arcibiskup 10.03.14, 18:12 zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/12,125848,15585978,_Nie_chce_kochac_sie_z_hipopotamem____prawdziwy_problem.html#BoxLSTxt Do boju puszyste wielorybki. Zakrzyczcie prawdę i dalej słodkie pierdu pierdu w klawiaturę i bez seksu. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
t.akaja Re: A nie mówiłem że mówiłem 10.03.14, 19:15 ooo doprawdy? www.youtube.com/watch?v=_kR3E7r5x9s Odpowiedz Link
rekreativa Re: A nie mówiłem że mówiłem 10.03.14, 19:30 Do kogo ta odezwa? Tu nie ma żadnych wielorybów. Odpowiedz Link
zawle Re: A nie mówiłem że mówiłem 10.03.14, 19:32 Są wieloryby, rekiny i orzechy kokosowe.....tylko pogody brakuje;) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: A nie mówiłem że mówiłem 10.03.14, 19:40 Pogody? W stolicy 14oC i piękne slońce za dnia. Odpowiedz Link
zawle Re: A nie mówiłem że mówiłem 10.03.14, 21:11 Dla mnie pogoda to minimum +20. Minimum. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: A nie mówiłem że mówiłem 10.03.14, 22:04 To Kanary, albo niewychodzenie z domu przez pół roku w Polsce. Odpowiedz Link
rekreativa Re: A nie mówiłem że mówiłem 11.03.14, 12:22 Dobrze gadasz. Poniej 20 to jest po prostu zimno!!! Odpowiedz Link
t.akaja Re: A nie mówiłem że mówiłem 10.03.14, 19:44 To ja chyba jestem orzech kokosowy bo pływać nie potrafię :D Odpowiedz Link
urszula.slo Re: A nie mówiłem że mówiłem 10.03.14, 22:27 A ja mieszkam w Granadzie, dzisiaj +20, słońce. A mąż po każdym (moim) porodzie szczuplejszy, obecnie 62kilo przy 178cm. :D Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: A nie mówiłem że mówiłem 10.03.14, 22:32 Byłem, byłem. Alhambra, zupełnie bajeczna, a z wysokiej góry widać było wybrzeże Afryki. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: A nie mówiłem że mówiłem 11.03.14, 05:53 urszula.slo napisała: > A ja mieszkam w Granadzie, dzisiaj +20, słońce. A mąż po każdym (moim) porodzie > szczuplejszy, obecnie 62kilo przy 178cm. :D A Tobie sie taki podoba? Odpowiedz Link
loppe Re: A nie mówiłem że mówiłem 11.03.14, 06:06 Kitulka, właśnie o Tobie myślałem. Dzień dobry:) Odpowiedz Link
arcibiskup Re: A nie mówiłem że mówiłem 11.03.14, 06:33 zboczamy, zboczamy z tematu a wagę do szafy bo się tylko wala pod nogami. :) A wiecie moi mili, że przy najbliższym remoncie w domu możecie zamówić takie lustro jak w sklepach z odzieżą dla Pań 40+. Podobno sieciówki też już takie montują przy bluzeczkach XXXL. A kiedyś to trzeba było iść do wesołego miasteczka i bilet kupić. No i BMI to takie bzdury no nic a nic nie ma to wspólnego z ochotą (nie Twoją) na sex. :) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: A nie mówiłem że mówiłem 11.03.14, 08:22 W jednym z hoteli byla waga w pokoju. Zdziwilem sie, bo czegoś takiego nigdy w hotelach nie ma. Wszedłem i co widzę - 5 kg mniej, niż wiem, że ważę. Tak więc prosty wniosek - do restauracji i jeść ile wlezie. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: A nie mówiłem że mówiłem 11.03.14, 10:41 arcibiskup napisał: > No i BMI to takie bzdury no nic a nic nie ma to wspólnego z ochotą (nie Twoją) > na sex. :) Moja ochota? Tak, BMI to bzdura. Arnold Schwarzenegger - BMI 31 nijak nie zmniejsza mojej ochoty na seks, to juz bardziej wiek. Piszesz te antyspaslakowe posty z mysla o Twojej pani czy chcesz zebysmy razem pastwili sie nad 60 % mezczyzn i 40 % kobiet w Polsce? No ale kto Tobie czy mnie kaze z nimi uprawiac seks? Nie mozesz ich pominac/przemilczec? Nie bardzo rozumiem skad sie bierze Twoje zainteresowanie spasieniem? Moze wyjasnisz? Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: A nie mówiłem że mówiłem 11.03.14, 11:04 arcibiskup napisał: > zboczamy, zboczamy z tematu a wagę do szafy bo się tylko wala pod nogami. :) > > A wiecie moi mili, że przy najbliższym remoncie w domu możecie zamówić takie lu > stro jak w sklepach z odzieżą dla Pań 40+. Podobno sieciówki też już takie mont > ują przy bluzeczkach XXXL. A kiedyś to trzeba było iść do wesołego miasteczka i > bilet kupić. > > No i BMI to takie bzdury no nic a nic nie ma to wspólnego z ochotą (nie Twoją) > na sex. :) Wiesz, te panie co to narzekają na brak seksu (jeśli gdzieś takowe spotkałeś) a przyczyną w ich związku ich brak atrakcyjności związany z nadwagą, to tak naprawdę narzekają a muzom. W istocie ten cały mąż, czy parnter jest dla nich za cienki w łóżku czy za małą motywację stanowi aby dla niego chciały wylewać poty na siłowni, czy się odchudzać, za to jak się pojawia kochanek albo chęć zaimponowana innym mężczyznom, to nagle się samo robi. Czyż nie to przytrafiło się kitty? Tak długo tu broniła kobiet z nadwagą jako niezmiennie atrakcyjnych. I tak emocjonalnie reaguje na mężczyzn z grubymi żonami? Może niech kitty nam o swoich doświadczeniach z nadwagą opowie? Kitty, podziel się dla dobra innych. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: A nie mówiłem że mówiłem 11.03.14, 17:13 that.bitch.is.sick napisała: > Wiesz, te panie co to narzekają na brak seksu (jeśli gdzieś takowe spotkałeś) a > przyczyną w ich związku ich brak atrakcyjności związany z nadwagą, to tak napr > awdę narzekają a muzom. W istocie ten cały mąż, czy parnter jest dla nich za ci > enki w łóżku czy za małą motywację stanowi aby dla niego chciały wylewać poty n > a siłowni, czy się odchudzać, za to jak się pojawia kochanek albo chęć zaimpono > wana innym mężczyznom, to nagle się samo robi. > Czyż nie to przytrafiło się kitty? Tak długo tu broniła kobiet z nadwagą jako n > iezmiennie atrakcyjnych. I tak emocjonalnie reaguje na mężczyzn z grubymi żonam > i? Może niech kitty nam o swoich doświadczeniach z nadwagą opowie? Kitty, podzi > el się dla dobra innych. Prosze bardzo. Jako kulturystka daze do jak najwyzszego BMI. W drodze do najwyzszego wskaznika nie mialam i nie mam problemow z ofertami seksualnymi. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: A nie mówiłem że mówiłem 12.03.14, 11:18 hello-kitty2 napisała: > that.bitch.is.sick napisała: > > Prosze bardzo. Jako kulturystka daze do jak najwyzszego BMI. W drodze do najwyz > szego wskaznika nie mialam i nie mam problemow z ofertami seksualnymi. Na forum prawda można napisać wszystko, ale gdy się innych nakłania do zwierzeń i podpytuje, warto dać przykład wylewności. To jak to było, miałaś problemy z tkanką tłuszczową czy nie?:) Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick kulturystka:) 12.03.14, 12:20 Joanna Krupa - polska kulturystka: wzrost 160 cm, waga 52 cm. . pl.wikipedia.org/wiki/Joanna_Krupa_(kulturystka) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: kulturystka:) 12.03.14, 12:26 that.bitch.is.sick napisała: > Joanna Krupa - polska kulturystka: wzrost 160 cm, waga 52 cm. > . > rel="nofollow">pl.wikipedia.org/wiki/Joanna_Krupa_(kulturystka) Bitch, ja tam widzę 152 cm i 60 kg...To jest górne BMI, tabele wagowe amerykańskie podają że przy tym wzroście waga prawidłowa jest od 48-59 kg, to jest też zalezne np. od typu budowy, drobna czy nieco mocniejsza, grubsze kości i mięśnie nieco więcej ważą chyba? Odpowiedz Link
mojemail3 Re: kulturystka:) PS 12.03.14, 12:31 Joanna Krupa: dwamiasta.pl/2011/11/portrety-bez-ram-joanna-krupa-w-silowni-jak-w-domu/ Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: kulturystka:) PS 12.03.14, 12:48 mojemail3 napisała: > Joanna Krupa: > > dwamiasta.pl/2011/11/portrety-bez-ram-joanna-krupa-w-silowni-jak-w-domu/ Ale ja nie wiem po co to przytaczać skoro nikogo z forum to nie dotyczy. Jeśli ktoś ćwiczy jedynie rekreacyjnie, to nadal go dotyczą wskaźniki BMI, oczywiście wskaźnik to wskaźnik a nie wyrok. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: kulturystka:) 12.03.14, 12:41 mojemail3 napisała: > that.bitch.is.sick napisała: > > > Joanna Krupa - polska kulturystka: wzrost 160 cm, waga 52 cm. > > . > > rel="nofollow">pl.wikipedia.org/wiki/Joanna_Krupa_(kulturystka) > > Bitch, ja tam widzę 152 cm i 60 kg...To jest górne BMI, tabele wagowe amerykańs > kie podają że przy tym wzroście waga prawidłowa jest od 48-59 kg, to jest też z > alezne np. od typu budowy, drobna czy nieco mocniejsza, grubsze kości i mięśnie > nieco więcej ważą chyba? Sorki pomyłka, miała 152 a ważyła na zawodach 52 w szczytowej formie. Chodziło o to że nie ma takiej możliwości żeby te normy przekraczać znacząco, nawet gdy sie jest sportowcem. Generalnie grubszy ma takie same kości jak chudszy:) czy ważący więcej i mniej:). Jeśli z czymś to jest skorelowane to z wysokością ciała. Budowa, typ sylwetki, kobiety jednak mają mniejszą zdolność do budowy masy mięśniowej, nie będą osiągać znaczącej wagi, chyba że będą sie hormonalnie tak szprycować żę się w chłopa zmienią w niektórych aspektach:)))) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: kulturystka:) 12.03.14, 12:50 that.bitch.is.sick napisała: > Sorki pomyłka, miała 152 a ważyła na zawodach 52 w szczytowej formie. Chodziło > o to że nie ma takiej możliwości żeby te normy przekraczać znacząco, nawet gdy > sie jest sportowcem. A to prawda, ale myślę,że gdyby taka Chodakowska ważyła 70 kg, miała budowę bardziej jak Monica Belluci, to nie byłaby wcale grubym potworem przy górnym BMI ;-) > Generalnie grubszy ma takie same kości jak chudszy:) czy ważący więcej i mniej: > ). Jeśli z czymś to jest skorelowane to z wysokością ciała. Budowa, typ sylwetk > i, kobiety jednak mają mniejszą zdolność do budowy masy mięśniowej, nie będą os > iągać znaczącej wagi, chyba że będą sie hormonalnie tak szprycować żę się w chł > opa zmienią w niektórych aspektach:)))) Z wysokością ciała, czyli że np. miednica, kości udowe oraz masa mięśniowa u osoby niższej mają "większy" ciężar proporcjonalnie? Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: kulturystka:) 12.03.14, 13:12 mojemail3 napisała: > > Z wysokością ciała, czyli że np. miednica, kości udowe oraz masa mięśniowa u > osoby niższej mają "większy" ciężar proporcjonalnie? Masa kośćca w sumie to nie ma znaczenia dla ogólnej wagi człowieka tam jakieś małe odchylenia, natomiast wraz ze wzrostem zwiększa się norma wagowa bo inne składowe wagi ciała się zwiększają, oczywiście tak sie orientacyjnie przyjmuje bo są różne typy sylwetki, jednak umówmy się rzadko się zdarzają jakieś skrajne odchylenia od normy że ktoś jest niski, krępy i zbudowany jak byk, z reguły relacja wzrost-waga się sprawdza. Dlatego BMI jest pierwszym orientacyjnym wskaźnikiem wagi. A drugim jest oczywiście estetyka. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: kulturystka:) 12.03.14, 13:34 that.bitch.is.sick napisała: (...)"Dlatego BMI jest pierwszym orientacyjnym wskaźnikiem wagi. A drugim jest oczywiście estetyka (...)" Wzór matematyczny BMI weryfikuje proporcje wzrostu do wagi, masa przez wzrost ( w m) do kwadratu, a ja jeszcze pamiętam z wczesnej młodości takie dziwne wyliczenia, gdzie odejmowało się 10 od wzrostu wyrażonego w metrach, co dawało w przyadku osób niewysokich dość kuriozalne wyniki, np. waga 40 kg, co w przypadku kobiety w wieku rozrodczym jest ewidentną niedowagą... Odpowiedz Link
rekreativa Re: kulturystka:) 12.03.14, 14:41 To, że BMI może w przypadku osób trenujących siłowo trochę przekraczać normę to jedno. A drugie, co się częściej zdarza zwykłym ludziom to prawidłowe BMI, ale zbyt dużo tkanki tłuszczowej w stosunku do mięśni. . Odpowiedz Link
mojemail3 Re: kulturystka:) 12.03.14, 14:51 rekreativa napisała: > To, że BMI może w przypadku osób trenujących siłowo trochę przekraczać normę to > jedno. > A drugie, co się częściej zdarza zwykłym ludziom to prawidłowe BMI, ale zbyt du > żo tkanki tłuszczowej w stosunku do mięśni. . > Pewnie tak jest, a my już nie potrzebujemy mieć takich rezerw na wypadek klęski nieurodzaju;-) Przeczytałam gdzieś, że grube kobiety były w czasach jaskiniowych utrzymywane jako rezerwa pokarmowa dla grupy... To tak sobie myślę,że skoro się już nie rozmnożę, to można by moje BMI w górnej granicy spokojnie skonsumować, na wypadek głodu ;-) A arcibiskup może mi skoczyć, ja tu z otwartą przyłbicą a mieczów ci u mnie dostatek... Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: kulturystka:) 12.03.14, 15:27 ,,To tak sobie myślę,że skoro się już nie rozmnożę, to można by moje BMI w górnej granicy spokojnie skonsumować, na wypadek głodu ;-)". Podwójne zastosowanie kobiety. Brawo. Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: kulturystka:) 12.03.14, 15:46 > Podwójne zastosowanie kobiety. Brawo. Jakie podwójne? Albo pukanko, albo schaboszczak :-) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: kulturystka:) 12.03.14, 15:59 Błąd. Najpierw pukanie potem schaboszczak. Wszystko w swoim czasie. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: kulturystka:) 12.03.14, 16:55 marek.zak1 napisał: > Błąd. Najpierw pukanie potem schaboszczak. Wszystko w swoim czasie. I właśnie tu się sprawdza przysłowie " przez żołądek do serca mężczyzny" ... Odpowiedz Link
kag73 Re: kulturystka:) 13.03.14, 01:55 mojemail3 napisała: > marek.zak1 napisał: > > > Błąd. Najpierw pukanie potem schaboszczak. Wszystko w swoim czasie. > > I właśnie tu się sprawdza przysłowie " przez żołądek do serca mężczyzny" ... Nie zdawalabym sie na to, nie zawsze sie sprawdza:) Raczej bym powiedziala dopoki moze i moze duzo: "pukanko", z wiekiem i spadkiem jornosci "schaboszczak";) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: kulturystka:) 13.03.14, 10:13 kag73 napisała: > Nie zdawalabym sie na to, nie zawsze sie sprawdza:) Raczej bym powiedziala dopo > ki moze i moze duzo: "pukanko", z wiekiem i spadkiem jornosci "schaboszczak";) Kag, ale to wolne żarty były,że utuczona kobieta może mieć zastosowanie jak w czasach jaskiniowych jako rezerwa pokarmowa... Kurczę, jak ja Tobie zazdroszczę tego myślenia " pukanko dopóki może"...Żeby to takie proste w życiu było, ciekawe, jakbyś się ze mną zamieniła na doświadczenia życiowe, czy też by było tak łatwo, czy ja tak wszystko komplikuję, jestem nadwrażliwa na własnym punkcie i mam nadwrażliwego faceta... Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: kulturystka:) 12.03.14, 15:44 > To tak sobie myślę,że skoro się już nie rozmnożę, to można by moje BMI w górnej > granicy spokojnie skonsumować, na wypadek głodu ;-) Te w dolnej granicy idą do zupy :-) Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: A nie mówiłem że mówiłem 12.03.14, 21:07 that.bitch.is.sick napisała: > Na forum prawda można napisać wszystko, ale gdy się innych nakłania do zwierzeń > i podpytuje, warto dać przykład wylewności. To jak to było, miałaś problemy z > tkanką tłuszczową czy nie?:) Ba! No pewnie w czwartej klasie liceum odchudzalam sie z 55 kg na 50 kg :) To zabawne, ze mnie o to pytasz. Od 7 roku zycia bylam wyczynowym sportowcem, chodzilam do szkoly sportowej i uczesniczylam w zawodach, mialam treningi 5-6 razy w tygodniu. Oczywiscie, ze jak przestaje trenowac to tyje gdyz na 2000 kcal bywa, ze odczuwam glod. Jestem jednak w swoim srodowisku najbardziej umiesniona kobieta, jaka znam. Miesnie to jest taka fajna maszyneria, ktora jak juz odpalisz i wprowadzisz w ruch to spala, ze hoho, nie nadazysz dostarczac, takze o moje przybywanie na wadze to bym sie nie martwila raczej zeby sobie cyckow na placki nie spalic ;) Wg opinii panow wygladam natomiast lepiej jak jestem podpasiona i jak nie napinam bicka ;) Zwiewnosci, kruchosci i delikatnosci nie mam za grosz. To juz mi ojciec mowil, ktory mnie osobiscie na wyczynowy sport zapisal wbrew oporowi rodziny. Pamietam nawet jak w pierwszy dzien przyjechala jego matka czyli moja babka i razem z moja matka barykadowaly drzwi, zeby udaremnic jego marzenia i moj zapal, hehe na prozno. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: A nie mówiłem że mówiłem 12.03.14, 23:11 Kitty - jesteśmy w grupie byłych wyczynowych sportowców. Juz pisałem, że, jeśli dalej ćwiczą, to inna kasta ludzi - takie pół - cyborgi :). Pozdrawiam :) i jutro bede blisko Ciebie bo w Brukseli. Marek Odpowiedz Link
orzech69 Re: A nie mówiłem że mówiłem 14.03.14, 09:13 t.akaja napisał(a): > To ja chyba jestem orzech kokosowy bo pływać nie potrafię :D Witaj w klubie orzechowym ;) Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick poziom satysfakcji w związku 11.03.14, 10:59 Ciekawe problemy jednocześnie są poruszane w tym video. A mianowicie: - sytuacja kiedy w związku problemem jest chamstwo i brak kultury osobistej (sytuacja bardzo powszechn, np. na forum niektóre osoby nawet odróżnić nie potrafią tych problemów), - a drugi problem który przy okazji podnosi najważniejsze przyczyny nadwagi i seksu w związku które nazywają się brak motywacji. To znaczy związek jako całość przynosi tak mało satysfkacji, z seksem włącznie, że piwo czy ciastko jest zwyczajnie większą, a z czasem i dużo łatwiejszą nagrodą niż to co można dostać od partnera. Na podobnej zasadzie działa porno. Ludzie tak sobie wzajemnie obrzydzili życie, zmienili je w pasmo obowiązków zamiast przyjemności, tudzież zmienili seks w zadanie do odrobienia, czynność instrumentalną albo tak długo relacje traktowali po macoszemu spychając ją na dalszy plan za kredytem, autem, sprawami dzieci - że wzajemne skojarzenie z przyjemnymi sytuacjami umarło. Przypomina mi się co Wisłocka pisała o kłótniach w łóżku. Gdy podnosisz w sypialni problemy, konflikty to niestety potem seks z tą osobą ci się źle kojarzy itd. I tu prof Starowicz podaje przyczynę tego godzenia się na bylejakość w życiu: lenistwo. A mnie tu w tej odpowiedzi zabrakło mocy i treści. Ponieważ nie da się czasami ludziom w związku monogamicznym dostarczyć takiej dozy motywacji aby bez przerwy się starali. Do tego trzeba by wykonywać gierki sado-maso ustawicznie tudzież, żyć w innej rzeczywistości. Problemem jest moim zdaniem podejście w którym jedna osoba jest od wykonywania zbyt wielu funkcji w naszym życiu. Odpowiedz Link
twojabogini Re: poziom satysfakcji w związku 11.03.14, 12:14 Zgadzam się z bitch, jeśli dobrze zrozumiałam: nadwaga w związku to często efekt braku motywacji. Obserwowałam przemiany grubych mężatek w okresie okołorozwodowym: albo gdy poznały "pana" i to dla niego się rozwodziły, albo gdy poznały kogoś po rozwodzie. Choć przez lata borykały się z nadwagą - to w takich sytuacjach chudły w oczach, wylaszczając się w ciągu paru miesięcy. Te z którymi mogły pogadać twierdziły, ze motywował je dobry seks. Swoją drogą to wyklucza tezę ich seksualnej nieatrakcyjności - bo tych swoich dobrze bzykających się partnerów poznawały wszakże jako grubaski i jako takie zaczynały z nimi erotyczne zmagania. I jeszcze jedno - gdy kobieta ma nadwagę po porodzie, gdy wcześniej zawsze była szczupła to osobą, która z tego powodu zastopuje seks będzie najczęściej kobieta, nie mężczyzna. Po prostu z uwagi na swój obraz siebie ma wtedy kłopot z poczuciem się osobą seksualną. Mi w takiej sytuacji pomógł mąż, a gdy seks wrócił - szybko schudłam. Więc jednak zamiast karnecików na basen lepiej zafundować partnerce z nadwagą parę dobrych odlotów w łóżku Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: poziom satysfakcji w związku 11.03.14, 12:31 twojabogini napisała: > > > Swoją drogą to wyklucza tezę ich seksualnej nieatrakcyjności - bo tych swoich d > obrze bzykających się partnerów poznawały wszakże jako grubaski i jako takie za > czynały z nimi erotyczne zmagania. > Nie, po prostu świadczy o tym że atrakcyjność stałej partnerki/partnera spada w związku monogamicznym, tudzież odwrotnie analogicznie - atrakcyjność nowo poznanej partnerki jest sztucznie podbita przez samą atrakcyjność czynnika "nowości". To zależy czy przyjmiemy że prawdziwym wyznacznikiem atrakcyjności jest atrakcyjność dla partnera stałego - czyli tego który patrzy na nas bez większych złudzeń, czy atrakcyjność dla partnera nowego, dla którego mamy urok zdobyczy. W końcu urok zdobyczy - to tylko czynnik sytuacyjny nie nasz własny urok.:) Odpowiedz Link
twojabogini Re: poziom satysfakcji w związku 11.03.14, 13:07 Okej - dla stałego partnera nieatrakcyjna, dla nowego atrakcyjna. Nie sądzę, że działa tu jakiś biologiczny mechanizm powodujący wzajemny zanik atrakcyjności partnerów w monogamicznym związku. Przyczyn upatrywałabym raczej w braku kultury osób pozostających w związku, w lenistwie, nadmiernych oczekiwaniach wobec tego co ma przynieść związek (z czym wiąże się nieuchronnie rozczarowanie zarówno osobą partnera jak i samym związkiem). Urok nowości z kolei nie wynika jak sądzę li tylko z samej nowości, czy uroku zdobyczy - po prostu obojgu partnerom łatwiej w nowej relacji ukryć wady a wyolbrzymić swoje zalety, w tym zadbać o tak prozaiczne rzeczy jak regularnie ogolona twarz czy nogi. Łatwiej jest kobiecie zachować wizerunek idealnej i tajemniczej kochanki w hotelu przez dwa spotkania tygodniowo, niż w domu, gdzie bywa obrzygana przez dzieci, niedogolona i w złym humorze. To samo dotyczy mężczyzn - w hotelu Costner, w domu niedomyty bałwan w podkoszulku co nie dał rady naprawić klamki. W jednym się z tobą radykalnie nie zgadzam - że stały partner patrzy na współpartnera "bez większych złudzeń". Po latach związku jest to zazwyczaj spojrzenie bardzo krytyczne, nacechowane pretensjami i do tego podszyte obwinianiem drugiej strony o wszystko co poszło podczas wspólnie spędzonych lat źle. W oczach nowych partnerów jesteśmy równi bogom, długoletnich - raczej demonom. Gdy udaje się spotkać kogoś kto widzi w nas zwyczajnie człowieka - bez demonizowania, ani deizowania - wtedy związek monogamiczny ma szanse się udać. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: poziom satysfakcji w związku 11.03.14, 13:58 twojabogini napisała: > > Przyczyn upatrywałabym raczej w braku kultury osób pozostających w związku, w l > enistwie, nadmiernych oczekiwaniach wobec tego co ma przynieść związek (z czym > wiąże się nieuchronnie rozczarowanie zarówno osobą partnera jak i samym związki > em). Pewnie, tu masz rację co do lenistwa ale mnie sam fakt stwierdzenia czyjegoś lenistwa nie zadowala, zastanówmy się wspólnie czym jest lenistwo? Brak dostatecznej motywacji? Brak kultury, tak to prawda, tu stawiam że to sprawa nie do rozwiązania. Te wzorce czerpie się z domu. Wielu ludzi zauważyłam stara się być ugrzecznionymi w sytuacjach publicznych, gdzie opinia innych osób może zaważyć na ich mniemaniu o sobie, natomiast gdy wzorce wyniesione z domu rodzinnego oparte były na wzajemnym braku uprzejmości, chamskich docinkach, na porządku dziennym były egoizm i lekceważenie wzajemnych potrzeb, brak uczciwości to niestety taka osoba powiela w swoim związku pewne zachowania, rzadko zdarza się taki poziom świadomości szkodliwości rodzinnego modelu aby ktoś modyfikował swoje zachowanie. > Urok nowości z kolei nie wynika jak sądzę li tylko z samej nowości, czy uroku z > dobyczy - po prostu obojgu partnerom łatwiej w nowej relacji ukryć wady a wyolb > rzymić swoje zalety, w tym zadbać o tak prozaiczne rzeczy jak regularnie ogolon > a twarz czy nogi. Łatwiej jest kobiecie zachować wizerunek idealnej i tajemnicz > ej kochanki w hotelu przez dwa spotkania tygodniowo, niż w domu, gdzie bywa obr > zygana przez dzieci, niedogolona i w złym humorze. To samo dotyczy mężczyzn - w > hotelu Costner, w domu niedomyty bałwan w podkoszulku co nie dał rady naprawi > ć klamki. Tak, ale nawet kochanka gdy się ją widzi kilka razy w tygodniu, w seksownym peniuarku powszednieje. Czytałam forum kochanki, a także mam niestety też zasób opowieści osób z takimi doświadczeniami. Namiętność w związku z "czarującą" kochanką też podlega podobnym fluktuacjom jak słyszałam, jak i w związku z żoną. Z czasem wszystko powszednieje i wówczas dochodzi do głosu świadomość wad, na które się przymykało oczy wcześniej. A to nos mogłaby mieć mniejszy, cycki mniej oklapłe, a to mogłaby być wyższa szczuplejsza, zabawniejsza, bardziej elokwentna w rozmowie (to z rozmów przykłady i z relacji z rozmów). Z żoną nie rozstanę się bo kredyt i bachory, a kochankę mogę se wymienić bez problemu. Więc wady żony podlegają z definicji racjonalizacjom.:) > > W jednym się z tobą radykalnie nie zgadzam - że stały partner patrzy na współpa > rtnera "bez większych złudzeń". Po latach związku jest to zazwyczaj spojrzenie > bardzo krytyczne, nacechowane pretensjami i do tego podszyte obwinianiem drugie > j strony o wszystko co poszło podczas wspólnie spędzonych lat źle. W oczach no > wych partnerów jesteśmy równi bogom, długoletnich - raczej demonom. Gdy udaje s > ię spotkać kogoś kto widzi w nas zwyczajnie człowieka - bez demonizowania, ani > deizowania - wtedy związek monogamiczny ma szanse się udać. Nie chcę się jakoś radykalnie spierać ale ja bym się przychylała do opinii że jednak stały partner widzi naszą atrakcyjność bardziej obiektywnie niż osoba nowo poznana. I tylko atrakcyjność miałam na myśli w odpowiedzi na twoją wątpliwość czy atrakcyjne są babki z nadwagą. Owszem możemy polemizować na ile jest to spojrzenie obiektwywne w sensie oceny całokształtu naszej wartości jako partnera? Pewnie nie. Nasz partner patrzy pod kątem swoich potrzeb. Potrzeby wbrew stereotypom nie są takie same, tak jak poziomem inteligencji i temperamentu seksualnego też się różnimy. Np. mam kolegę, który mimo że przystojny, bystry, sympatyczny, uczynny, złoty chłopak był długo tylko uczestnikiem przelotnych zwiazków. jak zwykle ludzie(rodzice) wywierali presję aby zawarł stały związek, bo chłopak naprawdę wartościowy(to mu założyć chomąto:)), ma potrzebny zawód w ręku. Jest mechanikiem samochodowym (lepsze to niż byle jaki psycholog) i bardzo skromny, dobry facet. Nie wiem co było przyczyną tej przelotności, z tego co mi kiedyś powiedział, kobiety go rozczarowywały dość szybko. Ostatnio poznał dziewczynę, planuje z nią przyszłość i znowu wszyscy kręcą nosem bo dziewczyna ponoć grubsza, mało atrakcyjna i ogólnie bardzo średnio wyględna. Ale może dobrą podjął decyzję, może mu imponuje co innego? Dziewczyna to mechanik samochodowy, pracuje z nim w warsztacie, umawia do niego klientów, pomaga mu z autami, planują ciągnąć wspólny biznes. Z dziewczyną gadałam gdy zostawiałam auto i prywatnie potem. Dziewczyna mądra, uczciwa, on ma z nią o czym pogadać, ma zainteresowania. I teraz pytanie, co lepsze? Gdyby kierował się wyglądem zewnętrznym? A może dla faceta ważniejsze jest dobranie na poziomie który zaprocentuje na wielu innych płaszczyznach. To zależy od stosunku do kobiet/ mężczyzn. Jak się postrzega rolę kobiety/mężczyzny u swojego boku. Pomimo, że tak dziewczyna na rynku matrymonialnym może z racji wyglądu u innych facetów miałaby mniejsze szanse. Odpowiedz Link
lybbla Re: poziom satysfakcji w związku 11.03.14, 15:23 that.bitch.is.sick napisała: > Brak kultury, tak to prawda, tu stawiam że to sprawa nie do rozwiązania. > ...na wzajemnym braku uprzejmości, chamskich docinkach... I co, nawet nie będziesz próbować? Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: poziom satysfakcji w związku 12.03.14, 11:16 lybbla napisał: > that.bitch.is.sick napisała: > > > Brak kultury, tak to prawda, tu stawiam że to sprawa nie do rozwiązania. > > ...na wzajemnym braku uprzejmości, chamskich docinkach... > > I co, nawet nie będziesz próbować? Czego nie będę próbować? Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: poziom satysfakcji w związku 11.03.14, 14:45 Twoja Bogini napisała: ,,W jednym się z tobą radykalnie nie zgadzam - że stały partner patrzy na współpartnera "bez większych złudzeń". Po latach związku jest to zazwyczaj spojrzenie bardzo krytyczne, nacechowane pretensjami i do tego podszyte obwinianiem drugiej strony o wszystko co poszło podczas wspólnie spędzonych lat źle". Obarczanie innych, głównie rządu i państwa za swoje niepowodzenia to przecież standard nie tylko w małżeństwie. Odpowiedz Link
lybbla Re: poziom satysfakcji w związku 11.03.14, 15:37 twojabogini napisała: > Okej - dla stałego partnera nieatrakcyjna, dla nowego atrakcyjna. Nie sądzę, że > działa tu jakiś biologiczny mechanizm powodujący wzajemny zanik > atrakcyjności partnerów w monogamicznym związku. Nie sądzisz? O fenyloetyloaminach, oksytocynach i innych wymysłach www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120212/REPORTAZ/272941878 Komiksem w Was: We like people for their qualities but we love them for their defects Odpowiedz Link
arcibiskup Re: poziom satysfakcji w związku 11.03.14, 19:00 hello-kicia2 Niestety BMI to nie bzdura. To jak wyrywkowa kontrola trzeźwości kierowców. Dmuchamy i jest beeeeeeeee to musimy zjechać na dalsze badania. Dmuchamy i nie ma beeeeeeeeeeeeeeee możemy jechać dalej. Niestety, ale tak się się składa że dla zdecydowanej większości przypadków beeeeeee badania krwi to tylko pogrążająca nas formalność. Odpowiedz Link
rekreativa Re: poziom satysfakcji w związku 11.03.14, 19:37 Kitty ma rację - BMI jest niemiarodajne w przypadku sportowców, kulturystów itp., bo rozbudowana tkanka mięśniowa swoje waży. Z kolei prawidłowy BMI nie oznacza, że wszystko jest OK. O wiele bardziej sensowny jest pomiar tkanki tłuszczowej i obwody. Odpowiedz Link
arcibiskup Re: poziom satysfakcji w związku 12.03.14, 03:47 rekreativa apisała: co wiedziała, ale postu o beeeeeeee nie zrozumiała. Oj ciężkie życie musi być, gdy człowiek tak prostych postów nie rozumie a co dopiero umów drobnym maczkiem na 4 ech stronach A4. Brak seksu to pikuś w tym przypadku. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: poziom satysfakcji w związku 12.03.14, 07:57 arcibiskup napisał: > rekreativa apisała: co wiedziała, ale postu o beeeeeeee nie zrozumiała. > Oj ciężkie życie musi być, gdy człowiek tak prostych postów nie rozumie a co do > piero umów drobnym maczkiem na 4 ech stronach A4. > Brak seksu to pikuś w tym przypadku. Miałam w planie ignorować cię arci, ale ciężko przejść obojętnie wobec tych załosnych impertynencji, które kierujesz do Rekreativy, bo skierowałeś je do osoby, która z BMI problemu nie ma, jest szczuplutka i zgrabna, a poza tym wybitnie inteligentna i daruj sobie swój przykład z umową " drobnym maczkiem"... W dalszym ciągu nie wiemy o co ci biega, czy masz w za żonę kaszalota i przenosisz na forum swoje urazy, ale może obejrzyj sobie materiał jeszcze raz to zrozumiesz,że prawdziwą przyczyną braku seksu są problemy w związku. Cała reszta jest wtórna. A zresztą co ja będę sobie język strzępić, jak wiesz swoje to się udław tą niebywałą "mądrością"... Odpowiedz Link
rekreativa Re: poziom satysfakcji w związku 12.03.14, 12:20 Acha, czyli po prostu kolejny chamowaty troll. Odpowiedz Link
orzech69 Re: poziom satysfakcji w związku 14.03.14, 10:51 rekreativa napisała: > Acha, czyli po prostu kolejny chamowaty troll. Dlatego nie odpisuje. Nie karmić trolla to zdechnie z głodu.... Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: poziom satysfakcji w związku 12.03.14, 11:39 rekreativa napisała: > Kitty ma rację - BMI jest niemiarodajne w przypadku sportowców, kulturystów itp > ., bo rozbudowana tkanka mięśniowa swoje waży. > Z kolei prawidłowy BMI nie oznacza, że wszystko jest OK. > O wiele bardziej sensowny jest pomiar tkanki tłuszczowej i obwody. Tak, jest niemiarodajny (ale do pewnego stopnia - orientacyjny) w przypadku kulturystów, sportowców i osób którym wychodzi że mają niski poziom tkanki tłuszczowej. Jednak większość osób które nie są sportowcami ani kulturystami - i tu mówimy o większość też tych które uprawiają sport ale nie profesjonalnie. W przypadku tych osób BMI jest miarodajny. U osób uprawiających fitness, też dąży się do niskiego wskaźnika BMI - jest to podyktowane estetyką i zdrowiem. Wysoki udział mięśni u kulturystów - czyli tych co dążą do wyskiego BMI jest sytuacją równie patologiczną dla zdrowia co nadwaga np. przeciążenia w układzie krążenia, dlatego sportowcy profesjonalni tego typu okresowo stosują redukcję mają też często problemy tkanką tłuszczową, a wysokiego udziału masy mięśniowej nie da się zbudować tylko dietą proteinową, wiadomo że tu dochodzi do bogatej w skutki ubocznej suplemetnacji . Generalnie dążyć należy do BMI w normie z uwagi na...zdrowie również. Co innego osoby zajmujące się fitnessem dla zdrowego trybu życia i estetycznego wyglądu. Te osoby raczej dążą do równowagi w udziale tkanki mięśniowej i redukcji tkanki tłuszczowej, oraz do tego również aby BMI było w normie. Dla przkładu Ewa Chodakowska z pewnością ma BMI w normie, przy 168 cm wzrostu waży 60 kilo, ma sylwetkę z zarysowaną rzeźbą. Jeśli kitty ma wyższy bmi, a utrzymuje że to z powodu sportu - to musi wyglądać jak byczek fernando lub to tłuszczyk:). Więc reasumując - gdy ktoś jest profesjonalnym sportowcem to okresowo może dążyć do wysokiego BMI u kobiet to jest troszkę inaczej, natomiast gdy ćwiczy dla zdrowia i urody, również powinien się kierować orientacyjnie tym wskaźnikiem, oraz pomiarem tkanki tłuszczowej. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: poziom satysfakcji w związku 12.03.14, 12:15 that.bitch.is.sick napisała: > rekreativa napisała: > > > Kitty ma rację - BMI jest niemiarodajne w przypadku sportowców, kulturyst > ów itp > > ., bo rozbudowana tkanka mięśniowa swoje waży. > > Z kolei prawidłowy BMI nie oznacza, że wszystko jest OK. > > O wiele bardziej sensowny jest pomiar tkanki tłuszczowej i obwody. > > Oczywiście moja uwaga o kitty to żart, niech się nie obrazi. Kobiety nie są w stanie zbudować takiej dużej masy mięśniowej aby ich BMI znacząco się zwiększył przy takich rekreacyjnych treningach. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: poziom satysfakcji w związku 12.03.14, 21:31 that.bitch.is.sick napisała: > Jeśli kitty ma wyższy bmi, a utrzymuje że to z powodu sportu - to musi wyglądać > jak byczek fernando lub to tłuszczyk:). > Więc reasumując - gdy ktoś jest profesjonalnym sportowcem to okresowo może dąży > ć do wysokiego BMI u kobiet to jest troszkę inaczej, natomiast gdy ćwiczy dla z > drowia i urody, również powinien się kierować orientacyjnie tym wskaźnikiem, or > az pomiarem tkanki tłuszczowej. Chwileczke, chwileczke, jak pisalam o dazeniu do jak najwyzszego, a nie do wysokiego. Dla niektorych pan najwyzsze = mozliwe do uzyskania BMI przy niskim % tluszczu to bedzie raptem 23-24. A czy bywam obtluszczona i wygladam jak byczek feranndo? No pewnie, a jak inaczej zrobic mase? Lub jak inaczej wpieprzac bez treningow i nie tyc? ;) Wg mnie nie jest wazne co komu wychodzi w BMI (dla Arcybiskupa jest ;) tylko jak sie sama z soba czuje i czemu sluzy to, co robie ze swoim cialem. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: poziom satysfakcji w związku 12.03.14, 08:59 arcibiskup napisał: > Niestety BMI to nie bzdura. To jak wyrywkowa kontrola trzeźwości kierowców. > Dmuchamy i jest beeeeeeeee to musimy zjechać na dalsze badania. Dmuchamy i nie > ma beeeeeeeeeeeeeeee możemy jechać dalej. > Niestety, ale tak się się składa że dla zdecydowanej większości przypadków beee > eeee badania krwi to tylko pogrążająca nas formalność. Jak masz potrzebe kontrolowac to kontroluj ale nie nas tylko te babki co Cie seksualnie interesuja. Ja tam bylam juz z takim co mial zapedy do takiej kontroli, po co sie meczyc, jak za rogiem stoi dziesieciu na zastepstwo. Moja dewiza: nie podoba sie to wypad. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: poziom satysfakcji w związku 12.03.14, 09:07 hello-kitty2 napisała: > Jak masz potrzebe kontrolowac to kontroluj ale nie nas tylko te babki co Cie se > ksualnie interesuja. Ja tam bylam juz z takim co mial zapedy do takiej kontroli > , po co sie meczyc, jak za rogiem stoi dziesieciu na zastepstwo. Moja dewiza: n > ie podoba sie to wypad. Ja mam jeszcze taką obserwację, największe wymagania i pretensje do idealnej urody i figury kobiet mają panowie, hmmm....niespecjalnie grzeszący męską urodą,takie sieroty zakompleksione, ci przystojni rzadziej mają z tym taki problem...ale to tylko moje doswiadczenia ;-) Odpowiedz Link
orzech69 Re: poziom satysfakcji w związku 14.03.14, 10:55 mojemail3 napisała: > Ja mam jeszcze taką obserwację, największe wymagania i pretensje do idealnej ur > ody i figury kobiet mają panowie, hmmm....niespecjalnie grzeszący męską urodą,t > akie sieroty zakompleksione, ci przystojni rzadziej mają z tym taki problem...a > le to tylko moje doswiadczenia ;-) I tak z ciekawostek zauważyłem że większości kobiet które są w długich w związkach ze sławnymi facetami ma inne zalety niż uroda ;) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: poziom satysfakcji w związku 14.03.14, 11:11 orzech69 napisał: > I tak z ciekawostek zauważyłem że większości kobiet które są w długich w związk > ach ze sławnymi facetami ma inne zalety niż uroda ;) Może nie jest to powszechne, ale owszem zdarzają się takie przypadki np. Pierce Brosnan, Hugh Jackman... Odpowiedz Link
orzech69 Re: poziom satysfakcji w związku 14.03.14, 11:36 mojemail3 napisała: > orzech69 napisał: > > > I tak z ciekawostek zauważyłem że większości kobiet które są w długich w > związk > > ach ze sławnymi facetami ma inne zalety niż uroda ;) > > Może nie jest to powszechne, ale owszem zdarzają się takie przypadki np. Pierce > Brosnan, Hugh Jackman... Mając taki wybór wygląd mieli i wiedzą jak niewiele on znaczy w czymś więcej niż przygodnym seksie... Odpowiedz Link
t.akaja Re: poziom satysfakcji w związku 11.03.14, 18:20 Co prawda to prawda. Gdy kobieta pięknieje w danym związku to znak że jest szczęśliwa z partnerem. Odpowiedz Link
smok-diplodok Re: A nie mówiłem że mówiłem 12.03.14, 10:25 Do bani te wszystkie teorie. Ani bycie miłym nie sprzyja dobrej atmosferze (może jak bym ją zaczął wyzywać od wielorybów toby coś ruszyło). Seks też nie, no bo skoro jest to po co. Wychodzi na to, że tylko romans z kims innym może na nią podziałać (a bo to nie słyszałem, że jak ją zostawię to na złość się odchudzi)... Odpowiedz Link
bigbadpig Re: A nie mówiłem że mówiłem 12.03.14, 11:04 Oczywiście, że seks nie będzie żadną motywacją - jeśli będzie dobry seks to po co coś zmieniać, a jeśli nie będzie to jak ma motywować? W ogóle składanie odpowiedzialności za tuszę na partnera to typowy przykład infantylnej ochrony samego siebie przed przyjęciem ciężaru odpowiedzialności. Dbanie o sylwetkę czy ogólnie zdrowie wymaga konsekwencji i pracy, jeśli ktoś miałby motywacji szukać na zewnątrz siebie to ja temu przyszłości nie wróżę. Jakby to miało działać? Jeden z partnerów stracił dwa kilo, a drugi zapewnia, że dostrzega, że docenia? Później straci kolejne i tak pozbędzie się nadmiarowych dziesięciu, wtedy seks ukonstytuje się na poziomie "motywująco wspaniały", odchudzony partner będzie cały czas zapewniany, że jego praca nad utrzymaniem wagi jest doceniana itd. Ja tego nie widzę - albo ktoś czuje potrzebę do pracy nad sobą, czerpie z tego wewnętrzną satysfakcję, miał/odnalazł/wypracował w sobie zdolność do narzucenia sobie samemu pracy i czerpania z niej i rezultatów swojej własnej wewnętrznej satysfakcji; albo jego dbanie o siebie będzie się ograniczało do nieregularnego joggingu na miesiąc przed planowanym wyjazdem na Chorwację. Można zachęcać partnera, wspierać, licząc na to, że załapie tą satysfakcję gdy poczuje pierwszy efekt, ale są osoby dla których ta praca i trud nie jest wystarczająco gratyfikowana (wewnętrznie) a gratyfikacja z zewnątrz nigdy nie będzie stale atrakcyjna. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: A nie mówiłem że mówiłem 12.03.14, 11:16 smok-diplodok napisał: > Do bani te wszystkie teorie. Ani bycie miłym nie sprzyja dobrej atmosferze (moż > e jak bym ją zaczął wyzywać od wielorybów toby coś ruszyło). Seks też nie, no b > o skoro jest to po co. Wychodzi na to, że tylko romans z kims innym może na nią > podziałać (a bo to nie słyszałem, że jak ją zostawię to na złość się odchudzi) > ... No jasne, najlepsza droga na skróty, po co się męczyć i starać, jak z góry wiadomo,że efektu nie będzie... Weż kolego z żoną spokojnie pogadaj, bez pretensji i nie atakującym tonem,powiedz że ci na niej zależy,że masz obawy, czy ta tusza nie wpłynie na jej zdrowie,że obwód talii powyżej 80 cm u kobiety i 90 cm u mężczyzny ( sam byś też się zmierzył...) sprzyja chorobom cywilizacyjnym,cukryzcy, zawałowi serca itp. Nadmień że Ci zależy na relacji z nią, bo chyba Ci zalezy, co? I zastanów się,co szwankuje w Waszym związku, z pewnością komunikacja... Nie wymądrzam się,wiem z doświadczenia, różne mogą być zaniedbania w stosunku do duszy i ciała partnera, trzeba być uważnym. Odpowiedz Link
that.bitch.is.sick Re: A nie mówiłem że mówiłem 12.03.14, 11:43 smok-diplodok napisał: > Do bani te wszystkie teorie. Ani bycie miłym nie sprzyja dobrej atmosferze (moż > e jak bym ją zaczął wyzywać od wielorybów toby coś ruszyło). Seks też nie, no b > o skoro jest to po co. Wychodzi na to, że tylko romans z kims innym może na nią > podziałać (a bo to nie słyszałem, że jak ją zostawię to na złość się odchudzi) > ... U ciebie sytuacja jest troszeczkę inna, ty się nie uchylasz od seksu z uwagi na tuszę żony tylko odwrotnie, to ty zabiegasz o seks. Po co twoja żona ma się zmieniać? Musiałaby dla kogoś innego kto być może by tak tolerancyjnie nie podchodził do tej sylwetki i gdyby jej zależało. To nie wyklucza jednak sytuacji takiej w której małżonka przestaje być atrakcyjna dla męża seksualnie z powodu nadwagi ale jego brak zadowolenia nie jest dla niej wystarczającą motywacją. Tworzy więc wymówki, racjonalizacje itd. itd. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: A nie mówiłem że mówiłem 12.03.14, 20:34 smok-diplodok napisał: > Wychodzi na to, że tylko romans z kims innym może na nią > podziałać Tylko jakby tu kogos do tego romansu znalezc, hmm? ;-) > (a bo to nie słyszałem, że jak ją zostawię to na złość się odchudzi) A nie mozesz jej zostawic BEZ romansu? Czy jednak chcialbys oprocz tego odchudzenia zony jednak skorzystac cos extra dla siebie? ;) Odpowiedz Link
smok-diplodok Re: A nie mówiłem że mówiłem 13.03.14, 09:41 hello-kitty2 napisała: > A nie mozesz jej zostawic BEZ romansu? Czy jednak chcialbys oprocz tego odchudz > enia zony jednak skorzystac cos extra dla siebie? ;) Chyba się nie zrozumieliśmy kotku. Chodziło mi o to, żeby ona nawiązała z kimś romans, skoro ani dla siebie ani dla mnie nie ma motywacji do działania, to może znajdzie dla kogoś nowego. Tylko kto (prócz zboczeńców ;) poleci na takiego grubaska... z tym to faktycznie może być problem. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: A nie mówiłem że mówiłem 13.03.14, 10:19 smok-diplodok napisał: > Chodziło mi o to, żeby ona nawiązała z kimś > romans, skoro ani dla siebie ani dla mnie nie ma motywacji do działania, to moż > e znajdzie dla kogoś nowego. Tylko kto (prócz zboczeńców ;) poleci na takiego g > rubaska... z tym to faktycznie może być problem. I co, myślisz,że to pomoże? Jak nie ma motywacji, to nie ma. Może ona sobie jedzeniem zaspokaja jakieś emocjonalne potrzeby? Jak wygląda wasza kuchnia, wspólne odżywianie, macie dzieci? Moze czas wprowadzić zmiany w stylu życia ogólnie? Nie wiem, może jak się nie ma ograniczeń zdrowotnych w jedzeniu, to się je niezdrowe rzeczy, organizm przyswaja itp...i rośnie ponad miarę. Ja nie mam szans na coś takiego, gdybym była sztuką hodowlaną, to miałabym duże przyrosty przy małych dawkach żywieniowych ;-) Takie są np. konie arabskie, mało to zeżre,a wygląda aż miło... Choć ja bym się typowała bardziej jak konik polski albo huculski ;-) Odpowiedz Link
smok-diplodok Re: A nie mówiłem że mówiłem 14.03.14, 10:09 mojemail3 napisała: > I co, myślisz,że to pomoże? Jak nie ma motywacji, to nie ma. No wiem przecież, sam na własnym przykładzie. Pisałem to trochę ironicznie, bo ani ona ochoty na romans nie ma (ponoć bardzo zakochana) ani na nią nikt nie poleci (patrząc tylko na wygląd), może na intelekt już prędzej. > Może ona sobie jedzeniem zaspokaja jakieś emocjonalne potrzeby? Jak > wygląda wasza kuchnia, wspólne odżywianie, macie dzieci? Moze czas > wprowadzić zmiany w stylu życia ogólnie? Ależ oczywiście, że zaspokaja, sama to doskonale wie i się do tego przyznaje. Trochę rodzina nad nią wisi z różnymi problemami, których nie może (a może nie chce) się pozbyć. Czy nasza kuchnia jest aż taka zła? Smaczna jest na pewno :), ale czy to determinuje, że jest zła? Ani ja ani dzieciaki podobnych problemów nie mamy. > Nie wiem, może jak się nie ma ograniczeń zdrowotnych w jedzeniu, to się je niez > drowe rzeczy, organizm przyswaja itp...i rośnie ponad miarę. Wszystko można zjeść, ważne żeby z tego odpowiedni użytek zrobić. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: A nie mówiłem że mówiłem 14.03.14, 10:41 smok-diplodok napisał: > Ależ oczywiście, że zaspokaja, sama to doskonale wie i się do tego przyznaje. T > rochę rodzina nad nią wisi z różnymi problemami, których nie może (a może nie c > hce) się pozbyć. Czy nasza kuchnia jest aż taka zła? Smaczna jest na pewno :), > ale czy to determinuje, że jest zła? Ani ja ani dzieciaki podobnych problemów n > ie mamy. To jasne,że Ty i dzieciaki nie mają, kobiety łatwiej tyją i trudniej im utrzymać wagę ze względu na odmienny układ hormonalny. Smaczna kuchnia, nie znaczy zdrowa, oczywiście zdrowa nie musi znaczyc niesmaczna;-) > > Nie wiem, może jak się nie ma ograniczeń zdrowotnych w jedzeniu, to się j > e niez > > drowe rzeczy, organizm przyswaja itp...i rośnie ponad miarę. > > Wszystko można zjeść, ważne żeby z tego odpowiedni użytek zrobić. Nie zgadzam się, przemiana materii zwalnia już po 30 tce, po 40 tce jeszcze bardziej. Przy małej ilości ruchu i nadmiernej podaży kalorii gdzieś to się musi kumulowac. Zawsze dziwiłam się mojej mamie, bo jadła porcje jak dla przedszkolaka, naprawdę minimalne ilości, teraz widzę,że to jest dobra metoda, plus ograniczenie słodyczy.Tak właśnie jedzą Francuzki ( te bez nadwagi;-) małe porcje, bez szczególnych ograniczeń. Ale jak się ma rozciągnięty żołądek, to może być problem. Ja tam zawsze preferowałam mało a wyrafinowane;-) Teraz też przeszłam na metodę mojej mamy, przy większych porcjach fatalnie się czuję... Moja mama ma 160 cm i 58 kg i figurę jak marzenie, śliczna kobieca zarysowana talia, aż miło popatrzeć. Normy wagowe powyżej 40 tki dopuszczają plud 4 kg powyżej 55 kg czyli idealnie:) Odpowiedz Link
smok-diplodok Re: A nie mówiłem że mówiłem 14.03.14, 11:15 mojemail3 napisała: > To jasne,że Ty i dzieciaki nie mają, kobiety łatwiej tyją i trudniej im utrzyma > ć wagę ze względu na odmienny układ hormonalny. Czy to nie zależy bardziej od człowieka? Jakby tak było to większość kobiet miałoby chyba potężne problemy z utzymaniem jako takiej figury a nie chce mi się wierzyć, że gro tej części społeczeństwa katuje się odpowiednim jedzeniem i nie wiadomo czym jeszcze, żeby wyglądać jak trzeba/ > Nie zgadzam się, przemiana materii zwalnia już po 30 tce, po 40 tce jeszcze bar > dziej. Przy małej ilości ruchu i nadmiernej podaży kalorii gdzieś to się musi > kumulowac. No to przecież dokładnie o tym mówię, że należy robić z jedzenia odpowiedni użytek. U nas na treningu są dziadki grubo powyżej 50 lat i naprawdę zazdroszczę im sprawności i wyglądu. Wszystko myślę, że dzięki odpowiedniej dawce ruchu. Mam kumpli w swoim wieku, którzy wyglądają starzej niż oni. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: A nie mówiłem że mówiłem 14.03.14, 11:31 smok-diplodok napisał: > Czy to nie zależy bardziej od człowieka? Jakby tak było to większość kobiet mia > łoby chyba potężne problemy z utzymaniem jako takiej figury a nie chce mi się w > ierzyć, że gro tej części społeczeństwa katuje się odpowiednim jedzeniem i nie > wiadomo czym jeszcze, żeby wyglądać jak trzeba. Ale większość kobiet ma jednak tendencje do odkładania się tkanki tłuszczowej na bodrach i brzuchu. Takich naturalnych chudzielców co nie tyją jest niewiele. A te celebrytki to jasne,że się katują dietami i siłownią. Przecież to jest biologicznie uzasadnione, że dobrze się "wykorzystuje paszę" że się nie chudnie od jedzenia, tylko przybiera na wadze, tylko my za dużo jemy a za mało się ruszamy, my, współcześni ludzie... Ja to czuję w górach, wchodzę na wysokie obroty przy małych ilościach jedzenia, czuję wtedy w kościach tych przodków moich, rolników i pasterzy, co nie dojadali a siłę mieli... > No to przecież dokładnie o tym mówię, że należy robić z jedzenia odpowiedni uży > tek. U nas na treningu są dziadki grubo powyżej 50 lat i naprawdę zazdroszczę i > m sprawności i wyglądu. Wszystko myślę, że dzięki odpowiedniej dawce ruchu. Mam > kumpli w swoim wieku, którzy wyglądają starzej niż oni. Moi rodzice mają po 65 lat a wyglądają na 55...Nie przejadają się, do tego rower, basen, spacery, żadnych siłowni ani fitnesu. Nie wiem, dlaczego taki sprzeciw na ograniczenie ilości jedzenia??? Wody można więcej pić... Odpowiedz Link
orzech69 Re: A nie mówiłem że mówiłem 14.03.14, 11:41 mojemail3 napisała: > Nie wiem, dlaczego taki sprzeciw na ograniczenie ilości jedzenia??? > Wody można więcej pić... Bo to jest zew naszych przodków jedz ile możesz bo potem może nie być.... Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: A nie mówiłem że mówiłem 13.03.14, 10:25 smok-diplodok napisał: > Chyba się nie zrozumieliśmy kotku. Chodziło mi o to, żeby ona nawiązała z kimś > romans, skoro ani dla siebie ani dla mnie nie ma motywacji do działania, to moż > e znajdzie dla kogoś nowego. Tylko kto (prócz zboczeńców ;) poleci na takiego g > rubaska... z tym to faktycznie może być problem. Przyznam, ze nie bardzo rozumiem. Jesli jej odpowiada seks, jaki jest w domu, nie przeszkadzaja jej nadkilogramy to po co mialaby angazowac sie w romans? Swoja droga przy takim nadbagazu to trudno zaczac odchudzanie, bo gdzie nie pojdzie to wstyd sie rozebrac, wszyscy sie gapia czy sobie krzywdy nie zrobi. Najlepsze bylyby marsze np wieczorami albo wczesnie rano. Mozna byloby kupic kije do Nordic Walking, zeby gora tez pracowala. I tak ze 4-5 razy w tygodniu min godzine i pojdzie albo wczasy odchudzajace, w grupie mialaby wsparcie. Mozesz tez z nia pojechac zamiast lezec na plazy gdzies plackiem. Ewentualnie wczasy w siodle., mnie sie takie marza. Zaproponuj jej odchudzanie w formie wakacyjnej, w Polsce to przeciez idealnie, bo nie za goraco, teraz na wiosne. Sama bym pojechala. Odpowiedz Link
smok-diplodok Re: A nie mówiłem że mówiłem 14.03.14, 10:14 hello-kitty2 napisała: > Przyznam, ze nie bardzo rozumiem. Jesli jej odpowiada seks, jaki jest w domu, n > ie przeszkadzaja jej nadkilogramy to po co mialaby angazowac sie w romans? No hipotetycznie tylko rzuciłem, od razu czepiacie się jakby to miało być wprowadzane od zaraz w życie ;). > Swoja droga przy takim nadbagazu to trudno zaczac odchudzanie, bo gdzie nie > pojdzie to wstyd sie rozebrac, wszyscy sie gapia czy sobie krzywdy nie zrobi. > Najlepsze bylyby marsze np wieczorami albo wczesnie rano. Mozna byloby > kupic kije do Nordic Walking, zeby gora tez pracowala. I tak ze 4-5 razy w > tygodniu min godzine i pojdzie albo wczasy odchudzajace, w grupie mialaby > wsparcie. Ciekawe czy facetom tak samo trudno z tym jak kobietom (nie żebym miał ten problem :). Mamy wspólnie biegać, ja jako wsparcie, zobaczymy. Inna grupa w grę nie wchodzi, bo wiem że nie będą jej mobilizować do zmian a raczej do akceptacji sytuiacji jaka jest. Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: A nie mówiłem że mówiłem 14.03.14, 10:39 smok-diplodok napisał: > Ciekawe czy facetom tak samo trudno z tym jak kobietom (nie żebym miał ten prob > lem :). Mamy wspólnie biegać, ja jako wsparcie, zobaczymy. Inna grupa w grę nie > wchodzi, bo wiem że nie będą jej mobilizować do zmian a raczej do akceptacji s > ytuiacji jaka jest. Wg mnie to podejscie calkowicie oderwane od rzeczywistosci. Biegajaca 100 kg osoba ;) Ile pobiegnie? Z raz? ;) Zapytam: biegasz troche? Ile 100 kilowych wspolbiegajacych mija Cie na trasie. Ja troche biegam, zupelnie rekreacyjnie ale juz potrafie odpowiedziec: ZERO grubasow na trasie. Dalej: grupa na wczasach odchudzajacych nie bedzie mobilizowac jej do odchudzania tylko do akceptacji wagi 100 kg? :-))))) Dobre, hehe a byles moze kiedys na takich wczasach? Bo ja bylam pare razy. Wiesz dlaczego z przyjemnoscia jezdze na takie wczasy? Bo tam to jest dopiero jest zapierdol, a dziennie na stole to i czasem tylko 600 kcal w stolowce stoi. Mozna wybrac, polecam jednak 1200 kcal. Jak ja przegonia po gorach czy po plazy, potem na sali gimnastycznej a na koncu w basenie z pare godzin dziennie, tak dzien w dzien, a do zarcia dadza z 1000 kcal to bedzie miala wiecej wsparcia niz to Twoje zalosne 10 cio minutowe bieganie. Sam w to nie wierzysz. Dla wygody mozemy zalozyc: 'nie da sie'. O to Ci chodzi? By przeniesc sie w swiat fantazji lizania chudych cipek? Odpowiedz Link
smok-diplodok Re: A nie mówiłem że mówiłem 14.03.14, 11:08 hello-kitty2 napisała: > Wg mnie to podejscie calkowicie oderwane od rzeczywistosci. Biegajaca 100 kg > osoba ;) Ile pobiegnie? Z raz? ;) Zapytam: biegasz troche? Ile 100 kilowych wspol > biegajacych mija Cie na trasie. Ja troche biegam, zupelnie rekreacyjnie ale juz > potrafie odpowiedziec: ZERO grubasow na trasie. No znów wszystko tak dosłownie. Jasne, że 100kg nie jest w stanie pobiec tak, jak powiedzmy ten normalny... trochę truchtem, trochę marszem i coś tam się da, z czasem będzie więcej. Sam nie biegam też dużo (mam raczej zajęcia ogólnorozwojowe, jakby to nie brzmiało) więc także skorzystam. > Dalej: grupa na wczasach odchudzajacych nie bedzie mobilizowac jej do Tu małe sprostowanie, nie zrozumieliśmy sie. Wczasy nie wchodzą w grę przy obecnej sytuacji z wielu powodów. Miałem na myśli lokalną grupę wsparcia koleżanek, która na pewno do niczego jej nie zmobilizuje. Z jedną zdaje się nawet próbowała (jak pisałaś raz), ze mną już parę razy się udało (łatwo nie odpuszczam ;). > kcal to bedzie miala wiecej wsparcia niz to Twoje zalosne 10 cio minutowe bieg > anie. Sam w to nie wierzysz. Dla wygody mozemy zalozyc: 'nie da sie'. Jak mawiał taki jeden... nie da się tylko parasola w d.. otworzyć. Wygodnicki nie jestem i innym też nie pozwalam. Jak za miesiąc da sobie spokój przyjdę się tu pokajać.... > O to Ci chodzi? By przeniesc sie w swiat fantazji lizania chudych cipek? A to nie jest takie normalne, że faceci o tym marzą, nawet jak mają chude żony? :P Odpowiedz Link
hello-kitty2 Re: A nie mówiłem że mówiłem 14.03.14, 12:01 smok-diplodok napisał: > No znów wszystko tak dosłownie. Jasne, że 100kg nie jest w stanie pobiec tak, j > ak powiedzmy ten normalny... trochę truchtem, trochę marszem i coś tam się da, > z czasem będzie więcej. Sam nie biegam też dużo (mam raczej zajęcia ogólnorozwo > jowe, jakby to nie brzmiało) więc także skorzystam. > Jak mawiał taki jeden... nie da się tylko parasola w d.. otworzyć. Wygodnicki n > ie jestem i innym też nie pozwalam. Jak za miesiąc da sobie spokój przyjdę się > tu pokajać.... Z jedną zdaje się nawet próbowa > ła (jak pisałaś raz), ze mną już parę razy się udało (łatwo nie odpuszczam ;). Ambitny plan, typowy dla sportowca (tu komplement dla Ciebie) ale za bardzo znowu ulozony pod Ciebie, hehe. Stawiam, ze sie zniecheci. A dopytam z ciekawosci, bo piszesz, ze juz pare razy sie udalo z Toba. A do ilu kg spadku sie udalo? Jak szybko sie wylogowala? Jak szybko nadrobila nadbagaz? I z jaka nawiazka? Sportowiec z niesportowcem to jednak slaba kombinacja. Widze po sobie. Odpowiedz Link
smok-diplodok Re: A nie mówiłem że mówiłem 14.03.14, 12:15 hello-kitty2 napisała: Coś nie możemy się kotku ciągle zrozumieć ;) > Ambitny plan, typowy dla sportowca (tu komplement dla Ciebie) ale za bardzo Akurat za sportowca się wcale nie uważam, bo nie robię tego co robię dla medali a dla zdrowia i dobrego samopoczucia. A że uparciuch ze mnie to ciągnę ile mogę... > bo piszesz, ze juz pare razy sie udalo z Toba. A do ilu kg spadku sie udalo? Już wyjaśniam nieporozumienie :). Chodziło mi o to, że jak raz poszła z koleżanką "biegać" to ze mną już była parę razy i się dopytuje kiedy raz następny. Więc na razie nie wygląda to źle. Tak gwoli śisłości to z wagą już miała jakieś spore spadki (zdaje się, że była wtedy na tej słynnej diecie Dukana), ale się wycofała w miarę szybko, a z tego co słyszałem niezbyt to zdrowe. Teraz jest jako tako stabilnie, tylko że dużo. > Sportowiec z niesportowcem to jednak slaba kombinacja. Widze po sobie. Nie ma to jak wspólne zainteresowania ;) Odpowiedz Link
orzech69 Re: A nie mówiłem że mówiłem 14.03.14, 11:08 Może ma jakieś problemy ze zdrowiem ? Ja już wiem że bieganie nie jest dla mnie. Kiedyś chciałem iści na WAT i tam były biegi na egzaminie. Twardo się zaparłem i starałem się biegać. Tylko mi nie szło strasznie. Po latach okazało się że mam astme wysiłkową i bieganie nie jest stworzone dla mnie. Dlatego wybrałem basen ;). Jeżeli ci bardzo zależy to razem zacznijcie zażywać więcej ruchu. Słowem kluczowym jest razem. Można zacząć od wypadów w weekend na spacery do lasu ;) Odpowiedz Link
smok-diplodok Re: A nie mówiłem że mówiłem 14.03.14, 11:52 orzech69 napisał: > Może ma jakieś problemy ze zdrowiem ? Taaa... weź ją zmuś, żeby poszła do lekarza :P, wołami nie zaciągniesz. Ostatnio obserwują ją uwazniej i faktycznie często sięga do lodówki. A to kromeczka a to coś tam... wcześniej tego nie zauważałem, bo w sumie pogodzony z losem byłem, ale fakty są bardziej niż widoczne, jak zwróci się uwagę na szczegóły. > szło strasznie. Po latach okazało się że mam astme wysiłkową i bieganie nie jes > t stworzone dla mnie. Dlatego wybrałem basen ;). Wykryli Ci sami, czy szukałeś na własną rękę? Mi też wydaje się, że mam straszny problem z bieganiem (na treningu tego strasznie nie lubię a czasem jest ostro). Gdzieś da się to zbadać na przysłowiowy NFZ? :) Odpowiedz Link