Dodaj do ulubionych

Coś z mną nie tak?

24.02.14, 11:16
Żeby tak całkiem seksu nie było to nie powiem... owszem jest i czasem (czyt. bardzo rzadko) nawet, że tak powiem dość dobry, przynajmniej w moim mniemaniu. Przeważnie kończy się to jednak zbyt szybko (tu akurat wiem, że to mój problem) no i niezbyt "porażająco", jeśli można to tak określić. Zdarzyło mi się nawet kilka razy "udać" orgazm (ciemno było :). Kiedyś padło tu na forum takie sformułowanie, że "dobra masturbacja nie jest zła", co znakomicie odnosi się do mojej sytuacji. Nie pamiętam dzisiaj faktu, żebym miał takie "odjazdy" podczas seksu jak podczas sami wiecie czego. Czy to jest normalne? Jestem w małżeństwie 10 lat, dwójka dzieci. Partnerki w przeszłości nigdy w kolejce do mnie nie stały ani ja za nimi jakoś panicznie nie biegałem, więc doświadczenie raczej powiedzmy, że średnie. Starałem się wprowadzić trochę nowości przez ten cay czas, a to wspólne ogładanie porno (niestety przekonania partnerki wykluczyły ten scenariusz), a to wibrator (jej w sumie obojętne, ale że mnie to kręci masakrycznie to może być), to jakieś nowe pozycje, choć już dobiła do ponad 100kg więc ciężko jest coś wymyśeć fajnego. Marzę, żeby usiadła mi na twarzy (może nie przy tej wadze) i mnie wykorzystała, wydaje mi się, że mógłbym ją oralnie doprowadzać codziennie po kilka razy (pewnie by się nam znudziło). Tylko mam takie nieodparte wrażenie, ze jakby się na tym polu trochę nie zgrywamy i jej w zupełności wystarczy "zwykły",(że tak powiem) orgazm. Może mam za duże wymagania co do niej a mnie roznosi nagromadzona niepotrzebnie energia? Słyszałem, że ruch i sport generalnie wzmagają libido (trenuję sztuki walki). Ona przy swojej wadze czasem ledwo się rusza... ale ciężko ją do ruchu przekonać (poza seksem czasami), niestety zero konsekwencji. Macie jakieś doświadczenia? Jak sobie radziliście w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 11:26
      Z tego co piszesz, to z nia cos nie tak. Z toba tez, bo jeszcze cie do niej ciagnie. Czyli mamy komplet.
      • mojemail3 Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 11:34
        sabat.77 napisał:

        > Z tego co piszesz, to z nia cos nie tak. Z toba tez, bo jeszcze cie do niej cia
        > gnie. Czyli mamy komplet.

        No nie przegiales w czarnym humorze...No istny knur;-)
        • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 11:36
          Wypraszam sobie knura. Intensywnie sie odchudzalem. Co do genitaliow, choc uzywane jeno samodzielnie, to wciaz jeszcze zdolne pelnic swoja role.
          • mojemail3 Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 11:39
            sabat.77 napisał:

            > Wypraszam sobie knura. Intensywnie sie odchudzalem. Co do genitaliow, choc uzyw
            > ane jeno samodzielnie, to wciaz jeszcze zdolne pelnic swoja role.

            No nie, zero dystansu do siebie...Przeciez wiem, ze jestes piekny...

            I nie masz pojecia o rasach swini, taki knurek francuskiej rasy duroc, rudy, smukly, zgrabny, zdziwilbys sie...Poza tym swinie to niebywale inteligentne zwierzeta;-)
      • orzech69 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 15:20
        sabat.77 napisał:

        > Z tego co piszesz, to z nia cos nie tak. Z toba tez, bo jeszcze cie do niej cia
        > gnie. Czyli mamy komplet.
        Aż mi się cisną na usta słowa:
        "To forum jest niewolnikiem własnej narracji "
    • mojemail3 Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 11:33
      smok-diplodok napisał:

      (...)"Nie pamiętam dzisiaj faktu, żebym miał takie "odjazdy" podczas seksu jak podczas sami wiecie czego. Czy to jest normalne?(...)"

      Jasne,ze normalne;-)

      No to jednak opowiem, szanownemu towarzystwu na forum o mej wizycie zawodowej, w laboratorium biotechniki, a dokladnie w stacji unasieniania...(zajmujacej sie dzialalniscia w zakresie pozyskiwania, obróbki, konfekcjonowania i dystrybucji materiału biologicznego -nasienie knurów).
      No i wiedziona niezdrowa ciekawoscia, zapytalam pani z owego laboratorium, czy takie zwierzeta, co podlegaja masturbacji na fantomie ( taki koziolek, pod nim kubeczek 0,5 litra) to ja sie znajda przy zywej samicy, to jak reaguja?
      Pani stwierdzila, ze to dobre pytanie, bo jak sie okazuje, takie zwierzeta po 6-7 letniej eksploatacji do niczego sie nie nadaja, przy samicy nie reaguja naturalnie, jak te nie poddawane zabiegom pozyskiwania nasienia.
      Smutna prawda, moze u ludzi jest inaczej, nie wiem...

      Ps. i jeszcze jedno, taki samiec oddaje nasienie np. we wtorki i czwartki, jak raz zrobili zmianem i przesuneli na srode, to biedak ze stresu padl na zawal serca;-)
      • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 14:17
        mojemail3 napisała:

        > smok-diplodok napisał:
        > Pani stwierdzila, ze to dobre pytanie, bo jak sie okazuje, takie zwierzeta po 6
        > -7 letniej eksploatacji do niczego sie nie nadaja, przy samicy nie reaguja natu
        > ralnie, jak te nie poddawane zabiegom pozyskiwania nasienia.
        > Smutna prawda, moze u ludzi jest inaczej, nie wiem...
        >
        > Ps. i jeszcze jedno, taki samiec oddaje nasienie np. we wtorki i czwartki, jak
        > raz zrobili zmianem i przesuneli na srode, to biedak ze stresu padl na zawal se
        > rca;-)

        Trafne spostrzeżenie. Ja jako miłośniczka tego sportu też się wypowiem.
        Od masturbacji można się uzależnić, niestety jest to utożsamiane przez niektórych uzależnieniem od porno. Osobiście dla mnie uzależnienie od porno to uzależnienie od masturbowania się bo kto ogląda ten stuff dla fabuły. Od przygodnego seksu też się można uzależnić, od partnera też się można emocjonalnie uzależnić co jest nagminne (czyli od monogamii się uzależnić:)), jednak aby masturbacja zmieniła się w głębsze problemy jakieś zespoły behawioralne z zaburzeniami fizjologicznym typu wytrysk przedwczesny czy zaburzenia erekcji to trzeba to robić jak zawodowy dawca nasienia i te problemy się leczy. Oczywiście obserwujemy tendencję powszechną długofalowego problemu. Młodzieniec z braku dostępu do regularnego współżycia jak to się mówi jedzie na ręcznym, potem przychodzi seks ze stałą partnerką, doświadczoną średnio i oczekującą że onanista ją doprowadzi do orgazmu (to samo w sobie jest szalenie zabawne) gdzie pojawią się na bank pewne niezgodności, pogłębia się ucieczka w jazdy na ręcznym i nawet może dojść od uzależnień i wspomnianego wcześniej problemu....
        Niestety to wszystko jest w dużej mierze naturalne i jest kwestią konieczności dostosowania się do zmieniających się warunków naszego życia i funkcjonowania. Już pomijam że zmieniła się rola seksu, od prokreacyjnej, poprzez rozrywkową, aż do roli substytutu gratyfikacji emocjonalnej zastępując poczucie winy, strach i zaangażowanie...
        Stosunek seksualny jest nieco uciążliwą czynnością, w swojej funkcji podstawowej służy przede wszystkim prokreacji, jest wysiłkiem fizycznym, a przy obecnej w naszej kulturze seksualnej rywalizacji, jest stresem itd. gdyby nie pożądanie, odczuwanie napięcia i orgazm nikt by nie podejmował tej aktywności. Masturbacja jest przede wszystkim doprowadzeniem się do orgazmu, przy gasnącym pożądaniu do partnera, masturbacja wygrywa. Poza tym
        aby w dobie powszechnego obyczaju samozaspokajania się seksualnego ludzie podejmowali aktywność seksualną ze stałym partnerem to już nie może być stosunek inseminatora z krową, bo nie będzie żadną konkurencją. Ludzie tę presje na doskonalenie ars amandi doskonale wyczuwają i sięgają po poradniki, książki, wybierają się do seksuologów. To naturalne dostosowanie się do warunków. Przy parze dobrych, świadomych kochanków otwartych na własne potrzeby, bez jakiś emocjonalnych obciążeń, masturbacja nie będzie konkurencją, natomiast u ludzi którzy tego nie robią masturbacja będzie górą.
        Dla mnie jest to naturalne i jasne jak słońce...
        Podsumowując - z autorem wszystko jest moim zdaniem w porządku..po prostu być może partnerka albo oni jako para nie są w stanie zaakceptować że ziemia jest okrągła...
        • twojabogini Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 14:31
          that.bitch.is.sick napisała:

          > Podsumowując - z autorem wszystko jest moim zdaniem w porządku.

          Jak najbardziej. Onanizm wzmacnia organizm :)

          >oczekującą że onanista ją doprowadzi do orgazmu (to samo w sobie jest szalenie zabawne)

          Jeszcze zabawniejsze jest, gdy onanista sądzi, że onanizując się o partnerkę, doprowadzi ją tym do orgazmu. To nie tylko zabawne, ale i nagminne.

          • smok-diplodok Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 15:37
            twojabogini napisała:

            > that.bitch.is.sick napisała:
            > > Podsumowując - z autorem wszystko jest moim zdaniem w porządku.
            > Jak najbardziej. Onanizm wzmacnia organizm :)

            Po tym wywodzie powyżej zaczynam się trochę bać, może faktycznie jestem uzależniony... ale to takie przyjemne uzależnienie...

            > >oczekującą że onanista ją doprowadzi do orgazmu (to samo w sobie jest szal
            > enie zabawne)
            > Jeszcze zabawniejsze jest, gdy onanista sądzi, że onanizując się o partnerkę, d
            > oprowadzi ją tym do orgazmu. To nie tylko zabawne, ale i nagminne.

            Z jakim "onanistą" bym nie rozmawiał to każdy (przynajmniej) twierdzi, że zaspokojenie partnerki to priorytet, nawet własnym kosztem. Pewnie jak wszędzie są czarne owce, ale widok szczytującej kobiety to dopiero podkręca... ;)
      • kasienieczka87 Re: Coś z mną nie tak? 27.02.14, 13:45
        wydaje mi się że podstawą twojego problemu powinna być rozmowa...
    • twojabogini Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 13:12
      Okej. Doszedłeś do tego etapu w życiu, kiedy chciałbyś mieć lepszy seks. Bo ten, który masz jest nijaki, zdarza się, że udajesz orgazm i do tego zdecydowanie lepsze odczucia masz solo. Przy tym raczej jesteś nastawiony, aby wzrosła jakość życia seksualnego w małżeńskiej sypialni, a nie na boku.

      Podjąłeś nawet próby zmiany tego stanu rzeczy w twoim małżeństwie: wspólne oglądanie pornografii, użycie wibratora. Twojej partnerce to nie odpowiada, lub jest obojętne - co oznacza, że lepiej poszukać innej drogi.

      Zdiagnozowałeś też przeszkody:
      - zbyt duża waga twojej żony: to problem wielu małżeństw i to w dodatku w postaci błędnego koła, gdy kobieta odczuwa frustrację seksualną - tyje, gdy jest gruba - spada jej libido i je jeszcze więcej.
      - masturbacja, porno - to partie solowe, tworzą przyzwyczajenia utrudniające satysfakcjonujący seks partnerski,
      - twoje zbyt szybkie dochodzenie (być może przyczyna frustracji seksualnej twojej żony jak również skutek twoich działań solo).

      Sporo jak na jedno małżeństwo. Ale da się coś z tym zrobić.
      Najfajniej byłoby, żeby twoja żona schudła, wzrosło jej libido, opanowała ars amandi i zaczęła ci dostarczać lepszych orgazmów niż ty sam. Ale tak to w bajkach.

      Twoja żona potrzebuje pomocy. Waga powyżej 100 kg, ograniczenie ruchu - większość kobiet w naszej kulturze czuje się z tym fatalnie. Ty ją znasz i ty najlepiej będziesz wiedział jak jej pomóc w utracie wagi i jak poruszyć ten temat tak, aby jej nie zranić, nie zburzyć jej poczucia bezpieczeństwa. Czasem sprawdza się powiedzenie - słuchaj, wiesz, że cię kocham, że cię pragnę i akceptuję. Widzę jednak, że jest ci trudno z tym, że ostatnio (w ostatnich latach) przytyłaś. Widzę i czuję, że cię to frustruje. Nie musi tak być. Jesteś ładna, jesteś jeszcze młodą kobietą - wszystko przed tobą. Pomogę ci, bo bardzo cię kocham i zależy mi na tobie. Wiem, że ty też bardzo chciałabyś wrócić do swojej wagi - to jest możliwe i pomogę ci w tym.

      Przy takiej wadze najlepiej zacząć od dobrego dietetyka i zajęć ruchowych dla osób otyłych - zwykły sport nie zadziała. Do tego spacery. Możesz zrobić wiele - np. przez jakiś czas gotować i robić zakupy, to pomaga. Do tego akceptacja, a także wsparcie w chwilach załamania (złamanie diety, odpuszczenia ćwiczeń).

      Druga sprawa - która przyśpiesza chudnięcie kobiet - to satysfakcja seksualna - kobiety. Napisałeś, że twojej żonie wystarcza "zwykły orgazm". Nie wiem, co masz na myśli, ale jeśli chodzi o orgazm na skutek stosunku - to najprawdopodobniej ona te orgazmy udaje (biorąc pod uwagę całokształt podanych przez ciebie okoliczności). Naucz się na początek dawać jej dobry orgazm poprzez przynajmniej półgodzinną stymulację dłonią zewnętrznych genitaliów - tylko nie przez cały czas łechtaczki (wsadzanie palców zazwyczaj z początku możesz sobie darować, a do stymulacji koniecznie używaj lubrykantu i to dobrej jakości). Nic tak nie rozbudza libido jak dobry seks. Wykonujcie tez razem ćwiczenia kegla - to wzmocni wasze odczucia seksualne. Pokażcie sobie jak się masturbujecie (na razie bez wibratora) i uczcie się od siebie nawzajem.

      Po prostu na razie nie umiecie jeszcze się kochać w satysfakcjonujący was sposób, ale zawsze jest czas, żeby się tego nauczyć.





      • smok-diplodok Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 14:36
        > j będziesz wiedział jak jej pomóc w utracie wagi i jak poruszyć ten temat tak,
        > aby jej nie zranić, nie zburzyć jej poczucia bezpieczeństwa. Czasem sprawdza si

        Sęk w tym, że chyba już nie wiem. Nigdy złego słowa nie powiedziałem na tą jej wagę i ciąglę się łudziłem, że w końcu coś się zmieni. Były już chyba wszystkie diety świata, próby ćwiczeń (ze 3 dni max) itd. itp. Ale doszła do etapu akceptacji samej siebie i jeśli nie pomoc, powiedzmy w skrócie "nadprzyrodzona" czegoś nie zrobi to będzie jak będzie. A dietetycy, zajęcia - przerabialiśmy to też, ze skutkiem wiadomym. Akcja w stylu "zagrożenie ze strony innej kobiety" także miała miejsce (aukrat byłem w dołku, ale do niczego nie doszło, po prostu pogadaliśmy sobie) i to też nią nie wstrząsnęło w żaden sposób. Po prostu dobrze jest, jak jest, może mąż powinien być bardziej czuły, opiekuńczy i częściej przynosić kwiaty.

        > sze odczucia seksualne. Pokażcie sobie jak się masturbujecie (na razie bez wibr
        > atora) i uczcie się od siebie nawzajem.
        Też już było (nie mówię, że niefajnie ale raz i spokój, poszło w zapomnienie).
        A orgazmów raczej nie udaje, przynajmniej mam taką nadzieję (w innym przypadku naprawdę marnuje swój talent aktorski). Generalnie jest tak, że często "finiszujemy" razem i dzieje się to bardzo szybko, ale jednocześnie tak, jak wspominałem na początku, czyli niezbyt satysfakcjonująco (coś jakby ktoś nam przerwał w trakcie, przynajmniej w moim przypadku).

        Może źle się wyraziłem mówiąc o zwykłym orgaźmie, chodziło mi o okoliczności - jak ja zrobię i wymyślę to tak będzie... jej jest po prostu wszystko jedno, nie ma żadnych wymagań czy fantazji. Nigdy nie ubrała żadnej seksowej bielizny, żeby mnie uwieść (choć biorąc pod uwagę bieżącą sytuację można sparafrazować znany kabaret "...każda bielizna jest seksowna póki ona jej nie założy ;)"), może trudno w to uwierzyć ale nigdy nie widziałem swojej żony nawet w mini...
        • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 15:35
          No to faktycznie coś jest z tobą nie tak.
          Zbadaj poziom testosteronu - chyba masz go w nadmiarze.
          Albo wzrok - ponoć prawie wszyscy faceci to wzrokowcy, ale może niektórzy widzą to co chcieliby widzieć - a nie tzw. nagą prawdę, a żeby być ścisłym 100 kilo prawdy ?
          NAPRAWDĘ PRZEZ TYLE LAT ciało żony nie działa na ciebie .... hmm powiedzmy zamrażająco ??? No chyba, że lubisz tzw. duże kobiety - o preferencjach się nie dyskutuje...

          ps.Może skoro złego słowa nie powiedziałeś przez tyle lat - cytuję żywcem - to brakuje twej pani motywatora który by działał długofalowo ? Może trzeba wstrząsu ???
          A może zwyczajnie za chwilę menopauza to gdzie tu się będzie kobita odchudzać dla Ciebie... raz na kwartał 15 minut w łóżku i chwacit - skoro widzi, że nie naciskasz SYSTEMATYCZNIE na SYSTEMATYCZNE zmiany, to jest jak jest :(
          A koleżanki / przyjaciółki - też takie towarzystwo wzajemnej kuchennej adoracji ?

          Usiłuję poradzić, nie wyzłośliwiam się, serio.
          • smok-diplodok Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 16:01
            > No to faktycznie coś jest z tobą nie tak.
            > Zbadaj poziom testosteronu - chyba masz go w nadmiarze.
            Raczej nie chodzę po ulicach i nikogo po mordzie nie leję, ewentualną frustrację mogę zawsze wyładować na treningu aż płuca wypluję. Myślę, że to nie z nim jest problem.

            > Albo wzrok - ponoć prawie wszyscy faceci to wzrokowcy, ale może niektórzy
            Prawie robi wielką różnicę. Fakt faktem że basenie to czasem aż mi głupio się gapić na laski, na szczęście żona nie chodzi więc nie widzi :), już nie wspominając jakie wyobrażenia się kotłują - chyba też nie odbiegam tu od normy. Ale jeśli ma mieć zgrabny tyłek a być głupia jak but i w dodatku pusta to już chyba wolę to 100kg jakiejś tam inteligencji. Ale wierzę, że na świecie realnym są jeszcze piękne i mądre kobiety :)

            > NAPRAWDĘ PRZEZ TYLE LAT ciało żony nie działa na ciebie .... hmm powiedzmy zamrażająco ??? No chyba, że lubisz tzw. duże kobiety - o preferencjach się nie dys
            > kutuje...
            Nie, nie lubię dużych. I jak czasem patrzę to naprawdę smutno mi się robi, że wygląda to tak a nie inaczej. Czasem po prostu taka ochota przychodzi, że i to nie przeszkadza... ale co tu kryć, prawda jest taka, że marzy mi się posmakować naprawdę zgrabnej kobiety.

            > A może zwyczajnie za chwilę menopauza to gdzie tu się będzie kobita
            To mogłoby być jakieś tam wytłumaczenie... ale 39 lat, czy to nie za wcześnie?

            > A koleżanki / przyjaciółki - też takie towarzystwo wzajemnej kuchennej adoracji
            Coś w tym rodzaju... może nie do końca kuchennej, ale oczywiście pełne wsparcie przy obecnym stanie rzeczy. Takie to specyficzne, dość hermetyczne środowisko.

            > Usiłuję poradzić, nie wyzłośliwiam się, serio.
            Doceniam, każda rada się liczy ;)
            • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 16:34
              no to może jakaś kuchenna / sypialniania / życiowa REWOLUCJA ????
              Tak co by następne 40 lat zacząć inaczej....

              Znaczy się zebrać wszelkie dotychczasowe diety na podpałkę do komina, zaciągnąć kobitę do specjalisty od żywienia (ale wcześniej dokładnie przebadać ten teren, nie tylko poprzez neta, ale wybrać się nawet na 1 wizytę samemu aby sprawdzić jakość oferty tudzież nakreślić specjaliście długofalową optykę planowanych zmian) - i potem konsekwentnie działać.
              Wspierać nie tylko dobrym słowem ("ach już pół kilo mniej niż tydzień temu") np wspólnie ćwiczyć, wyganiać lenia jak przychodzi pora ćwiczeń/ściśle określonego posiłku - w razie czego kulturalnie wziąć "za łeb" i do roboty. Nie odpuszczać, ma być pot, łzy, ból zwiotczałych na nowo pracujących mięśni - jest tu na forum parę pań co Cię bardzo fachowo oświecą jak hartowała się stal w fitness klubie ;-)
              Tak żebyś miał poczucie, że to Ty ją do tego prowadzisz - jako osobnik mocniejszy w waszym duecie. Bo jak sam piszesz - sama to się poddawała raczej dosyć szybko, więc porzuć myślenie na zasadzie "że może nagle się odmieni". Skoro ma słabą mocną wolę - Ty musisz być mocniejszy i tyle.

              Dopiero jak poczuje zmiany (nie tylko w sensie innego grafika w tygodniu i faktu, że stoisz nad nią jak kat nad biedną pulchną duszą - ale jak straci z 10-15 kg) - to miej nadzieję, że obudzi się duch walki, konsekwencja w działaniu -> a to otwiera szansę na realne DUŻE zmiany.

              Oczywiście usłyszysz za chwilę, że jak kobieta nie chce, to wołami jej nie zmusisz (albo coś z duchu feminizmu, że niby szowinistyczny knur jesteś i nie akceptujesz takiej kobiety jaką aktualnie jest) - ale jeżeli Ty sam chcesz tej diametralnej zmiany w swoim związku, to Ty musisz działać bardziej.
              Bo moim skromnym zdaniem działa tu prosta zależność : spadek wagi = wzrost libido.
              No i nie zapominaj w trakcie tej całej akcji zaciągać ją do łóżka częściej i bzykać dłużej :) :) przecież o to chodzi :) :)
            • hello-kitty2 Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 17:40
              smok-diplodok napisał:

              > Raczej nie chodzę po ulicach i nikogo po mordzie nie leję, ewentualną frustracj
              > ę mogę zawsze wyładować na treningu aż płuca wypluję. Myślę, że to nie z nim je
              > st problem.
              >
              Fakt faktem że basenie to czasem aż mi głupio się g
              > apić na laski, na szczęście żona nie chodzi więc nie widzi :), już nie wspomina
              > jąc jakie wyobrażenia się kotłują - chyba też nie odbiegam tu od normy. Ale jeś
              > li ma mieć zgrabny tyłek a być głupia jak but i w dodatku pusta to już chyba wo
              > lę to 100kg jakiejś tam inteligencji. Ale wierzę, że na świecie realnym są jesz
              > cze piękne i mądre kobiety :)
              >
              > Nie, nie lubię dużych. I jak czasem patrzę to naprawdę smutno mi się robi, że w
              > ygląda to tak a nie inaczej. Czasem po prostu taka ochota przychodzi, że i to n
              > ie przeszkadza... ale co tu kryć, prawda jest taka, że marzy mi się posmakować
              > naprawdę zgrabnej kobiety

              Zgrabny anons ale nie sadzisz chyba, ze laski mozna rwac na 'jaki jestem biedny, bo mam gruba babe w domu'. Czego oczekujesz, ze wydelegujemy z grona zgrabna i nieglupia pania do wylizania? A wlaz na tego swojego tlucznika co masz w domu, a jak Ci sie nie podoba to sie rozwiedz, a nie tu sie rozgladasz gdzie jaki skrot zrobic.

              ps lepiej nie rwac na tlucznika, bo to odrazajace jest, stawia Cie w zlym swietle, kala Ci obraz niezmordowanego sztukmistrza walk plywajacego zabka ;) Wymysl sobie cos innego darling.




              • kotoshi Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 18:08
                Przeczytałam ten wątek... Fajnie to napisałaś, Kitty, ciekawe, czy aby nie trafiłaś w dziesiatkę :)
              • twojabogini Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 18:56
                > Zgrabny anons ale nie sadzisz chyba, ze laski mozna rwac na 'jaki jestem biedny
                > , bo mam gruba babe w domu'.

                Też tak sądzę... Baba gruba jest, sama sobie winna, odchudzić się nie da, więc możecie mnie laski bzykać bez wyrzutów sumienia. Za to, choć mam żonę grubą, to potrafię każdej dać równoczesny orgazm przy stosunku, bo ona na pewno nie udaje...

                W sumie znam sporo takich grubych kobiet - rozczarowanych małżeństwem, zajadających frustrację seksualną mamusiek. Mają tylko jeden problem - nie sądzą, że miś się zerwie ze smyczy i tak sobie tkwią w swoim w miarę bezpiecznym bagienku. Co ciekawe - część z nich po rozwodach odżywa, chudnie i jakoś sobie radzi. Z misiami bywa różnie.
                • that.bitch.is.sick Pijany się płota uczepił 24.02.14, 19:19
                  twojabogini napisała:

                  > > Zgrabny anons ale nie sadzisz chyba, ze laski mozna rwac na 'jaki jestem
                  > biedny
                  > > , bo mam gruba babe w domu'.
                  >
                  > Też tak sądzę... Baba gruba jest, sama sobie winna, odchudzić się nie da, więc
                  > możecie mnie laski bzykać bez wyrzutów sumienia. Za to, choć mam żonę grubą, to
                  > potrafię każdej dać równoczesny orgazm przy stosunku, bo ona na pewno nie udaj
                  > e...
                  >
                  A to żeście się uczepiły jak pijany płota. Facet nie powiedział niczego niestosownego, a czepiane się o fantazje to już inkwizycja, kitty ma kolejne załamanie psychiczne i zamiast wszystkim włazić w dupę jak zazwyczaj, wali rogami na oślep, bo skoro ten kolo jest anonsem to każdy jest anonsem z hello-kitty na czele. Bogini jej dziękuje za wsparcie psychiczne, to jest jasne - typowe babskie intrygi no i po linii hajda na facetów. Zamiast sobie dyskutować o tym jak jest, to personalne animozje i przegrupowanie w grupach wsparcia. To mnie męczy w tym forum.
                  • kotoshi Re: Pijany się płota uczepił 24.02.14, 19:42
                    that.bitch.is.sick napisała:
                    > A to żeście się uczepiły jak pijany płota. Facet nie powiedział niczego niestos
                    > ownego, a czepiane się o fantazje to już inkwizycja, kitty ma kolejne załamanie
                    > psychiczne i zamiast wszystkim włazić w dupę jak zazwyczaj, wali rogami na ośl
                    > ep, bo skoro ten kolo jest anonsem to każdy jest anonsem z hello-kitty na czele
                    > . Bogini jej dziękuje za wsparcie psychiczne, to jest jasne - typowe babskie in
                    > trygi no i po linii hajda na facetów. Zamiast sobie dyskutować o tym jak jest,
                    > to personalne animozje i przegrupowanie w grupach wsparcia. To mnie męczy w tym
                    > forum.

                    Hej, Bitsch Sick :)
                    A mnie się po prostu spodobała ta "szpileczka" dla pana (od Kitty).
                    A skąd ta reszta Twoich stwierdzeń, te animozje i przegrupowania (?), czepianie się o fantazje(?), nie wiem - ale może coś przegapiłam?

                    • that.bitch.is.sick Re: Pijany się płota uczepił 24.02.14, 20:01
                      kotoshi napisała:

                      >
                      > Hej, Bitsch Sick :)
                      > A mnie się po prostu spodobała ta "szpileczka" dla pana (od Kitty).
                      > A skąd ta reszta Twoich stwierdzeń, te animozje i przegrupowania (?), czepianie
                      > się o fantazje(?), nie wiem - ale może coś przegapiłam?
                      >
                      Według mnie to bardziej widły niż "szpileczka", a spekulacje zupełnie z kosmosu na temat wypowiedzi autora to tylko kwestiami osobistymi można tłumaczyć.
                      • kotoshi Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 08:31
                        that.bitch.is.sick napisała:

                        > Według mnie to bardziej widły niż "szpileczka", a spekulacje zupełnie z kosmosu
                        > na temat wypowiedzi autora to tylko kwestiami osobistymi można tłumaczyć.

                        A jeśli nawet "widełki", BitchSick, to co? Przecież na forum to raczej norma, nie takie rzeczy trzeba o sobie czytać i lepiej się przyzwyczaić.
                        Wiesz, to swoją drogą niesamowite, jak inny może być odbiór tej samej wypowiedzi przed różne osoby.* Tobie coś w panu się spodobało, i ok, może dlatego widzisz głównie "widły" w wypowiedzi Kitty. Ja z kolei kojarzę, że Kitty bywa czasem naprawdę przenikliwa.
                        Poza tym, co do sprawy "anonsu" czy też "nie-anonsu" - poszukałam przez chwilę, wklejam Ci wypowiedź Pana Smoka:
                        Ale jeś
                        > li ma mieć zgrabny tyłek a być głupia jak but i w dodatku pusta to już chyba wo
                        > lę to 100kg jakiejś tam inteligencji. Ale wierzę, że na świecie realnym są jesz
                        > cze piękne i mądre kobiety :)

                        Pozdrawiam o poranku ;)

                        * A pamiętasz, Bidbadpig - jeśli to czytasz - jak pisałam Ci, że rozmowa to nie artykuł naukowy? ;)
                        • smok-diplodok Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 11:30
                          Drogie Panie.Zawsze podziwiałem waszą przenikliwość, intuicję i inteligencję. Rozumiem wasze zapotrzebowanie na przygodę, tajemnicę, ciągły zalew pozytywnych emocji.
                          Powiem wam też, że paranoje można leczyć... naprawdę. Są lekarze, proszki, specjalistyczne ośrodki, które leczą ponoć z sukcesami.
                          • kotoshi Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 12:34
                            smok-diplodok napisał:
                            > Drogie Panie.Zawsze podziwiałem waszą przenikliwość, intuicję i inteligencję. R
                            > ozumiem wasze zapotrzebowanie na przygodę, tajemnicę, ciągły zalew pozytywnych
                            > emocji.
                            > Powiem wam też, że paranoje można leczyć... naprawdę. Są lekarze, proszki, spec
                            > jalistyczne ośrodki, które leczą ponoć z sukcesami.

                            Twoje dobre wychowanie (o którym gdzieś tu wspominasz) dopuszcza możliwość obrażania innych forumowiczów stwierdzeniem, że mają paranoję? Odwet to chyba nie jest, bo ja nie przypominam sobie, żebym cię czymkolwiek obraziła (chyba że odebranie czegoś nie po twojej myśli miałoby być powodem do obrazy).
                            PS. Szkoda tym samym, że nie odniosłeś się do wyciętego przeze mnie fragmentu twojej własnej wypowiedzi.
                            • smok-diplodok Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 12:48
                              > Twoje dobre wychowanie (o którym gdzieś tu wspominasz) dopuszcza możliwość obra żania innych forumowiczów stwierdzeniem, że mają paranoję? Odwet to chyba nie jest, bo ja nie przypominam sobie, żebym cię czymkolwiek obraziła (chyba że odebranie czegoś nie po twojej myśli miałoby być powodem do obrazy).

                              Dobra, przyznaję że mnie poniosło... wkurzyłem się za takie a nie inne nazwanie mojej żony (co, inni mogą a ja nie)? Niefortunnie się złożyło, że poszło akurat po Twojej odpowiedzi, nie była to absolutnie żaden atak na Ciebie konkretnie. Jeśli poczułaś się urażona to serdecznie przepraszam.

                              > PS. Szkoda tym samym, że nie odniosłeś się do wyciętego przeze mnie fragmentu twojej własnej wypowiedzi.

                              Chodzi Ci o ten kawałek, że wierzę że na świecie są jeszcze piękne i mądre kobiety?
                              • sabat.77 Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 12:52
                                Jasne, ze sa takie kobiety. Sa partnerkami przystojnych, madrych i zaradnych facetow.
                                Na borowika rosnacego przy autostradzie lepiej uwazac, bo pewnie jest robaczywy :)
                                • that.bitch.is.sick Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 13:43
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Jasne, ze sa takie kobiety. Sa partnerkami przystojnych, madrych i zaradnych fa
                                  > cetow.
                                  > Na borowika rosnacego przy autostradzie lepiej uwazac, bo pewnie jest robaczywy
                                  > :)

                                  Mądrzy, zaradni i przystojni faceci i dorodne borowiki to nie na forum braku seksu według ideologii sabata tu są same robaczywe psianki które cierpią w związkach z robaczywymi niezaradnymi sabatami, oraz robaczywi sabaci którzy odganiają amantów od urojonych robaczywych borowików, choć natury tej robaczywości określić nie potrafią więc najwyraźniej tej robaczywości nie udało im się zasmakować bądź im się coś przy tej drodze przywidziało, podczas nocnych polucji. Bo sabat dobrze wie że robaczywy borowik lepszy niż robaczywa psianka, olszówka czy opieńka.
                                  Oczywiście to tylko ponura wizja sabata który ocenia ludzi podług krzywego zwierciadła w którym sam siebie widzi i zgodnie z tą wizją zaczyna postępować niestety bidul..
                              • kotoshi Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 13:01
                                Spoko, Smoczku, wcale się nie obraziłam :)
                                Tak, o ten fragment mi chodziło.
                                Ale już ok, przyjmuję do wiadomości, że się myliłam, kwadratowa nie jestem - mam nadzieję przynajmniej :) więc skoro ktoś mi mówi, że nie, to nie.
                                • smok-diplodok Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 13:17
                                  Skoro nie jesteś obrażona to odetchnąlem z ulgą :P. A co do pięknych i mądrych kobiet - to jakbym się nie wysilał, wybacz - nie jestem w stanie pojąć kobiecej logiki, jak to podpada pod anons towarzyski, zwłaszcza tutaj.
                                  • kotoshi Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 13:30
                                    Przecież Ci wierzę, to najważniejsze, nie dokuczaj mi więc :)
                                    Ale przyznam, że Bitsch miała rację, że miły chłopak z ciebie.
                                    • that.bitch.is.sick Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 14:05
                                      kotoshi napisała:

                                      > Przecież Ci wierzę, to najważniejsze, nie dokuczaj mi więc :)
                                      > Ale przyznam, że Bitsch miała rację, że miły chłopak z ciebie.

                                      Zaraz ratler-inkwizytor cie napadnie że igrasz z pożądaniem bidnego chłopca:)))
                                      • that.bitch.is.sick Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 14:08
                                        that.bitch.is.sick napisała:

                                        > kotoshi napisała:
                                        >
                                        > > Przecież Ci wierzę, to najważniejsze, nie dokuczaj mi więc :)
                                        > > Ale przyznam, że Bitsch miała rację, że miły chłopak z ciebie.
                                        >
                                        > Zaraz ratler-inkwizytor cie napadnie że igrasz z pożądaniem bidnego chłopca:)))
                                      • smok-diplodok Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 14:56
                                        Nie pozostaje mi nic innego jak zaczerwienić się ponownie i pofruwać nieco niesiony napompowaną męską dumą. Ale zaraz pewnie nadlecą szpilki vel widły i sprowadzą wszystkich na ziemię ;)
                        • that.bitch.is.sick Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 11:41
                          kotoshi napisała:

                          > that.bitch.is.sick napisała: i
                          >

                          >
                          > A jeśli nawet "widełki", BitchSick, to co? Przecież na forum to raczej norma, n
                          > ie takie rzeczy trzeba o sobie czytać i lepiej się przyzwyczaić.
                          > Wiesz, to swoją drogą niesamowite, jak inny może być odbiór tej samej wypowiedz
                          > i przed różne osoby.* Tobie coś w panu się spodobało, i ok, może dlatego widzis
                          > z głównie "widły" w wypowiedzi Kitty. Ja z kolei kojarzę, że Kitty bywa czasem
                          > naprawdę przenikliwa.
                          > Poza tym, co do sprawy "anonsu" czy też "nie-anonsu" - poszukałam przez chwilę,
                          > wklejam Ci wypowiedź Pana Smoka:
                          > Ale jeś
                          > > li ma mieć zgrabny tyłek a być głupia jak but i w dodatku pusta to już ch
                          > yba wo
                          > > lę to 100kg jakiejś tam inteligencji. Ale wierzę, że na świecie realnym
                          > są jesz
                          > > cze piękne i mądre kobiety :)
                          >

                          Mamy odmienną opinię na temat różnych osób ale wypowiedź kitty níe jest przenikliwa tylko jest chamskim prymitywnym atakiem personalnym. Jeśli o czymś świadczy to o głupocie a ty świadczysz o sobie jej broniąc.
                          • kotoshi Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 12:27
                            BitschSick, przecież napisałam, że "nie takie rzeczy się tu czyta i lepiej się przyzwyczajać"!
                            I owszem, dlaczego mam nie bronić tego aspektu wypowiedzi, o którym napisałam - że uważam, iż to jest może trafione w dziesiątkę? Dlaczego nie wolno mi było tego tak odebrać?

                            A z chamstwa czy nie to niech się już rozlicza nadawca bezpośrednio z adresatem, ja chamska nie bywam.
                            • that.bitch.is.sick Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 12:42
                              kotoshi napisała:

                              > BitschSick, przecież napisałam, że "nie takie rzeczy się tu czyta i lepiej się
                              > przyzwyczajać"!
                              > I owszem, dlaczego mam nie bronić tego aspektu wypowiedzi, o którym napisałam -
                              > że uważam, iż to jest może trafione w dziesiątkę? Dlaczego nie wolno mi było t
                              > ego tak odebrać?
                              >
                              > A z chamstwa czy nie to niech się już rozlicza nadawca bezpośrednio z adresatem


                              > , ja chamska nie bywam.

                              Wiem, uważam że równie dobrze trafione jak stwierdzenie że sabat tu śle anonse lub my wszyscy, gadając o seksie, tym bardziej trzeba być debilem komuś to wypominać że pisze o braku seksu na forum o braku seksu. To taka zagadka tego forum, wiesz kotoshi.pomoc w braku seksu. Ciężko się połapać.
                              • kotoshi Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 12:53
                                Dopuszczam, że chybiłam całkowicie z tą "wątpliwością", która mi przemknęła przez głowę. Przy tym zapewniam, że nie każdy nowy forumowicz nasuwa mi taką myśl (żeby było śmieszniej, w ogóle nie przypominam sobie niczego podobnego). Teraz zastanowił mnie po prostu cytowany fragment wypowiedzi Smoka.
                                W każdym razie absolutnie nie chciałam sprawiać mu przykrości. Powiem więcej, gdybym wiedziała, że zdenerwuje się aż tak (żeby mi zarzucać paranoję), w ogóle bym o tym nie wspomniała :)
                            • twojabogini Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 12:49
                              Moim zdaniem Kitty dobrze oceniła pana, on bardziej jest zainteresowany znalezieniem kochanki, niż naprawą seksu z żoną. Na tym polu już odpuścił, bo się nie da...I tyle. To nie tyle kitkowa szpileczka, co trzeźwe stwierdzenie: może smok sam do końca jeszcze chce wierzyć, że zamierza być w porządku, ale jego wypowiedzi sugerują co innego. No i w tym kontekście rada, żeby wyrywka była na coś innego niż gruba zona ma sens.

                              Charakter anonsu (badania rynku) sugerują też tu i tam rzucane informacje: jestem wysportowany, żona zawsze ma ze mną orgazm i na pewno go nie udaje (jestem w to dobry) - nie ma jak przedstawić się w pozytywnym świetle :)

                              Skoro się sonduje rynek to informacje zwrotne z rynku są jak najbardziej na miejscu. Moja informacja zwrotna - jak uważasz, że w małżeństwie nic już w sferze seksualnej nie zdziałasz - to poinformuj o tym żonę i hulaj dusza. Wbrew pozorom w takich związkach żyje sporo ludzi i mają się dobrze. Lepiej niż ci, co oszukują, kłamią itp. Otwarcie związku w takich przypadkach to niegłupi pomysł.


                              • smok-diplodok Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 13:05
                                Skoro (według was) macie takie twarde dowody to nadal żaden problem pozbyć się tego kłującego was w oczy wątku. Nie rozumiem tylko po co się w nim udzielacie zamiast załatwić sprawę szybko i skutecznie.
                              • mabelle2000 Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 13:05
                                twojabogini napisała:

                                > Moim zdaniem Kitty dobrze oceniła pana, on bardziej jest zainteresowany znalezi
                                > eniem kochanki, niż naprawą seksu z żoną.

                                Ale gdyby jednak nie byl, to co szkodzi tak na wszelki wypadek kopnac go w dupe, prawda ? ;-)
                                • that.bitch.is.sick Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 14:04
                                  mabelle2000 napisał(a):

                                  > twojabogini napisała:
                                  >
                                  > > Moim zdaniem Kitty dobrze oceniła pana, on bardziej jest zainteresowany z
                                  > nalezi
                                  > > eniem kochanki, niż naprawą seksu z żoną.
                                  >
                                  > Ale gdyby jednak nie byl, to co szkodzi tak na wszelki wypadek kopnac go w dupe
                                  > , prawda ? ;-)
                                  ;))))))
                                  Ja tu dostrzegam pewien ewenement bo ona zazwyczaj udaje zaciekawioną i w pupę włazi by informacje wyciągnąć, z a kopa daje koleżanka, potem szczuty jest ratler. Tym razem cholerka ciężko dociec, wszystko się poprzestawiało...eh
                                  • that.bitch.is.sick Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 14:09
                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                    > mabelle2000 napisał(a):
                                    >
                                    > > twojabogini napisała:
                                    > >
                                    > > > Moim zdaniem Kitty dobrze oceniła pana, on bardziej jest zaintereso
                                    > wany z
                                    > > nalezi
                                    > > > eniem kochanki, niż naprawą seksu z żoną.
                                    > >
                                    > > Ale gdyby jednak nie byl, to co szkodzi tak na wszelki wypadek kopnac go
                                    > w dupe
                                    > > , prawda ? ;-)
                                    > ;))))))
                                    > Ja tu dostrzegam pewien ewenement bo ona zazwyczaj udaje zaciekawioną i w pupę
                                    > włazi by informacje wyciągnąć, z a kopa daje koleżanka, potem szczuty jest ratl
                                    > er. Tym razem cholerka ciężko dociec, wszystko się poprzestawiało...eh

                                    To znaczy absolutnie nie mam na myśli bogini bo ona jest merytoryczna w zarzutach.
                          • orzech69 Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 15:40
                            that.bitch.is.sick napisała:
                            > Mamy odmienną opinię na temat różnych osób ale wypowiedź kitty níe jest przenik
                            > liwa tylko jest chamskim prymitywnym atakiem personalnym. Jeśli o czymś świadcz
                            > y to o głupocie a ty świadczysz o sobie jej broniąc.
                            i pisze to osoba która tyle razy przeprowadzała równie chamskie prymitywne ataki i nazywała je poczuciem humoru....
                            • that.bitch.is.sick Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 15:46
                              orzech69 napisał:

                              > that.bitch.is.sick napisała:
                              > > Mamy odmienną opinię na temat różnych osób ale wypowiedź kitty níe jest p
                              > rzenik
                              > > liwa tylko jest chamskim prymitywnym atakiem personalnym. Jeśli o czymś ś
                              > wiadcz
                              > > y to o głupocie a ty świadczysz o sobie jej broniąc.
                              > i pisze to osoba która tyle razy przeprowadzała równie chamskie prymitywne atak
                              > i i nazywała je poczuciem humoru....

                              O, następny Mam pracę domową, przeleć forum i znajdź moją wypowiedź gdzie nazywam czyjąkolwiek małżonkę grubą lochą, czy babsztylem oraz gdzie insynuuję że ktoś pisze anonse.
                              • smok-diplodok Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 15:51
                                Oj dostaje Ci się trochę z mojego powodu... mam nadzieję, że puszczasz to mimo uszu (czytając niektóre wypowiedzi rzeczywiście można zwątpić).
                                • that.bitch.is.sick Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 15:59
                                  smok-diplodok napisał:

                                  > Oj dostaje Ci się trochę z mojego powodu... mam nadzieję, że puszczasz to mimo
                                  > uszu (czytając niektóre wypowiedzi rzeczywiście można zwątpić).

                                  Nie jestem aniołkiem, wiesz. Ale tak jak tobie bez powodu tu dano czadu, to jeszcze nie przywaliłam nikomu. Wiem bo tu nie piszę pod wpływem substancji psychoaktywnych i aż tak niezrównoważona nie jestem.
                                  • smok-diplodok Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 16:17
                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                    > Nie jestem aniołkiem, wiesz. Ale tak jak tobie bez powodu tu dano czadu, to jes
                                    > zcze nie przywaliłam nikomu. Wiem bo tu nie piszę pod wpływem substancji

                                    Oj tam, oj tam.. bez przesady z tym czadem. Jakbym miał porównać z innymi forami, po których się błąkałem swego czasu to to i tak jest w miarę kulturalne. Ale obrażania i bluzgania nie zdzierżyłem...
                              • orzech69 Re: Pijany się płota uczepił 26.02.14, 07:59
                                that.bitch.is.sick napisała:

                                > O, następny Mam pracę domową, przeleć forum i znajdź moją wypowiedź gdzie nazyw
                                > am czyjąkolwiek małżonkę grubą lochą, czy babsztylem oraz gdzie insynuuję że kt
                                > oś pisze anonse.
                                Jak tylko udowodnisz mi moimi wypowiedziami że jestem hipokryta jak mi to zarzucałaś, poszukam twoich wypowiedzi obrażających innych uczestników tego forum w równie zjadliwy sposób jak koteczek smoka.
                                • mojemail3 Re: Pijany się płota uczepił 26.02.14, 09:29
                                  orzech69 napisał:

                                  > poszukam twoich wypowiedzi obrażających innych uczestników tego forum w
                                  > równie zjadliwy sposób jak koteczek smoka.

                                  Uuuuuu, to nam się objawił nowy Hercules Poirot!!!

                                  "Na tej wyspie jest zło. A zbrodnia została zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach. Jednego wszak morderca nie przewidział. Że w starciu z umysłem Herculesa Poirot prawda wyjdzie na jaw"

                                  ( cytat z ksiązki "Zło, które żyje pod słońcem" Agatha Christie)
                                  • orzech69 Re: Pijany się płota uczepił 26.02.14, 10:26
                                    mojemail3 jak byłem mały to ciągłem dziewczyny za włosy. Wyrosłem z tego. Proponuje inny rodzaj zaczepki. Ten nie jest skuteczny. Brakuje w nim lekkości pióra i polotu bich prezentując podobną wartości merytoryczną.

                                    • mojemail3 Re: Pijany się płota uczepił 26.02.14, 10:37
                                      orzech69 napisał:

                                      > mojemail3 jak byłem mały to ciągłem dziewczyny za włosy. Wyrosłem z tego. Propo
                                      > nuje inny rodzaj zaczepki. Ten nie jest skuteczny. Brakuje w nim lekkości pióra
                                      > i polotu bich prezentując podobną wartości merytoryczną.

                                      A sp.....aj pan, nie będziesz mnie pan retoryki uczył...
                                      Ja nie mam takich ambicji, czym innym zawodowo się zajmuję...
                                      Jak cię rażą moje wypowiedzi, niedoskonałą formą to nie czytaj, przymusu nie ma.
                                      Poza tym, o proszę:
                                      sjp.pl/ci%C4%85gn%C4%85%C5%82em
                                      Zupełnie mi nie ubliża,że prezentuję niższy poziom formy i treści wypowiedzi od Bitch, ja to doskonale wiem i przyjmuję na klatę ;-)
                                      • orzech69 Re: Pijany się płota uczepił 26.02.14, 10:46
                                        mojemail3 napisała:

                                        > A sp.....aj pan, nie będziesz mnie pan retoryki uczył...
                                        --------------------------------------------------------------------
                                        Nie można uczyć czegoś czego się nie umie. Ja tylko pisze o odbiorze tego co piszesz przeze mnie.
                                        --------------------------------------------------------------------
                                        > Zupełnie mi nie ubliża,że prezentuję niższy poziom formy i treści wypowiedzi o
                                        > d Bitch, ja to doskonale wiem i przyjmuję na klatę ;-)
                                        ---------------------------------------------------------------------
                                        Czytamy ze zrozumieniem. Napisałem ze treści podobna tylko forma gorsza. Może zapiszemy się do bich na korepetycję ? Będzie zgrabny trójkącik ;)
                      • orzech69 Re: Pijany się płota uczepił 25.02.14, 15:33
                        that.bitch.is.sick napisała:
                        > Według mnie to bardziej widły niż "szpileczka", a spekulacje zupełnie z kosmosu
                        > na temat wypowiedzi autora to tylko kwestiami osobistymi można tłumaczyć.
                        to jak ty wbijasz widły to z jakiego powodu to robisz ?
                        PMS ?
              • smok-diplodok Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 00:07
                Anonse są podobno zabronione na tym forum, skoro masz z moim postem jakiś problem żadna sztuka napisać do moderatorów, żeby zrobili z tym porządek. Frustrat/frustratka czy może zagorzały tropiciel teorii spiskowych na forum? Ale obrażanie mojej żony sobie daruj, bo wnioskując z tonu Twojej wypowiedzi do pięt jej nie dorastasz w kwestii wychowania i kultury słowa.
                • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 00:43
                  smok-diplodok napisał:

                  > Anonse są podobno zabronione na tym forum, skoro masz z moim postem jakiś probl
                  > em żadna sztuka napisać do moderatorów, żeby zrobili z tym porządek. Frustrat/f
                  > rustratka czy może zagorzały tropiciel teorii spiskowych na forum? Ale obrażani
                  > e mojej żony sobie daruj, bo wnioskując z tonu Twojej wypowiedzi do pięt jej ni
                  > e dorastasz w kwestii wychowania i kultury słowa.

                  Smok, pisz do modernizacji niech usuną jej wypowiedź.
                  • smok-diplodok Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 00:55
                    A niech sobie będzie, jak to świadczy o Niej czy o mnie, niech publika rozsądzi. Ani mnie to ziębi ani grzeje szczerze mówiąc. Szlag mnie tylko trafia jak ktoś obraża kogoś, kogo na oczy nie widział... pozjadał wszystkie rozumy, ale ani jednego sobie nie zostawił.
                • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 07:53
                  Diplodok, dwie kwestie, ktore musisz zapamietac na forum:
                  1) Wszystko co powiesz, moze i bedzie, predzej czy pozniej, uzyte przeciwko tobie
                  2) Przede wszystkim badz uczciwy i trzymaj sie ogolnoludzkich norm i wartosci. Na privie tez, a moze przede wszystkim. Pamietaj, ze jesli schodzi sie na psy, to mozna zostac psem. Doslownie...
                  • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 08:34
                    sabat.77 napisał:

                    > Na privie tez, a moze przede wszystkim. Pamietaj, ze jesli schodzi sie na psy,
                    > to mozna zostac psem. Doslownie...

                    Albo małym ratlerkiem ujadającym na smyczy- famulusem.
                    • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 08:48
                      O ile ratlerek ujada to jeszcze nie wszystko stracone. Gorzej jak juz stlumiono w nim reszte oporu i teraz juz tylko spolegliwie piszczy.
                    • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 09:04
                      Z ciekawosci - co razi cie w mojej radzie ? Trzymanie sie uniwersalnych wartosci, uczciwosc i powsciagliwosc w ujawnianiu swojej prywatnosci to cos godnego potepienia ? Nie zgadzasz sie z tym ?
                      • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 09:16
                        sabat.77 napisał:

                        > Z ciekawosci - co razi cie w mojej radzie ? Trzymanie sie uniwersalnych wartosc
                        > i, uczciwosc i powsciagliwosc w ujawnianiu swojej prywatnosci to cos godnego po
                        > tepienia ? Nie zgadzasz sie z tym ?

                        lubię psy. Gdy musisz obrażać zwierzęta to wybierz coś neutralnego, świnie udające koty czy latające krowy, od psów się odpindol.
                        • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 09:40
                          that.bitch.is.sick napisała:

                          > lubię psy. Gdy musisz obrażać zwierzęta to wybierz coś neutralnego

                          Dobrze. W zamian oczekuję od ciebie zaprzestania przytaczania tłustych bernardynów i ciskających się na smyczy ratlerków-famulusów jako przykładów ohydy, tchórzliwości i konformizmu . Ja też lubię psy, myślę więc, że porozumienie w tym zakresie jest możliwe.
                          • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 09:51
                            sabat.77 napisał:


                            >
                            > Dobrze. W zamian oczekuję od ciebie zaprzestania przytaczania tłustych bernardy
                            > nów i ciskających się na smyczy ratlerków-famulusów jako przykładów ohydy, tchó
                            > rzliwości i konformizmu . Ja też lubię psy, myślę więc, że porozumienie w tym z
                            > akresie jest możliwe.

                            Głupiś. Pies jest na służbie u człowieka, to jego cnota. Famulus to wstyd dla człowieka, níe dla psa. Ja níe w psa celowałam.
                            • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 10:10
                              that.bitch.is.sick napisała:

                              > Głupiś.

                              Zgodzę się. Ja zdaję sobie z tego sprawę.

                              > Pies jest na służbie u człowieka, to jego cnota. Famulus to wstyd dla c
                              > złowieka, níe dla psa. Ja níe w psa celowałam.

                              A ja mówiąc że człowiek staje się dosłownie psem potajemnie celowałem w Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami... Bitch, please :)

                              To jest ciekawe z tymi psami. W tylu językach są synonimem służalczości, są godne za to pogardy. A przecież zwierze nie zdaje sobie sprawy z tego co robi. Psy jak lustro odbijają nikczemność naszego gatunku i zbiorową niekompetencję w sprawowaniu nad kimś nieograniczonej władzy. Ukazują, że dla ludzi godnym partnerem jest jedynie ten, kto może oddać cios. Jak się nad tym zastanowić, jest to bardzo smutne.
                              Nikt nie powie - "ty podły kocie". Albo na "ty kocie" nikt się nie obrazi.
                              Ktoś łże jak pies. Całuje psa w nos. Rzeczy zdają się psu na budę.
                              Pies jest wierny jak pies, ale i tak - nie dla psa kiełbasa. Kiełbasę zeżre PAN. :)
                              A dla psa - tylko smycz i ujadanie.
                              Więc - nie warto być psem.
                              • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 10:38
                                sabat.77 napisał:

                                > that.bitch.is.sick napisała:
                                >
                                > > Głupiś.
                                >
                                > Zgodzę się. Ja zdaję sobie z tego sprawę.
                                >
                                > > Pies jest na służbie u człowieka, to jego cnota. Famulus to wstyd dla c
                                > > złowieka, níe dla psa. Ja níe w psa celowałam.
                                >
                                > A ja mówiąc że człowiek staje się dosłownie psem potajemnie celowałem w Towarzy
                                > stwo Opieki Nad Zwierzętami... Bitch, please :)
                                >
                                > To jest ciekawe z tymi psami. W tylu językach są synonimem służalczości, są god
                                > ne za to pogardy. A przecież zwierze nie zdaje sobie sprawy z tego co robi. Psy
                                > jak lustro odbijają nikczemność naszego gatunku i zbiorową niekompetencję w sp
                                > rawowaniu nad kimś nieograniczonej władzy. Ukazują, że dla ludzi godnym partner
                                > em jest jedynie ten, kto może oddać cios. Jak się nad tym zastanowić, jest to b
                                > ardzo smutne.
                                > Nikt nie powie - "ty podły kocie". Albo na "ty kocie" nikt się nie obrazi.
                                > Ktoś łże jak pies. Całuje psa w nos. Rzeczy zdają się psu na budę.
                                > Pies jest wierny jak pies, ale i tak - nie dla psa kiełbasa. Kiełbasę zeżre PAN
                                > . :)
                                > A dla psa - tylko smycz i ujadanie.
                                > Więc - nie warto być psem.a ty

                                Każdą rolę można położyć i zbudować sabat, to kwestia aktorstwa. Można być wilkołakiem i kotem kastratem niestety.
                                • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 10:42
                                  that.bitch.is.sick napisała:

                                  > Każdą rolę można położyć i zbudować sabat, to kwestia aktorstwa. Można być wilk
                                  > ołakiem i kotem kastratem niestety.

                                  No. A najtrudniej czasem być sobą.
                                  • rekreativa Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 10:46
                                    Ja mam kota kastrata. Jeśli się spodziewacie znaleźć w takim choć cień spolegliwości, to nic z tego.
                                    • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 10:55
                                      rekreativa napisała:

                                      > Ja mam kota kastrata. Jeśli się spodziewacie znaleźć w takim choć cień spolegli
                                      > wości, to nic z tego.

                                      A co tu ma spolegliwość, czy ratlerki są spolegliwe? Liczy się trafienie z porównaniem.
                                  • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 10:48
                                    sabat.77 napisał:

                                    > that.bitch.is.sick napisała:
                                    >
                                    > > Każdą rolę można położyć i zbudować sabat, to kwestia aktorstwa. Można by
                                    > ć wilk
                                    > > ołakiem i kotem kastratem niestety.
                                    >
                                    > No. A najtrudniej czasem być sobą.

                                    Ty psu przypisywałeś brak moralności, ja odwrotnie celowałam w człowieka co się sprowadza poziomu psa, famulusa, rozumiesz różnicę? Człowiek pogryzł psa..
                                    • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 10:50
                                      A była komenda bierz go? Sabat?:-)
                                      • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 10:57
                                        that.bitch.is.sick napisała:

                                        > A była komenda bierz go? Sabat?:-)

                                        O to pytaj wydających komendy. Ja - rozumiesz - tylko je wykonuję, jak małpa albo latająca świnia udająca kota.
                                        ... będę się tłumaczyć linią obrony żołnierzy Wehrmachtu :)
                                    • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 10:52
                                      that.bitch.is.sick napisała:

                                      > Ty psu przypisywałeś brak moralności, ja odwrotnie celowałam w człowieka co się
                                      > sprowadza poziomu psa, famulusa, rozumiesz różnicę? Człowiek pogryzł psa..

                                      Pies występuje jako pewien kulturowy symbol, nie mam na myśli bezrozumnego zwierzęcia.
                                      Boszz... co za bezproduktywna gadka :)
                                      • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 11:08
                                        sabat.77 napisał:

                                        > that.bitch.is.sick napisała:
                                        >
                                        >
                                        >
                                        > Pies występuje jako pewien kulturowy symbol, nie mam na myśli bezrozumnego zwie
                                        > rzęcia.
                                        > Boszz... co za bezproduktywna gadka :)

                                        Bo cyganisz, gdy tak mówię to níe obrażam roma tylko symból kulturowy, ty żydzie, nie obrażam żyda? Autentyczna cech vs stereotyp. Níe widać różnicy? Pies ujada ale níe łże.
                                        • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 11:18
                                          No szczerze mowiac kompletnie nie widze zwiazku. Moim zdaniem najpierw mi nawkladalas od ratlerkow a teraz kiedy wykazalem twoja niekonsekwencje, zaczynasz wymyslac kwadratowe jaja, byle tylko sie nie przyznac do potkniecia. Z Zimbardo i razeniem pradem bylo podobnie - obrona stanowiska za wszelka cene, by tylko nie stracic twarzy na forum. Widac nie stac cie, by okazac choc cien slabosci. Szkoda. Powiem ci, ze to zle swiadczy o czlowieku, ale to juz nie moja sprawa.
                                          • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 11:57
                                            sabat.77 napisał:

                                            > No szczerze mowiac kompletnie nie widze zwiazku. Moim zdaniem najpierw mi nawkl
                                            > adalas od ratlerkow a teraz kiedy wykazalem twoja niekonsekwencje, zaczynasz wy
                                            > myslac kwadratowe jaja, byle tylko sie nie przyznac do potkniecia. Z Zimbardo i
                                            > razeniem pradem bylo podobnie - obrona stanowiska za wszelka cene, by tylko ni
                                            > e stracic twarzy na forum. Widac nie stac cie, by okazac choc cien slabosci. Sz
                                            > koda. Powiem ci, ze to zle swiadczy o czlowieku, ale to juz nie moja sprawa.

                                            Dobra dobra wiadomo że to ty masz coś do psów níe ja, gdyż ja się suką nazywam, albo powiedz co masz konkretnie na myśli jeśli chodzi o schodzenie na psy, albo odpieprz się od psów z aluzjami o ich niemoralności. Ratlerek jest żałosny níe jest niemoralny dalej różnic nie łapiesz. To zupełnie inny kaliber. KONKRETY sabat.
                                          • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 12:21
                                            Twarz na forum nie znam takiego pojęcia. Człowiek wielokrotnie się myli i nie zawsze jest skupiony, zorientowany, skoncentrowany, jednak ja staram się wyjaśnić swój tok rozumowania jasno otwarcie nawet gdy jest on blędny mówię skąd się wziął i dlaczego gdy ktoś ciekawy. Nie intryguję i nie fałszuję stosunku do kogoś.
                              • rekreativa Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 10:44
                                Swoją drogą, skąd się wzięło to powiedzenie "łże jak pies"? Kompletnie chybione.
                      • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 09:24
                        sabat.77 napisał:

                        > Z ciekawosci - co razi cie w mojej radzie ? Trzymanie sie uniwersalnych wartosc
                        > i, uczciwosc i powsciagliwosc w ujawnianiu swojej prywatnosci to cos godnego po
                        > tepienia ? Nie zgadzasz sie z tym ?

                        A ty się do tego ponoć níe stosujesz? Może powiedz co ci psy zrobiły że się ich czepiasz
                        • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 09:45
                          that.bitch.is.sick napisała:

                          > A ty się do tego ponoć níe stosujesz?

                          Niekoniecznie. Niemniej - skoro ty możesz być moralizatorem w zakresie wierności, a - jak sama napisałaś - święta w tym zakresie również nie jesteś, ja dla przeciwwagi mogę moralizować kolegę w zakresie innych wartości, które sam uważam za cenne, a w zakresie których zdarzały mi się niemałe uchybienia. Nie uważasz, że skoro tobie wolno, to i mi ?
                          Chyba że twoim zdaniem mamy na forum równych i równiejszych ?
                          • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 10:09
                            sabat.77 napisał:

                            > that.bitch.is.sick napisała:
                            >
                            > > A ty się do tego ponoć níe stosujesz?
                            >
                            > Niekoniecznie. Niemniej - skoro ty możesz być moralizatorem w zakresie wiernośc
                            > i, a - jak sama napisałaś - święta w tym zakresie również nie jesteś, ja dla pr
                            > zeciwwagi mogę moralizować kolegę w zakresie innych wartości, które sam uważam
                            > za cenne, a w zakresie których zdarzały mi się niemałe uchybienia. Nie uważasz,
                            > że skoro tobie wolno, to i mi ?
                            > Chyba że twoim zdaniem mamy na forum równych i równiejszych ?

                            W jakiej ty kwestii moralizujesz bo mi umknęło, prócz ujadania na psy, wartości ogólnoludzkie? może się przyznaj w czym uchybiłeś uczciwości i to na forum, skoro tak cię to boli.
                            • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 10:14
                              that.bitch.is.sick napisała:

                              > może się przyznaj w czym uchybiłeś uczciwości i to na forum, skoro tak cię to boli.

                              Zaraz po tym, jak opowiesz na forum, ze szczegółami o swoich uchybieniach przeciwko wierności. Damy puszczam przodem ! :D
                              • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 10:44
                                sabat.77 napisał:

                                > that.bitch.is.sick napisała:
                                >
                                > > może się przyznaj w czym uchybiłeś uczciwości i to na forum, skoro tak ci
                                > ę to boli.
                                >
                                > Zaraz po tym, jak opowiesz na forum, ze szczegółami o swoich uchybieniach przec
                                > iwko wierności. Damy puszczam przodem ! :D

                                Najpierw przejdź do konkretu z wartości ogolnoludzkich, większych szczególów od ciebie níe wymagam niż moje.
                                • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 10:50
                                  that.bitch.is.sick napisała:

                                  > Najpierw przejdź do konkretu z wartości ogolnoludzkich, większych szczególów od
                                  > ciebie níe wymagam niż moje.

                                  Nie masz podstaw, ani legitymacji, by domagać się ode mnie czegokolwiek. Nie próbuj mnie bezustannie podpuszczać, bo jest to widoczne jak dupa pawiana wystająca zza krzaka. Zrobię co uznam za stosowne.
                                  • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 11:00
                                    sabat.77 napisał:

                                    > that.bitch.is.sick napisała:
                                    >
                                    > > Najpierw przejdź do konkretu z wartości ogolnoludzkich, większych szczegó
                                    > lów odu
                                    > > ciebie níe wymagam niż moje.
                                    >
                                    > Nie masz podstaw, ani legitymacji, by domagać się ode mnie czegokolwiek. Nie pr
                                    > óbuj mnie bezustannie podpuszczać, bo jest to widoczne jak dupa pawiana wystają
                                    > ca zza krzaka. Zrobię co uznam za stosowne.

                                    No to się ze mną níe porównuj bo ja moralizowałam o konkretach a níe rzucam się z pazurami równie bezskutecznie jak kot kot kastrat. Czy też krowa dużo ryczy mało mleka daje.
                                    • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 11:02
                                      that.bitch.is.sick napisała:

                                      > Czy też krowa dużo ryczy mało mleka daje.

                                      Bo to nie krowa tylko byk. I to wcale nie jest mleko.
                                      Że mało ? No bardzo przepraszam, to ile ma być ? Garnek ?
                                    • rekreativa Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 11:23
                                      " níe rzucam się
                                      > z pazurami równie bezskutecznie jak kot kot kastrat. "

                                      Jak porównanie ma być adekwatne, to zejdź z tego kota...
                                      • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 11:46
                                        rekreativa napisała:


                                        >
                                        > Jak porównanie ma być adekwatne, to zejdź z tego kota...

                                        Ale poproszę argumentację jeśli cię to nie nudzi bo ja nie jestem wróżka nie wiem czy łapiemy swoje niedomówienia.


                                        --
                                        Freedom's just another word for nothing left to lose
                                        Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                                        • rekreativa Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 11:56
                                          Jeśli używasz porównania w rodzaju:
                                          "níe rzucam się z pazurami równie bezskutecznie jak ..."
                                          To dobierz taki zwierzęcy przykład, żeby faktycznie oddawał tę bezskuteczność.
                                          Kot kastrat traci jądra a nie pazury. Jesli Cię podrapie, to gwarantuję własnymi bliznami, że będzie to atak skuteczny ;)
                                          • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 12:00
                                            Rekreativa chodziło mi o bezskuteczność męskości mimo pozornej agresji, nie chciałam tłumaczyć bo to niezbyt miłe.
                                            • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 12:10
                                              that.bitch.is.sick napisała:

                                              > Rekreativa chodziło mi o bezskuteczność męskości mimo pozornej agresji, nie chc
                                              > iałam tłumaczyć bo to niezbyt miłe.
                                              >
                                              Do ratlerka dodałam famulus żeby było jasne, a kot kastrat to chyba trafniejsze gdy ktoś działa z niemocy lecz własnej inicjatywy.
                                              • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 12:50
                                                A moze ratlerek - kastrat ?
                                                Nie no, serio. Jak nie ma argumentow, to ostatecznym jest zdyskredytowanie osoby rozmowcy.

                                                A co do komendy, to sama ja wydalas. Poprzez tumanienie biednego diplodoka. Jak dlugo masz zamiar bawic sie pozadaniem zonatych panow z tego forum ? Uwazasz to za zabawne ? Uczciwe ? Sprawia ci przyjemnosc, ze jakis zonaty nieudacznik, ktorym w gruncie rzeczy gardzisz, ci nadskakuje ? Nie pojmuje tego.
                                                Masz jakies sklonnosci pedagogiczne, czy po prostu lubisz deptac facetow po jajach ?
                                                • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 13:54
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > A moze ratlerek - kastrat ?
                                                  > Nie no, serio. Jak nie ma argumentow, to ostatecznym jest zdyskredytowanie osob
                                                  > y rozmowcy.
                                                  >
                                                  > A co do komendy, to sama ja wydalas. Poprzez tumanienie biednego diplodoka. Jak
                                                  > dlugo masz zamiar bawic sie pozadaniem zonatych panow z tego forum ? Uwazasz t
                                                  > o za zabawne ? Uczciwe ? Sprawia ci przyjemnosc, ze jakis zonaty nieudacznik, k
                                                  > torym w gruncie rzeczy gardzisz, ci nadskakuje ? Nie pojmuje tego.
                                                  > Masz jakies sklonnosci pedagogiczne, czy po prostu lubisz deptac facetow po jaj
                                                  > ach ?

                                                  Wiesz jak to jest z tym pożądaniem i tumanieniem, które cię oślepia tak że wszędzie je widzisz. Podobnie jak mnich-inkwizytor skręcający się w celibacie wszędzie widzi rozpustę. Ja w celibacie nie żyję i mogę się dzielić dobrym humorem i komplementami ze wszystkimi sympatycznymi mężczyznami, gdybym nie była robaczywym borowikiem tylko zdrowym, to bym jeszcze więcej fajnych rzeczy dostrzegała w ludziach. My, borowiki tak mamy, nie ma w nas ciemnej zawiści, w przeciwieństwie do grzybów mniej jadalnych.
                                                  Odpowiem Ci szczerze że uważam diplodoka za fajnego faceta, po tym jak reaguje na obraźliwe posty tylko się utwierdzam w tym i uznałam za stosowne mu to powiedzieć aby go dowartościować i aby mu było przyjemnie, że jakaś kobieta zwraca na niego uwagę, myślę że moja robaczywość w tym nie przeszkadza aby dowartościować faceta, nie sądzisz?
                                                  • bigbadpig Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 15:54
                                                    Kiedyś wspominałem w rozmowie z sabatem, że aby zyskać wstępne zainteresowanie i miłą przychylność kobiety, nie trzeba żadnej ekwilibrystyki mocnymi zasobami urządzać; jako przykład przywołałem łatwość z jaką można doprowadzić do niezobowiązującej konwersacji obcą kobietę w sprzyjających warunkach knajpki wieczorem; zdaniem sabata te kobiety podejmujące rozmowę/flirt to manipulatorki dla których taki small talk jest zabawą mężczyznami liczącymi na więcej. Miła rozmowa, z której obie strony czerpią zysk w postaci rozrywki i pozytywnego feedbacku od drugiej płci - raczej nie mieści się w takiej wizji; tak więc miłe słowo od kobiety będzie zawsze wrednym narzędziem tortur :P
                                                  • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 16:10
                                                    Nie masz zielonego pojecia o czym gadasz BBP. Ale moze sie przekonasz, kto wie. Los bywa zlosliwy.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Coś z mną nie tak? 26.02.14, 01:50
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Nie masz zielonego pojecia o czym gadasz BBP. Ale moze sie przekonasz, kto wie.
                                                    > Los bywa zlosliwy.

                                                    Tak uświadom BBP jakich to okropnych zbrodni w twoim mniemaniu dokonała ta podła suka, tyle że go to obchodzi co zeszłoroczny śnieg. BBP choć masz to w d., słyszałeś o takiej karze jaka mi tu została wymierzona przez sabata? Bo też nigdy nie słyszałeś o tak niesłychanych zbrodniach.
                                                    To absurd sabat. Zachęcanie innych i straszenie sekretami o trupach w szafie. Przejmujesz metody działania twoich właścicielek, mało skuteczne..
                                                  • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 26.02.14, 07:53
                                                    W sumie masz racje. W zyciu przede wszystkim trzeba trzymac sie zasad moralnych, byc do konca uczciwym czlowiekiem, trzymajacym sie wartosci miedzyludzkich i wtedy nikt nic ci nie zrobi.
                                                    Przykladowo - przypadek takiego senatora Piesiewicza - on moze przyjmowac rozna linie obrony, ale przeciez gdyby sie zachowywal porzadnie do konca, nie ulegl jakiejs slabosci, nie byloby calej sprawy.
                                                    Tylko kto jest uczciwy do konca ? To bardzo trudne. Zycie jest wielka proba...
                                                  • orzech69 Re: Coś z mną nie tak? 26.02.14, 08:12
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Nie masz zielonego pojecia o czym gadasz BBP. Ale moze sie przekonasz, kto wie.
                                                    > Los bywa zlosliwy.
                                                    Zacytuje słowa twoje
                                                    "To forum jest niewolnikiem własnej narracji i napierdala na ślepo tam, gdzie je same boli"
                                                    I ty masz trochę racji i BBP tez ma. Wszystko zależy z kim się rozmawia i jakie ma się nastawienie podczas rozmowy.
                                                    Sabat kobieta to tez człowiek.
                                                  • sabat.77 Re: Coś z mną nie tak? 26.02.14, 08:31
                                                    Kobieta to czlowiek, a ludzie sa rozni. Czasem chodzi o to jakim czlowiekiem jest rozmowca, a nie tylko o to, jakie sam masz do niego nastawienie.
                                                  • orzech69 Re: Coś z mną nie tak? 26.02.14, 10:28
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Kobieta to czlowiek, a ludzie sa rozni. Czasem chodzi o to jakim czlowiekiem je
                                                    > st rozmowca, a nie tylko o to, jakie sam masz do niego nastawienie.
                                                    A teraz to wydrukuj i czytaj aż uwierzysz w te słowa.
                  • smok-diplodok Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 11:35
                    > 1) Wszystko co powiesz, moze i bedzie, predzej czy pozniej, uzyte przeciwko tobie
                    Nie pierwsze i nie ostatnie takie forum - wbrew pozorom nie wiele się różni od innych. Z rozrzewnieniem wspominam takie, na których dało się normalnie pogadać bez ubliżania komukolwiek.

                    > 2) Przede wszystkim badz uczciwy i trzymaj sie ogolnoludzkich norm i wartosci.
                    Tak zostałem wychowany w domu od małego (to też podpada pod anons?)... ale nie będę tolerował chamstwa a szczególnie obrażania osób, które są mi szczególnie bliskie.
                    • mabelle2000 Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 12:54
                      smok-diplodok napisał:

                      > Nie pierwsze i nie ostatnie takie forum - wbrew pozorom nie wiele się różni od
                      > innych. Z rozrzewnieniem wspominam takie, na których dało się normalnie pogadać
                      > bez ubliżania komukolwiek.

                      Nie bierz do siebie po prostu. Jesli Twoje poglady nie mieszcza sie w formule tego forum, to raczej pewne, ze zostaniesz zlinczowany. Jaki to jednak mialoby miec wplyw na Twoje zycie ? Podejrzewam, ze zaden.
                      Gdybys ewentualnie napisal, ze zona nie szanuje Twoich potrzeb (czytaj : nie daje dupy), wtedy moglbys liczyc na zyczliwe zrozumienie. Jednak deklaracja, ze w swojej zonie nie widzisz tylko dziury do dmuchania, bedzie budzic negatywne emocje. To raczej norma na tym forum :-)

                      > Tak zostałem wychowany w domu od małego (to też podpada pod anons?)... ale nie
                      > będę tolerował chamstwa a szczególnie obrażania osób, które są mi szczególnie b
                      > liskie.

                      Czy mozna obrazic anonimowego nicka ? A anonimowa zone anonimowego nicka ? Daj spokoj, szkoda nerwow :-)
                      Na serio jednak, to chyba najpierw zaczelabym od uswiadomienia Twojej zonie, jakie sa konsekwencje popadania w otylosc. Akceptowac mozna cos, co nie przynosi nam szkody, nie niszczy nas. Chorobe jednak sie leczy, otylosc jest choroba, a akceptacja tego stanu rzeczy tylko pogarsza sprawe.
                      Kochasz ja, wiec sie o nia troszczysz, dlaczego wiec nie zawalczysz o jej zdrowie ? Efekt wizualny jest doprawdy niczym w porownaniu z nadcisnieniem, uszkodzeniem stawow, cukrzyca, ryzykiem zawalu, postepujaca niewydolnoscia ruchowa.
                      Jesli uda sie zonie schudnac, to bedzie to znaczylo, ze odzyskuje kontrole nie tylko nad swoim cialem, ale rowniez nad swoim zyciem. Wtedy jest szansa, ze zacznie tez pracowac nad jakoscia waszego seksu. Wierze, ze tak bedzie, bo sam twierdzisz, ze widzisz w niej potencjal. Nie wszyscy tutaj maja takie szczescie jak Ty, bo musza uporac sie z bolesna prawda, ze ze swojego partnera/partnerki niewiele juz da sie "wycisnac";-)
                      ( Prawdopodobnie dlatego tak Ci sie tu oberwalo )

                      PS Wolalabym nie byc zlym prorokiem, ale tez mi sie wydaje, ze orgazmy Twojej zony to wynik jej gry aktorskiej.
                    • lawendka4 Re: Coś z mną nie tak? 26.02.14, 12:52
                      no i masz rację, tak w ogóle to zastanów się dlaczego się od siebie oddaliliście może problem tkwi nie w braku seksu ale w psychice wiesz my kobiety podchodzimy do tych spraw dużo mniej fizycznie raczej uczuciowo, jak w sercu i głowie maj to i w łóżku raj, powiem ci że u mnie też nie ma rewelki ale wiem dlaczego, mój mąż chciałby się kochać codziennie a ja nie koniecznie, ale jak są jakieś problemy tz. jak mam doła i chcę pogadać to się nie da od razu jest zły, bo jego zdaniem wymyślam i od razu słyszę skończ bo nie mogę tego słuchać i po rozmowie.
                      Jego zdaniem powinnam być szczęśliwa bo mam wszystko co powinnam mieć, więc może spróbuj dotrzeć do niej, może też zmotywuj ją do jakiś ćwiczeń żeby zrzuciła parę kilo może po części to też stanowić problem
                      • orzech69 Re: Coś z mną nie tak? 26.02.14, 13:36
                        lawendka4->
                        Jak mogę coś doradzić to zabierz męża na kawę i opowiedz mu to co napisałaś na tym forum. Rozmowa jak ty mu mówisz nie a on ma ochotę, jest rozmową w trudnych warunkach że tak napisze.
                        Ps zabieg z kawą, rozmowa i tłumaczeniem trzeba powtarzać wielokrotnie.
                        • lawendka4 Re: Coś z mną nie tak? 26.02.14, 14:21
                          już to przerabiałam i tłumaczyłam nie raz i nie rozmawiam z nim wtedy kiedy on chce a ja mówię nie po prostu bardzo się różnimy on jest bardzo prosty a ja może zbyt wymagająca mam duszę romantyczki chciałabym porozmawiać o wszystkim nie tylko wspierać go w interesach bo o tym może ze mną gadać godzinami, jednak nie interesuje go to co czuję gdzieś głębiej, jakie mam potrzeby i nie mam tu na myśli potrzeb seksualnych bo te egzekwuję sobie sama, nie jestem nieśmiała, problem w tym że ten seks jakby nie z tej bajki, technicznie ok ale dla mnie to za mało
                          • orzech69 Re: Coś z mną nie tak? 26.02.14, 15:01
                            lawendka4 napisała:

                            >ale dla mnie to za mało
                            rozumiem.
                            Współczuje.
    • that.bitch.is.sick Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 16:24
      Fajny jest facet z tego smoka diplodoka, naprawdę normalny i przywracający porządek rzeczy na właściwe tory. Faceci są facetami, kobiety mogą być kobietami. Lubi seks, lubi urozmaicenia,lubi kobiet, ze 100 kg się prześpi jak go ściśnie, zgrabną chciałby nie za wszelką cenę. Tacy faceci to dla mnie synonim normalności.

      Na marginesie (sorry autor, nic osobistego), faceci których spotykam na basenie, którzy się na mnie (m.in.) gapicie:) uwielbiam was. Nie jestem poetką ale do takich bym mogła odę napisać, choć udaję że nie zwracam na was uwagi, wasze spojrzenia, wasze krzyczące fantazje to jest coś co mi przywraca chęć do życia czasami i coś co mnie motywuje aby chodzić na basen. Nie wiem czy bym miała motywację żeby się zimą raz w tygodniu rozbierać i moczyć włosy tylko dla pływania, gdyby nie ci gapiący się faceci. Oby nigdy ich nie zabrakło.:)
      • smok-diplodok Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 16:42
        Już się czerwienię... ekhm, koleżanko (nie będę może nicka uzywał ;). I zapewniam, że jeśli tylko będziecie na tych basenach przesiadywać to tęsknych, męskich spojrzeń na pewno nie zabraknie ;) - sam solennie obiecuje, że zwiększę częstotliwość przebywania tamże o ile będzie się na co gapić.

        Tylko tak mnie niepokoi ten normalny... czy normalny dzisiaj to nie jest trochę taki synonim nudnego? Takie mam wrażenie czasem, że żeby wyrwać dzisiaj fajną babkę trzeba być jednak trochę nienormalnym... a może to tylko moje krzywe doświadczenia.
        • that.bitch.is.sick Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 17:13
          smok-diplodok napisał:

          > Już się czerwienię... ekhm, koleżanko (nie będę może nicka uzywał ;). I zapewni
          > am, że jeśli tylko będziecie na tych basenach przesiadywać to tęsknych, męskich
          > spojrzeń na pewno nie zabraknie ;) - sam solennie obiecuje, że zwiększę często
          > tliwość przebywania tamże o ile będzie się na co gapić.

          Ale używaj nicka w razie potrzeby, on jest specjalnie po to żeby to wszystko było takie dirty;) ...nawet kiedy nie jest:))).
          >
          > Tylko tak mnie niepokoi ten normalny... czy normalny dzisiaj to nie jest trochę
          > taki synonim nudnego? Takie mam wrażenie czasem, że żeby wyrwać dzisiaj fajną
          > babkę trzeba być jednak trochę nienormalnym... a może to tylko moje krzywe dośw
          > iadczenia.

          Normalny. Taki jak go pan Bóg stworzył:)(sorry jeśli katolik). To zależy, dla jednych nudny a dla innych wręcz prowokujący aby go deprawować, psuć i rozpieszczać:).
          • twojabogini Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 18:11
            that.bitch.is.sick napisała:

            >a dla innych wręcz prowokujący aby go deprawować, psuć i rozpieszczać:).

            Zanim zdeprawujesz smoka, to najpierw będziesz musiała go wyedukować. Jego żona od lat udaje, jest seksualnie sfrustrowana (jak większość grubych mężatek), a on sądzi, że choć sprawia się szybko, ona niemal za każdym razem osiąga z nim orgazmy,i to równoczesne! To zapewne z powodu tych orgazmów wykazuje brak zainteresowania seksem.
            • that.bitch.is.sick Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 18:19
              twojabogini napisała:

              > that.bitch.is.sick napisała:
              >
              > >a dla innych wręcz prowokujący aby go deprawować, psuć i rozpieszczać:).
              >
              > Zanim zdeprawujesz smoka, to najpierw będziesz musiała go wyedukować. Jego żona
              > od lat udaje, jest seksualnie sfrustrowana (jak większość grubych mężatek), a
              > on sądzi, że choć sprawia się szybko, ona niemal za każdym razem osiąga z nim o
              > rgazmy,i to równoczesne! To zapewne z powodu tych orgazmów wykazuje brak zainte
              > resowania seksem.

              Ja się nie pcham aby smoka deprawować, ja potępiam zdrady, nie czytałaś? Oblizać się już nie można na tym forum?
            • zawle Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 18:21
              twojabogini napisała:

              > that.bitch.is.sick napisała:
              >
              > >a dla innych wręcz prowokujący aby go deprawować, psuć i rozpieszczać:).
              >
              > Zanim zdeprawujesz smoka, to najpierw będziesz musiała go wyedukować. a
              > on sądzi, że choć sprawia się szybko, ona niemal za każdym razem osiąga z nim o
              > rgazmy,i to równoczesne!

              Zbyt szybki wytrysk jest zbawieniem dla pewnego typu kobiet;) Nie napracują się.....
              • that.bitch.is.sick Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 18:48
                zawle napisała:

                >
                > Zbyt szybki wytrysk jest zbawieniem dla pewnego typu kobiet;) Nie napracują się
                > .....

                Zdajesz sobie sprawę że mnie to ani ziębi ani grzeje, a już najmniej dotyczy?
                • zawle Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 19:07
                  that.bitch.is.sick napisała: > Zdajesz sobie sprawę że mnie to ani ziębi ani grzeje, a już najmniej dotyczy?

                  Nie wiem czemu odebrałaś to osobiście? Myślę że przez przypadek dotknęłam czegoś bolącego....
                • zawle Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 19:08
                  that.bitch.is.sick napisała: > Zdajesz sobie sprawę że mnie to ani ziębi ani grzeje, a już najmniej dotyczy?

                  Nie wiem czemu odebrałaś to osobiście? Myślę że przez przypadek dotknęłam czegoś bolącego....chętnie bym tam pogrzebała:)))
                  • that.bitch.is.sick Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 19:26
                    zawle napisała:

                    > that.bitch.is.sick napisała: > Zdajesz sobie sprawę że mnie to ani ziębi an
                    > i grzeje, a już najmniej dotyczy?
                    >
                    > Nie wiem czemu odebrałaś to osobiście? Myślę że przez przypadek dotknęłam czego
                    > ś bolącego....chętnie bym tam pogrzebała:)))

                    Oczywiście że odebrałam to do siebie, wynikało to z kolejności wypowiedzi w drzewku i kontekstu wypowiedzi oraz wojny między nami i to nie pierwsza tego typu twoja sugestia pod moim adresem. Nawet mi te sugestie w smak:). Moim zdaniem ze sposobu w jaki facet pisze o seksie, ma zadatki na niezłego kochanka (moim zdaniem). I nie widzę niczego niestosownego aby takiego komplementu mężczyźnie nie powiedzieć. :)
                    • zawle Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 19:34
                      that.bitch.is.sick napisała:> Oczywiście że odebrałam to do siebie, wynikało to z kolejności wypowiedzi w drz
                      > ewku i kontekstu wypowiedzi oraz wojny między nami i to nie pierwsza tego typu
                      > twoja sugestia pod moim adresem. Nawet mi te sugestie w smak:).

                      Nikt jeszcze nie był dla mnie tak ważny żebym z nim miała wojny prowadzić. A te sugestie to jakie są? Że Ci w smak? Co smakuje Bitch...ciekawe.....

                      Moim zdaniem z
                      > e sposobu w jaki facet pisze o seksie, ma zadatki na niezłego kochanka (moim zd
                      > aniem). I nie widzę niczego niestosownego aby takiego komplementu mężczyźnie ni
                      > e powiedzieć. :)

                      Na szybkiego to z całą pewnością ma. I zadowolonego.
                      :)))))
                      • that.bitch.is.sick Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 19:50
                        zawle napisała:
                        >
                        > Nikt jeszcze nie był dla mnie tak ważny żebym z nim miała wojny prowadzić. A te
                        > sugestie to jakie są? Że Ci w smak? Co smakuje Bitch...ciekawe.....

                        A coś sugerowałaś w końcu? Pochlebia mi twoje zainteresowanie rzecz jasna. Mimo że takie nikłe.
                        >
                        > Na szybkiego to z całą pewnością ma. I zadowolonego.
                        > :)))))

                        Ty lubisz takich co nie mogą skończyć i są sfrustrowani, czy jak? Wszystko można przedstawić skrajnie. I tak się przerzucamy.
                        • zawle Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 20:21
                          that.bitch.is.sick napisała: > A coś sugerowałaś w końcu?

                          Wykręcasz się....nie chcesz powiedzieć co zabolało, a Ci smakuje;)

                          > Ty lubisz takich co nie mogą skończyć i są sfrustrowani, czy jak? Wszystko możn
                          > a przedstawić skrajnie. I tak się przerzucamy.

                          Co lubię to już nie raz pisałam. Szybki może być, byleby mógł drugi raz i dłużej mu szło. Takiego co nie mógł skończyć miałam. Fajnie było.....
                          Frustratów i bezpodstawnie zadowolonych niekoniecznie...brrr
                          • that.bitch.is.sick Re: Faceci gapiący się na basenie 25.02.14, 01:51
                            zawle napisała:

                            > that.bitch.is.sick napisała: > A coś sugerowałaś w końcu?
                            >
                            > Wykręcasz się....nie chcesz powiedzieć co zabolało, a Ci smakuje;)

                            Zabolało? to twoja koncepcja. Níe muszę się wykręcać, mogę powiedzieć 'nie' tym dociekaniom, dzięki wielkie mam się komu zwierzać.
                            >
                            > > Ty lubisz takich co nie mogą skończyć i są sfrustrowani, czy jak? Wszystk
                            > o możn
                            > > a przedstawić skrajnie. I tak się przerzucamy.
                            >
                            > Co lubię to już nie raz pisałam. Szybki może być, byleby mógł drugi raz i dłuże
                            > j mu szło. Takiego co nie mógł skończyć miałam. Fajnie było.....
                            > Frustratów i bezpodstawnie zadowolonych niekoniecznie...brrr

                            Może sobie zrobić dobrze przed. Co za problem?
                            • zawle Re: Faceci gapiący się na basenie 25.02.14, 06:52
                              that.bitch.is.sick napisała: > Zabolało? to twoja koncepcja. Níe muszę się wykręcać, mogę powiedzieć 'nie' tym
                              > dociekaniom, dzięki wielkie mam się komu zwierzać.

                              Masz dziwny sposób wykręcania się. Nie w moim guście. Wolę coś błyskotliwego z poczuciem humoru a nie taka prościzna. Ale warto było spróbować, żeby wiedzieć że nie warto;)

                              > Może sobie zrobić dobrze przed. Co za problem?

                              No to mówię że nie problem, a Ty że problem. Nie lubię z Tobą gadać i jak mnie nie będziesz zaczepiać to nie będę musiała. Masz taką nużącą manierę zaniechiwania komunikacji gdy zbliżamy się do konkretów. Zawieszasz się i pleciesz bzdury. Może poza cudzymi myślami nie masz nic do przekazania?
                              • wont Re: Faceci gapiący się na basenie 25.02.14, 08:07
                                Tylko mi w tym basenie nie szalejcie za bardzo, bo mi znowu, tak jak w 2004, Tajlandię zniszczycie :)

                                www.youtube.com/watch?v=jqphzzj4uwY
                                • that.bitch.is.sick Re: Faceci gapiący się na basenie 25.02.14, 15:14
                                  wont napisał:

                                  > Tylko mi w tym basenie nie szalejcie za bardzo, bo mi znowu, tak jak w 2004, Ta
                                  > jlandię zniszczycie :)
                                  >
                                  > www.youtube.com/watch?v=jqphzzj4uwY

                                  To spieprzaj się zająć kobietami które Cię mniej niepokoją niż te które są nieznanym żywiołem, czego tu wściubiasz nosa towarzyszu, diengi na tirówy się skończyły?
                                  Nie mogę kurna wszystkie cholery na raz człowieka obsiadły!
                                  • wont Moby Dick 25.02.14, 19:50
                                    Nieznanym żywiołem to są dla mnie tirówki właśnie. Chociaż, w sumie, otyłe chad-ówy w fazie manii też! :) Jedyna różnica jest taka, że tirówkę, to może bym kiedyś, jakbym był bezrobotny, bezdomny i nie widział kobiety przez rok - bzyknął...
                                    • that.bitch.is.sick Re: Moby Dick 25.02.14, 20:16
                                      wont napisał:

                                      > Nieznanym żywiołem to są dla mnie tirówki właśnie. Chociaż, w sumie, otyłe chad
                                      > -ówy w fazie manii też! :) Jedyna różnica jest taka, że tirówkę, to może bym ki
                                      > edyś, jakbym był bezrobotny, bezdomny i nie widział kobiety przez rok - bzyknął
                                      > ...

                                      Rozumiem że czujesz się opuszczony gdyż twoja postać nie wzbudziła spodziewanego zainteresowania na tym forum ale tak to jest w twoim przypadku jakoś że im głośniej epatujesz swoim fiutem i jego tajemniczymi ścieżkami, tym większe to wzbudza znudzenie..
                                      chociaż mi generalnie nie przeszkadzasz, już nie płacz.
                                    • rekreativa Re: Moby Dick 25.02.14, 21:00
                                      A ten Moby Dick to ma symbolizować te tirówki?
                                      • wont Re: Moby Dick 25.02.14, 22:01
                                        rekreativa napisała:

                                        > A ten Moby Dick to ma symbolizować te tirówki?
                                        ----------------
                                        Moby Dick to kaszalot. Mógłbym napisać - "waleń", ale to jednak mogłoby wprowadzać w błąd, bo normalny mężczyzna widząc kaszalota nie myśli o waleniu. I to nie jest tak jak się Moby'emu Dick'owi wydaje, że synonimem normalności jest mężczyzna, który prześpi się ze 100 kg kobietą, jak go ściśnie. To zwykłe chciejstwo, myślenie życzeniowe Moby'ego Dicka'a jest. Tak naprawdę to normalnemu, standardowemu mężczyźnie w przypadku obcowania ze 100 kg kobietą nawet nie drgnie. I nie pomoże żadna viagra, cialis czy inne gówno, bo żeby one zadziałały to trzeba się wpierw podniecić. Żeby było jasne - autorowi wątku gratuluję i zazdroszczę elastyczności i hydrauliki, sam bym tak chciał - ale jednak nie nazywajmy tego, tak jak chciałby Moby Dick, synonimem normalności.

                                        Tirówki, tak jak je czasami widuję na trasie, wydają się być w miarę atrakcyjne. Może brudne i śmierdzące, ale przez szybę tego nie widać i nie czuć. Odpowiadając łopatologicznie na twoje pytanie - nie, Moby Dick nie miał symbolizować tirówek tylko podmiot liryczny, który pływa w basenie pod czujnym okiem samców homo sapiens (opiekunów kaszalota), używa rusycyzmów i każe spieprzać.
                                        • sabat.77 Re: Moby Dick 25.02.14, 22:34
                                          Tak mi sie widzi, ze do tego Moby Dicka chuj sam by ci sie zerwal z portek i polecial zabiegac o wzgledy. Niestety urody i inteligencji odmowic jej nie sposob. Wiec, krotko mowiac - gdybacie, nie wiecie - a w gruncie rzeczy pierdolicie bez sensu, Towarzyszu Jezow.
                                        • that.bitch.is.sick leprechaun w czasie andropauzy 25.02.14, 22:56
                                          wont napisał:

                                          > rekreativa napisała:
                                          > Moby Dick nie miał symbolizować ti
                                          > rówek tylko podmiot liryczny, który pływa w basenie pod czujnym okiem samców ho
                                          > mo sapiens (opiekunów kaszalota), używa rusycyzmów i każe spieprzać.

                                          Cofam, cofam, mnie też leży taka zabawa.:)
                                          Pozwól mi wzajemnie na wyrażenie moich fantazji na twój temat:). Otóż to jak sobie ciebie od początku wyobrażam nieodparcie kojarzy się ze sfrustrowanym karłem, twoja reakcja z grubej rury karze mniemać że to dobry trop. Leprechaun w czasie deficytów testosteronu, drażliwy jak caryca katarzyna w czasie okresu , czyli w apogeum andropauzy. Jaki jest każdy kto widział karły ma przed oczami.
                                          Mały, wkurwiony, zawistny, rudy, łysiejący, zaczesany na pożyczkę. Na nogach sandały i obowiązkowo przetarte skarpety w kratę. Z gęby odór tanich win i czosnku, zapach naturalny lub dezodorant brutal, nadmiernie owłosiony w tym na plecach, nieudolnie ogolony żyletką polsilver. Skąpiradło w połatanych gaciach, co się targuje z oniemiałą z obrzydzenia prostytutką o dwa złote, jednocześnie sprzedając jej kłykciny kończyste w zaawansowanym stadium. "Normalnym" kobietom pokazuje się tylko nocą, gdy się brandzluje przy drodze - czyli pokazuje tyłek i ucieka bo pokazać orzeszków się wstydzi. Niańczy go mamusia i dokłada mu z emerytury. Podróże zamorskie zmyśla na podstawie informacji z wikipedii. W zasadzie w bliskiej przyszłości impotent domator bo zbyt skąpy na viagrę.
                                          :)
                                          Zdróweczko
                                          • that.bitch.is.sick Re: leprechaun w czasie andropauzy 25.02.14, 23:03
                                            Ewentualnie co jest komplementem dla Ciebie skojarzyłeś mi się z jeżowem, tudzież tym karłem z Twin Peaks, jak to było, popraw mnie mój drogi gdy się mylę, the man from another place

                                            brianorndorf.typepad.com/.a/6a00e54ee7b6428833017c317df887970b-800wi
                                            I jest synonimem czystego zła, podobnie jak jeżow - dziwne, zło wyczuwam wokół. I tak komplement jakby nie było.
                                            • that.bitch.is.sick Re: leprechaun w czasie andropauzy 25.02.14, 23:28
                                              Oczywiście wont bez zbędniej urazy, choć jesteś w chuj złośliwy to ja chyba jestem bardziej wredna...hmmm. Rzecz w tym że nic do ciebie nie mam to była mała replika, oczywiście to tylko żarty, a kim jesteś nie mam pojęcia. A podejrzewam że jesteś spreparowanym nickiem na potrzeby któregoś forumowicza, dlatego nie mam wyrzutów sumienia w tej zabawie.
                                              • wont Re: leprechaun w czasie andropauzy 26.02.14, 06:46
                                                that.bitch.is.sick napisała:

                                                > Oczywiście wont bez zbędniej urazy, choć jesteś w chuj złośliwy to ja chyba jes
                                                > tem bardziej wredna...hmmm. Rzecz w tym że nic do ciebie nie mam to była mała r
                                                > eplika, oczywiście to tylko żarty, a kim jesteś nie mam pojęcia. A podejrzewam
                                                > że jesteś spreparowanym nickiem na potrzeby któregoś forumowicza, dlatego nie m
                                                > am wyrzutów sumienia w tej zabawie.
                                                -----------------
                                                Calm down, Bitch, no offence given, none taken. :)

                                                Nie wychodź z roli, bo w takim tempie, to jeszcze jutro zaprosisz mnie na loda... Cieszę się, że jestem twoim Muzem, bo, tak jak ogólnie masz dobre pióro, tak pisząc o mnie wchodzisz na szczyty (wpis z 22:56 - cymesik). Zresztą, kto wie, może rzeczywiście pisząc o mnie wchodzisz na szczyty...

                                                Tyle, zbieram się do pracy, bo kasa na dziwki i wiagrę nie rośnie na drzewach! :)
                                                • that.bitch.is.sick Re: leprechaun w czasie andropauzy 26.02.14, 14:33
                                                  wont napisał:
                                                  > -----------------
                                                  > Calm down, Bitch, no offence given, none taken. :)
                                                  >
                                                  > Nie wychodź z roli, bo w takim tempie, to jeszcze jutro zaprosisz mnie na loda.
                                                  > .. Cieszę się, że jestem twoim Muzem, bo, tak jak ogólnie masz dobre pióro, tak
                                                  > pisząc o mnie wchodzisz na szczyty (wpis z 22:56 - cymesik). Zresztą, kto wie,
                                                  > może rzeczywiście pisząc o mnie wchodzisz na szczyty...
                                                  >
                                                  > Tyle, zbieram się do pracy, bo kasa na dziwki i wiagrę nie rośnie na drzewach!
                                                  > :)

                                                  Szach mat panie, cieszę się że poniosły cię emocje i piana poszła z pyska, że dałeś mi tym samym wieczyste carte blanche na napierdalanie cię po ryju (oczywiście w konwencji pół żartem) gdyż od dawna mnie denerwowałeś, czekałam na okazję; a ty po twoim występie nie będziesz przecież karłowatym hipokrytą i musisz udawać że Cię okropnie bawi wymyślanie chamskich insynuacji na czyjś temat. To przecież okropnie śmieszne. To też abonament na otrzymywanie od Ciebie fałszywych komplementów za moją niewyparzoną gębę.
                                                  Dzięki, będę korzystać z abonamentu gdy mnie ściśnie:))))
                                                  • wont Re: leprechaun w czasie andropauzy 26.02.14, 18:45
                                                    Ja pierdolę. Człowiek wraca zmęczony, spóźniony z roboty, wychodzi z psem na spacer, odpala komputer, żeby uczcić wczorajszy międzynarodowy dzień masturbacji, o którym zapomniał. Spieszy się, bo o ósmej jest umówiony ze znajomymi na piwo, wchodzi na forum, żeby… w sumie nie wiem po co. Chyba po to, żeby przeczytać kolejne wynurzenia etatowej forumowej psychopatki, zanurzyć się w otchłani cudzej choroby i stracić na cały dzisiejszy wieczór możliwość uzyskania erekcji. Brrrr…

                                                    Słuchaj, powiedziałem ci to dwa tygodnie temu, powtórzę i dziś – nie jestem zainteresowany. Twoje natrętne próby zdobycia mojej uwagi są równie skuteczne, jak próby psa sąsiadów zgwałcenia mojej nogi. Jak sąsiad nie reaguje, to sprzedaję psu kopa w dupę. I biedne psisko zabiera swoją dupę w troki, ale to w sumie mądre i zdrowe na umyśle zwierzę jest.

                                                    Spieszę się, to nie będę się bawił w poetyckość tylko klarowność przekazu – kaszalocie, lesbo, psychopatko z nielizanymi sutami, bądź uprzejma się ode mnie odpierdolić, zrobić siad płaski i zabrać się do obrabiania innej, nie mojej, laski.
                                                  • hello-kitty2 Re: Pies kocha miloscia bezwarunkowa :) 26.02.14, 19:42
                                                    wont napisał:

                                                    > Jak sąsiad nie reaguje, to sprzedaję psu kopa w dupę.

                                                    A caly watek lecial, jak to pies jest przyjacielem czlowieka i Cie bedzie kochal miloscia bezwarunkowa , nie to co jakas baba ze swoja glupia warunkowa i jak miales za zle swojej pannie, ze jak ona mogla przychylic sie swinia do biernego krzywdzenia cudzego psa wyrazajacego sie w niewylozeniu ilus tam tysiecy zlotych na operacje, zeby nie oslep czy odzyskal wzrok, co panne kosztowalo zwiazek. Polecialy wpisy, ludzie sie pochylali, litowali, klepali Cie po ramieniu za wlasciwa postawe wobec bezbronnego zwierzecia.

                                                    Taa tyle jest warta wiara w opowiesci drugiego czlowieka, jaki to czcigodny i godny pochwaly jest. Oto on, Wont jego imie, milosnik zwierzat co by wyplate oddal by wyleczyc swojego psa i SKOPAC czyjegos :-)))

                                                    Moze jak mu zebra od kopa polamiesz to opiszesz tu, jak to wspanialomyslnie sfinansowales leczenie psa sasiada, co to go nie bylo stac, a Ty taki gest miales.

                                                    Chyba, ze to wszystko zmysliles napredce i dlatego sie kupy nie trzyma.
                                                  • mojemail3 Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 00:26
                                                    wont napisał:

                                                    (...)"Spieszę się, to nie będę się bawił w poetyckość tylko klarowność przekazu" (...)

                                                    Tak, znowu mnie nie zawiodła wrodzona intuicja oraz zdolność do przesiewania ziarna od plew...
                                                  • orzech69 Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 07:47
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > wont napisał:
                                                    >
                                                    > (...)"Spieszę się, to nie będę się bawił w poetyckość tylko klarowność przekazu
                                                    > " (...)
                                                    Masz buziaczka ;*
                                                    Teraz ja będę chodził za tobą .....
                                                  • sabat.77 Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 08:20
                                                    Ten mechanizm inntuicji jest generalnie dobry. Moze byc z nim jednak problem w obliczu osoby, ktorej panicznie sie boimy. Zachodzi taki mechanizm, ze zaczynamy sie sami przed soba usprawiedliwiac z wlasnego braku odwagi, nadajac tej groznej osobie jakies niewidzialne walory, typu dzialanie w ogolnej dobrej wierze, ukryta wrazliwosc, ponadprzecietna przenikliwosc pozwalajaca dzialac w niezrozumialy dla nas sposob. Ze strachu wolimy wierzyc we wlasna bajke, ze okrutnik ma dobre intencje.
                                                    Dobrze to widac szczegolnie w polityce. Bojarzy sa zli, ale car - batiuszka - niczewo nie znajet.
                                                    Tacy ludzie jak Stalin, Hitler, rodzina Kimow itd. takze w oczach przerazonych podwladnych rzekomo dysponowala ponadczasowa przenikliwoscia, pozwalajaca na racjonalizacje ich nikczemnych dzialan.
                                                    Takie rzeczy dzieja sie zarowno w skali makro jak i mikro, takze na poziomie przyjaciol, znajomych, rodziny. Trzeba miec to na uwadze i miec odwage zlo nazywac po imieniu.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 12:06
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ten mechanizm inntuicji jest generalnie dobry. Moze byc z nim jednak problem w
                                                    > obliczu osoby, ktorej panicznie sie boimy. Zachodzi taki mechanizm, ze zaczynam
                                                    > y sie sami przed soba usprawiedliwiac z wlasnego braku odwagi, nadajac tej groz
                                                    > nej osobie jakies niewidzialne walory, typu dzialanie w ogolnej dobrej wierze,
                                                    > ukryta wrazliwosc, ponadprzecietna przenikliwosc pozwalajaca dzialac w niezrozu
                                                    > mialy dla nas sposob. Ze strachu wolimy wierzyc we wlasna bajke, ze okrutnik ma
                                                    > dobre intencje.
                                                    > Dobrze to widac szczegolnie w polityce. Bojarzy sa zli, ale car - batiuszka - n
                                                    > iczewo nie znajet.
                                                    > Tacy ludzie jak Stalin, Hitler, rodzina Kimow itd. takze w oczach przerazonych
                                                    > podwladnych rzekomo dysponowala ponadczasowa przenikliwoscia, pozwalajaca na ra
                                                    > cjonalizacje ich nikczemnych dzialan.
                                                    > Takie rzeczy dzieja sie zarowno w skali makro jak i mikro, takze na poziomie pr
                                                    > zyjaciol, znajomych, rodziny. Trzeba miec to na uwadze i miec odwage zlo nazywa
                                                    > c po imieniu.

                                                    Eeee??? O co chodzi? Porównujesz mnie do Stalina czy wonta bo nie łapię? Okrutnik?
                                                  • that.bitch.is.sick Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 12:08
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > wont napisał:
                                                    >
                                                    > (...)"Spieszę się, to nie będę się bawił w poetyckość tylko klarowność przekazu
                                                    > " (...)
                                                    >
                                                    > Tak, znowu mnie nie zawiodła wrodzona intuicja oraz zdolność do przesiewania zi
                                                    > arna od plew...

                                                    CZy mnie wzrok nie myli? Niektórzy uznali że karzeł sobie nie radzi trzeba go wesprzeć radą? Nieprawdopodobne rzeczy.
                                                  • rekreativa Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 12:14
                                                    Ej, ja zrozumiałam, że te "plewy" to było właśnie o karle.
                                                  • mojemail3 Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 12:17
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ej, ja zrozumiałam, że te "plewy" to było właśnie o karle.

                                                    No oczywiście,że tak...Muszę się jednak bardziej wysławiać, a nie pisać półsłówkami;-)
                                                  • zawle Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 12:19
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ej, ja zrozumiałam, że te "plewy" to było właśnie o karle.

                                                    Ale jak chce Ci się siku, to każde miejsce badasz pod kątem przydatności;)
                                                  • that.bitch.is.sick Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 12:46
                                                    zawle napisała:

                                                    >
                                                    > Ale jak chce Ci się siku, to każde miejsce badasz pod kątem przydatności;)

                                                    No tak, każdy lapsus oznacza dla zawle diagnozę gdzie cię boli:)
                                                  • zawle Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 12:59
                                                    that.bitch.is.sick napisała:
                                                    > No tak, każdy lapsus oznacza dla zawle diagnozę gdzie cię boli:)

                                                    A jaka ta diagnoza? Że pęcherz? Nie trop czarownic dziewczę gdy kota masz w domu i mikstury ważysz;)
                                                  • that.bitch.is.sick Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 13:09
                                                    zawle napisała:


                                                    >
                                                    > A jaka ta diagnoza? Że pęcherz? Nie trop czarownic dziewczę gdy kota masz w dom
                                                    > u i mikstury ważysz;)

                                                    Ja nie znam się na diagnozach widzianych runach, kościach nietoperza i oczach żaby. Ale jeśli potrafisz to uważ sobie sobie trochę knyplówki bo już tak wyrosłaś ponad przeciętność że wbijasz nam pośladki w twarz.
                                                  • zawle Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 13:15
                                                    that.bitch.is.sick napisała: > Ja nie znam się na diagnozach widzianych runach, kościach nietoperza i oczach ż
                                                    > aby. Ale jeśli potrafisz to uważ sobie sobie trochę knyplówki bo już tak wyrosł
                                                    > aś ponad przeciętność że wbijasz nam pośladki w twarz.

                                                    Masz rację..diagnozy żadnej nie postawiłaś, domorosłym lekarzem Cię nazwać nie można. Nie jesteś tu doktorem Hausem, tylko doktorem Śmierć. Kto by się tam przejmował diagnozami, gdy można zabawić się w inny sposób? Nie wiem co zacz knyplówka...tak więc możesz mi już gotowy produkt wysłać gdy z powodu moich po pośladków oddychać nie możesz....no właśnie tak się zastanawiałam co mnie tak ostatnio dupa swędzi....z racji wieku skłaniałam się ku hemoroidom....
                                                  • that.bitch.is.sick Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 13:29
                                                    zawle napisała:


                                                    >
                                                    > Masz rację..diagnozy żadnej nie postawiłaś, domorosłym lekarzem Cię nazwać nie
                                                    > można. Nie jesteś tu doktorem Hausem, tylko doktorem Śmierć. Kto by się tam prz
                                                    > ejmował diagnozami, gdy można zabawić się w inny sposób? Nie wiem co zacz knypl
                                                    > ówka...tak więc możesz mi już gotowy produkt wysłać gdy z powodu moich po pośla
                                                    > dków oddychać nie możesz....no właśnie tak się zastanawiałam co mnie tak ostatn
                                                    > io dupa swędzi....z racji wieku skłaniałam się ku hemoroidom....

                                                    Co ty mnie tak nienawidzisz, według Ciebie ludzi pokroju wont trzeba pogłaskać? A terrorystów po linii profesora Piniora umieścić w klimatyzowanym ośrodku, z roznegliżowanymi pielęgniarkami na koszt podatnika? Sama nie zajmujesz się piętnowaniem królów Julianów? to cię usprawiedliwia żę oni większości twoich złośliwości nie łąpią? Ty jesteś humanitarny doktor Śmierć? CZy jaki jesteś dochtór, od czego? Jaka jest twoja rola tutaj?
                                                  • zawle Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 13:43
                                                    that.bitch.is.sick napisała: > Co ty mnie tak nienawidzisz, według Ciebie ludzi pokroju wont trzeba pogłaskać?

                                                    Znowu przeceniasz swoje znaczenie w moim życiu. Nikogo nie nienawidzę. Nigdy bym siebie czymś takim nie skrzywdziła- za bardzo siebie kocham- to raz, dwa- ludzi nienawidzących łatwo poznać. Nawet na tym forum kłują w oczy.
                                                    Nie mieszaj mnie do twojej i wontowkiej kłótni. Mnie ona ani parzy, ani ziębi. Chociaż po sporze chamskiej Szulim ( według niej takie jest zapotrzebowanie) i równie chamskiej Dody często o tym myślę...gdzie zaczyna się sytuacja, w której ktoś wyskakuje w chamstwie ponad "normę". Moglibyśmy o tym podyskutować z nowym wątku...popiołem sobie tam głowę posypię;)
                                                  • that.bitch.is.sick Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 14:15
                                                    zawle
                                                    >
                                                    > Znowu przeceniasz swoje znaczenie w moim życiu. Nikogo nie nienawidzę. Nigdy by
                                                    > m siebie czymś takim nie skrzywdziła- za bardzo siebie kocham- to raz, dwa- lud
                                                    > zi nienawidzących łatwo poznać. Nawet na tym forum kłują w oczy.
                                                    > Nie mieszaj mnie do twojej i wontowkiej kłótni. Mnie ona ani parzy, ani ziębi.
                                                    > Chociaż po sporze chamskiej Szulim ( według niej takie jest zapotrzebowanie) i
                                                    > równie chamskiej Dody często o tym myślę...gdzie zaczyna się sytuacja, w której
                                                    > ktoś wyskakuje w chamstwie ponad "normę". Moglibyśmy o tym podyskutować z nowy
                                                    > m wątku...popiołem sobie tam głowę posypię;)

                                                    To co mi konkretnie zarzucasz? To analogicznie może celowo koloryzujesz moją działalność ja też do nikogo wrogości níe żywię. Podczas gdy ty stoisz z boku z miną udawanego dystansu gdy taki karzeł obraża wszystkie kobiety, udajesz że jesteś ponad przeciętność bo níc níe umiesz zrobić gdy ci w twarz plują jako kobiecie, a ja mam prawo do swojej reakcji. Podpięłaś się níe wiem po co pod karła i w jakim celu? Co pokazałaś? Pięknoduchostwo, że można kogoś dźgać byle níe po chamsku? I co tym wnosisz, kłamiesz, prześledź moją konserwację z wontem zobacz ile miał okazji by kulturalnie się wycofać.
                                                    Co do diagnoz to ty je zostawiasz ale tam gdzie cię níe proszą, prześledź jeszcze raz moje merytoryczne wypowiedzi zobaczysz że więcej ich niż twoich zwierzeń i bądź chociaż uczciwa gdy odważną níe umiesz.
                                                  • zawle Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 15:05
                                                    that.bitch.is.sick napisała: > To co mi konkretnie zarzucasz? To analogicznie może celowo koloryzujesz moją dz
                                                    > iałalność ja też do nikogo wrogości níe żywię. Podczas gdy ty stoisz z boku z m
                                                    > iną udawanego dystansu gdy taki karzeł obraża wszystkie kobiety, udajesz że jes
                                                    > teś ponad przeciętność bo níc níe umiesz zrobić gdy ci w twarz plują jako kobie
                                                    > cie, a ja mam prawo do swojej reakcji. Podpięłaś się níe wiem po co pod karła i
                                                    > w jakim celu? Co pokazałaś? Pięknoduchostwo, że można kogoś dźgać byle níe po
                                                    > chamsku? I co tym wnosisz, kłamiesz, prześledź moją konserwację z wontem zobacz
                                                    > ile miał okazji by kulturalnie się wycofać.
                                                    > Co do diagnoz to ty je zostawiasz ale tam gdzie cię níe proszą, prześledź jeszc
                                                    > ze raz moje merytoryczne wypowiedzi zobaczysz że więcej ich niż twoich zwierzeń
                                                    > i bądź chociaż uczciwa gdy odważną níe umiesz.

                                                    Ja Ci już powiedziałam żebyś mnie nie mieszała do swoich rozgrywek. Wont obraził Ciebie. Dla Ciebie był wyjątkowo chamski. Przytocz mi proszę wypowiedż po której ja miałabym czuć się dotknięta. Nie skomlij więc o wsparcie bo go ode mnie nie dostaniesz. A wonta oceniłam jak oceniłam nic Ci do tego.
                                                  • mojemail3 Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 12:18
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > > wont napisał:
                                                    > >
                                                    > > (...)"Spieszę się, to nie będę się bawił w poetyckość tylko klarowność pr
                                                    > zekazu
                                                    > > " (...)
                                                    > >
                                                    > > Tak, znowu mnie nie zawiodła wrodzona intuicja oraz zdolność do przesiewa
                                                    > nia zi
                                                    > > arna od plew...
                                                    >
                                                    > CZy mnie wzrok nie myli? Niektórzy uznali że karzeł sobie nie radzi trzeba go w
                                                    > esprzeć radą? Nieprawdopodobne rzeczy.

                                                    Oj dziewczyno, no myli, myli;-)
                                                    Zamotałam widocznie...
                                                  • that.bitch.is.sick Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 12:44
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    ..
                                                    > >
                                                    > > CZy mnie wzrok nie myli? Niektórzy uznali że karzeł sobie nie radzi trzeb
                                                    > a go w
                                                    > > esprzeć radą? Nieprawdopodobne rzeczy.
                                                    >
                                                    > Oj dziewczyno, no myli, myli;-)


                                                    > Zamotałam widocznie...

                                                    Nie, to ja zamotałam, poszłam czytając ciebie po linii orzecha i sabata że jestem Stalinem, czyli płytkim okrutnikiem:) Czy tu trzeba było wziąć w obronę karzełka bo go tak skrzywdziłam?
                                                  • mojemail3 Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 12:49
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Nie, to ja zamotałam, poszłam czytając ciebie po linii orzecha i sabata że jest
                                                    > em Stalinem, czyli płytkim okrutnikiem:) Czy tu trzeba było wziąć w obronę karz
                                                    > ełka bo go tak skrzywdziłam?
                                                    >
                                                    >
                                                    Nie, ja Cię mianowałam Winstonem Churchillem ;-)
                                                  • orzech69 Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 15:19
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Nie, ja Cię mianowałam Winstonem Churchillem ;-)
                                                    a wiesz jak skończył ?
                                                  • that.bitch.is.sick orzech69 - wesoły romek 28.02.14, 01:15
                                                    orzech69 napisał:

                                                    > mojemail3 napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie, ja Cię mianowałam Winstonem Churchillem ;-)
                                                    > a wiesz jak skończył ?

                                                    Skoro jestem w wesołym temacie misia a orzech rzucił się ze swoją agresywną propagandą na moją drogą koleżankę to mam ochotę zakrzyknąć, też orzecha kimś okrzyknijmy. moja reakcja na niego obecnie jest analogiczna do reakcji Kowalewskiego na Wesołego Romka ,:))

                                                    www.youtube.com/watch?v=9EfdiKz-z8U
                                                  • sabat.77 Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 13:13
                                                    Mowiac o Stalinie mialem na mysli zjawisko przemocy i identyfikacje z nim. Co do ciebie, z wasami byloby ci nie do twarzy. Raczej przypominasz mi kuszaca i zwodnicza czarodziejke Kirke, ktora dla igraszki zamienila meznych greckich wojownikow w swinie :)
                                                    Jako strach mowilem ze jestes uosobieniem kobiecosci, co podtrzymuje, ale widze to jako kobiecosc przewrotna i tajemnicza. Kto go wie co tam w twojej glowie siedzi Bitch... Chyba za tepy jestem na to. Badalas sobie IQ ? Mnie troche przerazasz... Mowie serio.
                                                  • zawle Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 13:17
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Mowiac o Stalinie mialem na mysli zjawisko przemocy i identyfikacje z nim. Co d
                                                    > o ciebie, z wasami byloby ci nie do twarzy. Raczej przypominasz mi kuszaca i zw
                                                    > odnicza czarodziejke Kirke, ktora dla igraszki zamienila meznych greckich wojow
                                                    > nikow w swinie :)
                                                    > Jako strach mowilem ze jestes uosobieniem kobiecosci, co podtrzymuje, ale widze
                                                    > to jako kobiecosc przewrotna i tajemnicza. Kto go wie co tam w twojej glowie s
                                                    > iedzi Bitch... Chyba za tepy jestem na to. Badalas sobie IQ ? Mnie troche przer
                                                    > azasz... Mowie serio.

                                                    No nitch...uważaj bo ktoś od tyłu Cię zachodzi i w dupę usiłuje wejść. Układanie się ze smokiem? :)))
                                                  • that.bitch.is.sick Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 13:26
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    Mnie troche przer
                                                    > azasz... Mowie serio.

                                                    Sabat ty sobie badałeś głowę?
                                                  • orzech69 Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 07:52
                                                    Wont jeszcze nie zauważyłeś że bitch jest prowokatorem ? Ona żyje prowokacją i obrażaniem innych. Swoim postem sprawiłeś jej tylko radości.
                                                    Spróbuj być miły i słodziaśny a będzie się krzywic i pienić ;)
                                                    Ps
                                                    i na spokojnie wykazuj jej hipokryzje i płytkości wypowiedzi ;)
                                                  • rekreativa Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 11:26
                                                    No patrzcie, jaki znawca.
                                                    Chwile pobył na forum i już wszystkich rozpracował. I jeszcze świeżynki poucza, kto tu jest Złym Ludem.
                                                    Kupa śmiechu.
                                                  • mojemail3 Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 11:28
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No patrzcie, jaki znawca.
                                                    > Chwile pobył na forum i już wszystkich rozpracował. I jeszcze świeżynki poucza,
                                                    > kto tu jest Złym Ludem.
                                                    > Kupa śmiechu.

                                                    Z przewagą...kupy;-)
                                                  • that.bitch.is.sick Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 12:04
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > rekreativa napisała:
                                                    >
                                                    > > No patrzcie, jaki znawca.
                                                    > > Chwile pobył na forum i już wszystkich rozpracował. I jeszcze świeżynki p
                                                    > oucza,
                                                    > > kto tu jest Złym Ludem.
                                                    > > Kupa śmiechu.
                                                    >
                                                    > Z przewagą...kupy;-)

                                                    Ej, nie straszcie go. Nadaje się na forumowego błazenka co? Zaraz sięgnie po mądrości z kartek imieninowych, bo złośliwy robi powoli gdy wszyscy taktownie pomijają głębię jego spostrzeżeń ...:)
                                                  • zawle Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 08:53
                                                    wont napisał: > Spieszę się, to nie będę się bawił w poetyckość tylko klarowność przekazu ̵
                                                    > 1; kaszalocie, lesbo, psychopatko z nielizanymi sutami, bądź uprzejma się ode m
                                                    > nie odpierdolić, zrobić siad płaski i zabrać się do obrabiania innej, nie mojej
                                                    > , laski.

                                                    Tu przypomina mi się "spór" pomiędzy panią Dodą i panią Szulim;)
                                          • gogol77 Re: leprechaun w czasie andropauzy 26.02.14, 16:17
                                            that.bitch.is.sick napisała:
                                            > Pozwól mi wzajemnie na wyrażenie moich fantazji na twój temat:). Otóż to jak so
                                            > bie ciebie od początku wyobrażam nieodparcie kojarzy się ze sfrustrowanym karłe
                                            > m, twoja reakcja z grubej rury karze mniemać że to dobry trop. Leprechaun w cza
                                            > sie deficytów testosteronu, drażliwy jak caryca katarzyna w czasie okresu , czy
                                            > li w apogeum andropauzy. Jaki jest każdy kto widział karły ma przed oczami.
                                            > Mały, wkurwiony, zawistny, rudy, łysiejący, zaczesany na pożyczkę. Na nogach
                                            > sandały i obowiązkowo przetarte skarpety w kratę. Z gęby odór tanich win i czos
                                            > nku, zapach naturalny lub dezodorant brutal, nadmiernie owłosiony w tym na plec
                                            > ach, nieudolnie ogolony żyletką polsilver. Skąpiradło w połatanych gaciach, co
                                            > się targuje z oniemiałą z obrzydzenia prostytutką o dwa złote, jednocześnie spr
                                            > zedając jej kłykciny kończyste w zaawansowanym stadium. "Normalnym" kobietom po
                                            > kazuje się tylko nocą, gdy się brandzluje przy drodze - czyli pokazuje tyłek i
                                            > ucieka bo pokazać orzeszków się wstydzi. Niańczy go mamusia i dokłada mu z emer
                                            > ytury. Podróże zamorskie zmyśla na podstawie informacji z wikipedii. W zasadzie
                                            > w bliskiej przyszłości impotent domator bo zbyt skąpy na viagrę.
                                            > :) Zdróweczko

                                            O kurwa !!!
                                            • orzech69 Re: leprechaun w czasie andropauzy 27.02.14, 07:48
                                              gogol77 napisał(a):

                                              > O kurwa !!!
                                              Gdzie, za ile i dlaczego tak drogo ?!!?!?!?!
                                        • smok-diplodok Re: Moby Dick 26.02.14, 01:19
                                          Im dalej w las, tym zaczynam się was bardziej bać :). Żeby trochę Cię wont-cie pocieszyć to powiem, że na obcą 100kg kobietę na ulicy, tudzież basenie też nie popatrzę z pożądaniem i na pewno drgało (serce oczywiście ;) też nie będzie, na tirówki tym bardziej (korzystających, ewentualnie tylko podziwiających widoku zza szyby przyznam, że kompletnie nie rozumiem, ani to ładne, chyba że inteligencją nadrabiają, w co szczerze wątpię). Zapominasz trochę, że mówimy o żonie, z którą "normalny" mężczyzna winien mieć jednak jakąkolwiek relację - i zapewniam Cię, że taka relacja potrafi swoje zrobić, nawet jeśli czasem widoki nie są wymarzone.
                                          • that.bitch.is.sick Re: Moby Dick 26.02.14, 02:17
                                            smok-diplodok napisał:

                                            > Im dalej w las, tym zaczynam się was bardziej bać :). Żeby trochę Cię wont-cie
                                            > pocieszyć to powiem, że na obcą 100kg kobietę na ulicy, tudzież basenie też nie
                                            > popatrzę z pożądaniem i na pewno drgało (serce oczywiście ;) też nie będzie, n
                                            > a tirówki tym bardziej (korzystających, ewentualnie tylko podziwiających widoku
                                            > zza szyby przyznam, że kompletnie nie rozumiem, ani to ładne, chyba że intelig
                                            > encją nadrabiają, w co szczerze wątpię). Zapominasz trochę, że mówimy o żonie,
                                            > z którą "normalny" mężczyzna winien mieć jednak jakąkolwiek relację - i zapewni
                                            > am Cię, że taka relacja potrafi swoje zrobić, nawet jeśli czasem widoki nie są
                                            > wymarzone.

                                            Tia, wont to taka kolejna urocza świeżynka na naszym miłym forum, obstawiam jakieś powikłania weneryczne.. ale w sumie, może to ktoś w rodzaju jigsawa? Z pewnością się zaprzyjaźnicie:). Mnie radzę unikać, bo mimo tego że mam aparycję matki gilberta grape i gdy wskakuję do basenu to ostrzegają żeby zabrać dzieci, może się rzucić na Ciebie sfora agresorów gdy się do mnie odezwiesz.
                                            Wiesz, co? może od razu przeżegnaj się i uciekaj... (inne panie już poznałeś:)).
                                            24.media.tumblr.com/tumblr_lkdrixF4iA1qzcxrno1_r1_500.png
                                            • smok-diplodok Re: Moby Dick 26.02.14, 12:43
                                              > Tia, wont to taka kolejna urocza świeżynka na naszym miłym forum, obstawiam > jakieś powikłania weneryczne.. ale w sumie, może to ktoś w rodzaju jigsawa?
                                              > Z pewnością się zaprzyjaźnicie:).

                                              Nie bardzo jarzę, ja z nim czy on z nim czy ja z obydwoma a może każdy ze mną po kolei, w głowie się kręci... :)

                                              > Mnie radzę unikać, bo mimo tego że mam aparycję matki gilberta grape i gdy
                                              > wskakuję do basenu to ostrzegają żeby zabrać dzieci, może się rzucić na Ciebie > sfora agresorów gdy się do mnie odezwiesz. Wiesz, co? może od razu
                                              > przeżegnaj się i uciekaj... (inne panie już poznałeś:))
                                              > rel="nofollow">24.media.tumblr.com/tumblr_lkdrixF4iA1qzcxrno1_r1_500.png

                                              To takie nowe doświadczenie, które bardzo mi się podoba. Okazji do śmiechu jakoś mało ostatnio mam a z takiej sfory to czasem można się nieźle pośmiać. Ale ugryzę, jeśli ktoś nadepnie na odcisk.
                                          • that.bitch.is.sick seksowny typ wrażliwości 26.02.14, 18:56
                                            smok-diplodok napisał:

                                            na obcą 100kg kobietę na ulicy, tudzież basenie też nie
                                            > popatrzę z pożądaniem i na pewno drgało (serce oczywiście ;) też nie będzie, n
                                            > a tirówki tym bardziej Zapominasz trochę, że mówimy o żonie,
                                            > z którą "normalny" mężczyzna winien mieć jednak jakąkolwiek relację - i zapewni
                                            > am Cię, że taka relacja potrafi swoje zrobić, nawet jeśli czasem widoki nie są
                                            > wymarzone.


                                            No tak wczytałam się teraz w wypowiedź smoka i powiem że jestem pod wrażeniem znowu.
                                            Mężczyzna który sobie uświadamia że więź emocjonalna jest dodatkowym bodźcem wzmagającym pożądanie, który wewnętrzne napięcie seksualne czyli ten aspekt libido generowany od wewnątrz potrafi rozgrywać na poziomie więzi emocjonalnej to człowiek który potrafi dać z siebie w łóżku (gdy chce) ogromnie dużo, oczywiście pozostaje jeszcze ten aspekt napięcia libido generowanego w reakcji na bodźce zewnętrzne jednak pamiętajmy że o naszej satysfakcji decyduje kontrola nad wewnętrznym napięciem.


                                            Co do orgazmów małżonki szanownej, są typy ludzi którzy nie mając urozmaiconych potrzeb, stosunkowo są łatwi w obsłudze i łatwo się zaspokajają. Ten podział wg płci nie przebiega.
                                            Są urodzeni wielbiciele erotyki, wrażliwi kochankowie - jak autor, i są osoby dla których seks to spuszczenie z krzyża. Ja bym nie była tu niewolnikiem narracji bogini przypisując zbyt lekko potrzeby i reakcje do płci.
                                            Ogólnie na tym forum spłyciliśmy temat od dawna wciąż poruszając sie w kręgu stereotypów kobiety-mężczyźni.
                                            • that.bitch.is.sick Re: seksowny typ wrażliwości 26.02.14, 20:01
                                              co nie oznacza że małżonka przeżywa orgazmy, oznacza to że sfera seksualna nie jest dla niej obecnie lub od zawsze jakoś w życiu istotna.
                                            • smok-diplodok Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 01:42
                                              > Mężczyzna który sobie uświadamia że więź emocjonalna jest dodatkowym...
                                              Jeden typ nie zrozumie drugiego. Jakoś nie widzę numerku z pierwszą lepszą poznaną na ulicy, nawet jeśli fajna i chętna laska, coś czuję w kościach że ciężko by mi było "stanąć" na wysokości zadania. Z drugiej strony tyle się tych opowieści słyszy jak to na imprezkach zalane panienki gdzieś pod stołem zostały przelecone (ile z nich to legendy na potrzeby popisu przed kumplami?), tylko gdzie tu przyjemność? Taki to chyba już ten świat jest pokręcony, Jeden czerpie frajdę z jazdy na rowerze, drugi z nawalenia się w cztery dupy...

                                              > Co do orgazmów małżonki szanownej, są typy ludzi którzy nie mając...
                                              Tutaj jestem rozdarty pomiędzy teorią złej świnki a Twoją (cholera, że też dałem się wpuścić w te maliny). Być może nie ma urozmaiconych potrzeb (jako że i doświadczenia wielkiego też nie, jeśli już to raczej złe), ale niepokój wkradł sie tak czy inaczej. Muszę to jednak baczniej obserwować ;)
                                              • bigbadpig Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 03:09
                                                Nie wkręcaj się w tą moją teorię za bardzo, próbowałem jakoś lepiej ująć to co ktoś już proponował; a to tylko jedna z wielu możliwych opcji. Każdy z połączonych ze mnie w rzekomo spójną całość symptomów może zostać ograny zupełnie inaczej - choćby ten brak ciągot do udziwnień - czyż nie jest powszechne zjawisko kobiet, które w panice przed udziwnieniami domalowują wąsy porno jako źródła zagrożenia? Jest powszechne.
                                                Itd. itp.
                                                • bigbadpig Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 03:25
                                                  Acha, mój kumpel dowiedział się od laski w przypływie szczerości, że ta czasami udaje orgazm. Wziął sobie na wstrzymanie i przyjął to na klatę, ponapier...lał na nią do zaufanego kolegi i wrócił z takim prostym planem:
                                                  1) uświadomić - udawanie w łóżku zamiast pracy w łóżku rujnuje szansę na dobry seks. Rujnowanie szansy na dobry seks rujnuje szansę na dobry związek. Miał prosić o zaprzestanie.
                                                  2) zwalczać przyczyny - poprosić ładnie, aby nie udawała orgazmu ani też ewentualnie ochoty na seks i zobaczymy-co-będzie, zadeklarował wewnętrzną walkę z chęcią obwiniania i tendencją do stawiania się w roli pokrzywdzonego (taka gwarancja spokoju dla laski, skoro ma z tym problem to potrzebuje widocznie pewności, że za szczerość nie dostanie po łbie)

                                                  Gwoli prawdy, rozstali się z różnych powodów niedługo później :P (ale to nie wyglądało na poważny związek) Sam plan wydaje się lepszy niż nic. To tak jako domknięcie tzw. 'mojej teorii', a nie żadne obsesyjne sugestie w Twoim kierunku; nie lubię ferować diagnoz przez internet i jestem sceptyczny co do Uniwersalnych Odpowiedzi na Powszechne Problemy w Związkach.
                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 09:06
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Acha, mój kumpel dowiedział się od laski w przypływie szczerości, że ta czasami
                                                    > udaje orgazm. Wziął sobie na wstrzymanie i przyjął to na klatę, ponapier...lał
                                                    > na nią do zaufanego kolegi i wrócił z takim prostym planem

                                                    Dlatego ja mam inna teorie: NIGDY
                                                    1) nie przyznaje sie do udawanych orgazmow,
                                                    2) nie mowie facetowi, ze ma malego.

                                                    Wszystkie orgazmy sa prawdziwe, a wszystkie kutasy sa duze :)
                                                    Moja eks tesciowa twierdzila: nigdy nie pokazuj calej dupy facetowi i oczywiscie nie o dupe jej chodzilo ;) Tego typu przyplywy szczerosci sa albo glupota albo checia zranienia, sa zwyczajnie nieslusznie wymierzonym policzkiem facetowi. Mialam kumpla w robocie, w ktorej wszyscy narzekali na szefa. Mowil: morda w kubel, a jak sie nie podoba to wypad.

                                                    A na taka szczerosc to na forum mozna sobie np pozwolic :-) Poznac wroga i dac sie poznac wrogowi, a w realu to juz nie ma na to miejsca.
                                                  • zawle Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 09:21
                                                    hello-kitty2 napisała:> Dlatego ja mam inna teorie: NIGDY
                                                    > 1) nie przyznaje sie do udawanych orgazmow,
                                                    > 2) nie mowie facetowi, ze ma malego.


                                                    Niestety to drugie raz mi się wymsknęło:))) Nie z chęci zrobienia krzywdy, na serio. Tylko tak siebie oceniłam, że dawno, dawno temu ten pierwszy siur wydawał mi się dużo większy;))Za każdym razem gdy ten facet do mnie coś mówi/pisze, wypomina mi te słowa....


                                                    > Wszystkie orgazmy sa prawdziwe, a wszystkie kutasy sa duze :)
                                                    > Moja eks tesciowa twierdzila: nigdy nie pokazuj calej dupy facetowi i oczywisci
                                                    > e nie o dupe jej chodzilo ;) Tego typu przyplywy szczerosci sa albo glupota alb
                                                    > o checia zranienia, sa zwyczajnie nieslusznie wymierzonym policzkiem facetowi.
                                                    > Mialam kumpla w robocie, w ktorej wszyscy narzekali na szefa. Mowil: morda w ku
                                                    > bel, a jak sie nie podoba to wypad.

                                                    Ja mam inny patent:)) Każę powtórzyć na spotkaniach i grożę że ja powtórzę gdy sami nie powiedzą. Działa.
                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 09:40
                                                    zawle napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:> Dlatego ja mam inna teorie: NIGDY
                                                    > > 1) nie przyznaje sie do udawanych orgazmow,
                                                    > > 2) nie mowie facetowi, ze ma malego.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Niestety to drugie raz mi się wymsknęło:))) Nie z chęci zrobienia krzywdy, na s
                                                    > erio. Tylko tak siebie oceniłam, że dawno, dawno temu ten pierwszy siur wydawał
                                                    > mi się dużo większy;))Za każdym razem gdy ten facet do mnie coś mówi/pisze, wy
                                                    > pomina mi te słowa....

                                                    Otoz, jak kazdego kutasa mam za dluzego, to mam o jeden problem mniej w relacji. Ale nie bez powodu uzylam slowa 'teoria' ;) Ale zdarzyl mi sie jeden przypadek, ktory mnie zaskoczyl. Sam facet twierdzil, ze mial malego i byl tak zawziety w swoim pomyslunku, ze sie nie dalo go przekonac, ze jest inaczej, a paradoksalnie bylo inaczej ;) W takich przypadkach zalecam nogi za pas. Teraz to nawet nie sprawdzam, jak facet tylko cos przebakuje o niedorozmiarze swojej paly to zaczynam sie przesuwac w strone drzwi, spokojnie, bez paniki. Mam kumpele co pracuje z wariatami, zawsze mi mowi: z wariatami trzeba na spokojnie ;) A powazniej, zauwazylam, ze najlepsi kochankowie sa dumni ze swojego penisa i tak tez sie z nim obnosza w roznych akcjach lozkowych ku mojemu pokrzepieniu i uczcie dla oka.


                                                    > Ja mam inny patent:)) Każę powtórzyć na spotkaniach i grożę że ja powtórzę gdy
                                                    > sami nie powiedzą. Działa.

                                                    Sorry, nie zalapalam: co kazesz powtorzyc Zawle?
                                                  • zawle Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 09:49
                                                    hello-kitty2 napisała: > Sorry, nie zalapalam: co kazesz powtorzyc Zawle?

                                                    Karzę powtórzyć to o czym gadali w kuluarach:)))
                                                  • zawle Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 09:49
                                                    każę:)))
                                                • that.bitch.is.sick Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:39
                                                  bigbadpig napisał:

                                                  > Nie wkręcaj się w tą moją teorię za bardzo, próbowałem jakoś lepiej ująć to co
                                                  > ktoś już proponował; a to tylko jedna z wielu możliwych opcji. Każdy z połączon
                                                  > ych ze mnie w rzekomo spójną całość symptomów może zostać ograny zupełnie inacz
                                                  > ej - choćby ten brak ciągot do udziwnień - czyż nie jest powszechne zjawisko ko
                                                  > biet, które w panice przed udziwnieniami domalowują wąsy porno jako źródła zagr
                                                  > ożenia? Jest powszechne.
                                                  > Itd. itp.

                                                  Ja się nie wkręcam w twoją teorię. Widziałam temat z obu stron. W pierwszym przypadku (analogicznym do smoka) też moją pierwszą myślą było że żona udaje orgazm, okazało się że ona miała orgazm, że ona kurna żadnych problemów w łóżku nie miała, po prostu jej wystarczy po bożemu raz na tydzień i kropka. Ciężko w to uwierzyć bo to zazwyczaj kobiety są rzeczniczkami tych kolacji przy świecach i masaży ale analogicznie ten sam typ kolesi płci męskiej jest rzecznikami innych urozmaiceń jak wibrator, strapony, bielizny itd.
                                                  Kiedy mamy do czynienia z facetem który raz na tydzień zbliża się do żony, spuszcza się traktując ją jako masturbator i ani mówić o tym nie lubi ani zmieniać niczego (tak mi się skojarzył de niro w "Chłopięcym świecie" co chce tylko na pieska) - to traktujemy to jako normę, gdy mamy kobiety co nie mają urozmaiconych potrzeb to wyskakuje bogini z tantrą, psychologicznymi teoriami co tą kobietę skrzywdziło i dlaczego, oraz radami jak zrobić by ona nie udawała orgazmu i schudła. Wiecie ile jest otyłych facetów co są zadowoleni ze swojego ciała? Wont jest z pewnością grubiutki karłem i się nie przejmuje.
                                                  Ja lubię szczupłość ale wstawiać komuś otyłemu, lub mającego otyłego w rodzinie z automatu rady fitness/dietetyka, podobnie doszukiwać się problemu bo ktoś nie lubi wibratora, jest mu obojętny seksowny wygląd i pląsanie w szatach hurysy przed zadowolonym mężem to chamstwo i drobnomieszczaństwo widywane na forum. Każdy ma prawo a na tym forum to już z dupy się problemy pojawiają. Gdy ktoś nie chce dildo w dupę, albo jest kobietą i nie ma pasów do pończoch, lub przyznaje się, że robi to raz na dwa tygodnie i mu wystarcza to forum zaczyna rozwikływać zagadkę jego zahamowań. Ludzie!!! To co jest normą dla męża i dla was nie musi być dla żony, ludzie ciemne wieki purytańskie żyli bez seksualnych urozmaiceń i jakoś było. Jednych dusi i są nagrzani i otwarci jak smok, czekają na dildo i strapony, fantazjują o głębokim gardle, inni se wolą pograć w legaue of legends
                                                • that.bitch.is.sick Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:49
                                                  bigbadpig napisał:

                                                  > Nie wkręcaj się w tą moją teorię za bardzo, próbowałem jakoś lepiej ująć to co
                                                  > ktoś już proponował; a to tylko jedna z wielu możliwych opcji.

                                                  BBP ja cie przepraszam w takim razie że się podpięłam pod twój post, nie do końca mi się w telefonie z małym wyświetlaczem czasem to drzewko dobrze wyświetla.
                                              • sabat.77 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 08:30
                                                Niepokoj bedzie sie wkradal co raz to wiekszy. Da sie wyczuc, ze jestes porzadnym, jowialnym i nieco naiwnym facetem Diplodoku. Szkoda cie na to forum, zakazisz sie tu tylko frustracja i nienawiscia. Nikt ci nie pomoze, bo nikt nie zna przyczyn twoich problemow, natomiast dluzsze przebywanie tutaj uzalezni cie od negatywnych emocji. Nie staniesz sie lepszy i szlachetniejszy, co najwyzej zgorzkniejesz i wypelnisz sie niepokojem. Uciekaj skoro swit, bo potem bedzie wstyd... :)
                                                • orzech69 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 08:38
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > Niepokoj bedzie sie wkradal co raz to wiekszy. Da sie wyczuc, ze jestes porzadn
                                                  > ym, jowialnym i nieco naiwnym facetem Diplodoku. Szkoda cie na to forum, zakazi
                                                  > sz sie tu tylko frustracja i nienawiscia. Nikt ci nie pomoze, bo nikt nie zna p
                                                  > rzyczyn twoich problemow, natomiast dluzsze przebywanie tutaj uzalezni cie od n
                                                  > egatywnych emocji. Nie staniesz sie lepszy i szlachetniejszy, co najwyzej zgorz
                                                  > kniejesz i wypelnisz sie niepokojem. Uciekaj skoro swit, bo potem bedzie wstyd.
                                                  > .. :)
                                                  Albo postara się dodać trochę pozytywnych emocji do tego forum. ;)
                                                  • sabat.77 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 08:56
                                                    Tylko pytanie, czy dodajac do gowna kwalkow marcepanu, w ostatecznym rachunku osiagniemy w koncu czysty marcepan ?
                                                  • orzech69 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 09:24
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Tylko pytanie, czy dodajac do gowna kwalkow marcepanu, w ostatecznym rachunku o
                                                    > siagniemy w koncu czysty marcepan ?
                                                    Ty nie trzeba marcepanu tylko grzybów które przerobią to na nawóz na którym zakwitną kwiaty ;)
                                                  • sabat.77 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 09:31
                                                    zatem, chwala borowikom, niech sie mnoza, przerobia wszystkie forumowe gowna na trociny i zakwitna nam tu zlote palmy rodzace daktyle i kokosy.
                                                  • smok-diplodok Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:12
                                                    Co to to nie... za dobrze się bawię...
                                                • mojemail3 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 08:43
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  (...)" Nie staniesz sie lepszy i szlachetniejszy, co najwyzej zgorzkniejesz i wypelnisz sie niepokojem. Uciekaj skoro swit, bo potem bedzie wstyd... :)"

                                                  Typowa męska strategia ucieczkowa.
                                                  Do wielkiej polityki i historii jeszcze wrócę, bo w wyliczance zapomniałeś o jednym z niewielu polityków z intuicją, który pociągnął za sobą naród ( błędów też nie uniknął wprawdzie) mianowicie o panu Winstonie Churchillu.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 13:01
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    >
                                                    > (...)" Nie staniesz sie lepszy i szlachetniejszy, co najwyzej zgorzkniejesz i w
                                                    > ypelnisz sie niepokojem. Uciekaj skoro swit, bo potem bedzie wstyd... :)"
                                                    >
                                                    > Typowa męska strategia ucieczkowa.

                                                    Albo zaznaczanie terytorium...
                                                • zawle Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 08:54
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > Niepokoj bedzie sie wkradal co raz to wiekszy. Da sie wyczuc, ze jestes porzadn
                                                  > ym, jowialnym i nieco naiwnym facetem Diplodoku. Szkoda cie na to forum, zakazi
                                                  > sz sie tu tylko frustracja i nienawiscia. Nikt ci nie pomoze, bo nikt nie zna p
                                                  > rzyczyn twoich problemow, natomiast dluzsze przebywanie tutaj uzalezni cie od n
                                                  > egatywnych emocji.

                                                  I następnego będą podejrzewać o sabacienie;)))
                                                • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 09:21
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > Niepokoj bedzie sie wkradal co raz to wiekszy. Da sie wyczuc, ze jestes porzadn
                                                  > ym, jowialnym i nieco naiwnym facetem Diplodoku. Szkoda cie na to forum, zakazi
                                                  > sz sie tu tylko frustracja i nienawiscia. Nikt ci nie pomoze, bo nikt nie zna p
                                                  > rzyczyn twoich problemow, natomiast dluzsze przebywanie tutaj uzalezni cie od n
                                                  > egatywnych emocji. Nie staniesz sie lepszy i szlachetniejszy, co najwyzej zgorz
                                                  > kniejesz i wypelnisz sie niepokojem. Uciekaj skoro swit, bo potem bedzie wstyd.
                                                  > .. :)

                                                  hehe boisz sie zeby Cie nie wygryzl z Twojego miejsca? Zarazi sie nienawiscia i frustracja? A od kogo? A nie moze spojrzec na przyklady facetow w udanych zwiazkach, co maja seksu po pachy ze swoimi partnerkami i sie od nich uczyc, jak rozwiazac swoje problemy?
                                                  • sabat.77 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 09:27
                                                    A to sa tu tacy ?

                                                    Uwaga, deklaruje:
                                                    Jestem samcem alfa, jestem w udanym zwiazku i tone w morzu seksu. Uczcie sie dzieci zyciowej skutecznosci od krola Juliana, czyli mnie.
                                                  • sabat.77 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 09:34
                                                    Diplodok ma jedna problematyczna ceche, ktora go do tej frustracji predystynuje, mianowicie naiwnosc. Bo naiwnoscia jest przychodzic do klasy gdzie jest trzydziestu nauczycieli i jeden uczen. A szewc bez butow chodzi.
                                                  • zawle Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 09:40
                                                    Naiwnie wierzy że jego 100 kg żona ma orgazm po chwili, razem z nim i mimo to nie lubi się seksić?
                                                  • sabat.77 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 11:00
                                                    zawle napisała:

                                                    > Naiwnie wierzy że jego 100 kg żona ma orgazm po chwili, razem z nim i mimo to n
                                                    > ie lubi się seksić?

                                                    Naiwnie dzieli się swoimi problemami z obcymi ludźmi, którzy niekoniecznie muszą być wobec niego życzliwie nastawieni.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 13:17
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Diplodok ma jedna problematyczna ceche, ktora go do tej frustracji predystynuje
                                                    > , mianowicie naiwnosc. Bo naiwnoscia jest przychodzic do klasy gdzie jest trzyd
                                                    > ziestu nauczycieli i jeden uczen. A szewc bez butow chodzi.

                                                    Sabat, czy ktoś ci kazał to forum traktować jak autorytet i miejsce do rozdrapywania własnej do siebie samego niechęci? Teraz się położyłeś w drzwiach i jak rejtan szaty rozdzierasz już któryś dzień, a może niektórzy chcą sobie podyskutować, jak to na forum, nie przyszło ci do głowy?


                                                    Freedom's just another word for nothing left to lose
                                                    Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 10:05
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > A to sa tu tacy ?
                                                    >
                                                    > Uwaga, deklaruje:
                                                    > Jestem samcem alfa, jestem w udanym zwiazku i tone w morzu seksu. Uczcie sie dz
                                                    > ieci zyciowej skutecznosci od krola Juliana, czyli mnie.

                                                    Ignorat z Ciebie. Samce alfa zostawmy na boku, bo forum jest pelne przykladow, ze nie trzeba byc alfa zeby regularnie bzykac. A co do pytania, nie wierzysz, ze przykladowo Urqu, BigPig, Marek, Kutuzow, Yoric maja regularny seks? Malo tego, dobry seks. Akurat zestawilam tych panow, bo reprezentuja wachlarz roznych rodzajow zwiazkow, a w kazdym seks jest. A jak do tego dolozysz panow ze zwiazkow pan forumowych, to masz juz spora grupe. Przeciez mozesz podpytac co i jak robia, jak Cie to interesuje oczywiscie i jak sie nie wstydzisz zadawac pytan.
                                                  • mojemail3 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 10:07
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    (...)"A co do pytania, nie wierzysz, ze przykladowo Urqu, BigPig, Marek, Kutuzow, Yoric maja regularny seks? Malo tego, dobry seks. Akurat zestawilam tych panow, bo reprezentuja wachlarz roznych rodzajow zwiazkow, a w kazdym seks jest (...)"

                                                    E no jasne,że mają i miłość po grób też mają...
                                                    Tylko ciekawe, po jakiego grzyba( żeby nie napisać dosadniej) tutaj przesiadują...
                                                  • sabat.77 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 10:28
                                                    Zeby dzielic sie swoim szczesciem z przesiadujacymi tutaj mezatkami :>
                                                  • mojemail3 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 10:32
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Zeby dzielic sie swoim szczesciem z przesiadujacymi tutaj mezatkami :>

                                                    A tom się ubawiła, ha ha ha...

                                                    A może to taki zespół terapeutyczny dla ubogich duchem???
                                                    Marku, gdzie jesteś, hop hop !!!
                                                    Ps. Marek to myślę,czerpie inspirację literacką naszego niescenścia ;-)
                                                  • rekreativa Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 11:29
                                                    "Tylko ciekawe, po jakiego grzyba( żeby nie napisać dosadniej) tutaj przesiadują"

                                                    Żeby nie umrzeć z nudów w pracy, jak sądzę.
                                                  • mojemail3 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 11:33
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "Tylko ciekawe, po jakiego grzyba( żeby nie napisać dosadniej) tutaj przesiaduj
                                                    > ą"
                                                    >
                                                    > Żeby nie umrzeć z nudów w pracy, jak sądzę.

                                                    Czyli niedosyt bodzców, seksoholicy???
                                                    Słowem też się można masturbować przecie...
                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:19
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Czyli niedosyt bodzców, seksoholicy???
                                                    > Słowem też się można masturbować przecie...

                                                    A ja mysle, ze bys sie jednak ucieszyla gdyby maz sie takim forum zainteresowal, bo by to moglo swiadczyc o tym, ze pragnie jakiejs zmiany na lepsze, a tak to znaczy, ze mu to wisi.
                                                  • mojemail3 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:21
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A ja mysle, ze bys sie jednak ucieszyla gdyby maz sie takim forum zainteresowal
                                                    > , bo by to moglo swiadczyc o tym, ze pragnie jakiejs zmiany na lepsze, a tak to
                                                    > znaczy, ze mu to wisi.

                                                    Mąż się zainteresował, ale nie tym forum...
                                                    U mnie właśnie wielkie zmiany i przełom.
                                                  • zawle Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:26
                                                    mojemail3 napisała: > Mąż się zainteresował, ale nie tym forum...
                                                    > U mnie właśnie wielkie zmiany i przełom.

                                                    Wylewacie fundamenty, czy też każdy ma swoje własne zabawki?
                                                  • mojemail3 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:29
                                                    zawle napisała:

                                                    > Wylewacie fundamenty, czy też każdy ma swoje własne zabawki?

                                                    Zawle, ja wiem,że w gruncie rzeczy masz dobre intencje, a tylko kreujesz się na wredną małpę...
                                                    Jakby było wszystko cacy i lili, to by mnie tu nie było.
                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:48
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Wylewacie fundamenty, czy też każdy ma swoje własne zabawki?
                                                    >
                                                    > Zawle, ja wiem,że w gruncie rzeczy masz dobre intencje, a tylko kreujesz się na
                                                    > wredną małpę...
                                                    > Jakby było wszystko cacy i lili, to by mnie tu nie było.

                                                    Powiem wiecej, mimo wylewania wzajemnych zalow, sadze, ze wiekszosc ludzi zyczy tu innym rozwiazania ich problemow chociazby dlatego, zeby zwiekszac nadzieje na rozwiazanie wlasnych. Ja mam tylko zastrzezenia do szczerosci przedstawiania tych problemow. Bo jesli przedstawiamy 'ja nie mam zadnego, to ty masz', to wszyscy siedzimy tu bez celu, bo problemu nie ma nikt ;)
                                                  • bigbadpig Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 20:48
                                                    Mnie tu google skierowało kilka lat temu, bo nie było forum BLwM ;)
                                                  • that.bitch.is.sick Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 21:20
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Mnie tu google skierowało kilka lat temu, bo nie było forum BLwM ;)

                                                    Tak, przechodzili z tragażami. A na forum o braku seksu i problemach z tymże roi się od kolesi co żadnych problemów z seksem nie mają. A te emocje, kłótnie? Przypadek.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 21:22
                                                    Ups tragarzami. Telefon, mały wyświetlacz.
                                                  • sabat.77 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 22:19
                                                    Oj dziewczyny, nie ma o co sie klocic. Bardzo wielu facetom w roznym wieku i na roznych etapach zycia problem braku seksu, w dluzszym i krotszym ujeciu, generalnie obcy nie jest.
                                                    Natomiast propozycja Kitty co do szukania rozwiazania u innych jest chyba troche nietrafiona, bo kazdy przypadek jest troche inny.
                                                    Nie wiem czy mezczyzni z forum maja problem z seksem. Widze tylko, ze jest duza ekipa krazaca wydawaloby sie bez celu.
                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 22:36
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Natomiast propozycja Kitty co do szukania rozwiazania u innych jest chyba troch
                                                    > e nietrafiona, bo kazdy przypadek jest troche inny.

                                                    To do czego sluzy to forum? Radzisz nowemu uzytkownkowi, ze nie ma co szukac rozwiazania u innych? To gdzie ma szukac? Przeciez w zyciu nie robimy nic wiecej, jak uczymy sie od innych. Nie rozumiem Cie.
                                                  • sabat.77 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 23:09
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > To do czego sluzy to forum? Radzisz nowemu uzytkownkowi, ze nie ma co szukac r
                                                    > ozwiazania u innych? To gdzie ma szukac?

                                                    W dupie :) Bez urazy... Większość tych problemów małżeńskich ma tylko jedno rozwiązanie. Nie zawracać sobie więcej głowy małżonkiem i bzykać się z kimś innym. Nieoficjalnie, czyli "zdradzając" albo oficjalnie, czyli po rozwodzie. Ku radości małżonka / małżonki oraz swojej własnej.
                                                  • urquhart Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 23:19
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > W dupie :) Bez urazy... Większość tych problemów małżeńskich ma tylko jedno roz
                                                    > wiązanie. Nie zawracać sobie więcej głowy małżonkiem i bzykać się z kimś innym.
                                                    > Nieoficjalnie, czyli "zdradzając" albo oficjalnie, czyli po rozwodzie. Ku rado
                                                    > ści małżonka / małżonki oraz swojej własnej.

                                                    "Uczysz się tego piąty rok w szkole i na kursach, i wszystko to jak krew w piach!"
                                                    www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=KEwK0k7OVcg#t=100
                                                  • sabat.77 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 23:37
                                                    urquhart napisał:

                                                    > "Uczysz się tego piąty rok w szkole i na kursach, i wszystko to jak krew w piac
                                                    > h!"
                                                    > www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=KEwK0k7OVcg#t=100

                                                    www.youtube.com/watch?v=MK2i8aVF_4Q
                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 23:42
                                                    urquhart napisał:

                                                    > "Uczysz się tego piąty rok w szkole i na kursach, i wszystko to jak krew w piac
                                                    > h!"
                                                    > www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=KEwK0k7OVcg#t=100

                                                    To be kurwa or not to be :-))) Urqu a tak odbiegajac od tematu, w Twojej ocenie ten ojciec go stresuje czy nie?
                                                  • that.bitch.is.sick I Haile Selassie na motorowerze 28.02.14, 01:05
                                                    urquhart napisał:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    > > W dupie :) Bez urazy... Większość tych problemów małżeńskich ma tylko jed
                                                    > no roz
                                                    > > wiązanie. Nie zawracać sobie więcej głowy małżonkiem i bzykać się z kimś
                                                    > innym.
                                                    > > Nieoficjalnie, czyli "zdradzając" albo oficjalnie, czyli po rozwodzie. Ku
                                                    > rado
                                                    > > ści małżonka / małżonki oraz swojej własnej.
                                                    >
                                                    > "Uczysz się tego piąty rok w szkole i na kursach, i wszystko to jak krew w piac
                                                    > h!"
                                                    > www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=KEwK0k7OVcg#t=100

                                                    Rozumiem twoje wkurwienie urquhart. Normalnie w ten sposób... ludzie!:) kręcimy się w kółko albo jednym jedziemy pociągiem donikąd. A Haile Selassie na motorowerze.
                                                    I zjarajmy się ziołem i jeszcze raz przedyskutujmy wyższość samców alfa, socjobiologię, stereotypy płciowe i to co się tam jeszcze cyklicznie powtarza.
                                                  • mojemail3 Re: I Haile Selassie na motorowerze 28.02.14, 01:13
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    (...)"Normalnie w ten sposób... ludzie!:) kręcimy się w kółko albo jednym jedziemy pociągiem donikąd. A Haile Selassie na motorowerze.
                                                    I zjarajmy się ziołem i jeszcze raz przedyskutujmy wyższość samców alfa, socjobiologię, stereotypy płciowe i to co się tam jeszcze cyklicznie powtarza (...)"

                                                    Ja po "ziołach" zawsze byłam smutna...Wbrew powszechnym reakcjom...
                                                    A Haile Sellesie, stary tyran to przecież jamajskim rastafarianom raj w Etiopii obiecywał, prawda?
                                                    Jak wiele teorii na tym forum...co raj obiecują...

                                                    A tu się trzeba zmierzyć z bólem, jak to Winston Churchill powiedział rodakom: "nie mam nic do zaoferowania, tylko krew, trud, łzy i pot" ("I have nothing to offer but blood, toil, tears and sweat").
                                                    Ja też się na to szykuję niestety.
                                                    Zdrówko-droga Bitch ;-)
                                                  • that.bitch.is.sick Re: I Haile Selassie na motorowerze 28.02.14, 01:36
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    >
                                                    > A tu się trzeba zmierzyć z bólem, jak to Winston Churchill powiedział rodakom:
                                                    > "nie mam nic do zaoferowania, tylko krew, trud, łzy i pot" ("I have nothing to
                                                    > offer but blood, toil, tears and sweat").
                                                    > Ja też się na to szykuję niestety.
                                                    > Zdrówko-droga Bitch ;-)

                                                    mojemail3 napisała:
                                                    >
                                                    > A tu się trzeba zmierzyć z bólem, jak to Winston Churchill powiedział rodakom:
                                                    > "nie mam nic do zaoferowania, tylko krew, trud, łzy i pot" ("I have nothing to
                                                    > offer but blood, toil, tears and sweat").
                                                    > Ja też się na to szykuję niestety.
                                                    > Zdrówko-droga Bitch ;-)

                                                    Też cie kochana pozdrawiam:)
                                                  • sabat.77 Re: I Haile Selassie na motorowerze 28.02.14, 08:57
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Rozumiem twoje wkurwienie urquhart. Normalnie w ten sposób... ludzie!:) kręcimy
                                                    > się w kółko albo jednym jedziemy pociągiem donikąd. A Haile Selassie na motoro
                                                    > werze.
                                                    > I zjarajmy się ziołem i jeszcze raz przedyskutujmy wyższość samców alfa, socjob
                                                    > iologię, stereotypy płciowe i to co się tam jeszcze cyklicznie powtarza.

                                                    Sądzę, że Urquhartowi wydaje się, że coś działa, ale nie do końca wyczuwa dlaczego. Odwołuje się do tych nieszczęsnych stereotypów, tak, że stał się ich intelektualnym niewolnikiem.
                                                    Poniekąd muszę zgodzić się, że postawa jaką prezentuje może być skuteczna. Nie zgadzam się co do przyczyn.
                                                    Stereotypy męskości i kobiecości są zjawiskiem realnym i funkcjonują w danej społeczności. Jeśli jednostka jest silnie spolaryzowana pod ich dyktando, jest blisko pewnego stereotypu - staje się DLA DANEJ SPOŁECZNOŚCI atrakcyjna seksualnie. Posiada szereg atrybutów, uznawanych przez daną zbiorowość jako atrakcyjne.
                                                    Oczywiście stereotyp jako taki też nie jest jednorodny. Każdy ma też swoje indywidualne zapatrywania, które się na ten stereotyp nakładają.

                                                    Tutaj Urqu robi podstawowy błąd, rozumiejąc atrakcyjność jako coś obiektywnego. Dla mnie to raczej płynna na przestrzeni czasu i umiejscowienia geograficznego sztanca, ewoluująca i podlegająca zmianom. Najprościej prześledzić ewolucję tego wzorca obserwując postacie heroiczne do których najczęściej się te wzorce odwołują. Dawne obrazy i rzeźby przedstawiające wyidealizowane piękno widziane oczami ludzi dawnych czasów i wymarłych kultur.

                                                    Krótko - Urqu, brakuje Ci dystansu... Sorry stary. Psychoewo tłumaczy jedynie pewne bardzo ogólne zależności, natomiast PUA drogą eksperymentalną dowodzą co podoba się w naszej kulturze. Dodam, że jako ruch są trochę zamerykanizowani, na naszym gruncie nie ma już to aż takiego przełożenia. Natomiast - owszem, mentalność białego człowieka, konsumpcyjnej kultury zachodnioeuropejskiej odwołuje się do takich wzorców sukcesu i atrakcyjności jak kasa, siła, twardość, kalkulacja, emocjonalna stabilność i decyzyjność - nie ma tu miejsce na przewrażliwiony intelektualizm. Ale to mainstream. Ten Bad Boy z PUA jest męskim odpowiednikiem tego co w roli kobiecej reprezentuje pornograficzna blondynka z niebieskimi oczami i cyckami jak arbuzy.
                                                    Działa ? Działa... no co...

                                                    Tylko po co wrzucać do tego ideologię, naukę, stroić się w szaty ponurego arcykapłana ? To jakiś cyrk, przecież atrakcyjność dla danej zbiorowości nie jest wiedzą tajemną tylko zjawiskiem społecznym.
                                                  • urquhart Re: I Haile Selassie na motorowerze 28.02.14, 11:14
                                                    > Poniekąd muszę zgodzić się, że postawa jaką prezentuje może być skuteczna. Nie
                                                    > zgadzam się co do przyczyn.

                                                    No to przy tym pozostańmy. Dobra porzućmy te płciowe stereotypy. Mnie interesuje pragmatyczna skuteczność przy poszanowaniu praw innych. A Ciebie w takim razie co? Wsparcie emocjonalne żeby wygadać się o tym co cię boli?
                                                  • sabat.77 Re: I Haile Selassie na motorowerze 28.02.14, 12:10
                                                    Urqu, zazdroszcze takich prostych wyborow. Dla mnie ten wybor to poszanowanie praw wlasnych lub drugiej osoby. Z bolem wybieram to pierwsze, jestem zbyt egoistyczny by sie calkowicie poswiecic... Cena jest niewatpliwy kac moralny. Biore go na klate.
                                                    Usatysfakcjonowany odpowiedzia ?
                                                  • that.bitch.is.sick Re: I Haile Selassie na motorowerze 28.02.14, 12:49
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Urqu, zazdroszcze takich prostych wyborow. Dla mnie ten wybor to poszanowanie p
                                                    > raw wlasnych lub drugiej osoby. Z bolem wybieram to pierwsze, jestem zbyt egois
                                                    > tyczny by sie calkowicie poswiecic... Cena jest niewatpliwy kac moralny. Biore
                                                    > go na klate.
                                                    > Usatysfakcjonowany odpowiedzia ?

                                                    Sabat trzymaj się swoich opinii, potrafisz samodzielnie myśleć i wyciągać wnioski, nawet jeśli w retorycei manipulacji ktoś lepiej żongluje to nie oznacza żę ma rację.
                                                    Popatrz retoryka kościoła katolickiego wygrywa w tym kraju po raz kolejny, politycy jak pieski są wykonawcami zaleceń episkopatu, podczas gdy "ideologia gender" to ogólnokrajowa kampania obrony jednego lapsusu i ignorancji osoby niedouczonej osoby wśród hierarchów kościoła, nie ma nikogo kto by krzyknął że cesarz jest nagi i nie orientuje się w podstawowych pojęciach, a nawet jak ktoś krzyczy to i tak fundamentaliści mówią białe na czarne.
                                                    Skoro więc w rzeczywistości wygrywa po raz kolejny nie prawda tylko manipulacja, tym bardziej w cenie jest wyciąganie wniosków bez pomocy innych osób, albo bycie względem nich sceptycznym.
                                                  • sabat.77 Re: I Haile Selassie na motorowerze 28.02.14, 15:42
                                                    Domyslam sie co masz na mysli. Chocby Ty jako dominujaca z charakteru, reprezentujesz jednak pewna nisze, ale praktyka pokazuje, ze mimo tego mozesz byc odbierana jako bardzo atrakcyjna. Spoleczenstwo to zroznicowana zbiorowosc, wiec w odbiorze atrakcyjnosci sporo zalezy na kogo sie trafi.
                                                  • sabat.77 Re: I Haile Selassie na motorowerze 28.02.14, 15:45
                                                    A czesto nawet nie mimo tego, a wrecz - dlatego. Kwestia pewnego dopasowania. Jednak w mainstreamie dominujaca kobieta sie nie miesci, a raczej glupiutka blondynka.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: I Haile Selassie na motorowerze 01.03.14, 02:38
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > A czesto nawet nie mimo tego, a wrecz - dlatego. Kwestia pewnego dopasowania. J
                                                    > ednak w mainstreamie dominujaca kobieta sie nie miesci, a raczej glupiutka blon
                                                    > dynka.

                                                    Głupią blondynka to bezpieczny fantazmat kulturowy ani nie pokazuje nam prawdy o naszych pragnieniach ani też nie jest nie można żadnej kobiety zredukować do dwóch słów, zawsze jest coś więcej, nieznane, więc niekoniecznie zamawiane. Tak mści się na mężczyznach redukowanie kobiety do cycatej blondynki, potem i tak się okazuje że kupili kota w worku z którego wyziera bazyliszek...
                                                    Nikt też nie pragnie "głupiutkiej blondynki" każdy tego typu stereotyp wypełnia niewypowiedzianymi i często nieuświadomionymi w pełni znaczeniami. tak jak z tym przysysaniem się do cycka wg mnie.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: I Haile Selassie na motorowerze 01.03.14, 02:47
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    , reprezen
                                                    > tujesz jednak pewna nisze, ale praktyka pokazuje, ze mimo tego mozesz byc odbie
                                                    > rana jako bardzo atrakcyjna.

                                                    Ja to jestem chyba w takim razie zaprzeczeniem dzisiejszych tendencji, mam tak jak powiedziała Margaret Thatcher o niedzisiejszym świecie- "Kiedyś ludzie chcieli czegoś dokonać, dziś chcą być kimś".
                                                    Nie zależało mi specjalnie na atrakcyjności chyba że da się jakoś wykorzystać do moich celów, nigdy też własnej atrakcyjności nie kwestionowałam.. a.więc nie zawaham się jej użyć:)))
                                                  • jesod Większość tych problemów 27.02.14, 23:59
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Większość tych problemów małżeńskich ma tylko jedno rozwiązanie. Nie zawracać sobie
                                                    > więcej głowy małżonkiem i bzykać się z kimś innym.

                                                    Otóż to! Najprostsze rozwiązania są genialne.
                                                    Teraz należy wprowadzić je w czyn.
                                                    A więc do dzieła!
                                                    No i... do działa.
                                                    Heja!
                                                  • jesod To do czego służy do forum? 28.02.14, 00:09
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > To do czego sluzy to forum?

                                                    Też się na tym zastanawiam od dawna... Wiem na pewno, że służyć nie może.
                                                    Służenie jest poniżej męskiej godności, a przecież jest równouprawnienie....

                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Przeciez w zyciu nie robimy nic wiecej, jak uczymy sie od innych.

                                                    No i właśnie... Może tu jest wskazówka. Czas najwyższy zacząć uczyć się od siebie.
                                                  • bigbadpig Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 23:44
                                                    Nawet z 'rz' dalej nie łapię co Ty do mnie mówisz :P
                                                    Proszę wersję za mniejszą ilość punktów.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: seksowny typ wrażliwości 28.02.14, 00:59
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Nawet z 'rz' dalej nie łapię co Ty do mnie mówisz :P
                                                    > Proszę wersję za mniejszą ilość punktów.

                                                    Myślałam że każdy łapie to powiedzonko z misia. Była żona wpadła ogołocić męża ze sprzętów domowych i "kossaków", to czysty przypadek że go zastała, przechodziła "z tragarzami" i nowym małżonkiem ministrem.
                                                    www.youtube.com/watch?v=VQopO2jF6HU
                                                    Moja teza była dosyć wątła a mianowicie, dziwi mnie że na tym forum aż roi się od ludzi co wpadli przez przypadek i nie mają problemów w życiu seksualnym, to stali użytkownicy. Ci co mają problemy znikają szybko. Oczywiście są i tacy co mieli problemy i twierdzą że sobie poradzili.


                                                    Freedom's just another word for nothing left to lose
                                                    Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                                                  • mojemail3 Re: seksowny typ wrażliwości 28.02.14, 01:06
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    (...)"Moja teza była dosyć wątła a mianowicie, dziwi mnie że na tym forum aż roi się od ludzi co wpadli przez przypadek i nie mają problemów w życiu seksualnym, to stali użytkownicy. Ci co mają problemy znikają szybko. Oczywiście są i tacy co mieli problemy i twierdzą że sobie poradzili (...)"

                                                    Dlaczego teza wątła?

                                                    Ja tam sobie nie radzę, to znaczy myślałam,że sobie radze, myślałam,że wiem w czym problem, a nie wiedziałam.Taka słabo pojętna jestem niestety.
                                                    Ale podsumowując, dużo mi forum pomogło,a uściślając, ludzie na forum, a dokładnie...jedna osoba...
                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 21:52
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Mnie tu google skierowało kilka lat temu, bo nie było forum BLwM ;)

                                                    A co symbolizuje 'L'?
                                                  • bigbadpig Re: seksowny typ wrażliwości 01.03.14, 14:39
                                                    > A co symbolizuje 'L'?
                                                    Loda

                                                    Teraz na forum mnie trzyma mój rosnący eskapizm od obowiązków w trakcie pracy, oraz z drugiej strony wartość mielonych tu na 10-ta stronę tematów związkowych. Myślę, że w jakimś stopniu wieloletnia lektura forum zmieniła mnie jako partnera, chcę wierzyć, że na lepsze. Znaczna ewolucja mojego związku i mnie jako partnera w ciągu ponad 10-ciu lat małżeństwa jest dla mnie niezaprzeczalnym faktem. Jeśli mam się zmieniać to chciałbym żeby to miało jakiś racjonalny kierunek, i zawsze byłem głodny wiedzy związkowej. Czytam wszystko co mi wpadnie w ręce, co dot. relacji międzyludzkich, a to forum to taki portal z codziennymi newsami z branży :P
                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 01.03.14, 16:50
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Teraz na forum mnie trzyma mój rosnący eskapizm od obowiązków w trakcie pracy,
                                                    > oraz z drugiej strony wartość mielonych tu na 10-ta stronę tematów związkowych.
                                                    > Myślę, że w jakimś stopniu wieloletnia lektura forum ZMIENILA MNIE jako partne
                                                    > ra, chcę wierzyć, że na lepsze. Znaczna EWOLUCJA mojego związku i MNIE jako par
                                                    > tnera w ciągu ponad 10-ciu lat małżeństwa jest dla mnie niezaprzeczalnym faktem
                                                    > . JESLI MAM SIE ZMIENIAC to chciałbym żeby to miało jakiś racjonalny kierunek,
                                                    > i zawsze byłem głodny wiedzy związkowej. Czytam wszystko co mi wpadnie w ręce,
                                                    > co dot. relacji międzyludzkich, a to forum to taki portal z codziennymi newsami
                                                    > z branży :P

                                                    Dlaczego mialbys sie zmieniac jako partner? Czemu to sluzy? (drukowanymi literami wskazuje slowa, do ktorych odnosze pytanie)
                                                  • sabat.77 Re: seksowny typ wrażliwości 01.03.14, 16:55
                                                    Moze przestanie chciec loda ?
                                                  • bigbadpig Re: seksowny typ wrażliwości 01.03.14, 17:12
                                                    > Moze przestanie chciec loda ?

                                                    :D Problem dawno nie aktualny
                                                  • bigbadpig Re: seksowny typ wrażliwości 01.03.14, 17:10
                                                    Dlatego, że jak zacząłem życie jako mąż miałem 21 lat, byłem na to zupełnie niegotowy, generalnie byłem do dupy partnerem; na szczęście moja żona też miała niezbyt życiowe wizje i oczekiwania. W wieku 20 kilku lat, jest się jednak dość plastycznym jeszcze - bo zmiana jaką oboje przeszliśmy jest duża. Czy nie wszyscy przez to przechodzą? Kiedy wchodzi się w pierwszy poważny związek, wspólne mieszkanie, to nie wystarczy się chyba 'dotrzeć' jak to mówią. Trzeba się nauczyć jak to jest żyć z kimś kto ma być partnerem, a nie rodzicem czy rodzeństwem co jest zupełnie innym doświadczeniem. I jeszcze jedna rzecz - może jestem opóźniony w rozwoju społecznym, nie wiem; ale dla mnie wiek 20+ to był czas w którym powoli zacząłem łapać empatię i kompromis. Zresztą ja nadal się staram zmieniać, będę się starał tak długo jak będę w stanie. Mam w zwyczaju co jakiś czas pytać żonę - "jaka jest pierwsza rzecz we mnie, która Cię irytuje", ta wiedza sama w sobie jest ciekawsza niż jakieś "jak Ci się podobał film"; ale przede wszystkim ta wiedza jest cenna - jak dotąd z odpowiedzią zawsze próbowałem coś zrobić. Fakt, jest mi coraz trudniej, ale nadal widzę, że w jakimś stopniu mam wpływ na siebie. Jeśli wejdzie mi do świadomości zdanie "nie lubię jak się wtrącasz jak sędzia w moje konflikty z synem" to później mogę się w gryźć w język aż się to stanie moim nowym zwyczajem. Czytanie forum ma podobny efekt - wyławiam jakiś element, wzorzec, metodę ze związkowego rzemiosła, który się tu pojawia i powtarza i jeśli mnie przekonuje w jakimś stopniu staram zmienia moje myślenie. Wiele wypowiedzi kobiet na tym forum otwierało mi nową perspektywę na spojrzenie inne niż moje, im więcej taki sytuacji tym w jakimś stopniu łatwiej, później w życiu codziennym, załapać motywacje czy emocje kogoś kto myśli inaczej. Nie wiem czy to ma sens, może to moje złudzenie? Trudno to ocenić.
                                                    Jedno jest wg. mnie faktem - jestem obecnie trochę lepszym partnerem i ojcem niż powiedzmy 6 lat temu.
                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 01.03.14, 20:14
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Jedno jest wg. mnie faktem - jestem obecnie trochę lepszym partnerem i ojcem ni
                                                    > ż powiedzmy 6 lat temu.

                                                    A rozciagasz te zmiany tylko na relacje w domu (zona/syn) czy tez na relacje z innymi ludzmi? (we wczesniejszym poscie pisales o relacjach miedzyludzkich) A dwa: nie brakuje Ci po latach motywacji?
                                                  • urquhart Re: seksowny typ wrażliwości 01.03.14, 21:01
                                                    bigbadpig napisał:
                                                    > Jedno jest wg. mnie faktem - jestem obecnie trochę lepszym partnerem i ojcem ni
                                                    > ż powiedzmy 6 lat temu.

                                                    Jak przyznam że podobnie, oczywiście widzę dziś swoje błędy, ale na przykład dzieki masie wrednych bab z którymi mogłem zracjonalizować że moja wpisuje sie w jakieś mechanizmy i powszechniejsze schematy wtedy jeszcze nie do końca rozumiane, a nie jest to jej zła wola, a to pomagało uruchomić motywacje do szukania kompromisu :)
                                                    Inne te mniej wredne pomogły mi zrozumieć i odkryć jak szukać wydobywać swoim zachowaniem tych jasnych stron kobiecości :)
                                                    No za rok będzie 20 lecie mojego małżeństwa, a 28 lecie związku a tak wyszło że na przykład dziś do cały czas nie wychodziliśmy z łóżka...
                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 01.03.14, 21:29
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Jak przyznam że podobnie, oczywiście widzę dziś swoje błędy, ale na przykład dz
                                                    > ieki masie wrednych bab z którymi mogłem zracjonalizować że moja wpisuje sie w
                                                    > jakieś mechanizmy i powszechniejsze schematy wtedy jeszcze nie do końca rozumi
                                                    > ane, a nie jest to jej zła wola, a to pomagało uruchomić motywacje do szukania
                                                    > kompromisu :)
                                                    > Inne te mniej wredne pomogły mi zrozumieć i odkryć jak szukać wydobywać swoim z
                                                    > achowaniem tych jasnych stron kobiecości :)
                                                    > No za rok będzie 20 lecie mojego małżeństwa, a 28 lecie związku a tak wyszło że
                                                    > na przykład dziś do cały czas nie wychodziliśmy z łóżka...

                                                    :) Szczegolnie cenne sa dla mnie te zapisy o motywacji, z ktora u mnie najbardziej krucho jesli chodzi o zwiazki z mezczyznami. Fajnie sie to czyta i dobrze, ze pokazujesz tez ta strone.
                                                  • bigbadpig Re: seksowny typ wrażliwości 01.03.14, 23:55
                                                    Któraś z forumowiczek była tak miła i pisała jak się kontaktować na prv do użytkownika bez aktywowanego profilu. Proszę o pomoc :P bo ja czasami tępy jestem - nie zapamiętałem sobie tego jak był na to czas, nie umiem tego teraz znaleźć i nadal nie umiem tego zrobić.
                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 02.03.14, 00:34
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Któraś z forumowiczek była tak miła i pisała jak się kontaktować na prv do użyt
                                                    > kownika bez aktywowanego profilu. Proszę o pomoc :P bo ja czasami tępy jestem -
                                                    > nie zapamiętałem sobie tego jak był na to czas, nie umiem tego teraz znaleźć i
                                                    > nadal nie umiem tego zrobić.

                                                    Wystarczy wyslac emaila (widzisz tam na gorze ikonke 'Poczta' jesli chcesz skorzystac z gazetowego konta emailowego) albo mozesz z innego. Kazdy z nas ma przeciez do dyspozycji adres emailowy zlozony z loginu@gazeta.pl dla przykladu Twoj: bigbadpig@gazeta.pl Nie pamietam tylko czy ta poczte trzeba jakos specjalnie aktywowac czy nie. Ja loguje sie do niej normalnie swoim haslem uzytkownika.
                                                    Szczerze mowiac zastanawialam sie czy to napisac ale pamietam, ze mowiles o swoich dobrych intencjach.
                                                  • that.bitch.is.sick anonse awanse;-) 02.03.14, 09:50
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > bigbadpig napisał:
                                                    >
                                                    > > Któraś z forumowiczek była tak miła i pisała jak się kontaktować na prv d
                                                    > o użyto
                                                    > > kownika bez aktywowanego profilu. Proszę o pomoc :P bo ja czasami tępy je
                                                    > stem -
                                                    > > nie zapamiętałem sobie tego jak był na to czas, nie umiem tego teraz zna
                                                    > leźć i
                                                    > > nadal nie umiem tego zrobić.
                                                    >
                                                    > Wystarczy wyslac emaila (widzisz tam na gorze ikonke 'Poczta' jesli chcesz skor
                                                    > zystac z gazetowego konta emailowego) albo mozesz z innego. Kazdy z nas ma prze
                                                    > ciez do dyspozycji adres emailowy zlozony z loginu@gazeta.pl dla przykladu Twoj
                                                    > : bigbadpig@gazeta.pl Nie pamietam tylko czy ta poczte trzeba jakos specjalnie
                                                    > aktywowac czy nie. Ja loguje sie do niej normalnie swoim haslem uzytkownika.
                                                    > Szczerze mowiac zastanawialam sie czy to napisac ale pamietam, ze mowiles o swo
                                                    > ich dobrych intencjach.

                                                    No proszę, takim oburzeniem pałamy na mały i sztuczny flirt, tropimy anonse jak ciocia dulska
                                                    A tu kolega bbp níe potrzebuję anonsu tylko wystarczy chęć rozciągnięcia na innych ludzi swojej związkowej doskonałości i biegłości. Mężczyźni kreujäcy się na seksualnie bezproblemowych, godzinami rozwodzący się nad tym w jakże szczęśliwych są związkach jak bbp, piszą tu skuteczniejsze anonse:-)
                                                    Obłuda niech wam chociaż pozwoli níe czepiać innych za anonse:-) ten brak motywacji po latach;-), kitty może byś na ofiary wybierała choć takich co ich żonom níe zależy, naprawdę ta chęć dowartościowania a brak skrupułów;-)
                                                  • zawle Re: anonse awanse;-) 02.03.14, 09:58
                                                    that.bitch.is.sick napisała: > Obłuda niech wam chociaż pozwoli níe czepiać innych za anonse:-) ten brak motyw
                                                    > acji po latach;-), kitty może byś na ofiary wybierała choć takich co ich żonom
                                                    > níe zależy, naprawdę ta chęć dowartościowania a brak skrupułów;-)

                                                    Mój boże...to ja jestem jednak społecznie . Bitch..jak do mnie na priva napisałaś, to chciałaś mnie przelecieć?;) A nie byłas jedna....tyle okazji zmarnowałam....;)
                                                  • that.bitch.is.sick Re: anonse awanse;-) 02.03.14, 10:04
                                                    zawle napisała:

                                                    > that.bitch.is.sick napisała:
                                                    >
                                                    > Mój boże...to ja jestem jednak społecznie . Bitch..jak do mnie na priva napisał
                                                    > aś, to chciałaś mnie przelecieć?;) A nie byłas jedna....tyle okazji zmarnowałam
                                                    > ....;)

                                                    Gdybym była lesbą..to byłaby taka możliwość że po to do ciebie piszę, sama níe wiem..skoro chcę przelecieć diplodoka, a on piszę anonse - stwierdziłam że jestem naiwna. Bo może ja chcę przelecieć diplodoka;-)?
                                                  • smok-diplodok Re: anonse awanse;-) 03.03.14, 10:19
                                                    > Gdybym była lesbą..to byłaby taka możliwość że po to do ciebie piszę, sama níe
                                                    > wiem..skoro chcę przelecieć diplodoka, a on piszę anonse - stwierdziłam że jest
                                                    > em naiwna. Bo może ja chcę przelecieć diplodoka;-)?

                                                    Zaraz, zaraz... przecież to ja miałem się tu anonsować. A to widzę, że już wszyscy korzystają bez żenady ;)
                                                  • mojemail3 Re: seksowny typ wrażliwości 03.03.14, 08:18
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Któraś z forumowiczek była tak miła i pisała jak się kontaktować na prv do użyt
                                                    > kownika bez aktywowanego profilu. Proszę o pomoc :P bo ja czasami tępy jestem -
                                                    > nie zapamiętałem sobie tego jak był na to czas, nie umiem tego teraz znaleźć i
                                                    > nadal nie umiem tego zrobić.

                                                    Hmmm, no to ja byłam taka miła, jak chciałeś już niegdyś do Kitty napisać...
                                                    Tak, odrobina techniki i mężczyzna się gubi;-)
                                                    I tak mi się odwdzięczasz Prosiaczku drogi...
                                                    I jeszcze jedno, można mieć konto na forum bez aktywacji poczty e-mail, to trzeba wejść wtedy w ustawienia, pewnie da się to zrobić.
                                                  • szopen_cn Re: seksowny typ wrażliwości 28.02.14, 00:14
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "Tylko ciekawe, po jakiego grzyba( żeby nie napisać dosadniej) tutaj przesiaduj
                                                    > ą"
                                                    >
                                                    > Żeby nie umrzeć z nudów w pracy, jak sądzę.

                                                    Rozrywka na dosc wysokim poziomie.
                                                    Kontakt z jezykiem, fora gazety to dla mnie w zasadzie jedyna metoda (nawet sam do siebie po polsku nie mowie).

                                                    Mozliwosc nauki "na bledach innych". Mysle, ze dlugoterminowo to czytajac forum i wyciagajac wnioski z tego co tutaj jest pisane/dyskutowane udalo mi sie uniknac BSwM.



                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:06
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > E no jasne,że mają i miłość po grób też mają...
                                                    > Tylko ciekawe, po jakiego grzyba( żeby nie napisać dosadniej) tutaj przesiadują
                                                    > ...

                                                    Ej no zaraz zaraz. O milosci to tu nie bylo mowy. Spojrzalam na nazwe: BSwM. Czemu podciagasz pod to milosc?
                                                    Poradze Wam cos z Sabatem: niebezpiecznie jest podejscie: to nie ja, to oni! Nic nie rozwiazuje. A czemu sie nie przyjrzec jak to funkcjonuje u tych, u ktorych funkcjonuje zamiast poswiecac czas na udowadnianie, ze u nich tez nie funkcjonuje :-) hehe
                                                    Przesiaduja zeby sie bardziej uskutecznic tudziez zmotywowac. Ja tam potrzebuje swiezej motywacji kazdego dnia przykladowo kazdego dnia musze sie na nowo sama przekonywac o tym dlaczego wlasciwie mam isc na ta zasrana silownie ;-)
                                                  • mojemail3 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:15
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    (...)"Ej no zaraz zaraz. O milosci to tu nie bylo mowy. Spojrzalam na nazwe: BSwM. Czemu podciagasz pod to milosc?(...)"

                                                    W sumie masz rację, co ma piernik do wiatraka a miłość do seksu w małżeństwie...
                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:34
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > (...)"Ej no zaraz zaraz. O milosci to tu nie bylo mowy. Spojrzalam na nazwe: BS
                                                    > wM. Czemu podciagasz pod to milosc?(...)"
                                                    >
                                                    > W sumie masz rację, co ma piernik do wiatraka a miłość do seksu w małżeństwie..

                                                    Ja sie odnosilam do swojej wypowiedzi i do nazwy forum. Szukasz w ten pokretny sposob ('to nie ja, to oni') potwierdzenia, ze maz nie chce uprawiac z Toba seksu, bo Cie juz nie kocha?
                                                    Masz denerwujaca maniere skakania wokol problemu chlapiac na wszystkich. Moze warto uswiadomic sobie, ze:
                                                    1. to jest Twoj problem,
                                                    2. do rozwiazania go potrzebne jest najpierw jego prawidlowe sformulowanie.
                                                    Dalej mozesz przejrzec forum i poszukac rozwiazania. Mozesz to zrobic incognito, bez zakladania watku, zeby nie bylo, ze namawiam Cie do jakis tutaj publicznych zwierzen. Albo jak chcesz to lec dalej w zaprzeczanie, ze problemu nie masz, tylko inni, ci tutaj przesiadajacy maja cala kupe ;)

                                                  • mojemail3 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:47
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ja sie odnosilam do swojej wypowiedzi i do nazwy forum. Szukasz w ten pokretny
                                                    > sposob ('to nie ja, to oni') potwierdzenia, ze maz nie chce uprawiac z Toba se
                                                    > ksu, bo Cie juz nie kocha?
                                                    > Masz denerwujaca maniere skakania wokol problemu chlapiac na wszystkich. Moze w
                                                    > arto uswiadomic sobie, ze:
                                                    > 1. to jest Twoj problem,
                                                    > 2. do rozwiazania go potrzebne jest najpierw jego prawidlowe sformulowanie.
                                                    > Dalej mozesz przejrzec forum i poszukac rozwiazania. Mozesz to zrobic incognito
                                                    > , bez zakladania watku, zeby nie bylo, ze namawiam Cie do jakis tutaj publiczny
                                                    > ch zwierzen. Albo jak chcesz to lec dalej w zaprzeczanie, ze problemu nie masz,
                                                    > tylko inni, ci tutaj przesiadajacy maja cala kupe ;)

                                                    Dziękuję za radę i za troskę.
                                                    Nie przejmuj się Kitty, wywal tu wszystko co o mnie wiesz, ja się nie mam czego wstydzić.
                                                    Sytuacja u mnie nieco się zmieniła i ma inne niż przypuszczałam żródła, więc to wielkie szczęście,że nie zdecydowałam się na początku pisać dużo o sobie,bo to było to,co mi się wydawało, a nie jak jest naprawdę.
                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:55
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Nie przejmuj się Kitty, wywal tu wszystko co o mnie wiesz, ja się nie mam czego
                                                    > wstydzić.

                                                    Mojemaile zupelnie mnie nie znasz. Nie mam takich potrzeb.

                                                    > Sytuacja u mnie nieco się zmieniła i ma inne niż przypuszczałam żródła, więc to
                                                    > wielkie szczęście,że nie zdecydowałam się na początku pisać dużo o sobie,bo to
                                                    > było to,co mi się wydawało, a nie jak jest naprawdę.

                                                    Dobrze. Mimo tego uwazam, ze sie jednak siebie wstydzisz. Czy cos o sobie mowisz czy nie, to w zaden sposob nie zmienia tego, kim jestes. A w ogole to uwazam, ze Ty nie masz sie zupelnie czego wstydzic, ja swojego zdania o Tobie nie zmienilam od samego poczatku: tak jak mowilam, ze jestes fajna babka, tak nadal uwazam.
                                                  • zawle Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 13:06
                                                    hello-kitty2 napisała: > Dobrze. Mimo tego uwazam, ze sie jednak siebie wstydzisz. Czy cos o sobie mowis
                                                    > z czy nie, to w zaden sposob nie zmienia tego, kim jestes. A w ogole to uwazam,
                                                    > ze Ty nie masz sie zupelnie czego wstydzic, ja swojego zdania o Tobie nie zmie
                                                    > nilam od samego poczatku: tak jak mowilam, ze jestes fajna babka, tak nadal uwa
                                                    > zam.

                                                    Bo to trochę deprymujące jest. Gdy mówisz o swoim problemie, to forum uważa że da się go rozwiązać i rozlicza Cię z tego ( sabat). Ewentualnie nazywa ekshibicjonistką (kitty).Gdy nie mówisz, bo się boisz rozliczania to forum rozlicza z tego że stajesz się hipokrytką ( bitch), krzesełkowym potworem ( mm3). I tym sposobem każdy dostaje swój znaczek przedszkolaka:)))
                                                  • sabat.77 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 10:22
                                                    Malo tego. Taki strach na wroble to byl jebaka jakich malo :) Niech zyje PUA.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:13
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Malo tego. Taki strach na wroble to byl jebaka jakich malo :) Niech zyje PUA.

                                                    Sabat, przestań powtarzać banialuki wreszcie byś się czegoś nauczył, że PUA to szkoła udawania wrażliwości dla tępych cepów.
                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:42
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Malo tego. Taki strach na wroble to byl jebaka jakich malo :) Niech zyje PUA.

                                                    A co miales jakies doniesienia na priva, jakies propozycje seksu na priva bedac Strachem? Skad takie przeswiadczenie, ze Strach to taki jebaka byl? Bo Rekreativia wyznala, ze go lubila? A jaki to ma zwiazek z propozycjami jebania?

                                                    Poza tym dziwie Ci sie, ze bawi Cie to oddalanie sie od swojego prawdziwego zycia. To juz Zorzyk Ci kiedys powiedzial: 'czy nie szkoda Ci Twojego wlasnego zycia' na tworzenie kolejnych kreacji wirtualnych, jakby Ci to w realu cos rozwiazywalo?
                                                  • that.bitch.is.sick Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 17:12
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    >
                                                    > > A to sa tu tacy ?
                                                    >
                                                    > Ignorat z Ciebie. Samce alfa zostawmy na boku, bo forum jest pelne przykladow,
                                                    > ze nie trzeba byc alfa zeby regularnie bzykac. A co do pytania, nie wierzysz, z
                                                    > e przykladowo Urqu, BigPig, Marek, Kutuzow, Yoric maja regularny seks? Malo teg
                                                    > o, dobry seks. Akurat zestawilam tych panow, bo reprezentuja wachlarz roznych r
                                                    > odzajow zwiazkow, a w kazdym seks jest. A jak do tego dolozysz panow ze zwiazko
                                                    > w pan forumowych, to masz juz spora grupe. Przeciez mozesz podpytac co i jak ro
                                                    > bia, jak Cie to interesuje oczywiscie i jak sie nie wstydzisz zadawac pytan.

                                                    Świat kitty jest prosty ale níe wspomnianych panów. Yoric był w związku z brakiem seksu, kutuzow gorycz na temat kobiet też gdzieś nabył, urqu, bbp, songo są i byli tu dlatego że wiedzą co to brak seksu i są bardzo wrażliwymi mężczyznami. Ale kto wíe uproszczenie świata może ci coš.daje. Marek jest zaprzeczeniem samca alfa, to zadeklarowany monogamista.
                                                    O czym ty kitty bredzisz? Mylisz forumowy wizerunek z faktami. Tu zresztą może same samce alfa i jeden sabat mięczak.
                                                  • hello-kitty2 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 20:08
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > > Ignorat z Ciebie. Samce alfa zostawmy na boku, bo forum jest pelne przykl
                                                    > adow,
                                                    > > ze nie trzeba byc alfa zeby regularnie bzykac. A co do pytania, nie wierz
                                                    > ysz, z
                                                    > > e przykladowo Urqu, BigPig, Marek, Kutuzow, Yoric maja regularny seks? Ma
                                                    > lo teg
                                                    > > o, dobry seks. Akurat zestawilam tych panow, bo reprezentuja wachlarz roz
                                                    > nych r
                                                    > > odzajow zwiazkow, a w kazdym seks jest. A jak do tego dolozysz panow ze z
                                                    > wiazko
                                                    > > w pan forumowych, to masz juz spora grupe. Przeciez mozesz podpytac co i
                                                    > jak ro
                                                    > > bia, jak Cie to interesuje oczywiscie i jak sie nie wstydzisz zadawac pyt
                                                    > an.
                                                    >
                                                    > Świat kitty jest prosty ale níe wspomnianych panów. Yoric był w związku z braki
                                                    > em seksu, kutuzow gorycz na temat kobiet też gdzieś nabył, urqu, bbp, songo są
                                                    > i byli tu dlatego że wiedzą co to brak seksu i są bardzo wrażliwymi mężczyznami
                                                    > . Ale kto wíe uproszczenie świata może ci coš.daje. Marek jest zaprzeczeniem sa
                                                    > mca alfa, to zadeklarowany monogamista.
                                                    > O czym ty kitty bredzisz? Mylisz forumowy wizerunek z faktami. Tu zresztą może
                                                    > same samce alfa i jeden sabat mięczak.

                                                    Tylko nie zauwazylas albo celowo pominelas, ze pytanie Sabata ''A sa tu tacy?" bylo zadane jako reakcja na moj post:

                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    A nie moze spojrzec na przyklady facetow w udanych zwia
                                                    > zkach, co maja seksu po pachy ze swoimi partnerkami i sie od nich uczyc, jak ro
                                                    > zwiazac swoje problemy?

                                                    Zatem moja odpowiedz NIE dotyczyla samcow alfa, co zreszta wyraznie na jej poczatku nadmienilam "Samce alfa zostawmy na boku", tylko stanowila potwierdzenie, ze wymienieni panowie maja regularny seks na dzien dzisiejszy. Wiec nie wiem po co ja teraz na wypowiedz o alfach przerabiasz? Co chcesz powiedziec, ze znane sa Ci fakty, ktore potwierdzaja, ze Ci panowie na dzien dzisiejszy seksu nie maja?
                                                • that.bitch.is.sick Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:20
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > Niepokoj bedzie sie wkradal co raz to wiekszy. Da sie wyczuc, ze jestes porzadn
                                                  > ym, jowialnym i nieco naiwnym facetem Diplodoku. Szkoda cie na to forum, zakazi
                                                  > sz sie tu tylko frustracja i nienawiscia. Nikt ci nie pomoze, bo nikt nie zna p
                                                  > rzyczyn twoich problemow, natomiast dluzsze przebywanie tutaj uzalezni cie od n
                                                  > egatywnych emocji. Nie staniesz sie lepszy i szlachetniejszy, co najwyzej zgorz
                                                  > kniejesz i wypelnisz sie niepokojem. Uciekaj skoro swit, bo potem bedzie wstyd.
                                                  > .. :)

                                                  Widzę że zazdrością i zawiścią panowie się już tu zaczęli ślinić i dławić....
                                                  do tego trzeba doliczyć jeszcze żorżyka który się pociesznie żali w tamtym wątku.
                                                  Diplodok zostanie nowym archetypem Casanovy i narodzi się nowy mężczyzna coś jak Wielki Mistrz Katedry, banialuki pójdą w niepamięć przy skowycie i pluciu zranionych łosi:))))
                                                  • smok-diplodok Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 12:48
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Widzę że zazdrością i zawiścią panowie się już tu zaczęli ślinić i dławić....
                                                    > do tego trzeba doliczyć jeszcze żorżyka który się pociesznie żali w tamtym wątk
                                                    > u. Diplodok zostanie nowym archetypem Casanovy i narodzi się nowy
                                                    > mężczyzna coś ja k Wielki Mistrz Katedry, banialuki pójdą w niepamięć przy
                                                    > skowycie i pluciu zranionych łosi:))))

                                                    Widać im zależy ;). Ale spokojnie Panowie, pojawi się nowy pokrzywdzony czy też niedowartościowany... i cały cykl zacznie się od nowa, przyroda nie znosi próżni. Wtedy do was dołączę i stanę po drugiej stronie barykady, jak już nasiąknę tym całym złem, które tu fruwa dookoła. Choć płci pięknej z tego forum akurat brdzo bym nie chciał mieć za wroga :)
                                                  • rekreativa Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 15:16
                                                    "Choć płci pięknej z tego forum akurat b
                                                    > rdzo bym nie chciał mieć za wroga :)"

                                                    Zastanów się, na ile to wynika z tego, co od żeńskich nicków tutaj przeczytałeś, a na ile od roztaczania atmosfery grozy przez sabata?
                                                    Bo mnie się wydaje, że tu żadnego diabła nie ma, ale niektórzy zawzięcie go malują.
                                                  • sabat.77 Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 15:58
                                                    Nonsens. Nie ma zadnego Szatana ! - nerwowo zachnal sie Michal Aleksandrowicz Berlioz, ocierajac jedwabna chusteczka pot ze spoconego czola.
                                                  • rekreativa Re: seksowny typ wrażliwości 27.02.14, 16:02
                                                    Zrobiłeś mi takiego smaka, że chyba se znowu "Mistrza..." przeczytam.
                                  • orzech69 Re: Faceci gapiący się na basenie 26.02.14, 08:23
                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                    > Nie mogę kurna wszystkie cholery na raz człowieka obsiadły!
                                    Pokazałaś ludzka twarz i jak piranie rzuciły się zjeść chorego osobnika ;)
                      • zuzka2014 Re: Faceci gapiący się na basenie 26.02.14, 13:04
                        Faceci tak mają. Ja spotykam sporo żonatych samców i nie tylko na POKOCHAJ.PL niby serwis randkowy, ale więcej tam napalonych kolesi niż na grzecznych portalach.
            • smok-diplodok Re: Faceci gapiący się na basenie 25.02.14, 00:15
              > rgazmy,i to równoczesne! To zapewne z powodu tych orgazmów wykazuje brak zainteresowania seksem.

              Ty w ogóle przeczytałaś (i zrozumiałaś) pierwszy post? Gdzie ja napisałem, że nie wykazuje zainteresowania seksem? Jak już mamy się odnosić do szczegółów to można by podciągnąć może brak zainteresowania urozmaiceniem samego seksu a nie jakiś problematyczny brak. Poza tym bardziej o moim problemie miała być mowa zdaje się.
              • hello-kitty2 Re: Faceci gapiący się na basenie 25.02.14, 00:31
                smok-diplodok napisał:

                > Ty w ogóle przeczytałaś (i zrozumiałaś) pierwszy post? Gdzie ja napisałem, że n
                > ie wykazuje zainteresowania seksem? Jak już mamy się odnosić do szczegółów to m
                > ożna by podciągnąć może brak zainteresowania urozmaiceniem samego seksu a nie j
                > akiś problematyczny brak. Poza tym bardziej o moim problemie miała być mowa zda
                > je się.

                A mozesz przypomniec jaki jest Twoj problem, o ktorym chciales porozmawiac?
                • smok-diplodok Re: Faceci gapiący się na basenie 25.02.14, 00:37
                  Wątki zdaje się są ogólnie dostępne a pierwszy post można bez problemu znaleźć, czasem trzeba tylko trochę wysiłku włożyć...
              • twojabogini Re: Faceci gapiący się na basenie 27.02.14, 13:03
                smok-diplodok napisał:

                > Gdzie ja napisałem, że nie wykazuje zainteresowania seksem?

                Seks jest bardzo rzadko, a twoja żona nie wykazuje chęci do urozmaicania, zdobywania nowych doświadczeń. Kobieta zainteresowana seksem działa nieco inaczej.

                > Poza tym bardziej o moim problemie miała być mowa zdaje się.

                Masz dwie opcje - ulepszyć seks małżeński (i wtedy problem będzie w dużym stopniu dotyczył żony), ulepszyć twój seks (wtedy możemy rozmawiać o tobie). Po lekturze twoich postów tkwi we mnie przeświadczenie, że ulepszanie małżeńskiego sobie darowałeś (żona jest jakaś inna, w sensie ma inne i prostsze potrzeby, to co jej wystarcza tobie nie) a teraz oswajasz się z myślą realizacji seksualnej z inną osobą (co z uwagi na wiele skrupułów zajmie ci pewnie sporo czasu).

                Jeśli jednak chcesz ulepszania seksu małżeńskiego - podstawą fajnej zabawy w łóżku jest przyjemność dwojga. Większość znanych mi mężatek ze sporą nadwagą to kobiety seksualnie sfrustrowane + reszta informacji jakie podałeś układa się w całość pt. żona nie osiąga satysfakcji seksualnej. I to jest wtedy punt wyjścia.
                Nie twierdzę, że tak na pewno jest - ale biorąc pod uwagę ileś tam poznanych przeze mnie par i kobiet w podobnej sytuacji - w schemat się wpisujecie (sfrustrowana seksualnie udająca orgazmy kobieta i seks małżeński, który się nie rozwija, nie ulepsza oraz mężczyzna, który zaczyna udawać orgazmy). Żeby było ciekawiej kobiety w takich związkach sądzą, że coś z nimi jest nie tak, seks jest dla nich mało ważny i udają dla dobra męża, żeby był zadowolony - bo są przekonane, że one same nic z seksu nie są w stanie dla siebie wziąć. I im to odpowiada - tylko, że nie sądzą, że mąż dla którego seks jest ważny i przyjemny, może kiedyś zapragnąć czegoś więcej niż to, co mogą dostać od żony.

                Sytuacja, którą opisujesz jest alarmowa, jeśli zależy ci na utrzymaniu małżeństwa. Pożar się zaczął. Nie chcesz ofiar - nie masz innego wyjścia niż pomóc żonie rozwinąć jej seksualność i zadbać o jej zdrowie. Schudnięcie + nauczenie siebie i żony sposobu w który ona może osiągać satysfakcję z tobą (najczęściej z początku sprawdzają się techniki stymulacji łechtaczki ręką - ale nie znaczy, że u was, choć od tego można spróbować).
                Na dzień dobry spróbuj tak - poczytaj o sposobach stymulacji łechtaczki i jej okolic i po seksie spróbuj jej tak zrobić. Rozbudzając kobiecie libido dajesz jej mnóstwo siły, energii życiowej - napędu także do wytrwania w tym żeby schudnąć.
                A potem techniki można rozwijać, szukać nowych sposobów na przyjemność itp. Zacznijcie też razem ćwiczyć kegle - bo trudności z osiąganiem orgazmu i konieczność udania - to symptom osłabienia mięśni. To fajna zabawa tak razem poćwiczyć.

                Jak chcesz rozwijać swoją seksualność poza małżeństwem - jest mnóstwo sposobów i nie wszystkie wymagają zdrady. Od rozwoju auto erotyki, po uzgodnienie z żoną otwarcia związku. Zdrady nie zalecam - bo do niczego dobrego nie prowadzi.

            • orzech69 Re: Faceci gapiący się na basenie 26.02.14, 08:16
              twojabogini napisała:
              Zostaw bich niech sobie słodzi ze smokiem ;)
      • urquhart Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 20:03
        > Na marginesie (sorry autor, nic osobistego), faceci których spotykam na basenie
        > , którzy się na mnie (m.in.) gapicie:) uwielbiam was. Nie jestem poetką ale do
        > takich bym mogła odę napisać, choć udaję że nie zwracam na was uwagi, wasze spo
        > jrzenia, wa

        Fajny tekst, szczególnie na saunie wgapuje się krzyżuje spojrzenia, jedne odpłacają uśmiechem i zadowoleniem pod nosem, inne spinają się i reagują oburzeniem.
        • zawle Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 20:22
          urquhart napisał:

          > > Na marginesie (sorry autor, nic osobistego), faceci których spotykam na b
          > asenie
          > > , którzy się na mnie (m.in.) gapicie:) uwielbiam was. Nie jestem poetką a
          > le do
          > > takich bym mogła odę napisać, choć udaję że nie zwracam na was uwagi, was
          > ze spo
          > > jrzenia, wa

          Ja tego nie znoszę....zwłaszcza gdy mi się facet nie podoba. A tych jest zdecydowana większość.
          • t.akaja Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 20:50
            Prawda? Ja dziś miałam coś takiego w pracy. Jak facet nie jest "atrakcyjny" to jest zwyczajnie obleśne. No gada do mnie z durnym uśmieszkiem, glośno sapie i zagląda mi w biust.
            Ale też był ten fajny...nie jakiś lowelasik. Puścił do mnie oczko i to wystarczyło by poczuć się nieziemsko. :)
            • urquhart Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 21:32
              t.akaja napisał(a):
              > Prawda? Ja dziś miałam coś takiego w pracy. Jak facet nie jest "atrakcyjny" to
              > jest zwyczajnie obleśne. No gada do mnie z durnym uśmieszkiem, glośno sapie i z
              > agląda mi w biust.
              > Ale też był ten fajny...nie jakiś lowelasik. Puścił do mnie oczko i to wystarcz
              > yło by poczuć się nieziemsko. :)

              Co fakt to fakt, co za szczęście że brzydkie baby nieatrakcyjne nie sapią i nie przygadują się obleśnie :)
              • t.akaja Re: Faceci gapiący się na basenie 25.02.14, 07:26
                Hmmm spodziewałeś się, ze będę zwracała uwagę na baby?
        • rekreativa Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 20:43
          Hm, a jak to jest w drugą stronę? Czy panom nie przeszkadza, kiedy się babki patrzą?
          Bo tam, gdzie ja bywam na basenie i w saunie, to przychodzą tacy cacy, że strasznie trudno odwrócić wzrok...
          • t.akaja Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 20:51
            Uuuuuuuuu to może bywamy tam razem :P
          • hello-kitty2 Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 21:15
            rekreativa napisała:

            > Hm, a jak to jest w drugą stronę? Czy panom nie przeszkadza, kiedy się babki pa
            > trzą?
            > Bo tam, gdzie ja bywam na basenie i w saunie, to przychodzą tacy cacy, że stras
            > znie trudno odwrócić wzrok...

            Ja zerkam tylko na poczatku, na ktorym torze sa najlepsi plywacy i tam ide. Rozmowy pojawiaja sie naturalnie, wiadomo trzeba sie na torze zsynchronizowac:) Najlepiej obserwowac w czasie plyniecia, pod woda, bezposrednio za kims plynac oraz tego, ktory Cie wlasnie mija.
      • bigbadpig Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 20:31
        Fajnie, że są kobiety które tak to odbierają. Właściwie to i tak było wiadomo, że są - ale zawsze dobrze usłyszeć o kolejnej z pierwszej ręki. Kiedyś gdy byłem młodszy starałem się być skutecznie dyskretny, teraz lubię te drobne prowokacje w kącie oka.
        • urquhart Re: Faceci gapiący się na basenie 24.02.14, 21:42
          > m młodszy starałem się być skutecznie dyskretny, teraz lubię te drobne prowokac
          > je w kącie oka.

          fajnie ja ma na przykład tatuaż, jest zawsze okazja żeby zagadać że fajny albo ciekawy...

          na warszawiankę dawno nie zaglądałem ale było parę lasek co wręcz prowokacyjne nago łowiły męskie zainteresowanie , od razu widać kto jest gejem, a to duża część, gołą babkę przeleci ledwo obojętnie wzrokiem, a jak wchodzi atletyczny facet, albo z krągłym tyłkiem i zrzuca recznik to nagle błyskają białka oczu im tylko i łeb się odkręca :)
    • gomory Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 21:02
      > Może mam za duże wymagania co do niej a mnie roznosi nagromadzona niepotrzebnie energia?

      Każdemu narzekającemu na partnera(rkę), mam ochotę opowiedzieć o ekonomii zmysłowości w związku.
      I jest prostsza niż definicja prostej :).
      Nie da się jej ubłagać ani wziąć na litość, bo ma jej tyle co przegłodzona zimą sfora wilków. Podstępem także nie, bo jak oszukać samego siebie?
      Wybrałeś i masz (lub nie) takiego partnera, na jakiego było Cię psychologicznie stać.
      Inny być nie mógł przy Twojej kondycji - tym właśnie Ci życie odpłaciło za Twój zestaw wad, zalet, lęków i fobii. Pokornie więc rozkoszuj się zapłatą :P.
      A jeśli coś chcesz zmieniać, to zmień siebie. Nie próbuj innego człowieka, bo z punktu widzenia ekonomii seksualnej to nierealne i bezcelowe.
      • mojemail3 Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 21:10
        gomory napisał:

        (...)"Inny być nie mógł przy Twojej kondycji - tym właśnie Ci życie odpłaciło za Twój zestaw wad, zalet, lęków i fobii. Pokornie więc rozkoszuj się zapłatą :P "

        Nobel for Gomory!

        Dodaj jeszcze,że ten zestaw wad, zalet, lęków i fobii ma datę z początku związku, a jak się zmieniliśmy przez te lata, na lepsze czy gorsze, nieważne, to już niestety ja mogę sobie powiedzieć "sorry fish" ;-)
        Ps.bo ryby mam w zodiaku...
      • bigbadpig Re: Coś z mną nie tak? 24.02.14, 23:22
        Prosta ta definicja, przy okazji pomija istotne elementy (dla uproszczenia?)
        Sugerujesz, że nasza pozycja zależy tylko od naszego potencjału. A nie ma tam w tym równaniu miejsca na przypadek? Na ukryte czynniki które ujawnią się z czasem? Na zmiany sytuacji pod wpływem zewnętrznych uwarunkowań? Ta teoria to by była może trochę sensowna - jakbyśmy mieli szansę się przetestować z tysiącem partnerów, prześwietlić ich, a później obustronnie zdecydować kto z kim. Nawet decyzja wejścia w zwiazek/wyjścia w danej sytuacji zwykle jest obłożona znacznie większą ilością czynników niż kwestią - na co nas psychologicznie stać.
        • gomory Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 10:15
          > jakbyśmy mieli szansę się przetestować z tysiącem partnerów, prześwietlić ich, a później obustronnie zdecydować kto z kim...

          A zdajesz sobie sprawę jak wielu tutaj może napisać, ze przecież mamy taką szansę?
          To wszystko co napisałeś ja nazywam: mechanizm obronny. Chroni Ciebie przed stwierdzeniem, że masz dokładnie takie życie na jakie zasługujesz.
          Generalnie ludzie więcej energii wkładają w unikanie przykrych czynności, prawd czy sytuacji niż pokonywanie takich przeszkód.
          • bigbadpig Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 13:33
            Ale masz jakiś argument za tym, że przypadek i zewnętrzne siły się Ciebie nie imają, czy tylko to hasło o mechanizmie obronnym? Ta prosta zasada tyczy się wszystkich sfer życia, czy tylko sfera związkowa jest tak uprzywilejowana?
            • orzech69 Re: Coś z mną nie tak? 26.02.14, 08:45
              bbp-> Każdy człowiek ma ukryte w sobie tabu, zasłony za którymi skrywa różne rzeczy. Ukrywa je tak skutecznie że sam nie wie że je przed sobą skrywa. Wracając do meritum ludzie intuicyjnie dobierają się żeby za zasłoną mieć schowane te same rzeczy. Dlatego prawdziwe są słowa że mamy to na co nas stać.
              Oczywiście wybieramy spośród osób nam poznanych, inny wybór ma Eskimos a zupełnie inny wykładowca na uczelni ;)
            • druginudziarz Re: Coś z mną nie tak? 17.03.14, 19:06
              bigbadpig napisał:

              > Ale masz jakiś argument za tym, że przypadek i zewnętrzne siły się Ciebie nie i
              > mają, czy tylko to hasło o mechanizmie obronnym? Ta prosta zasada tyczy się wsz
              > ystkich sfer życia, czy tylko sfera związkowa jest tak uprzywilejowana?

              No ale owe "przypadki i zewnętrzne siły" dotyczą wszystkich więć ten czynnik można sobie po prostu darować w rozważaniach.
              • bigbadpig Re: Coś z mną nie tak? 18.03.14, 03:14
                Czyli, jeśli dobrze rozumiem, skoro przypadek i zewnętrzne siły dotyczą wszystkich, to uprawnione jest twierdzenie, że należy je pominąć w rozważaniach tak jakby nie dotyczyły nikogo i przyznać gomoremu rację, że nasza pozycja w życiu zależy w pełni od nas i tylko od nas?

                Bo z takim pomysłem dyskutowałem... -__-
      • smok-diplodok Re: Coś z mną nie tak? 25.02.14, 00:49
        Z pierwszą częścią mogę się zgodzić - na taką mnie było stać. Pytanie tylko co dalej z tym fantem zrobić. Zmieniam siebie i to bardzo, paradoksalnie głównie właśnie dzięki niej. Robi to niejako na własną zgubę (może trochę na wyrost powiedziane) wtłaczając mi poczucie własnej wartości, doceniając, wspierając w trudnych momentach itp., itd... pewnie wyszło tak a nie inaczej zupełnie przypadkiem, bo chce dobrze i nieźle jej to wychodzi. Czas zapewne na rozmowy o zmienianiu jej...
    • smok-diplodok Jak ją przyłapać? 26.02.14, 13:32
      W porządku Miłe Panie - przyznaję sie bez bicia, że zabiłyście mi klina z tym udawaniem orgazmu i nie mogę przestać nad tym myśleć. Zakładając, na ten moment tylko i wyłącznie teoretycznie, że tak jest postawię pytanie - jak ją na tym przyłapać? Jeśli jest dobrą aktorką to możliwe? A może nie powinienem próbować?
      • lawendka4 Re: Jak ją przyłapać? 26.02.14, 14:09
        zadaj sobie proste pytanie czy na pewno chcesz ją przyłapać, a tak naprawdę nie jest to proste, powiedzmy że upewnisz się że udaje i co? masz pomysł na rozwiązanie problemu? pytanie jest raczej inne czy udaje go od początku waszego współżycia czy od jakiegoś czasu, jeżeli od początku no to nie dobrze może nie ta chemia co powinna być po prostu ludzie czasem mimo wielkich starań nie zadziałają na siebie, a może ona sama nie akceptuje swojego ciała i to ją ogranicza nie czuje sie atrakcyjna i uprawiając seks nie przestaje o tym myśleć, możemy tutaj gdybać w nieskończoność może lepiej szczerze porozmawiać, tylko zachować spokój bez względu na to co powie, przemyśleć wszystko rozważyć jeżeli ją kochasz zawalcz!
        • smok-diplodok Re: Jak ją przyłapać? 26.02.14, 14:26
          > zadaj sobie proste pytanie czy na pewno chcesz ją przyłapać, a tak naprawdę nie
          > jest to proste, powiedzmy że upewnisz się że udaje i co? masz pomysł na rozwią
          > zanie problemu? pytanie jest raczej inne czy udaje go od początku waszego

          Mam już tak zapisane w naturze, że lubię, kiedy wszystko działa tak, jak powinno, orgazm też. Więc jeśli udaje to mnie to wkurza - oszukuje mnie najkrócej mówiąc, zwłaszcza jeśli trwa to dłuższy czas, jeszcze zrozumiem, że raptem kilka razy się to mogło zdarzyć bo "coś tam"... Ja też oszukałem kilka razy, święty nie jestem, przyznaję - po prostu nie dało rady (stres i takie tam pierdy za przeproszeniem). Poczynając od męskiego ego, kończąc na obawie że woli kogoś innego - wolę wiedzieć, że jest cos nie tak. Pomysłów na orgazmy to ja już miałem trochę :), ale ciągle jestem otwarty na nowe, więc jeśli będzie chciała mi coś podpowiedzieć - nie ma sprawy... a jak ją złapię na gorącym uczynku raczej nie będzie się mogła od tego wykręcić.
          • lawendka4 Re: Jak ją przyłapać? 26.02.14, 14:35
            oj wy faceci, i wasze ego wyluzuj cały czas Ci uświadamiamy że nie wystarczy pomysł na orgazm to za mało, w ogóle co to znaczy pomysł na orgazm, zrozum że kobieta inaczej do tego podchodzi musisz dotrzeć do jej psychiki a tutaj tylko opanowanie i wyrozumiałość może pomóc, ty cały czas patrzysz pod kontem mężczyzny to nie zda egzaminu, a tak w ogóle to co ci przyszło do głowy że może nie ma orgazmów z tobą bo ma ochotę na innego, zaczynasz panikować i wkurzać się nie potrzebnie, kochasz ją i chcesz z nią być więc nie zrób niczego czego potem będziesz żałował
            • smok-diplodok Re: Jak ją przyłapać? 26.02.14, 15:03
              Tak, wiem że seks jest w głowie/ Rozumiem, że zakładasz po pojęciem "pomysłu na orgazm" czysto fizyczne działa z mojej strony. Nic bardziej mylnego. Jeśli trzeba czegoś innego, mogę się dostosować, potrzebuję może od czasu do czasu subtelnej wskazówki (w myślach na razie nie czytam), a nuż widelec ma ochotę na szybki numerek na stole a nie romantyczną kolację przy świecach. Oczywiście cały czas tylko teoretyzujemy bowiem założyłem od samego początku że takiego udawania nie ma. A że ciekawski jestem to zachciało mi się nagle sprawdzić co i jak.
              • bigbadpig Re: Jak ją przyłapać? 26.02.14, 17:59
                Połącz to wszystko w całość - teoretycznie - można tak to poukładać:
                Twoja żona nie garnie się do seksu. Gdyby seks sprawiał jej przyjemność, to by się garnęła chyba w wolnych chwilach kiedy ma chętnego Ciebie i czas na relaks. Nie robi tego bo jej się seks kojarzy z szopką odstawianą dla Ciebie co na dłuższą metę musi być bardzo zniechęcające (wyobraź sobie siebie jak jesteś zmuszony w imię udawania, regularnie napierdzielać gdzieś penisem przez kilkanaście lub więcej minut od lat, a nic z tego nie masz. Sam byś się raczej nie dopraszał.
                Twoja żona unika udziwnień - j.w. - tylko komplikują sytuacje i pogłębiają niezręczność jej położenia - udającej, że ją to bawi.
                Podobno wiele kobiet ma trudności z osiągnięciem orgazmu, to wręcz powszechne zjawisko; a jednym z istotnych czynników dla otwarcia się kobiety w łóżku jest samoocena. Drugim istotnym czynnikiem w łóżku jest kondycja.
                Ty przyznajesz, że dość szybko kończysz - jeśli Twoja żona jest jak większość kobiet, to nawet w pełni wyluzowana i wypoczęta nie rozkręci się zanim skończysz. Jeśli kończysz szybko w kategoriach mężczyzny, to ona, jako kobieta - musiałaby by się rozkręcać na poziomie sprintera z Jamajki.
                Piszesz, że często finiszujecie razem - nie jest to zastanawiające? Czemu akurat razem? Mam skromną dywersyfikację doświadczeń, ale wg. mnie 'razem' to raczej wyjątek, chyba, że się w tym kierunku świadomie nad kobietą 'pracuje'. Jakie jest inne, bardziej przekonujące wyjaśnienie tego 'razem'? Ona widzi/czuje, że kończysz - więc świadomie pozwala sobie też skończyć... grać.

                Nie twierdzę, że tak jest - przedstawiam tylko prawdopodobny scenariusz.
                • lawendka4 Re: Jak ją przyłapać? 26.02.14, 18:48
                  wow no to go podbudowałeś
                  • bigbadpig Re: Jak ją przyłapać? 26.02.14, 18:53
                    Musiałem gdzieś przeoczyć prośbę o podbudowanie ;)
                    • lawendka4 Re: Jak ją przyłapać? 26.02.14, 19:07
                      no cóż Twój opis jest dosyć brutalny ale niestety możliwe że prawdziwy, tylko nie jestem pewna czy im to wyjdzie na dobre, myślę że spokojna rozmowa da jakiś wynik
                  • smok-diplodok Re: Jak ją przyłapać? 27.02.14, 01:45
                    Nie no..., właśnie całkiem sensowny wpis w tym zalewie wzajemnego obrzucania się... Przyznam, że daje do myślenia.
                • orzech69 Re: Jak ją przyłapać? 27.02.14, 08:01
                  inna wersja.
                  Czyje się źle ze swoja waga, nie czuje się seksowanie więc nie garnie się sama do seksu. Dusi swoje libido w sobie i jak smok zabiera się do niej nagromadzone napięcie sprawia ze tak szybko kończy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka