smok-diplodok
24.02.14, 11:16
Żeby tak całkiem seksu nie było to nie powiem... owszem jest i czasem (czyt. bardzo rzadko) nawet, że tak powiem dość dobry, przynajmniej w moim mniemaniu. Przeważnie kończy się to jednak zbyt szybko (tu akurat wiem, że to mój problem) no i niezbyt "porażająco", jeśli można to tak określić. Zdarzyło mi się nawet kilka razy "udać" orgazm (ciemno było :). Kiedyś padło tu na forum takie sformułowanie, że "dobra masturbacja nie jest zła", co znakomicie odnosi się do mojej sytuacji. Nie pamiętam dzisiaj faktu, żebym miał takie "odjazdy" podczas seksu jak podczas sami wiecie czego. Czy to jest normalne? Jestem w małżeństwie 10 lat, dwójka dzieci. Partnerki w przeszłości nigdy w kolejce do mnie nie stały ani ja za nimi jakoś panicznie nie biegałem, więc doświadczenie raczej powiedzmy, że średnie. Starałem się wprowadzić trochę nowości przez ten cay czas, a to wspólne ogładanie porno (niestety przekonania partnerki wykluczyły ten scenariusz), a to wibrator (jej w sumie obojętne, ale że mnie to kręci masakrycznie to może być), to jakieś nowe pozycje, choć już dobiła do ponad 100kg więc ciężko jest coś wymyśeć fajnego. Marzę, żeby usiadła mi na twarzy (może nie przy tej wadze) i mnie wykorzystała, wydaje mi się, że mógłbym ją oralnie doprowadzać codziennie po kilka razy (pewnie by się nam znudziło). Tylko mam takie nieodparte wrażenie, ze jakby się na tym polu trochę nie zgrywamy i jej w zupełności wystarczy "zwykły",(że tak powiem) orgazm. Może mam za duże wymagania co do niej a mnie roznosi nagromadzona niepotrzebnie energia? Słyszałem, że ruch i sport generalnie wzmagają libido (trenuję sztuki walki). Ona przy swojej wadze czasem ledwo się rusza... ale ciężko ją do ruchu przekonać (poza seksem czasami), niestety zero konsekwencji. Macie jakieś doświadczenia? Jak sobie radziliście w takiej sytuacji?