sixxx 15.10.04, 09:32 strasznie ponure i przygnębiajace to forum. żadnej radości,większość wątków ciężko sie czyta. czy ktoś uważa podobnie? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sceptyczna1 Re: strasznie... 15.10.04, 10:19 Widocznie nie byłaś/eś jeszcze na forum - Chore dziecko, strata dziecka Odpowiedz Link
sixxx Re: strasznie... 15.10.04, 12:11 sceptyczna1 napisała: > Widocznie nie byłaś/eś jeszcze na forum - Chore dziecko, strata dziecka nie przesadzaj i nie mieszaj dwóch różnych spraw, to po pierwsze a po drugie, to co napisałem to nie zarzut, a tylko opis odczucia jakie sie po przeczytaniu wiekszości wątków Odpowiedz Link
sceptyczna1 Re: strasznie... 15.10.04, 12:20 sixxx napisał: > sceptyczna1 napisała: > > > Widocznie nie byłaś/eś jeszcze na forum - Chore dziecko, strata dziecka > nie przesadzaj i nie mieszaj dwóch różnych spraw, to po pierwsze > a po drugie, to co napisałem to nie zarzut, a tylko opis odczucia jakie sie po > przeczytaniu wiekszości wątków Skąd wiesz, że przesadzam, byłeś na tamtym forum? A poza tym niekoniecznie musi nas dołować to samo. Ja Ci niczego nie zarzucam, ośmieliłam się tylko wyrazić swoje zdanie. Odpowiedz Link
sixxx Re: strasznie... 15.10.04, 14:40 sceptyczna1 napisała: > sixxx napisał: > > > sceptyczna1 napisała: > > > > > Widocznie nie byłaś/eś jeszcze na forum - Chore dziecko, strata dzi > ecka > > nie przesadzaj i nie mieszaj dwóch różnych spraw, to po pierwsze > > a po drugie, to co napisałem to nie zarzut, a tylko opis odczucia jakie s > ie > po > > przeczytaniu wiekszości wątków > > Skąd wiesz, że przesadzam, byłeś na tamtym forum? A poza tym niekoniecznie > musi nas dołować to samo. Ja Ci niczego nie zarzucam, ośmieliłam się tylko > wyrazić swoje zdanie. byłem, dlatego uważam, ze przesadzasz porównując czyjeś problemy z niedopieszczeniem przez partnera czy brakiem mozliwości codziennego bzykania ze stratą czy chorobą kogoś bliskiego,....najbliższego.... Odpowiedz Link
sceptyczna1 Re: strasznie... 15.10.04, 12:34 sixxx napisał: > sceptyczna1 napisała: > > > Widocznie nie byłaś/eś jeszcze na forum - Chore dziecko, strata dziecka > nie przesadzaj i nie mieszaj dwóch różnych spraw, to po pierwsze > a po drugie, to co napisałem to nie zarzut, a tylko opis odczucia jakie sie po > przeczytaniu wiekszości wątków I jeszcz jedno - nie odbieram tego forum tak jak Ty ponieważ wierzę, że ludzie tu piszący są w stanie w taki czy inny sposób rozwiazać swoje problemy. Odpowiedz Link
sixxx Re: strasznie... 15.10.04, 14:48 sceptyczna1 napisała: > I jeszcz jedno - nie odbieram tego forum tak jak Ty ponieważ wierzę, że ludzie > tu piszący są w stanie w taki czy inny sposób rozwiazać swoje problemy. słychaj, ja nikogo nie oceniam, a mówię jedynie o swoich odczuciach na temat atmosfery wiekszości wątków, nie rozumiem skąd ten atak Odpowiedz Link
sceptyczna1 Re: strasznie... 15.10.04, 16:58 Wiesz co, odczep sie ode mnie - od początku wyrażam jedynie swoje zdanie i nikogo nie atakuję, w przeciwieństwie do ciebie. Niczego też nie porównuję. Masz chore dziecko? Jeżeli nie to się zamknij i mnie nie pouczaj, bo nie wiesz o czym mówisz. Ja nie ponoszę winy za Twoje idiotyczne interpretacje moich odpowiedzi. Odpowiedz Link
sceptyczna1 Re: strasznie... 15.10.04, 20:14 sceptyczna1 napisała: > Wiesz co, odczep sie ode mnie - od początku wyrażam jedynie swoje zdanie i > nikogo nie atakuję, w przeciwieństwie do ciebie. Niczego też nie porównuję. > Masz chore dziecko? Jeżeli nie to się zamknij i mnie nie pouczaj, bo nie wiesz > o czym mówisz. Ja nie ponoszę winy za Twoje idiotyczne interpretacje moich > odpowiedzi. Przepraszam za te inwektywy - ty sobie możesz mówić i mysleć na mój temat co chcesz, a ja nie powinnam się dać sprowokować, w końcu to JA znam prawdę na swój temat Odpowiedz Link
sixxx Re: strasznie... 15.10.04, 21:02 sceptyczna1 napisała: > Wiesz co, odczep sie ode mnie - od początku wyrażam jedynie swoje zdanie i > nikogo nie atakuję, w przeciwieństwie do ciebie. Niczego też nie porównuję. > Masz chore dziecko? Jeżeli nie to się zamknij i mnie nie pouczaj, bo nie wiesz > o czym mówisz. Ja nie ponoszę winy za Twoje idiotyczne interpretacje moich > odpowiedzi. wiesz co, tak się składa, że mam chore dziecko i nie mam zamiaru cię pouczać Odpowiedz Link
sceptyczna1 Re:i...... 15.10.04, 10:37 "ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy. Ważnych jest kilka tych chwili - tych, na które czekamy". Odpowiedz Link
sceptyczna1 Re: Kto to śpiewa?Ciągle mam w uszach ale nie pam 15.10.04, 11:05 tak, Grechuta...............o ile dobrze pamiętam. Odpowiedz Link
xapur Trafiłem. Uwielbiam jego piosenki. 15.10.04, 11:09 Chociaż znam tylko kilka, ale za to wszystkie super! Odpowiedz Link
woman-in-love Re: Trafiłem. Uwielbiam jego piosenki. 16.10.04, 08:16 > Chociaż znam tylko kilka, ale za to wszystkie super! śpiewał też kawałki z "Wesela" Wyspiańskiego, jesli gdzieś są dostępne, warto posłuchać! Teraz przypomniał mi sie fragmencik: "jak sie żenic, to tak, jakby w uniesieniu w równe nogi wskoczyć w studnię! -Nie utoniesz, nie utoniesz! - Topi się, kto bierze żonę!" (niezłe?) Odpowiedz Link
xapur Dzięki za post w kobitach i obsmarowywaniu. 15.10.04, 11:21 NIe zauważyłem wcześniej, ale już odpisałem. Jednak wniosłaś coś nowego, nie bądź taka skromna... :-) Odpowiedz Link
herge Re: strasznie... 15.10.04, 10:54 Bo życie w takim stanie jest straszne. Żądza od środka Ciebie dosłownie rozwala i nie wiadomo co z tym zrobić. Marzysz o udanej rodzince, w której zawsze znajdzie się chwila na odrobinę upojnego seksu. Czekasz na to, czekasz, czekasz; wmawiasz sobie, że to nie teraz, bo takie okoliczności, ale będzie lepiej. I w końcu dochodzi do ciebie świadomość, że inaczej nie będzie. Ale może być gorzej. Tak, choroba dziecka może dobić... I może to podświadomie powsztrzymuje przed jakimś gwałtownym działaniem. Że za próżność ojca zapłaci dziecko... Może to irracjonalne, ale tak czuję. Odpowiedz Link
tesunia Re: strasznie... 15.10.04, 11:01 zycie jak w kalejdoskopie mieni sie roznymi barwami najsmutniejsz te "ciemne", ktore nijak nie chca nabrac innych jasniejszych barw:-(((((((((( Odpowiedz Link
xapur Rany ale się zrobiło smutno. 15.10.04, 11:03 Głowa do góry! Zaraz tu złapiemy zbiorowego doła. Odpowiedz Link
xapur Dajcie tu jakąś muzyczkę, bo się zamartwimy! 15.10.04, 11:08 Nie dość, że kłopoty to jeszcze zaczynamy się obwiniać. Toż to prosta droga do depresji! Spokojnie. Nie wszystko na tym świecie jest do bani. Są też dobrzy i mili ludzie. Jest nieco dobra. A tak czy owak na końcu wszyscy spotkamy się z Bogiem. Już choćby to powinno dodać otuchy. Choroba potrafi dobić, ale umartwianie się na pewno temu nie pomoże. Raczej uśmiech. Choć wiem jak wtedy ciężko o uśmiech, eh... Odpowiedz Link
herge Re: strasznie... 15.10.04, 11:15 Powiedzmy sobie prawdę: wpisy na forum to forma rozładowania napięcia, przynajmniej dla mnie. Cieżko mi się skupić na pracy, więc wypisuję różne rzeczy. Z tą muzą to prawda - dobry kawałek zawsze odbierze trochę energii i doda optymizmu. Ostatnio słucham staroci, np. dobrze robi mi Sisters Of Mercy: "Vision Thing", "Temple of Love". Tak, "Temple of Love"... :-P Odpowiedz Link
xapur Masz rację. Napięcie też ale nie tylko. 15.10.04, 11:17 Dla mnie to też ciekawość ludzi, ich radości i kłopotów. Może czegoś się nauczę z doświadczeń innych. Odpowiedz Link
herge Re: Masz rację. Napięcie też ale nie tylko. 15.10.04, 11:31 Oczywiście. Człowiek czuje się lepiej, gdy wie, że nie jest ze swoim problemem sam na świecie. :-)))) Odpowiedz Link
sceptyczna1 Re: Masz rację. Napięcie też ale nie tylko. 15.10.04, 12:07 xapur napisał: > Dla mnie to też ciekawość ludzi, ich radości i kłopotów. Może czegoś się nauczę > > z doświadczeń innych. Xapur, masz całkowitą rację. Zabierałam głos na innych forach i parę razy zostałam ostro skrytykowana czy też moje wynurzenia zostały poddane nie zawsze pozytywnej ocenie. W pierwszej chwili poczułam się urażona, ale te posty nie dawały mi spokoju i zmusiły do refleksji nad sobą, swoim życiem itp. Pomogły mi. Natomiast posty "głaszczące po główce" przeszły bez większego echa, poza tym, że były miłe i wprawiły mnie na chwilę w dobry nastrój. Ja też uważam, że można się uczyć na błędach innych. Odpowiedz Link
pustynny Re: Masz rację. Napięcie też ale nie tylko. 18.10.04, 17:03 ... może powinnaś mieć nick "zaczepna1" ;-) ps: nie mogłem się powstrzymać - wybacz ;-) Odpowiedz Link
sloneczna_pogoda Re: strasznie... 15.10.04, 11:25 sixxx napisał: > strasznie ponure i przygnębiajace to forum. żadnej radości,większość wątków > ciężko sie czyta. czy ktoś uważa podobnie? A moze receptą na to będzie założenie wątku "humorystycznego" np. pod tytułem Wypadki na polu uwodzenia współmałżonka... Za chwile założe i zobaczymy czy będzi odzew... Odpowiedz Link
archiwald4 Re: a może zjazd integracyjny? 15.10.04, 13:30 gdzies na początku istnienia tego forum ktoś zaproponował zjazd integracyjny, wyobrażacie sobie jak by było wesoło gdyby spotkali się ci wszyscy odrzuceni mężowie z niedopieszczonymi żonami?:) może dla rozweselenia atmosfery na forum zorganizujcie cos takiego? Odpowiedz Link
herge Re: a może zjazd integracyjny? 15.10.04, 13:41 Uważaj, bo ci zaraz admini wykasują post... :-))))) Odpowiedz Link
anula36 Re: a może zjazd integracyjny? 15.10.04, 15:27 chyba raczej pierwsza pojade na taki zjazd i capne pierwszego wyposzczonego meza ktory sie trafi:) Odpowiedz Link
herge Re: a może zjazd integracyjny? 15.10.04, 15:40 To ja, to ja, to ja ;-P A na poważnie: w przyszłym tygodniu wybieram się do Wa-wy, a podejrzewam że więkoszość ludzi jest z tego pięknego miasta. Może jakieś spotkanko przy kawie po południu? Tylko o czym będziemy rozmawiać: jak nam źle, jak jesteśmy napaleni? Ufff Odpowiedz Link
juna_bis Re: a może zjazd integracyjny? 15.10.04, 21:49 Ja też chcę! Ale byłby ubaw! Zebranie frustratów i onanistów, bez urazy. Byłoby bardzo wesoło, tak czuję. Odpowiedz Link
woman-in-love Re: a może zjazd integracyjny? 16.10.04, 20:37 około 11 listopada pierwsza rocznica forum :-))jest okazja! Tylkoe jak sobie wyobrażacie integrację? Juz kiedys był ten temat: z przyczepami czy bez??? Odpowiedz Link
anula36 Re: a może zjazd integracyjny? 16.10.04, 23:24 ja sobie nei wyobrazam szczerze mowiac. Odpowiedz Link
juna_bis Re: a może zjazd integracyjny? 17.10.04, 10:52 Tak na poważnie, to nie wyobrażam sobie takiego spotkania. Strach mnie chwycił za gardło. Ale gdyby miało jednak do niego dojść, to oczywiście bez przyczep. Nie ma takiej możliwości. Przecież on nawet nie wie gdzie ja piszę i o czym. I niech tak pozostanie. Odpowiedz Link
anula36 Re: a może zjazd integracyjny? 17.10.04, 11:13 a moj wie gdzie pisze i o czym:) ciekawe czy by przyjechal jako osoba towarzyszaca:) Odpowiedz Link
woman-in-love Re: a może zjazd integracyjny? 16.10.04, 16:30 Uważaj, bo ci zaraz admini wykasują post... > > :-))))) e, nie tacy my straszni! Też jestem za zjazdem, ale nie bardzo go sobie wyobrażam. Może zjazd maskowy??? Odpowiedz Link
sceptyczna1 Re: a może zjazd integracyjny? 15.10.04, 13:48 Nie wiem czy wykasują Twój post admini, ale mnie rozweselił. Ubaw po pachy, pod warunkiem, że ktoś ma poczucie humoru. Odpowiedz Link
herge Re: a może zjazd integracyjny? 15.10.04, 13:54 To znaczy ja jestem 'za', ale biorąc pod uwagę moje wcześniejsze wpisy to nikt nie uwierzy w moje szczere intencje do rozmowy. ;-) Odpowiedz Link
sceptyczna1 Re: a może zjazd integracyjny? 15.10.04, 14:07 herge napisał: > To znaczy ja jestem 'za', ale biorąc pod uwagę moje wcześniejsze wpisy to nikt > nie uwierzy w moje szczere intencje do rozmowy. ;-) Dlaczego nie? Ludzie się zmieniają Odpowiedz Link
herge Re: a może zjazd integracyjny? 15.10.04, 14:20 Ej, to był żart. W końcu chyba wszyscy jesteśmy to niezaspojoni, ja tylko poszedłem krok dalej i szybko wróciłem na swój przyczółek. Odpowiedz Link
sceptyczna1 Re: a może zjazd integracyjny? 15.10.04, 17:02 herge napisał: > Ej, to był żart. > > W końcu chyba wszyscy jesteśmy to niezaspojoni, ja tylko poszedłem krok dalej i > > szybko wróciłem na swój przyczółek. > Herge, zlituj się chociaż Ty! Mój post to też był żart, chciałam na końcu po "ludzie się zmieniają" dać znak z przymrużeniem oka, ale nie wiem jak to się robi. Proszę niech mnie ktoś pouczy , bo faktycznie te znaki wiele mówią o intencjach piszącego. A ja naprawde nie jestem aż tak złośliwa jak tu mnie odbierają. Odpowiedz Link
sceptyczna1 Re: a może zjazd integracyjny? 15.10.04, 21:17 To, że to są znaki interpunkcyjne to kojarzę, tylko - wiem, głupio to zabrzmi - te, które ja piszę w porównaniu z Waszymi wyglądają dość dziwnie i myślałam, że coś robię źle, ale ok. będę pisać jak umiem. Pozdrawiam Odpowiedz Link
woman-in-love Re: a może zjazd integracyjny? 16.10.04, 20:41 najbardziej jestem ciekawa żony scriptusa :-))) jaka to kobieta, co tak potrafiła ujarzmić faceta :))) Odpowiedz Link
anula36 Re: a może zjazd integracyjny? 16.10.04, 23:23 czlowieka ktory zylby tylko dla ciebie przez ciebie i przy tobie ujazmilabys tak samo- nie trzeba wielkich umiejetnosci. Odpowiedz Link
xapur Zjazd? Chyba faktycznie jedynie w maskach... 17.10.04, 18:01 Hm, to musiałoby być tajne spotkanie. Chyba, że z partnerami, ale to raczej bez sensu. Nie wiedzieliby o czym mowa. Trzeba by ich najpierw wprowadzić. Poza tym ja jestem z nie z Warszawy, lecz z najpiękniejszego miasta na świecie - czyli Wrocławia. Odpowiedz Link
anula36 Re: Zjazd? Chyba faktycznie jedynie w maskach... 17.10.04, 21:05 Ja rowniez jestem z najpieknieszego miasta na swiecie Krakowa:) I zamiast marnowac resztki wolnego czasu na bezproduktywne gadanie o seksie badz braku wolalabym sie zajac uprawianiem, aprzynajmniej zarabianiem an wspomagacze uprawiania:). Odpowiedz Link
xapur Wspomagacze? Dają cokolwiek? 18.10.04, 15:17 Też wolałbym teraz kochać się z wybranką niż pisać swoje wypociny. Niestety jest w delegacji. Tymczasem przerwa w dostępie do seksu zaczyna się już niebezpiecznie przeciągać (8 dzień). Wiem, że dla niektórych to śmiesznie mało, ale dla mnie to sporo. Cóż jednak począć, takie życie. Czy wspomagacze dają chociaż namiastkę przyjemności? Przeca nie ucałują gdzie trzeba... Dla mnie oczywiście to Wrocław jest najpiękniejszy, ale nie będę się kłócił. Odpowiedz Link
anula36 Re: Wspomagacze? Dają cokolwiek? 18.10.04, 19:48 Zaopewniam cie ,ze od 8 dniowej abstynencji sie nei umiera. Chodzilo mi o wspomagacze chemiczne. Niestety nei wszyscy sa tu takimi radosnymi cwierkaczami seksualnymi. Ale jak juz kiedys napisalam- syty glodnego nei zrozumie. Odpowiedz Link
xapur Nie umiera. Nie musisz mówić. Zdarzało się dłużej. 19.10.04, 11:07 Jak dotąd najdłuższa abstynencja trwała ok.4 miesiecy. Też niewiele, ale jednak było ciężko. Tylko, że wtedy nie było innej możliwości. Natomiast teraz skoro widzę moją lubą codziennie (czasem tylko chwilę - rozmijamy się w drodze do pracy) nie mam ochoty ćwiczyć wytrwałości w absynencji. Dałem temu wyraz i wczoraj się skończyła. :-) Odpowiedz Link
anula36 Re: Nie umiera. Nie musisz mówić. Zdarzało się dł 19.10.04, 15:40 alez nei musisz sie tlumaczyc. Kazdy orze jak moze. Odpowiedz Link
xapur Lubię orać dużo i często. :D 20.10.04, 13:12 Ciągle trochę się rozmijamy w potrzebach (3 kontra 7-14 na tydzień - jest różnica!) ale bardzo pocieszyło mnie ofuknięcie lubej, że już się nią tak nie zajmuję jak dawniej. Nie mogła uwierzyć, iż wynika to z mojej świadomości jej zmęczenia pracą (nie chciałem jej męczyć dodatkowo). Teraz zdarza się, że nawet po ciężkiej nocce wskakuje do łóżka nie tylko po sen... :-) Odpowiedz Link
anula36 Re: Lubię orać dużo i często. :D 20.10.04, 19:33 moze wiecej szczegolow...zeby sie juz pochwalic do konca. Odpowiedz Link
xapur Szczegóły? Co cię interesuje...? :-j 21.10.04, 00:57 Przyznam, że i tak podałem już mnóstwo szczegółów. Dobrze, że moja luba tu nie zagląda... Byłaby bura. Póki co jednak mogę uchylić rąbka tajemnicy. Ale czy ja się chwalę? Mówię jak jest. Rozwiń myśl, a może dowiesz się więcej... Odpowiedz Link