Dodaj do ulubionych

snuje sie po domu byle nie isc do lozka :(

14.10.05, 08:55
problem w tym, ze moj maz nie praktykuje wstepnych pieszczot, pocalunkow ...
najchetniej od razu by mnie odwrocil i ... :( . a mnie to czesto nie bawi :
( ... i wrecz denerwuje. Zartobliwie nazywa mnie "sowa" ... bo chyba sobie
wyrobilam taka taktyke obronna (dopiero teraz tak to okreslam bo wczeniej mi
to do glowy nie przyszlo, ze moze dlatego to robie)...: okolo jedenastej w
nocy przypomina mi sie tysiace rzeczy, ktore powinnam zrobic, a to cos z
panszczyzny domowej, a to jakas lektura ... Nie przestaje go uswiadamiac -
bez skutku niestety :(((, ze potrzebuje, zeby mnie przytulil po prostu,
pocalowal, powiedzial, ze kocha ... bez koniecznie trzy sekundy pozniej
przystawiania mnie do sciany :( albo obracania :( ...


Obserwuj wątek
    • loppe Re: snuje sie po domu byle nie isc do lozka :( 14.10.05, 09:13
      to mi trochę przypomina film "Mandingo"
      • a_doshi Re: snuje sie po domu byle nie isc do lozka :( 14.10.05, 09:24
        ???
        • matko74 Re: snuje sie po domu byle nie isc do lozka :( 14.10.05, 15:08
          weź go Ty od tyłu bez pieszczot wstępnych, to jego męska łechtaczka wygeneruje
          maximum uniesień i nauczy się traktować kobietę!!!
    • jackie71 Re: snuje sie po domu byle nie isc do lozka :( 14.10.05, 16:33
      Sporo rozmawiamy z koleżankami o seksie. Raz żartobliwie, raz powaznie. Często
      o problemach ( zwykle za mało seksu, albo odwrotnie- mąz staje na głowie, a
      zmęczona małzonka myśli tylko o odpoczynku). O czyms takim jeszcze nie
      słyszałam. Zastanawiam się nawet, czy nie jets to smieszne. Chyba jednak nie.
      Raczej tragiczne. Skąd Ty go wytrzasnęłaś, dziewczyno? Z buszu? Może to
      orangutan jaki? Powiem Ci, że Ty i tak jesteś wyjątkowo odporna, bo większość
      kobiet zwariowałaby od nieustannych gwałtów, a dokładnie na to wygląda mi to,
      co opisałaś. Daję słowo, że jestem zszokowana. Trzy razy to przeczytałam, bo
      nie mogłam pojąć:-(.Jakie masz doznania, gdy wchodzi w ciebie facet, a Ty
      jesteś totalnie niepodniecona? Nie boisz się raka? Jestes w stanie tolerować
      rolę tylko i wyłącznie waginy, do jakiej jesteś sprowadzana? Czy masz choć
      minimum przyjemności z takiego "seksu"? Boże, ja mam beznadziejnie z odwrotnego
      powodu, ale mimo wszystko w porównaniu z Tobą to jest raj na ziemi...
      Współczuję Ci, jest mi Cię potwornie żal i nie wiem, czy coś Ci mozna poradzić
      za wyjątkiem wiania, gdzie pieprz rośnie. Twój mąz to moim zdaniem
      niewiarygodny cham i sadysta. Może będzie Ci przykro, ale tak go odbieram.
      Watpie, że rozmowa z takim neandertalem coś da. Moja młodsza siostra ma kilku
      kolegów, o których sama mówi, że chwalić się nimi to raczej nie mozna:). Tzw.
      dresy. Kiedyś podsłuchałam, jak nabijali się z kolegi, probując mu wmówić
      podobne zachowania do opisanych przez Ciebie. On oczywiście wściekle się przed
      takimi opisami bronił. Generalnie- dla nich wszytskich takie zachowanie to
      szczyt obciachu.
      Ratuj się, dziewczyno!
      • kasia-78 Re: snuje sie po domu byle nie isc do lozka :( 15.10.05, 13:44
        To nie "dresy" to sportowcy byli :)
        A odnosnie twojego problemu "odwrotnego" - czy to oznacza, ze maz za dlugo cie
        piesci ???
        • jackie71 Re: snuje sie po domu byle nie isc do lozka :( 17.10.05, 15:38
          To oznacza, że dla mojego męża seks może chyba w ogóle nie istnieć ( chyba, że
          o czyms nie wiem)...
      • drak62 Re: snuje sie po domu byle nie isc do lozka :( 21.10.05, 15:14
        jackie71 napisała:

        > Sporo rozmawiamy z koleżankami o seksie. Raz żartobliwie, raz powaznie.
        Często
        > o problemach ( zwykle za mało seksu, albo odwrotnie- mąz staje na głowie, a
        > zmęczona małzonka myśli tylko o odpoczynku). O czyms takim jeszcze nie
        > słyszałam. Zastanawiam się nawet, czy nie jets to smieszne. Chyba jednak nie.
        > Raczej tragiczne. Skąd Ty go wytrzasnęłaś, dziewczyno? Z buszu? Może to
        > orangutan jaki? Powiem Ci, że Ty i tak jesteś wyjątkowo odporna, bo większość
        > kobiet zwariowałaby od nieustannych gwałtów, a dokładnie na to wygląda mi to,
        > co opisałaś. Daję słowo, że jestem zszokowana. Trzy razy to przeczytałam, bo
        > nie mogłam pojąć:-(.Jakie masz doznania, gdy wchodzi w ciebie facet, a Ty
        > jesteś totalnie niepodniecona? Nie boisz się raka? Jestes w stanie tolerować
        > rolę tylko i wyłącznie waginy, do jakiej jesteś sprowadzana? Czy masz choć
        > minimum przyjemności z takiego "seksu"? Boże, ja mam beznadziejnie z
        odwrotnego
        >
        > powodu, ale mimo wszystko w porównaniu z Tobą to jest raj na ziemi...
        > Współczuję Ci, jest mi Cię potwornie żal i nie wiem, czy coś Ci mozna
        poradzić
        > za wyjątkiem wiania, gdzie pieprz rośnie. Twój mąz to moim zdaniem
        > niewiarygodny cham i sadysta. Może będzie Ci przykro, ale tak go odbieram.
        > Watpie, że rozmowa z takim neandertalem coś da. Moja młodsza siostra ma kilku
        > kolegów, o których sama mówi, że chwalić się nimi to raczej nie mozna:).
        Tzw.
        > dresy. Kiedyś podsłuchałam, jak nabijali się z kolegi, probując mu wmówić
        > podobne zachowania do opisanych przez Ciebie. On oczywiście wściekle się
        przed
        > takimi opisami bronił. Generalnie- dla nich wszytskich takie zachowanie to
        > szczyt obciachu.
        > Ratuj się, dziewczyno!

        najbardziej ubawił mnie Orangutan:)
    • a_doshi Re: snuje sie po domu byle nie isc do lozka :( 14.10.05, 17:19
      hmmm ... az tak zle? :((((
      jestesmy ze soba od dziesieciu lat, a piec lat po slubie :(
      • a_doshi pytanie ... :S 14.10.05, 17:29
        skoro juz tak sie wam zwierzylam ...
        powiedzcie mi: jak to jest ... czy wasi faceci potrafia zatrzymac sie na
        pieszczotach, czy obowiazkowo musza "skonczyc"?
        Mamy duuuuuuuuze lozko ... wkradam sie w nocy ... i byle sie nie przytulac,
        skulam w kacie ... jesli nie ... jesli nie musze sie liczyc ze bedzie trzeba to
        robic :(.
        Powiedzic Wam moja fantazje? Ja chce NORMALNIE!!! :(((((

        • ewolwenta Re: pytanie ... :S 14.10.05, 17:37
          Mój najczęściej się właśnie zatrzymuje na pieszczotach i nie chce kończyć. I
          wiesz to jest problem. On się stara mi ”dogodzić” a sam jakby nie miał potrzeb.
          Z jednej strony to miłe że dostrzega moje potrzeby, z drugiej dołujące, bo
          brakuje mi tego poczucia bycia pożądaną.
          • uwolniony Re: pytanie ... :S 17.10.05, 16:14
            chyba masz moj email ;-)... w razie potrzeby.
            • abdulian Re: pytanie ... :S 18.10.05, 13:55
              Uwolniony - widzę że niezły Krokiecik się z Ciebie na forum zrobił :) ale póki
              co nie traktuję tego jako anonse ;)))

              :)
          • ewolwenta Re: pytanie ... :S 18.10.05, 14:07
            > wiesz to jest problem. On się stara mi ”dogodzić” a sam jakby nie m
            > iał potrzeb

            ech ostatnio i to nawet nie :(

            Uwolniony dobrze że dałeś ten emotikon ;P
            • abdulian Re: pytanie ... :S 18.10.05, 14:12
              Adminowe "pogróżki" tez czasem nalezy traktować z przymrużeniem oka :))) nie
              taki admin straszny jak jego nożyczki :P
        • asiak30 Re: pytanie ... :S 14.10.05, 17:40
          czasami są to pieszczoty tylko dla mnie,kiedy ja mam z tego przyjemność a mąż
          satysfakcję,że jest mi dobrze
        • anais_nin666 Re: pytanie ... :S 14.10.05, 20:23
          a_doshi; wiekszość znanych mi panów kochających swe żony robi wszystko, by
          dobrze było obojgu. Znając potrzeby partnerki najczęsciej skupiaja sie najpierw
          na zonie (pieszczoty) potem dopiero realizuja swoje potrzeby;-)
          To o czym Ty piszesz to uprzedmiotowienie Cie totalne, sprowadzenie - jak pisala
          Jackie - do waginy.
          Jeśli już sugerowalas męzowi, ze Ci to nie odpowiada i on na to nie zareagowal
          pozostaje po prostu powiedzenie NIE takiemu sexowi. Sex to ma byc przyjemnosc,
          najlepiej obopolna;-)
          Reaguj gdy bierze Cię od tyłu bez żadnej gry wstępnej, wbrew Tobie, wbrew
          reakcom Twego ciała. Masz do cholery prawo chyba w tym zwiazku mowic "nie"?
          Buntuj się. Nie pozwól na seks , który nie daje Ci satysfakcji. Nie jesteś jego
          workiem na spermę!
          Poszukajcie kompromisu. Jeśli mąż lubi kochać się np. ostro, to niech
          przynajmniej Cię do tego przygotuje wcześniej odpowiednimi pieszczotami...
          Generalnie walcz z tak przedmiotowym, bezdusznym traktowaniem!
          To co opisujesz jest dośc ... ohydne.
          Dopoki dwie osoby lubia taki typ sexu to ok, ale jesli lubi tylko 1 osoba,a
          druga nie i znosi to mimo protestow to staje sie to chore i niesmaczne.
        • jackie71 Re: pytanie ... :S 17.10.05, 15:55
          "bedzie trzeba to robic :(."
          Czy Ty nie masz kompletnie nic do powiedzenia!? Dlaczego godzisz się na takie
          traktowanie? Czy tak męża bezgranicznie kochasz, że nie umiesz mu niczego
          odmówić, czy czegoś się boisz albo boisz się jego?
          Pokazałam Twój post koleżankom. Nie tylko ja i Anais byłyśmy zbulwersowane. To
          własnie koleżanki orzekły, że Ty prawdopodobnie jesteś przez swojego męża tak
          zastraszona, że straciłaś wiarę w mozliwość zmiany tej totalnie chorej
          obyczajowości w waszej sypialni. Jeżeli tak jest w istocie, to powinnas sie
          przemóc i walczyć o swoją godność i normalne zycie. Tylko raz żyje się na tej
          ziemi, tylko raz ma się 25 czy 40 lat.
    • a_doshi dziekuje 19.10.05, 14:10
      za posty (przepraszam, wczesniej sie nie odezwalam, zwykle zajecia).

      Czytajac co o tym myslicie, zastanowilam sie, ze wlasciwie to chyba gdyby to
      bylo kilka lat wstecz tez bym zareagowala ostrzej.

      A teraz to po prostu czuje wstret do wszelkiej agresji ... nawet czasem
      zastanawiam sie czy nie przeradza sie to w jakis obled. Pamietam jak jeszcze
      kiedys potrafilam sie bronic przed jego wszelkiego rodzju agresja. Zwlaszcza
      slowna. Najgorszy moment chyba to kiedy kiedys poniosly go nerwy i wyjal bron.
      Co prawda nie byla naladowana, ale sie wystraszylam. Wtedy absolutnie
      zabronilam broni w domu i postawilam to jako warunek. Nie dam glowy czy
      zupelnie z domu nie zniknela, ale od tego czasu nie mialam okazji jej
      przekladac w czasie porzadkow.

      Co do tego wstretu do agresji, ktory przeszkadza mi na co dzien ... to na
      przyklad nie moge zniesc co wieczor telewizji. Po pierwsze w ogole uwazam, ze
      programy sa glosne i przemocy w telewizji mam dosc. Po drugie, rozmow to nie
      ulatwia a juz i tak mamy z tym powazny problem :-(. Na moje namowy wylaczenia
      telewizora, maz reaguje jakby to bylo punktem honoru kto (nie) ustapi ... :-(.

      Od dawna sa historie w samochodzie, bo prosze go, zeby chociazby przez szacunek
      dla mnie nie wyzywal co drugiej kobitki, ktora jedzie wolniej itp. Ona tego
      nawet nie slyszy a ja musze wysluchiwac wiazanek :-((((( !!! To mnie jakos
      emocjonalnie podminowuje :-(

      Troche zeszlam z tematu, mialo byc o seksie:
      wiecie, glupio mi sie kiedys zrobilo ... otoz tak, spotkalam kogos jakies
      poltora roku temu (niewykonalne ... moja rodzina postawila sprawe
      emocjonalnie ... nie moge sie ruszyc): "cieply", kochajacy i dla mnie "pojecie
      nie z tej ziemi": zyczliwy dla innych. Zapomnialam przy nim zalosne klotnie i
      tlumaczenie sie dlaczego zostawilam napiwek. Glupio mi sie zrobilo bo zdziwil
      sie, ze jak na wrazliwa osobe jaka podobno jestem ... jestem nieproporcjonalnie
      agresywna w lozku :-(. Przypadek, nie-przypadek, czlowiek ten jest wyznawca
      starej azjatyckiej religii, ktorej podstawa jest odmowa jakiejkolwiek formy
      przemocy. Jego uwage moge odebrac jako roznice kultur ale podswiadomie obawiam
      sie, ze mial racje: Z czasem, kiedy uprawia sie ostry seks, poprzeczka wrazen
      podwyzsza sie ... z moim mezem ocieramy sie o SM. A ja tymczasem coraz bardziej
      brzydze sie agresja. Z moim mezem ewoluowalismy inaczej - mnie to nabawilo
      wstretu, jemu potrzeba coraz wiecej emocji.

      Do pierwszych od tylu stosunkow zmusilam sie, po dlugich naleganiach. Wydawalo
      mi sie, ze mnie zgwalcil. Nawet plakalam. Potem jakos to juz poszlo ...

      Wiec to moje snucie sie wieczorami po domu to chyba forma jakiejs biernej
      obrony. Bo jeszcze go kocham.

      To takie moje ziarenko do waszej dyskusji w stylu "a on(a) nie chce" ... bo co
      mi tutaj poradzic?
      Pozdrawiam serdecznie.



      • monjan Re: dziekuje 19.10.05, 14:29
        jejku to straszne co piszesz!
        wszystko byloby ok, gdyby SM, ostry seks wam obojgu pasowal-ale tak nie jest
        takie zachowanie moze doprowadzic do frustracji, dewiacji seksualnych
        radze odwiedzic specjaliste-jak sie uda, najlepiej z mężem
        • anais_nin666 Re: dziekuje 19.10.05, 14:44
          Pisałaś, pisałaś, pisałaś. Wszystko na nie. I nagle kończysz post
          słowami "kocham go". Zabiłas mnie tym!
          Faktycznie Wasz związek to relacja SM i na gruncie psychicznym i fizycznym. Ty
          masochistka (bezsprzecznie) - skoro sie na wszystko zgadzasz, ale jest jedno
          ale - w bolu maoschista odnajduje przyjemnosc - Ty nie... On sadysta pelna
          gębą, widzi co Cie rani, co zlosci, co boli i stara sie, by bylo Ci jeszcze
          gorzej. Dla mnie senny koszmar.
          Poświęciłaś się w imię miłości (o ile to milosc, a nie wspoluzaleznienie) i
          cierpisz. Gdzie tu sens? Rozumiem, ze mozna walczyc o zwiazek gdzie czegos
          powiedzmy brak, ale jest zrozumienie, szacunek itd.
          Co Was laczy? Czy u Was jest jakas nić porozumienia? Cokolwiek?? Czy tylko
          chora relacja kat - ofiara, do tego troche ofiara losu.. Sorry, ale z tego
          wątku tak wynika. Wydaje sie, ze jestes wrazliwa, inteligentna, wiesz o co Ci
          chodzi w zyciu, a z drugiej strony tkwisz w czyms absolutnie chorym.
          Napisalas, ze rodzina nie akceptowalaby Waszego rozstania czy nie
          zaakceptowalaby Twego zwiazku ze wspominanym facetem? A nawet jeśli - warto
          niszczyć swoje życie, tkwić w związku gdzie nie czujesz sie bezpiecznie?
          Rodzice kiedys odejda, Ty zostaniesz z mężem o lekko dewiacyjnym charakterze. W
          imie czego masz sie poswiecac? Dobrego samopoczucia Twojej rodziny?
          Kobieto, weź los w swoje ręce...
          • matko74 Re: dziekuje 19.10.05, 15:32
            Niewiele dodać, nic ująć anais.

            W ramach wspomnianego niewiele chcę ująć jedynie, że jeśli takim właśnie jest
            Twój facet, jakim go opisujesz, to co Ty jeszcze z nim robisz. Piszesz, że go
            kochasz, a za co? Ja już nic nie widzę, za co byś mogła! Zwierz, który kobiete
            ma w pogardzie, ujma dla całego męskiego rodu!
            Wykastrowałaś sie psychicznie przy nim, słowo daję. Popadłaś w marazm i
            tumiwisizm, a Twoje "Ja" już się nie liczy. To ostatni dzwonek dla Ciebie byś
            się pozbierała - idź swoją drogą!!! tym bardziej, że pojawił się ktoś. Nie
            przejmuj się rodziną, bo z nią się dobrze na zdjęciach wychodzi, a życie jest
            Twoje! Poza tym jak mniemam nie jesteś Muzułumanką, a Twój mąż dla przykładu
            Turkiem, więc rodzina się na Tobie nie zemści, za obrazę męża.
            Tu jest Polska, a nie Bliski Wschód!!!

            anais_nin666 napisała:

            > Pisałaś, pisałaś, pisałaś. Wszystko na nie. I nagle kończysz post
            > słowami "kocham go". Zabiłas mnie tym!
            > Faktycznie Wasz związek to relacja SM i na gruncie psychicznym i fizycznym.
            Ty
            > masochistka (bezsprzecznie) - skoro sie na wszystko zgadzasz, ale jest jedno
            > ale - w bolu maoschista odnajduje przyjemnosc - Ty nie... On sadysta pelna
            > gębą, widzi co Cie rani, co zlosci, co boli i stara sie, by bylo Ci jeszcze
            > gorzej. Dla mnie senny koszmar.
            > Poświęciłaś się w imię miłości (o ile to milosc, a nie wspoluzaleznienie) i
            > cierpisz. Gdzie tu sens? Rozumiem, ze mozna walczyc o zwiazek gdzie czegos
            > powiedzmy brak, ale jest zrozumienie, szacunek itd.
            > Co Was laczy? Czy u Was jest jakas nić porozumienia? Cokolwiek?? Czy tylko
            > chora relacja kat - ofiara, do tego troche ofiara losu.. Sorry, ale z tego
            > wątku tak wynika. Wydaje sie, ze jestes wrazliwa, inteligentna, wiesz o co Ci
            > chodzi w zyciu, a z drugiej strony tkwisz w czyms absolutnie chorym.
            > Napisalas, ze rodzina nie akceptowalaby Waszego rozstania czy nie
            > zaakceptowalaby Twego zwiazku ze wspominanym facetem? A nawet jeśli - warto
            > niszczyć swoje życie, tkwić w związku gdzie nie czujesz sie bezpiecznie?
            > Rodzice kiedys odejda, Ty zostaniesz z mężem o lekko dewiacyjnym charakterze.
            W
            >
            > imie czego masz sie poswiecac? Dobrego samopoczucia Twojej rodziny?
            > Kobieto, weź los w swoje ręce...
            • matko74 Re: dziekuje 19.10.05, 15:33
              Muzułmanką (jedno u mi się chlapnęło w nadmiarze)
            • a_doshi do matko74 19.10.05, 16:39
              > Poza tym jak mniemam nie jesteś Muzułumanką, a Twój mąż dla przykładu
              > Turkiem, więc rodzina się na Tobie nie zemści, za obrazę męża.

              ... nie mniej przykro jest kiedy Twoja wlasna rodzina wygraza, ze sie Ciebie
              wyprze ... czasem nie trzeba byc muzulmanka, niestety :-(. W tym wlasnie
              niekiedy hipokryzja spoleczenstwa, w ktorym zyjemy.
              • matko74 Re: do matko74 20.10.05, 15:06
                ...co jest ważniejsze: Twój żywot i Twoje szczęście czy to, co powie rodzina?
                Twój wybór. Ja wiem, co bym wybrał!

                a_doshi napisała:

                > > Poza tym jak mniemam nie jesteś Muzułumanką, a Twój mąż dla przykładu
                > > Turkiem, więc rodzina się na Tobie nie zemści, za obrazę męża.
                >
                > ... nie mniej przykro jest kiedy Twoja wlasna rodzina wygraza, ze sie Ciebie
                > wyprze ... czasem nie trzeba byc muzulmanka, niestety :-(. W tym wlasnie
                > niekiedy hipokryzja spoleczenstwa, w ktorym zyjemy.
                >
          • a_doshi do anais 19.10.05, 16:21
            Z tym kochaniem to chyba bardziej probuje sie do tego przekonac :-(.
            Masz racje, ze nasz związek to relacja SM na gruncie psychicznym i fizycznym.
            Ja to wiem :-(

            > Napisalas, ze rodzina nie akceptowalaby Waszego rozstania czy nie
            zaakceptowalaby Twego zwiazku ze wspominanym facetem?
            >>>>>> z mezem juz sie rozstawalam ... ze wspomnianym facetem ... wyjechalam
            po
            kryjomu ... musialam wracac, a przeciez bylam naprawde szczesliwa (!) bo
            rodzina z wrazenia ladowala w szpitalu! Wiec wrocilam. Wszystko wrocilo do
            normy :-(. A ja - do meza ... to wszystkim zdrowie sie poprawilo. W rodzinie
            temat mojego wyjazdu stal sie tabu.

            Dodam, ze moj maz moglby byc Twoim znajomym i bys sie z pewnoscia nie kapnela o
            co chodzi :-( I pnie sie. Chociaz przyznam, ze jak slysze czasami jak zwraca
            sie do innych ... to ja bym mu sluchawke rzucila w odpowiedzi. Co za cham!

            • ewolwenta Re: do anais 19.10.05, 16:42
              Boże! Rodzina ląduje w szpitalu? Faktycznie czy dla podpuchy? Poza tym to nie
              jest argument. Ich zdrowie przeciw Twojemu?
              Wylądują, pochorują, wyleczą się i nauczą nie żyć Twoim życiem. Mówię to jako
              dziecko wychowane od 8 roku życia na wizytach szpitalnych. Czuję na kilometr
              gdzie jest choroba, a gdzie manipulacja.
              Dziewczyno! Zachowaj minimum zdrowego egoizmu bo wpędzisz się w chorobę!
              Jak nie zadbasz o siebie to Ty w wkrótce będziesz musiała się leczyć, jak nie z
              urazów fizycznych to, na pewno z powodu nerwic i depresji.
              • anais_nin666 Re: do anais 19.10.05, 20:26
                Rodzina robi Ci świństwo, bo Cie szantazuje. Poprawia sobie samopoczucie Twoim
                kosztem. Nie znoszę hipokryzji, a Twa rodzina tylko tym sie kieruje - źle
                rozumianym dobrem rodziny, bo z Twej relacji mozna wysnuc wniosek, ze zalezy im
                tylko na opinii, na tym co inni powiedza.... Szkoda Twojego zycia na poprawiania
                nastroju wszystkim wokol - mężowi, rodzicom. Zgubiłaś po drodze siebie. Nie
                chcesz odnaleźć swego prawdziwego ja? Tego "ja" nieuzaleznionego od wszystkich
                wokol?
                Gdy czytam Twe listy zaczynam sie zastanawiac czy to nie prowokacja, bo az mi
                sie w glowie nie miesci, ze mozna az tak sie poswiecic ( z wlasnej woli) nie
                majac z tego dla siebie NIC!
                Wspominalas, ze patrzac na Twego faceta z boku nie wywnioskowaloby sie, ze ma
                takie sklonnosci. W to absolutnie wierze. Wiekszosc znanych mi popaprancow
                wyglada absolutnie normalnie. Ba! Czesto dla otoczenia bywaja ujmujacy.... Ale
                czego mamy sie spodziewac po np. wielbicielach SM (stosujacych praktyki wbrew
                checiom wspolpartnera)? Że będa do pracy biegać w skorzanych spodniach, z
                pejczem o boku;)? Na co dzien to normalni ludzie. Demon czesto sie rodzi w
                domowym zaciszu...
                • jackie71 Re: do anais 24.10.05, 16:42
                  "Gdy czytam Twe listy zaczynam sie zastanawiac czy to nie prowokacja, bo az mi
                  > sie w glowie nie miesci, ze mozna az tak sie poswiecic ( z wlasnej woli) nie
                  > majac z tego dla siebie NIC!"
                  Tez się przez chwilę nad tym zastanawiałam...
                  Ale chyba jednak nie. a_doshi ( nie pamiętam, czy tak sie pisze Jej nicka) jest
                  po prostu bardziej stłamszona psychicznie, niż sobie z tego zdaje sprawę. Przez
                  parę lat jest w związku z facetem, który totalnie ją zdominował i którego ona
                  się boi. Człowiek zmaltretowany psychicznie często nie potrafi uwolnić się od
                  swojego kata nawet wtedy, gdy ktoś mu oferuje pomoc. Ona nie ma żadnej pomocy,
                  wręcz przeciwnie. To działa dodatkowo demotywująco. Podejrzewam nawet, że gdy
                  czyta nasze posty, stwierdza, że przesadzamy, bo np. wie, że są osoby, które są
                  w jeszcze gorszej sytuacji i niczego nie zmieniają.
                  Jest z tym gościem, bo może lubi dom, w którym mieszkają, on więcej zarabia, no
                  i mamusia nie potrafiłaby pogodzić się z rozwodem córki- taki wstyd... Ciekawe,
                  co powiedziałaby mamusia, gdyby wiedziała, jak traktowana jest jej córka w
                  łózku i w ogóle... Wie? Pewnie nie- wstyd rozmawiać o takich sprawach...
                  Koszmarna sytuacja.
                  W ostatnim poście uzupełniła charakterystykę swojego męża. Zabawne, ale po tym,
                  co pisała wcześniej własnie tak go sobie wyobrażałam. Po prostu bandzior.
                  Naprawdę szkoda życia na spędzanie go z kimś takim.

    • sagittka Re: snuje sie po domu byle nie isc do lozka :( 19.10.05, 21:02
      Facet jest grubiański, chamski, nie daje ci poczucia bezpieczeństwa, nie
      okazuje czułości, miłości, nie przejmuje się twoim zdaniem, potrzebami
      uczuciami.

      Dlaczego z nim jesteś?

      Odpowiedz sobie szczerze, ale odrzucając odpowiedzi: bo mamy ślub, bo rodzina
      się zmartwi, bo sobie nie poradzę sama.
      Dlaczego jesteś z nim, a nie z innym lub sama.
    • elfira Re: snuje sie po domu byle nie isc do lozka :( 20.10.05, 08:35
      ......jezu coś strasznego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Przecież on Cię kiedyś
      zakatuje w łóżku, włąściwie już to zrobił. Wiej i nie zastanawiaj się bo nie ma
      nad czym. Masz faceta z którymś kiedyś byłaś, nie trac ani sekundy, bo nawet
      nie wiesz ile cudownych chwil przechodzi ci koło nosa....nawet za cene bycia
      samej.....wiesz jaki to spokój dla twojej psychiki. Boże zrób coś i odezwij
      się, masz znajomych na pewno ci pomogą....obiecaj że sie odezwiesz jak twoje
      sprawy.
      p.s. Jak rozstalam się z mężem, to nagle rzucił palenie, niesamowicie schudł,
      postarzał się, wylądował w szpitalu. Kiedy pojechalam i spytalam co mu
      było.....NIC. Więc powiedziałam do widzenia i jest mi teraz duzo lepiej.
    • thistle boze......, ciężko uwierzyć... 21.10.05, 16:07
      pierwsza rada matko74 jest na miejscu...
      w wersji fantazyjnej :
      przykuć kajdankami do łóżka, sprać na kwaśne jabłko i zostawić na trzy dni,
      zeby skruszał(bez seksu)
      a potem zrobic zdjęcia i wysłać do miejsca pracy

      Moje nemezis domowe wydaje się byc przy nim kociatkiem........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka