Dodaj do ulubionych

Brak oświadczyn

25.05.13, 11:52
Na konferencji, w której brałem udział, spotkałem znajomą panią technolog. W rozmowie wyszło, że od 10 lat jest w związku z jakimś panem. Jak zwykle w takim wypadku, miała w oczach mieszaninę smutku, niepewności i strachu przed mijającym czasem.
Pytanie, dlaczego facet się z nią nie ożenił ma, niestety, jedną odpowiedź. Nie jest zdecydowany, albo inaczej, gdzieś z tyłu głowy świta mu myśl, że prawdziwa księżniczka, która będzie mu dana, dopiero się zjawi, no a tymczasem lepiej z kimś być, spać i mieć fajny, niezobowiązujący seks.
A więc dziewczyny sugeruję, jeśli wam oczywiście na nim zależy, danie mu alternatywy, albo podejmuje decyzję uregulowania waszego związku, albo się rozstajecie, a o seksie niech zapomni. Czas na zastanowienie – do weekendu włącznie. Jeśli nie – bye, bye. To naprawdę skuteczna i sprawdzona metoda. Także niegdyś przez moją narzeczoną.
Jak się nie zdecyduje, to lepiej, że odejdzie teraz, niż za parę lat. Pamiętajcie, że faceci to proste urządzenia i trzeba im prostego przekazu, czego się od nich oczekuje.
Obserwuj wątek
    • bgz0702 Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 12:43
      Coś w tym jest ale nie zawsze musi być prawdą. 7 lat żyłam w konkubinacie, nigdy nie czułam sie jak "zastępstwo" dla księżniczki, jednak może tak być, bo bywa róznie
      • rekreativa Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 13:59
        U mnie tak samo, 10 lat razem, w tym 7 bez ślubu.
        I to ja byłam tą stroną, która odwlekała pójście do urzędu.
    • triismegistos Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 12:57
      Piękna rada, szkoda, że zawsze bardziej zależało mi na dobrym seksie niż na ślubie.
      • torado Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 14:06
        marek: wujek dobra rada ;-)
    • humi-dor Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 14:12
      marek.zak1 napisał:

      > W ro
      > zmowie wyszło, że od 10 lat jest w związku z jakimś panem. Jak zwykle w takim w
      > ypadku, miała w oczach mieszaninę smutku, niepewności i strachu przed mijającym
      > czasem.

      A podpisanie aktu slubu automatycznie wywola radosc w jej oczach, zrodzi pewnosc (pewnosc czego/kogo ?), a takze zatrzyma mijajacy czas.
      • zawle Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 14:36
        Dlatego nie rozumiem prób legalizacji związków partnerskich.
      • marek.zak1 Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 15:41
        Jeśli facet prosi dziewczynę o rękę, jest to powazna deklaracja i stawia go w innym świetle. Dziewczyna może się zgodzić, albo nie, wedle uznania.
        Zaznaczam: PROSI, a nie pyta, czy za nie go wyjdzie.
    • hello-kitty2 Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 14:58
      Mnie tam slub nie interesuje. Juz slubna bylam i juz sie rozmnozylam. To po co mam sie rezerwowac dla jednego, jak moge miec jednego po drugim :)

      Marek teraz kobiety moga miec ambitniejsze plany na zycie niz tylko zamazpojscie. Moga wybierac. Zamiast im mowic co maja robic lepiej sie pytac czego chca.

      Przymuszanie kogos do czegos, szantazowanie to nie moja bajka. Wymuszone prezenty nie ciesza.

      • that.bitch.is.sick Tak dobrze szło 25.05.13, 15:16
        hello-kitty2 napisała:

        > Mnie tam slub nie interesuje. Juz slubna bylam i juz sie rozmnozylam. To po co
        > mam sie rezerwowac dla jednego, jak moge miec jednego po drugim :)
        >
        > Marek teraz kobiety moga miec ambitniejsze plany na zycie niz tylko zamazpojsci
        > e. Moga wybierac. Zamiast im mowic co maja robic lepiej sie pytac czego chca.
        >

        ładnie się panie wypowiadały. ..I kitty musiała potwierdzić idiotyczne stereotypy Mareczka o naiwności i hipokryzji kobiet.:)
        Mała hipokrytka:). Wyszłam za mąż więc na ślubie mi nie zależy:D Normalnie dzięki za poprawienie humoru.
        • rekreativa Re: Tak dobrze szło 25.05.13, 15:32
          Czemu zaraz hipokryzja?
          Po prostu wyciągnęła naukę z nieudanego małżeństwa, zobaczyła, że ślub niczego nie gwarantuje, więc teraz jej to zwisa. A gdy była młoda, to pewnie inaczej myślała.
          • that.bitch.is.sick Re: Tak dobrze szło 25.05.13, 16:20
            rekreativa napisała:

            > Czemu zaraz hipokryzja?
            > Po prostu wyciągnęła naukę z nieudanego małżeństwa, zobaczyła, że ślub niczego
            > nie gwarantuje, więc teraz jej to zwisa. A gdy była młoda, to pewnie inaczej m
            > yślała.
            >
            No właśnie. Kluczowa jest szansa na wyciągnięcie nauki i jest to de facto jedna rzecz odróżniająca kitty od pani z przytaczanego przykładu która takiej szansy nie miała. A jak by wyglądała samoświadomość kitty bez tej nauki? To ciekawe:). Hipokryzja, bo łatwo jest deprecjonować to co się ma. Syty głodnego nie zrozumie, jak to się mówi.

            • hello-kitty2 Re: Tak dobrze szło 25.05.13, 19:25
              that.bitch.is.sick napisała:

              > rekreativa napisała:
              >
              > > Czemu zaraz hipokryzja?
              > > Po prostu wyciągnęła naukę z nieudanego małżeństwa, zobaczyła, że ślub n
              > iczego
              > > nie gwarantuje, więc teraz jej to zwisa. A gdy była młoda, to pewnie ina
              > czej m
              > > yślała.
              > >
              > No właśnie. Kluczowa jest szansa na wyciągnięcie nauki i jest to de facto jedna
              > rzecz odróżniająca kitty od pani z przytaczanego przykładu która takiej szansy
              > nie miała. A jak by wyglądała samoświadomość kitty bez tej nauki? To ciekawe:)
              > . Hipokryzja, bo łatwo jest deprecjonować to co się ma. Syty głodnego nie zrozu
              > mie, jak to się mówi.

              Nie chce deprecjonowac malzenstwa. Wierze, ze sa osoby, ktore sa szczesliwe w malzenstwie. Ja wyciagnelam wniosek, ze sie do takiego zwiazku nie nadaje. Dla mnie najwazniejsze jest ile cos mnie bedzie kosztowalo, a nie ile z tego bede miala, bo zobowiazan moge nie udzwignac, a dobra zawsze jest latwo przyjac. Poza tym lepiej sprawdzic czy takie same dobra sa dostepne za nizsza cene. I wychodzi mi, ze tak :)

              • zawle Re: Tak dobrze szło 25.05.13, 19:37
                hello-kitty2 napisała: Wierze, ze sa osoby, ktore sa szczesliwe w m
                > alzenstwie. Ja wyciagnelam wniosek, ze sie do takiego zwiazku nie nadaje.

                A ja bym mogła wziąć ślub. Tyle że tym razem bym to bardziej przemyślała i nabrała pewności czy nie przeinwestuję.
              • that.bitch.is.sick Re: Tak dobrze szło 27.05.13, 08:36
                hello-kitty2 napisała:


                >
                > Nie chce deprecjonowac malzenstwa. Wierze, ze sa osoby, ktore sa szczesliwe w m
                > alzenstwie. Ja wyciagnelam wniosek, ze sie do takiego zwiazku nie nadaje. Dla m
                > nie najwazniejsze jest ile cos mnie bedzie kosztowalo, a nie ile z tego bede mi
                > ala, bo zobowiazan moge nie udzwignac, a dobra zawsze jest latwo przyjac. Poza
                > tym lepiej sprawdzic czy takie same dobra sa dostepne za nizsza cene. I wychodz
                > i mi, ze tak :)
                >



                Zdaje się że jednak wzięłaś ślub i skorzystałaś z rozmnożenia. Żeby teraz udawać ryczącą mamuśkę. Chodzi o to, że faceci którzy chcą zamoczyć prawią niezasłużone komplementy których tak Ci brakuje. Jednak oni je prawią dopóki nie zamoczą i dopóki nie jesteś za stara żeby chcieli zamoczyć. Bardzo prawdopodobne że jak możliwości puszczania się skończą w naturalny sposób to będziesz chciała wrócić z podkulonym ogonem do męża, albo znaleźć nowego. Gdybyś potrafiła być niezależna to byś potrafiła. Więc jeszcze nie wszystko stracone:)
                • hello-kitty2 Re: Tak dobrze szło 27.05.13, 17:07
                  that.bitch.is.sick napisała:

                  > Zdaje się że jednak wzięłaś ślub i skorzystałaś z rozmnożenia. Żeby teraz udawa
                  > ć ryczącą mamuśkę. Chodzi o to, że faceci którzy chcą zamoczyć prawią niezasłuż
                  > one komplementy których tak Ci brakuje. Jednak oni je prawią dopóki nie zamoczą
                  > i dopóki nie jesteś za stara żeby chcieli zamoczyć. Bardzo prawdopodobne że ja
                  > k możliwości puszczania się skończą w naturalny sposób to będziesz chciała wróc
                  > ić z podkulonym ogonem do męża, albo znaleźć nowego. Gdybyś potrafiła być nieza
                  > leżna to byś potrafiła. Więc jeszcze nie wszystko stracone:)

                  Nie, nie skorzystalam z malzenstwa do celow rozmnozenia sie. Wyszlam bardzo mlodo za maz z milosci, dzieci nie planowalismy, rozwiodlam sie w wieku 26 lat. Teraz mam 38 i 6 letnie dziecko. Wiec jak wynika z kalkulacji rozmnozylam sie bez malzenstwa. Do bylego meza nie zamierzam wracac, bo nie wiem gdzie on w ogole jest? :)

                  Wiem jacy sa faceci, wszystko co mi o nich powiedzialas wzielam sobie do serca i sie do tego stosuje. I tez nie puszczam sie tak na potege. Co bedzie w przyszlosci nie wiem. Sama sie zastanawiam jak bym chciala zyc?
      • marek.zak1 Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 15:42
        Skoro jesteś zadowolona, to jest najważniejsze.
    • kotoshi Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 16:20
      A dlaczego ta pani technolog taka niesamodzielna w myśleniu? A może ta "mieszanina smutku, niepewności i strachu" była spowodowana czymś zupełnie innym?
      • marek.zak1 Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 16:23
        Myślisz, że nieudana próba na produkcji tak ją zdołowała?
      • that.bitch.is.sick Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 16:24
        kotoshi napisała:

        > A dlaczego ta pani technolog taka niesamodzielna w myśleniu? A może ta "mieszan
        > ina smutku, niepewności i strachu" była spowodowana czymś zupełnie innym?

        Nie bądź młoda taka hop siup do przodu bo nie dobrnęłaś jeszcze do wieku w którym Cię nie będą chcieli bzykać i mogłabyś liczyć ostatecznie na "szacunek", a już jesteś sprowadzana do parteru przez jakiegoś Czesia.
        • kotoshi Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 16:30
          that.bitch.is.sick napisała:
          > Nie bądź młoda taka hop siup do przodu bo nie dobrnęłaś jeszcze do wieku w któr
          > ym Cię nie będą chcieli bzykać i mogłabyś liczyć ostatecznie na "szacunek", a j
          > uż jesteś sprowadzana do parteru przez jakiegoś Czesia.

          Ciekawe, że zauważyłaś "bycie do przodu" tam, gdzie go wcale nie było. A całość twojej wypowiedzi to prostactwo.
    • mojemail3 Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 16:56
      marek.zak1 napisał:

      > Na konferencji, w której brałem udział, spotkałem znajomą panią technolog. W ro
      > zmowie wyszło, że od 10 lat jest w związku z jakimś panem. Jak zwykle w takim w
      > ypadku, miała w oczach mieszaninę smutku, niepewności i strachu przed mijającym
      > czasem.
      Czyli kobieta świadoma rzeczywistości. Z wiekiem uświadamiamy sobie( zazwyczaj...) że nie osiągniemy wszystkiego,nie wszystkie marzenia się spełniają i musimy ponieść konsekwencje swoich wyborów, lub braku wyborów i braku działania.
      Nic nowego pod słońcem, ale w otoczeniu obserwuję różne reakcje kobiet w tzw. średnim wieku, niektóre spokojnie przyjmują fakt tzw. " nieułożenia sobie życia" ( czytaj :braku rodziny) ale np. mają fajne hobby, przyjaciół, ciekawe życie.Inne otwarcie ubolewaja nad swym losem) takie tez znam...Inne maja zagranicznych narzeczonych a w pakiecie ciekawe podroze i udany seks. Roznie bywa, jak w zyciu...
    • jesod Jeśli nam na nim zależy 25.05.13, 17:05
      marek.zak1 napisał:
      > A więc dziewczyny sugeruję, jeśli wam oczywiście na nim zależy, danie mu altern
      > atywy, albo podejmuje decyzję uregulowania waszego związku, albo się rozstajeci
      > e, a o seksie niech zapomni.

      Jeśli nam na nim zależy... A czy nie uważasz, że istotne (bardzo!) jest również to, na ile to jemu zależy na nas?
      Nigdy nie zdecydowałabym się na Twoją sugestię. Uznałabym ją za pewien rodzaj przymuszenia. Po co mam kogoś zmuszać do siebie, a potem żyć z dnia na dzień niepewnością i lękiem. Dla mnie, jako kobiety, byłoby to upokarzające.
      Czułabym się z tym źle i miałabym niesmak załatwienia sprawy związku w ten właśnie sposób, który tu proponujesz.

      marek.zak1 napisał:
      > Pamiętajcie, że faceci to proste urządzenia i trzeba im prostego przekazu, czego się od
      > nich oczekuje.

      Marek, piękno tkwi w prostocie.
      Prosty facet też myśli i to całkiem sprawnie. Ma wyczucie i potrafi doskonale kojarzyć oraz wyciągać wnioski.
      A przede wszystkim wydaje mi się, że w swojej prostocie wie czego chce i na czym mu naprawdę zależy.
      Przecież wiesz, że prosty facet to zupełnie nie to samo co facet prostacki, zazwyczaj bardzo skupiony na sobie.

      • marek.zak1 Re: Jeśli nam na nim zależy 25.05.13, 17:23
        Każdy facet ma w sobie trochę dziecka, czyli Piotrusia Pana. Postawienie go przed koniecznością podjęcia decyzji i wejścia w dorosłe życie , w wielu przypadkach oznacza wybór bycia mężczyzna, odpowiedzialnym za swoją partnerkę albo nadal tkwieniu w postaci Piotrusia.
        Skoro woli to drugie, lepiej, żeby robil to na własną rękę, bo taki nie wydorośleje nigdy.
        Jesod, to nie jest zmuszanie, to danie mu szansy stania się mężczyzną. Powinien być Ci za to wdzięczny.
        • bgz0702 Re: Jeśli nam na nim zależy 25.05.13, 17:55
          marek.zak1 napisał:

          > Każdy facet ma w sobie trochę dziecka, czyli Piotrusia Pana. Postawienie go pr
          > zed koniecznością podjęcia decyzji i wejścia w dorosłe życie ...
          ... to danie mu szansy stania się mężczyzną. Powinien
          > być Ci za to wdzięczny.

          Marek to śmieszne, po co komu facet dziecko, niech się trzyma mamusi za rączke i nie zawraca nikomu gitary. To szczęście dla nas kobiet że nie chce się z nami zenić, my w większości wolimy dorosłych mężczyzn, seks z dzieckiem to chyba nic przyjemnego. Nie wiem, nie mam skłonności
          • marek.zak1 Re: Jeśli nam na nim zależy 25.05.13, 19:14
            Trzeba przekonać się kim jest. To test. Jak obleje, to jak napisałaś, żadna strata.
          • jesod Nie chce się z nami żenić 25.05.13, 23:20
            bgz0702 napisała:
            > To szczęście dla nas kobiet że nie chce się z nami zenić, my w większości wolimy
            > dorosłych mężczyzn, seks z dzieckiem to chyba nic przyjemnego.

            Nie, nie, nie... Seks dla Piotrusia Pana może być też zabawką i będzie umiał się nim wcale nieźle bawić.
            Żenić też będzie się chciał - jak na horyzoncie pojawi się kobieta matkująca, a przy okazji taka, która nie będzie stawiała przed nim żadnych wymagań. Wtedy będzie dla niego całkiem fajowo.... :)


        • bcde Re: Jeśli nam na nim zależy 25.05.13, 22:50
          > Postawienie go przed koniecznością podjęcia decyzji i wejścia
          >w dorosłe życie , w wielu przypadk
          > ach oznacza wybór bycia mężczyzna, odpowiedzialnym za swoją partnerkę albo nada
          > l tkwieniu w postaci Piotrusia.

          > Jesod, to nie jest zmuszanie, to danie mu szansy stania się mężczyzną.


          Według ciebie. Dla mnie to kapitulacja przed szantażem, również ew. szlabanem na seks, co sugerujesz wyżej kobietom. Nie ma w tym nic męskiego. Mężczyzną jest się wtedy, gdy robi się to, co się chce i czuje. Także wbrew woli innych, a w szczególności wbrew naciskom. Przyjęcie kobiecego rozumienia "odpowiedzialności" i "dojrzałości", to założenie sobie obroży bez istotnych korzysći. Co kto lubi, ale twój pogląd, że jest to męskie, będzie prawdziwy tylko dla mężczyzn podobnych tobie, a dla wielu innych jest śmieszny.
          • marek.zak1 Re: Jeśli nam na nim zależy 25.05.13, 23:04
            Obroża? Szantaż? Nie, odpowiedzialność za siebie i za drugą osobę, którą się kocha. Jak się nie kocha, to lepiej się rozejść. Dlaczego marnować jej życie?
            • jesod Re: Jeśli nam na nim zależy 25.05.13, 23:46
              marek.zak1 napisał:
              >Nie, odpowiedzialność za siebie i za drugą osobę, którą się kocha.
              > Jak się nie kocha, to lepiej się rozejść. Dlaczego marnować jej życie?

              Tu się z Tobą całkowicie zgadzam. :)
              Z tym, że sytuacja może być również odwrotna, czyli ona niezaangażowana, ale tak jej wygodnie ( z różnych względów) - a on jak najbardziej za, szczery, oddany i cały w skowronkach.
          • jesod Mężczyzną się jest wtedy 25.05.13, 23:35
            bcde napisał:
            > Mężczyzną jest się wtedy, gdy robi się to, co się chce i czuje. Także wbrew woli innych, a w
            > szczególności wbrew naciskom.

            Wiesz co... ja myślę podobnie jak Ty. :) Kobietą jest się wtedy, gdy robi się to, co się chce i czuje. Także wbrew woli innych, a w szczególności wbrew naciskom.
            Życie pod presją nie ma sensu. Dlatego, między innymi, jak czytam, że kobieta rodzi się matką, a ojcem się zostaje lub nie - to biało mi się robi przed oczami.

            bcde napisał:
            > Przyjęcie kobiecego rozumienia "odpowiedzialności " i "dojrzałości", to założenie sobie
            > obroży bez istotnych korzysći

            Możesz wytłumaczyć na czym polega to kobiece rozumienie "odpowiedzialności" i "dojrzałości" oraz co to są te istotne korzyści?
            Niestety, nie kumam, ale... jestem kobietą, więc wybacz i potraktuj mnie z wyrozumiałością.
        • jesod Re: Jeśli nam na nim zależy 25.05.13, 23:09
          marek.zak1 napisał:
          > Każdy facet ma w sobie trochę dziecka, czyli Piotrusia Pana.

          Nie, Marku. Wszyscy mamy w sobie dziecko, ale ważne jest to na ile pozwolimy sobie nim być.
          Jeśli tłumimy dziecko w sobie - nie bywamy szczęśliwi. Nie możemy się bawić jak dzieci i cieszyć sobą wzajemnie.
          Natomiast Piotruś Pan to facet, który nie buduje żadnych relacji z kobietą, bo zbyt zajęty jest sobą i swoimi zabawkami. Kobieta potrzebna mu jest do matkowania.

          marek.zak1 napisał:
          > Jesod, to nie jest zmuszanie, to danie mu szansy stania się mężczyzną. Powinien
          > być Ci za to wdzięczny.

          Marek to chyba trochę nie tak. O jakiej szansie piszesz?
          Jako kobieta mam mu uświadamiać czego on chce naprawdę - w sposób, który podałeś wyżej? Nie uważam, że to ja powinnam czuć się odpowiedzialna za stan jego świadomości dotyczący naszych wzajemnych relacji. Według mnie on powinien to wiedzieć sam. Na tym chyba polega dojrzałość do podejmowania pewnych decyzji.
          • marek.zak1 Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 08:51
            To samo napisałem na moim blogu. Taka odpowiedź:

            Po wieloletnim związku stwierdziłam, że mam tego dość. Nie chciał małżeństwa, bo już kiedyś miał żonę.. Kiedy odeszłam, przybiegł z kwiatami i pierścionkiem. Za późno...
            nina-bloguje.blogspot.com/
            • torado Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 13:31
              marek.zak1 napisał:

              > To samo napisałem na moim blogu. Taka odpowiedź:
              >
              > Po wieloletnim związku stwierdziłam, że mam tego dość. Nie chciał małżeństwa, b
              > o już kiedyś miał żonę.. Kiedy odeszłam, przybiegł z kwiatami i pierścionkiem.
              > Za późno...
              >

              no wiesz....różne ludzie mają potrzeby i oczekiwania. W tej konkretnej sytuacji widać, że facetowi zależało na kobiecie, ale nie chciał ślubu. Dla niej ślub był dowodem na to, że jemu zależy na niej, że jest dla niego ważna i takie tam.... Dla mnie sytuacja ta dowodzi, że istnieją kobiety, które uważają, że ślub to gwarancja miłości, trwałości relacji. Wiesz dostaje papierek na to, że facet jest już jej na zawsze...;-) A sztuką i dowodem miłości jest starać się o siebie każdego dnia, pokazywać każdego dnia, że ta druga osoba jest dla nas ważna :-)
              • triss_merigold6 Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 15:19
                Nie ma takiej opcji, że panu zależy ale kategorycznie odrzuca pomysł ślubu.
                Idea "dbamy o siebie każdego dnia i ślub do tego zbędny" jest bardzo piękna, ale średnio się sprawdza jeśli kobieta ma małe dziecko, a w związku występują jakieś problemy.
                • marek.zak1 Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 15:51
                  Dokładnie tak.
                  Osobiście uważam, że facet, jeśli jest z kobietą, powinien ją poprosić o rękę. Nie spytać, a poprosić. Rozmawiałem na ten temat także z dziewczynami z pokolenia moich dzieci, ktore są w nieformalnych związkach. Żadna z nich nie zaprzeczyła, a niejednej łza zakręciła sie w oku.
                  • zawle Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 15:54
                    To wszystko zależy od tego na jakim się jest etapie życia.
                    • triss_merigold6 Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 16:06
                      Co innego dwudziestolatki, co innego para zbliżająca się do trzydziestki. Przechodzone układy kończą się źle dla kobiet, zostają z bijącym zegarem biologicznym i coraz mniejszymi szansami na rynku męsko-damskim.
                  • torado Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 16:24
                    marek.zak1 napisał:

                    > Dokładnie tak.
                    > Osobiście uważam, że facet, jeśli jest z kobietą, powinien ją poprosić o rękę.
                    > Nie spytać, a poprosić. Rozmawiałem na ten temat także z dziewczynami z pokolen
                    > ia moich dzieci, ktore są w nieformalnych związkach. Żadna z nich nie zaprzeczy
                    > ła, a niejednej łza zakręciła sie w oku.

                    a pytałeś czemu tak bardzo chcą tego ślubu? jakie mają motywy? co ten ślub zmienia w ich wzajemnych do siebie uczuciach? bo jeśli dziecko jest w drodze to lepiej związek zalegalizować ze względów tzw. formalno-prawnych i to rozumiem.
                    • zawle Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 16:27
                      Ślub dla mnie, nadal, mimo rozwodu, jest zakotwiczeniem na stałe. Kwestie formalne nie są bez znaczenia, ale nie są pierwszoplanowe.
                    • marek.zak1 Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 17:07
                      Kobieta potrzebuje poczucia bezpieczeństwa (czy nie?), a jednak ślub w tej mierze jednak coś znaczy, prawnie i nie tylko.. Znane mi pary, nawet z bliskiej rodziny, mają także dzieci. Są około trzydziestki. Dziewczyna z konferencji, o której pisałem, też jest w tym wieku.
                      • torado Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 21:42
                        marek.zak1 napisał:

                        > Kobieta potrzebuje poczucia bezpieczeństwa (czy nie?), a jednak ślub w tej mier
                        > ze jednak coś znaczy, prawnie i nie tylko..

                        czy Ty czytasz co piszesz?? co ma poczucie bezpieczeństwa wspólnego ze ślubem?? to iluzja, złuda, że ten poślubiony będzie z tobą na zawsze...
                        • bgz0702 Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 21:49
                          > marek.zak1 napisał:
                          >
                          > > Kobieta potrzebuje poczucia bezpieczeństwa (czy nie?), a jednak ślub w te
                          > j mier
                          > > ze jednak coś znaczy, prawnie i nie tylko..
                          >

                          Marek mój skarbie a czy faceci nie potrzebuja poczucia bezpieczeństwa? Co ty znów piszesz mój drogi o jakiś babach upośledzonych kóre trzeba wieczną opieką otaczać? Co z toba, coś nie tak z wartościami które cię otaczają?
                          • kag73 Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 22:13
                            Kochana, Ty sie nie martw, faceci jak se chca zaklepac, to szbko wpadaja na pomysl zareczyn albo oswiadczyn. Moj po 9 tygodniach!!! znajomosci wystartowal do mnie z obraczkami co by sie zareczyc. Ja na to "co ty chlopie, zwariowales?". Troche sie obrazil, ale zrozumial, ze wyskoczyl jak Filip z Konopii, stwierdzil, ze jasne mam to przemyslec, bo on tez rzecz dobrze przemyslal. I dwa tygodnie pozniej!!!! znow wywalil obraczki na slol i stwierdzil "teraz bylby dobry moment, po prostu powiedz "tak". OK, powiedzialam "tak", chociaz na zareczynach nigdy mi nie zalezalo.
                  • hello-kitty2 Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 17:15
                    marek.zak1 napisał:

                    > Dokładnie tak.
                    > Osobiście uważam, że facet, jeśli jest z kobietą, powinien ją poprosić o rękę.
                    > Nie spytać, a poprosić. Rozmawiałem na ten temat także z dziewczynami z pokolen
                    > ia moich dzieci, ktore są w nieformalnych związkach. Żadna z nich nie zaprzeczy
                    > ła, a niejednej łza zakręciła sie w oku.

                    Zastanawiajace jest dlaczego nie rozmawiasz w tej jakze donosnej sprawie z mezczyznami z pokolenia Twoich dzieci? :) Moglbys wybawic kobiety z przymuszajacej funkcji, sprawic by sie sami mezczyzni zglaszali na ochotnika :)
                    • marek.zak1 Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 17:36
                      Myśisz, że zareagowaliby:
                      a/ - ,,no jasne, ma pan rację, już się oświadczam", czy raczej agresją
                      b/ - ,,to może nie jest pana sprawa?"
                      • hello-kitty2 Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 17:51
                        marek.zak1 napisał:

                        > Myśisz, że zareagowaliby:
                        > a/ - ,,no jasne, ma pan rację, już się oświadczam", czy raczej agresją
                        > b/ - ,,to może nie jest pana sprawa?"

                        To moze wez sobie to do serca? Chyba, ze wyrywasz trzydziestoletnie dupy z bijacymi zegarami na takie banaly :-)
                        • marek.zak1 Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 17:54
                          Kitty, nikogo nie wyrywam. Obserwuję zjawisko i je komentuję.
                          Dla Ciebie banał, dla wielu dramat.
                          • hello-kitty2 Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 17:59
                            marek.zak1 napisał:

                            > Kitty, nikogo nie wyrywam. Obserwuję zjawisko i je komentuję.
                            > Dla Ciebie banał, dla wielu dramat.

                            Taki dramat? A jak czesto na forum pojawia sie przypadek takiego dramatu? Raczej pojawiaja sie przypadki dramatu 'po' :)
                          • sea.sea Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 18:07
                            Może smutne panie technolog wolą tkwić w smutku niż stawiać ultimatum, bo z prostej kalkulacji im wyszło, że pan może nigdy nie spotkać wyczekiwanej księżniczki, więc lepiej się go trzymać jak pijana płota, bo sama też może nie mieć szansy na kogo lepszego.

                            W końcu wiele jest osób wychodzących z założenia, że lepiej jest być z kimś, kto nie do końca spełnia nasze potrzeby, niż być singlem.
                • torado Re: Jeśli nam na nim zależy 26.05.13, 16:20
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Nie ma takiej opcji, że panu zależy ale kategorycznie odrzuca pomysł ślubu.
                  > Idea "dbamy o siebie każdego dnia i ślub do tego zbędny" jest bardzo piękna, al
                  > e średnio się sprawdza jeśli kobieta ma małe dziecko, a w związku występują jak
                  > ieś problemy.

                  odniosłam się do podanej sytuacji, a tam mowy o dziecku nie było. Posiadanie dziecka komplikuje sytuację, ale nim do narodzin dziecka dojdzie może warto wcześniej dojść do porozumienia czy chcemy ślubu czy nie...i wtedy planować dziecko.
    • loppe Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 19:19
      Marek moim zdaniem to dobrze przedstawił. Oczywiście panie że to facet bez instrukcji kobiety powinien się oświadczyć! Ale jeśli latami tego nie czyni a ona na to czeka tak jak w opisanym przypadku...
      • kag73 Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 21:58
        Mimo oburzenia co poniektorych, ja rowniez uwazam, ze Marek dobrze to ujal. Dokladnie tak jest. To kwestia oczekiwan, jezeli ta pani tego oczekuje a tak sie nie dzieje...sytuacja jest dosc nieciekawa. Ktos kto potrzebuje wiecej niz 10 lat, zeby sie zdecydowac na slub z osoba, z ktora jest...to zwyczajnie nie ten gosc. Bo wyraznie ma nadzieje, ze moze jeszcze przydarzyc sie cos lepszego i dlatego zwleka.
    • tygrys-bez-rys Co konferencja to obyczaj ... 25.05.13, 20:12
      ... Pomijajac wpis, jail oczywisty intelsktualny pierd steteyczalego literata. To z czego at konferencja byla, z wtrysku ... Ha ha to chyba domena loopusa, mr. Koniarek powinien sie z daleko przygladac kurtyzana, ktora licznie wystepuja a w okolicach takich wydarzen.
    • triss_merigold6 Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 22:24
      Jak kocha to się ożeni, nawet jeśli cała formalizacja mu lotto.
      Life is brutal, ci co walczyli fair, zginęli.
      Jest mnóstwo ambitnych, niegłupich i równościowo nastawionych kobiet, które są trzymane w charakterze kryzysowej narzeczonej i cierpliwie czekają aż pan dojrzeje. Pan prędzej czy później dojrzewa, wymienia cierpliwą i wyrozumiałą na inny model, a nowa laska się nie szczypie - nie mija rok, pan z dumą prezentuję obrączkę i różowego bobaska.
      Młodym kobietom, które chcą mieć dzieci jednak gorąco zalecam ślub - niczego nie gwarantuje, ale jest dowodem poważnej deklaracji ze strony faceta.
      • kag73 Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 22:42
        "Jak kocha to się ożeni, nawet jeśli cała formalizacja mu lotto."
        Amen. Dokladnie tak, z cala reszta tez sie zgadzam, triss.
        • marek.zak1 Re: Brak oświadczyn 25.05.13, 22:49
          Dzieki triss, Nawet jak mnie nazwałaś starzejącym się facetem. No problem :).
          Marek
    • kutuzow To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 17:22
      Tutaj w wątku ślub jest traktowany jako coś naturalnego co się kobiecie "należy" w długim związku. Bez tego jest niekompletna, jej życie jest smutne i bez sensu.
      W innych wątkach za to niczym równoległy wszechświat żyją sobie takie stwierdzenia jak to że:
      "kobietom nie zależy na dzieciach", "małżeństwo nic nie daje (kobietom)", itp Zupełne zaprzeczenie tego co tutaj jest zakładane.

      Logika podpowiada, że któreś z nich są jednak błędne. Albo trzymamy się logiki z tego wątku, gdzie kobiety (bardziej) pragną dzieci i widzą ślub jako naturalną drogę/etap przed założeniem rodziny, albo tamtych stwierdzeń gdzie to niby facetom zależy na dzieciach, kobiety nie chcą wychodzić za mąż (nawet te co nigdy żonami nie były).
      Osobiście źle się czuję z takim pomieszaniem na tym forum. Raz wyciągamy teorię A innym razem w zależności od chwilowych potrzeb tego co trzeba wykazać teorię "anty A".

      Ja rozumiem, że przyznanie otwarcie, że części kobiet zależy na białej sukni, ochronie prawnej wynikającej z małżeństwa (większe koszty wyjścia ze związku), kłóci się z duchem feminizmu szerzonym tutaj przez niektóre koleżanki. Tylko proszę nie ściemniajmy.
      • rekreativa Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 17:47
        "Osobiście źle się czuję z takim pomieszaniem na tym forum. Raz wyciągamy teorię
        > A innym razem w zależności od chwilowych potrzeb tego co trzeba wykazać teorię
        > "anty A""

        Sugerujesz, że to te same osoby raz mówią A, a raz anty-A?
      • bgz0702 Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 18:02
        kutuzow napisał:

        > Tutaj w wątku ślub jest traktowany jako coś naturalnego co się kobiecie "należy
        > " w długim związku. Bez tego jest niekompletna, jej życie jest smutne i bez sen
        > su.
        > W innych wątkach za to niczym równoległy wszechświat żyją sobie takie stwierdze
        > nia jak to że:
        > "kobietom nie zależy na dzieciach", "małżeństwo nic nie daje (kobietom)", itp
        > Zupełne zaprzeczenie tego co tutaj jest zakładane....

        > ...Osobiście źle się czuję z takim pomieszaniem na tym forum. Raz wyciągamy teorię
        > A innym razem w zależności od chwilowych potrzeb tego co trzeba wykazać teorię
        > "anty A".

        Ale dlaczego źle się czujesz? przecież to naturalne, że kobiety są różne, jednym zależy innym nie. Każda z nas czuje inaczej i ma różne potrzeby, a poza tym ten stan sie zmienia. Dziś czegoś możemy nie chcieć a jutro za czymś tęskinić. Człowiek się zmienia
      • zawle Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 19:30
        kutuzow napisał: > W innych wątkach za to niczym równoległy wszechświat żyją sobie takie stwierdze
        > nia jak to że:
        > "kobietom nie zależy na dzieciach", "małżeństwo nic nie daje (kobietom)", itp
        > Zupełne zaprzeczenie tego co tutaj jest zakładane.

        A według Ciebie nie jest to możliwe?
        • rekreativa Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 19:34
          No właśnie nie rozumiem, czy kutuzow by chciał, żeby wszystkie kobiety uważały to samo, czy chodzi mu o to, że ta sama osoba na forum raz mówiła tak a raz siak?
          • zawle Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 19:51
            rekreativa napisała:

            > No właśnie nie rozumiem, czy kutuzow by chciał, żeby wszystkie kobiety uważały
            > to samo,

            Wtedy wystarczyłaby prosta instrukcja użytkowania. A tak, po chińsku napisane i do tego w dialekcie:)))
            • hello-kitty2 Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 20:02
              zawle napisała:

              > Wtedy wystarczyłaby prosta instrukcja użytkowania. A tak, po chińsku napisane i
              > do tego w dialekcie:)))

              Jak na moj gust to Kutuzowi chodzi o to, ze kobiety chca miec kontrole nad facetem i korzystaja z roznych srodkow mniej lub bardziej bezposredniego przymusu, w zaleznosci od sytuacji (watku) dobieraja wlasciwy w ich mniemaniu :) Ale oczywiscie nigdy sie nie przyznaja, ze chca rzadzic. Milosc, slub, dziecko to bron masowego razenia w rekach kobiet. A przeciez moglby byc nia tylko seks? Ale ten, kto ma wladze, chce wiecej wladzy :)

              Ale najgorszy jest Marek, co robi facetom krecia robote :)
              • zawle Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 20:30
                A mogłoby być tak prosto. Ustawa o tym że dzieci finansuje Państwo. Wytrącono by kobietom ich mordercze narzędzia z ręki. A i seks byłby za darmo i bez ryzyka.
                • kutuzow Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 20:39
                  zawle napisała:

                  > A mogłoby być tak prosto. Ustawa o tym że dzieci finansuje Państwo. Wytrącono b
                  > y kobietom ich mordercze narzędzia z ręki. A i seks byłby za darmo i bez ryzyka

                  Zawle chciałem zauważyć iż bohaterka opowieści Marka NIE MA DZIECI, więc sorry ale nie zawsze wszystko można zasłonić "dobrem dziecka". Pani SAMA chce zmiany statusu więc nie wycierajmy sobie gęby dziećmi.
                  Tutaj w wątku większość pochyla się nad jej biednym losem jakoś bez większej refleksji że brak ślubu w niczym nie przeszkadza w XXI wieku. Ludzie na ulicy nie pokazują palcami, przyjaciółki się nie odwrócą od takiej (jak w XIX wieku) itp. Niby mamy równouprawnienie, a jakoś tak wszyscy kumają po staremu w tym przypadku.

                  • zawle Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 20:52
                    kutuzow napisał: > Zawle chciałem zauważyć iż bohaterka opowieści Marka NIE MA DZIECI, więc sorry
                    > ale nie zawsze wszystko można zasłonić "dobrem dziecka". Pani SAMA chce zmiany
                    > statusu więc nie wycierajmy sobie gęby dziećmi.
                    > Tutaj w wątku większość pochyla się nad jej biednym losem jakoś bez większej re
                    > fleksji że brak ślubu w niczym nie przeszkadza w XXI wieku. Ludzie na ulicy nie
                    > pokazują palcami, przyjaciółki się nie odwrócą od takiej (jak w XIX wieku) itp
                    > . Niby mamy równouprawnienie, a jakoś tak wszyscy kumają po staremu w tym przyp
                    > adku.
                    >

                    Sorry kutuzow, ale ja nie wypowiadałam się o bohaterce wątku, tylko w związku z wypowiedzią kitty. Nie pochlam się nad jej losem, bo mam wydekoltowaną koszulkę i mi cycki wyskoczą. Dla mnie małżeństwo jest deklaracją emocjonalną, nie finansową. Zrobiło mi się tak od czasu gdy stanęłam na własnych nogach. Ale wcześniej to ja siedziałam z naszymi wspólnymi dziećmi, nie rozwijałam się zawodowo i tak naprawdę byłam w czarnej dupie zawodowo. Więc nie widzę niczego dziwnego w fakcie że mam prawo korzystać z zasobów zgromadzonych przez mojego biznesowego męża, który mógł bezstresowo wrócić do czystego domu, zjeść nieodgrzewany obiad, popatrzeć z czułością na uśpione dzieci, postawić sobie ich zdjęcie na biurku w fabryce, ubrać wyprasowaną czystą koszulę rano. Seksu nie odmawiałam. Teraz gdy sen o wspólnym wkładzie okazał zmorą stałam się bardziej romantyczna;)))
              • kutuzow "skakanie" między równouprawnieniem, a tradycją 26.05.13, 20:36
                hello-kitty2 napisała:

                > Jak na moj gust to Kutuzowi chodzi o to, ze kobiety chca miec kontrole nad face
                > tem i korzystaja z roznych srodkow mniej lub bardziej bezposredniego przymusu,
                > w zaleznosci od sytuacji (watku) dobieraja wlasciwy w ich mniemaniu :) Ale oczy
                > wiscie nigdy sie nie przyznaja, ze chca rzadzic. Milosc, slub, dziecko to bron
                > masowego razenia w rekach kobiet. A przeciez moglby byc nia tylko seks? Ale ten
                > , kto ma wladze, chce wiecej wladzy :)

                Dokładnie o to mi tutaj chodzi. Raz mamy jak w tym wątku podejście "tradycyjne", czyli tutaj że ROLĄ mężczyzny jest się oświadczyć, a rolą kobiety jest mieć prawo oczekiwać ślubu w okreslonym czasie itp. W innym wątku zaś przeskakujemy do równouprawnienia i nagle kobiety i mężczyźni mają te same prawa nikt nikomu nic nie jest winien (a już na pewno kobieta nie ma żadnych ale to żadnych zobowiązań wobec faceta) itp. Czyli wg mnie popierany jest taki ciąg wypadków. Na początku związku panie preferują wersje tradycyjną -bo jak pisze Kitty więcej mogą ugrać. Niech się facet deklaruje i koniec. Nikt nie wspomina o równouprawnieniu, itp. Rządzi tradycja, ale co ważne zmodyfikowana tj, wszystkie zalety związane z małżeństwem, ale bez zobowiązań które wariant tradycyjny niósł ze sobą. Swoiste wybieranie rodzynek z ciasta.
                Później gdy facet jest już zaobrączkowane, dostaje komunikat: "Sucker" i nagle zwolenniczki tradycji stają się wojującymi feministkami i preferują równouprawnienie, oczywiście czerpiąc garściami z ochrony prawnej która idzie za statusem "żony" (raz jeszcze powtórzę się bo tego nigdy za wiele - małżeństwo nie zmienia statusu dziecka, ono ma takie samo prawa będąc w konkubinacie, zmienia się tylko status partnerki/żony). To jest dokładnie to o czym pisze tutaj na forum Urqu. przywileje TAK, obowiązki NIE.
                • rekreativa Re: "skakanie" między równouprawnieniem, a tradyc 26.05.13, 21:45
                  Po pierwsze, w tym wątku piewcą tradycji i przymuszania faceta do ślubu jest MAREK.

                  Po drugie: każdy tak sobie ściele, by mu było najwygodniej. Piszesz, że kobitki to by chciały wersję "Przywileje tak, obowiązki nie".
                  A czego, przepraszam, chcą faceci? Skąd ta awersja do deklaracji, ślubów, dzieciaków?
                  Bo im przyświeca hasło "Przyjemności tak, obowiązki nie".
                  • marek.zak1 Re: "skakanie" między równouprawnieniem, a tradyc 26.05.13, 22:03
                    Tak. Przyznaję, mówiłem, że facet to proste urządzenie. Nie mówcie: ,,zobacz, czy jest pieczywo", tylko ,,idź kochanie i kup pieczywo". My naprawdę tak wolimy. Moja idea, kocham ją, mam bzykanie i zapewniam poczucie bezpieczeństwa ukochanej kobiecie. Chce z nią żyć i mam nadzieję, że ona też tego chce. Prosze ją, żeby za mnie wyszła. Teraz to ona decyduje, jak ma być.
                    • zawle Re: "skakanie" między równouprawnieniem, a tradyc 26.05.13, 22:08
                      marek.zak1 napisał:

                      > Tak. Przyznaję, mówiłem, że facet to proste urządzenie. Nie mówcie: ,,zobacz, c
                      > zy jest pieczywo", tylko ,,idź kochanie i kup pieczywo".

                      No się rozpadłam na kawałki ze zdziwienia. Od kiedy to facet reaguje na proste komunikaty? Np: idź po pieczywo, podnoś klapę od sedesu:)))
                  • kutuzow Marek czerpie profity z tradycyjnego podziału ról 26.05.13, 22:55
                    rekreativa napisała:

                    > Po pierwsze, w tym wątku piewcą tradycji i przymuszania faceta do ślubu jest MA
                    > REK.

                    Owszem Marek jest piewcą tradycji, ponieważ u niego tradycja jest od A do Z. Nie ma wydłubywania rodzynek przez jego żonę. Oboje się umówili na tradycyjny podział zadań i OBOJE się tego trzymają. On przejął obowiązki opieki nad rodziną, jego żona opiekuje się domem i nie reglamentuje seksu (jak jest często w innych relacjach).

                    Zobacz że jeśli ktoś ma coś przeciw temu jak funkcjonuje małżeństwo Marka to właśnie inne kobiety które zarzucały mu w innym wątku że wykorzystuje swoją biedną żonę, bo kto to słyszał żeby żona tak z własnej woli chciała bez ograniczeń seks uprawiać (przecież to się chłopom w głowach przewraca od takiego podejścia).

                    > Po drugie: każdy tak sobie ściele, by mu było najwygodniej. Piszesz, że kobitki
                    > to by chciały wersję "Przywileje tak, obowiązki nie".
                    > A czego, przepraszam, chcą faceci? Skąd ta awersja do deklaracji, ślubów, dziec
                    > iaków?

                    Widzisz ja nie mam nic przeciw obowiązkom, o ile wybieramy -albo idziemy wg zasad równouprawnienia (i wtedy daremne dąsy o brak zaręczyn, ślubu itp), albo idziemy tradycją i wtedy nie ma cwaniakowania, że gdy osiągnęłam to co chciałam to teraz zrobię Ci wykład z równouprawnienia w małżeństwie.

                    Co do awersji, to wynika ona z tego, że facecji obserwują losy swoich kumpli którzy poszli na żywioł w młodszym wieku (takie odpowiedniki Sabata) i srodze się rozczarowali. Teraz są albo w czarnej d***, albo już się rozwiedli i przy drugim podejściu są duuużo ostrożniejsi (Ci którzy są inteligentni i potrafią wyciągnąć wnioski). Przy podejściu tradycyjnym (jak u Marka), facet żeniąc się miał nowe obowiązki, ale coś dostawał w zamian. Była to uczciwa wymiana.
                    Przy podejściu nowoczesnym facet jest w totalnej d***e. Ma nowe obowiązki wynikające z Kodeksu Rodzinnego i Zero przywilejów w zamian (przy "nowoczesnym" podejściu partnerki).
                    • kag73 Re: Marek czerpie profity z tradycyjnego podziału 26.05.13, 23:04
                      Kutuzow, Twoje podsumowanie sprawdza sie tylko przy zalozeniu, ze kobiety seksu nie chca ale "daja" tylko w mysl umowy, na zasadzie wymiany dobr.
                      Do tego niech faceci patrza na takich, ktorzy sie ozenili i im sie udalo. Moze takich nie ma?
                      To niech jeszcze spojrza jakie byly kryteria tych kolegow co do wyboru partnerki i jak sami sa "zakompleksieni" i ile w nich winy, ze chcieli grzeczna swietojebliwa i najlepiej dziewice, ktora przed slubem sie migala, ale oni wierzyli, ze bedzie lepiej, ze sie rozkreci. Hmmm i jeszcze wziac pod uwage trzeba ich wlasne podejscie do tejze zony(na piedestale) i tego brudnego seksu. No i oczywiscie potem jeszcze, oprocz wlasnego wkladu(moze 3 minutowki, ale grzecznej) kwestie szczescia czy nieszczescia, bo malzenstwo tez loteria.
                      • kutuzow Re: Marek czerpie profity z tradycyjnego podziału 26.05.13, 23:36
                        kag73 napisała:
                        > Kutuzow, Twoje podsumowanie sprawdza sie tylko przy zalozeniu, ze kobiety seksu
                        > nie chca ale "daja" tylko w mysl umowy, na zasadzie wymiany dobr.

                        Kag, wystarczy że kobiecie zmieni się po dzieciach i już jest problem.
                        Nawet nie trzeba daleko szukać (wątek w pierwszej dziesiątce od góry):
                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,144540436,144540436,Zaczyna_sie_robic_co_raz_gorzej.html
                        tutaj masz nr 1 dzisiaj:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,144732294,144732294,czy_to_juz_koniec_budzenia_ksiezniczki_.html
                        • jesod Tutaj masz nr 1 26.05.13, 23:57
                          kutuzow napisał:
                          > tutaj masz nr 1 dzisiaj:
                          rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,15128,144732294,144732294,czy_to_juz_koniec_budzenia_ksiezniczki_.html

                          A jaki to tam nr 1... To Autor wątku obudził się po 14-tu latach i doszedł do przekonania, że chciałby zdecydowanie jednak czegoś innego, bo to co ma - zdecydowanie mu się przejadło.
                          A ja się pytam, co on robił przez te 14 lat, a może trochę jeszcze wcześniej, zanim ją zaczął wprowadzać w arkana miłości? Spał? Tylko, że on się teraz obudził, jako pierwszy i włosy sobie rwie, że tyle lat minęło. A tu nie pokosztował tak i tak, i jeszcze tak... A mu zegar tyka, tyka, więc sam zaczął się cykać w kwestii własnej sprawności, szukając winy ostatecznej w swojej księżniczce.

                          • kutuzow Re: Tutaj masz nr 1 27.05.13, 00:02
                            jesod napisała:
                            > A jaki to tam nr 1...

                            pierwszy wątek licząc od góry. Chodziło mi o to że przykładów nawet jakoś daleko na forum nie musze szukać.

                            > A ja się pytam, co on robił przez te 14 lat, a może trochę jeszcze wcześniej, z
                            > anim ją zaczął wprowadzać w arkana miłości? Spał?
                            Z tego co autor pisał to próbował różnych sposobów.
                            • jesod Re: Tutaj masz nr 1 27.05.13, 00:22
                              kutuzow napisał:
                              > Z tego co autor pisał to próbował różnych sposobów.

                              To jest jego wersja, którą przyjmujemy pozytywnie.
                              Tak naprawdę nie wiadomo jednak w jaki sposób to robił. Wiemy, że próbował, w jego mniemaniu robił to tak jak powinien. Ale od próbowania do skuteczności droga daleka. Może on nie potrafi wyartykułować o co mu naprawdę chodzi - liczy na jej domyślność. Może nie potrafi powiedzieć jej co czuje uznając, że to ona powinna wiedzieć i rozumieć bez słów.
                          • sea.sea Re: Tutaj masz nr 1 27.05.13, 00:08
                            Księżniczka ewidentnie nie chciała być wprowadzana w żadne arkana, a autor tematu szanował jej uczucia. A ona może mu gotowała i skarpetki prała, ale raczej według opisu nie widać w niej stosownie symetrycznej chęci wyjścia naprzeciw jego potrzebom i uczuciom.
                        • kag73 Re: Marek czerpie profity z tradycyjnego podziału 26.05.13, 23:58
                          No a jak mezczyznie zmieni sie po dzieciach, bo Madonna i Ladacznica? Albo, bo kobieta za gruba.
                          Ten z ksiezniczka nie pisal, ze zona nie chce od kiedy sa dzieci, tylko pisze, ze ciagle chce TYLKO misjonarke.
                          • kutuzow Re: Marek czerpie profity z tradycyjnego podziału 27.05.13, 00:10
                            Kag73 napisała:

                            > No a jak mezczyznie zmieni sie po dzieciach, bo Madonna i Ladacznica? Albo, bo
                            > kobieta za gruba.

                            To kobieta zawsze zostaje z tym na czym jej zależało na początku, czyli z dziećmi. Więc choć część jej celów udaje się zrealizować dzięki temu małżeństwu. Gdy kobieta przelewa uwagę w 100% na dziecko facet zostaje w czarnej d***. Bo jemu często zależy na związku a nie na dzieciach (samych w sobie, choć oczywiście są wyjątki).
                          • jesod TYLKO 27.05.13, 00:15
                            kag73 napisała:
                            > Ten z ksiezniczka nie pisal, ze zona nie chce od kiedy sa dzieci, tylko pisze,
                            > ze ciagle chce TYLKO misjonarke.

                            Jak będzie dalej marudził w mało przekonujący i skuteczny sposób, zamiast zachęcać i wodzić na pokuszenie to obrzydzi jej sam siebie i... będzie miał embargo.
                            Z tego prosty wniosek niech popracuje nad sobą, a ze swoją księżniczką postępuje z wyczuciem.
                    • bgz0702 Re: Marek czerpie profity z tradycyjnego podziału 26.05.13, 23:16
                      kutuzow napisał:

                      > Co do awersji, to wynika ona z tego, że facecji obserwują losy swoich kumpli kt
                      > órzy poszli na żywioł w młodszym wieku (takie odpowiedniki Sabata) i srodze się
                      > rozczarowali. Teraz są albo w czarnej d***, albo już się rozwiedli i przy drug
                      > im podejściu są duuużo ostrożniejsi (Ci którzy są inteligentni i potrafią wycią
                      > gnąć wnioski). Przy podejściu tradycyjnym (jak u Marka), facet żeniąc się miał
                      > nowe obowiązki, ale coś dostawał w zamian. Była to uczciwa wymiana.
                      > Przy podejściu nowoczesnym facet jest w totalnej d***e. Ma nowe obowiązki wynik
                      > ające z Kodeksu Rodzinnego i Zero przywilejów w zamian (przy "nowoczesnym" pode
                      > jściu partnerki).

                      Aleś pojechał, taka analogią możanaby połowy rzeczy w życiu nie robić
                    • marek.zak1 Profity 27.05.13, 08:54
                      Oczywiscie, włozyłem i nadal wkładam w moje małżeństwo mnóstwo pracy i czerpię profity. To chyba dobrze?
                      Małżeństwo jak wszystko, choćby samochód. Dobry jedzie, jest wygodny i bezpieczny, zły - ciagle się psuje i nie jedzie :).
                      Moja żona nie wyglada na bardzzo nieszczęśliwą. Zawsze powtarza, że jej wybór drogi życiowej był słuszny.
                      • kutuzow Re: Profity 27.05.13, 09:23
                        marek.zak1 napisał:

                        > Oczywiscie, włozyłem i nadal wkładam w moje małżeństwo mnóstwo pracy i czerpię
                        > profity. To chyba dobrze?

                        Marku, Ty z małżonką wybraliście model tradycyjny i super. Ja tego nie krytykuje. Po prostu chciałem pokazać że wybierając jakiś wariant warto być konsekwentnym.
                        Obecnie zaś wiele kobiet stara się łączyć zalety (dla nich) wariantu tradycyjnego (czyli fajna otoczka ślubu z ochroną prawną którą daje małżeństwo), z późniejszym podejściem typu "mamy równouprawnienie" więc zajmuje się swoim(!)* dzieckiem i nie muszę dbać o męża.

                        * bo wyczekiwane i upragnione od lat.
                        • zawle Re: Profity 27.05.13, 09:50
                          kutuzow napisał: > Obecnie zaś wiele kobiet stara się łączyć zalety (dla nich) wariantu tradycyjne
                          > go (czyli fajna otoczka ślubu z ochroną prawną którą daje małżeństwo), z późnie
                          > jszym podejściem typu "mamy równouprawnienie" więc zajmuje się swoim(!)* dzieck
                          > iem i nie muszę dbać o męża.

                          małżeństwo daje ochronę prawną również mężczyźnie. A wpisy na tym forum każą sądzić że że żony też są zaniedbywane. Ale na wszystko jest rozwiązanie...umowy.
                          • kutuzow Re: Profity 27.05.13, 09:58
                            zawle napisała:
                            > małżeństwo daje ochronę prawną również mężczyźnie. A wpisy na tym forum każą są
                            > dzić że że żony też są zaniedbywane. Ale na wszystko jest rozwiązanie...umowy.

                            zawle będziesz tak miła i wyjaśnisz mi jaką to ochronę prawną daje małżeństwo mężczyźnie w naszym kręgu kulturowym? Tak konkretnie w punktach poproszę.

                            > Ale na wszystko jest rozwiązanie...umowy.

                            Czysta propaganda. Po pierwsze "rozwiązanie umowy" to rozwiązanie problemu którego by nie było gdyby tej umowy się nie zawierało. Więc to co najwyżej rozwiązanie problemu który samemu sobie się sprawiło. Po drugie wzięcie rozwodu nie jest wcale takie łatwe o ile druga strona na to się nie godzi (może np. lubić status żony, a nie rozwódki).
                            • zawle Re: Profity 27.05.13, 10:23
                              kutuzow napisał: > zawle będziesz tak miła i wyjaśnisz mi jaką to ochronę prawną daje małżeństwo m
                              > ężczyźnie w naszym kręgu kulturowym? Tak konkretnie w punktach poproszę.

                              Dokładnie takie same kobiecie i mężczyźnie. . Mam tu wymieniać czy też dać linka do jakiejś strony? I będziemy dyskutować czy każe z praw i obowiązków jest bardziej zaniedbywane czy też bardziej respektowane przez którąś ze stron? A może darujmy sobie te pomocnicze pytania i wyłuskasz swoją tezę od razu?

                              > Czysta propaganda. Po pierwsze "rozwiązanie umowy" to rozwiązanie problemu któr
                              > ego by nie było gdyby tej umowy się nie zawierało. Więc to co najwyżej rozwiąza
                              > nie problemu który samemu sobie się sprawiło. Po drugie wzięcie rozwodu nie jes
                              > t wcale takie łatwe o ile druga strona na to się nie godzi (może np. lubić stat
                              > us żony, a nie rozwódki).

                              Wszystko jest czystą propagandą. A najbardziej czysta propaganda to słowa "czysta propaganda". Co do rozwodu...nie jest to proste zarówno dla kobiety jak i dla mężczyzny.
                              Z tym że to kobiety częściej wnoszą o rozwiązanie związku małżeńskiego i zazwyczaj z winy męża. nawet w takim temacie jakim jest niedobór seksualny. Polecam do analizy:

                              www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/rs_rocznik_demograficzny_2012.pdf
                              • kutuzow bajki cioci zawle 27.05.13, 11:21
                                zawle napisała:
                                > Dokładnie takie same kobiecie i mężczyźnie. . Mam tu wymieniać czy też dać link
                                > a do jakiejś strony? I będziemy dyskutować czy każe z praw i obowiązków jest ba
                                > rdziej zaniedbywane czy też bardziej respektowane przez którąś ze stron? A może
                                > darujmy sobie te pomocnicze pytania i wyłuskasz swoją tezę od razu?

                                Zawle widzisz powiedziałem "sprawdzam" i okazało się że blefujesz z tym tekstem o takiej samie ochronie prawnej. Pozwól że przedstawię Ci jakie zalety mają kobiety:

                                Małżeństwo skutkuje wspólnota majątkową, które jest zabezpieczeniem DLA KOBIETY na czas ciąży i pierwszych lat wychowywania dziecka. Facet który jest kawalerem i jest w związku z kobietą nic nie zyskuje gdy zmienia swój status na męża (będąc nadal z tą samą kobietą). Dodatkowo kobieta dziedziczy na wypadek śmierci męża (mężczyźni żyją krócej, więc to także jest istotne). Do tego dochodzą takie drobnostki jak np. emerytura małżeńska.


                                Kolejna kwestia to zmiana statusu społecznego. To się już zmienia, ale nadal status "żony" jest przez kobiety wyżej oceniany od statusu "konkubiny". Na zasadzie zostałam wybrana -czyli jestem wartościowa. Kawaler nie zyskuje statusu z chwilą gdy staje się mężem.

                                Idąc dalej - przymus dbania o rodzinę z Kodeksu Rodzinnego. Tutaj także sprawa jest mocno jednostronna. Niby oboje mają takie same obowiązki, ale orzecznictwo skupia się na tym że to mężczyzna ma obowiązek dbania ekonomicznego o rodzinę, w przypadku rozwodu kobieta może liczyć na alimenty (na siebie), ale w drugą stronę sytuacje w orzecznictwie są bardzo rzadkie. Zwyczajowo przyjęło się bowiem, że kobiety wychodzą za bardziej majętnych lub w najgorszym wypadku równych sobie statusem partnerów.

                                jeśli potrafisz wymienić choć jedną zaletę prawną która jest związana ze zmianą statusu z kawaler na mąż -proszę bardo. Będzie mi miło jak się wykażesz. Tylko konkretne a nie bajki w stylu "bo oboje mają takie samo bla bla bla.

                                Na koniec taka uwaga, zazwyczaj gdy jakies działanie przynosi nam profity, to jest popularne. Ludzie sami się do niego garną. Nie wydaje Ci się czemu to kobiety czekają na oświadczyny (jak bohaterka tekstu Marka) a facecji są dość wstrzemięźliwi w tej kwestii? Przecież gdyby to była sama lista zalet, to by oświadczali się na potęgę.
                                • marek.zak1 Re: bajki cioci zawle 27.05.13, 12:23
                                  Kutuzow, piszesz jak prawdziwy biznesman. Oczywiście dla faceta jest finansowo najkorzystniej nie żenić się, bzykać bez zobowiązań, zwodzić ją, mieć nawet dzieci i migać się od alimentów, następnie bzykać nową, młodszą dziewczynę i jej znowu obiecywać. To takiego faceta kobiety nazywają dupkiem, i niestety mają rację,
                                  A teraz widzicie dziewczyny, kto tu jest feministą :)
                                  • jesod Jak prawdziwy biznesman 27.05.13, 12:31
                                    marek.zak1 napisał:
                                    > Kutuzow, piszesz jak prawdziwy biznesman.

                                    Ja myślę, że Kutuzow bardzo kocha swoje pieniądze. Tak bardzo, że nie jest w stanie bardziej od nich pokochać kobiety. To też jest problem.
                                    Bez urazy Kutuzow. :)

                                    • kutuzow Re: Jak prawdziwy biznesman 27.05.13, 12:43
                                      jesod napisała:


                                      > Ja myślę, że Kutuzow bardzo kocha swoje pieniądze. Tak bardzo, że nie jest w st
                                      > anie bardziej od nich pokochać kobiety. To też jest problem.
                                      > Bez urazy Kutuzow. :)

                                      Jesod -ja po prostu nie cierpię hipokryzji. Gdy mi kobiety wmawiają że małżeństwo jest dobre dla facetów, to sorry ale muszę to wtedy sprostować.

                                      Co do mnie prywatnie, to jest inaczej niż myślisz. Jestem w związku i to moim zadaniem jest zapewnienie bytu rodzinie. Moja partnerka jest na razie bez pracy i nie ma z mojej strony presji na to żeby łapała pierwsza z brzegu. Chce żeby znalazła na spokojnie coś co pozwoli jej czerpać radość. Jasne teraz czuć kryzys i jest ciężko -ale dajemy radę i nie ma presji. Także sorry ale dla mnie to tylko wycieczki osobiste gdy okazuje się że brakuje argumentów na poparcie tezy która jest zwykła ściemą.
                                      • jesod Re: Jak prawdziwy biznesman 27.05.13, 13:25
                                        kutuzow napisał:
                                        > Jesod -ja po prostu nie cierpię hipokryzji.

                                        Ja również, ale bardziej nie cierpię tego, iż zarzuca się ją innym w celu dogodnej interpretacji swojego poglądu.

                                        kutuzow napisał:
                                        > Gdy mi kobiety wmawiają że małżeństwo jest dobre dla facetów, to sorry ale muszę to
                                        > wtedy sprostować.

                                        Masz prawo do swojego poglądu, więc dlaczego tak irytujesz się tym, co Ci kobiety wmawiają? O ile rzeczywiście wmawiają...
                                        Przede wszystkim, ile tych kobiet tutaj jest naprawdę? :)
                                        W realu też nie musisz przekonywać wszystkich do swojej racji. Nikt Tobie nie zabrania żyć zgodnie z tym, czego Ty chcesz i oczekujesz. Przecież nie musisz się dać "wyjajać" i wchodzić w związek małżeński - skoro czegoś się obawiasz, czegoś się boisz, czegoś nie chcesz.
                                        Wynika z tego bardziej, że to raczej Ty chcesz przekonać kobiety, by myślały dokładnie tak jak Ty i sobie odpuściły w swoich oczekiwaniach oraz nie wywierały żadnych nacisków na mężczyzn - bo on może tylko stracić od strony prawnej zalegalizowanego związku.

                                        kutuzow napisał:
                                        > Moja partnerka jest na razie bez pracy i nie ma z mojej strony presji na to żeby łapała
                                        > pierwsza z brzegu. Chce żeby z nalazła na spokojnie coś co pozwoli jej czerpać radość.
                                        > Jasne teraz czuć kryzys i jest ciężko -ale dajemy radę i nie ma presji.

                                        W tym co napisałeś wyraźnie widać czasowość. Ty to akceptujesz przejściowo, bo nie uznajesz, że mogłoby to być na stałe, już niezmiennie. A tym bardziej, że jesteś z nią w wolnym związku, więc nie czujesz się zagrożony przyszłościowo.
                                        No i na tej kobiecie Tobie jednak trochę zależy, bardziej niż wcześniej na innych, więc stąd taka Twoja postawa w temacie, spokój i cierpliwość.

                                        kutuzow napisał:
                                        > Także sorry ale dla mnie to ty lko wycieczki osobiste gdy okazuje się że brakuje
                                        > argumentów na poparcie tezy która jest zwykła ściemą.

                                        Ja nie uprawiam wycieczek osobistych do Ciebie, więc nie pisz w ten sposób.
                                        Napisałam o swoich wrażeniach i odczuciach.
                                        Odkąd zaglądam tu na forum finansowe relacje zysków i strat w związku z kobietą są dla Ciebie bardzo ważne. Ja powiem nawet, że kluczowe - stąd moja opinia, że bardzo kochasz pieniądze i one są dla Ciebie najważniejsze.
                                        A związek między kobietą a mężczyzną nie da określić się tylko w kategoriach prawnych i finansowych, w zestawianiu zysków i strat.
                                        I tak naprawdę nigdy nie możemy być niczego pewni, nie da się wszystkiego przewidzieć, zabezpieczyć i zawsze jest jakieś ryzyko. Z tym się trzeba umieć pogodzić. Takie jest moje zdanie. :)
                                        • kutuzow Re: Jak prawdziwy biznesman 27.05.13, 13:45
                                          jesod napisała:
                                          > Masz prawo do swojego poglądu, więc dlaczego tak irytujesz się tym, co Ci kobie
                                          > ty wmawiają? O ile rzeczywiście wmawiają...

                                          Moja wypowiedz była pod tekstem zawle o tym że mężczyźni także zyskują prawnie na małżeństwie. Dla mnie to definicja wmawiania, bo gdy zapytałem o KONKRETY nie padł ani jeden!

                                          > Wynika z tego bardziej, że to raczej Ty chcesz przekonać kobiety, by myślały do
                                          > kładnie tak jak Ty i sobie odpuściły w swoich oczekiwaniach...

                                          jesod... dla mnie kobiety moga miec bardzo wysokie oczekiwania. Nic mi do tego o ile są one WPROST komunikowane a nie sprzedawane pod płaszczykiem wspólnych korzyści.

                                          > Odkąd zaglądam tu na forum finansowe relacje zysków i strat w związku z kobietą
                                          > są dla Ciebie bardzo ważne. Ja powiem nawet, że kluczowe - stąd moja opinia, ż
                                          > e bardzo kochasz pieniądze i one są dla Ciebie najważniejsze.

                                          Widzisz pieniądze dla mnie są tylko środkiem do realizacji marzeń. Tak je traktuję. Poza tym jak pisałem uważam że to rolą faceta jest zapewnienie bytu rodzinie (nawet jeśli to formalnie konkubinat). Zupełnie tylko nie widze powodu dla którego w przypadku rozstania partnerka miałaby otrzymywać jakąś "rekompensatę" w wysokości 50% majątku. To działa w obie strony gdy lata temu moja Ex kupowała sobie mieszkanie będąc ze mną w zawiązku do głowy by mi nie przyszło, żeby np. chciec połowy tego mieszkania (a de facto do tego sprowadza się różnica między konkubinatem gdzie majątki są osobne, a małżeństwem gdzie jest wspólnota).

                                          Poza tym to widzę, że dyskusja (jak zwykle w tym niewygodnym temacie) zbacza w dziwnym kierunku. Pomijana jest kwestia argumentów co do tych rzekomych prawnych zalet małżeństwa dla mężczyzn, a idzie w stronę oceny osobistej dyskutantów.
                                  • kutuzow Re: bajki cioci zawle 27.05.13, 12:32
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > Kutuzow, piszesz jak prawdziwy biznesman. Oczywiście dla faceta jest finansowo
                                    > najkorzystniej nie żenić się, bzykać bez zobowiązań, zwodzić ją, mieć nawet dzi
                                    > eci i migać się od alimentów, następnie bzykać nową, młodszą dziewczynę i jej z
                                    > nowu obiecywać.

                                    Marku,
                                    Po kolei, zobacz że to Panie ściemniają że facet ZYSKUJE na małżeństwie. Ja tu walczę tylko z takim totalnym zafałszowaniem rzeczywistości. Nigdzie nie pisałem że facet ma kogoś zwodzić czy migać się od alimentów. Sam zawsze od początku znajomości deklarowałem swoje poglądy zarówno na związek jak i na dzieci.
                                    Nie miałbym nic przeciw gdyby kobiety potrafiły jasno i wprost powiedzieć, że to one zyskują na zamianie statusu i to dlatego IM zależy na tym. Bez tego całego ściemniania że jest inaczej.

                                    • rekreativa Re: bajki cioci zawle 27.05.13, 13:34
                                      Ale tu chyba nie było zaprzeczania, że kobiety mogą coś zyskać na ślubie, a tylko próba udowodnienia, że i mężczyzna na ślubie może zyskać.

                                      Chociaż prawdę mówiąc to przychylam się do opinii, że w dzisiejszych czasach mężczyzna na ożenku nie zyskuje właściwie nic. Co najwyżej ma wciąż to, co juz miał, jesli akurat dobrze wybrał.
                                      Kobiety z kolei zyskują, ale tylko te, które faktycznie stoją znacznie gorzej od potencjalnego męża na polu ekonomicznym i statusowym (również takie właśnie kobiety uważają swój status mężatki za coś, co nadaje im wartości)
                                      Bo jeśli istnieje równowaga, to gdzie tu zysk?
                                      No i wreszcie facet, który bardzo sie boi o swoje pieniądze oraz o bycie wykorzystanym przez jakąs cwaniare, ma trzy wyjścia do wyboru:
                                      - intercyza
                                      - ożenek z bogatą (w sensie mającą status ekonomiczny przynajmniej równy jemu)
                                      - brak ożenku + paczka kondomów zawsze w zasięgu ręki
                                      • marek.zak1 Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 13:42
                                        Mężczyzna na slubie zyskuje:
                                        1. Kilka lat więcej zycia (staystyka),
                                        2. Stabilizacje emocjonalną, seksualna,
                                        3. Ma rodzinę.
                                        4. Moze skupić się na sprawach zawodowych.

                                        Finansowo, gdybym nie finansował dzieci i żony, byłbym teraz bardzo zamożnym człowiekiem, wakacje parę razy do roku w fajnych miejscach, super samocód itp. I przychodziłbym do pustego domu. Nie dla mnie. Sorry.
                                        • rekreativa Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 13:53
                                          Owszem, Marku, ale to wszystko pod warunkiem, że kobieta w związku podchodzi tradycyjnie do obowiązków żony i je wypełnia.
                                          Tymczasem kutuzow mówi o tym i ma rację, że dzisiaj wiele i coraz więcej kobiet w małżeńskich związkach nie robi praktycznie nic, bo ani nie zarobi na rodzinę, ani nie upichci obiadu, ani nie pójdzie z mężem do łóżka. Natomiast mężem orać i na męża zrzędzić to jak najbardziej.
                                          W takim układzie mąż może jedynie pomarzyć o stabilizacji i dłuższym życiu.
                                          • kutuzow Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 14:00
                                            rekreativa napisała:
                                            > Owszem, Marku, ale to wszystko pod warunkiem, że kobieta w związku podchodzi tr
                                            > adycyjnie do obowiązków żony i je wypełnia.
                                            > Tymczasem kutuzow mówi o tym i ma rację, że dzisiaj wiele i coraz więcej kobiet
                                            > w małżeńskich związkach nie robi praktycznie nic, bo ani nie zarobi na rodzin
                                            > ę, ani nie upichci obiadu, ani nie pójdzie z mężem do łóżka. Natomiast mężem or
                                            > ać i na męża zrzędzić to jak najbardziej.
                                            > W takim układzie mąż może jedynie pomarzyć o stabilizacji i dłuższym życiu.

                                            rekreativa ---> dokładnie o to mi chodzi tutaj.
                                            • marek.zak1 Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 14:04
                                              To co opisujesz, to patologia, nie małżeństwo.
                                          • zawle Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 14:06
                                            rekreativa napisała: dzisiaj wiele i coraz więcej kobiet
                                            > w małżeńskich związkach nie robi praktycznie nic, bo ani nie zarobi na rodzin
                                            > ę, ani nie upichci obiadu, ani nie pójdzie z mężem do łóżka. Natomiast mężem or
                                            > ać i na męża zrzędzić to jak najbardziej.

                                            A skąd u Ciebie takie uogólnienia? Możesz na priva napisać mi w jakim rejonie mieszkasz? Przeprowadzam się tam:)) Bo w moich okolicach kobieta pracuje i zarabia na rodzinę, gotuje i sprząta. Mało tego....zazwyczaj jej mąż ma kochankę, pije albo jest agresywny. Na poparcie moich spostrzeżeń mam badania GUS- u
                                            • kutuzow kolejne bajki cioci zawle 27.05.13, 14:16
                                              zawle napisała:
                                              > A skąd u Ciebie takie uogólnienia?

                                              Zawle może zamiast martwić się opinią rekreativy i wizją przeprowadzki znajdziesz czas na opisanie tych zalet prawnych które ma mężczyzna zmieniający status z konkubenta na męża.
                                              Bo jak na razie to widze że skoro nie przeszła wersja że "to same zalety dla faceta są" to zaczynasz czarny PR:
                                              "Bo w moich okolicach kobieta pracuje i zarab
                                              > ia na rodzinę, gotuje i sprząta. Mało tego....zazwyczaj jej mąż ma kochankę, pi
                                              > je albo jest agresywny. Na poparcie moich spostrzeżeń mam badania GUS- u"

                                              pewnie jak poproszę o te badania to znów się nie doczekam.
                                              Bo wg tego co ja znalazłem, to kobiet biernych zawodowo jest 51,7% a mężczyzn biernych zawodowo jest 35,6% wiec teoria o kobietach zarabiających na dom w skali kraju się nie sprawdza.
                                              www.stat.gov.pl/gus/5840_2189_PLK_HTML.htm
                                              str 172 (wykres) i tabela str 173

                                            • rekreativa Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 14:23
                                              "Mało tego....zazwyczaj jej mąż ma kochankę, pi
                                              > je albo jest agresywny."

                                              To współczuję okolic.

                                              Obecnie mam okazję poobserwować trochę dwa młode małżeństwa (w obu wiek młodzieży poniżej 25 lat), w tym jedno ze świeżo urodzonym bobasem i powiem, że roszczeniowość, egoizm i niczym nieuzasadnione, przerośnięte mniemanie o sobie jakie prezentują obie młode żony są po prostu porażające. Te dziewczyny nie poczuwają się do niczego. Mąż ma dać kasę, mąż ma posprzątać i ugotować, bo jej się nie chce, mąż ma służyć i japę trzymać na kłódkę.
                                              I z tego, co mi wiadomo również z opowieści znajomych i z mediów, w swoim pokoleniu nie są żadnym wyjątkiem.

                                              (Jedna para z Krakowa, druga nie-polska z Francji)
                                              • zawle Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 14:38
                                                rekreativa napisała:
                                                > To współczuję okolic.

                                                To może byśmy się spiknęły i zrobiły jakiś biznes? Wiesz...pracująca żona dla Polaka czy coś w ten deseń. Albo, zaraz, albo....mam pomysł na program telewizyjny. Nie...to już było...zamiana zon. Ale np.....jakiś odpowiednik Surowych Rodziców?
                                                • rekreativa Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 14:46
                                                  Wiesz, nie zdziwiłabym się, gdyby te żoneczki, które opisuję, to właśnie z takich nastolatek z "Surowych Rodziców" wyrosły...
                                          • kag73 Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 17:15
                                            "Tymczasem kutuzow mówi o tym i ma rację, że dzisiaj wiele i coraz więcej kobiet w małżeńskich związkach nie robi praktycznie nic, bo ani nie zarobi na rodzinę, ani nie upichci obiadu, ani nie pójdzie z mężem do łóżka. Natomiast mężem orać i na męża zrzędzić to jak najbardziej.
                                            W takim układzie mąż może jedynie pomarzyć o stabilizacji i dłuższym życiu. "

                                            Reaktiva a teraz wrocmy do realnego swiata i powiedz mi gdzie Ty takie cos widzialas? Bo na pewno nie w Polsce! I ile sama takich znasz, policzymy moze wspolnie, bo ja takiej nie znam ani jednej.
                                            • sea.sea Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 17:20
                                              Ja znam co najmniej jedną.
                                              Ale ona, trzeba jej oddać sprawiedliwość, przynajmniej pichci.
                                            • rekreativa Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 17:26
                                              Pisałam już wyżej, że znam osobiście dwie, w tym jedna to żona mojego najbliższego kuzyna.
                                              Z rozmów zaś znajomych znam kolejne kilka, choć fakt, że te akurat zagraniczne są.
                                              I chciałam jeszcze podkreślić, że to dotyczy młodszego pokolenia, czyli lasek 25-
                                              • kag73 Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 17:30
                                                Ale jedna z tych dwoch ma malego bobasa, czyli caly dzien bakow nie zbija, skoro jest z dzieckiem w domu, bo sie nie da. Cyca raczej tez nikt za nia nie da w nocy ani w dzien dzieciakowi.
                                                • rekreativa Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 18:35
                                                  No i też oprócz dania cyca nie robi nic więcej. Ale dobra, to jeszcze by było do usprawiedliwienia, bo tuż po porodzie, tyle że ona przed ciążą tak samo nic nie robiła.
                                                  Nie wiem, czy w ogóle odróżnia patelnię od garnka, bo z "gotowania" to umie pizzę do mikrofali włożyć.
                                                  Ma się za ósmy cud świata i głosi takie poglądy, że od roboty jest mąż oraz gosposia/służąca/niańka, na którą mąż ma zarobić.
                                                  A od roboty wokół domu teraz, kiedy jest bobas, ma dwie babcie, które sobie zazdrośnie z rąk bobasa wyrywają. Sama leży na kanapie ze skwaszoną miną i maluje pazury.
                                                  • kag73 Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 18:38
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No i też oprócz dania cyca nie robi nic więcej. Ale dobra, to jeszcze by było d
                                                    > o usprawiedliwienia, bo tuż po porodzie, tyle że ona przed ciążą tak samo nic n
                                                    > ie robiła.
                                                    > Nie wiem, czy w ogóle odróżnia patelnię od garnka, bo z "gotowania" to umie piz
                                                    > zę do mikrofali włożyć.
                                                    > Ma się za ósmy cud świata i głosi takie poglądy, że od roboty jest mąż oraz gos
                                                    > posia/służąca/niańka, na którą mąż ma zarobić.
                                                    > A od roboty wokół domu teraz, kiedy jest bobas, ma dwie babcie, które sobie zaz
                                                    > drośnie z rąk bobasa wyrywają. Sama leży na kanapie ze skwaszoną miną i maluje
                                                    > pazury.
                                                    No, ale jakis powod byl chyba dlaczego on wlasnie ja wybral za zone. Na pewno nie dlatego, ze potrzebowal kucharki i sprzataczki. No i szafa gra.
                                                    I Ty pewnie dziecka nie masz jezeli myslisz, ze to tylko dawanie cyca?
                                                  • rekreativa Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 18:57
                                                    "I Ty pewnie dziecka nie masz jezeli myslisz, ze to tylko dawanie cyca?"

                                                    Przecież ja nie piszę, że opieka nad bobasem to tylko dawanie cyca. Piszę, że ta kobieta nie robi wokół dziecka nic prócz dawania cyca, bo przewijanie, kąpanie, uspokajanie, kiedy płacze itd - tym wszystkim się zajmują babcie (jedna co dzień niemal dojeżdża, druga mieszka z młodymi) i tata.

                                                    "No, ale jakis powod byl chyba dlaczego on wlasnie ja wybral za zone"

                                                    To nie on ją wybrał, tylko ona jego. I może tu tkwi wytłumaczenie. Chłopak jest niestety z tych potulnych i bezwolnych, co jak go baba czepi, to się daje prowadzić niczym cielę na powrozie.
                                        • kutuzow Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 14:07
                                          Marek,

                                          Porównujesz życie singla samotnego do życia gościa po ślubie. Powinieneś wykazać co facet w związku zyskuje na decyzji o małżeństwie. Odnosimy się bowiem do Twej opowieści o koleżance której partner przecież nie jest sam, tylko są razem od WIELU lat. Jak weźmiesz to pod uwagę to lista już nie jest taka fajna:

                                          > 1. Kilka lat więcej zycia (staystyka),
                                          nie wiem czy konkubinat różni się w tej kwestii od małżeństwa. Obstawiam że niekoniecznie.

                                          > 2. Stabilizacje emocjonalną, seksualna,
                                          Bez różnicy. Poza tym to forum pokazuje że często ta stabilizacja seksualna jest dość tymczasowa.

                                          > 3. Ma rodzinę.
                                          Rożnica tylko w nazwie. Teraz będąc wiele lat w związku z Twoją koleżanką jej facet też pewnie traktuje ją jak rodzinę. Gdyby mieli dziecko różnica tym bardziej by się zatarła.

                                          > 4. Moze skupić się na sprawach zawodowych.
                                          Myślisz że teraz gość nie może gdy jest w konkubinacie?
                                          BTW: argument ten zawsze mnie śmieszy. Może to działało lata temu, ale nie teraz w dobie równouprawnienia. Gdyby tak było że żona jest niezbędnym elementem do rozwoju zawodowego, to geje pracowaliby w McDonaldzie co najwyżej.





                                          • marek.zak1 Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 14:23
                                            O gejach mało wiem.
                                            Konkubinat dla mnie jest stanem tymczasowości, małżeństwo nie. Konkubinat daje znacznie mniejsze poczucie bezpieczeństwa kobiecie.
                                            Czy mieszkanie z kolezanką to rodzina?
                                            Argument o skupieniu na parcy Cie smieszy. OK, jak na przyklad nie przyjąłem nigdy do pracy faceta po trzydziestce z nieustabilizowaną sytuacją rodzinną.
                                            • kutuzow Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 14:34
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > O gejach mało wiem.

                                              Przyznasz że geje robiący karierę w korporacjach , mediach, modzie itp. trochę przeczą teorii, że mężczyzna potrzebuje żony żeby odnieść sukces zawodowy.

                                              > Czy mieszkanie z kolezanką to rodzina?

                                              a czy mieszkanie z koleżanką i wspólnym dzieckiem to rodzina dla Ciebie?
                                              Czy dla Ciebie o "rodzinności" świadczy papier (małżeństwo) czy dzieci?

                                              > OK, jak na przyklad nie przyjąłem ni
                                              > gdy do pracy faceta po trzydziestce z nieustabilizowaną sytuacją rodzinną.

                                              Czyli jesteś nietolerancyjny pod kątem homoseksualistów (przykład pierwszy) i pewnego lidera całkiem sporej partii opozycyjnej ;-). Tak z ciekawości możesz rozwinąć jakie stoją za tym argumenty? Czemu facet 30+ nie mający żony to taki freek któremu nie możesz zaufać?
                                              • marek.zak1 Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 17:13
                                                1. Geje
                                                Nie znam sprawy i nie piszę. Wiem że w show biznesie tak jest. O karierach w firmach korporacjach nie wiem i dlatego nie piszę.
                                                2. Mieszkanie z koleżanką i dzieckiem czy jest rodziną? Nie wiem, co rozumiesz przez słowo koleżanka? Jesli to tylko kolezanka, to niekoniecznie.
                                                3. O homoseksualistach o mojej nietolerancji mówisz zwyczajnie nieprawdę, .Lubię bardzo homoseksualistów z 2 wzgledów. Po pierwsze są bardzo mili i uprzejmi, po drugie zmniejszają konkurencję w walce o kobiety.
                                                Co do preferencji dla żonatych może inaczej, mając do wyboru faceta po 30 tce nie mający rodziny, lub mającego, ten drugi zawsze ma plus jako pracownik. Każdy HR owiec Ci to po cichu powie.
                                                • kutuzow Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 18:21
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > 2. Mieszkanie z koleżanką i dzieckiem czy jest rodziną? Nie wiem, co rozumiesz
                                                  > przez słowo koleżanka? Jesli to tylko kolezanka, to niekoniecznie.

                                                  Sam związek bez ślubu opisałeś jako: "Czy mieszkanie z kolezanką to rodzina?", wiec do tego się odniosłem. Rozumiem że konkubinat dla Ciebie to nie rodzina, ale co w przypadku konkubinatu z dzieckiem?

                                                  > 3. O homoseksualistach o mojej nietolerancji mówisz zwyczajnie nieprawdę, ... Co do preferencji dla żonatych może inaczej, mając do wyboru faceta po 30 tce n
                                                  > ie mający rodziny, lub mającego, ten drugi zawsze ma plus jako pracownik. Każdy
                                                  > HR owiec Ci to po cichu powie.

                                                  źle się tutaj wyraziłem. Chodziło mi o dyskryminację.
                                                  skoro gej nie ma rodziny (zony), a gościa po 30 bez rodziny nie wybierzesz do pracy to zdanie o dyskryminacji podtrzymuje.
                                                  • kag73 Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 18:28
                                                    "Sam związek bez ślubu opisałeś jako: "Czy mieszkanie z kolezanką to rodzina?", wiec do tego się odniosłem. Rozumiem że konkubinat dla Ciebie to nie rodzina, ale co w przypadku konkubinatu z dzieckiem?"

                                                    Mnie sie wydaje, ze da sie, wszystko sie da. To tylko kwestia oczekiwan kokretnych ludzi.
                                                  • marek.zak1 Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 18:41
                                                    Zdanie zaczynajace się od,,Czy" nie jest twierdzeniem.
                                                  • kutuzow Re: Mężczyzna zyskuje 27.05.13, 18:45
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Zdanie zaczynajace się od,,Czy" nie jest twierdzeniem.

                                                    Masz szanse zatem wyjaśnić, jakie warunki muszą być spełnione żeby para mogła się nazywac rodziną wg Ciebie.
                                                  • marek.zak1 Rodzina/koleżanka 27.05.13, 19:21
                                                    Rodzina to to przynajmniej dwoje ludzi, ktorych łączy więź uczuciowa i którzy za rodzinę się uważają.
                                                    Tak więc, jeśli ja mieszkam z kobietą, którą określam, jako koleżankę, nie tworzymy rodziny. Jeśli z partnerką - tak.
                                      • kutuzow Re: bajki cioci zawle 27.05.13, 13:48
                                        rekreativa napisała:
                                        > Ale tu chyba nie było zaprzeczania, że kobiety mogą coś zyskać na ślubie, a tyl
                                        > ko próba udowodnienia, że i mężczyzna na ślubie może zyskać.

                                        No własnie chodzi mi o tą próbę udowodnienia że mężczyzna na ślubie także zyskuje (nawet nie było tam że "może zyskać"). Jestem dokładnie tego samego zdania co Ty:
                                        "...w dzisiejszych czasach mężczyzna na ożenku nie zyskuje właściwie nic. Co najwyżej ma wciąż to, co juz miał, jesli akurat dobrze wybrał. "
                                • zyg_zyg_zyg Re: bajki cioci zawle 27.05.13, 13:18
                                  > jeśli potrafisz wymienić choć jedną zaletę prawną która jest związana ze zmianą
                                  > statusu z kawaler na mąż -proszę bardo. Będzie mi miło jak się wykażesz. Tylko
                                  > konkretne a nie bajki w stylu "bo oboje mają takie samo bla bla bla

                                  Mam koleżankę, którą z dnia na dzień bez wcześniejszych sygnałów ostrzegawczych opuścił mąż. "Już cię nie kocham" powiedział, zabrał wspólnego kota, wyczyścił wspólne konto i się wyprowadził. Ze wspólnego mieszkania, które w ramach prezentu ślubnego dostali od jej rodziców. I wyobraź sobie Kutuzow, moja koleżanka z głodowej pensji nauczyciele musi obecnie spłacać wartość połowy wartości tego mieszkania swojemu ex mężowi. I tak cud, że ex mężowi, bo w końcu po siedmiu chyba latach użerania się w sądach, udało jej się rozwieść.

                                  Nadaje się na zaletę?
                                  • zyg_zyg_zyg Re: bajki cioci zawle 27.05.13, 13:19
                                    * musi spłacać połowę wartości mieszkania - pardon
                                  • kutuzow Re: bajki cioci zawle 27.05.13, 13:54
                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                    > Mam koleżankę, którą z dnia na dzień bez wcześniejszych sygnałów ostrzegawczych
                                    > opuścił mąż. "Już cię nie kocham" powiedział, zabrał wspólnego kota, wyczyścił
                                    > wspólne konto i się wyprowadził. Ze wspólnego mieszkania, które w ramach preze
                                    > ntu ślubnego dostali od jej rodziców. I wyobraź sobie Kutuzow, moja koleżanka z
                                    > głodowej pensji nauczyciele musi obecnie spłacać wartość połowy wartości tego
                                    > mieszkania swojemu ex mężowi. I tak cud, że ex mężowi, bo w końcu po siedmiu c
                                    > hyba latach użerania się w sądach, udało jej się rozwieść.
                                    > Nadaje się na zaletę?

                                    Nie nadaje się na zaletę bo:
                                    - darowizny od rodziców nie wchodzą do wspólnoty majątkowej (chyba że wprost zaznaczyli że darowizna jest dla OBOJGA)
                                    - gościu opuścił żonę, więc będzie winny rozpadu. Jako winny może być obciążony przez Twoją koleżankę (swoją ex żonę) alimentami NA NIĄ (nie mylić z alimentami na dzieci!) ponieważ obniżył jej się status materialny po rozwodzie.
                                    - jeśli przykład miał czegoś dowieść to tylko tego że moje podejście co do intercyzy jest całkiem rozsądne :-)
                                    • zyg_zyg_zyg Re: bajki cioci zawle 27.05.13, 17:28
                                      Nie wiem, jak to mieszkanie znalazło się w ich wspólnocie majątkowej. Ale się znalazło i to tylko wyłącznie dlatego, ze wzięli ślub. I jakoś nie pytasz o powód, dla którego ten koleś odchodzac mogl w świetle prawa zgarnąc 50% majątku, do powstania którego nie przyłożył ręki.

                                      I tak, alimenty na żonę to świetna sprawa. Gdyby nawet udało jej się je dostać - jeśli tylko jej ex nie przestałby nagle zarabiać - to na jakies piec lat. A rzeznicki kredyt, który musiała wziąć, żeby spłacić jego, będzie na niej wisieć przez lat trzydzieści.

                                      Jakbyś na to nie patrzył, to on się nachapal dzięki małżeństwu, a ona wręcz przeciwnie.
                                      • kutuzow Re: bajki cioci zawle 27.05.13, 18:32
                                        zyg_zyg_zyg napisała:
                                        > Nie wiem, jak to mieszkanie znalazło się w ich wspólnocie majątkowej. Ale się z
                                        > nalazło i to tylko wyłącznie dlatego, ze wzięli ślub. I jakoś nie pytasz o powó
                                        > d, dla którego ten koleś odchodzac mogl w świetle prawa zgarnąc 50% majątku, do
                                        > powstania którego nie przyłożył ręki.

                                        zyg_zyg_zyg --> jest tylko jeden sposób jej rodzice musieli jasno zaznaczyć w darowiźnie że dają to OBOJGU. Może mieć pretensje do rodziców. Jeśli coś komuś dajesz to sorry ale potem nie możesz od tak mu tego odebrać. Stąd jej problemy
                                        • zyg_zyg_zyg Re: bajki cioci zawle 27.05.13, 19:36
                                          > Stąd jej problemy

                                          No co Ty. A ja myślałam, że stąd, że trafiła na skurwysyna.
                                • zawle Re: bajki cioci zawle 27.05.13, 14:24
                                  kutuzow napisał:> Małżeństwo skutkuje wspólnota majątkową, które jest zabezpieczeniem DLA KOBIETY
                                  > na czas ciąży i pierwszych lat wychowywania dziecka. Facet który jest kawalere
                                  > m i jest w związku z kobietą nic nie zyskuje gdy zmienia swój status na męża (b
                                  > ędąc nadal z tą samą kobietą). Dodatkowo kobieta dziedziczy na wypadek śmierci
                                  > męża (mężczyźni żyją krócej, więc to także jest istotne). Do tego dochodzą taki
                                  > e drobnostki jak np. emerytura małżeńska.

                                  No to mnie pokonałeś argumentacją. Kobiety żyją dłużej i będą czerpać po śmierci faceta ze wspólnych zasobów.

                                  To ja Ci odpowiem ze kobieta nic nie zyskuje zostając żoną. NIC. Generalnie jest tak, że facet i społeczeństwo naciskają na nią żeby miała dzieci. Do tego ma pecha podobnego do tego że żyje dłużej, aczkolwiek krócej w małżeństwie niż samotna- cyka jej zegar biologiczny. Nie może więc odłożyć sobie posiadania dzieci na dogodny moment. Musi spełnić swój obowiązek i urodzić. Bo dziadkowie naciskają i mąż ma dość słuchania że jest słabym majstrem i dzieciaka zrobić nie umie( w nawiasie ...pewnie jej nie dogadza).
                                  Tak więc pod tą silną presją rodzi. Wypada z rynku pracy. Jej koledzy mężczyżni rozwijają się, awansują i nie przejmują się NICZYM bo mają w domu służącą która pobiera pewnie jeszcze świadczenia macierzyńskie., czyli samofinansujący się murzyn. Zmienia się jej ciało, gospodarka hormonalna zaczyna świrować. Niech nikt mi nie wmawia że ciąża to stan fizjologiczny. Tak fizjologiczny jak połknięcie tasiemca. Poprzez poród dostaje jeszcze więcej obowiązków. Do tego musi WYGLĄDAĆ z mężem w niedzielne, kościelne przedpołudnie. Potem następny zong. Ona chce wrócić do roboty, on się przyzwyczaił ze nic nie robi. Do tego jej pensja pewnie nie będzie zbyt wysoka. Opiekunka do dziecka oraz sprzątaczka wzięłyby razem więcej. On w tym czasie rozwija się, ona wchodzi w czarną dupę. Potem on ją zostawia bo znajduje młodszą, ładniejszą, mniej zmęczoną, doceniającą jego pozycję. Niestety muszą podzielić się majątkiem. Tak więc wspólny kredyt na mieszkanie staje się jej kredytem, musi tylko spłacić jego połowę i już jest właścicielką połowy zadłużonego w banku mieszkania. Ależ się ustawiła. Stara, z obowiązkami ( on dzieci zabrać nie może bo dzidzi, bo nie ma gdzie mieszkać, bo przecież ciągle pracuje), bez perspektyw zawodowych. To jest Twoja optyka, tylko widziana od strony kobiety. Głupiej baby, która podjęła głupie decyzje i dała się namówić na ślub i dziecko.
                                  • rekreativa Re: bajki cioci zawle 27.05.13, 14:35
                                    Ha, dobre, bo to akurat też bywa prawda.
                                    Ja tam wyżej juz wspominałam zresztą, że małżeństwo jest zyskiem dla kobiety tylko pod pewnymi warunkami, a nie każde i zawsze.
                                    Kutuzow pisze o wspólnocie majątkowej jako zabezpieczeniu, no ale żeby ona była zabezpieczeniem, to musi istnieć jakiś rzeczywisty majątek. W przypadku męża, który pije, robote miewa od czasu do czasu, a z rodziną się gnieździ w wynajętym kącie nie ma w ogóle żadnej mowy o zabezpieczeniu.
                                    Bywa i tak, że wspólnota majątkowa okazuje się kupą długów do spłacenia, jak to wyszło u mej ciotki.
                                  • kutuzow małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego pragną 27.05.13, 14:44
                                    zawle napisała:

                                    > Kobiety żyją dłużej i będą czerpać po śmierc
                                    > i faceta ze wspólnych zasobów.
                                    Była tutaj na forum rozmowa na te tematy jakiś czas temu i moonlight jasno podała argument dziedziczenia jako istotny z jej punktu widzenia.

                                    > To ja Ci odpowiem ze kobieta nic nie zyskuje zostając żoną. NIC.
                                    Zyskuje możliwość posiadania i wychowania dzieci, czego będąc singielką zarabiającą średnią krajową nie miałaby szansy uzyskać.

                                    > Nie może więc odłożyć sobie posiadania dzieci
                                    > na dogodny moment. Musi spełnić swój obowiązek i urodzić. Bo dziadkowie nacisk
                                    > ają i mąż ma dość słuchania że jest słabym majstrem i dzieciaka zrobić nie umie
                                    > ( w nawiasie ...pewnie jej nie dogadza).

                                    Zdecyduj się, to w końcu te dzieci to jej pragnienie, potrzeba, obowiązek czy może robi je sobie na odczepnego żeby rodzina nie gadała? Ty Zawle na serio te bajki wciskasz czy mnie traktujesz jak głupka co wszystko łyknie jak geś kluski?

                                    Nie chce mi się reszty komentować bo sięga absurdu i nawet trochę dalej.
                                    Powiedz mi tylko proszę skoro małżeństwo i dzieci to taka katorga dla kobiety to czemu koleżanka Marka tak nie może się doczekać zaręczyn i chwili gdy zostanie żoną? Możesz to wyjaśnić?

                                    • rekreativa Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 27.05.13, 14:52
                                      Zawle jedynie chciała w pewien przerysowany sposób pokazać, że i dla wielu kobiet małżeństwo bywa kulą u nogi.
                                      A wynika to z tego, że małżeństwo samo w sobie ani nie jest specjalnie złe, ani też nie jest jakimś rajem. Jakie ono się okaże zależy wyłącznie od ludzi, którzy je tworzą.
                                      A te wszystkie rzeczy typu zabezpieczenia finansowe, dziedziczenia itp. mozna równie dobrze miec w konkubinacie, jesli sie ludzie dogadają i odpoiwiednie dokumenty prawne podpiszą.
                                    • zawle Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 27.05.13, 15:02
                                      kutuzow napisał: > Zyskuje możliwość posiadania i wychowania dzieci, czego będąc singielką zarabia
                                      > jącą średnią krajową nie miałaby szansy uzyskać.

                                      Zarabiam średnią krajową, mam dwoje dzieci, psa, kota i 120 metrowe mieszkanie na utrzymaniu. Że nie wspomnę o samochodzie. Na wczasy za granicą mnie nie stać, ale buty nosimy skórkowe;))) Ach...kupuje sobie karnet na siłkę, chodzę do fryzjera i swój rozmiar muszę wypracować na maszynach, nie mam go z niedożywienia. Mój były wykształcony mąż, pracujący PRZY MNIE na wyższych stanowiskach managerskich, w majestacie cudownego, chroniącego mężatki prawa nie wywiązuje się z obowiązku alimentacyjnego od 10 lat. Z domu wyniosłam meble z pokoju dziecięcego. Zabawki miał mi dowieźć. Nie przypuszczałam ze mu się przydadzą;)

                                      > Zdecyduj się, to w końcu te dzieci to jej pragnienie, potrzeba, obowiązek czy m
                                      > oże robi je sobie na odczepnego żeby rodzina nie gadała? Ty Zawle na serio te b
                                      > ajki wciskasz czy mnie traktujesz jak głupka co wszystko łyknie jak geś kluski?

                                      Nie chciałam mieć dzieci. Gdybym słuchała męża, nie miałabym nawet średniej krajowej. Po co miałam chodzić do tej głupiej roboty dla zasiłek dla bezrobotnych? I kto miał wynosić śmieci, gdy mnie nie będzie. Jednak nie siedzę tu na forum i użalam się że m i się nie opłacało. Bo tego nie wiem. na stare lata przekonam się czy dobrze to życie przeżyłam. I nie poznam tego po tym czy mnie dzieci będą odwiedzać, tylko po tym czy uśmiechnę się do swojego odbicia w lusterku.
                                      A czy dziecko jest pragnieniem, potrzebą, obowiązkiem czy też na odczepnego nie ma większego znaczenia. Znaczenie ma dopiero to jak się zachowasz gdy dopuścisz do jego urodzenia. Koleżanka Marka może mieć doła że przeinwestowała. A to niewiele z facetem ma wspólnego.
                                      • kutuzow Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 27.05.13, 15:40
                                        zawle napisała:
                                        > Zarabiam średnią krajową, mam dwoje dzieci, psa, kota i 120 metrowe mieszkanie
                                        > na utrzymaniu. Że nie wspomnę o samochodzie.

                                        zawle a jak sobie radziłaś gdy dziecko było małe? Czy po macierzyńskim wróciłaś do pracy? kto wtedy zajmował się dzieckiem?
                                        • bgz0702 Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 27.05.13, 21:55
                                          zawle napisała:
                                          > > Zarabiam średnią krajową, mam dwoje dzieci, psa, kota i 120 metrowe miesz
                                          > kanie
                                          > > na utrzymaniu. Że nie wspomnę o samochodzie.

                                          Zazdroszczę ci tego mieszkania ;) ja mam zaledwie 60 a inni twierdzą ze mam bardzo dużo, chyba ich odeślę na to forum
                                      • ruda_owca Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 03.06.13, 13:12
                                        I to mieszkanie 120m masz ze sredniej krajowej?
                                        Bo obstawiam, ze nie, a jesli nie, to nijak nie mozna uznac twojego przypadku za obalajacy teze kutuzowa.
                                    • kag73 Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 27.05.13, 17:48
                                      "Powiedz mi tylko proszę skoro małżeństwo i dzieci to taka katorga dla kobiety to czemu koleżanka Marka tak nie może się doczekać zaręczyn i chwili gdy zostanie żoną? Możesz to wyjaśnić?"

                                      Nie znamy tej pary. Przypuszczac moge tylko, ze akurat ta kobieta ma/miala takie oczekiwania i byc moze ma wrazenie, z jakiegos powodu, ze w tym zwiazku jest tylko "przejsciowa narzeczona", lata jej leca, dziecka moze nie ma a by chciala. Do tego moze dochodzic presja spoleczna, nastawienie rodziny. Mimo nowoczesnych czasow bardzo czesto sie zdarza, ze stojacy z boku, nawet rodzice czy dziadkowie mowia o przyjacielu czy przyjaciolce potomka "no przeciez to nie jego zona, to tylko przajaciolka" albo "jak na razie to przyajaciel a nie maz". Bo brak tutaj tej decydujacej deklaracji, ktora by oznaczala, ze to wlasnie ta osoba, ze czlowiek podjal decyzje, dobil do brzegu.
                                      Moze stad pomysl o proszeniu o reke, bo to dowod na to, ze facet jest pewnien, zdecydowal sie. Kobieta owszem moze odmowic, stwierdzic po co nam to i zyc dalej jak bylo.
                                      Doswiadczenie pokazuje mi, ze Ci nie oswiadczajacy sie, nie dazacy do zareczyn itd to takie wolne ptaki, faceci niezdecydowani, majacy nadzieje, ze moze jednak znajdzie sie jeszcze cos lepszego. I niepotrzebnie zatrzymuja przy sobie kobiete, ktorej czas ucieka, zmniejszaja jej szanse na poznanie kogos innego. Czesto ludzie decydujac sie na dziecko daza do zalegalizowania zwiazku. Czesto jednak Ci co nie chca slubu, nie chca tez dziecka albo jeszcze nie.
                                      Ogolnie dla mnie to ladnie brzmi jak facet mowi z duma "to moja zona":) Bo to "moja konkubina, partnerka zyciowa, przyjaciolka"....nie umywa sie:)
                                      Poza tym to rowniez podnosi status faceta, bo znaczy, ze jakos go zechciala, czyli jest do rzeczy ;) Dziwnym trafem jak facet byl singel to nic upolowac nie mogl a jak wszedl w status meza to nagle interesujacy sie stal dla wielu, serio, obraczka nie zawsze odstrasza, czesto przyciaga;)
                                      • marek.zak1 Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 27.05.13, 18:09
                                        Babka, o ktorej pisałem jest ze wschodniej Polski ,a więc z mocno konserwatywnej.
                                        Do czego to doszło. Zgadzam się z Tobą w 100% a z tutejszymi facetami jestem w konflikcie. Masz także rację z obrączką. Żonaty = sprawdzony :).
                                        Poza tym oczywiscie - żona świadczy o facecie, a atrakcyjna podnosi jego status. Tak jest KAG.
                                      • kutuzow Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 27.05.13, 18:27
                                        kag73 napisała:
                                        > . Do tego moze dochodzic presja spoleczna, nastawienie rodziny. Mimo nowoczesny
                                        > ch czasow bardzo czesto sie zdarza, ze stojacy z boku, nawet rodzice czy dziadk
                                        > owie mowia o przyjacielu czy przyjaciolce potomka "no przeciez to nie jego zona
                                        > , to tylko przajaciolka" albo "jak na razie to przyajaciel a nie maz". Bo brak
                                        > tutaj tej decydujacej deklaracji, ktora by oznaczala, ze to wlasnie ta osoba, z

                                        To niesamowite jest jak można podać prawie taki sam opis do dwóch totalnie odmiennich tez. Dla Zawle był to dowód że małżeństwo dla kobiety to same zło, Ty pokazujesz że może się podobać. Logika podpowiada że jedna z Was się myli.

                                        > Poza tym to rowniez podnosi status faceta, bo znaczy, ze jakos go zechciala, cz
                                        > yli jest do rzeczy ;) Dziwnym trafem jak facet byl singel to nic upolowac nie m
                                        > ogl a jak wszedl w status meza to nagle interesujacy sie stal dla wielu, serio,
                                        > obraczka nie zawsze odstrasza, czesto przyciaga;)

                                        Sorry, ale to jest projekcja typowo kobiecego sposobu myślenia na facetów. To że u kobiet podnosi status, to nie znaczy że w druga stronę też tak to działa.
                                        • kag73 Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 27.05.13, 18:33
                                          No bo ludziska rozni sa i rozne rzeczy sa dla nich wazne i im sie marza. Oczekiwania sa decydujace. Rzeczy nie sa takie jakie sa tylko takie jak jej odbieramy/odczuwamy. Z tym nie zawalczysz.

                                          > Sorry, ale to jest projekcja typowo kobiecego sposobu myślenia na facetów. To ż
                                          > e u kobiet podnosi status, to nie znaczy że w druga stronę też tak to działa."

                                          No ja to mam akurat od mojego absolutnie nie kobiecego meza, ze atrakcyjna zona to prestiz. Czyli znow wychodzi, ze co czlowiek, to poglad. Moze w miejsce "zona" moznaby wpisac "konkubina" i tez by sie dalo :)
                                          • kutuzow Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 27.05.13, 18:39
                                            kag73 napisała:

                                            > No ja to mam akurat od mojego absolutnie nie kobiecego meza, ze atrakcyjna zona
                                            > to prestiz. Czyli znow wychodzi, ze co czlowiek, to poglad. Moze w miejsce "zo
                                            > na" moznaby wpisac "konkubina" i tez by sie dalo :)

                                            Dokładnie. Chodzi ogólnie o atrakcyjną partnerkę.
                                            • kag73 Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 27.05.13, 22:24
                                              kutuzow napisał:

                                              > kag73 napisała:
                                              >
                                              > > No ja to mam akurat od mojego absolutnie nie kobiecego meza, ze atrakcyjn
                                              > a zona
                                              > > to prestiz. Czyli znow wychodzi, ze co czlowiek, to poglad. Moze w miejsc
                                              > e "zo
                                              > > na" moznaby wpisac "konkubina" i tez by sie dalo :)
                                              >
                                              > Dokładnie. Chodzi ogólnie o atrakcyjną partnerkę.

                                              I widzisz kutuzow, niby tak, ale jak wziac pod uwage wspomniana przez bgz0702 "mentalnosc spoleczna" to taka przyjaciolka Ci w kazdym momencie moze "odskoczyc" a zona, moj drogi, to zona. Tez masz zaklepana:) Jakby nie bylo rowniez ona podjela wazna decyzje, zadeklarowala sie.
                                              Niby wiadomo, ze slub/malzenstwo nie jest zadna gwarancja. Dopoki nie ma dzieci, nic sie moim zdaniem nie zmienia, zawsze mozna sie rozstac ale jednak nadal przypisuje sie temu ogromne znaczenie, bo jest to rodzaj powaznego zobowiazania/oddania/deklaracji. A takie rzyczy to tylko jezeli jest sie przekonanym, ze to ten/ta wlasciwa i czlowiek w razie by sie zle dzialo zastanowi sie dwa razy zanim trzasnie drzwiami z drugiej strony i odejdzie w sina dal. A czasami naprawde warto sie zastanowic.
                                              Wiem, ze nie jestes sympatyzantem zawierania malzenstw ale o ile dobrze kojarze sam niedawno pisales, ze masz zamiar sie zareczac. Po co wlasciwie? Czy to moze Twoja wersja deklaracji/zobowiazania i macie zamiar po prostu zyc "zareczeni"?

                                              • kutuzow Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 27.05.13, 22:45
                                                kag73 napisała:
                                                > I widzisz kutuzow, niby tak, ale jak wziac pod uwage wspomniana przez bgz0702 "
                                                > mentalnosc spoleczna" to taka przyjaciolka Ci w kazdym momencie moze "odskoczyc
                                                > " a zona, moj drogi, to zona. Tez masz zaklepana:) Jakby nie bylo rowniez ona p
                                                > odjela wazna decyzje, zadeklarowala sie.

                                                Kag tylko zauważ, że tzw "Trophy wife" to inna bajka. Zupełnie inny przedział wiekowy niż ten o którym tutaj rozmawiamy i inne walory.

                                                Poza tym co jak co ale facetów kręci różnorodność. Sorry ale nie słyszałem ANI RAZU nigdy w żadnej sytuacji! żeby jakiś facet chwalił się przed drugim że ma "zaklepaną" laskę, bo została jego żoną. Za to chwalenie się dziewczynami, partnerkami jest na porządku dziennym. Więc to nie w ew. braku chwalenia się leży problem tylko gdzieś indziej.

                                                Kojarzysz idee wieczoru kawalerskiego? Myślisz, że panowie tam cieszą się bo już będzie miał zaklepaną tą samą kobietę do śmierci?Czy jednak to swoista forma "pożegnania" z hulaszczym życiem?

                                                Co do decyzji, zauważ że ktoś tutaj poruszał temat że to bohaterka wątku ma presje na czas. To ona dotkliwiej czuje upływający czas. Facet nie ściga się aż tak z czasem, on nie musi cieszyć się że któraś go zechciała (oczywiście o ile jest atrakcyjny na rynku, bo wiadomo że bezrobotny absolwent zawodówki to zupełnie inna historia).

                                                > Wiem, ze nie jestes sympatyzantem zawierania malzenstw ale o ile dobrze kojarze
                                                > sam niedawno pisales, ze masz zamiar sie zareczac. Po co wlasciwie? Czy to moz
                                                > e Twoja wersja deklaracji/zobowiazania i macie zamiar po prostu zyc "zareczeni"

                                                Powiem nawet więcej -zaręczyłem się. Dla mnie jest to swoisty kompromis. Wiem jak ważne jest dla kobiety to że jest tą "wybraną", a nie jedną z wielu partnerek swego faceta. Rozumiem to. Jak będziesz chciała o tym pogadać więcej to proponuje na priva. Nie chce sobie tutaj psuć wizerunku czołowego sknery i bad boy'a ;-)
                                                • zawle Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 27.05.13, 23:00
                                                  kutuzow napisał: Sorry ale nie słyszałem ANI
                                                  > RAZU nigdy w żadnej sytuacji! żeby jakiś facet chwalił się przed drugim że ma "
                                                  > zaklepaną" laskę, bo została jego żoną.

                                                  Bo nie chodzi o zaklepywanie laski tylko o pewność że jesteś dla niej kimś wyjątkowym, jedynym. Ale żeby chcieć to mieć ( poczucie) , musisz bardzo kochać.

                                                  > Co do decyzji, zauważ że ktoś tutaj poruszał temat że to bohaterka wątku ma pre
                                                  > sje na czas. To ona dotkliwiej czuje upływający czas.

                                                  Tak naprawdę nikt nie wie o co chodziło bohaterce wątku. Może lubi białe suknie, albo śluby kościelne? Może zostawiła takiego z wrzosowiska, na rzecz tego do żeniaczki? Może przeiwestowała ten związek? A może zdała sobie sprawę że zmarnowała 10 lat życia bo on okazał się palantem i stąd ten smutek w oczach? To tylko sugestia Marka...zresztą dość słuszna dla młodych kobiet chcących nabierać doświadczenia z pełnieniu różnorodnych ról społecznych;)))
                                                • zawle Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 27.05.13, 23:03
                                                  kutuzow napisał: Dla mnie jest to swoisty kompromis. Wiem j
                                                  > ak ważne jest dla kobiety to że jest tą "wybraną", a nie jedną z wielu partnere
                                                  > k swego faceta.

                                                  Kilka lat temu odrzuciłam propozycję ślubu. Wiem że to było dla niego ważne. Od tego czasu rozstawaliśmy się powoli . Czyżby on nie na darmo mówił do mnie czasami Ty Chuju? ;)))
                                                  • hello-kitty2 Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 28.05.13, 22:26
                                                    zawle napisała:

                                                    > Kilka lat temu odrzuciłam propozycję ślubu. Wiem że to było dla niego ważne. Od
                                                    > tego czasu rozstawaliśmy się powoli . Czyżby on nie na darmo mówił do mnie cza
                                                    > sami Ty Chuju? ;)))

                                                    Zawle Ty Chuju :) kocham Twoj dystans i poczucie humoru, w kontekscie poprzedniego posta o milosci (nad ktorym sie zadumalam) to, to po prostu majstersztyk!
                                                    Mozesz mi mowic Ty Chamie czy Prymitywie, jak chcesz, z Twoich ust to ja wszystko biore w ciemno.
                                                • kag73 Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 28.05.13, 12:02
                                                  Kutuzow, jakos nie mozemy sie dogadac. Przyznaje, ze wzgledu na swoje doswiadczenia i okicznosci zycia widze sprawe troche inaczej niz Ty.
                                                  > Powiem nawet więcej -zaręczyłem się. Dla mnie jest to swoisty kompromis. Wiem j
                                                  > ak ważne jest dla kobiety to że jest tą "wybraną", a nie jedną z wielu partnere
                                                  > k swego faceta. "
                                                  Ja sie pod tym w ogole nie moge podpisac, bo dla mnie zareczyny nic nie znacza, mozna je zerwac w kazdym momencie. Poza tym nie wychodze z zalozenia, ze moj facet w zwiazku ma oprocz mnie jeszcze inne partnerki. I do tego jeszcze wykluczasz mozliwosc, ze Ty w zwiazku tez mozesz byc jednym z wielu partnerek kobiety.
                                                  Czyli, z mojego punktu widzenia, mozemy sobie zyc nawet do konca zycia w zwiazku/konkubinacie, bo mnie nie jest do tego potrzebny pierscionek zareczynowy ani obraczka. Ty laczysz przyjemne z pozytecznym, zaslaniasz sie wlasna dobrodusznoscia i wspanialomyslnoscia wzgledem swojej partnerki, co by czula sie wybrana, a tak naprawde sam sobie zaklepujesz, bo jestes szczesliwy, odpowiada Ci zycie z nia, myslisz o niej, ze to moze wypalic. Gdyby byla taka sobie i na przesciowo to by Ci do glowy nie przyszlo sie z nia zareczac. To wszystko!
                                                  Ty wylatujesz mi z wieczorem kawalerskim, dodac trzeba, ze modne sa rowniez wieczory panienieskie. Mniejsza o to, ale jezeli w Polsce panuje przekonianie "przed slubem hulaj dusza piekla nie ma, bo mi wolno a z dniem slubu sie ustatkuje i bede grzecznym mezem", to tym bardziej nie dziwilabym sie, ze kobieta chce malzenstwa, bo w koncu kiedys te stabilizacje trzeba znalezc, zwlaszcza gdy chce sie zalozyc rodzine. Z taka mentalnoscia ludzie do konca beda myslec, ze to jedna z wielu, facet clay czas bedzie myslal, moge, bo zonaty nie jestem. A zatem, z takim nastawieniem, nie stawiaj znaku rownosci miedzy: slub/malzenstwo a konkubinat/zwiazek. Bo takie rozwiazania sa dla ludzi powaznych przede wszystkim, zdecydowanych/odpowiedzialnych, ktorzy do zachowania wiernosci/lojalnosci i decyzji "to ta/ten" nie potrzebuja papierka. To kwestia nastwienia, czasami majaca do czynienia z przekonaniami a czasami ze strachem o kase. Inni moga trzymac sie normy i zawierc zwiazki malzenskie, zwlaszcza w momencie decyzji o potomstwie. Zdrazaja sie ludzie zyjacy na "kocia lape", po wielu latach otoczenie traktuje ich jak malzenstwo, bo przyzwyczaili sie, ze sa razem i wszystko gra. W wiekszosci przypadkow to ludzie po rozwodach/albo jedno z nich po rozwodzie, czesto istotne sa kwestie pieniezne czyli co korzystniejsze w przypadku posiadania dzieci itd.
                                                  Ja w przeciwnienstwie do Ciebie, slyszalam mezow chwalacych sie zonami, przyznaje nie w Polsce. Powoli nabieram przekonania, ze to jakas sprawa mentalnosci czy utartych obyczajow, moze tez realiow. Nie wiem jak sobie to wytlumaczyc, powiem szczerze. Pewnie gdzie indziej, gdzie facet sie troche bardziej musi natrudzic, zeby znalezc kobiete i jej zaimponowac/zdobyc jej wzgledy wyglada to troche inaczej niz np. w Polsce gdzie nadal panuje meski swiat i wiecej kobiet na rynku matrymonialnym, kobiet zainteresowanych zyciem we dwoje i zyciem rodzinnym i ludzi zdanych na siebie ekonomicznie(zarowno kobiet jak i mezczyzn).


                                                  • kutuzow Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 28.05.13, 12:44
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Kutuzow, jakos nie mozemy sie dogadac. Przyznaje, ze wzgledu na swoje doswiadcz
                                                    > enia i okicznosci zycia widze sprawe troche inaczej niz Ty.

                                                    Dodajmy, że widzisz inaczej to jak to mężczyźni czują/odbierają. Bo o tym tutaj rozmawiamy. To trochę tak jak ja bym Ci pisał że mam zupełnie inne doświadczenia co do wychowywania dzieci.

                                                    > Ja w przeciwnienstwie do Ciebie, slyszalam mezow chwalacych sie zonami, przyzna
                                                    > je nie w Polsce.

                                                    Po pierwsze sama zauważyłaś że to może być problem związany ze specyfiką tego kraju (obstawiam że podejście typu "znaleźć chłopa, rozmnożyć się" jako cel w życiu może mieć z tym coś wspólnego). Po drugie co innego chwalić się żoną, np. jej wiedzą w jakiejś dziedzinie, osiągnięciami, a co innego chwalenie się z samego faktu że ma się żonę (jest się mężem). Mi o ten drugi rodzaj chwalenia chodziło. O ile u kobiet sam fakt zmiany stanu cywilnego i często nazwiska jest już uważany za zmianę statusu, o tyle o facetów nic takiego nie zaobserwowałem.


                                                  • marek.zak1 zmiana statusu 28.05.13, 14:17
                                                    Jesli Tobie/facetowi to wszystko jedno, a wiesz, ze Twojej ukochanej zależy na ślubie, czy nie uważasz, że mozesz jej sprawić radość z tego że się oswiadczysz?
                                                    Sprawianie radości przyjemności ukochanym osobom jest, przynakjmniej dla mnie kwintesencją i radością zycia.
                                                  • jesod Sprawianie radości 28.05.13, 22:16
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Sprawianie radości przyjemności ukochanym osobom jest, przynakjmniej dla mnie k
                                                    > wintesencją i radością zycia.

                                                    Marek... Ale tę radość życia trzeba mieć w sobie, by czerpać z niego radość.
                                                    Jeśli dla wielu mężczyzn tzw. trzymaniem twarzy jest sprawianie wrażenia, że im na kobietach nie zależy, to tym bardziej dla potwierdzenia swojego wizerunku nie będą nawet przez przypadek sprawiać radości kobiecie.
                                                    Po co się wysilać? Jeszcze im się rozwydrzy, nie da się utrzymać przy nodze, zacznie mieć marzenia, a z marzeniami nadzieję... Po co myśleć o sprawianiu przyjemności kobiecie jak trzeba ambitnie dźwigać brzemię męskości?
                                                    To na czym zależy kobiecie, naprawdę dla niewielu mężczyzn zdaje się mieć znaczenie.


                                                  • marek.zak1 Re: Sprawianie radości 28.05.13, 22:33
                                                    To nie tylko radość życia, także wewnętrzna pewność siebie, brak strachu przed kobietami i chęć uczynienia je szczęśliwymi.
                                                    Dziecko cieszy sie z prezentów, facet dojrzały ma najwiekszą radość ze sprawiania przyjemności swoim najbliższym.
                                        • rekreativa Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 27.05.13, 18:47
                                          " Logika podpowiada że jedna z Was się myli. "

                                          Absolutnie nie.
                                          Przecież to jest tylko interpretacja sytuacji, a ta zależy od uczestniczących osób i ich nastawienia.
                                          Jak masz upał 35 stopni i słońce, to jeden powie, że jest piękna pogoda, a drugi, że jest straszna pogoda. Czy też uznasz, że jeden się myli?

                                          A ze statusem to jest tak, że małżeństwo podnosi status faceta niekoniecznie w jego opinii, ale w oczach kobiet.
                                          Chociaż bardzo atrakcyjna żona podwyższa też status faceta w oczach innych facetów, nie jest tak?
                                      • bgz0702 Re: małżeństwo to mordęga, dlatego kobiety tego p 27.05.13, 18:59
                                        I coś w tym jest kag. Obie strony medalu formalnie i nie mają coś w sobie atrakcyjnego, ale jednak użyte przez ciebie argumenty chyba mają wiekszą siłe racji, tak to działa mentalność społeczna. A najwiekszą tęsknotą jest małżenstwo dla tych którzy go nie doświadczyli nigdy, co innego obalać stereotypy kiedy sie już było mężem czy żoną. A poza tym nie samo małżeństwo jest złe a problem stanowi różnica oczekiwań małżonków, to nie ma związku z aktem samym w sobie.
                                      • hello-kitty2 Re: Malzenstwo w Holandii 28.05.13, 22:03
                                        kag73 napisała:

                                        > Ogolnie dla mnie to ladnie brzmi jak facet mowi z duma "to moja zona":) Bo to "
                                        > moja konkubina, partnerka zyciowa, przyjaciolka"....nie umywa sie:)

                                        Ale takie rzeczy to w polskim jezyku moga miec wydzwieg, bo juz np w holenderskim zona to 'vrouw', a slowo 'vrouw' znaczy tez kobieta. Czyli mezczyzna przedstawiajacy swoja zone mowiac 'Dit is mijn vrouw' mowi de facto 'To moja kobieta'. O swojej kobiecie mowi sie w zwiazku niezaleznie od jej statusu. Wiec sama nazwa nic nie wnosi. Zreszta Holendrzy nie onanizuja sie terminologia, bo np maja ten sam czasownik na 'kocham cie' i na 'lubie cie' :) Wiec czy zona czy konkubina nie ma roznicy w mowie. Bo i tak nikt po przedstawieniu zony nie wie czy zainteresowani sa malzenstwem, wiedza tylko oni ewentualnie ktos kto byl na ich slubie albo jesli ktos dopyta, a nie pyta nikt, bo kazdy uwaza, ze to nie jego sprawa. Zupelnie inna kultura. Nie ma w zwiazku z tym czegos takiego jak podwyzszenie statusu spolecznego kobiety poprzez zamazpojscie, z prostego powodu: nikt nie wie kto jest mezatka, a kto nie. Malzenstwo jesli sie je zawiera jest sprawa raczej intymna miedzy dwojgiem ludzi, wesela nie sa powszechne. Zreszta malzenstwa bez intercyz sa bardzo rzadkie, nikt tez nie zmienia nazwiska, najwyzej dodaje.

                                        Posumowujac w tej kulturze NIKT nie wie/nie interesuje sie kto jest w zwiazku malzenskim. Te informacje nie sa powszechne = nie sa spolecznie wazne.

                                        Mezczyzni natomiast finansowo zabezpieczaja swoje dzieci niezaleznie od statusu formalnego zwiazku. Kazdy tez ma sporzadzony testament. Zabezpieczenie kobiety jest opcjonalne.
                                        • bgz0702 Re: Malzenstwo w Holandii 28.05.13, 22:08
                                          Cóż zrobić, kobieta jednak wychowana w polskiej mentalności, ma polskie potrzeby bo wredny ten świat polski bywa. Bidna, tak czy tak. czy nam sie podoba to jej jejczenie czy nie, ona ma swoje ważne powody do odczuwania żalu ze nadal nie jest mnałżonką
                                        • marek.zak1 Re: Malzenstwo w Holandii 28.05.13, 22:29
                                          Syn mojego znajomego Berta z Holandii ożenil się z Polką. Po weselu zamówił im szampana do pokoju. Potem opowiadał mi przeeszczęśliwy, że ,,bingo" - 9 miesięcy póżniej miał wnuka. Takl więc ,,basic instinct" jednak istnieje, też w Holandii.
                                          • tygrys-bez-rys Bery i bojki chlopstwa panszczyznianego ... 28.05.13, 22:57
                                            ... czyli kolejny spektatkularny akapit, szampon jako srodek koncepcyjny, a moze to komplement pod adresem matki polki, co mi jej cyce kazala Pani suka wieszac na scianie, i niech nie mowi ze to jej cycy, bo choc nie jest to mogla by byc, czy tez argument na sprowadzenie holenderskich ogierow do kraju w koncu maj wyzszy wspolczunnuk dzietnosci niz bulandzkie konie pociagowe.
                                          • jesod Re: Malzenstwo w Holandii 28.05.13, 23:21
                                            marek.zak1 napisał:
                                            > Takl więc ,,basic instinct" jednak istnieje, też w Holandii.

                                            Istnieje pewnie tak jak wszędzie...
                                            Moja przyjaciółka ze szkolnej ławy też wyszła za Holendra. Tylko, że po jakimś czasie okazało się, że on panicznie boi się mieć dzieci. Do tego stopnia paraliżował go strach, że zaczął wyraźnie unikać współżycia. Małżeństwo się rozleciało. Ona odeszła. Jak twierdzi, chwilę wolności poświeciła na małe szaleństwa w odwecie za stracony czas. A potem... poznała następnego, tym razem młodszego od siebie Holendra i on - świata poza żoną nie widząc - nie miał już nic a nic przeciwko dzieciom. Też ma na imię Bert. :)


                                        • kag73 Re: Malzenstwo w Holandii 28.05.13, 23:11
                                          Bardzo wazna role w Polsce odgrywa katolickie wychowanie, pielegnowanie tradycji, obyczajowosc, robi sie to/oczekuje sie czegos, bo wszyscy/wiekszosc tak robi . Wiec moze dlugo potrwac zanim sie to zmieni.
                                          Tak samo jak chrzci sie dzieci i posyla do Komunii chociaz nie jest sie praktykujacym katolikiem.
                                          • hello-kitty2 Re: Malzenstwo w Holandii 29.05.13, 13:16
                                            kag73 napisała:

                                            > Bardzo wazna role w Polsce odgrywa katolickie wychowanie, pielegnowanie tradycj
                                            > i, obyczajowosc, robi sie to/oczekuje sie czegos, bo wszyscy/wiekszosc tak robi
                                            > . Wiec moze dlugo potrwac zanim sie to zmieni.
                                            > Tak samo jak chrzci sie dzieci i posyla do Komunii chociaz nie jest sie praktyk
                                            > ujacym katolikiem.

                                            Tak jest. Tak tez bylo kiedys tutaj ale sekularyzacja w latach 60 zalatwila ostatecznie sprawe. Zaczelo sie od liberalizacji Kosciola, a skonczono na literalnym poburzeniu kosciolow, bo nie bylo ich z czego ich utrzymac, nikt do nich juz nie przychodzil albo przebudowano na biblioteki, czy wykorzystano do innych celow.
                                            pl.wikipedia.org/wiki/Sekularyzacja
                                  • bcde Re: bajki cioci zawle 27.05.13, 15:21
                                    Potem on ją
                                    > zostawia bo znajduje młodszą, ładniejszą, mniej zmęczoną, doceniającą jego pozy
                                    > cję. Niestety muszą podzielić się majątkiem. Tak więc wspólny kredyt na mieszka
                                    > nie staje się jej kredytem, musi tylko spłacić jego połowę i już jest właścicie
                                    > lką połowy zadłużonego w banku mieszkania. Ależ się ustawiła. Stara, z obowiązk
                                    > ami ( on dzieci zabrać nie może bo dzidzi, bo nie ma gdzie mieszkać, bo przecie
                                    > ż ciągle pracuje), bez perspektyw zawodowych.

                                    A jednak trochę się ustawiła. On się wyprowadza, ona zostaje z dziećmi w domu albo mieszkaniu. Dzielą majątek. Ona dostaje dom albo mieszkanie na wyłączną własność ze spłatą na jego rzecz. Spłata jest rozłożona na raty na kilka lat, bo ona nie ma jak go spłacić jednorazowo. Dług wobec banku dalej ciąży na nich obydwojgu, więc bank ściąga zadłużenie także z jego pensji, bo ją nie stać na samodzielne spłacanie rat. On, mimo podziału majątku, nie ma kasy na to, żeby kupić mieszkanie, a nowego kredytu nikt mu na razie nie da, więc latami wynajmuje gdzieś jakieś kąty albo jedzie na poniewierkę za granicę, bo to jedyna szansa, żeby się odbić finansowo. Zmienia się całe jego życie. Ona spokojnie mieszka w dawnym wspólnym domu.
                                    • zawle Re: bajki 27.05.13, 15:25
                                      bcde napisał: Ona dostaje dom albo mieszkanie na wyłączną wła
                                      > sność ze spłatą na jego rzecz. Spłata jest rozłożona na raty na kilka lat, bo o
                                      > na nie ma jak go spłacić jednorazowo. Dług wobec banku dalej ciąży na nich obyd
                                      > wojgu, więc bank ściąga zadłużenie także z jego pensji, bo ją nie stać na samod
                                      > zielne spłacanie rat.

                                      Pod względem prawnym taka sytuacja nie jest możliwa. W ramach naszego prawa opowiadać bajki proszę:))
                                      • bcde Re: bajki 27.05.13, 18:38
                                        Pod względem prawnym jak najbardziej taka sytuacja jest możliwa. Samo życie. A jeśli twoim zdaniem nie jest możliwa, to napisz w którym miejscu.
                        • marek.zak1 Re: Profity 27.05.13, 10:15
                          Zarówno mąż jak i żona zaczynaja żyć swoim życiem i zaniedbują drugą osobe, przede wszzystkim dlatego że czar pryska i miłośc zanika. W małżeństwie jest 95% codziennych obowiązków, pracy itp, i (może) 5% przyjemności. Jesli wchodząc w małżeństwo myśli sie, że jest dowrotnie, wszystko się sypie.
                        • kag73 Re: Profity 27.05.13, 16:57
                          "Marku, Ty z małżonką wybraliście model tradycyjny i super. Ja tego nie krytykuje. Po prostu chciałem pokazać że wybierając jakiś wariant warto być konsekwentnym.
                          Obecnie zaś wiele kobiet stara się łączyć zalety (dla nich) wariantu tradycyjnego (czyli fajna otoczka ślubu z ochroną prawną którą daje małżeństwo), z późniejszym podejściem typu "mamy równouprawnienie" więc zajmuje się swoim(!)* dzieckiem i nie muszę dbać o męża."

                          Kutuzow, Twoje myslenie jest bardzo naiwne. To nie jest tak, ze oni wybrali i sie konsekwentnie trzymaja a inni/inne powoluja sie na rownouprawnienie i...Po prostu oni dobrze sie dobrali, dbaja o swoje malzenstwo, dopisalo tez szczescie i sie kreci.
                          Do tego niekktorzy moga sobie pozwolic albo pozwalaja sobie na "nie musze dbac o meza" albo "nie musze dbac o zone" i tak rabia. A zalezy to od bardzo wielu czynnikow.
                          • marek.zak1 Re: Profity 27.05.13, 17:17
                            Kutuzow nie lubi kobiet, ma złe doświadczenia. Ja odwrotnie. Bardzo lubie kobiety i to mi zawsze na dobre wychodziło. W życiu prywatnym i zawodowym.
                            • hello-kitty2 Re: Profity 02.06.13, 10:25
                              marek.zak1 napisał:

                              > Kutuzow nie lubi kobiet, ma złe doświadczenia. Ja odwrotnie. Bardzo lubie kobie
                              > ty i to mi zawsze na dobre wychodziło. W życiu prywatnym i zawodowym.

                              Widac Marek, ze w pale Ci sie nie miesci, ze mozna zyc inaczej niz Ty.
                              • marek.zak1 Re: Profity 02.06.13, 19:25
                                Dlaczego? Kazdy zyje jak chce i ponosi tego konsekwencje. Niemniej jednak uwazam, ze zyczliwosc w stosunku do ludzi przewaznie sie zwraca.

                                • urquhart Re: Profity 02.06.13, 21:46
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > Dlaczego? Kazdy zyje jak chce i ponosi tego konsekwencje. Niemniej jednak uwaz
                                  > am, ze zyczliwosc w stosunku do ludzi przewaznie sie zwraca.

                                  Życzliwość tak. Ale nawet Dalajlama przestrzega by badać zamiary ludzi i nie dawać się wykorzystywać i nie mylić życzliwość z naiwnością i łatwowiernością.
                                  Sugerowałeś generalną życzliwość do kobiet jako feminista i pogardę do tzw słabych samców który sami są winni swojemu losowi że nie mogą sprostać oczekiwaniom kobiet czy dobrze zrozumiałem?
                                  • marek.zak1 Re: Profity 03.06.13, 14:41
                                    Zyczliwosc to zyczliwosc, a nie latwowiernosc i naiwnosc.
                                    Od lat pracuje w korpo, a tam nie ma miejsca dla naiwnych.
                                    Zostalem od malenkosci wychowany przez kobiety i przebywalem przewaznie w ich towarzystwie i spotkalem sie z wielka zyczliwoscia, oraz miloscia z ich strony, na ktora niekoniecznie sobie zasluzylem.
                                    Nikim nie pogardzam, ani samcami, jak sugerujesz, ani gejami, jak ktos inny wspomnial.
                                    Przepraszam za brak polskich liter ale jestem w kawiarni internetowej poza POlska.
              • marek.zak1 Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 21:00
                Kitty, każdy chce rządzić, faceci, kobiety też, ale każdy nie może.
                Masz rację, to tak naprawdę ja jestem największym feministą i robię facetom krecią robotę. Jestem za miłością, ślubem, dziećmi , maksymalną ochroną prawną kobiety itp. .Jest to, czy może to być to co wymieniłaś, w tym oczywiście sex, broń masowego rażenia skuteczna przeciwko facetom słabym.
                W każdym związku trwa ciągła walka o władzę, którą ktoś wygrywa. Znacie moją opinię, że jeśli kobieta zdominuje swojego faceta, czar pryska, przestaje go kochać i respektować. Facet słaby nie zapewni poczucia bezpieczeństwa kobiecie, a to bezpieczeństwo jest przecież dla was ważne.
                • zawle Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 21:07
                  marek.zak1 napisał:
                  > Masz rację, to tak naprawdę ja jestem największym feministą i robię facetom kre
                  > cią robotę. Jestem za miłością, ślubem, dziećmi , maksymalną ochroną prawną kob
                  > iety itp.


                  masz Marku trochę ckliwe podejście do kobiet, ale co tam. Gdyby faceci posiadali tylko takie wady, feministki by nie musiały zaistnieć.
                  • marek.zak1 Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 21:54
                    Dzięki. A ten Twój mąż wracający z fabryki na nieodgrzewany obiad i inne atrakcje to taki drugi ja :).
                  • bgz0702 Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 21:56
                    > marek.zak1 napisał:

                    > > Masz rację, to tak naprawdę ja jestem największym feministą i robię facet
                    > om kre
                    > > cią robotę. Jestem za miłością, ślubem, dziećmi , maksymalną ochroną praw
                    > ną kob
                    > > iety itp.
                    >
                    Marek to jakieś teksty jakbyś rycerzem był mój drogi. A to zwyczajnie przyjaźń się nazywa i poprawność relacji jesli obie strony mają podobne życzenia. jesteś za maksymalną ochroną praw kobiet, a przecież ty zachowujesz się jakbyś miał do czynienia z upośledzeniem po stronie płci przeciwnej wobec tego decydentem jesteś najczęściej i dawcom idei która bronić ma te z deficytem ozwojowym. Tyle, że wiem o tym bo sama jestem płcią przeciwna i powiem ci, ze to co ty postrzegasz jako nasza słabość to najczęściej chytre zagranie jest ot tak dla zmylenia "przeciwnika"
                    • zawle Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 22:02
                      bgz0702 napisała: jesteś
                      > za maksymalną ochroną praw kobiet, a przecież ty zachowujesz się jakbyś miał d
                      > o czynienia z upośledzeniem po stronie płci przeciwnej wobec tego decydentem je
                      > steś najczęściej i dawcom idei która bronić ma te z deficytem ozwojowym.

                      Zaraz, zaraz...o ile to nie był wybór jego żony? Są kobiety lubiące być w domu. Nie muszą być niedorozwinięte umysłowo. Może Marek pozwoliłby pracować swojej żonie, gdyby miała taką chęć?
                      • bgz0702 Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 22:06
                        zawle napisała:

                        > bgz0702 napisała: jesteś
                        > > za maksymalną ochroną praw kobiet, a przecież ty zachowujesz się jakbyś m
                        > iał d
                        > > o czynienia z upośledzeniem po stronie płci przeciwnej wobec tego decyden
                        > tem je
                        > > steś najczęściej i dawcom idei która bronić ma te z deficytem ozwojowym.
                        >
                        > Zaraz, zaraz...o ile to nie był wybór jego żony? Są kobiety lubiące być w domu.
                        > Nie muszą być niedorozwinięte umysłowo. Może Marek pozwoliłby pracować swojej
                        > żonie, gdyby miała taką chęć?

                        A to nie ma związku z jego żoną. Żona Marka to sprawa nietykalna dla mnie. Chodzi mi wyłącznie o jego wpisy przy óżnych okazjach
                        • zawle Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 22:09
                          bgz0702 napisała: > A to nie ma związku z jego żoną. Żona Marka to sprawa nietykalna dla mnie. Chod
                          > zi mi wyłącznie o jego wpisy przy óżnych okazjach

                          A le on ma jedną wizję która mu się sprawdziła w praktyce. Lepsze jest wrogiem dobrego.
                      • marek.zak1 Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 22:09
                        Jak ja mogę pozwalać, albo nie?. Moja żona sama wybrała i zawsze twierdzi, że zrobiła dobrze.
                        Moje dzieci ją uwielbiają.
                        • jesod Moje dzieci 26.05.13, 22:50
                          marek.zak1 napisał:
                          > Moja żona sama wybrała i zawsze twierdzi, że zrobiła dobrze.
                          > Moje dzieci ją uwielbiają.

                          A czy jej dzieci uwielbiają Ciebie?
                          I... co z tym wspólnymi - gdzie one są? :)
                          • kag73 Re: Moje dzieci 26.05.13, 22:56
                            To Ty jasod nie wiesz, ze jak facet mowi "my" to ma na mysli siebie i swojego fiuta?
                            Dlatego tez mowi "moje" anie "nasze" dzieci:)

                            • jesod Re: Moje dzieci 26.05.13, 23:05
                              kag73 napisała:
                              > To Ty jasod nie wiesz, ze jak facet mowi "my" to ma na mysli siebie i swojego f
                              > iuta?

                              A jak myślisz, dlaczego zadałam te pytania Markowi? Przecież nie w celu ustalenia, kto jest matką Jego dzieci. :)
                              • marek.zak1 Re: Moje dzieci 26.05.13, 23:13
                                Czepiasz się szczegółów. Nasze dzieci. Nasze bardzo duże dzieci, które codziennie nas odwiedzają.
                                Z uwaga na porę good night :)
                                • jesod Re: Moje dzieci 26.05.13, 23:44
                                  marek.zak1 napisał:
                                  > Czepiasz się szczegółów. Nasze dzieci.

                                  Marek, pisząc "moje dzieci" chyba nie myślałeś o sobie jako o szczególe?
                                  Pisałeś kiedyś tam, że żona jest częścią Ciebie... Moim zdaniem, jeśli występuje tak zaawansowane współistnienie (co sam tak często podkreślasz) nie pisze się z rozpędu "moje dzieci" zamiast "nasze dzieci".
                                  A tak poza tym, to życie składa się z drobiazgów (czyt. szczegółów) i.... po szczegółach ich (ludzi) poznacie.
                                  • kag73 Re: Moje dzieci 27.05.13, 00:04
                                    Co Ty, ja bym tego tak az nie przeceniala. Kiedys sluchajac mezczyzn doszlam do wniosku, ze moze maja racje, czemu mam ciagle mowic "nasze" i "my", w koncu ja mowie o sobie, zwlaszcza kiedy jestem gdzies/pisze w pojedynke. Teraz mowiac o swoim dziecku tez mowie "moj Mlody" albo "moj synus" i tyle.
                                    Z drugiej strony to dziala tez w inna strone, nie zapomne jak powiedzialam kiedys do meza "Ide do Kaski" a on "spoko" i kurtke zaklada. A ja "no ja ide, nie my". "Aaaa, myslalem, ze my". Bo on jak mawial do kogos przez telefon "dobra przyjde" to mial na mysli, ze "my" czyli on i ja przyjedziemy, "to przeciez jasne" mawial.
                    • zawle Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 22:05
                      bgz0702 napisała: Tyle,
                      > że wiem o tym bo sama jestem płcią przeciwna i powiem ci, ze to co ty postrzega
                      > sz jako nasza słabość to najczęściej chytre zagranie jest ot tak dla zmylenia "
                      > przeciwnika"

                      Ależ przebiegłą jesteś kobietą. Ja odsłaniam "miękkie" nie dla zmylenia przeciwnika ale dlatego że nie czuję strachu. A silna ze mnie kobieta ( opinia obiegowa)
                      • bgz0702 Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 22:08
                        zawle napisała:

                        > bgz0702 napisała: Tyle,
                        > > że wiem o tym bo sama jestem płcią przeciwna i powiem ci, ze to co ty pos
                        > trzega
                        > > sz jako nasza słabość to najczęściej chytre zagranie jest ot tak dla zmyl
                        > enia "
                        > > przeciwnika"
                        >
                        > Ależ przebiegłą jesteś kobietą. Ja odsłaniam "miękkie" nie dla zmylenia przeciw
                        > nika ale dlatego że nie czuję strachu. A silna ze mnie kobieta ( opinia obiegow
                        > a)

                        To taka prowokacja dla otępienia Markowego seksizmu, bo już czasami nie wiem czy on sobie jaja robi czy naprawdę ma takie akcje
                        • marek.zak1 Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 22:11
                          Każdy walczy tym, czym ma.
                        • zawle Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 22:12
                          bgz0702 napisała: > To taka prowokacja dla otępienia Markowego seksizmu, bo już czasami nie wiem cz
                          > y on sobie jaja robi czy naprawdę ma takie akcje

                          Mnie seksizm Marka bardziej odpowiada niż mozoginia czy traktowanie kobiety jak darmowego bonusa do wiecznie wilgotnej i obowiązkowo chętnej pochwy.
                          • bgz0702 Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 22:15
                            zawle napisała:

                            > bgz0702 napisała: > To taka prowokacja dla otępienia Markowego seksizmu, bo
                            > już czasami nie wiem cz
                            > > y on sobie jaja robi czy naprawdę ma takie akcje
                            >
                            > Mnie seksizm Marka bardziej odpowiada niż mozoginia czy traktowanie kobiety jak
                            > darmowego bonusa do wiecznie wilgotnej i obowiązkowo chętnej pochwy.
                            >
                            Mnie nie pasuje ani jedna ani duga kwestia jeśli jest skrajna. Przy każdej stałabym okoniem bo nie znoszę być traktowana przedmiotowo, nawet nachalny obrońca mnie męczy i staje się wrogiem
                            • zawle Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 22:24
                              bgz0702 napisała: > Mnie nie pasuje ani jedna ani duga kwestia jeśli jest skrajna. Przy każdej stał
                              > abym okoniem bo nie znoszę być traktowana przedmiotowo, nawet nachalny obrońca
                              > mnie męczy i staje się wrogiem

                              chyba nie jest tak źle z Markiem:)) Ja w nim skrajności nie widzę. Kocha swoją żonę,wychowali razem dzieci, są nadal ze sobą.
                              • marek.zak1 Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 22:27
                                Ależ Zawle, ze mną jest bardzo dobrze :).
                            • marek.zak1 Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 22:26
                              Nie. Nie chcę być Twoim wrogiem.
                              Czy sugestia, że facet powinien poprosić swoją kobiete o ręke to skrajność?
                              • bgz0702 Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 26.05.13, 22:47
                                marek.zak1 napisał:

                                > Nie. Nie chcę być Twoim wrogiem.
                                > Czy sugestia, że facet powinien poprosić swoją kobiete o ręke to skrajność?

                                Marek, to nie jednostkowa odosobniona systuacja, kiedy kobiety zdajesz sie postrzegać i opisywać kobiety jako gatunek zagrożony, któremu jeśli brak wsparcia górującgo mężczyzny to ginie, słabnie, blednie. Ja też wychowuję (bo nadal tego wymagają) moje dzieci z mężem, oboje jesteśmy zadowoleni z partnerskich relacji panujących u nas, mam mocne i wspaniałe wspacie w moim męzu ale zawsze jest to w sferze odczuć i dyskretnej działalności na moją korzyść, coś jak asekuracja. I to jest sexi. Jednak kiedy czytam cie to mam wrażenie, że to nie jest min. mój wybór taka przyjemna dla obu stron relacja tylko święty obowiązek dominująych pod wieloma względami samców.
                      • hello-kitty2 Re: To forum nie przestaje mnie zadziwiać 27.05.13, 00:05
                        zawle napisała:

                        > Ależ przebiegłą jesteś kobietą. Ja odsłaniam "miękkie" nie dla zmylenia przeciw
                        > nika ale dlatego że nie czuję strachu. A silna ze mnie kobieta ( opinia obiegow
                        > a)

                        hehe odslaniasz "miękkie"? wiem, kilka wpisow wczesniaj wspomnialas "Nie pochlam się nad jej losem, bo mam wydekoltowaną koszulkę i mi cycki wyskoczą."

                        Przepraszam, nie moglam sie powstrzymac przed dygresja :) A popatrzec tez lubie na miekkie, odsloniete elementy (nie mylic z kutasem :)

                        Buziak w miekkiego cyca silnej Zawle :-) Tygrys sie juz tam chyba brandzluje, hehe
                • jesod W każdym związku 26.05.13, 23:00
                  marek.zak1 napisał:
                  > W każdym związku trwa ciągła walka o władzę, którą ktoś wygrywa.

                  Marek, jeśli kobieta ma w dupie walkę, czy to oznacza, że odniosła zwycięstwo? :)

                  • marek.zak1 Re: W każdym związku 26.05.13, 23:14
                    Kążdy walczy o władzę. Juz odkrył to Szekspir.
                    • kag73 Re: W każdym związku 26.05.13, 23:29
                      A jak ktos oddaje wladze bez walki? To co? tez dobrze, przejmuje ktos inny:)
                      • urquhart lukrowana idylla feministy 02.06.13, 09:49
                        kag73 napisała:

                        > A jak ktos oddaje wladze bez walki? To co? tez dobrze, przejmuje ktos inny:)

                        No, czy to nie jest właśnie patriarchalizm przedstawiany jako źródło wszelkiego zła?

                        Mareczek deklarując się jako feminista próbuje się wkupić w łaski. Ale brakuje mu wyobraźni żeby dojrzeć że do tej roli nadaje się jedynie gej przyjaciel i daleko na niej jako hetero nie zajedzie.
                        Co do przedstawianej lukrowanej idylli dojrzałego do feministycznych oczekiwań faceta męża i ojca jak można mu wierzyć skoro sam nieraz zaznacza że nie może pisać szczerze bo pisze pod imieniem i nazwiskiem?
                        ___________
                        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
    • potwor_z_piccadilly Re: Ja pierdzielę 02.06.13, 20:36
      Aleście się tu dziewczyny rozpędziły w Tym swoim "wyrażaniu się".
      Mocne sztuki z was, bojowe jak cholera.
      A może wy tak dla hecy.
      Tak by fajnie było.
      Mam nadzieję że tak, bo jeśli nie tak, to strach się bać na samą tylko myśl, co z was wyrośnie
      www.youtube.com/watch?v=HHIqGvZOn5E

      Pozdrawiam
      • zawle Re: Nie rób scen...;) 02.06.13, 21:02
        potwor_z_piccadilly napisał:

        > Aleście się tu dziewczyny rozpędziły w Tym swoim "wyrażaniu się".
        • potwor_z_piccadilly Re: Nie rób scen...;) 02.06.13, 21:14
          Akurat po Tobie najmniej się spodziewałem kontry.
          No, ale biorę to na karb solidarności płci.
          Pozdrawiam.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka