Dodaj do ulubionych

Witam się :)

13.06.14, 23:05
Podczytuję Was od jakiegoś czasu i w końcu postanowiłam się przywitać :). Na różnych forach gazety jestem aktywna od wielu lat, ale ponieważ dużo osób zna mój nick postanowiłam założyć nowy na potrzeby tego forum. Mam nadzieję, że to zrozumiałe :)
Właśnie minęła kolejna rocznica mojego ślubu, z czego ostatnie kilka lat w zupełnej abstynencji... Historia jakich pewnie wiele na forum. Żeby zbytnio się nie rozpisywać - mój mąż nigdy nie miał dużego temperamentu - ja owszem, mogłam zawsze i wszędzie. Mąż wolał tradycyjnie, zawsze tak samo, ja nigdy nie potrafiłam przekonać go do żadnych szaleństw i to ja inicjowałam wszystkie zbliżenia. W końcu urodziło się dziecko, którym zajmowałam się głównie ja. Nie miałam nikogo do pomocy i zmęczenie zrobiło swoje. Jak ja nie inicjowałam sexu to po prostu przestał w naszym związku istnieć. Zaczęliśmy żyć jak brat i siostra i żyjemy tak nadal. Maż przestał mnie pociągać, nie mam już ochoty na zbliżenia z nim. On nigdy nie spróbował nawet się do mnie zbliżyć. Jestem uważana za kobietę atrakcyjną, bardzo o siebie dbam, zajmuje wysokie stanowisko i jestem pełna emocji i temperamentu... i widzę jak lata uciekają mi a trwam w tym chorym układzie... Nie potrafię zrozumieć tego, że on nigdy nawet nie spróbował się do mnie zbliżyć... Pragnę znowu być z mężczyzną, pragnę być kochana, przytulana, całowana i pieszczona... pragnę kochać się z kimś tak jak zawsze chciałam, gorąco, namiętnie i bez ograniczeń. I co najgorsze nie chcę już żeby to był mój mąż... Czy kiedykolwiek mogę jeszcze tego zapragnąć? Czy można zapragnąć kogoś do kogo uczucie już wygasło? Przepraszam, że tak z grubej rury od razu, ale mam chyba kryzys w ten piątek 13-tego...
W każdym razie witam Was wszystkich i obiecuję udzielać się na tyle intensywnie na ile pozwoli mi czas...
Obserwuj wątek
    • loppe Re: Witam się :) 13.06.14, 23:09
      No tak. Witamy Cię serdecznie. Ja z piękną, inteligentną kobietą mógłbym chyba obcować jak brat z siostrą. Chyba.
    • sea.sea Re: Witam się :) 13.06.14, 23:15
      > Czy można zapragnąć kogoś do kogo uczucie już wygasło?

      A na wuj masz się zmuszać do pragnienia kogoś, kto Ciebie nie pragnie?
      • mayssa Re: Witam się :) 13.06.14, 23:24
        No właśnie z moim mężem to jest skomplikowana sprawa... On twierdzi, że mnie kocha i ja to rzeczywiście widzę. Widzę też jak na mnie patrzy, jest zazdrosny o każdego innego faceta, a jak wypije to już w ogóle świruje i wszystkich wokoło opowiada jaką ma wspaniałą, piękną i cudowną żonę. Czasem mam wrażenie, że może i chciałby się ze mną kochać, ale boi się zrobić pierwszy krok. A ja w sumie już nie che żeby zrobił. Już chyba nie potrafię, bo stał się dla mnie bardziej bratem niż mężem.
        • loppe Re: Witam się :) 13.06.14, 23:35
          mayssa napisał(a):

          > No właśnie z moim mężem to jest skomplikowana sprawa... On twierdzi, że mnie ko
          > cha i ja to rzeczywiście widzę. Widzę też jak na mnie patrzy, jest zazdrosny o
          > każdego innego faceta, a jak wypije to już w ogóle świruje i wszystkich wokoło
          > opowiada jaką ma wspaniałą, piękną i cudowną żonę. Czasem mam wrażenie, że moż
          > e i chciałby się ze mną kochać, ale boi się zrobić pierwszy krok. A ja w sumie
          > już nie che żeby zrobił. Już chyba nie potrafię, bo stał się dla mnie bardziej
          > bratem niż mężem.
          • loppe Re: Witam się :) 13.06.14, 23:36
            To się zdarza gdy ma się wyjątkowo wspaniałą, piękną i cudowną żonę.
            • prosty_facet Re: Witam się :) 14.06.14, 00:08
              loppe napisał:

              > To się zdarza gdy ma się wyjątkowo wspaniałą, piękną i cudowną żonę.

              I na wysokim stanowisku ....

              Musisz sobie znaleźć faceta na jeszcze wyższym stanowisku. Taki z pewnością nie będzie miał
              żadnych zahamowań, żeby spróbować coś zadziałać. Poważnie piszę.
              • mayssa Re: Witam się :) 14.06.14, 20:10
                No dobra, racja, jakie to ma znaczenie, wygłupiłam się z tym stanowiskiem. Nie jestem wspaniałą, cudowną żoną niestety. Mam mnóstwo wad i ciężki charakter. Chyba sęk w tym, że mój mąż jest za łagodny, a ja za agresywna (dla niego), ale niestety ani ja, ani on tego nie zmienimy :(
                • marek.zak1 Wojna wygrana, małżeństwo przegrane. 14.06.14, 20:57
                  mayssa napisał(a):

                  > No dobra, racja, jakie to ma znaczenie, wygłupiłam się z tym stanowiskiem. Nie jestem wspaniałą, cudowną żoną niestety. Mam mnóstwo wad i ciężki charakter. Chyba sęk w tym, że mój mąż jest za łagodny, a ja za agresywna (dla niego), ale niestety ani ja, ani on tego nie zmienimy :(

                  Wygrałaś wojnę o dominację, facet się wycofał i małżeństwo przegrane. Standard.
                  • kag73 Re: Wojna wygrana, małżeństwo przegrane. 14.06.14, 21:06
                    marek.zak1 napisał:
                    > Wygrałaś wojnę o dominację, facet się wycofał i małżeństwo przegrane. Standard.

                    Ach a czy oni mieli/oglosili wojne? Moze po prostu tak wyszlo, zreszta wiedzieli w co sie pakuja. Ona w zwiazek z facetem bez temperamentu nie lecacego na seks(na seks z nia), on na kobieta z "charakterkiem" i ambicjami. To chyba bylo widac od razu.
                    Ja sie zreszta z tym nie zgadzam, ze ktos w domu musi i dazy do dominowania. Chyba razczej zalezy od ludzkich charakterow i co komu bardziej odpowiada.
                    • marek.zak1 Re: Wojna wygrana, małżeństwo przegrane. 14.06.14, 21:25
                      kag73 napisała:

                      > Ach a czy oni mieli/oglosili wojne?

                      Bez ogłoszenia facet zostal zdominowany przez osobe silniejszą. Jest masturbatorem. i seksu nie potrzenbuje. O tym wątki obok.

                      Moze po prostu tak wyszlo. To chyba bylo widac od razu.

                      Nie dla każdego było widać.


                      > Ja sie zreszta z tym nie zgadzam, ze ktos w domu musi i dazy do dominowania. Chyba razczej zalezy od ludzkich charakterow i co komu bardziej odpowiada.

                      Tutaj kobieta dominuje, dąży, czy nie.
                      • kag73 Re: Wojna wygrana, małżeństwo przegrane. 14.06.14, 21:33
                        marek.zak1 napisał:
                        > Bez ogłoszenia facet zostal zdominowany przez osobe silniejszą. Jest masturbato
                        > rem. i seksu nie potrzenbuje. O tym wątki obok.
                        > Tutaj kobieta dominuje, dąży, czy nie.

                        A wiesz co ja mysle? Mnie sie wydaje(abstrahujac od tego, ze on jest samowystarczalny, bo potrzeby fizjoliczne ma), ze on po prostu ma/ mial od poczatku swoja wlasna seksualnosc, ma jakies "szczegolne" preferencje, moze jest nawet homoseksualny. Za tym przemawia, ze od poczatku to ona inicjowala, on okazji do seksu z nia nie szukal. Moze po prostu chcial kogos miec, moze nawet sie zakochal w niej, chcial rodziny itd, ale niekoniecznie chcial partnerki do lozka.
                        • marek.zak1 Re: Wojna wygrana, małżeństwo przegrane. 14.06.14, 21:37
                          kag73 napisała:

                          > A wiesz co ja mysle? Mnie sie wydaje(abstrahujac od tego, ze on jest samowystarczalny, bo potrzeby fizjoliczne ma), ze on po prostu ma/ mial od poczatku swoja wlasna seksualnosc, ma jakies "szczegolne" preferencje, moze jest nawet homose ksualny. Za tym przemawia, ze od poczatku to ona inicjowala, on okazji do seksu z nia nie szukal. Moze po prostu chcial kogos miec, moze nawet sie zakochal w niej, chcial rodziny itd, ale niekoniecznie chcial partnerki do lozka.

                          To też tak może być. Jest to podobny temat numer 100 i albo masturbator, albo kryptogej. Pisalem, jak moja asystentka rozpoznała męża geja po 15 latach małżeństwa.
                          • mayssa Re: Wojna wygrana, małżeństwo przegrane. 15.06.14, 11:56
                            Wiecie co a ja się czasami zastanawiam czy on rzeczywiście jakieś potrzeby ma. Kąpie się przy otwartych drzwiach, idzie spać wcześniej ode mnie i drzwi do sypialni są otwarte tak, że cały czas go widzę. Pewnie jak chce to znajdzie sposób, ale na pewno ma mało okazji do tego. Czy jest możliwe, żeby facet nie miał żadnych potrzeb???
                            • kag73 Re: Wojna wygrana, małżeństwo przegrane. 15.06.14, 13:51
                              mayssa napisała:
                              > Wiecie co a ja się czasami zastanawiam czy on rzeczywiście jakieś potrzeby ma.
                              > Kąpie się przy otwartych drzwiach, idzie spać wcześniej ode mnie i drzwi do syp
                              > ialni są otwarte tak, że cały czas go widzę. Pewnie jak chce to znajdzie sposób
                              > , ale na pewno ma mało okazji do tego. Czy jest możliwe, żeby facet nie miał ża
                              > dnych potrzeb???

                              Hmm a te drzwi od lazienki to jak szeroko otwarte czy tzlko nie zamkniete na klucz? Chodzi spac wczesniej od Ciebie. A kiedy sie budzi? Przypuszczalnie tez wczesniej od Ciebie? Do tego jest w lozku sam.
                              Nie wiem jest opcja, ze moze ma jakies problemy zdrowotne/hormonalne, ale zeby zadnych potrzeb nie mial...
                    • mabelle2000 Re: Wojna wygrana, małżeństwo przegrane. 14.06.14, 21:32
                      kag73 napisała:

                      > Ja sie zreszta z tym nie zgadzam, ze ktos w domu musi i dazy do dominowania.

                      Oj tam Kag, poszczekac sobie, ze sie rzadzi w domu ( a nawet jest sie w nim krolem ;-)) moze kazdy. Moj sasiad na przyklad sprawdzal sie swietnie jako pan i wladca dopoki zona nie wyladowala w szpitalu z zapaleniem wyrostka. Zostal z dzieciakami i domem, a nastepnie sam prawie wykorkowal. Podczas jej nieobecnosci zdazyl obdzwonic wszystkich znajomych, zeby dowiedziec sie czym sie karmi dwulatka, jak wyczyscic filtr w pralce, a nawet jak uruchomic ekspres do kawy. Juz robilismy zaklady co jeszcze uda mu sie sieprzyc w JEGO krolestwie ;-) Porzadzil facet jak cholera, dobrze, ze zone szybko wypuscili...
                • sabat.77 Re: Witam się :) 15.06.14, 09:24
                  Chodzi o to, ze u kobiety stanowisko nie rzutuje na atrakcyjnosc, jak u facetow. Maz na stanowisku - robi wrazenie. Zona na stanowisku - zz punktu widzenia atrakcyjnosci jest bez znaczenia...
                  • marek.zak1 Re: Witam się :) 15.06.14, 10:05
                    sabat.77 napisał:

                    > Chodzi o to, ze u kobiety stanowisko nie rzutuje na atrakcyjnosc, jak u facetow . Maz na stanowisku - robi wrazenie. Zona na stanowisku - zz punktu widzenia atrakcyjnosci jest bez znaczenia...

                    A singielka na stanowisku?
                    • kag73 Re: Witam się :) 15.06.14, 10:24
                      marek.zak1 napisał:
                      > > Chodzi o to, ze u kobiety stanowisko nie rzutuje na atrakcyjnosc, jak u f
                      > acetow . Maz na stanowisku - robi wrazenie. Zona na stanowisku - zz punktu widz
                      > enia atrakcyjnosci jest bez znaczenia...
                      >
                      Niby tak i nie rzutuje, bo liczy sie glownie atrakcyjnosc fizyczna/optyka. Jednak ja znam facetow, dla ktorch liczy sie, zeby zona byla wyksztalcona i stanowisko im nie przeszkadza, glownie gdy sami rowniez maja jakies ambicje i sa wykszatlceni.
                      • marek.zak1 Re: Witam się :) 15.06.14, 12:14
                        kag73 napisała:

                        > marek.zak1 napisał:
                        > > > Chodzi o to, ze u kobiety stanowisko nie rzutuje na atrakcyjnosc, jak u facetow . Maz na stanowisku - robi wrazenie. Zona na stanowisku - zz punkt u widzenia atrakcyjnosci jest bez znaczenia...
                        > >
                        > Niby tak i nie rzutuje, bo liczy sie glownie atrakcyjnosc fizyczna/optyka. Jednak ja znam facetow, dla ktorch liczy sie, zeby zona byla wyksztalcona i stanowi sko im nie przeszkadza, glownie gdy sami rowniez maja jakies ambicje i sa wykszatlceni.

                        To nie ja na[isalem, ale z Toba sie zgadzam.
        • marek.zak1 Sabat, żona wzywa :) 14.06.14, 09:34
          mayssa napisał(a):

          > No właśnie z moim mężem to jest skomplikowana sprawa... On twierdzi, że mnie kocha i ja to rzeczywiście widzę. Widzę też jak na mnie patrzy, jest zazdrosny o każdego innego faceta, a jak wypije to już w ogóle świruje i wszystkich wokoło opowiada jaką ma wspaniałą, piękną i cudowną żonę. Czasem mam wrażenie, że może i chciałby się ze mną kochać, ale boi się zrobić pierwszy krok. A ja w sumie już nie che żeby zrobił. Już chyba nie potrafię, bo stał się dla mnie bardziej bratem niż mężem.

          Czy Twój mąż to nie Sabat?
          • zyg_zyg_zyg Re: Sabat, żona wzywa :) 14.06.14, 11:53
            > Czy Twój mąż to nie Sabat?

            Do Sabatów (tych wirtualnych) opis pasuje jak pięść do nosa:

            "mój mąż nigdy nie miał dużego temperamentu - ja owszem, mogłam zawsze i wszędzie. Mąż wolał tradycyjnie, zawsze tak samo, ja nigdy nie potrafiłam przekonać go do żadnych szaleństw i to ja inicjowałam wszystkie zbliżenia"
          • sabat.77 Re: Sabat, żona wzywa :) 14.06.14, 12:54
            marek.zak1 napisał:

            > Czy Twój mąż to nie Sabat?

            Ty się chyba źle czujesz Marek :/
            • marek.zak1 Re: Sabat, żona wzywa :) 14.06.14, 14:39
              sabat.77 napisał:

              > marek.zak1 napisał:
              >
              > > Czy Twój mąż to nie Sabat?
              >
              > Ty się chyba źle czujesz Marek :/

              Czuję się dobrze. Mnie ta historia naprawdę przypominała Twoją. Nawet w któryms momencie pomyslałem, że to Ty napisaleś. Jesli nie to sorry, takie ot skojarzenia.
              • sabat.77 Re: Sabat, żona wzywa :) 14.06.14, 14:57
                Ta historia w niczym nie przypomina mojej. Nie wiem czy znalazlby sie chociaz jeden punkt wspolny. Pojecia nie mam co naprowadzilo Cie na taki trop.
        • torado Re: Witam się :) 14.06.14, 11:13
          mayssa napisał(a):

          > No właśnie z moim mężem to jest skomplikowana sprawa... On twierdzi, że mnie ko
          > cha i ja to rzeczywiście widzę. Widzę też jak na mnie patrzy, jest zazdrosny o
          > każdego innego faceta, a jak wypije to już w ogóle świruje i wszystkich wokoło
          > opowiada jaką ma wspaniałą, piękną i cudowną żonę. Czasem mam wrażenie, że moż
          > e i chciałby się ze mną kochać, ale boi się zrobić pierwszy krok. A ja w sumie
          > już nie che żeby zrobił. Już chyba nie potrafię, bo stał się dla mnie bardziej
          > bratem niż mężem.

          to czego Ty chcesz kochana? Mąż już Cię nie pociąga, choć wiesz, że Cię kocha...Chcesz seksu poza małżeństwem? Może warto w głębi siebie zastanowić się czego chcesz, z czym masz problem...:-)
          • mayssa Re: Witam się :) 14.06.14, 20:12
            W chwili obecnej ja po prostu marzę o bliskości. Byłabym szczęśliwa nawet gdybym mogła się po prostu do kogoś poprzytulać. Jestem na takim etapie, że zdradziłabym niestety bez wahania, choć oczywiście marzy mi się prawdziwy związek.
            • torado Re: Witam się :) 14.06.14, 20:21
              mayssa napisał(a):

              > W chwili obecnej ja po prostu marzę o bliskości. Byłabym szczęśliwa nawet gdyby
              > m mogła się po prostu do kogoś poprzytulać. Jestem na takim etapie, że zdradził
              > abym niestety bez wahania, choć oczywiście marzy mi się prawdziwy związek.

              oj to może porozmawiaj z nim o tym, że brakuje Ci bliskości, ale wiesz nie oskarżycielskim tonem...wiesz może warto zobaczyć tą sytuację też jego oczami, to ułatwia rozmowę, powoduje, że możesz się bardziej otworzyć. On pewnie nie chce Cię krzywdzić, ale może trudno jest mu okazywać emocje... Ja bardzo wierzę w siłę rozmowy, ale takiej kiedy zamiarem jest próba rozwiązania problemu, a nie nawrzucanie sobie...:-)
              • mayssa Re: Witam się :) 14.06.14, 20:24
                Ja rozmawiałam z nim już tyle razy, że już mi się nie chcę. A poza tym ja już chyba też nie chcę tej bliskości od niego.. ja już nie potrafię chyba być z nim blisko :(
                • torado Re: Witam się :) 14.06.14, 20:44
                  mayssa napisał(a):

                  > Ja rozmawiałam z nim już tyle razy, że już mi się nie chcę. A poza tym ja już c
                  > hyba też nie chcę tej bliskości od niego.. ja już nie potrafię chyba być z nim
                  > blisko :(

                  a no to chyba, że tak... nie znam Waszej sytuacji, ale ja myślę, że zawsze jest jakieś rozwiązanie, żeby przestać się męczyć, mieć komfort życia...Myśl o sobie i o tym, co dla Ciebie najlepsze...:-)
                  • sabat.77 Re: Witam się :) 14.06.14, 20:48
                    Ta jest! Ale pod zadnym pozorem sproboj nie wyobrazac sobie ogromnej, prezacej sie sloniowej traby, znikajacej z impetem w grzaskiej i wilgotnej pieczarze. Postaraj sie nie myslec o tej gigantycznej trabie! :))))
                    • sabat.77 Re: Witam się :) 14.06.14, 20:52
                      Orta zrobilem. Wtorny anal-fabetyzm. Kto uje kreskuje, ten ma wielkie... nie no, nie umiem przestac myslec o tej cholernej trabie :)
                • sabat.77 Re: Witam się :) 14.06.14, 20:44
                  MiL? To by bylo charakterystyczne dla goscia, ale wrecz nudne.
                  Gdzie on bywa wieczorami - kontrolujesz w jakis sposob czy nie zdradza?
                  • mayssa Re: Witam się :) 14.06.14, 21:03
                    A co to MiL? :) On jest domatorem. Jak wychodzi to jedynie uprawiać jakiś sport - piłkę (drużyna sąsiedzka, więc się nie ukryje), tenisa (również z bliskimi sąsiadami). Myślę, że zauważyłabym gdyby kogoś miał. Ma jeden telefon, który często zostawia w domu np. jak wychodzi z dzieckiem, znam wszystkie jego hasła do poczty, fb, kont itd. Chyba aż taki dyskretny nie potrafiłby być i raczej nie miałby kiedy zdradzać.
                • kag73 Re: Witam się :) 14.06.14, 21:11
                  mayssa napisał(a):
                  > Ja rozmawiałam z nim już tyle razy, że już mi się nie chcę.
                  Rozmawialas tyle razy i co wynikalo z tych rozmow? Co maz mowil, jak tlumaczyl swoje zachowanie?
                  • mayssa Re: Witam się :) 15.06.14, 12:01
                    No właśnie nic nie wynikało. Ja pytam on nie odpowiada. Ja mówię o tym co mnie boli, on słucha, ale nic nie mówi. Pisałam już nawet maile, bo myślałam, że tak będzie mu łatwiej, ale on jakby omija temat. Ostatnio, w rocznicę ślubu, kiedy powiedziałam mu, że nasze małżeństwo to pseudomałżeństwo i bez sensu to w ogóle świętować to powiedział, że on tak tego nie widzi i że jest szczęśliwy.
                    • kag73 Re: Witam się :) 15.06.14, 13:47
                      mayssa napisała:

                      > No właśnie nic nie wynikało. Ja pytam on nie odpowiada. Ja mówię o tym co mnie
                      > boli, on słucha, ale nic nie mówi. Pisałam już nawet maile, bo myślałam, że tak
                      > będzie mu łatwiej, ale on jakby omija temat. Ostatnio, w rocznicę ślubu, kiedy
                      > powiedziałam mu, że nasze małżeństwo to pseudomałżeństwo i bez sensu to w ogól
                      > e świętować to powiedział, że on tak tego nie widzi i że jest szczęśliwy.

                      No i w tym momencie co? Powiedzialas, ze Ty nie jestes szczesliwa, ze Tobie seksu brakuje, czy po prostu pokornie zamknelas buzke. Niby "silna" kobieta, niby dominujaca a ja tu nic takiego nie widze. Roztoczylas przed nim kiedys wizje przyszlosci bez niego, seksu z kims innym, skoro on jest szczesliwy bez a Tobie go brakuje? Tak konkretnie i rzeczowo bez miauczenia i zostawiania tematu. Bo owszem rozmawiacie ze soba, Ty probujesz ale dajesz sie zbywac.
                      Twoj maz jest mi niekoszerny, serio. Jego zachowanie czy wycofanie rozumialabym po nieprzyjemnych doswiadczeniach z Toba, odrzuceniu, niecheci, ale chyba nic takiego nie bylo.
        • kag73 Re: Witam się :) 14.06.14, 21:45
          mayssa napisał(a):
          > No właśnie z moim mężem to jest skomplikowana sprawa... On twierdzi, że mnie ko
          > cha i ja to rzeczywiście widzę. Widzę też jak na mnie patrzy, jest zazdrosny o
          > każdego innego faceta, a jak wypije to już w ogóle świruje i wszystkich wokoło
          > opowiada jaką ma wspaniałą, piękną i cudowną żonę. Czasem mam wrażenie, że moż
          > e i chciałby się ze mną kochać, ale boi się zrobić pierwszy krok.

          A moze Twoj maz rzeczywiscie jest dosc niepewny. Przyzwyczailas go, ze zawsze przejmowalas inicjatywe. Teraz nie podejmujesz inicjatywy i moze oznacza to dla niego, ze po prostu nie chcesz/nie masz ochoty na seks z nim. Diabli wiedza co ludziom w glowach siedzi.
          Ostatnia szansa: sprobuj a sie przekonasz, albo sie cos wreszcie rozkreci albo sie kompletnie pierdolnie. Przygotowana musisz byc na wszystko. Moim zdaniem do stracenia masz niewiele.
          Troche sama nie wierze w to co pisze, ale kto wie. Mysle, ze jemu zwyczajnie na seksie (z Toba) nie zalezy. Ale moge sie mylic.
          • mayssa Re: Witam się :) 15.06.14, 12:06
            Wszystko fajnie, wiem, że gdybym zainicjowała seks to ten seks by był, ale... Ja już nie jestem w stanie go nawet trzymać za rękę tak bardzo się oddaliliśmy. Jest dla mnie jak brat, nie jestem w stanie go nawet przytulić czy pocałować. Zastanawiam się czy jest sposób, żeby stopniowo znowu zapragnąć tej bliskości z nim. Do tego to ja chcę czuć, że on mnie pragnie. Nie chcę żebrać o seks. Chcę widzieć, że mu zależy. Dla mnie gra wstępną to także słowa, gesty, wzrok mężczyzny, dotyk, a tego niestety nie ma.
            • kag73 Re: Witam się :) 15.06.14, 14:01
              mayssa napisała:
              > Wszystko fajnie, wiem, że gdybym zainicjowała seks to ten seks by był, ale... J
              > a już nie jestem w stanie go nawet trzymać za rękę tak bardzo się oddaliliśmy.
              > Jest dla mnie jak brat, nie jestem w stanie go nawet przytulić czy pocałować. Z
              > astanawiam się czy jest sposób, żeby stopniowo znowu zapragnąć tej bliskości z
              > nim. Do tego to ja chcę czuć, że on mnie pragnie. Nie chcę żebrać o seks. Chcę
              > widzieć, że mu zależy. Dla mnie gra wstępną to także słowa, gesty, wzrok mężczy
              > zny, dotyk, a tego niestety nie ma.

              Mysle, ze jak sie nie przelamiesz i nie sprobujesz to nie bedziesz wiedziala. Wypij se jednego na odwage, albo dwa, jemu tez zaserwuj i probuj, moze cos sie odblokuje, seks nakreca seks a im dluzej go nie ma, tym wieksza szansa, ze go juz nie bedzie :(
              Poza tym moze on czuje Twoja niechec, ma podobnie jak Ty, jestes dla niego jak siostra. Sprobuj sie przytulic, cmoknac, moze bedzie reakcja.
              Moze posuniesz sie troche do przodu, bedziesz wiedziala czy jednak da sie cos rozkrecic czy lepiej poszukac kogos innego albo do seksu albo do zwiazku. Jezeli nadal bedzie kicha...
              Meza bym wtedy poinformowla o swojej decyzji poszukania innego do seksu i pozostania malzenstwem, jezli wszystko inne Wam sie uklada. Jego decyzja jest czy sie godzi na taki uklad cyz sie chce rozwodzic.
              Nie mozna mowic, ze sie kogos kocha i go unieszczesliwiac jednoczesnie. Rzecz w tym, ze on jest szczesliwy i moze wcale nie zdaje sobie sprawy, ze Ty nie jestes, mysli, ze sie zaaranzowalas z obecna sytuacja i tez juz seksu nie chcesz, bo nie inicjujesz a kiedys inicjowalas.
              Jednak ja sie sklaniam ku wersji, ze z seksualnoscia tego faceta jest cos nie tak, nie wiem tylko co.
    • zawle Re: Witam się :) 14.06.14, 09:02
      Niestety mam dla Ciebie smutną wiadomość...swojego męża już raczej nie zapragniesz. Oczywiście jest to możliwe w sytuacji gdy jakaś inna babka się nim zainteresuje, gdy zdobędzie jakiś wielki szczyt- ale to tylko na chwilę.
      • hello-kitty2 Re: Witam się :) 14.06.14, 10:40
        Witaj nowa. Juz mi sie podobasz :) Pytanie czego chcesz jak juz znajdzie sie chetny, bo chyba nie sadzisz ze sie nie znajdzie? Zapodaj scenariusz, jak bys chciala.
        • mayssa Re: Witam się :) 14.06.14, 20:16
          Miło mi :). W chwili obecnej po prostu chce mi się sexu ;), ale nie tylko... Chcę czułości, bliskości, przytulania, adoracji, szaleństwa, chcę kogoś pragnąć i pożądać oraz być pożądana. Obawiam się, że jak znajdzie się ktoś kto mi się spodoba, to... szybko ściągnę z siebie ubrania ;)
          • bcde Re: Witam się :) 15.06.14, 02:47
            Z kond klikasz?
            • prosty_facet Re: Witam się :) 16.06.14, 11:14
              bcde napisał:

              > Z kond klikasz?


              Z kond -ona ?
          • bianka02 Re: Witam się :) 16.06.14, 16:26
            mayssa napisał(a):

            > Miło mi :). W chwili obecnej po prostu chce mi się sexu ;), ale nie tylko... Ch
            > cę czułości, bliskości, przytulania, adoracji, szaleństwa, chcę kogoś pragnąć i
            > pożądać oraz być pożądana. Obawiam się, że jak znajdzie się ktoś kto mi się sp
            > odoba, to... szybko ściągnę z siebie ubrania ;)


            eee no tego to by kazdy chcial ale to nie takie proste w zyciu...albo ja tak to zycie komplikuje.
    • zyg_zyg_zyg Re: Witam się :) 14.06.14, 12:02
      Pragnę znowu być z mężczyzną, pragnę być kochana, przytulana, całowana i p
      > ieszczona... pragnę kochać się z kimś tak jak zawsze chciałam, gorąco, namiętni
      > e i bez ograniczeń. I co najgorsze nie chcę już żeby to był mój mąż... Czy kied
      > ykolwiek mogę jeszcze tego zapragnąć? Czy można zapragnąć kogoś do kogo uczucie
      > już wygasło?

      Tyle Ci chyba narosło żalu, że byłoby trudno. Ale przede wszystkim w ogóle bez sensu. Po co Ty w ogóle myślisz o zapragnięciu męża? Po to, żeby się okazało, że jak się on już odważy i zrobi ten "pierwszy krok", to będzie kontynuował tradycyjnie, po ciemku i bez iskry, a o "gorąco, namiętnie, bez ograniczeń" dalej będziesz mogła tylko pomarzyć?
    • potwor_z_piccadilly Re: Witam się :) 14.06.14, 20:07
      A mnie szkoda tego Twojego chłopa.
      Czy za pierdołowatość trzeba karać?
      Ty go sobie wybrałaś i bardzo możliwe, że to Ty przyczyniłaś się do tego jakim orłem on dziś jest.
      Ps. Szkoda tylko, że zazdrośnik. To mocno utrudnia sprawę, bo obsesje paraliżują go. Znałem takiego, katastrofa.


      • mayssa Re: Witam się :) 14.06.14, 20:22
        Ale kto tu kogo kara? To raczej ja czuję się ukarana. To ja zawsze inicjowałam sex. To on wyniósł się z łóżka kiedy byłam w ciąży, niby żeby mi nie przeszkadzać, bo kiepsko sypiałam. To on nie wyniósł się do innego pokoju po porodzie, bo dziecko, które spało w tej samej sypialni będzie go budzić. To on nigdy nie zgodził się na żadne moje nietypowe pragnienia. Nie śpimy (w sensie dosłownym, w jednym łóżku) ze sobą od długiego czasu. Ja przeniosłam się do łóżka dziecka. Ostatnio chciałam wrócić do łoża małżeńskiego to usłyszałam, że on musi do późna pracować, więc nie ma sensu, bo mnie obudzi potem... Drugi raz już nie zapytam :(
        • potwor_z_piccadilly Re: Witam się :) 14.06.14, 21:18
          mayssa napisał(a):

          > Ale kto tu kogo kara? To raczej ja czuję się ukarana. To ja zawsze inicjowałam
          > sex. To on wyniósł się z łóżka kiedy byłam w ciąży, niby żeby mi nie przeszkadz
          > ać, bo kiepsko sypiałam. To on nie wyniósł się do innego pokoju po porodzie, bo
          > dziecko, które spało w tej samej sypialni będzie go budzić. To on nigdy nie zg
          > odził się na żadne moje nietypowe pragnienia. Nie śpimy (w sensie dosłownym, w
          > jednym łóżku) ze sobą od długiego czasu. Ja przeniosłam się do łóżka dziecka. O
          > statnio chciałam wrócić do łoża małżeńskiego to usłyszałam, że on musi do późna
          > pracować, więc nie ma sensu, bo mnie obudzi potem... Drugi raz już nie zapyta
          > m :(

          Ja tylko napisałem, że mi go szkoda, a pytanie czy karać było pytaniem retorycznym. Ot, tak zastanowiłem się nad kondycją psychiczną dzisiejszych facetów.
          Taki los.
          Bryknąć w bok możesz, ale czy to na dłuższą metę coś rozwiąże?
          Nie sądzę.
          To działa jak pigułka na ból zęba.
        • kag73 Re: Witam się :) 14.06.14, 21:19
          mayssa napisał(a):

          > Ale kto tu kogo kara? To raczej ja czuję się ukarana. To ja zawsze inicjowałam
          > sex. To on wyniósł się z łóżka kiedy byłam w ciąży, niby żeby mi nie przeszkadz
          > ać, bo kiepsko sypiałam. To on nie wyniósł się do innego pokoju po porodzie, bo
          > dziecko, które spało w tej samej sypialni będzie go budzić. To on nigdy nie zg
          > odził się na żadne moje nietypowe pragnienia. Nie śpimy (w sensie dosłownym, w
          > jednym łóżku) ze sobą od długiego czasu. Ja przeniosłam się do łóżka dziecka. O
          > statnio chciałam wrócić do łoża małżeńskiego to usłyszałam, że on musi do późna
          > pracować, więc nie ma sensu, bo mnie obudzi potem... Drugi raz już nie zapyta
          > m :(
          Moj Ty Boze, bo pewno do pozna porno oglada i konia wali. I nie bylo zaraz zapytac "a co z seksem?"
          Wiesz co ja Cie podziwiam, ale medalu za meczenstwo/meczennictwo nie dostaniesz niestety :(
          • mayssa Re: Witam się :) 15.06.14, 12:08
            No właśnie nie. Pracuje w dużym pokoju. Cały czas widzę ekran monitora. W ten wieczór nie mogłam zasnąć i wstałam do toalety. Rzeczywiście pracował :/
            • sabat.77 Re: Witam się :) 15.06.14, 13:27
              No to jak jest taki zapracowany, to jak ma miec czas na amory?
            • mojemail3 Re: Witam się :) 15.06.14, 15:50
              mayssa napisała:

              > No właśnie nie. Pracuje w dużym pokoju. Cały czas widzę ekran monitora. W ten w
              > ieczór nie mogłam zasnąć i wstałam do toalety. Rzeczywiście pracował :/

              Mayssa, w jakim wieku jest Twój mąż? Jeśli jesteś pewna, że sam się nie zaspokaja, to może ma spadek poziomu testosteronu, to można suplementować, może po serii zastrzyków wzrosło by mu libido i motywacja?
              Poza tym, jeśli on czuje się niechciany, odtrącony to normalne,że się wycofuje.
              • kag73 Re: Witam się :) 15.06.14, 16:19
                mojemail3 napisała:
                > Poza tym, jeśli on czuje się niechciany, odtrącony to normalne, że się wycofuje.

                Hmm, chociaz fakty pokazuja cos innego, wyniosl sie z sypialni, nie byl za, zeby ona do sypialni wrocila, nie przytula, nie szuka kontaktu, nie inicjujeje seksu.
                "Odtracony" i "niechciany" nie moze sie zatem czuc. No chyba, ze przyzwyczajony do jej inicjatywy od zawsze wychodzi z zalozenia, ze teraz go nie chce, bo nie inicjuje.
                Skad ona moze miec pewnosc, ze nie zaspokaja sie sam, czysta fizjologia, dwie mituny i po problemie.
                • mojemail3 Re: Witam się :) 15.06.14, 16:24
                  kag73 napisała:

                  > "Odtracony" i "niechciany" nie moze sie zatem czuc. No chyba, ze przyzwyczajony
                  > do jej inicjatywy od zawsze wychodzi z zalozenia, ze teraz go nie chce, bo nie
                  > inicjuje.

                  Może taki typ, oczekuje zachęty, a przez lata braku seksu może nauczył się blokować pożądanie do żony?

                  > Skad ona moze miec pewnosc, ze nie zaspokaja sie sam, czysta fizjologia, dwie m
                  > ituny i po problemie.

                  Nie może tego wiedzieć, może ją sprytnie robić w konia, za przeproszeniem, może też od porno uzależniony, tylko w innych okolicznościach się realizuje ( jak jej nie ma w domu itp)

                  Poza tym, często tak bywa, że ona nie miała tych potrzeb zbyt wielkich, tak jak było jej wystarczało, a teraz może ma skok hormonalny około-menopauzalny ( to nawet od 35 roku zycia) i teraz jest nakręcona, libido szaleje.
                  • kag73 Re: Witam się :) 15.06.14, 16:54
                    mojemail3 napisała:
                    > Nie może tego wiedzieć, może ją sprytnie robić w konia, za przeproszeniem, może
                    > też od porno uzależniony, tylko w innych okolicznościach się realizuje ( jak
                    > jej nie ma w domu itp)

                    Wcale tak nie musi byc. Byc moze z jakiegos powodu stracil zainteresowanie seksem(jezeli wykluczymy jakies mozliwe "skrzywienie") i teraz jak mu sie nagle pojawi potrzeba fizjologiczna to po prostu ja szybko zaspokoi i idzie dalej, dlatego pisze o czystej fizjologii. Nie potrzeba do tego zadnego porno, wchodzisz pod prysznic, robisz swoje przy okazji kapania a wychodzac z laznienki juz zapomnialas, ze co bylo. I tyle.
                    >
                    > Poza tym, często tak bywa, że ona nie miała tych potrzeb zbyt wielkich, tak jak
                    > było jej wystarczało, a teraz może ma skok hormonalny około-menopauzalny ( to
                    > nawet od 35 roku zycia) i teraz jest nakręcona, libido szaleje.

                    Pisala, ze od poczatku mogla "zawsze i wszedzie" a on mniej i ona inicjowla. Napisala tez, ze juz kilka lat nie ma u nich seksu.
                    • sabat.77 Re: Witam się :) 15.06.14, 17:44
                      Moze jest aseksualny i tyle? Po co mnozyc teorie. Facet nie lubi seksu, ale ja kocha. Taki uklad.
                      A ze chleba z tej maki nie bedzie to jasne. Tylko zdrada albo rozwod. Chyba ze ktos lubi samoumartwianie sie.
                      • marek.zak1 Re: Witam się :) 15.06.14, 18:17
                        sabat.77 napisał:

                        > Moze jest aseksualny i tyle? Po co mnozyc teorie. Facet nie lubi seksu, ale ja kocha. Taki uklad.

                        To trzecia opcja po kryptogeju i masturbatorze. Mayssa powinna zadać pytanie, kim chłopie jesteś I dac mu te 3 mozliwości. Jak napisałyscie - po kielichu. Alez my teraz szybko rozwiazujemy takie sprawy. Doswiadczenie, wiedza i talent :).
                        • sabat.77 Re: Witam się :) 15.06.14, 18:51
                          Wow, poczulem sie bardziej zajebisty niz Johnny Bravo :)
        • zuzi.1 Re: Witam się :) 14.06.14, 23:55
          Mayssa szukaj nowego faceta i nie patrz na męża !!!, bo Ci kolejne lata w takim marazmie upłyną. Nie chce seksu i Ciebie?, trudno, ktoś inny, ciekawszy i bardziej normalny zechce. NIE TRAC WIĘCEJ CZASU DZIEWCZYNO na tego żałosnego "meżczyznę". O takich temperamentnych kobietach panowie marzą, więc szybko znajdziesz adoratora, tylko BADŹ WYBREDNA, nie decyduj się na byle kogo ;-)
    • yoric Re: Witam się :) 14.06.14, 20:21
      Kurcze... tu wszystkie babki są super atrakcyjne i do tego chcą i mogą zawsze i wszędzie... Czasami się zastanawiam, czy trafiłem na Forum BSwM, czy do muzułmańskiego raju!
      • kag73 Re: Witam się :) 14.06.14, 21:17
        yoric napisał:
        > Kurcze... tu wszystkie babki są super atrakcyjne i do tego chcą i mogą zawsze i
        > wszędzie... Czasami się zastanawiam, czy trafiłem na Forum BSwM, czy do muzułm
        > ańskiego raju!
        Nie prawda, ze wszytskie, JA nigdy nie napisalam, ze jestem "super atrakcyjna" i ze moge "zawsze i wszedzie". A tej pani bym sie nie dziwila, ze tak pisze, bo ona seksu nie ma. Podobnie jak sabat, ktory pisze, ze on moglby z kazda.
        • sabat.77 Re: Witam się :) 14.06.14, 21:33
          Nie moglbym z kazda. Nawet skrajnie wyposzczony potrzebuje minimum poczucia bezpieczenstwa. Tej elementarnej potrzeby nie jestem w stanie przelamac dla seksu.
          • kag73 Re: Witam się :) 14.06.14, 21:39
            sabat.77 napisał:
            > Nie moglbym z kazda. Nawet skrajnie wyposzczony potrzebuje minimum poczucia bez
            > pieczenstwa. Tej elementarnej potrzeby nie jestem w stanie przelamac dla seksu.

            Chodzilo mi o to, ze moglaby byc starsza, gruba, wcale nie jakas super atrakcyjna itd., pomijam poczucie bezpieczenstwa:)
            • sabat.77 Re: Witam się :) 15.06.14, 07:49
              Oj tam, to nie ma takiego znaczenia. Poza tym, zauwaz ze panowie glosno deklaruja jakie to maja wymogi, a potem jednak posuwaja te stare i grube :) Ja przynajmniej jestem szczery, mi te sprawy nie przeszkadzaja, moglbym stara i gruba zerznac.
              • yoric Re: Witam się :) 16.06.14, 01:06
                > moglbym stara i gruba zerznac.

                ktoś powinien zdecydowanie prowadzić Forumowy 'cytatnik' (spis dobrych tekstów) ze szczególnym uwzględnieniem Sabata!
            • sabat.77 Re: Witam się :) 15.06.14, 09:57
              Poza tym, piekno to rzecz wzgledna. Jeden moze mowic, ze ma piekna partnerke, a ja popatrze i pomysle "Jezu, jaki paszczur" :)
              Czyli podobna do Matki Boskiej. Patrzysz i krzyczysz "O Matko Boska!".
          • potwor_z_piccadilly Re: Witam się :) 14.06.14, 21:41
            sabat.77 napisał:

            > Nie moglbym z kazda. Nawet skrajnie wyposzczony potrzebuje minimum poczucia bez
            > pieczenstwa.

            Z kobietą będąc potrzebujesz poczucia bezpieczeństwa?
            Zwariowałeś, czy ministrantem napastowanym byłeś.
            • kag73 Re: Witam się :) 14.06.14, 21:46
              potwor_z_piccadilly napisał:
              >
              > Z kobietą będąc potrzebujesz poczucia bezpieczeństwa?
              > Zwariowałeś, czy ministrantem napastowanym byłeś.

              No wiesz, o te choroby kily i takie tam chodzi i zeby sie nie wydalo tez :)
              • potwor_z_piccadilly Re: Witam się :) 14.06.14, 21:58
                kag73 napisała:

                > No wiesz, o te choroby kily i takie tam chodzi

                To niech przez ulice nie przechodzi, bo na czerwonych BM-y jeżdżą.

                i zeby sie nie wydalo tez :)

                No tu to tak. Proboszczowi doniosą i dopiero będzie.
                • sabat.77 Re: Witam się :) 15.06.14, 06:58
                  Słyszałeś może o stalkingu, panie mądralo? Może jakby pani kochanka zaczęła do ciebie wydzwaniać o 3 w nocy na służbowy telefon, nachodziła w miejscu pracy, wystawała całymi godzinami pod oknem, wygrażała twojej żonie i dzieciom, słała bezwstydne kartki pocztowe, robiła fotomontaże, szantażowała waszymi wspólnymi fotografiami itd. to może zmieniłbyś zdanie. Teraz to jesteś kozak, na sieci każdy tak potrafi.
                  • kutuzow Re: Witam się :) 15.06.14, 10:44
                    sabat.77 napisał:

                    > Słyszałeś może o stalkingu, panie mądralo? Może jakby pani kochanka zaczęła do
                    > ciebie wydzwaniać o 3 w nocy na służbowy telefon, nachodziła w miejscu pracy, w
                    > ystawała całymi godzinami pod oknem, wygrażała twojej żonie i dzieciom, słała b
                    > ezwstydne kartki pocztowe, robiła fotomontaże, szantażowała waszymi wspólnymi f
                    > otografiami itd. to może zmieniłbyś zdanie. Teraz to jesteś kozak, na sieci każ
                    > dy tak potrafi.


                    Czy dobrze rozumiem, że Ty Sabat boisz się, że gdzieś tam jest kobieta, której mógłby się tak spodobać seks i ew związek z Tobą, że byłaby gotowa na te wszystkie szaleństwa, żeby mieć Cię tylko jak najwięcej? Naprawdę uważasz, to za największy problem?

                    Nie chce wcale wykazywać że to nierealne, bo nikt tego nie wie. Nie chodzi mi tutaj o Twoją atrakcyjność. Chciałem tylko zapytać, jak to się ma do Twoich wcześniejszych stwierdzeń/obaw, że nie ma kobiet które chcą seksu i są namiętne. Nie ma sensu rozstawać się z żoną, bo nic lepszego Cię nie czeka.

                    Naprawdę nie masz problemu wyobrażać sobie jednocześnie, że z jednej strony masz na co dzień żonę, której nie interesujesz, a z drugiej strony gdzieś tam jest kobieta która gotowa szaleć za Tobą i robić te wszystkie szaleństwa o których pisałeś?
                    • kag73 Re: Witam się :) 15.06.14, 10:57
                      kutuzow napisał:
                      > Czy dobrze rozumiem, że Ty Sabat boisz się, że gdzieś tam jest kobieta, której
                      > mógłby się tak spodobać seks i ew związek z Tobą, że byłaby gotowa na te wszyst
                      > kie szaleństwa, żeby mieć Cię tylko jak najwięcej? Naprawdę uważasz, to za najw
                      > iększy problem?
                      >
                      > Nie chce wcale wykazywać że to nierealne, bo nikt tego nie wie. Nie chodzi mi t
                      > utaj o Twoją atrakcyjność. Chciałem tylko zapytać, jak to się ma do Twoich wcze
                      > śniejszych stwierdzeń/obaw, że nie ma kobiet które chcą seksu i są namiętne. Ni
                      > e ma sensu rozstawać się z żoną, bo nic lepszego Cię nie czeka.
                      >
                      > Naprawdę nie masz problemu wyobrażać sobie jednocześnie, że z jednej strony mas
                      > z na co dzień żonę, której nie interesujesz, a z drugiej strony gdzieś tam jest
                      > kobieta która gotowa szaleć za Tobą i robić te wszystkie szaleństwa o których
                      > pisałeś?
                      Nie, kutuzow, to jest tak, juz to kiedys podsumowalam. Sabat ze wzgledu na swoje realia(dzieci, zobowiazania finansowe, malo kasy) nie widzi szansy na relacje z inna kobieta. Kobiety chca zwiazku(zdaniem sabata) a do tego potrzebny dobry kandydat. Dlatego Sabat sie z zona nie rozstanie, bo teraz wie co ma a przyszlosc jest nieznana, jego zdaniem ma marne szanse na nowa babke. Bo kity o kasie to mozna wciskac komus innemu, nie mnie.
                      Poza tym prosze nie zapominac, ze tak poza tym to tak najgorzej Sabatowi nie jest. Do tego nie wiem jak jest teraz, ale kiedys wyszlo, ze owszem sabat piszac o braku seksu mial na mysli stosunki (penetracje), okazalo sie, ze inne formy praktyk seksualnych z zona jednak byly, dla mnie seks to nie tylko penetracja.
                      • kag73 Re: Witam się :) 15.06.14, 11:08
                        Z drugiej strony, Kutuzow, masz racje, troche rozdwojenie jazni u Sabata. Wymysla co moze, bo zwyczajnie boi sie nowego.
                        Widocznie nie jest jednak mu w jego zwiazku az tak zle, inaczej wolalby klepac biede ale miec szanse na zmiane. Chyba jego najwieksza obawa jets, ze zadnej innej i tak nie znajdzie, nie warto wiec rzucac wszystkiego w cholere.
                      • kutuzow Re: Witam się :) 15.06.14, 11:17
                        kag73 napisała:
                        > Nie, kutuzow, to jest tak, juz to kiedys podsumowalam. Sabat ze wzgledu na swoj
                        > e realia(dzieci, zobowiazania finansowe, malo kasy) nie widzi szansy na relacje
                        > z inna kobieta. Kobiety chca zwiazku(zdaniem sabata) a do tego potrzebny dobry
                        > kandydat

                        Kag, ale mi dokładnie o tą sprzeczność chodzi. Skoro z jednej strony się nie rozstanie bo potem nie będzie miał szans (bo nie jest dobrym kandydatem), to jaki jest sens bać się że ktoś będzie za nim szalał (czyli musi być super kandydatem żeby jakaś kobieta takie numery wyczyniała).
                        Nie można jednocześnie wierzyć w dwie przeciwstawne rzeczy, że będzie kiepskim kandydatem i jednocześnie atrakcyjnym kandydatem (że laska będzie szalała za nim).
                        Na to chciałem zwrócić uwagę, że Sabat czasami tak szybko wrzuca zwrot o 180st w swej narracji, że matrix nie ma szans sie dostosować :-)
                        • kag73 Re: Witam się :) 15.06.14, 11:25
                          No wlasnie, kazdy powod jest dobry, byle nie musiec nic robic. Tak naprawde paralizuje go strach przed nowym i powodu tkwienia w zwiazku sa rozne i jest ich sporo.
                          Moze chodzi mu o to, ze ta baba to wredna by byla i chciala by sie zemscic, doniesc zonie, bo chcialaby tylko seksu z nim, ale zwiazku to juz nie. W ten sposob stracil by zone i narazil sie na niedogodnosci(platnosci) a w zamian zostalby mu tylko ten nieszczesny seks z kochanka:)
                          • kag73 Re: Witam się :) 15.06.14, 11:28
                            Aha i jeszcze tak nawiasem, na seksie sie swiat nie konczy. Moze ta babka nadawala by sie tylko do lozka ale nic poza tym a to tez za malo do szczescia. Krotko mowiac: jak nie goowno, to nasrane ;)
                        • hello-kitty2 Re: Witam się :) 15.06.14, 19:18
                          kutuzow napisał:

                          > Na to chciałem zwrócić uwagę, że Sabat czasami tak szybko wrzuca zwrot o 180st
                          > w swej narracji, że matrix nie ma szans sie dostosować :-)

                          ...''matrix nie ma szans sie dostosowac'' hehe dobre :-) Oj tam fantazjuje, dopiero co odmalowal chate, na ile to starczy, na pare lat, a pofantazjowac mozna, a poza tym nowe kolezanki niekoniecznie go znaja, nie psuj rynku :)
                          • sabat.77 Re: Witam się :) 15.06.14, 19:36
                            Fantazjowanie to niewlasciwe slowo. Jestem marzycielem. Od dziecka uciekalem w marzenia. To chyba taki mechanizm obronny. Potrafilem marzyc godzinami o roznych przyjemnych rzeczach...
                            • potwor_z_piccadilly Re: Witam się :) 15.06.14, 20:51
                              sabat.77 napisał:

                              Jestem marzycielem.

                              Pomarzyć dobra rzecz, też w dzieciństwie chyba wszystkie książki z dziedziny science fiction przeczytałem.
                              Ale

                              > Od dziecka uciekalem w
                              > marzenia. To chyba taki mechanizm obronny.

                              Gdyby moja pani zareagowała na rozgardiasz w trakcie malowania analogicznie do Twojej, to ja marzeniami bym się nie bronił. Pociągnął bym z wiadra farbą po ścianach i oświadczył. Od dziś w stylu Salvador-a Dali będziemy pomieszkiwać. Coś już takiego u mnie miało miejsce. Wywaliłem czymś ciężkim dziurę w szybie drzwi pokojowych. Po trzech latach szybę wymieniłem (przy okazji wszystkie, innego wzoru). Przed tym, na sugestie ze strony pani mojej względem ewentualnej naprawy szyby, odpowiadałem, nie, niech ta dziura jeszcze ku pamięci sobie pobędzie.
                              Poważny to był powód i może kiedyś o nim napiszę.
                              • zawle Re: Witam się :) 15.06.14, 22:52
                                potwor_z_piccadilly napisał: Pociągnął bym z wiadra farbą po śc
                                > ianach

                                ja tam nie wiem co czują wszystkie kobiety. Dla mnie facet w takiej odsłonie to słabość i mizeryja. Od zawsze ceniłam inteligencję, opanowanie i humor w załatwianiu sytuacji problemowych.
                                • potwor_z_piccadilly Re: Witam się :) 15.06.14, 23:08
                                  zawle napisała:

                                  > ja tam nie wiem co czują wszystkie kobiety. Dla mnie facet w takiej odsłonie to
                                  > słabość i mizeryja.

                                  Gadaj sobie zdrowa, Twoje prawo.
                                  Wiesz jak gasi się pożar szybu naftowego?
                                  Materiał wybuchowy się podkłada i BUUUUM.
                                  Nie poczuj się dotknięta, ale gdyby większość facetów znało i stosowało podobne metody, to może Twoje życie innym torem by się potoczyło? Może bardziej szczęśliwa byś była?

                    • sabat.77 Re: Witam się :) 15.06.14, 12:05
                      Mowie o swojej strukturze psychicznej a nie o realnej sytuacji. Wiadomo, ze na mnie sie nawet pies ze zlamanym kutasem nie odleje.
    • xszerszenx Re: Witam się :) 14.06.14, 23:50
      czesc przyjedz na podhale
      • czarownica_natalia pomysł 15.06.14, 18:23
        A może gdybyście zapisali się razem na taniec? Wiem, że to jest dotyk niezobowiązujący.. ale może również stanowić 'zaczątek' czegoś co mogłoby się w Was obudzić. Proponuję na początek coś łatwego i zmysłowego: bachata. Najprostszy taniec na świecie (liczony na 4, odstaw nogę, przystaw, odstaw, przystaw palce). Zobacz:
        www.youtube.com/watch?v=AZm31-egHUI
        Dużo doświadczonych małżeństw chodzi. Poza tym można tańczyć też z innymi. I pomizdrzyć trochę :)
        • czarownica_natalia lepszy filmik 15.06.14, 18:29
          www.youtube.com/watch?v=9GKzbyaEPGY
        • kag73 Re: pomysł 15.06.14, 22:56
          Proponuję na początek coś łatwego i zmysłowego: bachata. Najprostszy tanie
          > c na świecie (liczony na 4, odstaw nogę, przystaw, odstaw, przystaw palce).
          Uwielbiam bachate, ta muzyka, sam erotyzm:) Moze faktycznie taniec by ich zblizyl, bo moim zdaniem taniec a do tego jeszcze w polaczeniu z winem/alkoholem jest bardzo bardzo "niebezpieczny" ;))









          • yoric Re: pomysł 16.06.14, 01:11
            Popieram. Bachata jest najlepsza!
    • potwor_z_piccadilly Re: Też tak miałem 15.06.14, 22:14
      i pewnie większość facetów miała, ma, lub będzie mieć.
      Uwaga, będzie bez ogródek.
      Coś tak w latach 2000 zniesmaczyło mnie ciało żony. Nie ten smak, nie ten zapach, kształty nie takie. Sfery intymne, to cieknąca rana i w ogóle kontestować zacząłem sens ciągłego uprawiania seksu no bo po co? Nie było aż tak drastycznie jak opisuję i kochaliśmy się, ale to nie było to i tendencje w tych kwestiach dołujące postępowały wyraźnie .
      Na szczęście, ta moja fiksacja nie trwała długo. Pomógł mi (częściowo bo coś tam jeszcze mam pod czaszką), oczy otworzył pewien (przypadkowo wysłuchany) wykład na temat kobiet.
      Będąc gościem w pewnej firmie chlapałem kawę gdy przyszedł klient tej firmy, sam Franciszek Starowieyski. Załoga zainteresował się nim, obsłużyła go, rozmowa jakaś na luzie zainicjowana została, aż przeszło na temat kobiet. No i Starowieyski zaczął. Nie opiszę tego co mówił bo się nie da tego opisać. Konkluzję mogę jedynie Wam panie i oczywiście panowie ujawnić.
      Piękne Wy panie jesteście, wszystkie i Ty Kag też.
      Jak moja sprawa?
      Po tym co usłyszałem z ust artysty i po tym jak uzmysłowiłem sobie, że szukanie pełni szczęścia jest utopią i po przypomnieniu sobie mojej zasady, żyj tak by inni przez ciebie nie płakali, w jeszcze większą perwechę (szczegóły przemilczę) wpadłem, a moja załapała i teraz mnie męczy.
      Po co to napisałem?
      Chyba tylko po to, byś Ty maysso, jeszcze popróbowała wyjaśnić temu Twojemu, że na tym wszechświecie doskonałości i pełni szczęścia nie doświadczy. Że dla tych którzy doskonałości szukają jest tylko niebo i że niech się zastanowi co woli:
      Niebo - ubrany na biało pęta się psalmy na cześć gospodarza odśpiewując.
      Piekło - w oparach coś na modłę tę www.youtube.com/watch?v=KENqo_h8qvc

      Ps. Opcja.
      Reorganizację w swojej firmie przeprowadź z mocnym naciskiem na pracę w terenie, a jak teren, to delegacje, a jak delegacje, to hulaj dusza piekła nie ma.



      • mojemail3 Re: Też tak miałem 15.06.14, 22:30
        potwor_z_piccadilly napisał:

        "(...)Coś tak w latach 2000 zniesmaczyło mnie ciało żony. Nie ten smak, nie ten zapach, kształty nie takie(...)"

        Spowszedniało ciało...A ja się nawet spotkałam z wypowiedzią pewnego miłego zakonnika, co twierdził,że łatwiejszy celibat dla mężczyzny niż małżeństwo;-) Bo jak żona spowszedniej, to kusi pokusa obcych ciał i już się tylko zdrajcą stać można...

        > Będąc gościem w pewnej firmie chlapałem kawę gdy przyszedł klient tej firmy, sa
        > m Franciszek Starowieyski. Załoga zainteresował się nim, obsłużyła go, rozmowa
        > jakaś na luzie zainicjowana została, aż przeszło na temat kobiet. No i Starowie
        > yski zaczął. Nie opiszę tego co mówił bo się nie da tego opisać(...)"

        E tam, napisz coś, ciekawe co ten stary zbereznik powiedział...Wiem tylko,że się często pogardliwie i z wyższością o kobietach wypowiadał, co dowodzi...poczucia niższości niestety;-)

        A ja w czwartej dekadzie życia to i tak preferuję bycie babą, nawet starą, bo to co się dzieje w mężczyznami w kryzysie wieku średniego, to przechodzi ludzkie pojęcie...
        Ale i tak się umawiamy z dziewczynami na szalone lata 60 te, gdy nasi panowie już nieco spokornieją, a my...nie;-)
        • zyg_zyg_zyg Re: Też tak miałem 15.06.14, 22:46
          > E tam, napisz coś, ciekawe co ten stary zbereznik powiedział...Wiem tylko,że si
          > ę często pogardliwie i z wyższością o kobietach wypowiadał, co dowodzi...poczuc
          > ia niższości niestety;-)

          Proszę, Mojemail - może coś w ten deseń?
          marhan.pl/index.php/biblioteka/51-ludzie/1970-wywiad-wszyskie-jestecie-idealne
          Z wyższością i pogardą to się na pewno dziad Nowicki wypowiadał. U Starowieyskiego widać (ja widziałam) pewnego rodzaju życzliwość i sympatię dla kobiet. Może takie wrażenie to po prostu efekt zbytniej bezpośredniości w wypowiedziach? Pamiętam dość mgliście jakąś wypowiedź FS o znajomej, którą namawiał na pokazanie cycków. Na jej oburzenie odpowiedział, że kiedyś może żałować, że się nie chwaliła swoim pięknem.
          • zyg_zyg_zyg Re: Też tak miałem 15.06.14, 22:50
            Zerknęłam w wikicytaty Starowieyskiego i jednak muszę przyznać Ci rację... :-)
            • potwor_z_piccadilly Re: Też tak miałem 15.06.14, 23:15
              zyg_zyg_zyg napisała:

              > Zerknęłam w wikicytaty Starowieyskiego i jednak muszę przyznać Ci rację... :-)

              Gwoli wyjaśnienia.
              Facet nie o istocie kobiety się wypowiadał, a o jej ciele.
          • mojemail3 Re: Też tak miałem 15.06.14, 22:54
            zyg_zyg_zyg napisała:

            > Proszę, Mojemail - może coś w ten deseń?
            > marhan.pl/index.php/biblioteka/51-ludzie/1970-wywiad-wszyskie-jestecie-idealne
            > Z wyższością i pogardą to się na pewno dziad Nowicki wypowiadał. U Starowieyski
            > ego widać (ja widziałam) pewnego rodzaju życzliwość i sympatię dla kobiet.

            Zyczliwość i sympatię dla ciała, ale dla intelektu kobiet...lekceważenie delikatnie mówiąc;-)
            No ale z tym chodzeniem nago po domu i przeglądanie się w lustrze, miał rację;-)
        • sabat.77 Re: Też tak miałem 15.06.14, 22:53
          mojemail3 napisała:

          > Spowszedniało ciało...A ja się nawet spotkałam z wypowiedzią pewnego miłego zak
          > onnika, co twierdził,że łatwiejszy celibat dla mężczyzny niż małżeństwo;-) Bo j
          > ak żona spowszedniej, to kusi pokusa obcych ciał i już się tylko zdrajcą stać m
          > ożna...

          Jak która zechce ;) He he he...

          > A ja w czwartej dekadzie życia to i tak preferuję bycie babą, nawet starą, bo t
          > o co się dzieje w mężczyznami w kryzysie wieku średniego, to przechodzi ludzkie
          > pojęcie...

          Przesadzasz. Według mnie ten kryzys wieku średniego jest mocno przereklamowany. Kto wie, może jeszcze przede mną, ale jakoś tego nie zauważam wokół siebie.

          > Ale i tak się umawiamy z dziewczynami na szalone lata 60 te, gdy nasi panowie j
          > uż nieco spokornieją, a my...nie;-)

          Akurat... To zależy od temperamentu, a nie od wieku.
          Najlepsza sentencja jaką na tym forum przeczytałem, to "nie ucz kury latać". Choćby po to warto było forum poznać. Niby rzecz oczywista, ale jakie to trafne. Taka kura to może człowieka solidnie wkurwić - niby coś tam pomacha skrzydłami, ale to tylko po to, żeby przelecieć z grzędy na grzędę. No bo to jest, do ciężkiej Anielki, KURA. Ciężko oczekiwać od kury lotu sokoła.
          • mojemail3 Re: Też tak miałem 15.06.14, 22:59
            sabat.77 napisał:

            > Jak która zechce ;) He he he...

            Zonatego? Zdarzają się szlachetne kobiety na tym padole łez;-)


            > Przesadzasz. Według mnie ten kryzys wieku średniego jest mocno przereklamowany.

            No podobno tak, nawet w wywiadzie z Kamilem Sipowiczem ( WO) dziennikarka zasugerowała,że to wymysł psychologów, na co Sipowicz,że osobiście ten kryzys miał, bo mu się w średnim wieku do szaleństwa młode dziewczyny podobały, takie 18-20 letnie...


            > Akurat... To zależy od temperamentu, a nie od wieku.

            A ja nie mówię o seksie, tylko o życiu, ciekawym mam nadzieję:-)
            Takie tam Paryże i inne Mediolany...
            • sabat.77 Re: Też tak miałem 15.06.14, 23:08
              mojemail3 napisała:

              > A ja nie mówię o seksie, tylko o życiu, ciekawym mam nadzieję:-)
              > Takie tam Paryże i inne Mediolany...

              A, no, masz rację. Bo teraz to tylko ten seks i seks. Co za nudy, wytrzymać się nie da! :D
              Nie ma to jak zwiedzać Paryż z poczuciem, że kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu można było w nim przeżyć największe szaleństwo swojego życia. Ech, te czasy... Lepiej zwiedzić Paryż... z pocztówki ;)
              www.youtube.com/watch?v=dpPNbb4okN0
          • mojemail3 Re: Też tak miałem 15.06.14, 23:06
            sabat.77 napisał:

            "(...)Akurat... To zależy od temperamentu, a nie od wieku (...)"

            A tak przy okazji,od znajomego lekarza, co przyjmuje pacjentów również w pewnej uroczej małopolskiej wsi dowiedziałam się,że masowo wypisuje viagrę panom grubo po 60 tce i ja się spytałam,czy może mają młodsze żony, ale nie, panie w podobnym wieku...Czyli jednak chęć szczera robi oficera...Bardzo to pozytywnie świadczy o panach, czyż nie?
            • sabat.77 Re: Też tak miałem 15.06.14, 23:11
              mojemail3 napisała:

              > A tak przy okazji,od znajomego lekarza, co przyjmuje pacjentów również w pewnej
              > uroczej małopolskiej wsi dowiedziałam się,że masowo wypisuje viagrę panom grub
              > o po 60 tce i ja się spytałam,czy może mają młodsze żony, ale nie, panie w podo
              > bnym wieku...Czyli jednak chęć szczera robi oficera...Bardzo to pozytywnie świa
              > dczy o panach, czyż nie?

              A to niekoniecznie, bo przecież żony mogą w tym czasie lepić pierogi dla wnucząt :D
              • mojemail3 Re: Też tak miałem 15.06.14, 23:13
                sabat.77 napisał:

                > A to niekoniecznie, bo przecież żony mogą w tym czasie lepić pierogi dla wnuczą
                > t :D

                Nie, oni z żonami przychodzą do lekarza,najpierw wchodzi żona a potem mąż...
                • sabat.77 Re: Też tak miałem 15.06.14, 23:17
                  mojemail3 napisała:

                  > Nie, oni z żonami przychodzą do lekarza,najpierw wchodzi żona a potem mąż...

                  A. Czuję klimat :) Widziałem taki film. "Dwoje do poprawki". Babka reanimuje starego po dwudziestu latach odstawki, bo ma syndrom pustego gniazda i tak jakoś się staro poczuła. Klasyka gatunku - niektóre panie widać muszą stawiać panów na baczność nawet dosłownie.
                  • kag73 Re: Też tak miałem 15.06.14, 23:20
                    sabat.77 napisał:
                    > A. Czuję klimat :) Widziałem taki film. "Dwoje do poprawki". Babka reanimuje st
                    > arego po dwudziestu latach odstawki, bo ma syndrom pustego gniazda i tak jakoś
                    > się staro poczuła. Klasyka gatunku - niektóre panie widać muszą stawiać panów n
                    > a baczność nawet dosłownie.

                    Czyli masz szanse, byle do 60 tki ;))
            • kag73 Re: Też tak miałem 15.06.14, 23:12
              mojemail3 napisała:
              > A tak przy okazji,od znajomego lekarza, co przyjmuje pacjentów również w pewnej
              > uroczej małopolskiej wsi dowiedziałam się,że masowo wypisuje viagrę panom grub
              > o po 60 tce i ja się spytałam,czy może mają młodsze żony, ale nie, panie w podo
              > bnym wieku...Czyli jednak chęć szczera robi oficera...Bardzo to pozytywnie świa
              > dczy o panach, czyż nie?
              Uciekaja przed staroscia, chca jeszcze moc, chca wierzyc, ze moga, bo inaczej...koniec swieta:) dziadki nie faceci :(
              • mojemail3 Re: Też tak miałem 15.06.14, 23:14
                kag73 napisała:

                "(...)Uciekaja przed staroscia, chca jeszcze moc, chca wierzyc, ze moga, bo inaczej...koniec swieta:) dziadki nie faceci :( "

                Kag, o nas tak samo myślą 20 latkowie;-) Skąd wiesz, czy sama za 20 lat męża nie zaprowadzisz do lekarza po receptę na viagrę ???
                • kag73 Re: Też tak miałem 15.06.14, 23:19
                  mojemail3 napisała:
                  > Kag, o nas tak samo myślą 20 latkowie;-) Skąd wiesz, czy sama za 20 lat męża ni
                  > e zaprowadzisz do lekarza po receptę na viagrę ???

                  Wcale nie watpie, wcale nie wykluczam, co nie znaczy, ze i ja nie bede uciakala przed staroscia, bo starzenie sie wcale nie jest zabawne:(
                  • potwor_z_piccadilly Re: Też tak miałem 15.06.14, 23:28
                    kag73 napisała:

                    > Wcale nie watpie, wcale nie wykluczam, co nie znaczy, ze i ja nie bede uciakala
                    > przed staroscia, bo starzenie sie wcale nie jest zabawne:(

                    Fizycznie, jak najbardziej. Mentalnie, nawet nie próbuj. Pośmiewisko tylko z siebie zrobisz.
      • sabat.77 Re: Też tak miałem 15.06.14, 22:44
        "Wtedy czerwiowi, który cię będzie beztrosko
        Toczył w mogilnej ciemności,
        Powiedz, żem ja zachował formę i treść boską
        Mojej zetlałej miłości. "

        Takie luźne skojarzenie z Baudelaire'a :)
        • potwor_z_piccadilly Re: Też tak miałem 15.06.14, 22:55
          sabat.77 napisał:

          > "Wtedy czerwiowi, który cię będzie beztrosko
          > Toczył w mogilnej ciemności,
          > Powiedz, żem ja zachował formę i treść boską
          > Mojej zetlałej miłości. "
          >
          > Takie luźne skojarzenie z Baudelaire'a :)

          Ironizujesz.
          Szacunku dla praw natury Ci brakuje.
          Może dlatego nie ruchasz?
          Pomyśl.
          • sabat.77 Re: Też tak miałem 15.06.14, 23:02
            Baudelaire pisze, że jego miłość będzie mocniejsza niż śmierć, a Ty mówisz, że ja ironizuję? W którym miejscu? Ja inaczej rozumiem "Padlinę". To właśnie piękna akceptacja tego, że wszyscy podlegamy prawom natury, ale chociaż jesteśmy niedoskonali i śmiertelni, to prawdziwy absolut możemy odnaleźć w uczuciach, które sobie okazujemy i których doświadczamy.
            • potwor_z_piccadilly Re: Też tak miałem 15.06.14, 23:24
              sabat.77 napisał:

              > Baudelaire pisze, że jego miłość będzie mocniejsza niż śmierć, a Ty mówisz, że
              > ja ironizuję? W którym miejscu? Ja inaczej rozumiem "Padlinę". To właśnie piękn
              > a akceptacja tego, że wszyscy podlegamy prawom natury, ale chociaż jesteśmy nie
              > doskonali i śmiertelni, to prawdziwy absolut możemy odnaleźć w uczuciach, które
              > sobie okazujemy i których doświadczamy.

              Komplikujesz proste sprawy. Gdyby wysublimowana poezja kształtowała rzeczywistość, ta nas na świecie by nie było, bo gmin zamiast się ruchać, zbaraniał by.
              • sabat.77 Re: Też tak miałem 15.06.14, 23:27
                Gmin od tego jest by ruchać, baran - by baranieć, a poeta - by pisać wiersze :) To wcale nie jest skomplikowane.
                • potwor_z_piccadilly Re: Też tak miałem 15.06.14, 23:32
                  sabat.77 napisał:

                  > Gmin od tego jest by ruchać, baran - by baranieć, a poeta - by pisać wiersze :)
                  > To wcale nie jest skomplikowane.

                  A ja po to, by spać się położyć.
                  Do roboty trza.
                  www.youtube.com/watch?v=8x8S5Mgimy0

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka