wiedzma26
23.09.04, 11:49
Już kiedyś pisałam o tym, iż wydaje mi się, że M jest zafascynowny inną
kobietą. On oczywiście zaprzecza i twierdzi że wymślam bzdury, ja opieram się
jedynie na moich obserwacjach. Pierwszy raz dało mi to do myślenia gdy
koleżanka zwróciła mi uwagę że mój mąż zmienił się (swoje zachowanie) mhm juz
miałam jej powiedzieć że zmienił ale akurat w jej towarzystwie, bo na codzień
dla mnie jest okropny. ALe co ona winna?? Po co miałabym psuć moje z nia
stosunki? Bardzo ją lubię i cenię naszą znajomość i nie chciałabym tego
niszczyć... Ostatnio złapałam sie na tym że z jednej strony bardzo chciałam
spędzic z nia wieczór a z drugiej stwierdziłam że jest to dla mnie zbyt
upokarzające aby patrzeć jak M za nią maślanymi oczyma wodzi : ((( Nie wiem
jest coś takiego w jego zachowaniu gdy ona jest w pobliżu, gdy o niej mówię,
gdy on się o nią pyta co mnie bardzo niepokoi.
Teraz także przypomniałam sobie wydarzenie, które już mogło świadczyć o tym
że coś jest nie tak - ale wtedy wydało mi się śmieszne. Byliśmy kiedyś na
imprezie, w trakcie której M. poprosił abyśmy wyszli gdyż się zdenerwował -
później jako powód zdenerwowania podał to że nie mógł znieść widoku jak się do
mnie koleś przystawia, ja niczego takiego w stosunku do mnie nie zauważyłam
(teraz sobie przypominam że faktycznie koleś się przystawiał ale do tej
dziewczyny o którą ja jestem zazdrosna).
Wiem że on nigdy mnie z nią nie zdradzi, ale nie dlatego że on nie chce tylko
dlatego że ona nigdy nie będzie tego chciała.
W związku z powyższym zaczęłam się zastanawiać jaka jest różnica między zdrada
fizyczną a zdradą duchową - i wyszło mi na to że dla mnie jest cięższa do
zniesienia zdrada duchowa, nieodwzajemniona fascynacja inną kobietą. Przez to
wszystko czuję się gorsza, taka na nic... Ale skąd mam wiedzieć jakbym się
czuła zdradzona fizycznie?