Dodaj do ulubionych

Szczęście faceta? Mariage, Money, Children?

03.01.14, 02:46
www.youtube.com/watch?v=BwQFSc9mHyA
Fantastyczne ale gorzkie i zaskakujące. Czyli jak powszechne przekonania o szczęściu to marne rady i prowadzą do łatwo przewidywalnych rozczarowań. W skrócie.
Jak mają się badania do obiegowych opinii o przyczynach szczęścia?
Małżeństwo - tak faktycznie, czyni szczęśliwymi ale tylko w początkowych latach, potem spadek i rozwód powoduje wzrost poczucia szczęścia, szczególnie dla panów :)
Pieniądze - tak bezsprzecznie zawsze ale ta zależność szybko się nasyca i dużo większe pieniądze nie czynią dużo bardziej ludzi szczęśliwymi jak ludzie są przekonani.
Dzieci - tu ewidentny błąd oczekiwań, wbrew opinii duży jedynie spadek nie wzrost ogólnego poczucia szczęścia a szczególnie wśród mężczyzn największy spadek i to przez pierwsze lata, kobiety mają trochę lepiej.

Aktywności czyniące szczęśliwym: wiadomo najbardziej seks, zaraz potem rozmowy o tym co nas interesuje (Forum?) i kontakty z przyjaciółmi, praca, a na końcu dopiero zaskakująco odpoczynek. Altruizm w dzieleniu się z innymi.

I na koniec krótka ciekawa porada. Social relationship. Tworzenie więzi z ludźmi, przyjaciółmi którym na nas zależy to najskuteczniejsza uniwersalna recepta na bycie szczęśliwymi :)
www.youtube.com/watch?v=b2Y3PrtmIYA


Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: Szczęście faceta? Mariage, Money, Children? 03.01.14, 09:28
      Bardzo fajny wykład. Seks jest fajniejszy niż praca, a najwięcej szczęścia przynosi heroina, z tym, ze rujnuje życie..
      Ułomnością wykładu jest użycie jednego słowa ,,happyness" i używanie go w rozumieniu przyjemnosci , szczęścia i spełnienia, (co juz w książce ,,O szczęściu" Tatarkiewicza jest rozróżnione). gdy dla mnie, są to zupełnie różne pojecia. I tak Gilbert stwierdza, ze posiadanie dzieci nie przynosi szczęścia (happyness) a mały spacer do praccy - tak. dzieci daja życiowe spełnienie, a nie przyjemność.
      Z ogólnym stwierdzeniem, że dobre małżeństwo, kasa i dzieci przyczyniają się do szczęścia zgadzam się.
      • loppe Re: Szczęście faceta? Mariage, Money, Children? 03.01.14, 09:39
        No a gdzie Parents? Parents są podobnie ważni dla szczęścia jak Children. Bądźcie więc dobrymi rodzicami dla swoich dzieci.
      • urquhart Re: Szczęście faceta? Mariage, Money, Children? 03.01.14, 10:28
        marek.zak1 napisał:
        > Bardzo fajny wykład. Seks jest fajniejszy niż praca, a najwięcej szczęścia przy
        > nosi heroina, z tym, ze rujnuje życie...

        No zapomniałeś o tym jego chytrym podsumowaniu że dzieci są z punktu widzenia poczucia szczęścia jak dokładnie heroina, dają krótkie chwile euforii zabierając i rujnując wszystkie inne dotychczasowe źródła szczęścia rodzicom: seks , poczucie wolności, spędzania czasu z przyjaciółmi, itp. :)

        Ciekawe jest też pytanie o przyczyny i determinacje. Czy szczęśliwi ludzie tworzą szczęśliwe związki, czy związki przynoszą poczucie szczęścia. Badania z fotografiami uśmiechniętych dzieci i uśmiechniętych par i ich późniejszych związków dowodzą tego pierwszego.

        Podobnie czy dzieci faktycznie tworzą pustkę w życiu jak wynika z badań, czy ludzie odczuwający pustkę próbują wypełnić ją dziećmi tworząc stereotyp? Obserwując forumowe czy facebookowe liczne profile lasek dla których dziecko, dzieci jest jedyną osią życia też sugeruje to drugie.

        Jakby nie patrzeć koszt bycia postulowaną przez gender drugą matką jest dla mężczyzny obiektywnie znacznie wyższy niż kobiety a zysk mniejszy.

        > Z ogólnym stwierdzeniem, że dobre małżeństwo, kasa i dzieci przyczyniają się do
        > szczęścia zgadzam się.

        Z punktu widzenia szczęścia zauważa że najlepiej brać ślub rozwodzić sie, i znów brać ślub, a na dzieci decydować się jak się jest zmęczonym i znudzonym dotychczasowym poczuciem szczęścia i chce się spróbować czegoś ekstremalnego :)

        To ciekawe jest że bardziej szczęśliwa kupienie komuś kawy niż wypicie samemu. Czyli "genderowe" płacenie za siebie przez kobiety może umacnia ich poczucie dumy i niezależności ale unieszczęśliwia mężczyzn tak naprawdę.
        Altruizm uszczęśliwia , ale konkretnie poczucie wdzięczności i uznanie.
        I znów w związek "partnerski" uznanie to zabiera facetowi bo laski uznają że to jego "psie obowiązki"... :)
        • zawle Re: Szczęście faceta? Mariage, Money, Children? 03.01.14, 11:18
          urquhart napisał:
          > No zapomniałeś o tym jego chytrym podsumowaniu że dzieci są z punktu widzenia p
          > oczucia szczęścia jak dokładnie heroina, dają krótkie chwile euforii zabierając
          > i rujnując wszystkie inne dotychczasowe źródła szczęścia rodzicom: seks , pocz
          > ucie wolności, spędzania czasu z przyjaciółmi, itp. :)

          Lub...jak piszesz poniżej....ludzie zasłaniają się dzieckiem by móc zrezygnować z tych przyjemności.

          > Podobnie czy dzieci faktycznie tworzą pustkę w życiu jak wynika z badań, czy lu
          > dzie odczuwający pustkę próbują wypełnić ją dziećmi tworząc stereotyp? Obserwuj
          > ąc forumowe czy facebookowe liczne profile lasek dla których dziecko, dzieci je
          > st jedyną osią życia też sugeruje to drugie.

          Lub nasze tradycyjne katolickie społeczeństwo wymaga żeby prawdziwa kobieta realizowała się przy dzieciach i w domu. I każda przyzwoita kobieta usiłuje sprostać tym wymaganiom. Wiesz jak bardzo w złym tonie jest mówienie przez kobiety że mają dość bycia matkami? Zwłaszcza matkami opuszczonymi przez partnerów.

          > Jakby nie patrzeć koszt bycia postulowaną przez gender drugą matką jest dla męż
          > czyzny obiektywnie znacznie wyższy niż kobiety a zysk mniejszy.

          Ja nie wiem Urgu czego Ty chcesz? Z jednej strony uważasz że kobiety chcą pasożytować na portfelu faceta, a drugiej chcesz być podziwiany za to że zapłacisz za kawę. Nie chcesz współuczestniczyć w wychowywaniu dzieci a równocześnie obwiniasz kobiety o to, że wyautowują się ze związków. Trzymanie się sztywno pojęcia ról społecznych jest dużo mniej niebezpieczne dla kobiet. Wiedzą czego się od nich wymaga. Gorzej gdy ma się do czynienia z facetem który chce żeby było po ichniemu, bez względu na to jak bardzo wzajemnie wykluczające się teorie promuje. Marek ma tradycyjne podejście. Zarabia na dom który stworzył, jest dumny z siebie, swojej kobiety i dzieci. Cieszy go jego życie. Tym człowieka spełnionego, nie marudzącego w sklepie małego chłopca.

          • marek.zak1 Re: Szczęście faceta? Mariage, Money, Children? 03.01.14, 11:34
            Dzięki za miłe słowa. Z tą dumą ze mnie samego to przegięłaś, ale sympatycznie :)
          • hello-kitty2 Re: Szczęście faceta? Mariage, Money, Children? 03.01.14, 14:13
            zawle napisała:

            Marek ma tradycyjne podejście. Zarabia na dom który stworzył, jest dumny z s
            > iebie, swojej kobiety i dzieci. Cieszy go jego życie. Tym człowieka spełnionego
            > , nie marudzącego w sklepie małego chłopca.

            Problem w znalezieniu 'wlasciwej' kobiety do takiego zycia. No niby Marek zna cala fabryke takich kobiet, a ja nie znam zadnej. Patrzcie, nawet Kag, ktora nie musi pracowac lubi miec SWOJE pieniadze, zawsze to podkresla wyraznie, ze ma "SWOJE". I o to chodzi. Czy zona Marka ma cos swojego? Wszystko MUSI z nim dzielic no bo przeciez jest jego czescia. Mysle, ze moglabym zyc jak Kag, bo SWOJE pieniadze daja poczucie wolnosci i odrebnosci, a wspolne wolnosci nie daja. To jest tak jakby zyc w wynajmowanym mieszkaniu, niby mozesz robic co chcesz ale to nie jest Twoje, zawsze musiesz sie liczyc, ze jest jakis wlasciciel nad toba, ktoremu NIE MOZESZ powiedziec 'spierdalaj' :)
            I tym postuluje, ze wszaniejsza od szczescia jest wolnosc.
            • marek.zak1 Czym jest wolność? 03.01.14, 14:38
              Twiedzisz, ze swoje pieniądze daja wolność. Czyli powinienienem pensję podzielić na dwa i połowę wpłacać na oddzielne konto żony? Wtedy byłaby wolna i miała poczucie odrębności?
              Otóż nie, bo wolność to Kitty to wydawanie pieniędzy do salda.
              Filozofowie twierdzili że wolność to ,,uswiadomiona konieczność" a w Niemczech, jako, że tam mieszkałaś, mówią ,,Freiheit is die Einsicht in die Notwendigkeit".
              Nic nie to o kontach :)
              • hello-kitty2 Re: Czym jest wolność? 03.01.14, 18:55
                marek.zak1 napisał:

                > Twiedzisz, ze swoje pieniądze daja wolność.

                Twierdze, ze wlasne daja poczucie wolnosci.

                Czyli powinienienem pensję podzieli
                > ć na dwa i połowę wpłacać na oddzielne konto żony? Wtedy byłaby wolna i miała p
                > oczucie odrębności?

                Nie. Bo kazde konto zony jest w polowie Twoje. Nie wiem po co moje pomysly czy rozwiazania przymierzasz w prostej linii do swojej zony. Tak jakbys nie widzial fundamentalnej roznicy miedzy mna, a nia.

                > Otóż nie, bo wolność to Kitty to wydawanie pieniędzy do salda.
                > Filozofowie twierdzili że wolność to ,,uswiadomiona konieczność" a w Niemczech,
                > jako, że tam mieszkałaś, mówią ,,Freiheit is die Einsicht in die Notwendigkeit
                > ".
                > Nic nie to o kontach :)

                No ja tez o kontach nic nie mowilam. Nigdy nie mieszkalam w Niemczech i nie mowie po niemiecku. Pomylilo Ci sie z Kag.
                • marek.zak1 Re: Czym jest wolność? 03.01.14, 20:42
                  Z Twoje go postu zrozumialem, że brak oddzielnego konta ogranicza wolnośc mojej żony.
                  Rzeczywiscie pomylilem z KAG - sorry :)
            • urquhart Własna kasa a wolność. 03.01.14, 16:56
              hello-kitty2 napisała:
              > Problem w znalezieniu 'wlasciwej' kobiety do takiego zycia. No niby Marek zna c
              > ala fabryke takich kobiet, a ja nie znam zadnej. Patrzcie, nawet Kag, ktora nie
              > musi pracowac lubi miec SWOJE pieniadze, zawsze to podkresla wyraznie, ze ma "
              > SWOJE". I o to chodzi.(...)
              I tym postuluje, ze wszaniejsza od szczescia jest wolnosc.

              Ciekawe. i to zależy od typu osobowości, niektórzy wolą opiekę i bezpieczeństwo zamiast wolności i własnych pieniędzy ale i związanego z tym ryzyka. Lewicowi politycy zacierają ręce w skali makro polityki. Zobacz aferę z obniżeniem podatków w mojej ulubionej Szwecji, tam większość nie chce więcej wolności i własnej kasy tylko żeby ktoś się nimi opiekował :)
              www.bankier.pl/wiadomosc/Szwecja-obniza-podatki-Nie-wszystkim-sie-to-podoba-3027400.html
              • marek.zak1 Re: Własna kasa a wolność. 03.01.14, 17:13
                Właśnie. Podobno kobiety najbardziej cenią sobie właśnie poczucie bezpieczeństwa. Ni erozumiem dyskusji o pieniądzach. Skoro moja żona ma karte do wspolnego konta, to zarówno ja widze, na co ona wydaje, jak ona, na co ja. To rzeczywiście ograniczałoby moją wolność, gdybym miał utrzymankę/kochankę.
          • hello-kitty2 Re: Szczęście faceta? Mariage, Money, Children? 03.01.14, 14:24
            zawle napisała:

            > Ja nie wiem Urgu czego Ty chcesz? Z jednej strony uważasz że kobiety chcą paso
            > żytować na portfelu faceta, a drugiej chcesz być podziwiany za to że zapłacisz
            > za kawę. Nie chcesz współuczestniczyć w wychowywaniu dzieci a równocześnie obwi
            > niasz kobiety o to, że wyautowują się ze związków.

            Rzeczywiscie nie mowi tego wprost ale ja mysle, ze rozumiem. On postuluje, zeby kobieta dbala o swoj zwiazek z mezczyzna w takim samym stopniu jak za czasow przed dziecmi, jak przed zamieszkaniem razem, jak przed slubem. Przeciez kazdy wie jak to bylo wtedy i mozna porownac z tym, jak jest teraz. Czy ktoras z pan tak nadal dba? Z takim samym zaangazowaniem? Moze Marka zona, ja na pewno nie.
            • urquhart erotyzm rozciąga się daleko poza akt seksualny 03.01.14, 16:39
              hello-kitty2 napisała:
              > Rzeczywiscie nie mowi tego wprost ale ja mysle, ze rozumiem. On postuluje, zeby
              > kobieta dbala o swoj zwiazek z mezczyzna w takim samym stopniu jak za czasow p
              > rzed dziecmi, jak przed zamieszkaniem razem, jak przed slubem. Przeciez kazdy w
              > ie jak to bylo wtedy i mozna porownac z tym, jak jest teraz. Czy ktoras z pan t
              > ak nadal dba? Z takim samym zaangazowaniem? Moze Marka zona, ja na pewno nie.

              Szerzej. Może jeszcze mimo wszystko naiwnie wierzę w tą obustronną wzajemność zaangażowania o której pisze Perel że sie zdarza widzieć w długoletnich związkach w podsumowaniu książki?
              >>>
              Od czasu do czasu spotykam pary, które to pojęły i które potrafią ba­wić się zarówno w sypialni, jak i poza nią. One żyją pełnią życia. To ludzie, których wzajemne pożądanie nie zostało zmarnowane. Nawet w kulturze natychmiastowej gratyfikacji potrafią dostrzec, że uwodze­nie to cel sam w sobie. Johanna wciąż, po dziesięciu latach, kusi swoje­go partnera i organizuje randki w okolicznych motelach. Danieli i jego ukochana udają, że się nie znają, gdy idą na przyjęcie. Eric opowiada o tym, jak kochają się z żoną na ulicy, gdy wracają nocą do domu - to ich mały sekret. Każdego roku Ivan i Rachel wyjeżdżają na weekend swingersów: „zamiast mieć tajemnice przed sobą, mamy je przed resztą świata". Jessica flirtuje z mężem kierowcą przez CB-radio. Każdego ranka Leo powtarza żonie, jakim jest szczęściarzem, i nawet po pięćdziesięciu łatach naprawdę tak uważa.
              Dla tych wszystkich par zabawa jest ważnym elementem związku, a erotyzm rozciąga się daleko poza akt seksualny. Ich uprawianie mi­łości może być uroczyste albo szybkie, mogą wkładać w nie serce lub traktować czysto praktycznie, może być łagodnie lub ostro, letnio lub naprawdę gorąco. Chodzi o to, że seks jest przyjemny i kuszący, nato­miast nie jest obowiązkiem. Mają szacunek dla erotyzmu, lecz rozkoszują się brakiem szacunku. Lubią seks, lubią się z sobą kochać i poświęcają dużo czasu na pielęgnowanie erotycznej przestrzeni.
        • mojemail3 Re: Szczęście faceta? Mariage, Money, Children? 03.01.14, 14:14
          urquhart napisał:

          > dzieci są z punktu widzenia poczucia szczęścia jak dokładnie heroina, dają krótkie chwile euforii zabierając i rujnując wszystkie inne dotychczasowe źródła szczęścia rodzicom: seks , poczucie wolności, spędzania czasu z przyjaciółmi, itp. :)

          Ciekawe.Ja nie mam poczucia,żeby nam dziecko cokolwiek zabrało,raczej wzbogaciło życie i powiększyło ciekawość świata oraz intensywność doświadczania.
          Czas z przyjaciółmi spędzamy tak samo miło i przyjemnie, na dodatek ja po kilkunastu latach odwiedzania znajomych właścicieli stadniny wsiadłam na konia, w Nowy Rok, bo mi wstyd przed Młodym, on już kłusem się puszcza;-)

          > Czy szczęśliwi ludzie tworzą szczęśliwe związki, czy związki przynoszą poczucie szczęścia. Badania z fotografiami uśmiechniętych dzieci i uśmiechniętych par i ich późniejszych związków
          > dowodzą tego pierwszego.


          Też ciekawe. Tak jakby szczęśliwy związek musiał być tworzony przez szczęśliwych, wyzbytych cierpienia i doświadczeń ludzi, bez trosk i zmartwień.Przecież przez lata życia ze sobą nie zawsze musi być różowo, partner może być nawet na dnie, a to nie przekreśla określenia związku jako szczęśliwego.
          Przychylam się do wersji,że związki z ludżmi dają szczęście, nie tylko związku męsko-damskie o charakterze erotycznym, relacje w ogólności.


          > Podobnie czy dzieci faktycznie tworzą pustkę w życiu jak wynika z badań, czy lu
          > dzie odczuwający pustkę próbują wypełnić ją dziećmi tworząc stereotyp?

          Zadziwiające...Ludzie mają dzieci, bo pcha ich do tego popęd seksualny i chęć posiadania potomstwa i zachowania gatunku;-) Co do tego ma "pustka" ? To taki oklepany frazes...O, ale pamiętam takie pytania dzieciatych, kiedy byliśmy sami bez dziecka, czy nam ta "pustka" w życiu nie przedszkadza;-)


          > Z punktu widzenia szczęścia zauważa że najlepiej brać ślub rozwodzić sie, i znó
          > w brać ślub, a na dzieci decydować się jak się jest zmęczonym i znudzonym dotyc
          > hczasowym poczuciem szczęścia i chce się spróbować czegoś ekstremalnego :)

          Najlepiej koło 60 tki...


          > To ciekawe jest że bardziej szczęśliwa kupienie komuś kawy niż wypicie samemu.
          > Altruizm uszczęśliwia , ale konkretnie poczucie wdzięczności i uznanie.

          Nie potrafię nadal tego zrozumieć, co ma altruizm do utrzymywania własnej rodziny...
          Uszczęśliwia wolność z pewną dozą poczucia bezpieczeństwa...

          Jak piękne może być życie i związek dwojga ludzi, po życiu pełnym traumatycznych doświadczeń, oto link:
          polecam szczególnie 3:25 minutę:

          www.youtube.com/watch?v=i4nOfuSLDGY
          • hello-kitty2 Re: Do mojemail3 03.01.14, 14:53
            mojemail3 napisała:

            na dodatek ja po kilku
            > nastu latach odwiedzania znajomych właścicieli stadniny wsiadłam na konia, w No
            > wy Rok, bo mi wstyd przed Młodym, on już kłusem się puszcza;-)

            A maz jezdzi? Ale Cie nigdy nie motywowal? A Mlody tak? O to chodzi?

            > Nie potrafię nadal tego zrozumieć, co ma altruizm do utrzymywania własnej rodzi
            > ny...

            Nic nie ma :) W filmie byla mowa, o kupieniu kawy osobie obcej, a nie kimus z rodziny.

            Reszta zrozumiala.

            Wiesz co mojemaile u Ciebie moze miec miejsce sytuacja podobna jak u abrigado, konkretnie w odniesieniu jak maz Ciebie postrzega odkad pojawilo sie dziecko. Moze by warto jego wpisy, jak on opisywal swoja zone. Pisal, ze stala sie dla niego aseksualna. Ta askesualnosc jej w jego oczach brala sie z jej stosunku do ich dzieci. Byc moze stosunek jej do dzieci byl wzorowy ale jemu uniemozliwial on postrzeganie jej jako obiektu seksualnego. Taki mechanizm. Z tego co pamietam pisal, ze widzi jak jako taka ''kwoke''. Nie obrazaj sie, raczej przemysl sobie. To chyba taki mechanizm z rodzaju jak niektorzy nie moga sie przemoc do babek z nadwaga. Nie do przeskoczenia, poki sie nie zmieni. I teraz nie zrozum mnie zle, on byl bardzo zaangazowanym ojcem. Zwyczajnie ona przez swoj specyficzny stosunek do dzieci wpadla mu w szufladke aseksualna. Jak Cie czytam to przypominasz mi jego zone z jego opisow. Tyle, ze on byl agresywny, a Twoj maz pewnie nie ale mysle, ze to akurat bez znaczenia.
            • mojemail3 Re: Do Kitty2 03.01.14, 17:12
              hello-kitty2 napisała:

              > A maz jezdzi? Ale Cie nigdy nie motywowal? A Mlody tak? O to chodzi?

              Trochę jeżdzi, ale ogólnie to nie dla nas, jakoś mnie nie cieszy dosiadanie niewinnego zwierzęcia...Wolałabym hodować konie, a nie ujeżdżać je.

              hello-kitty2 napisała:
              > Wiesz co mojemaile u Ciebie moze miec miejsce sytuacja podobna jak u abrigado,
              > konkretnie w odniesieniu jak maz Ciebie postrzega odkad pojawilo sie dziecko(...)
              Pisal, ze stala sie dla niego aseksualna. Ta askesualnosc jej w jego oczach brala sie z jej stosunku do ich dzieci.(...)"

              Eeee, nie doszukiwałabym się drugiego dna...A nie mam siły ani czasu zagłębiać się w forumowe wypowiedzi jak w Biblię;-)

              hello-kitty2 napisała:

              (...)" Nie obrazaj sie, raczej przemysl sobie. To chyba taki mechanizm z rodzaju jak niektorzy nie moga sie przemoc do babek z nadwaga. Nie do przeskoczenia, poki sie nie zmieni. I teraz nie zrozum mnie zle, on byl bardzo zaangazowanym ojcem. Zwyczajnie ona przez swoj specyficzny stosunek do dzieci wpadla mu w szufladke aseksualna. Jak Cie czytam to przypominasz mi jego zone z jego opisów(...)"

              Nie obrażam się tak łatwo, ale nie czaję tej analogii...Ja nie jestem typem kwoki, niestety;-)

              No i ja już chyba pisałam, że u nas to "ostudzenie zmysłów" jest obustronne, jest przeniesienia na inne aktywności. Ja dokładnie wiem,z czego to wynika, z jakich skojarzeń i godzę się z tym.Szczerze mówiąc, postanowiłam nie robić na siłę problemu tam, gdzie go nie ma, nie tworzyć na siłę wyobrażeń o rzekomym niespełnieniu.Muszę się zająć lepszą organizacją codzienności to mi się większość problemów bieżących rozwiąże;-)

              No i systematycznie dążyć do spełnienia marzeń, nie są szczególnie nieosiągalne, w zasięgu ręki w zasadzie.Bo w istocie rzeczy, jesteśmy szczęśliwi, w związku i w rodzinie, choć odbiegamy od schematu.

              Miłego popołudnia i wieczoru, zmykam do prawdziwego życia!!!
    • loppe Re: Szczęście faceta? Mariage, Money, Children? 03.01.14, 13:38
      Życzę Państwu Szczęśliwego Nowego Roku. Niech przyniesie nam siłę, spokój i radość. Niech pozwoli znaleźć satysfakcję i spełnienie. Niech nasyci nam czas dobrem. Niech obdaruje nas wyrozumiałością, wrażliwością i optymizmem.

      Cytuję powyżej pięknie sformułowane życzenia noworoczne, pasujące do tematu.
      • hello-kitty2 Re: Szczęście faceta? Mariage, Money, Children? 03.01.14, 14:03
        A mnie sie spodobalo, ze nie wazny jest 'rozmiar' szczescia, a jego 'liczba' np w ciagu dnia. Wskazywaloby na to, ze calkowite szczescie to momenty malych szczesc i im wiecej ich w ciagu dnia tym lepiej. Wskazywaloby to rowniez na to, ze nie posiadanie uszczesliwia tylko obrot czyli nie posiadanie kasy, a jej wydawanie. Zarabianie bez wydawania nie uszczesliwia. Powiedzcie to mojemu facetowi, on sie cieszy z rosnacych oszczednosci, a ja nie potrafie :(
        • loppe Re: Szczęście faceta? Mariage, Money, Children? 03.01.14, 14:08
          Z badań wynika, że samopoczucie ludzi którzy wygrali miliony w loteriach szybko wraca do normy przedloteryjnej. A więc tak jak piszesz Kitula, nie "rozmiar" a "liczba".
        • kutuzow szybko się adaptujemy do danej sytuacji 03.01.14, 14:31
          hello-kitty2 napisała:

          > A mnie sie spodobalo, ze nie wazny jest 'rozmiar' szczescia, a jego 'liczba' np
          > w ciagu dnia. Wskazywaloby na to, ze calkowite szczescie to momenty malych szc
          > zesc i im wiecej ich w ciagu dnia tym lepiej.

          Tutaj ścierają się dwie przeciwstawne mechanizmy. Z jednej strony ten o którym wspominał prof. Gilbert w linkowanym wykładzie, że zapamiętujemy te "piki" szczęścia. Z drugiej strony mamy mechanizm adaptacyjny. Jak wspomniał loppe badania pokazują, że ludzie szybko się adaptują zarówno do ogromnej radości (wygrana na loterii) jak i do wielkich tragedii (np. inwalidztwo po wypadku samochodowym). W obu przypadkach po pierwszym okresie wielkiego szczęścia lub depresji samopoczucie wraca do "średniej".

          Prywatnie obstawiałbym, że sporo zależy od "delty zmian", tj od tego jaka jest Twoja naturalna "średnia" szczęścia na co dzień. Mogę sobie wyobrazić sytuację, gdzie wspomniane przez Urqu kobiety z szarym życiem, dla których dziecko jest jedyną radością/rozrywką mają niską "średnią" szczęścia na co dzień, więc każdy skok ("pik") wywołany przez dziecko mocno podnosi odczucie szczęścia i zanim spadnie ono do bazowej niskiej średniej, jest szansa na kolejny skok. Z drugiej strony dla kogoś kto na co dzień jest bardzo szczęśliwy, piki nie przynoszą aż tak dużej zmiany i w przypadku np. dzieci bardziej czuć spadek średniej szczęścia (wynikający z rezygnacji z wielu aktywności które tą średnią podnosiły), niż radość z tych nielicznych "pików".
          • marek.zak1 Re: szybko się adaptujemy do danej sytuacji 03.01.14, 14:42
            Profesor Gilbert stawia tezę, że szczęście jest sumą przyjemności. teza ta została juz dawno obalona. On wykorzystuje jedno słowo ,,happiness" ktora mająa 3 znaczenia i żongluje nim, przechodząc od jednego znaczenia do drugiego. Spacer do pracy, lody, film to ,,happiness"w rozumieniu przyjemności a nie szczęścia. Mozesz lubić spacery, chodzic na dobre filmy a nawet miec fajny sex w agencji ale od tego szczęścia nie przybedzie,moze ML.
            • loppe Re: szybko się adaptujemy do danej sytuacji 03.01.14, 14:47
              Tak, szczęście to chyba coś trochę głębszego niż zadowolenie. Coś jak w tym powiedzeniu, że pieniądze mogą ci kupić przyjemność, ale nie szczęście, kupić budynek ale nie dom i tak dalej.
            • kutuzow Re: szybko się adaptujemy do danej sytuacji 03.01.14, 14:57
              marek.zak1 napisał:

              > Profesor Gilbert stawia tezę, że szczęście jest sumą przyjemności. teza ta zost
              > ała juz dawno obalona. On wykorzystuje jedno słowo ,,happiness" ktora mająa 3 z
              > naczenia i żongluje nim, przechodząc od jednego znaczenia do drugiego. Spacer d
              > o pracy, lody, film to ,,happiness"w rozumieniu przyjemności a nie szczęścia. M
              > ozesz lubić spacery, chodzic na dobre filmy a nawet miec fajny sex w agencji al
              > e od tego szczęścia nie przybedzie,moze ML.

              Marku,
              Wg mnie jest to "dzielenie włosa na czworo". Tak samo możnaby się sprzeczać czy małżeństwo w wykładzie to tylko związek formalny, czy może także chodzi o związki nieformalne w dzisiejszym świecie. Czy bardziej to kwestia bycia z kimś, czy raczej "papierka" itp.

              Co do szczęścia- ciężko definiować coś co jest deklaratywne. Nie podłączysz zestawu jak do EKG, żeby dostać wartość liczbową "szczęścia" danej osoby tak jak dostajesz ciśnienie krwi, poziom cukru itp. Piszesz wcześniej o rozdzieleniu na: przyjemność, szczęście i spełnienie.
              Wg mnie pierwsze dwa to to samo tylko inaczej zaznaczone na skali czasu (przyjemność jako cecha krótkotrwała, szczęście bardziej długofalowe). Spełnienie zaś można rozumieć na różne sposoby i każdy z nich może być projekcją danej osoby. Jedni mogą czuć się spełnieni w sporcie, inni w ramach bycia rodzicem, a jeszcze inni np. w pracy naukowej. Nie zmienia to jednak faktu że jest to wynik odczuwania szczęścia. Nie znam ani jednego przypadku gdzie można powiedzieć iż ktoś odczuwa spełnienie, ale nie odczuwa szczęścia. To raczej tylko forma określenia/podkreślenia formy w jaki sposób osiągamy to szczęście. Zobacz że zazwyczaj za określeniem "czuję się spełniony" idzie dalsze doprecyzowanie w jakiej dziedzinie/aktywności.
              • marek.zak1 Re: szybko się adaptujemy do danej sytuacji 03.01.14, 15:16
                Mnie chodzi tylko o to ze pan G przechodzi płynnie z jednej definicji szczęścia do drugiej, uzywajac jednego słowa, które za kazdym razem znaczą coś innego i dowodzi nonsensów, takich, że iliśc ,,szczęść" jak spacer do pracy może uczynić go szczęśliwym. Profesor Tatarkiewicz dowodzi zupełnie czegos zupełnie przeciwnego, mianowicie, że drobne przyjemności dają zadowolenie szczęśliwym, a innym, te mase przyjemności już niekoniecznie,
                • kutuzow Re: szybko się adaptujemy do danej sytuacji 03.01.14, 15:31
                  marek.zak1 napisał:
                  > Profesor Tatarkiewicz dowodzi zupełnie czegos zupełnie przeciw
                  > nego, mianowicie, że drobne przyjemności dają zadowolenie szczęśliwym, a innym,
                  > te mase przyjemności już niekoniecznie,

                  Marku,
                  Tutaj sprzeczność jest tylko pozorna. Czytałem ciekawy art. w którym dowodzono iż poczucie szczęścia w dużej mierze jest "wrodzone" (genetycznie uwarunkowane). Są jednostki które w tej samej sytuacji są ciągle nieszczęśliwe i takie które mając niewiele i borykając się z problemami nadal są uśmiechnięte. Także drobne przyjemności mogą sprawiać iż Ci którzy łatwiej stają się szczęśliwi osiągają stan szczęścia który jest dla nich już zauważalny, za to Ci "malkontenci" też mają pozytywny wzrost szczęścia wywołany tymi prostymi codziennymi sprawami, lecz jest on tak mały, że nie zauważalny.
                  • marek.zak1 Re: szybko się adaptujemy do danej sytuacji 03.01.14, 15:39
                    Oczywiscie, do szczęścia, jak innych czynności trzeba mieć talent. Jedni go maja, inni nie.
                    • urquhart co to to szczeście dla kogo i co je detrminiuje? 03.01.14, 16:21
                      marek.zak1 napisał:

                      > Oczywiscie, do szczęścia, jak innych czynności trzeba mieć talent. Jedni go maj
                      > a, inni nie.

                      Po pierwsze znaczenie po angielsku happniess jest faktycznie szersze. I bardziej obejmuje radość życia i joy a nie tylko stoickie spełnienie i tego dotyczą badania.

                      Drugie to nie talent jakiś ogólny tylko zrozumienie co nas cieszy napędza determinuje poczucie spełnienia i uruchamia mechanizm nagrody, jakie neuroprzekaźniki determinujące przypominam serotonina, dopamina, testosteron, estrogeny (rozróżnienie budowniczych, odkrywców, dyrektorów i negocjatorów Helen Fisher)

                      To co daje dopaminowe szczęście odkrywcy, zagrożenie, nieznane tajemnica, pewno będzie wyzwoleniem traumą i nerwicy lekowej dla kobiety determinowanej estrogenem poszukującej bezpieczeństwa i kontroli w pierwszej kolejności. Czy stres i rywalizacja napędzająca niepodobna testosteronowego becie utrapieniem i krzywdą dla serotoninowego którego cieszą małe przyjemności.

                      Mamy tu w dyskusji do czynienia z niereprezentatywna forum (nie mam głosu kobiecych kobiet), 8 milionów głównie kobiet cierpi podobno na nerwicę w Polsce i nie chce w takim wydaniu przygód, odkrywania, emocji podrywu, poznawania przyjaciół, energii seksualnego napięcia, czyli tego co w omawianych badaniach jest interpretowanie jako radość, szczęście i spełnienie . Przecież jest to skorelowane z hormonami rodzicielstwa i leku o potomstwo, pisała o tym Zyg ciekawie w kontekście wyjazdu tylko we dwoje bez dzieci i związanego z tym narastającego lęku do przełamania.

                      Swoją drogą to przecież idealni poddani i wyborcy socjalistycznego systemu politycznego.

          • gomory Re: szybko się adaptujemy do danej sytuacji 03.01.14, 21:49
            > badania pokazują, że ludzie szybko się adaptują zarówno do ogromnej radości (wygrana na loterii) jak i do wielkich tragedii (np. inwalidztwo po wypadku samochodowym). W obu przypadkach po pierwszym okresie wielkiego szczęścia lub depresji samopoczucie wraca do "średniej".

            Nie. Badania wskazują na coś dokładnie odwrotnego. Nie ma tutaj żadnej symetrii.
            Owszem, ludzie dość szybko się przyzwyczajają do przyjemnych doznań. Przestają one być szczególnie miłe i potrzebujemy nowych stymulantów. Zwyczajnie mogą się znudzić.
            Za to doznania nieprzyjemne są zawsze odbierane jako bolesne. Można nauczyć radzić sobie z nimi, ale przykrymi pozostaną zawsze. Nie zjadą do poziomu obojętności.
            • yoric Re: szybko się adaptujemy do danej sytuacji 04.01.14, 01:06
              Ale jak nie, jak tak. Pytasz ludzi o ich subiektywnie odczuwany poziom szczęścia odpowiednio długo po jakimś wydarzeniu i wychodzi mniej więcej to samo, co przed tym wydarzeniem.
              Faktycznie, wydarzenia nieprzyjemne zawsze będą ważniejsze, mocniejsze w odbiorze, itd., ale badania - może nie jednoznaczenie, ale jednak - wskazują, że poczucie szczęścia ma tendencję, żeby wracać do poziomu wyjściowego.
    • ewolwenta Re: Szczęście faceta? Mariage, Money, Children? 04.01.14, 00:14
      Być tu i teraz, cieszyć się z tego to zaznać szczęścia :)

      Dojść do tego trudna droga.

      Pozdrawiam z drugiej strony lustra.
      • kawitator Re: Szczęście faceta? Mariage, Money, Children? 04.01.14, 11:22
        Jak się nawet Evo odezwała to ja tyż ;-)

        Tak najkrócej
        Szczęście to dobre zdrowie i krótka pamięć To są warunki niezbędne i wystarczające bowiem zapewniaj błogostan fizyczny i mentalny.

        Najpierw rozszerzę temat Nie co jest potrzebne facetowi do szczęścia
        Co jest potrzebne człowiekowi do szczęścia najpierw jesteśmy ludźmi a dopiero potem facetem lub kobitka i to tak nie do końca bowiem w naturze nie istnieją stany w pełni dyskretne natomiast wszystkie stany są z natury swojej rozmyte czyli jako ludzie jesteśmy częściowo facetami i częściowo kobitkami z różnorakim rozłożeniem tych cech w poszczególnych osobnikach.

        Wszystkie tezy postawione w zalinkowanym filmiku są wtórne i zostały dawno wyartykułowane przez wielu filozofów a zebrane przez Józefa Marię Bocheńskiego herbu Rawicz w książce o tytule „Podręcznik mądrości tego świata”. Radzę przeczytać i stosować, bowiem zebrał tam o wiele więcej „mądrości” niż Dan Gilbert i zawsze można coś sobie wybrać do stosowania i wierzenia
        Zajmujący się problemami szczęścia filozofowie z których czytałem Tatarkiewicza i przywoływanego powyżej Józefa Marię traktuja problem znacznie poważniej i nie ograniczają się do spraw ciupciania lub jego braku, rodziny i dzieci. :-))

        Rację macie prawie wszyscy bowiem piszecie o swoim indywidualnym poczuciu szczęścia a dla każdego szczęściem jest coś innego więc należałoby stworzyć dla każdego indywidualną definicję szczęścia
        Jako przykład skrajny dla mnie mogę podać jednego z moich znajomych który tylko wtedy jest szczęśliwy jak jest naprawdę nieszczęśliwy.

        Bliskie są mi poglądy Gomoroego bowiem:
        Szczęście opiera się na wartościowaniu względnym. Nie wiemy czym jest szczęście i czy przypadkiem nie jesteśmy teraz szczęśliwi natomiast dokładnie wiemy czym jest nieszczęście Wiemy kiedy je przeżywamy i dlatego najczęściej definiujemy szczęście jako nie odczuwanie nieszczęścia

        A także Yorica

        Jako współwyznawca biologicznych podstaw naszej psychiki przychylam się do poglądu, że każdy z nas ( w danym okresie życia) ma określony poziom odczuwania szczęścia. To jego organizm produkując określona mieszankę hormonów go ustala i poza stanami nieustalonymi związanymi z gwałtownymi bodźcami stara się wrócić do swojej naturalnej warunkowanej genami homeostazy
        Można to odnieść także go libido, poziomu optymizmu, empatii, umiejętności abstrakcyjnego myślenia i energii życiowej ( w dalszej kolejności każdy może sobie wsadzić co mu tam odpowiada lub nie odpowiada w nim samym a nad czym tak naprawdę nie ma większej kontroli)

        Pozdrawiam z trzeciej strony lustra
        Kawi

        • kawitator Re: Szczęście faceta? Mariage, Money, Children? 04.01.14, 11:28
          za wcześnie się wysłało
          Z mądrości Józefa Marii

          Do każdego spotkanego człowieka podchodź z uśmiechem, jednak dopóki go lepiej nie poznasz, uważaj każdego spotkanego człowieka za złośliwego głupca.

          na koniec
          Zanim coś ważniejszego powiesz albo zrobisz zadaj sobie pytanie: Czy warto?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka