Dodaj do ulubionych

Jaka norma?

20.01.06, 20:55
Witam, jestem tu pierwszy raz. Mam kłopoty małżeńskie i w związku z tym
pytanie: jak jest norma seksu w małżeństwie z 3 letnim stażem (i 2-letnim
dzieckiem) dwa razy w tygodniu czy trzy razy dziennie? U nas jest zderzenie
właśnie takich oczekiwań, przyznacie, że są odległe...
Obserwuj wątek
    • domix Re: Jaka norma? 20.01.06, 21:20
      2 razy w tygodniu po 3 razy dziennie...
    • gomory Normy to odwalali komunisci na budowie. 20.01.06, 21:33
      A w seksie nie ma norm. Kazda para sama sobie ustala czestotliwosc.
      • petar2 Re: Normy to odwalali komunisci na budowie. 20.01.06, 22:04
        Taaa, a każdy kierowca dobiera odpowiednią prędkość.
        Weź nie siej relatywizmu erotycznego, przecież wiadomo, że co 3 tygodnie 2,5
        razy dziennie. To 0,5 wybierane losowo rzutem monetą.
        • mpingo Re: Normy to odwalali komunisci na budowie. 21.01.06, 10:48
          Ale żeby wypadło 0.5 musi być przeprowadzonych bardzo wiele prób :P
          • maxcop Re: Normy to odwalali komunisci na budowie. 21.01.06, 11:45
            A nie łaska byłoby: cztery razy po dwa razy,osiem razy raz po raz,o północy ze
            dwa razy i nad ranem jeszcze raz. Stosuję to od daty slubu i doskonale się
            sprawdza:)
    • taranee1 Re: Jaka norma? 21.01.06, 12:17
      Jak dla mnie dwa razy w tygodniu jest O.K. Trzy razy dziennie to delikatnie
      mówiąc przesada.
      • irazone Re: Jaka norma? 21.01.06, 14:02
        zalezy z kim przesada...
        ze ślubnym i może-ale zawsze można i z nieslubnym
    • drobiazg Re: Jaka norma? 21.01.06, 14:26
      Czytam i przecieram oczy ze zdumienia... i co to w grafiku jest wypisane ??? i
      odchaczacie kolorowymi markerami dziś dwa razy w ciągu dnia to na czerwono,
      jeden raz blady róż a "bezseksie" na czarno? Jak można ustalić normę dla czegoś
      na co tak wiele czynników może miec wpływ ?
      • woman-in-love Re: Jaka norma? 21.01.06, 21:31
        jeśli nie ma problemu - nie mysli się o normach, ale kiedy przyjrzysz się, że
        mijają trzy miesiące - i nic, zaczynasz sie rozglądać dookoła i pytać:"co jest
        do cholery?!" Faktycznie każda para ma swoją cząstotliwość, ale tak klasycznie -
        średnio 2razy/tyg należałoby "ciupnąć"
        • kawitator Re: Jaka norma? 22.01.06, 08:18
          Jak najbardziej 2 razy w tygodniu ogromna tradycję ma. W religii naszych
          starszych braci czyli w Judaizmie istnieje pojęcie obowiązku
          małżeńskiego Określa ono częstotliwość zmagań alkowianych po naszemu rżniątki
          na 2 razy w tygodniu. Tego można wymagac i co wiecej nie spełnienie tego
          warunku jest wystrczającym powodem do rozwodu.
    • krybara Re: Jaka norma? 23.01.06, 09:03
      Kobietko, nie ma norm, czego Ty poszukujesz. Chciałabyś częściej, to zachęć
      małżonka.
      • uechtatch Re: Jaka norma? 23.01.06, 15:30
        1 w tygodniu, z wyjatkiem tego tygodnia gdy ona ma okres, a wiec, ze 3 x w
        miesiacu, po 3,5 latach malzenstwa. kiedys dopominalem o wiecej, znacznie
        wiecej, ale gdy raz po razie bylem odtracany (bo np. fajny program byl w
        telewizji) jakos tak odechcialo mi sie. mysle, ze w pewnym momencie podswiadomie
        przestalem nastawiac sie na seks, zeby, bedac napalym, znowu nie musiec sie
        odwrocic na drugi bok. a jesli byla taka potrzeba to zajmowalem sie sam soba.

        ale zeby nie bylo, kocham moja zone i nie zamienilbym jej na inna.
        • krybara Re: Jaka norma? 23.01.06, 15:35
          Jeżeli nie umiesz jej rozpalić to masz to co masz tj. samoobsługę
          • kraszan1 Re: Jaka norma? 23.01.06, 15:41
            Nie stosuj prymitywnych uproszczeń.

            pzdr
            -K
            -------------------------------------------------
            Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
            • krybara Re: Jaka norma? 23.01.06, 15:48
              czasami proste skojarzenia są odpowiedziami, sorki nie patrzę z męskiego pkt
              widzenia, tylko z babskiego stąd to skojarzenie
              • uechtatch Re: Jaka norma? 23.01.06, 15:52
                co to znaczy rozpalic? to znaczy, ze wy macie ciagle grywac ksiezniczki, ktore
                trzeba zdobywac? to nawet mile, ale nie za kazdym razem...
                • krybara Re: Jaka norma? 23.01.06, 15:54
                  Nie zawsze jak księżniczki, tylko w tym przypadku tak jest. Stworzyć nastrój,
                  decenić jej walory słownie (może mo kompleksy po urodzeniu dziecka, bo to żeby
                  poczuła się pożądaną kobietą), akurat to Ty musisz przełamać jej opór, nie ona
                  Twój. O to mi chodziło.
                  • uechtatch Re: Jaka norma? 23.01.06, 16:01
                    kryba, nie chodzi mi o to, ze nie chce mi sie jej uwodzic, ale z drugiej strony
                    odechcialo mi sie przelamywac jej opor za kazdym razem.
                    • krybara Re: Jaka norma? 23.01.06, 16:02
                      Jutro może pogadamy? Muszę zrywać się do domku.Pa, i przepraszam jak uraziłam,
                      nie było to moim celem!
                      • uechtatch nie urazilas ;-) 23.01.06, 16:04
                    • uechtatch Re: Jaka norma? 23.01.06, 16:03
                      inna sprawa, ze chyba juz sie dopasowalem do jej temperamentu jesli chodzi o
                      seks w rozumieniu obcowania dwojga ludzi, reszte moich potrzeb realizuje
                      samodzielnie...
                      • krybara Re: Jaka norma? 23.01.06, 16:05
                        wyjaśnię Ci to, ale na Twojej poczcie na dniach, sorki, dzisiaj kończę
              • kraszan1 Re: Jaka norma? 23.01.06, 15:56
                Twierdzenie, że kobiety nie mają ochoty na seks bo mężczyźni nie potrafią ich
                rozpalić jest co najmniej naiwne, niezależnie z czyjego punktu widzenia.

                Facet ma problem z żoną więc go nie dołuj jedunie słusznymi prawdami wyssanymi
                z palca (ew. Cosmo).

                pzdr
                -K
                -------------------------------------------------
                Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
                • krybara Re: Jaka norma? 23.01.06, 16:01
                  ok, znikam dzisiaj. Tylko dalej twierdzę że jeżeli oboje się akceptują i nie
                  krępują się swoich ciał /kobieta często bywa zakompleksiona/ to łatwiej wtedy o
                  porozumienie, nastrój /alkohol/ pozwala pozbyć się uczucia wstydu. nie chciałam
                  dołować, przepraszam najmocniej.
                • sagittka Re: Jaka norma? 23.01.06, 16:27
                  > Twierdzenie, że kobiety nie mają ochoty na seks bo mężczyźni nie potrafią ich
                  > rozpalić jest co najmniej naiwne, niezależnie z czyjego punktu widzenia.

                  Podobnie, jak twierdzenie, że mężczyzna nie ma ochoty na seks, bo go żona nie
                  podnieca. Tzn. pewnie może tak się zdarzyć, ale problem wtedy mają oboje.

                  Rozumiem, że facet nie może ciągle adorować, zdobywać i czekać na udzielenie mu
                  łaski, a potem jeszcze przez tydzień żyć w poczuciu ogromnej wdzięczności.
                  Gdzie tu partnerstwo?

                  Trochę to niesprawiedliwe, że jeden facet ma stawać na głowie, bo ma oziębłą
                  kobietę, a inny ma to co chce bez specjalnych starań. Dlatego zgadzam się, że
                  rada "rozpal ją" w niektórych przypadkach jest bezsensowna.

                  • krybara Re: Jaka norma? 24.01.06, 07:51
                    Jednak pozostaje przy swoim stwierdzeniu. Partner czy partnerka z dnia na dzień
                    nie stają się nagle oziębli i bez powodu, zawsze ku temu musi istnieć jakaś
                    przyczyna np. dolegliwości chorobowe, stres, pogłębiające się urazy do drugiej
                    strony, konkurencja (kochanek czy kochanka). Nic nie dzieje się bez przyczyny
                    tak jak dymu bez ognia. Widzę że zbyt łatwo żalić się na tym forum a zbyt
                    trudno rozwiązywać problemy w domu i rozmawiać z partnerem.
                    • albacor Re: Jaka norma? 24.01.06, 08:36
                      Jaka norma? PN-EN 17894
                      • krybara Re: Jaka norma? 24.01.06, 08:55
                        Dobre, rozwiń
                    • sagittka Re: Jaka norma? 24.01.06, 10:31
                      krybara napisała:
                      > Jednak pozostaje przy swoim stwierdzeniu. Partner czy partnerka z dnia na
                      dzień
                      >
                      > nie stają się nagle oziębli i bez powodu,

                      Może zawsze byli oziębli.
                      Może kobieta, która nigdy nie lubiła seksu, dawała go aby zdobyć meżczyznę,
                      poślubić, mieć dzieci, czyli spełnić swoje marzenia o "szczęśliwej" rodzinie.
                      Potem nie ma sensu już się zmuszać.
                      • krybara Re: Jaka norma? 24.01.06, 10:35
                        wiem, że tak może też tak bywać, choć nie znam takich przypadków ze swojego
                        otoczenia, ale nie wydaje mi się żeby to było nagminne
                        • sagittka Re: Jaka norma? 24.01.06, 10:55
                          Tak, taka wyrafinowana gra nie zdarza się pewnie często.

                          Prawdą jednak jest to, że na początku wszyscy bardziej się starają, zdobywają,
                          pożądają, a stan zakochania ułatwia to wszystko.
                          Potem jest trudniej, jeśli pojawiają się problemy, partner nie spełnia
                          wszystkich oczekiwań, to druga strona zamyka się na jego potrzeby, obojętnieje.
                          Myśli "dlaczego mam się dla niego poświęcać, skoro ja nie potrzebuję (tyle)
                          seksu".
                          • krybara Re: Jaka norma? 24.01.06, 10:56
                            masz rację
                          • krybara Re: Jaka norma? 24.01.06, 11:06
                            A potem tutaj trafiają, niezadowoleni i wściekli
                            • ewolwenta Re: Jaka norma? 24.01.06, 11:43
                              Raczej rozczarowani, czasem sfrustrowani i szukający wyjścia.
                            • sagittka Re: Jaka norma? 24.01.06, 11:47
                              krybara napisała:
                              > A potem tutaj trafiają, niezadowoleni i wściekli

                              "oni"?
                              Ja też tu trafiłam, mimo że nie mam takich problemów z seksem jak większość tu
                              pisująca, to ciepło myślę o "nich", bo też nie jestem w pełni zadowolona z tej
                              sfery życia. Na tym forum ludzie dobrze rozumieją co to znaczy "brak seksu w
                              małżeństwie", dlatego ci odrzucani, niezaspokojeni dobrze się tu czują.
                              • krybara Re: Jaka norma? 24.01.06, 11:53
                                Ja, żeby poznać męski pkt widzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka