Dodaj do ulubionych

Ile na tym forum jest zon, które biegają za mężem?

23.02.05, 15:39
Chodzi mi o to czy tylko ja tak mam, czy to jest jednak częstsze, że facet,
który przed ślubem oczu nie spuszczał i ... no, jego gesty wiele obiecywały,
po slubie nie tyle stracił zainteresowanie seksem, ale jednak to żona
inicjuje, a gdyby nie ona, to może w ogóle by zapomniał do czego mu służy
pewien organ?
(Nie zdradza, nie ma nikogo, nie jest homo, nie masturbuje się, nie ogląda
porno - a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Dlaczego zatem mną tez się
nie interesuje?)
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 23.02.05, 16:23
      wszytkie??
      To znaczy wszytkie biegaja choc niektore jeszcze przed slubem.
      • wiedzma_ksantypa Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 24.02.05, 11:38
        No nie, widze, że sporo jest facetów, których żony albo "boli głowa" albo z
        innych powodów obchodza rocznice bezseksia.
        A ja pytam - dlaczego u mojego faceta seks jest na ostatnim miejscu: po sprawach
        służbowych, to jeszcze mogę zrozumieć, ale dlaczego nawet po grach komputerowych?
        • rybkawanda Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 24.02.05, 11:52
          No ja akurat nie muszę biegać, ale proponuję abyś po pierwsze postarała
          wzbudzić w nim zazdrość. No nie wiem, jakieś niby to tajemnicze telefony,
          wyjścia. A gdy to nie pomaga to... może usiąć przed nim i zacznij się
          masturbować? Jeżeli nie jesteś strasznie pruderyjna to powinnaś to zrobić. Dużo
          facetów niesamowicie reaguje na ten widok. U mnie zawsze działa!!! Acha, można
          jeszcze kupić takie fajne metalowe kuleczki. Wzmagają doznania zarówno fizyczne
          jak i u patrzącego. Pzdr.
          • wiedzma_ksantypa Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 24.02.05, 11:59
            rybkawanda napisała:

            > No ja akurat nie muszę biegać, ale proponuję abyś po pierwsze postarała
            > wzbudzić w nim zazdrość. No nie wiem, jakieś niby to tajemnicze telefony,
            > wyjścia.

            To nie ten typ. Gdybym zaczęła się z kims spotykać, wiem, że nie walczyłby o
            mnie. Nie dlatego, że mnie nie kocha, tylko dlatego, że szanuje każdy mój wybór.
            Wiec wzbudzanie zazdrości jeszcze pogorszyłoby sprawę - wycofałby się jeszcze
            bardziej.

            > A gdy to nie pomaga to... może usiąć przed nim i zacznij się
            > masturbować? Jeżeli nie jesteś strasznie pruderyjna to powinnaś to zrobić.

            To nie jest tak, że ja go nie podniecam. Jak już idziemy do łóżka, to wszystko u
            niego działa jak należy. Tylko ja się czuję upokorzona, ze to ja muszę inicjować
            seks.
            Inna rzecz, że już wpadłam w taką koleinę, że nawet jeśli on proponuje, to ja mu
            nie bardzo wierzę (czy proponuje bo chce, czy dlatego, że neidawno zrobiłam mu o
            to awanture?)

            > Acha, można
            > jeszcze kupić takie fajne metalowe kuleczki. Wzmagają doznania zarówno fizyczne
            >
            > jak i u patrzącego. Pzdr.

            A te kuleczki to do czego?

            Xanti
            • xapur Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 24.02.05, 12:53
              wiedzma_ksantypa napisała:
              "Tylko ja się czuję upokorzona, ze to ja muszę inicjować seks.Inna rzecz, że
              już wpadłam w taką koleinę, że nawet jeśli on proponuje, to ja mu nie bardzo
              wierzę (czy proponuje bo chce, czy dlatego, że neidawno zrobiłam mu o to
              awanture?)"

              Hm, coś mi to przypomina. Nie mogę się doczekać, by moja wybranka zechciała
              inicjować seks (wstydzi się?). Czyżby twój mąż przyzwyczaił się do takiego
              stanu rzeczy? Nie dziwię się. To miłe i wygodne gdy żona tak zabiega...
              • wiedzma_ksantypa Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 24.02.05, 13:05
                xapur napisał:

                > wiedzma_ksantypa napisała:
                > "Tylko ja się czuję upokorzona, ze to ja muszę inicjować seks.Inna rzecz, że
                > już wpadłam w taką koleinę, że nawet jeśli on proponuje, to ja mu nie bardzo
                > wierzę (czy proponuje bo chce, czy dlatego, że neidawno zrobiłam mu o to
                > awanture?)"
                >
                > Hm, coś mi to przypomina. Nie mogę się doczekać, by moja wybranka zechciała
                > inicjować seks (wstydzi się?). Czyżby twój mąż przyzwyczaił się do takiego
                > stanu rzeczy? Nie dziwię się. To miłe i wygodne gdy żona tak zabiega...


                I co mamy zrobić? Bo jak próbowałam kilka razy go przetrzymać, to się robiłam
                taka głodna, że wszystko w domu fruwało, a on nawet nie zauważył, że minął
                miesiąc zamiast tradycyjnych dwóch tygodni. Wrrrrrrrrrrrr........
                (Chociaz przesadzam, miesiąca to ja nie wytrzymam - już wczesniej zaczynają się
                drobne złosliwostki, aluzje, obraźliwe porównania i to do niczzego dobrego nie
                porwadzi.
                Juz wolę go po prostu zaciągnąc do łóżka. Ale to wkurza)
                • wizadora Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 25.02.05, 18:03
                  o jak ja Cie dobrze rozumiem... u mnie to samo: zlosliwostki i aluzje a
                  nierzadko i awantura... a i tak nic pozytywnego z tego nie wychodzi... Jak
                  jestem mila i grzeczna to swoje raz w tygodniu dostane. Ciekawe czy to dlatego
                  mnie nosi, jestem nerwowa, o byle co sie wsciekam?
                  pozdrawiam
                  • xkris Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 09.03.05, 23:29
                    Wychodzi na to, że trudno jest wybrać właściwą osobę. U mnie jest odwrotnie.
                    Żonie wiecznie się nie chce. Nawet jak próbuję ją przetrzymać to nie robi to na
                    niej wiekszego wrażenia, a co jest najgorsze to gdy nie próbuję to i tak
                    wiecznie mi odmawia (czasami raz w miesiącu nie odmówi). Katastrofa!!! I jak tu
                    nie pomyśleć o jakimś małym lub większym romansie?
            • kasper.hauser Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 16.03.05, 01:24
              > To nie jest tak, że ja go nie podniecam. Jak już idziemy do łóżka, to wszystko
              > u
              > niego działa jak należy. Tylko ja się czuję upokorzona, ze to ja muszę inicjowa
              > ć
              > seks.

              Normalny facete to nawet z owcą działałby chyba normalnie.
              Tak twierdzą górale :)
            • puciuszek Xantypa mam tak samo! 16.03.05, 18:52
              Mam identyczna sytuacje z moim mężem, nie to ze go nie rajcuje bo wiem ze tak
              ale to ja musze wszystko zaczynac nakrecac i czuje sie tym juz zmeczona, tym ze
              musze wiecznie grac role meżczyzny w naszym zwiazku. A masturbowanie tez czasem
              widzi i wie dlaczego ale sie tym specjalnie nie wzrusza...jest pewny ze go nie
              zdradze a jesli tak toi ode mnie na bank odejdzie; chociaz jak sie na to
              zdecyduje z desperacji to i tak sie o tym nie dowie skubany jeden!!!
    • kicia04 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 26.02.05, 22:44
      Kochana mam identyczny problem.
      Nie wiem z czego to wynika, może z niedopasowania?
      Ale przed ślubem w naszym przypadku wszystko sie zgadzało,było cudownie dopiero
      teraz chłód i mróz, a ja z tego niezaspokojonego "apetytu" już nerwicy dostaje.
      I pomyśleć, ze tylu facetów chodzi po świecie którzy wszystko by oddali za
      takie żony jak my:-)))
      • mucha102 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 27.02.05, 08:40
        :))
        A spróbuj tylko ruszyc temat - wciąż słyszę, że tylko mi się ywdaje , ze
        przeciez jest ok itp... a ostatni seks ponad miesiąc temu z mojej inicjatywy -
        od 5 lat niemal tylko z mojej - NNIEROZUMIEM!!!
        • kicia04 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 27.02.05, 09:40
          No właśnie te ich ciągłe zapewnienia,że przecież wszystko jest ok...
          Albo udają albo sami siebie oszukują.
          • sweetducky Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 14.03.05, 22:23
            Wlasnie, najgorsze jest to, ze druga osoba uwaza, ze to raczej nie jest
            problem. Najczestsza odpowiedz to to, ze jest to sytuacja przejsciowa i
            tlumaczy sie ja jakimis wymowkami, np. stres w pracy, remont, dom, wyjazd itp.

            Wiecie co mnie najbardziej boli?
            To, ze ten problem wyzwala we mnie zlosliwosc i wscieklosc. Czasami smutek tez.
            I jak mam byc dobra dla partnera gdy gleboko czuje, ze mam ochote zranic go tak
            samo jak on mnie rani wydzielajac mi seks raz na miesiac.

            A dodatkowo zastanawiam sie co we mnie jest nie tak, skoro mnostwo mezczyzn
            dookola byc moze marzy o przygodzie ze mna, a moj partner jest calkowicie
            obojetny na moje wdzieki... I naprawde nic a nic nie pomaga. Chyba sie poddam.
            • jasch Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 18.03.05, 10:45
              A co Cie rani bardziej?
              Racjonowanie seksu czy przekonanie, ze nie jestes juz atrakcyjna dla niego ?
              p.s.) jak sie poczyta to forum, to ochota na zalozenie obraczki mija blyskiem;)
              Jacek
              • kicia04 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 11.04.05, 21:51
                Wiesz, i jedno i drugie.
                Ale fakt,czuje sie przez to mniej atrakcyjna choć wiem że moge sie podobać.
            • smutna_ja Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 25.04.05, 22:07
              i ja się dopisuję do listy...:-((
      • xkris Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 09.03.05, 23:31
        kicia04 napisała:

        > Kochana mam identyczny problem.
        > Nie wiem z czego to wynika, może z niedopasowania?
        > Ale przed ślubem w naszym przypadku wszystko sie zgadzało,było cudownie dopiero
        >
        > teraz chłód i mróz, a ja z tego niezaspokojonego "apetytu" już nerwicy dostaje.
        > I pomyśleć, ze tylu facetów chodzi po świecie którzy wszystko by oddali za
        > takie żony jak my:-)))

        TAK, JA JESTEM JEDNYM Z NICH!!!!! Jestem w identycznej jak Wy sytuacji... tyle
        że po drugiej stronie ;-)
      • anger1 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 16.03.05, 22:46
        Punkt widzenia "złego" męża: efekt Pawłowa, ot i tyle. Przez X lat najpierw dziewczyna, potem narzeczona, teraz żona przy okazji 95% prób podejmowanych przeze mnie mówiła "niee", no to się nauczyłem że "niee" oznacza "niee". Po jaką ch***rę będę się wysilał, skoro wiem już teraz, zanim nawet zacząłem cokolwiek insynuować bądź prowokować, jaka będzie odpowiedź. Nie przejmuję inicjatywy bo nie chcę po raz tysięczny wyjść na "zboczeńca", "napaleńca" itp. Zdecydowanie lepiej jest mi poczekać, aż w niej się zagotuje i da mi o tym znać wystarczająco dobitnie, żebym miał pewność, że za chwilę nie usłyszę "ale nie dziś, kochanie".
        • ebenezor Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 12.04.05, 13:05
          o moj guru, ja tez tak dzialam a gdy ona nie ma ochoty to i radosc mniejsza
    • mysz761 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 10.03.05, 00:00
      U mnie było podobnie, dopiero jak urodziłam córeczkę mąż częściej inicjuje
      takie sytuacje. Wcześnie był wiecznie zmęczony, teraz relatywnie rzadziej. Nie
      potrafię tego wytłumaczyć.
    • puciuszek Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 16.03.05, 18:47
      Matko mam ten sam problem
      • puciuszek Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 16.03.05, 18:48
        Myślałam, że jestem z tym fantem osamotniona. Jedynym "felerem" w naszym
        związku, który mnie czasem mocno drażni jest fakt, że mam większe potrzeby
        seksualne niz mój mąż. Ukuło się powiedzenie, ze facet zawsze chce a nie
        zawsze moze a kobieta odwrotnie. U mnie jest inaczej. Najbardziej wnerwia
        mnie to, że musze bardzo zabiegac o to żeby go skłonic do seksu. Zaczynam
        przybierac w tym męską rolę - jak facet czynię podejścia: pieszczoty,
        czułości itp niemal od stóp do głów. On się odwzajemnia ale rzadko. Jak
        zaniecham tego typu zabiegów możemy sie nie kochac nawet z 2-3 tygodnie. Jemu
        wystarczą buziaki i przytulanie-to uwialbia. Pierwszy raz spotkałam się takim
        zachowaniem u faceta wzgledem mojej osoby. Sam twierdzi, ze ma mały
        temperament myśle ok ale staraj sie na Boga!! Tymczasem gra wstępna jedt
        jedynie w moim wykonaniu:( nieraz mówiłam o swoich potrzebach że lubię to i
        owo ale mimo tego nie otrzymuje tego. Dziwi mnie to i nie moge tego
        zrozumieć. Nadmienie, że mam 24 lata a on 38 i nie ma kochanki, czy zganić to
        na wiek? Na poczatku był niesamowitym ogierem...
        • necia100 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 17.03.05, 08:42
          U mnie jest to samo...To ja incjuje seks i niby mam co chciałam , ale wcale
          mnie to nie cieszy bo czuje się jakbym dostała jałomużne...A on uważa ,że jak
          wejdzie na mnie i zrobi swoje (albo lepiej ja niego ....) to wszysko jest ok i
          powinnam być szczęśliwa.
          Myśle ,że on nie jest tak mną zainteresowany jak kiedyś...
        • mariamagdalena66 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 17.03.05, 09:28
          Nie chce cię dobijać, ale za 10 lat ty będziesz chciała codziennie a on raz na
          kwartał albo i rzadziej. Po prostu taka różnica wieku jest "niezdrowa" Jestś
          młoda , ale Twój mąż jest dojrzałym mężczyzną i powinien wiedzieć, że on już
          się "kończy" w tych sprawach a Yy dopiero rozkwitniesz i tragedia gotowa.



          Myślałam, że jestem z tym fantem osamotniona. Jedynym "felerem" w naszym
          związku, który mnie czasem mocno drażni jest fakt, że mam większe potrzeby
          seksualne niz mój mąż. Ukuło się powiedzenie, ze facet zawsze chce a nie
          zawsze moze a kobieta odwrotnie. U mnie jest inaczej. Najbardziej wnerwia
          mnie to, że musze bardzo zabiegac o to żeby go skłonic do seksu. Zaczynam
          przybierac w tym męską rolę - jak facet czynię podejścia: pieszczoty,
          czułości itp niemal od stóp do głów. On się odwzajemnia ale rzadko. Jak
          zaniecham tego typu zabiegów możemy sie nie kochac nawet z 2-3 tygodnie. Jemu
          wystarczą buziaki i przytulanie-to uwialbia. Pierwszy raz spotkałam się takim
          zachowaniem u faceta wzgledem mojej osoby. Sam twierdzi, ze ma mały
          temperament myśle ok ale staraj sie na Boga!! Tymczasem gra wstępna jedt
          jedynie w moim wykonaniu:( nieraz mówiłam o swoich potrzebach że lubię to i
          owo ale mimo tego nie otrzymuje tego. Dziwi mnie to i nie moge tego
          zrozumieć. Nadmienie, że mam 24 lata a on 38 i nie ma kochanki, czy zganić to
          na wiek? Na poczatku był niesamowitym ogierem...
    • froodoo Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 17.03.05, 09:10
      eh kobiety, ja was really nie rossumiem czasami.... bo o co chodzi, zapewne o
      to, by było tak ja chcecie. A że jest daleko od tego ideału, to są pretensję.
      On nie przejawia inicjatywy, a przejawiacie ją Wy...to co , żle? Dla mnie
      fantastycznie. Czyż nie może tak być skoro tak jest. Brać swoje, tak by poczuć
      tą rozkosz... własnie tak, bez pretensji i dąsań. Bo za chwilę okaże się, że
      jak oni zaczną przejawiać zainteresowanie, to dla was to stanie sie oczywiste
      że tak jest...i pojawi się inny problem ( że całuje za mokro/sucho/...a co).
      czyż nie można przeżywac tych chwil, tak dla siebie,z lekkim ergoizmem, a nie
      cały czas patrzeć się ...co zrobi on , jak zrobi on.... A zacznijcie myślec
      bardziej o sobie, a nie zawsze o was..........
      • necia100 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 17.03.05, 13:29
        No,wiesz co-ja do końca życia nie mam zamiaru zaczynac za każdym razem..tez
        chcę sobie poleżeć i napawać się pieszczotami...ale nie chce wiecznie o to
        prosić...Mógłby sam wpaść na ten pomysł,a nie trzeba mu o tym przypominać-bo to
        naprawde zaczyna trącić obowiązkiem małżeńskim...
        • froodoo się zgadzam... 17.03.05, 13:36
          Oczywiscie że masz racje...ale może gdy on poczuje wokół siebie to
          zaangazowanie, ruch i emocje jakie ona przeżywa tak dla siebie, to może zacznie
          go bardziej nachodzić ochota na czyn i wtedy.... to zamykanie oczu i czucie
          jego zaangażowania nadejdzie...kto wie ...niezbadane sa wyroki...... a może to
          po prostu zwykłe osłabienie libida, a wtedy lepszy rydz niz .... ale to przykre
          • necia100 Re: się zgadzam... 17.03.05, 13:44
            a może on poprostu ma inną?
            • froodoo a co czujesz? 17.03.05, 13:46
              czy tak czujesz?... masz jakies przesłanki, by tak myśleć.... a może po prostu
              trzeba rozmawiac by wiedziec co sie z nim/nią dzieje
              • necia100 Re: a co czujesz? 17.03.05, 14:26
                przeslankę mam niestety: już miał inną...
                • froodoo Re: a co czujesz? 17.03.05, 14:33
                  ale chyba nie wtedy, gdy już był z Tobą?
                  • necia100 Re: a co czujesz? 17.03.05, 14:42
                    Był. To było dwa lata temu,razem jesteśmy 13 lat.
                    • froodoo przykre 17.03.05, 15:01
                      to nie było miłe, że takie coś miało miejsce, ale masz przynajmniej skalę
                      porównawcza (marna pociecha) i wiesz jak sie wtedy zachowuje. Możesz to odnieśc
                      do tego jaki jest teraz. A z teraz to nie jesteś zbyt zadowolona chyba.
                      • necia100 Re: ogólnie jest ok 18.03.05, 09:14
                        Zadowolona nie jestem z tego incydentu ostatnio..,ale ogólnie po tym jego
                        wyskoku to się dużo zmieniło.Długo to trwało zanim odzyskałam równowagę.
                        Obiecałam sobie ,że nie będe chwalić dnia przed zachodem słońca - powiem
                        tylko,że chciałabym żeby było tak cały czas jak przez ostatni rok.
                        Aczkolwiek takie sytuacje jak ta ostatnio powodują,że wracają wspomnienia,ból i
                        zastanawiam się nad sensownością podjętej decyzji...
                        • froodoo bo to tak jest..... 18.03.05, 10:41
                          Zawsze ból przeszłości bedzie wracał... Ile tych dobrych następnych lat by nie
                          było, to po jakimś incydencie wspomnienia powrócą i to pytanie....czy dobrze
                          zrobiłam. Bo zaufanie nadwyręzone, rzecz zapamietana. Ale daj spokój.
                          przebaczyłas, żyjecie dalej, zadowolona jesteś...więc nie wracaj.. a to co
                          teraz sie dzieje...dzieje sie teraz, nie wywlekaj staroci, tych wspomnień,
                          które tylko wspomagają twe zacietrzewienie..... nie złość się o całokształt,
                          tylko o to co się TERAZ stało...wystarczy
                          • necia100 Re: bo to tak jest..... 18.03.05, 11:16
                            Też tak myśle,ale zrobić gorzej...Opanowuje mnie strach,jak się posprzeczamy,że
                            on sobie kogoś znajdzie...wiem,że to głupie co piszę - bo powinnam być silna i
                            się nie przejmować i nie zamartwiać, ale to jest silniejsze.Bo wiem,że to
                            będzie koiec.
                            Kiedyś nie myślałam o zdradzie,że to może dotknąć nasz związek ,spadło to na
                            mnie jak grom z jasnego nieba, a teraz na każdym kroku spodziewam się
                            najgorszego.
                            • froodoo zawsze 18.03.05, 11:51
                              no niestety, ta zadra zdrady bedzie zawsze siedziała.... to się po prostu
                              pamieta. Oby więz miedzy wami znowu była taka mocna i taka prawdziwa, że te
                              wspomnienia nie będą wracały.
                              • necia100 Re: ogólnie jest ok 18.03.05, 12:28
                                Mam nadzieje,że niedługo wszysko się wyjaśni i po weekendzie będe mogła napisać
                                coś bardziej pozytywnego.
                                • froodoo Bo ogólnie jest ok 18.03.05, 13:00
                                  Bravoooo........ :-))
                                  • kza6 do xkrisa 18.03.05, 13:13
                                    Uważasz, ze romans jest jedynym wyjściem z tej sytuacji?
                                • dorothea37 Re: ogólnie jest ok 21.03.05, 10:19
                                  A mnie to dopiero czeka,wyjaśnienia już były ,teraz najgorsze -czekanie na jego
                                  decyzje.A czekanie może dobić -co postanowi?czy zostanie ze mną?jak będzie
                                  wyglądać dalej moje życie?
    • aynne Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 20.03.05, 18:46
      Witam...

      Podobnie jak Wy mam również taki sam problem z mężem. Na tym forum była omawiana powyzej sytuacja różnicy wieku, kobieta miała o wieke mniej latek od swego partnera ii tym potem usprawiedliwiano zmniejszone libido jej męża.

      Ale to nie tak...

      Ja mam 29 lat, mój maż 26. Po ślubie jesteśmy około 2 lat. Przed ślubem seks był inicjowany często ze strony męża. Ja zawsze miałam spory temperament, i wydawało mi się fantastyczne to zainteresowanie mojego narzeczonego. Po slubie szybko zaczęła się ta sfera zmieniać. I wiem, że problem leży w psychice, a nie fizyczności, gdyż nawet przytulenie wywołuje czesto u męza erekcję. Ale gdzieś w jego głowie wciąż pulsuje: "NIE CHCĘ". Nie pamietam, kiedy ostatnio to mąż inicjował seks, zawsze to robię ja, gra wstępna itd, potem otrzymuję, to co chcę, ale czuję się tym coraz częsciej jakby upokorzona, bo właściwie proszę o to...

      A jeśli powiem, ze chciałabym aby to on mnie popieścił, mówi, że jest zmęczony, itd. Teraz nawet w czasie stosunków nie chce mu się 'poćwiczyć", i to ja prawie zawsze jestem na górze, bo tka dla niego "najwygodniej".

      To jest straszne... Jest mi przykro, że tak się dzieje, i nie wiem, gdzie leży problem...
      • woman-in-love Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 20.03.05, 18:51
        a co właściwie trzyma Cie przy tym człowieku?
        • necia100 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 21.03.05, 10:14
          No...ja dalej myślę,że seks to napewno dużo ale nie wszysko w życiu.Dlatego
          może jest ze swoim mężem bo go kocha?
          Ja niestety mam ten sam problem - brak incjatywy z jego strony ...Ale myślę,że
          to jest tak,że mało który facet jest skłonny po kilku latach znajomości na
          romantyczne wieczorki,pieszczoty godzinne i inne bardzo miłe dla nas rzeczy,on
          poprostu ma ochote to zrobić i już..,a nam często nie odpowiada tak jak on to
          chce robić.A potem to on już nie widzi sensu nas podchodzić - bo i tak pewnie
          odmówimy, albo co gorsza jeszcze zaczniemy się wkurzac i robić im wywody na
          temat seksu...Który by się na to pisał po całym dniu pracy?
          • maglamb Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 21.03.05, 20:39
            echhh...my nie jestesmy malzenstwem,ale mieszkamy razem.rece az mi sie
            trzesly,gdy czytalam niektore wypowiedzi-zywcem wyjete z mojej glowy!!!on
            naprawde mnie kocha,nie ma innej,jest dobry i czuly....tyle,ze dobija mnie
            to,iz ciagle musze inicjowac seks.jest dokladnie tak,jak pisalyscie-to ja musze
            piescic,zaczynac,czuje sie z tym bardzo zle.owszem,moge go czasem
            pokusic,nakrecic,ale mam to robic zawsze????!!!dodam jeszcze,ze ZAWSZE,zawsze
            jestem zadbana,ze nie ma miedzy nami zadnych niezabliznionych ran,zadnych
            zdrad..poza tym dbam o to,by seks nie byl rutynowy,kurde..o wszystko dbam i on
            jest szczesliwy!!!!sam tez jest cudowny,tylko w tej jednej intymnej
            sferze...eechhh
            • woman-in-love Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 22.03.05, 11:35
              Co oznacza według was słowo:"kochać" lub "On naprawdę mnie kocha"? Jakby
              kochał, to by pożądał i przejawiał inicjatywę. Nie kocha i nie pożąda. Po co
              sie okłamujecie? Wypatruje okazji i ogląda gołe baby w internecie,
              uprawia "rękodzieło", wyskakuje na weekendy i mniej lub bardziej połowiczne
              romanse, męcząc się w tej matni. Wiem to ponad wszelką watpliwość - miłość jest
              nieoddzielna od seksu. Mdło mi się robi, kiedy po raz setny czytam: "kocha
              mnie, ale mnie unika".
              • rybkawanda Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 22.03.05, 13:40
                Ależ ty jesteś brutalna... Ale powiem Ci że masz rację. Też tak uważam.
                Przecież jak facet kocha kobietę to równiez jej pożąda. No chyba że... to nie
                miłość tylko koleżeństwo. Koleżanki czasem też się unika.

                Ja podzelam Twoje zdanie ale nie chciałam tak głośno o tym mówić. Po co
                dziewczynom ma być przykro. :-)
                • anula36 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 25.03.05, 11:26
                  wynika z tego ze casem mozna przeyc cale zycie i nie zostac pokochanym przez
                  nikogo...
              • necia100 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 22.03.05, 14:28
                Woman...Już kiedyś pisałam,że seks to dużo ,ale nie wszystko w
                życiu,małżeństwie...Widzisz niektórzy tylko o seksie ( tak jak ty ) i nie ma
                dla nich świętości, bo najważniejsze jest żeby się kręciło wokół
                seksu....Natomiast w innych np. długotrwałych związkach,małzenstwach jest
                jeszcze mnóstwo innych rzeczy,którymi można wyrazic miłość ,wiesz może o co
                chodzi??? Jak ktoś rano przygotuje ci kanapki do pracy żebyś coś zjadła przez
                cały dzień,wstaje rano i zawożi cię do pracy żebyś nie zmokła bo pada...itp
                itd, a to się nie liczy? tylko seks?
                • woman-in-love Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 22.03.05, 14:53
                  Necia - jak jest dobry seks - to jest i cała reszta :-))))
                  • necia100 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 22.03.05, 15:16
                    U mnie był dzisiaj ,może dlatego o nim tak często nie muszę pisać jak ty?
                    • froodoo i wczoraj i wcześniej........ 22.03.05, 15:49
                      to miłe że juz jest o.k., to ja też się pochwalę, że i wczoraj, i przed, i
                      przedprzed.....a co do inicjatywy...... wcale sie nie dziwię kobietom, że
                      pragną tych chwil, gdy czują pożądanie i aktywnośc męską ... kanapki kanapkami,
                      ale w chwilach bliskości raz chcemy dawać a raz brać.... bo i to i to miłe
                      jest...więc chłopy... dajcie im to co sami z taką wygodą przyjmujecie.
                      • puciuszek Re: i wczoraj i wcześniej........ 23.03.05, 10:01
                        Nie sądzę, że to brak miłości, raczej lenistwo, przyzwyczajenie...Nasze chłopy
                        wiedzą, że jak nie oni to my przejmiemy ster jak będziemy miały ochote...Ja
                        ostatnio z "wylewnej" wielce okazującej uczucia i pożądanie zrobiłam się
                        chłodniejsza, jakaś taka zabiegana, zamyślona i...co ja widzę ??? Wczoraj
                        podszedł do mnie jak siedziałam w nocy przy kompie i zaczął się mizdrzyć.
                        Urocze, oczywiście skorzystałam z zaproszenia:) Seks był boski.
                        • necia100 Re: i wczoraj i wcześniej........ 23.03.05, 11:33
                          No super...Co ja widzę wszyscy tak narzekamy, a tak naprawde nie jest tak
                          żle....Froodziku wyobraż sobie,że mam świetną nową rakietę!!! Trzy razy droższą
                          i lepszą...No,nie mogę powiedzić - postarał się mój nerwus.Niespodzianke mi
                          zrobił super,tym bardziej ,że kupił ją sam i to zaraz po tym jak połamał tamtą!!
                          A pozatym zgodził się z tym ,że dupek z niego i żle zrobił....
                          • froodoo jak to sie pieknie układa 23.03.05, 12:15
                            czyli jednak wszystko z czasem się prostuje...przynajmniej u niektórych. prosze
                            nowa rakieta, której tak łatwo w szale czegoś tam nie tak łatwo będzie
                            zniszczyć, godzenie się i boski sex, partner jak nowonarodzony.... czyż kłótni
                            nie powinno być więcej....:-))
              • kraxa zgadzam sie z woman in love 12.04.05, 11:41
                ma absolutna racje. Nie uwazam, zeby miogla istniec milosc bez seksu. w moim
                wieloletnim zwiazku, który niepotrzebnie skonczyl sie malzenstwem, a potem na
                szczescie rozwodem:-) nigdy nie bylo problemy seksualnego. Byla za to cala masa
                innych, ale nawet wtedy kiedy po slubie bylo juz pomiedzy nami bardzo zle,
                czulam, ze mój maz mial caly czas ogromna ochote na seks. Ja tez mialam, ale
                nie na niego po jego wyskokach. Do samego konca, do momentu kiedy sie wynioslam
                z domu czulam, ze wystarczylby jeden mój gest. W kazdym razie skoro proszenie o
                seks Was upokarza ( i nie dziwie sie) to zastanówcie sie po co byc w zwizku,
                który was rani i nie zaspokaja waznych potrzeb. Jasne, ze seks nie jest
                najwazniejszy, ale seks to jest papierek lakmusowych wzajemnych relacji i
                czesto nawt tych nieuswiadomionych. Mam dobrego przyjaciela, który ma ten sam
                problem ze swoja wieloletnia partnerka ( nie zona). Ona go po prostu juz nie
                pociaga, za to usilnie namawia go na seks i czasem on to robi dla swietego
                spokoju. Mysle, ze w skrytosci duch onliczy na to, ze ona odczyta ten sygnal,
                ale ona najwyrazniej idzie w zaparte. I tak ciagnie sie ten martwy zwiazek sila
                bezwladu. a co do erekcji przy przytulaniu- Bóg jeden wie o kim on wtedy mysli.
                Uwazam tez, ze za brakiem seksu czesto kryje sie realizacja tej potrzeby gdzie
                indziej.
        • aynne Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 25.03.05, 12:39
          Co mnie trzyma... Strasznie go kocham... Poza seksem jest właściwie wszystko super, podobne zainteresowania i tryb życia, poczucie bezpieczeństwa i podobne cele zyciowe... Jedynie, a może aż w sferze seksu jest "pod górkę"... Nie chcę wymieniać męza na "inny model", bo to wspaniały człowiek... A seks... Cóż, czasami sama sobie pomagam ;->
    • necia100 Re: jasne... 24.03.05, 10:14
      Możemy pograć,ale obiecaj,że nie połamiesz rakiety!!!!Swojej jak zobaczysz jak
      ja gram....he,he...
    • dobu Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 25.03.05, 10:43
      Idealnym rozwiązaniem na brak satysfakcjonującego seksu w małzeństwie, jest
      moim zdaniem, Kochanek, Don Juan, Casanowa lub Zbyszek-mleczarz. Zostawmy męzów
      z ich męskimi frustracjami przed telewizorem, z pilotem zamiast naszej piersi w
      dłoniach. Albo niech wzdychają do Lary Croft, tak chojnie obdarzonej przez
      grafika. Tylu fascynujących, obdarzonych fantazja erityczną i talentem mężczyzn
      biega po świecie!
      poza tym nieuchronną konsekwencją posiadania kochanka jest: brak siły i czasu i
      chęci na bzykanie z własnym mężem, jego święty spokój, który jednak w nadmiarze
      doprowadzi jego szare komórki po jakims czasie do wzmorzonej pracy i
      pytania "he?". Dalej-może ponownego spojrzenia na własna połowicę z
      zainteresowaniem, zazdrością, pożądaniem? Jeżeli nie-to męża zostawić, porzucić
      i przenieśc się do kochanka.
      pzdr
      • puciuszek Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 26.03.05, 16:51
        he, to w sumie bardzo praktyczne rozwiązanie o ile nasza połowe nie a o nim
        zielonego pojęcia ;)
        • atena1972 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 21.04.05, 21:53
          nie jestem zwolenniczką posiadania kochanka - posiadania:)
          dokładnie
          coś się chyba wtedy naprawde i bezpowrotnie kończy - zaufanie, lojalność,
          poczucie jedności - chyba jednak ratujmy co się da - kobiety
          • mariamagdalena66 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 22.04.05, 08:01
            atena1972 napisała:

            > nie jestem zwolenniczką posiadania kochanka - posiadania:)
            > dokładnie
            > coś się chyba wtedy naprawde i bezpowrotnie kończy - zaufanie, lojalność,
            > poczucie jedności - chyba jednak ratujmy co się da - kobiety

            Albo skończy się zaufanie albo życie seksualne. Trzeba wybierać. Przy kiepsim
            seksie i tak nie ma poczucia jedności. Poza tym facet w takich sytacjach nie
            mysli o ratowaniu tylko radzi sobie inaczej, nie koniecznie fizyczną zdarą ,
            ale np. metalną, uprawia seks w głowie z innymi kobietami,
    • wroclawianka24 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 18.04.05, 19:49
      ja też latam za swoim i tez mnie to juz meczy. kilka razy rozmawialam z nim na
      ten temat. rozumiem ze jest czasem zmeczony, nie ma ochoty ja tez nie zawsze
      jestem gotowa. ale niestety najczesciej to ja zaczynam podchody i koncza sie
      one tym ze on mowi ze nie jest w nastroju. a ja ... no coz zaczynam watpic w
      siebie choc wiem w glebi ze to nie moja wina anie zadna wina. jestesmy dobrana
      para tylko z sexem nie wychodzi. po tych wielu razach kiedy mi odmowil poczulam
      sie jak by ktos wymierzyl mi policzek, to boli, bardzo, czuje sie upokorzona,
      niechciana, brudna..... najgorsze ze on twierdzi ze ja go nie rozumiem.
      rozumiem go i caly czas to staram sie podkreslac zeby nie czul sie zle i nie
      myslal ze jest maszynka do uprawiania sexu. stale go tlumacze, ale gdzie
      zrozumienie dla mnie? dlaczego to ja mam sie wyrzekac sexu? potrzebuje tego nie
      tylko z wzgledow fizycznych. dla mnie sex to cos wiecej, to poczucie jednosci,
      milosci, bliskosc... kiedy nie kochamy sie staje sie nerwowa, i szczerze to juz
      nie chce z nim rozmawiac o tym, nie chce kolejny raz czuc sie upokorzona
      odmowa, a nawet gdyby po takiej rozmowie chcial mnie cala to coz to za
      przyjenmosc, nie chce zeby byl ze mna tylko dlatego ze ja tego chce, z przymusu
      czy obowiazku.... boje sie ze moge nie wytrzymac tego... na poczatku bylo
      dobrze ale teraz .... najgorsze ze jestesmy kilka miesiecy ze soba a co bedzie
      potem... ostatnio staje sie obojetna... nie bardzo mam ochote na jakiekolwiek
      okazywanie uczuc bo ... nie wiem co mam robic... probowalam wielu sztuczek, nie
      jestem kloda w lozku, staram sie sprawiac mu jak najwiecej przyjemnosci... on
      twierdzi ze mnie kocha i wiem ze tak jest, ale mi nie wystarczy swiadomosc ze
      on jest gdzies obok, chce czuc ze on jest przy mnie ze zyjemy razem ze soba a
      nie obok siebie. wypalam sie...
      • necia100 Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 22.04.05, 09:56
        Hej! A próbowałaś wzbudzic nim zazdrość? Mi się udało...muszę się pochwalić
        ( a niech tam ),że ostatnio jak mnie odwiózł kolega do domu to moj mąż urządził
        mi taki maraton nocny....och.....że długo będe to pamiętać....A puenta była
        taka: nikt Ci lepiej nie dogodzi niż mąż,więc nie włócz się z koleśiami...
        • skazanynasukces Re: Ile na tym forum jest zon, które biegają za m 18.07.05, 15:27
          To prawda, ale trzeba zrobic to z finezja!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka