junejulyaugust
26.01.14, 07:04
spotkaliśmy się na kilka dni
był miły wieczór
ubrałam seksowne ciuszki (takie jakie wiem, że lubi)
była kolacja (wcześniej ja przygotowałam)
było trochę wina + dobry film
i wszystko zmierzało do miłego zakończenia (on wie, że ja lubię seks)
gdy on nagle stwierdził, że użyłam tego balsamiku do stóp, którego zapach mu nie odpowiada
(podjęłam kroki zaradcze itp., aby naprawić sytuację i pozbyć się balsamiku, naprawdę się starałam!)
ale nie... do ch!!!... no nie dało się z nim już już nic!!!
poryczałam się histerycznie..........................................
później było zakończenie, z mojej inicjatywy, tak na zgodę
i przez chwilę było ok, ale znów... jego pretensje do balsamiku i że źle zrobiłam to i tamto!
znów się rozkleiłam, rzuciłam kilka przykrych słów i poszłam spać na kanapę :(
coś ze mną nie tak? a może to coś z nim nie tak?
wrócę tu, napiszę... ale co sądzicie o takiej sytuacji?
ps. miło się was czyta, już chyba z 10 lat, szkoda, że zawsze przy smutnych okazjach
tak poza tym, to twierdzi ze jestem piękna, atrakcyjna i w ogóle... - ja też, śmiem twierdzić, że w miarę jestem - ale chyba głębszych uczuć do mnie nie żywi, sama nie wiem
mój zapas dobrej woli powoli się wyczerpuje
może czas stać się wredną suką? (albo wymienić pana na bardziej zainteresowanego)
trzydziestolatka która ma ochotę