Dodaj do ulubionych

Męski świat widziany oczami kobiet.

14.02.15, 13:08
Jedną z rzeczy, które od dłuższego czasu nie przestają mnie fascynować i zaskakiwać jest kompletna niewiedza kobiet na temat tego jak wygląda świat oczami mężczyzny Jakie są męskie pragnienia, lęki, traumy mechanizmy kształtujące męskie postawy i zachowania.
Statystyczny, cywilizowany mężczyzna (chłopiec) zanim wejdzie w dorosłość (a także i później) ma nieustanie kładzione do głowy jakie sa kobiece potrzeby, że są zupełnie inne niż męskie, że są skomplikowane, że trzeba je szanować, że kobiece potrzeby są szlachetne, lepsze, wymagające dostosowania się do nich, że kobiety przeżywają coś czego mężczyźni nigdy nie doświadczą itd.
Trochę mi to przypomina kwestię gejsz.
Odkąd sięgam pamięcią każdy artykuł, program czy film na ten temat zaczyna zaczyna się od słów: "Wbrew powszechnemu mniemaniu gejsza nie jest po prostu typem ekskluzywnej prostytutki"
Na litość boską.
Jeśli na tym świecie jest jeszcze ktoś komu pozwolono wierzyć, ze gejsza jest typem ekskluzywnej prostytutki to ciekaw jestem jak mu się to udało :-)
Podobnie z kobiecym spojrzeniem na rzeczywistość wbijanym chłopcom i mężczyznom do głowy.
Jeśli na tym świecie są jeszcze cywilizowani mężczyźni którym nie uświadomiono, że "kobiety mają znacznie odmienny od męskiego system wartości, inne priorytety i pragnienia itd" to za prawdę, nie wiem jak im się udało uchować.
W druga stronę to nie działa.
Jedną z sytuacji kiedy po raz kolejny zostałem zaskoczony kobiecą ignorancją w kwestii zrozumienia przez kobiet męskiej psychiki była dyskusja (na innym forum) na temat spotu będącego w zamierzeniu reklamą społeczną.
www.upworthy.com/a-french-film-showing-men-what-being-a-woman-feels-like-kinda?g=ag
Spot był skierowany głównie do mężczyzn i miał w zamierzeniu uświadomić mężczyznom jak złym, nieprzyjemnym zjawiskiem jest seksizm, molestowanie i patriarchat.
Spot z tego co pamiętam była nakręcony przez kobiety i moim zdaniem przekonać mógł tylko kobiety (czyli osoby już przekonane). Uważałem, że koncepcja filmu kompletnie ignoruje męski system wartości męskie priorytety i potrzeby.
Natomiast większość kobiet ku memu nieskrywanemu zdziwieniu była zachwycona tym filmem i wyrażała głębokie przekonanie o jego skuteczności.
Jedyną kobietą, która zechciała wsłuchać się w moje obiekcje i zadawała pytania zamiast wpadać w bezkrytyczny zachwyt była rekreativa.
Za co mam do niej duży szacunek.
Warto obejrzeć uważnie cały film bo jest arcyciekawy choć kompletnie chybiony.
Dostarcza natomiast ciekawej informacji na temat tego jak kobiety wyobrażają sobie męski świat.
A ściślej rzecz biorąc jak w ogóle go sobie nie wyobrażają :-)
Obserwuj wątek
    • anbale Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 13:19
      A jak wygląda kobiecy świat widziany oczami mężczyzn?
      Ja też się regularnie zalamuję czytając niektórych facetów, brednie które płodzą.
      Akurat miałam okazję umierać z miłości, i nawet nie był to milioner, samiec alfa ani troglodyta, a wciąż muszę odbierać komunikat jaką to jestem zimną suką niezdolną do bezinteresownej miłości.
      No i co?
      Mam siąść i rozdzierać szaty? Po prostu świat jest pełen ignorantów płci obojga, i tyle. Żałosne już jest to wieczne użalanie się nad sobą w wykonaniu niektórych facetów.
      • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 13:25
        Ale ja chętnie korzystam z okazji by dowiedzieć się czegoś o kobietach.
        To nie tak, ze wiem o nich wszystko.
        Wręcz przeciwnie.
        Wiem, ze wielu rzeczy nie wiem.
        I jestem otwarty na NOWE informacje.

        Interpretujesz moje posty jako "użalanie się".
        Nie żartuj.
        Niektóre kobiety zarzucają mi przechwalanie się :-)
        • anbale Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 13:38
          Wiesz, większość mężczyzn interesuje życie duchowe, ale jedynie tych lasek z "pierwszej ligi urodowej", chcą być kochani, ale tylko przez te "najładniejsze w klasie". Życie emocjonalne armii niepozornych, nieśmiałych, szarych myszek mało kogo zajmuje, może czasem jakiegoś "konesera"...Więc nawet się nie wysilam, bo to nie ma sensu, daremny trud.
          To tak jakbym się uparła, że mnie interesuje tylko wyczesany właściciel międzynarodowej korporacji i za cholerę nie chciała przyjąć do wiadomość, że on tylko z modelkami się buja. Frustracja jak ta lala, i mam wrażenie, że z niektórych facetów tłucze ten brak przyjęcia do wiadomości swoich "proporcji" a za cholerę nie chcę zejść, w ich mniemaniu, niżej- bo to ich zwyczajnie nie kręci...
          • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 13:47
            Widzisz.
            Doskonale wiem o co Ci chodzi.
            Zarówno kobiety jak i mężczyźni kierują się w swoich wyborach dosyć przyziemnymi , ukształtowanymi biologicznie kryteriami.
            Różnica polega tylko na tym, że kobiece potrzeby i oczekiwania są obudowane znacznie lepszym PR-em i "nadbudową ideologiczną"
            PR męskich potrzeb jest wyjątkowo kiepski i są przedstawiane jako prostackie i przyziemne.
            • anbale Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 13:54
              Może zamiast sugerować się jakimiś PRami i filmikami z internetu zacznij poznawać żywych ludzi, żywe kobiety i ich realne problemy. To naprawdę wnosi o wiele więcej.
              • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 14:01
                Ja się nie "przejmuję" filmikami.
                Traktuję dyskusję o nim w takich samych kategoriach jak dyskusję o teorii względności i czarnych dziurach czyli jako dyskusję o czymś ciekawym.

                Ależ ja poznaję realne kobiety.
                Ja mogę nie sugerować się PR-em i schematami ale trudno mi zignorować fakt, ze kobieta ma na przykład głębokie przekonanie o wyższości jej potrzeb nad potrzebami mężczyzny.
                • anbale Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 14:15
                  Ja na przykład mogę powiedzieć, że trudno mi jako kobiecie zignorować fakt, że mężczyzna ma głebokie przekonanie o wyższości swoich potrzeb nad moimi. Nawet moje małżeństwo się rozpadło z tego powodu.
                  Ale dość głupie wydaje mi się rozciąganie tego na cały świat, jako uniwersalnego zjawiska.
                  Zależy jak trafisz, kolego, świat jest bardzo różnorodny. A skoro spotykasz wciąż takie same kobiety, to widocznie sam sobie jakoś ograniczasz horyzonty lub też masz skłonność do wpadania wciąż w te same schematy. Tylko, że to Twój problem, a nie świata.
                  • torado Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 21.02.15, 18:11
                    anbale napisała:

                    > Ja na przykład mogę powiedzieć, że trudno mi jako kobiecie zignorować fakt, że
                    > mężczyzna ma głebokie przekonanie o wyższości swoich potrzeb nad moimi. Nawet m
                    > oje małżeństwo się rozpadło z tego powodu.
                    > Ale dość głupie wydaje mi się rozciąganie tego na cały świat, jako uniwersalneg
                    > o zjawiska.
                    > Zależy jak trafisz, kolego, świat jest bardzo różnorodny. A skoro spotykasz wci
                    > ąż takie same kobiety, to widocznie sam sobie jakoś ograniczasz horyzonty lub t
                    > eż masz skłonność do wpadania wciąż w te same schematy. Tylko, że to Twój probl
                    > em, a nie świata.

                    świetnie napisane :-)
        • zyg_zyg_zyg Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 15:47
          > I jestem otwarty na NOWE informacje.

          A na rewidowanie starych?
          • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 16:29
            Też.
            A które z nich wg Ciebie powinienem zrewidować?
            • zyg_zyg_zyg Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 18:01
              > A które z nich wg Ciebie powinienem zrewidować?

              Nie wiem. Chciałam tylko wiedzieć, czy myślisz, że potrafisz.
              • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 18:04
                Oczywiscie że potrafię.
        • hello-kitty2 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 16:02
          morrison9 napisał:

          > Interpretujesz moje posty jako "użalanie się".
          > Nie żartuj.
          > Niektóre kobiety zarzucają mi przechwalanie się :-)

          A co ma sie ujednolicic? Wszystkie kobiety maja zaczac spiewac jednym glosem?

          A w ogole to po co podchodzisz do tematu meskich pragnien i potrzeb/meskiego swiata od dupy strony czyli od strony kobiet. Jak kobiety go widza? A jakie ma to znaczenie jak go widza. Masz cos do przekazania na temat swiata mezczyzn to to nam przedstaw. Sama chetnie sie dowiem cos na ten temat ale zamiast tego ciagle slysze, ze nie dowidze. Ale co mam zobaczyc? Jak widzi mezczyzn inna kobieta? A co mnie to obchodzi?
          • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 16:38
            > A co ma sie ujednolicic? Wszystkie kobiety maja zaczac spiewac jednym glosem?
            Nie.
            Ale może zwrócić uwagę na to, że inne kobiety inaczej widzą to co pisze więc i tak nie zadowolę wszystkich :-)
            > A w ogole to po co podchodzisz do tematu meskich pragnien i potrzeb/meskiego sw
            > iata od dupy strony czyli od strony kobiet. Jak kobiety go widza? A jakie ma to
            > znaczenie jak go widza.
            Bo najpierw trzeba sobie uświadomić swoją niewiedzę by móc się czegoś dowiedzieć.

            > Ale co mam zobaczyc? Jak widzi mezczyzn inna kobieta?
            Nie.
            Że męzczyżni mają inne potrzeby, inną perspektywę itd więc jeśli chce się z nimi dojść do porozumienia i stworzyć związek to dobrze by było tą męską perspektywę jakoś w swoich rachubach uwzględnić zamiast zamiatać ją pod dywan lub ją dezawuować.
            I że ta męska perspektywa nie jest w niczym gorsza (ani lepsza) od kobiecej perspektywy.

            No tak.
            Ale Ty nie chcesz stworzyć związku.
            No to w takim razie to nie do Ciebie :-)
            • rekreativa Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 16:43
              " Że męzczyżni mają inne potrzeby, inną perspektywę itd więc jeśli chce się z nim
              > i dojść do porozumienia i stworzyć związek to dobrze by było tą męską perspekty
              > wę jakoś w swoich rachubach uwzględnić zamiast zamiatać ją pod dywan lub ją dez
              > awuować."

              Sądzę, że na tym forum to już wszystkie zostałyśmy co do tego gruntownie uświadomione.
            • hello-kitty2 Re: Laduj input 14.02.15, 16:56
              morrison9 napisał:

              > Bo najpierw trzeba sobie uświadomić swoją niewiedzę by móc się czegoś dowiedzie
              > ć.

              Dla mnie bzdura. Ja siedze troche w jezykach. Jak sie rozpoczyna ich nabywanie? Wystarczy wystawic delikwenta na odpowiedni INPUT. Bo powiedz niemowlakowi circa 6 miesiecznemu zeby uswiadomil sobie swoja niewiedze jezyka pierwszego ;-)

              > Że męzczyżni mają inne potrzeby, inną perspektywę itd więc jeśli chce się z nim
              > i dojść do porozumienia i stworzyć związek to dobrze by było tą męską perspekty
              > wę jakoś w swoich rachubach uwzględnić zamiast zamiatać ją pod dywan lub ją dez
              > awuować.

              Zgadzam sie. A mozesz ja wreszcie przedstawic?

              > I że ta męska perspektywa nie jest w niczym gorsza (ani lepsza) od kobiecej per
              > spektywy.

              A kto w to w ogole wierzy? Na pewno nikt na tym forum.

              > No tak.
              > Ale Ty nie chcesz stworzyć związku.
              > No to w takim razie to nie do Ciebie :-)

              A czemu nie? W koncu mialam kilka nieudanych zwiazkow, w tym malzenski wiec moze sie dowiem czegos ciekawego. A zwiazek moze kiedys jakis utworze jak bede wolna i na swoim. Teraz nie mam ani warunkow ani glowy. Niemniej pamiec mam tak dobra, ze moge naskladowac tam kupe informacji na przyszlosc. W koncu gdyby tematy okolozwiazkowe mnie nie interesowaly to bym tu nie siedziala.
              • morrison9 Re: Laduj input 14.02.15, 18:14
                > Dla mnie bzdura. Ja siedze troche w jezykach.
                Po pierwsze to nie każda nauka odbywa się wg tego samego mechanizmu co nauka języka.
                Po drugie ludzie często dostają przeciwny INPUT i w dodatku wiedza dostarczona zgodnie z tym INPUT-em wydaje se działać.
                Problem w tym, ze to co działa w krótkiej perspektywie niekoniecznie musi działać w długiej itd.

                > Zgadzam sie. A mozesz ja wreszcie przedstawic?
                Ale co?
                Perspektywę? Potrzeby?
                Nie jestem monogamiczny na przykład (seksualnie).
                Uważam, ze większość mężczyzn nie jest ale znaczna część to ukrywa.
                Kobiety natomiast wierzą, że jedni męzczyźni są a inni nie i skupiają się by odróżnić jednych od drugich.
                Wg mnie bezcelowe (w wiekszości przypadków)

                > A kto w to w ogole wierzy? Na pewno nikt na tym forum.
                Tu jest może trochę lepiej z wzajemną damsko-męska empatią ale bynajmniej nie idealnie :-)

                > jak bede wol
                > na i na swoim.
                A w jakim sensie nie jestes wolna?
                > W koncu gdyby temat
                > y okolozwiazkowe mnie nie interesowaly to bym tu nie siedziala.
                No właśnie.
                Od związków się dystansujesz a jednocześnie zadajesz ludziom na forum dziwne pytania po co coś tam piszą. Tak jakby dyskusja rozumiana jako wartośc sama w sobie dla Ciebie byłą pojęciem obcym.
                Sam się zastanawiałem dlaczego tu jesteś.
                • ninek04 Re: Laduj input 14.02.15, 20:14
                  morrison9
                  > Perspektywę? Potrzeby?
                  > Nie jestem monogamiczny na przykład (seksualnie).
                  > Uważam, ze większość mężczyzn nie jest ale znaczna część to ukrywa.
                  > Kobiety natomiast wierzą, że jedni męzczyźni są a inni nie i skupiają się by od
                  > różnić jednych od drugich.
                  > Wg mnie bezcelowe (w wiekszości przypadków)

                  Ja się nie skupiam na monogamiczności mężczyzn, bo sama dochodzę do wniosku, że nie jestem monogamiczna,więc nie zależy mi tak za bardzo , by oni też tacy byli.A czy mężczyźni nie są monogamiczni? Oni o tym może i marzą i fantazjują, ale rzeczywistość te fantazje temperuje i osadza w ryzach.Choć zależy to w dużej mierze od środowiska, w którym się żyje.Ale to , że Ty masz pewne oczekiwania od kobiet i twierdzisz, że one tego nie potrafią zrozumieć, czy wziąć pod uwagę, to już kwestia umiejętności obustronnej komunikacji co do wyrażania własnych potrzeb.Uważam, że ta umiejętność i większa otwartość na "nowe"przychodzi z wiekiem .Człowiek ma wtedy coraz mniej do stracenia.

                  • marek.zak1 Re: Laduj input 14.02.15, 20:48
                    ninek04 napisała:

                    >
                    > Ja się nie skupiam na monogamiczności mężczyzn, bo sama dochodzę do wniosku, że nie jestem monogamiczna,więc nie zależy mi tak za bardzo , by oni też tacy byli.

                    Z punktu widzenia fizjologii nie jesteśmy monogamiczni, bo możemy kotłować się z innymi niż z partnerami. Każdy ogląda się za ,,ciachami". Jak sie nie ogląda, toznaczy, że seks jako taki juz go/ja nie interesuje.


                    .Uważam, że ta umiejętność i większa otwartość na "nowe"przychodzi z wiekiem .Człowiek ma wtedy coraz mniej do stracenia.

                    Jak człowiek jest w fajnym zwiazku ma tyle samo do stracenia, a jak nie jest, to nie traci niczego, oprócz kasy dla współmałżonka po rozwodzie.
                  • morrison9 Re: Laduj input 15.02.15, 09:07
                    > iA czy mężczyźni nie są monogamiczni? Oni o tym może i marzą i fantazjują, ale
                    > rzeczywistość te fantazje temperuje i osadza w ryzach.
                    Ta "rzeczywistość" która te fantazje temperuje sprowadza się zazwyczaj do czynników leżących poza męzczyzną: brak okazji, brak kobiet chętnych do współudziału w realizowaniu męskiej wizji poligamicznej natury, kategoryczna postawa stałej partnerki (jak mnie zdradzisz to C walizkę za drzwi wystawię) itd.

                    > to już kwestia umiejętności obustronnej komunikacji co do wyrażania własnych po
                    > trzeb.Uważam, że ta umiejętność i większa otwartość na "nowe"przychodzi z wiek
                    > iem .Człowiek ma wtedy coraz mniej do stracenia.
                    Ale nie każda kobieta pod wpływem rozmow i tłumaczenia jest w stanie to zrozumieć. I raczej na wczesnym etapie związku nie da się ocenić realnych szans na zmianę jej postawy.
                    • marek.zak1 Re: Laduj input 15.02.15, 09:34
                      morrison9 napisał:
                      > Ta "rzeczywistość" która te fantazje temperuje sprowadza się zazwyczaj do czynników leżących poza męzczyzną: brak okazji, brak kobiet chętnych do współudziału w realizowaniu męskiej wizji poligamicznej natury, kategoryczna postawa stałej partnerki (jak mnie zdradzisz to C walizkę za drzwi wystawię) itd.

                      A w drugą strone to nie działa? Czy wyłącznośc to domena tylko kobiet?
                      • urquhart Re: Laduj input 15.02.15, 09:38
                        marek.zak1 napisał:
                        > A w drugą strone to nie działa? Czy wyłącznośc to domena tylko kobiet?

                        Sam odpowiedz.
                        Zaakceptowałbyś układ że wymieniacie się z kimś partnerkami?
                        • marek.zak1 Re: Laduj input 15.02.15, 09:50
                          urquhart napisał:

                          > marek.zak1 napisał:
                          > > A w drugą strone to nie działa? Czy wyłącznośc to domena tylko kobiet?
                          >
                          > Sam odpowiedz.
                          > Zaakceptowałbyś układ że wymieniacie się z kimś partnerkami?

                          Nie. To oznaczałoby koniec zwiazku. Obustronna wyłączność jest dla mnie podstawą. Jest to mój prywatny pogląd i nikomu go nie narzucam.
                          >
                          • zawle Re: Laduj input 15.02.15, 10:05
                            marek.zak1 napisał:
                            > Nie. To oznaczałoby koniec zwiazku. Obustronna wyłączność jest dla mnie podsta
                            > wą. Jest to mój prywatny pogląd i nikomu go nie narzucam.

                            Mój też marku.
                            • morrison9 Re: Laduj input 15.02.15, 10:14
                              Mój też był.
                              Jakieś 23-25 lat temu.
                              • marek.zak1 Re: Laduj input 15.02.15, 10:24
                                morrison9 napisał:

                                > Mój też był.
                                > Jakieś 23-25 lat temu.

                                U mnie też, ale się to nie zmieniło.
                                Odnosnie tego, co napisaleś, że każde potknięcie oznaczałoby odwrócenie się, nie mam takiego odczucia, chociaz zgadzam sie, ze sukces jest jakims afrodyzjakiem. Jeśli facet się stara, raz wychodzi raz niekoniecznie.
                      • morrison9 Re: Laduj input 15.02.15, 09:42
                        > A w drugą strone to nie działa? Czy wyłącznośc to domena tylko kobiet?
                        Ale masz na myśli po prostu mężczyzn oczekujących wyłączności (wierności) czy mężczyzn oczekującyh wierności a jednocześnie dających sobie samym prawo do zdrady?
                        Ci pierwsi mogą przy odrobinie starań z dużym prawdopodobieństwem sukcesu wyszukać sobie taka kobietę i się z nią związać.

                        Ci drudzy to wg mnie prymitywne zwierzęta, do których czuję tylko i wyłącznie pogardę.
                • zawle Re: Laduj input 14.02.15, 21:44
                  morrison9 napisał: > Perspektywę? Potrzeby?
                  > Nie jestem monogamiczny na przykład (seksualnie).
                  > Uważam, ze większość mężczyzn nie jest ale znaczna część to ukrywa.
                  > Kobiety natomiast wierzą, że jedni męzczyźni są a inni nie i skupiają się by od
                  > różnić jednych od drugich.
                  > Wg mnie bezcelowe (w wiekszości przypadków)

                  kutuzow napisał: > Mam taką prywatną teorię, że ludzie często przeceniają siłę sprawczą rozmowy. P
                  > onieważ to, że coś zakomunikowaliśmy drugiej osobie (zakładając że zrobiliśmy t
                  > o idealnie jak w podręczniku psychologii), nie znaczy że ta druga strona zaczni
                  > e zachowywać się tak jak MY chcemy.
                  >
                  > Wydaje mi się że warto oddzielać te dwie kwestie - funkcja komunikacji i funkcj
                  > a rozwiązywania problemów. Gdy traktujemy je osobno -łatwiej dostrzec co zawodz
                  > i. Moim zdaniem rozmowy mogą pomóc przy rozwiązaniu problemów stosunkowo niewie
                  > lkich - takich gdzie to brak informacji o oczekiwaniach drugiej strony powoduje
                  > , że coś nie działa jak powinno/czegoś brakuje. Zaś tam gdzie różnice są poważn
                  > e (np. różnica w temperamencie partnerów), sama rozmowa niewiele zmieni poniewa
                  > ż nawet wtedy gdy już po rozmowie obie strony mają info co do swoich potrzeb/oc
                  > zekiwań, nie zmieni się nagle w cudowny sposób np. ich temperament.

                  A tak swoją drogą, to teraz jesteś w fajnym układzie. Twoja żona zadowolona, bo ma męża z nadbudową, a Ty nie musisz być monogamiczny. Czemu chcesz ten idealny układ zmieniać?
                  • morrison9 Re: Laduj input 15.02.15, 09:15
                    > A tak swoją drogą, to teraz jesteś w fajnym układzie. Twoja żona zadowolona, bo
                    > ma męża z nadbudową, a Ty nie musisz być monogamiczny. Czemu chcesz ten idealn
                    > y układ zmieniać?
                    Nie.
                    Nie fajnym układzie.
                    Ale lepszym niż w okresie kiedy łudziłem się że jeszcze eden dzień, tydzień, miesiąc i zaczniemy żyć innym życiem tylko muszę się przebić przez mur nas dzielący.
                    Oszukiwałem się i żyłem w ciągłym stresie, napięciu a sens nadawała mi wiara, że kiedyś to się uda rozwiązać.
                    Teraz nie wierzę więc nie ma stresu bo sobie odpuściłem wszelkie nadzieje.

                    To nie jest układ idealny
                    Bo nie ma miłości. Mogę mieć seks ale szans na realizację mojej wizji związku nie mam. To bolesny kompromis.
                    • zawle Re: Laduj input 15.02.15, 09:37
                      A jaka jest Twoja wizja idealnego dla mężczyzny związku?
                      • ninek04 Re: Laduj input 15.02.15, 09:44
                        zawle napisała:

                        > A jaka jest Twoja wizja idealnego dla mężczyzny związku?
                        >

                        Też bym się chciała tego dowiedzieć, bo na razie wykluczasz monogamiczność.A reszta oczekiwań?
                        • zawle Re: Laduj input 15.02.15, 09:50
                          Ale zaraz...jak to ma wyglądać? Oboje chodzimy na boki i potem przy lampce wina nakręcamy się scenami z życia pozamałżeńskiego?
                          • urquhart Cuckold 15.02.15, 14:17
                            zawle napisała:

                            > Ale zaraz...jak to ma wyglądać? Oboje chodzimy na boki i potem przy lampce wina
                            > nakręcamy się scenami z życia pozamałżeńskiego?

                            No ale przecież jest sporo takich facetów i mają swoje fora cuckold (rogacze) .
                            Wszystko pod warunkiem że to oni wybierają z kim, a potem jarają sie do opowiesci lub nakręconych filmików.
                            W drugą stronę żeby babki jarały się aktywnością seksualną swoich chłopów to nie słyszałem jeszcze.
                      • morrison9 Re: Laduj input 15.02.15, 09:48
                        Swing + duża otwartość na partnera (jego potrzeby, poglądy itd) + ciągłe pielęgnowanie związku

                        Nie wiem czy "dla mężczyzny"
                        Na pewno dla mnie.
                        Uważam, ze dla innych mężczyzn także ale to wymaga przezwyciężenia ewolucyjnie wykształconych odruchów działających w gruncie rzeczy wbrew interesowi mężczyzny ale tkwią głęboko w męskiej naturze
                        • zawle Re: Laduj input 15.02.15, 09:57
                          morrison9 napisał:

                          > Swing + duża otwartość na partnera (jego potrzeby, poglądy itd) + ciągłe pielęg
                          > nowanie związku
                          >
                          > Nie wiem czy "dla mężczyzny"
                          > Na pewno dla mnie.
                          > Uważam, ze dla innych mężczyzn także ale to wymaga przezwyciężenia ewolucyjnie
                          > wykształconych odruchów działających w gruncie rzeczy wbrew interesowi mężczyz
                          > ny ale tkwią głęboko w męskiej naturze

                          Ale zdajesz sobie sprawę że ewolucyjnie rzecz ujmując jej potrzeby są inne? Czemu Twoje mają być ważniejsze od jej? Ile jesteś w stanie zapłacić za rezygnację kobiety z jej ewolucyjnych potrzeb? Ach...wymagasz braku interesowności? Masz nierealne oczekiwania. Nie są nie do spełnienia, ale obwianie za to kobiet jest dziecinne. To nie im brakuje empatii. Tobie też brakuje
                          • morrison9 Re: Laduj input 15.02.15, 10:13
                            > Ale zdajesz sobie sprawę że ewolucyjnie rzecz ujmując jej potrzeby są inne? Cze
                            > mu Twoje mają być ważniejsze od jej?
                            Nie interesuje mnie kobieta, która przekonam do zmian postawy.
                            Interesuje mnie kobieta, dla której to będą także jej własne potrzeby.
                            Takich kobiet jest wiele.
                            Problemy z nimi są dwa:
                            1) Nie mają tego wypisanego na twarzy
                            2) Jeśli już deklarują to otwarcie to chętnych do związku z taką kobietą jest tak wielu, ze trudno się do niej dopchać.
                            Problemem nie jest brak takiich kobiet tylko skrajnie nierówne niekorzystne proporcje ilościowe pomiędzy "podażą" takich kobiet a popytem na nie.

                            > Ach...wymagasz braku interesowności?
                            > Nie są nie do spełnienia, ale obwianie za to kobiet jest
                            > dziecinne. To nie im brakuje empatii. Tobie też brakuje
                            Kompletnie się mylisz, zbyt szybko oceniasz, nie wczytujesz sie w to co piszę a nie mmając pewności co do moich intencji wolisz sama je sobie dopowiedzieć.
                            To, że kobieta ma pewne oczekiwania co do mezczyzny (poczucie bezpieczeństwa, zasoby, stabilizacja, opieka, wsparcie itd) jest dla mnie zupełnie naturalne i wręcz odpowiada mojej potrzebie ofiarowywania tych wszystkich wartości w związku.
                            To co mnie deprymuje i zniechęca to:
                            po pierwsze bezceremonialne dawanie do zrozumienia, że każde moje potknięcie życiowe spowoduje, ze ona odwróci się na pięcie i odejdzie
                            oraz
                            dawanie do zrozumienia to, że ja mam jakieś potrzeby, które ona niekoniecznie chce zaspokoić to żaden problem ponieważ ja mam doskonałe możliwości zaspokajanie JEJ potrzeb więc ona nie rozumie w czym problem i dlaczego wzbraniam się i jestem sceptycznie nastawiony
                            • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 14:09
                              morrison9 napisał:

                              > Nie interesuje mnie kobieta, która przekonam do zmian postawy.
                              > Interesuje mnie kobieta, dla której to będą także jej własne potrzeby.
                              > Takich kobiet jest wiele.
                              > Problemy z nimi są dwa:
                              > 1) Nie mają tego wypisanego na twarzy
                              > 2) Jeśli już deklarują to otwarcie to chętnych do związku z taką kobietą jest t
                              > ak wielu, ze trudno się do niej dopchać.
                              > Problemem nie jest brak takiich kobiet tylko skrajnie nierówne niekorzystne pro
                              > porcje ilościowe pomiędzy "podażą" takich kobiet a popytem na nie.

                              Mnie mysl o swingu kreci. A moze nie tyle o swingu co ja i paru chlopa np. Powiedzmy dwa baciki, bez rozpasania. Zdarzylo mi sie rozmawiac z dwoma kochankami o tych fantazjach ale mieli wiecej oporow niz ja. Jeden mi powiedzial 'wiesz, jednak jestes mi bliska', a drugi, ze owszem chetnie tylko on dobierze tego drugiego, bo warunkiem dla niego obowiazujacym bylo, zeby ten drugi mial fajnego kutasa ;) No i nikt nie spelnil tego warunku. Tylko, ze on byl taki, ze nawet nie kapal sie pod publicznymi prysznicami, bo go brzydzilo, ze jakis facet obok nie wygolony sie namydla ;-) No wiec to by mozna bylo rozwijac tylko problemem jest, ze ja niespecjalnie jestem bi wiec jak niby z tym swingiem? A inna sprawa, ze ja to wszystko moglabym poprobowac teoretycznie ale jakos mi sie to nie miesci w pale, ze mozna to robic w zwiazku. Tj moze i mozliwe tylko to musialby byc jakis trwaly, dlugoletni zwiazek, pelen zaufania. A ja w takim nigdy nie bylam. A w ogole to tylko moje wyobrazenia, bo deklarowac takie rzeczy to chyba moze tylko ten, kto juz tam byl i wie jak to jest.

                              > To co mnie deprymuje i zniechęca to:
                              > po pierwsze bezceremonialne dawanie do zrozumienia, że każde moje potknięcie ży
                              > ciowe spowoduje, ze ona odwróci się na pięcie i odejdzie
                              > oraz
                              > dawanie do zrozumienia to, że ja mam jakieś potrzeby, które ona niekoniecznie c
                              > hce zaspokoić to żaden problem ponieważ ja mam doskonałe możliwości zaspokajani
                              > e JEJ potrzeb więc ona nie rozumie w czym problem i dlaczego wzbraniam się i je
                              > stem sceptycznie nastawiony

                              Szukaj, nie poddawaj sie. Swingersi to nie jakies odludki. Takze sa takie kobiety, nawet na forum. Pchaj sie ;-)))
                              • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 14:26
                                hello-kitty2 napisała:

                                > No wiec to by mozna bylo rozwijac tylko problemem je
                                > st, ze ja niespecjalnie jestem bi wiec jak niby z tym swingiem?

                                Hmmm... Czy to nie Ty deklarowałaś się co do ochoczego lizania cipki z forumową koleżanką podczas przejażdżek konnych w Krakowie? Ale nie jesteś "bi"?
                                To jakaś kobieca wersja "raz w dupę to nie pedał"?
                                • mabelle2000 Re: Laduj input 15.02.15, 14:49
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Hmmm... Czy to nie Ty deklarowałaś się co do ochoczego lizania cipki z forumową
                                  > koleżanką podczas przejażdżek konnych w Krakowie? Ale nie jesteś "bi"?

                                  Ludzie gadajo ;-) Nie lizanie cipki, tylko masaz tantryczny.
                                • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 15:30
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Hmmm... Czy to nie Ty deklarowałaś się co do ochoczego lizania cipki z forumową
                                  > koleżanką podczas przejażdżek konnych w Krakowie? Ale nie jesteś "bi"?
                                  > To jakaś kobieca wersja "raz w dupę to nie pedał"?

                                  Chwileczke ale swing to w dwie strony, jak hustawka: w przod i w tyl. Przynajmniej ja to tak rozumiem. A czy jestem bi to chyba musialabym sprawdzic, bo deklaratywnie to po co to komu.
                                  • urquhart Re: Laduj input 15.02.15, 15:45
                                    > Chwileczke ale swing to w dwie strony, jak hustawka: w przod i w tyl. Przynajmn
                                    > iej ja to tak rozumiem. A czy jestem bi to chyba musialabym sprawdzic, bo dekla
                                    > ratywnie to po co to komu.

                                    Moja ślubna też nie wiedziała że jest bi dopóki nie przygoda z napalona seksowną tancerką w klubie gogo...
                                    :)
                                    • zyg_zyg_zyg Re: Laduj input 15.02.15, 16:22
                                      > Moja ślubna też nie wiedziała że jest bi dopóki nie przygoda z napalona seksown
                                      > ą tancerką w klubie gogo...

                                      Hej, Urqu,
                                      w którym klubie gogo występują seksowne napalone tancerki?
                                      • marek.zak1 Re: Laduj input 15.02.15, 16:25
                                        zyg_zyg_zyg napisała:

                                        > > Moja ślubna też nie wiedziała że jest bi dopóki nie przygoda z napalona s
                                        > eksowną tancerką w klubie gogo...
                                        >
                                        > Hej, Urqu,
                                        > w którym klubie gogo występują seksowne napalone tancerki?

                                        W Krakowie na Floriańskiej, ,,Pleasure" ex. ,,Cocomo". Szampan - 10.000zł.
                                        • ninek04 Re: Laduj input 15.02.15, 16:37
                                          marek.zak napisał:
                                          >
                                          > W Krakowie na Floriańskiej, ,,Pleasure" ex. ,,Cocomo". Szampan - 10.000zł.

                                          Cocomo ma złą sławę, naciągano tam klient ów na dużą kasę, Marku czyżbyś korzystał? To chyba niemożliwe
                                          • marek.zak1 Re: Laduj input 15.02.15, 16:42
                                            ninek04 napisała:

                                            > marek.zak napisał:
                                            > >
                                            > > W Krakowie na Floriańskiej, ,,Pleasure" ex. ,,Cocomo". Szampan - 10.000zł
                                            > .
                                            >
                                            > Cocomo ma złą sławę, naciągano tam klient ów na dużą kasę, Marku czyżbyś korzys
                                            > tał? To chyba niemożliwe

                                            Mozliwe, ale nie korzystałem. Dziewczyny z parasolkami namawiały mnie, ale ja powiedzialem, że jestem biedny i od razu straciły chęć na dalsze namawianie.
                                        • urquhart Re: Laduj input 15.02.15, 16:43
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > > Hej, Urqu,
                                          > > w którym klubie gogo występują seksowne napalone tancerki?
                                          >
                                          > W Krakowie na Floriańskiej, ,,Pleasure" ex. ,,Cocomo". Szampan - 10.000zł.

                                          Deprecjonujesz bo nie pasuje do twojej wizji?
                                          Taniec był za 50 drinki za 20 informacja dla Marka, dziewczyny się po prostu sobie spodobały.
                                          Dawna Sofia, ale nie ma już jej...
                                          W nowej tańczą tylko dwudziestoletnie studentki.
                                          • marek.zak1 Re: Laduj input 15.02.15, 16:53
                                            urquhart napisał:

                                            > Deprecjonujesz bo nie pasuje do twojej wizji?
                                            > Taniec był za 50 drinki za 20 informacja dla Marka, dziewczyny się po prostu so
                                            > bie spodobały.
                                            > Dawna Sofia, ale nie ma już jej...
                                            > W nowej tańczą tylko dwudziestoletnie studentki.

                                            Dzieki za info. Jestem zupełnie niekompetentny. O Cocomo przeczytałem w prasie. Gdyby moje małżeństwo się sypnęło, też bym do klubów nie chodził, a rzczej wszedłbym w sponsoring. Ale to tak teoretycznie, bo to mało prawdopodobne.
                                            >
                                            >
                                            >
                                            • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 17:08
                                              Sponsoring fajna rzecz, cos jak karnet na gymie :) Abonament miesieczny przy duzej czestotliwosci wychodzi taniej :)
                                          • zyg_zyg_zyg Re: Laduj input 15.02.15, 17:09
                                            > Deprecjonujesz bo nie pasuje do twojej wizji?

                                            He he, wiedziałam! :-) Pytam poważnie. Ostatnio mąż mnie w końcu zabrał do klubu gogo (bo obiecał już dawno). I nie powiem, całkiem mi się podobało, chociaż większość dziewczyn sprawiała wrażenie albo znużonych, albo zdesperowanych. Jedna była fajna, ale gdzieś zniknęła zanim zdążyliśmy ją zaczepić. Szukam więc teraz, rozumiesz, kopalni napalonych i seksownych tancerek gogo, żeby kontynuować ten proceder.
                                    • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 16:51
                                      To teraz Urqu marsz na show Chippendalesow :D
                                  • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 15:45
                                    No prawda, tak bez praktyki to troche fantazjowanie.
                                  • ninek04 Re: Laduj input 15.02.15, 17:01
                                    hello-kitty2 napisała:



                                    >
                                    > Chwileczke ale swing to w dwie strony, jak hustawka: w przod i w tyl. Przynajmn
                                    > iej ja to tak rozumiem. A czy jestem bi to chyba musialabym sprawdzic, bo dekla
                                    > ratywnie to po co to komu.

                                    Też myślę, że dopóki się nie sprawdzi samemu, nie ma co dywagować.Niby jestem hetero, ale gdybym w odpowiednich okolicznościach widziała, że próbuje mnie uwieść kobieta, nie wiem, czy bym potrafiła powiedzieć nie, raczej zareagowałabym pozytywnie, tak to sobie wyobrażam. Ale sygnał musiałby wyjść od te drugiej strony, nie ode mnie.
                              • urquhart częste że facetom nie staje przy innym 15.02.15, 14:37
                                > Mnie mysl o swingu kreci. A moze nie tyle o swingu co ja i paru chlopa np. Powi
                                > edzmy dwa baciki, bez rozpasania. Zdarzylo mi sie rozmawiac z dwoma kochankami
                                > o tych fantazjach ale mieli wiecej oporow niz ja. Jeden mi powiedzial 'wiesz, j
                                > ednak jestes mi bliska', a drugi, ze owszem chetnie tylko on dobierze tego drug
                                > iego, bo warunkiem dla niego obowiazujacym bylo, zeby ten drugi mial fajnego ku
                                > tasa ;) No i nikt nie spelnil tego warunku. Tylko, ze on byl taki, ze nawet nie

                                Jest jeszcze jedna zmienna. Generalnie słyszałem że to częste że facetom nie staje przy innym bardziej męskim samcu podczas eksperymentów MMK gdzie "rywalizują" o jedną partnerkę.
                                To też atawistyczne.
                                Szympanse beta nigdy nie mają erekcji przy osobniku alfa. Ale jak przekupią czymś i odciągną samicę z dala w las, to mogą w samotności rżnąć ją bez przeszkód.
                                Podobnie atawistyczne jest że samice są głośne a samce ciche podczas kopulacji . Samica przyzywa nieświadomie innych samców...
                                • sabat.77 Re: częste że facetom nie staje przy innym 15.02.15, 14:42
                                  urquhart napisał:

                                  > Podobnie atawistyczne jest że samice są głośne a samce ciche podczas kopulacji
                                  > . Samica przyzywa nieświadomie innych samców...

                                  To na zasadzie - weźcie mu chłopaki pomóżcie, bo ta ofiara losu nigdy mnie nie zaspokoi :D
                                  • urquhart Re: częste że facetom nie staje przy innym 15.02.15, 15:09
                                    sabat.77 napisał:
                                    > To na zasadzie - weźcie mu chłopaki pomóżcie, bo ta ofiara losu nigdy mnie nie
                                    > zaspokoi :D

                                    No raczej jak to tłumaczyli w wojnach plemników: ostania szansa żeby dać ostatnią szansę lepszym genom, jak będą lepsze to pogonią tego aktualnego i same wezmą się do roboty :)
                                    • marek.zak1 Re: częste że facetom nie staje przy innym 15.02.15, 15:22
                                      urquhart napisał:

                                      > sabat.77 napisał:
                                      > > To na zasadzie - weźcie mu chłopaki pomóżcie, bo ta ofiara losu nigdy mni
                                      > e nie zaspokoi :D
                                      >
                                      > No raczej jak to tłumaczyli w wojnach plemników: ostania szansa żeby dać ostatną szansę lepszym genom, jak będą lepsze to pogonią tego aktualnego i same wezmą się do roboty :)

                                      A jak facet jest głosniejszy, co znam z autopsji i przypadków moich bohaterów, to jak to wytłumaczysz? Odstraszenie konkurencji?
                                      • urquhart Re: częste że facetom nie staje przy innym 15.02.15, 15:42
                                        marek.zak1 napisał:
                                        > A jak facet jest głośniejszy, co znam z autopsji i przypadków moich bohaterów,
                                        > to jak to wytłumaczysz? Odstraszenie konkurencji?

                                        Widziałem wielu mężczyzn na orgietkach ale z takim przypadkiem się nie spotkałem :)
                                        Ty mi powiedz.
                                        Ja stawiałbym na kobiecy układ palców sugerujący kobiecy umysł i część podświadomych reakcji.
                              • morrison9 Re: Laduj input 15.02.15, 14:55
                                Najwyraźniej żadnemu z was dwojga nie zależało aż tak bardzo na realizacji fantazji.
                    • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 13:36
                      morrison9 napisał:

                      > Nie.
                      > Nie fajnym układzie.
                      > Ale lepszym niż w okresie kiedy łudziłem się że jeszcze eden dzień, tydzień, mi
                      > esiąc i zaczniemy żyć innym życiem tylko muszę się przebić przez mur nas dzielą
                      > cy.
                      > Oszukiwałem się i żyłem w ciągłym stresie, napięciu a sens nadawała mi wiara, ż
                      > e kiedyś to się uda rozwiązać.
                      > Teraz nie wierzę więc nie ma stresu bo sobie odpuściłem wszelkie nadzieje.
                      >
                      > To nie jest układ idealny
                      > Bo nie ma miłości. Mogę mieć seks ale szans na realizację mojej wizji związku n
                      > ie mam. To bolesny kompromis.

                      Morrison, a ta 'znajoma' co masz z nia profil na jakims portalu nie nadaje sie na Twoja partnerke do zycia? Bo chyba nadaje sie do realizowania meskiej wizji poligamicznosci, nie? Wiec co ze tak powiem nie zaskoczylo? Za bardzo oblegana?
                      • morrison9 Re: Laduj input 15.02.15, 13:57
                        Hmm.
                        Niestety nie mogę odpowiedzieć publicznie na to pytanie.
                      • urquhart Re: Laduj input 15.02.15, 14:01
                        > Morrison, a ta 'znajoma' co masz z nia profil na jakims portalu nie nadaje sie
                        > na Twoja partnerke do zycia? Bo chyba nadaje sie do realizowania meskiej wizji
                        > poligamicznosci, nie? Wiec co ze tak powiem nie zaskoczylo? Za bardzo oblegana?

                        Mnie też to zaciekawiło, czemu jeżeli znalazłeś tą kompatybilną kobietę to nie idziesz na całość?
                        • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 14:12
                          urquhart napisał:

                          > > Morrison, a ta 'znajoma' co masz z nia profil na jakims portalu nie nadaj
                          > e sie
                          > > na Twoja partnerke do zycia? Bo chyba nadaje sie do realizowania meskiej
                          > wizji
                          > > poligamicznosci, nie? Wiec co ze tak powiem nie zaskoczylo? Za bardzo obl
                          > egana?
                          >
                          > Mnie też to zaciekawiło, czemu jeżeli znalazłeś tą kompatybilną kobietę to nie
                          > idziesz na całość?

                          Najwyrazniej zajeta ;-)
                          • morrison9 Re: Laduj input 15.02.15, 14:15
                            Owszem, Jest mężatką I ma zazdrosnego męża.
                            I dwójkę dzieci. (czemu jej nikt nie powie, że "wymawia się dziećmi" ha ha)
                            I jest atrakcyjna.
                            Ale to nie jest jedyna przeszkoda.
                            • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 15:55
                              morrison9 napisał:

                              > (czemu jej nikt nie powie, że "wymawia się dziećmi" ha ha)

                              Moze jest szczesliwa z mezem i dwojgiem dzieci + dokoptowanym morrisonem na portalu. Moze zyje dokladnie tak, jak chce. Nie ma sie do czego przyczepic.
                              • morrison9 Re: Laduj input 15.02.15, 16:15
                                Raczej nie.
                                Ale dowodzenie tego tutaj na forum byłoby poważną niedyskrecją i brakiem szacunku dla czyjejś prywatności.
                • hello-kitty2 Re: Laduj input 14.02.15, 22:16
                  morrison9 napisał:

                  > Nie jestem monogamiczny na przykład (seksualnie).
                  > Uważam, ze większość mężczyzn nie jest ale znaczna część to ukrywa.
                  > Kobiety natomiast wierzą, że jedni męzczyźni są a inni nie i skupiają się by od
                  > różnić jednych od drugich.
                  > Wg mnie bezcelowe (w wiekszości przypadków)

                  Moze i nie sa monogamiczni z natury jednak nie wszyscy zdradzaja i takich z reguly szukaja kobiety. Ja akurat nie widze w tym nic dziwnego. Mnie np interesuje monogamia seryjna. Jestem wierna swoim kochankom. Uwazam, ze skoro ja wnosze wylacznosc to jasnym jest ze interesuje mnie tylko jej wymiana, w okreslonym okresie czasu. Jesli ktos na to nie stac, szanuje ale w to nie wchodze.
                  Nie wiem, jesli interesuje Cie by uprawiac seks z wieloma kobietami w tym samym okresie czasu to powinienes o tym informowac na poczatku znajomosci wprost, zamiast informowac, ze wszyscy wala babkom po rogach. Moze ktorejs kobiecie nie bedzie to przeszkadzac. Z drugiej strony (wyjdzie jednostajnie) po co Ci zwiazek jesli potrzebujesz byc niemonogamiczny?

                  > Tu jest może trochę lepiej z wzajemną damsko-męska empatią ale bynajmniej nie i
                  > dealnie :-)

                  To nie ma zadnego zwiazku z empatia.

                  > A w jakim sensie nie jestes wolna?

                  Jestem zalezna finansowo od ojca mojego dziecka, z ktorym mieszkam do konca moich studiow, a moze i troche dluzej.

                  > Od związków się dystansujesz a jednocześnie zadajesz ludziom na forum dziwne py
                  > tania po co coś tam piszą. Tak jakby dyskusja rozumiana jako wartośc sama w sob
                  > ie dla Ciebie byłą pojęciem obcym.
                  > Sam się zastanawiałem dlaczego tu jesteś.

                  Dyskusja moze byc przyjemnoscia. Jednak rzeczywista jej wartoscia jest wiedza, nabywana wiedza. Zatem dyskusja jest dostepna, przyjemna forma zdobywania wiedzy. Dlatego tu jestem i zadaje pytania.
                  • morrison9 Re: Laduj input 15.02.15, 09:37
                    > Moze i nie sa monogamiczni z natury jednak nie wszyscy zdradzaja i takich z reg
                    > uly szukaja kobiety.
                    Ale kobieta nigdy nie jest w stanie ocenić czy mężczyzna jej kiedyś nie zdradzi..
                    Sam mężczyzna często nie jest w stanie tego ocenić i jednoznaczną odpowiedź dostaje dopiero na łożu śmierci.
                    Kobieta może nie dowiedzieć się nigdy, że została zdradzona.
                    Jednym z podstawowych komunikatów jakiego oczekuje od mężczyzny kobieta jest deklaracja, że jest monogamiczny. I zazwyczaj mężczyźni ten komunikat wysyłają. (czasem w dobrej wierze, czasem świadomie kłamiąc)
                    Bo jak mężczyzna takiego komunikatu nie wyśle to jest ryzyko, że zostanie skreślony i wtedy znajdzie się kolejny mężczyzna, który powie kobiecie to co ona chce usłyszeć.

                    > Uwazam, ze skoro ja wnosze w
                    > ylacznosc to jasnym jest ze interesuje mnie tylko jej wymiana
                    Tyle,ze prawdopodobnie monogamia kosztuje Cię mniej wysiłku niż jego więc to symetria pozorna.
                    Też mogę wnieść do związku coś co nie będzie dla mnie trudne i w związku z tym domagać się od kobiety podobnego wkładu. Ale dla niej to nie będzie już tak łatwe.

                    > Nie wiem, jesli interesuje Cie by uprawiac seks z wieloma kobietami w tym samym
                    > okresie czasu to powinienes o tym informowac na poczatku znajomosci wprost,
                    Ależ ja informuję i informowałem także moją żonę na początku znajomości.
                    Pochopnie mnie oceniasz.
                    > zamiast informowac, ze wszyscy wala babkom po rogach.
                    Nie wszyscy "walą po rogach"
                    Wszyscy (a w każdym razie większość) są poligamiczni.
                    To ważna różnica.
                    Bo męska poligamiczna natura może doprowadzić do rozpadu związku nawet jeśli mężczyzna nie zdradzi kobiety.
                    > Moze ktorejs kobiecie nie bedzie to przeszkadzac.
                    Większosci przeszkadza. Te, którym nie przeszkadza są zbyt oblężone i trudno się do nich dopchać :-)
                    A te którym teraz przeszkadza ale kiedyś przestanie przeszkadzać po pierwsze nie mają tego wypisanego na twarzy a po drugie kiedy już zmienią zdanie prawdopodobnie znajomość ze mną będzie już odległą przeszłością.

                    Z drugiej strony (wyjdzie jednostajnie) po co Ci zwiazek
                    > jesli potrzebujesz byc niemonogamiczny?
                    Bo potrzebuję i ofiaruję świadomośc wspierania się, liczenia na siebie wzajemnie, spędzania czasu,wspólnych rozmów na poziomie wzajemnego zrozumienia, który to poziom trudno osiągnąć na pierwszej randce.

                    > > Tu jest może trochę lepiej z wzajemną damsko-męska empatią ale bynajmniej
                    > nie i dealnie :-)
                    > To nie ma zadnego zwiazku z empatia.
                    A z czym ma związek?

                    > > A w jakim sensie nie jestes wolna?
                    > Jestem zalezna finansowo od ojca mojego dziecka, z ktorym mieszkam do konca moi
                    > ch studiow, a moze i troche dluzej.
                    To ile Ty masz lat?

                    > Dyskusja moze byc przyjemnoscia. Jednak rzeczywista jej wartoscia jest wiedza,
                    Przyjemność też jest wartością. Nie wiem dlaczego sugerujesz, że nierzeczywistą.

                    • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 13:13
                      morrison9 napisał:

                      > Jednym z podstawowych komunikatów jakiego oczekuje od mężczyzny kobieta jest de
                      > klaracja, że jest monogamiczny. I zazwyczaj mężczyźni ten komunikat wysyłają. (
                      > czasem w dobrej wierze, czasem świadomie kłamiąc)

                      Ja takiego komunikatu nie oczekuje. Oczekuje tylko tego, ze jak facet zdecyduje sie na seks z kims innym, ze mi to powie. Wystarczy 'po'. Decydowac czy isc z kims innym moze sam.

                      > Bo jak mężczyzna takiego komunikatu nie wyśle to jest ryzyko, że zostanie skreś
                      > lony i wtedy znajdzie się kolejny mężczyzna, który powie kobiecie to co ona chc
                      > e usłyszeć.

                      No ale przeciez takie kobiety to nie Twoj target wiec niech ida w diably ;)

                      > > Uwazam, ze skoro ja wnosze w
                      > > ylacznosc to jasnym jest ze interesuje mnie tylko jej wymiana
                      > Tyle,ze prawdopodobnie monogamia kosztuje Cię mniej wysiłku niż jego więc to sy
                      > metria pozorna.
                      > Też mogę wnieść do związku coś co nie będzie dla mnie trudne i w związku z tym
                      > domagać się od kobiety podobnego wkładu. Ale dla niej to nie będzie już tak łat
                      > we.

                      Mozesz wniesc do zwiazku co Ci sie tylko podoba i mozesz wymagac co Ci sie tylko podoba, jesli tylko znajdziesz chetna. Ja znajduje chetnych na czasowa monogamie. Po co mam obnizac wymagania zeby sie nie mozna bylo do mnie dopchac. Ja nie lubie tloku. Zwiazek nie ma w moim rozumieniu opierac sie na symetrii tylko ma sie oplacac obu stronom. Wiec znajduje takich, ktorzy rowniez cenia, ze mnie maja na wylacznosc. Mozna sie wtedy pieprzyc bez gum. Ja to lubie.

                      > A te którym teraz przeszkadza ale kiedyś przestanie przeszkadzać po pierwsze ni
                      > e mają tego wypisanego na twarzy a po drugie kiedy już zmienią zdanie prawdopod
                      > obnie znajomość ze mną będzie już odległą przeszłością.

                      Alez slusznie, rob skuteczna selekcje i wszystkie, ktore Ci nie pasuja spuszczaj na drzewo ;)

                      > > > Tu jest może trochę lepiej z wzajemną damsko-męska empatią ale byna
                      > jmniej
                      > > nie i dealnie :-)
                      > > To nie ma zadnego zwiazku z empatia.
                      > A z czym ma związek?

                      Wszyscy jestesmy ludzmi i glupota byloby uwazac, ze jakas grupa (kobiety) jest lepsza od drugiej (mezczyzn). Empatia wskazywalaby na to, ze ja jako kobieta, istota wyzsza, ulitowalam sie nad Toba mezczyzna i wspolczujac Ci dopuscialam mysl, ze moze nie jestes skonczonym idiota ;-) Ze cos dla Ciebie zrobilam, przeprowadzilam jakis proces myslowy, czuciowy bys mogl byc w jego wyniku mi rowny w swoich ideach czy potrzebach. No przeciez tak nie jest. Meskie potrzeby sa rowne kobiecym TYLKO to nie znaczy, ze ja Ci je bede z automatu spelniac. Rozumiesz? Ale dla rownowagi Ty tez nie musisz spelniac moich. I tu wracamy do przeczesywania rynku ;) Ja szukam kto mi spelni moje, Ty szukaj kto Ci spelni Twoje.

                      > To ile Ty masz lat?

                      W tym roku skoncze 40 (jestem rowiesnica Wonta i chyba Proteinowego).

                      > Przyjemność też jest wartością. Nie wiem dlaczego sugerujesz, że nierzeczywistą

                      Nigdy nie myslalam o przyjemnosci jako o wartosci. Moze dlatego, ze rzadko odczuwam przyjemnosc z rozmowy. Z reguly podchodze do rozmowy jak do wymiany informacji, a czesto jako ssania info tylko przez jedna strone - moja, hihi. Dlatego z wieloma osobami nigdy nie rozmawiam, bo zdarzaja sie osoby, ktorych wypowiedzi nie niosa absolutnie zadnych informacji i niestety sa to najczesciej kobiety. Twoje wypowiedzi niosa.
                      • morrison9 Re: Laduj input 15.02.15, 13:54
                        > Ja takiego komunikatu nie oczekuje. Oczekuje tylko tego, ze jak facet zdecyduje
                        > sie na seks z kims innym, ze mi to powie.
                        To de facto to samo.
                        Uwierz mi. jestem mężczyzną :-)
                        > Wystarczy 'po'. Decydowac czy isc z kims innym moze sam.
                        Ale jak on Ci powie to Cię straci.

                        > No ale przeciez takie kobiety to nie Twoj target wiec niech ida w diably ;)
                        No i to im mówię (oczywiście nie w tej dokładnie formie)
                        Konsternacja kobiety kiedy wysyła mi sygnały erotycznego zainteresowania a ja proponuję jej "zostańmy przyjaciółmi" - bezcenna

                        > Ja znajduje chetnych na czasowa monogamie.
                        Przecież to na jedno wychodzi.
                        A poza tym uściślijmy: znajdujesz chętnych do zdeklarowania czasowej monogamii.
                        Zakładasz im pasy cnoty?
                        > Ja nie lubie tloku. Zwiazek nie ma w moim rozumieniu opierac sie na symetrii tylko m
                        > a sie oplacac obu stronom.
                        Jemu może opłacać się zadeklarowanie monogamii ale nie dotrzymywanie słowa.
                        Mam na myśli ujęcie statystyczne.
                        Nie będe Ci wmawiał, że każdy z nich Cię zdradza bo oczywiście byłoby to głupotą.
                        Ale Ty też nie masz pewności co do ich monogamii.
                        Jakie przesłanki skłaniają Cię do pewności siebie co do ich tymczasowej monogamii.

                        > Wiec znajduje takich, ktorzy rowniez cenia, ze mnie maja na wylacznosc.
                        To ceni większość mężczyzn.Nie tylko ci Twoi.
                        Ale nie znaczy, ze sami przestają mieć ochotę na seks z innymi kobietami.
                        > Mozna sie wtedy pieprzyc bez gum. Ja to lubie.
                        Przecież to nielogiczne. Ty szukasz męzczyzn gotowych na CZASOWĄ monogamię. Wcześniej mogli się pieprzyć z wieloma kobietami.
                        Uważam, że seryjna monogamia może w niektórych sytuacjach być pod tym względem bardziej ryzykowna niż swing.

                        > Alez slusznie, rob skuteczna selekcje i wszystkie, ktore Ci nie pasuja spuszcza
                        > j na drzewo ;)
                        Tak też robię.
                        Domagałaś się informacji o mnie. Pamiętasz?
                        Ja po prostu chciałem je rozłożyć na wiele postów zamiast pisać referat, którego nikt nie przeczyta.
                        > I tu wracamy do przeczesy wania rynku ;) Ja szukam kto mi spelni moje, Ty szukaj kto Ci
                        > spelni Twoje.
                        Jak najbardziej.
                        Tak też robię.
                        Nie na tym forum.
                        To forum to tylko miejsce do ciekawych dyskusji.

                        > W tym roku skoncze 40 (jestem rowiesnica Wonta i chyba Proteinowego).
                        I gustujesz w dużo młodszych?
                        Bo chyba dziwiłaś się dlaczego kobieta może chcieć związku z mężczyną w moim wieku.

                        > Dlatego
                        > z wieloma osobami nigdy nie rozmawiam, bo zdarzaja sie osoby, ktorych wypowiedz
                        > i nie niosa absolutnie zadnych informacji i niestety sa to najczesciej kobiety.
                        > Twoje wypowiedzi niosa.
                        Dzękuję.
                        Myślę, że jak większość kobiet nie wiesz wielu rzeczy o mężczyznach.
                        Ale chcesz się dowiedzieć. (jeśli dobrze rozumiem)
                        To nie jest częste.
                        • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 15:23
                          morrison9 napisał:

                          > Ale jak on Ci powie to Cię straci. (...)
                          > A poza tym uściślijmy: znajdujesz chętnych do zdeklarowania czasowej monogamii.
                          > Zakładasz im pasy cnoty? (...)
                          > Ale Ty też nie masz pewności co do ich monogamii.
                          > Jakie przesłanki skłaniają Cię do pewności siebie co do ich tymczasowej monogam
                          > ii.

                          No wiec nie mam pewnosci ale minimalizuje margines bledu. Nie zakladam pasa cnoty ale rozkochuje. Zakochanie jest bardzo dobrym czynnikiem prewencyjnym zdradzie. Dalej wybieram egzemplarze, ktore sa mniej atrakcyjne dla mas kobiet (pas cnoty nakladaja na siebie dla nich inne kobiety) lub/i same siebie samoograniczaja (pas cnoty maja w glowie). Dalej, powiesz naiwnie ale ufam. Bez zaufania nie ma nic. Dalej, jestem kochanka idealna. Dalej, relacja trwa stosunkowo krotko.

                          Czy mnie straci, jak mnie zdradzi? Niekoniecznie. To zalezy.

                          > Przecież to nielogiczne. Ty szukasz męzczyzn gotowych na CZASOWĄ monogamię. Wcz
                          > eśniej mogli się pieprzyć z wieloma kobietami.
                          > Uważam, że seryjna monogamia może w niektórych sytuacjach być pod tym względe
                          > m bardziej ryzykowna niż swing.

                          Czemu? Robimy badania i jedziemy z koksem. Stad potrzeba wylacznosci, bo to jest mala inwestycja. Chyba stanadrowy pakiet badan wenerycznych + hiv to z 250 euro. Dla mnie to nie sa male pieniadze zeby ot tak sobie skakac w one night standy i pieprzyc sie w gumach ryzykujac ze zsunie sie. Jak uzyc gumy w wannie? Ssac w gumie?

                          > I gustujesz w dużo młodszych?
                          > Bo chyba dziwiłaś się dlaczego kobieta może chcieć związku z mężczyną w moim wi
                          > eku.

                          Nie, nie gustuje w mlodszych, absolutnie nie. Ja sie dziwilam, ze moglaby chciec wejsc w zwiazek, bo jak przedlozylam, ze kobiety glownie kieruja sie rozrodem jesli chodzi o pchajaca je naturalna motywacje do wejscia w powazny zwiazek. Ty na tate juz specjalnie nie rokujesz. Czy rokujesz?

                          > Myślę, że jak większość kobiet nie wiesz wielu rzeczy o mężczyznach.

                          Pewnie. Wrzucaj jak cos masz.
                          • morrison9 Re: Laduj input 15.02.15, 16:47
                            > No wiec nie mam pewnosci ale minimalizuje margines bledu.
                            Mam za malo danych więc nie będę się wymądrzał (nie znam Twoich facetów)
                            Ale nie jestem przekonany czy rzeczywiście minimalizujesz margines błedu.
                            Minimalizuje go kobieta z oazy szukająca faceta, którego przetrzyma bez seksu do slubu.

                            > Zakochanie jest bardzo dobrym czynnikiem prewencyjnym zdradzie.
                            Mężczyzna może zdradzić nawet jeśli kocha.
                            U wielu mężczyzn jedno nie wyklucza drugiego.
                            A jeśli dodatkowo miał nieciekawe przejścia z kobietami w przeszłości to wykorzysta każdą okazję do zdrady żeby w razie gdyby został puszczony kantem nie mieć poczucia ze był wiernym frajerem.

                            > Dalej wybieram egzemplarze, ktore sa mniej atrakcyjne dla mas kobiet
                            Czyli są bardzo głodni. Frustruje ich że to kobieta zawsze decydowała kiedy bedą uprawiać seks.
                            Mogą nie mieć okazji ale jak im się trafi...

                            > samoograniczaja (pas cnoty maja w glowie).
                            Nie wiesz co mają w głowie. Możesz się tylko domyślać.
                            > Dalej, powiesz naiwnie ale ufam. Bez zaufania nie
                            > ma nic.
                            Słusznie. Ale zaufanie jest sposobem na zbudowanie związku a nie na pewność wierności.
                            > Dalej, jestem kochanka idealna.
                            Nie jesteś.
                            Seks z Tobą wyklucza seks z inną kobietą.

                            > Dalej, relacja trwa stosunkowo krotko.
                            A on wie o tym, ze nie planujesz długiej relacji?
                            Bo jeśli wie to może chcieć sobie zabezpieczyć rezerwę na wypadek Twojego wycofania się.
                            > Czy mnie straci, jak mnie zdradzi? Niekoniecznie. To zalezy.
                            On woli nie ryzykować.
                            Jak już zdradzi to się nie przyzna.


                            >Chyba stanadrowy pakiet badan wenerycznych + hiv to z 250 eu
                            > ro.
                            Zawsze robiłem to na koszt firmy ubezpieczeniowej (tzn HIV) Nie wiedziałem , ze tak drogo.
                            Musze sprawdzić bo mi się nie chce wierzyć.
                            > Dla mnie to nie sa male pieniadze zeby ot tak sobie skakac w one night stan
                            > dy i pieprzyc sie w gumach ryzykujac ze zsunie sie. Jak uzyc gumy w wannie? Ssa
                            > c w gumie?
                            To są problemy techniczne. Istotą jest brak zainteresowania swingiem w Twoim przypadku.
                            Gdyby to zainteresowanie było to pozostałoby siąść i znaleźć rozwiązanie tych problemów.

                            > c wejsc w zwiazek, bo jak przedlozylam, ze kobiety glownie kieruja sie rozrodem
                            > jesli chodzi o pchajaca je naturalna motywacje do wejscia w powazny zwiazek.
                            Można jeszcze chcieć wspólnie spędzać czas, rozmawiać, mieć wspólne hobby i świadomość że możesz na druga osobę liczyć.

                            > > Myślę, że jak większość kobiet nie wiesz wielu rzeczy o mężczyznach.
                            >
                            > Pewnie. Wrzucaj jak cos masz.
                            Zdarzyło Ci się kiedyś słyszeć jak mężczyzna deklaruje, ze jest wierny swej żonie bo "jest zbyt leniwy żeby zdobywać inną kobietę"
                            Albo, że kobieta wyrażała taki pogląd odnośnie swego męża i wiarę, ze w związku z tym on jest jej wierny?
                            A może któryś z Twoich mężczyzn tak mówił?
                            A Ty przyjęłaś ten tok rozumowania?
                            Ja spotkałem się z takim tokiem rozumowania u kobiet ze 3 razy.

                            • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 17:46
                              morrison9 napisał:

                              > > No wiec nie mam pewnosci ale minimalizuje margines bledu.
                              > Mam za malo danych więc nie będę się wymądrzał (nie znam Twoich facetów)
                              > Ale nie jestem przekonany czy rzeczywiście minimalizujesz margines błedu.
                              > Minimalizuje go kobieta z oazy szukająca faceta, którego przetrzyma bez seksu d
                              > o slubu.
                              >
                              > > Zakochanie jest bardzo dobrym czynnikiem prewencyjnym zdradzie.
                              > Mężczyzna może zdradzić nawet jeśli kocha.
                              > U wielu mężczyzn jedno nie wyklucza drugiego.
                              > A jeśli dodatkowo miał nieciekawe przejścia z kobietami w przeszłości to wykorz
                              > ysta każdą okazję do zdrady żeby w razie gdyby został puszczony kantem nie mieć
                              > poczucia ze był wiernym frajerem.
                              >
                              > > Dalej wybieram egzemplarze, ktore sa mniej atrakcyjne dla mas kobiet
                              > Czyli są bardzo głodni. Frustruje ich że to kobieta zawsze decydowała kiedy bed
                              > ą uprawiać seks.
                              > Mogą nie mieć okazji ale jak im się trafi...
                              >
                              > > samoograniczaja (pas cnoty maja w glowie).
                              > Nie wiesz co mają w głowie. Możesz się tylko domyślać.
                              > > Dalej, powiesz naiwnie ale ufam. Bez zaufania nie
                              > > ma nic.
                              > Słusznie. Ale zaufanie jest sposobem na zbudowanie związku a nie na pewność wie
                              > rności.
                              > > Dalej, jestem kochanka idealna.
                              > Nie jesteś.
                              > Seks z Tobą wyklucza seks z inną kobietą.
                              >
                              > > Dalej, relacja trwa stosunkowo krotko.
                              > A on wie o tym, ze nie planujesz długiej relacji?
                              > Bo jeśli wie to może chcieć sobie zabezpieczyć rezerwę na wypadek Twojego wycof
                              > ania się.
                              > > Czy mnie straci, jak mnie zdradzi? Niekoniecznie. To zalezy.
                              > On woli nie ryzykować.
                              > Jak już zdradzi to się nie przyzna.

                              Dziekuje za informacje. Bede jeszcze ostrozniejsza. Zrobie sobie moze teraz dodatkowe badania. Ewentualnie zastanowie sie czy nie zrezygnowac z seksu w ogole.

                              > To są problemy techniczne. Istotą jest brak zainteresowania swingiem w Twoim pr
                              > zypadku.
                              > Gdyby to zainteresowanie było to pozostałoby siąść i znaleźć rozwiązanie tych
                              > problemów.

                              Zgadza sie. Nie jestem zainteresowana swingiem.

                              > Można jeszcze chcieć wspólnie spędzać czas, rozmawiać, mieć wspólne hobby i świ
                              > adomość że możesz na druga osobę liczyć.

                              No niby mozna ale swiadomosc, ze ktos cie wali po rogach sprawia, ze wole spedzac czas z sama alnbo z dzieckiem, rozmawiac na forum albo z przyjaciolmi i liczyc na siebie. Po prostu taki zwiazek mi sie nie oplaca.

                              > Zdarzyło Ci się kiedyś słyszeć jak mężczyzna deklaruje, ze jest wierny swej żon
                              > ie bo "jest zbyt leniwy żeby zdobywać inną kobietę"
                              > Albo, że kobieta wyrażała taki pogląd odnośnie swego męża i wiarę, ze w związku
                              > z tym on jest jej wierny?
                              > A może któryś z Twoich mężczyzn tak mówił?
                              > A Ty przyjęłaś ten tok rozumowania?

                              Nie zdarzylo mi sie.

                              Nie rozumiesz, ja nie mam wielkich problemow stricte z poligamicznoscia meska. Ja po prostu nie chce sie narazac na zakazenia chorobskami, bo ja jestem matka. Skoro ja komus gwarantuje, ze go nie zaraze jakims gownem to dlaczego sama mam sie narazac? Zaden seks ani nic nie jest tego warte zeby sie zarazic hiv. Jak nie bylam matka to robilam duzo glupich rzeczy, bo bezdzietni maja tylko do zrabania swoje zycie. Odkad urodzilam dziecko to sie zmienilo.
                              • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 18:16
                                No to facet ma fajniej, moze kazac sobie robic laske i niczym sie nie zarazi :)
                                • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 18:44
                                  sabat.77 napisał:

                                  > No to facet ma fajniej, moze kazac sobie robic laske i niczym sie nie zarazi :)

                                  Najfajniej to masz Ty Sabat. Wstrzemiezliwosc to 100% zabezpieczenia.
                                  • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 19:31
                                    Przeciez nie wiem czy ktos nie dyma mojej zony, a ja dymam ja. Moze nie jakos specjalnie czesto, ale jednak. Wiec zarazic sie jak najbardziej moge...
                                    • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 19:45
                                      sabat.77 napisał:

                                      > Przeciez nie wiem czy ktos nie dyma mojej zony, a ja dymam ja. Moze nie jakos s
                                      > pecjalnie czesto, ale jednak. Wiec zarazic sie jak najbardziej moge...

                                      Przeraza mnie mysl, ze jeszcze nie wymyslono leku na zniszczenie wirusa hiv. Jak w obliczu takiego zagrozenia mozna w ogole rozwazac swing? Moze Morrison nam tu wyluszczy na czym opiera sie bezpieczenstwo w swingu, skoro wszyscy faceci non stop daza do zdrady? No chyba, ze ktos musi, bo inaczej sie udusi. Stawiam jednak teze, ze wiekszosc ludzi nie musi.
                                      • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 20:49
                                        No patrz, ale ja wiecznie dazac do zdrady jeszcze nigdy nie zdradzilem. Barier ograniczajacych zdrade jest mnostwo, moim zdaniem to nie moze byc az tak powszechna sprawa. Poza tym faceci tez boja sie chorob. Ja sie boje HIV. Jakbym mial lazic na te kurwy to bym chyba zwariowal ze strachu. Dwa razy w miesiacu seks, a cena bylby paniczny i nieprzemijajacy lek o wlasne zycie? To juz wole seks raz na dwa miesiace i lek czysto teoretyczny ;)
                                    • ninek04 Re: Laduj input 15.02.15, 20:33
                                      sabat.77 napisał:

                                      > Przeciez nie wiem czy ktos nie dyma mojej zony, a ja dymam ja. Moze nie jakos s
                                      > pecjalnie czesto, ale jednak. Wiec zarazic sie jak najbardziej moge...

                                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156047194,156048131,Re_Biale_malzenstwo.html
                                      A tak się zarzekałeś, a jednak się złamałeś.Sabat, i jak tu brać na serio Twoje posty?
                                      • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 20:42
                                        Mam slaby charakter. To cos jak z zarzekaniem sie alkoholika, ze wiecej juz nie wypije ani kropelki. Wyglada na to, ze musze zajac sie innymi sprawami a seks odpuscic tak jak jest. Trudno, co bedzie to bedzie
                                        Teraz zaprzata mnie akwarium, urodzily mi sie dzisiaj moje pierwsze gupiki :)
                                        • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 22:18
                                          sabat.77 napisał:

                                          > Mam slaby charakter. To cos jak z zarzekaniem sie alkoholika, ze wiecej juz nie
                                          > wypije ani kropelki. Wyglada na to, ze musze zajac sie innymi sprawami a seks
                                          > odpuscic tak jak jest. Trudno, co bedzie to bedzie
                                          > Teraz zaprzata mnie akwarium, urodzily mi sie dzisiaj moje pierwsze gupiki :)

                                          hehe to prawie tak jak mama Ci radzila. Moze jej rada nie byla taka glupia, a ten caly sex case w Twoim przypadku to zwykly brak zajecia. Co w obliczu narodzin gupikow malym pikusiem jest ;-))) Jak zwykle kwestia perspektywy. Ja jak mam zpierdol to tez sobie pewne tematy odpuszczam.
                                          • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 22:38
                                            Z punktu widzenia gupikow moj seks to betka :)
                                            A na dziwki chyba kiedys jednak pojde, Na handjoba, kontrolnie - co by sie przekonac czy jednak czegos nie trace. Wiele sie nie spodziewam, powiem szczerze, że mi sie w gruncie rzeczy seks dosc nudny wydaje. Teraz nie, bo slabo ze swobodnym czasem stoje. Ale jak bedzie troche luzniej, nie bede namierzalny, to sobie z ciekawosci skocze. Czemu nie.
                                            • zawle Re: Laduj input 15.02.15, 22:48
                                              sabat.77 napisał:
                                              Teraz nie, bo slabo ze swobod
                                              > nym czasem stoje. Ale jak bedzie troche luzniej, nie bede namierzalny, to sobie
                                              > z ciekawosci skocze. Czemu nie.

                                              Przechwalasz się sabat:))))
                                              • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 23:02
                                                No. Cos jak ten samczyk co ma brode i wasy, z Twojej sygnaturki. Ale ja nie wabie samiczek, tylko muchy, najlepiej te male muszki. Gupiki glodne, rozumiesz.
                                            • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 23:26
                                              sabat.77 napisał:

                                              > Z punktu widzenia gupikow moj seks to betka :)
                                              > A na dziwki chyba kiedys jednak pojde, Na handjoba, kontrolnie - co by sie prze
                                              > konac czy jednak czegos nie trace. Wiele sie nie spodziewam, powiem szczerze, ż
                                              > e mi sie w gruncie rzeczy seks dosc nudny wydaje. Teraz nie, bo slabo ze swobod
                                              > nym czasem stoje. Ale jak bedzie troche luzniej, nie bede namierzalny, to sobie
                                              > z ciekawosci skocze. Czemu nie.

                                              No jak to przeciez mozesz wyskoczyc niby pobiegac. Swoja droga to co za atrakcja dla faceta jest zwalenie konia przez jakas babe na odpierdol sie? Popatrz: jezeli jakas babka wali Ci konia tylko tego konia to ona sie w to w zaden sposob nie angazuje, bo w jaki? I nic kompletnie nic z tego nie ma, bo co ma oprocz 150 zl? Co zacznie jeczec ah ah ah jak pieknie ci sie ten konik wali pyk pyk pyk. Na bank mysli: co za losiu, sam se moze zwalic, a przylazi tu, jezu spusc sie juz i spierdalaj oblechu jeden, zboku. Jak jej sie dluzy to telefon odbierze :) A jak nie wierzysz to idz komus zwal za kase ;)

                                              Tez sie masz czym chwalic, przeciez to oblesne jest Sabat, co Ty myslisz? Jak Ci zona zwali i opisujesz to tez sie wszyscy lituja nad Toba tutaj, ze na ochlap sie zalapales.
                                              • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 23:44
                                                Ale ja mam w dupie co ona mysli. Jak idziesz do sklepu kupic bulki to zastanawiasz sie co mysli o Tobie tepo gapiaca sie na Ciebie krowa za lada?
                                                • lybbla Re: Laduj input 16.02.15, 00:00
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > Ale ja mam w dupie co ona mysli. Jak idziesz do sklepu kupic bulki to zastanawi
                                                  > asz sie co mysli o Tobie tepo gapiaca sie na Ciebie krowa za lada?

                                                  Sabat, Ty to już nie dwa w jednym ale trzy a może i cztery.
                                                  Ja bym wziął na serio rady Wonta.

                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152377171,Trzy_slowa_od_empiryka.html
                                                  I skąd to zainteresowanie krowami?
                                                  • hello-kitty2 Re: Laduj input 16.02.15, 00:16
                                                    lybbla napisał:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ale ja mam w dupie co ona mysli. Jak idziesz do sklepu kupic bulki to zas
                                                    > tanawi
                                                    > > asz sie co mysli o Tobie tepo gapiaca sie na Ciebie krowa za lada?
                                                    >
                                                    > Sabat, Ty to już nie dwa w jednym ale trzy a może i cztery.
                                                    > Ja bym wziął na serio rady Wonta.
                                                    >
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152377171,Trzy_slowa_od_empiryka.html
                                                    > I skąd to zainteresowanie krowami?

                                                    Ale o co chodzi Lybbla? Czy chodzi, ze nie bedzie mogl chlodno i kompetentnie zanalizowac anonsu (tu chyba narzedzia statystyczne nie sa potrzebne?) czy ze nie bedzie mogl wrzucic na luz?

                                                    Btw najbardziej spodobalo mi sie powiazanie luzu z dominacja w sensie luzu prowadzacego do latwej dominacji, wtf? To chyba raczej dominujacy charakter przykryty luzem.
                                                • hello-kitty2 Re: Laduj input 16.02.15, 00:06
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > Ale ja mam w dupie co ona mysli. Jak idziesz do sklepu kupic bulki to zastanawi
                                                  > asz sie co mysli o Tobie tepo gapiaca sie na Ciebie krowa za lada?

                                                  A to nie spytalam?: co Ty z tego bedziesz mial?
                                                  • sabat.77 Re: Laduj input 16.02.15, 00:31
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A to nie spytalam?: co Ty z tego bedziesz mial?

                                                    No więc właśnie - nie wiem, i nie będę wiedział, póki się nie przekonam. Jak okaże się, że nic - to zaprzestanę.
                                                  • sabat.77 Re: Laduj input 16.02.15, 06:56
                                                    Co zakladam, ze moge miec na ten moment:
                                                    - przelamanie bariery psychicznej
                                                    - sprawdzenie wlasnych reakcji fizjologicznych w nowej sytuacji (czy mi stanie)
                                                    - rozpoznanie nowego zrodla seksu na wypadek powtorzenia sie incydentow dlugotrwalego braku seksu (bufor emocjonalny)

                                                    Moim zdaniem brzmi sensownie. W dodatku zagrozen - w zasadzie brak.
                                                  • hello-kitty2 Re: Laduj input 17.02.15, 00:42
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Co zakladam, ze moge miec na ten moment:
                                                    > - przelamanie bariery psychicznej
                                                    > - sprawdzenie wlasnych reakcji fizjologicznych w nowej sytuacji (czy mi stanie)
                                                    > - rozpoznanie nowego zrodla seksu na wypadek powtorzenia sie incydentow dlugotr
                                                    > walego braku seksu (bufor emocjonalny)
                                                    >
                                                    > Moim zdaniem brzmi sensownie. W dodatku zagrozen - w zasadzie brak.

                                                    Tylko wez pod uwage, ze:

                                                    sabat.77 napisał:

                                                    Wątpię, żeb
                                                    > y kobieta waliła facetowi konia lepiej niż on sam.
                                                    >
                                                  • sabat.77 Re: Laduj input 17.02.15, 06:51
                                                    No ale nic z tych kwestii, ktore wymienilem nie dotyka kwestii przyjemnosci. Wedlug mnie do prostytutek nie chodzi sie by doswiadczac fizycznej przyjemnosci. Mam podstawy sadzic, ze wiekszosc kobiet jest nieudolnymi dawczyniami fizycznej przyjemnosci dla mezczyzn, a za kase to juz zupelnie na "odwal sie" to robia.
                                                    Glowne przyczyny korzystania z prostytutek to substytucja bliskosci i realizacja spolecznej potrzeby uprawiania seksu (robie to, wiec jestem szczesliwy). Potrzeba uprawiania seksu jest jak potrzeba posiadania nowoczesnego telefonu albo markowych butow.
                                                  • marek.zak1 Re: Laduj input 17.02.15, 08:50
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > No ale nic z tych kwestii, ktore wymienilem nie dotyka kwestii przyjemnosci. Wedlug mnie do prostytutek nie chodzi sie by doswiadczac fizycznej przyjemnosci.

                                                    To jednak byłeś w międzyczasie? Znajomi, którzy korzystaja, mówią co innego, czyli chodzi o czysty sex, bez socjalnej otoczki, uwodzenie itp. ale przyjmuję do wiadomości., że możesz mieć odmienne zdanie.
                                                  • kutuzow Re: Laduj input 17.02.15, 10:12
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Wedlug mnie do prostytutek nie chodzi sie by doswiadczac fizycznej przyjemnosci.
                                                    oraz

                                                    > Potrzeba uprawiania seksu jest jak potrzeba posiadania nowoczesnego telefonu albo m
                                                    > arkowych butow.

                                                    Pie**sz takie głupoty że aż zęby bolą. Ja rozumiem że po raz kolejny ktoś Ci wytknął Twoją niekonsekwencję i znów się "bronisz", ale proszę pisz choć z sensem. W tych dwóch zdaniach przekreśliłeś piramidę potrzeb Maslowa i teorię ewolucji przy okazji. Nieźle jak na taki krótki post.
                                                    To że piszesz o czymś o czym nie masz pojęcia (wizyta u prostytutki), pomijam bo to całkiem blednie przy Twoich powyższych tekstach. które walą po oczach.
                                                  • sabat.77 Re: Laduj input 17.02.15, 10:23
                                                    Potrzeby fizjologiczne mozna rozwiazac masturbacja, wiec musi chodzic o namiastke intymnosci i status.
                                                  • mabelle2000 Re: Laduj input 17.02.15, 10:36
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Potr
                                                    > zeba uprawiania seksu jest jak potrzeba posiadania nowoczesnego telefonu albo m
                                                    > arkowych butow.

                                                    O ile to prawda, to jestem ciekawa jakiego procenta mezczyzn to dotyczy. Zjawisko jest mi znane od strony kobiet. Pewnej ich grupie tez myli sie bycie seksowna z byciem seksualna.
                              • morrison9 Re: Laduj input 15.02.15, 19:36

                                > Ewentualnie zastanowie sie czy nie zrezygnowac z seksu w ogole.
                                Aż tak bardzo nie chciałem Cię przestraszyć. :-)

                                > Zgadza sie. Nie jestem zainteresowana swingiem.
                                Aha.
                                W swingu meżczyzna nie ma powodów (lub ma ich znacznie mniej) by decydowac sie na skok w bok.
                                Po co ma to robić.
                                Przecież moze mieć inną kobietę za akceptacją swej partnerki, bez stresu, na wcześniej uzgodnionych zasadach (takze w kwestii bezpieczeństwa)

                                > No niby mozna ale swiadomosc, ze ktos cie wali po rogach sprawia, ze wole spedz
                                > ac czas z sama alnbo z dzieckiem, rozmawiac na forum albo z przyjaciolmi i licz
                                > yc na siebie. Po prostu taki zwiazek mi sie nie oplaca.
                                Ale ty poddalas pod wątpliwość w ogóle sens wiazania sie z mezczyzna w moim wieku. Niezaleznie od wiernosci lub jej braku
                                >
                                > > Zdarzyło Ci się kiedyś słyszeć jak mężczyzna deklaruje, ze jest wierny sw
                                > ej żonie bo "jest zbyt leniwy żeby zdobywać inną kobietę"
                                > > Albo, że kobieta wyrażała taki pogląd odnośnie swego męża i wiarę, ze w z
                                > wiązku z tym on jest jej wierny?

                                > Nie zdarzylo mi sie.
                                No popatrz. A ja sie z tym spotkalem i dzialalo bardzo skutecznie na te kobiety i ich wiare w wierność ich partnerów.

                                > Ja po prostu nie chce sie narazac na zakazenia chorobskami, bo ja jestem matka.

                                > sie narazac? Zaden seks ani nic nie jest tego warte zeby sie zarazic hiv. Jak
                                > nie bylam matka to robilam duzo glupich rzeczy, bo bezdzietni maja tylko do zra
                                > bania swoje zycie. Odkad urodzilam dziecko to sie zmienilo.
                                Sluszny tok rozumowania.
                                Podzielam go.
                                Inna sprawa, ze w równym lub wiekszym stopniu zaprząta to mój umysł kiedy wsiadam w samochód przed dluzszą trasą.
                                • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 19:57
                                  morrison9 napisał:

                                  > Aż tak bardzo nie chciałem Cię przestraszyć. :-)

                                  Szczerze? Przestraszyles mnie jak cholera. Nie pamietam, zeby ktos na forum mogl miec na mnie wiekszy wplyw na ile cofam sie pamiecia. Musialam sobie nalac i wypic szklanke wina. Ale to pewnie, ze trafiles w moj czuly punkt jakim sa choroby. Ja jestem zdrowa jak byk i boje sie ze zejde nagle na cos niespodziewanego ;-)

                                  > Ale ty poddalas pod wątpliwość w ogóle sens wiazania sie z mezczyzna w moim wie
                                  > ku. Niezaleznie od wiernosci lub jej braku

                                  To nie tak. Mnie osobiscie podoba sie Twoje pragnienie zwiazania sie. Podoba mi sie rozmantyzm juz niespotykany. Kwestia tylko za jaka cene ;) A tu masz w cenie: rozwalenie Twojej rodziny, ktora bez tej kolejnej kobiety jednak trwa, dalej ten swing. Jesli chodzi o ten swing to bym na Twoim miejscu brala kogos juz z takimi doswiadczeniami, bo nowicjuszki to moga sie po pierwszych probach zwyczajnie wyploszyc.

                                  > Sluszny tok rozumowania.
                                  > Podzielam go.
                                  > Inna sprawa, ze w równym lub wiekszym stopniu zaprząta to mój umysł kiedy wsia
                                  > dam w samochód przed dluzszą trasą.

                                  Dlatego ja nie jezdze samochodem jak nie musze, wybieram zawsze pociag, a jak musze samochodem to prowadze ale towarzyszy mi niepokoj.
                                  • mabelle2000 Re: Laduj input 15.02.15, 20:09
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Mnie osobiscie podoba sie Twoje pragnienie zwiazania sie. Podoba mi
                                    > sie rozmantyzm juz niespotykany.

                                    Przepraszam, ze wcinam sie w rozmowe, ale gdzie Ty Kitty romantyzm u niego widzisz ? Jakas nowa definicje romantyzmu wymyslili, czy co ? ;-)
                                    • marek.zak1 Re: Laduj input 15.02.15, 20:28
                                      mabelle2000 napisała:

                                      > hello-kitty2 napisała:
                                      >
                                      > > Mnie osobiscie podoba sie Twoje pragnienie zwiazania sie. Podoba mi sie rozmantyzm juz niespotykany.
                                      >
                                      > Przepraszam, ze wcinam sie w rozmowe, ale gdzie Ty Kitty romantyzm u niego widzisz ? Jakas nowa definicje romantyzmu wymyslili, czy co ? ;-)

                                      Romantyzm jako poszukiwanie uczuć/miłości na przekór rozsądkowi.
                                    • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 20:33
                                      mabelle2000 napisała:

                                      > hello-kitty2 napisała:
                                      >
                                      > > Mnie osobiscie podoba sie Twoje pragnienie zwiazania sie. Podoba mi
                                      > > sie rozmantyzm juz niespotykany.
                                      >
                                      > Przepraszam, ze wcinam sie w rozmowe, ale gdzie Ty Kitty romantyzm u niego widz
                                      > isz ? Jakas nowa definicje romantyzmu wymyslili, czy co ? ;-)

                                      No nie wiem, widzialas zeby ludzie second hand chcieli zawierac malzenstwo? Z tego co rozumiem to on chce sie ponownie ozenic. Ale moze to za bardzo rozszerzylam. To najwyzej on sprostuje. Ale tak zrozumialam. Dlatego mi sie wydala rozmatyczna ta wiara w malzenstwo. Tyle, ze ja juz po trzech szklanach wina. Trzeba wziac poprawke. U mnie karnawal, ludzie poprzebierani, najebani, wolne maja ;)

                                      Wstawie tak jak Marek suke wstawia. Ta babka ma zajebisty glos:
                                      www.youtube.com/watch?v=4HNgVmHSuVM
                                      • mabelle2000 Re: Laduj input 15.02.15, 20:46
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > No nie wiem, widzialas zeby ludzie second hand chcieli zawierac malzenstwo? Z t
                                        > ego co rozumiem to on chce sie ponownie ozenic.

                                        Zeby sie ozenic, to trzeba sie chyba najpierw rozwiesc.Oficjalnie z dwiema to bedzie mu raczej ciezko.

                                        > Wstawie tak jak Marek suke wstawia.

                                        A nie masz jeszcze jednego mistrza drugiego planu, ten byl sto razy lepszy od suki ;-))
                                        • marek.zak1 Re: Laduj input 15.02.15, 20:52
                                          mabelle2000 napisała:

                                          >A nie masz jeszcze jednego mistrza drugiego planu, ten byl sto razy lepszy od suki ;-))

                                          Sowa jest księżniczką. To po pierwsze, a po drugie, teraz bedzie coraz bardziej zaangażowana w politykę. Zaraz z nią idę na wieczorny spacer.
                                          zakbajka.blog.onet.pl/2015/02/14/ulubiony-kandydat-marka-mareks-favourite-candidate/
                                          • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 20:57
                                            A moze to ksiezniczka, ktora okazala sie suka? :)
                                            • marek.zak1 Re: Laduj input 15.02.15, 21:17
                                              sabat.77 napisał:

                                              > A moze to ksiezniczka, ktora okazala sie suka? :)

                                              Nie. mała księżniczka uderzyła bardzo złą czarownice - morderczynię swoja małą piąstką, a ona powiedziała;
                                              - Chcesz być bokserka, bedziesz bokserką

                                              i zamieniła ją w bokserkę.
                                        • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 22:33
                                          mabelle2000 napisała:

                                          > Zeby sie ozenic, to trzeba sie chyba najpierw rozwiesc.Oficjalnie z dwiema to b
                                          > edzie mu raczej ciezko.

                                          Fakt. Na razie to romantyzm niepotwierdzony ;)

                                          > A nie masz jeszcze jednego mistrza drugiego planu, ten byl sto razy lepszy od s
                                          > uki ;-))

                                          No ba! Pewnie za mam zwierzeta sa bezpretensjonalne ;)
                                          www.youtube.com/watch?v=IncF-eaQn_g
                                  • morrison9 Re: Laduj input 15.02.15, 20:31
                                    >Ja jestem zdrowa jak byk i boje sie ze zejde nagle na cos niespodziewanego ;-)
                                    Ja na taką okoliczność mam 3 polisy w 3 róznych firmach.

                                    > To nie tak. Mnie osobiscie podoba sie Twoje pragnienie zwiazania sie. Podoba mi
                                    > sie rozmantyzm juz niespotykany.
                                    No to chyba mnie wypuszczałaś a ja się dałem. Pogodziłem się już z tym, że uważasz mnie za cynika.
                                    > Kwestia tylko za jaka cene ;)
                                    O cenie pisałem tutaj:
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,121263455,121392972,Re_2_2_czy_ktos_probowal_i_jak_to_sie_skonczylo.html

                                    > Dlatego ja nie jezdze samochodem jak nie musze, wybieram zawsze pociag, a jak m
                                    > usze samochodem to prowadze ale towarzyszy mi niepokoj.
                                    Aa. Więc Ty też to masz?
                                    • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 20:47
                                      morrison9 napisał:

                                      > No to chyba mnie wypuszczałaś a ja się dałem. Pogodziłem się już z tym, że uważ
                                      > asz mnie za cynika.

                                      Za cynika uwaza Cie Glamourous.
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156585678,156624199,Re_Przylapani.html
                                      e e e pomylic dwie kobiety. To w kobiecym swiecie minus :)

                                      Ide sie wykapac z synem. Wpadne pozniej.
                                      • morrison9 Re: Laduj input 16.02.15, 08:52
                                        To akurat pamiętam.
                                        Czasem nie jestem pewien co kto napisał ale tamten post Glamorous to akurat pamiętałem.
                                        Ale Ty uderzałaś w podobne tony akurat i to, ze nie użyłaś słowa "cynik" niewiele zmienia.
                      • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 14:06
                        hello-kitty2 napisała:

                        > No ale przeciez takie kobiety to nie Twoj target wiec niech ida w diably ;)

                        Przyjmij w końcu do wiadomości, że generalnie faceci nie są oblegani przez napalone laski i nie mogą sobie zazwyczaj pozwolić na robienie takich ostrych selekcji. To proste prawa popytu i podaży.
                        • morrison9 Re: Laduj input 15.02.15, 14:11
                          > Przyjmij w końcu do wiadomości, że generalnie faceci nie są oblegani przez napa
                          > lone laski i nie mogą sobie zazwyczaj pozwolić na robienie takich ostrych selek
                          > cji. To proste prawa popytu i podaży.
                          Dzięki za pomoc.
                          Podpisuję się.
                          Dwugłos w tej sprawie powinien wzbudzić w kitty i innych kobietach wątpliwości co do swojej pełnej wiedzy o mężczyznach.
                          A takie wątpliwości to już połowa sukcesu.
                          To co napisałeś powinno być banalnie oczywiste dla kobiet ale jakimś dziwny trafem nie jest.
                          • hello-kitty2 Postawa mozesz sie dowiedziec vs bo ty nie wiesz 15.02.15, 14:45
                            morrison9 napisał:

                            > Dzięki za pomoc.
                            > Podpisuję się.
                            > Dwugłos w tej sprawie powinien wzbudzić w kitty i innych kobietach wątpliwości
                            > co do swojej pełnej wiedzy o mężczyznach.
                            > A takie wątpliwości to już połowa sukcesu.
                            > To co napisałeś powinno być banalnie oczywiste dla kobiet ale jakimś dziwny tra
                            > fem nie jest.

                            Strasznie mnie denerwuje Twoje podejscie: po co zakladasz, ze kobiety maja miec pelna wiedze o mezczyznach, ze cos powinno byc dla kobiet oczywiste. Na wszystkich moich zajeciach (choc wszyscy studenci ukonczyli juz pare innych szkol) kazdy absolutnie kazdy docent zapowiada, ze mamy prawo nic nie wiedziec i on jest tu po to i tylko po to zebysmy mogli sie od niego wszystkiego dowiedziec, a potem przez bity semestr albo dwa swoim zachowaniem udowadnia to, co zadeklarowal na poczatku. I to jest POZADANA postawa. My studenci nie musimy uswiadamiac sobie zadnych braku w wiedzy by sie czegokolwiek nauczyc. Powtarzanie z upartoscia idioty komus chcacemu sie uczyc jakie ma rzekome braki w wiedzy jest DEMOTYWUJACE. Stawia go zawsze na gorszej pozycji, budzi w nim zle emocje, psuje wiez z docentem.

                            Jako nauczyciel mozesz przyjac jedna z dwoch postaw: mozesz sie dowiedziec vs bo ty jeszcze nie wiesz. Postawa: otwartosci vs wzbudzanie winy.
                            • sabat.77 Re: Postawa mozesz sie dowiedziec vs bo ty nie wi 15.02.15, 14:48
                              Tutaj się zgodzę, ja na przykład przychodząc na forum nie wiedziałem nic o kobietach (a wydawało mi się, że wiem dużo), a teraz już wiem trochę więcej, ale wciąż się dużo uczę.
                        • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 14:30
                          sabat.77 napisał:

                          > hello-kitty2 napisała:
                          >
                          > > No ale przeciez takie kobiety to nie Twoj target wiec niech ida w diably
                          > ;)
                          >
                          > Przyjmij w końcu do wiadomości, że generalnie faceci nie są oblegani przez napa
                          > lone laski i nie mogą sobie zazwyczaj pozwolić na robienie takich ostrych selek
                          > cji. To proste prawa popytu i podaży.

                          Ale on ma od biedy chetna zone.
                          • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 14:39
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Ale on ma od biedy chetna zone.

                            Zona to zupełnie inna historia. Dla faceta który rucha swoją żonę regularnie, żona to taka rozbudowana wersja walenia konia. Oswojona, przewidywalna, nudna. Kawał surowego mięsa podstawiany lwu zamkniętemu w klatce za pomocą długiego, drewnianego drąga. Zje ziewając.

                            Taki pewny siebie kogut musi mieć poczucie zdobywania. Nocne eskapady, niepewność, endorfiny. Kot który łowi mysz, wilk idący śladem krwi. To jest wewnętrzny zew, by polować i się sprawdzać. Mężczyzna jest z natury łowcą i będzie próbował się sprawdzić, jeśli poczuje, że ma dość wiatru w żaglach.

                            Nie wiem, może są jacyś monogamiczni mężczyźni, ale pod kątem walczących w męskiej duszy ze sobą emocji to raczej pojedynek tych emocji o których wspomniałem, ze społecznym strachem, lękiem przed odrzuceniem i strachem przed utratą dotychczasowych pozycji.
                            Stawiam że w 9/10 przypadków możni tego świata, monarchowie, demiurgowie, krezusi i inni macherzy od ludzkich losów dupczyli co tam im się smakowitego pod pazur nawinęło.
                            • hello-kitty2 Re: żona to taka rozbudowana wersja walenia konia 15.02.15, 14:50
                              sabat.77 napisał:

                              > hello-kitty2 napisała:
                              >
                              > > Ale on ma od biedy chetna zone.
                              >
                              > Zona to zupełnie inna historia. Dla faceta który rucha swoją żonę regularnie, ż
                              > ona to taka rozbudowana wersja walenia konia. Oswojona, przewidywalna, nudna. K
                              > awał surowego mięsa podstawiany lwu zamkniętemu w klatce za pomocą długiego, dr
                              > ewnianego drąga. Zje ziewając.

                              Hehe i czekam teraz jak Cie dopadnie wataha wilkow ;)
                            • marek.zak1 Re: Laduj input 15.02.15, 14:57
                              sabat.77 napisał:

                              > Zona to zupełnie inna historia. Dla faceta który rucha swoją żonę regularnie, żona to taka rozbudowana wersja walenia konia. Oswojona, przewidywalna, nudna. Kawał surowego mięsa podstawiany lwu zamkniętemu w klatce za pomocą długiego, drewnianego drąga. Zje ziewając.
                              Czy Twoja żona zna twoje poglądy na jej temat?

                              >
                              > Taki pewny siebie kogut musi mieć poczucie zdobywania. Nocne eskapady, niepewność, endorfiny. Kot który łowi mysz, wilk idący śladem krwi. To jest wewnętrzny zew, by polować i się sprawdzać. Mężczyzna jest z natury łowcą i będzie próbował się sprawdzić, jeśli poczuje, że ma dość wiatru w żaglach.

                              Spzreczność. Pewny siebie kogut nie musi niczego sobie udowadniać, bo jest pewny siebie.

                              • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 15:11
                                marek.zak1 napisał:

                                > Czy Twoja żona zna twoje poglądy na jej temat?

                                Najważniejsze, że Twoja zna Marku - i jest dumna ze swojego monogamicznego samca :D

                                > Spzreczność. Pewny siebie kogut nie musi niczego sobie udowadniać, bo jest pewn
                                > y siebie.

                                Ale już ustaliliśmy, że w tym wypadku nie chodzi o poczucie własnej wartości, ale realizacje biologicznego instynktu, tj. poligamicznej strategii rozrodu.
                                I poczucie niskiej wartości jest tu raczej przeszkodą niż impulsem do działania, w naturze do rozmnażania dopuszczone są osobniki najmocniejsze. Według mnie, im większym kozakiem facet się czuje, tym większe szanse, że zechce sobie pofikać.
                              • urquhart testosteron i prolaktyna u kur 15.02.15, 15:18
                                > sabat.77 napisał:
                                > > Taki pewny siebie kogut musi mieć poczucie zdobywania. Nocne eskapady, ni
                                > epewność, endorfiny. Kot który łowi mysz, wilk idący śladem krwi. To jest wewnę
                                > trzny zew, by polować i się sprawdzać. Mężczyzna jest z natury łowcą i będzie p
                                > róbował się sprawdzić, jeśli poczuje, że ma dość wiatru w żaglach.
                                >
                                > Spzreczność. Pewny siebie kogut nie musi niczego sobie udowadniać, bo jest pewn
                                > y siebie.

                                Rywalizacja i sprawdzanie siebie to oczywisty efekt testosteronu. Na zwierzętach takie doświadczenia się robi na ludziach nie wolno bo chodzi o testosteron w małym obiegu krwi mózgu.
                                Kogut będzie agresywny do innego koguta, ale nie ma na tyle rozbudowanej psychiki i świadomości żeby dowartościować się kolejną kurą. Podobnie jak kura da sie zabić wysiadując pisklęta i to jedynie działanie hormonów a nie większa od koguta "odpowiedzialność" za potomstwo.

                                Natomiast cechą inteligencji jest unikanie ewidentnych sytuacji w których przegrywa się tą rywalizację (dużo silniejszy przeciwnik) .

                                Nie ma tu żadnej sprzeczności.
                                • marek.zak1 Re: testosteron i prolaktyna u kur 15.02.15, 15:25
                                  urquhart napisał:

                                  > > sabat.77 napisał:
                                  > > > Taki pewny siebie kogut musi mieć poczucie zdobywania. Nocne eskapa
                                  > dy, niepewność, endorfiny. Kot który łowi mysz, wilk idący śladem krwi. To jest
                                  > wewnętrzny zew, by polować i się sprawdzać. Mężczyzna jest z natury łowcą i będzie próbował się sprawdzić, jeśli poczuje, że ma dość wiatru w żaglach.
                                  > >
                                  > > Spzreczność. Pewny siebie kogut nie musi niczego sobie udowadniać, bo jest pewn
                                  > > y siebie.
                                  >
                                  > Rywalizacja i sprawdzanie siebie to oczywisty efekt testosteronu.
                                  > Kogut będzie agresywny do innego koguta, ale nie ma na tyle rozbudowanej psychiki i świadomości żeby dowartościować się kolejną kurą.

                                  Wszystko jasne. Ja sie dowartościowałem opierdzielając biegacza w lesie, a nie tym, że uwodzę kolejne kobiety. Tylko Sabat uważa, że jest inaczej. Gdzie jest prawda?
                                  • sabat.77 Re: testosteron i prolaktyna u kur 15.02.15, 15:43
                                    Marek, moze porzucmy te drobiowe analogie, bo sumujac wnioski Urqu i Twoje wychodzi, ze nie masz wystarczajaco rozbudowanej psychiki, a to juz troche niepokojace ;)
                                    • marek.zak1 Re: testosteron i prolaktyna u kur 15.02.15, 16:18
                                      sabat.77 napisał:

                                      > Marek, moze porzucmy te drobiowe analogie, bo sumujac wnioski Urqu i Twoje wychodzi, ze nie masz wystarczajaco rozbudowanej psychiki, a to juz troche niepokojace ;).

                                      Własnie, bo taki kogut jak ma 20 kur, to nie musi udowadniać, że jest świetny. On nie musi uwodzić kolejnych, tylko bronić swego stada przed innym kogutem. To jest podobnie jak właściciel haremu. W naszej kulturze ognisty facet zdobywa kobiety, bo sie w ten sposób sprawdza. To jest inny teatr.
                              • druginudziarz Re: Laduj input 15.02.15, 20:36
                                marek.zak1 napisał:

                                > > Taki pewny siebie kogut musi mieć poczucie zdobywania. Nocne eskapady, ni
                                > epewność, endorfiny. Kot który łowi mysz, wilk idący śladem krwi. To jest wewnę
                                > trzny zew, by polować i się sprawdzać. Mężczyzna jest z natury łowcą i będzie p
                                > róbował się sprawdzić, jeśli poczuje, że ma dość wiatru w żaglach.
                                >
                                > Spzreczność. Pewny siebie kogut nie musi niczego sobie udowadniać, bo jest pewn
                                > y siebie.

                                Poza tym w większości akurat jesteśmy potomkami rolników, a nie łowców.
                                • marek.zak1 Re: Laduj input 15.02.15, 20:44
                                  druginudziarz napisał:

                                  > marek.zak1 napisał:
                                  >
                                  > > > Taki pewny siebie kogut musi mieć poczucie zdobywania. Nocne eskapa
                                  > dy, niepewność, endorfiny. Kot który łowi mysz, wilk idący śladem krwi. To jest
                                  > wewnętrzny zew, by polować i się sprawdzać. Mężczyzna jest z natury łowcą i będzie próbował się sprawdzić, jeśli poczuje, że ma dość wiatru w żaglach.
                                  > >
                                  > > Spzreczność. Pewny siebie kogut nie musi niczego sobie udowadniać, bo jest pewny siebie.
                                  >
                                  > Poza tym w większości akurat jesteśmy potomkami rolników, a nie łowców.

                                  Ale Sabat ma chyba na myśli polowanie na kobiety, sprawdzanie się jako kochanek i dowodzenie, że jest się niesamowitym uwodzicielem. Tak to zrozumiałem.
                                  • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 21:00
                                    Tia, mysle ze jest taki pierwotny instynkt w mezczyznach, ale sadze, ze da sie nad tym zapanowac z roznych przyczyn.
                                    • hello-kitty2 Re: Laduj input 15.02.15, 23:35
                                      sabat.77 napisał:

                                      > Tia, mysle ze jest taki pierwotny instynkt w mezczyznach, ale sadze, ze da sie
                                      > nad tym zapanowac z roznych przyczyn.

                                      Z jakich roznych?
                                      • sabat.77 Re: Laduj input 15.02.15, 23:45
                                        Przede wszystkim ze strachu.
                                        • hello-kitty2 Re: Laduj input 16.02.15, 00:18
                                          sabat.77 napisał:

                                          > Przede wszystkim ze strachu.

                                          Przed?
                                          • sabat.77 Re: Laduj input 16.02.15, 00:33
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > Przed?

                                            Utratą tego co mają. Kobiety oczekują wierności, więc się im podporządkowują. Baaaardzo częsty casus.
                          • urquhart czy-kobiety-sa-z-natury-monogamiczne? 15.02.15, 14:46
                            Kitty to temat który wraca, jest w licznych porównaniach męskiej i kobiecej seksualności.

                            daimyoblog.blogspot.com/2012/10/czy-kobiety-sa-z-natury-monogamiczne.html
                            jeden mężczyzna chce współżyć z wieloma kobietami, natomiast wiele kobiet chce współżyć z jednym mężczyzną

                            Mężczyzna alfa zbiera wszystko.
    • marek.zak1 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 15:05
      morrison9 napisał:
      > Statystyczny, cywilizowany mężczyzna (chłopiec) zanim wejdzie w dorosłość (a także i później) ma nieustanie kładzione do głowy jakie sa kobiece potrzeby, że są zupełnie inne niż męskie, że są skomplikowane, że trzeba je szanować, że kobiece potrzeby są szlachetne, lepsze, wymagające dostosowania się do nich.

      Jak kobietę kochasz i zapewnisz jej poczucie bezpieczeństwa, to reszta jakoś się sama ułoży.
      • urquhart Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 15:40
        > Jak kobietę kochasz i zapewnisz jej poczucie bezpieczeństwa, to reszta jakoś si
        > ę sama ułoży.

        Piepszysz od rzeczy, Stary.
        Ostatni z takimi głodnymi kawałkami w kólko jechał Glossator, ale założył własne forum gdzie zbiera hołdy że jest tym dojrzałym mężczyzną w odróżnieniu od całej reszty....
        • marek.zak1 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 16:24
          urquhart napisał:

          > > Jak kobietę kochasz i zapewnisz jej poczucie bezpieczeństwa, to reszta ja
          > koś się sama ułoży.
          >
          > Piepszysz od rzeczy, Stary.

          Nie. Komplikowanie prostych spraw nie oznacza mądrości.

        • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 16:29
          Daj spokój.
          On to pisał z sarkazmem :-)
    • urquhart testowanie faceta przez próbę wejścia mu na głowę 14.02.15, 15:34
      No i tu dobrze przeszedłeś od opisu swojego położenia z małżonką która koniecznie jak piszesz chce sobie ciebie podporządkować do szerszej przyczyny problemu i szukanie drogi wyjscia.

      Ignorowanie konfliktu płci i różnych oczekiwań potrzeb to podstawa manipulacji. Kobiety były zawsze słabsze fizycznie za to lepsze w manipulacji i nie ma co się na to co oburzać. Jak nie ma różnic i konfliktu jak przedstawia gender to można sprowadzić konflikt do tego że jedna strona jest nie dość odpowiedzialna (jak Anbale pisze) czy nie dość dojrzała. I jedynym kryterium oceny sprawić zaangażowanie w potomstwo. A jeżeli seks jest dla ciebie ważny dowodzi to twojej prymitywności.
      To typowa narracja babek, na szczęście nie na tym forum :)
      Kluczem do konfliktu jest asertywność czyli otwarte przedstawianie poglądów i uczuć bez poddania się powyższej manipulacji wpędzenia w poczucie winy bez agresji negatywnych uczuć. To musi być to męskie to zdecydowanie.
      PUA piszą że kobieta zawsze bedzie testować czy nie związała się ze słabeuszem i kiepskimi genami próbując wejść mu na głowę.

      Takiego asertywne podejscie trzeba ćwiczyć jak nie wyniosło się go z wzorców w domu i to forum jest dobrym miejscem bo babkom zależy tu na seksie , więc jest płaszczyzna porozumienia :)
      Choć wiadomo że samo podkreślanie różnic zawsze znajdzie się taka co wyjedzie ci mizoginem jak Marbelle żeby wzbudzić poczucie winy.

      I w mężczyznach i w kobietach tkwią atawistycznie mechanizmy które nie sprzyjają trwałej monogamicznej relacji i długotrwałemu pożądaniu tego samego parnera partnerki. I kobiety i mężczyzny kierowani są psychoewolucyjnym imperatywem dywersyfikacji genów, sprzecznymi strategiami płci, a nie wymogom twienia w związku. I jeżeli się chce tworzyć trwały zwiazek trzeba to pole minowe destrukcyjnych mechanizmó znać i przeciwdziałać, zamiast tworzyć sobie życzeniową rzeczywistość, jak genderowe postulaty. I nie sprowadzać jedynie do złej woli czy intencji partnera czy patnerki.

      To tak pojechałem Walentynkowo w przerwie szykowania się na inwestowanie w relację pary :)

      >>>>

      Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
      • druginudziarz Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 15.02.15, 12:37
        urquhart napisał:

        > PUA piszą że kobieta zawsze bedzie testować czy nie związała się ze słabeuszem
        > i kiepskimi genami próbując wejść mu na głowę.

        Trochę płaskie. Albo sam uprościłeś. No bo po co testować jak już się związek skonsumowało? na okoliczność następnych dzieci? czy nie zrezygnować z tym partnerem i szukać czegoś innego?
        Mnie się wydaje, że walka o władze w związku jest tylko jedną z form walki o władze w każdej relacji. No bo to że się rywalizuje ze współpracownikiem jeszcze można wytłumaczyć, ale rywalizacja ze zwierzchnikiem? pracodawcą? toż to samobójstwo.
        Moje doświadczenia sa takie, że ludzie w związkach walczą "nawykowo" bo poczucie władzy daje im poczucie bezpieczeństwa. To taka przykra spuścizna niefajnego dzieciństwa, gdy rodzice nie dali dziecku poczucia bezpieczeństwa.
        W moim konkretnym przypadku zona po nieudanych próbach (wieloletnich oczywiście) "zapanowania" nade mną wpadła w depresję. Tak naprawdę zaczęła siebie, a więc i mnie, rozumieć tak dopiero po czterdziestce.
        Jeszce jedna uwaga, walka o władze w związku wcale nie musi być walką na śmierć i życie. Wystarczy po prostu jasny podział władzy, wtedy mamy grę z możliwym rezultatem win-win.
        • urquhart Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 15.02.15, 13:11
          druginudziarz napisał:
          > Trochę płaskie. Albo sam uprościłeś. No bo po co testować jak już się związek
          > skonsumowało? na okoliczność następnych dzieci? czy nie zrezygnować z tym partn
          > erem i szukać czegoś innego?

          Patrzysz przez nielogiczność współczesną a to znowu płaszczyzna psychoewolucyjna atawizmów.
          We niemonogamicznych wspólnotach pierwotnych to ma sens bo kolejne dzieci są już z innym lepszym partnerem jeżeli tylko jest możliwość.
          No i to przekształca się w strategię że w związku z domatorem który zapewnia bezpieczeństwo można pociąga seksualnie samotny wilk i tesosteronowy typ który normalnie nie zajmie się potomstwem, a do domatora pożądanie musi zostać normalnie wygaszone żeby te lepsze geny eksploratora, ciekawego świata miały szansę (inaczej zdominowaliby populację domatorzy) co powoduje rozsierdzenie feministek i że całe psychoewo to mizoginia. :)

          > Moje doświadczenia sa takie, że ludzie w związkach walczą "nawykowo" bo poczuci
          > e władzy daje im poczucie bezpieczeństwa. To taka przykra spuścizna niefajnego
          > dzieciństwa, gdy rodzice nie dali dziecku poczucia bezpieczeństwa.

          To jest tak powszechne że się nie trzyma kupy że przeważająca wiekszość populacji kobiet nie dostała od rodziców poczucia bezpieczeństwa.
        • mabelle2000 Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 15.02.15, 17:44
          > Moje doświadczenia sa takie, że ludzie w związkach walczą "nawykowo" bo poczuci
          > e władzy daje im poczucie bezpieczeństwa. To taka przykra spuścizna niefajnego
          > dzieciństwa, gdy rodzice nie dali dziecku poczucia bezpieczeństwa.

          Tez tak to widze. Z poczucia braku bezpieczenstwa wynika tez potrzeba ciaglej kontroli nad wszystkim. Posiadanie wladzy wiec uspokaja, stwarza sytuacje stabilnego gruntu pod nogami.
          Zauwazylam tez ze zdumieniem, ze sama wladza nie musi byc autentyczna. Najwazniejsze, ze druga strona stworzy aure zgodnosci i poddanstwa. Mysle, ze sprytni ludzie wiedzac o slabosci drugiej strony do rzadzenia potrafia doskonale to wykorzystac.

          > Jeszce jedna uwaga, walka o władze w związku wcale nie musi być walką na śmierć
          > i życie. Wystarczy po prostu jasny podział władzy,

          No ba, tylko jak podzielic zgodnie strefy wplywow ? ;-)
          Moim idealem jest aby dwie pary oczu przygladaly sie z rownym zaangazowaniem kazdej sprawie, po to aby wyrazic swoja opinie. W sumie o te opinie drugiej strony chodzi mi najbardziej. Lepszy pomysl i wiecej argumentow wygrywa. Moze byc metoda burzy mozgow ;-)
          • rekreativa Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 15.02.15, 18:02
            "Moim idealem jest aby dwie pary oczu przygladaly sie z rownym zaangazowaniem ka
            > zdej sprawie, po to aby wyrazic swoja opinie. W sumie o te opinie drugiej stron
            > y chodzi mi najbardziej. Lepszy pomysl i wiecej argumentow wygrywa. Moze byc me
            > toda burzy mozgow ;-)"


            Naprawdę uważasz to za możliwe, by dwoje ludzi mogło żywić ten sam poziom zaangażowania do każdej sprawy?
            Bo moim zdaniem to kompletnie nierealne.
            Bardziej mi bliski jest pomysł nudziarza - podział strefy wpływów. Stosujemy w moim małżeństwie i działa bez zarzutu.
            • mabelle2000 Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 15.02.15, 18:24
              rekreativa napisała:

              > Naprawdę uważasz to za możliwe, by dwoje ludzi mogło żywić ten sam poziom zaang
              > ażowania do każdej sprawy?

              Wiekszosc spraw jaka nas dotyczy to sprawy naszego zwiazku, dzieci, naszej rodziny czy przyjaciol. Mysle, ze moj patner jak najbardziej ma kompetencje, aby wypowiadac sie w tych sprawach ( i odwrotnie). Czy nasz poziom zaangazowania w te sprawy jest taki sam ? Pewnie nie, ale wlasnie dlatego, ze nie jest, to wysluchanie opinii drugiej strony, tej mniej zaangazowanej, jest szczegolnie cenne, bo jest pozbawione otoczki nadmiernych emocji. Trzezwa opinia czesto studzi te emocje i sprowadza na ziemie.
              • rekreativa Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 15.02.15, 18:36
                A zdarza wam się, że emocje po obu stronach równie wysokie, ale opinie rózne? I jak to wtedy załatwiacie?
            • druginudziarz Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 15.02.15, 18:36
              rekreativa napisała:

              > Naprawdę uważasz to za możliwe, by dwoje ludzi mogło żywić ten sam poziom zaang
              > ażowania do każdej sprawy?
              > Bo moim zdaniem to kompletnie nierealne.
              > Bardziej mi bliski jest pomysł nudziarza - podział strefy wpływów. Stosujemy w
              > moim małżeństwie i działa bez zarzutu.

              Z tym że to nie jest mój pomysł, taka jest, że tak to ujmę, natura rzeczy :)
              Nie to żebym nie był zdolny nawet do triumwiratów ;) ale tak na codzień to po prostu szkoda czasu na dyskusje i spory o każdy aspekt wspólnego zycia.
              • mabelle2000 Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 15.02.15, 18:52
                druginudziarz napisał:

                > Nie to żebym nie był zdolny nawet do triumwiratów ;) ale tak na codzień to po p
                > rostu szkoda czasu na dyskusje i spory o każdy aspekt wspólnego zycia.

                :-) Skoro ludzie do tej pory idealnie dawali sobie rade w pojedynke, to wchodzac w zwiazek nagle nie zaczna latac do partnera/partnerki i szukac potwierdzenia ze dobrze sie wywiazuja ze swoich codziennych czynnosci. To chyba jasne.
                Jest za to calkiem sporo rzeczy, w ktorych warto opinie drugiej strony wziac pod uwage. No chyba, ze sie uslyszy "spadaj, to nie moja dzialka, radz sobie sam/sama " ;-)
          • morrison9 Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 15.02.15, 18:03
            > Moim idealem jest aby dwie pary oczu przygladaly sie z rownym zaangazowaniem ka
            > zdej sprawie, po to aby wyrazic swoja opinie. W sumie o te opinie drugiej stron
            > y chodzi mi najbardziej. Lepszy pomysl i wiecej argumentow wygrywa. Moze byc me
            > toda burzy mozgow ;-)
            A udaje Ci się wcielić ten ideał w życie?
        • hello-kitty2 Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 15.02.15, 23:48
          druginudziarz napisał:

          > W moim konkretnym przypadku zona po nieudanych próbach (wieloletnich oczywiście
          > ) "zapanowania" nade mną wpadła w depresję.

          A moge dopytac: dlaczego sie w ogole z nia ozeniles? Dlaczego ja wybrales?
          • druginudziarz Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 16.02.15, 00:38
            hello-kitty2 napisała:

            > druginudziarz napisał:
            >
            > > W moim konkretnym przypadku zona po nieudanych próbach (wieloletnich oczy
            > wiście
            > > ) "zapanowania" nade mną wpadła w depresję.
            >
            > A moge dopytac: dlaczego sie w ogole z nia ozeniles?

            Z miłości ;)

            > Dlaczego ja wybrales?

            Raczej ona mnie wybrała.
            • sabat.77 Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 16.02.15, 06:57
              Czy jest tu ktos oprocz mnie, kto ma odwage przyznac, ze ozenil sie z wlasnej glupoty? :/
              • urquhart Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 16.02.15, 07:44
                sabat.77 napisał:
                > Czy jest tu ktos oprocz mnie, kto ma odwage przyznac, ze ozenil sie z wlasnej g
                > lupoty? :/

                Sabat, małżeństwo to jak piszą jedna z największych długoterminowych życiowych inwestycji dla ludzi. Z inwestycjami jest tak że jednym przynoszą zysk a innym stratę, szczególnie jak się o inwestycjach rynku kapitałowym nie ma zielonego pojęcia i liczy na szczęście i spontan. Ja tam od dawna wychodzę na swoje, ale też chciałbym więcej bo mam wysokie oczekiwania.

                Ja w życiu nie uważam że się ożeniłem z głupoty, głupotą w pewnym momencie było że jak przedstawia tu swoje poglądy Marek byłem naiwnym ignorantem i uważałem że wystarczy jak nawięcej kochać i zapewnić poczucie bezpieczeństwa, uwieszając się , nie dbając o własną autonomię.
              • zawle Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 16.02.15, 08:34
                sabat.77 napisał:

                > Czy jest tu ktos oprocz mnie, kto ma odwage przyznac, ze ozenil sie z wlasnej g
                > lupoty? :/

                Ja:)))
                • zawle Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 16.02.15, 08:38
                  Kiedyś słyszałam taka historię. Znajoma obrabiała tyłek swojej koleżance, że dziwka, że swojego chłopaka zdradza, puszczalska i najgorsza na roku suka. Przypomniałam jej że ona swojego też zdradziła.
                  - Ale mi się wydawało że go kochałam ( tego z którym zdradzała).
                  I wszystko w temacie. Ludziom się bardzo często wydaje. Najczęściej dobrze na własny temat;)
              • burzowa.kejt Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 16.02.15, 22:34
                sabat.77 napisał:
                > Czy jest tu ktos oprocz mnie, kto ma odwage przyznac, ze ozenil sie z wlasnej g
                > lupoty? :/

                Pewnie, nie myśl sobie że jesteś taki wyjątkowy ;)
                Jak wskazują forumowe historie, sporo tutaj małżeństw zawartych co najmniej pochopnie.
                Sama wyszłam za mąż żeby sprawić przyjemność matce.
                Młodzi byliśmy, więc mieliśmy prawo do popełniania głupot, bo kiedy jeśli nie wtedy?
                Tak sobie to tłumacz;)
                • druginudziarz Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 17.02.15, 11:03
                  burzowa.kejt napisała:

                  > sabat.77 napisał:
                  > > Czy jest tu ktos oprocz mnie, kto ma odwage przyznac, ze ozenil sie z wla
                  > snej g
                  > > lupoty? :/
                  >
                  > Pewnie, nie myśl sobie że jesteś taki wyjątkowy ;)
                  > Jak wskazują forumowe historie, sporo tutaj małżeństw zawartych co najmniej poc
                  > hopnie.
                  > Sama wyszłam za mąż żeby sprawić przyjemność matce.
                  > Młodzi byliśmy, więc mieliśmy prawo do popełniania głupot, bo kiedy jeśli nie w
                  > tedy?
                  > Tak sobie to tłumacz;)

                  Ale to to jest "głupota"?
                  Równie dobrze można by napisać, że miliony ludzi robią w Polsce za śmieszną pensję 1,5 tys. "z głupoty". Jakaś alternatywa na horyzoncie?
                  • burzowa.kejt Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 17.02.15, 22:05
                    druginudziarz napisał:
                    > > sabat.77 napisał:
                    > > > Czy jest tu ktos oprocz mnie, kto ma odwage przyznac, ze ozenil sie
                    > z wla snej glupoty? :/
                    > > Pewnie, nie myśl sobie że jesteś taki wyjątkowy ;)
                    > > Jak wskazują forumowe historie, sporo tutaj małżeństw zawartych co najmni
                    > ej pochopnie.
                    > > Sama wyszłam za mąż żeby sprawić przyjemność matce.
                    > > Młodzi byliśmy, więc mieliśmy prawo do popełniania głupot, bo kiedy jeśli
                    > nie w
                    > > tedy?
                    > > Tak sobie to tłumacz;)
                    >
                    > Ale to to jest "głupota"?
                    > Równie dobrze można by napisać, że miliony ludzi robią w Polsce za śmieszną pen
                    > sję 1,5 tys. "z głupoty". Jakaś alternatywa na horyzoncie?

                    przykład jakiś od czapy. pracę możesz zmieniać kiedy chcesz , a małżeństwo nie bardzo.
                    po co podajesz takie przykłady? nie rozumiem czemu to ma służyć.
                    nie pisałam jakie mam zdanie nt. zarobków w Polsce, nie to jest przedmiotem rozmowy.
                    wkurzające są takie dyskusje, gdzie mało kto trzyma się tematu.

                    • hello-kitty2 Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 01:04
                      burzowa.kejt napisała:

                      > > > Sama wyszłam za mąż żeby sprawić przyjemność matce.
                      > > > Młodzi byliśmy, więc mieliśmy prawo do popełniania głupot, bo kiedy
                      > jeśli
                      > > nie w
                      > > > tedy?
                      > > > Tak sobie to tłumacz;)
                      > >
                      > > Ale to to jest "głupota"?
                      > > Równie dobrze można by napisać, że miliony ludzi robią w Polsce za śmiesz
                      > ną pen
                      > > sję 1,5 tys. "z głupoty". Jakaś alternatywa na horyzoncie?
                      >
                      > przykład jakiś od czapy. pracę możesz zmieniać kiedy chcesz , a małżeństwo nie
                      > bardzo.
                      > po co podajesz takie przykłady? nie rozumiem czemu to ma służyć.
                      > nie pisałam jakie mam zdanie nt. zarobków w Polsce, nie to jest przedmiotem roz
                      > mowy.
                      > wkurzające są takie dyskusje, gdzie mało kto trzyma się tematu.

                      Nudziarzowi chodzilo o brak alternatywy. Zawarcie malzenstwa nie bylo glupota twierdzi tylko brakiem alternatywy. Przyklad mial tylko pomoc zrozumiec. Nie trzeba sie na nim skupiac. Nie stanowil proby zmiany tematu.
                      • druginudziarz Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 10:49
                        hello-kitty2 napisała:

                        > burzowa.kejt napisała:
                        > > wkurzające są takie dyskusje, gdzie mało kto trzyma się tematu.
                        >
                        > Nudziarzowi chodzilo o brak alternatywy. Zawarcie malzenstwa nie bylo glupota t
                        > wierdzi tylko brakiem alternatywy. Przyklad mial tylko pomoc zrozumiec. Nie trz
                        > eba sie na nim skupiac. Nie stanowil proby zmiany tematu.

                        Burzowa, w nawiazaniu do swojego nicka musiała sie wzburzyć :D
                        Swoją droga jak Ty mnie już dobrze znasz kitty ;)
                        Tak, w istocie nie widzę alternatywy.
                        Pracę za 1,5 tys. można najczęściej zmienić jedynie na inną pracę za 1,5 tys.
                        Tak samo jak wybór przy zawieraniu małżeństwa jest pomiędzy nic nie różniącą się Gosią a Krzysią.
                        • mabelle2000 Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 11:13
                          druginudziarz napisał:

                          > Pracę za 1,5 tys. można najczęściej zmienić jedynie na inną pracę za 1,5 tys.
                          > Tak samo jak wybór przy zawieraniu małżeństwa jest pomiędzy nic nie różniącą si
                          > ę Gosią a Krzysią.

                          Porownujesz rzeczy nieporownywalne.
                          Alternatywa do malzenstwa moze byc brak malzenstwa czyli singielstwo. Alternatywa do pracy nie moze byc brak pracy. Wartosc kobiety z ktora sie zenisz i wysokosc zarobkow to sprawy drugorzedne.
                          • kutuzow no money no honey 18.02.15, 11:22
                            mabelle2000 napisała:
                            > Porownujesz rzeczy nieporownywalne.
                            > Alternatywa do malzenstwa moze byc brak malzenstwa czyli singielstwo. Alternaty
                            > wa do pracy nie moze byc brak pracy. Wartosc kobiety z ktora sie zenisz i wysok
                            > osc zarobkow to sprawy drugorzedne.

                            Niekoniecznie -ja widzę podobieństwo.
                            i.ytimg.com/vi/l3hRAhYDDVU/maxresdefault.jpg
                            Nie pracujesz -nie masz pieniędzy (dobro na którym Ci zależy). Chcesz mieć pieniądze musisz zacząć pracować -więc wybierasz prace z tych dostępnych dla Ciebie. Nudziarz pokazuje że często jest to wąski wybór -podobnie niskie zarobki.

                            Z punktu widzenia wielu facetów związek jest to "cena" za dostęp do seksu. Tylko Alfa mają go "gratis" - nie muszą zabiegać o to. Będąc singlem duża część facetów tego seksu nie ma w ilości która ich interesuje. Mają dostęp do jakiś przelotnych przygód i prostytutek, ale ilościowo jest to znacznie mniej niż by chcieli (np. codziennie).
                            Dlatego decydują się na związek, żeby mieć tego dobra więcej (analogicznie do pieniędzy za pracę). Wybierają najlepsze opcje z dostępnych dla nich, ale ponieważ nie są Alfami, to i wybór mają gorszy. W okresie DEMO mają seksu dużo, więc wybór wydaje się być strzałem w dziesiątkę. Często jednak sprawa zmienia się po urodzeniu dziecka. Okazuje się że trafili na typ modliszki, której zależy bardziej na wykarmieniu przyszłych dzieci niż na związku z danym gościem.
                            To nie jest jednak tak że wybierają między modelką Victoria Secret, a Panią Zosią z Tesco, tylko raczej wybierają z tej samej półki.
                            • marek.zak1 Re: no money no honey 18.02.15, 11:46
                              kutuzow napisał:

                              > Z punktu widzenia wielu facetów związek jest to "cena" za dostęp do seksu. Tylk o Alfa mają go "gratis" - nie muszą zabiegać o to.

                              Tak, tylko bycie Alfa jest dosyć przejściowe. Przystojniak przed matura I dziesięć lat później przystojniak zapuszczony z niezdaną matura to dwa różne światy.

                              > Dlatego decydują się na związek, żeby mieć tego dobra więcej (analogicznie do pieniędzy za pracę). Wybierają najlepsze opcje z dostępnych dla nich, ale ponieważ nie są Alfami, to i wybór mają gorszy. W okresie DEMO mają seksu dużo, więc wybór wydaje się być strzałem w dziesiątkę. Często jednak sprawa zmienia się po urodzeniu dziecka. Okazuje się że trafili na typ modliszki, której zależy bardziej na wykarmieniu przyszłych dzieci niż na związku z danym gościem.

                              Jak jeszcze da sobie ten gość wejść na głowę, czyli wejdzie w układ ,,partnerski" to ma przechlapane.
                              > To nie jest jednak tak że wybierają między modelką Victoria Secret, a Panią Zo
                              > sią z Tesco, tylko raczej wybierają z tej samej półki.
                              >
                              • sabat.77 Re: no money no honey 18.02.15, 11:49
                                Marku, alfa to status i dostep do dobr, a nie meska uroda, ktora imponuje jedynie homoseksualistom.
                                • marek.zak1 Re: no money no honey 18.02.15, 12:05
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Marku, alfa to status i dostep do dobr, a nie meska uroda, ktora imponuje jedynie homoseksualistom.

                                  W liceum I na studiach było kilku alf a żaden nie miał więcej od innych. Uroda, pewność siebie, urok osobisty I to coś.
                                  • druginudziarz Re: no money no honey 20.02.15, 13:08
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > sabat.77 napisał:
                                    >
                                    > > Marku, alfa to status i dostep do dobr, a nie meska uroda, ktora imponuje
                                    > jedynie homoseksualistom.
                                    >
                                    > W liceum I na studiach było kilku alf a żaden nie miał więcej od innych. Uroda,
                                    > pewność siebie, urok osobisty I to coś.

                                    Alfa, jak sama nazwa wskazuje może być tylko jeden ;)
                                    Najwyraźniej nie do końca rozpoznawałeś wtedysiejsze relacje.
                                    • marek.zak1 Re: no money no honey 20.02.15, 13:17
                                      druginudziarz napisał:

                                      > marek.zak1 napisał:
                                      >
                                      > > sabat.77 napisał:
                                      > > W liceum I na studiach było kilku alf a żaden nie miał więcej od innych.
                                      > Uroda,
                                      > > pewność siebie, urok osobisty I to coś.
                                      >
                                      > Alfa, jak sama nazwa wskazuje może być tylko jeden ;). Najwyraźniej nie do końca rozpoznawałeś wtedysiejsze relacje.

                                      W każdej klasie jeden alfa, a klas było sporo :)
                            • mabelle2000 Re: no money no honey 18.02.15, 11:47
                              kutuzow napisał:

                              > Dlatego decydują się na związek, żeby mieć tego dobra więcej (analogicznie do p
                              > ieniędzy za pracę).

                              Mowa byla o malzenstwie, a nie o zwiazku.
                              • kutuzow Re: no money no honey 18.02.15, 12:33
                                mabelle2000 napisała:

                                > Mowa byla o malzenstwie, a nie o zwiazku.

                                Nie dostrzegasz że jedno prowadzi do drugiego?
                                Może poczytaj sobie:
                                forum.gazeta.pl/forum/w,33914,151962397,151962397,brak_oswiadczyn_brak_checi_deklaracji_marazm.html
                                Bardzo ciekawe wpisy są w tamtym wątku.
                                • zyg_zyg_zyg Re: no money no honey 18.02.15, 12:56
                                  > > Mowa byla o malzenstwie, a nie o zwiazku.
                                  >
                                  > Nie dostrzegasz że jedno prowadzi do drugiego?

                                  Ja byłam w życiu w paru związkach. Tylko jeden doprowadził do "drugiego". Podejrzewam, że tak jest u sporej liczby ludzi :-)
                                  • kutuzow Re: no money no honey 18.02.15, 13:24
                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                    > Ja byłam w życiu w paru związkach. Tylko jeden doprowadził do "drugiego". Podej
                                    > rzewam, że tak jest u sporej liczby ludzi :-)

                                    wiesz, te laski z tego wątku na Konkubinach też są w związkach, ale jakoś dziwnym trafem prą do ich formalizacji.
                                    Zobacz że nawet statystycznie na naszym forum róznie sie to rozkłada. Z jednej strony jest Urqu i Sabat, którzy mieli małżeństwo jako efekt pierwszego związki po drugiej stronie masz mnie i Yorika, gdzie obaj się dzielnie bronimy przed zaobrączkowaniem (choć chyba obaj jakby coraz mniej walecznie). Co ciekawe nie znam z forum ANI JEDNEGO odpowiednika po stronie żeńskiej. Żeby któraś z Pań miała ok 40-tki i nie była ani razu w małżeństwie. Jeśli kogoś przeoczyłem to sorry (ma okazje się ujawnić).
                                    • zyg_zyg_zyg Re: no money no honey 18.02.15, 13:34
                                      Żeby któraś z Pań mi
                                      > ała ok 40-tki i nie była ani razu w małżeństwie. Jeśli kogoś przeoczyłem to sor
                                      > ry (ma okazje się ujawnić).

                                      A, jeżeli po pierwsze mówisz o paniach w okolicach czterdziestki, a po drugie związki, w które wchodzą kobiety po rozwiązaniu wcześniejszego małżeństwa, nie są dla Ciebie związkami, to wyraźnie to zaznaczaj. Mnie chodziło po prostu o kobiety i o związki.
                                      • kutuzow Re: no money no honey 18.02.15, 14:01
                                        zyg_zyg_zyg napisała:
                                        > A, jeżeli po pierwsze mówisz o paniach w okolicach czterdziestki, a po drugie z
                                        > wiązki, w które wchodzą kobiety po rozwiązaniu wcześniejszego małżeństwa,

                                        Zyg pisałem wyraźnie o tym, że jest parcie ze strony kobiet żeby związek zamienić w małżeństwo. Podparłem to wątkiem z forum Konkubiny, a także faktem że nawet na tym forum nie znam przypadku Pani która by doszła do 40-tki nie mając po drodze małżeństwa. (Przykłady Panów bez małżeństwa podałem).
                                        Czy jeszcze czegoś potrzebujesz żeby przyjąć tezę że kobiety dążą do małżeństwa i można z dużym prawdopodobieństwem uznać że "poważny" związek zakończy się takowym? Tak samo jak można przyjąć, że większość takich związków jest droga do celu jaką jest założenie rodziny -czyli macierzyństwo.

                                        Więc gość który decyduje się na związek jako swoistą "cenę" dostępu do seksu, musi się liczyć z tym że często cena rośnie i związek zamienia się w małżeństwo, a to zamienia się w rodzinę. Pewnego razu budzi się jak Sabat z tzw. ręką w nocniku - bo wydawało mu się że pisze się na coś innego niż wyszło.
                                        • zyg_zyg_zyg Re: no money no honey 18.02.15, 14:26
                                          > Zyg pisałem wyraźnie o tym, że jest parcie ze strony kobiet żeby związek zamien
                                          > ić w małżeństwo.

                                          Czyli, że każda (prawie każda) kobieta każdy związek (prawie każdy związek) chce zamienić w małżeństwo? Piszesz kobiety, a masz na myśli bezdzietne kobiety 30-letnie, którym tyka biologiczny zegar. Piszesz związek, a myślisz o "poważnym związku". Trochę precyzji, Kutuzow.
                                          • kutuzow Re: no money no honey 18.02.15, 15:06
                                            zyg_zyg_zyg napisała:
                                            > Czyli, że każda (prawie każda) kobieta każdy związek (prawie każdy związek) chc
                                            > e zamienić w małżeństwo? Piszesz kobiety, a masz na myśli bezdzietne kobiety 30
                                            > -letnie, którym tyka biologiczny zegar. Piszesz związek, a myślisz o "poważnym
                                            > związku". Trochę precyzji, Kutuzow.

                                            Zyg, serio?
                                            Dyskutujemy tutaj o dostępie do seksu i "koszcie" który płaci mężczyzna za ten dostęp. Taki był pierwotny temat. Jak sądzisz kiedy faceci najbardziej pragną seksu -jak mają 20-30 lat czy może jak mają 70-80? Jakoś tego nie musiałem doprecyzować bo (trafnie) założyłaś odpowiednie widełki. Skoro więc rozmawiamy o gościach w wieku 20-30 to w jakich widełkach wiekowych oni szukają partnerek?
                                            • zyg_zyg_zyg Re: no money no honey 18.02.15, 18:16
                                              > Skoro więc rozmawiamy o gościach w wieku 20-30

                                              Ty rozmawiasz - i zakładasz, że reszta się domyśli. Zaklinowałeś post bezdzietnej laski, lat 28, która chciałaby już uwić gniazdko. Laski 30+, 35+ są dla Ciebie jak zadżumione. To nie są moje widełki, tylko Twoje. Nic mi do nich. Bądź tylko łaskaw w dyskusji informować, kiedy się do nich ograniczasz.
                                              • kutuzow Re: no money no honey 18.02.15, 18:30
                                                zyg_zyg_zyg napisała:

                                                > Ty rozmawiasz - i zakładasz, że reszta się domyśli.

                                                Naprawdę uważasz, że tak trudno wpaść na to że w dyskusji o seksie i potrzebach facetów chodzi o młodych gości. Jeśli zaczniesz rozpatrywać tych 40+, to wg Ciebie co mają robić do osiągnięcia tego wieku -być prawiczkami? To że nie chodzi raczej o grupę 13-17 też mam napisać na wstępie w założeniach, bo nie wpadniesz na to (mimo że ta grupa także już o seksie myśli i często ćwiczy "na sucho").

                                                Mam wrażenie, że nie spodobało Ci się to co wykazałem i teraz czepiasz się dla samego czepiania.

                                                >Zaklinowałeś post bezdzietn
                                                > ej laski, lat 28, która chciałaby już uwić gniazdko.

                                                W tym wątku wypowiadało się sporo innych lasek w większości w jednym stylu. Pisałem żeby poczytac wątek a nie tylko post otwierający.

                                                >Laski 30+, 35+ są dla Ciebie jak zadżumione.

                                                Zobacz, jak kobieta pisze na tym forum że nie jest zainteresowana gościem biednym albo bezrobotnym, to jest OK. Potakiwanie głowami. Jak facet napisze że go nie interesują te 30+ bo zazwyczaj baaardzo chcą już dziecka, to nagle że "zadżumione" itp. Ci bezrobotni to niby nie zadżumieni? Tak samo nie mieszczą się w grupie docelowej wielu kobiet. Tylko że kobieta to ma prawo wyboru, ale jak facet napisze że też wybiera to nagle ździwko -jak to tak.
                                                • slepafuria15 Re: no money no honey 18.02.15, 18:36
                                                  Nikt się nie dziwi. W TV często widać takie związki, on stary ona dwadziesia-pare lat.
                                                  Każdemu według potrzeb.
                                                • zyg_zyg_zyg Re: no money no honey 18.02.15, 18:49
                                                  > Naprawdę uważasz, że tak trudno wpaść na to że w dyskusji o seksie i potrzebach
                                                  > facetów chodzi o młodych gości.

                                                  Naprawdę jestem ciekawa, ile osób na forum poza Tobą, na hasło "seks i potrzeby facetów" wyobraża sobie wyłącznie 20-30-latków.

                                                  > Mam wrażenie, że nie spodobało Ci się to co wykazałem i teraz czepiasz się dla
                                                  > samego czepiania.

                                                  A coś wykazałeś?

                                                  > Zobacz, jak kobieta pisze na tym forum że nie jest zainteresowana gościem biedn
                                                  > ym albo bezrobotnym, to jest OK. Potakiwanie głowami. Jak facet napisze że go n
                                                  > ie interesują te 30+ bo zazwyczaj baaardzo chcą już dziecka, to nagle że "zadżu
                                                  > mione"

                                                  No, niektóre kobiety bezrobotnych albo biednych traktują jak zadżumionych i obchodzą szerokim łukiem. Tak jak Ty 30+. Co Ci się nie zgadza? Gdzieś zauważyłeś niesprawiedliwe obdzielanie przeze mnie prawem do wyboru według płci? Bo zaczynasz się zupełnie bezsensownie miotać.
                                                  • kutuzow Re: no money no honey 18.02.15, 19:03
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Naprawdę jestem ciekawa, ile osób na forum poza Tobą, na hasło "seks i potrzeby
                                                    > facetów" wyobraża sobie wyłącznie 20-30-latków.

                                                    Zyg raz jeszcze tym razem bardzo szczegółowo.
                                                    Dyskusja się zaczęła od porównania braku zasobu jakim jest seks do braku zasobu jakim są pieniądze. Chodziło o to że w obu przypadkach wybór jest trochę ograniczony. Osoba bez pracy nei ma pieniedzy na utrzymanie. Może ją podjąć, ale wybór prac ma ograniczony. Raczej są to podobne stanowiska.

                                                    Zobacz że tutaj jakoś nie miałaś problemu ze zrozumieniem że chodzi raczej o osoby młode, a nie np. dyrektora banku, czy emeryta. Nie musiałem pisać że z rozważania wykluczamy osoby niepełnosprawne za które są dopłaty z PFRON-u (bo to zaburza kwestię wielkości pensji), emerytów i studentów za których nie trzeba płacić ZUS-u oraz osoby na stażu.

                                                    Gdy jednak podałem przykład z tym że facet nie mający seksu musi się zgodzić na związek (a potem często na małżeństwo wg angielskiego powiedzenia:
                                                    www.quickmeme.com/img/a1/a1549b8621e83854cda79881ca75a953627840db5ab3cf8c2bd2caa29bac5e7c.jpg
                                                    ;-)
                                                    to nagle pretensja, ze wieku nie określiłem. Czemu nie biorę do przykładu tych starszych itp. Jakoś argument że nawet w przypadku starszych warunek jest spełniony nie trafia do Ciebie. Ponieważ taki 40+ też ma do wyboru -albo zgodzi się na związek i będzie miał seks, albo nie i będzie prawiczkiem -co potwierdza tylko założenie.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: no money no honey 18.02.15, 19:07
                                                    > Zobacz że tutaj jakoś nie miałaś problemu ze zrozumieniem że chodzi raczej o os
                                                    > oby młode, a nie np. dyrektora banku, czy emeryta.

                                                    I znowu Ci się coś wydaje. Za dużo Ci się wydaje, Kutuzow.

                            • druginudziarz Re: no money no honey 19.02.15, 14:22
                              kutuzow napisał:

                              > mabelle2000 napisała:
                              > > Porownujesz rzeczy nieporownywalne.
                              > > Alternatywa do malzenstwa moze byc brak malzenstwa czyli singielstwo. Alt
                              > ernaty
                              > > wa do pracy nie moze byc brak pracy. Wartosc kobiety z ktora sie zenisz i
                              > wysok
                              > > osc zarobkow to sprawy drugorzedne.
                              >
                              > Niekoniecznie -ja widzę podobieństwo.
                              > i.ytimg.com/vi/l3hRAhYDDVU/maxresdefault.jpg
                              > Nie pracujesz -nie masz pieniędzy (dobro na którym Ci zależy). Chcesz mieć pien
                              > iądze musisz zacząć pracować -więc wybierasz prace z tych dostępnych dla Ciebie
                              > . Nudziarz pokazuje że często jest to wąski wybór -podobnie niskie zarobki.
                              >
                              > Z punktu widzenia wielu facetów związek jest to "cena" za dostęp do seksu. Tylk
                              > o Alfa mają go "gratis" - nie muszą zabiegać o to. Będąc singlem duża część fac
                              > etów tego seksu nie ma w ilości która ich interesuje. Mają dostęp do jakiś prze
                              > lotnych przygód i prostytutek, ale ilościowo jest to znacznie mniej niż by chci
                              > eli (np. codziennie).

                              O tym nie pomyślałem, ale widzę takie scenariusze.
                              Trudno mi tak do końca wniknąć w moje motywacje sprzed wielu lat, ale wydaje mi się że bardziej mi zależało na tym by wyfrunąć z domu a małżeństwo jawiło mi się jako zupełnie dobry, rozsądny sposób. Nawet nie to, żebym chciał uciec przed nadopiekuństwem, bo rodzice nie mieli na mnie absolutnie wpływu jak tylko zacząłem szkołę średnią. Po prostu chciałem wyjść.
                              Natomiast czy miałem alternatywę co do kandydatki na żonę? W ogóle nie było takich kalkulacji, ślub był kontynuacją kilkuletniego narzeczeństwa. Jak sie tak teraz zastanawiam, to pewnie alternatywa by się może i znalazła ale polegała by raczej tylko na zmianie imienia i nazwiska, jakościowo byłoby to samo :D
                              Oczywiście burzowa ma prawo nazwać mój wybór głupotą,ja się za to nie gniewam, choć z tym się nie zgadzam.
                              Równie dobrze można by się zastanawiać, czy nie było głupotą się urodzić w mojej rodzinie :D
                      • burzowa.kejt Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 15:51
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Nudziarzowi chodzilo o brak alternatywy. Zawarcie malzenstwa nie bylo glupota t
                        > wierdzi tylko brakiem alternatywy. Przyklad mial tylko pomoc zrozumiec. Nie trz
                        > eba sie na nim skupiac. Nie stanowil proby zmiany tematu.

                        Kitty, zrozumiałam o co chodziło Nudziarzowi, ale to chyba on nie zrozumiał o co chodziło mnie.
                        Przykład z zarobkami nadal uważam za beznadziejny.Po co w ogóle takie przykłady?
                        To rozmywanie dyskusji, rozmienianie jej na drobne i niepotrzebne skupianie się na czymś innym. Dziwne że rozmowa nie wyewoluowała w stronę marnych zarobków w Polsce:D
                        Zawieranie małżeństwa przez młodych ludzi to naprawdę brak alternatywy?

                        • druginudziarz Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 19:11
                          burzowa.kejt napisała:

                          > Kitty, zrozumiałam o co chodziło Nudziarzowi, ale to chyba on nie zrozumiał o c
                          > o chodziło mnie.
                          > Przykład z zarobkami nadal uważam za beznadziejny.Po co w ogóle takie przykłady
                          > ?
                          > To rozmywanie dyskusji, rozmienianie jej na drobne i niepotrzebne skupianie się
                          > na czymś innym. Dziwne że rozmowa nie wyewoluowała w stronę marnych zarobków w
                          > Polsce:D
                          > Zawieranie małżeństwa przez młodych ludzi to naprawdę brak alternatywy?

                          Młodych czyli jakich? kiedy się kończy młodość?
                          Ale OK, masz rację, inaczej przedstawiałaś alternatywę niż ją zrozumiałem.
                          Aczkolwiek dla mnie ożenić się lub nie to żadna alternatywa, to żadna alternatywa.
                          Tak samo jak pracować/nie pracować to nie alternatywa.
                          Ale jak mówię, takie jest moje zdanie, można się z tym nie zgadzać ;)
                          • burzowa.kejt Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 23:37
                            druginudziarz napisał:
                            > Młodych czyli jakich? kiedy się kończy młodość?

                            hmm...nie ma dokładnej granicy, znam takich, którzy starzy byli zawsze, ale tak realnie to myślę do ok. 25 r.ż. człowiek jest młody i życiowo głupi.
                            ja byłam głupia i szkoda, że obok nie miałam osoby, która kazałaby puknąć mi się w łeb.
                            staram się być kimś takim dla mojej córki. jej rozumem;)
                            • druginudziarz Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 19.02.15, 14:10
                              burzowa.kejt napisała:

                              Pominęłaś resztę mojej wypowiedzi jak rozumiem zgadzamy się?

                              > druginudziarz napisał:
                              > > Młodych czyli jakich? kiedy się kończy młodość?
                              >
                              > hmm...nie ma dokładnej granicy, znam takich, którzy starzy byli zawsze, ale tak
                              > realnie to myślę do ok. 25 r.ż. człowiek jest młody i życiowo głupi.
                              > ja byłam głupia i szkoda, że obok nie miałam osoby, która kazałaby puknąć mi si
                              > ę w łeb.

                              A cobyś zrobiła gdyby taki ktoś był i Cię puknął?
                              Ja bym oddał i nic by z tych 'dobrych chęci' nie wynikło.

                              > staram się być kimś takim dla mojej córki. jej rozumem;)

                              Ja odwrotnie, co mogłem dla rozumu dzieci zrobiłem gdy były małe. Teraz to musztarda po obiedzie. Niech popełniają wszystkie głupoty (w granicach rozsądku) jakie są w ich zasięgu. Naukowo dowiedzie jest że ból utrwala pamięć. Ja mogę już tylko pożałować jak faktycznie zaboli. No i pilnować, żeby sobie coś faktycznie złego nie zrobiły.
                              Zabranianie np. małżeństwa do tego granicznego 25 roku życia bo się jest nie w pełni mądrym to to dopiero jest głupota :)
                              • burzowa.kejt Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 20.02.15, 15:20
                                druginudziarz napisał:
                                > > ja byłam głupia i szkoda, że obok nie miałam osoby, która kazałaby puknąć
                                > mi si ę w łeb.
                                > A cobyś zrobiła gdyby taki ktoś był i Cię puknął?
                                > Ja bym oddał i nic by z tych 'dobrych chęci' nie wynikło.

                                teraz to sobie nadinterpretujesz. nie napisałam żeby mnie ktoś puknął, ale żeby kazał mi się puknąć, tłumaczę - zastanowić.
                                więc nie byłoby nic do oddawania.
                                niby nic, a jednak różnica duża.
                                zresztą mniejsza z tym, nie chce mi się wchodzić w żadne słowne filipinki, że tak pojadę klasykiem.

                                > > staram się być kimś takim dla mojej córki. jej rozumem;)
                                > Ja odwrotnie, co mogłem dla rozumu dzieci zrobiłem gdy były małe. Teraz to musz
                                > tarda po obiedzie. Niech popełniają wszystkie głupoty (w granicach rozsądku) ja
                                > kie są w ich zasięgu. Naukowo dowiedzie jest że ból utrwala pamięć. Ja mogę już
                                > tylko pożałować jak faktycznie zaboli. No i pilnować, żeby sobie coś faktyczni
                                > e złego nie zrobiły.
                                > Zabranianie np. małżeństwa do tego granicznego 25 roku życia bo się jest nie w
                                > pełni mądrym to to dopiero jest głupota :)

                                kolejna nadinterpretacja.
                                nie wiem, może ja mało komunikatywna jestem, niczym szwedzkie społeczeństwo:D
                                nie zabraniam, nie narzucam, niczego nie każę własnej ( dorosłej ) córce.
                                za to gdyby była w takiej sytuacji jak ja przed laty, na pewno nie kazałabym jej lecieć do ślubu w podskokach i raczej doradziłabym żeby stanęła przed lustrem, spojrzała sobie głęboko w oczy i zapytała siebie czy naprawdę tego chce.
                                i tylko to miałam na myśli, perspektywę bardziej doświadczonej osoby, nie zaś sterowanie czyimś życiem.
                    • druginudziarz Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 11:06
                      burzowa.kejt napisała:

                      > przykład jakiś od czapy. pracę możesz zmieniać kiedy chcesz , a małżeństwo nie
                      > bardzo.
                      > po co podajesz takie przykłady? nie rozumiem czemu to ma służyć.
                      > nie pisałam jakie mam zdanie nt. zarobków w Polsce, nie to jest przedmiotem roz
                      > mowy.
                      > wkurzające są takie dyskusje, gdzie mało kto trzyma się tematu.

                      Nie nerwujs'a burzowa :)
                      Pomyśl, na jaką inną prace może zmienić kasjerka z tesko?
                      I pytanie dotyczy sytuacji "tu i teraz", a nie jakichś dalekosiężnych planów typu "skonczę studia, nauczę się języków".
                      • sabat.77 Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 11:10
                        Alez kasjerka z Tesco bardzo czesto ma ukonczone jakies studia i zna jakis obcy jezyk, najczesciej angielski.
                        • marek.zak1 Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 11:17
                          sabat.77 napisał:

                          > Alez kasjerka z Tesco bardzo czesto ma ukonczone jakies studia i zna jakis obcy jezyk, najczesciej angielski.

                          Przy milionach studiujacych ,,jakieś" studia i jakaś znajomość języka to naprawdę niewiele.
                          • sabat.77 Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 11:32
                            Oczywiscie, ale nie zmienia to nic od strony formalnej w kwestii, ktora poruszyl nudziarz. Wymienil konkretne atrybuty, do ktorych sie odnioslem.
                            • marek.zak1 Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 11:47
                              sabat.77 napisał:

                              > Oczywiscie, ale nie zmienia to nic od strony formalnej w kwestii, ktora poruszy
                              > l nudziarz. Wymienil konkretne atrybuty, do ktorych sie odnioslem.

                              Sabat, tak OT, dojeżdżam do Zawiercia, potem Sosnowiec, Katowice I dalej. Chyba musisz być blisko :)
                              • sabat.77 Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 11:59
                                Zgadza sie, mieszkam na trasie Twojego przejazdu.
                        • morrison9 Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 11:47
                          > Alez kasjerka z Tesco bardzo czesto ma ukonczone jakies studia i zna jakis obcy
                          > jezyk, najczesciej angielski.
                          Dawaj namiary do tej kasjerki co zna angielski.
                          ZNA!!
                          A nie UCZYŁA SIĘ.
                          • sabat.77 Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 11:56
                            Znac jezyk to termin dosc wzgledny. Spotkalem Polakow, ktorzy nie znaja jezyka polskiego, tj. nie potrafia sie nim poprawnie poslugiwac.
                            Aby ZNAC jezyk angielski trzeba mieszkac wiele lat w kraju anglojezycznym. Dlatego przyjelo sie oznaczac poziomy znajomosci jezyka obcego odpowiednimi oznaczeniami. I tak, kasjerek legitymujacych sie poziomem B2 w znajomosci jezyka angielskiego najprawdopodobniej jesy calkiem sporo.
                      • zyg_zyg_zyg Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 11:15
                        > Pomyśl, na jaką inną prace może zmienić kasjerka z tesko?

                        Może zarządzić rodzinną zbiórkę na bilet do Szwecji i zostać tam prostytutką.
                        • kutuzow Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 11:24
                          zyg_zyg_zyg napisała:
                          > Może zarządzić rodzinną zbiórkę na bilet do Szwecji i zostać tam prostytutką.

                          To trochę jak otworzyć monopolowy w Arabii Saudyjskiej. Niby konkurencja niewielka, ale Policja odstraszałaby ew. klientów.
                      • burzowa.kejt Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 15:59
                        druginudziarz napisał:
                        > Pomyśl, na jaką inną prace może zmienić kasjerka z tesko?
                        > I pytanie dotyczy sytuacji "tu i teraz", a nie jakichś dalekosiężnych planów ty
                        > pu "skonczę studia, nauczę się języków".

                        Ja się nie nerwujus, mnie tylko ręce opadają.
                        Co ma kasjerka w tesco do tego, że młodzi ludzie pochopnie pędzą do ślubu?
                        Ona musi zarobić na chleb, a ja nie musiałam wychodzić za mąż. I Sabat nie musiał. Podobnie Zawle i mnóstwo innych osób.
                        Chyba nie mądrość i doświadczenie życiowe ich przed ten ołtarz zaprowadziła...
                        • druginudziarz Re: testowanie faceta przez próbę wejścia mu na g 18.02.15, 16:52
                          burzowa.kejt napisała:

                          > druginudziarz napisał:
                          > > Pomyśl, na jaką inną prace może zmienić kasjerka z tesko?
                          > > I pytanie dotyczy sytuacji "tu i teraz", a nie jakichś dalekosiężnych pla
                          > nów ty
                          > > pu "skonczę studia, nauczę się języków".
                          >
                          > Ja się nie nerwujus, mnie tylko ręce opadają.
                          > Co ma kasjerka w tesco do tego, że młodzi ludzie pochopnie pędzą do ślubu?
                          > Ona musi zarobić na chleb, a ja nie musiałam wychodzić za mąż. I Sabat nie musi
                          > ał. Podobnie Zawle i mnóstwo innych osób.
                          > Chyba nie mądrość i doświadczenie życiowe ich przed ten ołtarz zaprowadziła...

                          Ale czy to jest "głupota" per se?
                          Bo ja za głupotę uznałbym gdybym miał wybór między np. dostać zupełnie gratis 10 zł a dostać 1000 zł, a mimo to wybrać tę dychę.
                          Jak masz potrzebę ożenić się/wyjść za mąż (nie ważne skąd taka potrzeba) to ocenianie a posteriori wad wyboru sprzed lat jest celowe ale ja bym tego głupotą nie nazwał. Każdy jest mądry po czasie.
                          Tak samo głupotą można by nazwać odkładanie "na później" decyzji o zawarciu związku, podczas gdy obiektywnie, im później tym wcale łatwiej nie jest.
                          Jak samo głupotą można by nazwać uruchamianie mechanizmów obronnych osobowości by znieczulić sobie ból życia w samotności.
    • sabat.77 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 14.02.15, 23:30
      W tym sensie film jest chybiony, bo my to juz wszystko dawno wiemy? Tu sie zgadzam.
      • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 15.02.15, 08:53
        Jest chybiony bo straszenie mężczyzn wizją świata w którym kobiety biegają topless po ulicy i napastują ich seksualnie raczej nie wywoła reakcji takiej jakiej prawdopodobnie autorki filmu oczekiwały.
        • zawle Re: Nareszcie najpiękniejsza w mieście... 15.02.15, 09:00
          www.youtube.com/watch?v=Xnn7dNPDZlw#t=84
        • urquhart Dwa końce jednego kija. 15.02.15, 09:29
          morrison9 napisał:
          > Jest chybiony bo straszenie mężczyzn wizją świata w którym kobiety biegają topl
          > ess po ulicy i napastują ich seksualnie raczej nie wywoła reakcji takiej jakiej
          > prawdopodobnie autorki filmu oczekiwały.

          No nie wywoła bo kto ma się niby utożsamiać z nieogarniętym, ciapowatym, zagubionym i neurotycznym bohaterem? Te kobiety którym się film podoba chyba...

          Natomiast film to część jakiejś większej dziecinnej niekonsekwencji świata kobiet. Z jednej strony także tu babki zgłaszają postulaty że mężczyzna powinien być wychodzący z inicjatywą, proaktywny, zdecydowany, tylko wtedy kręci babki i zasługuje na uznanie. Ale że ci odrzuceni, mniej inteligentne i sfrustrowani reagują agresją... Przecież to dwa końce tego samego kija.

          P.S.
          Pamiętam jak empatyczny facet któremu żona zgineła w wypadku, Groszek, próbował na forum Życia Rodzinnego przybliżyć męskie odczuwanie i punkt widzenia, jak dla mężczyzny ważny jest seks i zmysłowość, a na koniec próbował to zebrać w jednym wątku - harpie femi-aktywiski dzielące świat męski na przemocowców i nieudaczników chciały mu oczy wydziobać.

          forum.gazeta.pl/forum/w,898,118725871,,Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia_.html?v=2
          • morrison9 Re: Dwa końce jednego kija. 15.02.15, 11:41
            To też.
            Ale mnie osobiście najbardziej zaskoczył aspekt seksualny.
            Jak one (autorki filmu) na to wpadły??
            Pokażemy mężczyznom świat kobiet biegających topless i napastujących mężczyzn seksualnymi zaczepkami i wtedy uświadomimy męzczyznom jak ciężki jest "los kobiety"
            I nie znalazł się tam (przy opracowywaniu, produkcji filmu) żaden mężczyzna, który bym im parę zależności i faktów uświadomił?
            • zawle Re: Dwa końce jednego kija. 15.02.15, 12:16
              Na serio? Zaręczam Ci że większość facetów nie lubi być napastowana. Lękają się nawet bardziej bezpośrednich pytań. Kiedyś markowałam że chcę bardzo "śmiałego" pana złapać za jajka. Odskoczył jak oparzony. Innym razem wystarczyło pytanie "czy Ty mnie podrywasz" i skończyła się zabawa.
              • morrison9 Re: Dwa końce jednego kija. 15.02.15, 12:39
                Pierwsze pytanie.
                Wyglądasz tak jak te kobiety biegające topless po ulicy w tym filmie?

                Drugie pytanie:
                Czy na prawdę sadzisz, ze mężczyźni są aż tak prości?
                Owszem są. Ale nie aż tak by nie uwzględniać różnych niuansów :-)

                Samemu zdarzyło mi się podobnie zareagować w podobnej sytuacji ale wynikało to albo z wątpliwej urody napastującej kobiety albo z wątpliwości czy jej napastowanie wynika rzeczywiście z pożądania czy raczej z chęci zakpienia sobie ze mnie i ośmieszenia mnie.

                A nie spotkałaś się z sytuacją kiedy taki "napastowany" w towarzystwie się wzbrania i ucieka a potem dąży do sytuacji sam na sam z tą kobietą i mówi jej , ze on jak najbardziej jest chętny.

                Otwórz oczy, szerzej.
                Dostrzeż niuanse, drugie dno.
                Dostrzeż też czasem męską manipulację kobietą.
                • zawle Re: Dwa końce jednego kija. 15.02.15, 22:20
                  morrison9 napisał:

                  > Pierwsze pytanie.
                  > Wyglądasz tak jak te kobiety biegające topless po ulicy w tym filmie?

                  A myślisz że to ma znaczenie? Że kobiety to napastują tylko piękni, młodzi mężczyżni? Czy to nie Ty Urgu pisałeś o tym że kobieta jest oburzona gdy napastuje ją ktoś poniżej jej oczekiwań i zadowolona gdy jest to ktoś powyżej? To jest rzeczywiście męskie widzenie:))

                  > Drugie pytanie:
                  > Czy na prawdę sadzisz, ze mężczyźni są aż tak prości?
                  > Owszem są. Ale nie aż tak by nie uwzględniać różnych niuansów :-)
                  >
                  > Samemu zdarzyło mi się podobnie zareagować w podobnej sytuacji ale wynikało to
                  > albo z wątpliwej urody napastującej kobiety albo z wątpliwości czy jej napastow
                  > anie wynika rzeczywiście z pożądania czy raczej z chęci zakpienia sobie ze mnie
                  > i ośmieszenia mnie.

                  Ciąg dalszy. I jak mniemam nam odmawiasz takich dylematów?

                  > A nie spotkałaś się z sytuacją kiedy taki "napastowany" w towarzystwie się wzbr
                  > ania i ucieka a potem dąży do sytuacji sam na sam z tą kobietą i mówi jej , ze
                  > on jak najbardziej jest chętny.

                  > Otwórz oczy, szerzej.
                  > Dostrzeż niuanse, drugie dno.
                  > Dostrzeż też czasem męską manipulację kobietą.

                  Otwieram ze zdziwienia, oj otwieram :))
                  • morrison9 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 08:50
                    > A myślisz że to ma znaczenie? Że kobiety to napastują tylko piękni, młodzi mężc
                    > zyżni?
                    Ale kobiety napastujące i biegające w tym filmie sa dosyć atrakcyjne.
                    Może nie top modelki ale całkiem fajne.
                    A mnie właśnie o to chodzi. Przeczytaj mój post i obejrzyj film.
                    Panie sobie nakręciły film by pokazać mężczyznom jak straszną rzeczą jest seksizm i seksualne napastowanie no i wykazały się kompletnym brakiem wyobraźni.

                    > Ciąg dalszy. I jak mniemam nam odmawiasz takich dylematów?
                    Jeśli autorki tego filmu chciały powiedzieć mężczyznom, że napastowanie seksualne jest dla kobiety równie nieprzyjemne jak analogiczne napastowanie mężczyzny przez kobietę to utwierdziły ich w przekonaniu, że napastowane seksualne nie jest jakims traumatycznym przeżyciem.
                    A wszystko przez kobiecą arogancję, zarozumialstwo i patrzenie na świat tylko przez pryzmat kobiecego punktu widzenia.

                    > Otwieram ze zdziwienia, oj otwieram :))
                    No widzisz.
                    Zawsze można się czegoś nowego dowiedzieć :-)
                    • mabelle2000 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 10:34
                      morrison9 napisał:

                      > Panie sobie nakręciły film by pokazać mężczyznom jak straszną rzeczą jest seksi
                      > zm i seksualne napastowanie no i wykazały się kompletnym brakiem wyobraźni.

                      To kobiety sie wykazaly brakiem wyobrazni, czy jednak mezczyzni ? Jasne, ze nie warto roztaczac przed dzieckiem wizji Baby Jagi, ktora przyjdzie i da dziecku... slodycze, ale od tego chyba masz mozg, zeby pomyslec o co w tym spocie chodzilo ? Pewnie mozna by go zrobic ostrzej, uderzyc w punkty, ktore moglyby mezczyzn zranic do zywego, ale wtedy byloby przykro, oblesnie, a tak przynajmniej mozna sie troche posmiac.

                      > A wszystko przez kobiecą arogancję, zarozumialstwo i patrzenie na świat tylko p
                      > rzez pryzmat kobiecego punktu widzenia.

                      A jak u Ciebie ze sklonnoscia do refleksji ? ;-)))
                      • morrison9 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 11:05
                        > To kobiety sie wykazaly brakiem wyobrazni, czy jednak mezczyzni ?
                        Oczywiście, ze kobiety.
                        Kompletnie olały jakąkolwiek refleksję nad tym czym jest seks dla mężczyzny.
                        Jest dobrem pożądanym, trudno dostępnym, o które trzeba zabiegać.
                        A film pokazał, że kobiety mają go na każdym kroku pod dostatkiem.
                        > ale od tego chyba masz mozg, zeby pomyslec o co w tym spocie chodzilo ?
                        Wiesz. ja nie mam w zwyczaju gwizdania na kobiety, rzucania w ich kierunku wulgarnych zaczepek, nie mówiąc już o bezpośrednim napastowaniu.
                        Więc ten film nie jest skierowany do mnie i nie ma znaczenia czego ja się domyślę.
                        Za to tym mężczyznom, których ten fil miał skłonić do ew. refleksji pokazano, że bycie kobietą to całkiem fajna rzecz.

                        > Pewnie mozna by go zrobic ostrzej, uderzyc w punkty, ktore moglyby mezczy
                        > zn zranic do zywego, ale wtedy byloby przykro, oblesnie
                        Niestety nie bardzo można było.
                        Tzn feministki nie mogły za bardzo.
                        Nie mogły podstawić w roli napastujących kobiet starych obleśnych bab bo wtedy przyznałyby , że o wartości kobiety decyduje wygląd zewnętrzny ( co w dużym stopniu jest prawdą ale feministkom to przez gardło nie przejdzie)
                        • mabelle2000 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 12:22
                          morrison9 napisał:

                          > Więc ten film nie jest skierowany do mnie i nie ma znaczenia czego ja się domyś
                          > lę.

                          :-D No to o co drzesz gebe skoro film nie do Ciebie skierowany ?

                          > Nie mogły podstawić w roli napastujących kobiet starych obleśnych bab

                          Alez moj drogi nie trzeba pokazywac ani oblesnych bab, ani pieknych bab, ani zadnych innych, zeby zademonstrowac jak jeden czlowiek moze uprzedmiotowic drugiego. Skupiles sie na sprawie drugorzednej, wiec i wnioski wyciagnales niezbyt madre.

                          > że o wartości kobiety decyduje wygląd zewnętrzny ( co w dużym sto
                          > pniu jest prawdą ale feministkom to przez gardło nie przejdzie)

                          O tym, ze o wartosci kobiety decyduje wyglad, to glosisz jako prawde objawiona w swoim iminiu czy jakiejs wiekszej grupy osob ? Podejrzewam, ze ciezko Ci zrozumiec, ze czlowiek to nie wybrany zbior elementow i chce byc postrzegany jako calosc kompletna, ba, on nawet ma do tego prawo. Jesli "przedmiot do podziwiania" zyskuje na wartosci i wzrasta jego cena rynkowa dla takich osob jak Ty, to nic dziwnego, ze filmiku objac rozumem nie mogles.
                          • morrison9 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 12:43
                            > :-D No to o co drzesz gebe skoro film nie do Ciebie skierowany ?
                            Bo zauważam kompletny brak wyobraźni u kobiet w tej kwestii.
                            Bo ten problem w mniejszym lub większym stopniu mnie dotyka.
                            > Alez moj drogi nie trzeba pokazywac ani oblesnych bab, ani pieknych bab, ani za
                            > dnych innych, zeby zademonstrowac jak jeden czlowiek moze uprzedmiotowic drugie
                            > go.
                            Ale tam z punktu widzenia przeciętnego mężczyzny nie ma uprzedmiotowienia.
                            > Skupiles sie na sprawie drugorzednej, wiec i wnioski wyciagnales niezbyt ma
                            > dre.
                            Ale przecież ten film jest skierowany do męzczyzn i w nich ma wywołać refleksję.
                            Więc skoro mężczyźni tak go postrzegają to znaczy, ze nie wnioski są błędne tylko koncepcja filmu.
                            > O tym, ze o wartosci kobiety decyduje wyglad, to glosisz jako prawde objawiona
                            > w swoim iminiu czy jakiejs wiekszej grupy osob ?
                            Ja.
                            W imieniu mniej więcej połowy ludzkości :-)

                            > czlowiek to nie wybrany zbior elementow i chce byc postrzegany jako c
                            > alosc kompletna, ba, on nawet ma do tego prawo.
                            A ja chcę byc postrzegany jako męski symbol seksu i mam do tego prawo. :-)
                            Przy okazji jakiejś najbliższej randki wyłuszczę ten postulat kobiecie.
                            Zobaczymy czy uszanuje moje prawo :-)

                            > nic dziwnego, ze filmiku objac rozumem nie mogles.
                            A kto obiął to swoim rozumem?
                            Kobiety?
                            I wywołało to w nich refleksję, że może nie powinny kierować zaczepek seksualnych do nieznajomych meżczyzn?

                            No, to gratuluje pomysłodawcy osiągnieca celu.
                          • kutuzow Film kręcony przez facetów z forum jako przykład 16.02.15, 13:00
                            mabelle2000 napisała:
                            > Alez moj drogi nie trzeba pokazywac ani oblesnych bab, ani pieknych bab, ani za
                            > dnych innych, zeby zademonstrowac jak jeden czlowiek moze uprzedmiotowic drugie
                            > go.

                            Tylko gdy się to robi w zupełnym oderwaniu od realiów to potem wychodzą takie potworki jak ten film. Autorki pominęły mały fakt, że duża część facetów (9 na 10 jak pokazywała badania) nie ma nic przeciw temu żeby byli uprzedmiotowieni podczas jakiejś upojnej nocy z seksowną kobietą. Ba ta kobieta moze nawet nie zadzwonić nawet po tym..facecji to przeżyją. Może nawet zasugerować że chce tylko ich penisa, że nie interesuje ją ich osobowość....nadal większość zniesie to dzielnie.
                            Po prostu gdy pomijamy różnicę w podejściu wychodzi taka komedia.

                            Podam Ci przykład w drugą stronę.
                            Załóżmy, że pewna grupa facetów z tego forum chce zrobić film poruszający problem dotyczący poświęcania przez kobiety 100% uwagi dzieciom po ich narodzeniu (tak do osiągnięcia pełnoletności). Facecji chcą pokazać jak to czują się odstawieni. Tworzą więc film na którym młody facet, cały dzień zajmuje się dzieckiem, karmi go, przewija, bawi się z nim, jest nawet wzruszająca scena gdzie idąc do łazienki ma otwarte drzwi bo lęka się o tego bobasa. Wychodzi do parku, gdzie rozmawia z innymi kobietami tylko o jedzeniu dziecięcym, kupkach, pieluchach itp. Na koniec zaś zasypia z dzieckiem na łóżku a jego partnerka zasypia na kanapie.

                            Teraz pytanie, jak sądzisz ile kobiet załapałoby ten pierwotny męski przekaz, a ile by doszło do wniosku że to jest ideał ich życia -partner idealny?
                            • morrison9 Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 13:11
                              Genialne :-)
                            • mabelle2000 Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 13:16
                              kutuzow napisał:

                              > Po prostu gdy pomijamy różnicę w podejściu wychodzi taka komedia.

                              No ale przeciez to mialo wyjsc komediowo, nie rozumiem wiec o co Ci chodzi. Swiat golych lasek biegajacych po ulicach jest swiatem wymyslonym, tak jak wymyslony bylby Twoj film o ojcu-panikarzu. Zeby pokazac jakis problem spoleczny czesto ucieka sie do zabawnych absurdow (tak jak tutaj ) lub odwrotnie- pokazuje to bardzo powaznie (tak jak w spolecznej reklamie "nie pakuj sie do trumny" ).


                              • kutuzow Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 13:21
                                mabelle2000 napisała:

                                > No ale przeciez to mialo wyjsc komediowo,

                                Patrz, a ja naiwnie wierzyłem że kampanie społeczne to mają być skuteczne. Mają zwracać uwagę na jakiś problem, a nie bawić. Człowiek to się uczy całe życie (choć po prawdzie to się już przyzwyczaiłem że na tym forum tylko kilka kobiet potrafi przyznać racje facetowi -większość idzie w zaparte).
                                • mabelle2000 Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 14:27
                                  kutuzow napisał:

                                  > Patrz, a ja naiwnie wierzyłem że kampanie społeczne to mają być skuteczne. Mają
                                  > zwracać uwagę na jakiś problem, a nie bawić. Człowiek to się uczy całe życie (
                                  > choć po prawdzie to się już przyzwyczaiłem że na tym forum tylko kilka kobiet p
                                  > otrafi przyznać racje facetowi -większość idzie w zaparte).

                                  No to ja Cie przepraszam Kutuzow, ze mam takie kiepskie poczucie humoru :-) Gole laski biegajace po ulicach zaburzylymi troche powage przeslania ;-) Chociaz mysle, ze cel spotu i tak zostal osiagniety, bo przeciez rozmawiamy o nim na forum.
                                  "Twojego" zaangazowanego ojca, tego ktorego opisales, tez wyobrazilam sobie na sraczu jak noga buja lezaczek z niemowlakiem. No sorry, nic na to nie poradze.
                                  • urquhart Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 14:57
                                    Jeżeli celem jest poirytowanie mężczyzn przekonanych do szanowania praw kobiet to faktycznie został osiągnięty.
                                    Ale chyba nie o to chodzilo...
                                    typowo celem takich kampanii jest wzbudzenie empatii, przez przedstawienie nieznanego punktu widzenia i identyfikację to kompletna porażka...
                                    To jest ta ignorancja.
                                    • urquhart Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 15:15
                                      Problem tego filmu i wielu innych inicjatyw feministycznych polega na tym że żądają szacunku dla kobiet wykazując się jednocześnie kompletnym brakiem szacunku i ignorancja wobec mężczyzn.

                                      Tych których szanują te prawa ta sytuacja irytuje roszczeniowoscią I ignorancją, Ci którzy traktują kobiety z góry utwierdza tylko we wczesniejszym przekonaniu.
                                  • kutuzow Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 15:13
                                    mabelle2000 napisała:
                                    > No to ja Cie przepraszam Kutuzow, ze mam takie kiepskie poczucie humoru :-) Gol
                                    > e laski biegajace po ulicach zaburzylymi troche powage przeslania ;-)

                                    Sorry, ale chyba śmiałaś się w złym miejscu. Te laski toples to było odniesienie do facetów biegających toples (że niby goła klata tak kobietom przeszkadza, je zawstydza/gorszy). Tak samo jak laska lejąca w bramie była odniesieniem do gości załatwiających potrzebe na ulicy. Co ciekawe tutaj Panie autorki filmu, jakoś pominęły laski w klubach które mając dość czekania w kolejce do damskiego WC wchodzą do męskiego i tam się załatwiają (i biedni facecji na pewno czują się wtedy strasznie zawstydzeni).

                                    > Chociazmysle, ze cel spotu i tak zostal osiagniety, bo przeciez rozmawiamy o nim na f
                                    > orum.

                                    Myślę że celem nie była rozmowa, ale raczej zwrócenie uwagi na problem, który tutaj został w dyskusji całkiem pominięty (przez to że film jest kiepski).

                                    > "Twojego" zaangazowanego ojca, tego ktorego opisales, tez wyobrazilam sobie na
                                    > sraczu jak noga buja lezaczek z niemowlakiem. No sorry, nic na to nie poradze.

                                    Ten zaangażowany ojciec z mojego opowiadania, to nie mój własny wymysł, tylko zapożyczenie z wątku z eMatki:
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,156576196,156576196,Pojawia_sie_dziecko_umiera_milosc_.html
                                    To prawdziwe zachowanie u części kobiet. (prolaktyna rulez)
                                    • burzowa.kejt Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 15:41
                                      kutuzow napisał:
                                      >biedni facecji

                                      przepraszam, kto?
                                      • kutuzow Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 15:52
                                        burzowa.kejt napisała:
                                        > >biedni facecji
                                        >
                                        > przepraszam, kto?


                                        Biedni facecji, analogia do biednych kobiet które muszą znosić widok załatwiających się mężczyzn na ulicach. W moim przykładzie z toaletą w klubie - nie dość że kobiety naruszają intymność toalety (podział na męskie/damskie), to jeszcze także załatwiają się na widoku tych mężczyzn. Skoro jednej płci to przeszkadza, to czemu mam założyć (analogicznie do autorek filmu) ze i drugiej to przeszkadza? Stąd biedni facecji/biedne kobiety.

                                        tutaj zaś filmik o tym, że nie tylko facecji załatwiają się na ulicach:
                                        www.youtube.com/watch?v=0WoYHTNhJiI
                                        • burzowa.kejt Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 15:54
                                          kutuzow napisał:
                                          > Biedni facecji, analogia do biednych kobiet
                                          :))
                                          Kutuzow, pytam dlaczego tak uporczywie zamiast "faceci" piszesz "facecji"?
                                          tak z ciekawości i bez złośliwości, czy to jakaś maniera albo wada?
                                          • kutuzow Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 16:38
                                            burzowa.kejt napisała:
                                            > Kutuzow, pytam dlaczego tak uporczywie zamiast "faceci" piszesz "facecji"?
                                            > tak z ciekawości i bez złośliwości, czy to jakaś maniera albo wada?

                                            Wada, czasami przegrywam po prostu walkę z ortografią.
                                      • morrison9 Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 16:01
                                        Czy ta ironia wynika z przekonania, że dla faceta widok sikającej kobiety jest obojętny lub nawet ew. interesujący ?
                                        Bardzo jestem ciekaw :-)

                                        • sabat.77 Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 16:54
                                          Dla mnie widok sikajacej kobiety jest bardzo interesujacy.
                                          • wont Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 18:09
                                            Dla mnie widok sikającej publicznie kobiety (np. tak jak na tym materiale z youtuba) to cockblock. Jakieś to takie wulgarne i niekobiece.
                                            • marek.zak1 Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 18:15
                                              wont napisał:

                                              > Dla mnie widok sikającej publicznie kobiety (np. tak jak na tym materiale z youtuba) to cockblock. Jakieś to takie wulgarne i niekobiece.

                                              Moze raczej aseksualne, przynajmniej dla mnie.
                                              • sabat.77 Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 18:44
                                                Marek zajmuje obronne pozycje, bo on kocha ksiezniczke, ktora sika publicznie na trawnikach. Na szczescie zmieniona w boksera, wiec nie wzbudza sensacji :)
                                                • wont Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 19:16
                                                  To trochę krępujące się przyznać ale ja do mojej suki też mówię czasami per "księżniczko" :) No ale ja w ten sposób kompensuję sobie brak córki, a marek ma dwie :)
                                                  • marek.zak1 Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 19:25
                                                    wont napisał:

                                                    > To trochę krępujące się przyznać ale ja do mojej suki też mówię czasami per "księżniczko" :) No ale ja w ten sposób kompensuję sobie brak córki, a marek ma dwie :).

                                                    Nie o wszystkich wiesz. Razem jest już 5 :).
                                                  • wont Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 19:49
                                                    Masz pięć córek??? Jedna, druga, sowa - to tylko trzy :)
                                                  • marek.zak1 Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 20:25
                                                    wont napisał:

                                                    > Masz pięć córek??? Jedna, druga, sowa - to tylko trzy :)

                                                    No jeszcze żona i Amelka, owoc miłości, ale nie mój. :)
                                                  • wont Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 20:51
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > wont napisał:
                                                    >
                                                    > > Masz pięć córek??? Jedna, druga, sowa - to tylko trzy :)
                                                    >
                                                    > No jeszcze żona i Amelka, owoc miłości, ale nie mój. :)
                                                    ----------
                                                    Żona jest też twoją córką??? :)
                                                  • marek.zak1 Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 21:09
                                                    wont napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > wont napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Masz pięć córek??? Jedna, druga, sowa - to tylko trzy :)
                                                    > >
                                                    > > No jeszcze żona i Amelka, owoc miłości, ale nie mój. :)
                                                    > ----------
                                                    > Żona jest też twoją córką??? :)

                                                    Żona, 2 córki, Sowa i Amelka - jest moja wnuczką :).
                                                  • hello-kitty2 Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 17.02.15, 01:24
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > wont napisał:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > wont napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > Masz pięć córek??? Jedna, druga, sowa - to tylko trzy :)
                                                    > > >
                                                    > > > No jeszcze żona i Amelka, owoc miłości, ale nie mój. :)
                                                    > > ----------
                                                    > > Żona jest też twoją córką??? :)
                                                    >
                                                    > Żona, 2 córki, Sowa i Amelka - jest moja wnuczką :).

                                                    No tak. A ja Proteinowego od freaka wyzwalam. A tu kazdy ma swoje bagienko ;-) Jak to pisal Lybbla? ''Nie mialem watpliwosci, ze sabatowy trup wypadl z szafy'' ;)
                                            • sabat.77 Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 16.02.15, 18:41
                                              Hehe, mnie kreca wulgarne kobiety. Oczywiscie fajnie, jak by umiala sie zachowac w towarzystwie gdyby zaszla taka potrzeba. Idealem seksualnym jest bystra i wulgarna intelektualistka :) Niestety nieczeste polaczenie.
                                              Niechaj szcza, beka, daje ogniem z dupy i cytuje filozofow.
                                              • hello-kitty2 Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 18.02.15, 17:34
                                                sabat.77 napisał:

                                                > Hehe, mnie kreca wulgarne kobiety. Oczywiscie fajnie, jak by umiala sie zachowa
                                                > c w towarzystwie gdyby zaszla taka potrzeba. Idealem seksualnym jest bystra i w
                                                > ulgarna intelektualistka :) Niestety nieczeste polaczenie.
                                                > Niechaj szcza, beka, daje ogniem z dupy i cytuje filozofow.

                                                No to jestes wyjatkowy :) Nie slyszalam wczesniej nic takiego.
                                                • sabat.77 Re: Film kręcony przez facetów z forum jako przyk 18.02.15, 18:14
                                                  U kobiet czesto seksualnosc jest skrepowana obyczajowoscia I dbaloscia o wizerunek. Ciezko o dobra kochanke, ktora spina sie czy w czasie seksu jej trwala dobrze wyglada, czy prezentuje sie wlasciwym profilem i czy czasem przy intensywnym waleniu od tylu nie wypsnie sie jej glosny bak. Po prostu nigdy nie bedzie dosc swobodna. A inteligencja jest konieczna, zeby sie dobrze komunikowac i rozumiec nawzajem.
                        • zawle Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 12:25
                          morrison9 napisał:
                          > Nie mogły podstawić w roli napastujących kobiet starych obleśnych bab bo wtedy
                          > przyznałyby , że o wartości kobiety decyduje wygląd zewnętrzny ( co w dużym sto
                          > pniu jest prawdą ale feministkom to przez gardło nie przejdzie)

                          Popatrz morrison jak nam się wszystko ładnie klaruje. Kobieta powinna być piękna, wyrozumiała, powinna znać i akceptować niemonogamiczną potrzebę faceta.
                          Po raz kolejny Ci tłumaczę że sam się ustawiasz w pozycji faceta który musi płacić. I którego się zostawia, gdy nie ma kasy. I chyba preferujesz ściemę, która ma być dobrym przedstawieniem do którego Ty wybierasz podkład muzyczny i całą resztę.
                          Tacy faceci jak TY, sabat i Urgu nigdy nie zrozumieją że świat wokół nich ulega zmianie. Bez względu na to, co nam mówią naukowcy różnych dziedzin. Ulega zmianie, bo przestaliście rządzić. Nie trzymacie już kobiet w garści ani biologią ani kasą. Same decydujemy kiedy chcemy mieć dzieci, i co kupić za zarobione pieniądze. Przykro mi.
                          • morrison9 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 13:09
                            > Popatrz morrison jak nam się wszystko ładnie klaruje. Kobieta powinna być piękn
                            > a, wyrozumiała, powinna znać i akceptować niemonogamiczną potrzebę faceta.
                            Nie.
                            Kobieta, która chce nakręcić film mający wpłynąć na postawę mężczyzn powinna wczesniej uwzględnić męską opinię w tej sprawie i spróbowac spojrzeć na świat męskim okiem.
                            Te, które nakręciły ten film nie zadały sobie tego trudu.
                            > Po raz kolejny Ci tłumaczę że sam się ustawiasz w pozycji faceta który musi płacić.
                            Ale mi nie przeszkadza płacenie. Sam oczekuję od kobiety kilku przyziemnych cech więc nie mam nic przeciwko temu, że one oczekują zasobów.
                            Śmieszą mnie jedynie kobiety, które mają gębę pełna frazesów o miłości wartościach itp a jednocześnie z wdziękiem słonia w składzie porcelany próbują się ustawić.
                            > Tacy faceci jak TY, sabat i Urgu nigdy nie zrozumieją że świat wokół nich ulega
                            > zmianie.
                            Ale mnie się kierunek tych zmian szalenie podoba :-)
                            Na przykład:
                            - cena seksu spada, seks jest dla mężczyzny coraz tańszy i coraz bardziej dostępny
                            - w razie ew. rozwodu zazwyczaj poziom życia meżczyzny podnosi się a poziom życia kobiety spada.
                            - gender gap w krajach znanych z feministycznych uregulowań (Norwegia, Szwecja) jest wyższy niż w krajach postrzeganych jako tradycyjne i konserwatywne (Polska, południowa Europa)

                            Chcesz ze mną polemizować?
                            Prosżę bardzo. Polemizuj.
                            Ale z moimi poglądami a nie z poglądami, które usiłujesz mi wmówić.
                            • aardwolf_ge Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 13:44
                              > - cena seksu spada, seks jest dla mężczyzny coraz tańszy i coraz bardziej dostępny

                              Takiej bzdury dawno nie czytałem.
                              Dla milionów mężczyzn seks stał się całkowicie nieosiągalny i wszystko wskazuje że będzie tylko gorzej.
                              • kutuzow Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 14:01
                                aardwolf_ge napisał:
                                > Takiej bzdury dawno nie czytałem.
                                > Dla milionów mężczyzn seks stał się całkowicie nieosiągalny i wszystko wskazuje
                                > że będzie tylko gorzej.

                                To że się czegoś nie rozumie, nie oznacza że coś od razu jest bzdurą.

                                proponuje ten artykuł:
                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,122961239,122961239,Coraz_nizsza_cena_seksu_art_z_Wyborczej.html
                                • aardwolf_ge Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 14:09
                                  Tyle że to tak jakby powiedzieć że ceny w sklepach za żółtymi firankami maleją.
                                  Formalnie rzeczywiście oznacza to spadek cen, tyle że kompletnie nie bierze się pod uwagę dostępności towaru.
                                  • morrison9 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 14:18
                                    Tendencje "cenowe" seksu to temat na osobną ciekawą dyskusję.
                                    Ale zwróć uwagę, na kontekst mojej wcześniejszej wypowiedzi.
                                    Zwle chciała wbić mi szpilkę sugerując, że kierują mną lęki związane z urtatą męskiej dominacji w świecie.
                                    A ja uświadomiłem jej (nie pierwszy raz), że z mojego subiektywnego punktu widzenia jest coraz lepiej.
                                    A że cena seksu spada także w ujęciu obiektywnym to swoją drogą też uważam.
                                    • aardwolf_ge Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 14:28
                                      Cóż, z subiektywnego punktu widzenia to można powiedzieć bardzo wiele,
                                      Na przykład podobno dla sprzedawców i producentów dóbr podstawowych kryzys to najlepszy czas.

                                      O ile cena może spadać to dostępność też spada i to bardzo szybko.
                                      Z moich własnych obserwacji wynika, ze kiedy kończyłem studia to żeby być prawiczkiem trzeba było być albo niepełnosprawnym albo kompletnie nie umieć się zachować.
                                      Zaledwie kilka lat później kiedy rozmawiałem ze stażystami po tym samym wydziale to okazało się, że ponad 30% nigdy nie miało dziewczyny.
                                      Na Zachodzie jest jeszcze lepiej.
                                      Te wszystkie PUA, MGTOW, red pill i co tam jeszcze się u nich wyroiło powstało w wyniku istnienia rzesz młodych i bardzo wyposzczonych mężczyzn.
                                      • morrison9 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 14:37
                                        Napisałeś:
                                        > Cóż, z subiektywnego punktu widzenia to można powiedzieć bardzo wiele
                                        Po czym dodałeś:
                                        > Z moich własnych obserwacji wynika,

                                        Z moich własnych obserwacji wynika, że seks jest coraz łatwiej dostępny (ogólnie, nie tylko dla mnie)
                                        • aardwolf_ge Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 14:42
                                          Tak się składa, że możemy obaj mieć rację.
                                          Jest pomiędzy nami prawie 10 lat różnicy.
                                          Moje obserwacje dotyczą prawie innego pokolenia, natomiast zupełnie nic nie wiem o życiu ludzi 40+.
                                          Mój 60-letni ojciec też nie narzeka na powodzenie (bardziej na zdrowie).
                                          • marek.zak1 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 14:52
                                            aardwolf_ge napisał:

                                            > Tak się składa, że możemy obaj mieć rację.

                                            Nie, jest wiele badań na temat dostępności, częstotliwości, inicjacji itp. w różnych środowiskach i krajach.
                                            • aardwolf_ge Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 15:02
                                              Super, może się dowiem czegoś nowego.
                                              Linki?

                                              Swoją drogę niedawno Matka powiedziała mi, że we wsi z której pochodzi było wielu mężczyzn nie mogących znaleźć żony ponieważ kobiety uciekały do miast.
                                              Ksiądz po kolędzie potwierdził to wyczytując dane, w 3-tysięcznej parafii jest ponad 100 kawalerów więcej niż panien, a do tej pory już sporo zdążyło wymrzeć .
                                              Niesamowicie mnie to zdziwiło. Byłem przekonany że jestem z pierwszego pokolenia mężczyzn mających kolosalne problemy ze znalezieniem partnerki.
                                              • kutuzow Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 15:41
                                                aardwolf_ge napisał:

                                                > Swoją drogę niedawno Matka powiedziała mi, że we wsi z której pochodzi było wie
                                                > lu mężczyzn nie mogących znaleźć żony ponieważ kobiety uciekały do miast.

                                                Wyskoczyłeś z zupełnie nieprawdziwą tezą że obecnie facetowi jest ciężej o seks i żeby ją udowodnić musisz posiłkować się wyjątkami.
                                                To, że na wsi jest "nawis" statystyczny mężczyzn będących kawalerami, który odpowiada "nawisowi" lasek 30+ z dużych miast (wyedukowane, dobrze zarabiające) to nic nowego.
                                                Te dwie grupy się nie zejdą bo mają inne oczekiwania.

                                                To jednak nie przeszkadza, aby każda z tych grup miała seks. Co do tych lasek 30+ to chyba zgodzisz się że wystarczy żeby były atrakcyjne i chętne na seks, to już adoratorzy się znajdą (podkreślam, na seks a niekoniecznie na związek).

                                                Także Ci gostkowie ze wsi mogą mieć seks, tylko muszą urealnić swoją ofertę. TopModelki to raczej do wyra nie zaciągną, ale sporą liczbę "mamusiek" i owszem.

                                                Co do samej dostępności seksu, to podam Ci dwa przykłady. Pierwszy to kwestia stosunków przedmałżeńskich. W czasach PRL-u znacznie więcej było kobiet które czekały z tym do ślubu, była większa presja ze strony Kościoła, rodziny, itp. Dzisiaj tylko bardzo ortodoksyjnie religijne pary czekają z seksem do ślubu. Czyli jak widzisz wtedy jak chciałeś się napić piwa musiałeś kupić browar (zgodnie z tym przysłowiem), teraz możesz spróbować kilka marek piwa zanim dojdziesz do wniosku czy lubisz jasne czy ciemne, z goryczką czy bez, lekkie czy może te mocniejsze. Nie pisz że nie możesz, bo chodzi o to że nie możesz TE KTÓRE TY BYŚ CHCIAŁ, za to jest grupa kobiet, która by chciała, ale Ty jej nie dostrzegasz (bo są za mało atrakcyjne dla Ciebie).

                                                Drugi przykład to miłość francuska.
                                                W czasach PRL-u BJ był czymś rzadkim (statystycznie). "Porządne dziewczyny" nie robiły takich "świństw". Teraz w młodszej grupie wiekowej jest to coś normalnego i powszechnego. Jak widzisz wiele się zmienia in plus -wbrew Twojej teorii.
                                          • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 20:48
                                            aardwolf_ge napisał:

                                            > Tak się składa, że możemy obaj mieć rację.
                                            > Jest pomiędzy nami prawie 10 lat różnicy.
                                            > Moje obserwacje dotyczą prawie innego pokolenia, natomiast zupełnie nic nie wie
                                            > m o życiu ludzi 40+.
                                            > Mój 60-letni ojciec też nie narzeka na powodzenie (bardziej na zdrowie).

                                            Podobny rozdźwięk widzę tutaj, w UK, ale rozciąga sie bardziej po linii stanu posiadania. Rozwiedzeni znajomi ktorzy coś tam robią w City (3-6 średnich krajowych) zdecydowanie wola prostytutke niż "one night stand". Większość z nich trzyma sie od kobiet z daleka, sex z amatorka moze z łatwością pozbawić cię rocznych dochodów, jezeli "ciacho" zdecyduje sie przedstawić cała sprawę jako gwałt. Biedota za to parzy sie jak króliki.

                                            Możliwe ze to tylko lokalna anomalia. Możliwe , ze to cena jaka trzeba zapłacić za lepsza ochronę kobiet przed molestowaniem/nieuczciwym rozwodem. Możliwe tez ze prawo i obyczaj znajdzie skuteczną przeciwwagę dla "gold diggers". Na razie MGTOW rośnie w sile.
                                            • wont Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 21:01
                                              protein.spill napisał(a):

                                              > Możliwe ze to tylko lokalna anomalia.
                                              ------------
                                              Jaka lokalna anomalia? Niedługo to tam u was w UK czy w US nie będzie można zwalić sobie konia na legalu. Polska mi się podoba bo to taki kraj, gdzie east meets west. Ma to swoje wady obu stron świata ale ma też i zalety.
                                              • marek.zak1 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 21:11
                                                wont napisał:

                                                . Polska mi się podoba bo to taki kraj, gdzie east meets west. Ma to swoje wady obu stron świata ale ma też i zalety.

                                                Zachodnie samochody i ukraińskie dziewczyny ? :)
                                              • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 21:13
                                                > Niedługo to tam u was w UK czy w US nie będzie można zwa
                                                > lić sobie konia na legalu.

                                                Sobie można, za to komuś juz nie za bardzo, prostytucja jest zdaje sie nielegalna. Pojawiają sie coraz cześciej głosy, ze owszem powinna być nielegalna, ale tylko dla klientów. LOL.

                                                Tak, że uważaj, jak sie ten pomysł przyjmie w Polsce to Cię wmasują w kartotekę ani się nie obejrzysz ;)
                                                • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 23:22
                                                  protein.spill napisał(a):

                                                  > Sobie można, za to komuś juz nie za bardzo, prostytucja jest zdaje sie nielegal
                                                  > na. Pojawiają sie coraz cześciej głosy, ze owszem powinna być nielegalna, ale t
                                                  > ylko dla klientów. LOL.
                                                  >
                                                  > Tak, że uważaj, jak sie ten pomysł przyjmie w Polsce to Cię wmasują w kartotekę
                                                  > ani się nie obejrzysz ;)

                                                  Hehe krata na lato ;) (bo Wont ostro trenuje)
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 23:35
                                                    W wiezieniu przynajmniej nie brakuje seksu analnego i oralnego :)
                                                • burzowa.kejt Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 23:33
                                                  protein.spill napisał(a):
                                                  > Sobie można, za to komuś juz nie za bardzo, prostytucja jest zdaje sie nielegal
                                                  > na. Pojawiają sie coraz cześciej głosy, ze owszem powinna być nielegalna, ale t
                                                  > ylko dla klientów. LOL.

                                                  W Szwecji już od dawna tak to działa.
                                                  Prostytuowanie się jest legalne, natomiast korzystanie z tychże usług - karalne.
                                                  Z tego co kojarzę w Norwegii podobnie, a nawet jeszcze bardziej restrykcyjnie, bo jak Norweg za granicą pójdzie na dziwki, także może odpowiadać za to przed sądem.
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 23:47
                                                    burzowa.kejt napisała:

                                                    > W Szwecji już od dawna tak to działa.
                                                    > Prostytuowanie się jest legalne, natomiast korzystanie z tychże usług - karalne
                                                    > .
                                                    > Z tego co kojarzę w Norwegii podobnie, a nawet jeszcze bardziej restrykcyjnie,
                                                    > bo jak Norweg za granicą pójdzie na dziwki, także może odpowiadać za to przed s
                                                    > ądem.

                                                    We wszystkich krajach, gdzie baby dorwały się do sterowania społeczeństwem. Wiadomo, że na dziwki chodzą faceci, sens takiego prawodawstwa jest taki, by jeszcze bardziej upodlić mężczyzn i uzależnić ich w pełni od jaśnie pań dyspozytorek seksu wszelakiego. No może nie do końca w pełni, bo trzeba by jeszcze zakazać oglądania pornografii i masturbowania się. Męskiego masturbowania się rzecz jasna, bo kobieta powinna móc się masturbować, najlepiej na oczach męża. Ale oczywiście pod warunkiem, że jemu nie będzie można z nią współżyć. Niech sperma zdetonuje mu mózg, potem zrobi się z niego kwietnik i będzie można już dalej cieszyć się pełnią życia w lesbijskim raju.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 00:02
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > We wszystkich krajach, gdzie baby dorwały się do sterowania społeczeństwem. Wia
                                                    > domo, że na dziwki chodzą faceci, sens takiego prawodawstwa jest taki, by jeszc
                                                    > ze bardziej upodlić mężczyzn i uzależnić ich w pełni od jaśnie pań dyspozytorek
                                                    > seksu wszelakiego. No może nie do końca w pełni, bo trzeba by jeszcze zakazać
                                                    > oglądania pornografii i masturbowania się. Męskiego masturbowania się rzecz jas
                                                    > na, bo kobieta powinna móc się masturbować, najlepiej na oczach męża. Ale oczyw
                                                    > iście pod warunkiem, że jemu nie będzie można z nią współżyć. Niech sperma zdet
                                                    > onuje mu mózg, potem zrobi się z niego kwietnik i będzie można już dalej cieszy
                                                    > ć się pełnią życia w lesbijskim raju.

                                                    Widze rozdzwiek, rozdzwiek widze. Czemu placzesz czlowieku skoro seks sie wala wszedzie latwo dostepny (wg team Kutuzow & Morrison) jak gnoj po polu. Bierz i rznij. Co Ty glupi bedziesz placil. Tanio panie jest, cipska za grosze ;)

                                                    Btw w Szwecji wychodza z zalozenia, ze seks to przywilej. U mnie tez sie przygladaja tematowi. Jak udzial obcokrajowczyn w prostytucji siegnie gornego pulapu beda musieli przerobic Red Light District na nie wiem co?
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 00:11
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Widze rozdzwiek, rozdzwiek widze. Czemu placzesz czlowieku skoro seks sie wala
                                                    > wszedzie latwo dostepny (wg team Kutuzow & Morrison) jak gnoj po polu. Bierz i
                                                    > rznij. Co Ty glupi bedziesz placil. Tanio panie jest, cipska za grosze ;)

                                                    Dla wolnych jest dostępny głównie związkowo. A dla dziwkarzy za pieniądze. I też łatwo. Więc nie ma rozdzwięku, jest tylko Twoja interpretacja.

                                                    > Btw w Szwecji wychodza z zalozenia, ze seks to przywilej. U mnie tez sie przygl
                                                    > adaja tematowi. Jak udzial obcokrajowczyn w prostytucji siegnie gornego pulapu
                                                    > beda musieli przerobic Red Light District na nie wiem co?

                                                    Jak zabronią korzystać, to może na pustynię Gobi? Albo niech zaorają i posieją jedzonko dla biednych murzyniątek w głodnej afryce, którymi wszyscy taki się na świecie przejmują, że za chwile posrają się w gacie.
                                                  • morrison9 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 11:11
                                                    Hola hola.
                                                    Nie pisałem, ze seks się wala i jest łatwo dostępny.
                                                    Napisałem, ze jego cena spada.
                                                    To znaczy, że jest łatwiej dostępny niż na przykład 20-30 lat temu.
                                                    Proszę nie manipulować moimi słowami.

                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 11:44
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Hola hola.
                                                    > Nie pisałem, ze seks się wala i jest łatwo dostępny.
                                                    > Napisałem, ze jego cena spada.
                                                    > To znaczy, że jest łatwiej dostępny niż na przykład 20-30 lat temu.
                                                    > Proszę nie manipulować moimi słowami.

                                                    Czyli jest latwiej dostepny ale nadal nielatwo dotepny? Mnie interesuje na dzien dzisiejszy: jest latwo dostepny czy nielatwo dostepny?
                                                  • morrison9 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 13:26
                                                    A jak masaj ma cztery krowy to jest bogaty czy biedny?
                                                    Chyba zależy od tego do czego porównasz. Nie sądzisz?

                                                    Seks jest dla mężczyzny (statystycznego) , także współczesnego nieporównywalnie trudniej dostępny niż dla współczesnej (statystycznie rzecz biorąc) kobiety.
                                                    Jednocześnie.
                                                    Seks jest statystycznie bardziej dostępny dla przeciętnego mężczyzny teraz niż 20, 30 czy tym bardziej 40 lat temu.
                                                    A oprócz tego seks jest znacznie bardziej dostępny dla mnie osobiście teraz niż 20-25 lat temu po pierwsze z powodu przemian społeczno obyczajowych (czyli czynniki zewnętrzne) a po drugie z powodu szeroko rozumianej ewolucji mojej osoby.
                                                    I proszę mi tu nie rżnąc głupa bo dobrze wiem, ze jesteś inteligentna, świetnie to rozumiesz więc nie próbuj się ukrywać :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 14:02
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > I proszę mi tu nie rżnąc głupa bo dobrze wiem, ze jesteś inteligentna, świetni
                                                    > e to rozumiesz więc nie próbuj się ukrywać :-)

                                                    Dobrze. To teraz zapytam Cie o cos, czego naprawde nie wiem: jak swingersi zapewniaja sobie bezpieczenstwo przed zakazeniem sie chorobami przenoszonymi drogami plciowymi? Bo rozumiem, ze chodzi o conajmniej cztery osoby (z wpisu, w ktorym trzy pary rak i trzy usta piescily Twoja zone). Nota bene dlaczego jej sie odwidzialo?
                                                  • morrison9 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 14:32
                                                    Prezerwatywa w takich układach jest czymś znacznie bardziej oczywistym niż w przypadkowych układach 1+1.
                                                    Wiem, że to nie dotyczy Ciebie ale mam wrażenie, że jeśli jakaś kobieta pozwala się poderwać męzczyźnie w klubie i idą do łóżka to raczej muszą uzgodnić kwestię zabezpieczenia. W swingu to raczej oczywiste.
                                                    Wyjątki się zdarzają ale są wyjątkami a nie regułą.

                                                    Co do drugiej części pytania to odmawiam odpowiedzi.
                                                    Po pierwsze odpowiedź dotyczy nie tylko mnie ale dosyć konkretnej osoby (tzn mojej żony)
                                                    Po drugie nie podejmuję się skutecznego wytłumaczenia ci prawdopodobnych przyczyn. (moge tylko domyślać się co ma w głowie ale stuprocentowej pewności nie mam bo to jej głowa nie moja).
                                                    Próba opisania prawdopodobnych przyczyn przekracza możliwości krótkich postów.
                                                    Gdybyś mieszkała w Krakowie umówiłbym się z Tobą na piwo i wyłuszczył to w miarę dokładnie.
                                                    Ale tutaj to bez sensu.
                                                    Zanim doszedłbym do meritum zjadłabyś mnie żywcem swoimi pochopnymi ocenami.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 14:45
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Co do drugiej części pytania to odmawiam odpowiedzi.
                                                    > Po pierwsze odpowiedź dotyczy nie tylko mnie ale dosyć konkretnej osoby (tzn mo
                                                    > jej żony)
                                                    > Po drugie nie podejmuję się skutecznego wytłumaczenia ci prawdopodobnych przycz
                                                    > yn. (moge tylko domyślać się co ma w głowie ale stuprocentowej pewności nie mam
                                                    > bo to jej głowa nie moja).
                                                    > Próba opisania prawdopodobnych przyczyn przekracza możliwości krótkich postów.
                                                    > Gdybyś mieszkała w Krakowie umówiłbym się z Tobą na piwo i wyłuszczył to w miar
                                                    > ę dokładnie.
                                                    > Ale tutaj to bez sensu.
                                                    > Zanim doszedłbym do meritum zjadłabyś mnie żywcem swoimi pochopnymi ocenami.

                                                    To Wy wszyscy mieszkacie w Krakowie? ;-) Czy to jakies ulubione miejsce schadzek? Do Krakowa to ja sie wybieram na nauke jazdy konnej ale latem chyba (jak zdam). Piwa nie pije ale wino to wlewam litrami ;) A na zywca bym Cie myslisz nie zjadla "swoimi pochopnymi ocenami"?
                                                  • morrison9 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 14:48
                                                    Piwo, wino - o kwestia drugorzędna.
                                                    Ważne nie to co na stole tylko to kto po drugiej stronie stołu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 15:03
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Piwo, wino - o kwestia drugorzędna.
                                                    > Ważne nie to co na stole tylko to kto po drugiej stronie stołu.

                                                    A pochopne opinie nie przeszkadzaja Ci jak patrzysz na ladna buzie? ;)
                                                  • morrison9 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 15:12
                                                    No i tak to jest z pisaniem przez internet....

                                                    W kontekście Twojej osoby w dupie mam ładną buzię.
                                                    Oczekuję inteligencji, otwartości w rozmowie, trochę ciętego języka.
                                                    Ładna buzia byłaby o tyle ważna, że jest przesłanką to jakiejś tam pewności siebie i poczucia własnej wartości.
                                                    A te cechy są ważne jeśli szuka się swobodnej rozmowy.
                                                    Nie szukam seksu.
                                                    Lubie rozmawiać.
                                                    Pisałem o tym kiedyś.
                                                    Nie możesz po prostu przyjąć, ze pisałem szczerze?
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 15:20
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Nie możesz po prostu przyjąć, ze pisałem szczerze?

                                                    Alez ja zawsze zakladam prawdomownosc, poki nie zlapie na klamstwie ;) Tez lubie rozmawiac.
                                                  • aardwolf_ge Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 14:13
                                                    O porównaniu teraz do 20 lat temu nie będę na razie polemizował, ale co do dostępności seksu teraz a 30 czy 40 lat temu to nigdy nie zgodzę się że teraz jest taniej, bo jest w praktyce nieskończenie drożej.
                                                    Jest coś takiego jak koszty dodatkowe i 30, 40 lat temu seks nie praktycznie był nimi obarczony a teraz bardzo.
                                                    30-40 lat temu można było pójść do prostytutki i ryzykować najwyżej konieczność wzięcia kilku tabletek antybiotyku, teraz taka sama akcja obarczona jest ryzykiem skopania sobie reszty życia na cacy.
                                                    Więc w skali kilkudziesięciu lat seks podrożał o wiele rzędów wielkości.
                                                  • morrison9 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 14:46
                                                    To demagogia i tania erystyka.
                                                    Pisząc o cenie seksu mam na myśli cenę pozyskania seksu.
                                                    Konsekwencje to osobna sprawa.
                                                    Co nie zmienia faktu, że też nie podjąłeś próby ich oszacowania.
                                                    Zadowoliłes sie jedynie mglistym zarysowaniem pewnego scenariusza, który może zaistnieć z 90% prawdopodobieństwa (hipotetycznie) a może zaistnieć z prawdopodobieństwem z prawdopodobieństwem 0,0000000001%
                                                    Pytanie która liczba wg Ciebie jest bliższa prawdy i dlaczego.
                                                  • aardwolf_ge Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 15:00
                                                    Wedle zasady traktowania konsekwencji jako osobnej sprawy, to cena wielu rzeczy w tym seksu rzeczywiście spada praktycznie do zera.
                                                    Chcesz seksu - gwałcisz, chcesz mieć samochód - dajesz w mordę właścicielowi i zabierasz kluczyki a co będzie potem to inna historia.

                                                    Nie rozumiem czego nie podjąłem próby.

                                                  • morrison9 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 15:04
                                                    Cena dobrowolnego seksu systematycznie spada.
                                                    Zadowolony?
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 14:51
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > O porównaniu teraz do 20 lat temu nie będę na razie polemizował, ale co do dost
                                                    > ępności seksu teraz a 30 czy 40 lat temu to nigdy nie zgodzę się że teraz jest
                                                    > taniej, bo jest w praktyce nieskończenie drożej.
                                                    > Jest coś takiego jak koszty dodatkowe i 30, 40 lat temu seks nie praktycznie by
                                                    > ł nimi obarczony a teraz bardzo.
                                                    > 30-40 lat temu można było pójść do prostytutki i ryzykować najwyżej konieczność
                                                    > wzięcia kilku tabletek antybiotyku, teraz taka sama akcja obarczona jest ryzyk
                                                    > iem skopania sobie reszty życia na cacy.
                                                    > Więc w skali kilkudziesięciu lat seks podrożał o wiele rzędów wielkości.

                                                    A dlaczego nie znajdziesz sobie stalej partnerki na wylacznosc?
                                                  • aardwolf_ge Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 15:16
                                                    Bo mi to jakoś się nie udawało.
                                                    Ale odkąd przeprowadziłem się do Krakowa i zacząłem chodzić na speed-dating to coś drgnęło.
                                                  • kutuzow Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 15:14
                                                    aardwolf_ge napisał:
                                                    > Jest coś takiego jak koszty dodatkowe i 30, 40 lat temu seks nie praktycznie by
                                                    > ł nimi obarczony a teraz bardzo.
                                                    > 30-40 lat temu można było pójść do prostytutki i ryzykować najwyżej konieczność
                                                    > wzięcia kilku tabletek antybiotyku, teraz taka sama akcja obarczona jest ryzyk
                                                    > iem skopania sobie reszty życia na cacy.
                                                    > Więc w skali kilkudziesięciu lat seks podrożał o wiele rzędów wielkości.

                                                    Stary, piszesz jak gdybyś był wypadkową postów Sabata (o niebezpieczeństwach korzystania z prostytutek) i ML (o złych kobietach i biednych porzuconych misiach). Myślę że gdy oni czytają Twoje posty to im się łezka w oku kręci, że ich (mentalne) dziecko tak ładnie się rozwija.

                                                    Teraz do konkretów.
                                                    Widzę, że nie znalazłeś żadnych (kontr)argumentów na 2 punkty które wymieniłem we poście wcześniej (seks przedmałżeński i BJ). Zmieniłeś strategię i doszedłeś do wniosku, że postraszysz HIV-em. Chwytasz się niczym tonący brzytwy, ponieważ choroby weneryczne (dalej z ang. STD) to nie tylko HIV.
                                                    Po pierwsze czemu wybrałeś tak wąskie okienko? Czemu nie zerkniesz jak było np. 100-150 lat temu, gdy jeszcze przed zastosowaniem penicyliny STD zabijały więcej żołnierzy niż kule wroga?

                                                    Po drugie syfilis i inne STD zebrały przez lata większe żniwo niż HIV(AIDS). Głownie dlatego że przez stulecia nie znano skutecznego lekarstwa na nie, a HIV jest już obecnie w miarę rozpracowany.
                                                    Tak samo było z prostytutkami w XIX wieku miałeś duuuuużo większą szansę że wrócisz od dziwki z STD niż obecnie że wrócisz z HIV-em.

                                                    Po trzecie wcześniej nie było także sensownych prezerwatyw, które obecnie chronią w przypadku seksu przygodnego.

                                                    Na koniec kilka cytatów jak to jest z tym HIV-em u prostytutek, bo na tym forum to sporo mitów, ale mało komu chce się poszukać jakiś publikacji:

                                                    Tutaj wynik badania dziwek w Surabaya w Indonezji -czyli raczej miejsce wydaje się bardziej ryzykowne niż Europa. Wynik:

                                                    "We conducted an STD prevalence survey of 1873 female sex workers in Surabaya, Indonesia. We did not find any sex workers with HIV infection. Prevalence rates of other STDs (chlamydia, gonorrhoea, serological test for syphilis positive, and/or trichomoniasis) in female sex workers were 48% in brothels (n = 696), 42% on the streets (n = 192), 16% in massage parlours (n = 344), 25% in barber shops (n = 150), 17% at call-girl houses (n = 73), and 10% in nightclubs (n = 418). "
                                                    źródło:
                                                    www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9292347
                                                    Teraz coś o teorii że to dziwki są zagrożeniem:
                                                    "Only 8 in 10,000 non-needle-using prostitutes are HIV seropositive in the Philippines. Studies of drug-free prostitutes in Amsterdam, London, Zurich, Paris. Vienna, Athens, Pardenone (Italy), Callao (Peru), Reno (Nevada), Tijuana (Mexico), and Central Tunisia over the last eight years have found only a handful of cases of HIV infection. Thus, American researchers M. J. Rosenberg and J. M. Weiner concluded in 1988 that "HIV infection in non-drug using prostitutes tends to be low or absent, implying that sexual activity alone does not place them at high risk, while prostitutes who use intravenous drugs are far more likely to be infected with HIV." Similarly, British researchers concluded in the same year that "sexual activity alone has not been described as the principal risk [outside of Africa]....The most important risk factor for prostitutes in the West is sharing needles and syringes for drugs." Every subsequent study has confirmed these conclusions."
                                                    www.virusmyth.com/aids/hiv/rrbprostitute.htm
                                                  • hello-kitty2 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 17:56
                                                    kutuzow napisał:

                                                    a HIV j
                                                    > est już obecnie w miarę rozpracowany.

                                                    A co to znaczy, ze HIV jest w miare rozpracowany? Oczywiscie wiem ze z HIV mozna i zyc z 40 lat obecnie ale jak wtedy wyglada zycie seksualne takiej osoby (w kontekscie meskich potrzeb przerabianych chocby w tym watku)?
                                                    (Moglby ktos zadac o pytanie Kutuzowi, bo on mnie nie czyta?)
                                                  • sabat.77 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 18:52
                                                    Naukowcy rozpracowali HIV - ustalili, ze wyjatkowo chujowo jest sie nim zarazic :)
                                                  • aardwolf_ge Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 18:57
                                                    Okienko ostatnich 40 lat wybrał Morrison a nie ja.

                                                    punkt 1 i 2 to w sumie jeden temat.
                                                    Oczywiście że przed antybiotykami było znacznie gorzej niż obecnie, z jednej strony z ponieważ znacznie łatwiej zarazić się kiłą niż HIV a z drugiej że kiła była znacznie bardziej powszechna niż HIV obecnie, przynajmniej poza Afryką (podobno nawet ponad 1 na 10 Francuzów przed wojną miało syfilis, gdy HIV teraz ma 1 na kilkuset).

                                                    Co do prezerwatyw to współczesne wystarczająco zawodne (o czym świadczą zarówno badania naukowe jak i obserwacje częstości incydentów, gdy koś kto deklaruje stosowanie prezerwatywy przy każdym seksie mimo to zakaża się) żeby im nie ufać.

                                                    Z HIV wśród prostytutek jest tak, że nie można założyć że dana prostytutka nie jest zakażona.
                                                    To czy prawdopodobieństwo wynosi 1 na 1000 czy tylko 1 na 10000 to jak dla mnie i dla wielu innych za mało.


                                                  • marek.zak1 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 19:14
                                                    aardwolf_ge napisał:
                                                    To czy prawdopodobieństwo wynosi 1 na 1000 czy tylko 1 na 10000 to jak dla mnie i dla wielu innych za mało.

                                                    Ryzyko, ze zostaniesz zabity lub ranny w wypadku drogowym jest dużo wyższe i co, nie jeździsz?
                                                  • aardwolf_ge Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 19:19
                                                    Różnica jest taka, że jak wysiądę z tego samochodu to wiem czy dojechałem a nie muszę czekać kilka tygodni na test który mi to powie.
                                                  • kutuzow Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 19:26
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Różnica jest taka, że jak wysiądę z tego samochodu to wiem czy dojechałem a nie
                                                    > muszę czekać kilka tygodni na test który mi to powie.

                                                    Gdy czytam takie teksty to mam wrażenie, że rzucanie Ci argumentów w dyskusji, to trochę jak kopanie małego szczeniaczka. Taki mały bezbronny, nie radzi sobie z logiką, aż żal mu to wytykać. Obiecuję że to już ostatni raz z mojej strony.

                                                    Skoro ryzyko że zginiesz w wypadku samochodowym jest znacznie wyższe niż że zarazisz się HIV-em, to podejmując to ryzyko w pierwszym przypadku możesz po prostu nie wysiąść z tego samochodu. W drugim jak zrobisz badania i nawet okaże się że masz HIV-a to przy obecnym stanie nauki możesz żyć równie długo jak inni:

                                                    "...choroba AIDS przestała być śmiertelna, a stała się przewlekła. Jak cukrzyca czy nadciśnienie. Dziś dostępna jest już trzecia generacja leków, dzięki którym terapia jest o wiele lepiej niż na początku epidemii tolerowana przez chorych i daje mniej objawów niepożądanych. Co więcej, osoby zakażone HIV żyją równie długo jak ludzie niezakażeni."
                                                    nauka.newsweek.pl/to-juz-koniec-epidemii-aids,87279,1,1.html
                                                    Czyli kierując się rozsądkiem powinieneś bardziej obawiać się wsiadania za kółko. Jeszcze bardziej zaś (niż AIDS) powinieneś obawiać się że jako facet zejdziesz od chorób układu krążenia.
                                                  • aardwolf_ge Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 19:38
                                                    Ja natomiast czuję się jak obrzucany piórkami z waty.

                                                    Co z tego że ktoś mający HIV długo żyje skoro jakość tego życia, zwłaszcza psychiczna jest fatalna.
                                                    Setki godzin spędziłem na forach i czatach poświęconych HIV i wiem że nie jest tam wcale tak różowo.
                                                    Nie chodzi mi tu o zejście, a o lata a nawet dziesiątki lat w głębokiej depresji.

                                                  • marek.zak1 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 19:42
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Czyli kierując się rozsądkiem powinieneś bardziej obawiać się wsiadania za kółko. Jeszcze bardziej zaś (niż AIDS) powinieneś obawiać się że jako facet zejdzie sz od chorób układu krążenia.

                                                    Dodaj nowotwór, samobójstwo i.i.i.
                                                    Generalnie nie jestem za agencjami i nie chodze, ale jakoś nie przemawia do mnie, jak ktoś nie chodzi zwyczajnie ze strachu. No risk, no fun.
                                                  • aardwolf_ge Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 19:46
                                                    Więc ja takim jestem.
                                                    Agencje (a raczej niemieckie kluby FKK) to moje największe marzenie.
                                                    Gdyby nie HIV to starałbym się zarabiać jak najwięcej pieniędzy, mieszkać byle gdzie, jeść byle co i wszystko wydawać tam.
                                                    Niestety HIV mi to uniemożliwia i skazuje na podrywanie, może małżeństwo i inne krzyże.
                                                  • sabat.77 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 19:56
                                                    To w takim razie nie przejmuj sie. Lepiej spalic sie jaskrawym plomieniem niz tlic sie jak swieca na wietrze. Zaoszczedz sobie tych wszystkich lat narzekania na malzenstwo, po co dluzej zyc, skoro nic z tego zycia nie masz?
                                                  • aardwolf_ge Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 20:00
                                                    Akurat sprawę samobójstwa przerabiałem i zrezygnowałem.
                                                    Z której strony nie spojrzeć - nic nie daje.
                                                  • sabat.77 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 20:02
                                                    Moglbys sprobowac popelnic samobojstwo poprzez zadupczenie sie na smierc :)
                                                  • marek.zak1 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 20:07
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Moglbys sprobowac popelnic samobojstwo poprzez zadupczenie sie na smierc :)

                                                    Przez lata grałem na korcie zlokalizowanym w Instytucie Kardiologii w Aninie. Tam takich przypadków było wcale niemało. Siedzi taki jeden, drugi po byepassach, albo przed, patrzy jak gramy, rozmawiamy i mówi, że dzisiaj przychodzi do niego kochanka, żona, ... i właśnie w tym duchu mówi. ,,A co mi tam, jak zdechnąć to bzykając.".
                                                  • marek.zak1 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 20:02
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > To w takim razie nie przejmuj sie. Lepiej spalic sie jaskrawym plomieniem niz tlic sie jak swieca na wietrze. Zaoszczedz sobie tych wszystkich lat narzekania na malzenstwo, po co dluzej zyc, skoro nic z tego zycia nie masz?

                                                    Dokladnie,. Pragnąć czegoś i nie robic tego ze strachu, to jakoś mi nie pasuje. Oto, co ułożyłem w temacie.

                                                    Nie ma funu bez ryzyka,
                                                    Nie bądź taki wciąż zmartwiony,
                                                    Wszakże syfa, albo HIV-a,
                                                    Dostać można też od żony.
                                                  • sabat.77 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 20:04
                                                    Marku, jesli zadeklamujesz ten wiersz zonie, to zostaniesz moim nowym idolem :)
                                                  • slepafuria15 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 18.02.15, 12:22
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Więc ja takim jestem.
                                                    > Agencje (a raczej niemieckie kluby FKK) to moje największe marzenie.
                                                    > Gdyby nie HIV to starałbym się zarabiać jak najwięcej pieniędzy, mieszkać byle
                                                    > gdzie, jeść byle co i wszystko wydawać tam.
                                                    > Niestety HIV mi to uniemożliwia i skazuje na podrywanie, może małżeństwo i inne
                                                    > krzyże.
                                                    No tak, bo dziewczyna poderwana to HIV na pewno nie ma.
                                                  • marek.zak1 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 18.02.15, 12:32
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    No tak, bo dziewczyna poderwana to HIV na pewno nie ma.

                                                    Tak jak w pracy, Bez AKTUALNEGO zaswiadczenia o stanie zdrowia nie jesteś dopuszczona do pracy. Safety first.
                                                  • sabat.77 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 20:01
                                                    Wszystko jest kwestia rachunku zyskow i strat. Jak masz wiele do zyskania to mozesz sporo zaryzykowac.
                                                  • aardwolf_ge Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 20:03
                                                    Przez samobójstwo nic nie da się zyskać.
                                                    Jeśli jesteś wierzący to masz przechlapane na cacy.
                                                    Jeśli jesteś niewierzący to nic nie zyskujesz bo nie istniejesz.
                                                  • sabat.77 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 20:05
                                                  • sabat.77 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 20:07
                                                    Nieistnienie nie moze byc takie zle. Przeciez zanim sie narodziles, nie istniales przez nieskonczenie dlugi czas.
                                                  • aardwolf_ge Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 20:15
                                                    Stwierdzenie trochę kontrowersyjne.
                                                    Mówić o czasie przed powstaniem wszechświata to jak mówić o czymś co jest na południe od bieguna południowego.
                                                  • sabat.77 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 20:24
                                                    Ale dlaczego wszechswiata? Przeciez zanim sie narodziles, nie byles czescia tego wszechswiata. Czas jest atrybutem przynaleznym obserwatorowi, w zasadzie w punktcie przed narodzeniem jest rownie uprawnione mowic o czasie nieskonczonym jak i zerowym.
                                                  • aardwolf_ge Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 20:28
                                                    ok
                                                  • slepafuria15 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 18.02.15, 12:15
                                                    Aardwolf_ge bzdury piszesz. Na wynik testu w Polsce czeka sie 30 minut.
                                                  • hello-kitty2 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 18.02.15, 13:10
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > Aardwolf_ge bzdury piszesz. Na wynik testu w Polsce czeka sie 30 minut.

                                                    No ale jemu zapewne chodzilo, ze na jego wykonanie musi czekac ok 3 miesiecy od zaistnienia zdarzenia, w wyniku ktorego moglo dojsc do potencjonalnego zainfekowania. To tak jak ci test ciazowy nie wychwyci ciazy w np dzien po stosunku. Chociaz teraz z tego co slysze coraz czulsze te testy sa. Wirus musi sie namnozyc i antyciala musza sie wyprodukowac w odpowiedniej ilosci zeby test wylapal zakazenie. To trwa.
                                                  • sabat.77 Re: Gdyby Sabat i ML mieli dziecko 17.02.15, 19:23
                                                    Moze oprocz uzywania prezerwatyw dzielili z prostytutka ta sama igle do narkotykow? :)
                                                    Prawda jest taka, ze w sumie nie ma reguly, seks z prostytutka nie powinien uchodzic za bardziej ryzykowny niz z przypadkowa kochanka poznana w sieci, bo ryzyko jest w obu wypadkach. Poza tym jak dziewczyna lubi przygody z nieznajomymi to nie jest w sensie epidemiologicznym bardziej wiarygodna niz prostytutka.
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 00:09
                                                    Można by nakręcić dystopię gdzie na barykadachi ostatnie niewykastrowane penisy strzelają spermą w niebo a reszta planu jest zalana morzem małych laleczek z ostrymi zębami , które wspinają sie na barykadę z mechanicznym: 'weź pigułkę, weź pigułkę'
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 00:15
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Można by nakręcić dystopię gdzie na barykadachi ostatnie niewykastrowane penisy
                                                    > strzelają spermą w niebo a reszta planu jest zalana morzem małych laleczek z o
                                                    > strymi zębami , które wspinają sie na barykadę z mechanicznym: 'weź pigułkę, we
                                                    > ź pigułkę'

                                                    Ale Ty jesteś pesymista. Nie widzisz, że rośnie opór przeciwko temu załganiu i faryzejskości? Myślisz, że skąd się bierze rosnąca popularność ruchów konserwatywnych i narodowych w Europie? Może barany jednak nie chcą iść dobrowolnie na rzeź? A to niespodzianka!
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 00:35
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > protein.spill napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Można by nakręcić dystopię gdzie na barykadachi ostatnie niewykastrowane
                                                    > penisy
                                                    > > strzelają spermą w niebo a reszta planu jest zalana morzem małych lalecz
                                                    > ek z o
                                                    > > strymi zębami , które wspinają sie na barykadę z mechanicznym: 'weź piguł
                                                    > kę, we
                                                    > > ź pigułkę'
                                                    >
                                                    > Ale Ty jesteś pesymista. Nie widzisz, że rośnie opór przeciwko temu załganiu i
                                                    > faryzejskości? Myślisz, że skąd się bierze rosnąca popularność ruchów konserwat
                                                    > ywnych i narodowych w Europie? Może barany jednak nie chcą iść dobrowolnie na r
                                                    > zeź? A to niespodzianka!

                                                    Proteinowy, a Ty jestes troche bi? Moze byscie sie spikneli z Sabatem? Jestescie coraz bardziej do siebie podobni. Zlewacie mi sie. Bleee
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 01:07
                                                    Proteinowy, a Ty jestes troche bi? Moze byscie sie spikneli z Sabatem? Jestesci
                                                    > e coraz bardziej do siebie podobni. Zlewacie mi sie. Bleee

                                                    Nie sadze, byłem w trójkącie MMF, wiec pewnie bym wiedział. Z drugiej strony ktoś (Urqu) twierdzi ze nie-alfie nie bryknie w towarzystwie. Ja nie jestem alfą, ale hasam niezależnie od publiki.

                                                    W tej chwili widzę sie jako emeryta i nie chce juz mieć do czynienia z seksem, poza małżeńskim obowiązkiem.
                                                  • burzowa.kejt Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 21:53
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > We wszystkich krajach, gdzie baby dorwały się do sterowania społeczeństwem. Wia
                                                    > domo, że na dziwki chodzą faceci, sens takiego prawodawstwa jest taki, by jeszc
                                                    > ze bardziej upodlić mężczyzn i uzależnić ich w pełni od jaśnie pań dyspozytorek
                                                    > seksu wszelakiego.
                                                    > No może nie do końca w pełni, bo trzeba by jeszcze zakazać
                                                    > onuje mu mózg, potem zrobi się z niego kwietnik i będzie można już dalej cieszy ć się pełnią życia >w lesbijskim raju.

                                                    taaak, szwedzki rząd chciał zrobić na złość facetom...
                                                    z tego co wiem, zakaz korzystania z prostytucji miał pośrednio uderzyć w handlarzy żywym towarem, którego ofiarami najczęściej bywają kobiety.

                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 22:40
                                                    burzowa.kejt napisała:

                                                    > taaak, szwedzki rząd chciał zrobić na złość facetom...

                                                    Chyba parlament? Tam rząd uchwala ustawy?

                                                    Poza tym - co do tezy - właściwie czemu nie? Grupy zarządzające skandynawskimi społeczeństwami wykazywały się przez lata tak daleko posuniętą samcożerczością, promowaniem daleko idącej nierówności społecznej i wypychaniem najmniejszych śladów wszystkiego co męskie poza margines normalności, że jestem gotów spokojnie przyjąć taką tezę za prawdopodobną.

                                                    > z tego co wiem, zakaz korzystania z prostytucji miał pośrednio uderzyć w handla
                                                    > rzy żywym towarem, którego ofiarami najczęściej bywają kobiety.

                                                    Oczywiście, ja znam tą argumentację. Szkoda że jednocześnie prostytucja jest legalna.
                                                    To jakby legalnie działał diler narkotykowy, ale kupujący narkotyki albo posiadający ilości na potrzeby własne był surowo karany. Gdyby ktoś próbował wprowadzić takie prawo dotyczące przeciwdziałaniu narkomanii, to większość powiedziałaby, że ani chybi upadł na głowę.
                                                    A w kwestiach dotyczących seksu - przeszło bez większego problemu.
                                                    Jest zasada - jak w jakimś państwie chce się wyhodować mafię, to się wprowadza na coś prohibicję. Tutaj to wręcz bezczelne, bo mafia działa w majestacie prawa.
                                                    Handel żywym towarem nie ma nic wspólnego z prostytucją, która z zasady opiera się na działaniu dobrowolnym. Inaczej mamy do czynienia ze zjawiskiem niewolnictwa seksualnego, to zupełnie inna sprawa - i wątpię, by w jakimś cywilizowanym kraju to było dopuszczalne prawnie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 22:48
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Handel żywym towarem nie ma nic wspólnego z prostytucją, która z zasady opiera
                                                    > się na działaniu dobrowolnym.

                                                    Tia zwlaszcza wtedy nie ma jak jakis znaczacy procent pracujacych prostytutek to obcokrajowcy. Uskladala sobie jakas 20 letnia bidna jak mysz koscielna Rumunka na bilet do Szwecji czy Holandii czy Francji by tam rozpoczac kariere w prostytucji. Pewnie cala rodzina zlozyla sie na bilet ;)
                                                  • aardwolf_ge Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 23:03
                                                    Gdyby nie prostytucja to ta Rumunka zostałaby z niczym.
                                                    Podobno całkiem sporo z tych Rumunek wychodzi za klientów.
                                                  • burzowa.kejt Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 23:01
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Chyba parlament? Tam rząd uchwala ustawy?

                                                    rząd przygotowuje ustawy. zresztą, jezu, co za różnica, nie to jest przedmiotem rozmowy.

                                                    > Oczywiście, ja znam tą argumentację. Szkoda że jednocześnie prostytucja jest le
                                                    > galna.
                                                    Ne znasz tamtejszych realiów. To nie Polska, Szwedzi przestrzegają prawa i nie próbują go obchodzić na sto sposobów typu "ta pani tutaj leżała, a ja się potknąłem i wcale jej nie rucham".

                                                    > To jakby legalnie działał diler narkotykowy, ale kupujący narkotyki albo posiad
                                                    > ający ilości na potrzeby własne był surowo karany. Gdyby ktoś próbował wprowadz
                                                    > ić takie prawo dotyczące przeciwdziałaniu narkomanii, to większość powiedziałab
                                                    > y, że ani chybi upadł na głowę.
                                                    ale oni przynajmniej coś robią.
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 23:18
                                                    burzowa.kejt napisała:

                                                    > Ne znasz tamtejszych realiów. To nie Polska, Szwedzi przestrzegają prawa i nie
                                                    > próbują go obchodzić na sto sposobów typu "ta pani tutaj leżała, a ja się potk
                                                    > nąłem i wcale jej nie rucham".

                                                    No, nie znam i nie chcę znać. Z tego co czytam, to te stare zachodnie kraje są społeczeństwami uległych i bezwolnych niewolników, jakby tam jakieś obce wojska wkroczyły, to by wyglądało, jakby lis wlazł do kurnika. Tylko by pierze leciało i gdaczące kurczaki.
                                                    W sumie to mnie to nie obchodzi, bo nie chciałbym tam żyć - wolałbym jednak, żeby ich zaraza nie promieniowała na mój kraj.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 23:36
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > No, nie znam i nie chcę znać. Z tego co czytam, to te stare zachodnie kraje są
                                                    > społeczeństwami uległych i bezwolnych niewolników, jakby tam jakieś obce wojska
                                                    > wkroczyły, to by wyglądało, jakby lis wlazł do kurnika. Tylko by pierze leciał
                                                    > o i gdaczące kurczaki.

                                                    No patrz. To prawie tak samo jakby nas obcy zaatakowali ;-)

                                                    > W sumie to mnie to nie obchodzi, bo nie chciałbym tam żyć - wolałbym jednak, że
                                                    > by ich zaraza nie promieniowała na mój kraj.

                                                    :-) A co boisz, ze sie w czasie do dziwki nie wyrobisz? Ale pierdolisz jak poparzony, wez sobie przypomnij ile zarabiasz, potem wyslij zone, zeby po parku pobiegala wieczorem z mp3, a potem walnij sobie baranka w sciane i zresetuj umysl ;) Jak ja oblekam wzrokiem przecietne osiedle nawet w Warszawce to mi sie plakac chce na syf, brud i bezmyslnosc, a na Slasku to sie chyba mozna pociac. Jak zyjesz w kraju zachodnim, to czujesz, ze to wszystko ma sens, a w Polsce caly czas napotykasz na bezsens i absurd. Sorry Sabat ale my jestesmy za murzynami. Zeby tak gadac o takim kraju to trzeba byc ignorantem. Podrozowales troche po Europie?
                                                  • aardwolf_ge Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 23:47
                                                    Żyłem w Szwajcarii i Niemczech 7 lat jako pracownik organizacji międzynarodowych i pod tym co napisał Sabat mogę się podpisać.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 00:30
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Żyłem w Szwajcarii i Niemczech 7 lat jako pracownik organizacji międzynarodowyc
                                                    > h i pod tym co napisał Sabat mogę się podpisać.

                                                    No ale Ty masz klopoty ze znalezieniem seksu, tak? Znalazles juz partnerke?
                                                  • aardwolf_ge Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 23:54
                                                    Tak
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 02:00
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Żyłem w Szwajcarii i Niemczech 7 lat jako pracownik organizacji międzynarodowyc
                                                    > h i pod tym co napisał Sabat mogę się podpisać.

                                                    A ja nie. Fakt, że ludzie są zobowiązani zachować sie uprzejmie czy ze dobrowolnie przestrzegają przepisów generuje zyski. Ci ludzie (mowię o Niemcach i Brytyjczykach) nie sa dziećmi wiec można np mieć kilka dni wolnych w roku bez konieczności przynoszenia usprawiedliwienia od mamy (L4). Z drugiej strony jestem zwolennikiem jak największej wolności osobistej, wiec jeśli chamstwo i niski poziom zaufania społecznego jest tym czego chcemy w Polsce - mamy do tego prawo.
                                                  • wont Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 05:46
                                                    A ja bym chciał, żebyśmy z "Zachodu" przyjmowali rzeczy, które są dobre i potrzebne (w szczególności elementarne zaufanie państwa do obywateli, obywateli do państwa i obywateli wobec siebie) ale unikali eksperymentów społecznych, które od razu widać, że są chybione (te wszystkie mrzonki o multikulti, które okazały się źródłem największych i co gorsza chyba nieusuwalnych podziałów społecznych od czasów upadku feudalizmu w Europie, te wszystkie "parytety", które oznaczają tak naprawdę dyskryminację mężczyzn, no i ten zabawny pomysł z delegalizacją i kryminalizacją prostytucji, który spowoduje zdominowanie tego sektora usług przez zorganizowane grupy przestępcze, które oprócz dotychczasowego procederu organizowania prostytucji i czerpania z niej korzyści majątkowych, zajmie się również w większym zakresie wymuszeniami i szantażami wobec klientów).

                                                    Znalazłem bardzo ciekawy wywiad w Wysokich Obcasach z pracownikiem socjalnym ze Sztokholmu, który m.in. jeździ z policjantami w patrolu łapiącym klientów prostytutek. Jak to czytałem rok temu, to włos mi się zjeżył na głowie - i nie wiem czy dlatego, że w tej Szwecji już ich wszystkich doszczętnie pojebało czy też dlatego, że wywiad ukazał się w Wysokich Obcasach - ergo, nasze krajowe, agorowe, waniliowe feministki nie widzą w tym zupełnie nic złego.

                                                    Fragment:
                                                    "Wszystko się zmieniło, kiedy zacząłem współpracować z policją - z jednostką, która zajmuje się prostytucją w Sztokholmie. Współpracuję z nimi do dzisiaj. Raz, dwa razy w tygodniu jeżdżę w samochodzie z funkcjonariuszami z patrolu. Kiedy dostają sygnał, że gdzieś ktoś kupuje seks, wpadają do hotelu, mieszkania czy klubu i go aresztują. Ja w tym czasie czekam w samochodzie. Kiedy taki mężczyzna przyzna się do winy, jest puszczany wolno. Musi tylko zapłacić mandat. A jeżeli się nie przyzna, wypuszcza się go tylko do czasu procesu. Zwykle jednak mężczyźni wolą się przyznać od razu, żeby cała sprawa nie wyszła na jaw. To by mogło zrujnować im życie.

                                                    Kiedy policjanci zrobią, co trzeba, do akcji wkraczam ja. Oczywiście rozmowa ze mną nie jest obowiązkowa. Zwykle jednak ci mężczyźni są bardzo zdenerwowani. Zachowują się jak małe dzieci przyłapane na kradzieży. Płaczą, panikują, mówią o samobójstwie - część z nich potem rzeczywiście podejmuje takie próby."

                                                    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100958,15616884,Zle_zachowanie.html
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 08:45
                                                    Nastepnie powinno sie zakazac prawnie meskiej penetracji, jako forme przemocy mezczyzny na kobiecie i zastapic ja jedynie dopuszczalna bierna penetracja analna. Seks mezczyzna od tej pory powinien odbywac przez wypiecie sie, a sperme do rozmnazania powinno sie pobierac za pomoca igly, bezposrednio z meskich genitaliow. Wytrysk powinien byc zakazany, a mezczyznom nalezy odebrac prawa wyborcze i publiczne, prawo do studiowania na wyzszej uczelni (gdyz sa glupsi i mniej cywilizowani) i obciazyc podwojnym podatkiem.
                                                  • mabelle2000 Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 10:05
                                                    wont napisał:

                                                    > Kiedy policjanci zrobią, co trzeba, do akcji wkraczam ja. Oczywiście rozmowa ze
                                                    > mną nie jest obowiązkowa. Zwykle jednak ci mężczyźni są bardzo zdenerwowani. Z
                                                    > achowują się jak małe dzieci przyłapane na kradzieży. Płaczą, panikują, mówią o
                                                    > samobójstwie - część z nich potem rzeczywiście podejmuje takie próby."

                                                    Proba samobojstwa, bo trzeba mandat zaplacic ? Jezu, to jakis kosmos. W zadnym z kilku tysiecy zgloszonych przypadkow kupowania uslug seksualnych nie orzeczono w Szwecji kary pozbawienia wolnosci. Tylko grzywne. Czy tam w tym kraju na klientow prostytutek jakies odium padlo ? Bo racjonalnie to tego placzu i paniki nie da sie wytlumaczyc.
                                                  • kutuzow próba samobójstwa w Szwecji 18.02.15, 10:16
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Proba samobojstwa, bo trzeba mandat zaplacic ? Jezu, to jakis kosmos. W zadnym
                                                    > z kilku tysiecy zgloszonych przypadkow kupowania uslug seksualnych nie orzeczo
                                                    > no w Szwecji kary pozbawienia wolnosci. Tylko grzywne. Czy tam w tym kraju na k
                                                    > lientow prostytutek jakies odium padlo ? Bo racjonalnie to tego placzu i paniki
                                                    > nie da sie wytlumaczyc.

                                                    Patrzysz tylko na wierzchnią warstwę problemu. Zerknij trochę głębiej. Wyobraź sobie że Sabat mieszka w Szwecji i w końcu wybrał się na dziwki. Pech chciał że od razu nakryła go policja. Gdy dostanie mandat, to jeszcze jakoś sprawę ukryje. Gdy jednak sprawa trafi do sądu, to ma prawie pewność, że dowiedzą się o tym jego najbliżsi. Nie da się już wtedy odgrywać teatrzyku szczęśliwej rodziny i uśmiechniętego tatusia. Brak seksu w związku wyłazi na światło dzienne i nagle staje się tematem plotek. Żona która wcześniej miała w nosie potrzeby męża, teraz czuje się ośmieszona przez jego (nieudolne) działanie wg zasady że dopóki oczy nie widzą to sercu nie żal. Nagle jest na językach koleżanek i sąsiadek, co pewnie przeszkadza jej bardziej niż sama ew niewierność męża.
                                                    Gość także publicznie musi się przyznać do podwójnej porażki - raz bo nie ma seksu w domu i musi szukać. Dwa bo nawet w tych poszukiwaniach zawodzi. Słaby powód do dumy dla Szweda.

                                                    P.S. Dziwię się że Szwedzi nie wpadli na patent z kręceniem amatorskich filmów porno. Bierze się prostytutkę podpisuje umowę/kontrakt na 30 min film porno za określone wynagrodzenie i się działa przy włączonym np. smartfonie (w dzisiejszych czasach to nie problem). Po spotkaniu -jeśli obejdzie się bez nalotu policji -kasuje się film. Jeśli zaś policja przerwie nagranie -wtedy zdziwiony pyta się "jaka prostytucja - my tu filmy krecimy".
                                                  • sabat.77 Re: próba samobójstwa w Szwecji 18.02.15, 10:29
                                                    Z tym, ze nie da sie wyobrazic sobie Sabata mieszkajacego w Szwecji. Predzej zamieszkalbym we wnetrzu wulkanu.
                                                  • mabelle2000 Re: próba samobójstwa w Szwecji 18.02.15, 10:34
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Gdy dostanie mandat, to jeszcze jakoś sprawę ukryj
                                                    > e. Gdy jednak sprawa trafi do sądu, to ma prawie pewność, że dowiedzą się o tym
                                                    > jego najbliżsi. Nie da się już wtedy odgrywać teatrzyku szczęśliwej rodziny

                                                    A Wont napisal :

                                                    " Kiedy taki mężczyzna przyzna się do winy, jest puszczany wolno. Musi tylko zapłacić mandat. A jeżeli się nie przyzna, wypuszcza się go tylko do czasu procesu. Zwykle jednak mężczyźni wolą się przyznać od razu, żeby cała sprawa nie wyszła na jaw. "

                                                    Pytanie- dlaczego mezczyzna "zlapany na goracym uczynku" mialby sie nie przyznac ? Zaplaci mandat i moze zapomniec o sprawie. Specjalnie sprawdzilam- nie bylo przypadkow kary wiezienia, wiec i sprawy nie mialy kontynuacji w sadzie.
                                                    Nie znam realiow szwedzkich wiec dziwie sie, ze mezczyni tak panikowali. Probuje dociec przyczyn. Moze sami czuja jakis wewnetrzny opor, wstyd itp. Tego nie wiem, liczylam, ze moze ktos mi wyjasni.
                                                  • sabat.77 Re: próba samobójstwa w Szwecji 18.02.15, 10:41
                                                    Moze bali sie naglosnienia sprawy? Atakow otoczenia? Mezczyzna w takim spoleczenstwie jak w Szwecji jest i tak obywatelem drugiej kategorii, a po nakryciu go i naglosnieniu sprawy musialby sie przeprowadzic, napietnowany niemal jak pedofil.
                                                  • hello-kitty2 Re: próba samobójstwa w Szwecji 18.02.15, 12:33
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Moze bali sie naglosnienia sprawy? Atakow otoczenia? Mezczyzna w takim spolecze
                                                    > nstwie jak w Szwecji jest i tak obywatelem drugiej kategorii, a po nakryciu go
                                                    > i naglosnieniu sprawy musialby sie przeprowadzic, napietnowany niemal jak pedof
                                                    > il.

                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Patrzysz tylko na wierzchnią warstwę problemu. Zerknij trochę głębiej. Wyobraź
                                                    > sobie że Sabat mieszka w Szwecji i w końcu wybrał się na dziwki. Pech chciał że
                                                    > od razu nakryła go policja. Gdy dostanie mandat, to jeszcze jakoś sprawę ukryj
                                                    > e. Gdy jednak sprawa trafi do sądu, to ma prawie pewność, że dowiedzą się o tym
                                                    > jego najbliżsi. Nie da się już wtedy odgrywać teatrzyku szczęśliwej rodziny i
                                                    > uśmiechniętego tatusia. Brak seksu w związku wyłazi na światło dzienne i nagle
                                                    > staje się tematem plotek. Żona która wcześniej miała w nosie potrzeby męża, ter
                                                    > az czuje się ośmieszona przez jego (nieudolne) działanie wg zasady że dopóki oc
                                                    > zy nie widzą to sercu nie żal. Nagle jest na językach koleżanek i sąsiadek, co
                                                    > pewnie przeszkadza jej bardziej niż sama ew niewierność męża.
                                                    > Gość także publicznie musi się przyznać do podwójnej porażki - raz bo nie ma se
                                                    > ksu w domu i musi szukać.

                                                    O Jezu to straszne, ze prawda wyszlaby na jaw. To starszane ponosic konsekwencje wlasnych dzialan. Jak moze ktos czegos takiego wymagac od mezczyzny!!!!! Mezczyzna ma prawo zyc w zaklamaniu! Mezczyzna ma prawo do niewiernosci! Mezczyzna ma prawo do odgrywania teatrzyku szczesliwej rodziny i usmiechnietego tatusia! Mezczyzna ma prawo nie przyznawac sie do porazki!

                                                    ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: próba samobójstwa w Szwecji 18.02.15, 10:43
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Nie znam realiow szwedzkich wiec dziwie sie, ze mezczyni tak panikowali. Probuje dociec przyczyn. Moze sami czuja jakis wewnetrzny opor, wstyd itp. Tego nie wiem, liczylam, ze moze ktos mi wyjasni.

                                                    Boją się afery w domu, żony, awantur, rozwodu z ich powodu, co, jak sądzę, implikuje wieloletnie płatności żonie.
                                                  • mabelle2000 Re: próba samobójstwa w Szwecji 18.02.15, 10:49
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Boją się afery w domu, żony, awantur, rozwodu z ich powodu, co, jak sądzę, impl
                                                    > ikuje wieloletnie płatności żonie.

                                                    Tylko jak praktycznie mialoby do tej afery dojsc ? Placiles kiedys mandat za przekroczenie predkosci ? Rozumiem, ze pierwsze co zrobili policjanci to polecieli zakablowac Cie do zony ? ;-)
                                                  • kutuzow Re: próba samobójstwa w Szwecji 18.02.15, 10:49
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Nie znam realiow szwedzkich wiec dziwie sie, ze mezczyni tak panikowali.
                                                    Też ich nie znam - tylko starałem się pokazać możliwe przyczyny.

                                                    > Pytanie- dlaczego mezczyzna "zlapany na goracym uczynku" mialby sie nie przyzna
                                                    > c ?

                                                    Wydaje mi się, że to może być jak z mandatem z drogówki. Gdy przekraczasz prędkość o 50%, jadąc i rozmawiając jednocześnie przez tel. to raczej wina jest bez sporna i bierzesz mandat.
                                                    Jeśli jednak nagle wyskakuje z krzaków patrol a Ty jechałaś 55 km/h w terenie zabudowanym (ograniczenie do 50), to się buntujesz i mówisz "walcie się", dlatego że czujesz że oni próbują Cię naciągnąć - nie chodzi o bezpieczeństwo na drodze ale o chamskie łatanie budżetu.

                                                    Może tak jest z tymi złapanymi w Szwecji. Gdy wynajmuje laske i płaci z góry to może bierze mandat bo czuje że wina jest bezsporna. Jest jednak dużo różnych mniej jednoznacznych przypadków np. laska poznana w klubie która później okazuje się dziwką, utrzymanka która nie dostaje kasy, ale ma np. opłacone mieszkanie itp.
                                                    Ja np. w takim przypadku (utrzymanka) bym się postawił i sądził dla zasady.
                                                  • marek.zak1 Re: próba samobójstwa w Szwecji 18.02.15, 10:57
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > > Pytanie- dlaczego mezczyzna "zlapany na goracym uczynku" mialby sie nie p
                                                    > rzyzna
                                                    > > c ?
                                                    >
                                                    > Wydaje mi się, że to może być jak z mandatem z drogówki. Gdy przekraczasz prędk
                                                    > ość o 50%, jadąc i rozmawiając jednocześnie przez tel. to raczej wina jest bez
                                                    > sporna i bierzesz mandat.

                                                    Ale jak o 100% to juz dostajesz zawiadomienie z kolegium, a juz nie masz prawa jazdy. I wtedy żona spyta, kochanie, dlaczego?
                                                  • mabelle2000 Re: próba samobójstwa w Szwecji 18.02.15, 11:01
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Ja np. w takim przypadku (utrzymanka) bym się postawił i sądził dla zasady.

                                                    Ale czy posiadanie utrzymanki nie jest kupowaniem uslug seksualnych ? :-)
                                                    Ja rozumiem Kutuzow co chcesz powiedziec, bo calkiem slusznie zwrociles uwage na mozliwosc naduzyc w tej materii, niejasnych oskarzen itp.
                                                    Karanie klientow jest durnym pomyslem i co do tego sie chyba zgadzamy.
                                                    Mnie tylko zainteresowala reakcja tych mezczyzn, nieadekwatna wedlug mnie do sytuacji. Mozna byc wzburzonym, ze macki prawa nas dopadly, ale placz, panika, proba samobojcza musza miec jakies glebsze powody. No chyba, ze reakcje te maja podloze w jakiejs glebokiej niezgodzie z samym soba. Korzystam z uslug prostytutek=jestem gorszy, powinienem sie wstydzic. Bo strach, ze sie wyda, mnie akurat nie do konca przekonuje.
                                                  • kutuzow Re: próba samobójstwa w Szwecji 18.02.15, 11:12
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Ale czy posiadanie utrzymanki nie jest kupowaniem uslug seksualnych ? :-)

                                                    Wiesz wszystko zależy od litery prawa - jak w Szwecji jest dokładnie zdefiniowana prostytucja.
                                                    Zobacz, że bycie w związku nieformalnym gdzie np. jest duża rożnica zarobków, może być identycznym przykładem jak posiadanie utrzymanki. W jednym wypadku dochodzi tylko miłość i bycie razem w drugim zaś jest czysty układ. Zobacz, że nawet niektóre związki małżeńskie podpadałyby pod definicję utrzymanki (gdyby nie instytucja wspólnoty majątkowej).

                                                    > Karanie klientow jest durnym pomyslem i co do tego sie chyba zgadzamy.

                                                    No właśnie nie wszyscy to dostrzegają. Tzw "Nordycki model" zaczyna być rozpatrywany nawet w UK i we Francji. Tu masz ciekawy art:
                                                    time.com/3005687/what-the-swedish-model-gets-wrong-about-prostitution/
                                                    > Mnie tylko zainteresowala reakcja tych mezczyzn, nieadekwatna wedlug mnie do sy
                                                    > tuacji. Mozna byc wzburzonym, ze macki prawa nas dopadly, ale placz, panika, pr
                                                    > oba samobojcza musza miec jakies glebsze powody.

                                                    Myślę że chodzi bardziej o konsekwencje:
                                                    a) nie mam seksu w domu (i go kupuje) i nawet tutaj poległem - jestem nieudacznikiem
                                                    b) żona zrobi aferę i się rozwiedzie ze mną - jako winny (złapany na niewierności) gość ma przekichane - pewnie pójdzie z torbami

                                                    Myślę że to chodzi o ludzi statecznych w związkach itp. Gdybym był singlem w Szwecji pewnie bym skoncentrował się na ograniu systemu (wspomniany pomysł z filmem i umową z "aktorką") lub korzystałbym ze sponsoringu (ciężej dowieść że odbyła się tranzakacja finansowa) i dla zasady bym się stawiał. Niemiałbym bowiem do stracenia tego co mają Ci gostkowie -że sprawa się wyda i będą ugotowani w środowisku i jeszcze finansowo pójdą z torbami.
                                                  • hello-kitty2 Re: próba samobójstwa w Szwecji 18.02.15, 12:36
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Nie znam realiow szwedzkich wiec dziwie sie, ze mezczyni tak panikowali. Probuj
                                                    > e dociec przyczyn. Moze sami czuja jakis wewnetrzny opor, wstyd itp. Tego nie w
                                                    > iem, liczylam, ze moze ktos mi wyjasni.

                                                    No to sobie wyobraz kto chodzi do prostytutek. Jakies bety czy nawet zety trzasace tylkami.
                                                  • protein.spill Re: próba samobójstwa w Szwecji 18.02.15, 15:13
                                                    > No to sobie wyobraz kto chodzi do prostytutek. Jakies bety czy nawet zety trzas
                                                    > ace tylkami.

                                                    Mój były team leader. Zarządzał praca zespołu informatyków i matematyków, masa charyzmy. Byliśmy jednym z 12 takich zespołów na planecie. 190 cm wzrostu, głownie mięśnie, maratończyk. Po rozwodzie, 4 dzieci, finansowo rozpruty jak szczupak. Beta?
                                                  • hello-kitty2 Re: próba samobójstwa w Szwecji 18.02.15, 16:18
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > > No to sobie wyobraz kto chodzi do prostytutek. Jakies bety czy nawet zety
                                                    > trzas
                                                    > > ace tylkami.
                                                    >
                                                    > Mój były team leader. Zarządzał praca zespołu informatyków i matematyków, masa
                                                    > charyzmy. Byliśmy jednym z 12 takich zespołów na planecie. 190 cm wzrostu, gło
                                                    > wnie mięśnie, maratończyk. Po rozwodzie, 4 dzieci, finansowo rozpruty jak szczu
                                                    > pak. Beta?

                                                    Masz racje. Za bardzo sie zafiksowalam na roztoczonej przez Kutuzowa wizji biednego Sabata, ktory by po 10 latach intensywnego mielenia tematu w lebsku poszedbyl na kurwe w Szwecji i zostal capniety do radiowozu ze spuszczonymi gaciami, a on tylko handjoba chcial ;-) No i jak tu nie popelnic samobojstwa?

                                                    btw Ladny opis tylko ten maratonczyk to troche strzal. Bo wiesz na forach kulturystycznych to moderatorzy strasza afrykanskimi maratonczykami jak nie dojadasz miski ;)

                                                    Lubie jak mi sie starasz dopieprzyc, ehe. Jestem troche wyglodniala ostatnio.
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 23:59
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Podrozowales troche po Europie?

                                                    Trochę. Pamiętam taką sytuację ze zwiedzania Neuschwanstein - poszedłem do publicznego kibla, a tam bramki i za wejście pobierają euro. Nie miałem bilonu w takim wymiarze, więc trochę się speszyłem. Obok mnie pojawiła się jakaś elegancka babka, też się speszyła i z ruskim akcentem pyta mnie po angielsku czy mam taki bilon jaki potrzeba, żeby wejść do kibli. W tym czasie włazi wycieczka Włochów. Jak to Włosi, słychać ich z drugiego końca sali, wrzeszczą, gestykulują. Patrzą się ci Włosi na barierkę, chwila konsternacji. Nagle Hops - wszyscy jak jeden mąż przechodzą pod tą barierką, nie płacąc...
                                                    A w Hiszpanii gadałem z gościem, który załamywał ręce, bo mówił, że w wojsku więcej czasu spędzili na ćwiczeniach z pierwszej pomocy niż strzelaniu. I kazali im w razie walki przede wszystkim ratować wszystkich rannych, żołnierzy przeciwnika na równi ze swoimi. Jakże humanitarnie.
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 00:05
                                                    Właśnie, z tego co się kręciłem po różnych miejscach, to Włosi się nieźle odcinali od reszty Eurosów - kurde, zupełnie inna mentalność jakby.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 00:25
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Trochę. Pamiętam taką sytuację ze zwiedzania Neuschwanstein - poszedłem do publ
                                                    > icznego kibla, a tam bramki i za wejście pobierają euro. Nie miałem bilonu w ta
                                                    > kim wymiarze, więc trochę się speszyłem. Obok mnie pojawiła się jakaś elegancka
                                                    > babka, też się speszyła i z ruskim akcentem pyta mnie po angielsku czy mam tak
                                                    > i bilon jaki potrzeba, żeby wejść do kibli. W tym czasie włazi wycieczka Włochó
                                                    > w. Jak to Włosi, słychać ich z drugiego końca sali, wrzeszczą, gestykulują. Pat
                                                    > rzą się ci Włosi na barierkę, chwila konsternacji. Nagle Hops - wszyscy jak jed
                                                    > en mąż przechodzą pod tą barierką, nie płacąc...
                                                    > A w Hiszpanii gadałem z gościem, który załamywał ręce, bo mówił, że w wojsku wi
                                                    > ęcej czasu spędzili na ćwiczeniach z pierwszej pomocy niż strzelaniu. I kazali
                                                    > im w razie walki przede wszystkim ratować wszystkich rannych, żołnierzy przeciw
                                                    > nika na równi ze swoimi. Jakże humanitarnie.

                                                    NIe bardzo zlapalam clue opowiesci o kiblu ;-)
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 01:48
                                                    > > To jakby legalnie działał diler narkotykowy, ale kupujący narkotyki albo
                                                    > posiad
                                                    > > ający ilości na potrzeby własne był surowo karany. Gdyby ktoś próbował wp
                                                    > rowadz
                                                    > > ić takie prawo dotyczące przeciwdziałaniu narkomanii, to większość powied
                                                    > ziałab
                                                    > > y, że ani chybi upadł na głowę.

                                                    > ale oni przynajmniej coś robią.

                                                    Utylitarny aspekt jest tu najbardziej niepokojący. Oczywiście że klientami sa najcześciej mężczyźni, stad uderzenie w nich jako grupę moze przynieść statystyczne wrażenie rozwiązania problemu. Wykastrowanie ich przyniosłoby pewnie jeszcze lepszy rezultat (ale nie wybicie do nogi, trzeba przecież generować podatki na te pomysły, nie można sie lekko pozbyć połowy podatników). Przymusowa kastracja zanizylaby pewnie statystyki przemocy domowej na dodatek. Czy w zwiazku z tym ktoś wlewa odpowiednie hormony do wodociągów? Czy uważasz ze powinien?

                                                    Czy handel ludzkim towarem był tam legalny? Nie był. Czy miał poparcie społeczne? Nawet wsród klienteli? Watpię. Wiec uregulowania prawne i odpowiednie relacje społeczne były na miejscu i należało tylko 'tylko' celować we wrzód i go wypalać zamiast obcinać całą kończynę.

                                                    Naprawdę chcesz sie podpisać pod rozwiązaniem, gdzie komuś wolno oferować (a zatem reklamować) jakąś usługę na co dzień, ale każdy akt tej kryminalizuje wyłącznie usługobiorcę? Tylko dlatego, ze zyskuje na tym grupa do której należysz? "Nam tu zaraz dawać najwiecej!"

                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 02:02
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Czy handel ludzkim towarem był tam legalny? Nie był. Czy miał poparcie społeczn
                                                    > e? Nawet wsród klienteli? Watpię. Wiec uregulowania prawne i odpowiednie relacj
                                                    > e społeczne były na miejscu i należało tylko 'tylko' celować we wrzód i go wypa
                                                    > lać zamiast obcinać całą kończynę.

                                                    Celowac we wrzut? Naiwny jestes i nie mozesz spac. Nie ma popytu => nie ma podazy. Najskuteczniesza metoda, jak dotad.

                                                    Ale zawsze mozesz wniesc o jakas reklame spoleczna pt 'Walenie konia zamiast'. Skutecznosc zerowa ;)

                                                    > Naprawdę chcesz sie podpisać pod rozwiązaniem, gdzie komuś wolno oferować (a za
                                                    > tem reklamować) jakąś usługę na co dzień, ale każdy akt tej kryminalizuje wyłą
                                                    > cznie usługobiorcę? Tylko dlatego, ze zyskuje na tym grupa do której należysz?
                                                    > "Nam tu zaraz dawać najwiecej!"

                                                    A moze raczej 'nie traci', a nie 'zyskuje'?
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 02:05
                                                    hehe posmialam sie ze wrzut vs wrzod, whatever, wiesz o co chodzi, nie zeby o jakis wrzut do kosza czy cos ;)
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 03:38
                                                    > Celowac we wrzut? Naiwny jestes i nie mozesz spac. Nie ma popytu => nie ma
                                                    > podazy. Najskuteczniesza metoda, jak dotad.

                                                    To nie jest wyłącznie kwestia skuteczności, w przeciwnym razie krymnalizowałoby sie ćpunów a nie dealerow. Stoi za tym ideologia, jak zawsze gdy w grę wchodzą podwójne standardy i bigoteria.

                                                    Z naiwnością trafiłaś w sedno. Jestem przekonany, ze bycie fair jest kluczem do stabilności wszelkich dobrowolnych relacji. I mam zycie jak z bajki. Bajki o głupim Jasiu. Teraz jestem w końcowej fazie tej bajki kiedy Jaś wyszedł na swoje.

                                                    Drobny przykład: w mojej poprzedniej pracy mój boss poprosił o przychodzenie w weekendy do pracy. Powiedziałem: nie. Boss: musisz. Ja: nie fair, zwalniam sie. Mam prace w innej korpo, nudzę sie teraz, mój ex-boss stracił prace, ex-korpo dzwoni żebym wrócił. Ale clue jest w tym, ze dotrzymuje umów i zadam ich dotrzymania. I dlatego żyje mi sie jak Jasiowi w bajce (myśle ze Jaś tez na starość polerował palik, ale to juz inna historia)
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 09:20
                                                    > Ale zawsze mozesz wniesc o jakas reklame spoleczna pt 'Walenie konia zamiast'.
                                                    > Skutecznosc zerowa ;)

                                                    Czas reklam społecznych sie skończył mam nadzieję. Internet wybił temu zęby. To co Goebels tak spopularyzował w latach 30 dostaje wreszcie bęcki od ludzi takich jak Urqu.

                                                    Samo walenie konia zamiast seksu sie nie sprzeda. Ale świecenie po oczach przykładem kogoś kto próbował znaleźć partnerstwo powinno dać do myślenia przynajmniej tym ktorzy łykają te brednie, tak jak ja łyknałem koło trzydziestki.
                                                  • marek.zak1 Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 10:37
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Samo walenie konia zamiast seksu sie nie sprzeda. Ale świecenie po oczach przykładem kogoś kto próbował znaleźć partnerstwo powinno dać do myślenia przynajmniej tym ktorzy łykają te brednie, tak jak ja łyknałem koło trzydziestki.

                                                    Najwięcej o partnerstwie mówia kobiety, które w związku rządzą swoimi partnerami. To moja prywatna definicja partnerstwa.
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 10:45
                                                    Partnerstwo jako eufemistyczne okreslenie kobiecej dominacji - bardzo mi sie podoba ta definicja Marku.
                                                  • marek.zak1 Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 10:46
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Partnerstwo jako eufemistyczne okreslenie kobiecej dominacji - bardzo mi sie podoba ta definicja Marku.

                                                    Dzięki. Zwróć uwagę, że o partnerstwie niemal zawsze mówiai chwalą je kobiety
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 10:52
                                                    Wpisz swoją odpowiedź
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 10:53
                                                    > Dzięki. Zwróć uwagę, że o partnerstwie niemal zawsze mówiai chwalą je kobiety

                                                    Ciekawe - musze spytać swojego męża, czy również jego zdaniem nasz związek jest partnerski. Niech spróbuje odpowiedzieć, że nie...
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 10:54
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 10:56
                                                    W dodatku pewien specyficzny typ kobiet, ktorego mezczyzni powinni sie wystrzegac.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 13:00
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    >
                                                    > > Partnerstwo jako eufemistyczne okreslenie kobiecej dominacji - bardzo mi
                                                    > sie podoba ta definicja Marku.
                                                    >
                                                    > Dzięki. Zwróć uwagę, że o partnerstwie niemal zawsze mówiai chwalą je kobiety

                                                    Ja sie odzegnuje od partnerstwa. Za to mezczyzna, z ktorym sie spotykalam w tamtym roku uzywal tego slowa w rozmowach i ode mnie partnerswa oczekiwal w naszych wzajemnych stosunkach. Usmiechalam sie tylko jak to slyszalam. Partnerstwo nie istnieje. Byl najwyrazniej rozczarowany moim podejsciem do sprawy. Zamiast partnerstwa uzywam slowa uklad, choc nie na zasadzie synomimu. Uklad sie po prostu musi oplacac obu stronom ale nie wskazuje na rowny wklad.
                                                  • rekreativa Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 14:17
                                                    "Partnerstwo ni
                                                    > e istnieje."

                                                    Oczywiście, że istnieje. Zależy tylko, jak je rozumieć.
                                                    Dla mnie równy podział obowiązków to nie jest żaden wyznacznik partnerstwa. Dla mnie jest nim to, w jaki sposób traktujemy się nawzajem.
                                                    Jeśli jeden drugiego nie próbuje trzymać za mordę i kontrolować, jeśli nie stosuje przemocy i szantażu, nie upokarza, nie ośmiesza i nie poniewiera, jeśli traktuje po prostu jak równorzędnego dorosłego człowieka - to jest partnerstwo. I jako takie jest jak najbardziej możliwe do osiągnięcia.
                                                  • hello-kitty2 Re: Partnerstwo 18.02.15, 14:49
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "Partnerstwo ni
                                                    > > e istnieje."
                                                    >
                                                    > Oczywiście, że istnieje. Zależy tylko, jak je rozumieć.
                                                    > Dla mnie równy podział obowiązków to nie jest żaden wyznacznik partnerstwa. Dla
                                                    > mnie jest nim to, w jaki sposób traktujemy się nawzajem.
                                                    > Jeśli jeden drugiego nie próbuje trzymać za mordę i kontrolować, jeśli nie stos
                                                    > uje przemocy i szantażu, nie upokarza, nie ośmiesza i nie poniewiera, jeśli tra
                                                    > ktuje po prostu jak równorzędnego dorosłego człowieka - to jest partnerstwo. I
                                                    > jako takie jest jak najbardziej możliwe do osiągnięcia.

                                                    To co opisalas to sa jakies negatwyne ekstrema, ktore z zadnej relacji czlowieka z innym czlowiekiem nie powinny wystepowac, co wynika z rownosci ludzi, a nie z partnerstwa wg mnie. Partnerstwo to dla mnie rowny czy tam porownywalny udzial ale nie tylko w obowiazkach domowych ale we wszystkich aspektach dotyczacych zwiazku czyli rowniez w kazdej decyzji, w przywilejach, w zaspokajaniu potrzeb, w nakladach na zwiazek, w tym wkladzie finansowym itd. Wg mnie niemozliwe do wykonania, bo nie jestem w stanie zrownac sie z zadnym mezczyzna, w taki sposob by stac sie rownorzedna parnerka. Zawsze z czyms mu nie dostaje ;) Wiec rowny udzial to uluda, a jak wejdziesz w zamienniki to sie zgubisz i stad juz prosta droga do naduzyc. Ja jestem za ukladem opartym na korzystnej wymianie, ktora opiera sie na negocjowaniu. Jestem fanem negocjacji.
                                                  • kutuzow Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 15:10
                                                    rekreativa napisała:

                                                    Na początek zaznaczę że w pełni się z Tobą zgadzam co do definicji partnerstwa.

                                                    To na co jedynie chciałem zwrócić uwagę to to zdanie:
                                                    " Jeśli jeden drugiego nie próbuje trzymać za mordę i kontrolować,"

                                                    Wystarczy popatrzeć po znajomych jak się zachowują (krótka smycz). Nawet na tym forum często w wątkach wychodzi że "trzepanie" laptopów, kieszeni, komórek to raczej rzecz powszechna niż wstydliwy wyjątek.
                                                    Dlatego moim zdaniem partnerstwo w przyrodzie istnieje raczej rzadko.
                                                  • rekreativa Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 17:47
                                                    "Wystarczy popatrzeć po znajomych jak się zachowują (krótka smycz)."

                                                    Dla mnie na szczęście nie jest to żadna norma. Nigdy nikomu nie gmerałam po rzeczach i nie zamierzam.
                                                    Natomiast faktem jest, że w wielu związkach właśnie tak ludzie widzą wzajemne relacje: "pokazać jej, gdzie miejsce baby" vs. "wytresować chłopa".
                                                    I potem jedno drugim poniewiera, lekceważy, uważa jego/jej potrzeby, uczucia i plany za mniej ważne albo w ogóle nieistotne. Traktują jedno drugiego jak niedorozwiniętego, albo pięciolatka, albo jak ubogą krewną - co to dostała resztki na końcu stołu i niech się cieszy, że ją taki zaszczyt spotkał.

                                                    " Dlatego moim zdaniem partnerstwo w przyrodzie istnieje raczej rzadko."

                                                    Ja też nie mówię, że często, ale że jest to możliwe. Wystarczy samoświadomość i dobra wola.
                                                  • kutuzow Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 18:35
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Dla mnie na szczęście nie jest to żadna norma. Nigdy nikomu nie gmerałam po rze
                                                    > czach i nie zamierzam.
                                                    > Natomiast faktem jest, że w wielu związkach właśnie tak ludzie widzą wzajemne r
                                                    > elacje: "pokazać jej, gdzie miejsce baby" vs. "wytresować chłopa".
                                                    > I potem jedno drugim poniewiera, lekceważy, uważa jego/jej potrzeby, uczucia i
                                                    > plany za mniej ważne albo w ogóle nieistotne. Traktują jedno drugiego jak niedo
                                                    > rozwiniętego, albo pięciolatka, albo jak ubogą krewną - co to dostała resztki n
                                                    > a końcu stołu i niech się cieszy, że ją taki zaszczyt spotkał.


                                                    W pełni się z tym zgadzam.

                                                    > Ja też nie mówię, że często, ale że jest to możliwe. Wystarczy samoświadomość i
                                                    > dobra wola.

                                                    Owszem jest możliwe...ale rzadkie. Wymaga tak deficytowych kwestii jak szacunek do drugiej osoby, zaufanie, miłość itp. Co gorsza musi to wystąpić u OBU osób, tylko wtedy coś z tego wychodzi.
                                                  • lybbla Re: Dwa końce jednego kija. 19.02.15, 01:47
                                                    >burzowa napisała:
                                                    >taaak, szwedzki rząd chciał zrobić na złość facetom...
                                                    >z tego co wiem, zakaz korzystania z prostytucji miał pośrednio uderzyć w >handlarzy żywym towarem, którego ofiarami najczęściej bywają kobiety.

                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > protein.spill napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Czy handel ludzkim towarem był tam legalny? Nie był. Czy miał poparcie sp
                                                    > ołeczne? Nawet wsród klienteli? Watpię. Wiec uregulowania prawne i odpowiednie
                                                    > relacje społeczne były na miejscu i należało tylko 'tylko' celować we wrzód i g
                                                    > o wypalać zamiast obcinać całą kończynę.
                                                    >
                                                    > Celowac we wrzut? Naiwny jestes i nie mozesz spac. Nie ma popytu => nie ma
                                                    > podazy. Najskuteczniesza metoda, jak dotad.

                                                    Naiwna jesteś i rżniesz głupa.
                                                    Efekt jest taki, że policjanci ganiają po mieście za za miękkimi do czegokolwiek.
                                                    Wrzód rośnie w siłę bo policjanci zajęci są czym innym.
                                                    Jest to wyraźny sygnał, że szwedzka policja to miękkie faje
                                                    bo żeby wyrywać chwasty to trzeba mieć jaja i strzelać czasami z ostrej amunicji
                                                    (po co jak można kroić w świetle prawa słabszych).
                                                    Klęska służb, które boja się oprychów.
                                                    Takie działania mogą być skuteczne (redukcja popytu) bo jednak trochę utrudniają.
                                                    Szwedom uda się być może w ten sposób wyeksportować problem na zewnątrz.
                                                    Promy do Danii zapewne są oblegane w dwójnasób, już nie tylko przez amatorów
                                                    wyższych procentów.
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 19.02.15, 07:12
                                                    > Promy do Danii zapewne są oblegane w dwójnasób, już nie tylko przez amatorów
                                                    > wyższych procentów

                                                    Dobrze ci sie wydaje, zyski z prostytucji w krajach ościennych wzrosły. Skoro wspomniałeś o procentach - ciekawe czy zwolennicy rozwiązania problemów przez odbieranie wolności dorosłym niekryminalistom skumaja sie w tym temacie z Muzułmanami i kiedy. W UK liberalne-lewo przygląda sie z wielka uwaga czy np w publicznych wypowiedziach używa sie form chairperson (zamiast chairman) ale kiedy przychodzi do mówienia czy wsadzanie kobietom głowy w worek (alternatywa: kwas na twarz albo zatłuczenie) jest OK albo czy kobieta powinna dziedziczyć polowe z tego co facet - cisza bo jeszcze by ktoś powiedział ze rasizm i by był wstyd.

                                                    W UK zaistniał juz legalnie równoległy system mediacji cywilnej działający w oparciu o prawo szariatu. Powtarzam: legalnie. Nie dotarła do mnie żadna kampania feministyczna (np zabawny społeczny spot reklamowy) ktory ująłby sie za prawami tamtych kobiet. No ale zeby strzelać retoryka do skrajnych wyznawców Allaha trzeba mieć troche jaj. Trzeba sie liczyć z odpowiedzią ogniem. O ile łatwiej czuć sie dobrze atakując podtatusialych i wykastrowanych miśków.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 19.02.15, 14:35
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    O ile łatwiej cz
                                                    > uć sie dobrze atakując podtatusialych i wykastrowanych miśków.

                                                    Pardon, chodzi Ci o klientow prostytutek?
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 19.02.15, 20:28
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > protein.spill napisał(a):
                                                    >
                                                    > O ile łatwiej cz
                                                    > > uć sie dobrze atakując podtatusialych i wykastrowanych miśków.
                                                    >
                                                    > Pardon, chodzi Ci o klientow prostytutek?

                                                    Nie. Chodzi o tych wszystkich wieśniaków, red-neckow, niewykwalifikowanych robotników, czy starszych gości ktorzy moze jeszcze nie przyswoili odpowiedniego lingo. Nie każdy z nich to szowinistyczny sk*rwysyn.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 20.02.15, 01:13
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > > Pardon, chodzi Ci o klientow prostytutek?
                                                    >
                                                    > Nie. Chodzi o tych wszystkich wieśniaków, red-neckow, niewykwalifikowanych robo
                                                    > tników, czy starszych gości ktorzy moze jeszcze nie przyswoili odpowiedniego li
                                                    > ngo. Nie każdy z nich to szowinistyczny sk*rwysyn.

                                                    NIewatpliwie jestes gentlemanem. Ile Ty masz lat? Tyle co ja? Podaj rocznik, prosze.
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 20.02.15, 07:01
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > protein.spill napisał(a):
                                                    >
                                                    > > > Pardon, chodzi Ci o klientow prostytutek?
                                                    > >
                                                    > > Nie. Chodzi o tych wszystkich wieśniaków, red-neckow, niewykwalifikowanyc
                                                    > h robo
                                                    > > tników, czy starszych gości ktorzy moze jeszcze nie przyswoili odpowiedni
                                                    > ego li
                                                    > > ngo. Nie każdy z nich to szowinistyczny sk*rwysyn.
                                                    >
                                                    > NIewatpliwie jestes gentlemanem. Ile Ty masz lat? Tyle co ja? Podaj rocznik, pr
                                                    > osze.

                                                    1973.
                                                    Pytanie o wiek? Dżentelmen? Czy Ty Jesteś teraz uszczypliwa? Jestem chłopkiem-roztropkiem, wieśniakiem. Może dlatego zalatuje naiwnością albo chamstwem. Nie czuje pogardy do prostych ludzi, to tylko forma w odpowiedzi na czyjeś wezwanie, zeby sie tym co robole myślą nie przejmować.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 20.02.15, 11:08
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > 1973.
                                                    > Pytanie o wiek? Dżentelmen? Czy Ty Jesteś teraz uszczypliwa?

                                                    Nie, pijana jestem tj bylam. Ale tylko 250 ml mnie zmiekczylo, a potem ululalo, bo mialam ciezki dzien. Spokojnie. Starszy jestes o 2 lata. Na brata bys sie nadawal starszego, nie odstawalibysmy za duzo.

                                                    Dzentelmen (nie wiedzialam, ze spolszczylismy juz ten wyraz), bo pytan nie pozostawiasz bez odpowiedzi nawet gdy klawiatury brak.

                                                    Jestem chłopkiem-r
                                                    > oztropkiem, wieśniakiem. Może dlatego zalatuje naiwnością albo chamstwem. Nie c
                                                    > zuje pogardy do prostych ludzi, to tylko forma w odpowiedzi na czyjeś wezwanie,
                                                    > zeby sie tym co robole myślą nie przejmować.

                                                    Mnie niczym nie zalatujsz, no moze czasem Sabatem:) A on ani nie naiwny ani nie cham.

                                                    Interesujesz mnie, ot co. Wychowales sie na wsi? Masz kwadratowa szczeke?
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 20.02.15, 19:39
                                                    > Dzentelmen (nie wiedzialam, ze spolszczylismy juz ten wyraz), bo pytan nie pozo
                                                    > stawiasz bez odpowiedzi nawet gdy klawiatury brak.
                                                    >

                                                    Spolszczylem wpół żartem. Dziękuje za uznanie, tym bardziej, ze nie jestes skłonna do pustych uprzejmości. Ja z kolei nie odpowiadam tylko z grzeczności, opłaca mi sie czytać co piszesz, bo piszesz ciekawie.

                                                    Nie mam kwadratowej szczęki, jestem mieszańcem polsko-wegiersko-tatarskim. Efekt przypomina głównego bohatera "Autostopem przez galaktykę" - człowieka niepozornego, cichego i uprzejmego, którego nocą męczą sny o najazdach, grabieżach i ogniu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 00:39
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Spolszczylem wpół żartem. Dziękuje za uznanie, tym bardziej, ze nie jestes skło
                                                    > nna do pustych uprzejmości. Ja z kolei nie odpowiadam tylko z grzeczności, opła
                                                    > ca mi sie czytać co piszesz, bo piszesz ciekawie.
                                                    >
                                                    > Nie mam kwadratowej szczęki, jestem mieszańcem polsko-wegiersko-tatarskim. Efek
                                                    > t przypomina głównego bohatera "Autostopem przez galaktykę" - człowieka niepozo
                                                    > rnego, cichego i uprzejmego, którego nocą męczą sny o najazdach, grabieżach i o
                                                    > gniu.

                                                    hehe to ten? Polecasz?
                                                    www.youtube.com/watch?v=MbGNcoB2Y4I
                                                    Fajny trailer. Akurat na dzisiaj, po wyslaniu wlasnie pracy domowej do docenta z bykami gramatycznymi (!) potrzebuje sie wyluzowac.

                                                    Tak wygladasz fizycznie jak glowny bohater? Czy chodzi o szersze podobienstwo? Mnie juz zzera ciekawosc tak, jak w przypadku gdy chodzilo o innych uzytkownikow, hehe Dalbys fote czy wolisz zachowac prywatnosc? Wiesz pare osob juz mi odmowilo. Nie krepuj sie ;)

                                                    Mysle, ze Ty pisujesz ciekawiej niz ja. Zaloze sie, ze sie niespecjalnie przykladasz. Zreszta hmm to zle wyjdzie ale trzeba przyznac, ze w pewnych aspektach zycia kobiety nawet nie doganiaja mezczyzn. Mezczyzni przetwarzaja wiecej informacji i czynia to bez powodu, po prostu miela lub o czyms nie wiem ale tak to przynajmniej wyglada z boku. To mnie zawsze zastanawialo, bo to potem na oddzwiek. Kiedy ja sie z zamilowania grzebie w jakims szczegole zawalam prace koncepcyjna. No coz nadaje sie na wykonawce cudzych koncepcji, perfekcyjnego egzekutora, sila rzeczy na podwladna. Nie zeby mi to uwlaczalo, o nie ale jak nie myslisz koncepcyjnie to srednio ciekawie mozesz pisac (jak ja).
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 06:18
                                                    Sorry, ze sie wtryniam, ale ja bym nie polecil "Autostopem..." do ogladania kobiecie. Typowo meski, skrajnie abstrakcyjny humor. Niestety ogladalem tylko ekranizacje, domyslam sie, ze z cyklem ksiazkowym moze miec tyle wspolnego co rum z rumakiem, ale odeslanie do filmu jest i tak odwazniejszym ruchem niz do piecioksiegu...

                                                    Kitty - umysly mezczyzn sa tworcze i analityczne. Kobiety zas lepiej radza sobie z zapamietywaniem prostych danych, ktorych nie trzeba przetworzyc i wielowatkowoscia czynnosci - o ile mozna w nich oprzec sie na poznanych schematach. Wynika to stad, ze ich umysl nie odrzuca tylu niepotrzebnych informacji, nie nadaje az tylu etykiet "niewazne - skasowac" :)

                                                    Uzywajac analogii - umysl sztampowej kobiety to perfekcjonistyczna pani archiwistka, umysl archetypicznego mezczyzny to roztrzepany naukowiec.
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 10:21
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Sorry, ze sie wtryniam, ale ja bym nie polecil "Autostopem..." do ogladania kob
                                                    > iecie. Typowo meski, skrajnie abstrakcyjny humor. Niestety ogladalem tylko ekra
                                                    > nizacje, domyslam sie, ze z cyklem ksiazkowym moze miec tyle wspolnego co rum z
                                                    > rumakiem, ale odeslanie do filmu jest i tak odwazniejszym ruchem niz do piecio
                                                    > ksiegu...
                                                    >

                                                    Wtryniaj sie, siądź pod mym liściem a odpocznij sobie. Przy moim tempie odpowiadania wątek by wysechł na wiór. Teraz 'anegdotycznie' o kobietach i SF: 'Autostopem...' podrzuciła mi moja promiskuitywna ex. Teraz jedyna osoba w rodzinie z która mogę pogadać o fantastyce jest siostra żony (lightowo: Pratchet, Sapkowski, Piekara), a poza rodzina: pewna gender-feministka (Lem, Dukaj). Z facetami z rodziny coraz cześciej da sie pogadać tylko o pewnym Zombie-Żydzie z I wieku.

                                                    Z jednym sie zgadzam: książka praktycznie nie nadaje sie do sfilmowania, zbyt abstrakcyjna, większość humoru nie przedarła sie na ekran. Jedyna postać która zyskała na ekranie to ten robot z depresją, moim zdaniem.
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 10:38
                                                    > Teraz 'anegdotycznie' o kobietach i SF: 'Autost
                                                    > opem...' podrzuciła mi moja promiskuitywna ex. Teraz jedyna osoba w rodzinie z
                                                    > która mogę pogadać o fantastyce jest siostra żony (lightowo: Pratchet, Sapkowsk
                                                    > i, Piekara), a poza rodzina: pewna gender-feministka (Lem, Dukaj). Z facetami z
                                                    > rodziny coraz cześciej da sie pogadać tylko o pewnym Zombie-Żydzie z I wieku.

                                                    I wyszło tak jakby faceci nie czytali SF. Oczywiście , ze czytają. Wśród kumpli z pracy odniesienia do 'Autostopem...' sa tak częste jak cytaty z 'Psów' u mnie na wsi 15 lat temu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 11:47
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Kitty - umysly mezczyzn sa tworcze i analityczne. Kobiety zas lepiej radza sobi
                                                    > e z zapamietywaniem prostych danych, ktorych nie trzeba przetworzyc i wielowatk
                                                    > owoscia czynnosci - o ile mozna w nich oprzec sie na poznanych schematach. Wyni
                                                    > ka to stad, ze ich umysl nie odrzuca tylu niepotrzebnych informacji, nie nadaje
                                                    > az tylu etykiet "niewazne - skasowac" :)
                                                    >
                                                    > Uzywajac analogii - umysl sztampowej kobiety to perfekcjonistyczna pani archiwi
                                                    > stka, umysl archetypicznego mezczyzny to roztrzepany naukowiec.

                                                    Z archiwistka sciagnales ze mnie, bo ja juz cos takiego pisalam o sobie. A jednak sadze, ze trzeba zetrzec perfekcjonizm i dolozyc kupe emocji, ktore polaczenia miedzy z archiwizowanymi info wywaloluja, emocje jako zapalnik czy paliwo do ich przetwarzania. Ale pozwole sie nie zgodzic na temat 'zapamietywania prostych danych, ktorych nie trzeba przetworzyc' i odradzania abstrakcyjnego humoru. To nie takie proste ;) Z artykulu do wczorajszej pracy domowej: ''human language is an exceedingly complex web of highly abstract patterns". Kazde dane wymagaja przetworzenia. Inaczej nie bylo by potrzby ich zbierac. Ze skonczonej liczby slow tworzysz nieskonczona liczbe zdan. Zeby byc do tego zdolnym musisz przetwarzac kupe danych w ograniczonym czasie. Co nas ratuje to wyszukiwanie regularnosci i tworzenie assocjacji. Akurat o jezyku napisalam ale mysle, ze mozna to rozciagnac na kazdy zbior danych. Ciekawsze wydaje mi sie pytanie na ile robimy to (przetwarzamy info) celowo, a na ile jest to 'implicit' proces. Ale zauwazylam, ze ciagnie mnie do danych ale to chyba kazdego dotyczy, najwyzej do innych danych.
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 10:43
                                                    > Tak wygladasz fizycznie jak glowny bohater? Czy chodzi o szersze podobienstwo?

                                                    Nie fizycznie. Chodziło o bohatera książki. Jezeli chcesz podłożyć awatara pod to co pisze użyj Chandlera z 'Przyjaciół'. Lekkie fizyczne podobieństwo, podobna maniera.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 11:10
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > > Tak wygladasz fizycznie jak glowny bohater? Czy chodzi o szersze podobien
                                                    > stwo?
                                                    >
                                                    > Nie fizycznie. Chodziło o bohatera książki. Jezeli chcesz podłożyć awatara pod
                                                    > to co pisze użyj Chandlera z 'Przyjaciół'. Lekkie fizyczne podobieństwo, podobn
                                                    > a maniera.

                                                    Ten? :-) (nie ogladam serialow)
                                                    24.media.tumblr.com/tumblr_m8cmhl1lHs1qzydh2o1_500.gif
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 11:22
                                                    > Ten? :-) (nie ogladam serialow)
                                                    > rel="nofollow">24.media.tumblr.com/tumblr_m8cmhl1lHs1qzydh2o1_500.gif

                                                    LOL. Jednak niepodobny, ale równie 'atrakcyjny'.
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 11:28
                                                    Lepiej użyj to zdjęcie:
                                                    media4.popsugar-assets.com/files/2014/10/17/903/n/1922283/0f224af14770f8e4_thumb_temp_cover_file20701441413571746.xxxlarge/i/Chandler-Bing-Lines-From-Friends-GIFs.jpg
                                                    Bedzie sie nam lepiej rozmawiać.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 12:09
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Lepiej użyj to zdjęcie:
                                                    > media4.popsugar-assets.com/files/2014/10/17/903/n/1922283/0f224af14770f8e4_thumb_temp_cover_file20701441413571746.xxxlarge/i/Chandler-Bing-Lines-From-Friends-GIFs.jpg
                                                    > Bedzie sie nam lepiej rozmawiać.

                                                    Dobrze, jak sobie zyczysz. Ty bedziesz sie lepiej czul w naszej rozmowie ;) Ja tylko bylam ciekawa. Nie lubie jak nie odmawia mi sie wprost. To tak jak probowalam naciagnac kumpla, ktory robil jedne zajecia w zeszlym roku i chcialam od niego powerpointy zeby miec sciage w razie potrzeby. A ten zamiast mi powiedziec wprost, ze mi ich nie da to naslal emaili jakie to one beznadziejne byly. No i wisza teraz na skrzynce nieodpowiedziane ;) Zastanawialam sie czy mu teraz w czyms pomoge, jak bedzie potrzebowal? Wyszlo mi, ze tak, pomoge.
                                                    Taka dygresja.
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 12:13
                                                    Ok, faktycznie nie chcę publikować za dużo danych. I tak wyrzyguje tu za duzo szczegółów.
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 12:06
                                                    > Mezczyzni przetwarzaja wiecej inform
                                                    > acji i czynia to bez powodu, po prostu miela lub o czyms nie wiem ale tak to pr
                                                    > zynajmniej wyglada z boku. To mnie zawsze zastanawialo, bo to potem na oddzwiek
                                                    > . Kiedy ja sie z zamilowania grzebie w jakims szczegole zawalam prace koncepcyj
                                                    > na. No coz nadaje sie na wykonawce cudzych koncepcji, perfekcyjnego egzekutora,
                                                    > sila rzeczy na podwladna. Nie zeby mi to uwlaczalo, o nie ale jak nie myslisz
                                                    > koncepcyjnie to srednio ciekawie mozesz pisac (jak ja).
                                                    >

                                                    To by sie nadawało na oddzielny wątek, ale taki wątek sie z miejsca wykolei :(
                                                    Twoje 'grzebanie sie w szczegółach' często tutaj sprowadza na ziemie tych co tu sprzedają opowieści dziwnej treści. Co do zarządzania - miałem dwie szefowe działające w tym stylu, i były bardzo skuteczne. Co wiecej faceci działający 'z rozmachem' potrafili czasem wznieść firmę na wyżyny, ale potrafili ja tez przyprowadzić na skraj przepaści. Ja sie ciagle trzymam zdania, ze pewne różnice miedzy płciami da sie statystycznie wychwycić, ale różnice miedzy konkretnymi osobnikami sa dużo większe.

                                                    Jest jedna rzecz która chyba widzę tak jak Ty (o ile dobrze zrozumiałem) : fascynacja informacją. Pod tym względem jestem jak dziecko i mam rozdziawioną gębę kiedy słyszę o badaniach, ze np sikorka europejska prawdopodobnie jakoś potrafi jednym z oczu mierzyć wektor pola magnetycznego ziemi, ze prawdopodobnie w grę wchodzą efekty kwantowe (rzecz w biologii nie do pomyślenia). Przez całe zycie nie spotkałem ani jednej kobiety tak zachwyconej rzeczywistością taką jak jest. Kobiece super-moce w kwestii wyczuwania innych ludzi sa z kolei obce mi i wszytkim moim kumplom. Dla jasności: wiem ze sa tacy ludzie, ale ich po prostu nie spotkałem.

                                                    Fantastyczny kawałek o kobiecej intuicji (skocz do 1:45):
                                                    youtu.be/BJdprkOVyno
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 12:42
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > To by sie nadawało na oddzielny wątek, ale taki wątek sie z miejsca wykolei :(

                                                    Ale mi tu dobrze, przyzwyczailam sie do obrabiania tylow watkow obumarlych. Zagladaja tu tylko zainteresowani, bo nikomu nie chce sie rozwijac watku tasiemca, na ktorego pzedostatniej stronie pisze banda wyrzutkow nielubiacych seksu (wg definicji z watku, ktory oddalam na potrzeby przepychanki, kto bardziej lubi seks ale ich podgladam, bo dobrze im idzie ;) Swoja droga przeszlo mi przez mysl, kto z nas (ja, Ty, Sabat) bardziej seksu nie lubi? Wychodzi mi, ze ja, bo ostatni seks mialam w listopadzie ubieglego roku. A Wy? Ale pod koniec!

                                                    > Jest jedna rzecz która chyba widzę tak jak Ty (o ile dobrze zrozumiałem) : fasc
                                                    > ynacja informacją. Pod tym względem jestem jak dziecko i mam rozdziawioną gębę
                                                    > kiedy słyszę o badaniach, ze np sikorka europejska prawdopodobnie jakoś potrafi
                                                    > jednym z oczu mierzyć wektor pola magnetycznego ziemi, ze prawdopodobnie w grę
                                                    > wchodzą efekty kwantowe (rzecz w biologii nie do pomyślenia). Przez całe zycie
                                                    > nie spotkałem ani jednej kobiety tak zachwyconej rzeczywistością taką jak jest
                                                    > . Kobiece super-moce w kwestii wyczuwania innych ludzi sa z kolei obce mi i wsz
                                                    > ytkim moim kumplom. Dla jasności: wiem ze sa tacy ludzie, ale ich po prostu nie
                                                    > spotkałem.
                                                    >
                                                    > Fantastyczny kawałek o kobiecej intuicji (skocz do 1:45):
                                                    > youtu.be/BJdprkOVyno

                                                    Rozumiem. Ale swoja droga to dziwne, ze nie spotkales ani Ty ani twoi kumple takich kobiet z ''radarem'' ani kobiet zachwyconych rzeczywistoscia. Choc to slowo 'zachwyconych' mi zgrzyta. Ja sie np odzegnuje od bycia szczesliwa, co jest obecnie modnym poszukiwanym trendem. Mezczyzni poszukuja kobiet szczesliwych, spelnionych. Zachwt niestety mi jakos wskazuje na to szczescie. Fascynaja to juz lepsze okreslenie ale wskazuje na nadpobudliwosc. Zapedzilam sie. Bezradarowe kobiety wokol Ciebie? A dlaczego tak? Sluchaj a czym sie kobiety wokol Ciebie i twoich kumpli charakteryzuja? Co je zajmuje? O czym rozmawiaja? Podsluchujesz troche?
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 13:24
                                                    > Rozumiem. Ale swoja droga to dziwne, ze nie spotkales ani Ty ani twoi kumple ta
                                                    > kich kobiet z ''radarem'' ani kobiet zachwyconych rzeczywistoscia. Choc to slow
                                                    > o 'zachwyconych' mi zgrzyta. Ja sie np odzegnuje od bycia szczesliwa, co jest o
                                                    > becnie modnym poszukiwanym trendem. Mezczyzni poszukuja kobiet szczesliwych, sp
                                                    > elnionych. Zachwt niestety mi jakos wskazuje na to szczescie. Fascynaja to juz
                                                    > lepsze okreslenie ale wskazuje na nadpobudliwosc. Zapedzilam sie. Bezradarowe k
                                                    > obiety wokol Ciebie? A dlaczego tak? Sluchaj a czym sie kobiety wokol Ciebie i
                                                    > twoich kumpli charakteryzuja? Co je zajmuje? O czym rozmawiaja? Podsluchujesz t
                                                    > roche?

                                                    Źle napisałem. Kobiety wokół mnie raczej ten radar maja. Wydaje mi sie ze rozmawiają głownie o ludziach , niektóre o związkach/seksie inne o dzieciach, edukacji. Troche o ideologii. Pewnie miedzy sobą maja ciekawsze tematy.

                                                    Seks: nie wcinam sie Kutuzowowi i Urqu w definicje, ale z tego co mówią wychodzi, ze jestem nie tyle aseksualny co anty-seksualny. Skoro masturbacja mnie cieszy bardziej od poprawnego seksu... Niech i tak bedzie. Wg mojej definicji miałem seks wczoraj. Wg standardowego rozumienia tydzień temu. Seks lepszy niż masturbacja miałem dobrych kilka lat temu, nawet nie wiem ile. Tak, ze nie jestes na koncu ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 13:35
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Seks: nie wcinam sie Kutuzowowi i Urqu w definicje, ale z tego co mówią wychodz
                                                    > i, ze jestem nie tyle aseksualny co anty-seksualny. Skoro masturbacja mnie cies
                                                    > zy bardziej od poprawnego seksu... Niech i tak bedzie. Wg mojej definicji miał
                                                    > em seks wczoraj. Wg standardowego rozumienia tydzień temu. Seks lepszy niż mast
                                                    > urbacja miałem dobrych kilka lat temu, nawet nie wiem ile. Tak, ze nie jestes n
                                                    > a koncu ;)

                                                    A dlaczego uprawiasz seks (wg standardowego rozumienia)?

                                                    Wiesz, ze Ty niejako przez ta masturbacje lub raczej przez jej tak wysoka ocene to jestes juz stracony na rynku seksu? No moze jakas kobieta, ktora nie lubi penetracji mogla by sie z Toba chciec bawic we wzajemna masturbacje ale ja nie bardzo wierze w relacje seksualna odbywajaca sie na zasadzie wymiany: Ty mi teraz tak, a potem to ja Ci tak. Dla mnie to bez sensu. Ale ja jednak jestem ograniczona jak czytam innych ludzi to mi na to wychodzi.
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 18:00
                                                    > A dlaczego uprawiasz seks (wg standardowego rozumienia)?

                                                    Lubię seks. Masturbację lubię bardziej.

                                                    >
                                                    > Wiesz, ze Ty niejako przez ta masturbacje lub raczej przez jej tak wysoka ocene
                                                    > to jestes juz stracony na rynku seksu? No moze jakas kobieta, ktora nie lubi p
                                                    > enetracji mogla by sie z Toba chciec bawic we wzajemna masturbacje ale ja nie b
                                                    > ardzo wierze w relacje seksualna odbywajaca sie na zasadzie wymiany: Ty mi tera
                                                    > z tak, a potem to ja Ci tak. Dla mnie to bez sensu. Ale ja jednak jestem ograni
                                                    > czona jak czytam innych ludzi to mi na to wychodzi.
                                                    >

                                                    Zgadza sie. Jestem stracony.
                                                    Przede wszystkim jestem żonaty, z dzieckiem. Mam 40 lat. Ile taki facet jest wart na rynku, nawet jakby bardzo chciał? To ze z namaszczeniem wale gruchę to bardziej skutek niż przyczyna, tak mi
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 18:18
                                                    Dam Ci docelowa grupe kobiet, Protein. Kobiety w podobnym wieku co Ty, ktore tkwia w popieprzonych zwiazkach, ale nie maja warunkow by sie rozwiesc. Wyglodniala czterdziestke, ktora juz nie wierzy, ze ja cos niezwyklego w zyciu spotka. Bystry z Ciebie facet, pewnie ujmujacy w obcowaniu. Gdybys dal takiej kobiecie poczuc, ze ktos ja pozada, sprawil, ze poczuje do Ciebie bliskosc, dal jej podziw i czulosc - jestem pewny, ze dalaby Ci wiecej seksu niz umialbys udzwignac.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 18:41
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Lubię seks. Masturbację lubię bardziej.

                                                    > Zgadza sie. Jestem stracony.
                                                    > Przede wszystkim jestem żonaty, z dzieckiem. Mam 40 lat. Ile taki facet jest wa
                                                    > rt na rynku, nawet jakby bardzo chciał? To ze z namaszczeniem wale gruchę to ba
                                                    > rdziej skutek niż przyczyna, tak mi

                                                    sie wydaje.

                                                    No nie wiem, mnie zeby Cie przeleciec przeszkadzalaby tylko ta masturbacja. Szczerze mowic zupelnie tego nie pamietalam z Twojego wczesniejszego wejscia na forum (a to dziwne) wiec sie teraz za bardzo zapedzilam z ta deklaracja, ze bym sie mogla zakochac ;) Wybacz. Ale w tym seksie tantrycznym bys sie mogl realizowac z jakas babka.

                                                    ps hehe jak Ci wychodzi to 40 lat matematyku :)
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 19:55
                                                    No tak, przeciez wchodzac w teoretyczne pogaduchy co lubia kobiety, operujemy jakas dominujaca grupa. Ale zwykle sa jakies grupy targetowe, gdzie mozna by sie zrealizowac. Szczegolnie dzieki sieci, ktora ulatwia kontakt miedzy ludzmi.
                                                    Nawet jak wieksza czesc kobiet olewa faceta zonatego i dzieciatego, to znajda sie i takie, ktorym nie bedzie to przeszkadzac.
                                                  • ninek04 Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 20:26
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > No tak, przeciez wchodzac w teoretyczne pogaduchy co lubia kobiety, operujemy j
                                                    > akas dominujaca grupa. Ale zwykle sa jakies grupy targetowe, gdzie mozna by sie
                                                    > zrealizowac. Szczegolnie dzieki sieci, ktora ulatwia kontakt miedzy ludzmi.
                                                    > Nawet jak wieksza czesc kobiet olewa faceta zonatego i dzieciatego, to znajda s
                                                    > ie i takie, ktorym nie bedzie to przeszkadzac.

                                                    Ja to potwierdzam,mnie taki facet akurat nie przeszkadza, a wręcz pasuje, bo nie chcę się wiazać, ani wchodzić w jakieś układy .Jeśli ma być jakiś układ to na zasadzie seks za seks,bo to jest to, co mnie interesuje i co staram się realizować,nie wikłajac się w historie typu musi być mój,bo wcale nie musi.
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 20:36
                                                    Zgadza sie. Mysle ze jest calkiem sporo kobiet w podobnej sytuacji.Zonaci mezczyzni kategoryzujacy sie jako bezwartosciowi, odbierajacy sobie calkowicie szanse, tak jak ja przez dlugi czas, robia to z przyczyn wewnetrznych, osobistych. Czasem dlatego, ze wciaz kochaja swoje zony, czasem nie maja odwagi stawic czola rzeczywistosci, czasem robia to ze skryywanej nienawisci do kobiet, czasem bo jest to po prostu kontrowersyjny sposob na zwrocenie na siebie uwagi... Tak czy owak - przy ogromnym zroznicowaniu ludzi i ich sytuacji oraz rozleglosci kanalow komunikacji, kto chce seksu poza malzenstwem, ten predzej czy pozniej go dostanie, nawet bedac calkiem nieatrakcyjnym. Ale chyba wiekszosc narzekajacych na baby facetow, w rzeczywistosci tego nie chce.
                                                  • ninek04 Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 21:02
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    >i.Zonaci mezcz
                                                    > yzni kategoryzujacy sie jako bezwartosciowi, odbierajacy sobie calkowicie szans
                                                    > e, tak jak ja przez dlugi czas, robia to z przyczyn wewnetrznych, osobistych. C
                                                    > zasem dlatego, ze wciaz kochaja swoje zony, czasem nie maja odwagi stawic czola
                                                    > rzeczywistosci, czasem robia to ze skryywanej nienawisci do kobiet, czasem bo
                                                    > jest to po prostu kontrowersyjny sposob na zwrocenie na siebie uwagi... Tak czy
                                                    > owak - przy ogromnym zroznicowaniu ludzi i ich sytuacji oraz rozleglosci kanal
                                                    > ow komunikacji, kto chce seksu poza malzenstwem, ten predzej czy pozniej go dos
                                                    > tanie, nawet bedac calkiem nieatrakcyjnym. Ale chyba wiekszosc narzekajacych na
                                                    > baby facetow, w rzeczywistosci tego nie chce.

                                                    Nie zgodze się,że są to nieatrakcyjni, czy uwazajacy się za bezwartościowych mężczyżni.Wręcz przeciwnie, ich atrakcyjność czesto przekracza normę, a inteligencja, rozległość zainteresowań też jest czesto ponad przeciętna.Po prostu, ich potrzeby w związku nie są zaspokajane,żony odmawiają zbliżeń, albo wiecznie narzekają, stad potrzeba szukania nowych emocji.Jeśli trafią na kobietę szukającą tego samego, bez konieczności rozbijania oficjalnych związków, a ich temperamenty i potrzeby seksualne okaża się zbiezne,obie strony w to wchodza i czerpią korzysci.
                                                    Ale oczywiste jest też to,że nie każda i każdy narzekający na drugą połowę będzie w stanie wejść w taki układ,bez przyszłości właściwie, już wolą stan zastany, bo jest on przynajmniej przewidywalny.
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 22.02.15, 09:36
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Zgadza sie. Mysle ze jest calkiem sporo kobiet w podobnej sytuacji.Zonaci mezcz
                                                    > yzni kategoryzujacy sie jako bezwartosciowi, odbierajacy sobie calkowicie szans
                                                    > e, tak jak ja przez dlugi czas, robia to z przyczyn wewnetrznych, osobistych. C
                                                    > zasem dlatego, ze wciaz kochaja swoje zony, czasem nie maja odwagi stawic czola
                                                    > rzeczywistosci, czasem robia to ze skryywanej nienawisci do kobiet, czasem bo
                                                    > jest to po prostu kontrowersyjny sposob na zwrocenie na siebie uwagi... Tak czy
                                                    > owak - przy ogromnym zroznicowaniu ludzi i ich sytuacji oraz rozleglosci kanal
                                                    > ow komunikacji, kto chce seksu poza malzenstwem, ten predzej czy pozniej go dos
                                                    > tanie, nawet bedac calkiem nieatrakcyjnym. Ale chyba wiekszosc narzekajacych na
                                                    > baby facetow, w rzeczywistosci tego nie chce.

                                                    Zgadza sie, brak działania = kalkulacja zysków i strat wskazuje na wybór "nie szukać dalej". Ciekawy komponent to nienawiść do kobiet. Pod tym sie niewielu otwarcie podpisze. Ale kiedy ująć to jako rozczarowanie relacjami damsko-męskimi... Większość z tych co im nie wyszło zdaje sobie sprawę, ze problem musi być albo w generalnych relacjach miedzy płciami albo w nich samych. Duzo łatwiej powiedzieć, ze baby to chuje, niż ze sie jest np ciężkim niereformowalnym frajerem.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 22.02.15, 12:58
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Zgadza sie, brak działania = kalkulacja zysków i strat wskazuje na wybór "nie s
                                                    > zukać dalej". Ciekawy komponent to nienawiść do kobiet. Pod tym sie niewielu ot
                                                    > warcie podpisze. Ale kiedy ująć to jako rozczarowanie relacjami damsko-męskimi.
                                                    > .. Większość z tych co im nie wyszło zdaje sobie sprawę, ze problem musi być a
                                                    > lbo w generalnych relacjach miedzy płciami albo w nich samych. Duzo łatwiej pow
                                                    > iedzieć, ze baby to chuje, niż ze sie jest np ciężkim niereformowalnym frajerem
                                                    > .

                                                    Chcesz zebysmy Ci mowili per Frajer? To juz lepiej Freak ;)
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 21.02.15, 17:12
                                                    Ja ostatni raz nieco ponad tydzien temu. Fajnie bylo, taka mokra i gleboka penetracja zakonczona moim obfitym wytryskiem. Bardzo zaspokajajace. Nie lubie seksu na pol gwizdka, a ten taki nie byl - w kazdym razie dla mnie.
                                                  • urquhart Szwedzi-ktorzy-nienawidza-kobiet 19.02.15, 07:49
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Naiwna jesteś i rżniesz głupa.
                                                    > Efekt jest taki, że policjanci ganiają po mieście za za miękkimi do czegokolwie
                                                    > k.
                                                    > Wrzód rośnie w siłę bo policjanci zajęci są czym innym.

                                                    Trafnie. A poczucie krzywdy po męskiej stronie narasta i kiedyś zbierze żniwo.
                                                    Feministki szfuja obłuda i hipokryzją wyjaśniając potrzebę tzw pozytywnej dyskryminacji mężczyzn. Zakłamanie i bolszewia.
                                                    www.wprost.pl/ar/446440/Szwedzi-ktorzy-nienawidza-kobiet/?pg=0
                                                  • burzowa.kejt Re: Szwedzi-ktorzy-nienawidza-kobiet 19.02.15, 12:14
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Trafnie. A poczucie krzywdy po męskiej stronie narasta i kiedyś zbierze żniwo.
                                                    > Feministki szfuja obłuda i hipokryzją wyjaśniając potrzebę tzw pozytywnej dyskr
                                                    > yminacji mężczyzn. Zakłamanie i bolszewia.

                                                    Ustosunkuję się tak na szybko.
                                                    Po pierwsze hejtu w internecie jest mnóstwo i na każdy temat.
                                                    Po drugie nie robiłabym afery z tego, że szwedzcy niewykwalifikowani bezrobotni są sfrustrowani, czemu dają wyraz opluwając w necie feministki. Pewnie, wszystko wina bab.
                                                    Tak często tutaj panowie narzekacie na niesprawiedliwość polskich sądów, które opiekę nad dzieckiem przyznają babom, a powiem wam,że w Szwecji byłoby to nie do pomyślenia, bo tam opiekę mogą sprawować oboje rodzice, nie dyskryminuje się nikogo ze względu na płeć.

                                                    Aha, największym, jak dla mnie, hitem z linkowanego artykułu jest przykład dyskryminacji panów - otóż czują się oni rozgoryczeni, ponieważ gdy tonie statek, kobity mają pierwszeństwo przy wsiadaniu do szalup ratunkowych :)
                                                    no bądźmy poważni, to jakieś cipy są nie faceci i chętnie odstąpiłabym takiemu panu swoje miejsce w szalupie he he.
                                                  • druginudziarz Re: Szwedzi-ktorzy-nienawidza-kobiet 19.02.15, 14:00
                                                    burzowa.kejt napisała:

                                                    > Ustosunkuję się tak na szybko.
                                                    > Po pierwsze hejtu w internecie jest mnóstwo i na każdy temat.

                                                    Np. taki jak niżej? ;)

                                                    burzowa.kejt napisała:
                                                    > Aha, największym, jak dla mnie, hitem z linkowanego artykułu jest przykład dysk
                                                    > ryminacji panów - otóż czują się oni rozgoryczeni, ponieważ gdy tonie statek, k
                                                    > obity mają pierwszeństwo przy wsiadaniu do szalup ratunkowych :)
                                                    > no bądźmy poważni, to jakieś cipy są nie faceci i chętnie odstąpiłabym takiemu
                                                    > panu swoje miejsce w szalupie he he.
                                                  • protein.spill Re: Szwedzi-ktorzy-nienawidza-kobiet 19.02.15, 14:07
                                                    burzowa.kejt napisała:
                                                    >
                                                    > Ustosunkuję się tak na szybko.
                                                    > Po pierwsze hejtu w internecie jest mnóstwo i na każdy temat.
                                                    > Po drugie nie robiłabym afery z tego, że szwedzcy niewykwalifikowani bezrobotni
                                                    > są sfrustrowani, czemu dają wyraz opluwając w necie feministki. Pewnie, wszyst
                                                    > ko wina bab.
                                                    > Tak często tutaj panowie narzekacie na niesprawiedliwość polskich sądów, które
                                                    > opiekę nad dzieckiem przyznają babom, a powiem wam,że w Szwecji byłoby to nie
                                                    > do pomyślenia, bo tam opiekę mogą sprawować oboje rodzice, nie dyskryminuje się
                                                    > nikogo ze względu na płeć.
                                                    >
                                                    > Aha, największym, jak dla mnie, hitem z linkowanego artykułu jest przykład dysk
                                                    > ryminacji panów - otóż czują się oni rozgoryczeni, ponieważ gdy tonie statek, k
                                                    > obity mają pierwszeństwo przy wsiadaniu do szalup ratunkowych :)
                                                    > no bądźmy poważni, to jakieś cipy są nie faceci i chętnie odstąpiłabym takiemu
                                                    > panu swoje miejsce w szalupie he he.

                                                    Ja musze sie ustosunkowac jeszcze szybciej, nie mam klawiatury.

                                                    1. Niewykwalifikowanymi nalezy sie przejmowac - maja prawo glosowac. Jak sie ich za bardzo przycisnie - moga zrobic solidna zadyme, jak w Rosji w 1917 roku.

                                                    2. Przyklad ze statkiem jest zenujacy dla obu stron. Po pierwsze w praktyce roznie z ta rycerskoscia na tonacych statkach bywalo.To kamyczek do ogrodka tradycjonalistow. Co do feministek: rownosc to nie (nomen omen) szwedzki stol. Jezeli chce sie byc traktowanym powaznie, trzeba przyjac skutki z tego plynace, rozwniez w obyczaju. No chyba, ze otwarcie powiemy ze nie chodzi o zadna rownosc tylko "nam tu zaraz dawac najwiecej".
                                                  • burzowa.kejt Re: Szwedzi-ktorzy-nienawidza-kobiet 20.02.15, 15:39
                                                    protein.spill napisał(a):
                                                    > 1. Niewykwalifikowanymi nalezy sie przejmowac - maja prawo glosowac. Jak sie ic
                                                    > h za bardzo przycisnie - moga zrobic solidna zadyme, jak w Rosji w 1917 roku.

                                                    wszystko to prawda zgadzam się,, a że pisałam w pośpiechu to mogłeś zrozumieć, że nawołuję "a co tam, pieprzyć roboli", w końcu to tylko niewykształcona gawiedź.
                                                    gdybyś mnie znał, do głowy by Ci to nie przyszło. ot, słowo pisane.
                                                    wracając do meritum, chodziło mi o to, że na podstawie jednej, chyba niezbyt licznej, do tego sfrustrowanej grupy społecznej nie można potępiać w czambuł żadnego ruchu społecznego (tutaj szwedzkie dążenie do równouprawnienia), w dodatku okraszając to sensacyjnym tytułem jakoby Szwedzi nienawidzili kobiet.

                                                    > 2. Przyklad ze statkiem jest zenujacy dla obu stron.

                                                    uważam że wszystkie przykłady z tamtego tekstu są żenujące.
                                                  • burzowa.kejt Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 16:26
                                                    protein.spill napisał(a):
                                                    > Naprawdę chcesz sie podpisać pod rozwiązaniem, gdzie komuś wolno oferować (a za
                                                    > tem reklamować) jakąś usługę na co dzień, ale każdy akt tej kryminalizuje wyłą
                                                    > cznie usługobiorcę? Tylko dlatego, ze zyskuje na tym grupa do której należysz?
                                                    > "Nam tu zaraz dawać najwiecej!"
                                                    A do jakiej grupy należę?
                                                    Nie napisałam że jestem za karaniem nierządu, bo szczerze mówiąc mało mnie to obchodzi, nie moja branża. Z urzędu skarbowego też nie jestem.
                                                    Prostytucja to taki wrzód na dupie całego świata i większość państw chciałoby "coś" z nią zrobić, ale do końca to chyba nikt nie wie co.
                                                    W Szwecji być może też tego nie wiedzą, ale przynajmniej próbują.
                                                    A moje zdanie jest takie, że jak ktoś chce kupować seks, to proszę bardzo, nie potępiam.

                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 19:16
                                                    > Nie napisałam że jestem za karaniem nierządu, bo szczerze mówiąc mało mnie to o
                                                    > bchodzi, nie moja branża. Z urzędu skarbowego też nie jestem.
                                                    > Prostytucja to taki wrzód na dupie całego świata i większość państw chciałoby "
                                                    > coś" z nią zrobić, ale do końca to chyba nikt nie wie co.
                                                    > W Szwecji być może też tego nie wiedzą, ale przynajmniej próbują.
                                                    > A moje zdanie jest takie, że jak ktoś chce kupować seks, to proszę bardzo, nie
                                                    > potępiam.

                                                    Jezeli dobrze odczytuje przeslanki ustawodawcow (dawczyn) w Skandynawii, to pewnie chodzi o to, ze przy prostytucji jest zawsze niebezpieczenstwo, ze dziewczyny zostaly do procederu zmuszone. To jest wrzod, tak jak pobite zony i napadniete biegaczki w lesie. To sa ofiary i cywilizowane spoleczenstwo powinno probowac je bronic, a napastnikow wsadzc za kratki.

                                                    Moze sie wydawac ze prostytucja "uderza" tez w inna grupe kobiet, ktore juz ofiarami nie sa. To te, ktore traca potencjalnych partnerow do wejscia w zwiazek a pozniej zalozenia rodziny. Szczerze mowiac nie mysle, zeby ich bylo tak wiele, biorac pod uwage jak niewybredni sa mezczyzni i jak wybredne sa kobiety. Jako antyzwiazkowiec mysle, ze odejscie "dziwkarzy" z hipermarketu dziala na korzysc kobiet, ktore chca by w zwiazkach. Zostaja ci idealistyczni. Do tej grupy dosc lekkomyslnie Cie wrzucilem, ale po zastanowieniu mysle, ze nie wiem, Ty bedziesz wiedziec lepiej.
                                                  • burzowa.kejt Re: Dwa końce jednego kija. 18.02.15, 23:29
                                                    protein.spill napisał(a):
                                                    > Jezeli dobrze odczytuje przeslanki ustawodawcow (dawczyn) w Skandynawii, to pew
                                                    > nie chodzi o to, ze przy prostytucji jest zawsze niebezpieczenstwo, ze dziewczy
                                                    > ny zostaly do procederu zmuszone. To jest wrzod, tak jak pobite zony i napadnie
                                                    > te biegaczki w lesie. To sa ofiary i cywilizowane spoleczenstwo powinno probowa
                                                    > c je bronic, a napastnikow wsadzc za kratki.

                                                    oczywiście tak i jestem przekonana, że ustawodawcy dokładnie o to chodziło, nie zaś o odcięcie mężczyzn od seksu ( Sabat, skąd Ci to przyszło do głowy?)
                                                    Szwecja jest zresztą specyficznym krajem i myślę, że większości Polaków ciężko byłoby się tam odnaleźć.

                                                    > Moze sie wydawac ze prostytucja "uderza" tez w inna grupe kobiet, ktore juz ofi
                                                    > arami nie sa. To te, ktore traca potencjalnych partnerow do wejscia w zwiazek a
                                                    > pozniej zalozenia rodziny. Szczerze mowiac nie mysle, zeby ich bylo tak wiele,
                                                    > biorac pod uwage jak niewybredni sa mezczyzni i jak wybredne sa kobiety. Jako
                                                    > antyzwiazkowiec mysle, ze odejscie "dziwkarzy" z hipermarketu dziala na korzysc
                                                    > kobiet, ktore chca by w zwiazkach.

                                                    hipermarket:)
                                                    statystyk żadnych nie widziałam ( o ile w ogóle istnieją wiarygodne), ale nie wydaje mi się, żeby bywalcami burdeli byli wyłącznie antyrodzinni, antyzwiązkowi single.
                                                    sama znam dwóch z żonami ( jedna wyjątkowo seksowna i seksualna babka;) i dziećmi, którym naprawdę niczego nie brakuje ( tak wiem, być może pozory), a bajzle to prawie ich drugi dom, więc ciekawi mnie czego tak naprawdę faceci TAM szukają.
                                                  • slepafuria15 Re: Dwa końce jednego kija. 19.02.15, 09:24
                                                    burzowa.kejt napisała:

                                                    > protein.spill napisał(a):
                                                    > > Jezeli dobrze odczytuje przeslanki ustawodawcow (dawczyn) w Skandynawii,
                                                    > to pew
                                                    > >
                                                    >
                                                    >


                                                    >
                                                    > hipermarket:)
                                                    > statystyk żadnych nie widziałam ( o ile w ogóle istnieją wiarygodne), ale nie w
                                                    > ydaje mi się, żeby bywalcami burdeli byli wyłącznie antyrodzinni, antyzwiązkowi
                                                    > single.
                                                    > sama znam dwóch z żonami ( jedna wyjątkowo seksowna i seksualna babka;) i dzieć
                                                    > mi, którym naprawdę niczego nie brakuje ( tak wiem, być może pozory), a bajzle
                                                    > to prawie ich drugi dom, więc ciekawi mnie czego tak naprawdę faceci TAM szukaj
                                                    > ą.
                                                    Tez znam Panów rodzinnych i prozwiazkowycg, którzy chodzą do cór Koryntu. Argumenty- brak seksu od zony, dla zabawy.
                                                  • aardwolf_ge Re: Dwa końce jednego kija. 19.02.15, 10:13
                                                    Byłem kilka razy w takich przybytkach (kluby FKK w Niemczech) i szukałem tam jednego - żeby kobiety przymilały się i namawiały mnie na seks. Ten etap był najważniejszy i starałem się go maksymalnie wydłużyć a sam seks potem był tylko dodatkiem który można by pominąć.
                                                    Kiedy w jakimś klubie była moda na to, by pracownice nie zaczepiały mężczyzn tylko czekały aż zostaną zaczepione wychodziłem bez korzystania.
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 23:54
                                                    burzowa.kejt napisała:

                                                    > protein.spill napisał(a):
                                                    > > Sobie można, za to komuś juz nie za bardzo, prostytucja jest zdaje sie ni
                                                    > elegal
                                                    > > na. Pojawiają sie coraz cześciej głosy, ze owszem powinna być nielegalna,
                                                    > ale t
                                                    > > ylko dla klientów. LOL.
                                                    >
                                                    > W Szwecji już od dawna tak to działa.
                                                    > Prostytuowanie się jest legalne, natomiast korzystanie z tychże usług - karalne
                                                    > .
                                                    > Z tego co kojarzę w Norwegii podobnie, a nawet jeszcze bardziej restrykcyjnie,
                                                    > bo jak Norweg za granicą pójdzie na dziwki, także może odpowiadać za to przed s
                                                    > ądem.

                                                    Spokojnie może do tego dojść i u nas (bo ciagle jeszcze mam 'U nas'='w Polsce').
                                                    Myśle, ze to bardzo, bardzo poważny błąd kryminalizować ludzi takich jak wont.
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 00:05
                                                    protein.spill napisał(a):


                                                    > Spokojnie może do tego dojść i u nas (bo ciagle jeszcze mam 'U nas'='w Polsce')

                                                    Mam nadzieję, że szybciej padnie ten cały zakłamany i tchórzliwy Eurokołchoz...
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 00:17
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Spokojnie może do tego dojść i u nas (bo ciagle jeszcze mam 'U nas'='w Polsce')
                                                    > .
                                                    > Myśle, ze to bardzo, bardzo poważny błąd kryminalizować ludzi takich jak wont.

                                                    No wlasnie mialam pytac: a Ty nie myslales zeby oddac sie w reke profesjonalistki?

                                                    Swoja droga ja troche trenuje a jednak przy waleniu tego pierdolonego konia lapa czasem odpada, jak Boga kocham. Jakby mi delikwent przylazl na 40 min konia (tyle Ci zajmuje, tak?) to bym mu przywalila, przysiegam, a mam czym. Walenie konia budzi we mnie jakas niezidentyfikowana agresje.
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 00:20
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > No wlasnie mialam pytac: a Ty nie myslales zeby oddac sie w reke profesjonalist
                                                    > ki?

                                                    Nie wiem jak protein, ale ja mogę powiedzieć, że moja żona wali konia dużo gorzej niż ja sam. I mam podstawy sądzić, że jest to powszechna sprawa. Wątpię, żeby kobieta waliła facetowi konia lepiej niż on sam.

                                                    > Walenie konia budzi we mnie jakas niezidentyfikowana agresje.

                                                    Może po prostu lubisz zwierzęta?
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 00:33
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > No wlasnie mialam pytac: a Ty nie myslales zeby oddac sie w reke profesjo
                                                    > nalist
                                                    > > ki?
                                                    >
                                                    > Nie wiem jak protein, ale ja mogę powiedzieć, że moja żona wali konia dużo gorz
                                                    > ej niż ja sam. I mam podstawy sądzić, że jest to powszechna sprawa. Wątpię, żeb
                                                    > y kobieta waliła facetowi konia lepiej niż on sam.
                                                    >

                                                    To zależy od nastawienia i chęci. Technicznie kobieta ma przewagę: oprócz rąk ma do dyspozycji usta, piersi, cipkę nawet stopy (choć to nie moja bajka) Jezeli ja to kręci to dla mnie jest niesamowity koktajl bodźców, zwłaszcza kiedy mogę widzieć szczegóły . Ale wiem o czym mówisz: jezeli ona chce po prostu skończyć szybko sprawę to to jest zmarnowany wytrysk.
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 00:43
                                                    > Swoja droga ja troche trenuje a jednak przy waleniu tego pierdolonego konia lap
                                                    > a czasem odpada, jak Boga kocham. Jakby mi delikwent przylazl na 40 min konia (
                                                    > tyle Ci zajmuje, tak?) to bym mu przywalila, przysiegam, a mam czym. Walenie ko
                                                    > nia budzi we mnie jakas niezidentyfikowana agresje.

                                                    Masz doskonała figurę, wiec niech Cię widzi w trakcie, zmieniaj tempo, znajdź inne sfery erogenne (moszna, sutki, czy co tam kto preferuje) i tez je stymuluj. Delikwent powinien być gotowy do wytrysku w kilka minut. Potem musisz sie dobrze skupić zeby nie przeprowadzić go na druga stronę za szybko. Od tego momentu to nie powinno być fizycznie męczące. No i być moze on w trakcie bedzie mógł odpłacić sie tym samym, czas ci sie nie bedzie dłużył :)

                                                    I najważniejsze : spytaj Kag.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 01:00
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Masz doskonała figurę, wiec niech Cię widzi w trakcie, zmieniaj tempo, znajdź i
                                                    > nne sfery erogenne (moszna, sutki, czy co tam kto preferuje) i tez je stymuluj.
                                                    > Delikwent powinien być gotowy do wytrysku w kilka minut. Potem musisz sie dobr
                                                    > ze skupić zeby nie przeprowadzić go na druga stronę za szybko. Od tego momentu
                                                    > to nie powinno być fizycznie męczące. No i być moze on w trakcie bedzie mógł od
                                                    > płacić sie tym samym, czas ci sie nie bedzie dłużył :)
                                                    >
                                                    > I najważniejsze : spytaj Kag.

                                                    Rzniesz glupa Proteinowy. Doskonale wiesz, ze walenie konia interesuje mnie tyle co zeszloroczny snieg. Innymi slowy: kto potrzebuje niech se wali sam. Nic mi do tego.
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 00:58
                                                    > Jakby mi delikwent przylazl na 40 min konia (
                                                    > tyle Ci zajmuje, tak?) to bym mu przywalila, przysiegam, a mam czym. Walenie ko
                                                    > nia budzi we mnie jakas niezidentyfikowana agresje.

                                                    40 minut to dla mnie max, ale ja tego nie robię na czas. Czasem wystarczy kilkanaście minut, czasem odkładam finał do następnego dnia, bo wiem ze orgazm dzisiaj nie bedzie aż taki dobry. Juz tak daleko odszedłem od 'normalnego' seksu, ze naprawdę nie wiem czy warto to polecać.

                                                    Poza tym wydawało mi sie ze ty lubisz ostro. To czym mowię to przeciwieństwo 'ostro', szkoda sie zmuszać.
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 01:07
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > 40 minut to dla mnie max, ale ja tego nie robię na czas. Czasem wystarczy kilka
                                                    > naście minut, czasem odkładam finał do następnego dnia, bo wiem ze orgazm dzisi
                                                    > aj nie bedzie aż taki dobry. Juz tak daleko odszedłem od 'normalnego' seksu, ze
                                                    > naprawdę nie wiem czy warto to polecać.
                                                    >
                                                    > Poza tym wydawało mi sie ze ty lubisz ostro. To czym mowię to przeciwieństwo 'o
                                                    > stro', szkoda sie zmuszać.

                                                    Ok ugodzmy sie. Ty jestes niegroznym freakiem. Nie mam nic do Ciebie. Moze maly zal, ze za bardzo zaczynasz sie zlewac z Sabatem ;( Trudno, od czasow stworzenia wolna wola rzadzi. Poswiece Ci ze 3 lezki przy tym winie, a jutro zapomne o sprawie. Ludzie srodka jutro Cie pociesza. Ja zdechne samotna ale przynajmniej wyruchana ;)
                                                  • lybbla Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 01:35
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > protein.spill napisał(a):

                                                    >Masz doskonała figurę, wiec niech Cię widzi w trakcie, zmieniaj tempo, znajdź >inne sfery erogenne (moszna, sutki, czy co tam kto preferuje) i tez je stymuluj. >Delikwent powinien być gotowy do wytrysku w kilka minut. Potem musisz sie >dobrze skupić zeby nie przeprowadzić go na druga stronę za szybko. Od tego >momentu to nie powinno być fizycznie męczące. No i być moze on w trakcie >bedzie mógł odpłacić sie tym samym, czas ci sie nie bedzie dłużył :)

                                                    >I najważniejsze : spytaj Kag.

                                                    Obrabiaj brzegi!
                                                    Ależ się uhahałem.
                                                    I jeszcze zapytaj TB.
                                                    W sumie dobry opis robienia minety.

                                                    > Poza tym wydawało mi sie ze ty lubisz ostro.
                                                    > To czym mowię to przeciwieństwo 'ostro', szkoda sie zmuszać.

                                                    Powiedzmy taka tantra bez pitolenia o tantrze. Takie ostre ruchanie
                                                    to chyba efekt oglądania porno. Przynajmniej TB tak twierdzi.

                                                    > Ok ugodzmy sie. Ty jestes niegroznym freakiem. Nie mam nic do Ciebie.

                                                    Tłoczno się robi.

                                                    > Moze maly zal, ze za bardzo zaczynasz sie zlewac z Sabatem ;(
                                                    > Trudno, od czasow stworzenia wolna wola rzadzi.
                                                    > Poswiece Ci ze 3 lezki przy tym winie, a jutro zapomne o
                                                    > sprawie. Ludzie srodka jutro Cie pociesza. Ja zdechne samotna ale przynajmniej
                                                    > wyruchana ;)

                                                    A my z konstatacją `naruchałem się i jeszcze ten półgodzinny lód zakończony megaorgazmem' :P
                                                  • slepafuria15 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 14:50
                                                    40 minut to jakis hardkor jak dla mnie. Ale ja jestem z tych co to długo nie potrzebują .
                                                  • hello-kitty2 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 15:09
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > 40 minut to jakis hardkor jak dla mnie. Ale ja jestem z tych co to długo nie po
                                                    > trzebują .

                                                    Ciekawe ktore miesnie pracuja. Mnie zawsze bark wysiada ;-) Braki to juz robie od lat z prawie zerowym efektem zreszta.

                                                    Ewentualnie cos takiego widzialam w belgijskiej TV, moze pomoc? :)
                                                    www.youtube.com/watch?v=NvJ7KWlgCaU
                                                    (fajny ten redaktor nie?)
                                                  • morrison9 Re: Dwa końce jednego kija. 17.02.15, 15:30
                                                    Masz na myśli siłownię czy masturbację? :-)
                                            • urquhart Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 21:30
                                              Proteinowy napisz więcej o tych MGTOW
                                              • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 22:06
                                                urquhart napisał:

                                                > Proteinowy napisz więcej o tych MGTOW

                                                www.mgtow.com
                                                Nie miałem z tym duzo do czynienia. Posłuchałem pare klipów na YouTube. Z tego jak ja to rozumiem chodzi o próbę wyzwolenia sie z ustalonych społecznych wzorców jakie zachodnie społeczeństwo przewiduje dla mężczyzn. Miejscami zajeżdza anty-kobieca ideologia. Zobaczymy co z tego wyrośnie. Zobacz i oceń sam.
                                      • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 15:57
                                        Imho takie ruchy jak PUA wyrosly na konsumpcyjnych oczekiwaniach mezczyzn co do kobiet i odwrotnie - kobiet wobec mezczyzn. Jedni chca krolewny z bajki a drugie bogatego Greya. Ludzie maja co raz to mniej realistyczna ocene wlasnej atrakcyjnosci. Jak sie nie jest ksieciem to nie ma co gonic za ksiezniczkami.
                                        • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 21:40
                                          sabat.77 napisał:

                                          > Imho takie ruchy jak PUA wyrosly na konsumpcyjnych oczekiwaniach mezczyzn co do
                                          > kobiet i odwrotnie - kobiet wobec mezczyzn. Jedni chca krolewny z bajki a drug
                                          > ie bogatego Greya. Ludzie maja co raz to mniej realistyczna ocene wlasnej atrak
                                          > cyjnosci. Jak sie nie jest ksieciem to nie ma co gonic za ksiezniczkami.

                                          [niezlosliwy przytyk: on]
                                          Nie wiem jak to jest konsumpcyjnymi oczekiwaniami.
                                          Wiem, ze nie-konsumpcyjne mogą doprowadzić do wniosku, ze człowiek sie związał z głupoty, czyż nie?
                                          [niezlosliwy przytyk: off]

                                          A poważniej: Myślisz ze da sie te sprawy rozegrać racjonalnie? Możliwe, ze w grupach 50-150 osób gdzie połowa była ze sobą blisko spokrewniona a żyło sie szybko instynkt szukania księżniczki był bezcenny. Teraz hipermarket związkowy z niekończącą sie wyprzedażą (rozwódki, samotne matki) i promocjami (seks bez zobowiązań) i tysiącami towarów na półkach jest o wiele za duży na takie instynkty.
                                          • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 22:35
                                            protein.spill napisał(a):

                                            > A poważniej: Myślisz ze da sie te sprawy rozegrać racjonalnie?

                                            Tak myślę. Mężczyźni usiłujący uwodzić kobiety grubo powyżej swoich możliwości z automatu skazują się na porażkę. Paradoksalnie, facet zaczynający od niższej półki po kilku związkach może zacząć się wyrabiać we flircie, podnieść swój wizerunek w grupie poprzez społeczny dowód ufności i uderzyć z powodzeniem nawet do laski będącej wyżej niż by to wynikało wyłącznie z jego wyglądu/statusu/majątku. Chyba większość facetów jednak do tego dość szybko dochodzi sama, niestety niektórzy ciągle myślą o sobie w kategoriach Cristiano Ronaldo, chociaż w rzeczywistości bliżej im do Dzwonnika z Notre Dame ;)
                                            Ci są skazani na bajkę o złych sukach i wieloletnią samotność. Skoro nie są w stanie zaakceptować tego jak licho u nich z atrakcyjnością, muszą podpierać się karkołomną tezą, że to jednak pojebało te wszystkie laski, do których startują :D
                                            Jak to mówią Amerykańce - "some folks never learn"...
                                            • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 22:45
                                              Ja wiem? Piękne kobiety moga tez mieć dość bycia eksluzywnym towarem, kobiety szare moga mieć nastawienie braci Marx: "Nie chciałbym być członkiem klubu, który miałby kogoś takiego jak ja za członka." Ja jestem teraz prezesem takiego klubu.
                                              • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 22:57
                                                otein.spill napisał(a):

                                                > Ja wiem? Piękne kobiety moga tez mieć dość bycia eksluzywnym towarem, kobiety s
                                                > zare moga mieć nastawienie braci Marx: "Nie chciałbym być członkiem klubu, któr
                                                > y miałby kogoś takiego jak ja za członka." Ja jestem teraz prezesem takiego klu
                                                > bu.

                                                Jedna zaleta wiązania sie z zakompleksiona kobieta: w jej oczach możesz dojrzeć na co dzień, jaki świat jest szary i jakim żałosnym dupkiem jestes. Z tępego zadowolonego z zycia buca masz szanse wyewoluować w świadomego swoich braków człowieka o skłonnościach samobójczych. Jak z czytanki dla mlodziezy...
                                                • marek.zak1 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 23:00
                                                  protein.spill napisał(a):
                                                  >
                                                  > Jedna zaleta wiązania sie z zakompleksiona kobieta: w jej oczach możesz dojrzeć
                                                  > na co dzień, jaki świat jest szary i jakim żałosnym dupkiem jestes. Z tępego zadowolonego z zycia buca masz szanse wyewoluować w świadomego swoich braków człowieka o skłonnościach samobójczych. Jak z czytanki dla mlodziezy...

                                                  Teraz widze, ilu niebezpieczeństw uniknąłem. Miałem cholerne szczęście, nic więcej.
                                                • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 23:18
                                                  Pokrotce - Dzienniki Gwiazdowe, Podroz Osma.
                                                  Czego moglbym sie jeszcze wstydzic, na tle tak pojebanego gatunku jaki reprezentuje?
                                                  Tak, jestem zalosnym dupkiem, nie mniejszym niz reszta smierdzacych fiutow i cip zamieszkujaca ta zapomniana przez demiurga kulke zelaza, tlenu, krzemu i magnezu, przemierzajaca wstydliwie najciemniejsze zadupie ramienia Oriona. Istny kozi bobek na krancach galaktyki. Tzn. bylby nim, gdyby w kosmosie mieszkaly jakies kozy.
                                                  Pozdro i bawmy sie.
                                                  • protein.spill Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 23:26
                                                    > Tak, jestem zalosnym dupkiem, nie mniejszym niz reszta smierdzacych fiutow i ci
                                                    > p zamieszkujaca ta zapomniana przez demiurga kulke

                                                    Dla jasności:
                                                    To o dupku to nie było do Ciebie.
                                                  • sabat.77 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 23:33
                                                    Nie musisz wyjasniac, ja sam siebie mam za dupka, ale jak mogles przeczytac, moja definicja jest dosc szeroka. Czlowiek jest nikim w bezmiarze wszechswiata, ni-kim!
                                                  • morrison9 Sepulkujesz? 17.02.15, 18:28
                                                    Polujesz na kurdle?
                                                    Jesteś dwudyszny czy tylko powietrzem?
                                                  • sabat.77 Re: Sepulkujesz? 17.02.15, 18:48
                                                    Ze zgroza kontempluje horror Edenu. Przemykam po opustoszalych korytarzach Niezwyciezonego. Przysluchuje sie ciszy, ktora zakradla sie do bazy na niemowlecym Bogu-Oceanie. Nerwowo notuje postukiwania uszkodzonego Terminusa.
                                                    Wszystko jest mozliwe, gdy lezy sie na polce w laboratorium profesora Corcorana :)
                                                  • morrison9 Re: Sepulkujesz? 17.02.15, 19:17
                                                    Brrr.
                                                    Ty to od razu czymś posępnym przywalisz.
                                                    Ja tam wolę wspominać Prawuja Emeryka, który krążył po orbicie i wybijał godziny zaczepiając zelówkami o nity kadłuba :-)

                                                    A tak poważnie to uważam, ze wszyscy jesteśmy tak na prawdę lepniakami.
                                                    Tylko trzeba by ktoś kazał nam zebrać się na wielkim placu i kazał poodkręcać sobie nawzajem głowy.
                                                  • sabat.77 Re: Sepulkujesz? 17.02.15, 19:30
                                                    To Ty pisales spod konta "abrigado", prawda? :) Poznalbym ten styl na koncu swiata. Polaczenie smerfa wazniaka z przeintelektualizowanym marzycielem :)
                                                    Po co te nowe nicki? :)
                                                  • morrison9 Re: Sepulkujesz? 17.02.15, 19:40
                                                    Kompletnie nie :-)

                                                    Ha ha.
                                                    Smerf ważniak :-)
                                                    No no.
                                                    Muszę się sobie przyjrzeć.
                                                  • protein.spill Re: Sepulkujesz? 17.02.15, 19:24
                                                    ... wsłuchując sie w Głos Pana ...
                                  • kutuzow Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 14:56
                                    aardwolf_ge napisał:

                                    > Tyle że to tak jakby powiedzieć że ceny w sklepach za żółtymi firankami maleją.
                                    > Formalnie rzeczywiście oznacza to spadek cen, tyle że kompletnie nie bierze się
                                    > pod uwagę dostępności towaru.

                                    Jest to prawdą, pod warunkiem że jesteś Chińczykiem i piszesz do nas z Chin, gdzie jest teraz ogromna ilościowa przewaga mężczyzn jako wynik polityki jednego dziecka realizowanej w przeszłości.

                                    Jeśli żyjesz w Europie i piszesz takie rzeczy to:
                                    a) jesteś oderwany od rzeczywistości
                                    b) szukasz partnerki o wyglądzie Top Modelki, która nijak ma się do Twoich realnych możliwości. Poczytaj na tym forum o teorii "półek". Jeśli jesteś np. 3-ką a polujesz na 9-tki lub same 10-tki to nie dziwne że nie masz seksu. Gdybyś poszukał wśród 2-jek i 3-jek miałbyś go po kokardy.
                                    • aardwolf_ge Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 15:07
                                      Nie piszę akurat wyłącznie o sobie, ale o wielu znanych mi mężczyznach z kilku krajów.
                                      Przypominam, że napisałem, że w Polsce zjawisko to nie osiągnęło jeszcze pełnej skali, ale obserwuję jak rośnie.
                                    • marek.zak1 Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 15:13
                                      kutuzow napisał:

                                      > Jeśli żyjesz w Europie i piszesz takie rzeczy to:
                                      > a) jesteś oderwany od rzeczywistości
                                      > b) szukasz partnerki o wyglądzie Top Modelki, która nijak ma się do Twoich realnych możliwości. Poczytaj na tym forum o teorii "półek". Jeśli jesteś np. 3-ką a polujesz na 9-tki lub same 10-tki to nie dziwne że nie masz seksu. Gdybyś poszukał wśród 2-jek i 3-jek miałbyś go po kokardy.

                                      Tez tak to widzę.
                    • kutuzow Przykłady z filmu 16.02.15, 11:03
                      morrison9 napisał:
                      > Panie sobie nakręciły film by pokazać mężczyznom jak straszną rzeczą jest seksi
                      > zm i seksualne napastowanie no i wykazały się kompletnym brakiem wyobraźni.
                      >


                      Jest gorzej niż piszesz. Pokazały (przynajmniej na filmie), że często groźne sytuacje ocierające się o gwałt (gwałtu na filmie chyba nei było jako takiego) są konsekwencją zachowania samej/samego poszkodowanego. Na filmie mamy więc swoiste odwrócenie roli. Tutaj facet jest zaczepiany przez "żuli" pod postacią agresywnych lasek. Co robi masz bohater (later ego kobiety w opresji), SAM JE ZACZEPIA. Zamiast odpuścić, to im daje do słuchu, przez co rozkręca ageresję.

                      Wyobraźmy sobie teraz prawdziwego faceta, w sytuacji gdy "dyskutuje" z 4-5 kibolami, albo iiną subkulturą. Czy rozsądny facet krzyczałby jeszcze za grupą która już ODCHODZI i daje mu spokój? Przecież gdyby po takiej akcji dostał bęcki to sorry, ale na własne życzenie. Sądził bowiem że da im radę, ale się przeliczył.

                      Na filmie gość ma postawę konfrontacyjną, ale się przelicza co do swoich sił gdy zagrożenie narasta. Spietrał się i idzie na skargę na policję. Ja tu widzę idealne przeniesienie sytuacji z forumowych dyskusji o zagrożeniach. Część kobiet uważa że ona MA PRAWO do biegania w nocy po lesie, do wracanie nocą w mini ciemną ulicą i im nie powinno się nic stać. Dokładnie takie przeświadczenie ma gość z tego filmu, on ma prawo zwrócić uwagę i jemu nie powinno się nic stać. Owszem nie powinno, ale realia pokazuje że czasami się staje. Gwałciciel ma w nosie prawo kobiety do biegania po lesie, żulek ma w nosie jej prawo do wracania nocą po alkoholu do domu ciemną ulicą itp. Prawo bowiem to jedno, a ROZSĄDEK to drugie.

                      Film pokazuje, że żeńska wizja świata, jest tego rozsądku niestety pozbawiona.
                      • zawle Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 12:14
                        kutuzow napisał: Część kobiet
                        > uważa że ona MA PRAWO do biegania w nocy po lesie, do wracanie nocą w mini cie
                        > mną ulicą i im nie powinno się nic stać. Dokładnie takie przeświadczenie ma goś
                        > ć z tego filmu, on ma prawo zwrócić uwagę i jemu nie powinno się nic stać. Owsz
                        > em nie powinno, ale realia pokazuje że czasami się staje. Gwałciciel ma w nosie
                        > prawo kobiety do biegania po lesie, żulek ma w nosie jej prawo do wracania noc
                        > ą po alkoholu do domu ciemną ulicą itp. Prawo bowiem to jedno, a ROZSĄDEK to dr
                        > ugie.
                        >
                        > Film pokazuje, że żeńska wizja świata, jest tego rozsądku niestety pozbawiona.

                        No bo kobieta która daje sobie prawo do bezpiecznego biegania po lesie, chodzenia w mini i picia w pubie alkoholu jest tego prawa tak naprawdę pozbawiona. NIE MA PRAWA biegać po lesie, chodzić w szpilkach, pić w pubie. Z czym się zgadzasz kutuzow? Z pierwszym zdaniem czy z jego zaprzeczeniem?

                        Kobieta wchodzą sama do lasu biegać wykazuje się brakiem rozsadku- to zdanie jest prawdziwe, jednak nadal ma do tego prawo. Nikt jej nie ma prawa ukarać za brak rozsądku bo ani KW, ani KK nie przewidują karania takiego zachowania. Dla przestępcy też nie powinna być to okoliczność łagodząca, bo babki mają PRAWO do tego wszystkiego.

                        Wydaje Ci się że możesz sobie to zamieniać kiedy Ci wygodnie. Takie manewrowanie zmienia sposób postrzegania problemu i zachęca przestępców do popełniania czynów zabronionych, bo przenosi ciężar odpowiedzialności na kobietę. Zmienia opinię społeczną. A ta dotyczy też sędziów, bo czynnik ludzki w sądzie jest bardzo ważnym elementem wyrokowania.

                        Szkoda że tego nie rozumiesz. Że nie rozumiesz że takie przestawianie bramek jest zagrażające, rozmywające granice prawa. I że rodzi w kobietach strach i powoduje że stają się femisiami.
                        • urquhart Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 12:29
                          Fakt, że u nas mają takie prawo. W ISIS nie mają.
                          Natomiast korzystanie z tego prawa jest ryzykowne.
                          Absolutnie to nie powinno przenosić winy.
                          • zawle Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 12:40
                            Dziękuję Urgu.
                        • kutuzow Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 12:43
                          zawle napisała:
                          > No bo kobieta która daje sobie prawo do bezpiecznego biegania po lesie, chodzen
                          > ia w mini i picia w pubie alkoholu jest tego prawa tak naprawdę pozbawiona. NIE
                          > MA PRAWA biegać po lesie, chodzić w szpilkach, pić w pubie. Z czym się zgadzas
                          > z kutuzow? Z pierwszym zdaniem czy z jego zaprzeczeniem?


                          Zawle,

                          Przecież kobieta MA PRAWO, do takich zachowań, ale musi się liczyć z KONSEKWENCJAMI.
                          Zobacz, ja będąc facetem mam prawo zostawić otwarte auto na parkingu. Nikt mi tego nie zabrania. Muszę się jednak liczyć z tym że świat nie jest doskonały i ktoś może mi to auto ukraść. Tutaj (surprise, surprise) informacja o której kobiety zdają się zapominać iż NIE WSZYSCY tego prawa przestrzegają. Ktoś może mieć w nosie moje prawo własności auta i go sobie przywłaszczyć (gdy nie wykaże się słowo klucz OSTROŻNOŚCIĄ).

                          W realu wygląda to tak że kobieta MA PRAWO robić co chce, musi pamietać o konsekwencjach. Inni którzy prawo łamią (np. napadając ją gdy ona biega) też ponoszą konsekwencje tego że łamią prawo kobiety do bezpiecznego biegania. Gdy zostają złapani ponoszą karę. Z tym że często nie jest to zbyt duże pocieszenie dla kobiety która ucierpiała.

                          Zobacz Zawle że tylko kobiety są wielce zdziwione że nie mogą robić pewnych rzeczy bo to niebezpieczne. Nie znam żadnego faceta, który by się oburzał, że on np. nie moze zwrócić uwagę grupie kiboli, że Ci się źle zachowują, albo że nie może realizować swojego prawa np. manifestowania przywiązania do innej drużyny niż ta którą lubią Ci kibole. Facecji jakoś potrafią sobie połączyć dane zachowanie z konsekwencjami które ono może powodować, kobiety zaś (szczególnie w Necie) są mocno zdziwione że zachowanie A może wywołać konsekwencje B.

                          > Nikt jej nie ma prawa ukarać za br
                          > ak rozsądku bo ani KW, ani KK nie przewidują karania takiego zachowania. Dla pr
                          > zestępcy też nie powinna być to okoliczność łagodząca, bo babki mają PRAWO do t
                          > ego wszystkiego.

                          Przecież żaden sąd nie karze kobiet za bieganie w lesie. Znasz taki przypadek? Nie znam także żadnego wyroku sądu gdzie byłoby to traktowane jako sytuacja łagodząca dla skazanego.

                          Chodzi raczej o to zdziwienie innych kbiet, że takie ryzykowne zachowanie może prowadzić do niechcianych konsekwencji.


                          > Wydaje Ci się że możesz sobie to zamieniać kiedy Ci wygodnie. Takie manewrowani
                          > e zmienia sposób postrzegania problemu i zachęca przestępców do popełniania czy
                          > nów zabronionych, bo przenosi ciężar odpowiedzialności na kobietę. Zmienia opin
                          > ię społeczną. A ta dotyczy też sędziów, bo czynnik ludzki w sądzie jest bardzo
                          > ważnym elementem wyrokowania.

                          O czym Ty teraz piszesz? Jakie manewrowanie? Przecież to pokazanie prostej zależności przyczynowo-skutkowej.
                          Chodzi o to że kobiety ZAPOMINAJĄ że real to nie jest Internet, gdzie za głoszenie poglądów nie ponosi się odpowiedzialności. W realu pewne ryzykowne działania mogą zaowocować sytuacjami których kobiety chciałyby uniknąć.
                          • mabelle2000 Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 12:55
                            kutuzow napisał:

                            > Chodzi raczej o to zdziwienie innych kbiet, że takie ryzykowne zachowanie może
                            > prowadzić do niechcianych konsekwencji.

                            Jakie ryzykowne zachowania ? Jogging po parku, spacer po lesie to sa wedlug Ciebie ryzykowne zachowania ? Bo chyba w takich sytuacjach sa kobiety napadane ? Kusa spodniczka, wyzywajacy makijaz, to sa "te pewne rzeczy", o ktorych piszesz, a ktore sa dla kobiety takie niebezpieczne ?
                            • kutuzow Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 13:09
                              mabelle2000 napisała:
                              > Jakie ryzykowne zachowania ? Jogging po parku, spacer po lesie to sa wedlug Cie
                              > bie ryzykowne zachowania ?

                              Mabelle, każdy powinien sam ocenić co dla niego jest ryzykownym zachowaniem. Taki Pudzian może sobie pewnie biegać po lesie, wracać pijany do domu i mógłby nawet założyć same stringi i raczej nikt go nie zaatakuje. Gdy jest się jednak słabszą kobietą (nie znającą np. sztuk walk lub samoobrony), to już wracanie z imprezy nocnym autobusem samej na obrzeża miasta może być ryzykowne.

                              Podam Ci przykład dotyczący podróżowania.
                              Ja jestem facetem, ale bez problemu potrafię ocenić co jest w miarę bezpieczne dla mnie gdy podróżuję sam, a co nie jest już bezpieczne gdy jadę z partnerką. Wbrew temu że też niby "mamy prawo" do zwiedzania różnych miejsc, to ROZSĄDEK podpowiada mi że we dwoje to jednak pewne miejsca odpuścić. Swego czasu (tuz po ataku w świątyni Hatszepsut w 1997) zjechałem Egipt od Aleksandrii po granice z Sudanem na własną rękę. Ryzykowałem tylko swoim bezpieczeństwem i podjąłem to ryzyko (oceniałem je na niewielkie, ponieważ Egipt był wtedy rządzony twardą ręką i widać było konrole wojska na całym terenie). Obecnie nie powtórzyłbym takiej wyprawy ani sam, ani tym bardziej z partnerką. Mimo że mamy prawo zwiedzać ten kraj, to rozsądek mi podpowiada że nie jest to bezpieczne.
                              • mabelle2000 Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 13:31
                                kutuzow napisał:

                                > Mabelle, każdy powinien sam ocenić co dla niego jest ryzykownym zachowaniem. Ta
                                > ki Pudzian może sobie pewnie biegać po lesie, wracać pijany do domu i mógłby na
                                > wet założyć same stringi i raczej nikt go nie zaatakuje. Gdy jest się jednak sł
                                > abszą kobietą (nie znającą np. sztuk walk lub samoobrony), to już wracanie z im
                                > prezy nocnym autobusem samej na obrzeża miasta może być ryzykowne.

                                Kutuzow, podajesz doslownie epizody z zycia mezczyzny, ktore moga okazac sie dla niego niebezpieczne, pojedyncze sytuacje, ktore CZASEM sie zdarzaja i spokojnie porownujesz je do "niebezpieczenstw", ktorych pownna unikac kobieta. Wezmy na przyklad ten nocny autobus. Nie przyszlo Ci do glowy, ze babka moze tym autobusem wracac z pracy ? W naszym klimacie, od jesieni do wiosny, ludzie ciagle sa skazani na przebywanie gdzies po ciemku, bo zmrok zapada szybko. O codziennym joggingu tez moze zapomniec, bo las/park jest malo uczeszczany, wiec naturalnie dla wlasnego dobra powinna zrezygnowac.
                                Mam nadzieje, ze jednak widzisz roznice rezygnacji z czegos co zdarza sie sporadycznie, a niemoznosci rezygnacji ze zwyklych czynnosci dnia codziennego.
                                • kutuzow Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 13:58
                                  mabelle2000 napisała:
                                  >
                                  > Kutuzow, podajesz doslownie epizody z zycia mezczyzny, ktore moga okazac sie dl
                                  > a niego niebezpieczne, pojedyncze sytuacje, ktore CZASEM sie zdarzaja

                                  Widzisz, cały szkopuł polega na tym żeby minimalizować te niebezpieczne sytuacje.

                                  > Nie przyszlo Ci do glowy, ze babka moze tym autob
                                  > usem wracac z pracy ?

                                  --teraz to już jest prawie jak z Misia...a gdyby tam Pana matka....

                                  > W naszym klimacie, od jesieni do wiosny, ludzie ciagle sa
                                  > skazani na przebywanie gdzies po ciemku, bo zmrok zapada szybko.

                                  Tylko jest różnica czy przebywasz po zmroku na oświetlonej ulicy w centrum miasta, czy jedziesz gdzieś autobusem lub pociągiem pełnym innych ludzi wracających z pracy, czy jesteś sama na odludziu.

                                  > Mam nadzieje, ze jednak widzisz roznice rezygnacji z czegos co zdarza sie spora
                                  > dycznie, a niemoznosci rezygnacji ze zwyklych czynnosci dnia codziennego.

                                  Wszystko można sobie zorganizować np. wracając wspólnie z koleżankami z tych późnych spotkań.pracy itp. Obecnie gdy każdy prawie ma samochód można np. zorganizować że kilka Pań odwozi się na wzajem (zmieniając się systematycznie). Sam mieszkam daleko od dużego miasta i czymś normalnym jest to że gdy przyjeżdża pociąg, to z aut na parkingu przed stacja wylewa sie pory tłumek facetów którzy przyjechali po swoje partnerki/żony/siostry bo martwią się o ich powrót do domu późną porą.
                                • druginudziarz Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 15:34
                                  mabelle2000 napisała:

                                  > Kutuzow, podajesz doslownie epizody z zycia mezczyzny, ktore moga okazac sie dl
                                  > a niego niebezpieczne, pojedyncze sytuacje, ktore CZASEM sie zdarzaja i spokojn
                                  > ie porownujesz je do "niebezpieczenstw", ktorych pownna unikac kobieta. Wezmy n
                                  > a przyklad ten nocny autobus. Nie przyszlo Ci do glowy, ze babka moze tym autob
                                  > usem wracac z pracy ?

                                  Epizody epizodami a w ryj w nocnym zaliczyłem. Jak Ci się wydaje że tylko kobiety w nocy są na celowniku to znaczy, że Ci się tylko wydaje.
                                  Kiedyś skroili mi komórkę w ciemnej uliczce. Oczywiście miałem PRAWO tamtędy iść, choć było to po prostu GŁUPIE.
                          • zawle Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 13:04
                            kutuzow napisał: > Przecież kobieta MA PRAWO, do takich zachowań, ale musi się liczyć z KONSEKWENC
                            > JAMI.
                            > Zobacz, ja będąc facetem mam prawo zostawić otwarte auto na parkingu. Nikt mi t
                            > ego nie zabrania. Muszę się jednak liczyć z tym że świat nie jest doskonały i k
                            > toś może mi to auto ukraść. Tutaj (surprise, surprise) informacja o której kobi
                            > ety zdają się zapominać iż NIE WSZYSCY tego prawa przestrzegają. Ktoś może mieć
                            > w nosie moje prawo własności auta i go sobie przywłaszczyć (gdy nie wykaże się
                            > słowo klucz OSTROŻNOŚCIĄ).> W realu wygląda to tak że kobieta MA PRAWO robić co chce, musi pamietać o konse
                            > kwencjach. Inni którzy prawo łamią (np. napadając ją gdy ona biega) też ponoszą
                            > konsekwencje tego że łamią prawo kobiety do bezpiecznego biegania. Gdy zostają
                            > złapani ponoszą karę. Z tym że często nie jest to zbyt duże pocieszenie dla ko
                            > biety która ucierpiała.

                            Mnie zastanawia że Ciebie tak męczy bezpieczeństwo kobiet. Nie twojej kobiety, twojej matki, twojej córki, tylko innych kobiet. I że swoje dywagacje nazywasz ponoszeniem KONSEKWENCJI. Jakoś mało przyjazne i wynikające z troski mi się to wydaje.

                            > Zobacz Zawle że tylko kobiety są wielce zdziwione że nie mogą robić pewnych rze
                            > czy bo to niebezpieczne. Nie znam żadnego faceta, który by się oburzał, że on n
                            > p. nie moze zwrócić uwagę grupie kiboli, że Ci się źle zachowują, albo że nie m
                            > oże realizować swojego prawa np. manifestowania przywiązania do innej drużyny n
                            > iż ta którą lubią Ci kibole. Facecji jakoś potrafią sobie połączyć dane zachowa
                            > nie z konsekwencjami które ono może powodować, kobiety zaś (szczególnie w Necie
                            > ) są mocno zdziwione że zachowanie A może wywołać konsekwencje B.

                            Nikt nie jest zdziwiony, przypominam że mam do tego PRAWO. Najpierw usiłujesz nam ( nie znoszę solidaryzować się z jakąś grupą) wmówić brak rozsądku, teraz brak logiki. To ciąg dalszy Twojej troski?

                            > O czym Ty teraz piszesz? Jakie manewrowanie? Przecież to pokazanie prostej zale
                            > żności przyczynowo-skutkowej.
                            > Chodzi o to że kobiety ZAPOMINAJĄ że real to nie jest Internet, gdzie za głosze
                            > nie poglądów nie ponosi się odpowiedzialności. W realu pewne ryzykowne działani
                            > a mogą zaowocować sytuacjami których kobiety chciałyby uniknąć.

                            To jest manipulowanie. Pod płaszczykiem troski upominasz ofiarę i wytykasz jej błędy. Upominasz. Kim jesteś żeby dawać sobie takie prawo? I jakie są Twoje rzeczywiste pobudki? Bo dokładnie takie same argumenty przedstawiają islamiści. To dla Twojego bezpieczeństwa nie możesz pokazywać twarzy, nie możesz sama wychodzić.
                            • urquhart Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 13:17
                              My tutaj nie poczuwamy się do winy za ataki na kobiety tylko dlatego ze jesteśmy mężczyznami, większość mężczyzn staje w obronie kobiet w takiej sytuacji nawet jak sami ryzykują.
                              Podobnie jak dzisiejsza młodzież niemiecka uważa za absurdalne obwinianie ich za zbrodnie nazistów.
                              Oburzamy się jak każdą męska aktywność i zagajenie kobiety zrównuje się z przemocą i gwałtem tylko dlaczego że delikwent nie jest dla niej atrakcyjny.
                              Stąd irytacja.
                              Proste.
                              • kutuzow Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 13:23
                                urquhart napisał:

                                > My tutaj nie poczuwamy się do winy za ataki na kobiety tylko dlatego ze jesteś
                                > my mężczyznami, większość mężczyzn staje w obronie kobiet w takiej sytuacji naw
                                > et jak sami ryzykują.
                                > Podobnie jak dzisiejsza młodzież niemiecka uważa za absurdalne obwinianie ich
                                > za zbrodnie nazistów.
                                > Oburzamy się jak każdą męska aktywność i zagajenie kobiety zrównuje się z przem
                                > ocą i gwałtem tylko dlaczego że delikwent nie jest dla niej atrakcyjny.
                                > Stąd irytacja.
                                > Proste.

                                Dobrze napisane. 10/10
                            • kutuzow Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 13:19
                              zawle napisała:
                              > Mnie zastanawia że Ciebie tak męczy bezpieczeństwo kobiet. Nie twojej kobiety,
                              > twojej matki, twojej córki, tylko innych kobiet. I że swoje dywagacje nazywasz
                              > ponoszeniem KONSEKWENCJI. Jakoś mało przyjazne i wynikające z troski mi się to
                              > wydaje.

                              Ponieważ część kobiet stawia się na równi z dziećmi które nie mają wyobraźni, że np. zabawa z ogniem może prowadzić do poparzenia. Widać to szczególnie w internecie na forach po każdej głośniejszej sprawie napadu lub gwałtu. Takie ogólne zdziwienie JAK TO SIĘ MOGŁO STAĆ, przecież miała do tego prawo.

                              Jendocześnie nigdy nie zaobserwowałem takiego zdziwienia u facetów. Na zasadzie jak to się mogło stać że dostał wpie***l od grupki chłopaków i jeszcze go skroili z telefonu. Przecież miał prawo iść tą ciemną ulicą i rozmawiać przez tego smartfona.

                              Gdyby nie to wielkie zdziwienie kobiet, nie zabierałbym tu głosu pisząc o konsekwencjach pewnych działań. Mam wrażenie że facecji jakoś w swej statystycznej większości je ogarniają, a kobiety są często mocno zdziwione.


                              > Mnie zastanawia że Ciebie tak męczy bezpieczeństwo kobiet. Nie twojej kobiety,
                              > twojej matki, twojej córki, tylko innych kobiet. I że swoje dywagacje nazywasz
                              > ponoszeniem KONSEKWENCJI. Jakoś mało przyjazne i wynikające z troski mi się to
                              > wydaje.

                              Mnie męczy? Przecież dyskutujemy o filmie nakręconym przez kobiety. Dokładnie o tym że jest on zupełnie nietrafiony jeśli chodzi o przekaz. Chyba troche się zagalopowałaś z wnioskowaniem. Skoro film jest o poczuciu bezpieczeństwa o chyba trudno żebym pisał o wpływie planet na los człowieka (nie chce koledze z forum chleba odbierać).

                              > Nikt nie jest zdziwiony, przypominam że mam do tego PRAWO.

                              Owszem cała masa jest zdziwiona że mimo tego prawa, może spotkać je coś na co nie mają ochoty. Myli im się prawo do czegoś z gwarancją bezpieczeństwa (stąd przykład z nie zamykaniem auta)

                              > To jest manipulowanie. Pod płaszczykiem troski upominasz ofiarę i wytykasz jej
                              > błędy. Upominasz. Kim jesteś żeby dawać sobie takie prawo? I jakie są Twoje rze
                              > czywiste pobudki? Bo dokładnie takie same argumenty przedstawiają islamiści. To
                              > dla Twojego bezpieczeństwa nie możesz pokazywać twarzy, nie możesz sama wychod
                              > zić.

                              Sorry Zalwe ale chyba Cie popierdoliło teraz. Trochę Cię poniosło to argumentowanie.
                              Widzisz jakiś błąd w moim argumentowani to go wykaż, a nie dorabiasz jakąś historyjkę.
                      • mabelle2000 Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 12:41
                        kutuzow napisał:

                        > Film pokazuje, że żeńska wizja świata, jest tego rozsądku niestety pozbawiona.

                        A ja tu widze inne przeslanie. Dotyczy ono zachety, aby wlasnie wyjsc z biernosci, stawic opor. W filmiku jest to przejaskrawione, wyolbrzymione, ale stawianie oporu, jak sie okazuje, ma sens.
                        Mam tu przed soba statystyki policji w Hannoverze, ktora zarejestrowala 522 przypadki przestepstw seksualnych i porownala zwiazek miedzy zachowaniami obronnymi - wedlug stopni "brak oporu", "slaby opor", "ostry opor"- a zaniechaniem czynu. Zaniechanie oznacza przy gwalcie "zaprzestanie penetracji", przy seksualnym molestowaniu - "zaniechanie przed albo w trakcie czynnosci seksualnych".
                        Wyniki te dowodza bez zadnych watpliwosci, ze opor kobiety daje duze szanse, ze sprawca nie zrealizuje do konca zamierzonego czynu. W ok. 88% przypadkow ten opor doprowadzil do zaniechania czynu.
                        • kutuzow Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 12:50
                          mabelle2000 napisała:
                          > A ja tu widze inne przeslanie. Dotyczy ono zachety, aby wlasnie wyjsc z biernos
                          > ci, stawic opor.

                          Mylisz dwie różne kwestie. Na początku w filmie było PROWOKOWANIE. Zobacz że grupa kobitek odchodzi już, daje gościowi spokój. Ten jednak zachęcony widać pierwszym sukcesem (pogoniłem je, dałem im popalić) idzie za ciosem i zaczyna krzyczeć za odchodzącymi. Wtedy one wracają i dopiero wtedy on ma okazje stawić opór gdy sytuacja się robi nieprzyjemna. Jakoś jednak na filmie widać totalną bierność, więc nie wiem gdzie się dopatrzyłaś tej zachęty do stawiania oporu.

                          Chyba jakieś dwa różne filmy oglądaliśmy, albo Ty komentujesz to jak to powinno być zrobione (ale nie było na filmie).
                          • mabelle2000 Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 13:00
                            kutuzow napisał:

                            > Mylisz dwie różne kwestie. Na początku w filmie było PROWOKOWANIE. Zobacz że gr
                            > upa kobitek odchodzi już, daje gościowi spokój. Ten jednak zachęcony widać pier
                            > wszym sukcesem (pogoniłem je, dałem im popalić) idzie za ciosem i zaczyna krzyc
                            > zeć za odchodzącymi. Wtedy one wracają i dopiero wtedy on ma okazje stawić opór
                            > gdy sytuacja się robi nieprzyjemna.

                            No dlatego napisalam, ze filmik to przejaskrawia. Nikt rozsadny nie rzuci sie przeciez na grupe. Zauwaz jednak, ze stawianie oporu dokladnie stoi w opozycji do Twojego " kobiety maja siedziec cicho i nie prowokowac, ".
                            • kutuzow Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 13:29
                              mabelle2000 napisała:
                              > No dlatego napisalam, ze filmik to przejaskrawia. Nikt rozsadny nie rzuci sie p
                              > rzeciez na grupe. Zauwaz jednak, ze stawianie oporu dokladnie

                              Film tego nei przejaskrawia -po prostu cały film jest do kitu.
                              Stawianie oporu to jedno, prowokowanie bandy która ma przewagę niezależnie czy jest to banda ostrych lasek z przytwą, czy banda wyrostków/złodziejasków np. w Indiach, czy banda kiboli nigdy nie jest dobrym pomysłem. Trzeba być niezłe wytrenowanym i znać sztuki walki żeby mieć jakąś szansę w starciu z znacznie liczniejszym przeciwnikiem. To kwestia elementarnej logiki i oceny ew, konsekwencji.

                              > .... stoi w opozycji do Twojego " kobiety maja siedziec cicho i nie prowokowac, ".

                              Zrozum że to nie ma nic wspólnego z płcią, tylko z siłą fizyczną. Taka Agata Wróbel pewnie bez problemu wyszła by z takiej opresji bez problemu mimo że też jest kobietą. Gdybym szedł ciemnym parkiem z kobietą która zna Kraft-Magę, to mogłoby się tak zdarzyć że to ona mnie by broniła przed ew. napadem. Także to nie kwestia płci, ale realnych fizycznych możliwości obrony. Statystycznie większośc kobiet jest słabsza w konfrontacji z ew, napastnikiem będącym statystycznie mężczyzną.
                              • mabelle2000 Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 14:09
                                kutuzow napisał:

                                > Zrozum że to nie ma nic wspólnego z płcią, tylko z siłą fizyczną. Taka Agata Wr
                                > óbel pewnie bez problemu wyszła by z takiej opresji bez problemu mimo że też je
                                > st kobietą.

                                Mnie chodzi o cos innego. Przyjelo sie wmawiac kobietom, ze poniewaz sa statystycznie slabsze od mezczyzn, to najlepsza rzecz jaka moga zrobic dla wlasnego bezpieczenstwa, to nie ubierac sie prowokacyjnie i nie wychodzic z domu. To wielki blad uwazam, bo przede wszystkim powinno sie pomoc kobietom porzucic role ofiary. Okazuje sie bowiem, ze mimo, ze kobieta jest zwykle fizycznie slabsza od napastnika, to malym wysilkiem moze go ciezko zranic.
                                Nie wiem czy masz jakies pojecie o kursach samoobrony, ale cos co zawsze rzuca sie w oczy, to wielka obawa kobiet przed uzyciem wlasnej sily fizycznej. Kobiety maja tak wielki prog zahamowan, ze pierwsze proby, kiedy musza uderzyc trenera, spotyka sie z ich ogromnym zdumieniem. Trzeba je wrecz namawiac, aby swoja "niesmialosc" przelamaly. Czesto gdy sie juz odwaza, same sa zaskoczone wlasna agresywnoscia i sila :-) W ich przypadku obnizenie progu zahamowan jest absolutnie konieczne, rowniez po to, aby kobieta nie stanala "sparalizowana strachem" w momencie ewentualnego ataku.
                                Oczywiscie zgadzam sie z Toba, ze kiedy mozna nalezy unikac sytuacji sprzyjajacej napasci i nie prowokowac, a pierwsza nadrzedna zasada powinna byc ucieczka, ale niestety zycie pokazuje, ze nie zawsze jest to mozliwe. Ja postuluje, zeby kobiety przynajmniej postaraly sie wyjsc z roli ofiar.
                                • morrison9 Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 14:32
                                  > Nie wiem czy masz jakies pojecie o kursach samoobrony, ale cos co zawsze rzuca
                                  > sie w oczy, to wielka obawa kobiet przed uzyciem wlasnej sily fizycznej.
                                  To nie jest bawa kobiet.
                                  To jest obawa także większosci męzczyzn.
                                  W ramach męskiej populacji różnice w sile fizycznej bywają przeogromne nawet w razie konfrontacji 1 do 1 a co dopiero kiedy agresorów jest większa grupa.
                                  Rady, które rzekomo wciska się kobietom są oczywiste dla większości mężczyzn więc niczego nie ma potrzeby im "wmawiać" bo sami stosują się do nich bez potrzeby "wmawiania"
                                  Notabene sam znalazłem się kiedyś w sytuacji kiedy zostałem oklepany przez agresorów podczas gdy kobieta, z którą szedłem została grzecznie odstawiona na bok chodnika.
                                  Bierzesz pod uwagę istnienie także takich mechanizmów czy też umyka to Twojej percepcji?
                                  (oklepanie faceta dla sportu przy jednoczesnym braku agresji wobec kobiety co daje agresorom poczucie, ze są osobami etycznymi, ludźmi w porządku bo "z zasadami")
                        • urquhart Re: Przykłady z filmu 16.02.15, 13:05
                          Ja też byłem napadniety i musiałem bronić swoich praw.
                          Kampanie społeczne do ludzi którzy nie mają szacunku dla praw innych i uznają ich za frajerów są bezcelowe, to inny target.
                          A ty Marbele dużo pisałaś o konsekwencjach wyborów mężczyzn. Tu jakoś nie dostrzegasz konsekwencji ryzykownych zachowań...
                    • zawle Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 12:02
                      morrison9 napisał:
                      > Ale kobiety napastujące i biegające w tym filmie sa dosyć atrakcyjne.
                      > Może nie top modelki ale całkiem fajne.
                      > A mnie właśnie o to chodzi. Przeczytaj mój post i obejrzyj film.
                      > Panie sobie nakręciły film by pokazać mężczyznom jak straszną rzeczą jest seksi
                      > zm i seksualne napastowanie no i wykazały się kompletnym brakiem wyobraźni.

                      Ach, to już wiem na czym się poślizgnęliśmy w komunikacji. Dla mnie już pierwsza biegająca golaska była bezcyckowa i dość szpetna.
                      :))
                      • urquhart Re: Dwa końce jednego kija. 16.02.15, 12:13
                        Polecam jeszcze raz planszę porównującą męską i kobiecą seksualność: )
    • druginudziarz Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 15.02.15, 12:23
      morrison9 napisał:

      > Jedną z rzeczy, które od dłuższego czasu nie przestają mnie fascynować i zaskak
      > iwać jest kompletna niewiedza kobiet na temat tego jak wygląda świat oczami męż
      > czyzny Jakie są męskie pragnienia, lęki, traumy mechanizmy kształtujące męskie
      > postawy i zachowania.

      Czasy są takie, że ogólnie mają problem z empatią i tzw. 'teorią umysłu'.
      Wiec to nie jest problem kobiet, że nie rozumieją mężczyzn i mężczyzn, że nie rozumieją kobiet.
    • slepafuria15 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 17.02.15, 15:32
      Morrison przeczytałam dyskusje i Twoje wypowiedzi dokładnie. Niestety nie podoba mi się obraz osoby jaka sie z tego wyłania. Generalizujesz i uogólniasz dużo. Z pisanych przez Ciebie notek przebija Twoja niechęć do kobiet i ich lekceważenie. Moze to tylko takie wrażenie, bo np. nie umiesz przekazać swoich intencji. Nie mniej jednak jak dla mnie jestes osoba pt: omijać szerokim łukiem. I to nie z powodu poligamii seksualnej - bo to akurat moj żywioł jest, ale z powodu Twojej niechęci do kobiet.
      • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 17.02.15, 16:22
        Nie wiem.
        Uważam, ze się mylisz ale dopuszczam, że możesz też mieć rację.
        Najprościej byłoby kategorycznie zaprzeczać Twoim ocenom ale taka opinia jak Twoja też niesie dla mnie jakąś wartość dopóki jest wyartykułowana w sposób niekonfrontacyjny (a Twoja spełnia oczywiście ten warunek)
        Ten wątek napisałem miedzy innymi dlatego, że mam mniej lub bardziej wyartykułowany żal do mojej żony o to jak potoczyło się nasze małżeństwo.
        Nie o to, że jest złą kobietą bo nie jest nią.
        O to, ze przy wszelkich próbach odbudowy naszego małżeństwa nie potrafiła się oderwac od schematu myślowego zamykającego się w słowach"Czyj punkt widzenia jest z natury lepszy i dlaczego kobiecy" (Jak w dowcipie: Kto jest Twoim idolem i dlaczego Lenin?)
        O to , że na przykład tak łatwo przychodziło jej wyszydzanie i pogarda dla męskiej seksualności.
        Tak łatwo jej było przeciwstawić jej potrzeby i pragnienia - z natury dobre - moim wizjom związku - dobrym tylko wtedy kiedy zgadzają się z jej wizjami.
        Przychodziło jej to łatwo ze względu na pewien kod kulturowy, normy społeczne, stereotypy, schematy podsuwane kobiecie pod nos zawsze kiedy kobieta ma potrzebą powołania się na nie.
        Może lepiej byłoby napisać, ze mam żal do społeczeństwa tyle, ze takie żale do społeczeństwa nie są nic warte i nie prowadzą do żadnych konkretnych ani tym bardziej konstruktywnych wniosków.
        • lampardzikus Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 17.02.15, 16:39
          Są takie kobiety, które potrafią uzależniać faceta. Ale - moim zdaniem jest tak również, że faceci na to pozwalają. Albo może raczej - na pewnym etapie nie powiedzą stanowczego nie. I tu jest problem. A później to wszystko tak się ciągnie i ciągnie...
          • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 17.02.15, 16:44
            Ale to akurat kompletnie nie jest kwestia zdominowania mnie.
            Jest takie powiedzenie, ze "jeśli chcesz dojść z kobietą do porozumienia to musisz swoją dumę schować głęboko do kieszeni"
            ja chowałem.
            Ale to nie jest tożsame z byciem zdominowanym.

            • lampardzikus Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 17.02.15, 16:54
              To jakbyś to nazwał to chowanie dumy?
          • marek.zak1 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 17.02.15, 17:15
            lampardzikus napisał:

            > Są takie kobiety, które potrafią uzależniać faceta. Ale - moim zdaniem jest tak
            > również, że faceci na to pozwalają. Albo może raczej - na pewnym etapie nie powiedzą stanowczego nie. I tu jest problem. A później to wszystko tak się ciągnie i ciągnie...

            Całkowicie się zgadzam. Dla przypomnienia 7 wskazówek postępowania, które ktoś nazwał instrukcja obsługi kobiety (nie ja).

            1. Bądź miły,
            2. Rób swoje,
            3. W mniej istotnych sprawach zawsze ustępuj,
            4. Nie daj sobie wejść na głowę,
            5. Nie rezygnuj ze swoich zainteresowań,
            6. Dbaj o rozwój intelektualny,
            7. Dbaj o swojej ciało.

            • urszula.slo Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 19.02.15, 11:16
              Też nie podoba mi się obraz "morissona". Całe to gadanie na temat poligamii, swingostwa, jakie to jest niby fajne, bo wszyscy wszystkich w tym szanujemy, szczególnie nasze potrzeby, to, że może się mieć inną kobietę za pozwoleniem partnerki itd itd. A prawda jest taka, że to wszystko - całą morissonowską filozofię, światopogląd, gesty, zachowanie itd itd - trzeba rozpatrywać na tle totalnego rzczarowania, żalu do żony (i do siebie też), do tego, że nie udało im się strozyć udanego związku. Czyli chodzi o pozycje rozczarowanego własnym życiem intymnym (małżeńskim, miłosnym) mężczyzny, którego wypowiedzy przesycone są goryczą do tego stopnia, że aż trudno to czytać.

              Oprócz tego, denerwuje mnie słynny gimnazjalny argument na rzecz niby poligamii: człowiek z natury jest istotą poligamiczną, tylko kultura czy społeczeństwo go w tym ograniczają.
              Haloooo. Człowiek to związek kultury z naturą, jego życie w dużej mierze determinuje kultura, społeczeństwo, on ma to zakodowane w głowie. Kultura to dla człwieka druga natura - czy tego chcemy czy nie. Może chciałby się kiedyś seksić poza związkiem, i tłumienie tej potrzeby może boleć, ale jeszcze bardziej boli - i nie tylko tego, kto to robi - przekroczenie praw kultury. Nasze społeczeżstwo nie może funkcjonować inaczej niż mongamicznie, poligamia oznaczałaby całkowitą, samobójczą anarchię. A człowiek ma w sobie też instynkt zachowawczy.

              Oprócz tego, mało jest kultur poligamicznych, a nawet tam, gdzie to jest możliwe (świat arabski itd.), tego jest BAAAARDZO mało, i przy tym tu wcale nie chodzi o seks czy potrzeby seksualne, lecz znów o organizację społeczeństwa - facet ma kasę i dlatego może utrzymywać więcej kobiet, które - gdyby go nie było - może wylądowałyby na ulicy, nie miałyby żadnych normalnych perspektyw życiowych. A i w tych związkach poligamicznych (zazwyczaj facet + 2 lub góra 3 kobiety), to tylko jedna jest "tą" kobietą, a reszta to raczej takie .... hm, dodatki, którymi posługujemy się, gdy "ta" nie może.
              A więc poligamia ludzka tak samo uwaronkowana jest kulturą (normy społeczne, kasa), a nie naturą.

              Co do świata zwierzęcego - można tam znaleźć wszystko, włącznie z gatunkami 100% monogamicznymi.

              Może człowiek należy właśnie do takich? A swingostwo, poligamia, zdradzanie itd - to tylko patologiczne twory, skutek uboczny osobników niezdolnych do stworzenia udanych więzi intymnych (intymnych! - w swingu można "mieć" inną kobietę za pozwoleniem partnerki, owszem, ale bez intymności).
              • protein.spill Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 19.02.15, 14:27
                Do morissona nie cce sie odnosic, caly watek jakos nie wydal mi sie psychologicznie prwdopodobny. Pewnie inni ludzie, inne sytuacje.

                Za to opozycja natura-kultura tak jak ja opisujesz wydaje mi sie chybiona. Relacja natury do kultury jest taka, jak chemii do biologii. Jedno jest baza drugiego, a decydujemy sie na rozne metody opisu ze wzgledow praktycznych. Gdyby kultura miala cos do powiedzenia czego natura nie przewiduje, to mielibysmy np plemiona ktore zdecydowaly sie oddychac metanem, albo przenicowac DNA, zeby bylo prawoskretne. Albo chociaz kopulowac z robaczkiem swietojanskim w momentach kiedy swieci najjasniej.

                Poligamia - monogamia: nie widze nic trudnego w zrozumieniu, ze obie te tendencje dzialaja jednoczesnie przy podejmowaniu konkretnych decyzji. To ze (potencjalna) matka ma inna hierarchie wyboru od potencjalnego ojca tez chyba nie jest zaskakujace. Na szczescie natura dala nam spora mozliwosc przeprogramowania strategii (co niektorzy nazywaja wolna wola) i do tej, ograniczonej ale zawsze jakiejs, mozliwosci wyboru bym sie odwolywal.
                • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 09:19
                  > Poligamia - monogamia: nie widze nic trudnego w zrozumieniu, ze obie te tendenc
                  > je dzialaja jednoczesnie przy podejmowaniu konkretnych decyzji.

                  Ależ oczywiście.
                  Można wymienić całą listę powodów dla których mężczyźni mogą odczuwać osobistą potrzebę monogamii i odnosić korzyści z jej powszechności.
                  Nic nowego w tej kwestii nie muszę wymyślać bo to zostało dawno opisane.
                  Twierdzę natomiast, że tendencje poligamiczne nie ograniczają się do jakiejś określonej grupy meżczyzn czy określonego ich typu ani nie są chwilowymi przebłyskami nie mającymi w dłuższej perspektywie wpływu na związek ze stała partnerką.
                  W szczególności uważam, ze nie da się jednoznacznie określić na podstawie jakichkolwiek obserwacji czy dany męzczyzna ma tendencje poligamiczne ponieważ ewolucja, presja społeczna i zdrowy rozsądek wykształcił odruch głębokiego ich ukrywania czy maskowania.
                  • slepafuria15 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 10:08
                    Morrison - tutaj sie z Toba chodze. Ludzie (Mężczyźni i kobiety) noszą maski. A spowodowane jest to normami społecznymi i moralnymi. Ukrywają swoje prawdziwe zdanie i prawdziwe potrzeby, do których czasami nawet nie chcą sie przyznać sami przed soba. Smutne to jest, bo taka osoba jest raczej nieszczęśliwa i sfrustrowana.
                  • hello-kitty2 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 11:12
                    morrison9 napisał:

                    > W szczególności uważam, ze nie da się jednoznacznie określić na podstawie jakic
                    > hkolwiek obserwacji czy dany męzczyzna ma tendencje poligamiczne ponieważ ewolu
                    > cja, presja społeczna i zdrowy rozsądek wykształcił odruch głębokiego ich ukry
                    > wania czy maskowania.

                    A jak tam, maskowales wczoraj na randce (czy kiedy to bylo, niedawno)?
                    • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 12:15
                      To była seks-randka.
                      Randka (kolacja) w restauracji była wcześniej.

                      Nie.
                      Nie musiałem się maskować.
              • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 10:29
                > Też nie podoba mi się obraz "morissona".
                Ależ oczywiście :-)
                To integralna część mojego przekazu.
                Ze kobietom się to nie podoba :-)
                Pytanie czy obraz jest prawdziwy czy nie.
                Jeśli odbierasz moje posty jako namawianie do poligamii to jest to błędna interpretacja.
                Akurat moje doświadczenie nie stanowi t zachęty do "namawiania" i wskazuje bezcelowość takiego namawiania.
                Natomiast co do kultury i cywilizacji poligamicznej vs monogamicznej to kultura określa w tej kwestii jedynie zachowania społecznie akceptowalne a nie realne ludzkie potrzeby.
                Mężczyźni wykazują zachowania poligamiczne bo tego od nich oczekuje społeczeństwo (o kobietach się nie wypowiadam).
                To co im siedzi w głowie, to czego poszukują i to jakie są motywy ich postępowania jest dla Ciebie wielką niewiadomą.
                Wszak napisałaś, ze swing, poligamia i zdrady to patologia :-)
                Jak myślisz? Czy mężczyzna mający potrzeby poligamiczne w związku z tym przyznałby Ci się do nich?



                • slepafuria15 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 10:58
                • slepafuria15 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 11:00
                  Znan osobiście czterech mężczyzn, którzy to zrobili i dobrze na tym wyszli.
                  • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 11:06
                    Ale co?
                    Namawiali kobietę?
                    Wiem.
                    Też znam.
                    Nie twierdzę, ze to zawsze się bezcelowe.
                    Po prostu dystansuję się od stwierdzeń typu "zawsze warto spróbować", "jeśli bardzo będziesz chciał to na pewno Ci się uda"
                    Czasem nie warto próbować i nie zawsze się udaje.
                    Kazdy musi rozważyć i ocenić swój przypadek indywidualnie.
                    • slepafuria15 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 11:12
                      Morrison
                    • slepafuria15 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 11:16
                      Morrison - zadałeś pytanie/stwierdzenie ale ktory facet sie przyzna. Tak jakby to zjawisko - mówienia o swoich potrzebach nie istniało. Otóż wlasnie dowiodłam, ze istnieje. Ja znam 4, którzy zadeklarowali poligamicznosc w związku i ja otrzymali i fun miały obie strony. Oczywiście trzeba zawsze mierzyć siły na zamiary. I czasami tez lepiej zamiast byc asertywnym - zwyczajnie uciekać. :)
                      • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 12:14
                        Cóż.
                        Pozostaje mi bez owijania w bawełnę oświadczyć, ze im najzwyczajniej w świecie zazdroszczę.
                        Zazdroszczę realizacji w małżeństwie bo poza małżeństwem to ja seks mam, także w większych układach.
                        • hello-kitty2 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 12:39
                          morrison9 napisał:

                          > Cóż.
                          > Pozostaje mi bez owijania w bawełnę oświadczyć, ze im najzwyczajniej w świecie
                          > zazdroszczę.
                          > Zazdroszczę realizacji w małżeństwie bo poza małżeństwem to ja seks mam, także
                          > w większych układach.

                          Takze mozna podsumowac, ze Twoja pisanina jest wyrazem ZALU DO ZONY, ze sie nie chce w to bawic z Toba, bo randki masz, seks masz jaki chcesz wiec niby co czego Ci brakuje, w dupie sie przelewa ;) Te same tony prezentuje Urqu. Tez ma seks z malzonka jaki chce pewnie, a i tak go zale lapia. W dupie sie przelewa ;-)
                          • mabelle2000 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 13:13
                            hello-kitty2 napisała:

                            > w dupie sie przelewa ;) Te same tony prezentuje Urqu. Tez ma sek
                            > s z malzonka jaki chce pewnie, a i tak go zale lapia. W dupie sie przelewa ;-)

                            To taka kreacja jest, nie cierpia przeciez za siebie, tylko za miliony ;-)
                            • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 16:13
                              Ee tam.
                              To tylko forum.
                              Prawdziwe życie jest gdzie indziej.
                              • slepafuria15 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 16:17
                                To co my tu- powieść fantasy tworzymy? ;)
                                • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 16:28
                                  Nie o to chodzi.
                                  Tutaj zaspokajam co najwyżej potrzebę dyskusji, wymiany opinii, swoją ciekawość poglądów innych.
                                  To tak na prawdę margines życia (przynajmniej dla mnie)
                                  Twierdzenia obalone na forum nie mają dla mnie znaczenia w realnym życiu.
                                  Tezy udowodnione na forum nie stają się automatycznie prawdziwe.
                                  Forum sobie a życie sobie.
                          • morrison9 Re: Męski świat widziany oczami kobiet. 20.02.15, 14:38
                            > Takze mozna podsumowac, ze Twoja pisanina jest wyrazem ZALU DO ZONY, ze sie nie
                            > chce w to bawic z Toba,
                            Tak, ze NIE MOŻNA tak podsumować bo to że mam jeden rodzaj potrzeb nie znaczy że nie mam innych lub, ze nie są ważne.
    • midnight_lightning Seks łatwy, tani i dostępny? 22.02.15, 01:24
      @morrison9
      "cena seksu spada, seks jest dla mężczyzny coraz tańszy i coraz bardziej dostępny"

      @aardwolf_ge
      "Takiej bzdury dawno nie czytałem.
      Dla milionów mężczyzn seks stał się całkowicie nieosiągalny i wszystko wskazuje że będzie tylko gorzej."

      "protein.spill"

      "Rozwiedzeni znajomi ktorzy coś tam robią w City (3-6 średnich krajowych) zdecydowanie wola prostytutke niż "one night stand". Większość z nich trzyma sie od kobiet z daleka, sex z amatorka moze z łatwością pozbawić cię rocznych dochodów, jezeli "ciacho" zdecyduje sie przedstawić cała sprawę jako gwałt. Biedota za to parzy sie jak króliki."

      @kutuzow
      "Także Ci gostkowie ze wsi mogą mieć seks, tylko muszą urealnić swoją ofertę."
      ----------------------------------------------------------------------------------------

      Nie da się podejść do tego tematu bez jaśniejszego objaśnienia, co niosą ze sobą takie określenia jak "tańszy", "łatwiejszy" czy "dostępniejszy" seks, oraz do jakich grup wiekowych się odnosimy.

      1 - Rzeczywiście, seks tanieje, jest coraz więcej prostytutek, i seks u prostytutek tanieje, żadna to sztuka znaleźć taką za 100zł/godz. Szczególnie, gdy klient ma się swoje lata i coraz lepiej zarabia.

      Jednak dla wielu młodych, uczących się chłopaków to jednak żadna zaleta:
      - oni i takiej kasy nie mają, a nie wyobrażam sobie, by nowoczesna, sama sobie nie odmawiająca seksiku mamusia takiego niepopularnego syna dała mu kaskę i rzekła następująco: "seks to zupełnie naturalna sprawa, potrzebna dla prawidłowego rozwoju emocjonalnego, idź synku na koorvy".

      - taki niepopularny, młody chłopak- inwalida, bo wierzący jeszcze w miłość i szanujący kobiety, i tak do prostytutki się nie uda, gdyż jest to działanie wbrew wpojonym mu, "frajerskim" zasadom postrzegania kobiet.

      2 - rzeczywiście, seks jest łatwiejszy, a dokładnie to kobiety wyzwolone od zasad moralnych i strachu przed ciążą łatwiej oferują seks, ale tylko tym imponującym im facetom. Tym najbogatszym i tym najbardziej ofensywnym, czytaj umięśnionym, chamowatym burakom. A że kobiety kierują się zasadą "im więcej gość zalicza, tym lepszy gość", to różnica w "postawie zdobywcy", w pewności siebie, wyluzowaniu, pomiędzy takimi gośćmi-wybrańcami a resztą pogłębia się jeszcze bardziej. I w rezultacie pomimo "łatwiejszego" dostępu do seksu ilość wykluczonych rośnie, "dostępność" maleje.

      I tu aardwolf_ge ma niekwestionowaną rację. Mała część facetów zgarnia wszystko, reszta nie ma nic.


      Darujmy sobie, reszta tych młodych chłopaków przecież też próbuje i dostaje bolesnego kopa za kopem. Zapamiętają to dobrze. Nie dość tego, ta "łatwość", z jaką kobiety oferują seks tylko nielicznym skutkuje ich zaszufladkowaniem w oczach reszty jako seksualne gadżety, "sluts", tylko i wyłącznie dla prymitywów i bogatych.


      3 - "urealnianie oferty"

      Kiedyśktoś już tu pisał, że najlepiej na kobiecej niemoralności wychodzą bogaci i chamowate przygłupy z nizin społecznych, z patologii, wychowane na ulicy w kulcie siły i przemocy, a najgorzej ci dobrze wychowani, z przekonaniami o wartości dobroci, szacunku i miłości.

      Rady, by szukać kobiet na odpowiadającym sobie, "realnym" poziomie nie mają najmniejszego sensu. Hipergamia kobiet nie ma granic, brzydkie, młode kobiety też wolą zrobić z siebie jednorazowe mięso dla super zaliczacza niż być na stałe z kochającym facetem o kilka klas lepszym od niej. A po 30-ce ci "za dobrzy" faceci zaczynają rozumieć, jak jest ich wartość, i nie będą się rzucać na byle co.

      4 - wiek wiele zmienia - po 30-ce kobiety ten seks jeszcze "łatwiejszy" - co nie dziwi, w tym wieku tracą sporą część chętnych, i to zarówno ulubionych samców alfa, którzy mogą i wolą mieć kolejne młode sztuki, jak i tych początkowo prozwiązkowych facetów, którzy po doświadczeniach młodości w życiu już nigdy nie spojrzą życzliwie na kobiety. Mniejsza ilość chętnych facetów wywołuje u kobiet spóźnioną o minimum 10 lat reakcję. Widocznie kobietom tak się podoba segregacja na mężczyzn "tylko do seksu" i mężczyzn "tylko do związku", że nie są w stanie realnie ocenić wpływu takiej wieloletniej segregacji na tych wykluczonych.

      5 - W związku z tym nie dziwi, że tak wiele mężczyzn woli porno lub iść na prostytutki, niż skorzystać po 30-ce z tych niby chętnych na seks pań. Kto by chciał się zadawać z kimś, kto latami traktował cię jak bezwartościowe "byle co". A że z wiekiem zarabia się większą kaskę, z którą trzeba coś zrobić, to można choćby i pójść w końcu do prostytutki, by sprawdzić, co lepsze, masturbacja czy seks z prawdziwą kobietą. I lepiej pójść do wybranej przez siebie pannicy niż upadlać się zabieganiem o średnią, podstarzałą kobietę, która w swej młodości w życiu by nie spojrzała na takiego faceta.

      6 - Fakt, że z wiekiem (i ze zmniejszającą się ilością chętnych na seks facetów) kobiety zmniejszają te swoje żałosne antywymagania, świetnie koresponduje z postulowaną przez Marka pracą nad sobą i upartością. Rzeczywiście, wszystko jest płynne, spora część tych ulubionych przez kobiety samców alfa, które za młodu bzykają większość kobiet, kończy jako zapijaczeni rezydenci tanich mordowni. Czy to znaczy, że ci pomijani w młodości mają się rzucać na kobiety, które w młodości z radością się nadstawiały takim zerom? No sorry, ale z byle kim nie będziemy się zadawać:) Własność samców alfa to ich własność, skoro wyrzucają je na śmietnik, widocznie tam ich miejsce.

      Wytężona praca? a po co? i tak po 50-ce jest tyle kobiet, które by i chętnie rozdawały seks na prawo i lewo, nawet i tym najgorszym: porządnym, romantycznym frajerom, a nawet i takim poetom, w tym wieku nawet i takich zniosą :) a jednak, mimo, że tylu jest samotnych mężczyzn w tym wieku, to oni jednak nie mają ochoty zadawać się z takimi mentalnymi potworami, jakimi są kobiety. I jaka to szkoda, po 50-ce w ciążę już nie zachodzą, można bez gumy, bez strachu, a chęć jest, przynajmniej u pań.

      A jednak oni wolą zapłacić prostytutce, oni wolą porno. Oko za oko, wet za wet. Seks seksem, a zemsta zemstą.


      P.S. przy tym poziomie wykluczania i podłości, jaki od lat 90-tych stosują kobiety, doszukiwanie się w każdym wykluczonym powinowactwa Sabata i mojej skromnej osoby to zaiste zbytek łaski. Ani ja, ani Sabat to żadne wyjątki.

      Większość wykluczonych głosuje nogami, nie żeniąc się z zeszmaconymi przez garstkę facetów kobietami, nie żeniąc się z zapłodnionymi i dzieciatymi pannami, nie żeniąc się z rozwódkami.

      I tu jednostkowe uprzedzenia nie grają roli, dochodzi do Polski to, co już jest od lat w USA. Coraz mniej małżeństw, bo i jak tu żenić się z odpadami po troglodytach, coraz więcej samotnych mamusiek.

      A ja czekam na kolejne zjawisko, w USA już znane, na te super nowoczesne pannice, które młodość radośnie spędziły jako mięcho tylko dla bogatych, a po 40-ce zostają tzw "crackhead sluts".
      • aardwolf_ge obserwacja 22.02.15, 01:47
        Przedstawię obserwację którą ostatnio poczyniłem, bez komentarza.

        Odkąd kilka tygodni temu przeprowadziłem się do Krakowa poznałem dwie dziewice.
        Jedna ma 29 lat i jest średnio atrakcyjna, ale nie jakaś tragiczna.
        Druga ma 33 lata i jest atrakcyjna, wygląda na 25. Obie po studiach, w miarę inteligentne i z normalnym charakterem.
        Jedną poznałem przez znajomego i sama zaczęła mnie podrywać, drugą poznałem na szybkich randkach i jak na razie leci na mnie jak ścięte drzewo.

        Na pytanie jakim cudem zdrowe, niebrzydkie dziewczyny, z normalnym stosunkiem do mężczyzn (a przynajmniej do mnie) były w stanie przejść przez studia i kilka lat pracy i nigdy nie być w związku obie odpowiedziały "jakoś tak wyszło".
        • fankaczek1 Re: obserwacja 22.02.15, 11:08
          Ciebie to dziwi? Jest mnóstwo mężczyzn i kobiet bez doświadczeń seksualnych z druga osobą i są to osoby po 30.
          Tak samo jak jest mnóstwo osób nie potrafiących pływać czy jeździć na rowerze. Jakoś tak wyszło że się nie nauczyli i już to nie przeszkadza w funkcjonowaniu w społeczeństwie.
        • hello-kitty2 Re: obserwacja 22.02.15, 12:41
          aardwolf_ge napisał:

          > Przedstawię obserwację którą ostatnio poczyniłem, bez komentarza.
          >
          > Odkąd kilka tygodni temu przeprowadziłem się do Krakowa poznałem dwie dziewice.
          > Jedna ma 29 lat i jest średnio atrakcyjna, ale nie jakaś tragiczna.
          > Druga ma 33 lata i jest atrakcyjna, wygląda na 25. Obie po studiach, w miarę in
          > teligentne i z normalnym charakterem.
          > Jedną poznałem przez znajomego i sama zaczęła mnie podrywać, drugą poznałem na
          > szybkich randkach i jak na razie leci na mnie jak ścięte drzewo.
          >
          > Na pytanie jakim cudem zdrowe, niebrzydkie dziewczyny, z normalnym stosunkiem d
          > o mężczyzn (a przynajmniej do mnie) były w stanie przejść przez studia i kilka
          > lat pracy i nigdy nie być w związku obie odpowiedziały "jakoś tak wyszło".

          Nie wiem jakim cudem ale na pewno to sie nadaje zeby przekleic do watku Morrisona jak rozpoznac kobiete, ktora lubi seks. Fakt, ze nie byly w zwiazku to betka ;)
          • morrison9 Re: obserwacja 22.02.15, 13:02
            Mój wątek dotyczy rozpoznawania temperamentu wśród mainstreamowych kobiet :-)
            Takie są najbardziej ryzykowne bo mogą sprawiać wrażenie wysokoibidowych a później okazuje się, że to była wersja demo :-)
            Oazówki i szare myszki są niegroźne.
            Jeśli nawet zdarzy się jakas w miarę atrakcyjna szara myszka (tzn ładna ale nie przebojowa) albo typ oazówki, to nie są żadnym zagrożeniem bo zazwyczaj to od razu widać wiec można zawczasu wziąć nogi za pas :-)
            • hello-kitty2 Re: obserwacja 22.02.15, 13:15
              morrison9 napisał:

              > Mój wątek dotyczy rozpoznawania temperamentu wśród mainstreamowych kobiet :-)
              > Takie są najbardziej ryzykowne bo mogą sprawiać wrażenie wysokoibidowych a póź
              > niej okazuje się, że to była wersja demo :-)
              > Oazówki i szare myszki są niegroźne.
              > Jeśli nawet zdarzy się jakas w miarę atrakcyjna szara myszka (tzn ładna ale nie
              > przebojowa) albo typ oazówki, to nie są żadnym zagrożeniem bo zazwyczaj to od
              > razu widać wiec można zawczasu wziąć nogi za pas :-)

              A Ty sie Morrison od razu musiales wymadrowac i swoja pewnoscia siebie przykryc moja delikatna sugestie - podpowiedz, jaka wplotlam w moja odpowiedz dla tego nowego pana, zeby przerzucil sie na relacje z kobietami, ktore opisujesz w swoim watku, a przeterminowane dziewice to lukiem zaczal omijac.
              • aardwolf_ge Re: obserwacja 22.02.15, 14:01
                >>a przeterminowane dziewice to lukiem zaczął omijać

                Dlaczego?
                • hello-kitty2 Re: obserwacja 22.02.15, 14:13
                  aardwolf_ge napisał:

                  > >>a przeterminowane dziewice to lukiem zaczął omijać
                  >
                  > Dlaczego?

                  Bo nie lubia seksu. Gdyby lubily to by sie ruchaly, nie? ;) A Tobie co sie w nich podoba?
                  • aardwolf_ge Re: obserwacja 22.02.15, 14:26
                    >>Bo nie lubią seksu.
                    Nie zauważyłem, może nie skaczą na mnie jak kotka w rui ale nie zauważyłem zachowania innego niż u większości kobiet.

                    >>A Tobie co się w nich podoba?
                    1. Odpada problem okienka serologicznego.
                    U innej kobiety musiałbym czekać te 8 tygodni odkąd była z ostatnim partnerem, dopiero wtedy testy. Dziewica też może być zakażona (dentysta, operacje, kosmetyczka itd.) ale prawdopodobieństwo jest znacznie, znacznie mniejsze.
                    2. Wierność - jeżeli przez całe lata taka dziewczyna nie zdecydowała się na seks mimo że jej "wolno" to raczej nie powinna zdecydować się na zdradę.
                    3. To może być odczucie subiektywne, ale odnoszę wrażenie że one są po pierwsze łatwiejsze do poderwania a potem bardziej zwracają uwagę na moje pragnienia.
                    • zyg_zyg_zyg Re: obserwacja 22.02.15, 14:41
                      Ale pytałeś, o dziewictwo, czy o czysta kartę doświadczeń seksualnych? Bo wiesz, nie wszyscy słowo "dziewica" muszą rozumieć tak samo.
                      • sabat.77 Re: obserwacja 22.02.15, 14:45
                        - Heidi, upilnowalas swojego "wianuszka"?
                        - Upilnowalam. Ale z dupa i ustami robili co chcieli...
                        • zyg_zyg_zyg Re: obserwacja 22.02.15, 15:14
                          No właśnie... :-)
                          • morrison9 Re: obserwacja 22.02.15, 18:19
                            Ale możesz sprecyzować?
                            Bo o ile seks oralny i petting w zastępstwie normalnego stosunku jeszcze jestem w stanie ogarnąć to historię o uprawianiu seksu analnego dla ochrony błony dziewiczej to dla mnie kompletna abstrakcja.
                            • zyg_zyg_zyg Re: obserwacja 22.02.15, 20:12

                              > Bo o ile seks oralny i petting w zastępstwie normalnego stosunku jeszcze jestem
                              > w stanie ogarnąć to historię o uprawianiu seksu analnego dla ochrony błony dzi
                              > ewiczej to dla mnie kompletna abstrakcja.

                              Żeby za siedemdziesiąt lat nie dostać od męża drewnianą łyżką po głowie :-)

                              Przecież nawet istnieje coś takiego, jak zabieg rekonstrukcji błony dziewiczej. Istnieje nie tylko w krajach, gdzie po nocy poślubnej trzeba całej rodzinie pokazać zakrwawione prześcieradło. W Polsce też jest dostępny i stosowany.

                              Seks analny jest również obarczony niskim ryzykiem zajścia w ciąże - znacznie niższym niz seks "klasyczny". Więc bezpiecznie można dać chłopakowi, który męczy o dowód miłości ;-))
                              • morrison9 Re: obserwacja 22.02.15, 20:41
                                > Żeby za siedemdziesiąt lat nie dostać od męża drewnianą łyżką po głowie :-)
                                No i właśnie tacy mężczyźni są dla mnie z innej planty.
                                Mnie się to kojarzy z niewyobrażalnie niskim poczuciem własnej wartości (tzn oczekiwanie od kobiety dziewictwa)


                                > Przecież nawet istnieje coś takiego, jak zabieg rekonstrukcji błony dziewiczej.
                                > Istnieje nie tylko w krajach, gdzie po nocy poślubnej trzeba całej rodzinie po
                                > kazać zakrwawione prześcieradło. W Polsce też jest dostępny i stosowany.
                                Wiem, ze istnieje.
                                Ale mi się w głowie nie chce zmieścić :-)
                                > Seks analny jest również obarczony niskim ryzykiem zajścia w ciąże - znacznie n
                                > iższym niz seks "klasyczny". Więc bezpiecznie można dać chłopakowi, który męczy
                                > o dowód miłości ;-))
                                Ale anal kojarzy mi się ze znacznie większym "oporem materii" niż klasyczny stosunek :-)
                                I w związku z tym jest w moim odczuciu czymś co robią kobiety już nieźle nakręcone, doświadczone.
                                Muszą bardzo tego chcieć, podejmować kolejne próby, rozluźniac się, ćwiczyć.
                                A w tym czasie luźniejsza dziurka nietknięta?
                                Trochę to dla mnie niezrozumiałe.

                                • aardwolf_ge Re: obserwacja 23.02.15, 09:35
                                  Mi się kojarzy wyłącznie z tradycjonalizmem.
                                  W końcu w latach 1495-1945 poszukiwanie dziewicy było postępowaniem bardzo racjonalnym.
                                  Przez te 18 pokoleń na tyle się to w kulturze utrwaliło, że niektórzy nie załapali że nie żyją już w erze przed-antybiotykowej.
                            • kutuzow Re: obserwacja 22.02.15, 23:09
                              morrison9 napisał:
                              > Bo o ile seks oralny i petting w zastępstwie normalnego stosunku jeszcze jestem
                              > w stanie ogarnąć to historię o uprawianiu seksu analnego dla ochrony błony dzi
                              > ewiczej to dla mnie kompletna abstrakcja.

                              www.youtube.com/watch?v=bZG2o8ZLFUY
                      • aardwolf_ge Re: obserwacja 22.02.15, 19:52
                        Pytałem o wszystko, łącznie z pocałunkami, tatuażami i twardymi narkotykami.
                    • hello-kitty2 Re: obserwacja 22.02.15, 16:45
                      aardwolf_ge napisał:

                      > >>Bo nie lubią seksu.
                      > Nie zauważyłem, może nie skaczą na mnie jak kotka w rui ale nie zauważyłem zach
                      > owania innego niż u większości kobiet.
                      >
                      > >>A Tobie co się w nich podoba?
                      > 1. Odpada problem okienka serologicznego.
                      > U innej kobiety musiałbym czekać te 8 tygodni odkąd była z ostatnim partnerem,
                      > dopiero wtedy testy. Dziewica też może być zakażona (dentysta, operacje, kosmet
                      > yczka itd.) ale prawdopodobieństwo jest znacznie, znacznie mniejsze.
                      > 2. Wierność - jeżeli przez całe lata taka dziewczyna nie zdecydowała się na sek
                      > s mimo że jej "wolno" to raczej nie powinna zdecydować się na zdradę.
                      > 3. To może być odczucie subiektywne, ale odnoszę wrażenie że one są po pierwsze
                      > łatwiejsze do poderwania a potem bardziej zwracają uwagę na moje pragnienia.

                      Rozumiem. Jest to jakis logiczny ciag myslowy. A moge zapytac ile masz lat? I jeszcze jakbys mogl podac przyklad/y tych pragnien z ostatniego punktu.
                      • aardwolf_ge Re: obserwacja 22.02.15, 19:39
                        Niedawno miałem 38 urodziny..
                        Nie robią tego czego nie chcę.
                        Kiedyś na przykład rozstałem się z dziewczyną bo domagała się seksu analnego. Nie było to jedyne co mi się w niej podobało, ale przelało czarę.
                        Z dziewicą mogę powiedzieć nie interesuje mnie to, to i to i ona to bez problemu przyjmuje bo nie ma pojęcia co ją interesuje.

                        Natomiast co do największego problemu z kobietami w Polsce, czyli znalezieniu takiej która byłaby skłonna stosować antykoncepcję, to nie widzę różnicy, bo odkąd przyjechałem z emigracji to takiej nie znalazłem, niezależnie czy byłaby dziewicą czy nie.
                        • aardwolf_ge Re: obserwacja 22.02.15, 19:43
                          miało byc "nie podobało"
                        • zyg_zyg_zyg Re: obserwacja 22.02.15, 19:43
                          > Z dziewicą mogę powiedzieć nie interesuje mnie to, to i to i ona to bez problem
                          > u przyjmuje bo nie ma pojęcia co ją interesuje.

                          A tu się mylisz. Ja byłam zainteresowana na przykład seksem oralnym długo przed tym, jak wzięłam do ust penisa.
                        • sea.sea Re: obserwacja 22.02.15, 19:46
                          > Z dziewicą mogę powiedzieć nie interesuje mnie to, to i to i ona to bez problemu
                          > przyjmuje bo nie ma pojęcia co ją interesuje.

                          Dziewica jak najbardziej może mieć fantazje seksualne i to bardzo rozbudowane, nieco inne niż seks po misjonarsku na łożu z płatków róż :]
                          • rekreativa Re: obserwacja 22.02.15, 20:20
                            Kolega chyba mówi o takiej dziewicy mentalnej - co to ani nic nie fikała z chłopakami, ani nawet o tym nie myślała.
                            Choć nie wiem, czy dzisiaj łatwo takie znaleźć. Większość dziewczyn jednak zaczyna od pieszczot, orala, pettingu (a jeszcze wczesniej są lektury, filmiki i opowieści starszej siostry) i stosunek jest po prostu ostatnim ogniwem tego łańcucha tracenia dziewictwa.
                            • aardwolf_ge Re: obserwacja 22.02.15, 20:49
                              Właśnie dlatego jestem tak zaskoczony.
                        • ninek04 Re: obserwacja 22.02.15, 20:42
                          aardwolf_ge napisał:
                          >
                          >
                          >
                          > Natomiast co do największego problemu z kobietami w Polsce, czyli znalezieniu t
                          > akiej która byłaby skłonna stosować antykoncepcję, to nie widzę różnicy, bo odk
                          > ąd przyjechałem z emigracji to takiej nie znalazłem, niezależnie czy byłaby dzi
                          > ewicą czy nie.

                          Nie znalazłeś kobiety, która by stosowała antykoncepcję?Na serio to mówisz?Może obracasz sie wśród takich, którym zegar bije i chca od razu faceta do zwiazku i dziecka, na przykład te 29-letnie dziewice.
                          • aardwolf_ge Re: obserwacja 22.02.15, 20:57
                            Na serio nie znalazłem w Polsce w ciągu roku poszukiwań ani jednej dziewczyny która byłaby skłonna używać antykoncepcji.
                            Kiedy zadawałem się z Amerykankami to jedna miała implant a druga Copper-T, a prezerwatywa to było najwyżej uzupełnienie.
                            W Polsce jakimś cudem prezerwatywa jest uznawana za skuteczną a antykoncepcja to zło.
                            • ninek04 Re: obserwacja 22.02.15, 21:05
                              aardwolf_ge napisał:

                              > Na serio nie znalazłem w Polsce w ciągu roku poszukiwań ani jednej dziewczyny k
                              > tóra byłaby skłonna używać antykoncepcji.
                              > Kiedy zadawałem się z Amerykankami to jedna miała implant a druga Copper-T, a p
                              > rezerwatywa to było najwyżej uzupełnienie.
                              > W Polsce jakimś cudem prezerwatywa jest uznawana za skuteczną a antykoncepcja t
                              > o zło.

                              Nie pojmuje tego, jak można traktowac antykoncepcję jako coś złego,w tych czasach, przy dostepie do różnych skutecznych opcji i gdy nie planuje się jeszcze albo już potomstwa.A może trafiasz na takie, dla których odrzucenie antykoncepcji wiąże się ze światopoglądem?
                              • aardwolf_ge Re: obserwacja 22.02.15, 21:09
                                Trafiałem na takie o różnym światopoglądzie.
                                Wszystkie mówiły, że antykoncepcja to chemia, tycie, puchnięcie i coś tam jeszcze a w ogóle po co o tym mówić skoro są prezerwatywy.
                                • zyg_zyg_zyg Re: obserwacja 22.02.15, 21:14
                                  > Trafiałem na takie o różnym światopoglądzie.
                                  > Wszystkie mówiły, że antykoncepcja to chemia, tycie, puchnięcie i coś tam jeszc
                                  > ze a w ogóle po co o tym mówić skoro są prezerwatywy.

                                  Cóż, nieużywanie antykoncepcji hormonalnej w momencie, kiedy nie ma sie stałego partera oraz używanie prezerwarywy z nowym partnerem uważam za całkiem normalne zachowanie.
                                  • aardwolf_ge Re: obserwacja 22.02.15, 21:19
                                    Nie pisałem a takich które już używają ale o takich które byłyby w ogóle skłonne kiedykolwiek zacząć.

                                    >> używanie prezerwatywy z nowym partnerem uważam za całkiem normalne zachowanie

                                    Czyli wpadka z nowym partnerem jest bardziej akceptowalna niż ze starym?
                                    Spotkałem się z już takim stwierdzeniem ale ciężko mi je zrozumieć.
                                    • zyg_zyg_zyg Re: obserwacja 22.02.15, 21:25
                                      > Czyli wpadka z nowym partnerem jest bardziej akceptowalna niż ze starym?
                                      > Spotkałem się z już takim stwierdzeniem ale ciężko mi je zrozumieć.

                                      Głównym celem stosowania prezerwatywy oprócz zapobiegania ciąży jest zapobieganie chorobom przenoszonym drogą płciową.
                                      • aardwolf_ge Re: obserwacja 22.02.15, 21:44
                                        Nie będę się zagłębiał w teologię, co do prezerwatyw jestem kompletnie niewierzący, a do zapobiegania chorobom są testy i szczepienia.
                                        • zyg_zyg_zyg Re: obserwacja 22.02.15, 22:25
                                          > do zapobiegania chorobom są testy i szczepienia.

                                          A mówisz to tym kobietom? Informujesz, że zrobisz badania i prosisz o to samo?
                                          • aardwolf_ge Re: obserwacja 22.02.15, 22:52
                                            Pytanie absolutnie retoryczne.
                                            • zyg_zyg_zyg Re: obserwacja 22.02.15, 22:58
                                              > Pytanie absolutnie retoryczne.

                                              Nie możesz normalnie rozmawiać? Odpowiadać "tak" albo "nie"?
                                              • aardwolf_ge Re: obserwacja 22.02.15, 23:00
                                                Oczywiście że tak.
                                        • slepafuria15 Re: obserwacja 23.02.15, 07:51
                                          aardwolf_ge napisał:

                                          > Nie będę się zagłębiał w teologię, co do prezerwatyw jestem kompletnie niewierz
                                          > ący, a do zapobiegania chorobom są testy i szczepienia.
                                          Testy i szczepienia sa jak najbardziej dobra droga. Tyle, ze w kwestii HIV masz 3 miesięczne okienko. Wiec musisz sie wstrzymać lub jechać na gumce. Przed wszystkim zaszczepić sie nie da.
                                      • slepafuria15 Re: obserwacja 23.02.15, 07:48
                                        Zyg-zyg święte słowa!
                                    • ninek04 Re: obserwacja 22.02.15, 21:29
                                      aardwolf_ge napisał:

                                      > Nie pisałem a takich które już używają ale o takich które byłyby w ogóle skłonn
                                      > e kiedykolwiek zacząć.
                                      >
                                      > >> używanie prezerwatywy z nowym partnerem uważam za całkiem normalne z
                                      > achowanie
                                      >
                                      > Czyli wpadka z nowym partnerem jest bardziej akceptowalna niż ze starym?

                                      Mnie też jest to ciężko zrozumieć,bo nie chcąc mieć dzieci w danym momencie, staram się stosowac najbardziej skuteczną antykoncepcję.Nie będąc zabezpieczoną nie mam przyjemności z seksu, bo kolejne dni zatruwaja mi myśli, czy dostanę, czy nie dostanę.Prezerwatywa takiej pewnej skuteczności nie daje, a poza tym odbiera też część przyjemności,przynajmniej ja tak mam.
                                      > Spotkałem się z już takim stwierdzeniem ale ciężko mi je zrozumieć.
                                      • aardwolf_ge Re: obserwacja 22.02.15, 21:42
                                        Fajnie.
                                        Ja natomiast odnoszę wrażenie, że większość kobiet ma w dużym poważaniu czy zajdzie w ciążę czy nie, ważniejsze jest żeby chemii nie brać.
                                        • ninek04 Re: obserwacja 22.02.15, 22:00
                                          aardwolf_ge napisał:

                                          > Fajnie.
                                          > Ja natomiast odnoszę wrażenie, że większość kobiet ma w dużym poważaniu czy zaj
                                          > dzie w ciążę czy nie, ważniejsze jest żeby chemii nie brać.

                                          Tia, a co dzisiaj nie jest chemią?Jedząc mięso, też przyjmujemy hormony, którymi te zwierzeta są tuczone.Jest obecnie taki wybór różnych środków,o niskich efektach ubocznych,że zasłanianie się chemią, czy gadkach o tyciu, świadczy o nieznajomości tematu.Ta chemia jest nie dla każdej,ale po zrobieniu badań jest raczej jasne, czy można ja stosować, czy nie.
                                          • zyg_zyg_zyg Re: obserwacja 22.02.15, 22:22
                                            .Ta chemia jest nie dla każdej,ale po zrobieniu badań jest racz
                                            > ej jasne, czy można ja stosować, czy nie.

                                            Tylko niestety tak z miejsca nie wiadomo, jakie skutki uboczne Cię akurat dotkną. I trzeba eksperymentować na żywym, niestety własnym, organizmie.
                                • slepafuria15 Re: obserwacja 23.02.15, 07:47
                                  Zadziwiające. Na wszystkie kobiety jakie znam tylko 1 ( katoliczka) nie stosuje antykoncepcji.
                            • zyg_zyg_zyg Re: obserwacja 22.02.15, 21:11
                              > Na serio nie znalazłem w Polsce w ciągu roku poszukiwań ani jednej dziewczyny k
                              > tóra byłaby skłonna używać antykoncepcji.

                              Prezerwatywa to nie antykoncepcja?
                              • aardwolf_ge Re: obserwacja 22.02.15, 21:15
                                Jak popatrzę na gigantyczny wskaźnik Pearla to jeżeli uznać za antykoncepcję prezerwatywę to dlaczego nie uznać czarnej kury?
                                • zyg_zyg_zyg Re: obserwacja 22.02.15, 21:27
                                  > Jak popatrzę na gigantyczny wskaźnik Pearla to jeżeli uznać za antykoncepcję pr
                                  > ezerwatywę to dlaczego nie uznać czarnej kury?

                                  A jaki wskaźnik ma czarna kura?
                                  • aardwolf_ge Re: obserwacja 22.02.15, 21:43
                                    Dwucyfrowy, czyli tego samego rzędu co prezerwatywa.
                                    • zyg_zyg_zyg Re: obserwacja 22.02.15, 22:19
                                      Jeśli zakłądasz prezerwatywę na nos, a nie na fiuta, to faktycznie może mieć tyle samo Pearla, co czarna kura. Ale tabletki antykoncepcyjne przy "typowym stosowaniu" mają aż 5 - tylko trzy razy mniej od prezerwatywy.
                                      www.antykoncepcja.pl/wskaznik-pearla
                                      • sabat.77 Re: obserwacja 22.02.15, 22:43
                                        zyg_zyg_zyg napisała:

                                        > Jeśli zakłądasz prezerwatywę na nos, a nie na fiuta, to faktycznie może mieć ty
                                        > le samo Pearla, co czarna kura.

                                        Ale jeśli założy czarną kurę na fiuta, to na pewno będzie mieć mniej Pearla niż prezerwatywa.
                                        • zyg_zyg_zyg Re: obserwacja 22.02.15, 22:58
                                          No tu mnie masz :-)
                                      • aardwolf_ge Re: obserwacja 22.02.15, 22:59
                                        Kiedy byłem z dziewczyną stosującą tabletki mieliśmy opracowany system zabezpieczeń: codziennie miałem nastawiony budzik i pytałem ją czy nie zapomniała tabletki, jeżeli byliśmy osobno to dzwoniłem, więc nigdy nie zapomniała tabletki. Poza tym udało się że przez te kilka lat ani razu nie musiała brać antybiotyków ani żadnych ziółek i tylko raz zdarzyło się jej zatrucie pokarmowe z wymiotami - w ten miesiąc zrezygnowaliśmy z seksu.
                                        Zatem zbliżaliśmy się do idealnego stosowania.

                                        A teraz są opcje znacznie wygodniejsze od tabletek, wyszczególnione w podanej przez Ciebie tabelce, gdzie stosowanie jest z zasady idealne.
                                        • zyg_zyg_zyg Re: obserwacja 22.02.15, 23:04
                                          > A teraz są opcje znacznie wygodniejsze od tabletek, wyszczególnione w podanej p
                                          > rzez Ciebie tabelce, gdzie stosowanie jest z zasady idealne.

                                          A może problemem jest to, że celujesz w grupę mniej doświadczonych seksualnie kobiet? I pozytywem jest to, że żadna nie zaproponuje ci anala ;-) ale negatywem brak ich obycia w kwestii antykoncepcji?
                                          • hello-kitty2 Re: obserwacja 23.02.15, 02:19
                                            zyg_zyg_zyg napisała:

                                            > A może problemem jest to, że celujesz w grupę mniej doświadczonych seksualnie k
                                            > obiet? I pozytywem jest to, że żadna nie zaproponuje ci anala ;-)

                                            ;-) Kurcze, a juz wydawalo mi sie, ze mnie na tym forum nic nie zaskoczy. Mamy Jozefa nowa wersje po szkoleniach w Europie.
                                          • aardwolf_ge Re: obserwacja 23.02.15, 03:25
                                            Może.
                                            Może powinienem rozmowę z kobietą zaczynać od pytania o jej stosunek do antykoncepcji.
                                • slepafuria15 Re: obserwacja 23.02.15, 07:55
                                  aardwolf_ge napisał:

                                  > Jak popatrzę na gigantyczny wskaźnik Pearla to jeżeli uznać za antykoncepcję pr
                                  > ezerwatywę to dlaczego nie uznać czarnej kury?
                                  Przesadzasz.
                  • zyg_zyg_zyg Re: obserwacja 22.02.15, 14:38
                    > Bo nie lubia seksu. Gdyby lubily to by sie ruchaly, nie? ;)

                    Oj tam, oj tam, od razu nie lubią... Jakbym Ci napisała, kiedy straciłam błonę dziewiczą, to już byś nie chciała ze mną gadać o seksie ;-)
                    • sabat.77 Re: obserwacja 22.02.15, 14:42
                      Napisz, nie badz taka ;)
                    • rekreativa Re: obserwacja 22.02.15, 16:26
                      Nie martw się, ja też sie łapię do tej krainy dziwolągów - kobiet, co straciły cnotę nieco później niż średnia... ("nieco" to taki eufemizm).
                      • hello-kitty2 Re: obserwacja 22.02.15, 16:48
                        rekreativa napisała:

                        > Nie martw się, ja też sie łapię do tej krainy dziwolągów - kobiet, co straciły
                        > cnotę nieco później niż średnia... ("nieco" to taki eufemizm).


                        A dlaczego z Zyg trzymalyscie tak dlugo to dziewidztwo? Czy bylyscie brzydkimi kaczatkami?
                        • zyg_zyg_zyg Re: obserwacja 22.02.15, 19:59
                          No właśnie Kicia - nie wiem, czy można powiedzieć, że w momencie pierwszego (udanego) stosunku waginalnego byłam jeszcze dziewicą, czy to dziewictwo straciłam już duzo wcześniej, bo wcześniej przecież miałam do czynienia z innymi formami seksu. Nie chcę sie wdawać w szczegóły, ale myślę, że to była mieszanka trochę magicznego myślenia o takim pierwszym razie, czekania na kogoś, przy kim połączy mi się seks z miłością, strachu przed penetracją, strachu przed bólem, strachu przed wpadką z zupełnie nieodpowiednią osobą.
                          • rekreativa Re: obserwacja 22.02.15, 20:12
                            " Nie chcę sie wdawać w szczegóły, ale myślę, że to była mieszanka trochę
                            > magicznego myślenia o takim pierwszym razie, czekania na kogoś, przy kim połąc
                            > zy mi się seks z miłością, strachu przed penetracją, strachu przed bólem, strac
                            > hu przed wpadką z zupełnie nieodpowiednią osobą. "

                            Dokładnie to samo u mnie.
                            Choć najważniejszy był punkt 1 - odwzajemnione zakochanie, na które jednak musiałam se grubo poczekać.
                            Miałam chłopaków, rózne tam rzeczy z nimi robiłam, ale zawsze czułam, że im tak naprawdę nie zależy i się wahałam rzucać się w to tak ze wszystkim.
                            • sabat.77 Re: obserwacja 22.02.15, 20:15
                              Fuck :/ Jak to dobrze, ze nigdy nie mialem takich dylematow :)
                              • rekreativa Re: obserwacja 22.02.15, 20:25
                                Powiem Ci, że ten strach przed bólem to też nie były przelewki. Pamiętam pełne grozy opowieści koleżanek z klasy, jak to któraś tam cnotę straciła i "normalnie cała szklanka krwi z niej poleciała" :D
                                Pamiętam też, jak próbowałam sobie włożyć palec i jakie to było nieprzyjemne, a potem porównywałam grubośc swego palca z obejrzanym na video fiutkiem jakiegoś porno aktora i mnie blady strach ogarniał, że to, kuźwa, niemożliwe...
                    • hello-kitty2 Re: obserwacja 22.02.15, 16:38
                      zyg_zyg_zyg napisała:

                      > > Bo nie lubia seksu. Gdyby lubily to by sie ruchaly, nie? ;)
                      >
                      > Oj tam, oj tam, od razu nie lubią... Jakbym Ci napisała, kiedy straciłam błonę
                      > dziewiczą, to już byś nie chciała ze mną gadać o seksie ;-)

                      Ja sie podsmiewam z Kutuzowa. Mysle, ze zauwazylas. Wg tej definicji seks dla mnie to jakies swinstwo ;)

                      Ale podaj podaj dane dotyczace blony, uzupelnie Ci profil ;)
      • morrison9 Re: Seks łatwy, tani i dostępny? 22.02.15, 14:13
        Pisząc o tanim seksie nie skupiałem się na prostytucji.
        Oczywiście tutaj też seks tanieje ale nie o to mi chodziło.

        Tez pamiętam czasu licealno-studenckie jako okres ogromnego rozdźwięku pomiędzy moimi potrzebami seksualnymi a możliwością ich realizacji.
        Ale mam w sobie na tyle krytycyzmu by pamiętać, tez, że gdybym wtedy poszedł na kompromis w stosunku do swoich oczekiwań, obnżył poprzeczkę to znalazłbym sobie jakąś trzecioligową dziewczyne to miałbym seks zapewniony.
        Przypuszczam, że na przykład 30 lat wcześniej i tak z dużym prawdopodobieństwem musiałbym poczekać do ślubu.
        A ja studia kończyłem 20 lat temu.
        Tym bardziej dzisiaj seks jest bardziej dostępny niż 20 lat temu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka