Dodaj do ulubionych

Stracona miłość w małżeństwie

22.01.14, 01:37
Witam,
Trochę poczytałem to forum, więc zaryzykuję :) Najwyżej po mnie poużywacie.
Jesteśmy małżeństwem od 12 lat. Mamy dwójkę dzieci. Brak seksu (często z mojej przyczyny), nietroszczenie się o związek i sprawy doczesne związane z brakiem kasy doprowadziły niedawno do kryzysu małżeńskiego. Żona przyznała (w końcu) że już mnie nie kocha. Owszem lubi ze mną przebywać, chce żebym pomagał jej w prowadzeniu firmy,itp. ale nie kocha mnie już miłością jaka była. Skończyła się. Tyle.
Przyznaję, zaniedbywałem nasze relacje, nie radziłem sobie z negatywnymi emocjami, byłem opryskliwy, ordynarny, itp… Wychodziłem z założenia, że nic negatywnego w małżeństwie się nie stanie. Zapieprzanie na dom i poświęcanie się rodzinie wypaliło we mnie potrzebę troszczenia się o nasz związek....sądziłem że moje starania rekompensują te straty emocjonalne i że są przez żonę zauważane i doceniane. Och, jakże naiwnym bytem jest facet….
Można powiedzieć, że należało mi się. Ale w moich oczach jestem po prostu frajerem, który dla dobra rodziny wypruwał flaki (łącznie z wyjazdem 6 miesięcznym) a teraz otrzymuje zabójczy komunikat: "już cie nie kocham". Oki, rozumiem. Psychika żony się poddała. Ulżyło jej, że się ode mnie odcina. Należało mi się…

Ale po pierwsze – zmieniłem swój stosunek do naszego małżeństwa i rodziny. Odkąd poznałem teraz prawdę (a zapewniam, że żona nigdy wcześniej nie była wylewna-zawsze wolała tłumić w sobie emocje niż je wypowiadać otwartym tekstem, co jestem pewien – również miało wpływ na pogłębiającą się między nami przepaść i brak z mojej strony świadomości powagi sytuacji), jestem innym człowiekiem. Ok., element zagrożenia i utraty jest na razie, na świeżo głównym czynnikiem, ale z pewnością wszedłem na inną ścieżkę relacji rodzinnych, małżeńskich i międzyludzkich….

Po drugie – ona chce mieć wybór, oddech, prawo samostanowienia. Ok., rozumiem, tylko trochę dziwnie się czuję mieszkając razem, troszcząc się o rodzinę, pomagając jej rozkręcić i prowadzić firmę, jednocześnie nie mając pewności że ma to jakikolwiek sens….

Po trzecie – i to pytanie do kobiet – czy można tak od hop siup odkochać się ?Czy rodzina, dzieci, wspólna historia (nie zawsze przecież negatywna) nic nie znaczą? Czy to, że jestem teraz innym człowiekiem może z czasem zmienić jej negatywne nastawienie do faktu że mnie jeszcze kiedykolwiek pokocha? (bo to mam wrażenie o wiarę w pewne swoje przekonania jej chodzi).

Po czwarte – żona ma teraz tyle seksu że sama pierwsza wymięka….

Jednym słowem – otrzymała to wszystko czego jej wcześniej brakowało. Tyle, że trochę za późno. Czy jest nadzieja? (celowo nie poruszam tematu dzieci, bo to osobny wątek)
Pozdrawiam wszystkich
Misiek
Obserwuj wątek
    • dreemcatcher Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 09:28
      no cóż jak ci powiedziała że cię nie kocha to tak jest a bycie z tobą to dla wygody jak się trafi jakiś inny facet to pewnie skorzysta . Miałeś swój czas na dbanie o miłość i związek i spieprzyłeś to. Możliwe że żona ci to powiedziała jednocześnie gdzieś w głębi duszy ma nadzieję ze zrobisz coś co znowu ją do ciebie przekona. Pamietaj ze jeśli odpuścisz choć trochę i nie zastanowisz się co zmienić w sobie i nie bedziesz mocno pracował nad sobą to przegracie oboje a zona nawet cie nie dotknie. To że ma seks nie oznacza ze tego chciała, wyraźnie ci zakomunikowała że potrzebuje zaangażowania emocjonalnego . Ona chce widzieć u ciebie zaangażowanie i potrzebę zaspokojenia jej potrzeby uczuć co nie zawsze musi sie kończyć łóżkiem . Jeśli tak jak piszesz zapewniłeś jej dużo seksu to tak na prawdę nic się nie zmieniło nikt z dnia na dzien się nie zmienia wiec to tylko pozory . Wcześniej czy później ci się znudzi bo będzię ci sie wydawało że wszystko wróciło do normy alel to będą tylko pozory. To będą dwa kroki w tył , mozę zaproponuj jaąś terapię małzęńską zeby ktos ci nakładł do głowy o co chodzi w związku bo wydaje mi się że tylko ci się wydaje. Sex jest bardzo ważny bo zbliza ludzi ale tylko wtedy kiedy sie wzajemnie pociagaja i chcą coś od siebie dać .
    • hello-kitty2 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 11:16
      Wyglada na to, ze zona ma teraz wszystko, pelna mobilizacja, w przeciwienstwie do milosci, ktora dla Ciebie byla zwolnieniem, odpuszczeniem i laba. Czyli co? Oplacalo sie zonie.

      Mam taka teoryjke: czlowiek jest stworzony do zapieprzu i zeby go ktotko trzymac. Mam pierwszy z dwoch tygodni nic nie robienia. Juz mnie jakis bezcel lapie i beznadzieja, moze tez tak masz, ze potrzebujesz bacika nad soba, czego/kogos, co by Cie wyzywalo do walki. No to teraz masz.

      Czy mozna przestac kochac: no pewnie. Jak slucham Adele "I'll always love you'', ona klamie.
      www.youtube.com/watch?v=Xh3vGNXIvtw
      A do czego Ci ta milosc? Zeby byla gwarancja. Ale czego?
      • kruche_ciacho Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 11:22
        kitty, jestes bezlitosna.....
        :)
        • hello-kitty2 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 12:07
          kruche_ciacho napisała:

          > kitty, jestes bezlitosna.....
          > :)

          bo ja ogladam teraz trylogie Marixa, gdzie Architekt dba, zeby byl balans, a ja biore strone Oracle, ktorej zadaniem jest zdebalansowac :) Dajcie swoje glosy/opinie, zbalansujcie moja. Bedzie mial wszystkie perspektywy.
      • jesod A do czego Ci... 22.01.14, 12:52
        hello-kitty2 napisała:
        > A do czego Ci ta milosc?

        Do posmarowania chleba naszego powszedniego. :)
    • marek.zak1 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 11:40
      O co Ci chodzi? Jeśli zachowałbys sie inaczej, nie wiesz, że żona kochałaby Cię, czy nie. Masz sexu do woli, więc nie jest wcale najgorzej. zobacz, jak jest u Sabata. To, że jesteś innym człowiekiem, to tak do końca nie wiadomo, czy lepiej, czy gorzej.
      • bgz0702 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 12:15
        marek.zak1 napisał:

        > O co Ci chodzi? Jeśli zachowałbys sie inaczej, nie wiesz, że żona kochałaby Ci
        > ę, czy nie. Masz sexu do woli, więc nie jest wcale najgorzej. zobacz, jak jest
        > u Sabata. To, że jesteś innym człowiekiem, to tak do końca nie wiadomo, czy lep
        > iej, czy gorzej.

        ;))) Marek, dlaczego wiedziałam ze to ty? sabat sobie nie życzy żeby go podglądać;))
        • marek.zak1 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 12:17
          Chciałem faceta podnieść na duchu. Człowiek jest człowiekiem i zawsze mu lepiej, jak wie, ze ktoś ma gorzej :)
          • bgz0702 Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 12:18
            marek.zak1 napisał:

            > Chciałem faceta podnieść na duchu. Człowiek jest człowiekiem i zawsze mu lepiej
            > , jak wie, ze ktoś ma gorzej :)

            ;)))) jak możesz?
            • marek.zak1 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 12:23
              Tacy jesteśmy. Zobacz, co media dostaczają? Info o morderstwach, zamachach, katastrofach i wszelkich nieszczęściach. Dlaczego? Bo to podnosi na duchu oglądających / czytających. Media dostarczaja to, czego ludzie chcą. Sorry.
              • bgz0702 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 12:27
                marek.zak1 napisał:

                > Tacy jesteśmy. Zobacz, co media dostaczają? Info o morderstwach, zamachach, kat
                > astrofach i wszelkich nieszczęściach. Dlaczego? Bo to podnosi na duchu oglądaj
                > ących / czytających. Media dostarczaja to, czego ludzie chcą. Sorry.

                oj, byłabym ostrożna. Każdy ma innego ducha chyba;))
              • bgz0702 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 12:42
                marek.zak1 napisał:

                > Tacy jesteśmy. Zobacz, co media dostaczają? Info o morderstwach, zamachach, kat
                > astrofach i wszelkich nieszczęściach. Dlaczego? Bo to podnosi na duchu oglądaj
                > ących / czytających. Media dostarczaja to, czego ludzie chcą. Sorry.

                a swoją drogą- wróciłam specjalnie ubawiona tą teorią (bo ja pracuję;)) )- to jak ty ją wydumałeś? ;))) ja myślałam że ludzie mają wtedy depreche, boją się albo się solidaryzują a oni i tu niespodzianka dla mnie!: oni są podnoszeni na duchu;)) rany pańskie gdzie ja żyję, wśród potworów?;)))
                • marek.zak1 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 12:53
                  Media/sklepy dostarczają tego, czego chce rynek, sorry. Ludzie chcą słuchać o nieszczęsciach innych. Otwór pierwsza z brzegu gazetę.
                  • bgz0702 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 13:10
                    marek.zak1 napisał:

                    > Media/sklepy dostarczają tego, czego chce rynek, sorry. Ludzie chcą słuchać o n
                    > ieszczęsciach innych. Otwór pierwsza z brzegu gazetę.

                    ale chyba nie dlatego ze ich to podnosi na duchu;)) mam nadzieję przynajmniej
              • bigbadpig Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 14:04
                'Ludzie' to sztuczny konstrukt w tym kontekście. To idea którą mylisz z realnym bytem. Upraszczasz sobie świat, równasz ludzi do siebie (niestety w tym przypadku w dół). Media dostarczają to co są w stanie sprzedać. Pomiędzy 'ludzie chcą', a 'się sprzedaje' jest duża różnica. W galeriach od pierwszego grudnia ustawia się choinki, myślisz, ze to dlatego, że 'ludzie tego chcą' ?
                • marek.zak1 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 14:17
                  Tak, ludzie chcą choinek, a media dostarczaja także tego, czego ludzie chcą. Każdy projekt dotyczący nowego produktu zaczyna sie od tego, że pyta się ludzi, czy są tym zainteresowani.
                  Tysiace firm padło, gdyz wydawało im sie, że wiedzą lepiej, niż klienci, co maja oferować.
                  To, ze masz o mnie niskie mniemanie, Twoje prawo.
                  • bigbadpig Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 15:02
                    Ludzie nie tyle chcą choinek, co te wprowadzają ich w świąteczny (czyt. zakupowy) nastrój.
                    Druga rzecz - firma telefoniczna może uznać, że sprzedaje swoje telefony młodym, zbuntowanym i wstawiać pseudośmieszne wulgaryzmy w reklamę - czy 'ludzie' tego chcą czy może jednak tylko grupa docelowa? Media sprzedają nieszczęścia tym którzy chcą je kupować.

                    A poczucie szczęścia zbudowane na odnoszeniu się do otoczenia jest stanem który działa chwilowo, wydaje mi się, że większość czerpie trwalsze i istotniejsze poczucie szczęścia z powodzenia w życiu prywatnym, z braku nadmiernego i trwałego stresu, z dobrego stanu zdrowia, ze społecznego docenienia i akceptacji. Tylko część uzna nieszczęście innych jako istotny czynnik, a nawet ta część będzie się myliła wierząc, że jest to trwale istotne. Wg. badań większość ludzi szybko się przyzwyczaja do statusu względem innych, i po kilku miesiącach od jakiegoś awansu społecznego itp. przestaje dostrzegać swoją uprzywilejowaną pozycję jako źródło zadowolenia. Media sprzedają nieszczęścia bo są dynamiczne, bo są bardziej "breaking" niż większość spraw które odbieramy jako pozytywne; o zwycięzcach w kumulacji totka, zdobywcach złotych medali, biegunów, ocalonych z katastrof też się mówi, ale morderstwa są częstsze niż wskrzeszenia. Media sprzedają to co mogą, tak jak Bayer sprzedaje lekarstwa choć lepiej sprzedawałby się eliksir wiecznej młodości.
                    • marek.zak1 Co ludzie kupują? 22.01.14, 15:15
                      Bigbadpig napisał

                      ,,Ludzie nie tyle chcą choinek, co te wprowadzają ich w świąteczny (czyt. zakupowy) nastrój".

                      Tak. Słusznie napisałeś. Ludzie kupują zadowolenie. a nie przedmioty. Tak więc dlaczego kupują gazety z przeważającymi opisami nieszczęść i tragedii? Żeby się martwić i stresować? W Polsce odkrył to Wyspiański w ,,Weselu"..,,Niech na całym świecie wojna, u nas polska wieś spokojna".
                    • bgz0702 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 15:18
                      bigbadpig napisał:

                      > Ludzie nie tyle chcą choinek, co te wprowadzają ich w świąteczny (czyt. zakupow
                      > y) nastrój.
                      > Druga rzecz - firma telefoniczna może uznać, że sprzedaje swoje telefony młodym
                      > , zbuntowanym i wstawiać pseudośmieszne wulgaryzmy w reklamę - czy 'ludzie' teg
                      > o chcą czy może jednak tylko grupa docelowa? Media sprzedają nieszczęścia tym k
                      > tórzy chcą je kupować.

                      tak to wszystko co napisałeś ponizej a usinęłam to wiadoma prawda, myślę ze Marek manager w korporacji to takie rzeczy musi wiedzieć ale ja znów tak z ciekawości twoim zacietrzewieniem- bo ty jak zwykle pianę lubisz toczyć- to chcialam cię zapytać jak to jest z tą sprzedażą i grupą docelową? No myślę sobie znowu nieśmiało bo ja też trochę po marketingu jestem ale porzuciłam studia więc moze nawet korporacja mnie nie wyuczyła ale wydaje mi się że wypuszczając produkt na rynek najpierw się ustala target a więc tą docelową i bada co oba tam np lubi, a jak lubi te swoje grypsy no to nic tylko grypsa walnąć i jej uwagę przyciągnać bo ona właśnie tego chce co ją kręci. czy nie?
                      • marek.zak1 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 15:24
                        Stety/niestety firma daje towar grupie docelowej taki, jakiego oczekuje. Jak sie pomyli, towar się nie sprzeda. Sa firmy marketingowe i one działaja na zlecenie, badając, czy projekt ma sens. Oczywiście, mozna starac się zmusic rynek do kupienia produktu przez reklame, ale jest to bardzo kosztowne i rzadko kiedy skuteczne.
                        • bgz0702 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 15:27
                          marek.zak1 napisał:

                          > Stety/niestety firma daje towar grupie docelowej taki, jakiego oczekuje. Jak si
                          > e pomyli, towar się nie sprzeda. Sa firmy marketingowe i one działaja na zlecen
                          > ie, badając, czy projekt ma sens. Oczywiście, mozna starac się zmusic rynek do
                          > kupienia produktu przez reklame, ale jest to bardzo kosztowne i rzadko kiedy sk
                          > uteczne.

                          no widzisz, ja wiem to samo co ty ale możliwe jest ze są już jakieś nowe techniki sprzedaży i całkiem możliwe że Big je zna
                          • bigbadpig Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 15:39
                            Hahaha jaka spinka :P
                            Emocje przysłoniły Ci logikę i dyskutujesz ze swoim wyobrażeniem moich poglądów zamiast z tymi które wyraziłem. Napisze prościej - to, że jest jakaś grupa która kupuje strap-ony nie znaczy, że ludzie "in general" ich chcą. To, że Marek czuje się lepiej oglądając wojnę w tv, nie oznacza, że taka jest ogólna kondycja ludzka.
                            • bgz0702 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 15:47
                              bigbadpig napisał:

                              > Hahaha jaka spinka :P
                              > Emocje przysłoniły Ci logikę i dyskutujesz ze swoim wyobrażeniem moich poglądów
                              > zamiast z tymi które wyraziłem. Napisze prościej - to, że jest jakaś grupa któ
                              > ra kupuje strap-ony nie znaczy, że ludzie "in general" ich chcą. To, że Marek c
                              > zuje się lepiej oglądając wojnę w tv, nie oznacza, że taka jest ogólna kondycja
                              > ludzka.

                              ;))) ty jesteś biedak jakiś, serce ci stanie z tej wiecznej piany
                              • bgz0702 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 15:48
                                potrafisz się zdenerwować jakąś głupią panną? ;)) daj spokój też jesteś niemądry?
                                • bigbadpig Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 15:52
                                  Możesz jaśniej?
                                  • bgz0702 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 15:54
                                    bigbadpig napisał:

                                    > Możesz jaśniej?

                                    napisalam
                                • bgz0702 Big!!! 22.01.14, 15:54
                                  bgz0702 napisała:

                                  > potrafisz się zdenerwować jakąś głupią panną? ;)) daj spokój też jesteś niemądr
                                  > y?

                                  ja w pracy jestem i jednym okiem cię czytam a drugim rozmawiam. sorki. Ale zamiast grupa ludzi jak napisałeś przeczytałam GŁUPIA- stąd moja reakcja, ale widać niczego innego się po tobie nie spodziewałam;))) A jednak! Przepraszam
                            • bgz0702 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 16:00
                              bigbadpig napisał:

                              > Hahaha jaka spinka :P
                              > Emocje przysłoniły Ci logikę i dyskutujesz ze swoim wyobrażeniem moich poglądów
                              > zamiast z tymi które wyraziłem. Napisze prościej - to, że jest jakaś grupa któ
                              > ra kupuje strap-ony nie znaczy, że ludzie "in general" ich chcą. To, że Marek c
                              > zuje się lepiej oglądając wojnę w tv, nie oznacza, że taka jest ogólna kondycja
                              > ludzka.

                              widać jaśniej jest częściej wskazane;))
                            • hello-kitty2 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 16:11
                              bigbadpig napisał:

                              To, że Marek c
                              > zuje się lepiej oglądając wojnę w tv, nie oznacza, że taka jest ogólna kondycja
                              > ludzka.

                              :-)
                              Marek z zona siedza na kanapce wieczorem ogladajac we wiadomosciach wojne w Syrii 'Widzialas jak go fajnie zajebali?' :-) Cos w tym sensie? Czy jak?
                              • bigbadpig Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 16:26
                                > Marek z zona siedza na kanapce wieczorem ogladajac we wiadomosciach wojne w Syr
                                > ii 'Widzialas jak go fajnie zajebali?' :-)

                                Uprościłem. Po prostu nie wiem na czym polegać miałby dobroczynny wpływ wiedzy o nieszczęściu innych. Zdaję sobie sprawę, że poczucie bycia poniżej otoczenia jest frustrujące, trudno być szczęśliwym będąc biedniejszym, bardziej chorym, samotniejszym niż otoczenie które jest punktem odniesienia. Z drugiej czytałem i wierzę, że poczucie szczęścia z wrażenia bycia powyżej innych jest złudne. I nie wierzę w sprzedaż jako prosty wskaźnik ludzkich potrzeb. Sam pracuję na styku branży reklamowej i widzę, że produkt często sprzedaje się w pakiecie z promocją zapotrzebowania na niego. Medialna sprzedaż złych newsów to część infotainment - wszystko co będzie dynamiczne, głośne - się przebije, będzie publikowane. Trudno zaprzeczyć, że wiadomość o zabitym na demonstracji jest ciekawsza niż wiadomość o wygranej polskiego zespołu programistów w zawodach. Co nie oznacza, że ludzie jako ogół czują się lepiej słysząc o zabitym i myślą wg. wzorca "dobrze, że to ktoś inny a nie ja" jak sugeruje Marek. Ja się czuję lepiej czytając o chłopakach z pobliskiej politechniki.
                                • hello-kitty2 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 16:39
                                  bigbadpig napisał:

                                  > Uprościłem. Po prostu nie wiem na czym polegać miałby dobroczynny wpływ wiedzy
                                  > o nieszczęściu innych.

                                  Obrocilam w zart, bo tez nie rozumiem. Tak jak nie rozumiem dlaczego Marek czuje sie lepiej, gdy inni mu zazdroszcza.

                                  ps mam nadzieje, ze doczytales w watku o porno jakis rodzaj wyjasnienia z mojej strony, komentarzy nie wymagam ale chcialabym zebys doczytal, dla siebie czy moze bardziej dla mnie.
                                  • bgz0702 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 16:51
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Obrocilam w zart, bo tez nie rozumiem. Tak jak nie rozumiem dlaczego Marek czuj
                                    > e sie lepiej, gdy inni mu zazdroszcza.

                                    a ja myślę że Marek wcale nie chce aby ktoś mu zazdrościl, myślę że on po prostu chce aby inni wiedzieli o tym że on też jest wartościowym człowiekiem, widać ma taka potrzebę żeby się utwierdzać. I Marku wybacz bo wiem ze nie jestem twoim spowiednikiem ze nie wspomnę o adwokacie ale jakby co to mogę sie zając twoją promocja tyle ze nie robię takich rzeczy po znajomości, trzeba mi płacić;)))
                                    • bgz0702 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 16:53
                                      bgz0702 napisała:

                                      > hello-kitty2 napisała:
                                      >
                                      > > Obrocilam w zart, bo tez nie rozumiem. Tak jak nie rozumiem dlaczego Mare
                                      > k czuj
                                      > > e sie lepiej, gdy inni mu zazdroszcza.
                                      >
                                      > a ja myślę że Marek wcale nie chce aby ktoś mu zazdrościl, myślę że on po prost
                                      > u chce aby inni wiedzieli o tym że on też jest wartościowym człowiekiem, widać
                                      > ma taka potrzebę żeby się utwierdzać. I Marku wybacz bo wiem ze nie jestem twoi
                                      > m spowiednikiem ze nie wspomnę o adwokacie ale jakby co to mogę sie zając twoją
                                      > promocja tyle ze nie robię takich rzeczy po znajomości, trzeba mi płacić;)))

                                      jezu, juz jestem z powrotem. Wybacz tzn w sensie że cię tłumaczę a nie zamierzam zeby to tak brzmiało, postawilam sobie po prostu swoją diagnozę a o promocji zartowałam, żadnych promocji;))
                                    • marek.zak1 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 19:16
                                      Nie czuję potrzeby, zeby mi ktokolwiek zazdrościł. Odnosnie oferty, wiem ,,there is no free lunch" :).
                                      • sabat.77 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 19:20
                                        Czemu mielibysmy Markowi zazdroscic ? Kazdy ma swoj swiat i swoj system wartosci...
                                        • marek.zak1 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 19:28
                                          Dokladnie. Biorac jeszcze pod uwage mój wiek, to naprawdę nie ma czego.
                • bgz0702 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 15:08
                  bigbadpig napisał:

                  > 'Ludzie' to sztuczny konstrukt w tym kontekście. To idea którą mylisz z realnym
                  > bytem. Upraszczasz sobie świat, równasz ludzi do siebie (niestety w tym przypa
                  > dku w dół). Media dostarczają to co są w stanie sprzedać. Pomiędzy 'ludzie chcą
                  > ', a 'się sprzedaje' jest duża różnica. W galeriach od pierwszego grudnia ustaw
                  > ia się choinki, myślisz, ze to dlatego, że 'ludzie tego chcą' ?

                  tak abstrahując od tego podnoszenia na duchu, to ja bardzo nieśmiało chciałabym cię zapytać: to co się sprzedaje jeśli nie to czego ludzie chcą? majac na uwadze że monopol już nas nie dotyczy to jestem w szoku trochę z tą sprzedaża
                  • bigbadpig Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 16:12
                    No i znowu ten sam problem - chcesz, żebym się tłumaczył ze słów które się nie pojawiły w rozmowie. Ja nie pisałem nic takiego, ale tego się upięłaś i tak ciągniesz. Ja napisałem, ze to co jest sprzedawane nic nie mówi o tym jacy są ludzie, ale o tym, że są pośród nich konsumenci którzy czegoś tam chcą. Sprzedawcy bankowych produktów karzą ci przez telefon wytłumaczyć dlaczego nie uważasz, że dany produkt jest dla Ciebie przydatny; Sklepy odzieżowe poprzez pseudo promocje wmawiają Ci, że powinnaś się zdecydować bo przegapisz OKAZJĘ. Reklamy leków mówią Ci, że chorujesz na apatie, a tymczasem jesteś po ludzku zmęczona. To, że coś jest skutecznie sprzedawane nie jest ostatecznym probierzem ludzkich potrzeb jak próbuje wmawiać Marek. Ja powiedziałem, że wojna to produkt który łatwiej sprzedać niż pokój, i niekoniecznie to musi oznaczać, że ludzie jako ogół chcą wojnę oglądać, a ty mi ciągle z marketingu się karzesz tłumaczyć. Nie to forum, jak to mówią.
                    • bgz0702 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 16:16
                      bigbadpig napisał:

                      > No i znowu ten sam problem - chcesz, żebym się tłumaczył ze słów które się nie
                      > pojawiły w rozmowie. Ja nie pisałem nic takiego, ale tego się upięłaś i tak cią
                      > gniesz. Ja napisałem, ze to co jest sprzedawane nic nie mówi o tym jacy są ludz
                      > ie, ale o tym, że są pośród nich konsumenci którzy czegoś tam chcą. Sprzedawcy
                      > bankowych produktów karzą ci przez telefon wytłumaczyć dlaczego nie uważasz, że
                      > dany produkt jest dla Ciebie przydatny; Sklepy odzieżowe poprzez pseudo promoc
                      > je wmawiają Ci, że powinnaś się zdecydować bo przegapisz OKAZJĘ. Reklamy leków
                      > mówią Ci, że chorujesz na apatie, a tymczasem jesteś po ludzku zmęczona. To, że
                      > coś jest skutecznie sprzedawane nie jest ostatecznym probierzem ludzkich potrz
                      > eb jak próbuje wmawiać Marek. Ja powiedziałem, że wojna to produkt który łatwie
                      > j sprzedać niż pokój, i niekoniecznie to musi oznaczać, że ludzie jako ogół chc
                      > ą wojnę oglądać, a ty mi ciągle z marketingu się karzesz tłumaczyć. Nie to foru
                      > m, jak to mówią.

                      nie, a my znowu dwóch biegunach;)) ja ci nic nie każe ja doskonale już wiem o czym mówisz. widać praca i gadki na forum nie mogą chodzić w parzę
                      • bgz0702 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 16:17
                        wniosek jest taki ze wszyscy mówimy o tym samym
              • hello-kitty2 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 14:10
                marek.zak1 napisał:

                Info o morderstwach, zamachach, kat
                > astrofach i wszelkich nieszczęściach. Dlaczego? Bo to podnosi na duchu oglądaj
                > ących / czytających.

                Podnosi na duchu? No chyba zartujesz. Podnosi Cie na duchu, ze kogos gdzies zabito? Nie bardzo rozumiem dlaczego to rozciagasz na innych, ze niby my wszyscy tak mamy jak Ty?
                • marek.zak1 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 14:20
                  Kwestionujesz udowodnioną zasadę 3/4, tzn. jak ktos opowiada o swoim kłopocie 3/4 ludzi ma to w dupie, a 1/4 cieszy sie, że to opowiadajacy ma kłopot ,a nie oni.
                  To nie ma ze mną NIC wspólnego.
                  Najlepiej sprzedaja się nieszczęścia. Otwórz gazetę i zobacz, co na pierwszej stronie.
                  • hello-kitty2 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 16:32
                    marek.zak1 napisał:

                    > Kwestionujesz udowodnioną zasadę 3/4, tzn. jak ktos opowiada o swoim kłopocie 3
                    > /4 ludzi ma to w dupie, a 1/4 cieszy sie, że to opowiadajacy ma kłopot ,a nie o
                    > ni.
                    > To nie ma ze mną NIC wspólnego.
                    > Najlepiej sprzedaja się nieszczęścia. Otwórz gazetę i zobacz, co na pierwszej
                    > stronie.

                    Wiem o sobie, ze nieszczescia innych ludzi nie ciesza mnie (moze z uwagi obnizonej wrazliwosci). Nie zachowuje sie tez tak by pocieszac jednych nieszczesciami drugich. Ale mam za to kupe innych wad.
                    • marek.zak1 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 19:13
                      Kitty, należysz więc do tej ,,lepszej" większości, czli 3/4. Ja tej zasady ani nie wymysliłem, ani nie odkryłem, tylko o niej przeczytałem.
                      Nie masz wielu wad, jesteś bystra, ładna, radzisz sobie za granicą, wychowujesz sama syna. A ze jestes dziewczyna z charakterem, to dobrze :).
                      • hello-kitty2 Re: Sabat! Ty tego nie czytaj 22.01.14, 19:35
                        marek.zak1 napisał:

                        > Kitty, należysz więc do tej ,,lepszej" większości, czli 3/4. Ja tej zasady ani
                        > nie wymysliłem, ani nie odkryłem, tylko o niej przeczytałem.
                        > Nie masz wielu wad, jesteś bystra, ładna, radzisz sobie za granicą, wychowujesz
                        > sama syna. A ze jestes dziewczyna z charakterem, to dobrze :).

                        Oj Marek, dospiewales sobie ze ho ho :)
          • jesod Chciałem faceta 22.01.14, 12:56
            marek.zak1 napisał:
            > Chciałem faceta podnieść na duchu. Człowiek jest człowiekiem i zawsze mu lepiej
            > , jak wie, ze ktoś ma gorzej :)

            Tego, który jest w Tobie i czy tego, który nie jest Tobą ? :)
    • sabat.77 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 12:06
      Moze poznala jakiegos indora ? :)
    • taka.jedyna Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 12:13
      A czy Ty po prostu nie udajesz innego faceta? Faktycznie się zmieniłeś? Na razie masz motywację, więc dajesz z siebie 100%, a co będzie za kilka miesięcy? Pomyśl o terapii małżeńskiej, to chyba jedyna opcja na uratowanie czegoś z tych zgliszczy.
    • mojemail3 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 12:30
      polarnymisiek napisał(a):

      (...)"Można powiedzieć, że należało mi się. Ale w moich oczach jestem po prostu frajerem, który dla dobra rodziny wypruwał flaki (łącznie z wyjazdem 6 miesięcznym) a teraz otrzymuje zabójczy komunikat: "już cie nie kocham". Oki, rozumiem. Psychika żony się poddała. Ulżyło jej, że się ode mnie odcina. Należało mi się…(...)"

      Należało Ci się, ale...kocha Cię, kocha, tylko chwilowo "straciła dla ciebie serce"
      Wstępna terapia dla Was, obejrzyjcie sobie razem trylogię filmową o ewolucji miłości i związku:
      o narodzinach miłości:
      "Przed wschodem słońca"
      zalukaj.tv/zalukaj-film/19564/przed_wschodem_slonca_before_sunrise_1995_.html
      o początkach związku:
      "Przed zachodem słońca"
      zalukaj.tv/zalukaj-film/7218/przed_zachodem_slonca_before_sunset_2004_.html
      o kryzysie małzeństwa z dziećmi:
      "Przed północą"
      zalukaj.tv/zalukaj-film/19011/przed_polnoca_before_midnight_2013_.html
      W tym ostatnim padają słowa kobiety " już Cię nie kocham" ale...to zwykle prowokacja emocjonalna, krzyk rozpaczy.
      Nie bądz wyrachowany w uczuciach, to może się odnajdziecie na nowo...
      • wicasa Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 22:15
        Fajny przykład - bardzo lubię tę trylogię i diabelnie ciekaw jestem, czy za 10 lat będzie kontynuacja. Podobnież czy za 10 lat to forum będzie jeszcze istniało, a jeśli tak w jakiej formie i jak się zmienią losy głównych tutejszych adwersarzy ;-) "to zwykle prowokacja emocjonalna, krzyk rozpaczy" - no i właśnie co do tego pewien nie jestem - czy to tak jak piszesz, czy już pozamiatane..?
    • bianka02 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 12:52
      Zona Twoja kocha juz kogos innego tak na moje oko.
      • marek.zak1 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 12:57
        I bzyka sie chetnie z nim mysląc i innym?
        • bianka02 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 13:43
          marek.zak1 napisał:

          > I bzyka sie chetnie z nim mysląc i innym?


          pewnie a Ty myslisz ze to nie moralne?
          • marek.zak1 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 13:54
            Skad wiesz, co ja myślę? W życiu ważny jest kompromis. Czytałem, że z exem coraz lepiej. Dlaczego sie rozwiedliscie?

            zakbajka.blog.onet.pl/2014/01/22/kompromis/
            • bianka02 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 14:29
              marku nie wiem co Ty myslisz dlatego zapytalam :-)

              Z exem bez zmian.
              Spotkalismy sie tylko na ten sex za kase :-) no i bylo bardziej niz milo ;-)
      • jesod Zona Twoja 22.01.14, 12:58
        bianka02 napisała:
        > Zona Twoja kocha juz kogos innego tak na moje oko.

        A na które oko?
        • sabat.77 Re: Zona Twoja 22.01.14, 13:10
          Na oko cyklopa.
          • jesod Re: Zona Twoja 22.01.14, 13:20
            sabat.77 napisał:
            > Na oko cyklopa.

            No, coś Ty!!! Nie żartuj...
            To ona jest taka duuuzia? No, widzisz i do tego seksi... Stary jej płaci.
            Ale... Co ona widzi, tym jednym okiem, jak leżą na nim te dwie stówy?
            • bianka02 Re: Zona Twoja 22.01.14, 14:32
              jesod jak jestem podniecona to mam przymrozone powieki dlatego malo widze:-)

              nie badz taki zazdrosny ;-)
              • jesod Re: Zona Twoja 22.01.14, 15:05
                bianka02 napisała:
                > jesod jak jestem podniecona to mam przymrozone powieki dlatego malo widze:-)

                To Ty masz powieki (dwie?więcej?) na jednym oku i do tego przymrożone z podniecenia...? Niesamowite. :D To duże to oko, rzeczywiście.

                bianka02 napisała:
                > nie badz taki zazdrosny ;-)

                Ale, o co? :/
                O to Twoje oko, gabaryty czy... wyobraźnię? :)
                • bianka02 Re: Zona Twoja 22.01.14, 15:18
                  jesod napisała:

                  > Ale, o co? :/
                  > O to Twoje oko, gabaryty czy... wyobraźnię? :)

                  A o co wolisz?
      • loppe Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 13:03
        Bianka... Ładne imię, szkoda że nie spytałem Jej o nie...
        • bianka02 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 13:14
          tak szkoda ;-)
          • loppe Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 13:21
            bianka02 napisała:

            > tak szkoda ;-)

            A potem powiedziała że raczej nigdy mi nie powie jak ma na imię...
            • bianka02 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 13:30
              hahaha

              zycie ;-)
    • meg_mag Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 13:59
      oczywiscie, ze mozna sie odkochac i to nawet na hop siup, wystarczy odpowiednia motywacja

      a historia nic nie znaczy, jest historia, najwazniejsze jest tu i teraz oraz potem
    • bigbadpig Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 14:29
      Ja sobie poużywam, pomijając wszystkie Twoje autodiagnozy które są subiektywne (opryskliwy, wulgarny) Jedna rzecz mnie zaskoczyła: "Wychodziłem z założenia, że nic negatywnego w małżeństwie się nie stanie"
      Po pierwsze, jeśli nie dawałeś jej czułości, adoracji, a za okazywanie miłości uznajesz ciężką pracę (na dodatek z mizernym efektem ekonomicznym: "sprawy doczesne związane z brakiem kasy") to ja się pytam na czym polega Twoja miłość? Czujesz się zagrożony bo usłyszałeś, że ona nie kocha a miłość to może być smycz, ale nie wydaje mi się abyś Ty ją kochał, skoro po nie miałeś potrzeby angażować się w jakiejkolwiek formie w wasze życie osobiste. Ja rozumiem, że można wyrażać miłość choćby chcicą na partnerkę, można czułymi słówkami, różnie; ale pracą - praca to można uciekać. Druga sprawa - jeśli nie zauważasz, że miłość zdechła dopóki tego nie usłyszysz - to znowu pojawia się to samo pytanie - ty w międzyczasie kochałeś?

      Tu nie chodzi o to co się komu należało - miłość to niestabilny stan między dwojgiem ludzi, który można PRÓBOWAĆ podtrzymywać albo liczyć, że przecież jak dzisiaj jest dobrze to jutro też pewnie będzie. Miłość to nie jest zero lub jeden, więc jeśli ktoś mówi, że nie kocha to może tak czuć, ale może to uczucie w nim tkwi jeszcze; ale jeśli pozwalasz sobie na luksu olania sfery uczuciowej waszego związku do momentu w którym żona ci to komunikuje, to jak myślisz jak długo ona mogła w tym przekonaniu trwać? Możliwe, że wystarczająco długo... A ty nic nie zauważyłeś (czy można tak od hop siup odkochać się ?) hop siup?

      "Tylko mężczyzna może popełnić samobójstwo i tego nie zauważyć"

      Jeśli chcesz czegoś jeszcze więcej od żony buduj z nią związek, w miarę możliwości jakby był nowy. Dla nowo poznanej partnerki, jeśli uznasz ją za wartą związku po prostu się starasz; a nie zastanawiasz jakie są gwarancje. Zawsze jest nadzieja, i zawsze jest możliwość, że niezależnie od tego co zrobisz nie uda się.
      • polarnymisiek Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 15:04
        "Tylko mężczyzna może popełnić samobójstwo i tego nie zauważyć"
        Podoba mi się to motto :)

        Dziękuję za wszelkie słowa.

        Traktuję to jako zamknięcie jednego rozdziału (wczesne małżeństwo) i przejście do kolejnego...
        Jest jak jest, będzie jak będzie.

        Sytuację można chyba porównać do giełdy. Występują tu głębokie depresje jak i wysokie szczyty. Constans jest niemożliwy. Najważniejsze, że trend w długiej perspektywie jest rosnący :) I tego się trzymam rozpoczynając nasz związek jakby na nowo. Czegoś muszę się trzymać. Choćby to był miraż.
        Pozdrawiam



        • jesod Tylko mężczyzna może 22.01.14, 15:11
          polarnymisiek napisał(a):
          > "Tylko mężczyzna może popełnić samobójstwo i tego nie zauważyć"
          > Podoba mi się to motto :)

          Wiesz co, chyba nastąpiło tu jakieś pomylenie określeń, pojęć i znaczeń.... Chyba było to takie, jakieś przejęzyczenie albo palcówka...
          Poprawnie powinieneś odczytać i zakodować sobie, że... jednak chodzi o "KONIOBÓJSTWO". :D
        • marek.zak1 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 15:18
          Przepros za błędy młodości ale nie wymiekaj. Kobiety strasznie nie lubią slabeuszy. Powodzenia :)
        • bigbadpig Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 15:42
          To z Pilcha, nieogarniona u niego ilość dobrych obserwacji psychologicznych i socjologicznych.
          • bigbadpig Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 15:44
            W sensie ten cytat, poprzednio nie podpisałem bo nie mogłem sobie przypomnieć skąd to znam. I właśnie dotyczyło mężczyzny, który niszczy związek na którym mu zależy, nawet tego zauważając.
    • xciekawax Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 18:18
      Witam,
      Czujesz sie zuzyty poniewaz pracowales duzo a teraz kobieta chce odejsc? A jak myslisz ona musi sie czuc? - zainwestowala iles tam lat swojego zycia (mlodosci), przeszla przez ciaze 2 razy, ma dwojke dzieci, budowala z kims zycie kto ja przez lata tylko wyzywal o obrazal - a teraz musi zaczynac od nowa?

      Prawda jest taka ze kobieta ma zawsze wiecej do stracenia odchodzac, wiec gdy juz przestaje kochac to nie jest to kaprys. Pewnie przez lata byla nieszczesliwa i nareszcie ma sile Tobie To powiedziec.

      Jednak mysle ze jezeli naprawde chcesz sie zmienic to szansa zawsze jest ze zona da wam szanse. Ale nigdy nie mysl ze Wasz zwiazek jest niezniszczalny - bo nie jest.
      • sabat.77 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 18:26
        Jesli kobieta ma wiecej do stracenia, to czemu to kobiety czesciej wnosza pozwy o rozwod ?
        Na rozwodzie faktycznie traca pewnie oboje, ale kobitka wlasnie zazwyczaj mniej.
        • hello-kitty2 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 18:42
          sabat.77 napisał:

          > Jesli kobieta ma wiecej do stracenia, to czemu to kobiety czesciej wnosza pozwy
          > o rozwod ?
          > Na rozwodzie faktycznie traca pewnie oboje, ale kobitka wlasnie zazwyczaj mniej
          > .

          Bo facetom sie nie chce napisac pozwu?

          A to misiek pisal cos o rozwodzie? Brak milosci w malzenstwie to standard wg najswiezszych bajan Sabata zatem do rozwodu to jeszcze moze byc daleko.
          • sabat.77 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 18:53
            A moze mezczyzni sa w wiekszosci niepismienni, to musi im nowa kochanka napisac ? (ta co ma mejsce zony zajac)
            • hello-kitty2 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 19:07
              sabat.77 napisał:

              > A moze mezczyzni sa w wiekszosci niepismienni, to musi im nowa kochanka napisac
              > ? (ta co ma mejsce zony zajac)

              Nie wszyscy sie rozstaja z powodu osoby trzeciej, zeby sie z nia zwiazac. NIe wszyscy sie kieruja wygoda typu wnosze o rozwod, bo szykuje mi sie cos wygodniejszego.
              • monia_1981 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 19:53
                Sex jest Ok ale na drugi dzień problemy zostają i musisz sobie z nimi poradzić
    • 1-smutna-1 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 21:26
      A ja uwazam ze zwykle kobieta odchodzi wiedzac ze ma gdzie odejsc. I Twoja zona mimo ze Cie jak mowi nie kocha moze bardzo, bardzo dlugo z Tobą byc. Az pozna kogos do kogo bedzie chciala odejsc. Malo kobiet decyduje sie na rozstanie z dosc przyzwoitym facetem i pojscie donikad. Taka odwaga to glowniejak maz przemocowiec,zazdrosnik itp i codzienne zycie to katorga. Jakjest znosnie to satysfakcje moze jej zapewnic dom, praca, dzieci, seks... Tylko czy Tobie to tez wystarczy? Jesli tak to mozecie sobie tak tkwic w zadowalajacym zwiazku, ale gwarancji ze zona ponownie poczuje motyle - nie masz zadnej, zreszta nie wierze w ponowne zakochanie w tej samej osobie, ludzie AZ tak sie nie zmieniaja.
      • zuzi.1 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 21:32
        Zastanawia mnie tylko, dlaczego taki misiek i wielu innych miśków, musi aż zaryc twarzą w ziemię, żeby cokolwiek usłyszec, z tego co zapewne wielokrotnie żona do niego mówiła i go prosiła, a teraz staaaara się, nagle cudownie potrafi zachowywac się w inny sposób, w taki o jaki zona prosiła, a nie tak jak zwykle, no cuuuuud jakiś, ciekawe jak długo tak wytrzyma ;-) i dlaczego zabrnął w swoją własną głupotę aaaaż tak daleko...
        • sabat.77 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 21:43
          ale nie wiadomo jak daleko zabrnal i czy zabrnal. Mi to wyglada na niezly chwyt marketingowy. Gostek mowi, ze z seksem nie ma w zwiazku problemow (czyli, ze zona uwaza go za dobrego kochanka i pewnie jest przystojny), ze tyra i angazuje sie finansowo, a w domysle, ze dobrze z tym stoi (dobry prognostyk dla zwiazku), a w zasadzie to jedyne co w zwiazku go uwiera, to brak milosci z jej storny (czyli zielone swiatlo dla "klusowniczki" co sie powinna misiem zaopiekowac) :)
          • zuzi.1 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 22:10
            Myślisz, że to aż taka manipulacja, nie sądzę. Dobry manipulant nie pisałby na tym forum i nie tańczył by teraz jak mu żona zagra... ;) No taki lajf, raz na wozie, raz pod wozem ;-) Pamiętaj misiek, że wszystko teraz w Twoich rękach, dosłownie i w przenosni ;-)
          • hello-kitty2 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 23:10
            sabat.77 napisał:

            > ale nie wiadomo jak daleko zabrnal i czy zabrnal. Mi to wyglada na niezly chwyt
            > marketingowy. (...)
            > czyli zielone swiatlo dla "klusowniczki" co sie powinna misiem zaopiekowac) :)

            Taa, jak to marketing to slaby, moglby sie podszkolic u Bianki, ktorej posuwanie wszystkich dziurek jest przezyciem metafizycznym :-)))))) A co z ogonami Sabat? No i jeszcze ten nieszczesny nick 'misiek' :) Takze chyba cos nie tak.
            • wicasa Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 23:30
              no Bianka to zagadka - można dociekać dlaczego rozstała się z mężem z powodu seksualnej frustracji a teraz daje mu się bzykać za kasę i primo jest jej dobrze, sekundo na kasie jej nie zależy. I wychwala zalety masturbacji, jednocześnie obciągając mężowi - no cóż, potwierdza się moja teza, że to kobiety są skomplikowane, ale nawet jeśli one - tak jak Bianka - nie mają klucza do siebie, to co - my powinniśmy mieć..?
              • bianka02 Re: Stracona miłość w małżeństwie 23.01.14, 11:52
                wicasa napisał:

                > no Bianka to zagadka - można dociekać dlaczego rozstała się z mężem z powodu se
                > ksualnej frustracji a teraz daje mu się bzykać za kasę i primo jest jej dobrze,
                > sekundo na kasie jej nie zależy. I wychwala zalety masturbacji, jednocześnie o
                > bciągając mężowi - no cóż, potwierdza się moja teza, że to kobiety są skompliko
                > wane, ale nawet jeśli one - tak jak Bianka - nie mają klucza do siebie, to co -
                > my powinniśmy mieć..?

                Roztalam sie z mezem bo maz przestal mnie kochac i znalazl sobie kochanke ktorej dawal orgazmy i cieszyl sie ze jest tak wspanialamy kochankiem a ona taka prosta w obsludze. Widocznie mial straszny komleks ze mi tych orgazmow nie dawal.
                To on chcial rozwodu ale pozwu wniesc nie chcial bo co troche mu sie odmienialo to znowu kochal a za pare dni nie kochal...No po poprostu zdecydowac sie nie mogl. Strasznie to wszystko skomplikowane bylo.



            • sabat.77 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 23:31
              No w sumie masz racje :)
              Idealny kochanek powinien nie miec dzieci, za to miec jakies bezproblemowe zwierzeta (moze rybki ? Chomik brzmi niepowaznie, a papugi sie dra i smieca wokol klatki). Zona powinna go kochac i uprawiac z nim seks, za to on ma prawo sie glosno zastanawiac czy to jest to uczucie. Status finansowy moglby pozwalac na snucie dywagacji, czy aby napewno spedzony w krajach egzotycznych wyjazd odbyl sie z ta wlasciwa kobieta :) A moze on tej wlasciwej jeszcze nie poznal, moze to ktoras ze zgromadzonych ? :)
              • hello-kitty2 Re: Stracona miłość w małżeństwie 23.01.14, 01:08
                sabat.77 napisał:

                > No w sumie masz racje :)
                > Idealny kochanek powinien nie miec dzieci, za to miec jakies bezproblemowe zwie
                > rzeta (moze rybki ? Chomik brzmi niepowaznie, a papugi sie dra i smieca wokol k
                > latki). Zona powinna go kochac i uprawiac z nim seks, za to on ma prawo sie glo
                > sno zastanawiac czy to jest to uczucie. Status finansowy moglby pozwalac na snu
                > cie dywagacji, czy aby napewno spedzony w krajach egzotycznych wyjazd odbyl sie
                > z ta wlasciwa kobieta :) A moze on tej wlasciwej jeszcze nie poznal, moze to k
                > toras ze zgromadzonych ? :)

                Zaraz zaraz zawzywales klusowniczki. Klusowniczki nie poluja na kochanka tylko na meza. Czy cos pomylilam? Czy na kochanka to w ogole trzeba polowac? (pomijajac wieloryby - internetowe oszustki :)
            • bianka02 Re: Stracona miłość w małżeństwie 23.01.14, 11:44
              hello-kitty2 napisała:



              > Taa, jak to marketing to slaby, moglby sie podszkolic u Bianki, ktorej posuwani
              > e wszystkich dziurek jest przezyciem metafizycznym :-)))))) A co z ogonami Saba
              > t? No i jeszcze ten nieszczesny nick 'misiek' :) Takze chyba cos nie tak.

              Oj kitty nie zrozumials mnie.Przezyciem metafizycznym jest sex ze mna a nie posuwanie wszystkich dziurek nie uparaszczaj tego w ten sposob.

              • hello-kitty2 Re: Stracona miłość w małżeństwie 23.01.14, 12:21
                bianka02 napisała:

                > Oj kitty nie zrozumials mnie.Przezyciem metafizycznym jest sex ze mna a nie pos
                > uwanie wszystkich dziurek nie uparaszczaj tego w ten sposob.

                Ja tylko cytowalam, bo mi sie spodobalo (dobra autoreklama) "Penetracja moich dziurek jest przezyciem metafizycznym" stad: forum.gazeta.pl/forum/w,15128,148939776,149103610,Re_Kobiety_ile_z_Was_woli_masturbacje_od_seksu_.html
                Rozumiem, ze probujesz udowodnic eksowi, ze tez jestes super kochanka i zeby zalowal. Mysle, ze udowodnilas. Oboje jednak wiecie, ze gdybyscie wrocili do bycia razem, to i super seks by sie ucial. Takze nie ma powrotu do przeszlosci czyli i przyszlosci z nim tez nie ma. Jak to mowia: 'dead end'.
                • zawle Re: Stracona miłość w małżeństwie 23.01.14, 12:24
                  hello-kitty2 napisała: > Rozumiem, ze probujesz udowodnic eksowi, ze tez jestes super kochanka i zeby za
                  > lowal. Mysle, ze udowodnilas. Oboje jednak wiecie, ze gdybyscie wrocili do byci
                  > a razem, to i super seks by sie ucial.

                  Ale kasa się jakoś tak sama odkłada:))))
                • bianka02 Re: Stracona miłość w małżeństwie 23.01.14, 12:28
                  hello-kitty2 napisała:

                  > bianka02 napisała:
                  >
                  > > Oj kitty nie zrozumials mnie.Przezyciem metafizycznym jest sex ze mna a n
                  > ie pos
                  > > uwanie wszystkich dziurek nie uparaszczaj tego w ten sposob.
                  >
                  > Ja tylko cytowalam, bo mi sie spodobalo (dobra autoreklama) "Penetracja moich dziurek jest przezyciem metafizycznym" stad: forum.gazeta.pl/forum/w,15128,148939776,149103610,Re_Kobiety_ile_z_Was_woli_masturbacje_od_seksu_.html
                  > Rozumiem, ze probujesz udowodnic eksowi, ze tez jestes super kochanka i zeby za
                  > lowal. Mysle, ze udowodnilas. Oboje jednak wiecie, ze gdybyscie wrocili do byci
                  > a razem, to i super seks by sie ucial. Takze nie ma powrotu do przeszlosci czyl
                  > i i przyszlosci z nim tez nie ma. Jak to mowia: 'dead end'.

                  Wiem kitty wiem.Nie udowodnilam niczego i nie mialam takiego zamiaru. Ex twierdzi ze sex ze mna jest na najwyzszym poziomie tylko ze ja to traktuje z przymruzeniem oka.
                  Nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki. Nie ma szans na to zeby sie udalo.
                  Tylko tak trudno otworzyc sie na cos nowego:-( A zycie w celibacie (w szerokim slowa tego znaczeniu) wcale mi sie nie usmiecha.
                  • marek.zak1 Re: Stracona miłość w małżeństwie 23.01.14, 12:44
                    Jestes ofiarą propagandy Cosmo, i feministek z Twoja Boginią na czele,, że jak facet nie zapewni zawsze orgazmu, to jest słaby w te klocki i wpada w kompleksy lub depresję.
                    • bianka02 Re: Stracona miłość w małżeństwie 23.01.14, 12:56
                      marek.zak1 napisał:

                      > Jestes ofiarą propagandy Cosmo, i feministek z Twoja Boginią na czele,, że jak
                      > facet nie zapewni zawsze orgazmu, to jest słaby w te klocki i wpada w kompleksy
                      > lub depresję.

                      E no bez przesady w zadna depresje nie wpada a juz na pewno nie moj ex
                      Niemniej sam marku pomysl bzykasz kobiete przez kilkanascie lat i NIGDY nie dales jej orgazmu nie jest to mile uczucie.Tym bardziej jak facet twierdzi ze jest dawca nie biorca.
                      • marek.zak1 Zawsze - nigdy 23.01.14, 13:06
                        Niw chodzi o to, żeby nie dawac, tylko, żeby nie było presji, zeby dawać ZAWSZE, a sex bez orgazmu jest dla kobiety niewiele warty. faceta to moze dołować.
                        • bianka02 Re: Zawsze - nigdy 23.01.14, 13:09
                          marek.zak1 napisał:

                          > Niw chodzi o to, żeby nie dawac, tylko, żeby nie było presji, zeby dawać ZAWSZE
                          > , a sex bez orgazmu jest dla kobiety niewiele warty. faceta to moze dołować.

                          No wlasnie wiec ciesze sie ze przyznales mi racje :-)

                          p.s Zawsze - nigdy otoz to.
                    • zawle Re: Stracona miłość w małżeństwie 23.01.14, 12:58
                      marek.zak1 napisał:

                      > Jestes ofiarą propagandy Cosmo, i feministek z Twoja Boginią na czele,, że jak
                      > facet nie zapewni zawsze orgazmu, to jest słaby w te klocki i wpada w kompleksy
                      > lub depresję.

                      To chyba facet tu jest ofiarą?:) A Ty Mareczku skąd masz takie info? Zbierasz od koleżanek, żeby wiedziec czego żonie nie prenumerować?
      • sabat.77 Re: Stracona miłość w małżeństwie 22.01.14, 21:37
        Wydaje mi sie, ze emocje sa wtorne do sytuacji. W syndromie sztokholmskim mozna wrecz silnie zwiazac sie emocjonalnie z wlasnym oprawca. Zatem te kwestie "kocha - nie kocha" sa cholernie plynne, chociaz przyjelo sie je uwazac za pewnik. Te emocje sa generowane przez zewnetrzny uklad zaleznosci, tworza z czasem pewne odzwierciedlenie w umysle, ktore stanowi wzorzec i juz samo dalej uczucia podtrzymuje. Ale wystarczy nowy czynnik zewnetrzny, nowa nadarzajaca sie superokazja i dlugoterminowy partner moze przeztac sie liczyc. Wiec co jest warte to uczucie, by budowac na nim cala przyszlosc ?
      • polarnymisiek Trafiłaś w sedno 25.01.14, 01:31
        I Twoja zona
        > mimo ze Cie jak mowi nie kocha moze bardzo, bardzo dlugo z Tobą byc. Az pozna
        > kogos do kogo bedzie chciala odejsc. Malo kobiet decyduje sie na rozstanie z do
        > sc przyzwoitym facetem i pojscie donikad.

        No właśnie - też tak to widzę. I mam się na to godzić, tak? Budować jej szczęście (firmę, dbanie o dom i dzieci) po to tylko żeby czekać na moment aż pozna innego, bardziej atrakcyjnego.
        Nie uśmiecha mi się to w ogóle.
        Generalnie po tych moich doświadczeniach muszę z przykrością powiedzieć że kobiety są ....... Ileż ja się k...a nasłuchałem koleżanek które marudzą na sowich facetów - że to nie sprząta po sobie, nie zajmuje się dziećmi, nie gotuje, nie robi zakupów, żonę traktując jak stolik na piwo i zbiornik na spermę. Tymczasem jeśli pojawia się facet który zapierdala, by żona miała to czego inne nie mają (patrz wyżej), oczywiście kosztem innych sfer życia (uczucie, bliskość) to ten facet jest w waszych - kobiecych oczach gnojem. Bo nie troszczył się o miłość, bliskość, uczucie...Dobrze mu - ma na co zapracował kutas jeden.
        Tymczasem facet jest psychicznie prosty jak cep. Jak mu nie wyjaśnisz wprost – nie zrozumie. A moja mi tego NIGDY nie powiedziała wprost. Dusiła w sobie emocje, pogarszając sytuację. Teraz nagle przestała kochać. I koniec. Finito. Nie ma żadnych szans. Ale na jej firmę oczywiście zapierdalać mogę, budować, rozwijać, harować. Aż pozna innego.
        To ja to pier…. Chce mieć wolność, luz, wolny wybór? Proszę. Zabijam w sobie uczucie które się we mnie ponownie narodziło. Od dziś jest wolna. Po kolejnej dzisiejszej rozmowie podjąłem decyzję.
        Wyjeżdżam. Daleko. Nie zamierzam się odzywać. Niech sobie radzi sama.
        Bye kochanie

        • sabat.77 Re: Trafiłaś w sedno 25.01.14, 07:49
          W Twoim wpisie dzieci nie pojawiaja sie w procesie decyzyjnym wcale, natomiast w opisie rzeczywistosci przedstawiasz je jako "jej szczescie".
          To az bije po oczach.
          Natomiast wszystko obraca sie wokol firmy, jest ona jakims Swietym Graalem, ktorym nie chcesz sie z nia ( i JEJ dziecmi) dzielic w wypadku ewentualnego rozwodu.
        • zyg_zyg_zyg Re: Trafiłaś w sedno 25.01.14, 10:44
          Ileż ja się k...a nasłuchałem koleżanek które marudzą na sowich
          > facetów - że to nie sprząta po sobie, nie zajmuje się dziećmi, nie gotuje, nie
          > robi zakupów, żonę traktując jak stolik na piwo i zbiornik na spermę. Tymczasem
          > jeśli pojawia się facet który zapierdala, by żona miała to czego inne nie mają
          > (patrz wyżej), oczywiście kosztem innych sfer życia (uczucie, bliskość) to ten
          > facet jest w waszych - kobiecych oczach gnojem.

          Facet, który zapierdala, żeby żona miała to, czego brakuje faceta koleżankom, a kosztem tego, czego ona potrzebuje, nie jest gnojem, tylko kretynem.
          • zuzi.1 Re: Trafiłaś w sedno 26.01.14, 13:50
            Dokładnie, myślę, ze miskowi przydał by się dobry psycholog, żeby głebiej wejrzał w siebie i popracował nad swoją samoświadomoscią.
    • ina_nova Re: Stracona miłość w małżeństwie 23.01.14, 08:50
      Po trzecie – i to pytanie do kobiet – czy można tak od hop siup odkochać się ?Czy rodzina, dzieci, wspólna historia (nie zawsze przecież negatywna) nic nie znaczą?

      Ona nie odkochała się tak hop siup, to był proces, o którego rezultacie Cię powiadomiła. Co rodzina, dzieci, wspólna historia mają wspólnego z miłością do drugiego człowieka płci przeciwnej? Czy można powiedzieć: kocham Cię, bo mamy dzieci i znamy się x lat? To chyba nie o to chodzi.
    • izabelka140919 Re: Stracona miłość w małżeństwie 27.01.14, 14:32
      Mam podobną sytuację ,z tym że jesteśmy po ślubie 16 lat .Od dłuższego czasu relacje się nieustannie pogarszają .U nas mąż od poczatku małżeństwa mieszkał daleko ,wdomu bywał na weekendy . Ale była potrzeba dorobienia się ,było jedno dziecko i były wspólne cele .Mi zależało aby mu pokazać że dam radę ,ale po pewnym czasie ja już ze wszystkim sobie dawałam radę .Jego powroty na weekendy już nie cieszyły . Stracił pracę i myślałam , że się ułozy. Jednak po kilku miesiącach wrócił do poprzedniej pracy na znacznie korzystniejszych warunkach . Ja tez postawiłam warunki aby częściej bywał w domu . I jakby widmo kryzysu na ładnych parę lat się oddaliło .Urodził się nam długo wyczekiwany syn . Finansowo było super ,rodzinnie też. Sielanka trwała kilka lat .Od jakiegoś czasu najcześciej weekendy mąż zaczyna nadużywać alkoholu . Jajk ma towarzystwo jest super ,a jak nie ma to upijasię sam. Były z mojej strony rozmowy ,prośby ale bez skutku .Myślęsobie ,że od nadmiaru kłopotów coś w nas pęka . Bardzo bym chciała abyśmy byli razem, są dzieci wspólne chwile .Ale mam też takie chwilę ,że go nie chcę widzieć .Jest ciężko .Gdyby on się starał , ja bym to doceniła . Musisz być dobrej myśli ,jak on mnie pyta czy go kocham też sama już nie wiem . Kobiety czasem tak mają ,potrzebujemy potrwierdzenia , upewnienia się że warto próbować raz jeszcze .
      Może daj szansę i bądź cierpliwy .
      IZA
      • kawitator Re: Stracona miłość w małżeństwie 28.01.14, 14:12
        cytat:
        Tymczasem facet jest psychicznie prosty jak cep. Jak mu nie wyjaśnisz wprost – nie zrozumie. A moja mi tego NIGDY nie powiedziała wprost. Dusiła w sobie emocje, pogarszając sytuację. Teraz nagle przestała kochać. I koniec. Finito. Nie ma żadnych szans. Ale na jej firmę oczywiście zapierdalać mogę, budować, rozwijać, harować. Aż pozna innego.
        To ja to pier…. Chce mieć wolność, luz, wolny wybór? Proszę. Zabijam w sobie uczucie które się we mnie ponownie narodziło. Od dziś jest wolna. Po kolejnej dzisiejszej rozmowie podjąłem decyzję.
        Wyjeżdżam. Daleko. Nie zamierzam się odzywać. Niech sobie radzi sama.
        Bye kochanie

        CHyba facet podjął dobra decyzję bowiem według wiekiego słownika zamieszczonego jakiś czas temu przez Urqu
        Nie kocham już męża = W moim życiu pojawił się facet którego uważam za lepszy model. Mam nadzieje że jak zostawię męża to przyjmie mnie do domu.

        jako stopka drugi cytat z wymienionego wyżej źródła
        Musisz z nim o tym pogadać/iść do psychologa = Jestem kobietą i nie mam zielonego pojęcia o relacjach międzyludzkich ale czuję że muszę Ci dać jakąś radę.
        i to by było na tyle
        Pozdrawiam z gór

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka