Dodaj do ulubionych

Gdzie ci mężczyźni?

16.05.15, 11:41
Siedzę na tarasie w słońcu i czytam w gazecie o najnowszej książce profesora Filipa Zimbardo ,,Gdzie ci mężczyźni”. Profesor twierdzi, ze pornografia i gry komputerowe, alienują facetów od rzeczywistości i zabijają męskość. Zgodnie z tezą ML, z która się w pewnej mierze zgadzam, mężczyźni, zwłaszcza młodzi wrażliwcy, którzy nie są obiektem zainteresowań dziewczyn i kobiet i w życiu realnym nie maja u nich większych szans, popadaja w depresję, albo przerzucają się na gry i kobiety wirtualne, gdzie nie zostaną odrzuceni, a staną się skutecznymi uwodzicielami i zwycięzcami.
No cóż, dla wielu lepsze jest zwycięstwo w wirtualu, aniżeli bycie transparentnym i przegranym w realnym życiu.
Lepsze to niż poczucie odrzucenia i depresja.
Obserwuj wątek
    • sea.sea Re: Gdzie ci mężczyźni? 16.05.15, 12:28
      Ale skąd się biorą takie dupy wołowe, chyba przez bezstresowe wychowanie :/

      Dupy, bo mam wrażenie, że jednak większość spokojnie jest w stanie zdobyć sensowny zawód (jeśli wierza, że laski lecą na kasę) lub kupić hantelki i pocwiczyć (jesli wierzą, że laski lecą na wygląd). Skoro tego nie robią i się poddają od razu, no to sorry, coś jest nie tak.

      BTW mam paru znajomych płci męskiej, którzy nie spełniają standardów tego, na co wg forum lecą laski. Nie mają jakiejś wspaniałej pracy ze wspanialą pensją, niektórzy mają twarz w dolnych granicach atrakcyjności, niektórzy są mojego wzrostu (a mój wzrost jest nikczemny, 160), niektórzy mają 20 kilo nadwagi, inni 20 kilo niedowagi, a trafił się tez jeden, który wygląda jak kulka, bo i wzrost, i nadwaga. Wszyscy mają dziewczyny, żadna z nich nie wygląda jak idź stąd, niektóre są po prostu śliczne. Co prawda, nie wiem jak one im często dają, ale chyba dają, bo panowie nie wyglądają na nieszczęśliwych ;)

      Wszyscy wyżej wymienieni mają natomiast jedną cechę wspólną. Lubią dziewczyny. I chyba nie mają pojęcia o tym, że nie są przystojni, bo w towarzystwie kobiet zachowują się na luzie, flirtują, zawsze znajdą temat. I emanują taką aurą "hej, piękna królewno, jak zaatakuje Cię niedźwiedź, to może nie mam z nim szans, ale bądź pewna, że będę walczył".
      • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 16.05.15, 13:08
        sea.sea napisała:


        > Dupy, bo mam wrażenie, że jednak większość spokojnie jest w stanie zdobyć sensowny zawód (jeśli wierza, że laski lecą na kasę) lub kupić hantelki i pocwiczyć (jesli wierzą, że laski lecą na wygląd). Skoro tego nie robią i się poddają od razu, no to sorry, coś jest nie tak.
        >
        Wszyscy wyżej wymienieni mają natomiast jedną cechę wspólną. Lubią dziewczyny.
        > I chyba nie mają pojęcia o tym, że nie są przystojni, bo w towarzystwie kobiet zachowują się na luzie, flirtują, zawsze znajdą temat. I emanują taką aurą "hej, piękna królewno, jak zaatakuje Cię niedźwiedź, to może nie mam z nim szans, ale bądź pewna, że będę walczył".


        Skoro sa wojownikami z charakteru, to ich ten problem nie dotyczy :).
        • sea.sea Re: Gdzie ci mężczyźni? 16.05.15, 13:12
          No właśnie, nie dotyczy. Ale czemu nie dotyczy? Bo nie usiedli na dupie i nie stwierdzili "ojej, jestem brzydki, najpiękniejsza dziewczyna w klasie woli kapitana drużyny, ojej, ojej, na złość mamusi konia zwalę sobie".
          • triss_merigold6 Re: Gdzie ci mężczyźni? 16.05.15, 17:34
            Mam identyczne obserwacje. Identyczne.
            Jeśli chodzi o niektórych to w sumie nie wiem czy lubią dziewczyny/kobiety, natomiast na pewno są nimi zainteresowani i dają to odczuć.

            Ponadto, tak a propos zdobywania dośwaidczeń w młodości, kto wybrzydza, ten nie rucha.
            • kutuzow Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 13:57
              triss_merigold6 napisała:
              > ...kto wybrzydza, ten nie rucha.

              wow, widzę że Triss i Urqu znaleźli pewna nic porozumienia:

              Urqu napisał:
              "Jak to mówią moi koledzy: Ruchasz brzydkie, ruchasz więcej."
              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132860288,132880025,Re_flanelowa_pizama_jako_flaga_erotycznej_kapitu.html
              • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 14:42
                kutuzow napisał:

                > triss_merigold6 napisała:
                > > ...kto wybrzydza, ten nie rucha.
                >
                > wow, widzę że Triss i Urqu znaleźli pewna nic porozumienia:
                >
                > Urqu napisał:
                > "Jak to mówią moi koledzy: Ruchasz brzydkie, ruchasz więcej."


                Tak, ale młodzi faceci nie przyjmuja tego do wiadomości. Chcą te najbardziej atrakcyjne.
                I tutaj jest pierwszy przyczynek do wyjazdu z reala, o krórym pisze PZ. Wirtualne babki są przeważnie bardzo atrakcyjne i wirtualnie - masturbacyjno dostępne. . Wracając do reala, nie ma ich tak wiele, a jak chłopaki startuja do lasek z wysokich półek, sa odstawiani i stąd frustracja.
                To kolorowy świat, który nas otacza. Wszyscy chca miec go od razu, a on jest nie dla wszystkich. Stąd rozczarowanie i frustracja.
      • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 10:10
        sea.sea napisała:

        > Dupy, bo mam wrażenie, że jednak większość spokojnie jest w stanie zdobyć senso
        > wny zawód (jeśli wierza, że laski lecą na kasę) lub kupić hantelki i pocwiczyć
        > (jesli wierzą, że laski lecą na wygląd). Skoro tego nie robią i się poddają od
        > razu, no to sorry, coś jest nie tak.

        Czemu zakładasz, że te "dupy" nie mają sensownego zawodu i sensownego wyglądu? Albo, że machanie hantelkami przełoży się w jakikolwiek sposób na ich powodzenie u kobiet? Przecież przykład, który podajesz poniżej świadczy o tym, że bez wyglądu można sobie dać radę.

        Praca nad sobą jest ważna i godna polecania, ale dla siebie samego, a nie ze względu na rzekomy wzrost powodzenia u kobiet, który w rzeczywistości wcale nie nastąpi. Takie podejście jest nawet szkodliwe, bo jeśli jedynym celem, który przyświeca osobie pracującej nad sobą jest zwiększenie własnej atrakcyjności u płci przeciwnej, to w końcu zorientuje się, że nic one nie dają, a zatem w jej odczuciu będzie to praca zmarnowana. W konsekwencji dostajemy rozczarowanie, frustrację, brak wiary w sens własnych działań, nawet depresję.

        Ci, którym przyklejacie łatkę "dup" to nie ci, którzy nic nie robią, ale ci, którym wmówiono, że konkretne działania przełożą się na konkretne wyniki, a oni boleśnie zweryfikowali na sobie fałszywość tej tezy.
        • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 10:19
          droitier napisał:

          > Praca nad sobą jest ważna i godna polecania, ale dla siebie samego, a nie ze względu na rzekomy wzrost powodzenia u kobiet, który w rzeczywistości wcale nie nastąpi.

          To jest nieprawda. Zobacz średnio atrakcyjnego faceta, ktory pracuje na budowie, a drugi taki sam średni kończy medycynę. Po tych 6 latach ich atrakcyjność jest według ciebie taka sama?
          • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 10:57
            Tak, choć w różnie dobranych grupach kobiet może to wyglądać inaczej. W ogóle, to status danego mężczyzny ma drugorzędne znaczenie, najbardziej liczy się indywidualny odbiór, to jaką "aurę" dany osobnik wokół siebie roztacza.
            Poza tym przykład zawodu lekarza nie do końca pasuje do mojej tezy, bo sugeruje, jakoby każdy rozwój wiązał się z podążaniem ścieżką medyczną. Można być tytanem intelektu, a zawodu lekarza nie wybrać (co akurat chyba jest dość częste) bo po prostu to nie zawód dla każdego.
        • anbale Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 11:39
          droitier napisał:

          >
          > Ci, którym przyklejacie łatkę "dup" to nie ci, którzy nic nie robią, ale ci, kt
          > órym wmówiono, że konkretne działania przełożą się na konkretne wyniki, a oni b
          > oleśnie zweryfikowali na sobie fałszywość tej tezy.

          Kiedyś byłam po uszy zakochana w facecie, któremu zdarzyło się parę razy powiedzieć przy mnie, że nikt na niego nie leci i nikt go nie chce:) Nie chodzi mi o to, że powinien odwzajemnić moje uczucia, ale on po prostu nie potrafił ich dostrzec.
          Zrozumiałam wtedy, że jak ktoś ma wbitą w głowę jakąś interpretację rzeczywistości, to żadnym młotem nie da się jej wybić. Jeśli ktoś nie chce kogoś/czegoś widzieć, to nie ma sposobu, żeby zobaczył.
          Albo właśnie- komuś coś wmówiono, i się już tego kurczowo trzyma, choć widzi wyraźnie, że w jego przypadku to nie działa. Ale nie ma opcji, żeby coś zmienił, spróbował całkiem inaczej...
          • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 12:00
            Ta sytuacja może mieć różne wyjaśnienia:
            - zakochane kobiety czasem wytwarzają wokół siebie barierę by się ze swoim uczuciem nie zdradzić. Twój kolega mógł to u Ciebie dostrzegać i stąd jego wnioski.
            - nie był zakochany w Tobie, a więc Twoich uczuć nie dostrzegał. Chyba wszyscy (mężczyźni i kobiety) wyliczają swoje powodzenie wyłącznie w grupie osób, które same uważają za atrakcyjne.
            - mam jeszcze, może trochę kontrowersyjną, teorię, że kobiety kochają do czasu, aż się ich nie pokocha. Wówczas uczucie im przechodzi. Jeśli obu stronom zależy na uczuciu, to jest sytuacja bez wyjścia. Kolega wiedział, że tak może być więc się dalej nie angażował.
            • anbale Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 12:08
              No dobra, wszystko rozumiem, ale po co tak chrzanił żałośnie?:)
              Po co to użalanie się nad sobą?
              I potem wielkie halo, że nazwą go "dupą"...Nawet czyjeś nieodwzajemnione uczucie trzeba unieść mężnie, a nie robić z siebie sieroty. No nie?
              • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 12:17
                Chwileczkę. To w końcu masz pretensję o to, że nie widział Twoich uczuć, czy o to że nie znosił po męsku swojego stanu permanentnego odrzucenia?
                Czym innym są sporadyczne problemy, złamane serca, itp., a czym innym długotrwały stan braku jakichkolwiek sukcesów. Łatwo przyklejać łatkę "dupy", "mazgaja" gdy nigdy się czegoś takiego nie doświadczyło.
                • anbale Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 12:38
                  Nie, tak tylko mi się porobiło, że widzę w takich kolesiach zamkniętych, zapatrzonych i zasłuchanych w sobie, skostniałych w swym bólu gości, którzy nie są w stanie dostrzec, że obok kwiczy z samotności gorąca kobieta, która nieba chce im przychylić, tylko widelcem rozdziabują wiecznie na czynniki pierwsze swój brak sukcesów, a życie im umyka i nie wróci więcej :)
                  A tak na serio- chciałam tylko zasugerować, że być może przyczyna braku jakichkolwiek sukcesów tkwi zupełnie gdzie indziej niż się człowiekowi zdaje. Chyba wszyscy robimy ten błąd, trzymamy się kurczowo złej taktyki, wciąż podążamy tą samą ścieżką, którą nigdy donikąd nas nie zaprowadziła. To są oczywiście bardzo indywidualne sprawy, i trudno je samemu w sobie dostrzec.
                  • sea.sea Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 12:59
                    Ja się zastanawiam, jak często jest to nieświadomy, daleko posunięty autosabotaż. Niektórzy twierdzą, że często tkwimy w sytuacji, na którą narzekamy, bo jednak przynosi nam ona jakieś korzyści, niekiedy bardziej znaczące, niż korzyści które by przyniosła jej zmiana.

                    A wiązanie się z dziewczyną, to cała masa potencjalnych zagrożeń. Dziewczyna może się odkochać, albo zdradzić i się potem będzie cierpieć. Może chcieć dziecka, trzeba będzie być odpowiedzialnym za rodzinę. Może zdradzić, zajść w ciążę z innym i się będzie wychowywało kukułcze jajo. Może trzeba będzie zrezygnować z hobby, bo nie będzie czasu. Raczej na pewno będzie miała jakieś oczekiwania, do których się trzeba będzie dostosować i zacząć dla dobra związku robić rzeczy mało interesujące, lub za którymi się nie przepada. Dziewczyna może się zmienić na gorsze, albo po prostu stracić na atrakcyjności po wspólnym zamieszkaniu - kiedy się ją pozna już w życiowym, nierandkowym wydaniu. Ktoś może deklarować pragnienie założenia rodziny - bo tak jest przyjęte, tego się oczekuje właściwie od każdego, że się połączy z kimś w parę i załozy rodzinę - ale tak naprawdę wcale nie chce, bo miał toksycznych rodziców albo się z nimi w ogóle nie dogadywał, więc życie rodzinne mu się fatalnie kojarzy. Można by jeszcze długo wymieniać :) Zastanawiam się, ilu wiecznie niesparowanych gdzieś na nieświadomym poziomie żywi właśnie takie obawy i bardzo starannie tak szuka pary, żeby jej przypadkiem nie znaleźć.
                    • anbale Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 13:06
                      Mój facet ma bardzo podobne zdanie do Twojego, że to taki "autosabotaż", bardzo wygodne wytłumaczenie własnej niechęci; często z nim polemizuję, ale może coś w tym jest...
                    • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 13:26
                      sea.sea napisała:

                      Zastanawiam się, ilu wiecznie niesparowanych gdzieś na nieświadomym poziom
                      > ie żywi właśnie takie obawy i bardzo starannie tak szuka pary, żeby jej przypad
                      > kiem nie znaleźć.

                      Bravo! Bingo. Ja mam jeszcze takie obserwacje, ze faceci czesto chca kobiet, dla ktorych nie musze zmieniac dokladnie nic w swoim zyciu, nie chca nawet slyszec jej problemow, bo po co zeby np musiec pomoc lub miec wyrzuty sumienia ze sie pomoc nie chcialo. Po prostu kobieta ma byc tylko milym dodatkiem do ich zycia. Z jej obecnosci maja wynikac same przyjemnosci, no bo po jakiego inaczej sie z nia w ogole zadawac? ;-)
                      • anbale Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 13:29
                        hello-kitty2 napisała:


                        >
                        > Bravo! Bingo. Ja mam jeszcze takie obserwacje, ze faceci czesto chca kobiet, dl
                        > a ktorych nie musze zmieniac dokladnie nic w swoim zyciu, nie chca nawet slysze
                        > c jej problemow, bo po co zeby np musiec pomoc lub miec wyrzuty sumienia ze sie
                        > pomoc nie chcialo. Po prostu kobieta ma byc tylko milym dodatkiem do ich zycia
                        > . Z jej obecnosci maja wynikac same przyjemnosci, no bo po jakiego inaczej sie
                        > z nia w ogole zadawac? ;-)

                        Dokładnie, bingo po raz drugi.

                      • ninek04 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 13:45
                        hello-kitty2 napisała:

                        > sea.sea napisała:
                        >
                        > Zastanawiam się, ilu wiecznie niesparowanych gdzieś na nieświadomym poziom
                        > > ie żywi właśnie takie obawy i bardzo starannie tak szuka pary, żeby jej p
                        > rzypad
                        > > kiem nie znaleźć.
                        >
                        > Bravo! Bingo. Ja mam jeszcze takie obserwacje, ze faceci czesto chca kobiet, dl
                        > a ktorych nie musze zmieniac dokladnie nic w swoim życiu.
                        > . Z jej obecnosci maja wynikac same przyjemnosci, no bo po jakiego inaczej sie
                        > z nia w ogole zadawac? ;-)

                        Niektórzy są zbyt wygodni, by wykazać tę chęć zmiany, na przyklad mieszkając długo z rodzicami mają wszystko podane na tacy, o nic nie muszą się martwić, finansowo też się nie dokładają do domowego budżetu, to po co to zmieniać i zająć się szukaniem dziewczyny.Liczą, że sama się znajdzie .
                      • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 15:01
                        Ależ facet nie może czegokolwiek zmieniać w swoim życiu jeśli chce by kobieta go pokochała. Jeśli to zrobi wyłącznie dla kobiety, pokaże że jest miękki i uległy, a wtedy szansa na uczucie u kobiety spadnie do 0.
                        Co innego jak kobieta już jest zakochana, wtedy takie działanie to uczucie może wzmocnić. Jednak dla mężczyzny nie jest to już wtedy żadna motywacja. Swój cel rozkochania kobiety już osiągnął.
        • sea.sea Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 12:27
          > Czemu zakładasz, że te "dupy" nie mają sensownego zawodu i sensownego wyglądu?

          Bo nie znam żadnego ogarniętego kolesia, który by nie miał dziewczyny. Oh, wait, znam jednego, który ma problem ze znalezieniem. Ale on typuje wyłącznie najbardziej atrakcyjne laski, a jednocześnie cały emanuje niewiarą w to, że go któraś zechce. Co udowadnia moją tezę, że panny lecą na określone attitude.

          > Albo, że machanie hantelkami przełoży się w jakikolwiek sposób na ich powodzenie u kobiet?

          Bo zakładam, że jak ktoś boi się podbijac do dziewczyn, bo myśli, że go odrzucą ze względu na brak wspaniałych mięśni, to po nadrobieniu mięśni powinna mu się zwiększyć pewność siebie.
          • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 13:08
            > Bo nie znam żadnego ogarniętego kolesia, który by nie miał dziewczyny.

            Ja znam kilku, w tym siebie. Dla równowagi, znam również kilka kobiet z podobnymi problemami.

            > Bo zakładam, że jak ktoś boi się podbijac do dziewczyn, bo myśli, że go odrzucą
            > ze względu na brak wspaniałych mięśni, to po nadrobieniu mięśni powinna mu się
            > zwiększyć pewność siebie.

            Czyli to nie o mięśnie chodzi tak naprawdę, tylko o pewność siebie. A tę można budować na różne sposoby. Co jednak jeśli mimo pewności siebie nie odnosi się sukcesu? Zwiększać ją jeszcze bardziej aż dojdzie się do poziomu psychopatycznego narcyza?
            • sea.sea Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 13:20
              > Co jednak jeśli mimo pewności siebie nie odnosi się sukcesu?

              Nie mam pojęcia. Nie znam ani jednego takiego egzemplarza, dowolnej płci.
              Napisałeś wcześniej:

              > najbardziej liczy się indywidualny odbiór, to jaką "aurę" dany osobnik wokół siebie roztacza.

              Ja się z tym bardzo zgadzam, sądzę, że większość ludzi szuka towarzystwa czy pary kogoś, przy kim czuje się po prostu dobrze. Unikamy wiecznych narzekaczy, krytykujących wszystko, ludzi mówiących zbyt wiele lub za mało, ludzi mających irytujące nas nawyki, ludzi po których widać, że się boją innych ludzi, energetycznych wampirów, osób wiecznie podkreslających swoje wady lub porażki po to by inni zaprzeczali, ludzi przy których czujemy się niepewnie, przepraszających, że żyją. Może gdzieś tu jest odpowiedź, dlaczego z pozoru ogarnięte osoby, które naprawdę chcą i próbują aktywnie szukać, ponoszą uporczywe porazki.
            • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 13:33
              droitier napisał:

              > Czyli to nie o mięśnie chodzi tak naprawdę, tylko o pewność siebie. A tę można
              > budować na różne sposoby. Co jednak jeśli mimo pewności siebie nie odnosi się s
              > ukcesu?

              Moze zle dobierasz target. Dobrze jest wybierac troche mniej atrakcyjnych od siebie lub na podobnym poziomie. I tu atrakcyjnosc rozumiem szeroko, nie tylko wyglad.
              • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 14:46
                Ha! Tylko czekałem, aż padnie argument mitycznego "targetu". Jak w ogóle można coś takiego określić? Z matematycznego punktu widzenia to ciekawe zagadnienie. Można by przeprowadzić analizę PCA w celu redukcji wymiarowości przestrzeni atrakcyjności. Ale czy wszystkie cechy danego człowieka można sprowadzić do jednego wymiaru i jednej miary jego atrakcyjności? I jeśli przypisano mi na tej skali wartość 81.5 to nie mam na co liczyć u kobiet z 85 i więcej? A może mniej restrykcyjnie, pozostawić ze 3, 4 wymiary a target wyznaczać w oparciu o odległość Mahalanobisa?
                A jak już sobie wyznaczę ten mój target, pozostanie odpowiedź na najważniejsze pytanie: Czemu do K..wy N..dzy, ten łysy, gruby koleś z poczuciem humoru niemieckiego wozu opancerzonego podebrał mi właśnie moją miłość, skoro teoretycznie nie miał prawa!?
                • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 15:06
                  droitier napisał:

                  > A jak już sobie wyznaczę ten mój target, pozostanie odpowiedź na najważniejsze
                  > pytanie: Czemu do K..wy N..dzy, ten łysy, gruby koleś z poczuciem humoru niemie
                  > ckiego wozu opancerzonego podebrał mi właśnie moją miłość, skoro teoretycznie n
                  > ie miał prawa!?

                  Moze dlatego, ze masz maniere odzywania sie, ze sie z Toba odechciewa gadac, rzucasz w rozmowce swoimi pretensjami skierowanymi do kogos innego. Ja mowie pas.
                  • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 15:17
                    Ależ ja w Ciebie nie rzucam żadnymi pretensjami, co więcej całkiem miło mi się z Tobą pisze. W najmniejszym stopniu nie miałem zamiaru Cię atakować, a mój dosadny język obrazował jedynie wewnętrzne monologi sfrustrowanego faceta.
                    Moim zdaniem "target" nie ma racji bytu, ale chętnie się dowiem, jak wg Ciebie można taki target wyznaczyć.
                    • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 15:42
                      droitier napisał:

                      > Ależ ja w Ciebie nie rzucam żadnymi pretensjami, co więcej całkiem miło mi się
                      > z Tobą pisze. W najmniejszym stopniu nie miałem zamiaru Cię atakować, a mój dos
                      > adny język obrazował jedynie wewnętrzne monologi sfrustrowanego faceta.

                      To tez przepraszam, nie mam dzisiaj nastroju do walk, slabszy dzien. W porzadku zatem.

                      > Moim zdaniem "target" nie ma racji bytu, ale chętnie się dowiem, jak wg Ciebie
                      > można taki target wyznaczyć.

                      Pisze ze swojego doswiadczenia. Po rozwodzie zaczelam dobierac panow mniej atrakcyjnych ode mnie samej (w mojej subiektywnej ocenie). Oczywiscie ta atrakcyjnosc nie jest stala w czasie. Ale wg mnie to sie dobrze sprawdza szczegolnie na poczatkowym etapie. Po prostu taka osoba okazuje Ci fasynacje twoja osoba, cos na zasadzie 'jestem przeszczesliwy ze sie mna zainteresowalas'. I na tych hormonach czy co to jest latwo sie wkrecic w relacje, jest jakby bardzo z gorki.

                      Natomiast jak wyznaczyc to jest oczywiscie trudniej, tu sie mozna poslizgnac, bo trzeba byc krytycznym wobec siebie. Najprosciej wyjsc od urody. Dobierz sobie troche brzydsza od siebie. Potem po kolei np zarabiasz 5000 zl, dobierz sobie taka z 2500 zl, znasz 3 jezyki, dobierz sobie z 2 jezykami, ect Moze byc? ;) Oczywiscie po paru sukcesach mozesz startowac do rownych czy atrakcyjniejszych od siebie jak chcesz poprobowac. Chodzi o to zeby na poczatku byc swiadomym swojej przewagi, co nakreca sukces. Innymi slowy: biorac z nizszej polki sprowadzic sukces do kategorii 'latwy', a potem leciec na fali sukcesu i siegac wyzej.
                      • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 17:00
                        Takie szacowanie targetu pachnie mi jakimś wyrachowaniem, które zawsze było mi poglądowo obce. Ja swój "target" obierałem wg następujących kryteriów:
                        1. czy dobrze mi się z daną kobietą rozmawia, czy ma fajne poczucie humoru, czy wyzwala we mnie energię.
                        2. czy mi się podoba.
                        3. czy widzę, że ja się jej podobam.
                        Jeśli 1. wypadała wyjątkowo dobrze, to w 2 jakoś magicznie też wzrastało. Nie interesowałem się za to specjalnie niczyimi zarobkami.

                        Co do urody, to pomijając fakt, że trudno dobrać kobietę trochę brzydszą od danego mężczyzny skoro z natury kobiety są ładniejsze, w ogóle nie rozumiem takiego podejścia. Wybieram kobiety, które mi się podobają, albo wzbudzają jakieś emocje, a nie te, które znajdują się w odpowiednim miejscu na skali urody. Szukanie miłości to wg mnie nie jest kupowanie samochodu, gdzie powinienem wyznaczać dokładnie jakieś parametry i kierować się własnym budżetem, i jeśli nie stać mnie na mercedesa, to będę się musiał zadowolić dacią. Gdybym posłuchał Twojej rady, cały czas miałbym poczucie, że ten związek to wyłącznie krok, na ścieżce zdobywania doświadczenia i "baza" do dalszych podbojów, jak ta dacia, którą jeżdżę dopóki mnie nie stać na mercedesa. Czy jako kobieta chciałabyś być związana z kimś kto Cię tak traktuje?

                        Poza tym cały czas zakładasz, że jest jakaś obiektywna miara, która każdemu wskaże jego miejsce w szeregu atrakcyjności. O ile z kobietami tak może być, bo mężczyźni faktycznie zwracają uwagę na mniej cech, a dominującą jest uroda, to w przypadku mężczyzn jest wiele cech, które mogą budować ich atrakcyjność: uroda, zarobki, status, inteligencja, siła, zaradność, itp. Zatem w jaki sposób mój brak urody kompensuje moja inteligencja czy zarobki (albo odwrotnie), tak żebym wiedział gdzie jest mój target?

                        Poza tym to wszystko i tak ma się nijak do rzeczywistości. Piękne i inteligentne kobiety zakochują się w brzydkich głupolach, a jednocześnie przeciętna może odrzucić przystojnego, inteligentnego i lepiej zarabiającego od niej faceta.
                        • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 17:07
                          droitier napisał:

                          > Poza tym to wszystko i tak ma się nijak do rzeczywistości. Piękne i inteligentne kobiety zakochują się w brzydkich głupolach, a jednocześnie przeciętna może odrzucić przystojnego, inteligentnego i lepiej zarabiającego od niej faceta.

                          Kobietę nalezy po pierwsze oczarować, a na czary lekarstwa nie ma. Idź tą drogą.
                          • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 17:17
                            Skoro nie ma lekarstwa, to nie ma metody. Mięśnie - wypracujesz, wygląd - można poprawić, kasę - zarobisz albo ukradniesz. A czar? Czaru nie wyczarujesz :)
                            Zresztą nie uważam, żeby był niezbędny (choć z pewnością pomaga). Czar to cecha, którą posiada z 10% mężczyzn.
                        • sea.sea Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 17:24
                          Tak Cię tu czytam i już się zastanawiałam, jakiż Ty możesz mieć "defekt", bo gadasz jak zupełnie ogarnięty, a i aura zupełnie w porządku. Ale użyłam forumowej szukajki i już wiem :(
                          • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 18:00
                            Nie wiem, czy ten wpis miał mi w czymś pomóc, czy tylko tak mi zasadzić kopa. W każdym razie fajnie, że przynajmniej dla Ciebie zagadka rozwiązana.
                        • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 17:31
                          Droitier na poczatek powiem krotko, a potem dopisze wiecej, jak skoncze z wykladem, ktorego sie ucze do egzaminu: jestes sfrustrowany, bo jestes nieskuteczny. Skutecznosc zdobywania i utrzymania kobiety przy sobie nie ma nic wspolnego z zasadami fair play, z poczuciem spawiedliwosci, z wyznawanymi idealami i wartosciami, z wlasnym widzi mi sie. Opiera sie na zasadach narzucanych przez rynek damsko-meski. Innymi slowy jest przez rynek regulowana. Jesli nie odrzucisz dumy, emocji i wlasnego swiatogladu by sie temu rynkowi przyjrzec trzezwym okiem na zimno to nie wylapiesz zadnych prawidlowosci = regularnosci = systematycznosci tym rynkiem rzadzacych. I wyjdzie Ci dokladnie tak jak napisales w ostatnim akapicie, ze dobor w pary to kwestia jakiegos 'czary mary' ;) Pozostaniesz nieskuteczny i sfrustrowany. Frustracja bedzie narastala.
                        • ninek04 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 18:01
                          droitier napisał:

                          > Takie szacowanie targetu pachnie mi jakimś wyrachowaniem, które zawsze było mi
                          > poglądowo obce. Ja swój "target" obierałem wg następujących kryteriów:
                          > 1. czy dobrze mi się z daną kobietą rozmawia, czy ma fajne poczucie humoru, czy
                          > wyzwala we mnie energię.
                          > 2. czy mi się podoba.
                          > 3. czy widzę, że ja się jej podobam.
                          > Jeśli 1. wypadała wyjątkowo dobrze, to w 2 jakoś magicznie też wzrastało. Nie i
                          > nteresowałem się za to specjalnie niczyimi zarobkami.

                          To co szło nie tak, albo czego zabrakło,żeby zacząć związek, bo z tego, co piszesz wynika chyba, że Ci się nie udało?Tej drugiej stronie coś nie odpowiadało?
                          • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 21:21
                            Nie wiem, może w różnych przypadkach czegoś innego. Ale to nieistotne. Nie chcę aby ta dyskusja dryfowała w kierunku diagnozowania mojego konkretnego przypadku. Natomiast nie zgadzam się ze stereotypowymi opiniami jakoby brak sukcesów na polu relacji z męsko-damskich wynikał po prostu z własnych zaniedbań w kwestii wyglądu, wiedzy, zainteresowań, pieniędzy itp.
                            • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 21:33
                              droitier napisał:

                              > Nie wiem, może w różnych przypadkach czegoś innego. Ale to nieistotne. Nie chcę aby ta dyskusja dryfowała w kierunku diagnozowania mojego konkretnego przypadku. Natomiast nie zgadzam się ze stereotypowymi opiniami jakoby brak sukcesów na polu relacji z męsko-damskich wynikał po prostu z własnych zaniedbań w kwestii wyglądu, wiedzy, zainteresowań, pieniędzy itp.
                              --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                              Widzisz, juz jedna z koleżanek (pozdrawam) Ci napisala, ze trzeba zorientować się, czego chce rynek i wyciągnąć właściwe wnioski. Wiele firm (vide Nokia) padały, bo wydawało imn sie, ze wiedzą lepiej, czego chcą klienci i oferowały produkt, który nie byl chciany. Jeśli chcesz odnieść sukces na jakimkolwiek rynku, takze męsko-damskim, musisz zorientować się, czego oczekują kobiety i to im zaoferować.
                              Pisaleś, że ćwiczyc i kształcic się aby zdobyc uznanie kobniet nie warto. Gdy podałem Ci przykład 2 facetów, w tym jednego, który sie nie kształci, a drugiego, ktory kończy medycyne, zignorowałeś to. Otóż warto pracować nad soba, a na pewno zostanie to zauważone i docenione. Kobietyu nie sa głupie i szybko dostrzega twój wysilek, wytrwałośc i konsekwencję.
                              • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 21:54
                                > Pisaleś, że ćwiczyc i kształcic się aby zdobyc uznanie kobniet nie warto. Gdy p
                                > odałem Ci przykład 2 facetów, w tym jednego, który sie nie kształci, a drugiego
                                > , ktory kończy medycyne, zignorowałeś to.

                                Nieprawda. Nie zignorowałem, tylko po prostu się nie zgodziłem, a to różnica. Poza tym nie był to właściwy przykład, bo nie opisywał prawdziwej sytuacji, a jedynie sprecyzował nieco sferę domysłów i opinii.

                                >Otóż warto pracować nad soba, a na pe
                                > wno zostanie to zauważone i docenione. Kobietyu nie sa głupie i szybko dostrzeg
                                > a twój wysilek, wytrwałośc i konsekwencję.

                                To jest właśnie ta teza, którą należałoby udowodnić. Moje osobiste doświadczenia każą mi sądzić, że jest ona nieprawdziwa. Tzn. jestem skłonny się zgodzić, że niektórym faktycznie pomaga, zazwyczaj tym, którzy mają to coś właściwego, a po prostu zaniedbali się na niektórych polach. Ale nie jest to uniwersalne lekarstwo.
                                • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 22:25
                                  droitier napisał:

                                  > >Otóż warto pracować nad soba, a na pewno zostanie to zauważone i docenione. Kobietyu nie sa głupie i szybko dostrzega twój wysilek, wytrwałośc i konsekwencję.
                                  >
                                  > To jest właśnie ta teza, którą należałoby udowodnić. Moje osobiste doświadczenia każą mi sądzić, że jest ona nieprawdziwa. Tzn. jestem skłonny się zgodzić, że niektórym faktycznie pomaga, zazwyczaj tym, którzy mają to coś właściwego, a po prostu zaniedbali się na niektórych polach. Ale nie jest to uniwersalne lekarstwo.

                                  Nie ma uniwersalnego lekarstwa. Jesli ktos jest np. skapy, ma wieczne pretensje i jest mało sympatyczny (bez urazy) to i dyplom + sylwetka mu nie pomogą.
                                  • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 22:31
                                    "Nie ma uniwersalnego lekarstwa. Jesli ktos jest np. skapy, ma wieczne pretensje i jest mało sympatyczny (bez urazy) to i dyplom + sylwetka mu nie pomogą."

                                    AMEN!
                                  • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 22:52
                                    > Nie ma uniwersalnego lekarstwa. Jesli ktos jest np. skapy, ma wieczne pretensje
                                    > i jest mało sympatyczny (bez urazy) to i dyplom + sylwetka mu nie pomogą.

                                    Otóż to. Nie ma uniwersalnego lekarstwa, zatem zarówno stereotypowe poglądy osób pokroju kombinerki_pinocheta, jakoby kobiety leciały wyłącznie na kasę, wygląd i status, czy rady typu: "pracuj nad sobą, a kobiety to docenią" są równie fałszywe. Zwłaszcza ta ostatnia przypomina nieśmiertelne "ucz się i pracuj, a garb ci sam wyrośnie". Akurat, wbrew opinii większości społeczeństwa, wierzę w spore szanse na osiągnięcie sukcesu materialnego pracą i nauką, jako że rynek pracy jest rynkiem kierującym się głównie rachunkiem ekonomicznym. Natomiast nie wierzę, że te same czynniki mają efektywność na rynku relacji damsko-męskich, gdyż rynek ten opiera się głównie na emocjach a nie na racjonalnej analizie.
                                    • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 23:01
                                      droitier napisał:

                                      Natomiast nie wierzę, że te same czynniki mają efektywność na rynku relacji damsko-męskich, gdy ż rynek ten opiera się głównie na emocjach a nie na racjonalnej analizie.

                                      Dka ciekawosci pytałem rózne kobiety, czym kierują sie w wyborze partnera, emocjami, czy rozsadkiem. Wiekszość odpowiadała; 50-50.
                                      Tak więc, skoro masz kasę, jestes inteligentny i przystojny, coś innego musi szwankować.
                                      • zawle Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 23:04
                                        marek.zak1 napisał:
                                        > Dka ciekawosci pytałem rózne kobiety, czym kierują sie w wyborze partnera, emoc
                                        > jami, czy rozsadkiem. Wiekszość odpowiadała; 50-50.

                                        Bo odpowiadały ROZSĄDNIE
                                      • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 23:15
                                        > Dka ciekawosci pytałem rózne kobiety, czym kierują sie w wyborze partnera, emoc
                                        > jami, czy rozsadkiem. Wiekszość odpowiadała; 50-50.

                                        To co kobiety mówią ma się nijak do tego co czują. Czasami się do tego nie przyznają, a czasem nie są nawet świadome tego co nimi naprawdę kieruje.
                                        • mojemail3 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 23:18
                                          droitier napisał:

                                          > To co kobiety mówią ma się nijak do tego co czują. Czasami się do tego nie przy
                                          > znają, a czasem nie są nawet świadome tego co nimi naprawdę kieruje.

                                          Dokładnie tak samo sprawa się ma z mężczyznami, tez nie są świadomi tego co naprawdę nimi kieruje ;-)
                                          Po co takie opinie? Jakbyśmy o wychowaniu dzieci albo tresurze psów rozmawiali...
                                          • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 23:32
                                            Tu się nie mogę zgodzić. W większości przypadków wiedzą, czy kieruje nimi: a) fajna dupa b) fajne cycki c) ładna twarz.
                                            • mojemail3 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 23:43
                                              droitier napisał:

                                              > Tu się nie mogę zgodzić. W większości przypadków wiedzą, czy kieruje nimi: a) f
                                              > ajna dupa b) fajne cycki c) ładna twarz.

                                              To jest rzeczywiście duża samoświadomość ;-) A baby rzekomo nie wiedzą same czego chcą...
                                              Wiedzą, wiedzą ale nie powiedzą...
                                              Tak przy okazji, łatwo się dajesz sprowokować, walisz z grubej rury " głupią babą " ( stary, dobry sposób...) i to już demaskuje niestety pewien typ mężczyzn.

                                              Ale to w sumie nie moja sprawa, nie mój problem.

                                              Tak przy okazji, oglądał ktoś całą serię "Happy Valley" serial BBC, odcinki 5 i 6 ???
                                              A ostatni odcinek " Upstairs, downstairs" ???
                                              Wciągnęłam się i nie mogę sie doczekac co w finale się wydarzyło...
                                              Jedyna moja pociecha w weekendy ostatnio,że sobie BBC obejrzę, jak nie zasnę ze zmęczenia...
                                              • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 00:01
                                                mojemail3 napisała:
                                                > Tak przy okazji, łatwo się dajesz sprowokować, walisz z grubej rury " głupią ba
                                                > bą " ( stary, dobry sposób...) i to już demaskuje niestety pewien typ mężczyzn.

                                                Nie wiem czy łatwo. Próbowałem prowadzić kulturalną rozmowę nawet mimo ataku, ale jak ktoś nie ma chęci ze mną polemizować tylko mi najnormalniej dopieprzyć, to się z takimi osobami nie patyczkuję.
                                            • mojemail3 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 23:46
                                              droitier napisał:

                                              > Tu się nie mogę zgodzić. W większości przypadków wiedzą, czy kieruje nimi: a) f
                                              > ajna dupa b) fajne cycki c) ładna twarz.

                                              To jest rzeczywiście duża samoświadomość ;-) A baby rzekomo nie wiedzą same czego chcą...
                                              Wiedzą, wiedzą ale nie powiedzą...
                                              Tak przy okazji, łatwo się dajesz sprowokować, walisz z grubej rury " głupią babą " ( stary, dobry sposób...) i to już demaskuje niestety pewien typ mężczyzn.

                                              Ale to w sumie nie moja sprawa, nie mój problem.

                                              Tak przy okazji, oglądał ktoś całą serię "Happy Valley" serial BBC, odcinki 5 i 6 ???
                                              A ostatni odcinek " Upstairs, downstairs" ???
                                              Wciągnęłam się i nie mogę sie doczekac co w finale się wydarzyło...
                                              Jedyna moja pociecha w weekendy ostatnio,że sobie BBC obejrzę, jak nie zasnę ze zmęczenia...Tylko dlatego jeszcze mam komp włączony, bo szukam chociażby streszczenia...
                                              • jesod Tak przy okazji 18.05.15, 00:58
                                                mojemail3 napisała:
                                                > Tak przy okazji, łatwo się dajesz sprowokować, walisz z grubej rury " głupią ba
                                                > bą " ( stary, dobry sposób...) i to już demaskuje niestety pewien typ mężczyzn.

                                                Nie mężczyzn, tylko chłopów - moja droga. Tak to poprawnie należy ująć. A chłop jak to chłop - podejścia do kobiety nie ma, niestety i wcześniej, czy później słoma z butów mu i tak wylezie.
                                                Zapomniałam dodać, że to są kulturalne buty - kulturalnie zawsze w lepszej kondycji od ich użytkownika. Także... tylko gruba rura zostaje zamiast.


                                    • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 23:31
                                      droitier napisał:

                                      jako że rynek prac
                                      > y jest rynkiem kierującym się głównie rachunkiem ekonomicznym. Natomiast nie wi
                                      > erzę, że te same czynniki mają efektywność na rynku relacji damsko-męskich, gdy
                                      > ż rynek ten opiera się głównie na emocjach a nie na racjonalnej analizie.

                                      Oczywiscie, ze kieruja sie ostatecznie rachunkiem ekonomicznym, bo kazdy jest swoim osobistym ksiegowym budzetowym ;) Zwiazek, seks, czas powswiecony komus musi sie oplacac. Musisz miec poczucie zysku.
                        • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 21:26
                          " Wybieram kobiety, które mi się podobają, albo wzbudzają jakieś emocje, a nie te, które znajdują się w odpowiednim miejscu na skali urody. Szukanie miłości to wg mnie nie jest kupowanie samochodu, gdzie powinienem wyznaczać dokładnie jakieś parametry i kierować się własnym budżetem, i jeśli nie stać mnie na mercedesa, to będę się musiał zadowolić dacią. Gdybym posłuchał Twojej rady, cały czas miałbym poczucie, że ten związek to wyłącznie krok, na ścieżce zdobywania doświadczenia i "baza" do dalszych podbojów, jak ta dacia, którą jeżdżę dopóki mnie nie stać na mercedesa. Czy jako kobieta chciałabyś być związana z kimś kto Cię tak traktuje?"

                          droitier, moze wybierasz zbyt urodziwe a te maja prawo i miewaja wymagania, moze chca atrakcyjnego, do tego z kasa i inteligencja i moze nie spelniasz wszystkich kryteriow.
                          Co do bezsensownosci i nie fair play jezdzenia dacia zanim kupisz mercedesa sie zgadzam. Nikt nie chce byc przesciowa narzeczona/przejsciowym narzeczonym, zabiera sie cenny czas drugiej osobie i gra na jej uczuciach. No chyba, ze Kitty chodzilo tylko o jakies przygody lozkowe z mniej atrakcyjnymi.
                          • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 21:41
                            > droitier, moze wybierasz zbyt urodziwe a te maja prawo i miewaja wymagania, moz
                            > e chca atrakcyjnego, do tego z kasa i inteligencja i moze nie spelniasz wszystk
                            > ich kryteriow.

                            Nie chcę się chwalić, ale mam kasę, wygląd i inteligencję. Czy to uprawnia mnie już do wybierania sobie ładnych kobiet, czy to za mało i muszę jeszcze dokonać czegoś ekstra (nie wiem, polecieć na Marsa i wrócić, odkryć lekarstwo na raka, wygrać w Lidze Mistrzów)?
                            • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 21:46
                              > Nie chcę się chwalić, ale mam kasę, wygląd i inteligencję. Czy to uprawnia mnie
                              > już do wybierania sobie ładnych kobiet, czy to za mało i muszę jeszcze dokonać
                              > czegoś ekstra (nie wiem, polecieć na Marsa i wrócić, odkryć lekarstwo na raka,
                              > wygrać w Lidze Mistrzów)?

                              Wyjasnienie jest proste: kobiety w Twoim zasiegu nie sa zainteresowane zwiazkiem! Nie szukaja faceta na stale.
                              Opcja numer dwa, mialam nie stawiac diagnozy, masz paskudny charakter:))
                              Ale nie odpowiedzialas: umawiaja sie w ogole z Toba i potem nic z tego czy w ogole sie z Toba nie umawiaja?
                              Aaa, bo jeszcze zapomnialam dodac: kasa sie trzeba chciec podzielic, zeby byc jako kasiasty dla kobiet atrakcyjnym:))
                              • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 22:04
                                z tym charakterem może być coś na rzeczy. Czasem po zachowaniu ludzi wydaje mi się, że ogólnie lubią mnie bardziej niż ja ich. Ale nie wierzę specjalnie, że paskudny charakter byłby sam z siebie przeszkodą, prędzej niedopasowanie. Wielu narcyzów, złych chłopców ma paskudne charaktery, a kobiety za nimi szaleją. Co tu daleko szukać, mój ojciec miał paskudny charakter a udało mu się zdobyć moją Mamę, która była bardzo ładną kobietą.
                                • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 22:08
                                  Wielu
                                  > narcyzów, złych chłopców ma paskudne charaktery, a kobiety za nimi szaleją. Co
                                  > tu daleko szukać, mój ojciec miał paskudny charakter a udało mu się zdobyć moją
                                  > Mamę, która była bardzo ładną kobietą.

                                  Ale wiesz zalezy na czym ta "paskudnosc" polega, bo czasem widac ja od razu a czasem dopiero wychodzi po czasie. Poza tym niektorzy dobrze sie maskuja, potrafia udawac, do czasu a potem sie okazuje, ze... na poczatku potrafia zagrac i zawrocic w glowie a dopiero pozniej wychodzi z nich to ich paskudztwo. Serio mowie.
                              • sea.sea Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 22:06
                                Cały wątek był o tym, w którym droitier się przyznał, że ma niskie libido i że w związku z tym nie wysyła w porę sygnałów seksualnego zainteresowania - za czym idzie, że kobiety są zdezorientowane lub myslą, że są we friendzonie i stąd problem.
                                • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 22:31
                                  sea.sea napisała:
                                  > Cały wątek był o tym, w którym droitier się przyznał, że ma niskie libido i że
                                  > w związku z tym nie wysyła w porę sygnałów seksualnego zainteresowania - za czy
                                  > m idzie, że kobiety są zdezorientowane lub myslą, że są we friendzonie i stąd p
                                  > roblem.
                                  To po co ja sie tu produkuje?!
                                • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 22:37
                                  Pierwszy raz spotykam się z "friendzone" w odniesieniu do kobiet :)
                                  Co do mojego defektu, który sprytnie wyłoniłaś na światło dzienne, powoduje on w zasadzie tylko tyle, że kobiety o które się staram dobieram ostrożniej, a jak już dobiorę, to nie rzucam się od razu jak Reksio na szynkę, tylko szukam czegoś co nas łączy. To odróżnia mnie zapewne od przeciętnego Janusza, dla który w doborze partnerki życiowej kieruje się trzema kryteriami: dupa, pełna micha, czyste gacie. Mimo, że próbuję rzadziej to nie widzę powodu, dla którego miałoby to jeszcze dodatkowo obniżać moją skuteczność.
                                  • sea.sea Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 22:47
                                    Ja widzę - i Ci to tłumaczę z punktu widzenia kobiety.

                                    Napisałeś wcześniej, że liczy się "aura". Nie wątpię w to, że istnieją kobiety, które chcą się z kimś bliżej poznać, zanim pójdą do łóżka. Tyle, że jak nie ma "aury" seksualnego zainteresowania - wyrażanej w przypadkowych dotknięciach, spojrzeniu, wieloznacznych tekstach - to dupa blada, dezorientuje to potwornie, w ogóle nie wiadomo, co myśleć. Ja bym, szczerze mówiąc, pomyślała że taki ktoś jest gejem i szuka przykrywki. Choć zapewne niektóre ortodoksyjne katoliczki lub dziewczyny, którym się seks negatywnie kojarzy bo np są po przejściach, wytłumaczyłyby sobie, że to jest właśnie facet ich życia - bo je tak bardzo szanuje.
                                    • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 22:50
                                      sea.sea napisała:

                                      > Ja widzę - i Ci to tłumaczę z punktu widzenia kobiety.
                                      >
                                      Tyle, że jak nie ma "aury" seksualnego zainteresowania - wyrażanej w przypadkowych dotknięciach, spojrzeniu, wieloznacznych tekstach - to dupa blada, dezorientuje to potwornie,
                                      > w ogóle nie wiadomo, co myśleć.

                                      Pięknie to napisałaś :)
                                    • mojemail3 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 22:51
                                      sea.sea napisała:

                                      "(...)Choć zapewne niektóre ortodoksyjne katoliczki lub dziewczyny, którym się seks negatywnie kojarzy bo np są po przejściach, wytłumaczyłyby sobie, że to jest właśnie facet ich życia - bo je tak bardzo szanuje (...)"

                                      E tam, "ortodoksyjnych katoliczek" w wieku "rębnym" gdy hormony szaleją to chyba w naszym kraju należałoby ze świecą szukać, natomiast spora ilość nie-ortodoksyjnych dziewic już by się pewnie znalazła ;-)
                                      Nie wiem, dlaczego na tym forum operuje się takimi obiegowymi, niezgodnymi z rzeczywistością określeniami...
                                      • zawle Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 22:57
                                        sea.sea napisała:

                                        "(...)Choć zapewne niektóre ortodoksyjne katoliczki lub dziewczyny, którym się seks negatywnie kojarzy bo np są po przejściach, wytłumaczyłyby sobie, że to jest właśnie facet ich życia - bo je tak bardzo szanuje (...)"

                                        Mnie też to kiedyś podkręciło. Ja po prostu lubię nowości;)
                                    • ninek04 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 23:22
                                      sea.sea napisała:


                                      . Nie wątpię w to, że istnieją kobiety,
                                      > które chcą się z kimś bliżej poznać, zanim pójdą do łóżka. Tyle, że jak nie ma
                                      > "aury" seksualnego zainteresowania - wyrażanej w przypadkowych dotknięciach, s
                                      > pojrzeniu, wieloznacznych tekstach - to dupa blada, dezorientuje to potwornie,

                                      Ale te erotyczne gesty, spojrzenia, dotknięcia itd.wedlug mnie nie znamionują jeszcze, czy ktoś ma libido, czy nie,i nie sądzę, zeby droitier ich nie używał w stosunku do poznawanych kobiet, z którymi już coś tam go łączy.Poza tym na początkowym etapie znajomości kwestia wywalania na wierzch swojego popędu chyba nie jest roztrząsana przez obie strony, ale w trakcie trwania znajomości to ewentualne niedopasowanie, czy niewspółmierność oczekiwan jest już na pewno widoczna i wtedy pewnie ktoras ze stron podejmuje decyzję, że nic z tego nie będzie, trzeba się rozstać.
                                      • sea.sea Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 07:38
                                        > Ale te erotyczne gesty, spojrzenia, dotknięcia itd.wedlug mnie nie znamionują jeszcze, czy ktoś > ma libido

                                        No IMO jednak znamionują, ale to moje doświadczenia :>

                                        > nie sądzę, zeby droitier ich nie używał w stosunku do poznawanych kobiet, z którymi już
                                        > coś tam go łączy

                                        Wtedy już może być za późno, bo go zdaje się zaczyna łączyć po kilkunastu spotkaniach, a nie po dwóch - trzech. Poza tym i tak trudno, żeby jakoś specjalnie uzywał, skoro w ogóle nie odczuwa jakiejś specjalnej potrzeby seksu. Tzn tak zrozumiałam, może się mylę, ale że nawet z taką, z którą sporo łączy, festiwalu seksu by nie było. Nawet po ślubie ;) Wydaje mi się, że facet nie powiedziałby o sobie, że ma niskie libido tylko z tego powodu, że nie ma ochoty od razu rżnąć wszystkiego, co ma puls.
                                  • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 22:47
                                    droitier napisał:

                                    > Pierwszy raz spotykam się z "friendzone" w odniesieniu do kobiet :)
                                    > Co do mojego defektu, który sprytnie wyłoniłaś na światło dzienne, powoduje on w zasadzie tylko tyle, że kobiety o które się staram dobieram ostrożniej, a jak już dobiorę, to nie rzucam się od razu jak Reksio na szynkę, tylko szukam czegoś co nas łączy.

                                    Jeśli nie patrzysz na kobietę jako na kobietę, czyli obiekt seksualny, który Cie fascynuje, tylko chcesz znajdować coś, co Cie z nia łączy, od razu wskakujesz do friendzone, co Ci napisała prawidłowo koleżanka.
                                    • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 23:10
                                      Wiem, co nie zmienia faktu, że będę tak nadal robił, z prostej przyczyny: choćbym nie wiem jak miał wysokie libido, większość czasu z kobietą mojego życia spędzałbym na czynnościach nie-seksualnych niż na seksie, zatem to jak mi dana osoba jest bliska jest dla mnie ważniejsze od tego jak mi z nią w łóżku. Ze 2 razy na wakacjach zdarzało mi się wchodzić w relacje oparte wyłącznie na seksie z kobietami, z którymi nie potrafiłem znaleźć wspólnego języka, i te kilka dni uważam za wystarczająco długi czas trwania takiej relacji. Postępowanie wg Waszych wskazówek jest dla mnie wylewaniem dziecka z kąpielą. Owszem, może wg waszej miary w końcu odniósł bym sukces, bo bym kogoś miał albo przynajmniej zaliczył. Dla mnie jednak wiązałoby się to z utratą tego na czym mi zależy.
                                      • ninek04 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 23:34
                                        droitier napisał:

                                        > Wiem, co nie zmienia faktu, że będę tak nadal robił, z prostej przyczyny: choćb
                                        > ym nie wiem jak miał wysokie libido, większość czasu z kobietą mojego życia spę
                                        > dzałbym na czynnościach nie-seksualnych niż na seksie, zatem to jak mi dana oso
                                        > ba jest bliska jest dla mnie ważniejsze od tego jak mi z nią w łóżku. Ze 2 razy
                                        > na wakacjach zdarzało mi się wchodzić w relacje oparte wyłącznie na seksie z k
                                        > obietami, z którymi nie potrafiłem znaleźć wspólnego języka, i te kilka dni uwa
                                        > żam za wystarczająco długi czas trwania takiej relacji. Postępowanie wg Waszych
                                        > wskazówek jest dla mnie wylewaniem dziecka z kąpielą. Owszem, może wg waszej m
                                        > iary w końcu odniósł bym sukces, bo bym kogoś miał albo przynajmniej zaliczył.
                                        > Dla mnie jednak wiązałoby się to z utratą tego na czym mi zależy.

                                        Rozważny i romantyczny.
                                        • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 23:37
                                          Rzecz jest oczywista: seks czy nawet dobry seks to za malo, zeby wyszedl z tego udany zwiazek. do tego potrzeba ciut wiecej.
                                      • anbale Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 00:18
                                        droitier napisał:

                                        > Wiem, co nie zmienia faktu, że będę tak nadal robił, z prostej przyczyny: choćb
                                        > ym nie wiem jak miał wysokie libido, większość czasu z kobietą mojego życia spę
                                        > dzałbym na czynnościach nie-seksualnych niż na seksie, zatem to jak mi dana oso
                                        > ba jest bliska jest dla mnie ważniejsze od tego jak mi z nią w łóżku. Ze 2 razy
                                        > na wakacjach zdarzało mi się wchodzić w relacje oparte wyłącznie na seksie z k
                                        > obietami, z którymi nie potrafiłem znaleźć wspólnego języka, i te kilka dni uwa
                                        > żam za wystarczająco długi czas trwania takiej relacji. Postępowanie wg Waszych
                                        > wskazówek jest dla mnie wylewaniem dziecka z kąpielą. Owszem, może wg waszej m
                                        > iary w końcu odniósł bym sukces, bo bym kogoś miał albo przynajmniej zaliczył.
                                        > Dla mnie jednak wiązałoby się to z utratą tego na czym mi zależy.

                                        Tak sobie myślę, że może zyskasz na "erotycznej giełdzie" z czasem, w okolicach 40-stki tak plus-minus. Może wtedy odpuszcza samcom i samicom imperatyw realizowania się seksualnego aż wióry lecą, i zaczynają szukać człowieka, z którym będzie jakaś psychiczna bliskość, który nie porzuci w biedzie i chorobie, z którym można spokojnie poczytać książkę w parku itp a nie tylko będzie zwarty, gotowy i na każde zawołanie...No i opłacalny, żeby czasu dla niego nie tracić jak nie będzie dawał tyle, ile się oczekuje.
                                        Może jestem naiwna, może wyrachowanie nigdy ludzi nie opuszcza, ale czasem się widuje ludzi, którzy nie trafili "w swój czas" i cholernie się męczą. Aż nagle rozkwitają, bo trochę wody upłynęło i znaleźli coś dla siebie na osi czasu.
                                        Ale to tylko taka luźna teoria.
                                      • sea.sea Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 08:05
                                        Ja Ci akurat nic nie radzę ani nie wskazówkuję, raczej staram się wyspekulować jakąś diagnozę na podstawie dostępnych danych i własnej wiedzy o kobietach. Może Ci się te spekulacje na co przydadzą, może coś tam skloni do przemyślenia albo kliknie z jakąś szufladką w głowie i wyciągniesz jakieś wnioski, które będziesz mógł praktycznie zastosować - a może nie :) Ale to jest forum, więc sobie gadamy :))
                                  • jesod Ponadprzeciętny defekt cukiereczka 17.05.15, 23:19
                                    droitier napisał:
                                    > Co do mojego defektu, który sprytnie wyłoniłaś na światło dzienne, powoduje on
                                    > w zasadzie tylko tyle, że kobiety o które się staram dobieram ostrożniej, a jak
                                    > już dobiorę, to nie rzucam się od razu jak Reksio na szynkę, tylko szukam czeg
                                    > oś co nas łączy. To odróżnia mnie zapewne od przeciętnego Janusza, dla który w
                                    > doborze partnerki życiowej kieruje się trzema kryteriami: dupa, pełna micha, cz
                                    > yste gacie. Mimo, że próbuję rzadziej to nie widzę powodu, dla którego miałoby
                                    > to jeszcze dodatkowo obniżać moją skuteczność.

                                    Ach, proszę pana, my kobiety dziękujemy, dziękujemy i jeszcze raz dziękujemy za tak złoconą autoprezentację.
                                    Nie pozbawioną jednak defektu:
                                    chodzi o " kobiety o które się staram dobieram ostrożniej" - tu należało rozwinąć informację, oświadczając, że: dyszę tylko intelektualnie (razem z rozbudzonym, ale zakamuflowanym w gaciach wackiem), czekając na piorunujące wrażenie ze strony kobiety, które ma na nią podziałać jak paraliżujący jad.
                                  • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 23:44
                                    droitier napisał:

                                    > Pierwszy raz spotykam się z "friendzone" w odniesieniu do kobiet :)
                                    > Co do mojego defektu, który sprytnie wyłoniłaś na światło dzienne, powoduje on
                                    > w zasadzie tylko tyle, że kobiety o które się staram dobieram ostrożniej, a jak
                                    > już dobiorę, to nie rzucam się od razu jak Reksio na szynkę, tylko szukam czeg
                                    > oś co nas łączy. To odróżnia mnie zapewne od przeciętnego Janusza, dla który w
                                    > doborze partnerki życiowej kieruje się trzema kryteriami: dupa, pełna micha, cz
                                    > yste gacie. Mimo, że próbuję rzadziej to nie widzę powodu, dla którego miałoby
                                    > to jeszcze dodatkowo obniżać moją skuteczność.

                                    hehe jakbys mnie poznal zalozmy i bym sie oj szybciutko wkrecila seksualnie, bo dla mnie facet to sie rowna zasadniczo seks i zaczela drzec 'fuck me fuck me' to co bys zrobil? Eee moze wlozymy znaczki do klaserow? :) No jak Ty sobie to wyobrazasz? Funkcja faceta jest funcja seksualna, reszte funkcji spelniaja kolezanki i rodzina.
                                    • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 00:14
                                      Tak przy wszystkich byś krzyczała? Bo zanim doszło by do tete-a-tete, podczas którego mogłabyś się nie krępować, to z 10 razy wylądowałbym we friendzonie. Moje znajomości z kobietami niemal zawsze zawiązują się i rozwijają w obecności osób trzecich, a moje próby zaproszenia gdzieś w ustronne miejsce zazwyczaj spotykają się z wymówkami.
                                      • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 00:17
                                        "Moje znajomości z kobietami niemal zawsze zawiązują się i rozwijają w obecności osób trzecich, a moje próby zaproszenia gdzieś w ustronne miejsce zazwyczaj spotykają się z wymówkami."

                                        To moze oznaczac, ze:
                                        - kobieta jest zajeta/ma faceta),
                                        - nie szuka faceta, czyli niesprzyjajace okolicznosci,
                                        - nie jestes w jej typie.
                                        • mojemail3 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 00:23
                                          kag73 napisała:

                                          > "Moje znajomości z kobietami niemal zawsze zawiązują się i rozwijają w obecnośc
                                          > i osób trzecich, a moje próby zaproszenia gdzieś w ustronne miejsce zazwyczaj s
                                          > potykają się z wymówkami."
                                          > To moze oznaczac, ze:
                                          > - kobieta jest zajeta/ma faceta),
                                          > - nie szuka faceta, czyli niesprzyjajace okolicznosci,
                                          > - nie jestes w jej typie.

                                          Kag, a Ty byś poszła z obcym świeżo poznanym facetem w ustronne miejsce?
                                          Chyba,że się wszyscy dobrze znają w gronie znajomych i coś wiedzą o nowej osobie w towarzystwie...

                                          Ps. znalazłam Happy Valley na Dailymotion:)
                                          • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 10:08
                                            > Kag, a Ty byś poszła z obcym świeżo poznanym facetem w ustronne miejsce?
                                            > Chyba,że się wszyscy dobrze znają w gronie znajomych i coś wiedzą o nowej osobi
                                            > e w towarzystwie...

                                            Ja zrozumialam przez to, ze on sie chces spotkac z nia sam na sam na randke jakas. Nie jawi mi sie jak jakis szukajacy OneNightStandu typ co probuje wyrywac dopiero co poznana dziewczyne.
                                      • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 01:05
                                        droitier napisał:

                                        > Tak przy wszystkich byś krzyczała? Bo zanim doszło by do tete-a-tete, podczas k
                                        > tórego mogłabyś się nie krępować, to z 10 razy wylądowałbym we friendzonie. Moj
                                        > e znajomości z kobietami niemal zawsze zawiązują się i rozwijają w obecności os
                                        > ób trzecich, a moje próby zaproszenia gdzieś w ustronne miejsce zazwyczaj spoty
                                        > kają się z wymówkami.

                                        Ja sie we friendzony nie bawie. Gdybys mi sie nie spodobal nie spotykalabym sie z Toba. Mialabym poczucie straty czasu. Motywacja do wejscia w jakakolwiek relacje jeden na jeden z mezczyzna jest seks. Im jestem starsza tym bardziej szkoda mi czasu na pierdu pierdu, mam poczucie wlasnej smiertelnosci.
                                        • mojemail3 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 09:38
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > Im jestem starsza tym bardziej szkod
                                          > a mi czasu na pierdu pierdu, mam poczucie wlasnej smiertelnosci.

                                          No i to właśnie stricte z biologii wynika, z lęku przed śmiercią, genetyczną ;-)
                                          Podobnie jak u mężczyzn w średnim wieku rozpaczliwa chęć spółkowania z młodszymi, atrakcyjnymi seksualnie przez swoje zdolności rozrodcze...

                                          Ale właśnie to "pierdu, pierdu" rozmowy, więzi duchowe i emocjonalne stanowią nasze człowieczeństwo...Na to chyba nie szkoda czasu? Mnie zupełnie już nie martwi potencjalna "smierć genetyczna" jakie ma znaczenie, czy po mnie jakieś żywe białko zostanie?
                                          Do seksualności już nie mam rozpaczliwego podejscia, na stare lata niech ma funkcję sensualną i więziotwórczą oraz rekreacyjną, z pełną świadomością jej pierwotnej funkcjonalności...
                                          • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 11:58
                                            mojemail3 napisała:

                                            > Ale właśnie to "pierdu, pierdu" rozmowy, więzi duchowe i emocjonalne stanowią n
                                            > asze człowieczeństwo...Na to chyba nie szkoda czasu?

                                            Tak by mozna bylo tego pana postrzegac, ze on o wyzszych wartosciach, a nie sie rznac chce TYLKO pytanie: po co mu ladna i atrakcyjna? Czemu nie moze zejsc z atrakcyjnosci pare szczebelkow? Przeciez o rozmowy chodzi ;) Mowic kazdy umie, swiat duchowy nawet pani po zawodowce moze bogaty miec. Ale on swoich wymagan co do panny nie obnizy. No to jak? O co tu chodzi?

                                            > Do seksualności już nie mam rozpaczliwego podejscia, na stare lata niech ma fun
                                            > kcję sensualną i więziotwórczą oraz rekreacyjną, z pełną świadomością jej pierw
                                            > otnej funkcjonalności...

                                            Kazdy kto cos ma na peczki albo tanim kosztem ma luz w kolo siebie. Ja luzu nie mam, rozpaczy tez nie. Ale poniewaz zaraz mi stuknie rok bez seksu to cokolwiek bym nie powiedziala dzisiaj o funkcji seksu w zyciu bedzie przeklamaniem wiec nie wdaje sie w dyskusje na temat dystansu do seksu, bo go nie mam. A ci panowie w naszym wieku co to daza do rozpaczliwego zaplodnienia z mlodymi to chyba seks w swoich zwiazkach maja wiec tez nie wiem czy akurat ja sie moge z nimi rownac.
                                            • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 12:08
                                              "Tak by mozna bylo tego pana postrzegac, ze on o wyzszych wartosciach, a nie sie rznac chce TYLKO pytanie: po co mu ladna i atrakcyjna? Czemu nie moze zejsc z atrakcyjnosci pare szczebelkow? Przeciez o rozmowy chodzi ;)"

                                              Hmm, moze on se na ladna popatrzec lubi a poza tym jak to szlo: ladna kobieta ozdoba mezczyzny, no i wiadomo prestiz tez jest, co nie:)
                                              • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 12:12
                                                kag73 napisała:

                                                > "Tak by mozna bylo tego pana postrzegac, ze on o wyzszych wartosciach, a nie sie rznac chce TYLKO pytanie: po co mu ladna i atrakcyjna? Czemu nie moze zejsc z atrakcyjnosci pare szczebelkow? Przeciez o rozmowy chodzi ;)"
                                                >
                                                > Hmm, moze on se na ladna popatrzec lubi a poza tym jak to szlo: ladna kobieta ozdoba mezczyzny, no i wiadomo prestiz tez jest, co nie:).

                                                Oczywiscie że tak :).
                                                • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 12:37
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > kag73 napisała:
                                                  >
                                                  > > "Tak by mozna bylo tego pana postrzegac, ze on o wyzszych wartosciach, a
                                                  > nie sie rznac chce TYLKO pytanie: po co mu ladna i atrakcyjna? Czemu nie moze z
                                                  > ejsc z atrakcyjnosci pare szczebelkow? Przeciez o rozmowy chodzi ;)"
                                                  > >
                                                  > > Hmm, moze on se na ladna popatrzec lubi a poza tym jak to szlo: ladna kob
                                                  > ieta ozdoba mezczyzny, no i wiadomo prestiz tez jest, co nie:).
                                                  >
                                                  > Oczywiscie że tak :).

                                                  Skoro chodzi mu o prestiz i zeby z ladna sie pokazac, to niech wybiera ladna nisko wyksztalcona. Ostatnio mi pokazywala kumpela (co ma 2 magistry) jak jej kumpel sie ozenil z dziewczyna piekna, cycata jak Sabrina, a dziewczyna po gimnazjum. Dawniejsze wyksztalcenie podstawowe, tak? Kumpela sie dziwila, bo chlopak wyksztalcony, a wzial glaba. A wlasnie taki zwiazek zadzialal. Ona mu urodzila dziecko, zajmuje sie domem, on jej zdjecia pyka jak kutuzow tej swojej, wszystko laduja na facebooka. On jej pewnie imponuje, bo np wie jak obsluzyc aparat, hehe i szczesliwi. Mezczyzna musi kobiecie imponowac. A jak kobieta go przerasta albo mu dorownuje intelektualnie + jest jeszcze do tego ladna, zgrabna to marny z tego zwiazek bedzie. Bledem mezczyzn jest, ze probuja dobierac sobie partnerki z rownych, wyzszych polek. Powinni z nizszych. Albo piekniejsza i glupsza albo brzydsza a inteligentniejsza, zalezy co dla kogo wazniejsze ale wszystkiego miec nie mozna. Morrison tez robi ten sam blad zreszta.
                                                  • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 12:50
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    >
                                                    > Skoro chodzi mu o prestiz i zeby z ladna sie pokazac, to niech wybiera ladna nisko wyksztalcona. Ostatnio mi pokazywala kumpela (co ma 2 magistry) jak jej kumpel sie ozenil z dziewczyna piekna, cycata jak Sabrina, a dziewczyna po gimnazjum. i laduja na facebooka. Mezczyzna musi kobiecie imponowac. A jak kobieta go przerasta albo mu dorownuje intelektualnie + jest jeszcze do tego ladna, zgrabna to marny z tego zwiazek bedzie. Bledem mezczyzn jest, ze probuja dobierac sobie partnerki z rownych, wyzszych polek. Powinni z nizszych. Albo piekniejsza i glupsza albo brzydsza a inteligentniejsza, zalezy co dla kogo wazniejsze ale wszystkiego miec nie mozna.

                                                    Zgadzam sie z Twoja analizą, szczególnie z tym, że facet musi dziewczynie czymś imponować. Każdy powinien wiedzieć kim jest I jak wysoko może sięgać. Sa tez tacy, którym jak ślepej kurze ziarno sie trafia :).
                                                    Uważaj na alko + nasenne. Ja z tego wychodziłem ponad pół roku.
                                                  • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 12:55
                                                    "Bledem mezczyzn jest, ze probuja dobierac sobie partne
                                                    > rki z rownych, wyzszych polek. Powinni z nizszych. Albo piekniejsza i glupsza a
                                                    > lbo brzydsza a inteligentniejsza, zalezy co dla kogo wazniejsze ale wszystkiego
                                                    > miec nie mozna. Morrison tez robi ten sam blad zreszta.

                                                    Ja sie z tym absolutnie nie zgadzam, bo to na serio zalezy od ludzi. Sa rozni mezczyzni, zreszta jak i rozne kobiety. Nie ma zadnej gwarancji, ze zwiazek bedzie udany tylko dlatego. ze facet wzial se babke z nizszej polki.
                                                  • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 13:02
                                                    "A jak kobieta go przerasta albo mu dorownuje intelektualnie + jest jeszcze do tego ladna, zgrabna to marny z tego zwiazek bedzie."

                                                    Wcale tak nie uwazam, najwazniejsze, zeby ona byla ta/tym czego ON szukal.
                                                  • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 13:16
                                                    Jeszcze inny aspekt sprawy jest taki, ze ludzie lacza sie w pary, szukaja (normalnie) w swoim srodowisku, sie po prostu tak wydarza, studenci na imprezach studenckich, dzieciaki w swojej szkole i czesto ten poziom jest po prosty w miare wyrownany. cala reszta to juz chemia i mieta.
                                                    Wiadomo, ze jak szukaja w necie albo na portalach to maja tam jakas swoja liste ewentualnie, bo czyms sie kierowac musza, owszem zapewne rowniez zdjeciem:)
                                            • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 12:58
                                              "Kazdy kto cos ma na peczki albo tanim kosztem ma luz w kolo siebie. Ja luzu nie mam, rozpaczy tez nie. Ale poniewaz zaraz mi stuknie rok bez seksu to cokolwiek bym nie powiedziala dzisiaj o funk..."

                                              To mnie bardzo dziwi, bo to serio nie problem zanlezc faceta TYLKO do seksu, do seksu i do zwiazku to juz znacznie trudniej ale tylko do seksu...?
                                              • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 13:10
                                                kag73 napisała:

                                                > To mnie bardzo dziwi, bo to serio nie problem zanlezc faceta TYLKO do seksu, do
                                                > seksu i do zwiazku to juz znacznie trudniej ale tylko do seksu...?

                                                A czy ja w ogole szukam? Ja nie mam czasu na rozrywki.
                                                • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 13:11
                                                  > A czy ja w ogole szukam? Ja nie mam czasu na rozrywki.

                                                  Ano, ti juz Twoj problem;) jak se nie umiesz poustawiac priorytetow, kicia:)
                                            • mojemail3 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 13:16
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Tak by mozna bylo tego pana postrzegac, ze on o wyzszych wartosciach, a nie sie
                                              > rznac chce TYLKO pytanie: po co mu ladna i atrakcyjna? Czemu nie moze zejsc z
                                              > atrakcyjnosci pare szczebelkow? Przeciez o rozmowy chodzi ;)

                                              No prawda, ale oni kurna nawet do więzi emocjonalnej muszą mieć super atrakcyjną seksualnie...A przeciez tu by bystra zakonnica też była dobra, do przyjażni męsko-damskiej ;-)
                                              Ja nie mówię o " wyższych wartościach" tylko żeby się dało w ogóle z gościem pogadac,ale większość tych z lękami,zakompleksionych w końcu zaczyna przemawiac z wyżyn swego intelektu do " głupiej baby"...

                                              >Mowic kazdy umie, swiat duchowy nawet pani po zawodowce moze bogaty miec. Ale on >swoich wymagan co do panny nie obnizy. No to jak? O co tu chodzi?

                                              Będzie sam,ale czy to nasz problem?

                                              > A ci panowie w naszym wieku co to daza do rozpaczliwego zaplodnienia z mlodymi to chyba >seks w swoich zwiazkach maja wiec tez nie wiem czy akurat ja sie moge z nimi rownac.

                                              No to wiadomo, stare żonki się znudziły,potrzeba starym dziadom silniejszych bodzców ;-)
                                              • jesod Zaczyna przemawiać 18.05.15, 13:32
                                                mojemail3 napisała:
                                                > ale większość tych z lękami,zakompleksionych w końcu zaczyna przemawiac z
                                                > wyżyn swego intelektu do " głupiej baby"...

                                                Jak Führer... Tym samym widać, że pielęgnowane lęki, kompleksy ( a któż ich nie ma?), mogą przeobrazić się w megalomanię, agresję, ciągłą frustrację, obsesję oraz masę innych wrogich i destrukcyjnych zachowań i postaw, które mogą mieć straszne konsekwencje.
                                              • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 18:38
                                                > Ja nie mówię o " wyższych wartościach" tylko żeby się dało w ogóle z gościem po
                                                > gadac,ale większość tych z lękami,zakompleksionych w końcu zaczyna przemawiac z
                                                > wyżyn swego intelektu do " głupiej baby"...

                                                Widzę, że ta "głupia baba" utkwiła Ci w głowie. Nie traktuję kobiet z góry, ale w odniesieniu do jesod nie mogę znaleźć trafniej określającego ją sformułowania. Zaatakowała mnie bez powodu, obrażała, kłamała i pokazywała brak zrozumienia czegokolwiek.

                                                Kultura jest pewną konwencją, którą przyjęło się przyjmować w relacjach, ale jak obu stronom na tym nie zależy, nie trzeba się jej trzymać. Jesod sama wyraźnie napisała, że ma gdzieś kulturę, wobec tego nie czułem się zobligowany być nadal kulturalny wobec niej.

                                                • mojemail3 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 18:51
                                                  droitier napisał:

                                                  > Widzę, że ta "głupia baba" utkwiła Ci w głowie. Nie traktuję kobiet z góry, ale
                                                  > w odniesieniu do jesod nie mogę znaleźć trafniej określającego ją sformułowani
                                                  > a. Zaatakowała mnie bez powodu, obrażała, kłamała i pokazywała brak zrozumienia
                                                  > czegokolwiek.
                                                  Jesod taka jest, trzeba się przyzwyczaić albo nie czytać, specyficzne poczucie humoru, zjadliwy język, ale na pewno nie "głupia baba"...Często się zastanawiam, kto tam siedzi po drugiej stronie monitora, jakie ludzkie dramaty...
                                                  A to określenie zawsze pada jako ostateczny męski epiteto-argument, w sumie, powinnam się przyzwyczaić...

                                                  > Kultura jest pewną konwencją, którą przyjęło się przyjmować w relacjach, ale ja
                                                  > k obu stronom na tym nie zależy, nie trzeba się jej trzymać. Jesod sama wyraźni
                                                  > e napisała, że ma gdzieś kulturę, wobec tego nie czułem się zobligowany być nad
                                                  > al kulturalny wobec niej.

                                                  Rozumiem, vet za vet;-)
                                                  Myślę,że nie warto się wdawać w takie pyskówki, szkoda energii. Osobiście jak się sparzę na kimś, to z nim nie gadam i kropka...
                                                  • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 19:06
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Jesod taka jest, trzeba się przyzwyczaić albo nie czytać,

                                                    Nie mam zamiaru przyzwyczajać się do chamstwa, trzeba z nim walczyć bo się rozpanoszy.

                                                    > ale na pewno nie "głupia baba"..

                                                    Jeśli ktoś przy użyciu kulawej logiki wysnuwa daleko idące wnioski co do moich opinii, a dodatkowo obstaje przy nich, mimo iż piszę wprost jaka jest moja opinia, to jest to książkowy przykład głupoty.
                                                  • mojemail3 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 20:21
                                                    droitier napisał:

                                                    > Nie mam zamiaru przyzwyczajać się do chamstwa, trzeba z nim walczyć bo się rozp
                                                    > anoszy.

                                                    Jeśli będziesz chamstwo chamstwem walczył, to zapewne się rozpanoszy...
                                                    Ale w sumie,czy to moja sprawa, róbcie co chcecie, drzyjcie koty, wieszajcie psy ;-)
                                                  • jesod Jesod taka jest 18.05.15, 20:28
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Jesod taka jest, trzeba się przyzwyczaić albo nie czytać, specyficzne poczucie
                                                    > humoru, zjadliwy język, ale na pewno nie "głupia baba"...Często się zastanawiam
                                                    > , kto tam siedzi po drugiej stronie monitora, jakie ludzkie dramaty...

                                                    Nie wysilaj się na żałosne komplementy, bo nie po raz pierwszy przebrałeś miarkę... Dość tego. Nie znasz granicy i nie masz wyczucia, bo nie masz czucia. To też Twoja ułomność.

                                                    Nie znasz jesod i nigdy nie poznasz.
                                                    Jestem starą duszą i... może właśnie dlatego, tak szybko przejrzałam to forum.

                                                    Perfidnie się bawisz, a błędem jesod jest to, że ma za miękkie serce i... uważa, że samotność i choroba jest jedną z najgorszych rzeczy, które w normalnym życiu mogą spotkać człowieka.
                                                    Nie sądzę jednak, byś to zrozumiał, chociaż... nie rozumiem jak można tego nie rozumieć.
                                                    To już wszystko z mojej strony.
                                                  • mojemail3 Re: Jesod taka jest 18.05.15, 21:59
                                                    jesod napisała:

                                                    > Nie wysilaj się na żałosne komplementy

                                                    Dobrze, obiecuję,że po raz ostatni się wysiliłam, jednak nie warto?

                                                    >bo nie po raz pierwszy przebrałeś miarkę... Dość tego. Nie znasz granicy i nie masz >wyczucia, bo nie masz czucia. To też Twoja ułomność.

                                                    Nie rozumiem, dlaczego piszesz do mnie jakobym była w rodzaju męskiego, zrządzeniem losu posiadam laboratoryjny wynik badania genetycznego-prawidłowy kariotyp żeński, ale skoro tak Ci wygodniej, nie ma sprawy ;-)

                                                    > Nie znasz jesod i nigdy nie poznasz.

                                                    Jakoś to przeżyję...

                                                    > Perfidnie się bawisz

                                                    Perfidnie? Może i czasem się bawię, ale perfidnie-nie.

                                                    > To już wszystko z mojej strony.

                                                    Trzymam za słowo!
                                                  • urquhart Źdzbło w oku bliźniego widzisz a belki we własnym 19.05.15, 07:45
                                                    Wiecie co, ten wątek to przecież prześmiewcza hipokryzja jest.
                                                    Przecież jest o facetach co to są inni niż by chciały, oczekiwały i potrzebowały kobiety i za karę w konsekswencjinie zamoczą I wydaje si to oczywiste. Ale jak pojawia się ML z odwotnym tekstem że kobiety nie są takie jak on by chciał to jedziecie mu na grzbiecie jako to mizoginia.
                                                    Tak własnie mizoginią konserwatywną religijną było że realne kobiety określano jako te ladcznice grzeszne i niegodne z jednym wyjątkim idealnej najświetrzej panienki.
                                                    No przecież dokładnie to samo w nowym femi uniesieniu robi sporo babek z jesod na czele idealizując nieistniejących "prawdziwych" mężczyzn, a cały czas rozdając protekcjonalne połajanki i deprecjonując tych realnych meżczyzn...

                                                    Naprawdę doceniam dyskusje w których szuka się sytacji win-win co mogę otrzymać ale co mogę co mogę dać co potrzebuje druga strona nie tracąc swojej autonomii i tożsamości...
                                                  • urquhart Re: Źdzbło w oku bliźniego widzisz a belki we wła 19.05.15, 10:04
                                                    I jeszcze, przecież symetrycznie dość często piszą kobiety z poczuciem zranienia przez mężczyzn, niektóre także to poczucie zranienia I krzywdy pielęgnują.
                                                    Osobiście mechanizmy i przyczyny o których piszą mnie ciekawią nawet jeżeli z nimi dyskutuję , czy , żeby zrozumieć lepiej. Dla mnie możliwość zrozumienia innego punktu widzenia, niezrozumiałych oczekiwań drugiej strony barykady to to siła tego forum na wt jak często nie odpowiada mi irytująca forma wypowiedzi .
                                                  • zawle Re: Źdzbło w oku bliźniego widzisz a belki we wła 19.05.15, 12:54
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Wiecie co, ten wątek to przecież prześmiewcza hipokryzja jest.
                                                    > Przecież jest o facetach co to są inni niż by chciały, oczekiwały i potrzebował
                                                    > y kobiety i za karę w konsekswencjinie zamoczą I wydaje si to oczywiste. Ale ja
                                                    > k pojawia się ML z odwotnym tekstem że kobiety nie są takie jak on by chciał to
                                                    > jedziecie mu na grzbiecie jako to mizoginia.

                                                    Masz rację urgu. Do tego ML MIAŁ jedno, jedyne wymaganie. Żeby ta konkretna dała jemu, właśnie jemu. Nie Zdziśkowi, Heniowi, tylko jemu. Jedno kurwa, jedyne wymaganie zwrócone do konkretnej osoby i ona nic. NIC. Ździra jedna, może nawet i druga. Potem to tylko układał te ździry jak mój kot ogony co mu zostały po zjedzonych wiewiórkach i nienawidził coraz bardziej. One się puszczały a on je zbierał jak mleczyki do wianka.
                                                    No i jak tu tych bab nie tępić? Przypominam- jedna kurwa wytyczna i nie skumała.
                                                  • zawle Re: Źdzbło w oku bliźniego widzisz a belki we wła 19.05.15, 12:56
                                                    A baby tu na forum? Tysiąc wymagań i do tego różne kombinacje. Jedna drugiej zaprzecza, każda coś nowego dodaje. Normalny człowiek się skołuje, co dopiero jakiś nieskomplikowany, jednozadaniowy.
                                                  • hello-kitty2 Re: Źdzbło w oku bliźniego widzisz a belki we wła 19.05.15, 14:51
                                                    zawle napisała:

                                                    > A baby tu na forum? Tysiąc wymagań i do tego różne kombinacje. Jedna drugiej za
                                                    > przecza, każda coś nowego dodaje. Normalny człowiek się skołuje, co dopiero jak
                                                    > iś nieskomplikowany, jednozadaniowy.

                                                    Hehe podoba mi sie zajebiscie okreslenie 'jednozdaniowy'. I ilustracja. Tu jest na forum taki uzytkownik o nicku Prosty facet. Wchodze kiedys na jego profil, wgapiam sie w jego avatar i nie wiem co to tam jest? Dopytuje, a Prosty facet odpowiada: 'To jest zdjecie prostego kija wbitego w ziemie'. ;-))))))
                                                  • hello-kitty2 Re: Źdzbło w oku bliźniego widzisz a belki we wła 19.05.15, 14:53
                                                    O przepraszam 'jednozadaniowy' a nie 'jednozdaniowy' ;) W sumie na jedno wychodzi.
                                                  • urquhart Re: Źdzbło w oku bliźniego widzisz a belki we wła 19.05.15, 14:32
                                                    To słusznie zauważyłaś poniekąd jak ważne jest to JEDNO wymaganie.
                                                    I nie zmieni tego zaklinanie rzeczywistości na barskich forach że to niedojrzałe , prostackie, czy zwierzece, najwyżej sprawi reakcje ucieczkowe od rzeczywistości w alkohol czy wirtual.
                                                    ML pokazuje w przejaskrawionym świetle uczucia krzywdy czego wielu innych facetów wstydzi się przyznać I zwerbalizowac Tyle że prowadzą go one całkiem ciemna niewłaściwą stronę, ślepa uliczkę.
                                                    PS.
                                                    Jesod zmienia się i coraz więcej zaczyna mówić ludzkim głosem zamiast przygryzac

                                                    Kobiety mają znacznie więkmężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
                                                    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
                                                  • zawle Re: Źdzbło w oku bliźniego widzisz a belki we wła 19.05.15, 15:10
                                                    urquhart napisał:

                                                    > To słusznie zauważyłaś poniekąd jak ważne jest to JEDNO wymaganie.
                                                    > I nie zmieni tego zaklinanie rzeczywistości na barskich forach że to niedojrzał
                                                    > e , prostackie, czy zwierzece, najwyżej sprawi reakcje ucieczkowe od rzeczywis
                                                    > tości w alkohol czy wirtual.

                                                    Masz rację...jedno...dać się wyruchać całemu światu chętnych facetów. Ciekawe czy Wy też macie taką gotowość. Zrobić zakończoną sukcesem minetę każdej chętnej kobiecie. ;)
                                                  • kag73 Re: Źdzbło w oku bliźniego widzisz a belki we wła 19.05.15, 15:38
                                                    Masz rację...jedno...dać się wyruchać całemu światu chętnych facetów. Ciekawe czy Wy też macie taką gotowość. Zrobić zakończoną sukcesem minetę każdej chętnej kobiecie. ;)

                                                    Kochana, oni nawet nie chca sie przespac z kazda. A jak pisza o meskim napaleniu i gotowosci to mysla o tych ladnych i atrakcyjnych babkach tylko i wylacznie. Ale za to od kobiety oczekuja, zeby poszla z kazdym czy jej sie podoba cyz nie ten facet, ma isc, bo to facet jest:)
                                                  • zawle Re: Źdzbło w oku bliźniego widzisz a belki we wła 19.05.15, 15:13
                                                    urquhart napisał: Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje spr
                                                    > owadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiąz
                                                    > ków

                                                    Niesamowite. Wzruszyłam się. Ja w to miejsce mam psa;))
                                                  • urquhart Piersi - Rodzina Słowem Silna 19.05.15, 16:09
                                                    zawle napisała:

                                                    > urquhart napisał: Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje spr
                                                    > > owadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z o
                                                    > bowiąz
                                                    > > ków
                                                    >
                                                    > Niesamowite. Wzruszyłam się. Ja w to miejsce mam psa;))

                                                    Jak już sie wzruszyłaś to jeszcze się ubaw z tego.
                                                    Uwiebiam to przedstawienie sprawy sprowadzenie do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny w wersji Kukiza
                                                    www.youtube.com/watch?v=Z_oPvK0yiYY
                                                    "Jak mi z tobą źle!" :)
                                                  • zawle Re: Piersi - Rodzina Słowem Silna 19.05.15, 17:02
                                                    urquhart napisał: > Jak już sie wzruszyłaś to jeszcze się ubaw z tego.
                                                    > Uwiebiam to przedstawienie sprawy sprowadzenie do roli dostarczyciela dóbr dla
                                                    > rodziny w wersji Kukiza
                                                    > www.youtube.com/watch?v=Z_oPvK0yiYY
                                                    > "Jak mi z tobą źle!" :)

                                                    A puenta?
                                                  • midnight_lightning Re: Źdzbło w oku bliźniego widzisz a belki we wła 26.05.15, 22:53




                                                    @urquhart

                                                    "To słusznie zauważyłaś poniekąd jak ważne jest to JEDNO wymaganie.
                                                    I nie zmieni tego zaklinanie rzeczywistości na barskich forach że to niedojrzałe , prostackie, czy zwierzece, najwyżej sprawi reakcje ucieczkowe od rzeczywistości w alkohol czy wirtual."


                                                    Ha, niby takie malutkie wymaganie i tyle zamieszania, a rzekomo kobiety lubią seks :)

                                                    Reakcja kobiet, jak zwykle pełna hipokryzji, jest jednak symptomatyczna. Szczególnie te hasło jednozadaniowości mnie rozbawiło.

                                                    Cały sęk w tym, że przecież dla tych młodych wykluczanych chłopaków seks to nie tylko zwierzęce ruchy frykcyjne, takiego pojmowania seksu kobiety uczą się zadając się tylko z tępymi prymitywami, ktorych to tak uwielbiają w swojej pierwszej fazie.

                                                    Ten "seks" to przecież część pakietu, na który składa się akceptacja, więź emocjonalna i uczuciowa, więź kulturowa, "nadawanie na tych samych falach", przyjaźń, partnerskie traktowanie, i ta "bezwarunkowa miłość" tak nielubiana przez kobiety.

                                                    Pojawiła się bzdurna, pełna pogardy "rada" dla takich młodych, wykluczanych, bo nie są bandziorami, by sobie dodawali punktów do atrakcyjności traktując te brzydkie kobiety jako worek treningowy, taką żywą, chodzącą lalkę do dymania. To rada pełna pogardy zarówno wobec tych wykluczanych za bycie zbyt dobrym, gdyż jak nic jest to równanie ich do tych żałosnych łajdaków i sukinsynów, których tak kobiety lubią. I jednocześnie pogardliwe deprecjonowanie tych brzydkich kobiet, które niby to mają być jedynie tymi workami do treningu.

                                                    Te brzydsze i tak są celem, i to poważnym, związkowym. I nic dziwnego w sytuacji, gdy młody chłopak szuka pakietu, wtedy uroda nie jest najważniejszym wyznacznikiem. Oczywiście często okazuje się, że taka brzydsza w dupie ma podobnego sobie, a marzy, by stać się takim worem treningowym dla ruchacza albo zabawka dla podstarzałego żonkosia. Hipergamia


                                                    Nawet i wtedy okazuje się, że te brzydsze szybciej wychodzą za mąż, a wśród podstarzałych singielek roi się od atrakcyjnych wizualnie pań. Uroda to nie wszystko, szybko mija. Liczy się przebieg i mentalność. A czego moźna oczekiwać po mentalności modelki wiadomo. Totalnie zdeprawowana osóbka niezdolna do wyższych uczuć i wstydu.
                                                    =====================================================

                                                    "ML pokazuje w przejaskrawionym świetle uczucia krzywdy czego wielu innych facetów wstydzi się przyznać I zwerbalizowac Tyle że prowadzą go one całkiem ciemna niewłaściwą stronę, ślepa uliczkę."

                                                    Tak, w sposób przejaskrawiony i emocjonalny zrywam z narzucanym przez kobiety i te 20% najgorszych sukinsynów je bzykajacych nakazem siedzenia cicho i akceptowania rzeczywistości polegającej na byciu frajerem i spokojną przystanią dla wyautowanych ścierek po debilnych, agresywnych przygłupach. Zrywam ze swoją rolą przeznaczoną przez kobiety. I to tak je wkurza. One nie są w stanie pojąć oczywistych praw psychologii czy nawet elementarnej zasady "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie".

                                                    W przypadku, gdy kobiety kierowane swoją zwierzęcą naturą dążenia do największych łajdaków w okolicy, jasne jest, że ci "za dobrzy, za inteligentni" faceci traktowani jako gorsi od meneli, wezmą odwet za tak pogardliwe traktowanie i juz nigdy nie potraktują kobiety pakietowo. Powiedzą "po co brać krowę, skoro moźna kupić mleko".

                                                    I tłumaczenia, że kobiety "takie już są" do ideowo nastawionych osób nie trafią, oni potrafili się wyzbyć zwierzęcych ograniczeń, nie lecąc na wyłącznie na ładne, zdrowe samiczki, lecz i na te brzydsze.


                                                    Tezy, że "tak już jest" i trzeba się z tym pogodzić są mało satysfakcjonujące. Są bandyci, są złodzieje, ale to nie znaczy, ze trzeba takie osobniki lubić czy szanować. Wręcz obowiązkiem każdego porządnego człowieka jest tępić taką swołocz. Cóż, akurat ci "frajerzy" mają trwałą wykładnię normalności i moralności.


                                                    Ciemna, ślepa uliczka ? to zależy, czego się oczekiwało, a czego oczekuje obecnie. Może i byłbym super fajnym mężusiem, ślepym na zdradzanie za plecami, ale na szczęście nauczyłem się na wielu kopniakach i pogardzie, ile są warte kobiety.


                                                    Ciekawe jest to, że mężczyźni często szukają wytłumaczeń, budują teorie, wyraźnie rozgraniczają rózne typy mężczyzn, a kobiety wcale. Rzeczywiście są takie same, sprzedajne i niemoralne, i te ładne i brzydkie. Owszem, z wiekiem co niektóre zmieniają zdanie, ale to tylko efekt utraty atrakcyjności i kolejna manipulacja, kolejna ściema.

                                                    I przykładowo podaje linki, jak to sobie sobie faceci tłumaczą oczywiste fakty:

                                                    braciasamcy.pl/index.php/topic/1820-typy-samc%C3%B3w/#entry28058

                                                    www.samczeruno.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=424:trzy-grupy-m%C4%99%C5%BCczyzn&Itemid=101
                                                  • sea.sea Re: Źdzbło w oku bliźniego widzisz a belki we wła 19.05.15, 18:41
                                                    > Przecież jest o facetach co to są inni niż by chciały, oczekiwały i potrzebowały kobiety i za
                                                    > karę w konsekswencji nie zamoczą

                                                    Za karę nie zamoczą :D Rozumiem, że jak pracodawca zatrudnia Zdziśka, a nie Mariana, to jest za karę i na złość Marianowi :D

                                                    BTW pół forum jest przecież o tym, jak to baby są jakieś inne, niż by użytkownicy chcieli, oczekiwali i potrzebowali, więc jest symetrycznie :P
                                                  • jesod Re: Jesod taka jest 20.05.15, 14:24
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Nie rozumiem, dlaczego piszesz do mnie jakobym była w rodzaju męskiego, zrządz
                                                    > eniem losu posiadam laboratoryjny wynik badania genetycznego-prawidłowy karioty
                                                    > p żeński, ale skoro tak Ci wygodniej, nie ma sprawy

                                                    Doskonale rozumiesz.
                                                    Poza tym, o ile w ogóle posiadasz takie zaświadczenie to, ten ktoś, kto Ci je wystawił był urżnięty albo naćpany w trzy dupy, albo... jedno i drugie razem w pakiecie.

                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Jakoś to przeżyję...

                                                    Nie wątpię i nie mam złudzeń.

                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Trzymam za słowo!

                                                    Ty...??? :/
                                                    A kim Ty jesteś byś mnie trzymał za słowo? Nie masz do tego żadnych uprawnień...
                                                    I wreszcie... kim Ty jesteś, bym JA dawała Tobie słowo ?!
                                        • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 09:53
                                          "Ja sie we friendzony nie bawie. Gdybys mi sie nie spodobal nie spotykalabym sie z Toba. Mialabym poczucie straty czasu. Motywacja do wejscia w jakakolwiek relacje jeden na jeden z mezczyzna jest seks. Im jestem starsza tym bardziej szkoda mi czasu na pierdu pierdu, mam poczucie wlasnej smiertelnosci."

                                          Otoz, tu sie zgadzam "jak sie facet nie spodoba". Szkoda czasu, rowniez jego czasu, robienia mu nadziei. Ale.... gdyby sie facet spodobal to szanse na "pierdu pierdu" jak najbardziej by byly:) Facet musi pociagac, zeby chciec sie z nim spotkac/spotykac, jak dla mnie, no chyba, ze babka seksem zainteresowana nie jest, ale wtedy tez kicha, bo facet seksu bedzie chcial, przeciez wlasnie dlatego chce sie z nia spotykac.
                                          I kazdemu wedlug potrzeb, seks jest wazny zwlaszcza jak go brakuje, fajnie jak jest, ale czlowiek zawsze chce za duzo albo czego nie ma... czasem z sentymentem wspominam i tesknie za tym zakochaniem, wlasnie za tym pierdu pierdu i wielkimi emocjami :)
                                          • zawle Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 10:34
                                            kag73 napisała:
                                            > Otoz, tu sie zgadzam "jak sie facet nie spodoba". Szkoda czasu, rowniez jego cz
                                            > asu, robienia mu nadziei.

                                            Matko...to ja bym z nikim od lat świetlnych. Bo mi się rzadko który podoba. A jeszcze mniej mnie kręci. Wspomagam się wyobraźnią sytuacyjną. I powiem Ci kitka że mam tak jak Twoja matka- z tym że nie przekwitam. Po 40 coraz trudniej wyprowadzić mnie z równowagi. Nawet pić mi się nie chce- jedną, dwie dawki alko mi wystarczą. Czas umierać....
                                            • ninek04 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 11:08
                                              zawle napisała
                                              Nawet pić mi się nie chce- jedną, dwie dawki alko mi
                                              > wystarczą. Czas umierać....

                                              To ja mam na odwrót, z wiekiem chce mi się pić coraz więcej,tylko ten brak czasu nie pozwala .
                                            • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 11:34
                                              > Matko...to ja bym z nikim od lat świetlnych. Bo mi się rzadko który podoba. A j
                                              > eszcze mniej mnie kręci. Wspomagam się wyobraźnią sytuacyjną.

                                              Ozesz ty...nie ma lekko. Czyli: butelka wina, zgasic swiatlo, zamknac oczy i do przodu;))

                                              "I powiem Ci kitka
                                              > że mam tak jak Twoja matka- z tym że nie przekwitam. Po 40 coraz trudniej wypr
                                              > owadzić mnie z równowagi. Nawet pić mi się nie chce- jedną, dwie dawki alko mi
                                              > wystarczą. Czas umierać...."

                                              Przestan, nie zalamuj, a "dawka" dawce nie rowna;), ale pozytwywnie: az tak zle ci faceci nie moga wygladc skoro niewiele alkoholu potrzebujesz :))
                                              • zawle Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 12:07
                                                kag73 napisała:
                                                > Przestan, nie zalamuj, a "dawka" dawce nie rowna;), ale pozytwywnie: az tak zle
                                                > ci faceci nie moga wygladc skoro niewiele alkoholu potrzebujesz :))

                                                Nie mieszam jednego z drugim, żeby nie przesadzić z obniżaniem wymagań;)
                                              • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 12:18
                                                kag73 napisała:

                                                > > Matko...to ja bym z nikim od lat świetlnych. Bo mi się rzadko który podob
                                                > a. A j
                                                > > eszcze mniej mnie kręci. Wspomagam się wyobraźnią sytuacyjną.
                                                >
                                                > Ozesz ty...nie ma lekko. Czyli: butelka wina, zgasic swiatlo, zamknac oczy i do
                                                > przodu;))

                                                O kurcze Zawle, ja bym tak nie mogla, to juz wole usychac z braku seksu. Jak pojde z facetem do lozka, ktory mnie nie kreci to mam strasznego kaca emocjonalnego, czuje sie jak prostytutka. A z piciem to jestem juz na etapie, ze czasem musze sie napic, a czesto ciesze sie, ze sie moge napic. Alkoholizm zastapil mi seks/uczucia/emocje. Po alko nie mam kaca moralnego i pozwala mi dalej brnac przez zycie. Biore tez nasenne. Po alko i nasennych jestem przytepiona w ciagu dnia jak po antydepresantach. W konsekwencji libido mi powaznie spadlo i nie zabiegam o seks. Nie reaguje juz nawet na wykladowce ;)
                                                • zawle Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 12:33
                                                  hello-kitty2 napisała: > O kurcze Zawle, ja bym tak nie mogla, to juz wole usychac z braku seksu. Jak po
                                                  > jde z facetem do lozka, ktory mnie nie kreci to mam strasznego kaca emocjonalne
                                                  > go, czuje sie jak prostytutka.]

                                                  Wiesz jak sobie z tym radze? Muszę go bardzo lubić. Ale nie tak jak prostytutka Wolfa;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 12:44
                                                    zawle napisała:

                                                    > Wiesz jak sobie z tym radze? Muszę go bardzo lubić. Ale nie tak jak prostytutka
                                                    > Wolfa;)

                                                    Nie pomyslalam o tym. A po zastanowieniu oceniam, ze predzej mi sie facet spodoba niz go polubie, bo do polubienia to bym potrzebowala kupe czasu, a ruchac mi sie chce juz wczesniej, w zasadzie na dzien dobry ;)
                                      • sea.sea Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 07:39
                                        A co to znaczy "ustronne miejsce", kawa czy kolacja face to face? Bo jakoś nie widzę, ze zapraszasz do tego tam kibelka na numerek ;)
                            • mojemail3 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 22:37
                              droitier napisał:

                              "(...)Nie chcę się chwalić, ale mam kasę, wygląd i inteligencję. Czy to uprawnia mnie już do wybierania sobie ładnych kobiet, czy to za mało i muszę jeszcze dokonać czegoś ekstra (nie wiem, polecieć na Marsa i wrócić, odkryć lekarstwo na raka, wygrać w Lidze Mistrzów)?"

                              To się nie chwal ;-)
                              To mi przypomina wypowiedzi tych kobiet, co są piękne, zgrabne, inteligentne, pełne wszelakich zalet, a nie mogą trafić na swój ideał...
                              polska.newsweek.pl/dlaczego-coraz-wiecej-polek-zyje-samotnie-zwiazki-uczucia-milosc-single-singielki-newsweek-pl,artykuly,280972,1.html
                              Co do "wybierania sobie ładnych kobiet" to jednak wyboru ostatecznego one dokonują...
                • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 21:20
                  "A jak już sobie wyznaczę ten mój target, pozostanie odpowiedź na najważniejsze pytanie: Czemu do K..wy N..dzy, ten łysy, gruby koleś z poczuciem humoru niemieckiego wozu opancerzonego podebrał mi właśnie moją miłość, skoro teoretycznie nie miał prawa!?"

                  Bo moze zaoferowal cos wiecej niz oferowales Ty(niekoniecznie materialnie), poza tym nie byles jej miloscia nawet jezeli ona byla Twoja miloscia. Moze ten lysy, gruby mial kase, ona poleciala na kase. Moze przy nim czula sie jak super wymarzona kobieta a przy Tobie takiego wrazenia nie miala? Nie czula sie ta jedyna, wazna, co tam jeszcze...
                  • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 21:29
                    To było trochę pytanie retoryczne i w sumie odpowiadając przyznałaś/eś mi rację, choć akurat z leceniem na kasę się nie zgadzam. O to mi chodzi, że nie ma co wyznaczać targetu w oparciu o wygląd, zarobki czy status, bo jeśli pojawi się indywidualna chemia między kobietą a mężczyzną, to te rzeczy przestają być istotne. Dlatego trzeba szukać tam, gdzie ta chemia może się pojawić, a nie tam wskazuje na to target.
                    • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 21:35
                      O to mi chodzi, że nie ma co
                      > wyznaczać targetu w oparciu o wygląd, zarobki czy status, bo jeśli pojawi się i
                      > ndywidualna chemia między kobietą a mężczyzną, to te rzeczy przestają być istot
                      > ne. Dlatego trzeba szukać tam, gdzie ta chemia może się pojawić, a nie tam wska
                      > zuje na to target.
                      Sie absolutnie z tym zgadzam.
                      Pytanie tylko czego kto szuka, szuka ktos zwiazku czy przygody, bo i to sie zdarza. Aaa i od wieku tez zalezy oczywiscie i okolicznosci.
                      Niektorzy ludzie zyskuja przy blizszym poznaniu a inni przy blizszym poznaniu traca.
                      Czasem jest tak, ze ktos jest fajny gosc, ale zadna z nim na randke nie chce pojsc, wiec sie nie przekona, ze jest fajny:) Nooo, czasem moze potrwac az sie kogos pozna, zaiskrzy i cos z tego bedzie.
    • anbale Re: Gdzie ci mężczyźni? 16.05.15, 14:18
      Sądzę, że zawsze była pewna pula mężczyzn, których materiał genetyczny nie nadawał się do przekazania, albo nie było warto. Kiedyś takiego niedojdę w pierwszej kolejności pożerał niedźwiedź jaskiniowy albo ginął na polowaniu przebijając się przypadkowo własną włócznią, a teraz siedzą w wirtualu i zapluwają jadem kobiety.
      • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 16.05.15, 15:03
        Mi tez sie wydaje, ze najwieksze przeszkody do zdobywania i utrzymanania zainteresowania kobiet siedza w glowie. Inna grupa przeszkod sa odpychajace przyzwyczajenia.
      • kombinerki_pinocheta00 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 10:23
        >Kiedyś takiego niedojdę w pierwsze
        > j kolejności pożerał niedźwiedź jaskiniowy albo ginął na polowaniu przebijając
        > się przypadkowo własną włócznią

        Jesteś nielogiczna, jak na kobietę przystało. Skoro wybierał się na polowania i znalazł schronienie to świadczyło o tym, że w tamtych czasach miał jaja. Wiesz jak zmarł Kazimierz Wielki? Zapewne nie wiesz. Złamał nogę na polowaniu.
    • maracooja Re: Gdzie ci mężczyźni? 16.05.15, 15:45
      I bardzo dobrze.
      Nie przekaże dalej genu pierdoły ale sam przeżyje na miarę swoich możliwości.
      Jedyne, czego można się obawiać, to tego, że jakaś desperados zacznie na siłę go "ratować".
      Wrażliwi młodzi mężczyźni też potrafią dobrze sobie radzić, kiedy poczują zew i mają motywację.
      Cała reszta niech się zajeździ przy monitorze dla dobra ludzkości.
    • hateuall Re: Inny aspekt sprawy 16.05.15, 18:26
      Inny aspekt sprawy jest taki, że jeśli tych "samo-odrzuconych" jest powiedzmy 40%, to znaczy, że jeśli wcześniej na 10 mężczyzn przypadało 11 kobiet, to teraz na 6 mężczyzn przypada 11 kobiet.

      To z kolei oznacza, że te kobiety które chcą założyć szczęśliwy związek muszą się o jakieś 40% bardziej starać, bo wcześniej konkurencja była znikoma (w zasadzie 1:1), a teraz jest poważna - 2:1. A że mało która kobieta chce takiego pierwszego-lepszego, to i zapewne trzeba się jeszcze bardziej starać, bo na takiego lepszego albo w miarę normalnego są ze 3 lub 4 chętne. I każda święcie przekonana, że na pewno jest lepsza niż te pozostałe 2 lub 3.

      A przy okazji rozwiązaliśmy problem skąd na świecie tyle singielek. Efekt uboczny.
      • ninek04 Re: Inny aspekt sprawy 16.05.15, 19:27
        Obserwuję na codzień takie ofiary losu,tacy nieśmiali,z rumieńcem na zbyt okrągłej twarzy,z uciekającym wzrokiem,bez inicjatywy,wycofani i czekający , aż coś się samo zdarzy.W większości to chłopcy/faceci nie odklejeni od mamusi.
      • marek.zak1 Re: Inny aspekt sprawy 16.05.15, 19:40
        hateuall napisał:

        > Inny aspekt sprawy jest taki, że jeśli tych "samo-odrzuconych" jest powiedzmy 40%, to znaczy, że jeśli wcześniej na 10 mężczyzn przypadało 11 kobiet, to teraz na 6 mężczyzn przypada 11 kobiet.
        ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

        Tu, czyli w skali zjawiska jest problem. Gdy dawno temu Danuta Rinn śpiewała ,,Gdzie te chłopy", było to śmieszne, teraz już nie.
        ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

        > A przy okazji rozwiązaliśmy problem skąd na świecie tyle singielek. Efekt uboczny.

        -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

        Własnie, czyli mowienie, że gorsze geny i tak zginą, przy tej skali zjawiska implikuje, zei singielek będzie tez 40%, a więc to juz nie jest problem jednego pryszczatego w klasie, ktorego żadna nie chce. .
      • kombinerki_pinocheta00 Re: Inny aspekt sprawy 17.05.15, 10:31
        I to jest bardzo ciekawa obserwacja.

        Stąd pojawia się zjawisko "nowoczesnych haremów", jak to nazywam. Grupa facetów (Zasada Pareto - powiedzmy 20% "najlepszych" samców) zajmuję się większością samotnych kobiet. Kobiety pogardzają słabszymi i chcą zdobyć jak najlepszy towar, a ten "najlepszy" męski towar jest tego świadomy i dużej mierze to wykorzystuje bzykają na prawo i lewo. Naturalne dla niego. Później taka kobieta ryczy głośno jak koty podczas marcowania, że faceci to świnie.

        Albo dzidzia piernik albo pan jebaka. Nie macie łatwo dziewczyny. :))

        Dlatego najlepiej w wieku 25-30 lat znaleźć tego odpowiedniego, bo później zostają przede wszystkim samotne Cześki i Ryśki-zapładniacze. :)
        • anbale Re: Inny aspekt sprawy 17.05.15, 11:05
          kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
          >
          > Dlatego najlepiej w wieku 25-30 lat znaleźć tego odpowiedniego, bo później zost
          > ają przede wszystkim samotne Cześki i Ryśki-zapładniacze. :)

          Chyba jesteś z jakiegoś małego, wiejskiego ośrodka...:)
          Nie wiem skąd wy te wszystkie wizje bierzecie jak z Reymonta...Takie mądrości z wesela w remizie strażackiej, coś w ten deseń
          • kombinerki_pinocheta00 Re: Inny aspekt sprawy 17.05.15, 11:09
            Z obserwacji. Jak wiadomo po 30stce bardzo łatwo znaleźć obiekt westchnień, odpowiedniego partnera na "całe życie". To takie proste. Tylko skąd tyle tych samotnych, płaczących w internecie gwiazd? :)
            Nie odpowiadaj i tak mnie twoje zdanie nie interesuje. Pozdrawiam, buziaczki, pa. :))
    • midnight_lightning Re: Gdzie ci mężczyźni? 16.05.15, 22:41
      Panie Marku. Ma pan odpowiedź ze strony tego zwyrodniałego raka, jakim są kobiety. One siedzą mentalnie w czasach jaskiniowców, są zezwierzęcone. Dla nich tylko ten prostacki debil, zwycięzca dzięki sile mięśni się liczy. To często spotykany zarzut ze strony tych mężczyzn, dużo inteligentniejszych od kobiet.

      Co zupełnie przewidywalne, do roli "mężusia" kobiety preferują tych wykształconych i porządnych, czyli prawie prawiczków. Naiwne są kobiety, pomijając dumę i poczucie własnej wartości tych misiów wrabianych w rolę bankomatu i spokojnej przystani dla przerobionych, zużytych lalek prymitywów, troglodytów, karków i dresów.

      I dlatego ci lepsi, inteligentni, oczytani, po latach wykluczenia wolą porno, wolą prostytutki. To dużo lepsze rozwiązanie od bycia frajerem mającym za żonkę nawykłą do seksu grupowego zdzirę.

      Skoro tylko 20% najgorszych, najprymitywniejszych facetów jest dla kobiet atrakcyjna, to niech z nimi urządzają sobie życie. A wykluczonym pozostanie porno, prostytutki i mężatki. Lepsze to od codziennego stykania się z taką podłością, jaką są kobiety.
      • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 16.05.15, 22:51
        midnight_lightning napisał:

        > Panie Marku. Ma pan odpowiedź ze strony tego zwyrodniałego raka, jakim są kobiety. One siedzą mentalnie w czasach jaskiniowców, są zezwierzęcone. Dla nich tyko ten prostacki debil, zwycięzca dzięki sile mięśni się liczy. To często spotykany zarzut ze strony tych mężczyzn, dużo inteligentniejszych od kobiet.
        -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

        Widzisz i dlatego już we wczesnej młodosci zacząłem uprawiać sport. Najwazniejsze jest wyciągnięcie własciwych wniosków.
        • maracooja Re: Gdzie ci mężczyźni? 16.05.15, 23:03
          Liczy się samiec umiejący bronić swej samicy i młodych.
          Bo one nie mają siedmiu żyć, apteczki i jet packa.
        • anbale Re: Gdzie ci mężczyźni? 16.05.15, 23:11
          Chryste Panie, jak was czytam, Ciebie i tego świra ML to dziękuję opatrzności, że Was nie spotkałam na swej drodze, bo pewnie byłabym do końca życia zaprzysięgłą singielką w zakonie ścisłym.
          Jeden uporczywie i narcystycznie upaja się swą atrakcyjnością, bo "uprawia sport", drugi swoją toksycznością mógłby zatruwać wodociągi, choć w sumie godna pożałowania postać, bo to wyraźnie ten typ, którego natura kategorycznie skazała na wypadnięcie raz na zawsze i bezpowrotnie z puli genetycznej, więc frustracja zrozumiała, właściwie...Jakbyście byli kobietami to pewnie by o was mówiono "kastrujące"...
          • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 16.05.15, 23:20
            anbale napisała:

            > Chryste Panie, jak was czytam, Ciebie i tego świra ML to dziękuję opatrzności, że Was nie spotkałam na swej drodze, bo pewnie byłabym do końca życia zaprzysięgłą singielką w zakonie ścisłym.

            Opatrzność Cie uchroniła. Jutro niedziela. Podziękuj Panu Bogu.
            • anbale Re: Gdzie ci mężczyźni? 16.05.15, 23:32
              No, obaj jesteście narcyzami. ML jest zawiedzionym narcyzem, Ty jesteś zadufanym narcyzem.
              Stąd ta specyficzna nić porozumienia, awers i rewers:)
              Poza tym irytujące jest to przekonanie, że tylko mężczyźni mają monopol na odrzucenie. Weź doradź takiemu ML żeby zainteresował się najbrzydszą dziewczyną w okolicy, bo jest niezwykle mądra, prawa i szlachetna :) Już widzę jak biegnie do niej w podskokach...
        • midnight_lightning Re: Gdzie ci mężczyźni? 16.05.15, 23:54

          I ja się zmobilizowałem w końcu, zrzuciłem 15% tłuszczyku, którego i tak nie było widać, bez żadnych diet, zacząłem jak i kobiety używać kremów, zawsze wyglądałem młodziutko, obecnie o 20 lat młodziej, jak ten Dorian Grey. I bawi mnie, jak czas obchodzi się z rówieśniczkami, stare, pomarszczone próchna.

          I nie mam najmniejszych skrupułów, gdy ja byłem młody i uważałem, że każdy/każda zasługuje na szczęście, nawet i brzydka, to one miały mnie za nic, teraz czas na zemstę. I to akurat teraz, gdy zużytym ulubienicom debili przypomina się o związkach opartych na "prawdziwej miłości". Teraz to wykluczeni im pokażą, jak one traktowały prawdziwą miłość..Lustrem będę jak i inni wykluczeni. Niech i one zdychają samotnie, ze swoimi bękartami po największych debilach w okolicy, wykluczeni po 50-ce będę dymać ich wnuczęta. Wykluczeni są nawykli do wytrwałości i cierpliwości.
        • jesod Re: Gdzie ci mężczyźni? W burdelu ML 17.05.15, 00:05
          marek.zak1 napisał:

          > midnight_lightning napisał:
          >
          > > Panie Marku. Ma pan odpowiedź ze strony tego zwyrodniałego raka, jakim są
          > kobiety. One siedzą mentalnie w czasach jaskiniowców, są zezwierzęcone. Dla n
          > ich tyko ten prostacki debil, zwycięzca dzięki sile mięśni się liczy. To często
          > spotykany zarzut ze strony tych mężczyzn, dużo inteligentniejszych od kobiet.
          > -------------------------------------------------------------------------------

          > Widzisz i dlatego już we wczesnej młodosci zacząłem uprawiać sport. Najwazniejs
          > ze jest wyciągnięcie własciwych wniosków.

          A paniuś Marek wyciągnął takie same wnioski jak pan ML, co to ma burdel w głowie, czy też obydwaj piją to samo, z tej samej szklaneczki, tymi samymi ustami...?

          To dziwne i baaaardzo zastanawiające, że taki jaśniepan pisarz zupełnie nie reaguje na tak debilne, agresywne i szkodliwe wpisy, będące wyraźnym elementem przemocy psychicznej i emocjonalnej wobec kobiet.
          A przecież pan Maruś tak kocha kobiety...
        • midnight_lightning Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 00:36
          i jeszcze dodam, że kilka pań w mojej młodości stwierdziły, że "byłbym świetnym tatusiem" :) na szczęście nie dałem się wrobić w rolę jelenia
          • jesod Pewnie nie dosłyszałeś 17.05.15, 00:54
            midnight_lightning napisał:
            > i jeszcze dodam, że kilka pań w mojej młodości stwierdziły, że "byłbym świetny
            > m tatusiem" :) na szczęście nie dałem się wrobić w rolę jelenia

            Pewnie nie dosłyszałeś, ale te panie z pewnością twierdziły, że jesteś świetnym gnomusiem i swoim kobiecym sprytem, w trosce o geny ludzkości, sugerowały byś lepiej na ziemię nie wypełzał, bo promienie słoneczne zdecydowanie ci szkodzą, co miałoby w efekcie zgubne skutki dla przyszłych pokoleń.
          • anbale Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 01:16
            To super, naprawdę super, że jednak zdajesz sobie sprawę, że z tobą jest mocno coś nie teges, znasz swoje, ograniczenia, wiesz że beret masz zryty ekstremalnie i żadnym tatusiem nie jesteś, czy tam jeleniem, jak wolisz.
            Naprawdę godne pochwały- coś w końcu w twoim przypadku, światełko w tunelu.
          • potwor_z_piccadilly Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 17.05.15, 06:58
            midnight_lightning napisał:

            > kilka pań w mojej młodości stwierdziły, że "byłbym świetny
            > m tatusiem" :) na szczęście nie dałem się wrobić w rolę jelenia

            Ale Ty wolisz swoje zrzucanie "tłuszczyku", używanie kremów, by wyglądać "młodziutko" i by wyglądać jak sam Dorian Grey.
            Brakuje mi tu jednego.
            ML-u, ulżyj sobie i krzyknij:
            Oh, jaki ten Dorek męski, na samą myśl o nim odpływam.
            A jaka mamusia by z niego była?
            Kolego ML.
            Ja homofobem nie jestem i zasadniczo, to grzeczny ze mnie facet co to słów brzydkich nie używa. Ale, że akurat to forum nie stanowi o fiutku dla fiutka, lecz o cipce dla fiutka i odwrotnie, to Cię poproszę grzecznie.
            Nie wpierdalaj się miedzy panią, a pana zająców, bo szkodzisz tym zającom i szkodzisz też ludziom od o orientacji innej od Twojej (Markowi na ten przykład).


            • anbale Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 17.05.15, 09:58
              Markowi już nic nie zaszkodzi...
              Ale bardzo ciekawy trop: homoseksualny ML z tą patologiczną odrazą do kobiet. Z psychologicznego punktu widzenia byłoby to bardzo archaiczna postawa, współcześni homo nie muszą głosić skrajnego mizoginizmu, żeby spokojnie móc się realizować ze swoimi chłopcami, ale kto wie...
              • marek.zak1 Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 17.05.15, 10:13
                anbale napisała:

                > Markowi już nic nie zaszkodzi...

                Niech tak będzie, ale, skoro juz podziekowałas opatrznośni, że mnie nie znasz, może ustosunkuj sie do tematu, ktory jest jednym z najbardziej obecnie dyskutowanych, a ksiażka PZ jest jedną z wielu, która próbuje go zanalizować. Moja osoba naprawde nic tu nie ma do rzeczy. Jesli chcesz porozmawiać o trudnej sytuacji nieatrakcyjnych kobiet załóż oddzielny temat. Ja zgadzam się z teza że ich położenie jest także niełatwe.
                • anbale Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 17.05.15, 10:27
                  Mnie nurtuje pytanie, czy naprawdę wszyscy, absolutnie wszyscy muszą wiązać się w pary?
                  Jeżeli jakiś facet nie jest w stanie znaleźć kobiety, która znajdzie w nim upodobanie, to albo jest z nim mocno coś nie tak, albo ma tak wyśrubowane, nierealistyczne wymagania, że żadna jego "niegodna".
                  Analogicznie z kobietami, przecież.
                  Każdy człowiek w miarę zrównoważony, nadający się do życia, mający realną ocenę swojej atrakcyjności i celujący w odpowiedni target w końcu z kimś "zatrybi", no nie ma bata.
                  Dla mnie to żadna filozofia, jeśli ktoś woli napieprzać w gry komputerowe i wymyślać do tego ideologię, to jego problem i jego wybór, a nie żadne fatum dziejowe.
                  No przecież jak się czyta te psychopatyczne bełty kolegi ML, to oczywiste się staje dlaczego z kobietami mu się nie układa. Zainteresowałbyś się kobietą wygłaszające analogiczne wywody?
                  Ba, zdecydowałbyś się chociaż pójść z nią na kawę? Myślę, że byłbyś nią zwyczajnie przerażony i omijał wielkim łukiem. Po prostu chory człowiek, nie nadający się do związku, cała tajemnica ML.
                  • droitier Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 17.05.15, 11:10
                    anbale napisała:
                    > Każdy człowiek w miarę zrównoważony, nadający się do życia, mający realną ocenę
                    > swojej atrakcyjności i celujący w odpowiedni target w końcu z kimś "zatrybi",
                    > no nie ma bata.

                    A ja uważam, że jednak "jest bat". Że cechy, które wymieniasz nie gwarantują "zatrybienia", co więcej, w niektórych przypadkach mimo owych cech można mieć gwarancję, że nigdy "nie zatrybi".

                    > No przecież jak się czyta te psychopatyczne bełty kolegi ML, to oczywiste się s
                    > taje dlaczego z kobietami mu się nie układa. Zainteresowałbyś się kobietą wygła
                    > szające analogiczne wywody?

                    Myślę, że mylisz tu przyczyny ze skutkami.
                    • anbale Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 17.05.15, 11:17
                      droitier napisał:

                      >
                      > Myślę, że mylisz tu przyczyny ze skutkami.

                      Myślę, że choćby na tym forum większość mężczyzn przeżyła dziesiątki odrzuceń, wylizała się, otrzepała się i ruszyła dalej. Bo takie jest życie i nikogo nie oszczędza. Byli, są lub będą w satysfakcjonujących związkach, albo kombinują jak w nich być.
                      ML jest zaburzony, więc reaguje w sposób mocno zaburzony. Poza tym ma mocno skrzywioną wizję świata- no albo maniakalnie obracał się jedynie w środowisku dresiar i blachar, no i zwariował w końcu od tego :)
                      • droitier Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 17.05.15, 11:37
                        Myślę, że i ja i Ty za mało znamy prawdziwego ML, żeby wydawać tak jednoznaczne opinie. Ja wierzę w zasadę zachowania sprawiedliwości, że suma niesprawiedliwości korzystnej i niekorzystnej w zamkniętej populacji wynosi 0. Innymi słowy jeśli są ludzie, którzy osiągają sukces bez większego wkładu pracy czy posiadania cech, które by ten sukces uzasadniły, to znaczy, że są też przeciwni im biedacy, którzy sukcesu nie odnoszą mimo, iż pracą albo cechami na ten sukces zasługują z nawiązką. Być może ML jest kimś takim.
                        • jesod Nic się nie wyjaśnia 17.05.15, 17:23
                          droitier napisał:
                          > Myślę, że i ja i Ty za mało znamy prawdziwego ML, żeby wydawać tak jednoznaczne
                          > opinie.

                          Ha... Ha... Ha... :/

                          droitier napisał:
                          > Ja wierzę w zasadę zachowania sprawiedliwości, że suma niesprawiedliwo
                          > ści korzystnej i niekorzystnej w zamkniętej populacji wynosi 0. Innymi słowy je
                          > śli są ludzie, którzy osiągają sukces bez większego wkładu pracy czy posiadania
                          > cech, które by ten sukces uzasadniły, to znaczy, że są też przeciwni im biedac
                          > y, którzy sukcesu nie odnoszą mimo, iż pracą albo cechami na ten sukces zasługu
                          > ją z nawiązką. Być może ML jest kimś takim.

                          I co z tej Twojej wiary wynika pozytywnego dla treści, które szerzy ML?
                          To co napisałeś to jedynie bełkotliwe usprawiedliwienie...
                          Innymi słowy: klasyczne pieprzenie kotka za pomocą młotka, na poziomach pseudointelektualnych i ku ogłupieniu czytelnika.
                          • droitier Re: Nic się nie wyjaśnia 17.05.15, 17:32
                            Uczciwiej byłoby napisać, że nie zrozumiałaś/es...
                            • jesod Re: Nic się nie wyjaśnia 17.05.15, 17:53
                              droitier napisał:
                              > Uczciwiej byłoby napisać, że nie zrozumiałaś/es...

                              -łam, -łam, -łam, -łam... Jestem: ONA - TA - KOBIETA! Z krwi i kości. I jak mniemam - jedyna na tym forum.
                              Co do uczciwości, to raczej nie powinieneś tak bełkotać, kreując się przy tym na mądralę mądrzejszego od innych, by przykryć czy zamataczyć sedno sprawy (wypowiedzi).
                              Nie muszę Twojego bełkotu rozumieć dosłownie, by zrozumieć wyraźnie jego główne przesłanie - czyli akceptację dla tego, co pisze nick ML.
                              Szukasz usprawiedliwienia czegoś, czego nie można usprawiedliwić. Występujesz w roli ojca rozgrzeszającego "biednego" ML od strony czynów i myśli, a nie od strony jego ułomności psychicznej. To jest właśnie nie do przyjęcia, jeśli tego uczciwie nie zrozumiałeś.
                              • droitier Re: Nic się nie wyjaśnia 17.05.15, 18:32
                                Nikt rozsądny z bełkotem nie dyskutuje, więc albo bądź łaskawa moich wypowiedzi bełkotem nie nazywać, albo po prostu nie zabieraj tu głosu.

                                W tej dyskusji nie chodzi o to, czy należy akceptować to co pisze ML (w sumie mamy wolność słowa, więc dlaczego nie?), tylko czy jego postawa jest przyczyną czy skutkiem jego relacji z kobietami. Wszyscy tu obstają przy tym pierwszym, choć nikt z was nie może tego potwierdzić, ale tak jest łatwiej. Ja nie widzę powodu, dla którego ktoś miałby się rodzić mizoginem, więc dopuszczam opcję drugą, za to dostaje mi się teraz po łbie. A mocy by go "rozgrzeszyć" to ja nie mam.
                                • marek.zak1 Re: Nic się nie wyjaśnia 17.05.15, 18:42
                                  droitier napisał:

                                  czy jego postawa jest przyczyną czy skutkiem jego relacji z kobietami.

                                  To w sumie nie ma znaczenia, bo z jego wypowiedzi bije chęć zemsty i nienawiści do kobiet, a to jest nie do zaakceptowania w normalnym swiecie.
                                • ninek04 Re: Nic się nie wyjaśnia 17.05.15, 19:12
                                  droitier napisał:
                                  >
                                  > W tej dyskusji nie chodzi o to, czy należy akceptować to co pisze ML (w sumie m
                                  > amy wolność słowa, więc dlaczego nie?), tylko czy jego postawa jest przyczyną c
                                  > zy skutkiem jego relacji z kobietami. Wszyscy tu obstają przy tym pierwszym, ch
                                  > oć nikt z was nie może tego potwierdzić, ale tak jest łatwiej.

                                  Jego postawa jest raczej skutkiem braku relacji z kobietami, bo , jak pisze, był przez nie odrzucany, wyśmiewany, nie akceptowany i nigdy w żadnych relacjach z nimi nie był.
                                  • mabelle2000 Re: Nic się nie wyjaśnia 17.05.15, 19:20
                                    ninek04 napisała:

                                    > Jego postawa jest raczej skutkiem braku relacji z kobietami, bo , jak pisze, by
                                    > ł przez nie odrzucany, wyśmiewany, nie akceptowany i nigdy w żadnych relacjach
                                    > z nimi nie był.

                                    Prawdopodobnie nikt mu nigdy nie uswiadomil, ze inni ludzie ( w tym przypadku kobiety) nie maja obowiazku wchodzic z nim w zadne realacje, nie maja tez obowiazku dawac mu dupy.
                                • mabelle2000 Re: Nic się nie wyjaśnia 17.05.15, 19:13
                                  droitier napisał:

                                  > W tej dyskusji nie chodzi o to, czy należy akceptować to co pisze ML (w sumie m
                                  > amy wolność słowa, więc dlaczego nie?)

                                  Mamy wolnosc slowa, ale mamy tez nietykiete, ktorej ML nagminnie lamie zasady.

                                  > Ja nie widzę pow
                                  > odu, dla którego ktoś miałby się rodzić mizoginem, więc dopuszczam opcję drugą,
                                  > za to dostaje mi się teraz po łbie.

                                  ML pozadanie do kobiet chce wyrzucic z siebie poprzez pogarde i nienawisc. Nie wie tylko jednego, ze nienawisc i pogarda bardziej wiaze ludzi ze soba niz oddanie i milosc.
                                  Jesli kogos nienawidzisz, to w swoich myslach ciagle go ponizasz, rozliczasz, upokarzasz, kamieniujesz. Z tego wziela sie ta ML-owska obsesja na punkcie kobiet - on nie umie puscic ich wolno.
                                  Pogarda i nienawisc do kobiet juz steruja calym jego zyciem i pewnie kiedys tymi nedznymi uczuciami zniszczy sam siebie.

                                • anbale Re: Nic się nie wyjaśnia 17.05.15, 19:37
                                  Jakie właściwie ma znaczenie, skąd i dlaczego ML jest taki jaki jest, co jest przyczyną a co skutkiem? Czy np. ktoś się zastanawiał, czym tak strasznie Amerykanie ukrzywdzili bin Ladena i czy może atak na WTC ma głębokie usprawiedliwienie w jego trudnych przeżyciach?
                                  Taki przykład pierwszy z brzegu, ale chodzi o to, że jest taki poziom patologicznej nienawiści, który wyklucza człowieka z normalnego "obiegu" i ML chyba jest na tym właśnie poziomie.
                                  Niestety nakręca się dalej. Jedynie on sam mógłby pochylić nad tymi swymi przyczynami i skutkami i przepracować je w jakiś konstruktywny sposób, ale raczej nie ma szans jak widać
                                  • sea.sea Re: Nic się nie wyjaśnia 17.05.15, 22:08
                                    Ja myślę, że to się nakręciło obustronnie. W końcu są faceci, którzy sa odtrącani przez kobiety, ale dostają z tego powodu co najwyżej ciężkiego doła, a nie regularnego świra.

                                    Do regularnego świra trzeba mieć jakieś predyspozycje, być może one się jakoś sygnalizowały w jego zachowaniu wczesniej i dlatego kobiety go odtrącały, bo przeczuwały, ze coś z nim nie halo.
                                • jesod Re: Nic się nie wyjaśnia 17.05.15, 20:30
                                  droitier napisał:
                                  > Nikt rozsądny z bełkotem nie dyskutuje, więc albo bądź łaskawa moich wypowiedzi
                                  > bełkotem nie nazywać, albo po prostu nie zabieraj tu głosu.

                                  Twierdzisz, że głupio zrobiłam komentując Twoją wypowiedź?
                                  Rozsądny człowiek by tego nie zrobił? Ciekawe... I tu Cię zaskoczę - a ja sobie jednak czasem dyskutuję. Wolno mi, bo.... kto mi zabroni? - stąd moja obecność tutaj. No i przede wszystkim - kto powiedział, że zawsze muszę być rozsądna?
                                  No i jeszcze jedno. Nie Ty będziesz decydował o tym, kiedy zabiorę głos.

                                  droitier napisał:
                                  > W tej dyskusji nie chodzi o to, czy należy akceptować to co pisze ML (w sumie m
                                  > amy wolność słowa, więc dlaczego nie?), tylko czy jego postawa jest przyczyną c
                                  > zy skutkiem jego relacji z kobietami.

                                  Wolność słowa nie polega na anarchii w zachowaniach względem drugiego człowieka. Wypowiedzi ML naruszają godność i dobra osobiste kobiet.
                                  Nie interesuje mnie zupełnie przyczyna zachowania ML. Jego postawa jest wroga, toksyczna, destruktywna i poniża drugiego człowieka. Chorych ludzi należy leczyć, a nie twierdzić, że mają prawo do wolności słowa, gdy tym słowem pogardzają drugim człowiekiem.
                                  Myślę, że dobrze znasz moc słowa...

                                  droitier napisał:
                                  > Ja nie widzę powodu, dla którego ktoś miałby się rodzić mizoginem, więc dopuszczam opcję
                                  > drugą, za to dostaje mi się teraz po łbie.

                                  Nic nie usprawiedliwia wypowiedzi ML. Nieważne, czy się urodził mizoginem, czy też jest to u niego wtórne. Ważne jest to, jaką truciznę ML rozsiewa w temacie. Truciznę, która nie tylko obraża i poniża, ale również może stanowić pożywkę dla psycholi jemu podobnych.
                                  Nazistą też się nikt nie urodził, a jednak skutki jego promocji i przekonań okazały się w czasie tragiczne i opłakane.

                                  droitier napisał:
                                  > A mocy by go "rozgrzeszyć" to ja nie mam.

                                  Nooo.... wcale Ciebie o to nie podejrzewam. Ale Twoje zachowanie - akceptacji i wsparcia - jest postawą rozgrzeszania zachowań ML, a to jest z kolei chore również z Twojej strony.


                                  • droitier Re: Nic się nie wyjaśnia 17.05.15, 21:06
                                    > Twierdzisz, że głupio zrobiłam komentując Twoją wypowiedź?

                                    To zależy. Jeśli uważasz moje wypowiedzi za bełkot, to zrobiłaś głupio. Gdybyś uznała je po prostu za głupie to co innego, wtedy można a nawet należy skomentować, ale wówczas należy posłużyć się jakimiś argumentami, a Tobie na początku naszej wymiany ich zabrakło.

                                    > No i jeszcze jedno. Nie Ty będziesz decydował o tym, kiedy zabiorę głos.

                                    Oczywiście, że nie ja. Ja tylko wskazuje dlaczego Twoja pierwsza wypowiedź nie była zbytnio sensu, pomijając już brak kultury.

                                    > Ale Twoje zachowanie - akceptacji
                                    > i wsparcia - jest postawą rozgrzeszania zachowań ML, a to jest z kolei chore r
                                    > ównież z Twojej strony.

                                    Nie akceptuję ani nie wspieram zachowań ML. Powtarzam, przeczytaj jeszcze raz moją pierwszą wypowiedź, która brzmiała po prostu: "mylisz przyczyny ze skutkami". Czy widzisz gdzieś w niej wartościowanie jego wpisów? Zanegowałem po prostu twierdzenie, jakoby to, że ML się nie układa z kobietami wynikało z jego psychopatycznych teorii. Super, że nie obchodzi Cię przyczyna jego zachowań, ale akurat w tej gałązce tego wątku sobie o tym właśnie dyskutujemy, tak jak historycy dyskutują sobie o przyczynach wybuchu wojny, w oderwaniu od oceny racji obu stron.
                                    • kag73 Re: Nic się nie wyjaśnia 17.05.15, 21:13
                                      Droitier pare pytan:
                                      czy jeszcze nigdy nie mialas babki/zwiazku czy ostatnio Ci sie nie udaje zadnej znalezc?
                                      Czy w ogole dostajesz szanse na randke, dziewczyna ma szanse Cie poznac ale po czasie okazuje sie, ze nic z tego nie wychodzi, ona nie chce sie z Toba wiazac/spotykac?
                                      Moze mieszkasz w jakims miejscu gdzie jest mniej kobiet a duzo mezczyzn, stad konkurencja i wybrednosc dziewczyn?
                                    • jesod Re: Nic się nie wyjaśnia 17.05.15, 23:00
                                      Odpowiadasz na:
                                      droitier napisał:
                                      > > Twierdzisz, że głupio zrobiłam komentując Twoją wypowiedź?
                                      >
                                      > To zależy. Jeśli uważasz moje wypowiedzi za bełkot, to zrobiłaś głupio. Gdybyś
                                      > uznała je po prostu za głupie to co innego, wtedy można a nawet należy skomento
                                      > wać, ale wówczas należy posłużyć się jakimiś argumentami, a Tobie na początku n
                                      > aszej wymiany ich zabrakło.

                                      To było pytanie retoryczne i nie oczekiwałam na nie odpowiedzi.
                                      Nie nadymaj się tak w ocenie tego, co napisałam, bo i tak mnie nie przekonasz, panie mądraliński.
                                      Ty podobnie jak ML, właśnie teraz usiłujesz wykazać, że nikt poza Tobą racji mieć nie może, a szczególnie, jeśli jest to kobieta - to jest to rzecz po prostu niemożliwa, i tylko Ty tak ślicznie, przekonująco argumentujesz. Nikt inny... "Lustereczko, lustereczko powiedz przecie kto jest najpiękniejszy w świecie."
                                      Nadal podtrzymuję, że to co napisałeś wcześnie w sprawie ML to był bełkot. Przyjazny bełkot w obronie ML.

                                      droitier napisał:
                                      > Oczywiście, że nie ja. Ja tylko wskazuje dlaczego Twoja pierwsza wypowiedź nie
                                      > była zbytnio sensu, pomijając już brak kultury.

                                      Chrzanię Twoją kulturę, pod którą tak naprawdę ukrywa się obłuda i zakłamanie. Zrozumiałeś!?
                                      Nie czuję się zobowiązana, by grzecznie odpowiadać.

                                      droitier napisał:
                                      > Nie akceptuję ani nie wspieram zachowań ML. Powtarzam, przeczytaj jeszcze raz m
                                      > oją pierwszą wypowiedź, która brzmiała po prostu: "mylisz przyczyny ze skutkami
                                      > ". Czy widzisz gdzieś w niej wartościowanie jego wpisów? Zanegowałem po prostu
                                      > twierdzenie, jakoby to, że ML się nie układa z kobietami wynikało z jego psycho
                                      > patycznych teorii. Super, że nie obchodzi Cię przyczyna jego zachowań, ale akur
                                      > at w tej gałązce tego wątku sobie o tym właśnie dyskutujemy, tak jak historycy
                                      > dyskutują sobie o przyczynach wybuchu wojny, w oderwaniu od oceny racji obu str
                                      > on.

                                      Ta argumentacja jest oślizła i padalcowata.

                                      Aha... I jeszcze coś Ci szepnę o przyczynach wybuchu wojen... One są zawsze takie same: okrucieństwo, bezwzględność, chciwość i despotyzm. Innych nie ma, bez względu na ilość oślizłych, wycacanych przez padalce argumentów. O!!! Kutfa, jaka ja jestem niekulturalna! :)
                                      • droitier Re: Nic się nie wyjaśnia 17.05.15, 23:23
                                        Ponieważ nie jesteś w stanie wejść na mój poziom dyskusji, zniżę się na moment do twojego:

                                        "Pieprzysz kocopoły głupa babo, więc się wal na cyce".

                                        Dziękuję i dobranoc.
                                        • jesod No i wszystko się wyjaśniło 18.05.15, 00:42
                                          droitier napisał:
                                          > Ponieważ nie jesteś w stanie wejść na mój poziom dyskusji, zniżę się na moment
                                          > do twojego:
                                          >
                                          > "Pieprzysz kocopoły głupa babo, więc się wal na cyce".
                                          >
                                          > Dziękuję i dobranoc.

                                          Co... zabrakło pseudonaukowej argumentacji? Całkowite obnażenie prawdziwego poziomu kultury i tego kulawego ego. I oto właśnie chodziło.
                                          Twój poziom dyskusji jest sztuczny tak, jak i Ty - w całości. Kolejna kreacja w necie, kolejnego dupka, który udaje kogoś innego niż jest w rzeczywistości.
                                          • droitier Re: No i wszystko się wyjaśniło 18.05.15, 18:18
                                            Ściągnęłaś mnie do poziomu rynsztoka to nic dziwnego, że się musiałem trochę uwalić. Ale ja z tego rynsztoka wyjdę, umyję się i z innymi porozmawiam sobie na poziomie. A ty w tym rynsztoku zostaniesz.

                                            Jesteś zwykłą chamką, a na takie szkoda argumentacji. Chamów się ignoruje, a jak się nie da, leje się po mordzie, bo do chama tylko chamski język dociera, a potem idzie się dalej.
                                            • jesod Agresja w zenicie 18.05.15, 20:09
                                              droitier napisał:
                                              > Jesteś zwykłą chamką, a na takie szkoda argumentacji. Chamów się ignoruje, a ja
                                              > k się nie da, leje się po mordzie, bo do chama tylko chamski język dociera, a p
                                              > otem idzie się dalej.

                                              Bez komentarza, panie hipokryto... Jesteś kolejnym nickiem stworzonym na potrzeby tego psychiatrycznego forum - to się czyta między wierszami.
                                              Obserwacje czynione tutaj od dłuższego czasu upewniają mnie, iż nie jest to normalne forum. Niestety. A człowiek, który się nim bawi ma bardzo poważne problemy z samym sobą. Ty nicku droitier jesteś kolejnym tego dowodem.
                                              Nie wiedziałam, że ułomność (psychiczna, fizyczna), alkohol i narkotyki mogą czynić, aż takie spustoszenia w mózgach i sercach ludzi.
                                              • droitier Re: Agresja w zenicie 18.05.15, 21:17
                                                jesod napisała:
                                                >
                                                > Bez komentarza

                                                a komentuje

                                                > Obserwacje czynione tutaj od dłuższego czasu upewniają mnie, iż nie jest to nor
                                                > malne forum.

                                                to po cholere tu siedzisz? Masz jakas misje czy ci po prostu placa a ty nie mozesz znalezc lepszej pracy, a masz kredyt we frankach? Osmieszasz sie, a twoje moralizatorstwo jest rownie zalosne co ksiedza nawracajacego z drogi grzechu dziwki, ktore sam rucha...

                          • midnight_lightning Re: Nic się nie wyjaśnia 27.05.15, 00:12

                            Ja tam uważałem kiedyś, że twoje zawścięknięcię, nienawiść i bełkot wylewany na forum to efekt spotkania z jednym, nieodpowiednim facetem, ale chętnie uznam, że jesteś zawścięknięta w nienawiści do mężczyzn od kołyski.
                            • kag73 Re: Nic się nie wyjaśnia 27.05.15, 00:22
                              midnight_lightning napisał:
                              > Ja tam uważałem kiedyś, że twoje zawścięknięcię, nienawiść i bełkot wylewany na
                              > forum to efekt spotkania z jednym, nieodpowiednim facetem, ale chętnie uznam,
                              > że jesteś zawścięknięta w nienawiści do mężczyzn od kołyski.

                              Kto ja? Szkoda w sumie czasu, ale Ci napisze, ze ja bardzo lubie mezczyzn wiec nie wiem o czym piszesz.
                    • hello-kitty2 Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 17.05.15, 13:52
                      droitier napisał:

                      > A ja uważam, że jednak "jest bat". Że cechy, które wymieniasz nie gwarantują "z
                      > atrybienia", co więcej, w niektórych przypadkach mimo owych cech można mieć gwa
                      > rancję, że nigdy "nie zatrybi".

                      Rozumiem, ze opisujesz swoj przypadek. A zidentyfikowales juz z czego u Ciebie wynika ten brak gwarancji? Cekawa jestem czy sie sam zdiagnozowales?
                      • droitier Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 17.05.15, 14:48
                        Gwarancja z czegoś wynika. Brak gwarancji nie wynika z niczego.
                        • hello-kitty2 Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 17.05.15, 15:02
                          droitier napisał:

                          > Gwarancja z czegoś wynika. Brak gwarancji nie wynika z niczego.

                          To tu masz pierwszy trop: nie jestes interesujacy dla kobiety, bo nie umiesz (nie zalezy Ci) na podtrzymaniu dyskusji.
                          • droitier Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 17.05.15, 15:07
                            A skąd ta konkluzja?
                  • ninek04 Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 17.05.15, 16:34
                    anbale napisała:

                    > No przecież jak się czyta te psychopatyczne bełty kolegi ML, to oczywiste się s
                    > taje dlaczego z kobietami mu się nie układa. Zainteresowałbyś się kobietą wygła
                    > szające analogiczne wywody?
                    > Ba, zdecydowałbyś się chociaż pójść z nią na kawę? Myślę, że byłbyś nią zwyczaj
                    > nie przerażony i omijał wielkim łukiem. Po prostu chory człowiek, nie nadający
                    > się do związku, cała tajemnica ML.

                    Mnie zastanawia, jak jemu, ponoć bzykającemu taką masę kobiet, których nienawidzi i którymi gardzi, udaje się powstrzymać odrazę do nich, tak, żeby one tego nie wyczuły.To istna schizofrenia musi być, albo raczej rozdwojenie jaźni, osobowość wieloraka, tak, czy siak, jest mocno zaburzony.
                    • hello-kitty2 Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 17.05.15, 16:58
                      ninek04 napisała:

                      > Mnie zastanawia, jak jemu, ponoć bzykającemu taką masę kobiet, których nienawid
                      > zi i którymi gardzi, udaje się powstrzymać odrazę do nich, tak, żeby one tego n
                      > ie wyczuły.To istna schizofrenia musi być, albo raczej rozdwojenie jaźni, osobo
                      > wość wieloraka, tak, czy siak, jest mocno zaburzony.

                      Eee tam bzyka, watpie, moze dziwki, a dziwki to przeciez sa idealne do gardzenia. I teraz postawcie sie w sytuacji dziwki, do ktorej przychodzi ML. Jesli on jej 'cos' zrobi, to kto sie nad nia pochyli?
                    • midnight_lightning Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 26.05.15, 23:49






                      "Mnie zastanawia, jak jemu, ponoć bzykającemu taką masę kobiet, których nienawidzi i którymi gardzi, udaje się powstrzymać odrazę do nich, tak, żeby one tego nie wyczuły.To istna schizofrenia musi być, albo raczej rozdwojenie jaźni, osobowość wieloraka, tak, czy siak, jest mocno zaburzony. "



                      No to rzeczywiscie niespodzianka, jak to jest, że im bardziej nienawidzę kobiet, tym częściej bzykam, ba, i to ja reglamentuję "spotkania".

                      Podpowiem nieśmiało:
                      - kobiety nie mają żadnych problemów, by uprawiać seks ze skurwysynem, łajdakiem, debilem, kibolem, ziomem, gangsterem, mordercą, czy dzianym właścicielem byle hurtowni, tacy im iponują. Nie przeszkadza im wtedy, że są tylko setnym workiem do treningu. Istna schizofrenia ze strony kobiet rzekomo oczekujących związków.

                      No oczywiscie z zasady nie zadaję się wolnymi singielkami, ani tym bardziej z samotnymi mamusiami, i akurat obecnie z nie z prfesjonalistkami. Trzy, cztery sesje w tygodniu to zresztą nie powód, by zerwać z masturbacją, która ma coraz lepsze perspektywy.


                      Oczywiście nie podam recepty, ktora mi umozliwia te dymanie bez gumy zresztą
                      • kag73 Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 27.05.15, 00:08
                        ML:
                        "Oczywiście nie podam recepty, ktora mi umozliwia te dymanie bez gumy zresztą."

                        Nie musisz, odpowiedz jest prosta, nasuwa sie sama: jestes "skurwysynem, łajdakiem, debilem, kibolem, ziomem, gangsterem, mordercą, czy dzianym właścicielem byle hurtowni" ;))
                      • ninek04 Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 27.05.15, 07:11
                        Podpowiem nieśmiało:
                        - kobiety nie mają żadnych problemów, by uprawiać seks ze skurwysynem, łajdakiem, debilem, kibolem, ziomem, gangsterem, mordercą, czy dzianym właścicielem byle hurtowni, tacy im iponują. Nie przeszkadza im wtedy, że są tylko setnym workiem do treningu. Istna schizofrenia ze strony kobiet rzekomo oczekujących

                        Skoro uprawiają seks z wymienionymi wyżej, bo im imponują,to odpowiedź na to,dlaczego uprawiają go z tobą,nasuwa się sama -widocznie zaliczają cie do takiej grupy mężczyzn.
              • hello-kitty2 Re: Się chyba wiele wyjaśnia. 17.05.15, 13:39
                anbale napisała:

                > Ale bardzo ciekawy trop: homoseksualny ML z tą patologiczną odrazą do kobiet. Z
                > psychologicznego punktu widzenia byłoby to bardzo archaiczna postawa, współcze
                > śni homo nie muszą głosić skrajnego mizoginizmu, żeby spokojnie móc się realizo
                > wać ze swoimi chłopcami, ale kto wie...

                Ale on chyba nie jest homo (czytam go tylko wyrywkowo) tylko sie na takiego przerabia na zlosc kobietom, na tej zasadzie tez pisywal czasem Sabat. Jak daleko mozna sie posunac dla potwierdzenia swojej seksualnej atrakcyjnosci. To sie nie moze odbyc bez skrzywienia jakiegos.
    • kombinerki_pinocheta00 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 10:11
      Dobry wątek.

      Na taki stan rzeczy duży wpływ mają media, które odpowiednio oddziałują na kobiety. Tak, tak, wszystko wina kobiet. :)
      Od malucha przez bravo, cosmo czy jakieś inne babskie gazety, których nazw nie znam, a także przez telewizję wbija się kobietom do głów, że mają się cenić, są wyjątkowe, muszą wysoko mierzyć i później zdecydowana większość chce tego najlepszego z grupy. Zasada Pareto się kłania. Można to zaobserwować wszędzie - studia, liceum, szkolenia itd. Kilku facetów wokół których kręci się stado panienek i zwykłe Cześki, które stoją pod parapetem i rozmawiają o geografii czy "nożu w plecy" z 17.09.1939 roku. Faceci czują się wykluczeni i niektórzy się zamykają w sobie i uciekają do bezpiecznego świata.
      Dodatkowo kobiety są bardzo bezpośrednie w stosunku do nieatrakcyjnych, przeciętnych Czesławów i często przy nadarzającej się okazji informują ich o własnej, cześkowatej beznadziejności jeszcze bardziej nadwyrężając ich - i tak niskiej jakości - pewność siebie.

      Podoba mi się określenie "masturbator", które ktoś tutaj używał w stosunku do takich facetów.

      Jestem/byłem książkowym przykładem takiego gościa. Brak pewności siebie ma na to ogromny wpływ, jednak największym błędem nie było porzucenie pracy nad poczuciem własnej wartości, tylko IDEALIZOWANIE kobiet. Jak się dowiedziałem, że kobiety-studentki spotykają się na jednorazowe bzykanko czy puszczają się z pierwszym lepszym bezzębnym ciapatym w Egipcie to było to dla mnie tym, czym pierwszy zmarły na AIDS dla światowej organizacji zdrowia. SZOK. Wtedy zacząłem zmieniać swoje podejście w stosunku do kobiet.

      Idealny kobiecy obraz runął, a to wszystko o czym pisały/mówiły okazało się być bzdurą, które służyło raczej przedstawieniu siebie w dobrym świetle. Pozerstwo. Dlatego cenię bardzo panny, które wprost napiszą/mówią, że idą do łóżka z pierwszym lepszym, bo miały akurat ochotę się rżnąć niż jakieś głupie pizdy, które głoszą jak to cenią inteligentnych, bystrych, z hobby, statusem i ona tylko z takim, a za plecami popuszczają szpary czarnemu, którego znają 2 minuty i tylko dlatego z nim idą, ponieważ jest czarny. A później będzie dalej głosiła, że ona tylko z inteligentnym...Bleee.

      Podsumowując: trzeba kreować świat wokół siebie, a nie oglądać się na to, co mówią inni. To właśnie faceci, którzy mają w dupie to, co mówią kobiety są zwycięzcami. Oni robią swoje i przez to są atrakcyjni. Przyciągają pewnością siebie, nie wdawaniem się w głupie dysputy, nie krytykują seksualności kobiet (ŚWIĘTA ZASADA - krytykujesz, nie bzykasz), często mówią to, co kobiety chcą usłyszeć, nie żyją tak, jak chcą kobiety.
      Facet, który będzie dostosowywał się do kobiecych schematów przegra, ponieważ schematy różnią się od siebie i nie da rady do każdego z nich się dostosować, przez co straci swoją pewność siebie. To kobiety mają dostosować się do mężczyzny, a nie odwrotnie. To one muszą pragnąć dostać się do jego świata. Bardzo często kobiety zmieniają "swoje" poglądy, życiowe decyzje, sposób spojrzenia na rodzinę, posiadanie dzieci będąc pod silnym wpływem jakiegoś faceta. I ten facet wygrywa.
      • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 14:05
        kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

        > To one muszą pragnąć dostać się do jego świata.

        Jestem kobieta i mimo, ze piszesz drazniaco czyli najwyrazniej dobrze spelniasz funkcje, do ktorej ten nick powolales to przyznam Ci racje w tym powyzej. To rzeczywiscie jest PERFECYJNIE napisane. Czyli facet nie musi kobiet jakos szczegolnie zdobywac, zabiegac o nie, wystarczy by swoje zycie (siebie) uczynil tak interesujacym, ze same sie beda pchaly by stac sie jego czescia.
        • sea.sea Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 14:11
          Mój znajomy twierdzi, że z jego doświadczeń wynika, że dziewczyny lecą na pasję. Jak facet ma pasję, to one widzą, że się potrafi zaangażować i zakładają, że podobną namiętność zacznie żywić na ich punkcie. Oczywiście pasja pasji nierówna, kiedy pasją jest granie w gry komputerowe, to raczej jest to pussy blocker :>

          Smutnym jest niestety, że często najpierw lecą na pasję, a potem kombinują, jak by tu panu tę pasję wybic ze łba, a energię przekierować na jakże fascynujące życie rodzinne :/
          • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 14:44
            sea.sea napisała:

            >
            > Smutnym jest niestety, że często najpierw lecą na pasję, a potem kombinują, jak by tu panu tę pasję wybic ze łba, a energię przekierować na jakże fascynujące życie rodzinne :/


            Tak bo ta pasja jest w ich oczach zagrożeniem i konkurentem, a konkurenta trzeba zniszczyć. Teraz ja, twoja kobieta, mam byc twoja pasją.
            • triss_merigold6 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 14:52
              To chyba dość oczywiste. Cała para ma iść w inny (domowy) gwizdek.
              • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 15:02
                triss_merigold6 napisała:

                > To chyba dość oczywiste. Cała para ma iść w inny (domowy) gwizdek.

                No własnie, a jak juz facet jest tej pasji pozbawiony, to staje sie jak gdyby mniej ciekawy. Nie tylko dlatego, że tej pasji juz nie ma, ale dlatego, że dał sobie ja odebrać, a więc jest nie za mocny.
                • potwor_z_piccadilly Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 15:26
                  marek.zak1 napisał:

                  > jak juz facet jest tej pasji pozbawiony, to staje sie jak gdyby m
                  > niej ciekawy. Nie tylko dlatego, że tej pasji juz nie ma, ale dlatego, że dał s
                  > obie ja odebrać, a więc jest nie za mocny.

                  Ty dałeś sobie odebrać pasje?
                  Raczej nie. Ty się ożeniłeś i pasje swoje zmodernizowałeś jedynie. Zgrałeś je z pasjami swojej pani i to zgrałeś z jej pomocą. Motorek Ci w tyłku zamontowała, a Ty w podzięce za czynność tę pożyteczną, w tyłek ją całujesz. To norma i każdy facet powinien te role kobiet znać i je honorować dla jej i swojego dobra.
                  Jednego faceci powinni się tylko wystrzegać.
                  Motorek może montować, snopowiązałki nie. Czyli, znaj umiar mocium pani/panie.
                  • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 15:41
                    potwor_z_piccadilly napisał:

                    > marek.zak1 napisał:
                    >
                    > > jak juz facet jest tej pasji pozbawiony, to staje sie jak gdyby mniej ciekawy. Nie tylko dlatego, że tej pasji juz nie ma, ale dlatego, że dał sobie ja odebrać, a więc jest nie za mocny.
                    -------------------------------------------------------------------------------------------------------
                  • jesod Za tę czynność pożyteczną 17.05.15, 17:38
                    potwor_z_piccadilly napisał:
                    > Motorek Ci w tyłku zamontowała, a Ty w podzięce za czynność tę pożyteczną, w tyłek ją
                    > całujesz.

                    No, nareszcie!!! Po latach pisarskiej mordęgi, różnej maści ekspertów, na tym forum, wyjaśnia się do czego ma służyć mężczyźnie damski tyłek. DO CAŁOWANIA! I tak trzymać panowie!
                    A nie tam jakiś wymuszony, wyjęczany, śmierdzący anal, czy też prymitywne ruchańsko z pogranicza zwierzęcej kopulacji, upiększonej patchworkowo narcystyczną "męskością" w wydaniu głąba płci męskiej, który zaspokajając jedynie swoje ego ma zapędy do ustalania porządku tego świata.
                    • potwor_z_piccadilly Re: Za tę czynność pożyteczną 17.05.15, 18:09
                      jesod napisała:

                      > wyjaśnia się do czego ma służyć mężczyźnie damski tyłek. DO CAŁOWANIA! I
                      > tak trzymać panowie!
                      > A nie tam jakiś wymuszony, wyjęczany, śmierdzący anal, czy też prymitywne ruc
                      > hańsko z pogranicza zwierzęcej kopulacji,

                      No, nie do końca.
                      To tak, jak ze sztuką kulinarną. Samą słodyczą karmiąc, porzygają się goście. Ale gdy odpowiednio do czasu i okazji inną potrawę chili, czy tabasco doprawimy i ją podamy, sukces kompletny możemy odnieść.

                      • jesod Re: Za tę czynność pożyteczną 17.05.15, 19:51
                        potwor_z_piccadilly napisał:
                        > jesod napisała:
                        >
                        > > wyjaśnia się do czego ma służyć mężczyźnie damski tyłek. DO CAŁOWANIA! I
                        > > tak trzymać panowie!
                        > > A nie tam jakiś wymuszony, wyjęczany, śmierdzący anal, czy też prymityw
                        > ne ruchańsko z pogranicza zwierzęcej kopulacji,
                        >
                        > No, nie do końca.
                        > To tak, jak ze sztuką kulinarną.

                        Chyba nie zrozumiałeś w pełni sensu mojej odpowiedzi...
                        Porównujesz damski tyłek do sztuki kulinarnej, a jeśli tak tzn. ktoś to danie przyrządzić i podać musi.
                        Natomiast CAŁOWANIE jest już przejawem zachwytu i uwielbienia dla samej potrawy - a więc reakcją. Ta właśnie reakcja nie oznacza byle jakiego pośpiesznego, chamskiego żarcia, choćby nie wiem jak pikantnego - ze względu na przyprawy, ale umiejętność delektowania się smakiem potrawy, przeżywaniem go z radością i w porozumieniu pysznych doznań.

                        potwor_z_piccadilly napisał:
                        > Samą słodyczą karmiąc, porzygają się goście.
                        > ale gdy odpowiednio do czasu i okazji inną potrawę chili, czy tabasco doprawimy
                        > i ją podamy, sukces kompletny możemy odnieść.

                        To nie kwestia słody, lecz zgodności smaków i apetytu na to samo.
          • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 14:58
            sea.sea napisała:

            > Mój znajomy twierdzi, że z jego doświadczeń wynika, że dziewczyny lecą na pasję
            > . Jak facet ma pasję, to one widzą, że się potrafi zaangażować i zakładają, że
            > podobną namiętność zacznie żywić na ich punkcie. Oczywiście pasja pasji nierówn
            > a, kiedy pasją jest granie w gry komputerowe, to raczej jest to pussy blocker :
            > >
            >
            > Smutnym jest niestety, że często najpierw lecą na pasję, a potem kombinują, jak
            > by tu panu tę pasję wybic ze łba, a energię przekierować na jakże fascynujące
            > życie rodzinne :/

            Dobrze byloby ta pasje dzielic ale tu sa znowu schody, bo np dla mnie czesc pasji, ktorymi zajmuja sie faceci jest zwyczajnie za droga. Jak ktos np zajmuje sie podrozami, a mnie nie stac, wszystkie sporty ekstremalne, ja bym pobrobowala ale znowu za drogo. Tanie pasje ruchowe z kolei jak lazenie po gorach, bieganie, plywanie, kajaki, ciezary to sie moim facetom nie chce, trzeba byc czasowym, potem inne gusty muzyczne, filmowe, modowe, samochodowe, zarciowe, w zasadzie tylko jedna 'pasja' sie zawsze zgadza - seks ;-) Ja sie nawet nie moge nigdy dogadac co do gustow wakacyjnych, gdzie jechac, zawsze jade tam gdzie zdecyduje facet i zawsze pluje sobie w brode, ze to ostatni raz. Bylam w tysiacu miejsc, ktore mnie interesowaly jak zeszloroczny snieg ;) Nikt nie dzieli ze mna nawet glupiej pasji zarciowej, zaden facet nie umial gotowac, ja za chooja nie umiem wybrac sensownego faceta. Juz mi sie nawet nie chce. O nie przepraszam: z ostatnim kochankiem zgralismy sie chociaz w piciu wodki i wina, ooo wlasnie z nim to sie chociaz moglam fajnie napic. Reszta nawet ze mna pic nie chciala, bo jak to kobieta do kielicha lubi zagladac? To sie nie godzi ;)
        • kombinerki_pinocheta00 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 17:35
          >wystarczy by swoje zycie (siebie) uczynil tak i
          > nteresujacym, ze same sie beda pchaly by stac sie jego czescia

          Interesującym dla nich, czyli kobiet. Są pewne elementy układanki, które kręcą kobiety, ale niekoniecznie są źródłem szczęścia każdego.
          Przeciętna kobieta przez interesującego gościa rozumie typa, który dobrze zarabia, podróżuje, spełnia (hehehe) się w pracy, jest towarzyski, najlepiej lekko egzotyczny, z gestem, otoczony przez wianuszek innych kobiet "skoro inne krążą wokół niego to musi w nim coś być, muszę go poznać", no i w dalszej części znajomości musi dobrze gzić.
          Co wcale nie znaczy, że przeciętny oczytany Janusz jest nudny, bo może zajmować się numizmatyką, chodzić po górach i robić najlepsze sushi w okolicy, co na kobietach nie zrobi wielkiego wrażenia, ale to nie ma znaczenia, bo on jest szczęśliwy i w tym się spełnia.
          I teraz clou programu polega na tym, aby znaleźć sarnę, która do tego świata zechce się dostać, a nie zmieniać swoich nawyków by dostosować się do lasiego pustosłowia pt. "prawdziwy mężczyzna".
          • mabelle2000 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 18:44
            kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

            > I teraz clou programu polega na tym, aby znaleźć sarnę, która do tego świata ze
            > chce się dostać, a nie zmieniać swoich nawyków by dostosować się do lasiego pus
            > tosłowia pt. "prawdziwy mężczyzna".

            A bez kombinowania i prosciej- skonczyc z mitem, ze znalezienie "drugiej polowki" to recepta na szczescie. Pranie mozgu, ktoremu przecietny mezczyzna (kobieta zreszta tez ) ulega od dziecinstwa, generuje nadzieje, ze spelnienie i satysfakcje osiagnie wylacznie zyjac w parze. Tymczasem zadna "polowka" szczescia nie da, ani ta z ze sredniej polki, ani ta z najwyzszej. Tym wiekszy bowiem strach i zlosc, im wieksza czlowiek uswiadamia sobie zaleznosc od drugiej osoby.
            • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 18:58
              mabelle2000 napisała:

              > A bez kombinowania i prosciej- skonczyc z mitem, ze znalezienie "drugiej polowki" to recepta na szczescie.


              Ja w to święcie wierzę, chociaz słowo ,,recepta" nie jest odpowiednie. Dla mnie jest to warunek konieczny, chcociaż dalece niewystarczający.
            • ninek04 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 19:58
              mabelle2000 napisała
              >
              > A bez kombinowania i prosciej- skonczyc z mitem, ze znalezienie "drugiej polowk
              > i" to recepta na szczescie. Pranie mozgu, ktoremu przecietny mezczyzna (kobieta
              > zreszta tez ) ulega od dziecinstwa, generuje nadzieje, ze spelnienie i satysfa
              > kcje osiagnie wylacznie zyjac w parze. Tymczasem zadna "polowka" szczescia nie
              > da, ani ta z ze sredniej polki, ani ta z najwyzszej. Tym wiekszy bowiem strach
              > i zlosc, im wieksza czlowiek uswiadamia sobie zaleznosc od drugiej osoby.

              Czyli co, nie ulegając temu mitowi, nie wiązać się w ogóle, czy nie wiązać się na siłę, żeby tylko wpasować się w schemat założenia rodziny?No, ale gdy jednak chce się z kimś być i żyć wspólnie, to jednak szuka się osoby, która pasuje do nas pod różnymi względami, żeby to życie było udane i satysfakcjonujące.A taka niedopasowana połówka to życie potrafi spieprzyć.
              • mabelle2000 Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 20:45
                ninek04 napisała:

                > Czyli co, nie ulegając temu mitowi, nie wiązać się w ogóle, czy nie wiązać się
                > na siłę, żeby tylko wpasować się w schemat założenia rodziny?

                To nie chodzi o wiazanie z kims, lub nie wiazanie. Chodzi o to, zeby przestac sie karmic romantyczna wizja, ze druga osoba zaspokoi, wypelni, wynagrodzi, nada sens zyciu. Partner/partnerka moze przeciez zdradzic, odejsc, umrzec. A jak zniknie z mojego zycia, to co wtedy ? Wraz z nia odejdzie cale moje szczescie ?

                > A taka
                > niedopasowana połówka to życie potrafi spieprzyć.

                Sek w tym, ze nie ma zadnych "polowek", ktore czekaja gdzies tam, aby dac nam szczescie. Jestesmy kompletni, bez "polowek". Problem w tym, ze wielu ludzi nie potrafi przyjac tej prawdy.
                • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 01:36
                  mabelle2000 napisała:

                  > To nie chodzi o wiazanie z kims, lub nie wiazanie. Chodzi o to, zeby przestac s
                  > ie karmic romantyczna wizja, ze druga osoba zaspokoi, wypelni, wynagrodzi, nada
                  > sens zyciu. Partner/partnerka moze przeciez zdradzic, odejsc, umrzec. A jak zn
                  > iknie z mojego zycia, to co wtedy ? Wraz z nia odejdzie cale moje szczescie ?

                  > Sek w tym, ze nie ma zadnych "polowek", ktore czekaja gdzies tam, aby dac nam s
                  > zczescie. Jestesmy kompletni, bez "polowek". Problem w tym, ze wielu ludzi nie
                  > potrafi przyjac tej prawdy.

                  Zgadzam sie z Mabelle. Swiete slowa. Jestesmy kompletni bez osob drugich, trzecich i piecdziesiatych. Gdyby nie hormony to bysmy nie potrzebowali nikogo.
                  • jesod Gdyby nie hormony 18.05.15, 11:45
                    hello-kitty2 napisała:
                    > Zgadzam sie z Mabelle. Swiete slowa.

                    A ja nie. I te słowa wcale nie są święte.

                    hello-kitty2 napisała:
                    > Jestesmy kompletni bez osob drugich, trzec
                    > ich i piecdziesiatych.

                    Bzdura. Niestety...
                    Na poparcie mojego poglądu zadam Ci tylko jedno pytanie: Jeśli to jest prawda (a moim zdaniem nie jest) to, po co siedzisz na tym forum i szukasz jakichkolwiek kontaktów z ludźmi?
                    Wedle Twojej teorii kompletności bez innych powinnaś wystarczyć sama sobie, pod każdym względem.

                    hello-kitty2 napisała:
                    > Gdyby nie hormony to bysmy nie potrzebowali nikogo.

                    Pozycjonujesz się na królika/królicę...? Uproszczony byt w niebyt i odbyt.
            • kombinerki_pinocheta00 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 13:03
              A kto pisze o drugiej połówce na całe życie?

              Mówimy o gościach, którzy nie mają brania.

              Jedno wynika z drugiego. Typ, który nie ma koleżanek, nigdy nie miał kobiety, jest samotny będzie miał niskie poczucie własnej wartości. Gdyby "ćwiczył" w okresie licealno-studenckim to nie byłby postrzegany jako nieudacznik, a zdobywał doświadczenie i wiedzę, a to procentowałoby w przyszłości.
              Jest jeszcze - a może przede wszystkim - kwestia samotności.
              • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 18.05.15, 13:08
                No wlasnie jest niesmialy, wycofany, moze dlatego, ze nie za bardzo wyglada, trudno mu sie przelamac i jak pewniak startowac do kobiet. Ucieka w swiat wirtualny, co sprawy nie ulatwia, bo po pierwsze rozwija takie przyzwyczajenia, po drugie wycisza poped na nastepna chwile(czyli spokoj) a wlasnie poped jest motorem do dzialan, szukania kobiety.
                • kombinerki_pinocheta00 Re: Gdzie ci mężczyźni? 19.05.15, 00:38
                  Zgodzę się ze wszystkim oprócz popędu. Wypadkowa wielu spraw. Jak byłem młodszy byłem bardzo wrażliwy. Wychowany jak pizdeczka, bez męskiego wzorca. Nauka, czerwone paski, kolacja, spać, kościółek, poczucie winy, bądź miły, spokojny, nie wychylaj się.
                  Zawsze wstydziłem się dziewczyn/kobiet. Zawsze uważałem się za gorszego, kogoś kto nie zasługuje na uwagę ze strony kobiet. Kur.wa, zdecydowanie nie byłem normalny. Tyle lat zmarnowałem, ale ch.uj z tym. Przynajmniej znam dyskografię Led Zeppelin na pamięć.

                  Miałem jedną koleżankę w podstawówce, z którą się trzymałem, ale w okresie dojrzewania ona wolała groźniejszych kolegów i poszedłem w odstawkę.
                  W liceum ZERO. Nie pamiętam żebym przeprowadził z jakąś koleżanką rozmowę trwającą dłużej niż 2 minuty.
                  Studia podobnie, chociaż były dwie znajome, ale było to krótkotrwałe relacje związane z przedmiotami studiów. Na imprezach nie poznałem żadnej kobiety.

                  Po wszystkim stwierdzam, że najważniejszy jest okres licealny. Jak moi koledzy po raz pierwszy wpadali w ślinę z dziewczynami czy moczyli ogóra w czasie 30 sekundowych uciech to ja walczyłem z fobią społeczną. Wzruszające w piździec, ale zawsze z tego można coś wyczytać, czegoś się dowiedzieć.

                  Teraz jakbym widział taką ciotę to bym go/ją wysłał na divy albo zapłacił jakiejś babce aby go wyrwała.

                  A chyba nic tak nie dodaje odwagi facetom jak sukcesy na polu zawodowym i uczuciowym, czyli pieniądze i wyrywane towary, które same zaczepiają, dzwonią i chcą więcej.
                  • marek.zak1 Re: Gdzie ci mężczyźni? 19.05.15, 10:08
                    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
                    > Po wszystkim stwierdzam, że najważniejszy jest okres licealny. Jak moi koledzy
                    > po raz pierwszy wpadali w ślinę z dziewczynami czy moczyli ogóra w czasie 30 sekundowych uciech to ja walczyłem z fobią społeczną. Wzruszające w piździec, ale zawsze z tego można coś wyczytać, czegoś się dowiedzieć.
                    > A chyba nic tak nie dodaje odwagi facetom jak sukcesy na polu zawodowym i uczuciowym, czyli pieniądze i wyrywane towary, które same zaczepiają, dzwonią i chcą więcej.

                    Moja historia była troche podobna,niepowodzenia w liceum a potem na poczatku studówo, ale życie jest dynamiczne I tak w połowie studiów zauważyłem szybki wzrost moich akcji, a potem to było juz z górki. Niepowodzenia we wczewsnej młodości uważam za bardzo korzystne bo bardzo mnie m bilizowały. I tak koledzy sie bawili a ja ćwiczyłem I wkuwałem, różne rzeczy. W pewnym momencie zostało to zauważone I jak napisałem, było z górki.

                    • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 19.05.15, 17:53
                      Czytam tak Pana, i jakbym czytał kolejną historię w stylu American Dream, od pucybuta do milionera. Tylko za każdą taką historią kryje się 100 historii porażek pucybutów, którzy pracowali równie ciężko, mieli równie ciekawe pomysły, ale coś gdzieś nie poszło jak należy.
                      • mojemail3 Re: Gdzie ci mężczyźni? 19.05.15, 18:02
                        droitier napisał:

                        > Czytam tak Pana, i jakbym czytał kolejną historię w stylu American Dream, od pu
                        > cybuta do milionera. Tylko za każdą taką historią kryje się 100 historii poraże
                        > k pucybutów, którzy pracowali równie ciężko, mieli równie ciekawe pomysły, ale
                        > coś gdzieś nie poszło jak należy.

                        Ponieważ to jest niezwykle komfortowe myśleć,że sukces od nas samych zalezy, że sami sobie wszystko zawdzięczamy, co jest oczywistym błędem w myśleniu.
                        A USA popularny jest również pogląd,że biedni z nizin społecznych ludzie sami sobie są winni, a zamożna część społeczeństwa nie jest im nic winna.To jest też pokłosie protestanckiej "teologii sukcesu"...
                        Co do pana Marka, ma dość standardowe życie ( tak to wygląda) i to też daje pewien komfort.
                        Czytałam gdzieś,że każde zaburzenie naturalnych etapów w życiu,np. znalezienie odpowiedniego partnera, udana prokreacja, udany związek, względny dobrobyt, udane życie zawodowe- każde niepowodzenie ma negatywne skutki dla osobowości, ale to chyba oczywiste.
                        • urquhart Re: Gdzie ci mężczyźni? 19.05.15, 21:26
                          Zaburzenie . Ciekawsze i donioslejsze jest że dziś można udowodnić jak genetycznie zaburzenie i trauma przenosi się W postaci lęku w kolejne pokolenia nawet jeżeli nigdy się nie zetknęli i nie mieli jak fizycznie sobie tego doświadczenia przekazać.
                          • urquhart Re: Gdzie ci mężczyźni? 19.05.15, 21:49
                            nauka.newsweek.pl/czy-leki-i-traumy-tez-dziedziczymy-po-przodkach-na-newsweek-pl,artykuly,343033,1.html
                            wyborcza.pl/napamiec/1,144305,17576895,Dziedziczenie_pamieci__czy_przekazujemy_dzieciom_i.html
                          • mojemail3 Re: Gdzie ci mężczyźni? 19.05.15, 22:07
                            urquhart napisał:

                            > Zaburzenie . Ciekawsze i donioslejsze jest że dziś można udowodnić jak genetycz
                            > nie zaburzenie i trauma przenosi się W postaci lęku w kolejne pokolenia nawet j
                            > eżeli nigdy się nie zetknęli i nie mieli jak fizycznie sobie tego doświadczenia
                            > przekazać.

                            E tam donioślejsze, nie dziedziczymy " lęków i traum" czy emocji, dziedziczymy sposób reagowania na nie. Lęk i trauma nie podlegają dziedziczeniu, a jedynie sekwencje aminokwasów doświadczonego przez nie organizmu...Ta "pamięć" organizmu może dotyczyć jedynie sposobu reakcji na dany bodziec, tak myślę.

                            Z artykułu:

                            "(...)Zdrowie psychiczne dziecka zależy jednak także od tego, w jakim nastroju jest matka podczas stosunku – przekonywał dr Alberto Halabe Bucay ze szpitala w San Luis Potosí w Meksyku(...)"

                            No to jest niezłe p.........e...Mniej więcej takie jak to średniowieczne ( ale bardzo korzystne dla kobiet;-) przekonanie,że zapłodnienie następuje tylko wtedy, kiedy kobieta doświadcza orgazmu...

                            "(...) W roku 2009 przedstawił hipotezę, która zakłada, że za odczuwanie zadowolenia lub skłonność do depresji odpowiadają hormony wytwarzane przez matkę już w chwili zapłodnienia. Szczególnie istotną rolę odgrywają endorfiny, zwane hormonami szczęścia, które mogą wpływać na plemniki i komórkę jajową, modyfikując zawarte w nich informacje genetyczne (...)"

                            No ten ustęp z endorfinami na pewno przypadł Ci do gustu Urquharcie, ale ja uważam to za oczywistą naciąganą bzdurę na resorach...
                            • urquhart Re: Gdzie ci mężczyźni? 19.05.15, 22:26
                              > No ten ustęp z endorfinami na pewno przypadł Ci do gustu Urquharcie, ale ja uwa
                              > żam to za oczywistą naciąganą bzdurę na resorach...

                              Moim zdaniem płaszczyzna komunikacji dziedziczenie opiera się na innym efekcie jak w efekcie setnej małpy, lustrzane odbicia emocji w mózgach osób w bliskiej relacji.
                              Ale co nie zmienia że dość niespodziewany efekt jest , powtarzalny i badają i spierająsie co do mechanizmu
                              • mojemail3 Re: Gdzie ci mężczyźni? 19.05.15, 22:32
                                urquhart napisał:

                                > Moim zdaniem płaszczyzna komunikacji dziedziczenie opiera się na innym efekcie
                                > jak w efekcie setnej małpy, lustrzane odbicia emocji w mózgach osób w bliskiej
                                > relacji.

                                Zdanie ciekawe, ale wydaje się błędne..." Płaszczyzna komunikacji dziedziczenia"? Skąd to wziąłeś? Genetyka nie jest tak skomplikowana, jak się większości wydaje..."Lustrzane odbicia emocji" są jak gdyby "pamięcią" całego gatunku, nie jesteśmy aż tak wyjątkowi jak nam się wydaje, jesteśmy powtarzalni.

                                To o czym piszesz zdaje się rozwinął do nieco absurdalnych konstrukcji niejaki Hellinger ze swymi "ustawieniami rodzinnymi" ale jest w tym dużo szarlataństwa...

                                > Ale co nie zmienia że dość niespodziewany efekt jest , powtarzalny i badają i spierająsie co do mechanizmu.

                                Masz taki sposób pisania,że muszę sobie tłumaczyć sens zdań, żeby poskładać w logiczną ( dla mnie;-) całość...
                                • urquhart Re: Gdzie ci mężczyźni? 19.05.15, 22:38
                                  > To o czym piszesz zdaje się rozwinął do nieco absurdalnych konstrukcji niejaki
                                  > Hellinger ze swymi "ustawieniami rodzinnymi" ale jest w tym dużo szarlataństwa.

                                  Myśle że religia bóg karma nadświadomość to własnie to różnie nazywane to samo szarlataństowo, które wiadomo że działa ale nie wiadomo dokładnie jak i przyjmują różne uproszczenia ujmujące najważniejsze mechanizmy przyczynowo skutkowe.
                                  • mojemail3 Re: Gdzie ci mężczyźni? 19.05.15, 22:42
                                    urquhart napisał:

                                    > Myśle że religia bóg karma nadświadomość to własnie to różnie nazywane to samo
                                    > szarlataństowo, które wiadomo że działa ale nie wiadomo dokładnie jak i przyjmu
                                    > ją różne uproszczenia ujmujące najważniejsze mechanizmy przyczynowo skutkowe.

                                    Spłyciłeś aż miło, ale nie chce mi się podejmować rękawicy, o tym to przy wódce całą noc przy rozgwieżdżonym niebie w górach można gadać, co czynię z kolegami męża...
                                    • urquhart Spłyciłeś aż miło - czyli szarlataństwo Hellingera 20.05.15, 06:37
                                      > Spłyciłeś aż miło, ale nie chce mi się podejmować rękawicy, o tym to przy wódce
                                      > całą noc przy rozgwieżdżonym niebie w górach można gadać, co czynię z kolegami
                                      > męża...

                                      Moim zdaniem ty spłycasz aż miło. Na przykład wyciągając Hellingera jako przykład szarlataństwa.
                                      Hellinger stworzył nie błyskotliwą teorię, tylko jest pragmatcznie skuteczny.
                                      Zauważył mechanzimy przyczynowo skutkowe więzi rodzinnych i iluzji autonomii jednostki w układzie skuteczne je wykorzystuje do uwonienia ludzi z traum i dorabia do tego narrację, która zarówno irytuje środowiska naukowe jak i religijne bo miesza i przekracza ich paradygmaty.
                                      Bo przecież parenaście lat był misjonarzem i ortodoksem religijnym wcześniej wśród prymitynych plemion, skąd jak zauważył wszystkie zależności rodzinne które są uniwersalne także dla ludzi zachodu i może im dziś pomagać.
                                      Dla mnie wystarczy że osobiście znam ludzi dla których był niezaprzeczalnie skuteczny żeby brać to co odkrył pod uwagę, niekoniecznie narrację. On właśnie wykorzystuje i reprezentuje wspólną część pomiedzy religią a nauką.
                                      Dla mnie po inżynersku nie stanowi to tabu choć spotykam zarówno zakonserwowanych w dzisiejszych dogmatach religii jak i nauki. Jedni i drudzy wykazują grzech pychy i zadufania że wiemy dziś i opisujemy, czy zostało nam objawione już wszystko i nic już nie odkryjemy, a to co nie pasuje do dogmatów to szarlataństo.
                                      A do pokory przecież wystarczy sobie wyobrazić jak wyjaśnić bez znajomości wspólczenej matematyki rzetelnemu naukowcowi sprzed 100-200 lat wyjaśnić zawiłości fizyki cząstek elementarnych, czy ich nielogoczną reltywistyczną dualność cząstkowo falową. Toż to szamaństwo czyste niespójne i sprzeczne. Bez nowo odkrytych narzędzi to nie możliwe.
                                      A przecież fizyka teorii strun która dotyka zagadnienia przenikania się innych wymiarów, tego że ich nie doświadczamy ale mają wpływ na zdarzenia w naszych wymaiarach, co jak uważam dotyka mechanizmów przyczynowo skutowych które w naszym życiu próbuje opisywać swoją narracją religia dopiero raczkuje...
                                      • mojemail3 Re: Spłyciłeś aż miło - czyli szarlataństwo Helli 20.05.15, 07:54
                                        urquhart napisał:

                                        > Moim zdaniem ty spłycasz aż miło. Na przykład wyciągając Hellingera jako przykł
                                        > ad szarlataństwa.
                                        > Hellinger stworzył nie błyskotliwą teorię, tylko jest pragmatcznie skuteczny.

                                        Ok, skoro jestes wyznawcą Hellingera, to odpuszczam, nie wiedziałam,że nacisnęłam na odcisk, nie mam czasu na dyskutowanie o ustawieniach Berta...
                                        Osobiście uważam,że na etapie życia, kiedy jesteśmy dojrzali,wieczne jątrzenie w przewinieniach rodziców, prawdziwych czyt rzekomych jest nie na miejscu, ileż można...
                                        Poza tym zbyt wiele doświadczeń określamy " traumą "...
                                        Muszę pracowac, miłego dnia:)

                                        • zawle Re: Spłyciłeś aż miło - czyli szarlataństwo Helli 20.05.15, 09:11
                                          mojemail3 napisała:
                                          > Ok, skoro jestes wyznawcą Hellingera, to odpuszczam, nie wiedziałam,że nacisnęł
                                          > am na odcisk, nie mam czasu na dyskutowanie o ustawieniach Berta...


                                          Gdybyż istniała jedna, jedyna skuteczna terapia, jeden sposób wychowywania to świat byłby nieskomplikowany i prosty. Ale tak nie jest. Jednemu pomaga jedno, drugiemu co innego. Nie ma co deprecjonować.

                                          > Osobiście uważam,że na etapie życia, kiedy jesteśmy dojrzali,wieczne jątrzenie
                                          > w przewinieniach rodziców, prawdziwych czyt rzekomych jest nie na miejscu, ile
                                          > ż można...

                                          Oj można, można. Jeden łowi ryby, inna ma bzika na punkcie butów, ktoś się jara rozdrapywaniem ran.

                                          > Poza tym zbyt wiele doświadczeń określamy " traumą "...

                                          Moda.
                                  • zawle Re: Gdzie ci mężczyźni? 20.05.15, 05:40
                                    zaraz, zaraz....weżcie mnie oświećcie- o czyich traumach mowa? Twoich urgu, moich, czy tych mężczyzn którzy chodzili na polowania tysiące lat temu?
                                    • urquhart Re: Gdzie ci mężczyźni? 20.05.15, 06:45
                                      zawle napisała:

                                      > zaraz, zaraz....weżcie mnie oświećcie- o czyich traumach mowa? Twoich urgu, moi
                                      > ch, czy tych mężczyzn którzy chodzili na polowania tysiące lat temu?

                                      Moich, twoich naszych. O istnieniu zależności osobowości nie tylko od wydarzeń z własnego życia ale i najbliższej rodziny i przodków rodziny o istnieniu której nawet nie wiemy. Wiem nie lubisz tego tematu.
                                      • zawle Re: Gdzie ci mężczyźni? 20.05.15, 09:03
                                        urquhart napisał:
                                        > Moich, twoich naszych. O istnieniu zależności osobowości nie tylko od wydarzeń
                                        > z własnego życia ale i najbliższej rodziny i przodków rodziny o istnieniu które
                                        > j nawet nie wiemy. Wiem nie lubisz tego tematu.

                                        Lubię, ale podobnie jak mojemail pzry wódce i w sprzyjających okolicznościach przyrody. Wracając do wątku. W relacjach równych sobie za jakość tych relacji odpowiadają oboje. Jeśli oboje doprowadzili do tego że mężczyzna przestaje być bliskim człowiekiem a pozostaje jedynie dostarczycielem dóbr, oboje zbierają tego żniwo. Jeśli natomiast mężczyzna sprowadza siebie do roli bezwolnego odkutaśnego narostu, to przepraszam, ja tego nie kupię. Jeśli chce być tylko kochany i pożądany to musi coś z siebie dawać. Bo to interakcja.
                          • zawle Re: Gdzie ci mężczyźni? 19.05.15, 22:27
                            urquhart napisał:

                            > Zaburzenie . Ciekawsze i donioslejsze jest że dziś można udowodnić jak genetycz
                            > nie zaburzenie i trauma przenosi się W postaci lęku w kolejne pokolenia nawet j
                            > eżeli nigdy się nie zetknęli i nie mieli jak fizycznie sobie tego doświadczenia
                            > przekazać.

                            teraz dla odmiany nie widzę związku.
                  • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 19.05.15, 15:42
                    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

                    > Po wszystkim stwierdzam, że najważniejszy jest okres licealny. Jak moi koledzy
                    > po raz pierwszy wpadali w ślinę z dziewczynami czy moczyli ogóra w czasie 30 se
                    > kundowych uciech to ja walczyłem z fobią społeczną. Wzruszające w piździec, ale
                    > zawsze z tego można coś wyczytać, czegoś się dowiedzieć.

                    Mi sie wydaje, ze w okresie szkoly sredniej trzeba (jako facet) stawiac na wyglad, bo dziewczyny odrzuca, ze faceci wygladaja na mlodszych, drobniejszych i niedoswiadczonych dlatego ogladaja sie za starszymi i wiekszymi chocby byli po zawodowie. Intelekt wtedy nie gra takiej roli. Dlatego zamierzam ostro syna przytrenowac w tym okresie zeby urosl ladnie. Wystarczy dyskotekowy zestaw: ladna buzia, klata, lapa, opalenizna, spawnosc, beszczelny usmiech.

                    > A chyba nic tak nie dodaje odwagi facetom jak sukcesy na polu zawodowym i uczuc
                    > iowym, czyli pieniądze i wyrywane towary, które same zaczepiają, dzwonią i chcą
                    > więcej.

                    Zgadzam sie. Dlatego dla samego potrenowania polecam tym, ktorym nie idzie z damami obnizyc wymagania zeby zabookowac jeden, drugi sukces, a potem juz babki same sie zaczna garnac. A facet u gory pisze, ze to mu sie kojarzy z wyrachowaniem ;-)

                    Aha UWAGA Polacy przestancie do kurwy nedzy rabac sie na zero. Byla u mnie kumpela co pracuje z 200 polskiego chlopa. Mowi co odroznia Polakow na duuuuzy minus, to ze wszyscy sa obrabani na jezyka, a wiekszosc ma szeroki, plaski leb, przez co odslania te niedoskonalosci. Mowila, ze to jest mega odpychajace. O co chodzi z tym strzyzeniem? Lenistwo? Brak pomyslu? Oszczedzanie na fryzjerze? Aha i mowila, ze Polacy sie nie myja i laza ciagle w dresach powyciaganych na dupie i kolanach albo w adidasach do wszystkiego (!) Adidasy to buty sportowe, zaklada sie je wylacznie do treningu. Na to nie ma slow. Sami sobie strzelacie w krok.
                    • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 19.05.15, 17:44
                      > Zgadzam sie. Dlatego dla samego potrenowania polecam tym, ktorym nie idzie z da
                      > mami obnizyc wymagania zeby zabookowac jeden, drugi sukces, a potem juz babki s
                      > ame sie zaczna garnac. A facet u gory pisze, ze to mu sie kojarzy z wyrachowani
                      > em ;-)

                      A czymże innym jak nie wyrachowaniem? Taka strategia ma szansę powodzenia tylko wtedy gdy zakłada się, że związek, który się tworzy, jest przejściowy, i w zasadzie zanim się jeszcze zaczął już odliczamy dni do jego zakończenia, kiedy to uzyskamy oczekiwane +1 do doświadczenia. Tylko, czemu mam wchodzić w związek, który chcę by się zakończyć? Z potencjalną perspektywą, że nigdy się z niego nie wyplączę w 100% (bo np. dziecko). Każda godzina tkwienia w takim związku to jak godzina chodzenia w za ciasnych butach.

                      Piszesz o jednym, drugim sukcesie. Kolejna różnica w rozumieniu pojęć. Dla mnie sukces jest jeden - znajduję osobę, która jest mi bliska, którą kocham, i nie chcę tego kończyć. Każdy inny związek to nie sukces, a porażka.
                      • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 19.05.15, 19:48
                        "A czymże innym jak nie wyrachowaniem? Taka strategia ma szansę powodzenia tylko wtedy gdy zakłada się, że związek, który się tworzy, jest przejściowy, i w zasadzie zanim się jeszcze zaczął już odliczamy dni do jego zakończenia, kiedy to uzyskamy oczekiwane +1 do doświadczenia. Tylko, czemu mam wchodzić w związek, który chcę by się zakończyć? Z potencjalną perspektywą, że nigdy się z niego nie wyplączę w 100% (bo np. dziecko). Każda godzina tkwienia w takim związku to jak godzina chodzenia w za ciasnych butach.

                        Piszesz o jednym, drugim sukcesie. Kolejna różnica w rozumieniu pojęć. Dla mnie sukces jest jeden - znajduję osobę, która jest mi bliska, którą kocham, i nie chcę tego kończyć. Każdy inny związek to nie sukces, a porażka."

                        Trudno mi sie nie zgodzic z tym co piszesz, widze to bardzo podobnie, wiazac sie/byc z kims chce sie jezeli ktos komus przypadnie do gustu, poczuje sie chemie, zakocha. Nie powinno sie zaczynac zwiazku z kims tylko po to, zeby sobie potrenowac albo sie odblokowac, bo sluszna uwaga, mozna sie zaplatac, trudno z tego potem wyjsc, tym bardziej, ze ta druga osoba tez ma uczucia i dla niej nie jest to trening. I potem czasem tkwi sie w czyms po uszy lata cale albo lamie komus serce.
                        Co innego potrenowac, odniesc sukces: pojsc do lozka z kims, tak sobie bez zobowiazan, nic nie obiecujac, dla frajdy.
                        W pewnym wieku bycie czy zaczynanie czegos z niewlasciwa osoba jest strata czasu i nie wszystkich bawi. Nie wszyscy tez chca i potrafia z kims kto nie kreci, poza tym, ze sensu w tym nie widza.
                        Tutaj oczywiscie na tym forum prawie wszyscy mlodosc maja za soba:)) i pewnie zapomnieli, ze mniejszosc z nas "trenowla", wiekszosc zakochiwala sie na zaboj, albo kierowala sie wylacznie chemia, ze sie potem rozlecialo(niektorym nie) to juz inna bajka. Z perspektywy czasu mozna nazwac to doswiadczeniem czy treningiem, ale nie takie bylo zalozenie.
                      • ninek04 Re: Gdzie ci mężczyźni? 19.05.15, 21:49
                        droitier napisał:
                        hello kitty napisala
                        > > Zgadzam sie. Dlatego dla samego potrenowania polecam tym, ktorym nie idzi
                        > e z da
                        > > mami obnizyc wymagania zeby zabookowac jeden, drugi sukces, a potem juz b
                        > abki s
                        > > ame sie zaczna garnac. A facet u gory pisze, ze to mu sie kojarzy z wyrac
                        > howani
                        > > em ;-)
                        >
                        > A czymże innym jak nie wyrachowaniem? Taka strategia ma szansę powodzenia tylko
                        > wtedy gdy zakłada się, że związek, który się tworzy, jest przejściowy, i w zas
                        > adzie zanim się jeszcze zaczął już odliczamy dni do jego zakończenia, kiedy to
                        > uzyskamy oczekiwane +1 do doświadczenia. Tylko, czemu mam wchodzić w związek, k
                        > tóry chcę by się zakończyć?

                        > Piszesz o jednym, drugim sukcesie. Kolejna różnica w rozumieniu pojęć. Dla mnie
                        > sukces jest jeden - znajduję osobę, która jest mi bliska, którą kocham, i nie
                        > chcę tego kończyć. Każdy inny związek to nie sukces, a porażka.

                        Dla mnie też koncepcja potrenowania w ramach szukania do stałego związku nie przekonuje. To tak, jakby potraktować te osoby jako słabszych sparingpartnerów , potrzebnych tylko do sprawdzenia się przed ostateczna rozgrywką z kimś , kogo w końcu uznam za równego(ą) sobie i stwierdzę, że wreszcie znalazlam(em) , a tamci to cieniasy, nie zasługujące na mnie.Jest w tym jakaś zimna kalkulacja ,a gdzie miejsce na uczucia?
                        • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 20.05.15, 01:06
                          ninek04 napisała:

                          > Dla mnie też koncepcja potrenowania w ramach szukania do stałego związku nie p
                          > rzekonuje. To tak, jakby potraktować te osoby jako słabszych sparingpartnerów ,
                          > potrzebnych tylko do sprawdzenia się przed ostateczna rozgrywką z kimś , kogo
                          > w końcu uznam za równego(ą) sobie i stwierdzę, że wreszcie znalazlam(em) , a ta
                          > mci to cieniasy, nie zasługujące na mnie.Jest w tym jakaś zimna kalkulacja ,a
                          > gdzie miejsce na uczucia?

                          Tak? A nie chcialabys zeby Twoj maz sie teraz takim czasowym sparingpartnerem okazal, a nie jak sie okazalo WYROKIEM. Teraz z kolei sobie trenujesz z innym sparingpartnerem i sie nie zastanawiasz gdzie tu miejsca na uczucia?
                          • ninek04 Re: Gdzie ci mężczyźni? 20.05.15, 07:20
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Tak? A nie chcialabys zeby Twoj maz sie teraz takim czasowym sparingpartnerem o
                            > kazal, a nie jak sie okazalo WYROKIEM. Teraz z kolei sobie trenujesz z innym sp
                            > aringpartnerem i sie nie zastanawiasz gdzie tu miejsca na uczucia?

                            Ja to pisałam nie w odniesieniu do mojej obecnej sytuacj, tylko hipotetycznie założyłam, że szukając parnera do stałego związku nie potafiłabym raczej z premedytacją kalkulować i kombinować przetrenowując potencjalnych kandydatów, bo dla mnie jest to bezuczuciowe.
                            Wiążąc się z mężem, też wierzyłam, że to będzie partner na całe życie, cóż nie wyszło, ale z tym wyrokiem nie będę żyla do końca, jeszcze trochę czasu mi potrzeba.Teraz natomiast już nie mam takich romantycznych wyobrażeń o życiu , ani nic do stracenia, więc trochę cynicznie i nonszalancko realizuję swoje potrzeby, nie angażując w to uczuć i nie chcąc się wiązać.
                            • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 20.05.15, 11:12
                              ninek04 napisała:

                              > Ja to pisałam nie w odniesieniu do mojej obecnej sytuacj, tylko hipotetycznie z
                              > ałożyłam, że szukając parnera do stałego związku nie potafiłabym raczej z preme
                              > dytacją kalkulować i kombinować przetrenowując potencjalnych kandydatów, bo dla
                              > mnie jest to bezuczuciowe.
                              > Wiążąc się z mężem, też wierzyłam, że to będzie partner na całe życie, cóż nie
                              > wyszło, ale z tym wyrokiem nie będę żyla do końca, jeszcze trochę czasu mi potr
                              > zeba.Teraz natomiast już nie mam takich romantycznych wyobrażeń o życiu , ani n
                              > ic do stracenia, więc trochę cynicznie i nonszalancko realizuję swoje potrzeby,
                              > nie angażując w to uczuć i nie chcąc się wiązać.

                              Otoz, stad taka nauka, ze najlepiej od poczatku NIGDY nie zakladac, ze cos bedzie do konca. Kto nie kalkuluje tylko slepo kieruje sie uczuciami, ten sie rozbija o sciane.
                              • urquhart Re: Gdzie ci mężczyźni? 20.05.15, 12:58
                                > Otoz, stad taka nauka, ze najlepiej od poczatku NIGDY nie zakladac, ze cos bedz
                                > ie do konca. Kto nie kalkuluje tylko slepo kieruje sie uczuciami, ten sie rozbi
                                > ja o sciane.

                                Nie zgadzam się Kity! .
                                Jeżeli na czymś ci na prawdę zależy największym atutem i siłą jest sila nastawienia.
                                Co odkrywane jest w nowej odsłonie parapsychologii hitów typu książka bestseller "Sukces"- przyciągania rzeczywistości na którą się nastawiasz .
                                Stąd celebracja tego co ważne .
                                Nastawiasz się na nic masz nic.
                                Działa I nie można tego ignorować.
                                • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 20.05.15, 13:30
                                  > Jeżeli na czymś ci na prawdę zależy największym atutem i siłą jest sila nastawi
                                  > enia.
                                  Ja tez tak mysle i nazywa sie: i zrobie wszystko, zeby nasze malzenstwo bylo...
                                  Niedawno poznalam pare, 54 lat razem i ten facet mi w jednej rozmowie powiedzial: "54 lata temu obiecalem SOBIE, ze jej nigdy nie zdradze, nie oszukam, nie wykiwam... i do dzisiaj slowa dotrzymuje".
                                  • mojemail3 Re: Gdzie ci mężczyźni? 20.05.15, 13:37
                                    kag73 napisała:

                                    > Ja tez tak mysle i nazywa sie: i zrobie wszystko, zeby nasze malzenstwo bylo...

                                    Kag, ale pomyśl, czy my nie jesteśmy wystawiane na pokusy?
                                    Czy żona = wierna Penelopa?
                                    Przecież tak samo możemy tu pierniczyć o kobiecej poligamii...
                                    We wczesnej młodości na etapie szukania partnera to mi się jeden jedyny podobał?
                                    • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 20.05.15, 13:50
                                      > Kag, ale pomyśl, czy my nie jesteśmy wystawiane na pokusy?
                                      > Czy żona = wierna Penelopa?
                                      > Przecież tak samo możemy tu pierniczyć o kobiecej poligamii...

                                      No alez oczywiscie, ze jestesmy, my wszyscy ludzie. Dlatego wazne jest nastawienie, jak sobie czlowiek powie: jestem wierny/wierna i lojalna/lojalny i tego sie bede trzymac, to w odpowiedni sposob wlasnie bedzie sie zachowywal i w miare tych pokus unikal a juz na pewno nie bedzie szukal okazji, tylko ich unikal.
                      • hello-kitty2 Re: Gdzie ci mężczyźni? 20.05.15, 00:55
                        droitier napisał:

                        > A czymże innym jak nie wyrachowaniem? Taka strategia ma szansę powodzenia tylko
                        > wtedy gdy zakłada się, że związek, który się tworzy, jest przejściowy, i w zas
                        > adzie zanim się jeszcze zaczął już odliczamy dni do jego zakończenia, kiedy to
                        > uzyskamy oczekiwane +1 do doświadczenia. Tylko, czemu mam wchodzić w związek, k
                        > tóry chcę by się zakończyć? Z potencjalną perspektywą, że nigdy się z niego nie
                        > wyplączę w 100% (bo np. dziecko). Każda godzina tkwienia w takim związku to ja
                        > k godzina chodzenia w za ciasnych butach.
                        >
                        > Piszesz o jednym, drugim sukcesie. Kolejna różnica w rozumieniu pojęć. Dla mnie
                        > sukces jest jeden - znajduję osobę, która jest mi bliska, którą kocham, i nie
                        > chcę tego kończyć. Każdy inny związek to nie sukces, a porażka.

                        Oj oj idziesz prosto na czolowke, rozbijesz sie na bank. A co Ci sie nie zgadza? Kazdy zwiazek, ktory stworzysz jest przejsciowy, bo nie jest wieczny. Kazda godzina zycia jest porazka, bo zbliza do smierci? Odkad sie urodziles umierasz czyli od urodzenia chodzisz w za ciasnych butach? Nie widzisz analogii? A co jak Ci sie zwiazek nie uda? Bedziesz sie mscil? Popelnisz samobojstwo? Bo mialo byc na 'zawsze', tak? Czlowieku jestes niebezpieczny. Nie chcialabym wychodzic ze zwiazku z Toba. Przewiduje klopoty. Jakims ortodoksem od Ciebie powialo. Uprawiasz do raz sztuka, a jak sie nie uda to jaka kara u Ciebie? Moze dlatego babki od Ciebie uciekaja, bo za powaznie podchodzisz do relacji damsko-meskich. Rozumiem, ze fuck frienda nigdy nie miales?
                        • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 20.05.15, 10:05
                          "Oj oj idziesz prosto na czolowke, rozbijesz sie na bank. A co Ci sie nie zgadza? Kazdy zwiazek, ktory stworzysz jest przejsciowy, bo nie jest wieczny. Kazda godzina zycia jest porazka, bo... Nie widzisz analogii? A co jak Ci sie zwiazek nie uda? Bedziesz sie mscil? Popelnisz samobojstwo? Bo mialo byc na 'zawsze', tak? Czlowieku jestes niebezpieczny. Nie chcialabym wychodzic ze zwiazku z Toba. Przewiduje klopoty. Jakims ortodoksem od Ciebie powialo. Uprawiasz do raz sztuka, a jak sie nie uda to jaka kara u Ciebie? Moze dlatego babki od Ciebie uciekaja, bo za powaznie podchodzisz do relacji damsko-meskich. Rozumiem, ze fuck frienda nigdy nie miales?"

                          Tutaj nie ma analogii, kitty. Bo, umrzec musimy wszyscy, nie mamy wyboru, taka kolej rzeczy. Natomiast w wyborze partnera mamy wybor i wiazac sie mozemy miec zalozenie, ze bedzie na zwasze. Jezeli jest uczucie i do tego ta wlasciwa osoba(w tym momencie w to wierzymy) to jest to dobra sytuacja wyjsciowa. Ze sie moze zepsuc to juz inna kwestia, ale zalozenie jest, ze przetrwa. Dlatego rozumiem tok myslenia kolegi. Nadzieje mam tylko, ze kolega nie jest "niebezpieczny" i jest swiadom co moze sie w zyciu wydarzyc:)
                          • kag73 Re: Gdzie ci mężczyźni? 20.05.15, 10:31
                            Inna rzecz, nie ze trzeba caly czas nieodparcie myslec tylko o zwiazku, zwiazku, zwiazku i kazda kobiete traktowac jako potencjalna kandydatke do tego zwiazku. Trza sie troche wyluzowac, rozmawiac z kobietami, moze wyjdzie z tego jakas przygoda, numerek, cos niezobowiazujacego i wszyscy beda zadowoleni. Na pewno odradzam czekanie na te jedna jedyna i tylko ta jezeli chodzi o seks.
                        • droitier Re: Gdzie ci mężczyźni? 20.05.15, 17:21
                          Kag to bardzo dobrze wyjasnila i w sumie niewiele mam do dodania. czym innym jest dopuszczac mozliwosc, ze zwiazek nie wyjdzie ale miec najlepsze intencje i checi zeby wyszlo, a czym pewnym opieranie sie na przekonaniu, ze nie wyjdzie. Jesli z gory zakladasz, ze zwiazek nie bedzie trwal do smierci, to nie bedzie trwal na pewno. Samospelniajaca sie przepowiednia.

                          Z Twoich wyznan wynika, ze mialas wielu facetow ale jestes teraz sama. Moze wlasnie dlatego, ze zawsze liczylas, ze to na krotko.
          • zawle Re: Gdzie ci mężczyźni? 17.05.15, 22:51
            kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

            > >wystarczy by swoje zycie (siebie) uczynil tak i
            > > nteresujacym, ze same sie beda pchaly by stac sie jego czescia
            >
            > Interesującym dla nich, czyli kobiet. Są pewne elementy układanki, które kręcą
            > kobiety, ale niekoniecznie są źródłem szczęścia każdego.
            > Przeciętna kobieta przez interesującego gościa rozumie typa, który dobrze zarab
            > ia, podróżuje, spełnia (hehehe) się w pracy, jest towarzyski, najlepiej lekko e
            > gzotyczny, z gestem, otoczony przez wianuszek innych kobiet "skoro inne krążą w
            > okół niego to musi w nim coś być, muszę go poznać", no i w dalszej części znajo
            > mości musi dobrze gzić.

            I znowu mam silne dowody na swoją nieprzeciętność:))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka