Dodaj do ulubionych

męski orgazm inaczej

07.04.14, 13:45
Wrzucam kilka linków, do materiałów, które opisują pogłębianie męskiego orgazmu. W żadnym niestety nie ma dobrego opisu całości (za to i tantrycy i taoiści każą sobie słono płacić :)- ale jest kierunek:

Orgazm wielokrotny - opis ćwiczeń solo:
docs7.chomikuj.pl/1162986124,PL,0,0,M%C4%99ski-orgazm-wielokrotny.docx
Nauka powstrzymania wytrysku, piszący był rozwlekły niż ja - technika powstrzymywania wytrysku na dłuższą metę daje moim zdaniem więcej szkód niż pożytków, ale jednak jest to jedna z metod osiągnięcia innego etapu rozkoszy i pogłębienia doznań
www.mistycznabrama.net/tantra-joga/24-msko.html
No ale piszą o orgazmie zwrotnym mężczyzny:
"Prawdziwy męski orgazm jest zawsze reakcją zwrotną szczytowania kobiety. W związku z tym jego jakość zależy od tego czy w pełni zaspokoi swoją kobietę. Dlatego tak istotne jest, abyś podczas zespolenia partner był zawsze otwarty i chętny do spełniania najskrytszych oczekiwań kochanki. Im bardziej będzie bardziej szczery, altruistyczny i w pełni oddany kochance , tym szybciej będziesz mógł dawać kobiecie dłuższą, bardziej zmysłową przyjemność. A co zatem, idzie będzie też przez nią coraz bardziej sowicie wynagradzany rozkoszą." O takim orgazmie w identyczny sposób napisał potworny mizogin Waldemar Łysiak - że jest to pierwszy prawdziwy orgazm w życiu mężczyzny, nieporównywalny z niczym co przeżyło się w seksie dotąd. Wyjaśnia tez dlaczego prostytutki i partnerki udają orgazm - bo wywołują w ten sposób orgazm mężczyzny.

linemed.pl/nhealth_guide/details/cId,25,id,1604
Orgazm totalny - artykuł to skrót książki zalinkowanej pod nim, jak kogoś zainteresuje w książce opisy technik i ćwiczeń są szczegółowe

Pogłębianie relacji partnerskiej tantra
linemed.pl/nhealth_guide/details/cId,25,id,1604
Pogłębianie doznań według technik tao
www.macierz.org.pl/artykuly/seks_i_dewiacje/tao_seksu_i_milosci_taoistyczna_joga_seksualna_i_jej_dewiacje.html
Multiorgazmy dla facetów: “The Multi Orgasmic Man” autorstwa Matak’a Vhia i Douglas’a Abrams Arava. - skrót tutaj:
www.monikazarczuk.pl/o-seksie-bez-zbednego-skrepowania/wielokrotny-orgazm-u-mezczyzn/
Więc mamy takie oto męskie orgazmy:

1. Orgazm osiągany na drodze stymulacji penisa i określonej sekwencji ruchów, nacisku, rytmu - odpowiednik kobiecego orgazmu następującego na skutek stymulacji łechtaczki
2. Orgazm pogłębiony - gdy mężczyzna (lub jego partnerka) opanuje tzw punkt powrotu - tak samo da się pogłębić orgazm łechtaczkowy. Tu stymulacja trwa długo i nie dąży się do orgazmu ale jak najdłuższego uczucia rozkoszy - orgazm wtedy przychodzi sam. Jest inny.
3. Multiorgazm - wiąże się z nauką kontroli wytrysku - osobiście uważam, że nie jest to dobry pomysł - mało jest dobrych nauczycieli, najczęściej uczą tego w trzy tygodnie, najpierw jest fajnie, a potem czasem kończy się kłopotami z osiągnięciem orgazmu. Technika sama w sobie dobra, ale wymaga długich praktyk przy dobrym przewodnictwie. U nas najczęściej to - zapłać tysiaka nauczymy cię w dwa tygodnie - kobietom przychodzi łatwo, mężczyźni muszą się tego napracować.
4. Orgazm zwrotny - na skutek orgazmu kobiety w zespoleniu. Wielu mężczyzn gdy go osiągnie twierdzi, że dopiero wtedy odkryli seks i poczuli się męscy seksualni - odpowiednik kobiecego pochwowego niewielu go przeżyło, nie wiadomo jak go osiągnąć, ale bywa opisywany jako graal.
5. Orgazm totalny - odczuwalny w całym ciele
6. Orgazm zjednoczenia - w głębokiej relacji partnerskiej, dość mistyczne - ideę znam ,ale w praktyce nie testowałam. Podobno fajny, ale wymaga harmonii w związku., może koło 70 roku życia coś takiego osiągnę.
7. Orgazm analny, a precyzyjniej - osiągany w drodze stymulacji prostaty - odpowiednikiem jest kobiecy orgazm z wytryskiem. Jedni lubią, inni maja zahamowania. Niektórzy nie potrafią się nauczyć orgazmu ta drogą, w praktyce jest więc tak rzadki jak kobiecy squirt.

Tao łączy to wszystko zalecając osiąganie harmonii seksualnej w parze. Jednak forumowym panom będzie przykro, bo w tym ujęciu seks polega na tym że mężczyzna w seksie jest dającym i zaspokajającym, kobieta przyjmuje. Męska rozkosz i poczucie siły bierze się z reakcji seksualnej kobiety, która potęguje rozkosz mężczyzny. To coś intuicyjnie czują nawet europejki, mówiąc że lubią silnych mężczyzn, że chcą być zdominowane. Panowie czasem mylnie odczytują to jako zielone światło na realizację własnych chęci, a nie kobiety.

W ujęciu tao, które silnie dzieli na kobiece i męskie - męski jest ten kto zaspokaja swoją kobietę seksualnie. Ten kto poprzestaje na swojej satysfakcji lub tego nie umie - nie tylko się w seksie osłabia, ale także zaczyna się obawiać kobiet, postrzegać je jako zagrożenie, zwłaszcza te aktywnie seksualnie, które ocenia wtedy jako bardziej męskie od siebie. Teoria ma kilka tysięcy lat ale jak ulał do paru nicków pasuje.

Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Samiec zwycięża 07.04.14, 13:54
      Gładkość stykającej się z nim jedwabistej skóry wywoływała w nim nieustające dreszcze rozkoszy. Chwycił leżącą pod nim kobietę za ramiona i z całej siły przycisnął do siebie. Nie chciał, a może po prostu nie mógł przedłużać stanu bliższego niebytowi niż życiu. Zanurzył się głęboko. Wstrząsały nim jakieś potworne skurcze, a z gardła znowu wydobył się ryk zwycięskiego samca. Claudia starała się być tak blisko, jak to możliwe. Trzymała go za ramiona, a gdy osunął się nieprzytomny, głaskała go po plecach i po głowie.
      – Kocham cię – szepnął.
      – Wiem. Teraz jestem tego pewna.
      • twojabogini Re: Samiec zwycięża 07.04.14, 14:19
        Czy Klaudia miała orgazm?
        • marek.zak1 Re: Samiec zwycięża 07.04.14, 14:37
          twojabogini napisała:

          > Czy Klaudia miała orgazm?

          Skoro piękna kobieta, milionerka decyduje się być z facetem, zakładam, że:
          -kocha go,
          -jest zadowolona i z niego
          -i z seksu z nim.

          W sprawie orgazmu i jego rodzaju nie udzieliła mi informacji.
          • twojabogini Re: Samiec zwycięża 07.04.14, 14:59
            Z twojego opisu wynika, że nie doświadczyła orgazmu. Pytałam, bo byłam ciekawa czy po prostu nie skupiłeś się na opisie stosunku od strony kobiety i pominąłeś jej jęki czy inne reakcje, czy też odczytać mam to tak, że całą jej reakcją było głaskanie go po głowie.

            Mógłbyś wkleić jakiś kawałek z opisem rozkoszy kobiety?
            • zawle Re: Samiec zwycięża 07.04.14, 15:56
              twojabogini napisała:
              > Mógłbyś wkleić jakiś kawałek z opisem rozkoszy kobiety?

              Nie widział. Co będzie pisał o jednorożcach?;)
              • marek.zak1 Re: Samiec zwycięża 07.04.14, 16:04
                Nie wiem, co czuje kobieta i nie czuję się kompetentny, żeby to opisywać. Opisuje świat z punktu widzenia faceta. Tak, czy inaczej w 1949 roku, kiedy ma miejsce opisywane wydarzenie, kobiety jeszcze nie wiedziały, jak ważny jest orgazm, aby były szczęśliwe.
                • zawle Re: Samiec zwycięża 07.04.14, 23:05
                  marek.zak1 napisał:

                  > Nie wiem, co czuje kobieta i nie czuję się kompetentny, żeby to opisywać. Opis
                  > uje świat z punktu widzenia faceta. Tak, czy inaczej w 1949 roku, kiedy ma miej
                  > sce opisywane wydarzenie, kobiety jeszcze nie wiedziały, jak ważny jest orgazm,
                  > aby były szczęśliwe.

                  Sorry Marek...wtedy moja matka nawet jeszcze nie żyła;)
                  • marek.zak1 Re: Samiec zwycięża 07.04.14, 23:19
                    zawle napisała:

                    > marek.zak1 napisał:
                    >
                    > > Nie wiem, co czuje kobieta i nie czuję się kompetentny, żeby to opisywać.
                    > Opis
                    > > uje świat z punktu widzenia faceta. Tak, czy inaczej w 1949 roku, kiedy m
                    > a miej
                    > > sce opisywane wydarzenie, kobiety jeszcze nie wiedziały, jak ważny jest o
                    > rgazm,
                    > > aby były szczęśliwe.
                    >
                    > Sorry Marek...wtedy moja matka nawet jeszcze nie żyła;)

                    Świat był inny, bez internetu, świadomości konieczności orgazmu. Jak oni sobie wtedy radzili?

                    • zawle Re: Samiec zwycięża 07.04.14, 23:43
                      marek.zak1 napisał: > Świat był inny, bez internetu, świadomości konieczności orgazmu. Jak oni sobie
                      > wtedy radzili?

                      Oni, czy one?;)
                      • marek.zak1 Orgazm wg Janka Mroza w NYC 07.04.14, 23:45
                        Położył się obok niej i wpił się
                        ustami w jej usta, głęboko penetrując językiem. Ręce nie mogły
                        zdecydować się, czy zatrzymać się na twardniejących piersiach,
                        udach czy pupie. Poczuł znowu przechodzące przez całe ciało
                        prądy. Zdecydowanym ruchem rozchylił jej nogi i znalazł się
                        między nimi. Gdy był już w środku, uzmysłowił sobie, że na tym
                        świecie nie przeżył jeszcze takiej przyjemności spełnienia. Stykał
                        się z nią całą długością i szerokością jej jedwabistego i gładkiego
                        ciała, wzdłuż cudownych nóg, rąk i brzucha. Patrzył na nią z góry
                        i wykonywał powolne, jednostajne ruchy. Przy każdym zanurzeniu
                        czuł, że przekracza granice nieba, a może jakiegoś niewyobrażalnego
                        szczęścia. Ruchy stawały się coraz szybsze. Granica
                        między ziemią a niebem zacierała się. Ręce ciągle wędrowały
                        po całym jej ciele. Nagle znalazł się w krainie szczęścia i w tym
                        momencie stracił resztkę styczności z rzeczywistością. Ogarnęło
                        go jakieś szaleństwo, a ruchy stały się gwałtowne, wręcz brutalne.
                        Z gardła wydobył się dziwny dźwięk, nienależący ani do niego,
                        ani do żadnej ludzkiej istoty. Przed oczami miał jedynie ciemność,
                        w której błyskały mniejsze i większe światełka. Po chwili
                        połączyły się w jedną oślepiającą jasność. Prawa natury, w tym
                        czas i siła ciężkości, przestały obowiązywać. Poczuł jedynie, jak
                        staje się jednym wielkim wyładowaniem energii wszechświata
                        • sea.sea Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 07:36
                          > Ogarnęło go jakieś szaleństwo, a ruchy stały się gwałtowne, wręcz brutalne.
                          > Z gardła wydobył się dziwny dźwięk, nienależący ani do niego, ani do żadnej ludzkiej istoty.

                          Naczyniem tak pojmowanego seksu mogłabym być góra 2 razy: pierwszy i ostatni.
                          Nie to, żebym była ortodoksyjną fanką waniliowego myziania, ale ryczący i miotający się po mnie jak w ataku konwulsji facet, to nie jest sexy. To jest częściowo śmieszne, a częściowo straszne - bałabym się o to, że mi w niekontrolowany sposób przydzwoni brodą w zęby, albo czołem w łuk brwiowy...
                          • zawle Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 08:15
                            sea.sea napisała: bałabym się o to, że mi w niekontrolowany s
                            > posób przydzwoni brodą w zęby, albo czołem w łuk brwiowy...

                            Boże...muszę zmienić okulary. Przeczytałam "członkiem w łuk brwiowy":))))
                            Marek pisze tylko o tym co zna. On ryczy, to i każdy chłop ryczy. A jak ryczy to kocha. I nie jest taki głupi na jakiego wygląda, on udaje Colombo;)

                            Jesooo...zaczynam się robić jak jesod
                            • jesod Jesooo 08.04.14, 12:31
                              zawle napisała:
                              > Jesooo...zaczynam się robić jak jesod

                              Nie rycz.
                              Nie wywołuj łani z lasu...
                            • sea.sea Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 18:35
                              Wiesz, jako że znamy Jana Mroza z dynamicznych a niekontrolowanych reakcji, to w sumie członkiem w łuk brwiowy też by się mogło zdarzyć...
                          • marek.zak1 Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 08:55
                            sea.sea napisała:

                            > Naczyniem tak pojmowanego seksu mogłabym być góra 2 razy: pierwszy i ostatni.

                            Skoro piszesz w trybie warunkowym, oznacza to, że czegos takiego nie doświadczylaś, a więc nie wiesz jak jest. Spróbuj a inny seks przestanie dla Ciebie istnieć. Kto raz był w kosmosie, wejście na najbliższy pagórek już nigdy nie bedzie kręcił.
                            • sea.sea Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 18:53
                              A dziękuję, postoję, na szczęście jestem jeszcze relatywnie młoda i wydolna zawodowo i stać mnie zarówno na odsiew z łóżka psychicznych półimpotentów, jak i na samodzielny zakup bluzeczek z Zary. Wspomnę Twoją sugestię za 20 lat, może wtedy będzie mi bardziej wszystko jedno :)
                              • marek.zak1 Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 19:47
                                sea.sea napisała:

                                > A dziękuję, postoję, na szczęście jestem jeszcze relatywnie młoda i wydolna zaw
                                > odowo i stać mnie zarówno na odsiew z łóżka psychicznych półimpotentów, jak i n
                                > a samodzielny zakup bluzeczek z Zary. Wspomnę Twoją sugestię za 20 lat, może wt
                                > edy będzie mi bardziej wszystko jedno :)

                                A kto jest psychicznym półimpotentem, bo nie chwytam.
                                • sea.sea Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 19:51
                                  Wszyscy, którzy jak nie mogą wsadzić natychmiast, bo na przykład kobieta się ośmieliła poprosić o minutę lizania, to im opada.

                                  Przypomina mi się ten dowcip o facecie, co się moczył i poszedł do terapeuty, moczyć się nie przestał, ale za to stał się z tego dumny :)
                                  • marek.zak1 Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 19:58
                                    sea.sea napisała:

                                    > Wszyscy, którzy jak nie mogą wsadzić natychmiast, bo na przykład kobieta się oś
                                    > mieliła poprosić o minutę lizania, to im opada.
                                    >
                                    Definicja półimpotenta. Całkiem udana :). Gratuluję.
                          • kutuzow Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 10:06
                            sea.sea napisała:
                            > Naczyniem tak pojmowanego seksu mogłabym być góra 2 razy: pierwszy i ostatni.

                            Jak widać każda płeć ma swojego "rodzynka" na forum. My mamy Marka, Wy macie swoją TB.
                            Każde z nich raczy nas swoją twórczością na swój sposób i każde z nich, jest święcie przekonane o swej własnej nieomylności. Oboje lubią wypowiadać się w mentorski/ekspercki sposób i często generalizować.

                            Na żadne z nich jak widać, nie działa krytyka ich twórczości.
                            • niezapominajka333 Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 10:38
                              Jak widać każda płeć ma swojego "rodzynka" na forum. My mamy Marka, Wy macie sw
                              > oją TB.
                              > Każde z nich raczy nas swoją twórczością na swój sposób i każde z nich, jest św
                              > ięcie przekonane o swej własnej nieomylności. Oboje lubią wypowiadać się w ment
                              > orski/ekspercki sposób i często generalizować.
                              >
                              > Na żadne z nich jak widać, nie działa krytyka ich twórczości.

                              Dobre, ale ja widzę to trochę inaczej.
                              Dla mnie Marek, to przypadek beznadziejny. Pisanie na tym i innych forach jest dla niego formą promocji swoich książek. Jedyne, co go łączy z TB to mentorski ton.

                              Dla mnie TB i Urqu to ideologiczne przeciwieństwa, ale podobnie zaangażowani. Różni ich styl wypowiedzi, ale chcą wywołać dyskusję wrzucając temat na tapetę.
                              • marek.zak1 Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 10:50
                                niezapominajka333 napisała:

                                > >
                                > Dla mnie Marek, to przypadek beznadziejny. Pisanie na tym i innych forach jest
                                > dla niego formą promocji swoich książek. Jedyne, co go łączy z TB to mentorski
                                > ton.

                                Pisze wyłącznie ze swojego doświadczenia, i nie powołuje sie na żadne inne linki.
                                Z ta promocją - miła kolezanko, tyle postów w temacie a jakze niewielki efekt - te kilka osób na forum juz wie , kim jestem, tak więc dawno powinienem dać sobie spokój. Interesuje mnie zjawisko BSWM i usiłuję zgłębić jego przyczynę. Coraz bardzij jestem przekonany, że przyczyna jest właśnie parcie na orgazm i ustawienie go jako priorytet w związku.
                                • niezapominajka333 Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 11:07
                                  ta promocją - miła kolezanko, tyle postów w temacie a jakze niewielki efekt -
                                  > te kilka osób na forum juz wie , kim jestem, tak więc dawno powinienem dać sob
                                  > ie spokój. Interesuje mnie zjawisko BSWM i usiłuję zgłębić jego przyczynę. Cor
                                  > az bardzij jestem przekonany, że przyczyna jest właśnie parcie na orgazm i usta
                                  > wienie go jako priorytet w związku.

                                  Ty nie usiłujesz, Ty wiesz najlepiej...

                                  Oj Marku, przecież każdy opis zbliżenia, jaki cytujesz na forum to nic innego, jak parcie na orgazm przez faceta. Kobieta spełnia tylko rolę dmuchanej lalki, która po wszystkim pogłaszcze, przytuli i dowartościuje.
                                  Mógłbyś trochę wyedukować swojego bohatera literackiego
                                  • marek.zak1 Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 11:13
                                    niezapominajka333 napisała:

                                    > Oj Marku, przecież każdy opis zbliżenia, jaki cytujesz na forum to nic innego,
                                    > jak parcie na orgazm przez faceta. Kobieta spełnia tylko rolę dmuchanej lalki,
                                    > która po wszystkim pogłaszcze, przytuli i dowartościuje.
                                    > Mógłbyś trochę wyedukować swojego bohatera literackiego

                                    Parcie na orgazm przez faceta jest motorem jego zycia, pracy, wysiłków i jego celem, który zapewnił że ludzkośc nie wymarła. Jak chcesz cos na temat orgazmu kobiety, jest tysiące Harlequinów, ktore to opisują.
                                    • niezapominajka333 Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 11:28
                                      Parcie na orgazm przez faceta jest motorem jego zycia, pracy, wysiłków i jego c
                                      > elem, który zapewnił że ludzkośc nie wymarła.

                                      Skoro tak, to powiedz, czy gdyby seks dla facetów kończył się orgazmem w jednym przypadku na dziesięć, a w pozostałych musieli kończyć sami to nadal mieliby takie parcie na seks ze swoją kobietą?
                                  • sabat.77 Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 11:42
                                    niezapominajka333 napisała:

                                    > Mógłbyś trochę wyedukować swojego bohatera literackiego

                                    Protestuję, biorąc Marka w obronę. Nie każdy bohater literacki musi być wyedukowany. To nie "Makarenko". Nawet jeśli autor chce stworzyć bohatera niewyedukowanego seksualnie, to ma do tego prawo.
                                    • kutuzow Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 11:56
                                      sabat.77 napisał:
                                      > Nawet jeśli autor chce stworzyć bohatera niewyedukowa
                                      > nego seksualnie, to ma do tego prawo.

                                      Sabat, owszem ma do tego prawo, tak samo jak my mamy prawo żeby nie czytać jego twórczości.
                                      Marek powinien w tytule postu wrzucać jakieś ostrzeżenie, że w poście nie będzie dyskusji na temat z wątku, tylko cytat z jego książki, to by człowiek wiedział co opuszczać w drzewku. Ten kto by chciał czytał by nadal.

                                      Trochę jak na forum filmowym umieszczasz informację: [Spoiler]
                                      Wtedy userzy wiedzą że w danym poście jest informacja którą może zdradzać ważne zdażenia z fabuły lub zakończenie. Tutaj też przydałoby się coś takiego np u Marka: [Książka]
                                      i wtedy czyta ten kto chce.
                                      • triss_merigold6 Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 12:00
                                        + ostrzeżenie "Uwaga!: grafomania".
                                      • rekreativa Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 12:15
                                        Przychylam się do wniosku
                                        ;)
                                      • marek.zak1 Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 12:24
                                        kutuzow napisał:

                                        > Marek powinien w tytule postu wrzucać jakieś ostrzeżenie, że w poście nie będzi
                                        > e dyskusji na temat z wątku, tylko cytat z jego książki, to by człowiek wiedzia
                                        > ł co opuszczać w drzewku. Ten kto by chciał czytał by nadal.
                                        >

                                        Skoro w tytule stoi ,,wg Janka Mroza" chyba nie mozna bardziej wskazać, czym jest post.
                                        • kutuzow Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 12:57
                                          marek.zak1 napisał:
                                          > Skoro w tytule stoi ,,wg Janka Mroza" chyba nie mozna bardziej wskazać, czym je
                                          > st post.

                                          Marek,

                                          tak na logikę. Skoro nie czytałem Twoich dzieł, to skąd mam wiedzieć jak nazywa się głowny bohater?

                                          Przecież to równie dobrze może być jakiś seksuolog, którego nie znam -czyż nie?
                                  • urquhart Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 11:53
                                    Ale jest katalizatorem i pretekstem by którąś z pan puściła nam w reakcji trochę własnych zwierzeń o rozpuscie więc tym lepiej nawet :-)
                              • yoric Re: Orgazm wg Janka Mroza w NYC 08.04.14, 22:13
                                > Dla mnie TB i Urqu to ideologiczne przeciwieństwa, ale podobnie zaangażowani. R
                                > óżni ich styl wypowiedzi, ale chcą wywołać dyskusję wrzucając temat na tapetę.

                                a w żadnym razie. Jeśli coś ich łączy, to odważne tezy.
                                Tyle że Urqu jest eklektykiem, łączy różne tradycje intelektualne i podejścia (z wieloma z których mi kompletnie nie po drodze), szuka informacji i potem przelewa ją na Forum; tezy popiera źródłami.
                                TB nawet jeśli ma coś ciekawego do powiedzenia (a ma), to zamiast to po prostu powiedzieć, nabudowuje to na kilku absurdalnych ideologicznych dogmatach, które zostały tutaj całkowicie skompromitowane, a mimo to TB trzyma się przy ich wyjściowej formie; momentami jej metoda polemiki to być głuchym na to, co mówią wszyscy dookoła i powtarzać swoje "na objętość".
                                Ja tu widzę ograniczone podobieństwo i zasadnicze rozbieżności.
                • kag73 Re: Samiec zwycięża 08.04.14, 02:34
                  marek.zak1 napisał:
                  Tak, czy inaczej w 1949 roku, kiedy ma miejsce opisywane wydarzenie, kobiety jeszcze nie wiedziały, jak ważny jest orgazm,aby były szczęśliwe.
                  >
                  Nie rozsmieszaj mnie, Marek. Zapewniam Cie, ze mialam przyjemosc rozmawiac ze starszymi kobietami o "tamtych" czasach. Nie ludz sie, faceci byli jorni, bo kobiety i tak bardzo czesto nie chcialy i sie nie wyrywaly. Uswiadomione tez nie byly w wiekszosci. Owszem, kobiecy orgazm nikogo nie obchodzil, baby dawaly dla swietego spokoju. Jak sie dalo pakowaly do lozka dziecko co by miec wymowke. Znam tez sporo przypadkow kobiet, po rozwodach, nieudanych malzenstwach, ktore zmienily orientacje i zwiazaly sie(badz szukaja zwiazku) z kobieta, maja sporo do nadrobienia, nie sadzilam, ze babki 60+ moga byc tak zainteresowane kontaktami fizycznymi/seksem.


                  • urquhart Samiec Zwycieża??? 08.04.14, 07:29
                    kag73 napisała:
                    > yly w wiekszosci. Owszem, kobiecy orgazm nikogo nie obchodzil, baby dawaly dla
                    > swietego spokoju. Jak sie dalo pakowaly do lozka dziecko co by miec wymowke. Zn
                    > am tez sporo przypadkow kobiet, po rozwodach, nieudanych malzenstwach, ktore zm
                    > ienily orientacje i zwiazaly sie(badz szukaja zwiazku) z kobieta,

                    Fakt teraz w nie dają chłopom dla świetego spokoju, i nie potrzebują wcale wymówek bo państwo przecież zapewnia opiekę nad macierzyństwem i potomstwem. Znaczy państwo rozdaje to co wcześniej zabierze siłą podatkami i ubezpieczeniami obywatelom w tym głównie włąśnie chłopom.
                    Biologiczna wymiana seks za opiekę i dawna równowaga się ma się za końcowi. Zastępuje ją socjalistyczna roszczeniowość i redystrybucja.
                    W Szwecji tym raju emancypacji związki są przecież krótkie, rozpadają się po spłodzeniu dzieci, i faktycznie większą satysfakcje mają liczniejsze związki homo, gdzie ludzie mają podobne potrzeby...
                    I gdzie w tym Samiec zwycieża?
                    • zawle Re: Samiec Zwycieża??? 08.04.14, 08:20
                      urquhart napisał: państwo przecież zapewnia opiekę nad macierzyństwem i potomstwem. Znacz
                      > y państwo rozdaje to co wcześniej zabierze siłą podatkami i ubezpieczeniami oby
                      > watelom w tym głównie włąśnie chłopom.

                      www.stat.gov.pl/gus/5840_1532_PLK_HTML.htm
                      Urgu...Ty też udajesz Colombo?
                    • niezapominajka333 Re: Samiec Zwycieża??? 08.04.14, 09:22

                      Jeśli rozpatrujemy rzecz całą jako biologiczną wymianę seks za opiekę i zasoby, to właściwie kobieta nabiera prawa do seksu, gdy sama pracuje, zarabia tyle samo co facet i nie ma dzieci.
                      Jakie kobieta ma możliwości, żeby od partnera wyegzekwować seks, gdy on nie chce?
                      • marek.zak1 Re: Samiec Zwycieża??? 08.04.14, 09:33
                        niezapominajka333 napisała:


                        > Jakie kobieta ma możliwości, żeby od partnera wyegzekwować seks, gdy on nie chce?

                        Jak on nie ma wzwodu to żadnych.
                        • niezapominajka333 Re: Samiec Zwycieża??? 08.04.14, 09:36
                          Jak to żadnych? To jej się nie należy?
                          • marek.zak1 Re: Samiec Zwycieża??? 08.04.14, 09:42
                            niezapominajka333 napisała:

                            > Jak to żadnych? To jej się nie należy?

                            Facet (niestety) nie panuje nad swoim wzwodem, więc jeśli on nie może, to ewentualnie tylko w inny sposób. Skoro wg TB do orgazmu łechtaczkowego penis nie jest potrzebna , jest to wartosciowa alternatywa.
                            • sabat.77 Re: Samiec Zwycieża??? 08.04.14, 09:53
                              marek.zak1 napisał:

                              > Facet (niestety) nie panuje nad swoim wzwodem, więc jeśli on nie może, to ewent
                              > ualnie tylko w inny sposób. Skoro wg TB do orgazmu łechtaczkowego penis nie jes
                              > t potrzebna , jest to wartosciowa alternatywa.

                              No, tak samo jak wartościową alternatywą dla seksu z kobietą jest masturbacja.
                            • niezapominajka333 Re: Samiec Zwycieża??? 08.04.14, 10:06
                              No niech będzie! Brak wzwodu może mieć różne przyczyny, również medyczne.
                              Więc partner nie ma wzwodu, ale są inne możliwośći.
                              Skoro wreszcie kobiecie seks się należy, jak mężczyźnie, to jakie możliwości ma, żeby go wyegzekwować?
                              Mężczyzna wyegzekwować nie może, bo przemocowiec. Kobiety są w lepszej sytuacji podobno ....
                  • sabat.77 Re: Samiec zwycięża 08.04.14, 08:50
                    Bez jaj... Nie mozna zmienic orientacji seksualnej, mozna ja jedynie ujawnic :) A jesli byly lesbijkami, to niechec do seksu z facetami wydaje sie w miare wytlumaczalna.
                    Orientacje seksualna mozna nawet wyprzec do tego stopnia, ze samemu nie zdaje sie z niej sprawy. Przypuszczam, ze masa osob deklarujacych sie jako aseksualne, to w rzeczywistosci osoby homoseksualne, nie umiejace sie pogodzic ze swoja natura. Natomiast tak, zeby homo w hetero i odwrotnie... to raczej malo wiarygodne :) Natomiast odkryc w sobie elementy biseksualne - ok, to zupelnie mozliwe. To tez jest opcja - byly biseksualne a zablokowaly sie na facetow, z roznych wzgledow.
                    • marek.zak1 Re: Samiec zwycięża 08.04.14, 08:56
                      sabat.77 napisał:

                      > Bez jaj... Nie mozna zmienic orientacji seksualnej, mozna ja jedynie ujawnic :)

                      Dokladnie tak.
                    • twojabogini Re: Samiec zwycięża 08.04.14, 10:33
                      sabat.77 napisał:

                      > Bez jaj... Nie mozna zmienic orientacji seksualnej, mozna ja jedynie ujawnic :)

                      Im więcej przeprowadza się badań, tym coraz częściej wysuwane są wnioski, że jedynie niewielki procent ludzi ma czysto heteroseksualną orientację. Co do zmiany orientacji:
                      1. Poczytaj o przypadkach a) uwiedzeń dorosłych heteryków, zadowolonych ze swojego życia hetero, którzy potem odkrywają, że lepiej realizują się w kontaktach z mężczyznami, b) przypadkach osób heteroseksualnych, które doznają spełnienia w kontaktach z dziećmi płci obojga, choć nie mają zaburzeń orientacji i nie są w sensie medycznym zaburzonymi pedofilami c) osobach nie mających orientacji autoerotycznej, które realizują się w masturbacji.

                      To nie jest takie proste. Znam kilka kobiet ze starszego pokolenia, które choć hetero realizują się w kontaktach lesbijskich, po pierwsze z powodu rozczarowania mężczyznami, po drugie z chęci odnalezienia w seksie swojej przyjemności. Te panie są z roczników 50+.
                      • marek.zak1 Re: Samiec sie wycofuje 08.04.14, 10:44
                        Gdybym miał teraz 20 lat i obecną wiedzę na temat kobiecego orgazmu jaki spoczywa na moich barkach ( i nie tylko) i jego absolutnej niezbędności dla szczęścia kobiety, a także , ze jego brak dyskwalifikuje każdy seks, podejrzewam, że moja droga zyciowa potoczyłaby się inaczej. Singielstwo, przelotne zwiazki, skupienie na kasie, sponsoring itp. i brak małżeństwa. Same atrakcje bez zobowiazań. Widzicie, do czego doprowadziłyscie :)./
                        • niezapominajka333 Re: Samiec sie wycofuje 08.04.14, 10:55
                          Zdaje się, że najbardziej prawdopodobny alkoholizm i opinia kiepskiego kochanka.
                          Przecież Ty nie masz żadnej wiedzy na temat kobiecego orgazmu....
                          • marek.zak1 Re: Samiec sie wycofuje 08.04.14, 11:09
                            niezapominajka333 napisała:

                            > Przecież Ty nie masz żadnej wiedzy na temat kobiecego orgazmu....

                            Im wiecej wiedzy i parcia na orgazm tym mniej seksu. Nie zauważyłas na jakim jestes forum?

                            • mabelle2000 Re: Samiec sie wycofuje 08.04.14, 20:50
                              marek.zak1 napisał:

                              > Im wiecej wiedzy i parcia na orgazm tym mniej seksu.

                              LOL. Jest dokladnie odwrotnie. Impregnowani na wiedze predzej czy pozniej zaliczaja BSwM. Nie jest zadna tajemnica, ze nieudolnosc polaczona z niechecia do nauki, na wszystkich polach, nie tylko w seksie skutkuje kleska. Nie plec wiec bzdur. Znasz kogos kogo zabil nadmiar wiedzy ?
                              • zawle Re: Samiec sie wycofuje 08.04.14, 20:54
                                mabelle2000 napisała:Nie plec wiec bz
                                > dur. Znasz kogos kogo zabil nadmiar wiedzy ?

                                Inteligencja nie jest szczęśliwsza, chociaż wiedza nie zabija. Świadomość niesie za sobą wiele nieprzyjemnych odczuć.
                              • marek.zak1 Re: Samiec sie wycofuje 08.04.14, 22:09
                                mabelle2000 napisała:

                                > marek.zak1 napisał:
                                >
                                > . Znasz kogos kogo zabil nadmiar wiedzy ?

                                Zabil nie ale wpłynął na decyzję. Wiedza o tym, że orgazm jest na 14 miejscu w motywacji kobiet do uprawiania seksu (obotkpost Kutuzowa) implikuje, ze wazniejsza dla kobiety jest miłość, czułość i poczucie bezpuieczeństwa,aniżeli draznienie łechtaczki. Tak mówi nauka,.
                                Obrazanie mnie niczego tutaj nie zmieni.
                                • sea.sea Re: Samiec sie wycofuje 08.04.14, 22:21
                                  A u facetów na 9tym. No i?
                                  Różnica polega na tym, że facet sobie może podać jako przyczynę "I wanted to experience physical pleasure" i mieć na myśli orgazm (jak by nie patrzeć, jest to physical pleasure) bo facet ma orgazm właściwie zawsze. Zdaje się, że nie odpowiedziałeś, czy byś się tak garnął do seksu, gdybyś miał orgazm za co dziesiątym razem :)

                                  To, że kobiety podają orgazm niżej w hierarchii niż mężczyźni można zinterpretować także w taki sposób, że przyzwyczaiły się, że seks ich nie podnieca i mają orgazm rzadko, więc go nie oczekują i sublimują w jakieś poboczne racjonalizacje. Wytłumaczenie równie dobre, jak Twoje :)
                                  • marek.zak1 Re: Samiec sie wycofuje 08.04.14, 22:36
                                    sea.sea napisała:

                                    > A u facetów na 9tym. No i?
                                    > Różnica polega na tym, że facet sobie może podać jako przyczynę "I wanted to ex
                                    > perience physical pleasure" i mieć na myśli orgazm (jak by nie patrzeć, jest to
                                    > physical pleasure) bo facet ma orgazm właściwie zawsze. Zdaje się, że nie odpo
                                    > wiedziałeś, czy byś się tak garnął do seksu, gdybyś miał orgazm za co dziesiąty
                                    > m razem :)
                                    >
                                    > To, że kobiety podają orgazm niżej w hierarchii niż mężczyźni można zinterpreto
                                    > wać także w taki sposób, że przyzwyczaiły się, że seks ich nie podnieca i mają
                                    > orgazm rzadko, więc go nie oczekują i sublimują w jakieś poboczne racjonalizacj
                                    > e. Wytłumaczenie równie dobre, jak Twoje :)

                                    Miła Sea sea. Jeśli miałbym orgazm raz na 10 razy - no problem. Kończe pod prysznicem i NIGDY nie stresuje tym mojej kobiety. Dlaczego ? Bo ja kocham. To nie jest jej wina, ze nie dochodzę, tylko moja. Najwazniejsza jest dla mnie wlasnie ona.
                                    A BSWM to brak miłości. Tylko tyle i aż tyle.
                                    • sea.sea Re: Samiec sie wycofuje 08.04.14, 22:39
                                      Tiruriru. To czemu ją zaczepiasz, nawet jak wiesz, że nie jest w nastroju, zamiast sobie humanitarnie zwalić pod prysznicem? :)
                                      • marek.zak1 Re: Samiec sie wycofuje 08.04.14, 22:46
                                        sea.sea napisała:

                                        > Tiruriru. To czemu ją zaczepiasz, nawet jak wiesz, że nie jest w nastroju, zami
                                        > ast sobie humanitarnie zwalić pod prysznicem? :)

                                        Jak nie jest w nastroju nie zaczepiam. Pytam, a gdy odpowiedź jest negatywna, odpuszczam.
                                    • niezapominajka333 Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 08:49
                                      Miła Sea sea. Jeśli miałbym orgazm raz na 10 razy - no problem. Kończe pod pry
                                      > sznicem i NIGDY nie stresuje tym mojej kobiety. Dlaczego ? Bo ja kocham. To nie
                                      > jest jej wina, ze nie dochodzę, tylko moja. Najwazniejsza jest dla mnie wlasni
                                      > e ona.
                                      > A BSWM to brak miłości. Tylko tyle i aż tyle.

                                      Tyle deklaracje, a teraz poprosimy o fakty ... :)
                                      • marek.zak1 Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 11:17
                                        niezapominajka333 napisała:

                                        > Tyle deklaracje, a teraz poprosimy o fakty ... :)


                                        37 lat wspólnego, fajnego zycia :)
                                        • twojabogini Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 12:16
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > 37 lat wspólnego, fajnego zycia :)

                                          Marek, okej. Tylko, że to co dobre dla jednych nie sprawdza się u innych. Jestem w stanie sobie wyobrazić sytuację w której jestem przede wszystkim żoną i matką przy boku samca, który utrzymuje stadko, ale też jest kochającym mężem i ojcem. Choć to wyobrażenie hipotetyczne, bo ja te rzeczy wolę godzić z rozwojem osobistym i aktywnością także poza domem.

                                          W takiej sytuacji byłabym w stanie dać mężczyźnie satysfakcjonujący go seks, z miłości, bliskości i czułości do niego, a nie jako towar wymienny. Jednak musiałabym wtedy mieć kochanka, który zaspokajał by MOJE potrzeby. No i stosowałabym kalendarzyk, żeby tego seksu małżeńskiego nie było za dużo. Rozumiem jednak, że są kobiety z niskim libido, albo takie, które przyjemność sprawiają sobie same, gdy on pójdzie do łazienki. Albo takie, dla których seks nie jest na tyle istotny - istotniejszy jest harmonijny związek, dobra relacja z mężem itp. Niemniej jednak szkoda, że takie kobiety stoją przed perspektywą albo - albo. Albo harmonijny związek, albo realizacja seksualna. Mogłyby mieć to i to, gdyby kochający je mężczyzna się dla nich postarał. Nie sądzę, aby uczyniło to związek mniej szczęśliwym lub stabilnym.

                                          Z drugiej strony masz rację, że sytuacja w której kobieta domaga się równouprawnienia w kuchni, pokoju dziecięcym i w łóżku, często rodzi wiele napięć w związku. Tym więcej napięć im bardziej mężczyzna stawia opór przed takim podziałem i odmawia swojego zaangażowania. Więc jest to kwestia doboru - gdy oboje nie mają nic przeciwko partnerstwu - model się sprawdza.

                                          Inna sprawa to kwestia temperamentów. Ty czujesz się w związku spełniony, gdyż jest on stabilny, spokojny i harmonijny. Ja mając taki związek miałabym problem z tym, aby nie zacząć szukać wrażeń. Lubię dynamikę, rywalizację. Fatalnie czułabym się zarówno z tradycjonalistą (nadmiar spięć), jak i z mężczyzną nowej generacji, uważającego za nadrzędną wartość równość w związku (inna sprawa, że nie ma takich mężczyzn ani nawet kobiet, każdy chce czasem więcej, nierówno i niesprawiedliwie, dla siebie - tyle, że osoby z nastawieniem partnerskim - są skłonne nie tylko więcej brać, ale i dawać).

                                          Ty piszesz o sytuacji, gdy kobieta dostosowuje się do mężczyzny, wspiera go, czasem kosztem swojej realizacji. To model tradycyjny, Starowiczowski, dzięki któremu mężczyzna może czuć się męski, a kobieta - jeśli mąż ją kocha i adoruje - kobieca. Jakby na to nie patrzeć - harmonia jest - ale kosztem kobiety.

                                          Ja pisze o związkach w których sypie się z powodu braku partnerstwa. Nie chodzi przy tym o to, aby mężczyzna się podporządkował kobiecie - ale aby związek realizował także potrzeby kobiety - jej rozwoju, jej seksualności, jej niezależności. Taki związek buduje się bardzo trudno - nikt nam nie dał mapy, nie mamy poprzedników, którzy coś na tym polu osiągnęli. Trzeba mierzyć się w wieloma stereotypami, własnymi przekonaniami, są czasem wojny, każde ciągnie na swoje. Jeśli jednak jest miłość i chęć współpracy - uwierz mi to też działa. I nikt nie czuje się mniej męski, ani mniej kobiecy. Zwłaszcza mężczyzna, który umie dać swojej kobiecie orgazm, odnajdując jej drogę do niego, czy kobieta, która nie tylko daje rozkosz, ale także ją dostaje. Pomijam, że obraz mężczyzny opiekującego się dzieckiem jest od stuleci obrazem wyrażającym męskość. Także mężczyzna znający obsługę AGD, samodzielny, który potrafi nie tylko sam zadbać o siebie, ale także o dzieci i zonę na polu obsługi kuchni, pralni itp. - jest bardziej męski, niż ten, który swoją "męskość" buduje na tym, że tego nie umie.
                                          Model a`la starowicz zakłada pewną grę, konwencję. Model partnerski zakłada autentyczność. Tak to widzę - i wcale nie wartościuję, tak jak ty nie odnalazłbyś się w moim modelu, tak ja w twoim.







                                          • marek.zak1 Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 12:37
                                            twojabogini napisała:

                                            > marek.zak1 napisał:
                                            >
                                            > > 37 lat wspólnego, fajnego zycia :)
                                            >
                                            > W takiej sytuacji byłabym w stanie dać mężczyźnie satysfakcjonujący go seks, z
                                            > miłości, bliskości i czułości do niego, a nie jako towar wymienny. Jednak musia
                                            > łabym wtedy mieć kochanka, który zaspokajał by MOJE potrzeby.


                                            Ja pisze cały czas o seksie spontanicznym, o radosnej wspólnej zabawie, bliskości, szczęściu bycia razemi. Ty o tym, ze seks jest drogą do Twojego orgazmu.
                                            W sąsiednim watku przytoczyłem pracę w której kwalifikuje sie potrzeby kobiet. Orgazm jest na 14 miejscu (co mnie bardzo zaskoczyło) - u Ciebie, gdy piszesz o Twoich potrzebach - zapewne na pierwszym.

                                            • twojabogini Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 12:49
                                              > Ja pisze cały czas o seksie spontanicznym, o radosnej wspólnej zabawie, bliskoś
                                              > ci, szczęściu bycia razemi. Ty o tym, ze seks jest drogą do Twojego orgazmu.

                                              Nie rozumiem dlaczego seks kończący się orgazmem także dla kobiety miałby nie być spontaniczny, radosny? Czy mógłbyś to przekonująco wyjaśnić?

                                              Jak już pisałam satysfakcjonujący seks może być także mroczny, ryzykowany, ekscytujący, spokojny - i w żadnym z wariantów orgazm kobiety niczego nie przekreśla.

                                              > W sąsiednim watku przytoczyłem pracę w której kwalifikuje sie potrzeby kobiet.
                                              > Orgazm jest na 14 miejscu (co mnie bardzo zaskoczyło) - u Ciebie, gdy piszesz o
                                              > Twoich potrzebach - zapewne na pierwszym.

                                              Marek - najwyraźniej czytasz co chcesz przeczytać. Praca nie kwalifikuje potrzeb, tylko motywacje z jakich kobiety podejmują seks. Jeśli kobieta nie doświadcza orgazmu i wie, że jej partner jej go nie da - to trudno, żeby jej motywacją było osiągnięcie orgazmu.

                                              Dla zdrowych rozbudzonych seksualnie kobiet orgazm jest ważny - bo podejmują seks z powodów seksualnych, podnieca je on i bez zaspokojenia odczuwałyby ogromna frustrację. jek już napisałam - kobieta może byc nierozbudzona albo miec kochanka i wtedy orgazm w małżeńskim seksie nie będzie jej potrzebny.

                                              Kup sobie książkę tego gościa od seksu oralnego, naucz się co tam napisał (żadna filozofia, jakieś 15 minut lektury i 15 minut testów), nie włączaj tego do repertuaru sypialnianego, żeby ci nic nie opadało, tylko potraktuj to jako ćwiczenia języka (przeciętny scenariusz to nie więcej jak 12-15 minut). Zapewnij zonie udział w tych ćwiczeniach raz w miesiącu. I potem zapytaj ja jak ceni sobie swój orgazm.
                                              • zawle Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 17:37
                                                twojabogini napisała:> Dla zdrowych rozbudzonych seksualnie kobiet orgazm jest ważny - bo podejmują se
                                                > ks z powodów seksualnych, podnieca je on i bez zaspokojenia odczuwałyby ogromna
                                                > frustrację. jek już napisałam - kobieta może byc nierozbudzona albo miec kocha
                                                > nka i wtedy orgazm w małżeńskim seksie nie będzie jej potrzebny.

                                                TB...ja protestuję przed takimi tekstami. Bo wychodzi na to że albo nie jestem zdrowa, albo rozbudzona, albo mam kochanka. Nie życzę sobie spychania do podziemi seksualnych ani mnie ani innych kobiet które nie gloryfikują orgazmu z moich i wielu innych powodów. To co piszesz jest głupie i działa na szkodę kobiet. Chyba właśnie przekroczyłaś granicę promującą cokolwiek.
                                                • twojabogini Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 18:05
                                                  zawle napisała:

                                                  > TB...ja protestuję przed takimi tekstami. Bo wychodzi na to że albo nie jestem
                                                  > zdrowa, albo rozbudzona, albo mam kochanka.

                                                  Przecież nie piszę, że kobieta ma mieć orgazm zawsze, czy też, że powinna mieć orgazm przy stosunku. Są kobiety, które lubią seks z partnerem, ale orgazm wolą przeżyć same. I okej.
                                                  Za frustrującą uważam sytuację, gdy kobieta w ogóle nie doznaje orgazmu z partnerem, choć bardzo tego pragnie. A tym co stoi na drodze do jej orgazmu jest sam partner i jego przekonanie, że jej orgazm nie jest jej do szczęścia potrzebny.

                                                  Myślę, że liczy się to co dana kobieta czuje. Przyjmijmy zgodnie z relacją Marka, że jego żona jest szczęśliwa. Okej. Ale jest wiele kobiet w takiej sytuacji nieszczęśliwych - i to o nich piszę.
                                                  • zawle Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 19:19
                                                    twojabogini napisała:> Przecież nie piszę, że kobieta ma mieć orgazm zawsze, czy też, że powinna mieć
                                                    > orgazm przy stosunku. Są kobiety, które lubią seks z partnerem, ale orgazm wolą
                                                    > przeżyć same. I okej.
                                                    > Za frustrującą uważam sytuację, gdy kobieta w ogóle nie doznaje orgazmu z partn
                                                    > erem, choć bardzo tego pragnie. A tym co stoi na drodze do jej orgazmu jest sam
                                                    > partner i jego przekonanie, że jej orgazm nie jest jej do szczęścia potrzebny.


                                                    Napisałaś dokładnie że "Dla zdrowych rozbudzonych seksualnie kobiet orgazm jest ważny bo podejmują seks z powodów seksualnych, podnieca je on i bez zaspokojenia odczuwałyby ogromna frustrację. jek już napisałam - kobieta może byc nierozbudzona albo miec kocha
                                                    > nka i wtedy orgazm w małżeńskim seksie nie będzie jej potrzebny."

                                                    Raz: dla zdrowych, rozbudzonych kobiet orgazm jest ważny.
                                                    Dwa: kobiety te podejmują seks z powodów seksualnych
                                                    Trzy: bez zaspokojenia odczuwałby frustrację- ogromną
                                                    Cztery: orgazm małżeński nie jest potrzebny jedynie kobietom nierozbudzonym lub mającym kochanka.

                                                    Basta....
                                            • sabat.77 Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 12:50
                                              Daj spokój Marku. Przecież wszystkie te wymierzane mężczyznom policzki są w rzeczywistości podświadomą zazdrością o wyimaginowaną, uprzywilejowaną rolę mężczyzny we współczesnym, jeszcze wciąż patriarchalnym społeczeństwie. Stąd zazdrość o łatwość osiągania orgazmu, zazdrość o dominującą rolę w stosunku płciowym itd. Panie przekomarzają się z panami, bo chcą wejść w ich buty i pokazać, że nie są gorsze. To tylko poczucie bycia ofiarą seksualnej segregacji, a nie rzeczywiste potrzeby :)
                                              • marek.zak1 Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 12:57
                                                sabat.77 napisał:

                                                > Daj spokój Marku. Przecież wszystkie te wymierzane mężczyznom policzki są w rze
                                                > czywistości podświadomą zazdrością o wyimaginowaną, uprzywilejowaną rolę mężczy
                                                > zny we współczesnym, jeszcze wciąż patriarchalnym społeczeństwie. Stąd zazdrość
                                                > o łatwość osiągania orgazmu, zazdrość o dominującą rolę w stosunku płciowym it
                                                > d. Panie przekomarzają się z panami, bo chcą wejść w ich buty i pokazać, że nie
                                                > są gorsze. To tylko poczucie bycia ofiarą seksualnej segregacji, a nie rzeczyw
                                                > iste potrzeby :).

                                                Oczywiscie. Chcą wygrać wojnę o łóżko i w nim rządzić, a orgazm jest spsobem na podporządkowanie sobie faceta.
                                                • twojabogini Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 15:50
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > Oczywiscie. Chcą wygrać wojnę o łóżko i w nim rządzić, a orgazm jest spsobem na
                                                  > podporządkowanie sobie faceta.

                                                  Jedyne co mi przychodzi na myśl to: O kurwa! Wojna o łóżko? Podporządkowanie mężczyzny przy użyciu kobiecego orgazmu? Skrajna forma lęku przed rozwiniętą kobiecą seksualnością.

                                                  Marek tobie w ogóle przychodzi do głowy seks w którym obojgu może być przyjemnie i oboje kobieta i mężczyzna dają sobie rozkosz, napięcie seksualne, przyjemność i także orgazm?
                                                  • marek.zak1 Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 18:14
                                                    twojabogini napisała:

                                                    > Marek tobie w ogóle przychodzi do głowy seks w którym obojgu może być przyjemni
                                                    > e i oboje kobieta i mężczyzna dają sobie rozkosz, napięcie seksualne, przyjemno
                                                    > ść i także orgazm?

                                                    U nas jest tak zawsze. Wiem, że jest Ci przykro, ze twoja teoria, ze orgazm jest dla kobiety najważniejszy upadła. Nauka go obaliła, a że tak łatwo, nie przypuszczałem. Jest na 14 miejscu a parcie na niego zniszczyło i zniszczy mnóstwo zwiazków.
                                                    Zreszta Zawle, z ktora scinamy się od miesiecy, Ci wytłumaczyła, o co chodzi lepiej ode mnie.
                                                  • twojabogini Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 18:33
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > > Marek tobie w ogóle przychodzi do głowy seks w którym obojgu może być prz
                                                    > >yjemnie i oboje kobieta i mężczyzna dają sobie rozkosz, napięcie seksualne, prz
                                                    > >yjemność i także orgazm?

                                                    > U nas jest tak zawsze.

                                                    Jeśli twoja żona ma zawsze orgazm - good for you. Zważ, że ja piszę o przypadkach, gdy kobieta nie ma nigdy orgazmu z partnerem, frustruje ją to, a partner odmawia jej takiej aktywności, która dałaby jej przyjemność i orgazm.

                                                    >twoja teoria, ze orgazm jest dla kobiety najważniejszy upadła.

                                                    Nigdy tak nie twierdziłam. Twierdzę, że orgazm dla kobiety jest ważny. I że całkowity jego brak w relacji z partnerem jest frustrujący. Absolutnie nie piszę, że kobieta ma szczytować przy każdej akcji seksualnej, bo doszlibyśmy idąc tym tokiem do wniosku, że jeśli robi loda i nie szczytuje przy tym, to jest pokrzywdzona. Albo, że on jej się musi natychmiast odwdzięczyć.

                                                    >Nauka go obaliła, a że tak łatwo, nie przypuszczałem. Jest na 14 miejscu a parcie na niego >zniszczyło i zniszczy mnóstwo zwiazków.

                                                    Nie nauka, tylko jedno badanie ankietowe. Zresztą jak ci już wiele razy pisałam - wyciągasz fałszywe wnioski. Z badania wynika, że osiągnięcie orgazmu jest 14 na liście motywacji do podejmowania aktywności seksualnej u kobiet. Mylisz pojęcia - ale tez uparcie ignorujesz moje posty na ten temat.

                                                    Większość kobiet, w tym ja miewa dni, w których wiadomo, że orgazm raczej się nie przytrafi. Co nie wyklucza aktywności seksualnej - z całej masy innych przyczyn. Zresztą: rzadko nawet moim celem jest osiągnięcie orgazmu jako motywacja do seksu. Gdyby tak było wystarczyłby mi megafajny wibrator. Gdybym miała ułożyć listę moich motywacji do seksu w związku: 1. pociąg jaki odczuwam do męża, 2. chęć na bliskość 3. relaks 4. wspólne spędzenie czasu 5. moja przyjemność 6. jego przyjemność 7. wypróbowanie czegoś nowego 8. rozładowanie napięcia w tym przedmiesięczkowego 9. podtrzymanie więzi 10. zazdrość i wiele innych, wśród których jest tez orgazm, ale faktycznie rzadko na pierwszej pozycji.

                                                    Ale gdybym miała oceniać co cenię sobie w seksie: 1. Moją przyjemność 2. Przyjemność partnera 3. Mój orgazm
                                                  • marek.zak1 Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 19:04
                                                    twojabogini napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > > Marek tobie w ogóle przychodzi do głowy seks w którym obojgu może b
                                                    > yć prz
                                                    > > >yjemnie i oboje kobieta i mężczyzna dają sobie rozkosz, napięcie sek
                                                    > sualne, prz
                                                    > > >yjemność i także orgazm?
                                                    >
                                                    > > U nas jest tak zawsze.
                                                    >
                                                    > Jeśli twoja żona ma zawsze orgazm - good for you. Zważ, że ja piszę o przypadka
                                                    > ch, gdy kobieta nie ma nigdy orgazmu z partnerem, frustruje ją to, a partner od
                                                    > mawia jej takiej aktywności, która dałaby jej przyjemność i orgazm.


                                                    Koleżanki - mężatki Ci odpowiedziały w wielu postach. Orgazm w zwiazkach raz jest raz go nie ma i nie ma co z tego robić dramatu. Jesli miałbym z tyłu głowy, że bez orgazmu seks jest dla kobiety bezwartościowy, tylko bym o tym myślał i w konsekwencji się wycofał.
                                                    Cytowałem nie raz Tatianę Okupnik, która w wywiadzie dla Najsztuba powiedziała: niech on myśli o wlasnych przyjemnościach i niech bedzie szczęśliwy. Wtedy będzie wracał. Mój orgazm - moja sprawa i niech się od niego odpieprzy.
                                                  • sabat.77 Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 19:19
                                                    Marek, jak jeszcze raz zacytujesz Okupnik, to wysmaruje sie pasta do butow, zrobie sobie barwy wojenne z ochry i niegaszonego wapna, zaloze bambusowa tytke na ptaka i bede biegac polnagi z drewniana dzida po forum, krzyczac przy tym "Uga Buga!". Zlituj sie Pan :)
                                                  • sea.sea Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 19:21
                                                    Biedna Tatiana, właśnie ją sobie wyobraziłam jak na propozycję miłej minetki histerycznie wrzeszczy "odpieprz się od mojej cipki! daj, zrobię Ci loda!".
                                                    Ideał kobiety <3
                                                  • zawle Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 19:32
                                                    Nie na darmo mamy pomieszaną mowę:) Te same słowa, znaczenie ich dla każdego inne. Ja osobiście wolałabym żeby każda kobieta...nawet Tatiana, miała prawo do swojego rytmu. Jak markowi pasuje Tatiana to się ożenił z podobną. I ok. Jemu opada gdy ma myśleć o jej orgazmie...niech się tym Ela przejmuje. Ja mam swoje wymagania i ani mnie parzy, ani ziębi że dal innej orgazm to ważna potrzeba. Nie czuję się przez to niezdrowa, nierozbudzona, mająca kochanka. I wywalę ze swojego łóżka każdego faceta który będzie mnie oceniał i wartościował. Niech sobie szuka bardziej dopasowanej.
                                                  • niezapominajka333 Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 19:48
                                                    Wiem, że jest Ci przykro, ze twoja teoria, ze orgazm jes
                                                    > t dla kobiety najważniejszy upadła.
                                                    Marek, mam coraz słabszą nadzieję, że kiedyś do Ciebie dotrze, że to twoja teoria podobnie jak teoria, że kobiecie niezbędny jest orgazm przy każdym zbliżeniu, co doprowadziło do psychicznego wykastrowania mężczyzn na masową skalę.
                                                  • sea.sea Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 19:57
                                                    Musisz byc lepszym czlowiekiem niz ja. Ja juz stracilam te nadzieje :)
                                                  • marek.zak1 Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 20:38
                                                    niezapominajka333 napisała:

                                                    > Marek, mam coraz słabszą nadzieję, że kiedyś do Ciebie dotrze, że to twoja teor
                                                    > ia podobnie jak teoria, że kobiecie niezbędny jest orgazm przy każdym zbliżeniu
                                                    > , co doprowadziło do psychicznego wykastrowania mężczyzn na masową skalę.

                                                    Pierwsza zacytowana część należy do teorii TB. Druga - nie wykastrowania, obniżenia zainteresowania i zwrócenia sie ku masturbacji.
                                                    Stare porzekadło mówiło, że żona powinna być w łóżku lepsza od prostytutki. Nie zapominajcie o tym. Kitty stwierdziła, że kobieta powinna poczuć sie w pewnej chwili dziwka faceta, jesli chce miec fun. Z facetami jest podobnie.
                                                    Teraz Liga Mistrzów. Bye moje miłe :)
                                                  • mojemail3 Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 23:22
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    (...)"Stare porzekadło mówiło, że żona powinna być w łóżku lepsza od prostytutki. Nie zapominajcie o tym. Kitty stwierdziła, że kobieta powinna poczuć sie w pewnej chwili dziwka faceta, jesli chce miec fun. Z facetami jest podobnie (...)"

                                                    To znaczy,że mężczyzna ma się czuć jak męska prostytuka, żeby mieć "fun" ?
                                                    Ciekawe, bo jak robi to za kasę, to musi się bardzo starać i udawać ile wlezie ( dosłownie;-)

                                                    No a jeśli żona ma być jak prostytutka, to ma odstawić show, udawać orgazm żeby pan szybko skończył, zapłacił i wyszedł ? Będzie pan zadowolony ;-)
                                              • twojabogini Drogi sabacie 09.04.14, 15:46
                                                > Przecież wszystkie te wymierzane mężczyznom policzki

                                                Co traktujesz jako policzek? To, że mężczyzna może przeżyć orgazm analny, czy że partnerka mężczyzny może przeżyć z nim orgazm jeśli on zdecyduje się jej go dać, lub pozwolić jej sobie ten orgazm wziąć?

                                                Poważnie cię pytam - co cię tak uraża?

                                                >Stąd zazdrość o łatwość osiągania orgazmu, zazdrość o dominującą rolę w stosunku >płciowym

                                                Zazdrość? Gdy kobieta przejmuje dominację w stosunku płciowym to role się odwracają - kobieta ma łatwość, mężczyzna ma trudność. Zamiast takiej głupiej rywalizacji lepiej sprawdza się współpraca w parze - wtedy oboje mają łatwość.

                                                > Panie przekomarzają się z panami, bo chcą wejść w ich buty i pokazać, że nie
                                                > są gorsze. To tylko poczucie bycia ofiarą seksualnej segregacji, a nie rzeczyw
                                                > iste potrzeby :)

                                                Tak oczywiście, kobiety nie potrzebują satysfakcjonującego życia seksualnego. Po prostu zazdroszczą że mężczyźni tak mają, więc udają, że i one by chciały.
                                                Kiedyś twierdzono, że panie się tylko przekomarzają twierdząc, że chciałyby pracować czy pełnić funkcje publiczne, bo zazdroszczą, a tak naprawdę chciałyby gotować mężowi obiad i rodzić mu dzieci.
                                              • rekreativa Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 16:06
                                                To była ironia, mam nadzieję?
                                                • twojabogini Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 16:51
                                                  rekreativa napisała:

                                                  > To była ironia, mam nadzieję?

                                                  Uffff....wolę przyjąć, że nie wyczułam ironii, niż ze to na serio było.
                                        • niezapominajka333 Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 14:35
                                          Marku, zgrabnie potrafisz wykręcać się sianem, ale:
                                          wracając do Twoich samotnych sesji pod prysznicem...
                                          Jakiż to procent twojego małżeńskiego seksu tak się kończy?

                                          Trzy czwarte? Połowa? Jedna piąta? Jeden procent? Jeden promil? Ćwierć promila????
                                          Skoro mówisz "kocham, więc mogę", to chyba sprawdziłeś, na ile Cię stać?
                                          • twojabogini Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 15:53
                                            Markowi wystarczy, że mu opadnie na myśl, że miałby się skupić na przyjemności żony i już seks będzie do niczego. To on tak napisał, żeby nie było, że ja złośliwa jestem.

                                            Więc w te satysfakcjonujące sesje pod prysznicem nie wierzę. Swoja drogą - czemu skromnie pod prysznicem, a nie np. przy kobiecie, która może lubi popatrzeć, albo podsunąć piersi czy pupę?
                                  • kutuzow Re: Samiec sie wycofuje 09.04.14, 00:13
                                    sea.sea napisała:

                                    > Różnica polega na tym, że facet sobie może podać jako przyczynę "I wanted to ex
                                    > perience physical pleasure" i mieć na myśli orgazm (jak by nie patrzeć, jest to
                                    > physical pleasure) bo facet ma orgazm właściwie zawsze.

                                    W pełni się z tym zgadzam.

                                    > To, że kobiety podają orgazm niżej w hierarchii niż mężczyźni można zinterpreto
                                    > wać także w taki sposób, że przyzwyczaiły się, że seks ich nie podnieca i mają
                                    > orgazm rzadko, więc go nie oczekują i sublimują w jakieś poboczne racjonalizacj
                                    > e.

                                    Bardzo możliwe, szczególnie że u kobiet także na drugiej pozycji (czyli bardzo wysoko) jest:
                                    "I wanted to experience the physical pleasure"

                                    Czyli przyjemność (jakaś) z seksu jest, tylko nie zawsze liczą na orgazm (sam orgazm jest niżej jako wymieniany cel).
                      • sabat.77 Re: Samiec zwycięża 08.04.14, 11:33
                        twojabogini napisała:

                        > Im więcej przeprowadza się badań, tym coraz częściej wysuwane są wnioski, że je
                        > dynie niewielki procent ludzi ma czysto heteroseksualną orientację.

                        To dla mnie oczywiste.

                        > 1. Poczytaj o przypadkach a) uwiedzeń dorosłych heteryków, zadowolonych ze swoj
                        > ego życia hetero, którzy potem odkrywają, że lepiej realizują się w kontaktach
                        > z mężczyznami, b) przypadkach osób heteroseksualnych, które doznają spełnienia
                        > w kontaktach z dziećmi płci obojga, choć nie mają zaburzeń orientacji i nie są
                        > w sensie medycznym zaburzonymi pedofilami c) osobach nie mających orientacji au
                        > toerotycznej, które realizują się w masturbacji.

                        Odnaleźli inne mianowniki w swojej wielowymiarowej seksualności. Chociaż w wypadku kontaktów z małoletnimi - godne potępienia i podlegające karze.
                        Według mnie - ujawnili pewne aspekty, których wcześniej mogli być nieświadomi.

                        > To nie jest takie proste. Znam kilka kobiet ze starszego pokolenia, które choć
                        > hetero realizują się w kontaktach lesbijskich, po pierwsze z powodu rozczarowan
                        > ia mężczyznami, po drugie z chęci odnalezienia w seksie swojej przyjemności. Te
                        > panie są z roczników 50+.

                        Jak wyżej - te kobiety potencjalnie były zdolne do satysfakcji z kontaktów lesbijskich, ale uprzednio nie osiągnęły odpowiednio wysokiego poziomu wiedzy o samym sobie. Albo - były zablokowane, ze względu na pewne uprzedzenia, które z czasem zanikły.
                        Nie mówimy tutaj o zmianie orientacji, ale o odkrywaniu siebie.
    • triss_merigold6 Re: męski orgazm inaczej 07.04.14, 13:56
      Qźwa, a nie wystarczy żeby było po prostu przyjemnie i odprężająco?
      W tej sferze też należy ćwiczyć uj (nomen omen) wie co, żeby zgodnie z jakimś kanonem orgazm został uznany za właściwy, bo inaczej sie nie liczy?
      • twojabogini Re: męski orgazm inaczej 07.04.14, 14:18
        triss_merigold6 napisała:

        > Qźwa, a nie wystarczy żeby było po prostu przyjemnie i odprężająco?
        > W tej sferze też należy ćwiczyć uj (nomen omen) wie co, żeby zgodnie z jakimś k
        > anonem orgazm został uznany za właściwy, bo inaczej sie nie liczy?

        Ależ absolutnie nie o to chodzi. Panowie podważyli moje stwierdzenie, że także dla mężczyzn jest dostępna droga do orgazmów różnego rodzaju, a męska seksualność jest równie złożona jak żeńska. Oraz że orgazm na skutek prostej stymulacji penisa jest jedynie pewnym poziomem przyjemności, który da się przekroczyć i odnaleźć więcej. I że wymaga to opanowania techniki.

        Co do potrzeby eksperymentowania czy ćwiczenia - absolutnie nie twierdzę, że to obowiązek, że coś jest lepsze. Jedni całe życie jedzą byle jak, inni konserwatywnie, choć smacznie, inni próbują rożnych rzeczy, a jeszcze inni biorą się za kosztowne a nawet ryzykowne eksperymenty kulinarne, lub przekraczają tabu swojej kultury spożywając coś co w ich kręgu za pokarm nie uchodzi. Myślę - że każdy zależnie od potrzeb i tego co sprawia satysfakcję jemu. Każdy się najada i chyba o to chodzi.

        Tak samo jest z seksem. Ja jestem eksperymentatorką. Marek konserwatystą - liczy się czy jesteśmy zadowolenie i czy zadowoleni są nasi partnerzy. Są najwyraźniej kobiety, takie jak żona Marka, którym odpowiada model, w którym są naczyniami rozkoszy, a nie jej biorczyniami. Okej. Są też kobiety, które potrzebują relacji partnerskiej lub mężczyzny w roli rozbudzacza i dostarczyciela rozkoszy.
        Jak to stwierdził Izdebski Polacy są z seksu zadowoleni, bo niewiele od niego oczekują. Słowo zadowoleni jest kluczowe, po co to zmieniać?
        • bigbadpig Re: męski orgazm inaczej 07.04.14, 15:04
          Z tego co kojarzę to bardziej podważane są wszystkie przekłamania na których budujesz swoje oceny, podważana jest uniwersalność wyznaczanych przez Ciebie jako jedyne właściwe, dróg do męskiej satysfakcji (i szerzej - vide Twoje stwierdzenia typu: seks ma jeden jedyny sens)

          Wreszcie z nieufnością traktowany jest ten Twój imperatyw, wedle którego cezura "głębi" własnego orgazmu była warta takiego techniczno-sportowego traktowania kosztem pomijanego aspektu seksu jako pewnej całości - uwzględniającej w równie dużym stopniu kwestie relacji emocjonalnej, dopasowania, intencji, swobodnego przebiegu seksu. Podważany też jest też Twój mentorski ton, o ile rzeczniczką kobiet możesz się czuć, to już mężczyźni z niechęcią przyjmujący Twoje nachalne sugestie powinni być dla Ciebie ostrzeżeniem, że sama zasłyszana wiedza o wpływie zaciśniętych zwieraczy na intensywność orgazmu, może być niewystarczająca dla zrozumienia zjawiska w całości, a do względnego opisania znaczenia i wartości orgazmu trzeba uwzględnić znacznie więcej czynników niż wyrażona liniowo "głębia", choćby to - jakiego seksu zwieńczeniem jest ten orgazm. Spróbuj zobaczyć jaka będzie tendencja wśród większości mężczyzn w kwestii porównania "maksymalnego głębokiego orgazmu podczas masturbacji" a po prostu orgazmu jako części dobrego seksu z fajną partnerką (pomijam tego wspomnianego znajomego który wydawał się koneserem samotnej zabawy)

          Kiedy czytam Twoje porady dla kobiet i mężczyzn, to mam takie nieodparte wyobrażenie, że można by stworzyć zawody sportowe, jakiś czujnik mierzyłby zsumowaną głębokość orgazmu dla par, całość mogłaby by być ograniczona czasowo dla podniesienia dramaturgii widowiska, dodatkowo sędziowie przyznawali by punkty za walory estetyczne, a Twoje zebrane porady byłby biblią techniki :P
          • triss_merigold6 Re: męski orgazm inaczej 07.04.14, 15:20
            Uff, dziękuję temu panu za oddanie istoty rzeczy. Nie, nie chcę żeby Twojabogini była moją rzeczniczką w czymkolwiek.
            Seks widzę ludycznie i relaksacyjnie, a nie w kategoriach wyzwania, szukania siebie/transcendecji/zjednoczenia z kosmosem/medytacji. Wyzwań mam wystarczająco dużo na co dzień.
            Nie życzę sobie też subtelnego wbijania w poczucie winy pod płaszczykiem stwierdzenia "niewiele wystarczy do satysfakcji", bo to IMO zaleta, a nie wada.
            • kawitator Re: męski orgazm inaczej 07.04.14, 15:54
              Dziękuje temu Panu i tej Pani :-)
              Dziękuje za to co napisali bowiem wykonali to na pewno lepiej niż niżej piszący a oddali istotę myśli które chodziły mi po głowie po przeczytaniu Postu TB
              Sam natomiast chciałbym gorąco zaprotestować przeciw wycieraniu sobie buzi Drogą Tao

              Tao to nie techniki seksualne a spójny system filozoficzny. Od kilku lat czytam literaturę, rozmawiam z Taoistami, z filozofami a na koniec próbuje myśleć i zrozumieć Drogę Tao. Nie powiem żebym to tak naprawdę zrozumiał bowiem jest to bardzo odległe od naszej kultury, czy pojmowania otaczającej nas rzeczywistości. Oczywiście w Tao można tez znaleźć techniki seksualne ze słynna metoda 1000 pchnięć ale mają się one do istoty Drogi Tao tak jak możliwość fikania koziołków w nieważkości do programu kosmicznego.
              I tyli
              Ps Ludyczność zabawa, przyjemność to jest ono w baraszkowaniu
            • kahdor8 Re: męski orgazm inaczej 07.04.14, 18:24
              Święte słowa, święte słowa !
              • twojabogini Re: męski orgazm inaczej 08.04.14, 10:47
                Nie wartościuję, nikogo nie namawiam. Po prostu napisałam o rożnych dostępnych typach orgazmów męskich - nie oznacza to, że każdy mężczyzna musi teraz przełamać swoje zahamowania i dążyć np. do orgazmu analnego.
                Co do tao - tak dokładnie jest jak napisał kawitator, to znacznie więcej niż techniki seksualne, to cała filozofia życia w związku z osobą płci przeciwnej - jeśli mówimy o tym co do związków się odnosi. Tak jest to też opisane w zalinkowanym materiale. Tantra z kolei ma dwa wymiary - czysto techniczny lub także odnoszący się do całości relacji.
                Zresztą w przypadkach BSM wszystko co dotyczy osiągania harmonii, otwartości na różnice między partnerami, dążenia do partnerstwa wydaje mi się nawet ważniejsze, niż cała technika, nawet najlepsza. Trudno mieć udany seks z kimś, od kogo nas odrzuca na drugi koniec pokoju.

                Wątek nie był po to aby wartościować, ale w odpowiedzi na zarzuty, że mężczyźni mają jeden typ orgazmu a ich seksualność jest jednowymiarowa, nieskomplikowana.
      • kag73 Re: męski orgazm inaczej 08.04.14, 02:37
        Mnie osobiscie wydaje sie, ze TB zwyczajnie chciala poszerzyc nasze horyzonty, serio. Obiecala, ze napisze o meskich orgazmach i to zrobila. Ktos moze chciec "pocwiczyc", probowac, szukac nowych doznan, bo ma checi i energie, taka potrzebe a inny nie musi.
    • triss_merigold6 Już wiem z czym mi się to kojarzy 07.04.14, 22:27
      Przebrnęłam przez linkowane porady i już wiem z czym mi się to kojarzy.
      Nie wiem jak odbierają w/w mężczyźni, ale ja mam nieodparte skojarzenia z męskim odpowiednikiem warsztatów waginalnych czy innych dni cipki, propagowanych w ramach różnych feministycznych projektów.
      Porozmawiaj ze swoją waginą, odciśnij ją w plastelinie czy innej masie solnej (?) i pomaluj w wesołe barwy, oglądaj w lustrze i koniecznie zrób taki seans cipkowy z zaprzyjaźnionymi (a jeszcze lepiej - z zupełnie obcymi) kobietami. Wtedy poczujesz siłę waginy, zjednoczysz się z Matką Ziemią, zaczerpniesz energii kosmicznej i poznasz satysfakcjonujący seks.

      Jeśli z różnych powodów nie masz ochoty rozmawiać publicznie ze swoją cipką, ćwicząc głębokie oddechy i jogę oraz słuchać monologow wagin innych kobiet, to znaczy że jesteś niewyzwolona, pruderyjna, odcięta od kontaktu z ciałem, byłaś molestowana w dzieciństwie, mężczyźni nie dali ci przyjemności i uciekasz przed swoją prawdziwą kobiecą naturą stosując wyparcie wynikające z narzuconych mieszczansko-religijnych norm.

      I wtedy mam ochotę odpowiedzieć "Adopierdultaże się ode mnie".
      • sabat.77 Re: Już wiem z czym mi się to kojarzy 07.04.14, 22:33
        triss_merigold6 napisała:

        > I wtedy mam ochotę odpowiedzieć "Adopierdultaże się ode mnie".

        Ale aktywistki posłuchają rady dopiero gdy powiesz to za pomocą cipki :)
      • rekreativa Re: Już wiem z czym mi się to kojarzy 08.04.14, 00:12
        W punkt.
        Mam dokładnie takie same wrażenia - apropo tych celebracji waginalnych.
        Cipka to cipka - taka sama część ciała jak ręka, noga czy dupa. Ani żaden powód do wstydliwego chichotku, ani do absurdalnej czci.
        • kag73 Re: Już wiem z czym mi się to kojarzy 08.04.14, 02:52
          rekreativa napisała:

          > W punkt.
          > Mam dokładnie takie same wrażenia - apropo tych celebracji waginalnych.
          > Cipka to cipka - taka sama część ciała jak ręka, noga czy dupa. Ani żaden powód
          > do wstydliwego chichotku, ani do absurdalnej czci.

          Taa? A meski czlonek? Nie wiesz, ze jak facet mowi "my" to ma na mysli siebie i swojego fiuta?:) Skoro wiec czesto fiut to "on", jakby osoba a nie jakas tam czesc ciala to dlaczego nie wyniesc na wyzyny rowniez kobiecej cipki:)
          • bigbadpig Re: Już wiem z czym mi się to kojarzy 08.04.14, 03:31
            > Taa? A meski czlonek? Nie wiesz, ze jak facet mowi "my"

            Moja matka kiedyś przenosząc sklep pod nowy adres poprosiła nowego najemcę lokalu który zostawiała, o możliwość powieszenia kartki z informacją, gdzie będzie można ją teraz znaleźć. Ten człowiek odmówił jej i podzielił się z nią taką bezcenną informacją: gdy on kiedyś miał taką sytuację jemu również odmówiono.
          • rekreativa Re: Już wiem z czym mi się to kojarzy 08.04.14, 10:34
            Wiesz, to, że ktoś ma pierdolca, to nie znaczy, że ja też mam go mieć.
          • triss_merigold6 Re: Już wiem z czym mi się to kojarzy 08.04.14, 10:39
            Zaprawdę, wielu mężczyzn znałam, ale żaden nie antropomorfizował swego fiuta i nie przedstawiał się w pluralis majestatis.
    • sabat.77 Re: męski orgazm inaczej 07.04.14, 22:46
      twojabogini napisała:

      > W ujęciu tao, które silnie dzieli na kobiece i męskie - męski jest ten kto zasp
      > okaja swoją kobietę seksualnie. Ten kto poprzestaje na swojej satysfakcji lub t
      > ego nie umie - nie tylko się w seksie osłabia, ale także zaczyna się obawiać ko
      > biet, postrzegać je jako zagrożenie, zwłaszcza te aktywnie seksualnie, które oc
      > enia wtedy jako bardziej męskie od siebie. Teoria ma kilka tysięcy lat ale jak
      > ulał do paru nicków pasuje.

      To ZAJEBIŚCIE. A jaka osoba w ujęciu tao jest żeńska, kobieca ? Bo patrząc prosto na antynomię, można odnieść wrażenie, że żeńska kobieta powinna być skupiona wyłącznie na własnej satysfakcji i może nie umieć zaspokoić partnera :) To nieco niepokojące ;)
      Przeciwnie - ta która będzie to umiała, może zacząć obawiać się mężczyzn, sądząc że są bardziej kobiecy od niej :D Zwłaszcza ci mało aktywni seksualnie.
      • twojabogini Re: męski orgazm inaczej 08.04.14, 11:00
        sabat.77 napisał:

        >A jaka osoba w ujęciu tao jest żeńska, kobieca ? Bo patrząc pros
        > to na antynomię, można odnieść wrażenie, że żeńska kobieta

        Widziałeś znaczek tao - nie ma typów wyłącznie męskich i żeńskich. Taką ideę przeniósł do zachodniej wizji człowieka Yung. Społeczeństwa silnie spolaryzowane płciowo, w których rozdział ról społecznych przebiega według kryterium płci dążą do wypierania tych przeciwnych cech: chłopaki nie płaczą.
        Większość w miarę współczesnych teoretyków zakłada, że pełny rozwój osobowości następuje poprzez rozwój wszystkich aspektów osobowości, a jednostki które w pełni socjalizują się "płciowo" wykazują znacznie więcej zaburzeń osobowości. Mężczyźni płacą za to wysoką cenę w postaci podatności na nałogi, choroby typu rak płuc, zawały (co w równym stopniu dotyczy kobiet próbujących żyć "po męsku"), agresji, ryzyka śmierci w młodym wieku, lub śmierci samobójczej, gdy nie powiedzie się realizacja modelu męskiego. Ogólnie umierają młodziej niż kobiety. Ceną jaką płacą kobiety jest zależność, często także wyuczona bezradność, tzw. pusta starość, a czasem także wiek średni. Także nerwowość, depresja, seksualna frustracja.
    • urquhart Druga strona medalu - Wdzięk łani??? 08.04.14, 00:57
      Bezwytryskowe orgazmy zawsze były dla mnie jak dietetyczna coca-cola, reklamują jako lepszą, ale ani ona dieteteczna ani nie smakuje jak cola.
      Jak uważasz że jest tam parę wartych uwagi sztuczek to zareklamuj je i streść bo nikt kto nie jest pasjonatem tantry nie przebrnie przez to. żeby je wyłowić.

      Natomiast chcę zwrócić uwagę że jak oczekujesz męskiej aktywności i odpowiedzialności za technikę rodem z Kamasutry to czemu pomijasz postulowane tam obowiązki żony uwodzenia "i wdzięku łani"?
      Przecież dziś masz deficyt tak rozumianej uwodzącej kuszącej kobiecości, chyba że za kasę we wspomnianym klubie gogo, uwodzące zachowanie kobiet jest krytykowane przez feminizmy i Gendery jako seksizmy i przedmiotowe zachowanie :)
      >>>>
      Jak się uwodzić w stałym w związku?
      – Związek jest jak delikatna mimoza. Jeśli na nią chuchniesz, skuli listki, jeśli zapomnisz podlewać przez miesiąc – uschnie. Psycholog społeczny Bogdan Wojciszke w swojej „Psychologii miłości” napisał, że relacja między dwojgiem ludzi składa się z namiętności, bliskości i zaangażowania. Na samym początku pojawia się namiętność, na jej bazie powstaje bliskość, a potem dochodzi zaangażowanie. Namiętność wygasa najszybciej, a kiedy to się dzieje, ta druga osoba przestaje nas kręcić. Znika więc też bliskość i zostaje samo zaangażowanie – kredyt, wspólny adres i tyle. A nie o to chodzi!
      www.focus.pl/czlowiek/lekcja-uwodzenia-10844?strona=2
      • sabat.77 Re: Druga strona medalu - Wdzięk łani??? 08.04.14, 09:55
        Nie szedłbym zbyt daleko drogą zwierzęcych analogii. Zauważ że:
        Gdy kobieta to łania, jej partner to...
        Gdy kobieta to kura, jej partner to...
        Zgadza się? :)
      • twojabogini Re: Druga strona medalu - Wdzięk łani??? 08.04.14, 12:08
        urquhart napisał:

        > Natomiast chcę zwrócić uwagę że jak oczekujesz męskiej aktywności i odpowiedzia
        > lności za technikę rodem z Kamasutry

        Ciągle przypisujesz mi, że jestem potworną feministka, która wobec mężczyzn ma jedynie oczekiwania, sądząc, że kobiecość jest tak doskonała, że samice gatunku homo nie muszą już nic kompletnie robić. Tak nie uważam.

        Przez parę setek lat społeczeństwo zaczęło funkcjonować w ten sposób, że kobiety stały się de facto własnością mężczyzn, nie miały prawa do własności osobistej, znajdowały się albo pod "opieką" ojca, albo męża. Równocześnie kobieca seksualność zaczęła być postrzegana jako grzeszna i silnie tłumiona. Kobietom nie wypadało być istotami seksualnymi.
        Całość zaprowadziła nas do modelu seksu "partnerskiego" w którym realizuje się mężczyzna. Oraz tego o czym często piszesz - seks był dobrem udostępnianym przez kobiety w zamian za opiekę i dobra materialne. Kobiety "dawały".

        Nie jest prawdą, co pisze Marek, że wszystkie kobiety, w tym modelu były zrealizowane. Seks wiele z nich odbierało jako przykry obowiązek, unikały go jak mogły, wszystkie słynne bóle głowy, dolegliwości kobiece, płaczliwość itp. Wiele kobiet cierpiało także na zaburzenia psychiczne, w tym te z wysokim libido na histerię lub nerwicę. Najlepiej wychodziły na tym te niskolibidowe, które bez szkody dla siebie mogły używać swojego ciała dla uzyskania wpływu na mężczyznę lub mężczyzn.

        W niższych warstwach społecznych, gdy facet nie mógł sobie kupić seksu, kobiety dawały, czy chciały, czy nie. W średnich - kobieta miała prawo odmowy współżycia i uzyskania własnej sypialni (po tym jak wywiązała się obowiązku prokreacji), mąż tymczasem mógł po cichu realizować się w romansach lub zamtuzach. Inna sprawa że realizowali się także panowie, których żony sobie tego nie życzyły (i panie nie za wiele mogły z tym zrobić, do czasu aż pojawiła się instytucja prawna separacji). W warstwach wyższych, najbardziej zamożnych kobiety miały swobodę seksualną i prowadziły "żywoty pań swawolnych". Na wielu dworach panowała ruja i poróbstwo. Ciężko ocenić na ile to była droga do awansu majątkowego (wielu możnych panów miało zwyczaj dobrze wydawać za mąż swoje eks-kochanki, lub awansować mężów swoich kochanek), a na ile kobieca realizacja seksualna. Według najnowszych badań, libido kobiety rośnie w miarę poziomu jej życia (co przekłada się na popularny stereotyp jakoby panowie z zasobniejszym portfelem byli postrzegani jako bardziej atrakcyjni).

        Stopniowo od tego modelu "męskiego seksu" odchodzimy. Jako społeczeństwo "odkryliśmy" już łechtaczkę i orgazm kobiecy, odkrywamy żeńskie wytryski. Przy tym z uwagi na bardzo komercyjną i hedonistyczną naturę społeczeństw zachodnich odbywa się to w duchu "musisz to przeżyć". Co z kolei prowadzi do jeszcze większej frustracji - mężczyzn którzy obawiają się "orki na ugorze" i kobiet, które obawiają się, że nie są normalne, bo jakiś tam rodzaj orgazmu nie jest dla nich dostępny. Mężczyźni mają na to bardziej wyrąbane i średnio przejmują się tym, że mogliby mieć jakiś tam multiorgazm. Aczkolwiek rośnie np. popularność usług seksualnych polegających na masażu prostaty. Kiedyś to samo działo się z oralem i analem - zanim trafiły pod strzechy, było to coś, czego zwykłe żony nie robiły. Po takie funy chodziło się do prostytutek. To samo dotyczy innych aspektów - wielu panów z chęcią obejrzy sobie squirta w necie natomiast znacznie mniej film instruktażowy, jak dać coś takiego swojej partnerce.

        Kopiujemy też wiele rzeczy ze wschodniej kultury, w której seksualność kobieca, łechtaczka, orgazmy pochwowe, wytryski i satysfakcja seksualna kobiety są normą. Kultury, której moim skromnym zdaniem raczej nie zrozumiemy i większość z tego będzie dla nas zawsze swoistym hokus-pokus.
        Jest fajny nurt adaptowania tej wiedzy na standardy zachodnie i to jest sensowniejsze. Tyle, że mamy całe bogactwo własnych źródeł, nadal zachowanych. Jeszcze w 12 wieku orgazm kobiety był uważany za niezbędny przy akcie poczęcia i wobec tego dość rozbudowana była wiedza o tym jakimi drogami do niego dojść. Zachowało się sporo materiałów, choć wiele z tego spłonęło na stosach inkwizycji - raczej nie w średniowieczu, ale w epoce kolejnej, epoce rozumu.

        Często postuluję, że jeśli kobieta czuje się seksualnie sfrustrowana - powinna rozpocząć pracę nad sobą, poznać własną seksualność. Niemniej jednak w zakresie seksu z partnerem wymaga to także od mężczyzny odejścia od modelu seksu męskiego i wprowadzenia do niego elementów "dla kobiety" i dla jej satysfakcji. W niewielu związkach kobieta ma tak słabą pozycję, że będzie zwyczajnie "dawać" za dobra.
        Gdy z kolei mężczyzna cierpi - bo żona korzysta z prawa odmowy seksu, który nie daje jej satysfakcji, jest dla niej przykry, ale równocześnie brak jest jej przyzwolenia na to, aby on sobie ten seks brał gdzie indziej (jak drzewiej bywało), to wydaje mi się rozsądne rozbudzenie takiej kobiety. Jest duża szansa, że kobieta - mając z seksu coś dla siebie będzie do niego dążyć. I tu oczywiście można oburzać się na mnie, że wtedy cała odpowiedzialność spadnie na faceta, że on będzie pełnił rolę przewodnika itp. - z początku tak. Ale jeśli to jest droga do rozwiązania problemu - to może jednak warto spróbować?Jeśli się powiedzie - będzie lepiej.

        Z drugiej strony nie rozumiem twojej niekonsekwencji. Z jednej strony upierasz się, że zacieranie różnic między płciami jest dla związków niekorzystne. Z drugiej strony równie mocna oburza cię obsadzenie mężczyzny w związku w tradycyjnej męskiej roli - przewodnika seksualnego, tego, który kobietę rozbudza, w świat seksu wprowadza.
        Czy czasem nie jest tak, że męskość postrzegasz jako tą, która po prostu swoje prawa seksualne egzekwuje?

        Co do "obowiązków" kobiet - tak jak najbardziej sensowne jest, aby oczekiwać, że kobieta nie będzie w związku i w seksie jedynie biorcą.

        A że opisuję często sprawę od strony kobiet, które nie odnalazły satysfakcji w seksie, czuły się sfrustrowane, udawały (a same nie potrafiły i nadal nie potrafią nic z tym zrobić) i że sądzę, że dla nich dobrym wyjściem byłoby zaangażowanie ze strony ich partnerów? Więcej partnerstwa? Z takim modelem spotykam się często. Oczywiście nie oznacza to, że jest to powszechny problem - bo nie dotyczy par zadowolonych. Jednak w parach niezadowolonych, na granicy rozpadu brak partnerstwa jako przyczyna BSM - czy to w płaszczyźnie podziału obowiązków, czy seksualnej jest to problem częsty.
        Jeśli para ma takie kłopoty, często okazuje się, że kobieta oczekiwała od związku partnerstwa, satysfakcji seksualnej, mężczyzna raczej oczekiwał, że będzie miał bardziej tradycyjną żonę, nie podoba mu się pomysł angażowania w opiekę nad dziećmi i obowiązki domowe na równi z żoną, oraz nie potrafi dać kobiecie orgazmu (nawet gdy próbował na różne sposoby). Czasem jedno lub oboje są przy tym zafiksowani na orgazm pochwowy, wartościują przyjemność kobiety i sądzą, że sprawny kochanek zaspokaja kobietę na drodze czystego stosunku.
        Dlatego wierzę Markowi, że jego związek małżeński jest szczęśliwy - są kobiety, które nie oczekują partnerstwa, nie potrzebują satysfakcji seksualnej, wystarcza im bliskość i się tym cieszą. Tylko, że takich kobiet jest niewiele. Sporo też zależy od komfortu życia oraz tego na ile kobieta jest zaangażowana w zdobywanie dóbr doczesnych.

        Wiele kobiet sądzi, że gdyby mogły zrezygnować z pracy zawodowej, zachowując dobry status materialny i mając czas na własne zainteresowania, rozwój osobisty - byłyby szczęśliwsze niż w modelu, w którym czują się zmuszone do pracy. To także typ "żony Marka", tylko taki, któremu nie udało się odnaleźć odpowiedniego partnera (gardzą nim jako niemęskim, nie potrafiącym się wywiązać z męskiej roli)= BSM.

        Niemniej jednak jest też wiele kobiet, które potrzebują niezależności, potrzebują partnerów, nie opiekunów. Jeśli trafią na kogoś, kto wolałby kobietę w stylu "zony Marka" - problemy w związku i BSM murowane.
    • druginudziarz chuje muje dzikie weże 08.04.14, 10:59
      ...
    • that.bitch.is.sick Re: męski orgazm inaczej 08.04.14, 12:03
      twojabogini napisała:
      > 4. Orgazm zwrotny - na skutek orgazmu kobiety w zespoleniu. Wielu mężczyzn gdy
      > go osiągnie twierdzi, że dopiero wtedy odkryli seks i poczuli się męscy seksual
      > ni - odpowiednik kobiecego pochwowego niewielu go przeżyło, nie wiadomo jak go
      > osiągnąć, ale bywa opisywany jako graal.
      >

      A to skad wzięłaś że orgazm w reakcji psychicznej na kobiece orgazmiczne skurcze pochwy to odpowiednik kobiecego orgazmu pochwowego? Czy kobiety "orgazm pochwowy" mają w reakcji na orgazm męski, co jest bzdurą, czy w tym sensie że znowuż wracamy do tych samozapewnień poprawiających humor, że orgazm pochwowy to graal? To się już robi bardzo wesołe.
      • twojabogini Re: męski orgazm inaczej 08.04.14, 12:34
        that.bitch.is.sick napisała:

        > A to skad wzięłaś że orgazm w reakcji psychicznej na kobiece orgazmiczne skurcz
        > e pochwy to odpowiednik kobiecego orgazmu pochwowego?

        To nie jest orgazm psychiczny, to orgazm na skutek stymulacji. Jest też oczywiście orgazm psychiczny, gdy jęk kobiety czy inne jej zachowania okołoorgazmiczne wzmagają podniecenie - ale to co innego.
        Skąd to wzięłam? Tak opisuje to Tantra, jeszcze szczegółowiej opisuje to Tao. Mamy też zachodnią drogę osiągania orgazmu męskiego na skutek silnych skurczy pochwy - drogę na skróty. Podduszanie albo podtapianie dają identyczny efekt - następują bardzo silne skurcze pochwy - dające mężczyznom odjechane odczucia i bardzo silny orgazm (nie polecam, wiele osób przy tym ginie).
        Takie opisy zawarte są także w męskich relacjach seksualnych. Jak już napisałam najbardziej zaskoczył mnie W. Łysiak, który taki właśnie orgazm - na skutek silnego orgazmu kobiety opisał jako pierwszy "prawdziwy orgazm". Inna sprawa, że on jako mizogin napisał oczywiście o orgazmie kobiety na drodze stosunku.

        Tantra nie jest tak wymagająca - chodzi o to aby w momencie głębokiego orgazmu kobiety wewnątrz kobiety był członek podnieconego mężczyzny. Na ile się orientuję Tao jednak za ideał takiego orgazmu przyjmuje akt zespolenia w stosunku.

        Identyczne opisy zespolenia i orgazmu mężczyzny jako reakcji zwrotnej na orgazm kobiety odnajdziemy w pismach wczesnego średniowiecza, powszechnie dostępne, choć we fragmentach są głownie pisma które można okreśłić jako poradniki medyczne Hildegardy z Bingen - ta na domiar złego pisze jeszcze o obopólnym wytrysku i to jako o stałym elemencie "normalnego stosunku". Nie ona jedna zresztą wśród jej współczesnych.

        Inną metodą dania mężczyźnie takiego orgazmu jest wyćwiczenie mięśni pochwy. Orgazm kobiety nie jest tu konieczny. Tajki mają swoją praktykę, gdzie cały stosunek potrafią przeprowadzić w ten sposób, mężczyzna pozostaje bierny, ich ruchy są głównie ruchami mięśni pochwy i zwieraczy odbytu (coś w rodzaju fali), penis się nie przesuwa w osi pochwy, a jedynie jest przemieszczany wewnątrz niej i rytmicznie uciskany, ze wzrastającą siłą, taki tam masaż penisa pochwą, Hinduski robią coś w stylu tańca brzucha i równoczesnej pracy mięśniami, penis jest uciskany i wykonuje równocześnie także ruchu wzdłuż osi, przemieszcza się także po przekroju. Obie kultury zalecają kobietom, które chcą się tak wyszkolić, ćwiczenia z ciężarkami na wzmocnienie mięśni pochwy i takie stosunki są w pakiecie ekskluzywnych usług erotycznych. Nasze ekskluzywne prostytutki raczej przy nich wysiadają, ale z drugiej strony są też tańsze.

        Czy graal? Wiele osób tak to traktuje - ja nie. To, że coś jest potencjalnie dostępne, nie oznacza, że muszę tego szukać. Może mi się nie chcieć. Ja tam sobie swoje głębokie orgazmy lubię przezywać dla swojej satysfakcji, a taoistycznej harmonii w związku raczej nie osiągnę nigdy - chyba, że jest możliwe przy ciągłych walkach o dominację. Jedni cieszą się z m-2 inni muszą mieć willę. Jedni cieszą się w pełni zautomatyzowanymi domami, inni lepiej odnajdują się w domku na wsi, gdzie trzeba palić w piecu, rąbać drzewo i można własnoręcznie coś hodować. W seksie też fajna jest różnorodność.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka