twojabogini
27.02.14, 13:33
rekreativa napisała:
> Skąd to przekonanie TB, że najgorszy rodzaj gwałtu na samej sobie to udostepnie
> nie tej nieszczęsnej pochwy?
Stosunek jest czymś dla obojga, jego jedynym sensem jest wymiana - daję/biorę. Gdy jako kobiety zaczynamy odbywać stosunki pomijając swoją przyjemność wyrządzamy sobie krzywdę. Robią to nie tylko kobiety, które "dają" choć nie chcą, ale także te, które stosunek traktują jako "coś dla partnera" i udają orgazm dla jego satysfakcji.
>Za to branie do buzi jest takie lajtowe i żadnej szkody na psychice niechętnej na seks zonie >nie wyrządzi? Bo ja podobnie jak zawle - ostatnia rzecz, jaką bym chciała zrobić, kiedy nie m
> am ochoty, to loda.
Jednostronne zaspokojenie partnera (niekoniecznie lód) - to model "daję przyjemność". Dla kobiety która nie lubi seksu oralnego, będzie to doświadczenie destrukcyjne. Przy bliskiej więzi z partnerem - zaspokojenie go (nawet gdy nie odczuwamy podniecenia), jest rodzajem prezentu, nie wymaga zmuszania się (zwłaszcza gdy czasem taki prezent otrzymujemy od partnera). Większość osób lubi od czasu do czasu skupić się na partnerze, jego przyjemności. Ale udawana akcja wbrew sobie - nie! Będzie tak samo krzywdząca dla kobiety, jak udział w stosunku.
Mimo wszystko sądzę, że przy braku ochoty na seks, można mieć równocześnie ochotę na zaspokojenie partnera i odczucie tego jako czegoś pozytywnego, radosnego - i nie wymaga to zmuszania się, przełamywania. W kontekście autoprzymusu nie będzie miała znaczenia część ciała - pochwa, usta, piersi...