Dodaj do ulubionych

Co robić???

18.09.05, 21:31
Do tych,którzy wiedzą w jakiej jestem sytuacji.
Mam wrażenie,że On ma kogoś.Coraz częściej wyjeżdża,nie ma czasu nawet
zamienić ze mną dwóch zdań(mam wrażenie,że mnie unika).
Gdybym wiedziala czy rzeczywiście jest inna kobieta w jego życiu-moglabym
jakoś się do tego ustosunkować.Tymczasem takie domysly mnie "spalają",męczę
się strasznie.
Czy powinnam zapytać wprost?Czy uważacie,że nie mam prawa?
Już sama nie wiem co robić.
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: Co robić??? 18.09.05, 21:53
      Myslisz ze jesli kogos ma i nie powiedzial ci o tym sama z siebie, bedzie
      szczery w sytuacji takiej kiedy go sama zapytasz wprost ?
      Mysle ze jedyne ustosunkowanie sie do tej sutuacji to przyjecie do wiadomosci
      ze ten mezczyzna nie wroci juz do twojego zycia jako twoj partner i jedyne co
      mozesz zrobic to pracowac nad dobrymi stosunkami znim jako ojcem waszego
      dziecka.
      Nie zmusisz nikogo ani do milosci ani do bliskosci.
      • margarita17 Re: Co robić??? 18.09.05, 22:14
        zgadzam się z Anulą i uwierz mi wiem jak się czujesz, i wiem jak bardzo byś
        chciała. Ale to nic nie zmienia.
        Możesz zapytać , czemu nie.. ja usłyszałam że owszem spotyka się z kobietami,
        ale nie ma nikogo na stałe i co myślisz że jest mi lepiej .. myslisz że lepiej
        mi z tym żyć... poszlaki wskazują, że to chyba coś więcej...powiem ci więcej,
        zakładam nawet że to nieprawda, że znalazł kogos kto go rozumie.. i nawet przy
        takim założeniu ani troszkę nie jest mi lepiej...
        Bezsilność boli najbardziej... Ale jak ktoś nie chce to nie można go do niczego
        zmusić :(
      • szczery43 Re: Co robić??? 18.09.05, 22:33
        Można spróbować zagrać tak: Powiedzieć. Myślę że masz kogoś na boku. Nie robię
        Ci z tego powodu wyrzutów, po prostu mówię co mi się wydaje. Jak uznasz że
        chcesz ze mną coś omówić to zapraszam. I koniec pieśni. Reszta się sama potoczy.
    • abdulian Re: Co robić??? 18.09.05, 22:30
      Chyba zacznij żyć od nowa, bo sprawa jest na tyle zwiła, że nie wiem, czy jest
      jakas szansa na powodzenie. Ja wiem, to wspaniałe walczyć, ale jeżeli z jego
      strony nie ma odrobiny woli walki? To może okazać się syzyfową pracą, ważen
      żebyś miała tego świadomość.
    • anais_nin666 Re: Co robić??? 18.09.05, 22:38
      Sądze, że masz prawo zapytac. On ma prawo nie odpowiedzieć.
      Jesli juz bedziesz wiedziala, ze faktycznie jest jak Ci sie wydaje bedzie Ci
      latwiej? Po co Ci ta wiedza?
    • ambx Kto pyta nie błądzi... 18.09.05, 22:53
      Nogo ty... swoja!
      Ciężko pracowałaś nad tym, by spieprzyć sobie życie. W końcu, po długich
      staraniach - udało ci się. Jako matka wspólnego dzieciaka, możesz zapytać, czy
      w jego życiu pojawiła sie jakaś kobieta. To przecież może być "weekendowa
      macocha" waszego dzieciaka. Medicae curat eipsem!
      • mojanoga Re: Kto pyta nie błądzi... 19.09.05, 08:02
        Zapytalam...Ma kogoś,stąd te ciągle wyjazdy(konferencje,rady,spotkania
        w "interesach"...).
        Nie jest mi lepiej,ale przynajmniej umarla nadzieja.
        Sama to spieprzylam dlatego boli jeszcze bardziej.Boli jak nigdy nic
        dotąd,fizycznie też bo musialm odreagować i chyba polamalam palce(ale to pomaga
        nie myśleć).
        • guziczek78 Re: Kto pyta nie błądzi... 19.09.05, 11:50
          może to zabrzmi banalnie
          ale wiem jak to boli

          ja nic sobie nie połamałam ale jedyne co pomogło mi przeżyć to była ucieczka w
          pracę i w siebie.
          I nie trać nadzieji...
          poznałam Waszą opowieść na forum.
          mój zapragnął wrócić..
          trzymam kciuki

          • raqu46 Re: Kto pyta nie błądzi... 19.09.05, 11:57
            szczerze mówiąc na forum nie dowiesz się niczego co by tobie pomogło, oprócz
            tego, ze sie wygadasz.
            pamiętam radę, którą powiedziała w TV pani wisłocka, lat temu naście.
            żeby żony pamietały, że każdy chłop wróci do niej. zatęskni do kapci,
            telewizorka i rodzinnych objadków.
            miała rację, tylko mojej bylej nie starczyło cierpliwości, a mi zabrakło rozumu.
            • mojanoga Wygadanie... 19.09.05, 12:14
              To,że mogę się tu wygadać pozwala mi pozostać przy zdrowych zmyslach.
              Dzięki za tę możliwosć.
              raqu46-Gdyby zechcial wrocić,po nogach bym go calowala,na kolanach do
              Częstochowy popelzla...
            • tomek_abc Re: Kto pyta nie błądzi... 19.09.05, 13:00
              zakładają,że w domu było ciepłe gniazdko, ze smacznymi obiadkami i gruchającą
              żonką....
              a nie zrzędząca i wiecznie niezadowolona kobieta
              • mojanoga Re: Kto pyta nie błądzi... 19.09.05, 13:10
                Cale życie będę za to placić:(
                Cieszę się,że wspomnialeś o moim charakterze...
                • ewolwenta Re: Kto pyta nie błądzi... 19.09.05, 13:31
                  dość już tego samobiczowania
                  • mojanoga Re: Kto pyta nie błądzi... 19.09.05, 13:36
                    Staram się,ale ciągle o tym pamiętam...
                    • anais_nin666 Re: Kto pyta nie błądzi... 19.09.05, 16:08
                      Droga Mojanogo!
                      Jeśli wiesz, że nie macie szans, że on sie uodpornił na Ciebie, to weź się
                      kobieto w garść i zacznij w końcu myśleć o własnych 4 literach.
                      Był boski? Nie doceniłaś? Trudno! Nic już tego nie zmieni. Nie ma sensu latami
                      rozpamiętywać i myśleć "co by było gdyby".
                      Skoro już wiesz, ze kogos ma postaraj sie przestac zyc zludzeniami, a zacznij
                      cos robic dla siebie. Od takiego obsesyjnego myślenia nieźle uwalniają zajęcia.
                      Byle dużo zajęć;) Zapisz się na kurs hiszpańskiego, zacznij chodzić na basen
                      (uprawianie sportu podnosi poziom endorfin, a Tobie zdaje sie to przyda...),
                      umów się z kumpelą. Żyj. Samozadręczanie to żadne wyjście. Zresztą sama to
                      wiesz. Pozwól sobie wrócić do normalności.
                • tomek_abc Re: Kto pyta nie błądzi... 19.09.05, 16:37
                  Moja Nogo
                  Moja uwaga była ogólna...
                  Nie oceniam ludzi po jednym wpisie na forum
                  a tak nawiasem jednakowo nie lubię pracoholików zapatrzonych w siebie i
                  zrzedzących kobiet
    • anais_nin666 Re: Co robić??? 19.09.05, 16:17
      Mojanoga, odbierz pocztę, wysłałam Ci mikro maila.
      • niezapominajka333 Re: Co robić??? 19.09.05, 17:03
        Postawiłabym na to, co was łączy, czyli dziecko.
        Popełniłaś błąd, ale rzeczywiście dosc posypywania głowy popiołem. On też
        potrzebuje czasu, żeby zobaczył, że się zmieniłaś, a jeszcze więcej, żeby
        zobaczyc, czy ta zmiana to coś stabilnego, czy tylko rozpaczliwa próba
        zatrzymania go przy sobie.
        Tak jak napisała anais_nin666 poszukaj sobie zajęc, rozwijaj się, nie myśl o
        nim tak obsesyjnie, zdaj się na los, lub jak wolisz na opatrznośc.
        Pomyśl, że jeśli uda ci się odbudowac ten związek, to będziesz już mądrzejsza,
        dojrzalsza, będziesz umiała lepiej rozwiązywac problemy. Daj sobie na to czas.
        Jeśli nic z tego nie wyjdzie, to widocznie jest ci pisany ktoś inny, z kim
        możesz byc szczęsliwa. Teraz trudno ci w to uwierzyc, ale za rok możesz
        zupełnie inaczej widziec obecne wydarzenia, tragedia zamieni się w szczęsliwe
        zrządzenie losu.
        Jeśli go kochasz, to na pewno chcesz, aby był szczęśliwy, nawet nie z tobą.
        Na twoim miejscu powiedziałabym mu w jakiejś odpowiedniej chwili, że ponieważ
        naprawdę go kocham, to chciałabym, żeby znalazł cudowną kobietę, z którą będzie
        tak szczęśliwy, jak na to zasługuje. I że naprawdę ci przykro, że związek z
        tobą przysporzył mu tylu cierpień.
        No cóż - szlachetnośc bywa punktowana wyżej niż egoistyczna chęc posiadania za
        wszelką cenę - równiez za cenę poniżenia siebie.
        A przeciwko tamtej kobiecie przemawia również jego pracoholizm, na spotkania
        trzeba miec czas, może nie będzie im łatwo kontynuowac znajomośc.

        • anula36 Re: Co robić??? 19.09.05, 18:48
          obawiam sie ze zaistaniala tu rowniez tendencja do idealizowania tego czego juz
          nei mamy na wyciagniecie reki - ciekawe czy gdyby wrocil i znow razem
          zamieszkal dalej bylby taki boski:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka