22.05.05, 22:54
Od dzieciństwa wmawiano nam,ze sex w związku(małżenstwie) nie jest tak
istotny jak miłość, poczucie bezpieczeństwa,wiernosć itd. No tak... wierzyło
sie w te teorie ślepo dopóki sie samemu nie doświadczyło czym jest to
dopełnienie-inaczej sex. Jak wazna rolę odgrywa w naszym życiu. Gorzej jak
nie odgrywa żadnej roli....

Mój związek jest tak zwanym małżenstwem pustym co to oznacza? Moje małżenstwo
oparte jest na zaangażowaniu. hmm jak sie nie angażowac mając 2 dzieci.
Intymność po latach całkowicie zeszła na drugi plan już nie wspomne o
namietnosci, której nigdy nie było. Moze przesadziłam kiedys istniała, ulotna
jak piekna chwila,zakochanie...
Nigdy nie było dobrze w łożku, poniewaz zadna ze stron nie przykładala do
tego wagi. Ot, jakis sex raz na jakis czas wystarczył. Jedo dziecko, pozniej
drugie, pogoń za pieniądzem , których wiecznie było mało, wychowywanie
dzieci...itd .Zapomniało się a może te przekonania,ze sex nie jest istotny
spowodowało,ze sex przestał istniec. Dziwie sie mężowi.... no coz
przyzwyczaił sie, a moze to co czasami sie zdarzy jemu wystarczy. Nie wiem.
Nie poruszamy tego tematu. A dlaczego? poniewaz ja juz nie chce.

Wyadawało mi sie przez lata ,ze jestem kobieta oziebna,ze nie potrafię z
siebie wykrzesac satysfakcji i euforii. Nic, totalna pustka. zastanawiałam
sie dlaczego tak jest, co ze mna nie tak, tyle sie mówi o orgazmach o tym
wspaniałym uczuciu a ja nic. Im bardziej sie zastanawiałam tym bardziej
chcialam doświadczyc tego błogostanu, udało sie, poznałam sama siebie. Było
cudownie. Cos sie we mnie przełamało,zaczełam odczuwac podniecenie, zaczełam
myślec o tym czego nie dane mi było przezyc.
Mój zwiazek juz był pusty, mąz nie podnieca mnie, jest ostatnia osoba z która
chiałabym sie w pełni kochac. To przykre ja juz nic na to nie poradze ,
próbowalam... nie umiem i nie chce.
Poznałam jego...wielka miłosc....nie udało sie, cóz zdarza sie, widac moim
przeznaczeniem jest tkwic w tym pustym związku. Okazało sie,ze mam wielki
potencjał, duzy temperament i wielka wyobraznie....taka byłam, zawsze, taka
nieodkryta....
Teraz żyje od jedej masturbacji do drugiej, bywają piekne chwile ....bywaja
też smutne, wtedy płacze. Płacże,ze juz do konca życia bede to robiła
sama...smutne to , przynajmniej dla mnie. Poczułam coś czego juz nigdy nie
powtórzę...
swoim dzieciom powiem..że sex jest tak samo ważny w związku jak miłość,
poczucie, bezpieczenstwa , wiernosc....




Obserwuj wątek
    • tina1 Re: Wyznanie 23.05.05, 08:35
      Ważne ,że udało Ci się odkryć to w sobie, to bardzo ważne.Powiem Ci tylko ,że
      nie tylko Ty tak masz.Postaraj się jednak coś zmienić , być może mąż nie
      potrafi o tym mówić ,ale nie pozostanie obojętny na Twoje "nowe wcielenie",
      mówię jak najbardziej poważnie......to może zadziałać, działa:))Poważnie!Nie
      obwiniaj siebie i jego , bo tak jak zauważyłaś , nasze zachowania są właśnie
      często efektem wychowania .
      Bardzo mądre to co napisałaś ....często nie uświadamiamy sobie przyczyn naszej
      oziębłości....
      Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów w odkrywaniu siebie i możliwości w swoim
      związku.
    • woman-in-love Re: Wyznanie 23.05.05, 13:26
      Nieważne, co powiesz dzieciom na temat seksu, ważne, co inm pokażesz (no, nie
      dosłownie) Jeśli staniesz się kobieta spełniona - wtedy faktycznie cos im
      przekażesz.
    • po50 Re: Wyznanie 23.05.05, 15:57
      Może jeszcze da się coś uratować ;porozmawiaj z mężem powiedz mu co czujesz.W
      moim małżeństwie było podobnie aż osiągnęliśmy dno;odbijanie się od niego
      trwało pół roku i chyba się udało.Zyczę powodzenia
    • anulka43 Wyznanie 31.05.05, 12:48
      Witaj, pocieszę Cię tylko tym, że u mnie jest podobnie... Tylko, że mamy 1
      dziecko, mąż chce mieć drugie, a ja nie, bo wciąz myślę, że może w końcu
      zdecyduję się na ten krok i odejdę od niego. Nie chcę mieć dziecka z
      człowiekiem, którego już sama nie wiem, czy kocham? Jesteśmy doskonałymi, ale
      przyjaciółmi. Nie mam czasu, ochoty, ani siły na seks. Wracam późno z pracy,
      prasowanie, obiad i jedynym moim marzeniem jest sen. Wciąż zbieram siły, aby
      podjąc jakąś decyzję, ale nie potrafię(przynajmniej na razie). Może , gdybyśmy
      nie mieli dziecka, byłoby mi łatwiej? Pozdrawiam Cię serdecznie. Trzymaj się
    • 1759u1 Re: Wyznanie 31.05.05, 13:26
      No to mamy identyczna sytuację.Ja też mam 2 dzieci i się muszem
      masturbować.Lecz nie daje mi to satysfakcji bo bardzo pczebuję prawdziwego
      seksu opartego na grze wstępnej.Jednak myślę ,że spotkam taka partnerkei jestem
      gotowy zdradzac z nia żonę która do seksu nie przywiązuje wagi ,tylko do
      pieniedzy.A wiec nie tkwij w miejscu ,bo należy ci się wiecej.Powodzenia.
    • teo2005 cos o tym wiem 01.06.05, 08:54
      dlaczego jestesmy dla siebie takie okrutne? jestesmy z tymi facetami, spimy w
      jednym lozku, ale zasypiajac placzemy modlac sie w duchu zeby sie odwrocil,
      dotknal, przytulil...
      czasami masturbuje sie kiedy moj maz lezy tuz kolo mnie, widzi to - kiedys nic
      nie dzialalo na niego bardziej - a jednak odwraca sie i zasypia spokojnie a
      mnie zostawia sama i upokarzona. obiecalam sobie ze nie bede inicjowac seksu -
      nie zniose kolejnego "nie"!!!
      dlaczego nie moge po prostu odejsc? przeciesz zaslugujemy na szczescie i na to
      zeby byc kochana! wiem ze seks nie jest najwazniejszy ale jednak gdy go nie ma
      w zwiazku nastepuje pustka i nie wiesz na czym stoisz. moze on kogos ma, moze
      juz mu sie nie podobam, nie pociagam go. ale co jesli go pytasz a on patrzac ci
      w oczy mowi ze to nie prawda, ze jestes sexy tylko nie ma tego czegos? co to
      jest to cos? i jaki jest przepis na szybkie odkochanie? zna go ktos?
      • woman-in-love Re: cos o tym wiem 01.06.05, 14:09
        Ten przepis to Odwaga Odejścia i to nie jako zagrywka taktyczna. Po prostu
        wypisanie sie z Beznadziei.
        • woman-in-love Re: cos o tym wiem 01.06.05, 14:13
          Czasy Anny Kareniny, która skończyła pod kołami pociągu - odeszły bezpowrotnie.
          Niestety, mity pokutują na nieszczęście kobiet. Zresztą Anna Karenina była
          postacią fikcyjną. Odejście od niekochanego i niekochającego męża (gdy
          wszystkie sposoby ratunku upadną) nie jest końcem świata. Courage!
    • anemarie Re: Wyznanie 02.06.05, 11:27
      Wiele kobiet odkrywa siebie za późno, żeby coś jeszcze dało sie zrobić ze
      związkiem. Przykre jest, że to nie mąż odkrył Ciebie, lecz Ty sama. Tak się
      zdarza często. Dziwią mnie czasem posty nastolatek czy dwudziestolatek które
      piszą, że mają wszystko o co chodzi. Z mojego doświadczenia - po dwudziestu
      paru latach małżeństwa - wynika, że po paru latach uprawiania seksu w
      małżeństwie nadal można nie wiedzieć o co chodzi. W Twojej sytuacji -
      przypuszczam,że będzie tak: zaczniesz się rozglądać wokół czy jakiś facet nie
      odpowie na Twoje zainteresowanie, sama siebie rozpalasz, a to nie pozostaje bez
      wpływu na to jak się zachowujesz - faceci widzą takie rzeczy w lot. Powodzenia.
      • leilaleila Re: Wyznanie 02.06.05, 12:32
        Ja mam 26 lat i za soba kilka lat cudownego seksu z moim narzeczonym. Do czasu
        kiedy zostal moim mezem - wtedy zapomnial, jak sie kochac. Milion razy
        probowalam, prawie zawsze mnie odpychal. Az w koncu obiecala sobie, ze juz
        nigdy nie zainicjuje seksu, bo juz nigdy nie chce cie czuc taka upokorzona.
        Placze w nocy, placze rano w garazu, tesknie za nim i obwiniam za jego
        ozieblosc. Nie wiem, co sie stalo, co sie zmienilo, dlaczego przestalam bo
        pociagac. Kocham go i nie chce go stracic.
        • alien81 Re: Wyznanie 07.06.05, 18:13
          Hmm, może małżęństwo mu się podświadomie kojarzy z czymś świętym, nie do
          "brukania" seksem, albo przeciwnie: czymś nieprzyjemnym, samym obowiązkiem? albo
          po prostu kryzys przypakowo nałożył się z momentem Waszego ślubu? próbuj
          rozmawiać. a jak nic z tego nie będzie to...


          leilaleila napisała:

          > Ja mam 26 lat i za soba kilka lat cudownego seksu z moim narzeczonym. Do czasu
          > kiedy zostal moim mezem - wtedy zapomnial, jak sie kochac. Milion razy
          > probowalam, prawie zawsze mnie odpychal. Az w koncu obiecala sobie, ze juz
          > nigdy nie zainicjuje seksu, bo juz nigdy nie chce cie czuc taka upokorzona.
          > Placze w nocy, placze rano w garazu, tesknie za nim i obwiniam za jego
          > ozieblosc. Nie wiem, co sie stalo, co sie zmienilo, dlaczego przestalam bo
          > pociagac. Kocham go i nie chce go stracic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka