Dodaj do ulubionych

Tez zmieniam strategie. Na brak strategii.

31.05.15, 23:59
Nie chce zasmiecac watku Yoricovi ;) ale tez ostatnio dopadl mnie syndrom "to wszystko ch...", oczywiscie w tej pejoratywnej przenosni.
Kandydaci albo zbyt leciwi (nie trawie), albo o wiele za mlodzi (mentalnie nie ta bajka), albo chemia zdecydowanie nie teges i mi kompletnie nie zaskakuje.

Ja sie po prostu musze spontanicznie zakochac/zauroczyc, zeby jakiekolwiek kontakty damsko-meskie mialy dla mnie sens i smak. Nie dla mnie jakies przygody na zimno, przelotne romansiki dla sportu, czy FF ktorych zaledwie lubie.
A zakochuje sie cholernie rzadko, srednio raz na 10 lat. Teraz akurat tak jakby pora na nowy cykl, a tu ksiecia na bialym koniu cos nie widac.
Az mi sie przez to libido wylaczylo.

Myslicie, ze strategia polegajaca na tym, zeby po prostu kompletnie przestac sie rozgladac, wylaczyc sie na facetow i pozyc przez jakis czas w swojego rodzaju mentalnej i seksualnej oczyszczajacej pustelni moze zdac egzamin?

Zaznaczam, ze nie bylaby to pokretna filozofia w stylu, ze jak przestane szukac to pewnie wyjde rano do sklepu w pizamie po bulki i spotkam milosc zycia. Ale naprawde mysle o tym, zeby niczego juz nie robic na sile, nie zmuszac sie do zwiazkow i do romansow, bo ktos mi zdrowrozsadkowo pasuje, bo wypada miec zycie seksualne, bo przeciez nie mozna tak lezec odlogiem i zarastac pajeczyna, bo trzeba nadrabiac stracony czas, ktorego i tak juz strasznie duzo stracilam.

A moze takie wylaczenie sie na seks w ogole mnie juz na stale znieczuli, libido mi uschnie i odpadnie i juz w ogole bede do niczego?
Co myslicie?
Obserwuj wątek
    • sea.sea Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 00:11
      No cześć, siostro, mamy widzę podobne dylematy, choć różni nas to, że zakochuję się częściej i nie brzydzę się "leciwych", a i libido mam nadal całkiem w formie, by nie powiedzieć - dokuczliwe :>

      Ja na razie nie mam zdania, choć nie powiem, mam lekkiego stresa, że - jak twierdzi forumowa mądrość - w interesującym mnie targecie wiekowym do zagospodarowania są wyłącznie odpady atomowe, więc w teorii chyba powinnam nastawić się na ostre szukanie kandydata teraz już, żeby zdążyć odsiać te odpady i jednocześnie sie po drodze za bardzo nie zestarzeć, bo wtedy nieodpad mnie nie zechce ;) Ale jakoś nie mam do tego szukania teraz przekonania...
      • hello-kitty2 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 00:20
        sea.sea napisała:

        > Ja na razie nie mam zdania

        :-)

        choć nie powiem, mam lekkiego stresa, że - jak twie
        > rdzi forumowa mądrość - w interesującym mnie targecie wiekowym do zagospodarowa
        > nia są wyłącznie odpady atomowe, więc w teorii chyba powinnam nastawić się na o
        > stre szukanie kandydata teraz już, żeby zdążyć odsiać te odpady i jednocześnie
        > sie po drodze za bardzo nie zestarzeć

        No jak tu nie miec stresa, jak taki Yoric sobie lekka reka szasta, ze kandydatke potrzebuje wieku minus 10, czyli co? Jak masz 30+ to musisz brac pana pokroju Morrisona? Ja ma 4 dychy i on ci jest dla mnie za stary, a co dopiero dla mlodszych kolezanek ;) Oj powiem Wam moje drogie, ze zaczela Wam sie faza robienia za kochanki, tfu tfu, ciezki chleb, wiem wprawdzie krotko ale przerabialam.
    • hello-kitty2 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 00:12
      glamourous napisała:

      > Ja sie po prostu musze spontanicznie zakochac/zauroczyc, zeby jakiekolwiek kont
      > akty damsko-meskie mialy dla mnie sens i smak.

      To zupelnie tak jak ja, juz Cie lubie ;)

      > Myslicie, ze strategia polegajaca na tym, zeby po prostu kompletnie przestac si
      > e rozgladac, wylaczyc sie na facetow i pozyc przez jakis czas w swojego rodzaju
      > mentalnej i seksualnej oczyszczajacej pustelni moze zdac egzamin?

      Nie zda, z prostego powodu: nigdy na nic nie zda sie strategia polegajaca na 'nicnierobieniu' ;) Ale mozesz zaczac robic cos innego, co bezposrednio nie jest zwizane z szukaniem seksu/milosci/zakochania, a co zwieksza szanse spotykania nowych ludzi. Wtedy mozesz umysl mamic, ze w sumie, jak sie w nikim nie zakochasz to przynajmniej spedzisz fajnie czas. Tak gadal zawsze jeden z moich trenerow, ktorego babki meczyly pytaniem: 'Ktory sport uprawiac zeby efektywnie schudnac?' Odpowiadal: 'Ten, ktory lubisz, bo nawet jak nie schudniesz, co chociaz mialas fun' ;-)
      • loppe Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 00:25
        > Nie zda, z prostego powodu: nigdy na nic nie zda sie strategia polegajaca na 'n
        > icnierobieniu' ;) Ale mozesz zaczac robic cos innego, co bezposrednio nie jest
        > zwizane z szukaniem seksu/milosci/zakochania, a co zwieksza szanse spotykania n
        > owych ludzi. Wtedy mozesz umysl mamic, ze w sumie, jak sie w nikim nie zakochas
        > z to przynajmniej spedzisz fajnie czas. Tak gadal zawsze jeden z moich trenerow
        > , ktorego babki meczyly pytaniem: 'Ktory sport uprawiac zeby efektywnie schudna
        > c?' Odpowiadal: 'Ten, ktory lubisz, bo nawet jak nie schudniesz, co chociaz mia
        > las fun' ;-)

        Gdybym był singlem ok. 40-tki i pragnął związku miłosnego very soon to - żeby nie tracić czasu - skorzystałbym z bardzo rozwiniętych obecnie wyszukiwarek online dating. No i chodziłbym 1-2 razy w tygodniu na tańce, z paniami znalezionymi w internecie i sam.
        • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 13:33
          loppe napisał:

          > Gdybym był singlem ok. 40-tki i pragnął związku miłosnego very soon to - żeby n
          > ie tracić czasu - skorzystałbym z bardzo rozwiniętych obecnie wyszukiwarek onli
          > ne dating. No i chodziłbym 1-2 razy w tygodniu na tańce, z paniami znalezionymi
          > w internecie i sam.

          Ekhem, to są pobożne życzenia. Online dating to taki lepsiejszy lupanar jest, panowie kłamią , oszukują, mają żony i dzieci, względnie szukają baby z chatą i kasą, u której będą mogli sobie przesikorować. No i oczywiście masa odpadów atomowych. A "Chodzenie na tańce" to było chyba 20 lat temu, duszna atmosfera współczesnych klubów to zgoła inne klimaty. Mało miłosne, jeśli coś tam sobie załatwisz to one night stand (często płatny).
          • marek.zak1 Loppe, moja wersja 01.06.15, 15:30
            riki_i napisał:

            > loppe napisał:
            >
            > > Gdybym był singlem ok. 40-tki i pragnął związku miłosnego very soon to -żeby nie tracić czasu - skorzystałbym z bardzo rozwiniętych obecnie wyszukiwarek onli ne dating. No i chodziłbym 1-2 razy w tygodniu na tańce, z paniami znalezionymi w internecie i sam.
            >
            > Ekhem, to są pobożne życzenia. Online dating to taki lepsiejszy lupanar jest, panowie kłamią , oszukują, mają żony i dzieci, względnie szukają baby z chatą i kasą, u której będą mogli sobie przesikorować. No i oczywiście masa odpadów atomowych. A "Chodzenie na tańce" to było chyba 20 lat temu, duszna atmosfera współczesnych klubów to zgoła inne klimaty. Mało miłosne, jeśli coś tam sobie załatwisz to one night stand (często płatny).

            Moim terenem byłby teatr i filharmonia. Lubię intelektualistki -melomanki. W sobotę byłem w filharmonii na zakończeniu sezonu - Potępienie Fausta. Obok mnie usiadła może 45 - letnia przyjemna pani, której pożyczylem program. Wymieniliśmy kilka słów, ale po zakonczeniu powiedziałemj ,,miło było panią poznać" i skierowałem sie do wyjścia. Chyba była trochę zawiedziona.
            Przyppominam sobie, ze jeszcze na studiach poznalem jedną dziewczyne w FN. Umówiłem sie z nia raz ale nie zaiskrzyło.
            To tylko moja autorska wersja. Loppe, co ty na to?
            • loppe Re: Loppe, moja wersja 01.06.15, 16:07
              No więc Panowie, filharmonia jak najbardziej, jeśli taka jest preferencja stron zawarta w zaawansowanej dzisiejszej wyszukiwarce online dating. Z tego co wiem, serwisy pozwalają wpisać preferowane cechy i wyskakuje lista potencjalnych kandydatów (czy kandydatek). A potem mamy fazę czatu weryfikacyjno-pogłębiającego, następnie spotkań weryfikacyjno-poszerzających, tak?, w realny świecie. Ja też jeszcze ileś lat temu nie myślałbym o biurach matrymonialnych internetowych czy innych, ale dziś to już jest bodaj normalka, a nie jakaś desperacja. Bo tyle spraw przeniosło, rozwinęło się do i z internetu, ludzie się nagminnie poznają, spotykają pierwszy raz w sieci, może nawet już częściej niż w realu, nie wiem?

              Filharmonia i tancklub mają tę wadę, że większość czasu nie da się tam rozmawiać. To może trochę słabe na pierwsze fazy znajomości, no ale można to poprzedzić godzinnym czatem w pobliskim barze.
              • loppe Taniec 01.06.15, 16:09
                Natomiast sam taniec jest cudownym sposobem poznawania siebie na niewerbalnym poziomie.
                • kag73 Re: Taniec 01.06.15, 16:39
                  loppe napisał:
                  > Natomiast sam taniec jest cudownym sposobem poznawania siebie na niewerbalnym p
                  > oziomie.

                  Jestem z Toba, loppe, taniec jest niebywale niebezpieczny. Prawie wszystkich swoich facetow poznalam w tancu :)) Ale to byly tance latynoamerykanskie, obligado we dwoje:) A tych, ktorych nie poznalam w tancu, poznalam na imprezach, gdzie wlasciwie tez sie tanczylo.
                  • loppe Re: Taniec 01.06.15, 16:45
                    > Jestem z Toba, loppe, taniec jest niebywale niebezpieczny. Prawie wszystkich sw
                    > oich facetow poznalam w tancu :)) Ale to byly tance latynoamerykanskie, obligad
                    > o we dwoje:)

                    Taniec i internet:). Bardziej taniec:). Jeśli chodzi o rodzaj tańca, to rozmaicie bywa, ale latino oczywiście ho ho jak sprzyja.
                    • marek.zak1 Re: Taniec 01.06.15, 17:30
                      loppe napisał:

                      > > Jestem z Toba, loppe, taniec jest niebywale niebezpieczny. Prawie wszystkich sw oich facetow poznalam w tancu :)) Ale to byly tance latynoamerykanskie,
                      > obligado we dwoje:)
                      >
                      > Taniec i internet:). Bardziej taniec:). Jeśli chodzi o rodzaj tańca, to rozmaicie bywa, ale latino oczywiście ho ho jak sprzyja.

                      Tez jestem za. Podczas pierwszej prywatki, na której zjawiła się moja przyszła, przetańczylismy całą noc, przewaznie wolnych kawałków (jakjo godpodarz byłem tez disc-jockeyem). Ta, albo żadna, wtedy pomyslałem. Zajeło mi ponad rok, żeby ja przekonać do siebie, ale sie udało. Ni ewiem, co zadecydowało, moze mój niesamowity urok osobisty i silne antykomunistyczne nastawienie.
                      • loppe Re: Taniec 01.06.15, 21:16
                        > Tez jestem za. Podczas pierwszej prywatki, na której zjawiła się moja przyszła,
                        > przetańczylismy całą noc, przewaznie wolnych kawałków (jakjo godpodarz byłem t
                        > ez disc-jockeyem). Ta, albo żadna, wtedy pomyslałem. Zajeło mi ponad rok, żeby
                        > ja przekonać do siebie, ale sie udało. Ni ewiem, co zadecydowało, moze mój n
                        > iesamowity urok osobisty i silne antykomunistyczne nastawienie.

                        Życzę Wam Marku wielu pięknych tańców po 90-tce! Notabene ta absolutnie urokliwa pani z Ciechocinka, o której pisałem już, po 90-tce, z urokiem dziewczyny, zatańczyła tylko 1 taniec - ale z tych szybkich nie wolnych!!! Więc nie dreptali z mężem w objęciu, poprzeczka była wyżej! Czapki z głów jeszcze raz, dla mnie przeżycie wielkie.
              • riki_i Re: Loppe, moja wersja 01.06.15, 17:44
                loppe napisał:

                > Ja też jeszcze ileś lat temu nie myślałbym o biurach matrymonialnych internetowych c
                > zy innych, ale dziś to już jest bodaj normalka, a nie jakaś desperacja. Bo tyle
                > spraw przeniosło, rozwinęło się do i z internetu, ludzie się nagminnie poznają
                > , spotykają pierwszy raz w sieci, może nawet już częściej niż w realu, nie wiem
                > ?

                Moja Ex korzysta nałogowo z portali randkowych w internecie od 18 roku życia. Byłem jej jedynym facetem (na dłuższy związek, pomijam one night standy), którego poznała w realu, a nie w necie. Obecnie ma za chwilę lat 30, jest sama i dość mocno sfrustrowana.

                Co do walorów, to zawsze wyglądała jak młoda Claudia Schiffer. Skrzynka na koncie notowała po 200-250 wiadomości, uśmieszków i zaczepek w 2-3 dni. Wybierała creme de la creme, facetów z kasą i z klasą, młodych, pięknych, zdobywców świata. Potem zeszła też na znacznie gorszych, w myśl zasady, że może ci mniej wspaniali i przebojowi będą życiowo lepsi.

                Niestety, każdy z nich w dłuższym pożyciu okazywał się felerny. A to narcyz-pracocholik, a to synuś bogatego tatusia i mamusi, a to ukryty alkoholik nie do wytrzymania na trzeźwo etc. etc.

                Moja teza jest taka, że również w 2015 roku , jak facet jest samcem alfa, to nie potrzebuje żadnego internetu, bo i tak atrakcyjne dziewczyny do niego po prostu lgną na każdym kroku. A jak ma jakieś wady ukryte, no to pędzi do sieci, żeby stroszyć piórka i łowić rybę szerokim zaciągiem (często za pomocą prądu elektrycznego).

                • kag73 Re: Loppe, moja wersja 01.06.15, 18:01
                  Hmm, riki_i nasuwa sie pytanie dlaczego jest Twoja ex?

                  Wydaje mi sie, ze w pewnym wieku o poznanie kogos trudniej, skonczyly sie studia, prywatki, imprezy. W pracy tez wiekszosc 30+ sparowana i dla niektorych prosciej i wieksze szanse szukac w necie, wsrod ludzi tez szukajacych. Poza tym duch czasu, wszystko teraz w internecie i przed kompem, dla niektoorych nawet sex :))
                • loppe Re: Loppe, moja wersja 01.06.15, 18:24
                  Tak. Zgadzam się, że w online dating jest wiele one-night-stands-just-sex-przelotny i oczywiście nie tę strefę tu rozważałem w temacie, tylko biura matrymonialne że tak powiem, część tego molocha. Mam zerowe doświadczenie w w/w obu zakresach.
                  • kag73 Re: Loppe, moja wersja 01.06.15, 18:25
                    loppe napisał:
                    > Tak. Zgadzam się, że w online dating jest wiele one-night-stands-just-sex-przel
                    > otny i oczywiście nie tę strefę tu rozważałem w temacie, tylko biura matrymonia
                    > lne że tak powiem, część tego molocha. Mam zerowe doświadczenie w w/w obu zakre
                    > sach.
                    Tez mam zerowe ;))
                    Wszystko tylko z opowiadan i obserwacji innych ludzi.
                    • marek.zak1 Re: Loppe, moja wersja 01.06.15, 18:28
                      kag73 napisała:

                      > loppe napisał:
                      > > Tak. Zgadzam się, że w online dating jest wiele one-night-stands-just-sex -przelotny i oczywiście nie tę strefę tu rozważałem w temacie, tylko biura matrymonialne że tak powiem, część tego molocha. Mam zerowe doświadczenie w w/w obu zakre sach.
                      ------------------------------------------------------------------------------------------------------

                      > Tez mam zerowe ;))
                      > Wszystko tylko z opowiadan i obserwacji innych ludzi.
                      --------------------------------------------------------------------------------------------------------

                      Ja też mam zerowe, ale może dlatego możemy porozmawiać. Pewna znajoma spotykała sie z kilkoma facetami z netu, ale były rzeczywiscie same dziwoilągi.
                      • riki_i Re: Loppe, moja wersja 01.06.15, 18:31
                        To i ja się przyznam do zerowego. Ale opowieści z pierwszej ręki mogę przytoczyć naprawdę dużo.
                        • kag73 Re: Loppe, moja wersja 01.06.15, 18:36
                          Ale powiedzcie czy to nie jest ciekawe. Cale mnostwo kobiet, ktore szukaja i nie znajduja i jednoczesnie cale mnostwo mezczyzn, ktorzy szukaja i nie znajduja ;)
                          • marek.zak1 Re: Loppe, moja wersja 01.06.15, 18:49
                            kag73 napisała:

                            > Ale powiedzcie czy to nie jest ciekawe. Cale mnostwo kobiet, ktore szukaja i nie znajduja i jednoczesnie cale mnostwo mezczyzn, ktorzy szukaja i nie znajduja.

                            1. Maja za wysokie, specyficzne wymagania
                            2. Szukaja tak, że by nie znaleźc,
                            3. Nie wierza w sukces.
                            4.Robia za mało prób. Jesli szansa jest powiedzmy 5% a zrobisz sto prób, prawdopodobieństwo, ze wszystkie próbybeda bezskuteczne jest baardzo niskie.
                            To matematyka - ktrólowa nauk.
                          • riki_i Re: Loppe, moja wersja 01.06.15, 19:50
                            Mężczyźni szukają lepszego bzykania niż w agencji towarzyskiej i zazwyczaj znajdują.
            • loppe Filharmonia 01.06.15, 16:13
              Miałem Marek taką powiedzmy frajdę, siedziałem na balkonie za córką 15-latką, tuż nad orkiestrą i któryś z muzyków zapatrzył się w nią (ja w niego, on ponieważ siedziałem jak siedziałem nie krępował się tym) i rzekł do muzyka obok - "ładna dziewczyna"
            • riki_i Re: Loppe, moja wersja 01.06.15, 17:46
              marek.zak1 napisał:

              > Moim terenem byłby teatr i filharmonia. Lubię intelektualistki -melomanki. W so
              > botę byłem w filharmonii na zakończeniu sezonu - Potępienie Fausta. Obok mnie u
              > siadła może 45 - letnia przyjemna pani, której pożyczylem program. Wymieniliśm
              > y kilka słów, ale po zakonczeniu powiedziałemj ,,miło było panią poznać" i skie
              > rowałem sie do wyjścia. Chyba była trochę zawiedziona.

              Znam Pana, którego głównym łowiskiem była filharmonia i notował tamże (zwłaszcza na przerwach w foyer) duże sukcesy.

              Z tym, że to jest propozycja dla Panów 50+, szukających kobietki 40+

              • marek.zak1 Re: Loppe, moja wersja 01.06.15, 17:54
                riki_i napisał:

                Znam Pana, którego głównym łowiskiem była filharmonia i notował tamże (zwłaszcza na przerwach w foyer) duże sukcesy.
                >
                > Z tym, że to jest propozycja dla Panów 50+, szukających kobietki 40+
                ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

                Otóż nie. Do filharmonii chodzi specyficzny rodzaj kobiet w każdym wieku. Introwertyczki, intelektualistki, z kompleksami, okularnice i często miłośniczki muzyki.


                • riki_i Re: Loppe, moja wersja 01.06.15, 18:23
                  Skoro tak twierdzisz, to pewnie masz rację. Ja do filharmonii nie chadzam, więc pojęcie na temat wieku kobiet tam uczęszczających mam wątłe. Dokonałem projekcji na podstawie wieku tego konkretnego Pana i jego zdobyczy.
    • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 00:14
      "Myslicie, ze strategia polegajaca na tym, zeby po prostu kompletnie przestac sie rozgladac, wylaczyc sie na facetow i pozyc przez jakis czas w swojego rodzaju mentalnej i seksualnej oczyszczajacej pustelni moze zdac egzamin?"

      Hmm, trudny temat, ale moim zdaniem to nie jest dobra strategia. Nie "wylaczalabym" sie na facetow, bo jak przestaniesz na nich zwracac uwage to Ci zaden w oko nie wpadnie albo przegapisz jakiegos co by sie moze nadawal.
      Natomiast za dobry pomysl uwazam nie wkrecanie sie w jakies tam zdroworozsadkowe, czy na sile historie lozkowe i zwiazki.

    • glamourous Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 00:24
      Moje ulubione forumki widze nie zawiodly, buziak :)
      Ja mam niestety cos jeszcze. Pieprzony syndrom ksiezniczki (origins : rozpieszczona coreczka tatusia). Facet musi mnie kochac, musi za mna szalec, musi chciec mnie poslubic i takie tam pierdoly. Zadnych badboyow, zadnych buntownikow z wyboru, zadnych znudzonych olewusow rodem jak od Hlaski. Musi byc noszenie na rekach.
      Ja w ogole chyba lubie status mezatki, kreci mnie monogamia, obraczka na palcu, swiadomosc, ze facet jest tylko moj i ze kocha na zaboj.
      Co, niestety, nie ulatwia sprawy w poszukiwaniach na dzien dzisiejszy, bo faceci w moim przedziale wiekowym to juz niestety wycwanieni cynicy - taka swieza miloscia co gory przenosi juz sie raczej nie zakochaja.
      Surfer sie ostatnio tak zakochal, ale on... jak wiadomo mi nie podpasil.
      • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 00:30
        "Ja mam niestety cos jeszcze. Pieprzony syndrom ksiezniczki (origins : rozpieszczona coreczka tatusia). Facet musi mnie kochac, musi za mna szalec, musi chciec mnie poslubic i takie tam pierdoly. Zadnych badboyow, zadnych buntownikow z wyboru, zadnych znudzonych olewusow rodem jak od Hlaski. Musi byc noszenie na rekach."


        Witaj w klubie, ja mam zupelnie tak samo, chociaz nie jestem rozpieszczona coreczka tatusia.
        Ale ja szczesliwym trafem trafilam na swojego. Moze i Tobie sie uda. Trzymam kciuki!
        • kruche_ciacho Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 11:54
          a ja mam tylko "Facet musi mnie kochac, musi za mna szalec"
          wychodzic za maz nie chce

          aha, i moje cycki musi ubostwiac ;-)
      • sea.sea Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 00:32
        A to ja mam jednak prościej: ideał ma być dobry w łóżku, ma się z nim dobrze gadać, ale ma być mało absorbujący, bo nie mam parcia na robienie wszystkiego razem, ma nie mieć dzieci i ich nie chcieć (może mieć ewentualnie jeśli dzieci są w Australii z nowym mężem mamusi), na rękach w sumie też mógłby naszać, bo mnie nikt nigdy nie nosił, a to chyba jest raczej miłe ;) Obrączka mi do niczego niepotrzebna, właściwie jakiś sfrustrowany, a dyspozycyjny mąż nie byłby najgorszą opcją, gdyby nie fakt, że trochę mi morale nie pozwala :/

        -
        Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
        • hello-kitty2 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 00:57
          No to ja chyba mam najbardziej dupna sytuacje z Was, bo ja nie wiem w ogole czego chce od mezczyzny wiec jestem bezwolnym pylkiem na wietrze. W tej jednej dziedzinie im starsza jestem tym glupsza. Za to wiem co innego chce w zyciu robic i tym sie zamierzam kierowac.

          Glam z tym kolejnym ewentualnym zamazpojsciem to rzeczywiscie jestes jak gwiazda filmowa ;-)
          • glamourous Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 01:18
            hello-kitty2 napisała:

            > Glam z tym kolejnym ewentualnym zamazpojsciem to rzeczywiscie jestes jak gwiazd
            > a filmowa ;-)

            Ehehehe, mowisz, Merlyn z Wolomina ;)
      • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 00:52
        "Co, niestety, nie ulatwia sprawy w poszukiwaniach na dzien dzisiejszy, bo faceci w moim przedziale wiekowym to juz niestety wycwanieni cynicy - taka swieza miloscia co gory przenosi juz sie raczej nie zakochaja.
        Surfer sie ostatnio tak zakochal, ale on... jak wiadomo mi nie podpasil."

        Czyli moze jednak tacy sie zdarzaja. Ten ci nie podpasil, ale inny moze podpasic, jest nadzieja zatem :)
        • glamourous Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 01:11
          kag73 napisała:

          > Czyli moze jednak tacy sie zdarzaja. Ten ci nie podpasil, ale inny moze podpasi
          > c, jest nadzieja zatem :)

          Kiedys mi tez podobnie nie podpasil moj pewien przyjaciel, odrzucilam jego kandydature bo bylam zakochana w mezu, a dzis troche zaluje, bo to chyba jedyny facet na swiecie, ktory by do mnie pasowal jak klucz do zamka. Pod kazdym wzgledem. No i on tez z tych cudownych, noszacych na rekach.
          Dzisiaj niestety, czyli prawie 10 lat pozniej, koles jest w szczesliwym zwiazku.
          Nadal jest przyjacielem, a ja po cichu i nieszkodliwie zazdraszczam jego kobicie. Chociaz tak zdroworozsadkowo wlasciwie ;)
      • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 13:37
        glamourous napisała:

        > Ja mam niestety cos jeszcze. Pieprzony syndrom ksiezniczki /.../ Co, niestety, nie ulatwia
        > sprawy w poszukiwaniach na dzien dzisiejszy, bo facec
        > i w moim przedziale wiekowym to juz niestety wycwanieni cynicy - taka swieza mi
        > loscia co gory przenosi juz sie raczej nie zakochaja.

        A sięgnięcie w przeszłość? Wszyscy byli są odfajkowani? Jeśli kiedyś był żar tropików, to przepraszam, że polecę knajackim językiem, ale "chuj pamięta". Często z takiego żaru można wzniecić całkiem niezłe ognisko, zwłaszcza, że faceci 40+ są cholernie sentymentalni.

        Ps. Nawet jak ma żonę i dzieci, to niekoniecznie musi mu się układać. Być może jakiś tam męski płeć wzdycha do Ciebie po nocach...

        > Surfer sie ostatnio tak zakochal, ale on... jak wiadomo mi nie podpasil.

        Tego to spuść po brzytwie, bo nic dobrego wyjść tu nie może.
        • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 13:41
          Aaaaa, właśnie doczytałem kolejny post o 'wieloletnim przyjacielu'.

          No więc, zgodnie z tym, co napisałem wyżej, na razie to bym się z nim pospotykał, bo:

          a) jest to miłe
          b) chłop jest co najmniej życzliwy
          c) możesz mu się wypłakać ze swoich zmartwień, i na pewno szczerze się do tego odniesie, może coś doradzi, może podeśle wolnego sensownego kumpla etc.
          d) ewentualne wylądowanie z nim w łóżku nie spowoduje traumy
          • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 16:34
            riki_i napisał:
            > No więc, zgodnie z tym, co napisałem wyżej, na razie to bym się z nim pospotyk ł, bo:
            > a) jest to miłe
            > b) chłop jest co najmniej życzliwy
            > c) możesz mu się wypłakać ze swoich zmartwień, i na pewno szczerze się do tego
            > odniesie, może coś doradzi, może podeśle wolnego sensownego kumpla etc.
            > d) ewentualne wylądowanie z nim w łóżku nie spowoduje traumy

            Odradzam! Doradzam zostawic chlopa w spokoju, ma szczesliwe zycie i tak niech zostanie.
            Nie sadze, zeby Glam byla tak samotna, zeby nie mogla pogadac i poplakac se z kims innym.

            Natomiast nie nastawiac sie na zwiazek czy cokolwiek ale tez nie "wylaczac" facetow i jak Ci jakis wpadnie w oko jak najbardziej mozna sie z nim spotkach, noz widelec Ci podpasi i sie zakochasz a jak sie nawet nie zakochasz a wyjdzie z tego seks, to tez niezle, bo nie bedzie to na sile ani zdroworozsadkowo, tylko, bo facet pociagal i sie oplacalo.
            • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 18:11
              kag73 napisała:

              > Odradzam! Doradzam zostawic chlopa w spokoju, ma szczesliwe zycie i tak niech z
              > ostanie.

              Ależ ten chłop może być b. szczęśliwy i spełniony z tego powodu, że atrakcyjna przyjaciółka wypłakuje mu się w mankiet. Mężczyźni uwielbiają mentorowanie, a już pomoc wieloletnim żeńskim znajomościom w szczególności. Jeśli NAPRAWDĘ jest taki happy, to przecież nie rzuci się na Glam jak szczerbaty na suchary.

              > Nie sadze, zeby Glam byla tak samotna, zeby nie mogla pogadac i poplakac se z k
              > ims innym.

              Zawsze zastanawia mnie, dlaczego kobiety mają aż taką awersję do szukania katharsis w przeszłości. Dla mnie to naturalne, że w pewnym wieku sięga się najpierw do zgromadzonego kapitału ludzi, pamięci, doświadczeń... Tymczasem w realu dzieje się tak, że jeśli już zdarzy się cud i jakaś Ex sama z siebie zadzwoni (a nie chodzi o sprawy typu pożyczka pieniędzy czy pamiątki z przeszłości typu alimenty), to zazwyczaj wiąże się z tym jakaś absolutnie krańcowa desperacja. Wcześniej nie widzą powodów i uznają takie kontakty za zimne trumny, których nie wolno dotykać.
              • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 18:33
                "Zawsze zastanawia mnie, dlaczego kobiety mają aż taką awersję do szukania katharsis w przeszłości. Dla mnie to naturalne, że w pewnym wieku sięga się najpierw do zgromadzonego kapitału ludzi, pamięci, doświadczeń... Tymczasem w realu dzieje się tak, że jeśli już zdarzy się cud i jakaś Ex sama z siebie zadzwoni (a nie chodzi o sprawy typu pożyczka pieniędzy czy pamiątki z przeszłości typu alimenty), to zazwyczaj wiąże się z tym jakaś absolutnie krańcowa desperacja. Wcześniej nie widzą powodów i uznają takie kontakty za zimne trumny, których nie wolno dotykać."

                Mozna siegac, ale w jej przypadku PO CO? Przeciez ona milosci i zauroczenia szuka, wiec co jej po starym przyjacielu bedacym w stalym zwiazku, z ktorym ewentualnie mialaby ladowac w lozku(Twoje slowa)? Zycie sobie chce komplikowac i jemu czy po co i o co chodzi?
                Owszem z eksem tez juz sypialam, ale...byl singlem a ja pewna, ze do niego wracac nie chce.
                Ludzie omijaja czesto eksow szerokim lukiem, bo lacza sie z nimi wielkie emocje, czesto nikomu do niczego nie potrzebne. Tak to widze.
                Omawiany typ nie jest eksem Glam, jest facetem/przyjacielem, ktorego nie chciala(a teraz moze by zechciala, ale jest za pozno), wiec o jakich eksach i katharsis mowimy?
                • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 19:46
                  Już pisałem po co. Przyjaciel może mieć swojego przyjaciela, za to wolnego i chętnego. Przyjaciel może powiedzieć, gdzie są jego dalsi znajomi , wolni faceci i zorganizować imprezę zapoznawczą. Przyjaciel może doprowadzić rozmową do usystematyzowania tego co siedzi w głowie i spełnić rolę doskonałego psychoterapeuty. Przyjaciel może wreszcie stać się facetem, choć jeśli aktualnie zajęty i ponoć szczęśliwy, no to jest to bardzo zła opcja.

                  Taki kontakt nie musi od razu komplikować życia obu stronom.

                  Katharsis to tutaj "pełne zrozumienie błędów przeszłości i wyciągnięcie z nich wniosków na przyszłość, a być może świadoma zmiana tych elementów we własnym postępowaniu, które do tej pory przyczyniały się do miłosnych porażek".

                  Pójście do psychoterapeuty wszyscy zazwyczaj uważają za świetny pomysł, choć tak naprawdę większość członków owej profesji ogranicza się do słuchania i udzielania jakiś trywialnych porad. Ktoś życzliwy z przeszłości może natomiast być prawdziwym psychoterapeutą.

                  > Ludzie omijaja czesto eksow szerokim lukiem, bo lacza sie z nimi wielkie emocje
                  > , czesto nikomu do niczego nie potrzebne. Tak to widze.

                  No, jak wciąż są wielkie emocje, to ten Ex tak do końca nie jest wcale Eksem. Przynajmniej jeśli chodzi o to, co dzieje się w głowie.
                  • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 19:55
                    Riki_i a Ty tak z doswiadczenia piszesz czy Ci sie wydaje, ze tak to moze dzialac?

                    riki_i napisał:
                    > No, jak wciąż są wielkie emocje, to ten Ex tak do końca nie jest wcale Eksem. P
                    > rzynajmniej jeśli chodzi o to, co dzieje się w głowie.

                    Niekoniecznie sa ale byly wielkie emocje(pozytywne czy negatywne) i niekoniecznie chce sie do nich wracac, bo po co.
                    • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 20:01
                      Doświadczenie mam takie, że konkretna zainteresowana albo w ogóle nie chce słuchać, albo słucha i potakuje, ale i tak robi swoje, czyli pakuje się wciąż w te same błędy. Ale to psychiczna osoba jest , więc niemiarodajna. Z innymi Ex nie próbowałem, bo nie było takiej potrzeby. Szybko ułożyły sobie życie.
                      • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 20:10
                        Hmm, ale mnie wychodzi, ze Glam ma sprecyzowany obraz kogo/czego by chciala, co daloby jej zadowolenie i szczescie. Chyba zatem nie musi szukac porady u eksow czy innych przyjaciol.
                        Najpewniej chcialaby milosci od pierwszego wejrzenia, ale taka moze nie zdarza sie czesto i dlatego warto dac szanse komus na drugie wejrzenie a jezeli sie okaze, ze nie iskrzy to sie nie pakowac na sile i ze zdrowego rozsadku.
                        Nie pamietam dlaczego nie zadzialal jej zwiazek, chyba o seks chodzilo, ktorego nie bylo czy za malo, czy sie znudzil..
                        • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 21:27
                          No cóż, ja też mam obraz kogo/czego bym chciał, ale mam też w sobie duże pokłady realizmu. Modelki z podstawowego staffu Victoria Secret na mnie nie polecą (to tak abstrahując od faktu posiadania żony).

                          Sytuacja kobiet w wieku Glam jest ciężka, ja będąc kobietą zacząłbym od byłych kochanków, bo to się samo nasuwa. Nie z każdym chyba rozstanie było nieprzyjemne, czasami pewne rzeczy gasną, ot tak sobie i może warto je wznowić. Jak wszyscy zgodnie twierdzicie, kochanków Glam miała dużo. Po drugie, sięgnąłbym do przyjaciół-facetów, być może z grona byłych kochanków, albo byłych potencjalnych kochanków, co już wcześniej wyłuszczyłem. Dopiero potem, w trzeciej kolejności, zapuszczałbym sieci w nowym, dość nieprzyjaznym środowisku (wolnych sensownych facetów w przedziale wiekowym 35-45 jest mało).

                          Wydaje mi się, że są to rozumne i logiczne porady.

                          Ps. Ze starych wątków pamiętam, że w związku Glam seksu było mało, a facet nałogowo oglądał porno i walił do pikseli.
                          • glamourous Prostuje 01.06.15, 22:18
                            Riki (tak sie zastanawiam, ktorym nickiem mozesz byc ze starych czasow ;) pisalam juz gdzies wyzej, ze odgrzewane kartofle mnie bynajmniej, ale to bynajmniej nie rajcuja.
                            Eksowie sie postarzeli, niekoniecznie na korzysc. Poza ja nigdy nie potrafilam i nadal nie potrafie wskrzesic raz wypalonych emocji, sentymentalizmu nie mam ani na jote.

                            A tak poza tym, to ja jestem z kategorii kobiet po ktorych wieku absolutnie nie widac i jeszcze nie odczulam na rynku damsko-meskim ciezaru tego, jak Ty to okreslasz, "bycia w pewnym wieku" :) Leca na mnie zarowno dwudziestoparolatkowie, trzydziestolatkowie - i to nie tylko chetni do seksu, rowniez, o dziwo - do zwiazku, jak i starsi faceci. Poza tym nie wiem, dlaczego sytuacja mialaby byc dla mnie ciezka, mieszkam w kraju gdzie procent rozwodow jest chyba najwiekszy w Europie i sensownych facetow z odzysku w wieku 35-45 lat jest jak mrowkow.

                            Moj problem polega niestety na tym, ze bez emocji do lozka ani rusz, a malo kto mi sie podoba i bylby w stanie potencjalnie mnie przyprawic o motylki w brzuchu.

                            I ostatnie sprostowanie : kochankow Glam wcale nie miala az tak duzo. Dwa dosc monogamiczne malzenstwa na koncie, pare stalych zwiazkow wczesniej, paru facetow w miedzyczasie. Nie jest to jakis imponujacy score. Flirtow, lodzikow i minetek przeciez chyba nie liczymy, nie? ;P
                            • kag73 Re: Prostuje 01.06.15, 22:42
                              "Moj problem polega niestety na tym, ze bez emocji do lozka ani rusz, a malo kto mi sie podoba i bylby w stanie potencjalnie mnie przyprawic o motylki w brzuchu."

                              No OK. A te wszystkie minety i lody to nie w lozku byly tylko na stojaka, tak?
                              Dlatego dalo rade :))
                              Ale rozumiem lozko to dla Ciebie penetracja waginalna/tzw. stosunek :)
                              • sea.sea Re: Prostuje 01.06.15, 22:46
                                Nie no, właśnie chodziła bez emocji i się przekonała, że jej to nie jara :)
                                • glamourous Re: Prostuje 01.06.15, 23:08
                                  sea.sea napisała:

                                  > Nie no, właśnie chodziła bez emocji i się przekonała, że jej to nie jara :)

                                  Dokladnie sea. Widze ze Ty akurat rozumiesz.

                                  A skoro inni sa tacy drobiazgowi, to wyluszcze :
                                  Po rostaniu z mezem mialam kilkumiesieczna relacje ze sporo mlodszym kolesiem. Z obustronnym ciezkim zauroczeniem, motylkami itp.
                                  Lozko bylo, full option. Skonczylo sie z raczej pozalozkowych powodow.

                                  Drobnych przygod po drodze, jakichs pararomansow, rowniez rownoleglych, nie licze, bo do full option nigdy nie doszlo. A potem byl ten surfer. W lozku z nim fakt, bylam, ale tylko na minetce, oraz na przytulankach (bo lubie go bardzo), ale nic innego nie bylam w stanie z siebie wykrzesac. Chcialam dac temu szanse. Ale dzis juz wiem, ze bez zakochania / zauroczenia / silnych emocji czy chocby hormonow na full zwyczajnie NIE DAJE RADY.
                                  • kag73 Re: Prostuje 01.06.15, 23:21
                                    "Ale dzis juz wiem, ze bez zakochania / zauroczenia / silnych emocji czy chocby hormonow na full zwyczajnie NIE DAJE RADY."

                                    Pewnie Cie to nie pocieszy, ale nie jestes wyjatkiem, tak ma, moim zdaniem, wiekszosc kobiet, jak juz nie uczucie/emocje, to musi byc konkretny pociag fizyczny do faceta, bo inaczej no nie da rady. Inaczej nie bedziesz rozkladala nog albo bedziesz serwowala ochlapy.
                                  • sea.sea Re: Prostuje 02.06.15, 07:03
                                    No ta. Ale ja jestem z frakcji, która się sprzeciwia twojejbogini w kwestii, że technika to podstawa i że jak ktoś jest super technicznie, to wyciśnie wszystkie soki nawet z kogoś, kogo wcale nie pociąga :)
                                    • glamourous Re: Prostuje 02.06.15, 07:36
                                      sea.sea napisała:

                                      > No ta. Ale ja jestem z frakcji, która się sprzeciwia twojejbogini w kwestii, że
                                      > technika to podstawa i że jak ktoś jest super technicznie, to wyciśnie wszystk
                                      > ie soki nawet z kogoś, kogo wcale nie pociąga :)


                                      Tez sie sprzeciwiam tej smialej tezie :)
                                      Zlota zasada gloszona zawsze przeze mnie tu na forum bylo "nie wazne jak, wazne z kim"
                                      • zyg_zyg_zyg Re: Prostuje 02.06.15, 08:48
                                        > Zlota zasada gloszona zawsze przeze mnie tu na forum bylo "nie wazne jak, wazne
                                        > z kim"

                                        A wszystkie Twoje posty na forum o szukaniu sposobu na satysfakcjonujące pożycie z mężem nie świadczą o tym, że "jak" też jest ważne?
                                        • glamourous Re: Prostuje 05.06.15, 20:43
                                          > A wszystkie Twoje posty na forum o szukaniu sposobu na satysfakcjonujące pożyci
                                          > e z mężem nie świadczą o tym, że "jak" też jest ważne?

                                          Nie Zyg. Najbardziej skarzylam sie zawsze na marna czestotliwosc.
                                          Gdyby maz zafundowal mi czestotliwosc chociaz minimalnie na miare moich apetytow, to juz pal licho jakosc, przeszlabym nad nia spokojnie do porzadku dziennego.
                                          Ja jestem z tych chyba, co wola ilosc niz jakosc ;) vide mopja sygnaturka.
                                          Bo fajny seks jest dla mnie fuzja, a nie liczeniem orgazmow.
                                          • kag73 Re: Prostuje 05.06.15, 21:26
                                            glamourous napisała:

                                            > > A wszystkie Twoje posty na forum o szukaniu sposobu na satysfakcjonujące
                                            > pożyci
                                            > > e z mężem nie świadczą o tym, że "jak" też jest ważne?
                                            >
                                            > Nie Zyg. Najbardziej skarzylam sie zawsze na marna czestotliwosc.
                                            > Gdyby maz zafundowal mi czestotliwosc chociaz minimalnie na miare moich apetyto
                                            > w, to juz pal licho jakosc, przeszlabym nad nia spokojnie do porzadku dziennego
                                            > Ja jestem z tych chyba, co wola ilosc niz jakosc ;) vide mopja sygnaturka.
                                            > Bo fajny seks jest dla mnie fuzja, a nie liczeniem orgazmow.

                                            Glam, "jak?" opowiedz: "czesto", czyli wazne "jak". W dodatku piszesz, "fajny seks" jest "fuzja", wiec nie moze nie liczyc sie jakosc ;))
                                            Nie wiesz czego chcesz, ale moim zdaniem chcesz czestego i fajnego seksu:))
                                          • marek.zak1 Re: Prostuje 05.06.15, 21:28
                                            glamourous napisała:

                                            Nie Zyg. Najbardziej skarzylam sie zawsze na marna czestotliwosc.
                                            > Gdyby maz zafundowal mi czestotliwosc chociaz minimalnie na miare moich apetytow, to juz pal licho jakosc, przeszlabym nad nia spokojnie do porzadku dziennego
                                            > .
                                            > Ja jestem z tych chyba, co wola ilosc niz jakosc ;) vide mopja sygnaturka. Bo fajny seks jest dla mnie fuzja, a nie liczeniem orgazmow.


                                            Co Za ulga. Myyślałem, ze moja zona jest jedyna na swiecie, co tak mysli, a tu prosze, jest jeszcze jedna.
                                          • zyg_zyg_zyg Re: Prostuje 05.06.15, 22:32
                                            > Nie Zyg. Najbardziej skarzylam sie zawsze na marna czestotliwosc.

                                            Czasem pisałaś, że częstotliwość jest ok, czasem że prawie ok, a chodzi o seksualną kołkowatość Twojego męża. O jego niskoerotyczność. O to, że seks w jego wykonaniu jest mechaniczny i fizjologiczny. O to, że boi się Twojego braku zahamowani i lubieżności, nie podziela chęci do eksperymentowania i urozmaiceń. Itp. Według mnie pisałaś wtedy o jakości.

                                            Może patrzysz teraz z innej perspektywy, może spoza związku wygląda to inaczej niż w związku? Jesteś teraz wolną kobietą, przed którą stoją różne "pierwsze razy", pierwsze kontakty, pierwsze odczucia - poznawanie na świeżo, od początku. A na początku to niemożebne kręcenie wystarczy do fuzji. Tylko im dalej w las, tym bardziej liczą się też inne czynniki. Kompatybilność chociażby, której zabrakło w Twoim związku. I mimo że Twój mąż kręcił Cię jak nikt inny, brak tej kompatybilności pogrążył Twoje małżeństwo. "Jak" przeważyło "z kim".
                                            • kag73 Re: Prostuje 05.06.15, 23:16
                                              zyg_zyg_zyg napisała:
                                              "A na początku to niemożebne kręcenie wystarczy do fuzji. Tylko im dalej w las, tym bardziej liczą się też inne czynniki. Kompatybilność chociażby, której zabrakło w Twoim związku. I mimo że Twój mąż kręcił Cię jak nikt inny, brak tej kompatybilności pogrążył Twoje małżeństwo. "Jak" przeważyło "z kim".

                                              Amen. Moim zdaniem bardzo trafnie to ujelas.
                                              • hello-kitty2 Re: Prostuje 06.06.15, 10:53
                                                kag73 napisała:

                                                > zyg_zyg_zyg napisała:
                                                > "A na początku to niemożebne kręcenie wystarczy do fuzji. Tylko im dalej w las,
                                                > tym bardziej liczą się też inne czynniki. Kompatybilność chociażby, której zab
                                                > rakło w Twoim związku. I mimo że Twój mąż kręcił Cię jak nikt inny, brak tej ko
                                                > mpatybilności pogrążył Twoje małżeństwo. "Jak" przeważyło "z kim".
                                                >
                                                > Amen. Moim zdaniem bardzo trafnie to ujelas.

                                                Mi tez sie wydaje, ze Glam jest teraz na glodzie nowego obiektu. W roznych fazach sa rozne oczekiwania. Analizowanie przeszlosci tez juz ma inny wymiar.
                                          • urquhart Re: Prostuje 06.06.15, 16:44
                                            > Ja jestem z tych chyba, co wola ilosc niz jakosc ;) vide mopja sygnaturka.
                                            > Bo fajny seks jest dla mnie fuzja, a nie liczeniem orgazmow.

                                            To szersza świetna inspiracja na Nowy kluczowy wątek co kto rozumie przez seks którego mu brak!

                                            Bo już widać że Glam pisze o czymś kompletnie innym niż Twoja Bogini
                                    • triss_merigold6 O, ja też 02.06.15, 09:44
                                      O, ja też.
                                      Jeśli facet nie pociąga, to w zasadzie wszystko jedno, czy jest dobry technicznie, czy nie. Mało prawdopodobne, że się zgodzę na sprawdzanie i testowanie.
                                      Poza tym techniką nie nadrobi niedostatków kondycyjnych czy fizycznych. Cóż z tego, że to i tamto wyrafinowanie, pomysłowo i z wyobraźnią, skoro pan może bardzo krótko albo ma małego fiuta.

                                    • kag73 Re: Prostuje 02.06.15, 10:43
                                      sea.sea napisała:
                                      > No ta. Ale ja jestem z frakcji, która się sprzeciwia twojejbogini w kwestii, że
                                      > technika to podstawa i że jak ktoś jest super technicznie, to wyciśnie wszystk
                                      > ie soki nawet z kogoś, kogo wcale nie pociąga :)

                                      Trudno to stwierdzic, bo czesto jest tak, ze z kims kto nie pociaga w ogole w lozku nie ladujesz a gdybys wyladowala moglo by sie okazac, ze jednak da rade. I czesto we wlasciwych okolicznosciach rowniez ten niewlasciwy moze okazac sie wlasciwym ;) Zreszta zalezy co znaczy "wycisnac wszystkie soki". Bo nawet na tym slawnym filmiku masazu waginy kobieta szczytowala jak wariatka a nie wiem czy ten masazysta ja pociagal, sprawa czysto techniczna.
                                      Natomiast, moim zdaniem, pewne jest, ze facet, ktory pociaga ale technika lezy kompletnie
                                      (3 minuty, chce tylko lodow i anala, tak wymyslam) z Ciebie "wszystkich sokow nie wycisnie". Owszem na poczatku pociaga i to wystarcza, zeby chetnie z nim do lozkac chadzac(bo jest szansa), ale po jakims czasie sie znudzi, rozczarowuje, bo najczesciej od samego pociagania sie satysfakcji czy orgazmu nie osiaga.
                                      Co wcale nie oznacza, ze orgazm= satysfakcjonujacy seks, zdarza sie i super seks bez orgazmu, a zdarza sie i marny chociaz orgazm byl. Co nie zmienia faktu, ze na dluzsza mete jednak ten orgazm sie przydaje, co by uniknac frustracji i chetnie chodzic z kims do lozka.
                            • yoric Re: Prostuje 01.06.15, 22:44
                              foch.pl/foch/5,133530,17478348,Dzis_Dzien_Masturbacji__Magda_Danaj_specjalnie_z_okazji.html?i=4
                              "12... a nie, 15! Jeszcze jedna sytuacja mi sie przypomniala!"
                            • riki_i Re: Prostuje 01.06.15, 23:43
                              glamourous napisała:

                              > Eksowie sie postarzeli, niekoniecznie na korzysc. Poza ja nigdy nie potrafilam
                              > i nadal nie potrafie wskrzesic raz wypalonych emocji, sentymentalizmu nie mam ani na jote.

                              No, jeśli tak jest, to widać tak być musi.

                              > A tak poza tym, to ja jestem z kategorii kobiet po ktorych wieku absolutnie nie
                              > widac i jeszcze nie odczulam na rynku damsko-meskim ciezaru tego, jak Ty to ok
                              > reslasz, "bycia w pewnym wieku" :) Leca na mnie zarowno dwudziestoparolatkowie,
                              > trzydziestolatkowie - i to nie tylko chetni do seksu, rowniez, o dziwo - do zw
                              > iazku, jak i starsi faceci. Poza tym nie wiem, dlaczego sytuacja mialaby byc dl
                              > a mnie ciezka, mieszkam w kraju gdzie procent rozwodow jest chyba najwiekszy w
                              > Europie i sensownych facetow z odzysku w wieku 35-45 lat jest jak mrowkow.

                              Gdy wolna kobieta po 30stce, czy nawet po 40stce, wciąż wygląda jak milion dolarów , to bywa to czasem pułapką. Znam taką jedną, co również miewała jednocześnie i dwudziestolatka i pięćdziesięciolatka - i każdy z Panów był zachwycony, ale nie skończyło się to dobrze. Nic nie trwa wiecznie. Świetny wygląd i szalone powodzenie w okresie, gdy wiele równolatek już się "rozpadło", może uśpić dążenie do życiowej stabilizacji i prowokować myślenie typu "chwilo trwaj". W końcu branie z życia tylko napalonych motylków pierwszej fazy czyjegoś zauroczenia/zakochania jest bardzo przyjemne. Tamta Pani szybko się przyzwyczaiła do koszy kwiatów przed drzwiami, fundowania egzotycznych wyjazdów na dzieńdobry, załatwiania rozrywek wszelakich i przysłowiowego "smarowania dupy miodem". Wiele z tych relacji sama zrywała, gdy jej zbytnio powszedniały, albo np. pan raczył przyjść na randkę i być nie w humorze. Księżniczka nie toleruje przecież faceta, co rzuca depresyjne zgryźliwe teksty - niech spada, są następni czekający w kolejce. No i tak przebalowała swój czas... teraz jako zbotoksowana mumia naciąga na kasę jakichś naprawdę starych facetów. Chyba nie potrafiłaby być już w żadnym normalnym związku.

                              > Moj problem polega niestety na tym, ze bez emocji do lozka ani rusz, a malo kto
                              > mi sie podoba i bylby w stanie potencjalnie mnie przyprawic o motylki w brzuch
                              > u.

                              To jest duchowy efekt bagażu lat. Z wiekiem człowiek robi się coraz bardziej wybredny i trudno mu wskrzesić młodzieńcze emocje. Zbyt wiele razy się sparzył, zbyt mocno nasiąkł cynizmem.

                              > I ostatnie sprostowanie : kochankow Glam wcale nie miala az tak duzo. Dwa dosc
                              > monogamiczne malzenstwa na koncie, pare stalych zwiazkow wczesniej, paru faceto
                              > w w miedzyczasie. Nie jest to jakis imponujacy score. Flirtow, lodzikow i minet
                              > ek przeciez chyba nie liczymy, nie? ;P

                              No, możemy nie liczyć, aczkolwiek jedną z ważniejszych kobiet w moim życiu była pani z którą w łóżku byłem może ze dwa razy. Ale szkołę życia dała taką, że pamiętam do dzisiaj, a to już ponad ćwierć wieku minęło. Ja liczę związki głównie pod kątem zaangażowania emocjonalnego. Są panie , z którymi pieprzyłem się jak królik, których nie pamiętam imion.

                              > Riki (tak sie zastanawiam, ktorym nickiem mozesz byc ze starych czasow ;)

                              Chciałem się tym nickiem zalogować, ale tyle lat z niego nie korzystałem , że się nie da, a założyć go od nowa jest niemożliwe, bo wyskakuje, że jednak zajęty. Masz na privie informację, bo rozumiem ciekawość.

                              • glamourous Re: Prostuje 02.06.15, 01:10
                                riki_i napisał:

                                > Masz na privie informację, bo rozumiem ciekawość.

                                No prosze :) Jeden z moich ulubionych interlokutorow z baaardzo starej forumowej kadry :)
                                Witaj po latach :)
        • glamourous Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 14:18
          riki_i napisał:

          > A sięgnięcie w przeszłość? Wszyscy byli są odfajkowani?

          Oj, nie nie. Zupelnie nie jestem sentymentalna i kompletnie mnie nie ciagnie do eksow, raz zamkniety rozdzal wedruje nieodwolanie do lamusa. Takie odgrzewane kartofle zuplelnie mnie nie kreca, zwlaszcza po latach. No, moze ewentualnie jeden z nich by sie nadal, ale on akurat mieszka na antypodach, wiec no way.

          A surfera juz spuscilam, ale bardzo delikatnie, bo on naprawde byl dobry chlop i nie zaslugiwal na nic brutalnego. Zaluje jednak, ze nie potrafie sie zdroworosadkowo zakochac na zyczenie, bo fajnie bym z nim miala pod kazdym wzgledem. Niestety, ze sparafrazuje stare porzekadlo, cipka nie sluga.
      • rezolutnakobieta Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 21:34
        No wlasnie chcialam zapytac. Z surferem juz koniec? Nie ma nadziei? Bo on zdaje sie to wszystko mial.
        • rezolutnakobieta Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 21:36
          Aaaa, juz doczytalam. No szkoda :-(
    • yoric Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 01:52
      Ooo, Glam!
      A przeciez tak dobrze zarlo, w sensie ta Twoja poprzednia strategia. I zdechlo?
      Niestety tak w zyciu bywa, ze jak ma sie jedno, to sie chce drugiego i na odwrot - potrzebny caly pakiet i to niekiedy rzeczy wzajemnie wykluczajacych sie.
      Paradoksalnie im wieksze ma sie pole wyboru, tym gorzej :) - jak z trudem zdobedziesz jakiegokolwiek partnera i wiesz ze nikt inny cie nie zechce - to problem z glowy! A jak masz wybor i mozesz miec super partnera/partnerke, to zawsze jest ta nieznosna swiadomosc, ze gdzies tam, takze w twoim zasiegu, jest partmer 'super plus'!

      No i zastanawiam sie, czy oprocz strategii nie zmienic takze watku - na ten wlasnie. I dolaczyc do Waszego kolka ksiezniczek, bo mam w pewnym sensie podobnie. Kiedys bym sie staral dla seksu spelniac te rozne kobiece wymagania, a teraz - a p... to :).
      • hello-kitty2 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 08:30
        yoric napisał:

        > I dolaczyc do Waszego kolka ksiezniczek, bo mam w pewnym sensie podobnie.

        Dobre, ksiezniczka - pedzio ;-)
        • yoric Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 09:36
          Na 'kumpla-pedzia' - tez jakas strategia :).
      • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 10:15
        > No i zastanawiam sie, czy oprocz strategii nie zmienic takze watku - na ten wla
        > snie. I dolaczyc do Waszego kolka ksiezniczek, bo mam w pewnym sensie podobnie.
        > Kiedys bym sie staral dla seksu spelniac te rozne kobiece wymagania, a teraz -
        > a p... to :).

        Jakby Ci to wytlumaczyc... ja mialam dwoch takich wlasnie o jakich pisze glam. I to mnie sie wydaje nie jest wcale jakies tam spelnianie wymagan, czy nastawienie na spelnianie wymagan wielkich (bo ja kobieta wcale tego nie wymagam), tylko taka jakby potrzeba ich serca, oni tak czuja i tak maja, przypuszczam, ze jak trafia na taka, ktora chieliby miec. A ze to akurat na mnie dziala, to juz inna bajka. I to jest takie romantyczne i sie udziela. Oczywiscie, ze chodzi im rowniez o seks, ale tak poza tym biora cie tak na powaznie... i ja z takim bez mrugniecia okiem (z rozkosza) do lozka, bo zwyczajnie chce i w dodatku facet jest tego wart. Dodam, ze fizycznosc musi sie zgadzac, bo tego nie przeskocze. Jak facet mi sie fizycznie nie podoba, to sie w ogole nie zaczynam z nim umawiac.

        • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 10:43
          No i idac dalej tym tropem: ja z tych, ktore na sultana nie poleca:)) (czysta teoria, bo mnie jeszcze nigdy zaden nie zechcial ;) )
          I jak by mi sie nadarzyl facet co to niby harem, ksiaze, sultan i on jeszcze gromadke innych to pomyslalabm tylko jedno: spadka! tego kwiatu jest pol swiatu! Bo mnie zwyczajnie tacy nie rajcuja.
          W mojej wizji: ja o wzgledy faceta/o faceta (dopiero co pozananego) zabiegac nie bede!
          Oczywiscie to wszystko przeszlosc, wiec pisze o przeszlosci, wiadomo...
        • glamourous Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 12:57
          kag73 napisała:

          > A ze to akurat na mnie dziala, to juz inn
          > a bajka. I to jest takie romantyczne i sie udziela. Oczywiscie, ze chodzi im ro
          > wniez o seks, ale tak poza tym biora cie tak na powaznie... i ja z takim bez mr
          > ugniecia okiem (z rozkosza) do lozka, bo zwyczajnie chce i w dodatku facet jest
          > tego wart.

          Mi sie ostatnio trafil pewien boski 25 latek. Wysoki, piekny jak mlody bog (klimat nowego Mad Maxa, jezeli ktos ogladal), zawodowy sportowiec, wiec cialo jak marzenie. Do tego zmyslowy
          sposob bycia. Szkopul polegal na tym, ze on, przyzwyczajony, ze to laski za nim biegaja, powiedzial mi wprost, ze chetnie by ze mna nawiazal romansik, ale pod warunkiem, ze to ja wykonam pierwszy krok, uwiode go, i w ogole bede spiritus movens.
          Bo on ma takie zasady. Bo on o kobiety nie zabiega. Bo tak, i juz.
          Byl tak pewny swego, ze musial sie bardzo zdziwic, kiedy odwrocilam sie na piecie.
          • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 13:47
            No nie, nie. Boskiego 25-latka przekonanego o własnej boskości to sobie daruj . Życie a la Korba z Lejdis to tracenie cennego (u kobiet) czasu. Znałem taką fankę młodych pięknych męskich ciał i ostatnio ją zobaczyłem po latach na osiedlowym bazarku. Jest samotną starą kobietą wyglądającą jak siedem nieszczęść (widoczne braki w uzębieniu), a uroki życia to może sobie pooglądać w telewizji.
          • urquhart Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 13:56
            > sposob bycia. Szkopul polegal na tym, ze on, przyzwyczajony, ze to laski za nim
            > biegaja, powiedzial mi wprost, ze chetnie by ze mna nawiazal romansik, ale pod
            > warunkiem, ze to ja wykonam pierwszy krok, uwiode go, i w ogole bede spiritus
            > movens.
            > Bo on ma takie zasady. Bo on o kobiety nie zabiega. Bo tak, i juz

            He, he, no popatrz, codzienny problem większości facetów
            • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 16:24
              > He, he, no popatrz, codzienny problem większości facetów

              No ale facet to facet, wiec musi zdzierzyc. W koncu sam piszesz ciagle o zdobywcach, mysliwych, polowaniach:)
    • urquhart Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 02:38
      glamourous napisała:
      A moze takie wylaczenie sie na seks w ogole mnie juz na stale znieczuli, libido
      > mi uschnie i odpadnie i juz w ogole bede do niczego?

      Myślę że samo to że tu zaglądasz to ci libido nie uschnie wręcz przeciwnie seks wciąż jest na tapecie.
      A wysokie wymagania być może chronią przed pakowaniem się w kłopoty :)
      • hello-kitty2 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 08:25
        urquhart napisał:

        > A wysokie wymagania być może chronią przed pakowaniem się w kłopoty :)

        Oh oh, a kto tu krzyczal zawsze 'obnizyc wymagania', 'nie czekac na ksiecia na bialym koniu'! O prosze u Urqu tez podwojne standardy w zaleznosci komu tu sie przypodowac i co jest 'na tapecie' do wyruchania, kazdy ma strategie, nie? ;)

        Zapisuje Ci to niefortunne zdanko do ulubionych i bede Ci nim walila po oczach.
        • urquhart Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 05.06.15, 01:18
          hello-kitty2 napisała:

          > urquhart napisał:
          >
          > > A wysokie wymagania być może chronią przed pakowaniem się w kłopoty :)
          >
          > Oh oh, a kto tu krzyczal zawsze 'obnizyc wymagania', 'nie czekac na ksiecia na
          > bialym koniu'! O prosze u Urqu tez podwojne standardy w zaleznosci komu tu sie
          > przypodowac i co jest 'na tapecie' do wyruchania, kazdy ma strategie, nie? ;)
          >
          > Zapisuje Ci to niefortunne zdanko do ulubionych i bede Ci nim walila po oczach.
          >

          Przegapiłem ten wpis wcześniej.
          Pomiędzy wytęsknionym wyidealizowanym księciem na białym koniu, idealnym kochanku, a wymienionymi odpadami atomowymi znajduje się spora przypadków strefa do omówienia.
          Nie widzę w tym nic nielogicznego.
          • zawle Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 05.06.15, 19:03
            urquhart napisał: > Pomiędzy wytęsknionym wyidealizowanym księciem na białym koniu, idealnym kochan
            > ku, a wymienionymi odpadami atomowymi znajduje się spora przypadków strefa do o
            > mówienia.
            > Nie widzę w tym nic nielogicznego.

            hehe...jak się jest w wieku posiadania ideału to może i to się sprawdza. W moim wieku są dwa rodzaje facetów : facet na tak, facet na nie:)) Po co sobie życie komplikować i marnować czas?
      • zawle Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 08:25
        Mogę wam dziewczyny opowiedzieć jak wygląda świat dziesięć lat później. Bo wszystkie te etapy mam za sobą. Czasy w których libido było moim przewodnikiem, kiedy byłam najważniejszą osobą w życiu żonatego, kiedy cieszyłam się samotnością, kiedy przesiewałam odpady atomowe, czasy księżniczkowania i wielkiego love story. . Niewiele teraz czuję. Faceci są, ale jest mi to tak obojętne, tak się odcięłam że sama siebie nie poznaje. Wczoraj byłam nad jeziorem i widziałam dwie starsze panie uprawiące nording walking :)))
        • hello-kitty2 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 08:46
          zawle napisała:

          . Wczoraj byłam nad jeziorem i widziałam dwie
          > starsze panie uprawiące nording walking :)))
          >

          Hehe Zawle to my! Tyle ze ja mam kijki do Nordic Walking od 10 lat (czyli niech juz kupuja ;) i nawet na specjalnym kursie bylam w polskich gorach. Zajebista sprawa.
          • loppe Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 09:02
            Można również skorzystać - w poszukiwaniu partnera do miłości - ze stron internetowych swoich pasji i hobbies. Np. wejść na forum dyskusyjne nordic walking i puścić oko.
        • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 09:46
          zawle napisała:
          > Mogę wam dziewczyny opowiedzieć jak wygląda świat dziesięć lat później. Bo wszy
          > stkie te etapy mam za sobą. Czasy w których libido było moim przewodnikiem, kie
          > dy byłam najważniejszą osobą w życiu żonatego, kiedy cieszyłam się samotnością,
          > kiedy przesiewałam odpady atomowe, czasy księżniczkowania i wielkiego love sto
          > ry. . Niewiele teraz czuję. Faceci są, ale jest mi to tak obojętne, tak się od
          > cięłam że sama siebie nie poznaje. Wczoraj byłam nad jeziorem i widziałam dwie
          > starsze panie uprawiące nording walking :)))

          Zawle, zabrzmialo troche jakbys miala ze 70 siatke;))
          Ale ogolnie pozytyw, bo w gruncie rzeczy jestes kobieta spelniona, mozesz spokojnie powiedziec: "mialam, wszystko to mialam", bo naprawde zle byloby gdybys miala poczucie, ze cos (wielkiego?) Cie w zyciu ominelo.
          • zawle Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 12:49
            kag73 napisała:
            > Zawle, zabrzmialo troche jakbys miala ze 70 siatke;))
            > Ale ogolnie pozytyw, bo w gruncie rzeczy jestes kobieta spelniona, mozesz spoko
            > jnie powiedziec: "mialam, wszystko to mialam", bo naprawde zle byloby gdybys mi
            > ala poczucie, ze cos (wielkiego?) Cie w zyciu ominelo.

            Chwileczkę, wdową nigdy nie byłam:)))
            • glamourous Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 13:00
              Hehe. Jak to mowia tu gdzie mieszkam : kobieta moze poczuc sie do konca spelniona dopiero wtedy, kiedy zostanie wdowa po milionerze :)
            • druginudziarz Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 17:43
              zawle napisała:

              > kag73 napisała:
              > > Zawle, zabrzmialo troche jakbys miala ze 70 siatke;))
              > > Ale ogolnie pozytyw, bo w gruncie rzeczy jestes kobieta spelniona, mozesz
              > spoko
              > > jnie powiedziec: "mialam, wszystko to mialam", bo naprawde zle byloby gdy
              > bys mi
              > > ala poczucie, ze cos (wielkiego?) Cie w zyciu ominelo.
              >
              > Chwileczkę, wdową nigdy nie byłam:)))

              i babcią :D
    • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 13:27
      glamourous napisała:

      > Az mi sie przez to libido wylaczylo.
      >
      > Myslicie, ze strategia polegajaca na tym, zeby po prostu kompletnie przestac si
      > e rozgladac, wylaczyc sie na facetow i pozyc przez jakis czas w swojego rodzaju
      > mentalnej i seksualnej oczyszczajacej pustelni moze zdac egzamin?

      Imho chyba nie, zwłaszcza w przypadku takiej wysokolibidowej osoby jak Ty (pamiętam Twoje wątki na przestrzeni około 10 lat wstecz, pisywałem w nich zresztą pod innym nickiem). Wydaje mi się, że "wyłączenie się na facetów" będzie tutaj groźną mrzonką, która poskutkuje tym, że za jakiś czas zaczniesz na ulicy rozbierać oczami przechodniów do naga, a w jakiejś sytuacji typu owulacja i wypitych kilka drinków trafisz do wyra z kimś kompletnie przypadkowym. Brak strategii skończy się tu porannym moralniakiem i w konsekwencji jeszcze większym dołem. Oczywiście, mogę się mylić.
      • glamourous Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 13:36
        Moje libido, nie stymulowane stala obecnoscia faceta wywolujacego slinotok, okazalo sie nie byc az tak dokuczliwe. Niemniej faktycznie, przed owulacja strasznie mnie nosi, i wtedy faktycznie jestem w stanie byc dosc malo selektywna, zwlaszcza po drinku.
    • kombinerki_pinocheta00 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 17:04
      Czytając twoje poprzednie posty miałem wrażenie, że właśnie szybka hokejowa zmiana zawodników to jest to, co cię rajcuje najbardziej. Zmieniałaś facetów częściej niż Raków Częstochowa trenerów. Do tego jakieś równoległe znajomości, wystawianie kuciapki na lizu-lizu jakiemuś pomarszczonemu, chociaż w miarę zakonserwowanemu dziadkowi, fascynacja młodymi kogutami. Rzadko tutaj bywam i na pewno coś mi umknęło.
      Jakoś ci nie wierzę w to, że:

      "musze spontanicznie zakochac/zauroczyc, zeby jakiekolwiek kont
      > akty damsko-meskie mialy dla mnie sens i smak. Nie dla mnie jakies przygody na
      > zimno, przelotne romansiki dla sportu, czy FF ktorych zaledwie lubie."

      Ale w sumie to nie jest kwestia mojej wiary.

      Mogę pogratulować tak długiej ławki rezerwowych. Gdzie ty poznajesz tych wszystkich facetów? Mnie to by jedna wystarczyła, ale trudno kogokolwiek poznać. W internecie to już w ogóle dramat. Każda ma wymagania nie z tej Ziemi.

      Co do miłości życia i jakiegoś libido to chyba tylko kwestia odpowiedniego faceta.

      Pustelni nie polecam. Akurat na tym najlepiej się znam. Najlepiej poznawać, zdobywać jakieś doświadczenie, bywać, czuć. Oczywiście nie mam na myśli wypinania każdemu z żelem wtartym we włosy czy z bicem minimum 42 cm. Całkowite zamknięcie może spowodować, że utracimy pewne zdolności, które w odpowiednim momencie byłyby niezbędne aby osiągnąć sukces.
      • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 18:00
        kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

        > Zmieniałaś facetów częściej niż Raków Częstochowa trenerów. Do tego jakieś równoległe
        > znajomości, wystawianie kuciapki na lizu-lizu jakiemuś pomarszczonemu, chociaż w miarę
        > zakonserwowanemu dziadkowi,

        Mały off top, bo się nie mogę powstrzymać.

        Podejście takie, że wystawienie kuciapki na lizu-lizu to kompletne nic, jest mi dobrze znane. Kolega miał taką kochankę, która twierdziła, że polizać to może jej każdy i nie widzi w tym problemu. Deklaracja była szczera, kolega po jakimś czasie przekazał wiadomość, że ja też mogę, ale... jakoś nie miałem ochoty ;-) Mąż tej Pani w czasie jej ekscesów zajmował się zwykle klejeniem modeli samolotów....

        A już kompletnie na marginesie, w wystawianiu kuciapki do lizania, to ja akurat widzę taki problem, że nie zdarzyło mi się jeszcze, abym dotarłszy na etap lizu lizu nie skończył tego penetracją. Nie wiem jakbym zareagował, gdyby jakaś Pani powiedziała mi w tym momencie stop. Choć oczywiście życie zna najróżniejsze przypadki - znałem taką (co prawda nie z autopsji), co dochodziła w 10 sekund i potem po prostu zrzucała z siebie kochanków, uważając, że ona już swój orgasmus dostała, a Pan jej nie obchodzi. A więc....

        > Pustelni nie polecam. Akurat na tym najlepiej się znam. Najlepiej poznawać, zdo
        > bywać jakieś doświadczenie, bywać, czuć. Oczywiście nie mam na myśli wypinania
        > każdemu z żelem wtartym we włosy czy z bicem minimum 42 cm. Całkowite zamknięci
        > e może spowodować, że utracimy pewne zdolności, które w odpowiednim momencie by
        > łyby niezbędne aby osiągnąć sukces.

        Całkowita zgoda. Te zdolności traci się b. szybko.
        • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 18:05
          "... już kompletnie na marginesie, w wystawianiu kuciapki do lizania, to ja akurat widzę taki problem, że nie zdarzyło mi się jeszcze, abym dotarłszy na etap lizu lizu nie skończył tego penetracją. Nie wiem jakbym zareagował, gdyby jakaś Pani powiedziała mi w tym momencie stop."
          No gwlacil babki nie bedziesz, albo dzialal wbrew jej woli, zwlaszcza jak znajomosc jest nowa, Ty zakochany i z nadzieja na wiecej, na wiecej niz tylko penetracja.
          • triss_merigold6 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 20:32
            Sorry, ze się wtrącę ale to dla mnie zdumiewająca niekonsekwencja. Jednak za mniej osobisty uważam prosty seks w sensie stosunku, bo do minety trzeba się dobrze odprężyć, no i facet musi potrafić. Większosć nie potrafi, a takiego na jedno czy kilka spotkań nie opłaca się uczyć.
            • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 21:33
              Może Glam szybko dochodzi w ten sposób i satysfakcjonuje ją jakakolwiek mineta ?

              Odkąd dziewczyna opowiedziała mi o tym zrzucaniu z siebie facetów po kilku ruchach penetracji, to już mnie nic nie zdziwi.
            • glamourous Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 21:40
              riss_merigold6 napisała:

              > Sorry, ze się wtrącę ale to dla mnie zdumiewająca niekonsekwencja. Jednak za mn
              > iej osobisty uważam prosty seks w sensie stosunku, bo do minety trzeba się dobr
              > ze odprężyć, no i facet musi potrafić. Większosć nie potrafi, a takiego na jedn
              > o czy kilka spotkań nie opłaca się uczyć.

              Bo sa dwie frakcje ludzi. Ci, dla ktorych lizanie (i ssanie) - w obie strony - jest bardziej osobiste od penetracji. I tacy, ktorzy maja odwrotnie. Ja mam wlasnie odwrotnie, penetracja to dla mnie summum intymnosci i fuzji, i wlasciwie jest dla mnie niemozliwym dac sie komus spenetrowac nie bedac w nim zakochana, a przynajmniej ciezko zauroczona.

              Mysle, ze to takie troche podswiadomie biologiczne, psychoewo sie tu klania. Penetracja przeciez moze potencjalnie zakonczyc sie ciaza czy innymi komplikacjami, a wiec konsekwencje dla kobiety sa o wiele znaczniejsze niz w przypadku seksu oralnego. Zysk biologiczny musi byc wiec dobrze wykalkulowany - jak juz ciaza czy syfiilis, to chociaz z kims kto mnie pod kazdym wzgledem rozwala na atomy. Minetka jest calkowicie bezawaryjna. Penetracja moze pociagnac za soba cala lawine konsekwencji.
              Analogicznie, mniej intymne jest dla mnie zrobienie facetowi niezobowiazujacego lodzika niz gdyby mial mnie przeleciec.
              • yoric Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 22:46
                Do polowy albo 2/3 sie zgadzam. Ale co do loda to tu sie naklada tabu kulturowe. W koncu to cos wulgarnego... Pare mialem przypadkow takich, ze penetracja ok, mineta ok, ale loda nie!
                • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 23:03
                  yoric napisał:
                  > Do polowy albo 2/3 sie zgadzam. Ale co do loda to tu sie naklada tabu kulturowe
                  > . W koncu to cos wulgarnego... Pare mialem przypadkow takich, ze penetracja ok,
                  > mineta ok, ale loda nie!

                  Szczerze powiem, ze nie wiem czy to o to chodzi o wulgarnosc loda.
                  Bo: mineta tak, bo najwieksza szansa(dla wielu kobiet) na wlasna satysfakcje. Penetracja: ok, tez jest szansa na wlasna satysfakcje. Lod...szanse na wlasna satysfakcje niewielkie, no chyba, ze bedzie 69. Nie kazda lubi robic lody, nie kazda to jara a "poswiecic sie" dla byle kogo nie warto.
                  I jeszcze niekoniecznie ma sie ochote brac do buzi jakies obcego czlonka albo brakuje zaufania (tak mi kiedys referowala kobita, ktora byla z facetem, ktory sypial jeszcze z innymi kobietami i owszem brala minete, stosunek tez OK ale do buzi nie brala). Czy lod jest wulgarny i to jest problem? Moze raczej, ze poniza kobiete, cos w ten desen, no nie wiem. Poza tym niektore maja odruch wymiotny, obawy czy ptak umyty, moze. Moze dla niektorych to wlasnie lod jest szczytem intymnosci i oddania, zarezerwowanym dla tych "wybranych".
                  • yoric Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 23:21
                    Tak, tam przy 'wulgarnosci' jest niewidzialny cudzyslow.
                    Dla tej grupy lod jest wlasnie wyrazem oddania i intymnosci (tak sadze).
                    • triss_merigold6 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 09:39
                      Nie, w ogóle nie o to chodzi.
                      Lód bez wzajemności? No bez przesady, dla zupełnie obcego faceta nie chce mi się aż tak starać, bo jednak wymaga to pewnego wysiłku, a strona bierna ma większą frajdę. Mineta - już pisałam, niewielu potrafi dobrze i do końca, a na szkolenie jednorazowego czy nawet kilkukrotnego amanta szkoda energii.
                      Prozaicznie rzecz ujmując, ze stosunku - nawet jeśli nie jest rewelacyjny - coś dla siebie wyciągnę, przynajmniej satysfakcję z dopchnięcia. Z orala - niekoniecznie, bo aż taką altruistką nie jestem, żeby mi wystarczyła sama satysfakcja faceta, zwłaszcza obojętnego emocjonalnie.
                      • yoric Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 10:19
                        Nie, nie - u tych z mojego doswiadczenia to byl inny mechanizm, lod byl troche tabu, nawet jesli mineta byla ok.
                      • lybbla Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 23:08
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Mineta - już pisałam, niewielu potrafi dobrze i do końca,

                        Hehe, a zdanie powinno brzmieć

                        Mineta - już pisałam, niewielu potrafi mi zrobić dobrze i do końca

                        Zapewniam Cię Triss, że są kobiety, kŧórym niewielu nie potrafi dobrze :)
      • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 18:10
        Jakoś ci nie wierzę w to, że:
        "musze spontanicznie zakochac/zauroczyc, zeby jakiekolwiek kont
        > akty damsko-meskie mialy dla mnie sens i smak. Nie dla mnie jakies przygody na
        > zimno, przelotne romansiki dla sportu, czy FF ktorych zaledwie lubie."

        No moze wlasnie musiala tego wszystkiego doswiadczyc i poprobowac, zeby w koncu moc stwierdzic, ze to nie dla niej. Ze nie przynosi tego efektu co seks/obcowanie z facetem polaczone z emocjami. Przynajmniej wie o czym mowi ;)
        Natomiast wiele kobiet mowi/twierdzi, ze one by nie potrafily z kims do lozka i do seksu bez milosci, zazangazowania i zwiazku a tymczasem...wcale nie probowaly, wiec skad to wiedza. Wydaje im sie po prostu.
        • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 18:18
          kag73 napisała:

          > Natomiast wiele kobiet mowi/twierdzi, ze one by nie potrafily z kims do lozka i
          > do seksu bez milosci, zazangazowania i zwiazku a tymczasem...wcale nie probowa
          > ly, wiec skad to wiedza. Wydaje im sie po prostu.

          Wiele młodych kobiet mówi takie rzeczy pierwszym partnerom, a potem... życie przeczy tym stwierdzeniom.
          • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 18:24
            riki_i napisał:
            > Wiele młodych kobiet mówi takie rzeczy pierwszym partnerom, a potem... życie pr
            > zeczy tym stwierdzeniom.
            Moim zdaniem, wielu panow bardzo lubi slyszec takie rzeczy, tak zaraz sa spokojniejsi jacys ...
            • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 18:29
              No, wierzę, że na początku mówią szczerze... ;-)
        • yoric Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 21:40
          Kazda kobieta wciska takie teksty, a niektore nawet w dodatku w to wierza. BARDZO WIELE razy zlapalem sie na tym, ze myslalem 'nie, ona nie jest taka', a potem albo sam sie przekonalem, ze to nieprawda, albo czesciej zrobil to kolega... Juz nigdy sie nie dam na to zlapac!
          • sea.sea Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 21:51
            Ale weź odróżniaj "szanuję się, nie jestem taka" od "facet mnie musi czymś zauroczyć, żeby było fajnie" :D
          • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 22:16
            yoric napisał:
            > Kazda kobieta wciska takie teksty, a niektore nawet w dodatku w to wierza.

            Wcale nie KAZDA, ja nie!
          • lybbla Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 22:40
            yoric napisał:

            > Kazda kobieta wciska takie teksty, a niektore nawet w dodatku w to wierza.
            > BARDZO WIELE razy zlapalem sie na tym, ze myslalem 'nie, ona nie jest taka',

            Może za dużo myślałeś a za mało słuchałeś? Wokół mnie same Kag.

            > a potem albo sam sie przekonalem, ze to nieprawda, albo czesciej zrobil
            > to kolega... Juz nigdy sie nie dam na to zlapac!

            Ale jakie to ma znaczenie, czy jest taka czy owaka? Kobieta, którą wybrałeś
            bo jest dla Ciebie niezwykła, rozkłada przed Tobą nogi.
            I co robią tu Twoi koledzy? Jak kolega zrobił to jest taka mimo, że Ty usłyszałeś, że Ona mówi, że nie jest? Nie lubisz swoich kolegów czy co?

            Same szympanse cholera, żadnego bonobo.
            • yoric Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 23:19
              Yyyy?
              • lybbla Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 00:20
                W tym co mówią kobiety nie ma żadnej sprzeczności. Czasami zadowalają się ochłapem ot i cała tajemnica. To co nazywasz ''wciskaniem takich tekstów'' jest wyrazem pewnych pragnień być może nieosiągalnych, kobiety przeczuwają istnienie czegoś.

                Według mnie myli się (zlewa się w jedno) dwa mechanizmy,
                jeden to rollercoaster, przyciąganie i odpychanie, uzależnianie, nieustanne utrzymywanie napięcia, racjonowanie i nieokiełznana konsumpcja,
                drugi czuć w dotyku w muśnięciach, w przyjemności nieśpiesznie budowanej, dopasowanie jedyne sensowne słowo jakie przychodzi mi na myśl. Część z nas lubuje się w pierwszym inni w drugim. Są kobiety, które nie tylko mówią, ze jestem taka, ale jeszcze Ci pokażą, że są w dwójnasób takie i będziesz musiał bronić dupy jak Częstochowy. Nie spotkałeś takiej?

                No ale tak przekonałeś (niepokoją mnie Ci koledzy) się, że kobiety są takie, jakie myślałeś, że nie są. To przekonanie można o kant dupy roztrzaskać, bo może jednak nie są takie a Ty jesteś ich największą pomyłką :P
                • triss_merigold6 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 09:29
                  Nie chcę być nieuprzejma, ale odwoływanie się do postaci kolegów (koledzy coś tam...) gdy ma się więcej niż 20 lat jest jakieś straszne, mentalna gimbaza.

                  Myślenie "ona nie jest taka" też jest straszne, kojarzy się z syndromem MiL. Jeśli jednemu panna tłumaczy, że "ona nie jest taka", a drugiemu daje, to znaczy że ten pierwszy był spławiany uprzejmie i tyle. Żadnej szczególnej filozofii w tym nie ma.
                  • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 10:17
                    Triss, imo upraszczasz. O jakim spławianiu można mówić, gdy panna jest z kimś w regularnym związku? Chodziło mi o sytuację, gdy ona jest w związku i wygłasza partnerowi tzw. "życiowe mądrości". Wygłasza to na zasadzie 'co by było gdyby', no bo nikogo na boku nie ma i związek kwitnie. Ale potem następuje jakieś tam bum i okazuje się, że owe życiowe mądrości były niewiele warte, bo panna zachowuje się dokładnie odwrotnie niż przez lata głosiła. Czy teraz rozjaśniłem?
                    • triss_merigold6 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 13:40
                      Ajtam, głoszenie na sucho można sobie w buty wsadzić. Różne śliczności oraz szlachetne deklaracje ludzie głoszą dopóki nie mają szans/możliwości weryfikacji w praktyce. Jak to szło? "Brak okazji, nie - ochoty, przyczyną niejednej cnoty".
                  • yoric Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 10:29
                    Ahaha, tzn. jesli laska poszla z kolega, to sie nie liczy, co wiecej, pewnie nadal jest dziewica :)))

                    Mi tu mniej chodzi o ocene kobiet albo kto byl splawiany, tylko moje memtalne nastawienie. Kilka razy bylo tak, ze sadzilem, ze danej kobiety nie interesuje seks od razu i ze 'to taki typ', ze do lozka pojdzie dopiero w zwiazku. Teraz wiem, ze nie ma takiego typu, to tylko kwestia sily bodzca... wiec nie ma sensu robic takich zalozen, tylko skupic sie na dostarczeniu silnego bodzca :)
                    • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 12:51
                      yoric napisał:

                      > sadzilem, ze danej kobiety nie interesuje seks od razu i ze 'to taki typ', ze do lozka pojdzie
                      > dopiero w zwiazku. Teraz wiem, ze nie ma takiego typu, to tylko kwestia sily bodzca... wiec > nie ma sensu robic takich zalozen, tylko skupic sie na dostarczeniu silnego bodzca :)

                      Sama prawda, aczkolwiek (a) dostarczenie silnego bodźca często jest problematyczne ;-) (b) pewna grupa pań (niestety nie jest to raczej tzw. pierwsza liga) reaguje na każdy bodziec ;-)

                      Jest tu jeszcze wiele innych zmiennych, najbardziej interesujący dla mnie to wpływ image'u/pewności siebie/statusu/feromonów u niektórych mężczyzn , wobec których większość pań rozkłada się od razu (to budzi moje najgłębsze zdumienie, np. taki typ jak Radosław Majdan, imho stary oblech ze skopanym zabiegiem na włosach, dwa lata temu był jakiś czas partnerem top modelki światowej Anity Sikorskiej - no żesz ludzie....). Drugi interesujący mnie czynnik, to charakter najskuteczniejszych bodźców (najskuteczniejszych w sensie jak najszybszej konsumpcji, nie mówię o budowaniu związku na lata). Prym wiodą tu bodźce budzące moje osobiste obrzydzenie - "traktuj jak gówno, a samo do ciebie przypełznie", "epatuj męskością rozumianą jako narzucanie i organizowanie wspólnego czasu oraz wydawanie kategorycznych poleceń", "atakuj werbalnie seksualnością niczym goryl w rui" itp. itd. Oczywiście, panie zawsze gremialnie zaprzeczają aby ww. metody były skuteczne, co stoi w rażącej sprzeczności z moimi życiowymi obserwacjami. W modzie jest słodkie pieprzenie o partnerstwie, a gdy trafia się męski okaz próbujący naprawdę to stosować, panie są zwykle zniecierpliwione, rozkapryszone i niezadowolone. Gdy w młodości zgodnie ze swoją przyrodzoną naturą usiłowałem wdrażać równościowe standardy, efekty były marne. Natomiast emocjonalne gwałcenie samego siebie i wzorce agresywnej męskości przynosiły efekt natychmiastowy (rekord - 7 minut od zapoznania do pieprzenia, czas mierzył kolega z którym przyszedłem na zgrupowanie studenckie). Ps. Sorry za rozpisanie się szeroką dygresją.
                      • jesod Gówniany sukces 02.06.15, 13:09
                        riki_i napisał:
                        > Natomiast emocjonalne gwałcenie samego siebie i wzorce agresywnej męskości przynosiły efekt > natychmiastowy (rekord - 7 minut od zapoznania do pieprzenia, czas mierzył kolega z którym
                        > przyszedłem na zgrupowanie studenckie).

                        Hmm... Przyciągnąłeś do siebie gówno, ale... to kwestia indywidualnych potrzeb, by potraktować ten wyczyn jako sukces.
                        • riki_i Re: Gówniany sukces 02.06.15, 18:30
                          Nie potraktowałem tego jak sukces. Ot było, zdarzyło się. Byłem wkurzony na kumpli (pomylili drogę, krążyliśmy godzinami samochodem po jakiś zadupiach, oni z tyłu chlali, ja jako kierowca musiałem być trzeźwy, drażniły i wkurzały mnie ich debilne docinki). Jak wreszcie dojechałem to dałem upust negatywnym emocjom, wyrwałem pierwszy lepszy towar, który jakoś tam mnie kręcił i potraktowałem obcesowo. Na co ów towar zareagował jak ułan na trąbkę. Wszystko.
                      • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 13:25
                        riki_i napisał:
                        "Drugi interesujący mnie czynnik, to charakter najskuteczniejszych bodźców (najskuteczniejszych w sensie jak najszybszej konsumpcji, nie mówię o budowaniu związku na lata). Prym wiodą tu bodźce budzące moje osobiste obrzydzenie - "traktuj jak gówno, a samo do ciebie przypełznie", "epatuj męskością rozumianą jako narzucanie i organizowanie wspólnego czasu oraz wydawanie kategorycznych poleceń", "atakuj werbalnie seksualnością niczym goryl w rui" itp. itd."

                        Come on! Ale co Ci bede pisac. Skoro znamy juz recepte na szybki seks to powiem krotko: Panowie do dziela! Yoric, przeczytales? Startuj i napisz potem jak bylo ;)

                        A te siedmiominutowki ile razy i z iloma dziewczynami Ci wyszly? Mozna z tego regule zrobic albo jaka statystyke sklecic?
                        • triss_merigold6 Znaczy, r...sz się czy trzeba z tobą chodzić? 02.06.15, 13:37
                          Znaczy, najskuteczniejsze i najmniej obciążające energetycznie jest przejście w tłumie kobiet z uderzaniem pytaniem do każdej, która stanie na drodze.
                          Świadkiem nie byłam, ale znam z opowieści - panowie pijani cokolwiek szli plażą i przy każdym kocyku z kilkoma dziewczynami zadawali pytanie "Ruchasz się czy trzeba z tobą chodzić?". Ileś razy usłyszeli brzydkie wyrazy, ale z kolejnego kocyka dobiegło "Możemy o tym porozmawiać". I tak pół godziny zajęło im znalezienie koleżanek do szybkiego stuknięcia, nawet drinka nie musieli w klubie stawiać.
                          Panów znałam, wizualnie IMO niezbyt, jeden ze słuszną nadwagą, ale chamy nieziemskie i z bezpruderyjnym tupetem.
                          • jesod Panów znałam 02.06.15, 14:09
                            triss_merigold6 napisała:
                            > Znaczy, najskuteczniejsze i najmniej obciążające energetycznie jest przejście w
                            > tłumie kobiet z uderzaniem pytaniem do każdej, która stanie na drodze.

                            Pewnie tak. Swój na swego trafi - to ta "magia" przyciągania i... homeopatia .

                            triss_merigold6 napisała:
                            > Świadkiem nie byłam, ale znam z opowieści - panowie pijani cokolwiek szli plażą
                            > i przy każdym kocyku z kilkoma dziewczynami zadawali pytanie "Ruchasz się czy
                            > trzeba z tobą chodzić?".

                            Upadek męskości i totalny prymitywizm. Alkohol tego nie tłumaczy - on to tylko uzewnętrznił.

                            triss_merigold6 napisała:
                            > Ileś razy usłyszeli brzydkie wyrazy, ale z kolejnego
                            >kocyka dobiegło "Możemy o tym porozmawiać". I tak pół godziny zajęło im znalezie
                            > nie koleżanek do szybkiego stuknięcia, nawet drinka nie musieli w klubie stawiać.

                            Może to najzwyczajniej była prowokacja ze strony odważnej dziewczyny i nic więcej. Chciała zobaczyć ich zaskoczone gęby, w reakcji akceptacji ich zachowania. Myślę, że... mieli wyjątkowo głupie i debilne, bo... dopiero pertraktacje miały szanse się zacząć, a pewność siebie tych matołów wynikała raczej z opcji "w kupie siła".

                            triss_merigold6 napisała:
                            > Panów znałam, wizualnie IMO niezbyt, jeden ze słuszną nadwagą, ale chamy niezie
                            > mskie i z bezpruderyjnym tupetem.

                            Specjalnie nie masz się czym chwalić. No, chyba, że... byłaś tą dziewczyną lub tym, jednym ze słuszną nadwagą.
                            • triss_merigold6 Re: Panów znałam 02.06.15, 14:21
                              Wydaje mi się, że stosujący taką strategię stawiają na konkret, a nie komunię dusz.
                              Intelektualistek nie szukają, to w nawiązaniu do prymitywizmu. Zresztą, mnóstwo ludzi to prymitywy mniej lub bardziej okrzesane i też łączą się w pary. Powiedziałabym, że nawet skuteczniej niż ci bardziej wyrafinowani.
                              Nie wiem czy to była prowokacja, podobno zaliczyli.

                              Bitch pliz, znałam w sensie "spotkałam i byli w którymś kręgu zawodowym lub towarzyskim" setki ludzi, od profesorów po żuli, nie czuję sie odpowiedzialna za cudze zachowania, zwłaszcza opisywane.
                              • kag73 Re: Panów znałam 02.06.15, 14:36
                                triss_merigold6 napisała:
                                "Bitch plz ...

                                Jasod to jest Bitch czy niki Ci sie popier...ly?
                                • triss_merigold6 Re: Panów znałam 02.06.15, 14:39
                                  Nie, to takie powiedzenie, odpowiednik "no qrwa prooszę cię, weź się ogarnij".
                              • jesod Re: Panów znałam 02.06.15, 17:26
                                triss_merigold6 napisała:
                                > Wydaje mi się, że stosujący taką strategię stawiają na konkret, a nie komunię d
                                > usz.
                                > Intelektualistek nie szukają, to w nawiązaniu do prymitywizmu.

                                Nooo, weź sie ogarnij, cipo!
                                Każdy konkret bez duszy oraz pozbawiony intelektu jest klasycznym prymitywizmem, odartym z jakichkolwiek złudzeń o wyższym stadium rozwoju.
                                • triss_merigold6 Re: Panów znałam 02.06.15, 17:46
                                  Ale chwalisz się czy żalisz teraz?
                                  • jesod Re: Panów znałam 02.06.15, 23:06
                                    triss_merigold6 napisała:
                                    > Ale chwalisz się czy żalisz teraz?

                                    Teraz liczę na twoją inteligencję, o ile taką w ogóle posiadasz.
                                • riki_i Re: Panów znałam 02.06.15, 18:32
                                  jesod napisała:

                                  > Każdy konkret bez duszy oraz pozbawiony intelektu jest klasycznym prymitywizmem
                                  > , odartym z jakichkolwiek złudzeń o wyższym stadium rozwoju.

                                  Rzucasz jakieś zaklęcia bez związku z tematem.

                                  Mogę dodać do tego prawdy typu "źle jest być głodnym" i "wszyscy ludzie są braćmi"
                                  • jesod Re: Panów znałam 02.06.15, 23:14
                                    riki_i napisał:
                                    > Rzucasz jakieś zaklęcia bez związku z tematem.

                                    To, że ty nie widzisz związku to naprawdę nie twoja wina. I ja to rozumiem, choć jednocześnie pojąć nie mogę.

                                    riki_i napisał:
                                    > Mogę dodać do tego prawdy typu "źle jest być głodnym" i "wszyscy ludzie są brać
                                    > mi"

                                    Rozumiem też, że możesz... Chociaż od razu zapytam: po co masz to robić, skoro i tak nie rozumiesz o co chodzi? Nie jest prawdą coś, czego nie czujesz.
                                    • riki_i Re: Panów znałam 03.06.15, 00:08
                                      @ jesod

                                      1. Prawdy nie trzeba czuć. Nie każda prawda jest związana z czuciem. To, że 2+2=4 to jest obiektywny fakt, po prostu. Choć jest taki gatunek ludzi, który organicznie nie cierpi prawd niepodważalnych i będzie uparcie dowodzić nie tylko, że 2+2=5, ale że w ogóle czynność dodawania jest zbędna, bo przecież można to przeżyć jako czucie. I swoją prawdę z patentem na nieomylność.

                                      2. Wszystkie Twoje wypowiedzi są od czapy, odnosisz się do stwierdzeń, które pojmujesz na opak, a do tego czepiasz się ludzi i ich obrażasz (w sąsiędnim wątku właśnie przed chwilą zaatakowałaś bez sensu Glam wmawiając jej rzekome zafiksowanie się wyłącznie na seksie, podczas gdy jej sformułowanie "seks totalny" było tam użyte jako kwantyfikator szerszych doznań).

                                      Przykro mi to mówić, ale zaśmiecasz merytoryczną dyskusję.
                                      • jesod Re: Panów znałam 03.06.15, 00:44
                                        riki_i napisał:
                                        > 1. Prawdy nie trzeba czuć.

                                        @riki_i Wręcz przeciwnie - prawdę należy czuć. To czego nie czujesz nie istnieje, a coś co nie istnieje nie może być prawdą. Z tym, że czucie należy utożsamiać nie tylko z fizycznym dotykiem.
                                        Ale, żeby było prościej to ci wytłumaczę właśnie na tym zwykłym przykładzie do ogarnięcia.
                                        Możesz dotykać dwóch piersi i twierdzić, że to są dwie piersi - co nie będzie prawdą, jeśli będziesz czuł, że to są piersi silikonowe. Wtedy nie stwierdzisz, że one są prawdziwe. Fakt ilości będzie prawdą, ale niestety tylko w tym zakresie. Reszta już nie.

                                        riki_i napisał:
                                        > 2. Wszystkie Twoje wypowiedzi są od czapy, odnosisz się do stwierdzeń, które po
                                        > jmujesz na opak, a do tego czepiasz się ludzi i ich obrażasz (w sąsiędnim wątku
                                        > właśnie przed chwilą zaatakowałaś bez sensu Glam wmawiając jej rzekome zafikso
                                        > wanie się wyłącznie na seksie, podczas gdy jej sformułowanie "seks totalny" był
                                        > o tam użyte jako kwantyfikator szerszych doznań).

                                        @ riki_i
                                        Mam w dupie twoją opinię.

                                        riki_i napisał:
                                        > Przykro mi to mówić, ale zaśmiecasz merytoryczną dyskusję.

                                        @riki_i
                                        Mnie nie jest przykro uświadomić tobie, że większość wpisów tu jest na poziomie śmietnika, więc ja tylko i wyłącznie dostosowuję się do miejsca, w którym jestem.
                                        • riki_i Re: Panów znałam 03.06.15, 01:29
                                          jesod napisała:

                                          > Wręcz przeciwnie - prawdę należy czuć. To czego nie czujesz nie istnie
                                          > je, a coś co nie istnieje nie może być prawdą. Z tym, że czucie należy utożsam
                                          > iać nie tylko z fizycznym dotykiem.

                                          Dla mnie to zahacza o solipsyzm i sorry, ale kompletnie tego nie kupuję.

                                          > Mam w dupie twoją opinię.

                                          Pozwolisz, że odpłacę się tym samym?
                                          EOT
                        • hello-kitty2 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 14:17
                          kag73 napisała:

                          > A te siedmiominutowki ile razy i z iloma dziewczynami Ci wyszly? Mozna z tego r
                          > egule zrobic albo jaka statystyke sklecic?

                          hehe ale widzialas Kag jak sie przyslonil na skromno, ze 'musial sie zgwalcic emocjonalnie' zeby do tej szybkiej akcji doszlo :-)

                          Yoric sie przeciez do zwiazku nie nadaje wiec niech stuka na szybko, ile wystuka to jego. Tyle, ze jak mu wczesniej zwracano na forum uwage, powinien sie wprawdzic nieco w poczuciu humoru zeby czyms lagodzic ta argesywna samczosc do tych akcji wymagana ;)
                          • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 14:34
                            hello-kitty2 napisała:
                            > > A te siedmiominutowki ile razy i z iloma dziewczynami Ci wyszly? Mozna z
                            > tego regule zrobic albo jaka statystyke sklecic?
                            >
                            > hehe ale widzialas Kag jak sie przyslonil na skromno, ze 'musial sie zgwalcic e
                            > mocjonalnie' zeby do tej szybkiej akcji doszlo :-)

                            A prawda jest taka, ze znalazl sie w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu, byl dyspozycyjny a dziewczyna miala ochote na seks. Czyli: byl srodkiem do celu a mysli, ze Mont Everest zdobyl i regule z tego robic chce, ze "gwalcenie sie emocjonalne" itd. to droga do szybkiego seksu;)
                            Ale probowac warto wszystkiego, najwyzej sie w morde skasuje a jak sie uda to sie uda, kto nie kombinuje w Rawiczu nie siedzi:)
                          • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 14:42
                            hello-kitty2 napisała:
                            > Yoric sie przeciez do zwiazku nie nadaje wiec niech stuka na szybko, ile wystuk
                            > a to jego. Tyle, ze jak mu wczesniej zwracano na forum uwage, powinien sie wpra
                            > wdzic nieco w poczuciu humoru zeby czyms lagodzic ta argesywna samczosc do tych
                            > akcji wymagana ;)

                            Nie no, monencik, o poczuciu humoru riki_i nic nie wspominal, czyli chyba nie jest wymagane :)
                            >
                          • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 18:35
                            hello-kitty2 napisała:

                            > hehe ale widzialas Kag jak sie przyslonil na skromno, ze 'musial sie zgwalcic e
                            > mocjonalnie' zeby do tej szybkiej akcji doszlo :-)

                            Tiaaa, zdemaskowałaś mnie. ;-) Nie wiem dlaczego kobiety mają zawsze fetysz samooceny. Jest mi dokładnie obojętne, kto jak mnie odbiera na forum.
                        • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 18:31
                          A co to ma za znaczenie? W czasach baletów w akademikach , dziwne natychmiastowe akcje zdarzały się b. często.
                    • lybbla Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 03.06.15, 00:10
                      yoric napisał:

                      > Ahaha, tzn. jesli laska poszla z kolega, to sie nie liczy, co wiecej, pewnie na
                      > dal jest dziewica :)))

                      Szympans Yoric jesteś a ja bonobo.
                      Dziewicą nie jest ale za to jest wszechstronnie uzdolniona :)

                      > Mi tu mniej chodzi o ocene kobiet albo kto byl splawiany, tylko moje memtalne > nastawienie. Kilka razy bylo tak, ze sadzilem, ze danej kobiety nie interesuje s
                      > eks od razu i ze 'to taki typ', ze do lozka pojdzie dopiero w zwiazku.

                      Tak cały czas mówimy o Twoim mentalnym nastawieniu. Źle sądziłeś. Zmieniłeś nastawienie.
                      Ukułeś prawo: nie ma takiego typu. Oczywiście, że nie ma bo te co były są od dawna w związkach.

                      > Teraz wiem, ze nie ma takiego typu, to tylko kwestia sily bodzca... wiec nie ma
                      > sensu robic takich zalozen, tylko skupic sie na dostarczeniu silnego bodzca :)

                      Jak nie działa to bodziec był za słaby lub nieodpowiednio dobrany?
                      Jedno jest pewne długiego dystansu z tego nie będzie.
            • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 01.06.15, 23:51
              lybbla, niepotrzebnie czepiasz się yorica

              w każdej dziedzinie życia jest czymś mocno drażniącym , gdy ktoś mówi, że nigdy przenigdy czegoś nie zrobi, a potem swymi czynami dokładnie temu zaprzecza

              mi też jedna pani takie duby smalone opowiadała, a potem poszła do wyra z jakimś gościem, bo ten był na jej każde skinienie, niczym średniowieczny giermek i tak jej się to spodobało, że w końcu sobie wychodził również i seks

              a uczuć do pana było zero
              • lybbla Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 00:46
                riki_i napisał:

                > lybbla, niepotrzebnie czepiasz się yorica

                Się nie czepiam tylko robię za forumkę bo się pospały a poza tym mam dużo roboty na wtorek.

                > w każdej dziedzinie życia jest czymś mocno drażniącym , gdy ktoś mówi,
                > że nigdy przenigdy czegoś nie zrobi, a potem swymi czynami dokładnie temu zaprzecza

                Jak mi kobieta mówi, że nigdy ale to nigdy nie zrobi mi loda a potem robi mi półgodzinną laskę to nie jestem rozdrażniony.

                > mi też jedna pani takie duby smalone opowiadała, a potem poszła do wyra z
                > jakimś gościem, bo ten był na jej każde skinienie, niczym średniowieczny
                > giermek i tak jej się to spodobało, że w końcu sobie wychodził również i seks

                > a uczuć do pana było zero

                Coś jak z tymi kolegami. A dobrze jej było z giermkiem czy narzekała?
                Jeśli dobrze to całe szczęście, poddańczy seks nie dla Ciebie, po co mielibyście się męczyć całe życie w niedopasowaniu. Jeśli narzekała to należało tak czynić by przestała.
                • riki_i Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 10:10
                  lybbla napisał:

                  > Coś jak z tymi kolegami. A dobrze jej było z giermkiem czy narzekała?

                  narzekała
                  • kag73 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 10:15
                    riki_i napisał:
                    > lybbla napisał:
                    >
                    > > Coś jak z tymi kolegami. A dobrze jej było z giermkiem czy narzekała?
                    >
                    > narzekała

                    Aaa to na taka wiecznie niezadowolona trafiliscie, zdarza sie :))
                    • lybbla Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 22:59
                      > Aaa to na taka wiecznie niezadowolona trafiliscie, zdarza sie :))

                      Kto powiedział, że wiecznie?
    • bcde Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 02.06.15, 02:23
      >Myslicie, ze strategia polegajaca na tym, zeby po prostu kompletnie przestac sie rozgladac, wylaczyc sie na facetow i pozyc przez jakis czas w swojego rodzaju mentalnej i seksualnej oczyszczajacej pustelni moze zdac egzamin?

      To ma być strategia? Poza tym to nierealne.

      >Zaznaczam, ze nie bylaby to pokretna filozofia w stylu, ze jak przestane szukac to pewnie wyjde rano do sklepu w pizamie po bulki i spotkam milosc zycia. Ale naprawde mysle o tym, zeby niczego juz nie robic na sile, nie zmuszac sie do zwiazkow i do romansow, bo ktos mi zdrowrozsadkowo pasuje, bo wypada miec zycie seksualne, bo przeciez nie mozna tak lezec odlogiem i zarastac pajeczyna, bo trzeba nadrabiac stracony czas, ktorego i tak juz strasznie duzo stracilam.

      Nie rób nic na siłę, żyj w zgodzie ze sobą, ale nie zamykaj się na nowe znajomości. Znajomi generują następnych znajomych. Skoro jesteś ładna, to będziesz miała w kim wybierać.
    • triss_merigold6 Spontanicznie to nie w tym wieku 02.06.15, 13:53
      Mam wrażenie, że chciałabyś mieć ciastko i zjeść ciastko.

      Life is brutal, nawet jeśli nie wyglądasz na swój wiek, to bagaż doświadczeń, rozczarowań, zawiedzionych nadziei, nietrafionych inwestycji uczuciowych, nawyków, przyzwyczajeń i wymagań masz. Znaczy, nie jesteś tabula rasa, entuzjastycznie i optymistycznie nastawionym do życia dziewczątkiem w wieku studenckim/młodszym.

      Możesz się spontanicznie zakochać stawiając na seks i czysty fun, na zasadzie "zobaczymy co z tego będzie, pomyślę o tym jutro", ale nastawienie: ma być taki, siaki, nie za młody, nie za stary, ustawiony, zakochany etc. bardzo skutecznie tłumi wszelką spontaniczność.

      Im szybciej zapomnisz o kodzie ukochanej i rozpieszczonej córeczki tatusia, tym lepiej. To nie znaczy, że niczego nie możesz od potencjalnego faceta wymagać czy oczekiwać, ale bardzo precyzyjne wymagania i oczekiwania z góry, ot tak, na wstępie większość zniechęcą.

      Gdyby mieli po 20 lat, to może i by się postarali, 35-40-latkowie mają już wyrąbane na królewny. Atrakcyjni już swoje w życiu przeruchali, nieatrakcyjni w ogóle nie podejdą, a średniacy realnie ocenią swoje szanse + koszty i odpuszczą.
      • marek.zak1 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 02.06.15, 14:01
        triss_merigold6 napisała:

        > Możesz się spontanicznie zakochać stawiając na seks i czysty fun, na zasadzie " zobaczymy co z tego będzie, pomyślę o tym jutro", ale nastawienie: ma być taki, siaki, nie za młody, nie za stary, ustawiony, zakochany etc. bardzo skutecznie tłumi wszelką spontaniczność.

        To się nazywa spontaniczność kontrolowana.
        • triss_merigold6 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 02.06.15, 14:35
          To się nazywa szukanie w ramach swojej półki. Tyle, że może się okazać, że w grupie wiekowej 35-45 ta półka stała się bardzo wąziutka albo wszystkie misie już zajęte, a te wolne wcale nie mają ochoty i energii na szaloną adorację kolejnej w ich życiu kobiety.

          • kag73 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 02.06.15, 14:39
            triss_merigold6 napisała:
            > To się nazywa szukanie w ramach swojej półki. Tyle, że może się okazać, że w gr
            > upie wiekowej 35-45 ta półka stała się bardzo wąziutka albo wszystkie misie już
            > zajęte, a te wolne wcale nie mają ochoty i energii na szaloną adorację kolejne
            > j w ich życiu kobiety.

            Misie 35-45 szukaja w grupie wiekowej 23-27, poczytaj yorica, albo odpowiednio 25-35, bo ona ma byc 10 lat mlodsza.
            • triss_merigold6 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 02.06.15, 14:42
              Ale ja piszę do Glam. Ona chyba ma między 35 a 40 lat i bierze pod uwagę mniej więcej rówieśników, a w każdym razie osoby nie odbiegające wiekowo drastycznie.

              Niewiele znam związków w których pani jest 10 lat młodsza. A Yoric... odróżniajmy real od rojeń.
              • kag73 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 02.06.15, 14:44
                triss_merigold6 napisała:
                > Niewiele znam związków w których pani jest 10 lat młodsza. A Yoric... odróżniaj
                > my real od rojeń.

                No patrz a on mnie pisal, ze ja bym sie do Platformy nadawala taka jestem oderwana od rzeczywistosci ;)
              • yoric Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 02.06.15, 15:40
                Zeby znalezc przyklady zwiazkow, a jeszcze czesciej relacji erotycznych facet z kobieta mlodsza o 10-15 lat wystarczy chodzic po swiecie i miec dwoje oczu, albo nawet jedno, sprawne. Albo zerknac do statystyk.
                Jak nie znasz przykladow to nie wiem... moze jestes trollem z mema, ktory z tzw. 'reala' zna glownie Battlefield3 albo FIFA11...
                • triss_merigold6 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 02.06.15, 16:43
                  Ziew. Mogę Ci podać te które znam:
                  - znajomy mojego ojca, rocznik bodajże 51' z drugą żoną (pani przed 40-tką) i całkiem nowym dzieckiem
                  - znajomy z pracy, on miał koło 60-tki jak druga żona w moim wieku (wtedy 37-letnia) powiła mu całkiem nowe dziecko
                  - kolega wiele lat uważał, że różnica 10 lat jest idealna, jak jego ostatnia stała kobieta była przed 30-tką, to go zostawiła z hukiem, uznając że nie rokuje
                  - koleżanka w moim wieku ma od dłuższego czasu narzeczonego dobre 12 lat młodszego

                  Na ogół jednak wokół mam pary mniej więcej rówieśników.

                  Sorry, ale żeby mając koło 40-tki wyrywać przelotnie sporo młodsze i atrakcyjne laski, które NIE LECĄ NA KASĘ trzeba być gitarzystą w zespole rockowym albo członkiem MC czy nomadem. Im to pasuje do całokształtu.
                  • yoric Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 02.06.15, 18:08
                    ...a trzmiela juz informowalas, ze nie ma prawa latac? :)
                    • hello-kitty2 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 03.06.15, 01:19
                      Ale z drugiej strony Yoric tak sobie mysle, ze na cholera Ci az taka mloda laska. Przeciez to sie mozna wbic wlasnie potem w uczucia odbiegajace od tych, o ktore zabiegamy. Uroda, mlodosc sa fajne ale przeciez to nie jest najwazniejsze nawet w relacji czysto erotycznej. Wazne jest czy laska jest w Twoim typie, czy jest napalona i na Ciebie leci, czy sie chetnie i dobrze rznie. Na moj gust spokojnie mozesz brac trzydziestki, juz nie mowie takie babcie jak ja ale babki 30+ czemu nie? Nie lepiej rozszerzyc ten przedzial potencjalnych kandydatek, miec wiecej mozliwosci? A jak bedziesz mial 40+ tez bedziesz nadal te dwudziestki chcial? Nie odczuwasz uplywu czasu, rosnacej roznicy, o czym z taka mloda osoba rozmawiac? Ja to nawet na kolezanki wybieram osoby po 30stce najmlodsze. Trudno czuc jakas wspolnote z kims tak mlodym jak 20tka. Tu juz nawet nie chodzi czy masz u niej szanse tylko co dalej z nia robic? Chyba ze masz jakies notowania, ze sa lepsze w lozku czy w czyms innym na czym Ci zalezy... Nie wiem czy upierajac sie na tak mlode osoby nie strzelasz sobie w stope.
                      • yoric Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 03.06.15, 09:35
                        Chetnie, tylko nie mam skad brac. Poza tym wygladam mlodziej, wiec przynajmniej w sytuacji, gdzie nie znamy swojego wieku mialbym pod gore na starcie. Takze ok, ale jak mam sie dodatkowo specjalnie gimnastykowac, to rezygnuje.
                        Co do roznicy wieku wspomniam jedna znajoma, z tego mlodszego przedzialu. Nie do konca moj typ fizycznie, ale fajna, stabilna emocjonalnie, dobra w lozku. Ja nie lubie rozmawiac :) ale ogladalismy serial i gralismy w gre, bylo fajnie :).
                        • zawle Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 03.06.15, 09:59
                          Mój syn robi to samo jak do niego laska przychodzi. 20 letnia córa się jej zawsze dziwi. Ale ona nad wiek dojrzała jest;)
                        • kag73 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 03.06.15, 10:15
                          yoric napisał:
                          > Chetnie, tylko nie mam skad brac.

                          Bo Ty chodzisz do klubow gdzie srednia wieku jest 21, a bez Ciebie 18 :))
                        • kag73 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 03.06.15, 10:41
                          yoric napisał:
                          > Co do roznicy wieku wspomniam jedna znajoma, z tego mlodszego przedzialu. Nie d
                          > o konca moj typ fizycznie, ale fajna, stabilna emocjonalnie, dobra w lozku. Ja
                          > nie lubie rozmawiac :) ale ogladalismy serial i gralismy w gre, bylo fajnie :).

                          I? Nic wiecej z tego nie wyszlo? Bo nie do konca fizycznie Twoj typ? To bym zrozumiala, bo takie cos sie zazwyczaj nie sprawdza. Bo dla niej zwiazek nie wchodzil w rachube?
                          Bo kitty tu juz chyba wybiega w przyszlosc i chodzi jej o cos na dluzej/na zwiazek.
                        • hello-kitty2 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 03.06.15, 11:34
                          yoric napisał:

                          > Ja nie lubie rozmawiac :)

                          No wiem. Dla mnie to by bylo nie do przeskoczenia, a nie akurat starokawalerstwo, wiek, trudny charakter. Ja teraz wlasnie wyjde ze zwiazku z takim mrukiem. To juz mi sie ta jego mrukowatosc tak przelala, ze mi sie nieraz plakac chcialo. On chce ze mna spedzac czas, na wakacje jezdzic, nawet obiad jesc przy jednym stole. I tylko sie na mnie patrzy i nic nie mowi. A jak sie cos zapytac, to odbaknie polslowkiem. To jest taaaak potworne nudne. Na cholere z kims byc zeby sie slowem do niego nie odezwac, jak mozna wtedy cos w ogole dzielic? Anyway bo odlecialam w swoja strone. Ta stabilnosc emocjonalana, ktorej szukasz to polega na tym zeby ci ktos dupy nie zawracal, nic sie nie czepial i generalnie nic nie chcial ;) Ot.

                          Reasumujac: Yoric Ty jestes typowym malomownym samotnikiem. Jesli chcesz byc w zwiazku to musisz sobie dziewczyne znalezc, ktorej to odpowiada. Ale przyznam sie: nie znam takich. Kobiety potrzebuja operowac slowem, zakochuja sie w slowach, ciezko bedzie. Na pocieszenie dodam, ze mezczyzni sa chyba generalnie malomowni i tacy w swoim swiecie zakopani. Zdarzylo mi sie siedzic w restauracji z facetem i tak sie przedluzalo z serwisem, a on do mnie nic nie mowil. Kurwa jakie to bylo krepujace. Oczywiscie probowalam zabawiac go rozmowa. Ale po tej randce czulam sie tak cholernie zmeczona, jakbym z jakiejs zmudnej roboty wrocila. Nie rozumiem tego swiata, bo mam wrazenie, ze kobiety do mezczyzn nie pasuja. Jestem pewna, ze gdyby nie poped to bysmy zyli oddzielnie. Oczywiscie mezczyzni na poczatku sie dostosowuja ale potem to dopiero jest przepasc w zyciu razem, jak widzisz jak to naprawde wyglada. Ja tam mowie pas. A jak sie z kims zwiaze to musi byc mezczyzna idealny. Zaden seks nie jest warty tego by sie z kims meczyc. Taki moj wniosek z mojej wieloletniej forumowej obecnosci. A Wy mezczyzni macie przerabane, bo macie presje. Bez dopasowania meczarnia.

                          Przydalby sie jakis pozytywny akcent na koniec ale nic mi nie przychodzi do glowy ;) Wino mi przychodzi znaczy ale ledwo co po sniadaniu...
                          • urquhart Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 03.06.15, 12:40
                            Hmm rozmowa to komunikacja ale czy mężczyzna ma być przyjaciólką?
                            Mój ojciec był taki malomowny zawsze, kochanek sznurek I wielbicielek gonił za nim a nie on za nimi i jeszcze były przekonane że był podniecajaco tajemniczy. Więc zależy jak się to sprzeda i w jakim to jest kontekście :)
                            Faceci bardzo często komunikują się robiąc coś razem satysfakcjonującego bez słów.
                            • marek.zak1 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 03.06.15, 13:09
                              urquhart napisał:

                              > Hmm rozmowa to komunikacja ale czy mężczyzna ma być przyjaciólką?
                              > Mój ojciec był taki malomowny zawsze, kochanek sznurek I wielbicielek gonił za nim a nie on za nimi i jeszcze były przekonane że był podniecajaco tajemniczy.

                              Może był przystojny i atrakcyjny fizycznie a wtedy kobiety same do niego lgnęły.
                            • hello-kitty2 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 03.06.15, 13:28
                              urquhart napisał:

                              > Hmm rozmowa to komunikacja ale czy mężczyzna ma być przyjaciólką?
                              > Mój ojciec był taki malomowny zawsze, kochanek sznurek I wielbicielek gonił za
                              > nim a nie on za nimi i jeszcze były przekonane że był podniecajaco tajemniczy.
                              > Więc zależy jak się to sprzeda i w jakim to jest kontekście :)
                              > Faceci bardzo często komunikują się robiąc coś razem satysfakcjonującego bez sł
                              > ów.

                              Tia, jadac w ciszy na rowerze przez pare godzin albo siedzac w ciszy przed domkiem kampingowym na wakacjach przez pare godzin. Dziekuje ale za mloda na to jestem. W domu starcow sobie posiedze kolo kolegi w ciszy ;-)

                              Przyjaciolce to sie zwierzasz np, ze masz za male cycki. Sluchania tego od facetow nie wymagam. Dlatego zaden facet przyjaciolki nie zastapi.

                              Poza tym ja mowie o zwiazku. Jak sama nazwa wskazuje: 'cos' Cie z ta osoba musi wiazac i nie moze to byc tylko seks. Twoj ojciec sprzedawal sie swoja sztuka, a nie swoim milczeniem. Yoric sie samym serialem ani gra komputerowa nie sprzeda. Dlatego jak slusznie kombinuje musi wywalic zasoby. Wroc! Serialem moze i by sie sprzedal ale jakiejs kurce domowej. Tak czy siak zasoby musi dorzucic zeby ja przed TV z rozlozonymi nogami przytrzymac.

                              Zreszta nie widzisz roznicy miedzy rozmowa, a rozmowa? To czytaj co babki pisza. Sea,sea pisala ostatnio, ze rozmowa z facetem nie ma polegac na tym, ze on jej sie zwierza jak mu piety pekaja ;) Poza tym babki leca na poczucie humoru. Jak eksponujesz swoje poczucie humoru w ciszy? Smiejac sie z odpowiedniego momentu w czasie ogladania serialu? :)

                              Ze mna moze moj facet porozmawiac raz na kilka dni, nie wymagam codzinnej asysty w rozmowie o dupie Maryny ale posiadanie ZERO tematu z facetem go po prostu przekresla. Bez przesady, nie redukujmy sie do psow ;) Jaki sens ma zdobywanie jakiejkolwiek wiedzy, jesli nie jest ona dalej przekazywana?
                            • kag73 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 03.06.15, 13:41
                              urquhart napisał:
                              > Hmm rozmowa to komunikacja ale czy mężczyzna ma być przyjaciólką?
                              > Mój ojciec był taki malomowny zawsze, kochanek sznurek I wielbicielek gonił za
                              > nim a nie on za nimi i jeszcze były przekonane że był podniecajaco tajemniczy.
                              > Więc zależy jak się to sprzeda i w jakim to jest kontekście :)
                              > Faceci bardzo często komunikują się robiąc coś razem satysfakcjonującego bez sł
                              > ów.
                              Sama nie lubie jak facet gada wiecej niz ja, ale...co mnie jest potrzebne(jemu rowniez) i co jest wazne w naszym zwiazku to taka wymiana mysli, czesto potrzeba i mile widziana. Bo czasem sa rzeczy do zadecydowania, decyzje do podjecia, dylematy albo cos kogos zajmuje/nie daje spokoju i mozna sie z druga osoba podzielic i ona tak pomaga glosno myslec. I juz nagle Twoj problem jest duzo mniejszy itd. W dodatku jest to interesujace, jezeli temat jest interesujacy.
                              Moza snuc rozwazania, kazdy dorzuci swoje zdanie, przedstawi cos z wlasnej perspetywy, powie jak i co mysli i co mu sie wydaje. Taki troche mentalny bodziec.
                              Poza tym bywaja ekstrema, ekstremalnie mrukowata/gburowaty osoba jest raczej niesympatyczna, trudno z nia ujechac, rzeczywiscie nudzi i nuzy, zwlaszcza jezeli jest to osoba, z ktora zyje sie pod jednym dachem.
                              Wiem tez o co chodzi, wszyscy siedza, nikt nic nie mowi. Pracowalam kiedys z samymi facetami, i na obiadach w kantynie czasem dla mnie katorga, bo czulam, ze musze cos powiedziec az w koncu stwierdzilam, ze mam to w dupie, nie jest odpowiedzialna za zadna konwersacje, skoro oni nic nie mowia tez nie bede nic mowic.


                              >
                            • mabelle2000 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 03.06.15, 13:56
                              urquhart napisał:

                              > Hmm rozmowa to komunikacja ale czy mężczyzna ma być przyjaciólką?

                              A kto to jest przyjaciolka ? Osoba do popierdolek przy kawie ? Nie pijam kawy i nie mam czasu na pierdzielenie bez sensu. Z osobami, ktore znam od wielu, wielu lat i z ktorymi zjadlam beczke soli nie musze omawiac tematu godzinami. Jesli gnebi ich jakis bol, rozczarowanie, smutek, to maja to wypisane na twarzy, albo slychac to w ich glosie. Nie potrzeba mi wielu slow, zeby dowiedziec sie co ich gnebi.
                              Natomiast spijanie z dziobkow i szczegolowe relacje, pelne emocji, przyjaznia nie nazywam. Wedlug mnie, gadanie z przyjaznia w ogole nie ma nic wspolnego. Przyjazn to wspolodczuwanie polaczone z dzialaniem. Zwlaszcza to drugie najlepiej swiadczy o sile przyjazni.

                              > Faceci bardzo często komunikują się robiąc coś razem satysfakcjonującego bez sł
                              > ów.

                              Nie tylko faceci.

                          • sea.sea Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 03.06.15, 19:28
                            > Jesli chcesz byc w zwiazku to musisz sobie dziewczyne znalezc, ktorej to odpowiada. Ale
                            > przyznam sie: nie znam takich.

                            Znasz jedną :>

                            Ja rzadko odczuwam potrzebę komunikowania dla samego komunikowania, opowiadania dnia, rozważań o dupie Maryni (chyba, że się spiję ;). Jak przychodzę zwalona z roboty, to mi się słabo chce konwersować, chociaż nie burczę.

                            Aczkolwiek pewien rodzaj komunikacji jest dla mnie szalenie ważny, jak ktoś nie umie się bawić w gry słowne i nie rozumie opartych na tym dowcipów, to jest ciężko.
                        • marek.zak1 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 03.06.15, 11:55
                          yoric napisał:

                          . Ja nie lubie rozmawiac :)

                          To co robisz z dziewczynami, zakladajac, że seks trwa powiedzmy godzinę? Rozmowa jest podstawa związku.
                          • kag73 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 03.06.15, 13:26
                            marek.zak1 napisał:
                            > To co robisz z dziewczynami, zakladajac, że seks trwa powiedzmy godzinę? Rozmo
                            > wa jest podstawa związku.

                            Przeciez napisal, ze ogladali serial i grali w gre. Marek, teraz jest swiat gier i komputerow, teraz sie nie rozmawia;)
                            • marek.zak1 Re: Spontanicznie to nie w tym wieku 03.06.15, 14:38
                              kag73 napisała:

                              > marek.zak1 napisał:
                              > > To co robisz z dziewczynami, zakladajac, że seks trwa powiedzmy godzinę?
                              > Rozmowa jest podstawa związku.
                              >
                              > Przeciez napisal, ze ogladali serial i grali w gre. Marek, teraz jest swiat gier i komputerow, teraz sie nie rozmawia;).

                              Rozumiem. Ja mam równolegle 2 laptopy, jeden firmowy, jeden prywatny/literacki/forumowy itp i tak x godzin dziennie. Gdybym jeszcze się jeszcze zabawiał laptopami w wolnym, czasie dostałbym pierdolca juz dawno :).
                • jesod Wystarczay chodzić po świecie 02.06.15, 17:29
                  yoric napisał:
                  > Zeby znalezc przyklady zwiazkow, a jeszcze czesciej relacji erotycznych facet z
                  > kobieta mlodsza o 10-15 lat wystarczy chodzic po swiecie i miec dwoje oczu, al
                  > bo nawet jedno, sprawne.

                  A ty co...? Rentgena erotycznego masz w oczach albo w oku?
                  • yoric Re: Wystarczay chodzić po świecie 02.06.15, 18:15
                    Wiesz, autentycznie szkoda czasu na to Twoje pierdolenie, wiec sobie tego oszczedze.
                    Za chwile zrobie sobie przysluge wygaszajac Cie, wiec jak bedziesz do mnie pisac, to nie czekaj na odpowoedz, bo zwyczajnie nie bede tego widzial.
    • hello-kitty2 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 03.06.15, 01:45
      Glam tak sobie wyobrazam Twojego surfera ;) Blisko? Choc moze troche za mlody.

      ujarani.com/11424
      • loppe Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 03.06.15, 02:37
        :)) - ten strój, ze stroju, nie z człowieka

      • glamourous Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 04.06.15, 00:00
        hello-kitty2 napisała:

        > Glam tak sobie wyobrazam Twojego surfera ;) Blisko? Choc moze troche za mlody.

        Hehehe :D
        Kitty, trafilas w dziewiatke :) Cialo niemal identyczne - wysportowanie, zero nadwagi, opalenizna, te sprawy. Czyli w sumie OK.
        Twarz, no niestety, podobny stopien poorania, ale ten moj taki bardziej ladniutki cherubinek (mlodosci ponoc niemilosiernie oblegany przez gejow wszelkiej masci :)
        I tez blondyn, chociaz troche ciemniejszy, i fryzure ma nie tak tragiczna jak pan z foci :)
        • glamourous Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 04.06.15, 00:06
          Wlasnie sobie uswiadomilam ze Brad Pitt tez ma chyba dokladnie 51 lat... Coz. Blokady to jednak sprawy bardzo subiektywne ;)
          A ten moj surfer ma twarz w podobnym klimacie w sensie widocznosci wieku jak tu :
          veganbio.typepad.com/.a/6a00e55220468f8833014e8c16ce33970d-pi
          • sea.sea Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 04.06.15, 00:10
            O, a mnie na hasło "surfer z twarzą cherubinka, lecz zoraną" wyskakiwało takie skojarzenie w głowie:

            s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/87/5a/5b/875a5b0cfa88618676bb206d46d099d1.jpg
            • glamourous Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 04.06.15, 00:19
              O, tego to bym schrupala ;)
              Zorany minimalnie jest (efekt slonca), ale widac, ze nie na progu andropauzy - ta swiezosc, te biale zabki...
              • sea.sea Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 04.06.15, 00:25
                To jest aktor, zapewne ma licówki, więc łaski tymi zębami nie robi :>
                45 lat, Australijczyk i faktycznie ostro surfuje, najwyraźniej też bez filtrów, bo na niektórych fociach jest pocięty równo:
                www.medium-grey.com/wp-content/uploads/2013/05/GIV_GENTLEMEN_402BW-1349x900.jpg
                • glamourous Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 04.06.15, 00:40
                  Ten aktor bardzo fajny jest, nie przeszkadzalyby mi te zmarszczki, bo on mimo wszystko ma w sobie jakas swiezosc.
                  Ten moj wyglada raczej tak jak z tej foci, ktora zalinkowalam oczko wyzej.
                  Czyli roznica jest znaczna.
          • hello-kitty2 Re: Tez zmieniam strategie. Na brak strategii. 04.06.15, 02:16
            glamourous napisała:

            > Wlasnie sobie uswiadomilam ze Brad Pitt tez ma chyba dokladnie 51 lat... Coz. B
            > lokady to jednak sprawy bardzo subiektywne ;)
            > A ten moj surfer ma twarz w podobnym klimacie w sensie widocznosci wieku jak tu
            > :
            > veganbio.typepad.com/.a/6a00e55220468f8833014e8c16ce33970d-pi

            Stary ;( Ale w ogole to stary staremu nierowny. Brad Pitt tez sie brzydko starzeje, w taka pyze ;) Mi sie raczej podoba jak rysy sie wyostrzaja. Odnosnie zmarszczek, ich glebokosci to jest tez gen. Bo wezmy np Weronike Rosati. Dla mnie ona jest przepiekna ale jeszcze nie miala 30 lat, a juz miala wyrazne zmarszczki (czolo, kurze lapki, wokol ust), nic nie zrobisz. Ja jeszcze takich nie mam dekade starsza, za to mam, matka mowi, ze od urodzenia takie krazki na szyi. Zmarszczki trzeba polubic ;-) (u siebie hehe, a u innych to juz do wyboru)
            i.iplsc.com/weronika-rosati/00031BD2LK1IHX9H-C116-F4.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka