Dodaj do ulubionych

Czy ja jestem zła, czy on?

26.10.05, 08:49
Witam was. To moja pierwsza wiadomość na tym forum. Trochę was poczytałam i na kilka spraw otworzyliście mi oczy. Jesteście nieocenieni :) Dlatego zdecydowałam się opisać mój (nasz) problem, mając nadzieję, że wspomożecie mnie myślą, poradą.
A sprawa wygląda tak. Znamy się prawie 10 lat. Jesteśmy małżeństwem od prawie 3. Mamy dwójkę malutkich dzieci. No tak, jeśli malutkich, to znaczy, że nie mamy problemu z seksem ;) Ale mamy... Boję się kontaktów z mężem, nie chcę ich, unikam. On się wścieka. Nie potrafi zrozumieć, że jestem w domu z dziećmi i najzwyczajniej w świecie jestem zmęczona do granic. Przecież skoro siedzę w domu, to odpoczywam. Co innego on - książę pracuje i ma prawo być zmęczony. To jest jeden problem - zmęczenie.
Drugi problem - mąż lubi pewien gadżet. Chyba nie jestem gotowa wyznać jaki. Najchętniej wykorzystywałby go przy każdym zbliżeniu. Nie muszę chyba dodawać, że ja go nie lubię? Czase, jak już mam dość awantur i chcę mieć pewność, że następny dzień będzie normalny, to biorę to wiedząc, że mąż skończy w 5 sekund i mam to za sobą. Poza tym często zaspokaja się sam i zostawia przy komputerze te zużyte chusteczki i jak sprzątam, to mnie obrzydza.
POza tym mąż robi straszne awantury o brak seksu. Nie uznaje spokojnych rozmów o tym czego potrzebujemy, co nam przeszkadza. Od razu skacze z gębą i kilka dni jest piekłem. Sferę seksualną przedkłada nad inne. Mówi, że seks jest najważniejszy w małżeństwie jak go nie będzie to mnie zdradzi. Czasem znajdowałam w komputerze jak oglądał pewne forum, na którym to panowie chwalą się gdzie są jakie agencje, jakie są panie i na ile je oceniają.
Wszystko wymusza, mu się wszystko należy. Mam wrażenie, że jestem tylko "dziurą", bo szkoda mu pieniędzy na panienki. Mówi, że mnie kocha, że już nie raz miał okazję mnie zdradzić ale tego nie zrobił, bo cały czas ma nadzieję, że ja się zmienię.
Czy w takim razie ze mną jest coś nie w porządku? Bo jeśli tak, to zrobię wszystko, żeby "wyzdrowieć". Czy to raczej on? Jego postawa?
Nie proszę, żebyście rozwiązali mój problem. Nawet ja nie wiem jak to zrobić. Każdą radę jednak wezmę do serca.
Obserwuj wątek
    • olimpia77 Re: Czy ja jestem zła, czy on? 26.10.05, 08:58
      uważam że to forum ci tu nic nie pomoże, sprawa jest bardzo poważna, i nie
      potrzebujesz garści raz w stylu, a u mnie to tak, a u mnie tak... Uważam że jak
      najszybciej powinniście skorzystać z poradni psychologicznej, gdzie się zajmują
      życiem rodzinny. Tu nie chodzi tylko o seks, ale o szantaż, terror, który twój
      mąż wprowadził w wasze życie. Jeżeli nie potrafi spokojnie rozmawiać z tobą o
      tych sprawach, to może obecność psychologa (moderatora rozmowy) pomoże utrzymać
      mu nerwy na postronku.

      I co to za masturbowanie się przed komputerem. Użyj wałka !!! A te chusteczki
      włóż mu do kieszeni spodni w których chodzi do pracy.

      Trzymaj się cieplutko i napisz , co postanowiłaś
      • nu_pagadi Re: Czy ja jestem zła, czy on? 26.10.05, 09:08
        Już mu mówiłam o tych chusteczkach, zostawiałam na klawiaturze, ale on znów się wydzierał i mówił "no chyba cie to nie dziwi?".... No bo przecież tylko ze mną jest coś nie tak :(
        • mx311 Re: Czy ja jestem zła, czy on? 26.10.05, 09:15
          Nadal namaiwam - nie sprzątaj!!!! To jest czyste chamstwo, brak wychowania oraz
          terror psychiczny. Następnym razem powiedz, że jak będą przychodzić znajomi to
          specjalnie o tym powiesz!!!
        • katmandu5 Re: Czy ja jestem zła, czy on? 26.10.05, 09:15
          Dokładnie musisz zrobic to co przedstawiła Ci olimpia. Ja uwazam że Twój mąż
          jest w pewnym stadium choroby. Jesli nie zrobisz z tym cos to on cie wykonczy
          psychicznie. Nasze rady nic nie dadzą. Niestety teraz musisz równiez myslec o
          przyszłości dzieci. Jak dorosna (beda wiecej wiedzieć) to tez bedzie sie
          spuszczał przy nich i komputerze. Ja rozumiem problemy w waszym małżeństwie,
          ale jedno z was dział z pozycji siły, a to nie jest partnerstwo.
      • mx311 Bardzo mądra rada!!! 26.10.05, 09:13
        Głos Olimpii trafia w samo sedno. Generalnie to forum jest bardziej po to by się
        wyżalić. Opisany problem jest złożony. Bo z jednej strony jest zbyt duży popęd
        męża i zmęczenie żony (lub niechęć) a z drugiej niepoprawne relacje polegające
        na sznatażu oraz ostych konfliktach.
        Rada dotycząca poradni jest najlepszym rozwiązaniem. Pytanie jakie się rodzi to
        czy mąż będzie chciał pójść na taka rozmowę... Może wówczas należałoby lobbować
        za mediacją osoby trzeciej?
        Co do husteczek - to wymiękłem. Po co Ty je sprzątasz? Zostaw je na widoku,
        wrzuc do jego szuflady... Pełna porażka....
        • nu_pagadi Re: Bardzo mądra rada!!! 26.10.05, 09:19
          Niestety :( Już wcześniej z nim rozmawiałam o poradni, bo rozwód wisiał (i wisi dalej) w powietrzu. Nie zgodził się. On jest tak wychowany, że brudy pierze się w swoim domu i wara innym od jego życia! Nie wiem, czy on się boi oceny?
        • asia785 Re: Bardzo mądra rada!!! 26.10.05, 09:21
          kurcze nu_pagadi strasznie mi ciebie żal.
          Ten gość poprostu terroryzuje cię i szantażem zmusza do tego co powinno być
          napiękniejsze między dwojgiem ludzi czyli do zblizenia. Wiem że masz male
          dzieci a wtedy kobieta zwykle jest bardzo uzależniona od faceta i boi się
          sprzeciwić, ale nie daj siebo będzie jeszcze gorzej. On traktuje cię
          przedmiotowo.Zresztą mam mam znajomą która dla dobrego samopoczucia "daje" by
          mieć później spokój i nie sprawia jej to żadnej przyjemności. to upośledza
          kobietęna resztę życia, rzadko udaje jej się później poukładać swoje życie
          seksualne. Zgadzam sięz przedmówcami nadaje sięten twój mąż na leczenie i to
          jak najszybciej. Jak możesz postaw ultimatum.Napisz coś jak było przed slubem.
          • asia785 Re: Bardzo mądra rada!!! 26.10.05, 09:25
            Wiesz nie chce krakać ale jeżeli twój mąż ma zaburzenia na tle seksualnym to
            uważaj na dzieci. Po raporcie specjalnym polsatu o pedofilach to pedofil wtórny
            po nieudanych czyli dla niego nie satysfakcjonującyh kontaktach z kobietą szuka
            czegos mocniejszego i "przechodzi" na dzieci
            • nu_pagadi Re: Bardzo mądra rada!!! 26.10.05, 09:33
              O Boże!!! Oskubałabym gnoja ze skóry!!!
              Z dziećmi na szczęście jest bardzo mało (pracuje w trasie), a jak jest w domu to jest ok. O pedofilach ma tak jak ja najgorsze zdanie. Poza tym, nie sądzę, żeby nawet czarnowidząc kiedyś im coś zrobił, bo zapewne niebawem odejdziemy od niego.
          • nu_pagadi Re: Bardzo mądra rada!!! 26.10.05, 09:25
            Przed ślubem to juz nawet nie pamiętam. Kiedyś było ok, czesto, potem już tylko czasem. Sama nie wiem, dlaczego byłam z nim tak długo. Te jego "gadki" już są długo długo... Może jestem słaba?
            Pobraliśmy się ze względu na ciążę, żeby łatwiej było z papierami, meldunkami. To nie było małżeństwo z ogromnej miłości.
            • asia785 Re: Bardzo mądra rada!!! 26.10.05, 09:31
              Wiesz ja myślę sobie czasami ze wszystkie kobiety są słabe do czasu, aż
              sk...syn faktycznie wykręci jakiś niesamowity numer. Poza tym mając dwójkę
              malutkich dzieci żadna kobieta nie czuje się silna, ladna , żgrabna itd. Nie
              potwierdza na codzień swojej atrakcyjności, bo czy pieluchy i gary mogą ci
              sprawuiać komplementy. Musisz sie trzymać. Napisz czy w razie czego masz gdzie
              pójść (rodzice itd.)czy raczej ma cie w garści.
              • nu_pagadi Re: Bardzo mądra rada!!! 26.10.05, 09:38
                Niestety do niedawna miał mnie w garści - mieszkanie jest tylko jego (cudowni teściowie przepisali mu je darowizną). W ostateczności mogę pójść do rodziców ale wiesz jak to jest - mieszkam z nim juz 5 lat, więc dobytku mam sporo i byłoby ciężko upchać to w małym pokoiku u rodziców. Mam teraz szalony plan wziąć mały kredyt i kupić TBS (tylko na to mnie stać) i jak już będzie mieszkanie czekało, to powiedziec mu adios. Już nie raz wyrzucał mnie z mieszkania. Teraz to ja mu pokażę zadek. mam nadzieję, że mi się uda :)
                • mx311 Re: Bardzo mądra rada!!! 26.10.05, 09:41
                  :o)))
                  Cos mi się wydaję, że Ty już podjęłaś decyzję o odejściu, co????
                  Przyznaj się!!!
                  • nu_pagadi Re: Bardzo mądra rada!!! 26.10.05, 09:45
                    Przyznaję się bez bicia. Pomogła mi rozmowa przeprowadzona kilka minut temu. Wyobraź sobie - facet kilkaset km od domu dzwoni do żony i op...dala ją za to, że żyje. No bo dzień bez awantury to dzień stracony. I ja mam jeszcze myśleć o seksie? Jestem tak wypluta, że nawet o gumowym przyjacielu nie myślę ;)
                    • mx311 Re: Bardzo mądra rada!!! 26.10.05, 09:50
                      No cóż... Tak to jest już z frustratami, którzy obwiniaja wszystkich wokół tylko
                      nie siebie... Co ciekawe sam do nich należę ale próbuje z tym walczyć....
                      Ale wracając do wątku - masz już zaplanowany harmonogram wyprowadzki?
    • nu_pagadi Proszę o ocene 26.10.05, 09:28
      Wiem, że nie możecie mi pomóc ale poproszę was o jedno - czy to co on robi mogło mnie zniechęcić do seksu? Staram się znaleźć podstawę mojej niechęci. Teraz łapię się na tym, że z innym mężczyzną byłoby mi cudownie, póki nie zdjąłby majtek :( Boję się, że jestem już skrzywiona do końca życia.
      • asia785 Re: Proszę o ocene 26.10.05, 09:34
        Oczywiscie ze cie zniechęca, a z innym byłoby ci fajnie tylko że na to potrzeba
        czasu. Jesteś wykończona fizycznie i psychicznie. Zobaczysz dzieci trochę
        podrosną i rozwiniesz skrzydła szybciej niż ci sie wydaje.
      • mx311 Re: Proszę o ocene 26.10.05, 09:37
        Widzisz... Problem w tym, że pewnie żadne z nas nie jest fachowcem w tej
        dziedzinie. Jednakowoż "na chłopski rozum" wydaje się, że negatywny wpływ na
        Ciebie wywarł właśnie Twój mąż...
        Nie polecam jednak rozstania. Rozwód to nie jest wyjście!!! Jeśli da się
        cokolwiek posklejać to należy walczyć!!! Ale musisz sobie odpowiedzieć jasno na
        pytanie: czy tego chcesz... Bo jeśli nie, jeżeli nie masz już siły... To kto to
        poskleja?
        Zawsze możesz przeprowadzić akcję pozorowaną ;o))) Wyprowadzić się... Ale to
        stąpanie po bardzo cienkim lodzie... Czy rozmawiałaś z rodzicami? Swoimi? Jego?
        A może jakaś lektura uświadomiła by mu problem? NIe wiem - za mało danych - więc
        można się grubo pomylić, pomimo naprawdę szczerych chęci....
        • nu_pagadi Re: Proszę o ocene 26.10.05, 09:42
          Już raz się wyprowadziłam. Z 4-miesięczną córeczką. Tego samego wieczora juz zmiękł ale przetrzymałam go jeszcze 2 tygodnie, coby mocniej pomyślał. Przez te 2 tygodnie przeszłam z nim wszystkie stany - od płaczu po rozwód. Może on ma problemy z psychiką?
          A rodzice? Moi juz dawno mówili, że on mnie wykańcza. Jego, że to nasze sprawy i że robi nieładnie ale oni nie będą w to ingerować... No bo po co się ma rodziców, prawda? Jeżeli go nie nauczyli szacunku do innych, a zwłaszcza do przyszłej żony i matki jego dzieci, to czego więcej od nich oczekiwać?
          • mx311 Re: Proszę o ocene 26.10.05, 09:47
            Cóż... A na naukach przedmałżeńskich mówią o tym by się dobrze przyrzeć rodzinie
            swojego partnera... Ale czy ktoś się tym kieruje??? - to pytanie rotoryczne...
            Ale jeśli nie masz pomocy ze strony teściów - to jest kłopot bo tracisz bardzo
            mocne argumenty... A może ma jakiegoś przyjaciela, rodzeństwo? Kogoś kto jest
            dla niego autorytetem i może wpłynąć na Twojego męża???
            • nu_pagadi Re: Proszę o ocene 26.10.05, 09:51
              Autorytetem dla mojego męża jest... mój mąż ;) Zawsze mówi o sobie, że jest jedynym wykształconym w rodzinie (wszyscy mają wyższe ale tylko on prawo). Jest chodzącym narcyzem. "Znam swoja wartość", "Jestem lasek" hehe
              • mx311 Cóż.... 26.10.05, 09:58
                Cóż.... Moja dobra kumpela tez miała męża kretyna. Zmarnował jej 10 lat zycia.
                Po rozwodzie spotkała super fajnego faceta. Teraz starają sie o dzidziusia...
                Wiesz, co? Może lepiej dać sobie spokój z nim... Rzadko w ten sposób myślę - be
                jestem za utrzymaniem związków - ale chyba tu nie da rady nic zrobić...
                • nu_pagadi Re: Cóż.... 26.10.05, 10:01
                  Dziękuję. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć mojego księcia. Będzie jednak ciężko - który facet zwiąże się z kobietą i dwójką jej dzieci? Jestem młoda (28 lat) a już czuję się skazana na samotność. Mam cudowne dzieci i nigdy bym nie cofnęła czasu, jednak czuję, że tylko one mi już zostały :(
                  • zwiirek Re: Cóż.... 27.10.05, 13:13
                    Najprawdopodobniej bedzie wyraznie starszy, najprawdopodobniej bedzie po przejsciach lub od zawsze samotny.
                    Ale to czy znajdziesz bedzie zalezalo wlasnie od Ciebie.

                    Tylko nie zacznij szukac przed ewentualnym rozwodem bo jeszcze dasz mu przewage w sadzie a tego bys nie chciala.
          • inezz_a Re: Proszę o ocene 26.10.05, 09:50
            nu_pagadi ja nie mogę ci nic radzić w sprawie twojego małżeństwa i seksu, nie
            czuję się na siłach. Ale przeczytałam o twoim planie zwiąanym z mieszkaniem. Z
            twoich postów wynika, że nie pracujesz. Poza tym masz męża... Prawdopodobnie
            nie będziesz mogła otrzymać kredytu bez jego zgody, chyba że macie
            rozdzielność. Czy rodzice mogą ci w tym pomóc? Poza tym nie bierz kredytu w
            dziwnych instytucjach finansowych, potem jest zbyt dużo problemów z tego
            powodu.
            • mx311 Re: Proszę o ocene 26.10.05, 09:54
              TBS jest właśnie po to by wspierać ludzi o niskich dochodach!!! Płaci sie potem
              większy czynsz (np 600-800zł/mies) Jeśli ktos ma pracę i jakieś alimenty - to
              nie ma takiej tragedii!!!
            • mx311 TBS 26.10.05, 09:54
              TBS jest właśnie po to by wspierać ludzi o niskich dochodach!!! Płaci sie potem
              większy czynsz (np 600-800zł/mies) Jeśli ktos ma pracę i jakieś alimenty - to
              nie ma takiej tragedii!!!
              • inezz_a Re: TBS 26.10.05, 09:56
                zgadza się, ale najpierw trzeba wpłacić kaucję, a na to właśnie nu_pagadi
                chciała wziąć kredyt. Póki jest mężatką musi podpisać umowę razem z mężem.
              • nu_pagadi Re: TBS 26.10.05, 09:58
                Jeszcze niadawno były u nas wolne mieszkania ale właśnie zajrzałam na stronę i już nic nie ma! Kurcze, teraz albo będę czekać aż coś wybudują albo przeniosę się do innego miasta.
            • nu_pagadi Re: Proszę o ocene 26.10.05, 09:56
              Rodzice niestety powiedzieli, że nie są na siłach :( Teraz nie pracuję, jestem na wychowawczym. Ale prace mam.
              A o kredyt to rozmawiałam już z mężem, żeby choć tak mi ułatwił i wziął kredyt ze mną, ale zaznaczył, że muszę mu dać notarialnie napisane, że będę kredyt spłacać sama. Ot, prawnik mi się trafił ;) Ale wisi mi juz to. Podpiszę mu co chce, oby tylko dał mi juz spokój.
              A on na pismie niech mi da, że będzie co miesiąc płacił na dzieci ;)
              • mx311 Re: Proszę o ocene 26.10.05, 09:59
                Zaraz, zaraz - to będzie separacja czy rozwód? Jeśli notarialnie się umówicie -
                to czemu nie? Ale zabezpieczenia na koncie w banku trzeba zrobić!!!
                • nu_pagadi Re: Proszę o ocene 26.10.05, 10:03
                  Tego jeszcze nie wiem. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby płacił na dzieci. Może teraz polecę wyrachowaniem ale w czasie rozwodu to może jeszcze udałoby mi się wycisnąć z niego ratę kredytu skoro wyrzuca mnie z mieszkania?
            • asia785 Re: Proszę o ocene 26.10.05, 09:58
              Nu_pagadi napisz mi jeszcze jak wyglądają wasze kłótnie czy ty też na równo z
              nim czy raczej milczysz. Wiesz ja mieszkałam 2 lata u teściów i nie miałam
              prawa do niego powiedzieć podniesionym głosem ale jak wyprowadziliśmy się to
              sobie użyłam. I nie pozwoliłam wejść na głowę. może warto mu powiedzieć prosto
              w oczy co o nim myślisz, o seksie z nim, a jak zadzwoni się wydrzeć to odłóż
              słuchawkę. A co sobie bedzie myślał że znalazl wolnego sluchacza. Wiesz kobiety
              często myślą że faceci czytają między wierszami i się domyślająnic bardziej
              błędnego, trzeba wskazać palcem i powiedzieć prosto z mostu.
              • nu_pagadi Re: Proszę o ocene 26.10.05, 10:08
                W miarę po równo. Koniec kłótni był jednak różny - jak jemu było niewygodnie, to sie zamykał w pokoju i "nie chcę z tobą rozmawiać", a jak ja uważałam, że rozmowa jest skończona, to musiałam słuchać wynurzeń do rana. Taki typ pieniacza, który powtarza wciąż jedno i nie słucha żadnych argumentów.
                • anula36 Re: Proszę o ocene 26.10.05, 10:13
                  zajrzyj na forum "bezpieczenstwo kobiet" to forum eksperckie o przemocy ( takze
                  w rodzinie)- oto link:
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=529
                • elastyna77 Re: Proszę o ocene 28.10.05, 12:00
                  O rany! Tak jakbym czytała o swoim byłym!
                  Wieczne pretensje o wszystko, potrafił dzwonić i drzeć się na mnie godzinami,
                  że np. dziecko się rozchorowało, samochód się popsuł, że jemu coś nie wyszło.
                  Potrafił monologować bez końca. Czasami przychodziłam do pracy półprzytomna bo
                  kłóciliśmy się calusieńką noc (tzn. on wrzeszczał a ja słuchałam i czekałam aż
                  skończy).
                  Jeszcze po rozwodzie potrafił wydzwaniać do mnie z pretensjami albo z
                  opowieściami pt "Jaki to ja jestem wspaniały tylko wszyscy wokół są do d..."
                  Teraz naszczęście mam to już za sobą. Dużo mnie to kosztowało, nie było łatwo.
                  Rozumie doskonale jak się czujesz.
                  Wiem, że tacy faceci powodują, że czujesz się całkowicie ubezwłasnowolniona.
                  Niby to takie proste walnąć słuchawką, niby tak prosto powiedzieć nie wrzeszcz
                  na mnie, niby ... ale...
                  Uciekaj od niego jak najszybciej! Zrób to dla dzieci póki jeszcze sa małe bo
                  teraz jeszcze ich cierpienie będzie mniejsze. Nie pozwól by dzieci tez stały
                  się jego niewolnikami i zakładnikami jego dobrego lub złego humoru. Porozmawiaj
                  szczerze z rodzicami, pomogą Ci tylko muszą w końcu dowiedzieć się jak naprawdę
                  wygląda Twoje życie (bo przecież jeszcze tego nie wiedzą tak do końca).
                  Trzymam za Ciebie kciuki! Uda Ci się!
    • matylda_n Re: Czy ja jestem zła, czy on? 26.10.05, 10:49
      Życie z nerwusem nie jest łatwe. Zawsze najpierw się wścieka dopiero potem
      pomyśli. Te chusteczki to typowa manifestacja pt. "Zobacz z tym mam/mamy
      problem". Przyznaję, że wybrał sposób zbyt ordynarny i chamski. Myslę, że jest
      niedowartościowany i ma problemy z niską samooceną. Najpierw musicie popracować
      nad uporządkowaniem relacji między wami i nauczyć się rozmawiać. Kiedy
      osiągniecie porozumienie przypuszczam, ze tobie wróci ochota na seks.
    • ira34 Re: Czy ja jestem zła, czy on? 26.10.05, 17:56
      Jesteśmy z Tobą!
      Wszyscy, którzy wypowiedzieli się w Twojej sprawie na forum wspierają Cię.
      Przypadek Twojego męża myślę,że jest nieuleczalny. Teraz najważnijsza jesteś Ty
      i dzieci. Nie jestem za rozpadem rodziny, ale tu nie widzę wyjścia. Musisz być
      silna dla siebie i dzieci.Czekają Cię ciężkie chwile. Ale będziesz jeszcze
      szczęśliwa!
      A Twój mąż ...zwyrodnialec, z problemami emocjonalnymi, że tacy po ziemi chodzą.
      Odzywaj się na forum. Wsparcie gwarantowane!
      • filipnew Re: Czy ja jestem zła, czy on? 28.10.05, 12:38
        Świetnie rozumiem nu_pagadi, chociaż w moim związku to chyba ja jestem tą złą
        stroną. Jestem cholerykiem i chociaż staram się kontrolować nie zawsze mi
        wychodzi. Przynajmniej mam nadzieję że nie stosuję przemocy psychicznej. Ale na
        pewno często kłócimy się z powodu frustracji. Po prostu czasami jest już bardzo
        ciężko i nawet jeśli bardzo się staram to i tak tak jestem zły, mam pretensje
        do siebie i do Niej, a wtedy naprawdę łatwo o kłótnię i nieportzebną złość.
        Może o tyle lepiej, że rozmawiamy ze sobą - nawet od kilku już lat. Tyle że to
        nic nie zmienia. Ostatnio może coś się poprawiło, jak już znalazłem się na
        granicy i powiedziałem, że nie wiem czy dam dalej radę. Ciekawe czy to szantaż
        emocjonalny - powiedziałem w którymś momencie, że miałem okazję i mogłem ją
        zdradzić ale tego nie zrobiłem, ale teraz nie wiem czy dałbym radę się
        powstrzymać - pwenie nie. Nie miałem zamiaru jej krzywdzić tylko powiedziałem
        co czuję, zresztą byłem trochę zobojętniały. Mam bujną wyobraźnie i chyba spory
        popęd - myślę że gdybym mógł kochałbym się codziennie. Moja dziewczyna raczej
        parę razy w miesiącu. Jest mi głupio i wstyd, że w sumie ot mój popęd powoduje,
        że nam się nie układa. Jak już do czegoś dochodzi to często mam poczucie winy,
        że może Ją zmuszam. Oczywiście pytam, ale co miałaby odpowiedzieć. Dla mnie też
        seks jest bardzo ważny w związku, szczególnie że jesteśmy totalnie różni,
        prawie nie mamy wspólnych zainteresowań ani innych przyjemności. Boję się czy
        nie robię Jej krzywdy zostając w związku. Czas płynie a ja prawie już nie mam
        nadziei że będzie z tego coś na całe życie. Nie bardzo mam siły walczyć. A
        przecież jesteśmy dopiero na początku naszej ścieżki - nie mamy nawet dzieci.
        Czyli będzie raczej gorzej niż lepiej. A posty na tym forum nie dają za wiele
        nadziei.

        Życzę Szczęścia na nowej drodze
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka