Dodaj do ulubionych

Historia stara jak świat - jemu się chce a jej nie

05.08.15, 08:02
Witam,
Temat wałkowany na tym i wielu innych forach. Jesteśmy małżeństwem od 2 lat, w związku od 8.
W całej historii bywało różnie, były wzloty i upadki.
Zacznę od sytuacji obecnej:
Mamy półtorarocznego synka i seks praktycznie nie istnieje (raz na 2 miesiące). Radzę sobie z napięciem na własną rękę dosłownie i w przenośni. Paradoksem jest, że stanowimy naprawdę szczęśliwą rodzinę, a moja żona jest dobrą żoną i matką, tylko kochanką już być nie chce. Czułości w postaci przytulania i wszelkiego gatunku całusów jest dużo, rozmawiamy ze sobą dużo, ale jak poruszam temat seksu to jest koniec, milczenie i zamknięcie w sobie.
Dlaczego tu piszę, bo czuję się jak facet, który ma Porshe (moim zdaniem mam prześliczną i bardzo seksowną żonę), ale to Porshe nie jezdzi, stoi w garażu, można je oglądać, można do niego wsiąść, odpalić silnik, ale nie można nim jezdzić.

Trochę historii:
Zaczęliśmy ze sobą być mając 19 i 21 lat. Związek trwa od 8 lat z przerwą niecałego roku. Przerwa była spowodowana romansem mojej obecnej małżonki. Seks był zawsze z zadowalającą częstotliwością 4-10 razy w miesiącu. Wyjątkiem był okres gdy żona starała się abym do niej wrócił, wtedy było demonicznie dużo seksu. Spadek zaczął się nie po porodzie, a po zakończeniu karmienia piersią. Pomijam okres połogu i zaawansowanej ciąży, bo facet który wtedy wymagałby seksu to musiałby być jakiś debil. Od momentu kiedy małżonka skończyła karmić piersią (synek skończył 9 miesięcy) jesteśmy na absolutnej krzywej opadającej.

W czym problem:
Wariuję, bo nie wiem co robić. Nasza małżeńska bliskość leci w próżnię, a zdrada nie wchodzi w grę, bo bym sobie w oczy nie mógł spojrzeć. Rozważam natomiast wzbudzenie zazdrości, bo z wszystkich porad, które wyczytałem na tego typu forach ta jedna wydaje się najsensowniejsza, ktoś próbował tego? Co sądzicie o pomyśle zapalenia świeczki sytuacją zagrożenia?

Z góry dziękuję za rady typu adoruj, kupuj kwiatki, itp. To nie działa, a wręcz skutkuje znudzeniem małżonki.
Obserwuj wątek
    • pomorzanka34 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 08:46
      rozmawiałeś z nia o tej całek sytuacji ? jak ona to widzi ? i najważniejsze
      dlaczego nie ma ochoty czy powiedziała Ci to wprost co jest tym powodem ?
      • czuczu1024 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 09:42
        Wprost nie powiedziała, na pytanie co jest przyczyną mówi nie wiem. Sugestia zasięgnięcia porady specjalisty - psycholog, seksuolog mówi "jeszcze nie, może mi się zmieni".
        • pomorzanka34 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 09:48
          > "jeszcze nie, może mi się zmieni"

          no tak tylko nie wiadomo kiedy ..popwiedz jej wprost o swoich potrzebach ,że nie jesteś w stanie tyle wytrzymać w celibacie ,ze czujesz się odtrącony itp
    • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 09:03
      Oszczedz sobie nerwow, nic nie poradzisz. Jak masz warunki to zacznij ruchac inne, jak nie masz - to hoduj gupiki albo kup sobie psa :)
      Proby negocjowania z baba co nie chce Ci dac dupy to jak kopanie sie z koniem. Przegrana sprawa, tylko krwi napsujesz sobie.
      • czuczu1024 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 09:44
        Chłopie, ja chcę ratować sytuację, a nie rujnować. Zburzyć dom zawsze zdążę, ale póki co chciałbym remont spróbować zrobić.
        • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 09:48
          Ty juz przegrales, tylko jeszcze sobie z tego nie zdales sprawy. Jak juz dlugotrwale nie daje to jest koniec basni.
          • prosty_facet Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:30
            sabat777 napisał:

            > Ty juz przegrales, tylko jeszcze sobie z tego nie zdales sprawy. Jak juz dlugot
            > rwale nie daje to jest koniec basni.

            Oj tam, oj tam...
            Jeszcze będzie dawała - przed drugim dzieckiem. A potem to już przestanie na amen ;-)
    • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 09:15
      czuczu1024 napisał(a):
      > Rozważam natomiast wzbudzenie zazdrości, bo z wszystkich porad, które wyczytałem na tego typu forach ta jedna wydaje się najsensowniejsza, ktoś próbował tego?

      Puknij się w czoło. Najpierw dowiedz się o przyczynę a potem szukaj rozwiązania. 1.5 roku po porodzie to wcale nie tak dużo, żona może być przemęczona, może jeszcze nie wróciła do wyglądu z przed ciąży itd. Jak jej do tego dodasz jeszcze pomysł że rozglądasz się za innymi to zdołujesz ją do końca.
      Co do przyczyn to musisz to jakoś sam wybadać, u nas kiedyś tabletki obniżały libido, podobno to częste. Bycie szczęśliwą matką też nie zawsze bywa takie szczęśliwe, jeśli jest w domu z dzieckiem może ją juz to dobijać. Może przeraża ją myśl o przypadkowym zajściu w kolejną ciąże itd.
      Spróbuj poprowadzić rozmowę na chłodno, nie przed seksem na który masz ochotę, może przy obiedzie itd. Ale nie że chcesz więcej tylko może zapytaj dlaczego on teraz nie chce, seks jest bardzo ważny dla szczęścia małżeńskiego więc powinniście wspólnie rozwiązać problem.
      • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 09:46
        Kobieta nie moze miec poczucia panowania nad sytuacja bo wtedy spada jej zainteresowanie facetem. A takie gadanie, dopytywanie, nagabywanie stawia faceta w sytuacji petenta. Piesek na dwoch lapkach blaga o kosc. To nie zadziala.
        • pomorzanka34 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 09:50
          >A takie gadanie, dopytywanie, nagabywanie stawia faceta w sytuacji petenta. Piesek na dwoch lapkach >blaga o kosc. To nie zadziala.

          no tak lepszym rozwiązaniem jest r.uchanie na boku wszystkiego co dupy daje ;/ ale podejście ..
          • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 09:59
            Znacznie lepszym, bo przynajmniej sobie chlop ulzy i nie bedzie jeczal. A moze i zona sie polapie ze go traci. Z terrorystami sie nie negocjuje.
            • pomorzanka34 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 10:04
              jak się uważa żonę za terrorystkę to lepiej odejsc i dać sobie spokój a moze facet jej nie zaspokaja (?) stad nie ma ochoty na seks z nim takie sytuacje też się zdarzają ale przecież nie powie własnemu chłopu ,ze jest kiepski w te klocki bo wie z czym taka szczerosć się wiąże
              • prosty_facet Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:33
                pomorzanka34 napisała:

                > jak się uważa żonę za terrorystkę to lepiej odejsc i dać sobie spokój a moze
                > facet jej nie zaspokaja (?) stad nie ma ochoty na seks z nim takie sytuacje też
                > się zdarzają ale przecież nie powie własnemu chłopu ,ze jest kiepski w te kloc
                > ki bo wie z czym taka szczerosć się wiąże

                Z czym ?
            • ina_nova Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 18:44
              to niech się rozwiedzie. Rady z rzyci wzięte.
        • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 10:31
          sabat777 napisał:

          > Kobieta nie moze miec poczucia panowania nad sytuacja bo wtedy spada jej zainteresowanie facetem. A takie gadanie, dopytywanie, nagabywanie stawia faceta w sytuacji petenta. Piesek na dwoch lapkach blaga o kosc. To nie zadziala.
          ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

          Dobrze rozumujesz. Kobieta nie kochają facetów, nad którymi mają władzę. Jak kochaja, seksu chcą zawsze, oczywiscie za wyjątkiem sytuacji ekstremalnych.
          Proszenie, nagabywanie, obiecywanie budzi tylko litość i pogardę. Kolega Czu przegrał walke z wlasna zona I pozostaje mu tylko wegetacja u jej boku.

          • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 10:43
            marek.zak1 napisał:

            > Jak k
            > ochaja, seksu chcą zawsze, oczywiscie za wyjątkiem sytuacji ekstremalnych.

            A Tobie znowu sie myli dawanie dupy z seksem. Taki stary jestes , to moglbys sie w koncu nauczyc odrozniac te dwie rzeczy.
            • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 10:47
              mabelle2000 napisała:

              > marek.zak1 napisał:
              >
              > > Jak kochaja, seksu chcą zawsze, oczywiscie za wyjątkiem sytuacji ekstremalnych
              > .
              >
              > A Tobie znowu sie myli dawanie dupy z seksem. Taki stary jestes , to moglbys sie w koncu nauczyc odrozniac te dwie rzeczy.
              -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
              • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 10:54
                marek.zak1 napisał:

                > ----------------------------
                • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 11:16
                  mabelle2000 napisała:

                  > marek.zak1 napisał:
                  >
                  Jako osoba mloda moze jeszcze nie kochalas szaleńczo aceta i nie wiesz, jak to jest. Zycze Ci, zebyś tego kiedys doświadczyła.
                  ------------------------------------------------------------------------------------------------------->
                  > A czy od mojego zakochania jemu wzrosna umiejetnosci lozkowe ? Bo jakos nie wydaje mi sie. Poza tym to chyba on musialby byc rowniez we mnie szalenczo zakochany, zeby mu sie chcialo wyjsc naprzeciw mojej satysfakcji seksualnej.
                  ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                  Wydaje/ nie wydaje sie Tobie, bo nie byłaś szaleńczo zakochana. Jak bedziesz, zobaczysz, jak jest.

                  • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 11:24
                    marek.zak1 napisał:

                    > Wydaje/ nie wydaje sie Tobie, bo nie byłaś szaleńczo zakochana. Jak bedziesz, z
                    > obaczysz, jak jest.

                    Nie pieprz glupot Marek i nie opowiadaj, ze kobieta bedzie dawac dupy charytatywnie w imie jakiegos zakochania, BEZ WLASNEJ SATYSFAKCJI. Takie cos to tylko w Twoich bajkach.
                    • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 11:29
                      mabelle2000 napisała:

                      > marek.zak1 napisał:
                      >
                      > > Wydaje/ nie wydaje sie Tobie, bo nie byłaś szaleńczo zakochana. Jak bedzi
                      > esz, zobaczysz, jak jest.
                      >
                      > Nie pieprz glupot Marek i nie opowiadaj, ze kobieta bedzie dawac dupy charytatywnie w imie jakiegos zakochania, BEZ WLASNEJ SATYSFAKCJI. Takie cos to tylko w Twoich bajkach.
                      ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                      O braku satysfakcji wyłącznie Ty piszesz. Satysfakcja zakochanej I zadowolonej kbiety jest nieziemska.
                      • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 11:42
                        marek.zak1 napisał:

                        > O braku satysfakcji wyłącznie Ty piszesz. Satysfakcja zakochanej I zadowolonej
                        > kbiety jest nieziemska.

                        A my czasem nie mowimy o seksie ? Bo z seksu to zona zalozyciela watku raczej zadowolona nie jest, gdyby byla to by do niego dazyla. Zas blizej niesprecyzowane przez Ciebie "zadowolenie" moze rownie dobrze oznaczac futro z norek. Ale to jak wiadomo moze sklonic do rozlozenia nog, a nie do wygenerowania mokrej cipki i autentycznego napalenia.
                        • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 11:50
                          mabelle2000 napisała:

                          > marek.zak1 napisał:
                          >
                          > > O braku satysfakcji wyłącznie Ty piszesz. Satysfakcja zakochanej I zadowo
                          > lonej kbiety jest nieziemska.
                          >
                          > A my czasem nie mowimy o seksie ? Bo z seksu to zona zalozyciela watku raczej zadowolona nie jest, gdyby byla to by do niego dazyla.
                          ------------------------------------------------------------------------------------------------

                          Ptrzeczytaj wpis załozyciela. Babka traktuje seks instrumentalnie, a faceta rowno olewa I tutaj jest problem. Jego blagania sa gwoździem do trumny.
                          • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 11:53
                            marek.zak1 napisał:

                            > Ptrzeczytaj wpis załozyciela. Babka traktuje seks instrumentalnie, a faceta row
                            > no olewa I tutaj jest problem. Jego blagania sa gwoździem do trumny.

                            To prawda. Ewidentnie kobieta przebiegła i manipulująca seksem (romans i ponowne "owijanie" faceta w sieć pajęczycy za pomocą seksu). Tacy ludzie rozumieją tylko argumenty siłowe.
                            • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 12:02
                              sabat777 napisał:

                              > To prawda. Ewidentnie kobieta przebiegła i manipulująca seksem

                              A on biedaczek przez lata nie poczul, ze spuszcza sie do suchej cipy. Ja pierdole, skad tacy mezczyzni sie biora ?
                              • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 12:05
                                mabelle2000 napisała:

                                > sabat777 napisał:
                                >
                                > > To prawda. Ewidentnie kobieta przebiegła i manipulująca seksem
                                >
                                > A on biedaczek przez lata nie poczul, ze spuszcza sie do suchej cipy. Ja pierdole, skad tacy mezczyzni sie biora ?
                                ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                No tu juz było wałkowane wiele razy. Z braku innych.

                                • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 12:15
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > No tu juz było wałkowane wiele razy. Z braku innych.

                                  Słusznie. Cipa jest cipą, nie ma co wybrzydzać. Niemniej - trzeba się też mieć na baczności w kwestii dzieci i małżeństwa.
                          • pomorzanka34 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:25
                            > a faceta rowno olewa I tutaj jest problem. Jego blagania sa gwoździem do trumny.

                            skąd wiesz ,że olewa ?wiemy tylko tyle ile przedstawił nam autor postu na ruchanie poza związkem zawsze znajdzie czas nie zauważyłeś ,ze on chce to naprawić

                            moze ona też ma problem z brakiem seksu ? może ją zle zszyli ? może nie czuje satysfakcji z seksu ? moze jest za luzna ? może za sucha ? mam wymieniać dalej ? sądzę ,ze to zbyteczne bez szczerej rozmowy facet niczego nie wskórka a jego napięcie będzie tylko potęgowało ogólny w.kurw na cały świat .
                    • aardwolf_ge Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 11:35
                      Widzę, że komuś się procesor przegrzał.
          • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 10:44
            No moze jeszcze nie przegral tylko nie wiedzial, ze tak naprawde milosc to wojna. Przegral wazna bitwe ale jesli w odwodzie ma guzik atomowy to czas by go uzyc.
            • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 10:51
              sabat777 napisał:

              > No moze jeszcze nie przegral tylko nie wiedzial, ze tak naprawde milosc to wojna. Przegral wazna bitwe ale jesli w odwodzie ma guzik atomowy to czas by go uzyc.
              -----------------------------------------------------------------------------------------------------

              Nie Sabat. Wojną bym tego nie nazwał. Wojna jest wtedy, jak obie strony walcza o dominację. Gdy wzajemne relacje sie ustala może być bardzo długa sielanka.
              • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 11:00
                Dziwnie to zabrzmi ale to calkiem jak w relacji z psem. Trzeba uwazac zeby nie wlazl na glowe, a jak jest juz na etapie ze warczy i gryzie na oslep to poskromic go bardzo trudno.
                • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 11:05
                  sabat777 napisał:

                  > Dziwnie to zabrzmi ale to calkiem jak w relacji z psem. Trzeba uwazac zeby nie
                  > wlazl na glowe, a jak jest juz na etapie ze warczy i gryzie na oslep to poskrom
                  > ic go bardzo trudno.

                  Jak druga osobe trzeba pilnowac, poskramiac, bac sie jej, kombinowac, zeby nie dac z siebie za duzo, to po chooj w ogole wchodzic w zwiazek ?
                  • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 11:13
                    mabelle2000 napisała:

                    > sabat777 napisał:
                    >
                    > > Dziwnie to zabrzmi ale to calkiem jak w relacji z psem. Trzeba uwazac zeby nie wlazl na glowe, a jak jest juz na etapie ze warczy i gryzie na oslep to poskromic go bardzo trudno.
                    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------>
                    > Jak druga osobe trzeba pilnowac, poskramiac, bac sie jej, kombinowac, zeby nie dac z siebie za duzo, to po chooj w ogole wchodzic w zwiazek ?
                    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                    Porównanie Sabata jest nietrafione. Jak się facet boi własnej kobiety, to żadna socjoterchnika tego nie zmieni i już jest przegrany.

                  • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 11:37
                    Mezczyzni wchodza w zwiazki dla regularnego seksu a kobiety zeby miec z kim wspolnie wychowywac i utrzymywac dzieci. Rzeczywiscie obecnie pytanie o sensownosc wchodzenia w zwiazki ze strony mezczyzn jest jak najbardziej uzasadnione. Moim zdaniem jesli mezczyzna nie ma znaczacej przewagi zyciowej/finansowej nad kobieta jest to mocno nierozsadne postepowanie.
                    • triismegistos Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 12:10
                      Rozbrajasz mnie :D
                  • anbale Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:08
                    mabelle2000 napisała:

                    >
                    > Jak druga osobe trzeba pilnowac, poskramiac, bac sie jej, kombinowac, zeby nie
                    > dac z siebie za duzo, to po chooj w ogole wchodzic w zwiazek ?

                    Z wypowiedzi Marka i Sabata wyłania się ta prawdziwa, patriarchalna Polska ludzi opętanych mamoną :)
                    Baba powinna znać swoje miejsce, a o wartości mężczyzny świadczy stan jego konta, bo wtedy ma władzę w rodzinie i baba zna swoje miejsce.
                    A swoją drogą taki gwałtowny spadek libido u kobiety może mieć tysiące przyczyn, no i może być nieodwracalny, związany z wygaśnięciem emocji względem męża. Bo na przykład jest obrzydliwie patriarchalny i opętany mamoną :) ale to jedynie kobieta może coś z tym zrobić, jeżeli poczuje potrzebę zrobienia z tym cokolwiek. Nic, kompletnie nic nie zadziała jeśli wygasło pożądanie, niczego już nie chce od tego konkretnego faceta i nie chce nic z tym robić, to oczywista sprawa. Facet się tylko szamocze w takiej sytuacji i wpada na coraz głupsze koncepcje odnośnie rzeczywistości, co na tym forum widać, słychać i czuć.
                    • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:15
                      anbale napisała:

                      > mabelle2000 napisała:
                      >
                      > Z wypowiedzi Marka i Sabata wyłania się ta prawdziwa, patriarchalna Polska ludz
                      > i opętanych mamoną :)
                      > Baba powinna znać swoje miejsce, a o wartości mężczyzny świadczy stan jego konta, bo wtedy ma władzę w rodzinie i baba zna swoje miejsce.
                      ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                      Cos ci się pomyliło I to o 180 stopni. Zawsze pisałem I przekonywałem, że pieniadze sa w relacjach z kobietą nieistotne.
                      • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:19
                        marek.zak1 napisał:

                        > Cos ci się pomyliło I to o 180 stopni. Zawsze pisałem I przekonywałem, że pieni
                        > adze sa w relacjach z kobietą nieistotne.

                        Ale tak na wszelki wypadek to lepiej, zeby babka zarabiala jednak mniej, a idealem to juz bedzie jak nie zarabia wcale, co nie Marek ? ;-)))
                        • anbale Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:25
                          Jak zarabia więcej, to jej się w głowie przewraca i przestaje znać swoje miejsce w hierarchii.
                        • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:29
                          mabelle2000 napisała:

                          > marek.zak1 napisał:
                          >
                          > > Cos ci się pomyliło I to o 180 stopni. Zawsze pisałem I przekonywałem, że
                          > pieniadze sa w relacjach z kobietą nieistotne.
                          ---------------------------------------------------------------------------------------------------------->
                          > Ale tak na wszelki wypadek to lepiej, zeby babka zarabiala jednak mniej, a idealem to juz bedzie jak nie zarabia wcale, co nie Marek ? ;-)))
                          ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                          Znowu się mylisz, sorry :). Najlepiej, zeby zarabiała duzo, a ja wtedy mogłbym poświęcić się w 100% literaturze, a nie jak teraz, z doskoku. Jeszcze raz powtórze, pieniadze nie wpływaja na wzajemne relacje w związku. Facet ma być "functional" I zo w zupełności wystarcza.
                    • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:26
                      anbale napisała:

                      Nic, kompletnie nic nie zadziała jeśli wygasło pożądanie, niczego już nie ch
                      > ce od tego konkretnego faceta i nie chce nic z tym robić, to oczywista sprawa.

                      No to w takim wypadku chyba sie nalezy facetowi szczerosc zeby wiedzial co ma robic, w tym zrezygnowac z prob naprawy zwiazku. Inna sprawa to watpie, zeby kobieta pozostajaca w zwiazku z facetem NIC od niego nie chciala. A skoro cos jednak nadal chce, to niech wylozy co to jest? I wtedy znowu facet moze sie do tego ustosunkowac. Wiekszosc tzw nieudanych zwiazkow polega na pozostawaniu w sytuacji zawieszenia, w niedomowieniu. Ktos lub cos musi ta sytuacje przerwac. Jak ja moze przerwac mezczyzna?
                      • rekreativa Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:33
                        "No to w takim wypadku chyba sie nalezy facetowi szczerosc zeby wiedzial co ma r
                        > obic, w tym zrezygnowac z prob naprawy zwiazku. "

                        He, he, chyba se żartujesz - w momencie, gdy na stanie jest mały bobas?
                        Facio nie kręci pani, ale pani uznała, że jest dosyć uziemiony slubem i bobasem, by pilota do sterowania panem czyli seks odłożyć do szuflady. Podejrzewam, że jeśli pani zachce się emocji i ruchanka, to znowu sobie zorganizuje cos na boku. Najwyżej potem wyciągnie pilota i znowu zbałamuci męża. I się kręci...
                        • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:47
                          Bardzo trafna diagnoza. Tylko powstaje pytanie czy warto tracic czas na taka scieme? Nawet jesli daloby sie wrocic do seksu w tym ukladzie, czy nie lepiej sobie znalezc kogos do zabawy na miescie albo zabawic w ramionach niewiasty negocjowalnego afektu? ;)
                          • rekreativa Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 15:11
                            Przede wszystkim to ja nie wierzę w takie nagły przebudzenia namiętności, choć nie wykluczam, że babka sama siebie potrafi przekonać, iż jej odżyło uczucie do męża i stąd ten wzmożony seks.
                            Napierdyczanie seksem w okresach zagrożenia stratą to jest desperacja i manipulacja, choć niekoniecznie uświadomiona.
                            Osobiście nie byłabym w stanie seksić się z gościem, który jest ze mną, bo się czegoś obawia z mej strony. Tu mi się przypomina mój kolega, którego dziewczyna szantażowała samobójstwem. Biedak męczył się z nią parę lat, zanim wreszcie odpuściła na rzecz innego nieszczęśnika. Zastanawiam się, czy w ogóle mu stawał w takich okolicznościach.
                          • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 15:32
                            sabat777 napisał:

                            > Bardzo trafna diagnoza. Tylko powstaje pytanie czy warto tracic czas na taka sc
                            > ieme? Nawet jesli daloby sie wrocic do seksu w tym ukladzie, czy nie lepiej so
                            > bie znalezc kogos do zabawy na miescie albo zabawic w ramionach niewiasty negoc
                            > jowalnego afektu? ;)

                            Tia tylko taka 'sciema' jest wszedzie, bo kobiety chca zwiazku i stabilizacji i zazwyczaj dziecka. A dwa to skad niby nabrac tych chetnych babek do zabaw na miescie bez zwiazku i stabilizacji i dzieci? Bo np z opowiadan mojej przyjaciolki 30+, to kolejne babki robia sobie kolejne dzieci z kolejnymi facetami i sie wszystko jeszcze bardziej komplikuje.
                            • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 15:37
                              Zawsze trzeba zaplacic w ten czy inny sposob.
                        • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 15:12
                          rekreativa napisała:

                          > He, he, chyba se żartujesz - w momencie, gdy na stanie jest mały bobas?
                          > Facio nie kręci pani, ale pani uznała, że jest dosyć uziemiony slubem i bobasem
                          > , by pilota do sterowania panem czyli seks odłożyć do szuflady.

                          Tylko ze po porodzie tez byl bobas i seks tez byl. Odwidzialo sie jej po karmieniu piersia. Calkiem mozliwe wiec, ze przyczyna jest nieuregulowana sprawa antykoncepcji i kobieta boi sie kolejnej ciazy. Karmienie piersia w duzym stopniu przed ciaza zabezpiecza, a co dalej z tym fantem, to juz powinien wiedziec zalozyciel watku, szkoda, ze o takich *drobiazgach* jak antykoncepcja tutaj nie wspomina.
                        • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 15:27
                          rekreativa napisała:

                          > He, he, chyba se żartujesz - w momencie, gdy na stanie jest mały bobas?
                          > Facio nie kręci pani, ale pani uznała, że jest dosyć uziemiony slubem i bobasem
                          > , by pilota do sterowania panem czyli seks odłożyć do szuflady. Podejrzewam, że
                          > jeśli pani zachce się emocji i ruchanka, to znowu sobie zorganizuje cos na bok
                          > u. Najwyżej potem wyciągnie pilota i znowu zbałamuci męża. I się kręci...

                          Tak moze ale sadzisz, ze to sie dzieje na poziomie uswiadomionym ze strony tej kobiety?
                          • rekreativa Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 15:36
                            To już napisałam w odpowiedzi do sabata, że właśnie niekoniecznie na poziomie świadomym, co czyni wszystko jeszcze bardziej beznadziejnym/. Bo ludzie grają i nawet o tym nie wiedzą, wmawiaja sobie emocje, których naprawdę nie ma, a potem zachodzą w głowę, dlaczego właściwie wszystko się pieprzy?
                      • anbale Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:34
                        Pewnie, ze należy się szczerość, ale tak prawdę mówiąc- w ilu związkach ludzie są ze sobą szczerzy?
                        Może jedyne czego chce od niego, to stabilne, wygodne życie w takiej formie jak dotąd tylko bez seksu, może "rodzina dla dziecka"- nie wiadomo. Może ma jakiś problem fizyczny, jakąś bolesność, totalny spadek libido- no ale to tylko ona wie...
                        No i chyba nie ma takiej opcji, że ktoś nie może, nie wolno mu, przerwać sytuacji która mu nie odpowiada, rujnuje mu życie, psychikę itp. Owszem, można latami się telepać racjonalizując powody dla których w żaden sposób nic się nie da zrobić z beznadzieją, ale co to zmienia?
                      • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:34
                        hello-kitty2 napisała:

                        > No to w takim wypadku chyba sie nalezy facetowi szczerosc zeby wiedzial co ma r
                        > obic, w tym zrezygnowac z prob naprawy zwiazku.

                        Kitka, gdyby facet chcial naprawiac zwiazek, to by pytal o przyczyny spadku libido u zony. A poki co, to on pyta jak sprawic, zeby mu dupy znowu zaczela dawac. To jest jego glownym problemem.
                        • sea.sea Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 23:30
                          Pani ma zdaje się sprawny aparat mowy i może otworzyć paszczę i zwerbalizować, co ją boli.
                          Ja osobiście jestem uczulona na sytuacje, w których ktoś na pytania czy próby porozmawiania o problemie zamyka się w sobie, nic nie mówi, udaje że nie słyszał, a przyciśnięty odpowiada "bo ja nie wiem, co mam ci powiedzieć". Prawdę, kuźwa, to mogłoby być pomocne.
                          • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 23:36
                            sea.sea napisała:

                            > Prawdę, kuźwa, to mogłoby być pomocne.

                            ... ale czasem nieopłacalne. Gdyby świnia umiała mówić, to odpowiedziałabyś jej szczerze na pytanie po co ludzie hodują świnie? :)
                          • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 23:46
                            sea.sea napisała:

                            > . Prawdę, kuźwa, to mogłoby być pomocne

                            Jak to się u nas mówi są trzy prawdy: cało prawda, też prawda i gó..o prawd;)
                            Wydaje mi się że nie zawsze łatwo jest odpowiedzieć na to pytanie, choćby tak depresja depresja jest cholera wie skąd się wzięła a człowiek nie ma na nic ochoty. Może to macierzyństwo miało wyglądać jak filmach, a tu dziecko się drze i przechodzi bunt 2 latka mimo że jeszcze nie ma 2 lat. I człowiek nie wie co ze sobą zrobić a tu przychodzi napalony mąż i macha fujara przed nosem by choć obciągnąć ;D - taki scenariusz mi wyszedł ;)
                            • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 00:02
                              zombi135 napisał:

                              > Może to macierzyństwo miało wyglądać jak filmach, a tu dziecko się drze i p
                              > rzechodzi bunt 2 latka mimo że jeszcze nie ma 2 lat. I człowiek nie wie co ze s
                              > obą zrobić a tu przychodzi napalony mąż i macha fujara przed nosem by choć obci
                              > ągnąć ;D - taki scenariusz mi wyszedł ;)

                              Kiepskiej baletnicy przeszkadza rąbek od spódnicy.
                              Powiem Ci na swoim przykładzie. U mnie baba normalnie jest kompletnie nienastrojona na seks i mniej więcej tak to wygląda.
                              Ale miałem taki incydent, byłem na wyjeździe u moich rodziców, dzieci schodziły rano po schodach na dół, a żona zatrzymała mnie w łóżku i chociaż słychać było jak dzieci wesoło gadają za ścianą a drzwi pozostały otwarte, to ona dosłownie zmusiła mnie, żebym jej zaczął robić minetę. Była tak nabuzowana i mokra, że aż mnie to lekko zszokowało. Przypuszczam że coś jej się podniecającego przyśniło, zrobiło się mokro i już NIC nie przeszkadzało do seksu. Bo najwięcej przeszkadza i rozprasza jak tego pożądania kompletnie nie ma.
                              A jak pożądanie jest, to da Ci z radością dupy nawet w ubikacji u kolegi na domówce, albo w czasie przerwy śniadaniowej w biurze.
                              • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 00:07
                                To się naucz w niej budować to pożądanie, może ją chwal jak jest seksi, może szepcz w nocy do ucha jak Kaszpirowski - robisz się mokra, czujesz jak ogrania cię podniecenie, pragniesz mieć Sabata w sobie.
                                Na początku jest trudno ale jak się to wszystko rozkręci to już samo w sobie działa, wiem po sobie.
                    • ninek04 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 17:28
                      anbale napisała
                      >Nic, kompletnie nic nie zadziała jeśli wygasło pożądanie, niczego już nie chce od tego konkretnego faceta i nie chce nic z tym robić, to oczywista sprawa. <

                      Ale z opisu autora wątku wynika, że pożądanie nie zaniklo, bo jest dużo przytulania,pocałunków, no i rozmów, więc związek jeszcze dość dobrze funkcjonuje, i szanse na naprawę istnieją. Pożądanie zanika wtedy, gdy nawet dotknięcie męża wzbudza opór, a nawet obrzydzenie a co dopiero przytulanie.Nie sądzę też, żeby żona udawała, przytulajac się do niego, jeśli faktycznie odrzucalby ją, to udawanie da się dobrze wyczuć.
      • czuczu1024 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 10:03
        Jak pisałem wyżej, rozmowy próbowałem, może niewłaściwie.... Nie jestem encyklopedią kobiecej psychiki i nie zamierzam być bo bym chyba w wariatkowie wylądował zanim bym ogarnął temat. Czy jest na forum ktoś komu udało się jakimś cudem odwrócić sytuację. Jak tak, to kurna jak...?
        • pomorzanka34 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 10:06
          banalnie postaraj się częściej zajmować małym/malą tak aby miał czas na odpoczynek ale nie przez 5 dn spróbuj odciazyć ją przynajmniej przez miesią lub znacznie dłużej jesli nie podziała to koniecznie poważna rozmowa moze dla niej też jest to sytjuacja stresujaca kiedy jest świadoma ,że nie ma ochoty a ty masz bardzo dużą
        • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 10:08
          Glownie kobiety. Jedeny facet jakiego znam to Urqu. Zrobil to przez zdestabilizowanie zwiazku i prawdopodobnie zdrady, ale nie chce sie przyznac. W kazdym razie w takiej sytuacji mozesz kobiete juz tylko pokonac, rozwiazania pokojowe nie wchodza w rachube.
        • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 10:17
          czuczu1024 napisał(a):

          > Nie jestem encyklo
          > pedią kobiecej psychiki i nie zamierzam być bo bym chyba w wariatkowie wylądowa
          > ł zanim bym ogarnął temat.

          No to akurat widac, ze zbyt bystry nie jestes.

          > Jak tak, to kurna jak...?

          Normalnie. Powiedz jej, ze nie bedziej jej wsadzal kutasa ( a przynajmniej nie od razu ), tylko skoncentrujesz sie na dawaniu jej przyjemnosci. Ze chcesz JEJ sprawic przyjemnosc, a nie spuscic sobie z krzyza. Ja Twoje cisnienie niekoniecznie musi interesowac, ale dobry, satysfakcjonujacy seks pewnie by chciala.
          Skoro jednak uwazasz, ze to niepotrzebna strata czasu i jestes zainteresowany tylko tym, zeby ona dawala Ci dupy regularnie, to lepiej od razu zloz sprawe o rozwod. Bo, ze troglodyci seksualni i zebrzace pieski nie maja szansy na ruchanie, to juz chyba wiesz.

          • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 10:20
            Troglodyci maja, o ile dostarczaja spora ilosc gotowki w zwiazku ;)
            • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 10:24
              sabat777 napisał:

              > Troglodyci maja, o ile dostarczaja spora ilosc gotowki w zwiazku ;)

              Mylisz sie. Gotowka dziala tylko przez jakis czas. Bez satysfakcji z seksu zwiazek dlugo nie pociagnie. I nawet ci, ktorzy placa za dawanie dupy w koncu sie przejada, bo babka predzej czy pozniej czmychnie z takim co dobrze rucha.
              • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 10:46
                Wiekszosc kobiet w satysfakcjonujacych zwiazkach chcby u nas z forum jakos nie czmychnela.
                • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 11:03
                  sabat777 napisał:

                  > Wiekszosc kobiet w satysfakcjonujacych zwiazkach chcby u nas z forum jakos nie
                  > czmychnela.

                  I co Ci sie nie zgadza ? Te ktore deklaruja satysfakcje ze zwiazku podkreslaja przeciez ze seks u nich wyjatkowo gra. To czemu maja szukac kogos innego ?
              • ninek04 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 17:33
                mabelle2000 napisała
                >. I nawet ci, ktorzy placa za dawanie dupy w koncu sie przejada, bo babka predzej czy pozniej czmychnie z takim co dobrze rucha.<

                Tu bym nie była taka pewna.Jeśli kobieta jest ekonomicznie uzależniona od faceta, to dopóki on będzie chciał od niej dupy,to ona będzie mu dawać,nawet bez swojej satysfakcji.
        • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 10:24
          Tak mi się udało, ale każda kobieta działa inaczej niestety, u nas tabletki naprawdę dawały w d... skończyły się tabletki skończył się problem.
          Rozmawiać trzeba umieć, ale jak już zahaczyłeś o terapię to może idź na nią sam albo poszukaj seksuloga w internecie, myślę że on bardziej pomoże rozwikłać ci problem żony niż to forum, szczególnie że zaraz dojdzie tu do kłótni a skończy się na poradach kulinarnych;) I tyle będziesz miał z wątku. Możesz też iść na forum kobiece, popytać jak to u nich było, może coś ci podpowiedzą. Możesz też sprzedać dzieciaka do dziadków i wyrwać się gdzieś z żoną by naładować seksualny akumulator. Seks z dzieckiem za ścianą nie jest jakiś super cudowny. Poza tym wydaj mi się że 1,5 roku to może jeszcze nie tak dużo, ale warto na zimne dmuchać byle by nie przesadzić bo najgorsze jak żona dojdzie do wniosku że nie zauważasz że ona ma depresje przy dziecku a tobie tylko o seks chodzi. Podejrzewam że tak było u Sabata i popatrz jaki teraz zgorzkniały;)
          • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:30
            zombi135 napisał:

            > Rozmawiać trzeba umieć, ale jak już zahaczyłeś o terapię to może idź na nią sam
            > albo poszukaj seksuloga w internecie, myślę że on bardziej pomoże rozwikłać ci
            > problem żony niż to forum, szczególnie że zaraz dojdzie tu do kłótni a skończy
            > się na poradach kulinarnych;) I tyle będziesz miał z wątku.

            On jest jak najbardziej na wlasciwym forum, a w watku bedzie mial dokladnie to, do czego nas poprowadzi.

            Jak ktos napisze jeden post - poczatkowy i znika to pojawiaja sie porady kulinarne. Masz z tym problem? Najwyrazniej Ciebie forum bardzo rozczarowalo. Tylko moze warto sobie szczerze odpowiedziec na pytanie: czego tu szukam? Bo na moj gust to Ty tu szukasz poklasku pan zebys sie mogl im opierac, jaki to NIBY nie jestes latwy.

            ps nawet Ci sie historii forum nie chcialo poczytac, a sie za jego ocene bierzesz przed nowymi.
            • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:59
              hello-kitty2 napisała:
              > On jest jak najbardziej na wlasciwym forum, a w watku bedzie mial dokladnie to,
              > do czego nas poprowadzi.

              Wydaje mi się że bardziej potrzebny mu jest czysty punk widzenia mężatek, matek, modrości Sabata tylko nim zachwieją jeszcze bardziej. Kobiety pewnie by go trochę zje... ale może znalazła by się część która by napisała, jak dziecko miało 2 lata nie miałamo ochoty na seks bo...,
              to nie jest naturalna widza, nie przychodzi do głowy tak od razu. Czasem człowiek dochodzi do tego latami, więc myślę że zdanie kobiet było by bardziej pomocne. Facetów również ale jak będę mu tylko skok w bok proponować to nic dobrego z tego nie wyjdzie.


              > Najwyrazniej Ciebie forum bardzo rozczarowalo. Tylko moze warto sobie szczerze
              > odpowiedziec na pytanie: czego tu szukam? Bo na moj gust to Ty tu szukasz poklasku pan
              > zebys sie mogl im opierac, jaki to NIBY nie jestes latwy.
              Ogólnie szukając pomocy w internecie można się rozczarować, bo rządzą nimi ludzie którzy dają upust swoim emocją. Nie wiem czy Sabat krzyczy do żony jak ma dosyć tego wszystkiego i kobiet itd. Nam to wykrzykuje co chwile. Ale takie są fora od kulinarnych po te techniczne.
              A szukam tu urozmaicenia, czegoś innego niż to co sam umiem i robię. Stąd mój wątek o zabawkach i o afrodyzjakach. Nie szukam tu kochanki, swingu itp. bo nie potrzebuje.

              > ps nawet Ci sie historii forum nie chcialo poczytac, a sie za jego ocene bierze
              > sz przed nowymi.
              Nie oceniam tego forum ale ogólnie fora internetowe,
              pozdrawiam

              ps. chyba zadarłem z niewłaściwą kicią ;D
    • aardwolf_ge Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 11:11
      "romansem", czyli zdradziła Cię a Ty jej przebaczyłeś?

    • kombinerki_pinocheta00 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 11:39
      Jakby pytała kobieta to forumki radziłyby zdradę, bo przecież to wina faceta.
      Jak pyta facet to poradzą ci skupienie się na żonie, ewentualnie wytkną ci, że nie potrafisz jej zrobić dobrze i jesteś kiepskim kochankiem.
      Zawsze wina leży po stronie mężczyzny.

      NIE PYTAJ KOBIET tylko mężczyzn, którzy sobie z tym problemem poradzili, ponieważ to oni znają rozwiązanie podobnego - lub takiego samego - tematu.
      • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 11:53
        kombinerki_pinocheta00 napisała:

        > Jakby pytała kobieta to forumki radziłyby zdradę, bo przecież to wina faceta.
        ---------------------------------------------------------------------------------------------------

        Bo mają racje I jest wina faceta. Okazał się mięczakiem, słaboszem itp. Łączy ich dziecko I mieszkanie a uczucia nie ma, jesli w ogóle kiedys było. .
        • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 11:59
          marek.zak1 napisał:

          > Bo mają racje I jest wina faceta. Okazał się mięczakiem, słaboszem itp. Łączy i
          > ch dziecko I mieszkanie a uczucia nie ma, jesli w ogóle kiedys było. .

          Coś w tym jest - ale z drugiej strony nie wiemy jakie chłop ma realne możliwości. Ile zarabia i co posiada.
          • rekreativa Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:07
            " Coś w tym jest - ale z drugiej strony nie wiemy jakie chłop ma realne możliwośc
            > i. Ile zarabia i co posiada."

            Zgodnie z Twoją teorią musi być gołodupcem.
            • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:12
              Niekoniecznie - moze tez nie znac swojej sily i byc zbyt spolegliwy.
              • rekreativa Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:14
                Czyli mozna być posiadaczem kasy i statusu i wciąż seksu nie mieć?
                • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:46
                  To jakbys pytala czy mozna byc duzym i silnym i byc bitym przez malego i slabego karzelka. Owszem to sie zdarza.
        • kombinerki_pinocheta00 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:08
          Po czym wnosisz, że jest słabeuszem i mięczakiem?
          Po czym wnosisz, że nie ma uczucia?
          Po czym wnosisz, że łączy ich dziecko i mieszkanie?

          Równie dobrze mogłeś strzelić, że typ nie myje nóg i dlatego laska nie chce spółkować.
      • pomorzanka34 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:37
        >NIE PYTAJ KOBIET tylko mężczyzn, którzy sobie z tym problemem poradzili, ponieważ to oni znają rozwiązanie >podobnego - lub takiego samego - tematu.

        niekoniecznie psychika kobiety zdecydowanie różni się od psychiki i podejścia mężczyzn
        dal każdego no dobra dla więklszości facetów będzie rozwiązanie oczywiste szukaj poz związkem takiej która reguralnie będzie dawała (_._)-py i problem się rozwiąże

        podejście kobiet jest zauważ łaskawie zdecydowanie inne
    • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:00
      czuczu1024 napisał(a):

      Wyjątkiem był okres
      > gdy żona starała się abym do niej wrócił, wtedy było demonicznie dużo seksu.
      (...)
      Rozważam natomiast
      > wzbudzenie zazdrości, bo z wszystkich porad, które wyczytałem na tego typu fora
      > ch ta jedna wydaje się najsensowniejsza, ktoś próbował tego? Co sądzicie o pomy
      > śle zapalenia świeczki sytuacją zagrożenia?

      Bingo! To dokladnie musisz zrobic. A dlaczego? Bo jak napisales wyzej: jak bedzie Cie starala odzyskac bedzie demonicznie duzo seksu. Zwlaszcza, ze malzonka to nie jakies lelum polelum tylko kochliwa zwazywszy na jej romans. NIepewnosc i zagrozenie ja podpali. Slusznie kombinujesz. Tylko to musi faktycznie wygladac na rzeczywiste zauroczenie inna osoba, tak rzeczywiste zebys sam w nie uwierzyl. Przyznaj sie: masz ku temu warunki? Masz warunki by zauroczyc inna, atrakcyjna kobiete? Ona musi to wiedziec, musi w to wierzyc.
      • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:09
        A jak ma warunki, to nie prosciej rzeczywiscie zauroczyc i niech sie baby bija?
        • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:20
          sabat777 napisał:

          > A jak ma warunki, to nie prosciej rzeczywiscie zauroczyc i niech sie baby bija?

          A o czym ja pisze? Dokladnie o tym tylko wyczulam, ze gosciu chcialby to tylko zasymulowac bez udzialu rzeczywistej osoby. A cos takiego jakby zona odkryla to straci twarz.
          • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:29
            hello-kitty2 napisała:

            > A o czym ja pisze? Dokladnie o tym tylko wyczulam, ze gosciu chcialby to tylko
            > zasymulowac bez udzialu rzeczywistej osoby. A cos takiego jakby zona odkryla to
            > straci twarz.

            Taaa, juz to widze jak facet bedzie sie skutecznie zabawial aktorsko, a zona taka durna i uwierzy ;-)
            Lepiej niech sie dowie, co takiego ten drugi jej zaoferowal, moze niech mu zaplaci, to go facet nauczy jak zakrecic wlasna zone.
            • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:33
              mabelle2000 napisała:

              > Taaa, juz to widze jak facet bedzie sie skutecznie zabawial aktorsko, a zona taka durna i uwierzy ;-)
              > Lepiej niech sie dowie, co takiego ten drugi jej zaoferowal, moze niech mu zaplaci, to go facet nauczy jak zakrecic wlasna zone.
              -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

              Rozpatrujesz na poziomie jakosci seksu, a przeciez widac, że facet jej zwyczajnie nie kręci. Nic z tym nie poradzi. Game over.
              • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:38
                marek.zak1 napisał:

                > Rozpatrujesz na poziomie jakosci seksu, a przeciez widac, że facet jej zwyczajn
                > ie nie kręci. Nic z tym nie poradzi. Game over.

                Bo jakosc seksu to podstawa, od samego patrzenia na stojacego kutasa malo ktora orgazmu dostaje. I nie ma sie co obrazac. Natomiast rzadko ktoremu nie stanie na widok ladnej dupy i cyckow. Widzisz roznice, czy nie bardzo ?
                • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:42
                  mabelle2000 napisała:

                  > Bo jakosc seksu to podstawa, od samego patrzenia na stojacego kutasa malo ktora orgazmu dostaje. I nie ma sie co obrazac. Natomiast rzadko ktoremu nie stanie na widok ladnej dupy i cyckow. Widzisz roznice, czy nie bardzo ?
                  ------------------------------------------------------------------------------------------------------

                  Powtarzam za tutejszymi dzirewczynami, ze jak facet nie kręci, to sie nic z tym nie da zrobić. Jestes odmiennego zdania?
                  • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:49
                    marek.zak1 napisał:

                    > Powtarzam za tutejszymi dzirewczynami, ze jak facet nie kręci, to sie nic z tym
                    > nie da zrobić. Jestes odmiennego zdania?

                    Nie wiem, bo nie doszlam jeszcze do definicji slowa "krecic". Zalozmy jednak, ze ci, z ktorymi do seksu doszlo mnie krecili. Wszyscy, oprocz jednego, okazali sie jednakowo beznadziejni. Wiec chyba krecic (cokolwiek to znaczy) bardzo szybko mnie przestali.
                    • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:17
                      mabelle2000 napisała:

                      > Nie wiem, bo nie doszlam jeszcze do definicji slowa "krecic". Zalozmy jednak, z faceci, z ktorymi do seksu doszlo mnie krecili. Wszyscy, oprocz jednego, okazali sie jednakowo beznadziejni. Wiec chyba krecic (cokolwiek to znaczy) bardzo szyb ko mnie przestali.
                      -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                      Widzisz, najwazniejsze, żeby facet zyskiwał w miarę poznawania a nie tracił. Taktyka Columbo :)
              • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:45
                marek.zak1 napisał:

                > Rozpatrujesz na poziomie jakosci seksu, a przeciez widac, że facet jej zwyczajn
                > ie nie kręci. Nic z tym nie poradzi. Game over.

                Wg mnie jeszcze nie jest over. Jeszcze jest troche czasu. Over to w moim przypadku bylo iles lat bez seksu, a i tak przez wiekszosc z nich wyczekiwalam od wakacji do wakacji czy cos sie zmieni. Tutaj dzieciak ma dopiero 9 miesiecy, zona sie nadal podoba, jest uczucie. Jeszcze nie wszystko stracone. Trzeba ja tylko podpalic na nowo. A moze to ona potrzebuje skoku w bok??? Nie wiem.
      • rekreativa Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:23
        Jak już zauroczy inną atrakcyjną kobietę, to po co mu żona?
        • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:41
          rekreativa napisała:

          > Jak już zauroczy inną atrakcyjną kobietę, to po co mu żona?

          Dojdzie do konfrontacji i wtedy wyjdzie co ich rzeczywiscie laczy. Osobiscie uwazam, ze mimo wszystko zona bedzie miala rowniez wtedy dosc silna pozycje (w jego zyciu). Atrakcyjnosc innej kobiety to za malo zeby konkurowac na tym etapie z tym co wnosi zona. Chodzi o to zeby poczula sie mniej pewnie, ze musi zawalczyc. Poza tym ta babka ewidentnie potrzebuje hustawki emocji do rozpalenia (spojrz: byl romans, proba odzyskania meza, szalenczy seks).
          • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:44
            hello-kitty2 napisała:

            > rekreativa napisała:
            >
            > > Jak już zauroczy inną atrakcyjną kobietę, to po co mu żona?
            -------------------------------------------------------------------------------------------------------->
            > Dojdzie do konfrontacji i wtedy wyjdzie co ich rzeczywiscie laczy. Osobiscie uwazam, ze mimo wszystko zona bedzie miala rowniez wtedy dosc silna pozycje (w jego zyciu). Atrakcyjnosc innej kobiety to za malo zeby konkurowac na tym etapie z tym co wnosi zona. Chodzi o to zeby poczula sie mniej pewnie, ze musi zawalczyc.
            -------------------------------------------------------------------------------------------------

            Kitty, żeby walczyć trzeba mieć fighting spirit, a jego zona go dobrze zna I wie, że takowego nie posiada.
            • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:47
              marek.zak1 napisał:

              > Kitty, żeby walczyć trzeba mieć fighting spirit, a jego zona go dobrze zna I wi
              > e, że takowego nie posiada.

              Marek nie zrozumiales ;) To ONA ma zawalczyc o niego.
              • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 13:56
                hello-kitty2 napisała:

                > marek.zak1 napisał:
                >
                > > Kitty, żeby walczyć trzeba mieć fighting spirit, a jego zona go dobrze zn
                > a I wie, że takowego nie posiada.
                ------------------------------------------------------------------------------------------->
                > Marek nie zrozumiales ;) To ONA ma zawalczyc o niego.
                --------------------------------------------------------------------------------------------
                Myslisz, że jak facet nie kręci, a zona przypuszcza, ze może miec kogoś na boku, to zaczyna kręcić?
                BTW wytłumacz Mabelle co oznacza ,,krecić".



                • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:16
                  marek.zak1 napisał:

                  > Myslisz, że jak facet nie kręci, a zona przypuszcza, ze może miec kogoś na boku
                  > , to zaczyna kręcić?

                  Krecenie nie jest czyms stalym. Mozna je wywolac w sprzyjajacych warunkach. Wg mnie w tej relacji te warunki ku temu sa, bo bliskosc i uczucie jeszcze nie wygasly. Dzieciak jest jeszcze maly i sadze, ze to jest plus, ze sie jeszcze moze ulozyc.
              • rekreativa Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:37
                To niech on jej podsunie jakiegoś chłopa. Ona go zdradzi, on zagrozi, że odejdzie i wtedy babka znowu mu będzie desperacko dawać dupy, coby jednak został.
                • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 15:38
                  rekreativa napisała:

                  > To niech on jej podsunie jakiegoś chłopa. Ona go zdradzi, on zagrozi, że odejdz
                  > ie i wtedy babka znowu mu będzie desperacko dawać dupy, coby jednak został.

                  hehe albo rozwiazac to bardziej systemowo: swingiem ;-)
                  • urquhart Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 17:10
                    > hehe albo rozwiazac to bardziej systemowo: swingiem ;-)

                    Swing rozwiązaniem w tej dyskusji ? Myślę że babki z Mabelle odrzucają automatycznie taką propozycję bo by musiałyby zrezygnować Z założenia że kluczem tego problemu jest rzekomo brak "satysfakcji kobiety" i przestać obwiniać patriarchat, natomiast faceci z Markiem nie zaakceptują myśli o dobrowolnej konfrontacji z konkurencją w sypialni ... :)
                    • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 17:26
                      No ale przeciez on tez sobie moglby poruchac inna. Chyba ze ten swing tylko dla niej - to by bylo nieuczciwe troche :)
                      Problemem w tej sytuacji sa modele wychowania i obyczajowosc, bo otwarty zwiazek w takim ukladzie chyba najlepiej by zagral - ale ludzie niestety sa mendowato przywiazani do jakiejs politycznej poprawnosci w seksie i bronia tych przekonan jak Kmicic Jasnej Gory.
                      • ninek04 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 17:51
                        Sabat777napisal
                        >Problemem w tej sytuacji sa modele wychowania i obyczajowosc, bo otwarty zwiazek w takim ukladzie chyba najlepiej by zagral - ale ludzie niestety sa mendowato przywiazani do jakiejs politycznej poprawnosci w seksie <

                        To jest postawa psa ogrodnika-sam nie rucham, to nie pozwolę, żeby ją ktoś ruchał, no bo jak to,ktoś mógłby się okazać lepszy w te klocki, niż on.Sama ta świadomość wywołuje u faceta pianę na gębie, i to nawet w sytuacji, gdy nic ich już nie łączy.
                        • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 17:54
                          ninek04 napisała:

                          > To jest postawa psa ogrodnika-sam nie rucham, to nie pozwolę, żeby ją ktoś ruch
                          > ał, no bo jak to,ktoś mógłby się okazać lepszy w te klocki, niż on.Sama ta świa
                          > domość wywołuje u faceta pianę na gębie, i to nawet w sytuacji, gdy nic ich już
                          > nie łączy.

                          Wychodzi na to, że Urqu ma rację i ja nie jestem facetem...
                          • ninek04 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 18:06
                            Akurat odnoszę to do mojej sytuacji. Gdy zaproponowałam otwarcie związku, to mąż coś tam pomruczal, powiedziawszy, że on nikogo nie chce i nie potrzebuje. Gdy za jakiś czas znowu wróciłam do tematu, że skoro między nami nic już nie ma i nie będzie, to spróbujmy z kimś innym,właśnie wtedy stwierdził, że nie życzy sobie tego,a po minie widziałam,że ledwo się opanowuje, na myśl, że ktoś mógłby rżnąć jego żonę, której on sam, kurwa, nie rżnie juz dwa lata.Stąd to stwierdzenie, że pies ogrodnika.
                            • aardwolf_ge Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 18:09
                              Skąd ta pewność?
                              Może po prostu bał się, że coś złapiesz?
                              • ninek04 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 18:21
                                Nie, o to nie chodziło, ja nie mam obsesji na punkcie potencjalnego zarażenia się przez seks,mimo, że znam ryzyko,itd,bo te tematy przerabialam i w toku studiów, i później w pracy.On też reagując w ten sposób, nie myślał raczej o tym,że mogę coś przywlezc od innego, chodziło o zazdrość pewnie i tyle.


                            • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 18:47
                              Domyslilem sie. U mnie tez nie przeszlo, nawet w zartach.
                              Ode mnie uslyszalabys tylko pytanie czy rozumiesz, ze to dziala w obie strony.
                              Jestem przeciwny monogamii z przymusu. Wedlug mnie wiernosc jednemu partnerowi to powinien byc dobrowolny dar, ze swoboda postapienia inaczej. Co to za wiernosc, jesli wiesz ze czeka Cie gniew Cerbera.
                              • ninek04 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 19:59
                                Oczywiście że w obie strony, jednostronne przyzwolenie mijaloby się z sensem.Ale to wymagałoby dobrej woli ze strony obojga partnerów, jednak często objawia się taka mentalność Kalego, dwoistosc myślenia:dla jednej strony seks jest mało wazny i właściwie go nie potrzebuje, ale z chwilą, gdy partner szuka tego seksu poza związkiem,to należy podnieść wielkie larum, bo jest to niedopuszczalne.
                    • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 17:27
                      urquhart napisał:

                      > Swing rozwiązaniem w tej dyskusji ? Myślę że babki z Mabelle odrzucają automaty
                      > cznie taką propozycję bo by musiałyby zrezygnować Z założenia że kluczem tego p
                      > roblemu jest rzekomo brak "satysfakcji kobiety"

                      Wrecz przeciwnie, mysle, ze w przypadku gdy mezczyzna jest lebiega w lozku, to swing bylby dobrym rozwiazaniem, a na pewno warto byloby sprobowac. Sek w tym, ze lebiegi bardzo zazdrosnie strzega swoich partnerek i swing to ostatnie co by im przyszlo do glowy.

                      • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 17:42
                        mabelle2000 napisała:

                        > Wrecz przeciwnie, mysle, ze w przypadku gdy mezczyzna jest lebiega w lozku, to
                        > swing bylby dobrym rozwiazaniem, a na pewno warto byloby sprobowac. Sek w tym,
                        > ze lebiegi bardzo zazdrosnie strzega swoich partnerek i swing to ostatnie co by
                        > im przyszlo do glowy.

                        A może to partnerki - lebiegi boją się, że jak mężuś posmakuje chętnej i lepszej w łóżku od niej to "manna z nieba", którą wydzielają tak skąpo w małżeństwie przestanie go interesować? Możemy się tak przekrzykiwać, to nie ma sensu.
                    • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 17:27
                      urquhart napisał:


                      > Swing rozwiązaniem w tej dyskusji ? Myślę że babki z Mabelle odrzucają automatycznie taką propozycję bo by musiałyby zrezygnować Z założenia że kluczem tego problemu jest rzekomo brak "satysfakcji kobiety" i przestać obwiniać patriarchat, natomiast faceci z Markiem nie zaakceptują myśli o dobrowolnej konfrontacji z konkurencją w sypialni ... :)
                      ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                      Tylko konkurencja czyni nas lepszymi, ale w przypadku swingu, jestesmy z moją zona na ,,nie".

                      • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 17:44
                        marek.zak1 napisał:

                        > Tylko konkurencja czyni nas lepszymi, ale w przypadku swingu, jestesmy z moją z
                        > ona na ,,nie".

                        Wciąż nie jest jasne co na to wszystko Sowa...
                    • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 21:50
                      urquhart napisał:

                      > > hehe albo rozwiazac to bardziej systemowo: swingiem ;-)
                      >
                      > Swing rozwiązaniem w tej dyskusji ? Myślę że babki z Mabelle odrzucają automaty
                      > cznie taką propozycję bo by musiałyby zrezygnować Z założenia że kluczem tego p
                      > roblemu jest rzekomo brak "satysfakcji kobiety" i przestać obwiniać patriarchat
                      > , natomiast faceci z Markiem nie zaakceptują myśli o dobrowolnej konfrontacji z
                      > konkurencją w sypialni ... :)

                      Rozwiazeniem w dyskusji? Od kiedy to szukamy rozwiazania w dyskusji?
                      Swing to byl zart. Chociaz biorac pod uwage, ze para spiknela sie w wieku 19,21 to czy pozostaje cos innego kiedy kolo trzydziestki budzisz sie, ze to juz do konca zycia jeden kutas, jedna cipka? Moze ta babka wlasnie sie obudzila? Moze wiazanie sie z jedna osoba na cale zycie to glupota i rozczarowanie. Nawet Marek i Zombi szukaja tu podniet zeby palic w swoich kominkach milosci. Nie moge sie oprzec wrazeniu, ze dlugoterminowe zwiazki sa bez sensu. Im pozniej sie wiazesz na stale tym ten zwiazek jest mniej dlugoterminowy. Moze to zwieksza powodzenie jego przetrwania? Moze trzeba brac za zakladnikow dzieci zeby wierzyc w sens zwiazku dlugoterminowego. Moze trzeba sie bac zyc samemu. Moze trzeba byc zaleznym finansowo. Gdzies ta motywacja do trwania musi byc.
                      • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 22:02
                        hello-kitty2 napisała:

                        > to czy pozostaje cos innego kiedy kolo trzydziestki budzisz sie, ze to juz do
                        > konca zycia jeden kutas, jedna cipka?

                        Zdecydowanie. Pozostaje niewysłowiona radość, że przynajmniej jeden kutas! Przynajmniej jedna cipka!.. do końca życia. Hurra. Może być gorzej, przecież nikt nie powiedział, że pozostanie przynajmniej jedna cipka czy kutas.
                        To jak z optymistą i pesymistą obserwującymi do połowy pełną szklankę. Z tą różnicą, że tym razem to cipka jest do połowy pełna. Zaznaczam, że nie pusta, by podkreślić optymizm wiejący z mojego postu.
                      • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 22:13
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Nie moge si
                        > e oprzec wrazeniu, ze dlugoterminowe zwiazki sa bez sensu.

                        A ja mysle, ze jak najbardziej maja sens :-)

                        > Moze trzeba brac za zakladnikow dzieci zeby wierzyc w sen
                        > s zwiazku dlugoterminowego. Moze trzeba sie bac zyc samemu. Moze trzeba byc zal
                        > eznym finansowo. Gdzies ta motywacja do trwania musi byc.

                        Moze rozwiazanie jest bardzo proste- nalezy przestac patrzec na zwiazek jak na transakcje wymienna ? :-) Serio uwazam, ze od spelniania swoich potrzeb jestem ja, a moj partner jest od spelniania swoich. Mozemy jednak, a przede wszystkim bardzo chcemy, razem budowac, wymieniac sie, wspoldzialac, wspoltworzyc. Jesli ktores z nas zostaloby zmuszone do spelniania oczekiwan, to bylibysmy jak najemnik, ktoremu zaplacila druga strona, zeby robil to co ten drugi chce i jak chce.
                        Z moich obserwacji wynika, ze do zwiazku nie nadaja sie ludzie, ktorzy wiecznie czegos potrzebuja, ktorzy chca latac dziury z dziecinstwa, alby traumy z bylych zwiazkow, podbudowywac swoje ego, albo miec u boku takiego czlowieka jakiego sami sobie wymyslili. Takie cos sie nie moze sie udac, dlatego zwiazki oparte na wzajemnym spelnianiu oczekiwan, przynajmniej te ktore ja znalam czy znam, albo sie rozpadly, albo sa na grancy rozpadu.

                        • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 22:45
                          mabelle2000 napisała:

                          > hello-kitty2 napisała:
                          >
                          > > Nie moge si
                          > > e oprzec wrazeniu, ze dlugoterminowe zwiazki sa bez sensu.
                          >
                          > A ja mysle, ze jak najbardziej maja sens :-)

                          A agrument?

                          > Moze rozwiazanie jest bardzo proste- nalezy przestac patrzec na zwiazek jak na
                          > transakcje wymienna ? :-) Serio uwazam, ze od spelniania swoich potrzeb jestem
                          > ja, a moj partner jest od spelniania swoich. Mozemy jednak, a przede wszystkim
                          > bardzo chcemy, razem budowac, wymieniac sie, wspoldzialac, wspoltworzyc. Jesli
                          > ktores z nas zostaloby zmuszone do spelniania oczekiwan, to bylibysmy jak najem
                          > nik, ktoremu zaplacila druga strona, zeby robil to co ten drugi chce i jak chce
                          > .

                          Zwiazek nie jest transakcja wymienna ale bardzo chcemy sie wymieniac ;) Sorry ale to dla mnie maslo maslane. Nie rozumiem tego.

                          Wg mnie nie da sie zyc bez oczekiwan wobec innych. Te oczekiwania moga nie zostac spelnione z uwagi na wolna wole czlowieka ale brak ich spelnienia pociagnie za soba konsekwencje. Tak funkcjonuje swiat, a zatem i zwiazek.
                          • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 23:06
                            hello-kitty2 napisała:

                            > A agrument?

                            Pewne argumenty jednak istnieją. Przykładowo współpraca w wychowaniu i utrzymywaniu wspólnego dziecka przynosi korzyści zarówno facetowi jak i babce. Jest łatwiej ze względów logistycznych i finansowych (nie trzeba prowadzić dwóch domów).
                          • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 10:04
                            hello-kitty2 napisała:

                            > A agrument?

                            Dlugotrwaly , monogamiczny zwiazek minimalizuje zakazenie chorobami przenoszonymi droga plciowa :-)

                            > Zwiazek nie jest transakcja wymienna ale bardzo chcemy sie wymieniac ;) Sorry a
                            > le to dla mnie maslo maslane. Nie rozumiem tego.

                            Ale czego konkretnie nie rozumiesz ? Ze chcemy i mozemy to nie to samo co musimy, mamy obowiazek ? Wolisz dostac ( i sama przy okazji dac ) po dobroci, czy lepiej jak ktos wyszarpuje Ci z gardla to co rzekomo jestes mu winna ?
                            Chyba dosc juz czytasz to forum, zeby wiedziec, ze kiepsko jest tam gdzie ludzie liczac, ze druga strona im da, zapewni, pomoze, udostepni, zaoferuje sie przeliczyli. I teraz pytaja jak wyegzekwowac to co im sie nalezy ? Akurat na tym forum pytaja glownie jak wydebic seks, ale to dotyczy wszystkich *uslug * jakich oczekiwali, ale nie dostali.
                            Podobno najwiekszym komplementem jaki mozna powiedziec drugiej osobie jest "kocham cie, ale cie nie potrzebuje". Nie bedzie mi wesolo gdy odejdziesz, ale dam sobie rade bez ciebie. ( No chyba, ze ktos sobie nie daje rady, wtedy cale zycie szuka jelenia, ktorego moze z czegos oskubac ;-) )

                            > Wg mnie nie da sie zyc bez oczekiwan wobec innych.

                            To zalezy jakie oczekiwania masz na mysli. Najobrzydliwsze wedlug mnie jest oczekiwanie, ze druga osoba uczyni mnie szczesliwym czlowiekiem. No nie uczyni, ale calkiem sporo ludzi nadal naiwnie na to liczy.

                            > ac spelnione z uwagi na wolna wole czlowieka ale brak ich spelnienia pociagnie
                            > za soba konsekwencje.

                            Dlatego napisalam, ze musi byc spelniony warunek "moze i chce", ale lepiej od razu pogodzic sie z faktem, ze druga strona zawsze ma mozliwosc odmowy. To co Ty nazywasz konsekwencjami ja nazywam wolnoscia- nie mozemy nawzajem sie do niczego zmusic, ale zawsze mozemy ze zwiazku zrezygnowac.





                      • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 22:33
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Chociaz biorac pod uwage, ze para spiknela sie w wieku 19,21
                        > to czy pozostaje cos innego kiedy kolo trzydziestki budzisz sie, ze to juz dokonca zycia jeden kutas, jedna cipka? Moze ta babka wlasnie sie obudzila? Moze wiazanie sie z jedna osoba na cale zycie to glupota i rozczarowanie. Nawet Marek i Zombi szukaja tu podniet zeby palic w swoich kominkach milosci. Nie moge sie oprzec wrazeniu, ze dlugoterminowe zwiazki sa bez sensu. Im pozniej sie wiazesz na stale tym ten zwiazek jest mniej dlugoterminowy. Moze to zwieksza powodzenie jego przetrwania?
                        ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                        Kazdy mowi na podstawie wlasnych doswiadczen. A udział w forum to jak czytanie książki, z tym, że z bohaterami możesz pogadać i wymienić opinie. Takie forum to literatura przyszłości, bo ta, w ktorej bohaterowie tylko coś robia i nie masz z nimi kontaktu, to już przeszłość.
                        Moje małżeństwo to nie głupota i nie rozczarowanie, ale niech kazdy uwaza, jak chce.
                        • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 23:02
                          marek.zak1 napisał:

                          > Moje małżeństwo to nie głupota i nie rozczarowanie, ale niech kazdy uwaza, jak
                          > chce.

                          Moze wyjasnie: ja nie uwazam NIC na temat Twojego zwiazku, nie mam na jego temat zdania, nie interesuje mnie i w ogole dla mnie nie istnieje, nie mysle o nim i sie o nim nie wypowiadam.
                      • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 23:22
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Nawet Marek i Zombi szukaja tu podniet zeby palic w swoich kominkach milosci.

                        Ja nie szukam podniet, wiesz podniety to można znaleźć na zbiorniku np. to ciekawość mnie tu skierowała, to tak jak jeździć przez pół życia na wczasy tylko do Zakopanego to może i człowiek chciałby czasem dowiedzieć się jak jest w Karpaczu. No zmiana Zakopanego na Karpacz to nie duży grzeszek ale o podobną ciekawość chodzi.
                        Nie twierdze że nie mam pokus, mam pewnie jak każdy ale jest kilka spraw które sprowadzają mnie na ziemie, przede wszystkim moja żona jest moim przyjaciele a trudno zawieść kogoś takiego. Wychowałem się na etosie ludzi honoru, a to nie honor nie dotrzymać przysięgi. No i na pewno też mam bardzo wiele do stracenia, w sensie dzieci i ich poczucia bezpieczeństwa.
                        To że kitty nie rozumiesz to wcale też nie znaczy że wolno ci wyśmiewać, deptać z błotem. To jest nasz styl życia, który może nie oferuje tylu podniet co bycie singlem ale ma wiele innych wspaniałych elementów. Razem budujemy nasz dom-rodzinę, razem tworzymy naszą firmę itd. Na noc dajemy sobie buziaka, czasem trzymamy się jeszcze za ręce przed snem, rano przytulamy się do siebie i mam okazje złapać żonę za tyłeczek... uwielbiam jej nagi tyłek. Wiem że pewnie się porzygałaś, ale tak jest.
                        Ile jeszcze związków przed tobą kitty? Kiedy dojdziesz do wieku że staruszkowie będą chcieli się z tobą związać tylko pod warunkiem że będziesz podawać im ciepłą herbatę;) Więc może zamiast kombinować nad nowymi związkami pomyśl jak naprawić ten w którym teraz jesteś - bo chyba jesteś.
                        Ktoś we wcześniejszym wątku napisał coś w tym stylu że czemu ma ją podniecać że facet jest dobrym ojcem jak to jego obowiązek. Tak, ale do pracy też chodzimy z obowiązku a jak wpadnie premia za to że wypełniamy go dobrze to się cieszymy. Ludzie doceniani są ludźmi szczęśliwszymi więc może warto bardziej doceniać partnera/partnerkę, to taka mała premia ale procentuje ogromnie.
                        • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 23:43
                          Żyjesz w świecie pozorów zombi. Praktycznie wszystko co wymieniłeś w swojej pompatycznej przemowie jako wartości, to funkcjonujący w społeczeństwie zespół abstraktów, który nijak nie ma się do materialnej rzeczywistości. Wykładnikiem prawdy dla nas jest nasza biologia, prawa fizyczne, które nas dotyczą, nie zaś honor, bliskość, przysięgi i związki. To wszystko bzdet, wymysł dziejący się masowo w ludzkich głowach. Istniejący chwiejnie, bo przy potężnych zachwianiach społecznych takich jak kataklizmy, wojna i tym podobne atrakcje, ten społeczny kostiumowy bal chwieje się w posadach i wywraca do góry nogami. Ale jeśli chcesz żyć mrzonkami i napawać się tym jak bardzo przystajesz do ideału, który został Ci narzucony z zewnątrz - proszę bardzo. Nawet nie rozumiesz, że jesteś niewolnikiem.
                          • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 23:57
                            sabat777 napisał:
                            > Nawet nie rozumiesz, że jesteś niewolnikiem.
                            A ty jesteś szczęśliwy ? Mi do szczęścia wystarczy 6 godzin pracy nad 20 litrami piwa, wycieczka w góry, 10 km biegu, kila rzutów na matę, dźwignia na nadgarstek, uśmiech moich dzieci, całus od moje żony.
                            Są *niewolnicy* wierzący w Boga, ja wierze w to co napisałem. Ja jestem szczęśliwy, a ty też jesteś niewolnikiem, niewolnikiem swojej bezradności, lenistwa, pesymizmu.
                            Wolny pewnie jest tylko ten co żyje sam z odsetek jak w twoim marzeniu... ale czy jest szczęśliwy.
                            • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 00:07
                              Ale ja nie twierdzę, że nie jestem. Muszę nim być, mentalne niewolnictwo jest wpisane w człowieczeństwo. Zawsze w coś wierzymy, coś wyznajemy, społeczeństwo formatuje nas od niemowlęcia. Uwolnić się od tego brzemienia można w zasadzie wyłącznie przez śmierć.
                              I nie - nie jestem szczęśliwy. Powinienem?
                              • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 00:19
                                sabat777 napisał:
                                > Ale ja nie twierdzę, że nie jestem. Muszę nim być, mentalne niewolnictwo jest w
                                > pisane w człowieczeństwo. Zawsze w coś wierzymy, coś wyznajemy, społeczeństwo f
                                > ormatuje nas od niemowlęcia. Uwolnić się od tego brzemienia można w zasadzie wy
                                > łącznie przez śmierć.
                                To co to za gówniany argument w dyskusji skoro wszyscy niewolnikami jesteśmy ;D


                                > I nie - nie jestem szczęśliwy. Powinienem?
                                Powinieneś chyba że masz opcje na 2-3-4 życie gdzie będziesz szczęśliwy.
                                • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 00:24
                                  zombi135 napisał:

                                  > To co to za gówniany argument w dyskusji skoro wszyscy niewolnikami jesteśmy ;D

                                  Argument dobry, bo niektórzy nie mają do tego dość dystansu :P
                            • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 00:08
                              zombi135 napisał:

                              > sabat777 napisał:
                              > > Nawet nie rozumiesz, że jesteś niewolnikiem.
                              > A ty jesteś szczęśliwy ? Mi do szczęścia wystarczy 6 godzin pracy nad 20 litram
                              > i piwa, wycieczka w góry, 10 km biegu, kila rzutów na matę, dźwignia na nadgars
                              > tek, uśmiech moich dzieci, całus od moje żony.
                              > Są *niewolnicy* wierzący w Boga, ja wierze w to co napisałem. Ja jestem szczęśl
                              > iwy, a ty też jesteś niewolnikiem, niewolnikiem swojej bezradności, lenistwa, p
                              > esymizmu.
                              > Wolny pewnie jest tylko ten co żyje sam z odsetek jak w twoim marzeniu... ale c
                              > zy jest szczęśliwy.

                              No i co przyszedles tu sie obnosic swoim szczesciem? I czego oczekujesz? Ze Ci bedziemy zazdroscic? O co Ci w ogole chodzi?
                              • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 00:33
                                hello-kitty2 napisała:
                                > No i co przyszedles tu sie obnosic swoim szczesciem? I czego oczekujesz? Ze Ci
                                > bedziemy zazdroscic? O co Ci w ogole chodzi?

                                Nie, odpowiadam argumentem na argument. A o co tobie chodzi w życiu, pewne o to by być szczęśliwą, może w inny sposób niż mnie. Może w inny sposób niż moherowym beretom ale chyba szczęście to największa wartość jaką możemy dostać od losu.
                                Dużo tu pesymizmu, a ja jestem cholernym optymistą i zostałem tu dlatego by trochę wyrównać to forum.
                                A ty kitty słyszałaś kiedyś takie powiedzenie: schowaj miecz za uśmiechem. K.. jak to się w życiu przydaje ;D polecam ;)
                                • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 02:02
                                  zombi135 napisał:

                                  . A o co tobie chodzi w życiu, pewne o to
                                  > by być szczęśliwą, może w inny sposób niż mnie. Może w inny sposób niż moherow
                                  > ym beretom ale chyba szczęście to największa wartość jaką możemy dostać od losu

                                  Refren tej piosenki www.youtube.com/watch?v=QhasR2LEO3Q najlepiej oddaje o co mi chodzi w zyciu:
                                  ''Train comes I don't know its destination
                                  it's a one-way ticket to a madman's situation''
                                • ninek04 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 10:23
                                  zombi 135 napisał
                                  >Dużo tu pesymizmu, a ja jestem cholernym optymistą i zostałem tu dlatego by trochę wyrównać to forum<

                                  Jeszcze co do optymizmu. Optymizm nie jest zarazliwy, niestety, przynajmniej dla mnie.Nie zawsze też ci, kreujacy się na hurra optymistow, którym prawie wszystko się w życiu klei, są naprawdę aż tak zajebisci, jak im się czasem wydaje.Przebywanie w towarzystwie takiego wiecznego optymisty na codzień, byłaby dla mnie przynajmniej, nie do wytrzymania.
                                  • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 10:28
                                    ninek04 napisała:


                                    > Jeszcze co do optymizmu. Optymizm nie jest zarazliwy, niestety, przynajmniej dla mnie.Nie zawsze też ci, kreujacy się na hurra optymistow, którym prawie wszystko się w życiu klei, są naprawdę aż tak zajebisci, jak im się czasem wydaje.Przebywanie w towarzystwie takiego wiecznego optymisty na codzień, byłaby dla mnie przynajmniej, nie do wytrzymania.
                                    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                    A wiecznego pesymisty? Po ilu minutach byś zwiewała?
                                    • ninek04 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 11:11
                                      -----marek.zak1 napisał
                                      --------------------
                                      >A wiecznego pesymisty? Po ilu minutach byś zwiewała?<

                                      Sama jestem pesymistka, taka defensywna raczej, dlatego nie sądzę, żebym zwiewała. :)
                                  • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 10:29
                                    ninek04 napisała:

                                    > Pr
                                    > zebywanie w towarzystwie takiego wiecznego optymisty na codzień, byłaby dla mni
                                    > e przynajmniej, nie do wytrzymania.

                                    A moze zniecheca Cie Ninek brak refleksji, brak watpliwosci, natretne powtarzanie "jestem szczesliwy/a" ? Bo ja to chyba wtedy dopiero robie sie podejrzliwa ;-)
                                    • ninek04 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 10:54
                                      mabelle2000 napisała
                                      >A moze zniecheca Cie Ninek brak refleksji, brak watpliwosci, natretne powtarzanie "jestem szczesliwy/a" ? Bo ja to chyba wtedy dopiero robie sie podejrzliwa ;-)<

                                      To też, ale również takich ludzi emanujacych optymizmem, odbieram jako tych,którzy domagają się wiecznej uwagi,są żądni podziwu dla siebie i swoich osiągnięć, to tacy chwalipięci,jednym słowem, którym wszystko wychodzi. A jeśli coś nie wyszło, to winy nie szukają w sobie,ale w w innych,no bo oni w swej doskonałości raczej nie mogli nic schrzanic. Mnie to irytuje i nie wzbudza sympatii.
                                  • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 11:52
                                    ninek04 napisała:
                                    > Jeszcze co do optymizmu. Optymizm nie jest zarazliwy, niestety, przynajmniej dl
                                    > a mnie.Nie zawsze też ci, kreujacy się na hurra optymistow, którym prawie wszys
                                    > tko się w życiu klei, są naprawdę aż tak zajebisci, jak im się czasem wydaje.Pr
                                    > zebywanie w towarzystwie takiego wiecznego optymisty na codzień, byłaby dla mni
                                    > e przynajmniej, nie do wytrzymania.

                                    Gdybym nie był optymistą pewnie bym już wisiał na jakiejś gałęzi, stresów mam od groma i trochę i gdyby nie upór i optymizm właśnie zakończyłbym pewnie swoją firmę i życie 3 lata temu;)

                                    www.youtube.com/watch?v=nNr5nj_NjjQ
                            • ninek04 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 07:27
                              zombi135 napisał
                              >Ja jestem szczęśliwy, a ty też jesteś niewolnikiem, niewolnikiem swojej bezradności, lenistwa, pesymizmu.
                              Wolny pewnie jest tylko ten co żyje sam z odsetek jak w twoim marzeniu... ale czy jest szczęśliwy.<

                              Są różne wzorce szczęścia, to co jest nim dla Ciebie, u innego może mieć znaczenie kompletnie coś innego. Ale irytujące jest to,że Ty przedstawiasz tu siebie właśnie w taki sposób, jakby każdy miał dążyc do tego wzorca szczęścia, który Ty uważasz za słuszny.
                              • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 09:54
                                ninek04 napisała:
                                > Są różne wzorce szczęścia, to co jest nim dla Ciebie, u innego może mieć znacze
                                > nie kompletnie coś innego.

                                Racja nigdy nie twierdziłem inaczej. Ale Sabat sam mi napisał że nie jest, a kitty według mnie też dużo do szczęścia brakuje.

                                > Ale irytujące jest to,że Ty przedstawiasz tu siebie właśnie w taki sposób, jakby każdy miał dążyc do tego wzorca szczęścia, który Ty uważasz za słuszny.

                                Przedstawiam to w taki sposób jaki umiem, możesz czytać lub nie, twoja sprawa. Mam inne podejście do spraw związków niż większość tutaj dlatego chce się nim podzielić. Sabat ma swoje wielkie teorie ale jakoś nie potrafi ich zrealizować, dlatego chce przedstawić mu swój sposób. Bo skoro sypia z żoną w jednym łóżku i czasem ona miewa jednak ochotę to wydaje mi się że mają dużą szansę by jednak to jakoś poukładać.
                                Samo gadanie w stylu jak Ci nie daje to znajdź kochankę mnie drażni, bo pamiętam jak było to u mnie i najgorszą rzeczą jaką wtedy mógłbym usłyszeć było by właśnie usprawiedliwienie że mam prawo do seksu z kimś innym. Dlatego na takie problemy wolę przedstawić swoją wersje. Nie jest to łatwa metoda na początku ale wydaje mi się że jak się już uda rozruszać cały mechanizm seksu, wspomnień o nim. Od razu robi się łatwiej i samo się nakręca, teraz bez widnie uśmiecham się jak widzę jej nagi tyłeczek, piersi. Domagam się by odsłoniła szlafrok jak wychodzi z kąpieli itd. W efekcie przez cały dzień erotyzm wisi w powietrzu i jeśli coś tego nie zepsuje, jest fajny finał dnia.
                                W każdym razie jutro jadę na urlop więc pewnie ode mnie odpoczniecie trochę ;)
                                • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 10:50
                                  zombi135 napisał:

                                  > Racja nigdy nie twierdziłem inaczej. Ale Sabat sam mi napisał że nie jest, a ki
                                  > tty według mnie też dużo do szczęścia brakuje.

                                  Ale przeciez to Ty sobie zalozyles, ze celem/sensem zycia jest szczescie. Ja tak nigdy nie uwazalam. Szczescie to nie zaden wielki graal dla mnie, nie szukam go. Wiec co mi po Twoich radach?
                                  • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 11:16
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Ale przeciez to Ty sobie zalozyles, ze celem/sensem zycia jest szczescie. Ja ta
                                    > k nigdy nie uwazalam.

                                    Fakt. Tez coraz czesciej sklaniam sie ku mysli, ze celem zycia nie jest zadne szczescie, tylko jest nim doswiadczanie.
                                    • ninek04 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 12:40
                                      mabelle2000 napisała
                                      >Fakt. Tez coraz czesciej sklaniam sie ku mysli, ze celem zycia nie jest zadne szczescie, tylko jest nim doswiadczanie.<

                                      Racja. W życiu zdarzają się pewne chwile, których doswiadczając, można nazwać czymś w rodzaju szczęścia.A to,że ktoś uważa, że całe życie może być nieciagnacym się pasmem samej szczęśliwości, to jest nierealne i kuriozalne wręcz.
                                  • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 11:42
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Szczescie to nie zaden wielki graal dla mnie, nie szukam go. Wiec co mi po Twoich radach?

                                    To ich nie czytaj, ja cię do tego nie zmuszam.

                                  • gogol77 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 07.08.15, 20:16
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Ale przeciez to Ty sobie zalozyles, ze celem/sensem zycia jest szczescie. Ja tak nigdy nie uwazalam.>

                                    Taaa, moja mama też uważała, że jak ktoś oczekuje szczęścia na tym świecie to z definicji jest już podejrzany. Tu należy cierpieć bo szczęście to na tamtym świecie, a im więcej tu wycierpisz tym więcej dostaniesz tam.
                                    To kitty, chyba nie Twoja ideologia, ale tak mi się jakoś skojarzyło.
                                    BTW ja też jestem szczęśliwy i będę się upierał, że tak jak nie można mieć wszystkich dziewczyn na świecie, ale należy do tego dążyć, tak zapewne nie można być w całej pełni szczęśliwym ale też należy do tego dążyć.
                                    I że zombi czy marek mają prawo obnosić się tu swoim szczęściem podobnie jak Sabat, pinoczet czy inni tu mają prawo obnosić się ze swoim nieszczęściem.
                                    • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 07.08.15, 20:23
                                      gogol77 napisał:

                                      I że zombi czy marek mają prawo obnosić się tu swoim szczęściem podobnie jak Sabat, pinoczet czy inni tu mają prawo obnosić się ze swoim nieszczęściem.
                                      -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                      Ja sie nie obnoszę, tylko uważam, że dla faceta, takiego, jak ja, małżeństwo i rodzina jest dobrym rozwiązaniem. Jako alternatywa singielstwo, ciągłe romanse, sponsoring, czy agencje uważam za rozwiązanie gorsze. Po prostu.
                                    • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 07.08.15, 20:26
                                      NIE oczekiwanie szczescia wcale nie oznacza umartwiania, skad Ci to w ogole przyszlo do glowy ? Twierdze natomiast, ze byly takie wydarzenia w moim zyciu, ktore bedac i ciezkimi, i bolesnymi w efekcie koncowym daly mi duze zadowolenie. Gdybym zalozyla, ze nalezy bezwzglednie unikac bolu, bo przeciez przyjemnosc najwazniejsza, to tych bolesnych krokow nigdy bym nie poczynila. Mam nadzieje, ze nie zagmatwalam za bardzo :-)
                                    • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 07.08.15, 21:27
                                      gogol77 napisał:

                                      > hello-kitty2 napisała:
                                      >
                                      > > Ale przeciez to Ty sobie zalozyles, ze celem/sensem zycia jest szczescie.
                                      > Ja tak nigdy nie uwazalam.>

                                      > I że zombi czy marek mają prawo obnosić się tu swoim szczęściem podobnie jak Sa
                                      > bat, pinoczet czy inni tu mają prawo obnosić się ze swoim nieszczęściem.

                                      Sorry ale nie zrozumiales mojej wypowiedzi do Zombiego. Rozszerze:
                                      > > Ale przeciez to Ty sobie zalozyles, ze celem/sensem MOJEGO (=Kitty) zycia jest szczescie.
                                      > Ja tak nigdy nie uwazalam.>

                                      Mi jego obnoszenie sie szczesciem generalnie nie przeszkadza poki nie bierze mojego zycia na tapete i zaczyna mnie uczyc jak JA mam byc szczesliwa, bo zalozyl, ze JA tego pragne. Kontrastowanie mi przeszkadza. Nie bardzo tez rozumiem w jakim celu pisze wprost do mnie jak maca czy rucha tyleczek swojej zony??? Nie wiem moze to jest to szczescie z ktorym jak twierdzisz ma prawo sie obnosic tylko czemu akurat mnie musi tym tylkiem gebe wycierac? Dla mnie to oblesne i tak przeszkadza mi.
                                • ninek04 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 11:06
                                  zombi 135napisal
                                  >Domagam się by odsłoniła szlafrok jak wychodzi z kąpieli itd. >

                                  W tych Twoich radach,dotyczących podtrzymywania pożądania, też daje się zauważyć, że właściwie tylko Ty bez przerwy wykonujesz jakieś gesty,żądasz, domagasz się od żony,każesz jej,a to pokazać tylek, cycki,a ona, co,bezwolnie się Tobie oddaje i poddaje?W sypialni tez tak nią dyrygujesz,pokaż, weź, zrób mi loda,wypnij się? Po tych wpisach mam takie wrażenie, że Ty żądasz, a ona się podporzadkowuje, bo nie ma wyjścia, a czy sama jest aż taka napalona i chętna-ciezko wyczuć.
                                  • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 11:40
                                    ninek04 napisała:
                                    > W tych Twoich radach,dotyczących podtrzymywania pożądania, też daje się zauważy
                                    > ć, że właściwie tylko Ty bez przerwy wykonujesz jakieś gesty,żądasz, domagasz s
                                    > ię od żony,każesz jej,a to pokazać tylek, cycki,a ona, co,bezwolnie się Tobie o
                                    > ddaje i poddaje?W sypialni tez tak nią dyrygujesz,pokaż, weź, zrób mi loda,wypn
                                    > ij się? Po tych wpisach mam takie wrażenie, że Ty żądasz, a ona się podporzadko
                                    > wuje, bo nie ma wyjścia, a czy sama jest aż taka napalona i chętna-ciezko wyczu
                                    > ć.

                                    Ty patrzysz na to z innej perspektywy, jak mąż z żoną się kłócą to na hasło pokaż tyłeczek można dostać w pysk. U nas teraz jest dobrze z seksem, nie żądam na zasadzie daj bo ci j... Ale po prostu mówię by pokazała i pokazuje jak ma ochotę, a ja to komentuje w miły dla niej sposób. Nie dyryguje nią w sypialni. Robimy na co mamy ochotę obydwoje.
                                    • pan_gienek Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 12:16
                                      zombi135 napisał:
                                      Nie dyryguje nią w sypialni. Robi
                                      > my na co mamy ochotę obydwoje.

                                      U mnie jest podobnie. Też nie dyryguję małżonką w sypialni. Ja robię to na co mam ochotę a ona też robi to na co mam ochotę :)
                                  • gogol77 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 07.08.15, 20:36
                                    ninek04 napisała:

                                    ... daje się zauważyć, że właściwie tylko Ty bez przerwy wykonujesz jakieś gesty,żądasz, domagasz się od żony,każesz jej,a to pokazać tylek, cycki,a ona, co,bezwolnie się Tobie oddaje i poddaje?>
                                    Jak jest chemia (obustronna!!!) to takie rzeczy nie tylko, że są przyjmowane z pełną aprobatą ale nakręcają/zwilżają panią zombiową z czego zombi i pewnie pani zombiowa też korzystają. Wieczorem.
                                    Jak można się domyślać, pani zombiowa ma fajny tyłek i takież cycki więc ona pewnie lubi widzieć w oczach zombiego zachwyt i pożądliwość na ich widok. Statystycznie większość kobiet tak przecież ma.
                                    Bo początek gry wstępnej jest przez niektórych błędnie definiowany dopiero jako włożenie reki do majtek. A potem narzekają, że im panie dają bez entuzjazmu.
                                    • ninek04 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 07.08.15, 21:16
                                      gogol77 napisal
                                      >Jak jest chemia (obustronna!!!) to takie rzeczy nie tylko, że są przyjmowane z pełną aprobatą ale nakręcają/zwilżają panią zombiową z czego zombi i pewnie pani zombiowa też korzystają.<

                                      A,to już są Twoje domysły, czy rzeczywiście obustronne chemia, czy jednak trochę nie wymuszona przez faceta.Bo jakoś nie pisał,że żona w ramach nakręcenia wolała do niego :pokaż fiuta, albo klepala go w tylek.Zamiast tego kazała mu zburzyć jakiś murek kolo domu,a on jej na to, że chce seksu w zamian .Żartuję oczywiście, ale to było coś w ten deseń.




                                • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 11:08
                                  zombi135 napisał:

                                  > Mam inne podejście do spraw związków niż większość tutaj dlatego chce się nim p
                                  > odzielić.

                                  Pytanie tylko skad Ty wiesz jakie podejscie do zwiazkow ma WIEKSZOSC tutaj na forum ? :-)
                                  • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 11:15
                                    mabelle2000 napisała:

                                    > zombi135 napisał:
                                    >
                                    > > Mam inne podejście do spraw związków niż większość tutaj dlatego chce się
                                    > nim p
                                    > > odzielić.
                                    >
                                    > Pytanie tylko skad Ty wiesz jakie podejscie do zwiazkow ma WIEKSZOSC tutaj na f
                                    > orum ? :-)

                                    Popiszmy szybko i zwiezle w swoich profilach jakie kto ma podejscie do zwiazkow, bo Zombi nie ma czasu sie rozczytywac, jutro urlop. Pytanie tylko: w jakich profilach? NIe zauwazyl nawet, ze wiekszosc z nas nie ma profili ;-)
                                    • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 11:55
                                      hello-kitty2 napisała:
                                      > Popiszmy szybko i zwiezle w swoich profilach jakie kto ma podejscie do zwiazkow
                                      > , bo Zombi nie ma czasu sie rozczytywac, jutro urlop. Pytanie tylko: w jakich p
                                      > rofilach? NIe zauwazyl nawet, ze wiekszosc z nas nie ma profili ;-)

                                      Było by miło, niektóre osoby mogły by też napisać swoją płeć w sygnaturce bo np. tak ninek04 sugeruje mi że to ON a to ONA, z resztą chyba nie ona jedna.
                                  • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 11:44
                                    mabelle2000 napisała:
                                    > Pytanie tylko skad Ty wiesz jakie podejscie do zwiazkow ma WIEKSZOSC tutaj na forum ? :-)

                                    Fakt nie zrobiłem statystyk co jest tu większością, to takie moje wewnętrzne odczucie opierające się na najbardziej krzykliwych opiniach.
                                    • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 12:05
                                      zombi135 napisał:

                                      > Fakt nie zrobiłem statystyk co jest tu większością, to takie moje wewnętrzne od
                                      > czucie opierające się na najbardziej krzykliwych opiniach.

                                      A moze mierzysz innych swoja miarka i wychodzi Ci to co wychodzi- czyli wlasna zajebistosc, a innych- nieudacznosc ? ;-)
                                      Bardzo sie ciesze, ze tak swietnie uklada Ci sie w malzenstwie, na pewno dla Ciebie jest to duzy sukces, ktorym chcialbys sie pochwalic przed calym swiatem. Mnie zostaw tylko, prosze, troche miejsca na watpliwosci, bo tak mi sie cos wydaje, ze jednak nie wszyscy marza, zeby Cie nasladowac.
                                      • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 12:36
                                        mabelle2000 napisała:
                                        > A moze mierzysz innych swoja miarka i wychodzi Ci to co wychodzi- czyli wlasna
                                        > zajebistosc, a innych- nieudacznosc ? ;-)

                                        Uwielbiam jak ktoś snuje domysły na mój temat, ale cóż to jest internet każdy ma prawo do swoich opinii domysłów.
                                        Pozdrawiam
                                      • rekreativa Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 12:44
                                        Aleście wsiadły na gościa... I co on właściwie zrobił takiego? Gada, jak to jest u niego na chacie, czyli dzieli się osobistym doświadczeniem, czego zawsze się domaga Kitty.
                                        Czy naprawdę już na tym forum nie wolno nawet półgębkiem bąknąć, że coś się w życiu jednak udaje?
                                        • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 13:00
                                          rekreativa napisała:

                                          > Czy naprawdę już na tym forum nie wolno nawet półgębkiem bąknąć, że coś się w ż
                                          > yciu jednak udaje?

                                          Alez wolno, wolno, historie z happy endem mile widziane, tylko bez megalomanii :-D
                                          • rekreativa Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 13:15
                                            Ja zombiego chwalenie się odbieram raczej jak Markowe, takie bardziej dobroduszne, bez intencji kłucia innych w oczy, bez pogardliwego tonu wobec tych, co im się gorzej w zyciu układa.
                                            Takie coś na zasadzie: "mi się układa, a robię to tak i tak, bierzcie , może się wam przyda".
                                            • ninek04 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 13:37
                                              rekreativa napisała:

                                              > Ja zombiego chwalenie się odbieram raczej jak Markowe, takie bardziej dobrodusz
                                              > ne, bez intencji kłucia innych w oczy, bez pogardliwego tonu wobec tych, co im
                                              > się gorzej w zyciu układa.
                                              > Takie coś na zasadzie: "mi się układa, a robię to tak i tak, bierzcie , może si
                                              > ę wam przyda".

                                              Ja to odbieram inaczej.Bardziej jako chęć pokazania swojej zajebistości w taki sposób, by wzbudzić podziw , zainteresowanie babek, żeby one tu na forum na niego leciały jedna przez drugą, a on , krygując się, rzucałby teksty o honorze i miłosci do żony, jednocześnie jeszcze bardziej obrastając w piórka..Podobnie pisał o zaineresowaniu, jakie wzbudzał u pijanych , rzekomo napalonych lasek, z których kazda mogłaby być jego,podczas, gdy biedni koledzy tylko z zazdrością patrzyli,jakie to ma zombi powodzenie. Zenua.
                                              • anbale Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 13:44
                                                A to są takie męskie sny na jawie, takie klasyczne stroszenie piórek plus interpretacja rzeczywistości na własnych warunkach. Chyba dość częste u facetów. Sama kiedyś się dowiedziałam po imprezie, że leciałam na jakiegoś chłopa, on tak twierdził, trzeźwa byłam a za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć kto to mógł być i jak wyglądał, od tego czasu mam dystans do takich opowieści. To się chyba właśnie nazywa "erotomania" w ekstremalnych przypadkach, przekonanie, że cały świat reaguje na człowieka erotycznie, wystarczy, że się zaprezentuje.
                                                • rekreativa Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 14:42
                                                  To jest zwykły męski narcyzm, który występuje u każdego w mniejszym lub większym stopniu. Mnie to nie przeszkadza dopóty nie jest połączone z pogardą i wywyższaniem się.
                                                  Co najwyżej "panie mnie podrywające" podzielę przez trzy :)
                                                  • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 15:49
                                                    Jak
                                                  • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 17:47
                                                    Jak byłem nastolatkiem narcyzm był pewną strategią na podryw, bo jak temat na początku nie bardzo się kleił to można było walnąć coś samochwalnego i od razu zaczynało się przekomarzanie. Proste i skuteczne wtedy to było ;)
                                                  • rekreativa Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 18:17
                                                    Jesli jest w normie, to taki lekki narcyzm nie jest zły. Koniec końców lepiej mieć o sobie ciut za dobre mniemanie, niż się samodołować.
                                            • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 14:14
                                              rekreativa napisała:
                                              > Ja zombiego chwalenie się odbieram raczej jak Markowe, takie bardziej dobrodusz
                                              > ne, bez intencji kłucia innych w oczy, bez pogardliwego tonu wobec tych, co im
                                              > się gorzej w zyciu układa.
                                              > Takie coś na zasadzie: "mi się układa, a robię to tak i tak, bierzcie , może si
                                              > ę wam przyda".

                                              Dzięki może choć jedna osoba mnie tu rozumie;)
                                              Pozdrawiam
                                        • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 13:01
                                          rekreativa napisała:

                                          > Aleście wsiadły na gościa... I co on właściwie zrobił takiego? Gada, jak to jes
                                          > t u niego na chacie, czyli dzieli się osobistym doświadczeniem, czego zawsze si
                                          > ę domaga Kitty.
                                          > Czy naprawdę już na tym forum nie wolno nawet półgębkiem bąknąć, że coś się w ż
                                          > yciu jednak udaje?

                                          Z moich obserwacji wynika, ze jak gosc zaczyna od wstawienia swojego korpusika z podpisem, ze jest ciachem, po czym wylapuje jakies laski bez seksu by im opowiadac o tyleczku swojej zony przypominajac, ze u babek zaniedbanych przez facetow ma powodzenie, rzuca teksty typu: ''czy ty mnie probujesz uwiesc? Zaczepiasz mnie juz ktorys raz...'' to owszem chce sie dzielic swoim 'doswiadczeniem' ;-)

                                          ps mszcze sie, bo mnie nazwal latwa ;)
                                          • rekreativa Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 13:06
                                            A to on wstawiał korpusik? To mi umkło...
                                            • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 13:11
                                              rekreativa napisała:

                                              > A to on wstawiał korpusik? To mi umkło...

                                              Juz nie pamietam gdzie. Chcial sie pewnie pochwalic, ze schudl 10 kg i wtedy Sabat go przytrzasnal swoim - 40 kg ;-) Mi podpadl 'latwa'. Niewazne. Niech sie cieszy swoim szczesciem. Dam mu spokoj na jakis czas.
                                              • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 14:12
                                                hello-kitty2 napisała:
                                                > Juz nie pamietam gdzie. Chcial sie pewnie pochwalic, ze schudl 10 kg i wtedy Sa
                                                > bat go przytrzasnal swoim - 40 kg ;-) Mi podpadl 'latwa'. Niewazne. Niech sie c
                                                > ieszy swoim szczesciem. Dam mu spokoj na jakis czas.

                                                Mi brakuje tylko kilku kg do szczęście, sabat jak by schudł dziesięc brakowało by mu pewnie ponad 30;)
                                          • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 14:10
                                            hello-kitty2 napisała:
                                            > Z moich obserwacji wynika, ze jak gosc zaczyna od wstawienia swojego korpusika
                                            > z podpisem, ze jest ciachem,

                                            A droczył się kiedyś z tobą ktoś, czy jesteś tak przekonana o swojej atrakcyjności że uważasz że mimo jakże znacznej odległości która nas dzieli i tak mam na ciebie niesamowitą ochotę.
                                            A kwesta zdjęcia, sylwetki nie korpusu, to idealny dowód na to jak wspaniale się nie rozumiemy, jako kobieta i mężczyzna. Przypomnę ci rozmowa była luźna a zaczęło się od tego że ktoś ci zarzucił że dajesz d... różnym nacją na co:
                                            JA-> w żarcie napisałem ci że polakom to już nie łaska dać,
                                            TY -> że ci daleko do polski cipkę wozić
                                            JA -> że w Polsce są takie ciach i wstawiłem swoje zdjęcie bez części głowy, zdjęcie o którym pisałem wcześniej keg że jest zrobione w photo shop'ie.
                                            Dla mnie żart dla Ciebie wyraźny dowód że Cię uwodzę... cóż to twój problem.

                                            > po czym wylapuje jakies laski bez seksu
                                            Ty napisałaś że moja atrakcyjność jest zerowa bo jestem w związku, więc ci napisałem że dla innych mężatek jestem atrakcyjny. Bo znam kilka które w prost mi to mówią ale też nie sprowadzaj tego do seksu od razu. Podoba im się jak zajmuje się dziećmi jak schudłem jak traktuje moją żonę itd. bo ich mężowie siedzą z wielkim brzuchem przed tv i wszystko mają gdzieś.

                                            > ps mszcze sie, bo mnie nazwal latwa ;)
                                            Znajdź fragment w którym JA napisałem że jesteś łatwa a nie ktoś inny zasugerował że ja tak uważam.

                                            • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 14:30
                                              zombi135 napisał:

                                              > > ps mszcze sie, bo mnie nazwal latwa ;)
                                              > Znajdź fragment w którym JA napisałem że jesteś łatwa a nie ktoś inny zasugerow
                                              > ał że ja tak uważam.

                                              Nie znajde Ci fragmentu, bo poprosilam o skasowanie calego watku, co tez uczyniono ale Ci sparafrazuje. Zapytalam Cie wprost: 'co w opisywanej przeze mnie sytuacji w tamtym watku jest latwe wg Ciebie'. A Ty odpowiedziales rowniez wprost: 'wychodzi mi na to, ze TY'. Wiec sie nie wymiguj i nie udawaj dzentelmena. Masz honor? To moze chociaz nie klam.
                                              • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 15:44
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > zombi135 napisał:
                                                >
                                                > > > ps mszcze sie, bo mnie nazwal latwa ;)
                                                > > Znajdź fragment w którym JA napisałem że jesteś łatwa a nie ktoś inny zas
                                                > ugerow
                                                > > ał że ja tak uważam.
                                                >
                                                > Nie znajde Ci fragmentu, bo poprosilam o skasowanie calego watku, co tez uczyni
                                                > ono ale Ci sparafrazuje. Zapytalam Cie wprost: 'co w opisywanej przeze mnie syt
                                                > uacji w tamtym watku jest latwe wg Ciebie'. A Ty odpowiedziales rowniez wprost:
                                                > 'wychodzi mi na to, ze TY'. Wiec sie nie wymiguj i nie udawaj dzentelmena. Mas
                                                > z honor? To moze chociaz nie klam.

                                                Honor niestety nie wyklucza sklerozy, wydaje mi sie ze troche inaczej to byli. Nie wazne w tamtym watku bylem troche niemily dla ciebie, ocenilem cie pochopnie i za to naleza ci sie przeprosiny. Wiec PRZEPRASZAM, nie uwazam cie za latwa, za wredna troche tak;)
                                                • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 15:51
                                                  zombi135 napisał:

                                                  > Honor niestety nie wyklucza sklerozy, wydaje mi sie ze troche inaczej to byli.
                                                  > Nie wazne w tamtym watku bylem troche niemily dla ciebie, ocenilem cie pochopni
                                                  > e i za to naleza ci sie przeprosiny. Wiec PRZEPRASZAM, nie uwazam cie za latwa,
                                                  > za wredna troche tak;)

                                                  Przeprosiny przyjete.
                                        • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 13:05
                                          rekreativa napisała:

                                          > Czy naprawdę już na tym forum nie wolno nawet półgębkiem bąknąć, że coś się w życiu jednak udaje?
                                          ------------------------------------------------------------------------------------------------
                                          Widać, że mieszkasz daleko. W Polsce tego mówić nie należy, bo todrazni innych.
                                          • anbale Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 13:25
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > Widać, że mieszkasz daleko. W Polsce tego mówić nie należy, bo todrazni innych.

                                            A nie tylko w Polsce. W Norwegii kiedyś dostałam prztyczka za samochwalstwo bo to "tłamszenie" innych, a tam mają jobla na punkcie wspólnoty; a i w kiedyś w pracy na hiszpańskiej wyspie zauważyłam, że straszliwie źle jest odbierane wszelkie wychylanie się ponad średnią, niby nikt nic nie mówi, ale jakoś dziwnie cicho i pusto się robi wokół człowieka.
                                            Nie wiem co się tak wszyscy tej Polski wiecznie czepiają, jest całkiem spoko, dość długo i cierpliwie Polacy znoszą czyjąś megalomanię i samochwalstwo :)
                                            • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 17:51
                                              anbale napisała:

                                              Widać, że mieszkasz daleko. W Polsce tego mówić nie należy, bo todrazni i nnych.
                                              --------------------------------------------------------------------------------------------------------->
                                              > A nie tylko w Polsce. W Norwegii kiedyś dostałam prztyczka za samochwalstwo bo to "tłamszenie" innych, a tam mają jobla na punkcie wspólnoty; a i w kiedyś w pacy na hiszpańskiej wyspie zauważyłam, że straszliwie źle jest odbierane wszelkie wychylanie się ponad średnią, niby nikt nic nie mówi, ale jakoś dziwnie cicho i pusto się robi wokół człowieka.
                                              > Nie wiem co się tak wszyscy tej Polski wiecznie czepiają, jest całkiem spoko, dość długo i cierpliwie Polacy znoszą czyjąś megalomanię i samochwalstwo :) .
                                              ---------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                              To wejdx na dowolny portal i dla przykladu artykuł o Robercie Lwandowskim albo Agnieszcze Radwańskiej. Prawie same hejty i plucie. Potem dla równowagi na jakis portal zagraniczny i na temat rodzimych gwiazd. Co sie okazuje? Plucia nie ma. Localsi cieszą sie z ich sukcesów.

                                              • anbale Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 18:34
                                                No nie wiem, ja tam trafiam na hejt na całym świecie. Nawet kiedyś gwiazdy z Holywood zrobiły akcję, że czytały hejterskie komentarze na swój temat. Takie same kocopoły, brednie i bluzgi jak i w Polsce.
                                                Swoją drogą sam zaczynasz uprawiać samobiczowanie i samoponiżanie typowo polskie, czemu niby taki strasznie przeciwny jesteś- że my to niby najgorszy naród na świecie, wszędzie mają lepiej :)
                                                • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 21:19
                                                  anbale napisała:

                                                  > No nie wiem, ja tam trafiam na hejt na całym świecie. Nawet kiedyś gwiazdy z Holywood zrobiły akcję, że czytały hejterskie komentarze na swój temat. Takie same kocopoły, brednie i bluzgi jak i w Polsce.
                                                  > Swoją drogą sam zaczynasz uprawiać samobiczowanie i samoponiżanie typowo polskie, czemu niby taki strasznie przeciwny jesteś- że my to niby najgorszy naród na świecie, wszędzie mają lepiej :) .
                                                  --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                  Tego nie powiedziałem ani nie napisałem, a wszystkie narody maja jakiesśslabości. Pracując od wielu lat w korpo nieustannie promuję Polske i Polaków. Poczatki w 1991 roku były takie, ze po opadnięciu żelaznej kurtyny, dla Zachodu bylismy dzikim i nieznanym obszarem Europy, a teraz, sami pytaja, czy nie ma czegos do załatwienia, bo chętnie przyjadą.
                                                  Z przykladu forum nawet z tego wątku, jak ktos napisał cos o sobie, czy ze ma firmę, czy coś mu sie udało, zaraz jest to traktowane jako samochwalenie i narcyzm.

                              • rekreativa Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 12:34
                                "Ale irytujące jest to,że Ty przedstawiasz tu siebie
                                > właśnie w taki sposób, jakby każdy miał dążyc do tego wzorca szczęścia, który
                                > Ty uważasz za słuszny."

                                Równie irytujące jest zaprzeczanie cudzemu poczuciu zadowolenia. Ledwo ktoś coś bąknie o tym, a zaraz mu inni wytłumaczą, że szczęścia nie ma, miłości nie ma, przyjaźni nie ma , a jemu się tylko wydaje...
                                • ninek04 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 12:56
                                  rekreativa napisała
                                  >Równie irytujące jest zaprzeczanie cudzemu poczuciu zadowolenia. Ledwo ktoś coś bąknie o tym, a zaraz mu inni wytłumaczą, że szczęścia nie ma, miłości nie ma, przyjaźni nie ma , a jemu się tylko wydaje..<

                                  Tu nie chodzi o zaprzeczanie,czy odmawianie komuś prawa do tego poczucia,bo dla każdego ten poziom zadowolenia co innego oznacza zazwyczaj. Bardziej drażni takie nachalne przedstawianie siebie jako ten wzorzec, któremu wszystko się udaje i w związku z tym, jeśli inni tak chcą,to niech naśladują.
                        • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 00:25
                          zombi135 napisał:

                          > Ile jeszcze związków przed tobą kitty?
                          Więc może zamiast kombinować nad nowymi związkami pomyśl jak napr
                          > awić ten w którym teraz jesteś - bo chyba jesteś.

                          A Ty w ogole mnie czytasz? Jestem w zwiazku czy nie jestem? Kombinuje nowy zwiazek czy nie chce nowego zwiazku? Wiesz cos o mnie? Czy nie wiesz? Znasz moja historie? Znasz Sabata historie? Chcialo Ci sie kurwa cos przeczytac?
                          • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 00:41
                            hello-kitty2 napisała:
                            > A Ty w ogole mnie czytasz? Jestem w zwiazku czy nie jestem? Kombinuje nowy zwia
                            > zek czy nie chce nowego zwiazku? Wiesz cos o mnie? Czy nie wiesz? Znasz moja hi
                            > storie? Znasz Sabata historie? Chcialo Ci sie kurwa cos przeczytac?

                            Uwierz mi że w miarę możliwości tak. Ale nie mam czasu ani talentu by czytać wszystko co napiszecie z sabatem. Forum to część mojego relaksu i muszę go wcisnąć między pracę i inny relaks. Prawie nie możliwe jest czytanie jak się biega- mi się jeszcze nie udało, a i trudno czytać jak się prowadzi auto- niebezpieczne. I mimo że cię lubię - szok - nie śledziłem twojej historii a sabata troszkę ale on nicki zmienia więc to komplikuje sprawę. Możesz napisać w skrócie na swoim profilu to chętnie przeczytam.
                            • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 00:43
                              A w kwestii twoich związków wiem tyle że nie chcesz wchodzić w nowy interesuje cię tylko ruchanie, i kiedyś nazwałaś ojca swojego dziecka partnerem. Co mi zasugerowało że jesteś z nim w związku/
                        • lybbla Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 00:59
                          zombi135 napisał:

                          > Ja nie szukam podniet, wiesz podniety to można znaleźć na zbiorniku np. to ciek
                          > awość mnie tu skierowała, to tak jak jeździć przez pół życia na wczasy tylko do
                          > Zakopanego to może i człowiek chciałby czasem dowiedzieć się jak jest w
                          > Karpaczu. No zmiana Zakopanego na Karpacz to nie duży grzeszek ale o
                          > podobną ciekawość chodzi.

                          Zamiana Zakopanego na Karpacz wskazuje na uwiąd starczy.
                          Może nie zauważyłeś ale jesteś w Grenoble i jak się nie ogarniesz zrobimy Ci Katmandu.

                          Póki co nieproszony dajesz rady Sabatowi, plasuje Cię to gdzieś między Markiem
                          a Loppem (Kielce). Nawet nie masz pojęcia jaką sobie gębę przyprawiłeś.

                          Jednostkowe (jednostronne) doświadczenia bywają pomocne, niestety (albo na szczęście) bardzo rzadko.



                          • zombi135 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 01:14
                            lybbla napisał:
                            > Może nie zauważyłeś ale jesteś w Grenoble i jak się nie ogarniesz zrobimy Ci Katmandu.

                            Co mi chcesz zrobić ?! Taki z Ciebie byczek zza klawiatury... już wale w gacie;) Jak chcesz mi coś robić umów się na spotkanie w realnym świecie- tak by było odważniej.


                            > Póki co nieproszony dajesz rady Sabatowi, plasuje Cię to gdzieś między Markiem
                            > a Loppem (Kielce). Nawet nie masz pojęcia jaką sobie gębę przyprawiłeś.

                            A pan/pani to adwokat sabata ?? Oj mam gębę. K... scena jak z taniego westernu. Nie pij tyle wieczorem bo się śmieszne robisz;) Marek pisał chyba coś o Wielkopolsce albo Mazowieckim ja jestem z małopolski więc nie wiem jak mnie pomiędzy nich wciśniesz ;)
                            • lybbla Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 21:19
                              zombi135 napisał:

                              > Co mi chcesz zrobić ?!
                              Katmandu stolicę Nepalu, póki co wyżyny Grenoble dają Ci się we znaki
                              i wciąż Ci się roi że jesteś w Karpaczu.

                              > Taki z Ciebie byczek zza klawiatury... już wale w gacie;

                              Otwórz okno.

                              > ) Jak chcesz mi coś robić umów się na spotkanie w realnym świecie- tak by było
                              > odważniej.

                              Na kumpla sie nie nadajesz (i nie chodzi tylko o pozycjonowanie się wzgledem
                              Sabata ale również względem Twoich znajomych), gejem ani nawet bi nie jestem,
                              może chodziło Ci o obijanie się po mordach czyżby mundurowy po przejściach?

                              > A pan/pani to adwokat sabata ??

                              Sabat się sam broni.
                              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158289783,,Zona_vs_Libido.html?s=1&v=2
                              > Nie pij tyle wieczorem bo się śmieszne robisz;)

                              Na tym forum się pozdrawiamy:
                              nie ruchaj tyle wieczorem bo się mało przenikliwy robisz.

                              > Marek pisał chyba coś o Wielkopolsce albo Mazowieckim ja jestem z małopolski więc nie wiem jak mnie pomiędzy nich wciśniesz ;)

                              Trzeba od razu tak było, ze typ nizinny i się horyzonty nie wykształciły.
                              • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 21:35
                                lybbla napisał:
                                > > Marek pisał chyba coś o Wielkopolsce albo Mazowieckim ja jestem z małopolski więc nie wiem jak mnie pomiędzy nich wciśniesz ;)
                                >
                                > Trzeba od razu tak było, ze typ nizinny i się horyzonty nie wykształciły.
                                ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                Wyjaśniam. Mazowsze, z tym, ze Mazowiecki Park Krajobrazowy obfituje w wiele pagórków, niewygodnych nawet dla doświadczonego rowerzysty.
          • czuczu1024 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:26
            "Poza tym ta babka ewidentnie potrzebuje hustawki emocji do rozpalenia" - dobre spostrzeżenie
      • czuczu1024 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:18
        Przeczytałem wszystko, ale odpiszę tylko w tym jednym miejscu, bo ilość postów które się pojawiły i ton niektórych mnie roz...bała.
        Poza wzrostem wszystko mam na miejscu. Co do pojawiającego się wyżej argumentu kasy, bez fajerwerków, ale powyżej średniej krajowej i wszystko co mam osiągnąłem sam, mamusia z tatusiem nic w życiu nie dali, ale też się w życie nie wpier...ją.
        Opcje alternatywne były w przeciągu tego "wolnego" roku i korzystałem, nie ukrywam. Chociaż Panie na tym forum zaraz mi wmówią, że jesten taki i owaki, ale sorry ladies, byłem wolny.

        Kitty, jak sam w to uwierzę, to już raczej nie będę chciał zanic wracać na stare śmieci.
        • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:48
          czuczu1024 napisał(a):

          > Kitty, jak sam w to uwierzę, to już raczej nie będę chciał zanic wracać na star
          > e śmieci.

          Ty masz tylko uwierzyc/wiedziec, ze masz warunki, ze nie znalazles sie w klatce, do ktorej klucz trzyma zona. Z drugiej strony musisz pamietac, ze tam gdzies indziej mozesz miec z grubsza to samo. Relacje z roznymi kobietami moga przypominac zataczanie tego samego kola. Jeszcze dopytam: ile masz lat? (moze moglabym obliczyc z tego co podales ale nie chce mi sie wracac :) I jakbys chcial zyc? Co jest dla Ciebie wazne?
          • czuczu1024 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 06:02
            To nie takie proste bawić się i się nie zagubić moja droga... Lat 30 w tym roku kończę, chociaż nie wiem po co pytasz. Część o zataczaniu tego samego koło generalnie słabo zachęca do związków na kilka lat, raczej zdrowemu facetowi sugeruje. Weź sobie nową, póki będzie świeżo to się baw, jak zacznie się robić kwaśno to spie....przaj gdzie pieprz rośnie bo Cię na smycz weźmie i żeś facet przepadł.

            Nie wydaje Ci się, że do tego prowadzi pół rozgorzałej dyskusji.

            I tu przechodzimy do tego co dla mnie ważne: rodzina, stabilizacja planowania przyszłości, uśmiech mojej rodziny, no i cóż - widok jak moja kobieta wygina się w pałąk i drżą jej uda po wszystkim. Tak to jest dla mnie ważne i wcałej fizjonomii związków nie umiem skumać dlaczego stabilizacja wyłącza kobiecie namiętność.

            I tyle.

            Odnośnie sugestii, że walę w suchą cipkę etc. Wiem jak smakuje, wiem jakie daje odczucia mokra cipka mojej kobiety, i jak wróciliśmy do siebie, częstotliwość siadła, ale jakość była potężna i nawet jak nie stanę na wysokości zadania podczas samego aktu, to kobiet nie zostawiam samym sobie. Mam jeszcze język i dwie dłonie.

            A problem w tym, że ostatnio nawet jeżeli już do czegoś dochodzi to jak małżonka nie dojdzie to nie chce nic innego, dlatego piszę o odwalaniu fuchy. Naprawdę, i tu do wszystkich forumowiczów: staram się dobierać odpowiednie słowa do nazywania faktów.

            Pozdrawiam
        • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:55
          czuczu1024 napisał(a):
          > Opcje alternatywne były w przeciągu tego "wolnego" roku i korzystałem, nie ukrywam. Chociaż Panie na tym forum zaraz mi wmówią, że jesten taki i owaki, ale sorry ladies, byłem wolny.
          --------------------------------------------------------------------------------------------------------
          To ważna informacja i szkoda, ze nie podałes jej we wstępie. Wnioski wynikaja z inforemacji I jak sa niepełne/nieprawdziwe wnioski moga być zupełnie błędne.
      • gyubal_wahazar Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 10:15
        >Tylko to musi faktycznie wygladac na rzeczywiste zauroczenie inna osoba, tak rzeczywiste zebys sam w nie uwierzyl. Masz warunki by zauroczyc inna, atrakcyjna kobiete?

        Kitty, poważnie tak uważasz ?

        Czyli autor ma z premedyracją sprzedać kose jakiejś bozi ducha winnej kobiecie, tylko po to, by żona znowu zaczęła się z nim kotłować ? Cel uświęca środki ?

        Na moje, jeśli ma jaja, niech jej spokojnie powie, że dla dobra dziecka, zależy mu na spokojnym rozwodzie, ale jeśli będzie chciała wojny - będzie ją miała; a tu jest pozew bez orzekania, który jutro wyśle. Krótko, na temat i bez ranienia kogokolwiek prócz zainteresowanych
        • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 10:21
          gyubal_wahazar napisał:

          > Czyli autor ma z premedyracją sprzedać kose jakiejś bozi ducha winnej kobiecie,
          > tylko po to, by żona znowu zaczęła się z nim kotłować ? Cel uświęca środki ?

          Oj tam, czepiasz sie. Porada byla na poziomie pytajacego o porade. W czasopismach dla uczniow gimnazjum tez takich udzielaja- zapros Zosie do kina, zeby wzbudzic zazdrosc Kasi.
          • gyubal_wahazar Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 12:18
            Po mojemu, pytający grzecznie i na poziomie spytał, więc załużył na grzeczną i na poziomie odpowiedź
            • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 12:49
              gyubal_wahazar napisał:

              > Po mojemu, pytający grzecznie i na poziomie spytał, więc załużył na grzeczną i
              > na poziomie odpowiedź

              Z tego co mi wiadomo, to czesto pary z problemami w zwiazku udaja sie na terapie malzenska. Jednak pierwszym, podstawowym warunkiem rozpoczecia tej terapii jest zerwanie kontaktow z osobami trzecimi. Inaczej mowiac - nalezy definitywnie zamknac sprawy kochanka/kochanki. Inaczej taka terapia nie ma sensu. Wiec jesli ktos naiwnie pyta czy zdrada, czy tez symulowanie zdrady, wzbudzi dlugotrwala namietnosc zony, to mozna sie spodziewac, ze pyta uczen gimnazjum.
              • gyubal_wahazar Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 13:01
                Wygląda na to, że ileś rozsądnych sposobów rozwiązania problemu, autor wyczerpał, a ponieważ bardzo mu zależy, zaczyna szukać może mniej rozsądnych, ale jakoś tam rokujących (hashtag: #tonący_brzyta_sie_chwytwy)

                Też uważam, że z tym rozbudzaniem zazdrości, to tania zagrywka, ale gość wygląda na dobrego chłopinę, więc staram się go zrozumieć
        • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 11:04
          gyubal_wahazar napisał:

          > >Tylko to musi faktycznie wygladac na rzeczywiste zauroczenie inna osoba, t
          > ak rzeczywiste zebys sam w nie uwierzyl. Masz warunki by zauroczyc inna, atrakc
          > yjna kobiete?
          >
          > Kitty, poważnie tak uważasz ?
          >
          > Czyli autor ma z premedyracją sprzedać kose jakiejś bozi ducha winnej kobiecie,
          > tylko po to, by żona znowu zaczęła się z nim kotłować ? Cel uświęca środki ?

          No przeciez zalezy mu na seksie z zona, przynajmniej tak zrozumialam. A co do 'jakiejs bozi ducha winnej kobiety' - nikt nie jest bez win.

          > Na moje, jeśli ma jaja, niech jej spokojnie powie, że dla dobra dziecka, zależy
          > mu na spokojnym rozwodzie, ale jeśli będzie chciała wojny - będzie ją miała; a
          > tu jest pozew bez orzekania, który jutro wyśle. Krótko, na temat i bez ranieni
          > a kogokolwiek prócz zainteresowanych

          A Ty sie tak bohatersko rozwiodles? MIales dzieci? Szczerze to bym wolala zeby wszyscy sie rozwiedli albo inaczej: zeby nikt sie nie zenil ale to w Polsce nierealne.
          • gyubal_wahazar Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 12:24
            > A co do 'jakiejs bozi ducha winnej kobiety' - nikt nie jest bez win.

            Na moje - niżej wacka, ale co kto lubi

            > A Ty sie tak bohatersko rozwiodles? MIales dzieci?

            Nie. Miałem. Tylko co z tego ?
            • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 13:14
              gyubal_wahazar napisał:

              > > A Ty sie tak bohatersko rozwiodles? MIales dzieci?
              >
              > Nie. Miałem. Tylko co z tego ?

              A mozesz to rozszerzyc, bo nic nie zrozumialam? (jak chcesz oczywiscie i na wlasne ryzyko ;)
              • gyubal_wahazar Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 15:59
                Z całą dla Ciebie sympatią - niechętnie. Na noże było i z fajerwerkami. I wtedy wiedziałem i teraz, że nie warto, ale póki u autora sprawy nie zasżły tak daleko, dzielę się radą, by o ile to możliwe, prześliznął się po temacie, miast w niego brnąć.
                • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 19:28
                  gyubal_wahazar napisał:

                  > Z całą dla Ciebie sympatią - niechętnie. Na noże było i z fajerwerkami. I wtedy
                  > wiedziałem i teraz, że nie warto, ale póki u autora sprawy nie zasżły tak dale
                  > ko, dzielę się radą, by o ile to możliwe, prześliznął się po temacie, miast w n
                  > iego brnąć.

                  O kurcze to standardowo, przykro mi. Powinni zniesc to orzekanie o winie.
                  • gyubal_wahazar Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 07.08.15, 10:26
                    Stara sprawa, więc luz.

                    >Powinni zniesc to orzekanie o winie

                    A z tym się zgadzam. Dla odmiany ;)
    • kombinerki_pinocheta00 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:13
      Większość spuszcza się nad smutną panią, która nie chce dawać zwalając winę na gościa.

      Zdradziła go, a on wybaczył i są razem.
      Nie chce dawać i typ szuka ratunku dla tego związku.

      Gość już na tyle się poświęcił, że powinien dostać jakieś odznaczenie, które mógłby dumnie nosić wśród damskiego towarzystwa.

      W ogóle nie dziwię się, że faceci w tym kraju są tak zakompleksieni.
      • czuczu1024 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:23
        Bez przesady z tymi medalami.
        Wnisek z całej tej dyskusji jest jeden:
        Trzeba wytoczyć ciężką artylerię i zaryzykować. Albo zwróci z powrotem uwagę na samca, którego ma w domu, albo uzna, że wreszcie z czystym sumieniem może robić sobie co chce.

        Tylko czy jest tu ktoś kto może powiedzieć, że coś takiego przyniosło faktyczny skutek?
        • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:25
          czuczu1024 napisał(a):

          > Trzeba wytoczyć ciężką artylerię i zaryzykować. Albo zwróci z powrotem uwagę na
          > samca, którego ma w domu, albo uzna, że wreszcie z czystym sumieniem może robi
          > ć sobie co chce.

          Facet, miej chociaz jaja i przyznaj sie, ze szukasz pretekstu do skoku w bok.
          • kombinerki_pinocheta00 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:27
            Dziewczyno idź podmaluj oko i przestań przeszkadzać.
          • czuczu1024 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:29
            A Ty się przyznaj, że jesteś tu tylko po to, aby facetom nawciskać albo od gnoi albo od ćwoków...
        • kombinerki_pinocheta00 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 14:32
          > Tylko czy jest tu ktoś kto może powiedzieć, że coś takiego przyniosło faktyczny
          > skutek?

          Jak już wcześniej wspominałem najlepszymi doradcami będą mężczyźni, którzy to przeżyli i poradzili sobie z tym problemem. Nie słuchaj panienek, które za wszystko cię oskarżają. Na wybiórczej sporo feminazistek, które nienawidzą facetów i trzeba to wziąć pod uwagę, bo w przeciwnym wypadku frustracja murowana.
          • lena36 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 15:20
            MI się z kolei wydaje czytając to wszystko ze żona Czuczu to ten typ kobiety której seks z mężczyzną jest potrzebny tylko i wyłącznie do zrobienia dziecka /dzieci. Potem już ów mąż ma za zadanie lozyc opiekować i utrzymywać no i jeszcze funkcje reprezentacyjne jak się idzie w gości albo święta są z rodziną się pokazać z mężem można bo się go Ma. To by było na tyle. Seks jest męczący człowiek się spoci fryzura popsuje i makijaż rozmaze . Serio są takie kobiety. Współczuję Ci Czuczu bo na moje oko nic z tego nie będzie. ...
        • hateuall Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 19:33
          > Tylko czy jest tu ktoś kto może powiedzieć, że coś takiego przyniosło faktyczny
          > skutek?

          Ja ci odpowiem.

          W każdym moim związku który się kończył, w taki lub inny sposób, kobieta której zależało i która była przekonana że sprawy zmierzają w złym dla niej w jej ocenie kierunku, potrafiła na pstryknięcie zrzucić z siebie wszystko i nabrać w pół minuty dzikiej ochoty na seks.

          Próba to ok. 10 przypadków, sprawdzalność 100%.

          Problem w tym, że ona musi być przekonana i wierzyć, że sprawy idą w złym kierunku. Jeśli ty będziesz udawał, to ona już dawno to wyczuje i z udawanego planu nici.

          A teraz zostanę zjedzony.
          • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 19:45
            hateuall napisał:

            > A teraz zostanę zjedzony.

            Ciekawe przez kogo, jak ja napisalam dokladnie to samo ale Tobie sie nawet przeczytac nie chcialo.
          • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 19:45
            hateuall napisał:

            > A teraz zostanę zjedzony.

            Zjedzony? A za co ? Widocznie sa kobiety, ktore da sie przekonac/sklonic do rozlozenia nog/dania dupy. Jesli na takim pozal sie boze seksie mezczyznie zalezy, to czemu nie ? Zreszta jesli sam nie odroznia orgazmu prawdziwego od udawanego, to co mu za roznica czy babka daje chetnie, mniej chetne, czy daje z odraza. Grunt, ze daje, szafa gra.
            • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 20:00
              Ale skoro wszystko zalezy od postarania sie faceta, to moze to byc kolejna okazja do postarania sie. A nuz sie pani spodoba jego technika? :p
            • hateuall Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 20:02
              Nie, natomiast wszystkie te sytuacje skutecznie pokazały, że nie kobiety potrzebują jakichś wielkich uniesień serca do seksu czy innych romantycznych miłości i cierpien Wertera, rodem z liceum.

              Każda jedna kobieta wie, że jeśli "jej" facet trafi do łóżka z inną i będzie mu tam dobrze, to szanse na odzyskanie go pikują do zera. Każda jedna.
              • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 20:26
                hateuall napisał:

                > Każda jedna kobieta wie, że jeśli "jej" facet trafi do łóżka z inną i będzie mu
                > tam dobrze, to szanse na odzyskanie go pikują do zera. Każda jedna.

                Jesli ktos uwaza, ze druga osobe przyspawal sobie do dupy i jest ona jego/jej wlasnoscia to pewnie bedzie chciec go/ja odzyskac. Ameryki nie odkryles, ale to dziala u obu plci.
                • urquhart Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 05.08.15, 20:43
                  mabelle2000 napisała:
                  > Jesli ktos uwaza, ze druga osobe przyspawal sobie do dupy i jest ona jego/jej w
                  > lasnoscia to pewnie bedzie chciec go/ja odzyskac. Ameryki nie odkryles, ale to
                  > dziala u obu plci.

                  Albo jeżeli ktoś dostrzeże że jest o co walczyć bo to cenne w oczach innej (innego)
                  Niektórzy uważają że absolutnie nie warto i odpuszczają : baba z wozu koniom lżej.
            • lybbla Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 00:15
              > Widocznie sa kobiety, ktore da sie przekonac/sklonic do rozlozenia
              > nog/dania dupy.

              Ba, kobiety potrafią w trakcie: zrobić paznokcie, czytać Lema czy rozkminiać siódmą pieczęć, wszystko to przy pełnym nawilżeniu. Nie znasz się na kobietach :P

              > Jesli na takim pozal sie boze seksie mezczyznie zalezy, to czemu nie ?
              > Zreszta jesli sam nie odroznia orgazmu prawdziwego od udawanego,

              No ale skąd Marek czy inny delikwent ma o tym wiedzieć, musiałby mieć jakieś porównanie.

              Zresztą zdecyduj się czego się czepiasz, suchej pochwy, udawanych orgazmów,
              czy braku mega orgazmów?

              > to co mu za roznica czy babka daje chetnie, mniej chetne, czy daje z odraza.
              > Grunt, ze daje, szafa gra.

              Troglodycie żadna różnica. Ale jakiś tam rynek na troglodytów jest.
          • urquhart Podstawy psychoewo - A teraz zostanę zjedzony 05.08.15, 19:51
            > W każdym moim związku który się kończył, w taki lub inny sposób, kobieta której
            > zależało i która była przekonana że sprawy zmierzają w złym dla niej w jej oce
            > nie kierunku, potrafiła na pstryknięcie zrzucić z siebie wszystko i nabrać w pó
            > ł minuty dzikiej ochoty na seks. (...)
            > A teraz zostanę zjedzony.

            To tylko potwierdza teorię psychoewo która rozsierdza feministki.
            Partner długoterminowy podnieca kobiety które pragną bezpieczeństwa i stabilizacji.
            Jak już zapewni to bezpieczeństwo i stabilizację jak przy dziecku pożądanie automatycznie się kończy, a zaczyna pożądanie do testosteronowych samotnych wików partnerów krótkoterminowych alfa którzy nie podejmą się ojcostwa a których geny są kluczowe do rozwoju gatunku i populacji.
            Efekt można odwrócić efekt partnera długoterminowego jeżeli babka znów brakuje bezpieczeństwa i stabilizacji.
            Tyle teoria.
            Wiem że to wredne, jak inne prawa bezwzględne natury zresztą.
            Oczywiście jeżeli bezpieczeństwo ma zapewnić państwo za pieniądze innych facetów zresztą to pozamiatane jak w Szwecji, większość związków się rozpada po dziecku.
            • mabelle2000 Re: Podstawy psychoewo - A teraz zostanę zjedzony 05.08.15, 20:06
              > Efekt można odwrócić efekt partnera długoterminowego jeżeli babka znów brakuje
              > bezpieczeństwa i stabilizacji.

              Wez juz skoncz z tymi sredniowiecznymi teoriami, w mysl ktorych kobieta spod opieki ojca udawala sie pod opieke meza. Bo mnie sie tak cos wydaje, ze w przypadku kobiet to wlasna pozycja zawodowa, wlasne zarobki i ogolna samowystarczalnosc wplywaja na bezpiczenstwo i stabilizacje, a nie chlop u boku. Moze badz wiec laskaw dokownywac adnotacji, ze Twoje wywody dotycza kobiet niepracujacych zawodowo, albo z niska pensja, albo ogolnie nieporadnych, czy tez ponadnormatywnie spragnionych opieki i troski.

              > Oczywiście jeżeli bezpieczeństwo ma zapewnić państwo za pieniądze innych facetó
              > w zresztą to pozamiatane jak w Szwecji, większość związków się rozpada po dziec
              > ku.

              No, w Polsce to panstwo zapewnia jak cholera, ze nie wspomne juz o sciagalnosci alimentow.
              • sabat777 Re: Podstawy psychoewo - A teraz zostanę zjedzony 05.08.15, 20:11
                Czyzby kobiety nie pragnely by mezczyzna dal im poczucia bezpieczenstwa? Poczuc sie spokojna w jego silnych ramionach? No i przeciez nie swiatopoglad ksztaltuje nasze pragnienia ale ewolucyjnie uksztaltowane instynkty...
              • hateuall Re: Podstawy psychoewo - A teraz zostanę zjedzony 05.08.15, 20:15
                > Wez juz skoncz z tymi sredniowiecznymi teoriami, w mysl ktorych kobieta spod op
                > ieki ojca udawala sie pod opieke meza. Bo mnie sie tak cos wydaje, ze w przypad
                > ku kobiet to wlasna pozycja zawodowa, wlasne zarobki i ogolna samowystarczalnos
                > c wplywaja na bezpiczenstwo i stabilizacje, a nie chlop u boku. Moze badz wiec
                > laskaw dokownywac adnotacji, ze Twoje wywody dotycza kobiet niepracujacych zaw
                > odowo, albo z niska pensja, albo ogolnie nieporadnych, czy tez ponadnormatywni
                > e spragnionych opieki i troski.

                Te "samowystarczalne" najczęściej kończą jako "samotne singielki" w wieku 30-40 lat, które niby mają wszystko, tylko cały czas usilnie czegoś szukają. Tzn. wszyscy dookoła wiedzą czym jest to coś, a one same też, tylko nie chcą się do tego ani przed sobą ani przed nikim innym przyznać.

                • mabelle2000 Re: Podstawy psychoewo - A teraz zostanę zjedzony 05.08.15, 20:23
                  hateuall napisał:

                  > Te "samowystarczalne" najczęściej kończą jako "samotne singielki" w wieku 30-40
                  > lat, które niby mają wszystko, tylko cały czas usilnie czegoś szukają. Tzn. ws
                  > zyscy dookoła wiedzą czym jest to coś, a one same też, tylko nie chcą się do te
                  > go ani przed sobą ani przed nikim innym przyznać.

                  Samowystarczalnosc nie wyklucza bycia w zwiazku, znosi jednak zaleznosc od drugiej osoby.
                  • hateuall Re: Podstawy psychoewo - A teraz zostanę zjedzony 05.08.15, 20:51
                    Pisałem o singielkach, a singlowanie z definicji oznacza nie-bycie w związku.
                    • mabelle2000 Re: Podstawy psychoewo - A teraz zostanę zjedzony 05.08.15, 20:55
                      hateuall napisał:

                      > Pisałem o singielkach, a singlowanie z definicji oznacza nie-bycie w związku.

                      ? Nie bardzo wiem z czym teraz polemizujesz.
                      • sabat777 Re: Podstawy psychoewo - A teraz zostanę zjedzony 05.08.15, 20:58
                        Polemizowac => kontynuowac rozwazania, ktorych prekursorem byl Stanislaw Lem.
                    • sabat777 Re: Podstawy psychoewo - A teraz zostanę zjedzony 05.08.15, 21:11
                      Singlowanie mogloby oznaczac jakis rodzaj zonglowania, ale wykonywanego za pomoca tylko jednej pileczki. Malo widowiskowe, ale za to przyjazne w obsludze.
              • urquhart Re: Podstawy psychoewo - A teraz zostanę zjedzony 05.08.15, 20:33
                > Wez juz skoncz z tymi sredniowiecznymi teoriami, w mysl ktorych kobieta spod op
                > ieki ojca udawala sie pod opieke meza

                No jasne a Buss i cała reszta od psychoewo niby knuje i spiskuje jakby tu ocalić średniowieczne teorie i patriarchat :)

                >. Bo mnie sie tak cos wydaje, ze w przypad
                > ku kobiet to wlasna pozycja zawodowa, wlasne zarobki i ogolna samowystarczalnos
                > c wplywaja na bezpiczenstwo i stabilizacje (...)
                > No, w Polsce to panstwo zapewnia jak cholera, ze nie wspomne juz o sciagalnosci
                > alimentów

                A ja myśle że to jak ze słynną postulowaną rzekomą samowystarczalnością kobiet w dawnych prymitywnych plemionach, co to może ją zaobserwować zweryfikować i obśmiać byle podróżnik po amazonii :)
                Jak jesteś przekonana co do pierwszego to po co wspominasz o alimentach?
                • mabelle2000 Re: Podstawy psychoewo - A teraz zostanę zjedzony 05.08.15, 20:41
                  urquhart napisał:

                  > A ja myśle że to jak ze słynną postulowaną rzekomą samowystarczalnością kobiet
                  > w dawnych prymitywnych plemionach, co to może ją zaobserwować zweryfikować i ob
                  > śmiać byle podróżnik po amazonii :)

                  Argumenty sie skonczyly, czy chcesz zobaczyc moj wyciag z wyplaty, bo inaczej nie uwierzysz ? ;-)

                  > Jak jesteś przekonana co do pierwszego to po co wspominasz o alimentach?

                  No bo tak mi wychodzi, ze skoro byli partnerzy na dzieci nie placa, a panstwo nie daje, to chyba te kobiety jednak zarabiaja na te dzieci, czy nie ? A moze kradna ?

    • lybbla Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 02:01
      czuczu1024 napisał(a):


      > Dlaczego tu piszę, bo czuję się jak facet, który ma Porshe (moim zdaniem mam > prześliczną i bardzo seksowną żonę), ale to Porshe nie jezdzi, stoi w garażu,
      > można je oglądać, można do niego wsiąść, odpalić silnik, ale nie można nim jezdzić.

      Czyli to nie Twoje Porshe. Gdyby było Twoje miałbyś komunikaty: jaki miły gorący wieczór na przejażdżkę.

      > Trochę historii:
      > Zaczęliśmy ze sobą być mając 19 i 21 lat. Związek trwa od 8 lat z przerwą nieca
      > łego roku. Przerwa była spowodowana romansem mojej obecnej małżonki.
      > Seks był zawsze z zadowalającą częstotliwością 4-10 razy w miesiącu.
      > Wyjątkiem był okres
      > gdy żona starała się abym do niej wrócił, wtedy było demonicznie dużo seksu.
      > Spadek zaczął się nie po porodzie, a po zakończeniu karmienia piersią.

      Najtrwalsze związki jakie znam to te kiedy facet cierpliwie czekał aż się Porshe
      wyjeździ. To nie jest jednak Twój przypadek.

      Twój powyższy opis brzmi tak jakbyś został wciągnięty w pułapkę, która nazywa
      się `demonicznie dużo seksu'. To była demo wersja. Po zakupieniu produktu finalnego okazało się, że można go używać ale tuż po upływie gwarancji się popsuł.

      Nie jesteśmy w tanie stwierdzić czy to wadliwe używanie produktu czy planned obsolescence. Obie hipotezy pojawiły się na forum włącznie z tezą, że nie dostałeś
      kluczyka.

      W sposobie jaki całą sytuację opisujesz tkwi odpowiedź, więc idź i grzesz więcej.
      Są dwie możliwości, które Ci się mogą przytrafić.
      Pierwsza, napotkasz BMW i będziesz wniebowzięty bo dostaniesz od razu pełną
      wersję do przetestowania o pułapce nie będzie mowy. Wtedy i kluczyk do Porshe się znajdzie i zapewne zaowocuje kimś jeszcze.
      Druga, będziesz spotykał Porshe za Porshem, znowu demoniczne demo-pułapki,
      wpadniesz w pułapkę swojego umysłu, będzie Ci się roić, że wszystkie kobiety to
      Porshe i nie przyjdzie Ci do głowy, ze jesteś niemal ślepy, bezterminowego prawa jazdy nigdy nie dostaniesz.
      • czuczu1024 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 06:46
        Ostro, ale chociaż na temat.
        Ale z całej Twojej wypowiedzi widzę niewesoły wniosek:
        - Albo pójdę w długą i mi się poszczęści;
        - Pójdę w długą i powtórzę schemat.

        A jak naprawić Porsche, to jest odpowiedź której szukam?

        Póki co na forum dowiedziałem się, że nie tylko ja mam taki problem, nie wiem czy się cieszyć, ale chociaż człowiekowi raźniej.

        Wszedłem na to forum, spróbuję jeszcze pomocy specjalisty po to aby uniknąć sytuacji, w której powiem sobie: "A niech Porsche sobie stoi w garażu, na co dzień pojeżdżę czym się da", bo uważam to za chorą sytuację.
        • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 07:33
          Mozesz poradzic sie specjalisty. Z komiksu "Podroz Smokiem Diplodokiem" pamietam jednego adekwatnego. Osiol Kleofas, filozof.
        • urquhart Recepta krok po kroku 06.08.15, 07:38
          czuczu1024 napisał(a):

          > A jak naprawić Porsche, to jest odpowiedź której szukam?
          > Póki co na forum dowiedziałem się, że nie tylko ja mam taki problem, nie wiem c
          > zy się cieszyć, ale chociaż człowiekowi raźniej.

          Masz receptę zwięźle ujętą dla leniwych co im się nie chce czytać opasłych książek Bussa, Perel czy Starowicza teorii jak to działa i esencję jak przeciwdziałać.
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,137893560,137893560,Recepta_na_seks_w_zwiazku_.html
          • sabat777 Re: Recepta krok po kroku 06.08.15, 07:49
            Tak czy owak, recepta "wyjdz na caly wieczor i schlej sie" to dobra recepta i nie ma jej sensu dlugo i uczenie rozwazac :)
          • czuczu1024 Re: Recepta krok po kroku 06.08.15, 20:09
            Heheheh, dobry tekst, czytałem już gdzieś o tej teorii. I z obserwacji w gruncie rzeczy muszę przyznać, że ta smutna reguła się sprawdza. Stań się gnojem, a będziesz bzykał, bądź kochanym misiem a będziesz walił konia... Dzięki za podsunięcie. A tak na marginesie, ciekawe ile kobiet jest skłonnych przyznać, że właśnie dlatego wiążą się z mentami i później wypłakują się jakie to one biedne. Ile kobiet jest w stanie przyznać się do figla, który im robi matka natura.
            • lybbla Re: Recepta krok po kroku 06.08.15, 21:40
              czuczu1024 napisał(a):

              > Heheheh, dobry tekst, czytałem już gdzieś o tej teorii. I z obserwacji w grunci
              > e rzeczy muszę przyznać, że ta smutna reguła się sprawdza. Stań się gnojem, a b
              > ędziesz bzykał, bądź kochanym misiem a będziesz walił konia... Dzięki za podsun
              > ięcie. A tak na marginesie, ciekawe ile kobiet jest skłonnych przyznać, że właś
              > nie dlatego wiążą się z mentami i później wypłakują się jakie to one biedne. Il
              > e kobiet jest w stanie przyznać się do figla, który im robi matka natura.

              Znajdź kobietę o której mówią, że jest kobietą fatalną. I spróbuj być gnojem.
              Dla dobra Twoich zwieraczy radzę jednak bez róży i tomiku poezji nie podchodź.

              Z takim podejściem wcale się nie dziwię, że się same Porshe w wieku rozrodczym trafiają. U BMW odpadacie w przedbiegach.
            • hello-kitty2 Re: Recepta krok po kroku 06.08.15, 22:03
              czuczu1024 napisał(a):

              A tak na marginesie, ciekawe ile kobiet jest skłonnych przyznać, że właś
              > nie dlatego wiążą się z mentami i później wypłakują się jakie to one biedne. Il
              > e kobiet jest w stanie przyznać się do figla, który im robi matka natura.

              A Ty nie musisz sie przypadkiem zajac figlem, ktory Tobie matka natura zrobila?
              • czuczu1024 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 00:51
                A no muszę, nie przeczę. Jestem tylko ciekaw czy kobiety potrafią się do tego przyznać. Bo ja potrafię. Natura zrobiła mi figla, bo jestem absolutnie w żonie zakochany, i teraz muszę znaleźć sposób aby ją obudzić, a nie stracić. Nawet jak będzie to wymagać drastycznych środków.
                • hello-kitty2 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 01:58
                  czuczu1024 napisał(a):

                  > A no muszę, nie przeczę. Jestem tylko ciekaw czy kobiety potrafią się do tego p
                  > rzyznać. Bo ja potrafię. Natura zrobiła mi figla, bo jestem absolutnie w żonie
                  > zakochany, i teraz muszę znaleźć sposób aby ją obudzić, a nie stracić. Nawet ja
                  > k będzie to wymagać drastycznych środków.

                  Sluchaj tutaj opowiesci o zakochaniu w zonie, tyleczku zony, zapachu zony, buleczce zony i innych detalach z zycia intymnego nikogo nie zwilzaja wiec tutaj nikt Ci fiuta nie obciagnie zeby ratowac Twoje malzenstwo. Szukaj wkolo siebie w realu. Jak bym miala cos radzic to nie szczedz grosza. Powodzenia.
                  • sabat777 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 06:10
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Sluchaj tutaj opowiesci o zakochaniu w zonie, tyleczku zony, zapachu zony, bule
                    > czce zony i innych detalach z zycia intymnego nikogo nie zwilzaja wiec tutaj ni
                    > kt Ci fiuta nie obciagnie zeby ratowac Twoje malzenstwo. Szukaj wkolo siebie w
                    > realu. Jak bym miala cos radzic to nie szczedz grosza. Powodzenia.

                    Jeśli Cię stać autorze - zdecydowanie proponuję płatną wersję seksu. Z moich wyliczeń niezbicie wynika, iż w przeciwieństwie do bezpłatnej znacznie taniej wychodzi. W najlepszym wariancie porównywalnie. Rzadko kiedy bilans za jedno spotkanie z kochanką (drinki + ciacha + całonocny hotel dla dwojga) wychodzi mniej niż wizyta u divy. I w tym wariancie musisz założyć sporą atrakcyjność własną, zwykle dochodzą do tego jeszcze prezenty dla kochanki. Najczęściej nie chodzi o lizaka czy gumę balonową, ale drogi perfum albo jakieś świecidełko. Bardziej luksusowe panie życzą sobie jakieś pieski, kotki, zachcianki z galanterii czy odzieży, albo wręcz pełen sponsoring. Lekko licząc parę tysiaków. W trosce o domowy budżet chyba lepiej postawić sprawę uczciwie i brykać w burdelu. Mniej trosk, zmartwień i niższe obciążenie domowych rachunków, a jedyny stres jaki Cię czeka, to przy odbiorze cokwartalnego testu na HIV.
                    Jeśli nie stać Cię zarówno na jedno jak i drugie - polecam np. zakup rybek. U mnie się sprawdziło. Człowiek przestaje się przejmować pierdołami typu seks i - łącząc przyjemne z pożytecznym - obserwuje sobie życie stworzonek w wodnej toni. A gruchę zwalić sobie można zawsze, jak zaczyna doskwierać. No woman - no cry.
                    • marek.zak1 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 08:17
                      sabat777 napisał:

                      > Jeśli nie stać Cię zarówno na jedno jak i drugie - polecam np. zakup rybek. U mnie się sprawdziło.
                      -------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                      Tak OT, od dawna myślę o jakims fajnym akwarium. Czy to wymaga duzo pracy? Moze sa jakieś stworzenia, które je oczyszczaja. na ten temat nie wiem nic.
                      • mabelle2000 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 12:43
                        marek.zak1 napisał:

                        > Tak OT, od dawna myślę o jakims fajnym akwarium. Czy to wymaga duzo pracy? Moze
                        > sa jakieś stworzenia, które je oczyszczaja. na ten temat nie wiem nic.

                        W temacie akwarium niestety nie doradze, bo poprzestalam na etapie amatorskim, ale dlugi czas hodowalam karpie koi w ogrodzie. Te sympatyczne zarloki szybko sie oswajaja- lubia glaskanie i jedzenie z reki. Wprawdzie niezbyt dobrze znosza nasze dlugie i mrozne zimy, ale z mojej praktyki wynika, ze gdy staw jest gleboki, a woda dobrze natleniona, to radza sobie calkiem niezle. Na szczescie w Polsce, w warunkach ogrodowych, rzadko przystepuja do tarla, nie ma wiec problemu z niechcianym przychowkiem, tak jak to ma miejsce w przypadku karasi. Dobrze znosza zageszczenie i sa wszystkozerne, oskubia kazdy smiec, ktory trafi im do pyska, nawet peta sa gotowe sprobowac ;-)
                        Staw przy wydajnej pompie i duzym filtrze ( niestety, przy koi to koniecznosc ) dobrze funkcjonuje bez wielkich nakladow pracy. Ale oprocz samych ryb wlasciciel zyskuje niepowtarzalna mozliwosc obserwacji kawalka zywej natury, ktora samoistnie tworzy sie w zbiorniku wodnym. Woda zwabia tez owady, okoliczne ptaki, zaby, ropuchy.
                        Dlatego ciagle, niezmiennie fascynuje mnie proces zamiany zwyklej dziury w ziemi, wylozonej folia w tetniacy zyciem mikrokosmos .

                        • marek.zak1 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 13:29
                          mabelle2000 napisała:

                          Dobrze znosza zageszczenie i sa wszystkozerne, oskubia kazdy smiec, ktory trafi im do
                          > pyska, nawet peta sa gotowe sprobowac ;-)
                          > Staw przy wydajnej pompie i duzym filtrze ( niestety, przy koi to koniecznosc )
                          > dobrze funkcjonuje bez wielkich nakladow pracy. Ale oprocz samych ryb wlascici el zyskuje niepowtarzalna mozliwosc obserwacji kawalka zywej natury, ktora samo istnie tworzy sie w zbiorniku wodnym. Woda zwabia tez owady, okoliczne ptaki, z aby, ropuchy.
                          > Dlatego ciagle, niezmiennie fascynuje mnie proces zamiany zwyklej dziury w ziemi, wylozonej folia w tetniacy zyciem mikrokosmos .
                          ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

                          Chyba w to wejdę. Sowa, krolik i okazjonalnie biegajace wiewiorki i jeże, to stanowczo za mało. Czekaja mnie nowe wyzwania :)

                          >
                          • szopen_cn Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 13:48
                            Moze hoopla tygrysow?
                            • szopen_cn Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 13:49
                              Hodowla mialo Byc.
                            • mabelle2000 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 13:53
                              szopen_cn napisał:

                              > Moze hoopla tygrysow?

                              Tygrysow w miniaturze :-) "Pan Bog stworzyl kota, zeby czlowiek mogl glaskac tygrysa".
                              • hello-kitty2 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 18:16
                                mabelle2000 napisała:

                                > szopen_cn napisał:
                                >
                                > > Moze hoopla tygrysow?
                                >
                                > Tygrysow w miniaturze :-) "Pan Bog stworzyl kota, zeby czlowiek mogl glaskac ty
                                > grysa".

                                Zachowam sie jak prawdziwa kicia i powiem, ze jak widze rybe to zastanawiam sie ktora patelnie wyjac. Wiec tygrysy mniejsze i wieksze to chyba nie z rybami. Przynajmniej kumpel opowiadal, ze za dzieciaka mial takiego kota zboja, co to sasiadowi wszystkie drogie ryby z oczka wyzarl. Instynkt ;)
                                • mabelle2000 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 18:22
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > P
                                  > rzynajmniej kumpel opowiadal, ze za dzieciaka mial takiego kota zboja, co to sa
                                  > siadowi wszystkie drogie ryby z oczka wyzarl. Instynkt ;)

                                  :-) Duzych ryb nie wyzre, ale moze smiertelnie pokaleczyc. U mnie najwiekszym problemem nie byly o dziwo koty, ale czapla siwa :-)
                      • sabat777 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 16:17
                        marek.zak1 napisał:

                        > Tak OT, od dawna myślę o jakims fajnym akwarium. Czy to wymaga duzo pracy? Moze
                        > sa jakieś stworzenia, które je oczyszczaja. na ten temat nie wiem nic.

                        Z akwarium jest tak, że można je prowadzić prawie bezobsługowo, ale trzeba mieć bardzo wytrzymałe gatunki ryb i roślin. Wtedy w zasadzie kwestia obsługi sprowadza się do karmienia rybek, wymiany części wody powiedzmy raz w tygodniu i przetarcia szyb z glonów raz na kilka tygodni. Tyle.
                        A można zrobić tam podwodne ogrody, hodować trudne ryby i rośliny, dodać do akwarium wysoką technologię, nawozić, sprawdzać stan wody odczynnikami - krótko mówiąc poświęcać długie godziny.
                        Wszystko zależy od oczekiwań.
                    • ninek04 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 09:00
                      Twoja teoria to jedno,z praktyką w większości przypadków się nie pokrywa.Calonocna schadzka w hotelu to mrzonka, gdy oboje nie są wolni i trzeba za chwilę wrócić do domu, bez wzbudzenia podejrzeń. Prezenty i wystawne kolacje też nie są na liście oczekiwań. No chyba,że ten układ z kochankiem/a, to coś w rodzaju kontraktu sponsorskiego między zamożnym, starszym panem,a młodsza panienka która chce sobie dorobić, czy wygodnie ustawić się w życiu-wowczas,to co opisałeś, faktycznie ma miejsce.
                    • hello-kitty2 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 12:50
                      sabat777 napisał:

                      > Jeśli Cię stać autorze - zdecydowanie proponuję płatną wersję seksu. Z moich wy
                      > liczeń niezbicie wynika, iż w przeciwieństwie do bezpłatnej znacznie taniej wyc
                      > hodzi. W najlepszym wariancie porównywalnie. Rzadko kiedy bilans za jedno spotk
                      > anie z kochanką (drinki + ciacha + całonocny hotel dla dwojga) wychodzi mniej n
                      > iż wizyta u divy. I w tym wariancie musisz założyć sporą atrakcyjność własną, z
                      > wykle dochodzą do tego jeszcze prezenty dla kochanki. Najczęściej nie chodzi o
                      > lizaka czy gumę balonową, ale drogi perfum albo jakieś świecidełko. Bardziej lu
                      > ksusowe panie życzą sobie jakieś pieski, kotki, zachcianki z galanterii czy odz
                      > ieży, albo wręcz pełen sponsoring. Lekko licząc parę tysiaków. W trosce o domow
                      > y budżet chyba lepiej postawić sprawę uczciwie i brykać w burdelu. Mniej trosk,
                      > zmartwień i niższe obciążenie domowych rachunków, a jedyny stres jaki Cię czek
                      > a, to przy odbiorze cokwartalnego testu na HIV.

                      hehe troche pojechales ale prawda jest, ze na kochance sie nie oszczedza, a kto probuje jest zalosny. Inna sprawa, ze w planie bylo, ze ma wzbudzac zazdrosc zony, powodowac zagrozenie jej pozycji. Pytanie czy wizyta w burdelu moze powodowac zagrozenie pozycji zony? Ze co? Ze sie zakocha w kurwie i sie z nia ozeni? ;-) Poza tym do seksu wcale nie musi dojsc. W koncu nie chodzi o to zeby gosc sie wybzykal na boku tylko zeby zonie pozadanie wrocilo. Wiec chyba troche sie rozpedziles.

                      > Jeśli nie stać Cię zarówno na jedno jak i drugie - polecam np. zakup rybek. U m
                      > nie się sprawdziło. Człowiek przestaje się przejmować pierdołami typu seks i -
                      > łącząc przyjemne z pożytecznym - obserwuje sobie życie stworzonek w wodnej toni
                      > . A gruchę zwalić sobie można zawsze, jak zaczyna doskwierać. No woman - no cry
                      > .

                      A co pozytecznego jest w posiadaniu akwarium? ;)
                      • sabat777 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 16:22
                        hello-kitty2 napisała:

                        > hehe troche pojechales ale prawda jest, ze na kochance sie nie oszczedza, a kto
                        > probuje jest zalosny. Inna sprawa, ze w planie bylo, ze ma wzbudzac zazdrosc z
                        > ony, powodowac zagrozenie jej pozycji. Pytanie czy wizyta w burdelu moze powodo
                        > wac zagrozenie pozycji zony? Ze co? Ze sie zakocha w kurwie i sie z nia ozeni?
                        > ;-) Poza tym do seksu wcale nie musi dojsc. W koncu nie chodzi o to zeby gosc s
                        > ie wybzykal na boku tylko zeby zonie pozadanie wrocilo. Wiec chyba troche sie r
                        > ozpedziles.

                        Bo doszedłem do wniosku, że w sumie to on szuka pretekstu moralnego, żeby sobie poruchać na boku, a żona to mu już w zasadzie zwisa. Tzn. wiesz, fajnie byłoby ją poruchać za darmo, ale jak się pojawi inna, to czemu nie. Wtedy się uruchamia Hamleta, rozterki teatralne z czaszką w dłoni, moralne dywagacje godne teologów - a na końcu i tak z bananem na gębie i kutasem w dłoni leci do kochanki.

                        > A co pozytecznego jest w posiadaniu akwarium? ;)

                        Dużo mniej się przeziębiasz - akwarium fajnie poprawia atmosferę w domu. Poza tym jak ktoś ma kwiatki doniczkowe, to woda z akwarium działa na nie jak sterydy :P
                    • aardwolf_ge Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 13:03
                      Znowu jakichś zupełnie nowych rzeczy się dowiaduję.
                      Nigdy nie kupiłem kobiecie perfum ani świecidełek, najwyżej bukiet kwiatów albo pizzę.
                      W sumie nigdy poderwanie kobiety no kosztowało mnie więcej niż 50 PLN, a jak już jest poderwana to często wydatki są mniejsze niż kiedy jestem sam.
                      • mabelle2000 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 13:50
                        aardwolf_ge napisał:

                        > Znowu jakichś zupełnie nowych rzeczy się dowiaduję.
                        > Nigdy nie kupiłem kobiecie perfum ani świecidełek, najwyżej bukiet kwiatów albo
                        > pizzę.

                        Szczerze, to mnie by wnerwilo, gdyby facet wyskakiwal z kasy, zeby kupic mi jakis drogi prezent. Zreszta co on w sumie moglby mi ofiarowac ? Jakies badyle ? Nie lubie kwiatow w domu ze wzgledu na wszedobylskie psy, no i wode w wazonie, ktora zaczyna szybko smierdziec i trzeba ja zmieniac ;-) Wino tez moze sobie darowac, bo alkohole dostaje najczesciej od zadowolonych klientow, wiec zapas mam w domu duzy. Z perfumami pewnie i tak by nie trafil. Swiecidelka tym bardziej, bo lubie oryginalna, a nie droga bizuterie, a takiej u jubilera nie znajdzie. Juz lepiej by chyba zrobil, zeby opowiedzial cos ciekawego, wykazal sie jakas tajemna wiedza zamiast robic durne prezenty :-)

                        > W sumie nigdy poderwanie kobiety no kosztowało mnie więcej niż 50 PLN,

                        Nie wiem jak inni, ale ja Ci wierze :-D
                    • gogol77 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 17:28
                      sabat777 napisał:
                      > Jeśli Cię stać autorze - zdecydowanie proponuję płatną wersję seksu. Z moich wyliczeń niezbicie wynika, iż w przeciwieństwie do bezpłatnej znacznie taniej wychodzi. W najlepszym wariancie porównywalnie.>
                      Sabat, ale one tam udają orgazmy! A są faceci, którym udawane orgazmy nie wystarczają!! Więc Twój rachunek kosztów nie trzyma się kupy bo towar jaki otrzymujesz w wersji płatnej nie jest seksem tylko wyrobem seksopodobnym.
                      • aardwolf_ge Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 17:29
                        z góry zakładasz, że on do takich się zalicza
                      • sabat777 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 17:52
                        Jestem sceptykiem co do tego czy udaja bardziej niz kochanki, ktore dostaja drogie prezenty. Wiesz, ja jestem przekonany, ze wiekszosc mezczyzn w ten czy inny sposob placi za seks. Zeby babka sie z Toba bzykala bo po prostu taki fajny jestes to bys musial byc Christiano Ronaldo.
                        • mabelle2000 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 18:27
                          sabat777 napisał:

                          > Wiesz, ja jestem przekonany, ze wiekszosc mezczyzn w ten czy inny
                          > sposob placi za seks.

                          Tak sobie wlasnie pomyslalam- czym mam temu swojemu dobremu chlopu zaplacic za taki odjazdowy seks ? ;-)
                          • sea.sea Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 19:15
                            No jeśli macie takie w związku ról pomieszanie, to sądzę, że idealnym rewanżem będzie, jak mu pomożesz w domu, wiesz, jakieś mycie wanny, czy coś ;)))
                            • mabelle2000 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 20:02
                              sea.sea napisała:

                              > No jeśli macie takie w związku ról pomieszanie, to sądzę, że idealnym rewanżem
                              > będzie, jak mu pomożesz w domu, wiesz, jakieś mycie wanny, czy coś ;)))

                              :-D Jeden tu kiedys chcial placic myciem kibla domestosem, kto wie, moze to niezly pomysl.
                        • ninek04 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 18:34
                          Sabat777napisal
                          > udaja bardziej niz kochanki, ktore dostaja drogie prezenty. Wiesz, ja jestem przekonany, ze wiekszosc mezczyzn w ten czy inny sposob placi za seks. Zeby babka sie z Toba bzykala bo po prostu taki fajny jestes to bys musial byc Christiano Ronaldo.<

                          Już nie przesadzaj z tymi drogimi prezentami.One kompletnie nie są potrzebne. Wystarczy tylko i jedynie fajnosc tej drugiej osoby,chemia i wzajemne napalenie.Reszta jest mało istotna , a kasa to już zupełnie najmniej.
                          • aardwolf_ge Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 18:42
                            nareszcie mogę się z kimś zgodzić w 100%
                          • sabat777 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 19:31
                            ninek04 napisała:

                            >. W
                            > ystarczy tylko i jedynie fajnosc tej drugiej osoby,chemia i wzajemne napalenie.

                            Dobrze. To inaczej - ile procent całej populacji mężczyzn jest na tyle fajnych żeby wzbudzać w kobiecie chemię?
                            5-15%? Dobrze szacuję?
                            • aardwolf_ge Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 19:38
                              prawdopodobnie tak, tyle że dla każdej kobiety będzie to inna część populacji.
                            • rekreativa Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 19:47
                              Zgadzam się z aardwolfem: może i 10%, ale to nie jest zawsze te same 10%.
                              Na podstawie naszych rozmów forumowych mogę np. stwierdzić, że moje 10% kompletnie nie pokrywa się z 10% kitty, a mozliwe że moje 10 i kitty 10 nie pokrywa się z 10 kag.
                              Ty zaś robisz ten błąd, że zakładasz iż jest to jakieś stałe dla każdej 10 %.
                            • rekreativa Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 19:50
                              Ja bym nawet odwrotnie powiedziała: że jest 5-10% facetów, którzy rzadko komu się podobają, a cała reszta łapie się do tych 10% jakiejś puli kobiet.
                              • aardwolf_ge Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 19:54
                                jak mu kiedyś dokładnie to samo napisałem, to stwierdził, ze żyję w "rzeczywistości wirtualnej"
                              • mabelle2000 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 19:58
                                rekreativa napisała:

                                > Ja bym nawet odwrotnie powiedziała: że jest 5-10% facetów, którzy rzadko komu s
                                > ię podobają, a cała reszta łapie się do tych 10% jakiejś puli kobiet.

                                Tez mi sie tak wydaje.
                                • sea.sea Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 20:04
                                  Mi też. Niewielu kojarzę facetów, co ich żadna nigdy nie chciała, zazwyczaj "baby takie wybredne, żadna mnie nie chce" tłumaczy się jako "żadna z tych, które mi się podobają, mnie nie chce". Tak samo jak i w drugą stronę zresztą ;)
                                  • ninek04 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 20:13
                                    Nie widzę dookoła siebie facetów, którzy mają jakiś problem ze znalezieniem kobiety, i byliby odrzucani.
                                    Wręcz przeciwnie, widzę że Ci fajni właśnie są w dużej przewadze i mają powodzenie wśród plci przeciwnej.
                                    • sabat777 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 20:24
                                      ninek04 napisała:

                                      > Nie widzę dookoła siebie facetów, którzy mają jakiś problem ze znalezieniem kob
                                      > iety, i byliby odrzucani.
                                      > Wręcz przeciwnie, widzę że Ci fajni właśnie są w dużej przewadze i mają powodz
                                      > enie wśród plci przeciwnej.

                                      Wyjścia są dwa, jak na mój rozum:
                                      - albo Ty nie widzisz takich facetów, bo jako dla kobiety są dla Ciebie "przeźroczyści" i Twój umysł po prostu nie dostrzega ich przypadków
                                      - albo to ja, będąc w tej odrzuconej mniejszości, racjonalizuję sobie dno w jakim się znalazłem, powiększając swoją nieliczną grupkę pobratymców do rangi większości mężczyzn na świecie. Taki mechanizm, który ma mnie pocieszyć, że w sumie to nie jest ze mną aż tak źle, bo popatrz ilu jest takich co ich spotkało to samo.
                                      • sea.sea Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 20:36
                                        > będąc w tej odrzuconej mniejszości

                                        Żona Cię odrzuciła. To jest jedna kobieta. Nie wiesz, co by było, gdybyś był obecnie wolny, dyspozycyjny i czynnie szukał. Tak, być może byłoby tak samo, ale pewności nie masz.
                                        • ninek04 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 20:45
                                          Dokładnie tak jest, jak napisała sea.sea.
                                        • mabelle2000 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 20:47
                                          Obawiam sie, ze istnieje ryzyko, ze i tak wszystkie chetne potraktowalby z buta. Sabat nawet na niesmialy podryw nie reaguje.
                                        • sabat777 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 20:51
                                          sea.sea napisała:

                                          > Żona Cię odrzuciła. To jest jedna kobieta. Nie wiesz, co by było, gdybyś był ob
                                          > ecnie wolny, dyspozycyjny i czynnie szukał. Tak, być może byłoby tak samo, ale
                                          > pewności nie masz.

                                          Nie no, chwila. Prawie uwierzyłem. Prawie robi wielką różnicę. Przecież w moim wieku wolni należą do mniejszości, tym bardziej dyspozycyjni i czynnie szukający. A jednak wg. was sporo jest takich facetów co zaliczają skoki w bok, zdrady małżeńskie itp. Babki się nimi interesują, większość tam znajdzie swoją niszę, te swoje 10%, tak?
                                          No to skoro oni mogą a ja nie, no to jak nie wiem i nie mam pewności?? No mam, widzę przecież.
                                          Chyba że to jednak mniejszość zdradza żony, faceci mają problem z ruchaniem i to generalnie ja mam rację?
                                          • sea.sea Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 20:58
                                            Z tego, co wiem, nie czynisz specjalnych wysiłków w kierunku przygruchania sobie jakiejś kochanki, bo nawet nie miałbyś gdzie jej upchnąć czasowo w terminarzyku (patrz temat o pretekstach do wychodzenia z domu), więc niby jak miałbyś zaliczyć skok w bok lub sprawdzić swój potencjał w temacie? Panna by Ci musiała sama wleźć przez okno, ogłuszywszy po drodze małżonkę.
                                          • ninek04 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 21:02
                                            Sabat777napisal
                                            >No to skoro oni mogą a ja nie, no to jak nie wiem i nie mam pewności?? No mam, widzę przecież.
                                            Chyba że to jednak mniejszość zdradza żony, faceci mają problem z ruchaniem i to generalnie ja mam rację?<
                                            Nie możesz,bo nie chcesz, bo nie zlamiesz pewnie jakichś swoich zasad, bo to nie w Twoim stylu, bo trzeba się ruszyć z domu itp.
                                      • ninek04 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 20:43
                                        Sabat777napisal
                                        >albo to ja, będąc w tej odrzuconej mniejszości, racjonalizuję sobie dno w jakim się znalazłem, powiększając swoją nieliczną grupkę pobratymców do rangi większości mężczyzn na świecie. Taki mechanizm, który ma mnie pocieszyć, że w sumie to nie jest ze mną aż tak źle, bo popatrz ilu jest takich co ich spotkało to samo.<

                                        Źle zakladasz i racjonalizujesz. Jak sam pisałeś, czujesz się odrzucony tylko przez żonę, wiec skąd to założenie, że byłbyś odrzucony juz na wstępie przez inne kobiety , skoro chodziloby tylko o kwestie przygruchania kogoś do seksu?Tylko, że to Ciebie nie interesuje, co też wielokrotnie podkreslales , ale gdybyś zmienił podejście, to o odrzuceniu nie byłoby w ogóle mowy.
                                  • aardwolf_ge Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 20:19
                                    Ja znam jednego.
                                    Tak mu się trafiło, że jest dość brzydki (nie umiem oceniać męskiej urody ale on jest tak brzydki że nawet ja to widzę) i od dziecka ma pewien stopień inwalidztwa, za czym poszła spora nadwaga.
                                    Z drugiej strony nieźle zarabia i jest wygadany i praktycznie każda kobieta która go zna mówi, że powinien jakąś znaleźć ale nigdy ona nie chce być akurat tą wybranką.
                                    Innych przypadków nie znam.
                                    • sea.sea Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 20:23
                                      Ja też znam jednego, już o nim wspominałam. Wygląda spoko, nie jak milion dolarów, ale daje radę, ma kasę, chce mieć dzieci, generalnie ideał dla napalonych na zakładanie rodziny trzydziestek - ale tak cholernie nie ma podejscia do kobiet, że ja się w ogóle nie dziwię, że nawet panny z bombą zegarową na jajnikach go omijają.
                              • sabat777 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 20:04
                                rekreativa napisała:

                                > Ja bym nawet odwrotnie powiedziała: że jest 5-10% facetów, którzy rzadko komu s
                                > ię podobają, a cała reszta łapie się do tych 10% jakiejś puli kobiet.

                                W takim razie ci masowi bywalcy burdeli to te 5-10% nie podobających się nikomu? Czym wytłumaczyć to, że tak mało mężczyzn jest w stanie sobie kogoś przygruchać na seks?

                                Chyba z Yorickiem o tym rozmawiałem, kwestia dotyczyła skuteczności metod PUA, i o ile sobie dobrze przypominam, to odpowiedział bardzo sensowym argumentem - że owszem, upodobania kobiet są różne i istnieje coś takiego jak mainstream i nisze. Generalnie krzywa dzwonowa. Są babki lubiące różnych freaków, ale ilość tych, które wolą typowe atrybuty atrakcyjności jest przytłaczająco duża. Statystycznie korzystniej jest więc inwestować w klasyczne podejście (LMS) niż bawić się w eksplorację nisz. Przyjmijmy że wyrzeźbiony i wysportowany makler giełdowy będzie podobał się 4 na 10 kobiet, a wesoły ogrodnik z nadwagą i piwkiem w ręku - 4 na 1000 kobiet. Przykładowo ;P
                                • ninek04 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 20:23
                                  Sabat777napisal
                                  >Czym wytłumaczyć to, że tak mało mężczyzn jest w stanie sobie kogoś przygruchać na seks?<

                                  Na czym opierasz tę swoją tezę i co to znaczy tak mało?
                                  No, chyba że masz na myśli, że bez ruszenia tyłka i będąc biernym da się kogoś złowić na seks i stąd Ci wychodzi, że tak mało. Czym wytłumaczyć to, że tak mało mężczyzn jest w stanie sobie kogoś przygruchać na seks?
                                • rekreativa Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 21:35
                                  Sabat, skąd Ty wziałeś, że do burdelu to chodzą tylko ci, co się nikomu nie podobają?
                                  Przecież to bzdura jest. Ze wszelkich relacji "pań swawolnych" wynika, że korzysta cały męski przekrój społeczeństwa: od piętnastolatka pragnącego stracić cnote po księdza proboszcza.
                                  Chodzą z ciekawości, z upodobania do płatnego seksu, z braku czasu, "bo żona mnie nie rozumie", bo tak wygodniej, bo lubią, bo ich to kręci, bo coś tam coś tam.

                                  " Przyjmijmy że wyrzeźbiony i wysportowany makler giełdowy
                                  > będzie podobał się 4 na 10 kobiet, a wesoły ogrodnik z nadwagą i piwkiem w ręk
                                  > u - 4 na 1000 kobiet. Przykładowo ;P"

                                  Smukła, cycata długowłosa blondynka spodoba się 9 na 10 facetom, a ja przykładowo trzem. I co z tego? Przeciez wystarczy mi jeden.
                                • hello-kitty2 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 21:52
                                  sabat777 napisał:

                                  > ? Czym wytłumaczyć to, że tak mało mężczyzn jest w stanie sobie kogoś przygruch
                                  > ać na seks?

                                  Tym, ze nie sa wolni i to rodzi komplikacje?

                                  Bad boys aint no good,
                                  good boys aint no fun.
                                  • sabat777 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 22:10
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Tym, ze nie sa wolni i to rodzi komplikacje?

                                    Moim zdaniem jak są wolni, to może rodzić jeszcze więcej komplikacji, o ile kobieta jest mężatką i chce w aktualnym związku pozostać. Wtedy namolny pan co się za mocno zabujał może szybko zacząć być kulą u nogi.
                                    • sea.sea Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 22:15
                                      Ale jak nie są wolni, to są średnio dyspozycyjni, a nie będąc dyspozycyjnym jednak sobie trudno coś przygruchać - chyba, że se posuniesz sekretarkę w schowku na miotły w godzinach pracy.
                                    • hello-kitty2 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 23:48
                                      sabat777 napisał:

                                      > Moim zdaniem jak są wolni, to może rodzić jeszcze więcej komplikacji, o ile kob
                                      > ieta jest mężatką i chce w aktualnym związku pozostać. Wtedy namolny pan co się
                                      > za mocno zabujał może szybko zacząć być kulą u nogi.

                                      Wg mnie to co opisujesz, ze ktos jest zadowolony ze zwiazku i chce w nim pozostac, a jednoczesnie szuka zeby sobie kogos przygruchac to jest ruchanie dla sportu. W kazdym innym przypadku, gdy zwiazek jest nieudany to to ruchanie na boku ma rowniez posrednio na celu wyjscie z niego (nie zawsze uswiadomione).
                                  • ninek04 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 22:29
                                    hello-kitty2 napisała
                                    >sabat777 napisał:

                                    > ? Czym wytłumaczyć to, że tak mało mężczyzn jest w stanie sobie kogoś przygruch
                                    > ać na seks?
                                    >Tym,że nie sa wolni i rodzi komplikacje?<

                                    Przygruchać kogoś nie jest trudno,a zwłaszcza ci zajęci nie mają z tym raczej problemów. Pozostaje jedynie kwestia, czy i jak to się dalej potoczyły i na ile będzie trwałe.
                            • midnight_lightning Re: Recepta krok po kroku 21.08.15, 22:27
                              @sabat
                              "Dobrze. To inaczej - ile procent całej populacji mężczyzn jest na tyle fajnych żeby wzbudzać w kobiecie chemię?
                              5-15%? Dobrze szacuję?"

                              Jesteś ukontentowany odpowiedziami szanownych forumowiczek? Proponuję dokonać na tych odpowiedziach drobnego, kosmetycznego zabiegu polegającego na zanegowaniu ich sensu.

                              Przykładowo.

                              Jest
                              "Nie widzę dookoła siebie facetów, którzy mają jakiś problem ze znalezieniem kobiety, i byliby odrzucani"

                              Powinno być
                              "Widzę tylko tych popularnych facetów"

                              Jest
                              "...widzę że Ci fajni właśnie są w dużej przewadze..."

                              Powinno być
                              "nie widzę, że bzykamy się ochoczo i bezinteresownie z tą samą, niewielką grupką facetów"

                              Tu jest jeszcze inne wytłumaczenie, dla kobiet 20% tych najgorszych badboyów i podstarzałych playboyów istotnie może być większą ilością od 80%. Kobieca "logika" jest pełna niespodzianek.

                              Dowód?

                              "Ja bym nawet odwrotnie powiedziała: że jest 5-10% facetów, którzy rzadko komu się podobają, a cała reszta łapie się do tych 10% jakiejś puli kobiet." :)

                              Nie powiem, intrygująca i skłaniająca do zadumy wypowiedź. Aż ciekawość mnie zżera, które to 10% kobiet zwilżają bezrobotni i uczciwcy zarabiający minimalną krajową, które 10% kobiet zwilżają inteligentni erudyci tzw. kujony i mole książkowe, które 10% kobiet zwilżają faceci poniżej 1,8m.

                              Ot, zwykła ciekawość. Już sobie wyobrażam rozmowę na disco:

                              - a jaki masz właściwie wzrost?
                              - 1,71m
                              - ale szkoda, taki przystojny, fajny i inteligentny jesteś, ale ja się bzykam tylko z facetami o wzroście 1,60 - 1,70.

                              Ach, zapomniałem o kobiecej "logice". Skoro kobietom z łatwością przychodzi rozkładanie się przed 2-,3-razy starszymi panami imponującymi dojrzałością (finansową), to widocznie w ich zdegenerowanych główkach rodzi się pomysł, że dla wykluczanych młodzieńców (bo za grzeczni, mili, inteligentni, spokojni, nieśmiali) idealnymi połówkami są babcie po 60-ce :)

                              No tak, taka wykluczająca całe życie kurdupelka 1,60, która już teraz zadaje się z desperatem, który bierze wszystko, co łaskawy Los raczy rzucić, niezależnie od płci, byłaby zapewne w siódmym niebie, gdyby jakiś ML raczył na nią spojrzeć w wieku 60 lat.
                  • mabelle2000 Re: Recepta krok po kroku 07.08.15, 13:02
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Sluchaj tutaj opowiesci o zakochaniu w zonie, tyleczku zony, zapachu zony, bule
                    > czce zony i innych detalach z zycia intymnego nikogo nie zwilzaja wiec tutaj ni
                    > kt Ci fiuta nie obciagnie zeby ratowac Twoje malzenstwo.

                    Kitunia, jak ja lubie ten Twoj cynizm :-))))
                    A swoja droga to ciekawe, zreszta juz Sea na to zwrocila uwage, ze takie dobre, zgodne malzenstwo, a pani paszczy nie moze otworzyc i wymiedlic co jej dolega. Jak ludzie sa blisko, zwlaszcza jak sie przyjaznia, to chyba pierwsza osoba, z ktora sie dziela swoimi bolescimi jest wlasnie ta zona czy maz. Wiec ten idealny zwiazek to zdaje sie tylko pozory.
                    Brakiem zaufania zony pan najwyrazniej sie nie martwi, dupy czemu nie daje, to jest wazne.
        • gyubal_wahazar Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 06.08.15, 12:44
          > A jak naprawić Porsche, to jest odpowiedź której szukam?

          Spróbować pewnie warto, ale do czasu. Bo przeciągając ten czas przeinwestowujesz i dodatkowo zaczyna Ci być żal zainwestowanego czasu, uczuć i starań, co sprawia, że brniesz w to bagno dalej.

          Dlatego jak mawia spekuła 'tnij swe straty krótko'. Wyznacz sobie limit paru tygodni czy max miesięcy i jeśli nie osiągniesz celu, podziękuj damie za współpracę. Nie ma lekko i nikt nie obiecywał, że będzie
    • bcde Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 03:11
      >Paradoksem jest, że stanowimy naprawdę szczęśliwą rodzinę

      Nie stanowicie, bo ty nie jesteś szczęśliwy. Reszta to pozory.

      >Związek trwa od 8 lat z przerwą niecałego roku. Przerwa była spowodowana romansem mojej obecnej małżonki.

      No to pozamiatane. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki i do tego samego związku.

      >Nasza małżeńska bliskość leci w próżnię, a zdrada nie wchodzi w grę, bo bym sobie w oczy nie mógł spojrzeć.

      Zdradzać nie potrafisz, więc wyjście pozostaje jedno - rozstanie z żoną.

      >Rozważam natomiast
      > wzbudzenie zazdrości, bo z wszystkich porad, które wyczytałem na tego typu fora
      > ch ta jedna wydaje się najsensowniejsza, ktoś próbował tego? Co sądzicie o pomy
      > śle zapalenia świeczki sytuacją zagrożenia?

      Daj se siana.
      1. Równie dobrze mógłbyś wzbudzać zazdrość nieboszczyka.
      2. Jeśli nawet mógłbyś wzbudzić zazdrość, to żony nie oszukasz, za dobrze już cię zna.
      3. Jeśli nawet udałoby ci się oszukać żonę i uzyskałbyś jakiś efekt, byłby on chwilowy.
      4. Dopóki trwa małżeństwo, to strzał do własnej bramki, który będzie ci policzony przy rozwodzie.

      Żonie kop w dupę, a z dzieckiem rozwodu nie bierzesz. Taką mam koncepcję.
      Zamiast pięknego Porshe, który będzie stał nieużywany w garażu, poszukaj np. jakiejś terenówki, która może dać frajdę w wypadach za miasto.
      • bcde Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 03:13
        I nie Porshe, tylko Porsche, oczywiście.
      • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 09:03
        bcde napisał:

        > Daj se siana.
        > 1. Równie dobrze mógłbyś wzbudzać zazdrość nieboszczyka.
        > 2. Jeśli nawet mógłbyś wzbudzić zazdrość, to żony nie oszukasz, za dobrze już c
        > ię zna.
        > 3. Jeśli nawet udałoby ci się oszukać żonę i uzyskałbyś jakiś efekt, byłby on c
        > hwilowy.
        > 4. Dopóki trwa małżeństwo, to strzał do własnej bramki, który będzie ci policzo
        > ny przy rozwodzie.

        To zależy. Jeśli z jej punktu widzenia rozwód byłby wyjątkowo nieopłacalny, to mogłaby zacząć szaleć z zazdrości. Oczywiście tutaj nie chodziłoby o to, że nagle zobaczyła w nim mężczyznę, ale o to, że zdała sobie sprawę z realności jego odejścia.
        Tylko pytanie czy warto wymuszać strachem seks z kimś, kto tak naprawdę tego nie chce. Moim zdaniem istnieją lepsze albo przynajmniej równorzędne alternatywy.
        • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 09:34
          sabat777 napisał:
          > Tylko pytanie czy warto wymuszać strachem seks z kimś, kto tak naprawdę tego nie chce. Moim zdaniem istnieją lepsze albo przynajmniej równorzędne alternatywy.
          ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

          Oczywiście. Dzisiaj rano zepsuł sie odkurzacz. Zona zaczęła zastanawiać sie, co z tym zrobić. Ja go wziąłem i wystawiłem przed dom,wsiadłem na rower, pojechałem do Biedronki i przywiozłem nowy za 129 zł. Rozpakowałem i odkurzyłem dywany. Zona była zachwycona moja nieprawdopodobna determinacją szybkiego rozwiązania problemu. To musiało na niej zrobić wrażenie :).
          • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 09:39
            marek.zak1 napisał:

            > Oczywiście. Dzisiaj rano zepsuł sie odkurzacz. Zona zaczęła zastanawiać sie, co
            > z tym zrobić. Ja go wziąłem i wystawiłem przed dom,wsiadłem na rower, pojecha
            > łem do Biedronki i przywiozłem nowy za 129 zł. Rozpakowałem i odkurzyłem dywan
            > y. Zona była zachwycona moja nieprawdopodobna determinacją szybkiego rozwiązani
            > a problemu. To musiało na niej zrobić wrażenie :).

            Jak dobrze, że Biedronka jest tak blisko!
            • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 09:43
              sabat777 napisał:

              > Jak dobrze, że Biedronka jest tak blisko!

              Jak dobrze, ze 129zl nie potracil zonie z kieszonkowego za to, ze odkurzacz zepsula ;-)
              • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 09:47
                mabelle2000 napisała:

                > sabat777 napisał:
                >
                > > Jak dobrze, że Biedronka jest tak blisko!
                >
                > Jak dobrze, ze 129zl nie potracil zonie z kieszonkowego za to, ze odkurzacz zepsula ;-).
                --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                Odkurzacz Philpsa, tylko 700 W a ciągnie jak szalony. Jesteśmy oboje szczęśliwi :).


                • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 09:56
                  marek.zak1 napisał:

                  > Odkurzacz Philpsa, tylko 700 W a ciągnie jak szalony.

                  To się nie zawsze przekłada. Żona ma jeszcze mniej, a ciągnie lepiej...
                • hello-kitty2 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 13:12
                  marek.zak1 napisał:

                  > Odkurzacz Philpsa, tylko 700 W a ciągnie jak szalony. Jesteśmy oboje szczęśliwi
                  > :).

                  Kurde czemu ja sie nie umiem cieszyc z ciagu odkurzacza, zycie byloby takie proste...;)
                  • ninek04 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 13:27
                    hello-kitty2 napisała
                    marek.zak1 napisał:

                    > Odkurzacz Philpsa, tylko 700 W a ciągnie jak szalony. Jesteśmy oboje szczęśliwi
                    > :).

                    >Kurde czemu ja sie nie umiem cieszyc z ciagu odkurzacza, zycie byloby takie proste...;)>

                    Ja to bym raczej była wściekła,że zamiast spróbować najpierw naprawić,to on wydał lekką ręką pieniądze :)

                    • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 13:41
                      ninek04 napisała:

                      > hello-kitty2 napisała
                      > marek.zak1 napisał:
                      >
                      > > Odkurzacz Philpsa, tylko 700 W a ciągnie jak szalony. Jesteśmy oboje szczęśliwi> :).
                      >
                      > >Kurde czemu ja sie nie umiem cieszyc z ciagu odkurzacza, zycie byloby takie proste...;)>
                      -------------------------------------------------------------------------------------------------------->
                      > Ja to bym raczej była wściekła,że zamiast spróbować najpierw naprawić,to on wydał lekką ręką pieniądze :)
                      --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                      Naprawa odkurzacza, to znalezieniem punktu naprawy,(w W-wie nie jest ich wiele), zawiezienie i oddanie na jakies 2 tygodnie, zaplacenie kilkudziesieciu zł, pojechanie i odebranie go. W międzyczasie w domu nie byłoby odkurzacza.
                      Tak wiec w mojej głowie podjęta została szybka decyzja i nowy odkurzacz pojawił sie w ciagu 15 minut.
                      Życie to sztuka wyboru :).
                      P.S. Gdybym byl elektrykiem, zapewne zacząłbym od prób naprawy.
              • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 09:58
                mabelle2000 napisała:

                > Jak dobrze, ze 129zl nie potracil zonie z kieszonkowego za to, ze odkurzacz zep
                > sula ;-)

                Mądry mąż nie potrąca żonie kieszonkowego, ale oczekuje wypłaty w naturze :P
                • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 10:14
                  sabat777 napisał:

                  > mabelle2000 napisała:
                  >
                  > > Jak dobrze, ze 129zl nie potracil zonie z kieszonkowego za to, ze odkurzacz zepsula ;-)
                  ------------------------------------------------------------------------------------------------------>
                  > Mądry mąż nie potrąca żonie kieszonkowego, ale oczekuje wypłaty w naturze :P
                  ------------------------------------------------------------------------------------------------------
                  Tak, to ulubiony tutejszy motyw. Wiedziałem, że on sie szybko pojawi.
                  • mabelle2000 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 10:23
                    marek.zak1 napisał:

                    > Tak, to ulubiony tutejszy motyw. Wiedziałem, że on sie szybko pojawi.

                    No pozwol nam troche pozartowac, nie badz taki :-D
                    • gogol77 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 11:09
                      mabelle2000 napisała:

                      > No pozwol nam troche pozartowac, nie badz taki :-D>

                      Niestety, ale ja podejrzewam, ze Sabat nie żartował. I ja nawet go rozumiem, bo on przez ten swój do dupy małżeński seks ma już wdrukowane, że jak kobieta rozkłada nogi to jest to jakaś forma jej gratyfikacji za coś tam. On nie przyjmuje do wiadomości, że są takie co to "...jak koń owies" (copyright posłanka Beger). Sabat uwierz mi - ich jest chyba nawet większość w populacji kobiet tylko trzeba pierwsze primo - rozejrzeć się wokół siebie, nie tkwić w tej frustrującej stagnacji hodując gupiki i drugie primo - umieć odczytać szyfr w którym jest zapisana ich seksualność - jesteś rozgarnięty więc nie powinno to być dla Ciebie trudne.
                      I wtedy gdyby Sabat jednak posłuchał porad niektórych tutaj i skonsumował/pozwolił się skonsumować takiej właśnie amatorce owsa - to na bank zmieniłby zdanie co do motywów jakimi kieruje się znacząca liczba kobiet rozkładających nam nogi.
                      • sabat777 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 11:40
                        gogol77 napisał:

                        > I wtedy gdyby Sabat jednak posłuchał porad niektórych tutaj i skonsumował/pozwo
                        > lił się skonsumować takiej właśnie amatorce owsa - to na bank zmieniłby zdanie
                        > co do motywów jakimi kieruje się znacząca liczba kobiet rozkładających nam nogi

                        Tylko ja nie jestem owies...
                      • sabat777 Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 12:37
                        Staaaary...
                        Zadam Ci małe pytanie. Jesteś na tym forum już dość długo, myślę że obserwujesz i wyciągasz wnioski.
                        Powiedz mi, zauważyłeś może dziwne zjawisko, że jak przechodzimy od ogółów do konkretów, to koleżanki z forum zmieniają front? Nie zastanawia Cię to, że jak mówimy o "kobietach", to odpowiedź brzmi - tak "kobiety" lubią seks! Ale kiedy mówimy o konkretach, np. "żona Marka", "kochanka Gogola", "żona Zombiego" - to nagle dziewczyny zaczynają wyśmiewać te relacje?
                        Skoro "kobiety" lubią seks, to dlaczego "żona Marka" ma nie lubić seksu? Ale taka dwutorowość wypowiedzi i totalna zmiana tonu jest zauważalna gołym okiem.

                        Chcesz wiedzieć dlaczego?
                        Wyjaśnienie jest dość proste i wynika ze sposobu prezentacji samego siebie. Kiedy kobiety mówią ogólnie, kiedy formułują wypowiedzi dotyczące "kobiet", opisują wyznawany przez siebie paradygmat. Opisują zbiór formuł i przekonań społecznych, który jest im bliski. To dość złożony temat, ale najprościej opisując - dlaczego kobiety tak w ostatnich latach pokochały seks? Bo seks to symboliczna władza, a kobiety walczą o odzyskanie społecznej władzy. To proste wytłumaczenie, dlaczego kobiety związane z bardziej tradycyjnym modelem wychowania wykazują znacznie mniejsze zainteresowanie seksem.
                        Kiedy kobiety mówią o konkretnych sytuacjach autoprezentację poglądów zastępuje realna introspekcja. To klasyczne zjawisko transferu emocji, kobiety znając siebie, swoją strukturę psychiczną są w stanie przeprowadzić symulację co może w takiej relacji myśleć "żona Marka", "kochanka Gogola" itd.
                        Paradoksalnie to w tym drugim przypadku mówią o samych sobie najwięcej. Powątpiewają w szczerość relacji Marka i jego żony, bo WIEDZĄ jak naprawdę myślą kobiety. Ta sytuacja nie wymaga prezentowania feministycznych, nowoczesnych poglądów. Pokazania że jest się kobietą u władzy i samostanowiącą w seksie.
                        • szopen_cn Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 12:57
                          To jest dosc ciekawa obserwacja.

                          Nie jestem pewien czy masz race Co do powodow ale zjawisko chyba opisales trafnie.

                          I nie wiem Co masz na mysli piszac o zwiazaniu z tradycyjnym modelem wychowania.
                        • marek.zak1 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 13:01
                          sabat777 napisał:
                          > Chcesz wiedzieć dlaczego?
                          > Wyjaśnienie jest dość proste i wynika ze sposobu prezentacji samego siebie. Kiedy kobiety mówią ogólnie, kiedy formułują wypowiedzi dotyczące "kobiet", opisują wyznawany przez siebie paradygmat. Opisują zbiór formuł i przekonań społecznych, który jest im bliski. To dość złożony temat, ale najprościej opisując - dlaczego kobiety tak w ostatnich latach pokochały seks? Bo seks to symboliczna władza, a kobiety walczą o odzyskanie społecznej władzy.
                          --------------------------------------------------------------------------------------------------------
                          No to przytoczę Ci fragment mojej książki w naszym ulubionym temacie; seks, władzxa, kasa.


                          – Chyba rzeczywiście z nią nie spałeś. Ja z Talbottem też nie. Mam nad nim władzę, a jak kobieta ma władzę nad mężczyzną, nie musi z nim spać, żeby zrobił to, co chce. Wiesz o tym?
                          – Nie. Nade mną też masz władzę?
                          – Nie i dlatego z tobą śpię.
                        • hello-kitty2 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 13:53
                          sabat777 napisał:

                          > Powiedz mi, zauważyłeś może dziwne zjawisko, że jak przechodzimy od ogółów do k
                          > onkretów, to koleżanki z forum zmieniają front?

                          Odkad czytam to forum slowo 'kolezanki' nabralo dla mnie nowego znaczenie. To slowo w nowym znaczeniu wprowadzil Kutuzow. Ma na celu przedstwienie pogardliwego stosunku do kobiet. Tak to odbieram.

                          Nie zastanawia Cię to, że jak m
                          > ówimy o "kobietach", to odpowiedź brzmi - tak "kobiety" lubią seks!

                          Z lubieniem seksu jest jak z lubieniem zarcia. Niby kazdy lubi pojesc ale przeciez sie nie bedziesz obzeral, bo wiesz czym to grozi. Dodatkowo spolecznie narzucono by kobiety dbaly o linie.

                          Ale kiedy m
                          > ówimy o konkretach, np. "żona Marka", "kochanka Gogola", "żona Zombiego" - to n
                          > agle dziewczyny zaczynają wyśmiewać te relacje?

                          Byc moze wynika to z naszych ograniczen. Ja np jak napisalam pare postow wczesniej nie umialabym byc szczesliwa z ciagu odkurzacza, zachwycac sie zakupem odkurzacza i odkurzeniem dywanow dlatego mi sie w pale nie miesci taki zapis:

                          marek.zak1 napisał:
                          Rozpakowałem i odkurzyłem dywan
                          > y. Zona była zachwycona moja nieprawdopodobna determinacją szybkiego rozwiązani
                          > a problemu. To musiało na niej zrobić wrażenie :).
                          > Odkurzacz Philpsa, tylko 700 W a ciągnie jak szalony. Jesteśmy oboje szczęśliwi
                          > :).

                          Ale przyznaj sie Sabat Tobie tez sie nie miesci, co? ;-)
                          • sabat777 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 21:56
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Ale przyznaj sie Sabat Tobie tez sie nie miesci, co? ;-)

                            Nie mieści mi się. Dodatkowo - mi też by nie stanął jakby żona zrobiła dobrą zupę albo zajebiście dobrze wyczyściła kuchnię. Dla mnie seks to jedno, a sprawy domowe - drugie. Może nawet kręcić mnie myśl o seksie z kobietą, gdzie wolałbym obciążyć sobie jaja stukilowym głazem i spuścić go z mostu łazienkowskiego niż z nią zamieszkać pod jednym dachem. To są dwie różne sprawy.
                            • marek.zak1 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 22:15
                              sabat777 napisał:

                              > hello-kitty2 napisała:
                              >
                              > > Ale przyznaj sie Sabat Tobie tez sie nie miesci, co? ;-)
                              >
                              > Nie mieści mi się. Dodatkowo - mi też by nie stanął jakby żona zrobiła dobrą zupę albo zajebiście dobrze wyczyściła kuchnię. Dla mnie seks to jedno, a sprawy domowe - drugie.
                              -------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                              Gneralnie masz racjję, ale zorganizowanie w 15 minut nowego dkurzacza zrobil duze wrażenie na mojej zonie. Pokazal jej moją niesamowita determinację w rozwiazywaniu problemów domowych.
                              • zombi135 A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 08.08.15, 23:47
                                W kwestii wyjaśnień, przedstawiam tu mój punk widzenia i moje podejście do sprawy, tu doradzam facetowi i pisze co jako facet robię, więc i relacja z tego co robi zombica ;) nie jest moim zdaniem ty potrzebna. Poza tym gdzieś słyszałem że facet do seksu przygotowuje się 5 minut a kobieta cały dzień może nawet dłużej jeśli ten coś jest nie tak. Dlatego piszę jakie ja daje bodźce mojej żonie przez cały dzień by do tego seksu doszło, nie zawsze dochodzi w tym dniu którym bym chciał ale to już jest niezależne czasem od nas. Żona też lubi robić atmosferę choćby wczoraj, mówi mi żebym jej zrobił drinka ale takiego cienkiego, na co ja w żarcie że ostatnio coś lubi cienki bo i fajki też cienkie pali. Na co ona że przecież lubi też mojego penisa a on przecież do cienkich nie należy. Tak że tak się bawimy, żartując, komplementując się. I na pewno jest to dla niej miłe bo kto nie lubi słyszeć o sobie komplementów i czuć że osoba z którą się jest tyle lat jest dalej na nią napalona.
                                Nigdy też nie twierdziłem że jestem idealny, totalny ze mnie bałaganiarz, dużo spraw z głowy mi wylatuje, a i samo posiadania firmy nie gwarantuje nam życia w totalnym przepychu i luzie- wręcz przeciwnie. Tak jak pisałem w seksie robimy to na co mamy ochotę a jeśli chce iść drogą która nie wynika z sytuacji po prostu sugeruje to żonie. Z różnym skutkiem w zależności od chęci żony. Ale to co mamy teraz jest o tyle cudowne że pewne kwestie które nie były omijane przez zombice latami teraz wychodzą z jej inicjatywy. Moim zdaniem seks powinien głównie polegać na dawaniu komuś przyjemności a i samemu też się ją dostaje. I tak samo jest w życiu gdy jest się miłym dla ludzi często dostaje się to od nich w zamian.
                                Sam kiedyś przechodziłem kryzys, sam kiedyś próbowałem naciskać na żonę by go zakończyć nie tędy droga. Decydują się na wazektomie czytałem opinie na jej temat jedna z głównych była taka że życie seksualne lepiej się układa bo kobiety doceniają ten krok. Teraz na rynku wtórnym jestem po prostu mniej atrakcyjny, może dla 35-40 latki nie ma to znaczenia ale większość gości w moim wieku poraz drugi woli się związać z młodszymi. Dla nich już to znaczenie ma. Więc może to też jest gwarantem dla żony że nie mam ochoty sobie szukać młodej siksy.
                                Pozdrawiam z nad polskiego morza, kamping beznadziejny plaże na mierzei wiślanej marne ale może w poniedziałek wylądujemy na półwyspie helskim. Pogoda jest ekstra ale fale małe.
                                • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 01:52
                                  zombi135 napisał:

                                  > W kwestii wyjaśnień, przedstawiam tu mój punk widzenia i moje podejście do spra
                                  > wy, tu doradzam facetowi i pisze co jako facet robię, więc i relacja z tego co
                                  > robi zombica ;) (...)
                                  Decydują się na wazektomie czytałem opinie na jej tema
                                  > t jedna z głównych była taka że życie seksualne lepiej się układa bo kobiety do
                                  > ceniają ten krok. Teraz na rynku wtórnym jestem po prostu mniej atrakcyjny, moż
                                  > e dla 35-40 latki nie ma to znaczenia ale większość gości w moim wieku poraz dr
                                  > ugi woli się związać z młodszymi. Dla nich już to znaczenie ma. Więc może to te
                                  > ż jest gwarantem dla żony że nie mam ochoty sobie szukać młodej siksy.

                                  No tak tylko z ostatnich doniesien (przed przerwa) to Sabatowa chciala kolejne dziecko wiec gdyby sie Sabat wykastrowal to moze moglby juz do domu nie wracac ;-) Niektorzy ludzie jeszcze chca miec dzieci do 40 stki a nawet po.
                                  • sabat777 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 08:07
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > No tak tylko z ostatnich doniesien (przed przerwa) to Sabatowa chciala kolejne
                                    > dziecko wiec gdyby sie Sabat wykastrowal to moze moglby juz do domu nie wracac
                                    > ;-) Niektorzy ludzie jeszcze chca miec dzieci do 40 stki a nawet po.

                                    Przede wszystkim nie umiałbym się wytłumaczyć z tego, po co chcę marnować parę tysięcy złotych na zupełnie bezużyteczną rzecz :)
                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 08:46
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > No tak tylko z ostatnich doniesien (przed przerwa) to Sabatowa chciala kolejne
                                    > dziecko wiec gdyby sie Sabat wykastrowal to moze moglby juz do domu nie wracac
                                    > ;-)

                                    Celowo piszesz tak pogardliwie o wazektomi "kastracja" czy tylko Ci tak przypadkiem wyszlo ?

                                    > Niektorzy ludzie jeszcze chca miec dzieci do 40 stki a nawet po.

                                    Taaa, zwlaszcza mezczyzni marza o gromadce dzieci i jeszcze wyzszych alimentach na nie ;-)))
                                    Gdybym byla mezczyzna i moja wartosc zwiazkowa okreslalo wylacznie mozliwosc zrobienia dziecka jakies zdesperowanej trzydziestoparolatce, to chyba wolalabym sobie w leb strzelic. Wiec osobiscie mam wiele uznania dla mezczyzn, ktorzy swoja plodnosc dostosowuja do ilosci juz posiadanych dzieci, a nie staje sie ona dla nich ewentualna karta przetargowa na przyszlosc.
                                    • sabat777 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 09:13
                                      mabelle2000 napisała:

                                      > Gdybym byla mezczyzna i moja wartosc zwiazkowa okreslalo wylacznie mozliwosc zr
                                      > obienia dziecka jakies zdesperowanej trzydziestoparolatce, to chyba wolalabym s
                                      > obie w leb strzelic.

                                      To dobrze, że nie jesteś mężczyzną. Moja wartość związkowa jest jeszcze niższa, ponieważ ze mną żadna trzydziestoparolatka, nawet bardzo zdesperowana, nie chciałaby obecnie robić sobie dziecka. Jednak jak na razie nie strzeliłem sobie w łeb. To co myślą o mnie kobiety, nawet jakby na mnie pluły i lżyły, nie jest ostatecznym wykładnikiem wartości mojego życia i ich skrajna dezaprobata nie jest wskazówką, bym miał je sobie odbierać. Kobiety nie są władcami życia i śmierci mężczyzn, aby ich opinia, jak kciuk rozgniewanego Cezara skierowany w dół, miała decydować o zakończeniu męskiego żywota.
                                      • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 09:29
                                        sabat777 napisał:

                                        > To co myślą o mnie kobiety, nawet jakby na mnie pluły i lżyły, nie jest os
                                        > tatecznym wykładnikiem wartości mojego życia i ich skrajna dezaprobata nie jest
                                        > wskazówką, bym miał je sobie odbierać. Kobiety nie są władcami życia i śmierci
                                        > mężczyzn, aby ich opinia, jak kciuk rozgniewanego Cezara skierowany w dół, mia
                                        > ła decydować o zakończeniu męskiego żywota.

                                        No wlasnie o tym mowie. Po jakie licho jest wiazac sie z kobieta, dla ktorej wartosc maja tylko Twoje plemniki ?
                                        • sabat777 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 09:36
                                          mabelle2000 napisała:

                                          > No wlasnie o tym mowie. Po jakie licho jest wiazac sie z kobieta, dla ktorej wa
                                          > rtosc maja tylko Twoje plemniki ?

                                          Rzecz w tym, że to się okazuje po czasie. Człowiekowi najtrudniej być sędzią we własnej sprawie. Poza tym wielu ludzi ma taką złudną rzecz, która nazywa się nadzieją. Masz nadzieję, że mówi prawdę kiedy zapewnia, że cię kocha. Masz nadzieję, że przysięga przed ołtarzem coś dla niej znaczy. Jednak po czasie może okazać się, że nadzieja matką głupich :)
                                          Przecież żadna baba nie pakuje się do wyra facetowi chichocząc radośnie - "zrób mi dzidziusia, potem możesz odejść". Poza tym to by było za proste, najczęściej wychodzi na to, że "zrób mi dzidziusia, a potem się razem ze mną nim opiekuj, przecież to twój dzidziuś. Do niczego więcej nie będziesz potrzebny."
                                          • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 09:54
                                            Sabat777napisal
                                            >było za proste, najczęściej wychodzi na to, że "zrób mi dzidziusia, a potem się razem ze mną nim opiekuj, przecież to twój dzidziuś. Do niczego więcej nie będziesz potrzebny."<

                                            Nie, no będziesz potrzebny do tego,żeby ona nie została sama z tym dzidziusiem,bo dla niektórych jest to właśnie wyznacznik własnej wartości i oceny ze strony otoczenia-mam męża,dzieci i wszystko gra.
                                            • sabat777 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 10:06
                                              ninek04 napisała:

                                              > Nie, no będziesz potrzebny do tego,żeby ona nie została sama z tym dzidziusiem
                                              > ,bo dla niektórych jest to właśnie wyznacznik własnej wartości i oceny ze stron
                                              > y otoczenia-mam męża,dzieci i wszystko gra.

                                              Oczywiście że tak. Poza tym mówimy o grze instynktów, nie zimnej kalkulacji wrednej i podstępnej suki. W tym wypadku kobiety, które dążyły do zatrzymania przy sobie mężczyzny miały z górki w kwestii wyżywienia dzieci i to ich potomstwo przekazało liczniejszą pulę genów w obecnej populacji. To co kobieta przeżywa jako emocjonalną nadbudowę na tych instynktach, to już zupełnie inna bajka. Ogólnie uważam, że jesteśmy prymitywnymi zwierzętami, które na bazie prostych biologicznych wzorców stworzyły skomplikowaną, abstrakcyjną nadbudowę. Ale to te biologiczne wzorce, często ukryte, tworzą prawdziwą sieć przyczyn i skutków życia społecznego człowieka.
                                    • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 12:36
                                      mabelle2000 napisała:

                                      > Celowo piszesz tak pogardliwie o wazektomi "kastracja" czy tylko Ci tak przypad
                                      > kiem wyszlo ?

                                      Nie pisze pogardliwie. Po prostu nie wiem jakim slowem potocznie okresla sie ten zabieg. Slowo wazektomia jest mi nieznane i jak chce go uzyc musze je przekleic, jak teraz.

                                      > Taaa, zwlaszcza mezczyzni marza o gromadce dzieci i jeszcze wyzszych alimentach
                                      > na nie ;-)))
                                      > Gdybym byla mezczyzna i moja wartosc zwiazkowa okreslalo wylacznie mozliwosc zr
                                      > obienia dziecka jakies zdesperowanej trzydziestoparolatce, to chyba wolalabym s
                                      > obie w leb strzelic. Wiec osobiscie mam wiele uznania dla mezczyzn, ktorzy swoj
                                      > a plodnosc dostosowuja do ilosci juz posiadanych dzieci, a nie staje sie ona dl
                                      > a nich ewentualna karta przetargowa na przyszlosc.

                                      Ja nie mam zadnego uznania dla mezczyzn poddajacych sie wazektomi (dwa 'ii' czy jedno 'i'? = za trudny wyraz dla mnie ;) tak jak nie mam uzania dla kobiet posiadajacych spirale czy uzywajacych prezerwatyw. Ot jedna z metod antykoncepcyjnych. Wiesz jestesmy smiertelni i jak ktos ma male dzieci to ja bym sie nie kastrowala, bo a nuz je strace?

                                      Ale zastanawiajace jest co Cie tak zabolalo? Nie wierze, ze przejmujesz sie losem mezczyzn. Wiec o co chodzi? Moj eks maz ma dwojke dzieci z innymi kobietami na ten przyklad. Absolutnie nie mam mu tego za zle. Dlaczego mialby nie porobowac ulozyc sobie zycia z kims innym skoro nam sie nie udalo. Poza tym tego nie wiesz co stanowi wartosc zwiazkowa dla kobiety, bowiem przypuszczam ze zadne z nas wiazac sie nie badalo swojej plodnosci, a jednak sie wiazalismy, wychodzilismy za maz, zenilismy sie i co tak w ciemno bez sprawdzenia 'wartosci'? Dodatkowo sa ludzie, ktorzy nie chca miec dzieci, a czy sa z reguly pokastrowani?

                                      Dodatkowo troche sobie tu do historii Zombiego dospiewujesz, bowiem on wskazal swoja wazektomie jako dowod na to, ze nie ucieknie z mloda siksa, a wczesniej taka zamozna babka Fanny bodajze wskazywala, ze namowila meza na kastracje, bo nie chciala by sie majatek dzieci rozszedl na ewentualne bekarty wiec ze znanych nam tu oficjalnie 2 przypadkow wazektomi dowiadujemy sie, ze nie chodzi bezposrednio o ''dostosowanie meskiej plodnosci do posiadanej liczby dzieci'' ;-)

                                      Wiec o co chodzi? Powiesz szczerze? ;)
                                      • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 13:18
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Nie pisze pogardliwie. Po prostu nie wiem jakim slowem potocznie okresla sie te
                                        > n zabieg.

                                        Chyba ubezplodnienie po prostu.

                                        > Ja nie mam zadnego uznania dla mezczyzn poddajacych sie wazektomi (dwa 'ii' czy
                                        > jedno 'i'? = za trudny wyraz dla mnie ;) tak jak nie mam uzania dla kobiet pos
                                        > iadajacych spirale czy uzywajacych prezerwatyw. Ot jedna z metod antykoncepcyjn
                                        > ych.

                                        No niezupelnie jedna z metod antykoncepcyjnych, ze wzgledu na duze ryzyko nieodwracalnosci. Zakladam, ze kazdy kto na te metode sie decyduje, jest na tyle dojrzalym i swiadomym czlowiekiem, ze wie z czym to sie wiaze i bedzie potrafil w przyszlosci poradzic sobie z konsekwencjami swojej decyzji. Poza tym, jakze to duzy kontrast, przyznasz sama, z naiwnymi rozkoszniaczkami, ktorzy bazuja na "metodach naturalnych", "wyjeciu w pore" czy w ogole sie nie przejmuja, liczac ze antykoncepcja zajmnie sie druga strona.

                                        > Wiesz jestesmy smiertelni i jak ktos ma male dzieci to ja bym sie nie kast
                                        > rowala, bo a nuz je strace?

                                        Ale gdybys sie nie "wykastrowala", to do czasu ich doroslosci moglabys sie dorobic sporej gromadki, wszak inne metody antykoncepcyjne, te mniej pewne moglyby zawiesc ;-)))
                                        Wiec jesli poddawac sie ubezplodnieniu, to chyba wlasnie zaraz po tym jak zrealizuje sie swoj plan prokreacyjny. Sek w tym, ze ludzie nie maja planu najczesciej.

                                        > Ale zastanawiajace jest co Cie tak zabolalo? Nie wierze, ze przejmujesz sie los
                                        > em mezczyzn.

                                        Nie wiem jak Ty, ale ja bym nie chciala byc wykorzystywana jako klacz zarodowa. Rozumiem wiec, ze mezczyzn slusznie oburza, ze staja sie celem zdeterminowanych kobiet, ktorym zalezy tylko na dziecku. Jest to kompletne lekcewazenie ich wartosci jako ludzi, skoro obiektem zainteresowania jest tylko ich sperma.
                                        A zabolalo mnie instrumentalne potraktowanie... dzieci. Mowie za siebie, ale dla mnie moje dzieciaki zawsze byly podmiotem, a nie przedmiotem, wiec swoja ewentualna plodnosc zawsze musialam konfrontowac z ich obecnoscia na swiecie, a nie z checia urodzenia sobie kolejnej rozowej zabaweczki, pragnieniami nowego partnera, czy checia odmlodzenia sie kolejna ciaza. (Bo i o takich motywacjach slyszalam).

                                        > Poza tym tego nie w
                                        > iesz co stanowi wartosc zwiazkowa dla kobiety, bowiem przypuszczam ze zadne z n
                                        > as wiazac sie nie badalo swojej plodnosci, a jednak sie wiazalismy, wychodzilis
                                        > my za maz, zenilismy sie i co tak w ciemno bez sprawdzenia 'wartosci'? Dodatkow
                                        > o sa ludzie, ktorzy nie chca miec dzieci, a czy sa z reguly pokastrowani?

                                        Tego przyznaje nie rozumiem, musialabys mi to jasniej wytlumaczyc :-)

                                        > Dodatkowo troche sobie tu do historii Zombiego dospiewujesz, bowiem on wskazal
                                        > swoja wazektomie jako dowod na to, ze nie ucieknie z mloda siksa, a wczesniej t
                                        > aka zamozna babka Fanny bodajze wskazywala, ze namowila meza na kastracje, bo n
                                        > ie chciala by sie majatek dzieci rozszedl na ewentualne bekarty wiec ze znanych
                                        > nam tu oficjalnie 2 przypadkow wazektomi dowiadujemy sie, ze nie chodzi bezpos
                                        > rednio o ''dostosowanie meskiej plodnosci do posiadanej liczby dzieci'' ;-)

                                        Jednak wspolny mianownik obu historii jest taki, ze mezczyzna swiadomie podejmuje decyzje, ze wiecej dzieci miec nie chce. W domysle wiec rezygnuje tez z opcji, ze bedzie mogl kiedys zwabic kolejna kobiete obiecujac jej zwiazek i dzieci ;-)))







                                        • urquhart Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 13:31
                                          > Jednak wspolny mianownik obu historii jest taki, ze mezczyzna swiadomie podejmu
                                          > je decyzje, ze wiecej dzieci miec nie chce. W domysle wiec rezygnuje tez z opcj
                                          > i, ze bedzie mogl kiedys zwabic kolejna kobiete obiecujac jej zwiazek i dzieci
                                          > ;-)))

                                          To trafne: zmienia się partnerką zmieniają się plany najczęściej: )
                                          Fanny ma uwiazanago poniekąd małża
                                          Większość znajomych babek prywatne przyznawala ze podwiązany facet to pussy block.
                                          • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 13:39
                                            urquhart napisał:

                                            > Większość znajomych babek prywatne przyznawala ze podwiązany facet to pussy bl
                                            > ock.

                                            To dziwne co piszesz, bo wiekszosc moich znajomych jest po ubezplodnieniu, zarowno meskim jak i zenskim, takie po prostu sa trendy w mojej spolecznosci. Jest to wiec poniekad norma nad ktora sie nikt nie zastanawia.
                                            Nie jest tez zadna tajemnica, ze zycie seksualne moze skutecznie zaburzyc brak SKUTECZNEJ antykoncepcji. Poszukam badan na ten temat, w Polsce to dosc powszechne jak slyszalam, ze ludzie maja kiche w lozku, bo boja sie kolejnej ciazy. No ja nie wiem czy dla takich par jedynym ratunkiem nie bylaby czasem sterylizacja/wazektomia.
                                          • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 13:49
                                            urquhart napisał:

                                            > To trafne: zmienia się partnerką zmieniają się plany najczęściej: )

                                            No chyba nie chcesz powiedziec, ze mezczyzni sa tak lekkomyslni, ze z kazda nowa robia sobie dziecko, zeby moc sobie zaruchac ? :-)))
                                            Zreszta pomysl sam, nie lepiej dla mezczyzny byloby znalezc kobiete, o ktorej wie, ze NIE chce ona jego spermy ? Skoro sam bedac po wazektomii decyduje sie na nowy zwiazek, to raczej moze byc pewien, ze nie zostal zlowiony, zeby tatusiem zostac.
                                          • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 14:16
                                            urquhart napisał:

                                            > > Jednak wspolny mianownik obu historii jest taki, ze mezczyzna swiadomie p
                                            > odejmu
                                            > > je decyzje, ze wiecej dzieci miec nie chce. W domysle wiec rezygnuje tez
                                            > z opcj
                                            > > i, ze bedzie mogl kiedys zwabic kolejna kobiete obiecujac jej zwiazek i d
                                            > zieci
                                            > > ;-)))
                                            >
                                            > To trafne: zmienia się partnerką zmieniają się plany najczęściej: )
                                            > Fanny ma uwiazanago poniekąd małża
                                            > Większość znajomych babek prywatne przyznawala ze podwiązany facet to pussy bl
                                            > ock.

                                            Dla mnie akurat zaden pussy block, bo ja tez wiecej dzieci nie chce. Niemniej jesli tak jest to taka sama 'podlosc' kobiet wobec mezczyzn jak naciaganie na dziecko. Ale jest tez druga strona medalu: niektorzy mezczyzni korzystaja ze swojej plodnosci by osiagac swoje cele tak jak Ty Urqu robiac drugie dziecko, nie?
                                            • urquhart Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 15:52
                                              mezczyzn jak naciaganie na dz
                                              > iecko. Ale jest tez druga strona medalu: niektorzy mezczyzni korzystaja ze swoj
                                              > ej plodnosci by osiagac swoje cele tak jak Ty Urqu robiac drugie dziecko, nie?

                                              To już twoja ocena Kitty. Ja mam na te same fakty zupełnie inny punkt widzenia.
                                              Traktuje poważnie potrzeby I oczekiwania partnerki tak samo jak oczekuje żeby ona traktowała poważnie moje.
                                              Zwłaszcza co do dzieci.

                                              Moja ślubna zadeklarowała za nie mogłaby mieć jednego dziecka bo paralizowalby ja ciągły lęk ze mogłoby mu się coś stać.
                                              • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 16:19
                                                Urquhart napisał
                                                >Moja ślubna zadeklarowała za nie mogłaby mieć jednego dziecka bo paralizowalby ja ciągły lęk ze mogłoby mu się coś stać.<

                                                Owszem, takie lęki są, jak się jest rodzicem.Ale z takim podejściem nie zgodziłabym się,bo to trochę tak, jakby po hipotecznej stracie jednego dziecka czuć jednocześnie ulgę ze jest jeszcze to drugie, które, mialoby zastąpić tamto? Dla mnie to się tak nie przekłada.
                                              • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 16:37
                                                urquhart napisał:

                                                > To już twoja ocena Kitty. Ja mam na te same fakty zupełnie inny punkt widzenia.
                                                > Traktuje poważnie potrzeby I oczekiwania partnerki tak samo jak oczekuje żeby o
                                                > na traktowała poważnie moje.
                                                > Zwłaszcza co do dzieci.
                                                >
                                                > Moja ślubna zadeklarowała za nie mogłaby mieć jednego dziecka bo paralizowalby
                                                > ja ciągły lęk ze mogłoby mu się coś stać.

                                                To byl punt widzenia Twojej malzonki, a jaki byl Twoj? Pierwszym dzieckiem byl syn, w ktorym jak sam pisales zona byla zakochana odstawiajac Ciebie na boczny tor. Zgodziles sie na drugie dziecko zeby te relacje (matka-syn) rozwalic. Mi akurat to nie przeszkadza i nie pisze o tym zeby sie czepiac, skoro to dziala.

                                                Jedyne co mnie zastanawia to, czy rezyserujac Wasze zycie (pisujesz czasem o inzynierii spolecznej czy jak to tam sie nazywa wiec sie tym interesujesz czy nawet zajmujesz zawodowo jak mniemam) nie masz poczucia sztucznosci/wymuszenia? Bys opowiedzial czasem o drugiej stronie medalu.
                                              • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 16:58
                                                urquhart napisał:

                                                > Traktuje poważnie potrzeby I oczekiwania partnerki tak samo jak oczekuje żeby o
                                                > na traktowała poważnie moje.
                                                > Zwłaszcza co do dzieci.

                                                Milo to czytac, tylko fajnie by bylo, zebys przestal miec pretensje do wszystkich kobiet, ze mezczyzni sa zmuszani spelniac ich fanaberie. No bo Ciebie chyba nikt nie zmuszal, prawda ? :-)))
                                        • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 14:32
                                          mabelle2000 napisała:

                                          > Ale gdybys sie nie "wykastrowala", to do czasu ich doroslosci moglabys sie doro
                                          > bic sporej gromadki, wszak inne metody antykoncepcyjne, te mniej pewne moglyby
                                          > zawiesc ;-)))
                                          > Wiec jesli poddawac sie ubezplodnieniu, to chyba wlasnie zaraz po tym jak zreal
                                          > izuje sie swoj plan prokreacyjny. Sek w tym, ze ludzie nie maja planu najczesc
                                          > iej.

                                          Sugerujesz, ze inne metody antykoncepcyjne sa tak wysoce nieskuteczne? Trudno powiedziec kiedy ten plan reprodukcyjny jest zrealizowany. Ja twierdze od lat, ze chcialam miec tylko jedno dziecko. Sek w tym, ze nie bedac ubezplodnionym zawsze mozna zmienic zdanie, gdy ten jedynak np umrze. Niestety zawsze bralam smierc pod uwage (zwlaszcza, ze mi sie to swinstwo regularnie sni, co chyba wskazuje na moj lek przed tym). Nie widze natomiast przeciwskazan/ nie mam nic przeciwko ludziom, ktorzy sa pewni swojej decyzji co do ubezplodnienia sie. Ale tez nie nadaje temu zadnej wyzszej rangi. Owszem nie zwiazalabym sie z facetem, ktory chcialby niechciana ciaze ryzykowac (zadne kalendarzyki, przerywane stosunki u mnie nie wchodza w gre). Brak antykoncepcji u mnie skutecznie zdlawilby pozadanie. Tu masz racje i to wiem na pewno.
                                          • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 14:51
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > Sugerujesz, ze inne metody antykoncepcyjne sa tak wysoce nieskuteczne?

                                            Oczywiscie ze sa skuteczne, tylko, ze nie wszystkie sa osiagalne/ nie wszystkie mozna stosowac chocby ze wzgledow zdrowotnych. Wtedy ciagle trzeba sie liczyc ze strachem, ze ta nieplanowana ciaza jednak moze sie zdarzyc.

                                            > Sek w tym, ze nie bedac ubezplodnionym zaw
                                            > sze mozna zmienic zdanie, gdy ten jedynak np umrze.

                                            Tutaj to pewnie Cie nie zrozumiem, bo nigdy w ten sposob nie myslalam. Ja oczywiscie szanuje Twoj argument, ale nigdy mi on po prostu nie przyszedl do glowy, nie potrafie wyobrazic sobie opcji, ze jednego czlowieka mozna zastapic drugim :-(

                                            > Niestety zawsze bralam smie
                                            > rc pod uwage (zwlaszcza, ze mi sie to swinstwo regularnie sni, co chyba wskazuj
                                            > e na moj lek przed tym).

                                            Pytanie, czy trzeba miec dzieci po stracie tych, ktore sie mialo ? Poza tym, plodnosc kobiety nie trwa w nieskonczonosc, mozliwosci zajscia w ciaze z kazdym rokiem sa coraz mniejsze. Naturalnie przeciez przyjdzie czas, ze nie bedziemy mogly zajsc w ciaze. I co, tez przeraza Cie ta swiadomosc ? :-)))

                                            > Brak antykoncepcji u mnie skutecznie zdlawilby pozada
                                            > nie. Tu masz racje i to wiem na pewno.

                                            No i tu jestesmy zgodne, tylko ja, jak widac, duzo wieksza panikara od Ciebie ;-)))

                                            • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 15:12
                                              mabelle2000 napisała:

                                              > Pytanie, czy trzeba miec dzieci po stracie tych, ktore sie mialo ? Poza tym, pl
                                              > odnosc kobiety nie trwa w nieskonczonosc, mozliwosci zajscia w ciaze z kazdym r
                                              > okiem sa coraz mniejsze. Naturalnie przeciez przyjdzie czas, ze nie bedziemy m
                                              > ogly zajsc w ciaze. I co, tez przeraza Cie ta swiadomosc ? :-)))

                                              NIe to mnie akurat nie przeraza, bo licze, ze do tego czasu (osiagniecia mojej nieplodnosci) syn juz bedzie na tyle odchowany, ze bede miala poczucie, ze z jego zycia doswiadczylam na tyle duzo (niemowlak -> dziecko -> nastolatek -> czlowiek dorosly) by miec satysysfakcje, ze bylam obecna w tych wszystkich etapach.

                                              > No i tu jestesmy zgodne, tylko ja, jak widac, duzo wieksza panikara od Ciebie ;
                                              > -)))

                                              To powinnismy sie wzajemnie zrozumiec, po prostu panikujemy na innym odcinku ;) i ta panika sie inaczej objawia. W gre wchodzi przede wszystkim jaka antykoncepcja nam sluzy. Mnie brak wlasnej, a ubezplodnienie jakiegos faceta niewiele by dalo, bo przeciez ja zmieniam partnerow dosc regularnie. Ubezplodnienie moze miec sens dla kobiety tylko w przypadku stalego zwiazku.
                                              • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 17:06
                                                . hello -kitty 2napisala
                                                >W gre wchodzi przede wszystkim jaka antykoncepcja nam sluzy. Mnie brak wlasnej, a ubezplodnienie jakiegos faceta niewiele by dalo, bo przeciez ja zmieniam partnerow dosc regularnie. Ubezplodnienie moze miec sens dla kobiety tylko w przypadku stalego zwiazku.<

                                                Bo oczekiwania mężczyzn na ogół są takie, by to kobieta sama zajęła się kwestią antykoncepcji. Oni zaproponują, i to co poniektórzy tylko,prezerwatywe, a dla mnie sama prezerwatywa bez skutecznego innego zabezpieczenia nie wchodzi w grę,dlatego to ja przede wszystkim muszę postarać się o w miarę najbardziej pewny sposób. Natomiast nie ukrywam, że ubezplodnienie faceta byłoby jednym z głównych priorytetów, które bralabym pod uwagę wchodząc z nim w relacje.
                                                • aardwolf_ge Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 17:15
                                                  >>Bo oczekiwania mężczyzn na ogół są takie, by to kobieta sama zajęła się kwestią antykoncepcji.

                                                  Co Ty opowiadasz, ja właśnie spotkałem się głównie z totalnie olewackim podejściem kobiet w tej kwestii, było parę wyjątków ale przeważnie nie Polki.
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 17:32
                                                    aardwolf_ge napisał
                                                    >Co Ty opowiadasz, ja właśnie spotkałem się głównie z totalnie olewackim podejściem kobiet w tej kwestii, było parę wyjątków ale przeważnie nie Półki<

                                                    Bo pewnie były to te z takim z podejściem, że trafi się dziecko, to tragedii nie będzie, bo to wiadoma kolej rzeczy. Mnie osobiście strach przed ciążą paraliżowal i wcześniej i teraz również, dlatego zawsze musiałam być pewna w 100%,żeby o to zadbać. W przeciwnym wypadku radośc z seksu byłaby zadna praktycznie.
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 17:38
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Bo pewnie były to te z takim z podejściem, że trafi się dziecko, to tragedii ni
                                                    > e będzie, bo to wiadoma kolej rzeczy. Mnie osobiście strach przed ciążą paraliż
                                                    > owal i wcześniej i teraz również, dlatego zawsze musiałam być pewna w 100%,żeby
                                                    > o to zadbać. W przeciwnym wypadku radośc z seksu byłaby zadna praktycznie.

                                                    Ninek z Twoich wypowiedzi wynika, ze Ty zawodowo jestes zwiazana z sluzba zdrowia to chyba kwestia dopasowania skutecznej antykoncepcji dla Ciebie nie jest jakims problemem. Przeciez nie rozmawiamy o 14 sto latce z glebokiej wsi, gdzie psy dupami szczekaja ;) Tylko o doroslej, dojrzalej kobiecie z wielkiego miasta.
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 18:00
                                                    hello -kitty 2napisala
                                                    >Ninek z Twoich wypowiedzi wynika, ze Ty zawodowo jestes zwiazana z sluzba zdrowia to chyba kwestia dopasowania skutecznej antykoncepcji dla Ciebie nie jest jakims problemem. Przeciez nie rozmawiamy o 14 sto latce z glebokiej wsi, gdzie psy dupami szczekaja ;) Tylko o doroslej, dojrzalej kobiecie z wielkiego miasta.<

                                                    Jeszcze odnośnie poprzedniego Twojego wpisu -gdyby sterylizacja była w Polsce legalna, to bym jej się poddała, z miejsca , ale robienie tego pokatnie i za duza kasę jakoś niespecjalnie mnie kręci.
                                                    Oczywiście, że nie oczekuje od kochanka,że podda się wazektomii, bo mi się chce ruchac bez obaw zajścia w ciąże.Napisałam to w tym kontekście, że gdyby się taki trafił,to byłby jak dla mnie prawie że szczyt szczęścia.Ale jest, jak jest, więc sama musze się zabezpieczyć i to robię rzecz jasna,nie mając do nikogo pretensji.Stwierdziłam tylko fakt,że Ci faceci, z którymi mnie coś łączyło, sprawę antykoncepcji pozostawiali mnie,ze swej strony oferując jedynie-i to nie zawsze -prezerwatywe, a dla mnie to żadne zabezpieczenie.

                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 18:51
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Jeszcze odnośnie poprzedniego Twojego wpisu -gdyby sterylizacja była w Polsce l
                                                    > egalna, to bym jej się poddała, z miejsca , ale robienie tego pokatnie i za duz
                                                    > a kasę jakoś niespecjalnie mnie kręci.

                                                    A wazektomia jest legalna? Jesli nie to dlaczego sterylizacji nie zalegalizuja skoro jest taka upragniona? Czy to znaczy, ze Zombiego mozna skarzyc za zlamanie prawa? Sa jakies negatywne konsekwencje dla zainteresowanego?
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 18:57
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A wazektomia jest legalna? Jesli nie to dlaczego sterylizacji nie zalegalizuja
                                                    > skoro jest taka upragniona? Czy to znaczy, ze Zombiego mozna skarzyc za zlamani
                                                    > e prawa? Sa jakies negatywne konsekwencje dla zainteresowanego?

                                                    W katotalibanie ukarza cie nawet za to, ze wlasnej plodnosci juz nie potrzebujesz ;-) To znaczy ukarza lekarza, ktory spowodowal "ciezki uszczerbek na zdrowiu". Ale na szczescie mozna to obejsc motywujac wzgledami zdrowotnymi. Tyle ze ta przyjemnosc dosc slono kosztuje.
                                                  • zombi135 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 11.08.15, 22:11
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > W katotalibanie ukarza cie nawet za to, ze wlasnej plodnosci juz nie potrzebuje
                                                    > sz ;-) To znaczy ukarza lekarza, ktory spowodowal "ciezki uszczerbek na zdrowiu
                                                    > ". Ale na szczescie mozna to obejsc motywujac wzgledami zdrowotnymi. Tyle ze ta
                                                    > przyjemnosc dosc slono kosztuje.

                                                    A po kiego grzyba wypowiadacie się na tematy o których nie macie zielonego pojęcie?!
                                                    W Polsce dozwolone są wszystkie odwracalne metody antykoncepcji, wazektomia jest w prawie 100% odwracalna w zależności od okresu który upłynął od zabiegu. Im krócej od zabiegu tym większe szanse na powodzenie.
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 11.08.15, 23:05
                                                    zombi135 napisał:

                                                    wazektomia jes
                                                    > t w prawie 100% odwracalna w zależności od okresu który upłynął od zabiegu.

                                                    Niestety lekarze nie potwierdzaja Twojego optymizmu. Prawie 100%...fajnie by bylo.
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 12.08.15, 00:20
                                                    Zombi 135 napisał
                                                    >A po kiego grzyba wypowiadacie się na tematy o których nie macie zielonego pojęcie?!>

                                                    A bo chyba nam wolno,nawet nie mając zielonego pojęcia, brać udział w dyskusji i wypowiadać się, chyba nie Ty o tym decydujesz,komu wolno i czy tylko sami znawcy mają do tego prawo:)

                                                    <W Polsce dozwolone są wszystkie odwracalne metody antykoncepcji, wazektomia jest w prawie 100% odwracalna w zależności od okresu który upłynął od zabiegu. Im krócej od zabiegu tym większe szanse na powodzenie.<

                                                    To chyba tak do końca nie jest jasno określone, że jest dozwolona.To zależy, jak ten zabieg jest interpretowany.A powinien być akt prawny,jasno regulujący tę kwestię. Nie mówiąc już o refundacji.A rewazektomia, tez poza dużym kosztem w 100 %na pewno odwracalna nie jest.
                                                  • sea.sea Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 18:58
                                                    Wazektomia w Polsce jest legalna. Ale i tak, jak kiedyś sprawdzałam, to na stronie wykonującej zabiegi stało jak byk: bezdzietnemu nie zrobią (no może zrobią, ale za potężną łapówę).

                                                    Damskiej sterylizacji nie zalegalizują, bo nie, kobieta ma w tym chrześcijańskim kraju nadal podstawową funkcję rozpłodowej krowy i jak nie chce mieć dzieci, to nikt jej nie będzie ułatwiał. Nieródce nie założą spirali, w ogóle krążą urban legends o dzieciach urodzonych ze spiralą wbitą w główkę, a apteki wciąż walczą o klauzulę sumienia, dzięki której katolicy za ladą nie będą musieli wydawać środków antykoncepcyjnych, a tym bardziej pigułek po, bo to się gryzie z ich światopoglądem.
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:13
                                                    Sea.sea napisała
                                                    >Nieródce nie założą spirali, w ogóle krążą urban legends o dzieciach urodzonych ze spiralą wbitą w główkę, a apteki wciąż walczą o klauzulę sumienia, dzięki której katolicy za ladą nie będą musieli wydawać środków antykoncepcyjnych, a tym bardziej pigułek po, bo to się gryzie z ich światopoglądem.>

                                                    Koorwa,jak to słyszę, to nóż mi się w kieszeni otwiera, jak są takimi czcicielami sumienia, to nie powinni się brać za wykonywanie takiego zawodu, podobnie lekarze odmawiający wypisywania środków antykoncepcyjnych.
                                                    Jaka burza była po wropwadzeniu ElleOne bez recepty, ale jak na razie mają guzik do powiedzenia ci piewcy i strażnicy cudzej moralności.
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:15
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Koorwa,jak to słyszę, to nóż mi się w kieszeni otwiera, jak są takimi czciciela
                                                    > mi sumienia, to nie powinni się brać za wykonywanie takiego zawodu, podobnie le
                                                    > karze odmawiający wypisywania środków antykoncepcyjnych.

                                                    Watpie, zeby Cie to Ninek pocieszylo, ale mnie to tez cisnienie podnosi.
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:26
                                                    Mabelle 2000 napisała>
                                                    Watpie, zeby Cie to Ninek pocieszylo, ale mnie to tez cisnienie podnosi.<

                                                    A jakże, pociesza mnie, mabelle :)Tym bardziej, że sama jestem przedstawicielem tego zawodu i te głupie, bezpodstawne dyskusje o klauzuli sumienia wprawiają mnie w zazenowanie i zdziwienie nad bezdennoscia ludzkiej głupoty i zasciankowosci myślenia,opartego na katolickich przekonaniach.

                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:18
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Koorwa,jak to słyszę, to nóż mi się w kieszeni otwiera, jak są takimi czciciela
                                                    > mi sumienia, to nie powinni się brać za wykonywanie takiego zawodu, podobnie le
                                                    > karze odmawiający wypisywania środków antykoncepcyjnych.
                                                    > Jaka burza była po wropwadzeniu ElleOne bez recepty, ale jak na razie mają guzi
                                                    > k do powiedzenia ci piewcy i strażnicy cudzej moralności.

                                                    Wklepalam to w google i mnie olsnilo: rozwiazaniem beda/sa apteki ONLINE! ;) No tak!
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:20
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Wklepalam to w google i mnie olsnilo: rozwiazaniem beda/sa apteki ONLINE! ;) No
                                                    > tak!

                                                    Niestety w przypadku" pigulki po" trwa gra z czasem :-(
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:34
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Wklepalam to w google i mnie olsnilo: rozwiazaniem beda/sa apteki ONLINE!
                                                    > ;) No
                                                    > > tak!
                                                    >
                                                    > Niestety w przypadku" pigulki po" trwa gra z czasem :-(

                                                    Lo tam, kupilabym na zapas ;-) Ale masz racje.
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:39
                                                    Mabelle 2000napisala
                                                    >
                                                    >Niestety w przypadku" pigulki po" trwa gra z czasem :-(>

                                                    Ale ja legalnie można kupić bez recepty i nikt łaski nie powinien robić, sprzedając ja.Jedyną zaporą jest cena,ponad 100zl.
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:55
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Ale ja legalnie można kupić bez recepty i nikt łaski nie powinien robić

                                                    Prawda Ninek, dlatego mnie sie to tez w glowie nie miesci. I probuje sobie wyobrazic taka sytuacje, ze nie tylko katolicki aptekarz nie wyda srodkow antykoncepcyjnych, ale na przyklad jakis strazak katolik odmowi gaszenia meczetu, a jakis muzulmanin zlekcewazy pozar kosciola, albo synagogi. Z kolei lekarz -wyznawca swiadkow Jehowy odmowi transfuzji krwi, a pracownik energetyki- muzulmanin odmowi naprawy instalacji, ktora doprowadzany jest prad do chlodni z wieprzowina. A z kolei katolicki urzednik odmowi zgody na budowe synagogi. Mozna tak bez konca. I wszyscy oni beda sie powolywac na klauzule sumienia :-)
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 20:13
                                                    Mabelle 2000 napisała
                                                    >Mozna tak bez konca. I wszyscy oni beda sie powolywac na klauzule sumienia :-)<

                                                    Jak na razie ta klauzula sumienia dotyczy tylko,a może właśnie aż ustawy o zawodzie lekarza i tam obowiązuje, ale i tak uważam, że nie powinna mieć miejsca w kraju,gdzie rzekomo istnieje rozdział państwa od kościoła.
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 20:23
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Jak na razie ta klauzula sumienia dotyczy tylko,a może właśnie aż ustawy o zawo
                                                    > dzie lekarza i tam obowiązuje ,

                                                    No wiem, troche poplynelam. Ale to byl zart :-)

                                                    ale i tak uważam, że nie powinna mieć miejsca w
                                                    > kraju,gdzie rzekomo istnieje rozdział państwa od kościoła.

                                                    Wbrew zapisom w konstytucji Polska jest panstwem wyznaniowym. Niestety.
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 21:15
                                                    Mabelle 2000 napisała
                                                    >Wbrew zapisom w konstytucji Polska jest panstwem wyznaniowym. Niestety.<

                                                    Z wielką przykrością, niestety, ale muszę przyznać Ci rację i podzielić Twoje zdanie :)
                                                    Ale może to kwestia jednego, dwóch pokoleń i nasze dzieci, bądź wnuki będą mogły juz liczyć na egzystowanie w kraju NORMALNYM pod tym względem.,czyli świeckim. Taką mam nadzieję :)
                                                  • urquhart Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 10.08.15, 08:52
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Mabelle 2000 napisała
                                                    > >Wbrew zapisom w konstytucji Polska jest panstwem wyznaniowym. Niestety.
                                                    > 0;
                                                    >
                                                    > Z wielką przykrością, niestety, ale muszę przyznać Ci rację i podzielić Twoje z
                                                    > danie :)

                                                    Polska jest państwem demokratycznym a zdecydowana większość podziela wartości jednego wyznania .
                                                    Chciałabyś by mniejszość mogła narzucać swoje zdanie większości?
                                                    Należałoby najpierw tą większość przekonać,,,
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 10.08.15, 09:34
                                                    Urquhart napisał
                                                    >Polska jest państwem demokratycznym a zdecydowana większość podziela wartości jednego wyznania .
                                                    Chciałabyś by mniejszość mogła narzucać swoje zdanie większości?
                                                    Należałoby najpierw tą większość przekonać,<

                                                    To,że większość podziela wartości jednego wyznania, nie oznacza jeszcze, że ten katolicki światopogląd,który jest przez państwo faworyzowany może być narzucany wszystkim,,bo stoi to w sprzeczności z bezstronnoscia państwa w zakresie religii i światopoglądu, co jest wyrażone w konstytucji. I chciałabym, żeby ta bezstronnsc obowiązywała, równiez podczas uchwalania ustaw i ich wykonywania bez brania pod uwagę presji wywieranej przez Kościół, a to się przecież dzieje. Jeśli nie zauważasz tej presji, to chyba żyjemy w dwóch różnych krajach.
                                                  • sea.sea Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 10.08.15, 19:05
                                                    > Polska jest państwem demokratycznym a zdecydowana większość podziela wartości jednego
                                                    > wyznania .

                                                    Oh, really. Ciekawe więc, kto kradnie, kto się rozwodzi, kto uprawia seks przed ślubem i kto stosuje antykoncepcję, bo statystyki są dość bezlitosne :)
                                                  • szopen_cn Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 10.08.15, 19:17
                                                    Nikt?
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 10.08.15, 20:06
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Polska jest państwem demokratycznym a zdecydowana większość podziela wartości j
                                                    > ednego wyznania .

                                                    Na razie "podziela" oznacza tylko tyle, ze 95 % zostalo ochrzczonych. I niewiele poza tym. Natomiast Polska jest panstwem wyznaniowym z innego powodu- to Episkopat ma przewage nad Konstytucja i zaczynam serio sie obawiac, ze wkrotce z entuzjazmem zostanie przyjeta propozycja Jarkacza, aby preambule zaczac od slow " W imie Boga Wszechmogacego". No to by dopiero byly jaja :-)
                                                    Wydaje sie nie do pomyslenia, aby w "swieckiej" Polsce komisja majatkowa oddawala za bezcen majatek panstwowy, a miliardy z budzetu lekka reka darowala na rzecz Kosciola Katolickiego. Za rownie niedopuszczalne uwazam laczenie obchodow swiat panstwowych z rytualami koscielnymi, a takze wymuszanie w panstwie rozwiazan prawnych zgodnych z doktryna Kosciola. Pasozytom w sutannach slono placi sie za lekcje religii, czyli marnotrawi kolejne 700 mln z budzetu. Kazda nowa insytyucje panstwowa czy samorzadowa trzeba *poswiecic*, wiec gdzie sie czlowiek nie ruszy tam spotyka jakiegos "czarnego". Nic dziwnego skoro prawo w tym kraju dostosowuje sie do interesow jednej, jedynej instytucji wyznaniowej, to panosza sie coraz bardziej.
                                                  • marek.zak1 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 10.08.15, 21:06
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    Nic dziwnego skoro prawo w tym kraju do stosowuje sie do interesow jednej, jedynej instytucji wyznaniowej, to panosza sie coraz bardziej.
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    W Hiszpanii za Franco też tak było i czym sie skończyło? Liberalne prawo, a znaczenie KK w spolczeństwie spadło do poziomu podłogi. Polski KK na to pracuje i się tego doczeka.
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 10.08.15, 21:35
                                                    Marek.zak1napisal
                                                    >mabelle2000 napisała:
                                                    Nic dziwnego skoro prawo w tym kraju do stosowuje sie do interesow jednej, jedynej instytucji wyznaniowej, to panosza sie coraz bardziej.
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    W Hiszpanii za Franco też tak było i czym sie skończyło? Liberalne prawo, a znaczenie KK w spolczeństwie spadło do poziomu podłogi. Polski KK na to pracuje i się tego doczeka.<

                                                    Coraz bardziej staje się widoczne,że grunt im się pali pod nogami, ludzie ich agresywne dyrdymaly zaczynają mieć gdzieś, co przekłada się również na coraz bardziej mierna frekwencję na mszach,więc strach przed utraceniem dotychczasowych przywilejów i korzyści finansowych zaczyna zaglądać w oczy.Stąd coraz większy język agresji, nietolerancji i nienawiści,oczywiście najbardziej dotyczący spraw obyczajowych i życia intymnego,oraz temperowania moralności, bo w tych KK zawsze ma najwięcej do powiedzenia.
                                                  • urquhart Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 10.08.15, 23:06
                                                    > >mabelle2000 napisała:
                                                    > Nic dziwnego skoro prawo w tym kraju do stosowuje sie do interesow jednej, jedy
                                                    > nej instytucji wyznaniowej, to panosza sie coraz bardziej.

                                                    Myślę że dozyjemy oboje gdy demokratyczną większość w krajach Europy przejmą wyznawcy islamu i wtedy jeszcze docenisz jak powsciagliwi byli zwolennicy wartości KK w narzucania swojego światopoglądu,..
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 10.08.15, 23:57
                                                    Urquhart napisał
                                                    >wtedy jeszcze docenisz jak powsciagliwi byli zwolennicy wartości KK w narzucania swojego światopoglądu,.. <

                                                    Tę powściągliwość szczególnie mogę zaobserwować np.w szkole moich dzieci, gdzie indoktrynacja i narzucanie jedynie słusznych wartości katolickich odbywa się nie tylko na lekcjach religii, ale również na pozostałych przedmiotach przez podobno świeckich a jednak zachowujacych się jak funkcjonariusze Kościoła i katolicyzmu nauczycieli.Jest to szczególny rodzaj powściągliwości , przejawiajacy się pogardą dla tych, którzy myślą inaczej i nie podzielają z nimi wiary w te wartości.
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:14
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Damskiej sterylizacji nie zalegalizują, bo nie, kobieta ma w tym chrześcijański
                                                    > m kraju nadal podstawową funkcję rozpłodowej krowy i jak nie chce mieć dzieci,
                                                    > to nikt jej nie będzie ułatwiał. Nieródce nie założą spirali, w ogóle krążą urb
                                                    > an legends o dzieciach urodzonych ze spiralą wbitą w główkę, a apteki wciąż wal
                                                    > czą o klauzulę sumienia, dzięki której katolicy za ladą nie będą musieli wydawa
                                                    > ć środków antykoncepcyjnych, a tym bardziej pigułek po, bo to się gryzie z ich
                                                    > światopoglądem.

                                                    U mnie sterylizacja jest legalna, nawet zwolnienie 'po' przysluguje. Nierodkom jak najbardziej zakladaja spirale. Spirale otrzymuje sie bezposrednio u ginekologa, do ktorego umawiasz sie na jej zalozenie. Czyli zakupu dokonuje szpital, a potem ubezpieczenie obciaza Cie lub nie, zaleznie od wysokosci oplacanej skladki zdrowotnej. Zatem nie lazi sie nigdzie po aptekach zeby ja zakupic. Zaden katolik nie musi obciazac jej sprzedaza swojego sumienia ;) Pigulka 'po' nigdy sie nie interesowalam/nie bralam ale chyba ostatnio Kag pisala, ze w Niemczech jest bez recepty czy jakos tak. A tak sluzba zdrowia dba zeby kazda kobieta byla zabezpieczona, ze np. zaraz po porodzie (w pierwszym tygodniu) polozna umawia cie OBOWIAZKOWO na wizyte u ginekologa za pare tygodni w sprawie antykoncepcji. Masz ta wizyte umowiona czy chcesz czy nie. Musisz sie okreslic.

                                                    To ten Katolicyzm nie zelzal? Dziwne.
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:03
                                                    Hello -kitty 2 napisała
                                                    >A wazektomia jest legalna? Jesli nie to dlaczego sterylizacji nie zalegalizuja skoro jest taka upragniona? Czy to znaczy, ze Zombiego mozna skarzyc za zlamanie prawa? Sa jakies negatywne konsekwencje dla zainteresowanego?<

                                                    Kitty, tu jest Polska, nie Holandia, Anglia itd.Tu się toczy spór o in vitro i jego legalność i do rangi kuriozum podnosi się, czy dzieci poczęte w ten sposób są "normalne "Zapomnij,że ktokolwiek podejmie się próby dyskusji na temat zalegalizowania wazektomii czy sterylizacji,skoro za chwilę na tapecie będzie sprawa całkowitego zakazu aborcji.
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:24
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Kitty, tu jest Polska, nie Holandia, Anglia itd.Tu się toczy spór o in vitro i
                                                    > jego legalność i do rangi kuriozum podnosi się, czy dzieci poczęte w ten sposób
                                                    > są "normalne "Zapomnij,że ktokolwiek podejmie się próby dyskusji na temat zale
                                                    > galizowania wazektomii czy sterylizacji,skoro za chwilę na tapecie będzie spraw
                                                    > a całkowitego zakazu aborcji.

                                                    Ja pierdole czyli sie cofamy! Ide wlasnie na baby shower dziecka urodzonego z in vitro. Nie omieszkam wybadac czy jest normalne. Wstyd na cala Europe o gejach i zwiazkach partnerskich nawet nie wspominajac.
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:27
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    Ja pierdole czyli sie cofamy! Ide wlasnie na baby shower dziecka urodzonego z i
                                                    > n vitro. Nie omieszkam wybadac czy jest normalne.

                                                    Na pewno ma slynna blizne ;-)) A ze jest z probowki, to pewnie jest chore, bo ja wiem, moze na probowkowice ?
                                                  • aardwolf_ge Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:34
                                                    Nie wstyd tylko powód do dumy, ale gdzie nam pod tym względem do Maruszki Rassyi.

                                                    Sama pisałaś jak oglądałaś programy o gejach i jakoś cię te programy do nich nie przekonywały.
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:45
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Nie wstyd tylko powód do dumy, ale gdzie nam pod tym względem do Maruszki Rassy
                                                    > i.
                                                    >
                                                    > Sama pisałaś jak oglądałaś programy o gejach i jakoś cię te programy do nich ni
                                                    > e przekonywały.

                                                    Tamte doniesienia byly na minus ale nie bede ladowac wszystkich gejow do jednego wora to raz. A dwa nadal uwazam, ze maja prawo do zycia na rowni z hetero. Maja tez prawo do zniszczenia wlasnego zycia, jesli tylko zechca. Wyrzec sie wlasnej seksualnosci to pietno. Wolna wola ponad wszystko.

                                                    Twoje fobie/nerwice czy co tam Cie meczy tez sa na minus, a jednak lubie Cie. Rozumiesz to?
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 20:00
                                                    Hello -Kitty 2000napisala
                                                    >aardwolf_ge napisał:

                                                    > Nie wstyd tylko powód do dumy, ale gdzie nam pod tym względem do Maruszki Rassy
                                                    > i.
                                                    >
                                                    > Sama pisałaś jak oglądałaś programy o gejach i jakoś cię te programy do nich nie przekonały
                                                    >


                                                    Twoje fobie/nerwice czy co tam Cie meczy tez sa na minus, a jednak lubie Cie. Rozumiesz to?

                                                    Ja też go lubię,nawet jeśli mówi,że jest prawicowcem,cokolwiek to znaczy dla niego,ale nić sympatii czuje dla aardwolf_ge :)
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 20:10
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Twoje fobie/nerwice czy co tam Cie meczy tez sa na minus, a jednak lubie Cie. R
                                                    > ozumiesz to?
                                                    >
                                                    > Ja też go lubię,nawet jeśli mówi,że jest prawicowcem,cokolwiek to znaczy dla ni
                                                    > ego,ale nić sympatii czuje dla aardwolf_ge :)

                                                    Hehe zawstydzil sie, bo on nie lubi atencji. A Wy to moglibyscie sie na kawke nawet umowic w stolicy Malopolski, jak to mawia Mojemail ;) Wolfie wyszedlby do ludzi i to nie belejakich ludzi.
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 20:37
                                                    Hello -Kitty 2napisala
                                                    >Hehe zawstydzil sie, bo on nie lubi atencji. A Wy to moglibyscie sie na kawke nawet umowic w stolicy Malopolski, jak to mawia Mojemail ;) Wolfie wyszedlby do ludzi i to nie belejakich ludz<

                                                    Kitty, przecież Wolf to tylko z dziewicami się umawia, na używane chyba by nawet nie spojrzał, a co dopiero mówić o umawianiu się. :)
                                                  • aardwolf_ge Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 20:20
                                                    >>A dwa nadal uwazam, ze maja prawo do zycia na rowni z hetero.

                                                    A ja mam wrażenie, że w epoce HIV te dwa prawa nie są do pogodzenia.
                                                    Ja osobiście uważam się za pozbawionego praw do życia, mogę najwyżej wegetować siedząc na wsi i unikając spotkań z kobietami.
                                                    I z tego powodu naturalna, instynktowna niechęć do gejów jest dodatkowo bardzo potęgowana.

                                                    Z drugiej strony nie jest to już moment, kiedy można dokonać kwarantanny, więc wszelkie działanie antygejowskie są grubo spóźnione, tak tylko można się pocieszyć przez kilka sekund ale to wszystko.


                                                    >>Tamte doniesienia byly na minus ale nie bede ladowac wszystkich gejow do jednego wora to raz.

                                                    Właśnie przez takie idealistyczne myślenie świat jest tym beznadziejnym syfem którym jest.
                                                    Ja jestem zwolennikiem marginesu bezpieczeństwa.

                                                    >>Wyrzec sie wlasnej seksualnosci to pietno.

                                                    Wiem coś o tym.
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 22:07
                                                    Wolfik gdybys mial swoja kobiete, chuda ja lubisz, uzywajaca antykoncepcji hormonalnej i wierna Ci, to caly ten syf na swiecie niewiele by Cie dotyczyl. Zajmujesz sie nim, bo tej kobiety nie masz. Nie szukaj winnych syfu, tylko szukaj tej kobiety i idz na ta terapie prywatnie, jak Ninek radzila.
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:35
                                                    Hello kity 2 napisała
                                                    >Ja pierdole czyli sie cofamy! Ide wlasnie na baby shower dziecka urodzonego z in vitro. Nie omieszkam wybadac czy jest normalne. Wstyd na cala Europe o gejach i zwiazkach partnerskich nawet nie wspominajac.o

                                                    Nie omieszkaj sprawdzić, czy to dziecko nie ma bruzdy, ponoć charakterystycznej,no i w ogóle, czy nie jest poranione, odrzucone i ogólnie czy nie wygląda jak sztuczny twór,bo co poniektórzy takie mają wyobrażenie na temat dzieci w ten sposób poczetych.
                                                • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 17:33
                                                  ninek04 napisała:

                                                  > Bo oczekiwania mężczyzn na ogół są takie, by to kobieta sama zajęła się kwestią
                                                  > antykoncepcji. Oni zaproponują, i to co poniektórzy tylko,prezerwatywe, a dla
                                                  > mnie sama prezerwatywa bez skutecznego innego zabezpieczenia nie wchodzi w grę,
                                                  > dlatego to ja przede wszystkim muszę postarać się o w miarę najbardziej pewny s
                                                  > posób. Natomiast nie ukrywam, że ubezplodnienie faceta byłoby jednym z głównych
                                                  > priorytetów, które bralabym pod uwagę wchodząc z nim w relacje.

                                                  Nie bardzo rozumiem ten zapis? Przeciez Ty nie chcesz wchodzic w relacje z facetem. To raz. A dwa: co moze Ci zaproponowac przygodny zonaty kochanek? Ubezplodnienie? ;-) To dwa. A trzy: to ze Ty czy ja czy Mabelle nie chcemy wiecej dzieci to nie znaczy, ze ten kto nas aktualnie posuwa ich nie chce czy nie zachce kiedys, w przyszlosci, z kims innym. A cztery: przeciez sama mozesz sie wysterylizowac. Dlaczego? Bo to Ty nie chcesz miec wiecej dzieci. Zreszta to samo Mabelle i kazda kobieta, ktora mowi o wazektomi. Jesli jestes pewna to czemu nie? Ja taka pewna nie jestem i tez od nikogo tego nie wymagam dla wlasnej/naszej wygody.
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 17:59
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > To dwa. A trzy: to ze Ty czy ja czy Mabelle nie chcemy wiecej dziec
                                                    > i to nie znaczy, ze ten kto nas aktualnie posuwa ich nie chce czy nie zachce ki
                                                    > edys, w przyszlosci, z kims innym.

                                                    Wszytko to prawda Kitty, tylko ze nie mozna plodzic /rodzic dzieci w nieskonczonosc. Byc moze dla kogos zwiazek rowna sie automatycznie prokreacja, wiec tacy musza sobie zawsze zostawiac furtke, do czasu az byc moze zmienia partnerke/partnera i wtedy "cykl produkcyjny" trzeba bedzie wznowic. Ja tego nie potepiam, zeby nie bylo, ale dzieci to nie domki z klockow, ktore trzeba nastawiac, bo trafil sie ktos nowy do zabawy.

                                                    > A cztery: przeciez sama mozesz sie wysteryli
                                                    > zowac.

                                                    A pytalas sie mnie czy jestem po sterylizacji ? Nie pytalas :-)

                                                    > Jesli jestes pewna to czemu nie? Ja
                                                    > taka pewna nie jestem i tez od nikogo tego nie wymagam dla wlasnej/naszej wygod
                                                    > y.

                                                    Wymaganie to nieodpowiednie slowo. Istnieje jednak cos takiego jak odpowiedzialnosc za zdrowie partnera/ki, z ktorym/a uprawia sie seks, wiec oboje powinni z decyzja o antykoncepcji sie zmierzyc. Tu nie ma miejsca na wymuszanie. Jednak z punku widzenia uciazliwosci samego zabiegu i ryzyka jakie sie z nim wiaze, wazektomia jest o niebo mniej skomplikowana niz sterylizacja.
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 18:30
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Wszytko to prawda Kitty, tylko ze nie mozna plodzic /rodzic dzieci w nieskonczo
                                                    > nosc. Byc moze dla kogos zwiazek rowna sie automatycznie prokreacja, wiec tac
                                                    > y musza sobie zawsze zostawiac furtke, do czasu az byc moze zmienia partnerke/p
                                                    > artnera i wtedy "cykl produkcyjny" trzeba bedzie wznowic. Ja tego nie potepiam,
                                                    > zeby nie bylo, ale dzieci to nie domki z klockow, ktore trzeba nastawiac, bo t
                                                    > rafil sie ktos nowy do zabawy.

                                                    Moze rozmawiamy o innych partnerach seksualnych. Ja ostatnio sypialam z wolnymi meczyznami w moim wieku lub mlodszymi, ktorzy dzieci nie mieli. Trudno zeby sie na cele naszych zabaw ubezpodniali. Przeciez kiedys moze sie ozenia i beda mieli swoje dzieci. Trudno tez zeby zonaci kochankowie to robili: 'Kochanie chce sie poddac wazektomii. Ale przeciez nie sypiamy ze soba/sypiamy sporadycznie! No tak honey ale kochanka sie boi niechcianej ciazy.' ;-)

                                                    > A pytalas sie mnie czy jestem po sterylizacji ? Nie pytalas :-)

                                                    Uzanalam, ze pytanie zbyt intymne.

                                                    > Wymaganie to nieodpowiednie slowo. Istnieje jednak cos takiego jak odpowiedzial
                                                    > nosc za zdrowie partnera/ki, z ktorym/a uprawia sie seks, wiec oboje powinni z
                                                    > decyzja o antykoncepcji sie zmierzyc. Tu nie ma miejsca na wymuszanie. Jednak z
                                                    > punku widzenia uciazliwosci samego zabiegu i ryzyka jakie sie z nim wiaze, wa
                                                    > zektomia jest o niebo mniej skomplikowana niz sterylizacja.

                                                    Znowu wracamy do tematu relacji lub jej braku. Ja o Twojej niewiele wiem. Wiem natomiast, ze w moim czy Ninek przypadku o relacji nie moze byc mowy. Nie wiem zatem tez czy pojawia sie odpowiedzialnosc kochanka za nasze zdrowie. Pojawia sie?
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 18:47
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Moze rozmawiamy o innych partnerach seksualnych. Ja ostatnio sypialam z wolnymi
                                                    > meczyznami w moim wieku lub mlodszymi, ktorzy dzieci nie mieli. Trudno zeby si
                                                    > e na cele naszych zabaw ubezpodniali.

                                                    Sterylizacja/wazektomia jest zawsze polecana przede wszystkim osobom, ktore maja juz dzeci. Osobiscie odradzalabym ja kazdemu, kto dzieci nie posiada. Wiadomo dlaczego.

                                                    > Trudno tez zeby zonaci kochankowie to robili: 'Kochanie chce
                                                    > sie poddac wazektomii. Ale przeciez nie sypiamy ze soba/sypiamy sporadycznie! N
                                                    > o tak honey ale kochanka sie boi niechcianej ciazy.' ;-)

                                                    Ale tu to bym juz jakis sens widziala :-) Skoro mezczyznie nie uklada sie z zona, to raczej dzieci z nia miec wiecej nie chce. Z kochanka pewnie tez nie, wiec rozwiazanie dla niego jak znalazl. Co, jak myslisz ? ;-) A skoro z zona nie uprawia seksu, to czy powinien uzgadniac z nia wazektomie ? Szczerze, to watpie zeby jej powiedzial gdyby sie na zabieg zdecydowal.

                                                    > Nie wiem
                                                    > zatem tez czy pojawia sie odpowiedzialnosc kochanka za nasze zdrowie. Pojawia s
                                                    > ie?

                                                    Pewnie, ze sie pojawia :-) Tak jak pojawia sie przy rozmowie o badaniach na HIV na przyklad. Ciaza chciana czy niechciana tez przeciez wiaze sie ze zdrowiem i jest wspolna sprawa obojga. A przynajmniej powinna byc.

                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 18:59
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Ale tu to bym juz jakis sens widziala :-) Skoro mezczyznie nie uklada sie z zon
                                                    > a, to raczej dzieci z nia miec wiecej nie chce. Z kochanka pewnie tez nie, wiec
                                                    > rozwiazanie dla niego jak znalazl. Co, jak myslisz ? ;-) A skoro z zona nie up
                                                    > rawia seksu, to czy powinien uzgadniac z nia wazektomie ? Szczerze, to watpie z
                                                    > eby jej powiedzial gdyby sie na zabieg zdecydowal.

                                                    Rozmawialismy juz na ten temat na forum w przypadku Sabata (sorry Sabat znowu Twoj przyklad ale jestes kamieniem milowym tego forum, w moim rozumieniu, jako klasyczny przyklad BSWM wiec idealnie nadajacy sie do wszelkich rozwazan, ewentualnie pobieraj oplaty ;) Sabat rozwazal wazektomie, po ktorej moglby ruchac jak ta lala zonke starajaca sie o trzeciego potomka. To by byla zabawa. Ale Sabat twierdzil, ze po wazektomii jest widoczna blizna i ze zona moglaby sie z nim rozwiesc za taki przekret. Poza tym nie jestem pewna czy przecietny mezczyzna zdradza zone, bo mu sie z nia nie uklada. Sadze, ze predzej posuwa oby dwie. Wiec jak ukryc te blizne?
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:04
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ale Sabat
                                                    > twierdzil, ze po wazektomii jest widoczna blizna i ze zona moglaby sie z nim ro
                                                    > zwiesc za taki przekret.

                                                    Bzdura, nie ma zadnej blizny. Naciecie jest bardzo malenkie, a moszna pomarszczona. Ciekawe jak ta zona mialaby tam blizne dostrzec ? No bez jaj :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 20:02
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Ale Sabat
                                                    > > twierdzil, ze po wazektomii jest widoczna blizna i ze zona moglaby sie z
                                                    > nim ro
                                                    > > zwiesc za taki przekret.
                                                    >
                                                    > Bzdura, nie ma zadnej blizny. Naciecie jest bardzo malenkie, a moszna pomarszcz
                                                    > ona. Ciekawe jak ta zona mialaby tam blizne dostrzec ? No bez jaj :-)

                                                    To moze byc wazne dla Sabata! Ewentualnie innych poczytujacych. Sabat czytasz to?
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 20:09
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > To moze byc wazne dla Sabata! Ewentualnie innych poczytujacych. Sabat czytasz t
                                                    > o?

                                                    Sabat, to pewnie tak jak Kombi, czyli jak powiedziala Zyg- " kto chce szuka sposobu, kto nie chce- powodu". Blizna jest dobrym powodem. Wiadomo bowiem, ze kazda zona najpierw-
                                                    - dokladnie goli mezowi jaja
                                                    - bierze lupe
                                                    - rozgarnia zmarszczke po zmarszczce i szuka blizny powazektomijnej.
                                                    Blizne oczywiscie znajduje, robi megaawanture i wnosi sprawe o rozwod. Kurtyna.
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 20:15
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Sabat, to pewnie tak jak Kombi, czyli jak powiedziala Zyg- " kto chce szuka spo
                                                    > sobu, kto nie chce- powodu". Blizna jest dobrym powodem. Wiadomo bowiem, ze kaz
                                                    > da zona najpierw-
                                                    > - dokladnie goli mezowi jaja
                                                    > - bierze lupe
                                                    > - rozgarnia zmarszczke po zmarszczce i szuka blizny powazektomijnej.
                                                    > Blizne oczywiscie znajduje, robi megaawanture i wnosi sprawe o rozwod. Kurtyna
                                                    > .

                                                    hehe no jak nie zaplodni to co myslisz? Kobiety dociekliwe sa ;)
                                                    Jak by co to moze temat juz nieaktualny. Najwyzej jak zainteresowany zechce, to zaktualizuje. Nie chce zeby znowu zniknal przez moja nieublagana pamiec i zeby mi potem Marek wypominal przez pol roku ;)
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 20:18
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > hehe no jak nie zaplodni to co myslisz? Kobiety dociekliwe sa ;)

                                                    Zwali na postepujaca starosc, laptop, ktory trzyma na kolanach, co przegrzal mu jajka, diete... ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 22:18
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Zwali na postepujaca starosc, laptop, ktory trzyma na kolanach, co przegrzal mu
                                                    > jajka, diete... ;-)

                                                    hehe na brak ziarna w diecie ;)
                                                  • marek.zak1 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 22:26
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > > Zwali na postepujaca starosc, laptop, ktory trzyma na kolanach, co przegral mu jajka, diete... ;-)
                                                    >
                                                    > hehe na brak ziarna w diecie ;)
                                                    ------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Kitty, jako fance sportu melduję, ze dzisiaj w Warszawie byl potworny upał, a jednak 10-12 gralismy ciężki mecz w pelnym słońcu. Sportowcy nie wymiękają :)
                                                  • szopen_cn Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 22:42
                                                    A ja tak tylko powiem, ze Was wszystkich bardzo lubie.
                                                    Forum jest zajebiste.

                                                    I ja prawie zupelnie trzezwy tez jestem.

                                                    No moze nie zupelnie.
                                                    Ale bardzo przyjemnie.
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 22:47
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > A ja tak tylko powiem, ze Was wszystkich bardzo lubie.
                                                    > Forum jest zajebiste.
                                                    >
                                                    > I ja prawie zupelnie trzezwy tez jestem.
                                                    >
                                                    > No moze nie zupelnie.
                                                    > Ale bardzo przyjemnie.

                                                    A moge Cie w tej chwili slabosci Twej wykorzystac i poprosic o jakas fote na emaila gazetowego? ;)
                                                  • szopen_cn Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 23:36
                                                    Fota jest na profilu.
                                                    Szopen siedzacy na elektrycznym krzesle.

                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 23:45
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > Fota jest na profilu.
                                                    > Szopen siedzacy na elektrycznym krzesle.

                                                    ;-)
                                                    Ooo nigdy nie sprawdzam profili.
                                                  • sabat777 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 10.08.15, 06:08
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > ;-)
                                                    > Ooo nigdy nie sprawdzam profili.

                                                    Nie tylko Ty. Przez 11 lat dorobił się zaledwie 80 odwiedzin :)
                                                  • sabat777 Szopen na krześle 10.08.15, 06:06
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > Fota jest na profilu.
                                                    > Szopen siedzacy na elektrycznym krzesle.

                                                    Lubię wizerunkowo mężczyzn ogolonych na łyso z kwadratową szczęką. Jest w tym coś archetypicznie męskiego, ostrego. Ja niestety jestem przeciwieństwem tego wizerunku. I to nie to, żebym był jakoś rażąco szpetny. Mojemu wizerunkowi brakuje charakteru, wyglądam dość młodo, ale łagodnie, mało męsko. Czytałem, że kobiety mogą być zainteresowane takim łagodnym wizerunkowo mężczyzną jako kandydatem na partnera długoterminowego, ale nigdy nie będzie ich kręcić seksualnie tak jak pierwotny, wysportowany samiec z wydatnie męskimi cechami wizualnymi.
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 22:52
                                                    Ja tez Cie bardzo lubie. Bardzo. A Lybbla to mnie nawet zwilza. A w damskiej czesci forum, to normalnie jestem zakochana. I tez dzisiaj duzo nie pilam. Tylko troche, dlatego juz ide spac. Dobranoc.
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 10.08.15, 00:04
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > A Lybbla to mnie nawet zwilza.

                                                    To niezle, bo chyba dzielicie upodobana lozkowe ;)
                                                  • lybbla Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 10.08.15, 23:51
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Ja tez Cie bardzo lubie. Bardzo. A Lybbla to mnie nawet zwilza. A w damskiej cz
                                                    > esci forum, to normalnie jestem zakochana. I tez dzisiaj duzo nie pilam. Tylko
                                                    > troche, dlatego juz ide spac. Dobranoc.

                                                    Wraca ludź sterany, pokłada się wsłuchując w odgłos znikających mikrouszkodzeń,
                                                    wydaje się, że jedyne co mu pozostaje to jednokończyning po klawiaturze, a tu bach postawiony do pionu. Na wysokości zadnia z wzajemnością Mabelle z wzajemnością.

                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 11.08.15, 00:07
                                                    Mabelle a Sabat Cie zwilza? ;)
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 11.08.15, 23:12
                                                    Oj tam, raz sie czlowiek wygadal, to go teraz wiewiorka jedna bedzie za jezyk ciagnac ;-)
                                                  • lybbla Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 12.08.15, 02:50
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Oj tam, raz sie czlowiek wygadal, to go teraz wiewiorka jedna bedzie za jezyk c
                                                    > iagnac ;-)

                                                    Wiewiór ładuje się tu ze swoimi cyckami i pyta czy ładne. Nie zasłaniaj wiewiór. A poza tym bez zdjęć nie da rady wiewiór.
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 12.08.15, 15:03
                                                    lybbla napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > > Oj tam, raz sie czlowiek wygadal, to go teraz wiewiorka jedna bedzie za j
                                                    > ezyk c
                                                    > > iagnac ;-)
                                                    >
                                                    > Wiewiór ładuje się tu ze swoimi cyckami i pyta czy ładne. Nie zasłaniaj wiewiór
                                                    > . A poza tym bez zdjęć nie da rady wiewiór.

                                                    You wish ;) Z cycem to chyba Ty miales problem, ktory akurat bardzo latwo rozzwiazac. Podaje najprostszy przepis:
                                                    1. wyciskanie sztangi na plaskiej (podobniez wyciskanie na skosie ladnie podnosi cycki ale paniom ;)
                                                    2. rozpietki
                                                    3. przenoszenie oburacz sztangielki za glowe.

                                                    Cwiczenia na klate sa bardzo przyjemne. Powiedzialabym: moje ulubione. Polecam.
                                                    www.youtube.com/watch?v=cgmmrfVDbkI O tu wersja bez laweczki z fajnym zakonczeniem mistrza drugiego planu ;)

                                                    Foty cycow tylko dla tych, ktorych chce sie przeleciec rzecz jasna. Takze wiesz. Nie sadze zebysmy w ogole startowali w tej samej kategorii lozkowej.
                                                  • lybbla Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 12.08.15, 23:42
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > You wish ;)

                                                    Zadne tam you wish tylko opis powtarzajacej sie sytuacji na forum.

                                                    > Z cycem to chyba Ty miales problem, ktory akurat bardzo latwo rozzwiazac.

                                                    No wiec dawno rozwiazany, co nie zmienia faktu, ze uciekla mi wiosna przez nadmiar obowiazkow.

                                                    A powiedz mi syn wciaz Cie zgania z trampoliny?

                                                    Podaje najprostszy przepis:
                                                    > 1. wyciskanie sztangi na plaskiej (podobniez wyciskanie na skosie ladnie podnos
                                                    > i cycki ale paniom ;)
                                                    > 2. rozpietki
                                                    > 3. przenoszenie oburacz sztangielki za glowe.

                                                    Dziekuje bardzo. Mam juz sprezyning, jednokonczyning i teraz to.
                                                    Zapomnialas, ze to ma byc cyc ala Olo Skarsgard a nie jakies tam pitu pitu nazelowanych i napompowanych chloptasi. Jeden specjalista mowil mi ze to wlasnie trzeba niamal wylacznie skosy robic ale mu nie ufam.

                                                    > Cwiczenia na klate sa bardzo przyjemne. Powiedzialabym: moje ulubione.

                                                    Wole cwiczenia na drazku. Takie tam atawizmy.

                                                    > Foty cycow tylko dla tych, ktorych chce sie przeleciec rzecz jasna. Takze wiesz
                                                    > . Nie sadze zebysmy w ogole startowali w tej samej kategorii lozkowej.

                                                    O nie nie, to ja grzecznie odmowie, wyslij moze Wontowi lub Sabatowi.
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 13.08.15, 00:38
                                                    lybbla napisał:

                                                    > > Z cycem to chyba Ty miales problem, ktory akurat bardzo latwo rozzwiazac.
                                                    >
                                                    >
                                                    > No wiec dawno rozwiazany, co nie zmienia faktu, ze uciekla mi wiosna przez nadm
                                                    > iar obowiazkow.

                                                    Ciesze sie, ze cyc naprawiony ;)
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 10.08.15, 01:09
                                                    Szopek_cn napisał
                                                    >A ja tak tylko powiem, ze Was wszystkich bardzo lubie.
                                                    Forum jest zajebiste.

                                                    I ja prawie zupelnie trzezwy tez jestem.

                                                    No moze nie zupelnie.
                                                    Ale bardzo przyjemnie.<

                                                    Pozdrawiam. I "zazdroszczę "jednocześnie tej Australii. Odkąd pamiętam, zawsze chciałam tam wyjechać i mieszkać,czytałam i oglądałam wszystko co się dało na jej temat. Zostało marzenie żeby kiedyś odwiedzić ten kontynent turystycznie,może kiedyś się uda.:)
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 22:45
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    Tak mysle, ze naprawde powinnam pracowac dla policji. Przyjmowalabym meldunki i inne takie. Przypominam o uzywaniu kremu przeciwslonecznego i czapki z daszkiem ;)
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 23:47
                                                    Hello -Kitty 2napisala
                                                    >mabelle2000 napisała:

                                                    > Zwali na postepujaca starosc, laptop, ktory trzyma na kolanach, co przegrzal mu
                                                    > jajka, diete... ;-)

                                                    >hehe na brak ziarna w diecie ;) <

                                                    A może na szesciopak,bo powie, że się przetrenowal i zatrzymało mu produkcję plemników :)
                                                  • sabat777 wazektomia 10.08.15, 06:11
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Hello -Kitty 2napisala
                                                    > >mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > > Zwali na postepujaca starosc, laptop, ktory trzyma na kolanach, co przegr
                                                    > zal mu
                                                    > > jajka, diete... ;-)
                                                    >
                                                    > >hehe na brak ziarna w diecie ;) <
                                                    >
                                                    > A może na szesciopak,bo powie, że się przetrenowal i zatrzymało mu produkcję pl
                                                    > emników :)

                                                    A może to przez lądowanie kosmitów? ;)
                                                    A tak na serio, to nie zależy mi na seksie osiąganym poprzez oszustwo i naciąganie. To upokarzające, chyba wolałbym iść na kurwy niż tak nisko upaść.
                                                  • hello-kitty2 Re: wazektomia 10.08.15, 10:14
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > A tak na serio, to nie zależy mi na seksie osiąganym poprzez oszustwo i naciąga
                                                    > nie. To upokarzające, chyba wolałbym iść na kurwy niż tak nisko upaść.

                                                    W sprawie oszustwa to by musial sie najpierw wypowiedziec jakis prawnik.

                                                    Kumpela mi opowadala, ze jej maz jak mial ochote na seks to zawsze pytal 'choc zrobimy sobie dzidziusia' :) Na poczatku nie zajarzylam jak mi to opowiadala i jej sie pytam 'chcecie kolejne dziecko?' A ona 'nie, on zawsze tak mowi, bo wie, ze nie mam z nim ochoty na seks'. Najlepsze, ze jak jak gadalysmy o antykoncepcji to twierdzila, ze jej sie nie oplaca nic powazniejszego stosowac, bo seks i tak jest tak rzadko. A potem urodzila drugie dziecko po 10 latach (?) po pierwszym przed czterdziestka z wpadki. Znowu sie zdziwilam. Skomentowala, ze to z jakiegos wyblaganego seksu sie wzielo ;)

                                                    Swoja droga jak cipka mokra, bo np robimy bobaska to oszustwo? ;-) Jak wyjdzie to powiesz, jak Zombi, ze czytales w necie, ze kobiety to doceniaja, bo to znaczy, ze nie uciekniesz z mloda siksa, a o nowym bobasku gadales bo myslales, ze ona taki dirty talk lubi ;) Zreszta jak chcesz. Z kochanka to tez oszustwo i z prostytutka tez oszustwo. Jakby sie nie obrocil z tylu oszustwo=dupa.
                                                  • urquhart Re: wazektomia 10.08.15, 13:00
                                                    Czytalem ze zatajenie bezpłodności jest istotnym powodem do rozwodu a unieważnienia ślubu kościelnego jednym z najważniejszych przesłanek.

                                                    Co do oszustwa to na codzień nas otacza należy się to nazywa niedopełnienie obietnic z kampanii wyborczej I najwyżej można się obrazić i strzelić Focha : )

                                                    Polaryzuje jako oszustwo i traktuje serio zarówno niewierność, nierząd ale i konsekwentnie odmawianie obowiązku małżeńskiego - szariat. W łagodnej wersji 100 batow , a za brak seksu lanie kijem aż wróci ochota. :)
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 20:26
                                                    Hello -Kitty 2napisala
                                                    Mabelle 2000 napisała
                                                    >Wiadomo bowiem, ze kaz
                                                    > da zona najpierw-
                                                    > - dokladnie goli mezowi jaja
                                                    > - bierze lupe
                                                    > - rozgarnia zmarszczke po zmarszczce i szuka blizny powazektomijnej.
                                                    > Blizne oczywiscie znajduje, robi megaawanture i wnosi sprawe o rozwod. Kurtyna
                                                    > .

                                                    hehe no jak nie zaplodni to co myslisz? Kobiety dociekliwe sa ;)
                                                    Jak by co to moze temat juz nieaktualny. Najwyzej jak zainteresowany zechce, to zaktualizuje. Nie chce zeby znowu zniknal >

                                                    Nie no odpadlam , jak sobie wyobrazilam żonę szukająca blizny powazeoktomijnej i wynoszącej sprawę o rozwód z orzeczeniem o winę, bo nie zapłodnil :)
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 22:25
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Nie no odpadlam , jak sobie wyobrazilam żonę szukająca blizny powazeoktomijnej
                                                    > i wynoszącej sprawę o rozwód z orzeczeniem o winę, bo nie zapłodnil :)

                                                    Nie tyle, ze nie zaplodnil tylko ze bzykal za darmo/na darmo pod haslem robimy dzidziusia, a tu wiadomo, moglby do usranej smierci ;) Moze jakis prawnik by sie wypowiedzial czy to sie nadaje przy rozwodzie do orzeczenia o winie?
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 18:56
                                                    hello -kitty 2napisala
                                                    >Nie wiem zatem tez czy pojawia sie odpowiedzialnosc kochanka za nasze zdrowie. Pojawia sie?<

                                                    Ja mogę mówić tylko za siebie, ale decydując się na tak,jakby nie bylo nietrwałe i dość ulotne prędzej czy później relacje,odpowiedzialność biorę na siebie, nie oglądając się na tę drugą stronę. Aczkolwiek miło jest,jeśli facet dopytuje i wykazuje zainteresowanie i "troskę "w tym temacie,czując się niejako wspolodpowiedzialnym za możliwość osiągnięcia obustronnego komfortu i luzu.
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:02
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Ja mogę mówić tylko za siebie, ale decydując się na tak,jakby nie bylo nietrwa
                                                    > łe i dość ulotne prędzej czy później relacje,odpowiedzialność biorę na siebie,
                                                    > nie oglądając się na tę drugą stronę. Aczkolwiek miło jest,jeśli facet dopytuje
                                                    > i wykazuje zainteresowanie i "troskę "w tym temacie,czując się niejako wspolod
                                                    > powiedzialnym za możliwość osiągnięcia obustronnego komfortu i luzu.

                                                    Mam takie samo podejscie. Zycie. Trudno miec jako kochanka przywileje zony.
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:11
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Mam takie samo podejscie. Zycie. Trudno miec jako kochanka przywileje zony.

                                                    Tylko, ze jak kochanka zajdzie w ciaze, to juz jakby bedzie jego sprawa. Jak go zarazi choroba przenoszona droga plciowa- rowniez, wiec chyba nie ma co zwalac na ulotnosc relacji i zwalniac mezczyzne z odpowiedzialnosci. Tak mi sie przynajmniej wydaje.
                                                  • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:18
                                                    Mabelle 2000 napisała
                                                    >Tylko, ze jak kochanka zajdzie w ciaze, to juz jakby bedzie jego sprawa. Jak go zarazi choroba przenoszona droga plciowa- rowniez, wiec chyba nie ma co zwalac na ulotnosc relacji i zwalniac mezczyzne z odpowiedzialnosci. Tak mi sie przynajmniej wydaje.<

                                                    To w jaki sposób uczynić go wspolodpowiedzialnym?Wymuszając poddanie się wazektomii? Bo kwestia zrobienia badań to chyba standard powinien być, biorąc pod uwagę nietrwalosc tych relacji i chyba obie strony są co tego zgodne.:)
                                                  • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:38
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > To w jaki sposób uczynić go wspolodpowiedzialnym?Wymuszając poddanie się wazekt
                                                    > omii?

                                                    Jasne, ze na sile sie nie da. Do ubezplodnienia to trzeba byc przekonanym/widziec w tym sens, taka decyzja moze przyniesc korzysci tylko jesli bedzie samodzielna i dobrowolna. Ale tez nie widze powodu, zeby wykazywac sie wielkim zrozumieniem jesli pan np. preferuje wielosc kontaktow, ale rownoczesnie czuje niechec do prezerwatyw. Jesli robi sobie jaja z mojego zdrowia, to po prostu z seksu nici.
                                                  • hello-kitty2 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 19:53
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    Ale tez nie widze powodu, zeby wykazywac sie wielkim zrozumie
                                                    > niem jesli pan np. preferuje wielosc kontaktow, ale rownoczesnie czuje niechec
                                                    > do prezerwatyw. Jesli robi sobie jaja z mojego zdrowia, to po prostu z seksu ni
                                                    > ci.

                                                    Pelna zgoda. Niechec do badan, prezerwatyw, rozmow o zabezpieczniu i ostatnich/aktualnych partnerach seksualnych to lampka alarmowa i wypad z baru z predkoscia swiatla.
                                • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 15:15
                                  zombi135 napisał:

                                  >. Tak jak pisałem w seksie robimy
                                  > to na co mamy ochotę a jeśli chce iść drogą która nie wynika z sytuacji po pros
                                  > tu sugeruje to żonie. Z różnym skutkiem w zależności od chęci żony. Ale to co m
                                  > amy teraz jest o tyle cudowne że pewne kwestie które nie były omijane przez zom
                                  > bice latami teraz wychodzą z jej inicjatywy. Moim zdaniem seks powinien głównie
                                  > polegać na dawaniu komuś przyjemności a i samemu też się ją dostaje.
                                  >
                                  >
                                  > ż jest gwarantem dla żony że nie mam ochoty sobie szukać młodej siksy.

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,104998139,157875311,Re_Jak_znalezc_kochanka_.html?wv.x=2
                                  No i co, zaproponowałeś żonie wprowadzenie swojej fantazji w życie?A gdyby ona optowała za układem 2 facetów i żona, też nie miałbyś nic przeciwko? I nie myśl, że takie fantazje mnie oburzają, czy mam coś przeciwko nim, tylko trochę drażni mnie podkreslanie swoich zalet i bezgranicznej miłości do żony, a z drugiej strony, cóż, poruchałoby się z chęcią tę drugą, nową i świeżą cipkę , gdyby okazja się nadarzyła.
                                  • zombi135 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 15:33
                                    A czy ja napisalem ze to moja fantazja. Nie napusalem ze jesli zona tego goscia lubi to moze sptobuja wejsc w taki uklada, ja w jego sytuacji bym wszedl. A jesli zona moja by zaproponowala to pewnie kazdy facet kirdys mial taka fantazje. Sam nie proponuje bo mi na tym nie zalezy a pewnie musialbym sie zgodzic na kontroferte;)
                                    • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 16:05
                                      ombi135 napisal
                                      >A czy ja napisalem ze to moja fantazja. Nie napusalem ze jesli zona tego goscia lubi to moze sptobuja wejsc w taki uklada, ja w jego sytuacji bym wszedl. A jesli zona moja by zaproponowala to pewnie kazdy facet kirdys mial taka fantazje. Sam nie proproponuje bo mi na tym nie zalezy a pewnie musialbym sie zgodzic na kontroferte;)

                                      Krygujesz się, że Ci nie zalezy, skoro sam napisałeś, że byś na taki układ poszedł, i "pewnie większość facetów z wywieszonym jezorem marzy o dwóch paniach w jednym łóżku.. rozmarzylem się"To są Twoje słowa, wiec nie mów,że Ci nie zalezy.:)To co Cie powstrzymuje przed zaproponowaniem tego żonie jest zapewne jej możliwa kontroferta właśnie w odwróconym ukladzie, a tego Twoja rasowa męskość chyba by nie zniosła ;)
                                      • zombi135 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 20:22
                                        ninek04 napisała:
                                        > Krygujesz się, że Ci nie zalezy, skoro sam napisałeś, że byś na taki układ posz
                                        > edł, i "pewnie większość facetów z wywieszonym jezorem marzy o dwóch paniach w
                                        > jednym łóżku.. rozmarzylem się"To są Twoje słowa, wiec nie mów,że Ci nie zalezy
                                        > .:)To co Cie powstrzymuje przed zaproponowaniem tego żonie jest zapewne jej moż
                                        > liwa kontroferta właśnie w odwróconym ukladzie, a tego Twoja rasowa męskość chy
                                        > ba by nie zniosła ;)

                                        Śmieszna jesteś.
                                        A ty wszystkie swoje zahcianki, widzidzimisie itp. musisz spełniać, ja nie muszę nie mam na to parcia. Na seksie z dwoma kobietami zależy mi równie mocno jak na kupnie Humera H1, czyli dużo dużo mniej niż tobie by udownodnić że jednak jestem wrednym mężem skoro przeszukujesz moje wypowiedzi z przed 2 miesiecy i próbujesz wmówić mi że zmuszam żonę do czegokolwiek. Moja żona to góralka uwież mi ich się nie da zmusić do niczego;)
                                        Poza tym wiesz nie po to jak to nazwałą pieszczotliwie kity się kastrowałem by bawić teraz dzieciaki innego gościa, pozatym jak na moje standardy etyczne to już trochę za dużo ale nie potępiam jeśli komuś tak się udaje ratować nudę w sypialni.
                                        • mabelle2000 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 20:40
                                          zombi135 napisał:

                                          (..)

                                          Duzo i z bledami, widac sie spieszyl , a powinien wypoczywac, cieszyc sie urlopem i klepac zone po tylku. A pluje jadem. Nieladnie.
                                          • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 21:28
                                            Mabelle 2000 napisała
                                            >Duzo i z bledami, widac sie spieszyl , a powinien wypoczywac, cieszyc sie urlopem i klepac zone po tylku. A pluje jadem. Nieladnie.<

                                            Facet, który pisze z takimi błędami, powtarzajacymi się w każdym niemal poscie , czego nie można zrzucić na szybkosc, czy pisanie z telefonu, który nieraz bzdurnie podpowiada niechciane słowa, to dla mnie automatycznie pussy block, nie jestem w stanie przeskoczyć grubych, naprawdę grubych błędów jezykowych,a te u Zombiego są powszechne.
                                            • zombi135 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 11.08.15, 22:04
                                              ninek04 napisała:
                                              > Mabelle 2000 napisała
                                              > >Duzo i z bledami, widac sie spieszyl , a powinien wypoczywac, cieszyc sie
                                              > urlopem i klepac zone po tylku. A pluje jadem. Nieladnie.<
                                              >
                                              > Facet, który pisze z takimi błędami, powtarzajacymi się w każdym niemal poscie
                                              > , czego nie można zrzucić na szybkosc, czy pisanie z telefonu, który nieraz bz
                                              > durnie podpowiada niechciane słowa, to dla mnie automatycznie pussy block, nie
                                              > jestem w stanie przeskoczyć grubych, naprawdę grubych błędów jezykowych,a te u
                                              > Zombiego są powszechne.

                                              Kolejne luki w wykształceniu, polecam lekturę:
                                              pl.wikipedia.org/wiki/Dysortografia
                                        • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 09.08.15, 21:02
                                          Zombi135 napisał
                                          >Smiedzna jesteś.
                                          A ty wszystkie swoje zahcianki, widzidzimisie itp. musisz spełniać, ja nie muszę nie mam na to parcia. Na seksie z dwoma kobietami zależy mi równie mocno jak na kupnie Humera H1, czyli dużo dużo mniej niż tobie by udownodnić że jednak jestem wrednym mężem skoro przeszukujesz moje wypowiedzi z przed 2 miesiecy i próbujesz wmówić mi że zmuszam żonę do czegokolwiek. Moja żona to góralka uwież mi ich się nie da zmusić do niczego;)
                                          Poza tym wiesz nie po to jak to nazwałą pieszczotliwie kity się kastrowałem by bawić teraz dzieciaki innego gościa, pozatym jak na moje standardy etyczne to już trochę za dużo ale nie potępiam jeśli komuś tak się udaje ratować nudę w sypialni.<

                                          A Ty mi uwierz , że moim zamiarem nie jest wyszukiwanie Twoich wypowiedzi i obsesyjne ich śledzenie. No chyba nie myślisz, że próbuje Cię uwieść w ten sposób, co zdarzało Ci się zasugerować innym kobietom w innych wątkach :)

                                          A,to po upływie dwóch miesięcy jednak zmieniłeś zdanie i juz nie masz wywieszonego jezora na myśl o posuwaniu dwóch samiczek w jednym łóżku? A, jednak etyka doszła do głosu i się "opamietales "w porę.? A może żona coś podczytala i doszedł efekt wyparcia z Twojej strony.?Nie mnie dociekać właściwie, bo oburzenie z Twojej strony jest aż nader widoczne.
                                          Ale co ma do rzeczy fakt, że żona jest góralka, to przyznam że nie rozumiem.Że niby ma wyższe niż inni,ci z nizin pochodzący, standardy moralne, a Ty jesteś pod jej pantoflem, czy jak?
                                          Milego urlopu, bez stresów i zacietrzewienia :)
                                          • zombi135 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 11.08.15, 22:03
                                            ninek04 napisała:
                                            > A Ty mi uwierz , że moim zamiarem nie jest wyszukiwanie Twoich wypowiedzi i o
                                            > bsesyjne ich śledzenie. No chyba nie myślisz, że próbuje Cię uwieść w ten sposó
                                            > b, co zdarzało Ci się zasugerować innym kobietom w innych wątkach :)

                                            Widzę że jesteś chodzącą encyklopedią moich wypowiedzi- to miłe. A pojęcia żart, ironia- są ci znane??

                                            > A,to po upływie dwóch miesięcy jednak zmieniłeś zdanie i juz nie masz wywieszo
                                            > nego jezora na myśl o posuwaniu dwóch samiczek w jednym łóżku?

                                            (...) pewnie większość facetów z wywieszonym jęzorem marzy o dwóch paniach w jednym łóżku (..)

                                            Rozumiesz różnicę między sformułowaniem *większość facetów* a *ja* czy próbujesz jednak na siłę udowodnić jaki ze mnie wstrętny drań. Co Cię we mnie tak boli? To że dalej podniecam żonę czy może to że ona mnie dalej podnieca?
                                            • ninek04 Re: A ladnie tak rozmawiać o niebecnch 12.08.15, 01:08
                                              Zombi 135 napisał
                                              >Widzę że jesteś chodzącą encyklopedią moich wypowiedzi- to miłe. A pojęcia żart, ironia- są ci znane??<
                                              Mnie raczej tak,ale jeśli chodzi o Ciebie, to miałabym wątpliwości -jesteś tak mało zdystansowany w stosunku do siebie i wrażliwy na krytykę pod własnym adresem,że od razu rwiesz się do bitki? Przypomnij sobie wymianę zdań z Lybbla -i dopiero wtedy pytaj innych o pojęcie ironii,czy żartu.

                                              >Rozumiesz różnicę między sformułowaniem *większość facetów* a *ja*<

                                              Rozumiem, że to Twoje "ja" plasuje Cie o wiele wyżej, niż innych facetów.,równiez pod względem norm moralnych zapewne , no i atrakcyjności rzecz jasna,bo przypomnę jakże skromne Twoje słowa :"dla mnie facet to JA "

                                              >czy próbujesz jednak na siłę udowodnić jaki ze mnie wstrętny drań.<

                                              Wstrętny drań?Bo zapytałam o dwie kobiety w jednym łóżku z facetem? Skąd wiesz, że ja taką fantazję, czy nawet jej realizację w ogóle potępiam, a mężczyźni biorący w niej udział są dla mnie wstretnymi draniami?No chyba żartujesz.

                                              >Co Cię we mnie tak boli? To że dalej podniecam żonę czy może to że ona mnie dalej podnieca?<

                                              To miło, że się podniecacie wzajemnie, oby tak dalej. To mnie w najmniejszym stopniu nie boli.
                                              Natomiast tak szeroko pojętej megalomanii,jaką Ty prezentujesz,nie bardzo mogę strawic.
                        • sea.sea Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 14:13
                          > nagle dziewczyny zaczynają wyśmiewać te relacje

                          Ja się z zombiego nie wyśmiewałam nigdy (bo mi się nie chciało), z gogola też nie (bo nie budzi we mnie takiej potrzeby), ale Ci powiem, że to może być odruchowy sceptycyzm, który się rodzi w naturalny sposób w reakcji na to, jak ktoś bardzo się stara udowodnić, jaki jest permanentnie zajebisty. W dowolnej dziedzinie :) Jak ktoś jest naprawdę zajebisty, to zazwyczaj wie, że nie musi o tym co chwilę nawijać, bo i tak wszyscy wiedzą, więc po co ogłaszać rzeczy oczywiste :))
                        • lybbla Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 14:34
                          sabat777 napisał:

                          > Staaaary...
                          > Zadam Ci małe pytanie. Jesteś na tym forum już dość długo, myślę że obserwujesz
                          > i wyciągasz wnioski.
                          > Powiedz mi, zauważyłeś może dziwne zjawisko, że jak przechodzimy od ogółów do k
                          > onkretów, to koleżanki z forum zmieniają front? Nie zastanawia Cię to, że jak m
                          > ówimy o "kobietach", to odpowiedź brzmi - tak "kobiety" lubią seks! Ale kiedy m
                          > ówimy o konkretach, np. "żona Marka", "kochanka Gogola", "żona Zombiego" - to n
                          > agle dziewczyny zaczynają wyśmiewać te relacje?
                          > Skoro "kobiety" lubią seks, to dlaczego "żona Marka" ma nie lubić seksu? Ale ta
                          > ka dwutorowość wypowiedzi i totalna zmiana tonu jest zauważalna gołym okiem.

                          Gogol pisał, że kobiety lubią seks. Możesz przyjąć, że jest ich 5-10 %.
                          Wśród nich jest jest 0.5-1 % chętnych by gzić się z Gogolem.
                          W sprzyjających warunkach 100%.
                          Gogol jest wyczulony na te 5-10 % i popełnia tak standardowy błąd, że aż się pisać nie chce
                          (pozostałe kobiety wkłada do przegródki `inne' i mu statystyki rosną).

                          Z tego co piszą kobiety tutaj można jedynie wysnuć, że RADY Zombiego czy Marka są o kant dupy potłuc i Ty się z tym zgadzasz. Dodatkowo talent literacki jaki jest każdy widzi (bez woreczka do klawiatury nie podchodź).

                          > Chcesz wiedzieć dlaczego?
                          > Wyjaśnienie jest dość proste i wynika ze sposobu prezentacji samego siebie. Kie
                          > dy kobiety mówią ogólnie, kiedy formułują wypowiedzi dotyczące "kobiet", opisuj
                          > ą wyznawany przez siebie paradygmat. Opisują zbiór formuł i przekonań społeczny
                          > ch, który jest im bliski. To dość złożony temat, ale najprościej opisując - dla
                          > czego kobiety tak w ostatnich latach pokochały seks? Bo seks to symboliczna wła
                          > dza, a kobiety walczą o odzyskanie społecznej władzy. To proste wytłumaczenie,
                          > dlaczego kobiety związane z bardziej tradycyjnym modelem wychowania wykazują zn
                          > acznie mniejsze zainteresowanie seksem.
                          > Kiedy kobiety mówią o konkretnych sytuacjach autoprezentację poglądów zastępuje
                          > realna introspekcja. To klasyczne zjawisko transferu emocji, kobiety znając si
                          > ebie, swoją strukturę psychiczną są w stanie przeprowadzić symulację co może w
                          > takiej relacji myśleć "żona Marka", "kochanka Gogola" itd.

                          Nikt się nie czepiał kochanki Gogola, żona Gogola była na tapecie.

                          > Paradoksalnie to w tym drugim przypadku mówią o samych sobie najwięcej. Powątpi
                          > ewają w szczerość relacji Marka i jego żony, bo WIEDZĄ jak naprawdę myślą kobie
                          > ty. Ta sytuacja nie wymaga prezentowania feministycznych, nowoczesnych poglądów
                          > . Pokazania że jest się kobietą u władzy i samostanowiącą w seksie.

                          No ale tu właśnie o dwuwładzę chodzi. Jestem mężczyzną u władzy i samostanowię w seksie.
                          Jara mnie to gdy kobieta myśli tak samo.

                          Tradycyjne modele, `pan i władca swego żebra', `pani władczyni swego jeżdżącego na mopie z domestosem' zostawiam ich entuzjastom.

                          A po za tym wiesz jak fajnie jest założyć brodę i rzucać szmulem?
                          s
                        • ninek04 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 14:34
                          Sabat777napisal
                          >Ale kiedy mówimy o konkretach, np. "żona Marka", "kochanka Gogola", "żona Zombiego" - to nagle dziewczyny zaczynają wyśmiewać te relacje?
                          Skoro "kobiety" lubią seks, to dlaczego "żona Marka" ma nie lubić seksu? Ale taka dwutorowość wypowiedzi i totalna zmiana tonu jest zauważalna gołym okiem.<

                          Mnie się wydaje, że może chodzić o to,że on, (tu mam na myśli tylko Zombiego,bo on się ewidentnie chwalił),ukazuje te łączące go relacje z żoną w taki typowo jednostronny sposób, podkreślając na wszelkie możliwe sposoby swą doskonałość jako rasowego samca we wszystkich dziedzinach. I to drażni,przynajmniej mnie.Nie wiąże tego z powatpiewaniem w fajnosc jego relacji z żoną, jak również z zaprzeczaniem,że jego żona tego seksu nie lubi,bo tego nie wiem przecież. Oceniam go przez pryzmat tego,w jaki sposób (nachalny) prowadzi swą autoprezentacje i tu mi gdzieś zgrzyta.
                        • gogol77 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 15:11
                          sabat777 napisał:

                          > Staaaary...
                          > Zadam Ci małe pytanie.....>

                          Widzisz Sabat, moja wiedza w temacie może opierać się na osobistym doświadczeniu i obserwacjach otoczenia. A moje doświadczenia w relacjach seksualnych mogą nie być typowe dla takich rozważań bo spora ilość seksu w moim życiu miała charakter, wstyd przyznać – cudzołożny. To znaczy taki, że były to dłuższe lub krótsze skoki w bok. Wynikało to z układów życiowych (długotrwałe pobyty w „terenie” – gdzie strona tam żona, także kilkuletnie wyjazdy do pracy za granicą). Ale nie ulega też wątpliwości że było to też „wspomagane” przez moją poligamiczną naturę (geny?) Seks przedmałżeński patrząc z dzisiejszej perspektywy (nie licząc jednego przypadku) to było raczej badziewie – nie wyznawałem się jeszcze w tej materii.
                          W takich relacjach dość jasno było określone, że zmiana statusu z kochanki na żonę nie wchodzi w grę.
                          Ponieważ mój status materialny był na ogół raczej dość zadowalający, pilnie zwracałem uwagę na to, by przypadkiem nie dostawać dupy z pobudek materialistycznych. Takiego przypadku raczej nie miałem (tak mniemam), natomiast byłem odstawiany od cipek z powodu braku rokowań matrymonialnych (w przypadku singielek) albo znudzenia (jak się domyślam) w przypadku mężatek. Ja raczej rzadko (nie jestem jakiś apollo więc to nie tak, że jak nie ta to tamta, no i przywiązuje się) - ale czasem też się znudziłem z wiadomym skutkiem.
                          Jedna taka, jak tu już opisywałem, odstawiła, wyszła za mąż ale po dwóch latach zaproponowała mi powrót, który trwa do dziś.
                          Tyle w kwestii moich kompetencji w sprawie wypowiadania się co sobie myślą forumowe panie lżąc mnie za cudzołóstwo a marka czy zombiego za narcyzm. Bo ja w większości miałem do czynienia z jedną wyselekcjonowaną grupą kobiet – tych co to ...jak koń owies. Ale to nie były żadne desperatki nie mogące znaleźć kogoś stanu wolnego. Taki po prostu miały kaprys.
                          Relacje miały/mają więc charakter czysto erotyczny (choć i miłości się trafiały) a dodatkowe czynniki takie jak władza, status, dom, rodzina, które skłaniały by je do rozkładania mi nóg nie odgrywały żadnej roli. Liczyła się wyłącznie chemia i wzajemna fascynacja sobą.
                          No może z władzą to bym się zastanowił, bo generalnie zgadzam się z Tobą, że seks to symboliczna władza. Ale ta prawda to działa w obie strony! Kłopot zaczyna się gdy jedna ze stron uzależnia się od cipki/penisa (to tak umownie) drugiej i gdy np. partnerka zaczyna to wykorzystywać: „a kupisz mi futro?”
                          Byłem a nawet aktualnie jestem tak uzależniony ale miałem/mam to szczęście, że właścicielki tych cipek nie traktowały ich nigdy jako przedmiotu transakcji wymiennej.
                          I chyba żadna z pań na forum swojej cipki tak nie traktuje (albo się do tego nie przyznaje) ale jest tu sporo takich po albo w nieudanych, albo nie satysfakcjonujących seksualnie związkach, albo na bezseksiu więc ich optyka jest może taka, że to niesprawiedliwe albo nawet wątpliwe, że ktoś ma fajne dupczenie. I do tego jeszcze za frajer.


                          • mabelle2000 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 16:27
                            gogol77 napisał:

                            więc ich optyka jest może tak
                            > a, że to niesprawiedliwe albo nawet wątpliwe, że ktoś ma fajne dupczenie. I do
                            > tego jeszcze za frajer.

                            To nie tak Gogol. To co opisujesz, to w moim pojeciu jest ideal- spotykaja sie dwie osoby , ktore lubia seks i po prostu ten seks uprawiaja. I nie mieszaja do tego zadnych innych rzeczy.
                            Klopot mam z OCZEKIWANIEM PANOW, ze jako kobieta bede ten seks uprawiac wlasnie w taki kurewski sposob. On mi pomoze wychowywac dzieci, a ja mu bede dawac dupy, on mi przekopie ogrod, to ja mu laske na sniadanie, on mi zrobi drogi prezent, to ja go analnie zadowole itd.
                            Wiec jesli ktos ustawia mnie w takiej roli, to ja sie z tym nie musze zgadzac. No ale przeciez to niemozliwe, zebym ja od tego mezczyzny czegos nie chciala, prawda ?
                            Dlatego wlasnie mam watpliwosci, zreszta jak widac nie tylko ja, czy rzekoma zajebistosc panow jest autentyczna, bo skoro oni ten seks musza sobie "kupic" na rozmaite, pozaseksualne sposoby, to sam rozumiesz...
                          • hello-kitty2 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 20:37
                            gogol77 napisał:

                            ale jest tu sporo takich po albo w nieudanych, albo nie satysfakcj
                            > onujących seksualnie związkach, albo na bezseksiu więc ich optyka jest może tak
                            > a, że to niesprawiedliwe albo nawet wątpliwe, że ktoś ma fajne dupczenie. I do
                            > tego jeszcze za frajer.

                            Sorry ale ja nie jestem facetem, zeby sie z Toba scigac z ilosci fajnego dupczenia. Dla mnie seks jest tylko pochodna tego, czego ja szukam. Sam seks sate nie ma dla mnie grama wartosci. Gdybym miala sie dupczyc z jak najwieksza liczba facetow czulabym sie jak kurwa, a ja kurwa nie jestem. Chcesz sie porownywac w konkurencji kto wiecej dupczy? To porownuj sie z tymi (panami?), ktorzy w takiej konkurencji startuja.
                          • sabat777 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 22:23
                            gogol77 napisał:

                            > W takich relacjach dość jasno było określone, że zmiana statusu z kochanki na ż
                            > onę nie wchodzi w grę.

                            A za chwilę piszesz, że byłeś odstawiany od cipek z powodu braku rokowań matrymonialnych. Nie rozumiem, to absurd. Skoro było od początku jasno określone to jak to się w takim razie mogło stać, że w ogóle zostałeś "dopuszczony" ?

                            > Ponieważ mój status materialny był na ogół raczej dość zadowalający, pilnie zwr
                            > acałem uwagę na to, by przypadkiem nie dostawać dupy z pobudek materialistyczny
                            > ch. Takiego przypadku raczej nie miałem (tak mniemam), natomiast byłem odstawia
                            > ny od cipek z powodu braku rokowań matrymonialnych (w przypadku singielek) albo
                            > znudzenia (jak się domyślam) w przypadku mężatek. Ja raczej rzadko (nie jestem
                            > jakiś apollo więc to nie tak, że jak nie ta to tamta, no i przywiązuje się) -
                            > ale czasem też się znudziłem z wiadomym skutkiem.

                            No wiesz, to zależy co uznać za pobudki materialistyczne.
                            Ja za pobudki materialistyczne uznaję nawet pożądanie w mężczyznach cech, które prowadzą do uzyskiwania wyższych zarobków w przyszłości albo osiąganie wyższego statusu w grupie. Obie występują z dość prozaicznej przyczyny - trwanie przy takim mężczyźnie jest związane z perspektywą partycypowania w większej ilości dóbr. Jeśli się nad tym zastanowisz, to okaże się, że jest to priorytet w kobiecej ocenie mężczyzny.
                            Inteligencja - łatwiejsze zdobywanie dóbr -> bardziej prawdopodobne przetrwanie.
                            Charyzma - status w grupie -> wyższy przydział przy podziale dóbr.
                            Osobowość - łatwiejsza kooperacja w związku, większa chęć dzielenia się w związku.
                            Lojalność, Wierność - gwarancja stałości korzystnej relacji.
                            itd.
                            Czego się nie chwycisz, sprowadza się to do wspólnego mianownika, jakim są zasoby i przetrwanie.

                            Na zasadzie czysto Darwinowskiej ewolucji, natura wypromowała cechy umożliwiające łatwiejszy dostęp do zasobów jako atrakcyjne w wypadku mężczyzn. To natura zdecydowała, że samiec jest "providerem". Przede wszystkim te cechy decydują, że samiec jest uznawany za rokującego do rozpłodu. Dla kobiet zaś pieprzenie się z byle kim jest po prostu biologicznie nieuzasadnione.
                            • zyg_zyg_zyg Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 22:31
                              > A za chwilę piszesz, że byłeś odstawiany od cipek z powodu braku rokowań matrym
                              > onialnych. Nie rozumiem, to absurd. Skoro było od początku jasno określone to j
                              > ak to się w takim razie mogło stać, że w ogóle zostałeś "dopuszczony" ?

                              No wiesz, Sabat. Te laski, co najpierw dopuszczały, a potem odstawiały, to mogło być coś w stylu: "Innym babkom się z nim nie udało, ale MNIE się uda...". Albo "Przy MNIE na pewno zmieni zdanie..." itp.


                              > Inteligencja - łatwiejsze zdobywanie dóbr -> bardziej prawdopodobne przetrw
                              > anie.
                              > Charyzma - status w grupie -> wyższy przydział przy podziale dóbr.
                              > Osobowość - łatwiejsza kooperacja w związku, większa chęć dzielenia się w związ
                              > ku.
                              > Lojalność, Wierność - gwarancja stałości korzystnej relacji.
                              > itd.
                              > Czego się nie chwycisz, sprowadza się to do wspólnego mianownika, jakim są zaso
                              > by i przetrwanie.

                              A męska umiejętność dobrego dupczenia jak się przekłada na partycypowanie w większej ilości dóbr materialnych?
                              • sabat777 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 22:40
                                zyg_zyg_zyg napisała:

                                > A męska umiejętność dobrego dupczenia jak się przekłada na partycypowanie w wię
                                > kszej ilości dóbr materialnych?

                                Przekłada się. Seks u ludzi, tak jak u Bonobo pełni rolę więziotwórczą. Moim zdaniem kobieta potrzebuje seksu z mężczyzną o mocnym statusie i dużej zdolności zapewniania dóbr jako sposobu na nawiązanie, wzmacnianie i podtrzymywanie relacji z nim. Pełni to też funkcję kontroli nad związkiem. Kiedy mężczyzna przestaje dupczyć to znak, że ze związkiem dzieje się coś niedobrego, zapala się sygnał alarmowy.
                                • zyg_zyg_zyg Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 22:46
                                  > Przekłada się. Seks u ludzi, tak jak u Bonobo pełni rolę więziotwórczą. Moim zd
                                  > aniem kobieta potrzebuje seksu z mężczyzną o mocnym statusie i dużej zdolności
                                  > zapewniania dóbr jako sposobu na nawiązanie, wzmacnianie i podtrzymywanie relac
                                  > ji z nim. Pełni to też funkcję kontroli nad związkiem. Kiedy mężczyzna przestaj
                                  > e dupczyć to znak, że ze związkiem dzieje się coś niedobrego, zapala się sygnał
                                  > alarmowy.

                                  Ja nie pytam o dupczenie, tylko o DOBRE dupczenie.
                                  • sabat777 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 23:00
                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                    > Ja nie pytam o dupczenie, tylko o DOBRE dupczenie.

                                    Odpowiadałyście same koleżankom pytającym na tym forum w tej kwestii. Gdy pytały o to, dlaczego ich ciało "odrzuca mężczyznę" mówiłyście - twoje ciało podpowiada Ci, że to nie ten.
                                    Oczywiście - ściślej nie tyle ciało, co mózg, ale nie może być lepszej odpowiedzi, bo dokładnie tak jest.
                                    Sprawę sygnalizował też Urqu, podając że za rozkosz kobiety odpowiada ciało migdałowate w mózgu, uwalniając zamknięte na bodźce receptory czuciowe.
                                    Uważam, że w wielu - pewnie większości - wypadkach kwestia DOBREGO dupczenia, to znalezienia adekwatnego partnera, na którego pozytywnie zareagują pierwotne części mózgu. Musi pasować jego zapach, klucz chemiczny w postaci feromonów, jego biologia, zachowanie. Musi działać w niski, wręcz prymitywny sposób, wtedy Twoje ciało otwiera się na przeżywanie z nim rozkoszy.
                                    Nie poznałaś nigdy faceta, który wystarczyło że Cię musnął a przechodził po Tobie dreszcz rozkoszy? Z takim facetem zawsze będzie grało w łóżku, nawet jeśli średni z niego "Janko Muzykant".
                                    • zyg_zyg_zyg Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 23:41
                                      > Nie poznałaś nigdy faceta, który wystarczyło że Cię musnął a przechodził po Tob
                                      > ie dreszcz rozkoszy? Z takim facetem zawsze będzie grało w łóżku, nawet jeśli ś
                                      > redni z niego "Janko Muzykant".

                                      Nie, Sabciu, nie zawsze będzie grało. Będę się powtarzać, ale byłam z takim mężczyzną, który działał na mnie jak żaden inny - jego nawet nieerotyczny dotyk sprawiał, że w sekundę stawałam się wilgotna i gotowa. Przy tym to był jedyny mój kochanek, który mnie tak seksualnie skasował, przy którym się zamknęłam i zeschłam jak rodzynek. Przy którym na przykład przestałam przeżywać orgazmy, choć wcześniej nie miałam z tym problemów.

                                      Ja jestem gdzieś pomiędzy TB, która w technice upatruje sukcesów, Glam, która twierdzi, że warunkiem koniecznym i dostatecznym do tego, by seks był dobry, jest chemia i Urqu, który twierdzi, że mężczyzna, który nie zwilża, może zacząć zwilżać, jeśli (odpowiednio) zmieni się wewnętrznie. Optuję za miksem tych zero-jedynkowych podejść, ale wag odpowiednich składników nie chce mi się określać.
                              • hello-kitty2 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 22:43
                                zyg_zyg_zyg napisała:

                                > No wiesz, Sabat. Te laski, co najpierw dopuszczały, a potem odstawiały, to mogł
                                > o być coś w stylu: "Innym babkom się z nim nie udało, ale MNIE się uda...". Alb
                                > o "Przy MNIE na pewno zmieni zdanie..." itp.

                                Zadnej kobiecie nie oplaca sie byc ta druga, zwlaszcza jesli jest wolna, musialaby na leb upasc. Ale Gogol sie na tym nie skupia. On sie skupia na fajnym dupczeniu i mysli naiwnie, ze kobiety docelowo tez sie skupiaja wylacznie na fajnym dupczeniu ;) NIe no takiego zrownania kobiety z mezczyzna to jeszcze nie mamy.
                                • sabat777 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 22:50
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Zadnej kobiecie nie oplaca sie byc ta druga, zwlaszcza jesli jest wolna, musial
                                  > aby na leb upasc. Ale Gogol sie na tym nie skupia. On sie skupia na fajnym dupc
                                  > zeniu i mysli naiwnie, ze kobiety docelowo tez sie skupiaja wylacznie na fajnym
                                  > dupczeniu ;) NIe no takiego zrownania kobiety z mezczyzna to jeszcze nie mamy.

                                  Bo to jest bardzo wygodnie dla mężczyzny myśleć w ten sposób. Chłop myśli sobie - patrz, jestem taki fajny, że babki same chcą się ze mną dymać, nie oczekując nic w zamian.
                                  Ja uważam, że w naturze nie ma nic za darmo i nie ma niepotrzebnej aktywności. Zawsze coś za ludzkim działaniem stoi, chyba że ktoś ma pierdolca i mu się czajnik przegrzał :)
                              • lybbla Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 22:54

                                sabat napisał:
                                zyg_zyg_zyg napisała:

                                > > A za chwilę piszesz, że byłeś odstawiany od cipek z powodu braku rokowań
                                > matrym
                                > > onialnych. Nie rozumiem, to absurd. Skoro było od początku jasno określon
                                > e to j
                                > > ak to się w takim razie mogło stać, że w ogóle zostałeś "dopuszczony" ?
                                >
                                > No wiesz, Sabat. Te laski, co najpierw dopuszczały, a potem odstawiały, to mogł
                                > o być coś w stylu: "Innym babkom się z nim nie udało, ale MNIE się uda...". Alb
                                > o "Przy MNIE na pewno zmieni zdanie..." itp.
                                >
                                > A męska umiejętność dobrego dupczenia jak się przekłada na partycypowanie w wię
                                > kszej ilości dóbr materialnych?

                                Najpierw pokaz możliwości a dopiero potem solidny stół negocjacyjny, gdzie tu
                                absurd?
                                • sabat777 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 23:09
                                  lybbla napisał:

                                  > Najpierw pokaz możliwości a dopiero potem solidny stół negocjacyjny, gdzie tu
                                  > absurd?

                                  Jasne. Takie "potarguję się cipką i zobaczymy co z tego wyniknie". Szczególnie że wyrwanie facia na wielomiesięcznym kontrakcie z kurateli nieobecnej żony wydaje się całkiem prawdopodobnym scenariuszem.
                                  • hello-kitty2 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 23:34
                                    sabat777 napisał:

                                    > lybbla napisał:
                                    >
                                    > > Najpierw pokaz możliwości a dopiero potem solidny stół negocjacyjny, gdzi
                                    > e tu
                                    > > absurd?
                                    >
                                    > Jasne. Takie "potarguję się cipką i zobaczymy co z tego wyniknie". Szczególnie
                                    > że wyrwanie facia na wielomiesięcznym kontrakcie z kurateli nieobecnej żony wyd
                                    > aje się całkiem prawdopodobnym scenariuszem.

                                    Ale to wskazuje, ze ten seks z nim nie byl tyle warty co inne instutucje. Poza tym czy go trzeba bylo wyrywac, jak on chetny i cudzolozenie to jego chleb powszedni.
                                    • sabat777 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 23:38
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > Ale to wskazuje, ze ten seks z nim nie byl tyle warty co inne instutucje. Poza
                                      > tym czy go trzeba bylo wyrywac, jak on chetny i cudzolozenie to jego chleb pows
                                      > zedni.

                                      Miałem na myśli wyrwanie spod kurateli żony, czyli "wrogie przejęcie" małżeńskie :)
                                      • hello-kitty2 Re: Krótkie pytanie Gogol. 09.08.15, 00:26
                                        sabat777 napisał:

                                        > Miałem na myśli wyrwanie spod kurateli żony, czyli "wrogie przejęcie" małżeński
                                        > e :)

                                        No prosze Cie, to chyba jakas Twoja fantazja.
                                        • sabat777 fantazja 09.08.15, 07:53
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > sabat777 napisał:
                                          >
                                          > > Miałem na myśli wyrwanie spod kurateli żony, czyli "wrogie przejęcie" mał
                                          > żeński
                                          > > e :)
                                          >
                                          > No prosze Cie, to chyba jakas Twoja fantazja.

                                          Gogol inżynier, dobrze zarabiający, z prestiżowym zawodem, po wypowiedziach na forum sądząc - wygadany i miły... Czy to nie dobra kandydatura na chłopa na stałe? Wydaje mi się, że o jego popularności wśród kobiet zadecydowało właśnie to, że wydaje się dobrym kandydatem na męża. Na tyle dobrym, że żona w tle układu nie była dostatecznie silnym odstraszaczem.

                                          Mnie osobiście szokuje brak refleksji niektórych kolegów. Gogol inżynier, Aardwolf informatyk czy inni dobrze sytuowani - radośnie oznajmiają, że babki lubią seks dla sportu. Tymczasem nie widzą oczywistego faktu, że ich podobnie wyglądający, nie ustępujący intelektualnie koledzy, ale którym się dużo gorzej powiodło w życiu, są od lat zmuszeni trzepać gruchę.
                                          Trzeba być niewidomym, żeby nie dostrzegać oczywistej różnicy.
                                          Kto przy zdrowych zmysłach będzie próbował porównać popularność właściciela drapacza chmur do boya, który wnosi do niego gościom walizki?..
                                          • marek.zak1 Re: fantazja 09.08.15, 08:55
                                            sabat777 napisał:
                                            > Mnie osobiście szokuje brak refleksji niektórych kolegów. Gogol inżynier, Aardwolf informatyk czy inni dobrze sytuowani - radośnie oznajmiają, że babki lubią seks dla sportu. Tymczasem nie widzą oczywistego faktu, że ich podobnie wyglądający, nie ustępujący intelektualnie koledzy, ale którym się dużo gorzej powiodło w życiu, są od lat zmuszeni trzepać gruchę.
                                            > Trzeba być niewidomym, żeby nie dostrzegać oczywistej różnicy.
                                            -------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                            Sabat, przecież już forumowa mądrość mówi, że look, money, status. Dodałbym jeszcze zdolnośc związkową, obecna, czy potencjalna - jak to pieknie napisales mozliwośc ,,wrogiego przejęcia".
                                            A przy okazji wiele kobiet ma z seksu fun, jednakże zgadzam sie, że to nie jest główny czynnik decyzyjny. Gdzies w tyle głowy jest chęć przjecia faceta.
                                            • mabelle2000 Re: fantazja 09.08.15, 09:04
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > A przy okazji wiele kobiet ma z seksu fun, jednakże zgadzam sie, że to nie jest
                                              > główny czynnik decyzyjny. Gdzies w tyle głowy jest chęć przjecia faceta.

                                              Dobrze, ze taki znawca kobiet jak Ty istnieje, przynajmniej pouczysz te durne kobiety czego chca w zyciu, bo same by na to nigdy nie wpadly :-)
                                              • sabat777 Re: fantazja 09.08.15, 09:15
                                                mabelle2000 napisała:

                                                > marek.zak1 napisał:
                                                >
                                                > > A przy okazji wiele kobiet ma z seksu fun, jednakże zgadzam sie, że to ni
                                                > e jest
                                                > > główny czynnik decyzyjny. Gdzies w tyle głowy jest chęć przjecia faceta.
                                                >
                                                > Dobrze, ze taki znawca kobiet jak Ty istnieje, przynajmniej pouczysz te durne k
                                                > obiety czego chca w zyciu, bo same by na to nigdy nie wpadly :-)

                                                Hipotezę Marka potwierdzają obserwacje.
                                                • mabelle2000 Re: fantazja 09.08.15, 09:40
                                                  sabat777 napisał:

                                                  > Hipotezę Marka potwierdzają obserwacje.

                                                  Tak Sabat, zonaty facet bzyka zamezna kobiete, ale ona marzy, zeby przejac chlopa na wlasnosc :-) Jak na moje to oboje marza, zeby a- ich urzedowi partnerzy sie nie dowiedzieli, b- nie zaliczyc wpadki z ciaza. Bo obie te rzeczy moglyby im zepsuc radosc z udanego seksu.
                                                  • sabat777 Re: fantazja 09.08.15, 09:47
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Tak Sabat, zonaty facet bzyka zamezna kobiete, ale ona marzy, zeby przejac chlo
                                                    > pa na wlasnosc :-) Jak na moje to oboje marza, zeby a- ich urzedowi partnerzy s
                                                    > ie nie dowiedzieli, b- nie zaliczyc wpadki z ciaza. Bo obie te rzeczy moglyby i
                                                    > m zepsuc radosc z udanego seksu.

                                                    Buss opisywał to zjawisko jako poszukiwanie "zapasowego męża". Dodatkowy potencjalny partner na ławce rezerwowych. W razie gdyby dotychczasowy związek zawalił się, istnieje potencjał posiadania gotowego rozwiązania, taki plan B.
                                                    Przytaczam też badania Bussa wskazujące, że mężatki w 9/10 przypadków zdradzają z mężczyznami o wyższym statusie materialnym i społecznym niż aktualni mężowie, więc może być to próba swoistego wspięcia się po drabinie społecznej o szczebel, dwa wyżej. W razie braku powodzenia próby pozostaje bez słowa wrócić w ramiona aktualnego męża, co w sumie jest żadną stratą. Kobieta w takiej sytuacji może tylko wygrać.
                                                  • sabat777 Re: fantazja 09.08.15, 09:53
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Buss opisywał to zjawisko jako poszukiwanie "zapasowego męża". Dodatkowy potenc
                                                    > jalny partner na ławce rezerwowych. W razie gdyby dotychczasowy związek zawalił
                                                    > się, istnieje potencjał posiadania gotowego rozwiązania, taki plan B.
                                                    > Przytaczam też badania Bussa wskazujące, że mężatki w 9/10 przypadków zdradzają
                                                    > z mężczyznami o wyższym statusie materialnym i społecznym niż aktualni mężowie
                                                    > , więc może być to próba swoistego wspięcia się po drabinie społecznej o szczeb
                                                    > el, dwa wyżej. W razie braku powodzenia próby pozostaje bez słowa wrócić w rami
                                                    > ona aktualnego męża, co w sumie jest żadną stratą. Kobieta w takiej sytuacji mo
                                                    > że tylko wygrać.

                                                    Symbolicznie fajnie to pokazano w "American Beauty", gdzie żona krzyczy z rozkoszy ruchana przez swojego szefa a mężowi nawet zakazuje się masturbować pod prysznicem. Trochę to przejaskrawili, żeby można mówić o dosłowności, ale jest to bardzo celny obraz tej tendencji u kobiet. W każdym razie ja tak to postrzegam.
                                                  • prosty_facet American Beauty 09.08.15, 15:04
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Symbolicznie fajnie to pokazano w "American Beauty", gdzie żona krzyczy z rozko
                                                    > szy ruchana przez swojego szefa a mężowi nawet zakazuje się masturbować pod pry
                                                    > sznicem. Trochę to przejaskrawili, żeby można mówić o dosłowności, ale jest to
                                                    > bardzo celny obraz tej tendencji u kobiet. W każdym razie ja tak to postrzegam.

                                                    kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,18438950,kultowy-kadr-z-american-beauty-w-nowej-odslonie-zdjecia-14.html#NiePrzeg
                                                  • ninek04 Re: fantazja 09.08.15, 10:02
                                                    >j. W razie braku powodzenia próby pozostaje bez słowa wrócić w ramiona aktualnego męża, co w sumie jest żadną stratą. Kobieta w takiej sytuacji może tylko wygrać.<

                                                    A co w sytuacji gdy z mężem nic ja nie łączy, a jednocześnie nie myśli o przygruchaniu kochanka na stałe, -to jak określić tę grę, też wtedy wygrywa czy przegrywa jednak?
                                                  • sabat777 Re: fantazja 09.08.15, 10:09
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > A co w sytuacji gdy z mężem nic ja nie łączy, a jednocześnie nie myśli o przygr
                                                    > uchaniu kochanka na stałe, -to jak określić tę grę, też wtedy wygrywa czy przeg
                                                    > rywa jednak?

                                                    Myślę, że to ten rzadki przypadek, 1/10 z tych badanych przez Bussa. Od każdej reguły są jakieś odstępstwa. Urqu mówi na to "męski sposób myślenia" kobiety. Może coś w tym jest.
                                                  • lybbla Re: fantazja 09.08.15, 10:33
                                                    sabat777 napisał:

                                                    >
                                                    > Myślę, że to ten rzadki przypadek, 1/10 z tych badanych przez Bussa. Od każdej
                                                    > reguły są jakieś odstępstwa. Urqu mówi na to "męski sposób myślenia" kobiety. M
                                                    > oże coś w tym jest.

                                                    I w małych miejscowościach jest to problem, w aglomeracjach mijasz codziennie
                                                    przynajmniej 100 takich przypadków. Ludzie z małych miejscowości odbijają sobie
                                                    na wakacjach.
                                                  • prosty_facet Re: fantazja 09.08.15, 15:06
                                                    lybbla napisał:
                                                    > w aglomeracjach mijasz codziennie
                                                    > przynajmniej 100 takich przypadków. Ludzie z małych miejscowości odbijają sobie
                                                    > na wakacjach.

                                                    Właśnie - mijasz..... Co mi z mijania ?
                                                  • lybbla Re: fantazja 09.08.15, 21:36
                                                    prosty_facet napisał:

                                                    > Właśnie - mijasz..... Co mi z mijania ?

                                                    To znaczy, że możesz wejść na kurs kolizyjny.
                                                  • ninek04 Re: fantazja 09.08.15, 10:50
                                                    Sabat777napisal
                                                    >Myślę, że to ten rzadki przypadek, 1/10 z tych badanych przez Bussa. Od każdej reguły są jakieś odstępstwa. Urqu mówi na to "męski sposób myślenia" kobiety. Może coś w tym jest.<
                                                    Dlatego nie lubię uogolnien i przykładania jednej miary do każdego przypadku.I również sztywnego,bezrefleksyjnego przywiązania się do teorii,bez możliwości jej kwestioniwania,a która z praktyką w wielu przypadkach się po prostu kłóci i nie przystaje do niej.
                                                  • sabat777 Re: fantazja 09.08.15, 10:53
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Dlatego nie lubię uogolnien i przykładania jednej miary do każdego przypadku.I
                                                    > również sztywnego,bezrefleksyjnego przywiązania się do teorii,bez możliwości j
                                                    > ej kwestioniwania,a która z praktyką w wielu przypadkach się po prostu kłóci i
                                                    > nie przystaje do niej.

                                                    Teorie są cenne o tyle, że potrafią wytłumaczyć prawidłowości występujące w danym zjawisku i z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, jaki będzie efekt naszych działań odnoszących się do tego zjawiska w przyszłości.
                                                  • lybbla Re: fantazja 09.08.15, 11:25
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > ninek04 napisała:
                                                    >
                                                    > > Dlatego nie lubię uogolnien i przykładania jednej miary do każdego przyp
                                                    > adku.I
                                                    > > również sztywnego,bezrefleksyjnego przywiązania się do teorii,bez możliw
                                                    > ości j
                                                    > > ej kwestioniwania,a która z praktyką w wielu przypadkach się po prostu kł
                                                    > óci i
                                                    > > nie przystaje do niej.
                                                    >
                                                    > Teorie są cenne o tyle, że potrafią wytłumaczyć prawidłowości występujące w dan
                                                    > ym zjawisku i z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, jaki będzie efekt naszyc
                                                    > h działań odnoszących się do tego zjawiska w przyszłości.

                                                    Sabat ale Ty po prostu źle interpretujesz teorię.
                                                    Posłużę się przykładem z Twojej działki. Według Twojej interpretacji
                                                    Słońce nie powinno świecić. Mam rozwinąć temat?
                                                  • ninek04 Re: fantazja 09.08.15, 12:28
                                                    Sabat777napisal
                                                    >Teorie są cenne o tyle, że potrafią wytłumaczyć prawidłowości występujące w danym zjawisku i z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, jaki będzie efekt naszych działań odnoszących się do tego zjawiska w przyszłości.<

                                                    Dlatego z takim podejściem do teorii i ciaglemu, (blednemu,na dodatek) wyobrazeniu o czyhaniu na profity i korzyści materialne z seksu przez kobiety nie możesz liczyć na to,że poruchasz, nawet własną żonę, już nie mówiąc o innych.Bo taki sposób formułowania swoich przekonań faktycznie może być odrzucający dla kobiet, które będą Cię ocenialy z tej perspektywy, jeśli nie dasz im szans na pokazanie zalet swojej osobowości.Poza tym,nie wydaje mi się możliwe, przy takim podejściu, żebys w sytuacji intymnej z kobietą odczuwał napalenie i pożądanie, skoro w tyle głowy tłucze się myśl,że robi to z Tobą tylko po to, by wyciągnąć jakieś korzyści dla siebie :)
                                                  • urquhart Re: fantazja 09.08.15, 11:16
                                                    Ważne jest zawsze poznanie reguł, głównych trendow w populacji jak i wyjatków od nich.
                                                    Bussa czy inni badają te pierwsze
                                                    Znając mechanizm zjawiska można na nie wpływać.

                                                    Emocjonalnie podchodząc to to co kręci babki to ani jedynie status ani lepszy seks jak przedstawia mabelle mam przyjaciół gdzie bogatego I przystojnego neurochirurgia rzuciła żona robiąc sobie kolejne dziecko . Mąż przestał ją kręcić po dziecku. Kochanek psychoterapeuta z artystyczna dusza bez kasy pogrążony w alimentach. spędzając cały wolny czas na jeździe konno rozumiał ja I wydawał jej się egzotyczny. Zostawił ją po roku dla dużo młodszej.
                                                  • mabelle2000 Re: fantazja 09.08.15, 10:21
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Buss opisywał to zjawisko jako poszukiwanie "zapasowego męża". Dodatkowy potenc
                                                    > jalny partner na ławce rezerwowych. W razie gdyby dotychczasowy związek zawalił
                                                    > się, istnieje potencjał posiadania gotowego rozwiązania, taki plan B.

                                                    Jesli mowa o "zapasowym mezu" , to nurtuje mnie pytanie do czego mialby sie on przydac ? Zalozmy jednak, ze teoria jest prawdziwa. Kobieta potencjal rozrodczy zrealizowala z tym pierwszym, zalozyla rodzine, ma zwiazek. Wiec ten zapasowy to wychodzi na to, ze tylko do ruchania ? :-) No i to ruchanie mialoby sie odbywac tak "na sucho", zeby utrzymac zapasowego meza przy sobie ? W taka bzdure to nie uwierze :-D

                                                    > Przytaczam też badania Bussa wskazujące, że mężatki w 9/10 przypadków zdradzają
                                                    > z mężczyznami o wyższym statusie materialnym i społecznym niż aktualni mężowie
                                                    > , więc może być to próba swoistego wspięcia się po drabinie społecznej o szczeb
                                                    > el, dwa wyżej.

                                                    Trudno mi sobie wyobrazic sytuacje, ze w ogole kobieta bedzie zdradzac meza, jesli seks nie stoi u niej na liscie zyciowych priorytetow. Sam pisales pare postow wczesniej o koniecznosci zaistnienia jakiegos magicznego przyciagania na pierwotnym poziomie, ktory by ja zwilzyl. Wiec jednak ja status materialny zwilza czy jak ? Moze sie zdecyduj :-)
                                                  • sabat777 Re: fantazja 09.08.15, 10:29
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Jesli mowa o "zapasowym mezu" , to nurtuje mnie pytanie do czego mialby sie on
                                                    > przydac ? Zalozmy jednak, ze teoria jest prawdziwa. Kobieta potencjal rozrodczy
                                                    > zrealizowala z tym pierwszym, zalozyla rodzine, ma zwiazek. Wiec ten zapasowy
                                                    > to wychodzi na to, ze tylko do ruchania ? :-) No i to ruchanie mialoby sie odb
                                                    > ywac tak "na sucho", zeby utrzymac zapasowego meza przy sobie ? W taka bzdure t
                                                    > o nie uwierze :-D

                                                    Jak to do czego? Jeśli pierwszy mąż nie wróci z polowania, albo z bitwy, to drugi przyda się do tego samego co pierwszy :) Tak jak koło w bagażniku wozisz nieużywane - do czasu.

                                                    > Trudno mi sobie wyobrazic sytuacje, ze w ogole kobieta bedzie zdradzac meza, je
                                                    > sli seks nie stoi u niej na liscie zyciowych priorytetow.

                                                    No bardzo prosto - wystarczy że stoi na liście życiowych priorytetów u tego, u którego chce coś uzyskać. Seks za coś.

                                                    > Sam pisales pare post
                                                    > ow wczesniej o koniecznosci zaistnienia jakiegos magicznego przyciagania na pie
                                                    > rwotnym poziomie, ktory by ja zwilzyl. Wiec jednak ja status materialny zwilza
                                                    > czy jak ? Moze sie zdecyduj :-)

                                                    A to że status materialny zwilża to oczywistość. Z tym że ja pisałem o odczuwaniu rozkoszy, a kobieta zdradzająca męża wcale nie musi odczuwać przyjemności z seksu z kochankiem.
                                                  • mabelle2000 Re: fantazja 09.08.15, 10:38
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Z tym że ja pisałem o odczuwan
                                                    > iu rozkoszy, a kobieta zdradzająca męża wcale nie musi odczuwać przyjemności z
                                                    > seksu z kochankiem.

                                                    Z przykroscia musze stwierdzic, ze Twoje teorie sa coraz bardziej durne. Tak Sabat, kobiety to takie kurwy, ze dla korzysci materialnych ryzykuja zatarcie cipy :-D Co tam cipa, psychika, zlamanie zasad, ryzyko, ze sie wyda, grunt, zeby cos w zyciu ugrac wlasna dupa...
                                                  • sabat777 Re: fantazja 09.08.15, 10:45
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Z przykroscia musze stwierdzic, ze Twoje teorie sa coraz bardziej durne. Tak Sa
                                                    > bat, kobiety to takie kurwy, ze dla korzysci materialnych ryzykuja zatarcie cip
                                                    > y :-D Co tam cipa, psychika, zlamanie zasad, ryzyko, ze sie wyda, grunt, zeby c
                                                    > os w zyciu ugrac wlasna dupa...

                                                    Nie nazwałem kobiet kurwami. Nie powiedziałem też, że nie odczuwa, ale że nie musi odczuwać, co nie jest regułą.
                                                    Zobacz że przypadki robienia karier przez łóżko, zdobywania przez seks indeksów na studiach, zatrudnienia w dobrej firmie, polowanie na bogatego męża itd. to obecnie codzienność. Jest to bardzo powszechne zjawisko, dlaczego więc chować głowę w piasek i udawać, że tego nie ma. A jest.
                                                  • lybbla Re: fantazja 09.08.15, 11:19
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > > Z przykroscia musze stwierdzic, ze Twoje teorie sa coraz bardziej durne.
                                                    > > Tak Sabat, kobiety to takie kurwy, ze dla korzysci materialnych ryzykuja zatarcie cipy :-D

                                                    Z przykrością muszę stwierdzić, że nazywasz kobiety o innym podejściu kurwami.
                                                    I to Ty nazywasz nie Sabat. Kurwa, ML chyba orgazmuje teraz.

                                                    Takim kobietom cipa się nie zatrze. Traktują cipę jako narzędzie.
                                                    Zazwyczaj mają wyrobione mięśnie Kegla i są najwyższej klasy specjalistkami. Zazwyczaj, nie mają orgazmu. Nastawione są na przyjemność
                                                    faceta. Ich wybór i nic Ci do tego. Nazywaj to kurewstwem ale nas do tego nie mieszaj.
                                                    Według Ciebie opisałem prostytucję, według mnie jeden ze zwyczajów homo sapiens.
                                                    Ot różnica lingwistyczna.

                                                    > Nie nazwałem kobiet kurwami. Nie powiedziałem też, że nie odczuwa, ale że nie m
                                                    > usi odczuwać, co nie jest regułą.
                                                    > Zobacz że przypadki robienia karier przez łóżko, zdobywania przez seks indeksów
                                                    > na studiach, zatrudnienia w dobrej firmie, polowanie na bogatego męża itd. to
                                                    > obecnie codzienność. Jest to bardzo powszechne zjawisko, dlaczego więc chować g
                                                    > łowę w piasek i udawać, że tego nie ma. A jest.
                                                  • mabelle2000 Re: fantazja 09.08.15, 11:33
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Z przykrością muszę stwierdzić, że nazywasz kobiety o innym podejściu kurwami.
                                                    > I to Ty nazywasz nie Sabat. Kurwa, ML chyba orgazmuje teraz.

                                                    Kurestwo to dosc popularne okreslenie na uzyskiwanie korzysci materialnych w zamian za oferowane uslugi seksualne. Wiec moze nie zmieniajmy definicji slownikowych, dobrze ?

                                                    > Nastawione są na przyjemność
                                                    > faceta. Ich wybór i nic Ci do tego.

                                                    Slusznie, mnie nic do tego. Badz tylko laskaw zauwazyc, ze celem wielu kobiet, oprocz przyjemnosci mezczyzny, jest tez ich wlasna, seksualna przyjemnosc. Do tego sie caly czas odnosze.

                                                    > Według Ciebie opisałem prostytucję, według mnie jeden ze zwyczajów homo sapiens

                                                    A jednak jeden ze zwyczajow, a nie regula dotyczaca wiekszosci kobiet ? No popatrz.


                                                  • lybbla Re: fantazja 09.08.15, 12:16
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > A jednak jeden ze zwyczajow, a nie regula dotyczaca wiekszosci kobiet ? No popatrz.

                                                    A o czym ja od początku mojej bytności na forum piszę jak nie o ogromnej różnorodności
                                                    zachowań ludzkich? Mylisz mnie z kimś.

                                                    Sabat też nie pisze o REGULE ale o POWSZECHNOŚCI. Urqu pisze o wychwytywanych trendach.
                                                    Wychodzi na to, że spór się toczy wokół skali opisywanych zjawisk, skali o której nie mamy
                                                    pojęcia (o definicji kupczenia dupczeniem już nie jedna niedziela tu zeszła, dochodziła do takich absurdów, że postawienie obiadu to już korzyść).


                                                  • urquhart Re: fantazja 09.08.15, 12:44
                                                    > Kurestwo to dosc popularne okreslenie na uzyskiwanie korzysci materialnych w za
                                                    > mian za oferowane uslugi seksualne

                                                    Czyli jak w badaniach Bussa wychodzi niezbicie ze ci sami faceci przebrani w garnitur, mundur pilota, szelki maklerskie kręcą seksualnie nagle znacznie bardziej to możemy mówić o kurestwie we krwi?

                                                    > Slusznie, mnie nic do tego. Badz tylko laskaw zauwazyc, ze celem wielu kobiet,
                                                    > oprocz przyjemnosci mezczyzny, jest tez ich wlasna, seksualna przyjemnosc. Do t

                                                    Pytanie jakie kobiety i kiedy? Te 10% napędzane testosteronu o męskim mózgu na pewno.
                                                    Jak często się zdarza ze przyjemnosc seksualna jest tematem na typowo babskich forach? Tam tematem numer jeden jest ze faceci są niedojrzali ze mają takie potrzeby
                                                  • szopen_cn Re: fantazja 09.08.15, 12:57
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Jak często się zdarza ze przyjemnosc seksualna jest tematem na typowo babskich
                                                    > forach? Tam tematem numer jeden jest ze faceci są niedojrzali ze mają takie pot
                                                    > rzeby
                                                    >

                                                    Czy sugerujesz, ze na typowo meskich forach przyjemnosc seksualna jest jednym z golwnych tematow dyskusji?
                                                  • sabat777 Re: fantazja 09.08.15, 13:02
                                                    No, na garso :D
                                                  • urquhart Re: fantazja 09.08.15, 13:43
                                                    > Czy sugerujesz, ze na typowo meskich forach przyjemnosc seksualna jest jednym z
                                                    > golwnych tematow dyskusji?

                                                    A czy wcześniej czy później każdy temat nie schodzi na gadanie o dupach ?

                                                    Przyjemność seksualna to męskim gronie masło oczywistość maślane więc trudno o dyskusje.
                                                  • ninek04 Re: fantazja 09.08.15, 10:39
                                                    Sabat777napisal
                                                    >A to że status materialny zwilża to oczywistość. Z tym że ja pisałem o odczuwaniu rozkoszy, a kobieta zdradzająca męża wcale nie musi odczuwać przyjemności z seksu z kochankiem.<

                                                    To wytłumacz jeszcze po co bierze sobie za kochanka takiego,z którym nie czuje przyjemności.?Jaką ma korzyść z takiego układu, wykluczając oczywiście pierdzielenie o statusie?
                                                  • sabat777 Re: fantazja 09.08.15, 10:50
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > To wytłumacz jeszcze po co bierze sobie za kochanka takiego,z którym nie czuje
                                                    > przyjemności.?Jaką ma korzyść z takiego układu, wykluczając oczywiście pierdzie
                                                    > lenie o statusie?

                                                    Przykładowo: kariera, prezenty, wejście w jakieś wpływowe środowisko, wywalczenie jakiegoś stołka gdzieś, czasem zrobienie jakiegoś dużego interesu, dostęp do jakichś niejawnych informacji...
                                                  • ninek04 Re: fantazja 09.08.15, 11:15
                                                    Sabat777napisal
                                                    >Przykładowo: kariera, prezenty, wejście w jakieś wpływowe środowisko, wywalczenie jakiegoś stołka gdzieś, czasem zrobienie jakiegoś dużego interesu, dostęp do jakichś niejawnych informacji.>

                                                    Powtarzasz bez przerwy ogolniki. Przecież nie każda szukająca kochanka to niesamodzielna,nie zarabiajaca i uzależniona finansowo od męża kobieta.Sądzisz, że kochanek będzie ja tak chętnie wprowadzał we wpływowe środowisko, gdzie jest znany,powazany jako przykładny ojciec i mąż, a on będzie się afiszowal z kochanka?To bzdurne założenie. Podobnie reszta wymienionych.
                                                    Opierając się na swoim przykladzie-ja od niego materialnych korzyści nie chce i nie potrzebuje,w ogóle takiego tematu nie ma.Będąc ze sobą,dajemy sobie siebie nawzajem,i tyle wystarczy i mamy z tego radość obopólną, bez wdawania się w kalkulacje,ile można by wyrwać z niego,albo jak go oskubac itp.Nie jest też tak,że to kochanek, jak juz kogoś znalazł to tylko jemu ma od tej pory zależeć na kochance i stąd może to przekonanie ze ona oczekuje tego potwierdzenia w postaci prezentów i ciągłej adoracji. A to trochę nie taka optyka,bo mnie też zależy na utrzymaniu tych relacji, skoro są fajne,więc też staram się to okazywać.
                                                  • sea.sea Re: fantazja 09.08.15, 10:43
                                                    Tak, dyma się z kochankiem na wszelki wypadek, mimo, że jak mąż się dowie, to szansa na to, że ją wtedy rzuci jest spora, a szansa, że porzuconą kochanek przejmie na stałe, ożeni się z nią i będzie z przyjemnością inwestował zasoby w cudze dzieci jest hm - jak duża? Zwłaszcza, jak kochanek też żonaty... Ma to sens, faktycznie :DDD
                                                  • sabat777 Re: fantazja 09.08.15, 10:47
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Zwłaszcza, jak kochanek też żonaty... Ma to sens,
                                                    > faktycznie :DDD

                                                    Znacznie większy, gdy kochanek jest nieżonaty - i taki jest w praktyce preferowany. Bycie nieżonatym miażdżąco zwiększa szanse mężczyzny na dupczenie - a co, może nie?
                                                  • sea.sea Re: fantazja 09.08.15, 10:55
                                                    Robi się coraz ciekawiej :D

                                                    Forumowa mądrość głosi, że trzydziestolatka to już stara, zwiędła rura i że szanse na nowego partnera ma marne, nawet jeśli jest singielką, relatywnie jędrną, bo bezdzietną. Że zostają jej same odpady atomowe.

                                                    A jednocześnie zamężne matki dzieciom znajdują sobie kochanków o statusie lepszym lub równym mężowi i ci kochankowie nie dość, że są do wzięcia, to jeszcze chętnie posuwają te zużyte mężatki, zamiast się kokosić z jakąś chętną, świeżą dwudziestką.

                                                    Fascynujące, skoro tak to działa, to żałuję, że zostawiłam eksa i nie strzeliłam sobie dzidziusia, miałabym teraz taki wybór ruchaczy, ze ho ho :D
                                                  • sabat777 Re: fantazja 09.08.15, 11:06
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Robi się coraz ciekawiej :D
                                                    >
                                                    > Forumowa mądrość głosi, że trzydziestolatka to już stara, zwiędła rura i że sza
                                                    > nse na nowego partnera ma marne, nawet jeśli jest singielką, relatywnie jędrną,
                                                    > bo bezdzietną. Że zostają jej same odpady atomowe.

                                                    Jako odpad atomowy śpieszę z przykrą informacją, że niestety w męskiej populacji jest nas przytłaczająca większość. Tak więc może być tak, że Greyów chwilowo zabrakło i zostały tylko odpady ;)

                                                    > A jednocześnie zamężne matki dzieciom znajdują sobie kochanków o statusie lepsz
                                                    > ym lub równym mężowi i ci kochankowie nie dość, że są do wzięcia, to jeszcze ch
                                                    > ętnie posuwają te zużyte mężatki, zamiast się kokosić z jakąś chętną, świeżą dw
                                                    > udziestką.

                                                    Tu już wiele zależy od przedsiębiorczości takiej pani, ale są takie co próbują ;)

                                                    > Fascynujące, skoro tak to działa, to żałuję, że zostawiłam eksa i nie strzeliła
                                                    > m sobie dzidziusia, miałabym teraz taki wybór ruchaczy, ze ho ho :D

                                                    Jakbyś była dzieciatą mężatką, to bez wątpienia. Bezdzietna singielka - dla rasowego ruchacza to nie brzmi najlepiej :) Z powodów wiadomych.
                                                  • sea.sea Re: fantazja 09.08.15, 11:20
                                                    No to zsumujmy. Jest gdzieś alternatywna rzeczywistość, w której trzydziestoletnie, dzieciate mężatki mają mnóstwo czasu i są wystarczająco atrakcyjne by konkurować z dwudziestkami i znaleźć sobie wolnego kochanka o wyższym statusie, z którym uprawiają seks być może bez większej przyjemności, ale w ramach przywiązywania do siebie zapasowego przydupasa. Rzeczone mężatki uważają, że warto zaryzykować aktualny związek tylko po to, by mieć zapasowego męża - mimo, że doskonale wiadomo, że jak aktualny mąż odkryje zdradę, to raczej na pewno skończy się rozstaniem lub dużym kwasem. Te mężatki mają także przekonanie, że wolny kochanek, po jej rozwodzie, na pewno się z nią zwiąże i bez oporów będzie wykładał kasę na nieswoje dzieci zamiast zrobić sobie własne z jakąś chętną dwudziestką - i że generalnie cała taka operacja ma logiczny sens.

                                                    SRSLY?
                                                  • mabelle2000 Re: fantazja 09.08.15, 11:44
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > No to zsumujmy. Jest gdzieś alternatywna rzeczywistość, w której trzydziestolet
                                                    > nie, dzieciate mężatki mają mnóstwo czasu i są wystarczająco atrakcyjne by konk
                                                    > urować z dwudziestkami i znaleźć sobie wolnego kochanka o wyższym statusie, z
                                                    > którym uprawiają seks być może bez większej przyjemności, ale w ramach przywiąz
                                                    > ywania do siebie zapasowego przydupasa. Rzeczone mężatki uważają, że warto zary
                                                    > zykować aktualny związek tylko po to, by mieć zapasowego męża - mimo, że doskon
                                                    > ale wiadomo, że jak aktualny mąż odkryje zdradę, to raczej na pewno skończy się
                                                    > rozstaniem lub dużym kwasem. Te mężatki mają także przekonanie, że wolny kocha
                                                    > nek, po jej rozwodzie, na pewno się z nią zwiąże i bez oporów będzie wykładał k
                                                    > asę na nieswoje dzieci zamiast zrobić sobie własne z jakąś chętną dwudziestką -
                                                    > i że generalnie cała taka operacja ma logiczny sens.
                                                    >
                                                    > SRSLY?

                                                    A co Cie tak dziwi ? Przeciez Ci panowie tlumacza, ze Twoja logika jest tylko pozorna, wiadomo przeciez, ze marzysz o rozowym bobo, mezu i kochanku w zapasie, a dodatkowo chcesz sie ustawic i zlupic wszystkie ich zasoby.
                                                  • sea.sea Re: fantazja 09.08.15, 11:56
                                                    Ale! W tym samym uniwersum znajdują się też roszczeniowe harpie, którym się nie da zapchać dzioba zasobami i zamiast dać chłopu spokojnie poruchać, to się domagają dla siebie jakichś orgazmów, przez co smutni panowie muszą uciekać w porno, bo nie dają rady takim wymaganiom. No to w końcu kobiety naczytawszy się Cosmo chcą orgazmów, czy traktują seks instrumentalnie usiłując się dopchać do zasobów - bo ja już nie nadążam?
                                                  • mabelle2000 Re: fantazja 09.08.15, 12:02
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > No to w końcu kobiety naczytawszy się Cos
                                                    > mo chcą orgazmów, czy traktują seks instrumentalnie usiłując się dopchać do zas
                                                    > obów - bo ja już nie nadążam?

                                                    Daje slowo, tez juz zdurnialam :-)
                                                  • szopen_cn Re: fantazja 09.08.15, 12:14
                                                    Ja sie tez zgubilem.

                                                    Chyba zbyt wiele teori jednoczesnie sie zderzylo.

                                                    W tych roznych rzeczywistosciach potwierdzonych obserwacjami, z dodatkiem z urojen ewolucyjnych, mierzonych w jednostkach definiowanych jako dystans do Biedronki dzielony przez zasys odkurzacza, latwo poczuc sie jak ten hodowlany gupik.....
                                                  • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 13:27
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > Ja sie tez zgubilem.
                                                    >
                                                    > Chyba zbyt wiele teori jednoczesnie sie zderzylo.
                                                    >
                                                    > W tych roznych rzeczywistosciach potwierdzonych obserwacjami, z dodatkiem z uro
                                                    > jen ewolucyjnych, mierzonych w jednostkach definiowanych jako dystans do Biedro
                                                    > nki dzielony przez zasys odkurzacza, latwo poczuc sie jak ten hodowlany gupik..
                                                    > ...

                                                    Zasys = ciag?
                                                    Otoz ;) Kupmy se kazdy po nowym odkurzaczu i badzmy szczesliwi!
                                                  • mabelle2000 Re: fantazja 09.08.15, 13:31
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Otoz ;) Kupmy se kazdy po nowym odkurzaczu i badzmy szczesliwi!

                                                    A moze ta radosc stad, ze Oni ten odkurzacz do lozka biora ?
                                                  • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 13:56
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Otoz ;) Kupmy se kazdy po nowym odkurzaczu i badzmy szczesliwi!
                                                    >
                                                    > A moze ta radosc stad, ze Oni ten odkurzacz do lozka biora ?

                                                    Stad zasadnosc podania informacji o ciagu = zasysie!: 'Ciagnie jak szalony' ;-) Sza looo ny.
                                                  • marek.zak1 Re: fantazja 09.08.15, 14:08
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > > hello-kitty2 napisała:
                                                    > >
                                                    > > > Otoz ;) Kupmy se kazdy po nowym odkurzaczu i badzmy szczesliwi!
                                                    > >
                                                    > > A moze ta radosc stad, ze Oni ten odkurzacz do lozka biora ?
                                                    >
                                                    > Stad zasadnosc podania informacji o ciagu = zasysie!: 'Ciagnie jak szalony' ;-)
                                                    > Sza looo ny.
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Ten odkurzacz naprawde jest swietny. Samsung, który sie zepsuł, mial 1.800 W a ten nowy tylko 700, a ciągnie bosko.
                                                    To odprysk taktyki Columbo, początek taki sobie a potem coraz lepiej. Z długiej dyskusji dowiedzialem sie, ze kobietom chodzi jednak tylko o seks i przyjemność, niczego więcej od facetów nie chcą poza tym i status/kasa nie zwilzają.
                                                    Skoro tak kobiety pisza, to może tak jest. nNie sie wydawało, ze jest inaczej, ale może po prostu sie myliłem.
                                                  • ninek04 Re: fantazja 09.08.15, 14:18
                                                    marek. Żak.1napisal ---

                                                    >ze kobietom chodzi jednak tylko o seks i przyjemność, niczego więcej od facetów nie chcą poza tym i status/kasa nie zwilzają. >

                                                    Ten ciąg, boski ciąg tez ma znaczenie, tak samo jak pociąg. :-)
                                                  • jesod Ten odkurzacz 09.08.15, 14:19
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Ten odkurzacz naprawde jest swietny.

                                                    Kuuurcze... Nie wiedziałam, że na stoiskach AGD sprzedają gadżety seksualne. 0_0
                                                  • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 14:38
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Ten odkurzacz naprawde jest swietny. Samsung, który sie zepsuł, mial 1.800 W a
                                                    > ten nowy tylko 700, a ciągnie bosko.

                                                    Wiesz mnie to by powaznie wkurzylo, ze nie kupiles cacka o nazwie Dyson. Ale widze, ze to jednak minimum 250 euro. Mi sie nie chce juz bawic w zmiane torebek. Zwlaszcza jak sie ma dwie rzeczy, ktore do siebie cholernie nie pasuja: dywan i pies.

                                                    www.google.nl/search?q=Dyson&espv=2&biw=1366&bih=677&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0CFEQsARqFQoTCLqv3K6BnMcCFe6P2wodqisMVQ
                                                  • mabelle2000 Re: fantazja 09.08.15, 14:54
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Wiesz mnie to by powaznie wkurzylo, ze nie kupiles cacka o nazwie Dyson.

                                                    Ja to w ogole jestem oburzona, ze centralnego odkurzacza zonie nie zamontowal, skoro ma dom ;-))
                                                  • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 15:18
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Wiesz mnie to by powaznie wkurzylo, ze nie kupiles cacka o nazwie Dyson.
                                                    >
                                                    > Ja to w ogole jestem oburzona, ze centralnego odkurzacza zonie nie zamontowal,
                                                    > skoro ma dom ;-))

                                                    A co to takiego 'centralny odkurzacz'? Tematem jestem zainteresowana, bo dla mnie czyste podlogi i czysty kibel to podstawa! ;) (nie uwierzysz ale uwielbiam odkurzac, choc nie znosze dywanow)
                                                  • szopen_cn Re: fantazja 09.08.15, 15:29
                                                    Centralny odkurzacz to taki system zamontowany w domu kiedy glowne urzadzenie jest np w piwnicy czy garazu, w scianch sa rury laczace kazdy pokuj z urzadzeniem, a w pokojach takie "gniazdka" gdzie sie wklada sama rure od odkurzacza.
                                                    Nie trzeba calego urzadzenia nosic po domu, kable sie nie placza.
                                                  • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 15:41
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > Centralny odkurzacz to taki system zamontowany w domu kiedy glowne urzadzenie j
                                                    > est np w piwnicy czy garazu, w scianch sa rury laczace kazdy pokuj z urzadzenie
                                                    > m, a w pokojach takie "gniazdka" gdzie sie wklada sama rure od odkurzacza.
                                                    > Nie trzeba calego urzadzenia nosic po domu, kable sie nie placza.

                                                    O kurde fajne. Ale nie zrozumialam czy rure do odkurzania sie nosi ze soba i podlacza w kazdym pokoju? I ta rura ze sciany sie wydluza?
                                                  • szopen_cn Re: fantazja 09.08.15, 15:48
                                                    Nosi sie sama rure.
                                                    I miekka czesc I twarda z koncowka ssaca....
                                                    To podlacza sie do "gniazdka w scianie.

                                                    Rura musi miec dlugosc by siegnac od gniazdka do kazdego kata w pokoju.

                                                    Moim zdaniem maly reczny Dyson, taki z ladowalna bacteria to duzo lepsze rozwiazanie.
                                                  • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 15:59
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > Nosi sie sama rure.
                                                    > I miekka czesc I twarda z koncowka ssaca....
                                                    > To podlacza sie do "gniazdka w scianie.
                                                    >
                                                    > Rura musi miec dlugosc by siegnac od gniazdka do kazdego kata w pokoju.
                                                    >
                                                    > Moim zdaniem maly reczny Dyson, taki z ladowalna bacteria to duzo lepsze rozwia
                                                    > zanie.

                                                    Aha zlapalam czyli rozwiazaniem jest maly pokoj/e albo dluga rura ;-)
                                                    Nawet nie wiedzialam, ze Dyson moze wystepowac z ladowalna bakteria ;-)
                                                    Dzieki za wszystkie wyjasnienia. Swoja droga to juz przy sabatowych pasjach uderzylo mnie, ze oscyluja wokol rozmnazania, a tu weszlismy szybka decyja markowa w ssanie i dlugie rury. Ciekawe dokad dojdziemy? Z ciekawosci zapytam: czy w Australii sa popularne dywany?
                                                  • szopen_cn Re: fantazja 09.08.15, 16:08
                                                    Kiedys mieszkalem w domu z takim systemem I to byla naprawde dluga rura do ssania.

                                                    Australia to dosc spory kraj o bardzo roznych klimatach. W cieplejszej czesci kroluja podlogi z kamienia lub plytek. W zimniejszych podlogi sa I z plytek, I z drewna (lub drewnopodobne) I sa tez wykladziny "dywanowe".
                                                    Tak po przemysleniu to jest sporo reklam sklepow z dywanami wiec ktos to musi kupawac.
                                                  • sea.sea Re: fantazja 09.08.15, 14:55
                                                    > Z długiej dyskusji dowiedzialem sie, ze kobietom chodzi jednak tylko o seks i przyjemność,
                                                    > niczego więcej od facetów nie chcą poza tym i status/kasa nie zwilzają.

                                                    Ja nie wątpię, że istnieją kłusowniczki, które chcą mieć dziecko i facet jest im potrzebny jako dawca spermy i bankomat, a potrzeby seksualne mają znikome.
                                                    Nie wątpię także, że status i kasa mogą zwilżać całkiem konkretnie.

                                                    Tyle, że rękami i nogami będę protestować przed twierdzeniem, że wszystkie kobiety tak mają. A nawet, że ma tak przeważająca większość.
                                                  • marek.zak1 Re: fantazja 09.08.15, 15:11
                                                    sea.sea napisała:
                                                    Ja nie wątpię, że istnieją kłusowniczki, które chcą mieć dziecko i facet jest im potrzebny jako dawca spermy i bankomat, a potrzeby seksualne mają znikome. Nie wątpię także, że status i kasa mogą zwilżać całkiem konkretnie.
                                                    >
                                                    > Tyle, że rękami i nogami będę protestować przed twierdzeniem, że wszystkie kobiety tak mają. A nawet, że ma tak przeważająca większość.
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Na pewno nie wszystkie, bo jest wiele zadowolonych z obecnego układu, te, które sa w udanych zwiazkach, licealistki marzące o miłości.
                                                    Ja uważam, że cheć, potrzeba fajnego ułożenia sobie życia jest naturalna potrzebą, a zarówno emocje, seks, jak również rozsądek powinny brać w tym udział na równych prawach. W bardzo młodym wieku ważne u faceta sa rokowania, natomiast z czasem życie weryfikuje oczekiwania, stąd chęć resetu nieudanego zwiazku z mało udanym partnerem. Z czasem więc kobiety patrza nie na rokowania, a na realne dokonania potencjalnego partnera. rozum odgrywa coraz wazniejsza role i stąd ukierunkowanie na facetów ze statusem, czyli z tym, ktoremu sie udało.
                                                  • lybbla Re: fantazja 09.08.15, 21:29
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Ja nie wątpię, że istnieją kłusowniczki, które chcą mieć dziecko i facet jest i
                                                    > m potrzebny jako dawca spermy i bankomat, a potrzeby seksualne mają znikome.
                                                    > Nie wątpię także, że status i kasa mogą zwilżać całkiem konkretnie.

                                                    Nikt nie wątpi.
                                                    Te które nie mają dzieci przeważnie deklarują, że chcą mieć. Jaki jest procent takich jak Ty?
                                                    Trudno ocenić a danych mi brak.

                                                    >
                                                    > Tyle, że rękami i nogami będę protestować przed twierdzeniem, że wszystkie kobi
                                                    > ety tak mają.

                                                    No ale kto tak mówi?

                                                    > A nawet, że ma tak przeważająca większość.

                                                    A to należało by sprawdzić a nie ograniczać się do swojego wycinka Uniwersum.

                                                    Widzisz różnicę między podawaną na forum dotyczącą skuteczności kłusownictw.
                                                    Triss mówi, że to skuteczne, Kitty, że nieskuteczne.

                                                    Tymczasem badania w Polsce, US, i Kanadzie pokazują, że co trzeci atak harpii jest skuteczny.
                                                    Trzeba jednak dodać, że sukces był rozumiany w tych badaniach jako rozbicie istniejącego związku, a nie zawarcie związku z harpią. Czyli tak jak mówisz rozbicie związku to jedno
                                                    a powtórne małżeństwo to drugie.

                                                    Zaryzykuję tezę, że wszystkie te harpie, którym udaje się rozbić związek a nie wyhaczyć faceta
                                                    to te które chcą mieć dziecko i facet jest im potrzebny jako dawca spermy i bankomat.
                                                    Według Twoich obserwacji jest ich przeważająca większość.

                                                  • lybbla Re: fantazja 09.08.15, 12:41
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Ale! W tym samym uniwersum znajdują się też roszczeniowe harpie, którym się nie
                                                    > da zapchać dzioba zasobami i zamiast dać chłopu spokojnie poruchać, to się dom
                                                    > agają dla siebie jakichś orgazmów, przez co smutni panowie muszą uciekać w porn
                                                    > o, bo nie dają rady takim wymaganiom. No to w końcu kobiety naczytawszy się Cos
                                                    > mo chcą orgazmów, czy traktują seks instrumentalnie usiłując się dopchać do zas
                                                    > obów - bo ja już nie nadążam?

                                                    Ależ oczywiście! To jest ta część uniwersum w którym jestem ja i Gogol. Jesteśmy wielofunkcyjnymi dildo. Od dildo według Sabata odróżniają nas zasoby. Ja się z tym nie zgadzam. Według mnie wystarczą jakieś tam poczucie humoru, poślady-abs-cyc-najszerszy, zaruchać jako tako też trzeba umieć. Sabat wszystko to ma (to ostatnie przynajmniej w teorii). I ktokolwiek daje mu rady to jakiś ciężki idiota jest, albo miłośnik analnych zabaw.

                                                    Co nie znaczy, że nie ocieramy się o inne rejony. Miejsca gdzie nawet kochankowi się racjonuje, bo wartość dupy nie może spadać.
                                                  • ninek04 Re: fantazja 09.08.15, 10:56
                                                    Sabat777napisal
                                                    >jest nieżonaty - i taki jest w praktyce preferowany. Bycie nieżonatym miażdżąco zwiększa szanse mężczyzny na dupczenie - a co, może nie?<

                                                    I znów pudło. Niezonatych może bardziej preferują singielki,choć i tu miałabym wątpliwości. Żonaty,jeśli tylko chce,może znaleźć chętnych do dupczenia się z nim, ile dusza zapragnie.Nie jest to jakieś szczególne trudne.
                                                  • sabat777 Re: fantazja 09.08.15, 11:00
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Żonaty,jeśli tylko chce,może znaleźć chętnych do dupczenia się z n
                                                    > im, ile dusza zapragnie.Nie jest to jakieś szczególne trudne.

                                                    Owszem, na portalu dla gejów :D
                                                  • ninek04 Re: fantazja 09.08.15, 11:24
                                                    Sabat777napisal
                                                    >Owszem, na portalu dla gejów :<

                                                    Nie rób sobie jaj.Wejdź na byle jaki portal,załóż konto i gwarantuje, że się nie opedzisz od chętnych babek,nawet jeśli czasem to Ty będziesz musiał zrobić pierwszy krok i je zaczepic. A niekiedy nawet bez wysilania się, to one będą Cię atakować. :)
                                                  • sea.sea Re: fantazja 09.08.15, 11:32
                                                    To ma sens, tu ostatnio był temat o portalu randkowym, pani się skarżyła, że na 50 którzy się do niej odezwali, większość zaczynała od pytań o stan owłosienia jej genitaliów albo rzucała na otwarcie mało inspirujące do wypowiadania się pytanie w stylu "cześć, co słychać". W kontraście do takich, facet mówiący ludzkim głosem mógłby mieć branie aż furczy.
                                                  • ninek04 Re: fantazja 09.08.15, 11:48
                                                    Sea.sea napisała
                                                    >To ma sens, tu ostatnio był temat o portalu randkowym, pani się skarżyła, że na 50 którzy się do niej odezwali, większość zaczynała od pytań o stan owłosienia jej genitaliów albo rzucała na otwarcie mało inspirujące do wypowiadania się pytanie w stylu "cześć, co słychać". W kontraście do takich, facet mówiący ludzkim głosem mógłby mieć branie aż furczy.<

                                                    Mnie akurat ta zła sława portali jakoś nie przekonuje. Ja z takimi zaczepkami się nie spotkałam,co nie znaczy ze wszystkie były jakieś wyszukane, czy podejmujace od razu tematy z wyższej półki. Ale w przewadze były jednak te bardzo sympatyczne,miłe i pisane w taki sposób, że jakiś ogólny obraz tego człowieka można było sobie zbudowac i ewentualnie probowac skonfrontować z realem.
                                                  • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 13:38
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > I znów pudło. Niezonatych może bardziej preferują singielki,choć i tu miałabym
                                                    > wątpliwości. Żonaty,jeśli tylko chce,może znaleźć chętnych do dupczenia się z n
                                                    > im, ile dusza zapragnie.Nie jest to jakieś szczególne trudne.

                                                    A jakis agrument? Dlaczego jakies babki mialyby sie dac posuwac zonatym ile dusza zapragnie? I do tego tez wolne? Nie rozumiem tego.
                                                  • urquhart Re: fantazja 09.08.15, 13:49
                                                    > A jakis agrument? Dlaczego jakies babki mialyby sie dac posuwac zonatym ile dus
                                                    > za zapragnie? I do tego tez wolne? Nie rozumiem tego.

                                                    Naprawdę nie znasz związków gdzie kochanka stała się nową żoną?
                                                    Bo ja znam sporo.
                                                  • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 14:00
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Naprawdę nie znasz związków gdzie kochanka stała się nową żoną?
                                                    > Bo ja znam sporo.

                                                    Nie znam ani jednego. Zreszta tu caly watek o tym idzie, a consensusu brak.
                                                  • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 14:05
                                                    Aaa i nie znam czlowieka, ktory by sie ponownie ozenil. O nie przepraszam moj eks maz sie ozenil ale jak twierdzil zrobil to tylko dla pieniedzy, rozwiodl sie oczywiscie ponownie. Ale zwykle po rozwodach ludzie sie juz nie zenia.
                                                  • triss_merigold6 Re: fantazja 09.08.15, 14:24
                                                    Znam do cholery i trochę ludzi którzy mieli drugi ślub, sama mam zamiar wziąć trzeci.
                                                  • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 14:45
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    > Znam do cholery i trochę ludzi którzy mieli drugi ślub, sama mam zamiar wziąć t
                                                    > rzeci.

                                                    Ale dla Twojego faceta to bedzie pierwszy slub, tak? To co innego. Bo mowimy o mezczyznach, ktorzy rozwiedli sie z zonami by poslubic kochanki, znasz takich? Aha i nie pytam o ludzi z pierwszych stron gazet, bo u tych to sie dzieje zeby sie dzialo chyba ;)
                                                  • sea.sea Re: fantazja 09.08.15, 14:52
                                                    Znam facetów, którzy się hajtnęli drugi raz po rozwodzie, ale żaden nie odszedł do kochanki, najpierw był rozwód, potem nowa kobieta.
                                                  • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 15:21
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Znam facetów, którzy się hajtnęli drugi raz po rozwodzie, ale żaden nie odszedł
                                                    > do kochanki, najpierw był rozwód, potem nowa kobieta.

                                                    Prawidlowo, tutaj jestem za a nawet przeciw, jak to sie kiedys mowilo ;) Czyli byli wolni.
                                                  • triss_merigold6 Re: fantazja 09.08.15, 15:45
                                                    Znam takich ale więcej z pokolenia moich rodzicow niż mojego. I znałam ileś sytuacji kiedy żonaty miał kochanke z całą operą mydlaną na jej użytek ale rozwodzic się nie zamierzał. Z drugiej strony, mój osobisty kiedyś celowal głównie w mężatki, bo było zero ryzyka zobowiązań.
                                                  • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 16:02
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    > Znam takich ale więcej z pokolenia moich rodzicow niż mojego. I znałam ileś syt
                                                    > uacji kiedy żonaty miał kochanke z całą operą mydlaną na jej użytek ale rozwodz
                                                    > ic się nie zamierzał. Z drugiej strony, mój osobisty kiedyś celowal głównie w m
                                                    > ężatki, bo było zero ryzyka zobowiązań.

                                                    Ot to to (napisze jak Urqu) tego glosu w dyskusji mi brakowalo ;)
                                                  • rekreativa Re: fantazja 09.08.15, 15:30
                                                    Ja znam głównie takich, co są w drugich małżeństwach (hetero mam na myśli).
                                                    Znam też dwóch gości, co odeszli do kochanek - jeden wziął już ślub i mają dziecko (on koło 50 lat, ona 25, starą żonę rzucił po prawie 30 latach małżeństwa), drugi żyje z kochanką w konkubinacie, też mają już razem dzieci.
                                                  • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 15:37
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Znam też dwóch gości, co odeszli do kochanek - jeden wziął już ślub i mają dzie
                                                    > cko (on koło 50 lat, ona 25, starą żonę rzucił po prawie 30 latach małżeństwa),
                                                    > drugi żyje z kochanką w konkubinacie, też mają już razem dzieci.

                                                    Czyli elementem wiazacym jest dziecko.
                                                  • ninek04 Re: fantazja 09.08.15, 15:51
                                                    rekreativa napisała:

                                                    hello-kitty2 napisała
                                                    > Znam też dwóch gości, co odeszli do kochanek - jeden wziął już ślub i mają dzie
                                                    > cko (on koło 50 lat, ona 25, starą żonę rzucił po prawie 30 latach małżeństwa),
                                                    > drugi żyje z kochanką w konkubinacie, też mają już razem dzieci.

                                                    >Czyli elementem wiazacym jest dziecko.<

                                                    Pewnie taki był cel tych kochanek-usidlic , przejąć od żony i uwiązać do siebie poprzez dziecko,o które szybciutko się postaraly zapewne,by pan w międzyczasie się nie rozmyslil. To jest to wyrachowane podejście i dbałość o zaspokojenie swoich interesów.
                                                  • sea.sea Re: fantazja 09.08.15, 17:45
                                                    Ja sie zastanawiam, co sobie myślą panowie, kiedy odchodzą do kochanki i robią sobie z nią nowe dzieci. Przecież wtedy jest duża szansa, że ich związek zacznie nagle niebezpiecznie przypominać ten z pierwszą żoną - jakim cudem nie boją się, że kochanka straci świeżość i urodę, odstawi pana od łóżka, albo skoncentruje się na dzieciach, sprowadzając pana do roli bankomatu?
                                                  • ninek04 Re: fantazja 09.08.15, 18:12
                                                    Sea.sea napisała
                                                    >Ja sie zastanawiam, co sobie myślą panowie, kiedy odchodzą do kochanki i robią sobie z nią nowe dzieci. Przecież wtedy jest duża szansa, że ich związek zacznie nagle niebezpiecznie przypominać ten z pierwszą żoną - jakim cudem nie boją się, że kochanka straci świeżość i urodę, odstawi pana od łóżka, albo skoncentruje się na dzieciach, sprowadzając pana do roli bankomatu?

                                                    Jak jest 20,czy30 lat młodsza od pana, to szansa na to,że mu się znudzi jest znikoma,prędzej to ona, wysysajac z niego wszystko, co możliwe, odejdzie, szukając następnego naiwnego :)A w pozostałych przypadkach będzie tak,jak napisałaś szczęśliwosc zamieni się w rutynę i chęć poszukiwania nowych doznań, z następna świeża i ponętna.
                                                  • mabelle2000 Re: fantazja 09.08.15, 18:20
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Ja sie zastanawiam, co sobie myślą panowie, kiedy odchodzą do kochanki i robią
                                                    > sobie z nią nowe dzieci.

                                                    Ja mysle, ze ludzie to ogolnie optymisci i wierza, ze taraz, z zupelnie inna osoba, na pewno sie uda :-) Jesli sa zakochani, to pewnie i swiat widza tez w innych barwach.
                                                  • sea.sea Re: fantazja 09.08.15, 18:23
                                                    No ale wiesz, jak się czyta zwierzenia panów o przyczynach rozwodu czy szukania sobie kochanki, to notorycznie żona go nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią, a eskalowało - oczywiście - po dzieciach. To ja nie wiem, jakim trzeba być optymistą, żeby zakładać, że z kolejną babką życie rodzinne będzie takie super, dzieci będą płakać ciszej, a ona będzie miała nadal brzuch przy kręgosłupie, a cycki pod brodą :))
                                                  • mabelle2000 Re: fantazja 09.08.15, 18:31
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > No ale wiesz, jak się czyta zwierzenia panów o przyczynach rozwodu czy szukania
                                                    > sobie kochanki, to notorycznie żona go nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią, a
                                                    > eskalowało - oczywiście - po dzieciach. To ja nie wiem, jakim trzeba być optym
                                                    > istą, żeby zakładać, że z kolejną babką życie rodzinne będzie takie super, dzie
                                                    > ci będą płakać ciszej, a ona będzie miała nadal brzuch przy kręgosłupie, a cyck
                                                    > i pod brodą :))

                                                    :-D
                                                    No co zrobisz, panowie tak bardzo kochaja, ze zawsze sa gotowi spelniac kobiece fanaberie, nie tylko zasobami sie podziela, ale i spermy uzycza, i dziecko wychowaja. Wszystko po to by kobiete uszczesliwic.
                                                  • rekreativa Re: fantazja 09.08.15, 18:47
                                                    "To ja nie wiem, jakim trzeba być optym
                                                    > istą, żeby zakładać, że z kolejną babką życie rodzinne będzie takie super"

                                                    A oni się w ogóle nad tym zastanawiają?
                                                    Zakocha się taki, oczadzieje i baba go do wszystkiego nakłoni: i do slubu i do dziecka.
                                                  • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 15:32
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Naprawdę nie znasz związków gdzie kochanka stała się nową żoną?
                                                    > Bo ja znam sporo.

                                                    Moze na przykladzie: to jest tak jakby ktos zgodzil sie pracowac za najnizsza krajowa i pracowal za nia bardzo dobrze, a pracodawca nagle sam z siebie dalby mu mega podwyzke. Wg mnie nie dalby, a nawet gdyby pracownik zazadal jej po jakims czasie, to mimo dobrej pracy pracodawca poszukalby nowego pracownika za najnizsza krajowa, ktory na poczatku znowu by sie bardzo staral z mysla o nadchodzacym docenieniu i podwyzce ;)
                                                  • ninek04 Re: fantazja 09.08.15, 14:12
                                                    hello -kitty 2napisala
                                                    >A jakis agrument? Dlaczego jakies babki mialyby sie dac posuwac zonatym ile dusza zapragnie? I do tego tez wolne? Nie rozumiem tego.<

                                                    Dla funu, przyjemności, chęci przeżycia czegoś nowego , jeśli obecny związek jest juz pusty, bez zamierzenia zmiany istniejącego układu i uzyskania potencjalnych korzyści związkowych z tym nowym. Wtedy ten żonaty wydaje się być "bezpieczniejszym"wyborem i ma branie.
                                                  • prosty_facet Re: fantazja 12.08.15, 07:39
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Żonaty,jeśli tylko chce,może znaleźć chętnych do dupczenia się z n
                                                    > im, ile dusza zapragnie.Nie jest to jakieś szczególne trudne.

                                                    A to ciekawa teoria ;-) Pokaż gdzie ;-)
                                                  • ninek04 Re: fantazja 12.08.15, 10:07
                                                    prosty_facet napisal
                                                    >A to ciekawa teoria ;-) Pokaż gdzie ;-)<

                                                    Już o tym pisałam. Wejdź na byle jaki portal,zobaczysz, ile chętnych zbierają żonaci;)
                                                  • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 13:19
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > sea.sea napisała:
                                                    >
                                                    > > Zwłaszcza, jak kochanek też żonaty... Ma to sens,
                                                    > > faktycznie :DDD
                                                    >
                                                    > Znacznie większy, gdy kochanek jest nieżonaty - i taki jest w praktyce preferow
                                                    > any. Bycie nieżonatym miażdżąco zwiększa szanse mężczyzny na dupczenie - a co,
                                                    > może nie?

                                                    Ale sie zapetliles Sabat ;) Jeszcze niedawno pisales, ze wolni nie maja brania u mezatek, bo sie nie odczepia jak sie zabujaja.

                                                    Od siebie dodam, ze ja wybieram wolnych, dlatego malo rucham.
                                                  • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 13:07
                                                    sabat777 napisał:

                                                    Z tym że ja pisałem o odczuwan
                                                    > iu rozkoszy, a kobieta zdradzająca męża wcale nie musi odczuwać przyjemności z
                                                    > seksu z kochankiem.

                                                    Ale Ci gniot wyszedl Sabat ;) Kobieta zdradzajaca meza z kochankiem nieodczuwajaca przyjemnosci i kontynulujaca romans? Co to za bzdura?
                                                  • lybbla Re: fantazja 09.08.15, 10:47
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Jesli mowa o "zapasowym mezu" , to nurtuje mnie pytanie do czego mialby sie on
                                                    > przydac ? Zalozmy jednak, ze teoria jest prawdziwa. Kobieta potencjal rozrodczy
                                                    > zrealizowala z tym pierwszym, zalozyla rodzine, ma zwiazek. Wiec ten zapasowy
                                                    > to wychodzi na to, ze tylko do ruchania ? :-)

                                                    Do dostarczania dóbr wszelakich gdy pierwszy zapije się kopnie w kalendarz czy cóś takiego.


                                                    > No i to ruchanie mialoby sie odb
                                                    > ywac tak "na sucho", zeby utrzymac zapasowego meza przy sobie ? W taka bzdure t
                                                    > o nie uwierze :-D

                                                    Co Ty masz z tym na sucho? Kobiety od pokoleń dają dupy i wiedzą jak się zwilżyć by było jako tako. Tak od razu się nie zmieni. Nigdy nie widziałaś kłusującej świeżej wdowy?
                                                  • mabelle2000 Re: fantazja 09.08.15, 11:20
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Co Ty masz z tym na sucho?

                                                    Usztywnij sobie w magiczny sposob fiuta i bzykaj sie z babka, na ktora nie masz ochoty, to dowiesz sie co znaczy "na sucho".

                                                    > Kobiety od pokoleń dają dupy i wiedzą jak się zwilży
                                                    > ć by było jako tako.

                                                    Tubka zelu ? Bo nic innego nie przychodzi mi do glowy.
                                                  • lybbla Re: fantazja 09.08.15, 11:53
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Usztywnij sobie w magiczny sposob fiuta i bzykaj sie z babka, na ktora nie ma
                                                    > sz ochoty, to dowiesz sie co znaczy "na sucho".

                                                    Tego nie mogę sobie wyobrazić nie ładuję się w takie relacje.
                                                    A jak mnie się nie chce to mówię, że mnie głowa boli.

                                                    > > Kobiety od pokoleń dają dupy i wiedzą jak się zwilży
                                                    > > ć by było jako tako.
                                                    >
                                                    > Tubka zelu ? Bo nic innego nie przychodzi mi do glowy.

                                                    Mabelle ja też nie porafiłem i nie potrafię zwalić sobie konia w kiblu.
                                                    Kiedyś dawno temu badałem spermę, lekarz wręczył mi fiolkę i wskazał
                                                    puste (totalnie puste) pomieszczenie.
                                                    Okazało się po raz kolejny, że jestem nienormalny.

                                                    Też jesteś nienormalna (pewnie przez ten ponadwymiarowy sztywny pal byłego).

                                                    Standardowo tak to opisują Panie, które zdobyły się na wynurzenia:
                                                    Zamykasz oczy lub gasisz światło i masz nieograniczony wybór.
                                                    Niestandardowe:
                                                    Lubię patrzyć jak dochodzą.
                                                  • gogol77 Re: fantazja 09.08.15, 11:28
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Jesli mowa o "zapasowym mezu" , to nurtuje mnie pytanie do czego mialby sie on przydac? Zalozmy jednak, ze teoria jest prawdziwa. Kobieta potencjal rozrodczy zrealizowala z tym pierwszym, zalozyla rodzine, ma zwiazek. Wiec ten zapasowy to wychodzi na to, ze tylko do ruchania ? :-) No i to ruchanie mialoby sie odbywac tak "na sucho", zeby utrzymac zapasowego meza przy sobie ? W taka bzdure to nie uwierze :-D>

                                                    Zycie pisze przeróżne scenariusze. Będę się powtarzał, bo już to gdzieś tu pisałem.
                                                    Mężatka, z którą miałem dłuższy romans (bardzo rasowa, mądra, i b. orgazmiczna) utrzymywała, że dopiero suma zalet moich i męża spełnia jej oczekiwania. Nigdy nie wyjawiła, o które zalety chodzi w moim przypadku.
                                                    W końcu mnie oddaliła... dla kolejnego kochanka.
                                                    Inna - żona profesora Akademii Medycznej, sama też nauczyciel akademicki. Mąż przygruchał sobie młodziutką pielęgniarkę. Więc (może w odwecie?) postanowiła wyrównać rachunki i nie być mu dłużna. Padło na mnie. Uwielbiała seks. Niedawno zabił ją rak piersi.
                                                    Jeszcze inna, koleżanka z pracy, słomiana wdowa, to ta chuda, z przodu deska, co to mówiła, że musi być dobra w łóżku bo przy jej warunkach to by w ogóle sobie nie poruchała. A uwielbiała to robić. Ale pewnie też w ten sposób leczyła kompleksy wynikające z tego że natura jej poskąpiła.
                                                    O kurwa!, pisząc to nagle uświadomiłem sobie, że w każdym z wymienionych przypadków to ja bylem instrumentalnie traktowany przez te moje panie jako:
                                                    - element uzupełniający niedostatki nie do końca idealnego męża
                                                    - narzędzie do zemsty na mężu wiarołomnym
                                                    - lek na kompleksy małych cycków
                                                    No ale każda z nich była zawsze solidnie mokra, więc może jednak.....
                                                  • prosty_facet mabelle2000 09.08.15, 15:02
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Jak na moje to oboje marza, zeby a- ich urzedowi partnerzy s
                                                    > ie nie dowiedzieli, b- nie zaliczyc wpadki z ciaza. Bo obie te rzeczy moglyby i
                                                    > m zepsuc radosc z udanego seksu.

                                                    A Ty o czym marzysz ?
                                                  • mabelle2000 Re: mabelle2000 09.08.15, 15:15
                                                    prosty_facet napisał:

                                                    > A Ty o czym marzysz ?

                                                    Zeby i mnie i jemu, przez dlugie lata, zawsze chcialo sie chciec ;-) Bo wierze, ze energia seksualna jaka mozna wyzwolic wspolnie z drugim czlowiekm, daje sile i napedza wszystkie inne nasze dzialalnosci.
                                            • ninek04 Re: fantazja 09.08.15, 09:38
                                              marek. żak.1napisal
                                              >A przy okazji wiele kobiet ma z seksu fun, jednakże zgadzam sie, że to nie jest główny czynnik decyzyjny. Gdzies w tyle głowy jest chęć przjecia faceta. <

                                              Niepotrzebnie uogolniasz. Bo dla pewnej grupy kobiet to przejęcie faceta w ogóle nie jest brane pod uwagę.Nawet przez myśl by mi nie przeszło, żebym czyniła jakieś podchody w celu usidlenia go i bawienia się w nowy związek, przy okazji zastanawiajac się jeszcze, czy ma odpowiednie zasoby, status itp.ku temu.Nie ma takich kalkulacji,ani myśli ćmiących gdzieś w głowie, że może by jednak spróbować, bo się uda-nie każda kobieta jako tego ostatecznego celu upatruje w związku, czy kolejnych związkach, jakby to był jakiś warunek konieczny, czy miernik jej szczęśliwości,czy spełnienia.
                                              • sabat777 Re: fantazja 09.08.15, 09:42
                                                ninek04 napisała:

                                                > nie każda kobieta jako tego ostatecznego celu upatruje w związku
                                                > , czy kolejnych związkach, jakby to był jakiś warunek konieczny, czy miernik je
                                                > j szczęśliwości,czy spełnienia.

                                                To by było rzeczywiście niesprawiedliwe, gdyby powiedzieć że każda. Ale mówimy o tak przytłaczającej większości, że pewne uogólnienia robione przez Marka mają moim zdaniem swoją rację bytu.
                                          • lybbla Re: fantazja 09.08.15, 10:15
                                            sabat777 napisał:

                                            > Gogol inżynier, dobrze zarabiający, z prestiżowym zawodem, po wypowiedziach na
                                            > forum sądząc - wygadany i miły... Czy to nie dobra kandydatura na chłopa na sta
                                            > łe? Wydaje mi się, że o jego popularności wśród kobiet zadecydowało właśnie to,
                                            > że wydaje się dobrym kandydatem na męża. Na tyle dobrym, że żona w tle układu
                                            > nie była dostatecznie silnym odstraszaczem.

                                            Czyli co? W ogóle nie chcesz mówić o spotkaniach mających z góry ograniczone ramy czasowe a ograniczeniem nie jest grobowa deska? Wakacyjna miłość,
                                            legendy o uzdrowiskach, seks turystyka dotyczą tylko mężczyzn? To z kim oni to robią?
                                            Według mnie ten właśnie rodzaj spotkań opisywał Gogol gdy pisał o swoim zagranicznym kontrakcie. Takie ``Brief encounter'' raczej pomyślane jest jako może nie sport ale przygoda, która dopełni Twoje życie lecz zdarza się, że wychodzi jak w angielskim romansie z lat czterdziestych, którego tytuł znajduje się w tym zdaniu.

                                            > Mnie osobiście szokuje brak refleksji niektórych kolegów. Gogol inżynier, Aardw
                                            > olf informatyk czy inni dobrze sytuowani - radośnie oznajmiają, że babki lubią
                                            > seks dla sportu.

                                            Babki lubią przygody.

                                            Faktem jest, że wspomniani mają do kitu metody badawcze, albo rżną głupa.
                                            Niby definiują od
                                            początku charakter relacji ale potem przychodzi była Yorica do Yorica
                                            i mu wyrzuca, że jej nie chciał na stałe.
                                            Niby na początku zazwyczaj nie ma ustalonych reguł, jest zabawa.
                                            Jedna z moich przyjaciółek użyła stwierdzenia `bo nie chcę go spłoszyć'.
                                            To `bo nie chcę go spłoszyć' jest widziane ale wypierane :)


                                            > Tymczasem nie widzą oczywistego faktu, że ich podobnie wygląda
                                            > jący, nie ustępujący intelektualnie koledzy, ale którym się dużo gorzej powiodł
                                            > o w życiu, są od lat zmuszeni trzepać gruchę.

                                            Niby, że Gogol nie widzi, że money, look status ma znaczenie? No oczywiste, że ma znaczenie.
                                            Zyg napisała Ci, że wtedy agentki walą drzwiami i oknami. I na nic zdają się ostrzeżenia zdemaskowanych agentek, że koleś jest kiepski w seksie. Agentka myśli, że to zmieni
                                            (i rzadko bo rzadko ale się udaje).

                                            > Trzeba być niewidomym, żeby nie dostrzegać oczywistej różnicy.

                                            Trzeba być niewidomym by odmawiać wszystkim kobietom zdolności do refleksji.
                                            I radości z wakacyjnych przygód.

                                            > Kto przy zdrowych zmysłach będzie próbował porównać popularność właściciela dra
                                            > pacza chmur do boya, który wnosi do niego gościom walizki?..

                                            -wirtuoz gitary
                                            -jebaka niepospolity
                                            -neurochirurg
                                            -jednokończynning master
                                            -lew forumowy

                                            i tak mógłbym wymieniać i wymieniać. Wystarczy bycie jednym z powyższych by się trafiały
                                            przygody.
                                            • mabelle2000 Re: fantazja 09.08.15, 10:30
                                              lybbla napisał:

                                              > -wirtuoz gitary
                                              > -jebaka niepospolity
                                              > -neurochirurg
                                              > -jednokończynning master
                                              > -lew forumowy
                                              > i tak mógłbym wymieniać i wymieniać. Wystarczy bycie jednym z powyższych by się
                                              > trafiały
                                              > przygody.

                                              A najwiekszym pozadaniem kobiet bedzie sie cieszyl oczywiscie lew forumowy. Bez dwoch zdan.
                                              • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 13:54
                                                mabelle2000 napisała:

                                                > A najwiekszym pozadaniem kobiet bedzie sie cieszyl oczywiscie lew forumowy. Bez
                                                > dwoch zdan.

                                                Lew Starowicz ;-) Gosciu ma na imie Lew?
                                            • hello-kitty2 Re: fantazja 09.08.15, 13:52
                                              lybbla napisał:

                                              > > Kto przy zdrowych zmysłach będzie próbował porównać popularność właścicie
                                              > la dra
                                              > > pacza chmur do boya, który wnosi do niego gościom walizki?..
                                              >
                                              > -wirtuoz gitary
                                              > -jebaka niepospolity
                                              > -neurochirurg
                                              > -jednokończynning master
                                              > -lew forumowy
                                              >
                                              > i tak mógłbym wymieniać i wymieniać. Wystarczy bycie jednym z powyższych by się
                                              > trafiały
                                              > przygody.

                                              NIe wystarczy, bo Sabat ma brak rozwiazan na: jak wyjsc z domu na cala/pol nocy/wieczor, jak zebrac na bilet i ewentualnie hotel ;) Proponuje zrzute na migawke ;-)
                                  • lybbla Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 23:42
                                    sabat777 napisał:

                                    >
                                    > Jasne. Takie "potarguję się cipką i zobaczymy co z tego wyniknie".

                                    Wykasowałbym `potarguję się cipką'.

                                    > Szczególnie
                                    > że wyrwanie facia na wielomiesięcznym kontrakcie z kurateli nieobecnej żony wyd
                                    > aje się całkiem prawdopodobnym scenariuszem.

                                    Rozdzielmy dwie sytuacje. Pierwsza, dwoje ludzi spotyka się na chwilę, są świadomi, że wichry które doprowadziły do ich spotkania niechybnie rozrzucą ich po świecie. Druga,
                                    kłusownictwo. W tym drugim przypadku w co trzecim przypadku się udaje, czyli całkiem prawdopodobny scenariusz.
                            • hello-kitty2 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 22:36
                              sabat777 napisał:

                              > gogol77 napisał:
                              >
                              > > W takich relacjach dość jasno było określone, że zmiana statusu z kochank
                              > i na ż
                              > > onę nie wchodzi w grę.
                              >
                              > A za chwilę piszesz, że byłeś odstawiany od cipek z powodu braku rokowań matrym
                              > onialnych. Nie rozumiem, to absurd. Skoro było od początku jasno określone to j
                              > ak to się w takim razie mogło stać, że w ogóle zostałeś "dopuszczony" ?

                              To przerzucil sie na mezatki, ktore ciagna pewnosc jutra gdzie indziej. Zreszta opisywal to na podstawie aktualnej kochanki, ktora w miedzyczasie zgarnela sobie innego chlopa na stale. Gdyby status kochanki jej wystarczal to by tego nie robila.

                              Bad boys aint no good,
                              good boys aint no fun.
                            • marek.zak1 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 22:37
                              sabat777 napisał:


                              > Inteligencja - łatwiejsze zdobywanie dóbr -> bardziej prawdopodobne przetrwanie.
                              > Charyzma - status w grupie -> wyższy przydział przy podziale dóbr.
                              > Osobowość - łatwiejsza kooperacja w związku, większa chęć dzielenia się w związku.
                              > Lojalność, Wierność - gwarancja stałości korzystnej relacji.itd.
                              > Czego się nie chwycisz, sprowadza się to do wspólnego mianownika, jakim są zasoby i przetrwanie.
                              >
                              > Na zasadzie czysto Darwinowskiej ewolucji, natura wypromowała cechy umożliwiające łatwiejszy dostęp do zasobów jako atrakcyjne w wypadku mężczyzn. To natura zdecydowała, że samiec jest "providerem". Przede wszystkim te cechy decydują, że samiec jest uznawany za rokującego do rozpłodu.
                              --------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                              Czyzby te cechy spowodowały, ze moja kobieta sie mna zainteresowała, mimo mojej raczej przecietnej urody? Jutro z nia na ten temat przepropwadze powazna rozmowę.
                        • mabelle2000 Re: Krótkie pytanie Gogol. 08.08.15, 16:42
                          sabat777 napisał:

                          > czego kobiety tak w ostatnich latach pokochały seks? Bo seks to symboliczna wła
                          > dza, a kobiety walczą o odzyskanie społecznej władzy.

                          Ales wymyslil :-) A kogo obchodzi czy ja uprawiam seks i jak czesto ? Pokaz mi jakakolwiek osobe, niekoniecznie kobiete, ktora sie tym chwali publicznie. Nawet najlepsi ruchacze, a zwlaszcza oni, w swoim dobrze pojetym interesie, sa nadzwyczaj dyskretni. Kobiety tym bardziej. Ze niby jak babka czesto uprawia seks to ma wladze ? Powiedzialabym raczej, ze ma zajebistego kochanka :-D
            • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 09:45
              sabat777 napisał:

              > Jak dobrze, że Biedronka jest tak blisko!
              --------------------------------------------------------------------------

              Jakieś 400 m do szczęścia.
          • lybbla Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 13:57

            > Oczywiście. Dzisiaj rano zepsuł sie odkurzacz. Zona zaczęła zastanawiać sie, co
            > z tym zrobić. Ja go wziąłem i wystawiłem przed dom,wsiadłem na rower, pojecha
            > łem do Biedronki i przywiozłem nowy za 129 zł. Rozpakowałem i odkurzyłem dywan
            > y. Zona była zachwycona moja nieprawdopodobna determinacją szybkiego rozwiązani
            > a problemu. To musiało na niej zrobić wrażenie :).

            Zwilża mnie to.
            • sea.sea Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 14:08
              Mnie by zwilżyło, gdyby go otworzył i naprawił (nie, nie trzeba do tego być elektrykiem). Nie żartuję :)
              • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 14:14
                sea.sea napisała:

                > Mnie by zwilżyło, gdyby go otworzył i naprawił (nie, nie trzeba do tego być elektrykiem). Nie żartuję :) .
                -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
                To ryzykowne,bi mógłbym otworzyc i nie naprawic. Oprócz tego mogłby mnie porazic prąd. Nie, stanowczo podjeta decyzja była optymalna, a zadowolenie mojej zony - bezcenne :)

                • sea.sea Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 14:23
                  Oczywiście, że ryzykowne. Ale mam w życiorysie paru takich Adamów Słodowych, a zaczęło się od mojego dziadka, więc sam rozumiesz :>
                  • marek.zak1 Re: Historia stara jak świat - jemu się chce a je 08.08.15, 14:32
                    sea.sea napisała:

                    > Oczywiście, że ryzykowne. Ale mam w życiorysie paru takich Adamów Słodowych, a zaczęło się od mojego dziadka, więc sam rozumiesz :>
                    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                    Rozumiem. dzisiaj pekł mi zraszacz do trawy wiec najpierw go skleilem Poxipolem, a potem dookoła Poxilina. Teraz sie utwardza na słońcu.
                    Wiem, ze to jest osiagnięcie niskiej rangi, ale tutaj poszedłem po innej linii :).
    • potwor_z_piccadilly Re: Historia stara jak świat 09.08.15, 23:01
      Tu masz rację, to stara historia.
      Podobnie jak wielu będących w związkach facetów, Ty jesteś elementem.
      Pani Twoja stworzyła sobie swój światek z pieczołowicie zebranych przez siebie elementów i Ty jesteś jednym z tych elementów. Owszem, jesteś dla niej ważny i cenny, ale nie jako podmiot, a jedynie jako przedmiot, jako część jej układanki. I normalka, wszystko gra, a bzykanka nie ma. No bo czy ktoś bzykać się chce z elementem?
      Pozwoliłeś sobie na to.
      Co radzić?
      Teraz Ty buduj swój świat. Niech ona też poczuje co znaczy być elementem.
      No i na Boga, nie dyskutuj, działaj. Gadaninami, apelami, prośbami zdziałasz nic, a wręcz pogorszysz swoja sytuację, bo Ty się odkryjesz, ona Ci głośno przytaknie, pogłaszcze, a w duszy poczuje, że wygodny światek jej się rozsypuje i kombinować zacznie jak do tego nie dopuścić. W rzeczywistości nie będzie Cię słuchać, no bo czy elementy mają coś do gadania?
      Nie mają, ale mogą się zepsuć.
      Jak Ty masz się zepsuć?
      Kombinuj, metod są setki.
      Ja póki co jako bazę dla Twoich działań, zasadę swoją życiową mogę Ci ujawnić.
      "Karty przy orderach, kobieta przy nodze".
      Powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka