Dodaj do ulubionych

Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia

05.12.15, 14:48
Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia, nie rozumiem.

Młoda - przynajmniej wtedy kiedy ZACZYNA pisać na tym forum - zdrowa dupa. Ładna, a przynajmniej tak się przedstawia. Pracująca. Bez obciążenia w postaci dzieci/alimentów. Każda jedna chętna, gotowa, z fantazją, rozpalona, normalnie kotka na gorącym blaszanym dachu.

I lata łzawych postów o tym, że pan mąż odmawia-wali konia-ignoruje-reglamentuje seks i że ona cierpi, kocha, tłumaczy, płacze, awanturuje się, godzi, kupuje bieliznę i co tam jeszcze.

A, i każda oczywiście ma wysokie wymagania, które spokojnie godzi z byciem traktowaną jak wycieraczka i domową żebraniną.
Każda też jest selektywna szalenie i byle kogo nie dopuści, bo - patrz wyżej.

Zastanawiam się dlaczego baby sobie tak kłamią. Że kłamią otoczeniu, to mnie specjalnie nie dziwi, ale sobie?

Sorry, life is brutal. Jeśli młoda, niebrzydka, w miarę niezależna i bezdzietna laska tkwi w małżeństwie bez seksu i cierpi z tego powodu, to tylko dlatego, że najwyraźniej ma korzyści przewyższające wady układu. A, i ma nikły temperament, bo inaczej dorobiłaby gościowi rogi po kilku miesiącach posuchy.
Obserwuj wątek
    • kag73 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 14:57
      Co jej sie tu oplaca, co? Wytlumacz mi to, bo ja tego nie widze.
      Widze nastepujace odpowiedzi:
      ona go kocha, bo go kiedys pokochala i tak jej zostalo, zyje wspomnieniami, wkurwia ja to i tamto, ale to 40%, ktore jej w nim pasuje, kocha. To nie jest wszystko czarno bilae, on ma tez mile strony.
      Dwa:
      boi sie nowosci, nie potrafi zdecydowac sie na pierwszy krok, wie co ma ale nie wie co bedzie miala, co ja czeka.
      Trzecie: temperametu nie ma, tu sie zgadzam, albo ma ale go tlamsi, bo zobligowana jest obietnica.
    • urquhart Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 15:10
      Pisałem Ci parokrotnie Triss. Jesteś męską babką w sensie hormonalnym z niskim poziomem lęków i nie chce ci się zrozumieć jak funkcjonują i co determinuje inne byty. Dowartościowujesz się przedstawiając własne wybory jako idealne. Dla innych kobiet takie wybory zakończyły by sie to co najmniej nerwicą. Dlatego ty jesteś managerem a nie one.
      • zawle Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 15:28
        na tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono urgu
      • triss_merigold6 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 15:44
        W sensie hormonalnym mam aż nadto estrogenów i prolaktyny, badałam się. :D Nie wiem czy mam niski poziom lęków, miałam wysoki poziom determinacji i niski hamulców, mimo że przeszłam ten sam trening kulturowo-społeczny, co inne kobiety z mojego pokolenia w tym kraju.
        IMO działanie jest lepsze niż bierne tkwienie, zwłaszcza mimo braku obiektywnych przeszkód do uwolnienia się.
        Tchórzostwo mnie autentycznie wkurwia, zwłaszcza jeśli pani dorabia ideolo w postaci "selektywności".
        • kag73 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 15:53
          Ona moze sie jeszcze zwyczajnie bac samotnosci, odejdzie od meza i nikogo nie znajdzie co wtedy... Poza tym on jej sprawy nie ulatwia, bo on nie jest caly zly.
          • notyouraveragegirl Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 20:19
            No zupełnie nie jest cały zły. Na przykład przed chwilą wyskoczył z domu jak poparzony do sklepu bo "musi kupić coś na śniadanie, żeby rano nie wstawać". Oczywiście zorientował się, że jutro są mikołajki, a on nie ma dla mnie prezentu. Jego zapominalstwo i przypominanie sobie o wszystkim na ostatnią chwilę bawi mnie niezmiennie od ponad 10 lat :).
            • bgz0702 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 20:44
              notyouraveragegirl napisała:

              > No zupełnie nie jest cały zły. Na przykład przed chwilą wyskoczył z domu jak po
              > parzony do sklepu bo "musi kupić coś na śniadanie, żeby rano nie wstawać". Oczy
              > wiście zorientował się, że jutro są mikołajki, a on nie ma dla mnie prezentu. J
              > ego zapominalstwo i przypominanie sobie o wszystkim na ostatnią chwilę bawi mni
              > e niezmiennie od ponad 10 lat :).

              ;) no to masz prezent;) oby to nie był mikołaj z czekolady, chyba ze lubisz i chcesz;)
              • ninek04 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 21:42
                bgz 02 napisała
                >notyouraveragegirl napisała:

                > No zupełnie nie jest cały zły. Na przykład przed chwilą wyskoczył z domu jak po
                > parzony do sklepu bo "musi kupić coś na śniadanie, żeby rano nie wstawać". Oczy
                > wiście zorientował się, że jutro są mikołajki, a on nie ma dla mnie prezentu. J
                > ego zapominalstwo i przypominanie sobie o wszystkim na ostatnią chwilę bawi mni
                > e niezmiennie od ponad 10 lat :).

                >;) no to masz prezent;) oby to nie był mikołaj z czekolady, chyba ze lubisz i chcesz;)<

                To takie słodkie. Niezależnie, czy z mikołaj będzie z czekolady, czy innego rodzaju. To jak można mieć wonty do faceta, który śle prezenty wprost do stóp.? Ja to nie ogarniam tego w ogóle ;)
                • jesod To takie analnie słodkie 05.12.15, 22:04
                  ninek04 napisała:
                  > To takie słodkie.

                  Jak ML na tym forum. Nieprawdaż?

                  ninek04 napisała:
                  > Niezależnie, czy z mikołaj będzie z czekolady, czy innego rodzaju.

                  Innego rodzaju....? Ach, już wiem! Z pewnością masz na myśli Mikołaja z lewatywy... No, czekolada nie zawsze jest rzeczywiście czekoladą, dlatego praktycznie ze wszystkiego da się zrobić Mikołaja. To kwestia wyobraźni i pomysłowości, szczególnie w aspekcie tego forum.

                  ninek04 napisała:
                  > To jak można mieć wonty do faceta, który śle prezenty wprost do stóp.?

                  No właśnie, właśnie... :) Ale... błąd w ostatnim słowie pytania. Powinno być: dup - a nie: stóp.
                • sid.le.niwiec Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 09:31
                  > To takie słodkie. Niezależnie, czy z mikołaj będzie z czekolady, czy innego rodzaju.
                  > To jak można mieć wonty do faceta, który śle prezenty wprost do stóp.? Ja to nie
                  > ogarniam tego w ogóle ;)

                  Prawda? To tak jakby cieszyć się, że koleś łaskawie zjadł zupę, którą ugotowałam (a mógł zabić:), co z tego, że siedzi na bezrobociu i dłubie w nosie.
      • sid.le.niwiec Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 16:52
        > Pisałem Ci parokrotnie Triss. Jesteś męską babką w sensie hormonalnym z niskim
        > poziomem lęków

        Piszesz do użytkowniczki, która uważa, ze jeśli kobieta (każda) nie ma dziecka, to nie jest spełniona, poza tym ma obsesję na punkcie cudzej bezdzietności i singielek po 30-tce. Może jeszcze to przemyśl (albo pomyliłeś ją z inną Triss). :>
        • triss_merigold6 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:00
          A jak to się ma do lęków? Mieszasz poglądy (załóżmy nawet, że takie mam) i lęki przed podejmowaniem decyzji (te miewam, ale na niedecyzyjność sobie nie pozwalam).
          • sid.le.niwiec Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:20
            Piszę w odniesieniu do rzekomo męskiego charakteru - nie słyszałam, żeby jakiś mężczyzna przeżywał, że jakiś inny mężczyzna nie hajtnął się przed 30-tką czy nie dorobił dzieci przed 40-tką. Aczkolwiek niektórzy mężczyźni również punktują tak kobiety, głównie po to, żeby znały swoje miejsce w szeregu.
    • sid.le.niwiec Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 16:50
      Nieczęsto zgadzam się z Tobą, ale tutaj 90% na tak.

      > Jeśli młoda, niebrzydka, w miarę niezależna i bezdzietna laska tkwi w małżeństwie bez seksu
      > i cierpi z tego powodu, to tylko dlatego, że najwyraźniej ma korzyści przewyższające wady
      > układu. A, i ma nikły temperament, bo inaczej dorobiłaby gościowi rogi po kilku miesiącach
      > posuchy.

      Popieram wniosek o nikłym temperamencie. Acz w czerpaniu korzyści nie dostrzegam jakiegoś wyrachowania, czy czegoś w tym stylu. Raczej widzę przestraszoną dziewczynę, która boi się zrobić krok w którąś stronę, absurdalnie łapie się wszystkiego, co daje jakąś nadzieję, bo bardzo chciałaby, żeby było tak jak sobie wymarzyła.
      Dodaj jeszcze fakt, że nie żyjemy w pustej przestrzeni, męża i dzieci trzeba mieć, bo jak nie to omatkoboskocorobić (zdaje się, że ten pogląd podzielasz :>). Dodatkowo "porządna kobieta" nie zostawia męża, który jest miły, ogarnięty i nie bije ani nie pije, z powodu takiej "pierdoły", jak nierozwiązywalne problemy łóżkowe. Tak jak porządna kobieta nie uprawia seksu dla przyjemności, bo to jest seks dla sportu i taki fe, a ona musi się zakochać lub z kimś chodzić. No i masz efekty, jakie masz.
      • notyouraveragegirl Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:04
        Ja akurat zgadzam się ze wszystkim (choć oczywiście nie wszystkie powody mogę odnieść do siebie), za wyjątkiem nikłego temperamentu. Kobiet o nikłym temperamencie nie byłoby chyba na tym forum. Jeśli o mnie mowa to gdybym miała nikły temperament to seks raz w tygodniu byłby spełnieniem moich marzeń...A nie jest.
        • triss_merigold6 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:08
          Cherie, masz zerowy temperament. Problem masz od dawna. Gdybyś miala cień temperamentu, to w przypływie wkurwu i chcicy, załatwiłabyś sprawę pierwszym wyjściem do byle pubu czy klubu.
          • notyouraveragegirl Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:26
            Nie widzę nic fajnego w rozładowywaniu napięcia seksualnego z byle kim w kiblu w klubie, albo po hotelach, po alkoholu "dla odwagi".
            • sid.le.niwiec Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:29
              Ale nikt Ci nie każe, sama pisałaś o jakimś kolesiu, który Cię kręci. No chyba, że dla Ciebie jest tylko albo proszenie się u męża o seks, albo kibel w klubie z pierwszym, który się napatoczy (bo tak rozumiem "byle kto"), wtedy nie mam pytań.
            • triss_merigold6 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:31
              Ciśnienie schodzi. To coś jak z jedzeniem, głodny nie jesteś sobą. Nie musisz w takich warunkach, qrde chyba gdzieś mieszkasz i faceci też miewają wolne mieszkania.
          • jesod Masz zerowy 05.12.15, 21:23
            triss_merigold6 napisała:
            > Cherie, masz zerowy temperament. Problem masz od dawna. Gdybyś miala cień tempe
            > ramentu, to w przypływie wkurwu i chcicy, załatwiłabyś sprawę pierwszym wyjście
            > m do byle pubu czy klubu.

            Czytając bzdety, które tu wypisujesz dochodzę do wniosku, że to raczej Twój mózg przedstawia zerowy stan... Z tym, że będąc właśnie w okolicy tego zera, przy okazji werbalnie, w sposób prymitywny (żeby nie powiedzieć/napisać wprost: debilny) generuje niezaspokojony popęd seksualny, który manifestacyjnie, lecz błędnie interpretujesz jako temperament.
            Gówno wiesz na temat temperamentu, poza tym, że... odczuwasz swędzenie własnej kuśki, z którą nie wiesz co zrobić i gdzie ją wsadzić. No i wychodzi na to, że to ona Tobą rządzi...
            Stąd ten nibyluzacki styl wraz z przyzwoleniem na szambo w rozwiązaniach.
            • notyouraveragegirl Re: Masz zerowy 05.12.15, 22:58
              Czy gdzieś już był wątek, w którym opisywałaś swoje krzywdy? Bo jeśli to, co tu wypisujesz to Twoje prawdziwe opinie, a nie jad wynikający z traumatycznych przeżyć to powinnaś sobie wpisać analizę faktów i wyciąganie wniosków na listę obszarów do rozwoju. Dorzuć też konstruktywną krytykę, bo jechać sobie po mnie możesz jak chcesz, ale pod warunkiem, że na czymś konkretnym opierasz swoje sądy i cokolwiek z tego wynika.
              • jesod Re: Masz zerowy 06.12.15, 00:57
                notyouraveragegirl napisała:
                > (...)

                Po analizie faktów i wyciągnięciu wniosków pomyliłeś nicki dorzucając tę "konstruktywną" krytykę. :)
                • socrates11 Przymkniesz się wreszcie babajago? 06.12.15, 01:02
                  to do Jesod
                  • jesod Re: Przymkniesz się wreszcie babajago? 06.12.15, 01:53
                    socrates11 napisał:
                    > to do Jesod

                    O! Jak ładnie i miło. :) Tak w sam raz na Mikołajki, "myśliciel i filozof" zabłysnął męskością i... zawyżył poziom tego arcyprześwietnego forum.
              • ninek04 Re: Masz zerowy 06.12.15, 12:42
                notyouraveragegirl napisała
                >Czy gdzieś już był wątek, w którym opisywałaś swoje krzywdy? Bo jeśli to, co tu wypisujesz to Twoje prawdziwe opinie, a nie jad wynikający z traumatycznych przeżyć to powinnaś sobie wpisać analizę faktów i wyciąganie wniosków na listę obszarów do rozwoju. Dorzuć też konstruktywną krytykę, bo jechać sobie po mnie możesz jak chcesz, ale pod warunkiem, że na czymś konkretnym opierasz swoje sądy i cokolwiek z tego wynika.<

                Sęk tkwi w tym,że ja, w przeciwieństwie do Ciebie nie mam poczucia krzywdy oraz potrzeby obnoszenia się z moją wielką krzywdą, pisząc jak to mąż mnie skrzywdził, o ja biedna, nieszczesliwa, co za gnój z niego.A wiesz dlaczego tak myślę? -bo jeśli się nie układa i psuje, to w większości przypadków wina leży po obu stronach, choć oczywiście mogę w swoim poczuciu twierdzić, że wina leży w większości po jego stronie, to umiem też zauważyć swoje wady i niedociągnięcia. A Ty przedstawiasz siebie w samych superlatywach, piękna, mądra, kasiasta laska,przyciągające spojrzenia innych,tylko po prostu Twój mąż się na Tobie nie poznał, więc to z nim musi być coś nie tak.
                O mój rozwój martwić się nie musisz, może skup się na swoim również. A wrzucanie opowieści o mężu lecacym po prezent dla swojej księżniczki, to infantylizm i tyle.
                • socrates11 Re: Masz zerowy 06.12.15, 12:45
                  Przecież to na co odpowiadasz było do jesod, nie do ciebie, nie widzisz tego?:))
                  • ninek04 Re: Masz zerowy 06.12.15, 13:29
                    socrates napisał >Przecież to na co odpowiadasz było do jesod, nie do ciebie, nie widzisz tego?:))<

                    No chyba faktycznie,coś mi się pomerdało :-)Ale ze swoich słów do notyouraveragegirl się i tak nie wycofuję;)
                • notyouraveragegirl Re: Masz zerowy 06.12.15, 14:03
                  ninek04 napisała:
                  > Sęk tkwi w tym,że ja, w przeciwieństwie do Ciebie nie mam poczucia krzywdy oraz
                  > potrzeby obnoszenia się z moją wielką krzywdą, pisząc jak to mąż mnie skrzywdz
                  > ił, o ja biedna, nieszczesliwa, co za gnój z niego.A wiesz dlaczego tak myślę?
                  > -bo jeśli się nie układa i psuje, to w większości przypadków wina leży po obu s
                  > tronach, choć oczywiście mogę w swoim poczuciu twierdzić, że wina leży w większ
                  > ości po jego stronie, to umiem też zauważyć swoje wady i niedociągnięcia. A Ty
                  > przedstawiasz siebie w samych superlatywach, piękna, mądra, kasiasta laska,przy
                  > ciągające spojrzenia innych,tylko po prostu Twój mąż się na Tobie nie poznał, w
                  > ięc to z nim musi być coś nie tak.

                  Albo nie czytałaś dokładnie moich wypowiedzi, albo mylisz mnie z kimś innym. I jest to podobnego rodzaju pomyłka, jak to, że myślałaś, że mój post do Jesod skierowany jest do Ciebie.
                  Skoro Sokrates sprostował już pierwszą pomyłkę, to ja sprostuję drugą:

                  Piękna? Nigdy siebie tak nie nazwałam. Mam do swojego wyglądu wiele zastrzeżeń i wiele lat pracy nad sobą mnie kosztowało, żebym umiała sama siebie nazwać "atrakcyjną". Kiedy jako nastolatka zaczęłam wzbudzać zainteresowanie płci przeciwnej byłam przekonana, że stałam się obiektem żartów bo nie wierzyłam, że mogę się komukolwiek podobać.
                  Mądra? Też nigdy sama tak o sobie nie napisałam. Wręcz wielokrotnie sama siebie wyzwałam od idiotek zdając sobie sprawę, że gdybym była mądra już dawno wymiksowałabym sie z tego układu.
                  Kasiasta? Pisałam tylko, że stać mnie, żeby się samodzielnie utrzymać i spłacać kredyt. Do tego zdaje się wystarczy wypłata niewiele wyższa od średniej krajowej.

                  Na pewno nigdy o sobie nie myślałam, ani nie mówiłam, że jestem chodzącą doskonałością i ideałem. Wady swoje znam i mam ich sporo. Jestem wybuchowa, emocjonalna, nieufna, kontrolująca, uparta, złośliwa i pamiętliwa. W dodatku mam chwiejną samoocenę - zdecydowanie daleko od doskonałości.
      • triss_merigold6 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:05
        Ale ja w ogóle nie miałam na myśli korzyści materialnych czy bytowych - podkreślam, że to pracujące i zarabiające kobiety, nie grozi im głód pod mostem, tylko najwyżej ciut niższy standard życia.

        Dzieci się nie dorobią bez współżycia, to raz. Dwa - dzieci też niekoniecznie przeszkadzają w zostawieniu małżonka. Trzy - ich mężowie, przynajmniej tak wynika z opisów, dzieci nie chcieli i nie chcą, co też zwłaszcza przy braku współżycia jest mocnym sygnałem.

        Cóż, jak taka porządna, to niech niesie swój krzyż i nie zawraca dupy. Otoczenie nie musi znać szczegółów, można trzymać na dystans informacyjny albo - wersja dla mniej subtelnych - informować w taki sposób, żeby wstydzili się dalej pytać.
        • sid.le.niwiec Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:23
          > Ale ja w ogóle nie miałam na myśli korzyści materialnych czy bytowych

          Mnie nawet nie o to chodziło, tylko o takie swoiste wyrachowanie w myśleniu. Nie widzę tego, bardziej lęk i niechęć do działania (coś na zasadzie "może samo się jakoś rozwiąże").
        • notyouraveragegirl Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:28
          Mój mąż akurat chciałby mieć dzieci. To ja powiedziałam, że nie będę mu rodzić dzieci dopóki nie naprawi się trwale nasze życie seksualne. Sądząc po postępach - nie urodzę mu ich nigdy.
          • sid.le.niwiec Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:29
            Mu?
            • notyouraveragegirl Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:45
              Chodzi mi o to, że nie będę matką jego dzieci. Bo swoich i czyichś jeszcze, mam nadzieję, kiedyś będę :).
          • triss_merigold6 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:32
            To nieś swój krzyż i nie jęcz. Lepiej nie będzie.
            Mówić o dzieciach pan sobie może, bez seksu tego nie załatwi więc mówienie, że chce nic go nie kosztuje.
            • notyouraveragegirl Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 18:28
              triss_merigold6 napisała:

              > To nieś swój krzyż i nie jęcz.

              Właśnie o chęci tego jęczenia tu od paru miesięcy rozprawiam. Nie odmawiaj mi tego ;).
      • ninek04 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:11
        Dla mnie ta dziewczyna potrzebuje faceta, jako lustra, w którym może się przeglądać, by potwierdzić swoją atrakcyjność, bo w tym tonie wypowiadała się nie raz, zbierając z wdzięcznością komplementy od panów na jej temat. Teraz nawet chce publicznie wstawiać swoje zdjęcie, licząc na dalsze lajki.To,w jaki sposób pisze o facecie, który ją kręci, ale jednocześnie stwierdza, że wejście w nim w relację, byłoby przekroczeniem konwencji, też świadczy o tym, że tkwi w schemacie, który z pewnych względów jej odpowiada, a którego ewentualne przekroczenie jawi jej się jako coś niemieszczącego się w głowie, bo przecież nie umie i nie chce zaliczać dla sportu, a takie ma skojarzenia ze skokiem w bok
        • triss_merigold6 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:29
          (...) przekroczenie jawi jej się jako coś niemieszczącego się w głowie, bo przecież nie umie i nie ch
          > ce zaliczać dla sportu, a takie ma skojarzenia ze skokiem w bok

          Może się nauczyć. Kto mówi o sportowym zaliczaniu, chodzi o bzyknięcie się dla higieny psychicznej i fizycznej, zeszłoby jej ciśnienie i przestałaby tak desperacko czepiać się męża, który ma na jej potrzeby wyrąbane.
          Powtarzam, gdyby miała temperament, wysokie libido i konkretne potrzeby to - przy braku ograniczeń urodowych, dzieciowych, organizacyjnych - już dawno dałaby sobie spokój z mężem.
        • notyouraveragegirl Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:44
          ninek04 napisała:
          > Dla mnie ta dziewczyna potrzebuje faceta, jako lustra, w którym może się przegl
          > ądać, by potwierdzić swoją atrakcyjność, bo w tym tonie wypowiadała się nie raz
          > , zbierając z wdzięcznością komplementy od panów na jej temat.

          Bardzo lubię komplementy i sądzę, że nie jestem w tym odosobniona. Ale gdybym była z moim mężem żeby potwierdzał moją atrakcyjność to raczej słaby byłby to wybór bo on jej nie potwierdza zupełnie - wręcz sprawia, że zastanawiam się czy nie mam zbyt wysokiego mniemania o sobie.

          Teraz nawet chce
          > publicznie wstawiać swoje zdjęcie, licząc na dalsze lajki.

          Na lajki to mogłabym liczyć na fejsbuku - tam zwykle nawet największym pasztetom pisze się pod profilowym "ale schudłaś", "pięknie wyglądasz", "nic się nie starzejesz" itp. Tutaj mogłabym co najwyżej liczyć na ocenę ludzi, którzy nie mają żadnego interesu w mówieniu mi czegoś dobrego, i nie muszą mieć oporów, aby mnie zjechać od góry do dołu mówiąc, że z tą atrakcyjnością to chyba mi się przyśniło.

          To,w jaki sposób pis
          > ze o facecie, który ją kręci, ale jednocześnie stwierdza, że wejście w nim w re
          > lację, byłoby przekroczeniem konwencji, też świadczy o tym, że tkwi w schemacie
          > , który z pewnych względów jej odpowiada, a którego ewentualne przekroczenie ja
          > wi jej się jako coś niemieszczącego się w głowie, bo przecież nie umie i nie ch
          > ce zaliczać dla sportu, a takie ma skojarzenia ze skokiem w bok

          Skok w bok to nie musi być seks dla sportu. Ale jest nim rozładowanie napięcia seksualnego z byle gościem poznanym na imprezie. W facecie, który mnie kręci, byłam przez dwa lata zauroczona, dobrze go poznałam, ale z różnych względów, które jestem pewna, 90% osób na tym forum uznałoby za zasadne, nigdy nie mogłam pchać się w relacje z nim (nawet, a może zwłaszcza, seksualną).
          • ninek04 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 17:56
            >Skok w bok to nie musi być seks dla sportu. Ale jest nim rozładowanie napięcia seksualnego z byle gościem poznanym na imprezie. W facecie, który mnie kręci, byłam przez dwa lata zauroczona, dobrze go poznałam, ale z różnych względów, które jestem pewna, 90% osób na tym forum uznałoby za zasadne, nigdy nie mogłam pchać się w relacje z nim (nawet, a może zwłaszcza, seksualną).}

            To znaczy swój skok w bok uzależniasz od opinii ludzi z forum? Jeśli uzyskasz przyzwolenie, to skoczysz? To Ty sama nie wiesz, czego byś chciała? Bo z mężem Ci nie wychodzi, dzieci mu nie chcesz urodzić,skok w bok też nie po myśli, to czego oczekujesz? Że w końcu wszystko się ułoży, najlepiej po Twojej myśli?
            Odpowiedz
            • notyouraveragegirl Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 18:12
              ninek04 napisała:

              > To znaczy swój skok w bok uzależniasz od opinii ludzi z forum? Jeśli uzyskasz p
              > rzyzwolenie, to skoczysz? To Ty sama nie wiesz, czego byś chciała? Bo z mężem C
              > i nie wychodzi, dzieci mu nie chcesz urodzić,skok w bok też nie po myśli, to cz
              > ego oczekujesz? Że w końcu wszystko się ułoży, najlepiej po Twojej myśli?
              > Odpowiedz

              Oczywiście, że nie uzależniam skoku w bok od niczyjego pozwolenia. Chodzi mi o to, że są obiektywne przyczyny dla których, pomimo chemii, się z kimś nie sypia - np. z facetem najlepszej przyjaciółki, siostry albo matki, ojcem albo bratem własnego męża, swoim szefem, podwładnym itp.

              Liczę, że:
              a) uda mi się namówić męża do wyprowadzki z naszego mieszkania
              b) poznam kogoś z kim będę miło spędzać czas w łóżku i poza nim.
              • marek.zak1 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 18:17
                notyouraveragegirl napisała:
                > Liczę, że:
                > a) uda mi się namówić męża do wyprowadzki z naszego mieszkania
                ============================================

                Namówić można na zjedzenie pączka, a nie na wyprowadzenie ze WSPÓLNEGO mieszkania.
                • notyouraveragegirl Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 18:24
                  Ze wspólnego mieszkania, za które zapłaciłam w całości wkład własny i pokryłam w 90% jego wykończenie, oraz, w czasie gdy mąż rozkręcał swój biznes, samodzielnie spłacałam kredyt.
                  • marek.zak1 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 18:29
                    notyouraveragegirl napisała:

                    > Ze wspólnego mieszkania, za które zapłaciłam w całości wkład własny i pokryłam w 90% jego wykończenie, oraz, w czasie gdy mąż rozkręcał swój biznes, samodzielnie spłacałam kredyt.
                    =======================================
                    Jak masz na wszystko papiery + dobrego prawnika masz jakie takie szanse, ale tylko jako takie. Jeśli było to jednak podczas trwania małżeństwa szanse są już bardzo małe. W podobnej sytuacji......została z niczym, mimo, że zapłaciła za część mieszkania + całe urządzenie.
                    • notyouraveragegirl Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 18:37
                      Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale bez problemu udowodnię to w sądzie. Myślę, że nie będziemy się kłócić o kasę. Mąż nie chce się wyprowadzić nie dlatego, że nie uznaje moich praw do mieszkania, ale dlatego, że uważa, że skoro poszedł na terapię to mam obowiązek być mu wdzięczna i czekać aż "się naprawi".
                      • urquhart Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 18:58
                        notyouraveragegirl napisała:

                        > Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale bez problemu udowodnię to w sądzie. Myślę, ż
                        > e nie będziemy się kłócić o kasę. Mąż nie chce się wyprowadzić nie dlatego, że
                        > nie uznaje moich praw do mieszkania, ale dlatego, że uważa, że skoro poszedł na
                        > terapię to mam obowiązek być mu wdzięczna i czekać aż "się naprawi".

                        Czy ja coś przeoczyłem? Czy jeżeli pan zarabia wiecej to nie jest oczywiste że zawsze w małżeństwie jest dorobek po połowie?
                        • notyouraveragegirl Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 19:02
                          Istnieją okoliczności wyłączające ów dorobek z majątku wspólnego.
                • bgz0702 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 18:26
                  marek.zak1 napisał:

                  > notyouraveragegirl napisała:
                  > > Liczę, że:
                  > > a) uda mi się namówić męża do wyprowadzki z naszego mieszkania
                  > ============================================
                  >
                  > Namówić można na zjedzenie pączka, a nie na wyprowadzenie ze WSPÓLNEGO mieszkan
                  > ia.

                  marek, namówić można do wszystkiego, ważne jaki się ma argument. Ludzie nawet wspólne mieszkania opuszczają dla swiętego spokoju
                  • marek.zak1 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 18:31
                    bgz0702 napisała:

                    > marek.zak1 napisał:
                    >
                    > > notyouraveragegirl napisała:
                    > > > Liczę, że:
                    > > > a) uda mi się namówić męża do wyprowadzki z naszego mieszkania
                    > > ============================================
                    > >
                    > > Namówić można na zjedzenie pączka, a nie na wyprowadzenie ze WSPÓLNEGO mi
                    > eszkania.
                    >
                    > marek, namówić można do wszystkiego, ważne jaki się ma argument. Ludzie nawet wspólne mieszkania opuszczają dla swiętego spokoju
                    =====================================
                    Oczywiście, ale żądają spłaty swojej części.

                    • bgz0702 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 18:35
                      marek.zak1 napisał:

                      > Oczywiście, ale żądają spłaty swojej części.
                      >

                      tak sobie myślę, że jakomus zalezy to chyba spokój jest tej spłaty warty. To młodzi ludzie, mają czas jeszcze zeby się spłacic
                      • notyouraveragegirl Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 18:39
                        mogę go spłacić. kasa to najmniejszy problem.
                        • hello-kitty2 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 12:27
                          notyouraveragegirl napisała:

                          > mogę go spłacić. kasa to najmniejszy problem.

                          No to przylacze sie do ogolnego niezrozumienia. Jakbym miala kase, to tyle by mnie widzieli, nawet dziecko wolalabym miec od czasu do czasu (naprzemiennie) niz na stale, zeby mi nikt nie zawracal dupy, a prezenty na Mikolaja to mnie tylko wkurwiaja, takie rozpieszczanie, zalegaja u mnie teraz na podlodze pokrywajac 2 m2. Autorka jest ksiezniczka i jest z tego dumna, dlatego otoczenie ma sie dostosowac, a tu chuj ;)
                          • ninek04 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 12:51
                            hello -kitty 2 napisała
                            >Autorka jest ksiezniczka i jest z tego dumna, dlatego otoczenie ma sie dostosowac, a tu chuj ;)<

                            No najwyraźniej, bo oczekuje hołdów i tu na forum, jak można nie docenić chodzącej doskonałości? ;)
                            • sid.le.niwiec Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 15:07
                              > No najwyraźniej, bo oczekuje hołdów i tu na forum, jak można nie docenić
                              > chodzącej doskonałości? ;)

                              Nie, to raczej to, o czym pisze Triss - "Zastanawiam się dlaczego baby sobie tak kłamią. Że kłamią otoczeniu, to mnie specjalnie nie dziwi, ale sobie?" Czyli tworzenie na własny użytek obrazu siebie jako wymagającej, selektywnej księżniczki, podczas kiedy tak naprawdę ugrzęzło się w kupie i wmawia się sobie, że to fiołki pachną, zamiast z tej kupy wyjść. Poprawianie sobie samopoczucia, ot co - nikt mnie nie bzyka, bo mąż ma problemy, a ja jestem taaaka wymagająca, że innego nie chce, bo żaden nie jest taki wspaniały, jak koleś, który przypomniał sobie, że dzisiaj są Mikołajki.
              • bgz0702 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 18:25
                notyouraveragegirl napisała:

                > ninek04 napisała:
                >
                > > To znaczy swój skok w bok uzależniasz od opinii ludzi z forum? Jeśli uzys
                > kasz przyzwolenie, to skoczysz? To Ty sama nie wiesz, czego byś chciała? Bo z m
                > ężem Ci nie wychodzi, dzieci mu nie chcesz urodzić,skok w bok też nie po myśli,
                > to czego oczekujesz? Że w końcu wszystko się ułoży, najlepiej po Twojej myśli?
                >
                > > Odpowiedz
                >
                > Oczywiście, że nie uzależniam skoku w bok od niczyjego pozwolenia. Chodzi mi o
                > to, że są obiektywne przyczyny dla których, pomimo chemii, się z kimś nie sypia
                > - np. z facetem najlepszej przyjaciółki, siostry albo matki, ojcem albo bratem
                > własnego męża, swoim szefem, podwładnym itp.
                >
                > Liczę, że:
                > a) uda mi się namówić męża do wyprowadzki z naszego mieszkania
                > b) poznam kogoś z kim będę miło spędzać czas w łóżku i poza nim.

                tego ci życze. Tutaj są ludzie którzy uważają ze im sie "więcej" z różnych powodów należy, a zdecydowanie są starsi od ciebie, więc może nie spotka cie ten sam los i nie bedziesz tu nadal pisać o braku seksu w wieku 40 lat;) jeśli jesteś tego "więcej" warta, a myśle ze choćby z racji wieku jeszcze jesteś. Szkoda najlepsze lata spędzić na forum i pisać, ze jesteś "warta" zamiast się bawić
            • sabat777 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 18:24
              Ja jej osobiscie zezwalam na skok w bok, nyag ma moje blogoslawienstwo w tym zakresie :)
              • notyouraveragegirl Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 18:26
                sabat777 napisał:

                > Ja jej osobiscie zezwalam na skok w bok, nyag ma moje blogoslawienstwo w tym za
                > kresie :)

                Super, bardzo dziękuję. Jeszcze jakiś kandydat by się przydał :).
                • bgz0702 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 18:29
                  notyouraveragegirl napisała:

                  > sabat777 napisał:
                  >
                  > > Ja jej osobiscie zezwalam na skok w bok, nyag ma moje blogoslawienstwo w
                  > tym za
                  > > kresie :)
                  >
                  > Super, bardzo dziękuję. Jeszcze jakiś kandydat by się przydał :).

                  ;) o to nie pytaj;)) ale sabat ma forme, odważnie stanął w obronie dziewczyny na forum forum to coś nowego dla mnie;)) sabat gratuluje, ty masz chłopie jaja, nie jakieś bycze ale jednak, dobre początki! ;)
                  • ninek04 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 20:25
                    bgz 02 napisała
                    >sabat gratuluje, ty masz chłopie jaja, nie jakieś bycze ale jednak, dobre początki! ;)<

                    A skąd wiesz, że nie bycze,miałaś okazję zobaczyć? ;))
                    • bgz0702 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 20:42
                      ninek04 napisała:

                      > bgz 02 napisała
                      > >sabat gratuluje, ty masz chłopie jaja, nie jakieś bycze ale jednak, dobre
                      > początki! ;)<
                      >
                      > A skąd wiesz, że nie bycze,miałaś okazję zobaczyć? ;))

                      no nie;) myślę ze faktycznie ma bycze bo to fajny facet. Sabat lubie Cię.
    • jesod Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 05.12.15, 21:33
      triss_merigold6 napisała:
      > Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia, nie rozumiem.

      Ile Ty masz lat...? Trzy...? Dwadzieścia trzy, a może już dwadzieścia pięć...?
      Ale, jeśli już nawet masz te dwadzieścia pięć to i tak, jak na ten wiek daje się zauważyć jakiś niedorozwój umysłowy w sferze emocjonalno uczuciowej.
      Dlatego napiszę Ci: nie przejmuj się. Nie musisz rozumieć. Niektórzy po prostu tak mają i trzeba nauczyć się z tym żyć, licząc na wyrozumiałość i zrozumienie innych.
    • a-rebours Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 02:26
      Niektórzy przeszli w młodości proces socjalizacji i sobie zinternalizowali np. taką normę, że pacta sunt servanda. Więc nawet jeśli mają większy niż nikły temperament, to starają się dotrzymać owego pacta, zawartego przed ołtarzem czy gdzieś tam, zamiast po kilku miesiącach posuchy dorabiać komuś rogi. Na mojej planecie taką postawę się ceni. :) Ale w przypadku osoby, o której tutaj mowa, rzeczywiście chyba najwyższy czas na wypowiedzenie umowy z wszelkimi tego konsekwencjami.
      • marek.zak1 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 08:48
        a-rebours napisał:

        > Niektórzy przeszli w młodości proces socjalizacji i sobie zinternalizowali np. taką normę, że pacta sunt servanda. Więc nawet jeśli mają większy niż nikły temperament, to starają się dotrzymać owego pacta, zawartego przed ołtarzem czy gdzieś tam, zamiast po kilku miesiącach posuchy dorabiać komuś rogi. :)
        ==========================================
        A jak to była wersja demo, czyli zwykłe oszustwo?
        • a-rebours Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 16:28
          marek.zak1 napisał:

          > a-rebours napisał:
          >
          > > Niektórzy przeszli w młodości proces socjalizacji i sobie zinternalizowal
          > i np. taką normę, że pacta sunt servanda. Więc nawet jeśli mają większy niż nik
          > ły temperament, to starają się dotrzymać owego pacta, zawartego przed ołtarzem
          > czy gdzieś tam, zamiast po kilku miesiącach posuchy dorabiać komuś rogi. :)
          > ==========================================
          > A jak to była wersja demo, czyli zwykłe oszustwo?

          No, to już zależy od szczegółów umowy. Może w tym przypadku mąż już dawno zerwał umowę, więc nasza Bohaterka może robić co chce, bo tamten kontrakt jej nie obowiązuje. Ale niestety przeważnie jest tak, że - trzymając się odniesienia prawniczego - ludzie podpisują taką umowę, którą jako standardowy szablon machinalnie podsuwa im pod nos notariusz, zamiast sobie wynegocjować kontrakt dopasowany do ich indywidualnych potrzeb. Tyle że głupota lub słabość charakteru kontrahentów nie zwalnia ich z obowiązku dotrzymania warunków umowy.
    • wont2 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 09:34
      A ja nie rozumiem, dlaczego triss wybrała takiego a nie innego nicka.

      Właśnie kończę kolejną lekturę cyklu wiedźmińskiego i Triss Merigold u Sapkowskiego jest zupełnie, no kompletnie różna od naszej triss forumowej - już sto razy bliżej jej do Yennefer. A może pod tą zimną stalową zbroją kryje się jednak wrażliwe, ciepłe, wyrozumiałe serduszko? Nie... Ha ha, kogo ja oszukuję? ;)

      PS. Warto ludziska kupić tego najnowszego wiedźmina? Czytał ktoś?
      • sea.sea Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 09:40
        Mówisz o tym, co miał premierę 2 lata temu? ;) mnie nie porwał, czytało się to jak słaby fanfic
        • wont2 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 09:44
          Tak :) Nie czytałem wcześniej, bo chciałem sobie przypomnieć cykl. Może jakieś smaczki, aluzje by mi umknęły.

          No niestety, spodziewałem się szitu. Trylogię husycką zmęczyłem, Żmija mnie wkurwiła (ceną głównie, bo żadnych innych emocji nie wywołała). Sapkowski sobie już widać zrobił mentalną emeryturę.
          • sea.sea Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 09:54
            Ja husyckiej nie dałam rady, ale mam wrażenie, że jestem tu odosobniona: znani mi czytelnicy chwalą bardzo
            • wont2 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 10:13
              A wiesz, że tak jak mi przypomniałaś, to ja też chyba ostatniego tomu nie skończyłem. Nie pamiętam dokładnie, bo minęła już pewnie z dekada jak to czytałem. Jedyny plus - ładnie wydana i ładnie wygląda na półce :(

              Wczoraj sobie zrobiłem prezent na Mikołaja i kupiłem najnowszego inkwizytora Piekary, chociaż zarzekałem się, że już nigdy przenigdy od czasu, jak do tego uniwersum wplótł był Janusza Palikota. No i załamała mnie cena. Gówniane wydanie Fabryki Słów (zresztą to pleonazm) - 45 zł w miękkiej okładce. A później narzekają, że ludziska nie kupują książek tylko czytają piraty na ebookach.
              • sea.sea Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 10:27
                Palikota? Musiałam przeoczyć, chociaz ten cykl o Mordimerze to juz nie wiem, ile ma części, 8 co najmniej, trudno w takich warunkach trzymać poziom. Piekara by mógł być uprzejmy Necrosis dokończyć, a nie w kółko odsmazac kotlet z inkwizytora :/
                • wont2 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 07.12.15, 06:49
                  Piekara tak już chyba ma, że zaczyna i nie kończy. Rzeczywiście, chyba w Necrosis było napisane, że to dopiero początek, że bla bla bla. Zresztą tak samo jak z inkwizytorem - skończyły mu się pomysły na ciągnięcie opowieści i trzepie prequele. Inkwizytor był rewelacyjny przez kilka tomów, jak był zimnym skurwysynem, z przebłyskami dobroci, ale Piekara niepotrzebnie zaczął z niego robić dobrego wujka Sherlocka łapiącego obmierzłych przestępców. Swoją drogą coś złego stało się z polską fantastyką w ostatnich latach, nie ma co czytać.
                  • sea.sea Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 07.12.15, 07:58
                    Ja ostatnio czytam głównie na kindlu, czego skutek jest taki, że nie zawsze pamiętam, co czytałam, bo jednak jak się trzyma książkę z okładką, to się to lepiej utrwala. Ale pamiętam, że z ostatniej polskiej fantastyki to Robert M. Wegner był bardzo wporzo, mroczny, miesisty i taki mocno męski (Sapkowski, tzn jego proza jest dla mnie uniseks, ale bardziej dla kobiet, Piekara i Grzędowicz też ale z odchyleniem w stronę męską, z kolei Kossakowska typowo kobieca)
                • kynane Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 07.12.15, 10:27
                  sea.sea napisała:

                  > Palikota? Musiałam przeoczyć, chociaz ten cykl o Mordimerze to juz nie wiem, il
                  > e ma części, 8 co najmniej, trudno w takich warunkach trzymać poziom. Piekara b
                  > y mógł być uprzejmy Necrosis dokończyć, a nie w kółko odsmazac kotlet z inkwizy
                  > tora :/

                  Coś mi się z plotek po głowie obija, że się pokłócił z Kucharskim, i kończenia nie będzie. Wersja oficjalna zdaje się brzmi, że kończenia nie będzie, bo to taka głupota z młodości była..

                  Co do Piekary/Sapkowskiego itp., to właśnie z tego powodu bardzo sobie cenię (choć bardzo boleję nad) decyzję Kresa - wena mi odeszła, nie piszę, żeby bubli nie wydawać...
                  • wont2 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 07.12.15, 11:05
                    Zycie to jest jak ostatnie zdanie scenariusza filmu bukake - wszystko plynie...

                    Ziemkiewicz - olal powiesciopisanie i zajal sie wylacznie publicystyka (oraz silownia, w piatek byl na mojej silce z trenerem personalnym fiu fiu). A szkoda, bo takie Ognie na skalach czy Cialo obce bardzo sie milo czytalo.

                    Grzedowicz - juz przynudzal tym Panem Lodowego Ogrodu. Pierwszy tom rewelacja. Czwarty zakupiony, nieprzeczytany. Fajne mial te zbiory opowiadan. I kupa, od kilku lat ani widu, ani slychu.

                    Piekara - jak wyzej, rzezbi ostatnio w gownie. A szkoda, bo uniwersum inkwizytora jest absolutnie genialne i dziwie sie, ze HBO nie zrobilo jeszcze serialu (mowie powaznie). Swoja droga, ciekawostka, trzej wspomniani panowie chodzili ze soba do klasy w podstawowce.

                    Twardoch - uwielbialem goscia. Polecam Przemienienie. Ale od czasu Zimnych wybrzezy cos sie zjebalo. Za duzo chyba Slaska. I aplauzu salonu. WIeczny Grunwald, Morfina, rzyg - i dalej juz nie czytalem.

                    Musze tego Wegnera przeczytac. Bo od jakiegos czasu czytam powtorki. Dajcie mi namiary na jakas fajna literature, nie musi byc fantastyka. Byle byla lekka (bez Cyklow Barokowych itepe prosze).
                    • sea.sea Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 07.12.15, 12:48
                      Scott Lynch - cykl Niecni Dżentelmeni, na razie są 3 części, ale dość grube tomiszcza, więc na jakiś czas Ci starczy. Powieść lotrzykowska, świat przedstawiony ze sporą fantazja, no i autor wie, kiedy nalezy odsmiac czytelnika :) bardzo płynnie wchodzi
                    • urquhart Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 07.12.15, 14:11
                      Zaskakująca koincydencja gustów z moimi jak widzę, świat jest jednak mały, po takiej rekomendacji to i będę musiał sięgnąć też po tego Twardocha i Wegnera.
                      PS
                      Sapkowski zaangażowany był w Grę i dzięki jego wkladowi osiągnęła światowy sukces jako wciągająca spójna wielowarstwowa opowieść, Trylogia Śląska dla.mnie jest lepsza od Wiedźmina , najnowsze książki pomińmy milczeniem lepiej, człowiek musi mieć na rachunki. Do publicystyki Ziemkiewicza do dziś mam słabość po emocjach jakie zrobiły na mnie jego książki.
                    • ninek04 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 07.12.15, 22:48

                      wont 2napisał
                      >Twardoch - uwielbialem goscia. Polecam Przemienienie. Ale od czasu Zimnych wybrzezy cos sie zjebalo. Za duzo chyba Slaska. I aplauzu salonu. WIeczny Grunwald, Morfina, rzyg - i dalej juz nie czytalem.<

                      "Morfiny" okrzykniętej prawie że arcydziełem przez co poniektórych, może też nie będę bronić, ale tego,co po niej czyli "Dracha "już tak,mnie się podobał.Co nie zmienia faktu, że dla wielu czynników Twardoch się skończył po zostaniu ambasadorem wiadomej marki i nic już jego nie przeczytają, bo się sprzedał. Ja jestem ciekawa, co jeszcze wysmaży z gatunku powieści,bo na Dzienniki to chyba i za młody i za mało przeżył jeszcze,no ale już napisał.
                      • ninek04 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 08.12.15, 00:07
                        >.Co nie zmienia faktu, że dla wielu czynników Twardoch >

                        czytelników miało być,nie czynników.

                      • wont2 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 08.12.15, 05:18
                        ninek04 napisała:

                        też ni
                        > e będę bronić, ale tego,co po niej czyli "Dracha "już tak,mnie się podobał.Co n
                        > ie zmienia faktu, że dla wielu czynników Twardoch się skończył po zostaniu amba
                        > sadorem wiadomej marki i nic już jego nie przeczytają, bo się sprzedał. Ja jest
                        > em ciekawa, co jeszcze wysmaży z gatunku powieści,bo na Dzienniki to chyba i za
                        > młody i za mało przeżył jeszcze,no ale już napisał.
                        ----------
                        Nie sądzę, żeby ktoś ze starych czytelników przestał czytać Twardocha za zostanie ambasadorem Mercedesa. Starzy czytelnicy przestali/przestają go czytać, bo nagle, jak na zawołanie, przestał pisać dobrze. No słowo daję, w życiu nie obserwowałem podobnej degrengolady pisarskiej, przy jednoczesnym zachwycie mediów. No ja mu się w sumie nie dziwię - jak pisał dobrze, to go nikt nie doceniał, a jak pisze źle to wywiady daje, Nike dostaje, ambasadorem zostaje i wspomnienia (sic!) wydaje. Z czegoś trzeba żyć. Śmieszna jest też ewolucja poglądów politycznych Twardocha. Ja nigdy jakoś nie podzielałem jego zachwytów braćmi Kaczyńskimi, konserwatyzmem etc. no ale szanowałem go za to, że poglądy miał i był im wierny. Oczywiście, poglądy mogą ewoluować i bardzo dobrze, ale u niego to nastąpiło szybciej niż moja wizyta w publicznym klopie. Konserwatyzm, konserwatyzm, konserwatyzm, sru, "Pierdol się Polsko!" na fejsbuku, zachwyt lewicy, Śląsk, Śląsk, Śląsk.
                        • ninek04 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 08.12.15, 07:11
                          wont 2napisał
                          >szanowałem go za to, że poglądy miał i był im wierny. Oczywiście, poglądy mogą ewoluować i bardzo dobrze, ale u niego to nastąpiło szybciej niż moja wizyta w publicznym klopie. Konserwatyzm, konserwatyzm, konserwatyzm, sru, "Pierdol się Polsko!" na fejsbuku, zachwyt lewicy, Śląsk, Śląsk, Śląsk.<

                          Oj,to pierdol się Polsko to też padło w pewnych okolicznościach, zresztą później zaczął się chyłkiem z tych słów wycofywać, bo chyba sam stwierdził, że przegiął.Natomiast nie widzę nic złego w tym, że jest piewcą Śląska i tym,że jest on pewnie częścią jego tożsamości, korzeni, czymś, co go ukształtowalo,równiez w jakimś sensie literackim.
                          Chyba dobrze jest mieć gdzieś swoje korzenie,swoje miejsce, które wiadomo, że jest jakimś punktem odniesienia w tym,co się robi i co się wybiera też w życiu. Ja na przykład ze swoim miejscem pochodzenia nie czuję żadnego związku, wręcz nie znoszę go,a tu,gdzie mieszkam w sumie już dłużej niż pół życia,też nie wrosłam i nie czuję się jego częścią. Nie mam poczucia, że skądś się wywodzę, i że dokądś przynależę.To też wcale nie jest takie dobre.
                    • wont2 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 09.12.15, 16:08
                      wont2 napisał:

                      > Piekara - jak wyzej, rzezbi ostatnio w gownie.
                      -------
                      No i musze odszczekac. Zrobilem sobie mala przerwe od wiedzmina i zaczalem wczoraj czytac nowego inkwizytora. Przeczytam co prawda tylko 60 stron ale juz widze, ze Mordimerek powrocil! Powrocil do zrodel - zimnych, brudnych, okrutnych zrodel :) Powaznie - ksiazka trzyma poki co poziom trzech pierwszych, najlepszych tomow.
                  • wont2 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 09.12.15, 16:17
                    kynane napisała:

                    > Co do Piekary/Sapkowskiego itp., to właśnie z tego powodu bardzo sobie cenię (c
                    > hoć bardzo boleję nad) decyzję Kresa - wena mi odeszła, nie piszę, żeby bubli n
                    > ie wydawać...
                    --------
                    Nie chce narazic sie wielbicielce Szereru, ale u Kresa wena to jak u Piekary/Sapkowskiego brak weny :) No, troche przesadzam, ale tylko troche.

                    W kazdym razie wiedzmina czytam teraz nie wiem ktory (czwarty, piaty?), pierwsze tomy inkwizytora to chyba wiecej niz dziesiec razy. A Kresa tylko pierwszy i ostatni raz ;)
                    • kynane Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 10.12.15, 10:53
                      wont2 napisał:
                      > Nie chce narazic sie wielbicielce Szereru, ale u Kresa wena to jak u Piekary/Sa
                      > pkowskiego brak weny :) No, troche przesadzam, ale tylko troche.
                      >
                      > W kazdym razie wiedzmina czytam teraz nie wiem ktory (czwarty, piaty?), pierwsz
                      > e tomy inkwizytora to chyba wiecej niz dziesiec razy. A Kresa tylko pierwszy i
                      > ostatni raz ;)
                      Dla każdego coś miłego... :)
                      Z Sapkowskiego chętnie przeczytałabym tylko opowiadania - powieści od drugiego tomu cyklu wiedźmińskiego nużą mnie niepomiernie... Piekara - w zasadzie chętnie (prze)czytam pierwsze tomy, ale dwóch ostatnich nawet nie kupiłam, i jakoś mnie nie ciągnie...
                      Kresa mogłabym czytać na okrągło w zasadzie - może z uwagi na koty? ;) a może na wredne baby, których tam pełno?...

                      Z rzeczy lekkich łatwych i przyjemnych, przeczytaj sobie Woncie:
                      1. Magdalenę Kozak - trylogię Nocarza (Nocarz, Renegat i Nikt) oraz Fiolet, raczej nie łap się za Łzy Diabła,
                      2. Adam Przechrztę
      • triss_merigold6 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 11:43
        Nick jest echem bardzo dawnej zabawy w necie z koleżanką, wtedy byłam ruda, a ona ciemnowłosa.

        "Trylogię husycką" uważam za znakomitą, "Żmija" - słaba.
        "Wiedźmin" gra jest super, "Dziki gon" rewelacyjny i tam są teksty dialogów Sapkowskiego.
        • wont2 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 07.12.15, 06:50
          triss_merigold6 napisała:

          > Nick jest echem bardzo dawnej zabawy w necie z koleżanką, wtedy byłam ruda, a o
          > na ciemnowłosa.
          --------
          Dzięki za wyjaśnienie triss! Bo już zaczynałem się martwić, że czegoś nie dostrzegam :)
    • zyg_zyg_zyg Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 13:02
      > Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia, nie rozumiem.

      Bo na pewno serdeczny masz dłuższy... ;-)
      Częściowo się z tobą zgadzam, częściowo nie zgadzam.

      > Sorry, life is brutal. Jeśli młoda, niebrzydka, w miarę niezależna i bezdzietna
      > laska tkwi w małżeństwie bez seksu i cierpi z tego powodu, to tylko dlatego, ż
      > e najwyraźniej ma korzyści przewyższające wady układu.

      Tak, tylko czasem te korzyści znaczą przede wszystkim unikanie wysokich kosztów wyjścia ze związku. Lęku przed pustką, przed życiem, spaniem, świętowaniem, wyjeżdżaniem, jedzeniem, chodzeniem do kina w pojedynkę, przed ostracyzmem znajomych, przed dożywotnią samotnością. Przed tym, że nie spotka się już nikogo tak pasującego pod wszystkimi - za wyjątkiem tych seksualnych - względami. Zwłaszcza, jak ktoś związał się ze swoim pierwszym partnerem, nie trenował wcześniej i nie za bardzo wie, jak nawiązywać romantyczne lub erotyczne relacje z płcią przeciwną. To z jednej strony są kocopały wyhodowane w głowie, ale z drugiej strony bardzo realna bariera wyjścia.

      > A, i każda oczywiście ma wysokie wymagania, które spokojnie godzi z byciem trak
      > towaną jak wycieraczka i domową żebraniną.
      > Każda też jest selektywna szalenie i byle kogo nie dopuści, bo - patrz wyżej.

      Ta selektywność, czyli brak interesujących obiektów, to potwierdzony przez parę osób na forum mechanizm. Jeśli jesteś w chujowym nawet związku, to zwyczajnie nie dostrzegasz interesujących mężczyzn. Kiedy wychodzisz ze związku, często pojawiają się oni jak grzyby po deszczu. Fakt jest taki, że obecnie dziewczyna NIE MA realnego kandydata do skoku w bok, romansu, nie mówiąc już o przeskoczeniu z jednej gałęzi związkowej na inną.

      A, i ma nikły temperamen
      > t, bo inaczej dorobiłaby gościowi rogi po kilku miesiącach posuchy.

      To nie jest takie proste, bo na przeszkodzie stoi mnóstwo różnych rzeczy. Moralne opory na przykład, ale nie tylko i nie zawsze, bo gniew i chęć "pokazania mu" często legitymują zdradę. Jednak kiedy jest się zakochanym w obecnych partnerze, nawet szczątkami zakochania, to umarł w butach. Ja dwa razy "dorabiałam rogi". Formalnie nie, bo to było między n-tym rozstaniem i n-tym powrotem (wartości tych n nie pamiętam). Ale wewnętrznie czułam, że zdradzam, bo moje ciało ciągle "należało" do tamtego człowieka, ja do niego "należałam". I pierwsze zbliżenie z innym mężczyzną, poprzedzone podniecającym flirtem, skończyło się obrzydzeniem i wstrętem. Oraz pogłębieniem pragnienia partnera i rozpaczliwej tęsknoty za nim. Za drugim razem było trochę lepiej (no dobra, pod pewnymi względami było zajebiście ;-)), ale nie na tyle, żebym nie zdecydowała się na ponowny powrót. To wszystko mimo, że miałam już za sobą satysfakcjonującą relację z mężczyzną opartą wyłącznie na fizyczności, czyli fajowego FF. A tu laska nie ma, a seks musi się jej łączyć z jakąkolwiek fascynacją.

      A jak dodatkowo mężczyźnie zależy, by związek utrzymać i przy tym umie zamanipulować, to do końca życia można myśleć, że od jutra, a najpóźniej od wyjazdu w listopadzie już będzie cudownie.
      • notyouraveragegirl Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 13:44
        zyg_zyg_zyg, bardzo trafnie wszystko wyjaśniłaś.
      • ninek04 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 14:03
        zyg_zyg_zyg napisała
        >Tak, tylko czasem te korzyści znaczą przede wszystkim unikanie wysokich kosztów wyjścia ze związku. Lęku przed pustką, przed życiem, spaniem, świętowaniem, wyjeżdżaniem, jedzeniem, chodzeniem do kina w pojedynkę, przed ostracyzmem znajomych, przed dożywotnią samotnością. Przed tym, że nie spotka się już nikogo tak pasującego pod wszystkimi - za wyjątkiem tych seksualnych - względami> To z jednej strony są kocopały wyhodowane w głowie, ale z drugiej strony bardzo realna bariera wyjścia. >

        Wiem, że wszystko zależy od charakteru i psychiki każdego człowieka, ale mnie nie pasuje w tym wywodzie to,że te dwie osoby, nawet jeśli się kochają i są ze sobą, stanowią jakby jedną nierozerwalną całość, bez możliwości samodzielnego istnienia i funkcjonowania w razie rozstania. Jeśli ktoś ma wdrukowane takie przekonania, nie wiem przez kogo -przez schematy społeczne które mówią o tej rzekomej jedności ludzi w związku?, to faktycznie nie bierze się pod uwagę możliwości rozstania, bo w chwili, gdy znika on,znikam i ja.Dla mnie to jest właśnie niewyobrażalne, że mogłabym zrezygnować ze swojej autonomii i niezależności, nawet będąc w związku, ale może też właśnie dlatego związek mi się rozpadł, i innych juz nie przewiduję z tego samego powodu,bo chyba nie umiem należeć do kogoś jednak.

        >To nie jest takie proste, bo na przeszkodzie stoi mnóstwo różnych rzeczy. Moralne opory na przykład, ale nie tylko i nie zawsze, bo gniew i chęć "pokazania mu" często legitymują zdradę. Jednak kiedy jest się zakochanym w obecnych partnerze, nawet szczątkami zakochania, to umarł w butach. .> Ale wewnętrznie czułam, że zdradzam, bo moje ciało ciągle "należało" do tamtego człowieka, ja do niego "należałam".>

        Tutaj właściwie to samo :skąd bierze się to poczucie należenia siebie do kogoś?Dlaczego muszę do kogoś należeć?Tak jakby z góry zakładać podleglość jednej strony wobec drugiej,a nie to że jest się w całości sobą, którą się komuś daje, jeśli tamta strona chce wziąć, a nie że się z góry należy do kogoś.

        • zyg_zyg_zyg Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 15:11
          Mieszasz pojęcia, Ninek. Lęk przed rozstaniem z partnerem nie jest równoznaczny z całkowitym rozpadnięciem się po tym rozstaniu. W ogóle lęk to lęk - czasem bardzo irracjonalne uczucie, które z rzeczywistością nie musi mieć za dużo wspólnego. To, że nie chcesz całe życie spać sama, jeść sama, wyjeżdżać sama, nie jest równoznaczne z tym, że chcesz przez całe życie spać z kimś, jeść z kimś i wyjeżdżać z kimś. I że nie ruszysz się z miejsca, jeśli on nie trzyma Cię za rękę. Chęć bycia w związku i niechęć niebycia w nim nie są równoznaczne z pozbyciem się autonomii, niezależności i potrzeby decydowania o sobie.

          > Tutaj właściwie to samo :skąd bierze się to poczucie należenia siebie do kogoś?
          > Dlaczego muszę do kogoś należeć?Tak jakby z góry zakładać podleglość jednej str
          > ony wobec drugiej,a nie to że jest się w całości sobą, którą się komuś daje, je
          > śli tamta strona chce wziąć, a nie że się z góry należy do kogoś.

          Ty nie musisz do nikogo należeć. Nikt nie musi. Ja piszę o własnych, jednostkowych doświadczeniach i odczuciach. Potrzeba wyłączności seksualnej, to znaczy bycia na wyłączność i "posiadania" na wyłączność - która dla wielu jest wartością, może płynąć z różnych źródeł. Rozum Ci podpowie, że tak lepiej, bo mniej narażasz się na choroby, moralność, że inaczej to grzech. U mnie potrzeba bycia na wyłączność była widać gdzieś poza świadomością - umysłowo ja zatrzymałam, ale ciało i uczucia nie wyhamowały razem z rozumem.
          • ninek04 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 16:04
            zyg_zyg_zyg napisała
            >Mieszasz pojęcia, Ninek. Lęk przed rozstaniem z partnerem nie jest równoznaczny z całkowitym rozpadnięciem się po tym rozstaniu. W ogóle lęk to lęk - czasem bardzo irracjonalne uczucie, które z rzeczywistością nie musi mieć za dużo wspólnego. To, że nie chcesz całe życie spać sama, jeść sama, wyjeżdżać sama, nie jest równoznaczne z tym, że chcesz przez całe życie spać z kimś, jeść z kimś i wyjeżdżać z kimś. I że nie ruszysz się z miejsca, jeśli on nie trzyma Cię za rękę. Chęć bycia w związku i niechęć niebycia w nim nie są równoznaczne z pozbyciem się autonomii, niezależności i potrzeby decydowania o sobie. <

            No tak, ja to rozumiem, tylko jeśli lęk przed rozstaniem z powodu niewyobrażania sobie życia w samotności zdeterminuje czyjeś życie, to zawsze znajdzie się wymówka, by nie rezygnować z tego, co się ma,mimo, że jest to zdecydowanie męczące lub beznadziejne nawet.

            >Ty nie musisz do nikogo należeć. Nikt nie musi. Ja piszę o własnych, jednostkowych doświadczeniach i odczuciach. Potrzeba wyłączności seksualnej, to znaczy bycia na wyłączność i "posiadania" na wyłączność - która dla wielu jest wartością, może płynąć z różnych źródeł. Rozum Ci podpowie, że tak lepiej, bo mniej narażasz się na choroby, moralność, że inaczej to grzech. U mnie potrzeba bycia na wyłączność była widać gdzieś poza świadomością - umysłowo ja zatrzymałam, ale ciało i uczucia nie wyhamowały razem z rozumem.<

            I tak to sobie wyobrażam, że wszystko zależy od źródeł naszych wyrobów i postępowania, podejmowania jakichś działań, dla każdego te źródła są czymś innym, nie da się ich uśrednić,czy ujednolicić i wrzucić do jednego worka. Ilu ludzi, tyle decyzji i wyborów.
      • hello-kitty2 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 14:23
        zyg_zyg_zyg napisała:

        Jednak kiedy jest się zakochanym w obecnych partner
        > ze, nawet szczątkami zakochania, to umarł w butach. Ja dwa razy "dorabiałam ro
        > gi". Formalnie nie, bo to było między n-tym rozstaniem i n-tym powrotem (wartoś
        > ci tych n nie pamiętam). Ale wewnętrznie czułam, że zdradzam, bo moje ciało cią
        > gle "należało" do tamtego człowieka, ja do niego "należałam". I pierwsze zbliże
        > nie z innym mężczyzną, poprzedzone podniecającym flirtem, skończyło się obrzydz
        > eniem i wstrętem. Oraz pogłębieniem pragnienia partnera i rozpaczliwej tęsknoty
        > za nim. Za drugim razem było trochę lepiej (no dobra, pod pewnymi względami by
        > ło zajebiście ;-)), ale nie na tyle, żebym nie zdecydowała się na ponowny powró
        > t.

        Ciekawie piszesz Zyg, natomiast doloze ze swoich doswiadczen ze nie zawsze umarl w butach. Ja nie dorabialam rogow, bo bylam juz 2 lata po rozwodzie, ale jeszcze mnie mial byly maz resztkami zakochania (zalozmy ze autorka w przyplywie odwagi sie rozwiodla, jest sama, nadal zakochana w eksie). I wtedy zrobilam cos, na co powolywal sie Kutuzow 'just do it' (mam nadzieje ze dobrze zrozumialam, bo tamtego linkowanego filmiku nie ogladalam). No i pamietam, ze jak mi odpinal stanik ten nowy to mi lzy lecialy ciurkiem, bo ja chcialam zeby to maz odpinal, eh, na szczescie to byl jakis samczor alfa i nie polecial po chusteczke tylko zerznal mnie z pare razy i mi przeszlo, jak reka odjal. Potem sobie myslalam jaka ja glupia bylam, 2 lata zaloby po mezu, a trzeba bylo od razu 'just do it' zrobic i sie nie pierdolic.

        Takze to zalezy, mozna sie przelamac, a mozna pozalowac ale probowac warto. W tym sensie zgadzam sie z Triss, ze seks z innym przelamuje fale i juz jest inaczej, a jak to nie wiadomo dopoki sie nie sprawdzi. Odtad juz zawsze bralam kochanka jak wychodzilam ze zwiazku/zakochania. Mi pomaga.
        • zyg_zyg_zyg Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 14:52
          W tym sensie zgadzam sie z Triss, ze seks z innym przelamuje fale i juz jest inacz
          > ej, a jak to nie wiadomo dopoki sie nie sprawdzi

          Jednym przełamuje, innym jak widać nie :-) Ale zgadzam się z tym, że zamiast się zanurzać w lęku, wyobrażeniach płynących z "kocopałów hodowanych w głowie" lepiej powiedzieć "sprawdzam" i sprawdzić. To się u mnie potwierdziło dziesiątki razy, że lęk przed cierpieniem jest gorszy od samego cierpienia. Między innymi lęk przed zrobieniem kroku w ciemność jest gorszy od zrobienia tego kroku.

          Poza tym fajnie, że dla Ciebie to było skutecznym lekarstwem :-) Może dla Notyour też by było? ;-)

          > Takze to zalezy, mozna sie przelamac, a mozna pozalowac ale probowac warto.

          Ja mimo tego obrzydzenia po, ani trochę nie żałuję sprawdzenia. Przeciwnie, jestem zadowolona, że się przełamałam i zdecydowałam. Tak jak w wielu innych przypadkach, kiedy odważyłam się, przetestowałam, zobaczyłam, że to nie dla mnie. W wielu innych tego nie zrobiłam i do dziś się czasem zastanawiam, co mnie ominęło.
        • sea.sea Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 14:54
          A ten inny to był generalnie dla ciebie choć trochę pociągający fizycznie, czy był z przypadkowej łapanki?
          • hello-kitty2 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 15:28
            sea.sea napisała:

            > A ten inny to był generalnie dla ciebie choć trochę pociągający fizycznie, czy
            > był z przypadkowej łapanki?

            Jesli to do mnie to odpowiadam ;) Nowy kolega z nowej pracy. Zawsze poznawalam w Polsce nowych kochankow w nowych pracach. Nigdy mi nie bylo nie po drodze, bo w zadnej robocie nie potrafilam wytrzymac dluzej niz 2-3 lata, a jak pracowalam w firmie zatrudniajacej ponad 500 osob z czego wiekszosc chlopa to sama rozumiesz. Nigdy nie sypialam z facetami z klubow, barow, bo zakladalam brak ONS.

            Fizycznosc. Ja mam cos takiego sea.sea ze potrafie bardzo obnizyc kryteria i nakrecic sie jakims fetyszem lub sposobem zachowania. Tutaj jestem prawdziwym kameleonem i praktycznie nie ma takiej fizycznosci chlopa zebym sie nie potrafila nakrecic (z wyjatkiem chudosci ale to im czlowiek starszy tym sie rzadziej zdarza). Wiec tak po mezu 185 cm, nordyckiej urody, pieknego usmiechu ten byl urody mocno przetraconej, z 172 cm, zabki jak mowila moja przyjaciolka jak u rekinka (w stozki), chodzil w takich obcislych golfach koloru ecree, ktore nazywalam kondonikami ale mial w sobie taki wkurw fajny na szefowa ale mimo to byl zajebisty w tym co robil, ideowiec, pasjonat, zakochany w swojej robocie. Ja siedzac z nim w pokoju i obserwujac go nakrecalam sie. I to juz mi wystarczylo. W lozku byl taki sam jak w zyciu zawziety, nigdy nie odpuszczal.

            Takze w zasadzie dwa czynniki zadzialaly: zmiana srodowiska, nowosc.

            Tak ciagnac: mi o wiele lepiej puszczac sie z nieznajomymi niz np jezdzic po jakis zjazdach LO i z jakimis starymi znajomymi, eksami, ludzmi z wykopalisk historycznych mojego zycia sypiac. Ale moze to kwestia charakteru (lubie zmiany, ryzyko, nowosci) i pewnie jakiejs dospiewanki, bo jak o kims nie wiesz nic/niewiele to mozesz sobie dobudowac elementy, ktore podniecaja. Natomiast elementem bezpieczenstwa byla tutaj wspolna praca (pokatnie moglam zebrac info kto zacz?).

            Tak dopisalam, bo nie wiem co tam kombinujesz? ;-)
            • sea.sea Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 15:48
              Nic nie kombinuje ;) po prostu dopisuje się do listy selektywnych bez temperamentu ;) Tyle, że ja już mam w życiorysie na koncie sypianie z kimś bez większego przekonania i w moim przypadku to bardzo słaby pomysł. I nawet nie dlatego, że mam jakiś określony typ fizyczny (nigdy nie miałam), nie posadzam się też o czkawke w stylu "ach czemuż to nie mój eks".
              • hello-kitty2 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 16:12
                sea.sea napisała:

                > Nic nie kombinuje ;) po prostu dopisuje się do listy selektywnych bez temperame
                > ntu ;) Tyle, że ja już mam w życiorysie na koncie sypianie z kimś bez większego
                > przekonania i w moim przypadku to bardzo słaby pomysł. I nawet nie dlatego, że
                > mam jakiś określony typ fizyczny (nigdy nie miałam), nie posadzam się też o cz
                > kawke w stylu "ach czemuż to nie mój eks".

                Aaaa ja tamta opowiesc to dopisalam do podwatku 'jak przelamac resztki zakochania w kims, z kim juz Ci dobrze nie bedzie'. A w temacie to tez jestem calkowicie beztemperamentna, bo potrafie i z rok bez seksu sie przebujac. Ale tez potrafie trzymac z rok diete i trenowac zeby sie potem porzadnie w swieta nazrec. Nad selektywnoscia sie jeszcze zastanawiam ;)
      • hello-kitty2 Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 06.12.15, 16:44
        zyg_zyg_zyg napisała:

        Fakt jest taki, że obecnie dziewczyna NI
        > E MA realnego kandydata do skoku w bok, romansu, nie mówiąc już o przeskoczen
        > iu z jednej gałęzi związkowej na inną.

        Tutaj jeszcze dopisze. Dziewczyna okreslila konkretny warunek, ze zeby wyjsc ze zwiazku potrzebuje miec (juz podczas wychodzenia) faceta rokujacego zwiazkowo. Skoro jest tego pewna to dlaczego nie rozpocznie normalnie regularnych dzialan poszukujacych tego faceta czyli:
        - nie wychodzi ze znajomymi i mezem do baru tylko bierze zaufana przyjaciolke i wychodzi z nia sama
        - niech zalozy sobie profil na portalach randowych i aktywnie czatuje tam z facetami
        - niech zmieni srodowisko/prace, tam gdzie nikt jej nie zna bedzie miala potencjalna mozliwosc rozpoczecia nowego zycia
        - niech chodzi na randki
        A w miedzyczasie niech sie trzyma tego kryzysowego narzyczonego meza. Jak kogos znajdzie to rozpocznie sprawe rozwodowa.

        Reasumujac: niech rozpocznie aktywne poszukiwania tego nowego faceta, bez ktorego nie moze zmienic swojego zycia. Jesli jest atrakcyjna, ma mieszkanie (docelowo twierdzi, ze je chce miec), ma kase to na pewno sie jakis znajdzie, dlaczego ma sie nie znalezc?
    • bossmaan Re: Nie rozumiem, jak pragnę zdrowia 15.12.15, 14:13
      Jak zwykle samo sedno ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka