzieć B, ale... trzeba wcale nie oznacza, że się powie.
                                    W tym przypadku chodzi o pewną transparentność działania, a nie selekcję.

                                    marek.zak1 napisał:
                                    > ja Cię na mój blog zapraszam zawsze :).

                                    Marek, wszystkie łanie w puszczy są Twoje. :D
                                    Dzięki.
                                    Poproszę o właściwe namiary (adresy), bo nie mam pewności czy wszystkie wygooglam.
                                • rozwodnik-waw Re: Jednak mi się znudzi i będę chciał innej 14.05.13, 16:47
                                  > Nie wiem, w którym miejscu napisałam "zawsze będę" oraz "nigdy nie zrobię" byś
                                  > wysnuwał sobie takie wnioski.

                                  Nigdzie.

                                  Napisałaś za to, że dojrzałość = pewność własnych decyzji i ich skutków w przyszłości. Że jak się człowiek spodziewa, że coś nie wyjdzie, to jest niedojrzały niczym przedszkolak.

                                  > I tak... zastanawiam się, gdzie ta dojrzałość, która daje pewność i optymistyczne
                                  > spojrzenie w przyszłość? Która daje pewną odwagę do jej udźwignięcia i która
                                  > jest postanowieniem odpowiedzialności za to co robimy w kontaktach z drugim
                                  > człowiekiem. (...)
                                  > Zastanawiać się co będzie gdy nowa i przecudowna (ponoć) dziewczyna mi się
                                  > znudzi i będę chciał innej?
                                  > Przepraszam bardzo, ale trąci mi to nieco przedszkolem lub nawet żłobkiem...
                                  > Znudzić to się może kasza manna z soczkiem, ale nie człowiek wobec którego
                                  > żywimy jakieś pozytywne uczucia i jesteśmy ich pewni.

                                  A ja Ci odpowiedziałem, że tego typu stwierdzenia wywołują u mnie tylko uśmiech politowania.

                                  PEWNYM to ja mogę być tylko śmierci. Nie mogę być pewnym niczego innego. Zakładanie, że do końca życia będę żyć w takich samych okolicznościach, jakie mam teraz, jest naiwne. I w mojej ocenie to właśnie jest NIEDOJRZAŁE.

                                  > Chyba nawet wiem dlaczego.
                                  > Jakiś czas temu niezbyt pochlebnie wyraziłam się o Twoim blogu.

                                  Nie ma to nic wspólnego. Po prostu nie zgadzam się z Twoimi nieuprawnionymi wnioskami, które wyciągasz z sufitu.

                                  Blog dziś nie istnieje, zlikwidowałem go, chyba trzeba będzie jakieś wyjaśnienie opublikować, żeby takich pytań nie było.
    • guderianka Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 21.04.13, 09:51
      Onanizowanie się to czynność higieniczna, służąca oczyszczeniu organizmu z napięcia. Jest jak najbardziej normalna, zdrowa i potrzebna dla zdrowia psychicznego i fizycznego, w przypadku zmęczenia (fizycznego/psychicznego/emocjonalnego)-szybka droga do zaspokojenia bez całej tej gry wstępnej i dochodzenia ;)

      Bardziej martwią mnie kłamstwa, oszukiwanie, tłumaczenie się, pretensje, chodzenie na paluszkach, gierki okołozwiązkowe podczas gdy robak toczy jabłko od środka

      p.s. przepraszam jeśli opisywałaś już swój związek- podczytuję forum od dawna ale nie znam dobrze wszystkich historii
      • lippy100 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 10:53
        guderianka napisała:

        > Onanizowanie się to czynność higieniczna, służąca oczyszczeniu organizmu z napi
        > ęcia. Jest jak najbardziej normalna, zdrowa i potrzebna dla zdrowia psychiczneg
        > o i fizycznego, w przypadku zmęczenia (fizycznego/psychicznego/emocjonalnego)-s
        > zybka droga do zaspokojenia bez całej tej gry wstępnej i dochodzenia ;)
        >
        > Bardziej martwią mnie kłamstwa, oszukiwanie, tłumaczenie się, pretensje, chodze
        > nie na paluszkach, gierki okołozwiązkowe podczas gdy robak toczy jabłko od środ
        > ka
        >
        > p.s. przepraszam jeśli opisywałaś już swój związek- podczytuję forum od dawna a
        > le nie znam dobrze wszystkich historii

        Owszem, opisywałam swój związek, ale tego wątku już nie ma. Nie przepraszaj :)

        Nie mam nic przeciwko masturbacji tak długo, jak moje potrzeby są zaspokojone. Z tym, że pan się upiera, że.. to nie ma nic wspólnego ze mną. Być może.
        Ale po sesji "sam na sam ze sobą" nie ma na tyle chęci, żeby pobawić się jeszcze "sam an sam..we dwoje. ( vide: moje notatki - które pokazują, że dostaję obsesji, ale.. przynajmniej mam czarno na białym, że to nie mój wymysł. )

        Szczerze powiedziawszy - nie widzę gier okołozwiązkowych ? Ani toczenia jabłka od środka..?
    • twojabogini Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 13:38
      Porno samo w sobie -jak porno, jeden lubi i używa, drugi nie. Jednak w przypadku, który opisujesz problem jest być może inny - twój mąż ucieka w porno przed seksem z tobą. To dość częsty przypadek, jeden z najbardziej typowych.
      Dla ciebie to moment decyzji. Czy jesteś zadowolona ze związku? Czy chcesz go kontynuować?
      Jeśli nie - pozew rozwodowy. Jeśli tak - terapia (najlepiej dla obojga, ale jeśli on odmówi możesz też zacząć chodzić sama).
      Druga sprawa - pewnie zastanawiasz się dlaczego? Większość kobiet sądzi, że przestały się podobać (zdarza się, gdy żona radykalnie zmieni wygląd lub się zaniedba, ale to rzadkość), albo partner ma nietypowe upodobania. Jak wynika z praktyki terapeutycznej - ucieczkę mężczyzny w wirtualny seks poprzedza ucieczka emocjonalna.
      Bardzo często jest to forma protestu przeciwko nieakceptowaniu decyzji podjętych przez partnerkę za oboje - wyprowadzka, dziecko, przemeblowanie, albo przeciwko nadmiernej kontroli ze strony partnerki (wtedy ponadto żona staje się naprawdę aseksualnym obiektem, bo zamiast kochanki przejmuje rolę rodzica).
      Partner czuje się winny temu co robi i głupio się tłumaczy, nie dlatego, że zdradza (jaka to zdrada?), ale dlatego, że się wycofuje. jest niedojrzały i nie umie sobie z ta sytuacja poradzić - więc sprawia sobie łatwa i szybka przyjemność dla redukcji stresu.
      W takiej sytuacji naciskanie na seks nic nie da - pogłębi tylko emocjonalną przepaść. Oskarżanie o zanik męskości itp. - także. Za to trzeba pozwolić partnerowi dorosnąć, dać mu pole do własnej inicjatywy.
      Jeśli żadne z was nie trafi do terapeuty (nadal namawiam) to:
      Skończ z oskarżaniem partnera o to, ze ogląda porno i o to, że z tobą nie sypia - tą metodą nie przywrócisz seksu w waszym zwiazku - tyle rozumiesz? Naciskając na seks, traktując go jako coś, co ci się w związku należy przekraczasz granice, okazujesz brak szacunku partnerowi i być może bardzo dotkliwie go ranisz.
      Rozmowa: zakomunikuj co naprawdę czujesz. Że brakuje ci płaszczyzny seksualnej, że ją lubiłaś, ale szanujesz jego wycofanie z tego aspektu zwiazku i już nie będziesz naciskać, ani kontrolować, czy ogląda pornografię. Powiedz, ze jesteś otwarta na szczera rozmowę, w której on powie ci dlaczego się wycofał i ze jeśli chce możecie to zrobić u terapeuty. Oraz, ze jesteś gotowa przyjąć odpowiedzialność za swój udział w tym co się stało - i chciałabyś się dowiedzieć co możesz zmienić.
      Czasem ucieczka w porno jest też ucieczką przed nudą seksualną, gdy seks w zwiazku się rutynizuje - porno dostarcza silnych bodźców. Na to nie ma prostej recepty, poza tym, żeby rozwijać i pielęgnować seksualny aspekt związku, uwzględniać potrzeby partnera i swoje.
      sama będziesz w stanie ocenić jak to jest w waszym przypadku. Oczywiście podane przeze mnie warianty to tylko takie typowe, więc dość prawdopodobne. Może jednak u was przyczyny są inne - lub bardziej złożone. Terapeuta, terapeuta...

      • sabat-77 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 16:01
        ja sie zgadzam, ze terapeuta. Gdyby jeszcze powiedziec skad go wziac ? Jak czytam prywatne wypowiedzi ludzi zwiazanych z psychologiczna otoczka zwiazku i widze tam czarna maz jadu i frustracji albo wojujaca wrogosc przeciw drugiej plci, to mam ochote krzyknac - lekarzu lecz sie sam.
      • yoric Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 17:07
        A ja się zgadzam tylko częściowo.
        Po pierwsze żeby ze wszystkim zaraz biegać do terapeuty to chyba lekka przesada. Owszem, co dla kogo jest wystarczająco ważne to sprawa indywidualna, ale czy nie idziemy w stronę społeczeństwa, gdzie każdy ma swojego analityka (a ci swoich, itd. itp. :)).

        Po drugie przesadą chyba jest także diagnoza 'ucieczka w porno'. Nie jest tak, że seksu nie ma - seks jest, tylko mniej, niż by babka chciała. Ucieczka emocjonalna, wycofanie, niedojrzałość - to wszystko rzeczy naciągane i na wyrost.

        Po trzecie i najważniejsze upieram się, że porno za żonę to nie jest mechanizm zastąpienia. To nie jest tak, że jedno z drugim są wymienne i że jak odetniesz porno, zwiększy się ochota na żonę. No może nieznacznie. I tu dopiero zgoda z Boginką, że seksu z żoną nie przybędzie od kłótni, wymówek, zakazów, itd. Seksu przybędzie tylko, jeśli będzie więcej pożądania i napięcia. I tu znowu zgoda, że zapewnienie tego w stałym związku jest wyjątkowo trudne.

        Społeczeństwo i kultura pakuje nam w głowy kompletnie nierealistyczne przekonanie, że jest możliwe, żeby facet przez całe życie miał ochotę na jedną babkę, co więcej ochotę niemalejącą, i żeby ta babka mu 'wystarczała', a więc zaspokajała całość jego okołoerotycznych potrzeb. To jest oczywiście wielka bzdura, ale ta rozbieżność oczekiwań i rzeczywistości prowadzi potem do wielkich rozczarowań, takich jak opisane w tym wątku.
        • rekreativa Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 17:16
          Jeśli można, to uzupełniłabym Twój wywód o:
          "nierealistyczne przekonan
          > ie, że jest możliwe, żeby facet przez całe życie miał ochotę na jedną babkę", oraz babka ochotę na jednego faceta...
          • yoric Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 17:23
            > Jeśli można,

            można :)
            • kag73 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 17:38
              Jesli mozna, to ja uzupelnie, ze moze niekoniecznie facet i babka maja cale zycie ochote na jedna i te sama osobe, ale po pierwsze moga zwyczajnie miec ochote na seks a ta wlasnie osoba jest w zasiegu reki, dzialalo od poczatku moze dzialac i nastepne lata. Po drugie, yorik, zapominasz, ze zarowno tej babce jak i temu facetowi owszem moze spasc libido, mniej testosteronu i inne duperele a co za tym idzie nie potrzeba juz tyle co kiedys dlatego niepotrzebne jest stale napalenie na te sama partnerke, mniejsze tez wystrarczy, bo wystarcza rzadziej:)
              Po trzecie bardzo czesto jest tak, ze potrzeby sie zminejszaja o napalenie na siebie po latach zwiazku trudniej, co nie zmienia faktu, ze ochota naseks moze byc i w momencie kiedy ktos zrobi sobie sam dobrze przed porno jego potrzeba jest zaspokojona i do seksu z zona/mezem dazyl nie bedzie, bo zwyczajnie jest najedzony.
              Mysle, ze jak najbardziej u autorki wkradla sie nuda do lozka, moze polaczona ze zmeczeniem i do tego male "uzaleznienie" od porno i mamy pozamiatane, bo gdyby nie to mieliby czesciej seks razem. Tu potrzeba checi i energii, zeby cos zmienic. Nie musi tak zoatac na zawsze. Poza tym nie kazdy facet oglada porno i go potrzebuje.
              • kag73 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 17:52
                Aha, dodam, ze pisze tutaj o ludziach, ktorzy jednak pewne doswiadczenie w kwestiach seksulanych mieli zanim wpakowali sie w staly dlugi zwiazek. Zatem nie musza zadowolic sie jednak partnerka przez cale zycie :)
                • yoric Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 21:48
                  Kag, Ty piszesz o tym, jak wg Ciebie jest, czy jak byś chciała, żeby było?
                  Bo wiesz, to duża różnica...

                  "Nie wszyscy faceci oglądają porno"... "Ci co się wyszaleli za młodu już nie będą potrzebowali 'szaleństwa' na starość"... Naprawdę...

                  I druga rzecz, jedziesz po potocznym założeniu, że chęć na seks z żoną i chęć na porno czerpie z tej samej puli, jak pisałem Ci wyżej, że tak nie jest, tj. jest tylko w ograniczonym stopniu. Ja jako facet wiem po sobie, to nie jest argument absolutny, ale przynajmniej jakiś :) - nie zgadzasz się? Uzasadnij.
                  • loppe Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 23:57
                    Krótko.

                    Twierdzenia że wszyscy faceci oglądają porno w ogóle nie da się udowodnić. Profesor Karl Popper się kłania.

                    Dodam że Kag napisała "oglądają", a nie "widzieli" i to też powinno coś dać do myślenia.
                    • yoric Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 00:06
                      Panie od Poppera! Ponieważ argument zaczął się od ptactwa (łabędzi zdaje się), powiem tak:
                      znajdź mi faceta, co porno nie ogląda, a ja znajdę białego kruka. Deal? :)
                      Do zobaczenia w zoo :).
                      • loppe Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 00:10
                        No, wiedzę że znasz dorobek Profesora:)

                        To dobrze.

                        Teraz skup się Yoric na wpływie oglądania (w trybie no ciągłym) versus sporadycznego widzenia!
                  • kag73 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 10:26
                    > "Nie wszyscy faceci oglądają porno"... "Ci co się wyszaleli za młodu już nie bę
                    > dą potrzebowali 'szaleństwa' na starość"... Naprawdę...

                    No chociazby. Porno moze tez sie przejesc i znudzic.
                    Jasne, ze latwieje zwalic konia niz zadowolic kobiete, w to wcale nie watpie. Niemniej jednak bede sie upierac, ze gdyby temu facetowi zamknac fita w kaganiec i dac albo nie dac ogladac porno, na pewno czesciej chcialby bzykac sie z zona. Zalezy od mezczyzny, jednak wielu nie ma niewyczerpanych mozliwosci, no ilez mozna sie "spuszczac" i ciagle jeszcze miec checi i potencje do bzykania we dwoje. Tak czy siak, ten pan wybiera porno i wlasna reke chociaz ma chetna partnerke, nie wiem dlaczego, moze z przyzwyczajnia i z wygody.
                    Seks owszem jest, ale dosc rzadko jak dla niej. Coz to w ogole za argument "mielismy wczoraj, wiec niemozliwe zebys dzis miala chec nie do wytrzymania", albo nazywac kogos nimfomanka, bo chce seksu, po nawet nie roku razem. Gdyby byla sytuacja odwrotna faceci na tym forum zaczeli by z nowu z ignorowaniem meskich potrzeb i takich tam i ze co to za problem dla niej rozlozyc nogi. A ze seksu chce ona wmawiasz jej, ze seks jest ale nie tak czesto jakby chciala i tyle.
                    Ja to widze tak: niech se facet wali konia przy porno ile chce, pod warunkiem, ze moje potrzeby sa zaspokojone.
                    • lippy100 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 10:35
                      kag73 napisała:

                      > > "Nie wszyscy faceci oglądają porno"... "Ci co się wyszaleli za młodu już
                      > nie bę
                      > > dą potrzebowali 'szaleństwa' na starość"... Naprawdę...
                      >
                      > No chociazby. Porno moze tez sie przejesc i znudzic.
                      > Jasne, ze latwieje zwalic konia niz zadowolic kobiete, w to wcale nie watpie. N
                      > iemniej jednak bede sie upierac, ze gdyby temu facetowi zamknac fita w kaganiec
                      > i dac albo nie dac ogladac porno, na pewno czesciej chcialby bzykac sie z zona

                      Tak właśnie uważam, ba - jestem pewna nawet, jako, że od 3 miesięcy zapisywałam "ile i kiedy", a później przełożyłam to sobie na historię z porno. Ogólnie - seks raz w tygodniu, 2 razy porno... Proporcje zmieniły się się po groźbie odejścia.
                      Nie wierzę, że mężczyzna, który i tak dużego popędu nie ma, będzie miał chęć jeszcze i jeszcze probieniu sobie dobrze w pojedynkę.

                      > . Zalezy od mezczyzny, jednak wielu nie ma niewyczerpanych mozliwosci, no ilez
                      > mozna sie "spuszczac" i ciagle jeszcze miec checi i potencje do bzykania we dwo
                      > je.

                      Dokładnie.

                      Coz to w ogole za argument "mie
                      > lismy wczoraj, wiec niemozliwe zebys dzis miala chec nie do wytrzymania", albo
                      > nazywac kogos nimfomanka, bo chce seksu, po nawet nie roku razem. Gdyby byla sy
                      > tuacja odwrotna faceci na tym forum zaczeli by z nowu z ignorowaniem meskich po
                      > trzeb i takich tam i ze co to za problem dla niej rozlozyc nogi. A ze seksu chc
                      > e ona wmawiasz jej, ze seks jest ale nie tak czesto jakby chciala i tyle.

                      kag73, uwielbiam Cię !!!

                      > Ja to widze tak: niech se facet wali konia przy porno ile chce, pod warunkiem,
                      > ze moje potrzeby sa zaspokojone.

                      I ja widzę to dokładnie tak samo. Niech sobie robi i po 3 razy dziennie, jeśli co drugi dzień będzie miał siłę i ochotę przelecieć mnie. Nie wierzę, że można mieć nie ograniccone możliwości. Kropka.

                      Porno byłoby bardzo wygodne, gdybym była oziębła. Niestety, nie jestem.

                      I na marginesie, to zaszłości po jego wcześniejszym związku - przez 3 lata laska niemal nigdy nie miałam ochoty na seks, więc, jak sam mówi "musiał sobie jakoś radzić". A teraz ma laskę, która sama rozkłada nogi. Szok.
                      • kag73 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 10:42
                        Otoz, musial sobie radzic recznie, do tego sie przyzwyczail, to polubil i trudno mu sie odzwyczaic, tym bardziej, ze niekoniecznie chce sie odzwyczaic(to jest decydujace) i ze byc moze nie widzi takiej potrzeby.
                        • lippy100 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 10:47
                          kag73 napisała:

                          > Otoz, musial sobie radzic recznie, do tego sie przyzwyczail, to polubil i trudn
                          > o mu sie odzwyczaic, tym bardziej, ze niekoniecznie chce sie odzwyczaic(to jest
                          > decydujace) i ze byc moze nie widzi takiej potrzeby.

                          Jak sądzę - potrzebę zauważył, bowiem utrata mojej osoby - przynajmniej nadal - i na chwilę obecną, równałaby się z trzęsieniem ziemi.

                          Po którejś z kolejnych akcji odnośnie częstotliwości pożycia ( o porno nie pisnęłam wówczas ani słówkiem ) - przestał. Inna rzecz, że ja również nie dawałam mu specjalnych możliwości (czasowych) do tego, bo wdrukowałam sobie, że facet, który "zostaje sam, trzepie się przy porno, w rezultacie dla mnie nic nie zostaje - i zostaję w awanturze nazywana pieprzoną nimfomanką".
                        • kag73 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 10:49
                          No nie, w dziecko to ja bym sie tutaj nie pakowala.
                          Najpierw trza ustalic czy pan ma checi i zamiar zmienic stare przyzwyczajenia.
                          I w ogole smiesza mnie ten dyrdymalki o tych kubusiach facecikach co to sie zdominowani czuja, bo partnerka od czasu do czasu na nich leci. Biedni ci faceci, kobieta nie chce...zniecheca ich, traca potencje, kobieta chce...dominuje ich, znow traca potencje.
                          • twojabogini Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 11:21
                            Za te dyrymalki częściowy odpowiada prof. Lew-Starowicz, który im starszy tym bardziej w ten deseń jedzie, że jak kobieta aktywna i dominująca,to misio musi przed nią ociekać, bo mu męskość się od tego niszczy (flaczeje).
                            Z całym szacunkiem dla pana profesora, ale z tym się zgodzić nie mogę. Może i są takie misie co przy aktywnej kobiecie przestają czuć się facetami - profesor na pewno takie przypadki w praktyce spotkał. Ale wyciąganie z tego wniosku, ze mężczyźni to kapcie, na których kobiety muszą uważać, bo się łatwo podporządkują, a kobiety powinny być uległe, nieasertywne i podporządkowane - bo inaczej seks im się zepsuje i jeszcze broń boze nie okazywać większej ochoty...No przesada - ale typ wnioskowania, że jeśli a doprowadziło b, to w każdym kolejnym przypadku a doprowadzi do b - to zwyczajny błąd logiczny.
                            • urquhart Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 12:19
                              twojabogini napisała:
                              > Za te dyrymalki częściowy odpowiada prof. Lew-Starowicz, który im starszy tym b
                              > ardziej w ten deseń jedzie, że jak kobieta aktywna i dominująca,to misio musi p
                              > rzed nią ociekać, bo mu męskość się od tego niszczy (flaczeje).

                              Wystaczy zmienić na "większość męzczyzn", albo "typowy mężczyzna" i zdanie Starowicza będzie prawdziwe.
                              Starowicz tez podaje kiedy obserwuje że związki z dominującą kobietą są udane z uznanymi artystami, aktorami, muzykami uznanymi których kobieta podziwia i uznaje bezdyskusyjną przewagę na jakimś innym polu, najczęściej kreatywności.
                              • twojabogini Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 13:23
                                urquhart napisał:

                                > Wystaczy zmienić na "większość męzczyzn", albo "typowy mężczyzna" i zdanie Star
                                > owicza będzie prawdziwe.
                                > Starowicz tez podaje kiedy obserwuje że związki z dominującą kobietą są udane z
                                > uznanymi artystami, aktorami, muzykami uznanymi których kobieta podziwia i uzn
                                > aje bezdyskusyjną przewagę na jakimś innym polu, najczęściej kreatywności.

                                Skoro ta osławiona (osłabiona?) męskość jest tak słaba...tym gorzej dla męskości, chciałoby się rzec.
                                Jeśli większość mężczyzn tak bardzo boi się silnych kobiet - to większość zwyczajnie nie ma jaj. Jestem silny wtedy tylko, gdy mam pod sobą słabszego, heheheheh...Macho :)
                                • ruda_owca Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 25.04.13, 14:00
                                  > Skoro ta osławiona (osłabiona?) męskość jest tak słaba...tym gorzej dla męskośc
                                  > i, chciałoby się rzec.
                                  > Jeśli większość mężczyzn tak bardzo boi się silnych kobiet - to większość zwycz
                                  > ajnie nie ma jaj. Jestem silny wtedy tylko, gdy mam pod sobą słabszego, heheheh
                                  > eh...Macho :)

                                  No i tak wlasnie jest, tylko czy aby na pewno tym gorzej dla meskosci? Czy przypadkiem kobiecosc rowniez nie traci na slabosci mezczyzn?
                    • twojabogini Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 11:13
                      Podpisuję się pod całością.
                    • yoric Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 22:14
                      > Seks owszem jest, ale dosc rzadko jak dla niej. Coz to w ogole za argument "mie
                      > lismy wczoraj, wiec niemozliwe zebys dzis miala chec nie do wytrzymania"

                      tak jest, jak chcę dzisiaj, to ma być dzisiaj i ogólnie ma być tyle ile chcę i wtedy kiedy chcę. Bo odetnę dostęp do porno. A jak nadal nie będzie, to schowam kluczyki do samochodu i zabiorę komórkę...
                      • rekreativa Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 22:23
                        "A jak nadal nie będzie, to schowam
                        > kluczyki do samochodu i zabiorę komórkę..."

                        W tym miejscu nie zapominamy o zrobieniu bardzo groźnej miny.
                        :P
          • that.bitch.is.sick Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 17:56
            rekreativa napisała:

            > Jeśli można, to uzupełniłabym Twój wywód o:
            > "nierealistyczne przekonan
            > > ie, że jest możliwe, żeby facet przez całe życie miał ochotę na jedną bab
            > kę", oraz babka ochotę na jednego faceta...

            Co nie oznacza, że nie można żyć w stałym monogamicznym związku..
            • rekreativa Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 18:11
              Oczywiście, że można żyć w stałym monogamicznym związku, bo to kwestia wyboru.
              Natomiast nierealne może być oczekiwanie, że po 15 latach chodzenia do łóżka z tym samym facetem będę na sam jego widok ściągać majtki przez głowę i że przez cały ten czas nie przyjdzie mi na myśl ściągnąć majtek dla kogoś innego.
              • tygrys-bez-rys Redakcyjna ... 22.04.13, 20:46
                ... dzieki ze sie z nami podzielias swoimi przekonaniami i doswiadczeniami z ostatnich pietnastu lat, swoja droga swietnie wygladasz i pewnie ci sluzy ze od 15 lat jest w zwiazku z jednym facetem, pewny jestem rownierz tak powazna osoba jak ty nie zapodala by nam tu z dupy wyssanych opowiesci o swoim zyciu erotyczny, za co z calego mojego wielkiego serca dziekuje.
            • yoric Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 21:50
              > Co nie oznacza, że nie można żyć w stałym monogamicznym związku..

              można wszystko, nawet zostać mnichem buddyjskim. Ja na przykład chciałbym w przyszłości żyć w stałym monogamicznym związku i taki jest mój cel długofalowy, ale mam przynajmniej świadomość, jakiego rodzaju i jakiego kalibru to zakłada problemy...
              • sabat-77 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 21:58
                ja cie lubie, lepiej zostan mnichem. Zreszta to jeden chuj, zobaczysz.
          • romek987 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 18:02
            I tu trafilas w sedno sprawy,czego nasza watkotworczyni chyba nie pojmie i nie zrozumie.
            • romek987 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 18:04
              Mial to byc moj komentarz dla Rekreativy.
            • lippy100 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 18:18
              Mój drogi.. Nie spędziliśmy ze sobą nawet roku.

              A - skądinąd, we wcześniejszym związku, po 10 latach, nadal miałam równą ochotę na seks.
              Ot, i również tego samego faceta.
              • kag73 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 18:45
                Ooooo, nawet nie rok razem i takie kwiatki?
                Hmm, nieciekawie sie zapowiada, powiem.
                Moze jestes z onanista przyzwyczajonym do porno i wlasnej reki?
              • rekreativa Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 18:58
                Przeczytałam jeszcze raz Twój post i wychodzi z niego, że dość ostro napadłaś faceta za oglądanie porno, z góry założyłaś, że wszystkie jego tłumaczenia to wierutne kłamliwe bzdury oraz dałaś do zrozumienia, że masturbacja w związku świadczy o brakach, czyli w związku udanym seksualnie nie występuje.
                Brzmi to wszystko bardzo protekcjonalnie i autorytarnie. I może tu tkwi problem? Facet pewnie się czuje jak chłopczyk, który coś zbroił, besztany przez mamusię.
                • kag73 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 19:02
                  Ale nawet jezeli czuje sie jak taki "chlpczyk", nie zmienia to faktu, ze rzecz zaczela sie od zastapienia skesu z nia ogladaniem porno i renia . Nie mylmy wiec przyczyn i skutkow.
                  • rekreativa Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 19:59
                    Jeśli zastąpienie nastąpiło (choć moim zdaniem nie wynika to jednoznacznie z postu autorki), to też miało jakąś przyczynę.
                    • yoric Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 22.04.13, 21:43
                      Dokładnie. Fakty to może spróbujmy ustalić, a nie wymyślać, jak wygodniej. Zastąpienie to wygodna teza, ale z wpisu wcale nie wynika. Jak już pisałem, nie jest tak, że seksu nie ma, tylko jest mniej od oczekiwań, to raz, a dwa niekoniecznie ze względu na porno.
        • lippy100 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 23.04.13, 10:59
          yoric napisał:
          >
          > Po trzecie i najważniejsze upieram się, że porno za żonę to nie jest mechanizm
          > zastąpienia. To nie jest tak, że jedno z drugim są wymienne i że jak odetniesz
          > porno, zwiększy się ochota na żonę. No może nieznacznie. I tu dopiero zgoda z B
          > oginką, że seksu z żoną nie przybędzie od kłótni, wymówek, zakazów, itd. Seksu
          > przybędzie tylko, jeśli będzie więcej pożądania i napięcia. I tu znowu zgoda, ż
          > e zapewnienie tego w stałym związku jest wyjątkowo trudne.

          yoric, skoro to nie jest mechanizm zastąpienia - co to wobec tego jest ?
          Masturbacja jest substytutem seksu - tak czy nie ?
          Bo wedle mojego partnera - nie. Uważa, "że porno, to porno, a seks, to seks".
          Dla mnie ta różnica jest bardzo mglista.

          Nie jest wymienne ? Wiesz, kiedy ja zrobię sobie dobrze, znika ciśnienia i nie mam takiego "parcia" na partnera. Nie powiesz chyba, że to w drugą stronę nie obowiązuje..?

          I jeszcze na koniec, choć zabrzmi jak anegdota: pan powiedział, że "przy porno on nie ma orgazmu. Nie. To tylko zmniejszenie ciśnienia. Wyplucie spermy. A potem będzie mógł dłużej ze mną, co połechcze jego męskość i nie będzie zakłopotany, że skończył tak szybko".


          • ruda_owca Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 25.04.13, 14:08
            > yoric, skoro to nie jest mechanizm zastąpienia - co to wobec tego jest ?
            > Masturbacja jest substytutem seksu - tak czy nie ?

            Czy to wazne co to jest?
            Nie podoba ci sie, ze partner zamiast bzykac ciebie, chetna do bzykania, wali konia, a ty chodzisz wsciekla, niezaspokojona i sfrustrowana i tyle, i masz do tego prawo.
            To czy tego konia wali przy porno, czy patrzac sie w sciane moim zdaniem nie ma tu zadnego znaczenia.
            Masz oczywiste prawo do wlasnych oczekiwan, twoj niezwykle mlody zwiazek nie spelnia tych oczekiwan, to moim zdaniem rokuje bardzo zle na przyszlosc i nie powinnas grozic rozstaniem, tylko sie rozstac.

            > I jeszcze na koniec, choć zabrzmi jak anegdota: pan powiedział, że "przy porno
            > on nie ma orgazmu. Nie. To tylko zmniejszenie ciśnienia. Wyplucie spermy.

            Jak opisze to zjawisko, to moze nawet nobla dostanie :P
          • yoric Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 25.04.13, 17:50
            > Masturbacja jest substytutem seksu - tak czy nie ?

            w pewnym stopniu. W pewnym stopniu zastępuje, a w pewnym nie. Piszę o tym przez cały wątek. Albo zajrzyj sobie obok, gdzie parę osób potwierdza, że czasem jest tak, że im więcej seksu, tym więcej masturbacji, a nie mniej.
            Tak więc *częściowo* jest zamiast, a częściowo obok.

            OK, jako bonus powiem Ci jak było u mnie.
            W pierwszym związku chroniczne braki, ona niedająca (co zresztą było jednym z powodów rozstania).
            W drugim super seks, dużo i często, ale z lekką tendencją do tego, że ona chciała częściej.
            W obu związakch porno oglądałem mniej więcej tyle samo.
            W drugim gdybym nie miał dostępu do porno, mooooże seks byłby częściej, ale pewnie byłoby to parę razy w skali roku i to takich bez entuzajzmu.
            • kag73 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 25.04.13, 21:45
              "W pierwszym związku chroniczne braki, ona niedająca (co zresztą było jednym z powodów rozstania).
              W drugim super seks, dużo i często, ale z lekką tendencją do tego, że ona chciała częściej.
              W obu związakch porno oglądałem mniej więcej tyle samo.
              W drugim gdybym nie miał dostępu do porno, mooooże seks byłby częściej, ale pewnie byłoby to parę razy w skali roku i to takich bez entuzajzmu."

              Mysle, ze to "moooze" jest bardzo prawdopodone, seks bylby czesciej. Czysto fizycznie na to patrzac, ilez mozna wytryskiwac i nadal miec ochote. Jak sobie wlasnie zrobiles dobrze przy porno to ciezko, zebys piec minut pozniej mial wielkie checi i mozliwosci na tryskanie z partnerka.
              Mysle, ze troche wiecej wyposzczenia, wieksza przerwa od podniet typu porno i walenie konia i entuzjazmu by nie brakowalo podczas seksu w realu. Hmm, ale tego sie niestety juz nie dowiemy:)
              • yoric Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 26.04.13, 02:00
                Kag, czy to nie jest wpis z gatunku "my wiemy lepiej od ciebie, czy twoja obieta miała orgazm"?

                > Czysto fizycznie na to patrzac, ilez mozna wytryskiwac i nadal miec ochote.

                Ale cały myk w tym, że to nie jest 'czysto fizycznie'. Jak facet daje raz na miesiąc to dlatego, że tyle zajmuje mu odbudowanie się po porzednim razie? Z moją eks jak byliśmy oboje w trybie napalenia było i 5 razy dziennie i jakoś 'fizycznie' nie było problemem (ewentualnie po jej stronie, na początku ją bolała cipka). Trudno przyjąć, że porno drastycznie zmieniłoby sytuację; a poza tym to argument typu "gdybyś nie chodził na fast foody to byś jadł więcej owsianki". No może. Ale ja już nie chcę więcej owsianki, thank you very much, za to lubię fast-foody i nie zamierzam ich wypisywać z diety.
                • kag73 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 26.04.13, 10:09
                  Nie, to jest odwrotnie: "Gdybys jadl wiecej owsianki nie chodzilbys tak czesto na fast foody", Owsianka to prawdziwe cudo a fast foody Ci jeszcze wyjda bokiem, zobaczysz :) To tylko kwestia czasu.
                  W "fazie napalenia" to moj drogi wszystko jest mozliwe i ja o tym wiem. Ale co dalej jak faza napalenia minela czasowo albo na dluuugo? Komu latwiej sie napalic glodnemu czy zaspokojonemu? Kto bedzie mial wieksze cisnienie? Moim zdaniem: glodny.
                  • marek.zak1 Głodny czy najedzony 26.04.13, 10:33
                    I to jest prawidłowa odpowiedź koleżanko KAG73 :)
      • kutuzow "najbardziej wiarygodnym recenzentem jest mąż" 23.04.13, 10:14
        twojabogini napisała:

        > Dla ciebie to moment decyzji. Czy jesteś zadowolona ze związku? Czy chcesz go
        > kontynuować?
        > Jeśli nie - pozew rozwodowy. Jeśli tak - terapia (najlepiej dla obojga, ale jeś
        > li on odmówi możesz też zacząć chodzić sama).

        Boginka, a gdzie to podejście które prezentujesz w przypadku mężczyzn:

        "Najbardziej wiarygodnym recenzentem jest więc jednak zona. Bo ona jeśli będzie się z tobą bzykać - to dla seksu. Osoba dobra w łóżku to taka - która umie sprawić przyjemność partnerowi - nawet trudnemu, wymagającemu, posiadającemu nietypowe upodobania."

        Jeśli spojrzymy na to analogicznie, to czemu mąż nie miałby być najbardziej wiarygodnym recenzentem seksu? Skoro woli porno od seksu z autorką to może autorka nie jest dobra w łóżku lub nie umie mu sprawić przyjemności? W przypadku kobiet jak widzę Twoje teorie mocno sie zmieniają. Facet to ma się starać i nadskakiwać:

        "Doedukuj się na temat kobiecej seksualności, a potem popracuj nad żoną.
        Czas to zmienić - nauczyć się wspólnie dobrego i satysfakcjonującego bzykania dla obojga. Polecam seks tantryczny, albo rozwiniecie technik oralnych, a także stymulację strefy G.
        Kobieta która partner zaspokaja seksualnie jest gotowa zrobić dla satysfakcji swojego partnera bardzo wiele - więc nie bój się, jak już osiągniesz jako taki poziom nie pozostaniesz bez nagrody."

        kobieta zaś ma podjąć decyzje czy chce kontynuować związek.

        Zgadzałbym się z Twoimi radami tutaj gdybyś tylko mierzyła tą samą miarą działania mężczyzn i kobiet.

        wszystkie cytaty Twoich wypowiedzi z tego wątku:
        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,143968990,143971689,Re_Beznadzieja_i_brak_perspektyw_.html
        • kag73 Re: "najbardziej wiarygodnym recenzentem jest mąż 23.04.13, 10:31
          Widzisz, kutuzow, temat jest troche zagmatwany, bo bywaja onanisci, przyzwyczajeni do walenia konia przy porno, bo nie mieli dlugo partnerki np. i twia w takim troche uzaleznieniu.
          Owszem nie wykluczone, ze facetowi nie chce sie starac i zadowalac partnerki, wiadomo to meczace jest. Poza tym bywaja ludzie, ktorzy szybko sie nudza seksem z jedna osoba.
          • kutuzow Re: "najbardziej wiarygodnym recenzentem jest mąż 23.04.13, 11:48
            kag73 napisała:

            > Widzisz, kutuzow, temat jest troche zagmatwany, bo bywaja onanisci, przyzwyczaj
            > eni do walenia konia przy porno, bo nie mieli dlugo partnerki np. i twia w taki
            > m troche uzaleznieniu.
            > Owszem nie wykluczone, ze facetowi nie chce sie starac i zadowalac partnerki, w
            > iadomo to meczace jest. Poza tym bywaja ludzie, ktorzy szybko sie nudza seksem
            > z jedna osoba.
            >

            Kag, ja wszystko to rozumiem i osobiście wcale nie uważam że to wina autorki wątku że jej facet ogląda porno i się onanizuje przy nim. Powiem nawet więcej w tym wątku Boginka dała naprawdę niezłe rady. Chciałem jednak pokazać poprzez zderzenie ich z radami których udziela w analogicznej sytuacji mężczyznom, jak nierówno podchodzi to takich sytuacji.
            Gdy problem ma facet, to ma rozwijać swoje umiejętności bo wina ZAWSZE (wg Boginki) leży w nim. Ma za słabe umiejętności, albo za mało poświęca uwagi partnerce albo, albo ...
            Gdy kobieta ma problem, to... winny jest także facet :-)
          • twojabogini Re: "najbardziej wiarygodnym recenzentem jest mąż 23.04.13, 11:55
            Po zebraniu wszystkich informacji ujawnionych w wątku - wersja z tym, że opisywany mężczyzna przyzwyczaił się do takiej formy zaspokajania i jest ona dla niego bardziej atrakcyjna jest najbardziej prawdopodobna.
            Co może zrobić partnerka - otwarcie porozmawiać i wyrazić swoją postawę. Ma prawo powiedzieć, że jeśli związek ma być kontynuowany, oczekuje, że jej partner zmieni swoje przyzwyczajenia seksualne, także zaprzestanie oglądania pornografii - bo godzą one w jej seksualność, a jego aktywność autoerotyczna zmniejsza jego aktywność erotyczną w związku. Partner ma prawo wyrazić swoje oczekiwania i propozycje przyjąć lub nie.
            Jeśli partner uzna, że ma dość swojej ręki - może potrzebować terapii. Trzy lata przyzwyczajania się do bodźców porno to sporo. Może mieć problem z uzależnieniem.

            • kutuzow Re: "najbardziej wiarygodnym recenzentem jest mąż 23.04.13, 12:20
              twojabogini napisała:
              > Po zebraniu wszystkich informacji ujawnionych w wątku - wersja z tym, że opisyw
              > any mężczyzna przyzwyczaił się do takiej formy zaspokajania i jest ona dla nieg
              > o bardziej atrakcyjna jest najbardziej prawdopodobna.

              Boginka, a gdzie rada do autorki żeby rozwijała swoją seksualność?
              Czemu nie dociekasz czemu mężczyzna wybrał onanizm zamiast seksu? W przypadku gdy to kobieta nie chce seksu masz gotową odpowiedź, że pewnie facet był słabym kochankiem. tutaj jakoś przemilczasz taką ew, że po prostu wybierając między słabym seksem a porno facet wybrał porno (bo ma lepsze bodźce niż przy słabym seksie).

              > Ma pra
              > wo powiedzieć, że jeśli związek ma być kontynuowany, oczekuje, że jej partner z
              > mieni swoje przyzwyczajenia seksualne,

              Boginka, jak dla mnie takie podejście to presja i przymuszanie (wpływamy bowiem na partnera). W wątku obok rozmawiamy o tym, że nie można stosować tego bo to przecież gwałt wg Twej definicji. Partner pod presją nie chcąc stracić związku moze nawet zgodzić się na seks bez jakiejś chęci ze swojej strony (wypisz wymaluj to co piszesz o gwałcie).
              Już wcześniej Ci pisałem że taka presja, przy której można powiedzieć NIE to nie gwałt. Jednak w przypadku kobiety podobała Ci się taka definicja, ciekawy jestem jak z tego wybrniesz?


              • twojabogini Re: "najbardziej wiarygodnym recenzentem jest mąż 23.04.13, 14:39
                kutuzow napisał:

                > Boginka, a gdzie rada do autorki żeby rozwijała swoją seksualność?

                Robisz się nudny. Ta kobieta jest ewidentnie świadoma swojej seksualności. Wie czego chce i ile. Swoją drogą i tak napisałam jej o potrzebie rozwijania seksualności:
                "rozwijać i pielęgnować seksualny aspekt związku, uwzględniać potrzeby partnera i swoje"

                > Czemu nie dociekasz czemu mężczyzna wybrał onanizm zamiast seksu?

                Dociekam. Cały mój post to analiza dlaczego mógłby tak robić. Podałam kilka wariantów: od zaniedbanej partnerki, po niedojrzałość, preferencje porno, które dostarcza lepszych bodźców niż być może rutynowy seks.

                > tutaj jakoś przemilczasz taką ew, że po prostu wybierając między sł
                > abym seksem a porno facet wybrał porno (bo ma lepsze bodźce niż przy słabym sek
                > sie).

                Przemilczam? "Czasem ucieczka w porno jest też ucieczką przed nudą seksualną, gdy seks w zwiazku się rutynizuje - porno dostarcza silnych bodźców."

                Słuchaj - interesująco mi się z tobą dyskutuje, bo mamy odmienne poglądy na wiele rzeczy i odmienne doświadczenia, mam okazję zweryfikować swoje. A jesteś tak samo zacięty jak ja w obronie swoich twierdzeń.
                Ale teraz przeszedłeś do argumentów ad personam -moje argumenty się nie liczą, bo jestem feministką i krytyczniej oceniam mężczyzn niż kobiety. To co piszesz - że pomijam itp. jest oczywista nieprawdą, co wykazałam powyżej. To ty czytasz selektywnie i z mojego postu wyczytałeś jedynie, że w mojej opinii być może przyczyną ucieczki w porno jest niedojrzałość partnera. Ponieważ nie pasowałoby ci to do tezy o moim żeńskim szowinizmie - zgrabnie pominąłeś inne podane przeze mnie warianty - od zaniedbania partnerki, po to, ze porno okazało się dla pana atrakcyjniejsze niż związkowa rzeczywistość.

                Partner pod presją nie chcąc stracić związku
                > moze nawet zgodzić się na seks bez jakiejś chęci ze swojej strony (wypisz wymal
                > uj to co piszesz o gwałcie).

                Słuchaj ale ja to samo proponuję ludziom płci obojga - partner z tobą nie sypia rozważ odejście. Poinformuj o tym partnera. Jeśli taka rozmowa jest przeprowadzana jako szantaż i ma celu stosunek - to jest to przemoc na tle seksualnym, niezależnie od płci osoby, która taki nacisk stosuje.
                Jeśli jest to otwarte postawienie sprawy i ma celu nie wymuszenie seksu a zmianę sytuacji - to jest to otwarte postawienie sprawy. Czym innym jest powiedzenie rozważam odejście jeśli nie zmieni się nasza relacja w płaszczyźnie seksualnej, czym innym grożenie odejściem - jeśli tu i teraz natychmiast nie zaczniesz ze mną sypiać.
                Jeszcze raz przeanalizuj proponowany scenariusz rozmowy:
                "zakomunikuj co naprawdę czujesz. Że brakuje ci płaszczyzny seksualnej, że ją lubiłaś, ale szanujesz jego wycofanie z tego aspektu zwiazku i już nie będziesz naciskać, ani kontrolować, czy ogląda pornografię. Powiedz, ze jesteś otwarta na szczera rozmowę, w której on powie ci dlaczego się wycofał i ze jeśli chce możecie to zrobić u terapeuty. Oraz, ze jesteś gotowa przyjąć odpowiedzialność za swój udział w tym co się stało - i chciałabyś się dowiedzieć co możesz zmienić."
                Nie ma to nic wspólnego z presja na podjecie współżycia, co zresztą odradziłam także kobiecie, zaznaczając, że jest to przekraczanie granic.
                "Naciskając na seks, traktując go jako coś, co ci się w związku należy przekraczasz granice, okazujesz brak szacunku partnerowi i być może bardzo dotkliwie go ranisz."

                Nie wmawiaj mi więc, że inaczej traktuję męskie naciski na seks wobec niechętnego partnera a inaczej damskie - bo uważam je za tak samo naruszające godność.



                • kutuzow Re: "najbardziej wiarygodnym recenzentem jest mąż 23.04.13, 14:55
                  twojabogini napisała:

                  > Robisz się nudny. Ta kobieta jest ewidentnie świadoma swojej seksualności.
                  Zobacz że to jej partner ucieka w porno, więc co z tego że ona jest świadoma SWOJEJ seksualności skoro może nie oferuje jemu tego na czym jemu zależy.

                  (analogicznie to tak jakbyś gościowi który narzekał na brak seksu ze strony żony pisała że jest świadomy swej seksualności... która jakoś nie pasuje jego żonie. Wtedy kazałaś jednak mu się kształcić w ars amandi, tutaj aż tak daleko nie idziesz).

                  > Ale teraz przeszedłeś do argumentów ad personam
                  Jeśli tak to odbierasz to Sorry. Nie wiem jaka wypowiedz to spowodowała, ale przepraszam jeśli tak to odebrałaś. Zupełnie nie taka była moja intencja.

                  Podsumowując moje uwagi.
                  To co pisałaś w tym wątku jest OK. Zgadzam się z większością Twoich propozycji tutaj.
                  Wykorzystałem jednak ten wątek z Twoimi rozsądnymi poradami, żeby na zasadzie kontrastu pokazać że poprzednie rady skierowane do faceta z problemem były mocno przegięte.
                  Nie ma sensu dalej się przekonywać, po prostu zachowam rewolucyjna czujność przy kolejnych wątkach, już bez grzebania w przeszłości ;-)


                  > Jeśli jest to otwarte postawienie sprawy i ma celu nie wymuszenie seksu a zmian
                  > ę sytuacji - to jest to otwarte postawienie sprawy. Czym innym jest powiedzenie
                  > rozważam odejście jeśli nie zmieni się nasza relacja w płaszczyźnie seksualnej
                  > , czym innym grożenie odejściem - jeśli tu i teraz natychmiast nie zaczniesz ze
                  > mną sypiać

                  Widzisz tutaj różnica nie jest tak widoczna. Bo niby jaka "zmiana sytuacji" byłaby w tej sytuacji akceptowalna przez autorkę? Pewnie taka żeby częściej uprawiał z nią seks a rzadziej zadowalał się sam z porno - czyli jednak pośrednio jest dążenie do większej ilości seksu. Nie jest wyrażone wprost, ale jest.
                • marek.zak1 Re: "najbardziej wiarygodnym recenzentem jest mąż 23.04.13, 15:01
                  > Czemu nie dociekasz czemu mężczyzna wybrał onanizm zamiast seksu?

                  Dociekam. Cały mój post to analiza dlaczego mógłby tak robić. Podałam kilka wariantów: od zaniedbanej partnerki, po niedojrzałość, preferencje porno, które dostarcza lepszych bodźców niż być może rutynowy seks.

                  Koleżanko TB. Mylisz przyczyny ze skutkami.
                  1. Zaniedbywana partnerka może być przyczyną odejścia/zdrady ze strony kobiety, a nie przyczyną masturbacji.
                  2. Partner woli porno bo dostarcza lepszych bodźców niż real? Nie wierzę.
                  3. Facet jest niedojrzały? - 100% jego winy.

                  Napisałem- na spokojnie należy spytać na spokojnie faceta, dlaczego tak jest? Przyczyna jest gdzie indziej.




                  • kag73 Re: "najbardziej wiarygodnym recenzentem jest mąż 23.04.13, 15:09
                    Nie jestem pewna czy doslalaby szczera odpowiedz, moze i on sam jej nie zna. Z danych przedstawionych przez autorke wynika, ze przyzwyczail sie do walenia konia przy porno. To jak uzaleznienie, zapytaj palacza dlaczego pali, bo mu smakuja czy bo musi. Gdyby jej facet wyplatal sie z tego "uzaleznienia", na jakis czas nie ogladl porno i nie walil konia pewnie mialby szanse stwierdzic, ze seks we dwoje, z chetna partnerka w realu daje duzo wiecej satysfakcji niz walenie konia przed kompem.
                    Ale on musi tego chciec. To po pierwsze. Owszem moze byc typem, ktory jednak preferuje swoje porno, tez sie moze zdarzyc ale wtedy to ona musi sie zastanowic co z tym fantem zrobic. Moze ma fantazje, niech o nich powie. Dzialac musi ona, bo to ona jest niezadowolona z seksu w zwiazku, jak dla niego szafa gra. Nie po to jest sie w zwiazku, zeby zebrac o seks w momencie kiedy partner mialby mozliwosci ale woli sie zaspokoic sam.
                    • marek.zak1 Re: "najbardziej wiarygodnym recenzentem jest mąż 23.04.13, 15:20
                      Ja napisałem to samo. Najwazniejszy w rozmowie jest spokój i odrzucenie emocji. Skoro facet to robi sam, oznacza, że ma moc. Chodzi o skiewrowanie jej na właściwe tory.
        • urquhart tą samą miarą 23.04.13, 11:46
          kutuzow napisał:
          > Zgadzałbym się z Twoimi radami tutaj gdybyś tylko mierzyła tą samą miarą działa
          > nia mężczyzn i kobiet.

          Kutuz, takie wyciąganie niewygodnych cytatów w tym swiatle to przeciez istna szowinistyczna "mowa nienawiści" rozwcieczająca i oburzająca koteczki i Tygryski róznej maści ...
          Wystaczy przecież kogoś zdefiniować jako Faszystę , Przemocowca, Potencjalnego Gwałciciela, odpersonalizowac i już nie trzeba go traktować równą miarą :)
          • twojabogini Re: tą samą miarą 23.04.13, 13:39
            urquhart napisał:

            > Kutuz, takie wyciąganie niewygodnych cytatów w tym swiatle to przeciez istna s
            > zowinistyczna "mowa nienawiści"...

            Nic z tych rzeczy. Selektywne wyciąganie wygodnych cytatów. Z pominięciem tych:

            "W takiej sytuacji naciskanie na seks nic nie da - pogłębi tylko emocjonalną przepaść."
            "Skończ z oskarżaniem partnera", "Naciskając na seks, traktując go jako coś, co ci się w związku należy przekraczasz granice, okazujesz brak szacunku partnerowi i być może bardzo dotkliwie go ranisz."
            "(...)jesteś gotowa przyjąć odpowiedzialność za swój udział w tym co się stało - i chciałabyś się dowiedzieć co możesz zmienić.
            Czasem ucieczka w porno jest też ucieczką przed nudą seksualną, gdy seks w zwiazku się rutynizuje - porno dostarcza silnych bodźców. Na to nie ma prostej recepty, poza tym, żeby rozwijać i pielęgnować seksualny aspekt związku, uwzględniać potrzeby partnera i swoje."
            "Oczywiście podane przeze mnie warianty to tylko takie typowe, więc dość prawdopodobne. Może jednak u was przyczyny są inne "

            W świetle powyższego faktycznie jestem żeńską szowinistyczną świnią, która winy upatruje zawsze w mężczyźnie nie zakłada innej możliwości, a już zwłaszcza udziału kobiety w powstaniu sytuacji. Aż bije z moich wypowiedzi ta nienawiść i traktowanie wyłącznie mężczyzn jako potencjalnych agresorów seksualnych i osób które nękają partnera o seks.

            Tak swoją drogą podsunięte przeze mnie warianty okazały się nietrafione i pomimo, że szłam w kierunku tego, ze być może to partnerka jest praprzyczyną - rzeczywistość okazała się bardziej prozaiczna - partner po prostu przyzwyczaił się do takiej realizacji seksualnej w poprzednim związku. Pytanie nie brzmi kto ponosi winę (nikt), tylko co partnerzy mogą zrobić, żeby to zmienić i mieć oboje satysfakcjonujące życie seksualne w związku który tworzą. Tak samo nie jest winny mężczyzna, który nie ma odpowiedniej wiedzy i praktyki, ani kobieta która jest seksualnie nierozbudzona.
            Jakieś problemy z ego?Strasznie ambicjonalnie traktujecie każdą wzmiankę o tym, ze być może za brak seksu odpowiada mężczyzna z powodu niskich kompetencji jako kochanek. (Z mojej praktyki wynika, ze to dość powszechny przypadek, zwłaszcza w korelacji z nierozbudzoną i nieznającą swojej seksualności kobietą).
            Zresztą kutuzow zgrabnie pominął te wypowiedzi z wątku w których pisałam, ze diagnoza o niedojrzałej seksualności żony jest prawdopodobnie trafiona. Więc gdyby zejść na poziom "winy" - to "obwiniłam" oboje i w zasadzie o to samo. Nadal jednak podkreślam, ze winy tu nie ma - jest brak edukacji seksualnej, kultury seksualnej i zakłamanie.
            • yoric Re: tą samą miarą 23.04.13, 22:49
              > Selektywne wyciąganie wygodnych cytatów. Z pominięciem tych:
              ..."Naciskając na seks, traktując go jako coś, co ci się w związku należy przekraczasz granice, okazujesz brak szacunku partnerowi i być może bardzo dotkliwie go ranisz."

              Myślę, że Kutuzov mógł mieć na myśli kontekst poprzedniego wątku, gdzie proponowaną kwalifikacją namawiania na seks był gwałt. Nie jako "przekraczanie granic, okazywanie braku szacunku, dotkliwe ranienie" - tylko gwałt, zjawisko któremu przypisany jest paragraf kodeksu karnego. Dalej zostajemy przy tej propozycji?
              • kutuzow Re: tą samą miarą 23.04.13, 22:56
                yoric napisał:
                > Myślę, że Kutuzov mógł mieć na myśli kontekst poprzedniego wątku, gdzie propono
                > waną kwalifikacją namawiania na seks był gwałt. Nie jako "przekraczanie granic,
                > okazywanie braku szacunku, dotkliwe ranienie" - tylko gwałt, zjawisko któremu
                > przypisany jest paragraf kodeksu karnego. Dalej zostajemy przy tej propozycji?

                Dokładnie o to mi chodziło.
              • twojabogini Re: tą samą miarą 24.04.13, 17:04
                > Myślę, że Kutuzov mógł mieć na myśli kontekst poprzedniego wątku, gdzie propono
                > waną kwalifikacją namawiania na seks był gwałt. Nie jako "przekraczanie granic,
                > okazywanie braku szacunku, dotkliwe ranienie" - tylko gwałt, zjawisko któremu
                > przypisany jest paragraf kodeksu karnego. Dalej zostajemy przy tej propozycji?

                Czytanie selektywne to jak widzę zjawisko powszechne. Za gwałt uważam odbycie stosunku lub innego kontaktu seksualnego z osobą, która została do niego nakłoniona wbrew swojej woli. Samo namawianie jest naruszeniem granic, brakiem szacunku itp. Sadzę, że oba zachowania powinny być karalne. jedno jako gwałt, drugie jako molestowanie. Ale wiem - wielu osobom (podkreślam - płci obojga) nie mieści się w głowie, że można seksualnie molestować współmałżonka, no bo w końcu jak też można zgwałcić prostytutkę?
                W małżeństwie nie ma molestowania, tylko egzekwowanie obowiązku...
                • yoric Re: tą samą miarą 24.04.13, 20:51
                  > Czytanie selektywne to jak widzę zjawisko powszechne. Za gwałt uważam odbycie s
                  > tosunku lub innego kontaktu seksualnego z osobą, która została do niego nakłoni
                  > ona wbrew swojej woli. Samo namawianie jest naruszeniem granic, brakiem szacunk
                  > u itp. Sadzę, że oba zachowania powinny być karalne. jedno jako gwałt, drugie j
                  > ako molestowanie.

                  No patrz, a w wątku obok mamy taki cytat:

                  "Czym innym jest skłonienie kogoś do zrobienia tego czego nie chce - czym innym sprawienie żeby tego chciał. Na tym polega piekło namawianych partnerów, którzy maja dać, bo drugiej stronie się chce. I kobiet i mężczyzn. Tak namawianie to przemoc psychiczna i gwałt - nawet jeśli nasze prawo tak tego nie traktuje. w cywilizowanych państwach - i owszem."

                  A to pech :)
        • twojabogini Drogi kutuzow 23.04.13, 11:48
          > Boginka, a gdzie to podejście które prezentujesz w przypadku mężczyzn:

          Próbujesz mi udowodnić, coś co nie ma miejsca, pokrętnie dobierając argumenty i wyrywając moje wypowiedzi z kontekstu.
          Jeśli jedno z partnerów nie sypia z drugiem - to odrzucone - może się rozwieść i mieć z głowy - tylko musi liczyć się z konsekwencjami (różny podział majątku, alimenty, odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za rozpad zwiazku - bo sam brak seksu nie jest wystarczająca przyczyna rozwodu). Może zdecydować zostaję i z brakiem seksu się pogodzić. Może zostać i próbować coś z tym zrobić - to co ma największe szanse powodzenia. Jeśli kobieta jest seksualna mimozą i czeka na rozbudzenie - to ją rozbudzić, jeśli facet ogląda porno zamiast seksu - doprowadzić do sytuacji, w której zacznie uprawiać seks zamiast porno.

          > kobieta zaś ma podjąć decyzje czy chce kontynuować związek.

          Bo mężczyzna w wątku z którego zaczerpnąłeś moje wypowiedzi wyraźnie napisał, że związek ma zamiar utrzymać. Raczej głupie byłoby z mojej strony pisać mu w takiej sytuacji, żeby rozważył rozstanie, nie sądzisz? A co do postawy kobiety - czytasz wybiórczo:

          " Oraz, ze jesteś gotowa przyjąć odpowiedzialność za swój udział w tym co się stało - i chciałabyś się dowiedzieć co możesz zmienić".

          Napisałeś tez że zakładam, że przyczyną nie może być kiepski seks, kiedy to mężczyzna z seksu się wycofuje? Czytałeś uważnie?

          "Czasem ucieczka w porno jest też ucieczką przed nudą seksualną, gdy seks w zwiazku się rutynizuje - porno dostarcza silnych bodźców. Na to nie ma prostej recepty, poza tym, żeby rozwijać i pielęgnować seksualny aspekt związku, uwzględniać potrzeby partnera i swoje."

          Nie jestem mężczyzną i o ile jestem w stanie bardziej lub mniej celnie wytypować potrzeby kobiety, o tyle mężczyzny - nie. Dlatego piszę "uwzględniać potrzeby partnera" i zalecam rozmowę i terapię. Co do potrzeb kobiety - jestem w stanie zasugerować możliwości bardziej szczegółowo - "naucz się gdzie jest perineum, jak stymulować poszczególne części łechtaczki, co zrobić ze strefą g". Mam takie same części - to wiem.

          Także mój drogi Kutuzow - ta samą miarą mierzę i mężczyzn i kobiety. Dla wszystkich małżonków proponuję te same opcje wyboru - chyba, że zastrzegą z góry, że jedną z nich wykluczają. Rozstanie, pogodzenie się z tym co jest, próba zmiany, ustalenie potrzeb i motywacji partnera, terapia. Niezależnie od płci zakładam, że przyczyną wycofania się jednego z partnerów z seksu w związku może być wiele różnych rzeczy - w tym kiepska jakość oferowanego seksu.
          Jeśli autor postu sam wyraźnie napisał, że żona go krytykuje i mówi, że robi nie tak, to zasugerowałam, żeby potraktował jej komunikat poważnie. Napisał, że nie chce rozwodu - to nie sugerowałam mu takiej opcji.
          Także owszem - proponuję różne rozwiązania - ale nie kieruję się przy tym płcią, a informacjami, jakie zostały dostarczone przez osobę zakładająca wątek.
          A więc mój drogi kutuzow - tak jak podejrzewasz jestem feministką, ale daleko mi do postawy, którą mi chcesz przypisać. Nie musisz szukać po innych wątkach - wszystko masz w tym - i sugestię terapii, i sugestię dokonania oceny życia seksualnego, i zastanowienia się nad własnym udziałem w sytuacji - skierowane do kobiety.
          • kutuzow Re: Drogi kutuzow 23.04.13, 12:08
            twojabogini napisała:
            > Próbujesz mi udowodnić, coś co nie ma miejsca, pokrętnie dobierając argumenty i
            > wyrywając moje wypowiedzi z kontekstu.

            Boginka, cytaty były z jednej wypowiedzi - także na pewno nie było "pokrętnie" dobrane.
            Chodzi mi o widoczną różnice w Twoim podejściu. W przypadku problemów mężczyzn z brakiem seksu w małżeństwie od razu zakładasz że winnym jest sam mężczyzna. Wypunktowały Ci to nawet forumowe koleżanki. Gdy kobieta ma problem z seksem jej ew. wina jest tylko jedną z wielu możliwości które bierzesz pod uwagę (gdzieś tam mimochodem).
            Nawet tutaj to widać, partner ucieka w seks nie dlatego że moze ten seks jest dla niego nudny tylko bo jest "niedojrzały":

            "Partner czuje się winny temu co robi i głupio się tłumaczy, nie dlatego, że zdradza (jaka to zdrada?), ale dlatego, że się wycofuje. jest niedojrzały i nie umie sobie z ta sytuacja poradzić - więc sprawia sobie łatwa i szybka przyjemność dla redukcji stresu."
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,144008970,144042263,Re_Porno_dlugi_watek_dla_cierpliwych_.html
            Czyli gdyby tylko partner był dojrzały to by nie uciekał i problemu by nie było. Więc czyja to wina?

            > Nie jestem mężczyzną i o ile jestem w stanie bardziej lub mniej celnie wytypowa
            > ć potrzeby kobiety, o tyle mężczyzny - nie.

            Sorry że zapytam, ale jak w takim razie sobie radzisz w kontaktach z płcią przeciwną?
            Poza tym potrzeby mężczyzn są znacznie prostsze niż potrzeby kobiet, więc jak dla mnie to ściema żeby tylko podtrzymać swój wizerunek "neutralnej".

            > Także mój drogi Kutuzow - ta samą miarą mierzę i mężczyzn i kobiety.
            Tutaj niestety mam wątpliwości (vide "niedojrzały"). Trochę tak jak ze źdźbłem i belką w oku. U mężczyzn zdecydowanie łatwiej dostrzegasz ich ew. winy.
            • twojabogini Re: Drogi kutuzow 23.04.13, 13:15
              Słuchaj jeśli mężczyzna ucieka przed swoja partnerką w porno,bo sobie nie radzi na płaszczyźnie emocjonalnej (jeden z możliwych wariantów) - to jest niedojrzały. To samo powiedziałabym o kobiecie zachowującej się w ten sposób,a nie powiem bo kobiety uciekają inaczej -np. w bliski związek z mamusią, albo córunią, albo syneczkiem, z którymi śpią niemal 24 godziny na dobę. Są niedojrzałe.

              Nie zakładam, że zawsze winnym jest mężczyzna. W tym wątku napisałam o gotowości do przyjęcia współudziału za powstałą sytuację. Już ci cytowałam.
              W niektórych watkach w mojej ocenie przyczyna unikania seksu jest ewidentna - i czasem jest nią brak umiejętności mężczyzny (nie rozpatrywałabym tego w kategoriach winy, jak ty to robisz, brak to brak, zawsze można się doszkolić). W wątku z którego czerpiesz cytaty autor napisał wyraźnie, ze żona wprost informuje go, że unika seksu, bo on działa "nie tak". słyszałeś o brzytwie ockhama? Po co szukać skomplikowanych wyjaśnień, gdy gotowe jest na talerzu - tylko trudne do przełknięcia dla autora wątku.
              Gdyby autorka niniejszego wątku napisała tak jak autor w tamtym - on mówi mi, że nie wtedy wkładam mu rękę w majtki itp. to także upatrywałabym przyczyny w jej zachowaniu.
              Przy małej ilości danych zaproponowałam kilka wariantów, które przy większej ilości danych okazały się nie trafione.
              Zawsze oceniam opisany przypadek, nie płeć autora i partnera. Płeć naprawdę ma w seksie znaczenie drugorzędne. Parafrazując pewnego eskimosa: stosunek z żoną, rowerem i niedźwiedziem polarnym to wciąż stosunek.
              • kutuzow Re: Drogi kutuzow 23.04.13, 13:25
                twojabogini napisała:
                > Słuchaj jeśli mężczyzna ucieka przed swoja partnerką w porno,bo sobie nie radzi
                > na płaszczyźnie emocjonalnej (jeden z możliwych wariantów) - to jest niedojrza
                > ły.

                Widzisz juz założyłaś że ucieka i CZEMU ucieka. Może po prostu seks jest tak słaby że woli własną rękę i z ucieczką nie ma to nic wspólnego. o to mi chodzi że jakoś "łatwiej" Ci przychodzi doszukiwanie się winy w facetach niezależnie od okoliczności i sytuacji.

                > Nie zakładam, że zawsze winnym jest mężczyzna. W tym wątku napisałam o gotowośc
                > i do przyjęcia współudziału za powstałą sytuację.
                Taaa. tutaj założyłaś "gotowość" do przyjęcia współudziału. W wątkach mężczyzn jakoś od razu zakładasz że są złymi kochankami, itp itd. o tą różnicę właśnie mi chodzi.

                > , ze żona wprost informuje g
                > o, że unika seksu, bo on działa "nie tak". słyszałeś o brzytwie ockhama? Po co
                > szukać skomplikowanych wyjaśnień, gdy gotowe jest na talerzu - tylko trudne do
                > przełknięcia dla autora wątku.

                owszem słyszałem. Pytanie czemu tutaj nie przyjmiemy najprostszej odpowiedzi. Facet wybiera porno bo daje mu ono więcej przyjemności niż seks z partnerką?
                Czemu od tego tutaj nie zaczęłaś?


                > Płeć naprawdę ma
                > w seksie znaczenie drugorzędne.
                Płeć w seksie ma znacznie, przykład różnica w zachowaniu gejów a lesbijek (było o tym na forum wczesniej).
                Problem tylko gdy zaczynamy łaskawie traktować jedną płeć a "jeździć" po drugiej.
                • marek.zak1 Re: Drogi kutuzow 23.04.13, 13:39
                  Pytanie czemu tutaj nie przyjmiemy najprostszej odpowiedzi. F
                  > acet wybiera porno bo daje mu ono więcej przyjemności niż seks z partnerką?

                  A więc trzeba spojrzeć facetowi w oczy i zwyczajnie spytać, a nie snuć najrozmaitsze teorie. Czy to nie najprostsze rozwiązanie?
                  • rekreativa Re: Drogi kutuzow 23.04.13, 14:08
                    I myślisz, że facet szczerze odpowie, patrząc partnerce w oczy: "wolę porno, kochanie, bo jesteś strasznie kiepska w te klocki"?
                    • marek.zak1 Szczera odpowiedź 23.04.13, 14:22
                      Tak. jeśli pytanie zostanie zadane bez emocji/nerwów jest duża szansa, że odpowiedź będzie szczera. Okreslenie ,,kiepska te klocki" nic nie znaczy. Jeden woli, jak kobieta jest aktywna, drugi niekoniecznie. Czasami wypowiedzenie czegoś np. ,,dzisiaj ekspres" potrafi zrobić wiele szkód.
                      • ruda_owca Re: Szczera odpowiedź 25.04.13, 14:20
                        > Tak. jeśli pytanie zostanie zadane bez emocji/nerwów jest duża szansa, że odpow
                        > iedź będzie szczera.

                        Bez zartow, w tym wieku taka naiwnosc?


                        > Okreslenie ,,kiepska te klocki" nic nie znaczy.

                        Okreslenie to znaczy ogromnie duzo z ust najblizszej osoby, Co za roznica dla tej kobiety co woli jeden z drugim, jak jej wlasny, osobisty ukochany mowi jej, ze jest "kiepska w te klocki", czyli ze _dla niego_ jest slaba kochanka?
                        • marek.zak1 Re: Szczera odpowiedź 25.04.13, 15:14
                          Tak. jeśli pytanie zostanie zadane bez emocji/nerwów jest duża szansa, że
                          > odpowiedź będzie szczera.
                          >
                          > Bez zartow, w tym wieku taka naiwnosc?

                          Dlaczego facet ma nie odpowiedzieć szczerze? Mysle, że czuje się czymś dotkniety.

                          Okreslenie ,,kiepska te klocki" nic nie znaczy.

                          Okreslenie to znaczy ogromnie duzo z ust najblizszej osoby, Co za roznica dla t
                          ej kobiety co woli jeden z drugim, jak jej wlasny, osobisty ukochany mowi jej,
                          ze jest "kiepska w te klocki", czyli ze _dla niego_ jest slaba kochanka?

                          Powtarzam - ,,kiepska nic nie znaczy".
                          Kiepska dla jednego jest zimna, dla drugiego napalona, dla trzeciego, że mało kreatywna, dla czwartego fakt, ze utyła, albo schudła, dla piątego, ze nie ma analu albo francuza itd. Powtarzam, sprawa jest indywidualna.






                          • ruda_owca Re: Szczera odpowiedź 25.04.13, 16:28
                            > Dlaczego facet ma nie odpowiedzieć szczerze? Mysle, że czuje się czymś dotkniet
                            > y.

                            Z tego samego powodu, dla ktorego nie odpowiada twierdzaco na pytanie "czy jestem gruba?" :]
                            Oczywiscie sa tacy, co odpowiadaja, no ale tutaj sobie generalizujemy, a nie rozpatrujemy indywidualne przypadki.


                            > Powtarzam - ,,kiepska nic nie znaczy".

                            Blad. "Jestes kiepska" to nie jest sprecyzowany zarzut, ale "znaczy" cos bardzo konkretnego - jestes do dupy, slaba, obsysasz (bynajmniej nie pale), nie znasz sie, robisz to zle, itp.
                            • marek.zak1 Re: Szczera odpowiedź 25.04.13, 18:50
                              Rozumujesz jak kobieta, która widzi winę w kobiecie (kiepska, gruba) a tu problem jest z facetem i jego psychiką. - głową. Zupełnie nie rozumiesz sposobu myślenia faceta. Jestem przekonany, ze po 5 minutach z nim rozmowy wiedziałbym, o co chodzi. Może o dominację w związku, o jakieś przykre słowo, które się wymknęło dziewczynie.
                              • ruda_owca Re: Szczera odpowiedź 25.04.13, 19:03
                                > Rozumujesz jak kobieta, która widzi winę w kobiecie (kiepska, gruba) a tu probl
                                > em jest z facetem i jego psychiką. - głową. Zupełnie nie rozumiesz sposobu myś
                                > lenia faceta.

                                Jestem facetem i z punktu widzenia faceta twierdze, ze wiekszosc facetow nigdy w zyciu nie odpowie twierdzaco swojej kobiecie na pytania w stylu "czy jestem gruba?", "czy ja juz cie nie pociagam?", "czy seks ze mna nie sprawia ci przyjemnosci"?
                                • marek.zak1 Re: Szczera odpowiedź 25.04.13, 20:21
                                  Skoro jestes facetem, to jeszcze lepiej. Partnerka, która skię podoba (ła) nie przestaje nagle pociągac ani nie staje się gruba. Moze to być w przypadku:
                                  - chęci na zmianę,
                                  - trafienia w jakiś czuły punkt (wielkośc penisa, wykształcenia, pochodzenia),
                                  - chęci dominacji w seksie i nie tylko.
                                  Tak więc przyczyna leży moim zdaniem w czyms o czym nie wiemy. A nawet w przypadku gdy np. kobieta utyła, jest wiele sposobów tego przekazania (idź na siłownie, pojedź na rower , basen itp.).
                                  • ruda_owca Re: Szczera odpowiedź 25.04.13, 20:40
                                    > Tak więc przyczyna leży moim zdaniem w czyms o czym nie wiemy.

                                    Wcale tego nie neguje, mnie chodzi tylko o to, ze kobieta raczej nie ma co liczyc na szczera odpowiedz na pytanie "czy seks ze mna nie sprawia ci przyjemnosci?", o ile jej partner nie ma jej absolutnie w dupie.
                                    • ina_nova Re: Szczera odpowiedź 21.09.13, 15:55
                                      > Wcale tego nie neguje, mnie chodzi tylko o to, ze kobieta raczej nie ma co licz
                                      > yc na szczera odpowiedz na pytanie "czy seks ze mna nie sprawia ci przyjemnosci
                                      > ?", o ile jej partner nie ma jej absolutnie w dupie.

                                      Uważam dokładnie odwrotnie.
                                      Jeśli facet ma swoją dziewczynę w dupie, wówczas nie ma ochoty poświecać energii i czasu na ewentualne poinformowanie partnerki o tym, co mu nie gra w ich relacji. Nie ma chęci na prawdopodobne konsekwencje w postaci jej reakcji, ani na pracę, którą pewnie oboje będą musieli włożyć w poprawę danej sfery życia.
                                      Mężczyzna, któremu zalezy na kobiecie nie zrobi z niej idiotki okłamując ją w żywe oczy słowami " ależ podobasz mi się, pociągasz mnie, jest mi z tobą cudownie w łóżku" itp, itd...
                                • rozwodnik-waw Re: Szczera odpowiedź 02.05.13, 12:50
                                  > Jestem facetem i z punktu widzenia faceta twierdze, ze wiekszosc facetow nigdy
                                  > w zyciu nie odpowie twierdzaco swojej kobiecie na pytania w stylu "czy jestem g
                                  > ruba?", "czy ja juz cie nie pociagam?", "czy seks ze mna nie sprawia ci przyjem
                                  > nosci"?

                                  Myślę, że masz rację i cieszy mnie to, bo dowodzi tylko, jak wielu mężczyzn-kretynów jest na świecie.

                                  Okłamywanie partnerki jest równie mądre, jak udawanie orgazmu i szkodzi wyłącznie temu, który kłamie.
                • kag73 Re: Drogi kutuzow 23.04.13, 15:17
                  " Pytanie czemu tutaj nie przyjmiemy najprostszej odpowiedzi. Facet wybiera porno bo daje mu ono więcej przyjemności niż seks z partnerką?"

                  Pisalam juz, to wcale nie powiedziane, po prostu jest uzalezniony/przyzwyczajony. Odwyk moglby pomoc. A jezeli nadal woli porno i renie niech zabiera zabawki i idzie do siebie walic konia, powiedzialbym.

                  Poza tym sam napisales, ze faceci prosci sa i potrzeby tez proste.
                  Zgadzam sie z tym co pisze twojabogini. Facetowi do satysfacji generalnie wcale nie jest potrzeba wspaniala kochanka, wystarczy, ze jest chetna i ma wyglad(pomijajac urozmaicenie, nude, i inne takie).U kobiet wyglada to inaczej stad bardzo wazne jest jaki facet jest w te klocki. Upraszczam oczywiscie, ale tak jest, podczas kiedy przecietnemu facetowi wystraczy dziura(przepraszam za dosadnosc) to kobiecie ch..j do osiagniecia orgazmu raczej nie wystarczy :)
                  • twojabogini Re: Drogi kutuzow 23.04.13, 16:10
                    kag73 napisała:

                    Facetowi do satysfacji generalnie wcale
                    > nie jest potrzeba wspaniala kochanka, wystarczy, ze jest chetna i ma wyglad(po
                    > mijajac urozmaicenie, nude, i inne takie).U kobiet wyglada to inaczej

                    Myślałam nad tym, bo często się z tym spotykam. Zaczęłam się zastanawiać jak to jest, że mężczyznom seks przychodzi z reguły łatwo, a wielu kobietom z takim trudem.
                    Sądzę, że problem w tym, że jako społeczeństwo patriarchalne zaczęliśmy definiować seks z punktu widzenia mężczyzny - seksem jest to co sprawia mężczyźnie przyjemność. To co sprawia przyjemność kobiecie to ezoteryczna bajka o punkcie g, albo gra wstępna, albo coś tam jeszcze. Znane i powszechne techniki samego stosunku też są skrojone na męskie potrzeby.
                    Dlatego tak wiele kobiet nie doznaje w łóżku satysfakcji, dlatego tylko 40% ma orgazmu podczas stosunków, a jeszcze mniej w wyniku samej penetracji. Jeszcze we wczesnym średniowieczu opisy stosunków obejmowały damskie wytryski, jako naturalny element stosunku. Dziś współczesne feministki nadal zastanawiają się czy to mit, czy realna zdolność seksualna kobiety....
                    To nie jest tak, że z kobietami jest coś nie tak. To jest tak, że kobieca seksualność jest inna niż męska - i żeby obojgu było dobrze, trzeba ją odkryć i uwzględnić. Edukacja nam tego nie zapewnia, a seksualność kobieca jest traktowana jako wróg męskości. Jak już któraś kobieta staje się ekspresyjna seksualnie - to dominuje partnera, zagraża jego męskości itp.
                    W damskich pismach mozna znaleźc szegółowy opis jak pieścić wędzidełko, jak obrzezanego, nieobrzezanego, konkretne techniki, tempa stymulacji, regulacja nacisku. to wszystko obok porad jak zrobić obiad i posłac dziecko do dentysty. W meskich pismach mapa kobiecego ciała obejmuje poszczególne częsci a strefami seksualnymi sa szyja, piersi, posladki. Ani slowa o punkcie g, budowie lechtaczki, nie mowiąc już o technikach stymulacji. Pisma dla mężczyzn sa bardzo pruderyjne (za wyjatkiem zdjęć)
                  • yoric Re: Drogi kutuzow 23.04.13, 22:42
                    > Pisalam juz, to wcale nie powiedziane, po prostu jest uzalezniony/przyzwyczajon
                    > y. Odwyk moglby pomoc.

                    o i to jest samo sedno!
                    Kobieta przyznaje sobie prawo do całkowitej regulacji i reglamentacji sfery seksualnej swojego faceta. Jeśli coś jej się nie podoba, to podpiera się medycyną (coś jak na Białorusi, gdzie opozycjonistów zamyka się do czubków ;)). Kto diagnozuje uzależnienie i potrzebę odwyku? Oczywiście partnerka :).

                    Chcę powiedzieć tyle, że porno jest elementem życia seksualnego normalnego faceta; elementem do którego jako pełnoletni obywatel ma wszelkie prawa.

                    Przerażające nie jest to, że kobieta chce na tym położyć łapę, bo to normalne, ale że facet na to pozwala. To jest problem zdefiniowania granic.

                    Wyobraźmy sobie analogiczną sytuację: w ramach moich potrzeb estetycznych mieści się posiadanie szczupłej partnerki (to akurat nie jest do końca prawda, ale załóżmy). W związku z tym mówię "kochanie, twoje jedzenie czekolady zdecydowanie nie współgra z moimi potrzebami estetycznymi. Od dziś masz szlaban na łakocie. Będę zapisywał w notesie!"
                    Co Wy na to?
                    • rekreativa Re: Drogi kutuzow 23.04.13, 22:58
                      Na tym forum stanowczo nadużywa się sformułowania "uzależniony od porno".
                      Laska dwa razy w historii znajdzie link do jakiegoś filmiku i już ma "uzależnionego" partnera, co go trzeba koniecznie na odwyk posłać (ciekawe jak? Schować kabel? Komputer w sejfie zamknąć?)
                      Ja sobie filmiki oglądam średnio 3 razy w tygodniu. Ile ogląda mój mąż, nie wiem, bo nie wnikam, ale ogląda, tyle wiem. Według forumowych kryteriów pewnie powinniśmy się leczyć z nałogu.
                      • kutuzow Re: Drogi kutuzow 23.04.13, 23:16
                        rekreativa napisała:

                        > Na tym forum stanowczo nadużywa się sformułowania "uzależniony od porno".
                        > Laska dwa razy w historii znajdzie link do jakiegoś filmiku i już ma "uzależnio
                        > nego" partnera, co go trzeba koniecznie na odwyk posłać (ciekawe jak? Schować k
                        > abel? Komputer w sejfie zamknąć?)


                        Wiesz dużo łatwiej jest znaleźć winę w partnerze niż przyznać się przed sobą samą że skoro woli porno to może mu się znudziłam? Może nigdy go jakoś specjalnie nie pociągałam itp.
                        Rzucasz diagnozę że jest "uzależniony" i piłeczka jest po jego stronie. Powinien sie leczyć/zmienić/ przyrzec poprawę itp. Laska zaś nie dość, że nie widzi winy w sobie to jeszcze może czuć się oszukaną ofiara. Przyznasz że dość wygodne.

                      • kag73 Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 10:07
                        Reaktiva, a czujesz sie sfrustrowana? Brakuje Ci seksu, bo masz za rzadko?
                        Albo Twoj maz?
                        Bo jezeli nie, to nie ma o czym dyskutowac.
                        • yoric Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 10:32
                          O, i znowu.
                          Czy moglibyśmy nie robić 'biograficznych warunków wstępnych' do dyskusji?
                          Rację się ma albo nie - niezależnie, czy mam kochankę albo nie albo czy miałem szczęśliwe dzieciństwo. To jest bardzo uciążliwe musieć co drugi wpis udowadniać, że nie jestem wielbłądem bo inaczej wpis się nie liczy.
                          • kag73 Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 10:48
                            Jezeli ja sobie ogladam porno ale mimo wszystko mam seks z partnerem, nikt sie nie uzala, porno nie opanowalo mojego zycia w realu, w kazdej chwili moge z niego zrezygnowac, to nie jestem uzalezniona. Ale w momencie kiedy bez porno nie moge zyc, jestem uzalezniona. To tak jak z alkoholem. Jezeli ktos pije TYLKO jedno piwo dziennie, ale MUSI je wypic, bo inaczej mu go brakuje i dostaje pierdolca to zwyczajnie jest uzalezniony.
                            My tutaj dyskutujemy o zwiazku autorki a nie o przyzwyczajeniach reactivy i jej meza i Twoich. Ani se ogladaja porno ale maja(tak zakladam) udane pozycie. ty se oglasz porno, walisz konia i nadal chcesz seksu z jakas tam babka. Tutaj facet seksu nie chce, ale zwalic konia przy porno tak. Pytanie oczywiscie dlaczego. Czyli nie ma jednej reguly dla kazdgo, bo ludziska rozne sa.
                            • yoric Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 11:05
                              Ale uzależenie to jest kategoria medyczna, a nie czyjeś widzimisie.
                              Faceci tak mają, że nie tylko nie dają, ale także nie lubią sprzątać albo się przytulać i to są po prostu cechy indywidualne, a nie jednostki chorobowe. Używasz całkowicie nieuprawnionej retoryki i pytam, czy ją łaskawie zmienisz, czy też dla ilustracji mam przyjąć podobną strategię (tak jak pisałem wyżej)? Będzie zabawnie.
                              • kag73 Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 11:13
                                Jestem kobieta a tez sprzatac nie lubie!
                                Ty rowniez uzywasz nie pasujacych prownan i co mam tez tak zaczac robic? bedzie jeszcze zabawniej:)
                                • kutuzow Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 11:19
                                  kag73 napisała:

                                  > Jestem kobieta a tez sprzatac nie lubie!

                                  Kag zobacz że są całe tabuny kobiet, które do sprzątania mają inne podejście. Żyją wg zasady "moja podłoga świadczy o mnie". Przecież programy typu "Perfekcyjna pani domu" i test "białej rękawiczki" nie są robione dla facetów!

                                  "Podczas emisji programu "Perfekcyjna pani domu" telewizja TVN w ogólnej grupie wiekowej (4+) oraz w komercyjnej grupie wiekowej (16-49 lat) zajmuje pozycję lidera, wyprzedzając konkurencję"
                                  media2.pl/badania/96166-Perfekcyjna-pani-domu-13-mln-widzow-TVN-liderem.html
                                  • kag73 Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 11:26
                                    "Moja podloga swiadczy o mnie"...hmm, sprzataja dla innych. Ciekawe czy gdyby nikt ich nie odwiedzal tez ta podloga bylaby taka wazna. No i pytanie najwazniejsze: gdyby stac je bylo na sprzataczke to tez wyrywaly by sie do sprzatania? Nie zrozum mnie zle: uwielbiam pieknie wysprzatne domy i mieszkania, rzecz w tym, ze nie mam ochoty ich sprzatac.
                                    Wiec moze maja inny stosunek do porzadku, niekoniecznie o sprzatania, ale zeby byl porzadek, ktos posprzatac musi.
                                    Faceci tez nie maja nic przeciwko, ze jest posprzatane i wiekszosc zamiast syfu wybralby porzadek, jezeli ktos inny by za nich sprzatal i nie musieliby robic tego sami.
                            • rekreativa Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 11:33
                              Kag, ja rozumiem, co Ty masz na myśli, ale mi chodzi tylko o to, żeby nie szafować pojęciem "uzależnienie".
                              W przypadku omawianym w tym wątku ja nie widzę bynajmniej faceta, który "bez porno nie może żyć".
                              Widzę tylko gościa, który z jakichś względów nie ma ochoty na seks ze swoją babką, ale mu się zdarza obejrzeć filmik i się pomasturbować. Od tego do uzależnienia to jeszcze ho, ho.
                              • kag73 Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 11:49
                                Mowimy moze raczej o "przyzwyczajeniu", bo sie nazywa, ze cale 3 lata w poprzednim zwiazku musial sobie radzic. Po prostu to polubil, byc moze. Tylko, ze teraz sytuacja jest inna, bo obecna partnerka jest zainteresowana seksem i jego przyzwyczajenie niekoniecznie sie zgrywaja z jej potrzebami. Wszystko sepkulacje, ale jak najbardziej mozliwe, moim zdaniem.
                                Jezeli to przyzwyczajeni, to mozna sprobowac je zminic, jezeli sie chce i przetestowac czy cos da
                                • marek.zak1 Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 11:54
                                  Powracam do pytania, dlaczego tak się dzieje, a przeciez nic się nie dzieje bez przyczyny. Znudził się, za wysokie wymagania, boi się niezadowolenia, sprawiła mu przykrość i jest to forma rewanżu?
                                  • kag73 Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 12:01
                                    Marek a slyszales kiedys o onanistach przez lata przyzwyczajonych do porno i wlasnej reki? Pewnie nie, bo to nie Twoje pokolenie. Za Twoich czasow jak sie chcialo bzykac szukalo sie dziewczyny. Teraz wlacza sie kompa z porno i wali konia.
                                    • yoric Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 12:40
                                      Tak, za dawnych lepszych czasów nie istniał onanizm, a młodzież nie przeklinała.
                                    • marek.zak1 inne sposoby 24.04.13, 13:48
                                      Koleżanko KAG. Komp nie symuluje jako taki, tylko facet wyobraża sobie, że bzyka laskę na ekranie. Tak więc najważniejsza jest wyobraźnia, która wspomaga się kompem. To taki męski mechanizm, o którym możesz nie wiedzieć. Dawniej były zdjęcia, ale przy dobrej wyobraźni i one nie są porzebne.
                                      Skoro mówimy o wyobraźni, partner założycielki tematu zawsze może wyobrazić sobie, co chce i ją bzykać. I po raz enty zadaję pytanie, dlaczego tego nie robi. Oto fragment jednej z moich książek w temacie:


                                      Leżał obok niej i całował piękne, wysportowane, jędrne ciało.
                                      Czuł wszechogarniające podniecenie i rozkosz stykania się
                                      z kobietą. Całował jej usta, oczy, biust, włosy. Poczuł straszliwą
                                      chęć wtargnięcia. Próbował rozszerzyć jej nogi, gdy usłyszał:
                                      – Jeszcze trochę mnie popieść. Proszę.
                                      W tym momencie przypomniał sobie okładkę „Cosmopolitan”
                                      i tytuł Kochanek doskonały. Przejmująca go rozkosz oddaliła
                                      się nieco, a głaskanie i całowanie stało się nagle pozba-
                                      wioną emocji mechaniczną czynnością. Robił to jednak nadal,
                                      oczekując na znak, kiedy może połączyć się z leżącą przy nim
                                      kobietą. Ten znak jednakże nie nadchodził. Poczuł znużenie
                                      lotem, zmianą czasu i odpowiedzialnością za to, by dostarczyć
                                      partnerce odpowiedniej dawki rozkoszy. Próbował walczyć ze
                                      zmęczeniem, ale czuł, że coś, na co nie ma wpływu, wymyka się
                                      spod kontroli i mięknie.
                                      – Co się stało? – spytała zaniepokojona.
                                      – Nie wiem. Straciłem moc.
                                      • kag73 Re: inne sposoby 24.04.13, 14:24
                                        Marku, ja o tym wszystkim wiem. Rzecz w tym, ze internet zmienil swiat, w pozytywnym jak i w negatywnym sensie. Widzisz, tutaj nawet faceci na forum zapodawali jako argument, ze faceci nie bzykaja zon/partnerek cienkich w te klocki, bo maja wybor, seks coraz tanszy no i wspaniala alternatywa: porno z super laskami i pozycjami do wyboru, do koloru, czyli musi byc cos na rzeczy, skoro tak twierdza. Mnie z kolei to smieszy, bo, jak juz wtedy odpisalam w jakims poscie, w efekcie koncowym wala konia do ekranu, to wszysto.
                                        • marek.zak1 Re: inne sposoby 24.04.13, 14:39
                                          Do tego się w końcu sprowadza. Internet pomaga facetom bez wyobraźni i leniom, bo daje wszystko na tacy. Sam mechanizm masturacji jest taki natomiast sam teraz, jak byl 100 lat temu, kiedy facet w wannie wyobrażał sobie, że bzyka sąsiadkę i leciał w konia..
                                        • kutuzow Re: inne sposoby 24.04.13, 14:40
                                          kag73 napisała:

                                          > Marku, ja o tym wszystkim wiem. Rzecz w tym, ze internet zmienil swiat, w pozyt
                                          > ywnym jak i w negatywnym sensie.

                                          Porno ma taki sam wpływ jak np. komedie romantyczne czy telenowele. Obie płcie mają obecnie większe wymagania wobec drugiej strony. Zobacz tylko, że kobiety nie mogą przeżyć "rozbicia monopolu" na sex, a facecji się aż tak nie buntują że przez seriale mają znacznie wyżej ustawioną poprzeczkę.
                                          • kag73 Re: inne sposoby 24.04.13, 18:31
                                            > Porno ma taki sam wpływ jak np. komedie romantyczne czy telenowele. Obie płcie
                                            > mają obecnie większe wymagania wobec drugiej strony. Zobacz tylko, że kobiety n
                                            > ie mogą przeżyć "rozbicia monopolu" na sex, a facecji się aż tak nie buntują że
                                            > przez seriale mają znacznie wyżej ustawioną poprzeczkę.

                                            A co w serialach pokazuja jak mezczyzni sparwiaja rozkosz kobietom i funduja wielokrotne orgazmy?
                                            Ja pisalam o wplywie internetu, za darmoche dostepnego(dyskretnego) porno, seksu wirtualnego, kamerek, czatu itd. W dzisiejszych czasach czlowiek z domu nie musi wychodzic i jest obsluzony ;)
                                      • sea.sea Re: inne sposoby 24.04.13, 18:13
                                        W temacie, ale średnio na temat, bo autorka w pierwszym poście napisała, że jak chce, to jej idzie w trymiga. Ergo, powodem dla którego jej facet nie bzyka nie są raczej jej wymagania dotyczące wielogodzinnej gry wstępnej czy wyszukanych a upierdliwych sposobów rozpalania jej czy zapewniania satysfakcji.
                                        • marek.zak1 Re: inne sposoby 24.04.13, 18:32
                                          Rzeczywiście tutaj to w grę nie wchodzi, ale coś być musi. Nie wierzę w nałogową masturbację, gdy panienka jest gotowa na wszystko. W takim przypadku facet ogląda w kompie i finalizuje w łóżku, a nie pod prysznicem.
                                          • kag73 Re: inne sposoby 24.04.13, 18:36
                                            No czlowieku, no to tez Ci pisze, ze sie do swojej graby przyzwyczail i do takiego rodzaju seksualnych praktyk.
                                            • marek.zak1 Re: inne sposoby 24.04.13, 19:35
                                              Jak jestes facetem, poddaję się, jak nie - przyjmij, ze to ja mam rację..
                                              • kag73 Re: inne sposoby 24.04.13, 19:39
                                                > Jak jestes facetem, poddaję się, jak nie - przyjmij, ze to ja mam rację..

                                                Racje w czym albo z czym?
                                                • marek.zak1 Re: inne sposoby 24.04.13, 19:57
                                                  W tym, że jeśli facet ogląda sobie w kompie i ma następnie do wyboru:
                                                  - samemu (pod prysznicem, jak w opisanym przypadku),
                                                  - z chętną kobietą.
                                                  Wybiera to drugie. Jesśi nie, oznacza to, że jest miedzy nimi, w jego głowie,jakaś drzazga, którą należy zidentyfikować.
                                                  • kag73 Re: inne sposoby 24.04.13, 20:06
                                                    > W tym, że jeśli facet ogląda sobie w kompie i ma następnie do wyboru:
                                                    > - samemu (pod prysznicem, jak w opisanym przypadku),
                                                    > - z chętną kobietą.
                                                    > Wybiera to drugie. Jesśi nie, oznacza to, że jest miedzy nimi, w jego głowie,ja
                                                    > kaś drzazga, którą należy zidentyfikować.

                                                    A czy ja gdzies twierdzilam cos innego? To yoric uwaza, ze to jego prawo, kazdy oglada porno i kobieta nie ma prawa domagac sie seksu z nia. Seks z nia seksem a porno to porno i tyle.
                                                    Tyle seksu z nia mu wystarcza, reszte potrzeb zaspokoi sobie sam, tak to wyglada.
                                                  • kag73 Re: inne sposoby 24.04.13, 20:09
                                                    I wlasciwie nie ma w tym nic zlego, ze se zrobi sam przy porno. Problem tylko, ze w tym samym czasie chetna partnerka obsycha :(
                                                  • marek.zak1 Re: inne sposoby 24.04.13, 20:13
                                                    A więc się zgadzamy :). Samemu w przypadku nadwyżki temperamentu którejs ze stron.
                                                  • yoric Re: inne sposoby 24.04.13, 21:06
                                                    Ma prawo domagać się i ustalić jakiś rozsądny kompromis. A jeśli rozbieżności są nie do pogodzenia, ma prawo odejść.
                                                    Czym innym jest natomiast uzurpowanie sobie prawa do kontrolowania partnera. I nawet to, jak pisałem, rozpatrzywałbym mniej w kategoriach 'ona jest nie w porządku', a bardziej 'czemu on na to pozwala'.

                                                    I ostatnia kwestia, co Wy mi tu p...cie, że żywa kobieta jest zawsze lepsza od porno. Co to w ogóle za idiotyzm. Tak to może piszą ci, któzy są na głodzie i nie mają dostępu do seksu; jak się ma dostęp, wartość samego seksu się dewaluuje i można być wybrednym. Ale może faktycznie ktoś myśli inaczej, w takim razie proszę bardzo, proszę - powiedzci mi, że wolelibyćsie to coś wydymać, niż włączyć filmik:

                                                    25.media.tumblr.com/tumblr_lvigpxoEoc1r780xeo1_250.jpg
                                                  • sabat-77 Re: inne sposoby 24.04.13, 21:12
                                                    to jest trans a nie kobieta.
                                                  • rekreativa Re: inne sposoby 24.04.13, 21:18
                                                    Yoric, bądź rzetelny i zamieść przynajmniej fotę kobiety, a nie drag queena z parady.
                                                  • yoric Re: inne sposoby 24.04.13, 21:29
                                                    Przeczytałem "Yoric, bądź dzielny" i zamarłem...

                                                    OK:

                                                    evilladies.com/http://evilladies.com/wp-content/uploads/2009/10/fat-evil-girl.jpg
                                                    lepiej?
                                                  • rekreativa Re: inne sposoby 24.04.13, 21:35
                                                    Lepiej :)
                                                    Aczkolwiek jeśli sabat, czy inny mówi, że o wiele fajniej z kobietą niż z rączką przy porno, to chyba w domyśle idzie, że ta kobieta jest w miarę atrakcyjna.
                                                  • marek.zak1 Zywa kobieta 24.04.13, 21:38
                                                    Potwierdzam. Żywa , fajna kobieta jest zawsze lepsza od porno.
                                                  • kag73 Re: inne sposoby 24.04.13, 22:23
                                                    Ja tam mowie o przypadku autorki caly czas. On sobie ja wybral, jest z nia w zwiazku, sa razem od niedawna. Watpie, zeby w tak krotkim czasie zmienila sie w nie wiem jakiego paszteta co by z nia sypiac nie chcial/nje mogl.
                                                    A co do marka mialam racje...teraz sa inne czasy. On, wybralby zywa lale a nie porno, bo nie wychowal sie na porno i tyle w temacie ;)
                                                  • yoric Re: inne sposoby 24.04.13, 22:44
                                                    A może jeszcze nie odkrył porno w internecie?

                                                    www.youtube.com/watch?v=sdE0bm0TMkI
                                                  • songo3000 Drogie Panie, wiem że to trudne ale proponuję 24.04.13, 22:49
                                                    zejść na ziemię :)

                                                    Tu nie ma co kombinować jak koń pod górkę:
                                                    - nieważne kto się na czym wychował,
                                                    - nieważne jaka zajebaszcza była babeczka 'na początku'
                                                    - nieważne jest 1000 innych argumentów BO
                                                    obecnie, TE denne, płaskie i pikselowate porno po prostu daje większą radochę od seksu z TĄ babą.
                                                    'Większe cycki' są fajniejsze od 'mniejszych cycków'. Czego tu nie rozumieć????????

                                                    Swoją drogą skoro porno, nie oszukujmy się :) dostarcza dosyć średnich, dennych jakościowo bodźców i to działających w porywach tylko na dwa zmysły... jak cholernie denna jest 'oferta doznaniowa' babeczki, która z tym porno przegrała.
                                                  • sabat-77 Re: inne sposoby 24.04.13, 22:57
                                                    Porno powstalo na dlugo przed stworzeniem internetu, a juz na bank za czasow marka bylo go tyle ile trzeba. A ja wychowalem sie na porno i tez wolalbym zywa babke niz porno. Sorry, moge mowic tylko za siebie, ale jesli babkanie bylaby zwyczajnie obrzydliwa, to zawsze wybralbym ja a nie filmiki czy zdjecia. No ludzie... Oczywiscie, najprzytomniejsze jest stwierdzenie o rownolegle istniejacych potrzebach - porno i seks, a nie porno zamiast seksu. To drugie jest imo zaburzeniem.
                                                  • zawle Re: inne sposoby 24.04.13, 23:01
                                                    A już było tak kurwa prosto za sprawą songoo;))
                                                  • songo3000 Re: inne sposoby 25.04.13, 15:23
                                                    noo ;))
                                                  • marek.zak1 Re: inne sposoby 25.04.13, 09:09
                                                    Dziewczyno. Wychowałem sie na kolorowych fotkach. A co ja robilem od 15-go roku życia. Zbierałem Playboye i....
                                                    Potem, potem wybrałem real i tak jest (z powodzeniem) do dzisiaj.
                                                  • zawle Re: inne sposoby 25.04.13, 11:48
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Dziewczyno. Wychowałem sie na kolorowych fotkach. A co ja robilem od 15-go roku
                                                    > życia. Zbierałem Playboye i....
                                                    > Potem, potem wybrałem real i tak jest (z powodzeniem) do dzisiaj.

                                                    Nie wiem czy to do mnie marku...ale odpowiem że Ci wierzę.
                                                    Dopuszczam 4 sytuacje:
                                                    - wybranie seksu z kobietą zamiast porno ( normalne)
                                                    - wybranie porno zamiast seksu z kobietą ( zaburzenie)
                                                    - wybranie porno zamiast seksu z tą, konkretną kobietą ( normalne)
                                                    - jedno z drugim nie ma nic wspólnego ( normalne)
                                                  • marek.zak1 Re: inne sposoby 25.04.13, 11:57
                                                    Juz bylismy na ty :).

                                                    Wybranie porno zamiast seksu z konkretną kobietą to może być normalne. Ale, ale ta ,,konkretna" to przecież nie przydzielona nam z urzędu rumpla, ale nasza wybrana i ukochana. Powracam wiec do tezy, że coś jest między nimi. Nazwij to drzazgą albo czymś podobnym. Trzeba ją zidentyfikować i usunąć.
                                                  • sabat-77 Re: inne sposoby 25.04.13, 15:24
                                                    Czasem mozna to nazwac opadnieciem klapek z oczu.
                                                  • marek.zak1 Re: inne sposoby 25.04.13, 15:35
                                                    Znam Twoją historię i odnosisz to do siebie, każdy przypadek jest inny.
                                                  • sabat-77 Re: inne sposoby 25.04.13, 16:35
                                                    Nie odnioslem do siebie, przeciez u mnie bylo inaczej. Generalizuje, moze tak byc, ze nie pieprzy jej bo ma jej dosc. W to uwierze.
                                            • yoric Re: inne sposoby 24.04.13, 21:08
                                              > No czlowieku, no to tez Ci pisze, ze sie do swojej graby przyzwyczail i do taki
                                              > ego rodzaju seksualnych praktyk.

                                              zdiagnozowała dr Kag. Można prosić zaświadczenie ze stemplem? ;)
                                              • kag73 Re: inne sposoby 24.04.13, 22:19
                                                yoric napisał:

                                                > > No czlowieku, no to tez Ci pisze, ze sie do swojej graby przyzwyczail i d
                                                > o taki
                                                > > ego rodzaju seksualnych praktyk.
                                                >
                                                > zdiagnozowała dr Kag. Można prosić zaświadczenie ze stemplem? ;)

                                                Spoko, spoko, tylko k..wa za ch..ja stempla nie moge znalezc w tym roz...dzielu. A od tygodnia mowie do chlopa "posprzataj wreszcie czlowieku w tej chalupie, bo nic znalezc nie mozna" a on tylko, ze pozniej i pozniej ;)
                                                Tak to jest jak sie "Perfekcyjnej(czy porzadnej) pani domu" nie oglada!
                                      • sabat-77 Re: inne sposoby 24.04.13, 19:49
                                        Marek, mnie - mezczyznie i wzrokowcowi zdarzalo sie przylapac na tym, ze nie patrze juz na to co dzieje sie na ekranie, a bylo to z chwili na chwile co raz to bardziej nuzace, ale zaczynam odplywac z wyobraznia... niby ogladajac porno :-)

                                        A jeszcze z podstawowki powiedzonko mi sie przypomnialo: jak to mawial swiety Lukasz, reka konia nie oszukasz. Raczej nie powstalo przypadkowo.

                                        Porno to inna bajka, ale nie wyobrazam sobie stawiania jej wyzej niz seks...
                              • yoric Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 12:47
                                > Kag, ja rozumiem, co Ty masz na myśli...
                                > Widzę tylko gościa, który z jakichś względów nie ma ochoty na seks ze swoją bab
                                > ką...

                                no właśnie sęk w tym, że ma ochotę. Tylko, że nie tak często, jak by babka chciała.
                                • rekreativa Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 12:54
                                  To gdzieś niżej pisałam: że są różnice w potrzebach i koleś nie nadąża za temperamentem partnerki.
                                • kag73 Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 12:59
                                  > no właśnie sęk w tym, że ma ochotę. Tylko, że nie tak często, jak by babka chci
                                  > ała.

                                  no ale chyba przyznasz, ze gdyby tak "swiadomie" kiedy ma ochote, taka odczuwalna w okolicach podbrzusza, poczekal do wieczora albo przydybal parnerke a nie zalaczyl porno i se w dwie minuty zwalil konia, to bylaby szansa, ze ochote na seks by spozytkowal z kobieta.
                                  Wiem, zaczniesz mi zaraz wymieniac, ze jedno z drugim nie ma nic wspolnego a ja sie bede upierac, ze czasami i dla niektorych ma, bo jak pierwsza chuc zadowole to juz nie bede taka napalona tego dnia. Druga opcja to, ze wlasnie ta masturbacja mnie podkreci. Ale tego faceta jak widac jego onanizm nie podkreca do wiekszej ilosci seksu.
                                  A ze babka chcialby wiecej, moglby sie postarac. Rzecz w tym, ze ludzie nie potrafia czytac w myslach i zdawaja sobie sprawy z odczuc drugiej osoby kiedy dla nich samych wszystko gra.
                    • kutuzow Inferno by Coupling 23.04.13, 23:13
                      yoric napisał:

                      > Chcę powiedzieć tyle, że porno jest elementem życia seksualnego normalnego face
                      > ta; elementem do którego jako pełnoletni obywatel ma wszelkie prawa.

                      Yoric, polecam ten kawałek (wspomnianegio już serialu Coupling).
                      Gość przyparty do ściany (partnerka znalazła kasetę z lesbijskim porno) stara się wyjaśnić że to film artystyczny. Najważniejsze jest tutaj:

                      www.youtube.com/watch?v=vKGK2fplV_w#t=4m24s
                      (jeśli nie działa wskazanie czasu to od 4:24)
                    • kag73 Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 10:02
                      "...o i to jest samo sedno!
                      Kobieta przyznaje sobie prawo do całkowitej regulacji i reglamentacji sfery seksualnej swojego faceta."

                      Widzisz tutaj nie o to chodzi. Chodzi o to, ze sa para, czyli jezeli cos nie gra, ktos jest niezadowolony, szuka sie rozwiazan/kompromisu, jezeli ludziom zalezy na udanym zwiazku i odrobinie swietego spokoju. Dlaczego nie dziwi kiedy facet, ktorego zona chce raz w miesiacu, zali sie na forum, mysli o zdradzie, straszy kochanka. Niech sie cieszy, ze ma raz w miesiacu i tyle, przeciez to nie on decyduje jak czesto jej ma sie chciec.
                      I teraz jezeli ludziom zalezy na zadowoleniu drugiej osoby, szukaja rozwiazan.
                      Jezeli jemu cos nie gra w seksie z nia, moze proponowac co by chcial, co go kreci, probowac, bo ucieczka w porno niewiele tutaj pomoze(sie nazywalo, ze moze seks z nia jest "slaby"). Moim zdaniem jezeli tak jest warto zmieniac cos w realu z ta konkretna osoba niz zastepowac to porno, bo to nie rozwiaze problemu. Wiem, wiem, mozna i jedno i drugie, ale jak widac nie wszyscy moga. Moim zdaniem zycie we dwoje polega na tym, co by nie zapominac o drugiej osobie i jej zadowoleniu i czasami nie mozna miec wszystkiego, kazdy robi jeden krok w kierunku ukochanej osoby i mamy ogolnie lepsza sytuacje dla obojga.
                      Mozna tez zyc samemu i gwizdac na wszystko.

                      > Wyobraźmy sobie analogiczną sytuację: w ramach moich potrzeb estetycznych mieśc
                      > i się posiadanie szczupłej partnerki (to akurat nie jest do końca prawda, ale z
                      > ałóżmy). W związku z tym mówię "kochanie, twoje jedzenie czekolady zdecydowanie
                      > nie współgra z moimi potrzebami estetycznymi. Od dziś masz szlaban na łakocie.
                      > Będę zapisywał w notesie!"
                      > Co Wy na to?
                      Bzdurne porownanie i nie widze tutaj zadnej analogii. Analogia to by byla gdyby zona masturbowala sie w lazience albo sypiala z siasiadem i dla meza by juz nie starczalo.

                      • yoric Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 10:27
                        > Chodzi o to, ze sa para, czyli jezeli cos nie gra, ktos jest niezadowolony, szuka sie rozwiazan/kompromisu

                        ale tam nie ma szukania kompromisu. Tam jest ja chcę, ma być i koniec.

                        > kiedy facet, ktorego zona chce raz w miesiacu... Niech sie cieszy, ze ma raz w miesiacu

                        ale tam nie ma raz w miesiącu. Tam jak nie ma dzień po dniu to już jest wkurw.

                        > bo ucieczka w porno

                        kilka osób Ci tu pisze, że porno w tym wypadku absolutnie nie wygląda na żadną ucieczkę; niesamowite z jaką łatwością to ignorujesz, żeby trzymać się wygodnej etykietki. Terminologiczne zaklinanie rzeczywistości nic nie zmieni i w dodatku jest tandetne.
                        Tak samo ja mógłbym uparcie pisać o Lippy, że jest patologiczną nimfomanką i powinna szybko zgłosić się do specjalisty na terapię z seksoholizmu. To byłoby nonsensem, ale takim samym jest Twoje przylepianie łatki wbrew argumentom.

                        > Bzdurne porownanie i nie widze tutaj zadnej analogii.

                        nie widzisz, bo masz błędne założenie, że seks i masturbacja to równoważne zjawiska i działają wymiennie. Tak oczywiście nie jest, o czym pisałem wielokrotnie i nie chce mi się powtarzać.
                        • kag73 Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 10:40
                          Wlasnie, ze poniektorzy tutaj twierdza, miedzy innym kutuzow, ze seks jest "slaby" i facet woli porno. Ja twierdze, ze sie do niego przyzwyczail, co potwierdza autorka piszac, ze 3 lata w poprzednim zwiazku tak sobie musial radzic, bo partnerka seksu nie chciala.
                          Nie obchodzi mnie, ze dla Ciebie seks i porno to dwie rozne rzeczy. Mowimy tutaj o autorce, facet checi by mial, ale wali konia przy porno i seksu jest rzadziej, Tyle w temacie. Dla Ciebie seks to jedno porno to drugie. Dla innych zaspokojenie przy porno wystarcza, zeby nie potrzebowac zaspokojenia we dwoje.
                          Na razie ona mowi ja "chce", bo jest nabuzowana i wkurzona. Jezeli zacznie im sie sypac zwiazek i ktos bedzie chcial go ratowac, moze oboje....zacznie sie moze szukanie kompromisu/rozwiazan. Na razie sa jej emocje.
                    • kag73 Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 10:20
                      "Chcę powiedzieć tyle, że porno jest elementem życia seksualnego normalnego faceta; elementem do którego jako pełnoletni obywatel ma wszelkie prawa."

                      Dobre, to brzmi dumnie:) Ciekawe co robili nasi dziadkowie jak porno nie bylo?
                      Nie przecze, ze facet ma do tego prawo/babka rowniez.
                      Kazdy powyzej 18 tki m atez prawo wychodzic i wracac/nie wracac do domu o ktorej chce. I sypiac tez kazdy ma prawo z kim chce i spotykac sie i robic co chce, bo jest wolnym czlowiekiem, pelnoletnim obywatelem, ma do tego prawo. Rozumiesz?
                      • yoric Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 11:10
                        No i tu jest problem zdefiniowania granic. Jak już pisałem, kobieta czuje się uprawniona do całkowitej reglamentacji sfery seksu, ponieważ facet nie postawił na początku jasnych granic. Na podobnej zasadzie można próbować położyć łapę na wszystko co ma 'wpływ na ssatysfakcję ze związku' i uzurpować sobie prawo do kontrolowania dowolnej sfery życia partnera - hobby, diety, itd.
                        • kag73 Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 11:17
                          Alez ja nigdzie nie wyczytalam, ze ona calkowicie reglementuje strefe seksu. W watku napisala jaka zrobila mu scene, wkurzona, ze zamiast sie z nia kochac ogladal porno.
                          • kutuzow Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 11:25
                            kag73 napisała:

                            > Alez ja nigdzie nie wyczytalam, ze ona calkowicie reglementuje strefe seksu. W
                            > watku napisala jaka zrobila mu scene, wkurzona, ze zamiast sie z nia kochac ogl
                            > adal porno.

                            Czyli próba gwałtu wg nowej definicji promowanej tutaj przez Boginkę. Jest bowiem presja na seks (gdyby się ugiął i dla "świętego spokoju" uprawiał z nią seks uniknąłby przykrych konsekwencji)

                            (to tak w ramach ukazywania jak głupi jest to pomysł z tą nową definicją karania "namawiania" do seksu, gdy tylko zaczniemy ją stosować w obu przypadkach a nie wybiórczo wtedy gdy kobietom jest wygodnie).
                          • yoric Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 11:35
                            Całkowicie reglamentuje. Seks ma być na poziomie jej wymagań i do tego czasu żadnego porno. "Najpierw moje wymagania; dla siebie możesz coś mieć jeśli coś zostanie".
                          • rekreativa Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 11:55
                            No właśnie, właśnie, te emocje i wkurwy naszej bohaterki...
                            Bo co my tu mamy?
                            Przeczytaj jeszcze raz post autorki, tak zdanie po zdaniu. Ja tu widzę dwoje ludzi, którzy po prostu rozmijają się w poziomie libido, facet wyraźnie nie potrzebuje tyle, co bohaterka i za nią nie nadąża.
                            Przychodzi zmęczony do domu, to woli szybciutko zwalić konia przy filmiku, żeby pozbyć sie napięcia seksualnego, bo w końcu zdrowym jest facetem i jakieś napięcie ma. Tyle że nie ma siły i energii, by po całym dniu zaspokajać partnerkę. Tymczasem partnerka wygląda na taką, która niezaspokojona będzie chodzić wkurwiona tak samo mocno, jak w przypadku braku seksu.
                            I wywiera presję na gościa. Facet z desperacji aż się na klucz zamknął w łazience, żeby go czasem pod prysznicem nie napadła. Jego tekst o nimfomance wyraźnie nam mówi, że koleś jest z lekka przerażony temperamentem swej partnerki i sobie z nim nie radzi.
                            Jej reakcje typu wrzaski, awantury, próba wpędzenia faceta w poczucie winy, nie przyjmowanie do wiadomości jego tłumaczeń z pewnością tu nie pomagają. Koleś będzie się czuł jeszcze bardziej zaszczuty, a ona jeszcze bardziej sfrustrowana.
                            Tu by trzeba bardzo spokojnie porozmawiać, ale nie wiem, czy autorka wątku to potrafi.
                            • kag73 Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 12:07
                              Moze sie zgadzac ale nie musi.
                              Libido to on ma, inaczej by kompa z porno nie zalaczal. Moze i bywa zmeczony a recznie szybciej i tak nie meczy. Zmeczony po pracy...a w weekend...moze juz zaspokojony po tym recznym nie ma juz potrzeby.
                              Jasne trzeba ba spokojnie pogadac, ale ludziska juz tak maja, ze pod wplywem pierwszych emocji robia awatury i inne takie. Co nie znaczy, ze jest to dobre, bo nie jest.
                              • twojabogini Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 17:20
                                Zgadzam się z kag 73.

                                Tak jak zdarzają się kobiety z przyzwyczajeniami masturbacyjnymi, które utrudniają im życie seksualne w zwiazku (to zastrzeżenie dla naszych forumowych fanów równouprawnienia) - tak samo zdarzają się mężczyźni.
                                Przyzwyczajenie masturbacyjne są trudne do przezwyciężenia - bo gwarantują łatwą satysfakcję. Do tego dochodzi uwarunkowanie na określone bodźce. Tak jak mężczyzna nie zapewni kobiecie stymulacji takiej jaką ma podczas pieszczot z użyciem prysznica (jedno z najczęstszych przyzwyczajeń masturbacyjnych utrudniających kobietom współżycie), tak kobieta nie zapewni mężczyźnie tak silnych bodźców jak porno. Zapewni inne.
                                Zazwyczaj odgrywanie porno daje mniej silnych wrażeń, niż oglądanie - i część osób odkrywając to wycofuje się wtedy w porno albo pod prysznic z powrotem (często winiąc partnera za nieumiejętność dostarczenia równie silnych i bezpośrednich bodźców jak porno czy prysznic).
                                Problem w tym, że przejście od etapu masturbacji do etapu seksu partnerskiego często wymaga zmiany poziomu reakcji na bodźce i uwrażliwienia na bodźce mniej bezpośrednie i o mniejszej sile rażenia niż filmiki i prysznice. Oczekiwanie, że partner zapewni takie same i tak samo silne bodźce jest nierealne.
                                • sabat-77 Re: Drogi kutuzow 24.04.13, 19:24
                                  twojabogini napisała:

                                  > Przyzwyczajenie masturbacyjne są trudne do przezwyciężenia - bo gwarantują łatw
                                  > ą satysfakcję. Do tego dochodzi uwarunkowanie na określone bodźce. Tak jak mężc
                                  > zyzna nie zapewni kobiecie stymulacji takiej jaką ma podczas pieszczot z użycie
                                  > m prysznica (jedno z najczęstszych przyzwyczajeń masturbacyjnych utrudniających
                                  > kobietom współżycie), tak kobieta nie zapewni mężczyźnie tak silnych bodźców j
                                  > ak porno.

                                  Czytam i oczom nie wierze. Ja w porno siedze od malolata, swobodnie moge zalozyc ze jestem uzalezniony od masturbacji, bo wiele alternatyw nie bylo, ale to co napisalas jawi mi sie jako tak piramidalna bzdura, ze po prostu brak mi slow. Juz fizjologicznie nawet - wilgoc, cieplo ciala partnerki, ruch, jej odglosy, ale i sama sytuacja - to nigdy nie bedzie mniej podniecajace od jakichs plastikowych lalek poruszajacych sie na dwuwymiarowym ekranie. Nie wierze, trzeba by miec totalnie zryty beret, zeby tak odczuwac.
                                  Sorry, nie miesci mi sie to w glowie.
                                  • gomory Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 07:03
                                    > Sorry, nie miesci mi sie to w glowie.

                                    Spróbuj odrzucić choć na chwilę to co nie mieści się w głowie. Możemy wziąć pod rozwagę życie i deklaracje mężczyzny w Twoim typie.
                                    Piszę w "Twoim", żebyś się nie poczuł urażony, że konkretnie do Ciebie piję, bo nie o to tutaj chodzi.
                                    I popatrzmy co nam wychodzi:
                                    Deklaracja: przedkładam seks nad masturbację przy pornosach.
                                    Życie: Częściej się masturbuję przy pornosach, niż uprawiam seks.
                                    Kto wie, czy bez atrakcyjności pornograficznej alternatywy, taki typowy facio, nie miałby większej motywacji do poszukiwań chętnej partnerki?
                                    • sabat-77 Rola wychowania w seksualności. 26.04.13, 07:19
                                      gomory napisał:

                                      > Spróbuj odrzucić choć na chwilę to co nie mieści się w głowie. Możemy wziąć pod
                                      > rozwagę życie i deklaracje mężczyzny w Twoim typie.
                                      > Piszę w "Twoim", żebyś się nie poczuł urażony, że konkretnie do Ciebie piję, bo
                                      > nie o to tutaj chodzi.

                                      Spoko, akurat nie jestem w obrażalskim nastroju :)

                                      > I popatrzmy co nam wychodzi:
                                      > Deklaracja: przedkładam seks nad masturbację przy pornosach.
                                      > Życie: Częściej się masturbuję przy pornosach, niż uprawiam seks.
                                      > Kto wie, czy bez atrakcyjności pornograficznej alternatywy, taki typowy facio,
                                      > nie miałby większej motywacji do poszukiwań chętnej partnerki?

                                      Nie wydaje mi się. I tak największym i najbardziej perwersyjnym ekranem z produkcją xxx od zawsze była moja wyobraźnia, a jej mi nikt nie zabierze.

                                      Pytanie co by było, gdybym od dziecka nie był wystawiony na seksualność i nie zdawał sobie z niej sprawy ? Gdybym nie zdawał sobie z niej sprawy ? Zupełnie możliwe, że moja seksualność ukształtowałaby się w zupełnie inny sposób, nie byłbym być może nawet zainteresowany tą sferą życia.
                                      Uważam, że wiele uwarunkowań związanych z płcią jest wtórne wobec narzuconych ról kulturowych. Na przykład mężczyźnie łatwiej jest odkryć masturbację, ze względu na jej oczywistość i samą konstrukcję genitaliów. Gdybym nie odkrył masturbacji, mógłbym długo nie znać orgazmu, więc przywiązywałbym inną rolę do seksualności.
                                      Wiesz gomory - ciekawe co by się stało, gdyby zacząć wychowywać chłopców jak obecnie wychowuje się dziewczynki i odwrotnie ?
                                      Sam wiesz jak zachowują się kobiety, które odkryły w dużej części swoją seksualność i znają swoje ciało. Ale ile ich jest ?

                                      Co do poszukiwań partnerki - różnica między aktywną formą poszukiwań i masturbacją jest taka, że własna graba ci nigdy nie odmówi. Nie sądzę aby to było kluczem w zrozumieniu, dlaczego niektórzy mężczyźni nie ustają w poszukiwaniach a inni porzucają je, jako beznadziejne.
                                      • marek.zak1 Re: Rola wychowania w seksualności. 26.04.13, 09:22
                                        "Co do poszukiwań partnerki - różnica między aktywną formą poszukiwań i masturba
                                        cją jest taka, że własna graba ci nigdy nie odmówi".

                                        Nie tylko: nie będzie Cie krytykować na brak orgazmu, nie będzie Ci mówić niemiłych (często prawdziwych) rzeczy, nie zdradzi Cię i jest zawsze chętna i cholernie tania. Popatrz, ile znalazłem przewag :)
                                        • sea.sea Re: Rola wychowania w seksualności. 26.04.13, 09:38
                                          I w ciążę nie zajdzie :)
                                          • marek.zak1 Re: Rola wychowania w seksualności. 26.04.13, 10:37
                                            Zawsze przy sobie, chętna i dostępna. Teraz widzicie dziewczyny skąd największe zagrożenie :).
                                      • gomory Re: Rola wychowania w seksualności. 26.04.13, 11:35
                                        > Pytanie co by było, gdybym od dziecka nie był wystawiony na seksualność i nie zdawał sobie z niej sprawy ?

                                        Niewątpliwie by się rozwinęła, bo to jest naturalne. Tak jak rozwija się w nawet najbardziej opresyjnych seksualnie okolicznościach. Wystarczy się cofnąć o 100 lat i poczytać o makabrycznych pomysłach na utemperowanie chłopięcego rozbuchania.
                                        Ani masturbacji, ani seksu w zasadzie uczyć się nie ma potrzeby. Mężczyzna w zasadzie ma nikłą możliwość nie odkrycia przyjemności płynącej z onanizmu. Kulturowe jarzmo może to tłumić, ale jest nieskuteczne. Tyle że generuje mnóstwo psychicznych uprzedzeń. Te popędy w nas są i odnajdziemy je instynktownie we właściwym czasie i okolicznościach.
                                        Tyle, że będą to przyjemności na poziomie "zwierzęcym". By podnieść seks do rangi ars amandi, już trzeba tak teoretycznie jak i praktycznie poeksplorować te obszary. A także osiągnąć właściwy ku temu poziom dojrzałości emocjonalnej. To z reguły także wykuwa się w kuźni kolejnych związków.

                                        Zwróciłem Ci uwagę na ten jakże istotny szczegół. Własnemu notorycznemu zafalszowywaniu rzeczywistości w jakiej żyjemy. Robię to ja, pewnie Ty i w zasadzie niemalże każdy. Jeśli zestawić nasze słowa, deklaracje i oceny to widzimy rozjazd.
                                        Przykładowo: powiesz, że seks jest dla Ciebie ważny porno nie. Hmmm... Ale jednak częściej oglądasz porno niż uprawiasz seks.
                                        Przykładowo: powiesz, że wolisz wydepilowane blondynki o dużych piersiach. Hmmm... Ale bzykałeś zarośnięte brunetki o małych piersiach.
                                        Przykładowo: Wyśmiewasz męża kobiety, że rzadko rżnie chętną żonę. Hmmm... Ale Ty przecież codziennie walisz konia i nie masz żadnej kobiety.
                                        Przykładowo: ratowałbyś ludzi z pożaru z narażeniem życia. Hmm... A Ty uciekłeś na widok ataku epileptyka.
                                        Tak można sobie zestawiać bez końca deklaracje z życiem, na każdy temat. Ludzie raczej z założenia nie są obłudni świadomie. Po prostu z reguły mają o sobie lepsze mniemanie niż świadczące o tym czyny i to wszystko ;).
                                        Ja jednak jestem przekonany, że wielu osobom zdarzyło sie odmówić seksu, bo "obejrzeli" porno i ochoty już nie mieli. Albo nie mieli ochoty, bo planowali "obejrzeć" porno. Sądzę, że takie osoby znalazłbym nawet pośród tych, ktorzy się takim zachowaniom dziwią.
                                        Dlatego nie uważam, by akurat w tej kwestii należało rozszarpywać boginie ;).
                                        • kutuzow Re: Rola wychowania w seksualności. 26.04.13, 12:36
                                          gomory napisał:
                                          > Dlatego nie uważam, by akurat w tej kwestii należało rozszarpywać boginie ;).

                                          Boginie "rozszarpujemy" za jej dziwne pomysły zaostrzenia definicji gwałtu do sytuacji gdy następuje namawianie/naleganie ale tylko jeśli jest to namawianie/naleganie faceta wobec kobiety. Bo w drugą stronę gdy to kobieta nalega to już to nie działa i oczywiście to insza inszość wg niej.
                                    • kag73 Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 10:02
                                      > Deklaracja: przedkładam seks nad masturbację przy pornosach.
                                      > Życie: Częściej się masturbuję przy pornosach, niż uprawiam seks.
                                      > Kto wie, czy bez atrakcyjności pornograficznej alternatywy, taki typowy facio,
                                      > nie miałby większej motywacji do poszukiwań chętnej partnerki?

                                      Otoz, tez podejrzewam, ze wlasnie tak by bylo, tak na podstawie obserwacji dzisiejszych singli a tego jak to bylo kiedys albo jak to bywa w zakatkach swiata gdzie internet i dostep do pornosow nie jest rozpowszechniony.
                                      Gdyby tak do tego jeszcze tym panom zwiazac rece co by ptaka nawet dotknac nie mogli, pozostalby poped i chcica a to jest, moim zdaniem prawdziwa motywacja do szukania kobiety;)
                                      Co nie znaczy, ze nie spotka sie facia onanizujacego przy porno i jednoczesnie szukajacego partnerki, rzecz w tym, ze po prostu nie ma takiego cisnienia, bo po drodze gdzies uchodzi, czyli pierwsza potrzeba zaspokojona, mozna odsapnac i pooowoooli szukac dalej.


                                      • kutuzow Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 10:32
                                        kag73 napisała:

                                        > Otoz, tez podejrzewam, ze wlasnie tak by bylo, tak na podstawie obserwacji dzis
                                        > iejszych singli a tego jak to bylo kiedys albo jak to bywa w zakatkach swiata g
                                        > dzie internet i dostep do pornosow nie jest rozpowszechniony.
                                        > Gdyby tak do tego jeszcze tym panom zwiazac rece co by ptaka nawet dotknac nie
                                        > mogli, pozostalby poped i chcica a to jest, moim zdaniem prawdziwa motywacja do
                                        > szukania kobiety;)
                                        > Co nie znaczy, ze nie spotka sie facia onanizujacego przy porno i jednoczesnie
                                        > szukajacego partnerki, rzecz w tym, ze po prostu nie ma takiego cisnienia, bo p
                                        > o drodze gdzies uchodzi, czyli pierwsza potrzeba zaspokojona, mozna odsapnac i
                                        > pooowoooli szukac dalej.

                                        Kag, przecież to jest jak rozważanie, co by było gdyby kobiety nadal siedziały w domach (pod opieką rodziców) i ich jedyną możliwością wyrwania się z domu rodzinnego było znalezienie sobie męża. Na tej samej zasadzie pewnie by mniej przebierały i "księżniczkowały" niż teraz gdy mogą sobie pozwolić na samodzielność. Tylko pytanie co to niby nam daje? Czemu facecji mieliby lecieć na pierwsze lepsze (żeby tylko pobzykać i rozładować popęd), i czemu mielibyśmy chcieć powrotu takich czasów dla kobiet?
                                        Widzisz w tym absurd? Dla mnie to trochę takie obrażanie się kobiet na konkurencję, złamanie ich "monopolu" na dystrybucję seksu i dyktat co jest "normalne".

                                        Poza tym jest to błędne założenie.
                                        Nawet w czasach gdy nie było kina (więc i pierwszych pornosów, które pojawiły się bardzo wcześnie), to były fotografie z aktami (na tamte czasy rozpalały facetów bardziej niż dzisiejszy hardcore). Wcześniej zaś były obrazy, powieści itp. Każde z tych pokoleń jakoś sobie radziło.
                                        • kag73 Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 10:42
                                          Ja sie na nic nie obrazam, kutuzow, jeszcze nigdy nie przegralam z porno :))
                                          Temat zaczal sie od teoretycznego pytania gomorego czy facio masturbujacy przed prono nie bylby czasem bardziej zmotywowany do szukania chetnej partnerki gdyby tej masturbacji przed porno nie mial. Ja jestem zdania, ze owszem tak by bylo, to wszystko.
                                          Mnie tez w ogole nie przeszkadza, ze ktos tam woli sobie walic konia przed porno niz poszukac chectnej babki, nic mi do tego.
                                          Natomist gdyby moj maz nagle zaczal walic konia przed porno zamiast sypiac ze mna to bym powiedziala "spoko koles, wal se dalej, ja sobie poszukam innego chetnego do seksu ze mna i tyle w temacie. Co z tego wyniknie, sie okaze, przewidziec nie moge".
                                        • rekreativa Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 11:37
                                          "Nawet w czasach gdy nie było kina (więc i pierwszych pornosów, które pojawiły s
                                          > ię bardzo wcześnie), to były fotografie z aktami (na tamte czasy rozpalały face
                                          > tów bardziej niż dzisiejszy hardcore). Wcześniej zaś były obrazy, powieści itp"

                                          Słusznie, a ja pójdę dalej i powiem, że nawet bez fizycznej obecności obrazów przed oczami (czy to stałych, czy ruchomych) mężczyzna też może się masturbować a nawet od masturbacji uzależnić.
                                          Toteż nie bardzo się zgodzę z kag (?), że gdyby nie dostępność inetrnetowego porno, taki sabat predzej by wyjrzał z jaskini i ruszył na łowy :)
                                          Równie dobrze i bez porno mógłby siedzieć w łazience i walić 7 razy na dzień do wyobrażeń pani Joli z warzywniaka.
                                          • sabat-77 Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 11:42
                                            a mnie ciekawi czy taka recreativa na miejscu sabata zachowywalaby sie inaczej :) z boku latwo sie ocenia, ale praktyka czesto koryguje te osady.
                                            • gomory Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 12:03
                                              No jak to coby zrobila? Juz dzisiejszego wieczora popedzilaby do gejowskiego klubu i lizala z kazdym napalencem. Ba! I to pewnie z niejednym naraz!
                                              Tak to sie konczy pytanie: a co bys na moim miejscu... ;).
                                              • rekreativa Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 12:18
                                                " Juz dzisiejszego wieczora popedzilaby do gejowskiego kl
                                                > ubu i lizala z kazdym napalencem"

                                                Pewnie, ale najpierw by sie przebrała za Murzyna z wielkim fiutem :P
                                                • sabat-77 Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 12:39
                                                  rekreativa napisała:

                                                  > Pewnie, ale najpierw by sie przebrała za Murzyna z wielkim fiutem :P

                                                  Nie musiałabyś. Na brak zainteresowania ze strony gejów nigdy nie narzekałem, jeden mi nawet powiedział, że jestem, cytuję, "zjawiskowy" :P A jeśli chodzi o pana fiuta, to rozmiar nie przyprawia mnie o kompleksy, kształt również. Na ironię, jest to bezdyskusyjnie najładniejsza część mojego ciała :P

                                                  Paranoja, że łatwiej jest znaleźć partnera osobom homoseksualnym niż hetero, bo sądzę dla odmiany, że gdybym to ja miał Twoje ciało, to bez trudu zdobyłbym względy jakiejś pani les, w tymże klubie. Ale jednak to kobieta, więc pewnie nie szłoby aż tak łatwo jak facetowi z gejem. Mimo wszystko sądzę, że łatwiej niż w kontaktach hetero.
                                                  • kag73 Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 12:42
                                                    "Paranoja, że łatwiej jest znaleźć partnera osobom homoseksualnym niż hetero, bo sądzę dla odmiany, że gdybym to ja miał Twoje ciało, to bez trudu zdobyłbym względy jakiejś pani les, w tymże klubie"

                                                    Bo ja wiem, mysle, ze trudniej, bo maja zdecydowanie mniejszy wybor. Niedobrze nalezec do mniejszosci, nie dobrze jakos sie wyrozniac, to prawie nigdy nie wrozy latwego zycia.
                                                  • sabat-77 Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 12:54
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Bo ja wiem, mysle, ze trudniej, bo maja zdecydowanie mniejszy wybor. Niedobrze
                                                    > nalezec do mniejszosci, nie dobrze jakos sie wyrozniac, to prawie nigdy nie wro
                                                    > zy latwego zycia.

                                                    Ale to tak ci sie zdaje. Ide do gej klubu i bzykam sie z facetem dzis wieczorem. Mam pewnosc, ze tak by bylo. Tylko jakos faceci mnie niestety nie ciagna specjalnie :/ Szkoda, bo mialbym ciekawe zycie byc moze :P Przynajmniej w sferze seksualnej.
                                                  • gomory Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 13:13
                                                    > Paranoja, że łatwiej jest znaleźć partnera osobom homoseksualnym niż hetero

                                                    Tylko pozornie.
                                                    W czasach prześladowań gdy musieli swoje upodobania skrywać, to faktycznie mieli niesamowicie pod górkę ze znalezieniem partnera.
                                                    Ale dzisiaj?
                                                    Zauważ, czym się różni homo od hetero? Preferencjami SEKSUALNYMI. Ludzie zaglądający do takiego klubu mają więc seks w podświadomości. Wszyscy biorą pod uwagę to co ich jednoczy. Gdy impra jest heavy metalowa, rapowa, houseowa, jazzowa - to jest właśnie najważniejsze dla bywalców. A w klubach homoseksualnych? Wiadomo, że już od progu niemalże każdy bywalec ma seks za uszami. Inaczej siedziałby na imprezie Punkowej, drum & bassowej czy coś tam :P.
                                                    A do tego internet jednoczy mniejszości tworząc z nich enklawy-światy. Byle świrów z podobnymi do Twoich preferencjami nie brakło, to ich spotkasz na pewno.
                                                    Ja także żałuję, że nie jestem lesbijką ;)
                                                  • kag73 Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 13:31
                                                    Moze niekoniecznie kazdy bywalec takiego klubu chce tylko seksu, jakby nie bylo wlasnie tam ma szanse znalezienia partnera. Hetro bardzo czesto sprowadzaja zwiazki homoseksulane tylko do seksu a to przeciez ludzie jak my z uczuciami, emocjami, potrzeba milosci. I to nie jest tak, ze kazda lesbijka poleci na mnie, bo jestem KOBIETA, to troche za malo. Ja hetero tez nie polece na kazdego faceta, tylko dlatego, ze jest FACETEM a ja lubie facetow.
                                                  • gomory Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 13:59
                                                    > Moze niekoniecznie kazdy bywalec takiego klubu chce tylko seksu

                                                    No pewnie, przeciez to jedyne miejsce gdzie może swobodnie ze swoją drugą połową potrzymać się za ręce czy pomiziać pod ścianą.
                                                    Ale chyba nie da się tego wywalić z głowy, że wszyscy którzy tutaj się znaleźli są z powodu swoich preferencji SEKSUALNYCH.
                                                    Nałóż na to jeszcze jedną kwestię: faceci pragną seksu z wieloma partnerkami. To kobiety limitują ilość. A jak to musi wyglądać w środowisku, gdzie pragnieniem wszystkich jest uprawiać seks z wieloma? Zakładam, że te ciągotki nie znikają w mózgach gejów. Statystyki chyba nie kłamią: przeciętny gej zalicza w swoim życiu tylu partnerów, co cała męska część naszego forum lasek ;).
                                                  • rekreativa Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 14:05
                                                    Dobrze mówisz.
                                                    W świecie homo nie istnieją te kulturowo-płciowe hamulce, co w świecie hetero, gdzie jedna płeć (kobiety) jest piętnowana za otwartość seksualną.
                                                    Dlatego jak homo chce dać dupy, to daje i się nie zastanawia, czy to go czyni łatwym i czy nie zmniejszy jego szans na związek.
                                                  • rekreativa Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 14:09
                                                    Kag, chłopaki mają o tyle racji, że w świecie homo naprawdę jest o wiele łatwiej o seks bez zobowiązań, jeśli ktoś takiego szuka.
                                                    Natomiast geje mają o wiele trudniej, kiedy chcą opartego na głębszym uczuciu stałego związku, bo mają mniejszy wybór (dookoła , poza klubami gejowskimi, sami heterycy), a wśród samych gejów przynajmniej połowa stałymi związkami zainteresowana nie jest.
                                                    Więc nie ma czego zazdrościć.
                                                  • kag73 Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 14:16
                                                    Moim zdaniem, nalatwiej o seks bez zobowiazan jest kobietom. Jezeli tylko chca, zawsze znajda jakiegos amatora a wiadomo, ze jest ich wiecej niz homo:)
                                                    Fakt, ze od niektorych facetow trudno sie potem odczepic ale generalnie da sie.
                                                  • sabat-77 Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 14:31
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Moim zdaniem, nalatwiej o seks bez zobowiazan jest kobietom. Jezeli tylko chca,
                                                    > zawsze znajda jakiegos amatora a wiadomo, ze jest ich wiecej niz homo:)
                                                    > Fakt, ze od niektorych facetow trudno sie potem odczepic ale generalnie da sie.

                                                    Dokładnie, to oczywiste.
                                                    Z drugiej strony kobiety często mając na względzie swoje doświadczenia i swój punkt widzenia nie umieją zrozumieć faceta, któremu jest trudno. Seks - trudno ? Jak to, przecież to leży prawie na ulicy :)
                                                  • yoric Re: Drogi kutuzow 27.04.13, 12:49
                                                    > Z drugiej strony kobiety często mając na względzie swoje doświadczenia i swój p
                                                    > unkt widzenia nie umieją zrozumieć faceta, któremu jest trudno. Seks - trudno ?
                                                    > Jak to, przecież to leży prawie na ulicy :)

                                                    tak. Jedna z rad pick-up artists to jest żeby nigdy nie pokazywać, że jest ciężko o seks, bo kobieta tego nie zrozumie i pomysli, że musi być z tobą coś poważnie nie tak.
                                                  • sabat-77 Re: Drogi kutuzow 27.04.13, 16:52
                                                    yoric napisał:

                                                    > tak. Jedna z rad pick-up artists to jest żeby nigdy nie pokazywać, że jest cięż
                                                    > ko o seks, bo kobieta tego nie zrozumie i pomysli, że musi być z tobą coś poważ
                                                    > nie nie tak.

                                                    No bo wiesz, przecietnemu facetowi to jest ciezko, ale przeciez nie takim gosciom jak ja i ty ;-)
                                                  • sabat-77 Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 13:34
                                                    no wlasnie. Gej w gej klubie chetnego znajdzie, ale w kosciele czy na targowisku juz niekoniecznie. Niestety seks hetero rzadzi sie innymi zasadami popytu i podazy, no i nie ma tak okreslonych regul, segregujacych na ewentualnych chetnych czy nie.
                                                  • gomory Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 13:45
                                                    Niewątpliwie homoseksualiści swoje problemy partnerskie także mają. Nie bez powodu przywiązują do wyglądu większą wagę niż przeciętny heteryk. Być gejem któremu w gejowskim klubie, nikt nie chce polizać rowa w dark roomie to dopiero musi być dołujące ;).
                                                  • rekreativa Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 14:02
                                                    Zabawy oralne z rowem to jest wyższa szkoła jazdy, ale pomyśl, gdyby żaden nawet Ci loda nie chciał zrobić?
                                                    Oprócz wyglądu również wiek dyskwalifikuje. Jeśli masz 40-chę, to szanse mniejsze niż 40-letnia babka w świecie hetero. I to tylko pod warunkiem, że naprawdę o siebie dbasz.
                                                    Mogę nawet powiedzieć, że nieatrakcyjny gej ma bardziej przesrane niż nieatrakcyjna kobitka.
                                                  • sabat-77 Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 14:11
                                                    40 letnia babka w siecie hetero to akurat rucha gdy tylko chce :-) mlodych fajnych amatorow na jej smaki nie brakuje. No a nieatrakcyjny 40 letni gej ma pewnie i tak lepiej niz nieatrakcyjny 40 letni heteryk :-)
                                                  • rekreativa Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 15:04
                                                    "No a nieatrakcyjny 40 letni gej ma pewn
                                                    > ie i tak lepiej niz nieatrakcyjny 40 letni heteryk :-) "

                                                    No nie wiem, nie wiem. Jakaś pani może się na wizualnie nieciekawego pana i tak połakomić, bo jej np. zegar biologiczny tyka, a pan poza tym miły i ustawiony w miarę.
                                                    Gej czym ma skusić? Drugi facet nie szuka ojca dla swoich potencjalnych dzieci, a kasa też nie jest tu wabikiem, chyba że mówimy o dwudziestolatku poszukującym sponsora.
                                                  • sabat-77 Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 15:14
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Gej czym ma skusić? Drugi facet nie szuka ojca dla swoich potencjalnych dzieci,
                                                    > a kasa też nie jest tu wabikiem, chyba że mówimy o dwudziestolatku poszukujący
                                                    > m sponsora.

                                                    Byciem gejem oczywiście. Przecież to, że sam jest nieatrakcyjnym podstarzałym gejem nie oznacza, że jest sam na świecie. Jeśli po drugiej stronie stanie równie nieatrakcyjny i podstarzały gej to mamy happy end :D
                                                    Nie zapominaj o sławetnych niższych wymaganiach facetów, one są faktem.
                                                  • sabat-77 Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 15:17
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > Byciem gejem oczywiście. Przecież to, że sam jest nieatrakcyjnym podstarzałym g
                                                    > ejem nie oznacza, że jest sam na świecie. Jeśli po drugiej stronie stanie równi
                                                    > e nieatrakcyjny i podstarzały gej to mamy happy end :D
                                                    > Nie zapominaj o sławetnych niższych wymaganiach facetów, one są faktem.

                                                    Zapomniałem dodać, że kobiecie łatwiej jest zrezygnować z seksu w ogóle, jeśli nie znajdzie właściwego faceta, co w praktyce czyni wiele samotnych czterdziestek. Wolą olać sprawę, niż zadawać się z kimś, kto nie spełnia ich - często z racji utraconego statusu absurdalnych - wymagań.
                                                    U faceta to tak nie działa, wymagania często idą w dół tak długo, aż wreszcie się znajdzie byle kto do seksu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Drogi kutuzow 27.04.13, 15:31
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > U faceta to tak nie działa, wymagania często idą w dół tak długo, aż wreszcie s
                                                    > ię znajdzie byle kto do seksu.

                                                    To obrzydliwe :) Jak juz kogos znajdziesz lub raczej jak ci sie trafi 'cos' jak slepej kurze ziarno :-) to nie podawaj takich informacji wybrance, bo to okropne. Bedzie sie czula jak zrzut. W ogole takim twierdzeniem zamykasz sobie obcje wyrwania kogos na forum, bo ktora kobieta chcialaby poczuc sie jak "byle kto"?
                                                    W ogole wracajac do Twojego pytania czy mezczyzna musi klamac? Well jakis marketing trzeba sobie zapewnic, bo jak bedziesz walic taka prawde miedzy oczy to nie wyhaczysz nic, no co Ty :-)
                                                  • marek.zak1 Uszy 27.04.13, 15:57
                                                    Nie należy kłamać, bo klamstwo szybko wychodzi na jaw. Marketing? Jako dyrektor marketingu powiem, że masz rację. Polega on na mówienie rzeczy, które klienci chcą usłyszeć. Skoro twierdzisz, że w uwodzeniu to działa, widac wiesz, o czym mówisz.
                                                  • sabat-77 Re: Drogi kutuzow 27.04.13, 17:07
                                                    Kitty, masz zadziwiajaca maniere odnoszenia kazdej mojej wypowiedzi do kontekstu damsko-meskiego i to do w kontekscie naszego forum. Przeciez musialbym miec ziazi z glowa, zeby odslaniac taka slabizne na wlasnym lowisku. To forum jest doskonala platforma wymiany mysli, a nie portalem randkowym :-)
                                                    Wiec szczerze mowiac mam w dupie co dana wypowiedz robi z moimi mozliwosciami "wyhaczania" kogos na tymforum.
                                                  • hello-kitty2 Re: Drogi kutuzow 27.04.13, 18:29
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > Kitty, masz zadziwiajaca maniere odnoszenia kazdej mojej wypowiedzi do kontekst
                                                    > u damsko-meskiego i to do w kontekscie naszego forum. Przeciez musialbym miec z
                                                    > iazi z glowa, zeby odslaniac taka slabizne na wlasnym lowisku. To forum jest do
                                                    > skonala platforma wymiany mysli, a nie portalem randkowym :-)
                                                    > Wiec szczerze mowiac mam w dupie co dana wypowiedz robi z moimi mozliwosciami "
                                                    > wyhaczania" kogos na tymforum.

                                                    No przeciez Tygrys apelowal: "Nauczta sie ZA
                                                    > KURWA JEGO MAC SIEBIE gadać niedodupczone masy!" :-) To czyje Ty mysli wymieniasz, nie swoje? Za "platforme" to forum moga traktowac osoby, ktore sa odpowiednio obruchani w zyciu. Natomiast Ty 'lekcewazac' moc randkowa tego medium wychodzisz zwyczajnie na idiote. W dodatku nieszczerze oburzajac sie na idee radosnego ruchania wspolforumowiczow. Nie pamietasz co Gomory napisal o pobudkach zalozyciela forum? Zaczynam podejrzewac, ze Ty wcale nie dazysz do rabanki tylko jakies atencji potrzebujesz i tyle.
                                                  • sabat-77 Droga Kitty 27.04.13, 19:15
                                                    a skad mam wlasciwie wiedziec, czy mowisz prawde o swoim doswiadczeniu ? A tym bardziej powiedziec cos o twoich intencjach ? Wiemy tu o sobie tyle ile powiemy. A moze ja jestem ksiedzem ? Albo gejem ? Skad wiesz, ze nie ?
                                                  • hello-kitty2 Re: Droga Kitty 27.04.13, 23:20
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > a skad mam wlasciwie wiedziec, czy mowisz prawde o swoim doswiadczeniu ? A tym
                                                    > bardziej powiedziec cos o twoich intencjach ? Wiemy tu o sobie tyle ile powiemy
                                                    > .

                                                    No chyba, ze sie spotkamy/spotykamy to wtedy mozemy dowiedziec sie wiecej :) No i jak uskuteczniles juz spotkanie z pieknymi forumkami - Slazaczkami (bladyna i ruda)? Bo jesli jeszcze nie lub w ogole nie to zwyczajnie dziwie sie, ze wolisz spedzac czas tu praktykujac wmawianie nam jak to facetom trudno o seks, zamiast spedzac czas z nimi na zywo :) Pewnie, ze trudno, jak sie odrzuca wszelkie propozycje, nie wychodzi z inicjatywa, no to sorry, co ty bys chcial, zeby przyszly do ciebie do domu i ladnie poprosily, czy mozesz wyjsc? :)
                                                  • 3rd_sin Re: Droga Kitty 28.04.13, 12:15
                                                    ...a miało być w damskim gronie, przy kawie ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Drogi kutuzow 27.04.13, 15:22
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "No a nieatrakcyjny 40 letni gej ma pewn
                                                    > > ie i tak lepiej niz nieatrakcyjny 40 letni heteryk :-) "
                                                    >
                                                    > No nie wiem, nie wiem. Jakaś pani może się na wizualnie nieciekawego pana i tak
                                                    > połakomić, bo jej np. zegar biologiczny tyka, a pan poza tym miły i ustawiony
                                                    > w miarę.
                                                    > Gej czym ma skusić? Drugi facet nie szuka ojca dla swoich potencjalnych dzieci,
                                                    > a kasa też nie jest tu wabikiem, chyba że mówimy o dwudziestolatku poszukujący
                                                    > m sponsora.

                                                    Czterdziestoletni herero jako ojciec dzieci dla babki z tykajacym zegarem? Chyba za stary na ojca, jak na moj gust. Facetom tez sie konczy termin waznosci, moze nie do posuwania ale do zrobienia w miare szybko, zdrowego dzieciaka to raczej tak :) Ja bym brala gora do 35 lat.
                                                  • rekreativa Re: Drogi kutuzow 27.04.13, 17:15
                                                    Jasne, jasne, to teraz wyobraź sobie, że masz 39 i trzy czwarte, nie jesteś pięknością, przegapiłaś parę okazji, a dookoła nie ma nic oprócz niezbyt atrakcyjnego, ale miłego czterdzieści parę-latka. Nie zarzucisz wędki?
                                                  • sabat-77 kwestia rzadkosci 26.04.13, 15:38
                                                    Jeszcze taka kwestia mnie zastanowila - moze latwiej byloby mezczyznie znalezc partnerke, o ile mialaby ona nietypowe sklonnosci seksualne ? W tym wypadku mainstreamowa oferta seksualna mezczyzn by ja nie interesowala, wiec moze facet gotowy spelnic jej oczekiwania mialby na wstepie duzy plus ?
                                                  • rekreativa Re: kwestia rzadkosci 26.04.13, 16:30
                                                    To w czym sie zamierzasz specjalizować?
                                                    :P
                                                  • sabat-77 Re: kwestia rzadkosci 26.04.13, 16:43
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > To w czym sie zamierzasz specjalizować?
                                                    > :P
                                                    a wiesz, ciezko znalezc cos gdzie kobiety szukaja a nie znajduja. Wszedzie faceci sa strona popytowa i proszalnymi dziadami. Niestety nie znam takich rewirow, w ktorych byloby inaczej.
                                            • rekreativa Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 12:15
                                              Chyba się nie obraziłeś?
                                              Zresztą przecież nikt tu Ciebie nie ocenia. Ja tylko wskazuję, że czy z porno, czy bez porno są mężczyźni, którzy wybiorą masturbację zamiast aktywnego poszukiwania chętnej partnerki (przynajmniej do czasu).

                                              PS. Rekreativa na miejscu sabata byłaby już pewnie po rozwodzie, bo jest z natury niecierpliwa i nie lubi tkwić w sytuacjach nie przynoszących pożądanych efektów.
                                              • kag73 Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 12:30
                                                Ja tylko wskazuję, że czy z porno,
                                                > czy bez porno są mężczyźni, którzy wybiorą masturbację zamiast aktywnego poszuk
                                                > iwania chętnej partnerki (przynajmniej do czasu).

                                                Jasne to nie chodzi konkretnie o porno i walenie konia(chociaz porno sprawe ulatwia) tylko o walenie konia. Oczywiscie reka zawsze pod reka, nie kazdemu facetowi latwo znalezsc chetna babke(wyglad, status spoleczny, kompleksy itp.) Do tego w momencie napiecia seksualnego reka przynosi ulge, czlowiek spokojniejszy i byle do wiosny a nastepnym razem....znow to samo, bo znow "zaspokojony" nie zdazyl poszukac babki. Az pewnego dnia czlowiek sie przyzwyczaja i juz nawet tak intensywnie nie szuka. Jakby mu jakas zapukala do drzwi i byla chetna, to tak ale samemu ruszyc tylkiem....hmm pewnie i tak sie nie uda. To obserwacja mojego szwagra do niedawna singla co do jego znajomych/kolegow z pracy rowniez singli, na Zachodzie gdzie babki wybredne sa.
                                                Ja sama znam takich, oni juz zapomnieli jak sie babki podrywa. Jeden byl niedawno na urlopie w Brazylii, z ojcem. Nadazyla sie sluchajcie fajna babka turystka Rosjanka, to stary musial mu szepnac do ucha, ze ma jej numer telefonu wziac, bo on....chyba na to nie wpadl.
                                                Inny, mam wrazenie, wychodzi do barow i pubow, ale wlasciwie to kobiet nie zauwaza, zajety zamawianiem piwa. Do tego stanal w miejscu, bo sam ma 40ci a chcialby 20 sto latke i to jeszcze taka co sie sama zaoferuje, bo sam "opieszaly".
                                                • twojabogini Re: Drogi kutuzow 27.04.13, 16:46
                                                  > Inny, mam wrazenie, wychodzi do barow i pubow, ale wlasciwie to kobiet nie zauw
                                                  > aza, zajety zamawianiem piwa. Do tego stanal w miejscu, bo sam ma 40ci a chcial
                                                  > by 20 sto latke i to jeszcze taka co sie sama zaoferuje, bo sam "opieszaly".

                                                  mamy tego samego kumpla :) Albo to nie taki rzadki model.
                                                  • rekreativa Re: Drogi kutuzow 27.04.13, 17:16
                                                    To jest model standardowy chyba, bo ja też znam, co najmniej dwóch :)
                                                • yoric Re: Drogi kutuzow 27.04.13, 23:29
                                                  Kag, w takim razie popraw mnie jeśli się mylę, ale proponujesz wizję, w której faceci mają zakaz dotykania własnych ptaków. I proponujesz ją jako nowy, lepszy świat.

                                                  Jak zauważył Kutuzow, po tej linii można zaproponować dalsze udoskonalenia, np. brak emancypacji kobiet (mniej narzekają na słabych mężczyzn), brak seriali (kobiety nie marnują czasu i mają go więcej na pożyteczne rzeczy), brak gier komputerowych (dzieci nie marnują czasu), itd. itp.
                                                  • kag73 Re: Drogi kutuzow 28.04.13, 14:21
                                                    yoric napisał:

                                                    > Kag, w takim razie popraw mnie jeśli się mylę, ale proponujesz wizję, w której
                                                    > faceci mają zakaz dotykania własnych ptaków. I proponujesz ją jako nowy, lepszy
                                                    > świat."
                                                    Nic takiego nie proponuje. Napisalam wczesniej, ze facet moze ogladac porno i onanizowac sie ile chce pod warunkiem, ze kobieta w tym samym czasie nie obsycha i zaczynaja sie stresy i jazdy. Jezeli facetowi zalezy na dobrym zwiazku, sam pomysli co moze zrobic albo zmienic, zaleznie od tego co jest powwodem braku seksu oczywiscie.
                                                    Abstrahujac dodam, ze tak poza tym czas kiedy moj facet mial zakaz dotykania ptaka(bo byl w klatce) byl odjazdowy dla nas obojga, bardzo milo go wspominamy;) Wtedy tez uslyszalam od meza, ze robienie sobie samemu dobrze jest tylko "tania podrooba" tego co ma sie z kobieta.

                                                  • marek.zak1 Re: Drogi kutuzow 28.04.13, 14:24
                                                    Podpisuję sie pod zdaniem męża.
                                        • gomory Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 11:56
                                          > Wcześniej zaś były obrazy, powieści itp. Każde z tych pokoleń jakoś sobie radziło.

                                          Jakoś to nasze także sobie poradzi :).
                                          Tym niemniej zauważ, że dzisiaj np. 10latki pokazują, jak używając szkolnego WiFi obejrzeć porno na smartfonie. Rodzice nie mogą nad tym czuwać.
                                          By kiedyś zdobyć pornograficzne zdjęcia trzeba było podjąć spory wysiłek. Mieć na to środki, by je nabyć. Przezwyciężyć wstyd, bo wymagało to często kontaktu osobistego ze sprzedawcą.
                                          Znaleźć skrytkę by nie wpadły w ręce rodziców / żony / dzieci. A wszystkie te czynności podejmowane nie w momencie pobudzenia seksualnego, tylko jako przygotowawcze.
                                          Dzisiaj? Poczujesz w organiźmie przypływ podniecenia, odpalasz kompa i to już koniec starań. No najwyżej dobór pory, żeby nie było w pobliżu dzieci / żony / rodziców.
                                          • kutuzow Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 12:33
                                            gomory napisał:

                                            > Jakoś to nasze także sobie poradzi :).
                                            > Tym niemniej zauważ, że dzisiaj np. 10latki pokazują, jak używając szkolnego Wi
                                            > Fi obejrzeć porno na smartfonie. Rodzice nie mogą nad tym czuwać.
                                            > By kiedyś zdobyć pornograficzne zdjęcia trzeba było podjąć spory wysiłek. Mieć
                                            > na to środki, by je nabyć. Przezwyciężyć wstyd, bo wymagało to często kontaktu
                                            > osobistego ze sprzedawcą.
                                            > Znaleźć skrytkę by nie wpadły w ręce rodziców / żony / dzieci. A wszystkie te c
                                            > zynności podejmowane nie w momencie pobudzenia seksualnego, tylko jako przygoto
                                            > wawcze.
                                            > Dzisiaj? Poczujesz w organiźmie przypływ podniecenia, odpalasz kompa i to już k
                                            > oniec starań. No najwyżej dobór pory, żeby nie było w pobliżu dzieci / żony / r
                                            > odziców.

                                            Gomory masz rację. Jasne że jest dużo bardziej dostępne i dużo wcześniej można nawiązać kontakt z porno niż kiedyś. Z drugiej strony jest to także obniżenia norm moralnych. Zobacz że gdyby pokoleniu naszych dziadków pokazać dzisiejsze MTV, to dla nich byłby to właśnie porno (te wszystkie rozebrane laski w teledyskach i dziunie z realityTV)
                                            • kag73 Re: Drogi kutuzow 26.04.13, 12:38
                                              "Gomory masz rację. Jasne że jest dużo bardziej dostępne i dużo wcześniej można nawiązać kontakt z porno niż kiedyś. Z drugiej strony jest to także obniżenia norm moralnych. Zobacz że gdyby pokoleniu naszych dziadków pokazać dzisiejsze MTV, to dla nich byłby to właśnie porno (te wszystkie rozebrane laski w teledyskach i dziunie z realityTV)"

                                              Kutuzow, to jednak nie ma nic do rzeczy, ze dostepnosc porno ma wplyw na zycie seksualne ludzi. Nie potrzeba ani pieniedzy, ani wielkiego nakladu czasu i pracy i masz oprocz tuzina przerozych obrazkow jeszcze dzwiek i akcje. Tanio i wesolo :)
                                • songo3000 I po raz kolejny boginka trysnęła swoją hipokryzją 24.04.13, 20:57
                                  Czy tam sobie jej posty, czytam całkiem zgrabne opisy mówiące o pięknych i słusznych sprawach. Nie powiem, całkiem dobrze operuje słowem, całkiem pewnie siebie.
                                  Niestety, im bardziej kreuje wokół siebie wizerunek 'tej jasnej' i 'tej widzącej prawdę dobrych przemian' tym wyraźniej pogrąża się w swojej niesymetrii, omijania niewygodnych pytań i stosowaniu prostych manipulacji. Bo sorry, 'czytacie selektywnie' jakąś wyrafinowaną zagrywką nie jest.

                                  Nie będę komentował jej głównego utopijnego pomysłu. Po co, kilku już całkiem rozsądnie zadawało kluczowe pytanie o aspekty formalizacji a boginka używała wielu argumentów. Szkoda tylko, że ŻADEN z nich nie odnosił się do konkretnych zarzutów.

                                  Odniosę się za to do tego konkretnego wątku gdzie kurwa EWIDENTNIE mamy przykład prób 'wywierania nacisku' na niechętnego partnera. Gdzie seks, który jak czytamy jednak się odbywa wedle pomysłów boginki jest niczym innym jak 'gwałtem'. Prawa i Sprawiedliwa Ona powinna więc w te pędy nakrzyczeć na wstrętną gwałcicielką...

                                  I co? I jajco. Bo domagającą jest kobieta a niechętnym mężczyzna.

                                  Jesteś zwykłą HIPOKRYTKĄ. Próbuj sobie to rozmydlać jak chcesz ale niczego nie zmienisz.
                • twojabogini Re: Drogi kutuzow 23.04.13, 15:58
                  > Widzisz juz założyłaś że ucieka i CZEMU ucieka. Może po prostu seks jest tak sł
                  > aby że woli własną rękę i z ucieczką nie ma to nic wspólnego.

                  Teraz to mnie wkurzyłeś. Podałam kilka wariantów, które mogłyby wytłumaczyć opisane zachowanie partnera. Jednym z nich była niedojrzałość i ucieczka. Nigdzie nie napisałam, że ten konkretny mężczyzna tak robi. "Jak wynika z praktyki terapeutycznej - ucieczkę mężczyzny w wirtualny seks poprzedza ucieczka emocjonalna. Bardzo często jest to forma protestu".
                  Oceniam taką postawę jako niedojrzałą - niezależnie od płci. Nie wpieraj mi dziecka w brzuch.

                  >W wątkach mężczyzn
                  > jakoś od razu zakładasz że są złymi kochankami, itp

                  nie mężczyzn - tylko mężczyzny. Nie że jest złym kochankiem, tylko niewyedukowanym. W tym samym wątku napisałam, że jest bardzo prawdopodobne, że seksualność jego żony jest niedojrzała. To skrupulatnie przeoczasz.To najczęstsza przyczyna braku seksu lub słabego seksu w małżeństwie z jaką się stykam - nie zdrady (to raczej pochodna), nie homo i inne - tylko mężczyzna jest niewyedukowany i nie ma pojęcia jak sprawić przyjemność kobiecie, a kobieta jest niewyedukowana i też nie wie co mogłoby dać jej przyjemność. Kiedy seks jest - jest więc miły dla mężczyzny, dlatego ona z czasem odmawia itp.
                  Nie jest to jedyny wariant (odmawiają seksu w małżeństwach także osoby od seksu uzależnione - i kobiety i mężczyźni itp., itd.) - ale najczęstszy.

                  > owszem słyszałem. Pytanie czemu tutaj nie przyjmiemy najprostszej odpowiedzi. F
                  > acet wybiera porno bo daje mu ono więcej przyjemności niż seks z partnerką?

                  Nie? To co znaczy ten fragment: "Czasem ucieczka w porno jest też ucieczką przed nudą seksualną, gdy seks w zwiazku się rutynizuje - porno dostarcza silnych bodźców."
                  Bo jakoś mi się zdaje, że niesie za sobą ta samą treść, którą ty wyraziłeś powyżej. I nie jest to odpowiedź najprostsza.

                  Swoją drogą wybór ręki zamiast seksu z partnerką jest przejawem szeregu symptomów, ale na pewno nie świadczy o dojrzałości i byciu wspaniałym kochankiem. Raczej o deficytach emocjonalnych. Podobnie jest w przypadku, kobiet które wycofują się z życia seksualnego w związki z dziećmi, mamusiami i koleżankami. Nie są dobrymi kochankami i nie są dojrzałe. A partnerzy, którzy wymagają od swoich współmałżonków seksu, mimo ich wyraźnej niechęci naruszają granice - niezależnie od konfiguracji płciowej.
                  • marek.zak1 Protest, ale przeciwko...? 23.04.13, 17:11
                    "Jak wynika z praktyki tera
                    > peutycznej - ucieczkę mężczyzny w wirtualny seks poprzedza ucieczka emocjonalna
                    > . Bardzo często jest to forma protestu".

                    Też tak uważam, ale protestu przeciwko czemu? Może na oprzyklad uwazdze, że się nie stara, ze zarabia za mało i,i,i ?
                    • twojabogini Re: Protest, ale przeciwko...? 24.04.13, 17:10
                      marek.zak1 napisał:

                      > Też tak uważam, ale protestu przeciwko czemu? Może na oprzyklad uwazdze, że si
                      > ę nie stara, ze zarabia za mało i,i,i ?

                      To chyba już kwestia bardzo indywidualna...
                      • kag73 jeszcze tylko chcialm dodac w temacie... 24.04.13, 22:38
                        ...ze niewiele wiemy o ich seksie. Moze jej sie podoba ale jemu sie nie podoba/czegos mu brakuje/ma jakies fantazje. Faktem jest, ze partnerka nic o tym nie wie, bo nic jej nie powiedzial. No chyba, ze jednak to przyzwyczajenie do porno i graby;)
                        Tak czy siak teraz przynajmniej jest szansa sobie pogadac i moze dowiedziec sie czego wiecej. Jezeli ludzie sie lubia i im zalezy na zadowoleniu drugiej osoby beda szukac rozwiazan i moze jakies znajda przy odrobinie dobrych checi.
    • loppe Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 26.04.13, 15:00
      A może minety się boi?

      www.youtube.com/watch?v=82_eDFXj22Q
    • twojabogini Re: odpowiadam sabatowi 27.04.13, 16:59
      Sabat 77:
      Niech wprowadzą. Babskie buczenie o seks w małżeństwie też będzie można wtedy podciągnąć pod próbę gwałtu. Wreszcie się skończy i będzie można bez przeszkód walić konia przy filmikach z boską Terą Patrick :)
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,143832023,143961646,Re_Odpowiadam.html
      Czytam i oczom nie wierze. Ja w porno siedze od malolata, swobodnie moge zalozyc ze jestem uzalezniony od masturbacji, bo wiele alternatyw nie bylo, ale to co napisalas jawi mi sie jako tak piramidalna bzdura, ze po prostu brak mi slow. Juz fizjologicznie nawet - wilgoc, cieplo ciala partnerki, ruch, jej odglosy, ale i sama sytuacja - to nigdy nie bedzie mniej podniecajace od jakichs plastikowych lalek poruszajacych sie na dwuwymiarowym ekranie. Nie wierze, trzeba by miec totalnie zryty beret, zeby tak odczuwac.
      Sorry, nie miesci mi sie to w glowie.
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,144008970,144095343,Re_Drogi_kutuzow.html
      Widzę pewną sprzeczność pomiędzy zaprezentowanymi postawami. No comment - mi naprawdę jest obojętne, jak kiedy i z kim czy bez kogo wolisz.
      • sabat-77 Re: odpowiadam sabatowi 27.04.13, 17:10
        Widzisz sprzecznoscl w moich wypowiedziach bo nie rozumiesz kpiny w jednej z nich. Wspolczuje takiego jednowymiarowego postrzegania rzeczywistosci :-)
        • twojabogini Re: odpowiadam sabatowi 27.04.13, 17:30
          sabat-77 napisał:

          > Widzisz sprzecznoscl w moich wypowiedziach bo nie rozumiesz kpiny w jednej z ni
          > ch. Wspolczuje takiego jednowymiarowego postrzegania rzeczywistosci :-)

          Och, też zacząłeś długi weekend przy kompie? Grypę mam...:)

          Ironię zazwyczaj dostrzegam. Załóżmy, że pierwsza z dwóch cytowanych była ironiczna. Co zrobisz z pozostałymi wypowiedziami z forum, w których wyraźnie wskazywałeś swoje preferencje w kierunku porno (zamiast ciepła ciała, wilgoci, dotyku itp.) i wyższość wirtualnych pań nad realnymi? Nie mam ochoty, aż tak się wgłębiać, żeby szukać cytatów do nocy - zaraz mi rodzina z majówki wraca. Stali bywalcy forum mniej więcej wiedzą i pamiętają, co kto gada. One wszystkie były kpiną?
          • sabat-77 Re: odpowiadam sabatowi 27.04.13, 17:45
            Co ty wygadujesz zza bzdury ??
            Az mi sie odechciewa komentowac. Wielokrotnie pisalem, ze mam staly kontakt z porno od dawna, ale do glowy by mi nie przyszlo, zeby pozostawic usychajaca zone w lozku i walic konia przy kompie. Dla mnie porno bylo zawsze typowa czynnoscia zastepcza, fizjologiczna koniecznoscia w obliczu braku seksu w realnym zyciu. Zarzut, ze wole wirtualne panienki od prawdziwych to juz nie jest nawet smieszne, to jest obrazliwe.
            • twojabogini Re: odpowiadam sabatowi 27.04.13, 18:35
              No to się nie obrażaj. Przyjmuję. Widocznie źle interpretowałam twoje zachwyty wirtualnymi paniami (zresztą zgodzę się, że niektóre są fajne i przyjemnie oglądać, choć podobnie jak ty wolę te z realu).

              Zmykam. Rodzina wraca. Jak mąż zobaczy na jakim forum ostatnio przesiaduję najczęściej - jeszcze zażalenie złoży, sfrustruje się że mi za mało i poczuje się stłumiony, wycofa się i będę musiała założyć wątek, co robić...Popadłam w poważną wątpliwość, co do pewności męskiego ego...

              • sabat-77 Re: odpowiadam sabatowi 27.04.13, 18:47
                ja porno lubie na zasadzie jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma. Jego podstawowa slaboscia jest idealizacja, a ja lubie ludzi prawdziwych, niedoskonalych ale szczerych.
          • rekreativa Re: odpowiadam sabatowi 27.04.13, 18:29
            A to nie chodzi czasem o yorica?
            • twojabogini Re: odpowiadam sabatowi 27.04.13, 18:40
              rekreativa napisała:

              > A to nie chodzi czasem o yorica?

              Nie no, sabata odróżniam od iyorica i niektórych forumowych piewców porno i postrzegam go jako jednego z tych, którzy porno zwyczajnie lubią. Przyjmuje na slowo i za prawde co pisze - ze woli jednak real.
              Nie oceniam negatywnie lubienia porno. Sama lubię różne, niekoniecznie typowe rzeczy i także seks solo - wcale nie jako opcje zamiast - tylko obok. To jest dla mnie fajne. Choć podobnie jak kag sądzę, że u niketórych panów niedosyt seksu w realu może byc powiązany nadmiarem w wirtualu. U kogo jak jest - niech panowie rozstrzygaja sami. The end - juz buty posciagali i ida myc ręce. Do jutra.
              • yoric Re: odpowiadam sabatowi 27.04.13, 23:01
                > Nie no, sabata odróżniam od iyorica i niektórych forumowych piewców porno i pos
                > trzegam go jako jednego z tych, którzy porno zwyczajnie lubią.

                aha :). A jakie - w odróżnieniu od Sabata - stanowisko prezentuje Twoim zdaniem Yoric?
            • sabat-77 Re: odpowiadam sabatowi 27.04.13, 18:41
              rekreativa napisała:

              > A to nie chodzi czasem o yorica?

              No przecie boginka mnie cytuje. A w drzewku kto kogo to juz sie pogubilem.
    • twojabogini Re: a to dla kutuzowa 27.04.13, 17:21
      >Boginie "rozszarpujemy" za jej dziwne pomysły zaostrzenia definicji gwałtu do sytuacji gdy >następuje namawianie/naleganie ale tylko jeśli jest to namawianie/naleganie faceta wobec >kobiety. Bo w drugą stronę gdy to kobieta nalega to już to nie działa i oczywiście to insza >inszość wg niej.

      Przekręcasz moje stanowisko. Na cytaty już walczyć mi się nie chce - bo je dla wygody pomijasz. Powyżej zamieściłam całą garść przykładów (i cytatów) w których za namolne i opresyjne podejście do partnerów krytykowałam także kobiety, i w których pisałam, że jest to tak samo złe w wykonaniu kobiet jak i mężczyzn.
      Co do karalności - chciałabym, aby jako gwałt było karane odbycie stosunku lub innej czynności seksualnej - gdy dojdzie do niej nie tylko w wyniku przemocy, ale także w wyniku wywarcia presji, a generalnie - w każdym przypadku, gdy nie było świadomej i dobrowolnej zgody osoby, która w stosunku (innej czynności seksualnej) uczestniczyła. W takiej Szwecji jest karalny stosunek ze śpiącym partnerem - chyba, że partner wcześniej (zanim zaśnie) na taką formę kontaktów zgodę wyrazi.
      Tak wiem, tu pojawi się oburzenie: no to jak to - partnerzy mają wcześniej rozmawiać i ustalać, co wolno, co nie wolno? Nie ma potrzeby niczego ustalać, dopóki partner ma możliwość swobodnej odmowy. Wtedy można działać spontanicznie - i wycofać się, gdy coś nie gra. A co do rozmowy - to chyba jedna z najbardziej naturalnych rzeczy jaka powinna mieć miejsce pomiędzy partnerami seksualnymi - rozmowa o seksie, co lubią, jakie są granice każdego z nich. Jeśli ktoś takiej rozmowy się wstydzi, lub sądzi, że to mu w seksie "zniszczy spontaniczność" - niech zapisze się do przedszkola na zajęcia z seksualności - podobno niedługo takie wprowadzą.

      Samo namawianie i wywieranie presji na seks - szczególnie wobec współmałżonka - jest w mojej ocenie czynem nagannym i jako taki także powinien podlegać karaniu. Nie jako gwałt - jako molestowanie, lub w zależności od okoliczności - przemoc psychiczna.

      Płeć osoby molestującej lub gwałcącej nie ma w mojej ocenie znaczenia. Kobieta, która grozi mężowi rozwodem, żeby odbył z nią stosunek molestuje go. Jeśli zaś odbywa z nim stosunek, na który on zgodził się pod wpływem wywartej presji - gwałci go. Skąd wiem - z relacji zgwałconych małżonków płci męskiej. Przy obecnym stanie prawnym nie mają szans: nie było ani podstępu, ani przemocy - i w dodatku w zasadzie na stosunek się "zgodzili" (dlatego tak ogromne znaczenie ma SWOBODNA możliwość wyrażenia ZGODY).

      A jak się po wszystkim osoby w ten sposób zgwałcone czują (I KOBIETY I MĘŻCZYŹNI)- co komu do tego? Ja z nimi czasem rozmawiam - i jedyne co mogę zrobić to odesłać do terapeuty, psychologa, seksuologa. Bo nie ma na to, co im się zdarzyło (a czasem trwało przez parę ładnych lat) paragrafu.
      • kutuzow gwałt autorki na biednym gościu co woli porno 27.04.13, 21:41
        twojabogini napisała:
        > Przekręcasz moje stanowisko. Na cytaty już walczyć mi się nie chce -

        Pozwól że w takim razie przytoczę Ci tylko cytat z tej Twojej wypowiedzi:

        > Płeć osoby molestującej lub gwałcącej nie ma w mojej ocenie znaczenia. Kobieta,
        > która grozi mężowi rozwodem, żeby odbył z nią stosunek molestuje go. Jeśli za
        > ś odbywa z nim stosunek, na który on zgodził się pod wpływem wywartej presji -
        > gwałci go.

        Jeśli przyjmiemy taką oto definicję jaką tutaj prezentujesz to autorka niniejszego wątku gwałci swojego faceta:

        ""jeśli on wymienia mnie na porno i własną rękę, to nie możemy być razem."
        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,144008970,144008970,Porno_dlugi_watek_dla_cierpliwych_.html
        Jak widzisz mamy tu wszystko to o czym piszesz. Straszenie rozstaniem, presje na seks i co ważne są także same stosunki na które godził się naciskany partner.
        Nic tylko wg Twojej autorskiej definicji pisać zgłoszenie do prokuratury. Dziwne że nie zaczęłaś od takiej informacji swej porady dla autorki.

        Czy teraz już widzisz czego się tutaj czepiamy na forum? Co w tej Twojej autorskiej definicji jest takie złe?
        • twojabogini Re: gwałt autorki na biednym gościu co woli porno 28.04.13, 10:50
          kutuzow napisał:

          > Jeśli przyjmiemy taką oto definicję jaką tutaj prezentujesz to autorka niniejsz
          > ego wątku gwałci swojego faceta:

          Zgadza się - jeśli wymusza seks szantażem i on w następstwie tego szantażu ma z nią seks - wbrew sobie - to go gwałci. Napisałam jej o tym:

          "Naciskając na seks, traktując go jako coś, co ci się w związku należy przekraczasz granice, okazujesz brak szacunku partnerowi i być może bardzo dotkliwie go ranisz. "

          Właściwą postawą wobec partnera, który nie chce seksu nie jest wymuszanie seksu. Można odejść, zaakceptować brak seksu, ustalić z małżonkiem odmawiającym sposób realizacji swoich potrzeb, próbować seks w małżeństwie przywrócić (terapia, seksuolog, psycholog - jeśli przez jakiś czas nie udaje się to w parze bez specjalisty się nie obejdzie). Gwałcić, ranić emocjonalnie, traktować użytkowo - nie wolno.

          > Nic tylko wg Twojej autorskiej definicji pisać zgłoszenie do prokuratury. Dziwn
          > e że nie zaczęłaś od takiej informacji swej porady dla autorki.

          Do prokuratury? Po co? Prawo nie sankcjonuje takich zachowań.
          Nie zaczęłam - bo lepszym rozwiązaniem jest zakończenie niesatysfakcjonującego zwiazku, jeśli jest krótkotrwały. żonie tego bym nie napisała. A o tym, że tak w mojej ocenie nie powinno się postępować - napisałam. Cytat masz wyżej.

          Właśnie o to chodzi - że ja taka sytuację naprawdę uważam za gwałt i naprawdę uważam, że nawet gdyby partner był naprawdę ciężko uzależniony od porno i to z kategorii hard, jego partnerka nadal nie miałaby prawa wymuszać seksu - bo by go gwałciła - wykorzystując jego przywiązanie emocjonalne, raniąc ego, przekraczając granice, odmawiając szacunku, prawa do samostanowienia, odmowy, szantażując.

          także drogi Kutuzow w pełni rozumiem konsekwencje swojego stanowiska. partner takiej kobiety (nic nie wskazuje na to, aby autorka wątku nią była, choć ma skłonność do uważania, że ma prawo dysponować seksualnością partnera, sposobami jej realizacji oraz egzekwować seks w zwiazku w ilościach, które uważa za wystarczające - co wielu panów jej wytknęło) - powinien mieć ochronę prawną, a kobieta tak postępująca powinna ponosić konsekwencje prawne.
          • yoric Re: gwałt autorki na biednym gościu co woli porno 28.04.13, 12:38
            Wiesz, Bogini, piszesz dużo i sensownie, ale problem jest tai, że poszczególne kawałki Twoich wypowiedzi słabo do siebie przystają.

            Namawianie jest gwłatem. Gwałt to może taka metafora, przenośnia, inny termin na 'brak szcunku, przekraczanie granic'. Ale jako gwałt powinien też mieć konsekwencje prawne. Ale po co biec do prokuratury, jak prawo tego nie sankcjonuje. Ale powinno. Tylko, że nie w tym przypadku, bo autorka wątku pod taki zachowanie nie podpada... Itd.

            Serio? Serio w tym wątku nie ma namawiania?

            W Twoich propozycjach było "niechciane nachalne namawianie = gwałt". Sorry, ale przestań sobie grać 'na piskorza'. Nawet jak napiszesz trzy strony A4 tekstu, to gdzieś musi przyjść puenta, w której albo przypadek opisywany w wątku spełni Twoją definicję gwałtu, albo musisz poddać ją rewizji. Tertium non datur.
      • yoric Re: a to dla kutuzowa 27.04.13, 23:21
        > Przekręcasz moje stanowisko. Na cytaty już walczyć mi się nie chce...

        powinnaś się podszkolić u niejakiej Bonitki - wtedy nie byłoby 'przekręcania', tylko winni bylibyśmy 'manipulacji' oraz 'braku czytania ze zrozumieniem' :)

        Ja osobiście doceniam te wszystkie deklaracje o równości płci, itd., ale pozostaje kilka niefortunnych wypowiedzi, z których nie chcesz się wycofać, a na których konsekwencje próbujemy Ci zwrócić uwagę. Cytaty mają tę wadę, czy też zaletę, że zostają i potem trzeba się jakoś do nich odnieść.
      • marek.zak1 a zachęta? 28.04.13, 09:29
        Samo namawianie i wywieranie presji na seks - szczególnie wobec współmałżonka - jest w mojej ocenie czynem nagannym i jako taki także powinien podlegać karaniu. Nie jako gwałt - jako molestowanie, lub w zależności od okoliczności - przemoc psychiczna.

        Kiedys bedąc i pracując w Hiszpanii miałem wielką ochotę, a moja najdroższa niekoniecznie. Powiedziałem, bądź miła, przecież mnie kochasz i niechcesz, żebym był w złym humorze a dodatkowo jutro kupisz sobie coś ładnego. Czy jest to:
        - namawianie/przemoc psychiczna,
        - szantaż (złym humorem)
        - prostytucja małżeńska.

        Bardzo proszę o poważne wypowiedzi.

        • hello-kitty2 Re: a zachęta? 28.04.13, 09:38
          marek.zak1 napisał:

          > Kiedys bedąc i pracując w Hiszpanii miałem wielką ochotę, a moja najdroższa nie
          > koniecznie. Powiedziałem, bądź miła, przecież mnie kochasz i niechcesz, żebym b
          > ył w złym humorze a dodatkowo jutro kupisz sobie coś ładnego. Czy jest to:
          > - namawianie/przemoc psychiczna,
          > - szantaż (złym humorem)
          > - prostytucja małżeńska.
          >
          > Bardzo proszę o poważne wypowiedzi.

          Czy to jest Twoj coming out? (powaznie pytam). Po tym wszystkim co napisales, jak to zona nigdy ci nie odmawia, bo cie tak bardzo kocha? Szkoda, ze Aandzia ostatnio nie pisuje.
        • kotoshi Do Pana Marka 28.04.13, 09:41
          To był malutki szantażyk. moim zdaniem nie do uniknięcia w związku.
          A czy to coś ładnego dostałaby, gdyby odmówiła? ;)
          • marek.zak1 Re: Do Pana Marka 28.04.13, 10:01
            Prawidłowa odpowiedź. Z jednej strony zły humor, z drugiej fajny ciuszek :)

            Kitty, wiesz chyba że życie nie jest ani czarne ani białe. Kobiety mają swoje humory i bóle głowy, tak więc ,,nigdy" nie znaczy ..nigdy", tylko ,,prawie nigdy". A czy na duży ból głowy nie jest lekarstwem jakiś fajny, duży prezent? Sama odpowiedz.
            • kotoshi Re: Do Pana Marka 28.04.13, 10:18
              Mój chłopak też stosuje tę "strategię", tyle że to on kupuje mi wtedy ten prezent, bo ja mam mało własnych pieniędzy, a żona Pana to chyba sama wtedy idzie sobie po ten ciuszek, czy dobrze zrozumiałam? :)
            • hello-kitty2 Re: Do Pana Marka 28.04.13, 10:24
              marek.zak1 napisał:

              > Prawidłowa odpowiedź. Z jednej strony zły humor, z drugiej fajny ciuszek :)
              >
              > Kitty, wiesz chyba że życie nie jest ani czarne ani białe. Kobiety mają swoje h
              > umory i bóle głowy, tak więc ,,nigdy" nie znaczy ..nigdy", tylko ,,prawie nigdy
              > ". A czy na duży ból głowy nie jest lekarstwem jakiś fajny, duży prezent? Sama
              > odpowiedz.

              Odpowiadam: wg mnie kazda/przecietna kobieta to kurwa, to jest tylko kwestia ceny i zakamuflowania transakcji. Co do samej zasady sprzedazy dupy niczym nie roznimy sie od prostytutek/utrzymanek. Dlatego szanuje je. Zatem wiem Marek o co chodzi, nie zaskoczyles mnie. W ramach eksperymentu zaproponowalam krecacemu sie kolo mnie ostatnio facetowi (zona, dziecko) seks za kase. Jezu jak sie zdezorientowal, jak kluczy, jak nie wie co ma zrobic, debil, wystarczy zrobic to co zwykle, czyz nie?
              • marek.zak1 Re: Do Pana Marka 28.04.13, 10:35
                Nie. Żona, jak już logicznie wywnioskowała Kotoshi, miała swoją kartę, tak więc to wszystko było zabawą.
                Dzisiaj zadałem jej pytanie, czy mnie kocha. Gdy powiedziała, że tak, zaproponowałem wycieczkę do Zary. Kitty, więcej usmiechu w niedzielę :)
                • kotoshi Re: Do Pana Marka 28.04.13, 10:59
                  Oj, to mi się dostanie od Kitty, bo wychodzi na to, że u mnie to nie zabawa :)
              • twojabogini Re: Do Pana Marka 28.04.13, 11:13
                > Odpowiadam: wg mnie kazda/przecietna kobieta to kurwa, to jest tylko kwestia ce
                > ny i zakamuflowania transakcji.

                Naprawdę szokujący pogląd. Otóż moim skromnym zdaniem kobiety w większości lubią seks i wolą, gdy przynosi on im przyjemność nie korzyści finansowe. To nie kurewstwo tylko natura seksualna kobiety. Oczywiście są kobiety, które lubią seks, ale traktują go także jako sposób zarobkowania - to nie kurewstwo tylko wybrany zawód.
                Są kobiety, które nie lubią seksu, swojego ciała i w małżeństwie lub związku znoszą seks, a jako "rekompensatę" przyjmują "dary". To nie kurwy tylko kobiety skrzywdzone - albo mają nierozwinięta seksualność, albo aseksualne. Nikt im nigdy nie powiedział, że mozna inaczej.
                Są kobiety, w których przypadku nie ma znaczenia czy lubią seks, czy nie - muszą go oferowac partnerowi w jego wydaniu i na jego żądanie - żeby nie bil, dawał kase na dom, to nie kurwy tylko ofiary przemocy.
                Także kobiet kurew po prostu nie ma. To stereotyp, uzasadniający wiele szkodliwych zjawisk - szczególnie przemoc na tle seksualnym wobec kobiet.
                • kot-leniwiec Re: Do Pana Marka 18.05.13, 14:36
                  Przepraszam, nie zgodzę się. Kurwy istnieją. Z tym, że - jak to głosi stare, mądre przysłowie - to nie zawód tylko charakter. Kurwą - w moim prostym, niedorozwiniętym, samczym widzeniu świata - jest kobieta, która używa seksu do manipulowania partnerem/partnerami.
              • that.bitch.is.sick Re: Do Pana Marka 28.04.13, 13:06
                hello-kitty2 napisała:

                > marek.zak1 napisał:

                >
                > Odpowiadam: wg mnie kazda/przecietna kobieta to kurwa, to jest tylko kwestia ce
                > ny i zakamuflowania transakcji. C

                Och, możemy żonglować argumentem wziętym z psychologicznej tezy o powszechności zła, który mówi że większość ludzi jest zdolna do podejmowania czynów w ten czy inny sposób potępiany jeśli poddać ich odpowiedniej kombinacji wzmocnień pozytywnych i negatywnych. Jednak mylisz się bo udowodniono że istnieje niewielki procent osób niezłomnych, które w imię swoich przekonań potrafią przeciwstawić się presji i tu nie masz racji.
                Pytanie czy działasz w zgodzie ze swoją wolą i przekonaniami czy nie. Jeśli wierzysz że jesteś kurwą, to prędzej czy później nią się staniesz, pytanie jednak czy to twoja niezawisła decyzja, podjęcie tego typu przekonań, czy wynika ona z wypaczenia przez czynniki zewnętrzne które na Ciebie wpłynęły. Wyobraź sobie że jesteś bogata, możesz spełnić swoją każdą zachciankę, wówczas aktywność seksualną możesz podejmować w takim celu aby rozwijać swoją upośledzoną w sposób typowy dla kobiet seksualność, lub dla innych korzyści. Tylko wówczas będzie to twoja niezawisła decyzja:).


                Dobór naturalny nie wykształcił w kobietach chęci posiadania dzieci, tylko potrzebę seksu. Jeśli kobieta uprawia seks w trakcie owulacji, to dziewięć miesięcy później na świat przychodzi dziecko. Nie ma konieczności świadomego decydowania się na nie. - S.B.HRDY
                • marek.zak1 Re: Do Pana Marka 28.04.13, 13:18
                  Koleżanka Bogini już napisała, że nie ma kurew, są tylko ofiary przemocy i obrzydliwi molestujący faceci. Z kolei wg Kitty każda przecietna kobieta to kurwa. Nie może być większej rozbiezności zdań. Teraz więc zacytuje z pamięci jedna ze swoim książek:
                  - Lubisz się ze mna kochać? - pyta facet
                  - Gdybym nie lubiła, nie wyszłabym za ciebie.

                  Zwracam uwagę, że ten tekst jest po korekcie mojej szanownej małżonki, która nie stwierdziła niczego błędnegow takim rozumowaniu.
                  • hello-kitty2 Re: Do Pana Marka 28.04.13, 13:51
                    marek.zak1 napisał:

                    > Koleżanka Bogini już napisała, że nie ma kurew, są tylko ofiary przemocy i obrz
                    > ydliwi molestujący faceci. Z kolei wg Kitty każda przecietna kobieta to kurwa.
                    > Nie może być większej rozbiezności zdań.

                    Nie zrozumieliscie mnie. Ja tego nie potepiam, ja to akceptuje. Nazwalam kobiety kurwami ale to tylko slowo, moge uzyc innego ale nie wiem jakiego, moze byc utrzymanka (?), kwesia termnologii, niewazne. Tez nie twierdze, ze za kazdym razem kobieta kocha sie z powodow materialnych. Chodzilo mi, ze przecietnie jest do tego zdolna i robi to, czesciej, rzadziej, co powszechnie widac przeciez. Sami podajecie tego przyklady, ja to tylko probuje nazwac. Nie mam nic przeciwko temu. Jest to tak powszechne, ze jest to dla mnie standardem, norma. A co macie lepsza na to zjawisko nazwe, zeby nie byla taka szokujaca?
                    • marek.zak1 Re: Do Pana Marka 28.04.13, 14:07
                      A jak się w takim razie odniesiesz do tego fragmentu: Zwracam uwagę, że wypowiedziane poglady bohaterów nie muszą być opiniami autora.


                      - Nie jestem kurwą – odburknęła
                      - Wszystkie jesteśmy. Gdyby zjawił się bogaty i w miarę wyglądający facet i powiedział, ,,Bądź moją i jedźmy do mojego domu na Florydzie” każda z nas by pojechała. Lubimy wygodę, bogactwo i luksusowe życie. Jak któraś mówi, że nie, po prostu kłamie.
                      • hello-kitty2 Re: Do Pana Marka 28.04.13, 14:39
                        marek.zak1 napisał:

                        > A jak się w takim razie odniesiesz do tego fragmentu: Zwracam uwagę, że wypowi
                        > edziane poglady bohaterów nie muszą być opiniami autora.
                        >
                        >
                        > - Nie jestem kurwą – odburknęła
                        > - Wszystkie jesteśmy. Gdyby zjawił się bogaty i w miarę wyglądający facet i pow
                        > iedział, ,,Bądź moją i jedźmy do mojego domu na Florydzie” każda z nas by
                        > pojechała. Lubimy wygodę, bogactwo i luksusowe życie. Jak któraś mówi, że nie,
                        > po prostu kłamie.

                        Trudno mi sie odniesc, bo nic nie wiem o wygodzie, bogactwie i luksusowym zyciu. Mysle, ze do 'kurwienia sie' sklaniaja kobiety bardziej prozaiczne czynniki, chec zaspokajania potrzeb podstawowych. Kurwienie sie w cudzyslowie, zeby nie szokowac :)
                        • marek.zak1 Re: Do Pana Marka 28.04.13, 14:45
                          Dzięki. Ja także oczywiście mam na myśli cudzysłów.
                      • kag73 Re: Do Pana Marka 28.04.13, 15:03
                        > - Nie jestem kurwą – odburknęła
                        > - Wszystkie jesteśmy. Gdyby zjawił się bogaty i w miarę wyglądający facet i pow
                        > iedział, ,,Bądź moją i jedźmy do mojego domu na Florydzie” każda z nas by
                        > pojechała. Lubimy wygodę, bogactwo i luksusowe życie. Jak któraś mówi, że nie,
                        > po prostu kłamie.

                        Ja przede wszystkim wyprobowlabym jaki jest w lozku, bo w ostatecznosci to nie z pieniedzmi i luksusem chodze do lozka. Ze nie wspomne o milosci.
                        • twojabogini Re: Do Pana Marka 29.04.13, 15:30
                          > > - Nie jestem kurwą – odburknęła
                          > > - Wszystkie jesteśmy. Gdyby zjawił się bogaty i w miarę wyglądający facet
                          > i powiedział, ,,Bądź moją i jedźmy do mojego domu na Florydzie” każda z
                          > nas by pojechała. Lubimy wygodę, bogactwo i luksusowe życie. Jak któraś mówi, że
                          > nie, po prostu kłamie.

                          Chore fantazje. Nie pojechałabym i nie pojechałaby większość kobiet. Mają swoje pasje, rodziny, dzieci, psy, kwiatki do podlania, prace które lubią - i mało która znana mi kobieta rzuciłaby to, gdyby tylko na horyzoncie pojawił się jakiś bogaty palancik. Ja nie pojechałabym bo: mam udane małżeństwo, nie lubię luksusu i najlepiej wypoczywam w Bieszczadach, Floryda to tandeta, zawaliłabym terminy klientom i już nigdy nie odbudowałabym zaufania jakie we mnie pokładają - a kocham swoją pracę. No i za dzieciakami bym tęskniła.
                          Jeśli już kobieta dostaje kota i rzuca "to wszystko" - to najczęściej nie dla luksusu ale dla przyjemności. Rzucają stabilne małżeństwa dla kochanków, którzy biedni, ale przynajmniej pokazali im co to prawdziwe pieprzenie. Dla niektórych pań komfort finansowy bywa miłym dodatkiem dla sprawnego kochanka - i takich szukają. Wolą doświadczać orgazmów w atłasach, niż na zgrzebnych prześcieradłach. Estetyka ma swoje prawa.
                          • marek.zak1 Re: Do Pana Marka 29.04.13, 15:31
                            Wyjaśniam. Rozmowa singielek.
                          • rekreativa Re: Do Pana Marka 29.04.13, 16:24
                            Może weźmy poprawkę na to, że cytaty pochodzą z powieści i prezentują przekonania bohaterów, a niekoniecznie samego autora.
                            Zresztą, jak widać po wypowiedziach kitty, ludzie w realu też mają takie poglądy, więc nie przesadzajmy z tymi "chorymi fantazjami".
                    • twojabogini Re: hello-kitty2 29.04.13, 15:20
                      hello-kitty2 napisała:

                      > Nie zrozumieliscie mnie. Ja tego nie potepiam, ja to akceptuje. Nazwalam kobiet
                      > y kurwami ale to tylko slowo, moge uzyc innego ale nie wiem jakiego, moze byc u
                      > trzymanka (?), kwesia termnologii, niewazne. Tez nie twierdze, ze za kazdym raz
                      > em kobieta kocha sie z powodow materialnych. Chodzilo mi, ze przecietnie jest d
                      > o tego zdolna i robi to, czesciej, rzadziej

                      Zgodzę się częściowo - każdy człowiek jest potencjalnie zdolny do seksu w zamian za korzyści innej natury niż seksualna przyjemność (w tym w głównej mierze korzyści materialne). Prostytuują się i kobiety i mężczyźni. W naszym kręgu kulturowym "utrzymankami" są lub bywają głównie kobiety. W zamierzchłych czasach i w europie wcale nie tak dawno temu bywało odwrotnie - to mężczyźni bywali seksualnie dyspozycyjni wobec kobiet w zamian za korzyści, awanse, prezenty. Obecnie jest to stała praktyka w wielu zakątkach naszej pięknej ziemi. Weźmy młodych egipskich uwodzicieli.
                      W naszym kraju mężczyźni są dyspozycyjni seksualnie wobec mężczyzn. W kontaktach hetero nie jest to kulturowo przyjęte. Raz - mało jest kobiet które na luksus korzystania mogłyby sobie pozwolić (bariera kulturowa i czasem finansowa), dwa - mało jest panów, którzy mogliby realnie potrzeby kobiet zaspokoić - nie są tego uczeni. Dać się komuś przelecieć i jeszcze za to w jakiejś formie zapłacić mija się z celem.

                      Jestem zatem przeciwna pisaniu wszystkie kobiety to k - bo to półprawda i dotyczy tez mężczyzn. Po drugie implikacje jakie z tego płyną są równie nieprawdziwe - seks poniża kobiety, kobiety są inne i gorsze od mężczyzn. Nie sądze aby osoba, która podejmuje aktywność seksualną w zamian za korzyść poniżała się w ten sposób. Seks to seks.

                      • hello-kitty2 Re: hello-kitty2 30.04.13, 03:36
                        twojabogini napisała:

                        > Zgodzę się częściowo - każdy człowiek jest potencjalnie zdolny do seksu w zamia
                        > n za korzyści innej natury niż seksualna przyjemność (w tym w głównej mierze ko
                        > rzyści materialne).

                        Czekaj ale ja nie pisalam, ze w zamian, ze seksualna przyjemnosc. Mysle, ze spokojnie moglabym sie kochac z mezczyzna majac z tego korzysc materialna i satysfakcje seksualna. Poza ty ci, z ktorymi mialabym sie kochac dla kasy tez mogli byc starannie wyselekcjonowani a nie przypadkowi. To cos na zasadzie polaczenia przyjemnego z pozytecznym :)

                        Po drugie implikacje jakie z tego płyną są równie nieprawdziwe
                        > - seks poniża kobiety, kobiety są inne i gorsze od mężczyzn. Nie sądze aby oso
                        > ba, która podejmuje aktywność seksualną w zamian za korzyść poniżała się w ten
                        > sposób.

                        A to, to nie wiem skad sie wzielo? Ja nie mialam na mysli zadnego ponizania sie, w ogole nie przedstawialam samego puszczania sie za kase sie jako czegos nagannego, negagatywnego. Wrecz przeciwnie doeceniam kobiety, ktore potrafia sie sprzedac drogo i na swoich warunkach. To w moich oczach podwyzsza ich wartosc, a nie obniza. Wiec nie wiem skad te implikacje sie wziely?
                  • that.bitch.is.sick Re: Do Pana Marka 28.04.13, 15:23
                    marek.zak1 napisał:

                    > Koleżanka Bogini już napisała, że nie ma kurew, są tylko ofiary przemocy i obrz
                    > ydliwi molestujący faceci. Z kolei wg Kitty każda przecietna kobieta to kurwa.
                    > Nie może być większej rozbiezności zdań. Teraz więc zacytuje z pamięci jedna ze
                    > swoim książek:
                    > - Lubisz się ze mna kochać? - pyta facet
                    > - Gdybym nie lubiła, nie wyszłabym za ciebie.
                    >
                    > Zwracam uwagę, że ten tekst jest po korekcie mojej szanownej małżonki, która ni
                    > e stwierdziła niczego błędnegow takim rozumowaniu.

                    No właśnie przez takie deklaracje ludzi którzy nie potrafią wyciągać wniosków ze swoich własnych banalnych i idiotycznych stwierdzeń postanowiłam chwilowo przestawić się na porno. Małżeństwo jest zinstytucjonalizowaną prostytucją i oczywiście ma takie tradycje ale one są oparte na błędnych założeniach. Prostytucja pojawiła się ona kiedy powstało pojęcie własności i konieczność zapewnienia ciągłości pokoleniowej w kwestii dziedziczenia. Od tego jeszcze daleko od wniosku że każdy jest kimś. Twierdzisz że twierdzenia kitty i bogini są przeciwstawne? są są oparte na identycznych idiotycznych założeniach:):
                    Kitty - każda kobieta jest potencjalną kurwą
                    bogini - każdy mężczyzna jest potencjalnym mordercą i gwałcicielem
                    ja - każdy człowiek jest potencjalnym trupem :)
                    tylko jaką wartość mają te zdania, skoro PRAWIE robi różnicę.

                    A twoja argumentacja opiera się na tym że "nie można zgwałcić prostytutki" - tyle że w tym miejscu sobie podmieniłeś prostytutkę na żonę. Podmianka udana, założenie błędne.



                    Dobór naturalny nie wykształcił w kobietach chęci posiadania dzieci, tylko potrzebę seksu. Jeśli kobieta uprawia seks w trakcie owulacji, to dziewięć miesięcy później na świat przychodzi dziecko. Nie ma konieczności świadomego decydowania się na nie. - S.B.HRDY
                    • that.bitch.is.sick Do Pani kitty:) 28.04.13, 15:34
                      Już do dosyć pisania do pana marka bo prywatnie uważam że to typ nicca , a nie master teacher:)

                      Kitty, jeśli ktoś może się kimś stać to nie znaczy że nim jest, nieprawdaż:)
                      • hello-kitty2 Re: Do Pani kitty:) 28.04.13, 15:49
                        that.bitch.is.sick napisała:

                        > Kitty, jeśli ktoś może się kimś stać to nie znaczy że nim jest, nieprawdaż:)

                        Wg ludzkiego prawa tak, a boskiego chyba nie. Czy nieczynienie zla czyni cie dobrym czlowiekiem? Nie, bo w srodku mozesz byc zepsuty.


                      • marek.zak1 Re: Do Pani kitty:) 28.04.13, 20:50
                        Wyjaśnij obydwa słowa.
                        Jestem prawdziwy :).Mała wprawka w googlach i nic się nie ukryje :).
                        Polecam film ,,Kwartet". Wlaśnie wróciłem z kina. Super.
                    • hello-kitty2 Re: Do Pana Marka 28.04.13, 16:19
                      that.bitch.is.sick napisała:

                      Od tego jeszcze daleko od wniosku
                      > że każdy jest kimś. (...)
                      > Kitty - każda kobieta jest potencjalną kurwą

                      Prosze bardzo, skoryguje sie: 'ja jestem potencjalna kurwa'. Slowo ''kazda'' odnosi sie to faktu, ze nie widze miedzy nami (kobietami) roznicy.

                      Malo tego jak wstawie bardzo wysoko cene to wyjde na wartosciowa, szanujaca sie kobiete :)
                      • that.bitch.is.sick Re: Do Pana Marka 28.04.13, 19:22
                        hello-kitty2 napisała:

                        > that.bitch.is.sick napisała:
                        >
                        > Od tego jeszcze daleko od wniosku
                        > > że każdy jest kimś. (...)
                        > > Kitty - każda kobieta jest potencjalną kurwą
                        >
                        > Prosze bardzo, skoryguje sie: 'ja jestem potencjalna kurwa'. Slowo ''kazda'' od
                        > nosi sie to faktu, ze nie widze miedzy nami (kobietami) roznicy.
                        >
                        > Malo tego jak wstawie bardzo wysoko cene to wyjde na wartosciowa, szanujaca sie
                        > kobiete :)

                        Dzięki że potwierdzasz. Ja tylko przekształciłam kompletnie bezsensowne zdanie które napisałaś w takie które ma jakieś pretensje do prawdy. Każdy zarodek jest potencjalnym człowiekiem, zamiast każdy zarodek jest człowiekiem. Więc każda kobieta jest potencjalną kurwą, każdy mężczyzna potencjalnym gwałcicielem, a każdy człowiek potencjalnym trupem.
                        Jeśli nadal masz problem z uchwyceniem tej drobnej różnicy kitty to spróbuj nie sprzedawać tylko dawać.
                    • twojabogini Re: Do that.bitch.is.sick 28.04.13, 16:51
                      > bogini - każdy mężczyzna jest potencjalnym mordercą i gwałcicielem

                      nadinterpretujesz.

                      napisałam, że:

                      1. niektóre kobiety mają seks dlatego, ze go lubią - i nie są kurwami (gdzie tu mordercy i gwałciciele?)
                      2. niektóre uprawiają prostytucję jako zawód (gdzie tu mordercy i gwałciciele?)
                      3. niektóre oddaja się w małżeństwie - bo maja kłopot ze swoją seksualnością, lub jej nie mają - (gdzie tu mordercy i gwałciciele?) - raczej to efekt niedokształcenie lub zahamowań seksualnych (głupiego "wychowania"
                      4. niektóre są ofiarami przemocy w związkach - (gdzie tu mordercy i gwałciciele?) związakch z przemocowcami a nie gwalcicielami i mordercami.

                      Nie wiem co opinia, że jedne kobiety maja seks bo go lubią, inne maja z tego dochód, inne bo uważają ze muszą dać w zwiazku a jeszcze inne bo "muszą" (bo są ofiarami) ma w ogóle do mężczyzn. I jak z tego wyciągnęłaś wniosek, że sądzę, że mężczyxni to oprawcy.
                      W przypadku 1 - to po prostu kochankowie, 2 - klienci, 3. mężowie, którzy nie maja obowiązku wiedzieć, ze zona udaje, daje z niechęcią, tez nie zawsze sa wyedukowani - a czasem tylko majacy to gdzieś mimo jej wyraxnych komunikatów 4. przemocowcy (sami czesto będący ofiarami przemocy w rodzinie) - gdzieś ty tych oprawców wypatrzyła???
                • hello-kitty2 Re: Do Pana Marka 28.04.13, 14:32
                  that.bitch.is.sick napisała:

                  > Pytanie czy działasz w zgodzie ze swoją wolą i przekonaniami czy nie. Jeśli wie
                  > rzysz że jesteś kurwą, to prędzej czy później nią się staniesz, pytanie jednak
                  > czy to twoja niezawisła decyzja, podjęcie tego typu przekonań, czy wynika ona z
                  > wypaczenia przez czynniki zewnętrzne które na Ciebie wpłynęły.

                  Dobre pytanie tylko czy odpowiedz na nie cos zmienia?
                  Nie potrafie odpowiedziec, choc przychylalabym sie do czynnikow zewnetrznych jednak.
              • jesod Słowo się rzekło 28.04.13, 15:19
                hello-kitty2 napisała:
                > Odpowiadam: wg mnie kazda/przecietna kobieta to kurwa, to jest tylko kwestia ce
                > ny i zakamuflowania transakcji.

                Wróżka cipuszka...?

                • hello-kitty2 Re: Słowo się rzekło 28.04.13, 16:10
                  jesod napisała:

                  > hello-kitty2 napisała:
                  > > Odpowiadam: wg mnie kazda/przecietna kobieta to kurwa, to jest tylko kwes
                  > tia ce
                  > > ny i zakamuflowania transakcji.
                  >
                  > Wróżka cipuszka...?

                  Nie wiem co to jest "wrozka cipuszka" i jak mam rozumiec ten argument? Ale prosze bardzo dla wszystkich, ktorzy obruszaja sie na wstawienie "kazda/przecietna'' (bo chyba do tego pijesz, choc pewnosci nie mam) wstawiam " 'ja' jestem kurwa, to jest tylko kwestia ceny i zakamuflowania transakcji". A dlatego pozwolilam sobie wstawic kazda/przecietna, bo nie widze roznicy miedzy mna, a innymi kobietami w odniesieniu do duposprzedajnych zachowan.

                  Wiec jak radzila tu jedna z forumowiczek wszystkim sflustrowanym brakiem seksu mezom zacznijcie zarabiac naprawde duzo, a wasze problemy sie same rozwiaza = kwestia ceny :)
                  • jesod Re: Słowo się rzekło 28.04.13, 23:47
                    hello-kitty2 napisała:
                    > > Nie wiem co to jest "wrozka cipuszka" i jak mam rozumiec ten argument?

                    Wróżka cipuszka ze swojej cipki przepowiada,
                    A co w niej zobaczy - to zaraz wygada.

                    hello-kitty2 napisała:
                    > wstawiam " 'ja' jestem kurwa
                    > , to jest tylko kwestia ceny i zakamuflowania transakcji". A dlatego pozwolilam
                    > sobie wstawic kazda/przecietna, bo nie widze roznicy miedzy mna, a innymi kobi
                    > etami w odniesieniu do duposprzedajnych zachowan.

                    Skoro nie widzisz różnicy, to wróciłaś do punktu wyjścia i całe te wyjaśnienia, zmiany, tłumaczenia nie miały żadnego sensu.

                    hello-kitty2 napisała:
                    > Wiec jak radzila tu jedna z forumowiczek wszystkim sflustrowanym brakiem seksu
                    > mezom zacznijcie zarabiac naprawde duzo, a wasze problemy sie same rozwiaza = k
                    > westia ceny :)

                    Ciekawe... Brak seksu okazał się jedynie problemem finansowym. Jakie to proste. :)
                    • sabat-77 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 01:17
                      jesod napisała:

                      > Ciekawe... Brak seksu okazał się jedynie problemem finansowym. Jakie to proste.
                      > :)

                      Żartownisia z Ciebie, Jesod.
                      Teraz poważniej, tak całkiem na serio (a rzadko bywam :) :
                      Pieniądze jako takie nigdy nie były motorem kobiecej seksualności. Władza również nie. To kolosalne uproszczenie. Natomiast poczucie bezpieczeństwa, które te atrybuty męskości potrafią ze sobą nieść - owszem. PUA twierdzą, że mężczyzna, który potrafi dać kobiecie poczucie bezpieczeństwa w inny sposób, nie musi być ani zamożny ani wysoko postawiony by być postrzegany jako bardzo atrakcyjny partner.
                      To może być tajemniczy, silny i surowy przewodnik górski, typ człowieka żyjącego blisko przyrody, podporządkowującego sobie ją. W Polsce - np. góral.
                      Może być dominujący i samczy brutal, nieokiełznany jak dziki koń - ktoś nad kim ona nie potrafi do końca zapanować.
                      Wreszcie - artysta, intelektualista czy generalnie typ mistrza, górujący intelektualnie nad kochanką, prowadzący ją przez życie swoim doświadczeniem i mądrością.
                      Sprowadzanie wszystkiego wyłącznie do mamony jest oczywistym nadużyciem i całkowitą nieprawdą.
                      • marek.zak1 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 08:41
                        Sabacie, wyszła z Ciebie cała poetycznośc i romantyzm. Dziki góral, wieszcz, prowadzący przez życie kobietę. Cudne To jest dobre dla szesnastolatek. Słuchaj, co pisze Kitty, bo to mądra kobieta. Z lenistwa pzrztoczę Ci fragment jedej z moich książek.

                        – Stary. Co ty z tym obrażaniem? Powiedziała szczerze to, co
                        myśli każda bez wyjątku Amerykanka, czyli, że facet bez kasy
                        się nie liczy. To nie Polska, że nawet biedny poeta jest wieszczem
                        i tym imponuje panienkom. Tu jesteś tyle warty, ile masz
                        pieniędzy, czyli bez kasy jesteś nikim. Jak ci się to nie podoba,
                        wracaj do ojczyzny.
                        • sabat-77 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 09:42
                          No tak, w przeciwienstwie do ciebie, ja nie uwazam kobiety za kurwy i nie stracilem w nie wiary :-)
                          • zyg_zyg_zyg Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 10:50
                            Co tam "słuchaj Kitty", lepiej przeczytaj kilka książek Marka, a zrozumiesz co to życie... ;-)
                            • hello-kitty2 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 11:40
                              zyg_zyg_zyg napisała:

                              > Co tam "słuchaj Kitty", lepiej przeczytaj kilka książek Marka, a zrozumiesz co
                              > to życie... ;-)

                              Nie musi mnie sluchac, nie musi czytac ksiazek, wystarczy, ze wroci do postow Funny, bo tak bodajze nazywa sie uzytkowniczka, ktora pisala o wplywie duzej kasy na udane pozycie w zwiazku. Zreszta Ty zyg_zyg_zyg tez przyznalas, ze bez dochodow meza dzieci nie utrzymasz. Ja tez nie. Wiec to chyba standardem jest, ze generalnie trzeba za wszystko zaplacic, w ten czy inny sposob, bo za darmo to tylko slonce swieci i wiatr wieje :)
                              • kag73 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 11:53
                                Ale pierdy, kitty. To, ze ktos bez meza dzieci nie utrzyma nie znaczy, ze jest k..wa, bo sypia z mezem za kase. zalozenie Twoje moze sie zgadzac tylko wtedy kiedy przyjmiemy, ze kobieta ogolnie seksem zainteresowana nie jest, "daje", bo musi. Poza tym, te dzieci to rowniez JEGO dzieci, czyli on laski nie robi, kobieta nie ma z tym nic wspolnego, bo on na dzieci placi a nie na nia.

                                • sabat-77 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 12:00
                                  Jasna sprawa kag. Ludzie czesto nie potrafia sie przyznac do roznych slabosci, problemow emocjonalnych, dziwnych schematow zachowan itd. Wiekszosc problemow z tego forum tkwi'w glowach jego userow, a nie w ich portfelach. Najlatwiej tlumaczyc wszystko zewnetrznymi okolicznosciami zamiast wziac sie za siebie. Zwykle ludzie nie sa az tak cyniczni, potrafia tworzyc zwiazki nieco bardziej rozbudowane niz prymitywna wymiana dobr'za seks.
                                • hello-kitty2 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 12:07
                                  kag73 napisała:

                                  > Ale pierdy, kitty. To, ze ktos bez meza dzieci nie utrzyma nie znaczy, ze jest
                                  > k..wa, bo sypia z mezem za kase. zalozenie Twoje moze sie zgadzac tylko wtedy k
                                  > iedy przyjmiemy, ze kobieta ogolnie seksem zainteresowana nie jest, "daje", bo
                                  > musi. Poza tym, te dzieci to rowniez JEGO dzieci, czyli on laski nie robi, kobi
                                  > eta nie ma z tym nic wspolnego, bo on na dzieci placi a nie na nia.

                                  Alez robta se co chceta z wlasnymi mezami, ja tez se robie co chce z nimi :-) Czujesz moj oddech na plecach? :-)
                                  • kag73 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 12:10
                                    Straszysz mnie ;)?

                                    • kag73 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 12:13
                                      Aha, bo jesli mnie straszysz...to niepotrzebie, ja swoje dziecko bez chlopa utrzymam!
                                      • hello-kitty2 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 12:19
                                        kag73 napisała:

                                        > Aha, bo jesli mnie straszysz...to niepotrzebie, ja swoje dziecko bez chlopa utr
                                        > zymam!

                                        Oczywiscie, bos Ty chodzacy ideal, mozesz wszystko i masz wszystko, kazdy zna Cie tylko od dobrej strony, bo tylko od takiej sie zawsze przedstawiasz :-)
                                        • kag73 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 12:29
                                          "Oczywiscie, bos Ty chodzacy ideal, mozesz wszystko i masz wszystko, kazdy zna Cie tylko od dobrej strony, bo tylko od takiej sie zawsze przedstawiasz :-) "

                                          No to co mam klamac, zeby Ci bylo lepiej. Hmm, tez moge(bo wiadomo ja wszysto moge):)
                                          Oh, kochana, nie chcialbys poznac mnie od tej zlej strony. Na szczescie nie ma powodu.
                                          A wszystkiego nie mam, dopiero co Ci napisalam, ze nie mam telefonu i samochodu nie mam i drugiego dziecka nie mam, nawet miksera do robienia ciast nie mam....ach, duzo by tu wymieniac. Za to meza mam miodzio i na seks tez nie narzekam;)
                              • sabat-77 milionerzy z gazety 29.04.13, 11:54
                                To ilu ludzi ma udane zycie seksualne w zwiazkach wedlug ciebie ? Jakis promil chyba, bo srednia pensja w Polsce to sa smieszne pieniadze, za ktore trudno sie utrzymac. Mnostwo ludzi nie ma nawet mieszkania i koczuja katem u rodzicow. Na tym forum panuje takie podejscie do kasy, jakbyscie byli minimum middle class w stanach, z aspiracjami na wiecej. Ale obudzcie sie gazetowi milionerzy, nasza ojczyzna jest raczej marnym srodowiskiem do spelniania tego typu oczekiwan finansowych. To ile ma zarabiac ten maz ? 10 tys pln miesiecznie ? Ilu krajan tyle zarabia ? Zapewne mniej niz 1%. A reszta co ? Wali konia ?
                                • kag73 Re: milionerzy z gazety 29.04.13, 12:02
                                  No wlasnie o jakich milionach my tutaj mowimy. Nie ludz sie jednak, sabat, na Zachodzie albo w Stanach tez nie ma samych milionerow. Ludzie, np. w Polsce, tylko czytaja ile sie tam zarabia ale nietety nie wiedza ile sie wydaje. Nasz system jest tak skoncepowany, ze praktycznie wydajesz prawie wszystko co zarabiasz, inaczej nie byloby motywacji, zeby isc do pracy :)
                                • rekreativa Re: milionerzy z gazety 29.04.13, 12:34
                                  No właśnie, właśnie.
                                  Wystarczy się rozejrzeć po rodzinie i znajomych, zapewne większość sparowana, a pensje panów poniżej 10 tysi i to mocno. Więc co? Mamy z góry założyć, że żony im nie dają, albo dają z musu? Bzdura jakaś.
                                  Ale tak jak mówisz, lepiej znaleźć winnego na zewnątrz: nie mam udanego życia erotycznego, bo nie zarabiam wielkiej kasy, a baby, wiadomo, tylko na kasę lecą.
                                • hello-kitty2 Re: milionerzy z gazety 29.04.13, 12:57
                                  sabat-77 napisał:

                                  > To ilu ludzi ma udane zycie seksualne w zwiazkach wedlug ciebie ? Jakis promil
                                  > chyba, bo srednia pensja w Polsce to sa smieszne pieniadze, za ktore trudno si
                                  > e utrzymac. Mnostwo ludzi nie ma nawet mieszkania i koczuja katem u rodzicow. N
                                  > a tym forum panuje takie podejscie do kasy, jakbyscie byli minimum middle class
                                  > w stanach, z aspiracjami na wiecej. Ale obudzcie sie gazetowi milionerzy, nasz
                                  > a ojczyzna jest raczej marnym srodowiskiem do spelniania tego typu oczekiwan fi
                                  > nansowych. To ile ma zarabiac ten maz ? 10 tys pln miesiecznie ? Ilu krajan tyl
                                  > e zarabia ? Zapewne mniej niz 1%. A reszta co ? Wali konia ?

                                  A Twoi znajomi, ktorzy sa najbardziej podobni do Ciebie, jak sam wspomniales, w wiekszosci maja udane zycie erotyczne z zonami czy nie maja?
                                  • sabat-77 Re: milionerzy z gazety 29.04.13, 13:26
                                    raczej maja. Tylko jeden narzeka.
                                    • hello-kitty2 Re: milionerzy z gazety 29.04.13, 13:29
                                      sabat-77 napisał:

                                      > raczej maja. Tylko jeden narzeka.

                                      Czyli po prostu miales pecha :)
                                      A te liczne kolezanki z pracy, co to opowiadaja Ci, ze ciesza sie, ze maz im juz daje spokoj? To do udanych czy nie udanych wrzucasz?
                                      • sabat-77 Re: milionerzy z gazety 29.04.13, 13:39
                                        mowilem o bliskich znajomych. W robocie to rozne uklady widzialem. Udane i nieudane. Zdrady malzenskie tez. Zycie. Ale ja tych ludzi juz tak dobrze nie znam.
                              • zyg_zyg_zyg Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 13:21
                                > Zreszta Ty zyg_zyg_zyg tez przyznalas, ze bez dochodow meza dzieci nie utrzymasz.

                                No nie utrzymam. On bez moich też raczej nie. Tylko co to ma wspólnego z seksem?
                                • hello-kitty2 Re:Wy z udanym pozyciem chcecie cos nam przekazac? 29.04.13, 13:38
                                  zyg_zyg_zyg napisała:

                                  > > Zreszta Ty zyg_zyg_zyg tez przyznalas, ze bez dochodow meza dzieci nie ut
                                  > rzymasz.
                                  >
                                  > No nie utrzymam. On bez moich też raczej nie. Tylko co to ma wspólnego z seksem
                                  > ?

                                  No jak to co? Urqu cale watki na ten temat poprodukowal :) Ale rozumiem, ze jesli obie strony maja ochote na seks ze soba i ten seks odpowiada obu stronom to problemu nie ma. Pytanie tylko co wy ludzie z udanym pozyciem robicie tu na forum? :) Albo sciemniacie ze macie tak dobrze albo chcecie nam cos przekazac. Tylko co?
                                  • rekreativa Re:Wy z udanym pozyciem chcecie cos nam przekazac 29.04.13, 13:45
                                    A to koniecznie trzeba mieć przesrane w temacie osobistego seksu, żeby sobie podyskutować np. o prostytucji, rozszerzeniu definicji gwałtu, albo ustawie o przemocy wobec kobiet?
                                    Albo chociaż o cytatach z książek Starowicza?
                                    • hello-kitty2 Re:Wy z udanym pozyciem chcecie cos nam przekazac 29.04.13, 14:13
                                      rekreativa napisała:

                                      > A to koniecznie trzeba mieć przesrane w temacie osobistego seksu, żeby sobie po
                                      > dyskutować np. o prostytucji, rozszerzeniu definicji gwałtu, albo ustawie o prz
                                      > emocy wobec kobiet?
                                      > Albo chociaż o cytatach z książek Starowicza?

                                      Oczywiscie, ze nie. Mialam raczej na mysli niezrozumienie poczucia braku z powodu braku braku, jak sadze, prowadzace do absurdalnych wnioskow, ze np nie ma o czym mowic :)
                                  • marek.zak1 Re:Wy z udanym pozyciem chcecie cos nam przekazac 29.04.13, 13:58
                                    Bezcenne i bepłatne wskazówki które pomogą wam wrócić na drogę do szczęścia. To mało?
                                    1. Dziewczyny: wiem, że to trudne ale postarajcie sie kochać waszych niedoskonałych facetów i nie bądźcie obrażone jak nie macie orgazmu. Tego efektem jest tylko stres i walenie konia.
                                    2. Koledzy wasze kobiety to osoby, które wam oddały część swojego życia. Kochajcie je i dbajcie o nie.

                                    Ale mi wyszło. Pawda Kitty?
                                  • zyg_zyg_zyg Re:Wy z udanym pozyciem chcecie cos nam przekazac 29.04.13, 14:48
                                    Pytanie tylko co wy ludzie z udanym pozyciem robicie tu na for
                                    > um? :) Albo sciemniacie ze macie tak dobrze albo chcecie nam cos przekazac. Tyl
                                    > ko co?

                                    Jeżeli gdzieś pisałam, że moje życie seksualne jest zajebiste i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń i nie chciałabym w nim nic poprawić, to rzeczywiście ściemniałam. Ale w porównaniu do ciemnej dupy, z powodu której znalazłam się na tym forum kilka lat temu, to mam całkiem dobrze.

                                    Lubię seks, lubię go doświadczać, lubię o nim rozmawiać, lubię się o nim dowiadywać nowych rzeczy, jest dla mnie bardzo ważny. Mam kilka nie do końca sprecyzowanych pytań, a to też jest dobre miejsce, żeby szukać na nie odpowiedzi. No i przyciągają mnie ludzie - towarzystwo nicków na wyjątkowym, jak na ogólnodostępne forum, poziomie :-)
                                    • hello-kitty2 Re:Wy z udanym pozyciem chcecie cos nam przekazac 29.04.13, 15:07
                                      zyg_zyg_zyg napisała:

                                      > Jeżeli gdzieś pisałam, że moje życie seksualne jest zajebiste i nie mam do nieg
                                      > o żadnych zastrzeżeń i nie chciałabym w nim nic poprawić, to rzeczywiście ściem
                                      > niałam. Ale w porównaniu do ciemnej dupy, z powodu której znalazłam się na tym
                                      > forum kilka lat temu, to mam całkiem dobrze.
                                      >
                                      > Lubię seks, lubię go doświadczać, lubię o nim rozmawiać, lubię się o nim dowiad
                                      > ywać nowych rzeczy, jest dla mnie bardzo ważny. Mam kilka nie do końca sprecyzo
                                      > wanych pytań, a to też jest dobre miejsce, żeby szukać na nie odpowiedzi. No i
                                      > przyciągają mnie ludzie - towarzystwo nicków na wyjątkowym, jak na ogólnodostę
                                      > pne forum, poziomie :-)

                                      Kupuje to :-) Fajna odpowiedz.
                                    • twojabogini Re:Wy z udanym pozyciem chcecie cos nam przekazac 29.04.13, 15:46
                                      > Pytanie tylko co wy ludzie z udanym pozyciem robicie tu na for
                                      > > um? :)

                                      A to muszę mieć nieudane życie? Lubię to forum, za niezły poziom dyskusji (zamiast obrzucania się inwektywami, co gdzie indziej jest regułą - tu wyjątkiem), za to, że mogę poznać odmienne od moich poglądy i za to, że można pisać dość bezpruderyjnie i nikt się nie oburza. Czasem czerpię inspirację do pracy zawodowej. No i uczę się - mój staż związkowy jest stosunkowo (bez skojarzeń :) krótki - wiele osób na tym etapie wierzy, że tak będzie zawsze.

                                      • marek.zak1 Re:Wy z udanym pozyciem chcecie cos nam przekazac 29.04.13, 15:58
                                        Wszystko jasne. Teraz już wiem, skąd takie Twoje kategoryczne stwierdzenia. Po prostu masz krótki staż i mało wątpliwości co do Twoich jedynie słusznych poglądów.
                                        • twojabogini Re:Wy z udanym pozyciem chcecie cos nam przekazac 29.04.13, 16:09
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > Wszystko jasne. Teraz już wiem, skąd takie Twoje kategoryczne stwierdzenia. Po
                                          > prostu masz krótki staż i mało wątpliwości co do Twoich jedynie słusznych poglą
                                          > dów.

                                          Nic nie jest jasne. Nie mam krótkiego stażu - tylko stosunkowo krótki - do 20 lecia małżeństwa mi brakuje. Ale przerobiłam już docieranie, ciąże, połogi, zakochania, etapy spadku libido i co tam jeszcze się da. Jak to w małżeństwie. Moją receptą na udane życie seksualne w stałym związku (dla mnie jako biseksualnej niemonogamistki jest to bardzo trudne ) - jest tantra partnerska. To działa i jest super.
                                          A co do poglądów - nigdzie nie piszę że moje są jedynie słuszne. Po prostu moje. I chętnie poznaję poglądy innych. Czasem coś z nich przejmuję.
                                          • marek.zak1 Re:Wy z udanym pozyciem chcecie cos nam przekazac 29.04.13, 19:03
                                            A wiec to, co nas łączy, to udane pożycie. Moje trwa już 35 lat więc jakies wnioski moge juz wyciagnąć.
                                            Jako, ze jestem na tzw.business trip w Ołomuńcu ide na kolacje. Pa.Pa,
                                            • kag73 Re:Wy z udanym pozyciem chcecie cos nam przekazac 29.04.13, 19:11
                                              Patrz, Marek, pozostaje miec nadzieje, ze to "udane pozycie" to nie tylko subiektywna ocena i zona mysli?czuje tak samo.
                                              Chce wierzyc, ze tak jest:) Smacznego!
                                              • marek.zak1 Re:Wy z udanym pozyciem chcecie cos nam przekazac 29.04.13, 21:47
                                                Juz po. Piwo czerne,potem Merlot, i na konec pivo cerne. Restauracja ,,y cerneho volka" na rynku w Olomuńcu.
                                                Pstruh s rustu, warzeny brambory i mihanyj salat.
                                                Pamiętaj co napisałem w ...,,,,żona jest częścią mnie".
                                                Dobranoc kochani.
                                                Marek
                                          • urquhart Re:Wy z udanym pozyciem chcecie cos nam przekazac 30.04.13, 00:03
                                            twojabogini napisała:
                                            > Nic nie jest jasne. Nie mam krótkiego stażu - tylko stosunkowo krótki - do 20 l
                                            > ecia małżeństwa mi brakuje. Ale przerobiłam już docieranie, ciąże, połogi, zako
                                            > chania, etapy spadku libido i co tam jeszcze się da. Jak to w małżeństwie. Moją
                                            > receptą na udane życie seksualne w stałym związku (dla mnie jako biseksualnej
                                            > niemonogamistki jest to bardzo trudne ) - jest tantra partnerska. To działa i j
                                            > est super.

                                            No to podziel się jak udało ci się wkręcić siebie i faceta w tę tantrę, biseksualna niemonogamistko, bo to inny kierunek niż namiętność i pożądanie, tzw. "chęć" wokół której kręcimy się głównie
                                            • twojabogini tantra dla urquhart 14.05.13, 15:54
                                              > No to podziel się jak udało ci się wkręcić siebie i faceta w tę tantrę, biseksu
                                              > alna niemonogamistko, bo to inny kierunek niż namiętność i pożądanie, tzw. "chę
                                              > ć" wokół której kręcimy się głównie

                                              Odpadłam na jakiś czas z pogaduszek, obowiązki i czasu nie starczało na forowanie. Jak wpadliśmy na tantrę? Najpierw seks był w naszym zwiazku wspaniały, boski - faza zakochania. Nie wierzyliśmy, że coś może to zmienić. Nie miałam nigdy doświadczenia w długim stałym związku, choć seksualne spore (mąż też) i myślałam, że to wystarczy. I gdy minęła faza zakochania - okazało się, że to jednak się dzieje - spada ochota, po obu stronach i z wielu rożnych przyczyn, o których trudno nawet szczerze pogadać. Do tego doszła potem ciąża, połóg, konflikty związane z wzajemnym dopasowywaniem się w nowym modelu rodziny (z małym dzieckiem)- gdy do tego jedno z nas, albo oboje wycofywało się czasem z tej sfery związku.
                                              Nadal jednak łączyło nas bardzo silne uczucie - więc postanowiliśmy coś zmienić, aby odzyskać satysfakcję i radość z życia seksualnego. Dla nas obojga to ważna sfera. Ja z tantrą miałam wcześniej sporo doświadczeń - ale to była tantra dla singli, zmierzająca do mojej satysfakcji solo lub z partnerem/ką, uwodzenia itp. - w małżeństwie mało przydatne. Odkryliśmy tantrę partnerską. BINGO!
                                              Tantra partnerska dotyczy przede wszystkim modelu związku, sposobów współdziałania, życia na co dzień, uważności, a nie modelu seksu - choć oczywiście także technik seksualnych. Jesteśmy znów w sobie zakochani. Z tą samą siłą, z jaką byliśmy na początku związku. I satysfakcja powróciła. Obopólna. Nie oznacza to, że w naszym związku nie ma konfliktów, że mamy jakąś mistyczną harmonię - są konflikty i to bywa ogromne. Są też spadki libido, okresy kiedy lubimy się mniej, albo któreś z nas ma inne sprawy w które się angażuje i ma mniej czasu na związek. Nie bawimy się też w jakieś odjechane rytuały, misteria itp. Bywamy też dla siebie nieuprzejmi, egoistyczni itp. - jak to bywa w małżeństwach, z dzieciakami, teściami, rodzinami, kredytami, pracami, ambicjami wspólnymi i osobistymi. W tym wszystkim seks i tantryczne partnerstwo jest czymś co łączy i tworzy między nami silną więź, nie tylko seksualną.
                              • twojabogini Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 15:39
                                hello-kitty2 napisała:

                                wystarczy, ze wroci do postow F
                                > unny, bo tak bodajze nazywa sie uzytkowniczka, ktora pisala o wplywie duzej kas
                                > y na udane pozycie w zwiazku. Zreszta Ty zyg_zyg_zyg tez przyznalas, ze bez doc
                                > hodow meza dzieci nie utrzymasz. Ja tez nie. Wiec to chyba standardem jest, ze
                                > generalnie trzeba za wszystko zaplacic, w ten czy inny sposob, bo za darmo to t
                                > ylko slonce swieci i wiatr wieje :)

                                Oh my god...ja akurat siebie i dzieci utrzymam, razem z domem, kredytem itp. A z mężem sypiam. A może to on ze mną sypia dla korzyści? No też nie - bo też sobie beze mnie da radę?
                                Czy naprawdę nie słyszeliście o seksie dla funu?

                                • hello-kitty2 Re: Słowo się rzekło 30.04.13, 03:51
                                  twojabogini napisała:

                                  > Oh my god...ja akurat siebie i dzieci utrzymam, razem z domem, kredytem itp. A
                                  > z mężem sypiam. A może to on ze mną sypia dla korzyści? No też nie - bo też sob
                                  > ie beze mnie da radę?
                                  > Czy naprawdę nie słyszeliście o seksie dla funu?
                                  >

                                  W dlugoterminowym zwiazku z wlasnym mezem/zona o seksie dla funu to ja tylko od Was slysze tu na forum szczerze mowiac :) W rzeczywistosci nie znam ani jednej takiej pary, sama tez nie mam jakis pozytywnych doswiadczen w tej dziedzinie wiec tez sie generelnie dziwie, ze to w ogole mozliwe jest? :) Watpie tez w powszechnosc tego zjawiska. Troche tak pod cud podciagam, bez zlosliwosci.

                                  A jeszcze podpytam biseksualna niemonogamistko: nie brakuje Ci kobiet? Czy macie otwarty zwiazek?
                                  • twojabogini Re: Słowo się rzekło 14.05.13, 16:05
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > A jeszcze podpytam biseksualna niemonogamistko: nie brakuje Ci kobiet? Czy maci
                                    > e otwarty zwiazek?

                                    To stereotyp, że osobie biseksualnej będzie brakować kontaktów z drugą płcią w stałym związku. To tak jakby pytać kobiety hetero, czy nie brakuje jej innych mężczyzn? Pewnie czasem o którymś tam fantazjuje - no to mi się zdarzają fantazje i o kobietach i o mężczyznach.
                                    Więcej problemów miałam z przestawieniem się na monogamię - i to wymagało znacznych zmian w mojej seksualności, relacjach w jakie wchodziłam z ludźmi, nawyków itp. Powoli staję się monogamiczna - bo więcej satysfakcji (także seksualnej) czerpię ze stałego związku. Potencjalnie nadal byłabym gotowa do utrzymywania kilku związków - ale założenie rodziny wychowanie dzieci itp. tak naprawdę większość poligamistów zamienia w monogamistów. Nie starczyłoby mi energii. Stały związek zawsze oznacza rezygnację z niektorych aspektów siebie - w moim przypadku (podobnie jak w przypadku wielu innych ludzi) wymagał zmiany stylu życia seksualnego. Zyskałam więcej niż straciłam.
                          • hello-kitty2 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 11:30
                            sabat-77 napisał:

                            > No tak, w przeciwienstwie do ciebie, ja nie uwazam kobiety za kurwy i nie strac
                            > ilem w nie wiary :-)

                            Ale po co wartosciujesz, ze jak kurwa to bez wiary/stracila wiare/ czy ty stracisz? A co myslisz, ze Twoje nudne zycie z Twoja nudna zona - nie kurwa moze kogos zainspirowac do napisania ksiazki albo do napisania scenariusza filmowego? Natomiast zycie niejednej 'kurwy' jest bardziej interesujace i inspirujace dla niejednego. Jakby nie bylo ty tez walisz konia do obrazow kurew, a nie do swietojebliwych kobiet, w ktore wierzysz, co?
                            Malo tego nie slyszales, ze kobiety fatazjuja o kurwieniu sie za kase? Co myslisz, ze fantazjuja o Sabacie, ktory wierzy w kobiety, oooohh on tak wierzy, ohh zaraz dojde, oooohh :)

                            Poza tym , zaraz cie znowu cos trzepnie i ci sie odmieni nazad :) Bedziesz wyzywal kobiety i oglaszal, ze straciles w nie wiare, ze to sa szczury w kanalizacji i takie tam. Przeciez juz tak bylo nie raz.
                            • sabat-77 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 11:41
                              Jak bede miaj ochote skanalizowac negatywne emocje, to pewnie bede wyzywal. Nie wiem o kim tam fantazjujesz, ale mow za siebie.
                              • hello-kitty2 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 12:13
                                sabat-77 napisał:

                                > Jak bede miaj ochote skanalizowac negatywne emocje, to pewnie bede wyzywal. Nie
                                > wiem o kim tam fantazjujesz, ale mow za siebie.

                                Za siebie, prosze bardzo: ostatnio fantazuje o mezu Kag, jak opisuje jaki dobry jest w minecie to mam ochote do niego zadzwonic, kurcze tylko nie pamietam gdzie posialam numer :-)

                                Jakby co to to tylko zarty :)
                                • kag73 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 12:15
                                  Kitty, nie czaruj. Nie zapomnialam, ze minety nie cierpisz :)
                                  Najlepsze jest to, ze nie mam numeru telefonu obecnie:))
                                  • hello-kitty2 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 12:22
                                    kag73 napisała:

                                    > Kitty, nie czaruj. Nie zapomnialam, ze minety nie cierpisz :)
                                    > Najlepsze jest to, ze nie mam numeru telefonu obecnie:))

                                    Przekomarzam sie :-) Nie grozna jestem. Nie uprawiam seksu od wielu miesiecy wiec moze tez mi i odbija. Nie ma co sie przejmowac tym co pisze.
                          • marek.zak1 Protestuję 29.04.13, 13:44
                            Sabacie, to, że pieniądze odgrywaja dużą rolę w postrzeganiu mężczyzny nie oznacza, że uważam kobiety za kurwy. To Twój wniosek, z którym nie mam nic wspólnego.
                            • hello-kitty2 Re: Protestuję 29.04.13, 13:57
                              marek.zak1 napisał:

                              > Sabacie, to, że pieniądze odgrywaja dużą rolę w postrzeganiu mężczyzny nie ozna
                              > cza, że uważam kobiety za kurwy. To Twój wniosek, z którym nie mam nic wspólneg
                              > o.

                              hehe pytalam czy macie pomysl na inne okreslenie, a w sumie to Sabat juz wczesniej je podal. Nie kurwy tylko szczury w kanalizacji szukajace odpadow. Tak to dosc dobrze opisuje to co chcialam wyrazic poslugujac sie kurwami :)
                              • marek.zak1 Protestuję 29.04.13, 14:08
                                Kto jest odpadami? Faceci? Ci z kasą? Wyjaśnij.
                                • rekreativa Re: Protestuję 29.04.13, 14:09
                                  Niech sabat wyjaśnia, bo to jego słowa były.
                                  • hello-kitty2 Re: Protestuję 29.04.13, 14:17
                                    rekreativa napisała:

                                    > Niech sabat wyjaśnia, bo to jego słowa były.

                                    Hehe to bylo cos przeciwstawnego do dzisiaj prezentowanej sabatowskiej wiary w kobiety parafrazujac: ''brzydze sie kobietami, bo w mezczyznach widza tylko dobra materialne, ktorych szukaja jak szczury w kanalizacji odpadow".
                                    • marek.zak1 Re: Protestuję 29.04.13, 14:37
                                      No to jestem w skraj nej opozycji do Sabata. A ja bardzo lubię kobiety. Kobiety są źródłem mojej motywacji i moich przyjemności.
                                      • hello-kitty2 Re: Protestuję 29.04.13, 15:09
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > No to jestem w skraj nej opozycji do Sabata. A ja bardzo lubię kobiety. Kobie
                                        > ty są źródłem mojej motywacji i moich przyjemności.

                                        No ale chyba jedna: zona. Czy posuwasz sie coming out em? :-)
                                        • marek.zak1 Protestuję 29.04.13, 15:18
                                          Mówię z perspektywy, także kawalerskiej. Moją motywacja były kobiety. Znasz ten dowcip?:
                                          Ojciec pokazuje synowi zdjęcia pięknych dziewczyn.
                                          - Wiesz, kto je bzyka? pyta syna
                                          - Kto?
                                          - Prymusi synu. Wnioski wyciagnij sam.



                              • marek.zak1 Re: Protestuję 29.04.13, 14:15
                                Kto jest odpadami? Faceci? Ci z kasą? Wyjaśnij.
                        • sabat-77 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 10:18
                          Marku, napisz kiedys ksiazke o kobiecie toksycznie zakochanej w bezrobotnym alkoholiku, traktujacym ja jak szmate i gwalcacym na oczach dzieci.
                          • marek.zak1 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 10:20
                            Twój pomysł - twoja książka.
                          • bcde Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 14:01
                            > Marku, napisz kiedys ksiazke o kobiecie toksycznie zakochanej w bezrobotnym alk
                            > oholiku, traktujacym ja jak szmate i gwalcacym na oczach dzieci.

                            Takich kobiet jest mnóstwo. Zapomniałeś napisać, że ta kobieta powinna być jeszcze bajecznie bogata. Wtedy taka książka byłaby ciekawsza.
                            • marek.zak1 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 14:42
                              Moi mili. Pomysł jest najwazniejszą częścia składowa powieści. Macie pomysł - napiszcie coś.
                              Moi bohaterowie nie są bezrobotnymi, rozchwianymi alkoholikami.
                              • twojabogini Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 15:50
                                marek.zak1 napisał:

                                > Moi bohaterowie nie są bezrobotnymi, rozchwianymi alkoholikami.

                                I tu bardzo mnie zaskoczyłeś! Po cytatach sądziłam, że to przedstawiciele jakichś nizin społecznych z ukierunkowaniem na degradację i brak wykształcenia. Podejrzewałam tez, że może jadą na koksie. Naprowadził mnie na to poziom dialogów. No orły to to nie są...wybacz...
                                • marek.zak1 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 16:02
                                  To w klubie po alkoholu tak się nie mówi? Ciekawe.
                      • twojabogini Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 15:35
                        sabat-77 napisał:

                        Poczucie bezpieczeństwa mam sama z siebie. Nie potrzebuję przewodników górskich ani kogoś dominującego. Moja motywacją do seksu - jest seks. Dobra zabawa. Przyjemność. Od stałego partnera oczekuję jedynie, że nie da mi się zdominować w związku - bo przestanie być atrakcyjny seksualnie.
                        Po co wciąż szukać usprawiedliwienia dla damskiej przyjemności i seksualności - jedna dla ojczyzny, inna za kasą, inne dla bezpieczeństwa. Czy żadna kobieta nie może pieprzyć się zwyczajnie - dla satysfakcji seksualnej?
                        • hello-kitty2 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 22:16
                          twojabogini napisała:

                          Czy żadna kobieta n
                          > ie może pieprzyć się zwyczajnie - dla satysfakcji seksualnej?

                          Gdybys pieprzyla sie wylacznie dla satysfakcji seksualnej to bys nie pieprzyla sie z jednym tylko z wieloma. Seks sam w sobie bylby wazniejszy od partnera/relacji.
                          • kag73 Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 22:23
                            "Gdybys pieprzyla sie wylacznie dla satysfakcji seksualnej to bys nie pieprzyla sie z jednym tylko z wieloma. Seks sam w sobie bylby wazniejszy od partnera/relacji."

                            Wcale nie powiedziane, skoro z tym konkretnym wszystko gra i seks jest satysfakcjonujacy po co szukac nastepnego z wielka niewiadoma i w dodatku moze problemami potem, za duze ryzyko i za duzy naklad czasu. A tak szybko, sprawnie i wygodnie, bo pod reka:)
                          • sea.sea Re: Słowo się rzekło 29.04.13, 23:26
                            Zakładasz, że "płodozmian" jest wartością samą w sobie. Nie jest :)
                            • hello-kitty2 Re: "płodozmian" 30.04.13, 03:14
                              sea.sea napisała:

                              > Zakładasz, że "płodozmian" jest wartością samą w sobie. Nie jest :)

                              Wartosci w zyciu czlowieka to kwestia bardzo indywidualna. Osiaganie satysfakcji seksualnej tez. Ja na przyklad osiagam orazmy z nowym partnerami o wiele szybciej i czesciej niz ze stalymi partnerami. Pierwszy raz z nowym partnerem w lozku to wlasciwie pewny orgazm. U mnie satysfakcja = orgazm to nie jest cos, co musze z partnerem wypracowac. To jest cos, co dostaje na wstepie gratis, a potem to juz zazwyczaj sie zaczyna sypac i orgazmy jakies trudniejsze do osiagniecia. Wiec jak dla mnie zmiany to strzal w dzisiatke. Wiec nie wiem jaka miara mierzysz mowiac, ze plodozmian nie jest wartoscia sama w sobie? Swoja? Do mnie nie pasuje, bo u mnie wlasnie sie sprawdza. Zreszta nie trzeba zmieniac partnerow? Mozna dokladac :)

                              • sea.sea Re: "płodozmian" 30.04.13, 07:38
                                Cytuję:

                                > Gdybys pieprzyla sie wylacznie dla satysfakcji seksualnej to bys nie pieprzyla sie z jednym
                                > tylko z wieloma

                                Zakładasz w powyższym, że Twoją rozmówczynię uszczęśliwiłyby częste zmiany partnerów lub posiadanie ich w większej liczbie niż jeden. Że satysfakcja seksualna jest do osiągnięcia wyłącznie z udziałem zmieniających się partnerów. Czyli, że "płodozmian" byłby dla niej (a może i dla każdej) wartościowy, pożądany. Skąd wniosek, że ma tak samo jak Ty? :)

                                Ok, doczytałam, że pisałaś do niemonogamicznej Boginki, to wiele wyjaśnia, sorry, przeoczyłam wczoraj - no jeśli chodzi o Boginkę to pewnie masz rację.

                                Bo ja wczoraj myślałam że tak strzeliłaś do którejś, która się nie przyznawała publicznie do niemonogamicznych ciągotek i się zastanawiałam, dlaczego zakładasz, że ona właśnie tego chce :)



                                • zawle Re: "płodozmian" 30.04.13, 08:14
                                  Ja znam trzy małżeństwa z długim stażem w którym z seksem jest ok. On potrafi ją wyruchać nawet po ciemku...drogę zna bardzo dobrze;) To jest ich dobrze. I ja wierzę tym kobietom/mężczyznom że tak jest.
                                  • sabat-77 Re: "płodozmian" 30.04.13, 08:40
                                    No tak, ale ludzi do konca monogamicznych to chyba nie ma. Ja nie ukrywam, ze sam nie czuje sie do konca monogamiczny, pociaga mnie wizja seksu z innymi kobietami. Rozumiem jednak, ze wiekszosc osob bedacych w zwiazkach dokonuje jakiegos wyboru i zgadzam sie z Kitty, ze to jednak seksualnosc jest poswiecana. Przeciez gdybym byl wszechmocny to nie byloby tej jedynej na bezludnej wyspie, tylko lew i harem lwic. Takii bylby ostateczny test dla kazdego.
                                    W praktyce idziemy na kompromisy.
                                    • marek.zak1 Re: "płodozmian" 30.04.13, 08:56
                                      Życie to sztuka wyboru. Ja tez mamj czasami ochotę dać komuś w mordę,i myśle, ze dałoby mi to duzo satysfakcj, a tego nie robię. Dlaczego? Bo w ten sposób zrujnowałbym sobie całe moje życie. To samo ze zmiana partnerek.
                                      Mój kolega ożenił sie z ,,przyjaciółką" zony. Po jakims czasie spytałem go, jak jest. Byłej żonie oddał dom, zdudował nowy itd. Odpowiedział mi ,,Wszystko to samo, a płacę podwójnie".
                                      • sabat-77 Re: "płodozmian" 30.04.13, 09:08
                                        dokladnie. Jeden wybiera tak, drugi inaczej. Kolega zle wybral. Szukal kochanki, a wzial zone.
                                  • marek.zak1 Re: "płodozmian" 30.04.13, 08:49
                                    To znasz już czwarte :).
                              • kag73 Re: "płodozmian" 30.04.13, 10:14
                                Ano, kitty, to wszystko wyjasnia. Ludzie rozni sa, ja niekoniecznie mam orgazm przy pierwszym razie z nowym partnerem. Do tego raz, ale zdarzylo mi sie, ze bylam komletnie rozczarowana fizycznoscia i "technika" nowego faceta. Hmm, stwierdzilam, ze nic mi po tym wole spotkac sie z eksem, przynajmniej wiem co mam, bo seks z nim byl zajefajny.
                                Sama przyznam, ze najlepszy seks mialam/mam w stalych zwiazkach. Z mezem przerobilismy wszystko mozliwe, techniki, sesje, gierki, standardy, znamy sie jak lyse konie dokladnie wiemy co na kogo dziala, szybkie podniecenie gwarantowane. Nie wkurzaj sie, ze ja jak zwykle ideal i wszystko mam, nic nie poradze, wlasnie ze stalym partnerem doswiadczam super seksu:) Ale przyznaje, ze i pod tym kontem wybralam sobie meza, seks byl dla mnie w tym wszystkim bardzo wazny, nadal jest.
                                • sea.sea Re: "płodozmian" 30.04.13, 17:17
                                  No ja mam to samo, poza obecnym świata nie widzę czwarty rok (w razie gdyby kto pytał, zarabiamy w skali roku z grubsza tyle samo, ale za to ja regularnie, a on nie ;) Raz mi się spodobał fizycznie inny facet i pomyślałam, że mogłabym, ale miałam ewidentnie wizję tercetu, a poza tym reprezentował bardzo podobny typ fizyczny, co mój. Jestem zafiksowana :D

                                  Co zabawne, gdy zaczynaliśmy, umawialiśmy się paszczą bezpośrednio na związek niedomknięty, ale guzik z tego wyszło, bo żadne z nas jakoś nie garnie się do korzystania i na gadaniu się kończy.

                                  Więc dla mnie "płodozmian" byłby interesujący wyłącznie w kontekście emocjonalnym, bo szalonych orgazmów by raczej z tego nie było.
                                  • marek.zak1 Definicja "płodozmianu" 30.04.13, 17:37
                                    Wracamwłasnie z delegacji i żona mnie informuje, że się jej znudziłem, czy tez zdradza mnie podczas nieobecności? Co wybieracie. Ja tak, czy inaczej facetowi obcinam penisa. Happy end :).
                                    • jesod Obcinam penisa 30.04.13, 21:20
                                      marek.zak1 napisał:
                                      > Ja tak, czy inaczej facetowi obcinam penisa. Happy end :).

                                      Ja bym się aż tak nie poświęciła. :) Po co?
                                    • zawle Re: Definicja "płodozmianu" 30.04.13, 21:22
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > Wracamwłasnie z delegacji i żona mnie informuje, że się jej znudziłem, czy tez
                                      > zdradza mnie podczas nieobecności? Co wybieracie. Ja tak, czy inaczej facetowi
                                      > obcinam penisa. Happy end :).

                                      A jak się jej znudziłeś to jakiemu facetowi obcinasz? :))
                                      • marek.zak1 Re: Definicja "płodozmianu" 30.04.13, 23:02
                                        Mareczek się znudził. AIP (anything is possible) Jeśii tak, to temu, który miał czelność....Jestem niekarany, jakieś tam zasługi mam. 2 lata w zawieszeniu może być.
                                        • hello-kitty2 Re: Definicja "płodozmianu" 30.04.13, 23:32
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > Mareczek się znudził. AIP (anything is possible) Jeśii tak, to temu, który miał
                                          > czelność....Jestem niekarany, jakieś tam zasługi mam. 2 lata w zawieszeniu moż
                                          > e być.

                                          Obciagasz w wyobrazni facetowi? :-) ale sie rozkokosiles? Nie wiem co powiedziec? Nie wiesz moze co sie dzieje z Aandzia? :)
                                          • marek.zak1 Re: Definicja "płodozmianu" 01.05.13, 09:03
                                            O Andzi nie wiem, ale nasze relacje są coraz lepsze. Gdy zostajesz nazwany idiotą, później może być tylko coraz lepiej :). Też trochę za nią tęsknię.
                                            Na marginesie, widziałem mnóstwo relacji, zaczynających się od euforii, po czym była tylko jazda w dół.
                                            A w kontekscie sąsiedniego postu, życzę Ci kolejnych nowych facetów, przy których masz gwarantowany orgazm. Powodzenia.
                                  • hello-kitty2 Re: "płodozmian" 30.04.13, 23:36
                                    Dziewczyny Kag, sea.sea,

                                    Fajnie wam sie ulozylo. Szczerze. Co moge powiedziec? 'Zazdraszczam' milosci. No coz, moja matka znalazla milosc w wieku 42 lat to moze i dla mnie tez nie jest jeszcze za pozno :) Bede donosic.
                                    • kag73 Re: "płodozmian" 01.05.13, 09:55
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > Dziewczyny Kag, sea.sea,
                                      >
                                      > Fajnie wam sie ulozylo. Szczerze. Co moge powiedziec? 'Zazdraszczam' milosci. N
                                      > o coz, moja matka znalazla milosc w wieku 42 lat to moze i dla mnie tez nie jes
                                      > t jeszcze za pozno :) Bede donosic.

                                      Kitty, zycze Ci, zebys milosc znalazla, bo wiem, ze jej szukasz. Ja, nawiasem mowiac, oprocz milosci znalazlam faceta, ktory mi pasuje w lozku, bo do seksu ogolnie milosci nie potrzebuje :)
                      • jesod Re: Słowo się rzekło 30.04.13, 00:40
                        > PUA twierdzą, że mężczyzna, który potrafi dać kobiecie poczucie bezpieczeństwa w inny
                        > sposób, nie musi być ani zamożny ani wysoko postawiony by być postrzegany jako
                        > bardzo atrakcyjny partner.

                        Moim zdaniem bardzo prawidłowo twierdzą :), ponieważ seksualność kobiety rozkwita właśnie w poczuciu bezpieczeństwa. Znikają bariery i opory. A rozbudzona seksualność sprzyja tworzeniu silnej więzi między partnerami. Działa na plus.
                        Jednak, w moim pojęciu, na samym seksie dobrego związku się nie zbuduje, ponieważ poczucie bezpieczeństwa nigdy nie rozwinie się tylko na bazie kontaktu seksualnego. Gdy już istnieje - zdecydowanie jemu sprzyja, ale jest wynikiem zaspokojenia innych wzajemnych relacji.
                        Poczucie bezpieczeństwa wynika z zaufania i ono jest jego podstawą.

                        Myślę, że te gadki- szmatki o atrakcyjności mężczyzn wynikającej z zamożności, władzy i możliwości związanych ze statusem społecznym wynikają w dużym stopniu z miłości do pieniędzy i chęci dowartościowania się. Każdy z nas ma przecież swoją skalę wartości.
                        A może... większość zamiast tego ma tylko trendy jako priorytety życiowe?

                        sabat-77 napisał:
                        > To może być tajemniczy, silny i surowy przewodnik górski, typ człowieka żyjąceg
                        > o blisko przyrody, podporządkowującego sobie ją. W Polsce - np. góral.
                        > Może być dominujący i samczy brutal, nieokiełznany jak dziki koń - ktoś nad kim
                        > ona nie potrafi do końca zapanować.
                        > Wreszcie - artysta, intelektualista czy generalnie typ mistrza, górujący intele
                        > ktualnie nad kochanką, prowadzący ją przez życie swoim doświadczeniem i mądrośc
                        > ią.

                        Nie wiem, czy dobrze Ciebie zrozumiałam... tzn. te trzy przykładowe typy miały odnosić się do wzorców zapewniających kobiecie poczucie bezpieczeństwa?
                        W tych szkicach wizerunków są elementy, które wcale temu nie sprzyjają.
                        Nie może poczucia bezpieczeństwa zapewnić ktoś, kto sobie kobietę podporządkowuje (typ górala), nie może również ktoś, kto jest samczym i dominującym brutalem, i nie może ktoś, kto daje odczuć kobiecie swoją przewagę intelektualną - bo z mistrza trzeba czerpać, a nie mistrza doświadczać.
        • twojabogini Re: a zachęta? 28.04.13, 11:04
          Co to jest?

          W niektórych małżeństwach to gra wstępna - satysfakcjonująca dla obojga (niektóre kobiety podnieca granie biernej uczestniczki, męska żądza gotowa przełamywać opór, granie prostytutki, lub otrzymywanie prezentów za seks, jedne to lubią jako odmianę inne - bo granie roli tej co się sprzedaje za pieniądze pozwala im być czystą od grzesznych żądz, których nie muszą ujawniać - tylko mogą się poddać zepsuciu męża - itp. itd.).

          W innych prostytuowanie i uprzedmiotawianie żony - gdy żona nie ma własnych pieniędzy (a raczej - w przypadku wspólnoty majątkowej mąż zawłaszczył sobie wyłączne prawo do ich swobodnego dysponowania) i zawieranie takich transakcji jest dla niej naprawdę sposobem zdobywania rzeczy potrzebnych lub luksusowych. Inaczej by ich nie dostała, a sama kupić sobie nie może - bo mąż ją odciął od funduszy. To przemoc w wymiarze seksualnym i ekonomicznym.

          W innych - takie działanie to zapowiedź działań przemocowych o charakterze fizycznym i seksualnym - daj po dobroci, to cię nagrodzę, a jak nie, to wiesz co dalej...

          Z całym szacunkiem, nie mam pojęcia czy pan żonę zamierzał podniecić, skorumpować, czy zniewolić i czy miało to podłoże przemocowe czy nie. Nie zamierzam się bawić w zgadywanki. Jeśli tłem takich zachowań wobec żony była przemoc - doradzam zgłoszenie się na terapię dla sprawców przemocy. Jeśli przyjemność obojga - życzę miłych i udanych zabaw.

          Dla osób śledzących wątek - taka wieloznaczność sytuacji świetnie ilustruje jak ważna jest w życiu seksualnym możliwość świadomego i swobodnego wyrażenia zgody. To samo zachowanie w przypadku, gdy kobieta taką możliwość ma - może być zabawą, a gdy jej nie ma - może być wyrazem przemocy i źródłem cierpienia i upokorzenia.
          • marek.zak1 Re: a zachęta? 28.04.13, 11:10
            Dziewczyno, wyluzuj. Nie mieszaj prokuratury do małżeńskich erotycznych zabaw. Moja żona miała i ma ma taką sama kartę, jak ja i kupuje sobie to, na co, w ramach finansowych możliwości, ma ochotę.
            • twojabogini Re: a zachęta? 28.04.13, 11:17
              Dlatego napisałam -jeśli oboje to lubicie - miłej zabawy.

              Natomiast bywa, że takie zachowania są przejawem przemocy i ta przemoc w takich formach jak napisałam podlega karaniu już w tej chwili i w obecnym stanie prawnym.

              Nie ja mieszam prokuraturę, tylko obowiązujące prawo chroni ofiary przemocy. Zabawa w prostytucje z żoną, która to lubi karane nie jest. Więc raczej ty wyluzuj.

    • lippy100 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 12.05.13, 18:11
      O, żesz Ty !!!

      To mnie wywaliło z internetu na dni kilka, a tu taka.. "rozp**ucha".. No, ładnie..

      Zanim się przekopię przez wszystkie posty, dobry miesiąc minie... 8- )
      • kot-leniwiec Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 18.05.13, 14:50
        Dobra, to jeszcze nic nie wnoszące słówko ode mnie, na zasadzie "nie znam się to się wypowiem".

        Generalnie z jednej strony jestem nico zadziwiony - gość ma pod bokiem kobitę, która go chce, ma ochotę na seks, i to kilka razy w tygodniu. Czyli mityczne stworzenie, jednorożca niemalże. A woli siąść przed kompem i wytrzepać radośnie kapucyna. LOLWUT
        Z drugiej jednakże - może jest jakaś rozbieżność między jego oczekiwaniami/pragnieniami/fantazjami a tym, co masz mu do zaoferowania? Może lubicie inne rzeczy i on, sfrustrowany tym, ucieka w pornole, gdzie takie rzeczy są pokazane?... Skądś to znam, niestety - choć nadal wolałbym seks z mą Ukochaną, nawet nie obejmujący moich fantazji...

        Tak więc z jednej strony nie rozumiem gościa, a z drugiej - powinnaś z nim pogadać i spytać, czy np. ma jakieś fantazje, o których Ci nie powiedział. I uczciwie go wysłuchać. Kto wie...
    • sabat-77 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 14.05.13, 20:08
      mysle, ze rozjezdza sie atrakcyjnosc zwiazkowa (inteligenty, fajny gosc) z atrakcyjnoscia biologiczna (niski i tegi). Twoja podswiadomosc odrzuca faceta, ktory cie brzydzi.
      • sabat-77 Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 14.05.13, 20:10
        sabat-77 napisał:

        > mysle, ze rozjezdza sie atrakcyjnosc zwiazkowa (inteligenty, fajny gosc) z atra
        > kcyjnoscia biologiczna (niski i tegi). Twoja podswiadomosc odrzuca faceta, ktor
        > y cie brzydzi.

        sorry, nie ten watek, prosze o skasowanie.
    • loppe Re: Porno - długi wątek ( dla cierpliwych ). 07.06.13, 16:21
      Porno - długi wątek dla ubogich:) aż się prosiło
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka