Dodaj do ulubionych

Moja historia - może komuś da do myślenia?

16.12.14, 20:37
Kilka lat temu byłam stałą (bierną) czytelniczką tego forum. Zmagałam się z zupełnym brakiem seksu w związku i szukałam wszędzie pomocy, informacji, rady.

W związku bez seksu - lub raczej z seksem rudymentarnym:) - trwałam 8 lat. Poza seksem nasza relacja była świetna - byliśmy przyjaciółmi, dzieliliśmy pasje i poczucie humoru, uwielbialiśmy swoje rodziny i przyjaciół. Sielanka. Poza tym jednym aspektem...

Wszystko zaczęło się od tego, że podczas pierwszych stosunków odczuwałam ból. Nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić, żele ani wino nie pomagały. Konsekwencją było moje unikanie stosunków. Zaczęły się wędrówki po ginekologach i seksuologach. Z tymi drugimi doświadczenia mam raczej kiepskie, ich porady były albo niepoważne (więcej żelu, to na pewno suchość!), albo jeszcze bardziej niepoważne (mamy problemy, bo żyjemy bez ślubu), albo czysto mechaniczne (włóż to, obróć się tak).
W końcu zaczęła narastać w naszym związku frustracja, ja uwierzyłam, że to musi być mój problem (bo on, jako bardziej doświadczony, wcześniej takich problemów nie miał), że jestem oziębła, może aseksualna.
Próbowaliśmy się rozstać po dwóch latach, ale po dwóch miesiącach wróciliśmy do siebie - nasze przywiązanie, miłość, przyjaźń były zbyt mocne.
Potem przyszły kolejne lata bez seksu lub z seksem w stanie szczątkowym. Po pewnym czasie stało się to dla nas czymś normalnym, libido jakby zanikło, zarówno u mnie, jak i u mojego partnera. Nie zdradzaliśmy się, wszystko wydawało się takie dobre i poukładane. Nastąpiły zaręczyny, planowanie ślubu... Ślubu miał być ukoronowaniem naszej prawie bajki - ja w jedwabnej sukni, ślub na południu Francji, w restauracji na klifie... I kiedy już zapłaciliśmy zaliczkę za hotele i restauracje, kiedy miałam już suknię i część zaproszeń była rozesłana - doznałam olśnienia.
Olśnienia, że takie wspólne życie nie jest możliwe. Że chcę mieć dzieci, a niby skąd miałabym je wziąć? Że oboje tłumimy coś, co w końcu jakoś wybuchnie, znajdzie szczelinę i uderzy. I że lepiej skończyć to teraz.
Zerwałam zaręczyny, ale wszystko odbyło się bez bólu, bo poza stratami materialnymi nic nie straciliśmy. Mój partner przyjął moją decyzję spokojnie, mówiąc, że on nigdy by tego nie zrobił, ale wie, że podjęłam tę decyzję dla nas obojga i że będzie to jak wycięcie sobie jakiegoś organu nożem, ale musimy to zrobić.

To była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć.
Ja i T. dalej jesteśmy przyjaciółmi. Poznał mojego aktualnego partnera, który jednak chyba nie do końca mi wierzy, jak wyglądał mój i T. związek. Nie mieści mu się to w głowie:)

A ja i mój aktualny narzeczony... cóż. Jesteśmy razem już 3 lata. Wciąż uprawiamy seks jak świeżo zakochani, nawet 3 razy dziennie. Dni bez seksu mogę policzyć na palcach jednej ręki. Gdy przypominam sobie, że posądzałam samą siebie o aseksualizm, zbiera mnie na gorzki śmiech, ale i przeszywa mnie strach, bo mam poczucie, że otarłam się o perspektywę życia bez seksu, bez namiętności, bez tego wszystkiego, co tak naprawdę jest bardzo bliskie mojej naturze i jest dla mnie niezwykle ważne.

Nie twierdzę, że rozstanie jest jedynym wyjściem z sytuacji w przypadku problemów z seksem. Na pewno nie, gdy problemy pojawiają się po okresie udanego życia seksualnego. Ale jeżeli w łóżku nie układa Wam się od samego początku, jeżeli podstawowe metody nie pomagają (lampka wina na rozluźnienie, satysfakcjonująca gra wstępna, żel itd), jeżeli nie pomaga seksuolog, psycholog... trzeba tę opcję rozważyć. I nie bać się jej. Ta osoba nie musi znikać z Waszego życia. Niedobranie się pod względem seksualnym jest jak najbardziej możliwe i nie zawsze można tę przeszkodę pokonać...



Obserwuj wątek
    • jesod Wszystko zaczęło się od tego 16.12.14, 21:41
      white_truffle napisała:
      > Wszystko zaczęło się od tego, że podczas pierwszych stosunków odczuwałam ból.

      A teraz... od trzech lat już nic nie boli?
      • slepafuria15 Re: Wszystko zaczęło się od tego 16.12.14, 21:51
        Tez jestem ciekawa.
      • ninek04 Re: Wszystko zaczęło się od tego 16.12.14, 21:53
        a ja się zastanawiam, jak sobie radził bez sexu twoj partner, w czasie tych 8 lat bycia razem, bo ta historia nie wydaje się zbyt wiarygodna.
    • loppe Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 16.12.14, 22:05
      Wygląda na to, że przestało Cię boleć. Tylko nikt nie wie dlaczego. I to daje do myślenia (?)
      • marek.zak1 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 16.12.14, 22:08
        loppe napisał:

        > Wygląda na to, że przestało Cię boleć. Tylko nikt nie wie dlaczego. I to daje do myślenia (?)

        Z punktu widzenia praw fizykli to oczywiste. Partner I miał zbyt dużego.
        • loppe Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 16.12.14, 22:14
          marek.zak1 napisał:

          > loppe napisał:
          >
          > > Wygląda na to, że przestało Cię boleć. Tylko nikt nie wie dlaczego. I to
          > daje do myślenia (?)
          >
          > Z punktu widzenia praw fizykli to oczywiste. Partner I miał zbyt dużego.

          Tylko dlaczego Autorka nam tego nie napisała? Napisała tak wiele, a tego nie...
      • zyg_zyg_zyg Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 16.12.14, 22:48
        > Wygląda na to, że przestało Cię boleć. Tylko nikt nie wie dlaczego. I to daje d
        > o myślenia (?)

        Przecież to oczywiste. Ciało sygnalizowało bólem, że to nie ten, że tego mężczyzny nie chce - odrzucało go, buntowało się przed nim. Kiedy zjawił się ten odpowiedni, ciało przestało się opierać, a zaczęło pragnąć.

        Seks z właściwym partnerem jest źródłem przyjemności, z niewłaściwym - źródłem nieprzyjemności.
        • marek.zak1 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 16.12.14, 23:02
          zyg_zyg_zyg napisała:

          Przecież to oczywiste. Ciało sygnalizowało bólem, że to nie ten, że tego mężczyzny nie chce - odrzucało go, buntowało się przed nim. Kiedy zjawił się ten odpowiedni, ciało przestało się opierać, a zaczęło pragnąć.
          > Seks z właściwym partnerem jest źródłem przyjemności, z niewłaściwym - źródłem nieprzyjemności.

          Bardzo mi się podoba to tłumaczenie. Całkowicie mnie przekonuję. Przyjmuję je jako pewnik. Moja żonę nigdy nic nie boli, wiec jestem tym właściwym partnerem.
    • white_truffle Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 00:33
      Odpowiadając na pytania: tak, z nowym partnerem nie doświadczam żadnego bólu.
      Z czego to wynika? Z namiętności, podniecenia, pożądania - ja po prostu pragnę swojego partnera. Mam wszystkie prawidłowe fizjologicznie odruchy, które sprawiają, że seks staje się przyjemny. Właściwie mam wrażenie, jakby moje ciało musiało odbić sobie te lata celibatu - pragnę cały czas, non stop. Gdyby nie fakt, że jednak - przynajmniej dla mnie - seks więcej niż kilka razy dziennie zaczyna być kłopotliwy (podrażnienie), chyba nie przestawałabym się kochać.
      Dlaczego czułam ból z poprzednim partnerem? Tak, jest to faktem, że był bardzo duży. To na pewno nie pomagało. Ale nie uważam, żeby było głównym problemem. Głównym problemem było niedopasowanie seksualne - co innego nas podniecało. Ja np. wolę seks szybki, dziki, spontaniczny, taki, kiedy czujesz się zupełnie wolny, swobodny, możesz śmiać się, żartować, płakać, warczeć, jęczeć - co tylko chcesz, bo nie ma rzeczy dozwolonych i niedozwolonych w seksie. A potem uwielbiam rozmawiać z moim partnerem o naszych stosunkach, przypominać sobie, co robiliśmy, gdy jedziemy samochodem lub gotujemy barszcz:)
      Mój były miał natomiast zupełnie inną wizję seksu. Nie lubił śmiechu, braku powagi, nienawidził poruszania tematu zeszłej nocy dnia następnego, nie lubił spontaniczności i nieprzewidzianych zachowań. Mogłabym długo te różnice wyliczać. Zupełnie nie mogliśmy się nawzajem "nakręcić", dograć, dopasować.

      Ktoś tutaj ocenił, ze historia brzmi niewiarygodnie. Prawda? Los potrafi z nas naprawdę zakpić. Byliśmy dwójką głęboko się kochających, szanujących, bardzo dobrze dobranych na wszelkich - poza jednym - poziomach ludzi. I musieliśmy się rozstać, wciąż się głęboko kochając, wiedząc, jak rzadką rzeczą i o jak wielkiej wadze jest prawdziwa miłość.
      Życie jak widać pisze naprawdę przeróżne scenariusze.
      • white_truffle Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 00:40
        I jeszcze a propos "jak Twój facet sobie poradził tyle lat bez seksu"... To jest niezwykłe, jak to pytanie powraca zawsze w kontekście faceta, jak gdyby dla faceta była to niewiarygodna tortura, a dla kobiety tylko lekko niekomfortowa sytuacja.
        Cóż, radził sobie własnoręcznie. Poza tym ten seks między nami czasem występował, jak napisałam powyżej, w szczątkowej ilości - raz na pół roku, raz na rok, częściej miłość francuska. Mój partner miał też ewidentnie dość niskie libido, które w dodatku w pewnym momencie jakby zupełnie się wyłączyło. Podobno coś podobnego występuje u niektórych osób w przypadku izolacji - np. w więzieniu, na statku czy w celibacie u księży: jednych to męczy i doprowadza niemal do wariactwa, u innych jakby zanika, wycisza się.
        Zresztą różnica widoczna była po rozstaniu - ja od razu zaczęłam odbijać sobie lata abstynencji, mojemu byłemu zajęło kilka miesięcy, zanim zaczął spotykać się z innymi kobietami.
    • bcde Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 02:40
      Wygląda na to, że ci niepoważni seksuolodzy mieli jednak rację - byłaś za sucha i więcej żelu by się przydało.
      Ciekawe, że dopiero tuż przed ślubem olśniło cię, że chcesz dzieci. Dopiero wtedy dowiedziałaś się skąd się biorą czy wcześniej zapomniałaś o takiej możliwości?
      Fakt, byliście niedopasowani, ale to nie wyjaśnia wszystkiego. Żeby przez 8 lat wspólnego życia nie znaleźć sposobu na podniecenie się to trzeba być chyba manekinem. Nie wierzę, że twój partner był aż tak kiepski w łóżku. Napisałaś, że lubisz seks szybki, dziki, spontaniczny i że nie ma rzeczy niedozwolonych w seksie. Jakoś mi to nie pasuje do unikania stosunków z powodu bólu, którego nijak nie da się uniknąć. Kupy się to nie trzyma i raczej trollujesz. Ból przy stosunku wskazuje raczej, że byłaś niedorozwinięta seksualnie w takim stopniu, że specjaliści nie mogli pomóc. No, ale cóż - partner cię "nie rozbudził", więc to pewnie jego wina, skoro nowemu się udało, no nie? A jeśli zaplanowałaś ślub z facetem, który w ogóle, ale to w ogóle cię nie kręcił, to świadczy to o tobie jak najgorzej. Nie do małżeństwa ci a do przedszkola.
      • ninek04 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 06:57
        Przy takim uwielbieniu seksu, jak piszesz, dzikiego, spontanicznego itd, jak piszesz, pozostawanie 8 lat w związku , gdzie tego nie mogłaś mieć,i mierne próby zmiany takiej sytuacji już dawno doprowadziłyby do nerwicy,kurwicy, a Ty nic, miałaś wysokie libido i tyle lat je tłumiłaś, w imię wzniosłej miłości.
        A potem nagle pyk , cudownie dopasowany nowy partner i seks 4 razy dziennie, i wselkie inne problemy odeszły w niebyt.To jest historia szyta grubymi nićmi, albo raczej wyssana z palca, bo jestes trollem prawie na pewno.
    • 5chantal Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 11:52
      Muszę wziąć w obronę autorkę wątku, bo miałam (a propos nawilżenia) analogiczną sytaucję. Z jednym partnerem niesamowity ból praktycznie zawsze i nic nie dawały żele nawilżające. Pojawił się inny i dolegliwości zniknęły jak ręką odjął, żaden żel nie był potrzebny. Nie była to kwestia dysproporcji fizycznych. To tkwiło najprawdopodobniej gdzieś w głowie, inaczej nie jestem w stanie tego wyjaśnić.
      • sabat.77 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 12:27
        Ten czy inny partner moze nie podniecac, dlatego lepszym wyznacznikiem zainteresowania seksualnoscia bedzie stosunek do masturbacji. Jak lubisz sobie dogodzic, to wszystko w porzadku.
        • white_truffle Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 13:21
          Posądzanie innych o trollowanie to jakaś nowa zmora dzisiejszego internetu. Wszyscy "trollują", wszędzie "trolling", nawet "concern trolling" i inne jego typy. A tak naprawdę posądzając kogoś o trolling, posądzasz go o kłamstwo, czy ludzie zdają sobie z tego sprawę?

          Duża ilość żelu to bzdura, bo żel pomoże na suchość, ale nie na rozluźnienie pochwy. Kiedy kobieta jest podniecona, pochwa się rozluźnia i rozszerza. Ja nie byłam podniecona, nie pragnęłam mojego partnera, nie czułam pożądania. Przyjemność jest w mózgu - wkładanie tamponu nie jest dla nas przyjemne, jest jak wkładanie sobie patyczka do ucha. Aby seks był przyjemny musi być spełnionych wiele warunków, nie tylko fakt nawilżenia i włożenia penisa do pochwy.

          I naprawdę, wmawianie mi, że moje życie i moje doświadczenia nie są prawdziwe... nikomu takiej historii nie życzę, bo rezygnacja z miłości nigdy nie jest łatwą decyzją i nie wszyscy muszą moją decyzję popierać. Ja uważam, że było to najlepsze, co mogłam zrobić, mój były partner też tak sądzi. Nadal się przyjaźnimy, czyli tak naprawdę robimy to, co robiliśmy zawsze.

          Ze doznałam olśnienia po kilku latach? W ciągu tych 8 lat na zmianę łudziliśmy się oboje, że to się zmieni lub że właściwie nie jest to takie ważne. Zadziwia mnie z jaką łatwością ludzie oceniają innych - mocni w gębie w internecie: przedszkole, niedorozwój emocjonalny? Dziękuję, rozważę te uwagi.

          Jeśli chodzi o masturbację - otóż nie, nigdy nie byłam fanką. Z jakiegoś powodu nie jest mi łatwo samej się zaspokoić, nigdy nie było to dla mnie naprawdę pociągające, wbrew głoszonej teraz tezie, jakoby ona była prapoczątkiem wszelkiego udanego seksu. Zapewne często tak jest, ale znam wiele kobiet, które lubią seks, a wcale nie przepadają za masturbacją. I wiele sytuacji, w których obie rzeczy sprawiają ludziom frajdę. Co kto lubi. Naprawdę, w seksie jak w mało czym ten truizm jest wyjątkowo prawdziwy.

          Moje wyparte czy stłumione libido wyłaziło w czasie tych ośmiu lat innymi drogami. Nie ciągnęło mnie do masturbacji. Miałam natomiast męczące, erotyczne sny. Często o znajomych mi mężczyznach, niekoniecznie wcale dla mnie atrakcyjnych. W pewnym momencie zaczęło pojawiać się niezwykle silne pożądanie skierowane do innych mężczyzn, np. współpracowników. Takie zauroczenia trwały czasem tylko 2 dni, przez które myślałam o danej osobie, śniła mi się ona i seks z nią - po kilku dniach to zainteresowanie mijało jak ręką odjął. Do zera. Obwiniałam się wtedy bardzo mocno, czułam się winna, że zdradzam nie fizycznie, ale psychicznie. Zawsze miałam bardzo silny kręgosłup moralny, może zbyt silny, więc nawet w czasie biznesowych delegacji, gdy zdarzało się, że warunki teoretycznie były idealne do zdrad, byłam w stanie to pożądanie opanować. Oboje - i ja i mój partner słyszeliśmy od najbliższych przyjaciół, którzy znali nasze problemy, dwie rzeczy: albo że jesteśmy frajerami, bo druga strona "na pewno zdradza", albo że jesteśmy niezwykli, bo mimo takiego problemu zostajemy razem. Ja myślę, że jednak trochę się w tym zagubiliśmy, zabrnęliśmy za daleko. Ślub wydawał się czymś naturalnym po kilku latach związku, teraz wiem, że w sumie - mimo straconych pieniędzy - dobrze, że te plany powstały i zaszły tak daleko - być może bez jakiegoś wydarzenia przełomowego, moglibyśmy tak egzystować w seksualnej próżni do śmierci. Chociaż bardziej prawdopodobny wydaje mi się scenariusz, w którym któreś z nas w końcu by zdradziło, mimo naszych bardzo silnych charakterów, zakochało się, straciło rozum, odeszło. Myślę, że ten ból byłby większy niż spokojne rozstanie, okupione jedynie stratami materialnymi.



          • sabat.77 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 13:31
            Niezwykle silny kregoslup moralny to najczesciej piekny eufemizm, okreslajacy blokady psychiczne nabyte przy surowym i purytanskim wychowaniu.To by sie zgadzalo, bo poprzedni partner mogl byc "porzadnym czlowiekiem", ktory swietnie pasowal do narzuconego wychowaniem wzorca, ale kompletnie nie krecil seksualnie. Mozesz miec zespol RiR.
            • slepafuria15 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 13:42
              Sabat rozwiń temat proszę.
              • sabat.77 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 14:20
                slepafuria15 napisał(a):

                > Sabat rozwiń temat proszę.

                portalwiedzy.onet.pl/87259,,,,rycerza_i_rozpustnika_zespol,haslo.html
                pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_rycerza_i_rozpustnika
                • white_truffle Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 15:50

                  > > Sabat rozwiń temat proszę.
                  >
                  > portalwiedzy.onet.pl/87259,,,,rycerza_i_rozpustnika_zespol,haslo.html
                  > pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_rycerza_i_rozpustnika

                  Coś w tym jest... Ale nigdy nie pociągali mnie naprawdę źli faceci, jestem bardzo wyczulona na punkcie szacunku wobec mojej osoby, nie mogłabym zakochać się w osobie, której nie uważałabym za głęboko dobrą, ciepłą i szanującą innych. Tyle że to wcale nie wyklucza się z wysokim libido i otwartością na przeżycia seksualne, czego żywym dowodem jest mój aktualny partner.
          • 5chantal Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 14:12
            Widzę jeszcze jedną wspólną rzecz z autorką wątku. Otóż w czasie zupełnego małżeńskiego bezseksia oraz totalnego wyparcia potrzeb (to pierwsze nadal jest, ale drugiego już nie ma), zdarzały mi się sny erotyczne z współpracownikami (którzy jakoś szczególnie mnie nie pociągali) w rolach głównych. Krótkotrwałe fascynacje mijające po 2 dniach również. Miałam też taką sytaucję, że siedział za mną blisko mnie mój szef i mówił mi co mam robić na ekranie komputera, a ja wpadłam w taki stan, że o mało nie doszłam. Nie mogłam tego zrozumieć wtedy, bo facet wydawał mi się i nadal wydaje kompletnie niepociągający. Fajnie, że piszesz o tym wszystkim, bo to pomaga mi w zrozumieniu pewnych rzeczy.
            • sabat.77 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 14:23
              5chantal napisał(a):

              > Miałam też taką sytaucję, że siedział za mną
              > blisko mnie mój szef i mówił mi co mam robić na ekranie komputera, a ja wpadła
              > m w taki stan, że o mało nie doszłam. Nie mogłam tego zrozumieć wtedy, bo facet
              > wydawał mi się i nadal wydaje kompletnie niepociągający.

              Spróbuj sesji z masterem BDSM :D Może dowiesz się o sobie czegoś nowego :)
              • 5chantal Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 19:27
                Hmmm, a kto to taki ten master BSDM?
                • 5chantal Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 19:43
                  Masz na myśli siebie? :-)
                  • sabat.77 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 20:02
                    Raczej nie. Jestem odrobine sadystyczny, ale za malo meski i zbyt slaby psychicznie na mastera. Chodzilo mi o mezczyzne ktory moglby cie zdominowac psychicznie.
                    • 5chantal Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 20:20
                      Jak będzie okazja, to spróbuję ;-)
    • gomory Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 13:48
      Mnie się bardzo podoba Twój wpis. Wcale nie wydaje mi się oderwany od rzeczywistości.
      Nawet jeśli podejrzliwsza część forum posądzająca Cię o wymyślenie tej historii ma rację. Zetknąłem się z ludźmi o podobnych losach więc zdziwienia to mojego nie budzi.
      Seksualność człowieka to jednak jest pewien proces ewolucyjny. Pomiędzy dniem dzisiejszym, a tym gdy pierwszy raz przeszliśmy bramę ogrodów rozkoszy, zmieniliśmy się zarówno w oczekiwaniach, jak i sposobie przeżywania erotyki. Różne zdarzenia, doświadczenia i eksperymenty nas popchnęły w rozmaite upodobania.
      Zawsze to podkreślałem, że kobiety ten proces przechodzą przeważnie w bardziej spektakularny sposób. Seksualnych brzydkich kaczątek jest na świecie zatrzęsienie. Mniejszość jest od razu świadomą pełni możliwości możliwych doznań własnego ciała.
      Nie żebym postrzegał kobiety jako zahukane istotki, wymagające męskiego przewodnika który z ojcowską mądrością wytłumaczy co i jak. Chociaż rola dobrze dopasowanego kochanka też się w tym mieści ;).
      Póki co zwycięża wspólna teza, że podstawą jest dopasowanie w doborze. A niekoniecznie dopasowywanie po doborze.
      Przyznacie, że musi do takiej konkluzji natchnąć fakt, jak wiele osób "oziębłych" zmienia się w wulkany seksu, w ramionach innych.

      Rudymentarny - to było mocne! Poczułem się jak ułom i najprostszą drogą pognałem do słownika, by sprawdzić czy nie zostałem obrażony.
      Bez urazy, przy okazji zaczęło mnie ciekawić, jak na kutasa mówi dama określająca brak pieprzenia rudymentarnym seksem?
      • sabat.77 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 14:04
      • sabat.77 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 14:09
        Ja sie przyznam, ze jedyne miejsce w literaturze gdzie sie z tym slowem zetknalem to ksiazki Foucaulta. Co jest swoistym paradoksem, bo biedny Michael nie mial prawa miec nawet bladego pojecia o tym co znaczy w jezyku polskim "rudymentarny".
      • white_truffle Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 14:28
        :D
        Dama mówi różnie, w zależności od sytuacji. Odpowiednie dać rzeczy słowo, jak pisał Norwid, to prawdziwe wyzwanie:)
        Czyli może to być i kutas, i chuj, i penis, i dick, i cock, i bite, i queue.
        • sabat.77 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 14:38
          white_truffle napisała:

          > :D
          > Dama mówi różnie, w zależności od sytuacji. Odpowiednie dać rzeczy słowo, jak p
          > isał Norwid, to prawdziwe wyzwanie:)
          > Czyli może to być i kutas, i chuj, i penis, i dick, i cock, i bite, i queue.

          O, moja droga, na naszym forum bliżej zdecydowanie do Słowackiego - chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa.
          Przyznasz może, że język giętki użyty z głową to może nie połowa sukcesu, ale przynajmniej dobry początek :)
          • white_truffle Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 15:02

            > O, moja droga, na naszym forum bliżej zdecydowanie do Słowackiego - chodzi mi o
            > to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa.
            > Przyznasz może, że język giętki użyty z głową to może nie połowa sukcesu, ale p
            > rzynajmniej dobry początek :)

            Ha, ha, ha:)
            Słowacki pisał też, że język powinien być czasem jak piorun, czasem miękki, a czasem powinien wszystko przelecieć.
            Och tak, granice języka wyznaczają nieraz granice świata, że tak sparafrazuje Wittgensteina:D
        • white_truffle Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 14:50
          A jeśli chodzi o niedopasowanie...
          Moje pożądanie jest jak zapałka - bucha ogniem, ale szybko gaśnie. Nie dla mnie są długie sesje tantrycznych wygibasów - miałam kiedyś kochanka ze świata eko-jogi zafascynowanego tantrą właśnie, ale nie, to nie było dla mnie. W pewnym momencie się po prostu zaczynałam nudzić, rozkojarzać, myśleć o czymś innym.
          To co mnie najbardziej podnieca jest pożądanie w oczach mojego ukochanego. Gdy widzę, jak pożera mnie wzrokiem, jak nie może się skupić na pracy, patrząc na mnie - w ciągu sekundy jestem wilgotna, gotowa i chcę, żeby mnie wziął tu i teraz - w samochodzie, w kuchni, na tarasie, bez znaczenia, gdzie jesteśmy. Uwielbiam robić sobie seksowne zdjęcia i wysyłać je partnerowi - gdy widzę jak kolekcjonuje je w swoim telefonie, ogląda ukradkiem, i jak one na niego działają - następuję tu sprzężenie zwrotne dodatnie, bardzo dodatnie i wystarczy sekunda,a ja chcę się kochać. I to już, zaraz, teraz i tu. I mocno.

          Teraz kilka słów o moim byłym związku. Myślę, że dobrym przykładem jest sprawa tych zdjęć. Seksowne zdjęcia zrobiłam sobie raz - całą serię, na których powoli się rozbierałam. Spakowane przesłałam mojemu facetowi na maila, gdy był w pracy i czekałam na reakcję. Mija godzina, nic. Ok, może nie otworzył. Druga, trzecia... W końcu sama o tym zapomniałam. Pytam go wieczorem, czy dostał zdjęcia. "A tak, fajne". Tyle. Opadły mi czułki. To tylko jedno wydarzenie, ale myślę, ze dobrze pokazuje poziom namiętności w naszej relacji i różnic w podejściu do seksu między nami. Takie sytuacje mogłabym przytaczać bez końca. Nie lubił, gdy przeklinałam w łóżku. Gdy chciałam, aby mnie pociągnął za włosy. Gdy się śmiałam. Gdy chciałam poopowiadać pieprzne dyrdymały na ucho... Gdy jesteś strofowany lub gdy druga strona nie reaguje - Tobie też mija ochota. Miałam silny dysonans poznawczy - spotykałam się z bardzo dużym zainteresowaniem innych mężczyzn, a mój własny facet z jednej strony powtarzał jaka to jestem piękna, a z drugiej chciał, żebym taka piękna i pachnąca leżała jak kłoda w łóżku... Mieliśmy zupełnie inne potrzeby. I tyle. Lub aż tyle.
          • sabat.77 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 15:27
            Dobrze to rozumiem. Ja ostatnio wyszedlem spod prysznica nago i chodzilem troche po domu. Czy moja malzonka chociaz raz rzucila okiem na mojego kutasa? Nie, patrzala tylko w oczy bez cienia uwagi. Jakbym byl dla niej jakims neutralnym manekinem.
            • rekreativa Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 15:32
              No trudno, żeby się gapiła na coś, czego nie lubi.
              • sabat.77 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 15:43
                Ale to troche przykre dla partnera, czyz nie? Gdyby Twoj facet zlal Twoja nagosc tez byloby Ci nieswojo.
                • slepafuria15 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 15:50
                  To przykre. Współczuję.
                • rekreativa Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 15:59
                  "Gdyby Twoj facet zlal Twoja nagos
                  > c tez byloby Ci nieswojo."

                  Owszem, bo byłoby to coś niecodziennego.
                  Ale po kilku latach zlewania raczej już bym nie miała oczekiwań, że się coś odmieni, co nigdy nie grało.

                  A że przykro jest to już inna sprawa.
                  • slepafuria15 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 16:08
                    Moj patrzy na mnie wzrokiem pochłaniającym i mowi: "jesteś piękna".
                    • sabat.77 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 16:46
                      Masz na mysli FF? Takie poczucie bardzo wzmacnia samoocene.
                      • slepafuria15 Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 17.12.14, 17:29
                        Tak, piszę o FF.
                        • prosty_facet Re: Moja historia - może komuś da do myślenia? 18.12.14, 16:10
                          slepafuria15 napisał(a):

                          > Tak, piszę o FF.

                          A myślałem, że FF to tylko w romantycznych komediach ;-)
            • jesod Ja ostatnio wyszedłem spod prysznica 17.12.14, 18:19
              sabat.77 napisał:
              > Ja ostatnio wyszedlem spod prysznica nago i chodzilem troche po domu.

              Rozumiem, że chłopców nie było w domu, albo... już smacznie spali?

              sabat.77 napisał:
              >Czy moja malzonka chociaz raz rzucila okiem na mojego kutasa?

              A co...? Paradowałeś tak sobie, niby od niechcenia, oczekując wielkiego podziwu? To był taki test na wrażliwość i zaangażowanie małżonki?

              sabat.77 napisał:
              > Nie, patrzala tylko w oczy bez cienia uwagi.

              Może tylko sprawdzała, czy w tych oczach nie widać obłędu, albo... czegoś innego, czego się naprawdę się obawiała?
              Albo....
              • sabat.77 Re: Ja ostatnio wyszedłem spod prysznica 17.12.14, 18:30
                To byla taka parada w stylu amerykanskim. Na kutasie flaga z napisem "jestem tutaj!", w dupie trabiaca wuwuzela, a po bokach szli wynajeci dobosze i pomponiarki.
                • jesod Re: Ja ostatnio wyszedłem spod prysznica 17.12.14, 18:48
                  sabat.77 napisał:
                  > To byla taka parada w stylu amerykanskim. Na kutasie flaga z napisem "jestem tu
                  > taj!", w dupie trabiaca wuwuzela, a po bokach szli wynajeci dobosze i pomponiar
                  > ki.

                  O! To była jakaś większa impreza... towarzyska.
                  Może to Twoją żonę jednak krępowało - obecność doboszy i pomponiarek?
                  Może liczyła na większe wyczucie z Twojej strony, ochronę Waszej intymności i prywatności?
                  A może... po prostu nie lubi parad w stylu amerykańskim i patrząc Ci głęboko w oczy liczyła jednak na opamiętanie z Twojej strony.
                  Chyba nie znasz swojej żony...
                • prosty_facet Re: Ja ostatnio wyszedłem spod prysznica 18.12.14, 16:11
                  sabat.77 napisał:

                  > To byla taka parada w stylu amerykanskim. Na kutasie flaga z napisem "jestem tu
                  > taj!", w dupie trabiaca wuwuzela, a po bokach szli wynajeci dobosze i pomponiar
                  > ki.

                  Może dlatego była rozkojarzona ? Za dużo hałasu i "rozpraszaczy" ;-)
                  • luck-b Re: Ja ostatnio wyszedłem spod prysznica 29.12.14, 00:45
                    Moja żoną się mnie wstydzi, zakrywa ręcznikiem po samą szyję. Kiedyś nie mogłem przejść obok niej, żeby jej nie musnąć. Zawsze mówię szczerze że jest piękne, ale ona ma cały czas jakieś kompleksy. Na mnie nie patrzy zalotnie, nie całuje, nie obejmuje, sex to dla niej tylko problem, mnie jego brak a w zasadzie brak chęci żony doprowadza do szału. Raz na 3,4 miesiące uda mi się ją rozgrzać zanim się zakryję kołdrą po szyje, z tekstem "zimno mi" . W pamięci mam tylko dwa razy jak sama zainicjowała seks. Ten pierwszy z 15 lat temu ten drugi z 6 lat temu. Teraz się zaprałem nie próbuje nawet, nie będę się poniżał. Od 3 mc-e cisza, ciekawe czy wogóle zauważyła ? Choć myślę że to jej na rękę, bo a kłopot z głowy.
                    • sabat.77 Frajerstwo 29.12.14, 07:13
                      luck-b napisał(a):

                      > Choć myślę że to jej na rękę, bo a kłopot z głowy.

                      I ty też masz kłopot z głowy. Patrząc z perspektywy, to myślę, że generalnie my, mężczyźni tutaj na forum, co wylewamy swoje żale na zimne żony, prezentujemy monumentalny poziom frajerstwa i głupoty. Normalnie to żona ma problem z facetem, bo jak mu się regularnie oddaje, to mu ten żoniny seks brzydnie z czasem i zaczyna z ciekawością rozglądać się po innych możliwościach.

                      Tymczasem naiwny facet może wpaść w taką pułapkę - szczególnie gdy ma niskie poczucie wartości - że odmawiająca mu żona staje się jakimś super dobrem luksusowym, za którym trzeba ruszyć w pogoń, jak za tęczą. Taki prosty mechanizm pogoni i ucieczki. Można tak lecieć za mirażem całe życie.
                      Rzecz w tym, że one - często już mocno przechodzone w latach i zwykle niezbyt wybitnie urodziwe - żadnym dobrem szczególnej uwagi nie są. Mają taki status, bo to co robią jest niedostępne. Są nawet na swój sposób cwane - ale jeśli to staje się problemem dla drugiego człowieka, to trzeba przerwać ten proceder. Odwrócić się na pięcie i wyjść. Jeśli rozpatrywać seks w kategoriach wymiany za dobra, to nie jest rozsądne stać w sklepie, gdzie za bochenek chleba sprzedawca żąda jakichś astronomicznych kwot i jeszcze domaga się, żeby mu za ten chleb szurać na kolanach przez miesiąc pod sklepem, a następnie bić pokłony w zamian za możliwość dokonania cudownego zakupu.

                      Seks stary to jest normalna rzecz w związku. Nor-mal-na. Jak ktoś robi z tego szklaną górę - to zawadiackim, harcerskim okrzykiem - "chuj mu w dupę". Niech sobie ten swój drogocenny seks weźmie i wsadzi w sam środek odbytu.

                      Są na damsko-męskim rynku różne alternatywne opcje i ma je każdy normalny facet :)
                      Jak w jakimś sklepie sprzedawca pogrywa w chuja tak niemożliwie, że się już tego nie da wytrzymać, to nie przyjmuję jego gównianych warunków, tylko idę gdzieś indziej. Proste.

                      Nie bądźmy frajerami kolego, czas z tym skończyć.
                      • jesod To jest normalna rzecz 29.12.14, 13:35
                        sabat.77 napisał:
                        > Seks stary to jest normalna rzecz w związku. Nor-mal-na.

                        No, chyba jednak nie... Nie dla wszystkich. Co widać po sfrustrowanych i agresywnych wpisach większości stałych bywalców.
                      • ninek04 Re: Frajerstwo 29.12.14, 15:53
                        sabat.77 napisał:

                        >
                        > Seks stary to jest normalna rzecz w związku. Nor-mal-na. Jak ktoś robi z tego s
                        > zklaną górę - to zawadiackim, harcerskim okrzykiem - "chuj mu w dupę". Niech so
                        > bie ten swój drogocenny seks weźmie i wsadzi w sam środek odbytu.
                        >
                        > Są na damsko-męskim rynku różne alternatywne opcje i ma je każdy normalny facet
                        > :)
                        > Jak w jakimś sklepie sprzedawca pogrywa w chuja tak niemożliwie, że się już teg
                        > o nie da wytrzymać, to nie przyjmuję jego gównianych warunków, tylko idę gdzieś
                        > indziej. Proste.
                        >
                        > Nie bądźmy frajerami kolego, czas z tym skończyć.

                        Konkretne słowa.To w ramach podsumowań roku i postanowień noworocznych?
                        • sabat.77 Re: Frajerstwo 29.12.14, 23:04
                          ninek04 napisała:

                          > Konkretne słowa.To w ramach podsumowań roku i postanowień noworocznych?

                          No, trochę. Zawsze powinno zrobić się "- Kowalski? Opcje!" i... wybrać tę najkorzystniejszą :)
                          A opcje - zwykle jakieś są. Tylko nie mamić się nierealnymi czy fantazjami, a wybrać konkret.
                          • ninek04 Re: Frajerstwo 30.12.14, 06:31
                            sabat.77 napisał:


                            >
                            > No, trochę. Zawsze powinno zrobić się "- Kowalski? Opcje!" i... wybrać tę najko
                            > rzystniejszą :)
                            > A opcje - zwykle jakieś są. Tylko nie mamić się nierealnymi czy fantazjami, a w
                            > ybrać konkret.

                            A konkret to "idę gdzie indziej",nawiązując do poprzedniego wpisu?
                            • sabat.77 Re: Frajerstwo 30.12.14, 06:35
                              ninek04 napisała:

                              > A konkret to "idę gdzie indziej",nawiązując do poprzedniego wpisu?

                              Tak, postanowiłem, że wystarczająco już się najęczałem. Ostatecznie organizuje sobie seks na boku, w 2015 roku będzie koniec historii sabata i jego "małżeństwa". Wszelkie próby zakończyły się niepowodzeniem. Teraz widzę, że inaczej być nie mogło.
                              • 5chantal Re: Frajerstwo 30.12.14, 09:31
                                Witaj w klubie. Nadzieja umiera ostatnia, ale umiera. Moja trwała 15 lat.
                              • gogol77 Re: Frajerstwo 30.12.14, 20:22
                                sabat.77 napisał:
                                Tak, postanowiłem, że wystarczająco już się najęczałem. Ostatecznie organizuje
                                sobie seks na boku

                                Sabat, bingo, nareszcie dotarło do Ciebie, że nie masz innej opcji!!!
                                Good luck!!!
                                • sabat.77 Re: Frajerstwo 30.12.14, 20:57
                                  Raczej: Good Fuck! :)
                              • bcde Re: Frajerstwo 31.12.14, 01:03
                                > Tak, postanowiłem, że wystarczająco już się najęczałem. Ostatecznie organizuje
                                > sobie seks na boku, w 2015 roku będzie koniec historii sabata i jego "małżeństw
                                > a".

                                "Mój cel na 2015 rok: osiągnąć cele z 2014 roku, które powinienem był osiągnąć w 2013 roku, po tym, jak ich nie zrealizowałem w 2012 roku tak, jak to zaplanowałem w roku 2011."
                                :)
                                Pokibicowałbym ci, ale pewnie nie będziesz zbyt wylewny na forum w sprawie seksu na boku. :)
                                • sabat.77 Re: Frajerstwo 31.12.14, 08:06
                                  bcde napisał:

                                  > Pokibicowałbym ci, ale pewnie nie będziesz zbyt wylewny na forum w sprawie seks
                                  > u na boku. :)

                                  Wystarczy, że do początku lipca pokibicujesz w sprawie braku seksu w małżeństwie :)
                                  • urszula.slo Re: Frajerstwo 31.12.14, 11:49
                                    Ale Sabat,
                                    ty nie masz tylko problemu z seksem w związku, lecz z związkiem jako takim. W innym wątku bowiem pisałeś o tym, jaki twoja żona ma stosunek wobec twoich zainteresowań, hobby, pomysłów ...Do wszelkiej twojej inicjatywy (nawet tych, co nie są związane z nią bezpośrendio). Taki stosunek świadczy o zupełnie nie-poukładanej głowie twojej małżonki, o koncetrowaniu się na sobie, o nie-widzeniu nikogo oprócz siebie (sam piszesz o projekcjach). Ma ona poważne kłopoty ze sobą.
                                    No i do tego jej głośne wyznania miłości ... Wszystko razem brzmi okropnie. Naprawdę należałoby albo kompletnie zresetować małżeństwo (terapia? nie wiem, nie mam pomysłu), lub zakończyć tę historię i zacząć od nowa gdzieś indziej i z kimś innym.
                                    Macie dzieci?
                                    • zawle Re: Frajerstwo 31.12.14, 11:58
                                      wie że sobie może pozwolić żeby go tak traktować
                                      • sabat.77 Re: Frajerstwo 31.12.14, 12:29
                                        Masz racje zawle, ale to generalnie tak miedzy ludzmi funkcjonuje, ze robia to, na co moga sobie pozwolic. Byt determinuje swiadomosc :)
                                    • sabat.77 Re: Frajerstwo 31.12.14, 12:27
                                      Tak, dwojke. Wiem ze by nalezalo, ale nie ma na to warunkow.
                                  • bcde Re: Frajerstwo 31.12.14, 16:40
                                    > Wystarczy, że do początku lipca pokibicujesz w sprawie braku seksu w małżeństwie :)

                                    Nie myśl o małżeństwie i o tym co będzie w lipcu. Weź sobie do serca swój własny manifest, który napisałeś kilka postów wcześniej i zacznij działać. Zarejestruj się na paru portalach randkowych, przejrzyj ofertę, wybierz kilka najfajniejszych kobiet, popisz trochę z nimi i zrób im sieczkę z mózgów, żeby marzyły o tobie zanim jeszcze się z nimi spotkasz. Później pójdzie z górki.
                                    • hello-kitty2 Re: Frajerstwo 31.12.14, 17:01
                                      bcde napisał:

                                      > Nie myśl o małżeństwie i o tym co będzie w lipcu. Weź sobie do serca swój własn
                                      > y manifest, który napisałeś kilka postów wcześniej i zacznij działać. Zarejestr
                                      > uj się na paru portalach randkowych, przejrzyj ofertę, wybierz kilka najfajniej
                                      > szych kobiet, popisz trochę z nimi i zrób im sieczkę z mózgów, żeby marzyły o t
                                      > obie zanim jeszcze się z nimi spotkasz. Później pójdzie z górki.

                                      A jesli sieczki 'nie da sie' zrobic? Podziel sie alfabetyczny swoim doswiadczeniem. Jak tam skaczesz w bok od tej babki, co z nia jestes? Czy to tylko takie fantasy?
                                      • bcde Re: Frajerstwo 01.01.15, 05:08
                                        > A jesli sieczki 'nie da sie' zrobic? Podziel sie alfabetyczny swoim doswiadczen
                                        > iem. Jak tam skaczesz w bok od tej babki, co z nia jestes? Czy to tylko takie f
                                        > antasy?

                                        Jakieś tam doświadczenia mam. Obecną partnerkę poznałem na portalu randkowym, gdzie spodobała mi się najbardziej ze wszystkich kobiet. Miałem szczęście, że trafiłem w odpowiedni moment, gdy jeszcze odpisywała komuś. Zadecydowało kilka dni, inaczej nigdy byśmy się nie spotkali, bo mieszkaliśmy daleko od siebie. Życiem rządzi przypadek, ale trzeba mu trochę pomóc.
                                        W bok nie skaczę, póki co.
                                        • sabat.77 Re: Frajerstwo 01.01.15, 07:43
                                          Czyli jesli dobrze zrozumialem to po rozwodzie z zona, ktora unikala seksu jak ognia, spotkales pania, ktora do seksu garnie sie umiarkowanie. W czasie miedzyzwiazkowym zabawiales sie z paniami negocjowalnego afektu. Ktory okres wspominasz najlepiej?
                                          • hello-kitty2 Re: Frajerstwo 01.01.15, 11:47
                                            sabat.77 napisał:

                                            > Czyli jesli dobrze zrozumialem to po rozwodzie z zona, ktora unikala seksu jak
                                            > ognia, spotkales pania, ktora do seksu garnie sie umiarkowanie. W czasie miedzy
                                            > zwiazkowym zabawiales sie z paniami negocjowalnego afektu. Ktory okres wspomina
                                            > sz najlepiej?

                                            Otoz, troche z deszczu pod rynne i chyba nawet nie zdazyl sie zabawic, bo sie zakochal. Tutaj tez sie klania pytanie Triis: dlaczego z kims, kogo zywiolem nie jest seks po doswiadczeniach w BSWM? Jako wynik obnizenia poprzeczki? Czy znowu uroda wazniejsza od ruchanka? Czy co tam innego? Co Ci w tej partnerce wynagradza, ze seks jej tak nie interesuje, jak Ciebie alfabetyczny? Cos tu jest nie tak, do czegos sie nie chcesz przyznac, ze cos innego jest dla Ciebie rownie wazne jak seks, a moze wazniejsze? Oczywiscie moge sztrzelac na podstawie Twoich wczesniejszych wypowiedzi ale po co. Powiedz sam.
                                            • sabat.77 Re: Frajerstwo 01.01.15, 11:52
                                              Moze sobie odpuscil i uznal, ze nic wyzej nie ugra?
                                          • bcde Re: Frajerstwo 01.01.15, 14:11
                                            Nowej kobiety zacząłem szukać, kiedy powiedziałem żonie, że się wyprowadzę i znalazłem mieszkanie. Od dłuższego czasu było między nami na tyle źle, ze żadne z nas nie wyobrażało już sobie seksu ze sobą. W ciągu kilku tygodni, zanim znalazłem obecną partnerkę, spotkałem się z kilkoma kobietami z portalu randkowego, ale nie zaiskrzyło, choć mogłem się ustawić z jedną z nich. Na kurwy nigdy nie chodziłem. Najlepiej wspominam właśnie te kilka tygodni poszukiwań nowej kobiety - wiadomości, SMS-ów, telefonów, randek, a później, jak zawsze w nowym związku, kilka pierwszych miesięcy z tą wybraną. Odchodząc od żony, w ogóle nie poczułem samotności, wręcz przeciwnie - na portalu randkowym, gdzie debiutowałem, otworzyły się przede mną nowe możliwości i byłem wręcz na haju wyobrażeń i scenariuszy, które sobie układałem.
                                            Obecnie seks mam, ale mógłby być bardziej satysfakcjonujący.
                                            • hello-kitty2 Re: Frajerstwo 01.01.15, 15:44
                                              bcde napisał:

                                              > Nowej kobiety zacząłem szukać, kiedy powiedziałem żonie, że się wyprowadzę i zn
                                              > alazłem mieszkanie. Od dłuższego czasu było między nami na tyle źle, ze żadne z
                                              > nas nie wyobrażało już sobie seksu ze sobą. W ciągu kilku tygodni, zanim znala
                                              > złem obecną partnerkę, spotkałem się z kilkoma kobietami z portalu randkowego,
                                              > ale nie zaiskrzyło, choć mogłem się ustawić z jedną z nich. Na kurwy nigdy nie
                                              > chodziłem. Najlepiej wspominam właśnie te kilka tygodni poszukiwań nowej kobiet
                                              > y - wiadomości, SMS-ów, telefonów, randek, a później, jak zawsze w nowym związk
                                              > u, kilka pierwszych miesięcy z tą wybraną. Odchodząc od żony, w ogóle nie poczu
                                              > łem samotności, wręcz przeciwnie - na portalu randkowym, gdzie debiutowałem, ot
                                              > worzyły się przede mną nowe możliwości i byłem wręcz na haju wyobrażeń i scenar
                                              > iuszy, które sobie układałem.
                                              > Obecnie seks mam, ale mógłby być bardziej satysfakcjonujący.

                                              Eeh zdawkowo odpowiadasz czy tam celowo ignorujesz ;) Czy ta partnerka w lozku zmienila sie po tych pierwszych paru miesiacach? Czy sie nie zmienila tylko Ty zdjales rozowe okulary? Czy na dzien dzisiejszy oceniasz, ze nie jestescie do siebie seksualnie dopasowani?
                                              • bcde Re: Frajerstwo 01.01.15, 16:00
                                                > Eeh zdawkowo odpowiadasz czy tam celowo ignorujesz ;) Czy ta partnerka w lozku
                                                > zmienila sie po tych pierwszych paru miesiacach? Czy sie nie zmienila tylko Ty
                                                > zdjales rozowe okulary? Czy na dzien dzisiejszy oceniasz, ze nie jestescie do s
                                                > iebie seksualnie dopasowani?

                                                Na początku była bardziej chętna i seks był częściej, ale nigdy nie była wulkanem seksu. Nie jesteśmy seksualnie dopasowani. Gdyby nie to, byłaby świetną żoną.
                                                • hello-kitty2 Re: Frajerstwo 01.01.15, 16:13
                                                  bcde napisał:

                                                  > Na początku była bardziej chętna i seks był częściej, ale nigdy nie była wulkan
                                                  > em seksu. Nie jesteśmy seksualnie dopasowani. Gdyby nie to, byłaby świetną żoną
                                                  > .

                                                  I dlatego sie z nia nie zenisz?
                                                  To wszystko juz mi sie uklada w jedna calosc o Tobie. Wiedziales od poczatku, a jednak cos innego bylo rownie wazne. Przesrane, co? Wyglada na to w zyciu, ze nie mozna miec wszystkiego. Mysle, ze jestes fajnym facetem choc troche zalu w sobie nosisz ale go nie pokazujesz tylko sie zloscisz. Lubie to w Tobie. Ciekawe jak Ci sie ulozy.
                                    • sabat.77 Re: Frajerstwo 31.12.14, 17:11
                                      Pamietam Abrigado, jak napisal jakiemus gosciowi, ze w jego wypadku szukanie partnerki na portalach randkowych to jak wyjechanie trojkolowym rowerkiem na czteropasmowke :)
                                      Dziewczyny na portalach randkowych szukaja drugiej polowki, chca zaczac drugi raz po nieudanych zwiazkach itd. Nie mam im nic do zaproponowania, przykro mi. Trzeba znac swoje miejsce w stadzie.
                                      • hello-kitty2 Re: Co mezatka robi na portalu randkowym? 31.12.14, 17:20
                                        sabat.77 napisał:

                                        > Pamietam Abrigado, jak napisal jakiemus gosciowi, ze w jego wypadku szukanie pa
                                        > rtnerki na portalach randkowych to jak wyjechanie trojkolowym rowerkiem na czte
                                        > ropasmowke :)
                                        > Dziewczyny na portalach randkowych szukaja drugiej polowki, chca zaczac drugi r
                                        > az po nieudanych zwiazkach itd. Nie mam im nic do zaproponowania, przykro mi. T
                                        > rzeba znac swoje miejsce w stadzie.

                                        To nie rozumiem, bo babki radza watkotworcy szukac mezatek na seks na portalu randowym. Wiec jak? Kto sie myli? Kto ukrywa prawdziwe intencje? Swoja droga jak mezatka umawia sie na randke to wiadomo, ze musi chodzic tylko o seks, no bo przeciez nie o zamazpojscie, bo to technicznie niewykonalne. Wiec pytanie: co mezatka robi na portalu randkowym? Udaje wolna? Ma zielone swiatlo od meza = jest w wolnym zwiazku?
                                        • ninek04 Re: Co mezatka robi na portalu randkowym? 31.12.14, 17:27
                                          hello-kitty2 napisała:



                                          >

                                          Wiec pytanie: co me
                                          > zatka robi na portalu randkowym? Udaje wolna? Ma zielone swiatlo od meza = jest
                                          > w wolnym zwiazku?
                                          >

                                          No jak to co?Szuka romansu, seksu zabawy,ale nie nowego związku,po cholerę ma pakować się po raz kolejny w coś co zna i wie,czym to pachnie.Szuka(m) odskoczni od bezseksia.
                                          • hello-kitty2 Re: Co mezatka robi na portalu randkowym? 31.12.14, 17:38
                                            ninek04 napisała:

                                            > No jak to co?Szuka romansu, seksu zabawy,ale nie nowego związku,po cholerę ma p
                                            > akować się po raz kolejny w coś co zna i wie,czym to pachnie.Szuka(m) odskoczni
                                            > od bezseksia.

                                            I masz tam wpisane w profilu: mezatka? Czyli wskazowka dla Sabata: szukaj mezatek. Tak o to wyjasnilo sie dlaczego Elegancki uparl sie na mezatki. Dalej, mowila Furia, ze ''u mezatki nie ma wpadki'' ;)
                                            • ninek04 Re: Co mezatka robi na portalu randkowym? 31.12.14, 19:03
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > ninek04 napisała:
                                              >
                                              > > No jak to co?Szuka romansu, seksu zabawy,ale nie nowego związku,po choler
                                              > ę ma p
                                              > > akować się po raz kolejny w coś co zna i wie,czym to pachnie.Szuka(m) ods
                                              > koczni
                                              > > od bezseksia.
                                              >
                                              > I masz tam wpisane w profilu: mezatka? Czyli wskazowka dla Sabata: szukaj mezat
                                              > ek. Tak o to wyjasnilo sie dlaczego Elegancki uparl sie na mezatki. Dalej, mowi
                                              > la Furia, ze ''u mezatki nie ma wpadki'' ;)
                                              Alez owszem mężatka,mająca dzieci, szukająca romansu.I to działa,bez dwóch zdań.
                                              • sabat.77 Re: Co mezatka robi na portalu randkowym? 31.12.14, 20:57
                                                Nie dziwie sie :) Ale to chyba niezbyt czeste? :)
                                        • sabat.77 Re: Co mezatka robi na portalu randkowym? 31.12.14, 23:21
                                          Dr David Buss w "ewolucji pozadania" podaje dane dotyczace zdrad malzenskich i wskazuje, ze w 90% przypadkow kobiety zdradzaly meza z facetem o wyzszej pozycji spolecznej od niego.
                                          Ma to kilka mozliwych wytlumaczen, ale najtrafniejsze wydaja mi sie dwie - mozliwosc uzyskania genow bardziej zaradnego mezczyzny, co daje wieksze szanse na genetyczny sukces potomstwa, a takze druga opcja - dostep do czesci dobr lepiej postawionego samca, jego koneksji, uzyskanie jego protekcji - co umozliwia wieksze szanse przetrwania obecnego potomstwa. Nie nalezy lekcewazyc potencjalnej mozliwosci, ze kobieta jako kochanka moze sprobowac dokonac przejecia do stalego zwiazku mezczyzny bedacego w formalnym ukladzie z inna kobieta, jak w przypadku Carli Bruni i Sarkozyego.
                                          Stad mezatka moze szukac kochanka i pewnie to wcale nie rzadka sprawa, ale trzeba pamietac, ze chodzi jej o waska grupe mezczyzn.
                                          • ninek04 Re: Co mezatka robi na portalu randkowym? 01.01.15, 10:09
                                            sabat.77 napisał:

                                            > Dr David Buss w "ewolucji pozadania" podaje dane dotyczace zdrad malzenskich i
                                            > wskazuje, ze w 90% przypadkow kobiety zdradzaly meza z facetem o wyzszej pozycj
                                            > i spolecznej od niego.
                                            > Ma to kilka mozliwych wytlumaczen, ale najtrafniejsze wydaja mi sie dwie - mozl
                                            > iwosc uzyskania genow bardziej zaradnego mezczyzny, co daje wieksze szanse na g
                                            > enetyczny sukces potomstwa, a takze druga opcja - dostep do czesci dobr lepiej
                                            > postawionego samca, jego koneksji, uzyskanie jego protekcji - co umozliwia wiek
                                            > sze szanse przetrwania obecnego potomstwa. Nie nalezy lekcewazyc potencjalnej m
                                            > ozliwosci, ze kobieta jako kochanka moze sprobowac dokonac przejecia do stalego
                                            > zwiazku mezczyzny bedacego w formalnym ukladzie z inna kobieta, jak w przypadk
                                            > u Carli Bruni i Sarkozyego.
                                            > Stad mezatka moze szukac kochanka i pewnie to wcale nie rzadka sprawa, ale trze
                                            > ba pamietac, ze chodzi jej o waska grupe mezczyzn.

                                            I znów podpierasz się naukowymi teoriami,nie mającymi miejsca w praktyce.
                                            Nie interesuje mnie ani pozycja społeczna kochanka,ani przejęcie jego genów,bo absolutnie nie chcę mieć już dzieci,ani dostęp do jego dóbr, bo te,które mam wystarczą i mnie i mojemu potomstwu.A więc nie interesuje mnie stwarzanie nowego związku i łapanie nowego męża.Czy tak trudno zrozumieć,że kobieta też chce zwykłego romansu,dobrego seksu,którego nie ma w oficjalnym związku,i nowych emocji,które się wypaliły,czyli ogólnie mówiąc :przyjemności.
                                            • marek.zak1 Re: Co mezatka robi na portalu randkowym? 01.01.15, 10:19
                                              ninek04 napisała:
                                              .A więc nie interesuje mnie stwarzanie nowego związku i łapanie nowego męża.Czy tak trudno zrozumieć,że kobieta też chce zwykłego romansu,dobrego seksu,którego nie ma w oficjalnym związku,i nowych emocji, które się wypaliły,czyli ogólnie mówiąc :przyjemności.

                                              Oczywiscie, że to rozumiem, i że teraz nie chcesz, ale co bedzie, jak facet Cię oczaruje i się zwyczajnie zakochasz?

                                              Skoro to mojpiertwszy wpis w 2015, najlepsze życzenia od Sowy i ode mnie. Wytrwałości :)
                                              zakbajka.blog.onet.pl/2014/12/31/zyczenia-na-nowy-rok-wishes-for-the-new-year/
                                              • ninek04 Re: Co mezatka robi na portalu randkowym? 01.01.15, 20:24
                                                marek.zak1 napisał:


                                                >
                                                > Oczywiscie, że to rozumiem, i że teraz nie chcesz, ale co bedzie, jak facet Cię
                                                > oczaruje i się zwyczajnie zakochasz?
                                                >

                                                Nie dopuszczam takiej mysli,bo tak założyłam od poczatku:szukam takiego,którego zwiazek też nie interesuje i oboje wiemy doskonale w co gramy,poza tym od oczarowania do zakochania się droga daleka.
                                                • marek.zak1 Re: Co mezatka robi na portalu randkowym? 01.01.15, 20:59
                                                  ninek04 napisała:

                                                  > marek.zak1 napisał:
                                                  > > Oczywiscie, że to rozumiem, i że teraz nie chcesz, ale co bedzie, jak facet Cię oczaruje i się zwyczajnie zakochasz?

                                                  > Nie dopuszczam takiej mysli,bo tak założyłam od poczatku:szukam takiego,którego
                                                  zwiazek też nie interesuje i oboje wiemy doskonale w co gramy,poza tym od oczarowania do zakochania się droga daleka.

                                                  Na czary to nie ma sposobu, ale w Nowym Roku życzę Ci realizacji założeń. :)
                                                  • ninek04 Re: Co mezatka robi na portalu randkowym? 01.01.15, 21:32
                                                    Ja również życzę wszystkiego dobrego w 2015 i Sowie też.
                                            • sabat.77 Re: Co mezatka robi na portalu randkowym? 01.01.15, 11:35
                                              Nie jest mi trudno to zrozumiec, ale zakladam, ze to w praktyce bardzo rzadka sytuacja. Poza tym takie kobiety nawet jak juz sie pojawia, to natychmiast sa zagospodarowywane przez najfajniejszych facetow, jako rodzaj dobra rzadkiego i poszukiwanego.
                                      • ninek04 Re: Frajerstwo 31.12.14, 17:21
                                        sabat.77 napisał: Pam


                                        > Dziewczyny na portalach randkowych szukaja drugiej polowki, chca zaczac drugi r
                                        > az po nieudanych zwiazkach itd. Nie mam im nic do zaproponowania, przykro mi. T
                                        > rzeba znac swoje miejsce w stadzie.

                                        Gadasz głupoty,bo nie próbowałeś,jest mnóstwo kobiet,które mają w nosie łowienie faceta do związku,chcą przyjemności, nowych doznań i romansu.Zgadza się, trzeba na taką trafić,ale nie jest to niemożliwe.
                                        • urszula.slo Re: Frajerstwo 31.12.14, 17:48
                                          Sabat,
                                          ale "projekcje" twojej żony były bardzo skuteczne, bo widocznie adoptowałeś jej wizję ciebie. Uważasz się za ostatnie gówno "stada". A to niedobrze.
                                          • sabat.77 Re: Frajerstwo 31.12.14, 23:54
                                            urszula.slo napisała:

                                            > Sabat,
                                            > ale "projekcje" twojej żony były bardzo skuteczne, bo widocznie adoptowałeś jej
                                            > wizję ciebie. Uważasz się za ostatnie gówno "stada". A to niedobrze.

                                            Ale tu nie chodzi o jej "projekcje". Ja JESTEM ostatnim gównem stada, to jest niezaprzeczalny fakt. Mówię to bez emocji, obiektywnie. Uważam też, że często jest to niezależne od przymiotów człowieka, decyduje o tym znalezienie się we właściwym miejscu o właściwym czasie, a przede wszystkim - we właściwym towarzystwie.
                                            Wiem co mówię, mam ciekawe doświadczenia życiowe - tak się złożyło, że poznałem przedstawicieli elit naszego społeczeństwa, spotkałem osobiście i miałem okazję obserwować w sytuacjach prywatnych ludzi z pierwszych stron gazet w tym kraju. Poznałem też ludzi z tzw. nizin społecznych, ale i samozwańczą "inteligencję", a także dorobkiewiczów - biznesmenów, aspirujących do sporych pieniędzy.
                                            Wiesz co? Nie widzę wielkiej różnicy. Uważam szybki transfer z jednej grupy ludzi do drugiej za całkiem możliwy i wykonalny. Poniekąd wszyscy jesteśmy na swój sposób Dyzmami. Byli nimi wielcy naukowcy, przywódcy polityczni, religijni... W jakimś sensie ta świadomość jest przerażająca, ale daje też dystans do ludzi.
                                            Biegniemy przez życie z jakimś numerkiem naklejonym na koszulkę. To czy jest wysoki czy niski - to często ślepy los. Oczywiście ci co mają wysoki, skwapliwie przypisują w tym sobie wielką zasługę. Ludzie są bardzo próżni i lubią czuć się lepsi od innych.
                                      • 5chantal Re: Frajerstwo 31.12.14, 23:49
                                        > Dziewczyny na portalach randkowych szukaja drugiej polowki, chca zaczac drugi r
                                        > az po nieudanych zwiazkach itd. Nie mam im nic do zaproponowania, przykro mi. T
                                        > rzeba znac swoje miejsce w stadzie.

                                        Z całą moją sympatią do Ciebie, bzdury totalne wypisujesz.
                                        Jestem mężatką i nie chcę żadnego związku, to znaczy chcę, ale taki miły, fajny, z szacunkiem do siebie nawzajem i poważnym traktowaniem, ale bez zobowiązań. Nawet jeśli się rozwiodę, kolejnego męża absolutnie nie chcę. Nie sądzę, żebym była w moich poglądach wyjątkowa.
                                        Gdzieś w starym wątku pisałeś, że mężatka zdradza tylko "zapasowym mężem", czyli kimś, kto może nim w przyszłości się stać. To bullshit.
                                        Innym razem pisałeś, że seks bez żadnych oczekiwań związku i wspólnego życia razem (coś w tym stylu), to tak jakby latem przyszło Boże Narodzenie.
                                        W czasie, gdy miałam konto na portalu randkowych, zdarzało mi się poznać bardzo fajnych rozwodników w moim wieku, ale nie kontynuowałam tych znajomości, choć oni byli zainteresowani i naprawdę mogło coś tego być. Wybrałam za to mężczyznę dużo (bardzo dużo) ode mnie młodszego, z którym z góry było wiadomo, że nic poważnego nie może wyniknąć. Nie miało znaczenia, że nie ma kasy, mieszkania, pozycji zawodowej, w ogóle mnie to nie obchodziło.

                                        W Twojej głowie powstało połączenie "kobieta + seks = związek, droga przez mękę i orka po ugorze". Pozbądź się go czym prędzej.
                                        • sabat.77 Re: Frajerstwo 01.01.15, 00:00
                                          5chantal napisał(a):

                                          > W Twojej głowie powstało połączenie "kobieta + seks = związek, droga przez mękę
                                          > i orka po ugorze". Pozbądź się go czym prędzej.

                                          Sądzę, że dla 85% mężczyzn na świecie "kobieta + seks = związek". Z tą drogą przez mękę, to już różnie bywa. Ale fakt - seks dostępny poprzez związek, to w zasadzie jedyna droga dla mężczyzn spoza grupy "alfa". Oprócz prostytucji.
                                          BTW - Szczęśliwego Nowego Roku :)
                                          • 5chantal Re: Frajerstwo 01.01.15, 00:44
                                            Szczęśliwego Nowego Roku :-)
                                        • ninek04 Re: Frajerstwo 01.01.15, 10:18
                                          5chantal w 100% zgadzam się i podpisuję się pod Twoim postem.Żadnego nowego związku na stałe i myślę,że takich kobiet jest więcej, nie wszystkie chcą się wiązać,bo jakoby związek jest głownym celem życia.Tak mogłam myśleć kilkanaście lat temu,ale życie zweryfikowało dawne poglądy na te kwestie.
                                          • sabat.77 Re: Frajerstwo 01.01.15, 11:50
                                            Nawet jesli, to psychoewolucjonisci twierdza, ze w przypadku kobiet niezaleznie od short term relationship czy long term relationship nie zmienia sie wzorzec atrakcyjnosci - tak jak u mezczyzny, ktory ma inne kanony na kochanke i zone.
                                        • slepafuria15 Re: Frajerstwo 02.01.15, 10:03
                                          Ja tam duużo młodszych nie lubię. Oni pstro w głowie mają.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka