Dodaj do ulubionych

6 największych łóżkowych błędów kobiet

16.02.14, 11:55
Tak w przeciwwadze , wg "Intimate Medicine" pod którymi trudno się mi nie podpisać
Część to te same rzekome błędy mężczyzn wg Bogini tyle że widziane z drugiej strony barykady :)

Błąd numer 1: Nigdy nie inicjujesz seksu
Błąd numer 2: Za bardzo martwisz się o swój wygląd
Błąd numer 3: Przyjmujesz, że seks nie znaczy dla niego aż tak wiele
Błąd numer 4: Uważasz, że mężczyźni zawsze mogą
Błąd numer 5: Nie mówisz mu, czego pragniesz
Błąd numer 6: Jesteś zła, jeśli on proponuje coś nowego

Czytaj więcej na kobieta.interia.pl/uczucia/seks/news-6-najwiekszych-lozkowych-bledow-kobiet,nId,410286?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome
Obserwuj wątek
    • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 12:02
      Chodzi o to, że musi się dostosować ten, kto zabiega. Że częściej zabiegają faceci, to oni muszą się dostosowywać do tendencyjnego kobiecego koncertu życzeń.
      • bgz0702 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 12:09
        sabat.77 napisał:

        > Chodzi o to, że musi się dostosować ten, kto zabiega. Że częściej zabiegają fac
        > eci, to oni muszą się dostosowywać do tendencyjnego kobiecego koncertu życzeń.

        no częściej... ale mniejszości też mają swoje problemy;)) I tendencyjny koncert kobiecych życzeń... zlituj się proszę
        • urquhart Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 12:42
          bgz0702 napisała:
          > no częściej... ale mniejszości też mają swoje problemy;)) I tendencyjny koncert
          > kobiecych życzeń... zlituj się proszę

          Normalnie faceci maja tylko jedną przeciwwagę na koncert kobiecych życzeń. Odchodzą. Utrwalając obraz męskiej egoistycznej świni.
          • bgz0702 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 12:50
            urquhart napisał:

            > bgz0702 napisała:
            > > no częściej... ale mniejszości też mają swoje problemy;)) I tendencyjny k
            > oncert
            > > kobiecych życzeń... zlituj się proszę
            >
            > Normalnie faceci maja tylko jedną przeciwwagę na koncert kobiecych życzeń. Odch
            > odzą. Utrwalając obraz męskiej egoistycznej świni.

            Obraz egoistycznej świni jest mi znany po obu stronach barykady. Parafrazując: Normalnie kobiety maja tylko jedną przeciwwagę na koncert męskich życzeń. Odchodzą. Utrwalając obraz wrednej suki.

            w ten sposób to można się pół życia bawić;) Ale nuda... nic to nie daje
            • urquhart Częściowo daje 16.02.14, 12:56
              bgz0702 napisała:
              > Obraz egoistycznej świni jest mi znany po obu stronach barykady. Parafrazując:
              > Normalnie kobiety maja tylko jedną przeciwwagę na koncert męskich życzeń. Odch
              > odzą. Utrwalając obraz wrednej suki.
              >
              > w ten sposób to można się pół życia bawić;) Ale nuda... nic to nie daje

              Częściowo daje. Pragmatycznie jak piszą psycholodzy statystycznie drugie związki są bardziej harmonijne, mają wiecej seksu po stronie kobiet i zaangażowania po stronie mężczyzn bo mają większa motywację "ochotę" spełniać wzajemne oczekiwania, bo znają realność i ból rozstania jako koszt braku motywacji.

              • bgz0702 Re: Częściowo daje 16.02.14, 13:01
                urquhart napisał:

                > bgz0702 napisała:
                > > Obraz egoistycznej świni jest mi znany po obu stronach barykady. Parafraz
                > ując:
                > > Normalnie kobiety maja tylko jedną przeciwwagę na koncert męskich życzeń.
                > Odch
                > > odzą. Utrwalając obraz wrednej suki.
                > >
                > > w ten sposób to można się pół życia bawić;) Ale nuda... nic to nie daje
                >
                > Częściowo daje. Pragmatycznie jak piszą psycholodzy statystycznie drugie związk
                > i są bardziej harmonijne, mają wiecej seksu po stronie kobiet i zaangażowania p
                > o stronie mężczyzn bo mają większa motywację "ochotę" spełniać wzajemne oczekiw
                > ania, bo znają realność i ból rozstania jako koszt braku motywacji.
                >

                ach, ty mi tu o drugich związkach a ja o rozmowie między nami. Miałam wrażenie że się znowu zaczęło przeciąganie liny
                • urquhart Re: Częściowo daje 16.02.14, 13:14
                  > ach, ty mi tu o drugich związkach a ja o rozmowie między nami. Miałam wrażenie
                  > że się znowu zaczęło przeciąganie liny

                  Jakoś nie czuje się zafiksowany.
                  Mężczyźni mają własne poczucie krzywdy ze swojego punktu widzenia , kobiety własne poczucie krzywdy. Z uczuciami się nie dyskutuje. Można spróbować przedstawić licząc na empatię.
                  Chcąc komunikacji próbuje się przedstawiać wzajemnie sposób odczuwania drugiej strony. Odwrotne działanie obliczone na eskalacje konfliktu socjotechnicznie to przedstawiania drugiej strony jako bez uczuć, spolaryzowanie, odhumanizowanie przeciwnika, jako przemocowców, szowinistyczne świnie, wyrachowane suki itd.
                  Nic ci to nie przypomina???
                  • bgz0702 Re: Częściowo daje 16.02.14, 15:25
                    urquhart napisał:

                    > > ach, ty mi tu o drugich związkach a ja o rozmowie między nami. Miałam wra
                    > żenie
                    > > że się znowu zaczęło przeciąganie liny
                    >
                    > Jakoś nie czuje się zafiksowany.
                    > Mężczyźni mają własne poczucie krzywdy ze swojego punktu widzenia , kobiety wła
                    > sne poczucie krzywdy. Z uczuciami się nie dyskutuje. Można spróbować przedstawi
                    > ć licząc na empatię.
                    > Chcąc komunikacji próbuje się przedstawiać wzajemnie sposób odczuwania drugiej
                    > strony. Odwrotne działanie obliczone na eskalacje konfliktu socjotechnicznie t
                    > o przedstawiania drugiej strony jako bez uczuć, spolaryzowanie, odhumanizowanie
                    > przeciwnika, jako przemocowców, szowinistyczne świnie, wyrachowane suki itd.
                    > Nic ci to nie przypomina???

                    a mamy mieć jakieś wspólne doświadczenia w temacie...? ;)) bo jak nie wspólne to mam kilka typów ale nie wiem czy ty masz to samo na myśli;)
              • orzech69 Re: Częściowo daje 17.02.14, 12:44
                urquhart napisał:

                > Częściowo daje. Pragmatycznie jak piszą psycholodzy statystycznie drugie związk
                > i są bardziej harmonijne, mają wiecej seksu po stronie kobiet i zaangażowania p
                > o stronie mężczyzn bo mają większa motywację "ochotę" spełniać wzajemne oczekiw
                > ania, bo znają realność i ból rozstania jako koszt braku motywacji.
                A może chodzi o doświadczenie ?
                W związku nabywamy pewnego doświadczenia którego nie potrafimy wykorzystać z różnych przyczyn w starym związku. W nowym bogatsi o doświadczenie wyniesione ze starego związku ale pozbawionym szafy trupów potrafimy lepiej się zrozumieć i komunikować o własnych potrzebach ?
                • that.bitch.is.sick Re: Częściowo daje 17.02.14, 12:51
                  orzech69 napisał:


                  > A może chodzi o doświadczenie ?
                  > W związku nabywamy pewnego doświadczenia którego nie potrafimy wykorzystać z ró
                  > żnych przyczyn w starym związku. W nowym bogatsi o doświadczenie wyniesione ze
                  > starego związku ale pozbawionym szafy trupów potrafimy lepiej się zrozumieć i k
                  > omunikować o własnych potrzebach ?

                  Nie, po prostu gdyby drugi raz się nie udało musielibyśmy uznać że w nas leży przyczyna. A to dołujące, człowiek ucieka od złego mniemania o sobie za wszelką cenę.
                  • orzech69 Re: Częściowo daje 17.02.14, 13:36
                    that.bitch.is.sick napisała:
                    > > A może chodzi o doświadczenie ?
                    > > W związku nabywamy pewnego doświadczenia którego nie potrafimy wykorzysta
                    > ć z ró
                    > > żnych przyczyn w starym związku. W nowym bogatsi o doświadczenie wyniesio
                    > ne ze
                    > > starego związku ale pozbawionym szafy trupów potrafimy lepiej się zrozumi
                    > eć i k
                    > > omunikować o własnych potrzebach ?
                    >
                    > Nie, po prostu gdyby drugi raz się nie udało musielibyśmy uznać że w nas leży p
                    > rzyczyna. A to dołujące, człowiek ucieka od złego mniemania o sobie za wszelką
                    > cenę.
                    Eeeeeeee tam.
                    Ja miałem tak ze wchodząc w związek wiedziałem że nie jestem odpowiednim facetem dla partnerki. Dlatego nie oczekiwałem długiego związku.
                    Czy to oznacza że mam złe mniemanie o mnie ? Nie po prostu jej potrzebny był inny facet niż ja a związki to nie burdel że każdego można zadowolić ;)
                    • that.bitch.is.sick Re: Częściowo daje 17.02.14, 13:43
                      orzech69 napisał:

                      > Eeeeeeee tam.
                      > Ja miałem tak ze wchodząc w związek wiedziałem że nie jestem odpowiednim facete
                      > m dla partnerki. Dlatego nie oczekiwałem długiego związku.
                      > Czy to oznacza że mam złe mniemanie o mnie ? Nie po prostu jej potrzebny był in
                      > ny facet niż ja a związki to nie burdel że każdego można zadowolić ;)
                      >

                      Ta prawidłowość dotycząca związków którą przytoczył urquhart dotyczy związków "na poważnie": małżeństw, związków z dziećmi gdzie stawka powodzenia i presji drastycznie rośnie. Jeśli chodzi o "chodzenie" czy pomieszkiwanie razem "na próbe" to nie słyszałam o prawidłowości lepszy od poprzedniego. Jak może być dobrze zbudowane coś na niepewnym gruncie z założeniem tymczasowości? To jak powiedział wajda o gotowej muzyce do filmu "to się rzadko udaje".
                      Ludzie wzajemnie się obserwują i albo sobie zaczynają ufać i dbać o interes wspólny, albo każdy pilnuje własnego interesu po prostu.
                      • that.bitch.is.sick Re: Częściowo daje 17.02.14, 13:45
                        that.bitch.is.sick napisała:

                        > orzech69 napisał:
                        >
                        > > Eeeeeeee tam.
                        > > Ja miałem tak ze wchodząc w związek wiedziałem że nie jestem odpowiednim
                        > facete
                        > > m dla partnerki. Dlatego nie oczekiwałem długiego związku.
                        > > Czy to oznacza że mam złe mniemanie o mnie ? Nie po prostu jej potrzebny
                        > był in
                        > > ny facet niż ja a związki to nie burdel że każdego można zadowolić ;)
                        > >
                        >
                        Orzech zaraz zaraz, przecież jeśli nie jesteś kobietą udającą faceta, to ja oczekuję przeprosin. Sam rozumiesz: kwiaty, jakaś biżuteria, bilety do filharmonii;)....
                        • orzech69 Re: Częściowo daje 17.02.14, 14:15
                          that.bitch.is.sick napisała:

                          > that.bitch.is.sick napisała:
                          > Orzech zaraz zaraz, przecież jeśli nie jesteś kobietą udającą faceta, to ja ocz
                          > ekuję przeprosin. Sam rozumiesz: kwiaty, jakaś biżuteria, bilety do filharmonii
                          > ;)....
                          co prawda nie wiem dlaczego mam przepraszać ale jako skrzacik mogę obiecać że jak podasz adres to dostaniesz niespodziankę ;)
                          • that.bitch.is.sick Re: Częściowo daje 17.02.14, 14:26
                            orzech69 napisał:

                            >
                            > co prawda nie wiem dlaczego mam przepraszać ale jako skrzacik mogę obiecać że j
                            > ak podasz adres to dostaniesz niespodziankę

                            laseczkę wąglika?:)
                            • orzech69 Re: Częściowo daje 17.02.14, 14:46
                              that.bitch.is.sick napisała:

                              > orzech69 napisał:
                              >
                              > >
                              > > co prawda nie wiem dlaczego mam przepraszać ale jako skrzacik mogę obieca
                              > ć że j
                              > > ak podasz adres to dostaniesz niespodziankę
                              >
                              > laseczkę wąglika?:)
                              >
                              Sprawdzi a się dowiesz. Tak mało a tak trudno zarazem ;)
                              • that.bitch.is.sick Re: Częściowo daje 17.02.14, 15:12
                                orzech69 napisał:

                                > >
                                > Sprawdzi a się dowiesz. Tak mało a tak trudno zarazem ;)

                                A jednak bardziej kusząca wydawałaby się myśl o publicznych przeprosinach i przyznaniu że nie masz klasy gdy stracisz panowanie nad sobą, oraz potwierdzenia że tak - z każdego z nas w pewnych okolicznościach wyłazi zwierzę.
                                • orzech69 Re: Częściowo daje 17.02.14, 15:18
                                  that.bitch.is.sick napisała:
                                  > A jednak bardziej kusząca wydawałaby się myśl o publicznych przeprosinach i prz
                                  > yznaniu że nie masz klasy gdy stracisz panowanie nad sobą, oraz potwierdzenia ż
                                  > e tak - z każdego z nas w pewnych okolicznościach wyłazi zwierzę.
                                  Słoneczko ty mnie jeszcze nie widziałaś jak tracę panowanie nad sobą.......;)
                                  • that.bitch.is.sick Re: Częściowo daje 17.02.14, 19:18
                                    orzech69 napisał:
                                    > Słoneczko ty mnie jeszcze nie widziałaś jak tracę panowanie nad sobą.......;)

                                    Liczę na to że zobaczę.
                                    • orzech69 Re: Częściowo daje 18.02.14, 07:47
                                      that.bitch.is.sick napisała:

                                      > orzech69 napisał:
                                      > > Słoneczko ty mnie jeszcze nie widziałaś jak tracę panowanie nad sobą.....
                                      > ..;)
                                      >
                                      > Liczę na to że zobaczę.

                                      Masz taka sama szanse na to jak ja na sex z tobą ;)
                                      • that.bitch.is.sick Re: Częściowo daje 18.02.14, 14:31
                                        orzech69 napisał:


                                        > Masz taka sama szanse na to jak ja na sex z tobą ;)

                                        Prawdopodobieństwo warunkowe? To by jednak oznaczało zawoalowany szantaż:)
                                        • orzech69 Re: Częściowo daje 18.02.14, 14:49
                                          that.bitch.is.sick napisała:

                                          > orzech69 napisał:
                                          >
                                          >
                                          > > Masz taka sama szanse na to jak ja na sex z tobą ;)
                                          >
                                          > Prawdopodobieństwo warunkowe? To by jednak oznaczało zawoalowany szantaż:)
                                          szantaż ? A możesz to rozwinąć ?
                                          Ja pisałem tylko o prawdopodobieństwie ;)
                                          • that.bitch.is.sick Re: Częściowo daje 18.02.14, 15:23
                                            orzech69 napisał:


                                            > szantaż ? A możesz to rozwinąć ?
                                            > Ja pisałem tylko o prawdopodobieństwie ;)

                                            Zależność zdarzeń. Że niby będziesz się poprawnie zachowywał, zrezygnujesz z agresji, gdy ja się będę dobrze prowadziła?;)
                                            • orzech69 Re: Częściowo daje 19.02.14, 07:48
                                              that.bitch.is.sick napisała:

                                              > orzech69 napisał:
                                              >
                                              >
                                              > > szantaż ? A możesz to rozwinąć ?
                                              > > Ja pisałem tylko o prawdopodobieństwie ;)
                                              >
                                              > Zależność zdarzeń. Że niby będziesz się poprawnie zachowywał, zrezygnujesz z ag
                                              > resji, gdy ja się będę dobrze prowadziła?;)
                                              To fascynujące jak różne mamy sposoby myślenia i odbierania tych samych słów. Bardziej różnic się chyba nie można ;)
          • hello-kitty2 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 12:58
            urquhart napisał:

            > Normalnie faceci maja tylko jedną przeciwwagę na koncert kobiecych życzeń. Odch
            > odzą. Utrwalając obraz męskiej egoistycznej świni.

            Eee w wersji czesciej spotykanej, takiej soft odchodza tylko do drugiego pokoju by zwalic konika przed kompem utrwalajac obraz koniotrzepacza ;-) No bo jak wiadomo kazdy patrzy zeby koszty (nawet 'odejscia') byly jak najnizsze.
            • urquhart Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 13:23
              hello-kitty2 napisała:
              > Eee w wersji czesciej spotykanej, takiej soft odchodza tylko do drugiego pokoju
              > by zwalic konika przed kompem utrwalajac obraz koniotrzepacza ;-) No bo jak wi
              > adomo kazdy patrzy zeby koszty (nawet 'odejscia') byly jak najnizsze.

              Fakt, szczególnie jeżeli delikwent wychowany jest w babskim kręgu sfeminizowany i uzależniony od kobiet psychicznie, koszt wyjścia jest dla niego wtedy baaaaaardzo wysoki, mylony z odpowiedzialnością, no to kobiety to wykorzystują. Pisze tym ciekawie Robert Bly.
              • hello-kitty2 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 13:27
                urquhart napisał:

                > Pisze
                > tym ciekawie Robert Bly.

                A podasz poprosze tytul pozycji?
                • urquhart o feminizacji chłopców, skutki kierunku gender 16.02.14, 13:48
                  hello-kitty2 napisała:
                  > A podasz poprosze tytul pozycji?

                  lubimyczytac.pl/ksiazka/84996/zelazny-jan-rzecz-o-mezczyznach
                  W skrócie mam na myśli przejaskrawiony model zachowań który poniekąd przedstawia Sabat, a który Bly opisał znacznie szerzej.

                  To paradoks który opisuje jako wychowawca młodzieży, Wychowując współczucie sfeminizowanych chłopców w kobiecym kręgu a w oderwaniu od wzorców męskiej siły kobiety wyrabiają w nich wysoką wrażliwość na potrzeby kobiet, ale jednocześnie ustanawiają oczekiwania wobec bliskości (wyrażanej w dorosłym życiu w seksie) których nie będzie mógł w normalnym związku spełnić, chcąc płacić zaangażowaniem w dom i dzieci, podczas gdy to w sprzeczności z podstawowymi prawami opisanymi dobrze w psychologii ewolucyjnej gdzie pożądanie wywołuje nie podporządkowanie i służalczość mężczyzny tylko dokładnie odwrotnie: niezależność, zdecydowanie, odwaga, niepodporządkowywanie się normom.
                  To typowy paradoks solenia zupy. Za mało wrażliwości nie dobrze, ale za dużo jeszcze gorzej.
          • jesod Odchodzą 16.02.14, 12:59
            urquhart napisał:
            > Normalnie faceci maja tylko jedną przeciwwagę na koncert kobiecych życzeń. Odch
            > odzą. Utrwalając obraz męskiej egoistycznej świni.

            Zapomniałeś dodać, że chujem malowany...
            Może kobietom wcale takie obrazy nie są potrzebne do szczęścia i w ogóle nie rozpaczają, że taki malarz ze swoim dziełem odchodzi w siną dal, zabierając też ze sobą swój warsztat.
            • bgz0702 Re: Odchodzą 16.02.14, 13:02
              jesod napisała:

              > Zapomniałeś dodać, że chujem malowany...
              > Może kobietom wcale takie obrazy nie są potrzebne do szczęścia i w ogóle nie ro
              > zpaczają, że taki malarz ze swoim dziełem odchodzi w siną dal, zabierając też
              > ze sobą swój warsztat.

              z świnią w dal...;))
              • jesod Re: Odchodzą 16.02.14, 13:08
                bgz0702 napisała:
                > jesod napisała:
                >
                > > Zapomniałeś dodać, że chujem malowany...
                > > Może kobietom wcale takie obrazy nie są potrzebne do szczęścia i w ogóle
                > nie ro
                > > zpaczają, że taki malarz ze swoim dziełem odchodzi w siną dal, zabierają
                > c też
                > > ze sobą swój warsztat.
                >
                > z świnią w dal...;))

                Nooo, bo... Zastanów się, co taki dupek ma, tak naprawdę, do zaoferowania normalnej kobiecie oprócz... tej artystycznej świni? ;))))))
                • t.akaja Re: Odchodzą 16.02.14, 19:07
                  Chyba dokładnie to samo co każdy inny tego typu malarz :)
    • bgz0702 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 12:05
      urquhart napisał:

      > Tak w przeciwwadze , wg "Intimate Medicine" pod którymi trudno się mi nie podpi
      > sać
      > Część to te same rzekome błędy mężczyzn wg Bogini tyle że widziane z drugiej st
      > rony barykady :)
      >
      > Błąd numer 1: Nigdy nie inicjujesz seksu
      > Błąd numer 2: Za bardzo martwisz się o swój wygląd
      > Błąd numer 3: Przyjmujesz, że seks nie znaczy dla niego aż tak wiele
      > Błąd numer 4: Uważasz, że mężczyźni zawsze mogą
      > Błąd numer 5: Nie mówisz mu, czego pragniesz
      > Błąd numer 6: Jesteś zła, jeśli on proponuje coś nowego
      >
      > Czytaj więcej na kobieta.interia.pl/uczucia/seks/news-6-najwiekszych-lozkowych-bledow-kobiet,nId,410286?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

      no fajnie;) osobiście chętnie poznam jakieś szczegóły denerwująco- rozpraszające...
      • urquhart Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 13:02
        bgz0702 napisała:
        > no fajnie;) osobiście chętnie poznam jakieś szczegóły denerwująco- rozpraszając
        > e...

        Dla mnie osobiście: zapach kremu, balsamu i flanelowa pidżama, wyciągnięty dres do łóżka jako podświadomy symbol seksualnego zamknięcia, przy komunikacji werbalnej no przecież mam ochotę.

        • jesod Dla mnie osobiście 16.02.14, 13:14
          urquhart napisał:
          > Dla mnie osobiście: zapach kremu, balsamu i flanelowa pidżama, wyciągnięty dres
          > do łóżka jako podświadomy symbol seksualnego zamknięcia, przy komunikacji werb
          > alnej no przecież mam ochotę.

          O! Jojku, jojku...
          Tylko kogo to tak naprawdę obchodzi...?
          To jakaś własna promocja delikutaśności, czy jak...?

          • bgz0702 Re: Dla mnie osobiście 16.02.14, 13:23
            jesod napisała:

            > urquhart napisał:
            > > Dla mnie osobiście: zapach kremu, balsamu i flanelowa pidżama, wyciągnięt
            > y dres
            > > do łóżka jako podświadomy symbol seksualnego zamknięcia, przy komunikacji
            > werb
            > > alnej no przecież mam ochotę.
            >
            > O! Jojku, jojku...
            > Tylko kogo to tak naprawdę obchodzi...?
            > To jakaś własna promocja delikutaśności, czy jak...?
            >

            Mnie!!! Nie bądź taka bardzo cię proszę żebyś w moim imieniu... wiesz co. Mnie Urqu i ja proszę o ciąg dalszy jeśli jest takowy. I ani mi się tu Jesod w moje obchodzi wtrącać! ok? ;) Facet jest fajny, pierwszy zaczął temat, inni się bali posądzenia o akt szowinizmu wobec nas- Urqu już się nie boi, już ma to za sobą, wszyscy wiedzą ze jest szowinistą...;)) Pozdrawiam Urqu, dzięki
            • jesod Re: Dla mnie osobiście 16.02.14, 13:29
              bgz0702 napisała:
              > I ani mi się tu Jesod w moje obchodzi wtrącać! ok? ;)

              Żę co, proszęę...???
              Odpowiedziałam Urgu, nie Tobie, w swoim imieniu, tzn. wyraziłam swoje zdanie na temat wspomnianych preferencji względem wzniosłości (szybowania) kutasa.
              Nie mogię?! Mogię!!! :P
              • bgz0702 Re: Dla mnie osobiście 16.02.14, 13:36
                jesod napisała:

                > bgz0702 napisała:
                > > I ani mi się tu Jesod w moje obchodzi wtrącać! ok? ;)
                >
                > Żę co, proszęę...???
                > Odpowiedziałam Urgu, nie Tobie, w swoim imieniu, tzn. wyraziłam swoje zdanie n
                > a temat wspomnianych preferencji względem wzniosłości (szybowania) kutasa.
                > Nie mogię?! Mogię!!! :P
                Mogiesz, mogiesz:-) tylko że nie zauważylas że to odpowiedz byla wyraźnie na moja prośbę, wiec co to za tekst: kogo to obchodzi? Mnie obchodzi, wiec pytam

                • orzech69 Re: Dla mnie osobiście 17.02.14, 14:21
                  bgz0702 napisała:

                  > Mogiesz, mogiesz:-) tylko że nie zauważylas że to odpowiedz byla wyraźnie na m
                  > oja prośbę, wiec co to za tekst: kogo to obchodzi? Mnie obchodzi, wiec pytam
                  Tylko że ona jest obca dla wielu facetów. Kobieta jak powie odpowiednio przeleć mnie to zrywa się piżamę i do boju ;)
        • yoric Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 13:34
          Dla mnie piżama jest super! Ale krem i balsam to racja, powinien być na to jakiś paragraf.
          • rekreativa Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 17:40
            Ale gładziutką skórę i młodą buzię bez zmarszczek to lubicie, c'nie?
            A tego się bez kremiku, balsamiku nie bardzo da.
            Zresztą weź se ogól nogi i nie posmaruj niczym... dziękuję.
            • sea.sea Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 17:51
              Powyższy problem rozwiązuję na 3 sposoby:
              - kąpiąc się i smarując na 2 godziny przed położeniem do łóżka - przez te 2 godziny zapach się zdąża wywietrzyć i skóra się już nie tłuści
              - balsamując się czymś bezzapachowym
              - jak mam ochotę na wściekle perfumowane masło do ciała, to się nim smaruję wtedy, gdy chłopa nie ma w domu, albo gdy wiem, że danego wieczoru na bank się nie będzie dobierał

              Do męskich fanaberii w temacie odnoszę się ze zrozumieniem, bo sama wtarłam w pięty 2 kremy do twarzy, które działanie miały niezłe, ale pachniały tak mocno, że sama nie mogłam ze sobą wytrzymać.
              • hello-kitty2 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 17:58
                sea.sea napisała:

                > Do męskich fanaberii w temacie odnoszę się ze zrozumieniem, bo sama wtarłam w p
                > ięty 2 kremy do twarzy, które działanie miały niezłe, ale pachniały tak mocno,
                > że sama nie mogłam ze sobą wytrzymać.

                Krem to nie jeszcze nie problem. Zdarzalo mi sie usiasc w kinie (i nie bylo sie gdzie przesiasc!) kolo babki, co przesadzila z perfumami. Przysiegam mialam zjebany seans. Problem rozwiazal sie samoistnie, jak zbiednialam i w zwiazku z tym zaczelam chodzic tylko na filmy sci-fi ;)
    • wont Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 13:14
      Błędów? To są BŁĘDY? To jakiś dramat jest a nie "błąd". To jest obraz bezwolnej, aseksualnej mimozy, która od siebie zupełnie nic nie daje (zresztą słusznie, bo do niczego tak naprawdę się nie nadaje). "Błąd", to jest mylne pojęcie o czymś, robienie pomyłek, ale wiąże się to z DZIAŁANIEM, jakąś aktywnością - błądzeniem właśnie. Obraz narysowany w tych sześciu punktach jest dla mnie tak zdumiewający i odstręczający, że nie rozumiem, jak można kopulować z taką kobietą. Przecież to grozi zajściem w ciążę. Jak można zrobić coś takiego własnemu dziecku?
      • hello-kitty2 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 13:23
        wont napisał:

        jak można kopulować z taką kobietą. Pr
        > zecież to grozi zajściem w ciążę. Jak można zrobić coś takiego własnemu dziecku
        > ?

        Bo jest ladna, ma fajne cycki, dupe i talie?
        • wont Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 13:33
          hello-kitty2 napisała:
          >
          > Bo jest ladna, ma fajne cycki, dupe i talie?
          ----------
          Wypisz wymaluj moja gumowa księżniczka :) A jak jakimś cudem zajdzie w ciążę, to nie będę musiał płacić alimentów, tylko jeszcze zarobię na występach gówniarza w reklamach Michelina :)
          • yoric Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 13:37
            "Pękła guma" nabiera nowego znaczenia ;))).
        • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 13:36
          To jest wariant optymistyczny. Realistyczny to taki, ze jest brzydka, pryszczata okularnica z gruba dupa i obwislymi cycami, ale... daje. Czasem to wystarczy.
      • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 13:26
        Wont, nie zen sie.
        • wont Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 13:39
          No to przecież się nie żenię :)

          Ale, kurczę, przecież to jakaś chora nierównowaga jest. Błędy mężczyzn - źle wkładają, źle robią minetę, źle to, źle tamto. Może źle się starają, może za mało - ale się STARAJĄ, to są błędy wynikające z działania. Błąd kobiety - nie rucha się.
          • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 13:42
            Nie no, bez przesady. Pozwala sie ruchac, wiec nie gryzie i nie kopie w odpowiedzi na propozycje seksu... Albo nie zaczyna w milczeniu demonstracyjnej przeprowadzki do mamusi :)
            • wont Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 13:51
              Fakt, trochę się zagalopowałem w zapale polemicznym.

              Powiedzmy, że tyłek daje ale go nie oferuje.
              • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 13:57
                Zauwaz zatem duza przewage wobec braku dawania tylka w wielu innych zwiazkach. Suchy chleb to nie kuropatwy, ale jeszcze nie glod. Jest co jesc.
                • wont Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 14:03
                  Jakby mieliby mnie karmić w domu tylko suchym chlebem, to bym ostentacyjnie rozpoczął głodówkę oczyszczającą. I po cichu podjadał na mieście. :)
                  • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 14:08
                    To jest bardzo dobra opcja. Najlepsza w tym wypadku, szczegolnie jesli suchy i splesnialy chleb jest rzucany skandalicznie rzadko, a nie ma opcji poszukania innego gospodarza serwujacego dania. Tym bardziej, ze pewnie drugiej stronie kamien z serca i wszyscy sa zadowoleni.
                    • wont Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 14:25
                      A może sabat, jakbyś przestał zjadać okruszki i naprawdę przeszedł na dietę? Być może u piekarza coś tam zaświta, że miarka się przebrała i dojrzałeś do szukania innej piekarni? Zresztą te marne okruchy raz na jakiś czas, to tylko pobudzają a nie zaspokajają apetyt i to też jest, moim zdaniem, element gry ze strony piekarza. Ile dać, żeby się nie narobić, ale żeby klient nadal chciał naszego chleba? A głodówka, jak wiadomo, ma najczęściej dwa cele - albo protestacyjny, jak już wszystkie inne sposoby zawiodły - a u ciebie zawiodły, albo oczyszczający. Ja tak sobie myślę, że to by trochę rozwiązało obecny impas. No bo jakby jej zależało na dalszym związku z tobą, to by ją skłoniło do jakiegoś działania - instynkt psa ogrodnika etc. Ale jest też ryzyko, że jeżeli nie zależy jej na związku z tobą - to mogłoby to przyspieszyć rozstanie.
                      • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 14:39
                        E, nie. Po dzieciach mielismy 2,5 roku przerwy i nie bylo kwestii. To nie tak. A rozstawac to ona sie nie chce, bo i jej sie nie oplaca :)
                      • hello-kitty2 Re: Kup jej wibrator 16.02.14, 17:12
                        wont napisał:

                        Ja tak sobie myślę, że to by trochę rozwiązało obecny impas. No bo jakby je
                        > j zależało na dalszym związku z tobą, to by ją skłoniło do jakiegoś działania -
                        > instynkt psa ogrodnika etc. Ale jest też ryzyko, że jeżeli nie zależy jej na z
                        > wiązku z tobą - to mogłoby to przyspieszyć rozstanie.

                        A ja bym jej kupila na prezent wibrator (taki jak ma Bianka, bo ja sie nie znam) i obserwowala co sie bedzie dzialo? Dzieki wibratorowi mozna by ja bylo rozgryzc tylko by trzeba zainstalowac kamerke. Czy sie wezmie za niego czy nie? Jesli sie nie wezmie za niego to przyczyna na pewno nie lezy w Sabacie. Mielibysmy wtedy bowiem do czynienia z modelem wybrakowanym. A jesli sie zabierze do roboty to niestety pewnosci nie ma ale jest pole do dzialania.
                        • sabat.77 Re: Kup jej wibrator 16.02.14, 17:19
                          hello-kitty2 napisała:

                          > A ja bym jej kupila na prezent wibrator (taki jak ma Bianka, bo ja sie nie znam
                          > ) i obserwowala co sie bedzie dzialo? Dzieki wibratorowi mozna by ja bylo rozgr
                          > yzc tylko by trzeba zainstalowac kamerke.

                          Rozmowy były na ten temat, od daaaawna... Kilkakrotnie deklarowałem że kupię, z własnych pieniędzy. Wersje odpowiedzi były różne, z reguły pokrętne. Chciałem zaproponować wspólne rozgryzanie wynalazku, to usłyszałem coś w stylu "chyba żartujesz, że ci na coś takiego pozwolę !". Potem było, że nie, bo jest drogi i są inne wydatki na uwadze, istotniejsze. Wreszcie padło coś w stylu, że przecież jeśli jej będzie dobrze z wibratorem, to ja bym nie był potrzebny, więc lepiej żebym nie kupował. Generalnie "nie-bo-nie". Chyba był też tekst (na 90%), że jak chcę to mogę kupić ale sobie, jak lubię takie zabawy :D bo ona nie potrzebuje.
                          • sabat.77 Re: Kup jej wibrator 16.02.14, 17:25
                            Generalnie, to przypomina mi się taki kawał, że chłopak żuje gumę w kolejce do sklepu. Obok stoi stara babcia i mruży oczy. Wreszcie babcia odzywa się skrzypiącym głosem: Młodzieeeńcze. Podziwiam twoje wysiłki przemówienia do mnie, ale to na nic, jestem głucha jak pień.

                            I tu jest tak samo. Serio, nie ma co sobie zaprzątać głowę problemem, ja sobie poradzę :D
                            Ja rozumiem, że to takie romantyczne, walka o związek itd. ale tego czegoś już nie ma. Skasowane, zero, null. Jest wspólne wychowywanie dzieci i to jedyna sfera która nas skutecznie łączy. Obopólnie, ona też widzi tutaj taką potrzebę. Jest wygodnie więc nie ma co przerywać.
                          • hello-kitty2 Re: Kup jej wibrator 16.02.14, 17:30
                            sabat.77 napisał:

                            > Rozmowy były na ten temat, od daaaawna... Kilkakrotnie deklarowałem że kupię, z
                            > własnych pieniędzy. Wersje odpowiedzi były różne, z reguły pokrętne. Chciałem
                            > zaproponować wspólne rozgryzanie wynalazku, to usłyszałem coś w stylu "chyba ża
                            > rtujesz, że ci na coś takiego pozwolę !". Potem było, że nie, bo jest drogi i s
                            > ą inne wydatki na uwadze, istotniejsze. Wreszcie padło coś w stylu, że przecież
                            > jeśli jej będzie dobrze z wibratorem, to ja bym nie był potrzebny, więc lepiej
                            > żebym nie kupował. Generalnie "nie-bo-nie". Chyba był też tekst (na 90%), że j
                            > ak chcę to mogę kupić ale sobie, jak lubię takie zabawy :D bo ona nie potrzebuj
                            > e.

                            O co pislalam o butach? Na cholere ustalenia i rozmowy, kup i daj czy poloz albo niech ktos inny da, z kim jest blisko. Mialbys pewnosc, co w niej siedzi. Spojrz na Bianke. Jej jest teraz dobrze z wibratorem, a i tak (i slusznie!) kombinuje zeby przeniesc te orgazmy na seks z facetem. Wiec to nie jest tak, ze jej nie bedziesz potrzebny, ewentualnie ktos inny. Ale bedziesz wiedzial, bo na razie to sa tylko deklaracje, bla bla bla. Orgazmy pobudzaja, kobieta zaczyna sie nerwowo rozgladac za obiektem dlatego ja sobie musze robic swiadome i celowe przerwy w masturbacji.

                            Jedyne z czym Cie zrozumiem to pieniadz, jak nie ma kasy to nie ma. Wiec rozwaz, ewentualnie potem mozna sprzedac (?) ;) O nietrafionych zakupach tez sie z czasem zapomina. Moze warto?
                            • orzech69 Re: Kup jej wibrator 17.02.14, 15:15
                              A może nie potrzebuje bo ma innego chętnego na chleb ?
                        • rekreativa Re: Kup jej wibrator 16.02.14, 17:52
                          "Dzieki wibratorowi mozna by ja bylo rozgryzc tylko by trzeba zainstalowac kamerke. Czy sie wezmie za niego czy nie? "

                          Ha, ha, Ty, kitty, to normalnie Rutkowski w spódnicy jesteś :D
                          • sabat.77 Re: Kup jej wibrator 16.02.14, 17:57
                            No. To jakby polozyc przed owca kilo surowego miesa i zainstalowac kamerke, czy skubnie jak nikt nie bedzie patrzal :)
                            • rekreativa Re: Kup jej wibrator 16.02.14, 18:02
                              No ale jesteś tak na 100% pewien, że Twoja żona to owca i jej mięsko po prostu wcale nie interesuje, bez względu na to, od kogo pochodzi?
                              • sabat.77 Re: Kup jej wibrator 16.02.14, 18:07
                                Niewielu rzeczy jestem az tak pewny jak wlasnie tego.
                                • orzech69 Re: Kup jej wibrator 17.02.14, 15:24
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Niewielu rzeczy jestem az tak pewny jak wlasnie tego.
                                  W życiu pewne są podatki i śmierci. ;)
                            • mabelle2000 Re: Kup jej wibrator 16.02.14, 18:34
                              sabat.77 napisał:

                              > No. To jakby polozyc przed owca kilo surowego miesa i zainstalowac kamerke, czy
                              > skubnie jak nikt nie bedzie patrzal :)

                              Tego nie wiesz na pewno :-) Moj byly maz tez byl przekonanay, ze ja z tych lodowatych jestem. A w tym czasie, gdy on tak myslal, ja opanowalam do perfekcji instalowanie hasel w swoim komputerze (zeby nie ogladal moich porno- inspiracji), a takze skonstruowalam przemyslna skrytke w bibliotece, gdzie trzymalam ksiazki o seksie (mam pare fajnych tytulow). Nawet moje piekne, szklane dildo sprytnie ukrylam miedzy porcelana, bo wiedzialam, ze tam na pewno nie zajrzy ;-) Gdybym sie tym wszystkim z nim podzielila, to zabilby mnie smiechem. Instynkt jednak mi podpowiadal, ze swoja seksualnosc warto rozwijac, dla samej siebie, bez ogladania sie na partnera. Sam wiec widzisz, nie wiesz co drzemie w ludziach, nawet jesli mieszkasz z nimi pod jednym dachem.
                              • sabat.77 Re: Kup jej wibrator 16.02.14, 18:38
                                Widac mam o niej wieksza wiedze niz Twoj ex-maz. Wiem o niej nawet wiecej niz ona sama moglaby przypuszczac, niestety. Ale czemu - tego na forum powiedziec nie moge.
                                • mabelle2000 Re: Kup jej wibrator 16.02.14, 18:51
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Widac mam o niej wieksza wiedze niz Twoj ex-maz. Wiem o niej nawet wiecej niz o
                                  > na sama moglaby przypuszczac, niestety. Ale czemu - tego na forum powiedziec ni
                                  > e moge.

                                  Sabat, oczywiscie, ze jesli temat zbyt osobisty, to nie mow.
                                  Jesli jednak- tu moje spekulacje zaznaczam- wiesz cos, bo Ja sledzisz, inwigilujesz, sprawdzasz i stad czerpiesz wiedze, to radze Ci -skoncz z tym. To tylko dobra, zyczliwa rada. Bo taka kontrola mozna czlowieka zlamac i upodlic. I jak sie kiedys wygadasz, ze znasz jej intymne tajemnice, to mozesz miec wroga na cale zycie i nic juz sie wtedy nie da naprawic :-( Pisze Ci z to z wlasnego doswiadczenia, moze w Twoim przypadku jest zupelnie inaczej, nie wiem.
                              • hello-kitty2 Re: Dildo miedzy porcelana! 16.02.14, 19:33
                                mabelle2000 napisał(a):

                                > Tego nie wiesz na pewno :-) Moj byly maz tez byl przekonanay, ze ja z tych lodo
                                > watych jestem. A w tym czasie, gdy on tak myslal, ja opanowalam do perfekcji in
                                > stalowanie hasel w swoim komputerze (zeby nie ogladal moich porno- inspiracji),
                                > a takze skonstruowalam przemyslna skrytke w bibliotece, gdzie trzymalam ksiazk
                                > i o seksie (mam pare fajnych tytulow). Nawet moje piekne, szklane dildo sprytni
                                > e ukrylam miedzy porcelana, bo wiedzialam, ze tam na pewno nie zajrzy ;-) Gdyby
                                > m sie tym wszystkim z nim podzielila, to zabilby mnie smiechem. Instynkt jednak
                                > mi podpowiadal, ze swoja seksualnosc warto rozwijac, dla samej siebie, bez ogl
                                > adania sie na partnera. Sam wiec widzisz, nie wiesz co drzemie w ludziach, nawe
                                > t jesli mieszkasz z nimi pod jednym dachem.

                                hehe i pieknie, ten sie smieje, kto sie smieje ostatni. Ja tam wierze w kobiety. Biance tez dopinguje, bardzo.
                                • bianka02 Re: Dildo miedzy porcelana! 17.02.14, 14:51
                                  hello-kitty2 napisała:


                                  >
                                  > hehe i pieknie, ten sie smieje, kto sie smieje ostatni. Ja tam wierze w kobiety
                                  > . Biance tez dopinguje, bardzo.

                                  Kitty dzieki ciesze sie :-)
                                  • orzech69 Re: Dildo miedzy porcelana! 17.02.14, 15:32
                                    bianka02 napisała:

                                    > hello-kitty2 napisała:
                                    >
                                    >
                                    > >
                                    > > hehe i pieknie, ten sie smieje, kto sie smieje ostatni. Ja tam wierze w k
                                    > obiety
                                    > > . Biance tez dopinguje, bardzo.
                                    >
                                    > Kitty dzieki ciesze sie :-)
                                    No to masz już dwie osoby które Ci dopingują ;)
                                    • bianka02 Re: Dildo miedzy porcelana! 17.02.14, 15:35
                                      orzech69 napisał:

                                      > bianka02 napisała:
                                      >
                                      > > hello-kitty2 napisała:
                                      > >
                                      > >
                                      > > >
                                      > > > hehe i pieknie, ten sie smieje, kto sie smieje ostatni. Ja tam wier
                                      > ze w k
                                      > > obiety
                                      > > > . Biance tez dopinguje, bardzo.
                                      > >
                                      > > Kitty dzieki ciesze sie :-)
                                      > No to masz już dwie osoby które Ci dopingują ;)

                                      Dzieki orzech ciesze sie :-)
                                      • orzech69 Re: Dildo miedzy porcelana! 17.02.14, 15:37
                                        bianka02 napisała:

                                        > Dzieki orzech ciesze sie :-)
                                        żeby nie było tak słodko.
                                        Nasza złota medalistka złamała nogę może to jest droga do sukcesu ? ;)
                                        Jak Ci się uda oczekuje relacji na forum ;)
                                        • bianka02 Re: Dildo miedzy porcelana! 17.02.14, 15:41
                                          orzech69 napisał:


                                          > Jak Ci się uda oczekuje relacji na forum ;)

                                          Jak co sie konkretnie uda? ;-)
                                          • orzech69 Re: Dildo miedzy porcelana! 17.02.14, 15:45
                                            bianka02 napisała:

                                            > orzech69 napisał:
                                            >
                                            >
                                            > > Jak Ci się uda oczekuje relacji na forum ;)
                                            >
                                            > Jak co sie konkretnie uda? ;-)
                                            Przeżyć orgazm z facetem.
                                            Nie żebym nie chciał ci go dać ale biorąc pod uwagę czynniki obiektywne to nie będę nim ja ;)
                                            Ps a swoja droga to chciałbym zobaczyć jak mnie kobieta na film porno do kina zabiera ;)
                                            • bianka02 Re: Dildo miedzy porcelana! 17.02.14, 16:03
                                              orzech69 napisał:


                                              > Przeżyć orgazm z facetem.
                                              > Nie żebym nie chciał ci go dać ale biorąc pod uwagę czynniki obiektywne to nie
                                              > będę nim ja ;)
                                              > Ps a swoja droga to chciałbym zobaczyć jak mnie kobieta na film porno do kina z
                                              > abiera ;)

                                              A no tak Ty sie przeciez zalozyles na forum hehe
                                              Orgazm podczas oralu liczy sie? Jezeli tak to doswiadczylam juz :-)
                                              • orzech69 Re: Dildo miedzy porcelana! 18.02.14, 07:46
                                                bianka02 napisała:

                                                > A no tak Ty sie przeciez zalozyles na forum hehe
                                                > Orgazm podczas oralu liczy sie? Jezeli tak to doswiadczylam juz :-)
                                                No ja się nie założyłem tylko mi obiecano że jak będę tym który da Ci orgazm podczas sexu to jedna z lasek zabierze mnie do kina na pornola ;)
                                                • bianka02 Re: Dildo miedzy porcelana! 18.02.14, 13:30
                                                  orzech69 napisał:

                                                  > bianka02 napisała:

                                                  > No ja się nie założyłem tylko mi obiecano że jak będę tym który da Ci orgazm po
                                                  > dczas sexu to jedna z lasek zabierze mnie do kina na pornola ;)

                                                  a przystojny jestes? podobny moze do Leodarda DiCaprio? ;-)

                                                  Oj chyba nici z pornola w knie :-)
                                                  • orzech69 Re: Dildo miedzy porcelana! 18.02.14, 14:55
                                                    bianka02 napisała:
                                                    > a przystojny jestes? podobny moze do Leodarda DiCaprio? ;-)

                                                    Nie mnie to oceniać ;)

                                                    > Oj chyba nici z pornola w knie :-)

                                                    Kupił nie kupił ale potargować się warto ;)
                                                    Za to kocham arabów z nimi należy się targować ;)
                              • bianka02 Re: Kup jej wibrator 17.02.14, 14:49
                                mabelle2000 napisał(a):


                                > Tego nie wiesz na pewno :-) Moj byly maz tez byl przekonanay, ze ja z tych lodo
                                > watych jestem. A w tym czasie, gdy on tak myslal, ja opanowalam do perfekcji in
                                > stalowanie hasel w swoim komputerze (zeby nie ogladal moich porno- inspiracji),
                                > a takze skonstruowalam przemyslna skrytke w bibliotece, gdzie trzymalam ksiazk
                                > i o seksie (mam pare fajnych tytulow). Nawet moje piekne, szklane dildo sprytni
                                > e ukrylam miedzy porcelana, bo wiedzialam, ze tam na pewno nie zajrzy ;-) Gdyby
                                > m sie tym wszystkim z nim podzielila, to zabilby mnie smiechem. Instynkt jednak
                                > mi podpowiadal, ze swoja seksualnosc warto rozwijac, dla samej siebie, bez ogl
                                > adania sie na partnera. Sam wiec widzisz, nie wiesz co drzemie w ludziach, nawe
                                > t jesli mieszkasz z nimi pod jednym dachem.

                                No pieknie mi sie to czyta.Moj ex wybil mi do glowy zem kloda i zimna ryba a ja dzieki orgazmom ktore teraz mam wiem ze jestem fajna otwarta na rozne erotyczne nowosci babka.
                                On opowiadal mi jak to dogadzal swoim kochankom i jakie one byly mokre i spocne ze po prostu ach..Szkoda ze mi nigdy tak nie dogodzil bardzo szkoda.
                                Warto naprawde warto rozwijac wlasna seksualnosc dla samej siebie!
                                • orzech69 Re: Kup jej wibrator 17.02.14, 15:35
                                  Bo najłatwiej jest wasze niepowodzenie przerzucić na partnera. To jego wina bo bla bla bla coś tam.
                                  Ma się wtedy czyste sumienie.
                              • orzech69 Re: Kup jej wibrator 17.02.14, 15:30
                                mabelle2000 napisał(a):

                                > Sam wiec widzisz, nie wiesz co drzemie w ludziach, nawe
                                > t jesli mieszkasz z nimi pod jednym dachem.
                                100% racji.
                                z tym że nie dotyczy to tylko sexu.
                          • hello-kitty2 Re: Kup jej wibrator 16.02.14, 18:05
                            rekreativa napisała:

                            > "Dzieki wibratorowi mozna by ja bylo rozgryzc tylko by trzeba zainstalowac kame
                            > rke. Czy sie wezmie za niego czy nie? "
                            >
                            > Ha, ha, Ty, kitty, to normalnie Rutkowski w spódnicy jesteś :D

                            Wiesz ja sledze historie Bianki :-) Bez kamerki tez by dalo rade.
                            • sabat.77 Re: Kup jej wibrator 16.02.14, 18:08
                              Ale Bianka sie sprawa interesowala, byla proaktywna w tej kwestii. I sama sobie kupila.
                              • hello-kitty2 Re: Kup jej wibrator 16.02.14, 18:16
                                sabat.77 napisał:

                                > Ale Bianka sie sprawa interesowala, byla proaktywna w tej kwestii. I sama sobie
                                > kupila.

                                No jak ja maz porzucil to sie zainteresowala. Dlatego musiala sie zdobyc na wiecej: ruszyc dupsko, isc do seksuologa, kupic wibrator, zaplacic. A w przypadku Twojej zony to tylko wziazc do raczki z poleczki. Jadro problemu jest to samo - brak orgazmu. Ja wierze Biance, ze jest to problem rozwiazywalny nawet w tak zwanych przypadkach beznadziejnych. W koncu Twoja zona tez sie zblizy do 40stki i jej libido skoczy. Czas gra na Twoja korzysc.
                                • sabat.77 Re: Kup jej wibrator 16.02.14, 18:23
                                  tobie spadlo...
                                  • hello-kitty2 Re: Kup jej wibrator 16.02.14, 19:22
                                    sabat.77 napisał:

                                    > tobie spadlo...

                                    hehe sledzisz moje libido? A wiesz kiedy mam okres? :))))) Nie wywoluj wilka z lasu. Zyg zyg zyg kiedys pisala o uspionej wysokolibidowce.
                              • bianka02 Re: Kup jej wibrator 17.02.14, 15:01
                                sabat.77 napisał:

                                > Ale Bianka sie sprawa interesowala, byla proaktywna w tej kwestii. I sama sobie
                                > kupila.


                                No ba nie dosc ze kupila sama to jeszcze zaczela sie tematem ineresowac niemal ze obsesyjnie ;-)
                                Kulki gejszy tez kupilam fajne sa polecam :-)
                            • bianka02 Re: Kup jej wibrator 17.02.14, 14:58
                              hello-kitty2 napisała:

                              >

                              >
                              > Wiesz ja sledze historie Bianki :-) Bez kamerki tez by dalo rade.

                              Tak?
                              To powiem Ci ze teraz miedzy mna a ex woja zero smesow ze ma ochote mnie zerznac i czy mam ochote possac jego kutasa. ZERO.Wiem ze to do czasu.
                              Chcial mnie wynajac na trzy dni.Kase chcial wpacic do konca marca ale ja na takie cos nie ide. Niech sie wypacha!

                              Tocze w sobie walke jak nie pisze ja ani on to staje mi sie obojetny ale zle mi z tym potrzebuje mocnych bodzcow zeby cos poczuc..inaczej czuje w sobie pustke ktora mnie przeraza i otepia.

                              Chce sie wyleczyc z niego ale to jest dlugotrwaly proces.
                              • orzech69 Re: Kup jej wibrator 17.02.14, 15:42
                                Tak przeczytałem twój post i nasunęły mi się trzy myśli:
                                Lubiąc siebie samego człowiek nigdy nie będzie samotny.
                                Przeraża nas to czego nie znanym.
                                Aby usłyszeć trzeba ciszy.
                                Więcej wiary w sobie i powodzenia w odkrywaniu samej siebie nie tylko w kwestii swojej seksualności ;)

                        • bianka02 Re: Kup jej wibrator 17.02.14, 14:41
                          hello-kitty2 napisała:


                          > A ja bym jej kupila na prezent wibrator (taki jak ma Bianka, bo ja sie nie znam
                          > ) i obserwowala co sie bedzie dzialo? Dzieki wibratorowi mozna by ja bylo rozgr
                          > yzc tylko by trzeba zainstalowac kamerke. Czy sie wezmie za niego czy nie? Jesl
                          > i sie nie wezmie za niego to przyczyna na pewno nie lezy w Sabacie. Mielibysmy
                          > wtedy bowiem do czynienia z modelem wybrakowanym. A jesli sie zabierze do robot
                          > y to niestety pewnosci nie ma ale jest pole do dzialania.

                          Tak w kwesti wibratora moge sie wypowiedziec bo faktycznie sie znam i gadzety lubie ;-)
                          Sabat nie kupuj drogiego i wieloma funkacjami bo to bez sensu.Najlepszy jest taki prosty i chinski serio ci mowie:-) Sa oczywiscie tez takie dla par kosztuja ok 400zl i ja glupia takie cos nabylam czy ktos chce odkupic i to cacko? Nie uzywane prawie ;-)

                          Wczoraj takim prostym sobie dogodzilam i pot ze mnie splywal jak nigdy podczas stosunku :-)Bylo boooosko!
                          • marek.zak1 Re: Kup jej wibrator 17.02.14, 14:46
                            I tu Bianka widze przyszłość. Wibratory i lalki-bzykalki, o buzi i figurze robionej na zamówienie. Już opowiadanie, zainspirowane postem Bitch jest gotowe. Czekam na odpowiedni konkurs.
                            Temat orgazmu umrze śmiercia naturalną.
                            • bianka02 Re: Kup jej wibrator 17.02.14, 15:36
                              marek.zak1 napisał:

                              > I tu Bianka widze przyszłość. Wibratory i lalki-bzykalki, o buzi i figurze robi
                              > onej na zamówienie.

                              Mozesz rozwinac ta mysl marku?
                          • 0liviaaa Re: Kup jej wibrator 02.06.14, 17:26
                            Fajne wibratorki można znaleźć na stroni www.kinkywinky.pl/ polecam też kulki analne :D
                • lybbla Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 14:08
                  Jedząc suchy chleb możesz jeszcze kombinować co tu zmienić. Głodując
                  nie możesz nic. Czas gonić króliczka.
          • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 20:55
            Srutu tutu...
            Tak sobie myślę, ze jednak fajnie jest mieć stałego partnera, ale takiego kochającego.
            Oboje uczą się siebie, mają na to całe życie.
            Krótkie związki, związki bezuczuciowe, jednorazowe przygody to nic innego jak brak doświadczenia z ową lub owym bzykanym.
      • lybbla Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 13:40
        Ja też na tej liście nie widzę błędów, tylko ewidentne sygnały, że trzeba wiać.
        U TB była lista błędów. I w tle problemy z komunikacją, przerzucanie się winą,
        eskalacja konfliktu.
        • mojemail3 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 16:34
          lybbla napisał:

          > Ja też na tej liście nie widzę błędów, tylko ewidentne sygnały, że trzeba wiać.
          > U TB była lista błędów. I w tle problemy z komunikacją, przerzucanie się winą,
          > eskalacja konfliktu.

          Myślę,że najlepiej wiać jeszcze wcześniej, to znaczy w ogóle się z bestią zwaną żywą kobietą nie mierzyć;-)
          • lybbla Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 16:54
            Z żywą kobietą nie należy się mierzyć tylko wyskakiwać z majtek przez głowę tak jak ona to robi i podążać krok za nią ;)
          • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 17:00
            mojemail3 napisała:

            > Myślę,że najlepiej wiać jeszcze wcześniej, to znaczy w ogóle się z bestią zwaną
            > żywą kobietą nie mierzyć;-)

            Kobieta nie jest żadną bestią z racji swojej natury. W ogóle dobrze byłoby zapytać co to bestia i co ją tworzy. Bestię wzmacnia jej siła, jej przewaga nad innymi. Hitler czy Stalin, choć niewątpliwie mogliby być nazwani bestiami, gdyby społeczeństwo czy grupy nacisku wpływające na władzę nie dałyby im legitymacji do sprawowania rządów, to swoje psychopatyczne zapędy mogliby realizować na własnym domowym podwórku o ile takowe by posiadali.

            Kobieta nie ma żadnej przewagi nad mężczyzną, póki nie splotą się więzami rodzinnymi i póki nie mają razem potomstwa. To rodzina buduje przewagę kobiety, popartą społecznym konwenansem (jakie postępowanie jest szlachetne a jakie nikczemne - w społeczeństwie europejskim dominuje system wartości odwołujący się raczej do kobiecej roli płciowej, wartości nadrzędne rodzina i dzieci, wartości podrzędne - seks) i systemem prawnym, który chroni kobietę przed realizacją męskich potrzeb, zaś zaspokaja jej potrzeby. Pod tym względem zgadzam się z Urqu.

            Nie daleko sięgnąć - spójrz na rolę kobiet w kulturach islamu. Nazwałabyś te kobiety bestiami ? To raczej bezwolne ofiary. Genetycznie nie różnimy się tak wiele, więc to warunki kulturowo-ekonomiczne wpłynęły na tak potężne zróżnicowanie.

            I tak, zdecydowanie - w dzisiejszych czasach kobieta w rodzinie, z sądami rodzinnymi biorącymi jej stronę, systemem prawnym biorącym ją w opiekę, kulturą narzucającą jej punkt widzenia jako słuszny - może być nazwana bestią. Ma znaczącą przewagę, ma w ręku bat.

            Dlatego nie dziwię się ludziom takim jak Kutuzow czy Yoric, którzy unikają tak głębokiej zależności rodzinnej - bo to zakładanie pętli na swoją szyję i pokładanie wiary w drugiej osobie, że będzie dobrze (a jak wiemy dobrze jest nie zawsze).
            • marek.zak1 Bestia z batem 16.02.14, 17:30
              Sabat napisał:

              ,,I tak, zdecydowanie - w dzisiejszych czasach kobieta w rodzinie, z sądami rodzinnymi biorącymi jej stronę, systemem prawnym biorącym ją w opiekę, kulturą narzucającą jej punkt widzenia jako słuszny - może być nazwana bestią. Ma znaczącą przewagę, ma w ręku bat".

              Moja żona jako bestia z batem. No nie, jednak poza bandą.
              • sabat.77 Re: Bestia z batem 16.02.14, 18:04
                No Marku u Ciebie w zwiazku to Ty dzierzysz bat. Finansowy.
                • rekreativa Re: Bestia z batem 16.02.14, 18:33
                  Brr, sabat...
                  Co Ty z tym batem dzisiaj?
                  A poza tym, dlaczego tak wielu tutaj forumowiczów sugeruje, że żona Marka uprawia z nim seks ze strachu przed utratą źródeł utrzymania? Czy naprawdę tak trudno uwierzyć, że się ludzie dobrali i kobieta po prostu tego Marka lubi i seks z nim też lubi?
                  • mabelle2000 Re: Bestia z batem 16.02.14, 18:43
                    rekreativa napisała:

                    > Czy naprawdę tak trudn
                    > o uwierzyć, że się ludzie dobrali i kobieta po prostu tego Marka lubi i seks z
                    > nim też lubi?

                    Alez my w to wierzymy. Wszyscy, jak jeden maz :-D
                    Ja tylko czekam, wciaz bezskutecznie, na barwna opowiesc Marka o tym, jak dostarcza rozkoszy swojej kobiecie. Bo jak na razie, to widze asymetrie w tym dawaniu, bo ze zona daje to wszyscy wiemy, a co daje Marek ? Ja rozumiem, ze to intymne szczegoly i On nie bedzie sie z nami tym dzielil, ale gdyby tak chociaz raz napisal, ze z tej Wielkiej Milosci jego kobieta ma totalny odlot dzieki Niemu, to jakos bym sie razniej czula ;-)
                    • marek.zak1 Re: Bestia z batem 16.02.14, 19:06
                      Totalny odlot za każdym razem ma udokumentowana tutaj tylko Twoja Bogini i jej tego gratuluję. W długoletnim związki raz jest humor/odlot lepszy, raz gorszy, raz ma jedno, raz drugie a raz oboje. Z rachunku prawdopodobieństwa wynika jednakże, że jeśli ten obustronny totalny odlot jest np. w 30%, to przy częstym seksie, sumaryczna ilość odlotów jest całkiem duża. Przy tylu latach to i tak idzie w tysiące :).

                  • marek.zak1 Re: Bestia z batem 16.02.14, 18:57
                    Sabacie. Najwazniejsze w związku to się własnie lubić. Poza tym mamy wspólne konto a zgodnie z prawem, wszystko, do czego dorobilismy się po ślubie, jest naszą wspólną wlasnością, w tym moja comiesięczna pensja.
                    Tak więc moje zarobki nie mają żadnego wpływu na nasze współżycie.
            • orzech69 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 18.02.14, 07:50
              sabat.77 napisał:

              > Nie daleko sięgnąć - spójrz na rolę kobiet w kulturach islamu. Nazwałabyś te ko
              > biety bestiami ? To raczej bezwolne ofiary.
              Sabat idź ty się najpierw dokształć o kulturach nim będziesz pisał takie banialuki.
              • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 18.02.14, 10:11
                Orzech nie napinaj sie tak, w Twoim wieku to niezdrowo. Przeciez jest dla wszystkich jasne, ze przyszedlles tutaj rznac lwa salonowego i zbierac atencje pan, a jak stalo sie oczywistym, ze nic z tego, to naburmuszyles sie jak jadowita ropucha i sikasz jadem na wszystkie strony. Zreszta i tak nie rozumiem po co szukasz kochanki, przeciez i tak by Ci nie stanal. Lepiej zrob sobie nasiadowek z ziol dla zdrowia.
                • orzech69 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 18.02.14, 10:26
                  sabat.77 napisał:

                  > Orzech nie napinaj sie tak, w Twoim wieku to niezdrowo. Przeciez jest dla wszys
                  > tkich jasne, ze przyszedlles tutaj rznac lwa salonowego i zbierac atencje pan,
                  > a jak stalo sie oczywistym, ze nic z tego, to naburmuszyles sie jak jadowita ro
                  > pucha i sikasz jadem na wszystkie strony. Zreszta i tak nie rozumiem po co szuk
                  > asz kochanki, przeciez i tak by Ci nie stanal. Lepiej zrob sobie nasiadowek z z
                  > iol dla zdrowia.
                  Trafiłeś kolejny raz jak z kultura muzułmańską. Gratulacje celnych uwag.
                  Ps
                  denerwuje mnie powielanie stereotypów które nie maja nic wspólnego z rzeczywistością.
                • rekreativa Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 18.02.14, 20:45
                  Co, przylazł nowy i próbuje obsikiwać Twój teren?
                  Ale bez obaw - to kocisko mocno już wyleniałe, Twa pozycja jest bezpieczna ;)
                  • mojemail3 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 18.02.14, 20:53
                    rekreativa napisała:

                    > Co, przylazł nowy i próbuje obsikiwać Twój teren?
                    > Ale bez obaw - to kocisko mocno już wyleniałe, Twa pozycja jest bezpieczna ;)

                    Tak, a Lew Sabat jest tylko jeden;-)

                    Przy okazji, mój kocur-kastrat na stare lata zapałał gorącym afektem do dużego misia- Kubusia Puchatka...Najgorzej jest wytłumaczyć dziecku, co kot robi misiowi...
                    • orzech69 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 20.02.14, 09:39
                      Moje drogie dwie Panie jak was czytam to mi się skojarzyło:
                      tumfweko.com/2012/11/24/is-it-muppet-show-another-poor-born-bred-awards-by-znbc/stat-and-wald/
    • mojemail3 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 14:28
      urquhart napisał:

      > Błąd numer 1: Nigdy nie inicjujesz seksu
      > Błąd numer 2: Za bardzo martwisz się o swój wygląd
      > Błąd numer 3: Przyjmujesz, że seks nie znaczy dla niego aż tak wiele
      > Błąd numer 4: Uważasz, że mężczyźni zawsze mogą
      > Błąd numer 5: Nie mówisz mu, czego pragniesz
      > Błąd numer 6: Jesteś zła, jeśli on proponuje coś nowego

      Popełniam trzy z sześciu, ale nie napiszę które...
      • wont Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 14:36
        Nie musisz mówić, ja wiem - 2,3,5 :)
        • urquhart Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 14:42
          wont napisał:

          > Nie musisz mówić, ja wiem - 2,3,5 :)

          Też bym tak stawiał :)
          • mojemail3 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 14:52
            urquhart napisał:

            > wont napisał:
            >
            > > Nie musisz mówić, ja wiem - 2,3,5 :)
            >
            > Też bym tak stawiał :)

            No patrzcie, jacy znawcy kobiet;-)
            • hello-kitty2 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 17:47
              mojemail3 napisała:

              > urquhart napisał:
              >
              > > wont napisał:
              > >
              > > > Nie musisz mówić, ja wiem - 2,3,5 :)
              > >
              > > Też bym tak stawiał :)
              >
              > No patrzcie, jacy znawcy kobiet;-)

              Hehe trafiony zatopiony :) Jak mieszkalam w Polsce tez mialam obsesje odchudzania, pod tym wzgledem oplacalo sie wyjechac. U mnie ze swoim wzrostem wpadlabys w XS, rozmiar 36 wylacznie za przekroczeniem granicy, bez diet, cwiczen i niepochlebnych spojrzen innych kobiet. Viva Holland! Hup hup Holland juz 17 medali :)
      • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 21:15
        zgaduję 2, 3, 5 :P
    • jesod Tak w przeciwwadze 16.02.14, 16:49
      urquhart napisał:
      > Tak w przeciwwadze , wg "Intimate Medicine" pod którymi trudno się mi nie podpi
      > sać...
      >
      >
      > Czytaj więcej na rel="nofollow">kobieta.interia.pl/uczucia/seks/news-6-najwiekszych-lozkowych-bledow-kobiet,nId,410286?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

      Mam pytanie.
      Czy ten artykuł napisał mężczyzna?
      Mam wrażenie, że jest skierowany do debilek...
    • rekreativa Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 17:48
      E tam, to w goóle nie jest analogiczne do listy TB.
      Wy napiszcie, panowie, w punktach, jakie kobiety błędy robią, kiedy już COŚ ROBIĄ.
      Czyli np. nie uważają z zębami przy oralu, czy coś w ten deseń.
      Ja jestem ciekawa.
      • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 17:55
        Przygryzanie przy analu :)
        • rekreativa Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 18:00
          Przygryzanie czego komu?
          • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 21:17
            :D
            mam dziwne skojarzenia..
            przy analu? :D
            • rekreativa Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 21:21
              No właśnie...
              Dlatego usiłuję dociec, co też było przygryzane przy tym analu...
              • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 21:22
                sztuczna szczęka w zadku :D
                • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 21:38
                  Dziewczyny, chodzi o to, ze dla mnie te listy bledow to jakies nieporozumienie. Najwazniejsze jest dopasowanie w indywidualnej seksualnosci. Czy w pozyciu malzenskim pary Amiszow bedzie istotne czy sa oboje otwarci na analne igraszki ? Serio ? No niech mnie ges kopnie :) A jakby wam, dajmy na to masochista, milosnik ballbustingu opisal jak nalezy prawidlowo rozbudzic faceta, to sadzicie, ze waszemu staremu po niespodziewanym kopniaku w rozkraczone jadra zrobi sie dobrze, czy raczej wyrzuci z bolu telewizor przez okno ? :)
                  • jesod Dziewczyny 16.02.14, 21:46
                    sabat.77 napisał:
                    > Dziewczyny, chodzi o to, ze dla mnie te listy bledow to jakies nieporozumienie.

                    Do mnie chyba tego nie piejesz, bo... już wcześniej (patrz tytuł odp.: "Tak w przeciwwadze") dałam temu wyraz. :)
                  • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 21:55
                    Takowe błędy występują w życiu. W jednym związku mogą wystąpić wszystkie, jeden lub w ogóle.
                    Calkowicie się z Tobą zgadzam, ze najważniejsze jest dopasowanie się indywidualne.

                    Poza tym te błędy są trochę takie...zbyt ogólne. W wątku o błędach panów są podane konkretne sytuacje.
                    • marek.zak1 Indywidualne dopasowanie 16.02.14, 22:15
                      Indywidualne dopasowanie jest najważniejsze, jak napisalaś. Jak jego brak, wszystko jest przechlapane. A u nas? - spytalem przed chwilą moją żonę. - Po prostu żywioly - odpowiedziała, śmiejąc się.
                      Zycze wam udanych dyskusji.
                      Dobranoc.
                      Pozdrowienia od Sowy :)
                      zakbajka.blog.onet.pl/2014/02/16/przymierzalnia/
                  • rekreativa Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 22:20
                    No ta, ta, najważniejsze jest indywidualne itd. itp...
                    Ale byłam ciekawa, czy panowie mają w myśli jakieś takie łóżkowe zachowania pań - wobec ich cielesnej osoby, które większością głosów uważają za niepożądane.
                    Tak jak np. w wątku TB jest dopychanie pani w trzymaniu za włosy przy oralu - no raczej mało amatorek tej wątpliwej przyjemności znajdziesz.
                    • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 22:34
                      Wydaje mi sie, ze chodzi bardziej o caloksztalt, sprobuje za chwile wiecej napisac, musze zebrac mysli...
                      • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 00:22
                        sabat.77 napisał:

                        > Wydaje mi sie, ze chodzi bardziej o caloksztalt, sprobuje za chwile wiecej napi
                        > sac, musze zebrac mysli...

                        Ok. Zatem myślę, że faceci jako odbiorcy porno są przez nie zwrotnie kształtowani. Coś w stylu - z filmów dowiaduję się co jest fajne w seksie. Co za tym idzie, chłopaki częściej porównują kobiety jako kochanki na zasadzie "na co ona idzie". Czyli - laska daje analnie, robi loda i pije potem spermę - to już jest o niebo lepiej niż babka co leży na łóżku z zamkniętymi oczami i daje się posuwać jedynie w pozycji na misjonarza. ze ściśniętą ze strachu cipką.

                        Z fizycznych kwestii - mogę mówić za siebie.
                        1) Myślę, że może wkurwiać zaprzestanie stymulacji kutasa natychmiast po wytrysku. Oczywiście miłośnicy ruined orgasm będą krzyczeć, że nie wiem co dobre, ale chyba seksualny mainstream mnie w tym poprze. Ptaka trzeba pieścić jeszcze trochę po spuszczeniu się, najlepiej wolniej i spokojniej - pozwolić "położyć mu się do snu".
                        2) Intensywne obijanie jajek ręką albo czymś innym w trakcie handjoba - niekoniecznie sprawi mu przyjemność. Ruchy przy facecie mogą być dość obcesowe, ale na jaja trzeba uważać, bo są bardzo wrażliwe na dotyk. Źle wycelowany ruch może sprawić, że twojemu facetowi pokażą się z bólu gwiazdki przed oczami.
                        3) Dobre zrobienie laski wymaga zaangażowania języka i nagromadzenia sobie śliny w ustach. Jak bierzesz do buzi, to dobrze żeby była maks naśliniona, wtedy jest najprzyjemniej facetowi. Dobrze pomajstrować językiem przy żołędzi w trakcie, jak która potrafi. No i generalnie najlepiej nauczyć się oddychać nosem, bo blowjob który przez 80% czasu jest wspomagany ręką nie znajdzie wielu zwolenników. Wytrysk w usta - to oczywiste. Mistrzowskie obciąganie laski to praktycznie wyłącznie ustami bez przerwy na wytrysk, ewentualnie pozwolenie facetowi na spuszczenie się w otwarte usta.
                        4) Myślę że klimaty w stylu obkładania się ananasami i bitą śmietaną czy zabawy we wzajemny masaż olejkiem znajdą mniej autentycznych entuzjastów niż bezwstydne wpięcie się do analu albo pozwolenie na spenetrowanie swoich damskich otworów nasmarowanym żelem wibratorem... Generalnie u chłopaków hardcore ma raczej lepszą prasę niż softcore ;)
                        • jesod Generalnie 17.02.14, 01:07
                          sabat.77 napisał:
                          > Generalnie u chłopaków hardcore ma raczej le pszą prasę niż softcore ;)

                          Skąd tyle wiedzy na ten temat?
                          • sabat.77 Re: Generalnie 17.02.14, 06:50
                            Przeprowadzilem mini sonde, w meskiej ubikacji przy pisuarach. Docen poswiecenie dla nauki.
                            • jesod Re: Generalnie 17.02.14, 10:49
                              sabat.77 napisał:
                              > Przeprowadzilem mini sonde, w meskiej ubikacji przy pisuarach. Docen poswiecenie
                              > dla nauki.

                              Nie sądzę by można to było nazwać poświęceniem.
                              Raczej nadmuchiwaniem i rozdmuchiwaniem mini poglądów oraz przekonań, po to by przekonać świat, że rzeczywistość jest realnym odzwierciedleniem wyników mini sondy męskiej ubikacji.
                        • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 06:48
                          Poczytałam i doszłam do wniosku że kobieta to jednak tylko kawał mięsa.
                          • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 06:56
                            A mezczyzna nie ? Cielesnosc i mieso to zlo ? Ile to razy slyszy sie, ze duzy kutas lepszy od malego, umiesniony wielki samiec bardziej pociagajacy niz chudziutki nerdzik... No wiec ?
                            • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 07:23
                              Manię wielkości to wy panowie sami sobie wyrabiacie, a raczej wpędzacie się w kompleksy.
                              Z babskiego punktu widzenia mężczyzna z pewnością nie jest mięsem, gwarantuję. Era kamienia łupanego dawno za nami, gdzie kopulacja miała tylko jeden cel - rozmnażanie.
                              Chyba za często oglądasz porno, tam zawsze wybierają wielkich, a baby tam grające jęczą z udawanej rozkoszy.
                              To całkiem tak jak fan zobaczy Bożenkę z Klanu i leci za nią wołając: Bożenka! Bożenka! Tymczasem ona jest Agnieszką czy jakoś tak. Trzeba umieć rozgraniczać świat fikcyjny od rzeczywistego.
                              Wyobraziłam sobie ten seks o którym piszesz, to jakby kowal z młotem podchodził do kobiety, i jak ma być jej dobrze?
                              • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 08:25
                                Sluchaj, ja szczerze napisalem jak widze. Z mojego punktu widzenia. Umiem byc lagodny i waniliowy w lozku, ale szczerze mowiac mnie to nudzi i mi nie lezy. To nie tak, ze nie rozumiem potrzeb innego rodzaju seksualnosci, roboczo nazwijmy kobiecych, ale mnie to nie kreci. Znam mase facetow, ktorzy postrzegaja rzecz podobnie, dlatego np. chodza na kurwy - bo tam moga zadecydowac i sie zrealizowac. Mizianie przez bibulke ich nie bawi, sorry.
                                • jesod Szczerze napisałem 17.02.14, 10:43
                                  sabat.77 napisał:
                                  > Sluchaj, ja szczerze napisalem jak widze. Z mojego punktu widzenia. Umiem byc l
                                  > agodny i waniliowy w lozku, ale szczerze mowiac mnie to nudzi i mi nie lezy.

                                  To było bardzo czytelne od początku, bez składania precyzyjnych i oficjalnych oświadczeń.
                                • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 17:14
                                  Waniliowy czy hardcorowy to każdy potrafi być.
                                  Ok rozumiem, masz takie potrzeby, które znowu dla mnie to jak rąbanie drzewa.
                                  Kobieta wiążąc się ma swój cel, być kochaną, mieć poczucie bezpieczeństwa i takie tam. Teraz powiedz mi jaki cel ma facet taki jak Ty, no bo mając takie potrzeby, a nie inne to po co Ci żona, czy też stala partnerka jak np co noc możesz mieć inną panienkę do rżnięcia.
                                  • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 17:18
                                    Ale Ty do mnie mowisz, bo mi sie drzewko gubi ?..
                                    • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 17:20
                                      Si si prze pana :)
                                      • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 17:33
                                        Wow, no to dowalilas do pieca. Gdzie ja napisalem, ze jest mi obojetne co czuje kobieta ? Pisalem o preferencjach, mam wrazenie bedacych udzialem sporej grupy facetow. Same preferencje nie determinuja jednak poziomu empatii czy uczuciowosci u drugiej osoby. To jakies pomieszanie z poplataniem. Nie rozumiesz - moim zdaniem wielu facetow ma lagodne w lozku zony, ktore kocha, niemniej od strony samego przezycia erotycznego byloby im jeszcze fajniej, gdyby byly w lozku nieco bardziej perwersyjne i wyzwolone. Niestety najszczelniej kolderka resentymenu wobec seksualnosci przykryta byla seksualnosc kobiety i byloby po prostu milej, gdyby ta kolderka zostala nieco skopana.
                                        Druga sprawa, to mit, ze seksualnosc jest czym stalym i danym raz na zawsze. To ulega modyfikacji, takze swiadomej - o ile ktos osiagnal pewien stopien swiadomosci. Mozna dokonywac przelomow w swoim zyciu seksualnym i isc swiadomie w kierunku ktory sie obralo...
                                        • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 17:43
                                          W takim razie porozmawiajmy o facetach ogólnie. Piszesz, że jak nie dostaną czegoś w domu to idą na kurewki. OK, pytam po co mają żony? Czy nie lepiej mieć codziennie inną, spełniać swe pragnienia, przy okazji nie raniąc innej osoby?
                                          Bo widzisz, ciężko jest mi to pojąć, może moj tok myślenia jest, że tak powiem starszy od mojego ciała.
                                          Ta sytuacja przypomina mi małych chłopców, którzy tupią nóżkami w sklepie, drą się ile sił w płucach, bo mama nie chce kupić lizaka.
                                          • wont Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 17:57
                                            Mi to już szkoda sabata, że każdemu musi tłumaczyć taką oczywistą oczywistość.
                                            To tak, jakby ktoś ci sprzedał samochód. Nówka, sportowy, nieśmigany. Na początku jest fantastycznie, jeździsz na dłuższe trasy - Francja, Hiszpania, Grecja, wszystko super. Potem, po kilku latach nagle rozkracza się (a raczej odwrotnie - zwiera) i dupa blada, nie da się naprawić, ewentualnie raz na kilka miesięcy, szybka kilkuminutowa jazda na dwójce, po ciemku do najbliższego sklepu po mleko. A miał starczyć na całe życie! I co teraz? Kredyt wzięty, musisz go do końca życia spłacać, na nowy samochód cię nie stać. Co robisz? Całe życie chodzić na piechotę? Czy też może jednak raz na jakiś czas przejechać się taksówką albo, kto wie - może jakaś na stopa weźmie?
                                            • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 18:03
                                              Yyyyyyyyyyyyyyyyyy?
                                              Samochód starzeje? a wlaściciel nie? Cóż za ewenement :D
                                              No ok niech się starzeje tylko na jaką cholerę trzyma? Odejść i już.
                                              • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 18:09
                                                Mozna zostawic na poboczu, ale wtedy bank podwyzszy rate kredytu, bo tak byla zawarta umowa :)
                                                • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 18:10
                                                  A twierdzicie że to kobiety tylko o kasie :P
                                            • orzech69 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 18.02.14, 09:21
                                              wont napisał:

                                              > Mi to już szkoda sabata, że każdemu musi tłumaczyć taką oczywistą oczywistość.
                                              > To tak, jakby ktoś ci sprzedał samochód. Nówka, sportowy, nieśmigany. Na począt
                                              > ku jest fantastycznie, jeździsz na dłuższe trasy - Francja, Hiszpania, Grecja,
                                              > wszystko super. Potem, po kilku latach nagle rozkracza się (a raczej odwrotnie
                                              > - zwiera) i dupa blada, nie da się naprawić, ewentualnie raz na kilka miesięcy,
                                              > szybka kilkuminutowa jazda na dwójce, po ciemku do najbliższego sklepu po mlek
                                              > o. A miał starczyć na całe życie! I co teraz? Kredyt wzięty, musisz go do końca
                                              > życia spłacać, na nowy samochód cię nie stać. Co robisz? Całe życie chodzić na
                                              > piechotę? Czy też może jednak raz na jakiś czas przejechać się taksówką albo,
                                              > kto wie - może jakaś na stopa weźmie?
                                              Jak się nie dba o samochód to się psuje.
                                              Do samochodu trzeba lać dobre paliwo nie skąpic, bo jak lejesz złe to daleko nie zajedziesz ;)
                                              • zawle Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 18.02.14, 09:33
                                                orzech69 napisał: > Jak się nie dba o samochód to się psuje.
                                                > Do samochodu trzeba lać dobre paliwo nie skąpic, bo jak lejesz złe to daleko ni
                                                > e zajedziesz ;)

                                                To chyba te wyprodukowane z 50 lat temu:) Teraz psują się zaraz po okresie gwarancyjnym. Nie licząc wadliwych egzemplarzy. Tu dobre paliwo i smarowanie nie wystarczy
                                          • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 18:02
                                            Rownie dobrze dziewczyny z forum oczekujace od swoich mezow w miare regularnego seksu to male roszczeniowe dziewczynki, tupiace ze zlosci przed sklepem z cukierkami...
                                            • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 18:07
                                              Ej, to trochę nie tak. Seksu chce i on i ona, różnica jedynie na dawaniu siebie.
                                              Poza tym jak można zmusić faceta do seksu, do patyka mu przywiązać? Ałć.
                                              Przecież to naturalne że nie zawsze musi nam się chcieć, my istoty myślące o tym wiemy.
                                              • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 18:13
                                                Bede ten post cytowal kazdej nowej rozgoryczonej forumowiczce, narzekajacej na swojego partnera :)
                                                • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 18:27
                                                  :D
                                                  Trzymam za słowo :D
                              • urquhart Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 08:52
                                t.akaja napisał(a):
                                > Manię wielkości to wy panowie sami sobie wyrabiacie, a raczej wpędzacie się w k
                                > ompleksy.
                                > Z babskiego punktu widzenia mężczyzna z pewnością nie jest mięsem, gwarantuję.
                                > Era kamienia łupanego dawno za nami, gdzie kopulacja miała tylko jeden cel - ro
                                > zmnażanie.
                                > Chyba za często oglądasz porno, tam zawsze wybierają wielkich, a baby tam grają
                                > ce jęczą z udawanej rozkoszy.

                                Poza tym postulatem dostosowania się i podporządkowania się mężczyzn do potrzeb kobiet jako jedynie słusznych coś przychodzi ci do coś głowy?
                                Może przyjdzie ci kiedyś że mężczyźni też mają specyficzne własne oczekiwania?
                                • mojemail3 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 09:53
                                  urquhart napisał:

                                  > t.akaja napisał(a):
                                  > > Manię wielkości to wy panowie sami sobie wyrabiacie, a raczej wpędzacie s
                                  > ię w k
                                  > > ompleksy.
                                  > > Z babskiego punktu widzenia mężczyzna z pewnością nie jest mięsem, gwaran
                                  > tuję.
                                  > > Era kamienia łupanego dawno za nami, gdzie kopulacja miała tylko jeden ce
                                  > l - ro
                                  > > zmnażanie.
                                  > > Chyba za często oglądasz porno, tam zawsze wybierają wielkich, a baby tam
                                  > grają
                                  > > ce jęczą z udawanej rozkoszy.
                                  > Poza tym postulatem dostosowania się i podporządkowania się mężczyzn do potrzeb
                                  > kobiet jako jedynie słusznych coś przychodzi ci do coś głowy?
                                  > Może przyjdzie ci kiedyś że mężczyźni też mają specyficzne własne oczekiwania?

                                  No i tak sie bedziemy przegadywac do usranej smierci...
                                  Ale ma kobieta prawo napisac co mysli, tak? Czy ma sie na sile dopasowywac do tego co jej nie lezy?
                                  We mnie to wywoluje nastepujaca reakcje, miejcie swoje upodobania i fiksacje a ja pokaze fige z makiem i obroce sie na piecie...
                                  • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 10:31
                                    ... ale zawsze trzeba przeliczyc konsekwencje. Jak masz przewage w zwiazku, to narzucasz swoja wizje seksu. Facet robi w lozku duzo cieplego miziania, a ewentualne fantazje realizuje w burdelu, o czym mozesz zwyczajnie nie wiedziec :)
                                    • mojemail3 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 10:39
                                      sabat.77 napisał:

                                      > ... ale zawsze trzeba przeliczyc konsekwencje. Jak masz przewage w zwiazku, to
                                      > narzucasz swoja wizje seksu. Facet robi w lozku duzo cieplego miziania, a ewent
                                      > ualne fantazje realizuje w burdelu, o czym mozesz zwyczajnie nie wiedziec :)

                                      Mam naiwna nadzieje,ze jestesmy kompatybilni, ja nie pisze z perspektywy swojego zwiazku, a z poziomu wczucia sie w sytuacje,ze ktos mi swoja wizje na sile narzuca.
                                      Ani cieple mizianie, ani wzorce pornograficzne, jest jeszcze cos posrodku, normalnosc, naturalnosc, swoboda.
                                      Jak sobie uswiadomilam jak naprawde jest, to znaczy,ze jakbym chciala to bym miala, to sie nawet nie czepiam,ze oboje zasypiamy ze zmeczenia,a czerwona koronkowa halka bedzie na kolejny weekend...
                                      Nie bede wchodzic w szczegoly bo tego nie lubie, to sa jednak moje prywatne sprawy a to forum wybitnie publiczne( jak dom publiczny;-)
                                      Koniec nakrecania spirali poczucia winy, zaczynam wkrotce zycie po 40 tce;-)
                                • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 17:19
                                  Podporządkowany jest nudny - to raz. Mówimy tu o potrzebach emocjonalnych, uczuciowych. No ja niem wiem co może być przyjemnego w bzykaniu panienki, która nic nie czuje, bo facet ma swoje potrzeby. Jeśli jest to tylko mechaniczne niczym nie będzie się różnić od posuwania dwóch plasterków boczków włożonych miedzy szczebelki kaloryfera.
                          • jesod Poczytałam i doszłam do wniosku 17.02.14, 10:54
                            t.akaja napisał(a):
                            > Poczytałam i doszłam do wniosku że kobieta to jednak tylko kawał mięsa.

                            Według stałych bywalców tego forum zdecydowanie tak.
                            Mało tego, ten kawał mięsa jest jedynie niezbędną przystawką smakową do wielkiego mięcha w potrzebie, stanowiącego istotę bytu i świadomości wszelkiej, który sami tu reprezentują.
                            Zaklinają rzeczywistość na swoje potrzeby...
                        • rekreativa Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 11:25
                          O żesz...
                          Potwierdza się to, co od dawna myślę: że bozia przy tworzeniu ludzi straszliwie spartoliła.
                          Miało wyjść, że pani i pan pasują do siebie jak dwie połówki, a wyszło, że w żadnym miejscu nie pasują.
                          • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 17:23
                            Prawda?
                            Mamy przekichane ;)
                        • hello-kitty2 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 18:03
                          Dla mnie strasznym bledem jest jak ktos nie wydaje z siebie ZADNEGO dzwieku, to mi psuje cala zabawe. Mysle, ze ten blad popelniaja glownie mezczyzni. Kobiety sa z natury bardziej ekspresyjne.
                          • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 18:10
                            U mnie w pracy jest taki pan Henryk, sapie stosunkowo glośno na widok każdej kobiety :D
                            Ale tak na poważnie, w rzeczy samej, mężczyźni są bardzo zamknięci w sobie.
                          • marek.zak1 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 18:18
                            Jestem za głosnymi nieskrępowanymi eskspresyjnymi dźwiekami. Wiem, czasami trzeba mieć do dyspozycji większa przestrzeń i brak dzieci w pobliżu. Kiedyś napisalem, ze moj bohater wydał z gardła ,,ryk zwycięskiego samca". to znany, podstarzały krytyk zatytułował tak kpiąc cała recenzję. A przeciez własnie tak jest. Faceci sie krępują, ale to ich zmartwienie.
                            • zawle Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 19:00
                              marek.zak1 napisał:

                              > Jestem za głosnymi nieskrępowanymi eskspresyjnymi dźwiekami. Wiem, czasami trze
                              > ba mieć do dyspozycji większa przestrzeń i brak dzieci w pobliżu. Kiedyś napis
                              > alem, ze moj bohater wydał z gardła ,,ryk zwycięskiego samca". to znany, podst
                              > arzały krytyk zatytułował tak kpiąc cała recenzję. A przeciez własnie tak jest.
                              > Faceci sie krępują, ale to ich zmartwienie.

                              Nie słyszałam tak trafnej recenzji;))) Toż jesteś samozwańczym królem!!!
                              • marek.zak1 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 19:12
                                Królem lwem, który ryczy :)
              • hello-kitty2 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 21:43
                rekreativa napisała:

                > No właśnie...
                > Dlatego usiłuję dociec, co też było przygryzane przy tym analu...

                Babka nie chce dac i ratuje sie gryzieniem. Sabat kiedys pisal, ze jego inicjowanie seksu konczylo sie gryzieniem czy kopaniem (ze strony zony). Znam taki przypadek, babka tak daleko niechetna byla, ze jak facet sie dobieral to zabierala sie za bicie. Zwyczajnie lala go gdzie popadnie.
                • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 21:47
                  Uuuuuuuuu ostro...
                  Oziębłość seksualna, czy tez brak uczucia? jedno z dwóch zapewne. Aczkolwiek ciężko mi sobie wyobrazić, że nie ma się takich potrzeb, szczególnie u kobiet.
                • rekreativa Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 22:23
                  Zupełnie sobie tego nie wyobrażam.
                  Że jak gryzła i kopała? To jak on ten seks inicjował? Za włosy i przytrzymać kolanem?
                  • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 22:32
                    no wiesz, to zupelnie jak u kota :) Jak mu sie cos mocno nie spodoba to robi taki krotki cyrk z glosnym prychnieciem, zamiauczeniem i mlynkiem pazurami. Nie ma co przesadzac, nic sie w sumie wtedy nie stalo. Nota bene, moze nie znam sie na ludziach, ale np. Kitty spokojnie moglbym sobie w takiej akcji wyobrazic.
                    • hello-kitty2 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 22:40
                      sabat.77 napisał:

                      > no wiesz, to zupelnie jak u kota :) Jak mu sie cos mocno nie spodoba to robi ta
                      > ki krotki cyrk z glosnym prychnieciem, zamiauczeniem i mlynkiem pazurami. Nie m
                      > a co przesadzac, nic sie w sumie wtedy nie stalo. Nota bene, moze nie znam sie
                      > na ludziach, ale np. Kitty spokojnie moglbym sobie w takiej akcji wyobrazic.

                      hehe dlatego ze mam kociarski nick? ;-))))
                      • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 22:59
                        Kociarski nick nie jest przypadkowy. Podswiadomosc generuje rozne skojarzenia albo je tworzy. Hellcat to po angielsku zlosnica albo jedza. Hell-o-Kitty tlumaczyc nie trzeba :) A pozory, pierwsze wrazenie jak awatar - jest slodki, naiwny i przymilny. I powiedz sama, czy sie nie zgadza.

                        Dla rownowagi - Sabat moze kojarzyc sie z psem saba z Pustyni i w Puszczy, pies, posluszny, wierny, podporzadkowany. Saba w jezyku swahili to "siodmy", stad sabat.77 nabiera dodatkowego sensu. Sabat to tez spotkanie czarownic, obcowanie z wiedzmami, na to forum nic idealny :) I znowu.

                        Nie wiadomo czy komunikat tworzy rzeczywistosc czy odwrotnie...
                        • hello-kitty2 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 23:21
                          sabat.77 napisał:

                          > Kociarski nick nie jest przypadkowy. Podswiadomosc generuje rozne skojarzenia a
                          > lbo je tworzy. Hellcat to po angielsku zlosnica albo jedza. Hell-o-Kitty tlumac
                          > zyc nie trzeba :) A pozory, pierwsze wrazenie jak awatar - jest slodki, naiwny
                          > i przymilny. I powiedz sama, czy sie nie zgadza.
                          >
                          > Dla rownowagi - Sabat moze kojarzyc sie z psem saba z Pustyni i w Puszczy, pies
                          > , posluszny, wierny, podporzadkowany. Saba w jezyku swahili to "siodmy", stad s
                          > abat.77 nabiera dodatkowego sensu. Sabat to tez spotkanie czarownic, obcowanie
                          > z wiedzmami, na to forum nic idealny :) I znowu.
                          >
                          > Nie wiadomo czy komunikat tworzy rzeczywistosc czy odwrotnie...

                          Piekna dedukcja, niestety posmiejesz sie, zaraz Ci wysle na emaila fotke skad ja w ogole wzielam to hell o kitty :-) Ja jestem zwyczajnie beznadziejna w wymyslaniu hasel, a teraz wszedzie cie pytaja o te hasla i loginy, mam bardzo dobra pamiec do cyfr ale wszedzie chca alfanumerycznie. Takze pudlo ale nice try ;) Moj nick jest zupelnie nie przemyslany.
                          • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 23:51
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Moj nick jest zupelnie nie przemyslany.

                            To nie ma aż takiego znaczenia :) Nick implikuje określone postrzeganie, poprzez sprzężenie zwrotne z otoczeniem. Właściwie - otoczenie zwrotnie narzuca pewną rolę.
                            Widziałem w korpo, jak ludzie potwornie zmieniali swoje zachowanie, wraz z awansem na inne stanowisko. Zdarzyło się też, że bardzo wredna wysoko postawiona pani po potężnej degradacji stała się super kumpelą dla wszystkich. To nie jest wyłącznie chłodna kalkulacja. Operujesz w ramach pewnego społecznego teatru i dekoracje też mają znaczenie.
                            Załóż bullterierowi różową kokardę na szyję i dziecięcą czapeczkę, a stanie się mniej straszny. Ludzie będą go postrzegali jako zabawnego pieska, jest szansa że on to wyczuje i będzie w odpowiedzi bardziej przyjaźnie nastawiony do otoczenia. Forma może generować treść. Upupienie i gęba :)
                            • jesod Widziałem 17.02.14, 00:25
                              sabat.77 napisał:
                              > Widziałem w korpo,

                              Pracujesz razem z Mareczkiem, czy się trochę rozpędziłeś i zapomniałeś w roli?
                              • sabat.77 Re: Widziałem 17.02.14, 00:46
                                jesod napisała:

                                > Pracujesz razem z Mareczkiem, czy się trochę rozpędziłeś i zapomniałeś w roli?

                                Hę ? Wiele lat pracowałem dla dużej korporacji, o jakiej roli mówisz kobieto ?
                                • jesod Re: Widziałem 17.02.14, 00:49
                                  sabat.77 napisał:
                                  > jesod napisała:
                                  >
                                  > > Pracujesz razem z Mareczkiem, czy się trochę rozpędziłeś i zapomniałeś w
                                  > roli?
                                  >
                                  > Hę ? Wiele lat pracowałem dla dużej korporacji, o jakiej roli mówisz kobieto ?

                                  A o jakiej teraz myślisz, mężczyzno?
                          • orzech69 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 18.02.14, 09:51
                            >Ja jestem zwyczajnie beznadziejna w wymys
                            > laniu hasel, a teraz wszedzie cie pytaja o te hasla i loginy, mam bardzo dobra
                            > pamiec do cyfr ale wszedzie chca alfanumerycznie.
                            Taka propozycja znajdź sobie jedno słowo do którego będziesz dodawać cyfry.
                            Np. Pantadeusz69 i masz gotowe hasło.
                            Trzymając się jednego słowa nie zapomnisz go a mając dobra pamięć do cyfr możesz układać różne kombinacje dla różnych haseł.
                  • hello-kitty2 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 16.02.14, 22:38
                    rekreativa napisała:

                    > Zupełnie sobie tego nie wyobrażam.
                    > Że jak gryzła i kopała? To jak on ten seks inicjował? Za włosy i przytrzymać ko
                    > lanem?

                    Nie, normalnie typu reke pod spodnice czy tam za dupsko czy miedzy uda, a tu cap czy tam chap! :-) Pisal kiedys, juz nie pamietam ze szczegolami i tez nie wiem czy bedzie chcial do tego wracac. Pamietam jednak, ze tam naprawde nie bylo niec kontrowersyjnego w tym jego inicjowaniu co by tlumaczylo takie reakcje.
      • urquhart aktywność, aktywność, aktywność 16.02.14, 19:47
        rekreativa napisała:

        > E tam, to w goóle nie jest analogiczne do listy TB.
        > Wy napiszcie, panowie, w punktach, jakie kobiety błędy robią, kiedy już COŚ ROB
        > IĄ.
        > Czyli np. nie uważają z zębami przy oralu, czy coś w ten deseń.
        > Ja jestem ciekawa.

        Jak jesteś ciekawa poczytaj oceny rożnych dziwek wystawiane przez facetów na garsonierze, generalnie to nawet zęby przy oralu niewiele zaniżają ocenę, podobnie utuczona dupa czy obwisłe cycki, o całokształcie oceny decyduje generalnie punkt 1 z listy , czy była aktywna seksualnie i zaangażowana w to co robi, wiec to generalnie dobro bardzo deficytowe :)

        • hello-kitty2 Re: aktywność, aktywność, aktywność 16.02.14, 19:58
          urquhart napisał:

          > Jak jesteś ciekawa poczytaj oceny rożnych dziwek wystawiane przez facetów na ga
          > rsonierze, generalnie to nawet zęby przy oralu niewiele zaniżają ocenę, podobni
          > e utuczona dupa czy obwisłe cycki, o całokształcie oceny decyduje generalnie pu
          > nkt 1 z listy , czy była aktywna seksualnie i zaangażowana w to co robi, wiec t
          > o generalnie dobro bardzo deficytowe :)

          Urqu wstaw pare ciekawych uwag z tej garsoniery czy nie wolno? (nie orientuje sie)
      • yoric Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 02:15
        Co do dopychania głowy przy lodzie to nie próbowałem, ale sądzę, że znajdą się babki, którym to przypadnie do gustu (sądząc po tym, ile lubie ogólne ostrzejsze traktowanie).

        Co do męskiej listy do zacznę od Sabata:
        - koniec wraz z wytryskiem - lepiej tak, niż za mocna stymulacja zaraz po wytrysku
        - obijanie jajek - tu pełna zgoda, trzeba uważać!
        - technika loda - tu znowu nie - ja akurat lubię pomoc ręką

        O wysmarowaniu się balsamami itp już było. Co do reszty:
        - absolutnie podstawowy to brak komunikacji - że chciałaby tą pozycję, albo że dziś ją boli (czemu nie powiedziała 5 min wcześniej??)
        - zahamowania (tego nie chcę, tamtego nie lubię, tego się wstydzę, tego nie bo nie)
        - brak aktywności - czyli nawet jak jej jest dobrze i 'idzie na orgazm', babka leży i nie rusza się, bo nie musi (czeka aż facet wszystko zrobi)
        - paradoksalnie jeszcze gorzej - nadmierna aktywność i usilne przejmowanie inicjatywy (wybieranie pozycji, ciąganie za włosy, itd.)
        - delikatne gładzenie skóry - dla kobiety pewnie to pieszczota, a mnie takie łaskotki mogą doprowadzić do szału i automatycznej reakcji obronnej (serio już bezpieczniej uderzyć, niż łaskotać)
        - całowanie w ucho - no to akurat potrafi być superprzyjemne, ale czym innym jest cmokanie w środek ucha - w ogóle skąd ludzie biorą takie pomysły! :)

        Na szczęście powyższe nie są jakimiś bardzo częstymi przypadłościami :).
        • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 06:59
          Mezczyzni tez maja zahamowania... i to ile :) Tego nie, tamtego sie boi...
          Szczegolnie zwiazanych ze sfera dominacji i biernego analu :)
          Patrz, niby chcemy, zeby babe dymac w odbyt i psioczymy, ze sie wykreca, ale samemu nadstawic dupska - oj, to wieja panowie z pola bitwy, ze hej...
          • rekreativa Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 11:33
            Miałam napisać niemal to samo.
            Dopóki babka spełnia zachcianki faceta, to jest wielki fun.
            Ale jeśli to ona jego o coś poprosi, to nagle pan zmienia front i sam wchodzi w tryb pruderyjnego z uprzedzeniami, "tego nie, tamtego nie, to jest fuj".
            Ja tam mogę wiele zrobić dla ulubionego pana, ale pod jednym warunkiem - jego pupa w moich rękach ;) Jesli się wzbrania, to niech se lody z połykiem sam robi, ja idę spać.
            • t.akaja Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 17:27
              :D
            • hello-kitty2 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 17:59
              rekreativa napisała:

              > Ja tam mogę wiele zrobić dla ulubionego pana, ale pod jednym warunkiem - jego p
              > upa w moich rękach ;) Jesli się wzbrania, to niech se lody z połykiem sam robi,
              > ja idę spać.

              Oj sa tacy, co sie daja rzucic na brzuch i chetnie wypinaja tyleczek. Po wygoleniu mozna poznac. Tez mnie to podnieca.
    • t.akaja a ja mam pytanie 16.02.14, 19:06
      "Przyjmujesz, że seks nie znaczy dla niego aż tak wiele"

      Seks jako stosunek, ale czy on znaczy coś więcej niż tylko zaspokojenie własnej potrzeby? Czy ma on także na celu otrzymanie poczucia bliskości, odwzajemnienia uczuć...czegoś głębszego niż mogła by ofiarować np gwiazdeczka porno.
      • lybbla Re: a ja mam pytanie 16.02.14, 19:13
        Ten najlepszy seks jest konkluzją a nie celem samym w sobie.
      • urquhart Re: a ja mam pytanie 16.02.14, 19:38
        t.akaja napisał(a):
        > "Przyjmujesz, że seks nie znaczy dla niego aż tak wiele"
        > Seks jako stosunek, ale czy on znaczy coś więcej niż tylko zaspokojenie własnej
        > potrzeby? Czy ma on także na celu otrzymanie poczucia bliskości, odwzajemnieni
        > a uczuć...czegoś głębszego niż mogła by ofiarować np gwiazdeczka porno.

        To trochę jak z jedzeniem.
        We wszystkich kulturach (poza kulturą fast food) jedzenie ma być zacieśnianiem społecznych więzi, rodzinnych kontaktów.
        Ale jak jesteś wygłodzony masz to gdzieś, chcesz napełnić brzuch.
        Jak narzuca swoje warunki strona mająca znacznie mniejsze potrzeby, to ta druga będzie myślała o tych rożnych innych płaszczyznach posiłków czy seksu?
        • mabelle2000 Re: a ja mam pytanie 16.02.14, 20:13
          urquhart napisał:

          > To trochę jak z jedzeniem.
          > We wszystkich kulturach (poza kulturą fast food) jedzenie ma być zacieśnianiem
          > społecznych więzi, rodzinnych kontaktów.
          > Ale jak jesteś wygłodzony masz to gdzieś, chcesz napełnić brzuch.
          > Jak narzuca swoje warunki strona mająca znacznie mniejsze potrzeby, to ta druga
          > będzie myślała o tych rożnych innych płaszczyznach posiłków czy seksu?

          Czytalam wielokrotnie tutaj porownanie seksu do jedzenia, ale poniewaz nadal go nie rozumiem, wiec bylabym wdzieczna gdybys mi to wyjasnil, tak lopatologicznie, jesli mozesz oczywiscie, jeszcze raz.
          Skad w ogole pomysl, ze czlowiek wyglodzony zje byle co ? Czesc ludzi na pewno, ale przeciez nie wszyscy. Skoro moim problemem nie byl brak seksu ( o ile monotonna penetracje penis-pochwa mozna nazwac seksem), a bezsens takiej czynnosci tylko poglebial moja frustracje, to mialam brac to co jest i sie cieszyc z tego, ze "mam seks" ? Przeciez dzganie penisem nie podnieconej kobiety seksem nazwac nie mozna. Moze napisz Urqu, ze to jakas meska perspektywa, z ktorej piszesz, czy cos, bo mi sie ta Twoja wiedza cos rozjezdza ;-)
          No i drugie pytanie- czy mozna mowic, ze kobieta, ktorej seks z partnerem nie zadowala i UNIKA tego seksu z tej wlasnie przyczyny, ma mniejsze potrzeby ? A moze ma wieksze, bo kilkuminutowe wpychanie penisa uwaza za strate czasu ? Bo jesli ona seks traktuje w kategoriach przygody, sztuki, ktora sie rozwija, zjawiska, ktore sie WZAJEMNIE przezywa, ktorym sie cieszy, ekscytuje, na ktore sie czeka, to ma mniejsze potrzeby, wedlug Ciebie, i teraz moze dyktowac jakies (jakie ?) warunki ?
          • urquhart Re: a ja mam pytanie 16.02.14, 20:36
            > urquhart napisał:
            > Skad w ogole pomysl, ze czlowiek wyglodzony zje byle co ? Czesc ludzi na pewno,
            > ale przeciez nie wszyscy. Skoro moim problemem nie byl brak seksu ( o ile mono
            > tonna penetracje penis-pochwa mozna nazwac seksem), a bezsens takiej czynnosci

            Babcia karmiła mnie opowieściami jak w powstaniu warszawskim był głód i gotowała chłopakom z oddziału koty, psy a na końcu szczury, jedli jakieś zupy z kleju do tapet, a potem w obozie jenieckim było jeszcze gorzej, Niemcy sami byli głodni wiec tym bardziej im nic nie dawali, żuli siano z materacy i odpadki żeby oszukać głód. Nikt nie wolał umierać z głodu.
            Rozklejały się opowieściami o chlebie z sąsiadką która wróciła po 15 latach zesłania z Syberii gdzie było jeszcze gorzej.
            Syty głodnego nie zrozumie.

            > No i drugie pytanie- czy mozna mowic, ze kobieta, ktorej seks z partnerem nie z
            > adowala i UNIKA tego seksu z tej wlasnie przyczyny, ma mniejsze potrzeby ? A mo
            > ze ma wieksze, bo kilkuminutowe wpychanie penisa uwaza za strate czasu ? Bo jes
            > li ona seks traktuje w kategoriach przygody, sztuki, ktora sie rozwija, zjawisk
            > a, ktore sie WZAJEMNIE przezywa, ktorym sie cieszy, ekscytuje, na ktore sie cze
            > ka, to ma mniejsze potrzeby, wedlug Ciebie, i teraz moze dyktowac jakies (jakie
            > ?) warunki ?

            Zabroń oglądania telewizji i seriali M jak miłość jednostkom którym wystarczy to jako namiastka przygody sztuki , zjawisk bo uważasz to sama za "stratę czasu" (poniekąd słusznie). Ciekawe jaka bedzie reakcja.
            • t.akaja Re: a ja mam pytanie 16.02.14, 20:50
              Głód o ktorym piszesz z mojego punktu widzenia ma się nijak. Dlaczego? Równocześnie mogłabym porownać to z: Nie mam partnera to biorę co mi się trafi np. żul.
              Porównałeś seks z wielką biedą.
              To jedzenie jakoś tak mi nie pasuje, bo w biedzie nie żyjemy, a wybór partnerów raczej nie stanowi problemu, mamy w czym wybierać, takie czasy.
              Chodzi o to że każda kobieta bynajmniej ta w związku oczekuje nie tylko zaangażowania fizycznego, ale także tego uczuciowego. Efektem jego braku może być brak przyjemności, dokładnie to o czym pisze koleżanka wyżej.
              • orzech69 Re: a ja mam pytanie 18.02.14, 11:43
                t.akaja napisał(a):

                >> To jedzenie jakoś tak mi nie pasuje, bo w biedzie nie żyjemy, a wybór partnerów
                > raczej nie stanowi problemu, mamy w czym wybierać, takie czasy.
                Przekornie zapytam skoro wybór nie stanowi problemu to czemu tak dużo złych wyborów jest ?
                • t.akaja Re: a ja mam pytanie 18.02.14, 16:30
                  Kto szuka ten znajdzie. Nie wszystko musi nam smakować.
            • jesod Re: a ja mam pytanie 16.02.14, 20:56
              urquhart napisał:
              > Syty głodnego nie zrozumie.

              Więc zagłodź sytego i spróbuj zobaczyć, co tym osiągniesz.
              Jesteś przekonany, że... tylko zrozumienie?
              Poza tym.
              Głód z braku pożywienia nie jest tym samym głodem, co głód z powodu braku seksu.
              Z tego pierwszego można umrzeć, a z tego drugiego.... tylko zwariować, o ile dąży się do samounicestwienia.
            • mabelle2000 Re: a ja mam pytanie 16.02.14, 20:59
              urquhart napisał:

              > Syty głodnego nie zrozumie.

              A mnie sie Urqu wydaje, ze to Ty czegos nie rozumiesz :-) Masz swoja wizje seksu i dziwi Cie, ze inni maja inaczej. Zauwaz, ze napisalam, ze dla mnie seks to cale spektrum zachowan, jesli ktos oferuje mi tylko zalosne resztki, bo penis w pochwie to dla mnie sa zalosne resztki, to mam prawo z tego zrezygnowac. Czy to znaczy, ze jestem oziebla ? Mam mniejsze potrzeby ? Nie.
              A teraz sprobuj sobie wyobrazic, ze gdyby mezczyna zadal sobie trud i sprobowal spelnic chociaz czesc moich fantazji, pozwolilby mi na kuszenie, uwodzenie go, na stwarzanie atmosfery, na eksperymentowanie, cieszylby sie mna i moim cialem, a na koncu mialby te swoja penetracje, ktora wtedy bylaby dla mnie milym przezyciem, to co by stracil ? Czy jego wizja seksu cos by na tym ucierpiala ?

              > Zabroń oglądania telewizji i seriali M jak miłość jednostkom którym wystarczy t
              > o jako namiastka przygody sztuki , zjawisk bo uważasz to sama za "stratę czasu"
              > (poniekąd słusznie). Ciekawe jaka bedzie reakcja.

              Powtarzam jeszcze raz- daj innym prawo miec wlasna wizje seksu. Nie pisz jak beton, ze glodny zezre wszystko, a nie podniecona kobieta powinna dac sobie wsadzic, bo jak nie, to jest wredna suka, ktora nie potrafi zrozumiec glodnego.
          • orzech69 Re: a ja mam pytanie 18.02.14, 11:41
            mabelle2000 napisał(a):
            sex można porównać z jedzeniem z tym że od braku sexu jeszcze nikt nie umarł a od braku jedzenie całe mnóstwo ludzi.
            I jak z jedzeniem ludzie maja ochotę na różne potrawy problem jest wtedy gdy jedna strona ma ochotę cały czas na potrawy z McDonalda a druga chciała by tez czasem kolacji przy świecach.

    • that.bitch.is.sick Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 02:51
      urquhart napisał:

      > Błąd numer 1: Nigdy nie inicjujesz seksu
      > Błąd numer 2: Za bardzo martwisz się o swój wygląd
      > Błąd numer 3: Przyjmujesz, że seks nie znaczy dla niego aż tak wiele
      > Błąd numer 4: Uważasz, że mężczyźni zawsze mogą
      > Błąd numer 5: Nie mówisz mu, czego pragniesz
      > Błąd numer 6: Jesteś zła, jeśli on proponuje coś nowego
      >

      Lista bardzo dobra, zwięzła łopatologiczna. Szkoda że takie listy nic nie dają:P, ale rozumiem że kiedy bogini tworzy listę, to sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Lista oczywiście jest dużo lepsza niż bogini, tamże niektóre "błędy" nie mają charakteru uniwersalnego a inne ciężko zaliczyć w poczet błędów..i teraz sobie w sygnaturce wpiszę że to moja opinia (nie plagiat z Beaty Kępy) albo od razu walnę jakiś pokutny monolog. Teraz wstyd nie być po stronie gender bo wszystko co na prawo to już ociera się o psychiczne zaburzenia.
      • anbale Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 10:48
        Nie nazwałabym tego listą błędów, tylko skrótowym opisem egotycznej kobiety niezaangażowanej w związek z mężczyzną, ignorującej i zobojetniałej :)
        No na pewno pożycie z kimś takim jest mało ekscytujące.
      • twojabogini Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 12:20
        Nie chce mi się licytować na to, czyja lista lepsza :)

        Co do listy 6 błędów...to jest to sądzę, że jest obraz zachowań kobiety totalnie nierozbudzonej seksualnie, lub też mającej partnera głęboko w d... a i to tylko w przenośni...

        Rozbudzona seksualnie kobieta z pewnością inicjuje seks, akceptuje swoje ciało i nie sądzi, że jeśli nie wygląda jak topowa gwiazda porno, to nie nadaje się do seksu, seks znaczy dla niej wiele, więc nie sądzi, że potrzeby partnera nie są dla niego ważne, zna możliwości seksualne mężczyzn i wie co zrobić gdy one maleją, a kiedy odpuścić, umie komunikować swoje potrzeby, propozycja nowości nie budzi w niej emocji w rodzaju złość - aczkolwiek potrafi odmówić jeśli jej coś nie interesuje i nie ma na to ochoty.

        Lista jest dobra, o ile się orientuję dotyczy jakiejś części kobiet, tyle, że jej tytuł powinien brzmieć - symptomy nierozbudzenia seksualnego lub uśpienia libido kobiety.



        • marek.zak1 Błąd numer 1. 17.02.14, 12:46
          Wiązanie sie z nieodpowiednim partnerem pod wpływem emocji, ktore wyłączają myślenie. Wszystko inne jest tego konsekwencją.
        • lybbla Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 14:01
          twojabogini napisała:


          > Co do listy 6 błędów...to jest to sądzę, że jest obraz zachowań kobiety totalni
          > e nierozbudzonej seksualnie, lub też mającej partnera głęboko w d... a i to tyl
          > ko w przenośni...

          > Rozbudzona seksualnie kobieta z pewnością inicjuje seks, akceptuje swoje ciało
          > i nie sądzi, że jeśli nie wygląda jak topowa gwiazda porno, to nie nadaje się d
          > o seksu, seks znaczy dla niej wiele, więc nie sądzi, że potrzeby partnera nie s
          > ą dla niego ważne, zna możliwości seksualne mężczyzn i wie co zrobić gdy one ma
          > leją, a kiedy odpuścić, umie komunikować swoje potrzeby, propozycja nowości nie
          > budzi w niej emocji w rodzaju złość - aczkolwiek potrafi odmówić jeśli jej coś
          > nie interesuje i nie ma na to ochoty.
          >
          > Lista jest dobra, o ile się orientuję dotyczy jakiejś części kobiet, tyle, że j
          > ej tytuł powinien brzmieć
          > - symptomy nierozbudzenia seksualnego lub uśpienia libido kobiety.

          Ale co mojemail na to?
    • twojabogini Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 11:28
      6 największych błędów - to jakieś ogólne pierdoły, jak to gazetowe podsumowania. No bo na interii nie wypada przecież napisać, upewnij się, że dostosujesz ucisk o odpowiedniej sile i dociśnij żołądź do podniebienia językiem :)

      Co do błędów kobiet oczami mężczyzn, zrobiłam wywiad, pytając o typowe błędy techniczne:
      1. Zbytnia delikatność - delikatny dotyk, delikatne pieszczoty penisa - raczej wkurza, niż daje rozkosz.
      2. Psucie orgazmu - nieodpowiednie zachowanie tuż przed, np. zwolnienie tempa, siły nacisku, rozluźnienie mięśni (orgazm jest wtedy cytuję: "smutny", 'wkurwiający', "niesatysfakcjonujący" "oszukany" - a czasem nawet jest coś w rodzaju wytrysku bez orgazmu)- nie mylić z kilkukrotnym dopuszczeniem do narośnięcia podniecenia i wycofania się, zanim dojdzie do fali orgazmu - bo to wzmacnia siłę orgazmu.
      3. Niedbanie o to, aby penis był podczas zabaw różnorakich nawilżony (zabiera sporo przyjemności).
      4. Stosowanie gazetowych porad dotyczących pieszczot penisa - jakieś korby, kręcenie rekami w przeciwne strony - bez wyczucia, a i tak najlepsze są i zawsze będą silne i dość szybkie ruchy w osi góra dół - w każdej formie aktywności to penisy lubią ponoć najbardziej.

      Co do błędów ogólnych:
      1. Odlatywanie myślami - na to skarży się wielu panów, że czasem mają wrażenie że w łóżku są sami.
      2. Kompleksy skutkujące zahamowaniami.
      3. Niezgoda na anal/oral.
      • rekreativa Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 17.02.14, 11:39
        " 3. Niezgoda na anal/oral."

        Według mnie nie można traktować braku zgody na jakiś konkretny rodzaj pieszczot czy stosunku jako błąd. Szczególnie, że ten brak zgody nie musi przecież wynikać z uprzedzeń, tylko ze zwykłego dyskomfortu fizycznego.
        • jesod Błąd 17.02.14, 11:50
          rekreativa napisała:
          > Według mnie nie można traktować braku zgody na jakiś konkretny rodzaj pieszczo
          > t czy stosunku jako błąd.

          O czym Ty piszesz w kategoriach błędu?!
          Kobieta musi mieć świadomość, że ma zawsze prawo powiedzieć: NIE!
          Takie samo prawo mają również mężczyźni... Z tym, że statystycznie to nie oni są większością, która doznaje przemocy.
          • twojabogini Re: Błąd 17.02.14, 12:12
            To nie ja piszę. Zacytowałam jak wyglądają łóżkowe błędy kobiet oczami mężczyzn, z którymi na ten temat pogadałam. Według nich odmowa analu lub oralu przez kobietę jest błędem, która prowadzi do mniejszego poziomu satysfakcji mężczyzny z seksu w łóżku.

            Moje osobiste zdanie co do takiego podejścia - porno robi niektórym wodę z mózgu i jest jednym ze źródeł przemocy wobec kobiet. Z ciekawości pytałam także, czy odmowa biernego seksu analnego ze strony mężczyzny (gdyby partnerkę kręciła myśl o spenetrowaniu partnera) także byłaby błędem łóżkowym. Otóż nie. Dlaczego? Bo mężczyźni nie są przygotowani do biernego analu, to nienaturalne, bo niefajnie jest w seksie zmuszać kogoś do czegoś, co nie będzie dla niego miłe...Nie mam do tego komentarza...No bo co niby powiedzieć?
    • twojabogini Sabat 17.02.14, 12:06
      sabat.77 napisał:

      >Zatem myślę, że faceci jako odbiorcy porno są przez nie zwrotnie kształtowani. Coś w stylu - z >filmów dowiaduję się co jest fajne w seksie.

      I to jest największy błąd łóżkowy mężczyzn. Mylenie porno z realem i pozwolenie na to, aby pornografia kształtowała preferencje seksualne. Wtedy faktycznie kryterium tego co można przeżyć w łóżku z partnerką staje się głównie to, na ile ona będzie w stanie pójść na to co pokazują w filmach.
      Rzecz w tym, że pornografia głównego nurtu jest nastawiona na wywołanie jak największego podniecenia u mężczyzny. I dość szybkiego finału. Kobiety to nie usatysfakcjonuje. No bo dlaczego miałaby się jarać tym, że mężczyzna szybko się podniecił i doszedł? Porno degeneruje męską seksualność w taki sposób, że kobieta staje się kawałkiem mięsa, do tego wcale niekoniecznym.

      Jest też prawdą, co pisze sabat, że mężczyźni, których seksualność jest ukształtowana pod wpływem porno najlepiej realizują się, gdy kupują seks. Dziwce nie musi być przyjemnie. Kobieta w partnerskim seksie oczekuje także swojej przyjemności. Porno jako wzorzec zachowań seksualnych w parze to autokastracja i gwarancja problemów w realnym partnerskim seksie.

      Do porno-panów nie dociera, że jeśli zadbają o przyjemność partnerki - to ona się z pewnością odwdzięczy. Ale filmy xxx nie obejmują zachowań nastawionych na sprawianie przyjemności kobiecie. Dlatego właśnie tak ukształtowanych panów seks z kobietą "nudzi i im nie leży". Filmy nie pokazują, że to "fajne".

      Nie sądzę zatem, że kwestia dotyczy niechęci i braku akceptacji kobiet dotyczącej "męskich potrzeb". Raczej niezgody kobiet na to, aby być w łóżku obiektem i kawałkiem mięcha. Nie jest to niezgoda na realizację męskich potrzeb, ale niezgoda na realizację tych potrzeb, które ukształtowało regularne korzystanie z pornografii.

      Swoją drogą panowie równie niechętnie przystają na realizację pornoscenariuszy, gdy dotykałoby to ich integralności (bierny seks analny, ciągnięcie mężczyzny za włosy, klepanie po zadku, wymaganie silnego i trwałego wzwodu utrzymującego się w nieskończoność). Zatem w sumie trochę mnie dziwi brak zrozumienia do niechęci partnerek do tego rodzaju realizacji seksualnej.
      Anal bierny może być przyjemny i dla kobiety i dla mężczyzny - ale dla większości osób na pewno nie realizowany w standardzie porno - bo zwyczajnie boli. I tak jest niemal z każdym pornostandardem - samo zachowanie może być źródłem przyjemności w seksie partnerskim - jeśli pominie się pornostandard w realizacji.
      • that.bitch.is.sick nie ma siły do tej bogini 17.02.14, 13:12
        twojabogini napisała:


        >
        > Do porno-panów nie dociera, że jeśli zadbają o przyjemność partnerki - to ona s
        > ię z pewnością odwdzięczy. Ale filmy xxx nie obejmują zachowań nastawionych na
        > sprawianie przyjemności kobiecie. Dlatego właśnie tak ukształtowanych panów sek
        > s z kobietą "nudzi i im nie leży". Filmy nie pokazują, że to "fajne".
        >

        Już nie mam bogini do Ciebie siły i prostowania tych tendencyjnych wypocin, choćby przeprowadź prostą operację myślową, masowa pornografia jest rozpowszechniana wśród mężczyzn (i czerpiących z niej przyjemność kobiet) już od czasu kablówki i kaset vhs, przez ten czas wyrosło pokolenie mężczyzn "kształtowanych" rzekomo przez porno. Jak dotąd nie tylko nie zdarzyła się żadna obyczajowa tragedia, oprócz tej że kobiety zostały zmuszone aby ruszyć dupy, zająć się swoim seksualnym rozwojem i spojrzeniem na seks z punktu widzenia rozrywkowego gdyż upowszechnienie pornografii ten punkt cieżkości przesunęło a także dało i kobietom wzorce (niedoskonałe ale jednak) do wejścia w świadomą rolę obiektu pożądania która to rola bardzo im od zawsze odpowiada, przez te lata liczba kobiet osiągających orgazm podczas stosunku stale rośnie, możliwe że jak podają seksuolodzy, anorgazmia to urojony problem.
        Jeśli więc uznać jakiś udział pornografii we wpływie na seks w gospodarstwach domowych, to tylko pozytywny.

        Jestem przeciwna rozpowszechnianiu mitów, że seksualność kobiety to masaże olejkami przy świecach, uberanie sutków w bitą śmietanę i poczta kwiatowa, tak jak kiedyś ksiądz na ambonie udowadniał że właściwa jest wstydliwość płci niewieściej, co mężczyźni od zawsze mieli w dupie i po odbębnieniu wstydliwego seksu z żoną szli do burdelu lub harcowali z pokojówkami realizująć perwersje, a co ubożsi jak podaje autor historii obyczajów seksualnych funkcjonowali jako kozo,owcojebcy.
        Seksualność człowieka dusiła się w kaftanie obyczajowości, podobnie seksualność kobiety dusi się w tym kaftanie sztucznych różnic które tutaj próbujesz generować.
        Standardowy pornopakiet (oral, anal, gangbang) nie powstał w głowie jakiegoś potwornego zboczeńca który w ten sposób chce skorumpować niewinnych mężczyzn którzy gdyby im porno odłączyć to by pląsali przy świecach obcałowując przez godzinę stopy wybranki. To co w mainstremowym porno występuje to najpopularniejsze męskie fantazje od zawsze i wzięły się one z głów naszych mężów, ojców, braci i partnerów, a nie prosto z piekła od diabła z rogami.

        • kutuzow Re: nie ma siły do tej bogini 17.02.14, 13:47
          that.bitch.is.sick napisała:

          Widzę że napisałaś całkiem niezłe podsumowanie gdy ja pisałem swego posta (ogólnie przekaz mamy zbliżony, inaczej postawione tylko akcenty w wypowiedzi).

          > Jak dotąd nie tylko nie zdarzyła się żadna obyczajowa tragedia
          > , oprócz tej że kobiety zostały zmuszone aby ruszyć dupy, zająć się swoim seksu
          > alnym rozwojem i spojrzeniem na seks z punktu widzenia rozrywkowego

          Wydaje mi się że to jest właśnie to co najbardziej boli kobiety pokroju TB. Rozegrała się jednak pewna "tragedia" -tylko innego rodzaju.

          Porno złamało "monopol" i popsuło "rynek". Kiedyś kobieta decydowała na co sie godzi, jak często i co jest normą, a co "zboczeniem". Dostępność porno znacznie poszerzyła oczekiwania facetów. Wtedy jednak jeszcze była ostatnia linia obrony, że takie rzeczy to tylko dziwki w filmach porno robią (domyslnie dla kasy). "Porządne" kobiety, nadal miały ograniczony repertuar zachowań i partnerowi musiało to wystarczyć.

          Później przyszła fala produkcji amatorskich, która dała mężczyznom jakiś punkt odniesienia. Faceci oczekują już czegoś więcej niż "klasyka" po ciemku raz na tydzień w sobotę. Widzą że inni (tacy sami amatorzy jak oni) mają różne fajne akcje i chcą tego samego -chcą się CIESZYĆ SEKSEM.

          Przypomnę wcześniejszy tekst z art:

          "And yet despite the fact that women are holding the sexual purse strings, they aren't asking for much in return these days—the market "price" of sex is currently very low. There are several likely reasons for this. One is the spread of pornography: Since high-speed digital porn gives men additional sexual options—more supply for his elevated demand—it takes some measure of price control away from women."
          www.slate.com/id/2286240
          • that.bitch.is.sick Re: nie ma siły do tej bogini 17.02.14, 14:22
            kutuzow napisał:

            >
            > Porno złamało "monopol" i popsuło "rynek". Kiedyś kobieta decydowała na co sie
            > godzi, jak często i co jest normą, a co "zboczeniem". Dostępność porno znacznie
            > poszerzyła oczekiwania facetów. Wtedy jednak jeszcze była ostatnia linia obron
            > y, że takie rzeczy to tylko dziwki w filmach porno robią (domyslnie dla kasy).
            > "Porządne" kobiety, nadal miały ograniczony repertuar zachowań i partnerowi mus
            > iało to wystarczyć.
            >
            > Później przyszła fala produkcji amatorskich, która dała mężczyznom jakiś punkt
            > odniesienia. Faceci oczekują już czegoś więcej niż "klasyka" po ciemku raz na t
            > ydzień w sobotę. Widzą że inni (tacy sami amatorzy jak oni) mają różne fajne ak
            > cje i chcą tego samego -chcą się CIESZYĆ SEKSEM.

            proszę, nienawidzę wprowadzenia koncepcji wolnego rynku i tejże nomenklatury ekonomicznej do każdej sfery życia. Cóż to u Ciebie za skrzywienie? Wiadomo że ludzie wikłają się tej sferze w zależności znacznie głębsze i mniej racjonalne niż proste decyzje zakupowe i konsumenckie.
            Gdybyśmy nawet trzymali się jednak zależności rynkowych, skupiając się na prostytucji jawnej i zawoalowanej, to seks kobiety i jej ciało podlega w znacznej mierze owej zmorze urynkowienia a poziom popytu na kobiecy tyłek jest nadal dużo wyższy niż na tyłek męski. Bez względu więc na pokazywane w porno fikołki i rozbudzone oczekiwania, można powiedzieć że seks i ciało kobiety jest zasobem ekonomicznym samym w sobie bez porównania z kartą przetargową mężczyzny którą on musi dopiero pozyskać żeby ów seks nabyć. To proste zależności.. Wiem że cię to boli, ale żaden rozwój obyczajowy tych zależności nie zmieni. Wynikają one z różnic biologicznych miedzy płciami.

            Freedom's just another word for nothing left to lose
            Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
            • kutuzow Re: nie ma siły do tej bogini 17.02.14, 14:40
              that.bitch.is.sick napisała:

              > Gdybyśmy nawet trzymali się jednak zależności rynkowych, skupiając się na prost
              > ytucji jawnej i zawoalowanej, to seks kobiety i jej ciało podlega w znacznej mi
              > erze owej zmorze urynkowienia

              Bitch, źle do tego podeszłaś stąd Twoje niezrozumienie mechanizmu.
              Nie chodzi o porównanie popyt na kobiety vs popyt na mężczyzn. Chodzi o rywalizację kobiet o (najlepszych) mężczyzn. Normalnie ta rywalizacja jest ukryta. Gdy dochodzi do znacznego przetrzebienia facetów, staje się znacznie bardziej otwarta -wspominałem tutaj o odwróceniu ról w Ameryce w czasie Drugiej Wojny Światowej. Kobiety wysyłały kwiaty, czekoladki i samochody po nielicznych kawalerów którzy nie zostali jeszcze powołani do wojska. Zerknij na podejście kobiet w Rosji, które wyniosły doświadczenie z lat gdy najpierw wojna przetrzebiła facetów, a potem alkoholizm. Są zdecydowanie mniej "wybredne" niż kobiety na zachodzie -które mają "wolny rynek" w tej kwestii.

              Porno "psuje rynek", ponieważ trzymając się terminologii ekonomicznej można stwierdzić iż jest w pewnym sensie dobrem substytucyjnym dla seksu w ramach związku.
              pl.wikipedia.org/wiki/Dobra_substytucyjne
          • twojabogini Re: nie ma siły do tej bogini 17.02.14, 15:06
            > Wydaje mi się że to jest właśnie to co najbardziej boli kobiety pokroju TB.

            Nie wiem, co masz na myśli, pisząc o kobietach mojego pokroju...jeśli myślisz o seksie pod kołdrą na misjonarza - to się mylisz. To, że nie lubię pornografii głównego nurtu, bo średnio podnieca mnie oglądanie po raz kolejny jak kobieta udaje orgazm, nie oznacza, że nie lubię eksperymentów. Oraz że oral czy anal to dla mnie jakieś tabu. Wręcz przeciwnie, z dobrym i uważnym partnerem to raczej standard. To tylko fantazja pornokopiowaczy nie sięga dalej, więc dla pana dla którego urozmaicenie seksu kończy się, gdy objechał kobietę we wszystkie dziurki, potem wspólnie z innym kolegą, a potem jeszcze doprosił koleżankę....no nie dogadam się z takim, bo ma za wąskie horyzonty...

            > Rozegrała się jednak pewna "tragedia" -tylko innego rodzaju.

            Tu się zgadzamy.

            > Porno złamało "monopol" i popsuło "rynek". Kiedyś kobieta decydowała na co sie
            > godzi, jak często i co jest normą, a co "zboczeniem".

            Poczekajmy jak porno złamie monopol i to mężczyźni przestaną decydować, co jest normą, a co zboczeniem. To jak, jakiś niewielki straponik z tobą w roli biernej?Podkreślam, że może ci być przyjemnie - jeśli partnerka będzie wiedziała co robi, anie po prostu go w ciebie wepchnie.
            Mam nadzieję, że mimo wszystko kobiety nadal w swoich związkach decydują na co się w seksie godzą, a na co nie. jakość seksu naprawdę nie zalezy od tego, czy czasem pojedzie się kogoś w tyłek.


            > Dostępność porno znacznie poszerzyła oczekiwania facetów.

            Za to elastyczność odbytów u kobiet i mężczyzn pozostała taka sama...i nadal ostry anal jest doświadczeniem bolesnym dla strony, która przyjmuje go biernie i bardzo fajny dla osoby, którą penetruje ktoś kto wie o co chodzi...
            • kutuzow Re: nie ma siły do tej bogini 17.02.14, 15:14
              twojabogini napisała:

              > Nie wiem, co masz na myśli, pisząc o kobietach mojego pokroju..
              Myślę że Twoje poglądy najlepiej to definiują. obstawiam także że inni forumowicze także mają wyrobiony Twój wizerunek na podstawie Twych postów. Nie ma to nic wspólnego z Twoim własnym podejściem do seksu.

              Zobacz że czasami tak bardzo się angażujesz w walce ideologicznej że w jednym poście piszesz dwa wykluczające się nawzajem przykłady:

              "To jak, jakiś niewielki straponik z tobą w roli bierne
              > j?Podkreślam, że może ci być przyjemnie - jeśli partnerka będzie wiedziała co r
              > obi, anie po prostu go w ciebie wepchnie."

              > i nadal os
              > try anal jest doświadczeniem bolesnym dla strony, która przyjmuje go biernie i
              > bardzo fajny dla osoby, którą penetruje ktoś kto wie o co chodzi..."

              Podsumowując.
              Napisałaś, że anal jest bolesny dla osoby która go "przyjmuje" i przyjemny dla osoby która go penetruje.
              Jaki jest w takim razie sens analu strap-onem skoro ta strona, która ma odczuwać przyjemność nic nie czuje (bo ma kawałek plastiku), a osoba bierna ma czuć wg Ciebie tylko ból?



              • rekreativa Re: nie ma siły do tej bogini 17.02.14, 15:32
                Nie zrozumiałeś zdania.
                TB napisała, że ostry anal jest bolesny dla osoby penetrowanej, natomiast anal wykonywany przez kogoś, kto się na tym zna i nie chce tylko bezmyslnie małpować pornoli może być bardzo przyjemny.
                • kutuzow bierny anal w męskim wydaniu 17.02.14, 15:46
                  rekreativa napisała:
                  > TB napisała, że ostry anal jest bolesny dla osoby penetrowanej, natomiast anal
                  > wykonywany przez kogoś, kto się na tym zna i nie chce tylko bezmyslnie małpować
                  > pornoli może być bardzo przyjemny.

                  Tak, faktycznie.
                  Zgadzam się z tym co napisałaś.

                  Jak już jesteśmy w temacie przyjemności z anala. Było tutaj gdzies pytanie, czemu facecji boją się tak biernego anala.

                  W wersji facet penetruje kobietę analnie. Jeśli tylko robi to umiejętnie obie osoby odczuwają przyjemność. Gdy kobieta penetruje faceta...tylko on odczuwa przyjemność. Ona nie ma odpowiedniej "końcówki" do tej zabawy.
                  Nie ulega jednak dyskusji to że kluczowe jest tutaj ograniczenie norm społecznych.

                  Większość facetów chętnie spróbuje loda z jednoczesnym masażem prostaty (bo wiedzą że to może być baaardzo przyjemne). To kojarzy się hetero. Kobieta bowiem robi loda z małym "kinky" dodatkiem w wykonaniu jej palca.

                  Gdy jednak pojawia się temat wkładania zabawek w tyłek faceta, to klimat hetero pryska i pojawia się klimat homo. Pojawia się bowiem pytanie, czemu facet miałby wkładać sobie coś sztucznego/plastikowego, (czego nie ma kobieta), skoro jeśli to takie przyjemne miałby jeszcze więcej przyjemności gdyby to był penis innego faceta? Tu się zaczynają regiony w które większość boi się zagłębiać bojąc się o swe poczucie męskości*

                  * moim zdaniem z ta u facetów krucho.
                  • rekreativa Re: bierny anal w męskim wydaniu 17.02.14, 16:03
                    Kutuzow, ja sobie zdaję sprawę, dlaczego panowie maja opory przed biernym analem.
                    I bez względu na to, czy uważam je za uzasadnione, czy nie, to jak najbardziej do swoich oporów mają prawo.
                    Ja bym tylko chciała, żeby z jednakową wyrozumiałością traktowali opory kobiet.
                    Bo często bywa tak, że jesli pan nie chce czegoś w seksie zrobić, to w porządku i należy uszanować, ale jeśli jego partnerka nie chce czegoś zrobić, to "pruderyjna" i "zacofana".
                    • kutuzow Re: bierny anal w męskim wydaniu 17.02.14, 16:23
                      rekreativa napisała:

                      > Ja bym tylko chciała, żeby z jednakową wyrozumiałością traktowali opory kobiet.
                      > Bo często bywa tak, że jesli pan nie chce czegoś w seksie zrobić, to w porządku
                      > i należy uszanować, ale jeśli jego partnerka nie chce czegoś zrobić, to "prude
                      > ryjna" i "zacofana".

                      Zasadniczo się zgadzam. Co do szczegółów, to pewnie sporo zależy na co konkretnie ktoś się nie godzi. Bo co innego gdy ktoś nie ma ochoty na zapalenie światła, a co innego gdy nie godzi się na ostre SM. Jeden facet nie zgodzi się na minętę dla swojej partnerki, drug zaś przestraszy się propozycją udziału w swingers party proponowaną przez małżonkę której marzeniem jest duży czarny....
                      itp.
                    • wont Re: bierny anal w męskim wydaniu 17.02.14, 16:50
                      rekreativa napisała:

                      > Kutuzow, ja sobie zdaję sprawę, dlaczego panowie maja opory przed biernym anale
                      > m.
                      --------------
                      Moim zdaniem opory przed biernym analem nie biorą się z obawy przed posądzeniem o homoseksualizm. Jesteście blisko, ale jednak nie trafiacie w sedno. To chodzi o kwestię dominacji. Dla mężczyzny, bycie osobą bierną w stosunku analnym oznacza akceptację dominacji partnera/partnerki. W starożytnym Rzymie, tym późniejszym, który już uległ zgubnym wpływom kultury greckiej - stosunek homoseksualny rzymskiego obywatela był społecznie tolerowany, ale tylko w sytuacji, gdy to Rzymianin posuwał, a nie był posuwany. Sądzę, że mężczyźni podświadomie słusznie wyczuwają, że zerżnięcie w anala przez partnerkę, może być jednym z ostatnich rżnięć z tą partnerką. No bo skoro dla niektórych kobiet niemęskie i kastrujące okazuje się być, kiedy ich mężczyzna bawiąc się z ich dzieckiem, w ferworze walki, zwróci się do nich per "mamo", to w jakich kategoriach traktować zerżnięcie z dupala? Przecież to okrutna, bolesna kastracja zardzewiałą piłą jest. Podobnie sprawa ma się zresztą z pissingiem. Nigdy nie rozumiałem, jak można czerpać radość z sikania na partnera, ale kiedyś, w latach 80-tych niemiecki przemysł pornograficzny usilnie próbował przekonywać, że na koniec stosunku seksualnego wszyscy powinni się nawzajem radośnie oznaczać uryną. Na szczęście nie przyjęło się, nic z tego nie wyszło. Moim zdaniem nie przyjęło się to w dużej mierze z podobnego powodu jak anal w stronę mężczyzny, w stosunku heteroseksualnym - mężczyzna obsikujący partnerkę może budzić obrzydzenie, ale mężczyzna obsikiwany przez partnerkę budzi litość.
                      • kutuzow Re: bierny anal w męskim wydaniu 17.02.14, 16:57
                        wont napisał:
                        > Moim zdaniem opory przed biernym analem nie biorą się z obawy przed posądzeniem
                        > o homoseksualizm. Jesteście blisko, ale jednak nie trafiacie w sedno. To chodz
                        > i o kwestię dominacji. Dla mężczyzny, bycie osobą bierną w stosunku analnym ozn
                        > acza akceptację dominacji partnera/partnerki.

                        Coś w tym jest. Myślę że to może być kombinacją obu przyczyn. Na pewno nie jest to tylko kwestia dominacji.
                        Bo zobacz, że jest dość specyficzna grupa facetów czerpiących przyjemność z bycia zdominowanym przez swą Panią (Dominę), ale jakoś nawet oni nie rwą się do biernego anala, a za to dość często cierpią innego rodzaju "tortury", cały czas jednak w obrębie zabaw hetero.
                        • sabat.77 Re: bierny anal w męskim wydaniu 17.02.14, 17:10
                          Nie rwa sie..??
                          Masz jakies dane ?

                          I czemu walenie faceta w odbyt straponem przez kobiety nie ma nalezec do kategorii zabaw hetero ? W koncu robi to kobieta i mezczyzna. Po prostu tradycyjny podzial dominacji i uleglosci ulega odwroceniu, nic wiecej.
                        • wont Re: bierny anal w męskim wydaniu 17.02.14, 17:11
                          kutuzow napisał:
                          ale jakoś nawet oni nie rwą się do bi
                          > ernego anala,
                          ----------
                          Tego to nie wiedziałem. Myślałem, że taka usługa to w standardzie jest. A może wrzucasz do jednego worka masochistów, którzy lubią jak im się jajka ściska w imadle, wbija szpilki pod paznokcie etc z mężczyznami, którzy nie lubią bólu a którzy tylko lubią być zdominowani przez kobietę. I może ci drudzy lubią anala?
                      • sabat.77 Re: bierny anal w męskim wydaniu 17.02.14, 17:07
                        Chlopaki, ale wy porownujecie gruszki z pietruszkami. Dla sadystycznej, dominujacej babki to kto ma byc atrakcyjny jak nie ulegly i masochistyczny facet ?
                        • wont Re: bierny anal w męskim wydaniu 17.02.14, 17:29
                          sabat.77 napisał:

                          > Chlopaki, ale wy porownujecie gruszki z pietruszkami. Dla sadystycznej, dominuj
                          > acej babki to kto ma byc atrakcyjny jak nie ulegly i masochistyczny facet ?
                          ------------------
                          A ile takich jest, co? Wyłączając nasze matki i nasze żony ;) Błąd statystyczny... Wszystkie taaaakie wyemancypowane i nowoczesne. W teorii i w słowach. Przyjdzie co do czego, poznasz lepiej - poczekasz aż w końcu zmyje z twarzy tapetę niezależności i zobaczysz znowu to błagalne spojrzenie psa z bidula "zaopiekuj się mną". Tyle, że pies z bidula będzie ci dozgonnie wdzięczny i wierny, nigdy cię nie zdradzi i nie oszuka. No i kosztować cię będzie 10 razy mniej - w sam raz, żeby zaoszczędzone pieniądze wydać na próby odtworzenia jakiejś ciekawej pozycji z filmu pornograficznego, który ostatnio cię zainspirował :)
                          • hello-kitty2 Re: bierny anal w męskim wydaniu 17.02.14, 19:24
                            wont napisał:

                            > A ile takich jest, co? Wyłączając nasze matki i nasze żony ;) Błąd statystyczny
                            > ... Wszystkie taaaakie wyemancypowane i nowoczesne. W teorii i w słowach. Przyj
                            > dzie co do czego, poznasz lepiej - poczekasz aż w końcu zmyje z twarzy tapetę n
                            > iezależności i zobaczysz znowu to błagalne spojrzenie psa z bidula "zaopiekuj s
                            > ię mną". Tyle, że pies z bidula będzie ci dozgonnie wdzięczny i wierny, nigdy c
                            > ię nie zdradzi i nie oszuka. No i kosztować cię będzie 10 razy mniej - w sam ra
                            > z, żeby zaoszczędzone pieniądze wydać na próby odtworzenia jakiejś ciekawej poz
                            > ycji z filmu pornograficznego, który ostatnio cię zainspirował :)

                            No tak, bo opieka nad drugim czlowiekiem ma sens TYLKO na zasadzie wymiany i to tylko takiej dobrze oplacalnej. A na o wymienisz opieke nad dzieckiem? Na oplacalna doplate do wlasnej emerytury? Pies i kurwy, na to Cie stac. Czyli generalnie jestes biedny. Za biedny dla przecietnej kobiety.
                            • wont Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 00:40
                              hello-kitty2 napisała:
                              >
                              > No tak, bo opieka nad drugim czlowiekiem ma sens TYLKO na zasadzie wymiany i to
                              > tylko takiej dobrze oplacalnej. A na o wymienisz opieke nad dzieckiem? Na opla
                              > calna doplate do wlasnej emerytury? Pies i kurwy, na to Cie stac. Czyli genera
                              > lnie jestes biedny. Za biedny dla przecietnej kobiety.
                              ----------------
                              Opiekować trzeba się słabszymi, to przecież oczywiste jest - dziećmi, chorymi, zwierzętami. Ale nikt mnie nie zmusi do wchodzenia w związek z kobietą i opiekowanie się nią z powodu takiego tylko, że jest kobietą właśnie. Pisząc "opiekowanie się" mam na myśli oczywiście przynoszenie w zębach pieniędzy, dzięki czemu szanowna małżonka może zakończyć krótki życiowy etap pomiędzy zakończeniem studiów a wyjściem za mąż, zwany potocznie "karierą zawodową". Opiekowanie się kobietą, jako osobą fizycznie słabszą - nie wiem, odprowadzenie w nocy do domu, żeby nie została ofiarą napadu, jest obowiązkiem mężczyzny i nie o tym tutaj piszę. Kobieta jest tylko fizycznie słabsza a nie psychicznie/intelektualnie i nie widzę powodu, dla którego miałbym od niej wymagać w tym wymiarze życia dużo mniej niż od siebie.

                              Ad "pies i kurwy, na to Cie stac. Czyli generalnie jestes biedny. Za biedny dla przecietnej kobiety" - pełna zgoda. Nie jestem wystarczająco zamożny i pracowity (czytaj: cenię sobie spędzanie wieczorów w domu, na spacerze albo na piwie ze znajomymi a nie w pracy) aby stać mnie było na "przeciętną" kobietę, czyli na dodatkową gębę do ubrania i wyżywienia. Szukam kobiety "nieprzeciętnej" - czyli takiej, która czyta beletrystykę a nie biografie, takiej, która ma wiedzę, swoje zdanie i z którą mógłbym ciekawie rozmawiać, z zainteresowaniami wykraczającymi poza dzieci, modę i życie celebrytów, z koleżankami, pracą, własnym życiem po prostu. Nie jest ich znowu tak dużo, choć w internecie jak sobie usiądziesz i poczytasz, to tylko saaaaame takie. A prawda niestety smutna jest - takie babki to rarytasy. Zresztą, takie babki, które nie tylko znają swoją wartość ale i stanowią jakąś wartość, to już od dawna w szczęśliwych związkach są. Ja dla nich za cienki bolek jestem. Masz rację - pies i kurwy to wszystko na co mnie stać. No i okazyjnie jakiś romansik z "przeciętną" kobietą, naprędce kończony w momencie konieczności "określenia się". :)
                              • wont Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 00:51
                                I jeszcze jedno, tak mi przyszło do głowy... Tu, gdzie jestem są turyści i ekspaci z całego zachodniego świata. I wielu z nich porusza się na skuterkach, bo to najwygodniejsza forma komunikacji. No i to co mi się rzuciło w oczy, to to, że jak na skuterku jedzie para - mężczyzna i kobieta, to ani razu nie zauważyłem, żeby to kobieta prowadziła. Wiem, może to mało ważne ale dla mnie symptomatyczne jest. Dlaczego nie można się wymieniać? Dlaczego, raz na jakiś czas kobieta nie siądzie za sterami skutera czy samochodu, a mężczyzna jako pasażer? Mnie to by strasznie kręciło.
                                • zawle Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 07:28
                                  wont napisał:
                                  No i to co mi się rzuciło w oczy, to to, ż
                                  > e jak na skuterku jedzie para - mężczyzna i kobieta, to ani razu nie zauważyłem
                                  > , żeby to kobieta prowadziła.

                                  Może się boją pójść do tajskiego więzienia za przemyt narkotyków? :) Oglądałam program o tym....ty prowadzisz, ty siedzisz, jeśli coś w aucie znajdą.
                                • hello-kitty2 Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 10:04
                                  wont napisał:

                                  > I jeszcze jedno, tak mi przyszło do głowy... Tu, gdzie jestem są turyści i eksp
                                  > aci z całego zachodniego świata. I wielu z nich porusza się na skuterkach, bo t
                                  > o najwygodniejsza forma komunikacji. No i to co mi się rzuciło w oczy, to to, ż
                                  > e jak na skuterku jedzie para - mężczyzna i kobieta, to ani razu nie zauważyłem
                                  > , żeby to kobieta prowadziła. Wiem, może to mało ważne ale dla mnie symptomatyc
                                  > zne jest. Dlaczego nie można się wymieniać? Dlaczego, raz na jakiś czas kobieta
                                  > nie siądzie za sterami skutera czy samochodu, a mężczyzna jako pasażer? Mnie t
                                  > o by strasznie kręciło.

                                  To akurat jest proste pytanie. Kobiety kreca mezczyzni, ktorzy nie chca tym kobietom oddac kierownicy.
                                  • marek.zak1 Przesłanie 18.02.14, 10:23
                                    Hello Kity napisała:

                                    ,,To akurat jest proste pytanie. Kobiety kreca mezczyzni, ktorzy nie chca tym kobietom oddac kierownicy".



                                    Czy to nie jest przesłanie dla Sabata ?

                                    To Twoje kolejne trafione twierdzenie na temat kobiet. Zapisuje w swoim notesie :)
                                  • urquhart Kobiety kreca mezczyzni, ktorzy nie chca tym kobie 18.02.14, 10:54
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > To akurat jest proste pytanie. Kobiety kreca mezczyzni, ktorzy nie chca tym kob
                                    > ietom oddac kierownicy.

                                    To podstawowe przesłanie szkół PUA i szkół tańca :)

                                    Tylko Środa i jej współwyznawczynie Gender wykładają że jest odwrotnie że sfeminizowany podporządkowany mężczyzna będzie kręcić kobiety jako "druga matka" :)
                                  • wont Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 11:23
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > To akurat jest proste pytanie. Kobiety kreca mezczyzni, ktorzy nie chca tym kob
                                    > ietom oddac kierownicy.
                                    -------------
                                    Czy wy naprawdę w każdej rzeczy, nawet takiej jak prowadzenie samochodu czy skutera musicie doszukiwać się dominacji i rywalizacji damsko-męskiej? Ja tu widzę przede wszystkim lenistwo i "łojezu rozbiję się"...
                                    • urquhart Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 11:54
                                      wont napisał:
                                      > Czy wy naprawdę w każdej rzeczy, nawet takiej jak prowadzenie samochodu czy sku
                                      > tera musicie doszukiwać się dominacji i rywalizacji damsko-męskiej? Ja tu widzę
                                      > przede wszystkim lenistwo i "łojezu rozbiję się".

                                      Testosteron to hormon który nawet w myszy wywoła chęć rywalizacji i wyzwań, że będzie akakować kota. Prolaktyna to hormon który wywołuje niepokój, strach, poszukiwania bezpieczeństwa, opieki.
                                      Ich ilość jest niewątpliwie spolaryzowana płciowo (statytycznie).
                                      • wont Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 12:15
                                        urquhart napisał:

                                        > wont napisał:
                                        > > Czy wy naprawdę w każdej rzeczy, nawet takiej jak prowadzenie samochodu c
                                        > zy sku
                                        > > tera musicie doszukiwać się dominacji i rywalizacji damsko-męskiej? Ja tu
                                        > widzę
                                        > > przede wszystkim lenistwo i "łojezu rozbiję się".
                                        >
                                        > Testosteron to hormon który nawet w myszy wywoła chęć rywalizacji i wyzwań, że
                                        > będzie akakować kota. Prolaktyna to hormon który wywołuje niepokój, strach, pos
                                        > zukiwania bezpieczeństwa, opieki.
                                        > Ich ilość jest niewątpliwie spolaryzowana płciowo (statytycznie).
                                        -------------------
                                        Ciekawy ten testosteron jest... Nawet z takiego zmyślnego, zdawałoby się, zwierzęcia, jakim jest mysz, potrafi zrobić imbecyla.

                                        A jak się najebię na imprezie i niskim, męskim, dominującym i nieznoszącym sprzeciwu głosem każę dziewczynie prowadzić samochód w drodze powrotnej, to to będzie testosteron (w końcu każę) czy prolaktyna (pozwalam kobiecie prowadzić samochód)?
                                        • urquhart Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 12:26
                                          wont napisał:
                                          > Ciekawy ten testosteron jest... Nawet z takiego zmyślnego, zdawałoby się, zwier
                                          > zęcia, jakim jest mysz, potrafi zrobić imbecyla.

                                          Fakt , największy poziom testosteronu jest skorelowany z niskim IQ u mężczyzn ( u kobiet odwrotnie z najwyższym IQ - kobiety sukcesu).
                                          A słyszałeś ze to testosteron nie pozwala mężczyznom kłamać?
                                          tylkomedycyna.pl/wideo/niemieccy-naukowcy-odkryli-ze-meski-hormon-testosteron-nie-pozwala-mezczyznom-klamac
                                • taka.jedyna Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 20:33
                                  wont napisał:
                                  No i to co mi się rzuciło w oczy, to to, ż> e jak na skuterku jedzie para - mężczyzna i kobieta, to ani razu nie zauważyłem> , żeby to kobieta prowadziła. Wiem, może to mało ważne ale dla mnie symptomatyc> zne jest. Dlaczego nie można się wymieniać? Dlaczego, raz na jakiś czas kobieta> nie siądzie za sterami skutera czy samochodu, a mężczyzna jako pasażer? Mnie t> o by strasznie kręciło. 

                                  Nie rozumiem dlaczego zakladasz z góry, że to kobiety nie chcą prowadzić. Otóż chcą pewnie nie raz, ale jakoś panom strasznie zależy, żeby mieć jednak kierownicę w ręku. Z mojego doświadczenia w wypadku dwóch kółek facetowi zależy tym bardziej. Mamy w domu z mężem dwa pojazdy czterokolowy i dwukolowy. Oboje mamy prawa jazdy kat. A i B. O ile w wypadku auta czasem udaje mi się go namówić na rolę pasażera to w kwestii motocykla nie ma absolutnie takiej opcji. Tłumaczył mi kiedyś, że czułby się niemęsko. Więc znowu sobie coś wymyśliłeś i na siłę próbujesz to udowodnić jakimiś przykładami od tzw. czapy.
                                  • mojemail3 Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 20:43
                                    taka.jedyna napisała:

                                    (...)"Nie rozumiem dlaczego zakladasz z góry, że to kobiety nie chcą prowadzić. Otóż chcą pewnie nie raz, ale jakoś panom strasznie zależy, żeby mieć jednak kierownicę w ręku(...)"

                                    Jak muszą, to prowadzą, przecież to teraz jedna z podstawowych umiejętności wpisywanych do CV. Mnie na początku jazda samochodem strasznie ekscytowała, tak do pierwszej stłuczki, potem był etap odpowiedzialnego prowadzenia się, nie miałam wypadku od...13 lat, a sporo jeżdzę.
                                    Wontowi chodziło chyba o kierowanie skuterem w Tajlandii, bo u nas, to widzę na skuterach sobie bryka młode pokolenie koedukacyjnie, że nie wspomnę o emerytkach szalejących po mieście...
                                    A często kobiety właśnie NIE CHCĄ prowadzić, bo... są takie co lubią być wożone, znam osobiscie takie babeczki, ze 3 razy zaczynały kurs prawka, ale jakoś motywacji brakuje.
                                    Ja nie lubię być wożona, chyba,że śpię, bo deptam wycieraczki, a jak gdzieś jedziemy razem, to oboje idziemy do drzwi od strony kierowcy...
                              • hello-kitty2 Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 10:13
                                wont napisał:

                                Nie jest ich znowu tak dużo, choć w internecie jak sobie usiądziesz
                                > i poczytasz, to tylko saaaaame takie.

                                Byc moze tak to wyglada. Powiem za siebie: jestem zalezna od swojego partnera na wielu plaszczyznach. Od momentu pojawienia sie dziecka wiem, ze ta zaleznosc nigdy sie nie skonczy. A partnerstwo, ktore opisujesz nigdy mnie nie krecilo, nie jestem tez zona.
                                • zawle Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 10:31
                                  hello-kitty2 napisała: > Byc moze tak to wyglada. Powiem za siebie: jestem zalezna od swojego partnera n
                                  > a wielu plaszczyznach. Od momentu pojawienia sie dziecka wiem, ze ta zaleznosc
                                  > nigdy sie nie skonczy. A partnerstwo, ktore opisujesz nigdy mnie nie krecilo, n
                                  > ie jestem tez zona.

                                  Ja teoretycznie jestem niezależna. Jednak nie do końca. Nie mogę wziąć na siebie odpowiedzialności za jeszcze jednego człowieka, tyle nie uniosę. Więc moja niezależność jest moimi kajdanami. Ciężko zdobyta, bardzo wartościowa, przewartościowana.
                                  • marek.zak1 Niezależność 18.02.14, 10:38
                                    A więc według Waszych opinii, jestem niezależny. Wychowałem dzieci, mogę się rozwieść i życ niezaleznie sam. W takiej sytuacji bedzie mnie stać na agencje, czy sponsoring, albo cos w tym stylu. Czy to jest niezależność? Jak mam w d..taka niezależność. Ja chcę być zależny od rodziny i Sowy.
                                    • zawle Re: Niezależność 18.02.14, 10:41
                                      niezależność to wolny wybór. A wolny jest tylko wtedy gdy niezależny.
                                      • marek.zak1 Re: Niezależność 18.02.14, 11:03
                                        Nie rozumiem, ale moge odwzajemnic innym twierdzeniem: ,,Woność to uswiadomiona konieczność"
                                        • wont Re: Niezależność 18.02.14, 11:53
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > Nie rozumiem, ale moge odwzajemnic innym twierdzeniem: ,,Woność to uswiadomiona
                                          > konieczność"
                                          --------------
                                          A co tu jest do rozumienia? Sam napisałeś, że "możesz się rozwieść i żyć niezależnie sam". Jesteś zatem niezależny - masz możliwość wycofania się z układu, w którym nie są realizowane twoje potrzeby, jeśli będziesz tego chciał. Wiele osób nie jest niezależnych - nawet gdyby chciało, nie mogłoby się rozwieść np. ze względów finansowych i poszukać szczęścia gdzie indziej. Ty możesz i nie chcesz - i to jest właśnie piękne :) I to jest właśnie prawdziwe uczucie a nie układ.

                                          PS. Żeby się tak słodko nie zrobiło, to dorzucę łyżkę dziegciu. Twoja żona - niezależna to ona jest w trochę mniejszym stopniu, eufemistycznie mówiąc.
                                          • marek.zak1 Re: Niezależność 18.02.14, 12:10
                                            Kasa kasą, a nie możemy się rozejść ze wzgledu na Sowę :). Tu żadne z nas nie ustapi.
                                            Tak wiec wolnośc to nie kasa, tylko Sowa.
                                            zakbajka.blog.onet.pl/2014/02/18/nowe-zadanie/
                                      • orzech69 Re: Niezależność 19.02.14, 08:16
                                        zawle napisała:

                                        > niezależność to wolny wybór. A wolny jest tylko wtedy gdy niezależny.
                                        tylko my nie mamy wolnego wyboru.
                                  • wont Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 11:36
                                    zawle napisała:
                                    > Ja teoretycznie jestem niezależna. Jednak nie do końca. Nie mogę wziąć na siebi
                                    > e odpowiedzialności za jeszcze jednego człowieka, tyle nie uniosę. Więc moja ni
                                    > ezależność jest moimi kajdanami. Ciężko zdobyta, bardzo wartościowa, przewartoś
                                    > ciowana.
                                    ----------
                                    Takie słowa mógłby pewnie przytoczyć, bo nie napisać przecież, jakiś niewolnik siłą wyzwolony po wojnie secesyjnej, klepiący biedę na swoim i z rozrzewnieniem wspominający bezpieczne czasy chaty wuja Toma. Nawet te kajdany pasują. A teraz nawet mają czarnego prezydenta.

                                    PS. Piję oczywiście do tego zaskakującego w tym kontekście słowa "przewartościowana".
                                    • zawle Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 11:50
                                      wont napisał: > Takie słowa mógłby pewnie przytoczyć, bo nie napisać przecież, jakiś niewolnik
                                      > siłą wyzwolony po wojnie secesyjnej, klepiący biedę na swoim i z rozrzewnieniem
                                      > wspominający bezpieczne czasy chaty wuja Toma. Nawet te kajdany pasują. A tera
                                      > z nawet mają czarnego prezydenta.
                                      >
                                      > PS. Piję oczywiście do tego zaskakującego w tym kontekście słowa "przewartościo
                                      > wana".

                                      hehe...i tak pewnie Ci pierwsi się czuli:))) Czemu użyłam słowa przewartościowana? Bo gdy coś jest zbyt cenne, zbyt drogo zdobyte, boimy się o utratę tego bardziej niż na to zasługuje. Kiedy to widać? Gdy ktoś o tym rozmyśla. Taki sabat liczący koszty rozwodu, taka ja kalkulująca czy nie stracę, taki Ty nie chcący niczego zainwestować...itd...w tym nie ma za grosz wolności.
                                • urquhart Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 10:50
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  > Byc moze tak to wyglada. Powiem za siebie: jestem zalezna od swojego partnera n
                                  > a wielu plaszczyznach. Od momentu pojawienia sie dziecka wiem, ze ta zaleznosc
                                  > nigdy sie nie skonczy. A partnerstwo, ktore opisujesz nigdy mnie nie krecilo, n
                                  > ie jestem tez zona.

                                  Nie masz wrażenia że poniekąd go nieźle wydymałaś (analnie) ?
                                  Ty masz przecież większość tego czego oczekuje kobieta od mężczyzny w związku, zaangażowania w potomstwo dom, wsparcia, finansów, a tymczasem jemu nie należy się nic w zamian :)
                                  • marek.zak1 Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 11:01
                                    You dont't get what you deserve - you get what you negotiate - to podstawowa zasada życia, nie tylko PUA i szkół tańca :). Tak więc jesli facet Kitty nie ma tego, czego chce, jest to jedynie JEGO wina.
                                    • wont Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 12:06
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > You dont't get what you deserve - you get what you negotiate - to podstawowa za
                                      > sada życia, nie tylko PUA i szkół tańca :). Tak więc jesli facet Kitty nie ma t
                                      > ego, czego chce, jest to jedynie JEGO wina.
                                      ----------
                                      Marku, masz więcej tego korpobełkotu na podorędziu? Jeśli tak, to poproszę... Jutro wracam do Polski i tak straaasznie chce mi się iść do roboty, że jak mnie jeszcze trochę tymi propagandowymi hasełkami uraczysz to się rozchoruję i pójdę na zwolnienie. A jak jeszcze powiesz, że skończyłeś handel zagraniczny na SGPiSie i uważasz, że wszystko - nasze sukcesy i nasze klęski - zależy wyłącznie od nas samych, to spóźniam się na poranny samolot.
                                      • marek.zak1 Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 12:15
                                        Nie kończyłem SGPiSu. Nie pisze o wszystkim, tylko o pozycji faceta w związku (grupie). Już jak miałem 4 lata i bawiłem sie na podwórku,to tak było, że silni rządzą a slabsi im ustepują. Tak jest wszędzie, sorry. Jesli facet Kitty ma, to co ma, oznacza to, że Kitty rzadzi, a on się dostosowuje.
                                        Możesz wracac, w Tajlandii jest tak samo.
                                        • wont Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 12:27
                                          Przepraszam cię za trochę zbyt zaczepny ton i dzięki za miłą odpowiedź.

                                          Odnośnie do zacytowanego przez ciebie powiedzenia "You dont't get what you deserve - you get what you negotiate", to niestety najważniejsze jest jak silne masz karty. Negocjacje też są ważne, ale w 9 przypadkach na 10 liczy się wartość tego co masz na ręku.
                                          • marek.zak1 Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 12:34
                                            Kiedys na studiach bardzo duzo gralem w brydża i prawda jest taka, ze wynik zależy od 3 niezależnych rzeczy:
                                            - jak silne masz karty i
                                            - jak umiesz nimi zagrać
                                            - szczęścia.

                                            Znalem mnóstwo bardzo uzdolnionych, wykształconych ludzi, którzy niczego nie osiągneli i także sporo sredniaków, którzy zadziwili wszystkich dookoła.
                                            Jescze jedno powiedzenia znajomego Amerykanina: I'd rather be lucky, than good.

                                            Wracaj wracaj.
                                    • orzech69 Re: bierny anal w męskim wydaniu 19.02.14, 09:07
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > You dont't get what you deserve - you get what you negotiate - to podstawowa za
                                      > sada życia, nie tylko PUA i szkół tańca :). Tak więc jesli facet Kitty nie ma t
                                      > ego, czego chce, jest to jedynie JEGO wina.
                                      Kobiet to też się tyczy ?
                                  • hello-kitty2 Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 23:08
                                    urquhart napisał:

                                    > Nie masz wrażenia że poniekąd go nieźle wydymałaś (analnie) ?
                                    > Ty masz przecież większość tego czego oczekuje kobieta od mężczyzny w związku,
                                    > zaangażowania w potomstwo dom, wsparcia, finansów, a tymczasem jemu nie należy
                                    > się nic w zamian :)

                                    hehe szczerze? Uwazam, ze mam z nim dobrze. Choc miewam doradzcow, ze zasluguje na wiecej, np dzisiaj wysluchalam porady, jak to moglabym go jednak wydymac bardziej? :-))) Ty nie znasz tych kobiet tutaj. Tutaj babka siedzi w domu z dziecmi na utrzymaniu meza, facet zapierdala na pelny etat, zeby pokryc luksusowe zycie swojej rodziny, a po robocie zapieprza prosto do domu, bo gotowac musi dla tej rebiaty, co w domu siedzi, bo glodni! Do tego jak nie chce sprzatac to musi oplacic pania do sprzatania.

                                    A szczerze nr2? Ja bym mu dala, bo ja nie jestem jakas sztywna ale musi wziazc! Nie inicjujesz = nie masz. To samo w stosunku do mnie: nie inicjuje = nie mam.

                                    A szczerze nr3? Tak, czasami mam wyrzuty sumienia, gdy mysle, zeby sobie polepszyc ;)
                                    • that.bitch.is.sick Re: bierny anal w męskim wydaniu 19.02.14, 03:53
                                      hello-kitty2 napisała:


                                      >
                                      > hehe szczerze? Uwazam, ze mam z nim dobrze. Choc miewam doradzcow, ze zasluguje
                                      > na wiecej, np dzisiaj wysluchalam porady, jak to moglabym go jednak wydymac ba
                                      > rdziej? :-))) Ty nie znasz tych kobiet tutaj. Tutaj babka siedzi w domu z dziec
                                      > mi na utrzymaniu meza, facet zapierdala na pelny etat, zeby pokryc luksusowe zy
                                      > cie swojej rodziny, a po robocie zapieprza prosto do domu, bo gotowac musi dla
                                      > tej rebiaty, co w domu siedzi, bo glodni! Do tego jak nie chce sprzatac to musi
                                      > oplacic pania do sprzatania.
                                      >
                                      No cóż trzeba się z dobrych aspektów swojej sytuacji cieszyć. Ja jednak dokonałam innego wyboru bo mi niestety różne systemy uzależnień zaczęły śmierdzieć.
                                      Jak to powiedział wychudzony wilk dziki do tłustego brytana w obróżce w bajce Mickiewicza:
                                      Co nie, to nie, bratku:
                                      Lepszy w wolności kęsek lada jaki
                                      Niźli w niewoli przysmaki» —:)
                                      • hello-kitty2 Re: bierny anal w męskim wydaniu 19.02.14, 09:05
                                        that.bitch.is.sick napisała:

                                        > No cóż trzeba się z dobrych aspektów swojej sytuacji cieszyć. Ja jednak dokonał
                                        > am innego wyboru bo mi niestety różne systemy uzależnień zaczęły śmierdzieć.
                                        > Jak to powiedział wychudzony wilk dziki do tłustego brytana w obróżce w bajce M
                                        > ickiewicza:
                                        > Co nie, to nie, bratku:
                                        > Lepszy w wolności kęsek lada jaki
                                        > Niźli w niewoli przysmaki» —:)

                                        To dobrze bitch, tak lepiej. Tez sobie czasem wyobrazam jak to by bylo inaczej gdybym nie miala dziecka albo miala jeszcze pozniej, na starosc, po 40stce :) ale mam. Nie zaluje.
                              • mojemail3 Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 17:28
                                wont napisał:

                                >A prawda niestety smutna jest - takie ba
                                > bki to rarytasy. Zresztą, takie babki, które nie tylko znają swoją wartość ale
                                > i stanowią jakąś wartość, to już od dawna w szczęśliwych związkach są.

                                No toś mnie zaskoczył odkryciem życiowej prawdy, jestem zaskoczona pozytywnie...

                                Ależ parę akapitów wcześniej oczywiście już nie tak rozsądnie...

                                > Opiekować trzeba się słabszymi, to przecież oczywiste jest - dziećmi, chorymi,
                                > zwierzętami. Ale nikt mnie nie zmusi do wchodzenia w związek z kobietą i opieko
                                > wanie się nią z powodu takiego tylko, że jest kobietą właśnie. Pisząc "opiekowa
                                > nie się" mam na myśli oczywiście przynoszenie w zębach pieniędzy, dzięki czemu
                                > szanowna małżonka może zakończyć krótki życiowy etap pomiędzy zakończeniem stud
                                > iów a wyjściem za mąż, zwany potocznie "karierą zawodową".

                                A nie przyszło Ci do głowy, że większość kobiet też w zębach wypłatę przynosi, a jak mąż nie daj boże zachoruje, to na opiekę może liczyć ???
                              • taka.jedyna Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 20:47
                                wont napisał:
                                Pisząc "opiekowa> nie się" mam na myśli oczywiście przynoszenie w zębach pieniędzy, dzięki czemu > szanowna małżonka może zakończyć krótki życiowy etap pomiędzy zakończeniem stud> iów a wyjściem za mąż, zwany potocznie "karierą zawodową".

                                Hmmm no i poczułam się dotknięta. Wyszłam za mąż i po kilku latach pojawiło się dziecko. Obiecnie zajmuję się niemowlakiem i domem. Kariera została zamrożona i jak za jakiś czas wrócę do pracy to bez szkody dla dziecka nie będę mogła tyle pracować co wcześniej. I wg ciebie jestem teraz jakąś hubą na portfelu mojego męża czy jak? No tak opieka nad dzieckiem to przecież nie praca a lezenie duuuupskiem do góry. Powiem ci jedno, pracowałam w męskim zawodzie i w ostatnich kilku miesiącach przed ciążą na kierowniczym stanowisku i z całą odpowiedzialnoscia stwierdzam, że opieka nad niemowlęciem jest znacznie cięższą pracą.
                                • orzech69 Re: bierny anal w męskim wydaniu 19.02.14, 09:13
                                  taka.jedyna napisała:
                                  > cia stwierdzam, że opieka nad niemowlęciem jest znacznie cięższą pracą.
                                  Tylko w dzisiejszym świecie ponieważ trudno opiekę przeliczyć na pieniądze to się nie docenia tej pracy.
                                  A tylko ktoś kto się opiekował wie ile to wysiłku kosztuje ;)
                                  • zawle Re: bierny anal w męskim wydaniu 19.02.14, 09:29
                                    orzech69 napisał:

                                    > taka.jedyna napisała:
                                    > > cia stwierdzam, że opieka nad niemowlęciem jest znacznie cięższą pracą.
                                    > Tylko w dzisiejszym świecie ponieważ trudno opiekę przeliczyć na pieniądze to s
                                    > ię nie docenia tej pracy.
                                    > A tylko ktoś kto się opiekował wie ile to wysiłku kosztuje ;)

                                    Da przeliczyć na pieniądze.
                                    • marek.zak1 Re: bierny anal w męskim wydaniu 19.02.14, 11:40
                                      Moje okreslenie o kobiecie wychowujacej dzieci: ,,pracujaca, nieopłacana".
                                      • mojemail3 Re: bierny anal w męskim wydaniu 19.02.14, 11:49
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > Moje okreslenie o kobiecie wychowujacej dzieci: ,,pracujaca, nieopłacana".

                                        Marek, błagam Cię, przestań powtarzać jak mantrę ciągle to samo...
                                        Jaka pracująca???
                                        Pracujące to były ( i są) żony rolników, niegdyś mieszczanki, co prowadziły sklepy, teraz kobiety wychowujące dzieci i pracujące zawodowo.Wkurza mnie to, "nieopłacana"- to większość Polek powinno być podwójnie opłacanych.
                                        • marek.zak1 Pracująca nieopłacana 19.02.14, 12:05
                                          w Polsce pracy polegajacej na wychowanoiu dzieci się nie docenia, nawet jeśli jest to kilkoro dzieci, co było w przypadku mojej żony.
                                          W takiej Szwajcarii nauczyciele przedszkolni i wychowania początkowego są najwyżej opłacanymi i najlepiej wykształconymi specjalistami, gdyz błędy popełnione na tym etapie, są najtrudniejsze do naprawienia.
                                          • mojemail3 Re: Pracująca nieopłacana 19.02.14, 12:16
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > w Polsce pracy polegajacej na wychowanoiu dzieci się nie docenia, nawet jeśli j
                                            > est to kilkoro dzieci, co było w przypadku mojej żony.
                                            > W takiej Szwajcarii nauczyciele przedszkolni i wychowania początkowego są najwy
                                            > żej opłacanymi i najlepiej wykształconymi specjalistami, gdyz błędy popełnione
                                            > na tym etapie, są najtrudniejsze do naprawienia.

                                            No to weż doceniaj ile wlezie( ;-) ale sobie daruj tą kampanię tutaj...
                                            Doceniac trzeba te, co łączą wychowanie dzieci z pracą, a nie idą na łatwiznę.
                                            Po co studia kończyć, jak się potem siedzi w domu???
                                            A Szwajcaria to wiesz, nie nasza liga jest, nie mają sensu takie porównania.
                                            • marek.zak1 Re: Pracująca nieopłacana 19.02.14, 12:30
                                              Doceniam, ale mam także system wartosci, wdług ktorego urodzenie i wychowanie dzieci jest czymś znacznie ważniejszym i cenniejszym od wszystkiego innego. Mówienie o takich kobietach czesto z lekceważeniem (vide Twoja wypowiedź - idą na łatwiznę) jest, moim zdaniem, bardzo nieładne.
                                              Realizowac się może bardzo niewielka część kobiet. Cała reszta dorabia, zasuwając fizycznie w fabrykach, na kasach, polach, galeriach handlowych itp.
                                              • mojemail3 Re: Pracująca nieopłacana 19.02.14, 12:34
                                                marek.zak1 napisał:

                                                (...)"Realizowac się może bardzo niewielka część kobiet. Cała reszta dorabia, zasuwając fizycznie w fabrykach, na kasach, polach, galeriach handlowych itp.(...)"

                                                No, a Ty sie wyrażasz lekceważąco o tych kobietach, co ciężko pracują,często na całą rodzinę, a nie tylko dorabiają jak sądzisz.
                                                To jesteśmy kwita.
                                                • marek.zak1 Re: Pracująca nieopłacana 19.02.14, 12:44
                                                  Źle odebralas - ja im szczerze współczuję, zasuwają na etacie, a potem obrabiają cały dom, zajmuja sie dziećmi itp. a na końcu pan domu tez ma swoje oczekiwania.
                                                  Ja pracowałem w fabryce z setkami kobiet i wiem, jak jest w realu na ziemi.
                                              • sabat.77 Re: Pracująca nieopłacana 19.02.14, 19:58
                                                ... czyli robi to co 90 procent spoleczenstwa i co ktos zrobic musi.
                                                • marek.zak1 Re: Pracująca nieopłacana 20.02.14, 08:50
                                                  Ktos musi robić, ale nie twórzmy teorii, że jest to wielka samorealizacja kobiet. Kapitalisci wmawiaja kobietom przez załozone przez nich organizacje feministyczne, ze lepiej lest pracować anizeli rodzic i wychowywać dzieci. Tak wiec mamy współczynnik reprodukcji 1.4 i legiony kobiet chętnych do podjecia nisko oplacanej pracy.
                                                  • zawle Re: Pracująca nieopłacana 20.02.14, 09:33
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Ktos musi robić, ale nie twórzmy teorii, że jest to wielka samorealizacja kobie
                                                    > t. Kapitalisci wmawiaja kobietom przez załozone przez nich organizacje feminist
                                                    > yczne, ze lepiej lest pracować anizeli rodzic i wychowywać dzieci. Tak wiec mam
                                                    > y współczynnik reprodukcji 1.4 i legiony kobiet chętnych do podjecia nisko opla
                                                    > canej pracy.

                                                    popełniasz jeden kardynalny błąd. Zakładasz że kobiety nie potrafią samodzielnie myśleć. Ktoś im coś wmawia, ktoś ich wykorzystuje. Kobiety pracowały od zawsze. Nawet w tych szumnych czasach, kiedy rodziły przede wszystkim ( nie mogły wpływać na własną płodność). Prały, szyły, sprzątały, usługiwały. Wykonywały najniżej opłacaną, o najmniejszym prestiżu pracę. Gdy zostawały matkami wielosztuków to one musiały się gimnastykować jak z marnych pieniędzy męża wyżywić całą rodzinę.Myślę Marek że jesteś bardzo dumny ze swojej rodziny. Z siebie, ze swojej zony. To fajnie i godne pochwały. Ale nie każda kobieta chce być utrzymanką męża. Dla niektórych zajmowanie się trójką dzieci nie jest takim heroizmem żeby nie można było pogodzić tego z pracą zawodową. A już Twoje umniejszanie samorealizacji jest bardzo wymowne. Dla jednej bycie sprzątaczką to forma samostanowienia i rozwoju. Sprzątaczka w firmie rozmawia z ludżmi, uczy się nowych rzeczy, tworzy nowe więzi społeczne. Tego nie można powiedzieć o niepracującej żonie. I oki...są kobiety dla których bycie matką i żoną to ósmy cud świata. To jest ich wybór.
                                                    A już zwalanie wyniku reprodukcji na babki to istny obłęd. Zresztą, nie mam cierpliwości do takich bzdetów
                                                  • marek.zak1 Re: Pracująca nieopłacana 20.02.14, 09:53
                                                    Kapitaliści poprzez organizacje feministyczne przekonały kobiety, że moga się lepiej realizować w pracy poza domem i przez to zyskali miliony tanich rąk do pracy. Wmówili im to co Ty piszesz: pracujcie, spełniajcie się, nie bądźcie utrzymankami waszych męzów. Napływ dodatkowych milionów chętnych do pracy kobiet zakłócil równowagę popytu i podaży siły roboczej i obniżenie stawek pracy.
                                                    Ja napisalem, że spadek reprodukcji NIE jest winą kobiet, tylko SYSTEMU ekonomicznego i systemu wartości, wprowadzonego przez wielki kapitał.
                                                    Ja jestem w końcu jego przedstawicielem i widzę, jak to działa.
                                                  • zawle Re: Pracująca nieopłacana 20.02.14, 10:23
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Kapitaliści poprzez organizacje feministyczne przekonały kobiety, że moga się l
                                                    > epiej realizować w pracy poza domem i przez to zyskali miliony tanich rąk do pr
                                                    > acy. Wmówili im to co Ty piszesz: pracujcie, spełniajcie się, nie bądźcie utrzy
                                                    > mankami waszych męzów. Napływ dodatkowych milionów chętnych do pracy kobiet zak
                                                    > łócil równowagę popytu i podaży siły roboczej i obniżenie stawek pracy.
                                                    > Ja napisalem, że spadek reprodukcji NIE jest winą kobiet, tylko SYSTEMU ekonomi
                                                    > cznego i systemu wartości, wprowadzonego przez wielki kapitał.
                                                    > Ja jestem w końcu jego przedstawicielem i widzę, jak to działa.

                                                    Boże...jakie gówno. Samozwańczy król, samozwańczy przedstawiciel kapitalistów. Król Julian- zaczynam się powtarzać
                                                  • marek.zak1 Re: Pracująca nieopłacana 20.02.14, 10:36
                                                    Jeszcze tutaj komuniści, potyrzebujacy taniej siły roboczej, wsparli kapital i przedstawiali jak to szczęściem kobiety jest praca traktorzystki. Nie masz argumentów, więc od razu ad personam. Normalka.
                                                  • zawle Re: Pracująca nieopłacana 20.02.14, 10:52
                                                    Pracowałeś kiedyś z wariatami? Jakie można mieć argumenty gdy rozmawia się z samozwańczym Jezusem?;)
                                                    Kobiety pracowały zarobkowo od zawsze. Te biedne. Te bogate służyły mężom jako rodzicielki, bez możliwości powiedzenia nie. Większość facetów tamtych czasów traktowało swoje kobiety żle. Ci biedni bili, pili, winili i pierdolili. Ci bogaci roztrwaniali majątki, zdradzali. Kobieta niewiele miała do powiedzenia. Była pod pieczą mężczyzny, rzadko pod ochroną. Gdy jednak facet zamierzał zabrać dupę i obrabiać inne pole, one zostawały tak jak teraz same ( dziś mamy chociaż pomoc społeczną). Dzieciaki szły do ochronki, baby do najgorszej, najniżej płatnej roboty.Czy mamy dzisiaj lepiej? Nie wiele. Regulacja płodności- to nasz wolność. Nie jestem idiotką, nikt mi nie robił wody z mózgu, żadni socjaliści, kapitaliści, feministki czy katolicyzm. dzięki temu że pracuję i rozwijam się jako człowiek nie muszę chwalić w domu przygłupiastego Juliana, żeby móc korzystać z pieniędzy które on zarabia.
                                                  • zawle Re: Pracująca nieopłacana 20.02.14, 10:53
                                                    przepraszam za błędy... dopiero zauważyłam
                                                  • hello-kitty2 Re: Pracująca nieopłacana 20.02.14, 11:37
                                                    zawle napisała:

                                                    Nie jestem idiotką, nikt mi nie robił wody z mózgu, żadni socjaliści, kapi
                                                    > taliści, feministki czy katolicyzm. dzięki temu że pracuję i rozwijam się jako
                                                    > człowiek nie muszę chwalić w domu przygłupiastego Juliana, żeby móc korzystać z
                                                    > pieniędzy które on zarabia.

                                                    :-) Albo Marek moze prosciej spojrz na rynek matrymonialny. Prosze bardzo przedloze sie dla przykladu jako produkt:

                                                    Czy jest na forum jakis pan, ktory chcialby pokrywac koszty mojego zycia do konca mojego zycia na poziomie zycia odpowidajacej poziomowi w domu Marka? W zamian dostep do dupy dwa razy w tygodniu, ewentualnie jedno dziecko, sprzatanie i gotowanie na zmiane z Chinczykiem. Oczekuje tez prezentow w postaci kwiatow, kosmetykow i brania udzialu w wyjazdych meza. Ooo wlasnie oczekuje slubu bez intercyzy, domu, psa i samochodu. Nie ma chetnych? Dziekuje za ogloszenie :) Kurwa przez tych pieprzonych kapitalistow musze isc teraz do roboty :)))
                                                  • marek.zak1 Re: Pracująca nieopłacana 20.02.14, 12:02
                                                    Kitty, a ty idziesz do pracy z konieczności, czy z chęci samorealizacji? To jest wlasnie najiweksze klamstwo, gdyz kobiety ida w wiekszości do pracy własnie z konieczności, a przekonuje sie je, ze to jest ich wolny wybór, samorealizacja jako człowieka, a te, ktore nie zarabiaja pieniedzy, sa głupiejacymi w domu leniami.
                                                    Otóz ja pracuję z konieczności i gdybym nie musiałbym, nie pracowałbym. Tylko ze facetom sie tego nie mówi bo i tak wiedzą, że musza zasuwać jak chca miec to, czy tamto. Ta gadka o samorealizacji jest dla kobiet, które w dużej mierze to kupują.
                                                    A teraz bye. Zaraz samolot do Pragi. Dzisiaj zrealizuje sie na kolacji z klientami. Wszyscy się upijemy. Bedzie fajnie.
                                                  • zawle Re: Pracująca nieopłacana 20.02.14, 14:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Kitty, a ty idziesz do pracy z konieczności, czy z chęci samorealizacji? To jes
                                                    > t wlasnie najiweksze klamstwo, gdyz kobiety ida w wiekszości do pracy własnie z
                                                    > konieczności, a przekonuje sie je, ze to jest ich wolny wybór, samorealizacja
                                                    > jako człowieka, a te, ktore nie zarabiaja pieniedzy, sa głupiejacymi w domu len
                                                    > iami.
                                                    > Otóz ja pracuję z konieczności i gdybym nie musiałbym, nie pracowałbym.

                                                    Czyli że baby są stworzone do rodzenia a chłopy do zapierdalania na dzieci? Nie wiem co Ty usiłujesz tu powiedzieć...że krzyż swój kościelny mamy nieść? Ja chodzę do roboty dla kasy. Gdybym jednak wygrała w totka i mogła nie chodzić, nadal bym chodziła. Z innym nastawieniem. Nie wyobrażam sobie siebie bez ludzi, bez zajęcia, bez interakcji. Ci co zostają w domu mają bardzo rozbudowane życie wewnętrzne, mają tysiąc pasji lub są leniami czy też głupami.
                                                    I dlaczego tak bardzo mężczyzn daleko stawiasz od kobiet?
                                                  • orzech69 Re: Pracująca nieopłacana 21.02.14, 08:20
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > :-) Albo Marek moze prosciej spojrz na rynek matrymonialny. Prosze bardzo przed
                                                    > loze sie dla przykladu jako produkt:
                                                    >
                                                    > Czy jest na forum jakis pan, ktory chcialby pokrywac koszty mojego zycia do kon
                                                    > ca mojego zycia na poziomie zycia odpowidajacej poziomowi w domu Marka? W zamia
                                                    > n dostep do dupy dwa razy w tygodniu, ewentualnie jedno dziecko, sprzatanie i g
                                                    > otowanie na zmiane z Chinczykiem. Oczekuje tez prezentow w postaci kwiatow, kos
                                                    > metykow i brania udzialu w wyjazdych meza. Ooo wlasnie oczekuje slubu bez inter
                                                    > cyzy, domu, psa i samochodu. Nie ma chetnych? Dziekuje za ogloszenie :) Kurwa p
                                                    > rzez tych pieprzonych kapitalistow musze isc teraz do roboty :)))
                                                    Najstarsza zasada kapitalizmu towar jest tylko tyle wart ile ktoś jest gotowy za niego zapłacić.....
                                                  • mojemail3 Re: Pracująca nieopłacana 20.02.14, 16:32
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Jeszcze tutaj komuniści, potyrzebujacy taniej siły roboczej, wsparli kapital i
                                                    > przedstawiali jak to szczęściem kobiety jest praca traktorzystki. Nie masz argu
                                                    > mentów, więc od razu ad personam. Normalka.

                                                    Wiesz co Marku, kompromitujesz się...No jasne,że to chwyt propagandowy ZSRR, ale...to byla potrzeba czasu, przecież miliony mężczyzn na wojnie ojczyżnianej zgineło, setki tysięcy wróciło bez nóg, rąk itp.
                                                    Co w tym złego,że kobiety się wzięły do roboty? taka była potrzeba chwili.Przecież w dalszym ciągu w szkołach o profilu rolniczym, ogrodniczym, czy leśnym w programie nauczania jest prawo jazdy na traktor, które sobie może zrobić i chłopak i dziewczyna.
                                                    Powtórzę za przedmówczynią, "kobiety zawsze pracowały" jakkolwiek były za to wymagradzane i doceniane.
                                                    Proszę bardzo postępuj sobie Marku według zasady," każda sroczka swój ogonek chwali" ale poprawiaj sobie poczucia własnej wartości, dyskredytując innych. Bo to tak brzmi,jakby męzowie pracujących kobiet byli nieudacznikami, nie mogąc zapewnić rodzinie bytu...
                                                    Dodatkowe pieniądze to większe możliwości dla rodziny, większa elastyczność.

                                                    Jeszcze jedna kwestia, wychowania córek. Mi ojciec zawsze powtarzał, żebym zdobyła zawód i wykształcenie i nie musiała od nikogo zależeć, małżeństwo, rodzina, owszem, ale kobieta ma być podporą mężczyzny, bo różnie w życiu bywa.Co taka mimoza zrobi w trudnej sytuacji, poszuka innego żywiciela?
                                                    Próbuję sobie wyobrazić, choć pewnie nieudolnie, że będąc mężczyzną przytłaczałaby mnie odpowiedzialność jednostkowa za byt rodziny,przecież to może generować lęki.
                                                    Swiadomość,że ma się przy boku silną, przedsiębiorczą i zaradną kobietę byłaby bardziej budująca...
                                                    Jeszcze ta kwestia wychowania dzieci, owszem do 3 roku życia fajnie jest być z dzieckiem, potem edukacja przedszkolna i społeczna jest niezbędna. No to co potem? Siedzieć w domu i wyczekiwać z obiadkiem na domowników??? Naprawdę się można uwstecznić, chyba że sie działa w organizacjach lokalnych, społecznie itp.
                                                    Poza tym, współczesne siedzenie w domu z dzieckiem jest chore, kobiety są pozamykane w mieszkaniach, domach, odosobnione, pozbawione kontaktów społecznych, takie życie w "złotej klatce" ...W społecznościach wiejskich, jeszcze nie tak dawno ( teraz jest już nieco inna rzeczywistość) kobiety przeciez błyskawicznie wracały do pracy, do kontaktów społecznych, dzieci wychowywały się razem, kobiety pracowały na równi z mężczyznami.

                                                    Jakim prawem negujesz siłę, zdolności, przedsiębiorczość i zaradność kobiet??
                                                    Nie każda ma planie życiowym urodzenie kilkorga dzieci i bycie częścią męża...



                                                  • marek.zak1 Pracująca nieopłacana 20.02.14, 17:08
                                                    A jakm prawem wy kobiety piszecie, że wychowywanie kilkorga dzieci to ,,uwstecznienie" czyli ogłupani? Obrażacie kobiety.
                                                    I dalej inwektywy o poprawianiu mojego ego.
                                                    Ja jestem większym feminista, niz Wy obie, gdyz uważam, ze kobiety rodzace i wychowujace dzieci są niedoceniane i określane jako ,,leniwe", głupiejace i uwaga - są utrzymankami. To bardzo blisko do okreslenia ze sa .....wiadomo kim.

                                                    Piszesz:
                                                    ,,Jakim prawem negujesz siłę, zdolności, przedsiębiorczość i zaradność kobiet??".

                                                    Jes.i kobieta ma zawód, ochotę, i możliwosci - jak najbardziej niech pracuje zawodowo, rozwija się, tworzy. Dlaczego nie?
                                                    Ale realia są takie, że kobiety w Polsce pracują na 3 etaty, praca, wychowanie dzieci i zajmowanie się domem.
                                                    A ten rozwój to idźcie do Biedronki, Lidla i pogadajcie z kasjerkami, a potem z kobietami prowadzącymi tramwaj z Bielan na Słuzewiec, codziennie te samą trasą, albo na tasmie w fabryce na temat ich stosunku do pracy.
                                                    Ostatnia uwaga, jesli macie ochote mnie obrazać, to koniec dyskusji, sorry.
                                                  • mabelle2000 Re: Pracująca nieopłacana 20.02.14, 17:33
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > A jakm prawem wy kobiety piszecie, że wychowywanie kilkorga dzieci to ,,uwstecz
                                                    > nienie" czyli ogłupani? Obrażacie kobiety.

                                                    Wykonywanie nieskomplikowanych czynnosci, ich codzienna powtarzalnosc, a takze trwanie przez wiekszosc doby " na posterunku" po prostu oglupia, czy Ci sie to podoba czy nie. Gdyby prowadznie domu i wychowanie dzieci bylo takim relaksem, to wsrod gospodyn domowych nie byloby tyle chorych na depresje.
                                                    Przyjales mylna teze, ze ktos (kto?) zrobil kobietom wode z mozgow. Bardzo brzydko obrazasz w ten sposob kobiety, zupelnie ignorujac fakt, ze edukacja w szkolach jest IDENTYCZNA dla obu plci. Jesli zalezy Ci, zeby kobiety rozwijaly swoje talenty w prowadzeniu domu i wychowywaniu dzeci, to moze jako feminista zaproponuj jakies pensje dla panien, zamiast wstepu na uniwersytety ? Moze wtedy kobiety dadza sie przekonac, ze 3xK jest dla nich bardziej atrakcyjne niz praca zawodowa.
                                                  • hello-kitty2 Re: Pracująca nieopłacana 20.02.14, 19:54
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > A ten rozwój to idźcie do Biedronki, Lidla i pogadajcie z kasjerkami, a potem z
                                                    > kobietami prowadzącymi tramwaj z Bielan na Słuzewiec, codziennie te samą trasą
                                                    > , albo na tasmie w fabryce na temat ich stosunku do pracy.

                                                    Ale przeciez mezczyzni tez tak pracuja. Dlaczego nad kobieta sie litowac a nad mezczyzna nie? U mnie dziecko w wieku 4 lat idzie do szkoly. Co mialabym robic w domu? Sprzatac? Ogladac TV? Ja potrzebuje wspolpracy/kontaktu z ludzmi. Tutaj nie mam ani rodziny ani przyjaciol. Jestem wystarczajaco sama. Jeszcze mam siedziec w domu. Dla mnie to depresyjne.
                                                  • mojemail3 Re: Pracująca nieopłacana 20.02.14, 20:54
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ale przeciez mezczyzni tez tak pracuja. Dlaczego nad kobieta sie litowac a nad
                                                    > mezczyzna nie? U mnie dziecko w wieku 4 lat idzie do szkoly. Co mialabym robic
                                                    > w domu? Sprzatac? Ogladac TV? Ja potrzebuje wspolpracy/kontaktu z ludzmi. Tutaj
                                                    > nie mam ani rodziny ani przyjaciol. Jestem wystarczajaco sama. Jeszcze mam sie
                                                    > dziec w domu. Dla mnie to depresyjne.

                                                    Mezczyzni wykonuja wiekszosc prac szkodliwych i niebezpiecznych, kobiety sa chronione przepisami prawa:
                                                    www.ciop.pl/15840.html
                                                  • orzech69 Re: Pracująca nieopłacana 21.02.14, 08:18
                                                    zawle napisała:
                                                    > Boże...jakie gówno. Samozwańczy król, samozwańczy przedstawiciel kapitalistów.
                                                    > Król Julian- zaczynam się powtarzać
                                                    Nie pisz jak bitch stać Cię na więcej.
                                                  • zawle Re: Pracująca nieopłacana 21.02.14, 16:59
                                                    orzech69 napisał:
                                                    > Nie pisz jak bitch stać Cię na więcej.

                                                    Piszę jak chcę, nie działają na mnie socjotechniczne kanciki.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Pracująca nieopłacana 22.02.14, 00:15
                                                    orzech69 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > > Boże...jakie gówno. Samozwańczy król, samozwańczy przedstawiciel kapitali
                                                    > stów.
                                                    > > Król Julian- zaczynam się powtarzać
                                                    > Nie pisz jak bitch stać Cię na więcej.

                                                    Pewnie, orzech cię nauczy, przypomniał sobie ze szkoły że:

                                                    Dog goes woof
                                                    Cat goes meow
                                                    Bird goes tweet
                                                    and mouse goes squeek

                                                    :)
                                                  • jesod Mogą się lepiej realizować 20.02.14, 11:01
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Kapitaliści poprzez organizacje feministyczne przekonały kobiety, że moga się l
                                                    > epiej realizować w pracy poza domem i przez to zyskali miliony tanich rąk do pr
                                                    > acy. Wmówili im to co Ty piszesz: pracujcie, spełniajcie się, nie bądźcie utrzy
                                                    > mankami waszych męzów.

                                                    Klucz jest w słowie realizacja.
                                                    Tak samo dla kobiet jak i dla mężczyzn jest to droga do wolności. I wcale tutaj nie o to chodzi by komuś coś udowodnić i zadziwić świat.
                                                    Chodzi o poczucie wewnętrznej wolności, a nie stłamszenia wszelkimi ograniczeniami, których tak naprawdę wewnętrznie nie akceptujemy i tracimy z tego powodu równowagę.
                                                    Można czuć się wolnym i szczęśliwym będąc utrzymanką męża/partnera, ale...
                                                    No właśnie! Wszystko zależy od tego co i jak łączy nas z tym drugim człowiekiem. To wzajemne relacje (ich jakość) decydują o całokształcie i o tym, czy możemy będąc z kimś czuć się dobrze i oddychać własnymi ustami.
                                                  • orzech69 Re: Pracująca nieopłacana 21.02.14, 08:15
                                                    > popełniasz jeden kardynalny błąd. Zakładasz że kobiety nie potrafią samodzielni
                                                    > e myśleć. Ktoś im coś wmawia, ktoś ich wykorzystuje.
                                                    Popełniasz jeden kardynalny błąd zakładasz że ludźmi (nie tylko kobietami ale facetami tez) nie da się sterować i budować odpowiednio społeczeństwa wykorzystując socjotechniki.
                                                    Sięgnijmy do historii i zobaczmy jak sterowano ludźmi w ZSRR, Niemczech. To samo dzieje się teraz tylko na inna skalę.
                                                    Nasze media strasznie zniekształcają przekaz tak żebyśmy widzieli odpowiednio świat. Przykład to Syria, Ukraina, Afganistan.
                                                    A z naszego podwórka ostatni strajk lekarzy w związku z próbom zrzucenia na nich odpowiedzialności za błędy w systemie.
                                                  • marek.zak1 Re: Pracująca nieopłacana 21.02.14, 08:23
                                                    Alez oczywiscie. Ludzie byli i nadal są manipulowan . Wina za wspomnainą sytuację w słuzbie zdrowia lezy w całości na sejmie i rzadzie, które nie zdekomunizowały sytemu, a że lekarze wykorzystuja chory systemzgodni, to nie ich wina. Postepuja zgodnie z prawem. Ale niech ktoś to napisze. najłatwiej zwalić na ministra, od którego zalezy bardzo niewiele.
                                                    Pozdrowienia z Pardubic i od Sowy.
                                                    zakbajka.blog.onet.pl/2014/02/21/calusy/
                                                  • orzech69 Re: Pracująca nieopłacana 21.02.14, 08:42
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Alez oczywiscie. Ludzie byli i nadal są manipulowan . Wina za wspomnainą sytuac
                                                    > ję w słuzbie zdrowia lezy w całości na sejmie i rzadzie, które nie zdekomunizow
                                                    > ały sytemu, a że lekarze wykorzystuja chory systemzgodni, to nie ich wina. Post
                                                    > epuja zgodnie z prawem. Ale niech ktoś to napisze. najłatwiej zwalić na ministr
                                                    > a, od którego zalezy bardzo niewiele.
                                                    Marku chodziło mi o grande z receptami.
                                                    Chodziło o to ze w przypadku gdy ktoś jest nie ubezpieczony a lekarz wydał mu receptę z refundacja to decyzja urzędnika lekarzowi zabierano pieniądze które na lek wyłożyło państwo.
                                                    Bez sadu od tak. A lekarza na drodze sadowej miał ścigać pacjenta....
                                                    I oczywiście nikt w mediach nie powiedział że lekarz może to sprawdzić tylko na podstawie dokumentu który był sprzedawany przed szpitalem za 5 zł.
                                                    W mediach za to był szum jacy to lekarze źli bo nie chcą brać odpowiedzialności za swoja pracę....
                                                    Ps
                                                    Przywieś nam z Pragi piwo ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Pracująca nieopłacana 21.02.14, 09:39
                                                    Zam sprawę. Lekarze nie sa od sprawdzania, czy pacjent est ubezpieczony, tylko o leczenia.
                                                    Pilsner Urquell i Cerny Kozel sa w sklepie obok. Idź se kup :).
                                                    Zaraz jade do fabryki. Wlasciwie wszystko zostało omowione przy kolacji, ale teraz na trzeźwo :)
                                                    M.
                                                  • bgz0702 Re: Pracująca nieopłacana 21.02.14, 09:54
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Zam sprawę. Lekarze nie sa od sprawdzania, czy pacjent est ubezpieczony, tylko
                                                    > o leczenia.
                                                    > Pilsner Urquell i Cerny Kozel sa w sklepie obok. Idź se kup :).
                                                    > Zaraz jade do fabryki. Wlasciwie wszystko zostało omowione przy kolacji, ale te
                                                    > raz na trzeźwo :)
                                                    > M.

                                                    nie bądź taki;)) czeskie piwo kupione w czechach smakuje lepiej niż czeskie zakupione w polsce;)) mój mąż też nie kupuje w sklepie za rogiem a z czech przywozi jak już jest przy okazji, daj się chłopakowi prezentem nacieszyć;))
                                                  • bgz0702 Re: Pracująca nieopłacana 21.02.14, 09:56
                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Zam sprawę. Lekarze nie sa od sprawdzania, czy pacjent est ubezpieczony,
                                                    > tylko
                                                    > > o leczenia.
                                                    > > Pilsner Urquell i Cerny Kozel sa w sklepie obok. Idź se kup :).
                                                    > > Zaraz jade do fabryki. Wlasciwie wszystko zostało omowione przy kolacji,
                                                    > ale te
                                                    > > raz na trzeźwo :)
                                                    > > M.

                                                    a decydentów państwowych trza wysłac na kilkuletnie szkolenie do pracy w korpo, niech ruszą dupy i zaczną mózgów używać, to idealne szkolenia zeby umieć "takim przedsiębiorstwem" zarządzac
                                                  • marek.zak1 Re: Pracująca nieopłacana 21.02.14, 15:52
                                                    Po pierwsze ministrem zdrowia powinien przestać byc lekarz. To niewiele, ale od tego trzeba zacząć.
                                                    Po drugie do samolotu nie wpuszczaja z piwem.
                                                    Po trzecie pozdrawiam Was z Super City Pendolino. Juz za kilka miesięcy takie będą w Polsce.
                                                    Darmowe WiFi :)
                                                    M
                                                  • bgz0702 Re: Pracująca nieopłacana 21.02.14, 17:56
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Po pierwsze ministrem zdrowia powinien przestać byc lekarz. To niewiele, ale od
                                                    > tego trzeba zacząć.
                                                    > Po drugie do samolotu nie wpuszczaja z piwem.
                                                    > Po trzecie pozdrawiam Was z Super City Pendolino. Juz za kilka miesięcy takie b
                                                    > ędą w Polsce.
                                                    > Darmowe WiFi :)
                                                    > M

                                                    już mieliśmy jednego ministra lekarza, ziomal mój a jednak nie wiem co on tam robił biedak
                                            • orzech69 Re: Pracująca nieopłacana 20.02.14, 08:38
                                              mojemail3 napisała:

                                              > A Szwajcaria to wiesz, nie nasza liga jest, nie mają sensu takie porównania.
                                              Równać się z nimi trudno, ale może warto brać przykład ?
                      • that.bitch.is.sick famulus 17.02.14, 17:35
                        wont napisał:

                        > rekreativa napisała:
                        >
                        > > Kutuzow, ja sobie zdaję sprawę, dlaczego panowie maja opory przed biernym
                        > anale
                        > > m.
                        > --------------
                        > Moim zdaniem opory przed biernym analem nie biorą się z obawy przed posądzeniem
                        > o homoseksualizm. Jesteście blisko, ale jednak nie trafiacie w sedno. To chodz
                        > i o kwestię dominacji. Dla mężczyzny, bycie osobą bierną w stosunku analnym ozn
                        > acza akceptację dominacji partnera/partnerki. W starożytnym Rzymie, tym później
                        > szym, który już uległ zgubnym wpływom kultury greckiej - stosunek homoseksualny
                        > rzymskiego obywatela był społecznie tolerowany, ale tylko w sytuacji, gdy to R
                        > zymianin posuwał, a nie był posuwany.

                        O to to, w wielu kulturach wiąże się to po prostu z męską dominacją, mężczyzna posuwany w dupę traci swoją uprzywilejowaną pozycję i staje się po prostu jeszcze o oczko niżej niż kobieta czyli tym famulusem który w czasach starożytnych był używany przez mężczyzn w sytuacji nagłej seksualnej potrzeby. Jednak nie macie pojęcia jak wielu mężczyzn marzy potajemnie o wejściu w taką rolę, choćby na chwilę, podobnie jak wiele kobiet bredząc o poczuciu bezpieczeństwa a swojej łazieneczce pod prysznicem marzy o tym by być zerżniętą w sposób ostry i niebezpieczny.
                        To są oczywiście truizmy bo fantazje to fantazje a rzeczywistość to rzeczywistość. Dlaczego wciąż musimy o truizmach rozmawiać?
                        • wont Re: famulus 17.02.14, 17:41
                          that.bitch.is.sick napisała:
                          , mężczyzna
                          > posuwany w dupę traci swoją uprzywilejowaną pozycję i staje się po prostu jeszc
                          > ze o oczko niżej niż kobieta
                          ---------------------
                          Tuż pod mężczyzną ssącym kobiece sutki. Pamiętaj mężczyzno - to też niemęskie jest! Kto ssie sutek possie i co innego... :)
                          • that.bitch.is.sick Re: famulus 17.02.14, 17:52
                            wont napisał:

                            > Tuż pod mężczyzną ssącym kobiece sutki. Pamiętaj mężczyzno - to też niemęskie j
                            > est! Kto ssie sutek possie i co innego...

                            "Normalne kobiety" wont poznajesz? o oczko niżej od matek karmiących i królowych seksu analnego...?
                        • t.akaja Re: famulus 17.02.14, 18:34
                          O dziś można dawać radę kobietom posiadającym dominujących panów w domu:
                          - zerżnij mu tyłek, a już nie podskoczy :D
                          • sabat.77 Re: famulus 17.02.14, 19:01
                            o ile sobie da :)
                            • mori111 Re: famulus 17.02.14, 19:06
                              Sprytna kobieta sobie poradzi :)
                              Zawsze można przywiązać do łoża, wszak mężczyźni lubią szalone niespodzianki.
                              • zawle Re: famulus 17.02.14, 19:07
                                mori111 napisała:

                                > Sprytna kobieta sobie poradzi :)
                                > Zawsze można przywiązać do łoża, wszak mężczyźni lubią szalone niespodzianki.

                                I zerżnąć od tylca bez mazidła...jak będzie mówił że nie chce, tak tylko się droczy...;)))
                                • mori111 Re: famulus 17.02.14, 19:12
                                  Ej, no nie bądźmy aż tak brutalni :D
                                  Widziałam na filmie porno jak babki charkają na penisy, można tak na dildo :D
                                  yuck! :D
                                • sabat.77 Re: famulus 17.02.14, 19:25
                                  Dziewczyny, teoretycznie to jest jakis sposob. Jesli jednak nie zakladacie zeby go po tym zabic, to kiedys trzeba go bedzie wypuscic. A wtedy to on wam zrobi z dupy jesien sredniowiecza, pulsujace kregi piekielne i zawodzace anielskie chory :) Lepiej jednak w lozku nie uciekac sie do podstepu, o ile zaklada sie, ze druga strona posiada jakas zdolnosc do reakcji wieksza niz peczek rzodkiewek.
                                  • t.akaja Re: famulus 17.02.14, 19:32
                                    Dupa nie szklanka, moze się mścić :P
                                  • zawle Re: famulus 17.02.14, 19:38
                                    sabat.77 napisał:

                                    > Dziewczyny, teoretycznie to jest jakis sposob. Jesli jednak nie zakladacie zeby
                                    > go po tym zabic, to kiedys trzeba go bedzie wypuscic. A wtedy to on wam zrobi
                                    > z dupy jesien sredniowiecza, pulsujace kregi piekielne i zawodzace anielskie ch
                                    > ory :) Lepiej jednak w lozku nie uciekac sie do podstepu, o ile zaklada sie, ze
                                    > druga strona posiada jakas zdolnosc do reakcji wieksza niz peczek rzodkiewek.

                                    To nie wystarczy że sam przyszedł? Że wypił z nami wino, dał się związać? Jezoooo...powinni zmienić prawo, tak nie może być;)
                                    • sabat.77 Re: famulus 17.02.14, 19:54
                                      Wiadomo, wolnej woli lamac nie wolno. Przyklad z odwroceniem rol plciowych fajnie dziala na wyobraznie panow o nieco konserwatywnym podejsciu do kwestii dawania badz nie :) Jak sie okazuje, mezczyzna tez moze byc niechetny do seksu. Gdyby dziewczyna przychodzila kazdej nocy z przypietym dildo posmarowanym wazelina i robila oczy kota ze shreka, to mogloby wyjsc na to, ze mezczyzna jest aseksualny albo wiecznie boli go glowa :)
                                      • sabat.77 Re: famulus 17.02.14, 19:57
                                        Krotko mowiac, jesli dajesz cos czego ja nie chce, to nie spodziewaj sie, ze ja na to rzuce sie jak szczerbaty na suchary...
                                        • t.akaja Re: famulus 17.02.14, 20:20
                                          Brawo! :)
                                        • orzech69 Re: famulus 19.02.14, 10:05
                                          sabat.77 napisał:

                                          > Krotko mowiac, jesli dajesz cos czego ja nie chce, to nie spodziewaj sie, ze ja
                                          > na to rzuce sie jak szczerbaty na suchary...
                                          to tak z żona było ?
                                  • rekreativa Re: famulus 17.02.14, 19:55
                                    A co z Twym ulubionym syndromem sztokholmskim?
                                    Przeciez to jasne, że facio się zakocha w swej oprawczyni i nastepnym razem sam się zwiąże i zadek wypnie.
                                    • sabat.77 Re: famulus 17.02.14, 20:01
                                      Ale ale... zauwaz, ze takie zjawisko wystepuje w sytuacji silnego przymusu. Czyli - gdyby porwaly go uzbrojone terrorystki i robily sobie z niego manekin do ruchania przez dluzszy czas - to moglby pojawic sie i taki odruch.
                                      Chociaz tu jest jednak sytuacja zlozona, bo np. corka Fritzla jakos tatusia nie pokochala...
                                      • rekreativa Re: famulus 17.02.14, 20:09
                                        Nadmienię tylko, że kiedy pewnego razu zakochałam się, jak zwykle bez wzajemności, to lubiłam sobie fantazjować, że go porywam - miałam cały plan opracowany, więc wiesz, trochę terrorystki we mnie siedzi.
                                        • t.akaja Re: famulus 17.02.14, 20:22
                                          Jak w każdej z nas :P
                                        • sabat.77 Re: famulus 17.02.14, 20:22
                                          Rozumiem. Taki zwiazek jak osiolek i smoczyca w shreku. (ech, mam szlaban na bajki...)
                                          • rekreativa Re: famulus 17.02.14, 20:25
                                            He, he, mój ulubiony pairing :D
                                        • sabat.77 Re: famulus 17.02.14, 20:27
                                          Patrz, jaka jednak kultura jest pokrecona. Jakbym wrzucil teraz tekstem, ze fantazjuje o zarzuceniu jakiejs fajnej lasce plociennego worka na glowe i wywiezienia jej gleboko do jakiejs lesnej piwnicy, to moglbym zaczac ogladac okna czy czasem nie wskakuje mi przez nie jakis zamaskowany typ z oddzialu AT :)
                                          • rekreativa Re: famulus 17.02.14, 21:12
                                            Nie, no jednak chyba istotniejsze, co chciałbys tej pani potem zrobić... Bo jeśli coś podobnego, jak w "Hostelu", to wiesz, nie znamy się... ;)
                                • 3rd_sin Re: famulus 17.02.14, 20:54
                                  Hahahaha =) Koniecznie muszę wypróbować. Zastanawiam sie tylko z kim ;-)
                                  • sabat.77 Re: famulus 17.02.14, 21:01
                                    No chyba z mezem ? Ktos inny wchodzi w rachube ?
                                    • 3rd_sin Re: famulus 17.02.14, 21:10
                                      No właśnie... Z mężem z zemsty, z kochankiem dla przyjemności. A tak a propos analnych pieszczot, mój znajomy przyznał kiedys, ze nie ma nic przyjemniejszego niż język w kakaowym oku :| ale na takie eksperymenty to chyba mało który facet sie zgodzi.
                                      • sabat.77 Re: famulus 17.02.14, 21:29
                                        Wystarczy zapytac... Zalezy od faceta. Ale generalnie typ sztywnego, konserwatywnego dupka tez zauwazam. Taki sie nie zgodzi na nic.
                                  • zawle Re: famulus 17.02.14, 21:01
                                    rd_sin napisała:

                                    > Hahahaha =) Koniecznie muszę wypróbować. Zastanawiam sie tylko z kim ;-)

                                    gazownik, listonosz? Sprytna kobieta sobie poradzi:))) A on raczej nie naskarży...posterunek by cały z niego szydził;)
                                    • zawle Re: famulus 17.02.14, 21:02
                                      listonosza wycofuję...zawsze byś musiała na pocztę z awizo latać.
                                      • 3rd_sin Re: famulus 17.02.14, 21:12
                                        Słuszna uwaga. Na szczęście listonosz, który wkłada.......listy do mojej skrzynki jest dla mnie aseksualny.
                                    • sabat.77 Re: famulus 17.02.14, 21:26
                                      Nie no, gazownik w przypadku analu odpada :D
                                  • t.akaja Re: famulus 17.02.14, 21:03
                                    Chyba zacznę sprzedawać ten patent :D
                            • that.bitch.is.sick Re: famulus 17.02.14, 19:06
                              sabat.77 napisał:

                              > o ile sobie da :)

                              marzy o tym, cyckiem był do 10 tego roku wont karmiony z radością i z własnej woli, do 15 stego roku życia mama mu tyłek podcierała, a do starości go będą masować za pieniądze. Jakieś tendencje do podporządkowania musiały się z tego zrodzić.
                              • wont Re: famulus 18.02.14, 00:04
                                that.bitch.is.sick napisała:

                                > sabat.77 napisał:
                                >
                                > > o ile sobie da :)
                                >
                                > marzy o tym, cyckiem był do 10 tego roku wont karmiony z radością i z własnej w
                                > oli, do 15 stego roku życia mama mu tyłek podcierała, a do starości go będą mas
                                > ować za pieniądze. Jakieś tendencje do podporządkowania musiały się z tego zrod
                                > zić.
                                --------------------
                                Zapomniałaś dodać, że jak byłem nastolatkiem to płaciłem kolegom z podwórka za masturbację. A w dupę zerżnąć to nawet dałbym się z jednego prostego powodu, choć zupełnie mnie to nie kręci, w przeciwieństwie do takiego rimmingu. Bo w tym kraju to ze święcą szukać normalnych, wyzwolonych, świadomych siebie kobiet. Jak której przychodzi w ogóle do głowy pomysł założenia strap-on'u i bzykania mężczyzny, to uzyskuje ode mnie +10. Tylko, obawiam się, że po wyeliminowaniu nimfomanek, chorych psychicznie i mitomanek, niewiele nam pozostanie...
                                • lybbla Re: famulus 18.02.14, 01:21
                                  wont napisał:

                                  > A w dupę zerżnąć to nawet dałbym się z jednego prostego powodu, ch
                                  > oć zupełnie mnie to nie kręci, w przeciwieństwie do takiego rimmingu. Bo w tym
                                  > kraju to ze święcą szukać normalnych, wyzwolonych, świadomych siebie kobiet. Ja
                                  > k której przychodzi w ogóle do głowy pomysł założenia strap-on'u i bzykania męż
                                  > czyzny, to uzyskuje ode mnie +10.

                                  :)
                                  Czegoż to się nie robi dla wartościowych kobiet.

                                  Ja muszę się przyznać, że mam duże ograniczenia.
                                  W czasie gry przedwstępnej z jedną Gotką odpadłem na propozycjach pieszczot jąder ostrymi przedmiotami. Nie dałem początkowo poznać po sobie, wiec dalej było o nakładaniu sobie zwierzęcych głów. Przy omawianiu rozmaitych materiałów jak astroturf, zapytałem czy strój Wielkiego Ptaka (tego z ulicy Sezamkowej) zrobiony z tego astroturfu wchodzi w grę. I było po rozmowie (ptok bezpieczny w klatce). Podobno nie czułem klimatu. Nie czułem.
                                  • wont Re: famulus 18.02.14, 02:52
                                    O ja p... :)
                                    Tak ogólnie to jestem liberalny, ale tutaj chyba granica pomiędzy zabawą i obłędem została znacznie przekroczona. Ja to bym się bał taką laskę zaprosić do domu, żeby mi nie nasrała na dywan, nie mówiąc o zabawie ostrymi przedmiotami przy rodowych klejnotach :)
                                  • 3rd_sin Re: famulus 18.02.14, 06:21
                                    Łóżkowe (o)błędy. Przynajmniej nie jest nudno ;-)
                                • that.bitch.is.sick Re: famulus 18.02.14, 02:08
                                  wont napisał:


                                  Nie znam statystyk, wiem tylko skądinąd, że dużo większe jest zapotrzebowanie na takie wśród pań nastawienie niż ich podaż:), z pewnością też twoje nudne tyrady, smędzenie starokawalerskich mundrości nie przyciąga do ciebie kobiet entuzjastycznie nastawionych do analnych pieszczot i strapona. Wizerunek podstarzałego klienta tanich prostytutek, z bóg wie jakimi przypadłościami zaczesanego na pożyczkę i w przetartych skarpetkach który tu prezentujesz to nie wiem czemu ma służyć? Jakiś plan zemsty szykujesz?

                                  Freedom's just another word for nothing left to lose
                                  Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                                  • wont Re: famulus 18.02.14, 02:46
                                    that.bitch.is.sick napisała:
                                    Nie znam statystyk, wiem tylko skądinąd, że dużo większe jest zapotrzebowanie na takie wśród pań nastawienie niż ich podaż:)
                                    -------------
                                    Zgadza się. Napisałem przecież, że po wyeliminowaniu nimfomanek, chorych psychicznie i mitomanek, niewiele nam pozostanie. Nie rozumiem zatem po co się tak nachalnie autopromujesz. Dziękuję, nie jestem zainteresowany.
                      • hello-kitty2 Re: bierny anal w męskim wydaniu 17.02.14, 19:05
                        wont napisał:

                        Sądzę, że mężczyźni podświadomie słusznie
                        > wyczuwają, że zerżnięcie w anala przez partnerkę, może być jednym z ostatnich
                        > rżnięć z tą partnerką. No bo skoro dla niektórych kobiet niemęskie i kastrujące
                        > okazuje się być, kiedy ich mężczyzna bawiąc się z ich dzieckiem, w ferworze wa
                        > lki, zwróci się do nich per "mamo", to w jakich kategoriach traktować zerżnięci
                        > e z dupala?

                        Z dupy to porownanie wont. Zwrocenie sie do swojej kobiety per 'mamo' wskazuje na inicjowanie czy utrzymywanie z nia relacji ASEKSUALNEJ, jak sama nazwa wskazuje, jak mezczyzna ma z matka lub matka ma z synem. A Ty porownujesz z tym aktywnosc seksualna polegajaca na rznieciu kogos w dupe. No gdzie Ty tu masz wyzej wymieniona relacje aseksualna miedzy kobieta a mezczyzna?
                        • wont Re: bierny anal w męskim wydaniu 17.02.14, 23:53
                          hello-kitty2 napisała:
                          >
                          > Z dupy to porownanie wont. Zwrocenie sie do swojej kobiety per 'mamo' wskazuje
                          > na inicjowanie czy utrzymywanie z nia relacji ASEKSUALNEJ, jak sama nazwa wskaz
                          > uje, jak mezczyzna ma z matka lub matka ma z synem. A Ty porownujesz z tym akty
                          > wnosc seksualna polegajaca na rznieciu kogos w dupe. No gdzie Ty tu masz wyzej
                          > wymieniona relacje aseksualna miedzy kobieta a mezczyzna?
                          -------------
                          Ach, po reakcji wnioskuję, że to ty byłaś autorką tego kwiatka. Zapadł mi w pamięć, bo coś jadłem jak wtedy czytałem forum i musiałem wycierać monitor. Dobra, do rzeczy - może to kwesta różnic w języku polskim i holenderskim, może to kwestia różnic kulturowych, choć wątpię, ale zwrócenie się do swojej kobiety, matki swojego dziecka, w pewnej sytuacji per "mamo", nie oznacza inicjowania lub utrzymywania przez mężczyznę relacji aseksualnej tylko jest konsekwencją faktu, że kobieta, oprócz bycia partnerką seksualną jest również matką dziecka mężczyzny. To jest tylko taka konwencja jest, którą ludzie nietraktujący seksu jako czegoś brudnego i nieczystego od razu wyczuwają. Tak samo, jak kobieta w pewnej sytuacji (np. syn przyprowadził do domu pierwszą dziewczynę) zwróci się do swojego dumnego z tego powodu męża per "tato". Gdzie tu w ogóle miejsce na relację aseksualną?
                          • hello-kitty2 Re: bierny anal w męskim wydaniu 18.02.14, 22:44
                            wont napisał:

                            zwrócenie się do swojej kobiety, matk
                            > i swojego dziecka, w pewnej sytuacji per "mamo", nie oznacza inicjowania lub ut
                            > rzymywania przez mężczyznę relacji aseksualnej tylko jest konsekwencją faktu, ż
                            > e kobieta, oprócz bycia partnerką seksualną jest również matką dziecka mężczyzn
                            > y.

                            Taka pseudo konsekwencje to moze zauwazyc szesciolatek uzywajac w rozmowie ze mna zwrotu 'nasz ojciec' zrobil to czy tamto... Ja nie mam z moim synem wspolnego ojca ale on ma 6 lat, a Ty ile nasz lat starajac sie wykazac 'konsekwencje' w postaci: skoro stalam sie matka jego dziecka to mozna sie zwracac do mnie per mamo. Jesli juz to 'matko Jozka' przy zalozeniu, ze moj syn ma na imie Jozek :-)

                            A jakie to we mnie skojarzenia budzi to polecam na probe: jak bedziesz posuwal jakas panne do mow jej 'o mamo', 'mamo chcesz do buzi', 'mamo chce cie zerznac'. Zobaczysz jak sie napali :-)))

                            Bitch ssanie jej cyca przez faceta kojarzy sie z zachowaniem matka-dziecko, a mnie sie ma nie kojarzyc w kategoriach matka-dziecko, gdy sie do mnie facet zwraca 'mamo'? ;) Sorry ale my nie regulujemy rozumowo co nas podnieca, a co nas nie podnieca i zadne kulturowe konwencje mi tego nie narzuca ani zmiana polegajaca, ze jestem teraz matka.

                            To jest tylko taka konwencja jest, którą ludzie nietraktujący seksu jako cze
                            > goś brudnego i nieczystego od razu wyczuwają.

                            Za cholere nie rozumiem co ma do powyszego traktowanie seksu w sposob brudny czy nieczysty??? Moze zeby ulatwic: ja uwazam seks za brudny i wlasnie taki ma byc, brudny i okraszony swinstwami, nie toleruje zadnych wygladzen i masturbuje sie pod porno :) Dlatego nie rozumiem, ze on nie inicjuje relacji aseksualnej? A co ma w ogole rozumienie do pozadania?
          • t.akaja trochę was obrzydzę 17.02.14, 18:26
            Mówimy porno...
            Cofając się w czasie dawne porno to na dzień dzisiejszy naturalne nagie zdjęcia kobiet itp.
            Luzik.
            Na tamte czasy trochę nawet gorszyły, wszak ludzie zupełnie inaczej, porządniej patrzyli na te sprawy.
            Dziś mamy coś co też może gorszyć. Takie monotoniczne bzykanie, lizanie bla bla bla bla....
            Zapewne za kilkadziesiąt lat będzie to nawet delikatne. Powiemy sobie "łeee wielkie haloooo".
            Tymczasem na rynku pojawia się nowy rodzaj pornografii. Prócz lodzika, bzykania, macania mamy rzyganie i sranie sobie do buziek.
            Jakiś czas temu właśnie coś takiego podesłał mi znajomy chcąc zrobić mi psikusa. Jedna babka nasrała drugiej do buzi, ta to przełknęła, wsadziła sobie dwa paluchy do buziuni i drugiej narzygala do buzi.
            To dopiero będzie fun.
            Co dziś powiecie, ze zboczenie? heh
            Tak sobie myślę, ze ludzie mają coś z głową, wymyślają z nudy coraz to dziwniejsze rzeczy na pornografię.
            Jak dla mnie pornografia nie ma nic wspólnego z seksem, a zdecydowanie więcej z kasą.
        • twojabogini Re: nie ma siły do tej bogini 17.02.14, 13:54
          także dało i kobietom wz
          > orce (niedoskonałe ale jednak) do wejścia w świadomą rolę obiektu pożądania któ
          > ra to rola bardzo im od zawsze odpowiada, przez te lata liczba kobiet osiągają
          > cych orgazm podczas stosunku stale rośnie, możliwe że jak podają seksuolodzy, a
          > norgazmia to urojony problem.

          Rola obiektu pożądania nie jest droga do spełnienia seksualnego kobiety - to właśnie mit epoki wiktoriańskiej, powielany przez porno.
          Co do anorgazmii - tak to urojony problem.

          Nie rozumiem też dlaczego widzisz alternatywę - albo porno, albo kwiaty i masowanie stóp. Orgazmu dostaje się przy dobrym stosunku, dobrym oralu i dobrym analu też. Ale wtedy gdy wykonawca wie co robi, a nie naśladuje aktorów porno.

          Kobieta traktowana w łóżku jak kawał mięsa, albo obiekt pożądania ma małe szanse na przyjemność (za wyjątkiem jednostek, które to właśnie bardzo bardzo kręci). Nie ma szansy na orgazm bez właściwej stymulacji.
          Mężczyzna w łóżku tez nie dojdzie bez stosunku, loda czy analu - jak tego zabraknie nie pomoże mu nawet jak kobieta zapali tysiąc świeczek i wykona 300 masaży i nie wiem ile kadzidełek zapali. Kiedy do ludzi dotrze, że kobiety maja tak samo - klucz do frajdy to stymulacja, nie umycie kibla, opieka nad dziećmi, restauracja, ani zakup bluzki.Ani ananas rozłożony na cyckach - jak akurat nie lubię smarowania się jedzeniem w seksie, ale może ktoś tam to lubi.
      • kutuzow Porno jako samo zło 17.02.14, 13:31
        twojabogini napisała:
        > I to jest największy błąd łóżkowy mężczyzn. Mylenie porno z realem i pozwolenie
        > na to, aby pornografia kształtowała preferencje seksualne. Wtedy faktycznie kr
        > yterium tego co można przeżyć w łóżku z partnerką staje się głównie to, na ile
        > ona będzie w stanie pójść na to co pokazują w filmach.

        Bogini --> teza że "porno to samo zło" która przebija z Twego postu jest w całości błędna.

        1. W czasach PRL-u (jeszcze przed dostępnością magnetowidów) porno nie istniało w Polsce. Czy uważasz że ówczesne życie erotyczne Polaków było lepsze? Nie było skażone wszystkim tym o czym tu piszesz co przynosi porno.

        2. Przykład "Głębokiego gardła". Nie bez powodu jest to jeden z najbardziej kasowych filmów (nie tylko porno). Mimo że główna aktorka nie jest zbyt urodziwa (jak dla mnie) i daleko jej do takiej Marilin Chambers z "Behind the Green Door" -drugiego filmu który był szeroko dystrybuowany w kinach, to "blow job" dobrze zrobiony nadal był "nowością" na początku lat 70-tych. Coś jak w Polsce początków lat 90-tych. "Szanujące się" kobiety nie robiły takich rzeczy!. Jak widać porno wprowadza "pod strzechy" nowe zachowania bez których większość nadal robiłaby to na misjonarza przy zgaszonym świetle.

        3. Porno to nie tylko "główny nurt". Ostatnio branża przeżywa kryzys własnie przez to, że coraz więcej jest filmów amatorskich. Jeśli Pan Zenek odstawia niezłe numery ze swoją żoną, to czy zakładasz że padła ona ofiarą "upodlenia" z jego strony? Czy może nagrywają swoją radosną twórczość bo to ich dodatkowo kręci? Uruqu pisał o stronach typu Zbiornik i podobnych. Niestety produkcje amatorskie wytrącają z ręki kobietom (takim jak Ty) argument że porno to tylko opresja ze strony samców na tych biednych kobietach. Odpada także drugi argument -kobiet które seksu nie lubią, że "takie rzeczy to tylko dziwki w filmach porno robią". Bo skala i wszechstronność filmów amatorskich pokazuje że ludzie się nieźle bawią sprawiając sobie przyjemność na różne (czasem dziwne) sposoby.


        > Jest też prawdą, co pisze sabat, że mężczyźni, których seksualność jest ukształ
        > towana pod wpływem porno najlepiej realizują się, gdy kupują seks. Dziwce nie
        > musi być przyjemnie. Kobieta w partnerskim seksie oczekuje także swojej przyjem
        > ności.

        Widzisz jest to duże uproszczenie pod Twoją tezę. Mężczyzni kupują seks z wielu powodów. Zauważ że obecnie panuje "dyktatura orgazmu". Sama tutaj na forum przekonujesz że to FACET jest odpowiedzialny za przyjemność swoją i KOBIETY w seksie. Zero równouprawnienia w tej kwestii.
        Czasami faceci mają dosyć odwalania całej roboty za dwoje i też lubią poczuć że to ich przyjemność jest na pierwszym miejscu. Mogą się skupić na czerpaniu a nie tylko na dbaniu o to czy drugiej stronie jest OK. To działanie z porno ma niewiele wspólnego.

        Na koniec mała teza. Na forum padła tutaj teza z którą zgodziło się wiele forumowiczek. Jeśli kobieta nie chce seksu i w jego miejsce wybiera inne aktywności (film, kino, sprzątanie) to znaczy, że ten konkretny seks dla niej nie jest wystarczająco przyjemny. Może wiec pora zmierzyć się z analogicznym twierdzeniem, że jesli facet nie chce seksu tylko wybiera porno, to może ten konkretny seks z jakiegoś powodu jest dla niego mniej przyjemny niż to porno.
        • twojabogini Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 13:59
          Nie twierdzę, że porno to samo zło. Twierdzę, że mylenie pornowirtualu z realem prowadzi do problemów łóżkowych. Żeby nie wiem jak podniecała mnie ostra scena analu, to jeśli w realu w ten sam sposób przejedziesz mój tyłek, to zamiast rozkoszy poczuję ból. Tak samo może podniecić mnie oglądanie kobiety ostro traktowanej podczas oralu, ale gdy ktoś z rozpędu wjedzie mi do gardła- to już nie będzie to samo. O tym piszę. Panom - stałym uzytkownikom porno to się myli.

          Uważam za fajny oral, anal i wszystkie inne wygibasy - ale one maja sens wtedy, gdy sprawiaja przyjemnośc obojgu partnerom. jesli kobieta nie jest wogóle rozbudzona, ma niska samoświadomość - a mężczyzna w ramach urozmaicenia odbędzie z nią anal jak z filmu - to kobieta przez najblizyszych pare dni co najwyżej będzie miec problemy w toalecie. I zaczenie sądzic, że to dobre dla dziwek.



          • kutuzow Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 14:29
            twojabogini napisała:
            > Nie twierdzę, że porno to samo zło. Twierdzę, że mylenie pornowirtualu z realem
            > prowadzi do problemów łóżkowych.

            Bogini, niby wszystko OK, ale jak piszą diabeł tkwi w szczegółach.
            To co dla Ciebie jest "mylenie pornowirtualu z realem", dla faceta może być po prostu trafieniem na partnerkę nieodpowiadającą jego oczekiwaniom. Ta sama sytuacja widziana z dwóch stron medalu.

            Przykład:
            Facet lubi nowe doświadczenia. Spotyka dziewczynę która jest Bi i razem odkrywają zabawę w trójkątach KKM. Z rożnych (innych) powodów po pewnym czasie rozstają się. Jeśli teraz facet będzie szukał innej otwartej na nowe doświadczenia kobiety to dla Ciebie może to być "mylenie pornowirtualu z realem". Dla niego zaś coś normalnego.


            > jesli kobieta nie jest wogóle rozb
            > udzona, ma niska samoświadomość

            to może ONA sama powinna zadbać o swoje rozbudzenie i samoświadomość?
            Pisałem Ci że na początku lat 90-tych kobiety uważały że robienie loda jest czymś niegodnym "porządnych kobiet". Jak widać to się zmieniło. Zwalanie jednak całej odpowiedzialności za przejemnośc kobiety na faceta jest dość kiepskim pomysłem.
            • mabelle2000 Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 14:51
              kutuzow napisał:

              > to może ONA sama powinna zadbać o swoje rozbudzenie i samoświadomość?

              A i owszem powinna, tylko zauwaz, ze potem kobieta te swoja nowo nabyta wiedze chcialaby skonfrontowac w kontakcie z partnerem, a jak trafia na erotyczne beztalencie, to o dobrym seksie w dalszym ciagu moze tylko pomarzyc.
              Z wlasnego doswiadczenia- moje samodzielne rozbudzanie strefy G jest doprawdy niczym w porownaniu z mozliwosciami i umiejetnosciami jakie ma moj partner. Uwazam go za artyste w tej materii, bo okazal nie tylko niesamowita cierpliwosc i wytrwalosc, ale tez nadzwyczajne wyczulenie na moje reakcje. W porownaniu z poprzednim troglodyta, ktory oprocz dumy z wlasnego wielkiego, stojacego kutasa nie posiadal nic wiecej, to przyznasz sam, dla mnie jest cudowna odmiana ;-)

              > Zwalanie jednak ca
              > łej odpowiedzialności za przejemnośc kobiety na faceta jest dość kiepskim pomys
              > łem.

              Nikt nikogo wina nie obarcza. Nie ma sensu jednak sie upierac, ze satysfakcja kobiety nie zalezy od mezczyny. A od czego ma ona niby zalezec ?
              • kutuzow Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 15:02
                mabelle2000 napisał(a):
                > Nikt nikogo wina nie obarcza.

                Chyba jesteś nowa na forum i nie czytałaś akcji edukacyjnej, którą prowadzi tutaj Twoja Bogini.

                > Nie ma sensu jednak sie upierac, ze satysfakcja k
                > obiety nie zalezy od mezczyny. A od czego ma ona niby zalezec ?

                Jest spora różnica między: "satysfakcja kobiety zalezy od mezczyny" a "za satysfakcję kobiety odpowiada mężczyna"
                Z tym pierwszym stwierdzeniem się zgadzam, drugie zaś zwalczam ponieważ odpowiadają OBOJE.
                • mabelle2000 Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 15:07
                  kutuzow napisał:

                  > Chyba jesteś nowa na forum i nie czytałaś akcji edukacyjnej, którą prowadzi tut
                  > aj Twoja Bogini.

                  Nie, nie jestem nowa na forum, czytam je od dawna. Widze tez Kutuzow, ze sprytnie nie odniosles sie do tego co napisalam. Niie pasuje to do Twojej tezy, a potwiedza to o czym pisze TB, prawda ? :-D
                  • kutuzow Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 15:25
                    mabelle2000 napisał(a):
                    >Widze tez Kutuzow, ze sprytnie nie odniosles sie do tego co napisalam. Niie pasuje to do Twojej > tezy, a potwiedza to o czym pisze TB, prawda ? :-D

                    Wiesz nie za bardzo wiem do czego miałbym się niby odnieść i co niby potwierdza tezę TB.
                    Zacytuje zatem całość akapit po akapicie -żebyś była zadowolona że nic nie pominę:

                    "A i owszem powinna, tylko zauwaz, ze potem kobieta te swoja nowo nabyta wiedze chcialaby skonfrontowac w kontakcie z partnerem, a jak trafia na erotyczne beztalencie, to o dobrym seksie w dalszym ciagu moze tylko pomarzyc."

                    Sorry, ale jakie "trafiła". Czy proces wyboru partnera to jest totolotek, albo gra w pokera. Dostajesz parę dwójek i potem musisz z tym grać? Zakładasz że kobiety sa bezwolne. Im się "trafiło" i same biedne nie mają w tej kwestii nic do powiedzenia (faktycznie widzę podobieństwo do tez TB).
                    Ja wychodzę z założenia że każdy SAM wybiera z kim chce być. Czyli w przykładzie którego użyłaś, skoro jest beztalencie, to szukam innego który będzie wirtuozem i wykorzysta tą nowo nabyta umiejętność tej kobiety. Kobiety jednak często popełniają ten błąd, że traktują sferę seksu jako tą mniej ważną. Zostają w związku bo facet dobrze "rokuje" jako mąż/ojciec. Potem są rózne historie na tym forum.

                    "Z wlasnego doswiadczenia- moje samodzielne rozbudzanie strefy G jest doprawdy niczym w porownaniu z mozliwosciami i umiejetnosciami jakie ma moj partner. Uwazam go za artyste w tej materii, bo okazal nie tylko niesamowita cierpliwosc i wytrwalosc, ale tez nadzwyczajne wyczulenie na moje reakcje. W porownaniu z poprzednim troglodyta, ktory oprocz dumy z wlasnego wielkiego, stojacego kutasa nie posiadal nic wiecej, to przyznasz sam, dla mnie jest cudowna odmiana ;-)"

                    Jak wyżej. Coś SAMA zmieniłaś. Nie wyszłaś z założenia że trafił Ci się troglodyta, wiec już tak musisz ciągnąć do późnej starości. Nie zrzucałaś na niego całej odpowiedzialności za Waszą wspólną przyjemność. Nie widze więc żadnego podobieństwa do tez TB.

                    Poza tym troglodyta z wielkim stojącym kutasem moze być odpowiednikiem biuściastej bimbo która tylko "leży i pachnie" w łóżku i nie przekłada zero aktywności. Czy to znaczy że trzeba się z taką wiązać? Ja jestem za opcją szukania takeigo partnera która pasuje do naszych oczekiwań (każdy lubi coś innego).
                    • mabelle2000 Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 16:58
                      kutuzow napisał:

                      > Sorry, ale jakie "trafiła". Czy proces wyboru partnera to jest totolotek, albo
                      > gra w pokera. Dostajesz parę dwójek i potem musisz z tym grać? Zakładasz że kob
                      > iety sa bezwolne. Im się "trafiło" i same biedne nie mają w tej kwestii nic do
                      > powiedzenia (faktycznie widzę podobieństwo do tez TB).

                      Tak, tak, Kutuzow chcialbys przeforsowac teorie, ze ludzie dobieraja sie TYLKO z powodu dopasowania seksualnego. Niestety, nie tylko i nie musze Ci chyba tlumaczyc dlaczego. Zreszta na taki "luksus" moga pozwolic sobie osoby, ktore maja spora wiedze o seksualnosci i jakis bagaz doswiadczen na koncie. Nie wszystkim to jest dane niestety, co potwierdza takze lektura tego forum.

                      > Ja wychodzę z założenia że każdy SAM wybiera z kim chce być. Czyli w przykładzi
                      > e którego użyłaś, skoro jest beztalencie, to szukam innego który będzie wirtuoz
                      > em i wykorzysta tą nowo nabyta umiejętność tej kobiety.

                      Tak, Ty prawdopodobniej tak bys zrobil, ale poniewaz ludzi nie laczy tylko seks, wiec probuja zdzialac cos w tej materii, aby porozumienie jednak uzyskac. Oczywiscie, jesli w zaden sposob nie jest to mozliwe, to sie rozstaja ( tak bylo i w moim przypadku), ale wczesniej jest dluga, ciernista droga.
                      A teraz lopatologicznie. Jesli facet jest podniecony na sam widok mojego tylka i cyckow, to juz na samym wstepie ja jestem bez szans, bo mnie widok jego stojacego kutasa w trzy minuty nie podnieci. I on majac swiadomosc tej roznicy miedzy nami najpierw skupia sie na moim podnieceniu i na mojej przyjemnosci. I o tym caly czas mowi TB. Wiec w sumie prawda jest, ze moja satysfakcja z seksu zalezy od mezczyny. Jesli on skoncentruje sie na wlasnej przyjemnosci, w dodatku bedzie sie spieszyc, to prawdopodobnie i tak bedzie mial fajny seks, a jak juz skonczy, to ja zostane z niczym. Jasne, na poczatku kobieta moze to tolerowac, w imie milosci, wspolnego dobra i diabli wiedza czego jeszcze, ale predzej czy pozniej to pieprznie. I wcale nie dlatego, ze ona nie kochajaca i nie rozumiejaca meskich potrzeb, ale dlatego, ze nie chce sie nadstawiac do dmuchania suchej pochwy. A wystarczy troche wiedzy i dobrej woli ze strony mezczyny i wszystko mogloby wygladac inaczej.
                      Osobiscie nigdy nie mialabym pretensji do mezczyny, ze czegos nie wie, ale jego niechec do zdobywania tejze wiedzy wywoluje we mnie duzy niesmak.

                      > Kobiety jednak często p
                      > opełniają ten błąd, że traktują sferę seksu jako tą mniej ważną. Zostają w zwią
                      > zku bo facet dobrze "rokuje" jako mąż/ojciec. Potem są rózne historie na tym fo
                      > rum.

                      To co piszesz dotyczy ludzi, ktorzy wiaza sie ze soba majac na koncie wczesniejsze dowiadczenia seksualne z innymi partnerami. Ja mowie o sytuacji, kiedy ludzie sa w zwiazku, ale seksu z czasem jest coraz mniej ( czesto opisywany przypadek na tym forum). A jest go mniej, bo przy przy takim podejsciu mezczyny jak opisalam powyzej, kobieta swoja swiadomosc seksualna i swoje talenty w tej dziedzinie, moze sobie wsadzic w buty, bo nie zdazy ich nawet ujawnic przed jego orgazmem ;-)

                      > Jak wyżej. Coś SAMA zmieniłaś. Nie wyszłaś z założenia że trafił Ci się troglod
                      > yta, wiec już tak musisz ciągnąć do późnej starości. Nie zrzucałaś na niego cał
                      > ej odpowiedzialności za Waszą wspólną przyjemność. Nie widze więc żadnego podob
                      > ieństwa do tez TB.

                      Chyba kpisz sobie ze mnie Kutuzow :-( I co z tego ze zmienialam ? W czym ta wiedza okazala sie przydatna, aby zmienic swoj seks z mezem na lepszy ? Owszem, mialam odloty przy masturbacji, ale niezupelnie o to mi chodzilo.

                      > Poza tym troglodyta z wielkim stojącym kutasem moze być odpowiednikiem biuścias
                      > tej bimbo która tylko "leży i pachnie" w łóżku i nie przekłada zero aktywności.

                      Nie watpie w to, ale ja osobiscie takich kobiet ne znam. Ty znasz ? No to masz szczescie, korzystaj jesli mozesz ;-)
                      • kutuzow Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 17:38
                        mabelle2000 napisał(a):
                        > Tak, tak, Kutuzow chcialbys przeforsowac teorie, ze ludzie dobieraja sie TYLKO
                        > z powodu dopasowania seksualnego. Niestety, nie tylko i nie musze Ci chyba tlum
                        > aczyc dlaczego.

                        No to sorry, ale jeśli dla kogoś seks jest mniej ważny niż np. "plany rodzinne", to sam sobie jest winien.


                        > A teraz lopatologicznie. Jesli facet jest podniecony na sam widok mojego tylka
                        > i cyckow, to juz na samym wstepie ja jestem bez szans, bo mnie widok jego stoja
                        > cego kutasa w trzy minuty nie podnieci.

                        Wiesz jeśli jest tak jak pisałaś wcześniej, że kobieta wybiera partnera ze względu na inne kwestie (bo np. będzie dobrym ojcem dla jej przyszłych dzieci), to wcale się nie dziwię że on jej fizycznie może nie kręcić. Za to inny może ją zwilżać bez problemu. Był tutaj popularny wątek "wybrałaś osła jeździj na osle" (nie oczekuj że w sypialni będzie z niego Arab pełnej krwi).

                        > Jasne, na poczatku kobieta moze to tolerowac, w i
                        > mie milosci, wspolnego dobra i diabli wiedza czego jeszcze

                        Sorry, ale to jest wersja "demo" i ma jasne cele do uzyskania. Ta kobieta z przykładu boi się zwrócić uwage na początku bo gośc mógłby się wylogować ze związku, więc siedzi cicho i to znosi, do czasu gdy już gostkowi nie wzrosną "koszty wyjścia" (rozwód, dzieci, kredyt ew. alimenty), to wtedy już nie musi tego tolerować. I nie nazywaj tego proszę "wspólne dobro", bo to jest egoistyczna strategia kobiety. Równie dalekowzroczna jak udawanie "grzecznego faceta" przez wielu gości z dużym temperamentem.

                        > Chyba kpisz sobie ze mnie Kutuzow :-( I co z tego ze zmienialam ? W czym ta wie
                        > dza okazala sie przydatna, aby zmienic swoj seks z mezem na lepszy ? Owszem, mi
                        > alam odloty przy masturbacji, ale niezupelnie o to mi chodzilo.

                        Może źle zrozumiałem, ale wydawało mi się że pisałaś że obecny partner potrafi sporo -więc wyszłaś na plus na zmianie.
                        • mabelle2000 Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 19:00
                          kutuzow napisał:

                          > No to sorry, ale jeśli dla kogoś seks jest mniej ważny niż np. "plany rodzinne"
                          > , to sam sobie jest winien.

                          Ale jakie tam plany rodzinne, daj spokoj :-) Czasem ludzie po prostu sa zafascynowani druga osoba i sa to rozne jakies tam niezdefiniowane, ale pozytywne uczucia. Watpie, zeby ktos wiazal sie z premedytacja z osoba, ktora budzi w nim obrzydzenie, po to tylko, zeby splodzic potomstwo. Moze i tak sie dzieje, ale chyba nie tak czesto jak piszesz.
                          No jasne, ze seks jest wazny, przez kiepski seks rozpadlo sie moje malzenstwo, mam tego pelna swiadomosc, ale nie zgadzam sie z teza, ze TYLKO seks decyduje o wyborze partnera. To by bylo zbyt proste.


                          > Wiesz jeśli jest tak jak pisałaś wcześniej, że kobieta wybiera partnera ze wzgl
                          > ędu na inne kwestie (bo np. będzie dobrym ojcem dla jej przyszłych dzieci), to
                          > wcale się nie dziwię że on jej fizycznie może nie kręcić. Za to inny może ją zw
                          > ilżać bez problemu.

                          Ale zrozum Kutuzow, to, ze ktos mnie kreci, to wcale nie znaczy, ze seks bedzie z nim udany. O ile pamietam to moj ex-maz tez mnie krecil, nawet bardzo, ale spieprzyl wszystko swoja niechecia do nauki i wielkim kutasem, ktorego uparl sie wpychac we mnie, kiedy nie bylam na to gotowa.
                          Zwilzyc zas, to ja sie moge sama, nawet na dywaniku u szefa. I nie dlatego, ze moj szef ma taka samcza powierzchownosc, ale dlatego, ze rownie dobrze zwilzaja mnie fantazje, ktore mam w glowie. Jesli zas wspomniany szef wepchalby mi wtedy lapy do waginy, to moglby nabrac przekonania, ze napalona NA NIEGO jestem, ze ho,ho ;-) Zreszta sama stymulacja pochwy, bez zadnych innych bodzcow tez wywola nawilzenie, wiec o czym my mowimy ?

                          > Był tutaj popularny wątek "wybrałaś osła jeździj na osle" (
                          > nie oczekuj że w sypialni będzie z niego Arab pełnej krwi).

                          Nie chcialabym sie licytowac, ale czy nie to samo robia mezczyzni, ot chocby ci, ktorzy tak beztrosko interpreteuja wilgotna pochwe na swoja korzysc ? Dlaczego spodziwaja sie goracego seksu tylko dlatego, ze kobieta oblednie ich kreci ? No i dlaczego nie odbieraja jasnych przekazow, ze kobieta ma kiepskie zadatki na kochanke ?

                          > Sorry, ale to jest wersja "demo" i ma jasne cele do uzyskania. Ta kobieta z prz
                          > ykładu boi się zwrócić uwage na początku bo gośc mógłby się wylogować ze związk
                          > u, więc siedzi cicho i to znosi, do czasu gdy już gostkowi nie wzrosną "koszty
                          > wyjścia" (rozwód, dzieci, kredyt ew. alimenty),

                          Robiac rachunek sumienia nie moge potwierdzic Twojej tezy, przynajmniej w moim przypadku nie bardzo sie ona sprawdza. Jedynym grzechem jaki popelnilam bylo zbyt wczesne wyjscie za maz (mialam 20 lat), oboje mielismy mizerne doswiadczenia seksualne.
                          Ale mysle, ze wyszlibysmy z zakletego kregu niemocy seksualnej, gdyby moj maz nie zafiksowal sie na tym, ze "prawdziwy" seks to stosunek penis-pochwa i koniec. Wiecej opcji dla niego nie bylo. Sugerujesz, ze kobiety nie mowia. Ja mowilam, prosilam i pokazywalam. A jak sie wk... ilam w koncu i odmowilam wspolpracy, to byl nakrecony jeszcze bardziej, bo myslal, ze to takie babskie gierki :-( Przeciez mial wielkiego, stojacego kutasa, a takiemu zadna laska sie nie oprze.
                          Naprawde podziwiam panow, ktorzy sie tu czasem wypowiadaja, a ktorzy sa ZDZIWIENI, ze ta ich zona taka jakby niechetna w tym seksie. Powiedz, jakim to trzeba byc analfabeta, zeby nie skumac, ze jak niechetna, to zadnej przyjemnosci z tego nie ma ? Toz to widac, slychac i czuc, nawet oczu i ust nie trzeba otwierac. A Ty masz pretensje, ze "nie mowily". Dobre :-)

                          > Może źle zrozumiałem, ale wydawało mi się że pisałaś że obecny partner potrafi
                          > sporo -więc wyszłaś na plus na zmianie.

                          Wyszlam na wielki, wielki plus :-) Dlatego jestem gotowa uchylic nieba swojemu partnerowi, wlasnie dlatego, ze zaoferowal mi swoj czas, zrozumienie i ze potrafil wykorzystac swoja wiedze do tego, aby sprawic mi przyjemnosc.

                          • kutuzow Re: Porno jako samo zło 18.02.14, 11:01
                            mabelle2000 napisał(a):
                            > No jasne, ze seks jest wazny, przez kiepski seks rozpadlo sie moje malzenstwo,
                            > mam tego pelna swiadomosc, ale nie zgadzam sie z teza, ze TYLKO seks decyduje o
                            > wyborze partnera. To by bylo zbyt proste.

                            Pisałem już kiedyś jak to widzę:
                            "Dla mnie związek to w 50% sfera fizyczna (podobny temperament, podejście do seksu, otwartość na poznawanie tej sfery) i w 50% sfera duchowa (podobny system wartości, miłość, pasujące do siebie charaktery, zauroczenie, bliskość i wiele innych rzeczy). Pewnie każdy moze inaczej podzielić sobie te procenty. Wg mnie jeśli nie ma równowagi to związek się sypie. Gdy jest OK sfera fizyczna a szwankuje sfera duchowa, to mamy bardzo intensywny związek, super seks, ale to się wypala po czasie (takie "Gorzkie Gody" Polańskiego). Gdy jest OK sfera duchowa, a są problemy w sferze fizycznej, to narasta frustracja, negatywne emocje itp. Związek potrafi trwać dłużej niż w pierwszym wariancie, ale z czasem staje sie pustym związkiem bez bliskości złączonym np. wspólnymi dziećmi."
                            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,149270578,149294567,jako_mezczyzna_kierujacy_sie_.html
                            > Ale zrozum Kutuzow, to, ze ktos mnie kreci, to wcale nie znaczy, ze seks bedzie
                            > z nim udany. O ile pamietam to moj ex-maz tez mnie krecil, nawet bardzo, ale s
                            > pieprzyl wszystko swoja niechecia do nauki i wielkim kutasem, ktorego uparl sie
                            > wpychac we mnie, kiedy nie bylam na to gotowa.......
                            > Zreszta sama stymulacja pochwy, bez zadnych innych bodzcow tez wywol
                            > a nawilzenie, wiec o czym my mowimy ?

                            Szczerze mówiąc to nie rozumiem Cię. Wyszłaś za tego faceta więc chyba coś Tobą kierowało gdy doszłaś do wniosku, że to ten wymarzony z którym chcesz spędzić życie. Chyba miałaś już wcześniej jakieś odczucia czy seks z nim jest dla Ciebie satysfakcjonujący czy nie. Jeśli był satysfakcjonujący -to nie rozumiem co się "zepsuło" nagle. Jeśli nie był -to nie rozumiem po coś się z nim wiązała.


                            > Naprawde podziwiam panow, ktorzy sie tu czasem wypowiadaja, a ktorzy sa ZDZIWIE
                            > NI, ze ta ich zona taka jakby niechetna w tym seksie. Powiedz, jakim to trzeba
                            > byc analfabeta, zeby nie skumac, ze jak niechetna, to zadnej przyjemnosci z teg
                            > o nie ma ?

                            Po pierwsze, facet możne być zaskoczony gdy kobieta uprawia z nim seks na początku "dla miłości, wspólnego dobra", tak jak Ty pisałaś o tym we wcześniejszym poście. Jemu wydaje się, że wszystko jest OK, a tu nagle zaczynają się żale, że to źle, tamto źle itp.

                            Po drugie niechęć do seksu to nie tylko kwestia ew. słabej techniki mężczyzny, ale często to efekt zmian hormonalnych po ciąży. Zobacz że większość mężczyzn która się tu żali na forum, ma gdzieś w tle historię "wcześniej było dobrze".

                            Po trzecie (to z Esther Perell) kobiety pragną poczucia bezpieczeństwa w związku, ale jednocześnie to poczucie bezpieczeństwa zabija pożądanie. Więc nie zawsze jest tak że to partner nagle po latach coś zmienił i już "źle" się do tego zabiera. Czasami po prostu spada zainteresowanie "partnerem długookresowym". Gdzieś tu Urqu wrzucał info że tylko mały procent (20%?) kobiet nadal ma ochotę na seks ze swym partnerem po kilku latach.
                • twojabogini Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 15:22
                  > Jest spora różnica między: "satysfakcja kobiety zalezy od mezczyny" a "za satys
                  > fakcję kobiety odpowiada mężczyna"

                  No to nieźle odjeżdżasz...

                  jak coś od czegoś zależy, to ten ktoś jest za to odpowiedzialny. Jak odpowiedzialnych za coś jest dwoje - to zależy od obojga. Ni chuja inaczej nie wyjdzie.

                  Przyjmij wreszcie, że jak mężczyzna jest do dupy w łóżku, to kobiecie z nim dobrze nie będzie. I że działa to w obie strony - z kiepska kochanką mężczyzna się nie rozerwie.

                  O ile jednak większość kobiet łapie obsługę penisa, o tyle większość mężczyzn nie łapie obsługi pochwy, a łechtaczce coś niecoś słyszeli. Dzięki temu o ile jeszcze niedawno kobiety standardowo nie miały żadnych orgazmów w relacji seksualnej z mężczyzną, a te co miały były uważane za anomalię - to obecnie już znaczna większość kobiet doświadcza orgazmów łechtaczkowych z partnerami. Jak dojdzie wiedza o obsłudze pochwy - to i ta forma orgazmu stanie się (i tak się dzieje) znów powszechna.
                  • kutuzow Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 15:33
                    twojabogini napisała:
                    > jak coś od czegoś zależy, to ten ktoś jest za to odpowiedzialny. Jak odpowiedz
                    > ialnych za coś jest dwoje - to zależy od obojga. Ni chuja inaczej nie wyjdzie.

                    Wszystko pięknie fajnie, ale Ty głosisz tutaj na forum że to FACET jest odpowiedzialny. Jednoosobowo za przyjemność OBOJGA. Jakoś pomijasz zupełnie tą odpowiedzialność kobiety.
                    Czasami tylko to "pudrujesz" jak w tym wątku gdy argumenty forumowiczów stają się zbyt trudne do trwania na tej pozycji.


                    > O ile jednak większość kobiet łapie obsługę penisa, o tyle większość mężczyzn n
                    > ie łapie obsługi pochwy, a łechtaczce coś niecoś słyszeli. Dzięki temu o ile je
                    > szcze niedawno kobiety standardowo nie miały żadnych orgazmów w relacji seksual
                    > nej z mężczyzną, a te co miały były uważane za anomalię - to obecnie już znaczn
                    > a większość kobiet doświadcza orgazmów łechtaczkowych z partnerami. J

                    Rożnica jest taka że facecji poznają SAMI jak działa ich własne ciało. Większość się mastrubowała i wie co ich najbardziej kręci, jaka forma nacisku itp. Tą wiedzą potrafią podzielić się z partnerką -nie oczekują że one się domyślą.
                    Duża część kobiet nie ma tej lekcji odrobionej. Nie znają swego ciała, swych własnych reakcji. Nie potrafią podpowiedzieć swemu partnerowi czego oczekują. Na to nakładają się ograniczenia moralne (religia), społeczne (kobieta ma być "porządna") itp.
                    Sprowadzanie tego tylko do "winny facet" jest duuużym nadużyciem.
            • twojabogini Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 15:15
              kutuzow napisał:

              Zwalanie jednak ca
              > łej odpowiedzialności za przejemnośc kobiety na faceta jest dość kiepskim pomys
              > łem.

              Urwa...no ile można...jakie zwalnia i jakiej odpowiedzialności? Żeby nie wiem jak rozbudzona była kobieta - to kiepski kochanek nie da jej frajdy. Tak samo jak seks z fatalną kochanką będzie fatalny dla mężczyzny.

              Powtórzyłam to tak wiele razy, że robię to po raz ostatni. Jeśli znowu wyjedziesz z tym, że ja coś na kogoś zwalam - to po prostu to zignoruję.
              Nie da się mieć dobrego seksu z kiepskim kochankiem, niezależnie od tego kto jakiej jest płci. I da się mieć dobry seks z dobrym kochankiem mimo totalnej niewiedzy i braku doświadczenia.
              Kochanek, który kopiuje porno jest kiepskim kochankiem, niezależnie od płci. Co nie znaczy, że jest fatalnym kochankiem osoba, która lubi anal oral, czy seks z udziałem setki chińskich myszek i kaczora donalda.

              I jeszcze raz napiszę - za jakość swojego seksu każdy odpowiada sam - dobierając sobie dobrych kochanków i poszerzając swoją wiedzę o swojej i partnera seksualności. Nie oglądając porno jako filmy instruktażowe, nie studiując psychoeweo ani wypowiedzi starowicza czy innego oszołoma - tylko w relacji z partnerem/partnerami - podczas seksu.
              A że kogoś podnieca porno, to żadna sensacja. Mnie też podnieca - ale na tyle upraszcza moje reakcje seksualne, że nie korzystam.
              Jak hamburger kontra wyrafinowany obiad.

        • twojabogini Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 14:10
          kutuzow napisał:

          >> mężczyźni, których seksualność jest ukształtowana pod wpływem porno najlepiej realizują się, gdy kupują seks.

          > Widzisz jest to duże uproszczenie pod Twoją tezę.

          Ja tylko zacytowałam sabata, że mizianie i robienie kobiecie dobrze jest nudne i prawdziwa realizacja - z dziwką. I to prawda - wielu mężczyzn tak robi.

          Sama tutaj na forum prz
          > ekonujesz że to FACET jest odpowiedzialny za przyjemność swoją i KOBIETY w seks
          > ie. Zero równouprawnienia w tej kwestii.

          To ty sobie tak interpretujesz. Piszę, że kobiety nie maja orgazmów, bo ich wiedza o własnej seksualności jest żadna i że równie nikła jest wiedza ich partnerów. Pisze też, że w konfiguracji - kobieta bez pojęcia, mężczyzna z pojęciem kobieta dostanie orgazmu. A w konfiguracji - kobieta z pojęciem, mężczyzna bez - mężczyzna kobiecie orgazmu nie da.

          To samo działałoby w drugą stronę - facet nie miałby żadnych szans na orgazm z kobietą, gdyby ta kobieta nie miała pojęcia jak mu ten orgazm dać i zamiast penisem zajmowała się jego tyłkiem, albo "delikatnie pieściła penisa przez jedwabne majteczki". Prędzej by kurwicy dostał niż orgazmu. I nie miałoby znaczenia ile on sam wie na temat tego jak sobie zrobić dobrze, albo jak robułi to inne panienki. Wazne czy aktualna ma pojęcie.

          Wbrew temu co mi wmawiasz nie ma tu żadnej asymetrii i nikt nie jest odpowiedzialny bardziej. Za swój orgazm każdy odpowiada sama - znajdując sobie partnera, który albo wie jak mi go dać, albo takiego, który jest wyuczalny.
          A że wiedza o męskiej seksualność jest większa - to prawie 100% mężczyzn ma orgazmy z partnerkami (choć prawdziwa liczba jest niższa jeśli weźmiemy pod uwagę osiągnięcie zaspokojenia seksualnego, a nie wytrysk - niektóre kobiety są do niczego).

          A myślenie, że jak kobieta nie chce mieć rozjechanego tyłkiem penisa - to ma zahamowania to absurd. 90 % panów odmówiłaby takiej przyjemności - a niemal 40% kobiet się zgadza, choć jest to dla nich bolesne. Przy czym jednak wyznaczniekiem normy są tu dla mnie mężczyźni i kobiety, którzy odmawiają, a nie cierpiętnice co się zgadzają, żeby mis do burdelu nie poszedł.

          Jeszcze mniej jest ludzi, którzy wiedzą o co chodzi w analu (czyli coś więcej niż pokazano na filmach).


          • kutuzow Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 14:47
            twojabogini napisała:
            > To ty sobie tak interpretujesz. Piszę, że kobiety nie maja orgazmów, bo ich wie
            > dza o własnej seksualności jest żadna i że równie nikła jest wiedza ich partner
            > ów.

            Wydaje mi się że nie jestem odosobniony w tych swoich interpretacjach tego co Ty piszesz o roli mężczyzny w dbaniu o rozkosz kobiety. Inne głosy na forum utwierdzają mnie w przekonaniu że to nie z moją interpretacją jest problem, lecz z Twoją wykładnią tej roli.


            > To samo działałoby w drugą stronę - facet nie miałby żadnych szans na orgazm z
            > kobietą, gdyby ta kobieta nie miała pojęcia jak mu ten orgazm dać i zamiast pen
            > isem zajmowała się jego tyłkiem, albo "delikatnie pieściła penisa przez jedwabn
            > e majteczki". Prędzej by kurwicy dostał niż orgazmu.

            To jest zupełnie błędne założenie. Gdy facet ma do czynienia z kobieta niedoświadczoną (dziewica), lub z taką która ma inne przekonania do tego na co on ma ochotę to WIĘKSZOŚĆ facetów przejmuje wtedy stery i KOMUNIKUJE na co ma ochotę i jak ew. ma to byc zrobione. To jest ta podstawowa różnica, że nie ida jak cielęta na rzeź w milczeniu tylko mówią, pokazują, informują.
            Nie byłoby problemu gdyby kobiety robiły identycznie- informowały, pokazywały itp. Ty wychodzisz jednak z załozenia że to facet powinien wiedzieć za nie i jako dobry kochanek wykazać się inicjatywą.
            • orzech69 Re: Porno jako samo zło 19.02.14, 15:10
              Tak was czytam i oboje piszecie niby o czymś innym.
              Jak dla mnie w wielkim skrócie.
              TB pisze o facecie który nie chce się uczyć i jest odporny na przekazywane informacje od partnerki. I że facet podczas stosunku daje partnerce orgazm
              Kutzow pisze ze kobieta powinna się postarać i jasno przekazywać czego potrzebuje. Ze to kobieta jest odpowiedzialna za swoje orgazmy.

              I to co piszecie to pewna części prawdy.

              W swoim życiu erotycznym to kobieta odpowiada za swoje orgazmy, wybierając faceta, ucząc się erotyki i swojego ciała ale podczas stosunku to facet ma dać ten orgazm.
              I jak facet jest nie reformowalny to kobieta biorąc sprawy w swoje ręce wymienia go na lepszy model (chyba że ma niskie libido a chce być z nim wtedy mamy ból głowy;).

              Tak na marginesie to zapominacie w ferworze sporu, jeszcze o różnicach w odczuwaniu własnej seksualności przez kobiety i w anatomii
              • zawle Re: Porno jako samo zło 19.02.14, 19:54
                Ja jednak wolałabym zasuwać w fabryce i mieć pewność co do swojej przyszłości, mieć własnoręcznie zarobioną kasę, niż być na czyjejś łasce i niełasce. Do Marka: U Ciebie jest łaska.
        • marek.zak1 Dykratura orgazmu 17.02.14, 14:26
          Kutuzow napisał:

          ,,Widzisz jest to duże uproszczenie pod Twoją tezę. Mężczyzni kupują seks z wielu powodów. Zauważ że obecnie panuje "dyktatura orgazmu". Sama tutaj na forum przekonujesz że to FACET jest odpowiedzialny za przyjemność swoją i KOBIETY w seksie. Zero równouprawnienia w tej kwestii.
          Czasami faceci mają dosyć odwalania całej roboty za dwoje i też lubią poczuć że to ich przyjemność jest na pierwszym miejscu. Mogą się skupić na czerpaniu a nie tylko na dbaniu o to czy drugiej stronie jest OK. To działanie z porno ma niewiele wspólnego".

          Jestem tego samego zdania. Pozdrawiam.




          • that.bitch.is.sick Re: Dykratura orgazmu 17.02.14, 14:29
            marek.zak1 napisał:

            > Kutuzow napisał:
            >
            > ,,Widzisz jest to duże uproszczenie pod Twoją tezę. Mężczyzni kupują seks z wie
            > lu powodów. Zauważ że obecnie panuje "dyktatura orgazmu". Sama tutaj na forum p
            > rzekonujesz że to FACET jest odpowiedzialny za przyjemność swoją i KOBIETY w se
            > ksie. Zero równouprawnienia w tej kwestii.
            > Czasami faceci mają dosyć odwalania całej roboty za dwoje i też lubią poczuć że
            > to ich przyjemność jest na pierwszym miejscu. Mogą się skupić na czerpaniu a n
            > ie tylko na dbaniu o to czy drugiej stronie jest OK. To działanie z porno ma ni
            > ewiele wspólnego".
            >
            > Jestem tego samego zdania. Pozdrawiam.
            >

            Zacznijmy od tego że to nieporozumienie, iż mężczyzna poza jakimś totalnie burackim zachowaniem łóżkowym jest odpowiedzialny za kobiecy orgazm...
            >
            • marek.zak1 Re: Dykratura orgazmu 17.02.14, 14:42
              Ale to jest teza broniona w całej rozciagłości przez TB.
              • twojabogini Re: Dykratura orgazmu 17.02.14, 15:25
                marek.zak1 napisał:

                > Ale to jest teza broniona w całej rozciagłości przez TB.

                Orgazm mogę mieć sama, albo z kobietą, albo nawet z kołdrą jak ja sobie zroluję między nogami. Ale żeby mieć orgazm z kochankiem- mężczyzną, to on musi wiedzieć jak mi ten orgazm dać. To nie teza, to fakt.

                • rekreativa Re: Dykratura orgazmu 17.02.14, 15:41
                  Ale żeby on wiedział, jak Ci ten orgazm dać, to Ty musisz mu o tym jakoś zakomunikować , czyli wciąż to od Ciebie w głównej mierze zależy, czy on bedzie Ci robił dobrze, czy niekoniecznie.
                  Dopiero w przypadku, kiedy Ty jasno i wyraźnie komunikujesz, a pan ignoruje i nadal robi swoje i to niefajnie, to można stwierdzić, że jest kiepski i niech spada na drzewo.
                  • twojabogini Re: Dykratura orgazmu 17.02.14, 15:58
                    rekreativa napisała:

                    > Ale żeby on wiedział, jak Ci ten orgazm dać, to Ty musisz mu o tym jakoś zakomu
                    > nikować , czyli wciąż to od Ciebie w głównej mierze zależy, czy on bedzie Ci ro
                    > bił dobrze, czy niekoniecznie.
                    > Dopiero w przypadku, kiedy Ty jasno i wyraźnie komunikujesz, a pan ignoruje i n
                    > adal robi swoje i to niefajnie, to można stwierdzić, że jest kiepski i niech sp
                    > ada na drzewo.

                    Zgadzam się w całej rozciągłości. Dlatego spławiałam zawsze pornooglądczy i kogutów - bo ich robienie kobiecie dobrze zwyczajnie nudzi. Albo kobieta da się przemielić, albo nie.

                    Jednak inaczej jest w przypadku orgazmów podczas stosunków. Większość kobiet nie wierzy, że w ogóle mogłaby je mieć, bo myślą, że należą do tych pechowych 70%. Zwłaszcza, gdy próbowały już trochę różnych rzeczy.
                    Nadchodzi dzień, gdy kobieta trafi na kogoś, kto ją nauczy, albo zacznie ćwiczenia tantryczne, albo się radośnie upije. I tu bariera ze strony mężczyzn, nawet tych całkiem sensownych, jest ogromna - wiem ze swoich doświadczeń i doświadczeń innych kobiet. Ni cholery nie będą robić nic inaczej, bo tak jak robią jest dobrze. I już. Najbardziej bolesne jest to dla kobiet które po latach małżeńskiego seksu, w którym z braku swojej przyjemności skupiały się na przyjemności mężczyzny (bez oszukiwania) odkryły swoją drogę do orgazmu. Mężowie odmawiają współpracy.
                    I kto tu jest podłą suką, twierdzącą, że druga strona ma nierealne oczekiwania, wygórowane ambicje łóżkowe itp? Ktoś kto odmawia partnerowi analu w wersji hard, czy ktoś kto odmawia partnerowi orgazmu.
                    • bigbadpig Re: Dykratura orgazmu 17.02.14, 17:18
                      > pornooglądczy i kog
                      > utów - bo ich robienie kobiecie dobrze zwyczajnie nudzi. Albo kobieta da się pr
                      > zemielić, albo nie.

                      Wymyśliłaś sobie tezę, a jeśli fakty nie pasują...
                      Powiedziałem, że masturbuję się do porno, robię to często. Mimo to wolę seks, nawet bym tego nie był w stanie porównać. Uwielbiam spełniać wszelkie życzenia mojej żony, jak i wychodzić z inicjatywą skierowaną w całości na nią (w drugą stronę też uwielbiam). Jak to się ma do Twojej w kółko wałkowanej teorii? Nijak, więc ignorujesz takie fakty.
                      • lybbla Re: Dykratura orgazmu 17.02.14, 18:12
                        bigbadpig napisał:

                        > > pornooglądczy i kogutów
                        > >- bo ich robienie kobiecie dobrze zwyczajnie nudzi. Albo kobieta da się
                        > > przemielić, albo nie.
                        >
                        > Wymyśliłaś sobie tezę, a jeśli fakty nie pasują...

                        Pig, nastąpiło doprecyzowanie pornoogladacze to ci, którzy zachowania z filmów porno bezmyślnie przenoszą do realu. Czyli teza się strywializowała.

                        Ja to podsumuję:
                        1) TB szukała dobrych kochanków i znalazła więc jest zajefajna.
                        2) Dobrze jest być w elitarnej grupie 30 % (doświadczających orgazmu pochwowego)

                        Pogratuluję jeszcze raz arcibiskupowi bo ma ponadprzeciętnego ptaka.

                        I ja to rozumiem. Chęć dzielenia się wiedzą czy czymś tam nie jest zła. Ale deprecjonowanie innych dróg innych opcji?
                        Rekreativa, Bianka co wy k..wa wiecie o orgazmie? :)

                        • bianka02 Re: Dykratura orgazmu 18.02.14, 11:48
                          lybbla napisał:
                          >

                          > Rekreativa, Bianka co wy k..wa wiecie o orgazmie? :)


                          Jakbym exa slyszala hahaha.
                          Dobre naprawde dobre.
                          • lybbla Re: Dykratura orgazmu 18.02.14, 12:13
                            bianka02 napisała:

                            > lybbla napisał:
                            > >
                            >
                            > > Rekreativa, Bianka co wy k..wa wiecie o orgazmie? :)
                            >
                            >
                            > Jakbym exa slyszala hahaha.
                            > Dobre naprawde dobre.

                            Wiesz to już nieaktualne bo TB stonowała swoje wypowiedzi i nie ma o co się kopać. Ja na wszelki wypadek przypomnę kontekst

                            TB napisała:

                            >Prawdziwe są jedynie statystyki - ale nazwijmy rzecz po imieniu -
                            >70 % kobiet cierpi na brak satysfakcji z życia seksualnego.

                            70% dotyczyło kobiet nie przeżywających orgazmu pochwowego.
                        • orzech69 Re: Dykratura orgazmu 20.02.14, 09:06
                          lybbla napisał:

                          > Rekreativa, Bianka co wy k..wa wiecie o orgazmie? :)
                          Wiedza że go nie ma ?
                          • rekreativa Re: Dykratura orgazmu 20.02.14, 21:08
                            Wow, a ten wniosek to skąd?
                            • orzech69 Re: Dykratura orgazmu 21.02.14, 08:25
                              rekreativa napisała:

                              > Wow, a ten wniosek to skąd?
                              To nie był wniosek tylko pytanie.
                              Dlatego na końcu zdania był ten znaczek "?"
                            • bianka02 Re: Dykratura orgazmu 21.02.14, 16:58
                              rekreativa napisała:

                              > Wow, a ten wniosek to skąd?

                              No wlasnie skad ten wniosek?

                              Ja wiem co to orgazm i to bynajmniej nie dzieki facetowi!
                      • hello-kitty2 Re: Dykratura orgazmu 17.02.14, 20:37
                        bigbadpig napisał:

                        > > pornooglądczy i kog
                        > > utów - bo ich robienie kobiecie dobrze zwyczajnie nudzi. Albo kobieta da
                        > się pr
                        > > zemielić, albo nie.
                        >
                        > Wymyśliłaś sobie tezę, a jeśli fakty nie pasują...
                        > Powiedziałem, że masturbuję się do porno, robię to często. Mimo to wolę seks, n
                        > awet bym tego nie był w stanie porównać. Uwielbiam spełniać wszelkie życzenia m
                        > ojej żony, jak i wychodzić z inicjatywą skierowaną w całości na nią (w drugą st
                        > ronę też uwielbiam). Jak to się ma do Twojej w kółko wałkowanej teorii? Nijak,
                        > więc ignorujesz takie fakty.

                        Big ale Ty jestes jednostkowa obserwacja, moze Bogini miala ze stu chlopa? W sumie to tylko Ty tu napisales, ze spelniasz zyczenia kobiety (i to tylko jednej jednej!) i sprawia Ci to przyjemnosci, inni sie nie wychylaja, raczej odwrotnie. Poza tym niektorzy z nas maja troche wiekszy przebieg i stad tez lepsze porownanie.
                        • orzech69 Re: Dykratura orgazmu 20.02.14, 09:08
                          Koteczku ale to naturalne że jak się kogoś kocha to ma ochotę się mu sprawić przyjemności.
                          • hello-kitty2 Re: Dykratura orgazmu 20.02.14, 11:41
                            orzech69 napisał:

                            > Koteczku ale to naturalne że jak się kogoś kocha to ma ochotę się mu sprawić pr
                            > zyjemności.

                            A uprawiales kiedys seks bez milosci?
                            • zawle Re: Dykratura orgazmu 20.02.14, 11:43
                              hello-kitty2 napisała:
                              > A uprawiales kiedys seks bez milosci?

                              ja tam kocham każdego z którym jestem akurat w trakcie;)))
                            • orzech69 Re: Dykratura orgazmu 20.02.14, 14:23
                              hello-kitty2 napisała:

                              > orzech69 napisał:
                              >
                              > > Koteczku ale to naturalne że jak się kogoś kocha to ma ochotę się mu spra
                              > wić pr
                              > > zyjemności.
                              >
                              > A uprawiales kiedys seks bez milosci?
                              Jak byłem młody dwa razy.
                              Potem już nie.
                            • bianka02 Re: Dykratura orgazmu 21.02.14, 17:00
                              hello-kitty2 napisała:


                              > A uprawiales kiedys seks bez milosci?

                              Ja tak.

                              straszne to straszne!

                              Juz NIGDY WIECEJ!
        • rekreativa Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 15:53
          Kutuzow, nie chodzi o to, żeby nie oglądać porno i nie próbować w swojej sypialni akcji tam podpatrzonych, ale o to, żeby mężczyźni nie małpowali sytuacji z porno dosłownie, tak jak widzą, bez porozumienia z partnerką, albo mimo jej niechęci, bez odpowiedniego przygotowania itd.
          Ja wiem, że tu na forum to sami światli, ale naprawdę zdarzają się takie egzemplarze, co potrafią dziewczynę podczas seksu zajechać bez ostrzeżenia w odbyt. I jeszcze się dziwują, że jej się nie podobało.
          No bo, niestety, na pornolu nie pokazują, że laska sobie coś łyknęła na zwiotczenie zwieraczy. Nie pokazują też, że sobie lewatywę zrobiła, albo że po skończonym ujęciu schodziła z planu na rozkraczonych nogach i z grymasem bólu na twarzy.
          I druga rzecz: nie traktować porno filmów jako standardu. Że jeśli w porno coś pokazali, to koniecznie to trzeba robić we własnej sypialni, bo inaczej to życie seksualne jest do niczego.
          • lybbla Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 16:01
            Może jeszcze ustalmy w jakim wieku powinniśmy o tym porozmawiać z naszymi dzieciakami?
            • rekreativa Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 16:06
              O jejciu, to my mamy jakieś wspólne dzieciaki?
              To mi umknęło :)
              • lybbla Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 16:22
                rekreativa napisała:

                > O jejciu, to my mamy jakieś wspólne dzieciaki?
                > To mi umknęło :)

                Bo to ja donosiłem i karmiłem piersią :|

                - Bezmyślne kopiowanie porno szkodzi
                - Uczmy się albo szukajmy dobrych kochanków
                - Każda kobieta może mieć orgazm pochwowy

                Prawie same komunały
            • hello-kitty2 Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 20:51
              lybbla napisał:

              > Może jeszcze ustalmy w jakim wieku powinniśmy o tym porozmawiać z naszymi dziec
              > iakami?

              Jak na moj gust to Ty nie masz dzieci, bo jakos Cie te dzieci strasznie bawia, takie nic nie?
              • lybbla Re: Porno jako samo zło 18.02.14, 11:54
                hello-kitty2 napisała:

                > Jak na moj gust to Ty nie masz dzieci, bo jakos Cie te dzieci strasznie bawia,
                > takie nic nie?

                Jakaś projekcja czy co? Zostawmy to. Uczę się a tego nie rozumiem.

                Natomiast TB to nie adept.

                Porno szkodzi, piwo szkodzi, witamina c szkodzi. Czasem szkodzi i dzieciaki w gimnazjum poradzą sobie z podaniem warunków kiedy. TB ma taki styl, że podmienia czasem na zawsze.

                Misję uświadamiania, że mięśnie Kegla są ważne doceniam. Partnerzy Pań to docenią również. Czy pomoże wykonującym ćwiczenia osiągać orgazm pochwowy? Wąskiej grupie tak. A i tak nie mamy pewności czy to nie efekt placebo, czy może jest jakiś czynnik zupełnie nie związany z mięśniami Kegla
                który poprawę powoduje.
                Sama TB pisze o nerwicach. Jak pacjent ma się zdiagnozować sam?

                Super kochanek musi więc łączyć współczesne zdobycze psychologii z nienaganną techniką.

                Ja osobiście mam odrębne zdanie. Niezgodność MHC (czy czegoś z tym zwiazanego) jest ponad tym wszystkim o czym pisze TB. Widać to w postach anbale i sea.sea z wątku łóżkowe błędy.

                Ponad nie znaczy, że mamy przestać pracować nad techniką, rzecz w tym by technika włączała sie automatycznie gdy my koncentrujemy się na doznaniach partnera.
                • urquhart MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 18.02.14, 12:03
                  lybbla napisał:
                  > Ja osobiście mam odrębne zdanie. Niezgodność MHC (czy czegoś z tym zwiazanego)
                  > jest ponad tym wszystkim o czym pisze TB. Widać to w postach anbale i sea.sea z
                  > wątku łóżkowe błędy.

                  No ale do tego potrzebna jest otwarta głowa w kwestii współistnienia kwestii różnych czynników a nie zafiksowanie się na własnej osobistej historii nie wiem jak pouczającej.
                  Inaczej gdyby technika byłą kluczowa to dla mężczyzn idealnymi najlepszymi kochankami byłyby bezzębne emerytowane prostytutki z Poznańskiej które podobno potrafią robić ciągnąć druta z finezją i delikatnością jak nikt inny...
                  • twojabogini Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 18.02.14, 13:29
                    urquhart napisał:

                    > Inaczej gdyby technika byłą kluczowa to dla mężczyzn idealnymi najlepszymi koch
                    > ankami byłyby bezzębne emerytowane prostytutki z Poznańskiej które podobno potr
                    > afią robić ciągnąć druta z finezją i delikatnością jak nikt inny...

                    Zbytnio uogólniłeś.
                    Ponieważ technika jest sprawą kluczową, to emerytowana prostytutka z poznańskiej zrobi ci loda lepiej niż najbardziej hot laska bez opanowanej techniki.

                    Najbardziej kręcący kobietę mężczyzna nie zrobi jej dobrze nie mając techniki. Za to średnio ją kręcący na stracie może dać jej siódme niebo.

                    • sea.sea Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 18.02.14, 19:27
                      Twoje tezy w tym stylu (tak samo jak i ta, że każda kobieta, niezależnie od wszelkich uwarunkowań psychicznych czy fizjologicznych, jest zdolna zmienić się w pochwowy orgazmotron, acz wyłącznie pod warunkiem, że kochanek ma odpowiednie techniki itp itd) są całkowicie nieweryfikowalne, więc w zasadzie możemy sobie pogadać jeszcze, guzik z tego wynika, ale poza tym jest fajnie... :)

                      • twojabogini Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 19.02.14, 11:29
                        sea.sea napisała:

                        > Twoje tezy w tym stylu...
                        >...każda kobieta, niezależnie od wszelkich uwarunkowań psychicznych czy fizjologicznych, >jest zdolna zmienić się w pochwowy orgazmotron, acz wyłącznie pod warunkiem, że >kochanek ma odpowiednie techniki...

                        Każda kobieta jest potencjalnie zdolna do przeżywania swojej seksualności, oraz do orgazmu - w różnych jego formach, od łechtaczkowego po pochwowy. Tym bardziej do przyjemności podczas stosunku i zakończenia stosunku orgazmem - niekoniecznie pochwowym, ale satysfakcjonującym. Zakończenie seksu (nie tylko samego stosunku) w taki sposób, że mężczyzna zostaje zaspokojony, a kobieta nie - nie jest satysfakcjonujące ani dla mężczyzny, ani dla kobiety.
                        Z trudnościami z odczuwaniem przez kobiety przyjemności podczas stosunku (a dotyczy to większości kobiet) wiele par radzi sobie techniką "jej orgazm najpierw". Wiem jednak z własnego doświadczenia, jak również od innych kobiet, że choć miłe - jest to jednak rozwiązanie odczuwane często przez same kobiety jako "zastępcze".

                        W moim odczuciu nie ma różnicy między orgazmem pochwowym, a łechtaczkowym. Jest za to ogromna różnica między orgazmem "mini", a orgazmem totalnym - naprawdę uwalniającym od napięcia, dodającym uczucie szczęścia, rozkoszy. A taki da się wywołać na różne sposoby, także poprzez umiejętną stymulację łechtaczki.

                        Co nie zmienia faktu, że kobiety nie odczuwające przyjemności podczas stosunku, lub nie potrafiące osiągnąć orgazmu na drodze stosunku nie czują się z tego powodu źle, że nie myślą o tym i że nie ma to wpływu na ich życie seksualne i relację z partnerem.

                        Warunkiem nauczenia się przez kobietę przeżywania głębokiego orgazmu, oraz orgazmu podczas stosunku jest to, co ona sama dla siebie zrobi. Przeszłam drogę od bycia kobietą, dla której stosunek był neutralnym elementem seksu (i podobnie jak wiele kobiet trudno mi było nawet przed sobą przyznać, że to frustrujące), do punktu w którym jest to dla mnie przyjemność i droga do orgazmu. Nie była to łatwa droga, wiele poszukiwań, fałszywych dróg, rozczarowań...

                        Dla mnie taką drogą stały się ćwiczenia oparte na technikach tantry. Nie twierdzę, że to zadziała na każdą kobietę w taki sposób, że stanie się "pochwowym orgazmotronem", ale tak właśnie zadziałało na wiele kobiet, które tego spróbowały. Niezależnie od tego czy nauczyły się orgazmów pochwowych, na pewno poznały lepiej swoje ciało, jego reakcje, a odczuwane przez nie orgazmy zaczęły być głębsze, uwalniające napięcie seksualne. Wzrasta też ogólny poziom przyjemności czerpanej z seksu.

                        Co do techniki mężczyzny. Nawet gdy nauczyłam się kontrolować i przeżywać swoją rozkosz, to w relacji seksualnej z partnerem nadal zależy ona od tego co o moich reakcjach seksualnych wie lub jest gotowy/a nauczyć się mój partner/partnerka.

                        Nadal twierdzę też, że jeśli mężczyzna ma wiedzę o reakcjach seksualnych kobiety, może dać jej przyjemność, w tym także orgazm pochwowy, niezależnie od tego, co ona sama wie o sobie. Także kobieta znająca męską seksualność może dać mężczyźnie przyjemność, jakiej wcześniej nie doświadczył i nie wiedział, że jest do niej zdolny. Tu nie ma zależności od płci, liczy się wiedza kochanka.

                        Do niedawna sądzono, że kobiety w ogóle nie są zdolne do orgazmu. I większość kobiet go nie przeżywała. Potem "odkryto" łechtaczkę oraz techniki jej pobudzania - i orgazm łechtaczkowy stał się udziałem niemal wszystkich kobiet. Choć z poczatku jego osiągniecie było dla kobiet trudne. To jest weryfikowalne, było przedmiotem wielu badań.

                        Tak samo jest w mojej opinii z orgazmem pochwowym. Nie ma na ten temat badan, mogę jedynie przytoczyć doświadczenie moje i innych kobiet, które także myślały, że należą do 70% wadliwie zbudowanych kobiet.

                        Twierdzenie, że orgazm zależy od uwarunkowań psychicznych itp. jest prawdziwe, ale przecenia się rolę psychiki (nie jest ona większa niż w przypadku mężczyzn). Orgazm to reakcja ciała - i podstawowym mechanizmem go wywołującym jest odpowiednia stymulacja ciała.

                        Powszechnie sądzimy, że mężczyznom orgazm przychodzi "łatwiej" niż kobietom. Co ciekawe, partnerki nie osiągające orgazmu z partnerem lub osiągające go z trudem, w większości bez problemów osiągają orgazm lub nawet kilka w bardzo krótkim czasie - gdy wywołują go same. Czy to nie kwestia techniki?

                        I jeszcze jedno - gdyby mężczyzna był stymulowany przez kobietę w nieodpowiedni sposób, też miałby problem z osiągnięciem orgazmu. Zresztą - wielu mężczyzn jest w stanie dostarczyć sobie większej rozkoszy samodzielnie niż dostarczają im ich partnerki - i jest to kwestia właściwej techniki.

                        Seksualność kobiet, ich trudności z orgazmem, to co uważamy za skutki kulturowe "zahamowania", "skutek wychowania" - to owszem produkt kultury. Kultury w której brak jakiejkolwiek wiedzy o seksualności i stymulowaniu seksualnym kobiet. I to jest przyczyną frustracji wielu kobiet i wielu par.











                        • hello-kitty2 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 20.02.14, 09:36
                          Bogini spijam slowa z Twoich ust, nie ze wszystkim sie zgadzam lub nie wszystko o czym piszesz mnie osobiscie zajmuje, co mnie natomiast interesuje najbardziej to kwestia orgazmu kobiecego, o ktorym nawet na tym forum mowi sie po lebkach na zasadzie 'ze ma byc' i tyle ;) Dokladnie tak jak piszesz: w naszej kulturze "brak jakiejkolwiek wiedzy o seksualności i stymulowaniu seksualnym kobiet" wg mnie dlatego, ze kobiety miedzy soba nie rozmawiaja, gdyz twierdza, ze te rozmowy czy dzialania pozostawiaja do rozwiniecia w relacji intymnej z mezczyzna, a ze z tymze nierzadko wychodzi, ze sam gowno wie, bo skad lub sie nie interesuje no to kobiety pozostaja same sobie ale tez nie jako grupa tylko kazda w samotnosci ze swoim problemem. Stawiam nawet teze, ze gdyby kobiety potrafilyby zarzadzac wlasnym orgazmem dochodziloby do mniejszej ilosci zdrad, bo skoro kobieta ma nauczyc sie swojego orgazmu z mezczyzna, a nie od innej kobiety, a z jej obecnym jej jednak nie wychodzi to sie bierze za Henka Kryski, bo Kryska orgazmy z Henkiem ma :)

                          twojabogini napisała:

                          > Z trudnościami z odczuwaniem przez kobiety przyjemności podczas stosunku (a dot
                          > yczy to większości kobiet) wiele par radzi sobie techniką "jej orgazm najpierw"
                          > . Wiem jednak z własnego doświadczenia, jak również od innych kobiet, że choć m
                          > iłe - jest to jednak rozwiązanie odczuwane często przez same kobiety jako "zast
                          > ępcze".

                          No wlasnie. Dla mnie to nie jest w ogole seks, jakiego ja oczekuje. Jezeli seks ma polegac na tym, ze facet mnie np masturbuje swoja reka, ja osiagam orgazm, a nastepnie on jedzie stosunek pochwowy do swojego orgazmu to ja za cos takiego w ogole podziekuje. Przeciez to nie jest seks tylko wzajemna masturbacja. Na cholere mi jego reka, mam swoja o wiele sprawniejsza. I w druga stone tez. Dokladnie tak jak piszesz to jest cos na ksztalt ''zastepstwa'' za seks. I tez nie jestesm zwolennikiem podzialu orgazmow na pochwowy i lechtaczkowy ale jestem fanem orgazmu podczas stosunku, bo jest najlepszy. Tak jak piszesz, dla mnie on wtedy jest "totalny''. Poza tym ja miewam seks poza zwiazkiem, w krotkich okresach z jednym mezczyzna. Ja nie mam czasu ani ochoty sie angazowac w jakies skomplikowane scenariusze typu 'najpierw ty mnie tak, potem ja ciebie siak'. Najpierw szczegolowy instruktaz a potem do lozka. Ja chce miec 'spontaniczny' orgazm podczas naszej wspolnej akcji, bez narad przed i po. Seks to nie jest lekcja zebym musiala cos facetowi tlumaczyc czy rozrysowywac. Moim celem jest by kazdy, przecietnie wyposazony i przecietnie rozwiniety seksualnie facet mogl mnie z latwoscia zaspokoic. Bo w przeciwnym wypadku musze wpasc w 'niewole' z jednym, ktoremu udalo sie poznac jakas skomplikowana technike zaspokajania mnie, a i tak wierze, ze po ilus latach mu sie zwyczajnie nie bedzie chcialo az tak sie angazowac w dlubanine przy mojej cipce i stad jak sadze tez sie bierze czesc problemow z brakiem seksu w dlugoletnich zwiazkach, bo babka oczekuje, ze on tak bedzie zawsze sie angazowal w jej rozkosz, a jemu sie zwyczanie juz nie chce, bo to za duzo czasu i wysilku, poza tym pewnie ciagle jedno i to samo. Krotko: ja chce orgazmu podczas stosunku, bo w ten sposob moze zaspokoic mnie kazdy mezczyzna, a orgazmy z innych czynnosci moga byc owszem urozmaiceniem.
                          • twojabogini Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 20.02.14, 13:26
                            wyszłam dokładnie z takiego założenia jak ty szukając swojej drogi do orgazmu podczas stosunku. Inne opcje były dla mnie niekomfortowe.

                            Zwróciłaś moją uwagę na jedną rzecz - przywiązanie do partnera z powodu dobrej jakości seksu. Faktycznie miewa to charakter niewoli, w coś takiego wpadły niektóre znane mi kobiety. Przy tym nie odchodziły od mężczyzny, który pod innymi względami się nie sprawdzał, nie dlatego, że seks był taki wspaniały, tylko z lęku, że już nigdy nie doświadczą dobrego seksu z nikim innym. Bo nikt inny nie będzie tego umiał.

                            Zdolność do przeżycia orgazmu podczas stosunku przez kobietę jest największym tabu - bo ta zdolność uniezależnia kobietę w dużo większym stopniu niż wszystko inne razem wzięte.

                            Trochę sobie czytałam jak to wyglądało i wygląda w innych kulturach i epokach. We wczesnym średniowieczu, gdzie silne były jeszcze nurty pogańskie, a seks nie był tabu opisywano stosunek kobiety i mężczyzny jako dający przyjemność obojgu - i kobiecie i mężczyźnie i zakończony wytryskiem mężczyzny i kobiety (najwięcej takich opisów jest u św. Hildegardy). Poczułam smutek, gdy czytałam pracę współczesnej wyzwolonej feministki, która taki opis stosunku uznała, za wyraz niewiedzy Hildegardy i przejaw jej naiwności.

                            To chyba przemówiło do mnie najbardziej -po pokazuje jaką drogę zniewolenia kobiet przeszliśmy, aż do poziomu w którym kobieca seksualna przyjemność jest ogromnym tabu i nikt niemal nie sądzi, że stosunek może być dla kobiety przyjemny - i że jest to normą.

                            Co ciekawe - sprawdzałam też czy samice innych gatunków przezywają orgazmy i czy jest to wtedy w gatunku powszechne czy jednostkowe. Otóż przezywają. Stoi to w sprzeczności z wiedzą, którą nabyłam jako młoda kobieta z oficjalnych źródeł - łechtaczka miała być organem właściwym tylko dla homo sapiens. Orgazm samic też w świecie zwierząt miał nie występować. Dla zainteresowanych - trochę rzetelnych danych, potwierdzających samicze orgazmy i łechtaczki w świecie zwierząt jest w książce "Bzyk".

                            Brak wiedzy o seksualności kobiet i sposobie ich stymulacji prowadzi do całej masy zaburzeń. Oraz komplikacji w relacjach damsko-męskich. W tym zdrad po stronie kobiet - tak jak piszesz. często jest to wyraz przemyślanej decyzji - zobaczę z innym jak to jest. Spora liczba kobiet około 30 rozwodzi się - także z przyczyn seksualnych, gdy zawodzą je nadzieje, na to, że zaczną osiągać orgazmy po urodzeniu dziecka - to motywacja znacznej liczby kobiet, które do mnie trafiają w sprawie omówienia rozwodu. Tłumaczę im wtedy, że podpisując papiery rozwodowe nie dostaną orgazmu. Tyle, ze często obok braku satysfakcji seksualnej dochodzi niechęć do męża, którego przez długi czas zaspokajały, starały się realizwoac jego fantazje - oczekując i nie doczekując się wzajemności i zrozumienia dla własnej seksualności.

                            Miałam okazję porozmawiać z panami z tych kończących się związków i ich posłuchać - sądzili, że ich zony to popaprane nimfomanki, które chcą nie wiadomo czego. I że są seksualnie zaburzone. Bo nagle "zwykły" seks im przestał wystarczać. Nie mogli przyjąć na klatę, że ich zony nie są usatysfakcjonowane tym co mają, i ze chciałyby poszukać drogi do swojej satysfakcji. Książki lądowały na półkach, poszukiwania punktu G kończyły się na obietnicach...

                            Gdy do tego dochodzi zamęt w postaci sprzecznych informacji - że problemy kobiet z przyjemnością, to kwestia ich budowy, psychiki i czego tam jeszcze, a tych no uwarunkowań ewolucyjnych. Nie wiem tylko jak homo sapiens wyewoluował od czasów średniowiecza - w którym kobiecy orgazm i wytrysk był normą. A podobno uwarunkowania mamy z jaskiń.
                            Pomijam zahamowania "psychiki". Mam parę koleżanek, niektóre robią bez oporów wszystkie fikołki z filmow, anal oral i klasyk wykonują z radochą w dowolnej kolejności. Ja przy nich jestem zahamowana, bo dla mnie np. jakakolwiek akcja z udziałem penisa po analu - ani klasyk, ani oral nie wchodzi w grę. Pierwsze z uwagi na e-coli, drugie - estetykę. Nie doświadczają orgazmów przy stosunkach. Lubią seks, nie maja kłopotów z podnieceniem, orgazmem solo lub z partnerem, gdy ten załapie instrukcję - ale stosunek nie jest dla nich fajny. Udają. Bo się boją, że coś z nimi nie tak, że należą do pechowych 70%. Liczą, że po urodzeniu dziecka...albo jak skończą karmić, albo...

                            Dla mnie tantra z punktu widzenia europejczyka to zaginiona wiedza o seksualności. I droga do seksualnego wyzwolenia kobiet. jak bardzo górnolotnie to nie brzmi i ile hokus-pokus nie wymaga. Grunt, że działa. Szkoda, że to nadal wiedza trudno dostepna, że jest masa szarlatanów którzy powołują się na znajomość tantry i trzepiących na tym kasę - sama jeszcze wiem niewiele. I jeśli to niewiele tak odmieniło moje życie seksualne, to chcę tego zdecydowanie więcej.
                            • mabelle2000 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 20.02.14, 14:55
                              twojabogini napisała:

                              > Dla mnie tantra z punktu widzenia europejczyka to zaginiona wiedza o seksualnoś
                              > ci. I droga do seksualnego wyzwolenia kobiet. jak bardzo górnolotnie to nie brz
                              > mi i ile hokus-pokus nie wymaga. Grunt, że działa.

                              Dla mnie tantra to jest wlasnie normalnosc, a nasza eropejska kulture odbieram jako powaznie skrzywiona i kulawa w tej materii.

                              > rudno dostepna, że jest masa szarlatanów którzy powołują się na znajomość tantr
                              > y i trzepiących na tym kasę

                              Ilosc pozycje traktujacych o tantrze, wydanych w jezyku polskim, mozna policzyc na palcach jednej reki. Brak popytu ? ;-)
                              • orzech69 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 21.02.14, 08:27
                                mabelle2000 napisał(a):

                                > Ilosc pozycje traktujacych o tantrze, wydanych w jezyku polskim, mozna policzyc
                                > na palcach jednej reki.
                                A możesz coś polecić ?
                                • hello-kitty2 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 21.02.14, 08:58
                                  orzech69 napisał:

                                  > Są kobiety którym wystarczy samo myślenie żeby miały orgazm.

                                  > mabelle2000 napisał(a):
                                  >
                                  > > Ilosc pozycje traktujacych o tantrze, wydanych w jezyku polskim, mozna po
                                  > liczyc
                                  > > na palcach jednej reki.
                                  > A możesz coś polecić ?

                                  Orzech zamiast wydawac pieniedze na ksiazke nie mozesz poprosic partnerke zeby sobie tylko o niej pomyslala :-)))))
                                  • orzech69 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 21.02.14, 10:03
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Orzech zamiast wydawac pieniedze na ksiazke nie mozesz poprosic partnerke zeby
                                    > sobie tylko o niej pomyslala :-)))))
                                    złośliwiec ;)))
                            • sea.sea Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 20.02.14, 23:26
                              > Pomijam zahamowania "psychiki".

                              Mnie fascynuje inne zjawisko: znam kobiety pstrykające orgazmami pochwowymi na zawołanie, mimo że były molestowane, były ofiarą przemocy ze strony męża, lub też właśnie mają kopę zahamowań w stylu "do buzi nie, bo.. na jeźdźca nie, bo.." itd. Zaznaczam, że są to ich indywidualne predyspozycje fizjologiczne i ciekawi mnie jak to działa, że są one tym samym w stanie pokonać nawet dość poważne blokady psychiczne. Żeby była jasność, ytr orgazmy to nie z mężem przemocowcem, tylko z jego następcą.

                              Zaznaczam także, że tych pań naciągniętych na zwierzenia akurat z różnych przyczyn nie posądzam o ściemnianie, a ich partnerów z kolei nie posądzam pod żadnym pozorem o to, że wiedzą co to punkt G, tantra i że w ogóle przeczytali w życiu choćby pół strony poradnika na temat obsługi kobiety. Nie wykluczam za to, że może miewają jakiś wybitny, samorodny talent :)
                              • orzech69 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 21.02.14, 08:27
                                Są kobiety którym wystarczy samo myślenie żeby miały orgazm.
                                • mojemail3 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 21.02.14, 08:45
                                  orzech69 napisał:

                                  > Są kobiety którym wystarczy samo myślenie żeby miały orgazm.

                                  Tak,żeby miały odruch wymiotny też wystarczy samo myślenie...
                                  • orzech69 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 21.02.14, 10:02
                                    mojemail3 napisała:

                                    > orzech69 napisał:
                                    >
                                    > > Są kobiety którym wystarczy samo myślenie żeby miały orgazm.
                                    >
                                    > Tak,żeby miały odruch wymiotny też wystarczy samo myślenie...
                                    i mi nie wierzy.
                                    Jak wrócę do domu to Ci podeśle źródło skąd brałem dane łącznie z naukowcem który prowadzi o tym badania.
                                    • hello-kitty2 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 21.02.14, 16:55
                                      orzech69 napisał:

                                      > mojemail3 napisała:
                                      >
                                      > > orzech69 napisał:
                                      > >
                                      > > > Są kobiety którym wystarczy samo myślenie żeby miały orgazm.
                                      > >
                                      > > Tak,żeby miały odruch wymiotny też wystarczy samo myślenie...
                                      > i mi nie wierzy.
                                      > Jak wrócę do domu to Ci podeśle źródło skąd brałem dane łącznie z naukowcem któ
                                      > ry prowadzi o tym badania.

                                      Zrodlo pewnie jak i te orgazmy jakas matafizyka, mojemail bierz naukowca, moze fajny :)
                              • bianka02 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 21.02.14, 17:04
                                sea.sea napisała:

                                > > Pomijam zahamowania "psychiki".
                                >
                                > Mnie fascynuje inne zjawisko: znam kobiety pstrykające orgazmami pochwowymi na
                                > zawołanie, mimo że były molestowane, były ofiarą przemocy ze strony męża, lub t
                                > eż właśnie mają kopę zahamowań w stylu "do buzi nie, bo.. na jeźdźca nie, bo.."
                                > itd. Zaznaczam, że są to ich indywidualne predyspozycje fizjologiczne i ciekaw
                                > i mnie jak to działa, że są one tym samym w stanie pokonać nawet dość poważne b
                                > lokady psychiczne. Żeby była jasność, ytr orgazmy to nie z mężem przemocowcem,
                                > tylko z jego następcą.
                                >
                                > Zaznaczam także, że tych pań naciągniętych na zwierzenia akurat z różnych przyc
                                > zyn nie posądzam o ściemnianie, a ich partnerów z kolei nie posądzam pod żadnym
                                > pozorem o to, że wiedzą co to punkt G, tantra i że w ogóle przeczytali w życiu
                                > choćby pół strony poradnika na temat obsługi kobiety. Nie wykluczam za to, że
                                > może miewają jakiś wybitny, samorodny talent :)

                                Mnie tez to zjawisko fascynuje no i wprawia w dol oczywiscie.
                                Jakie to wszystko niesprawiedliwe:-(
                                • zawle Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 22.02.14, 08:42
                                  bianka02 napisała: > Mnie tez to zjawisko fascynuje no i wprawia w dol oczywiscie.
                                  > Jakie to wszystko niesprawiedliwe:-(

                                  Czytam teraz historię rozwoju obsesji u kobiety. Miała szczęśliwe, spokojne dzieciństwo, ponadprzeciętną inteligencję, duże cycki już w podstawówce:) I pomimo sprzyjających warunków rozwinęło się u niej takie ciężkie zaburzenie. Ja miałam posrane do granic możliwości dzieciństwo, nieustającą traumę i poza epizodami depy mam się dobrze. Masz mi czego zazdrościć?????
                                  Mam ograzm...pochwowo- łechtaczkowy. Uważam że jest przereklamowany. Oddałabym wszystkie orgazmy za możliwość bzykania się z MOIM facetem bez ani jednego orgazmu. Chciałabym mieć jeszcze loki, a mam proste jak drut włosy. Ja pierdolę....jaki ten świat niesprawiedliwy.....
                                  :))))

                                  • bianka02 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 22.02.14, 09:47
                                    zawle napisała:


                                    >
                                    > Czytam teraz historię rozwoju obsesji u kobiety. Miała szczęśliwe, spokojne dzi
                                    > eciństwo, ponadprzeciętną inteligencję, duże cycki już w podstawówce:) I pomimo
                                    > sprzyjających warunków rozwinęło się u niej takie ciężkie zaburzenie. Ja miała
                                    > m posrane do granic możliwości dzieciństwo, nieustającą traumę i poza epizodami
                                    > depy mam się dobrze. Masz mi czego zazdrościć?????
                                    > Mam ograzm...pochwowo- łechtaczkowy. Uważam że jest przereklamowany. Oddałabym
                                    > wszystkie orgazmy za możliwość bzykania się z MOIM facetem bez ani jednego orga
                                    > zmu. Chciałabym mieć jeszcze loki, a mam proste jak drut włosy. Ja pierdolę....
                                    > jaki ten świat niesprawiedliwy.....
                                    > :))))
                                    >

                                    Hmmm moze i zazdroszcze sama nie wiem.Zanim rozpoczelam terapie wydawalo mi sie ze mialam normalne dziecinstwo a inni mieli o wiele gorzej.. im glebiej bylam w terapii wyszlo ze pochodze z maksymalnie dysfunkcyjnej rodziny calkowicie zaburzunej. Nie wiem na ile wychowanie i konserwatyzm moich rodzicow bardzo religijnych wplynelo na moja seksualnosc. Wiem ze lubie podswiadomie robic im na zlosc i bywam bardzo nie grzeczna dziewczynka krzywdzac siebie przy okazji.

                                    Tak zdecydowanie zazroszcze Ci tych orgazmow!
                                    Depresji nie sam ja mam nieustanie.
                                    • hello-kitty2 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 22.02.14, 10:41
                                      bianka02 napisała:

                                      .Zanim rozpoczelam terapie wydawalo mi sie
                                      > ze mialam normalne dziecinstwo a inni mieli o wiele gorzej.. im glebiej bylam
                                      > w terapii wyszlo ze pochodze z maksymalnie dysfunkcyjnej rodziny calkowicie zab
                                      > urzunej.

                                      hehe no wlasnie dlatego nigdy nie pojde na zadna terapie, choc mowino mi, ze powinnam 'odkopac trupa'. To ja juz wole uzaleznienia i bezposredniosc nazywana przez Bitch ekshibicjonizmem. Chyba, zeby terapie prowadzil robot, bowiem terapia kojarzy mi sie z kalkulacja/manipulacja wypowiedzi.

                                      Mam podkrecajace sie wlosy, a przeciez od lat modne sa proste, wygladzone i blyszczace najlepiej do pasa ;)

                                      Bianka, a nie lepiej zaczac robic te cwiczenia od Boginii? Co Ty myslisz, ze ten orgazm Ci cos rozwiaze? Przeciez Ty pragniesz milosci.
                                      • bianka02 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 22.02.14, 11:02
                                        hello-kitty2 napisała:


                                        > Bianka, a nie lepiej zaczac robic te cwiczenia od Boginii? Co Ty myslisz, ze te
                                        > n orgazm Ci cos rozwiaze? Przeciez Ty pragniesz milosci.

                                        Te cwiczenie Boginii nie dla mnie.Przeciez ja w pochwie nic nie czuje ZREO NULL wiec nie wiem jak cwiczyc zeby cos poczuc.Dopiero co lechtaczke uruchomilam ;-) A orgazm lubie i juz i dlatego tak sie fiksuje.

                                        Co do terapii to polecam ciezko jest na poczatku czlowiek rozwalony chodzi ale potem sie sklada i zycie ma inna jakosc znaczy lepsza jakosc.

                                        p.s zazdroszcze falowanych wlosow w takich bylabym o niebo ladniejsza ;-)
                                      • sabat.77 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 22.02.14, 11:06
                                        Milosc to cos, o czyms mozna zawsze powiedziec, ze jest albo ze jej nie ma. Zalezy od oceniajacego. Jesli ktos jest dostatecznie cyniczny to moze powiedziec, ze taka emocja zawsze jest iluzja.
                                        A ja lubie patrzec na "oceniaczy".
                                        Nie znaja prawdy o innych, ale w ich ocenach ukazuje sie najszczersza prawda o nich samych.

                                        Jesli otaczaja cie same potwory, to warto przede wszystkim zastanowic sie nad samym soba. Czy te potwory nie mieszkaja w twojej glowie.
                                        • zawle Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 22.02.14, 11:28
                                          sabat.77 napisał:
                                          > A ja lubie patrzec na "oceniaczy".
                                          > Nie znaja prawdy o innych, ale w ich ocenach ukazuje sie najszczersza prawda o
                                          > nich samych.


                                          wiersze.bfcior.pl/julian-tuwim.php?show=rzepka
                                        • that.bitch.is.sick Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 22.02.14, 11:36
                                          sabat.77 napisał:

                                          > Milosc to cos, o czyms mozna zawsze powiedziec, ze jest albo ze jej nie ma. Zal
                                          > ezy od oceniajacego. Jesli ktos jest dostatecznie cyniczny to moze powiedziec,
                                          > ze taka emocja zawsze jest iluzja.
                                          > A ja lubie patrzec na "oceniaczy".
                                          > Nie znaja prawdy o innych, ale w ich ocenach ukazuje sie najszczersza prawda o
                                          > nich samych.
                                          >
                                          można też powiedzieć, że miłość istnieje ale zbyt często nazywają miłością swoje oczekiwania względem innych. Generalnie wycieranie sobie gęby słowem miłość níe sprawi że ją masz, że ją wyczarujesz. Bo miłość to zbawienie na które czekasz ten cud który ma twoje życie twe ma odmienić, coś co działa. Jeśli níe działa, níe zbawia to oszukiwać się nie da zbyt długo.
                                          Więc co za różnica jak często nazywasz coś miłością, przecież wiesz w głębi czy ją masz czy níe co tu nazwa zmienia.
                                          • sabat.77 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 22.02.14, 11:42
                                            No tak. Ty mozesz wiedziec czy masz milosc czy nie, ale ja moge nie wiedziec czy ty ja masz. Stad blad oceniania.
                                            • that.bitch.is.sick Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 22.02.14, 12:06
                                              sabat.77 napisał:

                                              > No tak. Ty mozesz wiedziec czy masz milosc czy nie, ale ja moge nie wiedziec cz
                                              > y ty ja masz. Stad blad oceniania.

                                              No, albo przyjmujemy że miłość to pojęcie obejmujące zbiór uniwersalnych wartości i wówczas to jest z zewnątrz weryfikowalne (przeze mnie czy ty kochasz i vice versa)
                                              Albo przyjmujemy że każdy ma własną miłość i nazywa miłością co chce. Czyli ktoś może gwałcić własną żone i twierdzić że ją kocha i ty go sabat nie oceniaj czy on ma miłość czy nie. Bo to błąd oceniania.
                                              zresztą spróbuję sklecić wątek. gdyż to nie jest tak że ja jestem cyniczna, cyniczni są ci od dowolnego igrania pojęciem "miłość"
                                              • sabat.77 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 22.02.14, 12:52
                                                No tak, badzmy bezkompromisowi, wartosciowi i jasni w przekazie. Wiesz co ? Ja nie wiem czy taka czysta, w pelni weryfikowalna milosc miedzy dwoma ludzmi kiedykolwiek zaistniala na swiecie, a z cala pewnoscia nie mialo to miejsca w obserwowanym przeze mnie realnym swiecie.
                                                Teraz rozumiem, masz racje to jest abstrakt. Tam abstrakt, a tu prawdziwe zycie, brudne kudly, niedoskonalosc i sraka.
                                  • bianka02 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 22.02.14, 09:54
                                    zawle napisała:

                                    . Chciałabym mieć jeszcze loki, a mam proste jak drut włosy. Ja pierdolę....
                                    > jaki ten świat niesprawiedliwy.....
                                    > :))))
                                    >

                                    No o lokach to tez marze od zawsze a mam proste jak Ty. Niesprawiedliwy ten swiat strasznie jest.....
                                    • sea.sea Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 22.02.14, 10:06
                                      A sprawiedliwie to wszystkim po równo, czy każdemu według zasług? :)
                                      • bianka02 Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 22.02.14, 11:05
                                        sea.sea napisała:

                                        > A sprawiedliwie to wszystkim po równo, czy każdemu według zasług? :)

                                        A Tobie jak sie wydaje?
                                        • sea.sea Re: MHC a technika bezzębnych z Poznańskiej 22.02.14, 11:20
                                          Nie zastanawiam się nad tym w tym kontekście, nikt mi nie obiecywał, że życie będzie sprawiedliwe, więc się nad tym nie użalam, że ktoś tam ma więcej niż IMO powinien, a ja nie mam.

                                    • marek.zak1 Chcemy tego, czego nie mamy 22.02.14, 10:10
                                      A ja miałem kręcone włosy których nienawidziłem, a po mnie moje córki, ktore je ciągle prostują :).
          • kutuzow Re: Porno jako samo zło 17.02.14, 16:44
            rekreativa napisała:

            > Kutuzow, nie chodzi o to, żeby nie oglądać porno i nie próbować w swojej sypial
            > ni akcji tam podpatrzonych, ale o to, żeby mężczyźni nie małpowali sytuacji z p
            > orno dosłownie, tak jak widzą, bez porozumienia z partnerką, albo mimo jej niec
            > hęci, bez odpowiedniego przygotowania itd.
            > Ja wiem, że tu na forum to sami światli, ale naprawdę zdarzają się takie egzemp
            > larze, co potrafią dziewczynę podczas seksu zajechać bez ostrzeżenia w odbyt. I
            > jeszcze się dziwują, że jej się nie podobało.
            > No bo, niestety, na pornolu nie pokazują, że laska sobie coś łyknęła na zwiotcz
            > enie zwieraczy. Nie pokazują też, że sobie lewatywę zrobiła, albo że po skończo
            > nym ujęciu schodziła z planu na rozkraczonych nogach i z grymasem bólu na twarz
            > y.
            > I druga rzecz: nie traktować porno filmów jako standardu. Że jeśli w porno coś
            > pokazali, to koniecznie to trzeba robić we własnej sypialni, bo inaczej to życi
            > e seksualne jest do niczego.

            W pełni się zgadzam z tym co napisałaś.
    • meg_mag Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 22.02.14, 13:00
      najwiekszym bledem lozkowym kobiety jest pojscie do lozka z niewlasciwym facetem
      • sabat.77 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 22.02.14, 13:17
        To fakt. Ale mezczyzn dotyczy w podobnym stopniu :) Moze jedynie ciut mniejszym, bo mniej prawdopodobne ze nie przezyje orgazmu. Ale paleta zagrozen jest bardzo szeroka.
      • marek.zak1 Re: 6 największych łóżkowych błędów kobiet 22.02.14, 13:42
        I tym jednym zdaniem podsumowałaś całą dyskusję. Własnie tak jest.
        • lybbla Twojabogini 22.02.14, 21:22
          > sea.sea napisała:

          > Twoje tezy w tym stylu (tak samo jak i ta, że każda kobieta,
          > niezależnie od wszelkich uwarunkowań psychicznych czy fizjologicznych,
          > jest zdolna zmienić się w pochwowy orgazmotron, acz wyłącznie pod warunkiem,
          > że kochanek ma odpowiednie techniki itp itd) są całkowicie nieweryfikowalne,...

          Podkreślę NIEWERYFIKOWALNE

          twojabogini napisała:

          >
          > Każda kobieta jest potencjalnie zdolna do przeżywania swojej seksualności, oraz
          > do orgazmu - w różnych jego formach, od łechtaczkowego po pochwowy.
          > Tym bardziej do przyjemności podczas stosunku i zakończenia stosunku orgazmem -
          > niekoniecznie pochwowym, ale satysfakcjonującym.

          Dalej trzymasz się kwantyfikatora ogólnego. Po co?
          Dodanie słowa `potencjalnie' tylko pogarsza sprawę.
          Nawet nie wiesz w co wdepnęłaś w ten sposób.
          Zaraz zleci sie banda ontologów i będzie koniec gadania o seksie.
          Fakt, zdanie stało sie nieweryfikowalne empirycznie.
          Kto dzisiaj na poważnie zajmuje się bytami potencjalnymi?

          > Zakończenie seksu (nie tylko samego stosunku) w taki sposób,
          > że mężczyzna zostaje zaspokojony, a kobieta nie - nie jest
          > satysfakcjonujące ani dla mężczyzny, ani dla kobiety.

          Dla troglodytów jest i w tym cały problem.

          > Z trudnościami z odczuwaniem przez kobiety przyjemności podczas stosunku
          > (a dotyczy to większości kobiet) wiele par radzi sobie techniką "jej orgazm najpierw".

          Większości kobiet?

          Może zrobimy sondę ile kobiet nie odczuwało przyjemności
          (nie mówimy o orgazmie a o przyjemności) podczas stosunku
          na początku ich pożycia seksualnego.


          > Wiem jednak z własnego doświadczenia, jak również od innych kobiet,
          > że choć miłe - jest to jednak rozwiązanie odczuwane często
          > przez same kobiety jako "zastępcze".

          Wyobraź sobie, że samiec systematycznie z chirurgiczną precyzją
          wpatrując Ci sie w oczy
          doprowadza Cie do orgazmu pochwowego po czym Ty robisz mu loda.
          Odwróć obrazek na chłodno mięśniami Kegla, z uśmiechem, doprowadzasz go do orgazmu
          nie tracąc ani jednego jego grymasu, po czym on robi Ci minetę.

          Czy to jest "zastępcze"?

          > W moim odczuciu nie ma różnicy między orgazmem pochwowym, a łechtaczkowym. Jest
          > za to ogromna różnica między orgazmem "mini", a orgazmem totalnym - naprawdę
          > uwalniającym od napięcia, dodającym uczucie szczęścia, rozkoszy. A taki da się
          > wywołać na różne sposoby, także poprzez umiejętną stymulację łechtaczki.

          Z zadowoleniem witamy powyższy akapit. Osobny wątek poświęcimy niesamowitej
          różnorodności kobiecych orgazmów.

          > Co nie zmienia faktu, że kobiety nie odczuwające przyjemności podczas stosunku,
          > lub nie potrafiące osiągnąć orgazmu na drodze stosunku nie czują się z tego
          > powodu źle, że nie myślą o tym i że nie ma to wpływu na ich życie seksualne
          > i relację z partnerem.

          Manipulacja. Należy rozdzielić
          1) nie odczuwające przyjemności podczas stosunku
          2) nie potrafiące osiągnąć orgazmu na drodze stosunku

          Przy czym w przypadku 1) należy powiedzieć czy chodzi o nie odczuwanie czy o dyskomfort.


          > Warunkiem nauczenia się przez kobietę przeżywania głębokiego orgazmu,
          > oraz orgazmu podczas stosunku jest to, co ona sama dla siebie zrobi.

          A super kochanek nie wystarczy?

          > Przeszłam drogę odbycia kobietą, dla której stosunek
          > był neutralnym elementem seksu (i podobnie jak wiele kobiet trudno mi
          > było nawet przed sobą przyznać, że to frustrujące),
          > do punktu w którym jest to dla mnie przyjemność i droga do orgazmu.
          > Nie była to łatwa droga, wiele poszukiwań, fałszywych dróg, rozczarowań...

          Ty przeszłaś tę drogę a większość kobiet
          odczuwa przyjemność od samego początku.
          Pytanie czemu ją czasami zatraca?
          Myślę, że przyczyną jest brak zwieńczenia.


          > Dla mnie taką drogą stały się ćwiczenia oparte na technikach tantry.
          > Nie twierdzę, że to zadziała na każdą kobietę w taki sposób,
          > że stanie się "pochwowym orgazmotronem",
          > ale tak właśnie zadziałało na wiele kobiet, które tego spróbowały.
          > Niezależnie od tego czy nauczyły się orgazmów pochwowych,
          > na pewno poznały lepiej swoje ciało, jego reakcje,
          > a odczuwane przez nie orgazmy zaczęły być głębsze,
          > uwalniające napięcie seksualne.
          > Wzrasta też ogólny poziom przyjemności czerpanej z seksu.

          Brzmi jak reklama. Ale ok wszystko co uczy oddychać się przyda.
          Nie przepłacać!


          > Co do techniki mężczyzny. Nawet gdy nauczyłam się kontrolować i przeżywać swoją
          > rozkosz, to w relacji seksualnej z partnerem nadal zależy ona od tego co o moich
          > reakcjach seksualnych wie lub jest gotowy/a nauczyć się mój partner/partnerka.

          Uczmy się siebie.

          > Nadal twierdzę też, że jeśli mężczyzna ma wiedzę o reakcjach
          > seksualnych kobiety, może dać jej przyjemność, w tym także orgazm pochwowy,
          > niezależnie od tego, co ona sama wie o sobie.

          Ale zależnie od ilości jej traum.

          > Także kobieta znająca męską seksualność może dać mężczyźnie przyjemność,
          > jakiej wcześniej nie doświadczył i nie wiedział, że jest do
          > niej zdolny. Tu nie ma zależności od płci, liczy się wiedza kochanka.

          A to oczywiste. Większość mężczyzn nigdy nie doświadcza orgazmu.
          Kiepskie kochanki mylące wytrysk z orgazmem.

          Orgazm się buduje u obu płci.

          > Do niedawna sądzono, że kobiety w ogóle nie są zdolne do orgazmu.
          > I większość kobiet go nie przeżywała.

          Ja bym był ostrożny. Kamasutra ma ponad 1500 lat.
          Ponadto podręczniki jedno a wiedza przekazywana
          z pokolenia na pokolenie drugie.

          > Potem "odkryto" łechtaczkę oraz techniki jej pobudzania -
          > i orgazm łechtaczkowy stał się udziałem niemal wszystkich kobiet.
          > Choć z poczatku jego osiągniecie było dla kobiet trudne.
          > To jest weryfikowalne, było przedmiotem wielu badań.

          Świadectwa pisane z minionych epok (te które raczej nie wejdą do kanonu lektur)
          mówią nam, że dawniej ludzie przynajmniej w wyższych sferach
          dobrze się bawili. Moze dlatego, że jeszcze nie odkryli łechtaczki.

          > Tak samo jest w mojej opinii z orgazmem pochwowym. Nie ma na ten temat badan,
          > mogę jedynie przytoczyć doświadczenie moje i innych kobiet, które także myślały,
          > że należą do 70% wadliwie zbudowanych kobiet.

          Może należą do tych 30% prawidłowo
          zbudowanych kobiet tylko o tym nie wiedziały? :)

          > Twierdzenie, że orgazm zależy od uwarunkowań psychicznych itp. jest prawdziwe,
          > ale przecenia się rolę psychiki (nie jest ona większa niż w przypadku mężczyzn).
          > Orgazm to reakcja ciała - i podstawowym mechanizmem go wywołującym
          > jest odpowiednia stymulacja ciała.

          Ok. Ja obstaję przy psychice, ale bez sprawnego ciała ani rusz.

          > Powszechnie sądzimy, że mężczyznom orgazm przychodzi "łatwiej" niż kobietom.

          Nic bardziej mylnego.

          > Co ciekawe, partnerki nie osiągające orgazmu z partnerem lub osiągające go
          > z trudem, w większości bez problemów osiągają orgazm lub nawet kilka w bardzo krótkim
          > czasie - gdy wywołują go same. Czy to nie kwestia techniki?

          W bardzo krótkim czasie? Czyli pieprzą robotę. Orgazm "mini".

          > I jeszcze jedno - gdyby mężczyzna był stymulowany przez kobietę w nieodpowiedni
          > sposób, też miałby problem z osiągnięciem orgazmu. Zresztą - wielu mężczyzn je
          > st w stanie dostarczyć sobie większej rozkoszy samodzielnie niż dostarczają im
          > ich partnerki - i jest to kwestia właściwej techniki.

          Co Ty wiesz o seksie?

          > Seksualność kobiet, ich trudności z orgazmem, to co uważamy za skutki kulturowe
          > "zahamowania", "skutek wychowania" - to owszem produkt kultury. Kultury w któr
          > ej brak jakiejkolwiek wiedzy o seksualności i stymulowaniu seksualnym kobiet. I
          > to jest przyczyną frustracji wielu kobiet i wielu par.

          I wielu mężczyzn.
    • agregade a jak to jest z brodawkami? 03.03.14, 14:47
      mężczyźni lubią, czy nie pieszczoty w tych okolicach?

      i jak jest z całowaniem? kręci, czy nie? bo znałam jeden egzemplarz "niecałowalny" w ogóle nad czym niezmiernie ubolewałam, bo gość był poza tym całkiem całkiem:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka