mayssa
13.06.14, 23:05
Podczytuję Was od jakiegoś czasu i w końcu postanowiłam się przywitać :). Na różnych forach gazety jestem aktywna od wielu lat, ale ponieważ dużo osób zna mój nick postanowiłam założyć nowy na potrzeby tego forum. Mam nadzieję, że to zrozumiałe :)
Właśnie minęła kolejna rocznica mojego ślubu, z czego ostatnie kilka lat w zupełnej abstynencji... Historia jakich pewnie wiele na forum. Żeby zbytnio się nie rozpisywać - mój mąż nigdy nie miał dużego temperamentu - ja owszem, mogłam zawsze i wszędzie. Mąż wolał tradycyjnie, zawsze tak samo, ja nigdy nie potrafiłam przekonać go do żadnych szaleństw i to ja inicjowałam wszystkie zbliżenia. W końcu urodziło się dziecko, którym zajmowałam się głównie ja. Nie miałam nikogo do pomocy i zmęczenie zrobiło swoje. Jak ja nie inicjowałam sexu to po prostu przestał w naszym związku istnieć. Zaczęliśmy żyć jak brat i siostra i żyjemy tak nadal. Maż przestał mnie pociągać, nie mam już ochoty na zbliżenia z nim. On nigdy nie spróbował nawet się do mnie zbliżyć. Jestem uważana za kobietę atrakcyjną, bardzo o siebie dbam, zajmuje wysokie stanowisko i jestem pełna emocji i temperamentu... i widzę jak lata uciekają mi a trwam w tym chorym układzie... Nie potrafię zrozumieć tego, że on nigdy nawet nie spróbował się do mnie zbliżyć... Pragnę znowu być z mężczyzną, pragnę być kochana, przytulana, całowana i pieszczona... pragnę kochać się z kimś tak jak zawsze chciałam, gorąco, namiętnie i bez ograniczeń. I co najgorsze nie chcę już żeby to był mój mąż... Czy kiedykolwiek mogę jeszcze tego zapragnąć? Czy można zapragnąć kogoś do kogo uczucie już wygasło? Przepraszam, że tak z grubej rury od razu, ale mam chyba kryzys w ten piątek 13-tego...
W każdym razie witam Was wszystkich i obiecuję udzielać się na tyle intensywnie na ile pozwoli mi czas...