Dodaj do ulubionych

striptiz - goło niewesoło

09.06.14, 12:30
Chyba muszę zacząć od tego że pewnie jestem niemądrą kobietą. Potrafię przełknąć, że mój mąż się masturbuje albo ogląda gołe baby w necie. Ale nie mogę znieść jak łazi na striptiz z kolegami, albo chwali mi się jaki to 'jurny jest' bo laski na niego lecą w dyskotece, gdzie sobie potańczył do rana.
Najpierw płakałam. Potem postanowiłam wzniecić w nim zazdrość. A teraz.. ja też chcę się zabawić. Dlaczego tylko on może? Striptiz oczywiście mnie nie interesuje. Co najwyżej mnie śmieszy. Ja uwielbiam być adorowana. Uwielbiam spotkania, kolacje, atmosferę tajemniczości, kocham tańczyć i dostawać kwiaty. Przecież to chyba nie zdrada?? (sko striptiz i laski z dyskoteki nie są..?)
Nie chcę czuć się odrzucona, niekochana, nieatrakcyjna. Mój mąż jest durny. Jak woli gapić się na cudze cycki, zamiast na moje to jego strata. Chętni na pewno się znajdą.
Tylko jedno, jesteśmy małżeństwem, mamy dzieci, razem pracujemy. On jest ważny dla nich. Jest także ważny dla mnie. Czy to nie zrujnuje naszej relacji? Jeśli i ja zacznę to wszystko olewać? Oczywiście powiedziałam mu o moim planie i się wkurzył. Ja nie chcę tracić stabilizacji, nie chcę się przeprowadzać, dzielić koszul, tłumaczyć dzieciom gdzie jest tata. Nasze życia są tak mocno splecione, że nie możemy - przynajmniej teraz - się rozstać. Zresztą żadne z nas nie chce. Po prostu on nie jest skłonny do żadnych starań, żadnych rezygnacji ze swoich potrzeb.

A, pewnie ktoś z Was powie że pewnie jestem wredną żoną bo mu nie daję. Ale u nas jest dokładnie jak w kawale. Psychoanalitym pyta żonę: jak często się kochacie? Ona: Nieustannie. 3 razy w tygodniu.
Psychoanalitym pyta męża: jak często się kochacie? On: Prawie nigdy. 3 razy w tygodniu.

Macie podobne doświadczenia? Co sądzicie? Szczególnie liczę na męski punkt widzenia..
Obserwuj wątek
    • jesod Niewesoło 09.06.14, 13:12
      czarownica_natalia napisała:
      > Chyba muszę zacząć od tego że pewnie jestem niemądrą kobietą.

      Pewnie tak...

      czarownica_natalia napisała:
      > Mój mąż jest durny.

      Swój do swego ciągnie.

      czarownica_natalia napisała:
      > Jest także ważny dla mnie. Czy to nie zrujnuje naszej relacji?

      Chyba żartujesz sobie. I o jakiej relacji piszesz...?
      Z podanych informacji wynika, że nie ma żadnej, pozytywnej.
      Czy Twoje twierdzenie, że on jest ważny dla Ciebie ma jakieś konkretne podstawy, które dotyczą relacji między Wami, o ile one w ogóle jakieś są?

      czarownica_natalia napisała:
      > A, pewnie ktoś z Was powie że pewnie jestem wredną żoną bo mu nie daję.

      No... ale chyba nie chcesz? To ma jakieś swoje podstawy.

      czarownica_natalia napisała:
      > Szczególnie liczę na męski punkt widzenia..

      O! Wspaniale się wstrzeliłaś w tubylcze oczekiwania - tu najważniejszy jest męski punkt widzenia. Już Cię tutaj za to lubią. :)
      • sabat.77 Re: Niewesoło 09.06.14, 13:38
        O, to zapewne jakis facet napisal. Jesod, zobacz, to pewnie jakis forumowicz sie podszywa pod kobiete. To Urqu, Sabat albo Marek Zak :)
        • czarownica_natalia Re: Niewesoło 09.06.14, 14:07
          Nie jestem facetem :-) Ale 3 razy na dekadę to chyba niezdrowo :)
          Myślicie że za dużo mężowi pozwalam? Bana na wszystko trzeba mu założyć? (też mi męska solidarność..) Dla mnie w relacji ważna jest wolność. Nigdy mu niczego nie zabraniałam i nie będę tego robić. Niemniej jednak wolność = odpowiedzialność. I korzystanie z wolności niesie konsekwencje. Kiedy myślę, że mogłabym spotykać się z innymi, nawet za pozwoleniem mojego męża, czuję się moralnie zła..
          Jesod, między nami naprawdę jest głęboka więź. Nie wiem jak mam to wytłumaczyć. Sama nie wiem co sprawia, że ciągnie nas do siebie. Chcę zobaczyć męski punkt widzenia, tylko dlatego że kobiecy już mam.
          • sabat.77 Re: Niewesoło 09.06.14, 14:33
            Nie mialem na mysli tego, ze ty mu pozwalasz. On moze sobie pozwolic, bo jest fajny, przy kasie i imprezowy. Da sie to wyczuc - taki typ. Im facet atrakcyjniejszy, tym trudniej go okielznac. Z drugiej strony - daje wiecej satysfakcji. To jak roznica miedzy malym konikiem jakiejs pracowitej rasy, a dzikim, szalonym mustangiem.
            • czarownica_natalia Re: Niewesoło 09.06.14, 15:07
              Mądrze napisałeś. A co ja mam na to poradzić? Pokochać nie chcę. Porzucić nie umiem.
              Czy taki układ o jakim piszę ma szanse na powodzenie? Trochę będę z nim. A trochę nie. Czy można tak żyć i się nie wypalić? A może jeśli poczuje że mnie traci to postara się mnie odzyskać? Tylko czy ja będę chciała z tego zrezygnować? A może jestem tchórzem, który nie potrafi wystawić męża za drzwi (bo dzieci)? A może tak już w związkach jest i mamy na tyle odwagi by być wobec siebie szczerym?
              Czasami myślę, że gdyby zrobił coś naprawdę okropnego to byłoby lepiej, bo jednoznacznie. A takto jest tak letnio, ani nie jest całkiem zły ani całkiem dobry..
              • sabat.77 Re: Niewesoło 09.06.14, 15:21
                To sa zlozone osobowosciowe kwestie. W gruncie rzeczy w zyciu walczymy sami z soba. Ludzie w trudnych zwiazkach maja czesto deficyty po wlasnej stronie, ktore sprawiaja ze brak im odwagi. Z drugiej strony - brawura cechuje idiotow :)
                Nie wiadomo jak bedzie, tylko Ty o tym decydujesz.
              • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Niewesoło 09.06.14, 15:24
                "Nasze życia są tak mocno splecione, że nie możemy - przynajmniej teraz - się rozstać.
                Zresztą żadne z nas nie chce. Po prostu on nie jest skłonny do żadnych starań, żadnych rezygnacji ze swoich potrzeb." - koniec cytatu :)

                Skoro on zamierza rezygnować ze swoich potrzeb, to dlaczego ty się oglądasz na to co on powie jak zaczniesz (choćby odrobinę) realizować swoje zachcianki - ???
                Przecież jesteście mocno spleceni, więc w czym problem ?
                No chyba, że ten splot życiowy to dla ciebie raczej jest węzeł gordyjski, a dla niego rodzaj postronka, na którym cię trzyma. Jakoś tak mi pachnie taką opcją ....
              • mojemail3 Re: Niewesoło 09.06.14, 15:53
                czarownica_natalia napisała:

                (...)"Czasami myślę, że gdyby zrobił coś naprawdę okropnego to byłoby lepiej, bo jednoznacznie. A takto jest tak letnio, ani nie jest całkiem zły ani całkiem dobry...(...)"

                Dobrze myślisz, ale nie ma tak łatwo. Łatwo jest zauważyć widoczne zło, Ty tolerujesz drobne świństwa w imię poszanowania wolności ( nadużywanej) a dzieje się to ze stopniową, ustawiczną szkodą dla związku.
                Jak tak dalej pójdzie, to rzeczywiście odzyskacie upragnioną wolność "wolność", obydwoje.
                Teraz takie czasy,że nie wypada w imię skrzywionego pojęcia humanizmu ( wszystko co ludzkie nie jest nam obce) postawić wyrazną linię demarkacyjną między dobrem a złem...
    • sabat.77 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 13:42
      Trzy razy w tygodniu? To orgia seksualna. Tu spotyka sie ludzi, ktorzy uprawiaja seks w tej czestotliwosci w czasie dekady a nie tygodnia :)
      A maz - skoro mu na to pozwalaja warunki, to szaleje. Sam dobrze wie, ze go nie zostawisz. Taki uklad najwyrazniej. Zazdroszcze mu.
    • brak.polskich.liter Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 15:22
      Coz, skoro kategorycznie wykluczasz mozliwosc rozstania, to Twoj stary wie, ze moze Ci nawet napluc na glowe i ujdzie mu to na sucho - bo co mu zrobisz? Tupniesz nozka? Nie podasz obiadu? Nasikasz mu na koszuke? No, wez...
      • jesod Bo co mu zrobisz? 09.06.14, 15:51
        brak.polskich.liter napisała:
        > bo co mu zrobisz?
        > Tupniesz nozka? Nie podasz obiadu? Nasikasz mu na koszuke? No, wez...

        Możliwości jest wiele.
        Ale... na początek.
        Na tupanie nóżek szkoda...
        Obiadu można nie podać - może sam go sobie wziąć, a nawet wcześniej ugotować.
        A opcja z nasikaniem na koszulkę całkiem fajna. Ja bym dyskretnie nasikała i zostawiła mu... do dyspozycji. Niech sobie ją wypierze sam.
        To tylko tak, na początek... :)
        • sabat.77 Re: Bo co mu zrobisz? 09.06.14, 16:43
          Bosz... Sikanie na koszulke :) Normalnie jak kocice... Moze niech go przewroci i nasika na zalozona :)
      • druginudziarz Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 16:33
        brak.polskich.liter napisała:

        > Coz, skoro kategorycznie wykluczasz mozliwosc rozstania, to Twoj stary wie, ze
        > moze Ci nawet napluc na glowe i ujdzie mu to na sucho - bo co mu zrobisz? Tupni
        > esz nozka? Nie podasz obiadu? Nasikasz mu na koszuke? No, wez...

        Jesteś pewien/pewna za natalia oczekiwała na takie pytania? po ch..a te wizje skoro nie masz nic jej do powiedzenia?
        • triss_merigold6 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 20:16
          No, przecież powiedziała konstruktywnie, a wizje są realistyczne. Znacznie bardziej realistyczne niż wizja autorki, że on korzysta z wolności i swobody, a ona zaciska zęby i próbuje się zrewanżować pięknym za nadobne i czuje się z tym super.
        • brak.polskich.liter Lopatologidznie 10.06.14, 08:34
          Nie wiem, na jakie pytania/rady czekala autorka - nie wnikam (byc moze na rady "nazbieraj garsc kozich bobkow przy pelni ksiezyca, zmow 3 zdrowaski, zmiel kozie bobki i dorzuc mezowi do zupy, a wtedy on zacznie Cie adorowac i wielbic", lub cos rownie realistycznego). Rady "znajdz sobie dyskretnego gacha" jej nie udziele, bo guzik jej to pomoze - sama pisze, ze nie ruchania jej brakuje, tylko czulosci, adoracji i zainteresowania. A po to, zeby miec w ogole cien szansy na zmiane ukladu sil w swoim malzenstwie i dostac to, na czym jej zalezy, a co jej maz niechetnie daje, on musialby przestac czuc sie pewnie w tej relacji. A nie zacznie, jesli ona wyklucza mozliwosc rozstania (tj. zostanie z nim, zeby nie wiem, jak fatalne dla niej bylo ich malzenstwo).
          • druginudziarz Re: Lopatologidznie 10.06.14, 09:45
            brak.polskich.liter napisała:

            > Nie wiem, na jakie pytania/rady czekala autorka - nie wnikam (byc moze na rady
            > "nazbieraj garsc kozich bobkow przy pelni ksiezyca, zmow 3 zdrowaski, zmiel koz
            > ie bobki i dorzuc mezowi do zupy, a wtedy on zacznie Cie adorowac i wielbic", l
            > ub cos rownie realistycznego).

            Czyli: "nie wiem co jej powiedzieć, to powiem cokolwiek, a najlepiej żeby jej jeszcze w pięty poszło"? ;)
    • potwor_z_piccadilly Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 17:59
      czarownica_natalia napisała:

      > Oczywiście powiedziałam mu o moim planie i się
      > wkurzył.

      A czego oczekiwałaś?
      Jeszcze jedna gaduła.
      Nie gadulstwo się liczy, a czyny.
      Mądrych, sprytnych, sensownych gaduj gadula ten świat jest pełen. Ale mądrych, sprytnych i sensownych czynów jest na nim jak na lekarstwo.
      Czyli działaj, tyle że mądrze.
      Co mam na myśli pod pojęciem, mądrze?
      Po prostu, wiele pod niebem jest cudów i nic nie powinno stać na przeszkodzie by pójść sobie po te cuda, z jedną jednak uwagą, uważać trzeba by za daleko się nie wypuścić bo krucho może być z powrotem na stare śmieci.
      www.youtube.com/watch?v=rA1E3Ok1PvM

      • mojemail3 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 18:14
        potwor_z_piccadilly napisał:


        (...)"Po prostu, wiele pod niebem jest cudów i nic nie powinno stać na przeszkodzie by pójść sobie po te cuda(...)"

        Potworze, czyżbyś nie znał jeszcze, w swych dojrzałych latach męskich kobiecej psychiki i emocjonalności?
        Uważasz,że autorkę wątku usatysfakcjonuje świństwo za świństwo???
        • sabat.77 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 18:28
          Co usatysfakcjonuje kobiete? Moze glowa Jana na srebrnej tacy? :)
        • potwor_z_piccadilly Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 18:30
          mojemail3 napisała:

          > Uważasz,że autorkę wątku usatysfakcjonuje świństwo za świństwo???

          A co rozumiesz pod pojęciem świństwo?
          Czy ja ją namawiam do skoku w bok?
          Nie.
          Ja tylko sugeruję by wzorem swojego mena, też znalazła swoje pasje.
          Tyle.
          No i niech nie gada, bo ujawniając co myśli, uprzedza swojego przeciwnika, a ten poinformowany, strategię, a nawet odwet jakiś zawsze wykombinuje.
          • mojemail3 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 18:32
            potwor_z_piccadilly napisał:

            "(...)Ja tylko sugeruję by wzorem swojego mena, też znalazła swoje pasje (...)"

            No, "man" ma pasje zaiste imponujące,pogratulować, ciekawe w jakim wieku pan, czyżby już kryzys wieku średniego walił na dekiel ?
          • czarownica_natalia Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 18:55
            Ja mam swoje pasje. Mój mąż mnie nie utrzymuje, nie jestem od niego w żaden sposób finansowo zależna. Gdyby brać sprawę zdroworozsądkowo, to prócz dzieci, nie ma powodu żebyśmy byli ze sobą. A jednak chcemy.
            To nie jest taki pierwszy wybryk mojego męża. Kiedy urodziły się nam dzieci i byłam matką domową, mój "mustang" poczuł się władcą świata i balował na całego. Wtedy ja się uniezależniłam. Znalazłam nianię. Założyłam firmę. Uniezależniłam się finansowo. Znalazłam hobby. Przyjaciół w dla mnie nowym, a mieście dzieciństwa mojego męża. Znalazła się też garstka adoratorów. Potem przestałam gotować. Zatrudniłam sprzątaczkę. I znowu poczułam się kobietą. I on to poczuł. I skończyły się nocne wypady. A teraz znów to samo.. Myślałam, że już mamy to za sobą.

            Nie wiem czy warto bawić się w tą farsę. W podwójne życie. Może to da mi szczęście. Może nie. Pewnie spróbuję. Zanim odejdę.

            A na razie lecę z moimi dwoma kolegami potańczyć salsę. A mężulkowi dzieci pozostawiam.
            • triss_merigold6 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 20:17
              Chcecie być razem czy Ty chcesz?
            • druginudziarz Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 20:29
              czarownica_natalia napisała:

              > A na razie lecę z moimi dwoma kolegami potańczyć salsę. A mężulkowi dzieci pozo
              > stawiam.

              No to skoro jesteś zaopiekowana to w czym problem :)
              Że nie z nim?
              Wiesz znajomi mojego kolegi zaraz po ślubie sobie wyjaśnili, że ogólnie obustronnie nie ma problemu, tylko, żeby do domu syfa nie przynieść.
              To zdaje się kwestia gruboskórności.
              • sabat.77 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 20:37
                Jak to - nie ma problemu? No co ty, nudziarz, jest problem - ze nie z nami :) Chyba ze chodzi o salse pomidorowa, ale wole sobie nawet nie wyobrazac, jak moznaby ja zatanczyc :)
              • midnight_lightning Re: striptiz - goło niewesoło 13.06.14, 22:25
                @druginudziarz

                "Wiesz znajomi mojego kolegi zaraz po ślubie sobie wyjaśnili, że ogólnie obustronnie nie ma problemu, tylko, żeby do domu syfa nie przynieść.
                To zdaje się kwestia gruboskórności."


                Trochę to dla mnie niejasne i dziwne, jacy znajomi i w jaki sposób sobie wyjaśnili taką kwestię?

                1 - znajomi jako znajome małżeństwo? ślubna "wyjaśniła" mężowi, że będzie się bzykać z kim chce, gdyż jako kobieta ma prawo do swobodnego dysponowania swoim ciałem ? mąż raczej nie, po co by się żenił, gdyby miał chętne koleżanki na mieście.

                2 - znajomi kolegi sami pomiędzy sobą "wyjaśnili", że żaden nie ma zamiaru rezygnować z foczki, nawet po jakimś tam ślubie, wobec czego obiecali sobie nawzajem, że żaden syfa nie przyniesie i nie pozaraża reszty szwagrów? z mężatką można bez prezerwatywy, ojciec już jest.

                3 - znajomi kolegi wpadli napruci któregoś weekendu w gościnę i "wytłumaczyli" koledze, że to oni, "prawdziwe męźczizny", mają prawo do bzykania jego żony, która wyraźnie usycha z tęsknoty za starymi, dobrymi gangbangami, a on ma się zabrać za robienie kanapek i zmywanie?
        • jesod Świństwo za świństwo 09.06.14, 20:19
          mojemail3 napisała:
          > Uważasz,że autorkę wątku usatysfakcjonuje świństwo za świństwo???

          A czemu nie...?
          Jak się dobiorą dwie życiowe świnie to nawet respektu i szacunku do siebie nabiorą grając świństwami, w imię szeroko pojętej wolności. Jakie świnie taka wolność, albo jaka wolność takie świnie...
          Chrum, chrum, chrum.... Kwiii, kwii, kwiiiii... :)
    • sabat.77 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 18:08
      Jeszcze na fali seksistowskich podzialow. Przychodzi laska i mowi, ze chetni na pewno sie znajda. Nie pamietam, zeby tak zaczal jakis facet, ktory tu przylazl z problemem. Widac, ze faceci zyja w innym Matrixie.
      • czarownica_natalia Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 18:45
        Sabat.77, może kobiety żyją w innym świecie. Ale przyznaj, że generalnie dla faceta znalezienie laski na niewinny flirt nie jest zdaje się trudnym zadaniem. Chyba, że a) nie wiesz co to mydło b) jesteś tak nieśmiały że żeby się odezwać do dziewczyny musisz wypić całą gorzelnie.
        • druginudziarz Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 18:54
          czarownica_natalia napisała:

          > Sabat.77, może kobiety żyją w innym świecie. Ale przyznaj, że generalnie dla fa
          > ceta znalezienie laski na niewinny flirt nie jest zdaje się trudnym zadaniem. C
          > hyba, że a) nie wiesz co to mydło b) jesteś tak nieśmiały że żeby się odezwać d
          > o dziewczyny musisz wypić całą gorzelnie.

          Hahahaahahaha :D
          ok, pożartowaliśmy, teraz możemy sobie porozmawiać.
          • czarownica_natalia Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 18:55
            Poważnie :) Laski nie lecą na wygląd. Jak jesteś wygadany, zabawny to każda na ciebie 'poleci'
            • druginudziarz Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 18:59
              czarownica_natalia napisała:

              > Poważnie :) Laski nie lecą na wygląd. Jak jesteś wygadany, zabawny to każda na
              > ciebie 'poleci'

              No przecież wiem, hahaahhahaa :))) z tym, że "niewinny flitr" przydałby się 'oprócz' a nie 'zamiast'.
              Jakby Ci to powiedzieć, hmmm... Zapewne są mężczyźni, którzy sens życia upatrują w zajmowaniu kobiet niewinymi flirtami.
              • mojemail3 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:03
                druginudziarz napisał:

                > No przecież wiem, hahaahhahaa :))) z tym, że "niewinny flitr" przydałby się 'op
                > rócz' a nie 'zamiast'.
                > Jakby Ci to powiedzieć, hmmm... Zapewne są mężczyźni, którzy sens życia upatruj
                > ą w zajmowaniu kobiet niewinymi flirtami.

                A Ty Nudziarz tez kolejny żonaty poszukujący wrażeń poza małżeństwem, co?
                Jakieś światłe rady na temat niewinnych flirtów...
                • druginudziarz Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:15
                  mojemail3 napisała:

                  > druginudziarz napisał:
                  >
                  > > No przecież wiem, hahaahhahaa :))) z tym, że "niewinny flitr" przydałby s
                  > ię 'op
                  > > rócz' a nie 'zamiast'.
                  > > Jakby Ci to powiedzieć, hmmm... Zapewne są mężczyźni, którzy sens życia u
                  > patruj
                  > > ą w zajmowaniu kobiet niewinymi flirtami.
                  >
                  > A Ty Nudziarz tez kolejny żonaty poszukujący wrażeń poza małżeństwem, co?
                  > Jakieś światłe rady na temat niewinnych flirtów...

                  yyyyy? ocb?
                  po prostu rozbawiły mnie okoliczności :)
                  • mojemail3 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:18
                    druginudziarz napisał:

                    (...)"po prostu rozbawiły mnie okoliczności :)"

                    Mnie sytuacja tego małżeństwa wcale nie bawi...
                    • druginudziarz Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:36
                      mojemail3 napisała:

                      > druginudziarz napisał:
                      >
                      > (...)"po prostu rozbawiły mnie okoliczności :)"
                      >
                      > Mnie sytuacja tego małżeństwa wcale nie bawi.

                      Nienienie.
                      Mnie również, bo ja ogólnie takim wrażliwcem jestem, więc nie wciskaj mi intencji któych nie mam.
                      Rozbawił mnie, być może skrót myslowy, o tym 'niewinnym flircie', w kontekście tego forum.
                      Być może, jak to pisze bohaterka tego wątku, niemal każdy meżczyczna ma szansę, ale nie to jest przecież bolączką mężczyzn.
                      • sabat.77 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:42
                        Nie wypowiadaj sie w moim imieniu. Moja bolaczka jest brak niewinnych flirtow i z przyjemnoscia wezme w takim udzial!
                        • druginudziarz Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:53
                          sabat.77 napisał:

                          > Nie wypowiadaj sie w moim imieniu. Moja bolaczka jest brak niewinnych flirtow i
                          > z przyjemnoscia wezme w takim udzial!

                          Ale Ty nie wpisujesz się w mainstream.
                          Ani z Ciebie ML, ani pan od demestosa :D
                          • sabat.77 Re: striptiz - goło niewesoło 10.06.14, 21:47
                            No i widzisz nudziarz? Babka narobila smaka na niezobowiazujacy flirt po czym zwinela kram i poszla ze slubnym na terapie. A niezobowiazujacy flirt fiut w bombki strzelil. Co bylo do przewidzenia :)
                • hello-kitty2 Re: striptiz - goło niewesoło 10.06.14, 22:50
                  mojemail3 napisała:

                  > druginudziarz napisał:
                  >
                  > > No przecież wiem, hahaahhahaa :))) z tym, że "niewinny flitr" przydałby s
                  > ię 'op
                  > > rócz' a nie 'zamiast'.
                  > > Jakby Ci to powiedzieć, hmmm... Zapewne są mężczyźni, którzy sens życia u
                  > patruj
                  > > ą w zajmowaniu kobiet niewinymi flirtami.
                  >
                  > A Ty Nudziarz tez kolejny żonaty poszukujący wrażeń poza małżeństwem, co?
                  > Jakieś światłe rady na temat niewinnych flirtów...

                  Tia a do mnie pisal, ze generalnie nie lubi ludzi czy go gdenerwuja co wstawiaja w rozmowie te usmieszki na koncu zdania, a powyzej rzy cala geba (?) Tak mu sie nagle upodobania odmienily :-)
                  • druginudziarz Re: striptiz - goło niewesoło 11.06.14, 09:43
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Tia a do mnie pisal, ze generalnie nie lubi ludzi czy go gdenerwuja co wstawiaj
                    > a w rozmowie te usmieszki na koncu zdania, a powyzej rzy cala geba (?) Tak mu s
                    > ie nagle upodobania odmienily :-)

                    Kiciu, pamięć ludzka jest zawodna, znajdź sobie co dokładnie Ci napisałem ;)
              • czarownica_natalia Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:15
                Przypuszczam że większość liczy na coś więcej niż niewinny flirt i dlatego w ogóle w niego wchodzi. Inaczej po co. W małżeństwie seks to obowiązek a nie przywilej. Nie ma się o co wtedy starać. Ja seksu mam w zadowalającej ilości. Brak mi adoracji i poczucia bycia atrakcyjną akurat dla tego jednego.
                • sabat.77 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:22
                  Jak chcesz to moge Cie poadorowac i powielbic :)
                  • mojemail3 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:23
                    sabat.77 napisał:

                    > Jak chcesz to moge Cie poadorowac i powielbic :)

                    Bardzo śmieszne...
                    • sabat.77 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:35
                      To nie byl zart.
                  • druginudziarz Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:28
                    sabat.77 napisał:

                    > Jak chcesz to moge Cie poadorowac i powielbic :)

                    Wiedziałem :))))
                    Mażna też "wespół w zespół" :D
                    www.youtube.com/watch?v=yQNVB1ghR9c
                    • sabat.77 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:36
                      Wiedzialem, ze wiedziales :)
                • mojemail3 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:22
                  czarownica_natalia napisała:

                  (...)"W małżeństwie seks to obowiązek a nie przywilej. Nie ma się o co wtedy starać. Ja seksu mam w zadowalającej ilości. Brak mi adoracji i poczucia bycia atrakcyjną akurat dla tego jednego(...)"

                  A ja myślę,że jest odwrotnie, seks to przywilej małżeństwa.
                  Twoim odczuciom wcale się nie dziwię, masz normalny dla kobiet głód niezaspokajanej relacji, podczas gdy mąż zaspokaja swą potrzebę różnorodności seksualnej w dość trywialny sposób.
                  Myślisz,że jak się rzucisz w wir seksualnych przygód, to zaspokoisz ten głód relacji? Ze panowie na nic innego nie czekają, tylko żeby adorować odtrącone mężatki???
                • druginudziarz Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:25
                  czarownica_natalia napisała:

                  > Przypuszczam że większość liczy na coś więcej niż niewinny flirt i dlatego w og
                  > óle w niego wchodzi. Inaczej po co.

                  Dla samej przyjemności rozmowy. Ale to nie jest do zrealizowania gdy ktoś jest przygnieciony potrzebą. Albo gdy ma pod dostatkiem, no bo wtedy po co mu te nadmiarowe okoliczności.

                  > W małżeństwie seks to obowiązek a nie przywilej. Nie ma się o co wtedy starać.

                  Jedno drugiego nie wyklucza, a nawet bym powiedział że powinno determinowac. Czyli "mam obowiązek się starać". Ale to działa jeśli dział obustronnie, coś jak jazda tan dendemem, ale takim gdzie jeden ma pedała a drugi kierownicę. No i czasem się wymieniasz.

                  > Ja seksu mam w zadowalającej ilości. Brak m
                  > i adoracji i poczucia bycia atrakcyjną akurat dla tego jednego.

                  Zauważyłem. Niestety nie mam nic sensownego w tej kwestii do powiedzenia :(
                • jesod Seks to obowiązek 09.06.14, 23:39
                  czarownica_natalia napisała:
                  > W małżeństwie seks to obowiązek a nie przywilej.

                  Niemożliwe! Dotąd byłam przekonana, że to przyjemność...

                  czarownica_natalia napisała:
                  > Ja seksu mam w zadowalającej ilości.

                  To o co chodzi...? Bo mowa o zadowoleniu, ale jak czytam, nie z jakości, a z ilości. Jaki to rodzaj zadowolenia i na czym konkretnie polega?

                  czarownica_natalia napisała:
                  > Brak mi adoracji i poczucia bycia atrakcyjną akurat dla tego jednego.

                  Wiesz, naprawdę jedyny to może być ten, który zadowala w całokształcie, a nie tylko ilościowo.
        • midnight_lightning Re: striptiz - goło niewesoło 13.06.14, 21:36
          @czarownica natalia

          "Sabbat77, ale przyznaj, że generalnie dla faceta znalezienie laski na niewinny flirt nie jest zdaje się trudnym zadaniem. Chyba, że a) nie wiesz co to mydło b) jesteś tak nieśmiały że żeby się odezwać do dziewczyny musisz wypić całą gorzelnie. "


          no dobrze, niech już będzie, przemogę się i kupię w końcu to mydło, zażyję opakowanie prozaku i ruszam na miasto.

          Ojcowie, drżyjcie o swoje córki.

    • loppe Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:28
      Jest generalny kryzys wartości, świat się stacza w komerchę

      09.06.2014 (IAR) - Nie wszystko jest na sprzedaż - ostrzega amerykański filozof Michael J. Sandel. Jeden z ważniejszych współczesnych myślicieli, profesor Uniwersytetu Harvarda, wziął udział w zorganizowanej w Pałacu Prezydenckim debacie "Czego nie można kupić za pieniądze, czyli moralne granice rynków".

      Michael J. Sandel podkreślił, że w ciągu minionych 30 lat w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej odbyła się cicha rewolucja, od gospodarki rynkowej do stania się społeczeństwem rynkowym. Profesor wyjaśnił, że różnica polega na tym, że gospodarka rynkowa jest wydajnym narzędziem pozwalającym organizować działalność produkcyjną, natomiast społeczeństwo rynkowe to miejsce, gdzie prawie wszystko jest na sprzedaż. "To sposób życia, gdzie wartości rynkowe i rynkowy sposób myślenia zaczynają dominować w każdej sferze życia i tego się obawiam" - dodał
      • mojemail3 Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:29
        loppe napisał:

        > Jest generalny kryzys wartości, świat się stacza w komerchę

        Loppe, bardzo adekwatne do tematu, naprawdę doceniam...
        • loppe Re: striptiz - goło niewesoło 09.06.14, 19:33
          mojemail3 napisała:

          > loppe napisał:
          >
          > > Jest generalny kryzys wartości, świat się stacza w komerchę
          >
          > Loppe, bardzo adekwatne do tematu, naprawdę doceniam...

          Konsumpcjonizm przeżera mózgi nienażarte i tyle:)
          • czarownica_natalia Konstruktywnie 09.06.14, 23:07
            Postanowiłam iść do tego ulubionego klubu ze striptizem. Sama zobaczę czy jest o co się wkurzać. Idę w piątek.
            • loppe Re: Konstruktywnie 09.06.14, 23:10
              czarownica_natalia napisała:

              > Postanowiłam iść do tego ulubionego klubu ze striptizem. Sama zobaczę czy jest
              > o co się wkurzać. Idę w piątek.

              No i dobrze. Mam nadzieję że będzie miała obwisłe cycki i wyjdziesz zadowolona
            • sabat.77 Re: Konstruktywnie 09.06.14, 23:14
              Tylko nie stawiaj zadnych drinkow dziewczynom, nie plac karta i nie podpisuj zadnych zobowiazan :)
            • triss_merigold6 Re: Konstruktywnie 09.06.14, 23:16
              Byłaś uprzejma napisać "Dla mnie w relacji ważna jest wolność. Nigdy mu niczego nie zabraniałam i nie będę tego robić."
              Mylisz wolność z brakiem wymagań i brakiem szacunku dla samej siebie. Nie potrafisz stawiać granic więc mąż - za Twoim przyzwoleniem - ciągle je przesuwa. Obudzisz się kiedy, bzykając laskę z dyskoteki w waszym łożu małżenskim zaproponuje Ci dołączenie do trójkąta?
              Twoje próby zwrócenia na siebie uwagi męża i zrekompensowania sobie jego braku adoracji są rozpaczliwe.
              • loppe Re: Konstruktywnie 09.06.14, 23:18
                triss_merigold6 napisała:

                > Byłaś uprzejma napisać "Dla mnie w relacji ważna jest wolność. Nigdy mu niczego
                > nie zabraniałam i nie będę tego robić."
                > Mylisz wolność z brakiem wymagań i brakiem szacunku dla samej siebie. Nie potra
                > fisz stawiać granic więc mąż - za Twoim przyzwoleniem - ciągle je przesuwa. Obu
                > dzisz się kiedy, bzykając laskę z dyskoteki w waszym łożu małżenskim zaproponuj
                > e Ci dołączenie do trójkąta?
                > Twoje próby zwrócenia na siebie uwagi męża i zrekompensowania sobie jego braku
                > adoracji są rozpaczliwe.

                Ale przecież nie o to chodzi. Pozdrawiam:)
            • mojemail3 Re: Konstruktywnie 09.06.14, 23:19
              Jesod jednak nie miała racji...zapowiada się ze będzie bardzo wesoło ;-) Najwazniejszy w zwiazku jest "fun";-)
              • sabat.77 Re: Konstruktywnie 09.06.14, 23:21
                Jesod zawsze ma racje. To wiedzma jest. Znaczy - "wiedzaca".
              • triss_merigold6 Re: Konstruktywnie 09.06.14, 23:26
                Czarownica Natalia chyba średnio dobrze się bawi... ale zawsze może spróbować zwiększyć dawkę prozaku.
              • jesod Re: Konstruktywnie 09.06.14, 23:44
                mojemail3 napisała:
                > Jesod jednak nie miała racji...

                A w czym, bo nie bardzo wiem, gdzie miałam mieć tę rację.

                mojemail3 napisała:
                > Najwazniejszy w zwiazku jest "fun";-)

                No, tutaj.... to jakbyś była tuż po kazaniu guru, w sekcie Mareczka Ż. :)
                • mojemail3 Re: Konstruktywnie 10.06.14, 06:27
                  jesod napisała:

                  > " Jesod jednak nie miała racji..."
                  > A w czym, bo nie bardzo wiem, gdzie miałam mieć tę rację.

                  W pierwszym poście w odpowiedzi na wątek autorki,że będzie "niewesoło";-)
                  A zapowiada się wesoło, bo żona wybiera się do klubu (z damskim;-) striptizem, żeby skonfrontowac swe wyobrażenia...Ale miejmy nadzieję,że będzie jak wieszczy Loppe,że tancerka będzie kiepska, to się autorka wątku w konfrontacji dowartościuje...
                  Poza salsą mozna się jeszcze zapisać na taniec na rurze;-)


                  > mojemail3 napisała:
                  > > Najwazniejszy w zwiazku jest "fun";-)
                  > No, tutaj.... to jakbyś była tuż po kazaniu guru, w sekcie Mareczka Ż. :)

                  Tak, własnie sobie wzięłam do serca rady "guru" związkowego, widocznie wszystkie moje problemy z braku "funu" się wzięły ;-)
                  A przecież na scalenie związku nie ma nic lepszego niż inspiracje np. z klubu ze striptizem...
                  • jesod A zapowiada się 10.06.14, 10:59
                    mojemail3 napisała:
                    > A zapowiada się wesoło, bo żona wybiera się do klubu (z damskim;-) striptizem,
                    > żeby skonfrontowac swe wyobrażenia...

                    Tylko, że to nie jest wesołe. To jest żałosne. Skonfrontować swe wyobrażenia...? O czym?
                    Gdyby miała poczucie własnej wartości, a przede wszystkim godności to nie wpadłaby na ten pomysł. To głupie.
                    W ramach relaksu, jeśli miałaby już na ten typ rozrywki ochotę, powinna pójść na męski striptiz. To też pewnie rodzaj terapii w odwecie palantowi, który po prostu ją poniża i lekceważy. Dla mnie jej luby to idiota. Szkoda dla takiego czasu i uwagi. :)

                    mojemail3 napisała:
                    > Tak, własnie sobie wzięłam do serca rady "guru" związkowego, widocznie wszystki
                    > e moje problemy z braku "funu" się wzięły ;-)

                    A wiesz dobrze na czym ten fun (dlaczego piszesz go w cudzysłowie?) Mareczka Ż. polega? :)

                    mojemail3 napisała:
                    > A przecież na scalenie związku nie ma nic lepszego niż inspiracje np. z klubu ze
                    > striptizem...

                    To, to już są kompletne pierdoły, z prania mózgu przez guru sekty Mareczka Ż. :P
                    Striptiz źródłem inspiracji... :))))) Do czego?
                    • sabat.77 Re: A zapowiada się 10.06.14, 11:17
                      Striptiz jest zrodlem inspiracji, by uprac sobie ubranie :)
                      • jesod Re: A zapowiada się 10.06.14, 12:01
                        sabat.77 napisał:
                        > Striptiz jest zrodlem inspiracji, by uprac sobie ubranie :)

                        No, świetnie, świetnie... Wprost rewelacyjny wniosek.
                        Dlatego też warto zwrócić uwagę jaką ma wielką przyszłość i perspektywy rozwoju na polu DDD.
                        :)
                    • czarownica_natalia Re: A zapowiada się 10.06.14, 11:21
                      Męski też będzie :-)
                      • sabat.77 Re: A zapowiada się 10.06.14, 11:28
                        A nie smieszy cie cala idea? Nie poczujesz sie glupio i nieswojo, jak na scenie jakas dziwna osoba bedzie rytmicznie pozbawiac sie elementow odziezy? :)
                    • mojemail3 Re: A zapowiada się 10.06.14, 16:20
                      jesod napisała:

                      > Tylko, że to nie jest wesołe. To jest żałosne. Skonfrontować swe wyobrażenia...
                      > ? O czym?

                      Jesod, no jasne,że żałosne, przecież pisałam tonem wysoce ironicznym i jeszcze mrugnęłam okiem na końcu zdania...

                      > A wiesz dobrze na czym ten fun (dlaczego piszesz go w cudzysłowie?) Mareczka Ż
                      > . polega? :)


                      No cudzysłów jest, bo też ten "fun" nie moim pomysłem jest...A na czym polega? No przecież wszyscy wiedzą, facet ryczy jak zwierzę, a kobieta udaje dziwkę...



                      > To, to już są kompletne pierdoły, z prania mózgu przez guru sekty Mareczka Ż. :
                      > Striptiz źródłem inspiracji... :))))) Do czego?

                      To też była ironia, jakąż inspiracją może być tandetny striptiz w tandetnym lokalu...
                • marek.zak1 Re: Konstruktywnie 10.06.14, 07:59
                  jesod napisała:
                  > mojemail3 napisała:
                  > > Najwazniejszy w zwiazku jest "fun";-)
                  >
                  > No, tutaj.... to jakbyś była tuż po kazaniu guru, w sekcie Mareczka Ż. :)

                  Ja nie chodzę z kolegami na piwo/śledzika, ani na striptiz. Mam fun w domu. To działa juz 37 lat i oby tak dalej.
                  Milego dnia.
                  • czarownica_natalia Niekonstruktywnie 10.06.14, 08:07
                    Tak sobie myślę, że w sumie to praktycznie nikt z Was nie napisał niczego czego dotyczyłoby moje pytanie. Bo mleko się wylało. Granice zostały przekroczone. Zaufanie nadszarpnięte. I co robić? Czy moralizatorzy, którzy uważają że nie należy odpłacać pięknym za nadobne, proponują rozstanie? A może cichą akceptację i zaprzestanie widzenia problemu?
                    Fajnie Marek że masz 37 lat fun w domu. Ale ja widać nie mam. Cieszę się Twoim szczęściem, ale nie potrafie nijak z Twojej wypowiedzi wyczytać dlaczego masz dobrze? Co zrobiłeś?

                    A co do zabawy, to tak planuje wybrać się z kumplami do klubu ze striptizem. Pooglądam sobie. Przede wszystkim reakcje kolegów :-) Nie wykluczam faktu, że mimo wszystko może uda mi się dobrze bawić.
                    • brak.polskich.liter Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 08:42
                      Ojtam zaraz moralizatorzy.
                      Napisalam wyzej - dopoki Twoj szanowny maz bedzie czul sie pewnie w tej relacji (ze nie odejdziesz bez wzgledu na to, co Ci serwuje), guzik sie zmieni. Tego, czego Ci potrzeba nie dostaniesz, bez wzgledu na lazenie/nielazenie do klubow ze striptizem.

                      Zmienic by sie mialo szanse wylacznie wtedy, kiedy Twoja maz zaczalby sie z Toba liczyc - i realnie liczyc sie z mozliwoscia Twojego odejscia z niefajnego malzenstwa i utraty zwiazku (zakladajac, ze mu na tym zwiazku zalezy).

                      Nikt Ci nie kaze od razu odchodzic, ale niektorzy radza zawalczyc. Ale zeby zawalczyc (a nie pogrozic paluszkiem), trzeba miec czym.
                    • triss_merigold6 Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 08:47
                      Ty pozwoliłaś mężowi na przekroczenie granic.
                      Odpłacanie pięknym za nadobne Ciebie będzie kosztowało więcej, po Twoim mężu spłynie jak woda po kaczce (nawet jeśli mówi co innego). Tak, uważam że rozstanie byłoby najlepszym wyjściem.
                      To bardzo miło, że chcesz wybrać się z kumplami do klubu ze striptizem, ale pragnę zauważyć że właśnie Twoje wyluzowanie, "dawanie wolności", "nieograniczanie" i udawanie takie równej babki doprowadziło do tego co masz w domu.
                      Ciebie chyba Bóg opuścił jeśli sądziłaś, że mąż będzie adorował, interesował się żoną, która tak lekko przyjmuje jego męskie wypady i jurne chwalenie się braniem. Takie rzeczy się kolegom opowiada, a nie żonie, zostałaś kumplem z cyckami, friendzony się nie podrywa.
                      • marek.zak1 Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 08:50
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Ty pozwoliłaś mężowi na przekroczenie granic.

                        Całkowicie sie zgadzam.
                      • sabat.77 Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 08:54
                        Zgadza sie. Jesli dziewczyna uwaza, ze da sobie rade sama finansowo, to ja bym dawal pozew o rozwod chocby jutro. Nie uwazam, zeby desperackie ratowanie tego co sie da mialo w tym wypadku jakis sens. A w wypadku zabawowych Piotrusiow Panow nigdy nie ma. Niech sie bawi, ona tylko mu zrobi przysluge odchodzac.
                    • marek.zak1 Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 08:48
                      czarownica_natalia napisała:

                      > Tak sobie myślę, że w sumie to praktycznie nikt z Was nie napisał niczego czego dotyczyłoby moje pytanie. Bo mleko się wylało. Granice zostały przekroczone. Zaufanie nadszarpnięte. I co robić? Czy moralizatorzy, którzy uważają że nie należy odpłacać pięknym za nadobne, proponują rozstanie? A może cichą akceptację i zaprzestanie widzenia problemu?

                      Przyczyną sytuacji jest połączenie twojej tolerancja i zabawowego charakteru faceta. Wiem, ze takich kobiety czesto kochaja, ale zycie z nimi jest obarczone ryzykiem i nerwami. To twój przyupadek.


                      > Fajnie Marek że masz 37 lat fun w domu. Ale ja widać nie mam. Cieszę się Twoim szczęściem, ale nie potrafie nijak z Twojej wypowiedzi wyczytać dlaczego masz dobrze? Co zrobiłeś?

                      Zabawę mam w domu i nie szukam poza.

                      > A co do zabawy, to tak planuje wybrać się z kumplami do klubu ze striptizem. Pooglądam sobie. Przede wszystkim reakcje kolegów :-) Nie wykluczam faktu, że mim o wszystko może uda mi się dobrze bawić.

                      Spróbuj, ale wątpię.
                    • sabat.77 Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 08:49
                      Rady nie sa potrzebne. Nie chcesz odejsc, bo czujesz sie zbyt niepewnie. Wedlug mnie uswiadamiasz sobie, ze nic nie da sie zmienic, stad poszukiwanie niewinnych flirtow. W ten sposob kobieta laduje akumulatory przed odejsciem. Gdy czuje sie silniejsza adoracja innych facetow, to latwiej jest jej postawic sie w dotychczasowym ukladzie. Glownie po to przychodza tutaj laski na foruum. Zeby dostac wsparcie od kolezanek i adoracje od facetow. Ja to rozumiem.
                      Szczerze mowiac, to nie wierze w Twoje malzenstwo, podobnie jak nie wierze w swoje, ani zadne inne z problematycznych malzenstw z tego forum.
                      Z piachu bicza nie ukrecisz. Jak czegos brakuje tak bardzo jak w tym wypadku, to nic sie z tym nie da zrobic. Trzeba odejsc, albo doslownie albo w przenosni. Reanimowac trupa nie ma sensu.
                      • czarownica_natalia Pesymistycznie 10.06.14, 09:04
                        Cóż za optymizm. A przecież są pary, które potrafią wybaczyć sobie nawet zdrady. Ja tu nie przyszłam po adorację. W sumie nie wiem po co. Pewnie po to samo, dlaczego chcę iść do klubu gogo. Chcę zobaczyć. Zrozumieć.
                        Nie złożę pozwu o rozwód. Mamy dzieci. Będą tęsknić za tatą. Gdyby ich nie było wszystko byłoby łatwiejsze.
                        Co masz na myśli mówiąc o odejściu 'w przenośni'?
                        • triss_merigold6 Re: Pesymistycznie 10.06.14, 09:18
                          Jeśli chciałaś optymizmu, to trzeba było powiedzieć.
                          Tak, są pary, które potrafią wybaczyć sobie zdrady. Dość istotne w procesie tego wybaczania jest przeproszenie, poczucie winy, żal i chęć poprawy. Twój mąż nie czuje się winny, prawda?
                          Co chcesz zrozumieć w klubie gogo? Nie jesteś facetem.
                          Skoro nie chcesz rozwodu, to będziesz miała to co masz. Prawdopodobnie na którymś wypadzie z kolegami wypijesz dwa drinki za dużo i ktoś Cię wydyma.
                          Nie zasłaniaj się dziećmi jak tarczą, po prostu wolisz klimaty niefajne i niesatysfakcjonujące, ale znane od nieznanych.
                          • czarownica_natalia dzieci 10.06.14, 09:23
                            Nie ukrywam, ze mam lęk 'przed nieznanym'. Ale jeśli chodzi o dzieci to ostatnio byłam z nimi na wakacjach. Bardzo tęskniły za tatą.
                            Masz rację nie jestem facetem. Dla mnie większość striptizów jest po prostu zabawna. A wy faceci co myślicie jak/ jeśli jesteście na striptizie? Kręci Was to?
                            • triss_merigold6 Re: dzieci 10.06.14, 09:37
                              Ostatnio? Rok szkolny trwa. Chyba nie sugerujesz, że po waszym rozstaniu mąż przestałby interesować się dziećmi?
                              Nie jestem facetem, średnio mnie ruszają striptizy, nie bywam. Mój chłop też nie bywa, a przynajmniej nic o tym nie wiem.
                            • sabat.77 Re: dzieci 10.06.14, 09:42
                              Striptiz to ja widzialem raz, jako gwozdz programu na imprezie w jakiejs dyskotece na Mazurach. Po 30 sekundach zaczalem sie zastanawiac jaki bedzie nastepny punkt programu. NUDA. Co do dzieci i ojca, to on ojcem nie przestanie byc po rozwodzie. Mozna byc dobrym tata po rozwodzie i mozna nim nie byc tkwiac w nieudanym malzenstwie. Wiec to marny argument. Tata sie jest, mezem sie bywa.
                              • triss_merigold6 Re: dzieci 10.06.14, 09:45
                                Przecież dla męża autorki to małżeństwo jest udane! Gdzie on znajdzie drugą tak tolerancyjną idiotkę, która w dodatku zarabia na siebie i dzieci ogarnia?
                                • sabat.77 Re: dzieci 10.06.14, 09:48
                                  Fakt, kazdy by taka chcial :)
                                  • triss_merigold6 Re: dzieci 10.06.14, 09:51
                                    Doprawdy? No to pan mąż z opisu taką ma i nie szanuje, nie adoruje, lata za innymi babami. Ciekawe dlaczego.
                                    • sabat.77 Re: dzieci 10.06.14, 09:56
                                      On ma taki charakter. Przy okazji ma pieniadze, pewnie tez pozycje, bo to jedno z drugim jest zwiazane. Gdyby on nie byl taki jaki jest, to ona tez mialaby do niego inny stosunek.
                                      • triss_merigold6 Re: dzieci 10.06.14, 09:59
                                        Gdyby babcia miała drucik, to by była radiostacją.
                                        • sabat.77 Re: dzieci 10.06.14, 10:14
                                          Wiadomo. Jest jak jest.
                                  • sabat.77 Re: dzieci 10.06.14, 09:53
                                    ... i jeszcze bzyka zone 3 razy w tygodniu. Pelen sukces :)
                                • terazkasia Re: dzieci 10.06.14, 10:18
                                  Nie dodam nic nowego, mogę się tylko podpisać pod wszystkim, co tu pisze Triss Merigold. A dodam, że mam dwie dekady stażu małżeńskiego za sobą.
                            • kag73 Re: dzieci 10.06.14, 11:34
                              czarownica_natalia napisała:
                              > awna. A wy faceci co myślicie jak/ jeśli jesteście na striptizie? Kręci Was to?

                              Kochana, tu sa sami zonaci, zaden na striptiz nie chodzi, bo albo mu zona nie pozwala(nie jest taka tolerancyjna jak Ty) albo sam nie chce tam isc, bo wie gdzie jego miejsce/ nie potrzebuje/wie czym to grozi. A faceci w wiekszosci chca swietgo spokoju:), odrobiny seksu i dobrego zarcia.
                              • triss_merigold6 Re: dzieci 10.06.14, 11:45
                                Yyy tu jeszcze bywają kobiety, ale one tym bardziej nie chodzą na striptizy.
                              • mojemail3 Re: dzieci 10.06.14, 16:22
                                kag73 napisała:

                                (...)"A faceci w wiekszosci chca swietgo spokoju:), odrobiny seksu i dobrego zarcia (...)"

                                Nio, potwierdzam:-)
                          • sabat.77 Re: Pesymistycznie 10.06.14, 10:35
                            Jeszcze pytanie, czy jak po paru drinkach dziewczyna sie pusci, to bedzie to az taka tragedia, zeby tylko wlosy rwac z glowy...
                            • triss_merigold6 Re: Pesymistycznie 10.06.14, 10:42
                              Nie wymydli się przecież, ale będzie mieć ciężkiego kaca.
                              • sabat.77 Re: Pesymistycznie 10.06.14, 10:47
                                Kaca bedzie miec, nie watpie. Ale wydaje mi sie, ze takie zdarzenia maja moc zmieniania ludzi i ich podejscia. Zmienia sie perspektywa patrzenia na pewne kwestie.
                                • czarownica_natalia Na zakończenie :) 10.06.14, 11:27
                                  Dziękuję wszystkim za szeroką debatę. Dość nietypowo czułam sie jako 'bohaterka wątku'. Na imprezę się wybiorę. Bo czemu nie. Nie zaszkodzi. Dziękuję szczególnie sabat.77 za komentarze, chyba dla mnie najbardziej sensowne. Co prawda nie planuje się puszczać (sorry koledzy). Ale coś jest w tym ładowaniu akumulatorów przed odejściem od M. Czy się rozstaniemy czy nie? Zobaczymy. Na razie zapiszemy się na terapie małżeńską. Może to coś nam pomoże. A jak nie, to trudno. Trzeba będzie sobie życia inaczej poukładać.
                                  • sabat.77 Re: Na zakończenie :) 10.06.14, 11:31
                                    Czarownico Natalio, u Ciebie w zyciu sa takie zwroty akcji jak przy jezdzie motorowka po jeziorze. Skoro bedzie terapia, to znaczy ze razem ja ustaliliscie? Dzisiaj byla rozmowa?
                                    • czarownica_natalia Re: Na zakończenie :) 10.06.14, 11:42
                                      tak
                                      • sabat.77 Re: Na zakończenie :) 10.06.14, 11:49
                                        czarownica_natalia napisała:

                                        > tak

                                        To dobrze, że tak szybko się zgodził.
                                        I tak moim zdaniem tylko przedstawiłaś nam swój punkt widzenia. Nie wiemy czemu Twój facet tak się zachowywał. Terapeuta jest głównie po to, żeby otworzyć ludzi na siebie i dać wypowiedzieć im swoje racje.
                                        Na pocieszenie dodam, że według mnie o ile, to dużo większą szansę na naprawę mają związki, gdzie to niby po stronie faceta jest problem. Babki są o wiele mniej reformowalne, a częściej głupio uparte. Syndrom "bo tak czuję" i kierowanie się emocjami zamiast rozumu.
                                        • czarownica_natalia Re: Na zakończenie :) 10.06.14, 12:02
                                          Zachował się tak, bo jak twierdzi dla niego to były tylko wygłupy z kolegami. Nie spodziewał się, że tak się wkurzę. Powiedział, że jak mi na tym zależy to więcej nie pójdzie. Że jak chcę to mogę iść z nim do tego klubu i sama zobaczę, że nie ma w tym nic niesamowitego.
                                          Głupio mi to przedstawił. Fakt. I dlatego się wkurzam. Ja też tańczę z innymi facetami (przynajmniej 2 razy w tygodniu) i sama nie widzę w tym nic zdrożnego. Przeraża mnie to, że on mógł widzieć w tym coś więcej. Że kręci go to, że jakaś tam laska z którą tańczył na niego leciała.
                                          • kag73 Re: Na zakończenie :) 10.06.14, 12:10
                                            czarownica_natalia napisała:
                                            > Zachował się tak, bo jak twierdzi dla niego to były tylko wygłupy z kolegami. N
                                            > ie spodziewał się, że tak się wkurzę. Powiedział, że jak mi na tym zależy to wi
                                            > ęcej nie pójdzie. Że jak chcę to mogę iść z nim do tego klubu i sama zobaczę, ż
                                            > e nie ma w tym nic niesamowitego.
                                            No i teraz przeszkadza Ci? Powiedz, to nie pojdzie. Jak Ci nie przeszkadza to pojdzie.

                                            Juz sama nie rozumiem Twojego problemu. A moze by tak znalezc kompromis, wychodzic razem a tanczyc jak sie chce ze soba i z roznymi. Skoro i Ty wychodzisz z kolegami na tance to i on moze tanczyc z innymi. Zastanowcie sie ludzie czego chcecie.
                                          • sabat.77 Re: Na zakończenie :) 10.06.14, 12:23
                                            Czyli był raz, przyznał się, bo pewnie chciał wzbudzić w Tobie zazdrość. Opowiedziałaś nam tylko końcówkę historii, a jaki był jej początek - tego nie wiemy :)
                                            • czarownica_natalia Re: Na zakończenie :) 10.06.14, 12:29
                                              Teraz raz. Problem już kiedyś był. Jakieś dwa lata temu. Też obiecał że nie będzie chodził. Myślałam, że już mamy to za sobą. A teraz znowu..
                                              Sama muszę sobie poradzić :-) Miłego dnia
                                              • triss_merigold6 Nie postawiłaś granic 10.06.14, 12:31
                                                Nie postawiłaś granic, to masz.
                                                Jak tylko pan mąż zaczął zwierzać Ci się ze swoich chwilowych fascynacji innymi kobietami, powinnaś była dać mu odczuć swój gniew.
                                                • sabat.77 Re: Nie postawiłaś granic 10.06.14, 12:34
                                                  triss_merigold6 napisała:

                                                  > Nie postawiłaś granic, to masz.
                                                  > Jak tylko pan mąż zaczął zwierzać Ci się ze swoich chwilowych fascynacji innymi
                                                  > kobietami, powinnaś była dać mu odczuć swój gniew.

                                                  Nie wiadomo dlaczego chcial wywolac zazdrosc. O co chodzi.
                                                  O kolegow, z ktorymi chodzi na salse? :) Czy on nie jest zazdrosny czasem?
                                                  • triss_merigold6 Re: Nie postawiłaś granic 10.06.14, 12:50
                                                    Bzdura, nie chodzi o żadną zazdrość. Po prostu, żona/partnera nie jest kumplem. Nawet jeśli pan miewa myśli "puknąłbym tę rudą z dużymi cyckami" albo schlebia mu zainteresowanie innej kobiety na imprezie, to nigdy nie powinien dzielić się owymi myślami z żoną.
                                                  • sabat.77 Re: Nie postawiłaś granic 10.06.14, 12:54
                                                    Chyba, ze chce ja rozmyslnie wkurwic :) Mozliwe, ze mial miejsce taki wypadek, ale pani urzadzila mu taka jazde, ze skonczylo sie na terapii. Ja doceniam dziewczyny z forum, widze tutaj mnostwo mocnych, despotycznych charakterkow :)
                                                  • jesod Ja doceniam 10.06.14, 15:39
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Ja doceniam dziewczyny z forum, widze tutaj mnostwo mocnych, despotycznych charakterkow :)

                                                    To są tzw. Aniołocholery. : )
                                                  • terazkasia Re: Nie postawiłaś granic 10.06.14, 12:56
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    > Bzdura, nie chodzi o żadną zazdrość. Po prostu, żona/partnera nie jest kumplem.
                                                    > Nawet jeśli pan miewa myśli "puknąłbym tę rudą z dużymi cyckami" albo schlebia
                                                    > mu zainteresowanie innej kobiety na imprezie, to nigdy nie powinien dzielić si
                                                    > ę owymi myślami z żoną.

                                                    Takie myśli to i dla kobiet nic nowego, jak zobaczą fajne ciacho.
                                                    Dlatego chyba normalni ludzie nie uznają za stosowne dzielić się tym z partnerami (chyba że się umówią inaczej i obydwoje to kręci), bo po jakiego grzyba, to tylko fantazje.
                                                  • triss_merigold6 Re: Nie postawiłaś granic 10.06.14, 12:58
                                                    Dokładnie. Tu żona pozwoliła, żeby pan mąż w ramach wolności i szczerości swobodnie chlapał jęzorem jak szesnastolatek, nic dziwnego że facet jej nie szanuje.
                                                  • mojemail3 Re: Nie postawiłaś granic 10.06.14, 16:33
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    > Dokładnie. Tu żona pozwoliła, żeby pan mąż w ramach wolności i szczerości swobo
                                                    > dnie chlapał jęzorem jak szesnastolatek, nic dziwnego że facet jej nie szanuje.

                                                    Dlaczego oni tak chlapią, po co to gadulstwo erotyczne? A podobno kobiety dużo gadają, dużo ale z sensem ;-)
                                                  • mojemail3 Re: Nie postawiłaś granic 10.06.14, 16:31
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    (...)"Nawet jeśli pan miewa myśli "puknąłbym tę rudą z dużymi cyckami" albo schlebia mu zainteresowanie innej kobiety na imprezie, to nigdy nie powinien dzielić się owymi myślami z żoną (...)"

                                                    Prosty sposób na ucięcie takiego gadania jest wyrażenie fascynacji innym mężczyzną, lub dyskretne pokazanie,że o nas( żonach) też tak myślą inni mężczyżni. I spokój ;-)
                                                  • mojemail3 Re: Nie postawiłaś granic 10.06.14, 16:29
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    (...)"Nie wiadomo dlaczego chcial wywolac zazdrosc. O co chodzi (...)"

                                                    Nie, to nie tak, jak się facet za bardzo z żoną"zaprzyjażni", to zaczyna gadać jak do przyjaciółeczki, pleść trzy po trzy, nie mając świadomości, jaką reakcję może to wywołać u kobiety.
















                                                  • rekreativa Re: Nie postawiłaś granic 10.06.14, 16:48
                                                    Przyjaźnić to się nawet powinien, byle się nie kumplować.
                                                  • mojemail3 Re: Nie postawiłaś granic 10.06.14, 16:52
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Przyjaźnić to się nawet powinien, byle się nie kumplować.

                                                    Otóż to, dlatego "zaprzyjażnić" wzięłam w cudzysłów.

                                                    Mnie jedno zastanawia, czy tacy mężczyżni koło 40 tki, wchodzący z kryzys wieku średniego ( od 35-50) zdają sobie sprawę z tego,że uganiając się za młódkami ( 18-20) narażają się na...śmieszność ???
                                                  • sabat.77 Re: Nie postawiłaś granic 10.06.14, 16:54
                                                    Ja sie nie uganiam, przepraszam najmocniej. I to glownie ze wzgledu na to o czym piszesz.
                                          • terazkasia Re: Na zakończenie :) 10.06.14, 12:50
                                            czarownica_natalia napisała:

                                            > Zachował się tak, bo jak twierdzi dla niego to były tylko wygłupy z kolegami. N
                                            > ie spodziewał się, że tak się wkurzę. Powiedział, że jak mi na tym zależy to wi
                                            > ęcej nie pójdzie. Że jak chcę to mogę iść z nim do tego klubu i sama zobaczę, ż
                                            > e nie ma w tym nic niesamowitego.

                                            Fajne kity wciska. Założę się, że po tej wizycie będziesz musiała ostro tłumaczyć się z tego, co tam takiego zdrożnego było :) I że nie będziesz w stanie udowodnić.

                                            > Głupio mi to przedstawił. Fakt. I dlatego się wkurzam. Ja też tańczę z innymi f
                                            > acetami (przynajmniej 2 razy w tygodniu) i sama nie widzę w tym nic zdrożnego.
                                            > Przeraża mnie to, że on mógł widzieć w tym coś więcej. Że kręci go to, że jakaś
                                            > tam laska z którą tańczył na niego leciała.

                                            a nie widzisz różnicy w "tańczyć z innymi facetami" a balować do białego rana w klubach? Czy nagle może okaże się, że nie to miałaś na myśli w pierwszym wpisie?
                                            Dziewczyno, nie widzisz, że włączasz sama sobie mechanizm, który facet Ci zaszczepił?
                      • mojemail3 Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 16:15
                        sabat.77 napisał:

                        (...)"Szczerze mowiac, to nie wierze w Twoje malzenstwo, podobnie jak nie wierze w swoje, ani zadne inne z problematycznych malzenstw z tego forum (...)"

                        Nie bądż człowiekiem małej wiary...
                        Ja w swoje już wierzę:)
                        • sabat.77 Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 16:21
                          Twoje prawo. Oczywiscie - trzymam za was kciuki, mimo wszystko.
                    • druginudziarz Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 09:36
                      czarownica_natalia napisała:

                      > Tak sobie myślę, że w sumie to praktycznie nikt z Was nie napisał niczego czego
                      > dotyczyłoby moje pytanie.

                      Ale to było w zasadzie pewne w takich okolicznościach. Od kobiet dostaniesz feedback, że jestes głupia siksa, a od mężczyzn oferty na p.w. :D

                      > Bo mleko się wylało. Granice zostały przekroczone. Zaufanie nadszarpnięte. I co robić?

                      Spójrz na to z takiej strony, Twoja sytuacja partnerska budowana była latami. Czy można więc ją zmienić za pomocą rady na forum, której napisanie zajmie kilka minut?
                      • kag73 Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 11:47
                        Ale jaka terapia?
                        Po pierwsze "maz sie wkurzyl". Hipokryzaja wielka a tego nie trawie.
                        Bardzo istotne pytanie: Przeszkadza Ci zachowanie meza?
                        Powiedzialas o tym konkretnie, postawilas warunki/wymagania itd? Wkurzylas sie? Czy w imie wolnosci milczysz, bo nie bedziesz zabraniac?
                        Wolnosc....widze to podobnie, kazdy, nawet ludzie w malzenstwie, sa wolnymi ludzmi i moga robic co chca. Jest jedno ale....nie uwalnia ich to od konsekwencji jakie ich wolnosc moze spowodowac. Czyli: Ty mozesz chodzic dokad chcesz i robic co chcesz, ale licz sie z tym, ze i JA moge zrobic to, to i tamto, zareagowac tak a nie inaczej, bo nie jestes sam, to gra, mozesz zagrac jak chcesz, ale pomysl, ze nastepny ruch w reku drugiego gracza.
                        Moze dla ulatwienia i unikniecia nieporozumien jednak usiasc i omowic kto czego od zwiazku/malzenstwa oczekuje i jak to pogodzic. Przede wszystkim nie zaklinalbym przed facetem, ze malzenstwo z nim to swietosc ze wzgledu na dzieci czy jeszcze co innego, wrecz
                        przeciwnie.


                        • sabat.77 Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 11:53
                          Zgadza się. To coś co powinno być napisane wielkimi literami i podwieszone na głównej: Małżeństwo to sprawa między dwojgiem ludzi, nie zasłaniajmy się dziećmi jako żywymi tarczami i nie bierzmy otoczenia jako zakładników. Może być tak, że nie umiemy wyartykułować swojego strachu przed samotną koniecznością sprostania rzeczywistości, ale nie zasłaniajmy się w tym innymi. Małżeństwo jest sprawą mężczyzny i kobiety, którzy je zawarli. Wyłącznie!
                        • czarownica_natalia Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 11:55
                          Tak powiedziałam mu że mi się to nie podoba.
                          Tak, w imię wolności może nawet bzykać kogo chce i gdzie chce. Ale ja wtedy nie chcę z nim być. To są konsekwencje wolności.
                          Mój M nie wie, że dla mnie dzieci i cała rodzina jest taka ważna. Ja wbrew opiniom większości użytkowników forum, nie jestem aż tak naiwna, żeby mój mąż myślał, że będę z nim zawsze i za wszelką cenę. To on nalegał na małżeństwo. Mi po dziś dzień nie jest ono do niczego potrzebne. On po prostu nie rozumie, co jest nie w porządku w jego zachowaniu. Myśli, że to jest ok. I to mnie wkurza.
                          Może ktoś trzeci jakoś mu to lepiej wytłumaczy (terapia).

                          • kag73 Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 12:01
                            czarownica_natalia napisała:

                            > Tak powiedziałam mu że mi się to nie podoba.
                            > Tak, w imię wolności może nawet bzykać kogo chce i gdzie chce. Ale ja wtedy nie
                            > chcę z nim być. To są konsekwencje wolności.
                            > Mój M nie wie, że dla mnie dzieci i cała rodzina jest taka ważna. Ja wbrew opin
                            > iom większości użytkowników forum, nie jestem aż tak naiwna, żeby mój mąż myśla
                            > ł, że będę z nim zawsze i za wszelką cenę. To on nalegał na małżeństwo. Mi po d
                            > ziś dzień nie jest ono do niczego potrzebne. On po prostu nie rozumie, co jest
                            > nie w porządku w jego zachowaniu. Myśli, że to jest ok. I to mnie wkurza.
                            > Może ktoś trzeci jakoś mu to lepiej wytłumaczy (terapia).
                            Momencik a dlaczego wie co byloby nie fair w Twoim zchowaniu, ze sie wkurzyl?
                            On doskonale to rozumie tylko struga wariata, bo tak wygodniej:) po prostu a jakby przyszlo na scisle, to Ci bedzie jeszcze opowiadal, ze wszyscy faceci tak robia. A to nie prawda, bo nie wszyscy! Zreszta Ty ozenilas sie z NIM a nie z wszystkimi.
                            Nie wazne tez czy to rozumie, Tobie to przeszkadza a Ty jestes jego zona, Ciebie kocha i nieszczesliwia. Co jest zatem wazniejsze, z czego lepiej zrezygnowac z zony czy ze striptizu?
                            Moim zdaniem milosc ma swoje prawa i mozna wymagac. Tak, jestesmy wolnymi ludzmi, ale w wersji romatycznej moj facet jest MOJ :)) i tyle a jak nie chce byc moj, to niech zwija zagle.

                            >
                            • terazkasia Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 12:53
                              kag73 napisała:
                              > Momencik a dlaczego wie co byloby nie fair w Twoim zchowaniu, ze sie wkurzyl?
                              > On doskonale to rozumie tylko struga wariata, bo tak wygodniej:) po prostu a ja
                              > kby przyszlo na scisle, to Ci bedzie jeszcze opowiadal, ze wszyscy faceci tak r
                              > obia.

                              Hehe, zapewne dokładnie tak jest.
                          • brak.polskich.liter Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 12:52
                            Moment. W poscie zalozycielskim napisalas:

                            "Ja nie chcę tracić stabilizacji, nie chcę się przeprowadzać, dzielić koszul, tłumaczyć dzieciom gdzie jest tata. Nasze życia są tak mocno splecione, że nie możemy - przynajmniej teraz - się rozstać."

                            Jak to sie ma do:

                            > Ja wbrew opiniom
                            > większości użytkowników forum, nie jestem aż tak naiwna, żeby mój mąż myśla
                            > ł, że będę z nim zawsze i za wszelką cenę. To on nalegał na małżeństwo. Mi po d
                            > ziś dzień nie jest ono do niczego potrzebne.

                            ?

                            To w koncu jak to jest? "Nie mozecie - przynajmniej teraz - sie rozstac", czy "niekoniecznie bedziesz z nim zawsze i za wszelka cene"? Bo jedno jakby wyklucza drugie, nie sadzisz?
                          • potwor_z_piccadilly Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 17:25
                            czarownica_natalia napisała:

                            > On po prostu nie rozumie, co jest
                            > nie w porządku w jego zachowaniu. Myśli, że to jest ok. I to mnie wkurza.
                            > Może ktoś trzeci jakoś mu to lepiej wytłumaczy (terapia).

                            Ten trzeci nie jemu dowali, a Wam.
                            Wy się rozjeżdżacie. Ty w swoją stronę on w swoją i związku ni ma.
                            Pomyśl, czy nie za wysoko poprzeczkę temu swojemu zawiesiłaś. Jeśli tak, to możliwym jest, że ten Twój zamiast ogarnąć Cię, drapaka daje przed Tobą. Różnie ludzie reagują na porażki i nie tylko ludzie. Pies znajomych - jak coś nie jest po jego myśli, zębami rośliny ogrodowe wyrywa. Ten Twój inną linię przyjął, baluje nucąc sobie pod nosem www.youtube.com/watch?v=8CJoyY-ybKg

                        • kag73 Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 11:55
                          Aha, no wlasnie ta terapia. Co tu leczyc? Po prostu nie pokazalas mezowi, tak jak to pokazuje sie 3 latkowi, gdzie sa jego granice i ktorych nie da sie przekroczyc, bo....
                          Jasne, wyszlas z zalozenia, ze jest dorosly i moze robic co chce. Ale nie pomyslalas, ze bedzie to kosztem Twojego zdrowia psychicznego.Niektorym nie wystarczy uslyszec, oni musza poczuc na wlsnej skorze, bo brakuje im empatii, zeby zrozumiec co czuje druga osoba. "Wkurzyl" sie slyszac o Twoich planach.
                          A zatem co jest wazniesze jego bezgraniczna wolnosc czy Twoje zdrowie psychiczne?
                          Jezeli to drugie, to zawsze mozesz faceta za fraki i jak krowie na rowie wyluszczyc co Cie boli, co Ci sie nie podoba, co ma sie zmienic...Kocha, nie chce stracic? Zrozumie, zmieni, wolna wola. On chcialby/tolerowalby te wolnosc z Twojej strony, czyli Ty w jego roli? Chcecie wolnosci, tak rozumianej dla obojgu?
                          • potwor_z_piccadilly Re: Niekonstruktywnie 10.06.14, 17:51
                            kag73 napisała:

                            > Aha, no wlasnie ta terapia. Co tu leczyc? Po prostu nie pokazalas mezowi, tak j
                            > ak to pokazuje sie 3 latkowi, gdzie sa jego granice i ktorych nie da sie przekr
                            > oczyc,

                            Coś na moje oko, to wektorów ona mu ciut za dużo pokazała i facet zwątpił, wybrać musiał:
                            a - być pokorną ciapą, to pozbadnie
                            b - na postronek wziąć, to się wyrwie bo szelma samowystarczalna ekonomicznie jest
                            c - zdystansować się konstruktywnie, to się pomartwi
                            I wybrał, niech się pomartwi.

                            Ale nie pomys
                            > lalas, ze bedzie to kosztem Twojego zdrowia psychicznego.

                            Dobra uwaga.
                            Przysłowie do niej pasuje "każdy jest kowalem własnego losu".

                            • czarownica_natalia outcome 30.06.14, 17:21
                              Pomartwiłam się kilka tygodni i otóż rezultat. Doszłam do wniosku, że od samego zamartwiania to nie jest mi lepiej. Z tym koniec. Innego substytuta też nie chcę. Wiem, że mogę mieć to po co, komu i na co będę coś udowadniać? A 'ten trzeci' wcale nie rozjaśni i tak mętnej sytuacji.

                              Przebyłam długą rozmowę z Mężem. Wyjaśniłam mu jak umiałam najprościej, że bez względu na jego zamiary zranił mnie takim zachowaniem. Musi wybrać. Albo przestanie, albo ja odchodzę. I jednak zostałam wierną żoną. Ma szansę. Ostatnią. Może dobrze ją wykorzysta?
                              • socrates11 Re: outcome 11.08.14, 21:30
                                Ciekawe. No i jak dalej to się potoczyło?
                  • mir11 Re: Konstruktywnie 03.07.14, 15:41
                    marek.zak1 napisał:

                    > jesod napisała:
                    > > mojemail3 napisała:
                    > > > Najwazniejszy w zwiazku jest "fun";-)
                    > >
                    > > No, tutaj.... to jakbyś była tuż po kazaniu guru, w sekcie Mareczka Ż. :)
                    >
                    > Ja nie chodzę z kolegami na piwo/śledzika, ani na striptiz. Mam fun w domu. To
                    > działa juz 37 lat i oby tak dalej.
                    > Milego dnia.

                    Myśle że tu jest pies pogrzebany
                    Facet gdyby miał fun w domu napewno by na stripiz nie chodził

                    a niestety z kobietą która traktuje seks jak obowiązek nigdy tego fun,u mieć nie bedzie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka