Dodaj do ulubionych

ABS - Absolutny Brak Seksu

30.06.13, 17:26
Witam,
Problem jak w temacie. Jesteśmy "związkiem" od września 2011. Aktualnie on 33, ja 30 lat. Nigdy się nie kochaliśmy. Powtórzę - NIGDY. Na początku spotykania cieszyłam się, że nie ma ciśnienia na łóżko, że taki dżentelmen z niego...ehe...
Nigdy nie było normalnego stosunku z penetracją. Jeszcze na samym początku były pieszczoty, ale tylko ja byłam pieszczona, a on nie dopuszczał do tego, abym ja go dotykała. Po takich kilku razach porozmawiałam z nim. Powiedziałam,że jest to dziwne, źle się z tym czuję, kiedy np. odpycha moją rękę, że wg mnie nie tak to powinno wyglądać. Wyjaśnił mi,że niby ma to związek z problemami dermatologicznymi, na które cierpi (wiedziałam i widziałam to wcześniej) i bał się, że mnie to zniechęci. Ok. Ustaliliśmy, że nie mam z tym problemu i wtedy rzeczywiście zaszły zmiany. On pozwalał siebie dotykać, pieścić, ale zaniedbywał mnie, do stosunku dalej nie dążył, nie chciał, szukał wymówek.
(Nie ma problemu z erekcją,ani z jej utrzymaniem. Ma stulejkę - nie chce leczyć. Jest otyły, waży między 120-140kg, ale otyli też ten seks uprawiają. Za chudszych i grubszych czasów, z poprzednimi partnerkami ponoć ten seks był - wg jego relacji. Ma problemy z tarczycą - niedoczynność, leczy, przyjmuje leki, jest pod kontrolą endokrynologa. Dodam, że w swoich opowieściach kreował się na DonJuana, takie miałam wrażenie.)
Znowu rozmowa, znowu wyjaśnienia, znowu zmiana. Od ponad roku nie dzieje się absolutnie nic między nami. Nie ma pieszczot, nie ma seksu,nie ma niczego - w ciągu roku podjęliśmy 3 razy próby pieszczot, ale oczywiście tylko robótki ręczne, jakieś to było mechaniczne, po wszystkim czułam się fatalnie psychicznie. Pojawiły się za to oskarżenia,awantury, groźby, że odejdę, słowa, że mnie tylko na jednym zależy.
Przez ten czas o ile w ogóle do czegoś dochodziło, to on ZAWSZE znalazł powód na nie - pod prysznicem? Nie, bo mu duszno i słabo. W innej sytuacji nie, bo w dzień jadłam tatara i to og obrzydza, innym razem nie, bo nie. On mnie nie dotyka, ja jego też nie. Wielokrotnie z nim rozmawiałam - na spokojnie i podczas awantur z krzykiem. Najpierw zbywał mnie słowami,że się nic nie dzieje,nie ma problemu, wszystko jest ok. Nie dawałam spokoju, to mnie dręczyło, czułam się fatalnie jako kobieta - nieatrakcyjna.
Przeżywałam okresy zobojętnienia,było mi wszystko jedno, ale potem frustracja narastała i wybuchałam. Potrafiłam być niemiła i arogancka, odciąć mu się, przywoływać brak seksu w różnych sytuacjach. Były dni ciszy, dalej bez zmian. Kiedyś, gdy byliśmy w rodzinnej miejscowości na urlopie,leżeliśmy sobie, zrobił się nastrój, chciałam go pocałować, znowu wymówka - wybuchnęłam płaczem, rozżaleniem, poszłam do domu, nie chciałam z nim rozmawiać. Wtedy po kilku dniach ciszy stwierdził,że pójdzie do seksuologa. To było kilka miesięcy temu, nie podjął ku temu żadnych kroków. Chciał znalezienie specjalisty przerzucić na mnie, ale nie zgodziłam, bo chciałam widzieć tę inicjatywę z jego strony, wreszcie chęć,by coś zmienić. Ale na gadaniu się skończyło.
Od lipca 2012 mieszkamy razem. Robimy wspólne zakupy, chodzimy na spacery, na piwo,śpimy razem. Ale jest między nami straszna pustka. Coraz częściej myślę o rozstaniu, on o tym wie, ale chyba nie sądzi, że to zrobię.
Jedynym przejawem czułości jest jego chęć przytulania, na które ja z kolei mam coraz rzadziej ochotę.
Wcześniej miał problemy finansowe, ale one się wyprostowały, znalazł dobrą pracę, wszystko spłaca regularnie, dobrze zarabia. Przeczekałam te problemy, ale też nic się nie zmieniło. Kiedyś powiedział mi, że miałby ochotę na seks z jedną z moich koleżanek. Zabolało - w związku z naszą sytuacją. Innym razem powiedział, że nawet gdybym się naga koło niego położyła to by nic nie było. (A propos ówczesnych problemów z pracą i pieniędzmi, ale też zabolało).
Wiem, że nikt mi nie da klucza do rozwiązania tego problemu, ale chciałam się wyżalić, moim przyjaciołom nie zrzędzę, oni mają jedną radę - rzuć go. :(
Obserwuj wątek
    • rafill Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 17:54
      Trudno mi w to wszystko uwierzyc... To jakas prowokacja ?
      • powerbella Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 18:02
        Niestety nie.
        • rafill Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 18:15
          w takim razie jestes dla mnie jakims niezrozumialym wyjatkiem. Co sprawia, ze chcesz uprawiac seks ze 140 kilogramowym, zakompleksionym, schorowanym facetem z problemami ? Bez urazy, ale faceci w jego typie najczesciej sami maja problem ze zdobyciem seksualnej uwagi, a tu masz - przeciwna sytuacja, to jemu zwisa seks. Przyznam, ze jestem w szoku.
    • marek.zak1 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 18:04
      W sąsiednim temacie napisałem: brak seksu = brak związku. Mieszkasz więc z facetem, ale nie jesteś z nim w związku. Z tego, co piszesz, to na Twoje szczęście.
      • powerbella Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 18:09
        No tak, uprawianie seksu odróżnia współlokatorstwo od związku. Dlatego też ujęłam to słowo w cudzysłów. :(
        • mojemail3 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 18:40
          Dziewczyno, przeczytaj sama co ujęłaś w słowa, to jest dramat,po co z nim jesteś z litości, czy może on Cię utrzymuje, nic nie rozumiem...
          Chyba,że planujesz białe małżeństwo, to lepiej iść do klasztoru,siostry mają ciekawsze życie, podróże, interesujące intelektualnie towarzystwo...Dziś w Krakowie widziałam najnowszy hit mody, piękne pompony przy sznurach od habitu, w kolorze fuksji...

          Mieści mi się w głowie mieć problemy z seksem w małżeństwie po 15 latach, ale nie na początku,kiedy wszystko dzieje się samo...

          Najmi
          • powerbella Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 18:51
            Nie utrzymuje mnie, oboje pracujemy. Zamieszkałam z nim, bo oboje znaleźliśmy pracę w innym mieście, 350 km od rodzinnej miejscowości. Miałam nadzieję, że jak razem zamieszkamy, to coś się zmieni, bo będziemy sami, bez rodziny za ścianą. Nadzieja...matką głupich.:/
            Nie narzekam na brak intelektualnych rozrywek czy podróży. Mam swoje hobby, swoich znajomych, swoje życie. Miałam mu dawać czas, żeby się ogarnął, trochę tego czasu minęło i nadal nic.
            • mojemail3 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 18:54
              powerbella napisał(a):

              > "Nie utrzymuje mnie, oboje pracujemy. Zamieszkałam z nim, bo oboje znaleźliśmy p
              > racę w innym mieście, 350 km od rodzinnej miejscowości(...)"

              Kochasz go? To chyba jedyne wytłumaczenie, ale nic nie tłumaczy jego postępowania...
            • rafill Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 18:54
              wybacz bezposredniosc, ale czy nie jestes czasem masochistka, albo matka teresa z kalkuty ?
              • mojemail3 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:03
                rafill napisał:

                "(...)matka teresa z kalkuty(...)" ?

                Chyba bardziej święta Kinga,żona Bolesława Wstydliwego...
                • rafill Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:06
                  oby tylko w nastepnym zwiazku nie okazala sie taka swieta :)
                  • powerbella Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:26
                    Facet ma duży problem, ale co - od początku miałam go skreślić? W innych dziedzinach życia jest w porządku, więc stwierdziłam, że warto poczekać, może pomóc.
                    • mojemail3 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:28
                      powerbella napisał(a):

                      > Facet ma duży problem, ale co - od początku miałam go skreślić? W innych dziedz
                      > inach życia jest w porządku, więc stwierdziłam, że warto poczekać, może pomóc.

                      Od początku lepiej było go skreślić, mniej byłoby teraz problemów.
                      Zasadniczo jak się na początku facet nie dobiera do upatrzonej kobiety, to coś z nim nie tak...
                    • rafill Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:31
                      i to jest problem - nieprawidlowo uksztaltowany wzorzec zwiazku. Relacjaa miedzy facetem a babka to nie jest wielka orkiestra swiatecznej pomocy. idz do psycha, bo kolejny wybranek bedzie z tej samej parafii.
                    • bgz0702 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:34
                      powerbella napisał(a):

                      > Facet ma duży problem, ale co - od początku miałam go skreślić? W innych dziedz
                      > inach życia jest w porządku, więc stwierdziłam, że warto poczekać, może pomóc.

                      Wygląda na to ze to typ który potzrebuje kopa w dupę żeby sie ruszyć i coś z sobą zrobić, albo i tu cię przepraszam, potrzebuje większej motywacji a ty ze swoją dobrocią i cierpliwością jesteś zbyt dostępna i latwa, trochę pobuczysz i poplaczesz ale w końcu weźmiesz co ci da, takie dobre dziewczę z ciebie
                    • zyg_zyg_zyg Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 01.07.13, 10:16
                      > stwierdziłam, że warto poczekać, może pomóc.

                      Może wyznacz sobie jakiś deadline. Rok, dwa lata, dziesięć? A może jak dzieci już dorosną i wyprowadzą się z domu? Jeśli uda Wam się je w ogóle spłodzić...

                      A na poważnie. Ktoś już pytał, a ja powtórzę: : po co z nim jesteś? Po co Ci ten związek?
                      Nie "dlaczego?" - bo to wiadomo: poza łóżkiem jest super, rozumiecie się, kochacie i w ogóle. Co dostajesz, co boisz się stracić? Bo może plusy przeważają minusy i dasz radę tak przeżyć u jego boku całe swoje życie?
                      • rafill Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 01.07.13, 11:19
                        moze to manifestacja jej kompleksow ? Nikt mnie nie kocha, to na zlosc wezme sobie najgorszego gnoma i bede z nim ostentacyjnie cierpiec ?
    • rekreativa Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 18:37
      Wiesz, to że facet jest otyły i ma chorą tarczycę, stulejkę i co tam jeszcze to nie jest problem.
      Problemem jest, że on nie robi wiele, by swój stan poprawić.
      A już z tym seksem to jakieś jaja (nomen omen) są. Koleś całkowicie Cię zlewa, nie rozumiem, jak w ogóle doszło do tego, że z nim zamieszkałaś. Bez perspektyw to jest.
    • bgz0702 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 18:55
      Przepraszam, ale mam jedną radę tak jak twoi przyjaciele: odejdź od niego. Nawet jeśli nie może z jakiegoś względu to go nie zwalnia z wrażliwości i odpowiedzialności za twoje uczucia, to co on mówi i robi to trochę chamstwo które on sobie pozwala uprawiać nie zważajac na ciebie. Choć wierzę w to i rozumię ze ma trochę pod górkę ale kto z nas nie ma w różnych sytuacjach?
      • powerbella Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 18:59
        Dokładnie, każdy ma problemy, mniejsze czy większe, ale zawsze jest coś. Jeśli odejdę, może coś do niego dotrze, chociaż wątpię. :(
        • rafill Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:03
          jak nie odejdziesz to nie dotrze na bank. Nie przejmuj sie, nie macie wspolnych zobowiazan, wiec wieksza krzywde robisz mu zostajac. go :)
          • powerbella Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:12
            Wahałam się czy odejść czy nie, bo zastanawiałam się nad sobą - czy aby to nie moja wina, bo może byłam niewystarczająco cierpliwa, łagodna, może źle podeszłam do tematu. :(
            • zuzi.1 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:17
              Daj spokój, trafiłas na popaprańca, im szybciej odejdziesz i zaczniesz nowe, lepsze życie, tym mniej czasu zmarnujesz, a zycie masz tylko jedno...
            • rafill Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:17
              on ma 33 lata i ogarnac moze sie wylacznie sam. On nie jest dzieckiem, a ty nie jestes Matka Boska Bolesna. W tej sytuacji w ktorej jestes odejscie jest optymalnym rozwiazaniem dla was dwojga.
            • bgz0702 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:19
              powerbella napisał(a):

              > Wahałam się czy odejść czy nie, bo zastanawiałam się nad sobą - czy aby to nie
              > moja wina, bo może byłam niewystarczająco cierpliwa, łagodna, może źle podeszła
              > m do tematu. :(

              Refleksja jest potrzebna, ale idąc takim tropem wywołasz u siebie poczucie winy za krzywdy połowy ludzkości
            • bgz0702 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:20
              powerbella napisał(a):

              > Wahałam się czy odejść czy nie, bo zastanawiałam się nad sobą - czy aby to nie
              > moja wina, bo może byłam niewystarczająco cierpliwa, łagodna, może źle podeszła
              > m do tematu. :(

              no i na dodatek wyczuwam tu jakieś zaangażowanie emocjonalne. Kochasz go czy żal ci go zwyczajnie po ludzku i przejmujesz jego winy na siebie?
              • powerbella Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:23
                No właśnie to zaangażowanie emocjonalne jest. Inaczej bym dawno to p.....ła w cholerę. :(
                • rafill Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:25
                  DDA ? :>
                  • powerbella Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:29
                    Nie, mam normalną rodzinę, która sobie pomaga w trudnych sytuacjach.
                    Idąc tym tropem nigdy żadnego związku z nikim bym nie stworzyła, bo jak coś jest nie tak, to "żegnam, nara".
                    Uważam,że nie straciłam/zmarnowałam tego roku, bo każde doświadczenie jest cenne. W tym czasie nauczyłam się wiele o mnie.
                    • po-trafie Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 02.07.13, 17:18
                      Jest ogromna roznica pomiedzy 'cos jest nie tak' a 'bardzo wazna dziedzina zycia, w sumie decydujaca o tym czy ludzie sa w zwiazku czy przyjaciolmi jest ZUPELNIE NIE TAK'.

                      Nie jestescie w zwiazku - mozecie za to byc przyjaciolmi. Czytajac to, jak opisujesz jego reakcje na ciebie, nie wyglada nawet na to.
                      Zwiazek to uklad w ktorym obydwie strony wkladaja tyle samo w ostatecznym rozrachunku: tyle samo czasu, staran, energii, emocji, checi. Czy on wklada tyle emocji co Ty? Czy jest szansa zeby kiedykolwiek wlozyl?

                      Jakiej zamieny oczekujesz, ze z laski jednak bedzie poprawa i np marny seks raz na dwa miesiace? Czy wtedy chcialabys spedzic z nim reszte zycia?
                      Przypatrz sie swojej sytuacji realnie. Jakie sa szanse na zmiane o 180 stopni? Z tego co piszesz, wynika, ze zadne. Moze ew. byc troszke lepiej, gdybys potupala, odeszla, potrzasnela im.. ale troszke lepiej to nadal nie bedzie symetrzyczny szczesliwy zwiazek.

                      Moze nie zmarnowalas tego roku. Ale jesli zostaniesz w tym dluzej, to juz bedzie czyste marnowanie, chyba ze masz jakies ambicje w budowaniu doswiadczenia w zwyklym cierpietnictwie.
                • mojemail3 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:26

                  powerbella napisał(a):

                  > No właśnie to zaangażowanie emocjonalne jest. Inaczej bym dawno to p.....ła w c
                  > holerę. :(


                  Zaangażuj się emocjonalnie w pracę w hospicjum albo schronisko dla zwierząt, daj sobie spokój dziewczyno, najlepsze lata Ci uciekają, z nim będzie tylko gorzej...

                  Najmi
                • bgz0702 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:29
                  powerbella napisał(a):

                  > No właśnie to zaangażowanie emocjonalne jest. Inaczej bym dawno to p.....ła w c
                  > holerę. :(

                  Pomyśl, przemyśl na czym ono polega i czy nie jest ono wykorzystywane przez twojego współlokatora. Może być niezłym skurczybykiem i czuć sie bezpiecznie w tej swojej niemocy i braku działania bo wyczuwa i wykorzystuje tą twoją słabość
                  • powerbella Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:32
                    Możliwe, że tak jest. Skoro on nic nie robi, a ja dalej czekam i tkwię w tym, to nie ma żadnej motywacji, żeby cokolwiek zmienić...
                    • zuzi.1 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:34
                      on po prostu czerpie przyjemnosc z tego, że Ty jestes 'udupiona" przez niego i że sobie na to pozwalasz, plus jeszcze Cię słownie poniża, na co tez pozwalasz
                      • bgz0702 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:38
                        zuzi.1 napisała:

                        > plus jeszcze Cię słownie poniża, na co tez pozwalasz

                        to jest niedopuszczalne, to on ma mieć poczucie winy i myśleć ze jest w sytuacji zależnej. Kawał chamstwa chyba w nim siedzi i tylko się rozwinie w tej kwestii na ciebie zrzucając winę za swoje problemy z seksem. Nie pozwól sobie na budowanie takiej relacji, on się usprawiedliwia chamsko i prymitywnie
                      • powerbella Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:40
                        Wydaje mi się, że nie jest tak skrzywiony. Jest dobrym człowiekiem - ot tak na co dzień. Wiadomo, każdy ma jakieś wady, tak samo ja. Nie jeden raz przesadzałam z jakimś tekstem. Ostatnio cichy dzień był za rzuconego podczas sprzeczki "impotenta".
                        • bgz0702 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 19:53
                          powerbella napisał(a):

                          > Wydaje mi się, że nie jest tak skrzywiony. Jest dobrym człowiekiem - ot tak na
                          > co dzień. Wiadomo, każdy ma jakieś wady, tak samo ja. Nie jeden raz przesadzała
                          > m z jakimś tekstem. Ostatnio cichy dzień był za rzuconego podczas sprzeczki "im
                          > potenta".

                          ;(
                          nie mam dla ciebie rady.
                          • powerbella Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 20:01
                            Wiem :(
                            Jedyne dobre wyjście to rozstanie i tyle. :(
                            • bgz0702 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 30.06.13, 20:10
                              powerbella napisał(a):

                              > Wiem :(
                              > Jedyne dobre wyjście to rozstanie i tyle. :(

                              Też nie lubię kopać leżacego a w tym przypadku leżącym byłby dla mnie twój partner, ale poszłabym sobie mimo wszystko, mimo żalu, smutku i pewnie tego że okrzyknąłby mnie wredną i bezduszną, poszłabym i nie odwracała się za siebie, bo będziesz cierpiała bardziej im dalej w las
                        • jesod Wydaje mi się 30.06.13, 23:56
                          powerbella napisał(a):
                          > Wydaje mi się, że nie jest tak skrzywiony. Jest dobrym człowiekiem - ot tak na
                          > co dzień.

                          Dobrym człowiekiem powinien być również od święta. A tymczasem on, świątecznie, powiadamia Ciebie, że ma ochotę na seks z Twoją koleżanką...

                          Zamiast pisać co Ci się wydaje, może warto zadać mu wprost pytanie: dlaczego jest z Tobą?
                          Jakie znaczenie ma dla niego Wasz związek i.... czy w ogóle w jakiś sposób obchodzi go i interesuje co Ty czujesz?
                          A tak w ogóle, to ja też jestem ciekawa co Ty czujesz do swojego partnera, bo przecież z jakiś powodów z nim jesteś.
                          • powerbella Re: Wydaje mi się 01.07.13, 09:20
                            Przez te półtora roku zadawałam mu często te pytania. Odpowiadał na odczepnego, zdawkowo. Na pytanie po co ze mną jest nie uzyskałam - o ile pamiętam - odpowiedzi, na to czy ma w d... moje potrzeby i uczucia usłyszałam, że nie. Na zarzut, że jemu tak wygodnie i nie chce nic zmieniać raz powiedział, że jemu też jest ciężko i że mam się nie martwić, bo to z nim jest coś nie tak, nie ze mną - wow, co za odkrycie.
                            Przerabiałam też fazy, że jestem nieatrakcyjna, nie podobam mu się (zwłaszcza po komentarzach dot. koleżanki) - odpowiedział tylko "gdybyś mi się nie podobała, to bym z tobą nie był". Ale nie czuję tego - nie mówi mi komplementów, czasem pytam czy dobrze/ładnie w tym wyglądam przed wyjściem, to potrafi coś skrytykować - rzadko, ale się zdarza. Nie czuję się jak kobieta przy nim :( Ostatnio wzięłam się za siebie - zrzuciłam 6 kg, usłyszałam, że i tak nie widać. Świetna motywacja...nie ma co...Prosiłam, by on coś z sobą zrobił, schudł - ma wielgaśny brzuch - bez echa. Lepiej mieć wymówkę.
                            Jestem rozgoryczona tym wszystkim. Kocham go czy jego wyobrażenie o nim, jakie sobie stworzyłam? Nie wiem. :(
                            • mojemail3 Re: Wydaje mi się 01.07.13, 10:14
                              powerbella napisała:
                              (...)" Ostatnio wzięłam się za siebie - zrzuciłam 6 kg, usłyszałam, że i tak nie widać. Świetna motywacja...nie ma co...Prosiłam, by on coś z sobą zrobił, schudł - ma wielgaśny brzuch - bez echa. Lepiej mieć wymówkę(...)"


                              "O Boże, widzisz i nie grzmisz"jak mówi moja mama...
                              Lubisz się umartwiać nie ma co...Piszesz, jakbyś miała 45 lat, małe dzieci na wychowaniu, męża po zawale-to opis sytuacji byłby zrozumiały, miłość, lojalność i takie tam.
                              Weż się dziewczyno otrząśnij, spakuj walizkę i zakończ tą żenadę...

                              Miałam znajomą, co też jej było żal faceta rzucić, on za to kilka lat po ślubie się nie wahał odejść z kochanką...
                              Najmi
    • triismegistos Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 01.07.13, 15:38
      Na bogów, po co ci gruby facet z problemami ndermatologicznymi, stulejką i bez krzty ikry na dodatek? Wytłymacz mi, po co?
      • rekreativa Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 01.07.13, 17:22
        Może to masochistka?
        A że żadnego Greya nie było pod ręką...
      • powerbella Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 01.07.13, 21:03
        Nie klasyfikuję ludzi - Ty masz brzuch, Ty krosty a Ty nie masz zęba - nie będę z Tobą, bo szukam ideału z kaloryferem na brzuchu, hollywoodzkim uśmiechem i cerą jak z reklamy Vichy. Nie jestem ideałem i przykro by mi było gdyby ktoś kiedyś powiedział komuś o mnie po co Ci kobieta z małymi cyckami/niska/z krótkimi włosami/gruba/chuda. Czy to jedyny wyznacznik? Dla mnie nie.
        Jak się poznawaliśmy miał cechy, które mi odpowiadały i stwierdziłam, że zaryzykuję.
        Uznałam,że każdą z tych rzeczy da się i można naprawić, tylko, to ja tego chcę,a ich właściciel nie. Ja np. wiem, że takiej wagi w miesiąc czy nawet pół roku nie da się zrzucić. Tyle, że minęło już 1,5...a tu lipa. Na całej linii.

        Poszukać muszę faceta z takimi cechami charakteru, które by mi odpowiadały i do tego takiego, który chętnie uprawia seks i nie jest to nieosiągalny wyczyn. :)

        Grey? Nie dziękuję. :)
        • mojemail3 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 01.07.13, 21:15
          powerbella napisała:

          (...)"Poszukać muszę faceta z takimi cechami charakteru, które by mi odpowiadały i do tego takiego, który chętnie uprawia seks i nie jest to nieosiągalny wyczyn. :)"

          No i bardzo dobrze, gratuluję decyzji. Nie miej nikomu za złe bezpośrednich wpisów, pewnie łatwiej walnąć prawdę między oczy na forum, ale...Tobie też było łatwiej się tu "wywnętrzyć"...
          Powodzenia!
          • powerbella Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 01.07.13, 21:30
            Wiem, nie mam za złe. :) Chciałam tylko mój tok myślenia wyłożyć bardziej zrozumiale dla innych, bo to, że mi mimo wszystko przykro i ciężko, nie znaczy, że lubię się umartwiać i płakać w kąciku, szukając psychopatów do związku. :)
            Decyzja podjęta - wypowiedziałam umowę wynajmu, no i teraz tylko zostaje mi czegoś szukać i przetrwać ten okres jakby nie było nieprzyjemny i smutny. Nie chciałam zbyt łatwo się poddawać, ale też mam poczucie, że zrobiłam wszystko, środki się wyczerpały, więc...trza iść ku nowemu.
            • rafill Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 01.07.13, 23:46
              Brawo :)
    • zakonna Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 01.07.13, 19:51
      nie rozumiem dlaczego jesteś z tym facetem. jedyne wytłumaczenie jest takie, że masz spaczone pojęcie związku, łatwo poddajesz się szantażowi emocjonalnemu, masz niskie poczucie własnej wartości a na dodatek jesteś cierpietnicą. Sugeruję psychoterapię, żebyś następnego faceta wybrała jakiegoś normalnego i stworzyła w miarę normalny związek.
      • powerbella Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 22.07.13, 21:29
        Moje dwa poprzednie związki były całkiem ok, również pod tym względem. Rozstaliśmy się z całkiem prozaicznych powodów, więc bez obaw, myślę, że w następnym związku nie będę miała takich problemów.
        Aktualnie nie mam ochoty na żaden związek, trza do siebie dojść. :)
    • zapachlasu1 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 17.07.13, 09:21
      Witaj, przeczytałem uważnie Twój post. Ja jestem w związku, gdzie seksu prawie nie ma ("seks nie jest najważniejszy", "są inne sprawy"), co jest bardzo, bardzo frustrujące, bo ciężko to robić 20 razy samemu, a raz z kobietą.
      Nie mam ochoty bezustannie robić z siebie ofiary i cierpietnika, który będzie wiecznie poszukiwał zajęć zastępczych.
      Nas zzwiązek raczej się zwija, niż rozwija. Brak seksu, blikości, czułości może położyć zwiazek, nawet jak jest udany na innych polach.
      • powerbella Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 22.07.13, 21:18
        Brak bliskości to jest bardzo poważny problem. O ile ta druga strona, która nie chce, widzi to w kategoriach problemu w ogóle. Ja postanowiłam, że nie będę się więcej upokarzać i prosić/wymuszać coś, co powinno być naturalną konsekwencją normalnego związku.
        O ile jestem osobą wyrozumiałą i wiem, że każda kobieta może mieć pms, okres, słabszy dzień, boleć ją głowa może, facet też może się źle czuć, może mieć obawy, stresy i Bóg wie co, nie będę tolerowała olewania na całej linii.

        Z Twojego postu wynika,że seks rzadko, ale jest - może uda się coś zaradzić?

        U mnie było za późno. Niestety, albo stety.
    • powerbella Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 13.01.14, 22:27
      Mały update - co u mnie, tak nawet bardziej dla siebie niż dla innych.;)
      Otóż rozstałam się z owym panem, pozostajemy w relacjach przyjacielskich. Teraz uważam, że od początku powinny być takie.
      Natomiast ja spotkałam mężczyznę, który nie ma takiego problemu :). Akceptuje mnie, wręcz adoruje. Jest czuły i bardzo mi z nim dobrze. Seks jest. I jest świetny, jemu zdaje się też podoba.
      Podsumowując - myliłam przyjaźń z czymś więcej, związek bez seksu to nie związek i nie można bać się zmienić tego stanu rzeczy. Tylko czasem niektórzy potrzebują czasu, żeby się otrząsnąć.
      Życie i związki są za fajne, by je marnować.
      Tyle, dziękuję za uwagę.
      :)
      • zuzi.1 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 13.01.14, 22:51
        BRAWO autorko !!!
        • sabat.77 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 14.01.14, 22:05
          Brawo. Powerbella to jak imie jakiejs rozowej, komiksowej superbohaterki :)
      • snowball5 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 14.01.14, 21:58
        Czesc, czyli odeszlas od niego... Ja tez jestem uwiklana w zwiazek bez intymnosci. Od 5.5 roku nie bylo seksu miedzy mna a moim partnerem :( . Usycham, umieram powoli, wygasam... Moja historia jest bardzo podobna do Twojej, czuje dokladnie to samo, probowalam wszystkiego - rozmow, sugestii, 2 lata temu kupilam 5 zestawow pieknej seksownej bielizny I ani razu nie mialam okazji zalozyc... Ostatni raz kochalismy sie na urlopie w lipcu 2008 roku, gdy bylam w ciazy z nasza corka. Do wtedy bylo cudownie, po przyjsciu dzidzi wszystko zniknelo... Nadal nie moge tego zrozumiec, po prostu nie ogarniam. Sama nie wiem, czemu pisze, Bo wiem, ze nic na to sie nie poradzi. Jestesmy wspollokatorami wychowujacymi dziecko, kazdy na swojej zmianie...
        • sabat.77 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 14.01.14, 22:08
          Kurcze, pozycie zamarlo wraz z nadejsciem kryzysu na gieldzie papierow wartosciowych... Maz jest finansista ??
        • marek.zak1 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 14.01.14, 22:11
          Tez tego nie ogarniam. Dlaczego facet rezygnuje z najwiekszej radości zycia, czyli bzykania? Patologia do kwadratu :(
          • snowball5 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 14.01.14, 22:15
            Panowie, uchylcie rabka tajemnicy - dlaczego mezczyzni nie chca sie kochac z kobietami, o ktorych mowia, ze kochaja? Nie potrafia odroznic przyjazni od milosci, czy kryje sie za tym cos wiecej?
            • sabat.77 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 14.01.14, 22:21
              Kryje sie za tym z reguly cos wiecej. Ale ciezko ogarnac co, bo kazdy czlowiek jest inny. Jakies leki, traumy, strachy... Czasem to sa powazne sprawy typu kryptohomoseksualizm, bycie molestowanym w dziecinstwie, nieprzerobione kompleksy Edypa i tym podobne przyjemnosci.
              • snowball5 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 14.01.14, 22:57
                a wiesz, ze nawet podejrzewalam go o bycie gejem? Dowodow bezposrednich nie mam, bo poznalam go gdy on mial 38 lat a ja 32, ( on jest Anglikiem), ale odznaczam okienka - ponoc bylam jego pierwsza dziewczyna w lozku i prawie pierwsza taka powazna, ale tlumaczy to tym, ze mila problem z hazardem od dziecka; raz po okolo 1.5 roku bycia w zwiazku przypadkiem zobaczylam ze byl na dwoch stronach gejowskich ( ja bylam w pracy, on wtedy byl chory, pamietam, ze powiedzial, ze w mailu dostal spamy i chcial zobaczyc co to za linki byly, z tego co pamietam to byly chyba randki dla gejow, ale nie zarzekne sie teraz po tylu latach.
                Zapytalam go nawet jakis czas temu w gescie rozpaczy czy jest gejem i powiedzial, ze NIE!
                Czy geje maja wuecej kolezanek, czy kolegow? On jest raczej skryty i bez przyjaciol, tylko w pracy wydaje mi sie, ze ciagle sie w gronie damskim obraca ( pracujemy w bardzo duzej firmie ponad 1000 osob i pracownicy sa w rownym stopniu obu plci)
                • sabat.77 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 14.01.14, 23:24
                  No to z tego co piszesz wynika, że jest gejem, na 100%. Przykro mi. Za dużo tych zbiegów okoliczności.
                  • zuzi.1 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 14.01.14, 23:34
                    Dokładnie, tylko manipuluje i kłamie. A geje często obracają się głównie w damskim towarzystwie. Moj kolega, ukrywający się gej, w liceum miał same kolezanki i więź z nimi b. bliską, kolegę miał jednego w podobnym stylu co on...
                    • snowball5 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 14.01.14, 23:51
                      O rany!!! Czyzbym miala dziecko z gejem? A moze jest szansa, ze jest hetero, Bo przeciez przez dwa lata bodajze mielismy sporo seksu... Chociaz jak teraz pomysle, to nigdy nie dotykal mnie tak jak mezczyzna dotyka kobiete, bal sie polozyc dlonie na moich piersiach, ale ja to tlumaczylam sobie niedoswiadczeniem. Kiedy tylko na niego spojrzalam podczas stosunku, to mial zamkniete oczy... Co ja teraz zrobie?? Jak uzyskac 100procent pewnosci? Nie sadze, zeby nagle sie przyznal..
                      • mojemail3 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 15.01.14, 00:00
                        snowball5 napisał(a):

                        (...)"A moze jest szansa, ze jest hetero, Bo przeciez przez dwa lata bodajze mielismy sporo seksu...(...)"

                        (...)"Od 5.5 roku nie bylo seksu miedzy mna a moim partnerem(...) 2 lata temu kupilam 5 zestawow pieknej seksownej bielizny I ani razu nie mialam okazji zalozyc... Ostatni raz kochalismy sie na urlopie w lipcu 2008 roku, gdy bylam w ciazy z nasza corka(...)"

                        Coś kręcisz kochana i mylisz się w zeznaniach...Chyba,że te lata bez seksu już zlały się jedno stałe bez-seksie...
                        • snowball5 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 15.01.14, 00:02
                          Jestem z nim 7.5 roku, mamy 5 letnia corke, przez pierwsze 2 lata bylo normalnie, czemu niby bym miala cos krecic, kochana?
                          • mojemail3 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 15.01.14, 00:07
                            snowball5 napisał(a):

                            > Jestem z nim 7.5 roku, mamy 5 letnia corke, przez pierwsze 2 lata bylo normalni
                            > e, czemu niby bym miala cos krecic, kochana?

                            Aaaaa, przez 2 lata...a nie 2 lata temu;-)
                            Zmęczenie materiału forumowego...
                            Wiesz, w sytuacji gdy nie ma traumatycznych doświadczeń, ciężkiej choroby, trudno mi zrozumieć tak szybkie wypalenie u jeszcze młodych ludzi.
                            Zastanawiałaś się jakie żródło może mieć to wygaszenie seksualne?
                      • hello-kitty2 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 16.01.14, 17:56
                        snowball5 napisał(a):

                        > O rany!!! Czyzbym miala dziecko z gejem? A moze jest szansa, ze jest hetero, Bo
                        > przeciez przez dwa lata bodajze mielismy sporo seksu... Chociaz jak teraz pomy
                        > sle, to nigdy nie dotykal mnie tak jak mezczyzna dotyka kobiete, bal sie polozy
                        > c dlonie na moich piersiach, ale ja to tlumaczylam sobie niedoswiadczeniem. Kie
                        > dy tylko na niego spojrzalam podczas stosunku, to mial zamkniete oczy... Co ja
                        > teraz zrobie?? Jak uzyskac 100procent pewnosci? Nie sadze, zeby nagle sie przyz
                        > nal..

                        A jakie to ma znaczenie czy jest gejem czy nie, ostatni seks w 2008 :-) Chce Ci sie jeszcze o tym myslec? Chyba czas postawic na nim krzyzyk.
            • bcde Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 15.01.14, 03:30
              > Panowie, uchylcie rabka tajemnicy - dlaczego mezczyzni nie chca sie kochac z ko
              > bietami, o ktorych mowia, ze kochaja? Nie potrafia odroznic przyjazni od milosc
              > i, czy kryje sie za tym cos wiecej?


              Najpierw ty uchyl rąbka tajemnicy i napisz dlaczego kobieta kupuje 5 zestawów pięknej seksownej bielizny i nigdy żadnego nie zakłada. Na co czeka? Dlaczego nie chce wzbudzić pożądania u mężczyzny, z którym jest? Nie potrafi odróżnić przyjaźni od miłości, czy kryje się za tym coś więcej?
              • snowball5 Re: ABS - Absolutny Brak Seksu 15.01.14, 07:33
                Byc moze ta kobieta ma dosc inicjowania zblizen, sluchania, ze na dywanie przy kominku to jest za twardo na seks, pod prysznicem za ciasno, w innej pozycji niz ona na gorze - jemu jest niewygodnie, gubienia sie w domyslach po rozmowach, w ktorych slyszala, ze brak jego ochoty na seks to nie jej wina I ze on "nie umie powiedziec" dlaczego nie chce sie kochac, ale to nie o nia chodzi... Po takich nokautach nie powinna byla kupowac zadnych nowych fatalaszkow, a jednak kupila w nadziei... Uwazasz, ze nadal powinna miec ochote na uwodzenie I przebieranki? Moze ona okolo dwoch lat temu stracila juz pewnosc siebie I wiare w jego uczucie I tylko jakich impuls I nadzieja popchnely ja do tego zakupu, ale potem rzeczywistosc nie zachecila do kolejnych prob uwodzenia w seksownej bieliznie.
                Bcde, jestes mezczyzna?
              • jesod Najpierw ty 15.01.14, 10:58
                bcde napisał:
                > Najpierw ty uchyl rąbka tajemnicy i napisz dlaczego kobieta kupuje 5 zestawów p
                > ięknej seksownej bielizny i nigdy żadnego nie zakłada. Na co czeka?

                Na zachętę i motywację, bo jak widać... determinacja jeszcze jej nie dopadła.
                • lampardzikus Re: Najpierw ty 15.01.14, 11:57
                  Zdaję sobie sprawę, że to wszystko jest skomplikowane itd. Tylko czasem naiwnie się zastanawiam - czemu faceci z kobietami nie rozmawiają szczerze. Tu na forum pisze się szczerze. A w domu? A w relacjach międzyludzkich do tej osoby, do której nam najbliżej? Tu też już na początku zabrakło komunikacji. Jasne - nie wszystko się do niej sprowadza.
                  I myślę jeszcze - że wy (Panie) i my (Panowie) wciąż jesteśmy na siebie skazani, wciąż na niedomówienia, wciąż na de facto kłopoty... Czy ja nie jestem jednak zbyt wielkim pesymistą?
                  • jesod Re: Najpierw ty 15.01.14, 12:51
                    lampardzikus napisał:
                    > Zdaję sobie sprawę, że to wszystko jest skomplikowane itd. Tylko czasem naiwnie
                    > się zastanawiam - czemu faceci z kobietami nie rozmawiają szczerze.

                    Poniekąd przyznam Ci rację.
                    Wydaje mi się, że w realu dotąd nie spotkałam tylu kłamczuchów, krętaczy, zakłamańców, pozerów i innych odchyleńców, co w necie.
                    Czyżby tutaj panowie beztrosko objawiali swoją naturę i prawdziwą twarz...?
                    Fakt, że ta aktywna grupa jest niereprezentatywna w stosunku do całości (i w tym cała nadzieja!), ale.... objawia jak to może wyglądać pod tzw. podszewką.

                    lampardzikus napisał:
                    > I myślę jeszcze - że wy (Panie) i my (Panowie) wciąż jesteśmy na siebie skazani
                    > , wciąż na niedomówienia, wciąż na de facto kłopoty... Czy ja nie jestem jednak
                    > zbyt wielkim pesymistą?

                    A ja myślę, że nikt nie jest na nikogo skazany, dokąd się sam nie skaże.
                    • lampardzikus Re: Najpierw ty 15.01.14, 15:11
                      Poniekąd nie jest skazany. Ale inaczej gdy jest zaangażowanie z obu stron. Nie jest to takie proste
                      • snowball5 Re: Najpierw ty 15.01.14, 21:27
                        Zgadzam sie, wszystko jest bardzo skomplikowane, ludzkie natury sa bardzo zlozone, a ludzkie motywy jeszcze bardziej :(. Jedno wiem - w pojedynke niczego sie nie wskora, do tanga trzeba dwojga.
                    • zawle Re: Najpierw ty 15.01.14, 21:36
                      jesod napisała: > Wydaje mi się, że w realu dotąd nie spotkałam tylu kłamczuchów, krętaczy, zakła
                      > mańców, pozerów i innych odchyleńców, co w necie.

                      A ja nigdy nie spotkałam tylu domorosłych analityków, diagnostów, telepatów i wróżek co w realu
                      • snowball5 Re: Najpierw ty 15.01.14, 21:37
                        Hehe :))
                      • jesod Re: Najpierw ty 15.01.14, 22:13
                        zawle napisała:
                        > A ja nigdy nie spotkałam tylu domorosłych analityków, diagnostów, telepatów i w
                        > różek co w realu

                        No i... ?
                        • lampardzikus Re: Najpierw ty 16.01.14, 10:01
                          Każdy próbuje tu na własną miarę pisać o tym co przeżywa, czy próbuje doradzić. Jak to na forach bywa - wynika z tego sporo nieporozumień - bo przecież piszemy językiem dość skrótowym.
                          Ale - ktoś o tym pisał wcześniej - czy to forum pomogło 1,2,5, czy 10 choć osobom?
                          Czy to raczej rodzaj terapii?
                          • jesod Re: Najpierw ty 16.01.14, 15:59
                            lampardzikus napisał:
                            > Ale - ktoś o tym pisał wcześniej - czy to forum pomogło 1,2,5, czy 10 choć osob
                            > om?
                            > Czy to raczej rodzaj terapii?

                            To absolutnie nie jest forum specjalistyczne w temacie.
                            Według mnie jest to rodzaj samoterapii, ale... toksycznej dla odbiorców.
                            • lampardzikus Re: Najpierw ty 16.01.14, 16:18
                              Od czasu do czasu zaglądam na forum nie sledze dokładnie. Kojarzę kilka nicków m.in. twój jesod. Ale nie śledzę tego nie znam losów poszczególnych osób.
                              Jest kilku "dyżurnych" forumowiczów, którzy stworzyli tu "małą rodzinkę" :) - ale jak to w rodzince bywa nie wszyscy się lubią. I chyba na tym to trochę polega.
                              Co jakiś czas wpada ktoś zdesperowany, któremu coś w życiu się sypie zakłada wątek - no i właśnie - czy mu pomagamy (pomagacie)?
                              Ja raczej widzę to tak - ktoś się wygada, zobaczy że nie jest sam z takim problemem, zobaczy jakie są możliwe rozwiązania dzięki radom "małej rodzinki" ;). I to na pewno już pomaga, ale nie sądzę, żeby to rozwiązało realnie komuś problem. Chyba, że się mylę...
                              • zawle Re: Najpierw ty 16.01.14, 18:43
                                lampardzikus napisał:
                                > Co jakiś czas wpada ktoś zdesperowany, któremu coś w życiu się sypie zakłada wą
                                > tek - no i właśnie - czy mu pomagamy (pomagacie)?

                                To trzeba by było zrobić badania:)
                              • snowball5 Re: Najpierw ty 16.01.14, 18:54
                                Lampardzikus, masz stuprocentowa racje, forum nie rozwiazuje niczyich problemow, jest to jedynie rodzaj ulzenia sobie w klopocie. Po wylogowaniu sie z komputera nadal nasze problemy sledza nas jak wlasne cienie. Pierwszy raz w zyciu weszlam na forum Bo bylam bardzo ale to bardzo zdolowana, ze za nie wiedzialam co ze soba zrobic, tak mi zle bylo, a poniewaz jestem z daleka od bliskich mi osob, musialam sie jakos komus wyzalic I tak sobie mysle, ciekawe co w necie pisza o braku bliskosci w zwiazku - no I forum mi wyskoczylo :) czytam a tam dziewczyna ma/miala podobny problem. Forum pomoglo mi jedynie w uswiadomieniu sobie, ze cos co ja uwazam za oczywisty I podstawowy budulec I spoiwo w zwiazku damsko-meskim, nie jest tym samym dla innych osob w tym mezczyzn. Seks wazny dla jednych, nie liczy sie wcale dla innych. Wyzalilam sie Wiec, ale Bol pozostal I nie chce odejsc. Moj problem nadal jest moim problemem I nikt za mnie go nie rozwiaze, aczkolwiek dziekuje wszystkim za opine i rady. Nie wiem jeszcze co zrobic z tym fantem, ale cos trzeba, nie moge juz tak dluzej ciagnac...
                        • zawle Re: Najpierw ty 16.01.14, 15:40
                          jesod napisała:
                          > No i... ?

                          A ja nigdy nie spotkałam tylu domorosłych analityków, diagnostów, telepatów i wróżek, ilu jest w necie. Na podstawie własnych projekcji wyrokują kto kłamie, kto mówi prawdę, kto szpanuje, kto jakie ma problemy. Ba...nawet wiedzą na pewno kto się podszywa;)
                          • lampardzikus Re: Najpierw ty 16.01.14, 15:49
                            W necie łatwiej się to robi o czym piszesz. A ja podtrzymuję pytanie - czy ktoś ujawnił się że mu to uratowało to związek, bądź przewartościowało coś, bądź się obudził?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka