Dodaj do ulubionych

zaburzenia erekcji

30.01.15, 17:15
Dość często słyszę od kobiet, że gdy im skoczyło libido, nabrały ochoty na eksperymenty, dzieci podrosły i mniej obowiązków itp. - mąż niejako w odpowiedzi doznał zaburzeń erekcji. Poważnych - do tego stopnia, ze w zasadzie nie mogło dojść do stosunku. Nie żeby panie domagały się cudów na kiju - większości chciało się po prostu pieprzyć, czuły się też otwarte na realizacje pragnień pana męża.
Znam tylko kobiecą wersje - nie wiem co czuli mężowie i czemu zamieniali się w impotentów.

Jak dla mnie jest to kolejny przejaw kulturowo utrwalonego lęku przed kobieca seksualnością, jak również przed przewagą kobiety w związku, czy przejęciem przez nią aktywnej roli. Ale to tylko moja intuicja.
Starowicz zapewne widziałby w tym potwierdzenie swojej wszem i wobec lansowanej tezy, że kobieta ma zawsze starać się być o parę kroków za mężczyzną, nie przejawiać za dużo inicjatywy i podziwiać swego pana i władce, bo inaczej to go kastruje.
Co sądzicie? No i jak powinna zachować się kobieta w związku, gdy wyraźnie odczuwa wzrost libido i zainteresowanie seksem, żeby zaangażować w to współmałżonka, bez narażania go na utratę erekcji?
Obserwuj wątek
    • loppe Re: zaburzenia erekcji 30.01.15, 17:34
      To są bardzo skomplikowane sprawy. Przede wszystkim - tak mi się wydaje - dziedziczymy w genach pamięć gatunku, a jak gatunek funkcjonował zasadniczo inaczej przez wieki (w sensie jakichś tam statystycznych 90%) to dzisiaj jest nie tak wiele osób gotowych intuicyjnie do tego co opisujesz. A nieintuicyjnie, rozumowo-analitycznie (bo wiedzieliby przecie z książek i internetu) to w łóżku i z erekcją trudniej.
    • marek.zak1 Re: zaburzenia erekcji 30.01.15, 17:41
      twojabogini napisała:

      >
      > Jak dla mnie jest to kolejny przejaw kulturowo utrwalonego lęku przed kobieca seksualnością, jak również przed przewagą kobiety w związku, czy przejęciem przez nią aktywnej roli. Ale to tylko moja intuicja.
      > Starowicz zapewne widziałby w tym potwierdzenie swojej wszem i wobec lansowanej tezy, że kobieta ma zawsze starać się być o parę kroków za mężczyzną, nie przejawiać za dużo inicjatywy i podziwiać swego pana i władce, bo inaczej to go kastruje.
      > Co sądzicie? No i jak powinna zachować się kobieta w związku, gdy wyraźnie odczuwa wzrost libido i zainteresowanie seksem, żeby zaangażować w to współmałżonka, bez narażania go na utratę erekcji?

      Chodząc po ulicach widzę, że zarówno kobiety, jak mężczyźni strasznie się zaniedbują. Zaniedbana kobieta kastruje faceta swoim wyglądem. Facet zresztą zapewne też. Trudno podziwiać zapuszczonego faceta.
    • druginudziarz Re: zaburzenia erekcji 30.01.15, 19:39
      twojabogini napisała:

      > Dość często słyszę od kobiet, że gdy im skoczyło libido, nabrały ochoty na eksp
      > erymenty, dzieci podrosły i mniej obowiązków itp. - mąż niejako w odpowiedzi do
      > znał zaburzeń erekcji. Poważnych - do tego stopnia, ze w zasadzie nie mogło doj
      > ść do stosunku. Nie żeby panie domagały się cudów na kiju - większości chciało
      > się po prostu pieprzyć, czuły się też otwarte na realizacje pragnień pana męża.
      > Znam tylko kobiecą wersje - nie wiem co czuli mężowie i czemu zamieniali się w
      > impotentów.
      >
      > Jak dla mnie jest to kolejny przejaw kulturowo utrwalonego lęku przed kobieca s
      > eksualnością,

      Och, Bogini, już sie stęskniłem za takim posmodernistycznym bełkotem :D
      Dobry seksuolog gdy słyszy od dojrzałego mężczyzny "mam problemy z erekcją" to pierwsze co każe to zrobić badania serca (układu naczyniowego).
      A że dojrzałym babkom skacze libido to nic dziwnego, bo w tym wieku wzrasta poziom testosteronu a maleją lęki.
    • protein.spill Re: zaburzenia erekcji 30.01.15, 19:53
      Możesz rozwinąć, czemu Twoja intuicja podsunęła Ci "lęk", jako najbardziej prawdopodobną emocję w tej historii?

      Piszesz tez "kulturowo utrwalony". Rozpakujmy to trochę: kultura utrwala coś co już istnieje, inaczej użyłabyś sformułowania w rodzaju "wytwarza" czy "indukuje". Co zatem jest pierwotnym źrodłem tego lęku, natura?

      Ostatnia uwaga jest off-topic. Jesteś jedna z nielicznych osób tutaj, która (moim zdaniem) stylem przekazuje znacznie wyrazistsze emocje, niż treścią. Oczywiście nie mam Ci tego za złe, to tylko obserwacja. Jeżeli to świadomy wybór to wszytko jest ok.
    • rekreativa Re: zaburzenia erekcji 30.01.15, 21:24
      A może nie przesadzajmy z tym lękiem przed kobietą.
      W pewnym wieku u faceta to już fizjologia nieco siada i jest to naturalne. Nadcisnienie, problemy z krążeniem, prostata, papieroski, nadwaga itp.
    • wont Re: zaburzenia erekcji 30.01.15, 21:43
      Piszesz, że znasz tylko "kobiecą wersję". No i powinienem tutaj zakończyć swój wywód, ponieważ "kobieca wersja" jest tak obiektywna i bezstronna jak zeznania Macierewicza w procesie inkwizycyjnym Donalda Tuska. I w sumie zakończę bo nie chce mi się jednak pisać, pijany jestem. Ja mam w każdym razie całkowicie odwrotnie.
      • lybbla Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 01:45
        wont napisał:

        > Piszesz, że znasz tylko "kobiecą wersję". No i powinienem tutaj zakończyć swój
        > wywód, ponieważ "kobieca wersja" jest tak obiektywna i bezstronna jak zeznania
        > Macierewicza w procesie inkwizycyjnym Donalda Tuska. I w sumie zakończę bo nie
        > chce mi się jednak pisać, pijany jestem. Ja mam w każdym razie całkowicie odwr
        > otnie.

        Dramatyzujesz Woncie. Posty Bogini pełne są diamentów pokrytych grubą warstwą mułu, więc wąż w dłoń i bryżdż (oj nie będzie poprawnie).

        Tak! To chodzi o lęk!
        Gdy jednego dnia żona czyta do poduszki siostry Bronte a drugiego
        biega za Tobą z dildo afroamerykańskim zarówno co do rozmiaru jak i co do koloru
        to nie ma żadnych wątpliwości (w innej wersji to coś amsterdamskie czymkolwiek to jest). Masz nieszczęście być świadkiem Inwazji. I chociaż nie jesteś żoną astronauty
        ani nie strzeliłeś nigdy Bondowi w piszczel to w najmniejszym drgnięciu firanki słyszysz kołysankę Komedy.
        I pojawia się lęk. Pradawny, atawistyczny, podświadomy. Albowiem wszechświat jest bezkresny, pusty, zimny, ciemny. Nigdy nie wiadomo co może przyjść zeń i znowu próbować nas ulepszać.
        A Ty lubisz bułkę z masłem i kakao o poranku. Mieszania gatunków nie będzie.
        • zawle Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 08:47
          lybbla napisał: > Tak! To chodzi o lęk!
          > Gdy jednego dnia żona czyta do poduszki siostry Bronte a drugiego
          > biega za Tobą z dildo afroamerykańskim zarówno co do rozmiaru jak i co do kolor
          > u
          > to nie ma żadnych wątpliwości (w innej wersji to coś amsterdamskie czymkolwiek
          > to jest). Masz nieszczęście być świadkiem Inwazji. I chociaż nie jesteś żoną as
          > tronauty
          > ani nie strzeliłeś nigdy Bondowi w piszczel to w najmniejszym drgnięciu firanki
          > słyszysz kołysankę Komedy.
          > I pojawia się lęk. Pradawny, atawistyczny, podświadomy. Albowiem wszechświat je
          > st bezkresny, pusty, zimny, ciemny. Nigdy nie wiadomo co może przyjść zeń i zno
          > wu próbować nas ulepszać.
          > A Ty lubisz bułkę z masłem i kakao o poranku. Mieszania gatunków nie będzie.

          Cudne. Tak się wczułam w klimat, że aż poczułam tą bojaźń:)
    • sabat.77 Re: zaburzenia erekcji 30.01.15, 22:03
      twojabogini napisała:

      > Dość często słyszę od kobiet, że gdy im skoczyło libido, nabrały ochoty na eksp
      > erymenty, dzieci podrosły i mniej obowiązków itp. - mąż niejako w odpowiedzi do
      > znał zaburzeń erekcji. Poważnych - do tego stopnia, ze w zasadzie nie mogło doj
      > ść do stosunku. Nie żeby panie domagały się cudów na kiju - większości chciało
      > się po prostu pieprzyć, czuły się też otwarte na realizacje pragnień pana męża.
      > Znam tylko kobiecą wersje - nie wiem co czuli mężowie i czemu zamieniali się w
      > impotentów.

      To bardzo proste i nie ma co dorabiać do tego wielkiej filozofii. Kobiety zanim skoczyło im libido, miały panów mężów centralnie w dupie, co przez parę lat tzw. małżeństwa zaowocowało skutecznym zohydzeniem swojej własnej osoby w oczach męża, szczególnie pod kątem postrzegania jako obiektu seksualnego.
      Niestety wszystko co się robi ma swoje konsekwencje. Nie można w jeden dzień nasikać komuś na twarz, a na następny dziwić się, że rozmówca się nie uśmiecha i nie jest skłonny radośnie się witać.
      Aby mówić o impotencji w tym wypadku, trzeba byłoby sprowadzić chętną i atrakcyjną młódkę, aby sprawdzić, czy rzeczywiście mąż nie funkcjonuje pod względem hydrauliki.
      Ale dolary przeciw orzechom, że w większości wypadków panu mężowi do innej i atrakcyjnej będzie brykał jak radosny młody koziołek.
      • protein.spill Re: zaburzenia erekcji 31.01.15, 00:06
        > Aby mówić o impotencji w tym wypadku, trzeba byłoby sprowadzić chętną i atrakcy
        > jną młódkę, aby sprawdzić, czy rzeczywiście mąż nie funkcjonuje pod względem hy
        > drauliki.
        > Ale dolary przeciw orzechom, że w większości wypadków panu mężowi do innej i at
        > rakcyjnej będzie brykał jak radosny młody koziołek.

        Myśle że TB opisała coś szerszego: w anegdotycznych historiach o znajomych mówi o momencie przecięcia sie krzywych libido mężczyzny i kobiety. Urqu na pewno wrzucał dane na ten temat, ktore pewnie zostały w większości zignorowane. Na ten statystyczny trend nakłada sie indywidualny szum poszczególnych relacji, stad ludziom doświadczających tej sytuacji łatwiej widzieć ja przez pryzmat swoich przeżyć i uprzedzeń ("zimna, kastrująca suka nagle spodziewa sie być traktowana jak perła pustyni" kontra " tchórz boi sie mojej niezależności i dominacji").

        Ja jestem zafascynowany, jak rzeczywistość biologiczną łatwo przedestylować w paliwo dla osobistych rozczarowań, albo seksistowskiej ideologii. Żeby była jasność: nie pochwalam bierności, jestem pewien, że można masę rzeczy wypracować. Postuluje tylko uważne patrzenie na ręce ludziom, ktorzy mówią: źle sie dzieje, to musi być czyjaś wina, na pewno twoja.

        Na koniec: bardzo sie starałem nie wskazywać paluchem na konkretną sytuację, czy to Twoją, czy znajomych TB.
    • marek.zak1 Re: zaburzenia erekcji 30.01.15, 22:04
      twojabogini napisała:

      > Dość często słyszę od kobiet, że gdy im skoczyło libido, nabrały ochoty na eksp
      > erymenty, dzieci podrosły i mniej obowiązków itp. - mąż niejako w odpowiedzi doznał zaburzeń erekcji. Poważnych - do tego stopnia, ze w zasadzie nie mogło dojść do stosunku. Nie żeby panie domagały się cudów na kiju - większości chciało się po prostu pieprzyć, czuły się też otwarte na realizacje pragnień pana męża. Znam tylko kobiecą wersje - nie wiem co czuli mężowie i czemu zamieniali się w impotentów.

      Jak to, większość nie chciała orgazmu? To trzeba było zakomunikować to partnerowi wcześniej i zaburzenia by się skończyły.
    • prosty_facet odpowiedź jest dość prosta ;-) 31.01.15, 00:15
      twojabogini napisała:

      > Dość często słyszę od kobiet, że gdy im skoczyło libido, nabrały ochoty na eksp
      > erymenty, dzieci podrosły i mniej obowiązków itp. - mąż niejako w odpowiedzi do
      > znał zaburzeń erekcji. Poważnych - do tego stopnia, ze w zasadzie nie mogło doj
      > ść do stosunku.

      Wiesz co to "ryczące czterdziestki" ?
      A wiesz na jakie lata u faceta przypada
      maksimum popędu?
      Znajdź w necie wykres dla kobiety i dla faceta i nałóż je na siebie
      i wszystko będzie jasne. Oczywiście są wyjątki, które jak zawsze
      potwierdzają regułę.
      Ja u siebie zauważyłem wyraźny spadek libido mimo, że moja kobieta nie
      rzuca się na mnie .... Ale to co mi przeszkadzało 10 lat temu,
      teraz mi zwisa ;-) - Jak widać nie tylko mi ;-)
    • slepafuria15 Re: zaburzenia erekcji 02.02.15, 11:02
      TB wydaje mi sie, ze doświadczyłam tego zjawiska będąc w ciąży. Mnie wtedy bardzo wzrosło libido a Pan były maz okazywał wtedy wręcz złość kiedy dawałam znaki, ze mam ochotę. Było to o tyle ciekawe, ze wcześniej narzekał, ze seksu za mało. Skończyło sie to wszystko rozwodem.
      • pabello41 Re: zaburzenia erekcji 12.09.20, 11:34
        slepafuria15 napisał(a):

        > TB wydaje mi sie, ze doświadczyłam tego zjawiska będąc w ciąży. Mnie wtedy bard
        > zo wzrosło libido a Pan były maz okazywał wtedy wręcz złość kiedy dawałam znaki
        > , ze mam ochotę. Było to o tyle ciekawe, ze wcześniej narzekał, ze seksu za ma
        > ło. Skończyło sie to wszystko rozwodem.


        ja mojemu mężowi gdy miał problemy z seksem a nie chciał sam nic z tym zrobić dodawałam do jedzenia takie tabletki na zwiększenie popędu Prosent 600 i dopiero to go ruszyło z przed telewizora. Z tego co czytałam ten specyfik był kiedyś stosowany do pokrywania klaczy a teraz jest słabsza wersja dla ludzi ale o czym sama się przekonałam bardzo skuteczna.
    • twojabogini Re: zaburzenia erekcji 02.02.15, 18:55
      Okej, mamy kilka tez:

      1. Loppe - pamięć gatunku, ale nie wiem o co chodzi - może coś bliżej?
      2. Marek - zaniedbanie się kobiety
      3. Protein - wzrost libido u kobiet jest fizjologiczny, spadek męskiej kondycji seksualnej także
      4. Rekreativa - siada fizjologia
      5. Sabat - autozohydzanie się przez kobiety swoim mężom, dla których na skutek swoich podłych zachowań i mienie w dupie pana męża stają się dla mężów obiektami aseksualnymi
      + impotencja nie jest impotencją, do młodej stanie do boju jak maszt - pytanie moje - czemu akurat do młodej?
      6. Protein i Prosty facet - krzywa libido wiekowa - rośnie nieadekwatnie


      Do wyboru, do koloru.
      W przypadku mi znanych kobiet zaniedbanie raczej odpada. Gdyby zestawić ich wygląd 20+ z aktualnym wyglądem 30+ uwzględniając urodzenie po drodze dzieci, wzrost wagi itp. oczywiście każda się postarzała, ale każda z nich jest nadal atrakcyjna.
      Co do krzywych libido - okej nie pokrywają się, ale przecież libido u mężczyzn 40+ nadal istnieje, więc chętna atrakcyjna babka raczej nie powinna skutkować niemożliwością odbycia z nią stosunku?
      Spadek wydolności fizycznej mężczyzny - możliwe, ale...do momentu wzrostu libido żon/partnerek byli wydolni i niewydolność pojawiała się nagle...


      Przy tym wcale się nie upieram, że mój pomysł lękowego podłoża jest lepszy niż inne

      protein.spill
      Możesz rozwinąć, czemu Twoja intuicja podsunęła Ci "lęk", jako najbardziej prawdopodobną emocję w tej historii?Piszesz tez "kulturowo utrwalony". Rozpakujmy to trochę: kultura utrwala coś co już istnieje, inaczej użyłabyś sformułowania w rodzaju "wytwarza" czy "indukuje". Co zatem jest pierwotnym źrodłem tego lęku, natura?

      Pierwotnym źródłem lęku przed kobiecą siłą w tym seksualną są religie patriarchalne. W Europie katolicyzm. Począwszy od XII w. kościół wypowiedział wojnę kobiecej seksualności, pilnie bacząc aby seks ograniczał się jedynie do prokreacji. Służyły ku temu poradniki spowiedników, traktowanie kobiecej przyjemności jako grzechu ciężkiego itp. Kościół utrwalał także jako "naturalny" obraz niewiasty zrodzonej z mężczyzny, gorszej i jemu podporządkowanej, do tego winnej upadku ludzkości.

      W końcu kościół ulepił kobietę jakiej pragnął - aseksualną, pełniącą przede wszystkim funkcję prokreacyjną, zredukowaną do roli matki, opiekunki, do sfery domowej. U pierwszych chrześcijan kobiety na równi z mężczyznami pełniły funkcje kapłańskie, nauczały itp. "nie masz już mężczyzny, ani kobiety" - była to religia równości.

      • woxilo Re: zaburzenia erekcji 15.04.16, 00:34
        Pierwotnym źródłem lęku przed kobiecą siłą w tym seksualną są religie patriarchalne. W Europie katolicyzm. Począwszy od XII w. kościół wypowiedział wojnę kobiecej seksualności, pilnie bacząc aby seks ograniczał się jedynie do prokreacji. Służyły ku temu poradniki spowiedników, traktowanie kobiecej przyjemności jako grzechu ciężkiego itp. Kościół utrwalał także jako "naturalny" obraz niewiasty zrodzonej z mężczyzny, gorszej i jemu podporządkowanej, do tego winnej upadku ludzkości.

        W końcu kościół ulepił kobietę jakiej pragnął - aseksualną, pełniącą przede wszystkim funkcję prokreacyjną, zredukowaną do roli matki, opiekunki, do sfery domowej. U pierwszych chrześcijan kobiety na równi z mężczyznami pełniły funkcje kapłańskie, nauczały itp. "nie masz już mężczyzny, ani kobiety" - była to religia równości.

        Bardzo trafna diagnoza ,i gratuluję intuicyjnej mądrości ,głównym źródłem zaburzeń seksualnych ,jest Lęk i Strach,które to uczucia /emocje ,przejęliśmy po naszych przodkach ,gdy musieli walczyć o przetrwanie i życie swoje w chwilach zagrożenia ,a przechowujemy je w komórkach i systemie nerwowym , którego centralnym siedliskiem jest nasz mózg - część/ półkula lewa-logiczna , i prawa półkula -psychika /dusza nasza , a ona ma ogromny wpływ na nasze narządy płciowe i rozrodcze człowieka ,gdyż systemem nerwowym rozsianym po całym ciele ,impulsy nerwowe biegnące z mózgu , rozchodzą się do każdego zakątka ciała .
        • woxilo Re: zaburzenia erekcji 15.04.16, 06:17
          Strach jako przeciwieństwo Miłości

          Strach
          Strach to podstawowe uczucie łatwo zauważalne u wszystkich wyższych form życia ze względu na emocje, które wywołuje. U człowieka w swojej naturalnej postaci występuje już od urodzenia1 i towarzyszy mu aż do śmierci. W miarę upływu lat zasoby ludzkiego strachu powiększają się o wciąż nowe jego odmiany. Uczucie to nierzadko wywołuje trudne do przewidzenia skutki, czasem mobilizuje do ratowania życia, a innym razem popycha do zabójstwa. Jest jednym z podstawowych przeżyć psychicznych i oprócz miłości nie ma nic innego, co by przewyższało strach w intensywności. Uczucie to może być niekiedy przejawem miłości. Jednak często wywołuje efekty szkodliwe, a nawet niszczące. Z powodu strachu ludzie dopuszczają się czynów haniebnych. Może on również prowadzić do wielu innych wtórnych uczuć negatywnych, jak gniew, nienawiść, zazdrość, itp. Badacze ?tamtej strony życia? twierdzą, że strach może być odczuwany nawet po śmierci, zwłaszcza na niskich poziomach niefizycznej egzystencji.
          Istnieją najrozmaitsze rodzaje strachu, które mogą mieć różne stopnie nasilenia. Jest więc strach naturalny i nienaturalny, mobilizujący i paraliżujący, przewlekły i paniczny. To uczucie może ograniczać się tylko do niewielkiego niepokoju lub obawy, ale czasem przybiera postać wielkiej trwogi, przerażenia czy grozy.
          Strach naturalny
          Strach naturalny jest wszczepiony we wszelkie przejawy życia, pełniąc rolę strażnika bezpieczeństwa. Ludzka zdolność do jego odczuwania jest wrodzona. Tego typu strach jest powodowany zawsze wyłącznie uświadomieniem sobie realnego zagrożenia. Poczucie zagrożenia może być wywołane zarówno faktycznym, przynoszącym niebezpieczeństwo wydarzeniem, jak również tylko możliwością jego wystąpienia. Stymuluje organizm do stawienia jemu czoła. Powiększa zdolność koncentracji, wyostrza zmysły, ułatwia kontrolę nad własnym ciałem i wzmacnia precyzję ruchów. Pod wpływem tego rodzaju strachu następuje ogólny wzrost wydolności organizmu, co ma związek m. in. ze wzmożonym wydzielaniem adrenaliny.
          Jeżeli niebezpieczeństwo jest tylko potencjalne i przybrało jedynie postać ryzyka wydarzenia się czegoś złego, niepokój spowodowany możliwością jego urealnienia się owocuje działaniami prewencyjnymi mającymi na celu zmniejszenie tego ryzyka. Niepewność przyszłości i to co nieznane mogą być również źródłem lęku2. Nawet tylko zwykła obawa przed negatywnymi skutkami nieprzemyślanych kroków i decyzji powoduje, że każdy czyn nie w pełni przewidywalny w skutkach jest przedtem starannie analizowany pod kątem możliwych efektów niepożądanych. Naturalny strach odgrywa więc pozytywną rolę jako stymulator ostrożności.
          Jeżeli stajemy oko w oko z realnym niebezpieczeństwem wymagającym szybkiej decyzji, strach mobilizuje do podjęcia takich kroków, które przyczyniłyby się do jego zmniejszenia. Najczęściej prowadzi to do jednego z trzech możliwych działań: poddania się, walki lub ucieczki. Poddajemy się zwykle wtedy, gdy takie rozwiązanie jest najbezpieczniejsze, tj. gdy np. zagrożeniem jest uzbrojony człowiek lub grupa ludzi, a my na zwycięstwo w walce lub skuteczną ucieczkę nie mamy żadnych szans. Poddawanie się nie ma sensu, gdy chodzi o ratowanie się przed żywiołem czy katastrofą. Rezygnacja z jakichkolwiek działań oznacza wówczas niemal zawsze przegraną. Lepiej więc w takich sytuacjach robić cokolwiek niż nie robić nic. Walkę podejmujemy najczęściej, gdy oceniamy wysoko szanse jej wygrania. Gdy nie ma innego wyjścia, stajemy do walki nawet wtedy, gdy nadzieje zwycięstwa są nikłe. W sytuacji, gdy walka nie jest konieczna, a szansa ucieczki jest duża, dajemy zwykle nogi za pas lub wciskamy mocno pedał gazu.
          Naturalny strach, który występuje w sytuacji rzeczywistego zagrożenia, ma zwykle działanie aktywizujące, mobilizujące, zwiększając prawdopodobieństwo podjęcia właściwej decyzji i skuteczność jej realizacji.
          Inne rodzaje strachu
          Strach to nie tylko reakcja wrodzona, można się go również nauczyć. Zachowania lękowe mogą być wytworzone przez otoczenie lub przekazane przez rodziców. Przykładem może być sytuacja, gdy kilkuletniemu dziecku chodzi po ręce pająk, a ono przygląda się temu z ciekawością. Gdy zauważy to matka, zaczyna krzyczeć: ?Pająk! Pająk!? i szybko strąca tego owada z ręki dziecka. W ten sposób zaszczepia mu reakcję lękową wobec pająków. Odtąd maluch będzie reagował nerwowo na pająki, a nawet gdy dorośnie będzie omijał je z daleka. Według opisanego schematu uczymy się bać dentysty. Może nas nawet nie boli, lub ból jest bardzo niewielki, ale gdy widzimy, że koś inny podskakuje na fotelu, uczymy się tak reagować i potem robimy to samo. W ten sposób nabywany jest również lęk przed zastrzykami i innymi zabiegami medycznymi.
          To zjawisko programowania obaw i niepokojów ma znacznie szerszy zasięg, niż mogłoby się to na pozór wydawać. W tzw. cywilizacji zachodniej wszyscy już od wczesnej młodości są nauczani do życia w strachu. Mówi im się, że przeżywają tylko jednostki najlepiej przystosowane, że zwyciężają najsilniejsi, że sukces odnoszą najsprytniejsi. Stałe podsycanie pragnienia rywalizacji, oraz mroczna wizja porażki powodują, że wszyscy starają się zwyciężyć w tym wyścigu szczurów. Jednak przeważająca większość z nich nie jest w stanie dorównać ogłaszanym wzorcom. Pojawia się obawa przegranej, wzmocniona przekonaniem, że ten kto nie zaliczy tej gonitwy, jest skończony. W końcowym rezultacie powstaje przewlekły, choć nie zawsze w pełni uświadomiony lęk, który jednak ma decydujący wpływ na wszelkie podejmowane działania. Uczymy bać się nie tylko tego, co na Ziemi. Niektóre religie programują w nas różne bojaźnie metafizyczne, w tym lęk przed Bogiem.
          Jednym z najbardziej typowych przejawów strachu nienaturalnego jest strach nadmierny, nieadekwatny do niebezpieczeństwa. Może być spowodowany fałszywą oceną sytuacji, gdy zagrożenie rzeczywiste jest dużo mniejsze niż spodziewane, ale bywa również zaszczepiony przez innych, jako efekt straszenia
          • woxilo Re: zaburzenia erekcji 15.04.16, 06:26
            Rola strachu w manipulowaniu ludźmi
            Strach bywa powszechnie wykorzystywany jako narzędzie manipulacji. Zdarza się, że jest to środek wymuszania określonych zachowań. Mechanizm takiego działania jest zwykle dość prosty. Najpierw wzbudza się w kimś lęk, a potem oferuje mu się sposoby jego uśmierzania, które jednak silnie uzależniają od straszącego i skłaniają przestraszonego do robienia tego, czego sobie straszący życzy. Niejednokrotnie doświadczają tego już małe dzieci. Bywa, że np. matka straszy swojego synka: ?Jak będziesz niegrzeczny, to przyjdzie pan policjant (czarownica, diabeł, wilk, smok, itp.) i cię zabierze?3. Jeśli dziecko w to uwierzy, to powodowane strachem zacznie się zachowywać tak jak chcą tego rodzice. W szkole strach jest używany jako środek mobilizujący do nauki i do przestrzegania zasad regulaminowych. Atmosfera rywalizacji połączona ze grożeniem konsekwencjami ocen negatywnych na wielu rzeczywiście wpływa aktywizująco, choć sporadycznie bywa przyczyną załamań. Młody mężczyzna w wojsku uczy się określonych zachowań przede wszystkim poprzez strach. Umacnianie poczucia obowiązku i uderzanie w patriotyczną nutę nigdy nie jest tak skuteczne, jak obawa przed różnymi represjami, poczynając od drobnych, w rodzaju czyszczenia kibla poza kolejnością, dodatkowej musztry za karę, czy zakazu opuszczania koszar, a skończywszy na sądzie wojskowym. Zjawisko ?fali? dopełnia reszty prowadząc do zastraszania nowo powołanych do służby żołnierzy, tzw. ?kotów?.
            Strach jest również narzędziem władzy. W dawnych czasach był środkiem na wymuszenie bezwzględnego posłuszeństwa i lojalności, a nawet absolutnej uległości, zwłaszcza dlatego, że niewypełnienie woli władcy nierzadko kończyło się utratą głowy. Był on i jest nadal sposobem podporządkowywania ludzi przez totalitarną władzę, dla której podstawowym środkiem zastraszającym są więzienia4. W państwach demokratycznych sankcje karne są nadal środkiem oddziaływania na społeczeństwo, ale mniejszy jest zakres ich stosowania, z uwagi na większe swobody obywatelskie. Jednak również i w takich krajach są zwolennicy surowego karania, uzasadniając to efektem odstraszającym. W krajach demokracji parlamentarnej manipulowanie strachem odbywa się także w sposób bardziej subtelny i zakamuflowany. Rządzący tymi państwami starają się pozyskać pełną wiedzę na temat tego, czego ludzie się obawiają, a następnie kreują się na obrońców przed tym, co mogłoby być źródłem strachu, a więc np. przed bezrobociem, wzrostem przestępczości i różnymi patologiami społecznymi, klęskami żywiołowymi, atakiem z zewnątrz, terroryzmem, itp. Z drugiej strony taka władza ciągle podkreśla realność tych zagrożeń, co podsyca strach i przekonuje społeczeństwo o jej przydatności. Oferując konkretne rozwiązania, programy pomocy, itp. łagodzi lęki obywateli, ale przez to ich od siebie uzależnia. Ten proces przekonywania i uzależniania odnosi się szczególnie do władzy sprawowanej przez partie populistyczne. Rozpoczyna się on już w czasie kampanii wyborczej i w mniejszym lub większym stopniu trwa przez całą kadencję.
            Głównym sposobem oddziaływania na społeczeństwo są środki masowego przekazu. Jest to skuteczne narzędzie do zasiewania strachu, wykorzystywane nie tylko przez rządy, ale także przez wiele innych podmiotów; posługują się nimi np. środowiska biznesowe, medyczne, firmy farmaceutyczne, firmy ubezpieczeniowe, itp. Wywoływanie lęku uzyskuje się przez nierzetelny sposób podawania informacji, w którym uwypukla się pewne aspekty złożonej prawdy, a pomija się inne. Tak więc np. firmy ubezpieczeniowe roztaczają różne katastroficzne wizje niepomyślnego biegu zdarzeń, a następnie oferują swoje usługi jako skuteczne zabezpieczenie przed ich skutkami. Jednak najbardziej typowym przykładem wywierania wpływu środowisk medycznych na społeczeństwo w środkach masowego przekazu, a zwłaszcza w telewizji, jest umacnianie poczucia zagrożenia nowotworami, a szczególnie nowotworem piersi u kobiet, czerniakiem, rakiem gruczołu krokowego czy jelita grubego. Do wytwarzania lęku służą również rozmaite choroby zakaźne, począwszy od AIDS i wirusowego zapalenia wątroby typu C, a kończąc na zwykłej opryszczce. W okresie letnim postrachem jest borelioza, czy bąblowiec.
            Oczywiście działalność oświatowa w dziedzinie ochrony zdrowia jest czymś pożądanym. Edukacja społeczeństwa w zakresie podstawowej wiedzy o różnych chorobach jest pomocna w profilaktyce i gdy jest przeprowadzana tak, że wyzwalany dzięki niej strach nie przekracza granic zwykłej ostrożności, przyczynia się do poprawy zdrowotności i zmniejszenia zachorowań. Tak zwykle działają, niestety dość rzadko oglądane5, telewizyjne czy radiowe audycje oświatowe lub popularnonaukowe. Programy informacyjne, nadawane zwykle w porze dużej oglądalności, funkcjonują zupełnie inaczej. Tam potrzebna jest atmosfera niezwykłości, sensacji, czy nawet zagrożenia. Informacje są podawane skrótowo i pomija się te ich składowe, które nie służą tworzeniu takiej atmosfery. Straszy się więc np. kobiety guzami piersi, ale nie podaje się, że tylko kilka procent takich guzów to nowotwory złośliwe. Mówi również, że ?nieleczone zakażenie wirusowym zapaleniem wątroby typu C oznacza przeszczep wątroby?6, co mija się z prawdą, bo choroba ta nie zawsze prowadzi do powikłań w rodzaju marskości czy raka wątroby. Zdarza się, że przebiega ona bezobjawowo, bez żadnych negatywnych skutków dla zarażonego, który może dożyć nawet sędziwego wieku. Straszy się także wszystkich konsekwencjami wycieczki do lasu w postaci okropnych powikłań w przebiegu boreliozy, a pomija się to, że nie każdy kleszcz jest nosicielem tej choroby, nie każde ?ukąszenie? kleszcza prowadzi do zarażenia, nie każde zarażenie prowadzi do rozwoju choroby i nie każdy przebieg choroby prowadzi do wystąpienia powikłań. Nie mówi się też, że same powikłania zdarzają się rzadko. Pomija się również to, że są miłośnicy lasu, grzybiarze czy nawet pracownicy leśni, którzy spędzili tam dużo czasu przez wiele lat, a czasem nawet całe życie, i nigdy nie zachorowali na boreliozę. Przede wszystkim nie podaje się rzetelnych statystyk po to, aby wywołać większy efekt lękowy. Jeszcze gorzej jest w przypadku telewizyjnych reklam różnych leków. Najpierw niepokoi się ludzi zawałem serca, a następnie oferuje się wspaniały środek, który ma im przeciwdziałać7. Niektóre reklamy firm farmaceutycznych, jak np. oferujące środki na przerost gruczołu krokowego, są tak sugestywne, że niejeden zdrowy mężczyzna po obejrzeniu takich reklam zaczyna odczuwać objawy choroby prostaty. Najsmutniejsze jest to, że stosuje się celowo pewne uproszczenia na granicy mijania się z prawdą. Np. mówi się, że ?co drugi mężczyzna ma problemy z prostatą?8, co jest generalnie nieprawdą, a nabiera dopiero cech prawdziwości, jeżeli odniesiemy to stwierdzenie do określonej grupy wiekowej lub do całości przebiegu życia męskiej populacji.
            To prawda, że pobyt w ciele fizycznym nie jest wieczny i że istnieją różne zagrożenia zewnętrzne. Jednak nie można żyć w ciągłym strachu. Gdyby człowiek chciał dokładnie monitorować wszystkie możliwe zagrożenia chorobowe w swoim organizmie, to musiałby przynajmniej raz na tydzień wykonywać serię skomplikowanych badań i analiz. Gdyby chciał uniknąć ryzyka wypadku komunikacyjnego, musiałby przebywać z dala od ruchu ulicznego, nigdy nie jeździć samochodem, pociągiem czy nie latać samolotem. Gdyby chciał wykluczyć możliwość wypadku przy pracy, musiałby nie pracować. Faktem jest, że człowiek musi umrzeć, ale to nie znaczy, że ma traktować swój pobyt w świecie fizycznym jako śmiertelne zagrożenie. Życie to nie jest ?śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową?. Życie to doświadczenie, które ma nam służyć, a nie szkodzić. Zresztą śmierci nie ma, jest tylko przemiana energetyczna. Straszenie ludzi chorobami i innymi zagrożeniami, wbrew przepełnionym hipokryzją deklaracjom, nie jest dla ich dobra, ale dla dobra środowiska medycznego i firm farmaceutycznych, które na tym strachu zarabiają. Ludziom należy się rzetelna wi
    • twojabogini Re: zaburzenia erekcji 02.02.15, 19:12
      Ha! W najnowszym numerze WO Ekstra, jest wywiad z panem seksuologiem, który twierdzi, że panom przestaje stawać, jak ich żony naczytają się Greya i wcale nie chcą zaspokajać ich rozbudzonej lekturą seksualności, po prostu przestają móc...Szkoda, że się nie rozpisał o tym więcej. Tekst chyba w necie jeszcze niedostępny niestety...

      Tak sobie pomyślałam, że jakby takiego wystraszonego króliczka wystraszyć już do końca i zafundować mu orgazm analny? Jak wynika z opisów mężczyzn uwarunkowania tego orgazmu są bardzo podobne jak uwarunkowania orgazmu pochwowego u kobiet i wymaga on tych samych technik stymulacji. Daje tez podobne odczucia. Może doświadczając przestaliby się bać wygórowanych oczekiwań kobiet?
      Wyrównałoby to też seksualną nierówność kulturową, gdy penetrującym jest tylko mężczyzna. A mężczyzna który pozwala się penetrować nie jest męski.


      • zyg_zyg_zyg Re: zaburzenia erekcji 02.02.15, 19:28

        > Ha! W najnowszym numerze WO Ekstra, jest wywiad z panem seksuologiem, który twi
        > erdzi, że panom przestaje stawać, jak ich żony naczytają się Greya i wcale nie
        > chcą zaspokajać ich rozbudzonej lekturą seksualności, po prostu przestają móc..

        Czytałam (tak trochę trzy po trzy) i też mi od razu przed oczami stanął ten wątek :-)
      • marek.zak1 Re: zaburzenia erekcji 02.02.15, 20:29
        twojabogini napisała:

        > Tak sobie pomyślałam, że jakby takiego wystraszonego króliczka wystraszyć już do końca i zafundować mu orgazm analny? Jak wynika z opisów mężczyzn uwarunkowania tego orgazmu są bardzo podobne jak uwarunkowania orgazmu pochwowego u kobieti wymaga on tych samych technik stymulacji. Daje tez podobne odczucia. Może do świadczając przestaliby się bać wygórowanych oczekiwań kobiet? Wyrównałoby to też seksualną nierówność kulturową, gdy penetrującym jest tylko mężczyzna. A mężczyzna który pozwala się penetrować nie jest męski.

        Penetrujący - silny, dominujący, przełamujacy opór. Przestraszony króliczek godzi się na wszystko, ale czy wtedy warto być partnerką takiego kroliczka? Kobiety nie maja w poważaniu słabych facetów, bo czy takich można kochać?
        • twojabogini Re: zaburzenia erekcji 02.02.15, 20:38
          > Penetrujący - silny, dominujący, przełamujacy opór. Przestraszony króliczek go
          > dzi się na wszystko, ale czy wtedy warto być partnerką takiego kroliczka? Kobi
          > ety nie maja w poważaniu słabych facetów, bo czy takich można kochać?

          A mężczyzna hedonista - który po prostu lubi przyjemność? A mężczyzna tak silny psychicznie, i pewien swojej męskości, że nie ma obaw przed oddaniem się seksualnie partnerce?A mężczyzna, który odrzuca męskość jako przewagę nad kobietą i widzi ja raczej jako kompatybilną z kobiecością, i zamiast dominacja woli współpracę? A mężczyzna, który lubi rywalizację i walczy o dominację z kobietą, i podnieca go nie tylko własna siła, ale także siła partnerki - i walka o pozycję dominującą - czasem także przegrana?
          Jest wiele różnych rodzajów mężczyzn, i wszyscy są mężczyznami w tym samym stopniu. Każdy do kochania.
          Męską zgodę na penetrację w relacji z kobietą widzę jako możliwą w dwóch wymiarach - hedonizmu i poszukiwania przyjemności, lub bardzo dużej bliskości i partnerstwa.

          • marek.zak1 Re: zaburzenia erekcji 02.02.15, 20:50
            twojabogini napisała:

            >
            > A mężczyzna hedonista - który po prostu lubi przyjemność? A mężczyzna tak silny psychicznie, i pewien swojej męskości, że nie ma obaw przed oddaniem się seksualnie partnerce?A mężczyzna, który odrzuca męskość jako przewagę nad kobietą i widzi ja raczej jako kompatybilną z kobiecością, i zamiast dominacja woli współpracę? A mężczyzna, który lubi rywalizację i walczy o dominację z kobietą, i podnieca go nie tylko własna siła, ale także siła partnerki - i walka o pozycję dominującą - czasem także przegrana?
            > Jest wiele różnych rodzajów mężczyzn, i wszyscy są mężczyznami w tym samym stopniu. Każdy do kochania.
            > Męską zgodę na penetrację w relacji z kobietą widzę jako możliwą w dwóch wymiarach - hedonizmu i poszukiwania przyjemności, lub bardzo dużej bliskości i partnerstwa.

            Niech więc każdy pozostanie przy własnym zdaniu. Moje jest takie, że jak kobieta odkryje że facet jest słaby i od niej słabszy to czar pryska.

          • sabat.77 Re: zaburzenia erekcji 02.02.15, 21:07
            Doprawdy? :)
            Ja jestem tak silny psychicznie, ze bez leku obnazylem przed wami moje leki i slabosci. Jakos nikt tego tak nie zinterpretowal, tylko wszyscy uznali mnie za slabeusza lub kompletnego idiote. Niemal wszystko jest kwestia interpretacji w swiecie ludzi.
          • bcde Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 06:02
            >A mężczyzna hedonista - który po prostu lubi przyjemność? A mężczyzna tak silny psychicznie, i pewien swojej męskości, że nie ma obaw przed oddaniem się seksualnie partnerce?A mężczyzna, który odrzuca męskość jako przewagę nad kobietą i widzi ja raczej jako kompatybilną z kobiecością, i zamiast dominacja woli współpracę?

            >Jest wiele różnych rodzajów mężczyzn, i wszyscy są mężczyznami w tym samym stopniu. Każdy do kochania.
            >Męską zgodę na penetrację w relacji z kobietą widzę jako możliwą w dwóch wymiarach - hedonizmu i poszukiwania przyjemności, lub bardzo dużej bliskości i partnerstwa.


            Tak, jest wiele rodzajów mężczyzn, ale takich, o których napisałaś jest liczebnie niewielu. Niewielu jest hedonistów i facetów dość silnych psychicznie. Za to wielu mężczyzn pozostaje przez większość życia w okowach odebranego wychowania, społecznych oczekiwań, wzorców zachowań, stereotypów i narzuconych ról w ramach głupio pojmowanej męskości. Pod względem społecznej obróbki są obrobieni nie gorzej niż kobiety. Są przy tym za słabi psychicznie lub za głupi, żeby się przeciwstawić.
            Co do penetracji w relacji z kobietą - są przekonani, że pewnych rzeczy się nie robi, nawet za cenę utraty potencjalnie wielkiej przyjemności. Boją się ośmieszenia, utraty szacunku, osłabienia swej pozycji, tego, że im się to spodoba i chuj wie czego jeszcze. Mają zakodowane, że bycie spenetrowanym jest najbardziej upokarzającą rzeczą, jaka może się facetowi przydarzyć. Dlatego wielu nie da się spenetrować.
            A jeśli już kiedyś, zwykle w późniejszym wieku, zaczną mieć wyjebane na to, co ich wcześniej krępowało psychicznie, to często jest już za późno, by korzystać z takich przyjemności. Bo ich małżeństwo się wypaliło wskutek upływu czasu, więc nie ma w nim już bliskości. A na nową kobietę, czy nowy związek nie każdy ma szanse, pieniądze i odwagę. Więc żegnaj penetracjo :)
            • marek.zak1 Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 09:05
              bcde napisał:
              >
              . Za to wielu mężczyzn pozostaje przez większość życia w okowach odebranego wychowania , społecznych oczekiwań, wzorców zachowań, stereotypów i narzuconych ról w ramach głupio pojmowanej męskości. Pod względem społecznej obróbki są obrobieni nie gorzej niż kobiety. Są przy tym za słabi psychicznie lub za głupi, żeby się przeciwstawić.
              > Co do penetracji w relacji z kobietą - są przekonani, że pewnych rzeczy się nie robi, nawet za cenę utraty potencjalnie wielkiej przyjemności. Boją się ośmieszenia, utraty szacunku, osłabienia swej pozycji, tego, że im się to spodoba i chuj wie czego jeszcze. Mają zakodowane, że bycie spenetrowanym jest najbardziej upokarzającą rzeczą, jaka może się facetowi przydarzyć. Dlatego wielu nie da się spenetrować.

              Wiele w tym racji, co napisałeś, ale jeszcze dodam to, że gra nie jest warta świeczki.
                • zyg_zyg_zyg Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 10:02

                  > Fakt. Zapytajcie kogoś kto pracuje w geriatrii jak wygląda starość w śmierdząc
                  > ym wiecznie pampersie "wyluzowanych" mężczyzn którzy byli fanami bycia penetrow
                  > anym...

                  A jak wygląda starość pań, fanek anala? Nie podobnie?
                  • twojabogini Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 16:30
                    zyg_zyg_zyg napisała:

                    >
                    > > Fakt. Zapytajcie kogoś kto pracuje w geriatrii jak wygląda starość w śmi
                    > erdząc
                    > > ym wiecznie pampersie "wyluzowanych" mężczyzn którzy byli fanami bycia p
                    > enetrow
                    > > anym...
                    >
                    > A jak wygląda starość pań, fanek anala? Nie podobnie?

                    Brutalna penetracja powoduje szkody niezależnie od tego co jest penetrowane. Znaczna ilość starszych kobiet na skutek tego ma np. problemy z wypadaniem macicy, nietrzymaniem moczu. Penetrowane brutalnie przy analu - z nietrzymaniem kału. To samo dotyczy mężczyzn.

                    Jednak do osiągnięcia orgazmu z penetracji ani mężczyźnie ani kobiecie nie jest potrzebna ani penetracja brutalna, ani bardzo głęboka. Przy dobrym nawilżeniu i rozluźnionym ciele nie sprawia to problemów. Głęboka penetracja tez nie musi prowadzić do uszkodzeń.

                    Może gdyby mężczyźni częściej doznawali penetracji sami byliby ostrożniejsi w roli aktywnej?

                    • burzowa.kejt Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 17:02
                      twojabogini napisała:
                      > Brutalna penetracja powoduje szkody niezależnie od tego co jest penetrowane. Zn
                      > aczna ilość starszych kobiet na skutek tego ma np. problemy z wypadaniem macicy
                      > , nietrzymaniem moczu. Penetrowane brutalnie przy analu - z nietrzymaniem kału.
                      > To samo dotyczy mężczyzn.

                      No nie. Ta znaczna ilość starszych kobiet nietrzymających moczu to skutek zmian hormonalnych, zmniejszenia elastyczności mięśni, przebytych porodów ( czyli generalnie wieku), a nie brutalnych penetracji. to samo dotyczy wypadania macicy.

                      Jestem także ciekawa skąd informacja o dziadkach na geriatrii popuszczających w pieluchy z powodu penetracji odbytu. Ktoś z nimi przeprowadzał wywiad lekarski i wszyscy staruszkowie masowo przyznawali się do głębokich penetracji w czasach kiedy jeszcze mogli ?;)
                      Różne są przyczyny takich zaburzeń i nie można pisać, że wszystko to wina penetracji.
                      • twojabogini Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 17:10
                        burzowa.kejt napisała:

                        > No nie. Ta znaczna ilość starszych kobiet nietrzymających moczu to skutek zmia
                        > n hormonalnych, zmniejszenia elastyczności mięśni, przebytych porodów ( czyli g
                        > eneralnie wieku), a nie brutalnych penetracji. to samo dotyczy wypadania macicy
                        > .

                        Myślałam w skali świata nie Europy i kobietach starszych, nie starych. W takich Chinach jest plemię żyjące na skrawku pustyni, utrzymują mniej więcej po jednej kobiecie na czterech mężczyzn. Seks jest dość brutalny i w kolejarza.
                        Niemniej jednak także w naszej cywilizowanej europie kobiety cierpią z powodu brutalności penetracyjne, głównie jednak na skutek odbywania stosunków bez podniecenia, na samej tylko lubrykacji, mylonej ze stanem podniecenia.
                        Odbyt może zostać uszkodzony podczas jednego nieostrożnego zbyt brutalnego stosunku. Pochwa także.

                        Co do dziadków na geriatrii - słabe mięśnie PC. Raczej nie puszczali sie masowo analnie, po prostu mało trenowali i relatywnie młodo przestali bzykac.
                        • burzowa.kejt Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 17:24
                          twojabogini napisała:
                          > Niemniej jednak także w naszej cywilizowanej europie kobiety cierpią z powodu b
                          > rutalności penetracyjne, głównie jednak na skutek odbywania stosunków bez podni
                          > ecenia, na samej tylko lubrykacji, mylonej ze stanem podniecenia.
                          > Odbyt może zostać uszkodzony podczas jednego nieostrożnego zbyt brutalnego stos
                          > unku. Pochwa także.
                          oczywiście że tak, ale odniosłam się do tego:

                          > Znaczna ilość starszych kobiet na skutek tego ma np. problemy z wypadaniem macicy, nietrzymaniem mocz

                          > Co do dziadków na geriatrii - słabe mięśnie PC. Raczej nie puszczali sie masowo
                          > analnie, po prostu mało trenowali i relatywnie młodo przestali bzykac.
                          no własnie o tym pisałam.
                        • urquhart Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 18:10
                          Nie chodzi o PC.
                          TB tu chodzi o pacjentów którzy nie ukrywają ze są homo i to stroną bierna.
                          Może odezwie się osoba która pisała szczegóły, może nie bo jednak drażliwe dane osobowe jak wiadomo kto gdzie I z jakimi pacjentami pracuje.
                          Ja tam dopytalem się znajome pielęgniarki i potwierdzaja zjawisko.
                          W przypadku kobiet trudno o tak oczywiste powiązanie problemów z odbytem Z preferencjami.
                          • sabat.77 Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 23:17
                            urquhart napisał:

                            > Ja tam dopytalem się znajome pielęgniarki i potwierdzaja zjawisko.

                            A jak znajome pielęgniarki zapatrują się na kwestię penetrowania faceta w tym kontekście? :)
                            Kupiłyby na starość partnerowi pieluchę, jak myślisz? :D
                    • zyg_zyg_zyg Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 17:29
                      > Może gdyby mężczyźni częściej doznawali penetracji sami byliby ostrożniejsi w r
                      > oli aktywnej?

                      Ta, mnie kiedyś jeden taki tłumaczył, że mężczyźni jak penetrują analnie, to po prostu nie mogą inaczej niż tylko brutalnie i zwierzęco. Jak pierwszy raz tak we mnie skończył, to mroczki mi latały przed oczami - bynajmniej nie z rozkoszy. Dlatego drugi nigdy się nie zdarzył. A teraz, przyznaję, jestem fanką ;-) Nie nadużywam, a właściwie chyba dozuję ten rodzaj penetracji, dlatego jakoś bardzo nie przeraża mnie ten pampers na starość... :-)
            • twojabogini Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 16:25
              bcde napisał:

              >Pod względem społecznej obróbki są obrobieni nie
              > gorzej niż kobiety. Są przy tym za słabi psychicznie lub za głupi, żeby się p
              > rzeciwstawić.

              Zgadzam się z całą twoją wypowiedzią, natomiast ten fragment jakoś najbardziej mnie poruszył. Nie wiem czy to kwestia głupoty. Zaczynam myśleć, czy to nie jest kwestia maski. Może lęku, że tak naprawdę nie spełnia się wzorca męskości, więc trzeba tą męskość odgrywać?
              Niemniej jednak choć znam wiele kobiet starających się przełamać obróbkę, to analogiczne próby podejmuje niewielu mężczyzn. Zwłaszcza w zakresie zachowań seksualnych.
              • morrison9 Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 16:53
                Kobiety starające się przełamać "obróbkę"??
                Nie do wiary.
                Przecież to kobiety są właśnie główną siłą formatującą.
                Większość mężczyzn/chłopców ma głęboko w nosie to co na dany temat mówi przysłowiowy ksiądz proboszcz lub ciotka chrzestna.
                Ale na ignorowanie obróbki ze strony kobiet nie moga sobie pozwolić.
                A przełamywanie obróbki w moim odczuciu to właśnie coś co mozolnie robią mężczyźni w odniesieniu do kobiet.
                Ciekaw jestem jakie obserwacje i doświadczenia sprawiły, że postrzegasz to odwrotnie.
                • twojabogini Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 17:14
                  morrison9 napisał:

                  > Kobiety starające się przełamać "obróbkę"??
                  > Nie do wiary.
                  > Przecież to kobiety są właśnie główną siłą formatującą.

                  Obróbki nie dokonują ani kobiety ani mężczyźni. Obróbka to autoodtwarzannie w kolejnych pokoleniach pewnych wzorców, według których formatujemy ludzi np. jako mężczyzn i kobiety. Męski mężczyzna nigdy nie pozwoli sobie na penetrację w roli biernej, bo musi być tak sztywny i twardy, ze nie ma szanasy na zluzowanie pośladków ;)
                  znam wiele kobiet, które zostały sformatowane, ale coś jednak poszło ne tak, ich wewnętrzne poczucie "ja taka nie jestem" pozwoliło przełamac obróbkę
                  • morrison9 Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 17:25
                    Absolutnie się z Tobą zgadzam
                    I w pierwszym i w drugim punkcie.
                    Zastrzeżenia mam jedynie do tezy, że to kobiety częsciej proponuja eksperymenty w tym kierunku a męzczyźni się wzbraniają.
                    Takie sytuacje oczywiście mają miejsce ale sytuacje odwrotne zdarzają się moim skromnym zdaniem znacznie częściej. ( i nie opieram się w tych opiniach na osobistych doświadczeniach bo to byłaby zbyt ograniczona próba by z niej wyciągac wnioski statystyczne )
        • mabelle2000 Re: zaburzenia erekcji 03.02.15, 15:18
          marek.zak1 napisał:

          > Penetrujący - silny, dominujący, przełamujacy opór. Przestraszony króliczek go
          > dzi się na wszystko, ale czy wtedy warto być partnerką takiego kroliczka? Kobi
          > ety nie maja w poważaniu słabych facetów, bo czy takich można kochać?

          He, he, takim tu piewca jestes wylaczania myslenia podczas seksu, a tu prosze- jak sobie ladnie kombinujesz, nawet sens (lub bezsens ) penetracji roznych dziur sobie ustaliles ;-)))
          • marek.zak1 Re: zaburzenia erekcji 03.02.15, 16:25
            mabelle2000 napisała:

            > marek.zak1 napisał:
            >
            > > Penetrujący - silny, dominujący, przełamujacy opór. Przestraszony królicz
            > ek godzi się na wszystko, ale czy wtedy warto być partnerką takiego kroliczka?
            > Kobity nie maja w poważaniu słabych facetów, bo czy takich można kochać?
            >
            > He, he, takim tu piewca jestes wylaczania myslenia podczas seksu, a tu prosze- jak sobie ladnie kombinujesz, nawet sens (lub bezsens ) penetracji roznych dziur sobie ustaliles ;-)))

            To nie moja kombinacja, ami myślenie a (wielo)tysiącletnie dziedzictwo, kulturowe, atawistyczne, historyczne, sam nie wiem jakie.
    • morrison9 Re: zaburzenia erekcji 02.02.15, 21:11
      Podam Ci alternatywne wyjaśnienie:
      Brak zaufania co do autentyczności poczynań takiej kobiety i wątpliwości, czy nie są chwilowym koniunkturalizmem, kaprysem.
      To nie jest to samo co bycie "wykastrowanym"
      "Wykastrowany" przez kobietę powinien mieć problemy z potencją także w relacjach z innymi kobietami.
    • morrison9 Re: zaburzenia erekcji 03.02.15, 10:47
      Eee tam.
      Nie w tym problem :-)
      Chodzi o to, ze dla mnie kobieta musi być do szpiku kości zepsuta (w sensie seksualnie-obyczajowym)
      Inaczej mnie nie kręci psychicznie :-)
      I nie ma znaczenia czy mi "pała furgocze jak ruski wentylator"
      Jak podejrzewam, ze mam do czynienia z tzw. "porządną kobietą" to mi się odechciewa psychicznie.
      Erekcja o niczym nie przesądza :-)
      • sabat.77 Re: zaburzenia erekcji 04.02.15, 06:49
        O, kolejny z zespolem ML. A nie boisz sie, ze ktos do cna zepsuty obroci przeciwko Tobie wszystko to co sie o Tobie dowiedzial? Przeciez to jakby na wlasne zyczenie wpuscic rabusia na salony...
        • morrison9 Re: zaburzenia erekcji 04.02.15, 16:42
          Zespół ML???
          Zespół madonny i ladacznicy?
          Przecież on polega na tym, że facet jednak kobiety klasyfikuje jako te do seksu a inne jako te 'czyste' (żona) których się nie bruka.
          A ja chcę wyuzdanej stałej partnerki (żony)
          A co ten rabuś może zrobić jak się go w puści na salony?

          • sabat.77 Re: zaburzenia erekcji 04.02.15, 18:31
            morrison9 napisał:

            > A co ten rabuś może zrobić jak się go w puści na salony?

            To już zależy od inteligencji, pomysłowości i stopnia zdeprawowania rabusia. Na przykład:
            www.youtube.com/watch?v=MF7IiAUdav0
            • morrison9 Re: zaburzenia erekcji 04.02.15, 20:06
              Nie bardzo rozumiem.
              Oszukanym można zostać również w każdej innej sytuacji jeśli tylko podejmuje się jakąś życiową aktywność i wchodzi w interakcje z innymi ludźmi.
              Można zostać wykorzystanym finansowo, emocjonalnie itd.
              Można zostać oszukanym w interesach jeśli chce sie je prowadzić i można ich nie prowadzić jeśli chce się mieć stuprocentową pewnośc, że nie będzie się oszukanym.
              Można też po prostu kalkulować ryzyko i akceptować je na jakimś poziomie.
              Ale tak czy siak nie rozumiem jaki to maa związek z moimi oczekiwaniami wobec kobiety.
              • sabat.77 Re: zaburzenia erekcji 04.02.15, 20:41
                Ale inne jest ryzyko gdy robisz interesy ze szwajcarskim bankiem, a inne gdy pozyczasz kase od chlopakow z ferajny.
                Inaczej ryzykujesz idac na spacer, inaczej skaczac na bungee w niepewnym miejscu i towarzystwie a jeszcze inaczej idac powspinac sie na zakazane gorskie stoki zima.
                Wszystko to kalkulacja ryzyka, ale jesli dazysz do ukladow z zepsutymi ludzmi to moim zdaniem chujowo to ryzyko kalkulujesz. Nie moja sprawa w sumie.
                • morrison9 Re: zaburzenia erekcji 04.02.15, 20:49
                  Chyba różnie rozumiemy słowo "zepsuty"
                  Wyraźnie podkresliłem że chodzi o aspekt obyczajowo seksualny a nie etyczny.
                  W sprawach pozaseksualnych jestem dosyć wymagający i odpuszczam współpracę z osobami zachowującymi się nieetycznie nawet jeśli wiem, że nic mi nie grozi bo się zabezpieczyłem.
                  Ale odpuszczam bo nie chcę promować i nagradzać pewnych łamania zasad.
                • hello-kitty2 Re: zaburzenia erekcji 04.02.15, 21:45
                  sabat.77 napisał:

                  > jesli dazysz do ukladow z zepsutymi ludzmi t
                  > o moim zdaniem chujowo to ryzyko kalkulujesz.

                  Nie lepiej dopytac Sabat zamiast sie madrowac po proznicy?:

                  morrison9 napisał:

                  > Zepsucie obyczajowe kobiety = męskie podejście do seksu
                  • morrison9 Re: zaburzenia erekcji 04.02.15, 22:20
                    Mam tu zrobić listę praktyk, zachowań i upodobań?
                    Wiesz. Może nie na tym etapie.
                    W innym wątku starałem się w miarę konkretnie wymienić przyczyny, dla których nie mam powodów uważać sie za mało interesującego mężczyznę i zostało to odebrane jako autoreklama czy wręcz anons.
                    Nie żeby mnie to jakoś dotkneło ale jak się produkuję to chciałbym mieć perspektywy, że odbiorca odbierze to zgodnie z moimi intencjami a nie będzie wywracał moja wypowiedź na lewą stronę.
                    • marek.zak1 Re: zaburzenia erekcji 04.02.15, 22:26
                      morrison9 napisał:

                      > W innym wątku starałem się w miarę konkretnie wymienić przyczyny, dla których nie mam powodów uważać sie za mało interesującego mężczyznę i zostało to odebrane jako autoreklama czy wręcz anons.

                      Masz dużo atutów, kasa, firma, zdolnośc zwiazkową. Nie wiadomo jak wyglądasz, ale skoro otrzymujesz propozycje, zakladam, że OK. Tylko, co dalej? Masz karty, ale trzeba jeszcze nimi coś wygrać. Znałem wielu ludzi z dobrymi kartami, którzy niewiele ugrali. Obys do nich nie dołączył.
                    • hello-kitty2 Re: zaburzenia erekcji 04.02.15, 23:06
                      morrison9 napisał:

                      > Mam tu zrobić listę praktyk, zachowań i upodobań?
                      > Wiesz. Może nie na tym etapie.
                      > W innym wątku starałem się w miarę konkretnie wymienić przyczyny, dla których n
                      > ie mam powodów uważać sie za mało interesującego mężczyznę i zostało to odebran
                      > e jako autoreklama czy wręcz anons.
                      > Nie żeby mnie to jakoś dotkneło ale jak się produkuję to chciałbym mieć perspek
                      > tywy, że odbiorca odbierze to zgodnie z moimi intencjami a nie będzie wywracał
                      > moja wypowiedź na lewą stronę.

                      Jakos mistrzowie sztuki nie martwili sie jak zostana odebrane ich dziela, po prostu tworzyli. Kazdy odbiorca ma prawo do wlasnej interpretacji. Tworca pouczajacy odbiorce jak ma byc odbierany, pfi tego jeszcze nie bylo ;) To nie tworz.
                      • morrison9 Re: zaburzenia erekcji 05.02.15, 08:38
                        Nie jestem żadnym "mistrzem" ani nie aspiruję do tego by takim być.
                        Mam pewne poglądy dotyczace tej sfery i gotowośc do ich obrony.

                        Ale nie rozmawiam na takie tematy "u cioci na imieninach" i z podobnych powodów jakoś odechciało mi się dzielenia takimi informacjami tutaj w tym momencie.
                        Nie jestem tutaj częstym gościem ale nie pojawiłem się tutaj wczoraj.
                        Kiedyś w przeszłości już się tu trochę udzielałem.
                        Jeśli Cię to interesuje poszukaj moich dawnych postów.
                        Jeśli Ci się nie chce to nie dziw się, ze mi się nie chce produkować.

                        A jeśli już miałbym wymieniac listę moich upodobań i praktyk to wlałbym wyjśc od pytań ogólnych: dlaczego mężczyźni cechują sie pewnymi upodobaniami, zachowaniami, postawami, dlaczego kobiety zazwyczaj cechują sie innymi itd.
                        Nie oczekuję od interlokutora zgodności z moimi poglądami bo wtedy trudno by było mówić o polemizowaniu, dyskusji.
                        Ale dobrze byłoby wcześniej określić pewną bazę pojęć i wspólny język, żeby rozmowa miała sens.
                      • urquhart być miłym w związku gdzie partner nie ma ciągle o 05.02.15, 10:00
                        Ja mam pytanie Kitty o ten fałsz bycia miłym zawsze.
                        Sama pisałaś i nie tyko ty że bez seksu jesteś rozdrażniona i masz wkurw.
                        Jak można być miłym w związku gdzie partner nie ma ciągle ochoty na seks?
                        W dodatku babki na równoległych forach rozpisująsie o przemocowcach facetach jak mają mieć ochotę jak oni są niemili rozdrażnieni i że to szantaż emocjonalny :)
                        • hello-kitty2 Re: być miłym w związku gdzie partner nie ma cią 05.02.15, 11:52
                          urquhart napisał:

                          > Ja mam pytanie Kitty o ten fałsz bycia miłym zawsze.
                          > Sama pisałaś i nie tyko ty że bez seksu jesteś rozdrażniona i masz wkurw.

                          Nigdy tak nie pisalam. Pisalam odwrotnie. Seks/pozadanie dla mnie jest scisle zwiazane z obiektem. Jesli obiektu nie ma wycisza mi sie libido i spi. Bez seksu moge zyc spokojnie z rok. Jezeli partner zalozmy mnie nie chce, przestaje byc obiektem seksulanym rowniez dla mnie i znowu nastepuje uspienie libido. Nie umialbym nigdy pozadac kogos kto mnie nie pozada, jak babki tu czesto pisza o swoich mezach zeby sie naprawili. Ja zadnych napraw nie potrzebuje, bo jak tylko widze, ze kogos nie podniecam to u mnie automatem nastepuje rowniez jak reka odjal i znowu powrot do uspionego libido. Moje libido sluzy mnie, a nie ja jemu. Nie zeby to byla jakas moja w tym zasluga. Ot biologia mi sprzyja. Jedynie z czym moge miec problem to z brakiem bliskosci. Ale tu ewentualnie dziala przykrywajaco zapierdol w innych dziedzinach zycia.

                          Wiec nie pomoge. Pytasz zla osobe.
                    • zawle Re: zaburzenia erekcji 05.02.15, 08:51
                      morrison9 napisał:

                      > Mam tu zrobić listę praktyk, zachowań i upodobań?
                      > Wiesz. Może nie na tym etapie.
                      > W innym wątku starałem się w miarę konkretnie wymienić przyczyny, dla których n
                      > ie mam powodów uważać sie za mało interesującego mężczyznę i zostało to odebran
                      > e jako autoreklama czy wręcz anons.
                      > Nie żeby mnie to jakoś dotkneło ale jak się produkuję to chciałbym mieć perspek
                      > tywy, że odbiorca odbierze to zgodnie z moimi intencjami a nie będzie wywracał
                      > moja wypowiedź na lewą stronę.

                      Nie rób scen. Ja się nie fochuję że w mojej wypowiedzi zrozumiałeś tylko słowo "anons". Nie fochuję się że posiadasz inna wrażliwość i poczucie humoru. Raczej dowiedziałam się że pisząc do Ciebie, muszę tłustym drukiem podkreślić meritum oraz starać się nie używać zwrotów które Cię zahaczą. O ile nie będę akurat chciała Cię podkręcić, żeby stracił orientację w rozmowie;)

                      • urquhart ośmieszanie 05.02.15, 09:22
                        zawle napisała:
                        > Nie rób scen. Ja się nie fochuję że w mojej wypowiedzi zrozumiałeś tylko słowo
                        > "anons". Nie fochuję się że posiadasz inna wrażliwość i poczucie humoru.

                        Ja czuję że chodzi o coś więcej w morrisonowi.
                        Generalnie jak wrażliwi faceci werbalizują tu swoje wątpliwości, skrupuły i poczucie krzywdy są ośmieszani i szufladkowani że są nieudacznicy i mazgaje.
                        Jak próbują przedstawić że nie jest takie proste że radzą sobie mimo tego, to jest to ośmieszane jako konfabulawanie, czy jak tu manipulowanie pod anons.
                        Masz w tym swój udział zawle.
                        • zawle Re: ośmieszanie 05.02.15, 11:11
                          urquhart napisał:
                          > Ja czuję że chodzi o coś więcej w morrisonowi.
                          > Generalnie jak wrażliwi faceci werbalizują tu swoje wątpliwości, skrupuły i poc
                          > zucie krzywdy są ośmieszani i szufladkowani że są nieudacznicy i mazgaje.

                          Stara zasada...jak coś się sprawdza..ró tego więcej. Jak się nie sprawdza, nie rób tego. I czemu wrażliwość to zaraz bycie Alutką?;) Czemu zgoda na wrażliwość to zgoda na marudzenie, szukanie winnych i ciągłe ustawianie się w roli zdeterminowanego?

                          > Jak próbują przedstawić że nie jest takie proste że radzą sobie mimo tego, to j
                          > est to ośmieszane jako konfabulawanie, czy jak tu manipulowanie pod anons.
                          > Masz w tym swój udział zawle.

                          Anons dla kobiet które go potem potraktują instrumentalnie i egoistycznie. Po raz kolejny mówię. Gdybym o sobie pisała jako o blondynie z dużym cycem, to nie dziwne że lepiliby się faceci lecący na blondyny z cycem, a nie miłośniczki SF. Logika.
                          • morrison9 Re: ośmieszanie 05.02.15, 11:24
                            Ale ja akurat nie marudzę. Nie jest to moim celem.
                            Lubię dyskusje. Lubie poznawać zdanie ludzi innych niż ja.
                            Często czytam "Wysokie Obcasy" bo to daje mi jakąś wiedzę na temat kobiecego postrzegania świata.
                            Czasem słucham Radia Maryja bo to mnie jako ateiście daje doskonałą okazję do zetknięcia się z zupełnie inną niż moja percepcją rzeczywistości.
                          • mabelle2000 Re: ośmieszanie 05.02.15, 11:29
                            zawle napisała:

                            > Stara zasada...jak coś się sprawdza..ró tego więcej. Jak się nie sprawdza, nie
                            > rób tego.

                            No chwila, ale przeciez mezczyzni tak chlubia sie swoja zadaniowoscia, determinacja, umiejetnoscia logicznego myslenia ... No co kurna, to juz u nich przestalo dzialac ???

                            > Czemu zgoda na wrażliwość
                            > to zgoda na marudzenie, szukanie winnych i ciągłe ustawianie się w roli zdeter
                            > minowanego?

                            Nie marudz Zawle, tak wyraza sie ich meskosc. Musisz wiec uznac biadolacego, marudzacego i zwalajacego na innych za WRAZLIWEGO. A jak Ci sie nie podoba, to spadaj na drzewo.
                            • zawle Re: ośmieszanie 05.02.15, 11:48
                              mabelle2000 napisała:> Nie marudz Zawle, tak wyraza sie ich meskosc. Musisz wiec uznac biadolacego, ma
                              > rudzacego i zwalajacego na innych za WRAZLIWEGO. A jak Ci sie nie podoba, to sp
                              > adaj na drzewo.

                              No nie podoba....idę się napić;)
                        • mabelle2000 Re: ośmieszanie 05.02.15, 12:04
                          urquhart napisał:

                          > Generalnie jak wrażliwi faceci werbalizują tu swoje wątpliwości, skrupuły i poc
                          > zucie krzywdy są ośmieszani i szufladkowani że są nieudacznicy i mazgaje.

                          Bo wrazliwych kobiet to tu jak na lekarstwo, nie moga wiec oberwac, bo ich tu nie ma ;-)
                          A tak na serio, to jestem gleboko przekonana, ze gdyby ktorys z tych panow wrazliwych, udal sie na terapie do psychologa, to zostalby ukierunkowany na zmane SIEBIE, a nie partnerki. Oczekiwanie, ze najpierw powinna zmienic sie ta wredna baba, ktora zatruwa mi zycie jest nierealne. Bo zmienic druga osobe moge tylko wtedy jesli najpierw sama zmienie swoje postepowanie wobec niej, inaczej sie nie da.

                          > Jak próbują przedstawić że nie jest takie proste że radzą sobie mimo tego, to j
                          > est to ośmieszane jako konfabulawanie, czy jak tu manipulowanie pod anons.

                          Nie odbieraj nam, prosze, radosci pozartowania sobie. Akurat posty tego pana sa tak specyficzne, ze geba sie sama smieje ;-)
                        • hello-kitty2 Re: ośmieszanie 05.02.15, 12:12
                          urquhart napisał:

                          > Ja czuję że chodzi o coś więcej w morrisonowi.
                          > Generalnie jak wrażliwi faceci werbalizują tu swoje wątpliwości, skrupuły i poc
                          > zucie krzywdy są ośmieszani i szufladkowani że są nieudacznicy i mazgaje.

                          Uwazam, ze lepiej byc twardym wiec utwardzanie nie zaszkodzi. Ja tam swojego syna utwardzam jak sie da i sie nad nim nie lituje. Dlaczego mam robic wyjatki dla doroslych chlopow. To przeciez nie fair w stosunku do mojego syna. Skonczcie z ta wrazliwoscia. Kazdy moze sie zmienic, chyba, ze preferujesz pielegnowanie ulomnosci. Wrazliwosc w zyciu Ci nie pomoze ani kobiet Ci nie przyniesie wiec POZBADZ sie jej, zminimalizuj. Tez kiedys bylam beksa lala, zmienilam sie. Mazgajow, wrazliwcow i innych jeczydup nikt nie lubi. Zycie jest za ciezkie by pozwalac sobie na taki luksus jak wrazliwosc.

                          > Jak próbują przedstawić że nie jest takie proste że radzą sobie mimo tego, to j
                          > est to ośmieszane jako konfabulawanie, czy jak tu manipulowanie pod anons.
                          > Masz w tym swój udział zawle.

                          Bo tu przylazicie po support do obcych kobit. Niech Was wspieraja Wasze malzonki, jak wsparcia potrzebujecie. A jak macie wsparcie w domu i jeszcze tu chcecie na dokladke to sie Wam w dupach przelewa. Co mam wspolczuc jakiemus morrisonowi co ma kobit na peczki? Niby czego? Ze go smuca z nimi rozmowy? To niech zapina je w ciszy, a rozmawia se pozniej z kolegami.
                          • morrison9 Re: ośmieszanie 05.02.15, 12:23
                            Nie wiem jak inni mężczyźni ale ja tam jakoś nie domagam się specjalnej akceptacji dla wrażliwości.
                            Raczej akceptacji dla szczerości, otwartości i bezpośredniości.



                          • urquhart "Każda z was pragnie faceta który by was wkurzał" 05.02.15, 17:53
                            hello-kitty2 napisała:
                            > a doroslych chlopow. To przeciez nie fair w stosunku do mojego syna. Skonczcie
                            > z ta wrazliwoscia. Kazdy moze sie zmienic, chyba, ze preferujesz pielegnowanie
                            > ulomnosci.

                            Jak piszesz takie rzeczy od razu przypomina mi sie trafność fragmentu Stricty Seksual (2008) gdzie dwie bogate singielki wynajmują sobie budowlańców do ruchania.
                            Nie sądzisz Kitty że każdy facet powinien sobie to zakodować , zasadę skuteczności ujętą na miarę budowlańca:
                            "Kobiety lubią być traktowane jak gówno, dlatego są kretynkami (...) Każda z was pragnie faceta który by was wkurzał. Takiego którego można naprawić(...) Wiesz jaka jest najczęstsza pretensja kobiety do mężczyzny: Jesteś zbyt miły.(...) "
                            www.youtube.com/watch?v=BQYq9rVFtaQ#t=2206
                          • sabat.77 Re: ośmieszanie 05.02.15, 22:06
                            Meska wrazliwosc ma swoj fanclub wsrod kobiet, wcale niemaly. Rzecz w tym, ze wrazliwoscia czesto okresla sie biernosc, tchorzostwo, neurotycznosc i wyuczona bezradnosc. Cechy te nie maja doslownie nic wspolnego z wrazliwoscia. Stad pomieszanie pojec i konflikt w waszej dyskusji.
                            • marek.zak1 Re: ośmieszanie 05.02.15, 22:23
                              sabat.77 napisał:

                              > Meska wrazliwosc ma swoj fanclub wsrod kobiet, wcale niemaly. Rzecz w tym, ze w razliwoscia czesto okresla sie biernosc, tchorzostwo, neurotycznosc i wyuczona
                              > bezradnosc. Cechy te nie maja doslownie nic wspolnego z wrazliwoscia. Stad pomieszanie pojec i konflikt w waszej dyskusji.

                              Właśnie ja z tym walczę. Wrażliwośc to nie bierność i słabość, tylko wyczuwanie i rozumienie potrzeb innych. Cieszę się, że mnie rozumiesz. Dawni rycerze byli wrazliwi, ale to nie przeszkadzało im ucinać głowy wrogom.
                      • morrison9 Re: zaburzenia erekcji 05.02.15, 09:24
                        Nie fochuję.
                        Ale trochę mnie to zdeprymowało.
                        Chciałem ustalić pewne fakty, "bazę" do dyskusji i szybko przejść dalej do istoty sporu a zostałem niejako zmuszony do składnia dodatkowych "wyjaśnień" i oddalenia się od istoty mojego przekazu.
                        • hello-kitty2 Re: zaburzenia erekcji 05.02.15, 12:19
                          morrison9 napisał:

                          > Nie fochuję.
                          > Ale trochę mnie to zdeprymowało.
                          > Chciałem ustalić pewne fakty, "bazę" do dyskusji i szybko przejść dalej do isto
                          > ty sporu a zostałem niejako zmuszony do składnia dodatkowych "wyjaśnień" i odda
                          > lenia się od istoty mojego przekazu.

                          I to Cie powstrzymuje przed przejsciem do istoty sporu? ;) Jak masz cos do przekazania to przekazuj, a nie zastanawiaj sie jak to zostanie odebrane. Jedyne co Cie powinno interesowac to czy masz cos do przekazania czy nie?

                          Co Wy tu przychodzicie po akceptacje czy co???
      • hello-kitty2 Re: zaburzenia erekcji 04.02.15, 20:23
        morrison9 napisał:

        > Eee tam.
        > Nie w tym problem :-)
        > Chodzi o to, ze dla mnie kobieta musi być do szpiku kości zepsuta (w sensie sek
        > sualnie-obyczajowym)
        > Inaczej mnie nie kręci psychicznie :-)
        > I nie ma znaczenia czy mi "pała furgocze jak ruski wentylator"
        > Jak podejrzewam, ze mam do czynienia z tzw. "porządną kobietą" to mi się odechc
        > iewa psychicznie.
        > Erekcja o niczym nie przesądza :-)

        Na czy polega zepsucie obyczajowe? Moge zapytac co kreci Cie w zepsutej kobiecie?
        • morrison9 Re: zaburzenia erekcji 04.02.15, 20:45
          Cóż.
          To temat na długa dyskusję.
          W praktyce muszę odwołać się do kilku skrótowych haseł i liczyć na to, że zostaną odebrane przez Ciebie zgodnie z moimi intencjami i skojarzeniami:
          Pierwsze skojarzenie - skrót myślowy:
          Zepsucie obyczajowe kobiety = męskie podejście do seksu

          Co mnie kręci w takiej kobiecie?
          Tak na szybko 2 punkty:
          1) Zepsutych kobiet jest mniej. Tzw. "porządne" kobiety występują w nadpodaży wiec to żadna atrakcja (dla mnie) i do tego sa przewidywalne osobowościowo (wg mnie) Kobiety "zepsute" sa rzadszym zjawiskiem więc bardziej wg mnie wartym zainteresowania
          2) Przy zepsutej kobiecie nie muszę być skrępowany. Mogę czuć się swobodnie, być otwarty. "Zepsucie" seksualne kojarzy mi się także z otwartością intelektualną a ta jest cechą bardzo przeze mnie poszukiwaną.
          • mabelle2000 Re: zaburzenia erekcji 04.02.15, 20:51
            morrison9 napisał:

            > 1) Zepsutych kobiet jest mniej. Tzw. "porządne" kobiety występują w nadpodaży w
            > iec to żadna atrakcja (dla mnie) i do tego sa przewidywalne osobowościowo (wg m
            > nie) Kobiety "zepsute" sa rzadszym zjawiskiem więc bardziej wg mnie wartym zain
            > teresowania

            Eee, to Ty normalnej kobiety szukasz, a zanecasz jakbys szukal takiej co marzy, zeby jej w pupe wsadzic pacholek amsterdamski.
            • morrison9 Re: zaburzenia erekcji 04.02.15, 21:00
              No widzisz. niestety masz inne skojarzenia z pewnymi słowami więc tłumaczenie na skróty nie działa.
              Po pierwsze nie lubię i unikam słowa "normalny/-a" i "nienormalny"
              Ma zbyt wiele znaczeń i niewiele mówi o danym obiekcie (ew. osobie)
              Po drugie fizjologia to drugorzędna sprawa. Kobiecie z ciasnym tyłkiem nie włożę nawet palca w pupę nie mowiąc już pachołku amsterdamskim.
              Ale ciągle może być kobietą zepsutą.
              Tu chodzi o "psyche", o to co w głowie.
              O przełamywanie oporów mentalnych a nie fizycznych.
              • mabelle2000 Re: zaburzenia erekcji 04.02.15, 21:05
                morrison9 napisał:

                > No widzisz. niestety masz inne skojarzenia z pewnymi słowami więc tłumaczenie n
                > a skróty nie działa.

                No dobrze, zapytam wprost, w ktorej klasie gimnazjum jestes ? ;-)
                • morrison9 Re: zaburzenia erekcji 04.02.15, 21:18
                  Mam 43 lata. Tzn w tym roku skończę 44.
                  Nie wierzysz?
                  Świetnie.
                  To się załóżmy. Najlepiej o jakąś konkretną kwotę.
                  Sumę, którą wygram będziesz musiała wpłacić na cele charytatywne.
                  Metoda ustalenia zwycięzcy do ustalenia.
                • agus-ia76 Re: zaburzenia erekcji 05.02.15, 10:11
                  To tylko naturalna kolej rzeczy, kobieta około 40.ma swoją najlepszą formę a pan już niestety kończy swoje lata świetności, ale po to są wizyty u specjalistów i odpowiednie wspomaganie.
                  • marek.zak1 Re: zaburzenia erekcji 05.02.15, 10:37
                    Agus-i-a 76 napisała
                    To tylko naturalna kolej rzeczy, kobieta około 40.ma swoją najlepszą formę a pan już niestety kończy swoje lata świetności, ale po to są wizyty u specjalistó w i odpowiednie wspomaganie.

                    Zaniedbana / roztyta pani około 40 jest tyle samo warta seksualnie jak zaniedbany / roztyty pan w tym samym wieku. Trzeba dbać o siebie, ćwiczyć stosować odpowiednia dietę a a pani bedzie atrakcyjna a facet sprawny.
                  • morrison9 Re: zaburzenia erekcji 05.02.15, 10:38
                    Kobieta po 40 ma najlepszą formę?
                    Żartujesz.
                    Po 40-tce (lub wczesniej) kobiecie zmieniają się priorytety, zmienia hierarchia wartości itd.
                    Ale to nie ma nic wspólnego z formą.
                    Kobieta może uprawiać seks z 10 męzczyznami po kolei zarówno jak ma 20 lat jak i wtedy gdy ma 40.
                    • midnight_lightning Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 22:38
                      @morrison9
                      "Po 40-tce (lub wczesniej) kobiecie zmieniają się priorytety, zmienia hierarchia wartości itd.
                      Ale to nie ma nic wspólnego z formą."



                      Nie powiem, rzeczywiście, kobiety po 40-ce są super, stykając się z takimi i czytając anonse w stylu
                      -"szukam czułego wrażliwca" lub
                      - "witam,a moze tutaj jest wartosciowy pan ,domator w wieku 43-50 lat-do stalego zwiazku? dodam jeszcze ze moze byc impotent..byle mial dobre serce"

                      to pękam ze śmiechu, a śmiech to przecież zdrowie. Skąd taka nagła zmiana priorytetów po 20 latach deprecjonowania tych wrażliwców? czyżby odrobinkę poczuły te uczucie odrzucenia, tak znajome wielu młodym, w szczytowej formie mężczyznom? poczują i więcej.

                      Co tu kryć, kobiety nie mają ani odrobiny honoru i przyzwoitości, wbrew rzeczywistości jęczą coś o tym, że "przecież w młodosci wszyscy się seksili ze wszystkimi". Ba, mają też w wysokim stopniu posuniętą sklerozę. Są takie panie, które, jak się dobrze dopytać, całe życie spędziły z bandziorami, "sportowcami" itp, a jednak uparcie bredzą, że "całe życie szukałam takiego wrażliwego, czułego, dobrego faceta".

                      No tak, obiegowe stwierdzenie, że "życie zaczyna się po 40-ce" nabiera w tym świetle nowego znaczenia:)

                      -----------------------------------------------------------------------------------------------

                      W palącej kwestii seksu analnego - na podstawie wielu rozmów z kobietami można wysnuć następujące wnioski. Samiec alfa nie pyta, nie prosi, po prostu bierze, z analem jest tak samo. Bez przygotowania, bez żelu, z zaskoczenia. 50% kobiet przyznaje się do kontaktów analnych, a ile się nie przyznaje? Zasada Pareto daje wartość graniczną - 80%. Ile kobiet czerpie satysfakcję z seksu analnego? malutko, reszta ma uraz, nad którym trzeba sporo popracować. I to wyraźnie pokazuje, że kobietom wcale to a wcale nie zależy na orgazmach, skoro tak chętnie do seksu preferują samców alfa - wyjątkowych partaczy w tym temacie. To nie orgazm jest ważny, lecz odczucie bycia zdominowaną, używaną, poczucia, że nie jest miło.
    • haneke_29 Re: zaburzenia erekcji 05.02.15, 12:22
      A ja myślę, że tu naprawdę dużo zależy od pracy. Jak chłop ma mega odpowiedzialną, wymagającą i stresującą pracę, pracuje po 10-14 godzin dziennie, śpi po 6 godzin to za cholerę nie będzie demonem seksu. Pomijając psychopatów, socjopatów i wybitnych niewrażliwców vel prymitywów. Do tego wszystkiego dodajmy jeszcze kredyt na 20-30 lat, najlepiej we frankach...
      Praca naprawdę inaczej wygląda dzisiaj niż 20-30 lat temu. Żyje się też inaczej, szybciej, trzeba stale olśniewać swoim stylem życia innych. To ma wpływ na wszystko. Nawet dzisiaj rozmawiałam z koleżanką, że pojawia się mnóstwo reklam coraz to nowych leków, w szczególności uspokajaczy. Jest ich o wiele więcej niż nawet jeszcze kilka lat temu.

      Kobieta, która nie rozumie tego wszystkiego jak najbardziej może działać na faceta kastrująco, imho.
      Faceci sami widzą, że jest gorzej niż kiedyś, że nie stają na wysokości zadania. Jeśli dojdą do tego pretensje, żale, ciągłe artykułowanie niezaspokojenia ze strony kobiety to klops gotowy.
      • marek.zak1 Re: zaburzenia erekcji 05.02.15, 12:32
        haneke_29 napisał(a):

        > Praca naprawdę inaczej wygląda dzisiaj niż 20-30 lat temu. Żyje się też inaczej, szybciej, trzeba stale olśniewać swoim stylem życia innych.

        Bo jak nie olśniewasz to....?
        • haneke_29 Re: zaburzenia erekcji 05.02.15, 13:23
          Ludzie wy naprawdę nie rozumiecie słowa metafora? Cieżko zrozumieć, że pisałam ogólnie?

          Brak umiejętności zrozumienia słowa pisanego - kolejna przypadłość naszych czasów... :)
          • mabelle2000 Re: zaburzenia erekcji 05.02.15, 18:02
            haneke_29 napisał(a):

            > Ludzie wy naprawdę nie rozumiecie słowa metafora? Cieżko zrozumieć, że pisałam
            > ogólnie?
            >
            > Brak umiejętności zrozumienia słowa pisanego - kolejna przypadłość naszych czas
            > ów... :)

            W takim razie zapytam- jaki jest nie metaforyczny sens zdania :
            " Żyje się też inaczej, szybciej, trzeba stale olśniewać swoim stylem życia innych."
            Bylabym wdzieczna za wyjasnienie.
            • haneke_29 Re: zaburzenia erekcji 10.02.15, 12:56
              Nie metaforyczny sens zdania " Żyje się też inaczej, szybciej, trzeba stale olśniewać swoim stylem życia inn
              > ych." to na przykład nie zakredytowanie się "pod korek" na wypasione mieszkanko w nowym budownictwie tylko kupienie mniejszego/skromniejszego/ w starszym budownictwie na mniejszy kredyt, bądź z niższą ratą kredytu. Wtedy człowiek "nie musi" siedzieć w paskudnej acz dochodowej pracy, tylko może poszukać czegoś innego.
      • twojabogini MAD MAN 10.02.15, 14:16
        haneke_29 napisał(a):

        > A ja myślę, że tu naprawdę dużo zależy od pracy. Jak chłop ma mega odpowiedzial
        > ną, wymagającą i stresującą pracę, pracuje po 10-14 godzin dziennie, śpi po 6 g
        > odzin to za cholerę nie będzie demonem seksu.

        Wszystkim żonom sądzącym, że ich "chłop" pracuje ciężko 10-14godzin na dobę polecam serial Mad Man - który uświadomi im na czym ciężka praca ich męża polega i skąd się biorą jego zaburzenia erekcji.

        > Praca naprawdę inaczej wygląda dzisiaj niż 20-30 lat temu. Żyje się też inaczej
        > , szybciej, trzeba stale olśniewać swoim stylem życia innych.

        Serial dotyczy lat 60-tych i tez jest m.in. o tym, ze trzeba szybciej i więcej pracować i olśniewać innych.

        Nie trzeba nikogo olśniewać. Zakładając rodzinę warto przystopować z pracą, na rzecz czasu dla rodziny, niezależnie czy się jest mamą czy tatą. W d... mam czy kogoś olśniewam, raczej nie, moje mieszkanie nie jest po generalnym remoncie, jeździmy (tylko kiedy mus) przeszło 15 -letnim francuzem. Nie kupujemy ubrań z najnowszych kolekcji, nie mamy tony najnowszych gadżetów. Za to mamy czas dla siebie, na swój rozwój, na bycie razem i nie wychowujemy emocjonalnych kalek. W ogóle nie wychowujemy, nie musimy - po prostu jesteśmy z dzieciakami.

    • midnight_lightning Re: zaburzenia erekcji 06.02.15, 17:42
      Tak, tak, nie inaczej, to impotencja na tle lękowym.

      Niedawno na forum przypomniano bezsporny fakt, że kobiety osiągają szczyt formy po 40-ce, stają się wtedy tak cudne, tak doskonałe w każdym calu, że zaskoczonym mężom z wrażenia opadają szczęki. Ba, nie tylko szczęki. To na bank wina kaligynefobii - lęku przed pięknymi kobietami.

      Łatwo to można zweryfikować, należy takiemu mężowi zaoferować do seksu o wiele mniej perfekcyjną, nie tak pięknie rozwiniętą jak żona panienkę w wieku 20 lat, najlepiej o nienachalnej urodzie.

      Taki lęk to nie tragedia, da się nad nim pracować, a krótką metę można się posiłkować alkoholem, który, jak wiadomo, zmniejsza poziom lęku. Warto więc, by żony zaopatrzyły domowy barek w odpowiednią ilość wina, tak, by nie zabrakło go w najbardziej nieoczekiwanym momencie.


      W grę wchodzą także i inne lęki. W przypadku męża, któremu żona przez lata udowadniała, że nie jest zainteresowana seksem akurat z nim, może się pojawić lęk przed ośmieszeniem. Jeśli więc taki mąż rozgląda się lękliwie po kątach i szuka wzrokiem ukrytej kamery, to widocznie uznał, że żonka do spółki z aktualnym ffriendem robią sobie z niego jaja. O dziwo, nie każdy chce być gwiazdą internetu. Skrupulatne przeszukanie pomieszczenia i wyjaśnienie, że ffriend znalazł sobie młodszą, z pewnością rozwieje podejrzenia męża.

      Mogą się też pojawić u tak zaskoczonego męża inne objawy: niepokoje natury egzystencjalnej i zaduma nad filozoficznymi reperkusjami Końca Świata, który to widocznie przed chwilą musiał nastąpić.
    • woxilo Re: zaburzenia erekcji 18.04.16, 13:54
      dfgfhfsgfdsfsddwfdr3a 18.04.16, 12:26
      Najlepsza jest Kamgra lub Viagra z apteki DoktorPotencja.com

      Dobry też jest żeń -szeń -korzeń życia - commed.polki.pl/zen-szen-vt14618.html
      Żeń-szeń[edytuj]
      Żeń-szeń właściwy
      Żeń-szeń właściwy: zdjęcie
      Systematyka[1]
      Domena eukarionty
      Królestwo rośliny
      Klad rośliny naczyniowe
      Klad Euphyllophyta
      Klad rośliny nasienne
      Klasa okrytonasienne
      Klad klad astrowych
      Rząd selerowce
      Rodzina araliowate
      Rodzaj wszechlek
      Nazwa systematyczna
      Panax ginseng C.A. Meyer 1843
      Bull. Phys.-Math. Acad. Petersb.
      Synonimy
      Aralia ginseng (C. A. Mey.) Baill.,
      Panax schinseng T. Nees[2]
      Commons Multimedia w Wikimedia Commons
      Żeń-szeń właściwy (Panax ginseng C.A. Meyer), nazywany także ginsengiem lub wszechlekiem ? gatunek reliktowej byliny z rodziny araliowatych. Dziko występuje w północno-wschodnich Chinach, na północy Półwyspu Koreańskiego, w Japonii i wschodniej części Rosji (Kraj Nadmorski i zlewnia rzeki Ussuri).
      Nazwa rośliny na Zachodzie pochodzi od chińskiej nazwy "rénsh?n" (??) oznaczającej "człowieka-korzeń", co nawiązuje do kształtu kłącza. W większości języków europejskich żeń-szeń jest określany jako "ginseng" ? łacińską transkrypcją chińskiej nazwy ustanowioną przez europejskich misjonarzy, którzy badali chińską medycynę i ziołolecznictwo. Polska nazwa "żeń-szeń" została zapożyczona z rosyjskiego i stąd bierze się głoska "ń", nie występująca w języku chińskim.

      pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBe%C5%84-sze%C5%84
    • woxilo Re: zaburzenia erekcji 22.04.16, 02:49
      janinkainka 21.04.16, 23:27
      to ma wpływać na brak erekcji ??? Poważnie ?? Mój chłop miał problemy z erekcją, brał erekton fast, ale ja zawsze byłam dominująca nie sądzę by to miało jakiś wpływ, po jakimś czasie przeszło mu i wszystko wróciło do normy.

      Ponieważ Psychika / Umysł / Duch Człowieka / Świadomość , ma największy wpływ na narządy płciowe
    • woxilo Re: zaburzenia erekcji 09.05.16, 12:52
      Przy zaburzeniach erekcji ,masarz członka jedną ręką ,ruchem posuwistym od moszny do żołędzia ,połączona czynność z oddechem ,i jednocześnike drugą ręką /dłonią uciskać mięsięń P.S. biegnącvhy od odbytu do podstawy członka ,według filozofii ezoterycznej 1-wsza czakra podstawy -Manipiura ,i siedlisko uśpionej energii psychicznej / seksualno-duchowej =Bosdkikej -Kundalini .
        • woxilo Re: zaburzenia erekcji 09.05.16, 13:37
          Ten Mięsień P.S. (Przepłwu Wzwyż Do Góry Gowy ,przez kręgosłup ,pobudzając po drodze nasz system nerwowy - ośrodki energetyczne -Czakra , Energii Seksualno - Psychicznej / Umysłowej = Kundalini
          ) uciskamy mocniej mięsięń u podstawy kręgosłupa i przytrzymujemy z dużą siłą ,jak dochodzi do orgazmu - wtedy nasienie / sperma nie wypływa na zewnątrz ciała .
    • woxilo Re: zaburzenia erekcji 13.05.16, 13:26
      fdsesrdrsfdeff 13.05.16, 12:41
      Najlepsza jest Kamaga z apteki DoktorPotencja.com

      Równie dobry jest ,okresowy masaż członka z apteki Doktor Kutasso alias Profesor Seksuologii Wielki Onanista .
    • brokersxtb Re: zaburzenia erekcji 02.07.20, 13:11
      moja żona też dostała ostatnio pier....a na punkcie seksu, ja mam prawie 50 i nie jestem już tak sprawny jak kiedyś, owszem biorę przed seksem czasami ten Prosent 600 po dwie tabletki i jest ok ale żona chce seksu kilka razy w tygodniu, ile mam łykać tego świństwa?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka