Dodaj do ulubionych

Co widział Midnight?

04.03.14, 04:30
Ponieważ czuję się odpowiedzialny za wywołanie wilka z lasu i nie chcę dopuścić do bezczeszczenia wątku ``love supreme'' przeklejam z tamtego wątku wypowiedzi Midnighta dotyczące mechanizmów, które dostrzega on w stosunkach damsko-męskich. Dzięki temu zabiegowi osoby o wrażliwych żołądkach ominą niniejszy wątek i nie będą musiały siadać przy komputerze z woreczkami foliowymi. Wypowiedzi ML nie dotyczą
bezpośrednio (braku) seksu w długoterminowych związkach ale opisane tam zachowania w jakiś sposób odpryskiem mogą trafić w uczestników tego forum.

Jeśli przymkniemy oko na wstawki interpretacyjne ML to znajdziemy tam zjawiska
dobrze znane.
Sprzeciw budzi sugestia, że zjawiska te są powszechne.
Sugestia będąca skutkiem powszechnej choroby: nieumiejętności wyjrzenia poza własne cztery litery.

Chciałbym zwrócić uwagę, że główne role grają w tych wypowiedziach kobiety,
ziomale są na drugim planie a wrażliwi mężczyźni na trzecim. Przynajmniej tu kobiety nie są traktowane jako bezmyślne ofiary mężczyzn. Mają pełne prawo dokonywania wyborów i ponoszenia ich konsekwencji. Najstraszniejszą konsekwencją jest brak zainteresowania Midnighta.
Obserwuj wątek
    • lybbla Co widział Midnight? Punkt 1 04.03.14, 04:33
      Autor: midnight_lightning

      1 - zamiłowanie do gruboskórnych, agresywnych troglodytów, do uroczych drani, słodkich brutali, niegrzecznych chłopców, rozrabiaków, przemocowców - takie są preferencje kobiet, gdy są młode i mają prawdziwy wybór. Nie wspomnę o zamiłowaniu do 2-3-krotnie starszych panów z konkretną kasą.

      Wrażliwi, delikatni, spokojni, szanujący innych i pokojowo nastawieni rówieśnicy są przegrani na starcie.

      To w istocie inżynieria genetyczna odpowiedzialna za świat pełen wojen, przemocy i podłości. To też przyczyna zaistnienia przemocowego patriarchatu.


      Rozmowa dwóch młodych, eleganckich kobiet:

      - to jak było na tej randce?
      - tragedia, po pierwsze zaprosił mnie do parku, cóż, pomyślałam, że przyniesie wino, wypijemy i pójdziemy w krzaki, ale ten kretyn przyniósł jakieś kwiaty i zaczął mi mówić wiersze, uwierzysz?
      - (z autentyczną troską i współczuciem) Boże, jak mi ciebie żal, trafić na takiego frajera ...
      • bgz0702 Re: Co widział Midnight? Punkt 1 04.03.14, 10:51
        lybbla napisał:

        > Autor: midnight_lightning
        > 1 - zamiłowanie do gruboskórnych, agresywnych troglodytów, do uroczych drani, s
        > łodkich brutali, niegrzecznych chłopców, rozrabiaków, przemocowców - takie są p
        > referencje kobiet, gdy są młode i mają prawdziwy wybór. Nie wspomnę o zamiłowan
        > iu do 2-3-krotnie starszych panów z konkretną kasą.
        > Wrażliwi, delikatni, spokojni, szanujący innych i pokojowo nastawieni rówieśnic
        > y są przegrani na starcie.
        > To w istocie inżynieria genetyczna odpowiedzialna za świat pełen wojen, przemoc
        > y i podłości. To też przyczyna zaistnienia przemocowego patriarchatu.
        > Rozmowa dwóch młodych, eleganckich kobiet:
        > - to jak było na tej randce?
        > - tragedia, po pierwsze zaprosił mnie do parku, cóż, pomyślałam, że przyniesie
        > wino, wypijemy i pójdziemy w krzaki, ale ten kretyn przyniósł jakieś kwiaty i z
        > aczął mi mówić wiersze, uwierzysz?
        > - (z autentyczną troską i współczuciem) Boże, jak mi ciebie żal, trafić na taki
        > ego frajera ...

        bywa, to nic odkrywczego, nic wymyślonego przez Ml, tak jest czasem po prostu ale tak jak ze wszystkim innymi sytuacjami życiowymi- BYWAJĄ CZASAMI
    • lybbla Co widział Midnight? Punkt 2 04.03.14, 04:34
      Autor: midnight_lightning

      2 - Lekkie traktowanie seksu - wbrew złudnym deklaracjom o potrzebie zaangażowania emocjonalnego kobietom podoba się seks bez uczuć i z łatwością oddzielają te dwie sprawy. Lepiej zadawać się z żonatym lub osobą znaną z posiadania wielu kobiet. Taki na pewno się nie zakocha, nie będzie robić scen.

      Kobietom łatwo o seks, jest więc dla nich mało wartościowym towarem, chętnie go rozdają na prawo i lewo ... ale tylko tym panom z pkt 1. którzy mają tego dobra w nadmiarze i traktują równie przedmiotowo jak kobiety. A jednocześnie nakładają embargo na tych, którzy maja mało seksu lub wcale. Typowa pętla sprzężenia dodatniego czyli katastrofa.

      Nasuwa mi się analogia, kobiety odbierające jedzenie głodującym, by wciskać je spasionym grubasom, którzy najpierw muszą zwymiotować świeżo skonsumowane mięso, by zrobić miejsce na następne kąski.

      kolejna rozmowa:

      ona: muszę się wyżalić, przykrość mnie wczoraj spotkała.
      on: co się stało?
      ona: poznałam faceta, poszliśmy do niego, uprawialiśmy seks, a potem w środku nocy mnie wyrzucił z mieszkania.
      on: ale chamstwo... a właściwie to dlaczego poszłaś z takim prostackim gościem? przecież wiesz, że bardzo cię lubię i mam na ciebie ochotę, ja bym ciebie nigdy nie wyrzucił.
      ona: no właśnie dlatego, że mnie lubisz, ja też cię lubię, jesteś moim najlepszym przyjacielem, nie chcę tego zepsuć.
      on: no zaraz, a ten gość to ciebie nie lubił? przecież z nim poszłaś.
      ona: nie, nie lubił, ja też go nie lubiłam...
      • bgz0702 Re: Co widział Midnight? Punkt 2 04.03.14, 11:07
        lybbla napisał:

        > Autor: midnight_lightning
        >
        > 2 - Lekkie traktowanie seksu - wbrew złudnym deklaracjom o potrzebie zaangażowa
        > nia emocjonalnego kobietom podoba się seks bez uczuć i z łatwością oddzielają t
        > e dwie sprawy. Lepiej zadawać się z żonatym lub osobą znaną z posiadania wielu
        > kobiet. Taki na pewno się nie zakocha, nie będzie robić scen.

        To jednak wiadomo nie jest domeną ciągle romantycznych kobiet, powiedziałabym ze jest na odwrót ale widać kolega ML miał inne doświadczenia

        > Kobietom łatwo o seks, jest więc dla nich mało wartościowym towarem, chętnie go
        > rozdają na prawo i lewo ... ale tylko tym panom z pkt 1. którzy mają tego dobr
        > a w nadmiarze i traktują równie przedmiotowo jak kobiety. A jednocześnie nakład
        > ają embargo na tych, którzy maja mało seksu lub wcale. Typowa pętla sprzężenia
        > dodatniego czyli katastrofa.

        To jest tak jak z embargiem w zwiazkach generalnie. Ludzie się zapędzili w kozi róg w tych embargach i nikt nikomu nie ustąpi i nie spełni pierwszy oczekiwań "partnera". Zwyczajna głupota taki brak ustępstwa i wyjścia naprzeciw. W takiej sytuacji lepiej z siebie zrezygnować niż się rozwijac w zacietrzewieniu i głupocie

        > Nasuwa mi się analogia, kobiety odbierające jedzenie głodującym, by wciskać je
        > spasionym grubasom, którzy najpierw muszą zwymiotować świeżo skonsumowane mięso
        > , by zrobić miejsce na następne kąski.

        widać są takie które mają na to ochotę i kto im zabroni dysponować własnym ciałem i życiem? Przecież jest też rzesza takich mężczyzn i nie wiem na pewno bo nie liczyłam ale moze ich być więcej;)) Na tym świecie nie ma sprawiedliwości i nigdy nie będzie wszystkim po równo
        • rekreativa Re: Co widział Midnight? Punkt 2 04.03.14, 11:22
          "kobiety odbierające jedzenie głodującym, by wcisk
          > ać je
          > > spasionym grubasom"

          Ja pierniczę...
          Wedle tego typa kobiety powinny dobroczynnie nadstawiać dupy każdemu, kto akurat "zgłodnieje". Bez względu na to, czy mają ochotę, czy nie.
          Bo on jest, kuźwa, głodny, więc go karmcie, inaczej jesteście podłe kurwy.

          Rzyg.
          • bgz0702 Re: Co widział Midnight? Punkt 2 04.03.14, 11:34
            rekreativa napisała:

            > "kobiety odbierające jedzenie głodującym, by wcisk
            > > ać je
            > > > spasionym grubasom"
            >
            > Ja pierniczę...
            > Wedle tego typa kobiety powinny dobroczynnie nadstawiać dupy każdemu, kto akura
            > t "zgłodnieje". Bez względu na to, czy mają ochotę, czy nie.
            > Bo on jest, kuźwa, głodny, więc go karmcie, inaczej jesteście podłe kurwy.
            >
            > Rzyg.

            nie mal w każdym mieście są takie jadłodajnie, bary szybkiej obsługi i pewnie drogie i wykwintne restauracje tez. Wystarczy mieć kasę i można sie najeść do syta ale jemu chyba nie o sam chleb chodzi i nic dziwnego bo nie samym chlebem człowiek żyje;)) Życze ci czegoś wiecej niz sam chleb ML
            • zawle Re: Co widział Midnight? Punkt 2 04.03.14, 11:41
              > rekreativa napisała:
              > > Ja pierniczę...
              > > Wedle tego typa kobiety powinny dobroczynnie nadstawiać dupy każdemu, kto
              > akura
              > > t "zgłodnieje". Bez względu na to, czy mają ochotę, czy nie.
              > > Bo on jest, kuźwa, głodny, więc go karmcie, inaczej jesteście podłe kurwy

              Zaraz...jak dają to też są kurwy. A ML kurew nie chce. On chciał żeby jakaś piękna, czysta, mądra, subtelna, chętna, inteligentna, wrażliwa, otwarta, młoda, nieruchana, romantyczna dziewczyna dała mu gdy był beznadziejny, głupi, biedny, brzydki, pryszczaty, garbaty, głupi, pipowaty, zakompleksiony ( niepotrzebna skreślić, potrzebne dopisać). Ale się taka nie znalazła. Więc teraz on nie chce....a kasę będzie rozpierdzielać na głupoty na złość tej jednej, z młodych lat. Ciekawa jestem czy ona w ogóle o tym wie?:)))
            • zawle Re: Co widział Midnight? Punkt 2 04.03.14, 11:51
              bgz0702 napisała: nie o sam chleb chodzi i nic dziwnego bo nie samym chlebem cz
              > łowiek żyje;))

              nie znasz ze swojego otoczenia ludzi którzy pławią się bezwstydnie we własnym nieszczęściu i podlewają je własną żółcią? Nie chcę nic zmienić, boją się coś zmienić. Bycie "ofiarą", "nieszczęśliwcem" ma swoje dobre strony...wyłudzone współczucie innych, wytłumaczenie gdy zostaną po raz kolejny odrzuceni przez mających ich dość ludzi, bezpieczeństwo związane ze znajomością swojej sytuacji i absolutną jej kontrolą. Bronią swojego zbudowanego bajora pazurami. Zresztą...każdy z nas ma coś nieuświadomionego co inni widzą jak na dłoni.
              • bgz0702 Re: Co widział Midnight? Punkt 2 04.03.14, 12:11
                zawle napisała:

                > bgz0702 napisała: nie o sam chleb chodzi i nic dziwnego bo nie samym chlebem cz
                > > łowiek żyje;))
                >
                > nie znasz ze swojego otoczenia ludzi którzy pławią się bezwstydnie we własnym n
                > ieszczęściu i podlewają je własną żółcią? Nie chcę nic zmienić, boją się coś zm
                > ienić. Bycie "ofiarą", "nieszczęśliwcem" ma swoje dobre strony...wyłudzone wspó
                > łczucie innych, wytłumaczenie gdy zostaną po raz kolejny odrzuceni przez mający
                > ch ich dość ludzi, bezpieczeństwo związane ze znajomością swojej sytuacji i abs
                > olutną jej kontrolą. Bronią swojego zbudowanego bajora pazurami. Zresztą...każd
                > y z nas ma coś nieuświadomionego co inni widzą jak na dłoni.

                znam i wiem ze to wytłumaczenie dla własnych słabosci, najgorzej wziąć sie za dupę i od siebie wymagać, a tak wróg i zły los są za każdym rogiem;)) i ich przesladują... No wiec zycze wszystkim takim powodzenia i zeby los juz nie był dla nich wredny;) więcej mi sie nie chce...
            • bgz0702 Re: Co widział Midnight? Punkt 2 04.03.14, 12:14
              bgz0702 napisała:

              > rekreativa napisała:
              > > > "kobiety odbierające jedzenie głodującym, by wcisk
              > > > ać je
              > > > > spasionym grubasom"
              > >
              > > Ja pierniczę...
              > > Wedle tego typa kobiety powinny dobroczynnie nadstawiać dupy każdemu, kto
              > akurat "zgłodnieje". Bez względu na to, czy mają ochotę, czy nie.
              > > Bo on jest, kuźwa, głodny, więc go karmcie, inaczej jesteście podłe kurwy
              >
              > > Rzyg.
              >
              > nie mal w każdym mieście są takie jadłodajnie, bary szybkiej obsługi i pewnie d
              > rogie i wykwintne restauracje tez. Wystarczy mieć kasę i można sie najeść do sy
              > ta ale jemu chyba nie o sam chleb chodzi i nic dziwnego bo nie samym chlebem cz
              > łowiek żyje;)) Życze ci czegoś wiecej niz sam chleb ML

              "niemal" miało być...
    • lybbla Co widział Midnight? Punkt 3 04.03.14, 04:36
      Autor: midnight_lightning

      3 - Mentalność niewolnika - spokojny, szanujący kobiety mężczyzna może sobie zabiegać o względy miesiącami i latami, niestety ustawia się w ten sposób w roli "proszącego" - a skoro prosi, widocznie nie ma prawa do korzystania, więc nie dostanie.

      Troglodycie wystarczy rzucić kilka "męskich" słów lub brać bez pytania - skoro bierze jak swoje, to widocznie ma prawo. Jasno widać po kobietach zachwyt wobec "Pewności Siebie", która wcale nie oznacza dobrego czy inteligentnego człowieka. Widać też zamiłowanie do uległości i chęć zdominowania - masochizm często jest spotykany u kobiet.
    • lybbla Co widział Midnight? Punkt 4 04.03.14, 04:36
      Autor: midnight_lightning

      4 - Zwierzęce schematy, cynizm i umiejętność kłamania - schemat jest jasny, przyjemność z
      samcami alfa, a wychowywanie potomstwa spada na resztę samców w stadzie - samców beta.

      Wcześni ludzie żyli krótko, na ogół te 30+ lat, ciekawie to współgra z zanikiem zainteresowania samców alfa kobietami w takim wieku. Widocznie dla Natury kobiety 30+ są takim samym, niepotrzebnym odpadem jak i samce beta. Swoje już zrobiły, przekazały geny troglodytów dalej.

      Dziś żyjemy dużo dłużej i kobiety, starając się o jakiegokolwiek samca do opieki nad potomstwem po samcu alfa, nauczyły się dokonywać interesujących wolt, oczywiście jedynie w sferze deklaratywnej. Chociażby legenda o rzekomym "dojrzewaniu", o rzekomych "błędach młodości", które przecież każdy popełnia. I kilka cytatów.

      "Związek i wychowywanie dziecka to duża odpowiedzialność, której nie sprosta byle kto. Samce alfa nie nadają się na ojców, oni nadają się tylko do seksu."

      "Prawdziwym ojcem jest ten, kto wychowuje dziecko"

      i moje ulubione:
      "całe życie szukałam takiego wrażliwego i delikatnego faceta jak ty".

      Oczywiście bazowym wzorcem mężczyzny jest nadal samiec alfa, więc taki nieszczęsny naiwniak, który da się omotać mamusi z dzieckiem musi się liczyć ze nieoczekiwanym wzrostem liczby dzieci. Ziomale nie lubią prezerwatyw.

      kolejna prawdziwa historia ku przestrodze:

      Pewna samotna mamusia postanowiła znaleźć sobie i dziecku "tatusia" i przyuważyła w pracy
      właśnie takiego dobrego i spokojnego. Na imprezie integracyjnej doszli do porozumienia, są już parą, były przytulanki i pocałunki. Facet poszedł po piwo, nie było go z 10 minut, wrócił do
      stolika, ale jej już nie było, szukał wszędzie i nic. Mamusia wróciła pijana po dwóch godzinach, i nie zauważając swojego "faceta" radośnie wyjaśniła zaniepokojonym koleżankom: poszła na zewnątrz lokalu "bzykać" się z ziomalami, tymi "prawdziwymi mężczyznami". Świętowała znalezienie "tatusia"?
      Co ciekawe, gdy go w końcu spostrzegła i rozpłakała się, to jej koleżanki żądały od tego
      nieszczęśnika, by pocieszył "swoją dziewczynę". Przecież biedactwo płacze.
      • lybbla Re: Co widział Midnight? Punkt 4 04.03.14, 05:09
        Przytoczę jeszcze tekst twojejbogini (powiększenie liter moje)

        ``I tak oto mam do czynienia z mnóstwem zagubionych kobiet koło 30, które chcą wyjść z małżeństwa, bo mają dość małżeńskiego seksu, i chciałby odkryć swoją seksualność. I większość sądzi, że załatwi to papier rozwodowy - jakby wyrok miał im dostarczyć serii MULTIORGAZMÓW. Bo za swoje opłakane seksualne życie w ostateczności decydują się obwinić męża.
        Niektóre słusznie - bo gdy zdecydowały się na szczerą rozmowę z mężem i poprosiły o to, aby popracować nad seksem, ich przyjemnością i orgazmem usłyszały, że im na starość odwala i nie wiadomo czego się zachciewa. Albo, że jak mają problem to niech sobie radzą, jest mnóstwo kobiet które przeżyją orgazm za zawołanie pana męża ogiera i które nie robią mu wstrętów. Naprawdę niewielu mężczyzn w takiej sytuacji stara się pomóc partnerce odkryć jej seksualność - WIĘKSZOŚĆ CHAMSKO JE RANI. ''

        Ta większość to ziomale! Midnight się wysypał, że jest dawcą multiorgazmów.
        Wszystko się zgadza :P Zero multiorgazmów od Midnighta.



    • sabat.77 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 06:17
      O ile cokolwiek widzial, nie wiadomo czy to nie jest jakis byt wirtualny...
      Ja sam tych zjawisk nie widze, dookola szara rzeczywistosc, zmino, psy szczekaja, ludzie zamysleni zapierdalaja do pracy, matki prowadza dzieci za reke, stare babcie nosza plocienne, wytarte torbiska na zakupy, jakis pijak trzyma sie plotu - jednym slowem tego seksu nie widac ani nie slychac. To jakies marginalne zjawisko jest :p Sfer mojej percepcji nie dotyczy. W moim otoczeniu nikt sie nie zdradza, nikt nie rwie szat.
      No przysiegam, ze tak jak w tej piosence - w domach z betonu nie ma wolnej milosci.
      Za to w mojej glowie - burdel pod czerwonym smokiem. Ale wiem, ze to fikcja.
      • zawle Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 07:13
        A ja się tu głowię o co chodzi??????
        I czemu???? I po co????
        • lybbla Re: Co widział Midnight? 08.03.14, 19:23
          zawle napisała:

          > A ja się tu głowię o co chodzi??????
          > I czemu???? I po co????

          Jak to po co?
          Po to by wciągnąć Midnighta do zabawy w chodzi lisek koło drogi.
          Wersja z liskiem rzucającym kamieniem w Midnighta
          też była śmieszna. Dla liska.
          • zawle Re: Co widział Midnight? 09.03.14, 08:55
            lybbla napisał: > Jak to po co?
            > Po to by wciągnąć Midnighta do zabawy w chodzi lisek koło drogi.
            > Wersja z liskiem rzucającym kamieniem w Midnighta
            > też była śmieszna. Dla liska.

            całą noc, cały ranek myślę o co chodzi. Chyba się napiję żeby się pozbyć racjonalnych ograniczeń własnej kreatywności. A może prościej? Wytłumacz....
      • 3rd_sin Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 08:45
        burdel pod czerwonym smokiem :-) Coś mi to mówi :P
    • rekreativa Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 11:28
      W odpowiedzi na wszystkie roszczenia niejakiego ML nasuwa mi się fragment felietonu, który ostatnio czytałam.
      Oto on:

      " Przestańcie myśleć, że to, co ludzie z taką nienawiścią określają mianem „friend zone”, to jakiś czyściec, do którego kobiety zsyłają „miłych facetów”. Moja przyjaźń to nie gówniana nagroda pocieszenia, którą dostajesz, jeśli odmówię uprawiania z tobą seksu – a moje ciało nie jest nagrodą za dobre zachowanie. Myślenie, że bycie „porządnym facetem”, cokolwiek to znaczy, upoważnia was do nieograniczonej ilości seksu z wybraną przez was dziewczyną pokazuje, że tak naprawdę nie uważacie, iż kobiety powinny posiadać pełnię kontroli i władzy nad swoim ciałem; pokazuje to, że waszym zdaniem powinnyśmy używać go jak psich smakołyków, które dostaniecie wykonując ludzki odpowiednik aportowania. Jeśli traktujecie nas jak ludzi, to wspaniale, ale nic się wam za to nie należy.
      • zawle Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 11:45
        rekreativa napisała:> " Przestańcie myśleć, że to, co ludzie z taką nienawiścią określają mianem R
        > 22;friend zone”, to jakiś czyściec, do którego kobiety zsyłają „mił
        > ych facetów”. Moja przyjaźń to nie gówniana nagroda pocieszenia, którą d
        > ostajesz, jeśli odmówię uprawiania z tobą seksu – a moje ciało nie jest n
        > agrodą za dobre zachowanie. Myślenie, że bycie „porządnym facetem”,
        > cokolwiek to znaczy, upoważnia was do nieograniczonej ilości seksu z wybraną p
        > rzez was dziewczyną


        Moje dwie wielkie miłości to Ci panowie z friend zone. Poczekali, rozkochali, seks był pod niebiosa. Ci którzy się śpieszą niewiele dostają. I nie sądzę żeby byli "miłymi facetami".
        • bgz0702 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 12:37
          zawle napisała:

          >> Moje dwie wielkie miłości to Ci panowie z friend zone. Poczekali, rozkochali, s
          > eks był pod niebiosa. Ci którzy się śpieszą niewiele dostają. I nie sądzę żeby
          > byli "miłymi facetami".

          no ja mam tak samo, faceci z friend zone to zawsze był najlepszy seks, coś w tym jest: co nagle to po diable;)
      • bigbadpig Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 12:19
        Ten tekst jest bez sensu. Pokaż mi mężczyznę który uważa, że jakiekolwiek jego zachowanie upoważnia go do seksu? Cokolwiek by nie mówić, w naszej kulturze istnieje jednak świadomość wśród większości mężczyzn, że dopiero wola kobiety upoważnia do seksu. Natomiast jeśli mężczyzna ma do czynienia z atrakcyjną kobietą to często chciałby seksu (pomijam kwestie ograniczeń w realizacji lub ograniczenia tego chcenia do fantazji). "chciałby" a "uważa, że mu się należy" - spora różnica. Friendzone nie oznacza wtedy niczego ponad to, że mężczyzna procedujący w kierunku relacji z seksem odniósł porażkę i trafił do relacji bez seksu. Co kobieta o tym myśli, nie ma w tym momencie znaczenia - friendzone jest tu przywoływane od strony mężczyzny i nie nie mówi o tym jakie kto ma prawo do czego. Opisuje jeden z wariantów porażki w grze której celem miało być nawiązanie relacji seksualnej z daną kobietą. Z tej perspektywy, również dla mężczyzny przyjaźń to nie jest "gówniana nagroda pocieszenia" To jest zdobiony bilecik z napisem "przegrałeś".
        • bgz0702 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 12:39
          bigbadpig napisał:
          To jest zdobiony bilecik z napisem
          > "przegrałeś".

          jeśli traktujesz relacje mesko- damskie tylko przez pryzmat seksu no to przegrałeś. Niestety ;)
          • bigbadpig Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 12:52
            Odróżniasz forumowicza od osoby opisanej przez niego w kontekście konkretnego zagadnienia? (Tip: autor a podmiot liryczny lub narrator)

            Nawet nie pozwoliłem sobie na artystyczny zabieg pisania w pierwszej osobie, wtf? ;)
          • bgz0702 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 13:51
            bgz0702 napisała:

            > bigbadpig napisał:
            > To jest zdobiony bilecik z napisem
            > > "przegrałeś".
            >
            > jeśli traktujesz relacje mesko- damskie tylko przez pryzmat seksu no to przegra
            > łeś. Niestety ;)

            musiałm pilne popracowac ale chciałam ci jeszcze coś wcześniej napisać.

            Kiedyś miałam taka sytuację: w sklepie spotkalam gościa z którym pracowałam wtedy ale w osobnych jednostkach, spotykaliśmy się tylko na korytarzu nawet bez dzień dobry ale znaliśmy się z widzenia. Stał w kolejce za mna a ja pakowałam zakupy, siłą rzeczy byłam świadkiem sytuacji która go spotkała, okazało się ze nie ma gotówki a terminal płatniczy nie działa. Zakupy nabite na kasę, gość patrzy w szoku, późna godzina a ja stoje obok więc w ludzkim odruchu wyciągam 100zł z portfela i mówię ze mu pożyczę, jutro mi odda bo wie gdzie pracuje. Szok na jego twarzy, ekspedientka patrzy na mnie też zdziwiona a ja myślę sobie czemu się tak dziwicie? Czy to aż takie dziwne? Ok. Następnego dnia gość przychodzi, przynosi pieniądze i czekoladki, jest miło, mówi ze był w szoku i w ogóle by się nie spodziewał ze ktoś go moze takim zaufaniem darzyć ze są mili ludzie na świecie i takie tam...- i pięknę oczy miał, błyszczały się rzeczywiscie ze szczerej radości az miło było popatrzeć ;) - wtedy... Niestety sytuacja sie tak rozwinęła ze zaczełąm gościa unikać i chodziłam ze spuszczoną głowa w okolicy jego dzialu bo byłam zażenowana jego reakcją na moją osobę. Ja mu tylko pożyczyłąm pieniądze żeby mógł za jedzenie zpłacić, a on myślał że jestem jego światełkiem w tunelu- było mi wstyd za wlasną głupote i wiarę w ludzi. Przez myśl by mi nie przeszło ze on moze zacząć mnie postrzegać jako obiekt seksualny dlatego ze byłam dla niego miła.
            Sytuacje opowiedzialam kiedyś znajomym na takiej niby babskiej imprezie... zapadła cisza;))) wszystkie patrzą na mnie, staciłam zaufanie matek i żon. Taka była interpretacja mojego zachowania: Jak to? pozyczyłam pieniądze obcemu facetowi? nawet go nie znałam... przystojny chociaż? to nienaturalne żeby tak obcemu facetowi kasę pożyczać, babce to jeszcze ale facetowi? a co twój mąż na to?... -co za świat, taka niewiara w moje ludzkie intencje;)) Wniosek z ich reakcji taki niestety, że ludzie w tzw doroslym życiu jak już wchodza w "ludzkie" relacje z plcią przeciwna to najczęściej mają wybrażenia o podtekście seksualnym i to jest bardziej naturalne niż ich nieposiadanie. Stąd rozczarowanie, błedna interpretacja i traktowanie friendzone jako przegranej
            • bigbadpig Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 14:19
              Nie chcę być złośliwy ale koleś był jakimś desperatem jeśli tak sobie założył, lub tylko desperatem u którego niechcący sprowokowałaś swoim zachowaniem pojawienie się myśli "fajna babka, może coś tu zdziałam, ..., uuu, nie udało się, jestem desperatem próbującym coś zdziałać mimo wszystko"
              A reakcja Twoich znajomych, no cóż, mówi tylko o Twoich znajomych. Myślę, że sporo ludzi spośród moich znajomych wyśmiałoby kolesia jako nieudacznika. Bo postać kolesia który nieudolnie podbija do kobiety jest raczej smutno śmieszna. Ja nie mówię, że desperatów nie ma, otaczają Cię mężczyźni którzy też tak jednoznacznie by zinterpretowali tą sytuację? Jak przychodzi do przytaczania przypadków z życia, to żadna koncepcja się nie obroni, to ja już wolę pozostać przy - uważam, że jest inaczej. ja tez mam kumpla który będąc sam od ok. 2 lat, coraz śmielej goni za babkami mijanymi na ulicy zapytać o numer itp akcje, ale to nie znaczy, że uważa, że mu się coś należy tylko mówi "zawiodłem się na skuteczności internetowych narzędzi, wyczerpałem bez sukcesu pulę wolnych kobiet z otoczenia, startuję zagajam gdzie popadnie". Jeśli ktoś po pierwszym słowie nie potrafi rozpoznać momentu nieodwracalnej porażki to jeszcze nie oznacza, że uważa, że nie masz prawa odmówić; wbrew temu co mówią Twoi znajomi. Sądzę, że przygniatająca większość mężczyzn się pod tym podpisze. I jeszcze uwaga co do opinii z internetowych forów - to jest już bezdyskusyjny fakt - w internecie radykałowie wypływają na wierzch jak szumowiny w gotowanym mięsie. To nie jest reprezentacja.
              • rekreativa Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 17:40
                " Jeśli ktoś po pierwszym słowie nie potrafi
                > rozpoznać momentu nieodwracalnej porażki to jeszcze nie oznacza, że uważa, że n
                > ie masz prawa odmówić; wbrew temu co mówią Twoi znajomi. Sądzę, że przygniatają
                > ca większość mężczyzn się pod tym podpisze."

                To nie musi być tak, że oni uważają, iż nie ma prawa odmówić, ale świadomość, że to prawo ma, strasznie ich złości.
          • gogol77 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 19:20
            bgz0702 napisała:
            > jeśli traktujesz relacje mesko- damskie tylko przez pryzmat seksu no to przegra
            > łeś. Niestety ;)
            Co to znaczy "tylko przez pryzmat seksu"? Co to za zarzut? Ten On chciał związku a znalazłszy się we friendzone przegrał seksualna składową relacji męsko - damskiej do której procedował. Bo dążył do związku kobiety i mężczyzny rozumianym jako porozumienie dusz i ciał a zaproponowano mu tylko to pierwsze. Bez seksu relacja męsko damska nie jest związkiem czy relacją i niewiele się różni od przyjaźni dwóch facetów albo przyjaźni kobiety z gejem.
            Więc przegrał nie dlatego, że ...traktował przez ten pryzmat, ale dlatego, że poprzeczka była za wysoko.
            • bgz0702 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 19:30
              gogol77 napisał(a):

              > bgz0702 napisała:
              > > jeśli traktujesz relacje mesko- damskie tylko przez pryzmat seksu no to p
              > rzegra
              > > łeś. Niestety ;)
              > Co to znaczy "tylko przez pryzmat seksu"? Co to za zarzut? Ten On chciał związk
              > u a znalazłszy się we friendzone przegrał seksualna składową relacji męsko - da
              > mskiej do której procedował. Bo dążył do związku kobiety i mężczyzny rozumianym
              > jako porozumienie dusz i ciał a zaproponowano mu tylko to pierwsze. Bez seksu
              > relacja męsko damska nie jest związkiem czy relacją i niewiele się różni od prz
              > yjaźni dwóch facetów albo przyjaźni kobiety z gejem.
              > Więc przegrał nie dlatego, że ...traktował przez ten pryzmat, ale dlatego, że p
              > oprzeczka była za wysoko.

              nie, przegrał bo chciał związku i seksu a relacje damsko- meskie to czasami zwykła znajomość bez podtekstów seksualnych i miłośnych oczekiwań, troche tak bardziej po bratersku- niemożliwe?
              • sabat.77 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 19:36
                Przyjazn ? Z kobieta ? Nieeeee... to niemozliwe przeciez...
                • bgz0702 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 19:56
                  sabat.77 napisał:

                  > Przyjazn ? Z kobieta ? Nieeeee... to niemozliwe przeciez...

                  no nie, gogol to nawet napisał ze "relacja męsko damska nie jest (...) relacją". Sam widzisz jak nic nie jest możliwe w tym życiu. Jak żyć panie... jak żyć...?;)) Jutro bede uprawiać seks z kolegami z pracy- a przynajmniej ich zapytam czy mają ochotę żeby mi nie mieli za złe ze ich w jakieś friendzone umieszczam. Postanowione;)
                  • gogol77 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 20:32
                    bgz0702 napisała:
                    >, gogol to nawet napisał ze "relacja męsko damska nie jest (...) relacją"
                    > . Sam widzisz jak nic nie jest możliwe w tym życiu. Jak żyć panie... jak żyć...
                    > ?;)) Jutro bede uprawiać seks z kolegami z pracy- a przynajmniej ich zapytam cz
                    > y mają ochotę żeby mi nie mieli za złe ze ich w jakieś friendzone umieszczam. P
                    > ostanowione;)
                    Nie chciało mi się czytać całości wywodów ML ale mam wrażenie, ze on chciałby się bzykać a nie być w friendzone. I nie tak jak planuje jutro bgz ale w związku / relacji męsko damskiej. Czymś głębszym niż short time z kolegą z pracy (w toalecie?). Relacje w pracy czy gdzieś tam to nie relacje męsko damskie ale relacje międzyludzkie. Niezależnie od płci uczestników.
                    A przyjacielskie relacje z kobietą na którą mam ochotę to imho b. trudna, frustrująca relacja.
                    • bgz0702 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 20:52
                      gogol77 napisał(a):

                      > bgz0702 napisała:
                      > >, gogol to nawet napisał ze "relacja męsko damska nie jest (...) relacją"
                      > > . Sam widzisz jak nic nie jest możliwe w tym życiu. Jak żyć panie... jak
                      > żyć...
                      > > ?;)) Jutro bede uprawiać seks z kolegami z pracy- a przynajmniej ich zapy
                      > tam cz
                      > > y mają ochotę żeby mi nie mieli za złe ze ich w jakieś friendzone umieszc
                      > zam. P
                      > > ostanowione;)
                      > Nie chciało mi się czytać całości wywodów ML ale mam wrażenie, ze on chciałby s
                      > ię bzykać a nie być w friendzone. I nie tak jak planuje jutro bgz ale w związku
                      > / relacji męsko damskiej. Czymś głębszym niż short time z kolegą z pracy (w t
                      > oalecie?). Relacje w pracy czy gdzieś tam to nie relacje męsko damskie ale rela
                      > cje międzyludzkie. Niezależnie od płci uczestników.
                      > A przyjacielskie relacje z kobietą na którą mam ochotę to imho b. trudna, frust
                      > rująca relacja.

                      wiem, też myślę tak samo jak ty i życzę mu fajnych relacji nie tylko bzykania i lądowania w friendzonie. Ale rozmowa nam zeszła na interpretację wzajemnych oczekiwań, stad ta rozbieżność
              • urquhart Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 20:10
                > nie, przegrał bo chciał związku i seksu a relacje damsko- meskie to czasami zwy
                > kła znajomość bez podtekstów seksualnych i miłośnych oczekiwań, troche tak bard
                > ziej po bratersku- niemożliwe?

                Z bratem, tak, jak najbardziej możliwe.
                Albo chyba że z bardzo brzydką lub starą kobietą (czytaj przezroczystą) :)
                • sabat.77 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 20:14
                  Albo z gejem :)
                  • bgz0702 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 20:16
                    sabat.77 napisał:

                    > Albo z gejem :)

                    zapytam męża czy bedzie człowiekiem;)) przecież nie bedziemy nikogo zaniedbywać
                • bgz0702 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 20:14
                  urquhart napisał:

                  > > nie, przegrał bo chciał związku i seksu a relacje damsko- meskie to czasa
                  > mi zwy
                  > > kła znajomość bez podtekstów seksualnych i miłośnych oczekiwań, troche ta
                  > k bard
                  > > ziej po bratersku- niemożliwe?
                  >
                  > Z bratem, tak, jak najbardziej możliwe.
                  > Albo chyba że z bardzo brzydką lub starą kobietą (czytaj przezroczystą) :)

                  znasz jakąś koleżanke swojej żony? wszystkie są brzydkie, stare i przezroczyste? no może półprzezroczyste bo nietykalne ale chyba w jakieś relacje z nimi wchodzisz?
                  • sabat.77 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 20:17
                    Ale chodzi o brak seksualnych podtekstow, czy brak ich praktycznej realizacji ? Bo to dwie rozne sprawy.
                    • bgz0702 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 20:25
                      sabat.77 napisał:

                      > Ale chodzi o brak seksualnych podtekstow, czy brak ich praktycznej realizacji ?
                      > Bo to dwie rozne sprawy.

                      kurka, pewnie ze dwie rózne, pierwsze bywaja częściej od drugich ale bywa ze i pierwszych nie ma w niektórych relacjach, chyba ze u was są zawsze;)
                      • sabat.77 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 20:38
                        Chodzi o to, ze delikatne, czesto podswiadome napiecie seksualne miedzy wzajemnie atrakcyjnymi osobnikami wystepuje zawsze. Ono wytwarza sie z automatu. Niemniej, sa pewne czynniki hamujace jego realizacje, nawet juz na poziomie wzajemnej komunikacji. Ba, nawet na poziomie autocenzury. Mowie o czynnikach takich jak spoleczne tabu, kurtuazja, obyczaj itd.

                        Kiedy atrakcyjny pan spotyka atrakcyjna pania i miedzy nimi w zaden sposob nie buduje sie jakiegos rodzaju napiecie erotyczne, czesto zupelnie nieszkodliwe, to jest to sytuacja wymagajaca zastanowienia. Najczesciej jest to jednak pozorowana obojetnosc, z obu stron. Zreszta, gdyby nie bylo tego napiecia, to kobieta nic by na friendzone nie zyskiwala, bo nawet jesli buduje sie ono tylko ze strony faceta, to karmi to jej ego.
                        Napiecie lub jego brak opiera sie wylacznie o wzajemna atrakcyjnosc. Natomiast to co dzieje sie potem, jest juz mniej lub bardziej swiadomym wyborem. Tak to widze.
                        • sea.sea Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 20:48
                          "Chodzi o to, ze delikatne, czesto podswiadome napiecie seksualne miedzy wzajemnie atrakcyjnymi osobnikami wystepuje zawsze."

                          No ale pod warunkiem, że są dla siebie wzajemnie atrakcyjni, a najczęściej się chyba wychodzi z ewidentnego założenia, że atrakcyjne jest wszystko to, co ma penisa/cycki i dlatego rzekomo nie ma przyjaźni damsko-męskiej. Ja mam dość bliskiego kolegę, z którym dla siebie za nic seksualnie atrakcyjni nie jesteśmy i robię mu za kumpla with benefits, bo biedak ma często problem ze zrozumieniem kobiet i coś mu tam czasem tłumaczę, o ile sama rozumiem, bo mimo że cycki posiadam, to inne osoby płci żeńskiej bywają dla mnie często zagadką. Nie wiem ile bym musiala wypić, żeby z nim ten tego - i vice versa, bo widzę jakie dziewczyny mu się podobają i zupełnie nie wpasowuję się w jego typ (pomijając, że charakterologicznie, dlatego się kumplujemy).
                          • sabat.77 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 21:00
                            Sure. Nieatrakcyjni dla siebie nawzajem maja szanse na relacje pozbawiona tego czynnika :)
                            Rzecz w tym, ze niektorzy robia dosc w sumie prostacka zakladke, ze w takiej relacji nie ma zyskow, wiec sie nie zdarza. Mysle, ze model myslenia reprezentowany przez osoby moze miec wplyw. Osoba otwarta, andogyniczna w inwentarzu rol plciowych, przyjazna bedzie czerpac podobne zyski ze znajomosci z przeciwnna plcia jak ze swoja.
                            • rekreativa Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 21:46
                              " Osoba otwarta, andogyniczna w inwentarzu rol plciowych, przyjazna bedzie czerpac podobne zyski ze znajomosci z przeciwnna plcia jak ze swoja. "

                              To nie jest tak, że nie ma przyjaxni między kobietą a mężczyzną - oczywista bzdura.
                              Natomiast bywają mężczyźni (i kobiety), którzy nie potrafią przyjaźnić się z kobietą, ponieważ nie są w stanie zobaczyć w kobiecie osoby na tyle interesującej, by ich zadowoliła relacja pozbawiona elementu seksualnego. Ale to jest, tak jak piszesz, kwestia osobowości, a nie płci.
                              • urquhart Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 22:12
                                rekreativa napisała:
                                > " Osoba otwarta, andogyniczna w inwentarzu rol plciowych, przyjazna bedzie czer
                                > pac podobne zyski ze znajomosci z przeciwnna plcia jak ze swoja. " (...)
                                > ak piszesz, kwestia osobowości, a nie płci.

                                Nie chce mi się tłumaczyc ze wystaczy typowa duża dysproporcja w potrzebach seksualnych i frustracji żeby to była nieprawda.

                                • bgz0702 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 22:16
                                  urquhart napisał:

                                  > rekreativa napisała:
                                  > > " Osoba otwarta, andogyniczna w inwentarzu rol plciowych, przyjazna bedzi
                                  > e czer
                                  > > pac podobne zyski ze znajomosci z przeciwnna plcia jak ze swoja. " (...)
                                  > > ak piszesz, kwestia osobowości, a nie płci.
                                  >
                                  > Nie chce mi się tłumaczyc ze wystaczy typowa duża dysproporcja w potrzebach sek
                                  > sualnych i frustracji żeby to była nieprawda.
                                  >
                                  a no widzisz, sam doszedłeś do wniosku że róznice stanowia "dysproporcje..." a jaka jest nasz wina ze one istnieją i jaki mamy obowiązek zeby je niwelować?
                                • rekreativa Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 22:17
                                  Co to ma być "typowa duża dysproporcja w potrzebach seksualnych"?
                                  Między konkretnymi osobami, czy płciami?
                                  A co w sytuacji, gdy osoba swe potrzeby seksualne już zaspokaja gdzie indziej?
                              • gogol77 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 22:40
                                rekreativa napisała:
                                > Natomiast bywają mężczyźni (i kobiety), którzy nie potrafią przyjaźnić się z ko
                                > bietą, ponieważ nie są w stanie zobaczyć w kobiecie osoby na tyle interesującej
                                > , by ich zadowoliła relacja pozbawiona elementu seksualnego. Ale to jest, tak j
                                > ak piszesz, kwestia osobowości, a nie płci.

                                Jeśli podoba mi się osobowość kobiety, a przecież tylko wtedy warto się z nią zaprzyjaźnić - to w naturalny sposób to podobanie generuje ochotę by ją przelecieć. Chyba nawet silniej niż to, ze ma fajne cycki czy pupę. Element seksualny pojawia się bez udziału woli.
                                Bo bzykać kobietę atrakcyjną intelektualnie to o wiele ciekawsze zajęcie od bzykania pustej laski z fajnym tyłkiem. Choćby dlatego, że wtedy jest pięknie także w przerwach i po seksie. W przypadku gdy zdarzyło się, że zadałem się z właścicielką fajnych cycków itd ale o nieciekawej osobowości - po zaspokojeniu chuci często głównie nurtowało mnie zagadnienie - jakby tu się stąd ulotnić.
                                • bgz0702 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 22:53
                                  gogol77 napisał(a):

                                  > Jeśli podoba mi się osobowość kobiety, a przecież tylko wtedy warto się z nią z
                                  > aprzyjaźnić - to w naturalny sposób to podobanie generuje ochotę by ją przeleci
                                  > eć. Chyba nawet silniej niż to, ze ma fajne cycki czy pupę. Element seksualny p
                                  > ojawia się bez udziału woli.

                                  też tak mam, inteligentni faceci mnie zawsze bardziej pociągali ale władam swoją chucią i wolą, ignoruję ich seksualność natychmiast i zajmuje się czymś innym, w ten o to sposób minimalizuje szansę na zasilenie ich friendzony;)) polecam dla tych którzy tam ciagle lądują
                                • rekreativa Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 22:53
                                  Gogol, ale ja rozumiem, że facet odczuwa zainteresowanie seksualne kobietą. Natomiast są tacy, którzy nie doczuwają żadnego innego. No to ci się przyjaźnić z kobietą nie będą, bo nie widzą w tym żadnego sensu, ani żadnej przyjemności.
                                  Z kolei jeśli babka faceta zajmuje nie tylko jako fajna dupa, ale i jako człowiek, to jest szansa, że pomimo braku seksu w perspektywie, uda się nawiązać relację przynajmniej koleżeńską.
                    • rekreativa Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 20:33
                      Chodzi o brak realizacji, sabat.
                      Że jedna strona może i by chciała, ale ma jasno dane do zrozumienia, że nie dostanie.
                      Nie dlatego, że "poprzeczka za wysoko" czy inne bzdety, ale zwyczajnie dlatego, że jej feromony nie zadziałały na te konkretną osobę.
                      Natomiast na poziomie intelektualnym, towarzyskim itp. przypasowało tych dwoje ludzi sobie nawzajem.
                      No i ta osoba, która może by i coś więcej chciała świadomie rezygnuje ze swych nadziei i zadowala się przyjaźnią, bo widzi w niej samej jakąś wartość dla siebie.
                      To jest, kurna, możliwe przecież.
                      • rekreativa Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 20:37
                        Jeszcze doprecyzuję: nie chodzi o sytuację, że kogoś strzelił piorun sycylijski i zobaczył we mnie miłość swego życia... to jest troche co innego.
                        Chodzi o takie zwykłe "podoba mi się,", tak jak podoba się 60% znajomych babek. Rozumiesz, nic specjalnie głębokiego.
                      • urquhart "poprzeczka za wysoko" 04.03.14, 20:37
                        > Nie dlatego, że "poprzeczka za wysoko" czy inne bzdety, ale zwyczajnie dlatego,
                        > że jej feromony nie zadziałały na te konkretną osobę.

                        Jasne że bzdety, a Badania Busa że na poprzeczkę łąpie się pare do parunastu procent samców w danej populacji to jedynie pewnie mizoginia?
                        • bgz0702 Re: "poprzeczka za wysoko" 04.03.14, 21:12
                          urquhart napisał:

                          > > Nie dlatego, że "poprzeczka za wysoko" czy inne bzdety, ale zwyczajnie dl
                          > atego,
                          > > że jej feromony nie zadziałały na te konkretną osobę.
                          >
                          > Jasne że bzdety, a Badania Busa że na poprzeczkę łąpie się pare do parunastu pr
                          > ocent samców w danej populacji to jedynie pewnie mizoginia?

                          no moze nie ale to przecież nie wyklucza faktu że feromony nie zadziałały, po prostu ich nie było, a zwij to jak chcesz
                          • urquhart Re: "poprzeczka za wysoko" 04.03.14, 21:23
                            > no moze nie ale to przecież nie wyklucza faktu że feromony nie zadziałały, po p
                            > rostu ich nie było, a zwij to jak chcesz

                            No, mogło być że wygrasz w totka, ale statystyka jest bezwględna, 90% jest skreślonych na wejściu.
                            Z seksem dla tych 90% trochę jak ze bezpłatnymi stażami , jak nikt nie chce zatrudniać młodych bez doświadczenia po studiach, to robią za mesiącami za friko że może będą lepsi od innych i może ich ktoś wreszcie zauważy... Ale poczucie niesprawiedliwości i bycia wykorzystywanym pozostaje.
                            • bgz0702 Re: "poprzeczka za wysoko" 04.03.14, 21:30
                              urquhart napisał:

                              > > no moze nie ale to przecież nie wyklucza faktu że feromony nie zadziałały
                              > , po p
                              > > rostu ich nie było, a zwij to jak chcesz
                              >
                              > No, mogło być że wygrasz w totka, ale statystyka jest bezwględna, 90% jest skre
                              > ślonych na wejściu.
                              > Z seksem dla tych 90% trochę jak ze bezpłatnymi stażami , jak nikt nie chce zat
                              > rudniać młodych bez doświadczenia po studiach, to robią za mesiącami za friko ż
                              > e może będą lepsi od innych i może ich ktoś wreszcie zauważy... Ale poczucie ni
                              > esprawiedliwości i bycia wykorzystywanym pozostaje.

                              nie od razu rzym zbudowano
                            • rekreativa Re: "poprzeczka za wysoko" 04.03.14, 21:30
                              O jakim poczuciu niesprawiedliwości i wykorzystania Ty mówisz?
                              Bo jak nie mam ochoty bzykać się z każdym, komu się akurat spodobałam, to znaczy, że wykorzystuję i jestem niesprawiedliwa???
                              No weźże...
                              • urquhart Re: "poprzeczka za wysoko" 04.03.14, 21:35
                                rekreativa napisała:

                                > O jakim poczuciu niesprawiedliwości i wykorzystania Ty mówisz?
                                > Bo jak nie mam ochoty bzykać się z każdym, komu się akurat spodobałam, to znacz
                                > y, że wykorzystuję i jestem niesprawiedliwa???
                                > No weźże...

                                Jak wpuszczasz ich we we friendzone i robisz nadzieję a bzykać się nie zamierzasz?
                                • rekreativa Re: "poprzeczka za wysoko" 04.03.14, 21:38
                                  Człowieku drogi, w którym miejscu moich wypowiedzi wyczytałeś, że ja komuś robię nadzieję?
                                  Przecież specjalnie podkreślam, że od początku jest JASNA sytuacja.
                                  • sabat.77 Re: "poprzeczka za wysoko" 04.03.14, 21:59
                                    rekreativa napisała:

                                    > Przecież specjalnie podkreślam, że od początku jest JASNA sytuacja.

                                    Tylko pamiętaj, że jest jeszcze interpretacja drugiej strony :D

                                    www.youtube.com/watch?v=gqdNe8u-Jsg
                                    • rekreativa Re: "poprzeczka za wysoko" 04.03.14, 22:05
                                      Po trzygodzinnej pogaduszce z nowo poznanym chłopakiem na imprezie :
                                      chłopak: - Umówisz się ze mna na kawę?
                                      ja: - Umówię, ale po przyjacielsku.
                                      chłopak: - Ale co, masz kogoś, czy nie ma chemii?
                                      ja: - Nie ma chemii. I nie będzie.
                                      chłopak: - Ok, to umówisz się ze mną na kawę?

                                      Taki dialog odbyłam swego czasu ze swoim wieloletnim najlepszym kumplem. Widzisz tu miejsce na jakieś nadinterpretacje?
                                      • kutuzow Przyjacielski wypad na kawę 05.03.14, 11:05
                                        rekreativa napisała:

                                        > Po trzygodzinnej pogaduszce z nowo poznanym chłopakiem na imprezie :
                                        > chłopak: - Umówisz się ze mna na kawę?
                                        > ja: - Umówię, ale po przyjacielsku.
                                        > chłopak: - Ale co, masz kogoś, czy nie ma chemii?
                                        > ja: - Nie ma chemii. I nie będzie.
                                        > chłopak: - Ok, to umówisz się ze mną na kawę?
                                        >
                                        > Taki dialog odbyłam swego czasu ze swoim wieloletnim najlepszym kumplem. Widzis
                                        > z tu miejsce na jakieś nadinterpretacje?

                                        Rekreativa --> jak przeczytałem Twoją historię od razu przypomniała mi się scena z Coupling.
                                        Na YouTube jest to zablokowane (prawa własności BBC), wrzuciłem więc na wrzuta.pl.
                                        Zerknij, a lepiej zrozumiesz tamtego gościa co się chciał umówić na kawę.

                                        w87.wrzuta.pl/film/6BfUY9AOTQq/coupling_motor_show_tickets
                                        • rekreativa Re: Przyjacielski wypad na kawę 05.03.14, 11:20
                                          Co ja mam niby rozumieć?
                                          Przyjaźniliśmy się ponad 10 lat. Po drodze ja miałam chłopaka, on też był w dwóch związkach. Razem na podrywy żeśmy chodzili.
                                          On mi bardzo pomógł w jednym momencie mojego życia, potem ja bardzo pomogłam jemu w jednym kryzysie (więc faktycznie byliśmy dla siebie przyjaciółmi i mogliśmy na siebie liczyć)
                                          I nigdy nie było między nami żadnej dwuznacznej sytuacji, nawet na imprach po alko.
                                • bgz0702 Re: "poprzeczka za wysoko" 04.03.14, 21:42
                                  urquhart napisał:

                                  > rekreativa napisała:
                                  >
                                  > > O jakim poczuciu niesprawiedliwości i wykorzystania Ty mówisz?
                                  > > Bo jak nie mam ochoty bzykać się z każdym, komu się akurat spodobałam, to
                                  > znacz
                                  > > y, że wykorzystuję i jestem niesprawiedliwa???
                                  > > No weźże...
                                  >
                                  > Jak wpuszczasz ich we we friendzone i robisz nadzieję a bzykać się nie zamierza
                                  > sz?

                                  ale skad te wyobrażenia o nadziei? ona sie sama komus uraja
                            • sabat.77 Re: "poprzeczka za wysoko" 04.03.14, 21:33
                              Ale jakie poczucie niesprawiedliwosci. Najczesciej takie friendzone wyglada tak, ze brzydki, parszywy, malo znaczacy piesek pcha sie w poblize jakiejs wybitnie atrakcyjnej, milej ale i obeznanej w damsko meskich grach pani. Czyli mowiac wprost - zaba wyciaga swoja zielona lape tam, gdzie podkuwaja rumaki.
                              Powodem takiego zachowania ze strony faceta moze byc wylacznie wybuchowa mieszanka glupoty, naiwnosci i bufonady.

                              Trzeba znac swoje miejsce w hierarchii urqu, bo inaczej konczy sie to bolesnie :)
                        • rekreativa Re: "poprzeczka za wysoko" 04.03.14, 21:37
                          Kurde, jeśli mnie ktoś nie kręci fizycznie, to według Ciebie znaczy, że uważam go za gorszego od reszty populacji?
                          Noż po prostu mnie nie kręci i tyle. Ale może kręcić 10 innych bab. Gdybym wszystkich, którzy mnie nie kręcą traktowała jako gorszy sort ludzi, to bym się nie chciała z nimi przyjaxnić, nie?
                          Ja też nie kręcę wszystkich facetów, jakich spotykam. I co z tego? To jest jakiś powód do uważania, że świat jest niesprawiedliwy?
                      • sabat.77 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 20:44
                        Wiesz, moze i masz racje, ale oficjalnie tego nie potwierdze. Ostatnio za takie opinie zostalem przez Kitty zglanowany od klamcow, kretaczy i tchorzy, wiec oficjalnie twierdze, ze przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna mozliwa nie jest i basta :)
                        • sabat.77 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 20:46
                          W sumie to troche krzywdzace moze, bo przeciez moglo chodzic o to, ze przyjazn miedzy MNA a jakas kobieta nie jest mozliwa, ale wole asekurancko nie winikac w zagadnienie.
                  • urquhart Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 21:09
                    > znasz jakąś koleżanke swojej żony? wszystkie są brzydkie, stare i przezroczyste
                    > ? no może półprzezroczyste bo nietykalne ale chyba w jakieś relacje z nimi wcho
                    > dzisz?

                    że bez podtekstów seksualnych? nie przypominam sobie...
                    • bgz0702 Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 21:23
                      urquhart napisał:

                      > > znasz jakąś koleżanke swojej żony? wszystkie są brzydkie, stare i przezro
                      > czyste
                      > > ? no może półprzezroczyste bo nietykalne ale chyba w jakieś relacje z nim
                      > i wcho
                      > > dzisz?
                      >
                      > że bez podtekstów seksualnych? nie przypominam sobie...

                      zboczeniec;)) mi widzisz to łatwiej przychodzi. Po prostu nucę sobie ze faceci to tacy sami ludzie jak kobiety i nie postrzegam ich zupełnie jako samców, wchodzą do friendzone albo spadają jak nie rozumieją albo ja spadam;)) jak tak bywa ze ktoś nie rozumie mimo moich wszelakich znaków to ja mu sama dla ułatwienia sobie życia zwyczajnie "schodze" z drogi jak moge ale miałam już przygody z chamskimi esemesami jak kolega bardzo nie potrafił mnie zrozumieć
                      • urquhart Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 21:28
                        > zboczeniec;)) mi widzisz to łatwiej przychodzi. Po prostu nucę sobie ze faceci
                        > to tacy sami ludzie jak kobiety i nie postrzegam ich zupełnie jako samców, wcho
                        > dzą do friendzone albo spadają jak nie rozumieją albo ja spadam;))

                        Empatię trzeba mieć jak to działą w obie strony. Na mnie pewne koleżanki nastawały którymi absolutnie nie byłem zainteresowany więc asertywnie odmówić też sztuka...
        • rekreativa Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 12:48
          "Pokaż mi mężczyznę który uważa, że jakiekolwiek jego
          > zachowanie upoważnia go do seksu? "

          Czy ja co dzień podczytuję jakiś inny Internet niż Ty?
          Bo w tym moim takich roszczeniowych typów, co za swoje "bycie miłym i wrażliwym" oczekują nagrody w postaci seksu nie brakuje.
          A tutaj masz przeciez jaskrawy przykład: ML i jego żale. Facet, który nie może przeżyć, że kobieta woli uprawiać seks z kimś innym, a nie z nim, choć przecież to on jest ten porządny i wrazliwy. Jakby bycie porządnym i wrazliwym miało gwarantować seks od każdej kobiety, która się delikwentowi akurat spodoba.


          Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
          • bigbadpig Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 13:07
            No dobra, ale ja mam na myśli prawdziwych mężczyzn; internet zapewne podczytujemy inny bo ja nie podczytuję żadnej innej platformy z głosem ludu poza bswm. Natomiast ml to nieco osobny przypadek - wylewa swoje żale na forum, ale nie sądzę aby te same treści kierował do żywych kobiet, wobec czego ta jego postać roszczeniowa staje się wirtualnym tworem, w realu zapewne żyje sobie samotnie i spokojnie nie wadząc kobietom dookoła. Choć moje pytanie brzmiało rzeczywiście jakbym oczekiwał na jeden przykład który zaprzeczy temu co mówię, to miałem na myśli co innego - pokaż mi mężczyznę z otoczenia ludzi jakich w ogóle do siebie dopuszczasz jako osoba operująca na pewnym określonym poziomie społecznym (zakładam, że nei zadajesz się z chłopakami co skończyli edukację na nowej maturze, a teraz zajmują się piciem piwa w plenerze, itp.) Jasne, ja rozumiem, że znajdą się tacy - ale pojedynczy ludzie, szczególnie w internecie - znajdą się pasujący do dowolnej koncepcji. Zastanów się czy mężczyźni których ty znasz tak uważają? W jaki sposób wyrażają to swoje domniemane "prawo"? Mężczyźni mają tendencję do takich półżartem wtrętów, które wrażliwa kobieta uzna ze insynuacje również co do "prawa" natomiast w dużej części zdarzają nam się takie głupie teksty dlatego, że ta CHĘĆ pojawia nam się w głowie i zaburza polityczną poprawność poczucia humoru. Jeśli mężczyzna będzie ogarnięty, to może nawet uznasz dobrze zamaskowaną kulturą osobistą, jego uwagę wypływającą wprost z libido za nieofensywną. Ale gorzej władający słowem itp. mogą powiedzieć coś co ciebie dotknie jako wyraz agresji na twoją wolność osobistą, a w jego intencji to miało być tylko wyrażenie "marzę sobie". Nie bronie takich zachowań, żeby to udowodnić podlinkuję po raz trzeci lub czwarty "mr intolerance" boida rice :P www.youtube.com/watch?v=paAfI6qftDY

            Chcę tylko prosić, aby nie mylić faktów - większość mężczyzn jeśli w ogóle używa określenia friendzone czy samej koncepcji to w stosunku do konkretnej sytuacji - kobiety którą próbowali zdobyć ale zbłądzili, a nie jako składnika koncepcji - "każda kobieta mi się należy jeśli podejmę odpowiednie działania" Taki jest realny świat, nie demonizujmy go sztucznie na potrzeby ciekawszej dyskusji.
            • rekreativa Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 13:36
              Drogi kolego, to, że w realu nie mówimy głośno wszystkiego, co nam ślina na język przyniesie, to jest oczywista oczywistość. Szczególnie nie pleciemy byle czego, jeśli chcemy w oczach innych uchodzić za miłych, porządnych i wrazliwych facetów.
              Znakomita większość typów w rodzaju MLa jest na tyle świadoma, że zdaje sobie sprawę, jaki efekt wywoła w realu wyrażanie przez nich głośno tego, co im się w głowach kołacze, więc trzymają buzie na kłódkę, za to w Internecie, gdzie są tworami wirtualnymi mogą sobie pofolgować do woli. I czynią to z wielką ochotą.
              Niemniej to, co piszą, to są realne emocje, realne poglądy i realne pretensje realnych facetów (zdarzają się trolle, oczywiście, ale po dłuższym czasie można jednak odróżnić, kto wylewa prawdziwe frustracje, a kto sobie jaja robi)
              W żarcikach, które sobie panowie rzucają, też jest ziarno prawdy o nich samych.

              PS Mężczyźni, których znam twierdzą, że tak nie uważają. Ale w głowach im nie siedzę. Podejrzewam, że mogli się znaleźć i tacy, którzy znając moje poglądy i zasady pilnowali, by ich myśli przeszły autocenzurę poprawności politycznej.
              Pytanie teraz: ilu jest takich mężczyzn, którzy się po prostu pilnują, a myślą swoje? Ty uważasz, że pojedyncze sztuki, ja mam podejrzenie, że bardzo wielu.

              PS 2. To, że osoby pokroju ML nie szkodzą nikomu w realu i co najwyżej wyleją czasem wiadro pomyj w Internecie wcale mi nie poprawia humoru. Wystarczy bowiem, że zmienią się realia, a tacy ludzie mogą przestać być nieszkodliwi.
              • bigbadpig Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 13:56
                > Ty uważasz, że pojedyncze sztuki, ja mam podejrzenie, że bardzo wielu.

                No to zostajemy przy protokole rozbieżności, lub po prostu mówimy to samo za pomocą różnych nieprecyzyjnych słów :P Nie chce Cię do niczego przekonywać na siłę. Natomiast chciałbym, abyś zauważyła, że autorka tego tekstu o friendzone, uważa, że samo używanie pojęcia oznacza pewną postawę roszczeniową, a ja twierdzę, że użycie tego pojęcia jeszcze nic nie mówi o roszczeniach ale o celu i sytuacji. A nie będziemy chyba tutaj wartościować chęci nawiązania relacji seksualnej w nieokreślonym kontekście.
                • bigbadpig Re: Co widział Midnight? 04.03.14, 14:08
                  Czyli, żeby już zakończyć wywód z mojej strony, te cytowane słowa oburzenia wobec mężczyzn zawiedzionych friendzone przystaje do rzeczywistości jeśli założysz, że męzczyźni jako ogól są w tej kwestii jak ML.
                  Można by doprecyzować, ale wtedy wywód będzie o niczym: "roszczeniowi mężczyźni zawiedzeni trafieniem do friendzone są roszczeniowi".
                  Mi to bardziej wygląda na "mężczyźni zawiedzeni trafieniem do friendzone są roszczeniowi" co jest moim zdaniem fałszującym uproszczeniem.
        • kutuzow Friendzone -relacja mocno asymetryczna 04.03.14, 15:03
          bigbadpig napisał:
          > Friendzone nie oznacza wtedy niczego ponad to, że mężczyzna procedujący
          > w kierunku relacji z seksem odniósł porażkę i trafił do relacji bez seksu.

          Porażka w "podrywie" jest niejako "chlebem powszednim" mężczyzn. Nikt nie ma o to pretensji, że nie ma powodzenia niczym James Bond (wszystkie laski mu ulegają). Tutaj chodzi o coś innego - o cyniczne wykorzystanie sytuacja przez jedną stronę.

          Głównym problemem Friendzone, jest to że ta relacja jest mocno asymetryczna. Przynosi korzyści tylko jednej stronie. Otrzymuje ona bowiem zainteresowanie, podziw, wsparcie (gdy trzeba), możliwość wyżalenia się i wiele innych rzeczy nie dając w zasadzie nic z tego na czym zależy drugiej stronie.

          Dobrą taktyką na wyjście z Friendzone jest prośba do "przyjaciółki", aby była naszym "skrzydłowym" (wingmanem) i pomogła poderwać inną kobietę na która nam się spodobała. Wtedy dobrze widać, czy "przyjaciółka" nam pomoże (ryzykując pozbycie się zawodnika ze swej ławki rezerwowej), czy jednak będzie egoistką i będzie chciała nas zatrzymać "w odwodzie".

          Tak w temacie: Zdjęcie nr 4 dobrze oddaje idee friendzone:
          izismile.com/2012/01/27/being_in_the_friend_zone_27_pics_2_gifs.html
          Osobiście uważam, że we friendzone lądują Ci którzy nie mają odwagi na zmianę. Liczą, że tą drogą uda im się z czasem "awansować" na miejsce partnera/partnerki w związku.
          W pełni podzielam tą opinie:

          oi61.tinypic.com/2gtdev7.jpg
          • kutuzow Friendzone - męskim wzrokiem 04.03.14, 15:10
            Wrzucam jeszcze garść przykładów jak faceci widzą "friendzone":

            izismile.com/2012/11/22/enter_the_friendzone_part_2_32_pics_1_gif.html
            oraz

            izismile.com/2013/01/16/enter_the_friendzone_part_3_34_pics_2_gifs.html
          • bigbadpig Re: Friendzone -relacja mocno asymetryczna 04.03.14, 15:13
            Nie zgodzę się z tą adekwatnością "obrazka nr 4". Bycie we friendzone oznacza, że zostałeś uznany za nie dość dobrego kandydata na partnera. Powinno więc, być coś w stylu - "Twoje resume jest niezłe ale nie dość dobre wg. naszych priorytetów" albo "niezłe ale nie trafia w nasze wymagania na stanowisko prezesa". W zamian możemy Cię zatrudnić jako "menadżera".

            Jak przyznają forumowiczki zdarzają się menadżerowie w końcu awansujący na stanowisko prezesa. Na pytanie czy warto podejmować ryzyko straconego czasu, jeśli firma uskutecznia taktykę naboru z zewnątrz - musi odpowiedzieć sobie potencjalny menadżer. Zdarzają się tez kandydaci którzy nie oczekiwali niczego więcej aktualnie niż pracy menadżera. Reszta tekstów komiksu, wartościująca negatywnie kobiece preferencje to osobiste wtręty kogoś o takich a nie innych doświadczeniach i formatującego sobie wg. nich całość aktualnych i przyszłych doświadczeń. Manipulacja, na prawdziwej metaforze przedstawia niczym niepoparte oceny.
            • kutuzow Re: Friendzone -relacja mocno asymetryczna 04.03.14, 15:30
              bigbadpig napisał:

              > Nie zgodzę się z tą adekwatnością "obrazka nr 4". Bycie we friendzone oznacza,
              > że zostałeś uznany za nie dość dobrego kandydata na partnera. Powinno więc, być
              > coś w stylu - "Twoje resume jest niezłe ale nie dość dobre wg. naszych prioryt
              > etów" albo "niezłe ale nie trafia w nasze wymagania na stanowisko prezesa". W z
              > amian możemy Cię zatrudnić jako "menadżera".

              Big, jasne że nie jest to idealna metafora. Zobacz jednak że i Twoje podsumowanie nie oddaje idei Friendzone. Pisze o "zatrudnieniu" na inne stanowisko, gdzie tak naprawdę Twoje CV jest odkładane do szuflady z napisem: "lista kandydatów rezerwowych".

              Zobacz, że zazwyczaj we friendzone lądują osoby* które nas nie kręcą fizycznie. Próbują one wykorzystać ten "ekstra czas" który mają na pokazanie się z jak najlepszej strony, ale to niewiele daje (zazwyczaj). Bycie jeszcze bardziej miłym gościem nie spowoduje zwilżenia.

              Co do "super seksu" z gościem który był we friendzone, to mam własną teorię. Dla mnie to trochę jak z seksem z otyłą laską, która poderwał szkolny przystojniak (w którym się podkochiwała). Zrobi dużo więcej i będzie się dużo bardziej starała niż w innym przypadku.
              Raz -bo jej BARDZO zależy żeby to wypaliło.
              Dwa, bo zainwestowała tyle czasu na uzyskanie tej szansy, że nie chce tego zmarnować. Jak to skopie -znów będzie "niewidzialna".

              * żeńska wersja friendzone gdzie panna liczy na związek i zaangażowanie gościa, ale ten korzysta z jej uczucia, żeby wskoczyć do niej na szybki numerek od czasu do czasu pomiędzy związkami z innymi laskami.

              • bigbadpig Re: Friendzone -relacja mocno asymetryczna 04.03.14, 15:46
                No tak, i ta żeńska wersja jest sugestywna; tyle, że tak samo, jak męska - nie oznacza sytuacji - nic nie dostajesz, cv w szufladzie; tylko sytuację dostajesz coś ode mnie ale nie to co byś chciał; a Twoje kwalifikacje nie są wyższe tylko w ogóle niewłaściwe. W obu przypadkach, nie ma oszustwa dopóki ten kto jest u władzy nie podtrzymuje sztucznie nadziei co jest już osobną historią, co z tego co kojarzę to zwykle friends uwieszają się swojego celu i tkwią w tej pozycji, aby po pierwsze realizować jakiś żałosny procent swoich potrzeb, po drugie podtrzymywać przy życiu nadzieję, że coś się zmieni. Trudno wymagać od kobiety aby podejmowała dość heroiczną decyzję - ja skończę ze znajomością której ty nie chcesz odpuścić bo ciebie to krzywdzi. W większości sytuacji kobieta ani nie ma takiej pełnej wiedzy, ani nie czuje się upoważniona i zobowiązana aby podejmować decyzje chroniące kogoś za niego. Jeśli wokół kobiety kręci się mężczyzna, to ona nie ma powodu, aby analizować jego motywy, sama ustanawia jego pozycję względem siebie co jest prawem każdego z nas. Natomiast, nie zmienia to faktu, że z punktu widzenia tego mężczyzny, właśnie trafił on do tego nieszczęsnego pudła na odpady i znowu - nie oznacza to automatycznie, że on sobie rości jakieś prawa, ale oznacza, że miał jakiś cel który niniejszym poszedł w diabły. Dalej może się wymiksowywać z friendzone, zadowolić tym (chyba tylko teoretycznie) lub czekać i pracować u podstaw :P
                • kutuzow Re: Friendzone -relacja mocno asymetryczna 04.03.14, 16:05
                  bigbadpig napisał:
                  > nie oznacza sytuacji - nic nie dostajesz, cv w szufladzie; tylko sytuację dostajesz
                  > coś ode mnie ale nie to co byś chciał;

                  Big, jeśli dostajesz nie to co chcesz to tak jak byś nic nie dostał. Urqu fajnie już o tym pisał. Jak zamówisz z katalogu super smartfona, a dostaniesz odkurzacz samochodowy, to dojdziesz do wniosku że jest OK, bo "coś" dostałeś, czy raczej będziesz się pieklił i reklamował przesyłkę?
                  W wersji bardziej obrazowej - chcesz buziaka, a dostajesz "z liścia" -nadal uważasz że "coś" dostałeś, tylko nie to co chciałeś więc wszystko jest OK?

                  > W obu przypadkach, nie ma oszustwa dopóki ten kto jest u
                  > władzy nie podtrzymuje sztucznie nadziei co jest już osobną historią

                  To jest właśnie kwintesencja "friendzone", trzymanie osób na ławce rezerwowych bo tak jest wygodnie która otrzymuje stałe zainteresowanie.


                  > Jeśli wokół kobiety kręci się mężczyzna, t
                  > o ona nie ma powodu, aby analizować jego motywy, sama ustanawia jego pozycję wz
                  > ględem siebie co jest prawem każdego z nas. Natomiast, nie zmienia to faktu, że
                  > z punktu widzenia tego mężczyzny, właśnie trafił on do tego nieszczęsnego pudł
                  > a na odpady i znowu - nie oznacza to automatycznie, że on sobie rości jakieś pr
                  > awa, ale oznacza, że miał jakiś cel który niniejszym poszedł w diabły. Dalej mo
                  > że się wymiksowywać z friendzone, zadowolić tym (chyba tylko teoretycznie) lub
                  > czekać i pracować u podstaw :P


                  Owszem gość który jest we friendzone sam sobie jest winny jeśli chce nadal tam tkwić, zamiast poszukać innego obiektu swego zainteresowania (gdzie będzie mógł liczyć na związek). Jednak działanie kobiet także nie jest takie czyste moralnie.

                  Zobacz, że odpowiednikiem w którym to kobieta ląduje we friendzone, jest gość w którym jest zakochana dziewczyna, której to on "nie dostrzega". Zazwyczaj (analogicznie), nie jest ona wystarczająco ładna (żeby przejść jego standardy). Jeśli gościu czasami skorzysta z jej oddania i wpadnie na szybki numerek, to wyjdziesz z założenia, że laska sama sobie winna (że daje się wykorzystywać w ten sposób bo liczy na związek), czy możne jednak gość nie gra wystarczająco fair?
                  • bigbadpig Re: Friendzone -relacja mocno asymetryczna 04.03.14, 16:24
                    > Jednak działanie kobiet także nie jest takie czyste moralnie.
                    Których kobiet, które działanie? :P

                    Tak na poważnie, opisujesz, sytuacje powiedzmy etycznie naganne które się zdarzają. Ja tego nie neguję. Sytuacji jest tyle co ludzi, friendzone nie jest żadnym narzędziem tortur - to sytuacja. Nie odpowiem Ci na Twoje ostatnie pytanie dopóki mi nie podasz konkretów - jak bardzo ona nalega na niego, żeby chociaż spędził z nią noc? Jaka jest jego wiedza co do jej stanu emocjonalnego? Kim ona jest dla niego, jak bardzo mu na niej zależy, jaką ma świadomość, że ją to krzywdzi, może wyobraża sobie (może słusznie) że w jakimś krótkoterminowej skali zaspokaja jej palącą potrzebę? Widzisz? To konkretne sytuacje są są do oceny a nie istnienie zjawiska 'friendzone' Jakie byłoby w przeciwnym razie etyczne rozwiązanie? Rozdać kobietom plik formularzy, które będą dalej przedstawiać każdemu mężczyźnie który się pojawi w pobliżu więcej niż raz z pytaniami typu "określ swoje emocje do mnie w skali 0-10, gdzie zero - "jestem ci obojętna", 10 - "myślisz o mnie cały czas, nie sypiasz"? A później na drodze analizy, odseparować od siebie tych którzy przekroczyli szóstkę, żeby czasem nie wpadli w piekło friendzone? Chyba, że ty przez friendzone zawsze rozumiesz sytuację celowego podtrzymywania grupy adoracji wokół siebie, to przepraszam - ja się pogubiłem w znaczeniach (tyle, że osobiście nie sądzę aby to było jakieś powszechne zjawisko, tym bardziej, że z punktu widzenia mężczyzny trudno ocenić tą 'celowość')
                    • bigbadpig Re: Friendzone -relacja mocno asymetryczna 04.03.14, 16:43
                      > To jest właśnie kwintesencja "friendzone", trzymanie osób na ławce rezerwowych
                      > bo tak jest wygodnie która otrzymuje stałe zainteresowanie.

                      Ok, coś nieuważnie dzisiaj czytam. Chyba zmarnowałem Twój czas.
                      W takim ujęciu - to ja gadałem o trąbce a Ty o hulajnodze i to ja jestem za to odpowiedzialny. Rozumiałem to tak, że Ty szukasz odpowiedzialnych w sytuacji, kiedy jedna strona po prostu nie ma tego czego chce i nie chce mimo wszystko zrezygnować, a druga niekoniecznie rozumie sytuację albo wie jak ją skończyć. Jeśli mówisz o cynicznym użyciu wabienia za pomocą tworzenia iluzorycznej nadziei czy emocjonalnego więzienia za pomocą narzędzi przynależnych do tworzenia relacji w związku, to zgadzam się z Twoją oceną w pełnej rozciągłości a może nawet z obrazkami :P
                  • urquhart Wyrachowanie vs partnerstwo 04.03.14, 16:34
                    > Owszem gość który jest we friendzone sam sobie jest winny jeśli chce nadal tam
                    > tkwić, zamiast poszukać innego obiektu swego zainteresowania (gdzie będzie mógł
                    > liczyć na związek). Jednak działanie kobiet także nie jest takie czyste moraln
                    > ie.

                    Tkwi we frindzone bo nawiązanie bliskości to zrobienie nadziei. Tak po ludzku, albo bardziej myślenie po męsku, społecznie, znaczy jak coś biorę to czuję się zobligowany automatycznie do tego że coś dam w zamian. Ja zaspokajam jakieś jej potrzeby to może ona zaspokoi moje potrzeby.
                    Socjolodzy tłumaczą że taka wrodzony poczucie wzajemności powodują lepszą skuteczność pracy tworzenia zespołów w pracy i sojuszy przez mężczyzn, a kobiety bez skrupułów wykorzystują układ w którym traktują drugą stronę jako naiwną.
                    Oczywiście rozciąganie tego nawet na związek, umowę, przez Bogini i Rekrcetivę że nawet tam nie ma zasady wzajemności zaspokajania potrzeb to tylko konsekwencja tego pierwszego...
                    • sabat.77 Re: Wyrachowanie vs partnerstwo 04.03.14, 16:50
                      Kurde, ale przeciez nie mozna sie troszczyc za doroslych ludzi, ze sa naiwni i sobie nie poradza. Faktycznie, nikt nikogo w takiej przyjacielskiej relacji nie trzyma, jak uwaza, ze nic z tego nie ma, to niech sie nie odzywa, bedzie chlodny i zdawkowy, to relacje szybko wroca na poziom ogolnej znajomosci.
                      Poza tym, w przypadku kobiet tez dziala friendzone. Mezczyzni tez miewaja takie "przyjaciolki", ktore by sie zabic daly za zwiazek z nimi. Jedna wspolna rzecz to laczy. Jest wspolnota dusz, ale brak namietnosci.
                      • rekreativa Re: Wyrachowanie vs partnerstwo 04.03.14, 18:10
                        Odpowiedziałabym urqu, ale nie rozumiem, co mi w swojej niegramatycznej wypowiedzi zarzuca.
                        Jeśli Ty zrozumiałeś, to może przetłumaczysz?
                        • zyg_zyg_zyg Re: Wyrachowanie vs partnerstwo 04.03.14, 18:31
                          Taaa, jak brakuje argumentów merytorycznych, to się zarzuca niegramatyczność, masoństwo i pedalstwo
                          (ja też nie zrozumiałam...)
                          • rekreativa Re: Wyrachowanie vs partnerstwo 04.03.14, 19:00
                            "Oczywiście rozciąganie tego nawet na związek, umowę, przez Bogini i Rekrcetivę że nawet tam nie ma zasady wzajemności zaspokajania potrzeb to tylko konsekwencja tego pierwszego... "

                            Sorry, ale o co cho?
                            Rozciąganie "tego", czego? Na jaki związek i umowę? O jakiej zasadzie wzajemności zaspokajania potrzeb mowa?
                            Że jeśli kolega mi pomoże przesunąć meble w mieszkaniu, to ja mam mu wnieść szafę, czy co?
                            • bgz0702 Re: Wyrachowanie vs partnerstwo 04.03.14, 19:17
                              rekreativa napisała:

                              > Sorry, ale o co cho?
                              > Rozciąganie "tego", czego? Na jaki związek i umowę? O jakiej zasadzie wzajemnoś
                              > ci zaspokajania potrzeb mowa?
                              > Że jeśli kolega mi pomoże przesunąć meble w mieszkaniu, to ja mam mu wnieść sza
                              > fę, czy co?

                              no tak bo to jest taka tradycja- ekstradycja, jak ktuś nam ukradnie furę to musi oddać samolot;)) nie widziałaś?;)) (miś)
          • rekreativa Re: Friendzone -relacja mocno asymetryczna 04.03.14, 17:59
            No to się okazało, że ja "friendzone" rozumiem nieprawidłowo, czyli dosłownie "strefa dla przyjaciół".
            To, co opisujesz podpierając sie obrazkami z przyjaźnią przecież nie ma nic wspólnego.
            Tymczasem w przytoczonym przeze mnie tekście "friendzone" jest rozumiana jako właśnie przyjaźń, jak najbardziej symetryczna, którą facet w którymś momencie odrzuca - w tym momencie, w którym dociera do niego, że jednak seksu nie będzie. W takim układzie kobieta może się poczuć jak zbędna narośl wokół wiadomo czego. W dodatku narośl oszukana, bo koleś udawał przyjaciela licząc na co innego.
            Mnie się zdarzyła taka sytuacja na studiach. Zaprzyjaźniłam się z chłopakiem, mieliśmy wspólne hobby. Po pół roku on mi zaczął robić jakieś wyznania, a ponieważ nie odwzajemniałam tych uczuć, to się na mnie obraził i ledwo odpowiadał na moje "cześć". Było mi zwyczajnie przykro i żal, bo lubiłam chłopaka. Bo można lubić kogoś bez podtekstów erotycznych, no zdarza się.
            • lybbla Re: Friendzone -relacja mocno asymetryczna 08.03.14, 19:38
              rekreativa napisała:

              > No to się okazało, że ja "friendzone" rozumiem nieprawidłowo, czyli dosłownie "
              > strefa dla przyjaciół".

              Ech stare dobre czasy, które ostatnio sobie przypomniałem:)
              W zdjęciu nr 4 najważniejszy jest kadr 4.
          • bgz0702 Re: Friendzone -relacja mocno asymetryczna 04.03.14, 19:22
            kutuzow napisał:

            > Głównym problemem Friendzone, jest to że ta relacja jest mocno asymetryczna. Pr
            > zynosi korzyści tylko jednej stronie. Otrzymuje ona bowiem zainteresowanie, pod
            > ziw, wsparcie (gdy trzeba), możliwość wyżalenia się i wiele innych rzeczy nie d
            > ając w zasadzie nic z tego na czym zależy drugiej stronie.

            to się nazywa egoizm, pospolicie występuje wśród ludzi
            • urquhart > to się nazywa egoizm, pospolicie występuje wśród 04.03.14, 21:16
              > > ziw, wsparcie (gdy trzeba), możliwość wyżalenia się i wiele innych rzeczy
              > nie d
              > > ając w zasadzie nic z tego na czym zależy drugiej stronie.

              bgz0702 napisała:
              > to się nazywa egoizm, pospolicie występuje wśród ludzi

              No popatrz babka która WRESZCIE to widzi i nazywa po imieniu :)
              • bgz0702 Re: > to się nazywa egoizm, pospolicie występ 04.03.14, 21:26
                urquhart napisał:

                > > > ziw, wsparcie (gdy trzeba), możliwość wyżalenia się i wiele innych
                > rzeczy
                > > nie d
                > > > ając w zasadzie nic z tego na czym zależy drugiej stronie.
                >
                > bgz0702 napisała:
                > > to się nazywa egoizm, pospolicie występuje wśród ludzi
                >
                > No popatrz babka która WRESZCIE to widzi i nazywa po imieniu :)

                nie rób jaj, myślisz ze my ślepe czy głupie jesteśmy? my ani ślepe ani głupie:) moze czasem niedowidzące i niewszystkowiedzące ale bez jaj aż TAK słabo z nami nie jest
    • bgz0702 Re: ochota na słodycza? 04.03.14, 21:41
      jak ktoś chce to moge wam opowiedzieć jak smakują białe michałki i galaretka w czekoladzie a jak ktoś nie chce to nie ;) ale są smaczne w każdym razie;)) Podobnie jest z friendzone. Ci co chcą sie tam znajdowac bo jest im dobrze to sie tam znajdują, ci co nie chcą to odchodzą, nie wszyscy wszystko lubią/akceptują
      • urquhart brak wyboru 04.03.14, 21:53
        bgz0702 napisała:

        > jak ktoś chce to moge wam opowiedzieć jak smakują białe michałki i galaretka w
        > czekoladzie a jak ktoś nie chce to nie ;) ale są smaczne w każdym razie;)) Podo
        > bnie jest z friendzone. Ci co chcą sie tam znajdowac bo jest im dobrze to sie t
        > am znajdują, ci co nie chcą to odchodzą, nie wszyscy wszystko lubią/akceptują

        Nie zgadzam sie, słodycze to wybór, we friendzone jest jak z bezpłatną pracą w korpo dla absolwentów studiów na atrakcyjnych kierunkach bo nie mają oni wyboru po prostu. To znaczy mają moją iść na kasę do marketu albo na zmywak.
        • sabat.77 Re: brak wyboru 04.03.14, 22:06
          urquhart napisał:

          > Nie zgadzam sie, słodycze to wybór, we friendzone jest jak z bezpłatną pracą w
          > korpo dla absolwentów studiów na atrakcyjnych kierunkach bo nie mają oni wyboru
          > po prostu. To znaczy mają moją iść na kasę do marketu albo na zmywak.

          Co ty nie powiesz. No to właśnie jest doskonała ilustracja. Jednak ja to kompletnie inaczej odbieram. Oni mają wybór i to bardzo konkretny. Można żyć złudzeniami i być dymanym jak frajer, a można realnie stanąć na nogi pracując za prawdziwą kasę w tym hipermarkecie czy na zmywaku i ewentualnie szukać sobie powoli czegoś lepszego, bez noża na gardle.
          W przypadku związków jest identycznie. Szukanie własnej roli, odnalezienie swojej REALNEJ wartości na rynku damsko-męskim i podjęcie właściwej decyzji, dobór takiej partnerki, której zdobycie jest zadaniem racjonalnym, a nie marzeniem ściętej głowy. Postępowanie w ramach dostępnych opcji. OPCJE, KOWALSKI ! :D
          • rekreativa Re: brak wyboru 04.03.14, 22:12
            "Szukanie własnej roli, odnalezienie swoj
            > ej REALNEJ wartości na rynku damsko-męskim i podjęcie właściwej decyzji, dobór
            > takiej partnerki, której zdobycie jest zadaniem racjonalnym, a nie marzeniem śc
            > iętej głowy. Postępowanie w ramach dostępnych opcji. "

            Tylko na to trzeba dostrzegać więcej aspektów rzeczywistości niż "zmywak" (pasztety) i "prezesura w wielkim korpo"( modelki). Bo pomiędzy jednym a drugim jest jeszcze parę innych możliwości.
            • sabat.77 Re: brak wyboru 04.03.14, 22:21
              rekreativa napisała:

              > Tylko na to trzeba dostrzegać więcej aspektów rzeczywistości niż "zmywak" (pasz
              > tety) i "prezesura w wielkim korpo"( modelki). Bo pomiędzy jednym a drugim jest
              > jeszcze parę innych możliwości.

              To zależy od przeprowadzonej oceny własnych możliwości. Z reguły ci co lądują we friendzone cenią się bardziej niż jest w realu. Dlatego im nie wychodzi. Startują do lasek, gdzie wydaje im się że mają szansę, tymczasem jej nie mają :)
              • rekreativa Re: brak wyboru 04.03.14, 22:37
                Owszem, to też, ale już za brak wglądu w siebie innych dorosłych ludzi to ja odpowiedzialności ponosić nie muszę.
                Ja zawsze byłam i jestem fair w stosunku do ludzi. Nie bawię się w gierki, bo to żadna dla mnie frajda. Ale jeśli komuś się coś uroi, albo po polsku nie zrozumie, to już naprawdę nie mój problem.
              • urquhart psychoewolucyjna wyższa poprzeczka kobiet i obłuda 04.03.14, 22:41
                sabat.77 napisał:
                > To zależy od przeprowadzonej oceny własnych możliwości. Z reguły ci co lądują w
                > e friendzone cenią się bardziej niż jest w realu. Dlatego im nie wychodzi. Star
                > tują do lasek, gdzie wydaje im się że mają szansę, tymczasem jej nie mają :),

                Mają, niewielką ale mają, babkom podoba się te pare procent bezwarunkowo, ale jak się nie załąpią, albo częściej jak już zostaną zaliczone i porzucone przez najprzystojniejszych "naturalsów" zaczynają rozglądać się po ławce rezerwowych i wtedy przychodzi czasem szansa dla cierpliwych, ale i wtedy to nie koniec zwykle historii.

                Natomiast OBŁUDA polega na tym że kobiety mają psychoewolucyjną "wyższą poprzeczkę" wiążą sie z facetami którzy nie są tymi wymarzonymi bo tacy są nieliczni tylko tymi co są pod ręką i potem "nie mają ochoty", "brzydzą sie ich" i dorabiają teorię jak Bogini
                Tam gdzie są niezależne i utrzymuje ich państwo wolą być samotnymi matkami i lepiej to zjawisko widać że nie ma życzeniowej kopatybilości oczekiwań że każda znajdzie swego.
                • rekreativa Re: psychoewolucyjna wyższa poprzeczka kobiet i o 04.03.14, 22:58
                  Dobre, dobre.
                  To teraz jeszcze opowiedz o OBŁUDZIE facetów, którzy wiążą się z tymi, które ich zechciały, a nie z tymi wymarzonymi i potem trzepią do pornoli, albo łażą na dziwki.
                  ( a tych gości przecież według Twych szacunków jest znakomita większość)
                  • sabat.77 Re: psychoewolucyjna wyższa poprzeczka kobiet i o 04.03.14, 23:08
                    E tam, i tak wychodzi na to, że obie płcie robią wielkie kompromisy wobec swoich ideałów ;)
                    Chociaż faktycznie, potem efekt jest taki, że jak nie muszą to z sobą nie sypiają...
                    • rekreativa Re: psychoewolucyjna wyższa poprzeczka kobiet i o 04.03.14, 23:16
                      No wiesz, poza przypadkami patologicznymi to tak już jest człowiek stworzony, że woli ładne widoki od brzydkich i aromaty od smrodów.
                      Każdy by chciał się seksić z kimś pięknym jak w jego marzeniach, ale tych pięknych tak jakoś niezbyt w naturze obrodziło, więc albo się trza obejść smakiem i zjeść coś mniej wykwintnego (co nie znaczy, że niesmacznego), albo obrazić się na naturę.
                  • urquhart Re: psychoewolucyjna wyższa poprzeczka kobiet i o 04.03.14, 23:11
                    rekreativa napisała:
                    > Dobre, dobre.
                    > To teraz jeszcze opowiedz o OBŁUDZIE facetów, którzy wiążą się z tymi, które ic
                    > h zechciały, a nie z tymi wymarzonymi i potem trzepią do pornoli, albo łażą na
                    > dziwki.
                    > ( a tych gości przecież według Twych szacunków jest znakomita większość)

                    No, tak to nie działa, jeżeli pamiętasz dane to 60% kobiet się podoba i podobnie dla 60% mężczyzn w 10+ letnim związku ma ochote na seks z żoną (wersus jedynie 20% kobiet).
                    Mężczyźni mają niższą ogólną poprzeczkę, choć na początku startują do najładniejszych.
                    I do tego nie buduje rozbudowanych Racjonalizacji jak Bogini.
                    Można mężczyznom zarzucić inne obłudy ale tu akurat nie ma symetrii.
        • bgz0702 Re: brak wyboru 04.03.14, 22:08
          a wiec wybór jest, nie od razu kraków (tym razem) zbudowano. Nie rób jaj, doswiadczenie to rzecz cenna, dla tych studentów to często kwestia walki i rywalizacji o ten bezpłatny staż, a przecież nie zawsze tak będzie urqu, po to się uczysz i zbierasz doświadczenie zeby z niego korzystać. Jak se pozwolisz to i owszem, zawsze będziesz COŚ robił za darmo ale trzeba sie starać i uczyć na "błędach"
          • urquhart Re: brak wyboru 04.03.14, 22:21
            bgz0702 napisała:

            > a wiec wybór jest, nie od razu kraków (tym razem) zbudowano. Nie rób jaj, doswi
            > adczenie to rzecz cenna, dla tych studentów to często kwestia walki i rywalizac
            > ji o ten bezpłatny staż, a przecież nie zawsze tak będzie urqu, po to się uczys
            > z i zbierasz doświadczenie zeby z niego korzystać. Jak se pozwolisz to i owszem
            > , zawsze będziesz COŚ robił za darmo ale trzeba sie starać i uczyć na "błędach"

            No i o tym mówimy, nieliczni najlepsi i najbardziej zdeterminowani sobie poradzą i dostaną robotę, jak i było już powiedziane (zawle) cześci facetom udaje się przekszałcić relację w seksuaną, ale większość wychodzi mniej wiecej na frajerów
            • bgz0702 Re: brak wyboru 04.03.14, 22:25
              urquhart napisał:

              > bgz0702 napisała:
              >
              > > a wiec wybór jest, nie od razu kraków (tym razem) zbudowano. Nie rób jaj,
              > doswi
              > > adczenie to rzecz cenna, dla tych studentów to często kwestia walki i ryw
              > alizac
              > > ji o ten bezpłatny staż, a przecież nie zawsze tak będzie urqu, po to się
              > uczys
              > > z i zbierasz doświadczenie zeby z niego korzystać. Jak se pozwolisz to i
              > owszem
              > > , zawsze będziesz COŚ robił za darmo ale trzeba sie starać i uczyć na "bł
              > ędach"
              >
              > No i o tym mówimy, nieliczni najlepsi i najbardziej zdeterminowani sobie poradz
              > ą i dostaną robotę, jak i było już powiedziane (zawle) cześci facetom udaje się
              > przekszałcić relację w seksuaną, ale większość wychodzi mniej wiecej na frajer
              > ów

              wiesz o czym to jest rozmowa? o tym że nie mieszkam w NY a powinnam, niestety wyszłam na frajerkę. Mierz siły na możliwości, na NY mnie nie stać
              • sabat.77 Re: brak wyboru 04.03.14, 22:26
                bgz0702 napisała:

                > wiesz o czym to jest rozmowa? o tym że nie mieszkam w NY a powinnam, niestety w
                > yszłam na frajerkę. Mierz siły na możliwości, na NY mnie nie stać

                O, bardzo słusznie :)
              • bgz0702 Re: brak wyboru 04.03.14, 22:30
                bgz0702 napisała:

                > urquhart napisał:
                >
                > > bgz0702 napisała:
                > >
                > > > a wiec wybór jest, nie od razu kraków (tym razem) zbudowano. Nie ró
                > b jaj, doswiadczenie to rzecz cenna, dla tych studentów to często kwestia walki
                > i rywalizacji o ten bezpłatny staż, a przecież nie zawsze tak będzie urqu, po
                > to się uczysz i zbierasz doświadczenie zeby z niego korzystać. Jak se pozwolisz
                > to i owszem , zawsze będziesz COŚ robił za darmo ale trzeba sie starać i uczyć
                > na "błędach"
                > >
                > > No i o tym mówimy, nieliczni najlepsi i najbardziej zdeterminowani sobie
                > poradzą i dostaną robotę, jak i było już powiedziane (zawle) cześci facetom uda
                > je się przekszałcić relację w seksuaną, ale większość wychodzi mniej wiecej na
                > frajerów
                > wiesz o czym to jest rozmowa? o tym że nie mieszkam w NY a powinnam, niestety w
                > yszłam na frajerkę. Mierz siły na możliwości, na NY mnie nie stać

                i nie jestem aż tak zdeterminowana żeby dla niego/ przez niego orać sobą- zapomniałam dodać
            • sabat.77 Re: brak wyboru 04.03.14, 22:27
              urquhart napisał:

              > No i o tym mówimy, nieliczni najlepsi i najbardziej zdeterminowani sobie poradz
              > ą i dostaną robotę, jak i było już powiedziane (zawle) cześci facetom udaje się
              > przekszałcić relację w seksuaną, ale większość wychodzi mniej wiecej na frajer
              > ów

              No to całkiem jak w totku. Zagrali i przegrali, ot co.
              • rekreativa Re: brak wyboru 04.03.14, 22:40
                To idą i grają znowu, w innej kolekturze. Albo się przerzucają na zakłady piłkarskie.
                Może nie wygrają pierdyliona miliardów, tylko 10 tysi, ale 10 tysi tyz piechotą nie chodzi, nie?
    • yoric Re: Co widział Midnight? 05.03.14, 01:43
      Nie wiem, o co to zamieszanie. Obserwacje facet ma dobre, nawet niektóre podsumowanie celne (inżynieria genetyczna na przemoc - jak najbardziej) i fajnie napisane.
      Szkoda, że zamiast radzić sobie z rzeczywistością woli się na nią obrazić.
      • sabat.77 do yorica 05.03.14, 05:44
        yoric napisał:

        > Szkoda, że zamiast radzić sobie z rzeczywistością woli się na nią obrazić.

        No więc właśnie i tego nie rozumiem. Gość ma obiektywnie dużo większą atrakcyjność niż ja i spora część słabo zarabiających, żonatych i dzieciatych facetów, de facto wyeliminowanych z rynku damsko męskiego. Jak mało kto, ON mógłby coś zrobić, może nawet bez płacenia za seks w gotówce. Jest sporo samotnych matek z dziećmi, często mocno zaniedbanych fizycznie i intelektualnie... Kobiet z niższych sfer atrakcyjności damsko-męskiej. To jego target, powinien na tym się skupić. One często mają wielkie parcie na jakąkolwiek parę gaci w domu... Myślę, że mając jego walory, sam bez problemu bym zorganizował sobie kobiety i to nie jedną. Mężczyzna wolny, bez zobowiązań - to w pewnym wieku już sam w sobie wielki plus. Ta kwestia szalenie podnosi jego wartość związkową.
        Jego tłumaczenia, że się brzydzi jakoś mnie nie przekonują... Tak narzeka, że jest sam, a mógłby nie być... To tylko kwestia obniżenia lotów... Może dość drastycznego, ale jednak.
        • szopen_cn Re: do yorica 05.03.14, 06:45
          sabat.77 napisał:

          > yoric napisał:
          >
          > > Szkoda, że zamiast radzić sobie z rzeczywistością woli się na nią obrazić
          > .
          >
          > No więc właśnie i tego nie rozumiem.
          .......
          Jest sporo samotnych matek z d
          > ziećmi, często mocno zaniedbanych fizycznie i intelektualnie... Kobiet z niższy
          > ch sfer atrakcyjności damsko-męskiej. To jego target, powinien na tym się skupi
          > ć. One często mają wielkie parcie na jakąkolwiek parę gaci w domu...
          To tylko kwestia obniżenia lotów... Może dość dras
          > tycznego, ale jednak.

          Przyznam sie, ze ja nie rozumiem takiej porady.
          Nie bede twierdzic, ze pamietam kazdy post ML ale z tego co czytalem to kiedys dawno temu Ladna Kaska, Cycata Zoska i Wysmukla Irena ze szkolnej grupy "ladnych i popularnych" dziewczyn nie interesowaly sie staraniami mlodego i wrazliwego ML. Interesowaly je starania Zbyszka Ziomala, Czeska Kretacza i Stefana Co Umial Piescia Yebnac.
          ML stwierdzil, ze sie jeszcze za to odegra i zemsta po latach bedzie slodka.

          Kaska teraz jest samotna matka z 3 dzieci, Zoska sie zapila a Irena pracuje na kasie w Biedronce i jest tak gruba, ze strach pomyslec jaki rozmiar majtek nosi.
          Zbyszek siedzi, Czesiek zniknal a Stefan zostal ksiedzem.

          ML ma poczucie spelnienia marzen bo wie, ze gdyby teraz Kaska, Zoska czy Irena go chcialy to moze im powiedziec by spadaly na drzewo. Uzywanych i ciut dziurawych skarpetek nie bedzie nosic. Nawet jesli ma sobie nogi poobcierac.

          Kiedys tam jedna czy kilka go nie chcialo wiec teraz niech wszystkie ida sie walic.

          I w ten sposob ma poczucie wyzszosci.

          A ty mu radzisz by drastycznie obnizyl loty i poszukal sobie tak czy inaczej zaniedbanej pary skarpetek do noszenia na codzien? Uzywanych?





          • yoric Re: do yorica 05.03.14, 07:19
            1. Generalnie chyba trafna analiza, nawet do mnie trochę pasuje, tylko ja nie zrobiłem się zgorzkniały i nawet mi mizoginizm minął ;).

            2. Podoba mi się bohater "Stefan Co Umiał Pięścią Jebnąć".

            3. Przez te różne wersje Kaizera, Stracha, itd. mam czasami wrażenie, że to Forum pisze Sabat, a ja i może jeszcze garstka 'nicków' poruszamy się w takim wielkim Sabatowym matrixie...
            • that.bitch.is.sick po co ta awantura o ML 05.03.14, 08:25
              yoric napisał:

              > 1. Generalnie chyba trafna analiza, nawet do mnie trochę pasuje, tylko ja nie z
              > robiłem się zgorzkniały i nawet mi mizoginizm minął ;).
              >
              > 2. Podoba mi się bohater "Stefan Co Umiał Pięścią Jebnąć".
              >
              > 3. Przez te różne wersje Kaizera, Stracha, itd. mam czasami wrażenie, że to For
              > um pisze Sabat, a ja i może jeszcze garstka 'nicków' poruszamy się w takim wiel
              > kim Sabatowym matrixie...

              Po pierwsze primo, szopen (nie wiem czy facet czy babka) - genialne pióro, wreszcie ktoś z poczuciem humoru w tym burdelu.

              Po drugie - sabat fakt nie był poważny z tymi zmianami nicków, ale był pod złym wpływem osób co mają jakąś obsesję na punkcie zmiany nicków i teraz chyba już się ustabilizował.

              Po trzecie - miałam to właśnie napisać, że nie rozumiem o co ta awantura z ML. Ja tam nie czytałam o jego traumach z podstawówy, ale czytałam jego ostatni manifest życiowej filozofii, który lybbla tu przytoczył. Z tego manifestu wynika że on jest wyrazicielem opinii większości facetów na tym forum. Yoric pisze to samo od lat, w cywilizowany sposób, urquhart to chyba był dla ML Mr Miyagi ("roszczeniowe kobitki co puszczają facetów w skarpetkach"), kutuzow to jest odbicie poglądów ML w lepszym opakowaniu, songo - to samo w momentach bardziej trzeźwych i wolnych od emocji, nawet sabat miał etap mizoginizmu itd. itd.

              Bardzo mi przykro ale ML to się na tym forum najwyraźniej wychował i albo ktoś tych panów próbuje wyśmiać, albo docenić ich opinię.

              Jedyną ciekawostką jest dlaczego taki straszny gniew, oskarżenia o absurd, śmiech i frustracja, dotyka tylko ML, a nie całej reszty, chociaż te same bzdury pieprzą od lat?
              • yoric Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 08:59
                > a nie całej reszty, chociaż te same bzdury pi
                > eprzą od lat?

                ale to nie bzdury :)
                • that.bitch.is.sick Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 09:31
                  yoric napisał:

                  > > a nie całej reszty, chociaż te same bzdury pi
                  > > eprzą od lat?
                  >
                  > ale to nie bzdury :)

                  Ale ludzie się różnią od siebie i od twojego schematu wiesz? To ty chcesz ich wpasować w pewien schemat i widzieć to, co chcesz widzieć. A, ty na to jak ten wariat, spiskowy keanu:) dobra, dobra - a co jak rząd amerykański już dawno utrzymuje kontakty pozaziemskie tylko jest to supertajne???
                  • urquhart Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 11:09
                    Poniekad. Wszyscy wymienieni mieli konkretny problem, rozkminili system, poradzili sobie, a teraz poniekąd dziela sie tym ironizujac z tych co w matriksie z którego wyszli widzą i głoszą utopijny ideal i panaceum na odwieczne dylematy konfliktu interesów?

                    Pamietasz taką grę społeczną: dziel sie albo kradnij? Kluczem jest rozpoznać kto jest godny zaufania. Ale tez kto zbyt
                    naiwny, bo bedac z nim w zespole zawsze przegrasz.
                    • lybbla Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 13:43
                      To nie bzdury. To tylko pewien aspekt. I rozumiem bitch, że się piekli.
                      Skuteczność nie powinna być kryterium.
                      • urquhart Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 14:01
                        W forum wpisany jest konflikt interesów.
                        • mojemail3 Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 14:07
                          urquhart napisał:

                          > W forum wpisany jest konflikt interesów.

                          To święta prawda, męskich "interesów"...
                          • urquhart Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 14:18
                            A Ciebie nie razi jak subiektywny interes kobiet jest balamutnie przedstawiany jako ten jedynie i obiektywnie słuszny i dojrzały?
                            A oczekiwanie wzajemności jako takie uprzedmiatowiajace :-)
                            • bgz0702 Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 14:23
                              urquhart napisał:

                              > A Ciebie nie razi jak subiektywny interes kobiet jest balamutnie przedstawiany
                              > jako ten jedynie i obiektywnie słuszny i dojrzały?
                              > A oczekiwanie wzajemności jako takie uprzedmiatowiajace :-)

                              jesu... jaki subiektywny interes? Jakiś wspólny subiektywny interes? Nazwij go po imieniu, ja nie wiem jaki jest nasz wspólny subiektywny interes
                            • mojemail3 Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 14:24
                              urquhart napisał:

                              > A Ciebie nie razi jak subiektywny interes kobiet jest balamutnie przedstawiany
                              > jako ten jedynie i obiektywnie słuszny i dojrzały?
                              > A oczekiwanie wzajemności jako takie uprzedmiatowiajace :-)

                              Urqu, o co Ci chodzi, o wściekliznę macicy w pragnieniu potomstwa?
                              Całkiem bez grzechu nie jestem, może się w swoim nieszczęściu pogubiłam, ale we mnie chyba kamieniem nie rzucisz...
                      • that.bitch.is.sick Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 14:33
                        lybbla napisał:

                        > To nie bzdury. To tylko pewien aspekt. I rozumiem bitch, że się piekli.
                        > Skuteczność nie powinna być kryterium.

                        Ja się níe pieklę, ja polubiłam tych chłopaków ogromnie, wiem że takie rzeczy bywają ja im wierzę w ich doświadczenia, zresztą to co ML nadmienia to wypisz wymaluj moja matka. Chodzi tylko o proporcje i interpretację. ML też jest fajny.
                        • urquhart Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 15:17
                          Przychodzisz do mnie z siekierą więc też nie jestem ci obojętny...

                          W pua nazywa się to budowanie pożądania przez stwarzanie hustawki emocjonalnej.

                          Redefiniowac prawdę? Na początek postuluje stworzenie listy obustronnej obłudy i manipulacji.
                          • rekreativa Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 15:23
                            "Obustronnej".
                            Widzę postęp.
                          • bgz0702 Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 16:50
                            urquhart napisał:

                            > Przychodzisz do mnie z siekierą więc też nie jestem ci obojętny...
                            >
                            > W pua nazywa się to budowanie pożądania przez stwarzanie hustawki emocjonalne
                            > j.
                            >
                            > Redefiniowac prawdę? Na początek postuluje stworzenie listy obustronnej obłudy
                            > i manipulacji.

                            co? ze co? bo nie wiem... Ja "przychodzę do ciebie z siekierą" czy kto lub co? o co chodzi?- filmik widziałam. I co to znaczy: redefiniować prawdę? Chcesz widzieć tę zgodność z rzeczywostością? już się boję samego słowa rzeczywostość;))) a zgodność...? to już moze wykraczać poza możliwosci tego forum;)
                    • that.bitch.is.sick Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 14:29
                      urquhart napisał:

                      > Poniekad. Wszyscy wymienieni mieli konkretny problem, rozkminili system, poradz
                      > ili sobie, a teraz poniekąd dziela sie tym ironizujac z tych co w matriksie z k
                      > tórego wyszli widzą i głoszą utopijny ideal i panaceum na odwieczne dylematy ko
                      > nfliktu interesów?

                      Ale wiesz, rozumiem ludzką umiejętność społecznego uczenia się ale wiesz że nie można świata widzieć przez pryzmat swoich czarno-białych problemów, bo się traci gamę szarości?:-)
                      >
                      > Pamietasz taką grę społeczną: dziel sie albo kradnij? Kluczem jest rozpoznać kt
                      > o jest godny zaufania. Ale tez kto zbyt
                      > naiwny, bo bedac z nim w zespole zawsze przegrasz.

                      Jeśli temu przyświeca dążenie do prawdy, to trzeba ją chyba przedefinować:-)
                    • lybbla Re: po co ta awantura o ML 09.03.14, 14:16
                      urquhart napisał:

                      > Poniekad. Wszyscy wymienieni mieli konkretny problem,
                      > rozkminili system, poradzili sobie, a teraz poniekąd dziela sie tym
                      > ironizujac z tych co w matriksie z którego wyszli widzą i głoszą
                      > utopijny ideal i panaceum na odwieczne dylematy konfliktu interesów?

                      Jesteś pewien Urqu, że połknąłeś czerwoną pastylkę?
                      Bo twój błogostan wskazuje na niebieską :)

                      Ale, ale co to za odwołania do nadbzdyczonej twórczości.
                      Nie lepiej tak
                      pl.wikipedia.org/wiki/Kongres_futurologiczny
                      Ja osobiście czekam aż się obudzę w ciele młodej przystojnej murzynki
                      i obmacując się natrafiwszy na biust wydam okrzyk trwogi.
                      (google: kongres futurologiczny przystojna murzynka)

                      Ironizować lubię, ale żeby tak mieć pewność, że się nie jest pod działaniem halucynogenów czy psychotropów? Tylko niebieska pastylka daje tę pewność. Czasowo daje.

                      Yoric się zastanawia czy nie wylał dziecka z kąpielą.

                      • sabat.77 Re: po co ta awantura o ML 09.03.14, 14:30
                        Zapamietaj czytelniku.
                        Nawet jesli wylales dziecko z kapiela, mozesz probowac pocieszac sie tym, ze nigdy nie ma pewnosci, czyje bylo to dziecko.
                        • mojemail3 Re: po co ta awantura o ML 09.03.14, 14:52
                          sabat.77 napisał:

                          > Zapamietaj czytelniku.
                          > Nawet jesli wylales dziecko z kapiela, mozesz probowac pocieszac sie tym, ze ni
                          > gdy nie ma pewnosci, czyje bylo to dziecko.

                          No toś pan skoczył, ale skoczył...
                          Niezłe, usmiałam się :))))))
                          • lybbla Re: po co ta awantura o ML 09.03.14, 15:44
                            mojemail3 napisała:

                            > sabat.77 napisał:
                            >
                            > > Zapamietaj czytelniku.
                            > > Nawet jesli wylales dziecko z kapiela, mozesz probowac pocieszac sie tym,
                            > ze ni
                            > > gdy nie ma pewnosci, czyje bylo to dziecko.
                            >
                            > No toś pan skoczył, ale skoczył...
                            > Niezłe, usmiałam się :))))))

                            Sabat w formie. Nie trzeba się ruszać sprzed komputera :) Pod Chłopka bym się jednak targnął.
                      • mojemail3 Re: po co ta awantura o ML 09.03.14, 14:52
                        lybbla napisał:

                        > Jesteś pewien Urqu, że połknąłeś czerwoną pastylkę?
                        > Bo twój błogostan wskazuje na niebieską :)

                        Wyczuwasz błogostan? Stan błogości?
                        Może,ja mam poczucie że prawdziwe szczęście i spokój ducha inaczej się objawia, bo bywa zarażliwy...
                        • lybbla Re: po co ta awantura o ML 09.03.14, 15:38
                          mojemail3 napisała:


                          > Wyczuwasz błogostan? Stan błogości?
                          > Może,ja mam poczucie że prawdziwe szczęście i spokój ducha inaczej się objawia,
                          > bo bywa zarażliwy...

                          Nie jest ważne co my postrzegamy tylko jak działa pigułka.
                          • mojemail3 Re: po co ta awantura o ML 09.03.14, 15:51
                            lybbla napisał:

                            > Nie jest ważne co my postrzegamy tylko jak działa pigułka.

                            A tego to już nie wiem, farmaceutą nie jestem;-)
              • rekreativa Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 11:45
                "Jedyną ciekawostką jest dlaczego taki straszny gniew, oskarżenia o absurd, śmie
                > ch i frustracja, dotyka tylko ML, a nie całej reszty, chociaż te same bzdury pi
                > eprzą od lat? "

                To ja Ci odpowiem: większość facetów z tego forum, choć pieprzy mizogińskie bzdety, to trzyma się słownie w obszarach pewnej kultury. Stąd dobrze wychowanym paniom, wytrenowanym w dzieciństwie do bezwzględnego posłuszeństwa, takim jak ja, trudno się przemóc i po prostu powiedzieć: "pierdolicie, hipolicie".
                Działa autocenzura, co każe po trzy razy edytować posty i wycinać co bardziej soczyste kawałki.
                Przy ML nie ma tego problemu, bo on wali po chamsku z liścia.
                Ot i cała tajemnica, przynajmniej w moim przypadku.
                • urquhart Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 12:43
                  A ją ci powiem że tropiac wszędzie mizoginie jesteś obludna i wiarygodna jak Putin obrońca demokracji tropiący antyrosyjki szowinizm i nacjonalizm na krymie i w ukrainie...
                  Ale naiwnych co w to uwierzą nie zabraknie
                  • bigbadpig Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 13:02
                    No nie przesadzaj, wg. mnie to forum jest pełne mizoginii i mizoandrii. Każdy widzi te zjawiska w takiej skali - jaki ma punkt odniesienia (siebie). Ja, jako człowiek obiektywny, człowiek centrum, środka, trzeźwo patrzący na świat ;) - widzę oba te zjawiska. Jakbym miał wskazać stałych forumowiczów pozbawionych mizoginistycznych zapędów, to byłaby ich mniejszość; gdybym miał skreślić jeszcze takich o paternalistycznym zacięciu wobec kobiet - zostanie garstka. Od strony Pań jakoś to lepiej wygląda, pewnie więcej z nich, jak rekreativa, wycina połowę napisanych treści przed wysłaniem :P
                    • that.bitch.is.sick Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 14:39
                      bigbadpig napisał:

                      > No nie przesadzaj, wg. mnie to forum jest pełne mizoginii i mizoandrii. Każdy w
                      > idzi te zjawiska w takiej skali - jaki ma punkt odniesienia (siebie). Ja, jako
                      > człowiek obiektywny, człowiek centrum, środka, trzeźwo patrzący na świat ;) - w
                      > idzę oba te zjawiska. Jakbym miał wskazać stałych forumowiczów pozbawionych miz
                      > oginistycznych zapędów, to byłaby ich mniejszość; gdybym miał skreślić jeszcze
                      > takich o paternalistycznym zacięciu wobec kobiet - zostanie garstka. Od strony
                      > Pań jakoś to lepiej wygląda, pewnie więcej z nich, jak rekreativa, wycina połow
                      > ę napisanych treści przed wysłaniem :P

                      Rekreativa jest kulturalna. Ja níe wycinam niestety. Bądź pewien:-). Jednak tu níe chodzi o formę tylko o przekonania - prawo lewo, lewe prawo, centrum, i partia anarchistów:-).
                      • bigbadpig Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 17:28
                        Jeszcze narodowy socjalizm - radykalnie na lewo i prawo równocześnie :P
                        • bigbadpig Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 17:29
                          A sorry, "lewe prawo" chyba już to uchwyciło, ciekaw jestem takiej gry: jak to wszystko przełożyć na forumowe frakcje. I kto będzie z której strony? Jako mężczyzna podświadomie umieściłem mizoginów na prawo, ale... czy to nie oznacza, że sam nim jestem (???)
                          • bigbadpig Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 17:31
                            Nawiązując do niedawnych rozważa kilku Pań - wiem kto będzie w Ruchu Monarchistycznym.

                            Teraz sam gadam ze sobą :P
                            • rekreativa Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 17:38
                              Kto?
                            • kawitator Re: po co ta awantura o ML 06.03.14, 10:07
                              Nawiązując do niedawnych rozważa kilku Pań - wiem kto będzie w Ruchu Monarchist
                              > ycznym.
                              >
                              Jeżeli nie będę na samym prawym skraju to poczuje się rozczarowany
                              Kawi
                              Męska heteroseksualna gruba stara szowinistyczna świnia w skrócie MHGSSS
                              Tak się określam i jestem z tego dumny bo tacy jak ja wyciągnęli ten świat z jaskiń do apartamentów
                              • mojemail3 Re: po co ta awantura o ML 06.03.14, 10:16
                                kawitator napisał:

                                > Nawiązując do niedawnych rozważa kilku Pań - wiem kto będzie w Ruchu Monarchist
                                > > ycznym.
                                > >
                                > Jeżeli nie będę na samym prawym skraju to poczuje się rozczarowany
                                > Kawi
                                > Męska heteroseksualna gruba stara szowinistyczna świnia w skrócie MHGSSS
                                > Tak się określam i jestem z tego dumny bo tacy jak ja wyciągnęli ten świat z ja
                                > skiń do apartamentów

                                Męska świnia, czyli knur,trzymajmy się moze fachowej terminologii...
                          • that.bitch.is.sick Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 21:06
                            bigbadpig napisał:

                            > A sorry, "lewe prawo" chyba już to uchwyciło, ciekaw jestem takiej gry: jak to
                            > wszystko przełożyć na forumowe frakcje. I kto będzie z której strony? Jako mężc
                            > zyzna podświadomie umieściłem mizoginów na prawo, ale... czy to nie oznacza, że
                            > sam nim jestem (???)

                            :) To oznacza że jednak klasyfikujesz mizogińskim trybem płci:).
                            Ostateczne prawo to będzie Ziemkiewicz czyli mizogin który z najwyższą pogardą brata się cieleśnie z wrogiem? Czy to już będzie na lewo od forumowych ortodoksów?
                            Sabat jest w fazie łaszenia się ( nastąpił nawrót choroby lub zwrot taktyczny z ostatnich doniesień ) do babskiej spódnicy to będzie narodowy socjalizm (jako że to chwilowe)?
                  • rekreativa Re: po co ta awantura o ML 05.03.14, 13:35
                    To jeszcze powiedz to samo bitch - czy jej już nie potrafisz napyskować?
                    I sorry, ale zarzuty od kogoś, kto jest tak przesiaknięty uprzedzeniami wobec kobiet jak Ty to ja mam głęboko w zadzie.
            • marek.zak1 Re: do yorica 05.03.14, 08:38
              I to jest wielkie zwyciestwo Sabata. Jest wytrwaly, pracowity i ma swoje krolestwo :). Gratuluje..
              Krol Marek i Krol Julian.
              • zawle Re: do yorica 05.03.14, 09:05
                marek.zak1 napisał:

                > I to jest wielkie zwyciestwo Sabata. Jest wytrwaly, pracowity i ma swoje kroles
                > two :). Gratuluje..
                > Krol Marek i Krol Julian.

                Brawo!!!!:))))
            • rekreativa Re: do yorica 05.03.14, 11:24
              "mam czasami wrażenie, że to For
              > um pisze Sabat, a ja i może jeszcze garstka 'nicków' poruszamy się w takim wiel
              > kim Sabatowym matrixie..."

              :D Ja też!
            • szopen_cn Re: do yorica 06.03.14, 06:26
              yoric napisał:

              > 1. Generalnie chyba trafna analiza, nawet do mnie trochę pasuje, tylko ja nie z
              > robiłem się zgorzkniały i nawet mi mizoginizm minął ;).

              Czyli udalo ci sie wypisac sie z Klubu Bezskutecznie Wzychajacych do Slicznotek zanim zostales dozywotnim czlonkiem bez szans na transfer?
              I mizocostam sie tez pozbyles.

              Gratulacje.
              Jak nazwalbys swoj obecny klub?

              > 2. Podoba mi się bohater "Stefan Co Umiał Pięścią Jebnąć".

              > 3. Przez te różne wersje Kaizera, Stracha, itd. mam czasami wrażenie, że to For
              > um pisze Sabat, a ja i może jeszcze garstka 'nicków' poruszamy się w takim wiel
              > kim Sabatowym matrixie...

              Z racji wyjatkowej postoplodnosci Sabata prawie kazdy watek na forum zmienia sie w dyskusje o sabatowych problemach, frustracjach i wyobrazeniach. Ten matrix, w ktorym rozmaite wersje Sabata z nieustannie zmieniajacym sie punktem widzenia jednoczesnie uczestnicza w wielu dyskusjach ma jednak wbudowana funkcje, ktora pozwala uczestnikom na szybki reality check i powrot do rzeczywistosci. Ta funkcja tworzy takie kurioza jak Sabat Znaczacy Teren, Sabat Odstraszajacy Konkurencje od Foczek czy tez chyba najdziwniejszy Sabat Udzielajacy Porad Nieradzacym Sobie w Zwiazkach. Te kurioza rwa wlokna matrixa i pokazuja, ze to tak naprawde tylko gra planszowa.
              • sabat.77 Re: do yorica 06.03.14, 07:28
                Ktos na te posty odpisuje i ze mna rozmawia. A przymusu czytania nie ma.
                • yoric Re: do yorica 06.03.14, 11:16
                  > Ktos na te posty odpisuje i ze mna rozmawia. A przymusu czytania nie ma.

                  ja to pisałem z uznaniem.
                • szopen_cn Re: do yorica 06.03.14, 12:14
                  sabat.77 napisał:

                  > Ktos na te posty odpisuje i ze mna rozmawia. A przymusu czytania nie ma.

                  Z mojej strony to tylko obserwacja.
                  Juz ci pisalem, ze moim zdaniem mozesz pisac ile chcesz.
                  • zawle Re: do yorica 06.03.14, 12:21
                    szopen_cn napisał: > Z mojej strony to tylko obserwacja.
                    > Juz ci pisalem, ze moim zdaniem mozesz pisac ile chcesz.

                    ja sobie nie wyobrażam tego forum bez sabata. jakby go nie było, to tak, to tak jakby ktoś zasilanie wyłączył:)))
                    • rekreativa Re: do yorica 06.03.14, 12:38
                      Dokładnie.
                      Jak sabat znika, to się robi ciemno
                      :)
                      • mojemail3 Re: do yorica 06.03.14, 12:40
                        rekreativa napisała:

                        > Dokładnie.
                        > Jak sabat znika, to się robi ciemno
                        > :)
                        Jednak caly czas zyje nadzieja, ze nam tu bedzie kiedys wstawial opisy soczystego, perwersyjnego seksu ;-)
                      • that.bitch.is.sick Re: do yorica 06.03.14, 14:10
                        rekreativa napisała:

                        > Dokładnie.
                        > Jak sabat znika, to się robi ciemno
                        > :)

                        Tylko czy sabatowi służy to forum, bo po ostatnim wątku "alleluja" to mnie trochę przeraziły jego wpisy, choć oczywiście ma dużo racji co do tego jak jest postrzegany. I ta radocha z obecności sabata to jest oczywiście u niektórych osób radocha że można się zbudować kosztem kogoś kto się miota. (może ty masz lepsze intencje tego nie wiem)
                        • sabat.77 Re: do yorica 06.03.14, 15:09
                          Hmmm... A co bylo najbardziej przerazajacego w tych wpisach ? Wiesz, ze cenie sobie Twoja opinie...
                        • rekreativa Re: do yorica 06.03.14, 17:08
                          Nie no, mi się nie zdarzyło podbudowywać kosztem sabata (chyba?).
                          To jest jedyny męski nick na tym forum, który darzę autentyczną sympatią. Wiem, że jemu wprawdzie to niepotrzebne, ale cóż, tak jest i tyle.

                          Mnie zresztą mniej interesuje prywatne pożycie sabata z małżonką, a bardziej jego ogólne wpisy na rozmaite tematy - dla mnie niektóre bardzo mądre.

                          A że forum nie służy , to inna sprawa. I nie tylko sabatowi. To miejsce czasami naprawdę dość przygnębiające.
                          • mojemail3 sabat... 06.03.14, 17:12
                            rekreativa napisała:

                            (...)"A że forum nie służy , to inna sprawa. I nie tylko sabatowi. To miejsce czasami naprawdę dość przygnębiające (...)"

                            Przygnębiające czasem,czasem bardzo zabawne...
                            Mi pomogło, doszłam do prawdy, mnóstwo się dowiedziałam, edukacją pełną parą.
                            Mam zamiar nadal siebie innych edukowac, a co se będę żałować;-)
                            • rekreativa Re: sabat... 06.03.14, 17:20
                              Powiem Ci, że mi też pomogło w takim sensie, iż mi uświadomiło, jak strasznie ważny jest dla faceta ten seks.
                              Nie to, żebym sobie wcześniej nie zdawała sprawy, ale nie sądziłam, że aż tak.
                              Ale z drugiej strony pewne tezy stąd mnie przerażają.
                              • mojemail3 Re: sabat... 06.03.14, 18:18
                                rekreativa napisała:

                                > Powiem Ci, że mi też pomogło w takim sensie, iż mi uświadomiło, jak strasznie w
                                > ażny jest dla faceta ten seks.

                                Wiesz co, mnie to zaszokowalo, w wieku prawie 40 lat...
                                Ze bycie sprawnym kochankiem przeklada sie na wszystkie sfery zycia faceta...

                                > Nie to, żebym sobie wcześniej nie zdawała sprawy, ale nie sądziłam, że aż tak.
                                > Ale z drugiej strony pewne tezy stąd mnie przerażają.

                                Szczerze mowiac, wole byc kobieta..No to jakas masakra byc facetem;-)
                                W dzisiejszych tzw. czasach;-)
                              • sabat.77 Re: sabat... 06.03.14, 18:28
                                Najbardziej ta, o ktorej non stop wspomina Marek ? Nie ma seksu - nie ma zwiazku ?

                                Tak sobie mysle, ze swiat generalnie bywa przerazajacy. Wszystkie te zdarzenia, na ktore nie mamy wplywu... Kataklizmy i nieszczescia w skali makro i mikro. Naszym przodkom zdawalo sie, ze sa na lasce badz nielasce bogow. Przezylismy jako gatunek, bo w tym smutnym i nieprzyjaznym miejscu jestesmy razem. To dalo nam sile trwania i tworzenia, podporzadkowalismy sobie duzy obszar nieprzyjaznych zjawisk. Razem osiodlalismy smoka, razem jestesmy samozwancza korona stworzenia.
                                I tu jest najbardziej gorzka ironia losu. Na koncu drogi, ktora przeslismy jako gatunek, okazalo sie, ze naszym najwiekszym nieszczesciem moze byc wlasnie to, ze jestesmy razem...
                                • rekreativa Re: sabat... 06.03.14, 18:43
                                  " Najbardziej ta, o ktorej non stop wspomina Marek ? Nie ma seksu - nie ma zwiazk
                                  > u "

                                  Nie, nie.
                                  Ta, według której mężczyzna kocha swoje dzieci tak długo, jak długo ma ochotę na swoją babę.
                                  Coby tu psychoewo - eksperty forumowe nie gadały, nie mam zamiaru w to uwierzyć.
                                  • sabat.77 Re: sabat... 06.03.14, 18:56
                                    Bo to nie jest prawda. Napisalem wielgachnego posta, ale przeklety telefon zresetowal przegladarke :) Moze potem zrobie jeszcze jedno podejscie...
                                    • rekreativa Re: sabat... 06.03.14, 19:02
                                      " Moze potem zrobie jeszcze jedno podejscie..."

                                      Jeśli możesz, to proszę :)
                                      • sabat.77 Re: sabat... 06.03.14, 20:28
                                        Sprobuje skomasowac, moze byc niezrozumiale, bo nie mam warunkow na rozwlekle pisanie.

                                        Kobiete bardziej buduje spolecznie rola matki. Na ojcostwo nie ma takiego nacisku. Kobiety maja wieksza tendencje do robienia z macierzynstwa popisowki, mezczyznom mniej na tym zalezy. W spoleczenstwie odgrywamy pewne role, doslownie i w przenosni. Rola ojca w naszej kulturze jest zwiazana z mniejszym naciskiem na demonstracyjne zachowania. Dlatego jesli chodzi o wiezi miedzy ojcem i dziecmi to moga byc one mniej widowiskowe, ale to nie znaczy, ze slabsze.
                                        Rozroznilbym tez dojrzala wiez zwiazana z rzeczywistym zainteresowaniem malym czlowiekiem, a pewne widowisko, ktore rodzice odgrywaja przed calym swiatem wypelniajac narzucone im przez spoleczenstwo mentalne zobowiazania.
                                        To ze ktos na okraglo mowi, ze kocha, nie znaczy ze rzeczywiscie kocha bardziej od tego, ktory wymownie milczy.
                                        Jest wiele warstw ludzkiego zachowania, a na wierzchu jest pewna fasada. Moze kryc rzeczy piekne lub brzydkie.
                                        • rekreativa Re: sabat... 06.03.14, 21:16
                                          Wszystko prawda, ale nie o to chodzi, jak kto okazuje swą miłość do dzieci i czy bardziej popisowo, czy mniej, ale o to, że według teorii ojciec przy wygasnięciu uczuć do kobiety wygasza je też do dzieci.
                                          Czego ja nie obserwuję i w co nie wierzę.
                                          • sabat.77 Re: sabat... 06.03.14, 21:37
                                            To raczej tak, ze po wygasnieciu "uczuc" moze przestac czuc sie w obowiazku udawac. Sa i tacy...
                                            • zawle Re: sabat... 06.03.14, 22:51
                                              Jeśli jest taka opcja że facet może kochać, ale nie dążyć do spotkań z dziećmi i migać się od współłożenia na nich...to rzeczywiście może i nie wygasa ta wieź. Ja znam kilkanaście par po rozwodach. I jeden przypadek w którym facet tą wieź czuje tak, że spotyka się ze swoim synem i na niego łoży. Ma nową kobietę, ale nie chciał mieć z nią dziecka. Inny znikali szybciej lub wolniej życia swoich dzieci. Tym szybciej im babka była chętna żeby współuczestniczyli w wychowaniu. Te które zawłaszczyły dzieci miały szansę na przedłużenie "walki o dzieci".
                                              • sabat.77 Re: sabat... 06.03.14, 23:15
                                                Jednak ci faceci to chuje. Embargo na seks dla wszystkich od dzisiaj. I zakazac dziwek, zeby nie uskuteczniali drogi ratunkowej. Albo lepszy pomysl - wszystkich w kajdany i na galery.
                                                • zawle Re: sabat... 06.03.14, 23:24
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > Jednak ci faceci to chuje. Embargo na seks dla wszystkich od dzisiaj. I zakazac
                                                  > dziwek, zeby nie uskuteczniali drogi ratunkowej. Albo lepszy pomysl - wszystki
                                                  > ch w kajdany i na galery.

                                                  hehe:))) Moje koleżanki kiedyś przy wódce złorzeczyły na facetów. Jedna życzyła żeby mu więcej nie stanął. A druga..niech mu stoi non stop:)))
                                                  • sabat.77 Re: sabat... 06.03.14, 23:27
                                                    No, to drugie chyba jeszcze gorsze :)
                                                • mojemail3 Re: sabat... 07.03.14, 12:24
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > Jednak ci faceci to chuje. Embargo na seks dla wszystkich od dzisiaj. I zakazac
                                                  > dziwek, zeby nie uskuteczniali drogi ratunkowej. Albo lepszy pomysl - wszystki
                                                  > ch w kajdany i na galery.

                                                  I niech się ciągną ;-)
                                                  Seksmisja niech się stanie!!!
                                                  • sabat.77 Re: sabat... 07.03.14, 12:55
                                                    A jak faktycznie zaczynaja sie sami zaspokajac, to sa knury. No nie sposob was uspokoic i zadowolic, nie sposob...
                                              • sabat.77 Re: sabat... 07.03.14, 06:53
                                                A teraz bardziej serio zawle. Dla rownowagi trzeba by przebadac pary, gdzie po rozwodzie z dziecmi zostal ojciec. Czy matka interesowala sie dziecmi i czy lozyla na ich utrzymanie. Pewnie trzeba by wziac inne kraje pod uwage, bo w naszej stereotypowej i zapyzialej krainie takie wyroki to kuriozum.

                                                A w sytuacji odebrania, ograniczenia praw rodzicielskich ? Ty znasz te sytuacje. Matki sie tymi dziecmi interesuja bardziej niz ojcowie ?
                                                • zawle Re: sabat... 07.03.14, 07:25
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > A teraz bardziej serio zawle. Dla rownowagi trzeba by przebadac pary, gdzie po
                                                  > rozwodzie z dziecmi zostal ojciec. Czy matka interesowala sie dziecmi i czy loz
                                                  > yla na ich utrzymanie. Pewnie trzeba by wziac inne kraje pod uwage, bo w naszej
                                                  > stereotypowej i zapyzialej krainie takie wyroki to kuriozum.
                                                  >
                                                  > A w sytuacji odebrania, ograniczenia praw rodzicielskich ? Ty znasz te sytuacje
                                                  > . Matki sie tymi dziecmi interesuja bardziej niz ojcowie ?

                                                  A czemu? Może osobny wątek na kobiety? Bo powody są różne..tak wynika z mojego doświadczenia.
                                          • hello-kitty2 Re: sabat... 06.03.14, 22:43
                                            rekreativa napisała:

                                            > Wszystko prawda, ale nie o to chodzi, jak kto okazuje swą miłość do dzieci i cz
                                            > y bardziej popisowo, czy mniej, ale o to, że według teorii ojciec przy wygasnię
                                            > ciu uczuć do kobiety wygasza je też do dzieci.
                                            > Czego ja nie obserwuję i w co nie wierzę.

                                            A mnie nie jest tak trudno w to uwierzyc np w przypadku ojcow co zakladaja nowe rodziny. Skoro np wierzy ze ta kolejna to ta wlasciwa, wysniona, to automatem ta pierwsza, cala to jakas pomylka. Inna sprawa, ze wielokrotnie szczegolnie w Polsce pamietam bylo widac, ze faceta generalnie wali posiadanie dziecka, jest to jest, nie ma to nie ma. Tak jakby przychodzilo w pakiecie z ich matka. Widac bylo, ze tam do jakiegos nieporozumienia doszlo ;-) Tutaj tego nie obserwuje, bo jest jednak wieksza swoboda, nikt nie czeka zeby mu sie wnuki urodzily czy cos.
                                            • rekreativa Re: sabat... 06.03.14, 23:39
                                              No dobra, ale jak to jest? Facet przeżyje kilkanaście lat ze swoimi dziećmi i co, zdarzy się rozwód, więc kopa im w dupę i przestają go obchodzić?
                                              Nie umiem sobie tego wyobrazić.
                                              Ja się do psa przywiązałam, którym się opiekowałam przez tydzień. A nawet psów nie lubię.
                                              • hello-kitty2 Re: sabat... 06.03.14, 23:48
                                                rekreativa napisała:

                                                > No dobra, ale jak to jest? Facet przeżyje kilkanaście lat ze swoimi dziećmi i c
                                                > o, zdarzy się rozwód, więc kopa im w dupę i przestają go obchodzić?
                                                > Nie umiem sobie tego wyobrazić.
                                                > Ja się do psa przywiązałam, którym się opiekowałam przez tydzień. A nawet psów
                                                > nie lubię.

                                                A jak podobne do matki i mu ta suke przypominaja? ;) Zdarzalo mi sie, ze matka chciala mi dopiec mowiac 'Spojrzalas na mnie tak, jak nie raz Twoj ojciec', jakbym mogla odpowiadac za swoje spojrzenia. A na powaznie mysle, ze slowo klucz to ''opiekowalam sie''. Wiez trudno zerwac, a jak nie ma wiezi, to poszedl.
                                              • mojemail3 Re: sabat... 07.03.14, 12:25
                                                rekreativa napisała:

                                                > Ja się do psa przywiązałam, którym się opiekowałam przez tydzień. A nawet psów
                                                > nie lubię.

                                                Pewnie są różne typy i modele przywiązania...
                                        • mojemail3 Re: sabat... 07.03.14, 09:20
                                          sabat.77 napisał:

                                          > Kobiete bardziej buduje spolecznie rola matki. Na ojcostwo nie ma takiego nacis
                                          > ku. Kobiety maja wieksza tendencje do robienia z macierzynstwa popisowki, mezcz
                                          > yznom mniej na tym zalezy.

                                          No popatrz, ja dobrze napisane, bez nadmiernej histerii, nie sposób się nie zastanowić nad tym wpisem.
                                          Tak, kobiety macierzyństwo dowartościowuje, daje poczucie mocy, coś jak dzieło stworzenia, choć, gówno to jest warte, bo jest skutkiem popędu seksualnego, instynktu macierzyńskiego i pochodną sprawnych narządów rozrodczych, zdrowych jajników i macicy
                                          Dlatego takie poczucie niemocy powoduje niepłodność, tak silnie odbiera poczucie własnej wartości i sprawczości. Zanim się znajdzie inne w życiu poza skutecznym rozmnażaniem odniesienie. To najcześciej zresztą kobiety potrafią najpiękniej dokopać innej kobiecie, takie żałosne dowartościowywanie się.
                                          Taką samą siłę daje młodość, jak też bez grzechu nie jestem, też mi się zdarzyło szepnąć zjadliwie w młodosci o innej,że " przecież stare z niej pudło " ;-)
                                          Ale lekcję pokory odrobiłam, mogę już być starą wiedzmą...


                                          >Rola ojca w naszej kulturze jest zwiazana z mniejszym naciskiem na
                                          > demonstracyjne zachowania. Dlatego jesli chodzi o wiezi miedzy ojcem i dziecmi
                                          > to moga byc one mniej widowiskowe, ale to nie znaczy, ze slabsze.
                                          > Rozroznilbym tez dojrzala wiez zwiazana z rzeczywistym zainteresowaniem malym c
                                          > zlowiekiem, a pewne widowisko, ktore rodzice odgrywaja przed calym swiatem wype
                                          > lniajac narzucone im przez spoleczenstwo mentalne zobowiazania.
                                          > To ze ktos na okraglo mowi, ze kocha, nie znaczy ze rzeczywiscie kocha bardziej
                                          > od tego, ktory wymownie milczy.
                                          > Jest wiele warstw ludzkiego zachowania, a na wierzchu jest pewna fasada. Moze k
                                          > ryc rzeczy piekne lub brzydkie.

                                          No popatrz, a ja zawsze myślałam,zanim miałam dziecko,że to takie szczere uczucia i emocje, a nie widowisko dla mnie, bo ja takich skłonności nie mam, nawet sobie wyrzucałam, że tak nie umiem, wykrzesac z siebie tego teatrzyku...
                                          • sabat.77 Re: sabat... 07.03.14, 09:27
                                            mojemail3 napisała:

                                            > No popatrz, a ja zawsze myślałam,zanim miałam dziecko,że to takie szczere uczuc
                                            > ia i emocje, a nie widowisko dla mnie, bo ja takich skłonności nie mam, nawet s
                                            > obie wyrzucałam, że tak nie umiem, wykrzesac z siebie tego teatrzyku...

                                            No ale tu, jak się zastanowić, to problemu nie ma. Lepsze jest szczere i spokojne zainteresowanie dzieckiem niż rozhisteryzowany teatrzyk Kasi Waśniewskiej po "utracie córki". Dla mnie to jaskrawy, ale świetnie nadający się na przykład przejaw takiego zachowania na pokaz. Zdumiewające, że nawet jakieś cienie prawdziwego uczucia mogą za tym pójść. Umysł jest zaskakujący...
                                            Imho im większy napęd na wyścigi po lepszy wózek, więcej kokardek, bardziej markowe śpioszki, tym bardziej to świadczy o traktowaniu dziecka jako jakiegoś trofeum, które można demonstracyjnie podnieść do góry i pokazać światu.
                                  • marek.zak1 Re: sabat... 06.03.14, 19:22
                                    Rzeczywiście, facet, ktory zaklada nową rodzinę, interesuje się przeważnie dziećmi z pierwszego związku w mniejszym stopniu.
                                    • zyg_zyg_zyg Re: sabat... 06.03.14, 20:16
                                      "Interesuje się w mniejszym stopniu" znaczy coś ciut innego niż "przestaje kochać"...

                                      Moje obserwacje chłopaków po rozwodach z najbliższego otoczenia zdecydowanie przeczą tezie o zaniku miłości do dzieci po rozstaniu z matką tychże. Więc taką generalizację uważam za kompletną bzdurę, choć bez trudu uwierzę w istnienie gości, którzy tezę potwierdzą osobistym przykładem.
                                  • hello-kitty2 Re: sabat... 06.03.14, 20:23
                                    rekreativa napisała:

                                    > Nie, nie.
                                    > Ta, według której mężczyzna kocha swoje dzieci tak długo, jak długo ma ochotę n
                                    > a swoją babę.
                                    > Coby tu psychoewo - eksperty forumowe nie gadały, nie mam zamiaru w to uwierzy
                                    > ć.

                                    A mnie najbardziej przerazila teoria, ze dla mezczyzny najwazniejsze jest jak wygladam. Ja to rozumiem ale nie moge tego zaakceptowac.
                                    • sabat.77 Re: sabat... 06.03.14, 20:36
                                      Dla mnie nie jest to najwazniejsze, chociaz przyjemnie oglada sie piekne ciala. Najwazniejsza jest wiez, to bardzo duzo zmienia. Jesli uda mi sie zblizyc sie psychicznie do kobiety, to wyglad schodzi na dalszy plan. Najlepszy tego dowod, ze kobiety, ktore w zyciu naprawde kochalem byly raczej srednie z wygladu.
                                    • bigbadpig Re: sabat... 07.03.14, 00:18
                                      Kiedyś jeden człowiek przygotowując prezentację projektu na przetarg powiedział tak "dobra prezentacja złego produktu nie sprzeda, ale zła utopi najlepszy projekt". To nie znaczy, że prezentacja jest najważniejsza.
                                      • hello-kitty2 Re: sabat... 07.03.14, 15:05
                                        bigbadpig napisał:

                                        > Kiedyś jeden człowiek przygotowując prezentację projektu na przetarg powiedział
                                        > tak "dobra prezentacja złego produktu nie sprzeda, ale zła utopi najlepszy pro
                                        > jekt". To nie znaczy, że prezentacja jest najważniejsza.

                                        Dzieki. Wiem, ze tak naprawde to wylacznie kwestia mojego podejscia.
                          • that.bitch.is.sick Re: do yorica 07.03.14, 09:03
                            rekreativa napisała:

                            > Nie no, mi się nie zdarzyło podbudowywać kosztem sabata (chyba?).

                            > > nie, rekreativa. Ciebie o to nie podejrzewam. Z pewnością nie świadomie.
                            >
                            > A że forum nie służy , to inna sprawa. I nie tylko sabatowi. To miejsce czasami
                            > naprawdę dość przygnębiające.

                            Ciekawe, czy chodzi ci tylko o mizogińskie teorie? Bo dla mnie to forum níe z ich powodu, jak się domyślasz - smuci. Teorie mizogińskie panów to taka informacyjna wojna płci. Oczywiste że na poważnie brać tego níe można. Faceci tu po prostu stroszą piórka i bronią się przed kobiecym lekceważeniem. In kto bardziej stroszy, tym większą potrzeba obrony.
                            • sabat.77 Re: do yorica 07.03.14, 09:11
                              that.bitch.is.sick napisała:

                              > Faceci tu po pro
                              > stu stroszą piórka i bronią się przed kobiecym lekceważeniem. In kto bardziej s
                              > troszy, tym większą potrzeba obrony.

                              A im mniej kto stroszy ? :) Na logikę odwrotna zależność też powinna występować...
                        • urquhart Czemu służy, własnie? 06.03.14, 20:13
                          that.bitch.is.sick napisała:
                          > Tylko czy sabatowi służy to forum, bo po ostatnim wątku "alleluja" to mnie troc
                          > hę przeraziły jego wpisy, choć oczywiście ma dużo racji co do tego jak jest pos
                          > trzegany.

                          Czemu służy, własnie?
                          Wzbudzanie współczucia?
                          Pomagasz dając rybę czy wędkę?
                          Ale widać są tacy co im taki układ pasuje...

                          Na forum ŻR dyżurna ekspertka gęsto i często była krytykowana za rady dla bab że mogą narzekać że ten facet jest "nieodpowiedni" i wzajemnie wspierać sie emocjonalnie na forum w rozpamiętywaniu skrzywdzenia albo wziąć się za siebie i poprzez zmiany w sobie doprowadzić do zmiany partnera (zachowania albo na inną sztukę).

                          Myśle że to "budowanie się" to poniekąd takie wciąganie faceta we wspominane typowe babskie niesymetryczny układ friendzone, czyli to co lubią baby adorację i bliskość, ale bez szans na to co zwykle zależy facetom czyli uznanie i pożądanie.
                          No ale jak widać nie wszyscy narzekają że im z tym źle.



                          • sabat.77 Re: Czemu służy, własnie? 06.03.14, 20:45
                            A ty urqu chcesz dac mi wedke, czy moze budowac sie w roli mistrza i nauczyciela ? Jak sie nie spelniasz pedagogicznie to zaloz szkole orgazmu dla kobiet i nauczaj je tantry w praktyce. Bedzie przyjemniej i pozyteczniej.
                            Ty jestes calkiem sympatyczny facet nawet, ale twoje dominacyjne zapedy musze gasic w zarodku, drapiac jak kot. No po prostu wlazisz czlowiekowi na leb, jak jakas przemadrzala tesciowa :)
                            Poki nie zaczniesz gadac jak rowny z rownym bede sie stroszyc i fukac.
                          • that.bitch.is.sick Re: Czemu służy, własnie? 07.03.14, 08:32
                            urquhart napisał:

                            > that.
                            >
                            > Myśle że to "budowanie się" to poniekąd takie wciąganie faceta we wspominane ty
                            > powe babskie niesymetryczny układ friendzone, czyli to co lubią baby adorację i
                            > bliskość, ale bez szans na to co zwykle zależy facetom czyli uznanie i pożądan
                            > ie.
                            > No ale jak widać nie wszyscy narzekają że im z tym źle.
                            >
                            >
                            No tak, bo wiesz mieć przyjaciółkę to níe to samo co być
                            we friendzone, umiesz u siebie rozpoznać w życiu różnicę?

                            Potrafię rozpoznać co się kryje za prężeniem muskułów i stroszeniem piórek u facetów na forum. A im większa niepewność tym większą wrażliwość.
                            Ale i u mnie aby mężczyzna był postrzegany jak mężczyzna potrzeba żebym żywiła szacunek doń minimalny..
                            Słowami klasyka:-) Jest granica obnoszenia się z dupowatością której facetowi przekraczać níe wolno.
                            • mojemail3 Re: Czemu służy, własnie? 07.03.14, 09:31
                              that.bitch.is.sick napisała:

                              "Potrafię rozpoznać co się kryje za prężeniem muskułów i stroszeniem piórek u facetów na forum. A im większa niepewność tym większą wrażliwość.
                              Ale i u mnie aby mężczyzna był postrzegany jak mężczyzna potrzeba żebym żywiła szacunek doń minimalny..
                              Słowami klasyka:-) Jest granica obnoszenia się z dupowatością której facetowi przekraczać níe wolno (...)"

                              Ja określam to mianem : "aby nie stracić resztek szacunku" ;-)
                              Mam z tym trochę problem, nie że nie akceptuję słabości, ale myślę czasem, że skoro ja mogłam tyle na siebie wziąć, przecierpieć, znieść, podnieść się, iść i nie być dzieckiem, to mam trudność z pielęgnowaniem dziecka w mężczyżnie...


                              • sabat.77 Re: Czemu służy, własnie? 07.03.14, 09:34
                                mojemail3 napisała:

                                > Ja określam to mianem : "aby nie stracić resztek szacunku" ;-)
                                > Mam z tym trochę problem, nie że nie akceptuję słabości, ale myślę czasem, że s
                                > koro ja mogłam tyle na siebie wziąć, przecierpieć, znieść, podnieść się, iść i
                                > nie być dzieckiem, to mam trudność z pielęgnowaniem dziecka w mężczyżnie...

                                Ale żyjesz jako kobieta w nieporównywalnym świecie ról, wartości, dylematów, a przede wszystkim - oczekiwań.
                            • sabat.77 Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 10:32
                              that.bitch.is.sick napisała:

                              > Ale i u mnie aby mężczyzna był postrzegany jak mężczyzna potrzeba żebym żywiła
                              > szacunek doń minimalny..

                              Nieświadomie dotknęłaś sedna problemu. Dla mnie to absolutnie najważniejszy punkt, miejsce w którym wszystko się zaczyna, i w którym wszystko się kończy. Źródło problemu.

                              Otóż - przyczyn dla których niektórzy ludzie desperacko zabiegają o szacunek i uznanie innych jest wiele. Dla mnie interesujący jest schemat wywodzący się od wychowania przez przemocowego rodzica. Dziecko jest uczone dostosowywania się do jego zmiennych nastrojów, cały czas musi się mieć na baczności i obserwować huśtawkę emocjonalną despoty. Jest uzależnione od jego kaprysów. Aby nie zbierać cięgów, uczy się wkradać w łaski przemocowca, swoje prawdziwe oblicze chowa głęboko, jeśli zostaje złamany psychicznie.
                              Ten schemat jest potem rozlegle kopiowany na wiele sfer życia.
                              Stąd poczucie zewnętrznego sterowania, bezradności itd.
                              Stąd też duża skłonność do pakowania się w podobne gówno np. w związkach z partnerami.
                              Tacy ludzie nie umieją wyznaczyć granic kompromisu, ciągle się cofają, aż zostaje ściana.
                              Niemniej - jest na to lekarstwo.
                              Jedyny prawdziwy szacunek o jaki trzeba zabiegać, to szacunek do samego siebie, PRZEZ samego siebie. Jeśli jakaś sfera emocji szwankuje tak dalece, że uniemożliwia normalne życie, to trzeba ją odciąć. To zawsze lepsze, niż życie w chwiejnej równowadze i strachu przed odebraniem akceptacji otoczenia. Można po prostu mieć ją w dupie.
                              • that.bitch.is.sick Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 13:36
                                sabat.77 napisał:

                                > that.bitch.is.sick napisała:

                                > Niemniej - jest na to lekarstwo.
                                > Jedyny prawdziwy szacunek o jaki trzeba zabiegać, to szacunek do samego siebie,
                                > PRZEZ samego siebie. Jeśli jakaś sfera emocji szwankuje tak dalece, że uniemoż
                                > liwia normalne życie, to trzeba ją odciąć. To zawsze lepsze, niż życie w chwiej
                                > nej równowadze i strachu przed odebraniem akceptacji otoczenia. Można po prostu
                                > mieć ją w dupie.

                                Sabat, od dwóch lat będąc tutaj wciąż na hurra odkrywasz nowe prawdy. Jesteś na zmianę to relatywistą to fundamentalistą, to feministą to płciowym szowinistą. Miewasz fazy mizogini i rzucania się błagalnego innym na szyję z rozdzieraniem szat włącznie.
                                Inni forumowicze znajdują w tym rozrywkę czując do ciebie sympatię, daj ci boże. Ja, choć co dobrze życzę to nie jesteś w moich oczach wiarygodny zwyczajnie z tymi deklaracjami, więc się nie trudź. Ani to na mnie nie robi wrażenia gdyż się tym czuję śmiertelnie znudzona i zmęczona. Ponieważ to się cyklicznie powtarza od dwóch lat.
                                Dlatego ja to się cieszę że forum dzięki Tobie kwitnie ale mnie nie próbuj sabat robić w wała gdyż ja za stary forumowicz jestem.
                                • zawle Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 13:57
                                  that.bitch.is.sick napisała: > Sabat, od dwóch lat będąc tutaj wciąż na hurra odkrywasz nowe prawdy. Jesteś na
                                  > zmianę to relatywistą to fundamentalistą, to feministą to płciowym szowinistą.
                                  > Miewasz fazy mizogini i rzucania się błagalnego innym na szyję z rozdzieraniem
                                  > szat włącznie.

                                  Kitty o tym trąbi od dawna;)))
                                  • that.bitch.is.sick Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 14:04
                                    zawle napisała:

                                    >
                                    > Kitty o tym trąbi od dawna;)))

                                    kitty to wzdychała do abrigado, więc wątpię aby zmiany osobowości ją odstraszały..
                                    • zawle Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 14:11
                                      that.bitch.is.sick napisała:
                                      > kitty to wzdychała do abrigado, więc wątpię aby zmiany osobowości ją odstraszał

                                      Dla Ciebie wszystkie wypowiedzi zawarte są w układzie biorę- nie biorę?
                                      • that.bitch.is.sick Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 14:15
                                        zawle napisała:

                                        >
                                        > Dla Ciebie wszystkie wypowiedzi zawarte są w układzie biorę- nie biorę?

                                        Nie, taki był sens mojej wypowiedzi, nie biorę czy nie biorę. Tylko kupuję, nie kupuję. Kitty wariatów w sensie ogólnym kupuje, więc jaki był sens twojej wypowiedzi "że o tym trąbi"?
                                        • zawle Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 14:29
                                          that.bitch.is.sick napisała:

                                          > zawle napisała:
                                          >
                                          > >
                                          > > Dla Ciebie wszystkie wypowiedzi zawarte są w układzie biorę- nie biorę?
                                          >
                                          > Nie, taki był sens mojej wypowiedzi, nie biorę czy nie biorę. Tylko kupuję, nie
                                          > kupuję. Kitty wariatów w sensie ogólnym kupuje, więc jaki był sens twojej wypo
                                          > wiedzi "że o tym trąbi"?

                                          Moja wypowiedź od nosiła się to poziomu odkrywczości Twojej wypowiedzi. A do czego Twoja?
                                          • that.bitch.is.sick Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 14:39
                                            zawle napisała:


                                            > Moja wypowiedź od nosiła się to poziomu odkrywczości Twojej wypowiedzi. A do cz
                                            > ego Twoja?

                                            Sens mojej wypowiedzi był taki, że nie kupuję pajacowania sabata zdając sobie z niego sprawę. Inne osoby mogą zdawać sobie sprawę z pajacowania sabata a kupować jego osobę jako wiarygodną. Jasne?
                                            Natomiast samo pajacowanie nie było w mojej wypowiedzi główną tezą, raczej chęć uświadomienia sabatowi, że go nie kupuję z jego kolejną deklaracją.
                                            Co do odkrywczości pajacowania, dzięki ale dwa lata temu, przy pierwszych krokach sabata tutaj, stwierdziliśmy że pozuje, pajacuje - setki razy. Potem zmienialiśmy taktykę, bo się obrażał i uciekał, za co moja osoba dostawała bęcki od forum, mimo iż uparcie tłumaczyłam żę wróci na pewno.:))
                                            • zawle Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 14:47
                                              that.bitch.is.sick napisała: > Sens mojej wypowiedzi był taki, że nie kupuję pajacowania sabata zdając sobie z
                                              > niego sprawę. Inne osoby mogą zdawać sobie sprawę z pajacowania sabata a kupow
                                              > ać jego osobę jako wiarygodną. Jasne?
                                              > Natomiast samo pajacowanie nie było w mojej wypowiedzi główną tezą, raczej chęć
                                              > uświadomienia sabatowi, że go nie kupuję z jego kolejną deklaracją.
                                              > Co do odkrywczości pajacowania, dzięki ale dwa lata temu, przy pierwszych kroka
                                              > ch sabata tutaj, stwierdziliśmy że pozuje, pajacuje - setki razy. Potem zmienia
                                              > liśmy taktykę, bo się obrażał i uciekał, za co moja osoba dostawała bęcki od fo
                                              > rum, mimo iż uparcie tłumaczyłam żę wróci na pewno.:))

                                              Pozwól że ja się teraz odniosę do twoich tez. Nie wiem czy Cię dobrze zrozumiałam, ale w Twojej ocenie sabat jest kimś zupełnie innym w realu a tu wyprawia nam świadomie teatrzyk? Kitty te jego występy bierze jako możliwą osobowość, Ty jako świadomą kreację? Popraw jeśli czegoś nie zrozumiałam......
                                              • that.bitch.is.sick Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 14:58
                                                zawle napisała:


                                                > Pozwól że ja się teraz odniosę do twoich tez. Nie wiem czy Cię dobrze zrozumiał
                                                > am, ale w Twojej ocenie sabat jest kimś zupełnie innym w realu a tu wyprawia na
                                                > m świadomie teatrzyk? Kitty te jego występy bierze jako możliwą osobowość, Ty j
                                                > ako świadomą kreację? Popraw jeśli czegoś nie zrozumiałam......

                                                Dalej nie rozumiesz. Nie mam zamiaru spekulować kim jest sabat w realu. Otóż sabat, często wygłasza rozmaite opinie, których ja osobiście nie traktuję jako jego własne bądź odzwierciedlające jego przekonania. Mało tego, sabat często ogłasza tu postanowienia które dla mnie również nie są przekonujace. Kitty jak doszły mnie słuchy, wprost zachęca go do tej działalności, a dzieje się tak dlatego, iż sama kitty nie wygłasza spójnych opinii, reaguje emocjonalnie, co karze mi domniemywać, że oboje to forum traktują jako scene dla ekspresji swoich barwnych osobowości, tudzież miejsce do kokietowania publiki a nie do dyskusji. Dlatego nasuwa mi się wniosek że oni nie odróżniają rzeczywistości od kreacji.
                                                Dla kontrastu ludzie z prawdziwymi problemami też tu są i byli. I funkcjonują obok pajaców. Dlatego jedyną moją możliwą postawą by się nie przyłączać do tego cyrku, jest mówienie prawdy o braku wiarygodności. Ciekawe ty przytaczasz opinie kitty, jako realne. To interesujące.
                                                • zawle Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 15:14
                                                  that.bitch.is.sick napisała: oboje to forum traktują jako scene dla ekspresji swoich barwny
                                                  > ch osobowości, tudzież miejsce do kokietowania publiki a nie do dyskusji. Dlate
                                                  > go nasuwa mi się wniosek że oni nie odróżniają rzeczywistości od kreacji.

                                                  Dalej nie rozumiem....to bogata/niestabilna osobowość czy kreacja wreszcie. Zakładam że zdajesz sobie sprawę z roli masek w funkcjonowaniu społecznym? Czy też usiłujesz nas przekonać że wielość masek sabata i kitty ( ja nie dałabym im wspólnego wora) wynika z choroby? Bo chyba o tym świadczy nieumiejętność rozróżnienia rzeczywistości od fikcji? No i jeszcze jedno....według Ciebie maski forumowe to fikcja? Coś jak osobowość wieloraka? Realny sen wariata?
                                                  • zawle Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 15:19
                                                    Prościej...czy sabat na forum to:
                                                    a) prawdziwa osoba
                                                    b) świadoma, przemyślana kreacja
                                                    c) sen wariata
                                                • hello-kitty2 Re: Zasłużyć na szacunek. 08.03.14, 20:49
                                                  that.bitch.is.sick napisała:

                                                  Otóż sa
                                                  > bat, często wygłasza rozmaite opinie, których ja osobiście nie traktuję jako je
                                                  > go własne bądź odzwierciedlające jego przekonania. Mało tego, sabat często ogła
                                                  > sza tu postanowienia które dla mnie również nie są przekonujace.

                                                  Tez mi osobliwe odkrycie ;)
                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,149880553,149917609,Re_do_yorica.html
                                                  Kitty jak dosz
                                                  > ły mnie słuchy, wprost zachęca go do tej działalności,

                                                  Ciekawe od kogo te ''sluchy''? Od Sabata? ;)

                                                  a dzieje się tak dlatego
                                                  > , iż sama kitty nie wygłasza spójnych opinii,

                                                  To moze mnie chociaz raz zlap na niespojnosci.

                                                  > Dla kontrastu ludzie z prawdziwymi problemami też tu są i byli. I funkcjonują o
                                                  > bok pajaców. Dlatego jedyną moją możliwą postawą by się nie przyłączać do tego
                                                  > cyrku, jest mówienie prawdy o braku wiarygodności.

                                                  A ja widze jednak, ze sie z checia przylaczasz do Sabatowego cyrku, jak masz ochote, wystarczy przejrzec ciagi postow sabat-bitch jak ten:
                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,149748767,149763889,Re_Cos_z_mna_nie_tak_.html
                                                  Ciekawe ty przytaczasz opini
                                                  > e kitty, jako realne. To interesujące.

                                                  A nie przyszlo Ci do glowy, ze niektorzy na tym forum znaja sie osobiscie?
                                                  • sabat.77 Re: Zasłużyć na szacunek. 09.03.14, 07:03
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A nie przyszlo Ci do glowy, ze niektorzy na tym forum znaja sie osobiscie?

                                                    Mi nie przyszło, póki tego nie napisałaś :D
                                    • sabat.77 Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 14:26
                                      Abrigado i zmiany osobowosci ? Mi ten gosciu jawil sie jako bardzo stabilny typ... Ostatnia rzecz jaka bym o nim powiedzial, to ze ma zmienna osobowosc.
                                      • that.bitch.is.sick Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 14:33
                                        sabat.77 napisał:

                                        > Abrigado i zmiany osobowosci ? Mi ten gosciu jawil sie jako bardzo stabilny typ
                                        > ... Ostatnia rzecz jaka bym o nim powiedzial, to ze ma zmienna osobowosc.

                                        Jednego dnia kocha, drugiego dnia bije. Takie stabilne cykle.;)))
                                      • zawle Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 14:35
                                        sabat.77 napisał:

                                        Mi ten gosciu jawil sie jako bardzo stabilny typ
                                        > ... Ostatnia rzecz jaka bym o nim powiedzial, to ze ma zmienna osobowosc.

                                        Od zawsze miałam kłopoty ze stosowaniem zaimka ja w formie celownika. Dobrą poradą okazało się dla mnie podstawianie pod pierwsza osobę, drugiej osoby.
                                        Wtedy od razu bardzo czytelnie widać która forma jest prawidłowa.

                                        Mi ten gościu- Ci ten gościu
                                        Mnie ten gościu- Tobie ten gościu

                                        dodatkowo przepraszam za moje błędy, a zwłaszcza za orty:)))
                                        • sabat.77 Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 14:47
                                          Dzieki za porade. Zawsze mialem problemy z poprawnoscia wypowiedzi, czesto sprawdzam na google jak sie pisze jakies slowo... Szczegolnie "z" i "rz" sa dla mnie problematyczne.
                                          • zawle Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 14:48
                                            sabat.77 napisał:

                                            > Dzieki za porade. Zawsze mialem problemy z poprawnoscia wypowiedzi, czesto spra
                                            > wdzam na google jak sie pisze jakies slowo... Szczegolnie "z" i "rz" sa dla mni
                                            > e problematyczne.

                                            Zobaczyłbyś co wyprawiam na angielskim:)) Jestem maskotką kursu:))))
                                        • rekreativa Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 17:11
                                          Dzieki, zawle, sprytna sztuczka :)
                                • sabat.77 Re: Zasłużyć na szacunek. 07.03.14, 14:12
                                  No ale co ? Nawet jak skasuje konto i zajme sie czyms zupelnie nowym, to forum i tak bedzie jeszcze przez rok w nowych nickach na forum widziec kolejnego sabata...
              • sabat.77 Re: do yorica 06.03.14, 08:12
                Ciekaw tez jestem szopen, dlaczego jako udzielajacy rad mialbym byc bardziej kuriozalny od wszelkiej masci zyciowych rozbitkow z nieudanych zwiazkow, po rozwodach, rozstaniach z rzucaniem po scianach talerzami, ludzi po niesamowitych zyciowych perturbacjach, deklarujacych glosno nieumiejetnosc stworzenia trwalego zwiazku i na stale z ta umiejetnoscia pogodzonych ?
                • mojemail3 Re: do yorica 06.03.14, 10:08
                  sabat.77 napisał:

                  (...)" deklarujacych glosno nieumiejetnosc stworzenia trwalego zwiazku i na stale z ta umiejetnoscia pogodzonych ?(...)"

                  Nie, to nie tak. Są tez umiejący tworzyć trwałe związki, z powaznymi problemami, którzy te problemy próbowali rozwiązać, a nawet doczekali się efektów.

                  Ze mną być się na życie zamienił?
                  Też bolało, jak jasna cholera, nadal boli, ale nadzieja jest.
                • szopen_cn Re: do yorica 06.03.14, 23:59
                  sabat.77 napisał:

                  > Ciekaw tez jestem szopen, dlaczego jako udzielajacy rad mialbym byc bardziej ku
                  > riozalny od ....

                  Kreowana na forum postac sabata ma raczej nikle doswiadczenie w zwiazkach. Dziewczyny i kobiety sie nim nigdy nie interesowaly (nawet takie, na ktorych widok chcialo mu sie rzygac) czyli mlodzienczych zwiazkow na koncie praktycznie nie ma. Pozniej malzenstwo (wciaz nie wiadomo z jakich powodow), brief summer of love, dzieci i posucha. Od lat kilku zycie skupione na forum, na metamorfozie internetowych kreacji i analizie coraz to innych modeli rzeczywistosci. Na rozwiazanie swoich problemow ma "PLAN".

                  Czyli porady sa udzielane innym nie na podstawie doswiadczenia (co dziala a co nie dziala?) tylko na podstawie teoretycznych przemyslen, czesto bazujacych na wizji swiata budowanej tylko w celu nakrecania dyskusji z rzeczywistoscia majaca niewiele wspolnego.

                  Jak dla mnie to jest dosc kuriozalne.


                  ...od wszelkiej masci zyciowych rozbitkow z nieudanych zwiazkow, po rozwo
                  > dach, rozstaniach z rzucaniem po scianach talerzami, ludzi po niesamowitych zyc
                  > iowych perturbacjach, deklarujacych glosno nieumiejetnosc stworzenia trwalego z
                  > wiazku i na stale z ta umiejetnoscia pogodzonych ?

                  Maja ci rozbitkowie jakies tam rzeczywiste doswiadczenie.

                  Oczywiscie jest mozliwe, ze prawdziwy sabat w odroznieniu od tego prezentowanego na forum ma bogate doswiadczenie zyciowe, w wielu zwiazkach byl, naprawde cos w zyciu zrobil...
                  • sabat.77 Re: do yorica 07.03.14, 00:11
                    No dobra, przekonales mnie. Nie bede juz nikomu dawal rad. Natomiast kompletnie nie wiem skad uroiles sobie, ze baby sie mna nigdy nie interesowaly. Takich co sie interesowaly to za mlodu bylo sporo, tylko jakby to ujac, ja nimi troche mniej :) Dawne czasy, az wstyd wspominac.
                    • szopen_cn Re: do yorica 07.03.14, 00:22
                      sabat.77 napisał:

                      > No dobra, przekonales mnie. Nie bede juz nikomu dawal rad.

                      Ja tylko zauwazylem, ze Sabat Dajacy Rady Nieradzacym Sobie w Zwiazkach to cos co rwie wlokna sabatowego matrixa na tym forum i pozwala na powrot do rzeczywistosci.

                      Natomiast kompletnie
                      > nie wiem skad uroiles sobie, ze baby sie mna nigdy nie interesowaly. Takich co
                      > sie interesowaly to za mlodu bylo sporo, tylko jakby to ujac, ja nimi troche m
                      > niej :) Dawne czasy, az wstyd wspominac.

                      Byc moze na podstawie postow sabata/kaisera/itd? Nie z ostatnich kilku miesiecy ale ciut dawniej. Ten cytat z o dziewczynach na widok ktorych chcialo sie rzygac wpadl mi w pamiec bo ja takich nigdy nie spotkalem.
                      • sabat.77 Re: do yorica 07.03.14, 00:26
                        Acha. No to jestes bardzo niewymagajacy. No, ja jednak pare bardzo brzydkich spotkalem. Jedna mnie nawet uwiodla i zostawila, wiec jak widzisz czlowiek tyle wie o sobie na ile go sprawdzono.
                        • zawle Re: do yorica 07.03.14, 07:28
                          sabat.77 napisał:
                          No, ja jednak pare bardzo brzydkich sp
                          > otkalem. Jedna mnie nawet uwiodla i zostawila


                          haha...miałam też taki przypadek...a już zaczęłam pisać pisać posta prześmiewczego;)
              • rekreativa Re: do yorica 06.03.14, 09:41
                "chyba najdziwniejszy Sabat Udzielajacy Porad Nieradzacy
                > m Sobie w Zwiazkach."

                Ale wiesz, że szewc bez butów chodzi?
                Sabat, jako facet, który przeżył i przezywa rozmaite problemy w swoim związku może być dla niektórych bardziej wiarygodny w swym poradnictwie niż ktoś, kto takich problemów nie ma i tylko teoretyzuje. Zresztą to, że ktoś nie potrafi, czy nie znajduje w sobie dość animuszu, by jakieś rozwiązania wcielić w życie nie oznacza, że nie zna tych rozwiązań.

                A poza tym to szkoda, że Ty tak rzadko piszesz na forum.
            • hello-kitty2 Re: do yorica 06.03.14, 08:47
              yoric napisał:

              > 3. Przez te różne wersje Kaizera, Stracha, itd. mam czasami wrażenie, że to For
              > um pisze Sabat, a ja i może jeszcze garstka 'nicków' poruszamy się w takim wiel
              > kim Sabatowym matrixie...

              Mam dokladnie takie samo odczucie (juz o tym pisalam wczesniej), nowe nicki, nowe watki jeden pies, a mnie nie fascynuja chore umysly tylko odstraszaja wiec odmawiam wspolpracy. Jak Constantine www.youtube.com/watch?v=7rVFse1LLQs btw bardzo seksowny tatuaz Lu ;)
              • sabat.77 Re: do yorica 06.03.14, 09:02
                Przyganial kociol garnkowi.
                • sabat.77 Re: do yorica 06.03.14, 09:08
                  Tu na tym forum jest bardzo pokazna liczba kozetkowych potworow, po teriapiach u psycha, napedzanych psychotropami itd. Ale ten prawdziwy wariat co mu mozna jebnac jest tylko jeden, co nie ?..
                  • mojemail3 Re: do yorica 06.03.14, 10:12
                    sabat.77 napisał:

                    > Tu na tym forum jest bardzo pokazna liczba kozetkowych potworow, po teriapiach
                    > u psycha, napedzanych psychotropami itd. Ale ten prawdziwy wariat co mu mozna j
                    > ebnac jest tylko jeden, co nie ?...

                    A co widzisz złego w terapii u psychiatry? To komuś uwłacza?
                    Ja mam za sobą 10 godzin, co znaczy,że wybitnie sobie radzę, sa tacy co po 10 m-cach nadal błądzą...
                    • rekreativa Re: do yorica 06.03.14, 10:28
                      Ja byłam 3 miechy na turnusie w szpitalu...
                      Ktos da więcej?
                      • mojemail3 Re: do yorica 06.03.14, 10:36
                        rekreativa napisała:

                        > Ja byłam 3 miechy na turnusie w szpitalu...
                        > Ktos da więcej?

                        Ja mam 21 kart szpitalnych, mialam 11 razy narkoze ( odlot...)
                        Szczegolow nie opisze, po co to komu.
                        Ale i tak uwazam sie za zdrowa osobe, to akurat nie byly zabiegi zagrazajace zyciu.
                        Mimo to, te medyczne doswiadczenia to nic w porownaniu z tym, trzeba bylo przerobic pozniej, co okazalo sie mialo niebagatelny wplyw na BSwM.
                        • rekreativa Re: do yorica 06.03.14, 10:50
                          Ja mówiłam o nieco innym rodzaju szpitala...
                          • mojemail3 Re: do yorica 06.03.14, 10:57
                            rekreativa napisała:

                            > Ja mówiłam o nieco innym rodzaju szpitala...

                            A nie, to oficjalnie nie.Tylko zwykle chirurgiczne "rzniecie" ;-)

                            Terapia u psychoterapeutki, ktora jest z wyksztalcenia lekarzem psychiatra, polowe rodziny tam wyslalam potem...
                            Podobno co czwarta osoba doswiadcza problemow z psychika, obawiam sie, ze wiecej, reszta zamiata pod dywan...
                            • rekreativa Re: do yorica 06.03.14, 11:17
                              Ja wszystkich z problemem namawiam, żeby poszli choć jeden raz do terapeuty.
                              Sama mam za sobą ponad 2 lata terapii.
                              Nie wiem, co by było, gdyby nie fachowa pomoc. Pewnie nie wychodziłabym z domu w ogóle.
                              • mojemail3 Re: do yorica 06.03.14, 11:24
                                rekreativa napisała:

                                > Ja wszystkich z problemem namawiam, żeby poszli choć jeden raz do terapeuty.
                                > Sama mam za sobą ponad 2 lata terapii.
                                > Nie wiem, co by było, gdyby nie fachowa pomoc. Pewnie nie wychodziłabym z domu
                                > w ogóle.

                                Re, ale to trzeba chciec, nie byc prze nikogo namawianym, to musi byc wewnetrzna potrzeba.
                                Moj osobisty pierwszy maz wlasnie idzie na terapie...
                      • hello-kitty2 Re: do yorica 06.03.14, 11:15
                        rekreativa napisała:

                        > Ja byłam 3 miechy na turnusie w szpitalu...
                        > Ktos da więcej?

                        Rekreativia, a z lekami ten pobyt? (chyba tak). Dobrze, ze sie pozbieralas. Z Twoich postow nigdy bym do takiego wniosku nie doszla. Wiec jest dobrze. Moja ciotka sla porownania zapisywala cale zeszyty ''trzynastozgloskowcem''. Trudno sie bylo przez to przedrzec, a ktos to musial czytac. Szkoda, ze nie bylam troche starsza, szkoda, ze nie moglam tego lepiej ogarnac i jakos pomoc.
                        • rekreativa Re: do yorica 06.03.14, 11:21
                          Z lekami, kitty.
                          Plus terapia grupowa, indywidualna i zajęciowa.
                          A po wyjściu jeszcze 2 lata, już prywatnie.
                          • hello-kitty2 Re: do yorica 06.03.14, 11:31
                            rekreativa napisała:

                            > Z lekami, kitty.
                            > Plus terapia grupowa, indywidualna i zajęciowa.
                            > A po wyjściu jeszcze 2 lata, już prywatnie.

                            Jestem z Ciebie dumna. Zaluje, ze w rodzinie mojej matki nie bylo takiego sukcesu.
                            • rekreativa Re: do yorica 06.03.14, 11:46
                              Wiesz, to w sporym stopniu też zależy od otoczenia - w jakim środowisku przebywasz. Czy w takim, które na słowo "psychiatra" reaguje paniką, a każdego, kto się do owego psychiatry zgłosi traktuje jak niebezpiecznego czuba, czy może jesteś wśród ludzi, którzy rozumieją, że to lekarz jak każdy inny, a problem nerwicy, depresji, czy zaburzeń odżywiania nie zniknie cudownie sam z siebie.
                              Ja miałam to szczęście, że moja matka posiada jakieś pojęcie o takich psychologicznych sprawach i kiedy zaczęło się robić źle, to nie było żadnych wahań i żadnych wstrętów, żeby pójść do lekarza, brać leki i zgłosić się na terapię.
                              Dlatego udało się wyjść na prostą, choć z pewnymi rzeczami cały czas miewam problemy.

                              PS W klinice były kobiety ze mną, które się tam leczyły w tajemnicy przed rodziną - bo gdyby się dowiedzieli , to by był straszny wstyd i w ogóle chooj wie co.
                              • that.bitch.is.sick Re: do yorica 06.03.14, 12:04
                                rekreativa napisała:

                                >
                                > PS W klinice były kobiety ze mną, które się tam leczyły w tajemnicy przed rodzi
                                > ną - bo gdyby się dowiedzieli , to by był straszny wstyd i w ogóle chooj wie co
                                > .

                                Fakt terapii stacjonarnych to się wstydzą wciąż ludzie w naszym kraju, moja znajoma jest pielęgniarką na oddziale kobiecym nerwic w Tworkach. Mówi że większość ukrywa, bo sama nazwa Tworki kojarzy się z psychozami i ogólnie cieżkimi problemami o których strach mówić.

                                J
                        • zawle Re: do yorica 06.03.14, 12:19
                          hello-kitty2 napisała: > Rekreativia, a z lekami ten pobyt? (chyba tak). Dobrze, ze sie pozbieralas. Z T
                          > woich postow nigdy bym do takiego wniosku nie doszla. Wiec jest dobrze.

                          Przecież pisała że jest grzeczną dziewczynką i kasuje "te w pierwszym odruchu". Ja osobiście uwielbiam rekreativę gdy nie wykasuje i naciśnie enter:))) Boże ...może ja lubię być wariatem? Dwa podejścia do terapii....i nic. Na stacjonarną pójdę. Gdy wygonię z domu dzieciory. Mój psychiatryk jest w lesie- pojadę na darmowe emeryckie wczasy:))))
                          Śmieję się z siebie. temat znam
                          • mojemail3 Re: do yorica 06.03.14, 12:27
                            zawle napisała:

                            (...)" Dwa podejścia do terapii....i nic (...)"

                            Moze terapeuta niewlasciwy? Ja mialam jedna krotka terapie, w zasadzie to samoleczenie;-) ale terapeuta do trzech razy sztuka, od dwoch wczesniejszych wyszlam po jednej wizycie...

                            Taki terapeuta jak Jerzy Radziwiłowicz, ooo, to by bylo cos...Ale w serialu Bez tajemnic, szewc tez bez butow chodzi, a zona terapeuty ma romans, a on zakochuje sie w pacjentce...No ale to film, wiadomo...
                            Chociaz Eichelberger tez mial taka sytuacje, prawda?
                            • rekreativa Re: do yorica 06.03.14, 12:42
                              Ja też zmieniałam terapeutkę, bo choć była miła, to czułam, że jest za słaba na mój opór ;)
                              Ale to zwykła rzecz. Chyba nie znam nikogo, kto by całą terapię przeszedł u pierwszego terapeuty, do którego trafił.
                • hello-kitty2 Re: do yorica 06.03.14, 09:12
                  sabat.77 napisał:

                  > Przyganial kociol garnkowi.

                  hehe ja sie tylko zgadzam z osobami powyzej, a naliczylam ich 5 i to stalych, 'starszych' nickow wiec to jednak nie moja paranoja. Odmeldowuje sie ;)
        • rekreativa Re: do yorica 05.03.14, 11:28
          " Gość ma obiektywnie dużo większą atrakcyjn
          > ość niż ja "

          Dla kogo, sabacik?
          Dla tych drugosortowych, zaniedbanych, roztyłych porzuconych matek z dziecmi na kasie w Biedronce?
          • triss_merigold6 Re: do yorica 05.03.14, 12:11
            Yyyy... dla kogo ma większą atrakcyjność?! Looser nie jest atrakcyjny.
            • rekreativa Re: do yorica 05.03.14, 12:24
              Toteż dopytuję, bo jest to dla mnie niepojęte, co mężczyźni z tego foro widzą atrakcyjnego w ML.
              • triss_merigold6 Re: do yorica 05.03.14, 12:45
                W sumie, dlaczego kobiety miałoby interesować, co mężczyźni widzą atrakcyjnego w ML. Istotne jest to, że kobiety najwyraźniej niczego szczególnie ciekawego w nim nie dostrzegły i dlatego wyhodował sobie skumulowaną, agresywną frustrację.
              • lybbla Re: do yorica 05.03.14, 13:34
                rekreativa napisała:

                > Toteż dopytuję, bo jest to dla mnie niepojęte, co mężczyźni z tego foro widzą
                > atrakcyjnego w ML.

                ``Atrakcyjnego'' w takim kontekście to spore nadużycie. Przyznasz jednak, że ML tonuje wypowiedzi (w sensie idzie ku lepszemu).

                ML opisuje (lub wręcz jest) syndrom porzuconego przy ołtarzu. I to nie najgorszą jego wersję.
                Dotyka brudów o których przy herbatce nie ma się pojęcia dopóki się nie dostanie pięścią między oczy.

                Ma celne spostrzeżenia, (które nie są niczym nowym)
                i jedynie ta maniera ``moja perspektywa - jedyna perspektywa'' odstręcza.
                W moim odczuciu da się to poprawić.
    • midnight_lightning Re: Co widział Midnight? 08.03.14, 00:03
      Duże podziękowania dla wszystkich osób dobrej woli, szczególnie dla Lybbla jako osoby zakładającej ten wątek, dla wszystkich panów, Urguharta, Kutuzowa, Sabata, Bigbadpig'a i innych.

      Oczywiście podziękowania i dla bgz0702 za bezinteresowne (!) miłe słowa, i dla Bitch, za tolerancję i wyrozumiałość.


      Odnośnie dyskusji o friendzone, która zdominowała wątek.

      Osobiście nie uważam, żeby próba długofalowego działania mającego na celu "zasłużenie sobie" na względy była czymś wyjątkowo roszczeniowym. Roszczeniowe to są żądania seksu "tu, teraz, natychmiast i bez zobowiązań" wysuwane przez te 15% "najlepszych", które zresztą są chętnie spełniane, w takich wypadkach jakoś nie kłóci się to wcale z prawem kobiet do "swobodnego dysponowania swoim ciałem".

      Nadal, pomimo szalejącej mody na nieskrępowany egoizm, cynizm i brak zasad, istnieje spora grupa mężczyzn, która nauczyła się / została nauczona, że na wszystko w życiu trzeba sobie uczciwie zapracować lub zasłużyć. I ten schemat zupełnie naturalnie przekładają oni na dziedzinę relacji z kobietami.

      Zresztą, co tu kryć, jesteśmy zasypywani komunikatami w stylu:

      - prawdziwemu mężczyźnie nie wolno się poddawać
      - prawdziwy mężczyzna ma próbować aż do skutku
      - gdy kobieta mówi "Nie", to znaczy "Być może"
      - ta droga jest skuteczna i daje rezultaty, co potwierdzają dwie panie na tym wątku.

      a także i takim, szczególnie interesującym:)

      - "owszem, powiedziałam na początku, że "Nic z tego nigdy nie będzie", ale to był tylko TEST na twoją WYTRWAŁOŚĆ, i ten test oblałeś wykazując się brakiem wytrwałości"



      Z punktu widzenia mężczyzn, tych młodych, niedoświadczonych, niesparzonych jeszcze, "friendzone" wcale a wcale nie jest jasną sytuacją. Dostają złudną informację / nadzieję, i na jej podstawie kończą na tej ławce wiecznych rezerwowych.

      ------------------------------------------------------------------------------

      Dużo ciekawych uwag napisał Urguhart (z którego obserwacjami rzeczywiście często się zgadzam ), a także i Kutuzow, który ponadto zalinkował naprawdę świetny przykład w postaci "Zdjęcia nr 4".



      Otóz w tym przykładzie pojawia się w końcu ta trzecia strona(!), o której nikt nie wspominał, ten "far less qualified and probably an alcoholic". Jest to bardzo ważne dla zrozumienia poczucia niesprawiedliwości i bycia oszukanym i okłamanym.

      Urguhart to już zauważył, chłopak lądujący we friendzone jest jak darmowy stażysta chcący swoją ciężką, uczciwą pracą udowodnić, że zasługuje na stały etat. Sęk w tym, że w pewnym momencie pojawia się taki pan Zenek, który nie zrobił nic a nic, jedynie "męsko" podciągnął spodnie i oczarowana tym szefowa daje mu extra premię, daje, bo "może". Następnego dnia oczywiście pan Zenek nie pojawia się w pracy, gdyż tak naprawdę nigdy nie miał ochoty pracować w jakiejkolwiek firmie. I po co miałby się ten super utalentowany gość męczyć, skoro dostaje premie od różnych szefowych za nic.



      Tu dalej można snuć przypuszczenia: szefowa zawiedziona postępowaniem pana Zenka zaczyna narzekać, jacy to pracownicy są niesłowni i niewarci zaufania. Młody stażysta, nie wiadomo dlaczego nadal ceniący szefową, zamiast się zerwać z takiej firmy, postanawia udowodnić, że nie wszyscy pracownicy są jak pan Zenek. I tak coraz bardziej wychodzi na naiwnego frajera - idiotę.

      Inne analogie do zdjęcia nr 4:

      - "Rynek pracy" w Polsce, bardzo niesymetryczny, w którym to pracodawcy dyktują warunki, dla większości upokorzające, jak nic przypomina "rynek damsko-męski"

      - czysto egoistyczne podejście reprezentowane w tym wątku głównie przez Recreativę, ma swój odpowiednik, w postaci autentycznej wypowiedzi, (cytuję z pamięci, jednak wydźwięk i przekaz jest jasny)

      "moja firma to moja firma, jak będę chciał, to zatrudnię nawet i swojego psa i dam mu 20 tys/mies, a pracownikom dam goovno, i nic nikomu do tego!"


      - kolejna analogia: chociaż to pracodawcy mają zdecydowaną przewagę na rynku, to jednak narzekają oni, "że nie ma pracowników" (pomimo ogromnego bezrobocia).


      Wiele razy pojawiło się słowo NAIWNOŚĆ. Mam przeczucie, że ta naiwność to w gruncie rzeczy "roszczeniowe" oczekiwanie, że inni będą postępować równie uczciwie i równie porządnie, że za dobro otrzyma się dobro, a nie zło, a za szczerość szczerość.

      Owszem, to jest naiwność, ale młodzi ludzie mają dużo wiary w bezinteresowność. I całe szczęście. Dzięki nim i ich naiwnej wierze w ludzi świat jeszcze istnieje. Kobiety w typie Rekreativy tego nigdy nie pojmą.

      Wchodząc po raz kolejny w wątek paramuzyczny, przyznaję się, "I'm a loser (too)". I wolę być takim porządnym naiwniakiem, niż kanalią kochaną przez kobiety.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka