Dodaj do ulubionych

Pieniądze a orgazm

16.07.14, 09:07
Właśsnie wróciłem z wakacji i chciałbym się z Wami podzielić odkryciem angielskich naukowców. Otóż udowodnili oni, ze orgazm i pieniądze mają jednak sporo ze sobą wspólnego. Chciałbym spytać co o tym myślicie.
www.edziecko.pl/rodzice/56,133102,16229868,Pieniadze_szczescia_nie_daja,,5.html
Obserwuj wątek
    • loppe Re: Pieniądze a orgazm 16.07.14, 09:15
      Dobrze żeby podali rozmiar tej większej częstotliwości szczytowania z pieniąchami vs. bez, ale ok - wiadomo że pieniądze dają radę kupić zadowolenie, ale nie szczęście (wbrew nagłówkowi w tekście redakcyjnym).

      Ta druga informacja jest ciekawa - 69 (co za liczba seksualnie nacechowana by the way). Tyle średnio stosunków rocznie odbywają pary małżeńskie. Czyli nieco ponad 1 na tydzień...
      • loppe Re: Pieniądze a orgazm 16.07.14, 09:18
        PS. Ale do cholery nie tylko kobiety które mają bogatych mężczyzn szczytują częściej, lecz również bogate kobiety szczytują częściej (np. te z wątku obok, mające młodszych partnerów).
    • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 16.07.14, 09:19
      No ale co w tym dziwnego? Samiec posiadajacy duzo zasobow jest bardziej atrakcyjny i dzieki temu bardziej podnieca kobiete. To oczywiste. Wieksze pobudzenie seksualne to wieksza wrazliwosc na bodzce i latwiej o orgazm.
      • loppe Re: Pieniądze a orgazm 16.07.14, 09:32
        sabat.77 napisał:

        > No ale co w tym dziwnego? Samiec posiadajacy duzo zasobow jest bardziej atrakcy
        > jny i dzieki temu bardziej podnieca kobiete. To oczywiste. Wieksze pobudzenie s
        > eksualne to wieksza wrazliwosc na bodzce i latwiej o orgazm.

        No ale wielkie 40-stki typu Madonna, Berry itd. biorą sobie za partnerów młodych gołodupców i co teraz?
    • yoric Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 03:17
      Ciekawe ciekawostki, ale tak szczerze to mam alergię na taki sposób przedstawiania badań (mówię ogólnie o sposobie). Naukowcy zrobią badanie (lepiej albo gorzej, ale zazwyczaj wg jakichś standardów), ktoś przeczyta, najczęściej mały kawałek z wnioskami, zrozumie albo nie, napisze notkę. Ktoś inny wrzuci to na bloga, a jeszcze inny wyciągnie z tego jedno zdanie do 'slajdu'. Pół biedy, jeśli po prostu wyjdzie bzdura. Gorzej, jak ludzie zaczynają złorzeczyć, co za durnie ci naukowcy...
      • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 09:14
        Naukowcy naukowcami, ale zauważ, że żadna z naszych koleżanek nie ustosunkowała się do przedstawionej tezy.
    • triismegistos Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 09:26
      Nie tylko kobiece orgazmy. Jakis czas temu mieliśmy bardzo zły okres finansowo- ledwo starczało nam na życie i musieliśmy oszczędzać dosłownie na wszystkim (w życiu tyle ziemniaków nie skonsumowałam co wtedy), bzykaliśmy się rzadko i seksy były mniej udane. Odkąd najpierw ja znalazłam lepszą pracę, potem luby swoją polepszyło się znacznie.
      • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 09:37
        triismegistos napisała:

        > Nie tylko kobiece orgazmy. Jakis czas temu mieliśmy bardzo zły okres finansowo- ledwo starczało nam na życie i musieliśmy oszczędzać dosłownie na wszystkim (w życiu tyle ziemniaków nie skonsumowałam co wtedy), bzykaliśmy się rzadko i sek sy były mniej udane. Odkąd najpierw ja znalazłam lepszą pracę, potem luby swoją polepszyło się znacznie.

        A wiesz, ze podobnie tłumaczyła to zjawisko moja zona Zreszta jest angielskie powiedzenie: ,,jak bieda wchodzi drzwiami - miłośc wylatuje przez okno.
        • triismegistos Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 10:14
          A to ja jakoś tłumaczę to zjawisko? Potwierdzam, że tak jest- im więcej trosk tym mniej ochoty na bzykanie.
          • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 10:20
            triismegistos napisała:

            > A to ja jakoś tłumaczę to zjawisko? Potwierdzam, że tak jest- im więcej trosk tym mniej ochoty na bzykanie.

            Tak więc nauka potwierdziła to, o czym generalnie wiemy.
            Teraz sport w ramach walki o atrakcyjność. Bye :)
            zakbajka.blog.onet.pl/2014/07/19/sposob-na-upal/
            • triismegistos Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 11:45
              To nauka musi jakoś specjalnie potwierdzać, że stres obniża libido u ludzi?
    • anbale Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 13:47
      Hmm, na tym forum niesamowicie fetyszyzuje się pieniądz...
      Owszem, są kobiety/mężczyźni oddający swe wdzięki i walory chętniej ludziom z kasą, ale co to ma wspólnego z orgazmem?
      Orgazm to można nawet przeżyć z kloszardem...
      • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 14:22
        anbale napisała:

        > Hmm, na tym forum niesamowicie fetyszyzuje się pieniądz... Owszem, są kobiety/mężczyźni oddający swe wdzięki i walory chętniej ludziom z kasą, ale co to ma wspólnego z orgazmem?
        > Orgazm to można nawet przeżyć z kloszardem...

        Można z każdym, ale statystyka dowodzi że większe prawdopodobieństwo jest, gdy twój facet jest zamożny, aniżeli gdy jest biedny.
        • triismegistos Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 14:43
          Khem. Napisałam wyżej (i nawet się jakoś do tego odniosłeś, więc czytałeś), że moje życie seksualne zaczęło się poprawiać w momencie, kiedy JA znalazłam lepszą pracę.
          • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 15:06
            triismegistos napisała:

            > Khem. Napisałam wyżej (i nawet się jakoś do tego odniosłeś, więc czytałeś), że moje życie seksualne zaczęło się poprawiać w momencie, kiedy JA znalazłam lepszą pracę.

            Miła Tris. Jednostkowe wydarzenia i doswiadczenia moga potwierdzać postawioną tezę, że problemy finansowe tak zapetlaja życie, że o seks i orgazm trudniej. Wiadomo, ze kasa rozwiązuje wiele codziennych problemów. Niemniej jednak może byc i tak, że kogoś rajcująa kloszardzi, ubodzy artyści itp. Nauka coś wykazuje na podstawie statystycznych dużych liczb i trzeba przyjać, ze taka jest tendencja w dużej badanej społeczności. Moze byc tak, ze w spoleczności innej, np. południowoamerykańskiej, czy afrykańskiej jest inaczej. I tyle.
            • anbale Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 18:56
              Jak się naukowcy bardzo postarają to mogą nawet wskazać zależność między rodzajem posiadanej broni a ilością wypijanego mleka i to na dokładnych wykresach...
              Znam małżeństwa, które nie mają żadnych problemów finansowych, najmniejszych- a do łóżka w ogóle ze sobą nie chodzą, ba, nawet mają problem z patrzeniem w swoją stroną; jednakże rozwód im się nie opłaca...A ze swoim partnerem najbardziej spontaniczny i wariacki seks mieliśmy jak byliśmy biedni jak myszy kościelne i spaliśmy na materacu w ubożuchnej mansardzie- więc wyjdz Marku chociaż na chwile ze swojego podwórka i uwierz, że nie każdy ma tylko jednego Bożka- kasę...
              • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 19:18
                anbale napisała:

                A ze swoim partnerem najbardziej spontaniczny i wariacki seks mieliśmy jak byliśmy biedni jak myszy kościelne i spaliśmy na materacu w ubożuchnej mansardzie- więc wyjdz Marku chociaż na chwile ze swojego podwórka i uwierz, że nie każdy ma tylko jednego Bożka- kasę...

                Twój przypadek jest dla Ciebie ważny, ale statystyki obejmują ich zapewne tysiące. Powinny uwzględniać również wiek, bo on generuje częstotliwość uprawiania seksu.
                A uwagi na temat wniosków nie do mnie, tylko do naukowców.
              • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 07:21
                anbale napisała:

                > więc wyjdz Marku chociaż na chwi
                > le ze swojego podwórka i uwierz, że nie każdy ma tylko jednego Bożka- kasę...

                Nie wydaje mi się, żeby pieniądz był bożkiem Marka. Marek ma świadomość, że pieniądz jest jednym z podstawowych atrybutów atrakcyjności mężczyzny w oczach kobiet, a Marek chce być atrakcyjny. To raczej kobiety są bożkami Marka (tak go odbieram), a pieniądz jeśli już jest czyimś bożkiem, to właśnie kobiet.
                No i nie wszystkich kobiet, to prawda. Tych młodych i bardzo naiwnych, to czasem nie jest... Na krótko. Tych, które już osiągnęły moment, że chciałyby się związać z kimś na poważnie - zawsze.
                • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 09:21
                  sabat.77 napisał:

                  >
                  > Nie wydaje mi się, żeby pieniądz był bożkiem Marka. Marek ma świadomość, że pieniądz jest jednym z podstawowych atrybutów atrakcyjności mężczyzny w oczach kobiet, a Marek chce być atrakcyjny. To raczej kobiety są bożkami Marka (tak go odbieram), a pieniądz jeśli już jest czyimś bożkiem, to właśnie kobiet.

                  Ovczywiście,kazdy chce byc postrzegany jako atrakcyjny, z tym, że do czego mi mogą służyc pieniądze, skoro ja nie uwodzę żadnych kobiet?
                  Ostatnio moje dziewczyny chciały pomalowac mi paznokcie u nóg na kolorowo, to znaczy każdy na inny kolor wedle checi i wyobraźni malujacych. Z przyjemnoscią się zgodziłem. Ich przyjemność - moja też. Wszyscy na plaży ogladali moje różnokolorowe paznokcie.

                • anbale Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 09:41
                  No dobra, chce być atrakcyjny, mieć dobrą brykę, firmowe buty, żeby dziewczyny za nim oczkami strzelały, może nawet częściej do łożka chodziły niż ze skromniejszym kolegą- ale co to ma wspólnego z samym orgazmem? Chyba, że tylko swój ma na myśli...
                  • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 10:01
                    anbale napisała:

                    > No dobra, chce być atrakcyjny, mieć dobrą brykę, firmowe buty, żeby dziewczyny za nim oczkami strzelały, może nawet częściej do łożka chodziły niż ze skromniejszym kolegą- ale co to ma wspólnego z samym orgazmem? Chyba, że tylko swój ma na myśli...

                    Każdy chce dobrze wygladać,a o firmowychg butach nie słyszałem. Może w firmie, produkujacej obuwie.
                    Jeszcze raz - angielscy naukowcy udowodnili, że orgazm mają kobiety staystycznie częściej, gdy ich facet jest zamożny, aniżeli wtedy gdy nie jest. Jedna z koleżanek napisała, że byc może dlatego, ze jest wtedy mniej problemów. Może tez dlatego, że są jakieś inne powody. Nie wiem.
                    • anbale Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 10:17
                      Ok, każdy wierzy w to, co chce...
                    • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 11:08
                      Pieniadze to powaznie stymulujacy faktor bo uzyte to :lepsze i ladniejsze buty,torebka , perfumy, w milej atmosferze zjedzone jedzenie,lepsze wino, atrakcyjne wczasy to wszystko stymuluje w kierynku lepszego seksu ...ale gwarantem orgazmu nie sa.Do orgazmu doprowadzic mozna umiejetnoscia czysto techniczna, tego mozna sie nauczyc.. wymaga znajomosci anatomi, potrzeb,taktu i cierpliwosci.Jak kazda dorze wykonana praca konczy sie widoczna nagroda..tylko po co ? Szczesliwy i zakochany kochanek/kochanka to zrodlo powaznych utrapien dla kogos kto nie dzieli szczescia.. bo nie kocha ./ Do seksu mozna tez latwo namowic bez pieniedzy trzeba tylko pytac..prawie kazdy lubi.
                • rekreativa Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 13:27
                  Ale sabacie, pitolisz.
                  W świecie, w którym za wszystko trzeba zapłacić pieniędzmi od zdrowia poczynając, na przyjemnościach kończąc pieniądze są ważne dla WSZYSTKICH.
                  I nie bądź hipokrytą. Dla facetów pieniądze nieważne są? Od kiedy? No zaraz się jeszcze okaże, że facet to nie lubi dobrze zjeść, dobrego winka się napić, dobrą bryką pojeździć - nie, nie, on te bryki wyłącznie dla podrywania lasek kupuje, bo samochody jako takie to go w ogóle nie interesują...
                  • kutuzow Re: Pieniądze a orgazm 21.07.14, 11:38
                    rekreativa napisała:
                    > I nie bądź hipokrytą. Dla facetów pieniądze nieważne są? Od kiedy? No zaraz się
                    > jeszcze okaże, że facet to nie lubi dobrze zjeść, dobrego winka się napić, dob
                    > rą bryką pojeździć - nie, nie, on te bryki wyłącznie dla podrywania lasek kupuj
                    > e, bo samochody jako takie to go w ogóle nie interesują...

                    Myślę że młody Stuhr Ci to najlepiej wyjaśni:
                    www.youtube.com/watch?v=YgTKEdcj-_Y
                    Zobacz, że w tych kulturach chińskich, gdzie własność pozostaje w rodzinie po kądzieli, tam facecji nie uczestniczą w "wyścigu szczurów". Nie zdobywają kolejnych podkreślaczy statusu, starają się być po prostu wypoczęci żeby sprawdzić się w sypialni (w najnowszych Wysokich Obcasach wspomina o tym Elżbieta Dzikowska).
                    • rekreativa Re: Pieniądze a orgazm 21.07.14, 16:27
                      Chcesz powiedzieć, że gdybyś postanowił już się w ogóle z kobietami więcej nie zadawać, to przestałbyś pracować, rozdał swój dobytek i został lumpem?
                      Rozumiem też, że odpowiedzi na moje pytania są negatywne, a zatem nie obchodzi Cię, co jesz, gdzie mieszkasz, czym jeździsz, a dobra materialne nabywasz wyłącznie pod kątem "czy polecą na to laski"?
                      Władza zapewne też facetów w ogóle nie kręci, a jedynie zmuszają się do niej, żeby rwać laski?
                      • kutuzow Re: Pieniądze a orgazm 21.07.14, 17:23
                        rekreativa napisała:

                        > Chcesz powiedzieć, że gdybyś postanowił już się w ogóle z kobietami więcej nie
                        > zadawać, to przestałbyś pracować, rozdał swój dobytek i został lumpem?

                        Pamiętaj że tamten fragment mówi o tym co by było gdyby kobiet na świecie nie było, a nie co by było gdyby jeden facet z kilku miliardów facetów przestał się nimi interesować. Choć nawet na tak postawiony problem można znaleźć odpowiedź wśród tych którzy kobietami faktycznie przestali się interesować. Mnisi Buddyjscy, zakonnicy. Im faktycznie asceza jakby łatwiej przychodzi.

                        > Rozumiem też, że odpowiedzi na moje pytania są negatywne, a zatem nie obchodzi
                        > Cię, co jesz, gdzie mieszkasz, czym jeździsz, a dobra materialne nabywasz wyłąc
                        > znie pod kątem "czy polecą na to laski"?

                        I tak i nie. Zobacz jak mieszkają studenci i co wystarcza im do życia. Podam Ci dwa przykłady z autopsji z czasów gdy dzieliłem fajne mieszkanie z kumplem typem Casanowy.

                        1. Ze sprzątaniem nie było problemu, ale gotowanie ograniczało się do podgrzewania (mikrofala lub piecyk). Gdy więc któregoś dnia jedna z koleżanek w przypływie dobroci serca zapragnęła nam ugotować proste spagetti, natrafiła na problem z garnkami. Okazało sie że są tylko dwa. Jeden baaardzo duży i drugi bardzo mały. Ten duży był jedynym garnkiem który raz faktycznie użyliśmy sami - gdy kiedyś był remont sieci ciepłowniczej i nie było ciepłej wody -zagrzaliśmy w nim wodę do kąpieli.

                        2. Mieliśmy lodówkę w której był także zamrażalnik. Ponieważ przez lata go nie rozmrażaliśmy, to z czasem narosła tam taka warstwa lody dookoła, że musieliśmy zacząć kupować mniejsze opakowania lodów bo nie mieściło się opakowanie 1 litr (to prostokątne).

                        Gdy byłem singlem moja "kuchnia" to był aneks z dwoma palnikami. Wystarczał mi jeden talerz, jedna szklanka i 1 komplet sztućców.
                        Teraz gdy moja druga połówka uwielbia gotować i robi to wyśmienicie mamy kuchnie ok 30m2 ze wszystkimi sprzętami.
                        Ja dostrzegam "progres" od czasów studenckich i dwóch nieużywanych garnków.

                        Podobnie jest z samochodami. Teraz gdy wszędzie praktycznie jest ograniczenie prędkości, duże samochody z mocnymi silnikami nie mają zastosowania. Sam kiedyś miałem auto co miało 220 koni przy masie 1100 kg (200 koni na tonę wagi - ono fruwało praktycznie), teraz zaś wystarcza mi Corsa z silnikiem 1.0. Smiejemy się nawet z narzeczoną że to jest nasze auto rodzinne (przez kontrast do SUV-ów i kombi które pełnią takie funkcje auta rodzinnego u znajomych).

                        Także to nie jest tak, że facet nabywa dobro na zasadzie "czy polecą na to laski", tak samo jak kobieta nie ubiera się myśląc "czy polecą na to facecji" gdy zakłada każdą kolejną część stroju.
                        To jest raczej podświadome. W młodości testosteron powoduje że bardziej podobają się te szybsze auta niż te powolne/rodzinne.

                        > Władza zapewne też facetów w ogóle nie kręci, a jedynie zmuszają się do niej, ż
                        > eby rwać laski?

                        Tutaj ciężko powiedzieć, bo nie znam przypadku gdzie władza nie daje "bonusa" w postacji dostępu do kobiet. Kobiety kochają mężczyzn na stanowiskach, a mężczyźni lubią kobiety -więc problem się sam napędza.
                        Począwszy od Czyngis-chan'a, poprzez przykłady dyktatorów (np. kobiety z gwardii przybocznej Kaddafiego), a skonczywszy na władcach Europy (kochanka prez. Francji, kochanki Berlusconiego).
                        • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 23.07.14, 10:30
                          kutuzow napisał:

                          >Choć nawet na tak postawiony problem można znaleźć odpowiedź
                          > wśród tych którzy kobietami faktycznie przestali się interesować. Mnisi Buddyjs
                          > cy, zakonnicy. Im faktycznie asceza jakby łatwiej przychodzi.

                          Kutuzow, Kutuzow...Co Ty wiesz o mężczyznach???
                          Tak uważasz? Że zakonnicy to mężczyżni co przestali się interesować kobietami?
                          Przecież to normalni, zdrowi mężczyżni są ( teraz tym bardziej zwraca się uwagę,żeby to byli heteroseksualni mężczyżni, a nie uciekający do zakonu z innymi preferenecjami seksualnymi...)
                          Normalni, zwracający uwagę, część borykająca się z uzależnieniami, np.od intenetowej pornografii niestety, ta chwalebna część bardziej świadoma, umiejąca zapanować nad swymi naturalnymi popędami.

                          Asceza łatwiej przychodzi mówisz? A w jaki sposób łatwiej chciałabym wiedzieć?
                          Czytałam kiedyś, jak się jeden Dominikanin wypowiadał,że w sumie łatwiejszy celibat niż małżeństwo, bo emocjonalnie stabilniej, rodzina to wielka odpowiedzialność, a jak się żona po latach opatrzy, to alternatywy nie ma (dla tych, co nie rzucają słowem na wiatr...)
                          No ale zakonnik nie wiedział może, jak wspaniale na małżeństwo wpływają kryzysy, po dezintegracji-integracja ;-)

                          > Tutaj ciężko powiedzieć, bo nie znam przypadku gdzie władza nie daje "bonusa" w
                          > postacji dostępu do kobiet. Kobiety kochają mężczyzn na stanowiskach, a mężczy
                          > źni lubią kobiety -więc problem się sam napędza.
                          > Począwszy od Czyngis-chan'a, poprzez przykłady dyktatorów (np. kobiety z gwardi
                          > i przybocznej Kaddafiego), a skonczywszy na władcach Europy (kochanka prez. Fra
                          > ncji, kochanki Berlusconiego).


                          Zawsze się takie znajdą, kochające mężczyzn na stanowiskach, ale żeby tak tłumnie leciały na starych, łysych, obleśnych dziadów, to już nie przesadzaj...
                          Zawsze jakieś biedne "uniwersytutki " się znajdą, ale potem jak wyjść na ulicę z mężem i dzieckiem, jak można starego sponsora spotkać?
                          • anbale Re: Pieniądze a orgazm 23.07.14, 13:40
                            mojemail3 napisała:

                            > Zawsze się takie znajdą, kochające mężczyzn na stanowiskach, ale żeby tak tłumn
                            > ie leciały na starych, łysych, obleśnych dziadów, to już nie przesadzaj...
                            > Zawsze jakieś biedne "uniwersytutki " się znajdą, ale potem jak wyjść na ulicę
                            > z mężem i dzieckiem, jak można starego sponsora spotkać?

                            Czy naprawdę "starych" (czyli wg tego forum po 40-stce) ludzi "kocha" się tylko za stanowiska, grube portfele i chęć sponsorowania? Czy ci ludzie nie mają już nic nikomu do zaoferowania oprócz kasy, kasy, kasy, obleśnej łysiny i brzucha? Czy tracą swoje człowieczeństwo, życie emocjonalne i intelektualne, swoją jak dotąd (maks do 40-stki) ciekawą osobowość; a jedyna słuszna dla nich droga to zmaganie się z kolejnymi kryzysami życiowymi ze swą równie "starą" żoną (która nota bene jak się okazuje z wiekiem "szlachetnieje" i jeżeli tego nie dostrzegają, to świadczy o ich kolejnej ułomności...) bo przez to stają się lepsi i idą, nie wiem gdzie, chyba prosto do nieba? Czy nie da się ich już nawet patykiem dotknąć a jakiekolwiek zainteresowanie młodszą osobą jest niesmaczne, graniczące z pedofilią i oczywiście chodzi tylko o kasę, kasę i kasę ??
                            Czasem to forum wprawia mnie w osłupienie...
                            • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 23.07.14, 13:49
                              anbale napisała:

                              > Czy naprawdę "starych" (czyli wg tego forum po 40-stce) ludzi "kocha" się tylko
                              > za stanowiska, grube portfele i chęć sponsorowania? Czy ci ludzie nie mają już
                              > nic nikomu do zaoferowania oprócz kasy, kasy, kasy, obleśnej łysiny i brzucha?

                              No nie, jeszcze mogą zaoferować miłość wielką, czystą i prawdziwą, szczególnie jak porzucą swoje stare żony i uciążliwe rodziny...

                              > Czy tracą swoje człowieczeństwo, życie emocjonalne i intelektualne, swoją jak
                              > dotąd (maks do 40-stki) ciekawą osobowość; a jedyna słuszna dla nich droga to z
                              > maganie się z kolejnymi kryzysami życiowymi ze swą równie "starą" żoną (która n
                              > ota bene jak się okazuje z wiekiem "szlachetnieje" i jeżeli tego nie dostrzegaj
                              > ą, to świadczy o ich kolejnej ułomności...) bo przez to stają się lepsi i idą,
                              > nie wiem gdzie, chyba prosto do nieba?

                              No rzeczywiście, masz rację, zmaganie się ze swymi kryzysami osobowości i równie starą żoną jest bez sensu. Po co się trudzić, skoro świat czeka i wzywa do korzystania z przyjemności.

                              > Czy nie da się ich już nawet patykiem do
                              > tknąć a jakiekolwiek zainteresowanie młodszą osobą jest niesmaczne, graniczące
                              > z pedofilią i oczywiście chodzi tylko o kasę, kasę i kasę ??
                              > Czasem to forum wprawia mnie w osłupienie...

                              Dotykaj ile chcesz, chętni się na pewno znajdą,niektórzy tylko czekają na okazję...
                              Zainteresowanie młodszymi jest jak najbardziej naturalne :)
                              • anbale Re: Pieniądze a orgazm 23.07.14, 14:04
                                Nie zrozumiałaś mnie, ja tylko jestem przeciw wszelkim przejawom ageizmu i nakreślania jedynej, słusznej, świetlanej drogi życiowej, którą każdy jest zobowiązany podążać...
                                A jak z niej o zgrozo zejdzie- to jest obleśnym dziadem pedofilem albo starą lampucerą nimfomanką...
                                Jak również wkurza mnie przypisywanie związkom z dużą różnicą wieku jednej tylko motywacji, materialno-interesownej...
                                A to są związki jak każde inne, może nawet czasem lepsze, bardziej "dopasowane"- bo walcząc z konwenansami i zabobonami obyczajowymi tacy ludzie przechodzą drogę trudniejszą niż związki rówiesnicze i muszą mieć więcej determinacji żeby przetrwać.
                                • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 23.07.14, 14:08
                                  anbale napisała:

                                  > Nie zrozumiałaś mnie, ja tylko jestem przeciw wszelkim przejawom ageizmu i nakr
                                  > eślania jedynej, słusznej, świetlanej drogi życiowej, którą każdy jest zobowiąz
                                  > any podążać...
                                  > A jak z niej o zgrozo zejdzie- to jest obleśnym dziadem pedofilem albo starą la
                                  > mpucerą nimfomanką...

                                  A to rozumiem, bo ja też jestem przeciwniczką jedynej słusznej drogi życiowej:)
                                  Jeśli miłość jest prawdziwa, to niech trwa jak najdłużej, jestem za tym, bez względu na różnice wieku itp....

                                  > Jak również wkurza mnie przypisywanie związkom z dużą różnicą wieku jednej tylk
                                  > o motywacji, materialno-interesownej...
                                  > A to są związki jak każde inne, może nawet czasem lepsze, bardziej "dopasowane"
                                  > - bo walcząc z konwenansami i zabobonami obyczajowymi tacy ludzie przechodzą dr
                                  > ogę trudniejszą niż związki rówiesnicze i muszą mieć więcej determinacji żeby p
                                  > rzetrwać.

                                  No różnie to bywa,każdy ma "swoją drogę do socjalizmu"...
                                  • loppe Re: Pieniądze a orgazm 23.07.14, 17:08
                                    A propos' tego co napisałyście Anbale i Najmi. Znany film o ciekawym aliansie ponad podziałami wiekowymi Lost in Translation (Między Słowami). I tam jest ta końcowa scena, gdy on mówi jej coś, ale widz tego nie słyszy. Jak myślicie, z twarzy i tak dalej wynika co? Że jeszcze się spotkają, czy to już pożegnanie?

                                    2 minutki:

                                    www.youtube.com/watch?v=1bd2RE0OjyE
                                    • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 23.07.14, 19:14
                                      loppe napisał:

                                      > I tam jest ta końcowa scena, gdy on mówi jej coś, ale widz tego nie słyszy. Jak myślicie, z tw
                                      > arzy i tak dalej wynika co? Że jeszcze się spotkają, czy to już pożegnanie?

                                      Loppe, przemawiasz do babskiej emocjonalności? Czy do rozsądku ;-)
                                      Nic tam się nie wydarzy,ona ma męża o ile dobrze pamiętam zaniedbującego ją emocjonalnie, szukała bliskości u dojrzałego mężczyzny, może fajna przyjażń, ale...czy bohaterowi o przyjażn z tak cudną młodą blondynką idzie, skoro on w inny sposób poszukuje bliskości...
                                      No nie wiem.
                                      Czego oczekują kobiety od dojrzałych mężczyzn? Dojrzałości chyba...
                                      Warto wrócić do twórczości pana, co zwał się Goethe...
                                      "Pięćdzięsięcioletni mężczyzna"


                                      www.biblionetka.pl/art.aspx?id=13344
                                      • loppe Re: Pieniądze a orgazm 23.07.14, 20:17
                                        > Loppe, przemawiasz do babskiej emocjonalności? Czy do rozsądku ;-)
                                        > Nic tam się nie wydarzy,ona ma męża o ile dobrze pamiętam zaniedbującego ją emo
                                        > cjonalnie, szukała bliskości u dojrzałego mężczyzny, może fajna przyjażń, ale..
                                        > .czy bohaterowi o przyjażn z tak cudną młodą blondynką idzie, skoro on w inny s
                                        > posób poszukuje bliskości...
                                        > No nie wiem.
                                        > Czego oczekują kobiety od dojrzałych mężczyzn? Dojrzałości chyba...
                                        > Warto wrócić do twórczości pana, co zwał się Goethe...
                                        > "Pięćdzięsięcioletni mężczyzna"
                                        >

                                        O super, Goethe. A jaki konkretny tytuł. Ten film mnie się bardzo podobał, a dzieli widzów jak mało który - ci drudzy twierdzą że totalna nuda. Wydaje mi się, że nowe wtedy reality shows trochę zainspirowały reżyserkę, do aż takiej kontemplacji pozornie niczego takiego.

                                        Teraz o scenie końcowej. Jest niejednoznaczna, ale jednak oceniam, że oznacza niezgodę bohaterów na rozstanie i ulgę że do rozstania nie doszło. Chcą jeszcze ze sobą pobyć kiedyś. Pada ich pierwszy całus usta-usta. Jest po nim błysk w oczach obojga... A facet jest za stary wyga żeby całować dziewczynę mężatkę w usta pierwszy raz w godzinie rozstania! To to jakiś młodzian...

                                        Jedno obudziło drugie do życia, bo oboje byli w marazmie, w marazmie serca w szczególności... I on wysiada z tego samochodu żeby okazać jej że te wspólne chwile, rozmów, były dla niego tak samo ważne jak być może dla niej. Bo mogła mieć poważne wątpliwości. Oboje są w związkach małżeńskich niesatysfakcjonujących - bo brakuje w nich bliskości dusz. A to ni z tego ni z owego przeżyli ze sobą w Tokio. Oczywiście, nie muszą się wcale związać ze sobą w przyszłości, mogą się nawet już nigdy nie zobaczyć, ale ta chwila na filmie mówi że bardzo chcieliby i sobie to właśnie okazali. I to jest coś! I to nie jest "żegnaj"!
                                        • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 13:01
                                          loppe napisał:
                                          (Ja...)
                                          > > Warto wrócić do twórczości pana, co zwał się Goethe...
                                          > > "Pięćdzięsięcioletni mężczyzna"
                                          > >
                                          >
                                          > O super, Goethe. A jaki konkretny tytuł.

                                          Loppe, czytaj uwaznie, napisalam przeciez j.w.
                                          "Pięćdziesięcioletni mężczyzna"
                                          Johann Wolfgang Goethe

                                          woblink.com/e-book,piecdziesiecioletni-mezczyzna-johann-wolfgang-goethe,4365
                                          • loppe Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 14:13
                                            mojemail3 napisała:

                                            > loppe napisał:
                                            > (Ja...)
                                            > > > Warto wrócić do twórczości pana, co zwał się Goethe...
                                            > > > "Pięćdzięsięcioletni mężczyzna"
                                            > > >
                                            > >
                                            > > O super, Goethe. A jaki konkretny tytuł.
                                            >
                                            > Loppe, czytaj uwaznie, napisalam przeciez j.w.
                                            > "Pięćdziesięcioletni mężczyzna"
                                            > Johann Wolfgang Goethe
                                            >
                                            Przecież ja właśnie o tym tytule, że konkretny:)). Nie "Cierpienia starszego faceta" albo coś.

                                            A to Goethe, wieszcz! Najmi dziś nawet nie widzi się tak konkretnych tytułów np. "60letni mężczyzna" - nikt nie napisał, ani nie nakręcił.

                                            Ale dalej będę zwięzły, nie będę tłumaczyć awansem:)
                                            • loppe Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 14:24
                                              Tytuł jak dla książki popularnonaukowej, jak dla literatury faktu a nie beletrystyki
                                              • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 16:48
                                                no tak.. ale jezeli wy czegos nie wiecie to nie znaczy ze to nie istnieje..a jeszcze mniej jest to wina tego co wie.Sprobujcie w wiki..,literaturze..lub wsrod znajomych.Tych ostatnich odradzam poniewaz nie sadze by wiedzieli wiecej niz wy oboje.. macie przeciez 18 lat doswiadczenia na forach uf.. byc moze to jest przyczyna braku doswiadczenia w temacie o ktorym tak ochoczo oboje dyskutujecie
                                                • loppe Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 18:56
                                                  Załóż swój pierwszy wątek, przedstaw tam fundamenty swojego spojrzenia na seks i jego brak w związku. Myślę że będzie prawdziwym szlagierem.

                                                  Erudycyjność Najmi wnosi tak wiele na forum. Gracje Rubensa, 50-latek Goethego ( nawet nie wiedziałem, że jest taka książka)!, wszystko podane w odpowiednim momencie...
                                            • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 23:18
                                              loppe napisał:

                                              > Przecież ja właśnie o tym tytule, że konkretny:)). Nie "Cierpienia starszego fa
                                              > ceta" albo coś.
                                              > A to Goethe, wieszcz! Najmi dziś nawet nie widzi się tak konkretnych tytułów n
                                              > p. "60letni mężczyzna" - nikt nie napisał, ani nie nakręcił.

                                              To ja przepraszam, nie czytam dokładnie, myślałam,że pytasz : " A jaki konkretnie tytuł" ?
                                              Teraz nie ma konkretnych tytułów, bo do byle badziewia musi być tytuł niezwykle intrygujący...
                                              A przy okazji, Goethe sporo nawiązywał do tego czasu w życiu mężczyzny, ale sam, oświadczył się młódce mając lat chyba z osiemdziesiąt...( nie pamiętam dokładnie, ale można poszukać w jego biografii)
                                              • loppe Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 23:26
                                                mojemail3 napisała:

                                                > A przy okazji, Goethe sporo nawiązywał do tego czasu w życiu mężczyzny, ale sam
                                                > , oświadczył się młódce mając lat chyba z osiemdziesiąt...( nie pamiętam dokład
                                                > nie, ale można poszukać w jego biografii)

                                                Muszę notabene przeczytać jego biografię, znaczy chcę nie muszę. Ten facet miał naprawdę ogromny wpływ na Niemcy i Niemców, i Niemki:) żeby być kompletnym tutaj. Niech i na mnie jeszcze trochę więcej wpłynie:)
                                      • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 23.07.14, 22:58
                                        mojemail3 napisała:

                                        > Czego oczekują kobiety od dojrzałych mężczyzn? Dojrzałości chyba...

                                        To paradoks, bo za jeden z przejawów rzeczywistej dojrzałości uważam niechęć do dostosowywania się do czyichś oczekiwań :)
                                        Nie lubię słowa "dojrzały". Zbyt często jest używane, by człowieka krępować pętami fałszywie pojętej moralności, dulszczyzny i społecznego strachu. Stało się synonimem mimikry, wycofania, lęku, starczej rejterady, Gombrowiczowskiej "gęby". Niedobrze jest być zbytnio uczesanym.
                                        • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 23.07.14, 23:03
                                          Tak. Każdy ma taką definicję dojrzałości...do jakiej zdołał dojrzeć ;-)
                                          • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 23.07.14, 23:34
                                            Kluczem do zrozumienia co mam na mysli jest interpretacja moralnosci wystepujacej w danej spolecznosci jako zjawiska a nie uniwersalnej miary, ktora mozna przylozyc do dowolnego osobnika na przestrzeni dziejow i niezaleznie od geografii. Zauwaz, ze nawet tak wydawalo by sie uniwersalne zasady jak nie zabijanie osobnikow swojego gatunku moga byc zlamane, a nawet uswiecone rytualnie, gdy wchodzi w gre jakis interes grupy.
                                            Tym wedlug mnie przede wszystkim sa glowne wyznaczne zasady moralnosci i obyczaju. Tam gdzie powstaje konflikt interesow grupy z interesem jednostki, chwalebnym uznaje sie zachowanie realizujace interes grupy. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyz osad ten jest narzucany wlasnie przez grupe, ktora w tym wypadku jest sedzia we wlasnej sprawie.
                                            Dodatkowo, podporzadkowanie wobec pewnego kanonu zasad pozwala w sposob nieskrepowany nienawidziec odstepcow i kontestatorow, chociaz niektore zbiorowosci czynia to w sposob zakamuflowany.
                                          • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 23.07.14, 23:36
                                            zyj i pozwol zyc..nie machaj paluchem od siebie..
                                        • jesod Niedobrze 23.07.14, 23:24
                                          sabat.77 napisał:
                                          > Niedobrze jest być zbytnio uczesanym.

                                          Z tego wniosek, że najlepiej być łysym. Zero problemów jak się uczesać i... czy w ogóle warto to zrobić.
                                          • szopen_cn Re: Niedobrze 24.07.14, 06:08
                                            jesod napisała:

                                            > sabat.77 napisał:
                                            > > Niedobrze jest być zbytnio uczesanym.
                                            >
                                            > Z tego wniosek, że najlepiej być łysym. Zero problemów jak się uczesać i... cz
                                            > y w ogóle warto to zrobić.

                                            Masz sto procent racji.
                                            Nie tylko zero problemow z wyborem fryzury ale w dodatku to nie traci sie czasu na codzienne czesanie, oszczedza na grzebieniach, szamponach i odzywkach, wysuszenie glowy recznikiem zajmuje 10 sekund.
                                            Do polerowania mozna uzyc wosku ze swieczki.

                                            Jedyny problem jest w tym, ze bardzo latwo sobie glowe na sloncu przypalic.
                                        • anbale Re: Pieniądze a orgazm 23.07.14, 23:29
                                          sabat.77 napisał:

                                          > To paradoks, bo za jeden z przejawów rzeczywistej dojrzałości uważam niechęć do
                                          > dostosowywania się do czyichś oczekiwań :)
                                          > Nie lubię słowa "dojrzały". Zbyt często jest używane, by człowieka krępować pęt
                                          > ami fałszywie pojętej moralności, dulszczyzny i społecznego strachu. Stało się
                                          > synonimem mimikry, wycofania, lęku, starczej rejterady, Gombrowiczowskiej "gęby
                                          > ". Niedobrze jest być zbytnio uczesanym.

                                          Mam podobnie. Dojrzała to może być gruszka. Jak już, to wolę słowo "dorosłość", taki jeden pisarz to określił jako wymyślenie siebie na nowo po wymyśleniu swojej kreacji w okresie dziecięco-nastoletnim i podobnie to odbieram.
                                          W sumie mało kto potrafi sensownie wytłumaczyć na czym właściwie ta dojrzałość miałaby konkretnie polegać, na ogół właśnie na dostosowaniu się do oczekiwań, wpasowaniu w ramki, ciągnięciu jakichś wózków...Do tego wystarczy odpowiedzialność, konsekwencja, po co od razu kłuć i szturchać tą dojrzałością?
                                          • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 00:03
                                            mam podobnie..dziecinstwo ,mlodosc ,dojrzalosc to synonimy kontrolowanego wciagania do grobu..
                                      • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 06:46
                                        on jej powiedzial dziekuje..i przepraszam..dziekuje za to ze nie zarzadala tego czemu by sie nie oparl..a przepraszam za to ze nie mogl spelnic jej pragnien , wydaje sie ze na tym swiecie najwiecej wrazen otzymuje sie rezygnujac z latwizny..
                                        • loppe Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 10:20
                                          izyrider napisał:

                                          > on jej powiedzial dziekuje..i przepraszam..dziekuje za to ze nie zarzadala tego
                                          > czemu by sie nie oparl..a przepraszam za to ze nie mogl spelnic jej pragnien ,
                                          > wydaje sie ze na tym swiecie najwiecej wrazen otzymuje sie rezygnujac z latwiz
                                          > ny..

                                          Dokładnie, cała wielkość ich przeżycia w tym filmie polegała na braku dotyku ciał!
                                          • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 11:52
                                            nie ..oboje razpoznali ze ich oczekiwania sa nie do spelnienia ..poniewaz spelnione pragnienia rozczarowuja a seks nie jest az tak istotny ..orgazm ma czesto prozaiczne lub nieznane przyczyny..np.sam mialem okazje obejzec nieprawdopodobnie wygladajacy orgazm u dziewczyny ktorej za seks zaplacilem..do dzis jej zazdroszcze.
                                            • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 12:08
                                              O tu się usmialam...Tak tak w prostytucji jest pewna korelacja między kasą a orgazmem ;-)
                                              • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 17:38
                                                mojemail3 napisała:

                                                > O tu się usmialam...Tak tak w prostytucji jest pewna korelacja między kasą a or
                                                > gazmem ;-)

                                                Zdecydowanie. W zamian za odpowiednią odpłatę prostytutka może doświadczyć orgazmu nawet bez stymulacji, o stosunku nie wspominając. Będzie nią miotało jakby jej kto zadał pod ogon papryczkę jalapeno.
                                            • anbale Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 12:18
                                              Może doszła do wniosku, że za taką kasę warto naprawdę dać z siebie wszystko w etiudzie aktorskiej ;)
                                              • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 12:52
                                                anbale napisała:

                                                > Może doszła do wniosku, że za taką kasę warto naprawdę dać z siebie wszystko w
                                                > etiudzie aktorskiej ;)

                                                Meska naiwnosc mnie rozczula...
                                                • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 14:06
                                                  Fiu..mezczyzni sa naiwni,to prawda ..bo ta szczesciara odwodnila sie w w 2 minuty az zsiniala..prawdziwy talent aktorski ta 22 ,latka z mezem i rocznym dzieckiem 20 lat temu we wroclawiu..szkoda ze ja nie wziolem,,na wlasnosc,, moglaby wystepowac po domach kultury za gaze 1000 ATS (ok85 usd).Jezeli pieniadze i orgazm maja taka zleznosc to chetnie sprobuje jeszcze raz tylko by sie przekonac czy inna jest tak zdolna.
                                                  • anbale Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 14:23
                                                    Odwodniła się przez orgazm?! Tzn. tak intensywnie parowała czy jak?
                                                    Coraz ciekawszych rzeczy człowiek się dowiaduje...
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 17:39
                                                    anbale napisała:

                                                    > Odwodniła się przez orgazm?! Tzn. tak intensywnie parowała czy jak?
                                                    > Coraz ciekawszych rzeczy człowiek się dowiaduje...

                                                    Posikała się ze śmiechu, że klient w to wszystko uwierzył.
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 13:35
                                                    anbale napisała:

                                                    > Odwodniła się przez orgazm?! Tzn. tak intensywnie parowała czy jak?

                                                    pewnie podciął jej gardło...
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 17:02
                                                    zawle napisała:

                                                    > anbale napisała:
                                                    >
                                                    > > Odwodniła się przez orgazm?! Tzn. tak intensywnie parowała czy jak?
                                                    >
                                                    > pewnie podciął jej gardło...

                                                    Penisem? :)
                                                  • rekreativa Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 18:49
                                                    Wystrysk miała , ten kobiecy.
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 18:54
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Wystrysk miała , ten kobiecy.

                                                    Bardziej zaskakiwałoby, gdyby miała męski :)
                                                    A co do wytrysku, to przecież wspomniałem, że pewnie się posikała ze śmiechu. Każdy interpretuje na swoją korzyść :D
                                                • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 17:54
                                                  mojemail3 napisała:

                                                  > Meska naiwnosc mnie rozczula...

                                                  Mnie tylko zasmuca i niepokoi... Wiara w to, że prostytutki robią to bo "to" lubią, ach te ich ogłuszające orgazmy, krzyczenie w czasie seksu - dramat, serio... To jest takie głupie, że to musi być chyba jakiś psychologiczny mechanizm obronny, bo racjonalnie pracujący umysł się w takie labirynty nie zapuszcza. Nie wiem - niechęć czy może raczej nieumiejętność pogodzenia się z rzeczywistością? Tym bardziej jest to smutne.
                                                  Po co niektórym facetom taka wiara? To jest jedynie żałosne, usiłowanie odnalezienia jakichś resztek męskości w tym co pozostało do dyspozycji? Cały ten rzekomy splendor, dekadencka zabawa, nieumiejętność nazywania rzeczy po imieniu... "dorabiające studentki", jakieś "divy"... Śmiech przez łzy.
                                                  • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 19:43
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Mnie tylko zasmuca i niepokoi... Wiara w to, że prostytutki robią to bo "to" lubią, ach te ich ogłuszające orgazmy, krzyczenie w czasie seksu - dramat, serio.
                                                    > .. To jest takie głupie, że to musi być chyba jakiś psychologiczny mechanizm obronny, bo racjonalnie pracujący umysł się w takie labirynty nie zapuszcza. Nie wiem - niechęć czy może raczej nieumiejętność pogodzenia się z rzeczywistością?
                                                    > Tym bardziej jest to smutne.
                                                    > Po co niektórym facetom taka wiara? To jest jedynie żałosne, usiłowanie odnalezienia jakichś resztek męskości w tym co pozostało do dyspozycji? Cały ten rzeko my splendor, dekadencka zabawa, nieumiejętność nazywania rzeczy po imieniu... "
                                                    > dorabiające studentki", jakieś "divy"... Śmiech przez łzy.

                                                    Sabacie, piszesz z takim przekonaniem, że zaczynam wierzyć, że wiesz dużo w temacie. Moi znajomi, którzy sponsorują panienki badź korzystaja z agencji mowia jednakże coś zupełnie przeciwnego. Wszystko polega na seksie ze skierowana przyjemnoscia w ich stronę. Majja może inne doświadczenia.
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 21:10
                                                    Mowisz o punkcie widzenia klienta, a ja o punkcie widzenia prostytutki.
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 05:25
                                                    ups..,,o punktcie widzenia klijenta,,? a jak ty to skonstruowales i po co ? o punkcie widzenia prostytutek mozesz mowic znasz siebie lepiej niz ja ciebie znam(tyle ze nie pchaj sie na afisz jak nie potrafisz)..mnie prostytutki nie przeszkadzaja sa jak taksowki, wsiada sie kiedy sie musi.
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 19:44
                                                    ,,Zamuca i niepokoi,,-Co? Prostytutka to zawod,kobieta lub mezczyzna sprzedajacy seks i placacy podatki, ubezpieczenie za spelnienie swej roli w spoleczesctwie Polska nie jest tak daleko ,ale czy tutaj jest to zabronione,nie wiem..(jestem tu tylko 2m-ce). Tyle ze Wroclawski Rynek( z 14 wieczna perla gotyku europejskiego) malo sie rozni od dzielnic rozrywki w innych miastach Eu i Azji..O mozliwosciach racjonalnych umyslow pytaj prowadzacych GO-GO bary i tych co ich podatkuja.. nie lej tez lez nad innymi- masz zone lub zyjesz w celibacie Twoj wybor- za,, godne ubolewania,, i kosztowne,, zludzenia,, obcych nie placisz to nie oceniaj czegos co jest poza Twoimi mozliwosciami bo nie masz potrzebnego doswiadczenia, a produkowana dobudowa moralna po to by lac lzy nad upadkiem innych nie robia z ciebie przykladu z braku wiarygodnosci poniewaz negujesz rzeczywistosc ktorej mozliwosc poznania straciles w 10 letniej ekwilibrystyce popisow na forach ..ja jestem dosc pewny ze jestes cos w rodzaju banki mydlanej ktora pryska na pierwszej przeszkodzie ku rozczarowaniu dzieci..byloby to smutne gdyby banki mydlane byly cos warte .
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 21:12
                                                    Nie uwazam tego za upadek, tylko za niezrozumienie zjawiska od strony psychologicznej, zapewne podyktowane brakiem empatii.
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 05:51
                                                    Upadek nie ? ..mialem szczescie..? to wytlumacz ,prosze jakiego zjawiska nie zrozumialem od strony psychologicznej ? ale uzasadnienie jest zle, poniewaz jestem empatyczny i to bardzo.
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 06:09
                                                    izyrider napisał:

                                                    > Upadek nie ? ..mialem szczescie..? to wytlumacz ,prosze jakiego zjawiska nie zr
                                                    > ozumialem od strony psychologicznej ? ale uzasadnienie jest zle, poniewaz jeste
                                                    > m empatyczny i to bardzo.

                                                    Chodziło mi tylko o wiarę w swoje nadzwyczajne możliwości wywołania podniecenia u prostytutki, jaką posiadają niektórzy bywalcy w okolicach 40-stki i po...
                                                    Dla mnie prostytutki są zwykłymi dziewczynami, często w nieciekawej sytuacji życiowej. Bywa, że do podjęcia takiego zawodu zmusza je życie, zdarza się też, że są zepsutymi cwaniaczkami, co chcą dorobić w - wydaje im się - łatwy sposób. Czasem są wciągane w ten zawód podstępem, namową, siłą. Różnie - prostytutka nie różni się od innych kobiet, nie oceniam ich w zły sposób.
                                                    Tylko zauważam, że praktyka tego zawodu to raczej stępienie na bodźce seksualne.
                                                    Przyjemność seksualna i orgazm zwykle są powiązane z pożądaniem, perwersją albo emocjonalnym otwarciem.
                                                    O pożądaniu wobec starca (licząc typową różnicę wieku dziwki i jej klienta można tak mówić) nie może być mowy, a o emocjonalnym zbliżeniu i poczuciu bliskości, z racji charakteru relacji - zwykle również.
                                                    Czemu dziewczyny każą się myć klientom? Bo się ich brzydzą! Fizycznie!
                                                    Wyobraź sobie, że ktoś z kim chcesz uprawiać seks ma do ciebie poczucie odrazy, każdy twój dotyk spotyka się z jego organicznym i wewnętrznym sprzeciwem. Obawia się, że ma grzybice, pasożyty, jesteś nosicielem jakichś chorób... Albo jesteś w najzwyklejszy sposób ordynarnie spocony, śmierdzisz, jesteś obrzydliwy. Robi to żeby zarobić pieniądze, ale twoje ciało napawa go obrzydzeniem, albo w najlepszym razie jest lodowato obojętne.
                                                    W głowie mi się nie mieści, że mając świadomość tego, można czerpać z odgrywanego teatru przyjemność i wierzyć w swoją męską moc.
                                                    To nie moc, ale czarna dziura. To nie dziwki upadają, ale mężczyźni. Na głowę!
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 06:38
                                                    Za pieniądze kobieta może udostępnić ci na krótkoterminowe użytkowanie swoje ciało, byś mógł wykonać serię ruchów frykcyjnych i zwieńczyć dzieło siknąwszy w nią parę razy swoim nasieniem. Jej świadomość w tym czasie odpłynie przez lufcik i będzie szybować nad miastem niczym Abraham zabrany na podniebną przejażdżkę przez Pańskiego Anioła.
                                                    Jeśli to ci odpowiada - proszę bardzo.
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 08:26
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Dla mnie prostytutki są zwykłymi dziewczynami, często w nieciekawej sytuacji ży
                                                    > ciowej. Bywa, że do podjęcia takiego zawodu zmusza je życie, zdarza się też, że
                                                    > są zepsutymi cwaniaczkami, co chcą dorobić w - wydaje im się - łatwy sposób. C
                                                    > zasem są wciągane w ten zawód podstępem, namową, siłą. Różnie - prostytutka nie
                                                    > różni się od innych kobiet, nie oceniam ich w zły sposób.

                                                    No nie różni się, anatomicznie ani nawet psychologicznie nie...
                                                    Chociaż w czasach wiktoriańskich próbowano przeforsować dwa gatunki kobiet, dobre i czyste do małżeństwa i rodziny,oraz złe i występne do prostytucji,żeby zracjonalizować upadlanie tych kobiet.
                                                    Ale to bardzo zróżnicowana grupa, ze względu na położenie geograficzne chociażby a co za tym idzie motywację podjęcia najstarszego zawodu świata ( lub bez motywacji, przez handel i współczesne niewolnictwo)

                                                    Stygmatyzm społeczny jest silny, stąd się biorą różne psychologiczne racjonalizacje, od np. racjonalizacji martyrologicznej ( są potrzebne społeczeństwu, bo dzięki nim jest mniej gwałtów np.) Na Filipinach na przykład, kraju katolickim, gdzie prostytucja jest zajęciem haniebnym, młode dziewczyny stwarzają sobie iluzję miłości do klienta, klienci są ich "chłopakami"
                                                    Natomiast w Tajlandii, głownie buddyjskiej, gdzie etyczne jest zapewnienie pomocy rodzinie, wstąpienie na drogę prostytucji może być wejściem na drogę duchowej cnoty, tak więc klienci dający zarobić na miskę ryżu mogą się jeszcze czuć moralnie lepsi, bo dają pracę...

                                                    > Tylko zauważam, że praktyka tego zawodu to raczej stępienie na bodźce seksualne
                                                    > Przyjemność seksualna i orgazm zwykle są powiązane z pożądaniem, perwersją albo
                                                    > emocjonalnym otwarciem.

                                                    Znalazłam taki dane ( podaję za "Polityką")

                                                    "(...)Około 60 % z nich przynajmniej OD CZASU DO CZASU w wyniku komercyjnych igraszek udaje się osiągnąć orgazm(...)"
                                                    Czyli czysto fizjologiczna reakcja.
                                                    Co ciekawe, na zakończenie wspomnianego artykułu w Polityce " Najstarszy zawód świata" pada stwierdzenie:
                                                    "Dlatego w przypadku prostytucji zarówno potencjalni klienci jak i oferentki usług powinni usiąść i spokojnie z kalkulatorem w ręku policzyć, czy warto angażowac się w outsourcing. Być może taniej byłoby jednak zainwestować w prawdziwą miłość" ( autor artykułu to mężczyzna, a nie tendencyjnie kobieta...)

                                                    > O pożądaniu wobec starca (licząc typową różnicę wieku dziwki i jej klienta możn
                                                    > a tak mówić) nie może być mowy, a o emocjonalnym zbliżeniu i poczuciu bliskości
                                                    > , z racji charakteru relacji - zwykle również.
                                                    > Czemu dziewczyny każą się myć klientom? Bo się ich brzydzą! Fizycznie!
                                                    > Wyobraź sobie, że ktoś z kim chcesz uprawiać seks ma do ciebie poczucie odrazy,
                                                    > każdy twój dotyk spotyka się z jego organicznym i wewnętrznym sprzeciwem. Obaw
                                                    > ia się, że ma grzybice, pasożyty, jesteś nosicielem jakichś chorób...

                                                    Dlatego muszą mieć barierę w postaci prezerwatywy, to jest bariera psychologiczna...
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 12:38
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    "(...)To nie moc, ale czarna dziura. To nie dziwki upadają, ale mężczyźni. Na głowę!(...)"

                                                    A i jeszcze jedno, doczytałam w tej Polityce, że z usług prostytutek korzystają mężczyżni ponadprzeiętnie inteligentni ( rozumieją fakt,że za seks płaci się zawsze;-)
                                                    Ale, ale...przy tym, wśród tych klientów co trzeci ma zaburzenia psychiczne...

                                                    Może więc lepiej być przeciętniakiem z miłą, chętną żoneczką...
                                                  • jesod Może więc lepiej 25.07.14, 13:00
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Może więc lepiej być przeciętniakiem z miłą, chętną żoneczką...

                                                    Ale... po co? To szara strefa istnienia, co nie wychodzi z cienia.
                                                    A tak... to przynajmniej o nim w Polityce napiszą, że jest ponadprzeciętnie inteligentny, co utwierdzi go jeszcze bardziej w super samopoczuciu supersamca z ego nie od byle czego.
                                                    No i oczywiście będzie pewny, że nie jest tym co trzecim z zaburzeniami psychicznymi, bo to co złe jemu na pewno przytrafić się nie może.
                                                    On jest w tej dwójce bez obciążeń, ale z ponadprzeciętną inteligencją, bo myśli nie tylko głową, ale i penisem. Tam też odkryto u niego substancję szarą odpowiedzialną za jakość myślenia. :)
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 18:36
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    >
                                                    > "(...)To nie moc, ale czarna dziura. To nie dziwki upadają, ale mężczyźni. Na g
                                                    > łowę!(...)"
                                                    >
                                                    > A i jeszcze jedno, doczytałam w tej Polityce, że z usług prostytutek korzystaj
                                                    > ą mężczyżni ponadprzeiętnie inteligentni ( rozumieją fakt,że za seks płaci się
                                                    > zawsze;-)
                                                    > Ale, ale...przy tym, wśród tych klientów co trzeci ma zaburzenia psychiczne...
                                                    >
                                                    > Może więc lepiej być przeciętniakiem z miłą, chętną żoneczką...

                                                    Niby tak. Pozornie wydaje się, że jest spokojniej, jest wzajemne zaufanie, zrozumienie, wyrozumiałość. Ciepła, spokojna, przyjazna przystań ramion kochającej osoby.
                                                    Według mnie, wiek średni człowieka często przewraca ten mit do góry nogami.
                                                    Zaczynamy rozumieć, że spokój jest zdradliwy, zaufanie bywa zgubne, a zrozumienie i wyrozumiałość starczy na tak długo jak jest to opłacalne.
                                                    Ciepłe, spokojne przystanie kochających partnerów zamieniają się w rozszalałe wody między Scyllą a Charybdą.
                                                    Dlatego nie krytykuję korzystających z prostytucji. To na swój przewrotny sposób rozsądne rozwiązanie na jakimś etapie życia. Mierzi mnie jedynie dorabianie do tego wszystkiego ideologii i twierdzenie, że gówno to taki rodzaj kiełbasy, więc zjedzmy ją nożem i widelcem.
                                                    Świat to zimne i niepokojące piekło, jest aktem odwagi i człowieczeństwa przyjąć go takim jakim jest. Myślę, że niewielu ludzi na to w gruncie rzeczy stać. Trzeba być zajebiście mocnym by to udźwignąć...
                                                    To jest najsmutniejsze, kiedy człowiek zaczyna rozumieć, że świata w który wierzył nigdy nie było. Miłość jest urojeniem, Mojemail. Przyznaję, że pięknym. Ale czy można żyć urojeniami? Im głębiej w nie uwierzysz, tym boleśniej zostaniesz zdradzonym.
                                                  • loppe Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 19:33
                                                    Miłość jest urojeniem, Mojemail. Przyznaję, że pięknym. Ale czy można żyć urojeniami? Im głębiej w nie uwierzysz, tym boleśniej zostaniesz zdradzonym. "

                                                    Panie Sabat, pochylam się nad słowami pańskimi z zapytaniem - a jak pan do cholery definiujesz tę (jakoby urojoną) miłość?
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 13:44
                                                    ,,Chodzilo mitylko o wiare w swoje nadzwyczajne mozliwosci..,,Ja tej wiary nie demonstruje na forum a gdybanie jak kto wyglada bez mozliwosci widzenia to strata czasu,nie jestem klijentem prostytutek i zadnym pomarszczonym starcem..o kim ty piszesz? szukanie przyczyn orgazmu u kobiety nawet jezeli sie wie jak to spowodowac to szukanie igly w sianie..A odraza do ludzi z jakiego kolwiek powodu to brak swiadomosci ze jest sie jednym z nich ... prymitywna glupota i rodzaj rasizmu.Prostytutka to zawod ze wszystkimi tego konsekwencjami tzn.zabrac wiecej niz dac, jak w kiepskiej restauracji co jest koniecznoscia inaczej frajerzy albo chca sie zenic albo rozjebia (doslownie) taka w 1 rok do niepoznania.To nigdzie nie lubiany zawod wlasnie dlatego..bo albo klijent nie zadowolony albo lady sie zeni lub glupia( ale Budde dozywiala prostytutka a Jezus przygarnol Magdalene).Prostytutki to nie tylko kobiety mezczyzni rowniez i tylko pieniadz ich nobilituje i oni to wiedza jak zadko w innym zawodzie dlatego spalaja sie szybko w tym chaosie frajerow ..tym ktorym sie uda.. sa madrzy i sa swieci.. Ja mieszkam w jednym z najwiekszych miast swiata gdzie prostytucja zaczyna sie z plecakiem a konczy smiercia na ulicy.. w porownaniu wroclawski rynek to szopka wielkanocna.(.tyle ze ja sie 500 metrow od ratusza wychowalem) ,tym z Ratusza wydaje sie to nie przeszkadzac najprawdopodobniej nie wiedza wiele o prostytucji a przedewszystkim o konsekwencjach takiej rabunkowej eksploatacji miasta Twoje wyobrazenie o klijentach prostytutek i o nich samym robi z ciebie niezlego prelegenta w swietlicy gminnej Jezeli cos nie miesci sie w twojej glowie to sprobuj z wieksza iloscia synapsow,ale musisz umiec je uruchomic.Nie cytuj/dyskutuj ze mna wiecej . A Gethe pierdolil ok.30 lat swoja pokojowke nie widzac w tym nielegalnym zwiazku nic niewlasciwego (dla niej szczegolnie) az ktos mu powiedzial by dal jej szanse gdyby go przezyla,to sie z nia ozenil.. mom zdaniem by uwiarygodnic wlasny dorobek tworczy..nawet tego nie mozna mu teraz wytknac palcem.Dobry czlowiek.
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 14:48
                                                    z klientem przez świat. Może byście sobie tak z wontem jakiś autorski program nakręcili? ;)
                                                  • wont Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 19:34
                                                    zawle napisała:

                                                    > z klientem przez świat. Może byście sobie tak z wontem jakiś autorski program n
                                                    > akręcili? ;)
                                                    --------------
                                                    Hehe, za późno, zawle, wiesz, za późno już :)

                                                    Ale, ad rem - już tam rekreativa napisała wam co najprawdopodobniej autor miał na myśli. Ja tylko, skoro zostałem wywołany do tablicy, mogę podzielić się z wami moim doświadczeniem w tym zakresie:

                                                    Z wszystkich kobiet jakie miałem w życiu (a była ich na pewno ponad setka, ale oczywiście większość z nich to kuryzany) tylko jedna miała wytrysk. To była cecha osobnicza - spotkałem się z nią kilka razy i za każdym razem lały się z niej litry płynów (no, może nie litry, ale tak, strzelam, ze 200-300 ml może), jak w pornosach. Strzykała tym ejalukatem na metr co najmniej - na półkę z książkami, na meble, na podłogę. Lało się z niej na prześcieradło. Po prostu - ten typ tak miał. Była prostytutką nimfomanką, lat trzydzieści parę, proponowała mi udawanie pary i uczestniczenie w swinger parties (nie skorzystałem). Lubiłem ją, ale wszedłem w pewną durną relację z niekurtyzaną i olałem kilka jej smsów. Jak się ta durna relacja skończyła próbowałem się z nią skontaktować ale albo zmieniła komórkę albo się na mnie obraziła, nie wiem.

                                                    Jeszcze jedno, skoro już tu jestem - wasze pojęcie o kobiecym wytrysku jest żadne i przypomina rozmowy zakompleksionych pryszczatych nastolatków (chłe, chłe, tja, z cipy jej się leje, chłe chłe). A wasze wyobrażenia, bo przecież nie wiedza (sabat! zaruchaj wreszcie!) o prostytucji, prostytutkach i ich relacjach z klientami są tak przesiąknięte nieprawdziwymi stereotypami, że aż zabawne. Wróć. Byłoby zabawne gdyby nie ten ton wszechwiedzy i pobłażliwej wyrozumiałości co, w zderzeniu z tym, że pojęcie o temacie macie żadne, zasmuca i zaśmieca akurat to - jedno z lepszych merytorycznie forów.
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 19:43
                                                    Napisz woncik napisz, podziel się metafizycznymi doznaniami...Niektórzy aż płoną z ekscytacji jakież to doskonałe przezycia ich ominęły...
                                                  • wont Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 19:53
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Napisz woncik napisz, podziel się metafizycznymi doznaniami...Niektórzy aż płon
                                                    > ą z ekscytacji jakież to doskonałe przezycia ich ominęły...
                                                    ------------
                                                    No, napisałem przecież. Podzieliłem się.
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 19:50
                                                    wont napisał: > Jeszcze jedno, skoro już tu jestem - wasze pojęcie o kobiecym wytrysku jest żad
                                                    > ne i przypomina rozmowy zakompleksionych pryszczatych nastolatków (chłe, chłe,
                                                    > tja, z cipy jej się leje, chłe chłe). A wasze wyobrażenia, bo przecież nie wied
                                                    > za (sabat! zaruchaj wreszcie!) o prostytucji, prostytutkach i ich relacjach z k
                                                    > lientami są tak przesiąknięte nieprawdziwymi stereotypami, że aż zabawne. Wróć.

                                                    Myślę że Twoje doświadczenia są bujniejsze ale bardzo jednostronne;) Ja się w tym wątku nie wypowiadam na temat prostytutek bo znam tylko wiele nieletnich prostytuujących się dziewczyn. Myślę że te są na początku zbierania doświadczeń do swojego CV.
                                                    Nie znoszę jednak chronicznie buractwa. I gdy ktoś na forum brak seksu w małżeństwie pierdoli tylko o kurwach i utrzymankach z miną wyższej rangi to mnie chuj strzela. Strzela mnie gdy ktoś myślący o innym człowieku jak o rzeczy pieprzy kocopoły o zrozumieniu dusz. Chociaż chyba klientowi kurwy łatwiej jest się postawić na jej miejscu.

                                                    > Hehe, za późno, zawle, wiesz, za późno już :)

                                                    Żeby uściślić...na chwilę obecną. Kto był chociaż raz w poważnym związku, ten oszczędza słowa i deklaracje;)
                                                  • wont Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 19:59
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie znoszę jednak chronicznie buractwa. I gdy ktoś na forum brak seksu w małżeń
                                                    > stwie pierdoli tylko o kurwach i utrzymankach z miną wyższej rangi to mnie chuj
                                                    > strzela. Strzela mnie gdy ktoś myślący o innym człowieku jak o rzeczy pieprzy
                                                    > kocopoły o zrozumieniu dusz. Chociaż chyba klientowi kurwy łatwiej jest się pos
                                                    > tawić na jej miejscu.
                                                    -----------
                                                    Nie wiem o czym piszesz. Nie rozumiem tego po prostu. Możesz jaśniej? Jakiej rzeczy? Jakim zrozumieniu dusz?


                                                    > Żeby uściślić...na chwilę obecną. Kto był chociaż raz w poważnym związku, ten o
                                                    > szczędza słowa i deklaracje;)
                                                    --------------
                                                    Hmmm, chyba powtórzę to co napisałem wyżej :)
                                                    Nie wiem o czym piszesz. Nie rozumiem tego po prostu. Możesz jaśniej? Jakim związku? Jakie słowa i deklaracje? Ja napisałem tylko, że już nie chodzę na dziffki. To mojamail i jej kazania na górze, tfu - kazania z góry moralnej wyższości, mnie odmieniły :)
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 21:22
                                                    Nie z "moralnej góry wyzszosci" lecz z "wysokiego krzesełka " słodki osiolku;-) A tak poważnie...ja naprawdę życzę ci dobrej kobiety i prawdziwej miłości...Najwyższy czas tylko czy zdolasz być rycerzem w zbroi odpornej na pokusy...
                                                  • wont Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 21:33
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Nie z "moralnej góry wyzszosci" lecz z "wysokiego krzesełka " słodki osiolku;-)
                                                    -------------
                                                    OK, mogę być osłem. Nawet byłem osłem przez dużą część życia, ale k...... nie słodkim!!! Bleeh

                                                    > A tak poważnie...ja naprawdę życzę ci dobrej kobiety i prawdziwej miłości...
                                                    ---------
                                                    Dziękuję.

                                                    Na
                                                    > jwyższy czas tylko czy zdolasz być rycerzem w zbroi odpornej na pokusy...
                                                    ---------
                                                    Widzisz, ja się już naruchałem w życiu. I z doświadczenia wiem, że seks bez uczucia, bez bliskości jest tak naprawdę mało warty. Inaczej - jest mniej warty :))) I chyba, tak sądzę, jest mi łatwiej unikać ewentualnych pokus, bo ja to już wiem po prostu. Po kumplach, którzy wybrali trochę inną, bardziej tradycyjną drogę życia, widzę, żę oni tego nie wiedzą.
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 21:41
                                                    A mnie na dziwki sle. Jak to sie ma do tego co pisales wczesniej, co?
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 21:45
                                                    Nawrócił się ?
                                                  • wont Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 21:53
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Nawrócił się ?
                                                    -------------
                                                    No rozbrajasz mnie po prostu. Weź Ty mnie czytaj po prostu bez klapek na oczach, ok? To wtedy nie będziesz mieć jakichś okołojezusowych (tfu tfu) skojarzeń.
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 22:09
                                                    wont napisał:

                                                    > mojemail3 napisała:
                                                    >
                                                    > > Nawrócił się ?
                                                    > -------------
                                                    > No rozbrajasz mnie po prostu. Weź Ty mnie czytaj po prostu bez klapek na oczach
                                                    > , ok? To wtedy nie będziesz mieć jakichś okołojezusowych (tfu tfu) skojarzeń.

                                                    Na dobrą drogę. I nie pluj mi tu na ideał mężczyzny( również cielesny-uwielbiam długowłosych z brodami,swojemu staremu zawsze zalecam na urlopie rudą brodę zapuszczać ;-)
                                                  • wont Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 21:49
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > A mnie na dziwki sle. Jak to sie ma do tego co pisales wczesniej, co?
                                                    ---------------
                                                    Tłumaczę:
                                                    Bo może w końcu, głupolu, zobaczysz, że jednak istnieje świat poza niezdobytą o kilku lat piczką Twojej szanownej małżonki. Może nabierzesz, nie wiem, pewności siebie większej? Może w końcu zaczniesz szukać szczęścia - zaczniesz szukać normalnej roboty (no bo kurwa nie uwierzę, że na Śląsku normalnie płatna praca jest poza Twoim zasięgiem) i normalnej kobiety, która Cię i z Tobą będzie się kochać. Myśl o sobie. Bo nikt o Tobie, za Ciebie, nie pomyśli. A dzieci? Wyfruną. A żona? Chuj jej w dupę (oczywiście nie Twój).
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 22:08
                                                    Hmm, to ja widze, ze to jednak ty jestes naiwny Wont, a nie ja :)
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 08:34
                                                    Na Slasku jest pelno roboty, ale takiej pt. zaloz dzialalnosc, znajdz nam klientow jezdzac jak wariat samochodem i obdzwaniajac od deski do deski Panorame Firm, a my - byc moze - podzielimy sie z Toba jakims ulamkiem zysku, ktory uda ci sie wypracowac. Super sprawa, jesli lubisz uciekac jak ktos szczuje Cie rottweilerami :) Cwiczenia tlenowe w pakiecie. No i prestiz, bo nosisz garnitur.
                                                    Podobnie jest sporo napalonych lasek. Na chlopaka. Nie biedaka, nie wariata, nie Polaka.
                                                  • lybbla Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 21:46
                                                    wont napisał:

                                                    >To mojamail i jej kazania na górze, tfu - kazania z góry moralnej wyższości, mnie >odmieniły :)

                                                    Uła to mnie ominęło.

                                                    Mojemail a jeszcze mniej wiesz o squircie więc po trzykroć nie bluźnij.
                                                    Podśmiewujecie sie z najpiekniejszego widoku na Ziemi, to bardzo nieładnie.
                                                    Nie przyszło Wam do głowy, że możecie urazić czyjeś uczucia estetyczne.

                                                    Sabat piwo najpierw piwo. Z męskimi szowinistycznymi świniami.
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 22:12
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Mojemail a jeszcze mniej wiesz o squircie więc po trzykroć nie bluźnij.

                                                    No nie, ja nic nie wiem, bo ja przecież naprawdę jestem jedynym mężczyzną na tym forum ( ktoś musi ;-)

                                                    > Podśmiewujecie sie z najpiekniejszego widoku na Ziemi, to bardzo nieładnie.
                                                    > Nie przyszło Wam do głowy, że możecie urazić czyjeś uczucia estetyczne.

                                                    Wiesz co, ale jakieś "wytryski na meble" to sorry, jak opowiadanie o " takich rybach" chłoptasie wy moje ;-)
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 22:18
                                                    Kocury tak robia. Moze to jakies zaznaczanie terytorium?
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 22:21
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Kocury tak robia. Moze to jakies zaznaczanie terytorium?

                                                    Ale to kobieta tak po meblościance;-)
                                                    Kotka w sumie też mi znaczyła "teren"...Kocur został wykastrowany...
                                                  • lybbla Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 22:24
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > No nie, ja nic nie wiem, bo ja przecież naprawdę jestem jedynym mężczyzną
                                                    > na tym forum ( ktoś musi ;-)

                                                    Jedynym tak doświadczonym, aż bije po oczach i trzeba je zmrużyć.
                                                    Ale że co masz squirtujesz i masz wielokrotne orgazmy?
                                                    To co Ty tu jeszcze na forum robisz?

                                                    >
                                                    > > Podśmiewujecie sie z najpiekniejszego widoku na Ziemi, to bardzo nieładni
                                                    > e.
                                                    > > Nie przyszło Wam do głowy, że możecie urazić czyjeś uczucia estetyczne.
                                                    >
                                                    > Wiesz co, ale jakieś "wytryski na meble" to sorry, jak opowiadanie o " takich r
                                                    > ybach" chłoptasie wy moje ;-)

                                                    E tak to rzeczywiście nie, ja połykam.
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 22:29
                                                    O ryly? Squirt jest slodki, nie to co siki :)
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 29.07.14, 01:20
                                                    siki tez moga byc slodkie..zalezy co sie pilo wczoraj...
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 22:31
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Jedynym tak doświadczonym, aż bije po oczach i trzeba je zmrużyć.
                                                    > Ale że co masz squirtujesz i masz wielokrotne orgazmy?
                                                    > To co Ty tu jeszcze na forum robisz?

                                                    Kpisz czy o drogę pytasz? Nie jesteś na bieżąco.Ja mam 40 lat, nie 20, a po kryzysie w małżeństwie mam piękny renesans...
                                                    Co robię? Staram się pomóc, miarę wiedzy i doświadczenia.


                                                    > E tak to rzeczywiście nie, ja połykam.
                                                    Na zdrowie...
                                                  • lybbla Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 23:12
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Kpisz czy o drogę pytasz? Nie jesteś na bieżąco.Ja mam 40 lat, nie 20, a po kry
                                                    > zysie w małżeństwie mam piękny renesans...
                                                    > Co robię? Staram się pomóc, miarę wiedzy i doświadczenia.

                                                    Tak wpadłem jedynie po kanapki.

                                                    No tak już nie zastanawiasz co robią tu ludzie mający płodny seks w małżeństwie.
                                                    Cieszę się z odrodzenia, po prostu:
                                                    Don't dream it, be it.

                                                    Wont mówi to samo.
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 14:10
                                                    by pomoc trzeba cos wiedziec lub miec. ja nie myje rak lecz lize na deser po jedzeniu,na dwa dni wystarcza
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 00:03
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Wiesz co, ale jakieś "wytryski na meble" to sorry, jak opowiadanie o " takich r
                                                    > ybach" chłoptasie wy moje ;-)

                                                    Akurat w "takie ryby", to "chloptasiom" wierze :-)
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 00:09
                                                    Tak tak jak w tym kawale gdy wraca maz do domu pijany a na pytanie gdzie byl twierdzi trzykrotnie, ze na rybach i tej wersji się będzie. trzymał ... Takie te "ryby"...
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 00:17
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Tak tak jak w tym kawale gdy wraca maz do domu pijany a na pytanie gdzie byl tw
                                                    > ierdzi trzykrotnie, ze na rybach i tej wersji się będzie. trzymał ... Takie te
                                                    > "ryby"...

                                                    Myslalam, ze kobiecie uwierzysz, skoro mezczyzni Cie nie przekonali :-) Ale to prawda, nie ma obowiazku wierzyc w cos czego nie dotknelo sie palcem ;-)))
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 00:22
                                                    Mabelle ale że co? Że nie wierzę w kobiecy wytrysk ? No nie wierzę bo to nie kwestia wiary..
                                                    Znam z autopsji po prostu.Ale na meble ??? To na ile metrów i pod jakim cisnieniem że tak. po inzyniersku spytam co???
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 08:38
                                                    A wystarczy siedzieć pupą na stole. Po inżyniersku.Bo raczej nie trzyma jej jak sikawki i nie zrasza nią kwiatów?;) Ale ułańska fantazja sprawdza się, gdy jednak jest trochę osadzona w rzeczywistości. Muszę Ci przyznać rację mojemail że mnie też odrzuca od takich historii. Sina, odwodniona prostytutka strzelająca wytryskiem na meble;)
                                                    Niestety nasze ciała bardzo często robią nam niespodzianki. Najtrudniejsze są te, gdy podczas gwałtu ciało nas zdradza i ma przyjemność. Gwałciciel może się tym potem obnosić na forach;) Podobnie ci co płacą za seks...a już chciałam napisać ...tfuj...za intymność.
                                                    Nie, nie potępiam ani braczy, ani dawaczy płatnego seksu. Nie potępiam ani zdradzanych, ani zdradzajacych. Ale po kiego z tego robić jakiś pozytywny występ? Czym tu się chwalić?
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 08:57
                                                    O, masz racje. To sa kwestie, o ktorych raczej wypada wstydliwie milczec niz rzucac przechwalkami w wyzej wymienionym temacie.
                                                    Jest w tym cos brutalnie niesmacznego. To jakby facet chwalil sie, ze tak ja zgwalcil w dupe, ze az sie posikala z bolu...
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 09:33
                                                    zawle napisała:

                                                    "(...)Nie, nie potępiam ani braczy, ani dawaczy płatnego seksu. Nie potępiam ani zdradzanych, ani zdradzajacych. Ale po kiego z tego robić jakiś pozytywny występ? Czym tu się chwalić?(...)"

                                                    Również nie potępiam, nie mam żadnego prawa do tego. Ale nie muszę akceptować, bo tolerancja nie jest akceptacją...
                                                    Bardziej współczuję, takiego życiowego pogubienia, sama była pogubiona ( no może w innej dziedzinie) to wiem, że współczucie stosowniejsze i bardziej sensowne.

                                                    I jeszcze jedno, skąd miałby mężczyzna być specjalistą od kobiecego orgazmu i emocji z tym związanych? Chyba,że w doświadczeniu naukowym, jak podepnie elektrody, ale to za mało...
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 09:44
                                                    Czasem nie ma innej opcji mojemail. Czlowiek korzystajacy z uslug prostytutek jest jak Robinson Crusoe, ktory robi optymalny uzytek z dostepnych mu materialow. Zawsze to lepsze niz usiasc na plazy i plakac, a takze madrzejsze niz wejsc w morze i poplynac wplaw do najblizszego ladu.
                                                    Wkurza jedynie, jak ktos mowi, ze na bezludnej wyspie jest fajnie i wlasciwie to takie niekonczace sie wakacje.
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 09:50
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Czasem nie ma innej opcji mojemail. Czlowiek korzystajacy z uslug prostytutek j
                                                    > est jak Robinson Crusoe, ktory robi optymalny uzytek z dostepnych mu materialow
                                                    > . Zawsze to lepsze niz usiasc na plazy i plakac, a takze madrzejsze niz wejsc w
                                                    > morze i poplynac wplaw do najblizszego ladu.
                                                    > Wkurza jedynie, jak ktos mowi, ze na bezludnej wyspie jest fajnie i wlasciwie t
                                                    > o takie niekonczace sie wakacje.

                                                    Robinson nie miał wyjścia... Musiał przetrwać, bo wyboru wielkiego nie było. Czekać coś robiąc ( ale jaka piękna przyjażn się wydarzyła...)
                                                    Nie gloryfikujmy pójścia na łatwiznę w życiu.
                                                    Pamiętam taki dialog z filmu Himalaya : "zawsze wybieraj trudniejszą drogę"...
                                                    www.filmweb.pl/film/Himalaya+-+dzieci%C5%84stwo+wodza-1999-1371/descs
                                                    Takie skojarzenie, nie każdemu musi pasować...
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 10:01
                                                    Wedlug mnie wielu niewybitnie zamoznych, zonatych mezczyzn wyboru wielkiego nie ma, podobnie jak Robinson. Wiara w poprawe stosunkow z zona jest absurdalna, wyprawa z takim stanem posiadania jaki maja w glebokie morze - jest czystym samobojstwem. Latwo sie odgrazac morskim balwanom, gdy ma sie zacumowany przy brzegu okret.
                                                  • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 10:38
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    . Latwo sie odgrazac morskim balwanom, gdy ma sie zacumowany przy brzegu okret.

                                                    Oj Sabacie, widać, że ze Śląska daleko do morza. Powinno być: Łatwo sie odgrażać bałwanom, jak sie stoi na brzegu :)
                                                  • anbale Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 09:58
                                                    Tak, też mam wrażenie, że czasami po prostu nie ma opcji. Mam dwóch kolegów, ktorzy przyznali się do korzystania z tych przybytków, obaj dobre parę lat bez stałej partnerki. Jeden jakiś czas temu zrezygnował z wizyt stwierdzając, że to "syf", drugi jeszcze czasem tam lata, ale na ogół po pijaku.
                                                    Takie przechwałki przypominają mi czasem apoteozę samotności uprawianą przez niektóre kobiety na forum rozwodników, gdy uporczywie zapewniają jak są niewiarygodnie szczęśliwe gdy kupują sobie same kwiaty albo tańczą same ze sobą na Sylwestra w pustym mieszkaniu...Każdy orze jak może, mówiąc cynicznie.
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 10:05
                                                    Bingo. Grunt to nie oklamywac sie. Nie mowic, ze to jest super, ale ze tak sie zlozylo, inaczej sie nie dalo i trzeba bylo akcetowac to co jest. Skromnosci troche.
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 12:24
                                                    anbale napisała:

                                                    > Takie przechwałki przypominają mi czasem apoteozę samotności uprawianą przez ni
                                                    > ektóre kobiety na forum rozwodników, gdy uporczywie zapewniają jak są niewiaryg
                                                    > odnie szczęśliwe gdy kupują sobie same kwiaty albo tańczą same ze sobą na Sylwe
                                                    > stra w pustym mieszkaniu...

                                                    Bo samotna = nieszczesliwa, a chodzacy na dziwki = pogubiony. No jakze by inaczej :-)

                                                    > .Każdy orze jak może, mówiąc cynicznie.

                                                    Powiedzialabym raczej, ze kazdy orze jak lubi :-)
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 13:54
                                                    kazdy orze jak musi..
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 14:01
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Bo samotna = nieszczesliwa, a chodzacy na dziwki = pogubiony. No jakze by inacz
                                                    > ej :-)

                                                    Mabelle, możemy zaklinać rzeczywistość i twierdzić,że wyjątek lepszy od reguły, ale człowiek nie jest stworzony do samotności.
                                                    Z wyjątkiem osób, które z różnych przyczyn w związku żyć nie mogą lub mają takie a nie inne powołanie życiowe.
                                                  • lybbla Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 14:59
                                                    anbale napisała:

                                                    > Takie przechwałki przypominają mi czasem apoteozę samotności
                                                    > uprawianą przez niektóre kobiety na forum rozwodników, gdy uporczywie
                                                    > zapewniają jak są niewiarygodnie szczęśliwe gdy kupują sobie same kwiaty
                                                    > albo tańczą same ze sobą na Sylwestra w pustym mieszkaniu...

                                                    Wali stereotypem.

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > Bo samotna = nieszczesliwa, a chodzacy na dziwki = pogubiony. No jakze by
                                                    > inaczej :-)

                                                    Nastąpiła próba obśmiania stereotypu.

                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Mabelle, możemy zaklinać rzeczywistość i twierdzić,że wyjątek lepszy od
                                                    > reguły, ale człowiek nie jest stworzony do samotności.

                                                    Odór stereotypu staje się nie do wytrzymania.

                                                    > w związku i na forum = nudny seks = `lepszy cyc niż nic'

                                                    Tropiciele stereotypów kontratakują.
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 19:10
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Wali stereotypem.
                                                    > Nastąpiła próba obśmiania stereotypu.
                                                    > Odór stereotypu staje się nie do wytrzymania.
                                                    > Tropiciele stereotypów kontratakują.

                                                    No nie wiem, miało być:
                                                    a) zabawnie?
                                                    b) cynicznie?
                                                    c)oryginalnie?
                                                    d) niestereotypowo?

                                                    W sumie, Lybbla mętnie nawija nie wiadomo o czym;-)
                                                  • lybbla Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 22:35
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Wali stereotypem.
                                                    > > Nastąpiła próba obśmiania stereotypu.
                                                    > > Odór stereotypu staje się nie do wytrzymania.
                                                    > > Tropiciele stereotypów kontratakują.
                                                    >
                                                    > No nie wiem, miało być:
                                                    > a) zabawnie?
                                                    > b) cynicznie?
                                                    > c)oryginalnie?
                                                    > d) niestereotypowo?
                                                    >
                                                    > W sumie, Lybbla mętnie nawija nie wiadomo o czym;-)

                                                    Już tłumaczę, Wont próbował MM nic, Mabelle próbowała MM dalej nic,
                                                    sam spróbowałem jadąc stereotypem i wreszcie MM: ale o co kaman?

                                                    Chodzi o `człowiek nie jest stworzony do samotności', a przecież forumowicze znajdują się na różnych ścieżkach, w różnych miejscach. Tak wiem wiem są na autostradzie do piekła, get your motor runnin' MM.

                                                    I ps.
                                                    www.youtube.com/watch?v=n2m90GEsnIs
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 23:51
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Już tłumaczę, Wont próbował MM nic, Mabelle próbowała MM dalej nic,
                                                    > sam spróbowałem jadąc stereotypem i wreszcie MM: ale o co kaman?

                                                    Jakiś front przeciwko mnie zwołujesz? Podpierasz się wontem i Mabelle?
                                                    Mam prawo mieć swoje zdanie i nie ustępować, nawet jeśli wszyscy tutaj będą mieć inną opinię.
                                                    Poza tym, tak ja wiem o co mi chodzi, ale o co Tobie Lybbla biega nie mam pojęcia, na tym forum...

                                                    > Chodzi o `człowiek nie jest stworzony do samotności', a przecież forumowicze z
                                                    > najdują się na różnych ścieżkach, w różnych miejscach. Tak wiem wiem są na auto
                                                    > stradzie do piekła, get your motor runnin' MM.

                                                    Dobrze więc, broń tezy,że człowiek jest stworzony do samotności, słucham.
                                                    To że ludzie znajdują się na innych ścieżkach sprawia,że nie mogę napisać co uważam?
                                                    A skąd ja mogę wiedzieć, czy kogoś nie urażę? Czy ja też mam się zaperzać, bo ktoś nieświadomie naciśnie na mój odcisk?
                                                  • loppe Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 23:56
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Już tłumaczę, Wont próbował MM nic, Mabelle próbowała MM dalej nic,
                                                    > sam spróbowałem jadąc stereotypem i wreszcie MM: ale o co kaman?

                                                    Jakiś front przeciwko mnie zwołujesz? Podpierasz się wontem i Mabelle?
                                                    Mam prawo mieć swoje zdanie i nie ustępować, nawet jeśli wszyscy tutaj będą mieć inną opinię.

                                                    Supozycja że ponieważ parę osób myśli w podobny sposób to mają rację należy do grona najsłabszych argumentów znanych ludzkości. Miliony ludzi, bywało, myślało podobnie, a jednak się mylili.
                                                  • lybbla Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 02:23
                                                    mojemail3 napisała:


                                                    > Jakiś front przeciwko mnie zwołujesz? Podpierasz się wontem i Mabelle?

                                                    Nic nie zwołuję Wont i Mabelle już tutaj byli.
                                                    Skoro na sarkastyczne i jakżesz celne bo obnażajace stereotypowe myślenie

                                                    > Bo samotna = nieszczesliwa, a chodzacy na dziwki = pogubiony. No jakze by
                                                    > inaczej :-)

                                                    otrzymujemy

                                                    >ale człowiek nie jest stworzony do samotności.

                                                    To nie pozostaje nic innego niż okopać się z wyzej wymienionymi i naparzać w Ciebie pomidorami. Czytaj mieć odrebne zdanie.

                                                    > Mam prawo mieć swoje zdanie i nie ustępować, nawet jeśli wszyscy tutaj będą > mieć inną opinię.
                                                    > Poza tym, tak ja wiem o co mi chodzi, ale o co Tobie Lybbla biega nie mam
                                                    > pojęcia, na tym forum...

                                                    Mnie biega o wielość spojrzeń. O Twoje również tyle, że wydajesz sie być zabiegana.


                                                    > Dobrze więc, broń tezy,że człowiek jest stworzony do samotności, słucham.

                                                    Formułujesz nielogiczną tezę a potem wymagasz bronienia jej zaprzeczenia.
                                                    Polemikę masz tutaj
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152268739,Re_Pieniadze_a_orgazm.html?wv.x=2
                                                    Dorzucę standardy:
                                                    Niektórzy mężczyźni dążą do zapłodnienia jak największej ilości kobiet.
                                                    Niektóre kobiety po śmierci swoich mężów przedkładają
                                                    kino, teatr, kawiarnie, podróże nad poszukiwanie nowego partnera.

                                                    Masz czterdziestoletnie przyjaciółki, które w wieku 20 lat urodziły swoje dzieci?

                                                    > A skąd ja mogę wiedzieć, czy kogoś nie urażę?
                                                    Nikt sie tu nie uraża czy zaperza pisz jak najwięcej, pomidory mamy przygotowane.
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 10:19
                                                    lybbla napisał:

                                                    mabelle napisala:
                                                    > Bo samotna = nieszczesliwa, a chodzacy na dziwki = pogubiony. No jakze by
                                                    > inaczej :-)

                                                    otrzymujemy

                                                    (ja)
                                                    >ale człowiek nie jest stworzony do samotności.

                                                    Kolejność była odwrotna, mistrzu dedukcji...
                                                    Nie wiem o co Ci chodzi, co takiego niegodziwego jest w moim stwierdzeniu?

                                                    > Mnie biega o wielość spojrzeń. O Twoje również tyle, że wydajesz sie być zabieg
                                                    > ana.

                                                    Moje spojrzenie jest jednym z WIELU. Czy mam "schizofrenicznie" mieć różne zdania na ten sam temat?

                                                    Lyblla...nie chce mi sie z Toba gadac...Zrozumialam, co to znaczy osobowosc oslabiajaca...
                                                    Nie mam sily na takie czcze dyskusje.
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 11:12
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Nie wiem o co Ci chodzi, co takiego niegodziwego jest w moim stwierdzeniu?

                                                    Zobacz Mojemail, napisalas do mnie tak :

                                                    "Mabelle, możemy zaklinać rzeczywistość i twierdzić,że wyjątek lepszy od reguły, ale człowiek nie jest stworzony do samotności.
                                                    Z wyjątkiem osób, które z różnych przyczyn w związku żyć nie mogą lub mają takie a nie inne powołanie życiowe."

                                                    Nie uwazam Twojego twierdzenia za niegodziwe, ale przyznasz sama, ze nie ma w nim miejsca na dobrowolna, swiadoma decyzje o zyciu w samotnosci. Skoro zakladasz, ze zyc w pojedynke moga tylko ci, ktorzy nie znalezli nikogo do pary, albo pozostali samotni bo wybrali np. kaplanstwo, to co w takim razie z tymi, ktorzy CHCA zyc sami ? Dlaczego nie dopuszczasz nawet mysli, ze ktos wlasne szczescie odnajduje wtedy gdy nie jest z nikim zwiazany ? Nie znasz takich osob, czy nie pasuja do Twojej wizji swiata ? Skad w ogole takie przekonanie, ze laczenie sie w pary jest dla nas NAJLEPSZE ?
                                                  • rekreativa Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 12:11
                                                    " Skad w ogole takie przekonanie, ze laczenie sie
                                                    > w pary jest dla nas NAJLEPSZE ?"

                                                    Ja bym też zapytała, skąd utożsamianie braku samotności z byciem w parze?
                                                    Mogłabym się zgodzić z tezą, że człowiek nie czuje się dobrze sam, ale w sensie totalnego osamotnienia - bez rodziny, przyjaciół, bliskich osób. To owszem, większośc ludzi nie jest stworzona na eremitów.
                                                    Natomiast ci, którzy sprawiają, że nie jesteśmy samotni, to nie muszą być zaraz partnerzy życiowi, ale właśnie rodzina, przyjaciele, znajomi itd.
                                                    Inaczej mówiąc ktoś bez pary nie jest z automatu samotny.
                                                  • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 12:17
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Inaczej mówiąc ktoś bez pary nie jest z automatu samotny.

                                                    Tak wszystko wciagu dnia - znajomi, praca, hobby itp. Wieczorem robi sie ciemno i gasi sie światło. Wtedy jest układ zero-jedynkowy - albo sama, albo z kimś. O przepraszam, z butelką tez można.
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 12:52
                                                    ,,z butelka tez mozna,,- to bardzo interesujace, mozna cie poprosic o kilka szczegolow..z butelka piwa,wina ,mleka ? come on..
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 13:00
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wieczorem robi sie ciemno
                                                    > i gasi sie światło. Wtedy jest układ zero-jedynkowy - albo sama, albo z kimś.
                                                    > O przepraszam, z butelką tez można.

                                                    Jednym slowem az strach byc samemu ze soba ;-)
                                                    No nie Marek, tak to funkcjonuje u wszystkich ludzi, dla niektorych chwile tylko z wlasnymi myslami sa luksusem. Wlasnie dlatego, ze dzien jest dlugi, a z innymi ludzmi przychodzi nam wiekszosc tego czasu dzielic, to chwile samotnosci sa szczegolnie cenne.
                                                  • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 13:15
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    Jednym slowem az strach byc samemu ze soba ;-)
                                                    > No nie Marek, tak to funkcjonuje u wszystkich ludzi, dla niektorych chwile tylko z wlasnymi myslami sa luksusem. Wlasnie dlatego, ze dzien jest dlugi, a z inn ymi ludzmi przychodzi nam wiekszosc tego czasu dzielic, to chwile samotnosci sa szczegolnie cenne.

                                                    Chwile - jak najbardziej, ale nie długie noce.. Przynajmniej dla mnie. Noc z ukochana - bezcenna :).

                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 18:26
                                                    W sumie to nieprawda, ze mezczyznie strach byc sam na sam ze soba, ale juz z wlasnym kutasem sam na sam, to czasem troche strach... Kutas nie jest dobrym doradca, ma poziom intelektualny pieska Leszka, a w chwilach kiedy doplywa do niego wiecej krwi niz do mozgu, to przejmuje dowodzenie :)
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 18:33
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > W sumie to nieprawda, ze mezczyznie strach byc sam na sam ze soba, ale juz z wl
                                                    > asnym kutasem sam na sam, to czasem troche strach... Kutas nie jest dobrym dora
                                                    > dca, ma poziom intelektualny pieska Leszka, a w chwilach kiedy doplywa do niego
                                                    > wiecej krwi niz do mozgu, to przejmuje dowodzenie :)

                                                    Na serio w to wierzysz, czy prawisz mu teraz komplementy? Swojemu kutasowi...
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 18:45
                                                    Sam nie wiem. W konflikcie emocji z rozumem nie ma wyraznego zwyciezcy. Niby rozum ma racje, ale bez emocji nie sposob byc szczesliwym :)
                                                  • rekreativa Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 18:51
                                                    Polemizowałabym, czy rozum zawsze ma rację... zwłaszcza, gdy jest to nie najmocniejszy rozum.
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 19:18
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Polemizowałabym, czy rozum zawsze ma rację... zwłaszcza, gdy jest to nie najmoc
                                                    > niejszy rozum.

                                                    Nie najmocniejszy rozum nie ma szans w starciu z najmocniejszymi emocjami:))
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 20:14
                                                    jezeli rozum znaczy ludzki mozg,to ten ma zawsze racje,nie mamy nic innego do ,,myslenia,,? tyle ze my nie myslimy.. napewno nie swiadomie tzn.nie mamy swiadomego wyboru poniewaz decyzje zapadaja w podswiadomosci i sa kompleksowym procesem ktorego celem jest usatysfakcjonowanie samego procesu ,,myslenia,, Ten moze i musi bys zamkniety tylko ,,logika,, jaka dysponujemy( no bo zkad inna) na bazie naszych genetycznych mozliwosci,zebranego doswiadczenia i emocji Albo problem jest otwartyi mozg jest w stresie az znajdzie rozwiazanie.Dlatego nie ma uniwersalnego mozgu a tzw.mocne mozgi sa ograniczone do zadan ktore znaja i popelniaja dziecinne bledy jezeli czegos nie znaja.. dodatkowo emocje zmieniaja wartosci w najlepiej wyksztalconych mozgach. Nie jest easy poniewaz zmiany sa wynikiem czasochlonnego procesu nauki i doswiadczen .
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 13:23
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > " Skad w ogole takie przekonanie, ze laczenie sie
                                                    > > w pary jest dla nas NAJLEPSZE ?"
                                                    >
                                                    > Ja bym też zapytała, skąd utożsamianie braku samotności z byciem w parze?
                                                    > Mogłabym się zgodzić z tezą, że człowiek nie czuje się dobrze sam, ale w sensie
                                                    > totalnego osamotnienia - bez rodziny, przyjaciół, bliskich osób. To owszem, wi
                                                    > ększośc ludzi nie jest stworzona na eremitów.
                                                    > Natomiast ci, którzy sprawiają, że nie jesteśmy samotni, to nie muszą być zaraz
                                                    > partnerzy życiowi, ale właśnie rodzina, przyjaciele, znajomi itd.
                                                    > Inaczej mówiąc ktoś bez pary nie jest z automatu samotny.

                                                    No oczywiscie,ze tak, nareszcie dociekliwa osoba sie wypowiedziala...
                                                    Te wszystkie pytania nie do mnie Rekreativo, teza te nie mojego pomyslu.
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 12:58
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    >" Nie uwazam Twojego twierdzenia za niegodziwe, ale przyznasz sama, ze nie ma w n
                                                    > im miejsca na dobrowolna, swiadoma decyzje o zyciu w samotnosci. Skoro zakladas
                                                    > z, ze zyc w pojedynke moga tylko ci, ktorzy nie znalezli nikogo do pary, albo p
                                                    > ozostali samotni bo wybrali np. kaplanstwo (...)"

                                                    Ale dlaczego "Inne powolanie zyciowe"ma byc JEDYNIE kaplanstwem?
                                                    Napisalam cos takiego? Bo nawet tego nie mialam na mysli...
                                                    To sa daleko idace nadinterpretacje, na dodatek zawezajace punkt widzenia a nie rozszerzajace go...

                                                    > to co w takim razie z tymi, ktorzy
                                                    > CHCA zyc sami ? Dlaczego nie dopuszczasz nawet mysli, ze ktos wlasne szczescie
                                                    > odnajduje wtedy gdy nie jest z nikim zwiazany ? Nie znasz takich osob, czy nie
                                                    > pasuja do Twojej wizji swiata ? Skad w ogole takie przekonanie, ze laczenie sie
                                                    > w pary jest dla nas NAJLEPSZE ?

                                                    Mabelle, bez urazy, wciaz mi cos uparcie wmawiasz...Chyba,ze takie retoryczne pytania samej sobie stawiasz? Gdzies napisalam,ze laczenie w pary jest najlepsze?
                                                    Napisalam,ze czlowiek nie jest stworzony do samotnosci a tu taka burza w szklance wody...
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 13:26
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Ale dlaczego "Inne powolanie zyciowe"ma byc JEDYNIE kaplanstwem?
                                                    > Napisalam cos takiego? Bo nawet tego nie mialam na mysli...

                                                    Bo kaplanstwo pierwsze przyszlo mi na mysl :-) Ale moze byc tez zycie zakonne, praca na misji, poswiecenie w calosci swojego czasu chorym i cierpiacym... Tacy ludzie nie szukaja towarzysza zycia, bo takie jest ich "powolanie zyciowe" :-)

                                                    > Gdzies napisalam,ze laczenie w pary jest najlepsze
                                                    > ?

                                                    To wynikalo z kontekstu Twojej wypowiedzi. Skoro mowa byla o samotnych kobietach, ktore NA PEWNO nie sa szczesliwe (same kupuja sobie kwiaty, tancza samotnie na sylwestra ), a Ty napisalas, ze czlowiek nie jest stworzony do samotnosci, to stad i moja interpretecja. Przepraszam, jesli zle Cie zrozumialam. Na usprawiedliwienie dodam, ze inni mieli podobne do mnie "zacmienie" i podobnie zrozumieli Twoje slowa. Jesli poczulas sie urazona moja bledna interpretacja, to jeszcze raz bardzo przepraszam :-)
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 13:32
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Przepraszam, jesli zle Cie zrozumialam. Na usprawi
                                                    > edliwienie dodam, ze inni mieli podobne do mnie "zacmienie" i podobnie zrozumie
                                                    > li Twoje slowa. Jesli poczulas sie urazona moja bledna interpretacja, to jeszc
                                                    > ze raz bardzo przepraszam :-)

                                                    Mabelle, nie przepraszaj, ja sie wcale nie gniewam...
                                                    Mimo,ze mam dosc ugruntowane i jednak konserwatywne poglady, nie jestem sklonna skreslac ZADNEGO CZLOWIEKA...
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 13:36
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Mimo,ze mam dosc ugruntowane i jednak konserwatywne poglady

                                                    Bardzo, bardzo konserwatyne ;-))) Ale to nie wada oczywiscie :-)
                                                    Milego urlopu Mojemail :-)
                                                  • lybbla Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 18:35
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > mabelle napisala:
                                                    > > Bo samotna = nieszczesliwa, a chodzacy na dziwki = pogubiony. No jakze by
                                                    > > inaczej :-)
                                                    >
                                                    > otrzymujemy
                                                    >
                                                    > (ja)
                                                    > >ale człowiek nie jest stworzony do samotności.
                                                    >
                                                    > Kolejność była odwrotna, mistrzu dedukcji...
                                                    Nie była, mistrzyni odwracania kota ogonem
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152263190,Re_Pieniadze_a_orgazm.html?wv.x=2
                                                    > Nie wiem o co Ci chodzi, co takiego niegodziwego jest w moim stwierdzeniu?
                                                    > Moje spojrzenie jest jednym z WIELU. Czy mam "schizofrenicznie" mieć różne
                                                    > zdania na ten sam temat?

                                                    Skąd Ci się wzięło `niegodziwe'? Skąd pomysł domagania się jednomyślności?
                                                    To są dopiero zdumiewające supozycje.

                                                    Mnie sie wydaje, że nie zrozumiałaś odpowiedzi Mabelle na stereotypy serwowane przez Anbale. I zamiast doprecyzować co znaczy `ludzie nie są stworzeni do samotności' wpadłaś w mantrę `bo wy mnie źle zrozumieliście'.

                                                    > Lyblla...nie chce mi sie z Toba gadac...Zrozumialam, co to znaczy osobowosc osl
                                                    > abiajaca...

                                                    Nie wiedziałem, ze tak przez internety potrafię.
                                                    I am a vampire
                                                    I have lost my fangs
                                                    So I'm sad and I feel lonely
                                                    So I cry and I'm very angry
                                                    And I eat some garlic
                                                    So I'm no more satanic yeah yeah

                                                    > Nie mam sily na takie czcze dyskusje.

                                                    Fair enough
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 18:49
                                                    Lybbla, psychowampir. Nie boi sie czosnku, ale jest patologicznie uczulony na srebro i sprawia wrazenie jakby mial permanentne zapalenie spojowek :) Nie posiada klow, ale uczucie wypompowywania energii z innego czlowieka przyprawia go o euforie.
                                                  • lybbla Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 19:45
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Lybbla, psychowampir. Nie boi sie czosnku, ale jest patologicznie uczulony na s
                                                    > rebro i sprawia wrazenie jakby mial permanentne zapalenie spojowek :) Nie posia
                                                    > da klow, ale uczucie wypompowywania energii z innego czlowieka przyprawia go > o euforie.

                                                    Oj tam oj tam trochę sobie possałem, zbitchałem trochę to fakt.
                                                    Widzisz Sabacie gdzieś tu ślady euforii? Chwilowo czuje sie wypompowany i czekam aż mi otarcia zejdą. A z tym czosnkiem też nie tak bo w rezultacie I am no more satanic yeah yeah. Spojowek nie mam opuchnietych bo sie odczuliłem.
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 13:02
                                                    mojemail3 napisała: > Dobrze więc, broń tezy,że człowiek jest stworzony do samotności, słucham.
                                                    > To że ludzie znajdują się na innych ścieżkach sprawia,że nie mogę napisać co uw
                                                    > ażam?
                                                    > A skąd ja mogę wiedzieć, czy kogoś nie urażę? Czy ja też mam się zaperzać, bo k
                                                    > toś nieświadomie naciśnie na mój odcisk?

                                                    Tu nie chodzi o żadne odciski. Podobnie jak Ty uważam, że człowiek nie jest stworzony do samotności. Ale pomyliła Ci się samotność ze związkiem. Ja, gdy byłam sama byłam najspokojniejszą, najbardziej zchilloutowaną osobą na świecie. Nie miałam żadnych kłopotów, żadnych trosk wynikających z życia z drugim człowiekiem. Samotna w ogóle. Bo przecież nie żyję w chatce pustelniczej, tylko wchodzę w rozliczne relacje z ludźmi. No i najważniejsze...miałam oswojony ten rodzaj samotności którego drugi człowiek nigdy nie zapełni. A wielka potrzeba tworzenia związku zazwyczaj jest taką próbą.
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 13:29
                                                    zawle napisała:

                                                    "(...)Tu nie chodzi o żadne odciski. Podobnie jak Ty uważam, że człowiek nie jest stworzony do samotności. Ale pomyliła Ci się samotność ze związkiem (...)"

                                                    Zawle, dzieki ze sie ze mna zgadzasz, ale litosci, nie wpierajcie mi dziecka w brzuch i tego co nie powiedzialam ( napisalam...)
                                                    Naipierw Mabelle mnie dreczy " zyciem w parze" a teraz Ty moja rzekoma pomylka...
                                                    Jestem zmeczona, jade na wakacje, kilka tygodni mnie nie bedzie tutaj...
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 15:25
                                                    mojemail3 napisała: > Zawle, dzieki ze sie ze mna zgadzasz, ale litosci, nie wpierajcie mi dziecka w
                                                    > brzuch i tego co nie powiedzialam ( napisalam...)
                                                    > Naipierw Mabelle mnie dreczy " zyciem w parze" a teraz Ty moja rzekoma pomylka.
                                                    > ..
                                                    > Jestem zmeczona, jade na wakacje, kilka tygodni mnie nie bedzie tutaj...

                                                    Popatrz, popatrz..mojemail się wije;)
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 28.07.14, 21:25
                                                    zawle napisała:

                                                    > Popatrz, popatrz..mojemail się wije;)

                                                    A zastanowiłaś się zawle, dlaczego tak prowokacyjne stało się tak niewinne stwierdzenie,że " człowiek nie jest stworzony do samotności" ?Dlaczego wywołało burzę w szklance wody i takie emocje? Może czegoś w nas to głęboko dotyka...
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 28.07.14, 22:20
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > A zastanowiłaś się zawle, dlaczego tak prowokacyjne stało się tak niewinne stwi
                                                    > erdzenie,że " człowiek nie jest stworzony do samotności" ?Dlaczego wywołało bur
                                                    > zę w szklance wody i takie emocje? Może czegoś w nas to głęboko dotyka...

                                                    Nie stwierdzenie wywołało emocje mojemail. Tylko Twoje rozumienie tego twierdzenia. Już Ci kilak osób tłumaczyło że samotność to nie brak związku. Ale Ty na wakacje się wybierałaś, wiec stąd może twoje niezrozumienie. Mnie tam nic nie dotknęło, zwłaszcza głęboko;)
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 28.07.14, 22:23
                                                    Ach tak moje niezrozumienie...oczywiscie...wracam do pakowania walizek;-)
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 28.07.14, 22:29
                                                    Wracaj..ja pakuję swoje:))
                                                  • lybbla Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 18:50
                                                    zawle napisała:


                                                    > Tu nie chodzi o żadne odciski. Podobnie jak Ty uważam, że człowiek nie jest
                                                    > stworzony do samotności. Ale pomyliła Ci się samotność ze związkiem.
                                                    > Ja, gdy byłam sama byłam najspokojniejszą, najbardziej zchilloutowaną
                                                    > osobą na świecie. Nie miałam żadnych kłopotów, żadnych trosk
                                                    > wynikających z życia z drugim człowiekiem.
                                                    > Samotna w ogóle. Bo przecież nie żyję w chatce pustelniczej, tylko wchodzę
                                                    > w rozliczne relacje z ludźmi. No i najważniejsze...miałam oswojony ten rodzaj
                                                    > samotności którego drugi człowiek nigdy nie zapełni.
                                                    > A wielka potrzeba tworzenia związku zazwyczaj jest taką próbą.

                                                    Lible popijając mleko lubią to. I dodam, że w moim otoczeniu to właśnie kobiety
                                                    twierdzą, ze życie zaczyna sie po 40. Bez tego zbędnego `muszę' a z tym uwalniającym `mogę', co zazwyczaj oznacza ` na co mi stały partner'.
                                                    I rzucają się w wir kółek różańcowych bądź sportów ekstremalnych.
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 19:16
                                                    lybbla napisał: Bez tego zbędnego `muszę' a z tym uwalnia
                                                    > jącym `mogę', co zazwyczaj oznacza ` na co mi stały partner'.
                                                    > I rzucają się w wir kółek różańcowych bądź sportów ekstremalnych.

                                                    dzięki Bogu nie lubię ani jednego, ani drugiego. Za to rzuciłam się w siebie oraz większą wagę przykładam do jakości kontaktów;)
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 21:37
                                                    lybbla napisał:

                                                    > I dodam, że w moim otoczeniu to właśnie kobiety
                                                    > twierdzą, ze życie zaczyna sie po 40. Bez tego zbędnego `muszę' a z tym uwalnia
                                                    > jącym `mogę', co zazwyczaj oznacza ` na co mi stały partner'.

                                                    Mysle, ze prawdziwe zycie w ogole zaczyna sie wtedy, kiedy w relacji z drugim czlowiekiem nic sie nie musi, a tylko chce. Chce sie dawac, wspierac, chce sie oferowac swoj czas. Dopoki bedzie funkcjonowal model obowiazkowej wymiany, to wiele zwiazkow bedzie skazanych na porazke, bo narzucone odgornie obowiazki przeradzaja sie z czasem w zwiazkowa martyrologie, a egzekwowanie ich przez druga strone zabija nie tylko radosc ale i ogranicza wolnosc. Mnie np. jeszcze teraz sni sie po nocach, ze facet wydziera mi z gardla moje "powinnosci" ;-) I paradoksalnie teraz mam o wiele wiecej do zaoferowanie, bo nic juz nie musze...
                                                  • urquhart Obowiązkowa wymiana? 28.07.14, 09:06
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > oferowac swoj czas. Dopoki bedzie funkcjonowal model obowiazkowej wymiany, to w
                                                    > iele zwiazkow bedzie skazanych na porazke, bo narzucone odgornie obowiazki prz
                                                    > eradzaja sie z czasem w zwiazkowa martyrologie, a egzekwowanie ich przez druga
                                                    > strone zabija nie tylko radosc ale i ogranicza wolnosc. Mnie np. jeszcze teraz
                                                    > sni sie po nocach, ze facet wydziera mi z gardla moje "powinnosci" ;-) I parado

                                                    Ciekawe w druga stronę jak tysiące babbek oczekiwań od facetów z utrzymaniem, wierności, związkowych domowych rodzicielskich jakby oprzeć na zasadzie że nic nie ogranicza wolności i radości faceta i nic nie powinno sie egzekwować od chłopów bo to zabija , niech tylko wtedy spełniają oczekiwania kobiet kiedy na to mają ochotę jak wyglądałby taki świat ?
                                                  • sabat.77 Re: Obowiązkowa wymiana? 28.07.14, 09:15
                                                    Tak jak wyglada :)
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 16:18
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Mabelle, możemy zaklinać rzeczywistość i twierdzić,że wyjątek lepszy od reguły,
                                                    > ale człowiek nie jest stworzony do samotności.

                                                    Uscislijmy wiec fakty- czlowiek nie jest stworzony do samotnosci. W takim razie stworzony jest do zycia w parze, tak ? Wiec jesli w tej parze nie zyje, to nigdy nie osiagnie pelni szczescia. Przeciez to bzdura jest :-))))
                                                    Nie osiagnie szczescia ten, kto zalozy, ze zwiazek ma mu cos zalatwiac, ma zaspokajac jego potrzeby. Dla takich osob rzeczywisie zycie w pojedynke staje sie udreka, nie ma przeciez nikogo, kto bedzie wypelnial czas i zaspokajal potrzeby. No bo jak to tak zyc bez wymiany ? Bez wymiany to sie nie da ;-)
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 17:01
                                                    nie jest latwo byc samotnym na ziemi z 7mild.ludzi o identycznych potrzebach,nawet Robinson musial uzerac sie z tubylcem i na dwrot(bo nikt nie sadzi ze to byla przyjazn ?..he) ze znajomoscia angielskiego,niemieckiego osiaga sie 1/7 populacji,byc samemu to komfort,jak zimna woda w tropiku..a ci co szukaja wrazen estetycznych w akcie seksualnym wydaja sie virgin.. ,juz sam wyglad narzadow plciowych moglby zniechecic,a cieknacy pot,slina, wydzieliny,kau,sperma..pfuj i to wszystko w interakcji.. smrod ,sapanie krzyki,placz i smiech i tylko poto by miec orgazm (ktos nazwal to ,,mala smiercia,,) zaskoczenie ,strach,uczucie szczescia i spokuj z wrazeniem pelni ksiezyca na pustyni..ok.teraz wy.
                                                  • loppe Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 17:48
                                                    Ken Purvis przytacza wypowiedź pewnej 35-latki: "Próbowałam przekonać męża, że mogę się cieszyć seksem bez orgazmu, ale on nie wierzy. Długo powstrzymuje wytrysk, zanim ja nie dojdę. Jestem cała obolała i nie mam z tego żadnej przyjemności".
                                                  • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 18:04
                                                    loppe napisał:

                                                    > Ken Purvis przytacza wypowiedź pewnej 35-latki: "Próbowałam przekonać męża, że mogę się cieszyć seksem bez orgazmu, ale on nie wierzy. Długo powstrzymuje wytrysk, zanim ja nie dojdę. Jestem cała obolała i nie mam z tego żadnej przyjemności".

                                                    Oczywiscie, ze nie wierzy, skoro wedle ideologii Cosmo sex bez orgazmu się nie liczy. Przeczytal parę kawałków plus wypowiedzi Twoich Bogiń i jest pozamiatane. Jeszcze troche sie pomęczą i na forum ktores z nich zapyta, dlaczego ta ksie dzieje.
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 18:23
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > . Jeszcze troche sie pomęczą i na forum ktores z nich zapyta, dlaczego ta ksie
                                                    > dzieje.

                                                    A zanim zapytaja na forum, to mam nadzieje, ze kobieta pojdzie po rozum do glowy i zakrzyknie gromko- "skoncz wreszcie kutasie to pilowanie, bo od takiego badziewia orgazmu i tak nie bede miala !!!"
                                                  • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 18:50
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > . Jeszcze troche sie pomęczą i na forum ktores z nich zapyta, dlaczego ta
                                                    > ksie dzieje.
                                                    >
                                                    > A zanim zapytaja na forum, to mam nadzieje, ze kobieta pojdzie po rozum do glowy i zakrzyknie gromko- "skoncz wreszcie kutasie to pilowanie, bo od takiego badziewia orgazmu i tak nie bede miala !!!"

                                                    Może to coś zmieni. Zyczę powodzenia, chociaż jest juz zero spontanu..
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 19:04
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Może to coś zmieni. Zyczę powodzenia, chociaż jest juz zero spontanu..

                                                    A co to jest ten "spontan" wedlug Ciebie ? Ona lezy obolala, on ja dyma i czeka na trzesienie ziemi ?
                                                  • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 19:08
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Może to coś zmieni. Zyczę powodzenia, chociaż jest juz zero spontanu..
                                                    >
                                                    > A co to jest ten "spontan" wedlug Ciebie ? Ona lezy obolala, on ja dyma i czeka na trzesienie ziemi ?

                                                    Spontan jak oboje nie myslą i cieszą sie soba, seksem. Spontan ro radość z bycia ze sobą.
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 19:12
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Spontan jak oboje nie myslą i cieszą sie soba, seksem. Spontan ro radość z byci
                                                    > a ze sobą.

                                                    Ciężko nie przyznać racji, kwestia nazewnictwa, można nazwać "spontanem" a może czasem zupelnie nie spontaniczną normalnością w relacji...
                                                  • loppe Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 19:12
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Może to coś zmieni. Zyczę powodzenia, chociaż jest juz zero spontan
                                                    > u..
                                                    > >
                                                    > > A co to jest ten "spontan" wedlug Ciebie ? Ona lezy obolala, on ja dyma i
                                                    > czeka na trzesienie ziemi ?
                                                    >
                                                    > Spontan jak oboje nie myslą i cieszą sie soba, seksem. Spontan ro radość z byci
                                                    > a ze sobą.

                                                    Właśnie. W tym konkretnym przypadku facet dobrze by zrobił, gdyby się trochę spontaniczniej spuszczał...
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 20:37
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Spontan jak oboje nie myslą i cieszą sie soba, seksem.

                                                    Tylko, ze trudno sie cieszyc jak facet sapie i piluje myslac, ze tak trzeba i ze ona dostanie od tego kosmicznego orgazmu. Przeciez babka pisze ze ja boli, wiec z czego niby ma sie kobieta cieszyc ? Ze jej wsadzil i seks z nia uprawia ?

                                                    >. Spontan ro radość z byci
                                                    > a ze sobą.

                                                    No ale ona nie ma radosci, wiec co to za spontan ?
                                                  • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 22:18
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Spontan jak oboje nie myslą i cieszą sie soba, seksem.
                                                    >
                                                    > Tylko, ze trudno sie cieszyc jak facet sapie i piluje myslac, ze tak trzeba i ze ona dostanie od tego kosmicznego orgazmu. Przeciez babka pisze ze ja boli, wi ec z czego niby ma sie kobieta cieszyc ? Ze jej wsadzil i seks z nia uprawia ?

                                                    Tu nie ma żadnego spontanu. Facet wykonuje misje pt. ..zapewnić orgazm".


                                                    > >. Spontan ro radość z bycia ze sobą.
                                                    >
                                                    > No ale ona nie ma radosci, wiec co to za spontan ?

                                                    J.W.
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 22:36
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Tu nie ma żadnego spontanu. Facet wykonuje misje pt. ..zapewnić orgazm".

                                                    Nie rozsmieszaj mnie. Facet nie wykonuje zadnej misji. Chyba nie myslisz, ze od ruszania fiutem wte i wewte, od ktorego boli wagina, kobieta orgazmu dostaje ?
                                                  • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 08:25
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Tu nie ma żadnego spontanu. Facet wykonuje misje pt. ..zapewnić orgazm".
                                                    >
                                                    > Nie rozsmieszaj mnie. Facet nie wykonuje zadnej misji. Chyba nie myslisz, ze od ruszania fiutem wte i wewte, od ktorego boli wagina, kobieta orgazmu dostaje ?

                                                    Ja nie myśle, ale on tak. Rusza i partrzy. Patrzy i mysli ,Ile jeszcze, doszła czy nie?. Jeszcze sie postaram, to może się uda, potrafie, naprawdę potrafię". Chce być super kochankiem i nim jestem.
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 09:58
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Ja nie myśle, ale on tak. Rusza i partrzy. Patrzy i mysli ,Ile jeszcze, doszła
                                                    > czy nie?. Jeszcze sie postaram, to może się uda, potrafie, naprawdę potrafię".

                                                    :-D Marek, powtarzam Ci po raz kolejny- nie rozsmieszaj mnie. Facetowi seks myli sie z bezrozumnym waleniem cepem. To nie jest wina Cosmo, tylko jego sklonnosci do wykonywania jalowych dzialan, ktore nie przynosza efektu. Watpie, zeby w Cosmo napisali - rznij kobiete az ja pochwa rozboli, bo od tego dostaje sie orgazmu. Chyba nawet tam nie doradzaja, zeby zamiatac podloge przy pomocy kija od miotly.

                                                    > Chce być super kochankiem i nim jestem.

                                                    Chciec to facet sobie moze, ale poki bedzie pieprzyl bez sensu jak slon na zyrafie, to nigdy super kochankiem nie bedzie. Niech zmieni zrodlo wiedzy, moze wtedy go olsni.
                                                  • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 10:08
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Nigdy super kochankiem nie bedzie. Niech zmieni zrodlo wiedzy, moze wtedy go olsni.

                                                    Przeciez o tym piszę. Na poczatek niech porozmawia z partnerką. Ona wprawdzie mu mówiła, że bez orgazmu tez jest fajnie i żeby sie nie spinał, ale on czerpie wiedzę skądś inąd i jej nie wierzy.
                                                    Nawet nie wiesz, jak strasznie toksyczna jest ideologia Cosmo. Jak facet przeczyta, że bez orgazmu sex dla nie sie nie liczy a on sam jest niepewłnowartościowym kochankiem, to partnerka może mu mówić sto razy, że tak nie jest, jak w tym, przypadku, a on nie wierzy.
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 10:44
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Przeciez o tym piszę. Na poczatek niech porozmawia z partnerką. Ona wprawdzie m
                                                    > u mówiła, że bez orgazmu tez jest fajnie i żeby sie nie spinał, ale on czerpie
                                                    > wiedzę skądś inąd i jej nie wierzy.

                                                    Slusznie jej nie wierzy, bo skoro sam ma orgazm, to chcialby zeby i ona miala. Dlaczego mialaby nie miec ? Problem jednak w tym, ze on kompletnie nie wie jak sie do tego zabrac i mloci jak cep na polu, co kobiete zamiast zblizyc do orgazmu, to ja od niego oddala. W zwiazku z tym ona zyczliwie radzi mu, zeby juz skonczyl, bo meczy sie na prozno.

                                                    > Nawet nie wiesz, jak strasznie toksyczna jest ideologia Cosmo.

                                                    Nie wiem, nie czytam Cosmo, raczej blizej mi do taoizmu :-)

                                                    > to partnerka może mu mówić sto razy, że tak nie jest, jak w tym,
                                                    > przypadku, a on nie wierzy.

                                                    Partnerce nie wierzy, a wierzy Cosmo. Dobre. Napisz moze od razu, ze facet jest ignorantem.
                                                  • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 10:54
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    1. Slusznie jej nie wierzy, bo skoro sam ma orgazm, to chcialby zeby i ona miala.
                                                    2. Partnerce nie wierzy, a wierzy Cosmo. Dobre. Napisz moze od razu, ze facet jest ignorantem.


                                                    Przeczysz sama sobie. Najpierw piszsz, że słusznie wierzy, a niżej, że powinien jednak jej wierzyć.
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 11:22
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Przeczysz sama sobie. Najpierw piszsz, że słusznie wierzy, a niżej, że powinien
                                                    > jednak jej wierzyć.


                                                    Marek, tlumacze Ci jeszcze raz. Orgazm nie jest niczym nadzwyczajnym, jest efektem ubocznym dobrego seksu, jest naturalnym rozladowaniem napiecia. Facet, ktory piluje bezproduktywnie swoja zone jest ignoranten. On nie uprawia z nia seksu. Jest kiepski. Ona tez urwala sie z Ksiezyca, bo powinna goscia po prostu z siebie zrzucic i nie lezec jak kawal miesa, ktore ktos dyma. Popelniaja blad oboje- ona, bo go nie wyprowadza z bledu, ze pieprzy bez sensu, on- bo mimo braku efektow zafiksowal sie na jednej durnej czynnosci, ktora szumnie nazywa seksem. I nie jest to wina Cosmo.
                                                  • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 11:34
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    Marek, tlumacze Ci jeszcze raz. Orgazm nie jest niczym nadzwyczajnym, jest efektem ubocznym dobrego seksu, jest naturalnym rozladowaniem napiecia. Facet, ktory piluje bezproduktywnie swoja zone jest ignoranten. On nie uprawia z nia seksu . Jest kiepski. Ona tez urwala sie z Ksiezyca, bo powinna goscia po prostu z siebie zrzucic i nie lezec jak kawal miesa, ktore ktos dyma. Popelniaja blad oboje- ona, bo go nie wyprowadza z bledu, ze pieprzy bez sensu, on- bo mimo braku efektow zafiksowal sie na jednej durnej czynnosci, ktora szumnie nazywa seksem.

                                                    Tu sie zgadzam całkowicie.

                                                    I nie jest to wina Cosmo.

                                                    Jest, bo on to robi, powstrzymuje się tylko w jednym celu - żeby ona doznała dotknięcia Boga - świętego Cosmicznego orgazmu, bedącego dowodem, że jest szczęśliwa i że on jest super kochankiem.
                                                  • massaranduba Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 11:40
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Jest, bo on to robi, powstrzymuje się tylko w jednym celu - żeby ona doznała do
                                                    > tknięcia Boga - świętego Cosmicznego orgazmu, bedącego dowodem, że jest szczęśl
                                                    > iwa i że on jest super kochankiem.

                                                    No ale przeciez ona i tak nie ma Cosmicznego orgazmu :-) Nie bedzie go rowniez miala, gdy facet skonczy szybko, wiec co za roznica ?
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 11:44
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Jest, bo on to robi, powstrzymuje się tylko w jednym celu - żeby ona doznała do
                                                    > tknięcia Boga - świętego Cosmicznego orgazmu, bedącego dowodem, że jest szczęśl
                                                    > iwa i że on jest super kochankiem.

                                                    Jesli facet ma ambicje byc dobrym kochankiem, to dlaczego fiksuje sie na jednej czynnosci, ktora efektow i tak nie daje ?
                                                  • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 11:50
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    Jesli facet ma ambicje byc dobrym kochankiem, to dlaczego fiksuje sie na jednej czynnosci, ktora efektow i tak nie daje ?

                                                    Wyczytał, że kobiete, żeby doszła pobudza się długo, ak bedzie zbyt szybko to zostanie oskarzony o największy cosmogrzech - przedwczesny wytrysk.
                                                    Poza tym sie zgadzam, po pierwszych niepowodzeniach powinien sie nad tym zastanowić.
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 12:03
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wyczytał, że kobiete, żeby doszła pobudza się długo,

                                                    No widzisz, czytal, ale jednak nieuwaznie, bo "pobudzenie" pomylilo mu sie z "posuwaniem" ;-)
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 12:37
                                                    ten cosmo-pomysl jest latwy do zrealizowania ,so proste techniki wstrzymujace wytrysk nasienia mezczyzny niezauwazenie.. to gwarantuje przedluzenie kopulacji (prawie)dowolnie..Jak ktos nie zna to zawsze moze poprostu powiedziec, to buduje zaufanie i kazda kobieta to doceni z wyjatkiem ekstrymalnych egoistek i prostytutek ale te rowniez mozna argumentowac ,pierwsza egoizmem a druga ze dostanie mniej pieniedzy
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 10:41
                                                    Marek 1 wlazl na scene i zrobil odkrycie wlasnych mozliwosci demonstrujac jak ,,mysla inni,,Spontanicznie mozna zamknac oko ,lub odgonic komara .. napewno nie polozyc nieznajoma do lozka lub miec z nia dobry seks ..ale myslenie jak ,,rusza i patrzy,, nie moze funkcjonowac bo prowokuje kontra myslenie i najczesciej niepewnosc i ostroznosc. Zdobyc zaufanie kogos o zlych doswiadczeniach jest trudniej ale na szczescie kazdy ma ,,prawie dobre,, ..tym wystarczy rozbudzic ciekawosc i spowodowac by rosla,sami siebie przekonaja..Do tego trzeba miec doswiadczenie w ryzykowaniu , akceptowac wszystko z autentyczna otwartoscia ,nigdy oceniac lub wiedziec ,,lepiej,, i byc uprzejmym..ale by umiec to zastosowac trzeba lubiec ludzi.. wszystkich..! tych ktorzy sie niepodobaja lub budza sprzeciw szczegolnie . To daje mozliwosc manipulacji, ale gzie wszyscy sa zadowoleni nie jest to temat.
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 19:17
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Uscislijmy wiec fakty- czlowiek nie jest stworzony do samotnosci. W takim razie
                                                    > stworzony jest do zycia w parze, tak ? Wiec jesli w tej parze nie zyje, to nig
                                                    > dy nie osiagnie pelni szczescia. Przeciez to bzdura jest :-))))

                                                    Mabelle, to już Twoja własna interpretacja, polemizujesz sama z sobą i takoż wyciągasz konkluzję;)
                                                    Poza tym, denerwuje mnie stawianie na piedestale osiąganie tzw. szczęścia.

                                                    > Nie osiagnie szczescia ten, kto zalozy, ze zwiazek ma mu cos zalatwiac, ma zasp
                                                    > okajac jego potrzeby. Dla takich osob rzeczywisie zycie w pojedynke staje sie u
                                                    > dreka, nie ma przeciez nikogo, kto bedzie wypelnial czas i zaspokajal potrzeby.
                                                    > No bo jak to tak zyc bez wymiany ? Bez wymiany to sie nie da ;-)

                                                    Tak związek jest żeby zaspokajać ludzkie potrzeby, niekoniecznie nierealne oczekiwania.
                                                    Jeśli nikogo i niczego nie potrzebuję, to rzeczywiście przytulny erem wystarczy.
                                                  • mabelle2000 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 20:29
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Mabelle, to już Twoja własna interpretacja, polemizujesz sama z sobą i takoż wy
                                                    > ciągasz konkluzję;)

                                                    Na razie to probuje tylko wyciagnac logiczne wnioski z tego co napisalas, ze" ludzie nie sa stworzeni do samotnosci " ;-) Tak sie sklada, ze znam pare szczesliwych osob, ktore z nikim sie nie zwiazaly, a takze calkiem sporo, ktore pozostajac w zwiazkach sa bardzo nieszczesliwe. Niewykluczone wiec, ze nasze sklonnosci do zycia w parach moga byc mocno przesadzone ;-)

                                                    > Tak związek jest żeby zaspokajać ludzkie potrzeby, niekoniecznie nierealne ocze
                                                    > kiwania.

                                                    Z tym rowniez bylabym ostrozna :-) Jesli ludzie dobieraja sie w pary liczac, ze zwiazek zaspokoi ich potrzeby i jeszcze druga osoba zaoferuje uczucia, ktorych nigdy w zyciu nie dostali, to mozna sie spodziewac jednej wielkiej katastrofy. Owszem milo jest, jesli od drugiej osoby dostniemy poczucie bezpieczenstwa, opieke, ale druga osoba nigdy nie podniesie nam poczucia wlasnej wartosci. A zdaje sie wiele osob z takimi oczekiwaniami w zwiazek wchodzi. Bardziej realne wedlug mnie jest zalozenie, ze druga osobe kocham, ale jej nie potrzebuje. Chce z nia byc, bo jest wyjatkowa, ale jej obecnosc niczego mi nie zalatwia, nie jest niezbedna do tego abym mogla byc szczesliwa. To chyba uczciwsze podejscie niz sporzadzenie listy zyczen, ktore partner ma spelnic :-)
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 21:12
                                                    Ludzie coraz czesciej wola byc sami,singli przybywa to pokazuja statystyki ,markieting prubuje ten trend zaspokoic ..sa butiki dla singli kobiet,dyskoteki ,biura podrozy dla samotnie podrozujacych,serwisy dla samotnych matek i pomimo ze system podatkowy preferuje rodzine w wielu krajach to chetnych ubywa,ludzie wola miec spokuj.W Polsce (czytajac fora) wydaje sie ze ,,stare panny,, .bo ,,nikt jej nie chce,,cierpia dodatkowa presje kiedy nie chca sie kompromisowac kims kto im nie we wszystkim odpowiada. A.mojemail3 jest tak zacietrzewiona w checi dawania rad ze nie akceptuje nikogo kto jej rad nie chce..Ten Joker wydaje sie lykac tabletki na sen..maz chyba tez..
                                                  • bcde Re: Pieniądze a orgazm 28.07.14, 03:26
                                                    >Czlowiek korzystajacy z uslug prostytutek j
                                                    > est jak Robinson Crusoe, ktory robi optymalny uzytek z dostepnych mu materialow
                                                    > . Zawsze to lepsze niz usiasc na plazy i plakac, a takze madrzejsze niz wejsc w
                                                    > morze i poplynac wplaw do najblizszego ladu.
                                                    > Wkurza jedynie, jak ktos mowi, ze na bezludnej wyspie jest fajnie i wlasciwie t
                                                    > o takie niekonczace sie wakacje.

                                                    Przekrój klientów prostytutek jest dużo szerszy. Są to nie tylko Robinsonowie, ale także ludzie, którzy mają seks gdzie indziej. Z pewnych źródeł wiem np. o policjantach, którzy mieli prostytutki za darmo albo w "promocji" od agencji towarzyskiej, więc korzystali. Są też tacy, którzy popiwszy w grupie jadą do "agencji" dla zabawy - żeby dalej pić i poruchać.
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 28.07.14, 05:00
                                                    prostytucja to przemysl o setkach miliardow dol.obrotu..placi kazdy od polityka,profesora mnicha buddyjskiego i katolickiego ksiedza po robotnika budowlanego..prostytutka moze byc i jest 14 -letni chlopiec ,dziewczynka , gospodyni domowa,pracownica biura ,matki i zony,mezowie,corki i synowie. Idiotom szukajacym prostytutki na bezludnej wyspie proponuje wiecej poczucia rzeczywistosci (na bezludnej wyspie niema ludzi )i rozejrzenia sie po wlasnym domu,podworku,ulicy.. tam znajda prostytutke napewno i frajera ktory jej placi.Seks moze byc atrakcyjny ale ogolnie nie jest ..to sie wie po podniesieniu, postawieniu, posadzeniu,przegieciu,polozeniu na brzuch,bok czy plecy kilkuset egzemplarzy gatunku do ktorego sie nalezy,z nudy lub ,,koniecznosci,, poniewaz sie wydaje ze sie musi.
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 28.07.14, 07:16
                                                    izyrider napisał:

                                                    > Seks moze byc atrakcyjny
                                                    > ale ogolnie nie jest ..to sie wie po podniesieniu, postawieniu, posadzeniu,prze
                                                    > gieciu,polozeniu na brzuch,bok czy plecy kilkuset egzemplarzy gatunku do ktoreg
                                                    > o sie nalezy,z nudy lub ,,koniecznosci,, poniewaz sie wydaje ze sie musi.

                                                    No widzisz, nawet płacący frajer może z czasem się o tym przekonać.
                                                    Ktoś kto ma wyobraźnię, może wiedzieć bez przetestowania kilkuset egzemplarzy wiedzieć, że seks jest atrakcyjny w połączeniu z namiętnością, obopólną grą, budowaniem napięcia seksualnego między ludźmi. W wypinaniu dupy za pieniądze to jest tyle napięcia i namiętności, że zemdleć wprost można...
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 28.07.14, 08:22
                                                    A czy to przedmiotowe traktowanie kobiety nie jest takie nęcące i podniecające? Mam kasę i mogę ją mieć. Mogę mieć ładną, szczupłą, czarną i tak dalej. W realu pewnie nie mógłbym sobie wybrać. Nic jej nie muszę dawać, o nic się starać. Po prostu sobie ją wezmę. Czy to poniżające? Czy musi być nad tym nadbudowa bliskości? A może to inna jakość. Zamiast bliskości obcość. Czy ja wiem? Czy panowie też dokręcają sobie filmy?
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 28.07.14, 08:44
                                                    Nie wiem. Dla mnie nie jest podniecajace, a moze dla innych jest. Ludzie sa rozni.
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 28.07.14, 08:56
                                                    freier (czyt. frajer) to po niemiecku oznacza mezczyzne ktory placi za seks(nie tylko) i niema nic wspolnego z polskim znaczeniem ktore dla mnie oznacza ignoranta skazanego na niewiedze z braku mozliwosci zrozumienia i dlatego skazanego na niepowodzenia..Twoje ,,no widzisz,,mocno sugeruje ze:uwazasz mnie za placacego za seks(jezeli znasz niemiecki ) co ogolnie nie jest prawda.. lub w znaczeniu polskim..hi,hi..Nawet na idiote z 10letnim stazem na forach powinnes wiedziec ze ludzi obcych nie mozna nie doceniac bo ryzyko jest zawsze zbyt duze i tylko frajerzy to robia w nadziei ze nic nie straca bo nic nie maja..kazdy cos ma !Ty juz zademostrowales tutaj na forum wiedze ze anal seks boli..Ja mam wrazenie ze pierwszym razem miales duzo szczescia ,ja moge rozerwac Twoj zwieracz odbytnicy skuteczniej bez namietnosci i obopolnej gry (dlaczego mialbym robic Ci przyjemnosc i zludzenia?)
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 28.07.14, 07:11
                                                    bcde napisał:

                                                    > Przekrój klientów prostytutek jest dużo szerszy. Są to nie tylko Robinsonowie,
                                                    > ale także ludzie, którzy mają seks gdzie indziej. Z pewnych źródeł wiem np. o p
                                                    > olicjantach, którzy mieli prostytutki za darmo albo w "promocji" od agencji tow
                                                    > arzyskiej, więc korzystali. Są też tacy, którzy popiwszy w grupie jadą do "agen
                                                    > cji" dla zabawy - żeby dalej pić i poruchać.

                                                    To prawda, bcde. Tylko dla mnie to "Terra Incognita". Nie umiem tego obszaru męskiego działania ogarnąć umysłowo. Kompletnie nie znajduję uzasadnienia, by mężczyzna mający w domu chętną i namiętną żonę wolał upokarzać się, płacąc za seks jakiejś obcej kobiecie. Nie rozumiem tego.
                                                  • bcde Re: Pieniądze a orgazm 28.07.14, 14:44
                                                    >Nie umiem tego obszaru mę
                                                    > skiego działania ogarnąć umysłowo. Kompletnie nie znajduję uzasadnienia, by męż
                                                    > czyzna mający w domu chętną i namiętną żonę wolał upokarzać się, płacąc za seks
                                                    > jakiejś obcej kobiecie. Nie rozumiem tego.

                                                    Umysłowo oczywiście jesteś w stanie ogarnąć bez problemu. Wystarczy poczytać np. wspomnienia prostytutek, gangsterów, akta sądowe itp. źródła. Nie ogarniasz tego uczuciowo, bo wydaje ci się, że płacenie za seks upokarza płacącego, ale tak wcale być nie musi. Możliwe, że większość klientów nie czuje się upokorzona, a wręcz przeciwnie - czerpie satysfakcję z upokorzenia prostytutki, z tego, że może sobie kupić seks w pozycji, na jaką mają ochotę i na swoich warunkach. Wychodzi tu twój brak skłonności do dominacji. Ja np. uważam, że płatny seks upokarza tego, którego usługi się kupuje, a nie kupującego. Co więcej, wydaje mi się, że takie podejście jest bardziej powszechne. Wielu ludzi płaci za seks, bo mają silny popęd, ochotę na odmianę (inną kobietę, inny rodzaj seksu, inne "okoliczności przyrody") lub np. są w podróży (np. kierowcy). Silny popęd sprawia, że ryzyko podłapania choroby schodzi na dalszy plan, a uczucia też nie są do niczego konieczne. W szczególności klienci tacy nie rozkminiają kto jest stroną upokorzoną, bo im to wisi. Najważniejsze jest spuszczenie z krzyża.
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 28.07.14, 23:42
                                                    bcde napisał:

                                                    > Wychodzi tu twój brak skłonności do dominacji.

                                                    Dziwne, uważam się za człowieka, który ma spore skłonności do dominacji. I wcale nie uważam, żeby to było jakieś specjalnie chwalebne...

                                                    > Ja np. uważam, że płatny seks upokarza tego, którego usługi się kupuje, a nie kupującego.

                                                    A słynne "jestem zbyt młody i zbyt przystojny, by za to płacić" z filmu "Poranek Kojota"?
                                                    Jednak intuicyjnie płacenie upokarza płacącego, bo dowodzi jego braku możliwości osiągnięcia zamierzonego celu w inny sposób. Krótko mówiąc umniejsza jego atrakcyjności seksualnej, dowodzi, że potrzebna jest proteza w postaci krótkoterminowego zastrzyku gotówki, by oferta seksualna mogła być wzięta pod uwagę. Imho to raczej intuicyjne.
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 29.07.14, 01:43
                                                    to 77maproblem ze zrozumieniem ze najlatwiej do oosiagniecia ze wszystkich ludzkich pragnien..sa pieniadze.
                                                  • bcde Re: Pieniądze a orgazm 29.07.14, 02:33
                                                    > A słynne "jestem zbyt młody i zbyt przystojny, by za to płacić" z filmu "Porane
                                                    > k Kojota"?
                                                    > Jednak intuicyjnie płacenie upokarza płacącego, bo dowodzi jego braku możliwośc
                                                    > i osiągnięcia zamierzonego celu w inny sposób. Krótko mówiąc umniejsza jego atr
                                                    > akcyjności seksualnej, dowodzi, że potrzebna jest proteza w postaci krótkotermi
                                                    > nowego zastrzyku gotówki, by oferta seksualna mogła być wzięta pod uwagę. Imho
                                                    > to raczej intuicyjne.

                                                    Same słowa "jestem zbyt młody i zbyt przystojny, by za to płacić" brzmią mało męsko i słabo mi pasują do klienteli prostytutek. Wg mnie klientami prostytutek są głównie faceci, którzy mają spory popęd i chcą zerżnąć jakąś dupę bez ceregieli i straty czasu w postaci zalotów. Zwykle zresztą nie mają na zaloty czasu, bo są w podróży, delegacji albo ich żona wkrótce wróci z wycieczki/ze szpitala etc... Ci faceci wiedzą o tym, że nie powalają urodą, ale nie znaczy to, że mają kompleksy i że czują się upokorzeni kupowaniem seksu. Właśnie dlatego, że są nieatrakcyjni, nie mają złudzeń i rozkmin, tylko traktują seks jak towar, który trzeba po prostu kupić, bo nie mają szans na zdobycie kobiety w ograniczonym czasie.
                                                    Twoje intuicyjne poczucie upokorzenia w hipotetycznej sytuacji kupowania seksu zapewne odpowiada wyobrażeniom wielu kobiet, ale co do zasady nie wydaje mi się zgodne z realem. Ty może czułbyś się upokorzony, inni faceci niekoniecznie.
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 29.07.14, 07:23
                                                    bcde napisał:

                                                    > Same słowa "jestem zbyt młody i zbyt przystojny, by za to płacić" brzmią mało m
                                                    > ęsko i słabo mi pasują do klienteli prostytutek. Wg mnie klientami prostytutek
                                                    > są głównie faceci, którzy mają spory popęd i chcą zerżnąć jakąś dupę bez ceregi
                                                    > eli i straty czasu w postaci zalotów. Zwykle zresztą nie mają na zaloty czasu,
                                                    > bo są w podróży, delegacji albo ich żona wkrótce wróci z wycieczki/ze szpitala
                                                    > etc... Ci faceci wiedzą o tym, że nie powalają urodą, ale nie znaczy to, że maj
                                                    > ą kompleksy i że czują się upokorzeni kupowaniem seksu. Właśnie dlatego, że są
                                                    > nieatrakcyjni, nie mają złudzeń i rozkmin, tylko traktują seks jak towar, który
                                                    > trzeba po prostu kupić, bo nie mają szans na zdobycie kobiety w ograniczonym c
                                                    > zasie.
                                                    > Twoje intuicyjne poczucie upokorzenia w hipotetycznej sytuacji kupowania seksu
                                                    > zapewne odpowiada wyobrażeniom wielu kobiet, ale co do zasady nie wydaje mi się
                                                    > zgodne z realem. Ty może czułbyś się upokorzony, inni faceci niekoniecznie.

                                                    Teraz mi to ładnie wytłumaczyłeś. Rozumiem. Ale to też kwestia odwoływania się do konkretnych wzorców męskości. Jeśli męskość to tego typu gruboskórność, niski poziom empatii i zimna rzeczowość, to istotnie taka postawa wydaje mi się męska.
                                                    Tylko trochę współczuję kobietom w związkach z takimi "ideałami męskości". To są cechy osoby aspołecznej, silnie korespondującej z psychopatią. Albo Wolkaninem :)
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 29.07.14, 07:57
                                                    sabat.77 napisał: Ale to też kwestia odwoływania się
                                                    > do konkretnych wzorców męskości. Jeśli męskość to tego typu gruboskórność, nisk
                                                    > i poziom empatii i zimna rzeczowość, to istotnie taka postawa wydaje mi się męs
                                                    > ka.
                                                    > Tylko trochę współczuję kobietom w związkach z takimi "ideałami męskości". To s
                                                    > ą cechy osoby aspołecznej, silnie korespondującej z psychopatią. Albo Wolkanine
                                                    > m :)

                                                    Sorry sabat, ale jeśli Twoja empatia ogranicza się do współodczuwania z prostytutką że seks z Tobą nie jest przyjemny i co za tym idzie upokarza Cię to, to Ty jesteś psycholem. Na tym to właśnie polega.
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 29.07.14, 08:02
                                                    zresztą masz dość dla mnie irytującą manierę. Usiłujesz się tu sprzedać jako ktoś lepszy- moralniejszy, współczujący, ciepły. Zobowiązania, zasady, świat wartości, lepsze uczucia- pierdolenie. Ładne sobie palteczko ukroiłeś na ramiona. Tak, jesteś osobą absolutnie społeczną- tego się powinieneś bać w sobie najbardziej
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 29.07.14, 08:33
                                                    Zawle, z toba bym poszedl na kurwy. Ale ty ruchasz, a ja patrze :)
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 29.07.14, 14:24
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Zawle, z toba bym poszedl na kurwy. Ale ty ruchasz, a ja patrze :)

                                                    Masz rację sabat..tak by było. Gdybyśmy poszli na kurwy ja pewnie bym ruchała, a ty byś patrzył;)
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 29.07.14, 15:35
                                                    To na bank. Ale jakby byla dobra okazja, to bym ukradl wam obu portfel :)
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 29.07.14, 17:50
                                                    to prawdziwa radocha oserwowac idiotow w zawodach o atrakcyjnosc..mnie bys nie ukradl ja chodze na plaze bez portfela..i co wiecej obronco moralnosci..
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 29.07.14, 18:43
                                                    Zaden ze mnie obronca moralnosci.
                                                  • rekreativa Re: Pieniądze a orgazm 29.07.14, 18:40
                                                    Okraść dziwkę podczas wykonywania usługi... można jeszcze niżej?
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 29.07.14, 18:58
                                                    Mozna, mozna. Na ten przyklad przejac podstepem zarcie z konwoju humanitarnego i sprzedac tubylcom za ich majatek zycia. Albo zatruc worki ryzu zrzucane przez amerykancow muzulmanskim lokalsom z samolotow :)
                                                    Ale powiem ci, ze okrasc dive to by byl szczyt glupoty, bo ich mieszkanka sa zwykle wyposazone w dyskretne urzadzonka do filmowania. Jakby sie polapali kto okradl, to ten osobnik mialby sie z pyszna. Ale nikt z branzy by tego nie zrobil, kruk krukowi oka nie wykole ;)
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 29.07.14, 08:34
                                                    bcde napisał:

                                                    "(...)Wg mnie klientami prostytutek są głównie faceci, którzy mają spory popęd i chcą zerżnąć jakąś dupę bez ceregieli i straty czasu w postaci zalotów. Zwykle zresztą nie mają na zaloty czasu, bo są w podróży, delegacji albo ich żona wkrótce wróci z wycieczki/ze szpitala etc..."

                                                    Dokładnie, bo prawdziwi mężczyżni nie przejmują się kobietami, dziećmi i zwierzętami...

                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Teraz mi to ładnie wytłumaczyłeś. Rozumiem. Ale to też kwestia odwoływania się
                                                    > do konkretnych wzorców męskości. Jeśli męskość to tego typu gruboskórność, nisk
                                                    > i poziom empatii i zimna rzeczowość, to istotnie taka postawa wydaje mi się męs
                                                    > ka.

                                                    Najwyrazniej jesteś babą jak ja Sabacie, a tu nie chodzi o jakieś babskie histerie, popęd rządzi,co tam myślenie i odczuwanie, takie pierdoły od d...rozbić trzeba ;-)
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 29.07.14, 09:01
                                                    Nie, my jestesmy mentalnie obaj mezczyznami moje, ale takimi zaszczutymi i zastrachanymi, na wysokich stoleczkach swojej rzekomej lepszosci moralnej. :)
                                                    Faryzeusze, rozumisz.
                                                    To wszystko efekt slabosci i nedznej sytuacji zyciowej. Ale moze i dobrze, ze nikt nam nie dal do reki maczety, wielu chodziloby bez glow ;)
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 29.07.14, 14:27
                                                    mojemail3 napisała: > Dokładnie, bo prawdziwi mężczyżni nie przejmują się kobietami, dziećmi i zwierz
                                                    > ętami...

                                                    Co to za maluteńka generalizacja? Kompletny brak rozmachu:(
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 30.07.14, 09:34
                                                    ,,spuszczenie z krzyza,,?..szkoda zachodu, do tego nie potrzeba kobiety..wystarczy reka, najlepiej cudza ..mezczyzna szuka satysfakcji a ta moze osiagnac ze szczesliwa,napeczniala , parujaca podnieceniem lub co najmniej zle czy dobrze zaskoczona kobieta..dlatego mezczyzna szuka kobiety i za to gotow jest placic..prostytutki to trudne kobiety ale napewno kobiety i niekiedy ,,zapominaja w drodze,, ..biora pieniadze i odchodza usmiechniete lub zle i rozczarowane soba jak ,,normalne,,.
                                                  • jesod Dlatego mężczyzna 30.07.14, 10:09
                                                    izyrider napisał:
                                                    > dlatego mezczyzna szuka kobiety i za to gotow jest placic

                                                    To straaasznie duuuże poświęcenie z jego strony... :/ No i oczywiście determinacja. Pewnie tak ogromna i wymierna jak sama wartość zapłaty.
                                                  • sabat.77 Re: Dlatego mężczyzna 30.07.14, 22:26
                                                    Wiesz, to co facet dostaje od prostytutki tez jest generalnie gowno warte, wiec jakby nie patrzec to wlasciwa cena za odpowiedni towar.
                                                  • marek.zak1 Re: Dlatego mężczyzna 30.07.14, 22:30
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Wiesz, to co facet dostaje od prostytutki tez jest generalnie gowno warte, wiec jakby nie patrzec to wlasciwa cena za odpowiedni towar.

                                                    Sabat, Ty wiesz wszystko, i to w Tobie cenię.
                                                  • bcde Re: Dlatego mężczyzna 30.07.14, 22:53
                                                    > Wiesz, to co facet dostaje od prostytutki tez jest generalnie gowno warte, wiec
                                                    > jakby nie patrzec to wlasciwa cena za odpowiedni towar.

                                                    Niepotrzebnie uogólniasz. Sporo bym dał za rzeczy, które widziałem na niektórych pornusach. Są różne prostytutki i różne rzeczy można od nich wyegzekwować.
                                                  • sabat.77 Re: Dlatego mężczyzna 30.07.14, 23:04
                                                    Towar jest tyle wart ile nabywca jest gotów za niego zapłacić. Zatem określenie wartości zależy od samego nabywcy i może być różne dla różnych osób.
                                                  • bcde Re: Dlatego mężczyzna 30.07.14, 23:26
                                                    > Towar jest tyle wart ile nabywca jest gotów za niego zapłacić. Zatem określenie
                                                    > wartości zależy od samego nabywcy i może być różne dla różnych osób.

                                                    Mimo wszystko wygląda na to, że w wielu wypadkach prostytutka da ci więcej niż ślubna. Nie należy więc pogardzać tym "towarem" en masse.
                                                  • sabat.77 Re: Dlatego mężczyzna 30.07.14, 23:31
                                                    bcde napisał:

                                                    > Mimo wszystko wygląda na to, że w wielu wypadkach prostytutka da ci więcej niż
                                                    > ślubna. Nie należy więc pogardzać tym "towarem" en masse.

                                                    Z tym się zgodzę, jednak to że prostytutka zaoferuje więcej niż żona to wcale nie oznacza z automatu, że to jest wartościowe. Zauważ, że to co oferuje żona również może być gówno warte. Chociaż istotnie, może aż tak nie walić hipokryzją po oczach, z prostytutką układ przynajmniej jest jasny i bez niedomówień.
                                                  • jesod Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 00:38
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Zauważ, że to co oferuje żona również może być gówno warte.

                                                    No, ale to masz za darmo. Czysty zysk. Możesz sobie odłożyć, na czarną godzinę.
                                                  • urquhart to masz za darmo 31.07.14, 08:44
                                                    jesod napisała:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    > > Zauważ, że to co oferuje żona również może być gówno warte.
                                                    >
                                                    > No, ale to masz za darmo. Czysty zysk. Możesz sobie odłożyć, na czarną godzinę.

                                                    Czy Jesod to nie czasem rozsierdzona żona Sabata ? :)
                                                  • sabat.77 Re: to masz za darmo 31.07.14, 09:04
                                                    Nie sadze, chociaz zona Sabata mysli podobnie jak Jesod (Czyli po babsku). Ma podobna wizje swiata i wyznaje podobne wartosci.
                                                  • jesod Sporo bym dał 31.07.14, 00:46
                                                    bcde napisał:
                                                    > Sporo bym dał za rzeczy, które widziałem na niektórych
                                                    > pornusach. Są różne prostytutki i różne rzeczy można od nich wyegzekwować.

                                                    No, to na co czekasz?
                                                    Płać, wymagaj i egzekwuj.
                                                    W Kuwejcie mówią, że pieniądze nie mają żadnego znaczenia.
                                                  • bcde Re: Sporo bym dał 31.07.14, 10:34

                                                    > No, to na co czekasz?
                                                    > Płać, wymagaj i egzekwuj.
                                                    > W Kuwejcie mówią, że pieniądze nie mają żadnego znaczenia.

                                                    Przekonałaś mnie. Pewien problem tylko w tym, że nie jestem Kuwejtczykiem.
                                                  • jesod Re: Sporo bym dał 31.07.14, 23:26
                                                    bcde napisał:
                                                    >
                                                    > > No, to na co czekasz?
                                                    > > Płać, wymagaj i egzekwuj.
                                                    > > W Kuwejcie mówią, że pieniądze nie mają żadnego znaczenia.
                                                    >
                                                    > Przekonałaś mnie. Pewien problem tylko w tym, że nie jestem Kuwejtczykiem.

                                                    To naprawdę żaden problem. Pozostaje Ci jeszcze wymaganie i egzekwowanie.
                                                  • sabat.77 Re: Sporo bym dał 31.07.14, 23:30
                                                    jesod napisała:

                                                    > To naprawdę żaden problem. Pozostaje Ci jeszcze wymaganie i egzekwowanie.

                                                    Święte słowa. Kto może egzekwować i wymagać, ten nie musi płacić.
                                                    Lepiej zostać Czyngis-Chanem :D
                                                  • jesod Re: Sporo bym dał 31.07.14, 23:59
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Kto może egzekwować i wymagać, ten nie musi płacić.

                                                    A więc... Złudą okazuje się, że... kto płaci ten wymaga i egzekwuje. :)
                                                    W rzeczywistości wszystko sprowadza się do uległości i podporządkowania za pieniądze, na których drugiej stronie zależy.
                                                    Natomiast płacący, w tej sytuacji, tylko i wyłącznie, poprawia swoje samopoczucie przez fikcyjne przekonanie, że to on wymaga i egzekwuje. Tak naprawdę opłaca uległość i podporządkowanie - pieniężny wymiar poddaństwa.

                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Lepiej zostać Czyngis-Chanem :D

                                                    Albo... takim "zaradnym" macho, czyli współczesnym chamem, tyranem, despotą i... przemocowcem. :)


                                                  • sabat.77 Re: Sporo bym dał 01.08.14, 00:10
                                                    Zawsze chodzi o władzę i kontrolę nad drugim człowiekiem. Niezależnie w jaki sposób jest sprawowana. Rzeczywiście, może być wynikiem uwikłania w złożone społeczne sidła, a może też być sprawowana wprost - pięścią, kopniakiem, kolbą karabinu. To bez znaczenia.
                                                    Czasem zastanawiam się, jak wiele zachowań seksualnych ma w istocie podłoże w chęci zamanifestowania swojej przewagi nad drugą osobą... Przypuszczam, że więcej niż się z pozoru wydaje...
                                                  • jesod Re: Sporo bym dał 01.08.14, 00:32
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Zawsze chodzi o władzę i kontrolę nad drugim człowiekiem.

                                                    Zawsze?
                                                    W dobrym związku kobiety i mężczyzny też...? Nie. Moim zdaniem, to nie jest ta płaszczyzna. Świadoma dominacja, chęć posiadania poczucia władzy oraz zachowania z nią związane i niczym nie uzasadniona kontrola partnera niszczy każdy związek. Czujność wobec zachowań partnera jest czymś innym niż jego faktyczna kontrola.

                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Czasem zastanawiam się, jak wiele zachowań seksualnych ma w istocie podłoże w
                                                    > chęci zamanifestowania swojej przewagi nad drugą osobą...
                                                    > Przypuszczam, że więcej niż się z pozoru wydaje...

                                                    Te zachowania seksualne, raczej patologiczne, a przy tym czasem również agresywne, nie mają nic wspólnego z prawdziwą istotą seksu, jako emocjonalnego elementu wyrażania więzi z drugim człowiekiem.
                                                  • mojemail3 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 08:42
                                                    bcde napisał:

                                                    >Sporo bym dał za rzeczy, które widziałem na niektóryc
                                                    > h pornusach. Są różne prostytutki i różne rzeczy można od nich wyegzekwować.

                                                    Ta kwestia w wydaniu kobiecym brzmiałaby "Wiele bym dała,żeby przeżyć takie emocje jak w niektórych romansach i komediach romantycznych" ( np. 50 twarzy Greya;-)

                                                    Takie to jest przełożenie i analogia, odrobinę iluzji dla każdego...
                                                    www.youtube.com/watch?v=gGhA-qurTrQ
                                                  • jesod Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 00:34
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Wiesz, to co facet dostaje od prostytutki tez jest generalnie gowno warte, wiec
                                                    > jakby nie patrzec to wlasciwa cena za odpowiedni towar.

                                                    Facet od prostytutki dostaje seks - przecież po to do niej przyszedł i za to płaci. Twierdzisz, że seks z prostytutką jest gówno warty, adekwatnie do każdej ceny...? To coś nowego, na tym forum.
                                                  • sabat.77 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 07:17
                                                    Tak uwazam, bo wedlug mnie seks, ktoremu nie towarzysza jakies emocje - milosc, namietnosc, pozadanie - sam w sobie jest rzecza malo wartosciowa. Seks calkiem pozbawiony warstwy emocjonalnej jest tylko nudnym ruszaniem dupa.
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 10:01
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Tak uwazam, bo wedlug mnie seks, ktoremu nie towarzysza jakies emocje - milosc,
                                                    > namietnosc, pozadanie - sam w sobie jest rzecza malo wartosciowa. Seks calkiem
                                                    > pozbawiony warstwy emocjonalnej jest tylko nudnym ruszaniem dupa.

                                                    ... w przeciwieństwie do handjob-a wykonanego przez znudzoną małżonkę, który jest pełen emocji i pożądania a którego jakoś nie odtrąciłeś. Co więcej humor poprawił Ci się na tyle ża na jakiś miesiąc o rozwodzie przestałeś wspominać.

                                                    Sorry Sabat, ale znów się zapętliłeś w swoich rozważaniach teoretycznych. Chciałem tylko zwrócić uwagę jaką górę absurdu zacząłeś pchać przed sobą w tym wątku.

                                                    Wg mnie rozwiązanie jest dużo prostsze. Z Ciebie Sabat wychodzi na każdym kroku "grzeczny chłopiec" co to cierpi za miliony, jest pełny empatii itp. Deprecjonujesz seks u profesjonalistki bo jak dla mnie idealnie wpisujesz się w ten model o którym kiedyś tu pisałem:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,134065566,134065566,Grzeczni_faceci_placa_wiecej.html
                                                    "...Dziewczyna może więc chętnie pójść do łóżka z klientem, który wie, czego chce, i nie ma sentymentów - każde z nich bierze to, co może. Nie będzie jednak sypiać z klientem, który ma jakieś skrupuły i jest łagodny... "

                                                  • sabat.77 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 10:14
                                                    Kutuzow, ale ja nie mowie, ze to co daje zona jest wartosciowe, czytaj uwaznie. Ani jedno ani drugie - czy to nie jasne?
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 11:18
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Kutuzow, ale ja nie mowie, ze to co daje zona jest wartosciowe, czytaj uwaznie.
                                                    > Ani jedno ani drugie - czy to nie jasne?

                                                    Sorry Sabat, ale zrozumiałbym, gdybyś ostrożnie wypowiadał się w temacie dziwek. Nie interesują Cię, rozumiem. Temat zamknięty. Gdy jednak zacząłeś dobierac argumenty na poparcie swojego stanowiska sam zapędziłeś się w tzw "kozi róg" bo nagle okazało się że wieje hipokryzją z Twych postów.

                                                    Zobacz:
                                                    "... seks jest atrakcyjny w połączeniu z namiętnością, obopólną grą, budowaniem napięcia seksualnego między ludźmi. W wypinaniu dupy za pieniądze to jest tyle napięcia i namiętności, że zemdleć wprost można..."
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152297790,Re_Pieniadze_a_orgazm.html
                                                    Każdy inny argument byłby OK. Że boisz się chorób, że żona się dowie i Ci zrobi jesień średniowiecza, że itp itp. Ty zaś poszedłeś po linii braku napięcia i namiętności, co w zestawieniu z akcją pt "handjob" od małżonki -jako przejawem tej super namiętności i emocji słabo się broni :-)

                                                    Ja nie chcę Cię ani przekonywać, że profesjonalistki są dobre (choć daleko mi do ich krytykowania), ani nie chce przekonywać że są złe. Po prostu chciałem zwrócić Ci uwagę że ze wszystkich argumentów wybrałeś ten najmniej wiarygodny na obronę swego podejścia.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 11:23
                                                    > Każdy inny argument byłby OK. Że boisz się chorób, że żona się dowie i Ci zrobi
                                                    > jesień średniowiecza, że itp itp. Ty zaś poszedłeś po linii braku napięcia i n
                                                    > amiętności, co w zestawieniu z akcją pt "handjob" od małżonki -jako przejawem t
                                                    > ej super namiętności i emocji słabo się broni :-)

                                                    A to nie można mieć chujowego seksu w domu i jednocześnie twierdzić, że seks z prostytutką jest chujowy? Dlaczego niby?
                                                  • kutuzow Louis CK -HJ 31.07.14, 11:47
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > A to nie można mieć chujowego seksu w domu i jednocześnie twierdzić, że seks z
                                                    > prostytutką jest chujowy? Dlaczego niby?

                                                    Zyg, gdyby tak Sabat postawił sprawę, to bym się nie czepiał. Bo zgadzam się w pełni z tym co napisałaś. Tylko że wg mnie Sabat nie ocenia jakości sesku, tylko pisze że TAKI seks nie byłby dla niego atrakcyjny:

                                                    "seks jest atrakcyjny w połączeniu z namiętnością, obopólną grą, budowaniem napięcia seksualnego między ludźmi. W wypinaniu dupy za pieniądze to jest tyle napięcia i namiętności, że zemdleć wprost można..."

                                                    gdy jednocześnie wcześniejsze wypowiedzi pokazują że owszem nawet gorszy (w mojej prywatnej ocenie*) jest dla niego atrakcyjny i Sabat jest potem radosny na forum przez kolejne dni.


                                                    * gorszy ponieważ wg mnie to "wypinanie dupy" wymaga większego zaangazowania i starania się od dziwki niż "handjob". Dla mni HJ to już niminum minimum - poziom petingu ze szkoły średniej, gdy o prawdziwym stosunku jeszcze nie było co marzyć. Oczywiście co innego gdy jest to jako element urozmaicenia pożycia, a co innego jako jego JEDYNY substytut. To oczywiście moje zdanie, choć Louis CK widzi to chyba podobnie:

                                                    joemonster.org/filmy/58308
                                                    oglądać od 1:50 do 2:20 -o te 30 sek mi chodzi.

                                                    w 1:50 mamy "Sabatową" sytuację. Tylko u Sabata "moment krytyczny" to było dojście do ściany i chęć rozwodu. Zeby nie było znów że "cios ponizej pasa itp" chodzi mi o ten fragment 1:50 -2:20 -który przedstawia podejście żony. Dalej to już tworczość komika.


                                                  • sabat.77 Re: Louis CK -HJ 31.07.14, 12:00
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > gdy jednocześnie wcześniejsze wypowiedzi pokazują że owszem nawet gorszy (w moj
                                                    > ej prywatnej ocenie*) jest dla niego atrakcyjny i Sabat jest potem radosny na f
                                                    > orum przez kolejne dni.

                                                    Kutuzow, kurde, ja nie wiem skąd ty wyciągasz takie wnioski. Ja jestem radosny z natury, a seks - jakikolwiek - pozwala na chwile zapomnieć o dołujących problemach. I przecież - upominam Cię po raz kolejny - nie mówię, że to co robi mi żona jest atrakcyjne, bo tak nie jest. Wcale nie uważam, że handjob w wykonaniu znudzonej żony jest w czymś lepszy niż handjob w wykonaniu znudzonej prostytutki. Chyba mamy tu podobny poziom braku atrakcyjności, a że korzystam? To jakbyś wypominał głodnemu, że zjada suchą bułkę.
                                                    Mogę jeść suchą bułkę, wiedząc że jest niesmaczna, ale - do cholery - jestem głodny. Kapujesz? ;) Co nie znaczy, że sucha bułka jest atrakcyjna. Nie. Jest wciąż tak samo gówno warta, wolałbym coś lepszego.
                                                  • kutuzow Re: Louis CK -HJ 31.07.14, 12:20
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Kutuzow, kurde, ja nie wiem skąd ty wyciągasz takie wnioski.
                                                    ....
                                                    > Wcale nie uważam, że handjob w wykonaniu
                                                    > znudzonej żony jest w czymś lepszy niż handjob w wykonaniu znudzonej prostytutki.

                                                    Może stąd takie wnioski że stosujesz takie dziwne porównania. Sorry, ale jeśli poszedłbyś do prostytutki i ona za Twoją kasę odwaliłaby Ci HJ ze znudzoną miną, to byłbys największym frajerem (w mojej prywatnej opinii).

                                                    Porównanie powinno byc raczej takie, że porównujesz HB znudzonej żony do dowolnych fikołków z prostytutką i wtedy się zastanawiasz co fajniejsze i co daje większa radośc. Ty zas na wstepie odrzuciłeś wspomniane fikołki bo są "be" i brak w nich autentyczności i entuzjazmu.
                                                    I to ten nacisk na brak entuzjazmu mnie rozwalił :-)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Louis CK -HJ 31.07.14, 12:33
                                                    > Porównanie powinno byc raczej takie, że porównujesz HB znudzonej żony do dowoln
                                                    > ych fikołków z prostytutką i wtedy się zastanawiasz co fajniejsze i co daje wię
                                                    > ksza radośc. Ty zas na wstepie odrzuciłeś wspomniane fikołki bo są "be" i brak
                                                    > w nich autentyczności i entuzjazmu.

                                                    A dlaczego takie powinno być? Może stąd takie wnioski, że Ty, Kutuzow, w ogóle wplotłeś tu porównanie. Które z logiką i obalaniem stwierdzenia Sabata, że seks bez uczuć nie jest tym, co uważa za interesujące, nie ma zbyt wiele wspólnego.
                                                  • kutuzow Re: Louis CK -HJ 31.07.14, 12:52
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > A dlaczego takie powinno być? Może stąd takie wnioski, że Ty, Kutuzow, w ogóle
                                                    > wplotłeś tu porównanie. Które z logiką i obalaniem stwierdzenia Sabata, że seks
                                                    > bez uczuć nie jest tym, co uważa za interesujące, nie ma zbyt wiele wspólnego.

                                                    Przyznam że nie rozumiem. Możesz jakoś inaczej to opisac?
                                                  • mojemail3 Re: Louis CK -HJ 31.07.14, 12:58
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Które z logiką i obalaniem stwierdzenia Sabata, ż
                                                    > e seks
                                                    > > bez uczuć nie jest tym, co uważa za interesujące, nie ma zbyt wiele wspól
                                                    > nego.
                                                    >
                                                    > Przyznam że nie rozumiem. Możesz jakoś inaczej to opisac?

                                                    Ale Ty sprytny jesteś...Sztuczka pt. "nie rozumiem" żeby uznać rozmówcę za niekumatego ;-)
                                                    Dobry byłbyś do przesłuchań, ale mnie musiałbyś bić...
                                                  • kutuzow Re: Louis CK -HJ 31.07.14, 13:01
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Ale Ty sprytny jesteś...Sztuczka pt. "nie rozumiem" żeby uznać rozmówcę za niek
                                                    > umatego ;-)
                                                    > Dobry byłbyś do przesłuchań, ale mnie musiałbyś bić...

                                                    Nie sztuczka, tylko faktycznie nie rozumiem. Po to zapytałem, żeby Zyg mogła to wyjasnić to wtedy postaram się odpowiedzieć.
                                                    Gdyby to było niewygodne dla mnie to mógłbym po prostu nic nie odpisywać.
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 12:59
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > A to nie można mieć chujowego seksu w domu i jednocześnie twierdzić, że seks z
                                                    > prostytutką jest chujowy? Dlaczego niby?

                                                    Można, ale zobacz że Sabat inaczej stawiał tu sprawę.
                                                    przez analogie do Twej wypowiedzi:
                                                    "Seks z prostytutką jest ch**y bo nie ma w nim emocji, ale taki sam seks bez emocji w domu już ch***y nie jest. Skoro jeden potępiam, a z drugiego korzystam, mimo że są tak samo ch***e."

                                                    No bo na logikę -skoro mamy TAK SAMO kiepski seks (bo bez emocji) i w domu i u dziwki, to Sabata powinien:
                                                    a) potępić OBA te przypadki -bo nie spełniają jego standardów co do emocji
                                                    b) skorzystać z obu -skoro oba nie spełniają standardów.


                                                    Skoro gdy masz oba takie same przypadki i wybierasz jeden jako ten "dobry' a drugi prezentujesz jako zły, to dla mnie jest to problem z argumentacja/logiką.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 13:16
                                                    > Można, ale zobacz że Sabat inaczej stawiał tu sprawę.
                                                    > przez analogie do Twej wypowiedzi:
                                                    > "Seks z prostytutką jest ch**y bo nie ma w nim emocji, ale taki sam seks bez em
                                                    > ocji w domu już ch***y nie jest. Skoro jeden potępiam, a z drugiego korzystam,
                                                    > mimo że są tak samo ch***e."

                                                    Po pierwsze nigdzie nie zauważyłam POTĘPIANIA seksu z prostytutką przez Sabata, po drugie nigdzie nie zauważyłam zapewnień Sabata, że seks w jego domu nie jest chujowy. To są Twoje interpretacje prostego faktu, że żona zwaliła Sabatowi konia. Dopowiadasz sobie jego reakcje, uczucia i motywacje.
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 15:08
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Po pierwsze nigdzie nie zauważyłam POTĘPIANIA seksu z prostytutką przez Sabata,

                                                    Serio?

                                                    Pomogę Ci szukać w tym wątku:

                                                    "W głowie mi się nie mieści, że mając świadomość tego, można czerpać z odgrywanego teatru przyjemność i wierzyć w swoją męską moc.
                                                    To nie moc, ale czarna dziura. To nie dziwki upadają, ale mężczyźni. Na głowę!"
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152235285,Re_Pieniadze_a_orgazm.html
                                                    "Za pieniądze kobieta może udostępnić ci na krótkoterminowe użytkowanie swoje ciało, byś mógł wykonać serię ruchów frykcyjnych i zwieńczyć dzieło siknąwszy w nią parę razy swoim nasieniem. Jej świadomość w tym czasie odpłynie przez lufcik i będzie szybować nad miastem niczym Abraham zabrany na podniebną przejażdżkę przez Pańskiego Anioła.
                                                    Jeśli to ci odpowiada - proszę bardzo."
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152235437,Re_Pieniadze_a_orgazm.html
                                                    > To są Twoje interpretacje prostego faktu, że żona zwaliła Sabatowi k
                                                    > onia. Dopowiadasz sobie jego reakcje, uczucia i motywacje.

                                                    Zauważ, że nie dopowiadam JEGO reakacji albo odczuć. To że sam opowiedział o tym że był tylko HJ to fakt. To że zrobił się potem weselszy na forum i przestał myśleć o rozwodzie to także fakt.

                                                    Co najwyżej mogę się zgodzić, że interpretuje samą sytuację z HJ-em. Mozliwe że żona robiła HJ-a z zaangażowanie i usmiechem na ustach, z tym że moim zdaniem i tak większość facetów przyzna, że sam HJ to najniższa forma seksu. Wrzuciłem nawet filmik który jest zgodny z tą tezą.
                                                  • rekreativa Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 15:17
                                                    Potępienie oznacza uznanie czegoś za zło.
                                                    W którym miejscu sabat uznaje prostytucję za zło?

                                                    W przytoczonych cytatach sabat dzieli się swoimi wrażeniami, jakie budzi w nim ewentualność korzystania z prostytucji, nie ma w tym jednoznacznej oceny moralnej samego zjawiska.
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 15:28
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > W którym miejscu sabat uznaje prostytucję za zło?

                                                    Przecież nie chodzi o to, czy prostytucja jako "zawód" jest zła, tylko o to że Sabat potępia korzystanie przez mężczyzn z prostytutek. Bo dla mnie pisanie, że ktoś kto korzysta musi upaśc na głowę jest formą potępienia.

                                                    Nie rozmawiamy tutaj (od samego początku) o moralnym aspekcie prostytucji, ale o podejściu Sabata.
                                                    przecież na jego wybór zwracałem uwagę, a nie na to czy prostytucja jest moralna.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 15:35
                                                    Według słownika potępiać to uznawać za złe. Według mnie podobnie. Za nikczemne, podłe, niegodziwe, występne, brudne, grzeszne, niemoralne i tak dalej. Wyrażanie się w sposób negatywny nie jest równoznaczne z potępianiem. Podejrzewam, że to dla Ciebie zbyt wielki niuans, ale według mnie Sabat nie patrzy na prostytucję przez pryzmat moralności, tylko raczej przez pryzmat emocji i uczuć, dawców i odbiorców prostytucji. Cytaty, które przytoczyłeś, nie są dla mnie wyrazem potępienia.

                                                    > Co najwyżej mogę się zgodzić, że interpretuje samą sytuację z HJ-em. Mozliwe że
                                                    > żona robiła HJ-a z zaangażowanie i usmiechem na ustach, z tym że moim zdaniem
                                                    > i tak większość facetów przyzna, że sam HJ to najniższa forma seksu. Wrzuciłem
                                                    > nawet filmik który jest zgodny z tą tezą.

                                                    Nie wiem, czy żona miała uśmiech na ustach, bo o tym Sabat nie pisał. W ogóle za wiele szczegółów nie podał. Ale pisał za to na przykład, że żona ucieszyła się, że widzi w niej kobietę. Z tego wnioskuję, że to był nieco inny rodzaj HJ, niż ten, o którym mówi pan z filmiku.
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 15:41
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Podejrzewam, że
                                                    > to dla Ciebie zbyt wielki niuans, ale według mnie Sabat nie patrzy na prostytu
                                                    > cję przez pryzmat moralności, tylko raczej przez pryzmat emocji i uczuć, dawców
                                                    > i odbiorców prostytucji.

                                                    Pisałem to do Recreativy, że ja od początku przecież o WYBORACH Sabata piszę, a nie o prostytucji. Pomijam zupełnie aspekt moralny samego procederu.

                                                    Chodzi mi tylko o to, że Sabat odpowiednio "przyciśnięty" znajduje radość w takim RODZAJU (mechanicznego) seksu, z którego się wcześniej nabijał:

                                                    "Za pieniądze kobieta może udostępnić ci na krótkoterminowe użytkowanie swoje ciało, byś mógł wykonać serię ruchów frykcyjnych i zwieńczyć dzieło siknąwszy w nią parę razy swoim nasieniem. Jej świadomość w tym czasie odpłynie przez lufcik i będzie szybować nad miastem niczym Abraham zabrany na podniebną przejażdżkę przez Pańskiego Anioła.
                                                    Jeśli to ci odpowiada - proszę bardzo."
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 16:23
                                                    > Pisałem to do Recreativy, że ja od początku przecież o WYBORACH Sabata piszę, a
                                                    > nie o prostytucji. Pomijam zupełnie aspekt moralny samego procederu

                                                    Pisząc o potępianiu nie da się ominąć moralnego aspektu, bo potępienie to oceny moralna.

                                                    > Chodzi mi tylko o to, że Sabat odpowiednio "przyciśnięty" znajduje radość w tak
                                                    > im RODZAJU (mechanicznego) seksu, z którego się wcześniej nabijał

                                                    W tym jednym zdaniu zamiast czystej logiki dwie Twoje (nad)interpretacje:
                                                    1. że Sabat znajduje radość,
                                                    2. że seks, który ofiarowała mu żona był mechaniczny.
                                                  • kutuzow Emocjonalny HJ 31.07.14, 16:44
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > W tym jednym zdaniu zamiast czystej logiki dwie Twoje (nad)interpretacje:
                                                    > 1. że Sabat znajduje radość,
                                                    > 2. że seks, który ofiarowała mu żona był mechaniczny.

                                                    Radośc Sabata to był stan PO tym zdarzeniu. Jednego dnia kładł się tu Rejtanem, że on to już rozwodu zażąda, następnego dnia był słodki i "uśmiechnięty" na forum.

                                                    Co do mechaniczności seksu.
                                                    Wyjaśnij mi proszę jak HJ moze być emocjonalny i pełen namiętności. Jednocześnie żona, nie chcesz ponieść się tej namiętności i wziać go choć do buzi, dać się samej popieścić itp.
                                                    Serio, bo to się nie mieści w moich wyobrażeniach.
                                                    Albo namiętność i wtedy nie ma "tylko HJ", albo jest po prostu rozładowanie napięcia (co by się nie męczył) i wtedy jakoś koliduje mi to z namiętnością.

                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Emocjonalny HJ 31.07.14, 18:42
                                                    > Radośc Sabata to był stan PO tym zdarzeniu. Jednego dnia kładł się tu Rejtanem,
                                                    > że on to już rozwodu zażąda, następnego dnia był słodki i "uśmiechnięty" na fo
                                                    > rum.

                                                    A jak myślisz, dlaczego to nie było najsmutniejsze zdarzenie na świecie tego dnia? Może w tym było coś więcej niż mechanicznie doprowadzenie do wytrysku spermy z jąder? Może uczucia? Może emocje? Może nadzieje? Może obdarowanie?

                                                    > Co do mechaniczności seksu.
                                                    > Wyjaśnij mi proszę jak HJ moze być emocjonalny i pełen namiętności.

                                                    Nie wiesz? Nie jesteś sobie w stanie nawet wyobrazić emocjonalnego i pełnego namiętności HJ? :-) Nie że z Sabatem w roli głównej, ale tak w ogóle? Poza tym to nie jest tak, że istnieją dwa izolowane stany - mechaniczny/pełen namiętności i nic poza nimi - co zdajesz się sugerować.

                                                    > Serio, bo to się nie mieści w moich wyobrażeniach.
                                                    > Albo namiętność i wtedy nie ma "tylko HJ", albo jest po prostu rozładowanie na
                                                    > pięcia (co by się nie męczył) i wtedy jakoś koliduje mi to z namiętnością.

                                                    Ale mówisz o HJ w ogólności, czy o HJ pana komika?
                                                  • bcde Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 15:44
                                                    > Po pierwsze nigdzie nie zauważyłam POTĘPIANIA seksu z prostytutką przez Sabata

                                                    Potępianie to może nie najwłaściwsze słowo, ale Sabat generalnie stwierdził, że takie usługi "są gówno warte". Stwierdzenie takie nie jest zbyt miłe choćby dla tych nielicznych na forum, którzy usługi takie kupowali, a nawet bywali z nich zadowoleni.
                                                  • mojemail3 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 16:02
                                                    bcde napisał:

                                                    > Potępianie to może nie najwłaściwsze słowo, ale Sabat generalnie stwierdził, że
                                                    > takie usługi "są gówno warte". Stwierdzenie takie nie jest zbyt miłe choćby dl
                                                    > a tych nielicznych na forum, którzy usługi takie kupowali, a nawet bywali z nic
                                                    > h zadowoleni.

                                                    Ojejku jej, takie niemęskie emocje, że tym innym( "nielicznym na forum") będzie smutno, jak się dowiedzą że takie usługi są "gówno warte"...
                                                    ( masz tu Kutuzow przykład argumentacji bez emocji ;-)

                                                    Mój mądry ojciec zwykł mawiać,że każda praca w usługach jest podła, a dawanie dupy dosłownie miało by być czymś szlachetnym? Usługa, służenie komuś za pieniądza, nasz klient nasz pan...Współczuję serdecznie.
                                                  • sabat.77 niezbyt miłe stwierdzenie :D 03.08.14, 13:27
                                                    bcde napisał:

                                                    > Potępianie to może nie najwłaściwsze słowo, ale Sabat generalnie stwierdził, że
                                                    > takie usługi "są gówno warte". Stwierdzenie takie nie jest zbyt miłe choćby dl
                                                    > a tych nielicznych na forum, którzy usługi takie kupowali, a nawet bywali z nic
                                                    > h zadowoleni.

                                                    Nielicznym, jak to zrozumiałem, było łatwiej odstawić w półroczną odstawkę żonkę przed rozwodem, gdy w międzyczasie do woli zabawiali się z divami z odlotów :D
                                                  • izyrider Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 03.08.14, 19:51
                                                    poniewaz ,,divy,, to tylko kobiety( zadna nie jest wyslanym przez Belzebuba aniolem mogacym spowodowac Matuzalema do opuszczenia rodziny i przedwczesnaj smierci po 990 -ciu latach) to dlaczego ,,poroLczna odstawka,, a nie noc po nocy poslubnej..? Kazda dupa jest sweet troszeczke inaczej co napewno to nie powoduje odlotow .Kazdy zna siebie i wie co robi.Wyjatek..? To idioci.
                                                  • yoric Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 04.08.14, 06:31
                                                    > poniewaz ,,divy,, to tylko kobiety( zadna nie jest wyslanym przez Belzebuba ani
                                                    > olem mogacym spowodowac Matuzalema do opuszczenia rodziny i przedwczesnaj smier
                                                    > ci po 990 -ciu latach) to dlaczego ,,poroLczna odstawka,, a nie noc po nocy pos
                                                    > lubnej..? Kazda dupa jest sweet troszeczke inaczej co napewno to nie powoduje o
                                                    > dlotow .Kazdy zna siebie i wie co robi.Wyjatek..? To idioci.

                                                    chciałbym wpisać do Google Traslate - mógłbyś podać język źródłowy?
                                                  • sabat.77 Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 04.08.14, 10:17
                                                    Mi to brzmi jak Tygrysi.
                                                  • izyrider Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 04.08.14, 11:46
                                                    przygode Metuzalema opisal Singer..po polsku/Jezeli czegos nie rozumiesz to spytaj,chetnie wyjasnie.
                                                  • hello-kitty2 Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 04.08.14, 12:55
                                                    Leee tam, po powrocie z wakacji przelecialam po lepku watek i oceniam, ze Sabat juz nazbieral kaske conajmniej na handjoba u divy, po czym oblecial go strach (tylko nie wiem dokladnie przed czym, byc moze przed wydaniem jej po prostu ;) zeby w koncu sie umowic i wymysla racjonalizacje czemu nie pojsc. Gdyby wiecej pil to by poszedl, bo by sie nie zastanawial.

                                                    izyrider napisał:

                                                    Jezeli czegos nie rozumiesz to spy
                                                    > taj,chetnie wyjasnie.

                                                    Ja mam pytanie: jestes nowy? Nie znam Cie. Przedstawisz sie? Co Cie tu sprowadza? Wyglada mi na to, ze ty z pijacych i niedziwkooporowych :)
                                                  • wont Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 04.08.14, 21:10
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    Gdyby wiecej
                                                    > pil to by poszedl, bo by sie nie zastanawial.
                                                    --------------
                                                    Ale moglby mu nie stanac po alkoholu. I co wtedy? Nie no ja pierdole. Hehe. Tyyyyyle planowania, roztrzasania za i przeciw. Hamletyzowania. Ech, ach, och. No i na koniec, po tylu miesiacach walki z samym soba i zasadami moralnymi jakby mu po prostu, ludzku, zwierzecemu, nie stanal to chujnia by byla :)
                                                  • hello-kitty2 Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 05.08.14, 10:31
                                                    wont napisał:

                                                    > Ale moglby mu nie stanac po alkoholu. I co wtedy? Nie no ja pierdole. Hehe. Tyy
                                                    > yyyle planowania, roztrzasania za i przeciw. Hamletyzowania. Ech, ach, och. No
                                                    > i na koniec, po tylu miesiacach walki z samym soba i zasadami moralnymi jakby m
                                                    > u po prostu, ludzku, zwierzecemu, nie stanal to chujnia by byla :)

                                                    A jak nie stanie to tez musisz zaplacic? Bo jak nie musisz to jestem prawie pewna, ze Sabat uchwycilby sie tej ostatniej deski ratunku ;-)

                                                    ps babki to jednak maja nawet w seksie z gorki
                                                  • wont Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 05.08.14, 18:39
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    >
                                                    > A jak nie stanie to tez musisz zaplacic?
                                                    -----------
                                                    A skad ja niby mam wiedziec? :)
                                                  • sabat.77 Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 06:48
                                                    wont napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > A jak nie stanie to tez musisz zaplacic?
                                                    > -----------
                                                    > A skad ja niby mam wiedziec? :)

                                                    Małe ptaszki zawsze dziarsko stają. Organizm ma pewną ekonomikę i żeby napełnić krwią Wielkiego Ptaka z ulicy Sezamkowej, najpierw musi być autentyczne przekonanie, że warto taką ciężką pracę podjąć. Spróbuj jedną ręką podnieść orła a drugą kolibra, to przekonasz się, że to nie to samo :) Ale to nie znaczy, że orzeł nie potrafi się wzbić w przestworza. Potrafi, tylko nie będzie furkotał jak głupi wokół jakichś chwastów - woli kołować nad zagubioną na skalnej grani sarenką z lękiem spoglądającą w niebo ;)
                                                  • wont Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 07:27
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    woli kołować nad zagubioną na skalnej grani saren
                                                    > ką z lękiem spoglądającą w niebo ;)
                                                    -----------------
                                                    No właśnie. I to jest podstawowy problem z Twoim ptakiem (no, niech Ci będzie - uznajmy, że orłem hehe). Że on woli kołować. Kołować, kołować, kołować, kołować, kołować, kołować i kołować... I jeszcze raz kołować. I wyobrażać sobie jak to byłoby piękne tak spaść z nieba na zagubioną i zlęknioną sarenkę i ją zerżn... zeżreć w całości. Nasycić się za te wszystkie chude lata po wykluciu się młodych orzełków. A sarenka nawet nie dostrzegła tego wychudzonego, bujającego w chmurach, obserwującego świat z wyżyn, orła. Na niebo patrzyła się z lękiem, bo powoli nadchodził zmrok i wiedziała, że nie dokończy skubać tej pysznej soczystej trawki, którą przez przypadek znalazła w skalnej grani i musi wracać do domu.

                                                    A może lepiej zaakceptować fakt, że nie jest się orłem tylko ptakiem wszystkożernym - taką sroką czy miejskim gołębiem i jak się jest głodnym to się nie wybrzydza tylko żre wszystko jak leci, jedzenie śmieciowe też? :)
                                                  • zawle Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 08:16
                                                    wont napisał: > A może lepiej zaakceptować fakt, że nie jest się orłem tylko ptakiem wszystkoże
                                                    > rnym - taką sroką czy miejskim gołębiem i jak się jest głodnym to się nie wybrz
                                                    > ydza tylko żre wszystko jak leci, jedzenie śmieciowe też? :)

                                                    A Ty wont stwórz nowy nurt religijny. To będzie przewrót na skalę tego co zrobił Jezus Chrystus;)
                                                  • wont Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 09:55
                                                    zawle napisala:
                                                    >
                                                    > A Ty wont stwórz nowy nurt religijny. To będzie przewrót na skalę tego co zrobi
                                                    > ł Jezus Chrystus;)
                                                    -------------
                                                    Wode w wino, tak to by mi sie przydalo. Ale nurt religijny? Od czasow pamietnych slow Rocco Siffridiego (wiesz, tych o cipce, ze to nie jest mydlo, nie wymydli sie i starczy dla wszystkich) juz nikt nic nowego, odkrywczego, nie wymysli. Teraz, dzisiaj, jedyne co nam zostalo to jakies zabawy w eklektyzm, w laczenie na nowo teorii czy koncepcji dawno juz wymyslonych. Niech sobie kazdy wybierze z tego bogatego swiata przeroznych teorii, religii, wierzen co mu najbardziej pasuje i w to wierzy. Niech kazdy stworzy sobie swoj wlasny nurt religijny. Ja na przyklad, na potrzeby lozkowych zabaw w milosc analna, synkretycznie polaczylem wiare w hinduistyczna, azjatycka bogini Kali z animistycznym, afrykanskim systemem wartosci reprezentowanym przez Kalego z powiesci Hanryka Sienkiewicza. I sadze, ze jak ja wale kogos w pupe to dobzie a jak ktos wali mnie w pupe to niedobzie.

                                                  • izyrider Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 13:21
                                                    wydaje sie ze H.Sienkiewicz byl zbyt inteligentny dla wiekszosci polakow ktorzy jego zart traktuja jako dewize zyciowa..i dalej traktuja okazje jako wlasna zasluge przeoczajac ze gotowosc placenia daje mozliwosc kalkulacji co w konsekwencji obniza zaplate a czesto wyklucza./legenda orla, to przerost ludzkiej wyobrazni i zewny wyciskacz lez ..,,nie placz stara matko..twojego syna juz na swiecie nie ma on zginol w partyzanckim boju..(piosenka band UPA) hi..hi ,niezle ? Ale co z hiena ktora potrafi wdrapywac sie na drzewa..jako maskotka ?
                                                  • wont Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 14:57
                                                    izyrider napisał:

                                                    > wydaje sie ze H.Sienkiewicz byl zbyt inteligentny dla wiekszosci polakow ktorz
                                                    > y jego zart traktuja jako dewize zyciowa..i dalej traktuja okazje jako wlasna
                                                    > zasluge przeoczajac ze gotowosc placenia daje mozliwosc kalkulacji co w konsek
                                                    > wencji obniza zaplate a czesto wyklucza./legenda orla, to przerost ludzkiej wyo
                                                    > brazni i zewny wyciskacz lez ..,,nie placz stara matko..twojego syna juz na swi
                                                    > ecie nie ma on zginol w partyzanckim boju..(piosenka band UPA) hi..hi ,niezle
                                                    > ? Ale co z hiena ktora potrafi wdrapywac sie na drzewa..jako maskotka ?
                                                    -------------
                                                    Kudy mi do rozumienia Henryka Sienkiewicza i interpretowania jego powiesci kiedy ja nie rozumiem Ciebie, Izyrider. No po prostu nie rozumiem co Ty do mnie (do mnie?) w ogole piszesz chlopie. Jaka zaplata? Jaka legenda orla? Jaka UPA? Jaka hiena-maskotka? Pisales, ze mieszkasz poza Polska, prawda? Colombia, Medellin? Kawa handlujesz?
                                                  • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 15:33
                                                    Kolega codziennie jedną kawkę strzela, jak w banku.
                                                    Minimum jedną ;-) bo dawno nie było tutaj takich tekstów i upał nic tu nie ma do rzeczy ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 16:47
                                                    zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                                                    > Kolega codziennie jedną kawkę strzela, jak w banku.
                                                    > Minimum jedną ;-) bo dawno nie było tutaj takich tekstów i upał nic tu nie ma d
                                                    > o rzeczy ;-)

                                                    Jak to pisal niegdys Yoric do Tygryska: ''Co Ty bierzesz (izyrider)? Podziel sie swoja radoscia" ;)
                                                    Leee tam Wont, Wroclaw to na terenie Polski lezy, chociaz ja to z gegry w LO mierna mialam.
                                                  • szopen_cn Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 17:02
                                                    Ja tez dolacze do grupy, ktora nie ma zadnego pojecia co poster izyrider pisze I na jaki temat.
                                                    Ni cholery nie rozumiem o co koledze chodzi I co ma na mysli.
                                                    Ja wiem, ze mieszkanie zagranica, bez zadnego zywego kontaktu z jezykiem moze utrudnic poslugiwanie sie owym jezykiem, ale patrzac na moje 25 lat to by pisac jak kolega potrzeba by bylo lat 238 conajmniej.

                                                    I dodam, ze dyskusja o sarence I orle bardzo ladnie wyszla.
                                                  • rekreativa Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 23:23
                                                    On chyba czymś bardziej odlotowym niż kawa handluje...
                                                  • izyrider Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 08.08.14, 01:30
                                                    powiedz czym..
                                                  • izyrider Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 07.08.14, 08:52
                                                    Jezeli sadzisz ze jest dobrze gdy ty walisz cudza pupe a zle gdy wala twoja ..to nabrales sie na ,,logike Kalego,, i zart H.Sienkiewicza .Logicznie jest : ja wale twoja to dobrze ,ty walisz moja to dobrze..unikasz niespodzianki i problemow.Jezeli sadzisz ze robiac komus zle bedziesz mial kozysc i szczescie bo bez konsekwencji i za nic to jestes maloletni Bambo z Pustyni i Puszczy.
                                                  • sabat.77 Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 19:00
                                                    A jeśli jest się albatrosem? Co wtedy?
                                                  • rekreativa Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 21:44
                                                    No co wtedy, co?

                                                    PS Kontynuujcie te ornitologiczne metafory, pikne som :)
                                                  • sabat.77 Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 22:22
                                                    No wlasnie nie wiem :)
                                                    Ja sie moge wypowiadac tylko za siebie, a ja nie jestem ani orlem ani albatrosem. Raczej widzialbym sie w roli nietoperza, ale to juz malo ornitologiczne :) Male, czarne, wlochate, piszczy i popierdala wokol latarni robiac tyle zwodow, ze nadazyc nie mozna :)
                                                  • rekreativa Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 23:21
                                                    Możesz zatem wisieć głową w dół przez wiele godzin, hibernować i masz zdolność echolokacji. Fajno :)
                                                  • izyrider Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 07.08.14, 09:59
                                                    To jest sie padlinozerca podobnie jak orzel.. sa to symbole sily, niezaleznosci i wolnosci dla grup ludzi ktorzy zorganizowani musza dobrowolnie zrezygnowac z obrony wlasnych praw i oddac te do dyspozycji grupie poniewaz przy konsekwentnej obronie osobistych praw musi powstac haos, bezprawie i strach w calej grupie ,zyc w pojedynke jest trudno a obrona czegokolwiek niemozliwa ..orly,albatrosy wydaja sie byc ponad tym i generuja romantyczne idee skazane na samospelnienie. Ofiary wkalkulowane.
                                                  • sabat.77 Symbolika Albatrosa... 08.08.14, 06:51
                                                    Albatros nie jest symbolem siły. Albatrosy doskonale szybują, ze względu na ogromne skrzydła. Rozpiętość ich często przekracza 3 metry. Są przez to doskonałymi szybownikami, mistrzami lotu. Niestety, te same skrzydła powodują, że wyjątkowo pokracznie i nieporadnie poruszają się po ziemi. Z tego powodu albatros często jest symbolem człowieka idei, artysty, poety. Także - marzeń, wyobraźni. Ludzie którzy realizują się w sztuce, tworzeniu, zagłębianiu jakichś idei bywają równocześnie bardzo nieporadni życiowo. O takich można powiedzieć, że chodzą z nosem w chmurach, ale łatwo wywrócić się o najbliższy kamień gdy nie patrzy się pod nogi :)
                                                    Pół biedy gdy zachwycą któregoś z możnych tego świata, bo ci często otaczają ich mecenatem. Ale to dotyczy nielicznych.
                                                    Albatrosy są też symbolem wiernej miłości, bo mimo długowieczności bardzo często łączą się w jedną parę na całe życie.

                                                    PS. nie pamiętacie tego wiersza Baudelaire'a? Musieliście przerabiać w podstawówce, było w programie :p
                                                    wolnelektury.pl/katalog/lektura/kwiaty-zla-albatros.html
                                                  • zawle Re: Symbolika Albatrosa... 08.08.14, 07:53
                                                    Ale po kiego tu rozkorzeniać jakąś symbolikę. Przecież wszyscy jesteśmy pospolitymi gołębiami i do tego wszystkożernymi;)
                                                  • sabat.77 Re: Symbolika Albatrosa... 08.08.14, 08:29
                                                    Bronilem sie, bo Wont mnie zaczepial :) Symbolika dobrze sie sprzedaje, ludzie czesto lubia wierzyc w autorytety i stawiac je sobie za wzor. Ja nie wierze. Masz racje, jestesmy golebiami. Ale i niektore golebie maja wiecej ziarna a inne mniej :)
                                                  • izyrider Re: Symbolika Albatrosa... 08.08.14, 12:04
                                                    jestesmy pospolici i jest nas za duzo ,wszystko zremy,uzywamy tych samych symboli z dodana wartoscia by ukryc miernote i strach, wszyscy chcemy to samo lecz jestesmy rozni i zadko kompaktybilni .. patrzymy w przyszlosc z optymizmem prawdopodobnie dlatego ze nasz okres godowy trwa na okraglo cale zycie ,sami siebie nazywamy istoty myslace chociaz nikt nigdy nie myslal..
                                                  • sabat.77 Re: Symbolika Albatrosa... 08.08.14, 13:07
                                                    ... napisal Izyrider, za pomoca urzadzenia bedacego efektem dzialania wspomnianej przez niego ludzkiej glupoty ;) Komputer wymyslil sie sam.
                                                  • hello-kitty2 Re: Symbolika Albatrosa... 08.08.14, 15:19
                                                    izyrider napisał:

                                                    > jestesmy pospolici i jest nas za duzo ,wszystko zremy,uzywamy tych samych sym
                                                    > boli z dodana wartoscia by ukryc miernote i strach, wszyscy chcemy to samo lecz
                                                    > jestesmy rozni i zadko kompaktybilni .. patrzymy w przyszlosc z optymizmem pr
                                                    > awdopodobnie dlatego ze nasz okres godowy trwa na okraglo cale zycie ,sami sie
                                                    > bie nazywamy istoty myslace chociaz nikt nigdy nie myslal..

                                                    Dobrze napisane.
                                                    Dolaczam sie do Albatrosa tym przebojem, ktorym moja matka darla na osiedlu kolumny w naszym m3 www.youtube.com/watch?v=1eKBYM_7x7c I jeszcze mi sie zwierzyla, ze chciala mi dac na imie Beata. Na szczescie rzutem na tasmie jakas kolezanka dala corce tak i matka robiac na zlosc dala mi inaczej (jak juz sie tak przedstawiamy ;)
                                                  • sabat.77 Re: Symbolika Albatrosa... 08.08.14, 15:44
                                                    E, z tym brakiem myslenia u ludzi to kolega izi pojechal po bandzie. Jak do tej pory nic bardziej myslacego niz ludzie w otaczajacej rzeczywistosci nasz gatunek nie odnalazl. Zatem nie tylko myslimy, ale jest to calkiem niepospolite w przyrodzie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Symbolika Albatrosa... 08.08.14, 15:56
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > E, z tym brakiem myslenia u ludzi to kolega izi pojechal po bandzie. Jak do tej
                                                    > pory nic bardziej myslacego niz ludzie w otaczajacej rzeczywistosci nasz gatun
                                                    > ek nie odnalazl. Zatem nie tylko myslimy, ale jest to calkiem niepospolite w pr
                                                    > zyrodzie.

                                                    Moze chodzilo o bezmyslnosc, bezrefleksyjnosc.
                                                  • sabat.77 Re: Symbolika Albatrosa... 08.08.14, 16:04
                                                    Kurde, jasne ze wiekszosc z nas jest generalnie bezrefleksyjna, bo tak jest skonstruowana nasza psychika. Dzialamy w 80-90 procent automatem, bo bysmy nie dali rady wszystkiego rozwazac. Ale czasem kazdy z ludzi ma jakis przeblysk, ze cos dziala nie tak - suma tych przeblyskow daje odkrycie - i w ostatecznym rozrachunku gatunek sie rozwija :) To jest sila ludzkosci.
                                                  • izyrider Re: Symbolika Albatrosa... 09.08.14, 13:17
                                                    nie compiuter zostal zlozony ludzka wiedza nie ,,wymyslony,, z niczego.nasz mozg ma umiejetnosc uczenia sie z teorii,posiada pamiec ktora mozna wybiorczo stosowac a takze (nie kazdy mozg) przeprowadzac symulacje ..to predzej lub nie owocuje ,,wynalazkiem,, nie posiadamy wplywu na efekt takich mozliwosci..poniewaz decyzje zapadaja poza nasza swiadomoscia, dlatego robimy bledy..te nas ucza lub nie (jest pelno tumanow ?)Ten pierdolony mozg to jedyne zrodlo naszych utrapien i uczucia szczescia .. szczescie to nagroda mozgu dla siebie samego gdy mu sie uda zamknac ,,fakty,problemy,,w zbalansowana calosc ta nie musi byc akceptowana przez inne mozgi..hi,hi./ akceptujemy ,,prawdy i racje,,autorytetow,,.. najczesciej z lenistwa poniewaz praca w poszukiwaniu wlasnych rozwiazan kosztuje naz zarcie i czas tzn. money.. a money to butelka wina i kolezanka i orgazm ..a orgazm to szczytowanie w mozgu.. a tego mozg nigdy nie zapomina. easy ?
                                                  • sabat.77 Re: Symbolika Albatrosa... 09.08.14, 17:04
                                                    Ok, tutaj rozmijamy sie w definicjach, dla mnie myslenie to przede wszystkim jazn, umiejetnosc odroznienia siebie od otoczenia, kojarzenie ciagow przyczynowo skutkowych, wyciaganie wnioskow i uczenie sie na zasadzie sprzezenia zwrotnego. Wlasnie nie musze czegos doswiadczyc, zeby zapamietac efekt ale wystarczy, ze przewidze skutek.
                                                    Tobie bardziej chodzi o to, ze umysl ma ograniczenia wynikajace ze swojej konstrukcji i mialby problem ze zrozumieniem rzeczywistosci opartej np. na nieco innej skali praw fizyki. Ale, ale - dzieki matematyce i fizyce udaje sie penetrowac takie zagadnienia jak skomplikowane zjawiska w astrofizyce czy problemy fizyki kwantowej gdzie zachowanie obiektow jest wysoce nieintuicyjne.
                                                    Umysl ma tez swoje aberracje, np. ciagi myslowe schizofrenikow oparte na paralogice. One sa czasem zupelnie obce obserwowalnej rzeczywistosci, wariaci w swoim szalenstwie bywaja oblednie kreatywni. Ja bronie umyslu czlowieka, to najbardziej skomplikowany obiekt w obserwowanym przez nas wszechswiecie.
                                                  • izyrider Re: Symbolika Albatrosa... 09.08.14, 19:09
                                                    ja nigdzie nie napisalem ze mozg ludzki ma ograniczenia konstrukcji, gdzie? nic nie zdefiniowalem,gdzie? Co to jest,,nieco inna skala praw fizyki,,?ty nie musisz bronic umyslu ludzkiego ten z 1000 000 000 mozliwych polaczen obronilby sie sam..ale mozesz bronic wlasnego mozgu i tylko czynnymi polaczeniami bo tylko te daja ci taka mozliwosc/czytaj uwazniej i pisz na temat..
                                                  • sabat.77 Re: Symbolika Albatrosa... 09.08.14, 19:57
                                                    Gdybym nie musial sie intensywnie domyslac co poeta mial na mysli, to bym pisal na temat :)
                                                  • izyrider Re: Symbolika Albatrosa... 09.08.14, 22:29
                                                    nie mozna sie domyslec czegos czego sie nie zna..lecz latwo jest sie spytac o zrodla ,to nie jest poezja to neurobiologia mozgu ktorej osiagniecia potwierdziles obarczajac mnie wina za to czego ty nie rozumiesz
                                                  • rekreativa Re: Symbolika Albatrosa... 08.08.14, 16:08
                                                    Ja bym nawet powiedziała, że więcej nieszczęść się bierze z tegoz myślenia niż z niemyślenia...
                                                  • hello-kitty2 Re: Symbolika Albatrosa... 08.08.14, 16:57
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ja bym nawet powiedziała, że więcej nieszczęść się bierze z tegoz myślenia niż
                                                    > z niemyślenia...

                                                    Chodzi Ci, ze ktos moze przemyslal, ze jego zycie nie ma sensu i popelnil samobojstwo? Bo chyba nie, ze ktos pomyslal, ze nie chce miec dzieci i sie zabezpieczyl. Szczerze mowiac nie wiem o co Ci chodzi. Wg mnie nieszczescia biora sie z bezmyslnosci wlasnie. Nie pomyslal i skoczyl na lebka do wody o glebokosci 1 metra.
                                                    ps losami swiata sie nie zajmuje ;)
                                                  • sabat.77 Re: Symbolika Albatrosa... 08.08.14, 17:05
                                                    Tutaj zgadzam sie calkowicie. Chocby w tematyce naszego forum - brak seksu czesto wynika z ludzkiej bezmyslnosci...
                                                  • marek.zak1 Strategia 08.08.14, 17:57
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Tutaj zgadzam sie calkowicie. Chocby w tematyce naszego forum - brak seksu czesto wynika z ludzkiej bezmyslnosci...

                                                    Widze to inaczej. Dla mnie zapewnienie seksu z fajną laską było strategicznym priorytetem i bedąc bardzo przecietnym facetem, któremu szło w tym wzgledzie pod (stromą) górkę, intuicyjnie czułem, że muszę włożyć w siebie duzo pracy, żeby takowa sie mną zainteresowała. Tak więc nmie pilem, nie paliłem, nie bawilem sie (żadna fajna mnie nie chciała) nie żarłem, a ćwiczyłem i się uczyłem. To było naprawdę straszne.
                                                    Zreszta, napisalem minipowieśc ,,Brzydki mężczyzna" w temacie. Może ją kiedys wydam, jak miłościwe korpo da mi trochę czasu.
                                                  • zawle Re: Strategia 08.08.14, 18:04
                                                    Po raz pierwszy słyszę o nastolatku z takim celem:)))
                                                  • marek.zak1 Re: Strategia 08.08.14, 18:11
                                                    zawle napisała:

                                                    > Po raz pierwszy słyszę o nastolatku z takim celem:))) .

                                                    Tak, to mnie strasznie motywowało. Zagryzalem zęby i powtarzałem sobie. Zobaczysz Marek, że ci sie uda.
                                                    Bycie nieatrakcyjnym facetem w młodosci na dłuższą metę nie jest takie najgorsze :).
                                                  • sabat.77 Re: Strategia 08.08.14, 18:16
                                                    Zdecydowanie gorsze jest bycie nieatrakcyjnym facetem przez cale ;p
                                                  • sabat.77 Re: Strategia 08.08.14, 18:17
                                                    tzn. Cale zycie.
                                                  • sabat.77 Re: Strategia 08.08.14, 18:14
                                                    Oj, to malo znasz meskich nastolatkow :) Posiadanie dziewczyny, pierwsze pocalunki, pierwszy seks, podobanie sie kobietom - to sa absolutne priorytety od samego poczatku :)
                                                    Pamietam jak stwierdzilem w 4 klasie podstawowki, ze nie oplaca sie jezdzic na kolonie wczesniej niz w starszych klasach (7-8) bo tylko oni zawsze mieli dziewczyny na koloniach :)
                                                    Oczywiscie, ja bedac w 7 i 8 klasie nie mialem dziewczyny na koloniach, ale to szczegol ;)
                                                    Kurcze, jakbym mial taka swiadomosc zycia jak Marek wtedy, to pewnie zostalbym naukowcem :p
                                                  • hello-kitty2 Re: Strategia 08.08.14, 19:41
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Widze to inaczej. Dla mnie zapewnienie seksu z fajną laską było strategicznym p
                                                    > riorytetem i bedąc bardzo przecietnym facetem, któremu szło w tym wzgledzie pod
                                                    > (stromą) górkę, intuicyjnie czułem, że muszę włożyć w siebie duzo pracy, żeby
                                                    > takowa sie mną zainteresowała. Tak więc nmie pilem, nie paliłem, nie bawilem s
                                                    > ie (żadna fajna mnie nie chciała) nie żarłem, a ćwiczyłem i się uczyłem. To był
                                                    > o naprawdę straszne.

                                                    Faktycznie straszne. Nie rozumiem mezczyzn. Zeby ruchac jakas dupe nie bawic sie i nie pic? Czy wszystko obraca sie wokol wszystko pochlaniajacej cipy? ;-) I dziwic sie, ze babki to wykorzystuja?
                                                  • sabat.77 Re: Strategia 08.08.14, 19:51
                                                    W duzym stopniu sie obraca i wcale sie nie dziwie, ze wykorzystuja. I caly czas powtarzam, ze to straszne.
                                                  • rekreativa Re: Strategia 08.08.14, 20:04
                                                    Ale co straszne?
                                                    Że się obraca, czy że wykorzystują?
                                                  • marek.zak1 Re: Strategia 08.08.14, 20:19
                                                    Nie widzę w tym niczego strasznego. Jednego kręca podróże, innego kasa, jeszcze innego samochody a na końcu sie okazuje, że to jednak chodzi o sposób na zdobycie kobiety z wysokiej półki.
                                                  • hello-kitty2 Re: Strategia 08.08.14, 20:42
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Nie widzę w tym niczego strasznego. Jednego kręca podróże, innego kasa, jeszcz
                                                    > e innego samochody a na końcu sie okazuje, że to jednak chodzi o sposób na zdob
                                                    > ycie kobiety z wysokiej półki.

                                                    A jak wlazla na ta wysoka polke? ;)
                                                  • sabat.77 Re: Strategia 08.08.14, 20:49
                                                    Urodzila sie taka. Jemu chodzi o wysoka polke urodowa.
                                                  • marek.zak1 Re: Strategia 08.08.14, 20:55
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Urodzila sie taka. Jemu chodzi o wysoka polke urodowa.

                                                    Nie tylko + urok osobisty + inteligencja + sex appeal
                                                  • sabat.77 Re: Strategia 08.08.14, 20:48
                                                    Ze sie obraca. Z wykorzystywaniem mozna sobie poradzic, to kwestia przyjecia wlasciwej postawy i zapobiegliwosci.
                                                  • wont Re: Strategia 08.08.14, 20:22
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Faktycznie straszne. Nie rozumiem mezczyzn. Zeby ruchac jakas dupe nie bawic si
                                                    > e i nie pic?
                                                    -------------
                                                    Dla mnie też straszne. Ruchanie dup na trzeźwo jest straszne :(
                                                  • hello-kitty2 Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 11:12
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Małe ptaszki zawsze dziarsko stają. Organizm ma pewną ekonomikę i żeby napełnić
                                                    > krwią Wielkiego Ptaka z ulicy Sezamkowej, najpierw musi być autentyczne przeko
                                                    > nanie, że warto taką ciężką pracę podjąć. Spróbuj jedną ręką podnieść orła a dr
                                                    > ugą kolibra, to przekonasz się, że to nie to samo :) Ale to nie znaczy, że orze
                                                    > ł nie potrafi się wzbić w przestworza. Potrafi, tylko nie będzie furkotał jak g
                                                    > łupi wokół jakichś chwastów - woli kołować nad zagubioną na skalnej grani saren
                                                    > ką z lękiem spoglądającą w niebo ;)

                                                    hehe www.youtube.com/watch?v=RK8tqkzlDH8
                                                  • sabat.77 Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 22:48
                                                    Ale widzisz - ja wcale nie napisalem, ze to dobrze. Generalnie uwazam, ze nawet lepiej jak nieatrakcyjny mezczyzna ma malego penisa. Zony i tak z nimi nie sypiaja, wiec to obojetne, a kurwom nawet to lepiej, bo sie mniej napracuja (w sensie dopochwowego obciazenia), a maly ptaszek jest dla nich mniej niewygodny i nieuwierajacy przy pracy.
                                                  • hello-kitty2 Re: dopochwowe obciazenie ;-) 08.08.14, 11:17
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ale widzisz - ja wcale nie napisalem, ze to dobrze. Generalnie uwazam, ze nawet
                                                    > lepiej jak nieatrakcyjny mezczyzna ma malego penisa. Zony i tak z nimi nie syp
                                                    > iaja, wiec to obojetne, a kurwom nawet to lepiej, bo sie mniej napracuja (w sen
                                                    > sie dopochwowego obciazenia), a maly ptaszek jest dla nich mniej niewygodny i
                                                    > nieuwierajacy przy pracy.

                                                    Podoba mi sie okreslenie ''dopochwowe obciazenie" ;) Cipka to nie dupsko, nawet nieuzywana lub rzadko jest w stanie pomiescic to i owo. Mowie o standardowych widelkach. Gorzej wlasnie z tylkiem. Macie jakies sposoby na jego rozciaganie?
                                                  • wont Re: dopochwowe obciazenie ;-) 08.08.14, 13:41
                                                    Hello-kitty2 napisała:

                                                    > Podoba mi sie okreslenie ''dopochwowe obciazenie" ;) Cipka nie dupsko, nawet
                                                    > nieuzywana lub rzadko jest w stanie pomiescic to i owo. Mowie o standardowych
                                                    > widelkach. Gorzej wlasnie z tylkiem. Macie jakies sposoby na jego rozciaganie?
                                                    ---------
                                                    Tutaj to porady nie dostaniesz. A nie mozesz zapytac sie u zrodla? Takiego Artura Zawisze na przyklad? Wydaje sie byc zorientowany w cenach uslug "meskich dziwek" w stolicy :)

                                                    www.youtube.com/watch?v=qqY1em7td-k&feature=youtube_gdata_player
                                                  • marek.zak1 Re: dopochwowe obciazenie ;-) 08.08.14, 13:59
                                                    Polecam film ,,Skóra w którj zyję". Tam chirurg Banderas udziela cennych rad, jak to zrobić.
                                                  • sabat.77 Re: dopochwowe obciazenie ;-) 08.08.14, 14:05
                                                    Tylko jak za bardzo rozluznisz zwieracz, to moze zawiesc cie w chwili gdy bedziesz tego najbardziej potrzebowac :) Wiec lepiej Kitty dobrze to przemysl, zawsze w zyciu jest cos za cos :)
                                                  • hello-kitty2 Re: dopochwowe obciazenie ;-) 08.08.14, 15:45
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Polecam film ,,Skóra w którj zyję". Tam chirurg Banderas udziela cennych rad, j
                                                    > ak to zrobić.

                                                    Ogladalam zaraz jak wchodzil do kin i wlasnie bylam na nim z Hiszpanka, ktora po filmie mi sie zwierzala, ze juz ojciec mowil swiete slowa, ze jak beda promowac tego Almodovara na inne kraje to jeszcze sobie ludzie w swiecie pomysla, ze wszyscy w Hiszpani sa tacy pojebani! ;-) Autentycznie sie wstydzila. Smiac mi sie chcialo.
                                                    Ale nie pamietam co tam doktor radzil?
                                                  • wont Re: dopochwowe obciazenie ;-) 08.08.14, 20:26
                                                    wont napisał:
                                                    > Tutaj to porady nie dostaniesz. A nie mozesz zapytac sie u zrodla? Takiego Artu
                                                    > ra Zawisze na przyklad? Wydaje sie byc zorientowany w cenach uslug "meskich dz
                                                    > iwek" w stolicy :)
                                                    >
                                                    > www.youtube.com/watch?v=qqY1em7td-k&feature=youtube_gdata_player
                                                    -----------------
                                                    Ups, sorki. Zły mi się wkleił link. W Polsce, ci co oglądają telewizję albo śledzą portale już widzieli kłótnię pomiędzy Zawiszą a Rafalalą, ale dla tych mniej zorientowanych daję poprawiony link:
                                                    www.youtube.com/watch?v=Pwnzir9XjVQ
                                                  • izyrider Re: dopochwowe obciazenie ;-) 09.08.14, 12:15
                                                    to jest latwe..trzeba obciazac pochwe tak milo by zrobilo jej sie slodko..dupa sie dowie i bedzie chciala to samo. niekiedy wystarczy kiss by dupa zrobila O..mile zaskoczona/ jest wiecej wariacji zaleznych od chuja i nie tylko..
                                                  • izyrider Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 11:58
                                                    jak nie stanie tez trzeba placic.
                                                  • izyrider Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 04.08.14, 21:34
                                                    ja nie pije / nie znam znaczenia ,,niedziwkooporowy,,? /z reszta pytan moge zyc.
                                                  • hello-kitty2 Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 05.08.14, 10:35
                                                    izyrider napisał:

                                                    > ja nie pije / nie znam znaczenia ,,niedziwkooporowy,,? /z reszta pytan moge zyc
                                                    > .

                                                    Aaa to moze pomylilam Cie z kims innym. Zauwazylam, ze nie potrafie sie podniecic facetem niepijacym.
                                                  • izyrider Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 05.08.14, 11:21
                                                    jezeli tylko tyle,to nie powinnas uprzedzac sie do mnie zbyt szybko..ja potrafie A przed O lub jednoczesnie,wymiotowac , sikac bez robienia przerwy w kopulowaniu kobiet..absolutnie trzezwy?
                                                  • sabat.77 Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 07:14
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Aaa to moze pomylilam Cie z kims innym. Zauwazylam, ze nie potrafie sie podniec
                                                    > ic facetem niepijacym.

                                                    Kwestia punktu widzenia. Tobie ktoś niepijący kojarzy się z grzecznym harcerzem, ale to bzdura. Ktoś, kto ma uległą osobowość będzie upijać się na umór, jeśli trafi w towarzystwo wywierające na niego nacisk. "Co, kurwa, ze mną się nie napijesz?"
                                                    Są takie sytuacje gdy ktoś kto nie ma ochoty się napić i nie pije zasługuje na większy szacunek niż tego kto autentycznie ulega presji i pije, mimo że nie ma ochoty.
                                                    Poza tym - może nie widziałaś jaką słabością potrafi być picie. Jak ci pijący-niepijący mężczyźni trzęsą się jak galareta na widok kieliszka wódki. Jak się pocą, latają im dłonie. Epicka walka postu z karnawałem na twarzy alkoholowego degenerata :) Ja widziałem. Mało podniecające.
                                                  • zawle Re: niezbyt miłe stwierdzenie :D 06.08.14, 08:10
                                                    sabat.77 napisał: Epicka walka postu z karnawałem na twarzy alkoholowego de
                                                    > generata :)

                                                    bardzo bardzo fajnie napisane. Pisz sabat książki. Pisz.

                                                    Co do reszty...niepijący są mało wiarygodni. Alkoholicy albo donosiciele:)))
                                                  • rekreativa Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 13:44
                                                    Tylko w którym miejscu sabat potępia seks z prostytutką? Czy kiedykolwiek powiedział coś w rodzaju "Ja to bym nigdy do dziwki nie poszedł?"
                                                    Przecież sabat wcale tej opcji nie wyklucza.
                                                    A nie korzysta, bo do braku emocji i namiętności dochodzą inne przeszkody, o których kiedyś wspominał np. potencjalne zarażenie jakimś syfem, co nie grozi w przypadku żony (i nie kosztuje 2 stów, co w sytuacji zarabiania 1300 na rękę jest czynnikiem istotnym).
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 15:10
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Tylko w którym miejscu sabat potępia seks z prostytutką?

                                                    W odpowiedzi powyżej do Zyg wrzuciłem dwa cytaty Sabata. Jeśli tego nie klasywikujemy jako potępianie to ja nie wiem jak to nazwać.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152373534,Re_Dlatego_mezczyzna.html
                                                  • sabat.77 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 11:31
                                                    Ale kto powiedzial, ze mnie nie interesuja? Napisalem tylko, ze mnie smieszy ten dekadencki teatrzyk wokol tego zagadnienia. Uwazam ze to gowno warte, ale swiat jest pelen gowno wartych rzeczy. Porno tez gowno warte, a jednak czesto je ogladam.
                                                    Dla mnie dziwki jawia sie jako czynnosc zastepcza, ale z braku laku czasem dobre i to. Lepsza bylaby udana relacja z kobieta, ale gdy ta jest poza zasiegiem to bierzesz co innego.
                                                    Tak jak fajniejszy jest posilek w wyrafinowanej restauracji, ale z glodu mozesz czasem wpasc do maka. Tylko nie mow, ze mak to restauracja inna niz wszystkie a pyszny napoj i cwiercfunciak z serem jest fajniejszy niz homary i przepiorki :)
                                                  • marek.zak1 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 11:46
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Tak jak fajniejszy jest posilek w wyrafinowanej restauracji, ale z glodu mozesz czasem wpasc do maka. Tylko nie mow, ze mak to restauracja inna niz wszystkie a pyszny napoj i cwiercfunciak z serem jest fajniejszy niz homary i przepiorki :)

                                                    Jest fajniejszy i bardziej konkretny. Wytworne restauracje to zaswsze przerost formy nad trescią. Niedaleko ,mnie, na Walew Miedxzeszyńskim, otworzyli najnowocześniejszego maka w Europie. Jest super.

                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 11:59
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ale kto powiedzial, ze mnie nie interesuja? Napisalem tylko, ze mnie smieszy te
                                                    > n dekadencki teatrzyk wokol tego zagadnienia. Uwazam ze to gowno warte, ale swi
                                                    > at jest pelen gowno wartych rzeczy. Porno tez gowno warte, a jednak czesto je o
                                                    > gladam.
                                                    > Dla mnie dziwki jawia sie jako czynnosc zastepcza, ale z braku laku czasem dobr
                                                    > e i to. Lepsza bylaby udana relacja z kobieta, ale gdy ta jest poza zasiegiem t
                                                    > o bierzesz co innego.


                                                    Widzisz Sabat, znów wykonałeś zwrot na wiatr i masz całkiem nowe stanowisko w dyskusji :-)
                                                  • sabat.77 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 12:16
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Widzisz Sabat, znów wykonałeś zwrot na wiatr i masz całkiem nowe stanowisko w d
                                                    > yskusji :-)

                                                    Nie, to Ty dokonałeś odmiennej interpretacji tego co piszę!
                                                  • izyrider Re: Dlatego mężczyzna 03.08.14, 20:23
                                                    Dziwki nie angazuja sie z tymi ktorych uwazaja za nie ,,wartych zachodu,,- tak,tak musza zarabiac na zycie i nie lubia ryzyka..Przy tej wiedzy o mezczyznach (najczesciej nie aplikowanej) to malo spontanicznych idiotek mialoby szanse..i wiekszosc frajerow topnieje jak swieczka na choince wigilijnej.Widzialem to setki razy.. Mak to nie jest restautacja to junki food servis..jak.. shot time w bramie.
                                                  • rekreativa Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 12:43
                                                    "Gdy jednak zacząłeś dobierac argumenty na poparcie swojego stanowiska sam zapędziłeś się w tzw "kozi róg" bo nagle okazało się że wieje hipokryzją z Twych postów. "

                                                    Co Ty opowiadasz?
                                                    Jeżeli ja stwierdzę, że hamburgery z MacDo są paskudne i nie umywają się do domowego żarcia, a potem, na jakiejś wycieczce, z braku laku zeżrę hamburgera, to znaczy, że jestem hipokrytką?
                                                    Czy to, że z braku lepszych możliwości zjadłam tegoż hamburgera w jakikowleik sposób skreśla przekonanie, że domowe jedzenie jest lepsze, a hamburger paskudny?
                                                    Co więcej, jeśli byłam naprawdę głodna, to po spożyciu hamburgera mogę nawet odczuwać chwilową satysfakcję, co nie zmienia faktu, że mięso było przypalone, buła sucha, a sałata zwiędła i że żarcie domowe wciąż jest o niebo lepsze.
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 12:50
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Co Ty opowiadasz?
                                                    > Jeżeli ja stwierdzę, że hamburgery z MacDo są paskudne i nie umywają się do dom
                                                    > owego żarcia,

                                                    Trochę nie tak. Tak by było gdyby Sabat przyrównywał seks u dziwki do fajnego seksu małżeńskiego. Wtedy jasne że mamy fast-food na miescie i smaczne i zdrowe domowe jedzenie w domu.

                                                    Trzymając się Twojej analogii, Sabat najpierw głosił tyrady jakie to hamburgery są niezdrowe, paskudne i zasadniczo fast foodem to on zainteresowany nie jest. Po czym jak mu żona podała tego odgrzanego w mikrofali hamburgera, to wcinał tylko mu się uczy trzęsły.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 13:05
                                                    > Trzymając się Twojej analogii, Sabat najpierw głosił tyrady jakie to hamburgery
                                                    > są niezdrowe, paskudne i zasadniczo fast foodem to on zainteresowany nie jest.
                                                    > Po czym jak mu żona podała tego odgrzanego w mikrofali hamburgera, to wcinał t
                                                    > ylko mu się uczy trzęsły.

                                                    No - po dwóch tygodniach bez jedzenia w ustach, to żadna hipokryzja. To samo pisze Rekreativa.
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 13:11
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > No - po dwóch tygodniach bez jedzenia w ustach, to żadna hipokryzja. To samo pi
                                                    > sze Rekreativa.

                                                    Zauważ że te hamburgery to jednak nie to co głód. Powiedzmy że to raczej życie na chlebie i wodzie. Umrzeć nie umrzesz od tego, ale przyjemnosci nie ma.
                                                    Poza tym Sabat pewnie "głodował" i dłuzej, więc do "postu" jest przyzwyczajony.

                                                    Skoro zaś "głód" powoduje, że nagle rzuca się na przypalonego hanburgera, to czy nie można założyć, że wystarczy trochę dłużej żeby potrzymać go na chlepie i wodzie i by pobiegł do tego opluwanego tutaj McDonalda gdzie serwują te hamburgery bez należytej jedzeniu otoczki emocjonalnej?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 13:21
                                                    > Skoro zaś "głód" powoduje, że nagle rzuca się na przypalonego hanburgera, to cz
                                                    > y nie można założyć, że wystarczy trochę dłużej żeby potrzymać go na chlepie i
                                                    > wodzie i by pobiegł do tego opluwanego tutaj McDonalda gdzie serwują te hamburg
                                                    > ery bez należytej jedzeniu otoczki emocjonalnej?

                                                    A czy Sabat GDZIEKOLWIEK napisał, że JEDYNĄ przyczyną, dla której nie skorzysta z usług prostytutki jest jej brak pożądania, emocji i miłości? Bo tylko w tym przypadku Twoje porównanie ma sens.
                                                  • rekreativa Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 13:37
                                                    No właśnie, bo ja dobrze pamiętam, jak sabat pisał, że się boi chorób.
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 15:22
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > A czy Sabat GDZIEKOLWIEK napisał, że JEDYNĄ przyczyną, dla której nie skorzysta
                                                    > z usług prostytutki jest jej brak pożądania, emocji i miłości? Bo tylko w tym
                                                    > przypadku Twoje porównanie ma sens.

                                                    Widzisz, gdyby Sabat napisał, że nie pójdzie na dziwki bo ma takie zasady, to bym to uszanował. Nawet by mi to imponowało.
                                                    Co innego, gdy Sabat pisze, że to nie pójście na dziwki samo w sobie jest złe wg niego, ale że to seks bez emocji jest kiepski i mało atrakcyjny.

                                                    "Za pieniądze kobieta może udostępnić ci na krótkoterminowe użytkowanie swoje ciało, byś mógł wykonać serię ruchów frykcyjnych i zwieńczyć dzieło siknąwszy w nią parę razy swoim nasieniem. Jej świadomość w tym czasie odpłynie przez lufcik i będzie szybować nad miastem niczym Abraham zabrany na podniebną przejażdżkę przez Pańskiego Anioła.
                                                    Jeśli to ci odpowiada - proszę bardzo."

                                                    Po czym nagle okazuje się, że gdy żona udostępnia nawet nie ciało, ale tylko rekę, to nagle TO Sabatowi odpowiada.
                                                    Tutaj widzę ironie.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 15:38
                                                    > Po czym nagle okazuje się, że gdy żona udostępnia nawet nie ciało, ale tylko re
                                                    > kę, to nagle TO Sabatowi odpowiada.

                                                    Gdzie napisał, że to mu odpowiada?
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 15:45
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Gdzie napisał, że to mu odpowiada?

                                                    Skoro skorzystał i nagle przestał mówić o rozwodzie to chyba mu odpowiada.
                                                    Dla mnie jasną sytuacją, że mu to nie odpowiada byłoby gdyby powiedział małżonce, ze HJ to on sobie może sam zrobić bez proszenia się i czekania X tygodnii.

                                                    Tak jak na forum któryś z Panów deklaruje, że nie sypia z małzonką bo teraz to ma to już w d***e po takim czasie. Nie chce on, żeby ew. jednorazowy numerek przeszkodził w rozwodzie. Takiej ew. postawy oczekiwałbym od Sabata gdyby naprawdę wierzył w to co pisze.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 16:06
                                                    > Skoro skorzystał i nagle przestał mówić o rozwodzie to chyba mu odpowiada.

                                                    No to wróćmy do jedzenia. Skoro zjadłam spleśniałą bułkę, bo umierałam z głodu, to znaczy, że odpowiada mi jedzenie spleśniałych bułek? Tylko plis, nie pisz, że to inny kaliber, bo nie o to chodzi.

                                                    Moim zdaniem Sabat uważa seks z prostytutką za namiastkę seksu. Ale tak samo obecny seks z własną żoną uważa za namiastkę seksu. Nie ma w tym żadnej specjalnej niespójności.
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 16:21
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > No to wróćmy do jedzenia.

                                                    Jedzenie może byc tylko metaforą (jak przysłowiowa "pomidorowa"). Nie możesz jednak rozpatrywać na jego przykładzie działań pt. głodował tak długo to się złamał bo by umarł z głodu. Bo bez seksu by nie umarł. Taki HJ to by sobie sam mógł zrobić.

                                                    > Moim zdaniem Sabat uważa seks z prostytutką za namiastkę seksu. Ale tak samo ob
                                                    > ecny seks z własną żoną uważa za namiastkę seksu.

                                                    Widzisz, zaczynasz mnie rozumieć.
                                                    Skoro w OBU przypadkach jest to namiastka seksu, to czemu w jednym przypadku dziwi się gościom którzy się na to decydują (jego "na głowę trzeba upaść"), a w drugim SAM korzysta bez marudzenia?
                                                  • sabat.77 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 16:25
                                                    Dziwie sie, ze wierza w cyrk, nie w to ze korzystaja. Nie manipuluj. W to ze korzystaja wcale sie nie dziwie.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 16:31
                                                    > Jedzenie może byc tylko metaforą (jak przysłowiowa "pomidorowa"). Nie możesz je
                                                    > dnak rozpatrywać na jego przykładzie działań pt. głodował tak długo to się złam
                                                    > ał bo by umarł z głodu. Bo bez seksu by nie umarł. Taki HJ to by sobie sam mógł
                                                    > zrobić.

                                                    Prosiłam, żebyś nie nawiązywał do kalibru, bo nie o kaliber chodzi. Chodzi wyłącznie o Twoje nielogiczne rozumowanie "skorzystał"=>"odpowiada mu". Na prawdę nie znasz żadnego gościa, który z braku laku zerżnął skończonego paszteta?


                                                    > Skoro w OBU przypadkach jest to namiastka seksu, to czemu w jednym przypadku dz
                                                    > iwi się gościom którzy się na to decydują (jego "na głowę trzeba upaść"), a w d
                                                    > rugim SAM korzysta bez marudzenia?

                                                    Raczej dziwi się, że goście nie widzą, że to namiastka. Po drugie nie wiem, skąd po raz kolejny bierzesz to "korzysta bez marudzenia".
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 16:53
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Na praw
                                                    > dę nie znasz żadnego gościa, który z braku laku zerżnął skończonego paszteta?

                                                    Nie znam takiego, co by najpierw pisał że trzeba na głowę upaść żeby lecieć na seks ze skończonym pasztetem, po czym sam to robił.


                                                    > Raczej dziwi się, że goście nie widzą, że to namiastka. Po drugie nie wiem, ską
                                                    > d po raz kolejny bierzesz to "korzysta bez marudzenia".

                                                    Widzisz, Sabat ma mocno teoretyczną wiedzę o dziwkach. Jemu się wydaje że tak jest jak on sądzi że jest. To troche tak jak w dyskusji o prostytucji bazować nad niedolą seksuwalnych niewolnic (niczym te z Bangladeszu) a zupełnie pomijać narastający model małolat które szukają sponsorów. Czasami naprawdę to czy dany facet jest de facto sponsorem, czy też partnerem w związku zależy od nastawienia danej dziewczyny, a nie od niego. On moze sądzić że są razem bo jest fajnym facetem, a ona może z nim byc dla wygody.
                                                    Więc namiastka z małolatą która jest sponsorowana może dawać więcej emocji niż najfajniejszy seks który Sabat zaznał ze swoją małżonką (z czałym szacunkiem dla małżonki). Po prostu póki, nie sprawdzi sam nie będzie wiedział.

                                                    Co do korzystania bez marudzenia -to chodziło mi o jego podejście PO fakcie. Temat rozwodu zniknął, dobry nastrój na forum się pojawił. Szukałem, ale nie moge znaleźc tego posta gdzie Sabat pisał do Kitty, że to nie było bzykanko jak wszyscy sądzili ale HJ.
                                                  • mojemail3 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 17:12
                                                    kutuzow napisał:

                                                    "(...)Więc namiastka z małolatą która jest sponsorowana może dawać więcej emocji niż najfajniejszy seks który Sabat zaznał ze swoją małżonką (z czałym szacunkiem dla małżonki). Po prostu póki, nie sprawdzi sam nie będzie wiedział (...)"

                                                    Kutuzow, załamujesz mnie dzisiaj...O czym Ty piszesz? Małolata to nieletnia, to prokurator się kłania...Już Wam na mózg ten seks wali, prostytutki, małolaty, może dzieci niedługo?
                                                    Też nie wiesz jak jest, może sprawdzisz
                                                    Byle się nie starac, nie walczyć, nie narażać na odmowę...

                                                    "(...)Co do korzystania bez marudzenia -to chodziło mi o jego podejście PO fakcie. Temat rozwodu zniknął, dobry nastrój na forum się pojawił. Szukałem, ale nie moge znaleźc tego posta gdzie Sabat pisał do Kitty, że to nie było bzykanko jak wszyscy sądzili (...)"

                                                    Normalne w małżeństwie,że się bredzi o rozwodzie, takie gadanie.
                                                  • sea.sea Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 17:16
                                                    > Normalne w małżeństwie,że się bredzi o rozwodzie

                                                    Yyy, doprawdy?
                                                  • mojemail3 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 17:18
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > > Normalne w małżeństwie,że się bredzi o rozwodzie
                                                    >
                                                    > Yyy, doprawdy?

                                                    Doprawdy, a co jesteś w idealnym małżeństwie, bez nieporozumień i kryzysów?

                                                  • sea.sea Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 17:25
                                                    Nie, ale nie mam w zwyczaju "bredzić" publicznie (lub w ramach kłótni z partnerem) na temat rzeczy, na które nie jestem zdecydowana. W tym - rozstania. Nie wydaje mi się to normalnym sposobem na odreagowanie kryzysu związkowego.
                                                  • mojemail3 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 17:31
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Nie, ale nie mam w zwyczaju "bredzić" publicznie (lub w ramach kłótni z partner
                                                    > em) na temat rzeczy, na które nie jestem zdecydowana. W tym - rozstania. Nie wy
                                                    > daje mi się to normalnym sposobem na odreagowanie kryzysu związkowego.

                                                    Sea, a jakie są "normalne sposoby odreagowania kryzysu związkowego" ?
                                                    A dobry blef czasem lepszy od wielogodzinnych rozmów...
                                                    Poza tym co się robi na tym forum od lat poza potępianiem żony Sabata i namawianiem do rozwodu? A prawdziwe przyczyny i problemy wyszły niedawno.
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 17:35
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > A dobry blef czasem lepszy od wielogodzinnych rozmów...

                                                    Widzisz MM, w serialu "House MD" tytułowy bohater wypowiedział taką kwestie, że powinno się straszyć tylko wtedy, gdy jesteśmy w stanie faktycznie zrealizować swoją groźbę. Bo groźba za która nic nie stoi jest tylko śmieszna. Druga strona mówi "sprawdzam" i okazuje się że nie ma się w ręku nawet pary dwójek. wychodzi z tego takie "wymachiwanie szabelką" którego nikt nie bierze na poważnie.
                                                  • mojemail3 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 17:39
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > "wymachiwanie szabelką" którego nikt nie bierze na poważnie.

                                                    Tu masz rację,blef blefem, ja bym spełniła obietnicę w razie braku współpracy z drugiej strony.
                                                  • kutuzow Nierozerwalność sakramentu małżeństwa? 31.07.14, 17:42
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Tu masz rację,blef blefem, ja bym spełniła obietnicę w razie braku współpracy z
                                                    > drugiej strony.

                                                    a jak to się ma do tego co pisałaś o nierozerwalności sakramentu małżeństwa?
                                                  • mojemail3 Re: Nierozerwalność sakramentu małżeństwa? 31.07.14, 17:47
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > a jak to się ma do tego co pisałaś o nierozerwalności sakramentu małżeństwa?

                                                    Miałam na myśli separację, a niby dlaczego miałabym ( hipotetycznie) cokolwiek drugiej stronie ułatwiać?
                                                    Oczywiście to jest teoretyzowanie, bo nie było mowy o rozwodzie.
                                                  • kutuzow Re: Nierozerwalność sakramentu małżeństwa? 31.07.14, 17:52
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Miałam na myśli separację,

                                                    MojeMail. Jesteś Katoliczką, ja Ateistą, ale czy TY znasz słowa Własnej przysięgi małżeńskiej???

                                                    Podpowiem Ci, że tam jest taki fragment: "...oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci."

                                                    Jak dla mnie Separacja jest takim własnie opuszczeniem. Poza tym nie znam terminu "separacja" w Kościele Katolickim. Jak nic kolejna próba "obejścia systemu" przez tych wierzących co to mają "swoją" wiarę i nie przejmują się tym co głosi Kościół.



                                                  • mojemail3 Re: Nierozerwalność sakramentu małżeństwa? 31.07.14, 17:57
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Jak dla mnie Separacja jest takim własnie opuszczeniem. Poza tym nie znam termi
                                                    > nu "separacja" w Kościele Katolickim. Jak nic kolejna próba "obejścia systemu"
                                                    > przez tych wierzących co to mają "swoją" wiarę i nie przejmują się tym co głosi
                                                    > Kościół.


                                                    Kutuzow, w takim razie jesteś FUNDAMENTALNYM ATEISTĄ...
                                                    Jakie obejście systemu ? Co znowu za system wymyśliłeś?
                                                    Byłbyś idealnym WIELKIM DEMAGOGIEM ;-)

                                                    Zona alkoholika ma z nim być? Daj się zabić i zniszczyć? Nie żartuj...
                                                    Zle rozumiana zasada nadstawiana drugiego policzka...
                                                    Wszystkim można manipulowac jak się okazuje.
                                                  • kutuzow Re: Nierozerwalność sakramentu małżeństwa? 31.07.14, 18:05
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Zona alkoholika ma z nim być? Daj się zabić i zniszczyć? Nie żartuj...
                                                    > Zle rozumiana zasada nadstawiana drugiego policzka...
                                                    > Wszystkim można manipulowac jak się okazuje.

                                                    MM, albo się w coś WIERZY, albo nie. Nie ma wyjadania rodzynek z ciasta. Wierze w to co mi jest wygodne to jest własnie wiara ludyczna o której Ci pisałem.

                                                    Sama piszesz o nierozerwalności małżeństwa tylko po to żeby tydzień później wyskakiwać z separacją. Sorry ale nie ma SEPARACJI w Naukach Kościoła Katolickiego.
                                                    Pokaż mi jakiś cytat z Biblii, albo Przykazań Kościoła to pogadamy. Bo na razie to wziełaś coś ze świeckiego świata i na własną modłę sobie "wkleiłaś" do swojej wiary.
                                                  • mojemail3 Re: Nierozerwalność sakramentu małżeństwa? 31.07.14, 18:16
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > MM, albo się w coś WIERZY, albo nie. Nie ma wyjadania rodzynek z ciasta. Wierze
                                                    > w to co mi jest wygodne to jest własnie wiara ludyczna o której Ci pisałem.

                                                    Kutuzow, proszę Cię, nie ośmieszaj się...
                                                    Poza tym odkąd jesteś ekspertem od tego w co i jak mają wierzyć chrześcijanie?
                                                    sychar.org/w-skrajnych-sytuacjach-dlaczego-separacja-a-nie-rozwod/
                                                    www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TA/TAI/pr_malzenskie_09.html#

                                                    > Sama piszesz o nierozerwalności małżeństwa tylko po to żeby tydzień później wys
                                                    > kakiwać z separacją. Sorry ale nie ma SEPARACJI w Naukach Kościoła Katolickiego

                                                    No właśnie jest.


                                                    > Pokaż mi jakiś cytat z Biblii, albo Przykazań Kościoła to pogadamy. Bo na razie
                                                    > to wziełaś coś ze świeckiego świata i na własną modłę sobie "wkleiłaś" do swoj
                                                    > ej wiary.

                                                    Masz powyżej, poczytaj, poszukaj a nie strzelaj z nienabitej broni...
                                                  • sea.sea Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 17:35
                                                    > Sea, a jakie są "normalne sposoby odreagowania kryzysu związkowego" ?

                                                    W tym przypadku takie, które nie robią człowiekowi z gęby cholewy.

                                                    > A dobry blef czasem lepszy od wielogodzinnych rozmów...

                                                    A czasem mówisz "to ja odchodzę", chociaż tak naprawdę w ogóle jesteś na to niegotowa i w żaden sposób Ci się to odejście nie opłaci - licząc że partner Cię zatrzyma, a on stwierdza "no trudno może masz rację" - i tyle ze wspaniałego blefu :)
                                                  • mojemail3 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 17:40
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > A czasem mówisz "to ja odchodzę", chociaż tak naprawdę w ogóle jesteś na to nie
                                                    > gotowa i w żaden sposób Ci się to odejście nie opłaci - licząc że partner Cię z
                                                    > atrzyma, a on stwierdza "no trudno może masz rację" - i tyle ze wspaniałego ble
                                                    > fu :)

                                                    O tu mnie nie znasz, logistyka, działanie, nie ma to tamto...
                                                    Poza tym dlaczego "odchodzę" zamiast " Ty się pakuj" ???
                                                  • sea.sea Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 17:53
                                                    Forma "Ty" była metaforyczna, mogłam użyć równie dobrze "człowiek", nie chodziło mi o to, co Ty osobiście robisz lub do czego jesteś zdolna ;)

                                                    "Odchodzę" czy "Pakuj się" zależy od tego, czyje jest obecnie zajmowane mieszkanie. Nie zawsze jest wspólnie zakupione za wspólne pieniądze :)
                                                  • mojemail3 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 17:59
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > "Odchodzę" czy "Pakuj się" zależy od tego, czyje jest obecnie zajmowane mieszka
                                                    > nie. Nie zawsze jest wspólnie zakupione za wspólne pieniądze :)

                                                    Masz rację, sytuacje bywają skomplikowane, ale z zasady co to za małżeństwo gdzie każdy ma SWOJE? My mamy wspólne, a w razie czego dałoby się rozwiązać drugiego mieszkania...
                                                  • mojemail3 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 18:04
                                                    bcde, masz:

                                                    "(...)Kodeks wyróżnia w zasadzie dwie kategorie małoletnich, przed ukończeniem 13 roku życia, i pomiędzy 13 a 18 rokiem życia. Poniżej 13 lat, małoletni nie mają w ogóle zdolności do czynności prawnych (...)"

                                                    www.infor.pl/prawo/dziecko-i-prawo/nieletni-i-prawo/685742,Maloletni-w-prawie-cywilnym.html
                                                  • kutuzow współżycie z nieletnią 31.07.14, 18:09
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > bcde, masz:
                                                    >
                                                    > "(...)Kodeks wyróżnia w zasadzie dwie kategorie małoletnich, przed ukończeniem
                                                    > 13 roku życia, i pomiędzy 13 a 18 rokiem życia. Poniżej 13 lat, małoletni nie m
                                                    > ają w ogóle zdolności do czynności prawnych (...)"
                                                    >
                                                    > rel="nofollow">www.infor.pl/prawo/dziecko-i-prawo/nieletni-i-prawo/685742,Maloletni-w-prawie-cywilnym.html


                                                    podpowiem, że koncówka w linku "małoletni w prawie cywilnym" może być małą wskazówką że szukasz nie w tym rodzaju kodeksu.


                                                    Art. 200

                                                    § 1. Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania,

                                                    podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

                                                    kodeks.ws/karny/art200.htm
                                                  • mojemail3 Re: współżycie z nieletnią 31.07.14, 18:17
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Art. 200
                                                    >
                                                    > § 1. Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec ta
                                                    > kiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim c
                                                    > zynnościom albo do ich wykonania,
                                                    >
                                                    > podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
                                                    >
                                                    > kodeks.ws/karny/art200.htm

                                                    Dobrze więc, zgodnie z prawem współżyjcie z 16 latkami, o ile wyrażą na to świadomą zgodę...
                                                  • bcde Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 18:15
                                                    > bcde, masz:
                                                    >
                                                    > "(...)Kodeks wyróżnia w zasadzie dwie kategorie małoletnich, przed ukończeniem
                                                    > 13 roku życia, i pomiędzy 13 a 18 rokiem życia. Poniżej 13 lat, małoletni nie m
                                                    > ają w ogóle zdolności do czynności prawnych (...)"
                                                    >
                                                    > rel="nofollow">www.infor.pl/prawo/dziecko-i-prawo/nieletni-i-prawo/685742,Maloletni-w-prawie-cywilnym.html


                                                    No i co z tego? Jak to się ma do definicji osoby małoletniej? Czy kutuzow pisał coś o kategorii do 13 lat i zdolności do czynności prawnych? Pisał o seksie z osobą poniżej 15 lat, że pojechałaś prokuratorem i zboczeniem? Piszesz bzdurę, ale twoje musi być na wierzchu?
                                                  • mojemail3 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 21:54
                                                    bcde napisał:

                                                    > No i co z tego? Jak to się ma do definicji osoby małoletniej? Czy kutuzow pisał
                                                    > coś o kategorii do 13 lat i zdolności do czynności prawnych? Pisał o seksie z
                                                    > osobą poniżej 15 lat, że pojechałaś prokuratorem i zboczeniem? Piszesz bzdurę,
                                                    > ale twoje musi być na wierzchu?

                                                    No czekaj, ale w zasadzie, dlaczego ja dałam się zakrzyczeć?
                                                    Definicja małoletniego, własnie w wieku 13-18 lat występuje w prawie cywilnym, w prawie karnym występuje pojęcie młodocianego, ale w znaczeniu SPRAWCY CZYNU zabronionego.
                                                    A ofiarą może być właśnie małoletni płci obojga ( bo mowa była o "małolatach" od lat 13-18)

                                                    A tu jest treść artykułu przytoczonego przez Kutuzowa:
                                                    Art. 200

                                                    § 1. Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania,
                                                    podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

                                                    No to co się nam nie zgadza? Obcowanie z małoletnim poniżej 15 lat to do prokuratury jest...
                                                    A była mowa o małolatach,potocznie, bez uściślenia w jakim wieku, miałam prawo się przyczepić...
                                                    Oczywiście MOJE nie musi być na wierzchu ( choć nie powiem, lubię ;-)
                                                    Szkoda,że nie ma TB na forum teraz ona jest prawnikiem to by nam wytłumaczyła...

                                                    No i jeszcze jedno bcde, ja sobie mówię z Kutuzowem, że mnie on dziś załamuje, on mi tak samo i jest ok, pogadamy sobie na forum, czasem ostro ( ale przecież to dyskusja jest a nie kłótnia) ale nigdy bym nikomu nie powiedziała " jesteś załamujący" beznadziejny, głupi itp.
                                                    Bo to już epitet jest.
                                                    Tak rozmawiałeś z żoną ? Bo tu widzisz w dyskusjach lepiej powiedzieć, jakie odczucia w nas druga osoba wywołuje a nie jak ją oceniamy...

                                                    Ufff, może dość, naprawdę wyjeżdżam, odpoczniecie ode mnie do...18 sierpnia conajmniej...
                                                    Na pewno będzie miło:)


                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 17:24
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Kutuzow, załamujesz mnie dzisiaj.
                                                    Ta, ty też mnie dzisiaj załamujesz.

                                                    > Małolata to nieletnia, to
                                                    > prokurator się kłania...

                                                    Dla gościa pod 40-tkę laską która ma lat 18 lub 19 to małolata.
                                                    Tak dla ścisłości prokurator to jest chyba do 15 roku zycia. (ale mogę się mylić tutaj -ew 16tego)

                                                    >
                                                    > Normalne w małżeństwie,że się bredzi o rozwodzie, takie gadanie.

                                                    Sorry, ale to chyba zależy od "standardów" tego małżeństwa. Dla mnie straszenie rozwodem to byłaby już "koncówka" małżeństwa a nie coś "normalnego".
                                                  • mojemail3 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 17:28
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Dla gościa pod 40-tkę laską która ma lat 18 lub 19 to małolata.
                                                    > Tak dla ścisłości prokurator to jest chyba do 15 roku zycia. (ale mogę się myli
                                                    > ć tutaj -ew 16tego)

                                                    A taka małolata...A dla takiej małolaty 40 latek to rzeczywiście do sponsorowania, w tym wieku to bym się brzydziła 40 latka...

                                                    > Sorry, ale to chyba zależy od "standardów" tego małżeństwa. Dla mnie straszenie
                                                    > rozwodem to byłaby już "koncówka" małżeństwa a nie coś "normalnego".

                                                    Standardy małżeństwa, a co to takiego?
                                                    Straszenie rozwodem to nie, ale sugerowania separacji, dlaczego nie?
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 17:41
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Standardy małżeństwa, a co to takiego?
                                                    > Straszenie rozwodem to nie, ale sugerowania separacji, dlaczego nie?

                                                    Coś na co godzi się dana para, a na co inna by się nie zgodziła.
                                                    Dla Ciebie strasznie rozwodem jest OK, dla mnie byłby to sygnał do tego że jest już po związku.
                                                    Dla Sabata długi czas bez Seksu jest OK, dla mnie byłby to powód do rozstania.
                                                    Jak widzisz każdy ma swoje własne reguły co dla niego jest kluczowe w zwiazku/małżeństwie.

                                                    > Straszenie rozwodem to nie, ale sugerowania separacji, dlaczego nie?

                                                    a czym to się niby rózni?
                                                    Dla mnie separacja to taki rozwód dla tchórzy. Boimy się podjąć ostateczną decyzję, to zobaczymy czy strach jest na tyle mocny że może jednak będziemy razem.


                                                    P.S. Pomijam już całkowicie jak śmieszne w Twoich ustach jest strasznie rozwodem, biorąc pod uwagę to co wcześniej pisałaś, że dla Ciebie małżeństwo jest nierozerwalne aż do śmierci.
                                                  • mojemail3 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 17:46
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > > Straszenie rozwodem to nie, ale sugerowania separacji, dlaczego nie?
                                                    >
                                                    > a czym to się niby rózni?
                                                    > Dla mnie separacja to taki rozwód dla tchórzy. Boimy się podjąć ostateczną decy
                                                    > zję, to zobaczymy czy strach jest na tyle mocny że może jednak będziemy razem.

                                                    Różni się zasadniczo, małżeństwo w separacji nadal jest małżeństwem.
                                                    No widzisz, tak samo można powiedzieć,że ślub cywilny (dla wierzących) jest ślubem dla tchórzy...I po co takie racjonalizacje?

                                                    > P.S. Pomijam już całkowicie jak śmieszne w Twoich ustach jest strasznie rozwode
                                                    > m, biorąc pod uwagę to co wcześniej pisałaś, że dla Ciebie małżeństwo jest nier
                                                    > ozerwalne aż do śmierci.

                                                    A czy ja mówiłam,że straszyłam rozwodem? Sabat coś tam sobie projektował, ale on mówi,że jest niewierzący, czy ja mam odpowiadać za niego?
                                                    Nie wiem o co halo, Kutuzow, normalnie dajesz czadu z tymi manipulacjami...
                                                  • kutuzow Separacja vs rozwód 31.07.14, 18:01
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Różni się zasadniczo, małżeństwo w separacji nadal jest małżeństwem.
                                                    Tak samo jak Demokracja ludowa była demokracją :-)

                                                    Rozwód to definitywne zakończenie związku małżeńskiego. Od tej decyzji nie ma odwrotu. Małżeństwo rozwiązane przez rozwód przestaje istnieć. W efekcie między byłymi małżonkami powstaje rozdzielność majątkowa. Nie będą oni po sobie też dziedziczyć z mocy ustawy. Mogą także zawrzeć nowe związki małżeńskie. Z kolei w przypadku separacji sądowej zachodzą te same skutki, jak przy rozwodzie z jedną olbrzymią różnicą - nie dochodzi do rozwiązania węzła małżeńskiego. Małżeństwo formalnie nadal istnieje. Osoby decydujące się na separację sądową z jakiś powodów (kwestie religijne, dobro dzieci) nie podejmują jeszcze ostatecznej decyzji co do losów małżeństwa. Z drugiej strony nie chcą dalej żyć w ustroju wspólności majątkowej, ani po sobie dziedziczyć. Od separacji sądowej odróżnia się tzw. separację faktyczną. W przypadku separacji faktycznej mąż i żona postanawiają żyć osobno, zrywają wspólne pożycie. Mimo to w świetle prawa z powodu braku odpowiedniego orzeczenia sądowego nadal istnieje między nimi ustrój wspólności majątkowej (o ile oczywiście nie został zniesiony poprzez majątkową umowę małżeńską). Małżonkowie żyjący w separacji faktycznej dziedziczą po sobie z mocy ustawy "
                                                    www.rozwody.pl/adwokat-rozwod-separacja-podst.html
                                                    Jak widzisz mój opis "rozwód dla tchórzy" jest bardzo trafny.

                                                    > że ślub cywilny (dla wierzących) jest ślubem dla tchórzy...I po co takie racjonalizacje?

                                                    ale ja się z tym zgodze. Dla WIERZĄCYCH ślub cywilny będzie przejawem tchórzostwa.
                                                    Dla mnie (niewierzącego) ślub koscielny byłby przejawem hipokryzji.

                                                    > A czy ja mówiłam,że straszyłam rozwodem?

                                                    No sorry, ale do kogo w takim razie odnosiło się to Twoje:
                                                    "Normalne w małżeństwie,że się bredzi o rozwodzie, takie gadanie."
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152376045,Re_Dlatego_mezczyzna.html
                                                    Rozumiem że u sąsiadów za scianą uzłyszałas. Bo "normalnie w małżeństwie" ale nie w Twoim.
                                                  • mojemail3 Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 18:10
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > mojemail3 napisała:
                                                    > > Różni się zasadniczo, małżeństwo w separacji nadal jest małżeństwem.

                                                    kutuzow napisał:
                                                    >Z kolei w przypadku separacji sądowej zachodzą te same skutki, jak przy rozwodzie z jedną
                                                    > olbrzymią różnicą - nie dochodzi do rozwiązania węzła małżeńskiego.
                                                    Tak samo jak Demokracja ludowa była demokracją :-)

                                                    Kutuzow, jesteś Mistrzem Manipulacji...( też MM ;-)


                                                    > No sorry, ale do kogo w takim razie odnosiło się to Twoje:
                                                    > "Normalne w małżeństwie,że się bredzi o rozwodzie, takie gadanie."
                                                    rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152376045,Re_Dlatego_mezczyzna.html
                                                    > Rozumiem że u sąsiadów za scianą uzłyszałas. Bo "normalnie w małżeństwie" ale n
                                                    > ie w Twoim.

                                                    "Takie gadanie" napisałam. Bo człowiek w emocjach różne rzeczy mówi, pogubić też się może. Nie jestem ideałem i nie żyję w idealnym związku, ale trwa on 16 lat i teraz jest lepiej niż kiedykolwiek...
                                                  • kutuzow Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 18:19
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Kutuzow, jesteś Mistrzem Manipulacji...( też MM ;-)

                                                    Mozesz rozwinąć? Przecież wkleiłem Ci jasną interpretację przepisów (nie swoją) wraz ze źródłem.
                                                    No sorry, ale nie obronisz wersji że Separacja nadal jest małżeństwem. Formalnie owszem, ale tylko formalnie. Nie ma zachowanych więzi: fizycznej, duchowej i gospodarczej, które są składnikami małżeństwa (bez nich można starać się o rozwód właśnie).


                                                    > "Takie gadanie" napisałam. Bo człowiek w emocjach różne rzeczy mówi
                                                    Niestety mam wrażenie, że na forum także w emocjach "takie gadanie" uprawiasz -vide ostatni wyskok z Separacja w KK.
                                                  • mojemail3 Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 18:22
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Niestety mam wrażenie, że na forum także w emocjach "takie gadanie" uprawiasz -
                                                    > vide ostatni wyskok z Separacja w KK.

                                                    Otworzyłeś te linki o separacji w KK? Widocznie nie.Wiesz swoje.
                                                    Ja się do błędu przyznaję, nie zajrzałam do kodeksu karnego...
                                                  • kutuzow Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 18:32

                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Otworzyłeś te linki o separacji w KK? Widocznie nie.Wiesz swoje.
                                                    > Ja się do błędu przyznaję, nie zajrzałam do kodeksu karnego...

                                                    Owszem i oczom nie wierze:

                                                    "Na małżeńską wspólnotę składają się: wspólne zamieszkanie, stół i łoże. Zachodzą jednak czasem takie okoliczności (przyczyny), które pozwalają lub wymagają zniesienia tej wspólnoty. Idzie tu po prostu o separację małżonków, która upoważnia jedynie do rozejścia, czyli osobnego zamieszkania, i co się z tym łączy do przerwania małżeńskiego pożycia. Inaczej mówiąc: separacja zwalnia z obowiązku wspólnego zamieszkania i oddawania małżeńskiej powinności. Trwa jednak nadal węzeł małżeński."

                                                    Czyli jednym słowem przysięga przysięgą, ale gdy robi się trudno to można odejść bo ksiądz proboszcz pozwolił.
                                                    Jak dla mnie przysięga przed Bogiem ma trochę większą "moc" niz zdanie jakiegoś tam "Prawodwcy kodeksowego":

                                                    3.1.2 Separacja z innych przyczyn

                                                    Prawodawca kodeksowy zarządza: „Jeśli jedno ze współmałżonków stanowi źródło poważnego niebezpieczeństwa dla duszy lub ciała drugiej strony albo dla potomstwa, lub w inny sposób czyni zbyt trudnym życie wspólne, tym samym daje drugiej stronie zgodną z prawem przyczynę odejścia, bądź na mocy dekretu ordynariusza miejsca, bądź też gdy niebezpieczeństwo jest bezpośrednie, również własną powagą

                                                    Poza tym co ze zdaniem "Co Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela"?
                                                    jak dla mnie przysięga to złączenie przed Bogiem i w imię Boga.

                                                  • rekreativa Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 18:45
                                                    "Poza tym co ze zdaniem "Co Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela"?
                                                    > jak dla mnie przysięga to złączenie przed Bogiem i w imię Boga."

                                                    No i przecież nadal są złączeni, na wieki wieków, bo węzeł małżeński nigdy nie ulega rozwiązaniu - separacja polega jedynie na oddzielnym przebywaniu małżonków.
                                                    Gdzie tu widzisz sprzeczność?
                                                  • mojemail3 Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 20:10
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No i przecież nadal są złączeni, na wieki wieków, bo węzeł małżeński nigdy nie
                                                    > ulega rozwiązaniu - separacja polega jedynie na oddzielnym przebywaniu małżonkó
                                                    > w.
                                                    > Gdzie tu widzisz sprzeczność?

                                                    Uwielbiam to chłodne i rzeczowe spojrzenie Rekreativy...
                                                    A kobieta przecież, a nie rozemocjonowana;-)
                                                  • kutuzow Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 22:07
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > No i przecież nadal są złączeni, na wieki wieków, bo węzeł małżeński nigdy nie
                                                    > ulega rozwiązaniu - separacja polega jedynie na oddzielnym przebywaniu małżonkó
                                                    > w.
                                                    > Gdzie tu widzisz sprzeczność?

                                                    Są FORMALNIE małżeństwem, ale poza oficjalną nazwą nie stoi za tym stan faktyczny.
                                                    Mogę się założyć że w hipotetycznym małżeństwie Amerykanina z Polką, które szybko weszło w fazę takie separacji kościelnej Urząd Imigracyjny dopatrywałby się próby zdobycia Zielonej Karty. Bo de facto by razem ze sobą nie byli.
                                                    Jak dla mnie to tylko kwestia nazwy czy nazywamy to PORZUCENIEM czy SEPARACJĄ. Jest to dokładnie to samo, tylko ładniej się nazywa.

                                                    Inny przykład -to jak z obywatelstwem polskim. Możesz mieć paszport innego kraju, możesz nie widzieć Polski od czasów urodzenia, ale nie możesz się zrzec obywatelstwa (procedura jest zaporowo trudna -ociera się o zgodę Prezydenta RP!). Czyli z Polską możesz od lat nie mieć nic wspólnego, możesz się czuć np. Niemcem, ale formalnie jesteś Polakiem.
                                                  • rekreativa Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 22:41
                                                    " Są FORMALNIE małżeństwem, ale poza oficjalną nazwą nie stoi za tym stan faktycz
                                                    > ny."

                                                    No tak, formalnie są wciąż małżeństwem, a z tej formalności wynikają stany faktyczne takie, że np. nie moga zawrzeć związku małżeńskiego z kim innym. Nawet więcej, bo w ogóle nie mogą związać się z kim innym - nie wedle zasad kościelnych. Zwolnieni są z pewnych powinności jak dzielenie stołu i łoża, ale nie z innych zasadniczych.
                                                    Swoją drogą, nie wiem, o co właściwie Ci chodzi?
                                                    Kościół poszedł bardzo naprzód, że uznał separację małżonków. Bądź co bądź pozwalanie na to, by ktoś tkwił w krzywdzie, kiedy jest możliwość tę krzywdę przerwać zbyt chrześcijańskie nie jest.
                                                  • kutuzow Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 23:20
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > No tak, formalnie są wciąż małżeństwem, a z tej formalności wynikają stany fakt
                                                    > yczne takie, że np. nie moga zawrzeć związku małżeńskiego z kim innym

                                                    Faktycznie ogromny problem :-)

                                                    > Nawet więcej, bo w ogóle nie mogą związać się z kim innym - nie wedle zasad kościelnych
                                                    Czemu nie miałby ktoś żyć w konkubinacie? Formalnie wg KK to nie związek a cudzołóstwo -ot po prostu kolejny grzech do kolekcji. Sorry, ale to że np. żona wybrała sobie separacje nie oznacza że mąż ma teraz żyć jak mnich.

                                                    >Zwolnieni są z pewnych powinności jak dzielenie stołu i łoża, ale nie z innyc
                                                    > h zasadniczych.

                                                    Z jakich to zasadniczych powinności nie sa zwolnieni?

                                                    > Swoją drogą, nie wiem, o co właściwie Ci chodzi?
                                                    Chodzi mi o ten marketing z gwiazdką. Skoro KK wprowadza Separacje to niech ma odwagę zmienić treść przysięgi -np. na taką jaka jest w świeckiej ceremonii.

                                                    Bo teraz to mamy takie cwaniakowanie. Przysięgam przed Bogiem jedna, a potem robię drugie.
                                                    Jak dla mnie "nie opuszczę" i "separacja" się wykluczają jeśli chodzi o sens i istotę.

                                                    > Bądź co bądź pozw
                                                    > alanie na to, by ktoś tkwił w krzywdzie, kiedy jest możliwość tę krzywdę przerw
                                                    > ać zbyt chrześcijańskie nie jest.

                                                    Widzisz, to taki półśrodek. Odejdziemy od teorii że trzeba znosić krzyż w małżeństwie (która do niedawna była bardzo powszechna), ale nie mamy dość odwagi żeby powiedzieć "B" i zmienić przysięge lub wprowadzić formalny rozwód. Tworzymy więc takie wygibańce jak "separacja" kościelna żeby tylko pogodzić ogień z wodą.
                                                  • rekreativa Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 23:39
                                                    "Widzisz, to taki półśrodek. Odejdziemy od teorii że trzeba znosić krzyż w małże
                                                    > ństwie (która do niedawna była bardzo powszechna), ale nie mamy dość odwagi żeb
                                                    > y powiedzieć "B" i zmienić przysięge lub wprowadzić formalny rozwód. Tworzymy w
                                                    > ięc takie wygibańce jak "separacja" kościelna żeby tylko pogodzić ogień z wodą."

                                                    No fakt, że to jest pewna gimnastyka, nie jedyna zresztą w KK.
                                                    Tak to już trzeba się wyginać, jeśli się chce opierac na zbiorze podań napisanych 2 tysie lat temu...
                                                    Ale to na inną dyskusję.
                                                  • mojemail3 Re: Separacja vs rozwód 01.08.14, 00:12
                                                    kutuzow napisał:

                                                    >Sorry, ale to że np. żona wybrała sobie separacje nie oznacza że mąż ma teraz żyć jak mnich.

                                                    Całe nieszczęście polega na tym, że dla kaprysu nikt sobie separacji nie wybiera, zwykle następuje ona po zdradzie, żeby uniknąć współuzależnienia czy przemocy.
                                                    Zwykle więc jedna strona nie wywiązuje się z przysięgi, a druga pokrzywdzona wybiera separację.

                                                    > Chodzi mi o ten marketing z gwiazdką. Skoro KK wprowadza Separacje to niech ma
                                                    > odwagę zmienić treść przysięgi -np. na taką jaka jest w świeckiej ceremonii.

                                                    Kutuzow, z konia spadłeś? Zmienić przysięgę na świecką? A niby dlaczego?
                                                    Wstawiłam cytat nt. dopuszczalności separacji z NT.

                                                    > Bo teraz to mamy takie cwaniakowanie. Przysięgam przed Bogiem jedna, a potem ro
                                                    > bię drugie.
                                                    > Jak dla mnie "nie opuszczę" i "separacja" się wykluczają jeśli chodzi o sens i
                                                    > istotę.

                                                    Dla Ciebie się wyklucza. Dla innych nie.Jakie cwaniakowanie? To że ludzie są ułomni i błądzą to jest fakt, ale przeciez to nie przekreśla zasad.


                                                    > Ale nie mamy dość odwagi żeb
                                                    > y powiedzieć "B" i zmienić przysięge lub wprowadzić formalny rozwód. Tworzymy w
                                                    > ięc takie wygibańce jak "separacja" kościelna żeby tylko pogodzić ogień z wodą.

                                                    Ale kto nie ma odwagi? No nie ma możliwości formalnego rozwodu, nie da się. To trzeba zmienić wyznanie a nie zasady w KK. To byłby "wygibaniec" taki rozwód...
                                                  • mojemail3 Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 20:07
                                                    kutuzow napisał:

                                                    "(...)Poza tym co ze zdaniem "Co Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela"?
                                                    jak dla mnie przysięga to złączenie przed Bogiem i w imię Boga (...)"

                                                    No, w "imię Boga " to wyprawy krzyżowe chodziły...
                                                    Separacja nie jest rozwiązaniem małżeństwa.
                                                  • kutuzow Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 22:19
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > No, w "imię Boga " to wyprawy krzyżowe chodziły...
                                                    > Separacja nie jest rozwiązaniem małżeństwa.

                                                    Jestem prawie pewien że przysięgałaś przed Bogiem (wiesz ołtarz te sprwy).
                                                    W przysiędze jest jak wół, "i nie opuszczę Cię aż do śmierci" więc cała kwestia Separacji jest dla mnie wymysłem ludzi - taki marketing z gwiazdką na zasadzie "i nie opuszcze* Cię aż do śmierci"
                                                    * chyba że znajde dobry powód żeby czuć się usprawiedliwiona.

                                                    Wyobraź sobie Wołodyjowskiego który przysięgał bronić Kamieńca, ale też doszedł do wnioski że przysięga była "z gwiazdką". Skoro okoliczności nie pozwalają, to z przysięgi obrony do śmierci czuje się zwolniony. Śmieszne.


                                                  • mojemail3 Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 22:30
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > W przysiędze jest jak wół, "i nie opuszczę Cię aż do śmierci" więc cała kwestia
                                                    > Separacji jest dla mnie wymysłem ludzi - taki marketing z gwiazdką na zasadzie
                                                    > "i nie opuszcze* Cię aż do śmierci"
                                                    > * chyba że znajde dobry powód żeby czuć się usprawiedliwiona.

                                                    Idąc tym tokiem rozumowania, jak mąż wyjedzie za granicę do pracy, albo zona na stypendium itp. itd to małżeństwo ustaje, tak?
                                                    W zasadzie, męża czy żony do pracy też puszczać nie można, bo do śmierci wypadałoby się zszyć i do toalety razem chodzić...

                                                    > Wyobraź sobie Wołodyjowskiego który przysięgał bronić Kamieńca, ale też doszedł
                                                    > do wnioski że przysięga była "z gwiazdką". Skoro okoliczności nie pozwalają, t
                                                    > o z przysięgi obrony do śmierci czuje się zwolniony. Śmieszne.

                                                    No śmieszne, bo co to za porównanie, od czapy...
                                                  • kutuzow Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 23:24
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Idąc tym tokiem rozumowania, jak mąż wyjedzie za granicę do pracy, albo zona na
                                                    > stypendium itp. itd to małżeństwo ustaje, tak?

                                                    Podstawowa różnica. Gdy WRÓCI to nadal będziecie współżyli razem, będziecie prowadzili razem gospodarstwo domowe itp. Można to nazwać rozłąką, ale nie porzuceniem. Chyba że małżonek wyjedzie na granice i postanowi tam zostać olewając współmałżonka -wtedy to jest opuszczenie. Mimo że FORMALNIE nadal będą małżeństwem (aż do czasu rozwodu).

                                                    >
                                                    > No śmieszne, bo co to za porównanie, od czapy...

                                                    Porównanie z przysięgą Wołodyjowskiego pokazuje, że albo się przysięga na poważnie, albo ma się dwa palce skrzyżowane i cała przysięga jest dla ściemy -bo fajnie na wideo wyjdzie. Lepiej niż impreza w USC.
                                                  • mojemail3 Re: Separacja vs rozwód 01.08.14, 11:15
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Porównanie z przysięgą Wołodyjowskiego pokazuje, że albo się przysięga na poważ
                                                    > nie, albo ma się dwa palce skrzyżowane i cała przysięga jest dla ściemy -bo faj
                                                    > nie na wideo wyjdzie. Lepiej niż impreza w USC.

                                                    Kutuzow, na odjezdnym, zauważ jak emocjonalnie podchodzisz do tematu, ja tutaj argumenty, cytaty, a Ty piszesz : "ściema, impreza w USC"
                                                    Pomyśl, Ty zamierzasz mówić : "(...) przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe."
                                                    PRZYRZEKAM, ŻE BĘDZIE TRWAŁE, a jednocześnie od razu zakładasz,że jak coś nie pójdzie po Twojej myśli, to się rozstaniecie.To czym to jest jak nie rzucaniem słów na wiatr?
                                                    Jeśli ktoś składa przysięgę ale ma możliwość oddalić się od kogoś kto go krzywdzi,poniża czy zdradza to jest ściema? To jest normalna zdrowa miłość do samego siebie( i bliżniego np.uzależnionego) a nie chory masochizm.

                                                    Absolutnie Ci tej emocjonalnosci nie wyrzucam, ale Ty tez nam kobietom nie wmawiaj,ze emocje sa czyms pejoratywnym, jak wspomnialam,ich skutki moga byc dobre lub zle.

                                                    No i jeszcze jedno, na wrazliwych, emocjonalnych kobietach ten nasz swiat jeszcze jakos w posadach sie trzyma i na mezczyznach, co chca na tych kobietach robic dobre wrazenie...

                                                    ( PS.Tak, tak, wiem,banaly, jakos przezyje ta rzeczowa ocene ;-)

                                                  • sabat.77 Re: Separacja vs rozwód 01.08.14, 11:20
                                                    Mojemail, emocjonalnosc nie jest tozsama z moralnoscia i wrazliwoscia. To sa trzy odrebne cechy...
                                                  • rekreativa Re: Separacja vs rozwód 01.08.14, 11:28
                                                    Racja.
                                                    Można być rozemocjonowanym degeneratem.
                                                  • jesod To są trzy odrębne cechy 01.08.14, 13:02
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Mojemail, emocjonalnosc nie jest tozsama z moralnoscia i wrazliwoscia. To sa tr
                                                    > zy odrebne cechy...

                                                    I twierdzisz, że nigdy się ze sobą nie łączą? To tak jakbyś przeżywał świat na trzy różne sposoby, oderwane od siebie... Trochę nierealne.
                                                  • rekreativa Re: To są trzy odrębne cechy 01.08.14, 13:07
                                                    A gdzie on twierdzi, że się nigdy nie łączą?
                                                    Jesli ja powiem, że wzrost, kolor oczu i długość włosów to trzy odrębne cechy, to z tego wynika, że te cechy nigdy nie wystepują razem?
                                                  • jesod Re: To są trzy odrębne cechy 01.08.14, 13:33
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > A gdzie on twierdzi, że się nigdy nie łączą?
                                                    > Jesli ja powiem, że wzrost, kolor oczu i długość włosów to trzy odrębne cechy,
                                                    > to z tego wynika, że te cechy nigdy nie wystepują razem?

                                                    Jeśli mówimy o odrębności to mówimy o czymś co istnieje niezależnie i bez wpływu na siebie.
                                                    Tak, czy nie???
                                                    Jak kolor oczu wpływa na długość włosów i... jak kolor oczu oraz długość włosów wpływa na wzrost? Hę...?
                                                  • kutuzow Przyrzekam vs Przysięgam 01.08.14, 12:09
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Kutuzow, na odjezdnym, zauważ jak emocjonalnie podchodzisz do tematu, ja tutaj
                                                    > argumenty, cytaty, a Ty piszesz : "ściema, impreza w USC"

                                                    MM, po pierwsze ja widzę DUŻĄ różnicę między przysięgą PRZED BOGIEM, a przyrzeczeniem które składane jest przed lódźmi. Wydaje mi sie że Ty tego nie dostrzegasz, traktujesz to zamiennie a tak nie jest.
                                                    Zobacz że np. prezydent także przysięga, a nie przyrzeka. Stąd wcześniejszy mój przykład przysięgi Wołodyjowskiego - przysięgał przed BOGIEM więc tylko BÓG mógł go z tej przysięgi zwolnić (a nie ludzie).

                                                    Polski Kodeks Honorowy Boziewicza, w Art 8 przedstawia ludzi którzy łamią dane przysięgi (dane słowo honoru) jako tych, którzy nie mają zdolności honorowej - są wykluczenie ze społeczności ludzi honorowych.

                                                    Po drugie -co do cytatów to wkleiłem Ci tekst przysięgi, którą składa się -raz jeszcze podkreślę PRZED BOGIEM (a nie przed ludźmi) w Kościele. Wg mnie osoba wierząca powinna wcześniej podjąć decyzje, czy jest w stanie dotrzymać tej przysięgi gdy przyjdą ciężkie chwile w małżeństwie i czy faktycznie nie opuści aż do śmierci (dla wygody nazywając to ładnie separacją).
                                                    Jeśli nie masz aż tak głębokiej wiary -to nie przysięgasz. Dla mnie to proste. Jeśli jednak przysięgałeś/gałaś, to nie szukasz potem "furteczek" w systemie bo bez znaczenia jak nazwiesz swoje odejście, nadal jest to złamanie przysięgi.

                                                    Przyrzeczenie w USC to zupełnie mniejszy kaliber, przyrzeczenie ma to do siebie iż zakładasz że zrobisz wszystko co w Twojej mocy, ale możliwe że Ci się nie uda. Tutaj nie ma hipokryzji. Sytuacja jest jasna. Jesli się nie udało, to nie udajemy że jesteśmy razem, ale osobno, żeby tylko ładnie to wyglądało.

                                                    > Jeśli ktoś składa przysięgę ale ma możliwość oddalić się od kogoś kto go krzywd
                                                    > zi,poniża czy zdradza to jest ściema?

                                                    Tak, jest to ściema, bo przysięgał "I NIE OPUSZCZĘ CIĘ AŻ DO ŚMIERCI", a nie "i nie opuszczę Cię tak długo, jak długo będzie między nami dobrze".

                                                    > To jest normalna zdrowa miłość do samego
                                                    > siebie( i bliżniego np.uzależnionego) a nie chory masochizm.

                                                    Wiesz, z tą "zdrową miłością do samego siebie" to chyba trochę złą wiarę wybrałaś. Ja bym raczej powiedział, że to jest współczesna wygoda pod płaszczykiem sakramentu religijnego.
                                                    To trochę jak "tymczasowe małżeństwa" u Muzułmanów. Wymysł współczesny, który także ma za zadanie wynagrodzić "zdrową miłość do samego siebie" czyli tak naprawdę egoizm.

                                                    Na tej samej zasadzie "zdrowej miłości do samego siebie" można podciągnąć np. stosowanie antykoncepcji przez Katolików. Co prawda Kościół ma swoją wykładnie, ale ja wiem lepiej co jest dla mnie dobre.
                                                  • jesod Duża różnica 01.08.14, 12:57
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > MM, po pierwsze ja widzę DUŻĄ różnicę między przysięgą PRZED BOGIEM, a przyrzec
                                                    > zeniem które składane jest przed lódźmi.

                                                    Wiesz Pan, Panie Kutuzow... W sumie ważne, a może nawet najważniejsze z tego wszystkiego, jest to by ci LUDZIE nie byli lodowaci, ponieważ w tym wypadku każda przysięga spływa po nich jak po woda po kaczuszce.
                                                    Co do różnicy przed kim składamy tę przysięgę.
                                                    Ja jej specjalnie nie widzę. Skoro Bóg mieszka w Tobie, to... w rzeczywistości składasz ją samemu sobie.
                                                  • mabelle2000 Re: Duża różnica 01.08.14, 15:11
                                                    jesod napisała:

                                                    > Ja jej specjalnie nie widzę. Skoro Bóg mieszka w Tobie, to... w rzeczywistości
                                                    > składasz ją samemu sobie.

                                                    Prawda. Malo kto wie, ze sakramentu malzenstwa w Kosciele nie udziela ksiadz, ale udzielaja go sobie sami malzonkowie. Przysiegaja wiec nie Bogu, ale sobie wzajemnie.
                                                  • jesod Re: Duża różnica 01.08.14, 20:11
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > jesod napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja jej specjalnie nie widzę. Skoro Bóg mieszka w Tobie, to... w rzeczywis
                                                    > tości
                                                    > > składasz ją samemu sobie.
                                                    >
                                                    > Prawda. Malo kto wie, ze sakramentu malzenstwa w Kosciele nie udziela ksiadz, a
                                                    > le udzielaja go sobie sami malzonkowie. Przysiegaja wiec nie Bogu, ale sobie wz
                                                    > ajemnie.
                                                    Może i prawda, ale... ja nie w tym kontekście napisałam.
                                                    Mimo wszystko, w Twoim ujęciu, sprowadza się to do tego samego, tylko z innego punktu widzenia.
                                                    Wracam do swojego.
                                                    Skoro ten sam Bóg "mieszka" w nas wszystkich, to...może również oznaczać, że przysięgamy nie tylko sobie jako jednostce, ale również sobie wzajemnie, bo... i tak temu samemu Bogu, którego część stanowimy - każdy z osobna.
                                                  • szopen_cn Re: Przyrzekam vs Przysięgam 01.08.14, 13:25
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > MM, po pierwsze ja widzę DUŻĄ różnicę między przysięgą PRZED BOGIEM, a przyrzec
                                                    > zeniem które składane jest przed lódźmi.?


                                                    I napisal jeszcze duzo wiecej na ten temat.

                                                    Czy ja sie moge oficjalnie zdziwic?

                                                    Bo to troche mi wyglada na osobe niewierzaca, ktora probuje przekonac wierzacych jak maja wierzyc I czego sie trzymac.

                                                    Czy nie mozna tego calego cyrku z wiara I kosciolami po prostu odpuscic, udawac ze to zupelnie nie istnieje I sie tym kompletnie nie martwic?
                                                  • rekreativa Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 22:44
                                                    A Ty oddzielne zamieszkanie utożsamiasz z opuszczeniem czy porzuceniem?
                                                    Czyli, tak jak MM pisze, jeśli mąż za granicę do pracy pojedzie, to znaczy że mnie porzucił i mego małżeństwa już nie ma?
                                                  • kutuzow Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 23:27
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > A Ty oddzielne zamieszkanie utożsamiasz z opuszczeniem czy porzuceniem?

                                                    To wszystko zależy czy:
                                                    a) się nadal spotykacie. Z każdej podróży kiedyś się wraca -nawet tej najdalszej.
                                                    b) czy po powrocie podtrzymane są trzy podstawowe przesłanki pożycia małżeńskiego:
                                                    - sfera psychiczna
                                                    - fizyczna
                                                    - duchowa.

                                                    Jeśli nadal się kochacie, sypiacie ze sobą i tworzycie razem związek to nie ma opuszczenia/porzucenia.
                                                    Jeśli jednak małżonek wyjedzie za granicę i nagle podejmuje decyzje że zostaje tam (mimo że miał wrócić) plus np. znajduje sobie konkubinę/kochankę to owszem jest to porzucenie.
                                                  • mojemail3 Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 23:31
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > To wszystko zależy czy:
                                                    > a) się nadal spotykacie. Z każdej podróży kiedyś się wraca -nawet tej najdalszej.

                                                    Po separacji też można wrócić do siebie.To też jak najdalsza podróż od siebie.


                                                    > b) czy po powrocie podtrzymane są trzy podstawowe przesłanki pożycia małżeńskie
                                                    > go:
                                                    > - sfera psychiczna
                                                    > - fizyczna
                                                    > - duchowa.

                                                    A co to jest ta duchowa sfera dla Ciebie???

                                                    > Jeśli nadal się kochacie, sypiacie ze sobą i tworzycie razem związek to nie ma
                                                    > opuszczenia/porzucenia.

                                                    Widzisz,nawet jeśli małżeństwo ze sobą nie sypia z powodu np. ciężkiej choroby to ono nadal jest ważne.

                                                  • kutuzow Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 23:37
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Po separacji też można wrócić do siebie.To też jak najdalsza podróż od siebie.

                                                    Wiesz, można się także rozwieść i ponownie ożenić -też będzie się razem.
                                                    Zobacz że sama napisałaś "wrócić do siebie" żeby wrócić to trzeba najpierw odejść/opuścić. Czyli wracamy do słów przysięgi.

                                                    > Widzisz,nawet jeśli małżeństwo ze sobą nie sypia z powodu np. ciężkiej choroby
                                                    > to ono nadal jest ważne.

                                                    Dlatego napisałem o trzech przesłanki pożycia - zacytowałem za Kodeksem Rodzinnym.
                                                    Wrzucę ściągę z wyjaśnieniem każdej z tych więzi -skoro pytałaś o duchową:

                                                    "Zupełny rozkład pożycia

                                                    Zupełny rozkład pożycia oznacza zerwanie wszelkiej więzi łączącej małżonków, a mianowicie więzi:

                                                    1. duchowej
                                                    2. fizycznej
                                                    3. materialnej

                                                    1. Dla stwierdzenia ustania więzi duchowej wystarcza ustalenie wygaśnięcia więzi charakterystycznej dla związku małżeńskiego, czyli wzajemnej miłości, szacunku i akceptacji, co nie musi oznaczać automatycznie wrogiego stosunku między małżonkami.

                                                    2. Ustanie więzi fizycznej oznacza, że małżonkowie przestali obcować ze sobą cieleśnie. Pewną niepisaną zasadą jest, że aby można było mówić o ustaniu więzi fizycznej między małżonkami od ich ostatniego zbliżenia musi minąć co najmniej 6 miesięcy.

                                                    3. Ustanie więzi materialnej oznacza, że małżonkowie przestali prowadzić wspólne gospodarstwo domowe. Jak wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego samo zamieszkiwanie pod wspólnym dachem- jeżeli wynika ono ze szczególnych okoliczności (np. małżonkowie ze względów finansowych nie mogą pozwolić sobie na oddzielne zamieszkanie) - nie musi oznaczać, że więź materialna między małżonkami została zachowana"

                                                    www.adwokat-rodzinny.pl/6,3,Rozw%C3%B3d,Przes%C5%82anki%20rozwodu
                                                  • mojemail3 Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 23:50
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Wiesz, można się także rozwieść i ponownie ożenić -też będzie się razem.
                                                    > Zobacz że sama napisałaś "wrócić do siebie" żeby wrócić to trzeba najpierw odej
                                                    > ść/opuścić. Czyli wracamy do słów przysięgi.

                                                    Nie, można po prostu wyjechać i wrócić...

                                                    > Dlatego napisałem o trzech przesłanki pożycia - zacytowałem za Kodeksem Rodzinnym.

                                                    No ale nie mówimy o separacji zgodnej z Kodeksem Rodzinnym, tylko separacji w małżeństwie chrześcijańskim?
                                                    No dobrze, niech będzie Paweł z Tarsu ( święty KK)

                                                    „Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odchodzi od swego męża. Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony” (1 Kor 7,10–11). Św. Paweł w powyższym tekście przekazując Chrystusowy zakaz rozwodów wskazuje katolikom możliwość skorzystania, w trudnych sytuacjach małżeńskich, z separacji. Należy jednak pamiętać, że separacja nigdy nie jest stanem normalnym w Kościele. Toleruje się ją jedynie z konieczności i to tylko wtedy, gdy jedna ze stron nie wypełnia swoich istotnych obowiązków małżeńskich i narusza tym samym uprawnienia drugiej strony, przy czym ta druga strona nie daje ku temu powodów (...)"
                                                  • sabat.77 Re: Separacja vs rozwód 31.07.14, 23:54
                                                    Ale on to napisał do Koryntian, a teraz wszyscy myślą, że to do nich :D Komedia omyłek...
                                                  • bcde Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 17:58
                                                    > Kutuzow, załamujesz mnie dzisiaj...O czym Ty piszesz? Małolata to nieletnia, to
                                                    > prokurator się kłania...Już Wam na mózg ten seks wali, prostytutki, małolaty,
                                                    > może dzieci niedługo?
                                                    > Też nie wiesz jak jest, może sprawdzisz
                                                    > Byle się nie starac, nie walczyć, nie narażać na odmowę...

                                                    > Normalne w małżeństwie,że się bredzi o rozwodzie, takie gadanie.

                                                    MM3, to ty jesteś załamująca. Sprawdź sobie co oznaczają słowa "małoletni" i "nieletni", a także dopuszczalny wiek współżycia, zanim zaczniesz pisać takie pierdoły.
                                                  • wont Trzy słowa od empiryka 31.07.14, 18:17
                                                    kutuzow napisał:
                                                    >
                                                    > Widzisz, Sabat ma mocno teoretyczną wiedzę o dziwkach.
                                                    ---------------------
                                                    No właśnie. Z coraz większym zaciekawieniem czytam waszą teoretyczną dyskusję o prostytucji. Pozwólcie, trzy słowa od empiryka, ok? Taki miniporadnik dla początkującego dziwkarza. Bardzo mini mini bo się spieszę.

                                                    Otóż, mój początkujący dziwkarzu, z prostytutkami jest jak z urzędnikami. Wszyscy narzekamy na "urzędasów" - że im się nie chce, że nie wkładają serca w pracę itp. I na pewno są tacy! Ba, pewnie jest ich wciąż większość. Ale, jak ktoś się przeszedł w ostatnich kilku latach do urzędu gminy na przykład, tak jak ja - do Urzędu Dzielnicy Ursynów i miał REALNY kontakt z urzędnikiem to zmieni zdanie. Zobaczy, że urzędnicy są RÓŻNI. I raz trafi się leniwy bezmózg, innym razem kompetentny formalista a jeszcze innym razem pomocny, uśmiechnięty człowiek, który lubi swoją pracę. I tak samo jest z kurwami mój drogi początkujący dziwkarzu. Są cierpiętnice z miną wyrobnika na przodku, które musisz przekonywać, że kutas to nie kilof. Są chłodne profesjonalistki, które po długim wyrecytowaniu co wolno czego nie wolno, muszą pół godziny podnosić przerażonego kutasa. Ale są też sympatyczne dziewczyny (czasem nimfomanki), które po prostu lubią się ruchać za pieniądze z sympatycznymi facetami. I mają z tego fun.

                                                    Cały sukces polega na dwóch rzeczach - umiejętnym odsiewaniu ziaren od plew oraz luzie.

                                                    Umiejętne odsiewanie ziaren od plew to innymi słowy kompetentna, chłodna analiza anonsu i sprawdzenie go w garsonierze. Wiele anonsów to niestety wciąż ściema i trzeba wiedzieć czego unikać. No bo po co tracić czas i nerwy na dojazd i obracanie się na pięcie w drzwiach mieszkania i przepraszanie za nieskorzystanie z oferty? A najlepiej to oczywiście mieć wyrobioną fajną, koleżeńską relację z divą.

                                                    Druga kwestia, którą poruszyłem to luz. Luz jest niezbędny. Posiadając luz i wynikającą z tego łatwość narzucenia dominacji (pomocne w tym jest także na przykład spotkanie w domu, u siebie, a nie u divy) powodujesz, że to ty rozdajesz karty, to ona się ciebie słucha a nie odwrotnie. Pamiętam, że lata temu sam miałem z tym problem. Sztubackie zachowanie jest karane wszędzie - w szkole, w pracy, w życiu. U kurwy również. Jak jesteś pewny siebie, wiesz czego chcesz i to bierzesz ale jesteś jednocześnie kulturalny (no wiesz - damę jak kurwę a kurwę jak damę) i dowcipny, to wiele div odwdzięczy się po prostu.

                                                    Kończąc ten mini mini poradnik, potencjalny początkujący dziwkarzu, sabacie mój drogi, to ja nie zachęcam Cię do wizyty u profesjonalistki. Z Twoim szczęściem wpierdolisz się na bank na minę. I to jakąś zajebistą, nawet nie chcę sobie tego wyobrazić na jak wielką. Teraz, w tej chwili, to przynajmniej możesz sobie jeszcze wyobrażać jak by to było jakbyś poszedł. Traktować jako mglistą alternatywę. Tudzież czerpać satysfakcję z moralnej przewagi jaką masz nie korzystając z takich usług. Jak pójdziesz, spróbujesz i trafisz na jakiegoś zakalca to już na zawsze utwierdzisz się w przekonaniu, że jedynie własna żona może podać Ci pomocną dłoń. Raz na kilka miesięcy.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Trzy słowa od empiryka 31.07.14, 18:51
                                                    No to żeś przyszedł, Wont, i pozamiatał :-)
                                                  • sabat.77 Re: Trzy słowa od empiryka 01.08.14, 01:29
                                                    Wont, im mniej oczekujesz, tym mniej mozesz sie zawiesc.
                                                    Jesli chodzi o pecha... To nie kwestia szczescia, tylko kalkulacji, rozsadku i odpowiedniego planu dzialania.
                                                  • sabat.77 Re: Trzy słowa od empiryka 01.08.14, 08:39
                                                    Jesli chodzi o opinie na garso, to analna malinka miala najlepsze :) Tlumy zachwyconych szwagrow :)))
                                                  • szopen_cn Re: Trzy słowa od empiryka 01.08.14, 12:42
                                                    wont napisał:

                                                    > kutuzow napisał:
                                                    > >
                                                    > > Widzisz, Sabat ma mocno teoretyczną wiedzę o dziwkach.
                                                    > ---------------------
                                                    > No właśnie. Z coraz większym zaciekawieniem czytam waszą teoretyczną dyskusję o
                                                    > prostytucji. Pozwólcie, trzy słowa od empiryka, ok? Taki miniporadnik dla pocz
                                                    > ątkującego dziwkarza. Bardzo mini mini bo się spieszę.
                                                    >
                                                    > Otóż, mój początkujący dziwkarzu, z prostytutkami jest jak z urzędnikami.
                                                    .....
                                                    Ale są
                                                    > też sympatyczne dziewczyny (czasem nimfomanki), które po prostu lubią się rucha
                                                    > ć za pieniądze z sympatycznymi facetami. I mają z tego fun.
                                                    ....
                                                    > Kończąc ten mini mini poradnik, potencjalny początkujący dziwkarzu, sabacie mój
                                                    > drogi, to ja nie zachęcam Cię do wizyty u profesjonalistki. Z Twoim szczęściem
                                                    > wpierdolisz się na bank na minę. I to jakąś zajebistą, nawet nie chcę sobie te
                                                    > go wyobrazić na jak wielką.

                                                    Mam bardzo podobne zdanie jak ty wont.
                                                    Kiedys z kumplem przez lat kilka, daleko w innym swiecie prowadzilsimy "dom otwarty" I imprezowalimy ostro. Po jakims czasie zablakalo sie do nas kilka dziewczyn zajmujacych sie rozrywka powiedzmy to pol profesjonalnie, ot na tyle by bylo za co imprezowc. I byly zupelnie w porzadku, symaptyczne bez zadnych traum czy przymusow.
                                                    Zablakal sie I lat kilka przemieszkal w spiworze w jadalni pewien Anglik z ktorym do dzis sie kumplujemy zeby nie bylo, ze tylko panienki mogly mieszkac (do dzis sie kumplujemy).

                                                    Co do porad dla sabata to przeciez wiesz, ze on sie zestarzeje zanim podejmie decyzje.

                                                    Chyba gdzies w tym watku radziles mu by poszukal lepszej pracy.
                                                    Wyobrazasz sobie bycie szefem sabata?
                                                    O ile to co ty widzimy to rzeczywista osoba a nie twor internetowy.
                                                  • sabat.77 Re: Trzy słowa od empiryka 01.08.14, 22:33
                                                    Zaczynasz robic sie nieprzyjemny szopen. Juz sie obcemu czlowiekowi do zycia zawodowego wpieprzasz, zajmij sie soba i masturbacja tym, jaki to jestes zajebisty.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 18:49

                                                    > Nie znam takiego, co by najpierw pisał że trzeba na głowę upaść żeby lecieć na
                                                    > seks ze skończonym pasztetem, po czym sam to robił.

                                                    Ale żeś się zafiksował. Pytam, czy takiego znasz, któremu zdarzyło się przelecieć paszteta, a który słowem się nie zająknął, że odpowiada mu przelatywanie pasztetów.

                                                    > Widzisz, Sabat ma mocno teoretyczną wiedzę o dziwkach. Jemu się wydaje że tak j
                                                    > est jak on sądzi że jest.

                                                    A z tym to się zgadzam. Jak widać z tego, co napisał Wont, nie zawsze ta teoria zgadza się z praktyką. Ale to jego prawo i zupełnie osobny temat. Ja też mam różne nastawienie do rzeczy, których w życiu nie spróbowałam.

                                                    > Co do korzystania bez marudzenia -to chodziło mi o jego podejście PO fakcie. Te
                                                    > mat rozwodu zniknął, dobry nastrój na forum się pojawił.

                                                    No - sucha bułka na chwilę go nasyciła.
                                                  • rekreativa Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 13:35
                                                    Wcinał, bo przez parę miesięcy pościł. Co nie znaczy, że ponieważ wcinał, to mu smakowało i tak naprawdę przepada za hamburgerami.
                                                    Hipokryzja to by była, gdyby oficjalnie głosił, jakie to hamburgery wstrętne, a potajemnie chadzał do Mac Do i się z lubością obżerał.
                                                    Ale on tego hamburgera je, bo nic innego nie ma, a że ledwo z głodu dyszy, to je łapczywie.
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 15:16
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Wcinał, bo przez parę miesięcy pościł. Co nie znaczy, że ponieważ wcinał, to mu
                                                    > smakowało i tak naprawdę przepada za hamburgerami.
                                                    > Hipokryzja to by była, gdyby oficjalnie głosił, jakie to hamburgery wstrętne, a
                                                    > potajemnie chadzał do Mac Do i się z lubością obżerał.
                                                    > Ale on tego hamburgera je, bo nic innego nie ma, a że ledwo z głodu dyszy, to j
                                                    > e łapczywie.

                                                    Tylko widzisz z takim podejściem może się okazać że za kilka miesięcy Sabat będąc na jeszcze większym głodzie i do tego McDonalda pójdzie. Pewnie tylko się na forum nie przyzna.
                                                    Nagle się okaże, że ta cała odraza to pic na wode gdy tylko poziom głodu będzie wystarczająco wysoki. Tak samo jak picem na wode było to "straszenie" rozwodem na forum i zapewnienie ze teraz to juz nigdy nieulegnie :-)

                                                    Jak dla mnie postawa - "nie zachowam się tak o ile okoliczności mnie do tego nie popchną" nie jest postawą która pozwala głosić jakieś umoralniające mowy w stylu:

                                                    ""W głowie mi się nie mieści, że mając świadomość tego, można czerpać z odgrywanego teatru przyjemność i wierzyć w swoją męską moc.
                                                    To nie moc, ale czarna dziura. To nie dziwki upadają, ale mężczyźni. Na głowę!"
                                                  • rekreativa Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 15:27
                                                    Ale Ty nadinterpretujesz wypowiedzi sabata doszukując się w nich moralizatorskiego tonu, którego tam nie ma.
                                                    Sabat nie mówi, że pójście do prostytutki jest moralnym złem i on nie wie, jak w ogóle można takie świństwa robić.
                                                    Sabat się dziwi, że są mężczyźni, którzy łykają teatr odgrywany przez divy. Że chociaż zapłacili za ten teatr, to potrafi im od seksu z dziwką ego urosnąć. Tego sabat nie pojmuje, a nie tego, że ktoś na dziwki poszedł.


                                                    " Nagle się okaże, że ta cała odraza to pic na wode gdy tylko poziom głodu będzie
                                                    > wystarczająco wysoki.|

                                                    Ale jaki pic na wodę?
                                                    Po katastrofie samolotu na K2 ludzie jedli mięso zmarłych kolegów - czy to znaczy, że odraza do kanibalizmu jest picem na wodę?
                                                    Pic na wodę to by był, gdyby była mozliwość zjedzenia hamburgera, albo posiłku domowego i sabat mimo deklaracji o wyższości posiłków domowych zjadłby hamburgera. Ale on nie ma tego wyboru - jest hamburger, albo nic.
                                                  • kutuzow Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 15:35
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Sabat się dziwi, że są mężczyźni, którzy łykają teatr odgrywany przez divy. Że
                                                    > chociaż zapłacili za ten teatr, to potrafi im od seksu z dziwką ego urosnąć. Te
                                                    > go sabat nie pojmuje, a nie tego, że ktoś na dziwki poszedł.

                                                    Właśnie o to mi chodzi, że Sabat wielu rzeczom się dziwi, po czym gdy go wystarczająco "przyciśnie" sam robi podobnie :-)
                                                    (to co pisałem o udostępnieniu ciała vs udostępnienie ręki).

                                                    Dlatego nie biorę deklaracji Sabata na poważnie.

                                                    > Po katastrofie samolotu na K2 ludzie jedli mięso zmarłych kolegów - czy to znac
                                                    > zy, że odraza do kanibalizmu jest picem na wodę?

                                                    Bez jedzenia by zginęli. Także to dość podstawowa potrzeba (jak picie i oddychanie).
                                                    Bez seksu można przeżyć znacznie dłużej, wpływa to tylko na jakość życia -więc przykład moim zdaniem mocno nietrafiony. Troche z działem na muchy wyskoczyłaś.
                                                    Zobacz że ja pisałem cały czas o tej samej sytuacji -brak seksu. Tylko ew czas się może wydłużyć.

                                                  • mojemail3 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 15:55
                                                    rekreativa napisała:

                                                    "(...)Ale jaki pic na wodę?
                                                    Po katastrofie samolotu na K2 ludzie jedli mięso zmarłych kolegów - czy to znaczy, że odraza do kanibalizmu jest picem na wodę? (...)"

                                                    Pamiętam film oparty na faktach tej katastrofy.
                                                    Mimo całego upodlenia i głodu, zachowano tam szacunek dla zmarłych przyjaciół, to nie był kanibalizm na pewno.
                                                  • burzowa.kejt Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 16:19

                                                    > Po katastrofie samolotu na K2 ludzie jedli mięso zmarłych kolegów

                                                    to nie było na K2, tylko w Andach.
                                                  • rekreativa Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 16:21
                                                    Ok, dzięki.
                                                  • mojemail3 Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 10:18
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > ... w przeciwieństwie do handjob-a wykonanego przez znudzoną małżonkę, który je
                                                    > st pełen emocji i pożądania a którego jakoś nie odtrąciłeś. Co więcej humor pop
                                                    > rawił Ci się na tyle ża na jakiś miesiąc o rozwodzie przestałeś wspominać.

                                                    No najlepiej komuś dowalić poniżej pasa, szczególnie jak naiwnie tą strefę obnażył...
                                                    Kutuzow, bez urazy, ale dlaczego występujesz z pozycji autorytetu w sprawie problemów małżeńskich, skoro nie masz o nich pojęcia?
                                                    Pewnie naiwnie Ci się wydaje,że jak weżmiesz ślub z ukochanką, cywilny, to rozczarowania tych naiwnych idiotów Cię ominą?
                                                    A niedługo miną cztery lata związku i nadejdzie czas wzajemnych rozczarowań, a kryzys przychodzi cicho jak złodziej nocą, uwierz...

                                                    zwierciadlo.pl/2014/seks/udany-zwiazek-jak-wykorzystac-etap-rozczarowania-dla-wzmocnienia-relacji
                                                    Co to rozwiązanie problemów małżeńskich podsuwacie, iść do "profesjonalistki"
                                                    A to nie jest zdrada? Co to jest, jak wizyta u pani od manicure?

                                                    A sytuacja u Sabata jest skomplikowana, teraz to się dopiero składa w całość, rodzaj wychowania jakie odebrała żona Sabata w domu, oboje z dysfunkcyjnych związków, potem problemy z płodnością ( nie bagatelne dla związku) dzieci są, ale ich pojawienie się nie rozwiązało problemów seksualnych pary tylko je nasiliło,wciąż niewyleczona endometrioza( nieuleczalna, przewlekła dolegliwość) to wszystko razem nasila wycofanie z relacji seksualnej.
                                                    Ja wiem, trzeba chcieć coś zmienić, jakiś impuls albo wstrząs mógłby zatrząść tą relacją i coś zmienić, ale w życiu tak bywa, że problemy ciągną się latami...
                                                  • kutuzow MM -Hold your horses 31.07.14, 11:28
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > No najlepiej komuś dowalić poniżej pasa, szczególnie jak naiwnie tą strefę obna
                                                    > żył...

                                                    MM, zauważ że Sabat sam wpakował się w ta sytuację jako piewca namiętności i napięcia seksualnego.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152297790,Re_Pieniadze_a_orgazm.html
                                                    Skoro to jest głównym jego argumentem przeciw skorzystaniu z profesjonalistek to mocno mi się to kłóci z tym co wcześniej sam pisał. Nie chodzi o dokopanie, ale o wykazanie że ten argument jest od czapy. Po raz kolejny rożni nas (Ciebie i mnie) podejście emocje vs logika.
                                                    Ty w moim poście dostrzegasz strone emocjonalną (jak on mógł mu tak napisać -teraz będzie mu smutno), ja zaś dostrzegam wykazanie że argumenty których użył były od czapy.

                                                    > Pewnie naiwnie Ci się wydaje,że jak weżmiesz ślub z ukochanką, cywilny, to rozc
                                                    > zarowania tych naiwnych idiotów Cię ominą?
                                                    > A niedługo miną cztery lata związku i nadejdzie czas wzajemnych rozczarowań, a
                                                    > kryzys przychodzi cicho jak złodziej nocą, uwierz..

                                                    Skąd taki wniosek? Przecież ja zawsze twierdziłem, że małżeństwo samo w sobie więcej psuje niż pomaga.

                                                    > A sytuacja u Sabata jest skomplikowana,
                                                    MM, przecież ja nie twierdzę że jest prosta. Zobacz że byłem jednym z nielicznych którzy od początku pisali że sam rozwód wcale może nie polepszyć Sabatowego życia erotycznego.
                                                    Nie odnoszę się tutaj do niego, jego żony tylko do DOBORU ARGUMENTÓW w hipotetycznym dla niego (jak pisał) temacie prostytucji.
                                                  • mojemail3 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 11:42
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > MM, zauważ że Sabat sam wpakował się w ta sytuację jako piewca namiętności i na
                                                    > pięcia seksualnego.
                                                    > Skoro to jest głównym jego argumentem przeciw skorzystaniu z profesjonalistek t
                                                    > o mocno mi się to kłóci z tym co wcześniej sam pisał. Nie chodzi o dokopanie, a
                                                    > le o wykazanie że ten argument jest od czapy. Po raz kolejny rożni nas (Ciebie
                                                    > i mnie) podejście emocje vs logika.

                                                    Myślę,że zagubionemu człowiekowi, z niespełnionymi potrzebami łatwo zamącić w głowie,a tu wcale nie chodzi o dylematy moralne korzystania z usług seks-biznesu.
                                                    Chwalebne jest przedkładanie seksu małżeńskiego żonatego faceta nad usługi jak nazywasz "profesjonalistek" ale jak człowiek zdeterminowany, to sprzeczne uczucia nim miotają.

                                                    Mój gniew nie jest czystą emocją, bo tak wam panom łatwo nas tu bić po głowie naszą rzekomą nad-emocjonalnością. Jak sobie przeanalizuję wypowiedzi pań, to są często bardziej konkretne,lakoniczne i logiczne niż panów ( zyg, zawle, TB, TBiS)

                                                    A przy okazji nie można wiedzieć,że się czegoś nie chce BO NIE? Np. mam się tłumaczyć zestawem argumentów dlaczego nie zdradzałam męża???


                                                    > Ty w moim poście dostrzegasz strone emocjonalną (jak on mógł mu tak napisać -te
                                                    > raz będzie mu smutno), ja zaś dostrzegam wykazanie że argumenty których użył by
                                                    > ły od czapy.

                                                    Akurat nie traktuję Sabata jak biednego misia i nie martwię się specjalnie czy mu będzie smutno...

                                                    > Skąd taki wniosek? Przecież ja zawsze twierdziłem, że małżeństwo samo w sobie w
                                                    > ięcej psuje niż pomaga.

                                                    No to nie bierz ślubu, ja otwarcie odradzam małżeństwo Tobie i np. yoricowi.
                                                    A po się angażować w coś, do czego się nie ma przekonania i ma się błędne wyobrażenia?

                                                  • sabat.77 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 11:44
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Myślę,że zagubionemu człowiekowi, z niespełnionymi potrzebami łatwo zamącić w g
                                                    > łowie,a tu wcale nie chodzi o dylematy moralne korzystania z usług seks-biznesu
                                                    > .

                                                    Sam chętnie dowiedziałbym się, o co właściwie chodzi?
                                                  • kutuzow Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 11:57
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Myślę,że zagubionemu człowiekowi, z niespełnionymi potrzebami łatwo zamącić w g
                                                    > łowie

                                                    Zgoda, ale jeśli ten człowiek ma "zamącone w głowie" to niech nie toczy dyskusji na argumenty -bo to nie ma sensu.

                                                    > Mój gniew nie jest czystą emocją, bo tak wam panom łatwo nas tu bić po głowie n
                                                    > aszą rzekomą nad-emocjonalnością.

                                                    Jeśli to nie emocja to skąd ten gniew? Dopatrzyłaś się "ciosu poniżej pasa" tam gdzie ja wykazywałem sprzeczność deklaracji z realiami.

                                                    > No to nie bierz ślubu, ja otwarcie odradzam małżeństwo Tobie i np. yoricowi.
                                                    > A po się angażować w coś, do czego się nie ma przekonania i ma się błędne wyobr
                                                    > ażenia?

                                                    Przecież pisałem że to kwestia kompromisu. Poza tym rozmawialiśmy na ten temat całkiem niedawno. Po ustaleniu że ja nie podchodze do małżeństwa w sposób zgodny z nauką KK doszłaś do wniosku że w takim razie to rozumiesz. Pamietasz?
                                                  • mojemail3 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 12:16
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Jeśli to nie emocja to skąd ten gniew? Dopatrzyłaś się "ciosu poniżej pasa" tam
                                                    > gdzie ja wykazywałem sprzeczność deklaracji z realiami.

                                                    Słuszny gniew to nie irytacja, zdenerwowanie, wkurzenie się na kogoś.
                                                    Emocje nie są złe ani dobre,tylko ich skutki mogą być różne.
                                                    Prawdziwy gniew to niezgoda na własną i cudzą niedoskonałość, słabość.
                                                    Ja takiego gniewu w sobie nie mam, mam też poczucie że prawdziwa siła to przyznanie się do własnej słabości.


                                                    > Przecież pisałem że to kwestia kompromisu. Poza tym rozmawialiśmy na ten temat
                                                    > całkiem niedawno. Po ustaleniu że ja nie podchodze do małżeństwa w sposób zgodn
                                                    > y z nauką KK doszłaś do wniosku że w takim razie to rozumiesz. Pamietasz?

                                                    Kompromis to jest "z łaski na uciechę" za przeproszeniem...
                                                    Ja rozumiem ten kompromis, bo zmniejsza ryzyko utraty atrakcyjnej partnerki, ale po co brać ten ślub cywilny, z założeniem że i tak ten związek może rozpaść, no po co? To zgłosić konkubinat w urzędzie i już.
                                                    e-prawnik.pl/artykuly/prawo-rodzinne/zycie-bez-slubu-konkubinat--skutki-prawne.html
                                                    Ps. Miałam taką sytuację,że brałam ślub przed wejściem konkordatu, więc najpierw był kościelny, a potem cywilny parę tygodni póżniej. No i ja miałam taką reakcję w tym urzędzie, jak wysłuchałam tej pani i tej muzyki z magnetofonu ( kilkanaście lat temu) że wybuchnęłam śmiechem, takie mi się to groteskowe wydawało w porównaniu do przysięgi...
                                                  • kutuzow Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 12:28
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Słuszny gniew to nie irytacja, zdenerwowanie, wkurzenie się na kogoś.

                                                    Tylko kto decyduje czy on jest "słuszny" -czy nie Ty przypadkiem :-)

                                                    > Ja rozumiem ten kompromis, bo zmniejsza ryzyko utraty atrakcyjnej partnerki, al
                                                    > e po co brać ten ślub cywilny, z założeniem że i tak ten związek może rozpaść
                                                    > , no po co?

                                                    Jak dla mnie wcale nie zmniejsza. Poza tym uważam że każdy związek może się rozpaść. Nie jestem "zakładnikiem" trwania w nieudanym związku aż do śmierci.

                                                    > ... że wybuchnęłam śmiechem, takie mi się to groteskowe wydawało
                                                    > w porównaniu do przysięgi...


                                                    Widzisz, dla Ciebie jest groteskowe, dla innych jest tylko formalnością zmieniającą stan prawny. Coś jak wizyta u notariusza. Dla jeszcze innych ślub kościelny jest tylko "inscenizacją" która ma lepszą otoczkę i wnętrza niż ślub Kościelny. Zobacz że wiele jest teraz par, które religijne nie są, ale wybierają ślub kościelny ze względu na ten walor "artystyczny".
                                                    Są także osoby które starają się unieważnienia ślubu kościelnego. Jak widzisz podejść jest wiele. Twoje jest jednym z wielu i wcale nie najpopularniejszym w ostatnich czasach.
                                                  • mojemail3 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 12:36
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Tylko kto decyduje czy on jest "słuszny" -czy nie Ty przypadkiem :-)

                                                    A dlaczego nie? Mam kontrolę nad sobą, nie widzę powodu,żeby ktoś inny ją przejmował...

                                                    > Nie jestem "zakładnikiem" trwania w nieudanym związku aż do śmierci.

                                                    Tak, a teraz przekornie,czy Ty dajesz sobie prawo decydowania czy związek jest dobry, czy nie?

                                                    > Zobacz że wiele jest teraz par, które religijne nie są, ale wybierają ślub k
                                                    > ościelny ze względu na ten walor "artystyczny".

                                                    No to jest straszne zjawisko, godne pożałowania. Znam takie "królewskie śluby" a rozwód za dwa lata...Inwestycja bez sensu;-) a raczej plajta...

                                                    > Są także osoby które starają się unieważnienia ślubu kościelnego. Jak widzisz p
                                                    > odejść jest wiele. Twoje jest jednym z wielu i wcale nie najpopularniejszym w o
                                                    > statnich czasach.

                                                    To wielki komplement dziękuję;)
                                                    Co do unieważnienia, mam taki teraz przypadek wśród znajomych i naprawdę się nie dziwię, pokrzywdzony jest mężczyzna, trafił na doskonale kamufującą się psychopatkę, historia na serial obyczajowy albo thriller...Takie historie też się zdarzają, ale jest lista powodów do unieważnienia, kryzysu małżeńskiego ani nawet zdrady tam nie ma...
                                                  • kutuzow Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 12:46
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Tak, a teraz przekornie,czy Ty dajesz sobie prawo decydowania czy związek jest
                                                    > dobry, czy nie?

                                                    Wg mnie OBOJE mamy prawo decydowania. Jeśli partnerka dojdzie do wniosku że dla niej ten związek nie jest satysfakcjonujący, to jasne że wole żebysmy się rozstali niż na wzajem cierpieli w imię zasad których nie wyznajemy.

                                                    > Co do unieważnienia, mam taki teraz przypadek wśród znajomych i naprawdę się ni
                                                    > e dziwię,
                                                    No widzisz, a dla mnie cały cyrk z unieważnieniem to próba "obejścia systemu". Albo w coś wierzę i przysięgam, albo nie wierzę i szukam "furtki' w systemie.
                                                  • mojemail3 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 12:57
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > No widzisz, a dla mnie cały cyrk z unieważnieniem to próba "obejścia systemu".
                                                    > Albo w coś wierzę i przysięgam, albo nie wierzę i szukam "furtki' w systemie.

                                                    Nie jest to takie proste, jakby nam się wydawało, ani tak powszechne jak rozwody cywilne:
                                                    www.kancelariaprawna-kornat.pl/?gclid=CMCs3bGx778CFbPJtAodPVwAdA
                                                    W cywilnym też się deklaruje, a potem sobie mozna deklaracją z założenia tyłek wytrzeć...
                                                  • kutuzow Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 13:06
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Nie jest to takie proste, jakby nam się wydawało, ani tak powszechne jak rozwod
                                                    > y cywilne:

                                                    To nie chodzi o to czy jest proste. Chodzi o to, że tego NIE POWINNO BYĆ WCALE.
                                                    Skoro przysięgamy "aż do śmieci" i "co Bóg złączył, to niech człowiek nie rozdziela", to uniweażnienie dla mnie osobiście jest właśnie takim "oszukaniem systemu".

                                                    natemat.pl/26079,i-ze-cie-nie-opuszcze-do-czasu-rozwod-koscielny-coraz-bardziej-popularny
                                                  • mojemail3 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 16:08
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > To nie chodzi o to czy jest proste. Chodzi o to, że tego NIE POWINNO BYĆ WCALE.
                                                    > Skoro przysięgamy "aż do śmieci" i "co Bóg złączył, to niech człowiek nie rozdz
                                                    > iela", to uniweażnienie dla mnie osobiście jest właśnie takim "oszukaniem syste
                                                    > mu".
                                                    > natemat.pl/26079,i-ze-cie-nie-opuszcze-do-czasu-rozwod-koscielny-coraz-bardziej-popularny

                                                    No oczywiście że tak, ludzie zawsze kombinują jak wybrnąć.
                                                    Tylko pamiętaj,że to ludzie dokonują tych unieważnień.Tylko ludzie.
                                                  • mojemail3 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 16:11
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Wg mnie OBOJE mamy prawo decydowania. Jeśli partnerka dojdzie do wniosku że dla
                                                    > niej ten związek nie jest satysfakcjonujący, to jasne że wole żebysmy się rozs
                                                    > tali niż na wzajem cierpieli w imię zasad których nie wyznajemy.

                                                    No tak pocierpieć nie można,zawsze musi być miło i przyjemnie.
                                                    A może oboje powinni powalczyć o związek, bo prawdopodobieństwo,że każdy kolejny okaże się kiepski jest duże.
                                                  • kutuzow Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 16:28
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > No tak pocierpieć nie można,zawsze musi być miło i przyjemnie.
                                                    > A może oboje powinni powalczyć o związek, bo prawdopodobieństwo,że każdy kolejn
                                                    > y okaże się kiepski jest duże.

                                                    No oczywiście fajniej jest gdy człowiek "niesie ten krzyż". Bo jak wiadomo cierpienie uszlachetnia itp. Potem mamy taki smutny naród nieszczęśliwych ludzi którym wmówiono, że nie powinni byc szcześliwi, nie powinni się bogacić (prędzej wielbłąd...) itp. Cierpimy za miliony z moralną wyższością. Wystarczy wyjechac tylko z Polski żeby zobczyć że można inaczej.

                                                    Wiesz czasami można "powalczyć" ale przegrać tą walkę. Trzeba tez jednak wiedzieć kiedy sobie odpóścić, żeby po tej walce to same zgliszcza związku nie zostały.

                                                    Ja np. biorę pod uwagę że temat dziecka może stać się kiedyś tematem, którego nie rozwiążemy (tzw "deal breaker"). Tam nie za bardzo będzie pole do "powalczenia".
                                                  • mojemail3 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 17:02
                                                    kutuzow napisał

                                                    > No oczywiście fajniej jest gdy człowiek "niesie ten krzyż". Bo jak wiadomo cier
                                                    > pienie uszlachetnia itp. Potem mamy taki smutny naród nieszczęśliwych ludzi któ
                                                    > rym wmówiono, że nie powinni byc szcześliwi, nie powinni się bogacić (prędzej w
                                                    > ielbłąd...) itp. Cierpimy za miliony z moralną wyższością. Wystarczy wyjechac t
                                                    > ylko z Polski żeby zobczyć że można inaczej.

                                                    Kutuzow, ta garść stereotypowych wniosków jakie wypisałeś, świadczy o tym, jak małe masz pojęcie o chrześcijaństwie, a żle o Tobie świadczy jako świadomym ateiście,że masz tyle pogardy dla wierzących ( często pogubionych, nieświadomych ludzi i pewnie w gruncie rzeczy niewierzących)
                                                    A Tischner mówił " cierpienie nie uszlachetnia" to ekskomunikowany nie został jak wiadomo...

                                                    > > Wiesz czasami można "powalczyć" ale przegrać tą walkę. Trzeba tez jednak wiedzi
                                                    > eć kiedy sobie odpóścić, żeby po tej walce to same zgliszcza związku nie zostały.

                                                    A i owszem, przegrać można, jak się walczy ze sobą a nie przeciwko światu.

                                                    > Ja np. biorę pod uwagę że temat dziecka może stać się kiedyś tematem, którego
                                                    > nie rozwiążemy (tzw "deal breaker"). Tam nie za bardzo będzie pole do "powalcze
                                                    > nia".

                                                    Nie moja sprawa, ja już Ci pisałam, mnie nie zależy na tym, czy Ty się rozmnożysz czy nie.
                                                  • kutuzow Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 17:31
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Kutuzow, ta garść stereotypowych wniosków jakie wypisałeś, świadczy o tym, jak
                                                    > małe masz pojęcie o chrześcijaństwie

                                                    MM, jest dokładnie odwrotnie. To duża wiedza o religii w której zostałem wychowany spowodowała moje pójście w stronę Ateizmu.
                                                    Jasne, że możesz "podpierać" się Tischnerem i JP2, ale nie zmieni to faktu że Polskie chrześcijaństwo jest "ludyczne". Liderzy mówią swoje, a naród robi swoje.
                                                    Coś ponad 40% pojawia się na mszach -reszta jest Katolikiem "z rozpędu". Mogę się założyć że gyby wprowadzono u nas taki podatek jaki jest w Niemczech (zamiast tacy), to nagle Polacy by się wypisywali z Kościoła (tak jak to robią własnie w Niemczech Polacy przybyli w ostatniej falii emigracji).


                                                    >
                                                    > A i owszem, przegrać można, jak się walczy ze sobą a nie przeciwko światu.
                                                    >

                                                    Sorry, ale dla mnie to są tylko górnolotne banały. Coś jak duma z przegranych powstań, bycie Mesjaszem Narodów itp.
                                                  • mojemail3 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 17:37
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Jasne, że możesz "podpierać" się Tischnerem i JP2, ale nie zmieni to faktu że P
                                                    > olskie chrześcijaństwo jest "ludyczne". Liderzy mówią swoje, a naród robi swoje.

                                                    Podpieram się JP2? Gdzie? A że zacytowałam Tischnera to na gadanie o cierpieniu,że uszlachetnia...
                                                    A co masz kogoś w rodzinie,kto studiował teologię? Bo ja mam, na dodatek teologię i fizykę jednocześnie...

                                                    Europa się laicyzuje to fakt,żyje się wygodnie i bezpiecznie.Co kogo obchodzi,że za miedzą ktoś cierpi? Nam jest dobrze...


                                                    > Sorry, ale dla mnie to są tylko górnolotne banały. Coś jak duma z przegranych
                                                    > powstań, bycie Mesjaszem Narodów itp.

                                                    No ja wiem, górnolotne banały,Ty po prostu wyjdziesz z nieudanego związku,rozumiem.
                                                  • kutuzow Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 17:48
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Bo ja mam, na dodatek teologię i fizykę jednocześnie...

                                                    Ten ktoś musiał miec niesamowicie elastyczny umysł, żeby łączyć z jednej strony twarde dane fizyczne (Wielki Wybuch jako powstanie świata, wszystko ładnie uporządkowane, brak "cudów") z podejściem teologicznym.

                                                    > Podpieram się JP2? Gdzie? A że zacytowałam Tischnera to na gadanie o cierpieniu
                                                    > ,że uszlachetnia...

                                                    Chodziło mi o to, że co z tego że dwóch wielkich mówi A, skoro cała reszta księży w parafiach mówi B.
                                                    Pójdz do księdza i powiedz że mąż pije/bije. Co powie. Przecież nie doradzi rozwodu bo takowych NIE MA. Każe Ci nieść ten krzyż -czyż nie?
                                                  • mojemail3 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 17:54
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Ten ktoś musiał miec niesamowicie elastyczny umysł, żeby łączyć z jednej strony
                                                    > twarde dane fizyczne (Wielki Wybuch jako powstanie świata, wszystko ładnie upo
                                                    > rządkowane, brak "cudów") z podejściem teologicznym.

                                                    Oj Kutuzow,Kutuzow, poczytaj sobie Hallera...
                                                    www.ccpress.pl/produkt/Bog_i_Nauka._Moje_dwie_drogi_do_jednego_celu._Michal_Heller_w_rozmowie_z_Giulio_Brottim_55
                                                    Albo taka pozycja dla Ciebie:
                                                    www.ccpress.pl/produkt/Nauka_i_religia._Czy_mozna_je_pogodzic__181
                                                    Widzisz, im większe umysły, tym mniej butne i pewne swego...

                                                    > Pójdz do księdza i powiedz że mąż pije/bije. Co powie. Przecież nie doradzi roz
                                                    > wodu bo takowych NIE MA. Każe Ci nieść ten krzyż -czyż nie?


                                                    Nie. Właśnie że nie, większość czyli 99 % zaleci separację i terapię i że nie należy się pozwalać krzywdzić.
                                                  • kutuzow Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 18:11
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Albo taka pozycja dla Ciebie:
                                                    > rel="nofollow">www.ccpress.pl/produkt/Nauka_i_religia._Czy_mozna_je_pogodzic__181
                                                    > Widzisz, im większe umysły, tym mniej butne i pewne swego...

                                                    Wiesz, mi wystarczy przykład że Ty godzisz przysięgę "i nie opuszczę Cię aż do śmierci" z Separacją.
                                                    To pokazuje że naprawdę niesamowicie elastyczne są umysły wierzących.


                                                  • mojemail3 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 18:18
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Wiesz, mi wystarczy przykład że Ty godzisz przysięgę "i nie opuszczę Cię aż do
                                                    > śmierci" z Separacją.
                                                    > To pokazuje że naprawdę niesamowicie elastyczne są umysły wierzących.

                                                    No jasne, innym nie dawaj żadnych praw, a sam hulaj dusza piekła nie ma ;-)
                                                  • mojemail3 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 20:16
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > mojemail3 napisała:
                                                    > > Albo taka pozycja dla Ciebie:
                                                    > > rel="nofollow">www.ccpress.pl/produkt/Nauka_i_religia._Czy_mozna_je_p
                                                    > ogodzic__181
                                                    > > Widzisz, im większe umysły, tym mniej butne i pewne swego...
                                                    >
                                                    > Wiesz, mi wystarczy przykład że Ty godzisz przysięgę "i nie opuszczę Cię aż do
                                                    > śmierci" z Separacją.
                                                    > To pokazuje że naprawdę niesamowicie elastyczne są umysły wierzących.


                                                    No i patrz jak mi dowalasz, jak brak argumentów "ad persona"...
                                                    A elastyczny umysł to jednak zaleta, w przeciwieństwie do zatwardziałego...
                                                    Powiem Ci to wielkie szczęście,że jesteś niewierzący, bo byłbyś drugim Terlikowskim ;-)
                                                    Tak ad persona, dla smiechu ;-)
                                                  • kutuzow Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 22:28
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > No i patrz jak mi dowalasz, jak brak argumentów "ad persona"...

                                                    Mam wrażenie że się doszukujesz tego Ad Persona.
                                                    Wcześniej że niby Sabatowi pojechałem, teraz Tobie.

                                                    Chodziło mi o to że skoro umysły teologiczne znajdują sposób wykręcenia się z bardzo jasnej przysięgi która jasno mówi że NIE OPUSZCZĘ, po czym pozwala się na to opuszczenie (tym de facto jest ta separacja), to jak dla mnie ma to zerową wartość.

                                                    Co do samego pogodzenia nauki z religią, to myślę, że większość Wielkich Myślicieli byłaby baaardzo sceptyczna w tej kwestii. Zobacz na Da Vinci, Galileusza, że o Giordano Bruno nie wspomnę.
                                                    KK od wieków był hamulcowym postępu, i nadal tak jest (kwestia metod inwitro).
                                                  • mojemail3 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 22:45
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Co do samego pogodzenia nauki z religią, to myślę, że większość Wielkich Myślic
                                                    > ieli byłaby baaardzo sceptyczna w tej kwestii. Zobacz na Da Vinci, Galileusza,
                                                    > że o Giordano Bruno nie wspomnę.
                                                    > KK od wieków był hamulcowym postępu, i nadal tak jest (kwestia metod inwitro)

                                                    Nie będę się wypowiadać o IVF,nie musiałam na szczęście podejmować takiej decyzji, a szczerze współczuję tym, którzy przez tą ciężką procedurę zdecydowali się przechodzić.
                                                    Natomiast naukowców, którzy nie byli ateistami, a wręcz przeciwnie, to ja też mogę napisać:
                                                    Albert Einstein, Mendel ( zakonnik) Izaak Newton, Blaise Pascal i wielu, wielu innych, twórcy mechaniki kwantowej również.
                                                    Galileusz też był wierzący, a wiadomo,że uznano błąd sędziów w jego procesie.
                                                    Kopernik był kanonikiem w Kapitule Warmińskiej, ale może był niewierzący, ja nie wiem...

                                                  • mojemail3 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 22:53
                                                    kutuzow napisał:
                                                    >
                                                    > > Co do samego pogodzenia nauki z religią, to myślę, że większość Wielkich
                                                    > Myślicieli byłaby baaardzo sceptyczna w tej kwestii.

                                                    No to może ja zacytuję profesora Michała Hallera:

                                                    "(...)Nauka daje nam Wiedzę, a religia daje nam Sens. Zarówno Wiedza jak i Sens są niezbędnymi warunkami godnego życia. I jest paradoksem, że obie te wartości często pozostają w konflikcie. Nierzadko spotykam się z pytaniem: jak potrafię je godzić? Gdy takie pytanie bywa zadawane przez naukowca lub filozofa, nieodmiennie dziwię się, jak wykształceni ludzie mogą nie dostrzegać, iż nauka nie czyni nic innego, jak tylko eksploruje Dzieło Stworzenia (...)"

                                                    Oczywiście to cytat, proszę ze mną nie polemizować, tylko ze słowami profesora...


                                                  • sabat.77 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 23:08
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Oczywiście to cytat, proszę ze mną nie polemizować, tylko ze słowami profesora.

                                                    Z tym ciężkim problemem obecnie próbuje uporać się fizyka teoretyczna, począwszy od fizyki kwantowej a skończywszy na astrofizyce. Zatem trochę się chyba jednak profesor zapędził...
                                                    Pytanie o korzenie stworzenia spędza naukowcom sens z powiek od kiedy ludzkość zaczęła zdawać sprawę ze swojego istnienia. Jak wiadomo największym problemem wydaje się fakt, że trudno będzie nam rozumowo przekroczyć barierę stworzenia czasu. Nawet zakładając, że czas został w jakiś sposób stworzony, albo pojawił się jako jeden z wymiarów przestrzeni, to trzeba najpierw przyjąć, że sam akt stworzenia, tak jak go rozumiemy w ludzki sposób, jest aktem osadzonym w czasie. Zatem skoro czas nie istniał, świat siłą rzeczy NIE MÓGŁ zostać stworzony! Nie było bowiem czasu, w którym ten akt stworzenia mógłby się dokonać.
                                                  • mojemail3 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 23:11
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    "(...)Zatem skoro czas nie istniał, świat siłą rzeczy NIE MÓGŁ zostać stworzony! Nie było bowiem czasu, w którym ten akt stworzenia mógłby się dokonać (...)"

                                                    To jest argument logiczny, a logika ma swoje paradoksy, poza tym logika jest nauką stworzoną przez człowieka.
                                                    Tak na mój "chłopski rozum"
                                                    Sabat, a skąd to wziąłeś, sam wymyśliłeś?
                                                  • sabat.77 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 23:22
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Sabat, a skąd to wziąłeś, sam wymyśliłeś?

                                                    Skąd. Zdaje się, że to jakiś mój wniosek na podstawie lektury "Krótkiej historii czasu" Hawkinga.

                                                    Co do paradoksów logiki - na tym właśnie polega problem. Wszystkie prawa które znamy są współistotne naszemu wszechświatowi. Wiemy tylko że tak czy inaczej coś działa w naszej rzeczywistości, natomiast nie wiemy nic o tym czy są inne rzeczywistości, a nawet nie jesteśmy w stanie sformułować w jaki sposób mogłyby one funkcjonować. Przecież rzeczywistość alternatywna może mieć zupełnie inną logikę. Inne prawa. Dwa (działanie) dwa = pięć. To że u nas działanie to (plus) i wynik to cztery jest efektem własności przestrzeni związanych z konstrukcją naszego wszechświata. Ale nie przeskoczymy tego chyba nigdy, bo myślenie jest jednym z procesów toczących się w przestrzeni tego świata i podlega jego prawom.
                                                  • jesod Pytanie o korzenie stworzenie 31.07.14, 23:21
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Pytanie o korzenie stworzenia spędza naukowcom sens z powiek od kiedy ludzkość
                                                    > zaczęła zdawać sprawę ze swojego istnienia.

                                                    Jak pozbędą się pychy to zaczną wreszcie sypiać spokojniej.
                                                    To tajemnic należy mieć szacunek, a pogdybać zawsze sobie można... towarzysko.
                                                  • jesod Nawet zakładając 31.07.14, 23:38
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Nawet zakładając, że czas został w jakiś sposób stworzony, albo pojawił si
                                                    > ę jako jeden z wymiarów przestrzeni, to trzeba najpierw przyjąć, że sam akt stw
                                                    > orzenia, tak jak go rozumiemy w ludzki sposób, jest aktem osadzonym w czasie.
                                                    > Zatem skoro czas nie istniał, świat siłą rzeczy NIE MÓGŁ zostać stworzony! Nie b
                                                    > yło bowiem czasu, w którym ten akt stworzenia mógłby się dokonać.

                                                    Z tym, że do samego aktu stworzenia czas nie jest, ani nigdy nie był potrzebny.
                                                    To czas nie istnieje. Nigdy go nie było, nie ma i nie będzie.
                                                  • sabat.77 Re: Nawet zakładając 31.07.14, 23:44
                                                    jesod napisała:

                                                    > Z tym, że do samego aktu stworzenia czas nie jest, ani nigdy nie był potrzebny.
                                                    > To czas nie istnieje. Nigdy go nie było, nie ma i nie będzie.

                                                    Podobnie jak przestrzeń. Ona też nie istnieje. Powiem więcej - nawet istnienie nie istnieje.
                                                  • bcde Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 23:39
                                                    Einstein BYŁ ATEISTĄ.
                                                    Na polemikę z nudziarzem Hellerem szkoda czasu. "Umysł teologiczny" to oksymoron.
                                                  • sabat.77 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 23:50
                                                    bcde napisał:

                                                    > Einstein BYŁ ATEISTĄ.

                                                    Einstein był bogobojnym Żydem, ale obraził się, po tym jak Bóg nie chciał z nim grać w kości.
                                                  • mojemail3 Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 23:56
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > bcde napisał:
                                                    >
                                                    > > Einstein BYŁ ATEISTĄ.

                                                    No nie wiem, nie wiem. Na pewno Żydem, pewnie też był wychowany w Judaizmie.

                                                    wyborcza.pl/1,75400,12641586,Czy_Albert_Einstein_wierzyl_w_Boga_.html
                                                    >
                                                    > Einstein był bogobojnym Żydem, ale obraził się, po tym jak Bóg nie chciał z nim
                                                    > grać w kości.

                                                    No niezły jesteś Sabat...

                                                    pl.wikiquote.org/wiki/Albert_Einstein
                                                  • bcde Re: MM -Hold your horses 31.07.14, 23:59
                                                    > Einstein był bogobojnym Żydem, ale obraził się, po tym jak Bóg nie chciał z nim
                                                    > grać w kości.

                                                    :)
                                                    Raczej po tym, jak dowiedział się, że Bóg w gra w kości. Co się będzie z hazardzistą zadawał...
                                                  • izyrider Re: MM -Hold your horses 02.08.14, 14:14
                                                    Einstein byl wierzacym w Boga zydem,i nie byl bogoboiny poniewaz stwiedzil ze nie wierzy by Bog bezposrednio ingerowal w zycie ludzi..On tez nie wierzyl by Bog ,,gral w kosci,,to byla jego reakcja na nie dajace sie logicznie wytlumaczyc teorie fizyki atomow i roli przypadku,poniewaz wierzyl ze swiatem rzadzi wyzsza Inteligencja i wszystko mozna wytlumaczyc naukowo..to doprowadzile ze ostatnie lata zycia staral sie TO udowodnic, narazajac sie na smiech i lekcewazenie.Einstein sie mylil. Nauka osiagnela granice (na dzisiaj) i jest bezradna w probach wytlumaczenia zycia i tego co nas otacza .Hinduizm posiada latwa do zrozumienia teorie Boga..bez raju,bez kary ,bez dobra i zla ..wystko zalezy od nas samych ..by zostac madrym.. a ideal jest do osiagniecia praca umyslu i dzialaniem.. co jednak wymaga wysilku ktorego nie mozna zmobilizowac bez wiary w Boga..To jest tez religia ktora pozwala wierzyc we wszystko co jest poza granica mozliwosci naszego akceptowania poniewaz poza paroma wyjatkami jestesmy banda ignorantow i sluzymy jako nawoz przyszlym pokoleniom ,nic wiecej.(a tym co chetnie szukaja dziury w calym i sadza ze sa wyjatkowi , podejzewajac podobne przekonania u innych ,powiem ze ja jestem idiota bez takich zludzen )
                                                  • izyrider aroj.. 02.08.14, 14:22
                                                    Einstein byl wierzacym w Boga zydem, ale nie byl bogoboiny poniewaz stwiedzil ze nie wierzy by Bog bezposrednio ingerowal w zycie ludzi..On tez nie wierzyl by Bog ,,gral w kosci,,to byla jego reakcja na nie dajace sie logicznie wytlumaczyc teorie fizyki atomow i roli przypadku,poniewaz wierzyl ze swiatem rzadzi wyzsza Inteligencja i wszystko mozna wytlumaczyc naukowo..to doprowadzile ze ostatnie lata zycia staral sie TO udowodnic, narazajac sie na smiech i lekcewazenie.Einstein sie mylil ,byc moze. Nauka osiagnela granice (na dzisiaj) i jest bezradna w probach wytlumaczenia zycia i tego co nas otacza .Hinduizm posiada latwa do zrozumienia teorie Boga..bez raju,bez kary ,bez dobra i zla ..wystko zalezy od nas samych ..by zostac madrym.. a ideal jest do osiagniecia praca umyslu i dzialaniem.. co jednak wymaga wysilku ktorego nie mozna zmobilizowac bez wiary w Boga..To jest tez religia ktora pozwala wierzyc we wszystko co jest poza granica mozliwosci naszego akceptowania poniewaz poza paroma wyjatkami jestesmy banda ignorantow i sluzymy jako nawoz przyszlym pokoleniom ,nic wiecej.(a tym co chetnie szukaja dziury w calym i sadza ze sa wyjatkowi , podejzewajac podobne przekonania u innych ,powiem ze ja jestem idiota bez takich zludzen )
                                                  • izyrider Re: aroj.. 02.08.14, 14:28
                                                    sorry za duplikat,gotuje obiad.. aroj znaczy smaczne..i przeoczylem pierwsze wyslanie
                                                  • zawle Re: Dlatego mężczyzna 01.08.14, 20:23
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Tak uwazam, bo wedlug mnie seks, ktoremu nie towarzysza jakies emocje - milosc,
                                                    > namietnosc, pozadanie - sam w sobie jest rzecza malo wartosciowa. Seks calkiem
                                                    > pozbawiony warstwy emocjonalnej jest tylko nudnym ruszaniem dupa.

                                                    No...dla mnie też;) Podobnie jak jedzenie bez półgodzinnej modlitwy;)
                                                  • izyrider Re: Dlatego mężczyzna 31.07.14, 08:31
                                                    jak ty wiesz co jest dla mnie poswieceniem ,determinacja lub jak okreslam wartosc kupna..?Trzymaj sie tematu.Napisalem ze seks z kobieta to wyzwanie dla mezczyzny,przynajmiej dla mnie..jak ty traktujesz seks mnie nie interesuje,ty tez nie.Mam tez inne wyzwania i jakos leci..bez kredytow,rat i z duza iloscia wolnego czasu a poniewaz nie chce zony(to kula u nogi) to pierdole wasze corki i zony .Pieniadze jest latwo dostac odemnie ,problem zaczyna sie kiedy ktos sadzi ze to byla okazja. Z mojej pozycji to tutaj przypomina rozmowe gluchego ze slepym : czy tu graja ? ..a czy tancza ?
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 30.07.14, 22:24
                                                    Sugerujesz, ze prostytutki generalnie robia to z podniecenia i leca na swoich klientow, a forsa to jakby przy okazji? Nie wierze, ze ktos moze byc az takim naiwniakiem, wiec sie upewniam.
                                                  • lybbla Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 14:18
                                                    zawle napisała:

                                                    > A wystarczy siedzieć pupą na stole. Po inżyniersku.Bo raczej nie trzyma jej jak
                                                    > sikawki i nie zrasza nią kwiatów?;)

                                                    Tylko nie po kaktusach, nie po kaktusach.

                                                    > Muszę Ci przyznać rację mojemail że
                                                    > mnie też odrzuca od takich historii. Sina, odwodniona prostytutka strzelająca w
                                                    > ytryskiem na meble;)

                                                    A jednak uczucia estetyczne. `Wolę brzydotę jest bliżej krwiobiegu'.

                                                    Zwróćcie uwagę miłe panie, że Izi opisuje sytuacje sprzed 20 lat. Spośród całego swojego erotycznego życia wybrał ten moment z siniejącą prostytutką (raczej niedotlenienie niż odwodnienie?),

                                                    > Ale po kiego z tego robić jakiś pozytywny występ? Czym tu się chwalić?

                                                    to nie chwalenie się a pochwała żeńskiego orgazmu. Izi opisuje sytuacje wyjątkową. Ja osobiście lubię słuchać o tym co dla kogo jest wyjątkowe, niezależnie od poetyki prelegenta. W kwestii chwalenia się Zawle jak tam absztyfikanci polepszyło cos się? Mojemail a czy mąż połyka?
                                                  • zawle Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 18:21
                                                    lybbla napisał: W kwestii chwalenia się Zawle jak tam absztyfikanci poleps
                                                    > zyło cos się?

                                                    Gdybym Ci napisała że sypiam z gościem co ma fiuta jak baobab to byłoby na tym samym poziomie;)
                                                  • lybbla Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 22:17
                                                    zawle napisała:

                                                    > Gdybym Ci napisała że sypiam z gościem co ma fiuta jak baobab to byłoby na tym
                                                    > samym poziomie;)

                                                    Ależ skąd. Byłoby o kilka poziomów wyżej niż z podcinaniem gardeł. Zapytałbym o średnicę podstawy, ocenę wieku na podstawie średnicy i czy owoce są jadalne.
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 19:22
                                                    lybbla napisał:

                                                    "(...)to nie chwalenie się a pochwała żeńskiego orgazmu. Izi opisuje sytuacje wyjątkową. Ja osobiście lubię słuchać o tym co dla kogo jest wyjątkowe, niezależnie od poetyki prelegenta. W kwestii chwalenia się Zawle jak tam absztyfikanci polepszyło cos się? Mojemail a czy mąż połyka?(...)"

                                                    Wyjątkowe sytuacje to w filmikach fikanych chyba,nie?
                                                    A co Cię Lybbla tajemnice mojej alkowy obchodzą? Wrodzona dyskrecja i subtelność nie pozwolą mi to na ekshibicjonistyczne zwierzenia...Nos w sos ;-)
                                                  • lybbla Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 22:51
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Wyjątkowe sytuacje to w filmikach fikanych chyba,nie?

                                                    Przybliż nam te z filmików (tytuł, reżyser, głowni wykonawcy)
                                                    zerknę w wolnym czasie. Póki co będę odwoływać się do własnych doświadczeń.

                                                    > A co Cię Lybbla tajemnice mojej alkowy obchodzą?

                                                    Nie obchodzą mnie bo spodziewam się nudy.

                                                    > Wrodzona dyskrecja i subtelność nie pozwolą mi to na ekshibicjonistyczne zwierzenia...

                                                    Jakbym prezesa słyszał gdy mówi o układzie.

                                                    > Nos w sos ;-)

                                                    Ale co Ty mi tu teraz mówisz `Idź się utop'?
                                                    Bo zdajesz sobie sprawę, ze Twoja rada grozi utopieniem.
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 26.07.14, 14:28
                                                    bez palcow trzeba wierzyc,juz w palcach musisz wierzyc ! ..mabelle Ty jestes bez watpienia piekna..a jaka seksi uf..uf..
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 21:56
                                                    Tu jest pewna przewaga nad mniej doswiadczonymi a przekonanymi ze swiat oferujetyle atrakcji a w domu żona ta sama od lat...a przy okazji ze wspomnianego wywiadu ze Starowieyskim: im więcej kobieta ma zmarszczek koło oczu tym więcej orgazmow ma za sobą...No cóż...moj mąż na moje zmarszczki musi zapracować bo kiepsko z kurzymi lapkami;-)
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 20:32
                                                    Zarucham, obiecuje. Wkrotce po tym, jak przysiegniesz milosci swojego zycia przed oltarzem, ze jej nie opuscisz az do smierci... Zaraz jak uslyszysz od swojego dziecka, ze cie kocha. Chwile po tym, jak przyjdzie sie przytulic i pochwalic sie pierwszym narysowanym samochodzikiem. Jak wrocisz do domu i jego jedynym domownikiem nie bedzie merdajacy ogon psa. Trzymaj mnie za slowo Wont :)
                                                  • wont Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 21:24
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Zarucham, obiecuje.
                                                    -------
                                                    Tja :) Weź mnie nie rozśmieszaj, proszę Cię. Sabat, bardzo Cię lubię, cenię Twój inteligencję i wiedzę ale akurat w życiu bym nie uwierzył w żadną Twoją obietnicę dotyczącą czegokolwiek :) Nawet wyjścia na piwo, nie mówiąc o, fiu fiu, wyjściu na dziwki :)

                                                    Wkrotce po tym, jak przysiegniesz milosci swojego zycia prz
                                                    > ed oltarzem, ze jej nie opuscisz az do smierci...
                                                    ----------
                                                    Fajny chwyt retoryczny, tylko widzisz, sabat, prawda wygląda trochę inaczej. Dla "miłości Twojego życia" nie jesteś i prawdopodobnie nigdy nie byłeś "miłością Jej życia". Podczas, gdy Ty przysięgałeś "miłości Twojego życia" że jej nie opuścisz aż do śmierci, to ona widocznie przysięgała, że wkrótce Cię nie dopuści aż do śmierci. Wiem, suche, ale okazuje się, że prawdziwe.

                                                    Zaraz jak uslyszysz od swojeg
                                                    > o dziecka, ze cie kocha.
                                                    ------------
                                                    Hold your horses, man. Nie buduj swojego "szczęścia" na takim kruchym fundamencie jak miłość dziecka. Za kilkanaście lat usłyszysz od niego, że Cię nienawidzi.

                                                    Chwile po tym, jak przyjdzie sie przytulic i pochwalic
                                                    > sie pierwszym narysowanym samochodzikiem.
                                                    ------------
                                                    Za kilkanaście lat poprosi o prawdziwy samochód. A potem o kasę na mieszkanie, na wesele itd. Jesteś gotowy? Tak, pierwszy narysowany samochodzik - to jest piękne wspomnienie. Nie neguję, naprawdę, ale to tylko piękne wspomnienie.

                                                    Jak wrocisz do domu i jego jedynym d
                                                    > omownikiem nie bedzie merdajacy ogon psa.
                                                    ----------------
                                                    Śmiejesz się, ale to jest właśnie wspaniałe w psach. Ten merdający ogon. Ta bezgraniczna miłość i zaufanie, którym nas obdarzają. A poza tym, mam tak naprawdę dwa psy, więc witają mnie dwa merdające ogony :))

                                                    Trzymaj mnie za slowo Wont :)
                                                    -----------------
                                                    Hahaha, nosz k...., teraz to przegiąłeś. Suuuuuuchar! :))
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 21:31
                                                    Wont o dzieciach to nic nie wiesz więc nie bluznij.No i co z tego, ze mi powie, ze mnie nienawidzi to tylko chwilowe emocje.Wzorce, wartości i więź są na całe zycie.
                                                  • wont Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 21:36
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Wont o dzieciach to nic nie wiesz więc nie bluznij.No i co z tego, ze mi powie,
                                                    > ze mnie nienawidzi to tylko chwilowe emocje.Wzorce, wartości i więź są na całe
                                                    > zycie.
                                                    ------------------
                                                    Mojemail o dziwkach to nic nie wiesz więc nie bluźnij.

                                                    Mamy tak dyskutować??? :))

                                                    A poza tym, ja nie pisałem o czymś innym - o błędnym budowaniu swojego poczucia wartości, jak to robi sabat, na świadomości, że jest kochany przez dzieci.
                                                  • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 21:43
                                                    Nie buduje, tylko chcialem ci sie odgryzc :)
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 22:16
                                                    wont napisał:
                                                    > Mojemail o dziwkach to nic nie wiesz więc nie bluźnij.
                                                    >

                                                    Zdziwiłbyś się. Miałam na studiach koleżanki "uniwersytutki" a na nocnych spacerach po Krakowie nie tylko z kloszardami się gadało...

                                                    > Mamy tak dyskutować??? :))

                                                    Dyskutuj jak chcesz, mi nic nie narzucaj i gdzieś mam waszą pogardę dla kobiecych emocji...

                                                    > A poza tym, ja nie pisałem o czymś innym - o błędnym budowaniu swojego poczucia
                                                    > wartości, jak to robi sabat, na świadomości, że jest kochany przez dzieci.

                                                    Tu się nic nie buduje, to się samo dzieje i to jest cud prawdziwy, to gówniarstwo, co krzyczy " jesteś najgorszą mamą na świecie" a za chwilę " jesteś najpiękniejsza na świecie"...
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 22:34
                                                    wont napisał:

                                                    > Byłoby zabawne gdyby nie ten ton wszechwiedzy i pobłażliwej wyrozumiałości co, w zderzeniu >z tym, że pojęcie o temacie macie żadne, zasmuca i zaśmieca akurat to - jedno z lepszych >merytorycznie forów.

                                                    Zaśmieca? A może Ty zaśmieciłeś to forum namawianiem na dziwki stary diable, hę?
                                                    Co to wnosi do problemów i tak pogubionych ludzi? W czym im to pomoże???
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 24.07.14, 23:45
                                                    izyrider napisał:

                                                    >Tyle ze Wroclawski Rynek( z 14 wieczna perla gotyku europejskiego) malo sie rozni od dzielnic >rozrywki w innych miastach Eu i Azji..O mozliwosciach racjonalnych umyslow pytaj >prowadzacych GO-GO bary i tych co ich podatkuja...

                                                    Prowadzisz kampanię reklamową wrocławskiego seks-biznesu? Ile płacą za polecanie na forach dla sfrustrowanych brakiem seksu w małżeństwie???
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 04:56
                                                    Jezeli to jest reklama seks-biznesu to Ty masz wyrazna obsesje seksualna..a zasmiecanie jednego z najladniejszych Starych Miast w Europie tanimi kurwami by sciagnac turystow to jeszcze jeden przyklad polskiej swietojebliwej mentalnosci.Czytaj uwaznie i nie pytaj o ceny bo sie okaze ze jestes tania.
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 08:07
                                                    izyrider napisał:

                                                    "(...)Czytaj uwaznie i nie pytaj o ceny bo sie okaze ze jestes tania (...)"

                                                    Nie, nie ma na imię Tania ( a to takie ładne imię;-)

                                                    Ps. No i dziwić się nie można,że rodaków rodaczki nie chcą, jak się nasłuchają takich słów uroczych... Potem tylko pozostaje udawania mężczyzny przy udawanych orgazmach pań sprzedajnych...
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 10:31
                                                    Tania.Kazdy pytajacy o cene demonstruje swoj limit finansowy a jednoczesnie ze jego potrzeby sa wieksze a to daje mozliwosci manipulowania nim przez tych ktorzy limitu albo nie maja albo lepiej lub co innego licza ukrywajac faktyczne zamiary..jezeli to zaskomplikowane dla Ciebie a tak sadze to pytajac o moja gaze za reklame go-go barow na forache (pomijajac brak kontekstu dla t to pytania) opowiem ze ja nic podobnego nie robie ale mam dla Ciebie znacznie lepiej platne zajecie niz to ktore wykonujesz a jezeli sie nie nadajesz to mam cos znacznie lepszego..do czegos przeciez musisz sie nadawac ?
                                                  • mojemail3 Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 10:36
                                                    izyrider napisał:

                                                    > Tania.

                                                    Odczep się ode mnie kolego.
                                                    Zajmij się swoim realnym życiem, a na forum napisz coś na temat.
                                                  • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 25.07.14, 10:43
                                                    Ja jestem na wakacjach..tutaj pada deszcz..Ty mnie nie interesujesz ale to co piszesz do mnie musi,jestem grzeczny i odpowiadam na pytania . Co cie ugryzlo?
    • loppe Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 20:24
      Tu mi się przypomina że najsilniejszy orgazm miałem jako nastolatek w stanie wojennym. Nastąpił w 3. z serii stosunków do których doszło w ogrodowej altanie zasypanej śniegiem.
      • loppe Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 20:38
        To ciekawe, ale mało się widzi opracowań naukowych nt. roli ponowień w sile seksualnej satysfakcji. Wydaje mi się, że potęga drugiego, trzeciego stosunku - i dla panów, i dla pań - może być większa niż właściwie wszelkie inne czynniki warunkujące rozkosz seksualną (w pierwszym stosunku). Jak pieniądze etc.
      • loppe Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 22:14
        loppe napisał:

        > Tu mi się przypomina że najsilniejszy orgazm miałem jako nastolatek w stanie wo
        > jennym. Nastąpił w 3. z serii stosunków do których doszło w ogrodowej altanie
        > zasypanej śniegiem.

        A potem już tylko zdążyć przed godziną policyjną do domów...
        • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 22:55
          pieniadze ,,organizuja ,,wyobraznie w kierunku rzeczy przyjemnych..i chce sie wiecej..seks stymuluje i powieksza ta przyjemnosc.. tak rosnaca przyjemnosc czesciej konczy sie orgazmem.Dlatego latwiej jest namowic kobiete lub mezczyzne na seks pokazujac pieniadze.Dlatego tez bogaci maja wieksze powodzenie .
          • sabat.77 Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 07:10
            izyrider napisał:

            > pieniadze ,,organizuja ,,wyobraznie w kierunku rzeczy przyjemnych..i chce sie w
            > iecej..seks stymuluje i powieksza ta przyjemnosc.. tak rosnaca przyjemnosc c
            > zesciej konczy sie orgazmem.Dlatego latwiej jest namowic kobiete lub mezczyzne
            > na seks pokazujac pieniadze.Dlatego tez bogaci maja wieksze powodzenie .

            Podobnie jest z urodą kobiety. Uroda zupełnie nie jest ważna dla mężczyzny!! Mężczyźni nie pożądają urodziwych kobiet! Tylko jak mężczyzna widzi przed sobą urodziwą kobietę, to doznaje serii pozytywnych doznań estetycznych, jest w dużo lepszym nastroju i wtedy łatwiej go kobiecie namówić na seks.
    • wont Re: Pieniądze a orgazm 19.07.14, 21:53
      marek.zak1 napisał:

      > Właśsnie wróciłem z wakacji i chciałbym się z Wami podzielić odkryciem angielsk
      > ich naukowców. Otóż udowodnili oni, ze orgazm i pieniądze mają jednak sporo ze
      > sobą wspólnego. Chciałbym spytać co o tym myślicie.
      > www.edziecko.pl/rodzice/56,133102,16229868,Pieniadze_szczescia_nie_daja,,5.html
      --------------------
      Ja tam, po lekturze forum, uwazam, ze wyjasnienie tej zaleznosci jest proste. No bo czym jest kobiecy orgazm? Orgazm ma zwiekszac szanse na zaplodniene kobiety w dwojaki sposob - costam robic (nie wiem co ale na pewno to prawda) w organizmie kobiety, ze costam jajeczko czy tam plemnik. A po drugie, z racji osiagania orgazmow kobiecie chce sie czesciej wspolzyc. No i wspolzyja czesciej. A poniewaz kobiety to przeciez sa harpie, ktore chca sie dobrac do naszych milyjonow, to dlatego osiagaja orgazmy z zamoznymi mezczyznami. Po to, zeby dobrac sie do tych mylijonow.
      • kag73 Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 00:26
        > Ja tam, po lekturze forum, uwazam, ze wyjasnienie tej zaleznosci jest proste. N
        > o bo czym jest kobiecy orgazm? Orgazm ma zwiekszac szanse na zaplodniene kobiet
        > y w dwojaki sposob - costam robic (nie wiem co ale na pewno to prawda) w organi
        > zmie kobiety, ze costam jajeczko czy tam plemnik.

        Ja nie wierze w te zaleznosc: facet zamozny, wiecej orgazmow, ze wiecej seksu to byc moze, bo jak czlowiek wypoczety, zadbany, bez wiekszych zmartwien chociazby o egzystencje, to i bzykac mu sie czesciej chce. No chyba, ze ktos kogos nie pociaga to juz kicha i tak. Niemniej jednak pieniadze moga byc motywacja i nawet poudaje sie orgazmy, co by tych pieniedzy(przez utrate partnera) nie stracic;) Ale miec seks a miec orgazm to dla / u kobiety dwie rozne rzeczy. No chyba, ze ci zamozni to jeszcze sa szczegolnie wyedukowani seksualnie i wiedza jak kobieccie te doroge do orgazmu ulatwic:)
        Z moich informacji wynika, ze kobiecy oragzm nie jest konieczny do zaplodnienia.
        Co do drugiego sie zgadzam: czeste orgazmy zwiejszaja ochote kobiety na seks.
        • yoric Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 01:51
          > Z moich informacji wynika, ze kobiecy oragzm nie jest konieczny do zaplodnienia.

          seks też nie jest konieczny do zapłodnienia.
          • kag73 Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 18:12
            yoric napisał:
            > seks też nie jest konieczny do zapłodnienia.

            Tak, tylko troche wiecej z tym zachodu, do lekarza trzeba isc najczesciej. Podczas kiedy w ciaze moge zajsc bez problemu podczas seksu nie majac orgazmu.
            • yoric Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 19:37
              No i...?
              • kag73 Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 23:01
                yoric napisał:
                > No i...?

                Stoi na progu, bo sie zony boi:)
        • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 07:27
          ,,czeste orgazmy zwiekszaja ochote kobiet na seks,, uff jaki nonsens..! jest dokladnie odwrotnie.. poniewaz spelniony akt seksualny nie tylko powoduje dluzsze przerwy (bo najedzony nie musi jesc) ale rowniez zaostrza kryteria doboru partnera. Kobiety i mezczyni bez orgazmu w malzenstwie ,,zdradzaja,,poniewaz zyja w niepokoju seksualnym-tak jak po przerwanym stosunku-i czesto padaja ofiara okazji i z nia zwiazanych nadzieji na spokuj ..bo orgazm obojetnie jak wyglada..przynosi spokuj ,,wewnatrz,, i obojetnosc na propozycje/ A pieniadze powoduja orgazm nie tylko u nastolatek.. u nastolatkow rowniez ..chlopcy podobnie chetnie spuszczaja spodenki jak dziewczynki majtki..to widac w turystycznych miejscach na calym swiecie a pieniadze sa uniwersalne i efektywne, bo biednym ,,wiatr w oczy i ch..w dupe,,.Wiadomo.
          • kag73 Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 23:23
            izyrider napisał:
            > ,,czeste orgazmy zwiekszaja ochote kobiet na seks,, uff jaki nonsens..! jest do
            > kladnie odwrotnie.. poniewaz spelniony akt seksualny nie tylko powoduje dluzsze
            > przerwy (bo najedzony nie musi jesc) ale rowniez zaostrza kryteria doboru part
            > nera.
            To sie nie do konca zgadza. Generalnie seks nakreca seks. I zeby dazyc do seksu trzeba miec z niego przyjemnosc, a orgazm to ogromna przyjemnosc. Poza tym niektorzy tak maja, ze po seksie z orgazmem czy bez maja jakby podwyzszony poziom hormonow i nastepnego dnia chca powtorki.
            Natomiast kobieta, ktora z seksu ma niewiele i nikle szanse na orgazm do seksu sie garnela nie bedzie, czyli bedzie go jeszcze mniej. Czesty seks zwieksza szanse na orgazm i przyjemnosc i jak ktos zna smak nagrody(orgazm) to sie bedzie garnal.
            Zreszta czestotliwosc seksu zalezna jest od stazu w zwiazku, cech osobniczych, dzialania jakie ludzie na siebie maja sytuacji ogolnej/okolicznosci, kondycji, stanu zdrowia i formy.
            • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 21.07.14, 06:45
              seks nakreca seks,, tak sadze rowniez ... ale nie sadze by to zwiekszalo szanse na orgazm,raczej powoduje zobojetnienie (jak w malzenstwach) gdzie seks jest ,,spontaniczny,,.Orgazm to ekstrymalna przyjemnosc a to z natury nie zdaza sie czesto i szanse sa wieksze gdy istnieje potrzeba seksu,napiecie seksualne..lub jest rezultatem umiejetnosci.W/g statystyk 60% kobiet i 50%mezczyzn nie wie co to jest orgazm chociaz probuje to poznac codziennie i bez sukcesu../ Ludzie normalni osiagaja pieniadze przez realizowanie zadan i pasji a pieniadze sa refleksja tych zadan a nie celem i jezeli kupuja cokollwiek to dlatego ze potrzebuja lub chca sobie poprawic humor,to moze byc 18-latka i ona byc moze ma orgazm ..
              • kag73 Re: Pieniądze a orgazm 21.07.14, 10:20
                izyrider napisał:
                > seks nakreca seks,, tak sadze rowniez ... ale nie sadze by to zwiekszalo szanse
                > na orgazm,raczej powoduje zobojetnienie (jak w malzenstwach) gdzie seks jest ,
                > ,spontaniczny,,.Orgazm to ekstrymalna przyjemnosc a to z natury nie zdaza sie c
                > zesto i szanse sa wieksze gdy istnieje potrzeba seksu,napiecie seksualne..lub j
                > est rezultatem umiejetnosci.W/g statystyk 60% kobiet i 50%mezczyzn nie wie co t
                > o jest orgazm chociaz probuje to poznac codziennie i bez sukcesu..

                A skad Ty wziales te dane? "Normalny"/zdrowy facet nie ma zadnego problemu z orgazmem. U kobiet troche trudniej o niego, ale tez sie, za pomoca odpowiedniej techniki, zdarza.
                I teraz pytanie: mam wieksze szanse na orgazm gdy uprawiam seks czy gdy go w ogole nie uprawiam? (pomijam masturbacje)
                Owszem, seks zwieksza szanse na orgazm. Jezeli np. nie mialam orgazmu dzis, jestem nastepnego dnia tak napalona, ze potrzebuje tylko dwoch minut...
                A jak zwlaszcza u facetow seks zwieksza szanse na orgazm, bo u nich seks rowna sie orgazm, no chyba, ze maja jakies problemy zdrowotne.
                • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 21.07.14, 23:02
                  normalny zdrowy facet a co najmniej 50 % w/g statystyki nie wie co to orgazm ..bo na orgazm trzeba albo zasluzyc ,miec szczescie albo zachorowac..bo orgazm meski jest w ciemniejszych zakamarkach juz wypierdolonego mozgu a jezeli pozbycie sie spermy znasz jako orgazm to..me sorry for yo
                  • kag73 Re: Pieniądze a orgazm 22.07.14, 10:01
                    izyrider napisał:
                    > normalny zdrowy facet a co najmniej 50 % w/g statystyki nie wie co to orgazm ..
                    > bo na orgazm trzeba albo zasluzyc ,miec szczescie albo zachorowac..bo orgazm me
                    > ski jest w ciemniejszych zakamarkach juz wypierdolonego mozgu a jezeli pozbycie
                    > sie spermy znasz jako orgazm to..me sorry for yo

                    A dlaczego "sorry for me", ja facetem nie jestem i to nie mnie nie dane:))
                    Owszem orgazmy bywaja rozne, jezeli chodzi o intensywnosc. I owszem mozna miec wytryk jak refleks niekoniecznie "wstrzasajacy" reszta ciala i umyslu, jednak podaj mi gdzie znalazles te statystyke ze az 50% facetow nie wie co to orgazm, bo ja zwyczajnie w to nie wierze.
                    • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 22.07.14, 23:48
                      ,,..i to nie mnie nie dane..,,nice?,bardzo.. bo skoro nie zauwazylas ze od Ciebie zalezy (duza czesc) braku orgazmu u mezczyzny to tracisz czas z tym pechowcem..i w zamian dostajesz na co zaluzylas..dlatego sorry( ok,ja uwazam ze seks to rodzaj interakcji miedzy kobieta a mezczyzna i za swoj udzial kazdy jest odpowiedzialny..to funkcjonuje jak.. Ty nie dasz to ja nie dam rowniez,poniewaz nie mam/ nie czuje potrzeby.) Bez manipulacji,lub szczesliwego zbiegu okolicznosci szansa na orgazm rosnie z wzajemnym zaangazowaniem.Napewno sa roznie intensywne orgazmy ale pamieta sie jeden ..,najlepszy ..ten wyrozniajacy sie i ten jest miara, bo tak funkcjonuje ludzki mozg.Jezeli nie wierzysz w statystyke(ok,50% m.i 60% kobiet) to ja nie bede mogl tego zmienic,szukaj sama.
                      • kag73 Re: Pieniądze a orgazm 22.07.14, 23:55
                        izyrider napisał:

                        > ,,..i to nie mnie nie dane..,,nice?,bardzo.. bo skoro nie zauwazylas ze od Cieb
                        > ie zalezy (duza czesc) braku orgazmu u mezczyzny to tracisz czas z tym pechowc
                        > em..i w zamian dostajesz na co zaluzylas..dlatego sorry( ok,ja uwazam ze seks t
                        > o rodzaj interakcji miedzy kobieta a mezczyzna i za swoj udzial kazdy jest odpo
                        > wiedzialny..to funkcjonuje jak..

                        Nie zapedzaj sie, moj maz jest z seksu bardzo zadowolony, ja zreszta tez i orgazmy ma, po pierwsze ja je widze i czuje po drugie go o to zapytalam. Wiec moge spokojniutko spac a inni niech sie martwia o siebie ;)
                        Podaj zrodla, gdzie znalazles te statystyke
                        • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 23.07.14, 05:22
                          ,,Nie zapedzaj sie..,,Przepraszam..lecz nie bierz tego co pisze osobiscie ,ja bronie tezy ze mniej seku poprawia jego jakosc i zwieksza szanse na orgazm..nic przeciwko Tobie osobiscie.Zrodel nie nazwe poniewaz czytalem to 2-3lata temu po angielsku lub niemiecku i mialo do czynienia z hormonalna terapia mezczyzn i kobiet w okresie menopauzy,ksiazka lub essej seksologa..tu widzisz ze ze mna nie jest tak dobrze jak z Toba.
      • wont Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 10:19
        Widze, ze bez emotikonow to ani rusz... :(
    • loppe Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 19:46
      A może to jest odwrotnie?!
      Skutek i przyczyna.
      Faceci których żony częściej mają orgazmy odnoszą większe sukcesy zawodowe.
      • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 20.07.14, 20:27
        loppe napisał:

        > A może to jest odwrotnie?!
        > Skutek i przyczyna. Faceci których żony częściej mają orgazmy odnoszą większe sukcesy zawodowe.
        Bingo. Sukces w łóżku motywuje i generuje sukcesy poza. Z Twoja kreatywnością Loppe jeszcze bardzo duzo przed Tobą :)
        • urszula.slo Re: Pieniądze a orgazm 21.07.14, 00:05
          To bzdura.
          Jeżeli kasy wystarczy na życie, to jest super. Jeżeli kasy jest za mało, to jest źle, bo stres. Jeżeli kasy jest za dużo, to też źle, bo kasa robi z ludzi znudzonych potowrów. Trzeba walczyć. Trzeba zawsze by na granicy. Ok, może trochę ponad. Ale nie zamożnym.
          Stres zabija pożądanie. Motywacja podnieca. Gdy jest się zamożnym, znika motywacja. Chyba że chodzi o motywację o "posiadanie więcej".
          Oprócz tego, u nas nie jest tak, że "mężczazna jest zamożny" czy "zarabia dużo". To "my mamy tyle" i tym rozpożądzamy.

          Ok, gdyby mój mąż bezrobotnie leżał na kanapie oglądając TV (którego nie mamy), to owszem, nie miałabym ochoty na seks, a w więc i orgazm byłby czymś nieosiągalnym. Ale takiej opcji nie ma :)
          • kag73 Re: Pieniądze a orgazm 21.07.14, 00:16
            urszula.slo napisała:
            > Oprócz tego, u nas nie jest tak, że "mężczazna jest zamożny" czy "zarabia dużo"
            > . To "my mamy tyle" i tym rozpożądzamy.
            U nas tez mamy albo nie mamy "my". Ale nie wszyscy tak maja i tak to widza. Czesto u tych wlasnie kasiastych po 60 tce, ktorzy zlowili o duzo mlodsza to widac. Bo to sa ich tych facetow pieniadze, oni je zarobili, ona przyszla na gotowe i teraz z nich korzysta, bo on jej jej szczodrze daje. I czesto mowiac o wydatkach/pienidzach taka kobieta mowi : jego stac, na co ma wydawac, niech zaplaci. Bo czesto ona nie pracuje, nigdy razem z nim nie pracowala, nie maja tez dzieci. Nie ma tez poczucia "nasze pieniadze", nie "dorabiali sie" razem, nie zaczynali od zera.
          • yoric Re: Pieniądze a orgazm 21.07.14, 02:54
            Urszula, wszystkie przesłanki dobre, tylko wniosek nie.
            Szanse na orgazm rosną z atrakcyjnością partnera, a ta rośnie wraz z jego statusem (a ten z zarobkami). Co do reszty to Twoja analiza bardziej przekłada się na 'ogólne poczucie szczęścia' - były takie badania, że pieniądze zwiększają szczęście do pewnego momentu (usuwają pewne podstawowe problemy, które mają biedni), tego 'trochę ponad średnią', a potem przekładają się na wzrost szczęścia nieznacznie albo wcale.
        • loppe Re: Pieniądze a orgazm 21.07.14, 13:00
          Dzięks:)

          Kontynuując, może być i tak że sukcesy zawodowe facetów i orgazmy ich kobiet determinuje trzecia zmienna, nie ujęta w badaniu. Czyli nie ma związku przyczynowego między tymi dwoma w takim ujęciu. Mogę od ręki zaproponować taką trzecią zmienną: mężczyźni porządnie wykonujący to za co się wezmą doprowadzają do orgazmów kobiety częściej niż inni oraz zarabiają więcej niż inni. Ha ha ha!!!
          • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 21.07.14, 22:13
            tak,ten ktory dobrze pracuje ma wieksze szanse na wiecej..nic do smiechu.
      • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 21.07.14, 07:01
        ,,skutek i przyczyna,,-to bardzo skomplikowane..nie sadzsz?ale ,,faceci ktorych zony czesciej maja orgazmy..itd.,,jest proste pod warunkiem.. ze te orgazmy osiagaja z bossem meza..
    • jesod Re: Pieniądze a orgazm 23.07.14, 23:27
      marek.zak1 napisał:
      > Otóż udowodnili oni, ze orgazm i pieniądze mają jednak sporo ze
      > sobą wspólnego.

      A jak konkretnie przeprowadzili ten dowód?
    • urquhart Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 10:25
      Kto jest ciekawy to zapraszam do porównania z dyskusją w tym samym temacie 5 lat temu w trochę innym gronie forumowiczek i forumowiczów

      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,90520812,90521484,Re_Orgazm_zalezy_od_zamoznosci_.html
      • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 27.07.14, 11:01
        Placic trzeba ! Ale w najlepszym przypadku pieniedzmi..te i tak sa do wydania ,czesto na nic dlatego sa najmniej warte Jak ktos chce merdac ogonem za pare groszy to jego sprawa, nie placacego.Reszta tej listy jest bezcenna i nie do dyspozycji,poniewaz generuje zyciowa energie i pan profesor szuka idotow..sorry
    • midnight_lightning Re: Pieniądze a orgazm 14.08.14, 23:22
      @sabat

      "to co facet dostaje od prostytutki tez jest generalnie gowno warte"

      Ach, masz zbyt wysokie, idealistyczne wymagania, a wszakże w życiu nie ma ideałów, wszystko ma jakieś zalety i jakieś wady. Zresztą "seks to nic takiego", tak twierdzą kobiety tłumacząc partnerom swoje przeszłe i przyszłe zdrady. Warto się uczyć od kobiet.

      Także i seks z prostytutkami ma zalety i wady, każdy może widzieć inne. Ja widzę kilka zalet:

      - specyficzne dla tych wykluczanych twardo przez kobiety posmakowanie łatwości, z jaką taka kobieta udziela swych wdzięków - jak samcowi alfa.

      - to kobieta dba o przyjemność mężczyzny, a nie odwrotnie, oczywiście, ona ma swoje powody, śpieszy się, ale efekt jest pozytywny. Nie trzeba się długo męczyć, można się skupić na własnej przyjemności i uczyć zdrowego egoizmu.

      - wybierasz pozycję, która tobie pasuje,

      - wybierasz sobie wiek panny,

      - prostytutki potrafią dobrze zrobić francuza, w przeciwieństwie do sporej części kobiet, którym się tylko wydaje, że potrafią.

      - prostytutki są tańsze - randki to restauracje, kluby, taksówki itp. A randek bywa i kilka, zanim do czegoś dojdzie. Wykluczeni, którym kobiety spaprały młodość, nigdy nie nadrobią ilości straconego seksu, ale mogą nadrabiać ilość zaliczonego towaru. A to skłania do jednorazowych kontaktów. W takim przypadku prostytutki są zarówno tańsze, jak i szybko dostępne.

      Wadę widzę jedną, to nadmierna gadatliwość pannic, nie po to się płaci za seks, by gadać o życiu i słuchać zwierzeń.


      A jeśli chce się czegoś więcej niż seks pozbawiony emocji? i znowu należy uczyć się od kobiet. Idealny układ to jeden facet do łózka, drugi do szczerego, otwartego, pełnego emocji wywnętrzania się, a trzeci to wszystko utrzymuje finansowo.

      Są panie 30-40+, którym po całkiem krótkim, kilkuletnim okresie samotności i odstawienia od samców alfa zaczyna się zmieniać myślenie w główkach. Już nie myślą o pieniądzach, ba, przez całe życie nigdy nie myślały, już nie drażnią je "dupowaci", inteligentni wrażliwcy, ba, całe życie szukały właśnie takich :)
      One są łatwe, można z nimi realizować potrzeby emocjonalnej bliskości, szczerości i otwartości. A gdyby chciały czegoś więcej, można użyć uświęconej tradycją formułki "Nie niszczmy tak wspaniałej przyjaźni seksem", by następnie udać się do młodocianej prostytutki na seksik bez zobowiązań.

      P.S. w sprawie orgazmów prostytutek - sprawa jest prosta - albo praca, albo przyjemność. Układ jest jasny, facet daje pieniądze, w zamian kobieta przyjemność facetowi. W przypadku orgazmu prostytutki powinna ona zwrócić przynajmniej część pieniędzy, a najlepiej unikać takich gorszących wydarzeń, odpowiednio używając sławetnej Techniki. Po co przepłacać.

      P.P.S.S. pieniądz to nic ważnego, a płacenie za seks nie jest nawet w 1/100 tak upokarzające jak odrzucanie na rzecz ulubieńców kobiet - prostackich, chamskich, ale jak ślicznie umięśnionych przygłupów - troglodytów, którzy takie chętne i tak potraktują gorzej niż prostytutkę.
      • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 15.08.14, 10:42
        midnight_lightning napisał:

        >
        > - prostytutki są tańsze - randki to restauracje, kluby, taksówki itp. A randek bywa i kilka, zanim do czegoś dojdzie. Wykluczeni, którym kobiety spaprały młodość, nigdy nie nadrobią ilości straconego seksu, ale mogą nadrabiać ilość zaliczonego towaru. A to skłania do jednorazowych kontaktów. W takim przypadku prost ytutki są zarówno tańsze, jak i szybko dostępne.

        W jakims sensie Cie rozumiem, bo we wczesnej młodosci także przezywałem głęboko syndrom odrzucenia, braku pewnosci siebie, kompleksów itp. Życie to jednak przedsiewziecie na długa metę i jakos teraz, po latach widzę, że ci, którzy cieszyli się dużym powodzeniem, zarywali najlepsze dziewczyny, później niemal gaśli w oczach, nie byli zmotywowani, nie dbali o swoje ciało i umysl.
        W Twoich postach, choćby zacytowanym, boli Cie najbardziej, odrzucenie i to, że nie nadrobisz straconego seksu. No moze z prostytutkami, ktore sa podobno tańsze. Z tym bym polemizował, bo jesli za seks zapłacisz 200 zł, to 10 razy w miesiacu daje juz 2.000 zl.
        Jak napisalem, bardzo bolało mnie, ze byłem przezroczysty dla najfajniejszych dziewczyn, ale to spowodowało, że zacząlem juz w wieku 11 lat uprawianie zawodniczo sportu, uczyłem sie jak wsciekły i juz pod koniec liceum zauwazyłem, że zaczynam cieszyć sie coraz większym zainteresowaniem wśród koleżanek. Gdy miałem 24 lata ozeniłem sie z najpiekniejsza dzieczyna jaka znałem i widzialem na ziemi.
        Tak wiec dziekuje Bogu, ze stworzył mnie tak mało atrakcyjnym i że koleżankom sie wtedy zupełnie nie podobalem. Własnie to, zmusiło mnie do tak wielkiego, codziennego wysiłku i pracy nad sobą. Gdybym był przystojniakiem, korzystałbym z tego i nie przejmował sie szkołą, klubem, sportem itp. , jak to czynili niektórzy moi koledzy, którym tak wtedy zadrosciłem.
        • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 15.08.14, 11:19
          to bylo latwe : 13 lat treningu ,,jak wsciekly,, musi dac rezultaty,gratuluje..takze wielodzietnej rodziny.. i dalej sadzisz ze prostytutki sa drozsze ?
          • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 16.08.14, 09:08
            izyrider napisał:

            > to bylo latwe : 13 lat treningu ,,jak wsciekly,, musi dac rezultaty,gratuluje..
            > takze wielodzietnej rodziny.. i dalej sadzisz ze prostytutki sa drozsze ?

            Majac nascie lat nie miałem pieniędzy, wiec opcja prostututek odpadała choćby z tego wzgledu. Poza tym to, co zainwestowałem w siebie, także intelektualnie, miało decydujacy wpływ na całe życie, w tym zawodowe.
            • izyrider Re: Pieniądze a orgazm 19.08.14, 20:04
              sport,nauka zostaja i sa konieczne.. ale robic to tylko z powodu i dla kobiet to bylaby przesada (a ja tak to zrozumialem)..prostytutki to maginalna sprawa ale poniewaz zawsze byly to komu one szkodza?seks z taka nie wymaga zadnego uzasadnienia etycznego tak jak seks z przygodna kobieta bez zaplaty.. a pieniadze nie moga miec bezposredniego zwiazku z orgazmem moim zdaniem.pieniadze umozliwiaja seks z prostytutka (zawod) i ulatwiaja seks z kobietami ktore nie sa prostytutkami / ja nie uwazam ze kobiety ( plec) maja przewage nad mezczyznami (plec).. to nie jest logiczne poniewaz mamy identyczne cele :przyjemnie spedzic czas,rodzina,dobry seks,itd..przyczyna problemow jest nasz indywidualizm,niechec do kompromisu i fakt ze jest nas za duzo, a to utrudnia znalezienie osoby z ktora mozna wytrzymac dluzej, jednoczesnie tworzy zludzenie ze nastepny/nastepna beda lepsi,sami robimy sobie problemy latwe do unikniecia..(poza paroma ekstrymalnymi sytuacjami zyciowymi)
              • wont Re: Pieniądze a orgazm 19.08.14, 20:26
                izyrider napisał:

                > sport,nauka zostaja i sa konieczne.. ale robic to tylko z powodu i dla kobiet
                > to bylaby przesada (a ja tak to zrozumialem)..prostytutki to maginalna sprawa a
                > le poniewaz zawsze byly to komu one szkodza?seks z taka nie wymaga zadnego uzas
                > adnienia etycznego tak jak seks z przygodna kobieta bez zaplaty.. a pieniadze n
                > ie moga miec bezposredniego zwiazku z orgazmem moim zdaniem.pieniadze umozliwia
                > ja seks z prostytutka (zawod) i ulatwiaja seks z kobietami ktore nie sa prostyt
                > utkami / ja nie uwazam ze kobiety ( plec) maja przewage nad mezczyznami (plec)
                > .. to nie jest logiczne poniewaz mamy identyczne cele :przyjemnie spedzic czas,
                > rodzina,dobry seks,itd..przyczyna problemow jest nasz indywidualizm,niechec do
                > kompromisu i fakt ze jest nas za duzo, a to utrudnia znalezienie osoby z ktora
                > mozna wytrzymac dluzej, jednoczesnie tworzy zludzenie ze nastepny/nastepna beda
                > lepsi,sami robimy sobie problemy latwe do unikniecia..(poza paroma ekstrymalny
                > mi sytuacjami zyciowymi)
                --------------
                Wiesz co? To co napisałeś to ma po prostu sens. A poza tym podmiot i orzeczenie. W każdym razie zgadzam się.
                • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 19.08.14, 20:45
                  wont napisał:

                  > izyrider napisał:
                  >
                  > > sport,nauka zostaja i sa konieczne.. ale robic to tylko z powodu i dla kobiet to bylaby przesada (a ja tak to zrozumialem.

                  Dla Ciebie byłaby przesada, bo moze nie miałes problemów z kobietami ani kompleksów. Dla mnie przezroczystość ze strony atrakcyjnych kobiet była bardzo bolesna, ale też motywujaca. Jednego mortywuja podróże, drugiego kobiety, a ja nalezałem do tych drugich.
        • midnight_lightning Re: Pieniądze a orgazm 16.08.14, 01:41
          @marek.zak1
          "W jakims sensie Cie rozumiem..."

          Bardzo szybko się zorientowałeś, co się liczy. Niestety, ja bardzo długo wierzyłem w naiwną wizję kobiet i miłości, do której nie pasowało zaskarbianie sobie kobiet rozwijaniem mięśni i tężyzny fizycznej. Dzięki temu moja inicjacja była później niż Twoje wesele :)

          Owszem, odrzucanie boli i od pewnej ich liczby nie da się już tego zapomnieć. Jednak to nie wszystko. Ci "popularni", którzy w dużych ilościach zaliczali kolejne panny, nie musząc wcale dbać o "ciało i umysł" jednak swoje żniwo zebrali.
          Dla tych niepopularnych to nie jest komfortowa sytuacja. Wiedzą, że nie są prawdziwym, niewymuszonym przez wiek wyborem, takim są ci popularni macho, samce alfa.
          Wiedzą, że nie mieliby szans na "życzliwe" podejście ze strony kobiet, gdyby te alfy nie znudziły się swoimi zabaweczkami. Być partnerem z "braku laku" z kobietą, która chetnie uprawiała seks z typem ludzi, którzy bynajmniej nie imponują poziomem człowieczeństwa, to wcale nic takiego pociągającego.

          Kiedyś przeczytałem taki "pocieszający" tekst kobiety, że ktoś samotny całe życie poznał swoją miłość w wieku 40+ lat, z czego miał płynąć wniosek, że każdy człowiek ma szansę. Czy można pominąć, ot tak, zmarnowane najlepsze lata życia, bez miłości i bez seksu? A czy ta partnerka też miała podobną sytuację? Prawdopodobnie typowo straciła dziewictwo na swojej 18-ce z kimkolwiek, by koleżanki nie wytykały jej palcami. Pewnie miała wielu partnerów, w końcu kobiety uważają, że mają niezbywalne prawo do seksu i nie mają zamiaru z nim czekać na odpowiedniego partnera do małżeństwa realizując to prawo z bardziej imponującymi, choć starszymi i już żonatymi, niż swoimi rówieśnikami.

          I to jest kolejny punkt, kompletny brak równowagi i sprawiedliwości pomiędzy prawami i przywilejami płci. Kobiety mają prawo do szczęścia i do seksu, spora część mężczyzn nie ma. Facet zdradzający partnerkę to łajdak, kobieta zdradzająca partnera jedynie realizuje swoje potrzeby seksualne i ma do tego prawo. Facet doprowadzający kobietę do samobójstwa to łajdak do kwadratu, a gdy to chłopak się zabija, to tylko i wyłącznie jego wina.

          Najciekawsze, że w sytuacji takiej przewagi kobiety potrafią wchodzić w rolę pokrzywdzonych przez tych "złych mężczyzn". A przecież same wybierają takich.


          W kwestii cen prostytutek, ceny spadają, i za 100zł można znaleźć dużo ogłoszeń. A że wykluczeni nie są przyzwyczajeni do tak częstego seksu, finansowo nie wygląda to wcale źle.

          Ponadto zawsze w odwodzie pozostaje rękodzieło, pozbawione ryzyka chorób. Można też, biorąc przykład z kobiet, wykazać się niekonsekwencją, odłożyć na moment do kieszeni urazy, krzywdy, i przez chwilę poromansować z jakąś kobietą nie wymagającą dużych nakładów finansowych.
          • marek.zak1 Re: Pieniądze a orgazm 16.08.14, 09:14
            midnight_lightning napisał:

            > @marek.zak1
            > "W jakims sensie Cie rozumiem..."
            > Owszem, odrzucanie boli i od pewnej ich liczby nie da się już tego zapomnieć. Jednak to nie wszystko. Ci "popularni", którzy w dużych ilościach zaliczali kolejne panny, nie musząc wcale dbać o "ciało i umysł" jednak swoje żniwo zebrali.
            > Dla tych niepopularnych to nie jest komfortowa sytuacja. Wiedzą, że nie są prawdziwym, niewymuszonym przez wiek wyborem, takim są ci popularni macho, samce alfa.
            > Wiedzą, że nie mieliby szans na "życzliwe" podejście ze strony kobiet, gdyby te alfy nie znudziły się swoimi zabaweczkami. Być partnerem z "braku laku" z kobietą, która chetnie uprawiała seks z typem ludzi, którzy bynajmniej nie imponują poziomem człowieczeństwa, to wcale nic takiego pociągającego.

            Wszystko sie zmienia. Takie alfy w wieku 18 lat,fajne ubrania, pewnośc siebie, dobra gadka, już nie sa alfami będąc 10 lat później bezrobotnymi z piwnym brzuchem.
            Życie to bieg na całkiem długi dystans. Nie ten wygrywa, kto w wieku 20 lat jest na czele.
            • midnight_lightning Re: Pieniądze a orgazm 23.08.14, 02:20
              Długodystansowość długodystansowością, ale jednak Czas jest bardzo ważny.

              Banalna alegoria, ale trudno:

              Co innego dostać nówkę autko, a co innego dostać to samo auto po 10-20 latach, z dużym przebiegiem, wielokrotnie potrzaskane, poobijane, z przyspawaną przyczepką , po wielu właścicielach, nie licząc całej masy przypadkowych kierowców, którzy usiedli za kółkiem, tylko po to, by się przejechać.
              No żaden to cud, to po prostu tańsza wersja złomowania. Owszem, każde auto można odrestaurować i naprawić, ale czy kobiety zadają sobie ten trud, by naprawiać to, co zepsuły inne kobiety? A w życiu ! No więc niech takie auta lądują na złomowisku.

              I tak już mają te swoje wrażenia po sportowej jeździe swoich ulubionych właścicieli. Powinno im to wystarczyć.

              A na sugestie, że lepiej jeździć złomem niż niczym odpowiedź jest jasna. Dla tych, którym kobiety wieloletnie odmawiały swoich wdzięków, wszystko jedno, czy idą piechotą czy poruszają się komunikacją, nomen omen, publiczną.

              I tyle zostaje z tej genialnej strategii kobietek, którym się zdaje, że mogą się za młodu szmacić z najgorszymi łajdakami kopiąc dotkliwie dobrych facetów, a potem łaskawie zezwolić tym dobrym na opiekę na "pokrzywdzonymi ofiarami złych mężczyzn".

              Na szczęście minęły czasy, gdy trzeba było brać każde wolne ręce do roboty, dziś są pralki, odkurzacze, itp. Dla skazanych przez kobiety na zapomnienie, o ile nie zabiją się, przyszłość masturbatora jest oczywista. Samemu łatwiej sprawić sobie przyjemność niż z kobietami, które traktowały Cię jak nieudacznika i zero. A fakt, że dopiero po 40-ce zaczynają doceniać to, czym same gardziły, świadczy jak najgorzej o nich. Wychodzą na osoby bez umiejętności myślenia i oceniania ludzi.

              • urquhart zazdrość o tych po 40tce :) 23.08.14, 07:42
                > nie zabiją się, przyszłość masturbatora jest oczywista. Samemu łatwiej sprawić
                > sobie przyjemność niż z kobietami, które traktowały Cię jak nieudacznika i zer
                > o. A fakt, że dopiero po 40-ce zaczynają doceniać to, czym same gardziły, świad
                > czy jak najgorzej o nich. Wychodzą na osoby bez umiejętności myślenia i ocenian
                > ia ludzi.

                He, he, he - akurat żale do kobiet że cenią mężczyzn za cechy według PE które mają dopiero mężczyźni 40 latkowie jak doświadczenie, inteligencja, pozycja, zasoby, konfidencja, pewność siebie są równie durne jak żale pań tu że mężczyzn biologia ciągnie do cech które większość kobiet 40 lat traci z wiekiem, młodość, uroda, jędrne ciało i lecą ma młodsze 20stki :)
                • zawle Re: zazdrość o tych po 40tce :) 23.08.14, 10:03
                  urquhart napisał: > He, he, he - akurat żale do kobiet że cenią mężczyzn za cechy według PE które m
                  > ają dopiero mężczyźni 40 latkowie jak doświadczenie, inteligencja, pozycja, zas
                  > oby, konfidencja, pewność siebie są równie durne jak żale pań tu że mężczyzn bi
                  > ologia ciągnie do cech które większość kobiet 40 lat traci z wiekiem, młodość,
                  > uroda, jędrne ciało i lecą ma młodsze 20stki :)

                  Ale jakie żale? To normalne. Kobiety cenią cechy dające podwaliny związkowe i gwarantujące długo terminowy seks, mężczyźni zaś podniecające i nastawione na krótkoterminowy seks. Bo przecież obie płcie starzeją się i dojrzewają. Powiedziałabym nawet że mężczyźni po 40 dziadzieją. Tych pozostających w formie malutko zostaje.
                • mojemail3 Re: zazdrość o tych po 40tce :) 23.08.14, 11:32
                  urquhart napisał:
                  > He, he, he - akurat żale do kobiet że cenią mężczyzn za cechy według PE które m
                  > ają dopiero mężczyźni 40 latkowie jak doświadczenie, inteligencja, pozycja, zas
                  > oby, konfidencja, pewność siebie są równie durne jak żale pań tu że mężczyzn bi
                  > ologia ciągnie do cech które większość kobiet 40 lat traci z wiekiem, młodość,
                  > uroda, jędrne ciało i lecą ma młodsze 20stki :)

                  He,he, he, przypominasz mi Urqu panów Statlera i Waldorfa z Muppet Show, wiesz ci zgryżlwi tetrycy, ale rozumiem, rozumem, skoro my tu rzucamy pomidorami pt. "stare obleśne dziady" to musicie nam przeykleić etykietkę zazdrosnych o młode laski babsztyli w okresie okołomenopauzalnym...
                  Tylko widzisz, nikt nam nie wyciął tego czasu plus minus 20 lat( a ja ze "starymi dziadami" koło 40 tki NIE miałam na szczęście przyjemności się zadawać...) a teraz to ja też nie narzekam, pewnie za 10-20 lat jak dożyję też narzekać nie będę ( no może na łamanie w kościach;-)
                  A jak utracę młodość i urodę, cóż , nieuchronna kolej rzeczy, najważniejsze, żeby nie utracić zdrowego rozsądku...
                  oijoemonster.org/art/12477

                  Także, lećcie sobie moi drodzy na 20 latki, nikt nikomu latać nie zabrania...Może warto jednak zapytać siebie samego: "Kto mi dał skrzydła i po co ???"

                  A propos 40 latków inteligentnych i pewnych siebie, to wiesz, jak ktoś nie miał inteligencji w wieku lat 20 tu, to z wiekiem ona sama nie przyjdzie, taka samo osobowość nie stanie się bardziej szlachetna z wiekiem...
                  • burzowa.kejt Re: zazdrość o tych po 40tce :) 23.08.14, 12:03
                    mojemail3 napisała:
                    > A propos 40 latków inteligentnych i pewnych siebie, to wiesz, jak ktoś nie miał
                    > inteligencji w wieku lat 20 tu, to z wiekiem ona sama nie przyjdzie, taka samo
                    > osobowość nie stanie się bardziej szlachetna z wiekiem...

                    też mnie zastanawia jakim to sposobem mężczyźni z wiekiem yyy...szlachetnieją:D
                    niektórzy rzeczywiście stają się zamożniejsi, ale oprócz tego nic się nie zmienia. Mają coraz większe nosy i uszy, z których na dodatek zaczynają wystawać włosy:)
                  • rekreativa Re: zazdrość o tych po 40tce :) 23.08.14, 14:49
                    "A propos 40 latków inteligentnych i pewnych siebie, to wiesz, jak ktoś nie miał
                    > inteligencji w wieku lat 20 tu, to z wiekiem ona sama nie przyjdzie, taka samo
                    > osobowość nie stanie się bardziej szlachetna z wiekiem..."

                    No właśnie.
                    Cechy negatywne wręcz się z wiekiem pogłębiają. Czyli jak ktoś był cwaniaczkiem za młodu, to w wieku lat 40 będzie Cynicznym Cwaniakiem przez dwa duże C.
                    • izyrider Re: zazdrość o tych po 40tce :) 27.08.14, 10:07
                      mozna podeprzec sie biologia : 40 latek placujac nasienie w 20 latce ma wieksze szanse na potomstwo,nasienia jest wiecej bo samiczka jest atrakcyjniejsza..i statystyka: dwa i pol statystycznego dziecka w malzenstwie ma innego ojca..przewaznie jest to pierwsze,drugie dziecko (mlode mezatki sa dodatkowo atrakcyjne (dla wielu) ..jak wisnie w ogrodzie sasiada.
                • midnight_lightning Re: zazdrość o tych po 40tce :) 24.08.14, 23:58
                  @urquhart

                  "He, he, he - akurat żale do kobiet że cenią mężczyzn za cechy według PE które mają dopiero mężczyźni 40 latkowie jak doświadczenie, inteligencja, pozycja, zasoby, konfidencja, pewność siebie są równie durne jak żale pań tu że mężczyzn biologia ciągnie do cech które większość kobiet 40 lat traci z wiekiem, młodość, uroda, jędrne ciało i lecą ma młodsze 20stki :)"

                  Może to i zazdrość :) co prawda już od dawna nie jestem młody, i rzeczywiście mam więcej seksu niż za mlodych lat, ale myślę, co muszą czuć młodzi, zakochani chłopcy, gdy taki stary zgred, niechętny kobietom jak ja, traktuje instrumentalnie ich potencjalne ukochane. Myślę o tym, gdyż dobrze pamiętam te dziewczyny, które wolały kasę od mojej miłości.

                  Cechy takie jak "doświadczenie, konfidencja, pewność siebie" nabywa się w interakcjach, jeśli kobiety tych interakcji młodym odmawiają, to ich nie nabędą, z czego wniosek, że cały czas panie lecą na tych samych samców.

                  Inteligencja moim zdaniem najbardziej się rozwija w czasie nauki, studiów, wtedy jest najbardziej wymagana. Chyba, że mowa o "inteligencji emocjonalnej", która jak wyżej napisałem, rozwija się w ogniu interakcji z innymi.

                  Pozostaje kasa i pozycja. I to jednak ważna rzecz, skoro kobiety wolą , cytuję "nudnego, ale z kasą" od młodego, inteligentnego, ale (jeszcze) bez kasy.

                  Osobiście, jak wynika z moich postów, nie widzę powodu, by żałować pań, których faceci uciekają do młodszych, one same nie były lojalne wobec rówieśników, więc dlaczego to mężczyźni mieliby byc lojalni. Kobiety szaleją, gdy mają możliwości, czyli za mlodu, a mężczyźni, gdy to oni mają możliwości, 20 lat później.

                  Osobiście wolałbym szaleć za młodu, gdy mężczyźni są w szczytowej formie seksualnej, i sprawiać im orgazm za orgazmem całą noc, ale skoro kobiety wolą starszych i mniej satysfakcjonującego seksu, trudno. Niech będzie, jak chcą :)
                  • izyrider Re: zazdrość o tych po 40tce :) 26.08.14, 10:15
                    nie sadze by 25 latek byl inteligentniejszy od 40 latka ( moze wsrod 18-latek ha,ha) 25 latki popelniaja wiecej bledow. Seks tez nie jest do porownania.. chyba ze ktos porownje serie z kalasznikowa do strzalow snajpera .
                    • zawle Re: zazdrość o tych po 40tce :) 26.08.14, 13:29
                      izyrider napisał:
                      > nie sadze by 25 latek byl inteligentniejszy od 40 latka

                      Może nie jest inteligentniejszy, ale z całą pewnością nadal ma moc.

                      ( moze wsrod 18-latek
                      > ha,ha) 25 latki popelniaja wiecej bledow

                      No..bo 40 latki na te "błędy" mówią już "taką decyzję podjęłam";)


                      Seks tez nie jest do porownania.. c
                      > hyba ze ktos porownje serie z kalasznikowa do strzalow snajpera .

                      Seks jest inny, ale czy lepszy? Nie sądzę
                      • izyrider Re: zazdrość o tych po 40tce :) 27.08.14, 01:18
                        zawle,,prosze odpowiiedziec ..kto to jest k.bosacka?
                      • izyrider Re: zazdrość o tych po 40tce :) 27.08.14, 01:27
                        zawle ..take easy..czy ty masz nadwage? ( to prywatne pytanie)
                        • zawle Re: zazdrość o tych po 40tce :) 27.08.14, 06:40
                          pl.wikipedia.org/wiki/Katarzyna_Bosacka
                          Nigdy nie miałam nadwagi. W normie byłam przez kilka lat po rzuceniu palenia i zamianie roweru na samochód. A po co CI te informacje?
                          • izyrider Re: zazdrość o tych po 40tce :) 27.08.14, 09:42
                            dziekuje..poniewaz mam wrazenie moc rozmawiac z toba ,,do rana,,.
                        • hello-kitty2 Re: zazdrość o tych po 40tce :) 27.08.14, 09:57
                          izyrider napisał:

                          > zawle ..take easy..czy ty masz nadwage? ( to prywatne pytanie)

                          Tez mam pytanie prywatne do Ciebie Izyrider o maksy:
                          1. ile wyciskasz na plaskiej
                          2. ile w zolnierskim
                          3. ile razy sie podciagniesz
                          4. ile bierzesz w przysiadzie
                          5. ile w martwym ciagu
                          6. w jakim czasie zrobisz obwod:
                          15 przysiadow - 1 burpee
                          14 przysiadow - 2 burpees
                          ... - ...
                          1 przysiad - 15 burpees
                          ?

                          • izyrider Re: zazdrość o tych po 40tce :) 30.08.14, 21:25
                            ups..nie wiem kitty...jedyne co trenowalem to podzielnosc uwagi,podnoszenie nog do gory na kilka sposobow,anatomie praktyczna , dynamike ruchu , przeplyw informacji miedzy dwiema polowkami mozgu i ekonomie strachu..to do dzisiaj chroni mnie przed nadwaga.
                            • hello-kitty2 Re: zazdrość o tych po 40tce :) 30.08.14, 21:48
                              izyrider napisał:

                              > ups..nie wiem kitty...jedyne co trenowalem to podzielnosc uwagi,podnoszenie nog
                              > do gory na kilka sposobow,anatomie praktyczna , dynamike ruchu , przeplyw info
                              > rmacji miedzy dwiema polowkami mozgu i ekonomie strachu..to do dzisiaj chroni m
                              > nie przed nadwaga.

                              A skad ta obsesja nadwagi?
                              • izyrider Re: zazdrość o tych po 40tce :) 31.08.14, 01:28
                                kitty..to co trenuje i robie sprawia mnie przyjemnosc do dzisiaj a poniewaz sa to energochlonne zajecia to nigdy nie mialem nadwagi lub z nia zwiazanych obsesji..w efekcie tych zajec nie musze cwiczyc zadnych ograniczen(mam szczescie?) takze ograniczen w jedzeniu i piciu, a to bardzo lubie..zawle. jedzenie to moje hobby i jem wszystko : grzyby i swinie ,ryz z wezem lub psem,rozgotowany maniok z miesem malpy..ciekawe co na to p.kasia pisarka w 3/4 swiata zbednych ksiazek ?
                                • hello-kitty2 Re: zazdrość o tych po 40tce :) 31.08.14, 01:55
                                  izyrider napisał:

                                  > kitty..to co trenuje i robie sprawia mnie przyjemnosc do dzisiaj a poniewaz sa
                                  > to energochlonne zajecia to nigdy nie mialem nadwagi lub z nia zwiazanych obse
                                  > sji..w efekcie tych zajec nie musze cwiczyc zadnych ograniczen(mam szczescie?)
                                  > takze ograniczen w jedzeniu i piciu, a to bardzo lubie..zawle. jedzenie to moj
                                  > e hobby i jem wszystko : grzyby i swinie ,ryz z wezem lub psem,rozgotowany mani
                                  > ok z miesem malpy..ciekawe co na to p.kasia pisarka w 3/4 swiata zbednych ksiaz
                                  > ek ?

                                  Ale ja pytalam o obsesje braku nadwagi u kobiet.
                                  Co trenujesz?
                                  • izyrider Re: zazdrość o tych po 40tce :) 31.08.14, 09:09
                                    trenuje tylko to co napisalem.ja nie mam obsesji zadnych kobiet .. tyle ze..kobiety bez nadwagi gdy upadna i leza nie wydladaja jak drozdzowy racuch.
                                • zawle Re: zazdrość o tych po 40tce :) 31.08.14, 06:24
                                  izyrider napisał:
                                  . jedzenie to moj
                                  > e hobby i jem wszystko : grzyby i swinie ,ryz z wezem lub psem,rozgotowany mani
                                  > ok z miesem malpy..ciekawe co na to p.kasia pisarka w 3/4 swiata zbednych ksiaz
                                  > ek ?

                                  Pewnie nic, może ma w nosie co je jakiś tam Izyrider. Wszak ryżu z wężem i psów u nas nie sprzedają, wiec nie podchodzą pod zainteresowania szarego polskiego konsumenta. Co do zasadności pisania książek...jak jest odbiorca, jest potrzeba. Nie wiem czemu ustawiasz się w pozycji "nad". Po dziecięcych fascynacjach książkami o Tomku Wilmowskim mam widać romantyczne pojęcie o ludziach co niejednego pieca chleba jedli;)
                                  • izyrider Re: zazdrość o tych po 40tce :) 31.08.14, 11:04
                                    .. nigdy nad i nigdy w pierszym rzedzie /problem ochrony kosumenta to 50 letnia(w demokratycznym swiecie) niekonczaca sie historia ludzi nie bedacych w stanie bronic swoich praw i p.kasia wie to doskonale..ci z PL maja jeszcze mniejsze szanse w panujacym tu haosie.ksiazeki te sa bez praktycznego znaczenia w PL dlatego sa zbedne.. moga sluzyc poprawieniu humoru i kasy ludziom zadowolonym z sytuacji w pracy gdzie placa ale nikt nie mosi ponosic konsekwencji. ten rodzaj ksiezki jest latwy do pisania ,wystarczy znac jezyk angielski albo niemiecki / grzyby i produkowana masowo i swinina to polskie ryz z psem z burmy i maniok z malpa z nigeri lub konga,,co kraj to obyczaj.. tam gdzie tanie mieso jest jedynym zrodlem bialka/ nie znam wilmowskiego ale znam korzenniowskiego a w jego ksiazkach ludzie nie maja przygod tylko idee, pragnienia ,cele i nic wiecej.
                                • wont Re: zazdrość o tych po 40tce :) 31.08.14, 08:17
                                  izyrider napisał:

                                  ryz z wezem lub psem
                                  ------------
                                  Z psem??? O żesz ty!? Psów się nie je z ryżem, przecież to nie pasuje! Pamiętaj, tylko kotlet z psa, trzeciej kategorii, przemielony razem z budą.

                                  > jedzenie to moj
                                  > e hobby i jem wszystko : grzyby i swinie ,ryz z wezem lub psem,rozgotowany mani
                                  > ok z miesem malpy..
                                  -----------
                                  Co do rąsi to do buzi... Mają tam pewnie z Ciebie pociechę w Wielkim Świecie :)
                                  • izyrider Re: zazdrość o tych po 40tce :) 31.08.14, 09:48
                                    ja sadze ze ty wiesz duzo o ryzu..ale ok..wlasciciel domu w gorach na pograniczu burmy i tajlandii nie mogl patrzec na mnie jedzacego mleko z bananami,cukrem i ryzem..tobie wyraznie nie odpowiada ryz z fish sosem,kawlkami chilli i miesem psa (bbq).. czy nie lubisz zwierzat ?/ ty rowniez mialbys ze mnie pocieche,mosialbys tylko sie przyzwyczaic..
                                    • wont Re: zazdrość o tych po 40tce :) 31.08.14, 18:11
                                      izyrider napisał:
                                      tobie wyraznie nie odpowiada ryz z fish sosem,kawlkami chilli i miesem
                                      > psa (bbq).. czy nie lubisz zwierzat ?
                                      -------------
                                      No co ty? Skąd?! Lubię zwierzęta.
                                      • izyrider Re: zazdrość o tych po 40tce :) 31.08.14, 21:48
                                        skoro lubisz zwierzeta to dlaczego przyczepiasz sie do psa na pikantnym ryzu ? czy ja mam cos przeciwko swini wymieszanej z ryzem i zawinietej w liscie kapusty ? ..ty lubisz swinie,ja lubie psy.
                            • zawle Re: zazdrość o tych po 40tce :) 30.08.14, 22:33
                              .jedyne co trenowalem to podzielnosc uwagi,podnoszenie nog
                              > do gory na kilka sposobow,anatomie praktyczna , dynamike ruchu , przeplyw info
                              > rmacji miedzy dwiema polowkami mozgu i ekonomie strachu..to do dzisiaj chroni m
                              > nie przed nadwaga.


                              Bosz, wszystko po to, żeby utrzymać wagę?..a nie prościej było ograniczyć jedzenie?:))
                      • izyrider Re: zazdrość o tych po 40tce :) 27.08.14, 09:30
                        nalezy ustalic priorytet,zdefiowac inteligencje i moc po to by sie dowiedziec co znaczy moze... to bardzo ,,zlosliwie,, skonstruowana odpowiedz.(ta roznice w mocy latwo zrekompensowac umiejetnoscia..nie jest duza)/ zycie to proces uczenia sie..aktywni ludzie rozwijaja sie zawsze ..to polepsza ich statystyke bledow i tzw.wrodzona inteligencja jest bez szans / ups..brawo! tyle ze : jak mozna ocenic o seksie innych ludzi porownujac wlasne doswiadczenia ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka