viles
25.01.06, 10:55
Ciągle to sam... i to samo.
Trywialne i nieskuteczne rady:kup sobie seksi bieliznę...obejrzyjcie jakis
filmik porno...zrób kolację przy swiecach itp,itd.
Oj naiwni...naiwni...:)
Przecież natura zaprojektowała seks jako sposób rozmnażania sie naszego
gatunku.Rozkosz seksualna to produkt uboczny tego procesu który nas ma
zachęcić do kontaktu z samcem(samicą)...i tyle :)Jest to prawda banalna ale
warto ją przypomniec niektórym na tym forum.
Naturalny jest proces opadania gotowości seksualnej mężczyzny w stałym
związku...bo przecież on juz wykorzystał w pełni limit czasu jaki dała mu
natura : odbył ileś tam stosunków,zapłodnił kobietę(jesli nie zabezpieczała
się)...that`s it!
Ciągła atrakcyjność seksualna partnerów żyjących w stałym związku jest mitem
naszej kultury roztrąbionym przez ksążki,filmy,piosenki itd,itp.
Pewnie,że cudownie by było być razem całe życie i być nawzajem atrakcyjnym dla
siebie non- stop i w dodatku czerpać rozkosz seksualną z tej bliskości na
maksa ...ale (przeważnie) tak sie nie da :)
Zapyta ktoś...a dlaczego nie?
Odpowiadam:dlatego nie...bo natura tego nie potrzebuje do utrzymania naszego
gatunku.
Wiadomo że są pary które potrafią być atrakcyjne seksualnie dla siebie
wiele...wiele lat.Zwróccie jednak uwagę,że po pierwsze...jest to zjawisko dość
rzadkie a po drugie...myślę,że parka taka nie poprzestaje na naturalnym zewie
płci - tylko pracuje bez przerwy nad pobudzaniem i rozwijaniem erotycznej
atmosferki(i to od samego początku...od pierwszego dnia!).
Też bym chciał milion złotych na koncie...ale cóż... nie mam szczęścia...no i
nie lubię cięzko pracować.Czy mam być nieszczęśliwym z tego powodu?Ależ skąd!...:)
Krótki wniosek.
Trudno jest sie nam doskonale dobrać pod kazdym względem.Trzeba mieć
szczęście.Musimy z tym żyć i pogodzić się z tym co jest...bo to sie nie
zmieni.Myli się ten kto sądzi że pożądanie wygasające po 2-5 latach da się
rozpalić.Tak...da się obudzić w skapcaniałym mężusiu żądzę...ale w łóżeczku z
pachnacą młodą sąsiadeczką...:)
Krótka rada.
Jest rozwiązanie dość dobre ale niewygodne.
Mieć partnera "na boku"
i zaspokajać swoje potrzeby erotyczno-emocjonalne dyskretnie.Nie jest to
łatwe rozwiązanie(jak wszystko w zyciu) zwłaszcza dla kobiet .Ale myslę,że to
rozwiązanie jest "zdrowsze" niz rozwód i daremna pogoń za mitem cudownego
męża-kochanka.
Takie sa wnioski oparte na życiowym doświadczeniu dojrzałego mężczyzny.