Dodaj do ulubionych

bedzie dlugo i meczaco...

05.12.13, 14:02
Dlugo myślałam czy napisac czy nie…post mi chyba wyszedl chaotyczny...dzieki z gory za ewentualne odpowiedzi.

Mam problem, wiadomo chyba jaki.
Ja trzydziestka, on nieco starszy, bezdzietni.
Milosc jest.

On:
Facet jest naprawdę sensowny, bardzo w moim typie, uprawia dużo sportu, jest przystojny, podoba mi się. Ma fajne ciało, inwencje, checi i jest naprawdę dobre w te klocki, 90% konczy się porządnym, mocnym orgazmem. Hydraulika nigdy nie szwankuje, zawsze chętny, gotowy. Poza tym jest świetnym człowiekiem, również mi odpowiada charakterem, poczuciem humoru…oczywiscie nie jest idealny, ale bardzo mi pasuje.

My:
Pierwsze kilka lat: lozkowe szaleństwo. Zawsze, wszędzie, chętnie. Potem trochę gorzej, ale wciąż „w normie”. Wczesniej studiowałam i tylko dorabiałam, potem zaczelam pracować ergo miałam mniej czasu, energii, itp. Podczas studiow czasem tylko czekałam na niego az wroci z pracy, żeby poszaleć.
Sfera niecielesna dobra, działa, jesteśmy ekipa, rozmawiamy, dobrze się razem bawimy, on również ma obowiązki domowe, chociaż mniej. Dogadujemy sie.

Ja:
Wracam z pracy i nic mi się nie chce. NIC. Od jakiegoś roku szwankuje.

Ludzie, mi się nie chce.
Tylko smuta..Facet rożnie reaguje, czasem rozmawia, pyta, a czasem wkurza się, dogaduje, albo odpuszcza na kilka tygodni. Czasem dobiera się non stop.
Mi się nie chce… w ogóle. Nie mam nawet żadnych fantazji, snów, na widok super kolesia nie spadają mi gatki… Nie wierze, ze to napisze: seks mógłby dla mnie w tej chwili w ogóle nie istnieć, Az mi wstyd, ale wole poczytać książkę, iść na basen…
Tęsknie za sobą sprzed kilku lat, za moim entuzjazmem, radością, tęsknie za moja chcica..Analizuje te sytuacje od kilku miesięcy i sama nie wiem, dlaczego kiedyś mi się chciało, a teraz nie..

Kiedyś na pewno byłam..Młodsza, nie miałam nic do roboty, chodziłam tylko na uczelnie, imprezowałam i siedziałam w łóżku. On mi imponował, był niesamowity łóżku, oprócz realnej chcicy chciałam mu tez pewnie cos udowodnić, pokazać się z jak najlepszej strony, (ale żeby to trwało 3-4 lata??- a tyle czasu było fajnie). Wiem tez, ze teraz mi "mniej imponuje", tj. znamy sie, znamy swoje wady i zalety... kiedyś tez miałam fantazje i upodobania, które dzisiaj w ogóle na mnie nie działają. To nie żadne „realne” fantazje, raczej tylko w głowie. Może to jest problem?
Ogólnie wspominam siebie sprzed kilku lat, jako ociekającą płynami bombę. Kiedyś tez piłam więcej alkoholu, myślę ze to tez mogło wpłynąć, byłam bardziej wyluzowana, zrelaksowana…

Obecnie nie pije prawie wcale, nie mam ochoty:) Czasem staram się sobie zwizualizowac, co by mi się podobało, szukam nowych fantazji i nie przychodzi mi do glowy nic…
wracam z pracy, nic mi się nie chce. Robie kolacje, idę czasem na basen, wyprowadzę psa, poczytam. Czasem gdzieś razem wychodzimy. I nic się nie dzieje. Rano tez nie- próbowałam i w ta stronę, chociaż faktycznie rano częściej o tym myślę. Strasznie mi z tym przykro i źle.

Nie wiem, dlaczego tak jest. Oprócz tego, ze sama z siebie nie mam naprwde ochoty (ok., może mi się ewentualnie zdarzyć „moja własna ochota”, moja inicjatywa… raz na miesiąc- dwa), to nic mnie nie kreci. Biedny facet cos tam kombinuje, a mnie to tylko nuży. Ja jemu nic nie robie tez, czuje się z tym jak jakaś wiedźma, bo kiedyś potrafiłam godzinami go obsługiwać. Tylko się frustrujemy.
Nadmienić musze, ze jak spojrzymy na statystyki to nie jest źle, bo przynajmniej raz na tydzień cos się dzieje, ale żadnej frajdy..Tzn. tak, orgazm mam prawie zawsze, jak już zaczniemy to jest "ok.", ale ja chce CHCIEĆ i Cieszyc się aktem!!! Źle się czuje z tym, ze to zawsze on cos inicjuje, wymyśla, a ja tylko odbieram, bez entuzjazmu, bez radosci, leze jak rozgwiazda, krepuje sie czasem…Tak jakbym myślała, ze juz nie wypada (?).

Przed nim miałam kilka nastoletnich i wczesno studenckich związków, miałam kilka przygód, nawet kilka one-nigh-standow się znalazło, wiec to tez nie jest tak, ze nie mam porównania.

Aha, zlosliwie napisze, ze czasem jest tak, ze jego gra wstępna zaczyna się od „dziś się będzie działo?”. Ze niby wg niego nie będziemy godów odprawiać, skoro mieszkamy razem i śpimy w jednym łóżku, a mnie takie teksty wkurwiaja. Gwoli sprawiedliwości: nie zawsze tak jest, czasem się stara trochę „poudawać”. I tak, potem wszystkie łóżkowe sztuczki wyciąga, ale i tak mnie takie teksty jakieś przaśne mi się wydaja. Nie chce zwalać winy na niego, bo on i tak robi mnóstwo rzeczy w tej kwestii a ja nic, zreszta kiedys to nie bylo problemem, bo zawsze chcialam.

„siedzę i myślę” i stwierdzam, ze ten człowiek mnie kiedyś rzuci z tego powodu, a mnie się to wcale nie uśmiecha… Nie mówiąc o tym, ze sama czuje się jak osoba niepełnosprawna, czuje jakby mi czegoś brakowało. Nawet wyobrażając sobie mnie w związku z Bradem Pittem czuje się tak samo wybrakowana, tez by mi się nie chcialo…Nie mowiac o tym, ze chcielibyśmy mieć w niedalekiej przyszłości dzieci, ale w takim tempie…sami sie az z tego smiejemy:S.

Co robic?
Szukac seksuologa?
Psychologa?:(
Obserwuj wątek
    • loppe Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 14:12
      Nadmienić musze, ze jak spojrzymy na statystyki to nie jest źle, bo przynajmniej raz na tydzień cos się dzieje, ale żadnej frajdy..Tzn. tak, orgazm mam prawie zawsze, jak już zaczniemy to jest "ok.", ale ja chce CHCIEĆ i Cieszyc się aktem!!! Źle się czuje z tym, ze to zawsze on cos inicjuje, wymyśla...

      Niesamowita sytuacja! Jest pożycie, jest orgazm, jest wielki problem. Forum nie pamięta chyba takiej konfiguracji. Tu problemem bywa raczej brak pożycia albo brak orgazmu. We have a major case here!
      • konto_e_mail Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 14:34
        w porownaniu z tym co mielismy kiedys, ten twoj dowcipny "major case" to orka na ugorze. Nie bede cieszyc sie byle czym i w wieku 30lat mowic; "kiedys godzinami go wylizywalam, teraz raz na tydzien zmuszam sie do robienia rozgwiazdy w lozku, na nic wiecej mnie nie stac, ale i tak jest bosko".
        ja po tym cotygodniowym seksie placze bo:
        -przez 80% aktu w ogole nie miam ochoty, nic nie robie.
        -a potem mam orgazm, osiagniety w sposob calkowicie mechaniczny, ot, wiadomo gdzie dotknac, jaka pozycja dziala i tyle.

        mezczyzni czesto pisza, ze wytrysk nie zawsze ozn. faktycznego orgazmu i u mnie jest podobnie.
        ciesze sie, ze mam orgazm, ale chce chciec. chce moc dac orgazmy mojemu facetowi, chce cieszyc sie tym co robimy, a nie lezec jak kloda i "pozwalac" raz w tygodniu na to samo.
        jakby ktos mial watpliwosci to moj narzeczony tez nie jest zadowolony z tego co mamy obecnie. to nie jest seks, a przynajmniej nie taki jaki znam.
        • kaiser.blade Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 14:40
          Na razie się zmuszasz, ale to działa wręcz przeciwnie - tzn. im częściej to robisz, tym gorzej się z tym czujesz. Aż zablokujesz się całkiem, powiesz "dość". I całkiem przestaniesz. To dobry moment, bo tylko on może tutaj poradzić de facto - tzn. zacząć działać.
        • loppe Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 14:41
          Ależ ja właśnie dostrzegłem ogromny stopień komplikacji Twojego przypadku; to nie było wcale powierzchowne myślenie że Twój problem jest znikomy "w porównaniu", na odwrót. Trudno tu o diagnozę nawet, a bez niej jak leczyć? Rozumiemy się. Trzymam kciuki.
    • kaiser.blade Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 14:33
      Tak to się zaczyna. Faktycznie, gość Cię najpierw zdradzi a potem rzuci. Jeśli jest jak mówisz, to na dłuższą metę to jest nie do utrzymania, przynajmniej z punktu widzenia faceta. A że się nie zmieni to jest raczej jasne, kobitki wchodzą w takie emocjonalne ciągi "nie chcenia" i potem to już jest raczej tylko dążenie do nieuchronnego. Bardzo prawdopodobny epizod szaleństwa, pożądania i paraliżującej zazdrości połączonej z gigantycznym poczuciem winy z Twojej strony już "po fakcie"... O ile tego nie przechodzicie i jakoś się to samo rozejdzie po kościach, po czym rozejdziecie się w pokoju. Dzieci nie róbcie, szkoda by ich było.
    • loppe Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 14:45
      A jak pozazwiązkowo u Ciebie? Dobrze się czujesz, dobrze Ci idzie, nie jesteś przypadkiem w jakiejś depresji, smutku egzystencjalnym - utrata sensu istnienia (mam na myśli NIE na skutek problemu tu opisanego, lecz jako przyczyna ewentualna tego problemu, rozumiemy się)
    • loppe Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 14:56
      Co robic?
      Szukac seksuologa?
      Psychologa?:(

      Tutaj już szukasz wskazówki, powyżsi jak najbardziej! Każdy może w końcu - choćby przypadkiem - skierować Cię ku diagnozie, której nie ma...

      Także badania składu ciała - hormony, tarczyca etc........
      • kag73 Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 15:56
        A nie bierzesz czasem pigulki antykoncepcyjnej i stad spadek libido?
    • marek_gazeta Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 16:09
      Pytanie, czy nie masz ochoty na seks, czy też obserwujesz ogólny zanik energii życiowej na wszystkich frontach.

      W obu przypadkach należy szukać porady specjalisty, ale w drugim można zaryzykować podejrzenie o depresję. W depresji nic się nie chce i na seks ochoty też nie ma.
      • konto_e_mail Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 16:48
        dzieki za odpowiedzi...odpisuje zbiorczo:
        - na innych zyciowych frontach ok, chociaz niespokojnie. w lutym awansowalam w zwiazku z czym mam wiecej zadan, obowiazkow i stresu...tak sobie teraz mysle, ze to prawie rok...poza tym mam nienormowane godz pracy, kiedys mialam od-do.
        -nie mam depresji, mialam ja kilka lat temu, przeszlam terapie, nie biore lekow, nie mam wiekszych problemow, moze troche kryzys swiatowy i brak stabilizacji mnie dreczy, ale poza tym jestem raczej zadowolona z zycia pozazwiazkowego..
        -stosuje krazki anntykoncepcyjne, kiedys myslalam, ze to od tego, probowalam zakonczyc antykoncepcje hormonalna, ale przez 1dzien bez sie tak zle czulam, ze zaczelam stosowac z powrotem...
        -tarczyca i inne w normie, sprawdzalam kilka miesiecy temu, poszlam tez do gina czy moze mam jakies swinstwo, ktore przeszkadza sie rozkrecic i wg gina tez ok, zadnych bakterii..
        dzieki..
        • marek.zak1 Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 17:23
          Wiele kobiet pisze że środki powoduja zmniejszenie lib ido.
          Dla mnie sprawa jest biologicznie jasna - nie macie (chyba) dzieci, tak więc Twój organizm nie potrzebuje seksu z facetem, ktory Cię przez tyle lat nie zapłodnił. Potrzebuje innego., który moze to zrobić.
          Pozdrawiam. M.
          • sea.sea Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 19:01
            Niewątpliwie jak już ją zapłodni, to po narodzinach będą się gzić jak dwa borsuki i problem zniknie jak sen jakiś złoty :DDD

            IMO seksuolog, potem ewentualnie psycholog. Może hormony, może przepracowanie, może jakieś podświadome żale do partnera. Chociaż osoba partnera chyba ma niewiele wspólnego, bo gdybyś miała libido, to nawet z fochem na partnera byłabyś zdolna podniecić się przy porno, masturbacji, popatrzeć na innego mężczyznę jak na obiekt seksualny.
            • marek.zak1 Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 19:12
              Może tak bedzie, bo sytuacja hormonalna będzie zupełnie inna. Napisalas o podświadomym zalu do parttnera. Może o brak oświadczyn, a może o brak checi posiadania dziecka? Moze jest to związek juz przechodzony i są to tego symptomy?
              • sea.sea Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 19:22
                Forum chyba nie widziało przypadku, gdzie pani, której się przed dzieckiem nie chciało, po dziecku zaczęła chcieć (pomijając incydentalne "zalej mi foremkę drugi raz, ogierze"). Czy widziało? :)
                • marek.zak1 Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 19:31
                  Spójrz na odpowiedź Triss. Takie samo jest moje zdanie,.
                  • sea.sea Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 19:46
                    A Ty spójrz na odpowiedź Kaisera i się zastanów, który scenariusz jest bardziej prawdopodobny.
                    • kutuzow Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 19:57
                      sea.sea napisała:

                      > A Ty spójrz na odpowiedź Kaisera i się zastanów, który scenariusz jest bardziej
                      > prawdopodobny.

                      Sea.Sea --> ja myślę że jedno nie wyklucza drugiego. Teza o tym że związek jest przechodzony jest dość dobra. Zobacz że w tym związku już nic się nie chce. Wcześniej wiele energii, teraz zaś wieje nudą. Wiele kobiet własnie w takim momencie wybiera "projekt dziecko". To taki ich odpowiednik hobby przy którym nie ma chwili na nudę. Wnosi ono energię i czy się chce czy nie -coś się dzieję non-stop.

                      To, że często niewiele to zmienia jeśli chodzi o posuchę w seksie, to zupełnie inna kwestia. Z tym że po dziecku partnerce jakby mniej to przeszkadza (bo zmęczenie, bo hormony itp), a to że facet zostaje trochę na lodzie w takim związku, to są koszty takiej decyzji (trochę na zasadzie przysłowia: "nie miała baba kłopotu...").
                      • sea.sea Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 20:11
                        Ja bym stawiała, że jednak bardziej winna jest stresująca praca w nienormowanych godzinach. Może dlatego, że nicmisięniechciej autorki dotyczy nie tylko seksu, ale w ogóle opcji aktywnego spędzania wolnego czasu. No i niepokojące jest to, że jak sama mówi, nawet na Brada Pitta by nie miała teraz ochoty. Czy związek przechodzony jest w stanie ubić libido na amen, tak, że się nie patrzy tęsknym okiem nawet na przechodzące obok ogiery? ;) Poza tym, przechodzony... Nie wiemy, czy autorka ma duże parcie na ślub i dziecko. Są kobiety, którym na tym jakoś specjalnie nie zależy - z różnych przyczyn.
                        • marek.zak1 Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 20:28
                          No to prosimy załozycielke tematu o odpowiedź.
                        • triss_merigold6 Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 21:10
                          Ona mówi, że na Brada Pitta też by nie miała ochoty, ale tak na 100% tego nie wie, bo nie sprawdzała. Związek przechodzony jest w stanie dac iluzję, że libido jest uśpione, zwłaszcza jeśli inne rzeczy są ok - przywiązanie do partnera, rozmowy, dobre porozumienie itd.
                      • triss_merigold6 Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 21:08
                        To nie jest wybór "projektu dziecko" IMO zamiast albo w rekompensacie za znacznie mniejszy ogień w łóżku, tylko zdecydowanie się na dziecko dopiero po wieloletnim regularnym pożyciu i mieszkaniu razem. Słowo klucz: dopiero.
                        Ogień przez ten pierwszy okres jest - czysto biologicznie analizując - po to, żeby para bzykała się dużo, często, szybko i żeby pani zaciążyła, a pan nie zniknął przed upływem tych 4 lat - ciąża + okres do chwili kiedy dziecko jest odstawione od piersi, je to co inni i jest względnie samodzielne. Taki spadek ewolucyjny po przodkach.
    • triss_merigold6 Nie spodoba Ci się odpowiedź 05.12.13, 19:22
      Pewnie nie spodoba Ci się ta odpowiedź ale rozważ czy nie masz odczucia, że funkcjonujesz w przechodzonym związku. Masz 30 lat, od kilku z tym samym facetem. Organizm Ci mówi, że powinien być już ślub i dziecko - naturalny, kolejny etap rozwoju związku. Nie masz tego, sama wiesz z jakich przyczyn i dlatego seks podświadomie odbierasz jako bezproduktywny.
      • konto_e_mail Re: Nie spodoba Ci się odpowiedź 05.12.13, 21:34
        slub jest, jak to sie mowi, opcja "po moim trupie". nigdy nie mialam parcia na slub, nie marzylam o takich rzeczach i w ogole to nie wchodzi w gre. Od samego poczatku mowilam o tym partnerowi, zaakceptowal.
        dzieci...mam duzo watpliwosci. nie mam zadnego zewu macicy, dzieci mnie nuza, nie wyobrazam sobie macierzynstwa, a przeciez skonczylam 30 lat. nie raz pisalam o tym na emamie pod roznymi nickami i wiekszosc odpowiedzi, rowniez trissowej to "nie kazdy musi miec dzieci". no wiec nie kazdy. pewnie chcialabym "kiedys", ale czas leci a chciec sie wciaz nie chce.

        przypomnialo mi sie cos; miesiac temu w naszym wlasnym przedpokoju, minelismy sie z moim facetem bez slowa i on nagle mnie przygwozdzil do sciany i pocalowal tak, ze skonczylismy kroliczac na podlodze i chodzilam nakrecona przez 2 nastepne dni.

        czyli w sumie mozna. wogole czuje sie jak wielbicielka "zmierzchu", bo chyba takie chwyty na mnie dzialaja, ale przeciez nie bedzie chlop na mnie znienscka naskakiwal 3x tydzien..wiec fajnie byloby znalezc te frajde w codziennosci.

        znam teorie o "przechodzonym zwiazku", myslalam o tym, nie mam odpowiedzi. duzo rzeczy sie nam chce i duzo robimy razem, w ogole nie czuje, ze jestesmy ze soba dlugo, razem sie zmienialismy, duzo par tak moze, wiec dlaczego nie my? problem u mnie jest od roku, na pewno awans mial wplyw, jestem osoba nerwowa i latwo sie stresuje i to nie byly najspokojniejsze miesiace..

        brada pitta nie widzialam, ale na moim gymie niezle kaski chodza i niektore podrywaja. patrze patrze i mysle "eeeh...nie chce mi sie".
        • marek.zak1 Re: Nie spodoba Ci się odpowiedź 05.12.13, 21:41
          Nie masz parcia na slub. OK. Czy partner prosił Cię o rekę? Nie pytał, ale czy prosił?
          • triss_merigold6 Re: Nie spodoba Ci się odpowiedź 05.12.13, 21:45
            No właśnie. Dobre pytanie.
        • triss_merigold6 Re: Nie spodoba Ci się odpowiedź 05.12.13, 21:44
          Totalne wykluczenie ślubu wcale nie wróży dobrze. On zaakceptował, a czy Ty tak gładko przełknęłaś, że zaakceptował? Czy może uznałaś, że skoro zaakceptował, to jest mu tak wygodnie, zbyt wygodnie.
          Mnie się do kolejnego ślubu nie spieszy, ale wiem że gdybym chciała tu i teraz, to pójdziemy za miesiąc do usc i chłop nie mrugnie okiem, bo sam o tym ślubie wspomina.

          Gym jest aseksualny IMO więc średno ważne kto tam chodzi i jak wygląda.

          No dobra, nie wyobrażasz sobie macierzyństwa tak rozsądnie i racjonalnie i wcale Cię nie namawiam, żebys się zdecydowała jesli nie chcesz. Natomiast biologicznie jesteśmy w dużym stopniu zaprogramowani i kilka lat z jednym facetem - chciany, udanym, fajnym ale bez poczęcia może być informacją dla organizmu "to nie ten, seks jest stratą czasu".
          • sea.sea Re: Nie spodoba Ci się odpowiedź 05.12.13, 22:07
            Czy to jest jakiś rzekomy pokrętny myk w damskiej psychice? Że może i mówi, że aaabsolutnie nie chce ślubu, ale jednocześnie chciałaby, żeby ją jednak kontrolnie prosić co jakiś czas, żeby się czuć bezpiecznie, że jemu jednak zależy - mimo że konieczność odmawiania po raz fafnasty mimo raz złożonej jasnej deklaracji jest dość upierdliwa i świadczy raczej, że facet nie słucha, co się do niego mówi? :)
            • marek.zak1 Re: Nie spodoba Ci się odpowiedź 05.12.13, 22:14
              Zacytuję fragment w temacie....

              – Wyjdziesz za mnie?
              – Czy to pytanie, czy propozycja?
            • triss_merigold6 Re: Nie spodoba Ci się odpowiedź 05.12.13, 22:14
              Tak. Ona może nie chcieć, ale chce wiedzieć, że - gdyby zmieniła zdanie - facet będzie zadowolony i ślub wezmą. Taki rodzaj asekuracji, niekoniecznie świadomej i wyrachowanej.
              Nie, nie sądzę aby to dało się logicznie ogarnąć.
              Facet, który powie, że on też absolutnie nie chce, nie wyobraża sobie ślubu i że po jego trupie, nigdy nie da gwarancji bezpieczeństwa.
              • marek.zak1 Re: Nie spodoba Ci się odpowiedź 05.12.13, 22:29
                To może chore, ale znowu się z Toba całkowicie zgadzam :)
              • konto_e_mail Re: Nie spodoba Ci się odpowiedź 05.12.13, 22:33
                facet mi sie oswiadczyl raz, mam piekny pierscionek i odmowilam. mam tak od zawsze, slub zawsze jawil mi sie jako cos "slabego", przestarzalego, nigdy nie bylam dziewczynka marzaca o welonie. ciezko ki to bylo zaakceptowac jako ze nie wspolgra w ogole z naszym spkleczenstwie (rozczarowanie rodziny). facetowi ciezko bylo to zniesc ale zaakceptowal, pierscionek pozwolil nosic:-)
                • marek.zak1 Re: Nie spodoba Ci się odpowiedź 05.12.13, 22:36
                  Raz i przestał? A gdzie wytrwałość i konsekwencja?
                  • sea.sea Re: Nie spodoba Ci się odpowiedź 05.12.13, 22:52
                    No tak, deklaracja, pierścionek i wyraźna przykrość po usłyszeniu odmowy to za mało, facet zamiast drzwiami powinien włazić oknem wypinając się na jawne i jasne komunikaty partnerki. Oczywiście mężczyzna nie ma uczuć i godzenie się z kolejną odmową spływa po nim jak po kaczce. Nie czuje się też jak debil proponując partnerce po raz kolejny coś, na co ona ewidentnie nie ma ochoty - dla samego proponowania.

                    No cóż, złota rada "truj jej dupę, niech się smaży odmawiając, ale niech wie, jaka jest ważna" sprawdza się nie zawsze. Jak mi mój eks truł co jakiś czas o dziecko - mimo moich jasnych i kamienie konsekwentnych deklaracji że NIE ZAMIERZAM MIEĆ DZIECI. NIGDY - to uszczęśliwiało mnie to raczej średnio. Wkurzało raczej. Z tego, że jest eksem można też wyciągnąć wnioski, że średnio nam to scementowało związek :P
                • kaiser.blade Re: Nie spodoba Ci się odpowiedź 05.12.13, 22:51
                  Jestes z dysfunkcyjnej/rozbitej rodziny ?
                  • konto_e_mail Re: Nie spodoba Ci się odpowiedź 05.12.13, 23:53
                    -gym wcale nie jest aseksualny!!

                    -nie, ale pochodze z rodziny, w ktorej znakomita wiekszosc pracuje z rodzinami dysfunkcyjnymi, kobietami probujacymi wyrwac sie z toksycznych zwiazkow i kobietami, ktore nie radza sobie psychicznie i/lub ekonomicznie po rozwodzie. od dziecka nasluchalam sie takich historii, ze malzenstwo nigdy nie miescilo sie w moim swiatopogladzie.
                    Partnerowi bylo troche przykro, ale zaakceptowal. gdyby mial z tym klopot to dopiero mielibysmy problem(vide post sea.sea). takze tematu ew. slubu w ogole nie ma co brac pod uwage.
                    aha,nie mieszkam w PL, w tym kraju zwiazmi partnerskie sa legalne, mieszkam tu od ponad 10 lat i nie spotkalam na swojej drodze (uni, praca,rozrywki,kursy jezykowe itp itd,zycie) NIKOGO kto bylby w malzenstwie (oprocz rosjan dla ktorych slub to czesto jedyna szansa na karte stalego pobytu). pogon za slubem jest mi zupelnie obca.

                    temat dzieci o tyle, ze tu cala biologia...ale w takim razie co biologia na to, ze gdybym zaszla wczesniej w ciaze to bysmy mieli przeyebane. ja, gowniara w depresji, dwudziestokilkulatka zachowujaca sie jak pietnastolatka? zgadzam sie, ze biologia ma swoje prawa, ale na boga naprawde nie ma wyjatkow? naprawde chodzi tylko o to by zaciazyc w czasie pierwszych lat szalenstwa?
                    Czy bezdzietni nie maja seksu? a bezplodni? powaznie pytam.
                    Czy jak mysle, ze nie jestem gotowa na dziecko (glupia tez nie; mam 30 lat, od 14 stosuje antykoncepcje hormonalna, ostatni prawdziwy okres mialam grubo ponad dekade temu, kto wie, moze nawet nie moge miec dzieci), to mam zaciazyc tak czy inaczej, bo taki jest moj spadek? nie mogli mi przodkowie jakiejs ziemii albo mieszkania zostawic?

                    i jak sobie radza niby pary, ktorych przeciez w PL mnostwo; takich co sie poznali na studiach sa ze soba dlugo, pozno mieli dzieci (jak juz o tych dzieciakach trzeba gadac)? jaka jest ich recepta na pozycie?

                    zapisalam sie wlasnie na ten gym tez dlatego, ze stwierdzilam ze teraz juz nie znam swojego ciala. wiem gdzie stopa, gdzie cycek, jestem niby zgrabna i szczupla, ale nie czuje wlasnego ciala, nie wklepuje kremow, "nie mam z nim kontaktu". nie mam ciagot, kisielu, dreszczy, wiec wymyslilam, ze praca ( z) wlasnym cialem moze cos pomoc..

    • triss_merigold6 Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 21:20
      Czuję się starsza od węgla więc napiszę z perspektywy zgreda(ki).
      To nie jest kwestia pracy IMO.
      To kwestia wieku i tego, że masz stabilizację, która powinna zostać ten rok temu wykorzystana na upgrade w postaci założenia rodziny. Organizm Ci mówi, że nie będzie inwestował i wysilał się na próżno w nieskończoność i przechodzi w stan seksualnego wyciszenia.
      • marek.zak1 Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 21:26
        Ja to napisałem, ale twoja wypowiedż bardziej mi się podoba :). Seksualne wyciszenie - bomba :)
        • triss_merigold6 Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 21:33
          Może są inne przyczyny, ale szczerze mówiąc - jeśli wykluczymy zdrowotne - to nie wydaje mi się.

          Partner autorki chce żeby było jak kiedyś, ta sama temperatura, ten sam entuzjazm, tylko nie rozumie, że to niezbyt możliwe. Mieszkają razem od dawna - element niespodzianki, wyczekiwania, niedostępności itp. odpada. Element nowości, odmienności też i pójście w stronę eskalacji eksperymentów niewiele zmieni.
          Ja rozumiem te wszystkie racjonalne argumenty o czekaniu na odpowiedni moment z ewentualną prokreacją, o "cieszeniu się sobą i luzem", ale jeśli trwa to zbyt długo, to któreś - mimo najlepszych chęci i intencji - odpuszcza.
    • potwor_z_piccadilly Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 21:42
      konto_e_mail napisał(a):

      > Milosc jest

      Na pewno ?

      > Co robic?
      > Szukac seksuologa?
      > Psychologa?:(

      Ani jednego, ani drugiego.
      Przeczytaj, posłuchaj i pomyśl czy coś z tego co przeczytasz i z tego jak to zostało zaśpiewane dociera do Ciebie, czy nie bo sadzisz że to stare przeżyte paplanie i że dziś mamy inne czasy.

      Błękitne niebo może na nas spaść
      A ziemia może się rozpaść
      Nie obchodzi mnie to jeśli mnie kochasz
      Olewam cały świat
      Gdy miłość będzie zraszać moje poranki
      Gdy moje ciało drży pod Twoimi rękami
      Nie obchodzą mnie problemy
      Ponieważ mnie kochasz, mój kochany

      Pójdę na koniec świata
      Przefarbuję włosy na blond
      Jeśli mnie o to poprosisz
      Zdejmę księżyc i ukradnę fortunę
      Jeśli mnie o to poprosisz
      Zaprę się mojej ojczyzny
      Zaprę się swoich przyjaciół
      Jeśli mnie o to poprosisz
      Mogą się ze mnie śmiać
      Ale zrobię wszystko
      O co mnie tylko poprosisz

      Gdy pewnego dnia życie Ciebie mi wyrwie
      Jeśli umrzesz będąc daleko ode mnie
      Nie obchodzi mnie to jeśli mnie kochasz
      Ponieważ ja umrę również
      Będziemy ze sobą na wieczność w wielkości błękitu
      W niebie nie ma problemów
      Czy wierzysz że się kochamy, mój kochany ?
      Bóg łączy tych, którzy się kochają !

      www.youtube.com/watch?v=1gTGmbA40ZQ

      Jeśli przeczytałaś, posłuchałaś i pomyślisz "pieprz się romantyczny frajerze", no to chyba doskwiera Ci tylko to

      lolq.pl/184979.htm

      Pozdrawiam






    • triss_merigold6 Tak mi się skojarzyło 05.12.13, 21:53
      Tak mi się skojarzyło. Na forum rozwodowym, radząc jednej z pań odnośnie nowego faceta, Rybak zadał proste pytanie "Czy chciałabyś/wyobrażasz sobie mieć z nim dziecko?" i twierdził, że odpowiedź mówi wszystko, że to ostatecznie kryterium wyboru.
      • marek.zak1 Re: Tak mi się skojarzyło 05.12.13, 21:56
        Moja mama, jak zobaczyła mojego ojca w oficerskich butach i eleganckim mundurze, pomyslała własnie tak: z tym facetem chcę mieć dziecko. I tak powstałem ja :)
        • prosty_facet Re: Tak mi się skojarzyło 05.12.13, 22:51
          marek.zak1 napisał:

          > Moja mama, jak zobaczyła mojego ojca w oficerskich butach i eleganckim mundurze
          > , pomyslała własnie tak: z tym facetem chcę mieć dziecko. I tak powstałem ja :)

          Ło Jesu .....
        • yoric Re: Tak mi się skojarzyło 05.12.13, 23:30
          > Moja mama, jak zobaczyła mojego ojca w oficerskich butach i eleganckim mundurze

          "Babcia stała na balkonie, dołem dziadek defilował, ledwie go ujrzała..."
      • yoric Re: Tak mi się skojarzyło 05.12.13, 23:33
        >Rybak zadał proste pytanie "Czy chciałabyś/wyobrażasz sobie mieć z nim
        > dziecko?" i twierdził, że odpowiedź mówi wszystko, że to ostatecznie kryteriu
        > m wyboru.

        ja właśnie rozważam za i przeciw związkowi, jednego i drugiego jest sporo, ale właśnie to kryterium zajmuje miejsce szczególne i chyba waży na 'za' :).
        • kag73 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 00:04
          yoric napisał: > >Rybak zadał proste pytanie "Czy chciałabyś/wyobrażasz sobie mieć z nim
          > > dziecko?" i twierdził, że odpowiedź mówi wszystko, że to ostatecznie kryt
          > eriu
          > > m wyboru.
          >
          > ja właśnie rozważam za i przeciw związkowi, jednego i drugiego jest sporo, ale
          > właśnie to kryterium zajmuje miejsce szczególne i chyba waży na 'za' :).

          Ale przeciez Ty kobieta nie jestes. No chyba, ze ona wyobraza sobie miec z Toba dziecko i to Cie przekonuje, ze sie nadaje do zwiazku.
          • yoric Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 10:32
            Ale kryterium stosuję podobnie. Myślę sobie co by było gdybym wpadł z tą czy z tamtą i zwykle oblewa mnie zimny pot... Albo chodzą mi po głowie myśli typu "czy na pewno wypluła" albo "czy aby nie wygrzebała wyrzuconej prezerwatywy"... Więc kiedy nie pojawia mi się taka obawa, myślę, że jest dobrze :).
            • mojemail3 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 10:36
              yoric napisał:

              > Ale kryterium stosuję podobnie. Myślę sobie co by było gdybym wpadł z tą czy z
              > tamtą i zwykle oblewa mnie zimny pot... Albo chodzą mi po głowie myśli typu "cz
              > y na pewno wypluła" albo "czy aby nie wygrzebała wyrzuconej prezerwatywy"... Wi
              > ęc kiedy nie pojawia mi się taka obawa, myślę, że jest dobrze :).

              O mamo... Aleś zasunął teksty...Niedobrze to jest z Tobą ;-)
              • kutuzow Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 11:15
                mojemail3 napisała:

                > O mamo... Aleś zasunął teksty...Niedobrze to jest z Tobą ;-)

                Widzisz mojemail, Ty jesteś kobietą, to nie rozumiesz "leków" facetów, którzy nie mają praktycznie żadnej kontroli w kwestii antykoncepcji. O ile prezerwatywa jest jakimś "zabezpieczeniem" dla faceta na początku związku, to jednak wiele par, które znają się dłużej przechodzą na inne metody zabezpieczeń, gdzie kontrola faceta jest zerowa (jak pigułka).

                Przyznasz chyba, że sprawdzanie codziennie czy kobieta połknęła pigułkę w wersji jak na filmach w więzieniu (zaglądanie czy nie schowała pod językiem i nie wypluje), może trochę źle wpływać na atmosferę w związku ;-)

                Co do "czy połknęła?", to te obawy także nie są takie bezzasadne. Nie wiem czy znasz historię Borysa Beckera, dla którego szybki "lód" w restauracji zakończył się pozwem o alimenty.
                www.theguardian.com/g2/story/0,,528035,00.html
                Nawet na tym forum nie brak "sprytnych" koleżanek, które radzą innym wpadkę, jeśli te tylko bardzo pragną dziecka (bez oglądania się na stanowiska faceta w tej sprawie).
                Także ja dobrze Yorica rozumiem, znam te lęki doskonale. Zobacz że dla kobiety która pragnie dziecka ew wpadka, przyspiesza tylko to na czym jej i tak zależało. Dla faceta który dziecka nie chce wpadka oznacza koniec jego dotychczasowego życia (jeśli będzie chciał uczestniczyć w jego wychowaniu).
                • marek.zak1 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 11:41
                  Jeśli facet definitywnie dziecka nie chce, niech nie uprawia seksu i będzie po jego myśli.
                  • kutuzow Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 12:17
                    marek.zak1 napisał:

                    > Jeśli facet definitywnie dziecka nie chce, niech nie uprawia seksu i będzie po
                    > jego myśli.

                    Marek,
                    Czasami jak przywalisz coś na tym forum to kurde jakbym czytał jakiś poradnik rodzinny z XIX wieku. Wiesz, że jest coś takiego jak Antykoncepcja???

                    Czy Ty mając kilkoro odchowanych dzieciaków nadal chciałeś kolejnego skoro do tej pory uprawiacie seks? (idąc Twoim trybem rozumowania, nie chodzi przecież tylko o pierwsze, ale o kolejne także)

                    Myślisz że gdy facet ma robionego "loda", to także powiniem myśleć o tym że może zostać ojcem w danej chwili (Borys Becker nie myślał tak i ten brak czujności go zgubił).

                    Naprawdę walnąłeś jak Ksiądz Proboszcz w ramach nauki przedmałżeńskiej.
                    • marek.zak1 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 12:28
                      Sorry, ale uprawianie seksu, nawet przy antykoncepcji, implikuje zapłodnienie. Nawet jeśli obydwie strony dziecka (aktualnie) nie chcą, to tenże facet musi mieć świadomość, że kobieta w ciążę zajdzie. Co wtedy: da jej tysiaka na skrobankę, czy powie, że to nie jego sprawa, że on nie chciał i go to guzik obchodzi?
                      To jest kwestia odpowiedzialności za siebie i za, podobno ukochaną, kobietę.
                      • kutuzow Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 12:35
                        marek.zak1 napisał:

                        > Sorry, ale uprawianie seksu, nawet przy antykoncepcji, implikuje zapłodnienie.
                        > Nawet jeśli obydwie strony dziecka (aktualnie) nie chcą, to tenże facet musi mi
                        > eć świadomość, że kobieta w ciążę zajdzie.

                        Marku,
                        Na takiej samej zasadzie mogę napisać, że jazda samochodem nawet przy zachowaniu ostrożności i zastosowaniu zasad ruchu drogowego prowadzi do śmierci w wypadku drogowym.

                        Jest to dokładnie takie samo "bezwarunkowe" twierdzenie jak Twoje. Ożyłeś bowiem "implikuje -czyli prowadzi do/pociąga określone działanie", a nie warunkowego 'MOŻE prowadzić do". To jest jednak duuuża różnica.

                        Sam jestem dobrym przykładem tego że Twoje twierdzenie z twardym "implikuje" jest błędne.
                      • mojemail3 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 13:21
                        marek.zak1 napisał:

                        > Sorry, ale uprawianie seksu, nawet przy antykoncepcji, implikuje zapłodnienie.
                        > Nawet jeśli obydwie strony dziecka (aktualnie) nie chcą, to tenże facet musi mi
                        > eć świadomość, że kobieta w ciążę zajdzie. Co wtedy: da jej tysiaka na skrobank
                        > ę, czy powie, że to nie jego sprawa, że on nie chciał i go to guzik obchodzi?
                        > To jest kwestia odpowiedzialności za siebie i za, podobno ukochaną, kobietę.

                        No cóż, ja się podpiszę pod naszym XIX wiecznym panem Proboszczem...
                        Jak sie drwa rąbie, wióry lecą...
                        • kutuzow Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 13:28
                          mojemail3 napisała:

                          > No cóż, ja się podpiszę pod naszym XIX wiecznym panem Proboszczem...
                          > Jak sie drwa rąbie, wióry lecą...

                          Jak się drwa rąbie, to wióry może i lecą, ale nie oznacza to jeszcze, że każdy drwal musi sobie palca urąbać w wypadku (choć sporej grupie palców brakuje).

                          To tak jak z wspomnianą jazdą samochodem. To że może skończyć się śmiercią*, nie oznacza chyba że za każdym razem siadając za kierownicą przyjmujesz "ostatnie namaszczenia" od księdza?


                          * dziennie w Polsce ginie średnio 15 osób w wypadkach drogowych
                          tutaj inne ciekawe statystyki jak te:

                          - Światowa Organizacja Zdrowia przewiduje, że do roku 2020 wypadki drogowe staną się najczęstszą przyczyną przedwczesnej śmierci.

                          - W Afryce w 1998 roku więcej dzieci zmarło w wyniku wypadków drogowych niż z powodu wirusa HIV/AIDS.

                          www.pck.pl/pages,147_190.html
                          • mojemail3 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 13:42
                            kutuzow napisał:

                            > Jak się drwa rąbie, to wióry może i lecą, ale nie oznacza to jeszcze, że każdy
                            > drwal musi sobie palca urąbać w wypadku (choć sporej grupie palców brakuje).
                            >
                            Kutuzowie drogi, dla mnie to jest nielogiczny ciąg przyczynowo-skutkowy.
                            Ucięcie palców też nie jest celem rąbania drewna;-)
                            Samochód jest zasadniczo po to,żeby się nim przemieszczać, a nie robić wypadek drogowy ( to jest skutek uboczny)
                            Dziecko zasadniczo nie jest w założeniu skutkiem ubocznym seksu, celem( biologicznym) seksu jest prokreacja.
                            Wiem,że zostanę zakrzyczana, ale trudno.
                            To że seks jest obecnie oddzielony od prokreacji,nie zmienia jego pierwotnego przeznaczenia.

                            Myślę też, że przy kilkunastoletnim stosowaniu antykoncepcji warto byłoby się zastanowić nad swą płodnością, bo nie ma 100 % skutecznych metod, sama wiem po sobie.

                            • kutuzow Skuteczność anty. -tekst Pol. Tow.Ginekologicznego 06.12.13, 14:32
                              mojemail3 napisała:

                              > Kutuzowie drogi, dla mnie to jest nielogiczny ciąg przyczynowo-skutkowy.
                              > Ucięcie palców też nie jest celem rąbania drewna;-)

                              Widzisz z punktu widzenia niektórych facetów obcięcie palców przy rąbaniu drzewa jest takim samym wypadkiem jak zajście w ciąże kobiety przy STOSOWANIU ANTYKONCEPCJI.

                              Rozumiem, że gdybyśmy tu mówili o ludziach którzy się nie zabezpieczają, to faktycznie przyznaje rację że poczęcie dziecka jest naturalną konsekwencją takiego działania. Jednak przy antykoncepcji sytuacja jest zgoła odmienna. W grę wchodzi ew. błąd osoby stosującej antykoncepcję, albo zawodność samej metody (nowoczesne metody hormonalne sa zaś bardzo skuteczne o ile są prawidłowo stosowane).

                              Polecam interesujący art. Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego.
                              Poniżej co ciekawsze fragmenty:

                              "Ponieważ u podłoża wielu niepowodzeń antykoncepcji leżą błędy użytkowniczki, w odniesieniu do większości metod antykoncepcji istnieją znaczne różnice miedzy wskaźnikiem Pearl’a dla perfekcyjnego i realnego tj. uwzględniającego błędy użytkowniczki, stosowania danej metody.

                              Wskaźnik Pearl’a dla doustnej antykoncepcji hormonalnej po uwzględnieniu błędów użytkowniczki jest według różnych Autorów od 3 do 30 razy wyższy aniżeli w warunkach perfekcyjnego stosowania tej metody [2, 23]. A zatem stwierdzenie, iż doustna antykoncepcja hormonalna charakteryzuje się bardzo wysoką skutecznością jest prawdziwe, ale jedynie przy założeniu bezbłędnego stosowania tej metody przez pacjentkę."

                              Metaanaliza wiarygodnych wyników badań wykazała obniżenie skuteczności antykoncepcji hormonalnej u pacjentek z nadwagą/otyłością [14]. BMI>25 prawie dwukrotnie zwiększa ryzyko ciąży podczas stosowania tabletek antykoncepcyjnych (OR 1,91; 95% CI 1,01 - 3,61). U osób stosujących transdermalną antykoncepcję zwiększona masa ciała znamiennie zmniejsza skuteczność tej metody, podczas gdy BMI nie wpływa na skuteczność plastrów. Również u kobiet stosujących antykoncepcyjne pierścienie dopochwowe masa ciała >70 kg istotnie zmniejsza ich skuteczność. Masa ciała nie ma natomiast wpływu na skuteczność preparatów

                              W największej spośród dotychczas wykonanych analiz przyczyn niepowodzeń DAH, obejmującej 1634 przypadki zajścia w ciążę pomimo stosowania tabletki, wykazano, że w 14%
                              spośród tych przypadków ciąża nie była wynikiem błędów użytkowniczki [8]. Co piąty przypadek ciąży pomimo stosowania DAH był wynikiem antybiotykoterapii a co dziesiąty miał związek z biegunką lub wymiotami. Szczególnie ważny problem stanowią interakcje między DAH a przewlekłą antybiotykoterapią, stosowaną na przykład w leczeniu trądziku. Antybiotykami o udowodnionym wpływie na biodostępność przyjmowanych doustnie hormonów...

                              Grupę pacjentek o szczególnie wysokim ryzyku niepowodzenia metod kontroli płodności w rezultacie błędu użytkowniczki stanowią młode kobiety nie posiadające wcześniejszych
                              doświadczeń w stosowaniu antykoncepcji. W tej właśnie grupie pacjentek notuje się najwięcej ciąż pomimo stosowania odwracalnych metod antykoncepcji. Zjawisko to dotyczy jednak
                              głównie użytkowniczek metod antykoncepcji wymagających codziennego stosowania a nie dotyczy metod o przedłużonym działaniu [2]. Zastosowanie przezskórnej antykoncepcji
                              hormonalnej do stosowania raz w tygodniu, daje jednakowo wysoki wskaźnik przestrzegania zaleceń co do jej stosowania we wszystkich grupach wiekowych, wynoszący wśród kobiet
                              w wieku poniżej 20 lat od 88,1 do 93% [1, 2, 10, 21]. Dla porównania, perfekcyjne stosowanie tabletki antykoncepcyjnej w schemacie 21/7 ma miejsce w tej grupie wiekowej zaledwie
                              w 67,7% cykli [2]."



                              źródło:
                              www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&frm=1&source=web&cd=7&cad=rja&sqi=2&ved=0CGQQFjAG&url=http%3A%2F%2Fginekolpol.com%2Ffulltxt.php%3FICID%3D941169&ei=4s2hUpG4BMmThQeM6oGAAg&usg=AFQjCNFGVmArYErqbvkp0n95joEVT5j5qg&sig2=JSzVqXjDVVJCIZG26wJSCg&bvm=bv.57752919,d.bGE
                • mojemail3 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 14:10
                  kutuzow napisał:


                  > Widzisz mojemail, Ty jesteś kobietą, to nie rozumiesz "leków" facetów, którzy n
                  > ie mają praktycznie żadnej kontroli w kwestii antykoncepcji. O ile prezerwatywa
                  > jest jakimś "zabezpieczeniem" dla faceta na początku związku, to jednak wiele
                  > par, które znają się dłużej przechodzą na inne metody zabezpieczeń, gdzie kontr
                  > ola faceta jest zerowa (jak pigułka).

                  Alez juz niedlugo bedzie w sprzedazy tabletka dla mezczyzn, to dylematy beda ukrocone...

                  zdrowie.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/402153,pigulka-antykoncepcyjna-dla-mezczyzn-wynaleziona-skuteczny-srodek-antykoncepcyjny-dla-mezczyzn-juz-jest.html
                  Bierzcie i jedzcie na zdrowie;-)


                  > Także ja dobrze Yorica rozumiem, znam te lęki doskonale. Zobacz że dla kobiety
                  > która pragnie dziecka ew wpadka, przyspiesza tylko to na czym jej i tak zależał
                  > o. Dla faceta który dziecka nie chce wpadka oznacza koniec jego dotychczasowego
                  > życia (jeśli będzie chciał uczestniczyć w jego wychowaniu).

                  Dla kobiety to tez jest koniec dotychczasowego zycia...
                  Rozumiem, o tyle ze tez mialam takie leki, ale z zasady nie sypialam z takimi kolesiami,ktorzy nie rokowali dobrze na przyszlosc...
                  • kutuzow Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 14:35
                    mojemail3 napisała:
                    > Dla kobiety to tez jest koniec dotychczasowego zycia...
                    > Rozumiem, o tyle ze tez mialam takie leki, ale z zasady nie sypialam z takimi k
                    > olesiami,ktorzy nie rokowali dobrze na przyszlosc...

                    taaa, tylko co innego jest gdy i tak planujesz tą zmianę w życiu (tylko moze nie teraz a za lat 2,3 lub 5), a co innego gdy nie planujesz tego WCALE.
                    • mojemail3 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:00
                      kutuzow napisał:

                      > taaa, tylko co innego jest gdy i tak planujesz tą zmianę w życiu (tylko moze ni
                      > e teraz a za lat 2,3 lub 5), a co innego gdy nie planujesz tego WCALE.

                      Jedyne wyjście-trwała sterylizacja.
                      Bez ironii naprawdę.
                      • kutuzow Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:08
                        mojemail3 napisała:
                        > Jedyne wyjście-trwała sterylizacja.
                        > Bez ironii naprawdę.

                        Dokładnie tak samo do tego podchodzę.
                    • kag73 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 19:31
                      kutuzow napisał:
                      > taaa, tylko co innego jest gdy i tak planujesz tą zmianę w życiu (tylko moze ni
                      > e teraz a za lat 2,3 lub 5), a co innego gdy nie planujesz tego WCALE.

                      Dlatego stosuj prezerwtywy, bedziesz pewien swego! Wszystko w zyciu ma jakas cene, nie ma nic za darmo:)
                  • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 14:42
                    mojemail3 napisała:

                    ale z zasady nie sypialam z takimi k
                    > olesiami,ktorzy nie rokowali dobrze na przyszlosc...

                    No i tu wlasnie jest pies pogrzebany! Czyzby mezczyzna bral wszystko jak leci? Im bardziej idiotyczne zachowania seksualne tym wiecej wymagaja zabezpieczen. Czyzby i tutaj kobieta byla w lepszej sytuacji i rozdawala karty? Jakby nie grac wychodzi na to, ze rola mezczyzny jest te geny jednak rozsiac. Mysle, ze co mezczyzn przeraza, to nie tyle ich rozsianie, co jednak nieumiejetnosc olania sprawy, gdyby doszlo co do czego? Bo ci co potrafia olac to sie czyba tak nie lekaja i przez to odstraszaja wpadkowiczki. I tu bledne kolo, bo paradoksalnie odpowiedzialnosc panow jak Kutuzow czy Yoric przyciaga te idotki z projektem wpadki. Dobrze kombinuje? Czy za bardzo dalam sie wkrecic w ta meska lekowa sprezyne?
                    • kutuzow Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:03
                      hello-kitty2 napisała:
                      > No i tu wlasnie jest pies pogrzebany! Czyzby mezczyzna bral wszystko jak leci?

                      Zobacz że zanim dobrze poznasz daną osobę mija trochę czasu. Szybciej dochodzi do konsumpcji niż do poznania. To troche jak z tymi facetami co sciemniają/oszukują. Zanim kobieta zdąży się połapać jakie są jego prawdziwe zamiary on już się wylogowuje z układu (bo dostał co chciał)

                      > Mysle, ze co mezczyzn przeraza, to nie tyle ich rozsianie, co jednak nieumiejetnosc olania sprawy, gdyby doszlo co do czego?

                      Nie wiem jak innych, ale mnie najbardziej przeraża władowanie się w sytuację w jakiej jest Kaiser (Sorry stary to nic osobistego, po prostu każdy zna tu Twoją sytuację). Czyli bycie nieszczęśliwym, bez seksu i brak perspektyw na zmiany, które pozwolą znów na cieszenie się życiem.

                      > I tu bledne kolo, bo paradoksalnie odpo
                      > wiedzialnosc panow jak Kutuzow czy Yoric przyciaga te idotki z projektem wpadki
                      > . Dobrze kombinuje? Czy za bardzo dalam sie wkrecic w ta meska lekowa sprezyne?

                      Myślę że to raczej kwestia grupy wiekowej i podejścia do planów prokreacji.
                      Umawiając się na studiach z dziewczynami 20+ nie czułem żadnego ryzyka, bo obie strony traktowały ew. ciążę jako wielki problem. Dla porównania kiedyś zdarzyło mi się poznać seksowną kobietę, która miała 36 lat i gdzieś między wierszami odczytałem, że ma sporą "gotowość" na dziecko. Więc mimo że zapowiadała się namiętna noc, odpuściłem, bo uważałem że ryzyko jest zbyt duże. Zupełnie zaś nie czułem tego ryzyka gdy się kiedyś spotykałem z rozwódką, która miała już dwójkę dzieciaków i brak planów na kolejne.

                      • marek.zak1 To groźne dziecko.. 06.12.13, 15:07
                        Co wy tak się boicie tych dzieci? Ryzyko. Wpadka, zagrożenie.
                      • kaiser.blade Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:16
                        Nie ma sprawy Kutuzow, ciesze sie ze to napisales. Moze ktos to przeczyta i sam uniknie. W sumie to nie jest taka rzadka sytuacja, wiec trzeba sie pilnowac. Co do sterylizacji, to sam nad tym myslalem, mimo ze juz jestem zalatwiony - po co pogarszac sytuacje ? :)
                        • rekreativa Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:28
                          Chcesz przez to powiedzieć, że nie chciałeś mieć dzieci?
                          • kaiser.blade Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:42
                            Nie wiem czy do mnie piszesz, bo nie widze juz drzewka, ale u mnie checi do dzieci byly ograniczone, za to gigantyczne zaangazowanie w sprawe mojej zony i mojej matki. Kliniki, zabiegi, otarlo sie o badanie plodnosci i ew. dywagacje na temat mozliwej adopcji w razie braku sukcesu normalna droga. Ona MUSIALA miec dziecko, ja mialem ambiwalentne uczucia. Zgodzilem sie dla swietego spokoju. Skutecznie - mam swiety spokoj :)
                            • mojemail3 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 17:28
                              kaiser.blade napisał:

                              (...)" Ona MUSIALA miec dziecko, ja mialem ambiwalentne uczucia. Zgodzilem sie dla swietego spokoju. Skutecznie - mam"

                              Podziwiam,że potrafisz tak szczerze to na forum napisać...Ale wiesz, jak to brzmi?
                              Zgodzić się dla świętego spokoju na powołanie na świat dziecka, którego się nie chce?
                              Stawiasz się w roli ofiary oraz narzędzia( reproduktora) do celów żony.
                              Ja tego nie ogarniam, przyznaję.
                              • rekreativa Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 18:40
                                Z drugiej strony, mojemail, jak sie zachować w takiej sytuacji?
                                Jesteś w małżeństwie, a Twoja zona dramatycznie pragnie dziecka - widzisz, że jej bez tego źle, widzisz, że się zamartwia, męczy, stresuje. Przecież to nie jest dla Ciebie obca baba, tylko kobieta, którą kochasz. A Ty masz "ambiwalentne uczucia" w kwestii posiadania dziecka, czyli nie jestes zdecydowanie przeciwny, jest jakaś część Ciebie, która akceptuje pojaiwenie się dziecka w waszym życiu.
                                No to jakby pójście żonie na rękę wydaje się najlepszym rozwiązaniem.

                                PS Weźmy poprawkę na to, że gdyby u kaisera po przyjściu dzieci na świat nie ustało pozycie seksualne z żoną, to tez inna byłaby ocena tych żoninych starań o dziecko i ich konsekwencji.
                                • mojemail3 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 19:29
                                  rekreativa napisała:

                                  >PS Weźmy poprawkę na to, że gdyby u kaisera po przyjściu dzieci na świat nie us
                                  > tało pozycie seksualne z żoną, to tez inna byłaby ocena tych żoninych starań o
                                  > dziecko i ich konsekwencji.

                                  I całe sedno w tej poprawce...Przecież w większości małżeństw( związków) pojawienie się dziecka nie katalizuje rozpadu pożycia.
                                  Co do godzenie się na to, do czego nie ma się przekonania, to już inna sprawa.Może mam więcej szczęścia, bo to "chcenie czy nie chcenie" potomstwa nałożyło się, nie było rozjazdu priorytetów.
                      • urquhart Dzieciofobie 08.12.13, 18:05
                        kutuzow napisał:
                        > Umawiając się na studiach z dziewczynami 20+ nie czułem żadnego ryzyka, bo obie
                        > strony traktowały ew. ciążę jako wielki problem. Dla porównania kiedyś zdarzył
                        > o mi się poznać seksowną kobietę, która miała 36 lat i gdzieś między wierszami
                        > odczytałem, że ma sporą "gotowość" na dziecko. Więc mimo że zapowiadała się nam
                        > iętna noc, odpuściłem, bo uważałem że ryzyko jest zbyt duże. Zupełnie zaś nie c
                        > zułem tego ryzyka gdy się kiedyś spotykałem z rozwódką, która miała już dwójkę
                        > dzieciaków i brak planów na kolejne.

                        Mam kolegę do opowiadał że ma wypróbowany sposób umawia się na randkę tak żeby przechodzić przy wystawie sklepu z ciuszkami dla niemowląt. Jak pani przechodząc wpada w zachwyt, randka jest spalona nie wiadomo jak kandydatka byłaby atrakcyjna :)
                        Schizy z pilnowaniem i chowaniem zużytej prezerwatywy z materiałem genetycznym do kieszeni słyszałem że ma większość moich koleżków z pracy :)
                        • bgz0702 Re: Dzieciofobie 08.12.13, 20:54
                          urquhart napisał:

                          > Mam kolegę do opowiadał że ma wypróbowany sposób umawia się na randkę tak żeby
                          > przechodzić przy wystawie sklepu z ciuszkami dla niemowląt. Jak pani przechodzą
                          > c wpada w zachwyt, randka jest spalona nie wiadomo jak kandydatka byłaby atrakc
                          > yjna :)
                          > Schizy z pilnowaniem i chowaniem zużytej prezerwatywy z materiałem genetycznym
                          > do kieszeni słyszałem że ma większość moich koleżków z pracy :)

                          schiza, chyba im się w głowach poprzewracało albo fajnie jest pofantazjować
                          • urquhart Re: Dzieciofobie 08.12.13, 21:03
                            bgz0702 napisała:
                            > schiza, chyba im się w głowach poprzewracało albo fajnie jest pofantazjować

                            Raczej nie. Bo zarabiają zdecydowanie powyżej średniej krajowej i cały czas pieprzą o tych złych kobietach i alimentach które płacą , poznałem z musu przy wódce boje i zawiłości spraw o podwyższanie i przyznawanie alimentów, pozywania o pedofile itp.
                            A sms'y z prepayda "cześć pamiętasz mnie z imprezy X? musimy sie spotkać jestem w ciąży" po którym robią się bladzi jak papier to wyborny żart ich rubasznych kolesi :)
                            • zawle Re: Dzieciofobie 08.12.13, 21:11
                              urquhart napisał:cały czas pie
                              > przą o tych złych kobietach i alimentach które płacą , poznałem z musu przy wód
                              > ce boje i zawiłości spraw o podwyższanie i przyznawanie alimentów, pozywania o
                              > pedofile itp.
                              > A sms'y z prepayda "cześć pamiętasz mnie z imprezy X? musimy sie spotkać jestem
                              > w ciąży" po którym robią się bladzi jak papier to wyborny żart ich rubasznych
                              > kolesi :)

                              Albo to nerwica, albo odpowiednik damskiego czekania na miesiączkę.
                              • zawle Re: Dzieciofobie 08.12.13, 21:12
                                hehe...dopiero załapałam. Dzieciofobie i pozywanie o pedofilię. Masz kolegów z kręgu KK?;)
                            • bgz0702 Re: Dzieciofobie 08.12.13, 21:23
                              urquhart napisał:

                              > A sms'y z prepayda "cześć pamiętasz mnie z imprezy X? musimy sie spotkać jestem
                              > w ciąży" po którym robią się bladzi jak papier to wyborny żart ich rubasznych
                              > kolesi :)

                              cudowne;)) pewnie bym leżała ze śmiechu jakbym była pisząca esa;) ale oni pewnie to chorobą serca przypłacą, zawał albo wylew jak nic murowany przy takim trybie życia, możesz ich ode mnie pozdrowić;)
                              • triss_merigold6 Re: Dzieciofobie 08.12.13, 22:05
                                Dzięki serdeczne za pomysł. :)
                          • bgz0702 Re: Dzieciofobie 08.12.13, 21:17
                            urquhart napisał:
                            >
                            > > Mam kolegę do opowiadał że ma wypróbowany sposób umawia się na randkę tak
                            > żeby
                            > > przechodzić przy wystawie sklepu z ciuszkami dla niemowląt. Jak pani prze
                            > chodzą
                            > > c wpada w zachwyt, randka jest spalona nie wiadomo jak kandydatka byłaby
                            > atrakc
                            > > yjna :)
                            > > Schizy z pilnowaniem i chowaniem zużytej prezerwatywy z materiałem genety
                            > cznym
                            > > do kieszeni słyszałem że ma większość moich koleżków z pracy :)
                            >
                            > schiza, chyba im się w głowach poprzewracało albo fajnie jest pofantazjować

                            Musiałam na chwilę odejść ale wróciłam specjalnie żeby ci jedną historię opowiedzieć. Opowiadała mi kiedyś moja siostra jak jej koleżanka ledwie uniknęła planowanej przez jej chłopaka ciąży. Ładna laska i bardzo sympatyczna, sporo facetów się nią interesowało a ten z którym akurat była zaborczy był drań i bardzo agresywny, bała się go w końcu po jakimś czasie. Ale kolega sprytny był bardzo tyle że gadatliwy cwaniaczo. Wymyślił sobie ze aby pannę zatrzymać przy sobie i zdominować, zrobi jej dziecko co go uzależni od niego na dobre- tak opowiadał swoim koleżkom. No a żeby to zrobić bez pytania jej o zdanie przebijał szpilką prezerwatywy których później używali, ale mimo ze proceder trwał ponoć trochę to i tak się nie udało. Nie miał szczęścia chłopak, a tak się starał mieć maskotkę na stałe i znaleźć matkę dla swego potomka. Faceci też mają pomysły żeby laski łapać na dziecko
                            • zawle Re: Dzieciofobie 08.12.13, 21:23
                              ja znam takiego Męża. Swoja połowicę dręczyć uwielbiał, przemoc, wyzwiska, zazdrość. Gdy trzecie jej zrobił to się śmiał : kto Cię teraz z trzema bachorami weźmie? Znalazł się taki co wziął:)))
                              • bgz0702 Re: Dzieciofobie 08.12.13, 21:27
                                zawle napisała:

                                > ja znam takiego Męża. Swoja połowicę dręczyć uwielbiał, przemoc, wyzwiska, zazd
                                > rość. Gdy trzecie jej zrobił to się śmiał : kto Cię teraz z trzema bachorami we
                                > źmie? Znalazł się taki co wziął:)))

                                ach to musiał się zdenerwować
                                • zawle Re: Dzieciofobie 08.12.13, 21:53
                                  bgz0702 napisała:
                                  > ach to musiał się zdenerwować

                                  Pewnie nie bardziej niż zwykle...z natury nerwowy był;)
                            • urquhart Re: Dzieciofobie 08.12.13, 21:44
                              bgz0702 napisała:
                              > Musiałam na chwilę odejść ale wróciłam specjalnie żeby ci jedną historię opowie
                              > dzieć. Opowiadała mi kiedyś moja siostra jak jej koleżanka ledwie uniknęła plan
                              > owanej przez jej chłopaka ciąży.

                              Nie myśl że to dla mnie nowina. Oczywiście znam i przykłady takich odwrotnych sytuacji. Kolesi co to byli męską wersją "kryzysowej narzeczonej", niepewnych siebie i swojej męskości którzy w zrobieniu dzieciaka widzą swoją szansę na kontrolę sytuacji i zatrzymanie przy sobie tej "wymarzonej". Można spierać sie jak wielu ich jest jedynie.
                              Zresztą na tym oparty jest system niesłychanej stabilności islamskiego systemu małżeństwa. Tam nie ma alimentów. Kobieta może odejść bez podania przyczyn (mężczyzna nie) ale dzieci zostają z definicji z ojcem i jego rodziną i to w praktyce studzi i reguluje sytuację
                              • zawle Re: Dzieciofobie 08.12.13, 21:51
                                urquhart napisał:> Zresztą na tym oparty jest system niesłychanej stabilności islamskiego systemu
                                > małżeństwa. Tam nie ma alimentów. Kobieta może odejść bez podania przyczyn (mę
                                > żczyzna nie) ale dzieci zostają z definicji z ojcem i jego rodziną i to w prakt
                                > yce studzi i reguluje sytuację

                                To całkiem jak u nas...tyle że na odwrót:))))
                            • yoric Re: Dzieciofobie 09.12.13, 01:07
                              Bez urazy, ale obserwując Waszą dyskusję z Urqu (oraz poniekąd ze mną, w końcu ja tu zacząłem ze swoimi obawami) czuję się jak Polak, któremu Finowie tłumaczą, że jest paranoikiem, bo wychodząc z domu zamyka mieszkanie.

                              Finowie mogą się w głowę pukać do woli, a ja wiem, gdzie mieszkam i wolę zamknąć na oba zamki :).
            • kag73 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 10:45
              yoric napisał:
              > Ale kryterium stosuję podobnie. Myślę sobie co by było gdybym wpadł z tą czy z
              > tamtą i zwykle oblewa mnie zimny pot... Albo chodzą mi po głowie myśli typu "cz
              > y na pewno wypluła" albo "czy aby nie wygrzebała wyrzuconej prezerwatywy"... Wi
              > ęc kiedy nie pojawia mi się taka obawa, myślę, że jest dobrze :).

              Aaa, to fakt. Niemniej jednak Ty jako facet zawsze mozesz zasunac rozporek i isc w swoja strone, placic alimenty. Co dla mnie jest pikus w porownaniu do sytuacji kobiety, bo to jej brzuch i jej czas/wklad w bycie z dzieckiem.
              • kutuzow Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 11:19
                kag73 napisała:
                > Aaa, to fakt. Niemniej jednak Ty jako facet zawsze mozesz zasunac rozporek i is
                > c w swoja strone, placic alimenty. Co dla mnie jest pikus w porownaniu do sytua
                > cji kobiety, bo to jej brzuch i jej czas/wklad w bycie z dzieckiem.

                Jak pisałem post wyżej, to trochę nie tak. Bardziej chodzi o to czy dana strona chce czy nie chce dziecka. Jeśli oboje nie chcą, to zgodzę się z Tobą, że kobieta więcej ryzykuje/traci na wpadce. Jeśli jednak ona by chciała dziecka, a to facet tylko panicznie się tego boi, to już koszty wyglądają inaczej. Dla niej jest to tylko kwestia że ciąża jest wcześniej (bo i tak ją planowała/pragnęła), dla niego to koniec jego dotychczasowego stylu życia.

                • kaiser.blade Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 11:35
                  Dokladnie to samo pomyslalem. Jesli ona chce miec dziecko, to wpadka nie jest zadnym problemem, szczegolnie ze dodatkowo znajduje sobie sponsora w postaci platnika alimentow.
                  • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 12:42
                    kaiser.blade napisał:

                    > Dokladnie to samo pomyslalem. Jesli ona chce miec dziecko, to wpadka nie jest z
                    > adnym problemem, szczegolnie ze dodatkowo znajduje sobie sponsora w postaci pla
                    > tnika alimentow.

                    Nie wyobrazam sobie samotnie wychowywac dziecko niechciane przez jego ojca. Przeciez to tragedia, a wy piszecie o tym, jak o jakiej dobrze zwrotnej inwestycji, jak o jakims interesie zycia. Mnie takie myslenie przeraza. Dla mnie to by oznaczalo albo skrobanke albo jakiejs samobojstwo. Zadna kobieta nie chce dziecka z przypadkowym facetem, ktory sie na nia wypnie. Mam taki przypadek w rodzinie. Dziewczyna przed czterdziestka (!) z jednym odchowanym dzieckiem, dlugo po rozwodzie, poznala faceta, zakochani i wpadli, facet uciekl za granice, ona zamieszkala z matka, ktora zalamywala rece, ze prawie czterdziestoletnia kobita taka glupia, samotnie rodzila, z ta gderajaca matka, dwoje dzieci, z dwoch ojcow, oboje majacy w dupie, ona sama. Tam sie o taka depresje otarlo, ze mala glowa. Wszyscy mysleli, ze sie juz nie pozbiera. Tragedia, no. Wszyscy pomagali, no ale co? Jak wlasciwej osoby brakowalo. Upraszczacie.
                    • kutuzow Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 12:50
                      hello-kitty2 napisała:

                      > Zadna kobieta nie chce dziecka z przypadkowym facetem, ktory sie na nia wypnie.

                      Kitty, Nie pisz "żadna", ja znam kilka singielek 35+ które bardzo chętnie chciałyby dziecko nawet jeśli miałyby je wychowywać samotnie (przy finansowym wsparciu ojca dziecka).
                      W rodzinie mam także przypadek a'la Martyna Wojciechowska. Kobieta chciała być matką, ale nie chciała iśc na kompromisy związane ze związkiem i wychowuje samotnie dziecko (bez alimentów nawet). Więc to nie jest tak że "żadna". Przypomnij sobie jak sama byłaś zmotywowana na dziecko gdy weszłaś o okres gdy odezwał się Twój instynkt macierzyński.
                      • triss_merigold6 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 13:10
                        Zgadza się. Znam osobiście panią (teraz dziecko już prawie dorosłe), która będąc panną dobrze po 30-tce, umówiła się z kolegą z pracy. Zaszła w ciążę, urodziła, dziecko ma jej nazwisko, o alimenty nie występowała i generalnie przez lata sprawiała wrażenie zadowolonej z życia i decyzji. Tyle, że ona nie wrabiała faceta, to była umowa, facet o dziecku wiedział od początku i wiedział jaką zgodził się pełnić rolę.
                        • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 13:21
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Zgadza się. Znam osobiście panią (teraz dziecko już prawie dorosłe), która będą
                          > c panną dobrze po 30-tce, umówiła się z kolegą z pracy. Zaszła w ciążę, urodził
                          > a, dziecko ma jej nazwisko, o alimenty nie występowała i generalnie przez lata
                          > sprawiała wrażenie zadowolonej z życia i decyzji. Tyle, że ona nie wrabiała fac
                          > eta, to była umowa, facet o dziecku wiedział od początku i wiedział jaką zgodzi
                          > ł się pełnić rolę.

                          Dla mnie niepojete. Ale przyjmuje do wiadomosci i wlaczam do bazy danych, ze takie rzeczy sie zdarzaja.
                          • triss_merigold6 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 13:30
                            I wiesz, to było prawie 20 lat temu, a nie teraz. :)
                            Dla mnie to może desperackie, ale racjonalne.
                        • urquhart Re: Tak mi się skojarzyło 08.12.13, 18:14
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Zgadza się. Znam osobiście panią (teraz dziecko już prawie dorosłe), która będą
                          > c panną dobrze po 30-tce, umówiła się z kolegą z pracy. Zaszła w ciążę, urodził
                          > a, dziecko ma jej nazwisko, o alimenty nie występowała i generalnie przez lata
                          > sprawiała wrażenie zadowolonej z życia i decyzji. Tyle, że ona nie wrabiała fac
                          > eta, to była umowa, facet o dziecku wiedział od początku i wiedział jaką zgodzi
                          > ł się pełnić rolę.

                          Też mam przyjaciółkę co tak zrobiła grubo po trzydziestce. Ale facet nie wie że jest ojcem. Chociaż teraz coś zwąchał jak dziewczynka zrobiła się duża. Ale to możliwe było dzięki socjalowi w Belgii. :)
                          • marek.zak1 Re: Tak mi się skojarzyło 08.12.13, 18:33
                            Moja sąsiadka też tak zrobiła. Urodziła i wychowała sama bardzo fajnego chłopaka. Umówiła się, bez zobowiązań, ze swoim kolegą, który dobrze genetycznie rokował.
                      • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 13:16
                        kutuzow napisał:

                        > hello-kitty2 napisała:
                        >
                        > > Zadna kobieta nie chce dziecka z przypadkowym facetem, ktory sie na nia w
                        > ypnie.
                        >
                        > Kitty, Nie pisz "żadna", ja znam kilka singielek 35+ które bardzo chętnie chcia
                        > łyby dziecko nawet jeśli miałyby je wychowywać samotnie (przy finansowym wsparc
                        > iu ojca dziecka).
                        > W rodzinie mam także przypadek a'la Martyna Wojciechowska. Kobieta chciała być
                        > matką, ale nie chciała iśc na kompromisy związane ze związkiem i wychowuje samo
                        > tnie dziecko (bez alimentów nawet). Więc to nie jest tak że "żadna". Przypomnij
                        > sobie jak sama byłaś zmotywowana na dziecko gdy weszłaś o okres gdy odezwał si
                        > ę Twój instynkt macierzyński.

                        Nawet jak poloze nacisk na "przypadkowego" faceta, mam nie mowic, ze "zadna"? Ok, skoro takie znasz to odszczekuje. Przypominam sobie czasy parcia na dziecko ale jestem pewna, ze gdybym nie zanalazla faceta na dobrego ojca to bym sie na dziecko nie zdecydowala w ogole. W moim rozumieniu dziecko nie jest warte tego, by je (zakladajac z gory!) samotnie wychowywac. Biorac tylko pod uwage interes kobiety, o dzicku nie wspominajac. To jest zwyczajnie za duzo pracy na jedna osobe, ja bym sie tak nie obciazyla, bo dla mnie taka praca to poswiecenie, no chyba ze jakas babka ma pod reka support taki chetny do pomocy, nie wiem, matke, siostry, przyjaciolki, ktore sie chetnie wlacza do opieki. Przecietna (bezpieczniej? :) kobieta szuka ojca, a nie zapladniacza czy nawet alimenciarza. No pomysl, mowi dziecku: 'ojciec cie nie chcial ale ja to mialam w dupie', nie przeszloby mi to przez gardlo. Pewnie mi nie wierzysz, ze bym sie nie zdecydowala na samotne macierzynstwo, a zatem konsekwentnie - nie ryzykowalalbym samotnego macierzystwa typu wpadka.

                        Co tam sie dzieje w tej W-wie? Z kim Ty sie zadajesz? :-)
                        • triss_merigold6 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 13:20
                          Ale część kobiet, zwłaszcza tych starszych i samotnych, dostaje od własnych rodzin mniej lub bardziej otwarty komunikat "Zajdź w ciążę, a my ci pomożemy organizacyjnie, finansowo, opiekuńczo, już wszystko jedno z kim bylebyś miała dziecko i nie została sama". I tu dziadkowie in spe prezentują b. racjonalne i trzeźwe podejście.
                          • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 13:28
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Ale część kobiet, zwłaszcza tych starszych i samotnych, dostaje od własnych rod
                            > zin mniej lub bardziej otwarty komunikat "Zajdź w ciążę, a my ci pomożemy organ
                            > izacyjnie, finansowo, opiekuńczo, już wszystko jedno z kim bylebyś miała dzieck
                            > o i nie została sama". I tu dziadkowie in spe prezentują b. racjonalne i trzeźw
                            > e podejście.

                            Dlatego ja uwazam, ze nalezy sie w miare szybko i skutecznie odciac od wplywu starych. A mezczyzni tez otrzymuja taki komunikat? Czy oni moga jak najbardziej byc ''sami"? Czym sie w takim razie kobieta rozni od mezczyzny w kwestii rzekomej samotnosci? Nie rozumiem i oczywiscie nie zastosowalabym sie do takiego komunikatu.
                            • triss_merigold6 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 13:33
                              Kobieta zostaje sama bardziej, zwłaszcza jeśli chciała mieć dzieci. Za długo by tłumaczyć.
                              Po 40-tce facet spokojnie jeszcze może znaleźć sporo młodszą kobietę i założyć rodzinę, kobietom jednak ten zegar biologiczny bije dużo szybciej.
                    • mojemail3 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 13:27
                      hello-kitty2 napisała:

                      (...)"Nie wyobrazam sobie samotnie wychowywac dziecko niechciane przez jego ojca. Przeciez to tragedia, a wy piszecie o tym, jak o jakiej dobrze zwrotnej inwestycji, jak o jakims interesie zycia. Mnie takie myslenie przeraza(...)"

                      Kitty, większość rozsądnie myślacych kobiet ma takie podejście, ja nie wiem skąd w facetach takie myślenie o czyhających na ich boskie geny zastępach idiotek?
                      To mi trąci megalomanią...
                      • kutuzow Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 13:33
                        mojemail3 napisała:
                        > Kitty, większość rozsądnie myślacych kobiet ma takie podejście, ja nie wiem ską
                        > d w facetach takie myślenie o czyhających na ich boskie geny zastępach idiotek?
                        > To mi trąci megalomanią...

                        ....z obserwacji otoczenia????
                        Zawsze jest taka szansa że jednak będzie "dojrzały" i mimo ewidentnej "wpadki" gość kobiety i dziecka nie zostawi.

                        Nie chce mi się szukać opowieści z tego forum gdzie Pani była w związku z facetem który jasno deklarował że ją zostawi jak znajdzie fajniejszą, a ona i tak trwała bo liczyła na dziecko.
                      • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 13:41
                        mojemail3 napisała:

                        > Kitty, większość rozsądnie myślacych kobiet ma takie podejście, ja nie wiem ską
                        > d w facetach takie myślenie o czyhających na ich boskie geny zastępach idiotek?
                        > To mi trąci megalomanią...

                        Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniadze :-) Pozostaje zabierac zuzyta prezerwatywe ze soba do kieszeni :) Lod tez w gumie i ta sama procedura. U mnie to mozna sobie wymacac druciki od spirali gleboko w pochwie. Udostepnie przed stosunkiem do badania :) Dobra jaja sobie robie. Ne wiem co powiedziec. Czy mozliwe, ze kobiety sa takie glupie? A moze nie trzeba ich tak ogluszac ta 'iluzja' przy zdobywaniu, nie trzymac ich w uludzie, zeby im sie zamarzyl dzidzius, a to byl tylko kilkurazowy seks. Trzymac je twardo przy ziemi, ze jak cos to wypad mala. A moze nie ruchac idiotek? Aa i tych samotnych po trzydziestce, co sie sluchaja starych :)
                        • rekreativa Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:18
                          Ja w ogóle nie czaję sytuacji, dlaczego facet, który panicznie nie chce mieć dziecka z konkretną kobietą, regularnie jednak z tą kobietą sypia i to mimo jej jasnego komunikatu, że ona dziecko chce.
                          Dlaczego sypia z kobietą, która mu wygląda na taką, co może się posunąć do autozapłodnienia zużytym kondomem???
                          (ale nie, serio, są takie osoby? są naprawde laski, co ze sperma w ustach lecą do łazienki, by ją tam sobie wypluć i w pochwę wetrzeć??? - czy to jakieś mity i legendy?)
                          • kutuzow Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:26
                            rekreativa napisała:
                            > Ja w ogóle nie czaję sytuacji, dlaczego facet, który panicznie nie chce mieć dz
                            > iecka z konkretną kobietą, regularnie jednak z tą kobietą sypia i to mimo jej j
                            > asnego komunikatu, że ona dziecko chce.

                            Znasz takie powiedzenie, że "gdybym wiedział że się przewrócę, to bym się położył"?
                            Jeśli kobieta daje jasne sygnały, to jest OK. Można porozmawiać i jeśli plany są odmienne to się rozstać. Większy problem jest wtedy gdy ona jest "sprytna" (wg rozumienia niektórych forumowiczek) i działa z zaskoczenia.

                            > Dlaczego sypia z kobietą, która mu wygląda na taką, co może się posunąć do auto
                            > zapłodnienia zużytym kondomem???

                            Patrz pkt 1. Poza tym równie dobre moze być pytanie w tym samym stylu: Czemu kobiety wiążą się z facetami, którzy wyglądają na takich co to mogą stosować rękoczyny? Nie sądzisz, że po prostu tego nie widać na "oko" bo ludzie potrafią się maskować?
                            • rekreativa Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:31
                              Nie wierzę w to, że ludzie się potrafią maskować 24/7 przez miesiące i lata.
                              A dla faceta rada jest prosta: jeśli nie jesteś jeszcze pewien kobiety, to uzywaj gumy.
                              Tak, ona może kręcić nosem, że jej nie ufasz, ale co lepsze z dwojga złego: ewentualne rozstanie z kobietą, której jeszcze dobrze nie znasz, czy zmachanie z nią bobasa?
                          • mojemail3 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:28
                            rekreativa napisała:

                            > (ale nie, serio, są takie osoby? są naprawde laski, co ze sperma w ustach lecą
                            > do łazienki, by ją tam sobie wypluć i w pochwę wetrzeć??? - czy to jakieś mity
                            > i legendy?)

                            Też mnie to rozwaliło...
                            Musi to być kobieta zaburzona psychicznie, a z taką to bezpieczniej byłoby się nie rozmnażać...
                            Tylko dlaczego z takową sypiac, bona drzewo nie ucieka???
                            • rekreativa Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:33
                              "Tylko dlaczego z takową sypiac, bona drzewo nie ucieka???"

                              Nie, bo ponoć się maskuje.
                              • mojemail3 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:36
                                rekreativa napisała:

                                > "Tylko dlaczego z takową sypiac, bona drzewo nie ucieka???"
                                >
                                > Nie, bo ponoć się maskuje.

                                Jak żołnierz na poligonie...
                                Nie wierzę w takie bzdety jak maskowanie, bardziej w zaślepienie albo bezmyślność drugiej strony.
                                • kaiser.blade Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:48
                                  Ja wierze w to co pisala kiedys Bitch cytujac Lacana, ze kobieta to krolowa nieswiadomosci. Jawi mi sie jako uprzejma z zewnatrz spoleczna maska i ciskajacy sie zywiol pelen sprzecznych namietnosci wewnatrz.
                                  • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 18:14
                                    kaiser.blade napisał:

                                    > Ja wierze w to co pisala kiedys Bitch cytujac Lacana, ze kobieta to krolowa nie
                                    > swiadomosci. Jawi mi sie jako uprzejma z zewnatrz spoleczna maska i ciskajacy s
                                    > ie zywiol pelen sprzecznych namietnosci wewnatrz.

                                    Taaa, jakos sprzecznosci wewnetrznej w postawie Twojej zony nie widze, skoro oficjalnie ciekala po klinikach plodnosci czy gdzie tam pisales i Ty brales w tym udzial czy przyzwalales. Akurat u Ciebie to po prostu blad zaniechania czy brak zdania? Komenderowala Toba, jak Kag garderoba meza. To oczywiste, ze taki mezczyzna nie moze podniecac. Z tego co piszesz, to calkowicie zdales sie na jej decyzje dotyczace Waszego zwiazku, wziales sobie szefa, a teraz sie przeciwko niemu buntujesz. Kto otrzymal wladze do rak juz jej dobrowolnie nie odda. A co na Twoja sytuacje matka teraz? Zajmuje strone zony?
                        • kag73 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 19:23
                          No risk no fun. Panom panicznie bojacym sie wpadki polecam seks tylko w gumie i tyle.
                          • rekreativa Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 23:51
                            A po użyciu gumę jep! przez okno.
                            Coby podstępna niewiasta nie wygrzebała jej potem w koszu na smieci i nie skorzystała z zawartości w niecnych celach.
                            • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 07.12.13, 02:18
                              rekreativa napisała:

                              > A po użyciu gumę jep! przez okno.
                              > Coby podstępna niewiasta nie wygrzebała jej potem w koszu na smieci i nie skorz
                              > ystała z zawartości w niecnych celach.

                              Lub wyrzucic i od razu leciec ze smieciami 'Kochanie co ty robisz, wracaj do lozka', 'A pomyslalem, ze Ci ci smieci wyniose' :-)
                      • yoric Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 18:11
                        Zrobila sie dyskusja na kilkadziesiat wpisow, nie wiadomo gdzie sie wpisac. To sie wpisze tu.

                        Bez urazy, ale macie jakies 'dzikie wczyty', wiec moze wyjasnie jak sytuacja wyglada z mojej perspektywy. Po pierwsze nie chodzi o staly zwiazek z kobieta, ktora chce miec dziecko, tylko o krotkoterminowki ew jednonocki. Ze zadna kobieta nie chce lapac na dziecko, albo ze to idiotki, ktore mozna latwo odsiac, to oczywista nieprawda. Mialem przypadek, ze laska pozniej powiedziala mi, ze chciala zlapac na dzieciaka (ale bylem czujny :). I nie zadna idiotka; robi kariere miedzynarodowa teraz.
                        Jedyny fakt jest taki, ze jak sie chce miec pewnosc, to mozna sobie na supel zawiazac. Chcecie, to sobie wiazcie :).
                        • mojemail3 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 18:14
                          yoric napisał:

                          (...)"I nie zadna idiotka; robi kariere miedzynarodowa teraz"

                          To rzeczywiście tłumaczy tzw. mądrość życiową.Ojej!
                          • yoric Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 18:56
                            Obok opcji 'wyslij' jest opcja 'podglad', dzieki ktorej mozna wczesniej przeczytac wpis. Nie moge sie oprzec wrazeniu, ze stworzono ja z mysla o osobach takich jak Ty :).
                            • mojemail3 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 19:33
                              yoric napisał:

                              > Obok opcji 'wyslij' jest opcja 'podglad', dzieki ktorej mozna wczesniej przeczy
                              > tac wpis. Nie moge sie oprzec wrazeniu, ze stworzono ja z mysla o osobach takic
                              > h jak Ty :).

                              Yoric, uroczy i szarmancki jak zwykle;-) Tylko dlaczego mi się nóż w kieszeni otwiera?

                              A wyobraż sobie,że korzystam z opcji "podgląd"...Ja nie mogę się oprzeć wrazeniu, że sprawia Ci wielką przyjemność sprowadzanie rozmówcy do parteru.
                              Słuchaj, jak uważasz,że piszę bez ładu, składu i sensu, to nie gadaj do mnie, "wygaś" mnie czy jak tak się to mówi w forumowym slangu...
                        • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 18:25
                          yoric napisał:

                          Po pierwsze nie chodzi o staly zwiazek z kobieta, kt
                          > ora chce miec dziecko, tylko o krotkoterminowki ew jednonocki. Ze zadna kobieta
                          > nie chce lapac na dziecko, albo ze to idiotki, ktore mozna latwo odsiac, to oc
                          > zywista nieprawda. Mialem przypadek, ze laska pozniej powiedziala mi, ze chcial
                          > a zlapac na dzieciaka (ale bylem czujny :). I nie zadna idiotka; robi kariere m
                          > iedzynarodowa teraz.
                          > Jedyny fakt jest taki, ze jak sie chce miec pewnosc, to mozna sobie na supel za
                          > wiazac. Chcecie, to sobie wiazcie :).

                          Trzeba by wstawic najpierw definicje idioty :) Dla mnie idiotka, bo jak mozna w dobie HIV lapac podczas jednonocnej przygody na dziecko potencjalnego nosiciela??? Jakos kariera miedzynarodowa i cala kasa z niej jej zycia nie uratuje, jak w pakiecie z zaplodnieniem z lapanki otrzyma wirusa. Sorry ale jak Ty takie ryzykowne zycie seksualne prowadzisz to jestes potencjalnym zagrozeniem i trzeba byc bezmyslnym idiota, zeby sie na kontakt seksualny bez zabezpieczenia z Toba wystawiac. To jest w tym wypadku moja definicja idiotki.

                          • yoric Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 19:02
                            Kitty ciagle mi tu wyjezdzasz ze swoim hivem i chlamydia a jeszcze nie odpowiedzialas, czy sie przebadalas po gosciu w trampkach :))))
                            • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 19:52
                              yoric napisał:

                              > Kitty ciagle mi tu wyjezdzasz ze swoim hivem i chlamydia a jeszcze nie odpowied
                              > zialas, czy sie przebadalas po gosciu w trampkach :))))

                              No ba! Wszerz i wzdluz (sprawdz mi prosze 'rz' i 'z' :), a nawet przed! Nie tyle Tobie wyjezdzam, co tym babkom, co Cie chca na dziecko zlapac :) Wiem do czego pijesz. Ze sama jestem w grupie stanowiacych zagrozenie. Kazdy jest, kto zmienia czesto partnerow. Najlepiej, ze sprawdzalam, co wg tych towarzystw zdrowotnych, znaczy 'zmieniac czesto partnera'. Znaczy wg nich miec 2 (!) na rok, hehe to sobie przelicz jakim zagrozeniem jestes i ja tez (sprawiedliwie?). Wiem troche jestem przewrazliwiona ale ja zyje w kraju, w ktorym jak wsiadasz w niektorych miastach do tramwaju to jestes jednym z niewielu bialych ludzi, w Polsce nie mialam takich schiz. Dobra przykrece troche kurek z chorobami, bo przynudzam.
                              • mojemail3 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 19:58
                                hello-kitty2 napisała:

                                (...)"Wiem troche jestem przewrazliwiona(...)"

                                Jesteś przewrażliwiona, bo jesteś matką...Odpowiedzialność za "małoletniego" generuje takie lęki.
                                • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 20:11
                                  mojemail3 napisała:

                                  > Jesteś przewrażliwiona, bo jesteś matką...Odpowiedzialność za "małoletniego" ge
                                  > neruje takie lęki.

                                  No pewnie, juz nie chcialam pisac, zeby nie wyjsc na nadopiekuncza :-) Wczoraj wymalowalam calego posta pod Waszymi z Kag, ktore mi sie bardzo spodobaly, o swoim synu ale nie wyslalam, bo juz mam mieszane uczucia... jak nas tu faceci do muru przyciskaja jesli chodzi o macierzynstwo :)
                                  • rekreativa Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 21:30
                                    " jak nas tu faceci do
                                    > muru przyciskaja jesli chodzi o macierzynstwo :)"

                                    I to sprawiło, że nie wysłałaś posta?
                                    Aż tak Cię to rusza?
                                    • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 23:25
                                      rekreativa napisała:

                                      > I to sprawiło, że nie wysłałaś posta?
                                      > Aż tak Cię to rusza?

                                      Dzieciecy offtop tutaj to kij w mrowisko :) A w ogole to zdarza mi sie czesciej nie wysylac jak tam cos napisze. Nie raz za pyskowki dostalam z otwartej od ojca w pysk. Teraz musze sie temperowac troche sama.
                        • rekreativa Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 18:47
                          Ale to chyba były jakies Twoje znajome? No nie wiem, koleżanki z pracy, sąsiadka?
                          No bo chyba nie chcesz powiedzieć, że laska widzi Cie po raz pierwszy w życiu (klub, dyskoteka) i przy pierwszym seksie z Tobą-nieznajomym chce się zapłodnić Twoja spermą???
                          • yoric Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 19:00
                            Poznalismy sie w klubie, bylismy pare razy na imprezach, ale mielismy rozbiezne oczekiwania - ja seks bez zwiazku ona zwiazek. W koncu wyladowalismy w lozku. Takie jest zycie. Wasze wpisy 'zadna kobieta nigdy...' albo 'ja bym w zyciu tak nie zrobila' to dla mnie zaden argument...
                            • rekreativa Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 21:26
                              Nie no, ja nie piszę, że "żadna" i "nigdy", ale zwyczajnie jest mi w to trudno uwierzyć.
                              Czy może inaczej, osoba, która zachowuje się tak, jak przedstawiasz, jest mocno zaburzona. Ja wiem, że takie istnieją, ale myślałam, że to jakieś rzadkie wyjątki, a tu z lektury forów raczej wynika, że takich jest sporo. To mnie tak po ludzku nieco szokuje.
                              • kutuzow Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 23:25
                                rekreativa napisała:

                                > Czy może inaczej, osoba, która zachowuje się tak, jak przedstawiasz, jest mocno
                                > zaburzona. Ja wiem, że takie istnieją, ale myślałam, że to jakieś rzadkie wyją
                                > tki, a tu z lektury forów raczej wynika, że takich jest sporo. To mnie tak po l
                                > udzku nieco szokuje.

                                Tak sobie myslę, że to może być kwestia "optyki". Będąc kobieta na inne rzeczy zwraczasz uwagę, bardziej na te które bezpośrednio kobiet dotyczą. U facetów jest odwrotnie. Tak jak Ty nie domyślałaś się tego, że można spotkać sporo takich kobiet myślących o "wpadce", tak jak np. nie sądziłem że są facecji przemocowcy w jakiejś znaczącej liczbie. Owszem gdzieś tam w telewizji jakiegoś pokazali, ale w otoczeniu ani jednego nie spotkałem. Pewnie gdybym rozmawiał szczerze z partnerkami tych gości, a nie z nimi samymi jako moimi kumplami (nimi samymi) to bym więcej wyłapał sygnałów. (to założenia bo jak pisałem nie znam żadnego)

                                Z tymi "wpadkami" może być podobnie. Wyłapujemy to bo zwracamy na to uwagę, bo jest to dla nas dość kluczowe.
                                • yoric Re: Tak mi się skojarzyło 08.12.13, 12:36
                                  Ja myślę, że jeszcze co innego. Gdybyśmy mieli sto Forumowiczek, to one wszystkie powiedziałyby 'ja to nigdy', itd. Może być kwestia odpowiedniego momentu w życiu, chwilowego nastawienia emocjonalnego, o którym potem szybko się zapomina. Albo włącza się podświadomy autocenzor. To tak jak się pyta facetów i kobiety o liczby partnerów, i jedni i drugie odpowiadają w miarę 'szczerze', a rozbieżność jest znaczna.
                                  • rekreativa Re: Tak mi się skojarzyło 08.12.13, 14:31
                                    Sorry yoric, ale jak ktoś ma prawie 40 na karku, to chyba co nieco wie o swoich "momentach emocjonalnych" i wie, do czego byłby zdolny, a do czego nie.
                                    W życiu bym nie zaciążyła celowo z gościem, na którego nie mogłabym liczyć (czyli albo ktoś, kogo nie znam, albo ktoś, o kim wiem, że nie chce dzieci). Sama jestem z rozwodowej rodziny, gdzie stary się wypiął w pewnym momencie i emocjonalnie i finansowo, więc na własnej skórze poczułam, jak to jest życie samotnej matki.
                                    A co by tam se myśli 100 forumowiczek, to nie moja sprawa.
                                    • yoric Re: Tak mi się skojarzyło 09.12.13, 01:18
                                      Spoko, Rekre :)

                                      Ja po prostu też mam prawie 40 (no... moze jeszcze kawałek) i swoje już widziałem. Nie chcę Ci wmawiać dziecka w brzuch, sama siebie znasz lepiej niż ja, ale co do 'całokształtu kobiet' powiem tyle, że nauczyłem się traktować ich deklaracje z dużym przymrużeniem oka :).
                                  • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 08.12.13, 16:25
                                    yoric napisał:

                                    Może być kwestia odpowiedniego momentu w ż
                                    > yciu, chwilowego nastawienia emocjonalnego, o którym potem szybko się zapomina.
                                    > Albo włącza się podświadomy autocenzor.

                                    Moze tak byc. Swietna uwaga z autocenzorem. Jest on potrzebny, bo po czasie wstydzisz sie wlasnych zachowan. Zwlaszcza, ze balansowanie na pograniczu wpadki jest bardzo krecace. Mysle, ze na takim ekstra dopalaczu bazuja tez pary w udanych, dlluzszych zwiazkach, ktore jada na gumach. Wszystko co niesie ryzyko dodatkowo podkreca, przynajmniej nimfomanki :)
                                    • kag73 Re: Tak mi się skojarzyło 08.12.13, 23:48
                                      hello-kitty2 napisała:
                                      Zwlaszcza, ze balansowanie na pograniczu wpadki jest bardzo krecace. Mysle, ze na takim ekstra dopalaczu bazuja tez pary w udanych, dlluzszych zwiazkach, ktore jada na gumach. Wszystko co niesie ryzyko dodatkowo podkreca, przynajmniej nimfomanki :)

                                      Nie potwierdzam. Ze niby gumy takie niepewne? Jadziemy na nich 13 lat i mamy az jedno dziecko. Zaplanowane! Ja zabezpieczania sie w ten sposob nie widze jako niosace ryzyko i wcale mnie to nie podkreca.
                                      Ale przyznam, ze zanim zaczelam zabezpieczac sie w ten sposob(po latach pigulek) tez mylsalam, ze bardzo niebezpieczne a sie okazalo, ze wcale nie. Inna rzecz, ze coraz czesciej o tych gumach "zapominamy" ale wcale nie w celu podkrecenia:) Nie wiem moze inni maja inaczej. Aha i mozliwosc wpadki mnie w ogole nie podkreca, ani troche.
                                      • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 09.12.13, 21:52
                                        kag73 napisała:

                                        > Nie potwierdzam. Ze niby gumy takie niepewne? Jadziemy na nich 13 lat i mamy az
                                        > jedno dziecko. Zaplanowane! Ja zabezpieczania sie w ten sposob nie widze jako
                                        > niosace ryzyko i wcale mnie to nie podkreca.
                                        > Ale przyznam, ze zanim zaczelam zabezpieczac sie w ten sposob(po latach pigulek
                                        > ) tez mylsalam, ze bardzo niebezpieczne a sie okazalo, ze wcale nie. Inna rzecz
                                        > , ze coraz czesciej o tych gumach "zapominamy" ale wcale nie w celu podkrecenia
                                        > :) Nie wiem moze inni maja inaczej. Aha i mozliwosc wpadki mnie w ogole nie pod
                                        > kreca, ani troche.

                                        Umhm :) To dlaczego zapominacie? :)
                                        ps ja wcale nie mysle, ze sa bardzo niebezpieczne, w koncu tez uzywalam latami, nadal uzywam od czasu do czasu.
              • yoric Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 12:37
                No i właśnie dlatego na dyskotekach i we wszystkich innych kontekstach to chłopaki atają za dziewczynami a nie na odwrót :).
            • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 12:25
              yoric napisał:

              Wi
              > ęc kiedy nie pojawia mi się taka obawa, myślę, że jest dobrze :).

              A moze zwyczajnie stajesz sie gotowy na dziecko/wchodzisz w faze, wszystko to czas i przypadek. To nie chodzi o te kobiety, tylko o Ciebie. Jestes gotowy. No i dobrze, no bo przeciez juz najwyzszy czas, moze przeciez wyjsc, ze robienie tego dziecka tez zajmie troche czasu, a tu juz niedlugo 40 cha na karku. Moja kumpela juz 2,5 roku robi i nic, a oboje zdrowi, w koncu zdecydowali sie na in vitro, tyle co maja stresu, cisnienia, wzajemnych tarc i oskarzen, ehh ciezka sprawa. Nie zycze nikomu. A jak kto chce miec wiecej dzieci to w ogole nie ma czasu na zwlekanie, bo potem gonitwa zeby zdazyc do czterdzieski. Krotko: jak masz taki plan, to bierz sie do roboty :-)
              • yoric Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 12:44
                > A moze zwyczajnie stajesz sie gotowy na dziecko/wchodzisz w faze, wszystko to c
                > zas i przypadek. To nie chodzi o te kobiety, tylko o Ciebie.

                na pewno nie, bo to obawy o których pisałem (o wyplucie i o prezerwatywę) są zupełnie niedawne, a w ciągu paru miesięcy miałbym więcej przykładów. Kwestia osoby.
                Z drugiej strony nie ma 'efektu wow'... Z trzeciej... itd.
                • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 12:49
                  yoric napisał:

                  > na pewno nie, bo to obawy o których pisałem (o wyplucie i o prezerwatywę) są zu
                  > pełnie niedawne, a w ciągu paru miesięcy miałbym więcej przykładów. Kwestia oso
                  > by.
                  > Z drugiej strony nie ma 'efektu wow'... Z trzeciej... itd.

                  Ok, pisalam 'moze' dla bezpieczenstwa, moze za bardzo podciagalam pod swoj przypadek.

                  Widac, ze Cie to frapuje. Sluchaj, zrobisz jak chcesz to jest bezdyskusyjne. Jedyne co moge dodac to na ile Cie znam (a nie znam :) to u Ciebie raczej ciezko wywolac efekt WOW, jestes dosc stonowany wiec bym sie tym nie martwila :)
                  • yoric Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 17:00
                    Taki prawdziwy efekt wow występuje raz na 4-5 lat...
            • marek_gazeta Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 13:49
              Zgadzam się z teorią o "przechodzonym" związku; nie wiem, czy gdzieś wyczytałem, czy sam doszedłem do takiego wniosku. Związek młodych ludzi, bez "bagażu" z poprzednich związków (dzieci, alimenty itp.), powinien przechodzić do kolejnego etapu, bo inaczej zaczynają się wątpliwości, po co to dalej ciągnąć i czy to właśnie ta/ten.

              Nie myślałem o tym w sposób jednoznacznie biologiczny, ale dla mnie kobieta posiadająca istotny "feler" i nie nadająca się na partnerkę (podświadomie, zapewne, matkę mojego dziecka), jest aseksualna. Laska może być śliczna jak z obrazka, jeśli jednak okaże się głupia, czar pryska i tracę wszelkie zainteresowanie. Jakbym w łeb dostał :)

              Podobnie - mam dzieci z dawno zakończonego małżeństwa, do ponownego ożenku czy kolejnych dzieci się nie śpieszę, ale na deklarację kobiety, że małżeństwa i dziecka to ona sobie nie życzy, na pewno sporo straciłaby w moich oczach i pewnie to byłby początek końca. To dla mnie oznacza, że mnie nie uznaje za wystarczająco wartościowego, czyli wyjazd lalu.
              • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 14:29
                marek_gazeta napisał:

                > Podobnie - mam dzieci z dawno zakończonego małżeństwa, do ponownego ożenku czy
                > kolejnych dzieci się nie śpieszę, ale na deklarację kobiety, że małżeństwa i dz
                > iecka to ona sobie nie życzy, na pewno sporo straciłaby w moich oczach i pewnie
                > to byłby początek końca. To dla mnie oznacza, że mnie nie uznaje za wystarczaj
                > ąco wartościowego, czyli wyjazd lalu.

                O to wlasnie przyklad tego z potrzebami iluzyjnymi. Moze nie zyczy sobie z Toba, nie pomyslales o tym? Dlaczego nie zyczy sobie z Toba to chyba oczywiste, bo Ty jestes zuzytym towarem z drugiej reki. Na pukniecie moze i sie nadajesz ale dobrze, zebys znal swoje miejsce w podszeregu.
                • marek_gazeta Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 14:51
                  Chyba nie bardzo rozumiem...? ;) Pisałem o sytuacji hipotetycznej. Ja się na siłę nigdzie nie pcham :)
                • kaiser.blade Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:09
                  E, powiem Ci Kitty, ze moze nietrafnie z tym miejscem w szeregu napisalas. Facet po rozwodzie wcale nie musi chciec sie zenic (po co ? bez sensu przeciez), za to ocene typu "nadaje sie do pukniecia" z przyjemnoscia doceni i to w praktyce. Tak jakby sensem zycia faceta bylo stworzenie rodziny w stylu kina familijnego. To marzenie kobiet.
                  Niestety to "nadaje sie do pukniecia" jest bardzo czesto u kobiet tozsame z "nadaje sie na meza". Przeczytaj co pisze mojemail - nie sypialam z nierokujacymi facetami. Taki bylby glos niemal kazdej kobiety jaka znam.
                  • kutuzow Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:16
                    kaiser.blade napisał:
                    > . Tak jakby sensem zycia faceta bylo stworzenie rodziny w stylu kina familijneg
                    > o. To marzenie kobiet.

                    Dokładnie!

                    > Niestety to "nadaje sie do pukniecia" jest bardzo czesto u kobiet tozsame z "na
                    > daje sie na meza". Przeczytaj co pisze mojemail - nie sypialam z nierokujacymi
                    > facetami. Taki bylby glos niemal kazdej kobiety jaka znam.

                    Dobre podsumowanie. Mało tego znam sytuację dziewczyny która ma narzeczonego (taki trochę "najlepszy z dostępnych"). Wg jej opowieści uważam że zaczęła doskwierać jej nuda w związku, ale nie chce rezygnowac ze stabilizacji i bezpieczeństwa który tez związek daje i szukać lepszego faceta/partnera. opowiedziała mi o tym jak spotkała się z fajnym facetem, idealnym materiałem na kochanka. Od razu oboje deklarowali że to tylko jednorazowa przygoda (ona ma narzeczonego, on dziewczynę). Spotkanie było jednak wg niej bardzo namiętne, (pewnie dużo fajniej niż z narzeczonym) więc dziewczę zapragnęło powtórki. Jakie było jej oburzenie gdy gość przypomniał jej że to miało być od początku coś jednorazowego. No po prostu jak mi to opowiadała, to nie mogła wyjść z oburzenia: "jak on tak śmiał".
                    • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 19:36
                      kutuzow napisał:

                      > kaiser.blade napisał:
                      > > . Tak jakby sensem zycia faceta bylo stworzenie rodziny w stylu kina fami
                      > lijneg
                      > > o. To marzenie kobiet.
                      >
                      > Dokładnie!

                      Najbardziej zalosne, jest to, ze pomimo iz o tym wiecie i to Wam nie odpowiada, to i tak 'cos' od nich chcecie i sa Wam potrzebne i dlatego zyjecie w ciaglym strachu, ze sie Wam utnie. Lepiej i praktyczniej byloby nauczyc sie negocjowac i ukladac skoro taki jest swiat i sie tego nie przeskoczy, jak zdajecie sie sprawe przedstawiac.

                      • kutuzow Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 23:15
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Najbardziej zalosne, jest to, ze pomimo iz o tym wiecie i to Wam nie odpowiada,
                        > to i tak 'cos' od nich chcecie i sa Wam potrzebne i dlatego zyjecie w ciaglym
                        > strachu, ze sie Wam utnie. Lepiej i praktyczniej byloby nauczyc sie negocjowac
                        > i ukladac skoro taki jest swiat i sie tego nie przeskoczy, jak zdajecie sie spr
                        > awe przedstawiac.

                        Kitty, widzę że odnosisz się do mnie, więc odpiszę. Po pierwsze niektórzy nie żyją w "ciągłym strachu", kiedyś tak, teraz już nie muszę. Po drugie nie nie muszę "nauczyć negocjować" jak piszesz, bo ja jasno stawiam sprawę OD POCZĄTKU związku. Jasne, że istnieje ryzyko że z czasem moja narzeczona zmieni zdanie, ale takie ryzyko jest zawsze w KAŻDYM związku. Sama jesteś rozwódką więc powinnaś to zrozumieć że potrzeby obu stron w związku się zmieniają.

                        Po ostatnie rozwalił mnie trochę tekst:
                        " Najbardziej zalosne, jest to, ze pomimo iz o tym wiecie i to Wam nie odpowiada, to i tak 'cos' od nich chcecie i sa Wam potrzebne", z ust osoby która się sama przyznała że miała pierdolca na punkcie dziecka. Czyli sama coś chciała od faceta. Widzisz w tym jakąś różnicę? Jak dla mnie to trochę "przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli".
                        • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 07.12.13, 00:37
                          kutuzow napisał:

                          > Po ostatnie rozwalił mnie trochę tekst:
                          > " Najbardziej zalosne, jest to, ze pomimo iz o tym wiecie i to Wam nie odpowiad
                          > a, to i tak 'cos' od nich chcecie i sa Wam potrzebne", z ust osoby która się sa
                          > ma przyznała że miała pierdolca na punkcie dziecka. Czyli sama coś chciała od f
                          > aceta. Widzisz w tym jakąś różnicę? Jak dla mnie to trochę "przyganiał kocioł g
                          > arnkowi, a sam smoli".

                          Podsumowalam w ten sposob pisanine mezczyzn na forum, a mianowicie, ze kobiety chca dziecka i to jest ich glownym motorem do wiazania sie i uprawiania seksu z mezczyzna i Wy o tym wiecie.

                          Skoro tak jest, a Wy tego nie akceptujecie to musicie zrezygnowac z seksu. No sorry, a jak inaczej? (postepujac uczciwie)

                          I odnoszac do mnie, jak Ty odniosles: jesli bym nie znalazla chetnego ojca dla dziecka, to bym nie miala dziecka. No sorry, a jak inaczej? (postepujac uczciwie)

                          Jaki sens ma ta pisanina? Zeby przekonac kobiety do tego, zeby nie chcialy miec dzieci? Zeby cenily seks w Wami bardziej niz posiadanie dziecka? Zeby zabic ich instynkt macierzynski?

                          NIE DA SIE, no sorry ale sie nie da.

                          To jakby probowac zmienic nature. Przeciez skoro kobiety chca miec dziecko to znaczy, ze jest to ich biologiczna rola zeby je miec, a nie jakis podly spisek przeciwko mezczyznom. Jak mozna im to wypominac?

                          Ty Kutuzow (i inni) masz do kobiet petensje, ze chca miec dziecko (=maja pierdolca). Czy ja mam pretensje do mezczyzn, ze chca miec seks? Czy ktoras z kobiet tu ma? To jest nie fair.

                          Wg mnie nie tedy droga do sukcesu. Droga jest umiejetnosc negocjacji, ukladania sie i utrzymywania mocnej pozycji w zwiazku z dzieckiem czy bez. Nie potrzebnie fiksujesz sie na samym dziecku.


                          • kutuzow Re: Tak mi się skojarzyło 07.12.13, 01:23
                            hello-kitty2 napisała:
                            > Skoro tak jest, a Wy tego nie akceptujecie to musicie zrezygnowac z seksu. No s
                            > orry, a jak inaczej? (postepujac uczciwie)

                            Jest jeszcze inna opcja -znaleźć kobietę którą tych dzieci nie chce.

                            > Ty Kutuzow (i inni) masz do kobiet petensje, ze chca miec dziecko (=maja pierdo
                            > lca). Czy ja mam pretensje do mezczyzn, ze chca miec seks? Czy ktoras z kobiet
                            > tu ma? To jest nie fair.

                            Kitty, ja nie mam pretensji do kobiet, że chcą mieć dzieci. Ja tylko się wkurzam gdy te swoje pragnienia realizują w tajemnicy przed swym partnerem wybierając tzw "wpadkę" z pełną premedytacją. Zobacz że nawet tutaj na forum często pojawia się taka porada pt "bądź sprytna". Z taką osobą niczego bym nie negocjował (z zasady nie negocjuje z terrorystami, także tymi emocjonalnymi).
                            • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 07.12.13, 01:46
                              kutuzow napisał:

                              > Jest jeszcze inna opcja -znaleźć kobietę którą tych dzieci nie chce.

                              Zgadza sie, najlepsza opcja.

                              > Kitty, ja nie mam pretensji do kobiet, że chcą mieć dzieci.

                              Gdybys jednak mial to nawet lepiej gdybys wyladowal na mnie, bo Cie lubie wiec jestem przygotowana :-)

                              Ja tylko się wkurz
                              > am gdy te swoje pragnienia realizują w tajemnicy przed swym partnerem wybierają
                              > c tzw "wpadkę" z pełną premedytacją. Zobacz że nawet tutaj na forum często poja
                              > wia się taka porada pt "bądź sprytna". Z taką osobą niczego bym nie negocjował
                              > (z zasady nie negocjuje z terrorystami, także tymi emocjonalnymi).

                              Dlatego wstawialam w nawiasy (postepujac uczciwie). Na nieuczciwosc nie ma rady tzn masz prawo do obrony. A najlepiej sie wystrzegac i samemu byc 'cwanym', nie dac sie wrobic, dmuchac na zimne, miec oczy dookola glowy, kontrolowac sie, obserwowac, nie lekcewazyc, wsluchiwac sie w osoby. Na pewno wiesz o czym mowie i nie watpie, ze tak postepujesz. Negocjowanie odnioslam do zwiazku. Zakladam, ze w zwiazku jestesmy/bywamy wylacznie z osobami, z ktorymi warto negocjowac, bo nam zalezy, a silna pozycja w zwiazku tak czy siak potrzebna jest do podtrzymania pozadania, wg mnie.
                  • mojemail3 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:26
                    kaiser.blade napisał:

                    > Niestety to "nadaje sie do pukniecia" jest bardzo czesto u kobiet tozsame z "na
                    > daje sie na meza". Przeczytaj co pisze mojemail - nie sypialam z nierokujacymi
                    > facetami. Taki bylby glos niemal kazdej kobiety jaka znam.

                    Puknij to Ty się, w głowę...
                    Nie sypiałam z takimi, co mi nie pasowali pod względem charakteru, podejscia do życia,temperamentu, emocjonalno-osobowościowym tak ogólnie.
                    A nie, czy się taki na ojca dziecka nadawał, czy miał zasoby materialne itp.

                    • kaiser.blade Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:32
                      A ta lista ktora wymienilas, to tak przypadkowo jest lista najlepiej prozwiazkowo rokujacych wartosci w facecie ? :)
                      • mojemail3 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 15:35
                        kaiser.blade napisał:

                        > A ta lista ktora wymienilas, to tak przypadkowo jest lista najlepiej prozwiazko
                        > wo rokujacych wartosci w facecie ? :)

                        Nie wiem, ja za mąż wyszłam za harcerzyka, a że wyrósł na Rycerzyka;-) To nie moja wina...
                  • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 19:21
                    kaiser.blade napisał:

                    > E, powiem Ci Kitty, ze moze nietrafnie z tym miejscem w szeregu napisalas. Face
                    > t po rozwodzie wcale nie musi chciec sie zenic (po co ? bez sensu przeciez), za
                    > to ocene typu "nadaje sie do pukniecia" z przyjemnoscia doceni i to w praktyce
                    > . Tak jakby sensem zycia faceta bylo stworzenie rodziny w stylu kina familijneg
                    > o. To marzenie kobiet.

                    Jejciu, az otworzylam sobie jeszcze raz swoj post, bo nie wierze, ze taki wniosek z niego wyciagnales (?) Gosc pisze, ze mimo ze ma juz dzieci z eks partnerka, nie spieszy sie do ozenku ponownego, a mimo tego OCZEKUJE, ze jego nowa hipotetyczna partneraka ma pragnac z nim dziecka i ozenku, bo w przeciwnym wypadku ja wykopie. Na co ja odpowiadam, ze moze on nie jest dla dla niej wystarczajaco dobrym partnerem, zeby z nim z miejsca chciala sie wiazac, bo MA JUZ DZIECI, a nie dlatego, ze nie chce sie zenic. Skad Ci taki wniosek przyszedl do glowy? Czy Ty w ogole czytales co on napisal? Jak mozna w ogole wymagac, ze ktos bedzie z toba wiazal powazne plany, jak ty nie wiazesz? Ja pije do jego bezsensownych oczekiwan, a nie do do tego czy on sie chce zenic czy nie. I przypominam mu, ze jako dzieciaty nie ma juz takiej atrakcyjnej pozycji na rynku matrymonialnym, jak mu sie wydaje zwazajac na jego niebotyczne oczekiwania, co do nowej partnerki.

                    A z innej beczki: a co jest sensem zycia faceta? Bzykanie sie i to wszystko? Sorry ale mnie to nie przekonuje. Przeciez to jest plytkie, mielizna i pustactwo! Nie wierze, ze ktorys z Was tak mysli, chociaz twardo staracie sie to nam na forum udowodnic. Cierpliwosc mi sie konczy :)

                    • marek_gazeta Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 19:36
                      Masz pretensje o niezrozumienie swojego posta, a sama wyciągasz jakieś księżycowe wnioski z moich.

                      Ja nie oczekuję, że kobieta ma pragnąć dziecka, tylko tego, żeby takiej hipotetycznej sytuacji (zajście w ciążę ze mną) nie uważała za katastrofę (nie z powodu komplikacji życiowych, tylko z powodu osoby ojca).

                      Uwagi o niebotycznych oczekiwaniach nie skomentuję - albo skomentuję - lubię kobiety obdarzone naturalnym wdziękiem i ładnie chodzące na szpileczkach.

                      Coś kitty reagujesz zanadto emocjonalnie.
                      • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 06.12.13, 20:06
                        marek_gazeta napisał:

                        > Ja nie oczekuję, że kobieta ma pragnąć dziecka, tylko tego, żeby takiej hipotet
                        > ycznej sytuacji (zajście w ciążę ze mną) nie uważała za katastrofę (nie z powod
                        > u komplikacji życiowych, tylko z powodu osoby ojca).

                        Byc moze zle wnioski wyciagnelam, miales okazje doprostowac, nie? A nie prostowales w poscie pod moim. Osobiscie bym uwazala za katastrofe, bo nie lubie ogonow w postaci cudzych dzieci i eks matki, co nie znaczy zebys sie nie nadawal do przelecenia :)

                        > Uwagi o niebotycznych oczekiwaniach nie skomentuję - albo skomentuję - lubię ko
                        > biety obdarzone naturalnym wdziękiem i ładnie chodzące na szpileczkach.

                        To sobie dokup buciki za 650 PLN i drozsza marynarke to sie moze na jakies szpileczki niebojace sie zaplodnienia zalapiesz :)

                        > Coś kitty reagujesz zanadto emocjonalnie.

                        Ooo zaraz sobie sprawdze jaki mam dzien cyklu, to moze wiele tlumaczyc :)
                        • marek_gazeta Re: Tak mi się skojarzyło 08.12.13, 00:09
                          > To sobie dokup buciki za 650 PLN i drozsza marynarke to sie moze na jakies szpi
                          > leczki niebojace sie zaplodnienia zalapiesz :)

                          Hehe... kobieta patrzy najpierw na ręce mężczyzny (czy nie fizol), a potem na buty (czy ma kasę). Ciekaw jestem, skąd wzięłaś tę kwotę?

                          I czy potrafisz wycenić męskie buty, a przynajmniej zakwalifikować je do jakiegoś przedziału cenowo-jakościowego (typu: marketowy szajs, przeciętne buty, buty porządne i droższe, obuwie luksusowe)?
                          • hello-kitty2 Re: Tak mi się skojarzyło 08.12.13, 00:29
                            marek_gazeta napisał:

                            > Hehe... kobieta patrzy najpierw na ręce mężczyzny (czy nie fizol), a potem na b
                            > uty (czy ma kasę). Ciekaw jestem, skąd wzięłaś tę kwotę?
                            >
                            > I czy potrafisz wycenić męskie buty, a przynajmniej zakwalifikować je do jakieg
                            > oś przedziału cenowo-jakościowego (typu: marketowy szajs, przeciętne buty, buty
                            > porządne i droższe, obuwie luksusowe)?

                            Kwote podal Kutuzow, zasade podal Urqu, a ja sobie luzno ja tu zastosowalam :) Czy potrafie wycenic czyjes buty? Mysle, ze nie. Kobieta patrzy na rece czy nie fizol? Mi od sztangi bardziej twardnieja niz od pracy fizycznej. Jako tenisista tez musisz miec zniszczone.
                            • kaiser.blade Re: Tak mi się skojarzyło 08.12.13, 05:43
                              Kitty, czy ty kiedykolwiek dopytywalas kochankow / ew. weryfikowalas wiedze na temat tego co mowili o swoim zyciu zawodowym i osobistym ? Opierasz wszystko na pierwszym wrazeniu, czy doglebnie poznajesz kandydata ?
                              • hello-kitty2 Re: Kaizerko dla Ciebie, buduj ten swoj plan :) 08.12.13, 16:57
                                kaiser.blade napisał:

                                > Kitty, czy ty kiedykolwiek dopytywalas kochankow / ew. weryfikowalas wiedze na
                                > temat tego co mowili o swoim zyciu zawodowym i osobistym ? Opierasz wszystko na
                                > pierwszym wrazeniu, czy doglebnie poznajesz kandydata ?

                                Jejciu az spojrzalam na post wyzej ale tam bylo o butach i widze ze pomylilam dwoch Markow.

                                Ja sporo pytam, to juz wiesz. Tak, mozna powiedziec, ze weryfikuje ale nie poprzez szukanie w google, chociaz tak tez. Weryfikuje w rozmowie. Umiem sluchac. Mam bardzo dobra pamiec, co kto, kiedy powiedzial, w jakim kontekscie. Kluczem jest koherencja, weryfikuje wszystko.

                                Raz tylko nie znalam nazwiska i adresu. Poniewaz moi kochankowie to przypadkowe osoby czyli nie poznawalam ich we wiadomym celu to tez nie kryli nic przede mna. Tzn. cos tam moze kryli ale nie mialo to znaczenia. A jak masz nazwisko i adres to nic sie nie ukryje :)

                                Jak mi bedzie zalezec to nic przede mna nie ukryjesz :-) Ale to w wiekszosci przypadkow nie jest potrzebne. Aha trzymam sie tylko z daleka od osob odchylonych psychicznie, tutaj nie ma zadnej logiki, sa za bardzo zlozone i tez nie chce wpasc w czyjs matrix, odbieram to jako zbyt duze obciazenie. Zreszta ja nie interesuje sie psychologia.

                                Krotko: tak, mam w glowie profile wszystkich facetow ale pamietaj, ze ja mam upodobanie do zbierania danych, czasem uzywalam ich i nadal uzywam do podrecania sie, np przy masturbacji, przydaja sie nawet dlugo 'po' :-)

                                Aha NIGDY nie opieram sie na pierwszym wrazeniu. Z mojego doswiadczenia wynika, ze pierwsze wrazenie jest czesto mylace. Sprawdz na sobie. Czy polubisz nowa piosenke po pierwszym przesluchaniu, czy jak ja uslyszysz ja pare razy? Wiec nie wiem jak zinterpretowac w swoim przypadku te niby pierwsze iles sekund, ktore niby sa tak wazne???

                                Aha zycie zawodowe weryfikuje zawsze, bo jest dla mnie szczegolnie wazne ale to chyba nie jest az tak powszechne u innych kobiet.
                          • zawle Re: Tak mi się skojarzyło 08.12.13, 12:20
                            marek_gazeta napisał:
                            > I czy potrafisz wycenić męskie buty, a przynajmniej zakwalifikować je do jakieg
                            > oś przedziału cenowo-jakościowego (typu: marketowy szajs, przeciętne buty, buty
                            > porządne i droższe, obuwie luksusowe)?

                            Ja potrafię. Kocham buty i one do mnie mówią;)
              • konto_e_mail Odnosnie dzieci i w ogole biologii 06.12.13, 15:33

                Jak już wspomniałam przez ostatnie dwa lata napisałam szereg watkow na emamie (gdzieżby indziej z ta tematyka?) dotyczący moich wątpliwości o dzieciach. Watki rozrosly się do gigantycznych rozmiarow i na moje szczere i racjonalne wątpliwości odpowiedz była jedna „takie rozkminy w wieku 28/29/30 lat? Naprawde, nie musisz mieć dzieci, nie ma obowiazku”. Triss była mocno aktywna w kazdym moim watku:) wrzuciłabym linki, gdybym pamiętała wlasne nicki. Tutaj chcialam porozmawiac o seksie.

                Nie watpie w swoja płodność, szczerze napisałam gdzies w tym watku, ze glupia nie jestem i zdaje sobie sprawe, ze mogę mieć problemy z ew. zajsciem.

                To nie jest tak, ze ja dzieci nie planuje. Chciałabym je mieć, ale kiedys i jak pisalam, to „kiedys” nie nadchodzi, a tu nagle mam 30 lat.

                Z tego co widze, większość z was ma dzieci i sporo z was idzie z nurtem matki natury, biologii itp. W związku z tym przedstawie kilka watpliwosci, zupełnie szczerych i powaznych, może tutaj uzyskam odpowiedz, bo np. na matce zostalam obsmiana i ze mi się „ w dupie poprzewracalo”:

                PIENIEDZE:
                - nie zarabiam tak zle, ale oczywiscie zupełnie niewsplomiernie (na minus) do mojego wyksztalcenia. Ale powiedzmy, ze zarabiam „w normie”. Gdybym mieszkala sama, to bym jakos dojeżdżała do pierwszego, ze jestem w zwiazku to mogę nawet przyoszczędzić. Mój facet, w zwiazku z kryzysem w jego sektorze od kilku lat zarabia mniej, kiepska srednia krajowa. Tak, dorabia sobie, wynajmujemy fajne mieszkanie, mamy co jesc. Jeśli odejmiemy knajpy kilka razy w miesiącu, jedno kino i jakies piwo po pracy to jestemy w stanie dodatkowo zaoszczędzić ok. 200-300 euro na miesiac. Jak przepraszam bardzo, mielibysmy utrzymac w ten sposób dziecko? Oszczedzac na wszystkim? Na czym? Nie kupujemy markowych ciuchow, wyjeżdżamy dwa razy w roku na wakacje, nie prowadzimy jakiegos wielce konsumpcyjnego zycia, zakupy jedzeniowe w tutejszej „biedronce”. Na dziecko by nie starczylo. Nie wiem co prawda ile dziecko kosztuje, ale znajome z pracy mowia, ze najtańsze panstwowe przedszkole w miescie to 400e miesięcznie!
                Najblizsza babcia ok. 5tys km stad. A co dopiero jedzenie, pieluchy…wiem, latwo mowic, przebranzujcie się, szukajcie pracy bla, bla. Staramy się, mój awans był jak najlepszy prezent, u faceta jest znacznie gorzej, nie ukrywajmy, obecna sytuacja na rynku wcale nie jest ciekawa, a my nie jestemy ”specjalistami w waskich dziedzinach”. Wiec grzecznie się pytam; co biologia na to? Na dziecko nas po prostu realnie nie stac.
                Ciekawa tez jestem, co matka natura by poradzila, gdybym zaszla w ciaze w chwilach największego bzykania: wynajmowaliśmy mieszkanie ze znajomymi, ja zarabialam 300e na miesiąc i studiowalam, facet rok wczesniej rozstal się ze swoja partnerka, a dwa lata wczesniej zmarlo im kilkuletnie dziecko. Ciekawe jakby to zacna biologia rozwiązała: gowniara, facet w depresji i brak warunkow. Zostałabym ja, gowiara w histerii i z depresja, w obcym kraju i z brzuchem. Ale przeciez biologia ma zawsze racje, a dzieciok to bogactwo samo w sobie!

                POMOC:
                Znikad. Jak pisalam, najbliższa babcia 5tys km od nas, rodzice faceta nie zyja. Mam pod soba 10 osob. zespol, 9 kobiet w tym dwie dopiero co wróciły z macierzyńskiego. Mala jednej tak choruje, ze panienki nie widziałam w pracy od prawie 2 miesiecy- bezpłatny urlop, jest na utrzymaniu meza. Ktos na ematce kiedys wymyślił, ze jakby co to mój facet moglby się zajac dzieckiem (znam takiego przypadki), ktos inny odpowiedzial, ze to zbyt duze obciążenie psych.dla kobiety. Wiec wciąż dupa.

                ZYCIE:
                Napisze głupoty, ale naprawde macierzynstwo mnie przeraza. Widze te wymeczone, blade kobiety, które mi mowia, ze nie ma nic lepszego niż uśmiech dziecka…ja im wierze, wierze wam, ze nie ma nic piękniejszego, itp.Ale mnie moje Zycie naprawde…odpowiada. Wysmiejecie mnie, ale…czuje się jeszcze mloda, czuje ze mam mnóstwo do zrobienia, zapisac się na kraftmage, wreszcie przebiec maraton, zrobic to, tamto. Zdaje sobie sprwe, ze dla dzieciatych to sa jakies głupoty, ale dla mnie nie. Pamiętam jak na ematce triss wlasnie i ktos tam jeszcze mnie w tym momencie wysmial. Wysmiewajcie.

                Dla mnie najgorsze w XXI wieku jest to, ze na dziecko trzeba się ZDECYDOWAC. Kiedys dzieci po prostu się „zdarzaly”, a teraz masz pelna wladze nad tym, czy dajesz sobie szanse czy nie. Dlatego wlasnie w kwietniu, na moje 30 urodziny mialam w planach przejść na gumki, żeby dac szanse losowi.

                PRZECHODZONY ZWIAZEK:
                Naprawde?
                To nie ma już związków, gdzie obydwie osoby razem rosna, razem się wspieraja? Nie ma innych etapow niż slub i dziecko? Może za dlugo mieszkam poza Polska, ale takie myslenie jest dla mnie obce. Slub wydaje mi się az uwłaczający, chociaż nie odrzucamy mysli o ew.zwiazku partnerskim jeśli będziemy mieli dziecko. Slub dla mnie to strata kasy, same legalne problemy. Mial sens kiedys, kiedy kobiety nie pracowaly i musialy sie z kim chajtnac, by w ogole przezyc.
                Dla nas etapem było zdobycie mieszkania tylko dla nas dwojga, zaadoptowanie psa (tak, tak, dzieciaci, możecie się smiac), konkretny wyjazd na wakacje, wymarzony, wypieszczony. Etapem była zmiana pracy, potem awans, kryzys u mojego faceta w pracy…to tez sa etapy.

                I teraz pytania:
                Czy bezpłodni maja seks w stalych związkach?
                Czy bezdzietni maja seks w stalych związkach?
                Czy naprawde uwazacie, ze dlugoletni związek ,który po latach decyduje się na dzieci (jeśli już mamy ciagnac temat biologii i musow z gory) jest skazany na porażkę? Naprawde tak uwazacie?

                • mojemail3 Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 06.12.13, 15:43
                  konto_e_mail napisał(a):

                  "Czy naprawde uwazacie, ze dlugoletni związek ,który po latach decyduje się na dzieci (jeśli już mamy ciagnac temat biologii i musow z gory) jest skazany na porażkę? Naprawde tak uwazacie?"

                  A skąd takie wnioski? Znam kilka par 40 latków z kilkulatkami, mniej energii się ma ale chyba więcej radości i satysfakcji się wyciąga...
                  Jak nie jesteś przekonana, to daj sobie spokój.
                  Ja byłam przekonana, a posiadanie dziecka zaskoczyło mnie w dwójnasób, poznałam mroki,ale też radość, której nie znałam.
                  U mnie bilans na plus.
                • hello-kitty2 Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 06.12.13, 20:32
                  konto_e_mail napisał(a):

                  > czuje ze mam mnóstwo do zrobienia, zapisac się na kraftmage, wreszcie przebiec
                  > maraton, zrobic to, tamto.

                  A ja myslalam, ze Ci sie nic nie chce po pracy? :) Nawet mialam sie pytac: czy do pracy Ci sie chce chodzic? :)

                  A na powaznie: nie sadze by tu ktos obsmiewal Twoje rozterki dotyczace dziecka. Jak sama zauwazasz to powazny projekt na cale zycie. Ja bym sobie zwyczajnie poczekala az samo przyjdzie, mowie o instynkcie wtedy bedziesz miala prawdopodobnie tak, jak piszesz: samo sie zrobi, pod warunkiem, ze bedzie nadal u boku partner tego dziecka wspolpragnacy.
                  • kag73 Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 06.12.13, 21:07
                    hello-kitty2 napisała:
                    > A na powaznie: nie sadze by tu ktos obsmiewal Twoje rozterki dotyczace dziecka.
                    > Jak sama zauwazasz to powazny projekt na cale zycie. Ja bym sobie zwyczajnie p
                    > oczekala az samo przyjdzie, mowie o instynkcie wtedy bedziesz miala prawdopodob
                    > nie tak, jak piszesz: samo sie zrobi, pod warunkiem, ze bedzie nadal u boku par
                    > tner tego dziecka wspolpragnacy.

                    No nie wiem Kitty a jak jej instynkt przyjdzie kolo 38? I nie daj Boze potrwa za dlugo robienie tego dzieciaka, to moze nie zdazyc:)
                    Choc w dzisiejszych czasach rodza pozno. Ja osobiscie mam troche fefry rodzic po 40 stce.
                    • hello-kitty2 Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 07.12.13, 01:00
                      kag73 napisała:

                      > No nie wiem Kitty a jak jej instynkt przyjdzie kolo 38? I nie daj Boze potrwa z
                      > a dlugo robienie tego dzieciaka, to moze nie zdazyc:)
                      > Choc w dzisiejszych czasach rodza pozno. Ja osobiscie mam troche fefry rodzic p
                      > o 40 stce.

                      Ja tez wolalabym nie rodzic kolo czterdziestki choc znam takie dziewczyny i wszystko sie powiodlo. Ja rodzilam jak mialam 32 i nawet sie wkurzalam, ze moglam poczekac, bo od 35 roku zycia przyslugiwalo wiecej badan w pakiecie w czasie ciazy, a ja je wszystkie chcialam i pamietam nawet sie z polozna wyklocalam ale sie nie dalo, gdy chodzi o kase to Holendrzy sa twardzi :) Mysle, ze jakbym nie miala tego instynktu to bym sie nie zdecydowala, bo wlasnie bylam jedynaczka i w rodzinie najmlodsza wiec nie mialam kontaktow z maluchami, doslownie zadnego doswiadczenia, nie ciagnelo mnie, nawet powiem, ze sie balam. Takze musze przyznac, ze dobrze, ze mialam ten instynkt i ze spotkalam faceta, ktory tez tego chcial i zabral sie do roboty :) Inaczej pewnie nic by z tego nie wyszlo. Ja pamietam chcialam zobaczyc, poczuc jak to jest miec dziecko, jak moze wygladac i zachowywac sie osoba podbna do mnie, tak troche egoistycznie i urodzil sie chlopczyk identyczny do mnie fizycznie, z buzi. Ja np z wczesnego dziecinstwa mam tylko zdjecie ze chrztu i potem dopiero z przedszkola czyli zupelnie nie wiem jak wygladalam jako male dziecko, jakos mi brakowalo tego, ze nie moge do tego okresu wrocic, jakby mi ktos go wycial, wiadomo, ze sie nic nie pamieta ale jednak. A teraz jak na niego patrze i on taki podobny to moglam sobie siebie jakby odtworzyc. Glupie myslenie ale tak jest. Jak patrze na niego to widze siebie. Cieszy mnie to. Jakos tak egoistycznie.

                      Kag no ale jak nie jest pewna? Jakies przekonanie musi wpierw miec.
                      • kag73 Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 07.12.13, 01:14
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Kag no ale jak nie jest pewna? Jakies przekonanie musi wpierw miec.

                        No ja jej nie zmuszam. Przedstawiam tylko swoja perspektywe. Sama pewna nie bylam, to co mam doradzac;))
                        • hello-kitty2 Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 07.12.13, 02:08
                          kag73 napisała:

                          > No ja jej nie zmuszam. Przedstawiam tylko swoja perspektywe. Sama pewna nie byl
                          > am, to co mam doradzac;))

                          A ja jednak wychwycilam jakas pewnosc u Ciebie, np ze zawsze chcialas miec dzieci, czy co do pieniedzy, czy chocby zdecydowanie meza "robimy", czy co do poradzenia sobie z obsluga dziecka czy bolem. Wg mnie im wiecej pewnosci w tematach okoloporodowych i panowania nad sytuacja tym to nakreca pewnosc co do samego dziecka. Trzeba to poskladac z mniejszych czesci = z mniejszych pewnosci.
                • kag73 Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 06.12.13, 21:03
                  konto_e_mail napisał(a):
                  > PIENIEDZE:
                  Jeśli odejmiemy knajpy kilka razy w miesiącu, jedno kino i jakies piwo po pracy to jestemy w stanie dodatkowo zaoszczędzić ok 200-300 euro na miesiac. Na dziecko by nie starczylo. Nie wiem co prawda ile dziecko kosztuje, ale znajome z pracy mowia, ze najtańsze panstwowe przedszkole w miescie to 400e miesięcznie!

                  No wlasnie to 200 czy 300 euro na poczatek to spoko. Moze w dodatku dostaje sie rowniez rodzinne na dziecko. Mleko masz, jak nie, to kupujesz w proszku, na pieluchy tez wystarczy z tego rodzinnego. Nie wiem w jakim kraju mieszkasz. Moze slub bylby pomocny ze wzgledu na oszczedzanie na podatkach. Przedszkole, moze platnosci zalezne od zarobkow, moze panstwo dofinansowuje. Moze dostaje sie pieniadze bedac na wychowawczym, nie wiem, bo nie wiem o jaki kraj chodzi. Moze zanim dziecko pojdzie do przedszkola poprawi sie systuacja finansowa meza. Babcia moze by sie dala zaprosic, albo ktos inny kto by pomogl.
                  > ZYCIE:
                  Ale mnie moje Zycie naprawde…odpowiada. Wysmiejecie mnie, ale…czuje się jeszcze mloda, czuje ze mam mnóstwo do zrobienia, zapisac się na kraftmage, wreszcie przebiec
                  > maraton, zrobic to, tamto.

                  Krotko powiem. Dziecko sporo zmienia, ale generalnie nie jest gorzej, jest inaczej, ale nie gorzej, zwlaszcza jak sie czlowiek ogarnie i przyzwyczai(moim zdaniem i nie tylko). Dziecko potem troszke wieksze a Ty robisz swoje, ja znam matke biegajaca maratony i ludzi, ktorzy maja hobby mimo dziecka/dzieci.
                  > Dlatego wlasnie w kwietniu, na moje 30
                  > urodziny mialam w planach przejść na gumki, żeby dac szanse losowi.
                  >
                  Z perspektywy czasu powiem, ze gumki nie sa zla forma antykoncepcji, tak sie zabezpieczalismy/zabezpieczamy, w ciagu 13 lat pekla nam jedna. Dziecko zaplanowalismy.

                  > PRZECHODZONY ZWIAZEK:
                  > Naprawde?
                  > Czy naprawde uwazacie, ze dlugoletni związek ,który po latach decyduje się na d
                  > zieci (jeśli już mamy ciagnac temat biologii i musow z gory) jest skazany na po
                  > rażkę? Naprawde tak uwazacie?

                  Nie jestem bezplodna, nie jestem bezdzietna. Zawsze wydawalo mi sie, wydaje mi sie do dzisiaj, ze to nie "posiadanie" dziecka decyduje o szczesciu w zwiazku. Mozna byc szczesliwym i z dzieckiem i bez. Ale powtarzam: wzdaje mi sie tak, tak mysle. Sama mam dziecko i nie chcilabym go nie miec. Gdybym mogla cofnac czas, zadecydowalbym tak samo: dziecko. Mimo to moge wyobrazic sobie jak wygladalo by moje zycie bez dziecka, ale ciesze sie, ze je mam.
                  Ciebie rozumiem, bo targaly mna podobne dylematy i wieku lat 31 zdecydowalam sie na dziecko, bez instynktu macierzynskiego, zupelnie z rozsadku, bo kiedys zawsze myslalam, ze bede miala dzieci, ale nie majac lat 30, bo wtedy juz lubilam swoje wygodne zycie (tym bardziej, ze maz tez sie nie palil)duzo duzo wczesniej(kiedy nie pasowalo). Tylko o kase sie tak nie martwilam.
                  Poniewaz nie bylam od zawsze na nie, czy generalnie na nie, dlatego sie zdecydowalam. W czasie moich wahan jedna kolezanka moja, troche juz starsza, matka 2 doroslych dzieciakow powiedziala mi, ze powinnam miec dziecko inaczej w pewnym momencie bede myslala, ze ominelo mnie w zyciu cos naprawde wielkiego. Hmm, nie wiem czy rzeczywiscie by tak sie stalo, ale wiem teraz, ze na serio ominelo by mnie cos naprawde wielkiego, bo ja swojego dzieciaka uwielbiam, za Chiny bym go nie oddala:) Osatecznie to maz podjal za mnie decyzje, ze "robimy" dzieciaka.
                  Jedna pare znam bezdzietna ale nie z wyboru i u nich to widze, ich cos ominelo, w ich wlasnym przekonaniu, tym bardziej, ze wszyscy wokol maja dzieci itd.
                  czesto tak bywa. Podobnie jak jedynacy mysla czesto, ze ich cos ominelo, ze sa poszkodowani, bo nie maja rodzenstwa. Podczas kiedy ci z rodzenstwem wcale nie zawsze sadza, ze to tak super miec rodzenstwo. Rozumiesz o co chodzi? Ludziska dziwne sa, mam ciotke, 3 dzieci, ktora czesto powtarza "szczesliwi ci co nie maja dzieci". A ci co nie maja mysla, ze jest odwrotnie.
                  • marek.zak1 Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 06.12.13, 21:13
                    A ja mam trójke i żałuję, że tak mało. Seks daje (wielka) przyjemność, miłośc szczęście, a dzieci życiowe spełnienie i satysfakcja, nawet powiem tak - szczęście. Moje dzieci nie zamieniłbym na miliony i na Nobla.
                  • konto_e_mail Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 06.12.13, 22:00
                    rany, czy musialam skonczyc na TYM forum, zeby przeczytac cos takiego o macierzynstwie?! na forum stricte tematycznym (ematka) nie potraktowano mnie nawet w 1/4 tak powaznie jak ty. tylko zagdakano na forumowa smierc;-)
                    kag wielkie dzieki za twoj post, bede myslec..dzieki..

                    moj partner jest raczej na tak jesli chodzi o dzieci, ucieszylby sie.
                    ja sie jeszcze jednego boje:
                    -bolu
                    -ze nie pokocham
                    -ze nie bede potrafila zadbac
                    -ze urodzi sie chore.
                    jestem b.nerwowa osoba i jestem prawie pewna ze okres ciazy bylby dla mnie wielkim stresem.

                    wlasnie finanse to trudna sprawa, a byc na garnuszku panstwa zawsze kojarzylo mi sie z czyms negatywnym...i tak, dobro dziecko/ duze ulatwienia to jedyne co by mnie sklonilo do slubu. rozmawiamy o tym z partnerem, fantazjujemy.
                    jeszcze raz dzieki...

                    @hello kitty, mi sie w lozku nic nie chce robic, poza lozkiem jestem aktywna;-)
                    dzieki!!!

                    • kag73 Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 07.12.13, 00:45
                      > ja sie jeszcze jednego boje:
                      > -bolu
                      Tutaj rzecz jest prosta, mnie pomogla dewiza mojej tesciowej "miliony kobiet daly rade, ja tez dam:)"
                      > -ze nie pokocham
                      Nad tym sie nie zastanawialam ani przez sekunde. Mysle, ze to sytuacja bardzo ekstremalna, rzadko sie zdarza. Jak mozna nie pokochac owocu milosci i malej kopii wlasnego faceta i siebie. Matka natura jest niesamowita, nie do przebicia, moim zdaniem.
                      > -ze nie bede potrafila zadbac
                      A co nigdy z zadnym dzieckiem nie mialas do czynienia? Tu tez nie za wiele trzeba sie uczyc. Pomoc partnera sie przydaje bardzo, zwlaszcza poczatki sa ciezkie, niewyspanie doskwiera czasem. Przydaje sie tez na poczatek mama/kuzynka ktos kto troche odciazy, obiad ugotuje np.
                      > -ze urodzi sie chore.
                      Mysle, ze kazda kobieta ma podobne do Twoich mysli, ale panikowanie nie pomoze. Nie jestes po 35, czyli jeszcze nie za stara. Musisz dobrze doinformowac sie u gina co i jak. Jezeli bys odstawiala hormony to odczekalabym pare miesiecy z zachodzeniem, tak dla pewnosci.
                      > jestem b.nerwowa osoba i jestem prawie pewna ze okres ciazy bylby dla mnie wiel
                      > kim stresem.
                      Niekoniecznie, bo rozne kobiety roznie znosza ciaze. Stersowac sie nie ma czym. Trzeba o siebie dbac, lykac kwas foliowy, ewentualnie jod na poczatku, wypoczywac, zdrowo sie odzywiac, korzystac z wolnych chwil tylko we dwoje, bo sie skoncza jak bedzie bobas.
                      Jest sporo literatury na temat ciazy w necie i nie tylko.

                      Co do finansow nie bylabys na garnuszku panstwa, oboje pracujecie, Ty rowniez placilas podatki. Jezeli panstwo oferuje swiadczenia na dzieci, mozna z nich korzystac, w koncu dzieci to nasza przyszlosc i to one beda kiedys pracowaly na nasze emerytury. Panstwo moim zdaniem na duzo wieksze bzdety trwoni pieniadze.

                      Mysle, ze powinnas myslec i sie zastanawiac, jezeli zdecydowanie nie jestes na "nie", bo takie osoby tez sie zdarzaja. Spoko, nie ma obowiazku i wymogu miec dziecka.
                      Jezeli jednak dziecka w przyszlosci nie wykluczasz, to...troche na zasadzie jezeli nie teraz/wkrotce to kiedy? To kwestia czasu 2 czy 5 lata?
                      No nie wiem. Bralas dlugo tabletki anty, dlatego polecalabym odczekac bez hormonow. Nie wiesz jak dlugo zajmie Ci zachodzenie w ciaze. Im kobieta starsza tym wieksze ryzyko, po 35 roku, o ile dorze kojarze, zalecane sa dodatkowe badania w ciazy itd.
                      Ja Ciebie absolutnie nie namawiam ani nie nagabuje na dziecko. Ja Ci tyklo pisze jak ja to widze, troche z mojej wlasnej perspektywy, bo mialam podobnie. To ze ja sie ciesze, ze mam dziecko, nie znaczy, ze u Ciebie by bylo tak samo.
                      Bo ja to tak ogolnie dzieci lubie a dzieci lubia mnie:)
                    • hello-kitty2 Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 07.12.13, 01:28
                      konto_e_mail napisał(a):

                      > ja sie jeszcze jednego boje:
                      > -bolu

                      Bol to nie problem, u mnie to byla normalka, ze mozesz poprosic o znieczulenie do kregoslupa, ja poprosilam w pewnym momencie. Problemem byl obowiazek porodu w domu. Wtedy porod jest bez lekarza i bez znieczulenia. Zeby rodzic w szpitalu trzeba miec jakies problem medyczny/ wskazanie medyczne, inaczej trzeba zaplacic za porod w szpitalu. Mowili ze z 1000 euro. Bardzo sie balam tego porodu w domu, szczescie w nieszczesiu, ze wyszedl powod do porodu w szpitalu.

                      > -ze nie pokocham

                      Jak pisala Kag, nie ma takiej opcji, cialo produkuje jakies hormony czy cos, ze jak Ci klada to dziecko na brzuchu i je widzisz to oniemiejesz. Pamietam jak spojrzalam na syna to pomyslalam 'o Boze jaki ladny, w ogole nie wyglada jak noworodek, nie jest taki pomarszczony i znieksztalcony' hehe a potem jak obejrzalam zdjecia po ilus tygodniach to wyszlo, ze pomarszczory, czerwono szary, skora taka odmoczona, glowa w jajo, krwiaki na powiekach i paznokciach, typowy noworodek :-)

                      > -ze nie bede potrafila zadbac

                      Ja wczesniej nie mialam dziecka w rekach. My sie z tym rodzimy. Masz to w sobie i to wyjdzie. Pare wskazowek poloznej i idzie samo.

                      > -ze urodzi sie chore.

                      Kazda kobieta sie boi. Trzeba rrobic wsztytkie proponowane badania.

                      > jestem b.nerwowa osoba i jestem prawie pewna ze okres ciazy bylby dla mnie wiel
                      > kim stresem.

                      Jak wszystko :)

                      > wlasnie finanse to trudna sprawa,

                      Trzeba wszystko policzyc, pokalkulowac. Na pewno odpadna pierwsze wakacje to juz troche kasy zostanie. Nie wiem jak w kraju w ktorym mieszkasz ale ja dostalam tyle prezentow, ze starczylo na pierwszy rok zycia ubranek, na iles miesiecy srodkow do mycia, cale wyposazenie uzywane kupilismy za grosze, wozek dostalam uzywamy taki starodawny, tylko mleko musialam kupowac, chyba, ze bedziesz karmic piersia dlugo to Ci odpadnie. U mnie byla mama przez pierwsze miesiace wiec po 2 tygodniach powoli zaczelam wracac do pracy, najpierw na 2 dni w tyg., mialam przerwe na odciaganie mleka w pracy.

                      Ale zastanow sie najpierw nad tym seksem, zwiazkiem, swoim zyciem, a dopiero dzieckiem. To musi wszystko zagrac.
                • zyg_zyg_zyg Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 07.12.13, 10:46
                  > ZYCIE:
                  > Napisze głupoty, ale naprawde macierzynstwo mnie przeraza. Widze te wymeczone,
                  > blade kobiety, które mi mowia, ze nie ma nic lepszego niż uśmiech dziecka…
                  > ;ja im wierze, wierze wam, ze nie ma nic piękniejszego, itp.Ale mnie moje Zycie
                  > naprawde…odpowiada. Wysmiejecie mnie, ale…czuje się jeszcze mloda,
                  > czuje ze mam mnóstwo do zrobienia, zapisac się na kraftmage, wreszcie przebiec
                  > maraton, zrobic to, tamto. Zdaje sobie sprwe, ze dla dzieciatych to sa jakies
                  > głupoty, ale dla mnie nie. Pamiętam jak na ematce triss wlasnie i ktos tam jesz
                  > cze mnie w tym momencie wysmial. Wysmiewajcie.

                  W zasadzie "nie czuję się gotowa na dziecko" powinno wystarczyć. Nie czujesz się i kropka. Z drugiej strony ja podobnie do Kag zaczęłam myśleć o rozmnożeniu się nie dlatego, że włączył mi się instynkt macierzyński nie do opanowania i wścieklizna macicy, tylko też z rozsądku. Zawsze wiedziałam, że "kiedyś" chcę mieć dziecko. I pewnego dnia stwierdziłam, że mam stabilna pracę, mam gdzie mieszkać, jestem z mężczyzną mojego życia, który namawia mnie na odstawienie pigułek :-) lata odpowiednie mam, więc może nie ma na co czekać. Ale gotowa to ja nie byłam na pewno. Zdecydowana na podjęcie ryzyka i podróż w totalnie nieznane - tak. A w macierzyństwie dokształcałam się i dokształcam stale.

                  Pisałaś o nieczuciu własnego ciała. Odnoszę wrażenie, że z emocjami i pragnieniami masz trochę podobnie. Kierujesz się jakimiś zewnętrznymi normami, stereotypami i schematami - w zasadzie nie wiadomo skąd i po co wziętymi. Typu stały związek = szlaban na fantazjowanie, dziecko = umęczenie, dośmiertne uwiązanie i zakaz udziału w maratonach :-) Jestem matką dwójki małoletnich dzieci, a z lubością naparzam się z obcymi facetami na zajęciach z krav magi :-) Czy często słyszysz od siebie słowa "To nie przystoi"? Czy umiesz odczytać w sobie, czego chcesz i pragniesz w danej chwili i ogólnie w życiu? Czy umiesz za tym pójść?
                  • konto_e_mail Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 07.12.13, 11:55
                    hmmm...chyba najbardziej pragne spokoju. Moze i nie chce slubu, ale na pewno interesuje mnie staly zwiazek, stabilizacja.

                    Niestety czasem mi sie zdarza, ze w ogole nie mam kontroli nad wlasnym zyciem. z tego powodu wyladowalam kilka lat temu na kozetce

                    Teraz, po terapii zdarza sie to bardzo bardzo rzadko, ale sie zdarza (np. teraz). Jeden z przykladow jaki mi przychodzi do glowy jest bardzo glupi, ale realny. bardzo ciezko rodzilam w sobie zaakceptowanie faktu, ze lubie ogladac TV:). naprawde. wszyscy mowia, ze TV jest wujowa, ze tylko idioci ogladaja, a ja nierzadko wole posiedziec i poogladac jakies glupoty zamiast robic cos wazniejszego.
                    to smieszny przyklad, ale prawdziwy.
                    Wiec tak, powiedzialabym, ze czesto slysze ten wewnetrzny glos "to nie przystoi". ciekawe, kto to mowi?

                    i jeszcze raz, czego pragne? Naprawde spokoju. Bylam kiedys w zwiazkach (obydwa trzy letnie) i wiem jak to jest kogos nie kochac. Wiem, ze teraz tak nie jest. Moze przyklad z TV tego nie ogarnia, ale mam czasem dni kiedy nie wiem nic. Kim jestem, co robie, czego chce. i wtedy wszystkie stymulacje z zew. mnie atakuja. np. czytam o przemocy w zwiazku i odbieram to jako cos osobistego. czytam o mandeli i boje sie, ze cos sie stanie starszej osobie w mojej rodzinie. Wokol nas sie ostatnio rozpadaja zwiazki o podobnym stazu i dluzszym- znane nam, dobre pary. Bardzo mnie to dotyka, boje sie, nie chce zeby to nas spotkalo, bardzo mi przykro. co ciekawe, ostatnie dwie pary rozeszly sie o seks wlasnie... ogladam film o wojnie i boje sie, ze bedzie wojna. ogladam "walking dead" i chce kupic kusze na wypadek apokalipsy.
                    I przyklad z tego forum, czytam o przechodzonym zwiazku (chociaz sie spodziewalam tej teorii w moim watku) i juz sie boje, nie chce zeby moj zwiazek byl "przechodzony". Dobrze nam razem, dobrze sie bawimy, dobrze sobie radzimy, rozmawiamy, planujemy, zartujemy...a ze seks czasem szwankuje...nie chce konczyc zwiazku. z wielu powodow. Oprocz uczucia i tego ze naprawde nie wyobrazam sobie zyc bez niego, sa tez inne bardziej standardowe powody. pasuje mi bycie z nim, odpowiada mi w wielu sprawach. Nie mowiac o tym, ze na sama mysl o byciu samej i zaczynaniu wszystkiego od nowa az ciarki mnie przechodza, ale to chyba standard. Tak, czasem sobie bilans, w zaleznosci od kontekstu czasem jest na plus, a czasem na minus, ale plusy przewazaja...

                    Odnosnie tego "co nie przystoi", wlasnie cos mi przyszlo do glowy, mala rewelacja, o ktorej wczesniej nie pomyslalam:
                    mama mojego chlopaka byla nativem, a ojciec byl Brazylijczykiem. Moj partner jest wiec mulatem, bardzo atrakcyjnym swoja droga:). Moja mama jak sie o tym dowiedziala te kilka lat temu, to prawie padla i sie do mnie nie odzywala, teraz go uwielbia. I mimo ze naprawde rasistka nie jestem (dziwne by bylo, po tylu latach w zwiazku) to wciaz widze problemy, z ktorymi trudno mi sie uporac: za kazdym razem jak jezdzimy do PL, to ktos tam zawsze cos do niego na ulicy krzyknie. Na imprezach rodzinnych/ weselach zawsze jakis podpity znajomy cos mi walnie na temat jego koloru skory. Nie moglibysmy np. mieszkac w PL, czulabym sie odpowiedzialna za jego bezpieczenstwo. Nie mowiac o tym, ze wlasnie teraz przyszlo mi do glowy, ze wciaz mam gdzies zakodowane, ze taki zwiazek to tylko "widzimisie". Moja najblizsza rodzina go b.akceptuje, ale wciąż się czuje jakby „pod prad”. I ze to „nie przystoi”. Czasem jak jezdze do PL, jakas podpita kolezanka się mnie pyta, c zy ten nasz związek to tak serio. Kurcze, jesteśmy razem dłużej niż wytrzymalo jej małżeństwo.

                    Wczoraj zaczelam te ksiazke polecana przez triss. Momentami bardzo zabawna i przestarzala, ale zdecydowanie na plus. Zobaczymy co dalej..
                    gdzies zalozylam sobie blokade i nie moge jej zdjac!
                    • marek.zak1 Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 07.12.13, 14:31
                      Pragniesz spokoju, a jednak spokój to miłość, małżeństwo, rodzina i dzieci. Nie ma innej drogi, chociaz i na tej wielu się nie udaje.
                      • konto_e_mail Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 07.12.13, 20:19
                        to poprosze o adres matki natury, bym mogla jej rachunki wysylac jak juz bedziemy mieli rodzine...

                        marek.zak1 napisał:

                        > Pragniesz spokoju, a jednak spokój to miłość, małżeństwo, rodzina i dzieci. Nie
                        > ma innej drogi, chociaz i na tej wielu się nie udaje.
                        • marek.zak1 Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 07.12.13, 20:32
                          Masz rację, to matka natura, ale ona nie ma konta.
                          Tak więc podsumuję, odstawiasz tabletki, przyjmujesz oświadczyny i idziesz na zywioł. A fantazji sobie nie żałuj :). Have fun :)
                      • sea.sea Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 08.12.13, 02:34
                        Najspokojniej jest zwłaszcza w tym okresie, jak dziecięta wchodzą w wiek debilnych pomysłów, za które w razie realizacji odpowiadają rodzice. Wtedy to jest zen do sześcianu ;)

                        A poważniej, jak patrzę na swoich dzietnych znajomych to stwierdzam, ze dziecko i spokój nie mają prawa bytu razem w jednym zdaniu - choć być może to mija gdy dziecię dożyje ukończenia studiów i wyjścia na swoje :)
                        • marek.zak1 Dzieci i spokój 08.12.13, 08:34
                          Mylisz spokój w domu i spokój wewnętrzny, który jest podobny do uczucia życiowego spełnienia.
                          • sea.sea Re: Dzieci i spokój 08.12.13, 12:13
                            Nie do końca. Nie wydaje mi się, żeby rodzice nadopiekuńczy czy nadmiernie wymagający (a mało to takich?) tarzali się jakoś specjalnie w spokoju wewnętrznym, nawet gdy dzieci są już dorosłe.
                    • kag73 Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 08.12.13, 00:20
                      No to przeprowadzmy ten slynny test: czy mozesz sobie wyobrazic miec dziecko z obecnym partnerem?
                      Wyobraz sobie, ze nagle sie okazuje, ze jestes w ciazy. Co teraz? Panika, zalamka, swiat sie wali?
                      Czy sila spokoju: hmm, bedziemy mieli dziecko, bedziemy rodzina, damy rade.
                      • konto_e_mail Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 08.12.13, 00:36
                        dwa miesiace temu cos mi sie pomerdalo z krazkiem i myslalam, ze wpadlismy. bardzo...sie cieszylam. bylam podekscytowana i w euforii ,do czasu pojscia do gina;-) chlop tez sie podrajcowal. pamietam, ze siedzialam w pracy i sobie wyobrazalam dziecko.

                        teraz, w moim aktualnym dole i slabosci, gdybym miala tak na zimno sobie wyobrazac to "pfff". zadna panika co prawda. b.sie boje bycia depresyjna ciezarna. moze to uwarunkowania genetyczne? dwie kobiety w mojej najblizszej rodzinie mialy w ciazy ciezka depresje.
                        Jestem w takim stanie od kilku dni (fakt, zew. stresy nie pomagaja), ze gdyby ktos mi teraz powiedzial, ze tak naprawde to jestem murzynka i mam afro to bym uwierzyla.
                        • triss_merigold6 Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 08.12.13, 12:35
                          Yyy, przeczytałam wszystko. A może Ty po prostu za dużo myślisz i jesteś w dużym stopniu control freak?
                          Co do wewnętrznego głosu, który mówi, że nie wypada robić czegoś tam - wiesz, da się wyćwiczyć ignor (potem ów głos znika) tylko trzeba sobie bardzo szczerze odpowiedzieć na różne pytania.
                          • konto_e_mail Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 09.12.13, 10:28
                            oh, control freak jestem na pewno. moj partner sie ze mnie smieje, ze gdybym mogla to bym cale moje i nasze zycie rozpisala w excelu;-).
                            moja psycholozka wlasnie jakos tak mowila, sugerowala. akceptuje to i staram sie z tym jakos zyc. najchetniej bym rozpisala sobie cale zycie dwa lata naprzod, lacznie z codziennym menu.

                            @TRISS, musze ci powiedziec, ze doszlam w poleconej ksiazce do rozdzialu o fantazjach. o ile cie to interesuje, wg mnie mozesz dzis miec poczucie wykonania dobrego uczynku. jak przeczytalam te dwa rozdzialy, momentalnie wyluzowalam i z mojej iniciatywy stalo sie COS swietnego, pierwszy raz od miesiecy. ja zachwycona, facet zachwycony i od razu swiat widac w piekniejszych barwach. on sam juz drugi dzien chodzi milszy i kamyczki spod nog mi zmiata.
                            nawet macierzynstwo od razu jawi mi sie inaczej, bo " TAK to ja moge robic dziecko". glupio by bylo, gdybym zaszla w ciaze od kiepskiego aktu.
                            dzieki za rekomendacje, powinnam byla dawno te ksiazke przeczytac...

                            ah i odnosnie control freak, to najczesciej to kontroluje (swietna psycholozka), ale czasem leca na mnie cale watpliwosci swiata. Moj partner zdecydowanie nie jest idealny, ale jest np. b.elastyczny, liczy sie z moim zdaniem zawsze i jest zdolny go kompromisow czy nawet poswiecen w imie zwiazku. oprocz samej milosci, wg mnie to tez wazne.
                            • triss_merigold6 :) 09.12.13, 13:59
                              Ależ proszszsz, jak to czytałam te mnóstwo lat temu, to język był dla mnie objawieniem. Że można tak lekko, na luzie pisać o seksie i przedstawiać seks jako radosną niewymuszoną zabawę, bez napinki i zadaniowości.
                              Cieszę się, że Ci pasuje lektura.
                        • kag73 Re: Odnosnie dzieci i w ogole biologii 08.12.13, 13:58
                          konto_e_mail napisał(a):
                          > dwa miesiace temu cos mi sie pomerdalo z krazkiem i myslalam, ze wpadlismy. bar
                          > dzo...sie cieszylam. bylam podekscytowana i w euforii ,do czasu pojscia do gina
                          > ;-) chlop tez sie podrajcowal. pamietam, ze siedzialam w pracy i sobie wyobraza
                          > lam dziecko.

                          A to juz jest bardzo pozytywne:)
                          Odstaw Ty w koncu te hormony!!!(to zapewne one powoduja dola) i bedziemy patrzec dalej. Zabezpieczajcie sie inaczej, zanim zdecydujesz ciaza czy nie.
    • prosty_facet Wyluzuj 05.12.13, 22:51
      konto_e_mail napisał(a):


      > Ludzie, mi się nie chce.
      >
      > Co robic?
      > Szukac seksuologa?
      > Psychologa?:(

      Mi też się coraz rzadziej chce - wyluzuj - znajdź sobie jakieś hobby - piszesz, że chodzisz na basen - to chodź częściej. A facet jak kocha to się przyzwyczai ;-)
      • potwor_z_piccadilly Re: Wyluzuj 05.12.13, 23:03
        prosty_facet napisał:

        > A facet jak kocha to się przyzwyczai

        Akurat.
        Znajomych córka aktualnie jest w rozpaczy bo została z dzieckiem sama. A dlaczego została sama ? Bo mamusia zawsze jej wmawiała "przyzwyczai się, ma czekać, ma służyć" itp. pierdoły.

        • prosty_facet Re: Wyluzuj 05.12.13, 23:09
          potwor_z_piccadilly napisał:

          > Akurat.
          > Znajomych córka aktualnie jest w rozpaczy bo została z dzieckiem sama. A dlacze
          > go została sama ? Bo mamusia zawsze jej wmawiała "przyzwyczai się, ma czekać, m
          > a służyć" itp. pierdoły.
          >

          Znaczy, że jej nie kochał. A poza tym był nieodpowiedzialnym ku***em. Nie zostawia się dziecka nawet jak z jego matką pożycie się nie układa.
          • potwor_z_piccadilly Re: Wyluzuj 05.12.13, 23:15
            prosty_facet napisał:

            > Znaczy, że jej nie kochał.

            Tego nie wiem, nie zwierzał mi się.
            Co do tego kutasa, to właśnie odszedł bo znudziło mu się bycie kutasem.
            Ale ten konkretny przykład to sporo pisaniny. No i jako że sprawa jest aktualna, to skojarzyć mógłby ktoś fakty z osobami.


          • kaiser.blade Re: Wyluzuj 05.12.13, 23:17
            No, ale sa i nieodpowiedzialne kutasy na swiecie. W prostej linii odpowiedz na nieodpowiedzialne cipy :)
            • rekreativa Re: Wyluzuj 05.12.13, 23:28
              Czyli klasyka: baba zawiniła pierwsza...
        • kag73 antykoncepcja 05.12.13, 23:14
          Ja tam najpierw jednak przyjrzalabym sie antykoncepcji. Przestalas na jeden dzien, czulas sie niedobrze.
          Jednak to wlasnie ta antykoncepcja moze byc powodem spadku libido. Ja bym odstawila/przestawila sie na cos innego, bo krazki hormonalne maja podobne skutki uboczne jak pigulka, czyli miedzy innymi spadek libido i "zmienne nastroje". Oczywiscie trza poczekac chociaz z 3 miesiace, zeby organizm znow wrocil do siebie i zauwazyc zmiany.
          Moim zdaniem od tego powinnas zaczac, bo to latwo wykluczyc/sprawdzic.
          Odstaw hormony.
          • bcde Re: antykoncepcja 06.12.13, 04:13
            > Ja tam najpierw jednak przyjrzalabym sie antykoncepcji. Przestalas na jeden dzi
            > en, czulas sie niedobrze.

            Też zwróciłem na to uwagę. Mało się znam na antykoncepcji, ale jeśli już po jednym dniu odstawienia autorka źle się czuje, to znaczy, że te środki mają za duży wpływ na jej zdrowie.
            Co do innych ew. przyczyn, to być może autorka czuje się zbyt bezpiecznie i to uśpiło jej libido. Skoro nie chce ślubu i dziecka, a z partnerem układa się jej OK, to właściwie nie ma typowych babskich motywacji, żeby jej się specjalnie chciało seksu. Do czasu, gdy pojawi się rzeczywiste zagrożenie, że partner znajdzie sobie inną.
            • kotoshi Re: antykoncepcja 06.12.13, 08:42
              I ja również od razu zwróciłam na to uwagę. Autorka napisała:

              > od 14 stosuje antykoncepcje hormonalna

              Nie wierzę, żeby to nie miało drastycznych wpływów na cały organizm; jak widać pośrednio na psychikę też.
              Moim zdaniem przyczyna (tj.odpowiedź na pytanie w wątku) jest oczywista.
              • loppe Re: antykoncepcja 06.12.13, 09:16
                Tak, być może jej kobiecy organizm i podświadomość żąda zapłodnienia, albo choć szansy na nie, po dekadzie jazdy na pusto...
              • triss_merigold6 Re: antykoncepcja 06.12.13, 09:18
                Przychylam się.
                Aha, antykoncepcji hormonalnej nie odstawia się na jeden dzień. Tyle lat na hormonach musi mieć wpływ na cały organizm.
                • mojemail3 Re: antykoncepcja 06.12.13, 10:05
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Przychylam się.
                  > Aha, antykoncepcji hormonalnej nie odstawia się na jeden dzień. Tyle lat na hor
                  > monach musi mieć wpływ na cały organizm.

                  Musi mieć. Moja znajoma jak odstawiła po 15 latach po zapragnęła mieć dziecko, to zamiast mieć od razu słodkie baby, to miała lata leczenie PCOS,potem kilka poronień i dopiero potem córkę. I jeszcze o rozwód się otarło. Tak też bywa. Choć nie mówię,że tabletki anty to całe zło, tez brałam, ale nie dekadę.
                  • yoric Re: antykoncepcja 06.12.13, 10:19
                    Skąd wiadomo, że bez tabletek hormonalnych nie miałaby podobnie?
                    • mojemail3 Re: antykoncepcja 06.12.13, 10:28
                      yoric napisał:

                      > Skąd wiadomo, że bez tabletek hormonalnych nie miałaby podobnie?

                      Nie wiadomo, nie przeprowadziła takiego eksperymentu na sobie, tylko brała hormony przez 15 lat.Uregulowanie gosp.hormonalnej zajęło kilka lat.
                      Jak by nie patrzec, naturalne to nie jest. Ale nie przejmuje się Yoric zdrowiem kobiet, już podobno niedługo wejdzie tabletka dla mężczyzn...

                      naobcasach.pl/wplyw-antykoncepcji-na-plodnosc/
                      • yoric Re: antykoncepcja 06.12.13, 12:10
                        A moją znajomą samochód potrącił. Wcześniej 10 lat brała tabletki. Przypadek? :)

                        To oczywiście żart, ale obrazuje nastawienie części kobiet. Rozwalają mnie takie argumenty, że coś jest 'naturalne' (złoty ząb np. nie jest 'naturalny'), albo że 'chemia w jedzeniu szkodzi' i im więcej 'E' tym gorzej (E300 to witamina C na przykład).
                        • mojemail3 Re: antykoncepcja 06.12.13, 13:17
                          yoric napisał:

                          > To oczywiście żart, ale obrazuje nastawienie części kobiet. Rozwalają mnie taki
                          > e argumenty, że coś jest 'naturalne' (złoty ząb np. nie jest 'naturalny'), albo
                          > że 'chemia w jedzeniu szkodzi' i im więcej 'E' tym gorzej (E300 to witamina C
                          > na przykład).

                          E300 tak, ale inne E to niekoniecznie witaminy syntetyczne...
                          Czy Ty wszystko musisz wykpić, jak akurat nie pasuje do Twojej opinii ???
                          Napisałam ,że mogą być niekorzystne skutki uboczne, reakcja też może być inna w zależności od danego organizmu. Mam doświadczenie z różnymi formami antykoncepcji to wiem, może Ty wiesz lepiej z męskiego punktu widzenia?
                          • yoric Re: antykoncepcja 06.12.13, 16:57
                            Chciałbym uprzejmie zauważyć, że jak na razie to raczej Ty jesteś na etapie "z każdego wpisu zrobię niezwykle dowcipną kpiarską drwinę" :).

                            Rozmawiam z ludźmi - poza Forum - i czytam ich wpisy na FB i generalnie jest bardzo mocno ugruntowana opinia, że pigułki = hormony = trucizna i że E w jedzeniu = 'chemia' = trucizna. Pytanie na czym się to przekonanie opiera, na jakiej wiedzy i skąd. No więc generalnie ta wiedza zostaje na tym poziomie, tj. nie schodzi głębiej, do pytań jakie hormony, jaka chemia, jaki to ma wpływ, wystarczy że hormony i chemia; a pochodzenie ma w stylu 'podobno koleżanka...'.

                            > Napisałam ,że mogą być niekorzystne skutki uboczne, reakcja też może być inna w
                            > zależności od danego organizmu.

                            z tym się zgadzam, nie ma co się oburzać.
                            • mojemail3 Re: antykoncepcja 06.12.13, 17:43
                              yoric napisał:

                              > Chciałbym uprzejmie zauważyć, że jak na razie to raczej Ty jesteś na etapie "z
                              > każdego wpisu zrobię niezwykle dowcipną kpiarską drwinę" :).
                              >
                              Wow, jaki komplement:-)
                              Już pisałam,ze jestem złośliwym babskiem, i tak dużo wykasowuję zanim wyślę, bo byłoby gorzej...

                              Co do antykoncepcji hormonalnej, nie uważam,że to samo zło, ale wysoce nierozsądne wydaje mi się "wyciszanie hormonalne" organizmu kobiety na długie lata.
                              Takie wyciszenie hormonalne stosuje się przy leczeniu raka prostaty, u kobiet z endometriozą, zwykle jednak te cykle nie trwają dłużej niż rok.
                              Ja jestem ciekawa, czy mężczyzni tak ochoczo rzucą się na tabletki hormonalne,które spowodują czasową niepłodność.
                              Pewnie Cię to zaskoczy, ale ja przedkładam stosowanie spirali, z tych nowej generacji, tu niby ciało obce, ale np. zapobiega zrostom macicy i może nawet pełnić funkcję terapeutyczną.
                              Ja po prostu nie lubię ingerencji hormonalnej w zdrowy organizm, skoro tak to zostało urządzone, to po co naruszac periodyczność cyklu?
                              Co innego niezbędne "protezy": to są zdobycze cywilizacji: soczewki optyczne,aparaty słuchowe, endoprotezy, prezerwatywy,spirale...
                              Ale to tylko moja osobista fiksacja, niech każdy robi ze swym życiem co chce.
                            • kasienieczka87 Re: antykoncepcja 27.02.14, 13:49
                              musimy na coś umrzeć...
    • yoric Re: bedzie dlugo i meczaco... 05.12.13, 23:37
      Myślę, że gdybyś poczuła, że możesz stracić swojego faceta - ale nie tak na niby, tylko serio, takie prawdziwe zagrożenie - to by mógł być skuteczny bodziec.
      • kotoshi Re: bedzie dlugo i meczaco... 06.12.13, 08:44
        yoric napisał:

        > Myślę, że gdybyś poczuła, że możesz stracić swojego faceta - ale nie tak na nib
        > y, tylko serio, takie prawdziwe zagrożenie - to by mógł być skuteczny bodziec.

        Mogłoby pomóc tylko na krótki czas (dopóki trwałoby zagrożenie).
        • yoric Re: bedzie dlugo i meczaco... 06.12.13, 12:03
          Może tak, może nie.
    • konto_e_mail a propos! 06.12.13, 10:50
      wczoraj przejrzalam sobie kilka ostatnich stron z tego forum, i kilka waszych rad przykulo moja uwage na tyle, ze o tym napisze:

      w przeszlosci mialam konkretna fantazje, dosc ostra, ale taka, ktora zawsze dzialala. Jest niemozliwa do spelnienia (i dobrze), nie bylabym w stanie, ale zdarzalo mi sie o niej myslec/ nia sie nakrecac przed/ w trakcie i czasem czesciowo realizowac podczas aktu z partnerem. On o tym wiedzial i wcale mu to nie przeszkadzalo, lubil o tym sluchac, tym bardziej ze fantazja mnie nakrecala do robienia rzeczy, ktore on uwielbia;). i wlasnie jakis niecaly rok temu, kiedy wszystko nam sie juz ulozylo; kiedy wynajelismy mieszkanie marzen, ja dostalam wreszcie ten awans, my jako para nie mielismy zadnych problemow, sama milosc, serduszka i "good team", to jakos automatycznie stwierdzilam, ze stosowanie tej fantazji jest nienormalne, nieetyczne w stosunku do partnera (a biedny, ile stracil radosci bez tej fantazji) i ze powinnam byc normalna kobieta, ktora sie nakreca normalnie, na widok faceta/ zwyklej stymulacji i tyle. I wtedy zaczelam sie czuc "winna" za kazdym razem kiedy podpieralam sie fantazjami...i wymyslilam, ze to chore, byc z facetem, ale poslugiwac sie fantazjami a nawet czesciowo je z nim realizowac.

      I teraz zadam glupie pytanie; czy podpieranie sie konkretnymi fantazjami jest OK? Nie mam w planach pelnej realizacji, ale myslenie o tym podczas (typu: inna sceneria niz znana sypialnia, itp).

      antykoncepcja: dzieki za wasza opinie, zgadzam sie. Sama czuje, ze nie powinnam jej juz stosowac i zdaje sobie sprawe, ze powinnam wytrzymac to zle samopoczucie pierwszego dnia, ale (wiem jak to idiotycznie brzmi) akurat tego dnia w pracy mialam super wazne spotkanie, prezentacje, a dostawalam jakis dusznosci, fale goraca i zimna, mroczki przed oczyma- pobieglam do apteki i kupilam krazek..postaram sie wytrwac teraz...
      Chodze naprzemiennie do dwoch roznych ginekologow i kazdy tez mowi to samo, ze dzisiejsza antykoncepcja jest super duper i w ogole zle nie dziala na organizm....tia..
      • mojemail3 Re: a propos! 06.12.13, 10:58
        konto_e_mail napisała :

        (...)" a dostawalam jakis dusznosci, fale goraca i zimna, mroczki przed oczyma- pobieglam do apteki i kupilam krazek..postaram sie wytrwac teraz...
        Chodze naprzemiennie do dwoch roznych ginekologow i kazdy tez mowi to samo, ze dzisiejsza antykoncepcja jest super duper i w ogole zle nie dziala na organizm....tia..

        Moja znajoma miała zaburzenia krążenia,omdlenia, silne bóle głowy.
        Ustąpiło jak odstawiła.
        Lekarze są na łańcuchu przemysłu farmaceutycznego, który nie zawsze jest etyczny.Kasa się liczy, zyski ze sprzedaży.
        • marek.zak1 Re: a propos! 06.12.13, 11:06
          Jesli lekarz mówi że kuracja hormonalne nie ma wpływu na stan zdrowia, to jest zwyczajnym oszustem, kłaniacym w życe oczy. Bycie opłacanym przez farmę powinno mieć swoje granice.
          • konto_e_mail Re: a propos! 06.12.13, 11:09
            ten mi nawet mowil, ze antykoncepcja mi moze pomoc, bo po odstawieniu sie jest super plodnym...to byl moj polski gin, do ktorego chodze 2x w roku, bo wszystkie USG sa tanie w porownaniu z krajem, w ktorym mieszkam.
            Po tych jego tekstach poszlam tez do gina tutaj i mi babka takie same teksty mowila...
            Ok, przekonaliscie mnie, podstaram sie w tym miesiacu wytrzymac i odstawic...
            • kag73 Re: a propos! 06.12.13, 11:19
              Ty nie masz odstawic w tym miesiacu, tylko masz odstawic na dluzej, zeby organizm w ogole zdazyl zaskoczyc, ze nastapily jakies zmiany. To moze potrwac 3 a moze 6 miesiecy. Tak nazywa sie, ze po odstawieniu piguly trza uwazac, bo mozna bardzo szybko zajsc w ciaze, ale jak widac niekoniecznie.
              Lekarze to nie Bogowie, Ty przychodzisz po antykoncepcje hormonalna, oni Ci ja daja, to wszystko. Kasa tez z tego idziea Twoje libido maja w d..pie, bo to nie ich libido i zdrowie;). A jakie sa skutki uboczne to mozesz widziec/czuc Ty.
              Co uzywasz NuvaRing? Jak rozumiesz po niemiecku Ci moge strone przeslac gdzie babki pisza o swoich doswiadczeniach z nim, kolorowo sie nie czyta w wiekszosci:(
              Co do fantazji: jak mawiaja Niemcy "Gedanken sind frei" (wolnosc mysli:) czyli dlaczego nie. I dlaczego nie robic tego co facetowi sprawialo tez frajde? Bo co?
              I dlaczego nie wspomniec, ze numerek z "zaskoczenia" byl super i dlaczego nie powtorzyc.
              • konto_e_mail Re: a propos! 06.12.13, 11:46
                tak, to novaring...nie znam niemieckiego, ale wole chyba nie czytac. Moje cialo od kilku dobrych miesiecy mnie prosi, zebym przestala stosowac hormonow, tylko potem w ostatnim dniu miekne i lece do apteki...i tak co miesiac od kwietnia.
                i tak, oczywiscie, jesli przestane go stosowac to na dluzej/ zawsze a nie tylko na miesiac.
                gumki mi srednio pasuja, ale co innego..

                wspominam, ze numerek z zaskoczenia byl boski, pan sie puszy z dumy i mowi, ze czeka az zapomne, zeby znow bylo zaskoczenie;).

                A te fantazje...no wlasnie nie wiem dlaczego przestalam ich "stosowac". Czulam sie czasem niegodnie, kiedy np. u mnie w glowie ostro na maksa, a mi facet nagle jakos milosnie przytula w trakcie. Czulam, jakbym go "zdradzala". Nie wiem czy ma sens, co pisze. Ze skoro sie kochamy, skoro naprawde jest DOBRZE (zawsze bylo dobrze, ale teraz wlasnie, od roku dwoch, mam realne poczucie, ze jest nam dobrze, ze sie dotarlismy, rozumiemy, dbamy o siebie, nie rywalizujemy), to nie powinnam w glowie miec akcji, ktore nie istnieja. Czulam sie jakbym byla takim przykladowym kolesiem, ktoremu nie staje, jak baba nie zalozy lateksowych kozakow. To tez swego rodzaju niepelnosprawnosc. Wiec staralam sie wylaczyc glowe i wyszlo co wyszlo...czesto podczas nie moge sie skupic i mam jazdy w glowie nieprzjemne (codziennosc, praca). I walcze z tym, ale miedzy wylaczaniem fantazji a nastawieniem sie na rzeczywistosc (a tu oprocz fajnego chlopa tez jest stara sypialnia, halasliwe rury, sasiedzi) dziwie sie ze mi para z uszu nie bucha.
                • po-trafie Re: a propos! 06.12.13, 12:18
                  Twoj problem jest smutny i skomplikowany. Nie umialam sie odniesc do wiekszosci tego, co napisalas, ale tu znalazlam cos znajomego:
                  - kiedy jestem bardzo zmeczona/mam duzo na glowie/mysli mi sie klebia to seks tez marnie wychodzi (lub niewychodzi wcale);
                  - rada zawsze byla silownia, kapiel czy inny sposob relaksu ciala, po czym rozpoczecia jakiejkolwiek erotyki od zawiazanych oczu. Dawalo to na tyle adrenaliny, czy wyostrzalo zmysly, ze latwiej bylo zapomniec o calym dniu;
                  - nie mow sobie, ze czegos nie powinnas. To wyrzucanie fantazji z glowy brzmi, jakbys na sile chciala naprawiac cos, co ma sie calkiem dobrze. Wiele osob, ma swoj swiat wewnetrzny, jakies aktywizatory czy stymulatory, dla jednych to bedzie sytuacja, dla innych slowa, a dla jeszcze innych obraz.

                  Serio serio :-)
                • urquhart - Czulam, jakbym go "zdradzala" 08.12.13, 19:00
                  > A te fantazje...no wlasnie nie wiem dlaczego przestalam ich "stosowac". Czulam
                  > sie czasem niegodnie, kiedy np. u mnie w glowie ostro na maksa, a mi facet nagl
                  > e jakos milosnie przytula w trakcie. Czulam, jakbym go "zdradzala". Nie wiem cz
                  > y ma sens, co pisze. Ze skoro sie kochamy, skoro naprawde jest DOBRZE (zawsze b
                  > ylo dobrze, ale teraz wlasnie, od roku dwoch, mam realne poczucie, ze jest nam
                  > dobrze, ze sie dotarlismy, rozumiemy, dbamy o siebie, nie rywalizujemy), to nie
                  > powinnam w glowie miec akcji, ktore nie istnieja.

                  Gdzie jak gdzie ale tutaj chyba jest najlepsze miejsce żeby się dowiedzieć że większość osób podkręca się różnorodnymi fantazjami i że to normalka , nieliczna część jest w stanie podzielić sie nimi z partnerem (ką), a jeszcze mniejsza szuka tak partnerów żeby je razem realizować.
                  Ty będąc tu anonimowa piszesz o tym wyraźnie dookoła jak o wielkim tabu i nie jesteś w stanie zwerbalizować.
                  Takie blokowanie, hamowanie nieakceptowanych motorów psyche zwykle wiąże się z problemami somy jak alergie czy astmatyczne i nic dziwnego że takie wypieranie kładzie seks.

          • kotoshi Re: a propos! 06.12.13, 15:43
            marek.zak1 napisał:

            > Jesli lekarz mówi że kuracja hormonalne nie ma wpływu na stan zdrowia, to jest
            > zwyczajnym oszustem, kłaniacym w życe oczy. Bycie opłacanym przez farmę powinno
            > mieć swoje granice.

            Z tym się zgadzam w pełni - jeśli lekarz zapytany o to wprost odpowie w ten sposób, to cos jest nie w porządku.
            Generalnie jednak chyba rzadko padają takie pytania - a ogólnie raczej jest tak, że na co dzień lekarze stosują po prostu inną miarę do pacjentów, a inną do siebie i swoich rodzin. Pewien znany mi ze słyszenia okulista -chirurg (refrakcyjny), który ma b. wysoką wadę wzroku, nawet nie myśli o tym, żeby ją sobie skorygować, hehe. A czasem, gdy wchodzi na sale operacyjną, to nawet asystenci sobie z niego żartują, i pytają, kiedy operacja :)
            No i niech ktoś zgadnie, dlaczego jeszcze się nie zoperował ;)
            Jeśli chodzi o antykoncepcję - mojego chłopaka kumpel ginekolog stanowczo radził, żebym zrobiła sobie przerwę (mam za sobą ok. dwa lata brania z małą przerwą mniej więcej rok temu).
            • urquhart Szewc bez butów 08.12.13, 19:36
              kotoshi napisała:
              > iebie i swoich rodzin. Pewien znany mi ze słyszenia okulista -chirurg (refrakcy
              > jny), który ma b. wysoką wadę wzroku, nawet nie myśli o tym, żeby ją sobie skor
              > ygować, hehe. A czasem, gdy wchodzi na sale operacyjną, to nawet asystenci sobi
              > e z niego żartują, i pytają, kiedy operacja :)

              Znam osoby pracujące przy R&D najnowszych leków, którzy unikają ich i szczepionek jak ognia, pielegniarki anastetyczki które boją się panicznie operacji - oni widząc dużo przypadków widzieli na własne oczy konkretne 1-2% niepożądanych skutków ubocznych powikłań leku czy narkozy, młodych ludzi którzy zeszli albo skończyli w śpiące czasem przy błahym zabiegu. I mają inny prywatny pogląd na czynnik ryzyka i traumy związane z tym co widzieli.

              Podobnie jest z tabsami i ukrywaniem marketingowym ich skutków ubocznych. Pojawia się tu sporo osób jak kag co piszą że tabsy anty nic im libido nie zmieniają. I to fakt. Osobiście znam takie co tak mówią że tabsy nic na nie nie wpływają ale mają libido że grzmociłyby się z kołkiem osinowym *. Hormony silnie zmieniają zachowanie człowieka i nie trzeba być wyznawcą neuropsychologii żeby to ogarniać, z tym że przecież na różne osobniki różne dawki, różnie pokonują barierę krew mózg , ale ogólnie wiadomo jak działa progesteron programuje przecież psychę na macierzyństwo z jego typowymi wahaniami nastroju i niepokojem (o potomstwo) wyciszeniem libido i całą gamą zachowań.
              W odróżnieniu od kobietkę z męską psychiką stanowiących stałą obsadę tego forum na moją kobiecą kobietę z serdecznym palcem krótszym tabsy działały strasznie, zmieniała wiele, rodzajów, ale polepszyła się sytuacja jak przeszła dopiero na plastry (mniejsze dawki hormonów), a jeszcze lepszy efekt miało jak odpuściła światopoglądowe blokady i wzięła spiralę.

              *
              www.youtube.com/watch?v=kqdYDBoTlHI
              • hello-kitty2 Re: Szewc bez butów 08.12.13, 19:58
                urquhart napisał:

                > W odróżnieniu od kobietkę z męską psychiką stanowiących stałą obsadę tego forum

                Ciekawe czy to jest frustrujace dla tutejszych facetow? :) Ciekawe jaka babke ma Marek Zak?

                (reszta postu zrozumiala)
                • urquhart Re: Szewc bez butów 08.12.13, 20:44
                  hello-kitty2 napisała:
                  > Ciekawe czy to jest frustrujace dla tutejszych facetow? :) Ciekawe jaka babke m
                  > a Marek Zak?

                  Poważnie, w zależności od badań kobiet z męska psychiką jest w populacji 10-20%, garną się do sportu, wyzwań, inżynierii, matematyki i szefowania i na pewno mogą być frustujące dla wielu mężczyzn. Męska nie znaczy automatycznie testosteronowa.
                  Ale zgodnie z zasadami Fisher nie będą frustrować partnera jeżeli trafi swój na swego czyli kobieta dopaminowa na dopaminowego faceta, albo testosteronowa kobieta na estrogenowego faceta (tu dużo trudniej pogodzić z oczekiwaniami społecznymi).
                • kaiser.blade Re: Szewc bez butów 08.12.13, 20:47
                  No co ty ? Czemu mialoby frustrowac ? Nie ma lepszego kolegi niz baba z meska psychika. Wyslucha jak baba, zrozumie jak facet ;)
                  • bgz0702 Re: Szewc bez butów 08.12.13, 20:49
                    kaiser.blade napisał:

                    > No co ty ? Czemu mialoby frustrowac ? Nie ma lepszego kolegi niz baba z meska p
                    > sychika. Wyslucha jak baba, zrozumie jak facet ;)

                    ;)) i bardzo proszę jak gitara gra
                  • hello-kitty2 Re: Szewc bez butów 08.12.13, 22:31
                    kaiser.blade napisał:

                    > No co ty ? Czemu mialoby frustrowac ? Nie ma lepszego kolegi niz baba z meska p
                    > sychika. Wyslucha jak baba, zrozumie jak facet ;)

                    No bo nie ma z kim ustalac spraw kluczowych, brakuje poteznego ogniwa w dyskusji. Wiekszosci powinny byc najlicznej reprezentowane. A teraz to jest tak, ze faceci cos mowia o babkach, a ja sie ogladam do kogo to bylo? Trudno zajac stanowisko.

                    A dwa, ze ja np sie lubie napierdzielac ale to nie wplywa na moje sympatie. Widzialam po moim ojcu jaki byl roczarowany brakiem u mnie kobiecej lagodnosci, ciepla. Mysle, ze mezczyzni tesknia za kobiecymi kobietami. Ja tez je lubie, potrafia tworzyc taka mila, domowa atmosfere, epatuja miloscia.
                    • zawle Re: Szewc bez butów 08.12.13, 22:39
                      hello-kitty2 napisała: Ja tez je lubie, potr
                      > afia tworzyc taka mila, domowa atmosfere, epatuja miloscia.

                      Nie wiem czy mówimy o tym samym...wyrozumiałość, opanowanie, unikanie konfliktów, przebaczanie...mnie to niesłychanie drażni. Domowa atmosfera i miłość jak najbardziej, ale bez tych uników i ślepoty.....
                    • urquhart Re: Szewc bez butów 08.12.13, 22:46
                      hello-kitty2 napisała:
                      > A dwa, ze ja np sie lubie napierdzielac ale to nie wplywa na moje sympatie. Wid
                      > zialam po moim ojcu jaki byl roczarowany brakiem u mnie kobiecej lagodnosci, ci
                      > epla. Mysle, ze mezczyzni tesknia za kobiecymi kobietami. Ja tez je lubie, potr
                      > afia tworzyc taka mila, domowa atmosfere, epatuja miloscia.

                      E, przesada. moja córka z serdecznym krótszym wie że łagodność i ciepło jej się opłaca w stosunku do facetów (każdy gość facet jest jej) do starszego brata i do mnie, świetnie sobie radzi ale do matki i bab jest diametralnie inna i stosuje inną strategię , jest roszczeniowa :)
                      • zawle Re: Szewc bez butów 08.12.13, 22:59
                        urquhart napisał: > E, przesada. moja córka z serdecznym krótszym wie że łagodność i ciepło jej się
                        > opłaca w stosunku do facetów (każdy gość facet jest jej) do starszego brata i
                        > do mnie, świetnie sobie radzi ale do matki i bab jest diametralnie inna i stosu
                        > je inną strategię , jest roszczeniowa :)

                        Niestety asertywność nie zawsze jest najskuteczniejszą strategią:)
                      • urquhart Re: Szewc bez butów 08.12.13, 23:32
                        urquhart napisał:
                        > E, przesada. moja córka z serdecznym krótszym wie że łagodność i ciepło jej się
                        > opłaca w stosunku do facetów (każdy gość facet jest jej) do starszego brata i
                        > do mnie, świetnie sobie radzi ale do matki i bab jest diametralnie inna i stosu
                        > je inną strategię , jest roszczeniowa :)

                        pomyłka miało być oczywiście: córka z serdecznym dłuższym, ma tak jak u was, serdeczny krótszy ma ślubna :)
                        odkrywcy.pl/kat,111412,title,Palec-prawde-ci-powie,wid,13396657,wiadomosc.html?_ticrsn=3&smg4sticaid=611ce8
                        • zawle Re: Szewc bez butów 09.12.13, 12:02
                          urquhart napisał: > pomyłka miało być oczywiście: córka z serdecznym dłuższym, ma tak jak u was, se
                          > rdeczny krótszy ma ślubna :)
                          > rel="nofollow">odkrywcy.pl/kat,111412,title,Palec-prawde-ci-powie,wid,13396657,wiadomosc.html?_ticrsn=3&smg4sticaid=611ce8


                          W prawej dłoni mam zupełnie na odwrót niż w lewej....;)Co to znaczy?
                          • hello-kitty2 Re: Szewc bez butów 09.12.13, 22:06
                            zawle napisała:

                            > W prawej dłoni mam zupełnie na odwrót niż w lewej....;)Co to znaczy?

                            Jak masz u wszystkich paznokcie to bym sie nie martwila:) Mojego eksa mama pracowala w zakladach miesnych, urabany palec w przypadku pracownic to wcale nie byl rzadki przypadek.


                            • zawle Re: Szewc bez butów 09.12.13, 22:09
                              hello-kitty2 napisała:
                              > Jak masz u wszystkich paznokcie to bym sie nie martwila:) Mojego eksa mama prac
                              > owala w zakladach miesnych, urabany palec w przypadku pracownic to wcale nie by
                              > l rzadki przypadek.


                              Jasne...ale paznokcie krótkie..praca i szczególne preferencje;)
                            • zawle Re: Szewc bez butów 09.12.13, 22:11
                              Tyle że bym się chciała dowiedzieć czy jestem mężczyzną z żeńskim mózgiem, czy kobietą z męskim
                              pl.123rf.com/photo_5652035_mezczyzna-przebrany-za-kobiete-na-bialym-tle.html
                              • zyg_zyg_zyg Re: Szewc bez butów 10.12.13, 10:05
                                To zależy, którą właśnie rękę trzymasz w kieszeni. Jesteś jak kame-Leon... :-)
                              • urquhart Re: Szewc bez butów 10.12.13, 22:55
                                zawle napisała:
                                > Tyle że bym się chciała dowiedzieć czy jestem mężczyzną z żeńskim mózgiem, czy
                                > kobietą z męskim
                                > rel="nofollow">pl.123rf.com/photo_5652035_mezczyzna-przebrany-za-kobiete-na-bialym-tle.html

                                Raczej:
                                ujarani.com/168949
              • zawle Re: Szewc bez butów 08.12.13, 20:10
                urquhart napisał:> W odróżnieniu od kobietkę z męską psychiką stanowiących stałą obsadę tego forum
                > na moją kobiecą kobietę z serdecznym palcem krótszym tabsy działały strasznie,
                > zmieniała wiele, rodzajów, ale polepszyła się sytuacja jak przeszła dopiero na
                > plastry (mniejsze dawki hormonów), a jeszcze lepszy efekt miało jak odpuściła
                > światopoglądowe blokady i wzięła spiralę.
                >

                Mnie antydepy zmieniają libido. Hormonów nigdy nie brałam. Jednak gdy byłam z właściwym facetem,nawet antydepy nic nie obniżały. Szkoda że nie skupiłam się na jego serdecznym palcu;)
                • urquhart Re: Szewc bez butów 08.12.13, 20:33
                  zawle napisała:
                  > Mnie antydepy zmieniają libido. Hormonów nigdy nie brałam. Jednak gdy byłam z w
                  > łaściwym facetem,nawet antydepy nic nie obniżały. Szkoda że nie skupiłam się na
                  > jego serdecznym palcu;)

                  Ale o rożnych badaniach że tabsy zmieniają ostro preferencje i zachowania który mężczyzna jest "ten właściwy" słyszałaś?
                  kobieta.onet.pl/dziecko/ciaza-i-porod/pigulka-antykoncepcyjna-wybierze-ci-meza/1dwzc
                  • zawle Re: Szewc bez butów 08.12.13, 20:45
                    Oglądałam kiedyś dokument o tym jakich facetów kobiety wybierają w poszczególnych fazach cyklu na podstawie zapachu ciała:) Ja hormonów nie brałam dłużej niż 2 miesiące( przez pomyłkę:)
                    • urquhart Re: Szewc bez butów 08.12.13, 20:49
                      zawle napisała:

                      > Oglądałam kiedyś dokument o tym jakich facetów kobiety wybierają w poszczególny
                      > ch fazach cyklu na podstawie zapachu ciała:) Ja hormonów nie brałam dłużej niż
                      > 2 miesiące( przez pomyłkę:)

                      Krótko mówiąc ten najprawdopodobniej właściwy przestałby być właściwym i chemia by prysła jak u większości badanych? :)
              • kag73 Re: Szewc bez butów 08.12.13, 23:54
                urquhart napisał:
                "Pojawia się tu sporo osób jak kag co piszą że tabsy anty nic im libido nie zmieniają."

                A wiesz, Urqu, ze ja ostatnio sie nad tym zastanowilam i doszlam do wniosku, ze wcale nie wiem czy mi libido nie zmienily. Zaczelam je brac zanim w ogole zaczelam wspolzycie, z innych powodow niz antykoncepcja, potem tak zostalo. I prawda jest taka, ze moze bez tabsow bylamym wulkanem seksu/nimfomanka:)) Tego sie juz nigdy nie dowiem. Niemniej jednak ja juz ich od dawna nie biore i nie chcialabym juz nigdy do nich wracac.
      • zyg_zyg_zyg Re: a propos! 06.12.13, 11:01
        > I teraz zadam glupie pytanie; czy podpieranie sie konkretnymi fantazjami jest O
        > K? Nie mam w planach pelnej realizacji, ale myslenie o tym podczas (typu: inna
        > sceneria niz znana sypialnia, itp).

        Odpowiedź masz tutaj:

        > a biedny, ile stracil radosci bez tej fantazji

        Ty masz dziewczyno normalnie syndrom madonny i ladacznicy - w stosunku do samej siebie. Weź zrób coś dziwkarskiego normalnie - albo chociaż przywitaj kiedyś swojego faceta w samych szpilkach, jak wróci z pracy. Sama ucinasz to, co Cię kręci w seksie i dziwisz się, że seks Cię nie kręci.
        • sea.sea Re: a propos! 06.12.13, 19:27
          Zyg ma rację.
          Ty miałaś radość, facet miał radość - ale wpuściłaś do Waszego łóżka jakiegoś cenzora, który grozi palcem i mówi "nienienie, kochający się ludzie kochają się po bożemu i nie inaczej, ty brudna świnko ty".

          Seks jest dobry i więziotwórczy, kiedy jest dobry i niesie przyjemność i zaspokojenie obydwojgu - nawet jeśli on w tym celu przebiera się za Batmana i skacze z szafki, a ona mu opowiada w trakcie o tym, jak to by zerżnęła cały autobus Arabów. Dopóki seks gra, nie ma co myśleć o tym, co pomyśleliby inni, gdyby się dowiedzieli, że się tak "brzydko" bawicie :)
          • yoric Re: a propos! 06.12.13, 21:45
            Podpisuje sie. Czerp z madrosci Forum.
          • triss_merigold6 Re: a propos! 06.12.13, 22:25
            To ja też się podpiszę. I gorąco polecam lekture, która zmieniła moje życie kiedy miałam 17 lat, "Magię seksu" Mastertona. Tam jest fajny fragment o fantazjach erotycznych, o których partner/ka nie musi wszystkiego dosłownie wiedzieć, a które nakręcają dodatkowo, co przekłada się na odpowiedni efekt namiętności.
            • konto_e_mail Re: a propos! 07.12.13, 11:26
              pozycja juz sciagnieta i rozpoczeta.
              Troche mnie rozwalil fragment o " posmaruj sie miedzy nogami swiezo ubita smietana i jesli masz kota, sproboj przekonac go by ja zlizal" :), ale czytam dalej :)
              • loppe Re: a propos! 07.12.13, 11:40
                Stoicy zwracali również uwagę na to, jak ważna jest jakość reprezentacji zmysłowych, tworzonych przez ludzi oraz jej wpływ na stan emocjonalny itp. „Jakie wyobrażenia często tworzysz, takie będzie twoje myślenie, ponieważ dusza zanurza się w barwniku wyobrażeń”
      • rekreativa Re: a propos! 06.12.13, 17:42
        Dziewczyno, wszystko, co pozwala Ci się seksualnie podkręcić i mieć wraz z partnerem frajdę z seksu, a co nie krzywdzi nikogo, jest dozwolone, a nawet wskazane.
        Czy gdyby np. nakręcała Cię jakas piosenka, melodia kojarząca się erotycznie, to też miałabyś wyrzuty sumienia, że jej czasem słuchasz? Bo przecież sam partner, taki jak go Bozia stworzył powinien wystarczyć?
        (swoją drogą kto to wymyslił, że sam widok, dotyk partnera/partnerki powinien wystarczyć, by człowiekowi majty przez głowę spadały? Szczególnie po kilku latach pożycia...)
    • ada1214 Re: bedzie dlugo i meczaco... 07.12.13, 10:58
      Czytam Ciebie i...
      wydaje mi sie ze Twoj problem z seksem nie jest tylko problemem z seksem. IMO to jest tylko pochodna.
      Mozna odniesc wrazenie, ze jestes w lekkiej depresji, ale skoro mowisz, ze nie jestes, to zakladam ze tak jest.
      Nie da sie jednak nie zauwazyc, ze z Twoich postow bije jakas apatia, monotonia. Jakbys byla znudzona zyciem, a moze sama nie wiesz czego chcesz? Chcialabys, mowisz, zapisac sie tu i tu, nauczyc sie tego i tego, ale piszesz tak biernie o tym, ze mozna sie zastanawiac, czy to za kare?
      Piszesz, ze rozkminialas jakies tam problemy na emamie, bez konca walkowalas temat dziecka, zreszta nadal walkujesz, mimo, ze , jak mowisz, dziecka nie chcesz. Ale chyba jednak nie wiesz sama czy chcesz czy nie chcesz, skoro nadal rozkminiasz.
      Sprawiasz wrazenie osoby zagubionej.
      Ja to widze tak:
      wez sobie usiadz w spokoju i zastanow sie o co Tobie w zyciu chodzi. Jest takie powiedzenie, jak sie nie wie do jakiego portu sie plynie, to zaden wiatr nie jest dobry. Wiesz do jakiego portu plyniesz?
    • m.chojnowska2 Re: bedzie dlugo i meczaco... 10.12.13, 21:45
      Ja troszeczkę nie w temacie :). Byłabym wdzięczna, gdybyście mi (kobiety!) pomogły i wypełniły ankietę. www.ankietka.pl/ankieta/127611/badanie-dotyczace-rynku-bielizny-i-gadzetowerotycznych.html Pomogłoby mi to bardzo w pracy. No proszę się nie wstydzić :).
    • kasienieczka87 Re: bedzie dlugo i meczaco... 27.02.14, 13:49
      szczerze polecam witaminy z żeń szeniem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka