Dodaj do ulubionych

Single i singielki nie mogą się zgrać?

05.10.15, 11:23
> Nikt sie nad pieknem nie zastanawia a jakos nie wszyscy znajduja chetnych do ru
> chania. Ciekawe dlaczego? Pelno sigli i zenskich i meskich, czemu sie nie moga
> zgrac?

Rozwijając pytanie Kag, dlaczego?

Dlaczego na portalach dla szukających seksu i romansu jest nad reprezentacja mężczyzn, a na portalach matrymonialne nadreprezentacja kobiet' ?
Obserwuj wątek
    • tibarngirl Re: Single i singielki nie mogą się zgrać? 05.10.15, 12:43
      Było by dziwne, gdyby było inaczej. Większość kobiet szuka stabilizacji, większość facetów koncentruje się na seksie.
    • loppe Re: Single i singielki nie mogą się zgrać? 05.10.15, 12:51
      urquhart napisał:

      > > Nikt sie nad pieknem nie zastanawia a jakos nie wszyscy znajduja chetnych
      > do ru
      > > chania. Ciekawe dlaczego? Pelno sigli i zenskich i meskich, czemu sie nie
      > moga
      > > zgrac?
      >
      > Rozwijając pytanie Kag, dlaczego?
      >
      > Dlaczego na portalach dla szukających seksu i romansu jest nad reprezentacja mę
      > żczyzn, a na portalach matrymonialne nadreprezentacja kobiet' ?

      Tak jest cnotliwiej, a wizerunek pewnej cnotliwości damskiej jest wciąż ceniony prawda. No a poza tym przecież o wiele ciekawszy romans pani może przeżyć z panem deklarującym chęć znalezienia w niej żony niż jakimś Speedy Gonzalesem z tego drugiego portalu. No ale niestety, także część panów na portalach matrymonialnych wykorzystuje tę ich przewagę, czyż nie? Vide Kalibabka.
    • triss_merigold6 Re: Single i singielki nie mogą się zgrać? 05.10.15, 12:52
      Przecież na portalach dla szukających seksu i romansu większość mężczyzn to nie single.

      Single różnych płci nie mogą się zgrać z powodu odmiennych oczekiwań i możliwości, podejście do seksu jest tylko jednym z elementów i niekoniecznie kluczowym. Oferty się nie stykają, rozumiesz?
      • loppe Re: Single i singielki nie mogą się zgrać? 05.10.15, 13:07
        triss_merigold6 napisała:

        > Przecież na portalach dla szukających seksu i romansu większość mężczyzn to nie
        > single.
        >
        > Single różnych płci nie mogą się zgrać z powodu odmiennych oczekiwań i możliwoś
        > ci, podejście do seksu jest tylko jednym z elementów i niekoniecznie kluczowym.
        > Oferty się nie stykają, rozumiesz?

        W ogóle szukanie kogoś przez te oba rodzaje oczywistych i wyspecjalizowanych portali jest już jakimś... Kreatywniej jest znaleźć sobie kogoś na portalu dyskusyjnym, a nie ogłoszeniowym.
        • triss_merigold6 Re: Single i singielki nie mogą się zgrać? 05.10.15, 13:17
          Równie dobrze można sobie wytatuować na czole napis "looser".
          • sabat777 Re: Single i singielki nie mogą się zgrać? 05.10.15, 22:16
            triss_merigold6 napisała:

            > Równie dobrze można sobie wytatuować na czole napis "looser".

            To też całkiem kreatywnie. Ale jeszcze kreatywniej wytatuować sobie na czole napis "... czytał Lucjan Szołajski".
            • loppe Re: Single i singielki nie mogą się zgrać? 05.10.15, 22:21
              sabat777 napisał:

              >
              > To też całkiem kreatywnie. Ale jeszcze kreatywniej wytatuować sobie na czole na
              > pis "... czytał Lucjan Szołajski".

              :)))!!
          • yoric Re: Single i singielki nie mogą się zgrać? 07.10.15, 00:13
            Nie kumam...
            looser than what?

            :D
        • triismegistos Re: Single i singielki nie mogą się zgrać? 06.10.15, 18:54
          loppe napisał:
          >
          > W ogóle szukanie kogoś przez te oba rodzaje oczywistych i wyspecjalizowanych po
          > rtali jest już jakimś... Kreatywniej jest znaleźć sobie kogoś na portalu dyskus
          > yjnym, a nie ogłoszeniowym

          Ło ludzie, jaka kreatywność? Szukanie ma być skuteczne, nie kreatywne. Ja wierzę, że zaczepianie facetów np. w barze i pytanie ich, czy są biseksualnymi transkami z masochistycznymi skłonnościami pokazuje iście ułańską fantazję, ale ja tam jednak wolę internet.
    • sid_15 Re: Single i singielki nie mogą się zgrać? 05.10.15, 22:00
      Serio pytasz? Przecież tematy pokrewne i seks kontra związki, one night standy, satysfakcja z seksu, oczekiwania społeczne itp. są wałkowane na tym forum na okrągło.:)
      A co do tego, dlaczego nie mogą się zgrać, to to jest coś, co niektórzy nazywają zbyt wysokimi wymaganiami (dotyczy oczywiście tylko kobiet :>), a dla mnie to podejście typu - jeśli ma być "wystarczająco dobrze", to ja tak nie chcę, bo zaledwie wystarczająco dobra może być zupa na obiad, a nie ważny element życia. Każdy ma prawo do takiego podejścia, tak jak z drugiej strony każdy ma prawo wziąć, co się nawinęło, żeby nie być samemu. Kwestia podejścia.
      • marek.zak1 Re: Single i singielki nie mogą się zgrać? 05.10.15, 22:22
        sid_15 napisała:


        > A co do tego, dlaczego nie mogą się zgrać, to to jest coś, co niektórzy nazywają zbyt wysokimi wymaganiami
        ----------------------------------------------------------------
        Wg Kutuzowa wykształcone singielki mają wysokie wymagania, a pula samców, je spełniająca jest niewielka. Poza tym, te samce wolą młodsze, mniej ambitne.
        • kombinerki_pinocheta00 Re: Single i singielki nie mogą się zgrać? 06.10.15, 08:47
          O jakich wykształconych singielkach mowa? Chyba nie o tych humanistkach, które skończywszy europeistykę, filozofię, politologię, socjologię czy inną -ogię mają tak wysokie wymagania, że nie mogą znaleźć kogoś na swoim poziomie? To chcesz przekazać? :)

          W moim przypadku chodzi o rozbieżności między moimi możliwościami, a kobiecymi oczekiwaniami. Nie jestem w stanie ich spełnić, więc zupełnie się wycofałem, bo wiem, że po pewnym okresie - myślę, że dałbym radę zdać początkowy etap znajomości na piątkę - i tak druga strona będzie kombinowała na boku i szukała kogoś innego, więc szkoda mojego czasu i energii na coś, co i tak skazane jest na porażkę.

          Wychodzę z założenia, że do bzykania panienki i tak wybiorą przystojnego kolegę (alfę), a do związku potrzeba kogoś z odpowiednim statusem, dorobkiem, pozytywnym stosunkiem do rozrywki i bagażem doświadczeń.

          Całość bierze się z tego, że polskie kobiety się westernizują, więc kierowane swoją wysoką ambicją szukają facetów z najwyższej półki, ale same mają niewiele do zaoferowania, a na pewno nie tyle co ww. mężczyźni. Na tych ze swojego poziomu nie spojrzą, a na tych "lepszych" ich nie stać (pomijając wystawianie tyłka na weekendowe bzykanko).
      • urquhart przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 08:43
        > A co do tego, dlaczego nie mogą się zgrać, to to jest coś, co niektórzy nazywaj
        > ą zbyt wysokimi wymaganiami (dotyczy oczywiście tylko kobiet :>), a dla mni
        > e to podejście typu - jeśli ma być "wystarczająco dobrze", to ja tak nie chcę,

        Singielki które znam mają podejście i pretensje jak babka z wykładu Wojcieszke: mężczyzna nie dość że musi udowodnić że coś reprezentuje to musi dopasować się do oczekiwań kobiet w związkowych sferach życia, ona gada wprost co jest przecież niczym innym jak brakiem szacunku do jego własnych oczekiwań i przedmiotowym traktowaniem mężczyzn. (1:29:00)
        youtu.be/31dfx-eEGDs?t=5340
        Tymczasem single których mam wśród przyjaciół w swoim wieku po 40 , mają mieszkanie pasjonującą pracę, wysoką samoocenę, jednemu przyjeżdża pierze i sprząta mama drugi jest samoobsługowy , nie wyobrażają sobie dzieci w domu i zamieszania z dostosowywania życia do potrzeb kobiet, bzykną kogoś po koncertach albo imprezach i nie chcą zmian.
        Pomijam że oni jeżeli już, to szukają jedynie seksu, a nie oksytocynowej intymności i zaangażowania jak statystycznie u kobiet, bo dopaminowe pasje i dowartościowanie w innych sferach życia już mają.

        To dość proste dlaczego nie mogą się spotkać dla mnie.
        • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 09:20
          urquhart napisał:

          > Singielki które znam mają podejście i pretensje jak babka z wykładu Wojcieszke:
          > mężczyzna nie dość że musi udowodnić że coś reprezentuje to musi dopasować się
          > do oczekiwań kobiet w związkowych sferach życia, ona gada wprost co jest przec
          > ież niczym innym jak brakiem szacunku do jego własnych oczekiwań i przedmiotowy
          > m traktowaniem mężczyzn. (1:29:00)
          > youtu.be/31dfx-eEGDs?t=5340

          Mnie to wkurza Urqu, ze Ty wszedzie doszukujesz sie negatywnych emocji u kobiet, a prawda jest taka, ze to w Tobie sa te negatywne emocje, ktore przypisujesz im. Wiec prostujac Twoja zaklamana wypowiedz. Babka NIE MA PRETENSJI. Ona odpowiada na pytanie, ktorzy z mezczyzn (wg jej obserwacji) odnosza sukces reprodukcyjny. Za sukces reprodukcyjny uwaza w swojej wypowiedzi doslownie zrodzona liczbe dzieci. Mowi zatem, ze facet, ktory przyjmie za swoje wartosci kobiety jak np zalozenie rodziny odniesie ten sukces, bo jak twierdzi kobieta bedzie wtedy skora mu te dzieci zrodzic. I tak jest trzezwa, ze przyznaje, ze wartosc jaka jest zalozenie rodziny to wartosc wyznawana przez kobiety. Ale nigdzie na Boga nie mowi, ze on MUSI dostosowac sie do kobiecych OCZEKIWAN. I konczy swoja wypowiedz proponujac czy moze nie przeprowadzic badan w tym kierunku, mianowicie: czy wicej dzieci rodzi sie ze zwiazkow mezczyzn zakladajacych rodzine z ich matka czy z nasienia meskiego rozsianego po samotnych matkach? I to wszystko. Podala swoje obserwacje i poprosila o zrobienie badan je ewentualnie potwierdzajacych. Ale nie Ty juz sie musiales wkurwic, ze jak ona smie takie straszne rzeczy obserwowac, no ale ona obserwuje rzeczywistosc, a nie ja komus narzuca.

          W oderwaniu: jezeli jakis mezczyzna dostosowuje sie do oczekiwan kobiecych, a jest mu z tym zle, to czyja to winna? Kobiety? No prosze Cie nie zdejmuj odpowiedzialnosci za wlasna glupote mezczyzn. Niech siebie zmieniaja mezczyzni (wlasnie niech sobie pozostaja singlami jak im to lepiej pasuje), a nie niech zmieniaja kobiety.
          • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 09:37
            hello-kitty2 napisała:

            I to wszystko. Podala
            > swoje obserwacje i poprosila o zrobienie badan je ewentualnie potwierdzajacych.
            -----------
            Ja odniosłem inne wrażenie. Jej monolog był moim zdaniem nacechowany emocjami i wartościowaniem.
            • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:37
              wont2 napisał:

              > Ja odniosłem inne wrażenie. Jej monolog był moim zdaniem nacechowany emocjami i
              > wartościowaniem.

              Twoje wrazenie, aha, jak wrazenie wystepowania kurwikow w oczach aseksualnej vicemiss ;)
              • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:41
                hello-kitty2 napisała:
                >
                > Twoje wrazenie, aha, jak wrazenie wystepowania kurwikow w oczach aseksualnej vi
                > cemiss ;)
                -------------
                Pragnę zauważyć, że w przeciwieństwie do Wicemiss, w przypadku której moje wrażenia dotyczące kurwików opierałem wyłącznie na zdjęciu, tak jeśli chodzi o studentkę SWPS moje wrażenia opieram na analizie audio i wideo :)

                PS. Kurwików u studentki nie zauważyłem. Ani jednego :)
          • mabelle2000 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 09:45
            hello-kitty2 napisała:

            > W oderwaniu: jezeli jakis mezczyzna dostosowuje sie do oczekiwan kobiecych, a j
            > est mu z tym zle, to czyja to winna? Kobiety? No prosze Cie nie zdejmuj odpowie
            > dzialnosci za wlasna glupote mezczyzn. Niech siebie zmieniaja mezczyzni (wlasni
            > e niech sobie pozostaja singlami jak im to lepiej pasuje), a nie niech zmieniaj
            > a kobiety.

            Tez to tak widze. Skoro mezczyzna idzie jak baran na rzez, bo z checi regularnego ruchania jest gotowy podpisac cyrograf z diablem ( czytaj wejsc w zwiazek i miec dzieci), to musi wiedziec, ze sporo ryzykuje. Jesli tego nie wie, to pretensje moze miec tylko do siebie.
            • marek.zak1 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:00
              mabelle2000 napisała:


              >
              > Tez to tak widze. Skoro mezczyzna idzie jak baran na rzez, bo z checi regularnego ruchania jest gotowy podpisac cyrograf z diablem ( czytaj wejsc w zwiazek i miec dzieci), to musi wiedziec, ze sporo ryzykuje.
              -------------------------------------------------------------------------------------
              Jakże się mylisz. Chęć regularnego ruchania jest istotnym, ale nie jedynym argumentem za ślubem. Kilka innych:
              - jak się nie zdecyduje, atrakcyjna babka może odejść,
              - kocha ją i chce mieć przy sobie,
              - nie chce być sam,
              - babka świadczy o facecie,
              - ma ustabilizowane życie i może skupić się na pracy/karierze,.

              • zawle Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:03
                marek.zak1 napisał:
                > - babka świadczy o facecie,

                I z tego właśnie powodu te samotne, ustawione singielki nie biorą sobie nikogo "niżej stojącego". Bo nie jest ujmą dla faceta życie z niepracującą, nie mającą innych poza domem zainteresowań kobietą. Ujmą jest dla kobiety bycie z jej męskim odpowiednikiem.
              • mabelle2000 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:06
                marek.zak1 napisał

                > Jakże się mylisz. Chęć regularnego ruchania jest istotnym, ale nie jedynym argu
                > mentem za ślubem. Kilka innych:
                > - jak się nie zdecyduje, atrakcyjna babka może odejść,
                > - kocha ją i chce mieć przy sobie,
                > - nie chce być sam,
                > - babka świadczy o facecie,
                > - ma ustabilizowane życie i może skupić się na pracy/karierze,.

                Jednym slowem jest jeszcze gorzej, bo oprocz checi regularnego ruchania chce sie dodatkowo na babie uwiesic.
                • marek.zak1 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:13
                  mabelle2000 napisała:
                  > Jednym slowem jest jeszcze gorzej, bo oprocz checi regularnego ruchania chce sie dodatkowo na babie uwiesic.
                  -----------------------------------------
                  Nie. Chce być z nią.
                  • mabelle2000 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:31
                    marek.zak1 napisał:

                    > Nie. Chce być z nią.

                    No wiec jesli chce z nia byc, a rownoczesnie od jej obecnosci w swoim zyciu, jak sam piszesz, uzaleznia swoje szczescie, sukces i zadowolenie, to tym bardziej nie rozumiem pretensji do kobiety, ze nie spelnia oczekiwan. Jesli sklada sie cale swoje zycie w rece innego czlowieka, to ten czlowiek moze przeciez zawiesc.
                • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:15
                  Alez o czym my tutaj debatujemy? Rozrod jest wpisany w nasze ludzkie DNA, inaczej jako gatunek bysmy wygineli. Wiec to natura nas kreci. Kto jest motorem dzialania, od kogo najczesciej wychodzi inicjatywa to tez kwestia biologii: ten kto ma czas ograniczony musi sie troszke bardziej pospieszyc, czytaj: kobieta.
                  • loppe Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:19
                    kag73 napisała:

                    > Alez o czym my tutaj debatujemy? Rozrod jest wpisany w nasze ludzkie DNA, inacz
                    > ej jako gatunek bysmy wygineli. Wiec to natura nas kreci. Kto jest motorem dzia
                    > lania, od kogo najczesciej wychodzi inicjatywa to tez kwestia biologii: ten kto
                    > ma czas ograniczony musi sie troszke bardziej pospieszyc, czytaj: kobieta.

                    Właśnie ja nigdy nie pojąłem dlaczego się mówi o sukcesie reprodukcyjnym jako motorze działania mężczyzn, a nie również kobiet. To jest wspólny sukces. Przy tym wielu skłania się do tego żeby to był sukces jednorazowy. Ostatnio w Polsce chyba 1,3 dziecka na parę statystyki pokazują.
            • zawle Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:00
              Poczucie wolności osobistej i dawania sobie prawa do życia według własnych zasad, bez krzywdzenia innych to mądra i bardzo trudna rzecz.
              • loppe Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:30
                zawle napisała:

                > Poczucie wolności osobistej i dawania sobie prawa do życia według własnych zasa
                > d, bez krzywdzenia innych to mądra i bardzo trudna rzecz.

                Żyj i pozwól żyć, takie proste a takie trudne. Anglosasi to najlepiej opanowali.
          • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:30
            > urquhart napisał:
            > > Singielki które znam mają podejście i pretensje jak babka z wykładu Wojci
            > eszke: mężczyzna nie dość że musi udowodnić że coś reprezentuje to musi dopasow
            > ać się do oczekiwań kobiet w związkowych sferach życia, ona gada wprost co jest
            > przecież niczym innym jak brakiem szacunku do jego własnych oczekiwań i przedm
            > iotowy

            Nie zapominajmy, ze mamy za soba laaaata meskiego swiata. Czyli meskie OCZEKIWANIA wobec kobiet, a jest ich sporo, sa tak "normalne" i oczywiste, ze traktuje sie je jak oczywistosc i w ogole o nich nie mowi, nie debatuje, nie podlegaja dyskusji. Najlepiej, zeby pozostaly bez zmian. I sie pytam gdzie te cale lata byl szacunek do kobiet?
            Natomiast nowoscia jest, ze rowniez kobiety nagle czegos chca i wielkie halo, bo maja nagle OCZEKIWANIA i mowia o nich glosno.
            • loppe Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:35
              kag73 napisała:
              >
              > Nie zapominajmy, ze mamy za soba laaaata meskiego swiata. Czyli meskie OCZEKIWA
              > NIA wobec kobiet, a jest ich sporo, sa tak "normalne" i oczywiste, ze traktuje
              > sie je jak oczywistosc i w ogole o nich nie mowi, nie debatuje, nie podlegaja d
              > yskusji. Najlepiej, zeby pozostaly bez zmian. I sie pytam gdzie te cale lata by
              > l szacunek do kobiet?

              Najlepiej jak pary tak jakoś empatycznie spełniają jak najwięcej swoich oczekiwań, bez takiego ciągłego komunikowania list życzeń, co może być męczące. W tym celu musza się jednak dobrze dobrać i mało tego, kilka lat ze sobą pobyć, poznać się i dopasować pewne elementy, żeby mniej frustrować partnerkę/partnera.
              > Natomiast nowoscia jest, ze rowniez kobiety nagle czegos chca i wielkie halo, b
              > o maja nagle OCZEKIWANIA i mowia o nich glosno.
          • druginudziarz Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 11:35
            hello-kitty2 napisała:

            > urquhart napisał:
            >
            > > Singielki które znam mają podejście i pretensje jak babka z wykładu Wojci
            > eszke:
            > > mężczyzna nie dość że musi udowodnić że coś reprezentuje to musi dopasow
            > ać się
            > > do oczekiwań kobiet w związkowych sferach życia, ona gada wprost co jest
            > przec
            > > ież niczym innym jak brakiem szacunku do jego własnych oczekiwań i przedm
            > iotowy
            > > m traktowaniem mężczyzn. (1:29:00)
            > > youtu.be/31dfx-eEGDs?t=5340
            >
            > Mnie to wkurza Urqu, ze Ty wszedzie doszukujesz sie negatywnych emocji u kobiet
            > , a

            A nie, nieprawda. One nie są ani negatywne ani pozytywne. To Ty je wartościujesz. Pszipadek? :D

            > prawda jest taka, ze to w Tobie sa te negatywne emocje, ktore przypisujesz
            > im. Wiec prostujac Twoja zaklamana wypowiedz.

            No widzisz, a ja czytam to kompletnie bez emocji. Jakbym czytał opowieści przyrodnicze o dziwach tego świata. Helloł, Kitty, wyluzuj. Co Cię tak burzy?

            > Babka NIE MA PRETENSJI. Ona odpow
            > iada na pytanie, ktorzy z mezczyzn (wg jej obserwacji) odnosza sukces reprodukc
            > yjny. Za sukces reprodukcyjny uwaza w swojej wypowiedzi doslownie zrodzona licz
            > be dzieci. Mowi zatem, ze facet, ktory przyjmie za swoje wartosci kobiety jak n
            > p zalozenie rodziny odniesie ten sukces, bo jak twierdzi kobieta bedzie wtedy s
            > kora mu te dzieci zrodzic. I tak jest trzezwa, ze przyznaje, ze wartosc jaka je
            > st zalozenie rodziny to wartosc wyznawana przez kobiety. Ale nigdzie na Boga ni
            > e mowi, ze on MUSI dostosowac sie do kobiecych OCZEKIWAN.

            No ale jak ta babka umiera bezdzietnie, choć jej niczego nie brakowało, no to tak jakby cos do dupy było z ta kobiecą taksacją, czyż nie? ;)

            > W oderwaniu: jezeli jakis mezczyzna dostosowuje sie do oczekiwan kobiecych, a j
            > est mu z tym zle, to czyja to winna? Kobiety? No prosze Cie nie zdejmuj odpowie
            > dzialnosci za wlasna glupote mezczyzn. Niech siebie zmieniaja mezczyzni (wlasni
            > e niech sobie pozostaja singlami jak im to lepiej pasuje), a nie niech zmieniaj
            > a kobiety.

            No to własnie to urqu pisze (albo wyraźnie sugeruje). Ze coś jest nie tak ze strategiami _obu_ płci bo w ostateczności przegrywach (w kategoriach ewolucyjnych) i singiel i singielka. A to, że kobieta tak gęsto ustawia sito, że singlom przestaje zależeć by do niego wpaść to jest oczywista oczywistość, "świata opisanie".
            • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 12:57
              druginudziarz napisał:

              > A nie, nieprawda. One nie są ani negatywne ani pozytywne. To Ty je wartościujes
              > z. Pszipadek? :D

              Co? Co wartosciuje?

              > No widzisz, a ja czytam to kompletnie bez emocji. Jakbym czytał opowieści przyr
              > odnicze o dziwach tego świata. Helloł, Kitty, wyluzuj. Co Cię tak burzy?

              No przeciez napisalam wyraznie, co mnie burzy. Zaczelam od slow: ''Mnie to wkurza Urqu, ze Ty...".

              > No ale jak ta babka umiera bezdzietnie, choć jej niczego nie brakowało, no to t
              > ak jakby cos do dupy było z ta kobiecą taksacją, czyż nie? ;)
              > No to własnie to urqu pisze (albo wyraźnie sugeruje). Ze coś jest nie tak ze s
              > trategiami _obu_ płci bo w ostateczności przegrywach (w kategoriach ewolucyjnyc
              > h) i singiel i singielka. A to, że kobieta tak gęsto ustawia sito, że singlom p
              > rzestaje zależeć by do niego wpaść to jest oczywista oczywistość, "świata opisa
              > nie".

              www.youtube.com/watch?v=Ds0ShgV_e9M
              ''We don't need you. We need nothing!'' (Nie potrzebujemy was. Nie potrzebujemy nic!)
              But we might want (ale mozmy chciec ;)
              "What do you want?" (Czego chcecie?)

              Nie prosciej odpowiedzec czego chcecie?
              • druginudziarz Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 19:41
                hello-kitty2 napisała:

                > druginudziarz napisał:
                >
                > > A nie, nieprawda. One nie są ani negatywne ani pozytywne. To Ty je wartoś
                > ciujes
                > > z. Pszipadek? :D
                >
                > Co? Co wartosciuje?

                Nie tnij tak głeboko cytatów to będziesz wiedzieć.
                Napisałaś:
                "Mnie to wkurza Urqu, ze Ty wszedzie doszukujesz sie negatywnych emocji u kobiet"
                ***************
                To przecież Ty w tych emocjach widzisz cos negatywnego a nie urqu.

                > > No widzisz, a ja czytam to kompletnie bez emocji. Jakbym czytał opowieści
                > przyr
                > > odnicze o dziwach tego świata. Helloł, Kitty, wyluzuj. Co Cię tak burzy?
                >
                > No przeciez napisalam wyraznie, co mnie burzy. Zaczelam od slow: ''Mnie to wkur
                > za Urqu, ze Ty...".

                OK, w takim racie nie "co" a "dlaczego"?

                > Nie prosciej odpowiedzec czego chcecie?
                Ale kto "my"? mężczyźni? ale to jakaś tajemnica, że trzeba pytać? chcemy seksu, władzy i pieniędzy, tylko tyle ;) I trzeba budować iluzję, że się to właśnie daje, a nie zabierać wszystkie zabawki.

                • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 20:35
                  druginudziarz napisał:

                  > Nie tnij tak głeboko cytatów to będziesz wiedzieć.
                  > Napisałaś:
                  > "Mnie to wkurza Urqu, ze Ty wszedzie doszukujesz sie negatywnych emocji u kobie
                  > t"
                  >
                  > ***************
                  > To przecież Ty w tych emocjach widzisz cos negatywnego a nie urqu.

                  Jesli kobieta prezentuje swoje obserwacje, a on to odbiera jako pretensje i oczekwiania to owszem widze w tym negatywne emocje.

                  > > > No widzisz, a ja czytam to kompletnie bez emocji. Jakbym czytał opo
                  > wieści
                  > > przyr
                  > > > odnicze o dziwach tego świata. Helloł, Kitty, wyluzuj. Co Cię tak b
                  > urzy?
                  > >
                  > > No przeciez napisalam wyraznie, co mnie burzy. Zaczelam od slow: ''Mnie t
                  > o wkur
                  > > za Urqu, ze Ty...".
                  >
                  > OK, w takim racie nie "co" a "dlaczego"?

                  Uwazam to za niesprawiedliwe.


                  > > Nie prosciej odpowiedzec czego chcecie?
                  > Ale kto "my"? mężczyźni? ale to jakaś tajemnica, że trzeba pytać? chcemy seksu,
                  > władzy i pieniędzy, tylko tyle ;) I trzeba budować iluzję, że się to właśnie
                  > daje, a nie zabierać wszystkie zabawki.

                  Kto ma stwarzac iluzje?
          • urquhart Re: przedmiotowe traktowanie 07.10.15, 11:18
            Widzisz Kitty jak ja robię biznes służbowo czy prywatnie staram się zrozumieć potrzeby drugiej strony i szukać I uwypuklić co jest wspolne a w tym co dzieli szukać kompromisu. To podstawowe zasady Win-Win.
            Tak samo widzę problemy forum jako konflikt sprzecznych interesów a nie ocenę winy.

            Inne podejście, uprzedmiatawiajace, jest takie że nie obchodzi nas co potrzebuję druga strona ważne jedynie czego potrzebuję ja mieć tą drugą się dopasuje. Ewentualnie można manipulować i wmówić zaprogramować jej inne potrzeby psychotechniczne tak gender czy sprzedawcy cudownych garnków za 10tyś dla emerytów.
            Zakwestionowanie faktów ze typowo mężczyzn i kobiety gratyfikuja inne neuroprzekaźniki i zachowania jak u Wojciszke i ze można to modyfikować kulturowo to fundament takiej manipulacji.
            Albo można też zignorować potrzeby drugiej strony zmusić druga osobę za pomocą wykorzystania przewagi jak ostatnio pisał Sabat O władzy, nominacji lub jak ty piszesz o pieniądzach.

            To podejcie zasadniczo różni nasze myślenie jak i wynikające z tego emocje.


            • hello-kitty2 Re: pietnujesz postawe niepojscia na kompromis 07.10.15, 12:02
              urquhart napisał:

              > Widzisz Kitty jak ja robię biznes służbowo czy prywatnie staram się zrozumieć p
              > otrzeby drugiej strony i szukać I uwypuklić co jest wspolne a w tym co dzieli s
              > zukać kompromisu. To podstawowe zasady Win-Win.
              > Tak samo widzę problemy forum jako konflikt sprzecznych interesów a nie ocenę w
              > iny.
              >
              > Inne podejście, uprzedmiatawiajace, jest takie że nie obchodzi nas co potrzebuj
              > ę druga strona ważne jedynie czego potrzebuję ja mieć tą drugą się dopasuje. Ew
              > entualnie można manipulować i wmówić zaprogramować jej inne potrzeby psychotech
              > niczne tak gender czy sprzedawcy cudownych garnków za 10tyś dla emerytów.
              > Zakwestionowanie faktów ze typowo mężczyzn i kobiety gratyfikuja inne neuroprze
              > kaźniki i zachowania jak u Wojciszke i ze można to modyfikować kulturowo to fun
              > dament takiej manipulacji.
              > Albo można też zignorować potrzeby drugiej strony zmusić druga osobę za pomocą
              > wykorzystania przewagi jak ostatnio pisał Sabat O władzy, nominacji lub jak t
              > y piszesz o pieniądzach.
              >
              > To podejcie zasadniczo różni nasze myślenie jak i wynikające z tego emocje.

              No no ladnie to podsumowales: Ty ten szukajacy kompromisu i ja traktujaca przedmiotowo ;-) Ja ci powiem co nas rozni i z czego wynikaja emocje. Ty MUSISZ miec ten zasrany kompromis a ja nie. Ja przewiduje sytuacje: ja jako kobieta mam to i to, bierzesz za taka i taka cene albo nie. Nie pasuje Ci idz w pokoju. Ja nie musze miec kompromisu, bo ja nie musze miec biznesu. To Ty musisz miec kompromis, bo ty musisz miec biznes i swoja win win. Ja nie, biore z pocalowaniem reki lose lose. Dlatego zawsze bedziesz moim petentem, najwyzej petentem do kompromisu. Co Ty probujesz zrobic to zmusic czy przekonac kobiety do kompromisu i pietnujesz postawe niepojscia na kompromis. A ja uwazam, ze czlowiek ma prawo nie isc na kompromis, jesli nie chce lub jesli mu sie to nie oplaca. Nie dostosowywuj sie do mnie, zwyczajnie sobie idz, odejdz i tyle. Szukaj sobie biznesu czy kompromisu gdzie indziej.
              • urquhart Re: pietnujesz postawe niepojscia na kompromis 07.10.15, 13:19
                wynikaja emocje. Ty MUSISZ miec
                > ten zasrany kompromis a ja nie. Ja przewiduje sytuacje: ja jako kobieta mam to
                > i to, bierzesz za taka i taka cene albo nie. Nie pasuje Ci idz w pokoju. Ja ni
                > e musze miec kompromisu, bo ja nie musze miec biznesu. To Ty musisz miec kompro
                > mis, bo ty musisz miec biznes i swoja win win. Ja nie, biore z pocalowaniem rek
                > i lose lose.

                Myślę że prezentujesz uczucia ambiwalentne.
                Kompromis brzydzi Cię i uraża dumę ale z drugiej strony żyjesz w kompromisie .
                Z drugiej strony męskie potrzeby, rozterki I punkt widzenia wzbudzaja w tobie często refleksje i empatię jedna z najmocniejszych na forum .
                Więc daleko ci od przedmiotowego ich traktowania.
                Przyznam że tych emocji i wpadania skrajności nie rozumiem.
                PS
                Lose lose to dobre podsumowanie
                • druginudziarz Re: pietnujesz postawe niepojscia na kompromis 07.10.15, 13:45
                  urquhart napisał:

                  > Z drugiej strony męskie potrzeby, rozterki I punkt widzenia wzbudzaja w tobie
                  > często refleksje i empatię jedna z najmocniejszych na forum .
                  > Więc daleko ci od przedmiotowego ich traktowania.
                  > Przyznam że tych emocji i wpadania skrajności nie rozumiem.

                  No, to nie jest przecież trudne... ;)

                  > PS
                  > Lose lose to dobre podsumowanie

                  "Na złość mamie odmrożę sobie uszy. I chuj." :D
                • kag73 Re: pietnujesz postawe niepojscia na kompromis 07.10.15, 13:51
                  urquhart napisał:
                  > Myślę że prezentujesz uczucia ambiwalentne.
                  > Kompromis brzydzi Cię i uraża dumę ale z drugiej strony żyjesz w kompromisie .

                  A kto Ci powiedzial, ze ona zyje w kompromisie? Moze to wlasnie jest Lose Lose :)

              • kag73 Re: pietnujesz postawe niepojscia na kompromis 07.10.15, 13:56
                hello-kitty2 napisała:
                " A ja uwazam, ze czlowiek ma prawo nie isc na kompromis, jesli nie chce lub jesli mu sie to nie oplaca. Nie dostosowywuj sie do mnie, zwyczajnie sobie idz, odejdz i tyle. Szukaj sobie biznesu czy kompromisu gdzie indziej."

                Uwazam podobnie. I to, moim zdaniem, jest jedna z przyczyn dlaczego jest tylu singli po obu stronach. Ktos ma oczekiwania i swoje wyobrazenia i z nich rezygnowac nie chce. Dla wielu zaczyna sie to juz od zewnetrznosci/wygladu.
              • loppe Re: pietnujesz postawe niepojscia na kompromis 07.10.15, 17:07
                Ale chyba oboje macie rację, Kitty i Urqu. Win-win. Tyle że Urqu akceptuje win-win w drodze istotnego kompromisu, a Kitty też akceptuje win-win ale bez istotnego kompromisu, po prostu partner ma być taki, żeby istotny kompromis nie był potrzebny, bo się prawie doskonale dobrali. Żeby się prawie doskonale dobrać to trzeba zwykle dłużej szukać i można nawet nie znaleźć. A przy istotnym kompromisie to się szybciej znajduje partnera/kę, a trzeba potem pracować sporo nad związkiem, sobą itd. i może się nawet nie udać. Tu i tu jest więc możliwość lose-lose. Pozdrawiam!
                • loppe Re: pietnujesz postawe niepojscia na kompromis 07.10.15, 17:10
                  PS> Zresztą pracować nad sobą można i w związku, i wciąż nie mając tej prawie doskonale pasującej parterki/ra - bo zmieniając siebie zmieniamy perspektywy przyszłego związkowego win-win.
                • marek.zak1 Re: pietnujesz postawe niepojscia na kompromis 07.10.15, 18:24
                  loppe napisał:

                  po prostu partner ma być taki, żeby istotny kompromis nie był potrzebny, bo się prawie doskonale dobrali. Żeby się prawie doskonale dobrać to trzeba zwykle dłużej szukać i można nawet nie znaleźć.
                  -------------------------------------------------------------------------------------
                  A jak znajdziesz taką super, która odpowiada, to jeszcze ona musi chcieć Ciebie.
                  • loppe Re: pietnujesz postawe niepojscia na kompromis 07.10.15, 18:35
                    marek.zak1 napisał:

                    > loppe napisał:
                    >
                    > po prostu partner ma być taki, żeby istotny kompromis nie był potrzebny, bo się
                    > prawie doskonale dobrali. Żeby się prawie doskonale dobrać to trzeba zwykle dł
                    > użej szukać i można nawet nie znaleźć.
                    > -------------------------------------------------------------------------------
                    > ------
                    > A jak znajdziesz taką super, która odpowiada, to jeszcze ona musi chcieć Ciebie

                    W tym cały ambaras - jak pisał klasyk. W tym cały ambaras żeby dwoje pasowało do siebie. Bo chcieć na krótką metę to wielu chce, ale móc na dłuższą, w satysfakcji wzajemnej, to już mniej. I tutaj z pomocą przychodzi Zodiak:). Oczywiście także wiele innych czynników jest ważnych. No i trochę albo i więcej człowiek ewoluuje z czasem, ale jak się dobrze dobrali co do podstaw na początku (charakter, uroda, co tam jeszcze) to czas raczej ich tylko zbliża jeszcze bardziej do siebie.
                    • loppe Re: pietnujesz postawe niepojscia na kompromis 07.10.15, 18:43
                      A jak się źle dobrali co do charakteru, typu urody i co tam jeszcze, to po opadnięciu hormonów zaczyna pękać w szwach, czas pracuje na niekorzyść. Gdy w pozytywnym przypadku doboru czas pozwala ulepszyć więź.
                    • marek.zak1 Re: pietnujesz postawe niepojscia na kompromis 07.10.15, 18:56
                      loppe napisał:

                      > marek.zak1 napisał:
                      >
                      > > loppe napisał:
                      > >
                      > > po prostu partner ma być taki, żeby istotny kompromis nie był potrzebny bo się> prawie doskonale dobrali. Żeby się prawie doskonale dobrać to trzeba zwykle dłużej szukać i można nawet nie znaleźć.
                      > > -------------------------------------------------------------------------
                      > ------
                      > > ------
                      > > A jak znajdziesz taką super, która odpowiada, to jeszcze ona musi chcieć Ciebie
                      -------------------------------------------------------------------------------->
                      > W tym cały ambaras - jak pisał klasyk. W tym cały ambaras żeby dwoje pasowało d
                      > o siebie. Bo chcieć na krótką metę to wielu chce, ale móc na dłuższą, w satysfakcji wzajemnej, to już mniej. I tutaj z pomocą przychodzi Zodiak:).
                      -------------------------------------------------------------------------------------------------
                      Całkowicie się zgadzam. Zauważyłem, że najbardziej podatne na moje czary są Skorpionice i poszedłem tym tropem. Byłem kiedyś związany z dziewczyna spod znaku Bliźniąt, ale na dłuższą metę to się nie sprawdziło.
                      • loppe Re: pietnujesz postawe niepojscia na kompromis 07.10.15, 19:35
                        marek.zak1 napisał:

                        > ------------------
                        > Całkowicie się zgadzam. Zauważyłem, że najbardziej podatne na moje czary są Sko
                        > rpionice i poszedłem tym tropem. Byłem kiedyś związany z dziewczyna spod znaku
                        > Bliźniąt, ale na dłuższą metę to się nie sprawdziło.

                        Zodiak mówi że w związku pana Rak i pani Bliźnięta ta druga ucieka z domu nawet przez okno, gdy on oczekuje stabilizacji. Ale jeśli dojrzali partnerzy to mogą się ostatecznie porozumieć.
                        • loppe Re: pietnujesz postawe niepojscia na kompromis 07.10.15, 19:44
                          Czyli Kitty uciekałaby przez okno od takiego męża:)
                          • loppe Re: pietnujesz postawe niepojscia na kompromis 07.10.15, 19:52
                            Więc Zodiak - tu jeszcze raz polecam pracę prof. Weresa Homo Zodiacus - jest najlepszym modelem pozwalającym głęboko zrozumieć jedną z najważniejszych prawd życia: Jeszcze takiego/takiej nie było, który by się wszystkim podobał.
                            • loppe Re: pietnujesz postawe niepojscia na kompromis 08.10.15, 10:03
                              Uczy tolerancji i wyboru
        • marek.zak1 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 09:25
          urquhart napisał:

          > Tymczasem single których mam wśród przyjaciół w swoim wieku po 40 , mają mieszkanie pasjonującą pracę, wysoką samoocenę, jednemu przyjeżdża pierze i sprząta mama drugi jest samoobsługowy , nie wyobrażają sobie dzieci w domu i zamieszania z dostosowywania życia do potrzeb kobiet, bzykną kogoś po koncertach albo imprezach i nie chcą zmian.
          ---------------------------------------------------------------------------
          Takie życie uważałbym za przesrane. Samotne noce w towarzystwie butelki, sukces reprodukcyjny - zero.
          • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 09:44
            marek.zak1 napisał:

            > Takie życie uważałbym za przesrane. Samotne noce w towarzystwie butelki, sukces
            > reprodukcyjny - zero.
            -----------------
            Co ty z tym "sukcesem reprodukcyjnym"? ;)

            Mam nadzieję, że dla mojego ojca nie jestem "sukcesem reprodukcyjnym" tylko kochanym synem.
            • marek.zak1 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 09:54
              wont2 napisał:

              > marek.zak1 napisał:
              >
              > > Takie życie uważałbym za przesrane. Samotne noce w towarzystwie butelki,
              > sukces reprodukcyjny - zero.
              > -----------------
              > Co ty z tym "sukcesem reprodukcyjnym"? ;)
              >
              > Mam nadzieję, że dla mojego ojca nie jestem "sukcesem reprodukcyjnym" tylko kochanym synem.
              -----------------------------------------------------------------------------
              Jesteś jednym i drugim. Na marginesie uczucie do kobiet i mężczyzn jest (dla mnie) inne. Tak więc kocham moje córki i mojego syna, jednakże nie jest to takie same uczucie i tylko z rozpędu tak samo nazywane.
              • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:04
                marek.zak1 napisał:

                > Jesteś jednym i drugim. Na marginesie uczucie do kobiet i mężczyzn jest (dla mn
                > ie) inne. Tak więc kocham moje córki i mojego syna, jednakże nie jest to takie
                > same uczucie i tylko z rozpędu tak samo nazywane.
                ------------
                No chyba jednak nie jestem takim do końca sukcesem reprodukcyjnym :) Bo jestem wyobraź sobie jedynym potomkiem a ja nie zamierzam mieć żadnych potomków. I wiesz co? Mój tata ma to w dupie, bo to moje życie a nie jego i jakoś zupełnie nie przejmuje się tym, że jego geny i jego nazwisko znikną z powierzchni planety Ziemia :) I dlatego myślę, że dla mojego taty jestem pio prostu kochanym synem.
                • marek.zak1 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:16
                  wont2 napisał:


                  > No chyba jednak nie jestem takim do końca sukcesem reprodukcyjnym :) Bo jestem
                  > wyobraź sobie jedynym potomkiem a ja nie zamierzam mieć żadnych potomków. I wiesz co? Mój tata ma to w dupie, bo to moje życie a nie jego i jakoś zupełnie nie przejmuje się tym, że jego geny i jego nazwisko znikną z powierzchni planety Ziemia :) I dlatego myślę, że dla mojego taty jestem po prostu kochanym synem.
                  -----------------------------------------------------------------------
                  Czyli gdybyś miał syna/córkę nie cieszyłby się byłoby dla niego wszystko jedno i miałby to w dupie? Chyba jednak nie.
                  • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:23
                    marek.zak1 napisał:

                    > Czyli gdybyś miał syna/córkę nie cieszyłby się byłoby dla niego wszystko jedno
                    > i miałby to w dupie? Chyba jednak nie.
                    ------------
                    Oczywiście, że nie. Ale czym innym jest "Wont nie chce mieć dzieci? OK, jego życie." od "Wont nie chce mieć dzieci? Poniosłem klęskę reprodukcyjną!".
                    • zawle Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:32
                      Nie ma środka? Wont nie chce mieć dzieci? No trudno...lub: Wont nie chce mieć dzieci? Haha...ja też nie chciałem:))
                    • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:49
                      wont2 napisał:

                      > Oczywiście, że nie. Ale czym innym jest "Wont nie chce mieć dzieci? OK, jego ży
                      > cie." od "Wont nie chce mieć dzieci? Poniosłem klęskę reprodukcyjną!".

                      Ale przeciez on nie poniosl, bo sie rozmnozyl. Jak Ty sie rozmnozysz to jest Twoj sukces reprodukcyjny, a nie jego. Inna sprawa to jeszcze nie mozna rozsadzac czy sie nie rozmnozysz i ojciec pewnie o tym tez wie. Natomiast moze go to walic, co nie jest mi obce ;-)
                      • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 11:00
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Ale przeciez on nie poniosl, bo sie rozmnozyl. Jak Ty sie rozmnozysz to jest Tw
                        > oj sukces reprodukcyjny, a nie jego.
                        -------------
                        Ale co to za sukces reprodukcyjny? Że się namęczył wychowując, władował ileś tam kasy, a koniec końców i tak jego geny i nazwisko zaniknie? :)

                        To tak jakby mówić, że osiągnąłem sukces bo strzeliłem gola. No dobra, strzeliłem, ale mecz przegrałem :)
                        • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 11:12
                          wont2 napisał:
                          > Ale co to za sukces reprodukcyjny? Że się namęczył wychowując, władował ileś ta
                          > m kasy, a koniec końców i tak jego geny i nazwisko zaniknie? :)

                          To idz do ojca i zapytaj czy dziecko cos mu dalo? Oprocz tego, ze mial w co wpakowac pieniadze?


                          • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 11:19
                            kag73 napisała:

                            > wont2 napisał:
                            > > Ale co to za sukces reprodukcyjny? Że się namęczył wychowując, władował i
                            > leś ta
                            > > m kasy, a koniec końców i tak jego geny i nazwisko zaniknie? :)
                            >
                            > To idz do ojca i zapytaj czy dziecko cos mu dalo? Oprocz tego, ze mial w co wpa
                            > kowac pieniadze?
                            --------------
                            Jezu, oczywiście, że posiadanie dzieci wielu osobom bardzo dużo daje i nie podważam tego. Nie podoba mi się jedynie sprowadzanie bogactwa emocji wynikających z posiadania dziecka do "sukcesu reprodukcyjnego". Bo jeśli chęć posiadania dzieci wynikałaby głównie albo wyłącznie z potrzeby osiągnięcia "sukcesu reprodukcyjnego", czyli przekazania genów, to fakt, że nasze dziecko nie chce się rozmnożyć i geny przepadną powinno być dla rodzica tragedią a nie jest. W każdym razie w moim środowisku, w którym jest paru starych kawalerów w ogóle nie dostrzegam ze strony rodziców ani presji na posiadanie potomstwa ani zawodu z powodu nieposiadania potomstwa.
                            • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 11:25
                              wont2 napisał:
                              > Jezu, oczywiście, że posiadanie dzieci wielu osobom bardzo dużo daje i nie podw
                              > ażam tego. Nie podoba mi się jedynie sprowadzanie bogactwa emocji wynikających
                              > z posiadania dziecka do "sukcesu reprodukcyjnego". Bo jeśli chęć posiadania dzi
                              > eci wynikałaby głównie albo wyłącznie z potrzeby osiągnięcia "sukcesu reprodukc
                              > yjnego", czyli przekazania genów, to fakt, że nasze dziecko nie chce się rozmno
                              > żyć i geny przepadną powinno być dla rodzica tragedią a nie jest. W każdym razi
                              > e w moim środowisku, w którym jest paru starych kawalerów w ogóle nie dostrzega
                              > m ze strony rodziców ani presji na posiadanie potomstwa ani zawodu z powodu nie
                              > posiadania potomstwa.

                              Bo nie kazdy w zyciu musi odniesc sukces :) Ma to aktualnoscc na kazdym polu, w kazdej dzieczinie zycia. Co pochlastac sie z tego powodu?
                              Apropos wczoraj zaczelam, ale nie skonczylam, czytac artykul jakiegos szweckiego filozofa czy politologa, ze posiadanie dzieci jest naszym (ludzkim) "moralnym obowiazkiem" ;) Moze doczytam to napisze co tam wymyslil.
                            • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 11:30
                              wont2 napisał:

                              > Jezu, oczywiście, że posiadanie dzieci wielu osobom bardzo dużo daje i nie podw
                              > ażam tego. Nie podoba mi się jedynie sprowadzanie bogactwa emocji wynikających
                              > z posiadania dziecka do "sukcesu reprodukcyjnego". Bo jeśli chęć posiadania dzi
                              > eci wynikałaby głównie albo wyłącznie z potrzeby osiągnięcia "sukcesu reprodukc
                              > yjnego", czyli przekazania genów, to fakt, że nasze dziecko nie chce się rozmno
                              > żyć i geny przepadną powinno być dla rodzica tragedią a nie jest. W każdym razi
                              > e w moim środowisku, w którym jest paru starych kawalerów w ogóle nie dostrzega
                              > m ze strony rodziców ani presji na posiadanie potomstwa ani zawodu z powodu nie
                              > posiadania potomstwa.

                              Chec osiagniecia sukcesu reprodukcyjnego nie jest swiadoma motywacja czlowieka. Poza tym to Ty twierdzisz/les, ze jedynym sensem zycia jest przekazanie genow. Mysle, ze mimo iz piszesz uparcie o swoim ojcu/rodzicach to tak naprawde rozwazasz swoj suces/jego brak.

                              Ja nie mam zupelnie nic przeciwko nieposiadaniu dzieci. Meczyloby mnie natomiast tylko jedno pytanie (byc moze jakies odrealnione/chore) mianowicie: komu to wszystko zostawic? Wtedy bym zyla chyba tak, jak mowil mi jeden bezdzietny facet zeby do konca zycia sie totalnie splukac i nie pozostawic po sobie nic. Natomiast nie ma sensu nic budowac.
                              • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 11:41
                                hello-kitty2 napisała:
                                > Ja nie mam zupelnie nic przeciwko nieposiadaniu dzieci. Meczyloby mnie natomias
                                > t tylko jedno pytanie (byc moze jakies odrealnione/chore) mianowicie: komu to w
                                > szystko zostawic? Wtedy bym zyla chyba tak, jak mowil mi jeden bezdzietny facet
                                > zeby do konca zycia sie totalnie splukac i nie pozostawic po sobie nic. Natomi
                                > ast nie ma sensu nic budowac.

                                Tez nie ma nic przeciwko niesposiadaniu dzieci, chociaz swojego bym juz za nic nie oddala i gdybym miala cofnac czas i znow decydowac zdecydowlabym tak samo ;)
                                Ale gdybym nie miala nie zajmowalo by mnie w ogole komu to wszystko zostawic, moze dlatego, ze na razie za duzo nie mam co zostawiac ;)
                                Natomiast meczyc moglo by mnie pytanie: czy nie ominelo mnie jednak cos wielkiego?


                              • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 11:47
                                hello-kitty2 napisała:
                                >
                                > Chec osiagniecia sukcesu reprodukcyjnego nie jest swiadoma motywacja czlowieka.
                                > Poza tym to Ty twierdzisz/les, ze jedynym sensem zycia jest przekazanie genow.
                                ----------
                                Twierdziłem. Ale w innym kontekście - że życie nie ma jakiegoś szczególnego sensu, że z punktu widzenia biologii to istniejemy tylko po to, żeby przekazać iskierkę życia dalej. A tak naprawdę sens życiu każdy musi nadać sobie sam. Bo przekazanie iskierki życia czy genów to jest tylko spełnienie roli a nie sens jako taki. Do odnalezienia własnego sensu życia potrzebna jest duchowość, refleksja jak zwał tak zwał. A jakoś tak widzę, że u osób "realizujących" życie z refleksją nad tym życiem słabo.

                                > Mysle, ze mimo iz piszesz uparcie o swoim ojcu/rodzicach to tak naprawde rozwa
                                > zasz swoj suces/jego brak.
                                ----------
                                W ogóle mnie to nie zajmuje. Skomentowałem tylko wpis Marka, bo myślę, że smutno by mi się zrobiło, gdybym dla mojego ojca miał być li tylko "sukcesem reprodukcyjnym". A ponieważ Marek nie jest anonimowy i być może jego dzieci to czytają to się nad tymi markowymi słowami pochyliłem.


                                > Ja nie mam zupelnie nic przeciwko nieposiadaniu dzieci. Meczyloby mnie natomias
                                > t tylko jedno pytanie (byc moze jakies odrealnione/chore) mianowicie: komu to w
                                > szystko zostawic? Wtedy bym zyla chyba tak, jak mowil mi jeden bezdzietny facet
                                > zeby do konca zycia sie totalnie splukac i nie pozostawic po sobie nic. Natomi
                                > ast nie ma sensu nic budowac.
                                -----------
                                Nie ma sensu nic budować także z innego powodu - jesteśmy świadkami upadku świata takiego jaki znamy. Jak Ostatni Rzymianin u Parnickiego. Jak Żydzi na Umschlagplatzu ciekawi dokąd zawiezie ich pociąg. Dlatego trzeba się cieszyć życiem, takim jakie ono jest, póki można i nie myśleć o tym co będzie za rok.
                                • marek.zak1 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 11:55
                                  wont2 napisał:


                                  > W ogóle mnie to nie zajmuje. Skomentowałem tylko wpis Marka, bo myślę, że smutno by mi się zrobiło, gdybym dla mojego ojca miał być li tylko "sukcesem reprodukcyjnym". A ponieważ Marek nie jest anonimowy i być może jego dzieci to czytają to się nad tymi markowymi słowami pochyliłem.
                                  -----------------------------------------------------------------
                                  Moje dzieci nie są dla mnie ,,tylko" sukcesem reprodukcyjnym, ale są także takowym sukcesem. W ogóle się nie zastanawiałem, czy one będą mieć swoje dzieci, czy nie, ale gdy się już rozmnożyły, także mnie to cieszy.
                                • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 12:20
                                  wont2 napisał:

                                  > A tak naprawdę sens życiu każdy musi nadać sobie sam.

                                  A to cos nowego, tego wczesniej z tych ust nie slyszalam, natomiast slyszalam z ust sabatowych.

                                  Bo prz
                                  > ekazanie iskierki życia czy genów to jest tylko spełnienie roli a nie sens jako
                                  > taki. Do odnalezienia własnego sensu życia potrzebna jest duchowość, refleksja
                                  > jak zwał tak zwał. A jakoś tak widzę, że u osób "realizujących" życie z reflek
                                  > sją nad tym życiem słabo.

                                  Ostatniego zdania nie zrozumialam. Mozesz rozwinac?

                                  A Ty nadales juz swojemu zyciu sens?
                                  • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 13:16
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    A jakoś tak widzę, że u osób "realizujących" życie z
                                    > reflek
                                    > > sją nad tym życiem słabo.
                                    >
                                    > Ostatniego zdania nie zrozumialam. Mozesz rozwinac?
                                    -----------
                                    "Realizujących" życie, czyli żyjących według jakiegoś scenariusza, podążający z punktu A do punktu B poprzez punkt C. Jak wpadasz w kierat obowiązków to nie masz czasu na takie pierdoły jak refleksja nad sobą a poza tym ludzie, którzy mają łatwość do wpadania w kierat obowiązków nie bywają refleksyjni z natury.


                                    > A Ty nadales juz swojemu zyciu sens?
                                    ------
                                    Ja mu nadaję sens każdego dnia :) Nie jest to co prawda sens życia w stylu - wynajdę lek na raka albo zapewnię supremację białej rasy ale lubię budzić się rano, wychodzić z domu i patrzeć co życie nowego przyniesie :) Dzisiaj i wczoraj czerpię na przykład przyjemność w odreagowaniu kilkumiesięcznej przerwy w pisaniu na forum. Jutro może będzie to coś innego, co będzie mi sprawiać przyjemność. Pojutrze może wezmę sobie urlop i pójdę na długi spacer z psem do lasu. Innymi słowy - sens mojego życia sprowadza się do robienia tego co sprawia mi przyjemność :)
                        • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 11:16
                          wont2 napisał:

                          > Ale co to za sukces reprodukcyjny? Że się namęczył wychowując, władował ileś ta
                          > m kasy, a koniec końców i tak jego geny i nazwisko zaniknie? :)
                          >
                          > To tak jakby mówić, że osiągnąłem sukces bo strzeliłem gola. No dobra, strzelił
                          > em, ale mecz przegrałem :)

                          Pojade Toba w postu u gory: wyczuwam w Twojej wypowiedzi intensywne nacechowanie emocjonalne wyrazem 'sukces' ;-)
                          Poza tym nie przekreslaj swojej szansy na 'sukces', sam mowiles, ze na starosc zaplacisz dzieckiem za seks jakiemus mlodemu, zoltemu jebadelkowi ;)
                • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:23
                  wont2 napisał:
                  " I dlatego myślę, że dla mojego taty jestem pio prostu kochanym synem."

                  A skad ten pomysl? Ty jestes wynikiem oczekiwan matki, ktorym podporzadkowal sie
                  Twoj ojciec ;))

                  • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:36
                    kag73 napisała:

                    > wont2 napisał:
                    > " I dlatego myślę, że dla mojego taty jestem pio prostu kochanym synem."
                    >
                    > A skad ten pomysl? Ty jestes wynikiem oczekiwan matki, ktorym podporzadkowal si
                    > e
                    > Twoj ojciec ;))
                    -------
                    Ha ha :) A prawda jest taka, że ludzie często decydują się na posiadanie dzieci, bo po prostu nie wyobrażają sobie innego życia. Nie żaden sukces reprodukcyjny tylko po prostu w domu bez dziecka jest pusto, życie nie ma sensu, nie ma dla kogo żyć etc. Małżonek wkurwia albo przynajmniej zaczyna nudzić, trza coś zmienić w życiu. I wtedy pojawia się ono - dziecko. I już jest po co i dla kogo żyć :)
                    • mabelle2000 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:46
                      wont2 napisał:

                      > Ha ha :) A prawda jest taka, że ludzie często decydują się na posiadanie dzieci
                      > , bo po prostu nie wyobrażają sobie innego życia. Nie żaden sukces reprodukcyjn
                      > y tylko po prostu w domu bez dziecka jest pusto, życie nie ma sensu, nie ma dla
                      > kogo żyć etc. Małżonek wkurwia albo przynajmniej zaczyna nudzić, trza coś zmie
                      > nić w życiu. I wtedy pojawia się ono - dziecko. I już jest po co i dla kogo żyć

                      To jest wariant pesymistyczny. Optymistyczny jest taki, ze dziecko jet kolejnym wyzwaniem, nowa rola do spelnienia. Takim zyciowym sprawdzianem wytrwalosci, odpornosci, kreatywnosci. Mnie na przyklad wychowanie dzieci bardzo sie podoba, a obok emigracji i budowy domu dostarczylo mi wielu, naprawde wielu emocji. Bez dzieci wcale nie jest pusto, jest po prostu inaczej.
                      • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 11:13
                        mabelle2000 napisała:
                        Bez
                        > dzieci wcale nie jest pusto, jest po prostu inaczej.

                        Dokladnie, to prawda jest.
                      • that.bitch.is.sick Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 12:29
                        mabelle2000 napisała:

                        > wont2 napisał:
                        >
                        > > Ha ha :) A prawda jest taka, że ludzie często decydują się na posiadanie
                        > dzieci
                        > > , bo po prostu nie wyobrażają sobie innego życia. Nie żaden sukces reprod
                        > ukcyjn
                        > > y tylko po prostu w domu bez dziecka jest pusto, życie nie ma sensu, nie
                        > ma dla
                        > > kogo żyć etc. Małżonek wkurwia albo przynajmniej zaczyna nudzić, trza coś
                        > zmie
                        > > nić w życiu. I wtedy pojawia się ono - dziecko. I już jest po co i dla ko
                        > go żyć

                        Kiedy obserwuję część moich znajomych z dziećmi to widzę, że odkąd je mają, stali się normalniejszymi ludźmi, a ich małe egoizmy i problemy z dupy jak dotąd, stały się bardziej realne, przestali szukać dziury w całym więc rzeczywiście dla ludzi którzy nie potrafili się zdobyć na empatię wobec świata i pomysł dla kogo i po co żyć - dziecko jest idealnym rozwiązaniem.
                        Widzę też z drugiej strony ludzi których dziecko łamało. Ci moi znajomi którzy do czasu dziecka nie żyli jałową problematyką: z kim sie przespać, jakiego pójść baru, tylko którzy mieli już jakieś ambitne cele życiowe na które długo pracowali - wiem, że kopali się z koniem i byli rozdarci w kwestii: dziecko versus samorealizacja, ale potem też się wszystko poukładało. Jednak mój znajomy jest muzykiem po zagranicznym konserwatorium, jego przyszłość zależy od wyjazdów, koncertów, współpracy z różnymi znanymi osobami na całym świecie, udziale w konkursach. Gdy urodziło mu się dziecko miał propozycje tu i teraz z których musiał skorzystać i wiem że miał dylemat i tak naprawdę radość z ojcostwa odłożył na drugie dziecko, które planuje gdy zrealizuje swoje pewne założenia. Czy to ma sens? Pytanie, czy mu się to uda?
                        Co jest takiego w dziecku że ludzie chcą to przeżywać wciąż i wciąż?:)
                        • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 12:42
                          > Co jest takiego w dziecku że ludzie chcą to przeżywać wciąż i wciąż?:)

                          Trzeba samemu przezyc, zeby wiedziec :)
                          Przypuszczam, ze w skrocie to pewnie ta milosc, milosc, milosc, ktora dajesz i ktorej doswiadczasz. A coz jest wiekszego w tym zyciu i na tym swiecie jezeli nie milosc?

                          • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 12:51
                            kag73 napisała:
                            > > Co jest takiego w dziecku że ludzie chcą to przeżywać wciąż i wciąż?:)
                            >
                            > Trzeba samemu przezyc, zeby wiedziec :)
                            > Przypuszczam, ze w skrocie to pewnie ta milosc, milosc, milosc, ktora dajesz i
                            > ktorej doswiadczasz. A coz jest wiekszego w tym zyciu i na tym swiecie jezeli n
                            > ie milosc?

                            Albo po prostu tak nas urzadzila sprytna matka natura ;)

                          • that.bitch.is.sick Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 12:52
                            kag73 napisała:


                            >
                            > Trzeba samemu przezyc, zeby wiedziec :)
                            > Przypuszczam, ze w skrocie to pewnie ta milosc, milosc, milosc, ktora dajesz i
                            > ktorej doswiadczasz. A coz jest wiekszego w tym zyciu i na tym swiecie jezeli n
                            > ie milosc?
                            >
                            Tak, masz rację. Dobrze to ujęłaś tak prosto:) Dzięki! Ja to coś kombinowałam o przekazywaniu tego kim jesteśmy dalej, ale w sumie to pasuje: Czyli Ci ludzie którzy uciekają od swoich dzieci, od tematu dzieci, zostawiają je, uciekają de facto przed miłością i zaangażowaniem.
                            • ninek04 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 20:23
                              that.bitch. is.sick napisała
                              >Ja to coś kombinowałam o przekazywaniu tego kim jesteśmy dalej, ale w sumie to pasuje: Czyli Ci ludzie którzy <

                              Nie do końca się zgodzę, że chodzi o przekazywanie tego,kim jesteśmy dalej;ja bym chciała przekazać moim dzieciom, żeby były możliwie różne ode mnie,czyli by nie stały się takimi,kim jestem ja,albo może chociaż nie całkiem takie, jak ja.O to by mi chodziło właśnie.
                          • loppe Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 12:55
                            kag73 napisała:

                            > > Co jest takiego w dziecku że ludzie chcą to przeżywać wciąż i wciąż?:)
                            >
                            > Trzeba samemu przezyc, zeby wiedziec :)
                            > Przypuszczam, ze w skrocie to pewnie ta milosc, milosc, milosc, ktora dajesz i
                            > ktorej doswiadczasz. A coz jest wiekszego w tym zyciu i na tym swiecie jezeli n
                            > ie milosc?

                            I tu mamy też odpowiedź na pytanie o sens życia. Love is the answer.
                            A taki dzieciaczek może być największą miłością życia. A do tego ile ciekawych chwil jeśli spędzi się z nim czas i nie przegapi lat gdy rośnie jak na drożdżach i wciąż świeżym spojrzeniem patrzy na świat i dzieli się z nami wrażeniami, zawłaszcza jeśli co i raz pytamy co myśli o tym czy tamtym.
                            • loppe Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 13:27
                              loppe napisał:
                              i wciąż świeżym spojrzeniem patrzy na świat i dzieli się z nami wrażeniami, z
                              > awłaszcza jeśli co i raz pytamy co myśli o tym czy tamtym.

                              Pamiętam jak zabrałem pięciolatkę na "Kartotekę" Różewicza oraz przedstawienie wg Joyce'a. O dramacie ludzkiej egzystencji, ale z momentami tragikomicznymi, które zanurzona w dramat publiczność kontemplowała w milczeniu. A tu taki swobodny rechocik na całą salę: he, he, he, he
                          • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 13:27
                            kag73 napisała:

                            > > Co jest takiego w dziecku że ludzie chcą to przeżywać wciąż i wciąż?:)
                            >
                            > Trzeba samemu przezyc, zeby wiedziec :)
                            > Przypuszczam, ze w skrocie to pewnie ta milosc, milosc, milosc, ktora dajesz i
                            > ktorej doswiadczasz. A coz jest wiekszego w tym zyciu i na tym swiecie jezeli n
                            > ie milosc?
                            ---------
                            Istotnie nie ma piękniejszej rzeczy w życiu niż miłość ale dziwnym trafem matki kochają SWOJE dzieci a nie cudze. Więc ta "miłość" to już nie jest taka do końca piękna, czysta i bezinteresowna bo tak naprawdę jest zastrzykiem hormonalnego szczęścia, którym natura premiuje tych, którzy przekazują życie i geny dalej. Zresztą śmierdzi mi tu deja vu i nie ma sensu brnąć w tę dyskusję dalej :)
                            • loppe Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 13:33
                              wont2 napisał:

                              > Zresztą śmierdzi mi tu deja vu i nie ma sensu brnąć w tę dyskusję dalej :)
                              >

                              Te same zagadnienia powracają w dyskusjach i mnie ciężko tak znowu i znowu o tym samym. Lepiej z jakąś nową babeczką poflirtować.
                              • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 13:46
                                loppe napisał:
                                >
                                > Te same zagadnienia powracają w dyskusjach i mnie ciężko tak znowu i znowu o ty
                                > m samym. Lepiej z jakąś nową babeczką poflirtować.
                                ---------
                                A masz tu gdzieś nową babeczkę? Kisimy się tu w sosie własnym... No chyba, że w realu, ale ja w realu non stop flirtuję, więc lubię sobie odpocząć na forum.
                                • loppe Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 13:54
                                  wont2 napisał:

                                  > loppe napisał:
                                  > >
                                  > > Te same zagadnienia powracają w dyskusjach i mnie ciężko tak znowu i znow
                                  > u o ty
                                  > > m samym. Lepiej z jakąś nową babeczką poflirtować.
                                  > ---------
                                  > A masz tu gdzieś nową babeczkę? Kisimy się tu w sosie własnym... No chyba, że w
                                  > realu, ale ja w realu non stop flirtuję, więc lubię sobie odpocząć na forum.

                                  Czasem wpadnie jakaś fajna babeczka, zawsze tak było:)
                                  • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 13:56
                                    loppe napisał:

                                    > Czasem wpadnie jakaś fajna babeczka, zawsze tak było:)
                                    ------------
                                    Jak fajna to wpadnie, załamie się i wypadnie. No bo, bądźmy szczerzy i sprawiedliwi, tak normalni całkiem to my nie jesteśmy :)
                                    • loppe Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 13:59
                                      wont2 napisał:

                                      > loppe napisał:
                                      >
                                      > > Czasem wpadnie jakaś fajna babeczka, zawsze tak było:)
                                      > ------------
                                      > Jak fajna to wpadnie, załamie się i wypadnie. No bo, bądźmy szczerzy i sprawied
                                      > liwi, tak normalni całkiem to my nie jesteśmy :)
                                      >

                                      Nie! Tu bardzo fajni ludzie obcują, najlepsze forum! I fajne babeczki! Ale i na najlepszym nie da się bez końca pisać, zwłaszcza jak ktoś nie lubi się powtarzać.
                                      • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 14:12
                                        loppe napisał:

                                        > Nie! Tu bardzo fajni ludzie obcują, najlepsze forum! I fajne babeczki! Ale i na
                                        > najlepszym nie da się bez końca pisać, zwłaszcza jak ktoś nie lubi się powtarz
                                        > ać.
                                        ----
                                        Nie no, jasne, zgadzam się, że to najlepsze forum. A ludzie są właśnie dlatego fajni bo nienormalni :)
                                        • loppe Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 14:16
                                          wont2 napisał:

                                          A ludzie są właśnie dlatego
                                          > fajni bo nienormalni :)

                                          Bo czymże jest norma?:). Szeroką średnią postaw i zachowań? Wtedy oczywiście najlepsi - jak por. Kloss nie są normalni. Niedawno czytałem o pewnym typie normalności, takiej wiesz fest, jak jednostce chorobowej, chyba u Junga...
                                • lybbla Re: przedmiotowe traktowanie 07.10.15, 22:56
                                  wont2 napisał:

                                  > A masz tu gdzieś nową babeczkę? Kisimy się tu w sosie własnym... No chyba, że w
                                  > realu, ale ja w realu non stop flirtuję, więc lubię sobie odpocząć na forum.

                                  Chcesz powiedzieć, że sid i ninek to zemsta jesod? Czy słońce forum Cie oślepia? :P
                                  • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 07:00
                                    Od kiedy ninek to "nowa babeczka"? Poza tym chwilowo zajęta. I Kondrata lubi więc się nie dogadamy, bo Kondrata wystarczy posłuchać dwie minuty, żeby dojść do wniosku że to bufon i pozer. Prawie dogania Pszoniaka.
                                    • sabat777 Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 07:20
                                      Z czasow studenckich pamietam tekst chlopaka, ktoremu dobrze szlo z dziewczynami. Nie zaden PUA, przystojny naturals.
                                      Zapytal dziewczyne czy sie z nim nie spotka. Powiedziala ze kogos ma. A on na to:
                                      - Kazdy kogos ma. To nie ma znaczenia czy kogos masz, tylko czy ja jestem fajniejszy od tego kogos czy nie. A jak sie ze mna nie spotkasz, to sie tego nie dowiesz.
                                      Nie kojarze czy cos z tego bylo, ale poszla z nim na ta randke ;)
                                      • loppe Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 07:26
                                        sabat777 napisał:

                                        > Z czasow studenckich pamietam tekst chlopaka, ktoremu dobrze szlo z dziewczynam
                                        > i. Nie zaden PUA, przystojny naturals.
                                        > Zapytal dziewczyne czy sie z nim nie spotka. Powiedziala ze kogos ma. A on na t
                                        > o:
                                        > - Kazdy kogos ma. To nie ma znaczenia czy kogos masz, tylko czy ja jestem fajni
                                        > ejszy od tego kogos czy nie. A jak sie ze mna nie spotkasz, to sie tego nie dow
                                        > iesz.
                                        > Nie kojarze czy cos z tego bylo, ale poszla z nim na ta randke ;)

                                        Naturalsi są najlepsi. Nasz znak Sabat, znak Lwa, rzadko chce konkurować z kimś o niewiastę, w naszej naturze jest niekonkurowanie.
                                        • sabat777 Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 07:57
                                          Zabawne, ten moj studencki kznajomy tez byl "Lwem" o ile dobrze pamietam...
                                          • loppe Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 08:09
                                            sabat777 napisał:

                                            > Zabawne, ten moj studencki kznajomy tez byl "Lwem" o ile dobrze pamietam...

                                            Lwy mają na ogół niezłą pamięć i nic w tym zabawnego:)
                                      • marek.zak1 Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 09:20
                                        sabat777 napisał:


                                        > - Kazdy kogos ma. To nie ma znaczenia czy kogos masz, tylko czy ja jestem fajniejszy od tego kogos czy nie. A jak sie ze mna nie spotkasz, to sie tego nie dowiesz.
                                        > Nie kojarze czy cos z tego bylo, ale poszla z nim na ta randke ;).
                                        ----------------------------------------------------------------------------------------
                                        Widzisz Sabat, bo tutaj nie chodzi o to, czy on był fajniejszy, czy nie, ale o wewnętrzną pewność siebie, która robi wrażenie na kobietach.
                                      • lybbla Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 14:25
                                        sabat777 napisał:

                                        > Z czasow studenckich pamietam tekst chlopaka, ktoremu dobrze szlo z dziewczynam
                                        > i. Nie zaden PUA, przystojny naturals.
                                        > Zapytal dziewczyne czy sie z nim nie spotka. Powiedziala ze kogos ma. A on na t
                                        > o:
                                        > - Kazdy kogos ma. To nie ma znaczenia czy kogos masz, tylko czy ja jestem fajni
                                        > ejszy od tego kogos czy nie. A jak sie ze mna nie spotkasz, to sie tego nie dow
                                        > iesz.
                                        > Nie kojarze czy cos z tego bylo, ale poszla z nim na ta randke ;)

                                        Wyobraź sobie Sabacie, że się spotka z Tobą i powie, że jesteś dużo fajniejszy i Ci się oświadczy. Co dalej? :)

                                    • loppe Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 07:21
                                      wont2 napisał:

                                      > Kondrata wystarczy posłuchać dwie minuty, żeby dojść do
                                      > wniosku że to bufon i pozer. Prawie dogania Pszoniaka.

                                      Ten drugi na dokładkę wydaje się bardzo nieinteligentny
                                    • lybbla Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 14:12
                                      wont2 napisał:

                                      > Od kiedy ninek to "nowa babeczka"?

                                      Tegoroczna świeżynka, nieprawdaż. Ale tak w apogeum kryzysu wieku średniego czas zwalnia. Ponadto patrzenie w słońce Ci filtr zjebało.

                                      > Poza tym chwilowo zajęta. I Kondrata lubi wi
                                      > ęc się nie dogadamy, bo Kondrata wystarczy posłuchać dwie minuty,
                                      > żeby dojść do wniosku że to bufon i pozer. Prawie dogania Pszoniaka.

                                      Masz wymagania. JP2 nie, Kondrat nie. Może R2D2 też nie?

                                      W dwie minuty przyklejasz łatki. Potem jak kobieta trzymasz się oznakowania. Jednego dnia może bufon i pozer drugiego
                                      dnia kompan do wypitki. Uważasz, że ludzie trwale mają gorsze dni?
                                      Bo ja na przykład uważam, że większość z nas wspina się od czasu do czasu na wyżyny.
                                      • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 14:26
                                        lybbla napisał:

                                        > Tegoroczna świeżynka, nieprawdaż. Ale tak w apogeum kryzysu wieku średniego cza
                                        > s zwalnia. Ponadto patrzenie w słońce Ci filtr zjebało.
                                        --------
                                        Nie chce mi się sprawdzać, ale jestem na 1000% pewien, że ninek była tutaj rok temu. W jakie słońce, bo drugi już raz do mnie z tym słońcem, a ja nie kumam :) W każdym razie, w tym roku prawie się nie opalałem i blady jestem jak świnia.


                                        > Masz wymagania. JP2 nie, Kondrat nie. Może R2D2 też nie?
                                        >
                                        > W dwie minuty przyklejasz łatki. Potem jak kobieta trzymasz się oznakowania. Je
                                        > dnego dnia może bufon i pozer drugiego
                                        > dnia kompan do wypitki.
                                        --------------
                                        Użyję słów loppego sprzed mniej więcej godziny:
                                        Są ludzie - np. ja... - którzy via internet mogą, mogą. A inni nie mogą (być może nie mogą też w realu, nie wiem). Mogą wyczuć drugiego człowieka z kilku wypowiedzi. Mogą go poznać, ale nie tak papierowo jak z gazety, ale naprawdę. Co można więcej napisać? :)

                                        PS. R2D2 uwielbiam.
                                        • lybbla Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 14:41
                                          wont2 napisał:

                                          > PS. R2D2 uwielbiam.

                                          No i tego się trzymajmy.

                            • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 13:46
                              wont2 napisał:

                              > Istotnie nie ma piękniejszej rzeczy w życiu niż miłość ale dziwnym trafem matki
                              > kochają SWOJE dzieci a nie cudze. Więc ta "miłość" to już nie jest taka do koń
                              > ca piękna, czysta i bezinteresowna bo tak naprawdę jest zastrzykiem hormonalneg
                              > o szczęścia, którym natura premiuje tych, którzy przekazują życie i geny dalej.
                              > Zresztą śmierdzi mi tu deja vu i nie ma sensu brnąć w tę dyskusję dalej :)

                              Wont ale Ty akurat powinienes to zrozumiec, bo Twoim sensem zycia jest sprawianie sobie przyjemnosci, a bodziec ja wywolujacy nie jest przeciez az tak istotny. Nazewnictwem sie nie zajmuje.
                              • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 13:49
                                hello-kitty2 napisała:
                                >
                                > Wont ale Ty akurat powinienes to zrozumiec, bo Twoim sensem zycia jest sprawian
                                > ie sobie przyjemnosci, a bodziec ja wywolujacy nie jest przeciez az tak istotny
                                > . Nazewnictwem sie nie zajmuje.
                                ------------
                                Ale czy ja nie rozumiem? Rozumiem. Tylko śmieszy mnie uwznioślanie miłości rodzicielskiej, która jest miłością egoistyczną, bo dotyczy MOJEGO dziecka. Jakby tak jeden z drugim kochali dzieci cudze/niczyje to wtedy jest się rzeczywiście nad czym pochylić.
                                • loppe Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 13:57
                                  wont2 napisał:

                                  > hello-kitty2 napisała:
                                  > >
                                  > > Wont ale Ty akurat powinienes to zrozumiec, bo Twoim sensem zycia jest sp
                                  > rawian
                                  > > ie sobie przyjemnosci, a bodziec ja wywolujacy nie jest przeciez az tak i
                                  > stotny
                                  > > . Nazewnictwem sie nie zajmuje.
                                  > ------------
                                  > Ale czy ja nie rozumiem? Rozumiem. Tylko śmieszy mnie uwznioślanie miłości rodz
                                  > icielskiej, która jest miłością egoistyczną, bo dotyczy MOJEGO dziecka. Jakby t
                                  > ak jeden z drugim kochali dzieci cudze/niczyje to wtedy jest się rzeczywiście n
                                  > ad czym pochylić.
                                  >
                                  Owszem, ale trzeba od czegoś zacząć. I nie wszystkie własne dzieci są kochane bardzo na tym świecie. Do tego trzeba chociażby czasu, nie mówiąc o wielu innych sprawach.
                                • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 13:58
                                  wont2 napisał:

                                  > Ale czy ja nie rozumiem? Rozumiem. Tylko śmieszy mnie uwznioślanie miłości rodz
                                  > icielskiej, która jest miłością egoistyczną, bo dotyczy MOJEGO dziecka.

                                  Oni sie nad miloscia nie pochylal/uwznioslali tylko odpowiedzieli na pytanie dlaczego dzieci chca.

                                  Jakby t
                                  > ak jeden z drugim kochali dzieci cudze/niczyje to wtedy jest się rzeczywiście n
                                  > ad czym pochylić.

                                  Wiesz kazde dziecko, ktore wezmiesz do swojego domu na wychowanie do doroslosci jest Twoje. Wiec milosc do dziecka zawsze bedzie jak to nazywasz miloscia egoistyczna. Natomiast trudno kochac kogos, kogo sie nie zna (np dzieci moich sasiadow z ulicy ;)
                                  • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 14:09
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Oni sie nad miloscia nie pochylal/uwznioslali tylko odpowiedzieli na pytanie dl
                                    > aczego dzieci chca.
                                    ---------
                                    Ja uważam, że uwznioślali (miłość, miłość, miłość), ty że nie. OK, mamy różne zdania. Nie pierwszy zresztą i pewnie nie ostatni raz.

                                    >
                                    > Wiesz kazde dziecko, ktore wezmiesz do swojego domu na wychowanie do doroslosci
                                    > jest Twoje. Wiec milosc do dziecka zawsze bedzie jak to nazywasz miloscia egoi
                                    > styczna. Natomiast trudno kochac kogos, kogo sie nie zna (np dzieci moich sasia
                                    > dow z ulicy ;)
                                    --------
                                    Ale jakimś trafem ludzie gremialnie nie biorą cudzych dzieci tylko płodzą własne. Tak samo z psami na marginesie - większość kupuje "rasowe nierodowodowe" a te ze schronisk muszą liczyć na szczęście, że je ktoś stamtąd weźmie.
                                  • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 15:10
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    Oni nad miloscia nie pochylal/uwznioslali tylko odpowiedzieli na pytanie dl
                                    > aczego dzieci chca.
                                    > Wiesz kazde dziecko, ktore wezmiesz do swojego domu na wychowanie do doroslosci
                                    > jest Twoje. Wiec milosc do dziecka zawsze bedzie jak to nazywasz miloscia egoi
                                    > styczna. Natomiast trudno kochac kogos, kogo sie nie zna (np dzieci moich sasia
                                    > dow z ulicy ;)
                                    Dokladnie, tylko zeby pokazac ile tej milosci, nie wazne do kogo. Nie bedziemy w kolo Macieju dyskutowac o tym samym. Kitty dobrze pisze.
                                    A Ty jak kochasz swoja dziewczyne albo swoja zone to tez kochasz SWOJA (Twoja)
                                    a nie cudza :))
                                • that.bitch.is.sick Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 14:09
                                  wont2 napisał:

                                  > ------------
                                  > Ale czy ja nie rozumiem? Rozumiem. Tylko śmieszy mnie uwznioślanie miłości rodz
                                  > icielskiej, która jest miłością egoistyczną, bo dotyczy MOJEGO dziecka. Jakby t
                                  > ak jeden z drugim kochali dzieci cudze/niczyje to wtedy jest się rzeczywiście n
                                  > ad czym pochylić.
                                  >

                                  Ale kto mówi o uwznioślaniu? Kag zauważyła akurat czystą, surową prozę całej sytuacji.
                                  Masz łatwą, dość oczywistą szansę na miłość. Pewniaka. Nawet jeśli normalnie nie wzbudzasz u innych ludzi żadnych uczuć poza obojętnością i wzruszeniem ramion, nawet jeśli jesteś szarakiem niezbyt ładnym i niezbyt bystrym, masz szansę dawać i odbierać miłość. Terlikowską jej dzieci kochają. To jest w sumie niezły powód aby nie strzelić sobie w łeb. Dla niektórych może ostatni. Czepianie się czy ta miłość jest dostatecznie czysta i wzniosła, jakby jakaś miłość taka była. Pewnie że jest egoistyczna, żałosna i mała.

                                  >
                                  • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 14:14
                                    Cześć bitch. Cieszę się, że jesteś.
                                  • sabat777 Re: przedmiotowe traktowanie 07.10.15, 22:09
                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                    > Masz łatwą, dość oczywistą szansę na miłość. Pewniaka. Nawet jeśli normalnie ni
                                    > e wzbudzasz u innych ludzi żadnych uczuć poza obojętnością i wzruszeniem ramion
                                    > , nawet jeśli jesteś szarakiem niezbyt ładnym i niezbyt bystrym, masz szansę da
                                    > wać i odbierać miłość. Terlikowską jej dzieci kochają. To jest w sumie niezły p
                                    > owód aby nie strzelić sobie w łeb. Dla niektórych może ostatni. Czepianie się c
                                    > zy ta miłość jest dostatecznie czysta i wzniosła, jakby jakaś miłość taka była.
                                    > Pewnie że jest egoistyczna, żałosna i mała.

                                    Tylko że często rozdęta, zajmująca człowiekowi jestestwo po horyzont miłość matczyna/ojcowska jest objawem ostatecznej kapitulacji we własnym życiu. Jeśli ktoś decyduje się wycofać z własnych potrzeb i ograniczyć je do minimum wegetacji poświęcając wszystko na ołtarzu miłości rodzicielskiej, to oznacza, że jako jednostka ludzka de facto przestał istnieć. Pozostał żywicielem i wehikułem pchającym małego człowieczka ku kolejnej próbie zdobycia tego, czego jemu w życiu się zdobyć nie udało.
                                    Racjonalna miłość rodzicielska ma miejsce w życiu człowieka ale często jest niesłusznie i krzywdząco mylona z toksycznym poświęcalnictwem, które jest szkodliwe zarówno dla poświęcającego się jak i dla samego dziecka.
                                    • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 11:07
                                      sabat777 napisał:
                                      > Tylko że często rozdęta, zajmująca człowiekowi jestestwo po horyzont miłość mat
                                      > czyna/ojcowska jest objawem ostatecznej kapitulacji we własnym życiu. Jeśli kto
                                      > ś decyduje się wycofać z własnych potrzeb i ograniczyć je do minimum wegetacji
                                      > poświęcając wszystko na ołtarzu miłości rodzicielskiej, to oznacza, że jako jed
                                      > nostka ludzka de facto przestał istnieć.

                                      Zauwaz, ze odniec mozna to rowniez do milosci miedzy partenrami, tez moze byc "toksycznym poswiecalnictwem". Przyklady wlasnie opisywane w watku o kompromisach: uklad dwie kobiety i mezczyzna, bo one poszly na kompromis.

                                      • marek.zak1 Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 11:34
                                        kag73 napisała:

                                        > sabat777 napisał:
                                        > > Tylko że często rozdęta, zajmująca człowiekowi jestestwo po horyzont miło
                                        > ść matczyna/ojcowska jest objawem ostatecznej kapitulacji we własnym życiu. Jeśi kto
                                        > > ś decyduje się wycofać z własnych potrzeb i ograniczyć je do minimum wege
                                        > tacji poświęcając wszystko na ołtarzu miłości rodzicielskiej, to oznacza, że jao jed
                                        > > nostka ludzka de facto przestał istnieć.
                                        >
                                        > Zauwaz, ze odniec mozna to rowniez do milosci miedzy partenrami, tez moze byc "
                                        > toksycznym poswiecalnictwem".
                                        -------------------------------------------------------
                                        Poświęcanie jest fatalne, bo budzi żal do partnera/dzieci, którzy nam zmarnowali życie.
                            • loppe Re: przedmiotowe traktowanie 07.10.15, 09:13
                              YouTube o poranku:


                              www.youtube.com/watch?v=qBxm6bhzAhI
                              www.youtube.com/watch?v=BNZnrhNVUoQ
                        • mabelle2000 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 13:04
                          that.bitch.is.sick napisała:

                          > Co jest takiego w dziecku że ludzie chcą to przeżywać wciąż i wciąż?:)

                          Moze uswiadamiaja sobie pewnego dnia, ze wszystko co maja, co zdobyli i co jeszcze osiagna, moze chooj strzelic w jednej minucie. A drugi, zywy czlowiek, ktorego w dodatku samodzielnie do zycia powolaja, jest wartoscia najwyzsza ze wszystkich ? :-)
                          • loppe Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 13:09
                            mabelle2000 napisała:

                            > that.bitch.is.sick napisała:
                            >
                            > > Co jest takiego w dziecku że ludzie chcą to przeżywać wciąż i wciąż?:)
                            >
                            > Moze uswiadamiaja sobie pewnego dnia, ze wszystko co maja, co zdobyli i co jesz
                            > cze osiagna, moze chooj strzelic w jednej minucie. A drugi, zywy czlowiek, ktor
                            > ego w dodatku samodzielnie do zycia powolaja, jest wartoscia najwyzsza ze wszys
                            > tkich ? :-)

                            No tak, i to jest też niebywały akt kreacji, największy w życiu człowieka, jeśli nie zlekceważyć go bo "prawie wszyscy mają dzieci i łatwo mogą mieć, więc o co chodzi". Dodajmy więc opiekę na jego rozwojem i już nie jest tak pstryk z tą kreacją.
                          • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 13:49
                            mabelle2000 napisała:

                            > Moze uswiadamiaja sobie pewnego dnia, ze wszystko co maja, co zdobyli i co jesz
                            > cze osiagna, moze chooj strzelic w jednej minucie. A drugi, zywy czlowiek, ktor
                            > ego w dodatku samodzielnie do zycia powolaja, jest wartoscia najwyzsza ze wszys
                            > tkich ? :-)

                            Najcenniejsza rzecza jaka posiada czlowiek jest zycie, zatem najcenniejsza rzecza jaka mozesz innemu czlowiekowi dac jest zycie.
                            • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 13:54
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Najcenniejsza rzecza jaka posiada czlowiek jest zycie, zatem najcenniejsza rzec
                              > za jaka mozesz innemu czlowiekowi dac jest zycie.
                              ----------
                              Najcenniejszą ale i najłatwiejszą. A skoro najłatwiejszą to czy aż tak cenną? Najcenniejszą rzeczą to jest wychować.
                              • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 20:43
                                wont2 napisał:

                                > hello-kitty2 napisała:
                                >
                                > > Najcenniejsza rzecza jaka posiada czlowiek jest zycie, zatem najcenniejsz
                                > a rzec
                                > > za jaka mozesz innemu czlowiekowi dac jest zycie.
                                > ----------
                                > Najcenniejszą ale i najłatwiejszą. A skoro najłatwiejszą to czy aż tak cenną? N
                                > ajcenniejszą rzeczą to jest wychować.

                                To podnies sobie poprzeczke i daj zycie swoje za zycie drugiego czlowieka. Jak bedziesz oddawal swoje to poczujesz jego wartosc, poczujesz czy jest cenne.
                                • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 22:05
                                  > wont2 napisał:
                                  > > Najcenniejszą ale i najłatwiejszą. A skoro najłatwiejszą to czy aż tak cenną?

                                  A kto to powiedzial? Powiedz to bezplodnym albo takim co niby oboje plodni a dziecka splodzic nie moga. A ile masz za soba ciaz i porodow i w ogole ile splodziles dzieci, ze wiesz, ze dac zycie to rzecz najlatwiejsza :)?
                                  • marek.zak1 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 22:20
                                    kag73 napisała:

                                    > > wont2 napisał:
                                    > > > Najcenniejszą ale i najłatwiejszą. A skoro najłatwiejszą to czy aż
                                    > tak cenną?
                                    >
                                    > A kto to powiedzial? Powiedz to bezplodnym albo takim co niby oboje plodni a dziecka splodzic nie moga. A ile masz za soba ciaz i porodow i w ogole ile splodziles dzieci, ze wiesz, ze dac zycie to rzecz najlatwiejsza :)?
                                    ----------------------------------------------------------------------------
                                    Jak jest się płodnym, to danie życia jest rzeczywiście łatwe, ale potem wychowanie....20 lat pracy, a efekt bardzo niepewny, bo wychowania dzieci nikt nas nie uczy i jest to jeden wielki eksperyment.
                                    • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 22:25
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > Jak jest się płodnym, to danie życia jest rzeczywiście łatwe, ale potem wychowa
                                      > nie....20 lat pracy, a efekt bardzo niepewny, bo wychowania dzieci nikt nas nie
                                      > uczy i jest to jeden wielki eksperyment.

                                      Jasne, bo Ty byles w ciazy i rodziles. Zreszta, ze dla Ciebie latwe to nie znaczy, ze dla innych tez. Niektorzy sa plodni i tak klapa.
                                      • marek.zak1 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 22:31
                                        kag73 napisała:

                                        > marek.zak1 napisał:
                                        >
                                        > > Jak jest się płodnym, to danie życia jest rzeczywiście łatwe, ale potem w
                                        > ychowaie....20 lat pracy, a efekt bardzo niepewny, bo wychowania dzieci nikt n
                                        > as nie uczy i jest to jeden wielki eksperyment.
                                        >
                                        > Jasne, bo Ty byles w ciazy i rodziles. Zreszta, ze dla Ciebie latwe to nie znaczy, ze dla innych tez. Niektorzy sa plodni i tak klapa.
                                        -----------------------------------------------------------------------
                                        Łatwe i przyjemne. Ciągle się kotłowaliśmy i efekt był :)
                                        • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 07.10.15, 12:25
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > kag73 napisała:
                                          >
                                          > > marek.zak1 napisał:
                                          > >
                                          > > > Jak jest się płodnym, to danie życia jest rzeczywiście łatwe, ale p
                                          > otem w
                                          > > ychowaie....20 lat pracy, a efekt bardzo niepewny, bo wychowania dzieci n
                                          > ikt n
                                          > > as nie uczy i jest to jeden wielki eksperyment.
                                          > >
                                          > > Jasne, bo Ty byles w ciazy i rodziles. Zreszta, ze dla Ciebie latwe to ni
                                          > e znaczy, ze dla innych tez. Niektorzy sa plodni i tak klapa.
                                          > -----------------------------------------------------------------------
                                          > Łatwe i przyjemne. Ciągle się kotłowaliśmy i efekt był :)

                                          Od razu widac, ze nie siedziales w domu z dzieckiem. Tez bym wolala sobie chodzic do pracy i w pracy odpoczywac, a nastepnie po pracy odpoczywac w domu ;) Widze teraz po mojej kumpeli (2 miesieczne dziecko ma z in vitro, po przejsciach), ojciec dziecka nie robi nic, nawet go wieczorem nie kapie, dziewczyna przyjezdza do mnie regularnie ze wszystkimi tobolami i z maluchem na caly dzien jak na polkolonie zeby w domu nie zwariowac. Chociaz tyle jej moge pomoc.
                                          • marek.zak1 Re: przedmiotowe traktowanie 07.10.15, 12:34
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > Od razu widac, ze nie siedziales w domu z dzieckiem. Tez bym wolala sobie chodzic do pracy i w pracy odpoczywac, a nastepnie po pracy odpoczywac w domu ;) Widze teraz po mojej kumpeli (2 miesieczne dziecko ma z in vitro, po przejsciach), ojciec dziecka nie robi nic, nawet go wieczorem nie kapie,
                                            -------------------------------------------------------------------
                                            Siedziałem dużo z dziećmi, wszystkie je kąpałem, usypiałem, czytałem książki, itp., wszystkie osobiście nauczyłem angielskiego i grać w tenisa, Ze wszystkimi chodziłem do kin i teatrów i jeździłem na wycieczki. Wiesz dlaczego? Bo to lubiłem, lubiłem z nim być, rozmawiać i tak jest do tej pory.
                                      • ninek04 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 22:50

                                        >Jasne, bo Ty byles w ciazy i rodziles. Zreszta, ze dla Ciebie latwe to nie znaczy, ze dla innych tez. Niektorzy sa plodni i tak klapa.<

                                        Ale co Wy, z tego aktu rodzenia robicie taką prawie że martyrologię?;)Gdyby to było aż traumatyczne przeżycie, to większość poprzestawalaby na jednym dziecku, a niektóre rodzą nawet po kilkanaście razy,i nie narzekają.
                                        • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 22:58
                                          ninek04 napisała:
                                          > Ale co Wy, z tego aktu rodzenia robicie taką prawie że martyrologię? ;) Gdyby to
                                          > było aż traumatyczne przeżycie, to większość poprzestawalaby na jednym dziecku,
                                          > a niektóre rodzą nawet po kilkanaście razy,i nie narzekają.

                                          Niektorzy poprzestaja:) Niektorzy maja komplikacje i rozne przygody. A niektorzy dzieci by chcieli a nie moga i powiedz im, ze dac zyc jest najlatwiejsza rzecza pod sloncem. Wiec dla kogo latwe to latwe :)
                                          • ninek04 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 23:23

                                            >Niektorzy poprzestaja:) Niektorzy maja komplikacje i rozne przygody. A niektorzy dzieci by chcieli a nie moga i powiedz im, ze dac zyc jest najlatwiejsza rzecza pod sloncem. Wiec dla kogo latwe to latwe :)<

                                            Nie twierdzę, że jest łatwo i przyjemne,bo sama miałam dość poważne komplikacje po pierwszym porodzie,co zawdzięczam lekarzowi -rzeźnikowi,no ale było, minęło, urodzenie dziecka to nie jest aż taki wielki wyczyn, bardziej przychylam się do twierdzenia Wonta,że wychować to jest naprawdę sztuka.
                                            • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 23:35
                                              ninek04 napisała:
                                              > Nie twierdzę, że jest łatwo i przyjemne,bo sama miałam dość poważne komplikacje
                                              > po pierwszym porodzie,co zawdzięczam lekarzowi -rzeźnikowi,no ale było, minęło
                                              > , urodzenie dziecka to nie jest aż taki wielki wyczyn, bardziej przychylam się
                                              > do twierdzenia Wonta,że wychować to jest naprawdę sztuka.

                                              Ale my tu nie o tym co jest sztuka tylko o tym, ze:
                                              "Najcenniejsza rzecza jaka posiada czlowiek jest zycie, zatem najcenniejsza rzecza jaka mozesz innemu czlowiekowi dac jest zycie."(Kitty)
                                              A wont: ale najlatwiejsza wiec moze nie najcenniejsza.
                                              Kogo chcesz wychowac jak nikogo nie ma, bo sie nie urodzil:))?
                                              • ninek04 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 23:56
                                                >Ale my tu nie o tym co jest sztuka tylko o tym, ze:
                                                "Najcenniejsza rzecza jaka posiada czlowiek jest zycie, zatem najcenniejsza rzecza jaka mozesz innemu czlowiekowi dac jest zycie."(Kitty)
                                                A wont: ale najlatwiejsza wiec moze nie najcenniejsza.
                                                Kogo chcesz wychowac jak nikogo nie ma, bo sie nie urodzil:))?<

                                                A ja patrzę na to tak:czy jeśli to życie, które człowiek już posiada jest pełne bólu i cierpienia, to nadal jest ono dla niego najcenniejsze?I idąc dalej -dlaczego nie mam prawa zdecydować o zakończeniu tego swojego życia,które już dla mnie przestało być najcenniejsze (takie hipotetycznie rozważania). I uważam też, że zależy kto to życie daje -jeśli na przykład lumpiara, czy narkomanka, czy inna patologia,to czy ona w ogóle zastanawia się, że danie życia, jest to dla niej coś najcenniejszego,co , może dać?
                                                • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 07.10.15, 00:11
                                                  ninek04 napisała:
                                                  > A ja patrzę na to tak:czy jeśli to życie, które człowiek już posiada jest pełne
                                                  > bólu i cierpienia, to nadal jest ono dla niego najcenniejsze?

                                                  To juz trzeba spytac jego samego.

                                                  "I idąc dalej -dla czego nie mam prawa zdecydować o zakończeniu tego swojego życia,które już dla mnie przestało być najcenniejsze (takie hipotetycznie rozważania).

                                                  Prawa nie masz, bo takie jest ustawodawstwo? Ale niby kto zabroni Ci popelnic samobojstwo? Wielu juz to zrobilo.

                                                  "I uważam też, że zależy kto to życie daje -jeśli na przykład lumpiara, czy narkomanka, czy i
                                                  > nna patologia,to czy ona w ogóle zastanawia się, że danie życia, jest to dla ni
                                                  > ej coś najcenniejszego,co , może dać?

                                                  A ma to znaczenie czy ona sie zastanawia? Czy raczej ma znaczenie czy/ze ten ktoremu dala zycie cieszy sie, ze zyje?
                                                  • ninek04 Re: przedmiotowe traktowanie 07.10.15, 16:25
                                                    kag73napisala
                                                    >A ma to znaczenie czy ona sie zastanawia? Czy raczej ma znaczenie czy/ze ten ktoremu dala zycie cieszy sie, ze zyje?<

                                                    Jesteś pewna,że ten, któremu dała życie taka matka i przyszło mu żyć w parszywych warunkach, będąc wiecznie maltretowanym, czy gnojonym -to on naprawdę odczuwa radość z życia, z faktu,że żyje?Bo ja mam wątpliwości. Czy jeśli takie dziecko jest nieuleczalnie chore,przykute do łóżka i pozbawione świadomości życia -to ono też się cieszy?No chyba niekoniecznie.
                                                • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 07.10.15, 12:19
                                                  ninek04 napisała:

                                                  > A ja patrzę na to tak:czy jeśli to życie, które człowiek już posiada jest pełne
                                                  > bólu i cierpienia, to nadal jest ono dla niego najcenniejsze?I idąc dalej -dla
                                                  > czego nie mam prawa zdecydować o zakończeniu tego swojego życia,które już dla m
                                                  > nie przestało być najcenniejsze

                                                  Ze zycie jest najcenniejsze przekonujemy sie gdy dochodzi do sytuacji jego zagrozenia. Jesli zycie nie byloby najcenniejsze dlaczego mielibysmy je ratowac? Tymczasem cala nasza kultura jest przeciez oparta na ochronie zycia, a najwyzsze kary sa za odebranie je komus. Co nie eliminuje automatycznie mysli o odebraniu sobie tego najcenniejszego daru. Pokretny jest nasz umysl.
                                                  • ninek04 Re: przedmiotowe traktowanie 07.10.15, 16:44
                                                    >Ze zycie jest najcenniejsze przekonujemy sie gdy dochodzi do sytuacji jego zagrozenia. Jesli zycie nie byloby najcenniejsze dlaczego mielibysmy je ratowac? Tymczasem cala nasza kultura jest przeciez oparta na ochronie zycia, a najwyzsze kary sa za odebranie je komus.<

                                                    Nie zgadzam się z tym, że życie należy ratować do końca,to znaczy jeśli stosuje się tylko procedury, czy czynności podtrzymujące wegetację i podstawowe funkcje życiowe, bo wszelkie możliwości wyleczenia zostały wyczerpane, to wtedy powinno pozwolić się odejść takiemu człowiekowi, by nie przedłużać jego agonii o parę godzin, dni,czy tygodni,bo to tylko wydłuża jego cierpienie i cierpienie jego rodziny.Podobnie jestem za możliwością eutanazji wspomaganej,która nie powinna być karana.

                                                  • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 07.10.15, 18:14
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > >Ze zycie jest najcenniejsze przekonujemy sie gdy dochodzi do sytuacji jego
                                                    > zagrozenia. Jesli zycie nie byloby najcenniejsze dlaczego mielibysmy je ratowa
                                                    > c? Tymczasem cala nasza kultura jest przeciez oparta na ochronie zycia, a najwy
                                                    > zsze kary sa za odebranie je komus.<
                                                    >
                                                    > Nie zgadzam się z tym, że życie należy ratować do końca,to znaczy jeśli stosuje
                                                    > się tylko procedury, czy czynności podtrzymujące wegetację i podstawowe funkcj
                                                    > e życiowe, bo wszelkie możliwości wyleczenia zostały wyczerpane, to wtedy powin
                                                    > no pozwolić się odejść takiemu człowiekowi, by nie przedłużać jego agonii o par
                                                    > ę godzin, dni,czy tygodni,bo to tylko wydłuża jego cierpienie i cierpienie jego
                                                    > rodziny.Podobnie jestem za możliwością eutanazji wspomaganej,która nie powinna
                                                    > być karana.

                                                    Rozmowa z Toba przypomina mi rozmowe z Sabatem o kulturystach ;-)
                                                    To, ze 'powinno' sie komus dac odejsc to bys musiala z rodzina tych osob przede wszystkim forsowac. Nawet lekarze sie tego nie podejmuja. Najczesciej forsuja ubezpieczyciele, ktorzy nie chca za podtrzymywanie zycia placic. I to nie tylko w przypadku ludzi nieprzytomnych ale rozwniez w przypadku ludzi swiadomych chorych nieuleczalnie na raka na przyklad.
                                                  • ninek04 Re: przedmiotowe traktowanie 07.10.15, 19:37
                                                    >. Nawet lekarze sie tego nie podejmuja. Najczesciej forsuja ubezpieczyciele, ktorzy nie chca za podtrzymywanie zycia placic. I to nie tylko w przypadku ludzi nieprzytomnych ale rozwniez w przypadku ludzi swiadomych chorych nieuleczalnie na raka na przyklad.<
                                                    Że co ubezpieczyciele forsują?To chyba nie w Polsce, może za granicą tak,bo tu nikt nic podobnego nie forsuja.Tutaj życie jest uporczywie podtrzymywane do końca,dopóki się da,nawet jak jest orzeczona śmierć mózgu, to niektórzy uważają, że człowiek nadal żyje, bo jest sztucznie wentylowany, więc oddycha,więc czynności życiowe ma zachowane,a to nieprawda.
                                                    I właściwie dlaczego rodzina ma podejmować decyzję o podtrzymywaniu życia swego krewnego-wystarczyloby oświadczenie woli człowieka, czyli jego sprzeciw spisany na piśmie, no ale to utopia przecież,bez szans na realizację.
                                                  • sabat777 Re: przedmiotowe traktowanie 07.10.15, 21:56
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ze zycie jest najcenniejsze przekonujemy sie gdy dochodzi do sytuacji jego zagr
                                                    > ozenia. Jesli zycie nie byloby najcenniejsze dlaczego mielibysmy je ratowac?

                                                    Są jednak tacy, którzy sami decydują, żeby je sobie odebrać. Zatem wybierają coś co jest dla nich jeszcze cenniejsze niż życie. Co to zatem jest? Często - nadzieja na brak przeżywania przykrych doznań. Jeśli życie stało się klatką udręki, z której nie ma ucieczki, to nie jawi się już jako taka cudowny i niezwykle cenny skarb. A szczerze mówiąc sądzę, że samobójstw byłoby znacznie więcej, gdyby nie to, że instynkt przetrwania i strach przed śmiercią są najmocniejszymi biologicznie zakorzenionymi mechanizmami w umysłach zwierząt, w tym ludzi.
                                                  • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 07.10.15, 22:05
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Są jednak tacy, którzy sami decydują, żeby je sobie odebrać. Zatem wybierają co
                                                    > ś co jest dla nich jeszcze cenniejsze niż życie. Co to zatem jest? Często - nad
                                                    > zieja na brak przeżywania przykrych doznań. Jeśli życie stało się klatką udręki
                                                    > , z której nie ma ucieczki, to nie jawi się już jako taka cudowny i niezwykle c
                                                    > enny skarb. A szczerze mówiąc sądzę, że samobójstw byłoby znacznie więcej, gdyb
                                                    > y nie to, że instynkt przetrwania i strach przed śmiercią są najmocniejszymi bi
                                                    > ologicznie zakorzenionymi mechanizmami w umysłach zwierząt, w tym ludzi.

                                                    Nikt kto odbiera sobie zycie nie wybiera nic cenniejszego.
                                                  • sabat777 Re: przedmiotowe traktowanie 07.10.15, 22:13
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Nikt kto odbiera sobie zycie nie wybiera nic cenniejszego.

                                                    To zależy jak to rozumieć. Samobójstwo jest ucieczką, ale jeśli decyduję się na nie, to znaczy że rezygnuję z czegoś, na korzyść czegoś. Jeśli rezygnuję z życia na korzyść ukojenia, to oznacza, że ukojenie jest dla mnie cenniejsze.
                                                  • hello-kitty2 Re: przedmiotowe traktowanie 07.10.15, 22:38
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > To zależy jak to rozumieć. Samobójstwo jest ucieczką, ale jeśli decyduję się na
                                                    > nie, to znaczy że rezygnuję z czegoś, na korzyść czegoś. Jeśli rezygnuję z życ
                                                    > ia na korzyść ukojenia, to oznacza, że ukojenie jest dla mnie cenniejsze.

                                                    Samobojstwo jest rezygnacja/ucieczka/potrzeba nieistnienia, rezygnuje sie z czegos na korzysc niczego/nicosci/nieistnienia. Samobojstwa nie mozna porownywac do zmiany pracy na lepsza, jak to sugerujesz ;) Inna sprawa, ze istnienie samobojcow nie zmienia wartosci zycia wsrod ludzi, nadal jest ono powszechnie chronione jako najcenniejsze.
                                                  • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 06:56
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Samobojstwo jest rezygnacja/ucieczka/potrzeba nieistnienia, rezygnuje sie z cze
                                                    > gos na korzysc niczego/nicosci/nieistnienia. Samobojstwa nie mozna porownywac d
                                                    > o zmiany pracy na lepsza, jak to sugerujesz ;) Inna sprawa, ze istnienie samobo
                                                    > jcow nie zmienia wartosci zycia wsrod ludzi, nadal jest ono powszechnie chronio
                                                    > ne jako najcenniejsze.
                                                    --------------
                                                    Ty kitty masz ten mankament, że traktujesz "boskie nakazy" w stylu "czyń ziemię i zwierzęta poddanymi" i "płódźcie się jak robaki i zasiedlajcie" (cytaty niedosłowne ale oddają sens) bezrefleksyjnie. W religii wywodzącej się z tego samego pnia co religia egipskich niewolników to oczywiście nie dziwi. Niewolnik, nawet były niewolnik, potrzebuje kogoś kto mu wyraźnie powie co i jak ma robić, bo on nie jest od myślenia tylko od robienia. Ci, którzy sugerowali swoim uczniom, żeby sprawdzali wszystko, co mówią, tak jak złotnik sprawdza jakość kruszcu, poddając go rygorystycznym próbom - świata nie podbili.

                                                    Ale do rzeczy - życie dawać jest łatwo. Odbierać jeszcze łatwiej. Trudniej jest sprawić, żeby życie miało wartość, żeby żyjąca osoba z tego życia czerpała satysfakcję i radość. Dla mnie bicie w tarabany i chwalenie się, że spłodziłem/urodziłam dziecko nie znaczą nic. Ty to dziecko wychowaj na szczęśliwego człowieka - wtedy jest powód do satysfakcji.

                                                    Nie jest tak, że życie ma bezwzględny prymat. Zdarza się tak, że jakość życia, a raczej brak tej jakości, jest ważniejszy. Stąd samobójcy, którym życie sprawia ból. Są przecież śmiertelnie chorzy przykuci latami do łóżek, którzy marzą o godnej śmierci, a którym się tego uniemożliwia się właśnie z racji bezrefleksyjnego i okrutnego trzymania się dogmatu świętości życia.

                                                    Mamy teraz w Europie problem z imigrantami, którzy uciekają za swoich krajów nie tylko z powodu wojny ale głównie z powodu takiego, że nie da się tam żyć, nie ma perspektyw. A wiesz dlaczego nie ma perspektyw? Bo się ludzie płodzą jak robaki i w przerażającym tempie robi się tam ciasno.
                                                    Przykłady:
                                                    Syria - 1950 rok: 3,3 mln; 2011 rok - 23 mln
                                                    Iran - 1956 rok: 19 mln; 2011 rok - 75,1 mln
                                                    Egipt - 1947 rok: 19 mln; 2013 rok - 84,3 mln
                                                    Pakistan - 1950 rok: 37,5 mln; 2011 rok - 173,6 mln
                                                    Kenia - 150 rok: 6 mln; 2010 rok - 40,5 mln

                                                    Tam w tych krajach też pewnie myślą, że Bóg/Allah dał to Bóg/Allah da. I tak płodzą się dalej jak robaki, dumni z siebie, przekazując pałeczkę biedy, braku perspektyw i nieszczęścia kolejnym pokoleniom.

                                                    W Indiach (wzrost liczby ludności z 361 mln w 1951 roku do 1,21 mld w 2011 roku) 25% ludzi nie ma dostępu do energii elektrycznej.
                                                  • hello-kitty2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej? 08.10.15, 09:48
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Ty kitty masz ten mankament, że traktujesz "boskie nakazy" w stylu "czyń ziemię
                                                    > i zwierzęta poddanymi" i "płódźcie się jak robaki i zasiedlajcie" (cytaty nied
                                                    > osłowne ale oddają sens) bezrefleksyjnie.

                                                    A to Ty myslisz, ze wartosc jaka przypisuje zyciu ludzkiemu to z tych cytatow biblijnych? A nie tam to z filmow sci-fi, ktorych sie naogladalam: www.youtube.com/watch?v=Rm8i9qMxeRQ ;-)

                                                    I jakim cudem w Twojej wypowiedzi ochrona zycia wiaze sie tylko z bezrelfeksyjnym mnozeniem sie i wegetujacymi warzywami. Naprawde tylko na to Cie stac? Czy chciales sie zezlic na tych glupich rozmanazajacych sie matolow wokol wiec sie offtopowo podczepiles pod wartosc zycia i rozterki samobojcow. Mnie akurat nie musisz przekonywac co myslec o rodzeniu i dzieciach. Moj ojciec mi juz mozg pral odkad bylam swiadoma swojej egzystencji, ze DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA. Chcesz mi prac dalej?

                                                    Refleksyjnie o samobojstwach chcesz porozmawiac? Z kim, ze mna? Nie ma dnia zebym o tym nie myslala. A jakie niby sa Twoje relfeksje? Blowjob z masazem glowy? ;)

                                                    A moze: ''I'm not your bitch don't hang your shit on me!"
                                                  • wont2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 10:23
                                                    Kitty, wcale nie twierdzę, że dzieci to zło tego świata. Wręcz przeciwnie - jak ktoś chce mieć dziecko to jest to pewnie najpiękniejsza rzecz pod słońcem. Ja tylko krytykuję sakralizowanie płodzenia dzieci. Z twoim zdaniem: "życie jest najcenniejszą rzeczą jaką można dać drugiemu człowiekowi" mogę się zgodzić, jeśli mówimy na przykład o oddaniu własnej nerki, czy tam wątroby/serca/płuc po śmierci. OK, wtedy rzeczywiście daliśmy komuś coś cennego - dalsze życie. Ale spłodzenie dziecka to nie jest najcenniejsza rzecz jaką możemy mu dać. Najcenniejszą rzeczą jaką możemy dać dziecku jest jego kochanie i wychowanie. Konsekwencją twojego myślenia, stawiającego na piedestał rodzenie dzieci jest podejście "płodzę więc jestem", którego skutki wydaje mi się, że zobrazowałem w jakiś sposób liczbowymi przykładami dotyczącymi wzrostu liczby mieszkańców rozwijających się krajów. Tak samo, konsekwencją myślenia przedkładającego ponad wszystko życie - jest męczenie ludzi uporczywą terapią i niepozwalanie im na godne odejście z tego świata. Bo życie jest najcenniejsze.

                                                    Podsumowując, dla mnie życie jako takie nie ma szczególnej wartości. Bo idąc takim tokiem rozumowania XIX-wieczny właściciel plantacji niewolników w Alabamie mógłby być dumny z tego, że codziennie współżyje i próbuje zapładniać swoje niewolnice, tworząc życie, czyli "dając najcenniejszą rzecz jaką może dać". A potem wysyłać je do zbierania bawełny. Wartość przedstawia dopiero godne życie. I jakbym, dla przykładu uległ wypadkowi i stracił ręce i nogi - wolałbym umrzeć. Albo jakbym już do końca życia miał być przykuty do łóżka i żyć pod kroplówką - wolałbym umrzeć. Ale to tak na marginesie. Wracając do meritum - wydaje mi się, że lepiej wnosić na piedestał kochanie dzieci i ich wychowywanie (w sensie przekazywanie zasad moralnych) niż ich rodzenie.

                                                    A propos "Piątego elementu" - pamiętasz scenę pościgu policyjnego za taksówką? Pamiętasz jak wyglądał tamtejszy świat? Trochę chyba "overpopulated" ;)

                                                    A za twojego tatę nie odpowiadam. Przykro mi, ale to twój problem, nie mój. Ja piszę to co uważam.
                                                  • hello-kitty2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 10:38
                                                    wont2 napisał:

                                                    Konsekwencją
                                                    > twojego myślenia, stawiającego na piedestał rodzenie dzieci jest podejście "pło
                                                    > dzę więc jestem"

                                                    Ja nie stawiam na piedestal rodzenia dzieci i nie mysle "plodze wiec jestem''. Przestan mi przypisywac pobodne bzdury!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                  • loppe Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 10:43

                                                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > !!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                                    Własnie! trochę lepiej zrozumiałem rodzaj inteligencji Wonta, którą bardzo cenię, ona nie polega jednak na rozumieniu otoczeniu, a na tworzeniu własnych konstrukcji, zupełnie niezależnych.
                                                  • loppe Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 10:48
                                                    Wont jest bardzo kreatywnym człowiekiem. Ze słabą percepcją. Wcześniej nie zauważył że nie kisimy się ciągle w tym samym towarzystwie. Poza tym przeoczył - Kitty proszę... - w swojej odpowiedzi Jej codzienne myślenie o samobójstwie
                                                  • wont2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 11:00
                                                    loppe napisał:

                                                    > Wont jest bardzo kreatywnym człowiekiem. Ze słabą percepcją. Wcześniej nie zauw
                                                    > ażył że nie kisimy się ciągle w tym samym towarzystwie. Poza tym przeoczył - Ki
                                                    > tty proszę... - w swojej odpowiedzi Jej codzienne myślenie o samobójstwie
                                                    --------------
                                                    Ja mam percepcję wybiórczą :) Poważnie, czasami jestem ostry jak brzytwa Oleksego a czasem tępy jak nożyk gilette po ogoleniu jajec. I tak samo z wrażliwością - niektóre rzeczy, na które większość splunie albo wzruszy ramionami, mnie ruszają i bolą a inne - jak chociażby ci nieszczęśni imigranci - nie dotykają mojej empatii w najmniejszym stopniu. Myślę, że mam coś z psychopaty i nie do końca wyczuwam ludzi, więc wybaczcie jeśli kogoś tutaj urażam. Mogę jedynie powiedzieć, że na pewno nie jest to moim zamiarem :)
                                                  • marek.zak1 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 10:49
                                                    loppe napisał:
                                                    > Własnie! trochę lepiej zrozumiałem rodzaj inteligencji Wonta, którą bardzo cenię, ona nie polega jednak na rozumieniu otoczeniu, a na tworzeniu własnych konstrukcji, zupełnie niezależnych.
                                                    --------------------------------------------------
                                                    Konstrukcja jest taka, aby czuć się lepiej, więc jeśli masz ładna figurę, uważasz, że to jest najważniejsze, jak umiesz pływać cenisz sobie pływanie, znasz języki - podobnie. Taka konstrukcja poprawa samopoczucie i bardzo pomaga w życiu i wiele osób ją stosuje.
                                                  • wont2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 10:53
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    Taka konstrukcja poprawa samopoczucie i bardzo pomaga w życiu
                                                    > i wiele osób ją stosuje.
                                                    -----------
                                                    Właśnie, Marku ;)
                                                  • loppe Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 11:01
                                                    wont2 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > Taka konstrukcja poprawa samopoczucie i bardzo pomaga w życiu
                                                    > > i wiele osób ją stosuje.
                                                    > -----------
                                                    > Właśnie, Marku ;)


                                                    Nie, nie. Wont absolutnie nie jest jakimś prostym samolubem, to jest o wiele bardziej skomplikowane i lepsze Marek. Mnie się wydaje że ma tak silnie rozwiniętą - przepraszam Wont że tak analizuję - funkcję kreacji, że przeważa ona nad pozostałymi
                                                  • wont2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 11:03
                                                    loppe napisał:

                                                    > Nie, nie. Wont absolutnie nie jest jakimś prostym samolubem, to jest o wiele ba
                                                    > rdziej skomplikowane i lepsze Marek. Mnie się wydaje że ma tak silnie rozwinięt
                                                    > ą - przepraszam Wont że tak analizuję - funkcję kreacji, że przeważa ona nad po
                                                    > zostałymi
                                                    --------------
                                                    Jedni mają rozwiniętą funkcję kreacji, inni prokreacji :)
                                                  • marek.zak1 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 11:31
                                                    wont2 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > Taka konstrukcja poprawa samopoczucie i bardzo pomaga w życiu i wiele osób ją stosuje.
                                                    > -----------
                                                    > Właśnie, Marku ;)
                                                    ----------------------------------
                                                    Ja również to robię - ot psychologia stosowana. W Waszej dyskusji, mam troje dzieci i uważam, że to jest fajne mieć dzieci. Gdybym nie miał, może uważałbym, że tak nie jest, a liczy sie bardziej czas na własne zainteresowania. Nie wiem :).
                                                  • hello-kitty2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 11:43
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Taka konstrukcja poprawa samopoczucie i bardzo pomaga w życiu i wiele osó
                                                    > b ją stosuje.
                                                    > > -----------
                                                    > > Właśnie, Marku ;)
                                                    > ----------------------------------
                                                    > Ja również to robię - ot psychologia stosowana. W Waszej dyskusji, mam troje d
                                                    > zieci i uważam, że to jest fajne mieć dzieci. Gdybym nie miał, może uważałbym,
                                                    > że tak nie jest, a liczy sie bardziej czas na własne zainteresowania. Nie wiem
                                                    > :).

                                                    Ale Wont przeciez tez chcial miec dziecko tylko mu nie wyszlo, za to jebnelo w druga strone ze zdwojona sila ;)
                                                  • loppe Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 11:56
                                                    I wyjaśnię coś dziś - że zawsze mało odpowiadałem Kitty na forum ( a Ona mi jeszcze mniej), ponieważ wypowiedzi Kitty były dla mnie po prostu kompletne, więc co miałem pisać za każdym razem? Zgadzam się Kitty, albo wysokiej jakości wpis Kitty?
                                                  • marek.zak1 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 12:45
                                                    loppe napisał:

                                                    > I wyjaśnię coś dziś - że zawsze mało odpowiadałem Kitty na forum ( a Ona mi jeszcze mniej), ponieważ wypowiedzi Kitty były dla mnie po prostu kompletne, więc co miałem pisać za każdym razem? Zgadzam się Kitty, albo wysokiej jakości wpis Kitty?
                                                    -------------------------------------------------------------
                                                    Ja się nie zawsze zgadzam. Otóż kiedyś napisała, ze mam w d..mojego syna, bo go opierdzieliłem, jak marudził będąc w UK. Otóż jutro razem jedziemy na otwarcie najnowocześniejszej w Europie fabryki suplementów i farmaceutyków Olimp-Labs w Dębicy. Zaproponowałem mu to, a on się chętnie zgodził, bo poza tym lubi prowadzić samochód. Taki męski wypad.
                                                  • loppe Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 12:58
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > loppe napisał:
                                                    >
                                                    > > I wyjaśnię coś dziś - że zawsze mało odpowiadałem Kitty na forum ( a Ona
                                                    > mi jeszcze mniej), ponieważ wypowiedzi Kitty były dla mnie po prostu kompletne,
                                                    > więc co miałem pisać za każdym razem? Zgadzam się Kitty, albo wysokiej jakości
                                                    > wpis Kitty?
                                                    > -------------------------------------------------------------
                                                    > Ja się nie zawsze zgadzam. Otóż kiedyś napisała, ze mam w d..mojego syna, bo go
                                                    > opierdzieliłem, jak marudził będąc w UK. Otóż jutro razem jedziemy na otwarcie
                                                    > najnowocześniejszej w Europie fabryki suplementów i farmaceutyków Olimp-Labs w
                                                    > Dębicy. Zaproponowałem mu to, a on się chętnie zgodził, bo poza tym lubi prow
                                                    > adzić samochód. Taki męski wypad.

                                                    Bardzo się cieszę, szanuję Marku że to napisałeś. Dziękuję Ci. Zawsze piszę skrótowo i dopiero inteligentna odpowiedź dobywa ze mnie resztę. Napisze dziś - Kitty bardzo niedobrze Ciebie zaatakowała parę razy. Prawdę mówiąc ja trochę bałem się Kitty. Nie w tym sensie, że nie podjąłbym rękawicy, ale że nie chciałbym dla nas... Imho Kitty projektuje na Ciebie swojego szanownego ojca i stąd po części problemy, ale ja przecież nie wiem, ja nawet nie czytam więcej niż połowy postów na forum, nie znam pełnego kontekstu Waszej trudnej i bardzo interesującej relacji...
                                                  • marek.zak1 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 13:07
                                                    loppe napisał:

                                                    Imho Kitty projektuje na Ciebie swojego szanownego ojca i stąd po części problemy, ale ja przecież nie wiem, ja nawet nie czytam więcej niż połowy postów na forum, nie znam pełnego kontekstu Waszej trudnej i bardzo interesującej relacji...
                                                    --------------------------------------------------------------------
                                                    O tym, nie pomyślałem. Wychowanie syna to jest naprawdę wyzwanie. Jak coś jest nie tak, to jednak trzeba to powiedzieć, a matka to raczej rozpieszcza.
                                                  • wont2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 13:01
                                                    loppe napisał:

                                                    > I wyjaśnię coś dziś - że zawsze mało odpowiadałem Kitty na forum ( a Ona mi jes
                                                    > zcze mniej), ponieważ wypowiedzi Kitty były dla mnie po prostu kompletne, więc
                                                    > co miałem pisać za każdym razem? Zgadzam się Kitty, albo wysokiej jakości wpis
                                                    > Kitty?
                                                    --------------
                                                    To bardzo miłe to co piszesz. Jestem jednak ciekawy z jakich to powodów kitty, jak sam piszesz bo ja nie osobiście nie zwracałem na to uwagi, odpowiadała Tobie jeszcze mniej niż Ty jej :)
                                                  • loppe Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 13:05
                                                    wont2 napisał:

                                                    > To bardzo miłe to co piszesz. Jestem jednak ciekawy z jakich to powodów kitty,
                                                    > jak sam piszesz bo ja nie osobiście nie zwracałem na to uwagi, odpowiadała Tobi
                                                    > e jeszcze mniej niż Ty jej :)

                                                    Ja nie będę tak daleko szedł w hipotezach, pozytywnych zresztą dla Kitty i dla mnie...
                                                  • marek.zak1 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 13:09
                                                    loppe napisał:

                                                    > Ja nie będę tak daleko szedł w hipotezach, pozytywnych zresztą dla Kitty i dla mnie..
                                                    ----------------------------------------------------------------------------
                                                    :)
                                                    A na otwarciu ten fabryki przewidywany jest koncert Waldemara Malickiego. Nigdy nie słyszałem go na żywo.
                                                  • loppe Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 13:11
                                                    loppe napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > > To bardzo miłe to co piszesz. Jestem jednak ciekawy z jakich to powodów k
                                                    > itty,
                                                    > > jak sam piszesz bo ja nie osobiście nie zwracałem na to uwagi, odpowiadał
                                                    > a Tobi
                                                    > > e jeszcze mniej niż Ty jej :)
                                                    >
                                                    > Ja nie będę tak daleko szedł w hipotezach, pozytywnych zresztą dla Kitty i dla
                                                    > mnie...

                                                    Kitty jest przyzwyczajona, że ktoś z nią rozmawia jak Sabat, a ja nie jestem taki, ja inaczej się komunikuję, i Ona w pewnym momencie 2 lata temu uznała że ja z Nią nie rozmawiam, a Ona nie znosi ignorowania i mnie od wtedy olała na forum konsekwentnym ciepłym moczem, za co nie mam pretensji, ale tylko chcę wyjaśnić. Nadal się bardzo szanowaliśmy! Nie mogę powiedzieć że chcę żeby mi zadawała te swoje najbardziej inteligentne na forum pytania, bo nigdy nie chciałem, ja lubię Kitty jakby tak poza nasza komunikacją i niezależnie od niej.
                                                  • wont2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 13:29
                                                    loppe napisał:

                                                    ... i mnie od wtedy olała na foru
                                                    > m konsekwentnym ciepłym moczem, za co nie mam pretensji, ale tylko chcę wyjaśni
                                                    > ć. Nadal się bardzo szanowaliśmy!
                                                    ---------
                                                    Loppe, ja wcale nie chcę wbijać klina pomiędzy dwoje forumowych przyjaciół, którzy darzą się wielką estymą, ja po prostu nie zwracałem jakiejś szczególnej uwagi na łączącą was relację i stąd dzisiejsze zaciekawienie. Bazując tylko na twoich dzisiejszych słowach, bo jak wspomniałem wcześniej - nie mam żadnych innych informacji, ciekawi mnie skąd bierze się twoje przekonanie o tym, że się "nadal bardzo szanowaliście" skoro, jak piszesz, kitty olewała cię konsekwentnym ciepłym moczem. Wspomniałem wcześniej, że mam problemy z odczytywaniem niektórych emocji czy uczuć i być może moje pytanie jest z kategorii głupich i naiwnych ale na przykład jak mnie ktoś olewa konsekwentnym ciepłym moczem (a zdarza się) to nigdy nie twierdziłem, że ten ktoś mnie szanuje :)
                                                  • loppe Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 13:38
                                                    wont2 napisał:


                                                    > Loppe, ja wcale nie chcę wbijać klina pomiędzy dwoje forumowych przyjaciół, któ
                                                    > rzy darzą się wielką estymą, ja po prostu nie zwracałem jakiejś szczególnej uwa
                                                    > gi na łączącą was relację i stąd dzisiejsze zaciekawienie. Bazując tylko na two
                                                    > ich dzisiejszych słowach, bo jak wspomniałem wcześniej - nie mam żadnych innych
                                                    > informacji, ciekawi mnie skąd bierze się twoje przekonanie o tym, że się "nada
                                                    > l bardzo szanowaliście" skoro, jak piszesz, kitty olewała cię konsekwentnym ci
                                                    > epłym moczem. Wspomniałem wcześniej, że mam problemy z odczytywaniem niektórych
                                                    > emocji czy uczuć i być może moje pytanie jest z kategorii głupich i naiwnych a
                                                    > le na przykład jak mnie ktoś olewa konsekwentnym ciepłym moczem (a zdarza się)
                                                    > to nigdy nie twierdziłem, że ten ktoś mnie szanuje :)
                                                    >
                                                    No właśnie. Odpowiem tak jak chcesz. Są ludzie - Kitty, ja... - którzy via internet mogą, mogą. A inni nie mogą (być może nie mogą też w realu, nie wiem). Mogą wyczuć drugiego człowieka z kilku wypowiedzi. Mogą go poznać, ale nie tak papierowo jak z gazety, ale naprawdę. Co można więcej napisać?
                                                  • wont2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 12:51
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ale Wont przeciez tez chcial miec dziecko tylko mu nie wyszlo, za to jebnelo w
                                                    > druga strone ze zdwojona sila ;)
                                                    ------------
                                                    Nie no, bez przesady... Nigdy nie powiedziałaś żadnej głupoty po pijaku, której wstydziłaś się nazajutrz? :)

                                                    A poza tym, tego rodzaju rzadkie pijackie ekscesy nie wyszły nigdy poza fazę mglistych deklaracji. I nie były one z kategorii "ooo, słodki bobasek, też bym chciał" tylko z gatunku "zerżnąć, zapłodnić i zawłaszczyć", co jak wiemy, jest mega-naiwne :)
                                                  • kag73 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 12:56
                                                    wont2 napisał:
                                                    > ------------
                                                    > Nie no, bez przesady... Nigdy nie powiedziałaś żadnej głupoty po pijaku, której
                                                    > wstydziłaś się nazajutrz? :)

                                                    Hmm... "in vino veritas" :)
                                                  • wont2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 13:45
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Hmm... "in vino veritas" :)
                                                    ----------
                                                    Tak? To ciekawe, bo ja zawsze pierdzielę trzy po trzy po alkoholu i wydaje mi się, że jestem zajebiście zabawny. I rzygam ostatnio po winie (Jack Rabbit, Shiraz, 15 zł z butelkę w Żabce). Obudziłem się kilka dni temu w nocy i wyrzygałem wątrobę. Jaka jest prawda w rzyganiu?
                                                  • kag73 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 13:53
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Tak? To ciekawe, bo ja zawsze pierdzielę trzy po trzy po alkoholu i wydaje mi s
                                                    > ię, że jestem zajebiście zabawny. I rzygam ostatnio po winie (Jack Rabbit, Shir
                                                    > az, 15 zł z butelkę w Żabce). Obudziłem się kilka dni temu w nocy i wyrzygałem
                                                    > wątrobę. Jaka jest prawda w rzyganiu?

                                                    Prawda w rzyganiu jest taka, ze alkohol niszczy watrabe. Widac jak na dloni ;))
                                                    Nie wiesz, ze pijacy umieraja na marskosc watroby? ;)

                                                    >
                                                  • wont2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 14:21
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Prawda w rzyganiu jest taka, ze alkohol niszczy watrabe. Widac jak na dloni ;))
                                                    > Nie wiesz, ze pijacy umieraja na marskosc watroby? ;)
                                                    -----------
                                                    Jesteś dzisiaj, Pippo, ostra jak brzytwa :) Celne! Podoba mi się.
                                                  • proteinowy Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 23:27
                                                    > Jaka jest prawda w rzyganiu?

                                                    "Chciałbym wewnątrz mieć ma zewnątrz
                                                    I uwielbiam takie filmy
                                                    Gdy obrywa ktoś niewinny"
                                                  • hello-kitty2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 14:27
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Nie no, bez przesady... Nigdy nie powiedziałaś żadnej głupoty po pijaku, której
                                                    > wstydziłaś się nazajutrz? :)
                                                    >
                                                    > A poza tym, tego rodzaju rzadkie pijackie ekscesy nie wyszły nigdy poza fazę mg
                                                    > listych deklaracji.


                                                    Siebie sie wstydz.
                                                  • wont2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 14:34
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Siebie sie wstydz.
                                                    ---------
                                                    Jeju, nie możemy rozmawiać ze sobą bez emocji? Po prostu wymieniać się argumentami, ewentualnie pożartować? Wiesz... żeby było miło.
                                                  • hello-kitty2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 15:39
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Jeju, nie możemy rozmawiać ze sobą bez emocji? Po prostu wymieniać się argument
                                                    > ami, ewentualnie pożartować? Wiesz... żeby było miło.

                                                    Oczywiscie, ze nie moge bez emocji, bo co se je schowam w kieszen? Ja juz tu kiedys pisalam, ze jestem jedna wielka emocja i tez nie widze powodu dlaczego akurat dla Ciebie mialabym robic wyjatek sie ich pozbywajac. Zreszta to i tak niemozliwe. Nie ma znaczenia z kim rozmawiam.
                                                  • wont2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 15:48
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Oczywiscie, ze nie moge bez emocji, bo co se je schowam w kieszen? Ja juz tu ki
                                                    > edys pisalam, ze jestem jedna wielka emocja i tez nie widze powodu dlaczego aku
                                                    > rat dla Ciebie mialabym robic wyjatek sie ich pozbywajac. Zreszta to i tak niem
                                                    > ozliwe. Nie ma znaczenia z kim rozmawiam.
                                                    -----------
                                                    Skoro już musisz emocjonalnie, to nie mogą to być dobre emocje? Spróbuj, co ci szkodzi :)
                                                  • hello-kitty2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 16:05
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Skoro już musisz emocjonalnie, to nie mogą to być dobre emocje? Spróbuj, co ci
                                                    > szkodzi :)

                                                    Sorry ale ojciec mnie zjebal i jak mnie klujesz jego gadkami, to mnie to zwyczajnie boli, bo mi grzebiesz w ranie. Wiem, wiem, to jest moj problem, a nie Twoj, Ty jestes tu od zabawy.
                                                  • loppe Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 10:54
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > loppe napisał:
                                                    > > Własnie! trochę lepiej zrozumiałem rodzaj inteligencji Wonta, którą bardz
                                                    > o cenię, ona nie polega jednak na rozumieniu otoczeniu, a na tworzeniu własnych
                                                    > konstrukcji, zupełnie niezależnych.
                                                    > --------------------------------------------------
                                                    > Konstrukcja jest taka, aby czuć się lepiej, więc jeśli masz ładna figurę, uważa
                                                    > sz, że to jest najważniejsze, jak umiesz pływać cenisz sobie pływanie, znasz ję
                                                    > zyki - podobnie. Taka konstrukcja poprawa samopoczucie i bardzo pomaga w życiu
                                                    > i wiele osób ją stosuje.

                                                    Wcieliśmy się między Nich, Kitty preferuje nierozumiejących co mówi facetów, jak Jej Tata.
                                                  • loppe Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 11:22
                                                    loppe napisał:

                                                    >
                                                    > Wcieliśmy się między Nich

                                                    Ja miałem 2 braci stryjecznych gitowców, z tymi kropami pod okiem, starszy skończył nawet technikum i bardzo mnie lubił, z młodszym i bardziej wytatuowanym miałem słabszy kontakt.
                                                    Ale nie kryminaliści, zwyczajni kozacy. I kiedyś jak byłem jeszcze studentem piliśmy razem i były dziewczyny i jedna do mnie tam..., a ten młodszy też do niej... i ten starszy wtedy po ojcowsku do swojego brata: Z. nie wp... się między wódkę i zakąskę...


                                                  • wont2 Re:DZIECI TO ZLO TEGO SWIATA.Chcesz mi prac dalej 08.10.15, 10:49
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > Ja nie stawiam na piedestal rodzenia dzieci i nie mysle "plodze wiec jestem''.
                                                    > Przestan mi przypisywac pobodne bzdury!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    --------------
                                                    Nie ma się co denerwować.

                                                    Po prostu tak zinterpretowałem twoją wypowiedź odnoszącą się do rodzenia dzieci "najcenniejsza rzecza jaka mozesz innemu czlowiekowi dac jest zycie" - że stawiasz rodzenie dzieci na piedestał. I nie twierdzę, że to ty myślisz "płodzę więc jestem", tylko, że jest to konsekwencja twojego myślenia, stawiającego na piedestał rodzenie dzieci.

                                                    Być może powinnaś być bardziej precyzyjna w swoich wypowiedziach. I nie denerwować się, jeśli ktoś je mylnie zinterpretuje ;)

                                                    Pozdrawiam i co złego to nie ja :)
                                                  • lybbla Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 14:16
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Ci, którzy sugerowali swoim uczniom
                                                    > , żeby sprawdzali wszystko, co mówią, tak jak złotnik sprawdza jakość kruszcu,
                                                    > poddając go rygorystycznym próbom - świata nie podbili.

                                                    Ale talmudu chyba nie znasz. I jesteś pewien kto tu rządzi?
                                                  • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 14:30
                                                    lybbla napisał:

                                                    > wont2 napisał:

                                                    > Ale talmudu chyba nie znasz. I jesteś pewien kto tu rządzi?
                                                    ----------
                                                    Mówisz zagadkami jak Pytia delficka. A ja jestem prosty człowiek, nie wiem nawet co to jest ta Pytia, ja wiem co to jest pyta. Także, proszę, bez zagwozdek bo nie zrozumiem. Ja w każdym razie miałem na myśli Buddę.
                                                  • lybbla Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 14:44
                                                    wont2 napisał:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ale talmudu chyba nie znasz. I jesteś pewien kto tu rządzi?
                                                    > ----------
                                                    > Mówisz zagadkami jak Pytia delficka. A ja jestem prosty człowiek, nie wiem nawe
                                                    > t co to jest ta Pytia, ja wiem co to jest pyta. Także, proszę, bez zagwozdek bo
                                                    > nie zrozumiem. Ja w każdym razie miałem na myśli Buddę.

                                                    Dzisiaj w talmudzie grzebac nie bede. Ale rodzyka dla Ciebie wkrotce wydlubie.
                                                  • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 08.10.15, 14:58
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Dzisiaj w talmudzie grzebac nie bede. Ale rodzyka dla Ciebie wkrotce wydlubie.
                                                    ---------
                                                    OK. W życiu Talmudu na oczy nie widziałem. Hebrajskiego się kiedyś co prawda uczyłem, ale to był taki kaprys - pojechałem do Izraela i spodobały mi się Żydóweczki (poza tym one mają, wiesz...). A jak to z kaprysem - dzisiaj jest, jutro nie ma. Także - z ciekawością coś dowiem się o Talmudzie :)
                                • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 22:27
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  > To podnies sobie poprzeczke i daj zycie swoje za zycie drugiego czlowieka. Jak
                                  > bedziesz oddawal swoje to poczujesz jego wartosc, poczujesz czy jest cenne.

                                  Bardzo obrazowo mu to wylozylas i jak prawdziwie.
                                  Ja bym dodala: rzuc sie pod pociag ale tak, zeby na pewno Cie zabil! No, chesz ;)?
                            • ninek04 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 20:46
                              >Najcenniejsza rzecza jaka posiada czlowiek jest zycie, zatem najcenniejsza rzecza jaka mozesz innemu czlowiekowi dac jest zycie.<

                              Tylko dobrze by było, gdy się kogoś do tego życia powołuje, by cena, którą to dziecko będzie musiało zapłacić przychodząc na świat,nie była dla niego za wysoka-okupiona cierpieniem,strachem,lękiem;bo cóż z tego,że daje się komuś najcenniejszy dar życia,skoro później to życie jest jednym wielkim nieszczęściem.
                          • sea.sea Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 19:24
                            Drugiego, żywego człowieka też może literalnie strzelić chooj w każdej minucie.
                    • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 11:07
                      wont2 napisał:

                      > kag73 napisała:
                      >
                      > > wont2 napisał:
                      > > " I dlatego myślę, że dla mojego taty jestem pio prostu kochanym synem."
                      > >
                      > > A skad ten pomysl? Ty jestes wynikiem oczekiwan matki, ktorym podporzadko
                      > wal si
                      > > e
                      > > Twoj ojciec ;))
                      > -------
                      > Ha ha :) A prawda jest taka, że ludzie często decydują się na posiadanie dzieci
                      > , bo po prostu nie wyobrażają sobie innego życia. Nie żaden sukces reprodukcyjn
                      > y tylko po prostu w domu bez dziecka jest pusto, życie nie ma sensu, nie ma dla
                      > kogo żyć etc. Małżonek wkurwia albo przynajmniej zaczyna nudzić, trza coś zmie
                      > nić w życiu. I wtedy pojawia się ono - dziecko. I już jest po co i dla kogo żyć
                      > :)
                      Nie nie, u wiekszosci jest inaczej. Ludzie sie lacza w pary, kochaja, bzykaja, maja w glowach obrazki: dom, drzewo, dziecko, dziecko jest owocem milosci, przejsciem do nastepnego etapu zwiazku, dopelnieniem, dla wielu normalna koleja rzeczy(tak funkcjonuje nasze spoleczenstwo). Innym sie wydarza, bo wiadomo, ze z bzykania wychodza dzieci. Bo jestesmy gatunkiem stadnym.

                      • wont2 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 11:23
                        kag73 napisała:

                        > Nie nie, u wiekszosci jest inaczej. Ludzie sie lacza w pary, kochaja, bzykaja,
                        > maja w glowach obrazki: dom, drzewo, dziecko, dziecko jest owocem milosci, prze
                        > jsciem do nastepnego etapu zwiazku, dopelnieniem, dla wielu normalna koleja rze
                        > czy(tak funkcjonuje nasze spoleczenstwo).
                        ---------------
                        Patrz, to zupełnie tak jak lewicowi intelektualiści na Zachodzie wyobrażali sobie Związek Radziecki. Tymczasem to były kajdany, więzienia, kazamaty i gułagi :)
                        • kag73 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 11:27
                          wont2 napisał:

                          > kag73 napisała:
                          > ---------------
                          > Patrz, to zupełnie tak jak lewicowi intelektualiści na Zachodzie wyobrażali sob
                          > ie Związek Radziecki. Tymczasem to były kajdany, więzienia, kazamaty i gułagi :
                          > )
                          Taa, juz to widze jak naga zona, przywiazuje meza do lozka i niecnie wykorzystuje seksualnie (mojemu by sie podobalo;)) nie stosujac zadnej antykoncepcji :)
                  • mabelle2000 Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:36
                    kag73 napisała:

                    > A skad ten pomysl? Ty jestes wynikiem oczekiwan matki, ktorym podporzadkowal si
                    > e
                    > Twoj ojciec ;))

                    Prawda. Nie ma dzieci chcianych i oczekiwanych, sa tylko efekty zgnilego kompromisu ;-)
              • loppe Re: przedmiotowe traktowanie 06.10.15, 10:21
                marek.zak1 napisał:

                > wont2 napisał:
                >
                > > marek.zak1 napisał:
                > >
                > > > Takie życie uważałbym za przesrane. Samotne noce w towarzystwie but
                > elki,
                > > sukces reprodukcyjny - zero.
                > > -----------------
                > > Co ty z tym "sukcesem reprodukcyjnym"? ;)
                > >
                > > Mam nadzieję, że dla mojego ojca nie jestem "sukcesem reprodukcyjnym" tyl
                > ko kochanym synem.
                > -----------------------------------------------------------------------------
                > Jesteś jednym i drugim.

                Absolutnie.

                Na marginesie uczucie do kobiet i mężczyzn jest (dla mn
                > ie) inne. Tak więc kocham moje córki i mojego syna, jednakże nie jest to takie
                > same uczucie i tylko z rozpędu tak samo nazywane.

                To ciekawe, ta różnica wzruszeń ojcowskich...
    • dorry Re: Single i singielki nie mogą się zgrać? 06.10.15, 00:30
      Widocznie kobiety nie chcą się ruchać z kim popadnie, a mężczyźni podobnież żenić.
      Poza tym mężczyżni przecież wolą kobiety przed 30, najlepiej w okolicach 26, a singielką się zostaje dopiero po 30 (z moich obserwacji).
      Pozatym to nie dokońca tak, że nie. Osobiście znam jedną pare, która się poznała przez takowy portal - są nawet już po ślubie (ale stereotypowo - on 40, ona 27)
    • midnight_lightning Re: Single i singielki nie mogą się zgrać? 06.10.15, 22:08
      Nie zgrają się i to właśnie chodziło kobietom, w końcu wytrwale o to zabiegały całą młodość.

      Dzieli ich morze, setki hektolitrów wydzielin po prymitywach, troglodytach, niegrzecznych chłopcach czytaj bandytach i zbirach. Po starszych panach z kasą.

      Mili, spokojni, inteligentni faceci nie będą się taplać w cudzych płynach fizjologicznych, niech to robi te 20% facetów, to ich wydzieliny i ich materacyki do ćwiczeń gimnastycznych.

      Kiedyś to było bajoro, ale obecnie, dzięki antykoncepcji i aborcji, rzekome zmiany mentalności po urodzeniu dziecka przychodzą tak późno, że jest nie bajoro, a Rów Mariański. I jeszcze to szczęśliwe przekonanie kobiet, że dziś 40-ka to stara 30-ka.

      40-ka to akurat najlepszy moment, by zrewanżować się za doznane podłości. Szczyt atrakcyjności mężczyzn wg kobiet. A na rynku nie tylko singielki. Samotne mamusie są już mocno skruszałe, nagle doznają olśnienia i twierdzą, że całe życie szukały miłego, dobrego, wrażliwego faceta. I matki-Polki, które po ślubie magicznie zapominały o seksie i mężu, skupiając się na jej dzieciach, dochodzą do wniosku, że straciły życie (przez męża oczywiście) i chcą się wyszaleć.

      Ja życzliwie podpowiem, gdzie mogą sobie szukać swoich cud samców. Badboyie z patologii urzędują w tanich mordowniach i w zakładach penitencjarnych, a starszych panów 70-80lat można znaleźć, a jakże, w sanatoriach. A już niedługo będzie można też szukać super fajnych obcokrajowców w najbliższym ośrodku dla imigrantów.

      Podpowiam, gdyż dobrze pamiętam, jaką to radochę w młodości sprawiało kobietom masowe podkładanie się dzikim, niepiśmiennym prostakom oraz zamożnym, starszym gościom i obcokrajowcom, jaką to satysfakcję im sprawiało zrobienie z siebie kolejnego w kolejce, nieistotnego, setnego lub tysięcznego mięcha do zaliczenia. Z pewnością kobiety marzą, by przeżyć jeszcze raz tak cudne chwile i poczuć ten wyjątkowy splendor.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka