Dodaj do ulubionych

zwiazek, seks, plany i co dalej

31.05.13, 23:08
Forum jakby nie dla mnie bo ja nie wiem czy jestem w zwiazku czy jestem bez zwiazku (zyciowo i nawet tutaj - bez zwiazku z tematem tego forum). Ale autorzy tutejsi - podobacie mi sie najbardziej. Bez słodzenia - po co to komu!
Taka mnie spotkała historia (wystarczy zmienic 'o' na 'e' i bedzie prawda - histEria). Opowiem.
Mam 33 l. Dużo i nie dużo, nie istotne. Żyłam sobie ostatnio, długo dość sama. Taka jestem normalna - pracuje wśród ludzi, po pracy troche mniej sie z ludzmi spotykam, przyjaciol mam kilku, rodzine, rodzicow z racji mojej samotnosci wtracajacych sie, troche od nich uzalezniona jestem ale nie bardzo, ladna tak sobie ale niektorym sie podobam (kazda zmora ... itd) zakompleksiona troche ale na terapie (odkompleksiania) chodzic nie musze i wymarzylam sobie znalezc pana do zwiazku. Nie mam parcia na meza, ale na staly zwiazek, chetnie na zawsze to i owszem. W zwiazku moim wymarzonym to tak miało by być: seks - tak, dzieci - tak, jesli zechcemy oboje, mieszkanie - razem, seks z innymi partnerami - nie, wspolne konto bankowe - na poczatku nie, wspolne wakacje - tak, wspolne wszystkie wieczory i weekendy - nie musi tak być, wspolni znajomi - tak, chociaz kilku. To tak po krotce. Jesli coś jest ważnego innego - dopowiem.
No i poznałam. Na czacie zwyczajnym, w środku tygodnia, w godzinach pracy (tych do 16-tej, ja w domu, on w biurze) Pana. Rozwodnik, z uporządkowanym życiem osobistym. Jak rozwodnik to troche skrzywdzony - wiadomo, rozumiem, szanuje. Spotkanie właściwie od razu, bez wstępniejszego pisania przez kilka tygodni. Szybko uzgodnilismy ze chodzi nam o zwiazek, moga byc dzieci, bo chcemy, szybko sie poprzytulalismy, pocałowalismy, szybko wyladowalismy w lozku, ja mniej smiala niz on, ale on czuly, cierpliwy, wyrozumialy wiec ja jestem na tak i sie otworzyc chce. Kilka spotkań, kilka rozmów na gg, smsy (dzien dobry albo spij dobrze). Byla deklaracja moja, ze ja stawiam na niego i jego deklaracja - ze on chce byc ze mna. Ale jak jest teraz? Deklaracje sie nie zmieniły, ale on ma jakby mniej czasu, zajety okropnie jest swoim zyciem (praca i budowa domu), ja czekam i tesknie i brakuje mi go ale tez zyje swoim zyciem, chociaz jakby smutniej. Nie spotykamy sie prawie w ogole, ale moja lojalonosc i 100% gen wiernosci nie pozwala mi spojrzec a nawet pomyslec o nikim innym.
No i popisalam sobie. Ktoś coś z tego zrozumiał. Mnie zrozumiał? Czy ten taki związek, teraz bez seksu (nie ma spotkań to nie ma seksu) ma jakiś sens?
Pozdrawiam, zazu
Obserwuj wątek
    • kobieta-praktyczna Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 31.05.13, 23:38
      Wygląda mi to na delikatne wycofywanie się Pana, więc raczej się nie angażuj zbyt mocno, aby nie przeżywać rozterek i miej oczy szeroko otwarte w realu, aby nie stracić być może lepszej okazji.
    • bcde Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 02:19
      >Deklaracje sie nie zmieniły, ale on ma jakby mniej
      > czasu, zajety okropnie jest swoim zyciem (praca i budowa domu), ja czekam i te
      > sknie i brakuje mi go ale tez zyje swoim zyciem, chociaz jakby smutniej. Nie sp
      > otykamy sie prawie w ogole,

      Na rzeczy ważne zawsze znajdzie się czas. Chyba, że on pracuje i buduje się przynajmniej 500 km dalej. Jak mężczyźnie zależy na kobiecie, to jest gotów do wyrzeczeń i niedogodności.
      Rada dla ciebie - jak masz ochotę z nim pobyć, to proponuj mu coś - wyjście do kina, spacer po lesie, weekend w innym mieście itp. Jeśli będzie ci odmawiał, to szukaj innego, z którym będziesz mogła spędzać czas. A jak już znajdziesz, to powiedz o tym obecnemu, żeby mógł spokojnie dalej być okropnie zajęty swoim życiem.
      • marek.zak1 Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 08:51
        Na rzeczy ważne jest zawsze czas, tak więc, jesli facet sam nie proponuje, nie chce nawet seksu, to niestety...
    • gomory Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 08:58
      Mógłbym stwierdzić, że np. wszystko toczy się standardowo. Kiedy Ciebie nie ma w pobliżu facio zajmuje się swoją zwyczajową działalnością, a Ty wtedy roztrząsasz swoje przeżycia emocjonalne. Stykałby się częściej, toby miał Twoją osobę na względzie bardziej.
      Długo się znacie?

      > szybko wyladowalismy w lozku

      Uważam, że jeśli kobieta planuje stały, poważny układ to takie działanie może być ryzykowne. Zwłaszcza wobec partnera którego się nie zna. Nie jest to oczywiście gwarant niepowodzenia. Czasem wręcz przeciwnie. Ale to jednak stąpanie po kruchym lodzie.
      Są panie których oferta łóżkowa jest tak bogata, że nie ma co się z nią ociągać. Koneser doceni i będzie chciał mieć dla siebie i na zawsze zaklepanie te cuda. Ale ani łóżkowa gwiazda nie jest powszechnością, ani koneser technikaliów. A taki fenomen, że spotkali się jednocześnie? Jeszcze większy unikat.
      Nie krygujmy się: z reguły seks jest jedną z najwartościowszych części ofiary, składaną przez kobietę na ołtarzyku nowego związku. Jak wszyscy wiemy, to co trudno osiągalne i rzadkie dodatkowo zyskuje na wartości.
      Oczywiście trzeba mieć wyczucie.
      Pani powoli przesuwająca granice dopuszczalnych pieszczot, kumuluje wartość ostatecznego spełnienia. Sugerująca, że jest chętna i wycofująca się w ostatnim momencie stworzy obraz konfabulantki i oziębłej erotycznie oszustki ;).
      My mężczyźni wagę do wierności partnerki przywiązujemy na poziomie podświadomym. To istotne nawet dla tych z nas którzy nakłaniają partnerki do seksu grupowego. Uruchamiane są niezwykle silne emocje w mózgu. Mózgu który półkule ma dwie. W jednej półkuli jest matka, babka, żona i poseł Pawłowicz. A w drugiej laski lubiące pieprzenie. Usiąść okrakiem na obydwu to jest sztuka.
      • jesod Mózg, który ma dwie półkule 01.06.13, 16:31
        gomory napisał:
        > My mężczyźni (...)
        > Uruchamiane są niezwykle silne emocje w mózgu. Mózgu który półkule ma dwie.
        > W jednej półkuli jest matka, babka, żona i poseł Pawłowicz. A w drugiej laski l
        > ubiące pieprzenie. Usiąść okrakiem na obydwu to jest sztuka.

        No, popatrz.... Dwie półkule to emocje pomnożone przez dwa. Ja tam nie mam takich dylematów i napięć, bo wystarczy mi jedna półkula, którą posiadam. Co nie oznacza, że ta jedna nie jest tak emocjonalna jak Twoje dwie, ale trzeba by to było ewentualnie sprawdzić empirycznie...

        Poza tym, przy okazji eliminuję siadanie okrakiem, co w Twoim przypadku może mieć zgubne konsekwencje dla pisiora/ka. Taki zmaltretowany dwiema półkulami nie wie rzeczywiście co dalej robić i kreuje swoje dwie półkule zastępcze zwalniając te wyżej położone ( w czaszce) z obowiązku pracy i szarpania się z emocjami.
        To jest proste rozwiązanie, ale przecież część tutaj twierdzi, że facet to proste urządzenie i pewnie zaraz przypisze sobie znamiona geniuszu, bo.... to co proste jest przecież genialne.
        Ja, póki co, zadowalam się (wciąż i bardzo) tą swoją jedną półkulą, ale... czy ktoś powiedział, że muszę być genialna? :)
    • zazuuu Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 12:08
      Warto było napisać. Warto przeczytać obiektywne opinie. Rzeczywiście to wygląda jak wycofywanie się pana, że jeśli komuś zależy to znajdzie czas na spotkania, że jeśli chce się być razem to jest chęć na wspólny seks. A to wczesne łóżko - on chciał, ja się zgodziłam więc wyszło jak wyszło, nie żałuję, no, może tylko tego, że nie dałam się bardziej zdobyć, żeby pan bardziej musiał się postarać, hm, to nauka na przyszłość dla mnie.
      Znajomość trwa trochę więcej niż 2 miesiące, spotkaliśmy się może z 10 razy. Trochę więcej pisaliśmy na gg, opowiadając o swoich oczekiwaniach, wrażeniach.
      Jak oceniam to co mam do powiedzenia na ten temat, co napisałam, to wygląda to wszystko ... on - zagubiony rozwodnik, szukający partnerki ale niezdecydowany poświęcić swój czas na budowanie związku, albo zwyczajnie znudzony panienką; ona - naiwna panienka, marząca o związku, o rodzinie, wierząca w sprzyjające okoliczności losu, łatwowierna, głupia.
      E tam.
      Dzięki za uwagę.
      • marek.zak1 Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 15:39
        Nie obwiniaj się. Zrobiłaś wszystko tak, jak trzeba, przekazałaś swoje oczekiwania. Może on ma zahamowania, może jest zakręcony, a może tęskni do byłej, a może to kryptogej, który chce pokazać, że takim nie jest.
        Szukaj dalej. Powodzenia :).
        Marek
        • zazuuu Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 16:06
          Dzięki za słowo. Nie będę się obwiniać. Potraktuję to jak doświadczenie. Każde doświadczenie sprawia że jesteśmy mądrzejsi. Dzisiaj czuję, że to koniec i że mam tyle siły, żeby już się nieangażować. Mam tylko nadzieję, że starczy mi tej siły kiedy będę czuła się zbyt sama (nie chcę użyć 'samotna'). Trochę brakuje mi takiego wsparcia w 'realu'. No ale od czego jest sieć i forum. zazu
      • triss_merigold6 Powiem niepopularnie 01.06.13, 15:53
        Za szybko doszło do otwartych deklaracji. To jakaś współczesna moda, kojarzy mi się z określaniem paramentów niezbędnych w laptopie czy nowym samochodzie albo celów w budowaniu precyzyjnej ścieżki kariery w korporacji. Chcę tego i tego i tego, celem jest to i to, wchodzisz albo nie. Domyślam się, że wynika ze strachu przed nietrafionymi inwestycjami, ale w związkach męsko-damskich to jednak nie działa.

        Dwumiesięczna znajomość i klarowne rozmowy o domu, dzieciach, byciu razem i "stawianiu na kogoś"? Toż to jakieś nieprawdopodobne tempo.
        Mężczyźnie, zwłaszcza po rozwodzie, warto było dać trochę więcej czasu i nie deklarować się ze swoją stabilizacyjną ofertą. Miałaś sprzyjające okoliczności i je schrzaniłaś na własne życzenie.
        Co obserwuję: im dłuższe są rozmowy na gg, mailowanie, jakiś skype, tym mniejsze ciśnienie ma facet, żeby się spotykać w realu. Btw 10 spotkań w ciągu 2 miesięcy to jest BARDZO DUŻO jak na mało zaawansowaną (krótką) znajomość.
        • bgz0702 Re: Powiem niepopularnie 01.06.13, 16:13
          triss_merigold6 napisała:

          > Za szybko doszło do otwartych deklaracji. To jakaś współczesna moda, kojarzy mi
          > się z określaniem paramentów niezbędnych w laptopie czy nowym samochodzie albo
          > celów w budowaniu precyzyjnej ścieżki kariery w korporacji. Chcę tego i tego i
          > tego, celem jest to i to, wchodzisz albo nie.
          > Dwumiesięczna znajomość i klarowne rozmowy o domu, dzieciach, byciu razem i "st
          > awianiu na kogoś"? Toż to jakieś nieprawdopodobne tempo.

          Trochę tak jest jak mówi Triss ale sama musisz ocenić kto tę rozmowę pokierował na takie tory. Moze to on chciał sprecyzować ewentualne wspólne cele, a może to sprecyzowanie wyniknęło z tego że też macie już te swoje 3 dychy i jesteście zbyt dorośli żeby tylko o fiołkach czy imprezkach gaworzyć? Więc sama ustal czy to może być dobry powód czy nie.
          Myślę sobie, ze moze on też ma inny cel, ale powiedz najpierw komu on ten dom buduje? Faceci mają różne ambicje
          • zazuuu Re: Powiem niepopularnie 01.06.13, 16:30
            > Trochę tak jest jak mówi Triss ale sama musisz ocenić kto tę rozmowę pokierował
            > na takie tory. Moze to on chciał sprecyzować ewentualne wspólne cele, a może t
            > o sprecyzowanie wyniknęło z tego że też macie już te swoje 3 dychy i jesteście
            > zbyt dorośli żeby tylko o fiołkach czy imprezkach gaworzyć? Więc sama ustal czy
            > to może być dobry powód czy nie.
            > Myślę sobie, ze moze on też ma inny cel, ale powiedz najpierw komu on ten dom b
            > uduje? Faceci mają różne ambicje
            O jakim celu myślisz?
            Budowa domu - dla siebie, bo chce, bo woli za miastem niż w mieście, tak twierdzi mój (nie mój) pan. I chyba kieruje sie swoja meska ambicja, miedzy wierszami to wyczytałam (że facet to dom, to drzewko i takie tam).
            Z czego wynikały jego deklaracje - tego nie wiem, kiepski ze mnie psycholog żeby to ocenić. Moje - z otwartości, ze szczerości, z czystych intencji, z tego że mam już te 30+ i zegar bilologiczny tyka. Pierwiastek desperacji tu sie zaznacza, bo tak obiektywnie siebie oceniajac i krytycznie - to ja chyba nie chce życia przeżyć w pojedynke lub z przelotnymi zwiazkami na koncie.
            Z.
            • triss_merigold6 Re: Powiem niepopularnie 01.06.13, 16:37
              Dobra, zaczynający dzwonić budzik (biologiczno-związkowy) rozumiem ale nie rozgrywaj w ten sposób. Szczerość - niezależnie od czystych intencji - na takim etapie znajomości się po prostu kobiecie nie opłaca. To miło, że jesteś szczera, ale facet nie doceni szczerości, za to zobaczy wizję pełnowymiarowego związku i skojarzy z obowiązkami.
              IMO w tym wieku pół roku spotykania się dość niezobowiązująco, to minimum żeby w ogóle zacząć rozmawiać poważniej. Między spotkaniami daruj sobie konwersacje drogą elektroniczną, bo to faceta rozleniwia.
              • zazuuu Re: Powiem niepopularnie 01.06.13, 16:47
                triss_merigold6 napisała:

                > Dobra, zaczynający dzwonić budzik (biologiczno-związkowy) rozumiem ale nie rozg
                > rywaj w ten sposób. Szczerość - niezależnie od czystych intencji - na takim eta
                > pie znajomości się po prostu kobiecie nie opłaca. To miło, że jesteś szczera, a
                > le facet nie doceni szczerości, za to zobaczy wizję pełnowymiarowego związku i
                > skojarzy z obowiązkami.
                > IMO w tym wieku pół roku spotykania się dość niezobowiązująco, to minimum żeby
                > w ogóle zacząć rozmawiać poważniej. Między spotkaniami daruj sobie konwersacje
                > drogą elektroniczną, bo to faceta rozleniwia.

                No właśnie do tych wniosków sama dochodzę. Ty to ubrałaś w słowa na forum. Warto było napisać i sie 'rozebrać' na forum żeby to przeczytać. Dzieki. Z.
        • zazuuu Re: Powiem niepopularnie 01.06.13, 16:14
          triss_merigold6 napisała:

          > Za szybko doszło do otwartych deklaracji. To jakaś współczesna moda, kojarzy mi
          > się z określaniem paramentów niezbędnych w laptopie czy nowym samochodzie albo
          > celów w budowaniu precyzyjnej ścieżki kariery w korporacji. Chcę tego i tego i
          > tego, celem jest to i to, wchodzisz albo nie. Domyślam się, że wynika ze strac
          > hu przed nietrafionymi inwestycjami, ale w związkach męsko-damskich to jednak n
          > ie działa.
          Czułam, że to jest za szybko. Wspomniałam o tym. Nie jestem z tych gadających za dużo, bo mam wrażenie, bo wiem, że facet i tak nie słucha. Ale on mnie uspokoił mówiąc, że 'jeśli oboje chcemy to jest ok', 'że nie mamy na co czekać'. Z perspektywy czasu to wygląda jak dwoje desperatów. Lepiej, że nie ja sama wyszłam na desperatkę. Małe pocieszenie, ale lżej jest.
          > Dwumiesięczna znajomość i klarowne rozmowy o domu, dzieciach, byciu razem i "st
          > awianiu na kogoś"? Toż to jakieś nieprawdopodobne tempo.
          > Mężczyźnie, zwłaszcza po rozwodzie, warto było dać trochę więcej czasu i nie de
          > klarować się ze swoją stabilizacyjną ofertą. Miałaś sprzyjające okoliczności i
          > je schrzaniłaś na własne życzenie.
          Prawdopodobnie brak mi doświadczenia w obchodzeniu się z takim modelem faceta. Teraz już wiem więcej.
          > Co obserwuję: im dłuższe są rozmowy na gg, mailowanie, jakiś skype, tym mniejsz
          > e ciśnienie ma facet, żeby się spotykać w realu. Btw 10 spotkań w ciągu 2 miesi
          > ęcy to jest BARDZO DUŻO jak na mało zaawansowaną (krótką) znajomość.
          No, racja to.
          Krytykę przyjmuję. Wyciągam wnioski.
          Z.
          • triss_merigold6 Re: Powiem niepopularnie 01.06.13, 16:33
            To nie jest "taki" model faceta. To zupełnie normalny model. O byciu razem trwale i planach to opowiadają sobie tak szybko zakochane do szaleństwa nastolatki.
            Spójrz jak to wygląda z boku: opowiadasz b. krótko znanemu (praktycznie obcemu) mężczyźnie, że w perspektywie zależy Ci i tu lista. On to odbiera "mogę być ja, może być inny byleby pasował do koncepcji" i mimo, że teoretycznie też mu może na w/w zależeć, to czuje się jakoś przedmiotowo traktowany.
            Takich rzeczy się po prostu nie mówi zbyt szybko. Łóżko to co innego, oczekiwanie od 30+ latka, że będzie zdobywał miesiącami jest lekko absurdalne, jemu już się nie chce.
            Dystansu trochę, oddechu, nie naciskaj, daj mu zatęsknić, nie dopytuj sms-ami, nie czatuj.
            • bgz0702 Re: Powiem niepopularnie 01.06.13, 16:47
              triss_merigold6 napisała:

              > Dystansu trochę, oddechu, nie naciskaj, daj mu zatęsknić, nie dopytuj sms-ami,
              > nie czatuj.

              Zgadzam się i pozwól mu budować ten dom, może on ma plan że to będzie dom dla was obojga, więc musi mieć czas na robotę, to jego wkład w związek. Taką historię znam z autopsji koleżanki najpierw gość wybudował dom, a później się oświadczył jak już był "komplementarny" ;) Zapytaj go kiedyś czy nie mogłabyś się z nim wybrać na tę budowę, tylko nie czuj się przypadkiem jak wspówłaścicielka ;), raczej wykazuj zainteresowanie różnymi elementami i potwierdzaj że rozumiesz jaka to czaso i energiochłonna praca. Nic nie stoi na przeszkodzie zebyś w miarę zdroworozsądkowo rozeznała się w sytuacji bez rozdmuchiwania emocji- jeśli sie da;) i wyczuła co jest ważne dla tego człowieka, 2 m-ce znajomości to bardzo krótki okres, na tym etapie to my sobie jeszcze wiele rzeczy dopowiadamy myśląc o drugim człowieku
              • zazuuu Re: Powiem niepopularnie 01.06.13, 16:53
                Zdystansuje sie i dam zatesknic. Tylko nie wiem jak to rozegrać. Nie jestem, nie potrafie być intrygantką, zołzą. Mam się nie odzywać? Mam nie odpowiadać na smsa? Pytania jak od nastolatki (wiem, widze to) ale w tym momencie na prawde nie wiem wiele. Cofnelam sie w rozwoju.
                • triss_merigold6 Re: Powiem niepopularnie 01.06.13, 17:02
                  Nie odzywaj się pierwsza. Pan nie zadzwoni przez tydzień? Qrde trudno, jak odczuje brak to zadzwoni, a jak nie, to i tak pozamiatane. Na sms-y odpowiadaj, ale nie natychmiast. Nie bombarduj sms-ami, większość mężczyzn tego nie znosi, czują się osaczani. Żadnych fochów, zadnego wypominania, poważnych rozmów.
                  Musisz się nauczyć rozgrywać takie sytuacje spokojnie, w międzyczasie zajmuj się sobą - tak jak facet.
                  • zazuuu Re: Powiem niepopularnie 01.06.13, 17:12
                    Czytałam kiedyś taki poradnik, tytuł chyba "Dlaczego faceci kochają zołzy". Mogłabyś być współautorką :) Rady znam, niby pamiętam, niby uważam za cenne i niby do nich się stosuję w życiu od dawna :) niby wiem, że to działa, że lepiej być zołzą ze swoim życiem niż uczepioną mężczyzny ugodową stęsknioną zaborczą kobietką.
                    Za dużo tutaj dziękuję ale nie mogę i tym razem napisać, Dzięki Triss
                  • bgz0702 Re: Powiem niepopularnie 01.06.13, 17:18
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Nie odzywaj się pierwsza. Pan nie zadzwoni przez tydzień? Qrde trudno, jak odcz
                    > uje brak to zadzwoni, a jak nie, to i tak pozamiatane. Na sms-y odpowiadaj, ale
                    > nie natychmiast. Nie bombarduj sms-ami, większość mężczyzn tego nie znosi, czu
                    > ją się osaczani. Żadnych fochów, zadnego wypominania, poważnych rozmów.
                    > Musisz się nauczyć rozgrywać takie sytuacje spokojnie, w międzyczasie zajmuj si
                    > ę sobą - tak jak facet.

                    O rany, fajne, fajnie chyba "umieć byc" facetem ;)
                • bgz0702 Re: Powiem niepopularnie 01.06.13, 17:08
                  zazuuu napisał(a):

                  > Zdystansuje sie i dam zatesknic. Tylko nie wiem jak to rozegrać. Nie jestem, ni
                  > e potrafie być intrygantką, zołzą. Mam się nie odzywać? Mam nie odpowiadać na s
                  > msa? Pytania jak od nastolatki (wiem, widze to) ale w tym momencie na prawde ni
                  > e wiem wiele. Cofnelam sie w rozwoju.

                  Intrygantką, zołzą? No coś ty! Po co gościowi taka laska jak miałby chęć rzeczywiście wiązać się na stałe? Na twoim miejscu tymczasem odpowiadałabym na wszystkie maile i esy, ale zapytałabym go pewnie żartem czy ta pisanina to ma być jakaś słowna zabawa i ma jakiś chytry plan zeby ją przeciągać? Bo ja np jestem chętna i gotowa żeby wyskoczyć gdzieś razem do kina albo na kolację. Poluzuj, tobie będzie łatwiej a on też poczuje się swobodniej.
                  Myślę dodatkowo, ze ten dom bo pewnie zaczął go budować wczesniej zanim cię poznał, traktuje jako jakąś wartość stałą, namacalna i zależną od niego, a ty, tymbardziej po doświadczeniu, które już ma możesz być postrzegana jako coś ulotnego, coś w co obawia się inwestować pełną para tak jak w domek
                  • zazuuu Re: Powiem niepopularnie 01.06.13, 17:16
                    Cenny męski punkt widzenia :) Znowu ktoś (tym razem Ty) ubiera w słowa na forum myśli z mojej głowy. Podejrzewam że tak właśnie jest. Dzięki bgz! z.
                  • jesod Wartość stała 01.06.13, 18:07
                    bgz0702 napisała:
                    > Myślę dodatkowo, ze ten dom bo pewnie zaczął go budować wczesniej zanim cię poz
                    > nał, traktuje jako jakąś wartość stałą, namacalna i zależną od niego, a ty, tym
                    > bardziej po doświadczeniu, które już ma możesz być postrzegana jako coś ulotneg
                    > o, coś w co obawia się inwestować pełną para tak jak w domek

                    A może... on jednak bardziej się zaczął obawiać by mu się kobieta nie pchała do tego domku, co może być również realnym lękiem nastawania na jego dobra i mająteczek.
                    Pociupciał sobie troszkę, ciśnienie opadło, a teraz do następnego przypływu kombinuje, że jednak (może?) on chciałby po prostu coś innego.
                    Może ma jeszcze jakieś wizje, sny prorocze czyli instruktażowe jakiego seksu chce jego podświadomość itd. Przecież powiedziane jest szukajcie, a znajdziecie - więc szuka, może nawet sam nie wie czego tak naprawdę, ale szuka, bo coś wreszcie znajdzie, albo wreszcie pojmie, że samo szukanie bardziej go rajcuje niż znajdowanie.
                    Poza tym, może nabiera przekonania, że wart jest więcej niż dostaje od losu... To co jest na wyciągnięcie ręki nie istnieje i nie jest warte zainteresowania, tym bardziej jakaś tam kobieta z internetu, która potraktowała go poważnie - w jej mniemaniu. W jego mniemaniu wyszła po prostu na łatwą i dowartościowała jego ego, że jest taki atrakcyjny. A to tylko internetowy Gucio Bzyczek...
                    • zazuuu Re: Wartość stała 01.06.13, 18:24
                      A możesz mieć rację. Nie od dzisiaj żyję. Wydawało mi się, że mi taka przygoda, opowiedziana Twoimi słowami się nie przydarzy, ale może właśnie mnie to spotkało. Cóż, nie ja jedna byłam/jestem naiwna. Mam nadzieję, że jednak nie...
                      • jesod Re: Wartość stała 01.06.13, 18:44
                        zazuuu napisał(a):
                        > Cóż, nie ja jedna byłam/jestem naiwna. Mam nadzieję, że jednak nie...

                        Tylko spokój może Ciebie uratować. :)
                        Oceń sytuację obiektywnie i nie miej złudzeń. Jeśli z upływem czasu okaże się, że popełniłaś błąd, nie obwiniaj się tym - każdy ma do nich prawo. Ty być może chciałaś jak najlepiej, ale... "w tym cały jest ambaras żeby dwoje chciało naraz" i dotyczy to nie tylko spraw łóżkowych.
                        To, że ktoś się z Tobą źle obchodzi nie jest Twoją winą - tylko Ty sama musisz wiedzieć, czego chcesz, na czym Ci zależy i na ile się będziesz godzić.
                        Na pewno nie zależy Ci na facecie, który w perspektywie czasu okazuje się dupkiem, więc... wyciągnij z tego wniosek i nie daj się źle traktować na przyszłość. Nie podawaj siebie na tacy, bo na pewno nie każdy jest tego wart by Ciebie dostać. Tutaj mam na myśli Twoją duszę i ciało ;)

                        Jeśli naprawdę facetowi zależy potrafi zabiegać o kobietę, nie tylko po to by ją zdobyć, ale również po to by ją zatrzymać przy sobie. Coś podobnego ktoś Ci już napisał w tym wątku i to jest cała kwintesencja kontaktów męsko-damskich.
                        Reszta to jest pieprzenie kotka za pomocą młotka.... :)
                        Mam nadzieję, że wszyscy którzy należą do rodziny kotów na tym forum nie poczują się modelowo potraktowani dla zobrazowania sytuacji niewartej tyle gadania. :-)))))
                    • bgz0702 Re: Wartość stała 01.06.13, 18:29
                      jesod napisała:

                      > A może... on jednak bardziej się zaczął obawiać by mu się kobieta nie pchała do
                      > tego domku, co może być również realnym lękiem nastawania na jego dobra i mają
                      > teczek.
                      > Pociupciał sobie troszkę, ciśnienie opadło, a teraz do następnego przypływu kom
                      > binuje, że jednak (może?) on chciałby po prostu coś innego.
                      > Może ma jeszcze jakieś wizje, sny prorocze czyli instruktażowe jakiego seksu c
                      > hce jego podświadomość itd. Przecież powiedziane jest szukajcie, a znajdziecie
                      > - więc szuka, może nawet sam nie wie czego tak naprawdę, ale szuka, bo coś wres
                      > zcie znajdzie, albo wreszcie pojmie, że samo szukanie bardziej go rajcuje niż z
                      > najdowanie.
                      > Poza tym, może nabiera przekonania, że wart jest więcej niż dostaje od losu...
                      > To co jest na wyciągnięcie ręki nie istnieje i nie jest warte zainteresowania,
                      > tym bardziej jakaś tam kobieta z internetu, która potraktowała go poważnie - w
                      > jej mniemaniu. W jego mniemaniu wyszła po prostu na łatwą i dowartościowała jeg
                      > o ego, że jest taki atrakcyjny. A to tylko internetowy Gucio Bzyczek...

                      Ale jesteś okrpna! Może tak a może nie
                      • zazuuu Re: Wartość stała 01.06.13, 18:34
                        Może tak a może nie. Ale life is brutal - wiadomo nie od dziś. A 'w życiu piękne są tylko chwile' - tak też bywa. No i jest jeszcze szczęście, w sensie fuks i w sensie egzystencjalnym :)
                      • jesod Re: Wartość stała 01.06.13, 18:55
                        bgz0702 napisała:
                        > Ale jesteś okrpna!

                        Pozory mylą. :)

                        bgz0702 napisała:
                        > Może tak a może nie

                        Na dwoje babka wróżyła... :)
                        No chyba, że.... zacznie nam tu wróżyć Paradoksanalny Dziadek, a on - jak przypuszczam nie będzie wróżył ze szklanej kuli, ręki lub fusów :)))))

                        Im szybciej pozbędziesz się złudzeń, tym bardziej radośnie będziesz potrafiła się śmiać.
                        Proponuję doceniać wartość, a nie gówno w złotym papierku.


                        • bgz0702 Re: Wartość stała 01.06.13, 19:10
                          jesod napisała:

                          > Im szybciej pozbędziesz się złudzeń, tym bardziej radośnie będziesz potrafiła s
                          > ię śmiać.

                          Och nie, Jesod, a czemóż to złudzenia miałyby na spozbawić radości życia i uśmiechu? Ta twoja prawda jest taka bezpośrednia i "oczywista" rzecz jasna ale czemóż to miałaby nie być również złudzeniem?

                          > Proponuję doceniać wartość, a nie gówno w złotym papierku.

                          O jej, ale co to za mocne słowa i czego miają dotyczyć? co byś tutaj nazwała gównem w papierku i co nie jest wartością? Albo co jest wartością tutaj wobec ciebie?
      • brak.polskich.liter Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 18:08
        zazuuu napisał(a):

        > Znajomość trwa trochę więcej niż 2 miesiące, spotkaliśmy się może z 10 razy.

        Toz to jakies prapoczatki znajomosci, gdyby po tak krotkim czasie facet zaczal sie deklarowac prorodzinnie, wrzucilabym wsteczny. Nawet, gdyby ow facet mi sie podobal i odpowiadal mi pod wieloma wzgledami.

        Moim zdaniem - too much too soon. To zrozumiale, ze chcialabys wejsc w zwiazek i zeby ten zwiazek okazal sie trwaly, ale troche sie pospieszylas z deklaracjami. Na wiele osob takie tempo dziala, jak przyslowiowy kubel zimnej wody na leb.
        Ale znajomosc jest jeszcze swieza, wiec jest szansa na odkrecenie. Wycofaj sie troszeczke i zobacz, co sie bedzie dzialo, a w tym czasie zajmij sie soba. Daj sie panu wykazac.
        • zazuuu Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 18:31
          Kubeł wody to ja otrzymałam na swoją głowę, że mogłam zechcieć tak się zaangażować, że zechciałam tak zaufać i się wkręcić. Głowę mam jeszcze trochę w chmurach. Tylko, że mokrą i zimno mi. Chwilkę poczekam. Wstecznego nie da się wrzucić, ale spróbuję użyć hamulca.
          • bgz0702 Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 19:19
            zazuuu napisał(a):

            > Kubeł wody to ja otrzymałam na swoją głowę, że mogłam zechcieć tak się zaangażo
            > wać, że zechciałam tak zaufać i się wkręcić. Głowę mam jeszcze trochę w chmurac
            > h. Tylko, że mokrą i zimno mi. Chwilkę poczekam. Wstecznego nie da się wrzucić,
            > ale spróbuję użyć hamulca.

            I git. Co przeżyłaś i sobie fajnego wyobraziłaś to twoje. Takie życie, człowiek się uczy na błędach, a wszystkie przygody nas pięknie kształtują. Masz za soba fajną frajdę, która ci dała radość, a że przyniosła i ból w chwilę potem to i tak nie zmiemia faktu że cię rozwinęła- posunęła na przód trochę, dała nadzieję i pokazała superowy świat jaki na ciebie moze czekać. Chrzanić smutki o naiwności i nieprzemyślanym zachowaniu, nie zrobiłaś nic złeo, poprostu trafiłaś na nie tego gościa. I tyle. A być może trafiłaś akurat na tego właściwego, poczekaj, sytuacja się rozwinie i sama ocenisz czy to ten czy nie ten.
    • zazuuu Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 19:12
      Poczekam. Zobaczę co poczuję. Żałować nie będę - dla zasady, że lepiej żałować tego co się zrobiło... itd. Nic nie straciłam. Coś zyskałam. A może zyskam bardzo wiele. Czas pokaże. Czas leczy rany.
      • zazuuu Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 19:21
        Z tym żałowaniem to się zakręciłam. :) Ale wiadomo o co chodzi!
      • bgz0702 Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 19:23
        zazuuu napisał(a):

        > Poczekam. Zobaczę co poczuję. Żałować nie będę - dla zasady, że lepiej żałować
        > tego co się zrobiło... itd. Nic nie straciłam. Coś zyskałam. A może zyskam bard
        > zo wiele. Czas pokaże. Czas leczy rany.

        I bardzo dobrze. Gdybyśmy byli wszyscy tak bardzo zachowawczy jak nam radzą mądre zdroworozsądkowe głowy to by z nudy i beznadziei można zdechnąc i pewnie połowy rzeczy byśmy nigdy nie zrobili. Trudno, czasami trzeba zaryzykować, ale kto nie zaryzykuje ten....
      • triss_merigold6 Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 19:31
        OMG następna się nakręca swoimi własnymi emocjami.
        Przestań analizować, projektować, wymyślać, rozważać czy zrobiłaś dobrze czy wręcz przeciwnie, co zyskał pan, a co Ty zyskałaś/straciłaś.
        Nic się nie stało. Luźna znajomość dwojga dorosłych ludzi, którzy w przypływie optymistycznej szczerości wyskoczyli z bardziej wiążącym projektowaniem przyszłości.
        On Cię nijak nie potraktował, nie emocjonuj się, że wyszłaś na pierwszą naiwną z netu. Niby jak ma się zachować facet, który zna kobietę od 2-3 miesięcy, ma pracę, dom i pewnie w cholerę różnych zajęć.
        Masz 30+ latek, jesteś dorosła, przestań odkrywać w sobie skrzywdzone dziewczę, bo to niesmaczne.
        • zazuuu Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 19:33
          triss_merigold6 napisała:
          > Masz 30+ latek, jesteś dorosła, przestań odkrywać w sobie skrzywdzone dziewczę,
          > bo to niesmaczne.
          Racja! To niesmaczne. Sama bym to tak oceniła.
          :)))
        • jesod Potraktował ją nijak 01.06.13, 21:36
          triss_merigold6 napisała:
          > On Cię nijak nie potraktował, nie emocjonuj się, że wyszłaś na pierwszą naiwną
          > z netu.

          Owszem wyszła na pierwszą naiwną z netu, ale to nie powód do rozpaczy i drapania ran lecz do wyciągnięcia wniosków dla samej siebie. To chyba logiczne? I im wcześniej sobie to uświadomi, tym lepiej.
          W chwili obecnej - po tym, co i jak tutaj Autorka wątku pisze wygląda na to, że właśnie potraktował ją nijak.

          triss_merigold6 napisała:
          > Niby jak ma się zachować facet, który zna kobietę od 2-3 miesięcy, ma p
          > racę, dom i pewnie w cholerę różnych zajęć.

          Ojejjej. :) Jakie to typowe, wg Ciebie, zachowanie dla faceta i do tego tak bardzo zapracowanego, zajętego i biedniutkiego, skrzywdzonego przez byłą kobietę (bo przecież inaczej być nie może) rozwodnika.

          Przede wszystkim bohaterka tego wątku nic nie wie o jego przeszłości, więc niby skąd ma wiedzieć co było, tak naprawdę, przyczyną rozpadu poprzedniego związku. Nie musi tego dociekać, ale też nie musi wierzyć we wszystkie informacje, które jej podał, bo jak to zwykle bywa niektóre Ptaśki mają tendencję do malowania sobie piórek i stawiania się w jak najlepszym świetle.

          Patrząc na rozwój tego wątku mam wrażenie (wróżę? ;-))) ), iż ten facet niedługo pojawi się u naszej bohaterki w pełnej chwale, by oczywiście to, co napisałam wcześniej przestało mieć rację bytu i nie było żadnym potwierdzeniem dla jego pituś-bajduś charakterku.
          Myślę, że skończy się tu happyendem. :)

          triss_merigold6 napisała:
          > Nic się nie stało. Luźna znajomość dwojga dorosłych ludzi, którzy w przypływie
          > optymistycznej szczerości wyskoczyli z bardziej wiążącym projektowaniem przyszł
          > ości.

          Nie, no oczywiście - nic się nie stało. :P
          Przecież to tylko facet w potrzebie, trzeba go zrozumieć i wesprzeć w tak trudnych dla niego chwilach, zanim się odnajdzie na dobre. Wszystko zależy od podejścia obydwu stron, jeżeli jest luźne to OK.
          Pytanie tylko czy autorka wątku też chciała się tak luźno potraktować? Mam wrażenie, że jednak nie. A jeśli jednak tak - to napisałam, że wszystko gra.

          Ale... ale... Nie wydaje Ci się, że ten Boski Gucio- Bzyczek powinien też wobec niej bardziej się określić i powiedzieć po męsku, odważnie, iż póki co ich znajomość ma jedynie luźny charakter, bez zobowiązań, bez planowania przyszłości, bez liczenia na cokolwiek.
          Co odwagi mu zabrakło? Czy był tak bardzo zapracowany i zagubiony, że gdzieś (he he he - adekwatne miejsce) mu to umknęło?

          triss_merigold6 napisała:
          > Masz 30+ latek, jesteś dorosła, przestań odkrywać w sobie skrzywdzone dziewczę,
          > bo to niesmaczne.

          No, widzisz. :) Tu zaczynasz potwierdzać sama, że była zbyt ufna i za mało czujna, a w zawiązku z tym jako osoba dorosła i dojrzała ponosi takie, a nie inne konsekwencje swoich decyzji.
          Jeśli została oszukana ma prawo czuć się skrzywdzona.
          Natomiast nie widzę tutaj nic niesmacznego w tym, że rozmawia o swojej przygodzie, oszukanej nadziei, tęsknocie, niepewności i podłym samopoczuciu.

          Nawet facet (ten z tych fajnych i przyzwoitych) jest w stanie to zrozumieć. :P
          • bgz0702 Re: Potraktował ją nijak 01.06.13, 22:01
            Jesod zawsze w twojej interpretacji wszystko jest negatywne, pelne chmur czarnych i pesymizmu wielkiego. To jest masakra. A jeśli nawet któryś z przypadków dokładnie jest taki "wredny" jak go uroczo opisujesz to nic tam, trzeba żyć, bawić się i cieszyć i liczyć na to, ze kolejni ludzie to nie krwiopijne zmory, które moga nam zroić krzywdę. Zmory może i są wszedzie ale też i święty mógłby być zmorą gdyby sobie znalzł łatwą ofiarę swoich "gwałtów".
            • jesod Re: Potraktował ją nijak 01.06.13, 22:35
              bgz0702 napisała:
              > Jesod zawsze w twojej interpretacji wszystko jest negatywne, pelne chmur czarnych
              > i pesymizmu wielkiego.

              Taaak? A na jakiej podstawie tak sądzisz?
              Tylko dla tego, że mam inne zdanie niż Twoje i to Ci tak bardzo nie pasuje?
              O czym chcesz mnie przekonać? Nie widzę w swoich wypowiedziach nic negatywnego, nie widzę też czarnych chmur, ani też pesymizmu wielkiego... Sytuacja tu opisana jest klasyczna dla naiwnych kobiet i dziewcząt. Ja nie mam żadnego interesu by przekonywać świat, że jest zupełnie inaczej. A Ty...?
              Mam wrażenie, że bagatelizujesz, bo tak Ci jest wygodnie. Do tego stopnia, iż kwestionujesz moje prawo do wyrażania swojego zdania, odczuć i poglądów.
              Co...? Nie piszę się w konwencję tego wątku? Ciekawe dlaczego...?

              bgz0702 napisała:
              > To jest masakra.

              Maskarą jest głupota i właśnie taka ocena tego, co napisałam.

              bgz0702 napisała:
              > A jeśli nawet któryś z przypadków dokładnie jest taki "wredny" jak go uroczo opisujesz > to nic tam, trzeba żyć, bawić się i cieszyć i liczyć na to, ze kolejni ludzie to nie krwiopijne > zmory, które moga nam zroić krzywdę.

              Ten "wredny" przypadek, jak dotąd, opisała autorka wątku. Ja go tylko komentuję, więc doprawdy nie wiem czemu przekoloryzowujesz sytuację, bagtelizujesz i odwracasz kota ogonem.
              Ludzi są różni. Żeby komuś zaufać trzeba go najpierw chcieć poznać i poznawać - na tyle na ile jest to możliwe. W każdym innym przypadku zaufanie jest irracjonalne.
              Nie odmawiam i nie żałuję również autorce wątku żyć, bawić się, cieszyć i liczyć na to, że spotka na swojej drodze dobrych i uczciwych wobec niej ludzi. Świat nie jest taki zły, ale trzeba mieć oczy otwarte, być po prostu ostrożnym i nie dać się skrzywdzić. To wszystko.

              bgz0702 napisała:
              > Zmory może i są wszedzie ale też i święty mógłby być zmorą gdyby sobie znalzł łatwą
              > ofiarę swoich "gwałtów".

              Tu już przegięłaś. :-))))) Przeczytaj sobie jeszcze raz, co napisałaś.
              • triss_merigold6 Re: Potraktował ją nijak 01.06.13, 22:41
                A na czym polega wredota tego gościa, bo nie rozumiem?
                Na tym, że mimowolnie rozbudził zaawansowane nadzieje laski po 30-tce, bo spotkali się kilka razy i przespali? Piszesz o tym jakby co najmniej uciekł sprzed ołtarza z druhną.
                • bgz0702 Re: Potraktował ją nijak 01.06.13, 22:44
                  triss_merigold6 napisała:

                  > A na czym polega wredota tego gościa, bo nie rozumiem?
                  > Na tym, że mimowolnie rozbudził zaawansowane nadzieje laski po 30-tce, bo spotk
                  > ali się kilka razy i przespali? Piszesz o tym jakby co najmniej uciekł sprzed o
                  > łtarza z druhną.

                  Do kogo to pytanie?
                  • triss_merigold6 Re: Potraktował ją nijak 01.06.13, 22:45
                    Do Jesod.
                    • bgz0702 Re: Potraktował ją nijak 01.06.13, 22:47
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Do Jesod.

                      to była jej reakcja na mój tekst ze uroczo opisuje wszystko sprowadzajądz do wredoty. Ale Jesod poczuła się dotknięta przez to. Takie jednak mam odczucia czytając
                • jesod Na czym polega 01.06.13, 23:22
                  triss_merigold6 napisała:
                  > A na czym polega wredota tego gościa, bo nie rozumiem?

                  Ja też nie rozumiem, że Ty nie rozumiesz. Nieco niżej prosiłam Ciebie byś jeszcze raz przeczytała pierwszy post Autorki. Może to coś Ci wyjaśni?

                  triss_merigold6 napisała:
                  > Na tym, że mimowolnie rozbudził zaawansowane nadzieje laski po 30-tce, bo spotkali
                  > się kilka razy i przespali?

                  Nie dociera zupełnie do Ciebie, co wcześniej napisałam. Ale niech tam... Widzisz, to co chcesz widzieć.
                  Jeśli ona lansowała się tutaj jako laska na parę niezobowiązujących spotkań i pójść do łóżka, to trochę mało przekonująco to tutaj zrobiła i wyraziła. Nie uważasz?
                  :-))))) A Ty jeszcze twierdzisz, że on mimowolnie rozbudził w niej "zaawansowane nadzieje". Ekstra. Co za rozgrzeszenie...
                  Według Ciebie to jest normalne? Dla mnie niestety nie.
                  Cywilna odwaga to jednak dla mnie zaleta mężczyzn niepodważalna. A temu ciupciakowi po prostu jej zabrakło.

                  Nnooo, chyba, że w przyszłościowej wersji wątku okaże się aniołem. Co jest dla mnie w tej chwili prawie pewne, chociażby po to, by przekonać, że w necie buszuje wielu fajnych gości, którym naprawdę warto zaufać. :D

                  triss_merigold6 napisała:
                  > Piszesz o tym jakby co najmniej uciekł sprzed ołtarza z druhną.

                  Nie. Piszę o tym, że ona okazała się naiwna - niestety, a on okazał się dupkiem, za co dziewczyna winić się nie może i nie powinna. To wszystko.
                  • triss_merigold6 Re: Na czym polega 01.06.13, 23:28
                    Dla mnie nienormalne jest odczuwanie tęsknoty za gościem z którym się parę razy przespała, coś sobie poopowiadali i właściwie go nie zna. Nienormalne jest oczekiwanie na tym etapie czegokolwiek poza luźnym układem, który być może ewoluuje w coś poważniejszego, a być może nie.
                    • bgz0702 Re: Na czym polega 01.06.13, 23:38
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Dla mnie nienormalne jest odczuwanie tęsknoty za gościem z którym się parę razy
                      > przespała, coś sobie poopowiadali i właściwie go nie zna. Nienormalne jest ocz
                      > ekiwanie na tym etapie czegokolwiek poza luźnym układem, który być może ewoluuj
                      > e w coś poważniejszego, a być może nie.

                      Nienomalne? Nienormalne to jest nie rozumieć że ludzie mają różne marzenia i oczekiwania i czują się skrzywdzeni dlatego, ze ktoś osiągnął już inny poziom rozwoju i takie emocje jak oczekiwania autorki moga go mierzić. I on i ona mieli swoje prawa. I oba są jak najbardziej normalne. Jesli drogi im się rozejda to takie życie. Nikogo nie mozna winic ze nas nie wyróżnił z tłumu i nie pozwolił zostać swoim wybrańcem.
                      • jesod Re: Na czym polega 02.06.13, 00:03
                        bgz0702 napisała:
                        > Nikogo nie mozna winic ze nas nie wyróżnił z tłumu i nie pozwolił zostać swoim
                        > wybrańcem.

                        No tak. Zwłaszcza wtedy, gdy tłumie spotkamy takiego boga, którego mierżą uczucia innych.
                    • jesod Re: Na czym polega 01.06.13, 23:50
                      triss_merigold6 napisała:
                      > Dla mnie nienormalne jest odczuwanie tęsknoty za gościem z którym się parę razy
                      > przespała, coś sobie poopowiadali i właściwie go nie zna.

                      Skoro tak, to po co się z nim w ogóle spotykała? Równie dobrze mogła sobie zafundować wibrator albo pana do towarzystwa w jasnym przejrzystym układzie, w określonym znanym dla obydwu stron celu.
                      Dla mnie nienormalne jest bawienie się czyjąś nadzieją, marzeniem i tęsknotą. Bawienie się czyimś życiem...
                      Ludzie mają swoje uczucia i właśnie to należy mieć na uwadze, a nie tylko myśleć o końcu swojego nosa.

                      triss_merigold6 napisała:
                      > Nienormalne jest oczekiwanie na tym etapie czegokolwiek poza luźnym układem, który > być może ewoluuje w coś poważniejszego, a być może nie.

                      Tutaj ewoluowało wszystko do łóżka. Jednak mam wrażenie, że ona w tym układzie chciała oddać siebie, a on brał co mu dają, albo na co zapolował - serwując w zamian złudzenia (przynajmniej na dzień dzisiejszy wątku :D).
                      Nienormalne jest mówienie drugiej osobie (w tym akurat przypadku kobiecie) tego, co chce usłyszeć by osiągnąć jedynie swój cel. Luźny układ jest wtedy, gdy obydwoje znają jego warunki i świadomie się na nie godzą.
              • bgz0702 Re: Potraktował ją nijak 01.06.13, 22:42
                jesod napisała:

                > Taaak? A na jakiej podstawie tak sądzisz?
                > Tylko dla tego, że mam inne zdanie niż Twoje i to Ci tak bardzo nie pasuje?
                > O czym chcesz mnie przekonać? Nie widzę w swoich wypowiedziach nic negatywnego,
                > nie widzę też czarnych chmur, ani też pesymizmu wielkiego... Sytuacja tu opisa
                > na jest klasyczna dla naiwnych kobiet i dziewcząt. Ja nie mam żadnego interesu
                > by przekonywać świat, że jest zupełnie inaczej. A Ty...?
                > Mam wrażenie, że bagatelizujesz, bo tak Ci jest wygodnie. Do tego stopnia, iż k
                > westionujesz moje prawo do wyrażania swojego zdania, odczuć i poglądów.
                > Co...?

                Dlaczego sądzisz że bronię ci prawa do wypowiedzi? Komentuję twoję wypowiedzi nie broniąc ci się wypowiadać
                A dlaczego niby miałabym coś bagatelizować? Nic z tych rzeczy. I dlaczego niby miałoby mi być z tym wygodnie? To nie ma personalnego związku z moją osobą, cóż y mi przyszło z takej postawy?
                • jesod Piękny rak 01.06.13, 22:47
                  bgz0702 napisała:
                  > A dlaczego niby miałabym coś bagatelizować? Nic z tych rzeczy. I dlaczego niby
                  > miałoby mi być z tym wygodnie? To nie ma personalnego związku z moją osobą, cóż
                  > y mi przyszło z takej postawy?

                  :)
                  • bgz0702 Re: Piękny rak 01.06.13, 22:49
                    jesod napisała:

                    > bgz0702 napisała:
                    > > A dlaczego niby miałabym coś bagatelizować? Nic z tych rzeczy. I dlaczego
                    > niby
                    > > miałoby mi być z tym wygodnie? To nie ma personalnego związku z moją osob
                    > ą, cóż
                    > > y mi przyszło z takej postawy?
                    >
                    > :)

                    Nie haczę Jesod, przepraszam to chyba za wielki skrót myślowy dla mnie. Nie reprezentuje twojego poziomu
                    • jesod Re: Piękny rak 01.06.13, 23:33
                      bgz0702 napisała:
                      > Nie haczę Jesod,

                      Rak to wycofanie w stosunku do tego, co się wcześniej mówiło (pisało). :)
                      • bgz0702 Re: Piękny rak 01.06.13, 23:41
                        jesod napisała:

                        > bgz0702 napisała:
                        > > Nie haczę Jesod,
                        >
                        > Rak to wycofanie w stosunku do tego, co się wcześniej mówiło (pisało). :)

                        Nadal nie hacze, jutro moze ipoczytam co sie ta wycofało. ale jeszcze napisz komu
                  • bgz0702 Re: Piękny rak 01.06.13, 23:45
                    jesod napisała:

                    > bgz0702 napisała:
                    > > A dlaczego niby miałabym coś bagatelizować? Nic z tych rzeczy. I dlaczego
                    > niby
                    > > miałoby mi być z tym wygodnie? To nie ma personalnego związku z moją osob
                    > ą, cóż
                    > > y mi przyszło z takej postawy?
                    >

                    że to niby to? z niczego się nie wycofuje, nic mi się nie odmieniło, nie wiem co tam sobie dopowiedziałaś na ten temat
          • zazuuu Re: Potraktował ją nijak 01.06.13, 22:23
            Uśmiecham się jedynie do tej wypowiedzi. Rzeczywiście, potrzebowałam opowiedzieć o mojej sytuacji, potrzebowałam przeczytać komentarze, rady, opinie. I tyle. Dzięki za każdy post, poczułam się zaopiekowana :) Fajne forum, będę zaglądać :)
            • triss_merigold6 Re: Potraktował ją nijak 01.06.13, 22:37
              Nie odbierz tego źle, ale lepiej żebyś nie popadała w egzaltację i nie czuła się nadmiernie wzruszona własnymi emocjami.
              Nie jesteś nastolatką ani inną Bridget Jones, nic się nie stało. Jeśli zaczęłaś ufać człowiekowi, którego znasz tak krótko, to wykazujesz się jakąś desperacką naiwnością, bo go nie znasz i nie masz jeszcze żadnych realnych podstaw żeby go darzyć zaufaniem lub wręcz przeciwnie - oceniać surowo i negatywnie.
              Przeczytaj sobie te "Zołzy", wbrew pozorom książka nie mówi o agresywnych, napastliwych jędzach, tylko o kobietach ze zdrowym dystansem do siebie, mężczyzn i świata.
          • triss_merigold6 Ściana 01.06.13, 22:32
            Ściana.
            Dlaczego wyszła na pierwsza naiwną? Sytuacja zupełnie typowa - dwoje dorosłych ludzi poznaje się, spotyka, idzie do łóżka, coś tam sobie wstępnie opowiadają. Naiwne jest jedynie projektowanie na tej podstawie przyszłości i oczekiwanie wiążących deklaracji.
            Dla mnie to typowe zachowanie dorosłego człowieka, a nie rozentuzjazmowanego dwudziestolatka z uczuciowym ADHD. W ciągu 2 miesięcy spotkali się ok. 10 razy, to b. często.
            Przyczyn rozpadu jego związku mogło być multum, na razie autorka nie napisała co pan jej na ten temat powiedział. IMO przy tak krótkiej znajomości w ogóle na razie nie powinno ją to obchodzić.
            Kto napisał, że to facet w potrzebie, który bierze wsparcie (a prosił qrde w ogóle o wsparcie?!), a samemu fruwa z kwiatka na kwiatek?
            To co autorka sobie uroiła/zaprojektowała/wyśniła jest jej problemem i od niej zależy. Na podstawie kilku zbyt optymistycznie i zbyt szybko rzuconych zdań poczuła się upoważniona do jakichś oczekiwań wobec tego faceta.
            Czego nie rozumiesz? Mocno dorośli ludzie nie lecą z wyznaniami i deklaracjami natychmiast, bo - nie znając drugiej osoby - sami nie wiedzą co się z tego wykluje. Po wuj o tym mówić głośno. Szczerość jak z amerykańskich poradników jest przereklamowana.
            • jesod Re: Ściana 01.06.13, 23:02
              triss_merigold6 napisała:
              > Czego nie rozumiesz? Mocno dorośli ludzie nie lecą z wyznaniami i deklaracjami
              > natychmiast, bo - nie znając drugiej osoby - sami nie wiedzą co się z tego wykl
              > uje. Po wuj o tym mówić głośno. Szczerość jak z amerykańskich poradników jest p
              > rzereklamowana.

              O czym chcesz mnie jeszcze przekonać? Zaprzeczasz sama sobie. Przeczytaj pierwszy post autorki - dokładnie i uważne. A wtedy szybko przekonasz się, że to co teraz napisałaś jest niespójne i ma się nijak do informacji wcześniej podanych.

              Przypomnę tylko fragment pierwszego postu:
              "Spotkanie właściwie od razu, bez wstępniejszego pisania przez kilka tygodni. Szybko uzgodnilismy ze chodzi nam o zwiazek, moga byc dzieci, bo chcemy, szybko sie poprzytulalismy, pocałowalismy, szybko wyladowalismy w lozku, ja mniej smiala niz on, ale on czuly, cierpliwy, wyrozumialy wiec ja jestem na tak i sie otworzyc chce. Kilka spotkań, kilka rozmów na gg, smsy (dzien dobry albo spij dobrze). Byla deklaracja moja, ze ja stawiam na niego i jego deklaracja - ze on chce byc ze mna."

              Jak to się ma do tego, co przed chwilą napisałaś o wyznaniach i deklaracjach???

              triss_merigold6 napisała:
              > Dlaczego wyszła na pierwsza naiwną? Sytuacja zupełnie typowa - dwoje dorosłych
              > ludzi poznaje się, spotyka, idzie do łóżka, coś tam sobie wstępnie opowiadają.
              > Naiwne jest jedynie projektowanie na tej podstawie przyszłości i oczekiwanie wiążących > deklaracji.

              W kontekście pierwszej informacji, którą tu podała, a której Ty chyba (?) nie doczytałaś.
              Jeśli dla Ciebie jest to typowa sytuacja, to niestety, ale nie zrozumiemy się i basta.
              Ja dupka rozpoznaję na odległość. Ty dupka kwalifikujesz jako normę. To tylko subtelna różnica w ocenie sytuacji.
              Nie zamierzam Cię więcej przekonywać do niczego. Szkoda mojego czasu. :)
              • triss_merigold6 Re: Ściana 01.06.13, 23:08
                Dla mnie to żadna deklaracja, to spontanicznie zbyt optymistycznie rzucone teksty, zapewne w jakiejś romantycznej sytuacji. Nic do czego należałoby się przywiązywać.

                Również nie będę Cię przekonywać, mam alergię na dorosłych ludzi wchodzących w nową znajomość z siłą wodospadu, wolę dystans i bardzo stopniowe skracanie tegoż.
                • jesod Re: Ściana 01.06.13, 23:31
                  riss_merigold6 napisała:
                  > Dla mnie to żadna deklaracja, to spontanicznie zbyt optymistycznie rzucone teks
                  > ty, zapewne w jakiejś romantycznej sytuacji. Nic do czego należałoby się przywiązywać.

                  Nie rozśmieszaj mnie. :D Nie należy się bawić uczuciami innych w drodze do osiągania własnych celów. Podstęp to zachowanie charakterystyczne dla tchórzy.

                  triss_merigold6 napisała:
                  > Również nie będę Cię przekonywać, mam alergię na dorosłych ludzi wchodzących w
                  > nową znajomość z siłą wodospadu, wolę dystans i bardzo stopniowe skracanie tego

                  Nie masz mnie o czym przekonywać.
                  Nie zauważasz, że tego dystansu w opisanej sytuacji właśnie zabrakło. A poza tym, przede wszystkim zabrakło uczciwości i szczerości wobec siebie.
                  Ale... dziwny jest ten świat.
                  • triss_merigold6 Re: Ściana 01.06.13, 23:33
                    Jakich celów? Litości, nie uwiódł 16-latki, przespali się ze sobą ludzie po 30-tce.
                    • jesod Re: Ściana 02.06.13, 00:11
                      triss_merigold6 napisała:
                      > Jakich celów? Litości, nie uwiódł 16-latki, przespali się ze sobą ludzie po 30- tce.

                      Ty masz jakiś kłopot ze zrozumieniem tekstu?
                      Zapytaj autorkę, czy tylko chciała się z nim przespać i czy zrobiłaby to, gdyby tylko o to właśnie od początku chodziło?
                      Zaraz podniesie się lament i jęk o nieuprawnioną reglamentację seksu... :-))))
                      Przecież dupa nie szklanka.
    • yoric Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 19:37
      'He's just not that into you'...
      • zazuuu Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 19:44
        Polecasz mi obejrzeć film? :) Czy mam wybrać to gorsze tłumaczenie?
        • yoric Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 20:39
          To moja diagnoza. Chociaż zgadzam się też z tym, co napisała wyżej Triss.
          • zazuuu Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 22:34
            Przy okazji Twojej diagnozy i wolnego wieczoru obejrzałam dzisiaj film. PL: 'Kobiety pragną bardziej'. Uprzejmie dziękuję za ... inspiracje :P
            • triss_merigold6 Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 22:43
              Czuję się jakbym wróciła do czasów, gdy czytywałam "Cosmopolitan"...
              Mężczyźni też pragną tylko potrzebują trochę oddechu i czasu, podobnie zresztą jak mnóstwo kobiet.
              • zazuuu Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 22:54
                Tutaj przytaczam jedynie tytuł filmu.
                • triss_merigold6 Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 23:01
                  Chcę Ci tylko powiedzieć, żebyś wrzuciła na luz. Tęsknisz za panem, którego znasz tak krótko? Litości. Widziałam już ładnych parę sytuacji kiedy kobiety chrzaniły w ten sposób całkiem nieźle zapowiadające się znajomości (bo związkami trudno to było jeszcze nazwać). Faceci - mimo wstępnie dobrych chęci i zainteresowania - po prostu wiali gdzie pieprz rośnie.
                  • zazuuu Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 23:14
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Chcę Ci tylko powiedzieć, żebyś wrzuciła na luz. Tęsknisz za panem, którego zna
                    > sz tak krótko? Litości. Widziałam już ładnych parę sytuacji kiedy kobiety chrza
                    > niły w ten sposób całkiem nieźle zapowiadające się znajomości (bo związkami tru
                    > dno to było jeszcze nazwać). Faceci - mimo wstępnie dobrych chęci i zainteresow
                    > ania - po prostu wiali gdzie pieprz rośnie.

                    Triss, ja zrozumiałam co piszesz do mnie i poniekąd przyznaję rację. Gdybym nie była w to zaangażowana osobiście też bym tak doradziła, oceniła. Sama doszłam to wniosku, że muszę wrzucić na luz, ew. użyć hamulca, żeby nie być i nie robić wrażenia naiwnej, zdesperowanej albo skrzywdzonej panienki w wieku dojrzałym. Bo to niesmaczne jest również wg mojej oceny. Wobec Pana, którego ten wątek się tyczy nie szastam tak emocjami jak pozwoliłam sobie tutaj, tak mi się wydaje przynajmniej (bo aktorką też nie bywam, bardziej sobą, więc niechcący mogłam przemycić trochę tych 'chorych' emocji, mam nadzieję, że nie na tyle aby Pana nimi przytłoczyć).
                    • bgz0702 Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 23:22
                      zazuuu napisał(a):

                      > Bo to niesmaczne jest również wg mojej oceny.

                      Niesmaczne jest wysyłanie sygnałów ze jesteś fajną laską i gotową na związek z fajnym facetem? A co w tym niesmacznego? gdybym ja matka i żona pozwoliła sobie na takie zachowanie to mogłabym być uznana za naiwną frajerkę i byłoby to rzeczywiscie niesmaczne. Ale w twoim przypadku kiedy spotyka się dwoje ludzi chcących stworzyć związek nalezałoby być wręcz trochę "niesmaczną" jak o sobie piszesz, ale oczywiście wszystko odpowiednio dawkowane
                      • triss_merigold6 Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 23:24
                        Niestosowne jest podawanie siebie na złotej tacy z przesłaniem "tak! już wchodzę w to, nie znam cię gościu wprawdzie, ale wchodzę". Sygnały tak, ale po cholerę o tym mówić i coś próbować ustalać tak szybko.
                      • zazuuu Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 23:33
                        Niesmaczność tyczy się epatowania swoimi emocjami i smutkiem na forum, użalania się nad sobą. Niesmaczne jest to w wykonaniu dorosłego, dojrzałego, odpowiedzialnego człowieka, w tym przypadku mnie - mam nadzieję, że jednak mądrej, rozsądnej dorosłej kobiety.
                        Nie jest wg mnie niesmaczne moje postępowanie w związku z rzeczonym Panem, o którym nadal myślę ciepło i wspominam prawie tylko dobrze. Ewentualne moje niepowodzenie, które wiąże się z wykazaniem nadmiernej ufności (= naiwności) potraktuję jako życiowe doświadczenie.
              • yoric Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 02.06.13, 11:31
                > Czuję się jakbym wróciła do czasów, gdy czytywałam "Cosmopolitan"...

                Bo polski tytuł filmu nie oddaje akurat tego sensu, o któy nam tu chodzi. A chodzi nam o ten w sekcjach Inspiration i Synopsis:

                en.wikipedia.org/wiki/He%27s_Just_Not_That_into_You
                • zazuuu Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 02.06.13, 11:52
                  Rozumiem i jedno i drugie w tym kontekscie.
                • urquhart nie pozwala mi spojrzec a nawet pomyslec o nikim i 02.06.13, 13:15
                  yoric napisał:
                  > Bo polski tytuł filmu nie oddaje akurat tego sensu, o któy nam tu chodzi. A cho
                  > dzi nam o ten w sekcjach Inspiration i Synopsis:

                  "Nie czyni starań, to nie jest dla ciebie."

                  Yoric nie czujesz co tu musi podejrzanie pachnieć?
                  "Dzieci - tak" czyli do kieratu marsz.
                  "moja lojalonosc i 100% gen wiernosci nie pozwala mi spojrzec a nawet pomyslec o nikim innym." - pachnie na kilometr osaczaniem i oczekiwaniem że facet nie będzie miał innego życia poza kontrolą i planami jego właścicielki.
                  Nic dziwnego że jak ochłonął ma trochę "złych" doświadczeń (rozwodnik rzekomo) a pani wysyła takie sygnały to będzie zwiększał dystans i "wygaszał" znajomość.
                  • zazuuu Re: nie pozwala mi spojrzec a nawet pomyslec o ni 02.06.13, 13:28
                    > Nic dziwnego że jak ochłonął ma trochę "złych" doświadczeń (rozwodnik rzekomo)
                    > a pani wysyła takie sygnały to będzie zwiększał dystans i "wygaszał" znajomość.
                    Obiektywnie, pewnie masz racje. Każdy ma jakąś swoją racje. Cieszę się, że poznałam tyle różnych racji, opinii, nie zawsze dla mnie miłych, ale nie o to chodziło, żeby było miło.
                  • rekreativa Re: nie pozwala mi spojrzec a nawet pomyslec o ni 02.06.13, 13:30
                    ""moja lojalonosc i 100% gen wiernosci nie pozwala mi spojrzec a nawet pomyslec o nikim innym." - pachnie na kilometr osaczaniem i oczekiwaniem że facet nie będzie miał innego życia poza kontrolą i planami jego właścicielki. "

                    A mi pachnie Twoja interpretacja - paranoją.
                    • urquhart męskie paranoje 02.06.13, 21:23
                      rekreativa napisała:

                      > A mi pachnie Twoja interpretacja - paranoją.

                      Paranoiczne czy nie to interepretacja typowych lęków facetów co mają do stracenia w stałym związku i czego się obawiają ci bardziej ogarnięci.
                      Polecam tobie i autorce wielokrotnie tu przytaczany teks z perspektywy innej babki, Zośki Milskiej.
                      kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107880,1229406.html
                      • rekreativa Re: męskie paranoje 02.06.13, 22:02
                        Laska pisze, że jest typem lojalnym, co nie potrafi naraz kilku srok trzymać za ogon, a Ty to odbierasz jako zamach na męską wolność i osaczanie.
                        To już nie lęki, to ciężka fobia.
                        • bgz0702 Re: męskie paranoje 02.06.13, 22:11
                          rekreativa napisała:

                          > Laska pisze, że jest typem lojalnym, co nie potrafi naraz kilku srok trzymać za
                          > ogon, a Ty to odbierasz jako zamach na męską wolność i osaczanie.
                          > To już nie lęki, to ciężka fobia.

                          Jak to? a co z moją wolnością której się odbiera prawa? też mam męskie leki przed osaczeniem?
                          • rekreativa Re: męskie paranoje 02.06.13, 22:15
                            Sorry, ale nie wiem, o czym do mnie mówisz.
                        • urquhart Re: męskie paranoje 02.06.13, 22:15
                          rekreativa napisała:

                          > Laska pisze, że jest typem lojalnym, co nie potrafi naraz kilku srok trzymać za

                          Czytaj a nie projektuj w solidarnośći macicy
                          " nie pozwala mi spojrzec a nawet pomyslec o nikim innym. "
                          Każdy ceni lojalność, ale ja tu czuję coś znacznie wiecej, deklaruje i podkreśla to przecież w związku oczekując wzajemności
                          • rekreativa Re: męskie paranoje 02.06.13, 22:18
                            Rany....
                            Mam tak samo, jak mi na chłopaku zależało, to nie umiałam się interesować żadnym innym. Taki stan emocjonalny: miejsce tylko na jedną osobę naraz.
                            A teraz mi wytłumacz, co to ma wspólnego z ograniczaniem cudzej wolności, bo za grosz nie rozumiem.
                            • zawle Re: męskie paranoje 02.06.13, 22:32
                              Ja też tak mam. Gdy mi zależy, to nikogo innego nie widzę.
                              • sea.sea Re: męskie paranoje 02.06.13, 23:17
                                Ja też, a akurat zaborczość czy chęć zawłaszczenia drugiej osoby to jest ostatnia rzecz o jaką ktokolwiek mnie kiedykolwiek posądzał.
                              • urquhart Nikogo innego nie widzę-wyłączność-i potem dziecko 03.06.13, 07:22
                                zawle napisała:

                                > Ja też tak mam. Gdy mi zależy, to nikogo innego nie widzę.

                                Zrozumiałe i ja tak miałem przyznaje, ale diabeł tkwi w szczegółach jak zawsze. Zbiorczo odpowiem dziewczyny.
                                Osaczenie. Czy ty Zawle wymagasz całkowitego zerwania od faceta damskich znajomości w pracy i jakichkolwiek z przeszłości, robisz makabryczną histerię jak z kimś innym zagada albo śmie spojrzeć na porno, nie daj boże skomentuje że mu się jakąś szprycha podoba albo głowa obróci za nią na ulicy? Bo to częste sytuacje facetów na tzw. krótkiej smyczy , gdzie nawet baby na forach zauważają u innych bab chore klimaty (facetom też sie to zdarza, ale wtedy nikt nie ma problemu z interpretacją ze to przemocowiec psychiczny i chora zazdrość) .

                                W tym jest druga pułapka Babki tak reagujące zmieniają obiekt miłości i facet przestaje się liczyć jak babka ma ważniejszą miłość: dziecko. I jak psycholodzy piszą o tym efekcie że miłość w tym macierzyńska domaga się wyłączności, i rzekome "winy" partnera to jedynie racjonalizacja że mężczyzna musi stracić uczucia kiedy pojawia się ważniejszy obiekt miłości ale babki robią wszystko żeby to wypierać bo to rodzi konsekwencje.

                                A największy zonk mają ci co się dadzą osaczyć, dla "dobra miłości" a potem tym mocniej dostają kopa kiedy przestają być ważni. Ot nie dziwię się że parę znanych mi rozwodników dmucha na zimne po przejściu podobnej historii.

                                Ot rzekome męskie paranoje przed którymi chłopy ostrzegają się wzajemnie przy wódce i ci ogarnięci albo doświadczeni są wyczuleni na ich sygnały.
                                • rekreativa Re: Nikogo innego nie widzę-wyłączność-i potem dz 03.06.13, 11:55
                                  Urqu, ja rozumiem, że człowiek, który się raz sparzył, jest trochę bardziej wyczulony, ale jesli to wyczulenie przybiera objawy obsesyjnego tropienia w każdym słowie i geście drugiej osoby jakichś ograniczających, patologicznych elementów, to samo zakrawa na patologię.
                                  Trzeba we wszystkim mieć umiar, również we własnej podejrzliwości.
                                  Na razie wiemy tylko tyle, że koleżanka z wątku uważa się za osobę lojalną i wierną w relacjach damsko-męskich oraz że poczuła miętę do jednego pana.
                                  Nie ma tu żadnego osaczania i żadnego czyhania bóg wie na co.
                                  • urquhart Podszkol się w czytaniu emocji w tekście 04.06.13, 09:13
                                    rekreativa napisała:
                                    > Trzeba we wszystkim mieć umiar, również we własnej podejrzliwości.
                                    > Na razie wiemy tylko tyle, że koleżanka z wątku uważa się za osobę lojalną i w

                                    Podszkol się w czytaniu emocji w tekście. Tekst strikte to jedynie 20% przekazu komunikacji Rekreatywana.
                                    Pani która nie potrafi zwerbalizować jednego ciepłego, pozytywnego określenia i opisu pana z którym rzekomo chce związku, a nawiązuje parokrotnie w jednym poście do deklaracji związania, wierności, wyłączności i nie widzenia nikogo innego jest podejrzana jednoznacznie. (Pan byłby tak samo).
                  • yoric Re: nie pozwala mi spojrzec a nawet pomyslec o ni 02.06.13, 16:39
                    > Yoric nie czujesz co tu musi podejrzanie pachnieć?

                    mamy mało danych. Widzę to podobnie, ale nie do końca - nie że boi się osaczenia, tylko że nie zależy mu aż tak bardzo. Gdyby naprawdę zależało, to by poszedł "jak dzik w żołędzie". I nawet nie sądzę, że na początku ściemniał, tylko dostał seks, spadła 'temperatura zakupu' i teraz jest w zupełnie innym stanie emocjonalnym, bez presji na angażowanie się w coś, do czego nie ma pełnego przekonania.
                    Oczywiście to tylko jedna z mozliwych wersji - danych jest mało. Tak, czy inaczej, bezpieczna i rozsądna interpretacja to "he's just..." i zgodnie z nią należałoby postępować.
    • zazuuu Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 23:49
      A gdyby w opisanej historii nie pojawił się wątek deklaracji, to sprawa wyglądałaby na luźny związek dorosłych ludzi, chcących może coś zbudować albo badających teren. Była chęć poznania się, potrzeba bliskości. Jest niepewność co do przyszłości tej znajomości (celowo nie używam określenia 'związek'). I tyle.
      :)
      • bgz0702 Re: zwiazek, seks, plany i co dalej 01.06.13, 23:52
        zazuuu napisał(a):

        > A gdyby w opisanej historii nie pojawił się wątek deklaracji, to sprawa wygląda
        > łaby na luźny związek dorosłych ludzi, chcących może coś zbudować albo badający
        > ch teren. Była chęć poznania się, potrzeba bliskości. Jest niepewność co do prz
        > yszłości tej znajomości (celowo nie używam określenia 'związek'). I tyle.
        > :)

        I to są naturalne reakcje i emocje osób które chca coś fajnego zbudować w życiu. Będąc cyniczną i pełną obaw można się tylko przedwczesnej starości dorobić
        • jesod Będąc cyniczną 01.06.13, 23:58
          bgz0702 napisała:
          > Będąc cyniczną i pełną obaw można się tylko przedwczesnej starości dorobić

          I to jest jeden z preferowanych tutaj męskich punktów widzenia.
          Całe szczęście, że nie wszyscy faceci mają ten sam i jedynie takie wnioski potrafią sobie wysnuwać.
          Chciałeś być dla mnie przykry? Nie udało się. Ja jeszcze mam życie w realu.


          • bgz0702 Re: Będąc cyniczną 02.06.13, 00:13
            jesod napisała:

            > bgz0702 napisała:
            > > Będąc cyniczną i pełną obaw można się tylko przedwczesnej starości dorob
            > ić
            >
            > I to jest jeden z preferowanych tutaj męskich punktów widzenia.
            > Całe szczęście, że nie wszyscy faceci mają ten sam i jedynie takie wnioski potr
            > afią sobie wysnuwać.
            > Chciałeś być dla mnie przykry? Nie udało się. Ja jeszcze mam życie w realu.
            >

            Jesod, ja bgz0702 jestem kobietą ;) oszalałaś? naprawdę nie wiedziałaś o tym przez ten cały czsas? ;) nie chciałam byc przykra, to nie było do ciebie, to do autorki żeby siebie nie winiła. Lepiej być otwartym i szczerym oczywiście dawkując ufność
            • jesod Re: Będąc cyniczną 02.06.13, 00:20
              bgz0702 napisała:
              > oszalałaś?

              Tak. Już dawno.
              Jeszcze w życiu płodowym. Moim pierwszym słowem było NIE (wtedy to brzmiało jako NE).
              Nadal jestem nieujarzmiona i tak już zostanie. :)
              • bgz0702 Re: Będąc cyniczną 02.06.13, 08:18
                jesod napisała:

                > bgz0702 napisała:
                > > oszalałaś?
                >
                > Tak. Już dawno.
                > Jeszcze w życiu płodowym. Moim pierwszym słowem było NIE (wtedy to brzmiało jak
                > o NE).
                > Nadal jestem nieujarzmiona i tak już zostanie. :)

                ty to wariatka jesteś normalnie ;) obudziłam się właśnie i myslę sobie zobaczę co tam u Jesod, popiła wczoraj trochę czy ujarała się? Bo przecież mówi, że ma "swoje życie w realu"...;)) Jak tam w realu? Matrix?
                • urquhart Re: Będąc cyniczną 02.06.13, 09:10
                  Dołączyłaś do listy żeńskich nicków na tym forum których czekistowska nieugięta intuicja Jesod podejrzewa o bycie spiskującymi facetem w realu aby zmylić "prawdziwe" kobietki i sączyć jad wrogiej propagandy :)
                  Wroga zdradza od razu że musi myśleć inaczej :)
                  • triss_merigold6 Re: Będąc cyniczną 02.06.13, 10:10
                    I chórem "Samiec twój wróg".
                    Ten poziom nadinterpretacji i klasyfikowania "dupek" kontra "ufna naiwna", to jakiś kosmos. Gimbaza.
                    • jesod Samiec twój wróg 02.06.13, 14:15
                      triss_merigold6 napisała:
                      > Ten poziom nadinterpretacji i klasyfikowania "dupek" kontra "ufna naiwna", to j
                      > akiś kosmos. Gimbaza.

                      Z pewnością tak to widzi tylko człowiek cyniczny, zimny i pozbawiony empatii. On inaczej nie jest w stanie tego zrozumieć, ale... każdy ma swoje felery.

                      triss_merigold6 napisała:
                      > I chórem "Samiec twój wróg".

                      No i tutaj jesteś w błędzie.
                      Moim jedynym, prawdziwym Przyjacielem w życiu był i jest nadal mężczyzna.

                      Wrogiem zaś będzie zawsze człowiek głupi i podły.
                      I wiem, że chcąc ochronić siebie trzeba takich ludzi omijać szerokim łukiem.




                      • bgz0702 Re: Samiec twój wróg 02.06.13, 16:12
                        masakra Jesod, masakra. Przemyśl czy aby wróg cię nie pozyskał, a nawet sama nie wiesz kiedy to się zadziało. To jad jakiś jest chyba i stan pernamentnej złości
                      • urquhart Re: Samiec twój wróg 02.06.13, 21:57
                        jesod napisała:
                        > Z pewnością tak to widzi tylko człowiek cyniczny, zimny i pozbawiony empatii. O
                        > n inaczej nie jest w stanie tego zrozumieć, ale...(....)
                        > No i tutaj jesteś w błędzie.
                        > Moim jedynym, prawdziwym Przyjacielem w życiu był i jest nadal mężczyzna.

                        Tym bardziej pasuje do układanki wszystko.
                        Zamiast zastanowić się nad złożonością co ludźmi kieruje że ranią albo są dla siebie źródłem radości i szczęścia idealizujesz sobie jakiegoś rycerza na białym koniu a demonizujesz całą resztę która nie pasuje do ideału.
                        • jesod Re: Samiec twój wróg 02.06.13, 23:17
                          urquhart napisał:
                          > Tym bardziej pasuje do układanki wszystko.

                          Do Twojej z pewnością, ale nikt nie ma na to wpływu co Ty masz w głowie poukładane.
                          O ile to można w ogóle nazwać układanką...

                          urquhart napisał:
                          > Zamiast zastanowić się nad złożonością co ludźmi kieruje że ranią albo są dla s
                          > iebie źródłem radości i szczęścia idealizujesz sobie jakiegoś rycerza na białym
                          > koniu a demonizujesz całą resztę która nie pasuje do ideału.

                          Masz kłopoty z interpretacją i... z normalnym, życzliwym podejściem do ludzi.
                          Zgorzknienie dominuje w parze z agresywnymi zachowaniami. Popracuj trochę nad tym, chociaż... ja nie widzę tutaj światełka w tunelu co do efektów.
                          • songo3000 Re: Samiec twój wróg 04.06.13, 07:49
                            > Popracuj trochę nad
                            > tym, chociaż... ja nie widzę tutaj światełka w tunelu co do efektów.
                            Odezwała się ta normalnie życzliwie nastawiona do ludzi, hehe. Przypominasz XIX wiecznego kaznodzieja, który napierdalając ruzgą cytuje biblie o "odpuszczaniu swoim winowajcom".
                            • jesod Wieczny kaznodzieja 04.06.13, 10:15
                              songo3000 napisał:
                              > Odezwała się ta normalnie życzliwie nastawiona do ludzi, hehe. Przypominasz XIX
                              > wiecznego kaznodzieja, który napierdalając ruzgą cytuje biblie o "odpuszczaniu
                              > swoim winowajcom".

                              Odezwał się hojrak internetowy, który zapluwa wszystko i wszystkich na jakimś tam forum myśląc, że wszechświat go przytuli i zaakceptuje jego rzężenie.
                              Twoja życzliwość wyraża się dokładnie w tym co napisałeś...
                              A tym co napisałeś przypominasz twór tępy i ograniczony, więc nie oczekuj cieniasie ode mnie niczego innego ponad to, co jesteś w stanie sam dać.
                              Twoje wizje o wsadzaniu ręki do dupy tak jak i Twoje komentarze z niej wyciągnięte nikogo nie kręcą, co najwyżej Ciebie samego w przekonaniu, że jesteś super atrakcyjny w poddawaniu analizie swoich wypocin.
                              Mam Ci jeszcze walnąć dłuższe kazanie na temat Twojego jestestwa w formie dla Ciebie przyswajalnej? Czy to już wystarczy dla podwórkowego, we własnym mniemaniu wysublimowanego i interesującego, analityka tekstów, życia i związków?
                  • jesod Nie wysilaj się 02.06.13, 14:03
                    urquhart napisał:
                    > Dołączyłaś do listy żeńskich nicków na tym forum których czekistowska nieugięta
                    > intuicja Jesod podejrzewa o bycie spiskującymi facetem w realu aby zmylić "pra
                    > wdziwe" kobietki i sączyć jad wrogiej propagandy :)
                    > Wroga zdradza od razu że musi myśleć inaczej :)

                    Nie wysilaj się na opinie o Jesod.
                    Naprawdę ze swojej strony nie wnosisz nic nowego, co nie jest już nam znane i czego nie można by się po Tobie spodziewać.
                    • urquhart Re: Nie wysilaj się 02.06.13, 21:30
                      jesod napisała:
                      > Naprawdę ze swojej strony nie wnosisz nic nowego, co nie jest już nam znane i c
                      > zego nie można by się po Tobie spodziewać.

                      Nam? Reprezentujesz więc więcej osób ? może moderatorów? Czy to po prostu kolejne pretensjonalne zadęcie i uzurpacja?
                      • jesod Re: Nie wysilaj się 02.06.13, 23:05
                        urquhart napisał:
                        > Czy to po prostu kolej ne pretensjonalne zadęcie i uzurpacja?

                        Nie przypisuj mi swoich cech, których nie akceptujesz w sobie. To naprawdę nic nie zmieni.
                        • that.bitch.is.sick Re: Nie wysilaj się 03.06.13, 07:00
                          jesod napisała:

                          > urquhart napisał:
                          > > Czy to po prostu kolej ne pretensjonalne zadęcie i uzurpacja?
                          >
                          > Nie przypisuj mi swoich cech, których nie akceptujesz w sobie. To naprawdę nic
                          > nie zmieni.

                          Jesod:) dla kogo właściwie tu powracasz ze swoją ewangelią, skoro grono stałych bywalców tak bardzo Cię razi? Forum Ci nie odpowiada i jego uczestnicy, może czas poćwiczyć mięśnie Kegla skoro na głowę za późno, to z reguły bardziej pomaga na brak seksu niż jałowa agresja.
                          • jesod Re: Nie wysilaj się 03.06.13, 10:12
                            that.bitch.is.sick napisała:
                            > Jesod:) dla kogo właściwie tu powracasz ze swoją ewangelią, skoro grono stałych
                            > bywalców tak bardzo Cię razi?

                            Uważasz, że odpowiem Ci na to pytanie? Nie. Nie muszę.

                            that.bitch.is.sick napisała:
                            > Forum Ci nie odpowiada i jego uczestnicy, może czas poćwiczyć mięśnie Kegla skoro na > głowę za późno, to z reguły bardziej pomaga na brak seksu niż jałowa agresja.

                            Wyciągasz wnioski z perspektywy własnej ułomności? Specjalnie mnie to nie interesuje.
                            Jeśli jednak uważasz, że po raz kolejny udało Ci się mnie dotknąć to bardzo się mylisz.
                            Twoje prymitywne i chamskie podsumowanie świadczy jedynie o Tobie, a jak traktuję Cię jak folklor.
                            Co do agresji to myślę, że masz poważny kłopot z jej identyfikacją u siebie, ale z zapałem projektujesz ją na innych - ot, takie katharsis w Twoim wydaniu i w kolejnym Twoim nicku.
                            Każda kobieta, która tutaj się pojawi i o ile w ogóle ma jakąkolwiek motywację by się odzywać, a ma inne (swoje zdanie) i nie jest uległa wobec wielu bzdur tutaj wypisywanych musi być tu podeptana, zmieszania z błotem, skopana, potraktowana jak bura, głupia suka, która nie zna swojego miejsca w pseudomęskim świecie tutaj kreowanym i promowanym.
                            Myślę, że jest to pewien rodzaj terapii np. dla Ciebie.

                            Tu nie można mieć innego, swojego zdania, poza tym, które jest tutaj narzucone przez Miszcza i przewodnie dla pozostałych. A tym bardziej wypowiadać jego swobodnie. No i niech to jeszcze spróbuje robić kobieta...
                            • rekreativa Re: Nie wysilaj się 03.06.13, 12:04
                              Jesod, nie przejmuj się.
                              Mnie już też jedna "święta krowa" z tego forum proponowała, żebym stąd zniknęła, bo mu moje posty nie przypadły do wyrafinowanego gustu.
                              Ja tam lubię Cię czytać i mam nadzieję, że zostaniesz, choćby dla równowagi.
                              • bgz0702 Re: Nie wysilaj się 03.06.13, 12:12
                                rekreativa napisała:

                                > Jesod, nie przejmuj się.
                                > Mnie już też jedna "święta krowa" z tego forum proponowała, żebym stąd zniknęła
                                > , bo mu moje posty nie przypadły do wyrafinowanego gustu.
                                > Ja tam lubię Cię czytać i mam nadzieję, że zostaniesz, choćby dla równowagi.

                                O co tu chodzi? Po jaką cholerę te przepychanki? Przeciez w d... jeża każdy ma prawo do własnych osądów i po co albo dlaczego komuś sie wydaje że moze zarządzać czyjąś obecnością tutaj? Co to jaja jak w przedszkolu? Jak ktoś nie chce się bawić to niech sam zabiera swoje zabawki i spada, to chyba jakas głupota bywać takim decydentem samozwańczym. Dziewczyny przestańcie. Pogadać można, podrażnić się też ale nie popadać w przesadę
                                • rekreativa Re: Nie wysilaj się 03.06.13, 12:19
                                  " po co albo dlaczego komuś sie wydaje że moze zarządz
                                  > ać czyjąś obecnością tutaj?"

                                  Ale to już nie do mnie pytanie chyba.
                                • that.bitch.is.sick Re: Nie wysilaj się 03.06.13, 12:20
                                  bgz0702 napisała:

                                  > rekreativa napisała:
                                  >
                                  > > Jesod, nie przejmuj się.
                                  > > Mnie już też jedna "święta krowa" z tego forum proponowała, żebym stąd zn
                                  > iknęła
                                  > > , bo mu moje posty nie przypadły do wyrafinowanego gustu.
                                  > > Ja tam lubię Cię czytać i mam nadzieję, że zostaniesz, choćby dla równowa
                                  > gi.
                                  >
                                  > O co tu chodzi? Po jaką cholerę te przepychanki? Przeciez w d... jeża każdy ma
                                  > prawo do własnych osądów i po co albo dlaczego komuś sie wydaje że moze zarządz
                                  > ać czyjąś obecnością tutaj? Co to jaja jak w przedszkolu? Jak ktoś nie chce się
                                  > bawić to niech sam zabiera swoje zabawki i spada, to chyba jakas głupota bywać
                                  > takim decydentem samozwańczym. Dziewczyny przestańcie. Pogadać można, podrażni
                                  > ć się też ale nie popadać w przesadę

                                  Może jednak bez histerii i przypisywania komuś innych zamiarów niż w rzeczywistości. Nie chodzi wszak aby kogoś wyganiać czy przywabiać, tylko aby pewnych granic nadęcia nie przekraczać.
                                  • bgz0702 Re: Nie wysilaj się 03.06.13, 12:51
                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                    > Może jednak bez histerii i przypisywania komuś innych zamiarów niż w rzeczywist
                                    > ości. Nie chodzi wszak aby kogoś wyganiać czy przywabiać, tylko aby pewnych gra
                                    > nic nadęcia nie przekraczać.
                                    >

                                    trzeba by może jakiejś wykładni matematycznej pani Bitch? Albo definicji nadęcia? ;) dajmy se luz to nie jest gra o złote cośtam, przecieżtak naprawdę to i tak istniejemy tylko w realu, nawet jak tam Matrix leci ;)

                                    • that.bitch.is.sick Re: Nie wysilaj się 03.06.13, 13:04
                                      bgz0702 napisała:

                                      >
                                      > trzeba by może jakiejś wykładni matematycznej pani Bitch? Albo definicji nadęci
                                      > a? ;) dajmy se luz to nie jest gra o złote cośtam, przecieżtak naprawdę to i ta
                                      > k istniejemy tylko w realu, nawet jak tam Matrix leci ;)

                                      A polemizować z tym co wypisuje jesod to mi szanowna pani pozwoli? czy mam już odtąd tylko kwilić na temat przyjaźni i nieistotności różnic...może chociaż mi przyznasz te same prawa co jesod z łaski swojej?;)
                                      • bgz0702 Re: Nie wysilaj się 03.06.13, 13:06
                                        that.bitch.is.sick napisała:

                                        > bgz0702 napisała:
                                        >
                                        > >
                                        > > trzeba by może jakiejś wykładni matematycznej pani Bitch? Albo definicji
                                        > nadęci
                                        > > a? ;) dajmy se luz to nie jest gra o złote cośtam, przecieżtak naprawdę t
                                        > o i ta
                                        > > k istniejemy tylko w realu, nawet jak tam Matrix leci ;)
                                        >
                                        > A polemizować z tym co wypisuje jesod to mi szanowna pani pozwoli? czy mam już
                                        > odtąd tylko kwilić na temat przyjaźni i nieistotności różnic...może chociaż mi
                                        > przyznasz te same prawa co jesod z łaski swojej?;)

                                        oczywiście ;) i sama też się o nie upraszam ;)

                                        • that.bitch.is.sick Re: Nie wysilaj się 03.06.13, 13:13
                                          bgz0702 napisała:

                                          >
                                          > oczywiście ;) i sama też się o nie upraszam ;)

                                          Ano. Przyczepiaj się do mnie ile wlezie:)
                                          >
                                          • bgz0702 Re: Nie wysilaj się 03.06.13, 13:20
                                            that.bitch.is.sick napisała:

                                            > bgz0702 napisała:
                                            >
                                            > >
                                            > > oczywiście ;) i sama też się o nie upraszam ;)
                                            >
                                            > Ano. Przyczepiaj się do mnie ile wlezie:)
                                            > >

                                            to nic personalnego ;)) naprawdę ;) nie przyczepiam się wcale. Bardzo cię lubię choć pewnie masz to w nosie, Jesod to też moja ulubienica, bardzo lubię kiedy ludzie mają taką determinacje i dążenie których się uczepia. To nic złego a nawet fajnego, czasem sama mam takie schizy i całkiem nieźle mi sie z tym żyje
                                            • that.bitch.is.sick Budzik:) 03.06.13, 14:16
                                              bgz0702 napisała:

                                              >
                                              > to nic personalnego ;)) naprawdę ;) nie przyczepiam się wcale. Bardzo cię lubię
                                              > choć pewnie masz to w nosie, Jesod to też moja ulubienica, bardzo lubię kiedy
                                              > ludzie mają taką determinacje i dążenie których się uczepia. To nic złego a naw
                                              > et fajnego, czasem sama mam takie schizy i całkiem nieźle mi sie z tym żyje

                                              :)spoko, miło się wymienić poglądami. Moim ulubieńcem jest Adam Levine, twoim...Jesod:), cóż każdy ma swoje upodobania, jednak będę cię przekonywać że na emocjonowaniu się w obronie Adama (może jesod go zaatakuje - w końcu nie wygląda jak topielec więc może coś jesod nie pasować) więcej skorzystałybyśmy niż na emocjonowaniu się krzywdzoną jesod. A ja przedkładam pragmatyzm;)

                                              www.youtube.com/watch?v=sAebYQgy4n4
                                            • jesod Wyznania 03.06.13, 22:45
                                              bgz0702 napisała:
                                              > Jesod to też moja ulubienica, bardzo lubię kiedy ludzie mają taką determinacje i dążenie
                                              > których się uczepia.

                                              No, proszę , proszę... Co za wyznania bez pożądania. ;) To jakby wbrew idei tego forum...
                                              Najpierw narozrabiać jak pijany zając, a potem mówić "lubię cię" albo "kocham cię".
                                              Skąd ja to znam...? Niemniej ciągle aktualne i do czasu skuteczne. :D


                              • jesod Re: Nie wysilaj się 03.06.13, 22:34
                                rekreativa napisała:
                                > Jesod, nie przejmuj się.

                                To nie tak. Ja się nie przejmuję, bo... dziwny jest ten świat, ale ciekawie móc go podglądać. Podglądać nie oznacza godzić się ze wszystkim, co widzisz.
                                Można się nie przejmować i nie tolerować. :)

                                rekreativa napisała:
                                > > Mnie już też jedna "święta krowa"

                                A czy przypadkiem to jednak nie był "święty byk"....? Może Apis? :-)))
                • jesod Ty to wariatka jesteś normalnie 02.06.13, 13:58
                  bgz0702 napisała:
                  > ty to wariatka jesteś normalnie ;)

                  Z pewnością, bo gdyby było inaczej nie wdawałabym się w jałowe, bezsensowne dyskusje, które zalatują nienawiścią i instrumentalnym traktowaniem kobiet.

                  bgz0702 napisała:
                  > obudziłam się właśnie i myslę sobie zobaczę co tam u Jesod, popiła wczoraj trochę czy
                  > ujarała się? Bo przecież mówi, że ma "swoje życie w realu"...;)) Jak tam w realu? Matrix?

                  Tak sobie myślę, że wczoraj zamiast powiedzieć Tobie "Dobranoc" powinnam była powiedzieć "pa pa", ale co się odwlecze to...

                  Zwłaszcza wiele do myślenia dała mi Twoja wcześniejsza wypowiedź w tym wątku.
                  Cytuję:
                  "Nienormalne to jest nie rozumieć że ludzie mają różne marzenia i oczekiwania i czują się skrzywdzeni dlatego, ze ktoś osiągnął już inny poziom rozwoju i takie emocje jak oczekiwania autorki moga go mierzić."

                  Zwłaszcza zastanowił mnie bardzo ten "poziom rozwoju" oraz "i takie emocje jak oczekiwania autorki mogą go mierzić".... Myślę, że ten poziom bierze się z chorego przekonania o doznaniu iluminacji i boskiej egzystencji autora tej wypowiedzi.
                  Normalny człowiek nie mógłby napisać czegoś takiego.

                  • bgz0702 Re: Ty to wariatka jesteś normalnie 02.06.13, 16:07
                    Jesod, skąd u ciebie taka agresja i wpienienie? I dlaczego chcesz mi powiedzieć "pa pa"? Ma to być jakiś dobitna forma pożegnania się ze mną? Wróżysz mi zejscie z tego swiata czy co? Nie trać na mnie energii, znajdą sie pewnie wieksze kalibry niż ja, dla których warto sie oszczędzać ;)
          • bgz0702 Re: Będąc cyniczną 02.06.13, 00:19
            jesod napisała:

            > Chciałeś być dla mnie przykry? Nie udało się. Ja jeszcze mam życie w realu.

            toś mnie zagięła. Naprawdę odbierasz to personalnie? To nic do ciebie
            • jesod Re: Będąc cyniczną 02.06.13, 00:24
              bgz0702 napisała:
              > toś mnie zagięła. Naprawdę odbierasz to personalnie? To nic do ciebie

              Dobranoc. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka