Dodaj do ulubionych

Nagość (waszej) kobiety

16.12.14, 22:07
Standardowy temat, chyba wielokrotnie już poruszany. Okołoseksualny, związkowy, więc zapodaję tutaj.

No cóż, powiedziała mi, że latem lubi opalać się topless. I co ja na to. A ja z poprzednich związków takiej kwestii nie pamiętam. Moje byłe raczej w życiu by na to nie poszły. Oczywiście za granicą, bo w Polsce wiadomo jak jest.

No i jakoś mnie to dotknęło, chociaż wiem, że za granicą podobno to standard. I stanowisko mam takie, że w sumie, gdybyśmy byli na wakacjach gdzieś sami, anonimowo, to raczej bym nie miał problemu z tym. Może trochę bym się na to złościł, z drugiej strony - w jakiś sposób by mnie to kręciło.

Raczej uderzyło mnie to, że powiedziała, że nie ma problemu z tym wśród swoich znajomych. Ja tam anonimowo mogę sobie z gołym tyłkiem sam latać - chętnie poeksperymentowałbym z naturyzmem. Ale byłoby mi dziwnie, gdyby była nasza paczka znajomych, w tym moi kumple, i ona świeciła przed nimi nagim biustem.
Szczególnie, że oni albo nie mają dziewczyn, albo ich dziewczyny by na to nie poszły raczej. Bo są zwykłymi polskimi dziewczynami, a w tym gatunku topless to jednak odstępstwo od normy.

Powiedziała mi, że jak ja się nie zgadzam, to nie ma problemu i może tego nie robić dla mnie. I trochę mi z tym głupio. Bo wychodzę trochę na zazdrośnika z polskiego grajdołka.

Do sezonu plażowego jeszcze daleko, więc chyba się jakoś dotrzemy z jakimś konsensusem w tej sprawie. Może uda się skoczyć na Majorkę czy gdzieś. Wiedząc, że duszno jej ze stanikiem, sam chętnie odwiązałbym jej sznureczek. Mogłaby być wówczas z koleżanką, moglibyśmy zapoznać jakąś parę - spoko. Jeśli jednak byliby tam znajomi mi faceci, czułbym się jednak źle i nie chciał czegoś takiego.

Jeszcze zupełnie inną opcją jest, że mój kumpel byłby ze swoją dziewczyną i ona też byłaby topless. Wtedy też mogłoby być fajnie i "rachunek" byłby równy. Ja widzę cycki twojej, ty widzisz cycki mojej, oboje i tak wolimy patrzeć się na cycki swoich kobiet, nasze kobiety się cieszą. W przypadku braku jakiejś symetrii czułbym się źle.

Myślicie, że jestem chory?
Zazdrośnik? Kompleksy?
A może to normalne dla mężczyzny z naszego kręgu kulturowego, że wzbudza to w nim wątpliwości?
A jak to jest w Waszych związkach z tematami bycia nago z innymi ludźmi gdzieś? (Jeśli to nie jest lekarz oczywiście).

Ja sam nigdy nie partycypowałem w czymś takim. Nigdy za dorosłego nie byłem nawet w saunie. Tutaj też mnie to nieco mierzi, że dla niej to bezproblemowe. Ja nie wiem, czy bym to potrafił, w szczególności wśród znajomych, z którymi bym potem chodził na piwo na miasto.
Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: Nagość (waszej) kobiety 16.12.14, 22:36
      Osobiscie uważam, że piersi sa atrakcją erutyczna, wiec ich pokazywanien na codzień tę atrakcyjnośc osłabia. W interesie kobiet jest tego nierobienie. Ale jest to moje prywatne zdanie.
    • bcde Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 01:59
      >A może to normalne dla mężczyzny z naszego kręgu kulturowego, że wzbudza to w nim wątpliwości?

      Niestety normalne. Przecież od tych pożądliwych spojrzeń mężczyzn twojej kobiecie ubędzie biustu aż w końcu nie zostanie nic dla ciebie.
      Przy okazji, karmieniu piersią w miejscach publicznych też jesteś przeciwny, bo czujesz niepokój i jest ci z tym źle?
      • janusz.z.bytomia Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 02:12
        Odpowiedź kipiąca ironią... a mi się wydaje, że mój punkt widzenia wcale nie tak bardzo zaściankowy jak by się chciało krzyczeć.

        Przy karmieniu piersią nikt aż tak bardzo się nie obnaża, ani też nikt się nie patrzy. To zupełnie inna sytuacja.
        • bigbadpig Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 08:29
          Jak to mówi Terlikowski - nagość kobiety jest zarezerwowana dla męża :D
    • sabat.77 Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 09:09
      Jesli czulbys sie z tym zle - powiedz jej o tym i nie boj sie latki zazdrosnika. Szczerosc przede wszystkim.
      • bigbadpig Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 09:20
        Kobieta pyta się Ciebie czy może przewietrzyć swoje cycki?
        Jeśli czujesz się z tym źle, to prawidłowo, bo to zdrowy znak, że coś jest z Tobą nie tak, ale przynajmniej zdajesz się to przeczuwać.
        Z drugiej strony jeśli tylko obu stronom pasuje, to każdą dewiację można we dwójkę na własnym poletku uprawiać.
        A może niech pyta jakiej długości spódnicę może założyć, albo niech poprosi o skontrolowanie dekoltu :D
    • prosty_facet Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 14:48
      janusz.z.bytomia napisał:

      > Jeszcze zupełnie inną opcją jest, że mój kumpel byłby ze swoją dziewczyną i ona
      > też byłaby topless. Wtedy też mogłoby być fajnie i "rachunek" byłby równy. Ja
      > widzę cycki twojej, ty widzisz cycki mojej.

      No i git. Po jakimś czasie moglibyście się wymieniać dziewczynami - ja z Twoją, ty z moją ;-)

      A tak poważnie - zazdrośnik z Ciebie straszny.
      • sabat.77 Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 14:49
        prosty_facet napisał:

        > A tak poważnie - zazdrośnik z Ciebie straszny.

        Ja bym zapytał, czy w obecności jej koleżanek mogę poopalać ptaka :D
        • prosty_facet Re: Nagość (waszej) kobiety 18.12.14, 15:52
          sabat.77 napisał:

          > Ja bym zapytał, czy w obecności jej koleżanek mogę poopalać ptaka :D

          Kiedyś na wakacjach (nie będę zdradzał szczegółów, bo wolę być anonimowy ;-) ) jeden z kumpli zapytał uprzejmie pozostałe towarzystwo (mieszane) czy nie będzie im przeszkadzało, jak się poopala na golasa. Zapanował chwila ciszy po czym wszyscy wzruszyli ramionami i powiedzieli że OK. Byłem szczerze podbudowany otwartością ekipy :-)
    • sl-14 Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 17:30
      > Jeszcze zupełnie inną opcją jest, że mój kumpel byłby ze swoją dziewczyną i ona też
      > byłaby topless. Wtedy też mogłoby być fajnie i "rachunek" byłby równy. Ja widzę cycki
      > twojej, ty widzisz cycki mojej, oboje i tak wolimy patrzeć się na cycki swoich kobiet,
      > nasze kobiety się cieszą. W przypadku braku jakiejś symetrii czułbym się źle.

      To jest chyba najbardziej żenujące w tym poście.
      • janusz.z.bytomia Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 17:42
        Wiem, że żenujące, ale tak to trochę czuję. Mam się nie dzielić swoimi odczuciami, tylko dlatego, że wydają się żenujące/głupie?
        Ja naprawdę nie mam nic do topless, ale byłoby mi dziwne, gdybym pojechał gdzieś z ekipą znajomych, byłyby z nami jeszcze dziewczyny, ale np moja jedyna w całym towarzystwie latała bez góry, a trzy inne po polsku, czyli zakryte. No nie wiem, uważam, że miałbym prawo wówczas czuć się nieco dziwnie.
        • sabat.77 Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 18:13
          To sa kwestie obyczaju, nic wiecej. Ale warto sie z szacunku dostosowac do towarzystwa, a partnera w szczegolnosci.
          • sabat.77 Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 18:22
            Na dalekim wschodzie bekanie po posilku jest oznaka szacunku wobec gospodarza. Jednak idac z ajatycka narzeczona na przyjecie w palacu Buckingham spodziewam sie, ze po obfitej obiadokolacji nie bedzie ona raczyc wspolbiesiadnikow przeciaglymi odbekami :)
          • janusz.z.bytomia Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 18:31
            No właśnie. A o ile znam moich znajomych, ludzi z Polski rodem, to pewnie tak by się to skończyło, że by się bardzo dziwili, sami by się nie rozebrali, a ja bym wrócił z wyjazdu z opinią faceta, co to ma swobodną laskę i wszyscy jej cycki mogą oglądać ;] A mam takich kumpli co naprawdę w życiu mało poruchali i byłoby to dla nich atrakcją, a ja sobie tego nie życzę jednak.
            Chodzi po prostu o jakieś takie wyczucie.
            • bcde Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 22:02
              > a ja bym wrócił z wyjazdu z opinią faceta, co to ma swobodną laskę i wszyscy jej cycki mogą oglądać ;]

              No patrz na jaką opinię by ci laska zapracowała. A swój honor przechowujesz między jej nogami, jak Arab?
        • sl-14 Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 18:32
          Wiesz, ja też nie wyobrażam sobie latać z cyckami przy znajomych (co nie znaczy, że będę obrzucała kamieniami osoby, które tak robią), ale zacytowane podejście kojarzy mi się z podejściem jak do inwentarza. :/
          • janusz.z.bytomia Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 19:11
            Związek dwojga ludzi zawsze ma w sobie element wyłączności/zaborczości oraz traktowania kogoś jako instrument do czegoś, nie zaś tylko jako wartości samej w sobie. Gdyby było inaczej, powinniśmy pozwalać na zdrady i nie rościć sobie prawa do zaspokojenia seksualnego. Poza tym masz rację, matematyka tutaj wygląda zdecydowanie odpychająco. Dzięki za głos.
            • bigbadpig Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 22:07
              > Związek dwojga ludzi zawsze ma w sobie element wyłączności/zaborczości oraz tra
              > ktowania kogoś jako instrument do czegoś,
              TO jest pusty farmazon, nie wiem czy zawsze ma, ale pewnie często miewa, tylko z tego ogólnego sformułowania nie wynika jeszcze absolutnie nic. Dokładnie ten sam argument słyszałem tu kiedyś jako głos za prawem do kontroli komunikacji partnera ze światem - związek ma element zaborczości. Przypomina mi się wyśmiewane przez Pilcha "człowiek tak ma, że pije". Odsuwasz odpowiedzialność za własną decyzję na jakąś, rzekomo immanentną cechę związku, a pytanie jest o zakres zaborczości a nie o jej istnienie.

              Jedni chcą aby ich partner z nikim innym nie sypiał, inni chcą kontrolować z kim gada, lub jak się ubiera. Twoja kobieta nie ma zamiaru nikomu dawać tego cycka do ręki. Pytasz na forum i jeśli nie oczekujesz porady prawnej, to w tak płynnej materii możesz dostać tylko opinię. moja jest taka, że póki Twojej żonie to pasuje to bawcie się dobrze, jakbym był kimś komu zależy na Twojej kobiecie (brat, przyjaciel, itp.) to na wszelki wypadek zacząłbym się przyglądać uważniej tej "wyłączności/zaborczości".
              • sabat.77 Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 22:15
                bigbadpig napisał:

                > Jedni chcą aby ich partner z nikim innym nie sypiał

                Przykładowo Twoja żona, możesz złożyć adekwatną petycję do zainteresowanej :)

                > Twoja kobieta nie ma zamiaru nikomu dawać tego cycka do ręki.

                A gdyby zechciała?.. To ma się przeciwstawić, czy może uśmiechać się głupkowato i pozwolić, żeby czasem tylko nie wyjść na konserwatystę?

                Według mnie to jest kwestia umowna między dwoma osobami i wolno dokładnie tyle na ile sobie te osoby ustalą. Jak ustalą, że jej wolno ruchać się z drużyną do kosza złożoną z BBC - to tak będzie. Ale tylko wtedy.
                • bigbadpig Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 22:18
                  A czy ja napisałem w którymkolwiek momencie, ze nie wolno?
                  Ale po co autor założył wątek? Chciał się pochwalić czy pytał o opinię? Skoro masz inną niż moja, to się nią pochwal, ale nie wiem jaki jest cel podważania mojej?

                  I jaką petycję ja składam? Nie zrozumiałem do czego się odnosisz.
                  • sabat.77 Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 22:22
                    bigbadpig napisał:

                    > A czy ja napisałem w którymkolwiek momencie, ze nie wolno?
                    > Ale po co autor założył wątek? Chciał się pochwalić czy pytał o opinię? Skoro m
                    > asz inną niż moja, to się nią pochwal, ale nie wiem jaki jest cel podważania mo
                    > jej?
                    >
                    > I jaką petycję ja składam? Nie zrozumiałem do czego się odnosisz.

                    Ja już powiedziałem. Jeśli Janusz.z.Bytomia ma z tym problem to powinien o tym głośno zakomunikować. Ja bym nie miał, ale rozumiem, że on może się czuć z tym niekomfortowo. Niestety - związek polega także na wzajemnych ustępstwach. Jest częściowym zrzeczeniem się samodzielności w podejmowaniu decyzji, co może być - i często jest - niekomfortowe.
                    • rekreativa Re: Nagość (waszej) kobiety 18.12.14, 16:22
                      " Niestety - związek polega także na wzajemnych ustępstwach. Jest
                      > częściowym zrzeczeniem się samodzielności w podejmowaniu decyzji, co może być -
                      > i często jest - niekomfortowe."

                      Gdzie, Twoim zdaniem przebiega granica tych ustępstw? Do jakiego stopnia partner ma prawo ingerować w moje sprawy?
                      Bo jednak mnie się zdaje, że o własnym ciele i wyglądzie, oraz o tym, komu i co będę pokazywać, to powinnam ja sama decydować, a nie partner.
                      (Oczywiście nie mówię tu o sytuacjach eortycznych z innymi osobami podczas, gdy obiecaliśmy sobie wyłączność seksualną - ale opalanie się topless czy nago w miejscach do tego przeznaczonych chyba się tu nie kwalifikuje?)
                      • janusz.z.bytomia Re: Nagość (waszej) kobiety 18.12.14, 19:25
                        > Gdzie, Twoim zdaniem przebiega granica tych ustępstw? Do jakiego stopnia partne
                        > r ma prawo ingerować w moje sprawy?

                        No i takie rzeczy są właśnie wytworem kultury i tradycji. Inaczej jest w islamie, inaczej w krajach zachodnich, inaczej gdzieś tam.

                        > (Oczywiście nie mówię tu o sytuacjach eortycznych z innymi osobami podczas, gdy obiecaliśmy sobie wyłączność seksualną - ale opalanie się topless czy nago w miejscach do tego przeznaczonych chyba się tu nie kwalifikuje?)

                        Po zachodniemu pewnie nie, w Polsce może JUŻ nie, w islamie na pewno się kwalifikuje.

                        • rekreativa Re: Nagość (waszej) kobiety 18.12.14, 19:36
                          "w islamie na pewno się kwalif
                          > ikuje. "

                          Wyznajesz islam? jedziecie do islamskiego kraju na te plażę?
                          Bo jak nie, to co to ma do rzeczy?
                      • sabat.77 Re: Nagość (waszej) kobiety 18.12.14, 23:03
                        rekreativa napisała:

                        > Gdzie, Twoim zdaniem przebiega granica tych ustępstw? Do jakiego stopnia partne
                        > r ma prawo ingerować w moje sprawy?
                        > Bo jednak mnie się zdaje, że o własnym ciele i wyglądzie, oraz o tym, komu i co
                        > będę pokazywać, to powinnam ja sama decydować, a nie partner.

                        Jest to kwestia umowna. W sferze prywatnej - umowa między partnerami. W sferze publicznej - umowa społeczna, poparta sankcjami prawnymi - o ile takowe występują.

                        Paradoksem jest, że oburzamy się na zakaz obnażania swojego biustu przez partnera, ale jesteśmy gotowi bronić wolności do zadawania sankcji dużo cięższego kalibru przez sadystę w związku SM.
                        To pierwsze trąci trochę Talibami, jest strasznie niemodne, a drugie jest przecież takie nowoczesne, musimy być liberalni :)
                        To też kwestia pewnej umowy. Niemal wszystko nią jest. Żyjemy w świecie abstraktu. Prawdziwa jest tylko naga małpa w betonowej dżungli.
                        • bigbadpig Re: Nagość (waszej) kobiety 18.12.14, 23:49
                          > Paradoksem jest, że oburzamy się na zakaz obnażania swojego biustu przez partne
                          > ra, ale jesteśmy gotowi bronić wolności do zadawania sankcji dużo cięższego kal
                          > ibru przez sadystę w związku SM.

                          Możesz to jakoś dla mnie rozpisać? Całość, poczynając od podstawienia kogoś za "my" :P Bo nie złapałem co chciałeś powiedzieć.
                          • rekreativa Re: Nagość (waszej) kobiety 19.12.14, 00:09
                            Podpinam się pod Biga, bo nie widzę związku.
                            Co ma dobrowolna relacja Sm wspólnego z tym, że koleś sobie rości prawo do decydowania o osobistych cyckach innej osoby?
                            • sabat.77 Re: Nagość (waszej) kobiety 19.12.14, 00:16
                              rekreativa napisała:

                              > Podpinam się pod Biga, bo nie widzę związku.
                              > Co ma dobrowolna relacja Sm wspólnego z tym, że koleś sobie rości prawo do decy
                              > dowania o osobistych cyckach innej osoby?

                              Ale z tego co zrozumiałem jego kobieta wyraźnie zapytała go o zdanie i zadeklarowała, że nie będzie tego robić dla niego. Czy to nie to samo?
                              • bigbadpig Re: Nagość (waszej) kobiety 19.12.14, 01:50
                                Twierdzisz, że ona znajduje przyjemność w okrywaniu cycków, tak jak partner uległy w sesji bdsm? Bo nadal nie łapię
                                • sabat.77 Re: Nagość (waszej) kobiety 19.12.14, 06:33
                                  Twierdzisz, ze to co robi sub dla mastera zawsze wynika z jego poczucia przyjemnosci? (...a nie z oddania np.)
                                  • bigbadpig Re: Nagość (waszej) kobiety 19.12.14, 08:31
                                    No proszę Cię Sabat, uległość jednego z partnerów w bdsm i uległość w życiu poza łóżkiem to dwie różne rzeczy. Brak mi słów. bdsm nie polega na tym, że jeden a partnerów robi coś dla drugiego, oni wchodzą w pewne role które w kontekście seksualnym z założenia mają dawać spełnienie; jeśli w powyższym argumencie miałeś na myśli bdsm w którym jeden z partnerów się poświęca dla drugiego - to tak, jest tu podobieństwo dla poświęcania innych swoich wolności, ale nie sądzę "abyśmy byli gotowi bronić" tego. Choć nadal nie jestem pewien kim są "my" z Twojego stwierdzenia.
                                    • sabat.77 Re: Nagość (waszej) kobiety 19.12.14, 09:11
                                      Tia. Podobnie ludzie z zalozenia wchodza w pewne role - meza czy zony, aby realizowac swoje wlasne interesy. Podobnie budzac sie - wchodza w role czlowieka, aby realizowac swoj zasrany interes w spoleczenstwie. A gdzie tu miejsce na jakas bezinteresownosc? Czyli "czlowiek w interesach"? Taki biznes-czlowiek. A ktos kto robi cos niezgodnego se swoim interesem? Moze to wariat? Idiota? Odszczepieniec?
                                      Ja nie rozumiem natury ludzkiego zycia, kolego. Czemu ma sluzyc to bezustanne realizowanie interesu. Nawet jesli zalozyc, ze sluzy czlowiekowi, to czy nie jest to jakims rodzajem tautologii, gdzie realizowanie wlasnego interesu jest... we wlasnym interesie? Nonsens.
                                      • bigbadpig Re: Nagość (waszej) kobiety 19.12.14, 09:22
                                        Jak dla mnie mówisz zbyt ogólnie, nie rozumiem w ogóle co masz na myśli. Nie wiedziałem w jaki sposób łączysz uległość w łóżku i poświęcenie w życiu, nadal tego nie wiem, i chyba wystarczy, najwyraźniej mamy zbyt odległe doświadczenia i tym samym inny aparat pojęciowy.
                                        • sabat.77 Re: Nagość (waszej) kobiety 19.12.14, 09:39
                                          bigbadpig napisał:

                                          > Jak dla mnie mówisz zbyt ogólnie, nie rozumiem w ogóle co masz na myśli. Nie wi
                                          > edziałem w jaki sposób łączysz uległość w łóżku i poświęcenie w życiu, nadal te
                                          > go nie wiem, i chyba wystarczy, najwyraźniej mamy zbyt odległe doświadczenia i
                                          > tym samym inny aparat pojęciowy.

                                          Zatem konkretniej - mówmy o naszym przykładzie. Wolność wyboru jest w tym wypadku realizacją własnego interesu. Ale interesy są w życiu sprzeczne. Kobieta ma dwa sprzeczne interesy - opalać się topless (widać ma jakieś powody, dla których to robi) i ma interes pozostawać w związku z Januszem.z.Bytomia. Janusz.z.Bytomia deklaruje, że - niezależnie od swojej woli - będzie miał poczucie dyskomfortu związane z jej opalaniem się topless. Zatem kobieta, przedkładając swój związek nad opalanie się topless, wybiera opalanie się na plaży w staniku.
                                          Jest realizacja interesu? Jest. Wolność wyboru niesie ze sobą również przyjęcie odpowiedzialności za jej skutki. Skutkiem opalania się topless jest poczucie dyskomfortu u Janusza, na co Janusz wpływu nie ma. On oczywiście, w moim rozumieniu, nie ma prawa ZAKAZAĆ jej opalania się topless, ale ma prawo poinformować ją o konsekwencjach takiego postępowania.
                                          Podobnie jak Twoja żona BBP poinformowała Cię o konsekwencjach zdrady - i do tego piłem wcześniej. Wybór jest Twój.
                                          Nie uważam, żeby Janusz miał prawo decydować za swoją kobietę, ale uważam, że powinien ją głośno poinformować o konsekwencjach takiego zachowania.
                                          A ona - przedkładając wyższą wartość (tj. związek) - ma prawo odstąpić od realizacji swojego interesu z opalaniem.
                                          • bigbadpig Re: Nagość (waszej) kobiety 19.12.14, 10:07
                                            Dzięki wielkie, że za to objaśnienie specjalnie dla mnie, ale... komunikacja nam wybitnie dzisiaj nie idzie. Piszesz o innych rzeczach niż pytałem (lub miałem na myśli, a nieprecyzyjnie wyraziłem) Ogólnie EOT z mojej strony, jak już pisałem - rozmijamy się trochę, inne znaczenia używanych przez nas pojęć prowadzą nas na manowce. Byłem tylko ciekaw wyjaśnienia tej relacji uległości w życiu poza-łóżkowym i uległości w SM; ale już mi się to znudziło :P Liczyłem na jakieś wyjaśnienie łatwo przeze mnie przyswajalne, a skoro takiego nie ma - szkoda klawiatur strzępić :D
                                          • slepafuria15 Re: Nagość (waszej) kobiety 19.12.14, 10:12
                                            Pozostaje mieć nadzieje, że dyskomfort partnerki Janusza.Z.Bytomia, który będzie odczuwać przez niezrealizowanie swoich potrzeb nie będzie duży. I że kiedyś nie dojdzie ona do wniosku, że te wszystkie kompromisy na które poszła to jej się czkawką odbijają. Jakiś czas temu widziałam w internetach takie hasło: "rezygnowanie z siebie dla dobra związku, prowadzi do rozpadu tego związku".
                                            Warto się nad nim pochylić. Oczywiście, są rzeczy mniejszego i większego kalibru. Nie mniej często się słyszy i znam to też z autopsji - "ja tyle dla niego zrobiłam/poświęciłam a i tak odszedł". Pytanie więc brzmi - czy skórka warta jest wyprawki?
                                            • sabat.77 Re: Nagość (waszej) kobiety 19.12.14, 11:14
                                              slepafuria15 napisał(a):

                                              > Pytanie więc brzmi - czy skórka warta jest wyprawki?

                                              Każdy musi sobie sam na to odpowiedzieć. Chyba jest najprościej - im większe dopasowanie w sprawach podstawowych dla obojga, tym więcej warta :)
                                            • janusz.z.bytomia Re: Nagość (waszej) kobiety 19.12.14, 17:56
                                              " Pozostaje mieć nadzieje, że dyskomfort partnerki Janusza.Z.Bytomia, który będzie odczuwać przez niezrealizowanie swoich potrzeb nie będzie duży"

                                              Partnerka Janusza nie będzie odczuwała wielkich dyskomfortów, ponieważ:
                                              -> będzie się opalać topless na wyjazdach z Januszem -> Janusz się przyzwyczai i się w końcu przełamie -> w końcu będą wyjazdy topless może i ze znajomymi (w zależności od sytuacji wyjazdowej)

                                              Janusz nie chce niczego kategorycznie zabraniać. Raczej sam ma problem z oswojeniem się z tego typu sytuacją. Janusz jest bowiem osobą wstydliwą, wychowaną raczej pruderyjnie i nie posiadającą tego typu doświadczeń. A być może wystarczyłby jeden taki raz, żeby było po strachu.

                                              I najchętniej to sam bym ją poprosił, żeby mnie wzięła do jakiejś koedukacyjnej sauny, żebym nauczył się być nagi wśród innych ludzi. I żebym przestał być zboczony, bo nagość kojarzy mi się zawsze w jakiś sposób seksualnie, chociaż uprawiamy sex często i nie muszę sięgać po roboty ręczne. Po prostu zostałem tak ukształtowany, że te sfery pokazuje się jedynie płci przeciwnej w sensie seksualnym i lekarzom.

                                              I w sumie nie chce mi się zaczynać z nią o tym gadać znowu, bo nikt nie lubi rozmów o problemach, mniej czy bardziej wydumanych.
                                              • slepafuria15 Re: Nagość (waszej) kobiety 19.12.14, 18:04
                                                Sauny z zasady są koedukacyjne. :) Nie spotkałam się z podziałem na osobne sauny dla mężczyzn i kobiet (przynajmniej w moim miejscu zamieszkania).
                                              • jesod Janusz nie chce 19.12.14, 20:31
                                                janusz.z.bytomia napisał:
                                                > Janusz nie chce niczego kategorycznie zabraniać.

                                                I bardzo dobrze, ale też Janusz nie musi się godzić na wszystko, do czego sam nie ma przekonania. :)
                                                Partnerka nie może i nie powinna zmieniać Janusza na siłę.

                                                janusz.z.bytomia napisał:
                                                > Raczej sam ma problem z oswojeniem się
                                                > z tego typu sytuacją. Janusz jest bowiem osobą wstydliwą, wychowaną ra
                                                > czej pruderyjnie i nie posiadającą tego typu doświadczeń. A być może wystarczyłby
                                                > jeden taki raz, żeby było po strachu.

                                                Janusz nie powinien się siebie wstydzić, bo naprawdę nie ma czego. :)
                                                Na pewno nie jest gorszy od innych, a może... wręcz przeciwnie - jest nawet lepszy od innych facetów... Po prostu tak został wychowany i spojrzenia na pewne sprawy tak ma zakodowane, a nie inaczej, a przy tym może być osobą nieśmiałą z natury i trochę się z tym sam męczy.

                                                Jeśli partnerka dostrzega, że Janusz jest osobą wstydliwą, tym bardziej powinna z nim delikatnie postępować i powoli go oswajać do tego, co ona sama lubi i do czego jest przekonana, ale... musi robić to z wyczuciem, ponieważ Janusz może pewnych spraw/zachowań nigdy nie zaakceptować, co nie oznacza, że się tym przekreśla jako człowiek i wartościowy mężczyzna.
                                                Naprawdę latanie z cyckami na wierzchu, przy każdej nadarzającej się okazji nie świadczy o niczym - ani o postępowości, ani o wyluzowaniu, ani też o lepszym wychowaniu i w ogóle o jakiejkolwiek życiowej wartości.
                                                No chyba, że ma to coś wspólnego z ekshibicjonizmem...





                    • rekreativa Re: Nagość (waszej) kobiety 18.12.14, 16:31
                      Poza tym powiedz mi, czy naprawdę ten skrawek tkaniny na piersiach tak diametralnie zmienia sytuację?
                      Czy atrakcyjna kobieta ubrana w skąpe bikini staje się niewidzialna i nieerotyczna dla męzczyzn? Czy koledzy janusza z bytomia nie będą gapić się w cycki jego damy tylko dlatego, że na tych cyckach znajdą się dwa trójkąty materiału?
                      • druginudziarz Re: Nagość (waszej) kobiety 01.01.15, 13:48
                        rekreativa napisała:

                        > Poza tym powiedz mi, czy naprawdę ten skrawek tkaniny na piersiach tak diametra
                        > lnie zmienia sytuację?
                        > Czy atrakcyjna kobieta ubrana w skąpe bikini staje się niewidzialna i nieerotyc
                        > zna dla męzczyzn? Czy koledzy janusza z bytomia nie będą gapić się w cycki jego
                        > damy tylko dlatego, że na tych cyckach znajdą się dwa trójkąty materiału?

                        Zmienia. Chodzi o przekroczenie granicy.
                        Jak Ci zajumam eurasa z portfelika to czy to coś zmieni w Twoim budżecie? A mógłby wtedy liczyć na zaproszenie mnie do Ciebie? W każdym razie ja bym nie zaprosił, bo pewnych rzeczy "się nie robi". Albo się pieprzy konwencje, ale ze wszystkimi tego konsekwencjami.
        • hello-kitty2 Re: Nagość (waszej) kobiety 18.12.14, 20:13
          janusz.z.bytomia napisał:

          > Ja naprawdę nie mam nic do topless, ale byłoby mi dziwne, gdybym pojechał gdzie
          > ś z ekipą znajomych, byłyby z nami jeszcze dziewczyny, ale np moja jedyna w cał
          > ym towarzystwie latała bez góry, a trzy inne po polsku, czyli zakryte. No nie w
          > iem, uważam, że miałbym prawo wówczas czuć się nieco dziwnie.

          Mozna by takie banery wstawiac na plaze ''Kobieto, nie lataj z cyckami, zakryj sie po polsku!" :-)
    • slepafuria15 Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 21:48
      kwejk.pl/obrazek/2179327/rownouprawnienie.html
    • gogol77 Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 22:00
      Janusz, dokładnie z tych samych powodów dla których Ty nie chcesz by Twoja pokazała cycki - Arabowie karzą się swoim przyoblekać w stroje w których nawet nie wiadomo gdzie ona ma przód a gdzie tył.
      A ja gdy na plaży golasów ktoś wlepia gały w cycki mojej kobiety (czasem gorzej bo w cipkę!) to czuję coś w rodzaju dumy, satysfakcji że mam taką fajną dupę. I że to jest MOJA kobieta, a oni muszą się obyć smakiem. Mam trochę tak jak niektórzy faceci siedzący w wypasionych furach, którzy lubują się tym jak na światłach gawiedź patrzy na nich z zazdrością
      A może Ty masz niskie poczucie swojej wartości i boisz się, że pożądliwe spojrzenia facetów (fajniejszych od Ciebie) mogą spotkać się z odzewem u Twojej pani?
      • sabat.77 Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 22:05
        gogol77 napisał(a):

        > A ja gdy na plaży golasów ktoś wlepia gały w cycki mojej kobiety (czasem gorzej
        > bo w cipkę!) to czuję coś w rodzaju dumy, satysfakcji że mam taką fajną dupę.

        To trochę bez sensu. No bo Twoja fajna dupa ma nie do końca coś wspólnego z cyckami i cipką Twojej kobiety...
        Rozumiem, trenowałeś pośladki, siłka, maszyny itd., teraz ludzie na plaży golasów Ci ją podziwiają - ale ciągle nie łapie związku z dziewczyną...
        • gogol77 Re: Nagość (waszej) kobiety 18.12.14, 17:36
          sabat.77 napisał:

          > To trochę bez sensu. No bo Twoja fajna dupa ma nie do końca coś wspólnego z cyckami i cipką Twojej kobiety...

          To ja sabat cofam tą dupę. Albo nie....cofam sformułowanie "mam taką fajną dupę" i zamieniam na: jestem użytkownikiem takiej fajnej dupy.
          Ale żeby nie było, że poddaję się bez walki to powiem tak: jeśli o Niej mówię - moja kobieta, to Jej dupa jako jeden z ważniejszych składników Jej kobiecości - także przynajmniej częściowo jest moja. Nie mówiąc już o tym, że to co się odbywa miedzy nami w łóżku potocznie można określić, że ona daje mi dupy.
          BTW faceci na plaży na jej dupę też się patrzą nie tylko na cycki. A ja patrzę na dupy (cycki itd) innych kobiet i jakoś uchodzi mi to na sucho.
          Jest jeszcze gorzej, Ona patrzy na fiuty innych facetów - ba.... nawet zdarza się, że komentuje: - ale ma wielkiego. Ale ja to olewam bo mój (średnia krajowa) też się Jej podoba. Tak przynajmniej mówi a ja Jej wierzę.
          • sabat.77 Re: Nagość (waszej) kobiety 18.12.14, 22:52
            A wiesz, że to co napisałeś o TWOJEJ kobiecie i TWOJEJ dupie to ponoć jeszcze bardziej szowinistyczne niż Januszowe zakładanie turbana na cyce? :D
            Kobita to nie przedmiot, jest z Tobą z własnej woli, a nie dlatego że jest Twoją własnością :)
            • rekreativa Re: Nagość (waszej) kobiety 19.12.14, 00:11
              Nie jest własnością. No popatrz. To jak to pogodzisz z decydowaniem przez partnera, czy jej wolno, czy nie wolno obnazyć cycków w prawnie i obyczajowo dozwolonym miejscu?
              • jesod Nie jest własnością 19.12.14, 00:40
                rekreativa napisała:
                > Nie jest własnością. No popatrz. To jak to pogodzisz z decydowaniem przez partn
                > era, czy jej wolno, czy nie wolno obnazyć cycków w prawnie i obyczajowo dozwolo
                > nym miejscu?

                No, przecież partnerstwo zobowiązuje...
                Albo w czymś jesteśmy zgodni, albo zgadzamy się z czymś właśnie dlatego, że liczymy się z uczuciami partnera. Wolność to nie anarchia, że każdy robi co chce. Wolność, jak twierdzą anioły, osiąga się przez samodyscyplinę - innej drogi nie ma. :)
                Wolność w związku jest dokonywaniem tego wyboru, który jest dobry dla obojga.

                A tak poza tym, część mężczyzn stanowczo twierdzi, że piersi nie należą do nas (kobiet), bo... my je tylko dla mężczyzn nosimy. Tak se to Pan Bucek wymyślił. :)
                • bigbadpig Re: Nie jest własnością 19.12.14, 01:23
                  Może Twoje nogi też należą do Twojego mężczyzny, a teraz użyj ich i skocz mu po piwo?

                  Jeśli droga do wolność wiedzie przez samoograniczenie, to chłopi pańszczyźniani byli wolni, bo im się w głowach nie mieściło, że możnaby żyć jak Pan. Isiah Berlin przejechał się po tej koncepcji w "Czterech esejach o wolności", polecam.
                  • jesod Re: Nie jest własnością 19.12.14, 01:46
                    bigbadpig napisał:
                    > Może Twoje nogi też należą do Twojego mężczyzny, a teraz użyj ich i skocz mu po
                    > piwo?

                    Posłuchaj, mały chamie, należę cała do Mojego Mężczyzny, bo taki właśnie jest mój wybór, a należąc z własnego wyboru nie muszę skakać Mu po piwo, bo On nigdy nie będzie tego ode mnie wymagał.
                    Należąc do kogoś można czuć się wolnym, ale kluczem do takiego stanu jest właśnie ten KTOŚ.

                    Samodyscyplina nie jest samoograniczaniem - to wybór zgodny z tym czego potrzebuję i kontrola nad tym co robię.
                    To tyle, w kwestii odpowiedzi dla Ciebie.
                    • bigbadpig Re: Nie jest własnością 19.12.14, 01:47
                      Może i jestem chamem ale na pewno nie małym ;)
                      • jesod Re: Nie jest własnością 19.12.14, 01:54
                        bigbadpig napisał:
                        > Może i jestem chamem ale na pewno nie małym ;)

                        Tym gorzej dla Ciebie.
                        Mimo wielkich gabarytów jesteś samoograniczeniem. :)
      • sl-14 Re: Nagość (waszej) kobiety 18.12.14, 16:37
        > A ja gdy na plaży golasów ktoś wlepia gały w cycki mojej kobiety (czasem gorzej
        > bo w cipkę!) to czuję coś w rodzaju dumy, satysfakcji że mam taką fajną dupę.
        > I że to jest MOJA kobieta, a oni muszą się obyć smakiem. Mam trochę tak jak nie
        > którzy faceci siedzący w wypasionych furach, którzy lubują się tym jak na świat
        > łach gawiedź patrzy na nich z zazdrością

        Czyli też podejście jak do inwentarza, tylko w drugą stronę, wy (faceci) chyba inaczej nie umiecie. Aha, o tym, kto obchodzi się smakiem, decyduje "twoja dupa", nie ty. I nie musi cię pytać o zgodę.;)
      • janusz.z.bytomia Re: Nagość (waszej) kobiety 18.12.14, 19:28
        > A może Ty masz niskie poczucie swojej wartości i boisz się, że pożądliwe spojrz
        > enia facetów (fajniejszych od Ciebie) mogą spotkać się z odzewem u Twojej pani?

        Nie. Raczej ironicznego spojrzenia, komentarza czy przykrej aluzji, która może zostać rzucona post factum. Mówiąca tyle tylko, że: "ale jesteś frajer, że zadajesz się z taką laską, bo ja bym swojej nie pozwolił".

        Atrakcyjność nie ma tu nic do rzeczy. Ludzie podrywają się na ogół jak są ubrani. ;)
        • hello-kitty2 Re: Big wyzywam Cie do odszczeku! ;) 18.12.14, 20:47
          janusz.z.bytomia napisał:

          > Nie. Raczej ironicznego spojrzenia, komentarza czy przykrej aluzji, która może
          > zostać rzucona post factum. Mówiąca tyle tylko, że: "ale jesteś frajer, że zada
          > jesz się z taką laską, bo ja bym swojej nie pozwolił".

          No pacz ;) A dopiero co Big klarowal w innym watku jak to faceci sa otwarci na swobode seksualna kobiet i ze sie w czolo pukali, jak im babka probowala imputowac, ze mysla na zasadzie, ktora opisales. Aha MAM! Pewnie mysleli nie o swoich dupach, tylko o tych drugich :)
          • bigbadpig Re: Big wyzywam Cie do odszczeku! ;) 19.12.14, 10:29
            Oj Kitty, nie takie dokładnie były moje słowa ;)
            • hello-kitty2 Re: Big wyzywam Cie do odszczeku! ;) 19.12.14, 11:55
              bigbadpig napisał:

              > Oj Kitty, nie takie dokładnie były moje słowa ;)

              Oj Big, jezyk jest produktywny, zdania nie maja charakteru arbitralnego, poslugujemy sie interpretacjami. Przyjmuje do wiadomosci, ze nie widzisz roznicy w postawie panow z Twojego przykladu i z przykladu Janusza. Odpuszczam na ten moment, zeby za duzo w meskich postawach sie nie grzebac. W sumie jestem od nich wolna.
      • skomplikowanaula Re: Nagość (waszej) kobiety 28.01.16, 19:23
        Ja bym powiedziała, że Ty również musisz mieć niskie poczucie wartości skoro czujesz dumę jak ktoś wlepia gały w ci..ę twojej kobiety. Na zasadzie jakie jestem super bo mam c..ę - popatrz bo inaczej nie uwierzysz ;)
    • zyg_zyg_zyg Re: Nagość (waszej) kobiety 17.12.14, 22:29
      > Powiedziała mi, że jak ja się nie zgadzam, to nie ma problemu i może tego nie r
      > obić dla mnie. I trochę mi z tym głupio. Bo wychodzę trochę na zazdrośnika z po
      > lskiego grajdołka.

      No bo jesteś zazdrośnikiem z polskiego grajdołka. Zaakceptuj to i przejdź dalej. Skup się na tym i ciesz z tego, że masz dziewczynę, co liczy się z Tobą i Twoimi uczuciami, akceptuje Twoje ograniczenia i kompleksy. Na tym, a nie na rozkminianiu, dlaczego ona chce wietrzyć cycki, a dlaczego Ty nie chcesz, żeby wietrzyła - to strata czasu i energii.
    • zawle Re: Nagość (waszej) kobiety 19.12.14, 16:34
      bumszakalaka.soup.io/post/37883527/Ten-karp-gapi-si-na-moje-cycki
    • anais_nin666 Re: Nagość (waszej) kobiety 01.01.15, 14:53
      Jestem nadmorzanką. Opalam się toples. Inne polskie kobiety (jasne, że nie wszystkie) opalają się toples. Nikogo to już szczególnie nie dziwi. U Ciebie jednak problemem jest ocena Twojej dziewczyny przez Twoich znajomych, kt. jak wynika z opisu są dość prędcy w wydawaniu ocen. MOże warto iść na plażę bez nich;-)?
      • janusz.z.bytomia Re: Nagość (waszej) kobiety 05.01.15, 21:24
        Wakacje nadmorskie tylko we dwoje, w ciepłym kraju, to chyba marzenie wszystkich zakochanych ;) I nie miałbym problemu wtedy z tym, żeby tak się opalała. Oczywiście, jeśli inne laski też by tak się opalały, a nie że byłaby jedyna, np na polskiej plaży - bo wtedy byłby wygłup i unikanie spojrzeń.

        U mnie problemem jest to, o czym napisałaś + to, że moi znajomi mogą być tak samo pruderyjni i przeżywający jej toples (w końcu są Polakami) i dziwiący się. Niech się gapią na nią przelotnie jacyś Hiszpani, Włosi albo inni turyści, ale do cholery nie mój kumpel z pracy czy coś w tym stylu.

        Dzięki za wpis.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka